Najnowsze wyniki finansowe HP Inc. mogą stawić metaforę obecnego stanu branży sprzętowej: postęp technologiczny pędzi naprzód, ale twarda rzeczywistość makroekonomiczna skutecznie studzi nastroje inwestorów. Choć spółka pobiła oczekiwania analityków za pierwszy kwartał fiskalny, prognozy na resztę 2026 roku zmusiły rynek do rewizji optymizmu, co zaowocowało 6-procentową przeceną akcji w handlu posesyjnym.
Głównym wyzwaniem dla giganta z Palo Alto pozostaje paradoksalnie to, co napędza całą dolinę krzemową – sztuczna inteligencja. Masowa budowa centrów danych AI pochłania zasoby pamięci, co wywołuje dotkliwe niedobory i zmienność cen chipów, która według przewidywań HP potrwa co najmniej do przyszłego roku. W efekcie dyrektor finansowa Karen Parkhill zapowiedziała, że roczny zysk na akcję prawdopodobnie uplasuje się w dolnej granicy prognozowanego przedziału 2,90–3,20 USD.
Mimo tych turbulencji, HP skutecznie monetyzuje transformację w stronę „AI PC”. Urządzenia wyposażone w dedykowane procesory do zadań sztucznej inteligencji stanowiły już ponad 35% całkowitych wysyłek firmy w ostatnim kwartale. Strategia przesunięcia portfela w stronę segmentu premium i urządzeń komercyjnych przynosi wymierne efekty w postaci wyższych średnich cen sprzedaży. Dodatkowym paliwem dla wzrostów, szczególnie w Europie i Azji, jest trwający cykl wymiany floty komputerowej wymuszony przez migrację do systemu Windows 11.
W horyzoncie biznesowym pojawia się jednak nowa zmienna: polityka handlowa Waszyngtonu. Wprowadzenie przez administrację Donalda Trumpa 10-procentowej taryfy importowej, z perspektywą jej podniesienia do 15%, wprowadza element niepewności w łańcuchach dostaw. Tymczasowy dyrektor generalny, Bruce Broussard, stara się uspokajać rynek, deklarując aktywne rozmowy z administracją i podkreślając, że natychmiastowy wpływ ceł na operacje firmy jest pod kontrolą. Niemniej jednak, konieczność podnoszenia cen w celu zrekompensowania kosztów celnych może wystawić na próbę lojalność klientów w segmencie budżetowym.
Przez lata amerykańscy i tajwańscy producenci komputerów osobistych utrzymywali dystans wobec chińskich komponentów krytycznych, kierując się zarówno polityką, jak i stabilnością łańcuchów dostaw. Jednak drastyczny niedobór układów DRAM oraz prognozowane wzrosty cen wymuszają zmianę strategii. Według ostatnich doniesień, liderzy rynku – HP, Dell, Acer i Asus – rozpoczęli proces kwalifikacji produktów od chińskiego ChangXin Memory Technologies (CXMT). To pragmatyczny, choć ryzykowny krok, który może przedefiniować układ sił w sektorze półprzewodników.
Dla HP i Della decyzja o testowaniu komponentów CXMT to przede wszystkim polisa ubezpieczeniowa. Globalny kryzys podażowy, który dotyka niemal każdy segment elektroniki, od smartfonów po infrastrukturę centrów danych, sprawił, że tradycyjni dostawcy nie są w stanie zagwarantować stabilnych cen ani terminów dostaw. HP planuje monitorować sytuację do połowy 2026 roku. Jeśli napięcia na rynku nie opadną, chińskie kości pamięci trafią do urządzeń przeznaczonych na rynki poza Stanami Zjednoczonymi, co pozwoli uniknąć bezpośrednich tarć regulacyjnych w Waszyngtonie.
Ruch ten jest o tyle istotny, że CXMT staje się realną alternatywą dla hegemonii Samsunga, SK Hynix i Microna. Dell, zaniepokojony utrzymującą się tendencją wzrostową cen pamięci, również dąży do dywersyfikacji źródeł, aby chronić swoje marże w segmencie enterprise. Z kolei Acer i Asus przyjmują bardziej reaktywną postawę, dopuszczając wykorzystanie chińskich chipów, jeśli ich partnerzy produkcyjni uznają to za niezbędne do utrzymania ciągłości montażu.
Dla branży technologicznej to sygnał, że w obliczu kryzysu ekonomicznego pragmatyzm operacyjny zaczyna przeważać nad geopolityczną ostrożnością. Integracja chińskich układów DRAM z produktami globalnych marek może nie tylko złagodzić niedobory, ale również na stałe obniżyć bariery wejścia dla nowych graczy z Państwa Środka na rynkach zachodnich. W świecie, w którym dostępność sprzętu decyduje o wynikach kwartalnych, stabilność dostaw staje się ważniejsza niż pochodzenie krzemu.
Każdy z nas to widział w sklepie spożywczym. Ulubiona tabliczka czekolady, która kiedyś ważyła 100 gramów, nagle waży 90, choć cena na półce ani drgnęła. Zjawisko shrinkflacji – czyli ukrytego wzrostu cen poprzez zmniejszanie produktu – przestaje być jednak domeną wyłącznie rynku FMCG. Wszystko wskazuje na to, że nadchodząca wiosna przyniesie nam technologiczną wersję tego trendu. Tym razem jednak „odchudzone” zostaną nie słodycze, a konfiguracje naszych laptopów i stacji roboczych.
Przez lata branża IT przyzwyczaiła nas do komfortowego trendu: każda kolejna generacja sprzętu oferowała więcej mocy obliczeniowej i pamięci za te same (lub niższe) pieniądze. Prawo Moore’a i ekonomia skali działały na korzyść klienta końcowego. Ten mechanizm właśnie się zacina. Powodem są gwałtowne turbulencje na rynku pamięci RAM, gdzie ceny modułów DDR5 w ostatnich tygodniach wystrzeliły o 100, a w skrajnych przypadkach nawet o 200 procent. To wstrząs, którego nie da się zamieść pod dywan, a jego skutki odczujemy szybciej, niż myślimy.
Koniec ery bezpiecznych zapasów
Do tej pory rynek PC był w pewnym sensie impregnowany na te podwyżki. Wielcy gracze, tacy jak HP, dysponowali potężnymi zapasami magazynowymi, które działały jak bufor bezpieczeństwa, amortyzując skoki cen komponentów u dostawców. Dzięki temu cenniki u dystrybutorów pozostawały względnie stabilne, mimo że na giełdach podzespołów panowała gorączka.
Jednak ten okres ochronny dobiega końca. Enrique Lores, CEO HP, nie pozostawia złudzeń w swoich prognozach rynkowych. Sygnalizuje on jasno, że zgromadzone przez giganta zapasy wyczerpią się prawdopodobnie do wiosny przyszłego roku. To kluczowy moment dla całego kanału sprzedaży. Gdy magazyny opustoszeją, producenci będą musieli wyjść na rynek i kupić komponenty po nowych, drastycznie wyższych stawkach.
Dla resellera i integratora oznacza to jedno: obecne cenniki to relikt przeszłości, który utrzyma się jeszcze tylko przez kwartał, może dwa. Potem nastąpi bolesne zderzenie z nowym kosztem BOM (Bill of Materials).
Mniej RAM-u albo wyższa faktura
Tu dochodzimy do sedna problemu, czyli wspomnianej shrinkflacji. Producenci sprzętu doskonale wiedzą, że rynek – zwłaszcza w segmencie podstawowym (entry-level) oraz w sektorze MŚP – jest niezwykle wrażliwy na cenę. Podniesienie ceny podstawowego laptopa biurowego o 15-20% może drastycznie wyhamować popyt.
Jaką strategię przyjmie branża? Zgodnie z przewidywaniami płynącymi z obozu HP, aby utrzymać określone punkty cenowe (price points), producenci będą zmuszeni do cięcia specyfikacji. W praktyce może to oznaczać, że model, który w tym roku standardowo oferowany był z 16 GB pamięci RAM, w przyszłym roku w tej samej cenie będzie miał na pokładzie jedynie 8 GB.
Urządzenia z „przyzwoitą” ilością pamięci nie znikną, ale nieuchronnie przesuną się do kategorii premium. Klient będzie miał wybór: zaakceptować gorszą wydajność w starym budżecie lub sięgnąć głębiej do kieszeni.
O ile w przypadku potężnych stacji roboczych dla inżynierów czy grafików firmy prawdopodobnie „przełkną to kwaśne jabłko” – bo tam wydajność jest krytyczna dla biznesu – o tyle w przypadku masowych zamówień do biur czy szkół, możemy spodziewać się powrotu do konfiguracji, które jeszcze niedawno uważaliśmy za absolutne minimum, by nie powiedzieć: przeżytek.
Dlaczego jest tak drogo? Niewidzialny podatek od AI
Można by zapytać: dlaczego pamięć drożeje akurat teraz, gdy rynek PC wciąż liże rany po post-pandemicznym spowolnieniu? Odpowiedź jest krótka: Sztuczna Inteligencja.
Branża PC stała się w pewnym sensie zakładnikiem rewolucji AI. Producenci pamięci, tacy jak Micron czy Samsung, działają racjonalnie. Widząc nienasycony apetyt gigantów technologicznych na serwery do trenowania modeli językowych, przekierowują swoje moce produkcyjne na wytwarzanie pamięci HBM (High Bandwidth Memory). To właśnie te kości są niezbędne do działania akceleratorów AI i to na nich generuje się obecnie najwyższe marże.
Problem w tym, że fabryka półprzewodników to nie piekarnia – nie da się z dnia na dzień zmienić asortymentu ani dobudować nowej linii produkcyjnej. Budowa nowych fabryk trwa lata i kosztuje miliardy dolarów. Skoro więc linie produkcyjne są zajęte wytwarzaniem drogiej pamięci dla serwerów AI, brakuje miejsca na produkcję „zwykłego” RAM-u do laptopów.
Mamy do czynienia z klasycznym efektem domina. Produkcja DDR4 została w dużej mierze wygaszona (co już podbiło jej ceny), a podaż DDR5 nie nadąża za popytem, bo priorytetem jest HBM. W rezultacie, kupując zwykłego laptopa do Excela, płacimy swoisty „podatek”, który finansuje budowę centrów danych Mety czy Google’a, napędzanych tysiącami procesorów Nvidia Blackwell.
Rynek nie znosi próżni, a rachunek ekonomiczny jest nieubłagany. W 2026 roku AI nie tylko zmieni sposób, w jaki pracujemy, ale też realnie wpłynie na to, na jakim sprzęcie przyjdzie nam tę pracę wykonywać. Wiele wskazuje na to, że nadchodząca wiosna w branży hardware będzie wyjątkowo kosztowna.
HP Inc. nakreśliło we wtorek agresywny plan restrukturyzacji, który wyraźnie pokazuje, że gigant z Palo Alto zamierza sfinansować swoją transformację w kierunku sztucznej inteligencji kosztem tradycyjnych zasobów ludzkich. Firma ogłosiła zamiar redukcji od 4000 do 6000 miejsc pracy do roku podatkowego 2028. Decyzja ta, mająca wygenerować miliard dolarów oszczędności brutto w ciągu trzech lat, uderzy przede wszystkim w zespoły zajmujące się rozwojem produktów oraz obsługą klienta.
Dyrektor generalny Enrique Lores argumentuje, że cięcia są niezbędne do usprawnienia operacji i pełnego wdrożenia AI, co ma przyspieszyć innowacje. Strategia ta wydaje się przynosić pierwsze owoce produktowe – komputery osobiste wyposażone w funkcje sztucznej inteligencji stanowiły już ponad 30% dostaw HP w czwartym kwartale, a łączne przychody spółki (14,64 mld USD) przewyższyły oczekiwania analityków.
Mimo sukcesów sprzedażowych, perspektywy finansowe HP pozostają pod presją czynników makroekonomicznych. Analitycy Morgan Stanley ostrzegają, że wyścig zbrojeń Big Tech w zakresie infrastruktury AI wywindował ceny pamięci RAM i NAND. Rosnący popyt ze strony centrów danych drenuje rynek komponentów, co uderza w producentów elektroniki użytkowej. Lores przyznał, że HP spodziewa się odczuć te podwyżki w drugiej połowie roku podatkowego 2026, co wymusi agresywne działania, takie jak renegocjacje z dostawcami czy zmiany w konfiguracji sprzętu.
Inwestorzy zareagowali na te doniesienia nerwowo, przeceniając akcje spółki o 5,5% w handlu posesyjnym. Chłodne przyjęcie wynika głównie z ostrożnych prognoz zysków. Przewidywany skorygowany zysk na akcję w 2026 roku (2,90–3,20 USD) oraz prognoza na pierwszy kwartał znalazły się poniżej rynkowego konsensusu, sugerując, że droga do pełnej monetyzacji ery AI będzie dla HP wyboista i kosztowna.
W Berlinie, w cieniu targów IFA, HP zgromadziło ponad 100 kluczowych partnerów z blisko 65 firm z 20 krajów regionu CEE na dorocznym Retail Forum.
Celem spotkania było nie tylko zaprezentowanie nowości produktowych na kluczowy, czwarty kwartał, ale przede wszystkim przedstawienie strategii firmy w obliczu nadchodzącej ery „AI PC”.
Ruch HP jest odpowiedzią na wyraźne trendy rynkowe. Po okresie postpandemicznej stagnacji, branża PC liczy na ożywienie napędzane przez komputery nowej generacji, wyposażone w dedykowane układy NPU (Neural Processing Unit).
źródło: HP
Umożliwiają one lokalne, szybsze i bezpieczniejsze przetwarzanie zadań związanych ze sztuczną inteligencją – od zaawansowanej edycji multimediów po inteligentnych asystentów – bez konieczności stałego połączenia z chmurą. To fundamentalna zmiana, którą producenci sprzętu chcą przekuć w nowy cykl wymiany urządzeń.
Podczas berlińskiego forum firma podkreślała, że jej strategia opiera się na głębokiej integracji rozwiązań AI bezpośrednio w portfolio komputerów i drukarek. Ma to wprost przełożyć się na zwiększenie produktywności i usprawnienie pracy w modelach hybrydowych.
Kluczową rolę w tym procesie odgrywają partnerzy handlowi. HP pozycjonuje ich nie tylko jako dystrybutorów, ale jako strategiczne źródło informacji zwrotnej z rynku. To ich bezpośrednie doświadczenia z klientami końcowymi mają pomóc w szybkim dostosowywaniu i udoskonalaniu oferty produktów ery AI.
Spotkanie było więc jasnym sygnałem, że HP zamierza aktywnie kształtować nową kategorię produktową w Europie Środkowo-Wschodniej.
Zamiast jednostronnej komunikacji, firma stawia na ścisłą współpracę z kanałem sprzedaży, uznając go za niezbędny element w procesie wdrażania innowacji i zdobywania przewagi konkurencyjnej.
Czyżby wielka rewolucja w świecie komputerów osobistych, napędzana przez sztuczną inteligencję, straciła impet, zanim na dobre się rozpoczęła? Ostatnie dane analityków z Gartnera, sugerujące korektę prognoz wzrostu, mogą studzić entuzjazm i prowokować pytania o realność zapowiadanego przełomu. Jednak nic bardziej mylnego. To, co obserwujemy, to nie hamulec awaryjny, ale naturalna korekta kursu w obliczu globalnych wyzwań ekonomicznych. W rzeczywistości technologiczna fala zbiera siłę tuż za horyzontem, a obecny spokój to tylko cisza przed nieuniknioną burzą.
Zrozumieć zadyszkę – czyli dlaczego liczby na chwilę wyhamowały
Nie da się ukryć, że pierwotne prognozy były niezwykle optymistyczne. Gartner skorygował swoje przewidywania dotyczące udziału komputerów PC z AI na ten rok z 43% do mniej niż jednej trzeciej rynku. Podobnie, zamiast 114 milionów sztuk, na rynek trafi ich bliżej 78 milionów. Skąd ta zmiana? Przyczyny nie leżą w samej technologii, lecz w otoczeniu makroekonomicznym. Globalna niepewność, wahania na rynkach i złożona sytuacja w polityce handlowej sprawiają, że przedsiębiorstwa na całym świecie ostrożniej podchodzą do dużych inwestycji i cykli wymiany sprzętu.
To naturalne zjawisko – w czasach, gdy trudniej przewidzieć przyszłość, budżety stają się mniej elastyczne. Ważne jest jednak, aby zrozumieć, że to opóźnienie w decyzjach zakupowych, a nie odrzucenie samej idei AI PC. Problem nie leży w potencjale nowych maszyn, lecz w zewnętrznych czynnikach, które na chwilę wcisnęły pauzę.
Pociąg już odjechał – Giganci postawili wszystko na jedną kartę
Podczas gdy analitycy korygują krótkoterminowe prognozy, w laboratoriach i na liniach produkcyjnych rewolucja trwa w najlepsze. Prawda jest taka, że cały technologiczny ekosystem jest już w pełni zaangażowany w transformację. To nie jest już eksperyment – to strategiczna przebudowa rynku, od której nie ma odwrotu.
Fundamenty sprzętowe są już dawno na miejscu. Intel ze swoimi procesorami Core Ultra zintegrował jednostki NPU (Neural Processing Unit) bezpośrednio z krzemem, czyniąc przetwarzanie AI na urządzeniu standardem. Z drugiej strony Nvidia, gigant w dziedzinie grafiki i obliczeń AI, zawarła strategiczne sojusze z absolutnie wszystkimi kluczowymi graczami na rynku – Acer, ASUS, Dell, HP i Lenovo – aby dostarczyć na rynek potężne maszyny gotowe na erę sztucznej inteligencji.
Co więcej, spójrzmy na skalę wzrostu. Mimo że liczba 78 milionów dostarczonych jednostek w tym roku jest niższa od pierwotnych założeń, to wciąż oznacza niemal czterokrotny wzrost w stosunku do nieco ponad 20 milionów sztuk, które trafiły na rynek w 2023 roku. To tempo rozwoju, o którym większość branż może tylko pomarzyć. To nie jest hamowanie, to jest rozpędzanie się potężnej maszyny.
Nadchodzi tsunami oprogramowania – prawdziwy powód, dla którego AI PC wygra
Ostatecznie o sukcesie każdej platformy sprzętowej decyduje oprogramowanie, które potrafi wykorzystać jej moc. I to właśnie tutaj kryje się najmocniejszy argument za nieuchronnością rewolucji AI PC. Sam sprzęt to tylko obietnica – realną wartość przyniosą aplikacje.
Według Gartnera, do końca przyszłego roku aż 40% dostawców oprogramowania będzie inwestować w funkcje AI działające lokalnie na komputerze. To sejsmiczna zmiana, biorąc pod uwagę, że jeszcze w zeszłym roku odsetek ten wynosił zaledwie 2%.
Co to oznacza dla nas, użytkowników? To koniec ery, w której zaawansowane funkcje AI były dostępne tylko przez chmurę. Oznacza to:
Większą prywatność i bezpieczeństwo: Dane będą przetwarzane lokalnie na naszym urządzeniu, bez konieczności wysyłania ich na zewnętrzne serwery.
Błyskawiczną responsywność: Koniec z opóźnieniami związanymi z połączeniem internetowym. Edycja wideo, generowanie grafiki czy praca z inteligentnym asystentem będą natychmiastowe.
Nowe, potężne możliwości: Wyobraźmy sobie tłumaczenie rozmowy wideo w czasie rzeczywistym, działające offline. Albo pakiet biurowy, który inteligentnie podsumowuje dokumenty i przygotowuje odpowiedzi na maile bez dostępu do sieci. To właśnie te „killer-appy” ostatecznie przekonają rynek.
Czas na przygotowania, nie na wahanie
Chwilowe zawirowania na wykresach sprzedaży nie są w stanie zatrzymać rewolucji, której fundamenty są już zbudowane z krzemu, stali i kodu. Silnik zmiany pracuje pełną parą, a długoterminowe prognozy nie pozostawiają złudzeń: AI PC zdobędą ponad połowę rynku już w przyszłym roku, a do 2029 staną się absolutną normą.
Dlatego obecny moment rynkowego spokoju warto potraktować nie jako powód do niepokoju, ale jako strategiczną szansę. To idealny czas dla firm i entuzjastów technologii, by na spokojnie zaplanować strategię, zaktualizować wiedzę i przygotować się na moment, gdy burza innowacji uderzy z pełną mocą. Bo to, że uderzy, jest już pewne.
Pozytywne wyniki HP Inc. za trzeci kwartał pokazują, że firma korzysta na ożywieniu na rynku komputerów osobistych. Przychody, które osiągnęły poziom 13,93 mld dolarów, przekroczyły oczekiwania analityków (13,70 mld USD), a kluczowym motorem napędowym okazały się dwa trendy: rosnące zainteresowanie komputerami z funkcjami AI oraz zbliżający się koniec wsparcia dla systemu Windows 10.
Kluczowy dla HP segment systemów osobistych, obejmujący komputery dla klientów indywidualnych i biznesowych, zanotował 6% wzrostu, osiągając przychody na poziomie 9,93 mld dolarów. To właśnie ta dywizja pociągnęła w górę cały wynik finansowy firmy.
Na drugim biegunie znalazł się dział druku, którego przychody spadły o 4% do 4 mld dolarów, co pokazuje utrzymujące się wyzwania w tym segmencie rynku.
Skorygowany zysk na akcję wyniósł 75 centów, co było zgodne z prognozami. Mimo dobrych wyników, akcje spółki straciły na wartości około 2% w notowaniach posesyjnych.
Inwestorów mogła ostudzić prognoza na kolejny kwartał, która, choć solidna, nie zapowiada skokowego wzrostu i mieści się w rynkowym konsensusie.
Kierownictwo firmy jest przekonane, że dobra passa na rynku PC utrzyma się w najbliższych miesiącach. Istotnym katalizatorem wymiany sprzętu jest zaplanowane na październik zakończenie przez Microsoft wsparcia dla systemu Windows 10.
Organizacje, chcąc zachować bezpieczeństwo i dostęp do nowych funkcji, przyspieszają cykl odświeżania swoich komputerów.
W tle dobrych wyników HP dokonuje cichej rewolucji w swoim łańcuchu dostaw. W odpowiedzi na ewoluującą politykę handlową Stanów Zjednoczonych, firma przeniosła niemal całą produkcję przeznaczoną na rynek północnoamerykański z Chin.
Nowe centra produkcyjne zlokalizowano w Azji Południowo-Wschodniej, Meksyku, a częściowo także w USA.
Jeszcze kilka lat temu wybór urządzeń drukujących w małych i średnich firmach był prosty – najczęściej decydował najniższy koszt zakupu i ogólna dostępność sprzętu. Dziś takie podejście odchodzi w przeszłość. MŚP coraz częściej podchodzą do druku w sposób strategiczny, biorąc pod uwagę pełny obraz kosztów, efektywność pracy i długoterminowe korzyści z określonego modelu finansowania.
Świadomość kosztów jako punkt wyjścia
Rosnące koszty prowadzenia działalności sprawiają, że przedsiębiorcy coraz uważniej analizują każdą inwestycję w infrastrukturę biurową. Druk, choć przez lata traktowany jako stały koszt operacyjny, staje się obszarem, w którym firmy szukają realnych oszczędności.
Mateusz Wasilewski, Office Print Country Category Manager, HP Inc Poland, podkreśla, że to już nie jest rynek przypadkowych wyborów: „W sektorze MŚP obserwujemy coraz bardziej świadome i przemyślane podejście do druku – firmy nie tylko lepiej znają swoje potrzeby, ale też potrafią ocenić, jakie rozwiązania realnie wspierają i optymalizują ich codzienną pracę. Przedsiębiorcy coraz częściej analizują całkowity koszt posiadania, biorąc pod uwagę wymagania zespołów czy specyfikę dokumentów, zanim podejmą decyzję zakupową.”
TCO (Total Cost of Ownership) obejmuje dziś nie tylko cenę zakupu urządzenia, ale też wydajność materiałów eksploatacyjnych, koszty serwisu, zużycie energii, a nawet czas, który pracownicy poświęcają na obsługę sprzętu.
Laserowe MFP – fundament biura
Nie da się pominąć faktu, że wybór technologii ma bezpośredni wpływ na koszty i efektywność. W przypadku MŚP coraz większą przewagę zdobywają urządzenia laserowe, szczególnie w wersji wielofunkcyjnej (MFP).
Łączą w sobie funkcje drukarki, kopiarki, skanera i faksu, pozwalając ograniczyć liczbę urządzeń w biurze, a tym samym koszty utrzymania.
„Największą popularnością cieszą się urządzenia laserowe, zwłaszcza w wersji wielofunkcyjnej (MFP), które w przestrzeni biurowej sprawdzają się znacznie lepiej niż tradycyjne drukarki atramentowe – m.in. dzięki jeszcze lepszej jakości wydruków i większej wydajności.” – mówi Mateusz Wasilewski.
Dla przedsiębiorców oznacza to mniejsze ryzyko przestojów, niższy koszt wydruku przy dużych wolumenach i lepszą kontrolę nad procesami biurowymi.
Od inwestycji w sprzęt do płacenia za usługę
Największa zmianacdotyczy jednak nie samej technologii, ale sposobu finansowania druku. Coraz więcej firm rezygnuje z jednorazowego zakupu urządzenia na rzecz modeli subskrypcyjnych lub leasingu.
„Coraz częściej przedsiębiorcy decydują się nie na zakup sprzętu a usługę druku – w formie leasingu czy subskrypcji (Print-as-a-Service). Dla wielu MŚP większe znaczenie niż zakup urządzenia na własność ma dziś przewidywalność kosztów, łatwe zarządzanie drukiem i niezawodny serwis.” – wyjaśnia przedstawiciel HP.
Model Print-as-a-Service pozwala rozłożyć koszty w czasie i zapewnia pełen pakiet usług: urządzenie, materiały eksploatacyjne, serwis oraz wsparcie techniczne. To nie tylko odciąża budżet, ale także upraszcza zarządzanie środowiskiem druku.
Strategiczne podejście do druku
Zmiana modelu finansowania idzie w parze ze zmianą roli druku w firmie. Coraz więcej MŚP traktuje druk nie jako koszt konieczny, ale jako narzędzie, które może realnie wspierać rozwój biznesu.
W praktyce oznacza to, że firmy analizują, w jaki sposób procesy drukowania, skanowania i archiwizacji mogą być zintegrowane z innymi systemami, przyspieszając obieg dokumentów i zwiększając bezpieczeństwo danych.
„To wyraźny sygnał, że druk w małych i średnich przedsiębiorstwach zaczyna odgrywać nową rolę – z kosztu operacyjnego staje się coraz bardziej przemyślanym narzędziem wspierającym efektywne zarządzanie biurem, rozwój firmy i przyszłość pracy.” – podsumowuje Mateusz Wasilewski.
Rynek druku w MŚP przechodzi transformację, w której równie ważne jak wybór odpowiedniego urządzenia staje się dopasowanie modelu finansowania i sposobu zarządzania drukiem.
Przyszłość tego rynku będzie coraz bardziej związana z usługami subskrypcyjnymi, elastycznym finansowaniem i integracją druku z procesami biznesowymi. Dzięki temu druk staje się narzędziem, które wspiera rozwój firmy i pomaga lepiej zarządzać zasobami – zarówno finansowymi, jak i organizacyjnymi.
Rok 2025 nie jest kolejnym rokiem ewolucji na rynku laptopów biznesowych; to rok rewolucyjnego wstrząsu. Zbieg trzech potężnych sił – masowego wdrożenia sztucznej inteligencji na poziomie urządzenia (on-device AI), nieuchronnego końca wsparcia technicznego dla systemu Windows 10 oraz trwałego ugruntowania się hybrydowych modeli pracy – tworzy idealną burzę, która na nowo definiuje, czym jest i co potrafi komputer dla profesjonalisty. To fundamentalna zmiana paradygmatu, przesuwająca środek ciężkości z surowej mocy obliczeniowej na inteligentne, zintegrowane i bezpieczne ekosystemy.
Transformacja ta opiera się na trzech filarach. Pierwszym jest rewolucja AI, która przenosi ciężar obliczeń z chmury bezpośrednio na urządzenie. Dzięki dedykowanym jednostkom przetwarzania neuronowego (NPU), laptopy zyskują bezprecedensową zdolność do personalizacji, automatyzacji zadań i zapewniania produktywności w czasie rzeczywistym, a wszystko to przy zachowaniu najwyższych standardów prywatności danych. Drugim filarem jest potężny, nieunikniony katalizator rynkowy: termin 14 października 2025 roku, oznaczający koniec wsparcia dla systemu Windows 10. Zmusza on przedsiębiorstwa na całym świecie do masowej modernizacji flot komputerowych, idealnie zbiegając się w czasie z premierą nowej generacji sprzętu. Trzecim filarem jest nowy paradygmat pracy. Model hybrydowy stał się normą, wymuszając na producentach tworzenie urządzeń, które są nie tylko wydajne, ale także ultrabezpieczne, wysoce mobilne i zoptymalizowane pod kątem nieustannej współpracy wideo.
W tym nowym krajobrazie przewaga konkurencyjna nie jest już definiowana wyłącznie przez pryzmat mocy procesora, mierzonej w gigahercach, czy liczby rdzeni. Zwycięzcami w 2025 roku zostaną ci producenci, którzy zaoferują najbardziej spójny, inteligentny i bezpieczny ekosystem, łączący sprzęt, oprogramowanie i usługi w sposób, który realnie odpowiada na wyzwania zdecentralizowanego, napędzanego przez AI środowiska pracy. Niniejsza analiza zagłębia się w dane rynkowe, strategie technologiczne i pozycjonowanie kluczowych graczy, aby zidentyfikować trendy, które zdefiniują przyszłość laptopów biznesowych.
Krajobraz rynku w 2025 roku – odbicie w cieniu niepewności
Pierwsza połowa 2025 roku przyniosła rynkowi PC długo oczekiwane ożywienie. Po okresie stagnacji, globalne dostawy komputerów osobistych odnotowały solidne wzrosty, rosnąc o 9% rok do roku w pierwszym kwartale i o 7% w drugim kwartale. Dane te, na pierwszy rzut oka, sygnalizują powrót zdrowego popytu i początek nowego cyklu zakupowego.
Analiza czołowych producentów ukazuje zróżnicowaną dynamikę. Lenovo utrzymało pozycję niekwestionowanego lidera, notując imponujące wzrosty dostaw na poziomie 11% w Q1 i 15.2% w Q2 2025, co świadczy o skuteczności strategii produktowej i operacyjnej. HP Inc. stabilnie zajmuje drugie miejsce, utrzymując solidny udział w rynku. Prawdziwą gwiazdą pierwszej połowy roku okazało się jednak Apple, które zademonstrowało spektakularną dynamikę wzrostu, z dostawami rosnącymi o 22% w Q1 i 21.3% w Q2. Takie wyniki wskazują na rosnącą akceptację platformy Mac w środowiskach komercyjnych i profesjonalnych, które tradycyjnie były bastionem systemów Windows. Z kolei Dell, trzeci największy gracz, zanotował w drugim kwartale spadek dostaw o 3.0%, co może sygnalizować pewne wyzwania w dostosowaniu portfolio do bieżącego cyklu produktowego lub silniejszą konkurencję ze strony rywali.
Chociaż liczby wskazują na ożywienie, głębsza analiza ujawnia bardziej złożony obraz. Pozornie silne dane o wzroście w pierwszej połowie 2025 roku nie odzwierciedlają w pełni organicznego popytu ze strony użytkowników końcowych. W dużej mierze są one efektem strategicznego gromadzenia zapasów przez producentów i kanały dystrybucyjne, co stanowi odpowiedź na rosnącą niepewność geopolityczną i groźbę wprowadzenia nowych ceł handlowych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.[4, 5] Producenci celowo przyspieszali zamówienia, aby wyprzedzić potencjalne podwyżki ceł na elektronikę, co oznacza, że wysokie liczby dostaw mogą znacząco wyprzedzać faktyczny popyt końcowy. Tworzy to ryzyko powstania nadmiernych zapasów w kanale dystrybucyjnym, co może prowadzić do presji cenowej i potencjalnej korekty rynkowej w drugiej połowie roku.
Polski rynek IT odzwierciedla globalne trendy ożywienia, ale z własną, unikalną specyfiką. W pierwszym kwartale 2025 roku sprzedaż komputerów w polskiej dystrybucji wzrosła o imponujące 18.1% rok do roku, jednak siłą napędową tego wzrostu był przede wszystkim segment konsumencki. Sektor biznesowy wykazywał większą powściągliwość, co ujawnia istnienie „luki dowodu wartości”. Na polskim rynku obserwujemy wyraźną rozbieżność między globalnym szumem marketingowym wokół komputerów AI PC a faktycznymi decyzjami zakupowymi firm. Podczas gdy globalne prognozy przewidują, że laptopy AI będą stanowić blisko 60% rynku już w 2025 roku, dane z polskiego rynku za pierwszy kwartał pokazują, że sprzedaż najnowszych chipów zoptymalizowanych pod kątem AI była „niższa niż oczekiwano”. Klienci biznesowi chętniej wybierali sprawdzone i często tańsze procesory starszych generacji.
Rewolucja AI PC – narodziny nowej kategorii urządzeń
Rok 2025 to moment, w którym pojęcie „AI PC” przechodzi z fazy marketingowego hasła do realnej, zdefiniowanej kategorii produktów. De facto rynkowym benchmarkiem, który zdefiniował, czym jest nowoczesny komputer AI, stał się standard Microsoft Copilot+ PC. To nowa klasa urządzeń z systemem Windows, zaprojektowana od podstaw z myślą o lokalnym przetwarzaniu zadań związanych ze sztuczną inteligencją. Aby laptop mógł nosić to oznaczenie, musi spełniać rygorystyczne wymagania techniczne: wydajność jednostki przetwarzania neuronowego (NPU) na poziomie co najmniej 40 bilionów operacji na sekundę (TOPS), minimum 16 GB pamięci RAM oraz szybki dysk SSD o pojemności co najmniej 256 GB.
Rola NPU jest fundamentalna. W przeciwieństwie do tradycyjnych architektur, gdzie zadania AI obciążały główny procesor (CPU) lub kartę graficzną (GPU), NPU jest zaprojektowane specjalnie do efektywnego wykonywania tych obliczeń przy znacznie niższym zużyciu energii. Przekłada się to na dłuższy czas pracy na baterii i cichszą pracę urządzenia – kluczowe atrybuty w mobilnym środowisku biznesowym.
Praktyczne zastosowania w biznesie stają się coraz bardziej namacalne. Wideokonferencje stają się inteligentniejsze dzięki funkcjom takim jak tłumienie hałasu w czasie rzeczywistym czy automatyczne kadrowanie mówcy. Aplikacje biurowe, takie jak Microsoft Teams czy Outlook, oferują automatyczne transkrypcje i podsumowania spotkań oraz wątków e-mailowych, uwalniając czas pracowników. W programie Excel możliwe staje się generowanie skomplikowanych raportów na podstawie prostych poleceń w języku naturalnym.
Nagły wzrost znaczenia AI PC jest napędzany przez dwa potężne, zbiegające się w czasie zjawiska. Po pierwsze, koniec wsparcia dla Windows 10 14 października 2025 roku działa jako potężny komercyjny katalizator, zmuszając firmy do modernizacji flot sprzętowych. W tym momencie komputery Copilot+ PC są pozycjonowane jako logiczny, standardowy wybór przy każdej wymianie sprzętu. Po drugie, obserwujemy fundamentalną zmianę architektoniczną: re-decentralizację obliczeń. Przeniesienie przetwarzania AI z chmury na urządzenie końcowe jest odpowiedzią na rosnące obawy biznesu dotyczące prywatności, szybkości, niezawodności i kontroli kosztów związanych z modelem chmurowym.
Wojna o krzem – kto napędza inteligencję na pokładzie?
U podstaw rewolucji AI PC leży nowa generacja procesorów, a rywalizacja między ich twórcami stała się kluczowym polem bitwy. W erze AI PC kluczowym wskaźnikiem wydajności stała się moc NPU, wyrażana w TOPS (Trillions of Operations Per Second).
Każdy z czterech głównych graczy na rynku krzemu przyjął odmienną strategię. Intel, z nową generacją procesorów Core Ultra (’Lunar Lake’) dostarczających 47 TOPS, skupia się na obronie swojej dominującej pozycji w segmencie komercyjnym, wykorzystując dojrzały ekosystem x86. AMD, z serią Ryzen AI 300 (’Strix Point’) oferującą 50 TOPS, pozycjonuje się jako agresywny pretendent, celując w koronę lidera wydajności, także w zintegrowanej grafice. Qualcomm, ze swoim Snapdragonem X Elite (45 TOPS), dokonuje przełomu, przenosząc wysoce efektywną energetycznie architekturę ARM do świata Windows i obiecując rewolucyjny czas pracy na baterii. Wreszcie Apple, z układem M4 (38 TOPS), kontynuuje strategię pełnej pionowej integracji, koncentrując się na optymalizacji synergii między sprzętem a oprogramowaniem, a nie na samym wyścigu na najwyższą nominalną wartość TOPS.
Za fasadą liczb kryją się głębsze wymiary rywalizacji. Prawdziwa bitwa toczy się o stworzenie najbardziej wydajnej platformy deweloperskiej, ponieważ to oprogramowanie, a nie sprzęt, ostatecznie dostarczy wartość użytkownikowi. Wejście Qualcomma na rynek Windows z architekturą ARM tworzy też fundamentalny dylemat dla decydentów IT: czy postawić na gwarantowaną kompatybilność platformy x86, czy zaryzykować potencjalne problemy z emulacją starszych aplikacji na rzecz znacznie dłuższego czasu pracy na baterii platformy ARM.
Bitwa o ekosystem, nie tylko o sprzęt
W obliczu tak fundamentalnych zmian, najwięksi producenci laptopów walczą o stworzenie spójnego ekosystemu.
Lenovo prowadzi dwutorową strategię. „AI Engine+” w serii Legion jest skierowany do graczy i optymalizuje wydajność w czasie rzeczywistym. Z kolei „AI Now” w serii ThinkPad to osobisty asystent dla profesjonalistów, działający lokalnie na urządzeniu i kładący nacisk na prywatność. Ta strategia jest wspierana przez solidne wyniki finansowe działu Intelligent Devices Group (IDG), który odnotował silny, dwucyfrowy wzrost przychodów.
HP koncentruje się na zintegrowanej platformie „HP AI Companion”, która ma tworzyć „inteligentne przepływy pracy” i personalizować doświadczenie użytkownika, z silnym naciskiem na bezpieczeństwo i przetwarzanie na urządzeniu. Firma przyjęła elastyczne podejście, oferując w swoich laptopach AI PC procesory od Intela, AMD i Qualcomma, a kluczowym elementem oferty jest pakiet zabezpieczeń HP Wolf Security. Sukces tej strategii potwierdza 9% wzrost przychodów w segmencie komercyjnym w drugim kwartale roku fiskalnego 2025.
Dell podchodzi do rewolucji AI w sposób bardziej ewolucyjny, stopniowo integrując inteligentne funkcje w swoich sprawdzonych liniach biznesowych, takich jak Latitude i Precision. Firma koncentruje się na praktycznych korzyściach: optymalizacji wydajności, wzmocnieniu bezpieczeństwa i ulepszeniu interakcji z użytkownikiem. Ta konserwatywna strategia, odzwierciedlona w płaskich przychodach w segmencie komercyjnym w Q2 2025, wydaje się mieć na celu przede wszystkim utrzymanie zaufania obecnych, dużych klientów korporacyjnych.
Apple opiera swoją strategię na głębokiej integracji ekosystemu i bezkompromisowej prywatności. Pakiet „Apple Intelligence” jest wpleciony w rdzeń systemów operacyjnych, a większość operacji odbywa się lokalnie na urządzeniu. Firma koncentruje się na płynności i realnej użyteczności funkcji AI, które czerpią siłę ze świadomości osobistego kontekstu użytkownika. Imponujące, dwucyfrowe wzrosty dostaw komputerów Mac w pierwszej połowie 2025 roku są dowodem na to, że ta strategia rezonuje z rynkiem.
Rok 2025 stanowi punkt zwrotny, który wymaga od decydentów IT ponownego przemyślenia strategii zakupowych. AI staje się standardem, rynek platform ulega fragmentacji (x86 vs. ARM), a bezpieczeństwo staje się integralną częścią sprzętu.
Wybór odpowiedniego laptopa biznesowego wymaga nowego, holistycznego podejścia. Tradycyjny model zakupu, oparty głównie na specyfikacji technicznej, jest już niewystarczający. Decydenci IT muszą myśleć jak stratedzy, opierając proces decyzyjny na trójwymiarowej macierzy, która uwzględnia specyficzne potrzeby organizacji: oś wydajności (w tym NPU i efektywność energetyczna), oś ekosystemu (kompromis między kompatybilnością x86 a wydajnością baterii ARM) oraz oś bezpieczeństwa (głębokość integracji rozwiązań sprzętowych).
Tradycyjna metryka całkowitego kosztu posiadania (TCO) również musi zostać zredefiniowana. Nowe TCO musi uwzględniać zwrot z inwestycji (ROI) wynikający ze wzrostu produktywności pracowników dzięki funkcjom AI oraz wartość unikania ryzyka, jaką daje przetwarzanie danych na urządzeniu.
Patrząc w przyszłość, można spodziewać się dalszego pogłębienia obecnych trendów. Sztuczna inteligencja stanie się jeszcze bardziej spersonalizowana, a w procesie decyzyjnym coraz większą rolę będzie odgrywał zrównoważony rozwój.
Ponad dekadę po przejęciu brytyjskiej firmy Autonomy przez HP za 11,1 miliarda dolarów, amerykański gigant technologiczny uzyskał sądowe potwierdzenie, że rzeczywiście zapłacił za dużo – choć znacznie mniej, niż pierwotnie żądał. W najnowszym rozdziale jednej z najgłośniejszych technologicznych transakcji ostatnich lat, londyński Sąd Najwyższy przyznał HP prawo do ponad 700 milionów funtów (944 mln dolarów) od majątku zmarłego Mike’a Lyncha oraz jego byłego wspólnika, Sushovana Hussaina.
Wyrok, choć korzystny dla HP, zamyka długoletnią batalię sądową znacznie skromniejszym zadośćuczynieniem niż pierwotne roszczenia firmy, która w 2015 roku pozwała obu byłych menedżerów Autonomy na 5 miliardów dolarów. Według sędziego Roberta Hildyarda, HP rzeczywiście zapłaciło zawyżoną cenę – 25,50 funta za akcję zamiast uzasadnionych 23 funtów – co przełożyło się na około 698 mln funtów różnicy. Dodatkowo sąd przyznał HP kolejne 47,5 mln dolarów za szkody związane z działalnością Autonomy po przejęciu.
Przejęcie Autonomy w 2011 roku miało być kluczowym krokiem HP w kierunku budowy globalnego lidera w obszarze oprogramowania analitycznego. Zamiast tego, transakcja stała się jednym z największych błędów strategicznych w historii firmy. W ciągu roku HP odpisało 8,8 mld dolarów z tytułu utraty wartości aktywów, obwiniając byłe kierownictwo Autonomy o celowe zawyżenie wyników finansowych. Lynch i Hussain odrzucali te oskarżenia, twierdząc, że problemy wynikały z nieudolnej integracji spółki przez HP.
Sprawa miała też swój dramatyczny wymiar osobisty. Lynch zginął w 2024 roku w katastrofie jachtu u wybrzeży Sycylii, zanim zakończył walkę o apelację. Jego współoskarżony, Hussain, wcześniej zgodził się na ugodę, której szczegóły nie zostały ujawnione.
Ostateczne przesłuchanie w sprawie sposobu podziału zasądzonych kwot między majątek Lyncha a Hussaina odbędzie się w listopadzie. Dla HP to częściowa rehabilitacja – symboliczne zwycięstwo w wieloletniej walce o odzyskanie reputacji i choćby fragmentu utraconych pieniędzy. Dla brytyjskiej sceny technologicznej – przypomnienie, jak wielkie ambicje mogą skończyć się równie spektakularnym upadkiem.
Rynek HaaS dynamicznie rośnie, napędzany potrzebą elastyczności finansowej, szybkiego dostępu do nowoczesnych technologii i uproszczonego zarządzania infrastrukturą IT. Wraz z jego rozwojem pojawiają się jednak pytania o realne korzyści, ukryte koszty oraz granicę między usługą a klasycznym leasingiem.
Firmy nieustannie poszukują modeli, które zapewnią im większą elastyczność, niższe koszty i dostęp do nowoczesnych technologii. Jednym z takich rozwiązań, które w ostatnim czasie zyskało na popularności, a jednocześnie wywołuje sporo dyskusji, jest Hardware-as-a-Service (HaaS). Czy to rzeczywista zmiana paradygmatu, czy tylko nowe opakowanie dla znanych już koncepcji?
Czym właściwie jest HaaS? To więcej niż leasing
Hardware-as-a-Service to model oparty na subskrypcji, w którym firmy płacą stałą opłatę za korzystanie ze sprzętu – komputerów, serwerów czy urządzeń sieciowych – zamiast inwestować w ich zakup. Kluczowa różnica między HaaS a klasycznym leasingiem tkwi w elemencie usługowym. W ramach oferty dostawcy często zapewniają instalację, bieżące utrzymanie, aktualizacje oraz wsparcie techniczne. Całością cyklu życia sprzętu zarządza dostawca HaaS, najczęściej Managed Service Provider (MSP).
Zakres tego modelu jest bardzo szeroki – od podstawowego wyposażenia biurowego, przez sprzęt medyczny, aż po drony. Warto jednak podkreślić, że definicja HaaS nie jest jednoznaczna. Niektóre oferty przypominają raczej klasyczny leasing (tzw. „HaaS-lite”), podczas gdy bardziej zaawansowane modele – takie jak Device-as-a-Service (DaaS) czy PC-as-a-Service (PCaaS) – obejmują kompleksowe zarządzanie całym środowiskiem sprzętowym. To właśnie ta różnorodność sprawia, że HaaS budzi tyle pytań o swoją realną wartość.
HaaS w liczbach
Rynek Hardware-as-a-Service rozwija się w imponującym tempie, choć dane z różnych źródeł bywają rozbieżne – często z powodu odmiennych definicji i metodologii badawczych.
Business Research Insights szacuje wartość rynku HaaS na 153,7 mld USD w 2024 roku, prognozując wzrost do 214,4 mld USD do 2033 roku. Wskaźnik CAGR w tym przypadku to około 39,5%, choć inne dane tej samej firmy sugerują raczej 15%. Z kolei Introspective Market Research ocenia rynek na 90,02 mld USD w 2023 roku, z prognozą wzrostu do 890,49 mld USD do 2032 roku (CAGR 29,00%). Global Growth Insights podaje wartość 82,58 mld USD w 2024 roku i prognozuje 261,20 mld USD do 2033 roku (CAGR 13,65%). Według Verified Market Research, rynek wart jest 52 mld USD w 2024 roku i osiągnie 122 mld USD do 2032 roku, co przekłada się na CAGR rzędu 14,5%.
Pomimo różnic w liczbach, wszystkie raporty są zgodne co do jednego: rynek HaaS rośnie dynamicznie.
Najczęściej oferowane w tym modelu są komputery, serwery, urządzenia sieciowe i systemy przechowywania danych. Kluczowe branże to IT i telekomunikacja, sektor bankowo-finansowy (BFSI), opieka zdrowotna oraz edukacja. Choć obecnie dominuje Ameryka Północna, najszybszy wzrost notuje region Azji i Pacyfiku – sygnalizując coraz szerszy dostęp do technologii, szczególnie wśród małych i średnich przedsiębiorstw.
Obietnice HaaS
Model Hardware-as-a-Service przyciąga przedsiębiorstwa szeregiem konkretnych korzyści. Jedną z najważniejszych jest możliwość przekształcenia wydatków inwestycyjnych (CAPEX) w operacyjne (OPEX), co zwiększa elastyczność finansową. Zamiast ponosić wysokie koszty zakupu sprzętu, firmy płacą stałą opłatę subskrypcyjną, co znacząco poprawia ich płynność. Nie dziwi więc, że aż 66% organizacji preferuje modele finansowania oparte właśnie na OPEX.
Kolejną zaletą jest skalowalność oraz dostęp do najnowszych technologii. Przedsiębiorstwa mogą elastycznie zwiększać lub zmniejszać liczbę urządzeń w zależności od aktualnych potrzeb, a dostawcy HaaS dbają o regularne odświeżanie sprzętu. Dzięki temu firmy minimalizują ryzyko pracy na przestarzałych rozwiązaniach.
HaaS upraszcza także zarządzanie infrastrukturą IT. Obowiązki związane z instalacją, konserwacją, naprawami czy aktualizacjami przejmuje dostawca, co znacząco odciąża wewnętrzne zespoły techniczne.
Nie bez znaczenia jest również wpływ tego modelu na bezpieczeństwo i zgodność z regulacjami. Regularnie aktualizowany, zarządzany sprzęt pozwala lepiej chronić dane i wspiera spełnianie wymogów prawnych.
Na koniec warto wspomnieć o aspekcie zrównoważonego rozwoju. Dostawcy HaaS coraz częściej biorą odpowiedzialność za recykling lub ponowne wykorzystanie sprzętu, wspierając tym samym idee gospodarki cyrkularnej.
Druga strona medalu: ryzyka i wyzwania
Choć model HaaS oferuje wiele korzyści, wiąże się również z istotnymi ryzykami, które firmy powinny uwzględnić przed podjęciem decyzji o jego wdrożeniu.
Jednym z kluczowych wyzwań jest całkowity koszt posiadania (TCO). Choć miesięczne opłaty subskrypcyjne mogą wydawać się korzystne, w dłuższej perspektywie korzystanie z HaaS może okazać się droższe niż tradycyjny zakup sprzętu, zwłaszcza jeśli urządzenia są wykorzystywane przez wiele lat. Dlatego niezbędna jest szczegółowa analiza TCO, uwzględniająca wszystkie opłaty i warunki finansowe.
Kolejnym problemem mogą być pułapki kontraktowe. Długoterminowe umowy mogą prowadzić do silnego uzależnienia od dostawcy, czyli tzw. vendor lock-in. Koszty wcześniejszego zerwania kontraktu bywają wysokie, a w zapisach umowy mogą się kryć niekorzystne klauzule, które ujawniają się dopiero w praktyce.
Istotne są również kwestie związane z bezpieczeństwem danych i prywatnością. Przekazanie infrastruktury oraz danych zewnętrznemu dostawcy zawsze rodzi pytania o poziom zabezpieczeń i zgodność z regulacjami, takimi jak RODO. Kluczowe jest zatem zrozumienie, jakie środki ochrony stosuje dostawca i w jaki sposób dba o zgodność z przepisami.
Model HaaS może też oznaczać pewne ograniczenia w zakresie personalizacji i kontroli. Standardowe konfiguracje oferowane przez dostawców nie zawsze odpowiadają indywidualnym potrzebom firm, co może utrudniać dostosowanie sprzętu do specyfiki działania organizacji.
Ostatecznie skuteczność wdrożenia HaaS zależy od dojrzałości samego dostawcy oraz jakości zawartej umowy. Wybór nieodpowiedniego partnera lub zbyt powierzchowna analiza kontraktu mogą prowadzić do kosztownych problemów i rozczarowań.
HaaS w praktyce: więcej niż leasing?
Wiodący producenci, tacy jak Dell (APEX PCaaS), HP (DaaS) czy Lenovo (TruScale DaaS), oferują dziś zaawansowane rozwiązania, które łączą sprzęt z pełnym zarządzaniem cyklem życia, wsparciem technicznym i komponentem analitycznym. Takie dojrzałe modele DaaS i PCaaS wykraczają daleko poza klasyczny leasing – ich istotą jest zintegrowane podejście, w którym usługa jest równie ważna jak sam sprzęt.
Model HaaS znajduje zastosowanie w wielu branżach. W sektorze IT i telekomunikacji pomaga w optymalizacji infrastruktury, w ochronie zdrowia umożliwia dostęp do nowoczesnego sprzętu medycznego, a w edukacji wspiera cyfrowe narzędzia nauczania. W przemyśle wykorzystywany jest w inteligentnych fabrykach, natomiast w handlu detalicznym sprawdza się jako baza dla systemów POS.
Doświadczenia firm korzystających z HaaS są jednak zróżnicowane. Wiele z nich wskazuje na wymierne korzyści – oszczędności, lepsze zarządzanie zasobami IT czy uproszczenie operacji. Zdarzają się jednak także negatywne opinie. Część klientów sygnalizuje poczucie „uwięzienia” w sztywnych kontraktach, niejasne warunki umów, rozczarowanie ograniczonym zakresem usług – szczególnie tam, gdzie HaaS okazuje się być jedynie klasycznym leasingiem w nowym opakowaniu – oraz problemy z wydajnością dostarczanego sprzętu.
Wpływ nowych technologii
Model Hardware-as-a-Service nieustannie ewoluuje pod wpływem dynamicznego rozwoju takich technologii jak Internet Rzeczy (IoT), Edge Computing czy sztuczna inteligencja (AI).
Rozwiązania IoT generują rosnące zapotrzebowanie na różnorodne urządzenia, a HaaS pozwala firmom elastycznie wdrażać ten sprzęt bez konieczności dużych inwestycji początkowych. W przypadku Edge Computingu kluczowa staje się niezawodna infrastruktura brzegowa, którą HaaS może dostarczać w sposób skalowalny i szybki. Z kolei rozwój AI nie tylko zwiększa popyt na wysokowydajny sprzęt, ale też może zrewolucjonizować sam model HaaS – na przykład poprzez zastosowanie predykcyjnego utrzymania sprzętu czy personalizację ofert w oparciu o analizę danych.
Dzięki temu HaaS staje się jednym z filarów cyfrowej transformacji. Ułatwia firmom pracę w modelach zdalnym i hybrydowym, umożliwia sprawną integrację z chmurą i zapewnia dostęp do nowoczesnych rozwiązań przy zachowaniu elastyczności finansowej.
Globalny trend czy marketingowa etykieta?
Za tym, że HaaS jest realnym trendem rynkowym, przemawia kilka istotnych argumentów: mocne dane o wzroście rynku, widoczne zaangażowanie globalnych producentów, ewolucja samego modelu oraz rosnąca popularność subskrypcyjnego podejścia do pozyskiwania technologii. Model ten odpowiada na rzeczywiste potrzeby biznesu – szczególnie w zakresie elastyczności, szybkości wdrożeń i odciążenia działów IT.
Z drugiej strony nie brakuje wątpliwości. Wśród zastrzeżeń pojawiają się obawy o wyższy całkowity koszt posiadania (TCO) w dłuższym okresie, ryzyko pułapek kontraktowych i vendor lock-in, kwestie bezpieczeństwa danych czy ograniczenia w zakresie personalizacji. Często też okazuje się, że pod hasłem HaaS kryje się niewiele więcej niż klasyczny leasing w nowym opakowaniu.
Rzeczywiście wartościowy HaaS – zazwyczaj funkcjonujący jako Device-as-a-Service (DaaS) lub PC-as-a-Service (PCaaS) – obejmuje znacznie więcej niż samo udostępnienie sprzętu. To m.in. zarządzanie pełnym cyklem życia urządzeń, proaktywne wsparcie techniczne, analityka użytkowania i automatyzacja procesów. To właśnie te elementy sprawiają, że HaaS staje się rozwiązaniem transformacyjnym, a nie tylko finansową alternatywą.
Model HaaS może być świetnym wyborem dla firm, które chcą uniknąć wysokich kosztów początkowych, potrzebują skalowalności i szybkiego dostępu do nowoczesnych technologii, a także dążą do odciążenia wewnętrznych zasobów IT. Z kolei w przypadku stabilnych potrzeb sprzętowych, długiego cyklu życia urządzeń lub konieczności pełnej kontroli, bardziej opłacalny może okazać się zakup lub tradycyjny leasing.
Podsumowując, Hardware-as-a-Service to realny trend, który – szczególnie w swoich dojrzałych formach – może skutecznie wspierać cyfrową transformację firm. Jednak sukces jego wdrożenia zależy przede wszystkim od świadomej analizy potrzeb, jakości oferty oraz doboru odpowiedniego partnera. Im bardziej kompleksowy zakres usług, tym większa szansa, że HaaS rzeczywiście stanie się narzędziem rozwoju, a nie źródłem problemów.
HP, jeden z globalnych liderów rynku PC, obniżył prognozę rocznego zysku, sygnalizując rosnące trudności w segmencie, który jeszcze niedawno uchodził za beneficjenta pandemicznej transformacji cyfrowej. Powodem są m.in. presja inflacyjna, niepewność wokół ceł oraz wciąż niestabilne otoczenie gospodarcze – czynniki, które coraz wyraźniej studzą oczekiwania branży.
Nowa prognoza zysku HP na rok fiskalny 2025 (3,00–3,30 USD na akcję) jest zauważalnie niższa od poprzednich oczekiwań (3,45–3,75 USD) i konsensusu analityków (3,49 USD). Po ogłoszeniu wyników, kurs akcji spółki zanurkował o 14% w handlu posesyjnym – największy spadek od miesięcy.
Na pierwszy rzut oka nie wygląda to na kryzys – w drugim kwartale sprzedaż komputerów HP wzrosła o 7% r/r. Jednak niższy zysk (71 centów na akcję wobec oczekiwanych 80 centów) oraz spadek przychodów w dziale drukarek (-4%) pokazują, że marże pozostają pod presją.
Na te wyniki silnie wpływa czynnik geopolityczny. Cła na import z Chin i związane z nimi koszty zmuszają HP do przyspieszenia relokacji produkcji – do Wietnamu, Meksyku czy USA. Proces ten wymaga inwestycji, które w krótkim okresie obciążają wyniki, choć długofalowo mogą zwiększyć odporność operacyjną firmy.
Z perspektywy całej branży sygnały płynące z HP nie są odosobnione. Dane IDC z maja wskazują, że choć rynek PC nieco odbił się w pierwszej połowie 2025 roku, to dalszy wzrost pozostaje zagrożony m.in. przez wahania kursów walut, słabnący popyt konsumencki i niestabilność regulacyjną.
Z punktu widzenia kanału IT, malejące marże i rosnące koszty w łańcuchu dostaw mogą ograniczać agresywność rabatową producentów, a także wpływać na dostępność konkretnych konfiguracji sprzętowych. Dla integratorów i resellerów oznacza to konieczność większej elastyczności oraz gotowości do szybszych rotacji oferty.
Wnioski? HP nadal pozostaje graczem o silnej pozycji, ale jego wyniki sygnalizują, że entuzjazm wokół odrodzenia rynku PC może być przedwczesny. Dla całej branży to przypomnienie, że transformacja kosztuje – zwłaszcza gdy polityka handlowa komplikuje łańcuchy dostaw szybciej, niż da się je przebudować.
Rynek PC w pierwszym kwartale 2025 roku odnotował wyraźne odbicie: według danych IDC globalne dostawy wzrosły o 4,9% r/r, osiągając 63,2 mln sztuk. To pierwszy znaczący sygnał ożywienia po spowolnieniu, które trwało od drugiej połowy 2022 r., kiedy popyt konsumencki osłabł, a firmy zaczęły wstrzymywać modernizacje sprzętu. Jednak za tym wzrostem kryją się nie tylko czynniki popytowe, ale także działania prewencyjne ze strony producentów i sprzedawców.
Wzrost dostaw w Q1 to częściowo efekt „przyspieszonych zakupów” – producenci i odbiorcy końcowi przyspieszyli zamówienia, by uprzedzić nowe amerykańskie cła na elektronikę, których pierwsza runda zacznie obowiązywać w kolejnych kwartałach. W praktyce oznacza to, że część sprzedaży z późniejszych miesięcy została sztucznie przesunięta na początek roku. W ten sposób sektor IT przygotowuje się na potencjalne turbulencje związane z wojną handlową USA–Chiny i inflacyjnym wpływem wyższych kosztów importu.
Trzy siły kształtujące popyt
Pomimo zewnętrznych zagrożeń, fundamenty popytu pozostają relatywnie silne. Po pierwsze, zbliża się koniec wsparcia dla systemu Windows 10 – co oznacza konieczność modernizacji firmowych flot PC. Po drugie, rośnie zainteresowanie tzw. komputerami z AI on-device, które wykorzystują lokalne modele sztucznej inteligencji (bez konieczności połączenia z chmurą), co może napędzać cykl wymiany sprzętu, szczególnie w sektorze premium. Po trzecie, nadal trwa odradzanie się segmentu biznesowego – wiele firm planuje inwestycje w sprzęt po okresie pandemicznej stagnacji.
Ryzyko przesunięcia popytu i presji cenowej
Choć obecne dane wyglądają optymistycznie, to druga połowa roku może przynieść ochłodzenie. Wprowadzenie nowych ceł importowych w USA, zapowiedzianych 2 kwietnia, wprowadza niepewność zarówno dla producentów, jak i dla klientów. IDC sygnalizuje, że firmy nie podejmują jeszcze drastycznych działań, ale już analizują możliwe scenariusze – od zmiany lokalizacji produkcji po renegocjacje kontraktów. Jednym z najbardziej prawdopodobnych skutków będzie jednak wzrost cen detalicznych, który może ograniczyć popyt – zwłaszcza w segmencie konsumenckim.
Co to oznacza dla rynku?
Krótkoterminowo sektor PC może jeszcze zyskać na fali modernizacji i zmian regulacyjnych. Ale strukturalnie rynek wchodzi w nową fazę – bardziej złożoną, nieprzewidywalną i zależną od geopolityki. Dotychczasowe cykle wymiany sprzętu były napędzane głównie przez potrzeby użytkowników i postęp technologiczny. Teraz istotną rolę zaczynają odgrywać czynniki zewnętrzne: inflacja, cła, relokacja łańcuchów dostaw.
Firmy z branży IT muszą pogodzić się z większą zmiennością – planowanie produkcji i inwestycji w 2025 r. będzie wymagało większej elastyczności niż w latach poprzednich. W dłuższej perspektywie zwycięzcami będą ci, którzy potrafią szybko przystosować swoje modele operacyjne do nowego krajobrazu – zarówno technologicznie, jak i logistycznie.
Wzrost w Q1 to dobry znak, ale niekoniecznie trwały trend. Kluczowe będzie to, jak rynek zareaguje na realny wpływ ceł i czy rzeczywiście pojawi się nowy cykl zakupowy oparty na potrzebie AI-ready hardware’u. Jeśli tak, to rok 2025 może zakończyć się wzrostem. Jeśli nie – Q1 może okazać się tylko chwilowym skokiem przed korektą.
HP ogłosiło plan redukcji zatrudnienia o 2000 miejsc pracy na całym świecie, mający na celu zaoszczędzenie 300 milionów dolarów do końca roku podatkowego 2025. Jest to kontynuacja restrukturyzacji rozpoczętej w listopadzie 2022 roku, kiedy to firma zapowiedziała zwolnienie 7000 pracowników w ramach programu „Future Now”. Łącznie, od początku tego procesu, HP planuje zredukować zatrudnienie o 9000 osób, co stanowi znaczącą część globalnej siły roboczej firmy.
Obecnie HP zatrudnia około 58 000 pracowników w 59 krajach. Szczegóły dotyczące geograficznego rozmieszczenia planowanych zwolnień nie zostały ujawnione, a ich realizacja będzie zależna od lokalnych przepisów i konsultacji z przedstawicielami pracowników.
Decyzja o redukcji zatrudnienia została ogłoszona po opublikowaniu wyników finansowych za pierwszy kwartał, które przewyższyły oczekiwania analityków. HP odnotowało wzrost przychodów o 2,4% do 13,5 miliarda dolarów, głównie dzięki 25-procentowemu wzrostowi sprzedaży na rynku komputerów osobistych, napędzanemu rosnącym popytem na komputery z funkcjami sztucznej inteligencji. Jednak zysk netto spadł do 565 milionów dolarów z 622 milionów dolarów rok wcześniej.
Pomimo pozytywnych wyników, HP przygotowuje się na potencjalne wyzwania związane z planowanymi przez administrację prezydenta Trumpa cłami importowymi, które mogą wpłynąć na koszty operacyjne firmy. W odpowiedzi na te zagrożenia, HP intensyfikuje działania mające na celu dywersyfikację łańcucha dostaw, planując, aby do końca roku fiskalnego 2025 ponad 90% produktów sprzedawanych w Ameryce Północnej było produkowanych poza Chinami.
Fala zwolnień nie jest odosobniona w branży technologicznej. Od początku 2025 roku ponad 100 firm technologicznych, głównie ze Stanów Zjednoczonych, zwolniło łącznie co najmniej 29 537 pracowników. Wśród nich są takie korporacje jak Meta, która zwolniła 3600 pracowników, oraz Intel, który pożegnał się z 15 000 pracowników.
W Polsce również odczuwalne są skutki globalnych trendów. Przykładem jest firma Intel, która ogłosiła zwolnienia w swoim centrum badawczo-rozwojowym w Gdańsku, będące częścią globalnej redukcji zatrudnienia.
Pomimo tych wyzwań, HP kontynuuje inwestycje w rozwój nowych technologii. Niedawno firma wprowadziła na rynek nową linię laptopów EliteBook 2025, które oferują zaawansowane funkcje oparte na sztucznej inteligencji, mające na celu zwiększenie wydajności i wsparcie dla pracy hybrydowej.
Redukcja zatrudnienia w HP oraz innych gigantach technologicznych podkreśla dynamicznie zmieniający się krajobraz branży IT. Firmy muszą dostosowywać się do nowych realiów rynkowych, inwestując w innowacje i jednocześnie optymalizując koszty operacyjne, aby utrzymać konkurencyjność w obliczu globalnych wyzwań.
HP przejmie aktywa firmy Humane za 116 milionów dolarów – poinformował startup. W ramach transakcji gigant technologiczny zyska dostęp do platformy Cosmos zasilanej sztuczną inteligencją oraz ponad 300 patentów i zgłoszeń patentowych należących do Humane. To strategiczny krok w kierunku przekształcenia HP w bardziej doświadczalną firmę technologiczną, która chce rozwijać nową generację inteligentnych urządzeń.
AI Pin – innowacja, która nie podbiła rynku
Humane w listopadzie 2023 roku zaprezentowało swój flagowy produkt – AI Pin. Urządzenie wycenione na 699 dolarów miało zrewolucjonizować sposób interakcji z technologią, zastępując tradycyjne smartfony. Wyposażone w GPT-4 od OpenAI, działało na komendy głosowe i mogło wyświetlać informacje na dłoni użytkownika dzięki miniaturowemu projektorowi laserowemu.
Mimo ambitnych założeń, produkt nie zdobył uznania konsumentów. AI Pin nie oferował funkcjonalności, których nie posiadałyby współczesne smartfony, a jego używanie wymagało subskrypcji za 24 dolary miesięcznie. Ostatecznie, urządzenie nie zdołało przekonać rynku i jego produkcja została zakończona.
Co dalej z technologią Humane?
Przejęcie przez HP obejmuje nie tylko samą technologię AI Pin, ale przede wszystkim platformę Cosmos oraz prawa do licznych patentów Humane. HP zamierza wykorzystać te zasoby, aby stworzyć inteligentny ekosystem obejmujący urządzenia od komputerów PC AI po inteligentne drukarki oraz połączone sale konferencyjne.
Jak podkreślił Tuan Tran, prezes ds. technologii i innowacji w HP, inwestycja ma na celu przyspieszenie rozwoju nowej generacji urządzeń, które bezproblemowo będą organizować żądania sztucznej inteligencji zarówno lokalnie, jak i w chmurze.
Koniec AI Pin – co to oznacza dla użytkowników?
Od 28 lutego 2025 roku urządzenia AI Pin staną się bezużyteczne, gdyż utracą dostęp do serwerów Humane. Jest to efektem zakończenia wsparcia technicznego i przeniesienia infrastruktury do HP. Użytkownicy AI Pin muszą przygotować się na wyłączenie urządzeń i brak dalszego wsparcia.
Czy HP odniesie sukces tam, gdzie Humane się nie udało?
Przejęcie aktywów Humane pokazuje determinację HP w dążeniu do przodowania w dziedzinie sztucznej inteligencji. Kluczowym wyzwaniem będzie jednak nie tylko integracja technologii Cosmos z istniejącymi produktami, ale także stworzenie realnej wartości dla użytkowników, która wykracza poza to, co obecnie oferują smartfony i inne inteligentne urządzenia.
HP ostrzega przed czterema groźnymi lukami w sterowniku Universal Print Driver Series (PCL 6 i PostScript). Wady dotyczą bibliotek libjpg, libpng, zlib i OpenSSL, a ich wykorzystanie może prowadzić do poważnych zagrożeń dla użytkowników drukarek HP.
Poważne zagrożenia dla użytkowników
Trzy z czterech luk bezpieczeństwa osiągnęły ocenę 9,8 w skali CVSS, co oznacza najwyższy poziom krytyczności. Obejmują one:
CVE-2017-12652 (libpng) oraz CVE-2022-2068 (OpenSSL) – umożliwiają wykonanie złośliwego kodu, co potencjalnie daje cyberprzestępcom pełną kontrolę nad urządzeniem.
CVE-2023-45853 (zlib) – może prowadzić do wycieku danych z drukarki. Czwarta luka, CVE-2020-14152, choć nieco mniej poważna (CVSS 7,1), może powodować odmowę usługi (DoS), uniemożliwiając korzystanie z drukarki.
Które urządzenia są zagrożone?
Universal Print Driver Series to popularny sterownik stosowany w wielu modelach drukarek HP, w tym:
HP Business Inkjet
HP LaserJet
HP OfficeJet
Niektóre modele drukarek Samsung
Jeśli posiadasz drukarkę biurową HP, istnieje duże prawdopodobieństwo, że używasz podatnego na ataki sterownika.
Jak się zabezpieczyć?
HP zaleca natychmiastową aktualizację do wersji 7.3.0.25919, która usuwa wszystkie wykryte luki. Nową wersję sterownika można pobrać ze strony HP.
Po instalacji ważne jest także ręczne usunięcie starszych wersji sterownika, gdyż system nie wykonuje tego automatycznie. Administratorzy powinni sprawdzić i usunąć stare wpisy, aby zapewnić pełne bezpieczeństwo środowiska druku.
Nie zwlekaj z aktualizacją – zaniedbanie może narazić firmę na poważne konsekwencje bezpieczeństwa.
Sztuczna inteligencja i jej rola w biznesie były wiodącym tematem zakończonej 29 listopada 2024 r. XIX edycji Advatech Forum. Od lat jest to jedno z najważniejszych wydarzeń, gdzie uczestnicy nie tylko mogą wymienić się doświadczeniami, ale także poznać najnowsze i najważniejsze trendy w rozwoju technologii informatycznych. Tym razem w warszawskim hotelu Arche zebrało się ponad 300 przedstawicieli działów IT z praktycznie wszystkich branż polskiej gospodarki oraz wielu partnerów technologicznych światowych dostawców technologii.
Uroczystą galę otworzył Jacek Szubert, Założyciel i Prezes zarządu firmy Advatech, witając jednocześnie zgromadzonych gości. Pierwszą konferencyjną część poprowadził Dyrektor rozwoju, marketingu i HR, Norbert Tokłowicz, który przeprowadził bardzo interesujące rozmowy o rozwoju sztucznej inteligencji i jej praktycznych zastosowaniach w biznesie z przedstawicielami światowych potentatów IT.
Jacek Szubert, Prezes zarządu, Advatech / źródło: AdvatechNorbert Tokłowicz, Dyrektor rozwoju, marketingu i HR, Advatech / źródło: Advatech
Prezes zarządu Dell Technologies, Dariusz Piotrowski, zaprezentował pogląd, że obserwowany gwałtowny rozwój AI to już nie kolejny przełom czy zmiana w technologii, ale autentyczna rewolucja – AI przestało być tylko narzędziem. W dobrze zdefiniowanych rozwiązaniach branżowych z obszaru produkcji, automatyzacji czy Predictive Analytics, Dell intensywnie wdraża nowe funkcjonalności AI. Moduł Vision Matching, wspierany sztuczną inteligencją, na bieżąco monitoruje produkcję gniazdową tak, aby na jak najwcześniejszym etapie produkcji wykryć ewentualne braki. AI sprawdza się także w prognozowaniu sprzedaży.
„Teraz robi się to dokładniej niż kiedykolwiek. Dokładność prognozowania jest rewelacyjna.”
powiedział Dariusz Piotrowski, Prezes zarządu Dell Technologies
Przy tak szerokiej gamie produktów oferowanych przez Dell w dziale zajmującym się zarządzaniem dokumentacją i instrukcjami dla użytkowników pozostało nie więcej niż 10% pracowników – ich zadania skutecznie przejęła sztuczna inteligencja. Dell Technologies stawia między innymi na rozwój serwerów AI, AI Defined Storage oraz PC AI, czyli komputerów osobistych optymalizowanych do korzystania z AI. Dell w pełni rozumie znaczenie danych dla rozwoju i wykorzystania AI, stąd duży nacisk na rozwój Data LakeHouse, łączących technologie Data Warehouse z Data Lake.
Dariusz Piotrowski, Prezes zarządu, Dell Technologies / źródło: Advatech
Drugi z gości, Marcin Reczyński – Country Manager Arrow ECS, skupił swoją uwagę na różnicach pomiędzy Personal AI a Enterprise AI. Już od dłuższego czasu pracownicy Arrow wykorzystują w pracy moduł Copilot na platformie ArrowSphere. Natomiast, w zakresie Enterprise AI Arrow używa nowych funkcjonalności do automatyzacji analiz danych oraz zachowań ludzkich. Ten drugi obszar jest również istotny dla cyberbezpieczeństwa – AI jest wykorzystywana do analizy zachowań użytkowników i przewidywania zagrożeń, jeśli coś odbiega od standardowego wzorca.
Marcin Reczyński – Country Manager Arrow ECS / źródło: Advatech
Zdaniem Marcina Reczyńskiego AI jest najintensywniej wykorzystywana w sektorze bankowości i ubezpieczeń. To właśnie tam służy do analizy ogromnej liczby dokumentów, przeszukiwania rozległych baz danych oraz analizy zachowań klientów na potrzeby marketingu. Człowiek natomiast przejmuje zadania wymagające kreatywności, zamiast zajmować się żmudnym analizowaniem danych.
AI wspiera także działania na rzecz ochrony środowiska.
„W Szwecji i Norwegii AI analizuje wykorzystanie energii elektrycznej w biurowcach. W hybrydowym modelu pracy zdarza się, że są oświetlane, ogrzewane lub chłodzone puste miejsca pracy. Jest to obszar, gdzie można wygenerować olbrzymie oszczędności.”
mówił Marcin Reczyński z Arrow ECS podczas Advatech Forum 2024
Można także na bieżąco analizować ceny dostawców tak, aby wybrać rozwiązania optymalne kosztowo.
Piotr Kraś, Core Solution Architect w VMware by Broadcom / źródło: Advatech
Piotr Kraś, Core Solution Architect w VMware by Broadcom wskazał na niebezpieczeństwa związane z powszechnym dostępem do AI w firmach – to oznacza, że w internecie mogą się znaleźć poufne dane biznesowe, dlatego VMware, w ramach strategicznej współpracy z Nvidią, rozwija produkty klasy Private AI do analizy danych i predykcji, które można zainstalować na serwerach dowolnego producenta. AI wspiera także systemy VMware do transkrypcji i podsumowania rozmów w call-center. Dzięki analizie zgłaszanych przez klientów problemów firma może skutecznie określić działania, które pozwolą zminimalizować ich liczbę. Podczas rozmowy Kraś podał przykład wykorzystania AI w Warszawie, gdzie technologia ta odpowiada za zarządzanie i sterowanie siecią ciepłowniczą oraz energetyczną. Dzięki stałym pomiarom przepływów oraz obciążeń sieci można sprawnie planować remonty. W ramach Predictive Maintenance, AI analizuje obrazy z dronów latających nad rurociągami lub liniami przesyłowymi, co pozwala na wykrycie krytycznych miejsc. Dzięki temu, ekipy remontowe są odpowiednio przygotowane, mają konkretne zadania i niezbędne wyposażenie.
Zbigniew Mądry, Wiceprezes ds. operacyjnych w AB S.A. / źródło: Advatech
Nieco mniej entuzjastyczne, ale za to bardzo rozważne podejście do AI zaprezentował Zbigniew Mądry, Wiceprezes ds. operacyjnych w AB S.A. Uważa on, że AI jest rewolucją, ale wymagającą ostrożności i uwagi. Biznesowa AI wymaga żmudnego wdrażania, przygotowania danych, sprzętu, mocy obliczeniowej oraz aplikacji, które przekażą człowiekowi niezbędne informacje do podejmowania decyzji.
Zbigniew Mądry opowiedział o wykorzystaniu AI w AB. Algorytmy AI bardzo szybko podpowiadają, w jaki sposób optymalizować stany magazynowe, jak zoptymalizować magazyn wysokiego składowania czy magazyn kompletacyjny. Mądry zaznaczył, że AI uratowała firmę przed niepotrzebną inwestycją – analiza wymiarów produktów i ich rozmieszczenia pozwoliła zaoszczędzić 10% powierzchni magazynowej. Zainstalowane oprogramowanie, dzięki płynnej analizie obrazu z kamer w magazynach, wykrywa niepoprawne ułożenie palet, co zapobiega wielu kosztownym przestojom, gdyż źle włożona paleta może stanowić zagrożenie dla ludzi, a także zablokować pracę magazynu. Wsparcie ze strony AI pozwala na automatyzację procesu sprzedaży i pakowania. Już teraz 85% transakcji obsługują automaty.
„W AB sztuczna inteligencja stała się po prostu narzędziem do dynamicznego zarządzania biznesem.”
ocenił Zbigniew Mądry, AB S.A.
Arkadiusz Możdżeń, Wiceprezes zarządu ds. operacyjnych w firmie S4E / źródło: Advatech
Arkadiusz Możdżeń, Wiceprezes zarządu ds. operacyjnych w firmie S4E, zwrócił uwagę na fakt, że aż 29% firm wie, że pracownicy korzystają z AI, ale nie ma kontroli nad tym, w jaki sposób to robią i jakie dane przesyłają poza firmę. Takie nieautoryzowane użycie AI, czyli tzw. Shadow AI, już teraz stanowi źródło licznych problemów w organizacjach. Problem nie dotyczy wyłącznie poufnych danych biznesowych czy danych klientów przekazywanych wbrew RODO, ale także praw autorskich do kodu aplikacji tworzonych w firmie. W Grupie Also, do której należy S4E, pracownicy korzystający z Microsoft Copilot są szkoleni w taki sposób, aby nie musieli szukać narzędzi na zewnątrz. Podczas szkoleń przedstawia się im potencjalne zagrożenia i buduje świadomość znaczenia danych.
Jakub Madej, Technology Cloud Director Public & Enterprise, Oracle i Maciej Tomkiewicz, Senior Technology & Software Sales Manager, Oracle / źródło: Advatech
Podczas Advatech Forum 2024, firmę Oracle reprezentowali Jakub Madej, Technology Cloud Director Public & Enterprise oraz Maciej Tomkiewicz, Senior Technology & Software Sales Manager. Ich wystąpienie ukazało niezwykle interesującą strategię, jaką firma Oracle przyjęła w obszarze AI. Oracle w pełni koncentruje się na integracji i synchronizacji danych, które stanowią klucz do skutecznego wdrożenia AI. W konsekwencji, w Database 23ai wprowadzono ponad 300 modyfikacji, ułatwiających tworzenie nowych aplikacji na podstawie zgromadzonych danych, przyspieszających ich przeszukiwanie (co jest szczególnie przydatne przy budowie chatbotów) oraz podnoszących poziom bezpieczeństwa.
„Nasza koncepcja polega na tym, aby nic nie burzyć, a wykorzystać wszystkie zgromadzone dotychczas dane. Wysiłek powinien zostać poświęcony na synchronizację i integrację danych pochodzących z różnych źródeł, ze świata on-premise i świata chmurowego, bez względu na dostawcę technologii.”
powiedział Maciej Tomkiewicz z firmy Oracle
Ponieważ AI wymaga olbrzymiej mocy obliczeniowej, Oracle już teraz przygotował superkomputer do trenowania modeli danych z 65 tys. procesorów GPU do wykorzystania, a w Teksasie powstaje super region AI zasilany własnymi małymi reaktorami jądrowymi.
Rozwiązania Oracle Cloud Infrastructure oferują najwyższy poziom bezpieczeństwa, ponieważ infrastruktura jest w pełni oddzielona od warstwy wirtualizacji. Oznacza to, że atak na pojedynczy serwer nie rozprzestrzenia się na inne maszyny. Oracle, jako jedyna firma, ma w swojej ofercie zarówno chmurę publiczną, jak i suwerenne regiony zgodne z restrykcjami UE, zapewniające pełną fizyczną separację od pozostałej infrastruktury oraz obsługiwane wyłącznie przez firmy rezydujące w UE. Dodatkowo, oferta obejmuje rozwiązania Cloud@Customer z Private AI oraz duże wdrożenia w formie dedykowanych regionów, gdzie aktualna zawartość chmury publicznej może zostać umieszczona w szafach rackowych i wdrożona w centrum danych klienta
Debata Advatech Forum 2024 / źródło: Advatech
W drugiej części Advatech Forum 2024 zastanawiano się nad zmianami, jakie technologia AI wnosi w naszą rzeczywistość, życie i biznes. Debatę prowadzili Jacek Konaszczuk, Kierownik działu ESM w Advatech oraz Daniel Wysocki, Kierownik działu cyberbezpieczeństwa w Advatech. Ich rozmówcami byli: – Serweryn Jodłowski, Principal Solutions Engineer w SentinelOne; Bartłomiej Cholewa, Teritory Manager w Ivanti; Rafe Pfitzman, Director of Strategic Alliances w Device42; Piotr Mazurek, POLY Solutions Sales Engineer w HP; Robert Lachowiecki, Country Manager w HPE Aruba Networking; Piotr Kościelny, Midmarket Team Leader w Lenovo oraz Leonid Venglinski, Principal Sales Engineer w firmie Veritas Technology.
Główne wątki rozmowy skupiały się wokół spojrzenia na AI z perspektywy różnych technologii, relacji pomiędzy człowiekiem a sztuczną inteligencją, autonomią robotów, szczególnie w zastosowaniach wojskowych oraz rolą AI w cyberbezpieczeństwie. Nie pominięto także problemów związanych z wykorzystaniem AI przez cyberprzestępców.
„Już teraz widać, że technologia DeepFake wpływa na opinię publiczną, a algorytmy AI są używane w ukierunkowanych atakach phishingowych, co zapewnia im większą skuteczność.”
powiedział Serweryn Jodłowski z SentinelOne
Na szczęście istnieją także odpowiednie mechanizmy i sposoby minimalizowania ryzyka – nie wolno klikać w podejrzane linki, należy korzystać z przeglądarki w trybie incognito, dane powinny być szyfrowane, hasła silne, a uwierzytelnianie dwustopniowe. Istnieje również nadzieja, że regulacje prawne, szczególnie Unii Europejskiej, pomogą w walce z cyberprzestępcami wspomaganymi AI.
Rozmówcy biorący udział w debacie zauważyli także, że AI może poprawić jakość komunikacji międzyludzkiej.
„Sztuczna inteligencja jest już obecna w naszych smartfonach, a także w urządzeniach do wideokonferencji. Nasz Director AI to nic innego jak AI wykorzystywana do kadrowania obrazu, tak aby uczestnik prezentował się w jak najlepszym świetle i ujęciu. Z kolei Noise Block AI eliminuje zbędne dźwięki, pozostawiając wyłącznie ludzką mowę.”
opowiadał Piotr Mazurek z POLY Solutions podczas Advatech Forum 2024
„AI ma stanowić odpowiedź i wsparcie w obliczu rosnącej złożoności środowiska, a nie zastępować człowieka. Jej zadaniem jest odciążenie działów IT, aby mogły stać się partnerem dla biznesu.”
ocenił Robert Lachowiecki z Aruba Networking
Podobną postawę Human-Centric prezentuje Lenovo. Rozwój sztucznej inteligencji powinien być proekologiczny, ukierunkowany na człowieka i jego dobrostan.
„Lenovo kładzie duży nacisk na to, aby infrastruktura była projektowana w sposób odpowiedzialny i zrównoważony. Nasza firma buduje serwerownie w całości chłodzone cieczą, a ogrzany w ten sposób nośnik jest wykorzystywany do obiektów użyteczności publicznej. Sądzę, że równie cenne było opracowanie systemu Alzheimer Intelligence, który w realny sposób wspiera osoby chore na demencję i ich opiekunów.”
powiedział Piotr Kościelny z Lenovo
Rozmówcy zgodnie podkreślili, że AI w działach IT już teraz przynosi konkretne i bardzo wymierne efekty.
„AI jest bardzo skuteczna – wspiera w rutynowych działaniach, automatyzuje i skraca czas dostarczania usług. Może także optymalizować kod, prowadzić optymalny routing albo klasyfikować incydenty bezpieczeństwa. AI pomaga nam także w pisaniu artykułów do baz wiedzy oraz w optymalizacji procesów ITIL.”
zauważył Bartłomiej Cholewa z Ivanti
Podczas panelu rozmawiano również o zastosowaniu AI w segmencie rozwiązań ITSM/ITAM. Aktualnie powiązanie tych systemów jest kluczowe, tak jak synchronizacja laptopów, desktopów, smartfonów. Najważniejsze jest dostarczenie rozwiązań prostych w użytkowaniu, które pomogą podjąć świadome i dobre decyzje. Device42 oferuje takie rozwiązanie – mapowanie zależności aplikacji, dzięki któremu narzędzia są ze sobą powiązane i efektywnie współpracują. Eksperci wskazali, że wpływ AI na zarządzanie będzie coraz większy. To od nas zależy, jak głęboko i w jakim stopniu AI zostanie zintegrowana ze strukturą oraz procesami firmy – podkreślono podczas debaty. Uczestnicy podkreślili także, że w przypadku autonomicznych samochodów całkowite wyeliminowanie człowieka nie jest jednak możliwe – nadal musi on podejmować niektóre decyzje
Rafe Pfitzman z Device42 podkreślił, że wdrażanie AI w firmowe struktury i procesy powinno być świadome i dobrze przemyślane, choć presja ze strony otoczenia będzie silna.
„Widzimy szerokie pole do stosowania AI w segmencie rozwiązań ITSM/ITAM – aktualnie powiązanie tych systemów jest kluczowe. Mamy narzędzia do mapowania zależności aplikacji tak, aby były one ze sobą powiązane i zgodnie współpracowały. Chcemy dostarczać rozwiązania proste w użytkowaniu, które będą pomagać w podejmowaniu trafnych decyzji.”
Rafe Pfitzman z Device42
Wszyscy zgodzili się także z faktem, że już od dłuższego czasu widać ogromny apetyt na wdrażanie i użytkowanie AI w biznesie. Robert Lachowiecki z Aruba Networking zacytował wyniki badań, przypominając „że potrzeby firm w zakresie AI w kontekście Data Center będą rosły czterokrotnie co dwa lata, a w zakresie Connectivity i bezpieczeństwa – dziesięciokrotnie co dwa lata, a to rodzi zupełnie nowe wyzwania dla środowiska”. Wszyscy są świadomi, że firmy i organizacje, które nie zdecydują się na intensywne użytkowanie AI stracą swoją siłę i pozycję konkurencyjną, bo wyprzedzą ich ci, którzy już teraz stawiają na AI.
Leonid Venglinski z Veritas Technology nakreślił problem bezpieczeństwa ludzi i krajów w erze komputerów kwantowych. Już teraz część specjalistów zastanawia się nad konsekwencjami gwałtownego wzrostu mocy obliczeniowej maszyn zdolnych do przełamania zabezpieczeń infrastruktury klucza publicznego.
„Niestety, to już się dzieje i wszyscy muszą się na to przygotować – na każdym poziomie, na którym możemy podjąć działania w celu ochrony danych. Wiedza i umiejętności nadal będą cenione.”
podkreślił Leonid Venglinski z Veritas
Po zakończeniu części oficjalnej, w zdecydowanie swobodniejszej atmosferze, rozpoczęły się dyskusje w kuluarach. Podczas Advatech Forum 2024 przedstawiono, w jak ważnym momencie rozwoju technologii informatycznych się znajdujemy. Wspólnym mianownikiem wszystkich wystąpień było to, że tempo zmian narzuconych przez AI stale rośnie i coraz mocniej wpływa zarówno na biznes, jak i na życie większości ludzi.
Atmosferę rozluźniła i urozmaiciła muzyka zespołu Orion. Trio artystów z wyczuciem wpasowało się w nastrój wydarzenia, a rozmowy na tematy zarówno poważne, jak i mniej poważne, trwały do późnych godzin nocnych.
Środowy spadek akcji Dell i HP zwrócił uwagę na trudności rynku komputerów PC w erze AI. Dell zanotował spadek wartości akcji o 11%, co przełożyło się na utratę 11 miliardów dolarów z kapitalizacji rynkowej wynoszącej 99,5 miliarda dolarów. HP odnotował mniejszy, ale znaczący spadek o 5%, tracąc prawie 2 miliardy dolarów z kapitalizacji wynoszącej 37,68 miliarda dolarów.
Powodem spadków były prognozy kwartalnych przychodów i zysków obu firm, które nie sprostały oczekiwaniom analityków. Mimo że pandemia wywołała boom na rynku PC, obecny popyt osłabł, a komputery osobiste wspierane przez sztuczną inteligencję nie zdobyły jeszcze szerokiego uznania na rynku konsumenckim. Segmenty korporacyjne i edukacyjne wykazały jedynie umiarkowane zainteresowanie nowymi technologiami.
Zmiany technologiczne i ich wpływ na rynek
Przejście na Windows 11, które miało stymulować sprzedaż nowych komputerów, postępuje wolniej niż zakładano. HP spodziewa się, że większe efekty tej aktualizacji będą widoczne dopiero w 2025 roku.
Mimo to, Dell osiągnął imponujące wyniki w segmencie serwerów i sieci, notując wzrost przychodów o 58% dzięki rosnącemu popytowi na serwery wspierające rozwój sztucznej inteligencji w firmach chmurowych. W tym kontekście niektórzy analitycy podwyższyli swoje docelowe ceny akcji Dell i HP.
Wyzwania technologiczne i ograniczenia produkcyjne
Pomimo potencjalnych zysków, Dell i HP mogą napotkać problemy związane z wdrożeniem nowej generacji procesorów Nvidii, opartych na architekturze Blackwell. Opóźnienia w produkcji, wynikające z ograniczeń technologicznych w fabrykach TSMC, mogą wpłynąć na przychody Dell i obniżyć jego marże brutto.
Perspektywy
Na tle rosnącej konkurencji i niepewności rynkowych, wyceny akcji Dell i HP pozostają relatywnie atrakcyjne w porównaniu z liderami rynku, takimi jak Microsoft. Dell jest wyceniany na 15,51 razy prognozowane zyski, HP na 10,84, podczas gdy Microsoft na 30,94. Rozczarowująca adopcja technologii AI w komputerach osobistych oraz globalne wyzwania produkcyjne mogą jednak nadal wpływać na wyniki tych firm w najbliższej przyszłości.
Prognozy Dell i HP oraz reakcja rynku jasno pokazują, że rewolucja komputerów osobistych opartych na sztucznej inteligencji nie nastąpi tak szybko, jak wielu oczekiwało. Branża stoi przed dwoma wyzwaniami: koniecznością przekonania konsumentów i firm do wartości dodanej AI w codziennym użytkowaniu oraz zmierzeniem się z ograniczeniami technologii i produkcji, jak opóźnienia w dostawach chipów.
Firmy takie jak Dell, które silnie inwestują w segment serwerów AI, mogą skorzystać na rosnącym zapotrzebowaniu korporacyjnym, ale rynek komputerów konsumenckich wydaje się obecnie w stagnacji. Kluczową kwestią jest edukacja klientów i tworzenie realnej potrzeby aktualizacji sprzętu, co w erze spowolnionego cyklu odświeżania systemów, jak Windows 11, będzie zadaniem wymagającym strategicznego podejścia.
Ostatecznie, reakcja rynku odzwierciedla nie tylko bieżące wyniki finansowe, ale też sceptycyzm co do tego, czy AI stanie się dla PC równie przełomowa, jak wcześniej prognozowano. W krótkim okresie firmy muszą zmierzyć się z realistycznym wyznaczeniem celów, by odzyskać zaufanie inwestorów.
Rynek komputerów PC, po trudnym okresie spadków, wykazuje oznaki stabilizacji. Według najnowszych danych zebranych przez firmę analityczną IDC, w trzecim kwartale 2024 roku dostarczono na rynek 68,8 miliona komputerów stacjonarnych i laptopów. Jest to o 2,4 procent mniej niż w tym samym okresie w 2023 roku, gdy sprzedano 70,5 miliona urządzeń. Mimo to, rynek odnotował wzrost w porównaniu z drugim kwartałem bieżącego roku, kiedy dostawy wyniosły 64,9 miliona jednostek.
Czynniki wpływające na rynek
Choć w ujęciu rocznym rynek zanotował niewielki spadek, wynik ten należy oceniać w szerszym kontekście. Wzrost dostaw w drugim kwartale 2024 roku, napędzany wyższymi kosztami i intensyfikacją działań w celu uzupełnienia zapasów, sprawił, że sprzedaż w trzecim kwartale była opóźniona. Mimo to, popyt na komputery PC nie słabnie, zwłaszcza w segmencie podstawowym.
Szczególnie firmy odnotowują wzrost zainteresowania komputerami, co jest związane z końcem wsparcia dla systemu Windows 10. Wiele organizacji decyduje się na modernizację swoich urządzeń, przygotowując się do nowych wymagań technologicznych. Rosnące zainteresowanie komputerami napędzają także nowe modele oparte na sztucznej inteligencji, takie jak Microsoft Copilot Plus oraz maszyny wyposażone w najnowsze procesory od Intela i AMD. Właśnie te innowacje mogą przyczynić się do dalszego wzrostu popytu na droższe i bardziej zaawansowane technologicznie komputery.
źródło: IDC
Liderzy rynku
Na rynku dominują dwie firmy: Lenovo i HP. Obie te korporacje umocniły swoją pozycję, zwiększając udział rynkowy w trzecim kwartale 2024 roku. Lenovo utrzymuje się na czele, wykorzystując swoją silną pozycję zarówno w segmencie biznesowym, jak i konsumenckim. HP, podobnie jak Lenovo, zyskało dzięki silnemu zainteresowaniu wśród firm i klientów indywidualnych.
W przeciwieństwie do Lenovo i HP,Apple odnotowało znaczący spadek. Firma zanotowała spadek sprzedaży o 24,2% w porównaniu do trzeciego kwartału 2023 roku. Jest to jeden z największych spadków wśród wiodących graczy na rynku. Tymczasem Acer, choć nie należy do ścisłej czołówki, zdołał osiągnąć wzrost o 4,4%, co świadczy o odporności tej firmy na trudności rynkowe. Dell, choć również odnotował spadek, wynoszący 4%, utrzymuje swoją stabilną pozycję.
Największym wygranym w trzecim kwartale 2024 roku okazał się ASUS, który zdołał zwiększyć sprzedaż aż o 10%. Firma ta skorzystała z rosnącego zainteresowania sprzętem komputerowym o wyższej wydajności, a także nowymi rozwiązaniami technologicznymi, co pozwoliło jej osiągnąć znaczny wzrost.
Perspektywy na przyszłość
Pomimo spadków dostaw w ujęciu rocznym, rynek komputerów PC wydaje się odzyskiwać równowagę po okresie kryzysu. Wzrost popytu na nowe technologie, rozwój sztucznej inteligencji oraz potrzeba modernizacji sprzętu napędzają rynek, a najbliższe kwartały mogą przynieść dalszy wzrost zainteresowania. Szczególnie segment biznesowy oraz nowoczesne rozwiązania AI będą kluczowe dla dalszego rozwoju rynku komputerów osobistych.
W obliczu tych zmian, firmy, które potrafią dostosować swoje oferty do nowych trendów, zyskują na znaczeniu, co potwierdza przykład ASUS-a oraz utrzymującej silną pozycję Lenovo i HP. Natomiast wyzwania stojące przed Apple pokazują, jak wymagający staje się rynek dla gigantów, którzy muszą nieustannie inwestować w innowacje, aby utrzymać konkurencyjność.
HP, jeden z czołowych producentów komputerów osobistych na świecie, znajduje się pod rosnącą presją geopolityczną, co zmusza firmę do zmiany swojej strategii produkcyjnej. Firma podjęła decyzję o stopniowym przenoszeniu znacznej części swojej produkcji z Chin do innych lokalizacji na świecie. Pomimo tego, że Chiny pozostają kluczowym centrum produkcyjnym dla HP, firma dostosowuje się do nowych realiów globalnych, rozpraszając swoją działalność produkcyjną na inne regiony.
Według doniesień z Nikkei Asia, HP planuje „agresywną zmianę produkcji” z Chin, dążąc do przeniesienia aż 70% produkcji poza granice tego kraju w dłuższej perspektywie. Głównym powodem tej decyzji są narastające napięcia geopolityczne, nie tylko między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, ale także w kontekście stosunków Chin z Tajwanem.
HP już w zeszłym roku rozpoczęło proces dywersyfikacji swojego łańcucha dostaw, przenosząc część produkcji do innych krajów. Obecnie, produkcja notebooków biznesowych została w dużej mierze przeniesiona do Meksyku, podczas gdy urządzenia konsumenckie nadal w większości powstają w Azji. Tajlandia stała się kluczowym miejscem produkcyjnym dla HP, a firma uruchomiła również nowe linie produkcyjne w Wietnamie i Indiach.
W odpowiedzi na te zmiany, dyrektor ds. łańcucha dostaw HP, Ernest Nicolas, potwierdził na firmowym blogu, że HP kontynuuje dywersyfikację swojego globalnego łańcucha dostaw, jednocześnie podkreślając, że Chiny nadal odgrywają istotną rolę w strategii produkcyjnej firmy. Nicolas zaznaczył, że HP zamierza zachować swoje operacje w Chinach, podkreślając, że chińskie zespoły produkcyjne, inżynieryjne i innowacyjne pozostają kluczowym elementem działalności firmy.
Chociaż HP aktywnie rozwija swoje operacje w innych częściach świata, firma nie zamierza całkowicie opuścić Chin. Wręcz przeciwnie, Chiny nadal służą jako wzorzec dla globalnej sieci produkcyjnej HP, dzięki swojej zaawansowanej infrastrukturze i szerokiemu dostępowi do wykwalifikowanych pracowników. W ramach dalszych planów rozwoju, HP zamierza rozszerzyć swoje możliwości produkcyjne w Tajlandii oraz ustanowić centrum projektowe w Singapurze, które ma pełnić rolę rezerwowego wsparcia dla zespołu na Tajwanie.
HP, dostosowując się do zmieniających się warunków geopolitycznych, stara się zminimalizować ryzyko związane z wyzwaniami naturalnymi i politycznymi, co jest kluczowe dla utrzymania stabilności łańcucha dostaw na globalnym rynku. Decyzje te odzwierciedlają szerszy trend wśród międzynarodowych korporacji, które starają się zmniejszyć swoją zależność od jednego regionu w obliczu rosnących napięć geopolitycznych.
Firma HP ogłosiła wprowadzenie na rynek nowych modeli komputerów PC, które znacząco zwiększają swoje możliwości dzięki integracji sztucznej inteligencji (AI). Nowością w ofercie są komputery stacjonarne HP OmniBook Ultra oraz HP OmniStudio X All-In-One, oba zaprojektowane z myślą o wykorzystaniu zaawansowanych funkcji AI.
Flagowy produkt, HP OmniBook Ultra, to 14-calowy laptop uznawany przez HP za „najpotężniejszy na świecie komputer z sztuczną inteligencją”. Napędzany jest procesorem AMD Ryzen AI 300 oraz wyposażony w zintegrowaną jednostkę przetwarzania neuronowego (NPU), co pozwala osiągnąć wydajność sięgającą do 55 TOPS (trillion operations per second). Urządzenie oferuje imponującą żywotność baterii wynoszącą do 21 godzin oraz posiada szereg narzędzi opartych na AI, w tym wysokiej jakości 9-megapikselową kamerę przeznaczoną do wideokonferencji.
HP Omnibook Ultra / źródło: HP
Z kolei komputery stacjonarne OmniStudio X All-In-One są dostępne w dwóch rozmiarach: 27 cali i 31,5 cala. Wyposażone są w procesory Intel Core Ultra oraz opcjonalnie oferują kartę graficzną NVIDIA GeForce RTX 4050. Duży nacisk kładziony jest na dostosowywalność, w tym regulowany wysokościowo stojak oraz wszechstronne połączenie USB-C, co zapewnia użytkownikom elastyczność w konfiguracji.
HP akcentuje również zrównoważony rozwój w produkcji obu linii produktów. Urządzenia częściowo wykonane są z materiałów pochodzących z recyklingu i posiadają różne certyfikaty środowiskowe, co odzwierciedla zaangażowanie firmy w redukcję śladu ekologicznego.
Firma informuje, że współpracuje z różnymi programistami w celu dalszego rozwijania ekosystemu AI na swoich urządzeniach, w tym z takimi partnerami jak Beautiful.ai, Polymer i Luminar Neo. Dzięki temu HP zamierza poszerzyć możliwości swoich produktów AI, adresując potrzeby różnych grup użytkowników, od przedsiębiorstw po studentów i osoby prowadzące działalność gospodarczą.
Nowe urządzenia mają trafić do sprzedaży od września tego roku. Cena HP OmniBook Ultra została ustalona na poziomie 1599 euro, natomiast modele OmniStudio X będą dostępne za 1399 euro (27 cali) oraz 1699 euro (31,5 cala), co czyni je atrakcyjnymi opcjami w swojej kategorii cenowej.
HP wyraźnie deklaruje, że celem wprowadzenia tych nowych produktów jest umożliwienie szerszej grupie użytkowników korzystania z zaawansowanych funkcji AI, co obejmuje zarówno profesjonalnych użytkowników jak i osoby prywatne, dążące do optymalizacji swojej pracy i codziennych zadań za pomocą technologii najnowszej generacji.
Zarządzaj swoją prywatnością
Żeby zapewnić najlepsze wrażenia, my oraz nasi partnerzy używamy technologii takich jak pliki cookies do przechowywania i/lub uzyskiwania informacji o urządzeniu. Wyrażenie zgody na te technologie pozwoli nam oraz naszym partnerom na przetwarzanie danych osobowych, takich jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalny identyfikator ID w tej witrynie. Brak zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre funkcje.
Kliknij poniżej, aby wyrazić zgodę na powyższe lub dokonać szczegółowych wyborów. Twoje wybory zostaną zastosowane tylko do tej witryny. Możesz zmienić swoje ustawienia w dowolnym momencie, w tym wycofać swoją zgodę, korzystając z przełączników w polityce plików cookie lub klikając przycisk zarządzaj zgodą u dołu ekranu.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.