Kategoria: Polska

  • Kary za brak zgodności z NIS2: Jak przygotować firmę na nowe wymogi KSC?

    Kary za brak zgodności z NIS2: Jak przygotować firmę na nowe wymogi KSC?

    19 lutego 2026 r. Prezydent podpisał nowelizację ustawy z 5 lipca 2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (KSC), wdrażając do polskiego porządku prawnego unijną Dyrektywę NIS2. To największa od lat zmiana w krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, zarówno pod względem liczby objętych podmiotów, jak i zakresu obowiązków.

    Nowelizacja zastępuje dotychczasowy podział na operatorów usług kluczowych i dostawców usług cyfrowych nowymi kategoriami: podmiotów kluczowych i podmiotów ważnych, wzmacnia system reagowania na incydenty oraz rozszerza kompetencje organów nadzorczych.

    Dlaczego wprowadzono nowe przepisy?

    Potrzebę utworzenia ogólnego systemu zapewnienia cyberbezpieczeństwa pierwszy dostrzegł ustawodawca unijny. Pierwszym kompleksowym aktem w tym obszarze była dyrektywa 2016/1148 (tzw. NIS), która ustanowiła podstawy wspólnego poziomu bezpieczeństwa sieci i systemów informatycznych w UE. Jej przegląd wykazał jednak, że stanowiła ona katalizator zmian w instytucjonalnym i regulacyjnym podejściu do cyberbezpieczeństwa w Unii oraz spowodowała znaczącą zmianę w sposobie myślenia. Co więcej, ujawnił także liczne luki, zwłaszcza wobec postępującej cyfryzacji i rosnącej skali zagrożeń.

    W odpowiedzi przyjęto więc Dyrektywę NIS2, która znacząco rozszerza zakres regulacji i zaostrza obowiązki przedsiębiorców. Polska wdrożyła ją poprzez nowelizację Ustawy o KSC.

    Warto wspomnieć, że Dyrektywa NIS2 nie jest jedynym unijnym aktem prawnym regulującym kwestie cyberbezpieczeństwa. Oprócz niej, obowiązują jeszcze chociażby:

    1. rozporządzenie CRA (Cyber Resilience Act) w sprawie horyzontalnych wymagań w zakresie cyberbezpieczeństwa w odniesieniu do produktów z elementami cyfrowymi,
    2. rozporządzenie DORA dotyczące operacyjnej odporności cyfrowej sektora finansowego.

    Kogo dotyczą nowe przepisy Ustawy o KSC?  

    To, jakie firmy podlegają pod postanowienia dyrektywy NIS2 zależy od dwóch kryteriów, które powinny być spełnione łącznie. Chodzi tutaj o wielkość przedsiębiorstwa i obszar jego działalności. Dyrektywa NIS2 dotyczy przede wszystkim średniego i dużego biznesu. To oznacza, że obejmuje firmy zatrudniające od 51 pracowników wzwyż lub mniejsze – jeśli ich obrót lub całkowity bilans roczny przekracza 10 milionów EUR. 

    Pamiętać jednak należy, że Dyrektywa NIS2 dotyczy tylko przedsiębiorstw z sektorów w niej wskazanych, przy czym ilość takich sektorów jest duża. Tytułem tylko przykładu, dyrektywa NIS2 obejmuje bardzo dużą część sektora produkcyjnego (chemikalia, żywność, wyroby medyczne, elektronika, maszyny, motoryzacja), a także nowe sektory, takie jak: ICT, kosmiczny, pocztowy czy gospodarki ściekowej.  

    Dotychczasowe przepisy Ustawy o KSC obejmowały zaledwie kilkaset podmiotów. Po wdrożeniu Dyrektywy NIS2 szacuje się, że nowe obowiązki mogą objąć nawet ok. 40 tysięcy firm w Polsce. Dla wielu przedsiębiorców będzie to pierwsze zetknięcie z tak rozbudowanym reżimem cyberbezpieczeństwa.

    Najważniejsze zmiany zawarte w Ustawie o KSC:

    1. Rozszerzenie katalogu podmiotów o nowe sektory oraz znacznie większą liczbę przedsiębiorstw;
    2. Nowe obowiązki zarządzania ryzykiem dla podmiotów kluczowych i ważnych, które muszą wdrożyć adekwatne środki techniczne, organizacyjne i operacyjne dla ochrony sieci i systemów IT, w tym system zarządzania bezpieczeństwem informacji oraz procedury reagowania na incydenty;
    3. Odpowiedzialność kierownictwa – kierownik odpowiada za wdrożenie i nadzór nad realizacją obowiązków z zakresu cyberbezpieczeństwa, podlega karom za ich naruszenie oraz musi odbyć odpowiednie szkolenia;
    4. Nowy tryb raportowania incydentów poprzez przekazywanie zgłoszeń poprzez system teleinformatyczny do właściwych CSIRT-ów sektorowych i poziomu krajowego;
    5. CSIRT sektorowe – w ciągu 18 miesięcy mają powstać wyspecjalizowane zespoły wsparcia dla poszczególnych sektorów;
    6. Szersze uprawnienia nadzorcze – możliwość wydawania ostrzeżeń, wyznaczania urzędnika monitorującego oraz nakazywania ocen i audytów bezpieczeństwa;
    7. Wprowadzenie Krajowego planu reagowania na wypadek incydentów i kryzysów w cyberbezpieczeństwie na dużą skalę;
    8. Nowe kompetencje ministra ds. informatyzacji, tj. m.in. możliwość prawnej identyfikacji dostawcy wysokiego ryzyka w drodze decyzji oraz wydawania poleceń zabezpieczających przy incydentach krytycznych;
    9. Wzmocnienie struktur systemu poprzez rozszerzenie kompetencji Pełnomocnika Rządu ds. Cyberbezpieczeństwa oraz CSIRT poziomu krajowego (w tym CSIRT NASK).

    Kary za brak zgodności i niewywiązywanie się z obowiązków 

    System sankcji został istotnie zaostrzony. Organy nadzorcze będą bowiem wyposażone w szereg narzędzi, aby dyscyplinować przedsiębiorców, m.in. poprzez:

    1. wysokie kary pieniężne (2% przychodów za poprzedni rok albo 10 milionów EUR – w przypadku podmiotu kluczowego; 1,4% przychodów za poprzedni rok albo 7 milionów EUR – w przypadku podmiotu ważnego); w wyjątkowych przypadkach kara będzie mogła sięgnąć nawet 100 milionów PLN;
    2. kary pieniężne dla kierownictwa do 300% miesięcznego wynagrodzenia;
    3. środki administracyjne (ostrzeżenia, nakazy, ustanowienie urzędnika monitorującego);
    4. możliwość czasowego wstrzymania działalności bądź wprowadzenie zakazu pełnienia funkcji zarządczych.

    Obowiązek samorejestracji dla przedsiębiorców

    Przedsiębiorcy muszą pamiętać, że Ustawa o KSC wprowadza obowiązek samodzielnego ustalenia swojego statusu (jako podmiot kluczowy lub ważny) oraz wpisu do specjalnego ministerialnego wykazu. Co istotne, termin jest bardzo krótki i wynosi zaledwie 6 miesięcy od daty spełnienia przesłanek ustawowych. Tym samym, to przedsiębiorca musi przeprowadzić odpowiednią analizę i dokonać zgłoszenia – brak rejestracji zagrożony jest bowiem sankcjami.

    Skierowanie Ustawy o KSC do Trybunału Konstytucyjnego

    Warto wspomnieć, że pomimo, iż Prezydent podpisał ustawę, to jednocześnie skierował ją w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego. Wątpliwości Prezydenta dotyczą m.in.:

    1. rozszerzenia zakres sektorów ponad wymogi unijne (18 branż gospodarki pogrupowanych w podmioty kluczowe i ważne);
    2. zasad uznawania podmiotów za dostawców wysokiego ryzyka (DWR) oraz wydawania tzw. „poleceń zabezpieczających”. Zdaniem Prezydenta przepisy te ingerują w samodzielność funkcjonowania przedsiębiorców, m.in. poprzez nakładanie obowiązku wymiany sprzętu oraz oprogramowania bez mechanizmu odszkodowawczego i bez zabezpieczenia środków finansowych na ten cel;
    3. gwarancji proceduralnych oraz ochrony sądowej;
    4. surowości systemu kar administracyjnych.

    Ustawa wchodzi w życie po upływie miesiąca od dnia ogłoszenia. Ewentualne orzeczenie TK może wyeliminować część przepisów, jednak na dziś przedsiębiorcy powinni zakładać konieczność ich stosowania.

    Co to oznacza w praktyce?

    Nowelizacja Ustawy o KSC to nie tylko zmiana formalna, ale realne przesunięcie odpowiedzialności na poziom zarządczy i operacyjny. Dla wielu firm oznacza to konieczność: przeprowadzenia analizy statusu pod kątem NIS2, wdrożenia systemowego podejścia do zarządzania ryzykiem cyberbezpieczeństwa, uporządkowania procedur raportowania incydentów, przeszkolenia kadry kierowniczej, a nawet przygotowania się na ewentualne kontrole i audyty.

    Nawet jeśli część przepisów zostanie zakwestionowana, kierunek regulacyjny jest jednoznaczny, a mianowicie – cyberbezpieczeństwo przestaje być wyłącznie domeną IT, a staje się obszarem odpowiedzialności prawnej i strategicznej całej organizacji.

  • Dotacje na zieloną transformację: Jak sfinansować ekologiczne AI w firmie?

    Dotacje na zieloną transformację: Jak sfinansować ekologiczne AI w firmie?

    Sztuczna inteligencja stoi dziś w obliczu paradoksu, który definiuje nową erę technologii. Z jednej strony obiecuje optymalizację zasobów, z drugiej – staje się jednym z najbardziej energochłonnych sektorów gospodarki.

    Sektor ICT odpowiada już za 5–9% światowego zużycia prądu, a centra danych, napędzające wyścig zbrojeń w dziedzinie AI, mogą do 2030 roku pochłaniać nawet 8% globalnej energii. W USA skala problemu wymusza radykalne kroki: od reaktywacji starych elektrowni olejowych po budowę prywatnych sieci energetycznych przez technologicznych gigantów.

    Kluczowe staje się rozróżnienie dwóch pojęć: Green AI oraz AI for Green. Pierwsze dotyczy samej higieny technologicznej – projektowania algorytmów tak, by były efektywne energetycznie (co może zredukować zużycie energii nawet o 90%) oraz świadomego audytu infrastruktury. Drugie to wykorzystanie AI jako narzędzia do naprawy świata.

    Przykłady płyną z polskiego ekosystemu startupowego wspieranego przez PARP. Systemy takie jak Planter System od Agri 4 Zero optymalizują rolnictwo precyzyjne, redukując zużycie nawozów i wody, podczas gdy autonomiczne boje Waterly monitorują jakość zbiorników wodnych w czasie rzeczywistym.

    Fundamentem tej transformacji są dane pochodzące z sensorów IoT. Wykorzystanie technologii energy harvesting, czerpiącej energię z drgań maszyn czy różnic temperatur, pozwala na wdrażanie systemów zarządzania budynkami (HVAC) bez generowania dodatkowych kosztów eksploatacji.

    W skali dużego przedsiębiorstwa optymalizacja temperatury i oświetlenia za pomocą AI przekłada się na oszczędności rzędu 20–30%, co oznacza setki tysięcy złotych rocznie i realne wsparcie raportowania CSRD.

    Prawdziwym wyzwaniem pozostaje jednak odejście od „mody na AI” na rzecz merytorycznego wdrożenia. Krzysztof Gulda, prezes PARP, podkreśla, że wydajność nie może przysłaniać odpowiedzialności. Firmy mają do dyspozycji szereg programów wsparcia, takich jak „GOZ – to się opłaca” czy „Zielone rekomendacje”, które finansują doradztwo w zakresie gospodarki obiegu zamkniętego. 

  • Miliardowa poduszka finansowa Asseco. Spółka IT stawia na wypłatę dywidend

    Miliardowa poduszka finansowa Asseco. Spółka IT stawia na wypłatę dywidend

    Największa polska spółka informatyczna wykonała interesujący manewr korporacyjny, który rzuca światło na jej strategię motywacyjną i politykę zwrotu dla inwestorów. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Asseco Poland zrezygnowało z planowanego umorzenia akcji własnych, wybierając w zamian rozwiązanie zapewniające znacznie większą elastyczność finansową. Zamiast redukcji kapitału zakładowego, spółka utworzyła potężną poduszkę kapitałową.

    Decyzja ta wynika z pragmatycznego podejścia do zarządzania spółką na wysoce konkurencyjnym rynku. Jeszcze w lutym kluczowi akcjonariusze, w tym Fundacja Rodzinna Adama Górala oraz TSS Europe, postulowali złagodzenie skali umorzenia z pierwotnie zakładanych 3 procent do zaledwie 1,3 procenta.

    Ich argumentacja jest charakterystyczna dla dojrzałych podmiotów z Doliny Krzemowej czy globalnych liderów technologicznych. Pozostawienie puli akcji własnych w firmie służy jako niezbędne narzędzie do długoterminowego wiązania interesów kadry menedżerskiej z celami udziałowców.

    Z perspektywy rynkowej najciekawsza jest jednak inżynieria w obrębie kapitałów firmy. Akcjonariusze przegłosowali potężny transfer środków, przesuwając ponad 986 milionów złotych z kapitału zapasowego do rezerwowego.

    W efekcie ten drugi wzrósł do imponującego poziomu 1,15 miliarda złotych. Równocześnie zmieniono jego formalne przeznaczenie, tworząc z niego dedykowany skarbiec na przyszłe transfery finansowe. 

    Zgromadzone w ten sposób środki będą mogły zostać elastycznie wykorzystane do wypłaty tradycyjnych dywidend, zaliczek na poczet przewidywanych zysków na koniec roku obrotowego, a także do ewentualnego finansowania przyszłych skupów akcji własnych. Spółka zastrzegła również możliwość dalszego zasilania tego kapitału w przyszłości.

    Asseco pokazuje, że chociaż odstępuje od natychmiastowego zwiększenia wartości poszczególnych udziałów poprzez ściągnięcie akcji z rynku, to wciąż priorytetowo traktuje dzielenie się wypracowaną gotówką. To klasyczny, biznesowy kompromis.

    Rynek nie otrzymuje jednorazowego, mechanicznego wzrostu wyceny z tytułu mniejszej liczby akcji w obrocie, ale w zamian zyskuje solidną obietnicę stabilnej polityki dywidendowej zabezpieczonej ponad miliardowym kapitałem. Jednocześnie zyskuje pewność, że zarząd będzie odpowiednio zmotywowany do dalszego budowania wartości firmy w długim terminie.

  • Zbigniew Mądry nowym prezesem Grupy AB

    Zbigniew Mądry nowym prezesem Grupy AB

    Po niemal 36 latach budowania pozycji największego dystrybutora sprzętu elektronicznego w regionie CEE, założyciel Grupy AB, Andrzej Przybyło, przekazuje stery. Nowym Prezesem Zarządu został Zbigniew Mądry, dotychczasowy wiceprezes do spraw operacyjnych.

    Decyzja rady nadzorczej nie jest rynkowym zaskoczeniem. Nowy prezes jest związany ze spółką nieprzerwanie od 1992 roku. Przez dekady jako główny architekt operacyjny współtworzył firmę, poszerzając jej wpływy na rynkach w Polsce, Czechach i na Słowacji. Wraz z nim w zarządzie nowej kadencji pozostaje Grzegorz Ochędzan, wieloletni dyrektor finansowy.

    Zmiana następuje w kluczowym dla branży technologicznej momencie. Grupa AB, klasyfikowana obecnie w pierwszej piątce europejskich i pierwszej piętnastce globalnych dystrybutorów IT, notuje rekordowe wyniki. Przekazanie władzy zbiega się z nowym cyklem koniunkturalnym napędzanym przez globalne megatrendy.

    Władze spółki będą musiały umiejętnie zdyskontować rosnące zapotrzebowanie na infrastrukturę sprzętową związaną z rewolucją sztucznej inteligencji, przyspieszoną transformację cyfrową gospodarki oraz wzmożone inwestycje w cyberbezpieczeństwo. Dodatkowym i silnym motorem wzrostu pozostaje sprawna obsługa lukratywnych przetargów publicznych.

    Obecna kondycja wrocławskiej grupy pozwala na finansowanie dalszego rozwoju przy jednoczesnym hojnym wynagradzaniu akcjonariuszy. Zarząd zaproponował rekordową dywidendę w wysokości 6,45 zł na akcję za rok finansowy 2024/2025, co oznacza imponujący wzrost o 115 procent rok do roku.

    Wniosek ten spotkał się z pozytywną opinią rady nadzorczej i czeka na ostateczne zatwierdzenie podczas walnego zgromadzenia zaplanowanego na 26 marca bieżącego roku. To właśnie to wydarzenie formalnie zainauguruje nową kadencję władz spółki.

  • Koniec smartfonów w podstawówkach. Rząd przyspiesza zmiany

    Koniec smartfonów w podstawówkach. Rząd przyspiesza zmiany

    Polska dołącza do rosnącego grona państw europejskich, które decydują się na systemowe ograniczenie obecności smartfonów w edukacji podstawowej. Minister Edukacji Narodowej, Barbara Nowacka, ogłosiła przyspieszenie prac legislacyjnych, które od 1 września 2026 roku wprowadzą odgórny zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach podstawowych. Decyzja ta, skonsultowana bezpośrednio z premierem Donaldem Tuskiem, sygnalizuje odejście od dotychczasowej autonomii placówek na rzecz jednolitej strategii państwowej.

    Ruch ten nie jest jedynie odpowiedzią na prośby nauczycieli, ale elementem szerszej strategii opartej na twardych danych. Resort powołuje się na wnioski z „Diagnozy Młodzieży 2026”, które jednoznacznie wskazują na pogłębiający się kryzys higieny cyfrowej oraz rosnące uzależnienie najmłodszych od mediów społecznościowych. Z perspektywy biznesowej i społecznej, krok ten można odczytywać jako próbę ratowania kapitału kognitywnego przyszłych pokoleń pracowników, których zdolność do głębokiego skupienia (deep work) jest systematycznie degradowana przez powiadomienia i algorytmy platform rozrywkowych.

    Zasady mają być jasne, choć nie całkowicie nieelastyczne. Głównym celem jest wyeliminowanie telefonów z przerw i lekcji, gdzie służyły dotąd głównie rozrywce. Ministerstwo pozostawia jednak furtkę dla „procesu dydaktycznego” – ostateczna decyzja o wykorzystaniu urządzeń jako narzędzi edukacyjnych ma należeć do nauczyciela. Takie podejście sugeruje, że rząd nie walczy z samą technologią, lecz z jej niekontrolowaną obecnością, która dekonstruuje strukturę społeczną szkoły i utrudnia budowanie relacji rówieśniczych.

  • cyber_Folks rośnie w e-commerce. Przychody grupy przekroczyły 855 mln zł

    cyber_Folks rośnie w e-commerce. Przychody grupy przekroczyły 855 mln zł

    Polska spółka technologiczna cyber_Folks kończy 2025 rok z wyraźnym sygnałem dla rynku: model biznesowy oparty na subskrypcjach i usługach SaaS dla e-commerce sprawdza się w praktyce, napędzając stabilny strumień powtarzalnych przychodów.

    Czwarty kwartał przyniósł firmie 236,67 mln zł przychodów, co stanowi solidny skok z poziomu 173,16 mln zł w analogicznym okresie rok wcześniej. Za tym wzrostem podążył skorygowany zysk EBITDA, który w ostatnich trzech miesiącach roku wystrzelił do 82,4 mln zł. To rynkowe potwierdzenie tezy prezesa Jakuba Dwernickiego o skuteczności budowy zintegrowanego systemu operacyjnego dla handlu w sieci, który głęboko osadza się w codziennych procesach klientów B2B.

    Patrząc na pełny obraz 2025 roku, sytuacja staje się szczególnie interesująca z perspektywy analitycznej. Skonsolidowane przychody grupy wzrosły o 30 procent, dobijając do 855,2 mln zł. Z kolei skorygowana EBITDA podskoczyła aż o 66 procent, osiągając poziom 291,7 mln zł przy silnej marży rzędu 34,1 procent.

    Mimo tak imponującej poprawy efektywności operacyjnej, skonsolidowany zysk netto za cały rok wyniósł 63,14 mln zł, stanowiąc wyraźny spadek wobec 116,33 mln zł zaraportowanych w roku 2024. Rozdźwięk między rosnącą rentownością na poziomie operacyjnym a niższym zyskiem netto „na dole” rachunku wyników odzwierciedla kapitałochłonny charakter obecnej strategii – organiczny rozwój i koszty integracji przejętych niedawno spółek mają swoją cenę.

    Zarząd zdaje się jednak trzymać rękę na pulsie. Dyrektor finansowy Robert Stasik podkreśla, że model biznesowy generuje silną gotówkę przy bezpiecznym poziomie zadłużenia, co ma stanowić paliwo dla kolejnych akwizycji.

    Dla cyber_Folks, obecnego na Giełdzie Papierów Wartościowych od 2017 roku (wcześniej pod nazwą R22), ubiegłoroczne wyniki to kontynuacja długoterminowego trendu. Od debiutu spółka notuje średnioroczne tempo wzrostu (CAGR) przychodów i skorygowanego zysku EBITDA na poziomie przekraczającym 35 procent. 

    Firma skutecznie transformuje się z dostawcy usług hostingowych w kompleksowy, europejski ekosystem technologiczny. Główne wyzwanie na 2026 rok to udowodnienie, że wypracowana skala operacyjna pozwoli w pełni zrekompensować wydatki integracyjne i przełoży się na wzrost zysku netto, dowożąc obiecywaną wartość bezpośrednio do portfeli akcjonariuszy.

  • Cyberatak na jedyny polski reaktor jądrowy Maria

    Cyberatak na jedyny polski reaktor jądrowy Maria

    Polskie Narodowe Centrum Badań Jądrowych poinformowało o skutecznym udaremnieniu ukierunkowanego cyberataku na swoją infrastrukturę informatyczną. Systemy wczesnego wykrywania oraz wewnętrzne procedury bezpieczeństwa pozwoliły personelowi IT na szybką izolację zagrożenia, zanim doszło do naruszenia integralności kluczowych systemów operacyjnych.

    Instytut pełni strategiczną rolę w polskim programie energetyki jądrowej, zapewniając wsparcie techniczne i naukowe dla krajowych projektów infrastrukturalnych. Dyrektor NCBJ, profesor Jakub Kupecki, potwierdził, że incydent nie miał żadnego wpływu na funkcjonowanie jedynego w Polsce badawczego reaktora jądrowego MARIA. Jednostka, wykorzystywana do celów naukowych i produkcji izotopów medycznych, kontynuuje pracę z pełną mocą w bezpiecznym trybie operacyjnym.

    Choć władze NCBJ nie dokonały oficjalnej atrybucji ataku, w przestrzeni publicznej pojawiają się doniesienia o możliwym śladzie irańskim. Śledczy zachowują jednak daleko idącą ostrożność, wskazując na wysokie prawdopodobieństwo operacji typu „false flag”, mającej na celu dezinformację i błędne wskazanie sprawców. Sytuacja ta wpisuje się w szerszy trend wzrostu aktywności cybernetycznej wymierzonej w Polskę, co potwierdzają dane o ubiegłorocznych atakach rosyjskiej grupy APT44 (Sandworm) na systemy energii rozproszonej i odnawialnej.

    Według najnowszych raportów analitycznych, Polska stała się jednym z głównych celów dla państwowych aktorów cybernetycznych w regionie, odnotowując ponad 30 poważnych incydentów w ciągu ostatnich kilku miesięcy. W odpowiedzi na ostatnie zdarzenie w Świerku, krajowe służby odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo zostały postawione w stan podwyższonej gotowości. NCBJ kontynuuje ścisłą współpracę z organami ścigania w celu pełnego wyjaśnienia mechanizmu ataku i wzmocnienia odporności krytycznych zasobów badawczych.

  • Ambitny zakład CD Projekt: 5 miliardów złotych na szali

    Ambitny zakład CD Projekt: 5 miliardów złotych na szali

    CD Projekt, czołowy gracz na europejskim rynku gier wideo, wchodzi w decydującą fazę transformacji swojej strategii biznesowej. Podczas ostatniego walnego zgromadzenia akcjonariusze zatwierdzili nowy program motywacyjny, który stawia przed zarządem poprzeczkę niezwykle wysoko: wypracowanie 5 mld zł skumulowanego zysku netto w latach 2026–2029.

    Z perspektywy inwestorskiej to jasny sygnał, że spółka kończy etap restrukturyzacji procesów produkcyjnych i przechodzi do ofensywy finansowej. Cel ten nie jest przypadkowy. Opiera się na założeniu, że nadchodzący cykl wydawniczy, zdominowany przez kolejną odsłonę sagi o Wiedźminie, okaże się sukcesem komercyjnym na skalę globalną. Choć premiera „Wiedźmina 4” nie nastąpi przed 2027 rokiem, ramy finansowe programu sugerują, że to właśnie ten tytuł ma być głównym motorem napędowym wyników w drugiej połowie dekady.

    Strategia zarządu wykracza jednak poza samą produkcję gier typu RPG. Firma kładzie coraz większy nacisk na monetyzację marek poprzez współpracę z zewnętrznymi partnerami i rozwój produktów towarzyszących. To podejście „transmedialne”, sprawdzone już przy okazji sukcesu serialu anime w świecie Cyberpunka, ma stabilizować przychody w okresach między wielkimi premierami.

    Rynek z niecierpliwością wyczekuje 19 marca, kiedy to spółka zaprezentuje pełne wyniki za rok 2025. Będą one kluczowym punktem odniesienia dla realności nowych założeń. Dla branży technologicznej ruch CD Projekt jest lekcją zarządzania oczekiwaniami: firma buduje długoterminową wartość nie tylko na kodzie gry, ale na sile intelektualnej swoich marek, jednocześnie biorąc na siebie ogromną odpowiedzialność finansową wobec akcjonariuszy.

  • Polska inwestuje 2,4 mld zł w sektor kosmiczny. Nowy program Sieci Łukasiewicz

    Polska inwestuje 2,4 mld zł w sektor kosmiczny. Nowy program Sieci Łukasiewicz

    Warszawa oficjalnie rzuca wyzwanie europejskim liderom sektora Space. Inauguracja Programu Badań Kosmicznych Sieci Badawczej Łukasiewicz to przede wszystkim twarda deklaracja biznesowa. Z budżetem szacowanym na 2,4 mld zł w ciągu najbliższej dekady, projekt ma przekształcić rozproszone kompetencje 22 instytutów w skonsolidowaną potęgę technologiczną pod wodzą Instytutu Lotnictwa (Łukasiewicz – ILOT).

    Z perspektywy rynkowej kluczowym słowem jest „autonomia”. Polska przestaje aspirować jedynie do roli dostawcy komponentów dla gigantów takich jak Airbus czy Thales Alenia Space, a zaczyna budować własny łańcuch wartości. Strategia opiera się na trzech filarach: platformach satelitarnych, systemach wynoszenia oraz tzw. ładunkach użytecznych. To podejście typu end-to-end, które ma zapewnić polskim przedsiębiorstwom realny udział w globalnym torcie wartym setki miliardów dolarów.

    Program jest skrojony pod wymagania współczesnej geopolityki, co widać w nacisku na technologię dual-use. Rozwiązania rozwijane w celach cywilnych, jak zaawansowane obrazowanie Ziemi czy ekologiczne napędy, znajdą bezpośrednie zastosowanie w systemach obronnych. Finansowanie projektu, łączące środki własne, fundusze na obronność oraz kapitał prywatny, sugeruje, że państwo szuka modelu partnerstwa publiczno-prywatnego, który zminimalizuje ryzyko inwestycyjne dla biznesu.

    Dr inż. Adam Okniński, koordynator programu, słusznie zauważa, że kosmos to dziś „paliwo” dla AI, Big Data i technologii kwantowych. To właśnie tu polski sektor IT może znaleźć nową przestrzeń do ekspansji. Szczególnie obiecująco wygląda niszowy rynek serwisowania satelitów na orbicie – obszar o ogromnym potencjale komercyjnym, w którym bariery wejścia są wciąż wysokie, a konkurencja mniejsza niż w przypadku produkcji samych satelitów.

    Pierwszym sprawdzianem wiarygodności nowej strategii będzie misja satelity SPARK, planowana na najbliższe dwa lata. Jeśli Łukasiewicz udowodni, że potrafi zarządzać tak złożonym projektem wewnątrz własnych struktur, Polska może na stałe wejść do pierwszej ligi europejskiego przemysłu kosmicznego. To szansa, by z „obiecującego rynku wschodzącego” stać się hubem technologicznym, który nie tylko wysyła ludzi w kosmos, ale przede wszystkim na nim zarabia.

  • Jakie są korzyści z monitorowania parametrów auta w czasie rzeczywistym?

    Jakie są korzyści z monitorowania parametrów auta w czasie rzeczywistym?

    Dlaczego warto stale obserwować komunikaty wyświetlane przez komputer?

    Systemy diagnostyczne w nowoczesnych autach pracują nieustannie, analizując działanie wielu mechanicznych podzespołów. Ich zadaniem jest natychmiastowe informowanie kierowcy o wszelkich odchyleniach od normy podczas jazdy. Gdy parametry pracy silnika są niewłaściwe, na desce rozdzielczej pojawia się odpowiedni symbol. Często jest to sygnał ostrzegawczy, który sugeruje konieczność szybkiego sprawdzenia stanu technicznego.

    Zlekceważenie ostrzeżeń systemowych może skutkować poważną i kosztowną awarią w najmniej oczekiwanym momencie. Czasami nawet niewielka usterka wpływa negatywnie na zużycie paliwa oraz emisję szkodliwych substancji. Warto wiedzieć, co sygnalizuje kontrolka check engine, aby podjąć odpowiednie kroki naprawcze. Szybka interwencja mechanika pozwala zazwyczaj uniknąć wymiany drogich części w przyszłości.

    Jak bieżąca kontrola parametrów wpływa na żywotność silnika?

    Regularne monitorowanie temperatury płynów eksploatacyjnych skutecznie zapobiega groźnemu przegrzaniu jednostki napędowej w korkach. Wiele usterek wynika bezpośrednio z zaniedbania podstawowych czynności, takich jak kontrola poziomu oleju. Nowoczesne czujniki same informują nas o konieczności uzupełnienia braków, zanim dojdzie do zatarcia. Dbanie o te techniczne aspekty sprawia, że auto służy nam bezawaryjnie przez lata.

    Śledzenie parametrów pracy samochodu to także doskonały sposób na naukę zasad ekonomicznej jazdy. Kierowca obserwujący chwilowe spalanie może łatwiej dostosować styl prowadzenia do aktualnych warunków drogowych. Poniżej prezentujemy listę elementów, na które trzeba zwracać szczególną uwagę podczas eksploatacji:

    • temperatura cieczy chłodzącej powinna zawsze utrzymywać się na stałym i optymalnym poziomie;
    • ciśnienie w oponach musi być idealnie zgodne z zaleceniami producenta danego modelu;
    • napięcie ładowania akumulatora na bieżąco informuje nas o kondycji układu elektrycznego.

    Czy monitoring stanu technicznego poprawia nasze bezpieczeństwo na drodze?

    Sprawny samochód stanowi absolutną podstawę bezpiecznego dotarcia do celu każdej planowanej podróży. Systemy monitorujące ostrzegają nas natychmiast o nagłym spadku ciśnienia w kołach pojazdu. Dzięki temu możemy bezpiecznie zatrzymać się na poboczu i ocenić zaistniałą sytuację. Unikamy w ten sposób ogromnego ryzyka utraty panowania nad autem podczas szybkiej jazdy.

    Poczucie pełnego bezpieczeństwa zwiększa również posiadanie odpowiednio dobranej ochrony ubezpieczeniowej dla kierowcy. W razie kolizji, kradzieży lub uszkodzenia auta przez osoby trzecie, dobrowolne Autocasco zapewnia pokrycie kosztów naprawy lub wypłatę odszkodowania. Rekompensata za szkody spowodowane przez żywioły czy wandalizm to wsparcie nieocenione w sytuacjach kryzysowych. Świadomość, że nasz majątek jest chroniony finansowo przed wysokimi kosztami naprawy, pozwala zachować spokój nawet w bardzo stresujących momentach.

    Warta 2

    W jaki sposób wiedza o parametrach obniża koszty utrzymania?

    Ekonomiczna jazda opiera się w dużej mierze na analizie danych z komputera pokładowego. Obserwacja średniego spalania skutecznie motywuje do delikatniejszego operowania pedałem gazu oraz hamulca. Płynna jazda nie tylko oszczędza paliwo, ale także znacznie wolniej zużywa klocki hamulcowe. Mniejsze zużycie podzespołów oznacza rzadsze wizyty u mechanika oraz zdecydowanie niższe rachunki.

    Całkowite koszty utrzymania samochodu obejmują również obowiązkowe i dobrowolne składki za polisy ubezpieczeniowe. Warto zapoznawać się z aktualną ofertą, aby dopasować zakres ochrony do swoich potrzeb. Pomocnym narzędziem jest kalkulator OC i AC samochodu, który pozwala szybko sprawdzić i zestawić ze sobą różne warianty ubezpieczenia. Dzięki temu wybierzesz opcję, która najlepiej zabezpieczy Twój domowy budżet.

    Czy nowoczesne technologie ułatwiają codzienną obsługę naszego pojazdu?

    Szybki rozwój motoryzacji sprawia, że samochody stają się coraz bardziej samodzielne w diagnostyce. Dedykowane aplikacje mobilne połączone z autem pozwalają sprawdzać jego stan z poziomu smartfona. Możemy zdalnie zweryfikować poziom paliwa w baku czy zamknięcie drzwi bez wychodzenia. To ogromne ułatwienie dla wszystkich osób ceniących sobie wygodę i nowoczesne rozwiązania.

    Zaawansowane systemy potrafią nawet samodzielnie umówić nas na wizytę w autoryzowanym serwisie. Gdy zbliża się termin przeglądu, samochód przypomina kierowcy o konieczności wymiany oleju silnikowego. Taka automatyzacja zdejmuje z właściciela uciążliwy obowiązek pamiętania o ważnych datach serwisowych. Dzięki temu pojazd jest zawsze gotowy do drogi i w pełni bezpieczny.

  • Tomasz Stachlewski nowym CTO Comarch. Strategiczny transfer z AWS

    Tomasz Stachlewski nowym CTO Comarch. Strategiczny transfer z AWS

    Nominacja Tomasza Stachlewskiego na stanowisko Chief Technology Officer w Comarchu to jeden z najbardziej znaczących transferów na polskim rynku technologicznym w 2026 roku. Przejście menedżera, który przez ostatnią dekadę współkształtował struktury Amazon Web Services (AWS), sygnalizuje fundamentalną zmianę w strategii produktowej spółki. Comarch, dysponujący portfelem rozwiązań rozwijanych od ponad trzech dekad, staje przed wyzwaniem pełnej modernizacji swoich fundamentów technologicznych w dobie dominacji rozwiązań chmurowych i sztucznej inteligencji.

    Stachlewski przejmuje odpowiedzialność za strategię technologiczną oraz rozwój produktów na kluczowych platformach firmy. Jego głównym zadaniem jest transformacja systemów ERP w kierunku architektur typu cloud-native oraz zintegrowanie ich z zaawansowanymi mechanizmami AI. Skala operacyjna jest znacząca – nowy CTO stanie na czele organizacji inżynieryjnej liczącej około 800 specjalistów. Dla firmy o profilu Comarchu, sukces tej transformacji zależy od umiejętnego połączenia stabilności systemów klasy enterprise z elastycznością, którą Stachlewski doskonalił, zarządzając zespołami technologicznymi w Niemczech oraz Europie Środkowo-Wschodniej dla AWS.

    Doświadczenie Stachlewskiego w AWS, gdzie ostatnio jako dyrektor technologii w Niemczech nadzorował zespoły architektów i managerów customer success, ma kluczowe znaczenie dla rynkowej pozycji Comarchu. Branża oprogramowania dla biznesu odchodzi od modelu statycznych narzędzi na rzecz inteligentnej automatyzacji. Nowy CTO wnosi sprawdzone w skali globalnej wzorce operacyjne. Jego misja wykracza poza czystą architekturę; obejmuje ewolucję praktyk wytwórczych w całej grupie, co ma pozwolić Comarchowi na skuteczniejszą rywalizację z globalnymi graczami SaaS.

    Wsparcie, o którym Stachlewski wspomniał w kontekście zarządu spółki, sugeruje, że proces zmian ma pełną akceptację na najwyższym szczeblu decyzyjnym. To kluczowe, gdyż modernizacja tak rozbudowanego ekosystemu produktów wymaga często bolesnych decyzji dotyczących długu technologicznego i priorytetów rozwojowych.

    “Firma wchodzi teraz w nową fazę wzrostu i transformacji, i cieszę się, że mogę dołączyć do zespołu właśnie teraz. Nie mogę się doczekać nadchodzącej pracy i wspólnego tworzenia nowych rzeczy z zespołami Comarch. To świetny moment, by dołączyć do firmy.” – napisał Stachlewski w poście na LinkedIn.

  • Płatności bezgotówkowe w urzędach 2025: Wzrost o 23% rok do roku

    Płatności bezgotówkowe w urzędach 2025: Wzrost o 23% rok do roku

    Polska administracja publiczna, kojarzona historycznie z biurokracją i papierowym obiegiem dokumentów, przechodzi właśnie najbardziej pragmatyczną fazę swojej transformacji. Najnowsze dane Fundacji Polska Bezgotówkowa za rok 2025 wskazują na trend, który wykracza poza zwykłą wygodę obywatela – to optymalizacja procesów, która zaczyna realnie odciążać budżety samorządowe.

    W ubiegłym roku w sektorze publicznym zrealizowano ponad 12 mln płatności cyfrowych, co oznacza dynamiczny wzrost o 23% rok do roku. Fundacja zainstalowała już ponad 20 tys. urządzeń płatniczych w 3,6 tys. urzędów. Jednak to nie fizyczne terminale, a integracja płatności z ekosystemem mobilnym mObywatel wydaje się być kierunkiem, który najmocniej zmieni krajobraz finansów lokalnych.

    Podatki w zasięgu kciuka

    Modelowym przykładem tej zmiany jest usługa ePłatności. Choć w skali kraju korzysta z niej obecnie 26% mieszkańców, struktura transakcji jasno pokazuje, gdzie leży największy potencjał biznesowy dla samorządów. Aż 75% wszystkich operacji w aplikacji mObywatel dotyczyło podatku od nieruchomości, a kolejne 23% to opłaty za zagospodarowanie odpadów. Łączna kwota 54,5 mln zł przekazana cyfrowo to sygnał, że Polacy są gotowi na pełną digitalizację danin publicznych.

    Tomasz Misiak, wiceprezes Fundacji Polska Bezgotówkowa, podkreśla, że celem jest uczynienie kontaktu z administracją „szybkim i bezpiecznym”. Z perspektywy biznesowej oznacza to przede wszystkim skrócenie cyklu rozliczeniowego i redukcję kosztów obsługi gotówki, co w skali tysięcy gmin przekłada się na wymierne oszczędności operacyjne.

    Infrastruktura zaufania

    Sukces tego wdrożenia opiera się na unikalnym partnerstwie sektora publicznego i prywatnego. Fundacja, wspierana przez gigantów takich jak Mastercard i Visa oraz Ministerstwo Finansów, stworzyła infrastrukturę, która staje się standardem rynkowym. Fakt, że do projektu ePłatności dołączyło blisko 150 samorządów – w tym 50 w ramach dedykowanego programu pilotażowego – sugeruje, że bariera wejścia dla technologii w urzędach systematycznie maleje.

    Dla decydentów i przedsiębiorców z sektora fintech wniosek jest jasny: polski sektor publiczny przestał być cyfrowym skansenem. Staje się on chłonnym rynkiem dla rozwiązań poprawiających efektywność przepływów pieniężnych. Kolejnym krokiem będzie prawdopodobnie automatyzacja płatności cyklicznych, co jeszcze bardziej zacieśni więź między obywatelem a nowoczesnym państwem.

  • Cyberatak na szpital w Szczecinie: Systemy IT sparaliżowane

    Cyberatak na szpital w Szczecinie: Systemy IT sparaliżowane

    W nocy z soboty na niedzielę hakerzy zainfekowali infrastrukturę IT Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie, szyfrując kluczowe zasoby danych. Reakcja placówki była natychmiastowa, jednak przejście wszystkich oddziałów na tradycyjny sposób prowadzenia dokumentacji medycznej drastycznie wydłużyło czas obsługi. Choć administracja zapewnia, że życie i zdrowie chorych pozostają bezpieczne, apel o kierowanie się do innych placówek w regionie stanowi jasne przyznanie, że wydajność operacyjna instytucji została poważnie naruszona.

    Z perspektywy zarządzania kryzysowego incydent ten rzuca światło na architekturę systemów krytycznych, gdzie „tryb awaryjny” staje się jedynym bezpiecznikiem w obliczu cyfrowego paraliżu. Dla liderów biznesu i technologii sytuacja w Szczecinie to studium przypadku o tym, że odporność nie polega wyłącznie na posiadaniu kopii zapasowych, lecz na zdolności do utrzymania płynności procesów w warunkach całkowitego odcięcia od sieci. Koszt takiej transformacji wstecznej jest ogromny – od chaosu logistycznego po ryzyko utraty ciągłości opieki.

    Obecnym priorytetem zarządu pozostaje odzyskanie zablokowanych zasobów, co w realiach ataków szyfrujących jest procesem żmudnym i wymagającym ścisłej współpracy ze służbami. Wydarzenie to dobitnie pokazuje, że w sektorze usług o krytycznym znaczeniu cyberbezpieczeństwo przestało być domeną wyłącznie działów technicznych, stając się fundamentem ciągłości biznesowej. Bez inwestycji w zaawansowaną segmentację sieci i mechanizmy szybkiego reagowania, każda organizacja ryzykuje, że jeden weekendowy incydent cofnie jej standardy pracy o dekady.

  • cyber_Folks po przejęciu PrestaShop stawia  na spłatę długu i organiczny wzrost

    cyber_Folks po przejęciu PrestaShop stawia  na spłatę długu i organiczny wzrost

    Po serii agresywnych przejęć, cyber_Folks sygnalizuje rynkowi zmianę priorytetów. Przejęcie 100% udziałów w PrestaShop — globalnym gigancie e-commerce — to moment graniczny, po którym następuje faza operacyjnego „układania klocków”. Strategia na rok 2026 jest klarowna: organiczna monetyzacja i dbanie o portfele akcjonariuszy, przy jednoczesnym trzymaniu długu w ryzach.

    Wyniki za 2025 rok pokazują spółkę w fazie silnej ekspansji. Skorygowana EBITDA wzrosła o imponujące 66,1% rok do roku, osiągając poziom 292,3 mln zł. Co istotne, wzrost ten znacznie wyprzedził dynamikę przychodów (30,2% r/r), co świadczy o rosnącej efektywności operacyjnej modelu abonamentowego. Najbardziej spektakularnie wygląda jednak skala operacji po wchłonięciu PrestaShop. Grupa obsługuje obecnie handel o łącznej wartości GMV na poziomie 35 mld euro rocznie, co stawia ją w pierwszej lidze europejskich dostawców rozwiązań dla handlu online.

    Inwestorzy z uwagą śledzą jednak wskaźnik zadłużenia. Zarząd przyznaje, że po sfinalizowaniu ostatnich transakcji wskaźnik dług netto/EBITDA przejściowo wzrośnie do poziomu 1,8x. Jest to jednak wzrost kontrolowany i — jak zapewnia wiceprezes Robert Stasik — tymczasowy. Cel na koniec 2026 roku jest ambitny: powrót do poziomów znacznie poniżej 2,0x, a docelowo nawet poniżej 1,33x odnotowanego na koniec 2025 roku.

    cyber_Folks próbuje połączyć ogień z wodą. Mimo przejściowego wzrostu zadłużenia, spółka zapowiada dalsze dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami. Zapowiedź wyższej dywidendy rok do roku to jasny sygnał dla rynku: cash-flow grupy jest wystarczająco silny, by jednocześnie spłacać dług i wynagradzać kapitał.

    Prezes Jakub Dwernicki (na zdjęciu) stawia sprawę jasno: czas na pauzę w M&A. Skupienie na rynkach Europy Zachodniej — Francji, Hiszpanii i Włoch — za pośrednictwem 230 tysięcy sklepów PrestaShop, daje grupie wystarczające pole do popisu w obszarze cross-sellingu i up-sellingu. Jeśli w 2026 roku każdy kwartał przyniesie zapowiadaną pozytywną dynamikę zysku netto jednostki dominującej, cyber_Folks może udowodnić, że potrafi nie tylko kupować, ale przede wszystkim efektywnie integrować.

  • Kosmiczne wsparcie dla służb: Startuje Civil Security Hub Poland

    Kosmiczne wsparcie dla służb: Startuje Civil Security Hub Poland

    W świecie technologii kosmicznych największym wyzwaniem rzadko jest sam brak danych – jest nim ich użyteczność. Podczas gdy orbita okołoziemska gęstnieje od satelitów obserwacyjnych, służby ratunkowe na dole często wciąż operują w informacyjnej próżni. Tę lukę ma zamknąć uruchomiony właśnie w Warszawie Civil Security Hub Poland (CS Hub PL), pierwsza tego typu inicjatywa w Europie w ramach sieci Space Resilience Nodes Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA).

    Projekt nie jest jedynie kolejnym ośrodkiem badawczym, lecz strategicznym operatorem łączącym sektor technologii kosmicznych z administracją publiczną. W dobie pięciokrotnego wzrostu liczby katastrof naturalnych w ciągu ostatniego półwiecza, Hub staje się niezbędnym filtrem. Surowe dane z konstelacji takich jak ICEYE – dysponującej radarami SAR zdolnymi „widzieć” przez chmury i w nocy – są tu przekuwane w konkretne mapy operacyjne dla straży pożarnej czy wojewodów.

    Model biznesowy i operacyjny Hubu opiera się na unikalnym konsorcjum. CloudFerro dostarcza infrastrukturę chmurową do bezpiecznego przetwarzania petabajtów danych, Politechnika Warszawska automatyzuje monitoring zagrożeń ekologicznych, a Centrum Informacji Kryzysowej CBK PAN pełni rolę koordynatora i weryfikatora jakości. Takie podejście rozwiązuje kluczowy problem „ostatniej mili” w tech-biznesie: dostarczenie skomplikowanego produktu w formie, którą użytkownik końcowy może realnie wykorzystać w stresie, pod presją czasu.

    Doświadczenia z powodzi w 2024 roku, gdzie monitoring satelitarny dostarczył ponad sto precyzyjnych map m.in. z Kłodzka czy Stronia Śląskiego, udowodniły, że świadomość sytuacyjna oparta na orbicie bezpośrednio przekłada się na mniejsze straty materialne i wyższe bezpieczeństwo obywateli. CS Hub PL oferuje dostawcom technologii „szybką ścieżkę” testowania rozwiązań, co dla prywatnych firm z sektora NewSpace oznacza krótszy cykl wdrożeniowy i produkt lepiej dopasowany do rygorystycznych wymogów sektora publicznego.

    Inicjatywa ta pozycjonuje Polskę jako lidera w praktycznym wykorzystaniu zasobów kosmicznych dla bezpieczeństwa cywilnego w regionie. Technologie satelitarne wychodzą z fazy eksperymentalnej i stają się standardowym narzędziem zarządzania kryzysowego, na równi z radiostacją czy wozem strażackim.

    Infografika CS Hub PL

  • Deficyt uznania: Dlaczego polskie firmy tracą na milczeniu liderów

    Deficyt uznania: Dlaczego polskie firmy tracą na milczeniu liderów

    Jeden z najtańszych i najskuteczniejszych instrumentów budowania wartości przedsiębiorstwa pozostaje drastycznie niedoceniony. Choć 97% pracowników deklaruje, że uznanie ma bezpośredni wpływ na ich motywację i jakość pracy, rzeczywistość korporacyjna maluje zgoła odmienny obraz. Najnowsze dane Gi Group Holding oraz Grafton Recruitment obnażają głęboką lukę między deklarowaną kulturą organizacyjną a codziennym doświadczeniem zespołów.

    Problem nie jest marginalny – ponad połowa zatrudnionych uważa, że ich wysiłki są niewidoczne dla organizacji. Co istotne, poczucie to nie zależy od skali przedsiębiorstwa, lecz od specyfiki działu. Podczas gdy branża marketingu i PR cieszy się wysokim poziomem gratyfikacji emocjonalnej (74%), działy finansowe i operacyjne pracują w swoistej próżni informacyjnej. Dla dyrektorów finansowych i operacyjnych to sygnał ostrzegawczy: brak doceniania to nie tylko kwestia „miękkiego” HR, ale realne ryzyko rotacji kadr i spadku proaktywności, którą jako kluczowy skutek uznania wskazuje blisko co trzeci badany.

    Kluczową barierą pozostaje anchroniczny model udzielania informacji zwrotnej. Mimo postępującej cyfryzacji pracy, aż 50% pracowników otrzymuje feedback zaledwie raz lub dwa razy w roku. W dynamicznym otoczeniu biznesowym 2026 roku taki interwał sprawia, że informacja zwrotna staje się archiwalną statystyką, a nie narzędziem korekcyjnym. Optymizmem napawa jedynie fakt, że grupa osób otrzymujących comiesięczne wsparcie wzrosła do 21%, co sugeruje powolną profesjonalizację średniego szczebla zarządzania.

    Ewolucji ulegają również same preferencje dotyczące form uznania. Dominująca niegdyś autonomia (spadek z 37% do 28,5%) ustąpiła miejsca pragmatycznym benefitom, które obecnie motywują 42% respondentów. Jednocześnie najmniej pożądaną formą są publiczne wyróżnienia, co wymusza na liderach przejście do modelu relacji bezpośredniej i zindywidualizowanej.

    Z biznesowego punktu widzenia wniosek jest klarowny: docenianie to inwestycja w stabilność procesów. Jak zauważają eksperci Wyser Executive Search i Grafton Recruitment, ludzie opuszczają organizacje nie tylko dla wyższych pensji, ale z powodu poczucia anonimowości swojego wysiłku. W dobie walki o talenty, szczere „dziękuję” i regularny kwartalny feedback stają się przewagą konkurencyjną, której nie da się łatwo skopiować, a która realnie wpływa na dolną linię rachunku zysków i strat.

    Jaka pozafinansowa forma uznania bylaby dla Ciebie najbardziej motywujaca Ankieta Gi Group Holding
    Jak docenianie wplywa na Twoja prace Ankieta Gi Group Holding
    Jak czesto otrzymujesz feedback o swojej pracy od przelozonego Ankieta Gi Group Holding

  • Klarna i eBay łączą siły w Polsce: Nowa funkcja odsprzedaży w aplikacji

    Klarna i eBay łączą siły w Polsce: Nowa funkcja odsprzedaży w aplikacji

    W świecie fintechu wygrywa dziś ten, kto najskuteczniej usunie tarcie z codziennych czynności. Klarna, która zdominowała segment płatności odroczonych, wykonuje właśnie kolejny krok w stronę stania się kompleksowym systemem operacyjnym dla handlu. Poprzez rozszerzenie partnerstwa z eBay na sześć nowych rynków – w tym Polskę, Kanadę i Australię – szwedzki fintech zamienia historię transakcji swoich użytkowników w aktywny ekosystem odsprzedaży.

    Integracja pozwala konsumentom wystawiać przedmioty na eBay bezpośrednio z poziomu aplikacji Klarna za pomocą kilku kliknięć. Kluczem do sukcesu nie jest tu sama obecność na platformie aukcyjnej, ale automatyzacja: dane o produkcie, zdjęcia i opisy są zaciągane z historii zakupowej. To klasyczny przykład „recommerce” wbudowanego w interfejs finansowy, który eliminuje największą barierę handlu z drugiej ręki – uciążliwy proces tworzenia ogłoszenia.

    Z perspektywy biznesowej ruch ten jest majstersztykiem budowania retencji. Od grudnia 2024 roku użytkownicy w USA i Wielkiej Brytanii wygenerowali w ten sposób ponad milion ofert. Dla Klarny to sposób na przedłużenie cyklu życia relacji z klientem poza moment autoryzacji płatności. Zamiast być tylko „rurą” przesyłającą pieniądze, fintech staje się platformą zarządzania majątkiem osobistym, gdzie każdy zakup jest postrzegany jako przyszły kapitał. David Sykes, CCO Klarny, słusznie zauważa, że odsprzedaż przestaje być niszowym hobby, a staje się elementem higieny finansowej.

    Dla eBay to z kolei strategiczny dopływ wysokiej jakości towarów od zweryfikowanych użytkowników. Gigant e-commerce potrzebuje narzędzi, które zintegrują go z naturalnym rytmem zakupowym konsumentów. Dane z eBay Recommerce Report są jednoznaczne: dziewięciu na dziesięciu badanych zamierza utrzymać lub zwiększyć wydatki na rzeczy używane.

    Partnerstwo to sygnalizuje szerszy trend w gospodarce cyrkularnej. Jeśli sprzedaż używanej kurtki czy telefonu jest tak samo prosta jak ich zakup na raty, recommerce przestaje być wyborem etycznym, a staje się najbardziej logicznym wyborem ekonomicznym.

  • Agentic commerce w Polsce: 90% konsumentów chce wsparcia AI (raport Adyen)

    Agentic commerce w Polsce: 90% konsumentów chce wsparcia AI (raport Adyen)

    Powoli kończy się czas żmudnego przeglądania dziesiątek kart w przeglądarce. Do gry wchodzi nowy typ klienta: taki, który zamiast wpisywać frazy w wyszukiwarkę, prosi asystenta AI o znalezienie najlepszych butów do biegania w określonym budżecie. Najnowszy raport „Adyen Index: Retail Report 2025” pokazuje, że Polska staje się jednym z liderów tej transformacji, choć rodzimy biznes zdaje się jeszcze nie w pełni dostrzegać skali nadchodzącej zmiany.

    Liczby mówią same za siebie. Już 37% polskich konsumentów aktywnie korzysta z ChatGPT i innych narzędzi AI, by usprawnić swoje zakupy, a blisko połowa deklaruje gotowość do wdrożenia takich rozwiązań w najbliższej przyszłości. To sygnał, że proces zakupowy przenosi się do tzw. kanałów discovery – platform konwersacyjnych, gdzie algorytm dokonuje wstępnej selekcji, porównuje oferty i weryfikuje dane, zanim użytkownik w ogóle trafi na stronę konkretnego sklepu.

    Dla marek to sytuacja obosieczna. Z jednej strony AI staje się potężnym narzędziem demokratyzacji handlu – ponad połowa badanych przyznaje, że dzięki sztucznej inteligencji odkrywa mniejsze, niszowe brandy, które wcześniej ginęły w szumie informacyjnym. Z drugiej strony, pojawia się ryzyko „spłaszczenia” relacji z klientem. Jak zauważa Matouš Michněvič z Adyen, gdy proces decyzyjny przejmuje neutralny interfejs, tradycyjne budowanie emocjonalnej więzi z marką staje się znacznie trudniejsze. Kluczowe pytanie dla dyrektorów marketingu brzmi dziś: kto tak naprawdę będzie właścicielem relacji z klientem w świecie zdominowanym przez autonomicznych agentów?

    Mimo entuzjazmu konsumentów, polskie firmy wykazują pewną powściągliwość. Podczas gdy niemal 9 na 10 Polaków jest otwartych na zakupy wspierane przez AI, tylko 28% przedsiębiorstw planowało w ubiegłym roku inwestycje w ten obszar. Ta luka technologiczna może stać się wąskim gardłem, zwłaszcza że rozwój agentic commerce wymaga nie tylko nowych algorytmów, ale przede wszystkim bezproblemowej infrastruktury płatniczej i najwyższych standardów bezpieczeństwa.

  • Red Square Games pozyskuje 1 mln zł od Gravier Investment ASI

    Red Square Games pozyskuje 1 mln zł od Gravier Investment ASI

    Krakowskie studio Red Square Games, notowane na rynku NewConnect, sfinalizowało właśnie prywatną emisję akcji, pozyskując 1 mln zł od Gravier Investment ASI. Choć w skali globalnego gamingu kwota ta może wydawać się skromna, transakcja ta rzuca światło na szerszy trend: zwrot mniejszych deweloperów w stronę stabilnego, instytucjonalnego finansowania w obliczu coraz trudniejszego rynku wydawniczego.

    Przy cenie 10,24 zł za akcję serii I, spółka zdecydowała się na emisję 97 657 nowych walorów z całkowitym wyłączeniem prawa poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy. Strategia ta, choć rozwadniająca, pozwala na błyskawiczne zasilenie kapitału obrotowego bez konieczności przechodzenia przez żmudne procesy publiczne. Dla Gravier Investment to ruch oportunistyczny – wejście w podmiot, który z dywersyfikacji przychodów uczynił swój główny atut.

    Red Square Games odchodzi od ryzykownego modelu „one-hit wonder”, charakterystycznego dla małych studiów, na rzecz hybrydowego modelu biznesowego. Spółka agresywnie buduje nogę wydawniczą w segmencie gier planszowych i karcianych (tzw. gier bez prądu), co widać po ostatnich umowach licencyjnych na takie tytuły jak Cereal Killer czy Blooming Sea. Taka dywersyfikacja portfela pozwala na stabilizację przepływów pieniężnych w okresach między premierami dużych tytułów wideo, co dla inwestorów typu ASI jest sygnałem dojrzałości zarządczej.

    Prezes Krzysztof Wolicki podkreśla, że zastrzyk gotówki zostanie przeznaczony na skalowanie działalności operacyjnej i przyspieszenie prac produkcyjnych. W praktyce oznacza to, że Red Square Games próbuje uciec do przodu – w stronę średniej wielkości produkcji (AA), które mają większą szansę na przebicie się w zatłoczonych sklepach cyfrowych.

    Pytaniem otwartym pozostaje, czy 1 mln zł wystarczy na realizację ambitnych planów wydawniczych w 2026 roku. Biorąc jednak pod uwagę tempo, w jakim spółka zabezpiecza prawa do dystrybucji nowych tytułów, dzisiejsza emisja wygląda na fundament pod większą rundę finansowania lub strategiczne przejęcie w nadchodzących kwartałach.

  • Dlaczego w Polsce powstaje coraz mniej firm?

    Dlaczego w Polsce powstaje coraz mniej firm?

    Wskaźniki zakładania nowych firm często traktuje się jako barometr zdrowia gospodarki. Jednak najnowszy raport Global Entrepreneurship Monitor (GEM) „From Uncertainty To Opportunity” rzuca nowe światło na tę statystykę. Dokument, obejmujący 53 państwa odpowiadające za ponad połowę światowego PKB, sugeruje, że era fascynacji samą liczbą startupów dobiega końca. Dziś kluczowym wyzwaniem nie jest już to, ile firm powstaje, ale ile z nich potrafi przetrwać „dolinę śmierci” i zaadoptować sztuczną inteligencję.

    Polska anomalia: Dojrzałość zamiast młodości

    Sytuacja w Polsce prezentuje się na tle świata paradoksalnie. Podczas gdy w krajach takich jak Kanada czy Chile co czwarty dorosły prowadzi młodą firmę, w Polsce wskaźnik ten jest trzykrotnie niższy. Jeszcze 15 lat temu na jednego właściciela dojrzałego biznesu przypadało dwóch nowicjuszy. Dziś proporcje te uległy radykalnemu odwróceniu: na każdą młodą firmę przypadają cztery podmioty o ugruntowanej pozycji rynkowej.

    Ten stan rzeczy nie jest jednak wyłącznie sygnałem ostrzegawczym. Eksperci z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) wskazują na złożone podłoże strukturalne. Polska gospodarka awansowała, a nasycony rynek pracy z rosnącymi płacami stał się bezpieczną alternatywą dla ryzykownego samozatrudnienia. Jednocześnie próg wejścia drastycznie wzrósł. Dzisiejszy rynek wymaga nie tylko pomysłu, ale potężnych nakładów na innowacje i technologię, co naturalnie premiuje graczy już osadzonych w systemie.

    Dwie luki: Przetrwanie i AI

    Raport GEM diagnozuje dwa krytyczne zjawiska, które mogą zdeterminować układ sił w globalnej gospodarce w najbliższej dekadzie: lukę przetrwania oraz lukę gotowości na AI.

    Pierwsza z nich wynika z barier systemowych. Choć świat zalewa fala nowych inicjatyw, zbyt mało z nich przekształca się w stabilne organizacje. Winne są nie tylko braki w finansowaniu, ale przede wszystkim niedostatki w edukacji biznesowej. Firmy często „duszą się” na etapie wczesnego wzrostu, nie potrafiąc przeskalować operacji.

    Druga luka – technologiczna – tworzy gospodarkę dwóch prędkości. Co ciekawe, optymizm dotyczący sztucznej inteligencji nie płynie z Europy. Państwa, w których co drugi przedsiębiorca uznaje AI za klucz do przyszłości, leżą poza Starym Kontynentem. W Europie wskaźnik ten jest znacznie niższy, co może zwiastować utratę konkurencyjności na rzecz rynków bardziej agresywnie adaptujących nowe narzędzia. Jak zauważa Aileen Ionescu-Somers z GEM, umiejętność wykorzystania AI to obecnie fundament produktywności, a nie technologiczny dodatek.

    Kapitał wartości

    Mimo wyzwań technologicznych, Polska wyróżnia się w obszarze wartości. Ponad 90% młodych przedsiębiorców nad Wisłą uwzględnia wpływ społeczny i środowiskowy w swoich decyzjach biznesowych, co przewyższa średnią światową. Stabilna pozostaje również aktywność kobiet, która w Polsce niemal dorównuje aktywności mężczyzn, co stanowi jeden z najsilniejszych fundamentów lokalnego ekosystemu.

  • W 2026 roku brak strategii ESG to realne ryzyko finansowe – Przemysław Brzywcy, Polenergia Fotowoltaika

    W 2026 roku brak strategii ESG to realne ryzyko finansowe – Przemysław Brzywcy, Polenergia Fotowoltaika

    Choć giełdowe notowania energii mogą dawać złudne poczucie stabilizacji, rzeczywistość przedsiębiorców kształtują wydatki na modernizację sieci i rygorystyczne wymogi zachodnich kontrahentów. W tym nowym rozdaniu fotowoltaika i magazyny energii stają się krytycznym narzędziem optymalizacji wyniku finansowego.

    O tym, czy polskie firmy są gotowe na „przenoszenie energii w czasie”, dlaczego brak strategii niskoemisyjnej może odciąć dostęp do kapitału i jak realnie zabezpieczyć budżet w 2026 roku, rozmawiamy z Przemysławem Brzywcym, Prezesem Zarządu Polenergia Fotowoltaika.

    Brandsit: Czy w dzisiejszych realiach rynkowych przejście na zieloną energię to dla firmy wciąż głównie kwestia budowania wizerunku, czy już twarda optymalizacja kosztów, która broni się w wynikach finansowych?

    Przemysław Brzywcy: Patrząc tylko na notowania Towarowej Giełdy Energii z ostatnich dwóch, trzech lat, można odnieść wrażenie, że ceny energii spadły i temat przestaje być palący. To jednak bardzo pozorny obraz sytuacji.

    Równolegle do cen samej energii, systematycznie rosną opłaty dystrybucyjne, i to zdecydowanie szybciej niż inflacja. Wynika to z konieczności ogromnych inwestycji w modernizację i rozbudowę sieci, które są niezbędne, by system mógł przyjąć coraz większą ilość źródeł odnawialnych. Te nakłady w naturalny sposób są później przenoszone na użytkowników sieci.

    Dodatkowo w systemie pojawiają się duże projekty OZE realizowane w ramach aukcji URE i kontraktów różnicowych. Gdy te instalacje ruszą, koszty funkcjonowania systemu również rozłożą się na wszystkich odbiorców.

    W efekcie firmy nie płacą wyłącznie za „cenę energii z giełdy”, ale za cały system. Dlatego inwestycje w fotowoltaikę i magazyny energii przestają być elementem wizerunkowym, a stają się bardzo racjonalnym narzędziem optymalizacji kosztów, które realnie widać w wynikach finansowych.

    Brandsit: Połączenie magazynów energii z taryfami dynamicznymi brzmi obiecująco, ale wymaga zmiany myślenia o poborze mocy. Czy polskie firmy są gotowe technologicznie, by automatycznie sterować zużyciem energii w zależności od jej chwilowej ceny i jak magazyny w tym pomagają?

    P.B.: To rzeczywiście wymaga zmiany podejścia, ale technologicznie polskie firmy są na to coraz lepiej przygotowane. W wielu zakładach funkcjonują już systemy monitoringu i zarządzania energią, a ich integracja z magazynami energii oraz algorytmami reagującymi na ceny rynkowe, nie jest dziś barierą technologiczną, lecz raczej kwestią decyzji biznesowej.

    W mojej ocenie to jeden z najbardziej niedocenianych kierunków optymalizacji kosztów energii. Przedsiębiorstwa bardzo często mają niestabilne zapotrzebowanie na moc, co generuje dodatkowe koszty, opłaty za przekroczenia oraz ryzyko wahań cen. Magazyn energii pozwala tę niestabilność wyrównać, stabilizując profil zużycia.

    „Integracja z magazynami energii oraz algorytmami reagującymi na ceny rynkowe, nie jest dziś barierą technologiczną, lecz raczej kwestią decyzji biznesowej”

    Taryfy powiązane z rynkiem energii dają z kolei możliwość zakupu prądu w momentach bardzo niskich lub nawet ujemnych cen energii oraz ograniczania poboru wtedy, gdy ceny są najwyższe. Można powiedzieć, że „przenosimy” energię w czasie.

    Dzięki temu firma może jednocześnie korzystać z okazji rynkowych i zabezpieczać się przed skokami cen. W praktyce to rozwiązanie, które przy odpowiednim zaprojektowaniu potrafi znacząco poprawić ekonomikę całego zużycia energii w przedsiębiorstwie i zwiększyć jego przewidywalność kosztową.

    Brandsit: Czy obserwuje Pan trend, w którym polskie firmy muszą przechodzić na zieloną energię nie z własnego wyboru, ale pod presją zachodnich kontrahentów, którzy wymagają od dostawców raportowania zerowego śladu węglowego?

    P.B.: Tak, to bardzo wyraźny i powszechny trend, który obserwujemy u naszych klientów, szczególnie tych działających eksportowo na rynkach Europy Zachodniej. Widać to mocno w branży spożywczej, ale również w całym łańcuchu dostaw powiązanym z sektorem automotive.

    Coraz częściej polskie firmy uczestniczące w tych łańcuchach dostaw muszą raportować swój ślad węglowy i wykazywać udział energii ze źródeł odnawialnych. W wielu branżach to już nie przewaga, ale warunek utrzymania kontraktu.

    Jednocześnie przedsiębiorcy coraz wyraźniej widzą, że to nie jest wyłącznie odpowiedź na wymagania ESG czy oczekiwania kontrahentów. Właściwie zaprojektowane rozwiązania oparte na OZE po prostu się opłacają. Zielona energia przestaje być elementem wizerunkowym, a staje się źródłem realnej przewagi kosztowej i konkurencyjnej.

    Dlatego firmy łączą dziś dwa aspekty. Z jednej strony budują swoją wiarygodność wobec partnerów zagranicznych, z drugiej realizują inwestycję, która broni się bardzo konkretnym business case’em.

    Brandsit: W jakim stopniu brak wdrożonej strategii ESG i korzystanie z konwencjonalnych źródeł energii utrudnia dziś firmom pozyskanie taniego kredytu inwestycyjnego lub przyciągnięcie inwestorów?

    P.B.: W bardzo dużym stopniu. Instytucje finansowe i fundusze inwestycyjne coraz częściej oceniają firmy nie tylko przez pryzmat wyników finansowych, ale również sposobu zarządzania ryzykiem środowiskowym i energetycznym. Brak strategii ESG, w tym brak działań związanych z transformacją energetyczną, wpływa dziś realnie na warunki finansowania.

    „Brak strategii ESG, w tym brak działań związanych z transformacją energetyczną, wpływa dziś realnie na warunki finansowania”

    Ma to także ogromne znaczenie w eksporcie. Kontrahenci zagraniczni zwracają uwagę na to, w jaki sposób produkowane są towary i jaką energią zasilany jest proces wytwórczy. To przestaje być elementem wizerunku, a staje się elementem oceny wiarygodności biznesowej.

    Brandsit: Jaki jeden, kluczowy krok doradziłby Pan zarządom firm, które chcą w 2026 roku nie tylko spełnić nowe wymogi regulacyjne, ale przede wszystkim realnie zabezpieczyć swój budżet przed wzrostem kosztów energii?

    P.B.: Przede wszystkim poprosić o rzetelny business case. Zarządy powinny rozmawiać z dostawcami technologii w bardzo prosty sposób – „jak ta inwestycja będzie się opłacała w mojej organizacji”. Niezależnie od tego, czy mówimy o fotowoltaice, magazynie energii czy połączeniu obu tych technologii.

    Warto jasno określić akceptowalne kryteria stopy zwrotu i pod tym kątem oceniać te rozwiązania. Fotowoltaika czy magazyn energii to nie są dziś gadżety ani elementy mody. To realne, policzalne narzędzia, które pozwalają firmie stabilizować koszty energii i poprawiać wynik finansowy.