Tag: XTB

  • Złoty łapie oddech. Dlaczego stabilizacja na Bliskim Wschodzie to paliwo dla polskiej waluty

    Złoty łapie oddech. Dlaczego stabilizacja na Bliskim Wschodzie to paliwo dla polskiej waluty

    Polski złoty wkracza w fazę relatywnej siły, napędzany rzadką kombinacją geopolitycznego odprężenia i jastrzębiej polityki pieniężnej, która wyróżnia Polskę na tle regionu. Po okresie podwyższonej zmienności wywołanej napięciami na linii Iran-USA, polska waluta odzyskuje wigor, co staje się kluczowym czynnikiem dla strategii korporacyjnych i kosztów importu w nadchodzących kwartałach.

    Fundamentem obecnego optymizmu jest deeskalacja na Bliskim Wschodzie. Porozumienie o zawieszeniu broni między Teheranem a Waszyngtonem zadziałało jak katalizator dla rynków wschodzących, zdejmując z dolara premię za ryzyko geopolityczne.

    W efekcie kurs USD/PLN, który w szczytowym momencie konfliktu testował poziom 3,75, osunął się poniżej 3,65. Podobną ulgę widać na parze EUR/PLN, gdzie notowania spadły poniżej psychologicznej bariery 4,25, wymazując wcześniejsze wzrosty sięgające poziomu 4,35.

    Jednak to nie tylko dyplomacja decyduje o atrakcyjności złotego. Kluczowym czynnikiem pozostaje krajowa polityka monetarna, która staje się coraz bardziej odporna na globalne trendy obniżek stóp procentowych. Mimo że marcowa inflacja na poziomie 3% okazała się niższa od prognoz, perspektywy na drugą połowę roku sugerują ponowne odbicie dynamiki cen w stronę 4%. Taka struktura makroekonomiczna niemal zamyka Radzie Polityki Pieniężnej drogę do poluzowania polityki w 2026 roku.

    Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB, podkreśla, że utrzymanie stóp procentowych na niezmienionym poziomie przy jednoczesnej stabilizacji cen surowców to scenariusz bazowy wspierający złotego. Jedynie drastyczny spadek cen ropy poniżej 70 USD za baryłkę oraz trwały powrót inflacji poniżej celu mógłby skłonić decydentów do obniżek. Obecnie prawdopodobieństwo takiego zwrotu jest znikome.

    Oznacza to przewidywalność kosztową i silniejszą pozycję zakupową na rynkach zagranicznych. Stabilny i mocny złoty, wspierany przez relatywnie wysokie stopy procentowe, staje się „bezpieczną przystanią” w regionie CEE. Jeśli geopolityczny spokój się utrzyma, polska waluta ma przed sobą długą prostą, która może potrwać aż do końca 2026 roku, oferując przedsiębiorstwom rzadki w ostatnich latach komfort planowania długoterminowego.

  • Ekspansja XTB: Handel opcjami debiutuje w Hiszpanii i Niemczech

    Ekspansja XTB: Handel opcjami debiutuje w Hiszpanii i Niemczech

    Gdy uwaga branży fintech często skupia się na walce o portfele młodszych inwestorów poprzez proste plany oszczędnościowe, XTB wykonuje strategiczny zwrot w stronę bardziej wyrafinowanej klienteli. Polski broker ogłosił właśnie udostępnienie handlu opcjami w Hiszpanii i Niemczech, co stanowi kamień milowy w jego europejskiej ekspansji zaplanowanej na 2026 rok.

    Ruch ten nie jest przypadkowy. Wybór Hiszpanii i Niemiec jako rynków pilotażowych sugeruje chęć bezpośredniego konkurowania z lokalnymi graczami i amerykańskimi gigantami typu „low-cost”, którzy od dawna korzystają z boomu na instrumenty pochodne. XTB wprowadza do swojej aplikacji dostęp do opcji typu amerykańskiego na 110 popularnych akcji i funduszy ETF, celując w segment aktywnych traderów, którzy oczekują od platformy czegoś więcej niż tylko pasywnego trzymania akcji.

    Kluczowym elementem oferty, który może zmienić układ sił na rynku, jest wprowadzenie kontraktów 0DTE (Zero Days to Expiration). Te wygasające tego samego dnia instrumenty stały się w ostatnich latach fenomenem na Wall Street, generując ogromne wolumeny obrotu, ale i budząc kontrowersje ze względu na swoją zmienność. W europejskim wydaniu XTB stawia jednak na dostępność – możliwość handlu ułamkowymi wolumenami ma obniżyć barierę wejścia dla inwestorów z mniejszym kapitałem, co wpisuje się w trend demokratyzacji narzędzi profesjonalnych.

    Prezes Omar Arnaout słusznie zauważa, że technologia zatarła granicę między profesjonalnym tradingiem a inwestowaniem indywidualnym. Jednak dla XTB to coś więcej niż tylko rozszerzenie menu. To próba zwiększenia retencji użytkowników i średniego przychodu na klienta w otoczeniu, gdzie marże na klasycznym handlu akcjami są pod stałą presją.

  • Czy złoty straci na sile? Geopolityczny sztorm uderza w PLN

    Czy złoty straci na sile? Geopolityczny sztorm uderza w PLN

    Przez ostatnie lata polski złoty cieszył się statusem relatywnie silnej waluty, niesiony korzystnym dyferencjałem stóp procentowych i napływem kapitału. Jednak dzisiejszy krajobraz makroekonomiczny przypomina wejście w oko cyklonu. Jak zauważa Mateusz Czyżkowski, analityk XTB, polska waluta znalazła się w samym centrum „geopolitycznego sztormu”, wywołanego eskalacją konfliktu w Iranie. To wydarzenie nie tylko chwieje kursem walutowym, ale redefiniuje strategię Narodowego Banku Polskiego na nadchodzące kwartały.

    Z perspektywy biznesu, kluczowe są dane z krajowego podwórka, które w normalnych warunkach zwiastowałyby luzowanie polityki pieniężnej. Dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw wyraźnie hamuje (wzrost o 6,1% r/r wobec oczekiwanych 6,6%), a zatrudnienie wykazuje tendencję spadkową. W teorii ogranicza to ryzyko wystąpienia spirali płacowo-cenowej i otwiera drzwi do obniżek stóp procentowych. Jednak teoria ta rozbija się o realia globalnego bezpieczeństwa.

    Głównym hamulcowym dla Rady Polityki Pieniężnej stało się ryzyko wtórnego wzrostu inflacji, napędzanego szokiem cenowym na rynku energii. Choć inflacja bazowa zbliżyła się do celu NBP, retoryka bankierów centralnych uległa gwałtownemu zaostrzeniu. Członkowie RPP, tacy jak Ludwik Kotecki czy Ireneusz Dąbrowski, sugerują, że marcowa obniżka mogła być ostatnią w tym roku. Rynek, który jeszcze niedawno wyceniał kolejne cięcia, zaczął paradoksalnie rozważać scenariusz podwyżek w horyzoncie 12 miesięcy.

    W krótkim terminie przewagę zyskują czynniki zewnętrzne: silny dolar, droga ropa i ostrożny Fed. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie się przeciągnie, techniczne wsparcia złotego mogą zostać przełamane, co wymusi trwałą zmianę trendu i dalszą wyprzedaż polskiej waluty.

    Nadzieją na stabilizację pozostaje scenariusz deeskalacji. Powrót do łagodniejszej retoryki amerykańskiej Rezerwy Federalnej oraz uspokojenie nastrojów na rynku ropy pozwoliłyby złotemu powrócić na ścieżkę umocnienia. Na ten moment jednak Warszawa musi czekać na wyciszenie globalnych napięć. Strategia „wait and see” staje się dziś jedynym racjonalnym modelem zarządzania ryzykiem walutowym.

  • Rynkowe przewidywania – Polska i Czechy na czele europejskiej obniżki stóp procentowych

    Rynkowe przewidywania – Polska i Czechy na czele europejskiej obniżki stóp procentowych

    Największe obniżki stóp procentowych w Europie mają dotyczyć Polski i Czech. Przed wyborami inwestorzy parlamentarnymi oczekują dwóch obniżek przez RPP i późniejszego braku powrotu do podwyżek. To bardzo optymistyczne wyobrażenia rynków.

    „Na świecie dominuję jeszcze podwyżki, ale oczekiwania inwestorów dotyczące obniżek stóp procentowych w ciągu najbliższego roku ostatnio wyglądają bardzo ciekawie. Spodziewane są bardziej obniżki niż podwyżki, a wyjątkiem jest Europa Zachodnia, co jest dość ciekawe, bo teraz pokazuje słabe dane gospodarcze i jest słabo przygotowana do wysokich stóp procentowych.”

    dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB

    Inwestorzy przewidują, że za rok stopy procentowe w strefie euro i Wielkiej Brytanii będą wyższe niż to jest obecnie. Natomiast oczekiwania na niższe stopy, choć w niewielkim stopniu, dotyczą USA.

    W przypadku krajów europejskich największe oczekiwania na obniżki dotyczą Czech i Polski, zakłada się nawet pięć obniżek o wartości 25 pkt. bazowych, przy międzynarodowych porównaniach, że przy 13% inflacji w Czechach podstawowa stopa wynosiła 7%, a w Polsce podejście banku centralnego było łagodniejsze, bo przy 15% inflacji stopa referencyjna wynosiła 6,75% (nadal taka obowiązuje).

    „Za rok stopy procentowe w Polsce znalazłyby się w ocenach rynku w okolicach 5.5%.”

    komentuje ekspert XTB

    Porównywanie czeskiej i polskiej inflacji jest jednak trudne, ze względu na różne rozłożenie w czasie rządowych tarcz antyinflacyjnych. Istotne jest, że to w Polsce presja inflacyjna jest nadal duża, choć inflacja już spada, czyli jest bardzo wysoka, ale ceny rosną już wolniej.

    W lipcu stopy procentowe zostały utrzymane przez RPP na niezmienionym poziomie. Główna stopa pozostaje bez zmian na poziomie 6,75% od października zeszłego roku. Oznacza to, że stopy procentowe w Polsce pozostają na wysokim poziomie przez bardzo długi czas, co powinno prowadzić do dalszego wywierania presji na spadek inflacji.

    Inflacja CPI w Polsce spadła do poziomu 11,5% r/r za czerwiec i obserwujemy dosyć silne przesłanki wskazujące na spadek inflacji do jednocyfrowego poziomu już w sierpniu. Bloomberg wskazuje z kolei, że we wrześniu inflacja może spaść nawet poniżej 9%.

    Kolejne decyzje RPP we wrześniu i to wtedy można oczekiwać najważniejszych sygnałów przed październikiem, który wyrasta na pierwszy potencjalny termin możliwej obniżki stóp procentowych. Niestety, inflację za październik poznamy po decyzji, ale właśnie w tym pierwszym miesiącu IV kw. można oczekiwać najniższej inflacji CPI w tym roku.

    Później istnieje niebezpieczeństwo odbicia wskaźnika cen konsumpcyjnych, gdyż w zeszłym roku baza za listopad i grudzień nie była już taka wysoka, m.in. poprzez wyraźnie niższe ceny paliw.

    „Obawiam się, że o ile łatwo zejdziemy z inflacją do poziomu 6-7%, to później dalszy jej spadek w kierunku celu inflacyjnego 2,5% , nie będzie już prosty, zwłaszcza że rynki nie zakładają recesji, która obniżałaby inflację w Europie.”

    dodaje P.Kwiecień

    Chociaż inflacja spada, to pozostaje na ekstremalnie wysokim poziomie, a realne stopy procentowe w Polsce są wciąż „wyraźnie ujemne”. Członkowie RPP nie sygnalizują jeszcze mocno obniżki, a więc obniżki stóp procentowych mogą pojawić się wcześniej w takich krajach jak Czechy, Węgry, Chile, Meksyk, Indie czy Brazylia (podwyżek inwestorzy spodziewają się przede wszystkim w Wielkiej Brytanii).

    Obniżenie stóp procentowych w tych krajach może być ważnym sygnałem również dla RPP, gdyż cykle zacieśniania w tych krajach były dosyć podobne do Polski.

    „Przed wyborami parlamentarnymi w Polsce może dojść do jednej lub dwóch obniżek stóp procentowych, tak to komunikuje NBP, ale warto zwrócić uwagę, że rynek oczekuje, że rozpoczęte obniżki później będą kontynuowane, a więc optymizm inwestorów jest duży.”

    podsumowuje główny ekonomista XTB
  • Euro vs Dolar – gdzie dwóch się bije, tam złoty korzysta

    Euro vs Dolar – gdzie dwóch się bije, tam złoty korzysta

    Wobec euro złoty jest najmocniejszy od dwóch lat. Bardzo wzmocnił się do dolara. Zagraniczne wakacje powinniśmy spędzić w dobrych nastrojach. Zagrożeniem dla jego siły będzie szybka decyzja o obniżce stóp procentowych.

    Jeśli euro wzmacnia się wobec dolara to zwykle złoty na tym zyskuje, jednak przyczyn siły polskiej waluty jest więcej. EBC zdecydował się na podwyżkę o 25 punktów bazowych, czyli dokładnie tyle ile szacowali inwestorzy (aktualnie stopa depozytowa wynosi 3,5%). Bank centralny zapowiedział także kolejne podwyżki, które mają na celu walkę z inflacją. Mimo, że właśnie takiej decyzji spodziewał się rynek, tak na reakcja na euro była dynamiczna. Aktualnie wycenia się, że w lipcu i wrześniu zobaczymy kolejne podwyżki, również o 25 pb. Niemniej należy zauważyć, że gospodarka UE nie radzi sobie najlepiej w ostatnim czasie i kolejne podwyżki stóp mogą być ryzykowne, dlatego też EBC z pewnością będzie się uważnie przyglądał napływającym danym makro, które będą wpływały na przyszłe decyzje odnośnie polityki monetarnej. Jeśli chodzi o reakcję po czerwcowej decyzji EBC, to dzień później kurs głównej pary walutowej wystrzelił w górę i wzrósł ponad 100 pipsów, przekraczając opór przy okrągłym poziomie 1,09 USD. Patrząc technicznie na sytuację na EURUSD w szerszej perspektywie niewykluczone, że notowania zmierzają w kierunku majowych szczytów przy 1,1080.

    „W zestawieniu ważnych walut złoty przodował we wzrostach. Tym razem przyczyn wzmocnienia polskiej waluty jest jednak kilka, to nie tylko słabość amerykańskiego dolara obserwowana od początku tego roku. Powodem jest także to, że cztery ostatnie miesiące przyniosły wyraźną nadwyżkę na rachunku bieżącym bilansu płatniczego, która jednak będzie się zmniejszać.”

    Michał Stajniak, ekspert XTB

    W 2022 r. Polska miała bardzo duży deficyt na rachunku bieżącym z powodu wysokich cen surowców, zwłaszcza ropy naftowej. Teraz mamy odwrotną sytuację, korzystamy na niskich cenach.

    Niepewność wśród inwestorów wywołały pierwsze wypowiedzi prezesa NBP o przyszłych obniżkach stóp procentowych, przez kilka miesięcy narracja RPP była jednak stabilna.

    Sprzyjająca złotemu była spadająca inflacja, do 13,0% za maj rok do roku.

    „Trzeba też pamiętać, że mieliśmy bardzo słabego złotego, znacznie poniżej fundamentów, co też przyciągało zagraniczny kapitał. Mamy więc mocnego złotego i taka sytuacja powinna utrzymać się przez okres wakacji.”

    Michał Stajniak, ekspert XTB

    Cena dolara zbliżyła się do poziomu 4,10 zł, a cena euro w połowie czerwca znalazła się poniżej 4,50 zł. Całkiem niedawno ceny obu tych walut przebijały poziom 5 zł.

    Czynniki zwiększonego ryzyka jednak już się pojawiają, rząd zwiększył bardzo tegoroczny deficyt zapisany w ustawie budżetowej.

    „Zbliżamy się do niebezpiecznej granicy 100 mld zł deficytu. Jednocześnie nie widać jakiegoś jasnego światła jeżeli chodzi ośrodki dla Polski z unijnego KPO. Natomiast spadek inflacji poniżej 10% może rozpocząć dyskusje o obniżce stóp procentowych.”

    M.Stajniak z XTB

    Zbyt pospieszna obniżka stóp procentowych, gdyby doszło do niej już w tym roku, może wywołać powrót do rosnącej inflacji.

    Nie powinniśmy zapominać, że przy 13% inflacji mamy podstawową stopę procentową 6,75%. Stopy procentowe są więc głęboko ujemne, co nie jest zdrowe dla gospodarki.

    „Mocne podstawy do obniżek stóp procentowych powinny pojawić się dopiero, gdy inflacja CPI będzie bliska 6,70%. To nie stanie się wcześniej niż na początku 2024 r.”

    Michał Stajniak, ekspert XTB
  • Banki dokupują złoto. Dlaczego?

    Banki dokupują złoto. Dlaczego?

    Banki centralne kupiły największą w historii ilość złota. Najnowsza transakcja NBP dotyczy zakupu 15 ton złota.

    W 2022 r. 83 największe banki centralne, ujawniające taki dane, kupiły 1 136 ton złota. Pierwszy kwartał br. też rozpoczął się bardzo mocno.

    „Widać, że banki centralne obawiają się recesji i stóp inflacji pozostających na wysokich poziomach, co oznacza problem z większym dostępem do globalnego rynku finansowego. Za te zwiększone zakupy odpowiadają rynki wschodzące takich krajów, jak Chiny, Indie czy Turcja.”

    Michał Stajniak, ekspert XTB.

    Największe zasoby złota ma Fed, a w dalszej kolejności banki centralne Niemiec, Włoch, Francji i Rosji.

    Banki centralne kupują rekordowe ilości złota, choć jest ono wyjątkowo drogie. Maksymalna cena z ostatnich 52 tygodni przekroczyła 2 000 USD za uncję.

    „Kupowanie złota przez banki centralne jest częścią strategii dywersyfikacji ryzyka. Tak postępują też banki centralne, które oczekują osłabienia swojej lokalnej waluty, a może tak być w przypadku tureckiej liry, indyjskiej rupii i rosyjskiego rubla.”

    komentuje ekspert XTB

    Prezes NBP zapowiedział, że chciałby zwiększyć zapasy złota do 230 ton, z takimi zapasami NBP byłby 23 bankiem na świecie.

    Podejście do rynku złota ze strony inwestorów indywidualnych może bardzo różnić się od trendu wyznaczanego przez banki centralne. Dla polskich inwestorów bardzo istotne okazało się wzmocnienie złotego.

    „Jeżeli ktoś kupował złoto we wrześniu i październiku minionego roku, to w perspektywie dolarowej osiągnął 18% stopę zwrotu, jednak po uwzględnieniu kursu złotego wobec dolara taka inwestycja była nieopłacalna. Natomiast zakupy złota w wykonaniu NBP nie miały wpływu na kurs złotego.”

    M.Stajniak z XTB
  • W starciu z inflacją wygrało srebro, nie złoto

    W starciu z inflacją wygrało srebro, nie złoto

    Złoto byłoby dla polskich inwestorów porażką, gdyby nie osłabienie złotego.

    W grudniu cena złota przekroczyła poziom 1800 USD/uncja, choć jego cena w 2022 r. przebiła nawet poziom 2 000 USD. Cena po 52 tygodniach spadła wówczas o 1% r/r.

    – Złoto miało fenomenalny początek roku, ponieważ pojawił się wyjątkowy czynnik ryzyka, jakim było rozpoczęcie wojny w Ukrainie mówi Michał Stajniak, ekspert XTB.Jednak od tego czasu zmieniło się bardzo dużo, ze względu na podwyżki stóp procentowych wprowadzone przez większość banków centralnych.

    Na świecie wraz ze wzrostem stóp procentowych wzrastała atrakcyjność lokat i obligacji. Oczywiście są kraje o bardzo wysokiej inflacji, gdzie realna stopa procentowa jest bardzo niska. Fed podejmował jastrzębie decyzje w warunkach, gdy inflacja w USA była ponad dwukrotnie niższa niż w Polsce.

    Opłacalność inwestowania w złoto wypada lepiej z perspektywy polskich inwestorów.

    – Jest to jednak efekt tylko i wyłącznie walutowykomentuje ekspert XTB.To, że złoto zyskiwało 8-9% jest konsekwencją słabości złotego wobec dolara, dolar w 2020 r. kosztował nawet powyżej 5 zł. Pod koniec roku efekt ten został osłabiony.

    Srebro chroniło inwestorów przed inflacją lepiej niż złoto. Światowe ceny srebra wzrosły o 10%. To efekt tego, że srebro, platyna i pallad mają jako metale szlachetne większe znaczenie w przemyśle, na przykład w technologiach związanych z odnawialnymi źródłami energii.

    – Złoto zaczyna jednak znów jaśnieć, ze względu na obawy inwestorów dotyczące recesjidodaje M.Stajniak z XTB.Pokazuje to zachowanie spekulantów, którzy pozycje krótkie na złocie zamieniają na długie.

    Początek roku powinien być dobry dla złota. Druga połowa roku będzie bardzo istotna, ponieważ może dojść do obniżek stóp procentowych przez najważniejsze banki centralne. Wpłynie na siłę dolara, który przez dwa lata był bardzo mocny.

  • Polska waluta coraz słabsza. „Złoty cierpi przez konflikt z UE”

    Ceny gazu spadają, co jest związane z bardzo małym zużyciem gazu w ostatnich dniach w Europie. W okresie letnim UE obniżyła zużycie gazu o 10% w porównaniu do ubiegłorocznego. Sytuacja sprzyja europejskim walutom. Złoty powinien być mocniejszy niż jest.

    Ceny gazu spadły poniżej 100 euro za MWh pierwszy raz od czerwca. Są trzykrotnie niższe niż pod koniec sierpnia. Obniżkom sprzyja łagodna pogoda w Europie i transport ładunków skroplonego gazu do regionu. Magazyny gazu w UE są wypełnione już na 92%.

    Jednak jednocześnie ceny gazu pozostają około trzy razy wyższe niż pięcioletnia średnia dla tej pory roku, są więc bardzo wysokie, a mroźna zima może szybko odnowić obawy o podaż. Duży wzrost cen jest też możliwy, ze względu na małą elastyczność dostaw gazu realizowanych poza gazociągami.

    – Strach przed kryzysem energetycznym nie był przesadzony, bo wiele zależeć będzie od tego jak mroźna okaże się zima, bo popyt może powrócić do wysokich ubiegłorocznych poziomów mówi Michał Stajniak, ekspert XTB.Co istotne, inwestorzy patrząc na Europę są teraz nastawieni bardziej optymistycznie. Natomiast w wariancie pesymistycznym może się okazać, że powrócimy do niedawnych rekordowych poziomów cen. Dlatego byłoby korzystne, gdyby cena gazu wynosiła 100-110 euro.

    Ogólnie waluty europejskie otrzymują lekkie wsparcie ze strony spadku cen energii na rynku. Za dolara po koniec października płaciliśmy w okolicach 4,85 zł, za euro 4,80 zł, za funta 5,50 zł, za franka 4,84 zł.

    Inne waluty wzmocniły się bardziej, czyli złoty powinien być silniejszy.

    – Umocnienie złotego byłoby wyższe, gdyby nie to, że mamy olbrzymie kłopoty z inflacją i coraz większe problemy z finansowaniem rządowego długu skoro bardzo rośnie rentowność 10-letnich obligacji i przewyższa 8%wyjaśnia ekspert XTB.To pokazuje, że złoty będzie bardzo wrażliwy i nie wykluczam, że za dolara będziemy płacić ponad 5 zł.

    Złoty bardzo cierpi z powodu rządowego konfliktu z UE. Z powodu braku pieniędzy z KPO. Cierpienia polskiej waluty mogą się nasilić, gdy konflikt zostanie poszerzony o środki z Funduszu Spójności.

    – Grozi nam, że zmieni się nastawienie agencji ratingowych do polskiego ratingu, a wtedy rząd będzie musiał jeszcze drożej pożyczać pieniądzedodaje M.Stajniak z XTB.


    źródło: MarketNews24

  • Już nie walczymy z inflacją? Dla kogo jest to sukces?

    Już nie walczymy z inflacją? Dla kogo jest to sukces?

    Cykl podwyżek stóp procentowych został zakończony. Jednak inflacja w Polsce pozostaje palącym problemem. Otwarta jest kwestia, kiedy uruchomiony zostanie nowy cykl podwyżek. Oczekiwania inflacyjne konsumentów są takie, że ceny będą rosnąć.

    Mamy lokalny rekord inflacji, który tylko po części wynika z sytuacji zewnętrznej. Kolejne rekordy przed nami.

    – Jeśli popatrzymy w głąb danych inflacyjnych, to zobaczymy, że drożeje wiele tzw. kategorii dyskrecjonalnych czyli dobra i usługi, których ceny zależą w większym stopniu od decyzji konsumenta i to właśnie na te kategorie Rada Polityki Pieniężnej ma wpływ zmieniając stopy procentowa mówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.Podwyżki stóp procentowych mają służyć temu, aby ten popyt obniżyć i w pewnym sensie uniemożliwiać producentom i sprzedawcom podnoszenie cen.

    Popyt trzeba ograniczać przez wzrost kosztu pieniądza, tak działa polityka pieniężna. I to jest właśnie sposób na zwalczanie inflacji, zwłaszcza że mamy także bardzo wysoką inflację bazową.

    Stało się tak, jak w lipcu w zaskakującej i przypadkowej wypowiedzi na molo w Sopocie, zapowiadał prezes NBP, że będzie tylko jedna podwyżka stóp procentowych. I była, we wrześniu. Jednak obietnice z Sopotu nie sprawdziły się pod tym względem, że inflacja miała spadać. Nowe okoliczności – czyli wzrost inflacji CPI do 17,2%, a więc znacznie powyżej konsensusu analityków – zostały pominięte w październikowej decyzji RPP.

    – Pomimo tego, że polska gospodarka spowalnia, to popyt jest silny. Silny jest też rynek pracy. To sprzyja utrwaleniu presji inflacyjnejkomentuje ekspert XTB. Skoro dotychczasowe podwyżki stóp procentowych nie obniżyły presji, to znaczy, że były zbyt małe.

    Politykę pieniężną RPP osłabiają działania rządu związane z rozdawaniem pieniędzy, przykładem wakacje kredytowe dla wszystkich.

    Komunikat RPP, z którego wynika, że cykl podwyżek stóp procentowych prawdopodobnie skończył się zwiększa ryzyko dla złotego. Dolar jest bardzo mocny, a złoty już był bardzo słaby.

    Kiedy nastąpi powrót do podwyżek stóp procentowych? Ważne powinny okazać się zmiany cenników prądu w styczniu 2023 r. To wówczas inflacja może przekroczyć 20%.

    Problem przed nami poważny, bo gdy patrzymy na ścieżkę inflacji, to w horyzoncie, który można prognozować nie schodzi ona do celu inflacyjnego wynoszącego 2,5%. Oczekiwania inflacyjne nadal będą wysokie, a koszt pieniądza nie skłania konsumentów do oszczędzania.

  • Nowa nadzieja na spadki cen i obniżki stóp procentowych

    Kontrofensywa wojsk ukraińskich wywołała powiew optymizmu na rynkach finansowych. Pojawiły się nawet nadzieje na obniżki stóp procentowych. Należy się jednak uzbroić w cierpliwość i dużą dozę zdrowego sceptycyzmu.

    Przez kilka ostatnich tygodni na froncie wojennym pomiędzy Ukrainą a Rosją mieliśmy do czynienia z przedłużającą się wojną pozycyjną na wyniszczenie. Kolejne próby szantażu energetycznego ze strony Rosji powodowały wystąpienie szoków cenowych na surowcach energetycznych, zwłaszcza na gazie, co jedynie potęgowało obawy inwestorów o zmaterializowaniu się scenariusza wystąpienia kryzysu energetycznego oraz recesji w Niemczech, będących gospodarczym motorem Europy. Nic więc dziwnego że optymistyczne doniesienia z frontu opisujące przełamanie kilkutygodniowego impasu spowodowały euforię inwestorów powodowanych nadzieją, że konflikt zbrojny może zakończyć się jeszcze przed nadejściem zimy.

    Giełda, niestety, ma tendencję do przesadnych reakcji, tak euforycznych, jak depresyjnych. Szok podażowy na surowcach energetycznych wywołał hossę na akcjach spółek związanych z sektorem wydobywczym oraz produkcją maszyn dla górnictwa. Z drugiej strony największymi beneficjentami ewentualnego pokoju może być przede wszystkim sektor banków, który wykazuje szczególną wrażliwość na wszelkie zawirowania związane z niepewnością na arenie międzynarodowej oraz spółki wydobywcze i rolnicze prowadzące swoją działalność na terenie Ukrainy.  Na sukcesy ukraińskiej ofensywy zareagowała też warszawska giełda. Przez trzy dni trwała euforia na akcjach spółek wchodzących w skład indeksu WIG-UKRAINA. Absolutnym faworytem inwestorów jest Coal Energy, spółka wydobywcza, której akcje w ciągu trzech dni potroiły swoją wartość. W skład indeksu wchodzi osiem spółek, z których większość działa w branży spożywczej oraz rolniczej.

    – Gdyby założyć super optymistyczny scenariusz, że konflikt właśnie kończy się konflikt zbrojny w Ukrainie, to miałoby to gigantyczne konsekwencje ekonomiczne, zwłaszcza dla Europymówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.Dla euro byłby to bardzo pozytywny scenariusz, a więc także i dla złotego. Dla złotego byłoby to usunięcie ryzyka geopolitycznego.

    Na wieść o sukcesach ukraińskiej armii przez kilka dni euro znów było silniejsze od dolara, następnie oscylowało bardzo blisko parytetu.

    Normalizacja cen surowców energetycznych może zmniejszyć presję inflacyjną, co z kolei może umożliwić bankom centralnym rozpoczęcie cyklu obniżek stóp procentowych. Polska uniknie stagflacji, a Europa recesji?

    – Rynki lubią przesadnie reagować na jakiś nowo pojawiający się temat, dlatego obawiam się, że tak jest również w tym przypadku, dlatego mówienie, że pojawiła się szansa, że Europa uniknie recesji i skończy się tylko na spowolnieniu gospodarczym jest mocno przedwczesnekomentuje ekspert XTB.Można się natomiast zastanawiać czy doszło do jakiegoś przełomu, a to się dopiero okaże, bo Rosja nadal jest nieobliczalna, to się nie zmieniło.

  • Przed nami ostatnia podwyżka stóp procentowych?

    Przed nami ostatnia podwyżka stóp procentowych?

    Grozi nam trwale wysoka inflacja. RPP podniosła stopy o 25 bp zgodnie z oczekiwaniami rynku. Teraz istotne będzie to, czy Rada pozostawi sobie możliwość wydłużenia cyklu podwyżek.

    Wrześniowa podwyżka o skromne 25 pb, była zgodna także z zaskakującą jak na prezesa banku centralnego „prywatną” wypowiedzią prof. A.Glapińskiego udzieloną przypadkowej osobie na sopockim molo. Stopa referencyjna w Polsce wynosi obecnie 6,75 %, niemal 2,5-raza więcej od stopy referencyjnej w USA, gdzie Fed rozpoczął cykl zacieśniania dużo później. Mimo szybkiego na tle innych banków rozpoczęcia cyklu RPP, wzrost inflacji w Polsce napędzają rosnące ceny opału oraz potencjalnie również interwencyjna, wynikająca z problemów rynkowych, a także pro inflacyjna polityka fiskalna rządu, która nie pomaga studzić popytu i podsyca ryzyko ciężkiej do okiełznania, trwałej i wysokiej inflacji. Co jest pesymistyczne, indeks wyprzedzający koniunktury gospodarczej spadł poniżej 41% (gdy 50% to odczyt neutralny) i jest to trzeci z najniższych odczytów w kilkunastoletniej historii tego indeksu.

    – Przewidywałem, że podwyżka wyniesie 25 pb, choć jednak chciałem, aby była to zmiana o 50 pb, ponieważ RPP powinna zmierzać do osiągnięcia celu inflacyjnego, który przecież nadal wynosi 2,5% (+/- 1%)mówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.Bank centralny ma poważny zgrzyt jak pogodzić sytuację, gdy wysoka inflacja uderza po kieszeniach obywateli i przedsiębiorców, a jednocześnie oczekiwania inflacyjne są nadal bardzo wysokie.

    Wysokie oczekiwania inflacyjne mogą okazać się istotniejsze od najnowszych odczytów inflacji, ponieważ oznaczają, że nie tylko spodziewamy się dalszego wzrostu cen, ale jednocześnie jako kupujący będziemy ten wzrost akceptować, obniżka popytu okaże się niewielka, presja na wzrost wynagrodzeń będzie bardzo duża i przed nami kontynuacja wyścigu o to, czy wyższy będzie wzrost płac, czy wzrost cen. Skalę problemu będą zwiększać różne realizowane przedwyborcze finansowe obietnice rządu.

    Pomimo rekordowego sierpniowego odczytu 16,1% inflacji w Polsce, przewyższającego konsensu analityków, RPP potencjalnie może mieć coraz mniej miejsca do dalszego zacieśniania w obliczu zwalniającego przemysłu i konsumpcji w Polsce oraz ryzyka zewnętrznego w postaci cen energii. Dlatego rynki nie oceniają obecnie kolejnych dużych podwyżek jako prawdopodobnych, choć RPP w komunikacie po decyzji zaznaczyła że kolejne podwyżki zależeć będą od odczytów z gospodarki, co teoretycznie implikuje możliwość kolejnego, jastrzębiego zwrotu.

    – Jeżeli wysokie oczekiwania inflacyjne utrwalą się, to trzeba będzie podnosić stopy procentowe i ku temu zmierzamy, bo bardzo niefortunną decyzją były już wakacje kredytowe dla wszystkich, które zwiększają popyt w okresie przegrzania gospodarkikomentuje ekspert XTB. – To jedna z tych decyzji, która zwiększa ryzyko, że bardzo wysoka inflacja utrwali się i RPP będzie musiała działać zgodnie z prawem, a jest zobowiązana do stabilizowania cen.

    Wobec rządowych transferów socjalnych, które teoretycznie mają łagodzić skutki inflacji, pytanie o dalsze podwyżki stóp procentowych nie traci na aktualności, choć na molo w Sopocie prezes NBP sugerował już tylko jedną podwyżkę.

    Znaleźliśmy się w sytuacji, gdy kolejne podwyżki stóp procentowych coraz bardziej stają się nieuniknione, a wyobrażenie, że podwyżka w październiku będzie ostatnia – coraz bardziej nierealne.

    – Co najmniej w swych komunikatach z rynkiem RPP nie powinna zamykać drzwi przed wydłużeniem cyklu podwyżek stóp procentowychocenie dr Przemysław Kwiecień.

    W optymistycznym scenariuszu obniżki stóp procentowych przed nami, ale w IV kwartale… przyszłego roku, chyba że zaistnieją jakieś wyjątkowe okoliczności i inflacja zacznie wcześniej spadać, na razie nie ma jednak powodów do takich prognoz.

  • Jednocyfrowa inflacja najwcześniej z końcem przyszłego roku

    Jednocyfrowa inflacja najwcześniej z końcem przyszłego roku

    Rynek oczekuje, że we wrześniu RPP podniesie stopę procentową o 25pb, czyli do 6,75%. Na jednocyfrową inflację poczekamy co najmniej do końca przyszłego roku.

    Argumentem za kontynuacją cyklu zacieśniania polityki pieniężnej jest wyższy od oczekiwań analityków odczyt inflacji w sierpniu i wyższa od konsensusu analityków dynamika inwestycji w II kw.

    Inflacja konsumencka (CPI) w Polsce wzrosła w sierpniu do 16,1% r/r, wobec 15,5% w lipcu. To wstępny szacunek GUS, wyraźnie powyżej konsensusu rynkowego wynoszącego 15,4%. Tym samym inflacja ukształtowała się na najwyższym poziomie od marca 1997 r., byłaby wyższa, gdyby nie spadek cen paliw.

    Podwyżka stóp procentowych o 25pb byłaby spójna z konsensusem rynkowym, powinna być neutralna dla kursu złotego. Jednak rynek dostrzega ryzyko, że RPP zdecyduje o podwyżce stóp procentowych o 50 pkt. bazowych.

    – Inflacja mocno zaskoczyła, spodziewano się raczej, że jej dynamika będzie ujemnawyjaśnia Maciej Kietliński, ekspert XTB.Może to stanowić asumpt do rewizji założeń, o których prezes NBP mówił zaledwie dwa dni przed ogłoszeniem przez GUS danych o sierpniowej inflacji.

    Przed ogłoszeniem najnowszych danych o inflacji spodziewano się, że RPP we wrześniu podniesie jednorazowo stopy procentowe o 25pb i być może w październiku jeszcze o kolejne 25 pb., a później cykl podwyżek zostanie wstrzymany.

    – To miało się wydarzyć przy założeniu, że w okresie wakacyjnym inflacja zacznie spadać, ale tak się nie stałomówi ekspert XTB. Kredytobiorcy mają powody, aby obawiać się dalszego cyklu podwyżek stóp procentowych i nie w tak minimalnym zakresie jak przewidywał NBP.

    Przed nami też prawdopodobnie duży wzrost inflacji w styczniu, wywołany wzrostem cen surowców energetycznych, tu akurat zgodnie z przewidywaniami prezesa NBP. I to tym bardziej, że narasta szantaż gazowy ze strony Rosji, która nie wznowiła dostaw przez Nord Stream 1.

    – Jeżeli chcemy zobaczyć jednocyfrową inflację konsumencką w Polsce, to musimy poczekać prawdopodobnie co najmniej do końca przyszłego rokudodaje M.Kietliński.

  • Zarządzanie chaosem czy chaos w zarządzaniu?

    W sierpniu Grupa Azoty SA, której największym właścicielem jest Skarb Państwa, potaniała o ponad 1 mld zł, to skutek wzrostu cen gazu i chaotycznych decyzji o wstrzymaniu dostaw CO2, zagrażających branży piwnej i mięsnej.

    CO2 jest produktem ubocznym, powstającym w procesie wytwarzania nawozów azotowych. Gdy ich produkcja przejściowo została wstrzymana przez Grupę Azoty i Anwil, to była to odpowiedź na drastyczny wzrost cen gazu ziemnego wywołany przez Rosjan, bo gaz jest najważniejszym surowcem wykorzystywanym przy produkcji nawozów.

    Zareagował rynek spoza branży nawozów. Carlsberg wstrzymał produkcję piwa z powodu braku dostaw CO2. O zatrzymaniu produkcji napojów poinformowały m.in. Grupa Ambra, Cin&Cin, Dorato, Fresco i Cydr Lubelski. Z kolei brak suchego lodu zagroził wstrzymaniu przetwórstwa mięsa.

    Na tę sytuację z kolei zareagował prezes PKN Orlen, a do koncernu tego należy 100% udziałów w Anwilu, zapowiadając, że Anwil wznawia produkcję nawozów azotowych i też CO2. Natomiast Grupa Azoty zapowiedziała, że wznawiają produkcję CO2.

    – Okazuje się, że piwa na mistrzostwa świata w siatkówce i mięsa na grilla nie zabrakniemówi Maciej Kietliński, ekspert XTB.

    Jednak trudno zrozumieć dlaczego CO2 miało zabraknąć, a jednak nie zabraknie, zwłaszcza, że obaj wymieniani producenci są nadzorowani przez rząd, a więc powinni należeć do najlepiej poinformowanych o sytuacji na rynku gazu ziemnego i o jego krajowych zapasach. Jedną zmianę personalną już mamy, Paweł Stańczyk złożył rezygnację z funkcji prezesa zarządu spółki Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn S.A.

    Od kryzysu gazowego akcje Grupy Azoty potaniały o ponad 10 zł, w tym o 3-4 zł na wieść o wstrzymaniu dostaw CO2. Firma jest bardzo nisko wyceniana na GPW, bardzo spadła jej kapitalizacja (o 1,2 mld zł), a cena do zysku przypadająca na akcję jest bardzo niska.

    – Cena akcji wydaje się sprzyjająca, aby je kupować, jednak ryzyko jest duże ze względu na to czy i w jakiej wielkości będą wznowione dostawy rosyjskiego gazu poprzez Nord Stream 1 wyjaśnia ekspert XTB. Spółki z WIG 20 są bardzo przecenione także z powodu danych o sierpniowej inflacji, która okazała się wyższa od oczekiwań, co może z kolei implikować wyższą podwyżkę stóp procentowych niż tego oczekiwał wcześniej rynek. Nie widać więc znaczących czynników, które mogłyby wpływać na odbicie na warszawskiej giełdzie.

  • Polska gospodarka ma problem poważniejszy niż podwyżki stóp procentowych

    Polska gospodarka ma problem poważniejszy niż podwyżki stóp procentowych

    Pogarszają się nastroje konsumenckie i wskaźniki koniunktury. Obawy związane z rekordową inflacją mieszają się z obawami dotyczącymi ograniczania produkcji przez firmy i recesji.

    Wskaźnik wyprzedzający koniunktury PMI dla przemysłu w Polsce wypadł wyraźnie poniżej szacunków i wyniósł 40,9 pkt, przy prognozach zakładających 41,8 pkt. Indeks ten od maja utrzymuje się poniżej granicy 50 pkt i z każdym kolejnym odczytem wypada słabiej.

    Nastroje przedsiębiorców są w Polsce wyjątkowo kiepskie. Dla porównania indeks PMI dla przemysłu w strefie euro wyniósł 49,6 pkt, przy oczekiwaniach zakładających 49,7 pkt. Dla największej gospodarki regionu, czyli Niemiec było do 49,1 pkt, przy spodziewanych 49,8 pkt. Wydaje się, że jest to kolejna negatywna informacja dla euro.

    Dynamika konsumpcji w Polsce uległa nieznacznemu obniżeniu pomiędzy I i II kw. (z 6,6% r/r do 6,4%) w związku z pogorszeniem nastrojów gospodarstw domowych i spadkiem realnych wynagrodzeń. Kwartalna dynamika PKB oczyszczona z wpływu czynników sezonowych zmniejszyła się w II kw. do -2,1% wobec +2,5% w I kw.

    – Negatywne trendy ogólnoświatowe, które są widoczne zwłaszcza w europejskiej gospodarce, nie są dla nas obojętne, rekordowa inflacja wymusiła podwyżki stóp, których skutki są szczególnie widoczne na rynku nieruchomościmówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. Co bardzo istotne, tak wysoka inflacja ogranicza rozporządzalne dochody gospodarstw domowych, które z kolei ograniczają swój popyt, a wszyscy żyjemy obawami związanymi z dalszym wzrostem cen surowców energetycznych i z firm napływają sygnały, że z powodu cen energii będą ograniczać produkcję, która staje się dla nich nieopłacalna.

    Jak wynika ze wstępnych danych dynamika inflacji w sierpniu w ujęciu r/r wyniosła aż 16,1%, podczas gdy oczekiwania zakładały spadek z 15,6% do 15,4%! Jeśli chodzi natomiast o ujęcie miesięczne, także wygląda to kiepsko, wskaźnik wyniósł 0,8% m/m, przy oczekiwaniach zakładających 0,2% (poprzednio 0,5%). Pomimo oczekiwań zakładających spadek tempa wzrostu cen, wczorajszy odczyt inflacji pokazał kolejny wyraźny wzrost.

    Mamy więc problem z recesją, która może nie ograniczyć się do tzw. recesji technicznej, a więc dotyczącej dwóch kolejnych kwartałów.

    – To czy będzie jedna czy dwie podwyżki stóp procentowych i o 25 czy 50 pkt. bazowych nie ma już tak dużego znaczenia dla gospodarki. Sytuacja jest bardzo trudna, bo gdy gospodarka spowalnia naturalną reakcją byłoby obniżanie stóp procentowych, a ponieważ polityka pieniężna działa z opóźnieniem to bank centralny powinien zareagować jak najszybciej komentuje ekspert XTB. Przed nami sytuacja coraz bardziej stagflacyjna. Prawdopodobnie zapłacimy wysoka cenę za rozrzutność szczególnie w ubiegłym roku, gdy było już jasne, że gospodarka dobrze poradziła sobie z odbiciem pocovidowym i należało wycofywać się z polityki stymulacyjnej, ale tego nie zrobiono.

    Banki centralne popełniły bardzo poważny błąd, choć skala tego błędu jest różna w różnych krajach. Wzrost inflacji okazał się zbyt wysoki, aby z tej błędniej polityki można było się wycofać przy niskim koszcie.

    – Teraz stoimy przed problemem ochrony gospodarstw domowych przed skutkami podwyżek cen energii i będą to działania prowadzące do uśmierzania bólu, a dla gospodarki oznaczać będą stymulowanie popytudodaje P.Kwiecień.Jeżeli rząd zablokuje podwyżki cen energii, to w gospodarstwach domowych pozostanie więcej pieniędzy, a to znów będzie zwiększać popyt.

    Popyt mogłaby ograniczyć zwiększona skłonność do oszczędzania, poprzez atrakcyjne oprocentowanie obligacji skarbowych. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował pismo do Ministerstwa Finansów dotyczące oprocentowania obligacji skarbu państwa i różnego traktowania obywateli i inwestorów instytucjonalnych. Ekspert XTB zwraca jednak uwagę na nową ofertę, na 3-letnie obligacje stałoprocentowe (oprocentowanie 6,50%). Oferta dla inwestorów indywidualnych została w ostatnim okresie znacząco poprawiona.

  • Dolar droższy od euro. Na jak długo?

    Sytuacja na rynku walutowym jest wyjątkowa ponieważ przełamany został parytet, dolar jest droższy od euro. Czy po raz pierwszy taka sytuacja może utrzymać się przez wiele miesięcy, to zależy od tego, jak mroźna będzie tegoroczna zima.

    Gaz będzie w okresie jesienno-zimowym bronią polityczną Kremla. Wprawdzie Europa szykuje się na taki scenariusz gromadząc zapasy i dywersyfikując dostawy, jednak zużycie gazu w okresie jesienno-zimowym rośnie 3-krotnie i bez rosyjskiego gazu może być bardzo trudno. Efekt widać w notowaniach kontraktów nie tylko europejskiego, ale także amerykańskiego gazu.

    Sytuacja nie sprzyja wspólnej walucie. Przełamany został parytet na parze euro/dolar. Stało się to już w lipcu, ale było to zdarzenie jednodniowe. W sierpniu sytuacja powtórzyła się, ale para EURUSD w kolejnych dniach próbowała nieskutecznie wracać powyżej parytetu. Takiej sytuacji nie było odkąd istnieją monety i banknoty euro (dolar był droższy, gdy euro było „niewidzialną” walutą wykorzystywaną tylko w celach obrachunkowych).

    – Trend jest niekorzystny dla euro i na obecny moment nie widać czynników, które miałyby go odwrócić i jest to związane z kryzysem energetycznym, który jest szczególnie dotkliwy w Europie, a niestety Rosja nadal czerpie ogromne zyski z eksportu ropy i politycznie rozgrywa ceny gazu, który dla niej jest mniej ważny mówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.Skutek jest taki, że rośnie ryzyko chaotycznej recesji w Europie.

    Zwykle zmiany na parze EURUSD wywierały różnice w polityce pieniężnej banków centralnych. Jednak obecnie głównym krótkoterminowym wyznacznikiem stały się stawki kontraktów terminowych na prąd.

    Czy kurs na tej parze walut będzie więc uzależniony od tego jak mroźna okaże się zima? I dolar może okazać się silniejszy od euro aż do zakończenia sezonu grzewczego?

    – Niekoniecznie, bo pamiętajmy, że rynki starają się wyprzedzić rzeczywistość wyceniając to, co dopiero się wydarzykomentuje ekspert XTB. Gdyby na przykład doszło do zawieszenia wojny w Ukrainie, rynki zaczęłyby korzystniej wyceniać sytuację strefy euro.

    Obecna sytuacja nie jest dobra dla złotego, także ze względu na przełamanie parytetu, bo im słabsze euro, tym słabsza jest polska waluta. Dolar jest najdroższy od dwóch dekad.

    Złotego osłabia też polityka fiskalna rządu. Teraz w Polsce mamy hojne dopłaty do ogrzewania (podobnych ruchów należy spodziewać się w innych europejskich krajach). To oczywiście oznacza, że w gospodarstwach domowych będzie relatywnie więcej pieniędzy, co będzie zwiększać ryzyko utrwalenia presji inflacyjnej.

    – Złotemu nie pomaga też konflikt polskiego rządu z krajami UE, a konsekwencją jest brak bardzo dużych środków finansowych z KPOdodaje P.Kwiecień.

  • Czy dolar stanie się walutą droższą od euro?

    Czy dolar stanie się walutą droższą od euro?

    Wydawało się, że dolar będzie już tylko tracił od ostatniego odczytu inflacji w USA. Spekulowano, że Fed rozważa spowolnienie podwyżek stóp procentowych. Stało się inaczej. Dolar w stosunku do euro znalazł się o niecały jeden procent od parytetu.

    To efekt jastrzębich wypowiedzi amerykańskich bankierów centralnych, wzrostu rentowności, obaw o spotkanie G20 oraz chęci deprecjacji juana przez Ludowy Bank Chin. Okazuje się, że dolar nie powiedział chyba jeszcze ostatniego słowa.

    Wydaje się, że rynek zbyt serio potraktował, że Fed osłabi walkę z inflacją, co zostało zanegowane przez dwie wypowiedzi bankierów centralnych. Bullard, który jest jednym z bardziej jastrzębich wskazał, że jest możliwa kolejna podwyżka o 75 punktów bazowych. Z kolei Daly stwierdziła, że możliwa jest zarówno podwyżka o 50 pb i 75 pb we wrześniu, ale nie powinniśmy widzieć obniżki stóp procentowych w przyszłym roku.

    To jednak nie koniec czynników, które wpływają na siłę dolara. Rentowności amerykańskich obligacji nie tylko wróciły powyżej 2,9% dla 10 letniego tenoru, ale również zbliżają się do poziomu 2,94%. Wzrost rentowności to oczywiście efekt zwiększenia prawdopodobieństwa na wyższą podwyżkę.

    Dolar zyskuje również na sile dzięki swojemu statusowi bezpiecznej przystani zwłaszcza, że Chiny pozwalają na dalszą deprecjację swojej waluty, ze względu na chęć zwiększenia konkurencyjności swojej waluty przy obecnym mocnym spowolnieniu. To również czynnik, który wzmacnia amerykańską walutę.

    Czy dolar może stać się walutą droższą od euro? Parytet został na chwilę złamany w lipcu. Kurs EUR/USD zszedł nawet poniżej psychologicznej bariery 1,0000. Parytet został jednak wybroniony. Euro było wcześniej słabsze od dolara tylko jako niewidzialna waluta. Trwało to przez trzy lata, gdy nie było jeszcze monet i banknotów nowej waluty, a euro wykorzystywano tylko do celów rozrachunkowych.

    – Dolar nie ma teraz alternatywy więc można byłoby szukać ponownego podejścia inwestorów do parytetu, jednak trzeba pamiętać, że w pewnym momencie Fed zdecyduje się na spowolnienie swoich podwyżek, a być może na ich zakończeniemówi Michał Stajniak, ekspert XTB. Rynek wycenia, że w przyszłym roku może pojawić się pierwsza obniżka stóp procentowych, a taka sytuacja dla dolara nie jest zbyt optymistyczna.

    Dla kursu euro bardzo istotna okaże się tegoroczna zima, ze względu na ryzyko kryzysu energetycznego. Ceny energii na Rynku Dnia Następnego w Niemczech czy Francji są już o kilkaset procent wyższe niż rok temu. Stąd słabość europejskich walut, która dotyczy złotego ale też skandynawskich walut. Wtedy na rynku walutowym znów może dojść do przejściowego przełamania parytetu, zwłaszcza jeżeli Rosja odetnie dostawy gazu do Europy Zachodniej.

    – Jeżeli jednak zima okaże się względnie ciepła, to euro może pokazać swoją siłękomentuje ekspert XTB. Tym bardziej długoterminowo nie spodziewam się, że dolar będzie silniejszy o euro. Zejście poniżej parytetu brane jest pod uwagę tylko w najbardziej skrajnych scenariuszach.

    A co z Polską walutą? Dolar kosztuje w okolicach 4,60-4,70 zł. W ostatnich 52 tygodniach kurs zmieniał się w granicach 3,80-4,83 zł.

    – Na parze USDPLN wciąż jesteśmy o 15% powyżej stanu sprzed rozpoczęcia wojny w Ukrainie i to jest ekstremalnie dużododaje M.Stajniak.Dolar jest więc bardzo drogi, ale nie zdziwię się jeżeli ponownie zobaczymy poziomy powyżej 4,80 zł za dolara.

  • Droga do obniżek stóp procentowych zostanie skrócona?

    Rynek wycenia, że dojdzie do zakończenia cyklu podwyżek przez Fed w tym roku i obniżki w roku przyszłym. Czy tym śladem pójdą inne banki centralne, także NBP?

    Trzecia kolejna „duża” podwyżka stóp procentowych w USA została przyjęta przez rynki po raz trzeci euforycznie. Tłumaczy się to zapowiedzią zwolnienia tempa podwyżek. Rynek chciał usłyszeć, że Fed mięknie i usłyszał to co chciał.

    Główna stopa procentowa została podniesiona przez Fed do 2,25-2,5%, czyli o 75 punktów bazowych. Taki sam ruch wykonano wcześniej w czerwcu po 50 punktach w maju. Fed nie zacieśniał polityki w takim tempie od dekad, a wobec coraz liczniejszych symptomów spowolnienia w USA rynki liczyły na sygnały wygaszania podwyżek. Można powiedzieć, że Powell na konferencji taki sygnał przekazał – stopy mają wzrosnąć mocno jeszcze we wrześniu (zapewne 75 punktów choć to może się zmienić jeśli dane będą znacznie słabsze), a potem mają rosnąć w wolniejszym tempie (w domyśle o 25 punktów bazowych na posiedzenie). To wystarczyło aby uruchomić pokaźne zwyżki na Wall Street i osłabić dolara.

    – Powinniśmy pamiętać, że nawet jeszcze przed pandemią polityka pieniężna była często wykorzystywana do zasypywania problemów stwarzanych przez politykę gospodarcząmówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.Nie rozwiązywano problemów, natomiast zwiększano nacisk na banki centralne, aby stymulowały gospodarkę tanim pieniądzem i niskimi stopami procentowymi. Pomimo niskich stóp procentowych utrzymywała się niska inflacja. Taka polityka miała demoralizujący wpływ na rządy.

    Banki centralne traktowano jako „dopalacza”, który bez negatywnych konsekwencji może drukować pieniądze. Po pandemii kontynuacja takich działań doprowadziła do przekroczenia progu bólu.

    – Teraz ludzie zorientowali się, że pieniądze, które im obiecano i dostali je, są dużo mniej wartedodaje ekspert XTB.I teraz okazuje się, że konsekwencje będą o wiele bardziej przykre niż sądzono.

    Jednak walka z inflacją nie będzie łatwa, jej koszty będą duże, gdy jednocześnie narastają obawy, że dojdzie do gospodarczej recesji. Nic więc dziwnego, że pojawiają się rozważania, że polityka podwyższania stóp procentowych potrwa krócej niż sądzono zaledwie przed kilkunastoma miesiącami.

    Rynek wycenia zakończenie cyklu podwyżek w wykonaniu Fed już w tym roku i obniżki w roku przyszłym. Tak było już przed posiedzeniem Fed. Powell z pewnością nie zasugerował czegoś, co mogłoby jeszcze zmiękczyć te oczekiwania, a nawet tych oczekiwań nie potwierdził. Przekaz był jasny: potrzebujemy spowolnienia, aby sprowadzić inflację do celu. Innymi słowy Fed sugeruje kontynuację podwyżek tak długo, aż nie upewni się, że inflacja wraca na właściwe tory. To może oznaczać zacieśnianie nawet w obliczu coraz gorszych danych. Teraz zdaje się akceptować ryzyko recesji, jeśli inflacja będzie uporczywa. Oczywiście, jest  też całkiem realne, że pod presją polityczną przed jesiennymi wyborami do Kongresu Fed zmięknie i zacznie widzieć inflację w celu, nawet wbrew danym. Na ten moment jednak za wcześnie aby o tym przesądzić, a rynek nadal zdany będzie przede wszystkim na publikacje danych o inflacji, która w USA jest rekordowo wysoka od wielu dekad (prawie dwukrotnie niższa niż w Polsce).

    Jeśli Fed obniży stopy procentowe, tak jak to wycenia rynek, to podobne decyzje podejmie większość banków centralnych?

    – Fed ma gigantyczny wpływ na globalny rynek i globalna gospodarkę, a poprzez to na rynek walutowyodpowiada P.Kwiecień.Jednak każdy bank centralny powinien patrzeć na swoje cele i na sytuację gospodarczą kraju, a NBP wie jaki jest w Polsce cel inflacyjny i tego powinien się trzymać w swojej polityce pieniężnej.

  • Dramatyczny rekord na polskim rynku finansowym spowodowany inflacją

    Najważniejszy indeks giełdowy WIG20 osłabił się od początku roku o 30%. Inwestowanie w ten indeks okazuje się dramatem jeżeli uwzględnimy rekordowo wysoko inflację, która dodatkowo osłabia wartość zainwestowanego długoterminowo kapitału.

    WIG20 skorygowany o inflację jest najniżej od 1994 r., a jest rok, w którym indeks ten został wprowadzony.

    – To jest bardzo dramatyczny wynik bo polska gospodarka urosła bardzo w ciągu tych prawie trzech dekad, a więc WIG20 powinien rosnąć co najmniej w stopniu takim jak rosła gospodarkamówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

    Powodów słabości najważniejszego indeksu GPW jest kilka. Jest nim struktura tego indeksu, jest w nim wiele spółek nie wzrostowych, związanych np. z energetyką i paliwami.

    Gdy porównujemy spółki z WIG20 do giełd światowych, to w ich najważniejszych indeksach i w handlu ETF pierwsze skrzypce grają takie spółki jak Microsoft, Amazon, Alphabet, Apple, które są bardzo innowacyjne.

    W WIG-20 ogromny udział mają spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, których decyzje nie są często optymalne z punktu widzenia akcjonariuszy mniejszościowych. Nie pomagają im decyzje właścicielskie dotyczące polityki cenowej.

    Regulacje wprowadzane przez rząd negatywnie wpływają na spółki z tego indeksu, przykładem są banki, których wartość na giełdzie bardzo osłabiła się z powodu wakacji kredytowych.

    W WIG20 są też spółki, których sukces został doceniony przez inwestorów, zanim znalazły się w tym indeksie.

    – Wniosek dla polskich długoterminowych inwestorów giełdowych jest taki, że powinni budować globalny portfel akcji bo dzięki temu wykorzystają także bufor walutowywyjaśnia ekspert XTB.

  • Okres przedwyborczy nie służy warszawskiej giełdzie. Ostatnio ofiarą padł WIG20

    Kondycję warszawskiej giełdy osłabiają przedwyborcze obietnice rządu. Lista obietnic wydłuża się, nie wiadomo gdzie jest giełdowe dno, od którego można się odbić, a to byłaby okazja dla inwestorów.

    Giełdowi inwestorzy zareagowali nerwowo na informację premiera, że rząd chce dodatkowo opodatkować spółki energetyczne i paliwowe – w których akcjonariuszem jest Skarb Państwa – aby podzieliły się swoimi rekordowymi zyskami osiąganymi przy bardzo wysokiej inflacji i bardzo wysokich cenach na stacjach paliw.

    Spółki te reprezentowane są w WIG20, co osłabiło ten indeks największych spółek. W ciągu sześciu miesięcy indeks WIG20 stracił już ponad 30%. Jaka jest kondycja warszawskiej giełdy?

    W ostatnich tygodniach posypał się kurs akcji banków, silnie reprezentowanych w WIG20. Notowania banków znajdowały się od dłuższego czasu po presją głównie z uwagi na ryzyko polityczne objawiające się wprowadzeniem przez rząd wakacji kredytowych.

    – Mówi się, że nie ma hossy bez banków, a te cierpią z powodów makro i mikro, te mikro to właśnie wakacje kredytowemówi Maciej Kietliński, ekspert XTB.Dodatkowo bardzo wysoka inflacja może okazać się zagrożeniem dla banków, bo wzrost stóp procentowych tylko do pewnego momentu będzie dla nich korzystny, kłopoty zaczną się, gdy kredytobiorcy przestana spłacać swoje zobowiązania.

    Wakacje kredytowe umożliwiają zawieszenie spłaty kredytu hipotecznego udzielonego w polskim złotym przez łączny okres 8 miesięcy: po 2 miesiące w trzecim i czwartym kwartale 2022 r. i po 1 miesiącu w każdym z czterech kwartałów roku 2023. Okres kredytowania ulega wydłużeniu o liczbę miesięcy, którą wykorzystało się na zawieszenie spłaty kredytu. Ustawa zakłada również wzrost środków przeznaczonych na dopłaty z Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Banki są zobowiązane do wpłacenia na fundusz dodatkowych 1,4 mld zł końca roku.

    Szacunkowy koszt wakacji był dyskontowany przez rynek od momentu ogłoszenia przez premiera M.Morawieckiego 25 kwietnia Planu Pomocy dla Kredytobiorców. Szacunkowy koszt dla sektora bankowego wahał się w granicach od 20 do 28 mld zł przy założeniu iż 80% uprawnionych kredytobiorców zdecyduje się na skorzystanie z powyższego rozwiązania.

    – Czynnikiem powodującym niepewność była wysokość kosztów dla poszczególnych banków oraz sposób jego ujęcia w sprawozdaniu finansowym, nie było wiadomo czy pokażą je w wynikach za Q2 czy za Q3wyjaśnia ekspert XTB.

    Finalnie banki zdecydowały się na ujęcie tego kosztu jednorazowo, w wynikach za Q3 2022r., co mityguje jeden z istotnych czynników ryzyka dla sektora. Większość banków opublikowało już szacunkowy koszt związany z wprowadzeniem wakacji kredytowych.

    Lista przedwyborczych zobowiązań wydłuża się. W Sejmie głosowano nad rozwiązaniami, które mają zrekompensować wyższe ceny węgla dla obywateli. Jak widać zaczynamy coraz szybciej wkraczać w okres kampanii wyborczej, więc zdaje się, że w otoczeniu wysokiej inflacji i wysokich stóp procentowych możemy się spodziewać coraz to nowych rozwiązań rządowych mających na celu pozyskanie głosów wyborców.

    – Trudno znaleźć obszary korzystne do inwestowania na GPW, gdy prezes NBP mówi, że przed nami recesja techniczna, a więc co najmniej dwa kwartały spadku PKBdodaje M.Kietliński z XTB.Sentyment na GPW jest bardzo słaby, co jednak będzie stwarzać okazje do kupowania akcji po bardzo niskiej cenie.

  • Zagrożenie recesją zmalało po wznowieniu dostaw gazu do Europy

    Inwestorzy z ulgą przyjęli wiadomość, że Gazprom wznowił dostawy gazu, ponieważ nad Europą krążyło widmo recesji spowodowanej kryzysem energetycznym.

    W czwartek wznowiono dostawy gazociągiem Nord Stream 1 po trwających 10 dni pracach konserwacyjnych. Aktualnie wykorzystywane jest nie więcej niż 30% przepustowości tego połączenia – jak podała niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci Przesyłowych, powołując się na komunikat Gazpromu.

    Europa jest uzależniona od rosyjskiego gazu ponieważ jej energetyka opiera się w 20-25% właśnie na gazie. Rosja dostarcza 80% gazu dla Niemiec i dla Włoch, te dwa kraje są szczególnie uzależnione.

    – Wznowienie dostaw poprzez Nord Stream 1 powoduje, że ryzyko recesji jest zdecydowanie mniejszemówi Michał Stajniak, ekspert XTB. – W najgorszym scenariuszu UE groził spadek PKB o 1,5%. Natomiast scenariusz bazowy to byłby spadek PKB w UE o 0,5%.

    Nadal nie wiadomo jednak jaki będzie poziom tych dostaw. Mogą być ograniczone do 20% zdolności przesyłowych Nord Stream 1, o czym wspominał W.Putin.

    Taki poziom dostaw doprowadziłby do tego, że gazu będzie za mało i ceny gazu będą nadal wysokie (w okolicach poniżej 150 euro za megawatogodzinę).

    Amerykańskie banki inwestycyjne oceniają, że dostawy ograniczone zostaną do poziomu 40%, a tyle eksportował Gazprom przed wprowadzeniem przerwy technicznej w dostawach.

    – Do końca lipca, może nawet do końca sierpnia Europa będzie czekać z niepokojem na informacje o codziennych poziomach dostaw komentuje ekspert XTB.

    Powrót do niższych cen, jakie notowano przed rokiem czy dwoma laty i przed wojną w Ukrainie wydaje się mało realny, ponieważ ograniczając import z Rosji Europa będzie musiała sprowadzać droższy gaz z innych rejonów świata.

  • Podatkowy pomysł na obniżenie cen na stacjach paliw

    Ropa naftowa potaniała, gdy w USA nagle pojawił się pomysł wprowadzenia dodatkowego podatku od zysku spółek naftowych.

    Podobne próby wpłynięcia na ceny na stacjach paliw podjęto na Węgrzech i w Wielkiej Brytanii. Jednak w tych krajach zrobiono to przede wszystkim, aby podreperować budżet państwa.

    – W USA byłby to podatek od dodatkowych zysków, ale producentom jednocześnie obiecano im, że ci, którzy zwiększą produkcję poprzez większą podaż obniżając rynkowe ceny, nie zostaną objęci takim 21% podatkiemmówi Michał Stajniak, ekspert XTB.

    W USA podatek korporacyjny to 21% obciążenie więc wprowadzenie dodatkowego podatku w tej samej wysokości byłoby bardzo dużym zwiększeniem obciążeń fiskalnych dla podnoszących ceny.

    Ceny ropy spadły. W czerwcu na kontraktach terminowych za ropę brent trzeba było już płacić w granicach 125 USD za baryłkę, w drugiej połowie miesiąca cena osłabiła się w okolice 110 USD.

    Natomiast na stacjach paliw w USA ceny były już rekordowe, bo przekroczyły 5 USD za galon, co wpłynęło na oceny partii Demokratów i prezydenta Joe Bidena.

    – Prawdopodobieństwo wprowadzenia dodatkowego podatku nie jest duże, przeciw są Republikanie, ale rynki zareagowałykomentuje ekspert XTB.Teraz rynki czekają na efekty wizyty prezydenta USA w Arabii Saudyjskiej, zapowiadanej na połowę lipca.

    Sytuacja jest jednak niepewna. Nie wiadomo czy ceny ropy nie powrócą do 130 USD, a Goldman Sachs przewidywał przed kilkoma dniami, że dojdą do 140 USD w II półroczu.

    Polscy konsumenci nie mają jednak powodów do optymizmu, złoty choć w drugiej połowie czerwca odrobił część wcześniejszych strat wobec dolara, to nadal jest bardzo słaby.

    – Przez najbliższe tygodnie na stacjach paliw pozostaną z nami ceny 8 zł za litrocenia M.Stajniak.Jednak nie powinny przekroczyć 9 zł, choć mamy najwyższe ceny hurtowe, poczekajmy też co z Arabii Saudyjskiej przywiezie Joe Biden.