Kategoria: Polska

  • Defence.Hub wzmacnia system MACS. Partnerstwa z Litwą i Ukrainą

    Defence.Hub wzmacnia system MACS. Partnerstwa z Litwą i Ukrainą

    W segmencie technologii obronnych, gdzie skuteczność mierzy się dziś nie tylko siłą ognia, ale przede wszystkim szybkością analizy danych na krawędzi sieci (edge computing), polski Defence.Hub wykonuje strategiczny ruch w stronę pełnej autonomii systemowej.

    Spółka notowana na NewConnect ogłosiła podpisanie dwóch listów intencyjnych — z litewskim AI for Vision Technologies (AIVT) oraz ukraińskim Drone Fight Group (DFG). To partnerstwa, które wykraczają poza zwykłe deklaracje o współpracy, celując w domknięcie łańcucha „detect-to-defeat” w ramach autorskiego systemu MACS.

    Kluczem do przewagi Defence.Hub ma być fuzja sensorów. Integracja z litewskim AIVT wnosi do systemu zaawansowaną warstwę wizji komputerowej opartej na AI, która operuje bezpośrednio na urządzeniu, bez konieczności łączności z chmurą. W warunkach nowoczesnego pola walki lub ochrony infrastruktury krytycznej, gdzie zakłócanie sygnału jest normą, niezależność od internetu staje się warunkiem krytycznym.

    Precyzyjne rozróżnianie zagrożeń w pasmach podczerwieni i światła widzialnego to dziś „święty Graal” systemów antydronowych, pozwalający na eliminację fałszywych alarmów przy jednoczesnej pracy w pełnej dyskrecji (pasywna detekcja).

    O ile Litwini dostarczają „oczy” i „mózg”, o tyle ukraiński Drone Fight Group wnosi bezcenną walutę: doświadczenie bojowe. DFG nie jest teoretykiem; firma projektuje i wdraża drony oraz systemy przechwytujące w warunkach rzeczywistego konfliktu.

    Dla Defence.Hub oznacza to dostęp do realnych zbiorów danych bojowych, które posłużą do trenowania modeli AI oraz tworzenia symulatorów dla służb mundurowych. Współpraca ta pozwala na stworzenie kompletnego, a co najważniejsze — niskokosztowego systemu neutralizacji, co jest kluczowe przy masowej skali zagrożeń ze strony tanich dronów FPV.

    Z perspektywy biznesowej, Defence.Hub pozycjonuje się jako regionalny integrator, który sprytnie wykorzystuje geograficzną i technologiczną bliskość wschodniej flanki NATO. Budowa takiego konsorcjum z udziałem partnerów z Litwy i Ukrainy to nie tylko korzyści operacyjne, ale również silny atut w wyścigu o europejskie fundusze obronne z programów takich jak EDF czy EDIP. 

  • Orange Polska dominuje rynek 5G. Ponad 5600 stacji do końca 2026 roku

    Orange Polska dominuje rynek 5G. Ponad 5600 stacji do końca 2026 roku

    W wyścigu o dominację na polskim rynku telekomunikacyjnym Orange Polska stawia na dwutorową strategię, która łączy agresywną rozbudowę infrastruktury 5G z precyzyjnym targetowaniem segmentów budżetowych. Z najnowszych danych operacyjnych przekazanych przez rzecznika spółki, Wojciecha Jabczyńskiego, wyłania się obraz operatora, który próbuje zdyskontować technologiczny przełom szybciej niż konkurencja.

    Kluczowym argumentem w walce o portfele klientów jest pasmo C, czyli tzw. „prawdziwe 5G”. Obecna baza około 4500 stacji ma wzrosnąć do co najmniej 5600 przed końcem 2026 roku. Równolegle Orange podwaja swoje zasoby w paśmie 700 MHz, planując zwiększenie liczby stacji z 1300 do 2600. Ten infrastrukturalny dualizm ma sens biznesowy: pasmo C gwarantuje rekordowe przepływności w gęstej zabudowie miejskiej, podczas gdy częstotliwość 700 MHz zapewnia niezbędny zasięg obszarowy, stanowiąc fundament pod przyszłe rozwiązania z zakresu IoT i Przemysłu 4.0.

    Inwestycje w hardware znajdują bezpośrednie odzwierciedlenie w statystykach przenoszenia numerów (MNP). Orange zamknął pierwszy kwartał 2026 roku dodatnim bilansem na poziomie 17 tysięcy numerów. To tempo sugeruje znaczną akcelerację względem całego 2025 roku, w którym operator zyskał netto 27 tysięcy użytkowników. Sukces ten nie jest jednak wyłącznie zasługą samej technologii, lecz umiejętnym wykorzystaniem marek subbrandowych.

    Zarząd Orange Polska zdiagnozował, że rynek staje się coraz bardziej spolaryzowany. Podczas gdy główna marka przyciąga klientów korporacyjnych i użytkowników premium potrzebujących stabilności pasma C, marki takie jak nju mobile oraz Orange Flex skutecznie zagospodarowują młodszy, bardziej wrażliwy na cenę elektorat cyfrowy. Dla inwestorów i partnerów biznesowych kluczowe będzie pytanie, czy tak dynamiczny przyrost bazy klientów w segmentach niskomarżowych nie obciąży zbytnio rentowności przy jednoczesnych, wysokich nakładach na modernizację sieci.

    W kontekście obecności spółki w indeksie WIG20, determinacja w rozbudowie pasma 700 MHz wskazuje na długofalowe przygotowanie do dominacji w segmencie usług konwergentnych. Jeśli Orange utrzyma obecne tempo budowy stacji, może wejść w 2027 rok z przewagą technologiczną, którą trudno będzie zniwelować tradycyjnymi kampaniami marketingowymi.

  • Złoty łapie oddech. Dlaczego stabilizacja na Bliskim Wschodzie to paliwo dla polskiej waluty

    Złoty łapie oddech. Dlaczego stabilizacja na Bliskim Wschodzie to paliwo dla polskiej waluty

    Polski złoty wkracza w fazę relatywnej siły, napędzany rzadką kombinacją geopolitycznego odprężenia i jastrzębiej polityki pieniężnej, która wyróżnia Polskę na tle regionu. Po okresie podwyższonej zmienności wywołanej napięciami na linii Iran-USA, polska waluta odzyskuje wigor, co staje się kluczowym czynnikiem dla strategii korporacyjnych i kosztów importu w nadchodzących kwartałach.

    Fundamentem obecnego optymizmu jest deeskalacja na Bliskim Wschodzie. Porozumienie o zawieszeniu broni między Teheranem a Waszyngtonem zadziałało jak katalizator dla rynków wschodzących, zdejmując z dolara premię za ryzyko geopolityczne.

    W efekcie kurs USD/PLN, który w szczytowym momencie konfliktu testował poziom 3,75, osunął się poniżej 3,65. Podobną ulgę widać na parze EUR/PLN, gdzie notowania spadły poniżej psychologicznej bariery 4,25, wymazując wcześniejsze wzrosty sięgające poziomu 4,35.

    Jednak to nie tylko dyplomacja decyduje o atrakcyjności złotego. Kluczowym czynnikiem pozostaje krajowa polityka monetarna, która staje się coraz bardziej odporna na globalne trendy obniżek stóp procentowych. Mimo że marcowa inflacja na poziomie 3% okazała się niższa od prognoz, perspektywy na drugą połowę roku sugerują ponowne odbicie dynamiki cen w stronę 4%. Taka struktura makroekonomiczna niemal zamyka Radzie Polityki Pieniężnej drogę do poluzowania polityki w 2026 roku.

    Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB, podkreśla, że utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie przy jednoczesnej stabilizacji cen surowców to scenariusz bazowy wspierający złotego. Jedynie drastyczny spadek cen ropy poniżej 70 USD za baryłkę oraz trwały powrót inflacji poniżej celu mógłby skłonić decydentów do obniżek. Obecnie prawdopodobieństwo takiego zwrotu jest znikome.

    Oznacza to przewidywalność kosztową i silniejszą pozycję zakupową na rynkach zagranicznych. Stabilny i mocny złoty, wspierany przez relatywnie wysokie stopy procentowe, staje się „bezpieczną przystanią” w regionie CEE. Jeśli geopolityczny spokój się utrzyma, polska waluta ma przed sobą długą prostą, która może potrwać aż do końca 2026 roku, oferując przedsiębiorstwom rzadki w ostatnich latach komfort planowania długoterminowego.

  • Tailwind Capital wstrzymuje inwestycję w Software Mind

    Tailwind Capital wstrzymuje inwestycję w Software Mind

    Zakończenie okresu wyłączności w negocjacjach między Ailleronem a funduszem Tailwind Capital to sygnał, że nawet silne fundamenty operacyjne mogą przegrać z niepewnością makroekonomiczną. Choć list intencyjny z listopada 2025 roku zapowiadał istotne przetasowanie w akcjonariacie Software Mind, amerykański inwestor ostatecznie zdecydował się na wstrzymanie rozmów, wskazując na niekorzystną sytuację rynkową.

    Kluczowym wnioskiem jest fakt, że proces due diligence nie wykazał żadnych krytycznych ryzyk po stronie polskiej spółki. Software Mind, będący filarem grupy Ailleron, od lat utrzymuje stabilną pozycję jako dostawca innowacji dla sektora finansowego i telekomunikacyjnego. Decyzja Tailwind Capital nie wynika zatem z problemów wewnętrznych podmiotu, lecz z rosnącej ostrożności kapitału typu private equity wobec globalnej zmienności.

    Wycofanie się inwestora z transakcji w ostatniej chwili podkreśla szerszy trend, w którym fundusze zamiast agresywnej ekspansji, wybierają strategię „wait and see”. Dla Ailleron, spółki notowanej na warszawskiej giełdzie, oznacza to konieczność powrotu do punktu wyjścia w poszukiwaniu partnera kapitałowego, przy jednoczesnym utrzymaniu dotychczasowej dynamiki wzrostu operacyjnego.

    Rynek odebrał tę informację jako przypomnienie, że w obecnym cyklu gospodarczym czyste arkusze due diligence to czasem za mało, by sfinalizować wyjście kapitałowe. Zarząd Software Mind musi teraz dowieść, że potrafi utrzymać wartość spółki bez natychmiastowego wsparcia ze strony nowego, globalnego funduszu, czekając na bardziej sprzyjające okno transakcyjne.

  • MedApp wchodzi do USA. Certyfikat FDA i ekspansja technologii AR

    MedApp wchodzi do USA. Certyfikat FDA i ekspansja technologii AR

    Polska spółka MedApp, notowana na NewConnect, intensyfikuje działania na najbardziej lukratywnym rynku medycznym świata. Po serii spotkań biznesowych w Stanach Zjednoczonych, prezes David Odrakiewicz sygnalizuje realne szanse na komercyjny przełom. Kluczem do sukcesu ma być CarnaLife Holo – autorskie rozwiązanie wykorzystujące rzeczywistość rozszerzoną (AR) do trójwymiarowej wizualizacji danych medycznych, które posiada już niezbędną certyfikację FDA.

    Amerykańska ofensywa MedApp opiera się na budowaniu relacji z kluczowymi graczami ekosystemu health-tech. Przedstawiciele spółki aktywnie uczestniczyli w prestiżowych wydarzeniach branżowych, takich jak targi Sages oraz BioFlorida, gdzie prezentowali technologię chirurgom, innowatorom i kadrze zarządzającej placówkami medycznymi. Szczególną uwagę przyciąga wizyta w AdventHealth – jednej z największych niezależnych sieci medycznych w USA. Otwartość tej instytucji na nowoczesną infrastrukturę i innowacje stanowi dla polskiej spółki papierek lakmusowy potrzeb rynku, który coraz mocniej przesuwa się w stronę medycyny cyfrowej i precyzyjnego planowania zabiegów.

    Strategia MedApp wykracza jednak poza samą sprzedaż oprogramowania. Spółka aktualnie prowadzi rozmowy z partnerem dystrybucyjnym, który ma pomóc w skalowaniu operacji na kontynencie. Kluczową postacią w tym procesie jest Habeel Gazi, dyrektor operacyjny MedApp USA, którego zadaniem jest budowanie lokalnych struktur i „otwieranie drzwi”, które dotychczas dla podmiotów z Europy Środkowej pozostawały zamknięte.

    Interesującym wątkiem biznesowym jest potencjalna kooperacja z firmą Snke, pracującą nad dedykowanymi dla sektora medycznego goglami AR. Taka synergia sprzętowo-programowa mogłaby znacząco podnieść barierę wejścia dla konkurencji i zaoferować lekarzom kompletne narzędzie do wizualizacji danych w czasie rzeczywistym.

    MedApp nie traktuje USA jedynie jako kierunku eksportowego, ale jako centralny punkt swojej długofalowej strategii. Posiadanie certyfikatu FDA usuwa największą barierę regulacyjną, a obecność w tak nowoczesnych ośrodkach jak AdventHealth potwierdza, że polska technologia 3D przystaje do standardów amerykańskiej medycyny. Sukces na tym rynku będzie zależał od szybkości przekucia nawiązanych kontaktów w twarde kontrakty, co w skomplikowanym systemie opieki zdrowotnej USA jest procesem żmudnym, ale – jak pokazują deklaracje zarządu – obecnie priorytetowym.

  • Rynek nieruchomości w Europie Środkowej odbija. Polska i Czechy liderami

    Rynek nieruchomości w Europie Środkowej odbija. Polska i Czechy liderami

    Region Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) zakończył 2025 rok z wynikiem, który dla wielu obserwatorów rynku nieruchomości komercyjnych jest sygnałem definitywnego końca stagnacji. Całkowita wartość transakcji na poziomie 11,8 mld euro to nie tylko 34-procentowy wzrost rok do roku, ale przede wszystkim najlepszy rezultat od przedpandemicznego roku 2019. Dane opublikowane przez Cushman & Wakefield kreślą obraz rynku, który odnalazł nową równowagę, opartą na dwóch filarach: dojrzałości lokalnych graczy oraz selektywnej pogoni za jakością.

    Najważniejszą zmianą strukturalną jest bezprecedensowa dominacja kapitału krajowego, który odpowiadał za 65% całkowitego wolumenu w regionie. To fundamentalne przesunięcie środka ciężkości. W Polsce rodzimi inwestorzy wygenerowali około 20% obrotów, wykazując się szczególną aktywnością w segmencie biurowym. Ta profesjonalizacja lokalnych podmiotów zapewnia rynkowi niezbędną płynność w okresach, gdy globalne fundusze wykazują większą powściągliwość.

    Geograficznie rynek pozostaje dwubiegunowy. Polska, z wynikiem 4,5 mld euro (38% udziału), utrzymała status regionalnego lidera, napędzana głównie przez sektor magazynowy i ożywienie w warszawskich biurowcach. Tuż za nią uplasowały się Czechy, które dzięki imponującemu wzrostowi o 155% rok do roku osiągnęły wolumen 4,2 mld euro.

    Pod względem sektorowym palmę pierwszeństwa odzyskały biura (35,9% udziału), wyprzedzając logistykę. Mechanizm ten napędza paradoksalnie niska podaż nowej powierzchni w stolicach CEE, co przy stabilnym popycie prowadzi do kompresji pustostanów i wzrostu cen najbardziej atrakcyjnych obiektów. Interesującym zjawiskiem jest również rekordowy, 9-procentowy udział sektora hotelowego, wspierany blisko 9-procentowym wzrostem wskaźnika RevPAR.

    Wchodząc w 2026 rok, rynek wykazuje oznaki dużej dojrzałości. Inwestorzy odeszli od strategii przeczekiwania na rzecz selektywnych zakupów aktywów typu prime, szczególnie tych spełniających rygorystyczne normy ESG. Choć tempo normalizacji stóp procentowych pozostaje czynnikiem ryzyka, powrót transakcji portfelowych oraz umów przekraczających 100 mln euro sugeruje, że kapitał ufa już fundamentom regionu.

    Perspektywy na nadchodzące miesiące zakładają stabilizację stóp kapitalizacji, z lekką tendencją spadkową w najbardziej pożądanych lokalizacjach logistycznych i biurowych, co czyni CEE jednym z bardziej przewidywalnych punktów na inwestycyjnej mapie Europy.

  • Ekspansja XTB: Handel opcjami debiutuje w Hiszpanii i Niemczech

    Ekspansja XTB: Handel opcjami debiutuje w Hiszpanii i Niemczech

    Gdy uwaga branży fintech często skupia się na walce o portfele młodszych inwestorów poprzez proste plany oszczędnościowe, XTB wykonuje strategiczny zwrot w stronę bardziej wyrafinowanej klienteli. Polski broker ogłosił właśnie udostępnienie handlu opcjami w Hiszpanii i Niemczech, co stanowi kamień milowy w jego europejskiej ekspansji zaplanowanej na 2026 rok.

    Ruch ten nie jest przypadkowy. Wybór Hiszpanii i Niemiec jako rynków pilotażowych sugeruje chęć bezpośredniego konkurowania z lokalnymi graczami i amerykańskimi gigantami typu „low-cost”, którzy od dawna korzystają z boomu na instrumenty pochodne. XTB wprowadza do swojej aplikacji dostęp do opcji typu amerykańskiego na 110 popularnych akcji i funduszy ETF, celując w segment aktywnych traderów, którzy oczekują od platformy czegoś więcej niż tylko pasywnego trzymania akcji.

    Kluczowym elementem oferty, który może zmienić układ sił na rynku, jest wprowadzenie kontraktów 0DTE (Zero Days to Expiration). Te wygasające tego samego dnia instrumenty stały się w ostatnich latach fenomenem na Wall Street, generując ogromne wolumeny obrotu, ale i budząc kontrowersje ze względu na swoją zmienność. W europejskim wydaniu XTB stawia jednak na dostępność – możliwość handlu ułamkowymi wolumenami ma obniżyć barierę wejścia dla inwestorów z mniejszym kapitałem, co wpisuje się w trend demokratyzacji narzędzi profesjonalnych.

    Prezes Omar Arnaout słusznie zauważa, że technologia zatarła granicę między profesjonalnym tradingiem a inwestowaniem indywidualnym. Jednak dla XTB to coś więcej niż tylko rozszerzenie menu. To próba zwiększenia retencji użytkowników i średniego przychodu na klienta w otoczeniu, gdzie marże na klasycznym handlu akcjami są pod stałą presją.

  • Scanway skaluje produkcję: kluczowa umowa z Łukasiewicz – ILOT

    Scanway skaluje produkcję: kluczowa umowa z Łukasiewicz – ILOT

    Wrocławski Scanway, jeden z kluczowych graczy europejskiego sektora New Space, wykonał właśnie istotny krok w stronę transformacji z butikowego biura projektowego w dostawcę seryjnego. Podpisana umowa ramowa z Siecią Badawczą Łukasiewicz – Instytutem Lotnictwa (ILOT) na kompleksowe testy środowiskowe instrumentów optycznych to sygnał, że polski sektor kosmiczny dojrzewa do skali przemysłowej.

    Dla Scanway dostęp do certyfikowanej infrastruktury badawczej w kraju jest krytycznym elementem strategii skalowania. Dotychczas procesy testowe – niezbędne do uzyskania tzw. dziedzictwa kosmicznego (flight heritage) – często wiązały się z logistycznymi i finansowymi wyzwaniami wynikającymi z konieczności korzystania z zagranicznych ośrodków. Partnerstwo z warszawskim Instytutem Lotnictwa pozwala na realizację pełnej ścieżki certyfikacji, od modeli strukturalno-termicznych po finalne modele lotne, w obrębie jednego ekosystemu.

    Współpraca koncentruje się na dwóch najbardziej wymagających etapach weryfikacji sprzętu: testach wibracyjnych, symulujących przeciążenia podczas startu rakiety, oraz badaniach w komorze termiczno-próżniowej (TVAC). Te ostatnie są kluczowe dla teleskopów z rodziny Scanway Optical Payload (SOP), które muszą zachować precyzję optyczną w ekstremalnych warunkach orbity, gdzie amplitudy temperatur i brak ciśnienia atmosferycznego potrafią trwale uszkodzić nieprzygotowaną aparaturę.

    Z perspektywy biznesowej, ruch ten wzmacnia pozycję Scanway w negocjacjach z globalnymi integratorami mikrosatelitów. Zapewnienie powtarzalności i zgodności z normami ECSS (European Cooperation for Space Standardization) przy wsparciu akredytowanego laboratorium ILOT minimalizuje ryzyko projektowe. Dla Łukasiewicz – ILOT to z kolei potwierdzenie statusu kluczowego hubu technologicznego, który monetyzuje unikalną infrastrukturę badawczą, wspierając lokalny łańcuch dostaw.

    Trend jest wyraźny: polskie firmy zaczynają dostarczać kompletne, krytyczne systemy dla misji obserwacyjnych. Stabilny dostęp do zaplecza testowego to brakujący element układanki, który pozwala realnie myśleć o seryjnej produkcji instrumentów optycznych dla globalnego rynku New Space.

  • Badanie SaldeoSMART: Małe firmy coraz mniej wierzą w KSeF

    Badanie SaldeoSMART: Małe firmy coraz mniej wierzą w KSeF

    Od 1 kwietnia obowiązek korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur obejmuje podmioty sektora MŚP. Tymczasem z badania SaldeoSMART wynika, że odsetek małych i średnich przedsiębiorstw przekonanych o potrzebie istnienia KSeF spadł w ciągu ostatnich pięciu miesięcy z 61% do 52%. Największą zmianę widać wśród małych firm – w tej grupie udział pozytywnych ocen dla centralnego systemu zmniejszył się aż o 13 punktów procentowych.

    Zdaniem ekspertów branży księgowej wzrost nieufności wobec KSeF nie jest przypadkowy. – Pierwsze tygodnie funkcjonowania systemu pokazały, że nawet dla największych firm zderzenie z praktyką jest trudniejsze, niż zakładano; zarówno na poziomie organizacji pracy, jak i codziennego obiegu dokumentów. W wielu przypadkach problemem nie jest sam obowiązek, ale brak przygotowania procesów wokół niego. Krajowy System e-Faktur tylko uwidacznia mechanizmy, które wcześniej działały „na skróty” – mówi Agnieszka Ligocka, ekspertka SaldeoSMART i FRAM Finanse.

    Przez ostatnie dwa miesiące podmioty MŚP obserwowały, jak z wdrożeniem KSeF radzą sobie największe przedsiębiorstwa, które zostały objęte zmianami już 1 lutego 2026 roku. Na bazie tych doświadczeń można wskazać obszary, na które mniejsze biznesy powinny zwrócić szczególną uwagę podczas dostosowywania się do nowego obowiązku.

    Błąd 1: brak uporządkowania uprawnień

    Na etapie przygotowań do pracy z KSeF wiele przedsiębiorstw generuje certyfikaty, ale nie nadaje użytkownikom odpowiednich uprawnień do ich wykorzystania. W efekcie pojawiają się sytuacje, w których dostęp jest poprawnie skonfigurowany technicznie, a mimo to system nie pozwala na wykonanie podstawowych operacji. Trzeba pamiętać, że sam certyfikat nie daje możliwości działania – dopiero przypisanie odpowiednich ról pozwala na wystawianie i pobieranie faktur. 

    Dodatkowym wyzwaniem jest wybór rodzaju certyfikatu. W przypadku pracy zespołowej bezpieczniejszym rozwiązaniem jest model bazujący na NIP, który pozwala zarządzać dostępem na poziomie firmy. Certyfikaty powiązane z PESEL mają charakter indywidualny i nie powinny być współdzielone.

    Błąd nr 2: brak ustaleń z biurem rachunkowym

    W trakcie przygotowań wiele firm nie doprecyzowało ze swoim biurem rachunkowym, jak w praktyce ma wyglądać współpraca przy KSeF. W efekcie część przedsiębiorców założyła, że wszystkie działania związane z systemem leżą po stronie księgowych. Brak takich ustaleń przekłada się na sytuacje, w których nie wiadomo, kto odpowiada za pobieranie faktur, nadawanie uprawnień czy bieżącą obsługę platformy. W praktyce oznacza to opóźnienia i błędy, dezorganizację pracy i brak kontroli nad procesem księgowania. W skrajnych przypadkach prowadzi to nawet do rozstania z dotychczasowym biurem rachunkowym, gdy okazuje się, że nie jest ono przygotowane do pracy w nowych realiach.

    – Zmiana partnera księgowego w trakcie roku zawsze jest wyzwaniem, ale w obecnych realiach może oznaczać poważne zaburzenie ciągłości pracy. KSeF zbiegł się z dodatkowymi obowiązkami sprawozdawczymi i sztywnymi terminami, których nie da się przesunąć. Biura rachunkowe pracują według określonej kolejności obsługi klientów i dokumentów, a wprowadzenie zmian w tym czasie często powoduje dezorganizację i presję czasu. W takich warunkach ryzyko błędów znacząco rośnie – tłumaczy ekspertka SaldeoSMART.

    Błąd 3: niedoszacowanie skali zmian 

    Wiele firm podchodzi do KSeF jak do zmiany technologicznej, podczas gdy w praktyce oznacza ona konieczność przebudowania sposobu pracy z dokumentami. Nowy system wpływa nie tylko na wystawianie faktur, ale także na ich obieg, akceptację i dostęp do danych w organizacji. Co czwarta firma w badaniu SaldeoSMART wskazała zmianę procesów wewnętrznych jako jedną z głównych barier związanych z wdrożeniem KSeF, a 26% zwraca uwagę na problemy z dopasowaniem systemów i oprogramowania do nowych wymagań.

    Jednocześnie wraz z udostępnieniem przez Ministerstwo Finansów darmowych narzędzi do obsługi Krajowego Systemu e-Faktur wiele przedsiębiorstw założyło, że będą one wystarczające do pracy z centralnym systemem. To podejście wciąż jest silne – 36% badanych przez SaldeoSMART podmiotów planuje z nich korzystać. W praktyce jednak coraz częściej dochodzi do zderzenia tych założeń z rzeczywistością. Księgowi wskazują, że o ile podstawowe rozwiązania mogą sprawdzić się przy bardzo prostej działalności, to przy większej liczbie dokumentów szybko pojawiają się ograniczenia – zwłaszcza wtedy, gdy rozwiązanie nie jest dopasowane do skali działalności i procesów w firmie.

    Jednocześnie firmy, które korzystają z rozwiązań dobrze zintegrowanych z KSeF i mają uporządkowane procesy, przechodzą przez wdrożenie znacznie sprawniej. – Narzędzia oferowane przez resort finansów mają sens w przypadku naprawdę małych firm, które wystawiają kilka faktur w miesiącu i nie mają rozbudowanych procesów. W momencie, gdy firma ma większą liczbę dokumentów, kilku pracowników zaangażowanych w ich obsługę albo bardziej złożony obieg faktur zaczynają się ograniczenia – zauważa Agnieszka Ligocka. 

    Podstawowe narzędzia mogą więc dobrze sprawdzić się przy prostej działalności, natomiast wraz ze wzrostem skali firmy rośnie potrzeba bardziej zaawansowanych i zintegrowanych rozwiązań. Przedsiębiorstwa powinny upewnić się, że ich zaplecze technologiczne, w tym wykorzystywane systemy i rozwiązania IT, są zintegrowane z KSeF i dostosowane do wymagań pracy z rządową platformą.

    Dla firm z sektora MŚP to ostatni moment, aby uporządkować te obszary jeszcze przed pełnym wejściem w nowe obowiązki. Jak pokazuje praktyka największych przedsiębiorstw, odpowiednie przygotowanie nie tylko ogranicza ryzyko błędów, ale przede wszystkim pozwala uniknąć chaosu organizacyjnego, który w pierwszych tygodniach działania KSeF okazał się jednym z największych wyzwań. W praktyce oznacza to, że sukces wdrożenia KSeF zależy także od tego, na ile praca z rządowym systemem jest dla użytkowników intuicyjna i uporządkowana.


    O badaniu:

    Badanie zostało przeprowadzone w marcu 2026 roku przez agencję badawczą Choreograph na zlecenie SaldeoSMART. Wzięli w nim udział przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw, a także biur rachunkowych w Polsce. Celem badania było poznanie stopnia przygotowania firm do obowiązkowego wdrożenia Krajowego Systemu e-Faktur, identyfikacja najważniejszych barier technologicznych i organizacyjnych oraz zbadanie nastawienia przedsiębiorstw do zmian wynikających z cyfryzacji obiegu dokumentów.

    źródło: SaldeoSMART

  • 4 nowe organizacje w PIIT

    4 nowe organizacje w PIIT

    Do Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji (PIIT) dołączają cztery nowe firmy reprezentujące różne, komplementarne obszary rynku. Do grona członków Izby dołączają: Autopay S.A., Aether Mariusz Busiło, InPay S.A. oraz Grupa Agora.

    Dołączenie nowych firm to nie tylko poszerzenie grona członków, lecz także potwierdzenie rosnącej roli PIIT jako platformy współpracy dla całego ekosystemu technologicznego.

    – Dołączenie tak różnorodnych i zaawansowanych technologicznie organizacji jest najlepszym dowodem na dynamiczny rozwój zarówno Izby, jak i całego sektora ICT w Polsce. Nowi członkowie wzmacniają nas kompetencyjnie i pokazują, jak szerokie oraz coraz bardziej zintegrowane są dziś obszary IT, telekomunikacji, finansów i mediów – zauważa Andrzej Dulka, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

    Nowi członkowie reprezentują szerokie spektrum kompetencji i doświadczeń, odzwierciedlających kierunki rozwoju współczesnej gospodarki cyfrowej. Ich działalność obejmuje m.in. infrastrukturę płatniczą, cyberbezpieczeństwo i regulacje, technologie blockchain oraz sektor mediów. To kolejny istotny krok w umacnianiu pozycji Izby jako platformy współpracy dla firm technologicznych i telekomunikacyjnych.

    Infrastruktura płatności dla gospodarki cyfrowej

    Autopay S.A. to polski fintech założony w 1999 roku w Sopocie, który od ponad 25 lat rozwija technologię płatniczą dla biznesu i użytkowników końcowych. Firma buduje nowoczesną infrastrukturę dla płatności powtarzalnych, automatycznych i osadzonych w codziennych procesach zakupowych oraz usługowych, wspierając rozwój cyfrowej gospodarki w modelu, który łączy wygodę użytkownika z wymaganiami skali, bezpieczeństwa i integracji systemowej.

    Charakter działalności spółki oraz jej rolę w rozwoju rynku płatności cyfrowych podkreśla Wojciech Murawski, CCO Autopay S.A.: – Autopay jest interesującym przykładem polskiej spółki technologicznej, która łączy kompetencje software’owe, fintechowe i integracyjne z realną skalą biznesową oraz zdolnością do wdrażania innowacji na styku płatności, danych, identyfikacji, AI i doświadczenia użytkownika. To właśnie w takich punktach przecięcia – między infrastrukturą, regulacją, bezpieczeństwem, telekomunikacją, AI i komercjalizacją technologii – będą dziś powstawać najbardziej wartościowe przewagi konkurencyjne całego sektora ICT. 

    Dziś Autopay przetwarza ponad miliard transakcji rocznie, obsługuje ponad 50 tys. merchantów i działa na ośmiu rynkach Europy. Portfolio spółki obejmuje płatności online, rozwiązania account-to-account, usługi dla rynku mobility, technologie weryfikacyjne oraz innowacje biometryczne, w tym HandGo – system zakupów oparty na skanie dłoni. Rozwiązania Autopay wspierają m.in. e-commerce, media, usługi finansowe, ubezpieczenia, mobilność oraz szeroko rozumiane usługi cyfrowe. Istotnym obszarem zastosowań technologii Autopay jest również sektor telekomunikacyjny i szerzej rozumiane usługi cyfrowe oparte na modelach abonamentowych, doładowaniach, bill payments oraz płatnościach cyklicznych. Kompetencje firmy w zakresie recurring payments, embedded payments i obsługi digital goods sprawiają, że Autopay naturalnie wpisuje się także w rozwój nowoczesnych modeli telco.

    Z perspektywy rynku ICT Autopay rozwija się jako firma infrastrukturalna, projektując technologie, które działają niezawodnie w tle procesów biznesowych i ułatwiają skalowanie usług cyfrowych.

    Oprogramowanie blockchain i infrastruktura aktywów cyfrowych

    InPay S.A. jest wyspecjalizowanym dostawcą oprogramowania dla sektora finansowego, koncentrującym się na rozwiązaniach opartych na technologii blockchain, infrastrukturze płatniczej oraz systemach dla rynku aktywów cyfrowych. Spółka realizuje projekty dla podmiotów rozwijających nowoczesne usługi finansowe, wspierając je w projektowaniu i budowie bezpiecznych, skalowalnych oraz zgodnych z regulacjami rozwiązań technologicznych. InPay łączy zaawansowane kompetencje programistyczne z praktycznym rozumieniem wymogów regulacyjnych właściwych dla rynku finansowego i sektora kryptoaktywów. Firma posiada doświadczenie w tworzeniu systemów wymagających wysokiego poziomu bezpieczeństwa, niezawodności oraz integracji z istniejącą infrastrukturą finansową.

    W procesie wytwarzania i rozwoju oprogramowania InPay wykorzystuje również narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, zarówno w obszarze optymalizacji procesu developmentu, jak i analizy procesów biznesowych.

    Do znaczenia członkostwa i kierunku rozwoju spółki odnosi się Lech Wilczyński, CEO InPay S.A.: – Dołączenie do Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji traktujemy jako ważny krok w rozwoju InPay oraz naturalne rozszerzenie naszej aktywności w obszarze technologii finansowych. Jako dostawca oprogramowania specjalizujący się w rozwiązaniach blockchain i infrastrukturze dla rynku aktywów cyfrowych chcemy aktywnie uczestniczyć w dialogu branżowym oraz dzielić się doświadczeniem w zakresie budowy bezpiecznych i nowoczesnych systemów dla sektora finansowego.

    Media, technologie i cyfrowa transformacja treści

    Grupa Agora to grupa mediowa o największym zasięgu w Polsce, działająca na rynku od 1989 r., notowana na giełdzie w Warszawie od 1999 r. Jej najważniejszymi przedsięwzięciami są m.in. Helios S.A., NEXT FILM, działalność radiowa pod szyldem Grupa Eurozet (w tym Radio ZET i Radio TOK FM), AMS, „Gazeta Wyborcza” oraz Gazeta.pl wraz z serwisami tematycznymi. Grupa prowadzi także działalność wydawniczą poprzez Wydawnictwo Agora, a jej działalność obejmuje szeroki zakres mediów – od prasy i internetu, przez radio, aż po kino i reklamę zewnętrzną.

    – Dołączenie do Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji to dla nas ważny krok w budowaniu współpracy między sektorem mediów i nowych technologii. Jako firma medialno–technologiczna chcemy aktywnie uczestniczyć w debacie o przyszłości rynku cyfrowego oraz o warunkach sprzyjających rozwojowi innowacji. Szczególnie istotne jest dla nas wzmacnianie roli niezależnych mediów, które są jednym z fundamentów demokratycznego społeczeństwa. Wierzymy, że współpraca w ramach PIIT pozwoli nam wspólnie działać na rzecz rozwiązań sprzyjających jakościowej informacji, odpowiedzialnemu rozwojowi technologii oraz tworzeniu wartości dla społeczeństwa i gospodarki – zaznacza Paweł Czajkowski, dyrektor ds. prawnych i public policy.

    Doradztwo prawne dla technologii i cyberbezpieczeństwa

    Aether Mariusz Busiło to doradca prawny specjalizujący się w obszarze telekomunikacji, usług cyfrowych, nowych technologii, cyberbezpieczeństwa i zgodności. Firma oferuje ponad 25 lat doświadczenia na styku prawa, technologii i regulacji, zdobywanego zarówno po stronie organów regulacyjnych, jak i biznesu. Zakres usług obejmuje wsparcie przy wprowadzaniu nowych usług, negocjacjach umów, zapewnianiu zgodności regulacyjnej oraz realizacji szkoleń. Specjalizacja obejmuje telekomunikację, usługi cyfrowe oraz nowe technologie,
    w tym Business Intelligence i sztuczną inteligencję.

    Firma świadczy również doradztwo w zakresie cyberbezpieczeństwa – od przygotowania organizacji na incydenty, przez komunikację z regulatorami, po wsparcie prawne w obszarze RODO i KSC. Oferuje praktyczne wsparcie we wdrażaniu regulacji takich jak DORA, NIS2/KSC, Data Act oraz AI Act.

    Z perspektywy praktyki doradczej znaczenie tych kompetencji akcentuje Mariusz Busiło: – Firma oferuje ponad 25 lat doświadczenia na styku prawa, technologii i regulacji, zdobywanego zarówno po stronie organów regulacyjnych, jak i biznesu. Wspiera organizacje w bezpiecznym wdrażaniu nowoczesnych technologii, zarządzaniu ryzykiem regulacyjnym oraz skutecznym reagowaniu na incydenty cyberbezpieczeństwa.

  • Wydatki na IT w Polsce: Dlaczego firmy wydają więcej niż planowały?

    Wydatki na IT w Polsce: Dlaczego firmy wydają więcej niż planowały?

    W wielu firmach inwestycje w nowe technologie przestają być sztywno zaplanowaną pozycją budżetową. Coraz częściej przedsiębiorstwa zwiększają wydatki na IT już w trakcie realizacji projektów. Z raportu Polcom „Barometr cyfrowej transformacji polskiego biznesu 2025-2026” wynika, że 46 proc. firm zrealizowało w 2024 r. wszystkie zaplanowane projekty IT, a 19 proc. przedsiębiorstw wydało na technologie więcej, niż pierwotnie planowało. Dane te pokazują, że technologie coraz częściej traktowane są jako obszar inwestycji, który można skalować wraz z rosnącymi potrzebami biznesowymi.

    Projekty technologiczne stają się elastyczne budżetowo

    Jeszcze kilka lat temu projekty IT były zazwyczaj realizowane w ramach z góry określonych budżetów. Obecnie coraz więcej przedsiębiorstw podchodzi do inwestycji technologicznych w sposób bardziej elastyczny. Jeśli wdrażane rozwiązania przynoszą oczekiwane efekty – poprawiają efektywność operacyjną, zwiększają bezpieczeństwo lub umożliwiają rozwój nowych usług – firmy są gotowe zwiększać nakłady w trakcie realizacji projektów.

    — Jeszcze kilka lat temu projekty IT były często pierwszym obszarem, w którym firmy szukały oszczędności w czasie spowolnienia gospodarczego. Dziś sytuacja się odwróciła – technologie są traktowane jako narzędzie stabilizowania biznesu i zwiększania jego odporności, dlatego budżety w tym obszarze częściej rosną niż maleją – mówi Anna Kulikowska, Dyrektor Działu Sprzedaży w Polcom.

    Technologie trafiają do centrum decyzji biznesowych

    Zmiana podejścia do finansowania projektów technologicznych wynika z rosnącej roli IT w funkcjonowaniu przedsiębiorstw. Inwestycje w chmurę obliczeniową, sztuczną inteligencję, automatyzację czy cyberbezpieczeństwo coraz częściej wpływają bezpośrednio na sposób działania firm, ich efektywność oraz zdolność do konkurowania na rynku.

    — W wielu organizacjach decyzje o inwestycjach technologicznych zapadają dziś na poziomie zarządu, a nie tylko działów IT. To pokazuje, że technologie przestały być wyłącznie zapleczem operacyjnym i wpływają bezpośrednio na model biznesowy i tempo rozwoju firm – podkreśla Kulikowska. 

    Największa część inwestycji technologicznych przedsiębiorstw skupia się obecnie na obszarze infrastruktury IT oraz cyberbezpieczeństwie. Z badania Polcom wynika, że 93 proc. firm inwestuje w zarządzanie infrastrukturą IT, bezpieczeństwo oraz ciągłość działania systemów. Wysoki poziom tych inwestycji wynika z rosnącej liczby cyberzagrożeń, ale także z faktu, że coraz większa część procesów biznesowych opiera się na systemach cyfrowych.

    AI i chmura zmieniają strukturę wydatków technologicznych

    Firmy coraz częściej inwestują także w technologie związane z analizą danych oraz automatyzacją procesów. Z raportu wynika, że 91 proc. przedsiębiorstw korzysta z rozwiązań związanych z cyberbezpieczeństwem i monitoringiem infrastruktury, 89 proc. utrzymuje własne zasoby IT, 67 proc. wykorzystuje chmurę obliczeniową, 60 proc. wdraża rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, a 49 proc. korzysta z technologii Big Data i zaawansowanej analityki danych.

    – Sztuczna inteligencja zaczyna zmieniać sposób projektowania infrastruktury IT. Firmy potrzebują środowisk, które są bardziej skalowalne, elastyczne i przygotowane do przetwarzania dużych wolumenów danych. To powoduje, że inwestycje w chmurę i platformy analityczne rosną równolegle – dodaje ekspert Polcom.

    Wzrost inwestycji przedsiębiorstw w technologie wpisuje się w globalny trend zwiększenia wydatków na IT i ICT. Według prognozy IDC globalne wydatki przedsiębiorstw na technologie informatyczne i telekomunikacyjne mogą w 2026 r. osiągnąć około 4 bln USD. Jednym z najważniejszych motorów tego wzrostu jest rozwój sztucznej inteligencji, która przechodzi z fazy eksperymentów do szerokich wdrożeń biznesowych. Wraz z tym rośnie zapotrzebowanie na infrastrukturę obliczeniową, platformy danych oraz usługi chmurowe. 


    źródło: Polcom

  • Rynek pracy w Polsce: Najbardziej pożądane cechy kandydatów

    Rynek pracy w Polsce: Najbardziej pożądane cechy kandydatów

    W kręgach technologicznych i biznesowych przez lata obowiązywało przekonanie, że twarde kompetencje są jedyną bezpieczną walutą na rynku pracy. Najnowsze dane ManpowerGroup sugerują jednak istotną korektę tej tezy. Polski rynek pracy, tradycyjnie kojarzony z silnym naciskiem na specjalizację, przechodzi transformację w stronę modelu, w którym elastyczność i potencjał rozwojowy stają się ważniejsze niż suma aktualnych umiejętności technicznych.

    Z analizy wynika, że dla 39% polskich pracodawców kluczowym kryterium wyboru jest obecnie gotowość do nauki. To sygnał, że firmy przestały szukać pracowników „gotowych na teraz”, a zaczęły inwestować w osoby zdolne do adaptacji w warunkach permanentnej zmiany. Profesjonalizm i etyka pracy, wskazane przez 36% badanych, pozostają fundamentem, jednak to zestaw kompetencji miękkich – komunikacja i praca zespołowa – realnie domyka procesy rekrutacyjne.

    IT: Krytyczne myślenie zamiast znajomości kodu

    Szczególnie interesująco prezentuje się sektor IT, który wyłamuje się z ogólnego schematu. Podczas gdy w ujęciu ogólnokrajowym dominuje elastyczność, w technologiach prym wiedzie myślenie krytyczne i rozwiązywanie problemów (42%). To pragmatyczne podejście wynika ze specyfiki branży, gdzie technologia jest jedynie narzędziem, a prawdziwą wartością jest zdolność do rozkładania złożonych procesów na czynniki pierwsze.

    Warto zauważyć, że polscy pracodawcy przypisują większą wagę kompetencjom cyfrowym (25%) niż ich globalni odpowiednicy (16%). Ta dysproporcja może wskazywać na trwający w Polsce intensywny nadrabianie zaległości w cyfryzacji procesów biznesowych, podczas gdy rynki zachodnie przesunęły już punkt ciężkości na zarządzanie relacjami i inkluzywność.

    Koniec “najlepszego specjalisty”

    Marta Szymańska z Manpower zwraca uwagę na zjawisko, które redefiniuje strategię budowania zespołów. Przy dwóch zbliżonych profilach technicznych, o zatrudnieniu niemal zawsze decyduje dopasowanie kulturowe i umiejętność współpracy. Firmy coraz częściej akceptują braki w wiedzy merytorycznej kandydata, o ile wykazuje on wysoką sprawność w nabywaniu nowych kompetencji.


    O badaniu: Badanie ManpowerGroup zostało przeprowadzone w okresie od 1 do 31 października 2025 roku na grupie 502 firm w Polsce i 39 063 globalnie.

  • IBM i polskie uczelnie budują nowy model AI PLLuM

    IBM i polskie uczelnie budują nowy model AI PLLuM

    IBM, Politechnika Wrocławska i Uniwersytet Łódzki rozpoczynają prace nad nowym wariantem PLLuM, rodziny modeli AI tworzonej z myślą o języku polskim i wykorzystaniu „polskiej AI” w sektorze publicznym i prywatnym. Nowy model z serii PLLuM będzie tworzony przez naukowców z obu uczelni oraz specjalistów Laboratorium Oprogramowania IBM w Krakowie z  wykorzystaniem IBM Granite 4.0 jako otwartego modelu bazowego. Projekt zbiega się z 35-leciem działalności IBM w Polsce.

    PLLuM od samego początku odgrywa szczególne znaczenie dla polskiego ekosystemu cyfrowego. Wynika to z faktu, że dotyczy rozwoju AI zdolnej rozumieć język polski wraz z jego kontekstem, niuansami i specyfiką komunikacji w Polsce. W dotychczasowych pracach nad rozwojem PLLuM Politechnika Wrocławska pełniła rolę jednego z ośrodków wiodących, wyznaczając kierunek merytoryczny i badawczy projektu.

    Obecna współpraca Katedry Sztucznej Inteligencji Politechniki Wrocławskiej oraz Zakładu Językoznawstwa Korpusowego i Komputerowego Uniwersytetu Łódzkiego z IBM to kolejny element przyczyniający się do rozwoju rodziny PLLuM, tworzony z myślą o realnych wdrożeniach i wysokich standardach zarządzania AI, co odgrywa istotne znaczenie w kontekście suwerenności technologicznej. Oba podmioty podkreślają, że przedsięwzięcie ma charakter wzmacniający do działań związanych z rozwojem rodziny PLLuM koordynowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji. IBM dostarcza model bazowy i kompetencje technologiczne, natomiast rozwój kompetencji językowych, dostrajanie oraz kierunek prac są po stronie polskich zespołów z uczelni, przy wsparciu krakowskiego laboratorium oprogramowania IBM.

    „PLLuM to przykład, jak można rozwijać AI w sposób ambitny, a jednocześnie pragmatyczny, z myślą o języku i potrzebach użytkowników w Polsce. Wnosimy do rozwoju tej rodziny otwarty model IBM Granite 4.0, który powstał z myślą o zastosowaniach wymagających przewidywalności, bezpieczeństwa i odpowiedzialnego zarządzania. To ważna inicjatywa realizowana w 2026 roku, w którym obchodzimy jubileusz 35-lecia naszej działalności w Polsce” – mówi Marcin Gajdziński, dyrektor generalny IBM w Polsce, krajach bałtyckich i Ukrainie.

    W projekcie wykorzystany zostanie IBM Granite 4.0, otwarty model językowy stworzony z myślą o wydajności i bezpieczeństwie wdrożeń AI. Granite ma ułatwiać budowę rozwiązań, które działają w sposób stabilny i przewidywalny tam, gdzie infrastruktura i koszty mają kluczowe znaczenie. Co istotne, z perspektywy organizacji wdrażających AI, Granite jest rozwijany w podejściu enterprise-ready, zakładającym, że sam model to tylko część większej całości, a nie mniej ważne są zasady jego użycia, możliwość oceny jakości odpowiedzi oraz monitorowanie działania systemu.

    IBM Granite 4.0 jest zgodny z wymaganiami ISO/IEC 42001, normy odnoszącej się do pełnego cyklu życia systemów AI. Dla polskich instytucji publicznych i firm rozważających użycie nowego wariantu PLLuM może to oznaczać łatwiejsze zarządzanie sztuczną inteligencją, od zdefiniowania zasad i odpowiedzialności, przez ocenę ryzyk, po monitorowanie i doskonalenie systemu. W uproszczeniu, zgodność z ISO/IEC 42001 pomaga budować AI w sposób, który jest bardziej audytowalny i przewidywalny, co ma znaczenie szczególnie tam, gdzie liczą się procedury, bezpieczeństwo i zaufanie.

    „Politechnika Wrocławska odegrała kluczową rolę w dotychczasowym rozwoju PLLuM, a teraz idziemy o krok dalej. Korzystając z doświadczeń i technologii IBM będziemy rozwijać wariant modelu PLLuM w oparciu o model Granite 4.0. To nowoczesna, otwarta i dobrze udokumentowana architektura dużego modelu językowego, zgodna ze standardem zarządzania systemami sztucznej inteligencji. Zapewni wysoki poziom bezpieczeństwa, transparentności i możliwości dalszego dostrajania do języka polskiego oraz rozwoju zaufanych krajowych rozwiązań AI” – mówi dr hab. inż. Tomasz Kajdanowicz, prof. uczelni z Politechniki Wrocławskiej.

    „Współtworząc nowy wariant PLLuM, koncentrujemy się na wykorzystaniu dużych, legalnie pozyskanych i odpowiedzialnie opracowanych zasobów językowych. Takich, które nie naruszają praw autorskich i spełniają najwyższe standardy jakości. To właśnie transparentne dane i kompetencje rozwijane w Polsce sprzyjają suwerenności technologicznej. Jeśli chcemy, by PLLuM realnie wzmacniał polski sektor publiczny i prywatny, musimy mieć kontrolę nad tym, na jakich danych i zasadach jest budowany” – wyjaśnia dr hab. Piotr Pęzik, prof. Uniwersytetu Łódzkiego.

    Współpraca IBM z Politechniką Wrocławską i Uniwersytetem Łódzkim jest elementem szerszego zaangażowania firmy w rozwój kompetencji cyfrowych w Polsce. Obecnie IBM współpracuje także z kilkoma innymi ośrodkami akademickimi, m.in. w Gliwicach, Gdańsku, Kielcach, Lublinie czy Poznaniu w zakresie badań i rozwoju AI, cyberbezpieczeństwa oraz technologii kwantowych.


    źródło: IBM

  • Jak ON LEMON zwiększył produkcję o 35% dzięki systemowi ERP

    Jak ON LEMON zwiększył produkcję o 35% dzięki systemowi ERP

    Katowicki ON LEMON, producent naturalnych lemoniad, stanął przed klasycznym dylematem dynamicznie rosnącego biznesu: jak utrzymać tempo ekspansji, gdy rozproszone dane stają się głównym hamulcem operacyjnym?

    Odpowiedź przyszła wraz z głęboką cyfryzacją procesów. Wdrożenie systemu Comarch ERP XL, przeprowadzone przez partnera technologicznego Kotrak, pokazało, że w sektorze FMCG technologia jest równie istotna co receptura produktu. Efekt? Wzrost tempa realizacji zleceń produkcyjnych o 35% w zaledwie trzy miesiące od implementacji.

    Koniec „ręcznego” zarządzania

    Przed transformacją ON LEMON mierzył się z barierami typowymi dla firm w fazie gwałtownego wzrostu. Brak scentralizowanej bazy kontrahentów wymuszał ręczne wprowadzanie danych, co przy obsłudze ponad 2 tysięcy klientów rocznie generowało ryzyko kosztownych błędów. Największym wyzwaniem była jednak „ślepa plama” w terenie. Brand managerowie działający w Europie – od Wielkiej Brytanii po Bułgarię – nie mieli wglądu w stany magazynowe i historię płatności w czasie rzeczywistym.

    Nowy system zintegrował kluczowe obszary: od linii produkcyjnej, przez księgowość, aż po analitykę Business Intelligence. Kluczowym elementem stała się automatyzacja obiegu dokumentów między rozlewnią a systemem centralnym oraz dedykowana aplikacja dla klientów, która przeniosła proces składania zamówień do samoobsługowego kanału cyfrowego.

    Dane jako fundament decyzji

    Dla zarządu ON LEMON zmiana to przede wszystkim przejście na zarządzanie oparte na dowodach (data-driven). Zamiast czekać na ręcznie przygotowywane raporty sprzedaży, decydenci zyskali natychmiastowy wgląd w płynność finansową i rotację towarów. 

    „Oprogramowanie dorównuje kroku rozwojowi naszej firmy” – zaznacza Robert Orszulak, założyciel ON LEMON. 

    Skalowalność nie zależy już tylko od popytu na produkt, ale od wydajności cyfrowego kręgosłupa firmy. Wdrożenie zakończone tuż przed szczytem sezonu sprzedażowego pozwoliło spółce uniknąć „wąskich gardeł” w logistyce, co w branży napojów chłodzących często decyduje o wyniku całego roku finansowego. ON LEMON udowodnił, że inwestycja w ERP to nie koszt administracyjny, lecz strategiczny katalizator eksportu.

  • WAT w elicie NATO: Najwyższy status kursów logistycznych w Polsce

    WAT w elicie NATO: Najwyższy status kursów logistycznych w Polsce

    W marcu 2026 roku światowa mapa szkoleniowa NATO zyskała nowy punkt ciężkości. Wojskowa Akademia Techniczna (WAT) w Warszawie oficjalnie zamknęła proces certyfikacji swojego portfolio edukacyjnego, uzyskując status „NATO Approved” dla wszystkich prowadzonych kursów logistycznych. Choć informacja brzmi jak czysto wojskowy komunikat, jej znaczenie dla regionalnego ekosystemu bezpieczeństwa i przemysłu obronnego jest znacznie głębsze.

    Polska uczelnia dołączyła do ekskluzywnego grona zaledwie siedmiu instytucji na świecie, które posiadają tak wysoką akredytację Allied Command Transformation (ACT). Dla sektora biznesowego i technologicznego to jasny sygnał: Warszawa staje się kluczowym hubem kompetencyjnym w obszarze zarządzania łańcuchem dostaw w warunkach kryzysowych.

    Architektura interoperacyjności

    Sercem sukcesu WAT jest integracja z systemem LOGFAS – zaawansowanym środowiskiem programowym służącym do planowania i koordynacji ruchów wojsk. W dobie narastających napięć geopolitycznych, sprawność logistyczna przestaje być kwestią wyłącznie zaplecza, a staje się fundamentem skuteczności operacyjnej. WAT jest obecnie jednym z zaledwie czterech ośrodków na świecie uprawnionych do certyfikowania specjalistów z obsługi tego narzędzia.

    Płk dr hab. inż. Bartosz Kozicki, dziekan Wydziału Bezpieczeństwa, Logistyki i Zarządzania, podkreśla, że pełna akredytacja to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim dowód na realny wpływ uczelni na budowanie zdolności operacyjnych Sojuszu. Dane potwierdzają tę dynamikę: od uzyskania pierwszej akredytacji w 2024 roku, liczba słuchaczy gwałtownie wzrosła, a eksperci WAT przeszkolili dotychczas blisko 900 specjalistów z 39 państw.

    Dlaczego to istotne dla rynku?

    Dla firm operujących na styku technologii i obronności, obecność tak silnego ośrodka w Polsce oznacza łatwiejszy dostęp do kadr posługujących się wspólnym językiem procedur NATO. Standaryzacja, która jest kluczem do sukcesu kursów na WAT, stanowi również fundament dla cywilnych łańcuchów dostaw, które coraz częściej muszą adaptować rozwiązania z zakresu odporności i mobilności wojskowej.

    Współorganizacja ćwiczeń takich jak „Connected Logisticians 2026” pozycjonuje warszawską akademię nie tylko jako teoretyczne centrum szkoleniowe, ale jako żywe laboratorium logistyki przyszłości. W świecie, gdzie przewaga technologiczna zależy od tempa przemieszczania zasobów, polski wkład w system szkoleniowy NATO staje się jednym z naszych najważniejszych aktywów eksportowych w dziedzinie know-how.

  • HPN IMPAKT: Akces NCBR ogłasza nabór dla startupów i naukowców

    HPN IMPAKT: Akces NCBR ogłasza nabór dla startupów i naukowców

    Akces NCBR, rynkowe ramię Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, ogłosiło nabór do programu HPN IMPAKT. Inicjatywa ta nie jest jedynie kolejnym konkursem grantowym; to próba sformalizowania „impaktu” jako kluczowego wskaźnika efektywności biznesowej.

    Mechanizm programu jest klarowny. Organizatorzy poszukują rozwiązań na poziomach gotowości technologicznej od TRL 3 do 8, co oznacza, że w kręgu zainteresowań znajdują się zarówno zaawansowane prototypy, jak i produkty bliskie komercjalizacji. Kluczowym wyróżnikiem tej edycji jest jednak system punktacji: najwyżej premiowane będą projekty, które potrafią udowodnić swój realny wpływ społeczny lub środowiskowy.

    Partnerstwo i twarda waluta

    Aby uniknąć pułapki „impact washingu”, Akces NCBR nawiązał współpracę z UNEP/GRID-Warszawa. Udział ośrodka afiliowanego przy Programie Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska ma gwarantować, że deklaracje o proekologicznym charakterze technologii zostaną zweryfikowane przez ekspertów. Jak zaznacza Maria Andrzejewska, dyrektor generalna UNEP/GRID-Warszawa, innowacje muszą przyspieszać transformację systemową, a nie tylko ładnie wyglądać w raportach ESG.

    Dla startupów i zespołów badawczych stawką jest pakiet o wartości 400 000 zł. Składa się on z bezpośredniego grantu w wysokości 300 000 zł oraz wsparcia mentoringowego wycenianego na 100 000 zł. W czasach ostrożniejszego podejścia funduszy VC do wczesnych faz rozwoju, takie finansowanie typu non-dilutive (niepowodujące rozwodnienia kapitału) stanowi istotny zastrzyk płynności dla głębokich technologii (deep-tech).

    Horyzontalność jako szansa biznesowa

    Arleta Malasińska, Prezes Zarządu Akces NCBR, podkreśla horyzontalny charakter naboru. Program nie ogranicza się do jednej branży. Szansę mają zarówno systemy optymalizacji energii, jak i narzędzia zwiększające dostępność usług publicznych czy technologie retencji wody. To podejście odzwierciedla szerszy trend na rynkach globalnych: inwestorzy coraz częściej szukają rozwiązań problemów fundamentalnych, które są odporne na cykliczne wahania koniunktury w sektorze konsumenckim.

    Nabór wniosków pozostaje otwarty do 31 maja 2026 roku. Dla polskiego sektora R&D to moment sprawdzianu – czy potrafi przekuć naukowe idee w mierzalną zmianę, która obroni się na wolnym rynku. 

  • Jacek Przybylski nowym dyrektorem generalnym Cisco w Polsce

    Jacek Przybylski nowym dyrektorem generalnym Cisco w Polsce

    Cisco, gigant infrastruktury sieciowej i cyberbezpieczeństwa, dokonał strategicznej roszady na szczycie swoich polskich struktur. Jacek Przybylski, dotychczasowy lider krakowskiego centrum firmy i dyrektor obszaru Customer Experience w regionie EMEA, objął stanowisko dyrektora generalnego w Polsce. Zmiana ta następuje w krytycznym momencie, gdy lokalny rynek przesuwa środek ciężkości z prostej cyfryzacji w stronę zaawansowanych ekosystemów opartych na sztucznej inteligencji.

    Nominacja Przybylskiego nie jest przypadkowa i wpisuje się w szerszą strategię Cisco, która kładzie nacisk na synergię między usługami profesjonalnymi a bezpieczeństwem. Sukcesja po Przemysławie Kani, który awansował do struktur regionalnych, sugeruje kontynuację stabilnego wzrostu, ale z nowym, operacyjnym sznytem. Przybylski wnosi do roli unikalną perspektywę zbudowaną na 16-letnim doświadczeniu w Atosie, gdzie specjalizował się w usługach zarządzanych i optymalizacji procesów. Ta biegłość w „delivery” będzie kluczowa, ponieważ polskie przedsiębiorstwa coraz częściej poszukują nie tylko sprzętu, ale kompleksowego wsparcia w skalowaniu technologii AI.

    Nowy lider oznacza partnera, który rozumie europejski rynek usług (EMEA) i potrafi przełożyć globalne innowacje na lokalne realia dynamicznej polskiej gospodarki. Pär Holgersson z Cisco EMEA North wskazuje na relacje z klientami i partnerami jako priorytet. Przybylski, łącząc zaplecze inżynieryjne Politechniki Bydgoskiej z biznesowym szlifem HEC Paris, wydaje się idealnie sprofilowany do nawigowania w tym nowym, wymagającym krajobrazie technologicznym.

  • Podatek cyfrowy w wykazie prac rządu. Kogo obejmie nowa danina?

    Podatek cyfrowy w wykazie prac rządu. Kogo obejmie nowa danina?

    Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ogłosił, że do wykazu prac rządu został dodany projekt obejmujący podatek cyfrowy. Jeśli projekt zostanie przyjęty i uchwalony, będzie to ruch, który pozycjonuje Polskę obok Francji czy Włoch, tworząc lokalną odpowiedź na opieszałość w wypracowaniu globalnego porozumienia podatkowego na poziomie OECD.

    Zaproponowana konstrukcja daniny jest precyzyjnie wymierzona w największe podmioty. Mechanizm progu przychodowego ustawiony na poziomie 1 mld euro w skali globalnej oraz 25 mln zł na rynku lokalnym sprawia, że nowe obciążenie ominie polskie startupy i średniej wielkości platformy. Resort cyfryzacji wysyła jasny sygnał: opodatkowujemy skalę, a nie innowację.

    Architektura selektywności

    Kluczem do zrozumienia nowej regulacji jest to, kogo w niej zabrakło. Rząd zdecydował się na szerokie wyłączenia, które chronią tradycyjny e-commerce oraz sektor finansowy. Sklep internetowy marki odzieżowej czy bankowa aplikacja mobilna pozostają poza zasięgiem nowej daniny. Podatek uderzy natomiast w samo serce modelu biznesowego platform takich jak Google, Meta czy Amazon – tam, gdzie przychód generowany jest przez personalizowaną reklamę, pośrednictwo w handlu (marketplace) oraz monetyzację danych użytkowników.

    Maksymalna stawka 3% od przychodów brutto może wydawać się niska, jednak w świecie technologii, gdzie marże operacyjne są pod stałą presją, jest to kwota znacząca. Istotnym bezpiecznikiem dla firm realnie inwestujących w Polsce jest możliwość pomniejszenia nowej daniny o zapłacony podatek dochodowy (CIT). To sugeruje, że rząd nie chce karać firm fizycznie obecnych w kraju, lecz raczej te, które transferują zyski do jurysdykcji o korzystniejszym opodatkowaniu.

    Cyfrowy fundusz zbrojeniowy

    Za ideologiczną fasadą „wyrównywania szans” kryje się twarda matematyka budżetowa. Szacunki wskazują, że do 2030 roku podatek może zasilać państwową kasę kwotą przekraczającą 3 mld zł rocznie. Warszawa nie zamierza jednak przeznaczać tych środków na bieżącą konsumpcję. Strategia zakłada stworzenie zamkniętego obiegu: pieniądze pobrane od gigantów mają wrócić na rynek w postaci inwestycji w polskie AI, cyberbezpieczeństwo i kompetencje cyfrowe.

    Dla lokalnego ekosystemu technologicznego to miecz obosieczny. Z jednej strony zapowiedź miliardowych dotacji na sztuczną inteligencję jest obiecująca. Z drugiej – istnieje uzasadniona obawa, że platformy objęte podatkiem po prostu podniosą prowizje dla polskich sprzedawców lub zwiększą ceny reklam, co ostatecznie sfinansuje rodzimy konsument.

    Kontekst międzynarodowy

    Polska wkracza na ścieżkę, którą wcześniej podążyły m.in. Austria czy Wielka Brytania, ignorując jednocześnie ostrożną postawę Niemiec czy Irlandii. Decyzja ta zapada w momencie, gdy dyskusje o tzw. Pierwszym Filarze OECD utknęły w martwym punkcie. Wprowadzając własne rozwiązanie, Warszawa zyskuje lewar negocjacyjny, ale naraża się na potencjalne retorsje handlowe, szczególnie ze strony USA, które tradycyjnie postrzegają podatki cyfrowe jako dyskryminujące wobec ich krajowych czempionów.

    W najbliższych miesiącach kluczowe będą szczegóły dotyczące definicji „interfejsu cyfrowego” oraz roli przedstawiciela podatkowego. To w tych technicznych zapisach rozstrzygnie się, jak głęboko nowa danina wpłynie na rentowność cyfrowych operacji w Europie Środkowej.

  • Cyfrowa krótkowzroczność. Dlaczego zarządy sektora MŚP powinny przestać myśleć o IT, a skupić się na strategii

    Cyfrowa krótkowzroczność. Dlaczego zarządy sektora MŚP powinny przestać myśleć o IT, a skupić się na strategii

    Raport Banku Gospodarstwa Krajowego z 2026 roku „Cyfryzacja w sektorze MŚP. Co przyspieszy transformację?” obnaża fascynujący, choć niepokojący paradoks polskiego biznesu. Z jednej strony aż 64% firm deklaruje, że cyfryzacja stanowi dla nich wysoki lub bardzo wysoki priorytet. Z drugiej jednak, imponujące 91,5% organizacji nie mierzy rezultatów tych działań, rezygnując z jakichkolwiek wskaźników efektywności. Transformacja cyfrowa nierzadko przypomina zatem lot po omacku. Przedsiębiorstwa chętnie inwestują w nowoczesne systemy, przeznaczając na ten cel od 106 tys. do 300 tys., jednak rzadko idzie za tym głęboka rewizja procesów decyzyjnych. Trudność nie polega na deficycie oprogramowania na rynku, lecz na braku cyfrowej wyobraźni na najwyższych szczeblach zarządzania.

    Z lektury dokumentu wyłania się obraz rynku, na którym główną barierą rozwoju jest luka kompetencyjna, rozumiana jednak zupełnie inaczej niż powszechnie przyjęto. To nie braki w umiejętnościach technicznych szeregowych pracowników stanowią największe wąskie gardło, ale niedostatek technologicznego rozeznania wśród osób podejmujących kluczowe decyzje. Przedsiębiorstwa wciąż chętniej lokują kapitał w infrastrukturę oraz gotowe systemy operacyjne, zapominając o najważniejszym elemencie układanki, jakim jest kadra zdolna przekuć nowe narzędzia w wyższą marżę i lepszą optymalizację.

    Przejście od intuicyjnego wdrażania innowacji do profesjonalnego zarządzania zmianą wymaga fundamentalnego przebudowania perspektywy. Pierwszym krokiem jest porzucenie działań opartych na przypuszczeniach na rzecz wdrożenia twardej analityki, jeszcze przed uregulowaniem pierwszej faktury za usługi IT. Brak możliwości zmierzenia sukcesu planowanego projektu technologicznego powinien stanowić wyraźny sygnał ostrzegawczy przed jego rozpoczęciem. Kolejną kwestią jest podejście do samego modelowania budżetu. Raport wskazuje na wyraźną dominację środków własnych, po które sięga ponad sześćdziesiąt trzy procent badanych. Opieranie rozwoju wyłącznie na wypracowanej gotówce jest bezpieczne, jednak może oznaczać utratę tempa. Zewnętrzne instrumenty wsparcia, w tym programy unijne oraz celowe fundusze, mogą posłużyć jako potężna dźwignia finansowa, pozwalająca na znacznie szybsze skalowanie biznesu i budowanie przewagi konkurencyjnej.

    Niezwykle istotnym aspektem jest również zmiana optyki w obszarze cyberbezpieczeństwa. Ochrona danych i systemów dawno przestała być wyłącznie domeną działów informatycznych. Obecnie stanowi ona integralną część korporacyjnego zarządzania ryzykiem i jest absolutnym gwarantem ciągłości funkcjonowania operacyjnego. Traktowanie nakładów na cyfrowe bezpieczeństwo w kategoriach zbędnego kosztu to błąd, który w dobie rosnących zagrożeń sieciowych może zaważyć na przyszłości całej organizacji.

    Wnikliwa analiza statystyk udostępnionych przez Bank Gospodarstwa Krajowego pozwala na wyodrębnienie wyraźnych segmentów rynkowych. Prawie 12% firm to prawdziwi cyfrowi liderzy, podczas gdy niespełna 10% pozostaje całkowicie biernych technologicznie. Organizacja o profilu lidera nie poprzestaje na wdrożeniu podstawowego systemu zarządzania relacjami z klientami. Wykorzystuje ona zgromadzone dane do przewidywania rynkowych trendów, automatyzacji rutynowych procesów i wyprzedzania ruchów konkurencji. Największa grupa, stanowiąca 57% sektora, wciąż znajduje się w fazie początkowej. W perspektywie najbliższych lat ten bezpieczny środek zacznie ulegać rynkowej erozji, a presja kosztowa ze strony liderów stanie się bezwzględna.

    Cyfrowa dojrzałość nie jest ostatecznie produktem, który można nabyć na drodze przetargu. To złożony proces transformacji całego DNA przedsiębiorstwa. Delegowanie odpowiedzialności za cyfryzację wyłącznie do pionów technicznych jest zjawiskiem powszechnym, ale z perspektywy strategicznej głęboko nietrafionym. Alokacja znacznych środków finansowych w nowe systemy informatyczne, przy jednoczesnym braku inwestycji w rozwój kompetencji zarządczych, to droga obarczona niepotrzebnym ryzykiem. Prawdziwa transformacja zaczyna się nie w nowoczesnej serwerowni, lecz na sali obrad zarządu, gdzie technologia musi wreszcie zacząć mówić językiem zysku, efektywności i długofalowej strategii.

  • Scanway S.A. przechodzi na Główny Rynek GPW z rekordowym portfelem zamówień

    Scanway S.A. przechodzi na Główny Rynek GPW z rekordowym portfelem zamówień

    Polski sektor New Space przestaje być domeną wizjonerów, a staje się realnym, wysokomarżowym biznesem, o czym świadczy zaplanowany na 27 marca debiut na Głównym Rynku GPW wrocławskiej spółki Scanway.

    Historia Scanway na publicznym rynku to rzadki przykład dynamiki, której inwestorzy szukają w segmencie deep tech. W ciągu zaledwie osiemnastu miesięcy od debiutu na NewConnect w październiku 2023 roku, kapitalizacja spółki wzrosła z 58 mln zł do ponad pół miliarda złotych. To tempo odzwierciedla nie tylko giełdową hossę, ale przede wszystkim fundamentalną zmianę skali operacyjnej. Tylko w pierwszych dwóch miesiącach bieżącego roku obroty akcjami Scanway odpowiadały za jedną czwartą płynności całego małego parkietu, co uczyniło przeprowadzkę na rynek główny naturalnym etapem ewolucji.

    Moment wejścia na szerokie wody giełdowe zbiega się z rekordową koniunkturą w europejskim sektorze kosmicznym. Dane European Space Policy Institute wskazują, że w 2024 roku prywatne inwestycje w branżę na Starym Kontynencie wzrosły o 56 proc., osiągając poziom 1,5 mld euro. Scanway, specjalizujący się w systemach optycznych do obserwacji Ziemi, znajduje się w samym sercu tego trendu. Kluczowym wyzwaniem dla spółki nie jest już udowodnienie, że potrafi wysłać instrumenty na orbitę, ale przeskalowanie produkcji z jednostkowych projektów do seryjnego dostarczania ładunków optycznych w modelu przemysłowym.

    Wyniki finansowe za 2025 rok potwierdzają tę trajektorię. Przychody na poziomie 24,3 mln zł oznaczają niemal dwukrotny wzrost rok do roku, a portfel zamówień (backlog) spuchł do 54 mln zł. Solidna poduszka finansowa, wzmocniona ubiegłorocznym wejściem do akcjonariatu TFI PZU, daje zarządowi komfort w realizacji strategii na lata 2026–2028. Cel jest ambitny: stać się jednym z największych integratorów optycznych w Europie, zdolnym do produkcji kilkunastu zaawansowanych systemów rocznie.

    Dla zagranicznych kontrahentów obecność na Głównym Rynku GPW to certyfikat dojrzałości korporacyjnej. W branży kosmicznej, gdzie cykle projektowe trwają lata, a błędy liczone są w milionach euro, wiarygodność jest walutą równie ważną co innowacyjność. Jędrzej Kowalewski, prezes Scanway, podkreśla, że przejście na główny parkiet ma ułatwić budowanie relacji z globalnymi graczami, dla których standardy raportowania i płynność akcji są kluczowymi kryteriami wyboru partnera.

    Debiut Scanway 27 marca będzie testem nie tylko dla samej spółki, ale i dla warszawskiej giełdy. Pytanie brzmi, czy GPW zdoła przyciągnąć więcej podobnych podmiotów, tworząc nad Wisłą hub dla technologii kosmicznych, które coraz częściej postrzegane są nie jako egzotyka, lecz jako krytyczna infrastruktura współczesnej gospodarki. Sukces Scanway sugeruje, że fundamenty pod taki scenariusz zostały już położone.

    – Przejście na Główny Rynek GPW to dla Scanway historyczny moment. Stanowi zwieńczenie ponad dwuletniego okresu funkcjonowania jako spółka publiczna na rynku NewConnect, wdrażania najlepszych standardów w zakresie ładu korporacyjnego, relacji inwestorskich, a także wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom inwestorów, którzy chcieli poznać i zrozumieć model biznesowy Scanway oraz specyfikę polskiej spółki kosmicznej z globalnymi aspiracjami. Cieszę się, że nasze działania spotkały się z pozytywnym odbiorem inwestorów, a osiągnięte sukcesy biznesowe dały powody do zadowolenia akcjonariuszom. Zbudowaliśmy dzięki temu solidne fundamenty pod dalszy wzrost i skalowanie działalności. Dziś jesteśmy gotowi do kolejnego etapu rozwoju – jako polska spółka notowana na Głównym Rynku GPW chcemy aktywnie kształtować globalną branżę New Space, budując długoterminową wartość dla akcjonariuszy – komentuje Jędrzej Kowalewski, Prezes Zarządu Scanway S.A.

  • Czy złoty straci na sile? Geopolityczny sztorm uderza w PLN

    Czy złoty straci na sile? Geopolityczny sztorm uderza w PLN

    Przez ostatnie lata polski złoty cieszył się statusem relatywnie silnej waluty, niesiony korzystnym dyferencjałem stóp procentowych i napływem kapitału. Jednak dzisiejszy krajobraz makroekonomiczny przypomina wejście w oko cyklonu. Jak zauważa Mateusz Czyżkowski, analityk XTB, polska waluta znalazła się w samym centrum „geopolitycznego sztormu”, wywołanego eskalacją konfliktu w Iranie. To wydarzenie nie tylko chwieje kursem walutowym, ale redefiniuje strategię Narodowego Banku Polskiego na nadchodzące kwartały.

    Z perspektywy biznesu, kluczowe są dane z krajowego podwórka, które w normalnych warunkach zwiastowałyby luzowanie polityki pieniężnej. Dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw wyraźnie hamuje (wzrost o 6,1% r/r wobec oczekiwanych 6,6%), a zatrudnienie wykazuje tendencję spadkową. W teorii ogranicza to ryzyko wystąpienia spirali płacowo-cenowej i otwiera drzwi do obniżek stóp procentowych. Jednak teoria ta rozbija się o realia globalnego bezpieczeństwa.

    Głównym hamulcowym dla Rady Polityki Pieniężnej stało się ryzyko wtórnego wzrostu inflacji, napędzanego szokiem cenowym na rynku energii. Choć inflacja bazowa zbliżyła się do celu NBP, retoryka bankierów centralnych uległa gwałtownemu zaostrzeniu. Członkowie RPP, tacy jak Ludwik Kotecki czy Ireneusz Dąbrowski, sugerują, że marcowa obniżka mogła być ostatnią w tym roku. Rynek, który jeszcze niedawno wyceniał kolejne cięcia, zaczął paradoksalnie rozważać scenariusz podwyżek w horyzoncie 12 miesięcy.

    W krótkim terminie przewagę zyskują czynniki zewnętrzne: silny dolar, droga ropa i ostrożny Fed. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie się przeciągnie, techniczne wsparcia złotego mogą zostać przełamane, co wymusi trwałą zmianę trendu i dalszą wyprzedaż polskiej waluty.

    Nadzieją na stabilizację pozostaje scenariusz deeskalacji. Powrót do łagodniejszej retoryki amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz uspokojenie nastrojów na rynku ropy pozwoliłyby złotemu powrócić na ścieżkę umocnienia. Na ten moment jednak Warszawa musi czekać na wyciszenie globalnych napięć. Strategia „wait and see” staje się dziś jedynym racjonalnym modelem zarządzania ryzykiem walutowym.