Tag: Laptopy

  • Wielki powrót Dell XPS. Firma wycofuje się z marki Dell Premium na CES 2026

    Wielki powrót Dell XPS. Firma wycofuje się z marki Dell Premium na CES 2026

    Zaledwie rok po kontrowersyjnej decyzji o wygaszeniu kultowej linii XPS na rzecz generycznego nazewnictwa „Dell Premium”, amerykański gigant technologiczny wykonuje strategiczny zwrot. Podczas targów CES 2026 Jeff Clarke, COO firmy, zdobył się na rzadką w korporacyjnym świecie szczerość, przyznając, że ubiegłoroczna restrukturyzacja brandingu była błędem.

    Próba uproszczenia portfolio poprzez wprowadzenie schematu nazewnictwa Dell, Dell Pro i Dell Pro Max – wyraźnie inspirowana strategią konkurencji ze świata smartfonów – rozbiła się o rynkową rzeczywistość. Klienci biznesowi i entuzjaści okazali się zbyt mocno przywiązani do marki XPS, która przez lata stała się synonimem wydajności w segmencie Windows.

    Odpowiedzią na tę lekcję pokory jest premiera dwóch nowych modeli: XPS 14 i XPS 16. Sprzęt ten stanowi nie tylko powrót do starej nomenklatury, ale także korektę w filozofii designu. Dell wycofuje się z krytykowanego przez użytkowników, dotykowego paska LED, przywracając fizyczny rząd klawiszy funkcyjnych. To wyraźny sygnał, że ergonomia pracy wraca na pierwsze miejsce przed futurystyczną estetyką.

    Mimo solidnej konstrukcji, inżynierom udało się zachować niską wagę urządzeń, oscylującą odpowiednio wokół 1,36 kg dla modelu czternastocalowego oraz 1,6 kg dla szesnastki.

    Wnętrze nowych laptopów odzwierciedla rosnące znaczenie lokalnego przetwarzania sztucznej inteligencji. Oparte na układach Intel Core Ultra Series 3 i zintegrowanej grafice Intel Arc, jednostki te mają oferować aż 78-procentowy wzrost wydajności w zadaniach AI w porównaniu do poprzednich generacji.

    Jest to kluczowy argument sprzedażowy w momencie, gdy rynek oczekuje urządzeń gotowych na obsługę Copilota i zaawansowanych modeli językowych bezpośrednio na urządzeniu. Całość dopełnia bateria o pojemności 70 Wh oraz bogaty zestaw portów, w tym Thunderbolt 4 i DisplayPort 2.1, co w tej klasie grubości obudowy nie jest standardem.

    Dell kładzie również nacisk na aspekt serwisowy, wpisując się w trend „Right to Repair”. Modułowa konstrukcja portów USB-C, wymienne klawiatury oraz wykorzystanie materiałów z recyklingu mają wydłużyć cykl życia produktu w flotach korporacyjnych.

    Ceny na rynku amerykańskim startują od 1650 dolarów za mniejszy model, co sugeruje, że powrót legendy będzie wiązał się z podwyżkami również w Europie. Tańsze konfiguracje trafią do dystrybucji w lutym, a odświeżony model XPS 13 spodziewany jest w późniejszej części roku.

  • 30 godzin na baterii i funkcje AI. Samsung Galaxy Book6 wchodzi do gry w segmencie Enterprise

    30 godzin na baterii i funkcje AI. Samsung Galaxy Book6 wchodzi do gry w segmencie Enterprise

    Samsung kontynuuje ofensywę w segmencie laptopów premium, zapowiadając wprowadzenie na rynek rodziny Galaxy Book6. Nowa linia, obejmująca modele Ultra, Pro oraz wariant podstawowy, stanowi istotny punkt zwrotny w portfolio koreańskiego giganta ze względu na zastosowaną technologię obliczeniową.

    Sercem urządzeń są procesory Intel Core Ultra Series 3, oparte na wyczekiwanym procesie technologicznym Intel 18A. Ruch ten ma zapewnić nowym urządzeniom przewagę wydajnościową nad poprzednikami, szczególnie w kontekście efektywności energetycznej.

    Dla kanału sprzedaży IT kluczowa będzie specyfikacja flagowego modelu Galaxy Book6 Ultra. Samsung wyposażył go w układy graficzne nowej generacji – Nvidia GeForce RTX 5070 lub 5060, co pozycjonuje sprzęt jako stację roboczą dla profesjonalistów kreatywnych.

    Konfiguracje pamięci RAM wahają się od 13 GB do 32 GB, co jest wartością wystarczającą dla większości zastosowań biznesowych, choć w segmencie high-end konkurencja oferuje już niekiedy wyższe limity.

    Z perspektywy użytkownika mobilnego najciekawiej zapowiada się optymalizacja energetyczna. Samsung deklaruje, że dzięki nowej architekturze Intela modele Ultra i Pro są w stanie pracować do 30 godzin w trybie odtwarzania wideo.

    Oznacza to wydłużenie czasu pracy o pięć godzin względem poprzedniej generacji. Uzupełnieniem tego jest technologia szybkiego ładowania, pozwalająca osiągnąć 63 procent pojemności baterii w zaledwie 30 minut.

    Producent silnie integruje sprzęt z pakietem Galaxy AI, wykorzystując obecność jednostek NPU w chipach Intela do zadań takich jak tłumaczenia w czasie rzeczywistym, inteligentne wycinanie tła czy podsumowywanie notatek.

    Treści prezentowane są na panelach Dynamic AMOLED 2X o jasności szczytowej 1000 nitów, wyposażonych w powłokę antyrefleksyjną i szkło Corning Gorilla Glass DXC.

    Samsung zapowiedział również wariant Enterprise Edition, dedykowany dla zarządzanych środowisk IT, co sygnalizuje chęć walki o klienta korporacyjnego. Ceny urządzeń nie zostały jeszcze ujawnione, co na tym etapie utrudnia pełną ocenę konkurencyjności nowej serii.

  • AI PC: Rewolucja na biurku czy kosztowny gadżet? Jak mądrze odróżnić potrzebę od marketingu

    AI PC: Rewolucja na biurku czy kosztowny gadżet? Jak mądrze odróżnić potrzebę od marketingu

    Rynek komputerów osobistych od lat czekał na tak silny impuls. Znaleźliśmy go, a przynajmniej tak twierdzą najwięksi gracze. Terminy „AI PC” i „NPU” są odmieniane przez wszystkie przypadki, a działy marketingu gigantów obiecują nową erę produktywności. Analitycy zdają się potwierdzać ten trend. Gartner szacuje, że dostawy komputerów AI PC sięgną 31% wszystkich dostaw już w 2025 roku, co stanowi potężny skok z zaledwie 15% w roku 2024. Producenci zacierają ręce, ale liderzy IT drapią się po głowach, patrząc na swoje budżety.

    Ta „gorączka złota” AI ma bowiem drugie, bardziej prozaiczne tło. Jest nim tykająca bomba zegarowa: koniec wsparcia dla Windows 10 w październiku 2025 roku. Miliony firm i tak stają przed koniecznością masowej wymiany sprzętu. Pytanie staje się więc palące: czy fala AI PC to prawdziwa rewolucja na miarę pojawienia się internetu, czy może genialnie wyegzekwowany manewr marketingowy, mający na celu sprzedaż znacznie droższego sprzętu firmom, które i tak muszą iść na zakupy?

    Sercem i marketingowym wabikiem nowego komputera AI jest NPU (Neural Processing Unit), czyli wyspecjalizowany układ przetwarzania neuronowego. To nowy „mózg” w maszynie, który funkcjonuje obok dobrze znanych CPU i GPU. Jego zadanie jest jedno: obsługiwać zadania związane ze sztuczną inteligencją lokalnie, bezpośrednio na urządzeniu. Obietnica, którą składają nam producenci, opiera się na kilku filarach. Najważniejszym z nich jest bezpieczeństwo i prywatność. Przetwarzanie wrażliwych danych, czy to analiz finansowych, strategicznych planów czy fragmentów kodu, odbywa się na laptopie, bez wysyłania ich do zewnętrznej chmury. Mniejsze ryzyko wycieku to realna wartość.

    Kolejny argument to szybkość i responsywność. Gdy AI działa lokalnie, nie ogranicza nas opóźnienie sieciowe. Oznacza to błyskawiczną transkrypcję spotkania w czasie rzeczywistym, natychmiastowe podpowiedzi AI w aplikacjach czy płynną analizę wideo bez buforowania. Do tego dochodzi efektywność energetyczna. NPU zużywa znacznie mniej energii niż CPU czy GPU przy zadaniach AI, co w erze pracy hybrydowej przekłada się wprost na dłuższy czas pracy na baterii. Wreszcie, obietnica dotyczy głębokiej personalizacji, gdzie model AI działający lokalnie uczy się specyfiki użytkownika, oferując pomoc znacznie lepiej dopasowaną niż generyczny model w chmurze.

    Obietnice brzmią doskonale. Problem w tym, że kupując dziś AI PC, w dużej mierze kupujemy potencjał, a nie gotowe rozwiązanie. Zderzenie z rzeczywistością bywa bolesne dla portfela. Bądźmy szczerzy: większość generatywnych aplikacji AI, z których dziś korzystamy, działa w 100% w chmurze. ChatGPT, Claude, Midjourney czy nawet podstawowe funkcje Microsoft Copilot wykonują całą ciężką pracę na potężnych serwerach. Do ich obsługi wystarczy przyzwoita przeglądarka i stabilne łącze.

    Argumenty przeciwko masowej, bezrefleksyjnej wymianie sprzętu na AI PC są twarde. Po pierwsze, jest to koszt. Te maszyny są droższe, a ROI z zakupu dla pracownika, który używa głównie pakietu Office, jest bliskie zeru. Po drugie, obserwujemy niedojrzałość ekosystemu. Producenci dostarczyli sprzęt, ale deweloperzy oprogramowania dopiero zaczynają się uczyć, jak go wykorzystać. Aplikacji biznesowych, które realnie *wymagają* NPU, jest jak na lekarstwo. Kupujemy więc moc obliczeniową „na zapas”. Po trzecie wreszcie, dla przytłaczającej większości zadań biurowych przetwarzanie w chmurze jest po prostu „wystarczająco dobre”.

    Znajdujemy się w klasycznym punkcie przełomowym. Odpowiedzią lidera IT nie powinno być ani „kupujemy dla wszystkich”, ani „ignorujemy temat”. Odpowiedzią powinno być: „wdrażamy selektywnie”. Zamiast ulegać marketingowej presji, działy IT powinny stworzyć wewnętrzną „matrycę potrzeb” i zidentyfikować konkretne role i działy, które jako pierwsze odczują realne korzyści z lokalnego przetwarzania AI.

    Kto znajduje się na liście priorytetowej? Z pewnością będą to programiści i zespoły IT, które mogą uruchamiać lokalne modele do asysty w kodowaniu czy analizować logi bez wysyłania wrażliwego kodu poza firmę. Będą to też zespoły marketingu i kreatywni, dla których lokalne AI przyspieszy renderowanie grafiki i wideo, zachowując poufność nad nową kampanią. Warto też rozważyć analityków danych i finansistów, przetwarzających ogromne, poufne zbiory danych na własnych laptopach. Na koniec, co może być zaskoczeniem, na liście może znaleźć się kadra zarządzająca. Nie ze względu na potrzebę mocy obliczeniowej, ale ze względu na gwarancję prywatności podczas analizy strategicznych raportów z pomocą asystenta AI. Dla pozostałych pracowników solidny, nowoczesny laptop bez NPU będzie w 2025 roku absolutnie wystarczający.

    AI PC to bez wątpienia przyszłość i nieuchronny kierunek ewolucji komputera osobistego. Jednak obecny szum rynkowy to wybuchowa mieszanka autentycznej innowacji, gigantycznych budżetów marketingowych i idealnego wyczucia czasu, jakim jest koniec wsparcia dla Windows 10. Mądra strategia IT na najbliższe lata to nie ślepy pościg za każdym „buzzwordem”, ale sztuka selektywnego inwestowania.

    Rekomendacja dla biznesu jest prosta. Nie należy panikować i wymieniać całego parku maszynowego. Zamiast tego, warto wykorzystać przymusową migrację z Windows 10 jako idealny moment na program pilotażowy. Warto kupować mądrze: zidentyfikować 10-15% „power userów”, wyposażyć ich w AI PC i zbierzmy twarde dane na temat wzrostu produktywności, realnie licząc ROI. Dla pozostałych 85% pracowników bezpiecznym i rozsądnym wyborem pozostaje solidny, nowoczesny sprzęt. Gdy za 2-3 lata nadejdzie kolejny cykl odświeżania, ekosystem aplikacji dojrzeje, ceny AI PC spadną, a ich zakup będzie już nie marketingową obietnicą, ale standardową decyzją biznesową.

  • Jak kurs dolara i euro wpływa na ceny serwerów, laptopów i komponentów

    Jak kurs dolara i euro wpływa na ceny serwerów, laptopów i komponentów

    Dla każdego dyrektora IT i właściciela małego lub średniego przedsiębiorstwa w Polsce, planowanie budżetu na sprzęt technologiczny przypomina grę na dwóch frontach. Jednym okiem monitorują postęp technologiczny i potrzeby firmy, a drugim – z rosnącym niepokojem – śledzą wykresy kursów walut. To nie przypadek. Wahania na rynkach Forex, zwłaszcza kursu dolara amerykańskiego (USD/PLN), mają bezpośredni i często brutalny wpływ na finalne ceny serwerów, laptopów i komponentów.

    Gdy jesienią 2022 roku złoty był rekordowo słaby, a kurs dolara sięgał 5 złotych, polscy konsumenci i firmy przeżyli szok. Wprowadzenie nowych produktów przez Apple wiązało się z podwyżkami cen sięgającymi 30%. Ten skrajny przykład obnażył fundamentalną prawdę o polskim rynku IT: jesteśmy importerem technologii, a globalny łańcuch dostaw wyceniony jest w twardej walucie.

    Jednak sprowadzanie tej zależności wyłącznie do prostego przelicznika USD/PLN to błąd, który może kosztować firmy dziesiątki tysięcy złotych. Analiza rynku z ostatnich lat pokazuje, że cena na fakturze jest wypadkową co najmniej czterech sił: kursu dolara, stabilizującej roli euro, globalnej podaży półprzewodników oraz wojen cenowych między gigantami technologicznymi.

    Dla polskich MŚP zrozumienie tej złożonej mechaniki i aktywne zarządzanie ryzykiem przestaje być opcją, a staje się strategiczną koniecznością.

    Anatomia ceny: dlaczego serwer mówi po dolarowemu, a laptop po europejsku

    Aby skutecznie zarządzać kosztami, trzeba zrozumieć, dlaczego różne kategorie sprzętu inaczej reagują na wahania kursowe.

    Większość globalnego handlu technologią, od płytek krzemowych na Tajwanie po gotowe mikroprocesory Intela czy AMD, rozliczana jest w dolarach amerykańskich (USD). Polski dystrybutor lub integrator, kupując komponenty lub serwery, płaci za nie w USD. Oznacza to, że każdy wzrost kursu USD/PLN niemal natychmiastowo podnosi koszt zakupu. Dystrybutorzy, chcąc chronić marże, muszą przenieść ten koszt na klienta końcowego.

    Rynek serwerów jest tu najbardziej wrażliwy. Konfiguracje „na zamówienie” (CTO), zamawiane u producentów takich jak Dell czy HPE, są często wyceniane bezpośrednio w USD, co sprawia, że polska firma ponosi niemal stuprocentowe ryzyko kursowe.

    Inaczej wygląda sytuacja w segmencie laptopów. Znaczna ich część trafia do Polski przez europejskie centra dystrybucyjne, zlokalizowane w strefie euro (np. w Niemczech czy Holandii). Polski dystrybutor rozlicza się ze swoim europejskim dostawcą w euro (EUR). Kurs EUR/PLN staje się w tym modelu „filtrem” lub „amortyzatorem” dla gwałtownych skoków dolara. Ceny laptopów są przez to stabilniejsze, ale należy pamiętać, że w cenie euro „zaszyty” jest już wcześniejszy przelicznik USD/EUR, ustalony przez europejską centralę.

    Istnieje też zjawisko „opóźnienia cenowego” (price lag). Dystrybutorzy utrzymują stany magazynowe, które kupili po starym, niższym kursie. Dlatego zmiany nie zawsze przenoszą się na ceny 1:1. Doskonale pokazał to początek 2021 roku: między grudniem 2020 a marcem 2021 kurs USD/PLN wzrósł o ponad 9%, jednak średnie ceny smartfonów i tabletów podniosły się w tym czasie „tylko” o 4%. Rynek tymczasowo wchłonął część uderzenia, co dało firmom krótkie „okno” na zakupy, zanim dotarła nowa, droższa dostawa.

    Pułapka rynku serwerów 2024/2025: utracona okazja MŚP

    Analiza rynku serwerów ujawnia kluczowy i ryzykowny paradoks, w który wpadło wiele polskich firm. Rok 2024, paradoksalnie, był teoretycznie najlepszym od lat momentem na modernizację infrastruktury. Złożyły się na to dwa kluczowe czynniki:

    • Silny złoty: W 2024 roku notowano „słabszy kurs dolara”, co znacząco obniżało koszt importu sprzętu wycenianego w USD.
    • Globalna wojna cenowa: Jednocześnie na rynku trwała brutalna walka o udziały między Intelem a AMD. Doprowadziło to do gigantycznych obniżek cen kluczowych procesorów serwerowych (Xeon i EPYC), sięgających na rynku amerykańskim nawet 35-50% poniżej cen katalogowych.

    Mocna waluta i tanie komponenty bazowe – podręcznikowe „okno zakupowe”. Mimo to, dane rynkowe pokazują, że polski rynek sprzętu IT spadł w 2024 roku (wartość w USD spadła z 10.03 mld do 9.39 mld). Firmy, prawdopodobnie z powodu ogólnej sytuacji makroekonomicznej i wysokich stóp procentowych, wstrzymały inwestycje. 

    Teraz firmy te mogą wpaść w pułapkę. Firmy, które przeczekały 2024 rok w nadziei na dalsze spadki, w 2025 roku staną przed znacznie gorszą sytuacją. Prognozy na początek 2025 wskazują na 18-procentowy wzrost średnich cen chipów oraz ponowne wydłużenie terminów realizacji zamówień do ponad 4 miesięcy. Próba „przeczekania” okazała się strategicznym błędem – firmy te będą zmuszone kupić sprzęt drożej i z dłuższym czasem oczekiwania.

    Hałas w danych: kiedy kurs walut Schodzi na drugi plan

    Analiza cen IT wyłącznie przez pryzmat walut jest niepełna. Istnieją czynniki, które okresowo stają się ważniejsze.

    Pierwszym jest dostępność półprzewodników. Kryzys lat 2021-2022 pokazał, że cena staje się drugorzędna wobec samej możliwości zakupu. Co więcej, kryzys ten wygenerował potężne, ukryte ryzyko walutowe. Jeśli średni czas oczekiwania na serwer wynosi ponad 4 miesiące, polska firma składająca zamówienie w styczniu (przy kursie 4.00 PLN) z terminem płatności w maju, może być zmuszona zapłacić o 10% więcej, jeśli kurs w międzyczasie wzrośnie do 4.40 PLN.

    Drugim czynnikiem jest geopolityka. Decyzje o cłach, jak te nakładane przez USA na import z Chin, wymuszają na producentach (Dell, HP, Lenovo) kosztowne przenoszenie fabryk, np. do Wietnamu. Koszty tej globalnej reorganizacji łańcucha dostaw są wliczane w bazową cenę produktu, podnosząc ją dla wszystkich, niezależnie od lokalnych kursów walut.

    Jak MŚP mogą się zabezpieczyć?

    Dla polskich przedsiębiorstw bierność wobec ryzyka walutowego to hazard. Zamiast próbować przewidzieć idealny „dołek” (co, jak pokazał 2024 rok, jest niemal niemożliwe), firmy muszą wdrożyć świadome strategie zarządzania ryzykiem.

    1. Planowanie zakupów w oparciu o cykle, nie „timing”: Zamiast zgadywać, działy IT i finansowe powinny monitorować oba kluczowe wskaźniki: lokalny kurs USD/PLN oraz globalne trendy cenowe komponentów (np. wojny cenowe CPU). Budżet powinien być na tyle elastyczny, by przyspieszyć kluczowe zakupy, gdy oba te wskaźniki są korzystne.

    2. Aktywne zarządzanie ryzykiem walutowym (Hedging): Instrumenty zabezpieczające, dotychczas postrzegane jako domena wielkich korporacji, są dziś dostępne także dla MŚP.

    • Kontrakty terminowe (Forward): To najprostsze narzędzie. Jeśli firma wie, że za 3 miesiące musi kupić sprzęt za 50 000 USD, może „zamrozić” dzisiejszy kurs w kontrakcie z bankiem. Eliminuje to ryzyko, choć jednocześnie pozbawia korzyści, jeśli kurs spadnie.
    • Opcje walutowe: Działają jak „polisa ubezpieczeniowa”. Firma płaci niewielką premię za prawo (ale nie obowiązek) zakupu waluty po ustalonym kursie. Jeśli kurs rynkowy jest lepszy – korzysta z rynku. Jeśli gorszy – wykonuje opcję, chroniąc się przed stratą.
    • Hedging naturalny: Najprostsza metoda dla firm, które mają przychody w USD lub EUR (np. z eksportu usług IT). Polega na płaceniu za importowany sprzęt walutą, którą się zarobiło, omijając w ten sposób całkowicie koszty przewalutowania.

    3. Budowanie odporności łańcucha dostaw: Zagrożenia na 2025 rok (droższe chipy, dłuższe dostawy ) pokazują, że MŚP muszą myśleć nie tylko o swoim ryzyku, ale i o ryzyku swoich dostawców. Warto aktywnie rozmawiać z lokalnymi integratorami IT. Kluczowe pytanie brzmi: czy dostawca ma zdywersyfikowane źródła?

    Najlepszą strategią dla MŚP może być podpisanie z dostawcą umowy ramowej na cykliczne dostawy sprzętu (np. 50 laptopów kwartalnie) w stałej cenie PLN przez 12 miesięcy. W ten sposób to dostawca, który jest znacznie lepiej przygotowany do profesjonalnego hedgingu, bierze na siebie ryzyko walutowe (USD/PLN) i ryzyko cenowe komponentów (prognozowany wzrost o 18% ). Taka umowa zapewnia bezcenną przewidywalność kosztów operacyjnych.

    W niestabilnym otoczeniu gospodarczym, zarządzanie ryzykiem walutowym w IT przestaje być zadaniem działu finansowego. Staje się kluczowym elementem strategii technologicznej firmy.

  • Panther Lake: nowy procesor Intela ma odwrócić trend spadków w segmencie laptopów

    Panther Lake: nowy procesor Intela ma odwrócić trend spadków w segmencie laptopów

    Intel zapowiedział, że w najbliższy czwartek ujawni szczegóły techniczne dotyczące nowego układu mobilnego — Panther Lake — pierwszego produktu firmy, który w całości ma być produkowany w procesie 18A. To ważny moment: Intel stara się odzyskać zaufanie inwestorów po seriach potknięć w zaawansowanych węzłach technologicznych.

    Panther Lake to flagowy procesor przeznaczony do laptopów klasy premium, projektowany z myślą o wysokiej wydajności i efektywności energetycznej. Niższe zużycie energii ma wynieść ok. 30 proc. względem obecnej generacji, a w pewnych scenariuszach wzrost mocy obliczeniowej – nawet do 50 proc. Chipy mają trafić do rynku na początku 2026 roku.

    Intel w ubiegłym tygodniu zorganizował szereg prezentacji technicznych i wycieczek po swych zakładach w Arizonie, w tym w nowej fabryce Fab 52, mającej obsługiwać produkcję Panther Lake. Firma szczegółowo omówiła przeprojektowany silnik AI, rdzenie CPU i GPU, technologie zasilania oraz mikroarchitekturę.

    Jednak kluczowe wyzwanie — plony produkcyjne — nadal budzi wątpliwości. Według wcześniejszych doniesień, plon („yield”) dla Panther Lake wciąż pozostaje niski: spółka podała, że latem udało się osiągnąć ok. 10 proc., wzrost z ok. 5 proc. pod koniec ubiegłego roku. Nie podano jednak, ile spośród wyprodukowanych jednostek spełnia najwyższe wymagania jakościowe. 

    Ten punkt jest kluczowy: jeśli Intel nie poprawi plonów do poziomów umożliwiających rentowną produkcję masową, to nawet imponujące parametry techniczne mogą nie wystarczyć.

    Sytuacja rynkowa nie ułatwia zadania. W drugim kwartale Intel odnotował stratę w wysokości 2,9 mld USD i groził zawieszeniem prac nad przyszłym węzłem 14A, jeśli nie znajdzie kluczowego klienta. Jednocześnie firma pozyskała finansowanie od SoftBanku i Nvidii, a w ramach prawa CHIPS transformowano dotację na udział 9,9 proc. w kapitale Intela

    Panther Lake może być kluczem w nowej strategii Intela — albo symbolem odrodzenia, albo przypomnieniem, jak daleko firma pozostała za konkurencją. W czwartek poznamy więcej technicznych szczegółów, które mogą dać pierwszą wyraźną wskazówkę, czy proces 18A jest gotowy, by stać się fundamentem nowej ery Intela.

  • AI PC: prawdziwa rewolucja czy największa marketingowa bańka dekady?

    AI PC: prawdziwa rewolucja czy największa marketingowa bańka dekady?

    Rynek komputerów osobistych, po okresie pandemicznego ożywienia, znalazł się w fazie stagnacji. Innowacje zdawały się być jedynie kosmetyczne, a cykle wymiany sprzętu wydłużały się. W tym krajobrazie pojawił się jednak nowy, potężny katalizator zmian: AI PC. To nie jest kolejne modne hasło, ale zapowiedź fundamentalnej transformacji w architekturze PC, która ma na nowo zdefiniować rolę komputera w naszym życiu i zainicjować masowy cykl wymiany sprzętu.   

    Czym jednak dokładnie jest AI PC? To nie jest po prostu komputer z dostępem do chmurowych usług AI. Definicja sięga samego krzemu. Prawdziwy AI PC to urządzenie wyposażone w specjalizowaną, trójelementową architekturę obliczeniową: tradycyjne CPU do zadań ogólnych, potężne GPU do przetwarzania równoległego oraz, co kluczowe, NPU (Neural Processing Unit). To właśnie NPU, dedykowany i energooszczędny akcelerator, stanowi serce rewolucji, umożliwiając wydajne przetwarzanie zadań AI bezpośrednio na urządzeniu, bez obciążania pozostałych komponentów .   

    Kluczowym parametrem stała się tu wydajność mierzona w TOPS (bilionach operacji na sekundę) . Punktem zwrotnym okazało się ustanowienie przez Microsoft progu co najmniej 40 TOPS dla samego NPU jako warunku uzyskania certyfikacji „Copilot+ PC” . To strategiczne posunięcie zdefiniowało rynek na nowo, zmuszając całą branżę do wyścigu o przekroczenie narzuconego progu.

    To prowadzi nas do głównej tezy: AI PC to nie tylko ewolucja sprzętowa, ale fundamentalna zmiana paradygmatu. Jesteśmy świadkami przejścia z architektury w pełni zależnej od chmury na model hybrydowy, w którym moc obliczeniowa AI jest strategicznie rozpraszana między centra danych a urządzenie końcowe. Ta zmiana niesie za sobą głębokie implikacje dla kosztów, prywatności i całego ekosystemu IT.

    Siły napędowe rynku: dlaczego teraz?

    Nagłe pojawienie się kategorii AI PC jest wynikiem zbiegu trzech potężnych sił, które sprawiły, że przeniesienie AI na urządzenie stało się nie tylko możliwe, ale i konieczne.

    Konieczność technologiczna: prywatność, bezpieczeństwo i latencja

    W erze rosnącej świadomości na temat ochrony danych, przetwarzanie informacji w chmurze budzi obawy. AI PC odpowiada na te wyzwania, oferując analizę wrażliwych danych bezpośrednio na urządzeniu, co zwiększa prywatność i bezpieczeństwo.

    Co więcej, dla aplikacji czasu rzeczywistego, jak tłumaczenie na żywo, eliminacja opóźnień (latencji) związanych z komunikacją z chmurą jest kluczowa dla jakości doświadczenia użytkownika.   

    Impuls ekonomiczny: ukryty koszt chmury AI

    Boom na generatywną AI ujawnił brutalną prawdę ekonomiczną: o ile trenowanie modeli jest ogromnym, ale jednorazowym wydatkiem, o tyle prawdziwym „pożeraczem” budżetu są koszty inferencji, czyli faktycznego używania modeli.

    Każde zapytanie do chmurowego AI generuje koszt, który przy dużej skali staje się trudny do przewidzenia i stanowi barierę w adopcji technologii w przedsiębiorstwach. Przenosząc część obliczeń na urządzenie końcowe, giganci technologiczni, tacy jak Microsoft, strategicznie przerzucają część rosnących kosztów operacyjnych na klientów, którzy inwestują w nowy, droższy sprzęt.   

    Dojrzałość rynku: efekt boomu na generatywną AI

    Eksplozja popularności narzędzi takich jak ChatGPT fundamentalnie zmieniła oczekiwania użytkowników. Zarówno konsumenci, jak i pracownicy biznesowi oczekują dziś, że AI będzie integralną częścią ich codziennych narzędzi. Moment ten idealnie zbiega się z naturalnym cyklem wymiany sprzętu po pandemicznych zakupach oraz zbliżającym się końcem wsparcia dla Windows 10 w październiku 2025 roku, co tworzy idealne „okno” do wprowadzenia nowej kategorii produktów.   

    Pole bitwy: architekci nowej ery PC

    Wejście na rynek AI PC zapoczątkowało najbardziej intensywną rywalizację w branży od lat, w której naprzeciw siebie stanęli tradycyjni i nowi gracze.

    Producenci układów: wojna architektur

    Rywalizacja nie toczy się już tylko między Intelem (Core Ultra) a AMD (Ryzen AI) w ramach tej samej architektury x86. Prawdziwym przełomem jest wejście Qualcomma (Snapdragon X Elite), który wprowadza architekturę ARM do głównego nurtu komputerów z systemem Windows, obiecując bezprecedensową efektywność energetyczną . To największe wyzwanie dla duopolu „Wintel” (Windows + Intel) od dekad, inicjujące fundamentalną wojnę architektur – x86 kontra ARM – na tej samej platformie systemowej.

    Chociaż Microsoft stworzył zaawansowaną warstwę emulacji, historia uczy, że zawsze wiąże się to z kompromisami w wydajności, zwłaszcza w grach i oprogramowaniu specjalistycznym . Warto też pamiętać, że pionierem w tej dziedzinie jest Apple, które integruje dedykowane silniki neuronowe w swoich procesorach od 2017 roku, wykorzystując przewagę pełnej kontroli nad sprzętem i oprogramowaniem.   

    Giganci oprogramowania: Microsoft jako dyrygent rynku

    W tej rewolucji to nie producenci sprzętu, a gigant oprogramowania rozdaje karty. Microsoft, poprzez system Windows i nową kategorię funkcji Copilot+, stał się głównym dyrygentem rynku . Wprowadzając ekskluzywne narzędzia, takie jak Recall (fotograficzna pamięć komputera) czy Cocreator (generowanie obrazów w czasie rzeczywistym), firma stworzyła realny popyt na sprzęt zdolny do ich lokalnego uruchomienia . Strategia Microsoftu jest jasna: przekształcić system operacyjny w proaktywnego, inteligentnego asystenta.

    Rynek w liczbach: prognozy wzrostu i potencjał

    Analitycy rynkowi są zgodni: stoimy u progu lawinowego wzrostu adopcji AI PC. Choć krótkoterminowe prognozy są korygowane z powodu niepewności makroekonomicznej, długoterminowy trend jest jednoznaczny.   

    • Canalys przewiduje, że dostawy AI PC osiągną 48 milionów sztuk w 2024 roku (18% rynku), a do 2028 roku sięgną 205 milionów, co oznacza skumulowany roczny wskaźnik wzrostu (CAGR) na poziomie 44% .
    • Gartner prognozuje, że udział AI PC w rynku osiągnie 31% w 2025 i przekroczy 54% w 2026 roku .
    • IDC szacuje, że do 2027 roku AI PC będą stanowić blisko 60% całego rynku, przy CAGR na poziomie 42,1% w latach 2023-2028.   

    Prognozowany Udział AI PC w Całkowitej Sprzedaży Komputerów PC (2024-2028)

    • 2024: 18%
    • 2025: 35%
    • 2026: 55%
    • 2027: 60%
    • 2028: 75%

    Ta dynamiczna krzywa adopcji pokazuje, że AI PC nie jest chwilową modą, lecz technologicznym standardem, który zdominuje rynek przed końcem tej dekady.

    Implikacje strategiczne: szanse i zagrożenia

    Przejście na architekturę AI PC niesie za sobą fundamentalne konsekwencje dla całego ekosystemu IT.

    Dla biznesu: produktywność kontra bezpieczeństwo

    Obietnica AI PC dla biznesu to skokowy wzrost produktywności poprzez automatyzację rutynowych zadań. Jednak rewolucja ma swoją cenę. AI PC będą droższe o 10-15% , co wymaga od działów IT analizy całkowitego kosztu posiadania (TCO). Największym wyzwaniem jest jednak bezpieczeństwo.   

    Studium przypadku: Microsoft Recall

    Nic nie ilustruje tego lepiej niż kontrowersje wokół funkcji Microsoft Recall. Zaprojektowana jako „fotograficzna pamięć” komputera, w pierwotnej wersji przechowywała całą historię aktywności użytkownika w niezaszyfrowanej bazie danych. Oznaczało to, że dowolne złośliwe oprogramowanie mogło w kilka sekund wykraść całe cyfrowe życie ofiary . Publiczna krytyka zmusiła Microsoft do przeprojektowania funkcji, czyniąc ją domyślnie wyłączoną i dodając zaawansowane szyfrowanie . Saga Recall jest fundamentalną lekcją: lokalne przetwarzanie danych tworzy nowe, potężne wektory ataku, a obietnica prywatności jest pusta bez solidnej architektury bezpieczeństwa.   

    Dla rynku oprogramowania i ryzyko „marketingowej bańki”

    Dla deweloperów pojawienie się NPU to szansa na stworzenie nowej generacji aplikacji „AI-native” . Z drugiej strony, fragmentacja platform (x86 vs. ARM) stwarza ryzyko chaosu i wzrostu kosztów deweloperskich.   

    Jednocześnie nad rynkiem unosi się pytanie: czy obecne zastosowania są wystarczająco rewolucyjne, by uzasadnić masową wymianę sprzętu? Branża od dekad poszukuje „killer app” – aplikacji tak przełomowej, że ludzie kupują dla niej nowy sprzęt . Na razie rynek AI PC nie ma jednej, oczywistej „killer app”, co podsyca obawy o marketingową bańkę, w której obietnice wyprzedzają rzeczywistą wartość. Możliwe jednak, że siłą AI PC będzie suma setek małych ulepszeń działających w tle, które stopniowo podniosą komfort pracy z komputerem .   

    Analiza rynku AI PC prowadzi do jednoznacznego wniosku: jesteśmy świadkami czegoś więcej niż tylko kolejnego cyklu odświeżania sprzętu. Integracja NPU, napędzana przez potrzebę prywatności, presję ekonomiczną i oczekiwania ukształtowane przez generatywną AI, inicjuje fundamentalną zmianę paradygmatu w architekturze komputerów osobistych.

    Potwierdza to naszą główną tezę: AI PC to rewolucja, a nie ewolucja. To strategiczne przejście na hybrydową architekturę AI, która zmieni nie tylko to, jak komputery przetwarzają informacje, ale także sposób, w jaki wchodzą w interakcję z nami. Prognozy jednoznacznie wskazują na wykładniczy wzrost i nieuchronną dominację tej kategorii na rynku.

    Komputer osobisty, przez lata postrzegany jako dojrzałe narzędzie, stoi u progu reinkarnacji. Z pasywnego okna na cyfrowy świat przekształca się w inteligentnego, proaktywnego partnera. Największym wyzwaniem dla całej branży jest teraz nie to, czy ta transformacja nastąpi, ale jak zarządzić nią w sposób bezpieczny, produktywny i wartościowy dla użytkownika. Uniknięcie pułapki, w której marketingowe obietnice przerastają realną użyteczność, zadecyduje o tym, czy AI PC stanie się prawdziwą rewolucją, czy tylko kosztowną bańką. To nie jest koniec historii komputera osobistego – to początek jej zupełnie nowego rozdziału.

  • Cła na chipy uderzą w laptopy i szczoteczki do zębów

    Cła na chipy uderzą w laptopy i szczoteczki do zębów

    Nowy, niekonwencjonalny pomysł dojrzewa w Waszyngtonie. Administracja Donalda Trumpa rozważa uzależnienie wysokości ceł na importowaną elektronikę od wartości zawartych w niej półprzewodników.

    To radykalny krok, który ma zmusić firmy do przeniesienia produkcji do USA, ale jego skutkiem ubocznym może być wzrost cen niemal wszystkiego – od zaawansowanych laptopów po proste szczoteczki do zębów.

    Celem Białego Domu jest uniezależnienie Stanów Zjednoczonych od zagranicznych dostaw chipów, które uznawane są za kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego i gospodarczego. Plan ten wpisuje się w szerszą strategię „reshoringu”, czyli powrotu produkcji na teren USA, wspieraną dotychczas cłami, ulgami podatkowymi i deregulacją.

    Nowe cło miałoby być kolejnym, bardziej precyzyjnym narzędziem nacisku.

    Pomysł budzi jednak poważne obawy ekonomistów. Nowe opłaty mogłyby objąć niezwykle szeroką gamę produktów, podnosząc ich ceny w momencie, gdy inflacja już teraz przekracza cel Rezerwy Federalnej.

    Co więcej, analitycy wskazują, że droższa stałaby się również elektronika produkowana w USA, ponieważ jej wytwórcy często korzystają z importowanych komponentów. Zagrożenie wzrostem cen jest więc realne i może dotknąć konsumentów bezpośrednio.

    Diabeł tkwi w szczegółach, a tych na razie jest niewiele. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Departament Handlu analizuje stawkę podstawową na poziomie 25% wartości chipów w danym urządzeniu. Import z Unii Europejskiej i Japonii mógłby zostać objęty łagodniejszym, 15% cłem.

    Pojawiają się również koncepcje zwolnień dla firm, które zdecydują się przenieść znaczną część swojej produkcji do Stanów Zjednoczonych, choć mechanizm ten pozostaje niejasny. Jednocześnie Biały Dom sceptycznie podchodzi do pomysłu wyłączenia z ceł maszyn do produkcji półprzewodników, co mogłoby paradoksalnie podnieść koszty budowy fabryk w USA i podważyć nadrzędny cel całej operacji.

    Projekt jest wciąż na wczesnym etapie, ale już teraz pokazuje determinację administracji w dążeniu do przebudowy globalnych łańcuchów dostaw w branży technologicznej.

  • Nowa broń Qualcomma w walce o rynek korporacyjny. Kluczem ma być 5G

    Nowa broń Qualcomma w walce o rynek korporacyjny. Kluczem ma być 5G

    Qualcomm, firma znana głównie z procesorów do smartfonów, zaprezentowała nową strategię podboju rynku komputerów osobistych. Jej celem jest przełamanie dominacji Intela w segmencie korporacyjnym za pomocą rozwiązania, które łączy unikalne kompetencje firmy w dziedzinie łączności komórkowej z potrzebami działów IT.

    Podczas ostatniej prezentacji firma ogłosiła wprowadzenie nowej generacji procesorów do laptopów, znanej jako Snapdragon X2 Elite. Układy, które mają trafić na rynek w przyszłym roku, zostaną wyposażone w nową funkcję bezpieczeństwa i zarządzania o nazwie Guardian.

    Na pierwszy rzut oka nie jest to rewolucja – zdalne zarządzanie flotą komputerów to standard w świecie biznesu od ponad dekady. Jednak Qualcomm zamierza wykorzystać swoją największą przewagę.

    Technologia Guardian zostanie zintegrowana z wbudowanymi w procesor modemami 5G. Umożliwi to działom IT bezpieczne łączenie się z laptopem pracownika w celu instalacji aktualizacji, diagnostyki czy wsparcia technicznego, nawet gdy urządzenie jest wyłączone lub pozbawione dostępu do sieci Wi-Fi. Wystarczy, że komputer znajdzie się w zasięgu sieci komórkowej.

    To istotna różnica względem dojrzałych rozwiązań konkurencji, takich jak platforma Intel vPro, która do zaawansowanego zdalnego zarządzania najczęściej wymaga podłączenia komputera do sieci firmowej. Propozycja Qualcomma odpowiada na realne wyzwania współczesnego, rozproszonego środowiska pracy, gdzie pracownicy i ich sprzęt rzadko znajdują się fizycznie w biurze.

    Dla Qualcomma jest to strategiczny ruch, który ma zwiększyć jego udziały w lukratywnym segmencie B2B. Po kilku latach prób zaistnienia na rynku PC z systemem Windows, firma wreszcie znalazła unikalną propozycję wartości, której nie może zaoferować żaden z rywali.

    Zamiast konkurować wyłącznie wydajnością czy energooszczędnością, Qualcomm stawia na funkcjonalność krytyczną dla dyrektorów IT.

    Analitycy rynkowi oceniają, że możliwość zarządzania flotą urządzeń niemal w dowolnym miejscu na świecie jest atrakcyjną perspektywą dla korporacji.

    Choć nie przekona to do zmiany platformy wszystkich klientów biznesowych, może otworzyć firmie drzwi do segmentów rynku, w których mobilność i stała kontrola nad sprzętem są priorytetem. To przemyślany krok, który może znacząco wzmocnić pozycję Qualcomma w starciu o przyszłość komputerów z systemem Windows.

  • Laptopy i tablety dla szkół z KPO: COAR ogłosił wyniki przetargu ramowego

    Laptopy i tablety dla szkół z KPO: COAR ogłosił wyniki przetargu ramowego

    Centrum Obsługi Administracji Rządowej (COAR) rozstrzygnęło pierwszy etap jednego z największych w ostatnich latach przetargów na sprzęt IT dla sektora edukacji. Postępowanie dotyczy dostawy łącznie 735 tysięcy urządzeń – laptopów, tabletów i laptopów przeglądarkowych – które trafią do szkół w całej Polsce.

    Maksymalny budżet projektu, finansowanego z Krajowego Planu Odbudowy, sięga 1,73 mld zł brutto.

    Przetarg, mający na celu wyrównanie standardów wyposażenia placówek, został podzielony na trzy kluczowe części. Po analizie formalnej ofert, do dalszego etapu zakwalifikowano czołowych graczy rynkowych, w większości firmy z polskim kapitałem.

    • Laptopy (404 250 szt.): Do podpisania umów ramowych zostanie zaproszonych 8 firm (z 9 złożonych ofert).
    • Tablety (220 500 szt.): W tej części rywalizować będzie 8 firm.
    • Laptopy przeglądarkowe (110 250 szt.): O kontrakt powalczy 7 firm.

    Wyłonione podmioty wezmą teraz udział w kluczowym etapie – rywalizacji w ramach zamówień wykonawczych.

    Rozstrzygnięcie COAR nie kończy rywalizacji. Wręcz przeciwnie – dopiero ją rozpoczyna. Podpisanie umów ramowych jest jedynie formalnym dopuszczeniem firm do finalnej rozgrywki.

    To w ramach zamówień wykonawczych, gdzie poszczególne placówki będą zgłaszać zapotrzebowanie, rozegra się właściwa walka cenowa.

    Kwoty zaproponowane w pierwszym etapie przez dostawców są stawkami maksymalnymi. Resort cyfryzacji publicznie komunikuje, że spodziewa się ich obniżenia w toku dalszej procedury konkurencyjnej. Taka dwuetapowa struktura przetargu ma na celu zmaksymalizowanie presji na obniżenie finalnych kosztów zakupu.

    Dla rynku IT to wyraźny sygnał, że rząd szuka nie tylko skali, ale i efektywności kosztowej.

    Inicjatywa jest kolejną dużą próbą systemowej cyfryzacji polskiej edukacji. Jej powodzenie będzie zależało nie tylko od sprawnego przeprowadzenia zamówień, ale także od logistyki i przygotowania szkół na wdrożenie sprzętu na tak masową skalę.

    Szczegółowa informacja o wyniku postępowania jest dostępna w załącznikach do postępowania pod adresem (kliknij)

  • ReVault: Pięć poważnych luk w zabezpieczeniach ponad 100 modeli laptopów Dell

    ReVault: Pięć poważnych luk w zabezpieczeniach ponad 100 modeli laptopów Dell

    Cisco Talos ujawnił pięć poważnych podatności w oprogramowaniu układowym Dell ControlVault3 oraz w powiązanych z nim interfejsach API dla systemu Windows. Zbiorczo nazwane ReVault, luki te stanowią realne zagrożenie dla ponad 100 modeli laptopów Dell — często wykorzystywanych w środowiskach o podwyższonych wymaganiach bezpieczeństwa.

    Czym jest Dell ControlVault?

    Dell ControlVault3 (oraz nowsza wersja ControlVault3+) to rozwiązanie sprzętowe odpowiedzialne za przechowywanie wrażliwych danych logowania: haseł, odcisków palców, szablonów biometrycznych czy kodów zabezpieczających. Zamiast przechowywać je w systemie operacyjnym, dane te trafiają do wydzielonego układu na płytce zwanej Unified Security Hub (USH), połączonej z czytnikiem linii papilarnych, kartą inteligentną czy modułem NFC.

    Rozwiązanie to stosowane jest w ponad 100 modelach laptopów Dell – głównie z serii Latitude, Precision oraz Rugged – często wykorzystywanych w takich sektorach jak administracja publiczna, sektor finansowy czy infrastruktura krytyczna.

    Jak działa atak ReVault?

    ReVault to nie tylko zbiór luk w oprogramowaniu. To także potencjalny sposób na przejęcie pełnej kontroli nad komputerem – niezależnie od tego, czy napastnik działa zdalnie, czy ma fizyczny dostęp do urządzenia. Oto dwa możliwe scenariusze, które pokazują skalę ryzyka:

    1. Działania po przejęciu kontroli nad sprzętem
      W systemie Windows, nawet użytkownik bez uprawnień administratora może — za pomocą dostępnych API — nawiązać komunikację z firmware’em ControlVault i uruchomić w nim dowolny kod. Pozwala to m.in. na wykradanie kluczy kryptograficznych i trwałą modyfikację firmware’u. W efekcie możliwe jest zainstalowanie tzw. implantu — złośliwego kodu ukrytego w firmware, który może pozostać niewidoczny i zostać wykorzystany później do ponownego ataku, nawet po reinstalacji systemu.
    2. Atak fizyczny na sprzęt
      Wystarczy fizyczny dostęp do laptopa, by za pomocą złącza USB połączyć się z płytką USH (Unified Security Hub) i przeprowadzić atak — bez potrzeby znajomości hasła, PIN-u czy klucza szyfrowania dysku. Dodatkowo, jeśli system skonfigurowano do logowania odciskiem palca, zmodyfikowany firmware może zaakceptować dowolny odcisk, umożliwiając dostęp do systemu osobie nieuprawnionej.

    Jak ograniczyć ryzyko?

    • Aktualizacja oprogramowania:
      Najskuteczniejszą metodą ochrony jest instalacja najnowszych wersji firmware’u. Dell udostępnia je najpierw na swojej stronie, a z czasem również przez Windows Update. Dell udostępnił już aktualizacje, których instalacja rozwiązuje problem.
    • Wyłączenie nieużywanych komponentów:
      Jeśli urządzenia biometryczne (czytnik linii papilarnych, karta NFC, smart card) nie są wykorzystywane, warto wyłączyć odpowiednie usługi w Menedżerze usług i urządzeniach w Windows.
    • Zmiana ustawień logowania:
      W środowiskach podwyższonego ryzyka, takich jak hotele, przestrzenie współdzielone czy podróże służbowe, zaleca się tymczasowe wyłączenie logowania biometrycznego. Można także rozważyć aktywację funkcji Enhanced Sign-in Security (ESS) dostępnej w systemie Windows.

    Jak wykryć potencjalne naruszenie bezpieczeństwa?

    • Detekcja fizycznej ingerencji:
      W wielu modelach laptopów Dell można w BIOS-ie włączyć detekcję otwarcia obudowy. System poinformuje użytkownika o możliwym naruszeniu fizycznym.
    • Monitorowanie logów systemowych:
      Nieoczekiwane awarie usług, takich jak Windows Biometric Service czy Credential Vault, mogą sugerować próbę ataku lub nieprawidłowe działanie firmware’u.
    • Sygnatury w oprogramowaniu ochronnym:
      Użytkownicy Cisco Secure Endpoint powinni zwrócić uwagę na alert: „bcmbipdll.dll Loaded by Abnormal Process”, który może wskazywać na nieautoryzowaną aktywność.

  • Laptopy biznesowe w H1 2025: Liderzy, strategie i prognozy w czasach AI

    Laptopy biznesowe w H1 2025: Liderzy, strategie i prognozy w czasach AI

    Rok 2025 nie jest kolejnym rokiem ewolucji na rynku laptopów biznesowych; to rok rewolucyjnego wstrząsu. Zbieg trzech potężnych sił – masowego wdrożenia sztucznej inteligencji na poziomie urządzenia (on-device AI), nieuchronnego końca wsparcia technicznego dla systemu Windows 10 oraz trwałego ugruntowania się hybrydowych modeli pracy – tworzy idealną burzę, która na nowo definiuje, czym jest i co potrafi komputer dla profesjonalisty. To fundamentalna zmiana paradygmatu, przesuwająca środek ciężkości z surowej mocy obliczeniowej na inteligentne, zintegrowane i bezpieczne ekosystemy.

    Transformacja ta opiera się na trzech filarach. Pierwszym jest rewolucja AI, która przenosi ciężar obliczeń z chmury bezpośrednio na urządzenie. Dzięki dedykowanym jednostkom przetwarzania neuronowego (NPU), laptopy zyskują bezprecedensową zdolność do personalizacji, automatyzacji zadań i zapewniania produktywności w czasie rzeczywistym, a wszystko to przy zachowaniu najwyższych standardów prywatności danych. Drugim filarem jest potężny, nieunikniony katalizator rynkowy: termin 14 października 2025 roku, oznaczający koniec wsparcia dla systemu Windows 10. Zmusza on przedsiębiorstwa na całym świecie do masowej modernizacji flot komputerowych, idealnie zbiegając się w czasie z premierą nowej generacji sprzętu. Trzecim filarem jest nowy paradygmat pracy. Model hybrydowy stał się normą, wymuszając na producentach tworzenie urządzeń, które są nie tylko wydajne, ale także ultrabezpieczne, wysoce mobilne i zoptymalizowane pod kątem nieustannej współpracy wideo.

    W tym nowym krajobrazie przewaga konkurencyjna nie jest już definiowana wyłącznie przez pryzmat mocy procesora, mierzonej w gigahercach, czy liczby rdzeni. Zwycięzcami w 2025 roku zostaną ci producenci, którzy zaoferują najbardziej spójny, inteligentny i bezpieczny ekosystem, łączący sprzęt, oprogramowanie i usługi w sposób, który realnie odpowiada na wyzwania zdecentralizowanego, napędzanego przez AI środowiska pracy. Niniejsza analiza zagłębia się w dane rynkowe, strategie technologiczne i pozycjonowanie kluczowych graczy, aby zidentyfikować trendy, które zdefiniują przyszłość laptopów biznesowych.

    Krajobraz rynku w 2025 roku – odbicie w cieniu niepewności

    Pierwsza połowa 2025 roku przyniosła rynkowi PC długo oczekiwane ożywienie. Po okresie stagnacji, globalne dostawy komputerów osobistych odnotowały solidne wzrosty, rosnąc o 9% rok do roku w pierwszym kwartale i o 7% w drugim kwartale. Dane te, na pierwszy rzut oka, sygnalizują powrót zdrowego popytu i początek nowego cyklu zakupowego.

    Analiza czołowych producentów ukazuje zróżnicowaną dynamikę. Lenovo utrzymało pozycję niekwestionowanego lidera, notując imponujące wzrosty dostaw na poziomie 11% w Q1 i 15.2% w Q2 2025, co świadczy o skuteczności strategii produktowej i operacyjnej. HP Inc. stabilnie zajmuje drugie miejsce, utrzymując solidny udział w rynku. Prawdziwą gwiazdą pierwszej połowy roku okazało się jednak Apple, które zademonstrowało spektakularną dynamikę wzrostu, z dostawami rosnącymi o 22% w Q1 i 21.3% w Q2. Takie wyniki wskazują na rosnącą akceptację platformy Mac w środowiskach komercyjnych i profesjonalnych, które tradycyjnie były bastionem systemów Windows. Z kolei Dell, trzeci największy gracz, zanotował w drugim kwartale spadek dostaw o 3.0%, co może sygnalizować pewne wyzwania w dostosowaniu portfolio do bieżącego cyklu produktowego lub silniejszą konkurencję ze strony rywali.

    Chociaż liczby wskazują na ożywienie, głębsza analiza ujawnia bardziej złożony obraz. Pozornie silne dane o wzroście w pierwszej połowie 2025 roku nie odzwierciedlają w pełni organicznego popytu ze strony użytkowników końcowych. W dużej mierze są one efektem strategicznego gromadzenia zapasów przez producentów i kanały dystrybucyjne, co stanowi odpowiedź na rosnącą niepewność geopolityczną i groźbę wprowadzenia nowych ceł handlowych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.[4, 5] Producenci celowo przyspieszali zamówienia, aby wyprzedzić potencjalne podwyżki ceł na elektronikę, co oznacza, że wysokie liczby dostaw mogą znacząco wyprzedzać faktyczny popyt końcowy. Tworzy to ryzyko powstania nadmiernych zapasów w kanale dystrybucyjnym, co może prowadzić do presji cenowej i potencjalnej korekty rynkowej w drugiej połowie roku.

    Polski rynek IT odzwierciedla globalne trendy ożywienia, ale z własną, unikalną specyfiką. W pierwszym kwartale 2025 roku sprzedaż komputerów w polskiej dystrybucji wzrosła o imponujące 18.1% rok do roku, jednak siłą napędową tego wzrostu był przede wszystkim segment konsumencki. Sektor biznesowy wykazywał większą powściągliwość, co ujawnia istnienie „luki dowodu wartości”. Na polskim rynku obserwujemy wyraźną rozbieżność między globalnym szumem marketingowym wokół komputerów AI PC a faktycznymi decyzjami zakupowymi firm. Podczas gdy globalne prognozy przewidują, że laptopy AI będą stanowić blisko 60% rynku już w 2025 roku, dane z polskiego rynku za pierwszy kwartał pokazują, że sprzedaż najnowszych chipów zoptymalizowanych pod kątem AI była „niższa niż oczekiwano”. Klienci biznesowi chętniej wybierali sprawdzone i często tańsze procesory starszych generacji.

    Rewolucja AI PC – narodziny nowej kategorii urządzeń

    Rok 2025 to moment, w którym pojęcie „AI PC” przechodzi z fazy marketingowego hasła do realnej, zdefiniowanej kategorii produktów. De facto rynkowym benchmarkiem, który zdefiniował, czym jest nowoczesny komputer AI, stał się standard Microsoft Copilot+ PC. To nowa klasa urządzeń z systemem Windows, zaprojektowana od podstaw z myślą o lokalnym przetwarzaniu zadań związanych ze sztuczną inteligencją. Aby laptop mógł nosić to oznaczenie, musi spełniać rygorystyczne wymagania techniczne: wydajność jednostki przetwarzania neuronowego (NPU) na poziomie co najmniej 40 bilionów operacji na sekundę (TOPS), minimum 16 GB pamięci RAM oraz szybki dysk SSD o pojemności co najmniej 256 GB.

    Rola NPU jest fundamentalna. W przeciwieństwie do tradycyjnych architektur, gdzie zadania AI obciążały główny procesor (CPU) lub kartę graficzną (GPU), NPU jest zaprojektowane specjalnie do efektywnego wykonywania tych obliczeń przy znacznie niższym zużyciu energii. Przekłada się to na dłuższy czas pracy na baterii i cichszą pracę urządzenia – kluczowe atrybuty w mobilnym środowisku biznesowym.

    Praktyczne zastosowania w biznesie stają się coraz bardziej namacalne. Wideokonferencje stają się inteligentniejsze dzięki funkcjom takim jak tłumienie hałasu w czasie rzeczywistym czy automatyczne kadrowanie mówcy. Aplikacje biurowe, takie jak Microsoft Teams czy Outlook, oferują automatyczne transkrypcje i podsumowania spotkań oraz wątków e-mailowych, uwalniając czas pracowników. W programie Excel możliwe staje się generowanie skomplikowanych raportów na podstawie prostych poleceń w języku naturalnym.

    Nagły wzrost znaczenia AI PC jest napędzany przez dwa potężne, zbiegające się w czasie zjawiska. Po pierwsze, koniec wsparcia dla Windows 10 14 października 2025 roku działa jako potężny komercyjny katalizator, zmuszając firmy do modernizacji flot sprzętowych. W tym momencie komputery Copilot+ PC są pozycjonowane jako logiczny, standardowy wybór przy każdej wymianie sprzętu. Po drugie, obserwujemy fundamentalną zmianę architektoniczną: re-decentralizację obliczeń. Przeniesienie przetwarzania AI z chmury na urządzenie końcowe jest odpowiedzią na rosnące obawy biznesu dotyczące prywatności, szybkości, niezawodności i kontroli kosztów związanych z modelem chmurowym.

    Wojna o krzem – kto napędza inteligencję na pokładzie?

    U podstaw rewolucji AI PC leży nowa generacja procesorów, a rywalizacja między ich twórcami stała się kluczowym polem bitwy. W erze AI PC kluczowym wskaźnikiem wydajności stała się moc NPU, wyrażana w TOPS (Trillions of Operations Per Second).

    Każdy z czterech głównych graczy na rynku krzemu przyjął odmienną strategię. Intel, z nową generacją procesorów Core Ultra (’Lunar Lake’) dostarczających 47 TOPS, skupia się na obronie swojej dominującej pozycji w segmencie komercyjnym, wykorzystując dojrzały ekosystem x86. AMD, z serią Ryzen AI 300 (’Strix Point’) oferującą 50 TOPS, pozycjonuje się jako agresywny pretendent, celując w koronę lidera wydajności, także w zintegrowanej grafice. Qualcomm, ze swoim Snapdragonem X Elite (45 TOPS), dokonuje przełomu, przenosząc wysoce efektywną energetycznie architekturę ARM do świata Windows i obiecując rewolucyjny czas pracy na baterii. Wreszcie Apple, z układem M4 (38 TOPS), kontynuuje strategię pełnej pionowej integracji, koncentrując się na optymalizacji synergii między sprzętem a oprogramowaniem, a nie na samym wyścigu na najwyższą nominalną wartość TOPS.

    Za fasadą liczb kryją się głębsze wymiary rywalizacji. Prawdziwa bitwa toczy się o stworzenie najbardziej wydajnej platformy deweloperskiej, ponieważ to oprogramowanie, a nie sprzęt, ostatecznie dostarczy wartość użytkownikowi. Wejście Qualcomma na rynek Windows z architekturą ARM tworzy też fundamentalny dylemat dla decydentów IT: czy postawić na gwarantowaną kompatybilność platformy x86, czy zaryzykować potencjalne problemy z emulacją starszych aplikacji na rzecz znacznie dłuższego czasu pracy na baterii platformy ARM.

    Bitwa o ekosystem, nie tylko o sprzęt

    W obliczu tak fundamentalnych zmian, najwięksi producenci laptopów walczą o stworzenie spójnego ekosystemu.

    Lenovo prowadzi dwutorową strategię. „AI Engine+” w serii Legion jest skierowany do graczy i optymalizuje wydajność w czasie rzeczywistym. Z kolei „AI Now” w serii ThinkPad to osobisty asystent dla profesjonalistów, działający lokalnie na urządzeniu i kładący nacisk na prywatność. Ta strategia jest wspierana przez solidne wyniki finansowe działu Intelligent Devices Group (IDG), który odnotował silny, dwucyfrowy wzrost przychodów.

    HP koncentruje się na zintegrowanej platformie „HP AI Companion”, która ma tworzyć „inteligentne przepływy pracy” i personalizować doświadczenie użytkownika, z silnym naciskiem na bezpieczeństwo i przetwarzanie na urządzeniu. Firma przyjęła elastyczne podejście, oferując w swoich laptopach AI PC procesory od Intela, AMD i Qualcomma, a kluczowym elementem oferty jest pakiet zabezpieczeń HP Wolf Security. Sukces tej strategii potwierdza 9% wzrost przychodów w segmencie komercyjnym w drugim kwartale roku fiskalnego 2025.

    Dell podchodzi do rewolucji AI w sposób bardziej ewolucyjny, stopniowo integrując inteligentne funkcje w swoich sprawdzonych liniach biznesowych, takich jak Latitude i Precision. Firma koncentruje się na praktycznych korzyściach: optymalizacji wydajności, wzmocnieniu bezpieczeństwa i ulepszeniu interakcji z użytkownikiem. Ta konserwatywna strategia, odzwierciedlona w płaskich przychodach w segmencie komercyjnym w Q2 2025, wydaje się mieć na celu przede wszystkim utrzymanie zaufania obecnych, dużych klientów korporacyjnych.

    Apple opiera swoją strategię na głębokiej integracji ekosystemu i bezkompromisowej prywatności. Pakiet „Apple Intelligence” jest wpleciony w rdzeń systemów operacyjnych, a większość operacji odbywa się lokalnie na urządzeniu. Firma koncentruje się na płynności i realnej użyteczności funkcji AI, które czerpią siłę ze świadomości osobistego kontekstu użytkownika. Imponujące, dwucyfrowe wzrosty dostaw komputerów Mac w pierwszej połowie 2025 roku są dowodem na to, że ta strategia rezonuje z rynkiem.

    Rok 2025 stanowi punkt zwrotny, który wymaga od decydentów IT ponownego przemyślenia strategii zakupowych. AI staje się standardem, rynek platform ulega fragmentacji (x86 vs. ARM), a bezpieczeństwo staje się integralną częścią sprzętu.

    Wybór odpowiedniego laptopa biznesowego wymaga nowego, holistycznego podejścia. Tradycyjny model zakupu, oparty głównie na specyfikacji technicznej, jest już niewystarczający. Decydenci IT muszą myśleć jak stratedzy, opierając proces decyzyjny na trójwymiarowej macierzy, która uwzględnia specyficzne potrzeby organizacji: oś wydajności (w tym NPU i efektywność energetyczna), oś ekosystemu (kompromis między kompatybilnością x86 a wydajnością baterii ARM) oraz oś bezpieczeństwa (głębokość integracji rozwiązań sprzętowych).

    Tradycyjna metryka całkowitego kosztu posiadania (TCO) również musi zostać zredefiniowana. Nowe TCO musi uwzględniać zwrot z inwestycji (ROI) wynikający ze wzrostu produktywności pracowników dzięki funkcjom AI oraz wartość unikania ryzyka, jaką daje przetwarzanie danych na urządzeniu.

    Patrząc w przyszłość, można spodziewać się dalszego pogłębienia obecnych trendów. Sztuczna inteligencja stanie się jeszcze bardziej spersonalizowana, a w procesie decyzyjnym coraz większą rolę będzie odgrywał zrównoważony rozwój.

  • Huawei prezentuje laptopy z HarmonyOS. Alternatywa dla Windows i macOS?

    Huawei prezentuje laptopy z HarmonyOS. Alternatywa dla Windows i macOS?

    Huawei zadebiutował z pierwszymi laptopami działającymi na systemie HarmonyOS 5.0 — własnej alternatywie dla Windowsa i macOS. Premiera modeli MateBook Pro i MateBook Fold to nie tylko kolejny produktowy krok, ale sygnał, że chiński gigant gotów jest stawić czoła dominacji zachodnich systemów operacyjnych na rynku komputerów osobistych.

    To ruch symboliczny i praktyczny. Odcięcie od amerykańskiej technologii — na skutek sankcji nałożonych przez administrację USA w 2019 roku — wymusiło na firmie inwestycje w suwerenność technologiczną. HarmonyOS początkowo rozwijany jako system dla urządzeń IoT i smartfonów, dziś trafia do pełnoprawnych komputerów osobistych.

    Nowe urządzenia nie są tanie: MateBook Fold bez klawiatury kosztuje równowartość ponad 3 000 dolarów, a MateBook Pro — ponad 1 000. Huawei argumentuje to wysokimi kosztami produkcji autorskich chipsetów, choć nie ujawnia, jaki dokładnie procesor napędza te modele. Nieprzypadkowo — po tym jak Stany Zjednoczone cofnęły firmom takim jak Intel i Qualcomm licencje eksportowe, Huawei musiał oprzeć się na własnych rozwiązaniach.

    Ekosystem HarmonyOS na PC dopiero raczkuje. Choć firma podaje, że wspiera go ponad 150 aplikacji — m.in. chińskie alternatywy dla Office i Photoshopa — to wciąż niszowa oferta względem potężnych bibliotek programów dostępnych na Windows czy macOS. Z drugiej strony, ponad 7,2 miliona deweloperów pracujących nad aplikacjami w całym ekosystemie Harmony pokazuje ambicje Huawei do stworzenia pełnoprawnego środowiska, zwłaszcza na rynku chińskim.

    Huawei nie próbuje zdetronizować Microsoftu globalnie — przynajmniej nie teraz. HarmonyOS dla laptopów to przede wszystkim strategiczny manewr: uniezależnienie się od Zachodu i budowa alternatywnego rynku technologicznego, odpornego na polityczne ograniczenia. Dla Pekinu to przykład postępu w cyfrowej suwerenności, dla Zachodu — potencjalny precedens.

    Czy HarmonyOS ma szansę zaistnieć poza Chinami? W krótkim okresie — nie. Ale jako część większej układanki Huawei (obejmującej AI, chipy, łączność i IoT), system ten może stać się kluczowym elementem nowego, równoległego porządku technologicznego.

  • Dell stawia na AI: nowe serwery z układami Nvidia i laptop Pro Max Plus

    Dell stawia na AI: nowe serwery z układami Nvidia i laptop Pro Max Plus

    Dell Technologies stawia kolejny krok w kierunku sztucznej inteligencji, prezentując nowe serwery wyposażone w najnowsze układy Nvidia Blackwell Ultra. To odpowiedź na gwałtownie rosnący popyt na infrastrukturę zdolną do obsługi dużych modeli AI, zwłaszcza w segmencie enterprise. Serwery dostępne w wersjach chłodzonych cieczą i powietrzem mogą pomieścić nawet 256 chipów – to imponująca skalowalność, która wyraźnie pozycjonuje Dell jako konkurenta dla Super Micro i HPE w wyścigu o centra danych przyszłości.

    Jednak sama technologia to za mało. Dell, podobnie jak inni gracze, balansuje między popytem a rentownością. Spadające marże i wysokie koszty komponentów to realne ograniczenia – i właśnie dlatego firma zapowiada większy nacisk na sprzedaż systemów sieciowych i pamięci masowej. Chodzi o dywersyfikację źródeł przychodu, która ma zapewnić stabilność finansową, gdy rynek AI serwerów zacznie się normalizować.

    Wprowadzenie laptopa „Pro Max Plus” z dedykowaną jednostką NPU to z kolei sygnał, że Dell widzi przyszłość AI również poza data center – w kierunku edge computingu i rozwiązań lokalnych, niezależnych od chmury. To kierunek zbieżny z trendami wyznaczanymi przez Apple i Qualcomm, ale z naciskiem na użytkowników profesjonalnych.

    Dell nie tylko odpowiada na aktualny hype wokół AI – buduje portfolio, które ma przetrwać jego ewentualne ochłodzenie. W świecie, gdzie technologia ewoluuje szybciej niż modele biznesowe, to może być jego największy atut.

  • Cyfryzacja szkół przyspiesza. Ministerstwo Cyfryzacji ogłasza przetarg na 735 tys. urządzeń

    Cyfryzacja szkół przyspiesza. Ministerstwo Cyfryzacji ogłasza przetarg na 735 tys. urządzeń

    Ministerstwo Cyfryzacji uruchomiło przetarg wart 1,41 mld zł netto na zakup 735 tys. urządzeń – laptopów, laptopów przeglądarkowych (chromebooków lub odpowiedników) oraz tabletów – które trafią do ponad 17 tys. szkół w roku szkolnym 2025/2026. To jeden z największych tego typu projektów publicznych w Europie, obejmujący m.in. 404 tys. laptopów i 220 tys. tabletów.

    Zakres przetargu

    Postępowanie przetargowe prowadzi Centrum Obsługi Administracji Rządowej, które działa na zlecenie Ministra Cyfryzacji. Zamówienie obejmuje:

    • 404 250 laptopów,
    • 110 250 laptopów przeglądarkowych,
    • 220 500 tabletów.

    Skala zamówienia sugeruje kontynuację strategii masowego wyposażania szkół, zapoczątkowanej programem „Laptop dla ucznia”, ale tym razem z szerszym portfolio sprzętowym. Zwraca uwagę wysoki udział urządzeń lekkich i energooszczędnych, co może świadczyć o nacisku na mobilność i prostotę obsługi – kluczowe w edukacji wczesnoszkolnej.

    Dla rynku IT to znaczący impuls – potencjalnie otwierający drzwi dla lokalnych dostawców sprzętu, integratorów i firm zajmujących się serwisem. Warto jednak zwrócić uwagę, że w przetargach tej skali często dominują międzynarodowi gracze z gotowymi łańcuchami dostaw i niższymi kosztami jednostkowymi.

    Więcej informacji na stronie Centrum Obsługi Administracji Rządowej.

     

     

  • Lenovo na MWC 2025: Nowe ThinkPady i ThinkBooki gotowe na AI i biznes

    Lenovo na MWC 2025: Nowe ThinkPady i ThinkBooki gotowe na AI i biznes

    ​Na tegorocznych targach Mobile World Congress (MWC) 2025 w Barcelonie, Lenovo zaprezentowało nową gamę laptopów z serii ThinkPad i ThinkBook, skierowanych do profesjonalistów poszukujących nowoczesnych, wydajnych i elastycznych rozwiązań biznesowych. Wśród nowości znalazły się zarówno tradycyjne modele, jak i innowacyjne koncepcje, które mogą zrewolucjonizować sposób, w jaki pracujemy.​

    ThinkPad X13 Gen 6: lekkość i moc

    Nowy ThinkPad X13 Gen 6 to jeden z najlżejszych laptopów w historii tej serii, ważący zaledwie 930 gramów. Mimo niewielkiej wagi, oferuje imponujące możliwości konfiguracyjne: procesory Intel Core Ultra lub AMD Ryzen AI Pro, do 64 GB pamięci RAM oraz baterie o pojemności 41 Wh lub 54,7 Wh. Co istotne, Lenovo daje użytkownikom wybór między procesorami Intela a AMD, co w przeszłości było rzadkością w ultralekkich konstrukcjach. ​

    Lenovo ThinkPad X13
    Lenovo ThinkPad X13 / źródło: Lenovo

    ThinkPad T14s 2-w-1: elastyczność w biznesie

    Lenovo rozszerza swoją ofertę o pierwszy w serii T model konwertowalny – ThinkPad T14s 2-w-1. Dzięki zawiasowi 360° laptop może pracować w różnych trybach: laptopa, namiotu, stojaka czy tabletu. Wyposażony w procesory Intel Core Ultra, do 64 GB pamięci RAM oraz opcjonalne pióro Lenovo Yoga Pen, stanowi idealne narzędzie dla profesjonalistów potrzebujących wszechstronności i mobilności. ​

    Lenovo ThinkPad T14s
    Lenovo ThinkPad T14s / źródło: Lenovo

    ThinkBook 16p Gen 6: moc dla kreatywnych

    Dla twórców i profesjonalistów wymagających wysokiej wydajności, Lenovo wprowadza ThinkBook 16p Gen 6.Laptop ten oferuje procesory Intel Core Ultra 9 275HX oraz możliwość konfiguracji z kartą graficzną Nvidia GeForce RTX 5070. Dzięki temu sprawdzi się zarówno w zaawansowanych zadaniach graficznych, jak i programistycznych. ​

    Innowacyjne koncepcje: ThinkBook Flip i Yoga Solar PC

    Lenovo nie poprzestaje na tradycyjnych rozwiązaniach. Na MWC 2025 zaprezentowano koncepcyjny model ThinkBook Flip z elastycznym, składanym na zewnątrz 18,1-calowym ekranem OLED. Urządzenie może działać jako kompaktowy laptop 13-calowy lub po rozłożeniu oferować przestrzeń roboczą porównywalną z dużym monitorem.Dodatkowo, Yoga Solar PC Concept to laptop wyposażony w panele słoneczne na pokrywie, umożliwiające ładowanie urządzenia energią słoneczną, co stanowi krok w kierunku bardziej ekologicznych technologii. 

    Lenovo ThinkBook Flip
    ThinkBook Flip / źródło: Lenovo

    Dostępność i ceny

    Lenovo planuje wprowadzenie nowych modeli na rynek w drugiej połowie 2025 roku. 

    • Lenovo ThinkPad X13 Gen 6 będzie dostępny od czerwca 2025 roku, a jego cena startowa ma wynosić 1399 euro bez VAT.
    • Lenovo ThinkPad T14s 2-in-1 będzie dostępny od czerwca 2025 roku, a jego cena startowa ma wynosić 1649 euro bez VAT.
    • Lenovo ThinkPad T14s Gen 6 będzie dostępny od kwietnia 2025 roku, z przewidywaną ceną startową 1999 € bez VAT, a dodatkowe modele będą dostępne od czerwca 2025 roku, z przewidywaną ceną startową 1599 € bez VAT.
    • Lenovo ThinkPad T14 Gen 6 będzie dostępny od maja 2025 r., z przewidywaną ceną startową 1549 EUR bez VAT, a dodatkowe modele będą dostępne od czerwca 2025 r., z przewidywaną ceną startową 1499 EUR bez VAT.
    • Lenovo ThinkPad T16 Gen 4 będzie dostępny od czerwca 2025 roku, a jego cena startowa ma wynosić 1549 euro bez VAT.
    • Lenovo ThinkPad E14 Gen 7 będzie dostępny od kwietnia 2025 r., z przewidywaną ceną startową 669 € bez VAT, a dodatkowe modele będą dostępne od maja 2025 r., z przewidywaną ceną startową 499 € bez VAT.
    • Lenovo ThinkPad E16 Gen 3 będzie dostępny od kwietnia 2025 r., z przewidywaną ceną startową 679 € bez VAT, a dodatkowe modele będą dostępne od maja 2025 r., z przewidywaną ceną startową 509 € bez VAT.
    • Lenovo ThinkBook 16p Gen 6 będzie dostępny od XXX 2025 roku, a jego cena startowa ma wynosić 2999 euro bez VAT.
    • Lenovo ThinkBook 14 2-in-1 Gen 5 będzie dostępny od maja 2025 roku, a jego cena startowa ma wynosić 869 € bez VAT.

    Ceny i dostępność w Polsce zostaną podane wkrótce.

    Lenovo ThinkPad E14
    Lenovo ThinkPad E14 / źródło: Lenovo
    Lenovo ThinkBook 14
    Lenovo ThinkBook 14 / źródło: Lenovo
  • Czy to jeszcze laptop? Lenovo ThinkBook Flip przesuwa granice mobilności na MWC

    Czy to jeszcze laptop? Lenovo ThinkBook Flip przesuwa granice mobilności na MWC

    ​Podczas tegorocznego Mobile World Congress (MWC) 2025 w Barcelonie, Lenovo zaprezentowało innowacyjny koncept laptopa – ThinkBook „kod o nazwie Flip” AI PC. To urządzenie wyróżnia się unikalnym, składanym na zewnątrz 18,1-calowym ekranem OLED, który oferuje użytkownikom niespotykaną dotąd elastyczność w dostosowywaniu przestrzeni roboczej. ​bgr.com+5The Verge+5news.lenovo.com+5

    W standardowej konfiguracji, ThinkBook Flip działa jako klasyczny 13,1-calowy laptop. Jednak dzięki innowacyjnej konstrukcji ekranu, użytkownicy mogą rozłożyć go, uzyskując imponujący, pionowy wyświetlacz o przekątnej 18,1 cala.Taka funkcjonalność jest szczególnie przydatna dla profesjonalistów pracujących z długimi dokumentami czy arkuszami kalkulacyjnymi, oferując więcej przestrzeni roboczej bez konieczności korzystania z dodatkowych monitorów. ​

    Lenovo zadbało również o stabilność urządzenia w trybie rozłożonym, wyposażając je w dodatkową podpórkę, która zapobiega przewróceniu się laptopa. Co więcej, ekran można ustawić w pozycji „namiotu”, co umożliwia prezentowanie treści osobom siedzącym naprzeciwko, bez potrzeby korzystania z zewnętrznych ekranów czy projektorów. ​

    Pod względem specyfikacji technicznych, ThinkBook Flip został wyposażony w procesor Intel Core Ultra 7 oraz 32 GB pamięci RAM, co zapewnia płynne działanie nawet przy wymagających zadaniach. Dodatkowo, innowacyjny Smart ForcePad oferuje trójwarstwowy, podświetlany panel dotykowy, umożliwiający szybki dostęp do funkcji takich jak klawiatura numeryczna czy sterowanie multimediami. 

    Warto jednak zaznaczyć, że ThinkBook Flip jest na razie jedynie koncepcją, a Lenovo wykorzystuje takie projekty do badania potrzeb rynku i prezentacji swoich możliwości technologicznych. Nie ma więc pewności, czy i kiedy urządzenie trafi do sprzedaży. ​

    Niemniej jednak, ThinkBook Flip stanowi fascynujący przykład tego, jak przyszłość laptopów może wyglądać, oferując użytkownikom większą elastyczność i dostosowanie do indywidualnych potrzeb.​

  • Acer podnosi ceny laptopów w USA o 10% z powodu ceł importowych

    Acer podnosi ceny laptopów w USA o 10% z powodu ceł importowych

    Tajwański producent komputerów Acer jako pierwszy z dużych graczy na rynku ogłosił podwyżki cen laptopów w USA. Decyzja ta jest bezpośrednią odpowiedzią na nałożone przez rząd USA cła importowe na chińskie towary. Firma zapowiedziała zryczałtowany wzrost cen o 10%, co ogłosił dyrektor generalny Jason Chen w wywiadzie dla The Telegraph. Nowe ceny wejdą w życie w przyszłym miesiącu. 

    Komputery stacjonarne bez zmian cenowych

    Co ciekawe, podwyżki nie obejmą komputerów stacjonarnych. Acer już wcześniej przeniósł produkcję tych urządzeń poza Chiny, co uchroniło je przed nowymi taryfami. Firma rozważa teraz podobne kroki w odniesieniu do laptopów, a jedną z analizowanych opcji jest przeniesienie produkcji do Stanów Zjednoczonych.

    Niejasna reakcja konkurencji

    Reakcja innych producentów na cła i decyzję Acera pozostaje niepewna. Jak dotąd Apple, Dell, HP i Lenovo nie odniosły się publicznie do tej kwestii. Z kolei Framework, producent modułowych laptopów, ogłosił, że jego główne produkty nie będą bezpośrednio dotknięte podwyżkami, ponieważ produkcja odbywa się na Tajwanie. Jedynie niektóre moduły wytwarzane w Chinach mogą stać się droższe.

    Możliwe skutki dla rynku komputerowego

    Eksperci przewidują, że inni producenci mogą wkrótce pójść śladem Acera, co może wpłynąć na cały rynek komputerowy w USA. Jason Chen ostrzegł także przed potencjalnymi nadmiernymi podwyżkami cen przez konkurencję, co mogłoby negatywnie odbić się na konsumentach. Wzrost cen może również przyspieszyć relokację produkcji z Chin do innych krajów, co może mieć daleko idące konsekwencje dla globalnych łańcuchów dostaw.

    Decyzja Acera jest pierwszym krokiem w odpowiedzi na nowe cła, ale z pewnością nie ostatnim. Branża z uwagą obserwuje rozwój sytuacji, który może znacząco wpłynąć na ceny sprzętu komputerowego w najbliższych miesiącach.

  • Lenovo ThinkBook Plus Gen 6 Rollable – rozwijany ekran na targach CES

    Lenovo ThinkBook Plus Gen 6 Rollable – rozwijany ekran na targach CES

    Podczas targów CES 2025 w Las Vegas Lenovo zaprezentowało nową wersję swojego laptopa biznesowego – ThinkBook Plus Gen 6 Rollable. Mimo że nazwa urządzenia sugeruje możliwość jego „toczenia”, w rzeczywistości chodzi o funkcjonalność rozwijania ekranu, a nie kompaktową formę urządzenia.

    ThinkBook Plus Gen 6 Rollable wyposażony jest w standardowy 14-calowy ekran, który użytkownik może rozwinąć do 16,7 cala, uzyskując w ten sposób dodatkową przestrzeń roboczą w pionie. To rozszerzenie ekranu pozwala na wygodne korzystanie z funkcji podzielonego ekranu, co może zwiększyć efektywność pracy, zwłaszcza w przypadku wielozadaniowych zadań.

    Laptop napędzany jest procesorami Intel Core Ultra, choć firma nie ujawnia szczegółów na temat konkretnych modeli. Mimo że urządzenie jest reklamowane jako „laptop AI”, nowe chipy Intel Core Ultra, zaprezentowane na CES, nie są w pełni zoptymalizowane pod kątem intensywnych obciążeń związanych z sztuczną inteligencją.

    ThinkBook Plus Gen 6 Rollable to propozycja dedykowana użytkownikom biznesowym, w tym także tym, którzy poszukują nowatorskich rozwiązań w mobilnym komputerze. Choć CES tradycyjnie stanowi miejsce, w którym firmy prezentują urządzenia o przełomowych funkcjonalnościach, nie jest jeszcze jasne, w jakim stopniu nowy model ThinkBooka spełni oczekiwania rynku pod względem wartości dodanej.

  • Dell prezentuje nowe nazewnictwo i odświeżoną ofertę komputerów na CES 2025

    Dell prezentuje nowe nazewnictwo i odświeżoną ofertę komputerów na CES 2025

    Dell zaskakuje na tegorocznych targach CES 2025, wprowadzając nowy schemat nazewnictwa swoich komputerów. Legendarne serie XPS, Latitude, Precision i Inspiron przechodzą do historii. Producent postawił na uproszczony system nazw oparty na podziale na trzy główne linie: Dell, Dell Pro i Dell Pro Max. Dodatkowo w każdej z tych kategorii wprowadzono poziomy podstawowy, Plus i Premium.

    Uproszczona klasyfikacja

    Nowe nazwy mają na celu ułatwienie klientom wyboru. Laptopy dla użytku osobistego i edukacji będą nosić jedynie nazwę Dell. Seria Dell Pro to sprzęt przeznaczony do zadań profesjonalnych, natomiast Dell Pro Max oferuje wydajność dla najbardziej wymagających użytkowników, takich jak inżynierowie czy projektanci korzystający z zaawansowanych stacji roboczych.

    Nowe modele i ukłon w stronę AMD

    Dell zaprezentował także nową generację laptopów z procesorami Intel Lunar Lake oraz AMD. Producent zapowiedział poszerzenie współpracy z AMD, widząc w tym szansę na wzmocnienie oferty w kontekście rozwijających się technologii AI. Wśród nowości pojawiły się modele Dell Pro 13/14 Premium z czasem pracy baterii sięgającym 21 godzin. Serię uzupełnią laptopy Dell Pro Plus oraz urządzenia konwertowalne Dell Plus 2 w 1.

    Podobieństwa do Apple

    Zmiana nazw wywołała porównania do Apple, które od lat stosuje dodatki Pro i Pro Max w swoich produktach. Dell przyznaje, że inspiruje się branżowymi standardami, podkreślając jednocześnie, że nowa strategia ma na celu wzmocnienie rozpoznawalności marki i uproszczenie wyboru dla klientów.

    Nowe portfolio Della to odważny krok w stronę bardziej przejrzystej oferty produktowej. Zmiana ta może wprowadzić powiew świeżości na rynku i ułatwić konsumentom odnalezienie sprzętu dopasowanego do ich potrzeb. Szczegóły dotyczące cen i dostępności w Europie pozostają jednak na razie nieznane.

  • Dell i HP tracą miliardy. Co dalej z rynkiem komputerów PC?

    Dell i HP tracą miliardy. Co dalej z rynkiem komputerów PC?

    Środowy spadek akcji DellHP zwrócił uwagę na trudności rynku komputerów PC w erze AI. Dell zanotował spadek wartości akcji o 11%, co przełożyło się na utratę 11 miliardów dolarów z kapitalizacji rynkowej wynoszącej 99,5 miliarda dolarów. HP odnotował mniejszy, ale znaczący spadek o 5%, tracąc prawie 2 miliardy dolarów z kapitalizacji wynoszącej 37,68 miliarda dolarów.

    Powodem spadków były prognozy kwartalnych przychodów i zysków obu firm, które nie sprostały oczekiwaniom analityków. Mimo że pandemia wywołała boom na rynku PC, obecny popyt osłabł, a komputery osobiste wspierane przez sztuczną inteligencję nie zdobyły jeszcze szerokiego uznania na rynku konsumenckim. Segmenty korporacyjne i edukacyjne wykazały jedynie umiarkowane zainteresowanie nowymi technologiami.

    Zmiany technologiczne i ich wpływ na rynek

    Przejście na Windows 11, które miało stymulować sprzedaż nowych komputerów, postępuje wolniej niż zakładano. HP spodziewa się, że większe efekty tej aktualizacji będą widoczne dopiero w 2025 roku.

    Mimo to, Dell osiągnął imponujące wyniki w segmencie serwerów i sieci, notując wzrost przychodów o 58% dzięki rosnącemu popytowi na serwery wspierające rozwój sztucznej inteligencji w firmach chmurowych. W tym kontekście niektórzy analitycy podwyższyli swoje docelowe ceny akcji Dell i HP.

    Wyzwania technologiczne i ograniczenia produkcyjne

    Pomimo potencjalnych zysków, Dell i HP mogą napotkać problemy związane z wdrożeniem nowej generacji procesorów Nvidii, opartych na architekturze Blackwell. Opóźnienia w produkcji, wynikające z ograniczeń technologicznych w fabrykach TSMC, mogą wpłynąć na przychody Dell i obniżyć jego marże brutto.

    Perspektywy

    Na tle rosnącej konkurencji i niepewności rynkowych, wyceny akcji Dell i HP pozostają relatywnie atrakcyjne w porównaniu z liderami rynku, takimi jak Microsoft. Dell jest wyceniany na 15,51 razy prognozowane zyski, HP na 10,84, podczas gdy Microsoft na 30,94. Rozczarowująca adopcja technologii AI w komputerach osobistych oraz globalne wyzwania produkcyjne mogą jednak nadal wpływać na wyniki tych firm w najbliższej przyszłości.

    Prognozy Dell i HP oraz reakcja rynku jasno pokazują, że rewolucja komputerów osobistych opartych na sztucznej inteligencji nie nastąpi tak szybko, jak wielu oczekiwało. Branża stoi przed dwoma wyzwaniami: koniecznością przekonania konsumentów i firm do wartości dodanej AI w codziennym użytkowaniu oraz zmierzeniem się z ograniczeniami technologii i produkcji, jak opóźnienia w dostawach chipów.

    Firmy takie jak Dell, które silnie inwestują w segment serwerów AI, mogą skorzystać na rosnącym zapotrzebowaniu korporacyjnym, ale rynek komputerów konsumenckich wydaje się obecnie w stagnacji. Kluczową kwestią jest edukacja klientów i tworzenie realnej potrzeby aktualizacji sprzętu, co w erze spowolnionego cyklu odświeżania systemów, jak Windows 11, będzie zadaniem wymagającym strategicznego podejścia.

    Ostatecznie, reakcja rynku odzwierciedla nie tylko bieżące wyniki finansowe, ale też sceptycyzm co do tego, czy AI stanie się dla PC równie przełomowa, jak wcześniej prognozowano. W krótkim okresie firmy muszą zmierzyć się z realistycznym wyznaczeniem celów, by odzyskać zaufanie inwestorów.

  • Huawei na drodze do porzucenia Windows: Przyszłe laptopy z HarmonyOS?

    Huawei na drodze do porzucenia Windows: Przyszłe laptopy z HarmonyOS?

    Huawei, chiński gigant technologiczny, rozważa ważny krok w swojej strategii sprzętowej i oprogramowania – zastąpienie systemu Windows własnym systemem operacyjnym HarmonyOS w przyszłych modelach laptopów. Jak wynika z wywiadu udzielonego przez Yu Chengdonga, szefa działu konsumenckiego Huawei, firma przygotowuje się do stopniowego odchodzenia od systemu Microsoftu na rzecz autorskiego rozwiązania. Obecne laptopy Huawei nadal pracują pod kontrolą Windows, jednak kierunek, w jakim zmierza firma, wskazuje na większą niezależność i rozwijanie własnych rozwiązań oprogramowania.

    Nowa wersja HarmonyOS

    Yu Chengdong potwierdził również, że Huawei pracuje nad nową wersją systemu operacyjnego, nazwaną Harmony Next. Cechą charakterystyczną tej wersji ma być jądro rozwijane całkowicie niezależnie, bez wykorzystania Linuksa, co jest odważnym krokiem w kierunku pełnej autonomii technologicznej firmy. Huawei promuje swój system jako oferujący „doskonałą wydajność i bezpieczeństwo”. Jednak wyzwaniem, z którym może się zmierzyć, jest kompatybilność z aplikacjami stworzonymi na inne platformy, co może opóźnić pełne wprowadzenie Harmony Next na rynek.

    Odpowiedź na sankcje

    Decyzja o rozwijaniu własnego systemu operacyjnego wynika z sytuacji geopolitycznej i nałożonych na Huawei ograniczeń handlowych przez Stany Zjednoczone. Amerykańskie sankcje odcięły firmę od możliwości korzystania z aplikacji Google, co zmusiło Huawei do opracowania alternatywy w postaci HarmonyOS. Pierwszymi urządzeniami, które działały na nowym systemie, były smartfony, a Huawei w ostatnich latach niemal całkowicie zerwał więzi z systemem Android. Teraz podobny scenariusz może spotkać Windows.

    HarmonyOS w Europie – niewielka obecność

    Choć Huawei utrzymuje swoją obecność na rynku europejskim w sektorze laptopów, dostępność produktów z systemem Windows wciąż jest ograniczona do wybranych krajów. Warto również zauważyć, że system HarmonyOS nie zdążył jeszcze zadebiutować na europejskim rynku w pełnej skali. Poza kilkoma urządzeniami noszonymi, takimi jak zegarki sportowe i słuchawki bezprzewodowe, ekosystem ten pozostaje w dużej mierze nieobecny w Europie. Mimo to, podczas tegorocznych targów MWC, Huawei potwierdził otwartość na powrót na europejski rynek smartfonów.

    Wyzwania na drodze do niezależności

    Huawei stoi przed kilkoma wyzwaniami, które mogą opóźnić pełną implementację HarmonyOS na laptopach. Kluczowym z nich jest przekonanie deweloperów do optymalizacji swoich aplikacji pod nowy system operacyjny. Ekosystem Windows jest nieporównywalnie większy i bardziej rozwinięty, co oznacza, że budowanie równorzędnej alternatywy będzie procesem trwającym kilka lat.

    Niemniej jednak, dla Microsoftu ewentualne odejście Huawei od Windowsa nie będzie dotkliwym ciosem. Chińska firma odgrywa bowiem stosunkowo niewielką rolę w globalnym rynku PC, a na rodzimym rynku, dominującą pozycję zajmuje Lenovo.

    Przyszłość sprzętu Huawei

    Pomimo trudności, Huawei nie zwalnia tempa i dynamicznie rozwija swoją ofertę sprzętową. Przykładem tego jest flagowy smartfon Mate 60 Pro, który odniósł sukces na rynku chińskim. Firma stawia również na rozwój własnych chipów AI, co ma umożliwić jej rywalizację z czołowymi graczami w tej branży, takimi jak Nvidia.