Tag: Huawei

  • Kupuj europejskie: Chiny zapowiadają odwet za nowe unijne prawo

    Kupuj europejskie: Chiny zapowiadają odwet za nowe unijne prawo

    Przez dekady europejska gospodarka opierała się na paradygmacie maksymalnej otwartości, często kosztem własnej bazy przemysłowej. Dziś jesteśmy świadkami historycznego zwrotu. Projektowane przez Brukselę regulacje – od zaostrzonych standardów cyberbezpieczeństwa po ustawę „Kupuj europejskie” (Industrial Accelerator Act) – to nie tylko defensywna reakcja na globalne zawirowania, ale przede wszystkim ambitny plan odzyskania przez Europę roli technologicznego lidera. Gwałtowny sprzeciw Pekinu, który w ostatnich dniach przybrał formę dyplomatycznych ostrzeżeń, jest najlepszym dowodem na to, że Unia Europejska w końcu zaczęła skutecznie definiować swoje interesy narodowe.

    Dyplomacja siły: Bruksela zaczyna mówić jednym głosem

    Chińskie Ministerstwo Handlu i dyplomaci z Pekinu oskarżają UE o „podwójne standardy” i naruszanie zasad wolnego handlu. Jednak z perspektywy analitycznej, to co Pekin nazywa dyskryminacją, dla europejskiego biznesu jest wyrównywaniem szans. Przez lata chińscy giganci korzystali z subsydiów i chronionego rynku wewnętrznego, ekspandując w Europie na warunkach, które dla firm z UE były w Chinach nieosiągalne.

    Obecna ofensywa dyplomatyczna Chin – listy do Komisji Europejskiej i lobbing w stolicach – potwierdza, że unijna strategia „de-risking” posiada realną siłę oddziaływania. UE przestaje być jedynie rynkiem zbytu, a staje się podmiotem wyznaczającym standardy, co w długim terminie zapewni większą przewidywalność i stabilność operacyjną wewnątrz wspólnoty.

    Cyberbezpieczeństwo jako fundament zaufania

    Kluczowym filarem nowej strategii jest eliminacja komponentów od dostawców „wysokiego ryzyka” z sektorów krytycznych. Chiny domagają się usunięcia tych definicji, widząc w nich barierę dla takich firm jak Huawei. Jednak suwerenność technologiczna nie jest luksusem, lecz fundamentem bezpieczeństwa narodowego, zwłaszcza w czasach tak niestabilnych geopolitycznie, jak obecne.

    Z punktu widzenia rynkowego, proces ten stymuluje nową falę innowacji wewnątrz UE:

    • Wsparcie dla rodzimych integratorów: Ograniczenie udziału dostawców spoza kręgu zaufania otwiera przestrzeń dla europejskich firm takich jak Ericsson czy Nokia, a także dla rosnącego sektora Open RAN.
    • Integrity by design: Europejskie standardy bezpieczeństwa stają się globalnym certyfikatem jakości, co może stać się nowym atutem eksportowym unijnych technologii.

    Industrial Accelerator Act: Nowa era europejskiej innowacji

    Ustawa „Kupuj europejskie” nie jest aktem protekcjonizmu, lecz strategią budowy zdrowego ekosystemu przemysłowego. Wykorzystanie zamówień publicznych do promowania lokalnej produkcji i standardów niskoemisyjnych to mechanizm, który ma na celu:

    1. Stymulację transformacji energetycznej: Promowanie towarów o niskim śladzie węglowym zmusza globalnych dostawców do innowacji, jednocześnie dając przewagę technologiczną europejskim producentom.
    2. Ochronę własności intelektualnej: Sprzeciw Pekinu wobec przepisów dotyczących transferu technologii pokazuje, że UE skutecznie zabezpiecza swoje najcenniejsze zasoby przed niekontrolowanym wyciekiem know-how.

    Wprowadzenie wymogu zawartości wyprodukowanej w UE w kontraktach publicznych to nie bariera, lecz zaproszenie do realnych inwestycji na kontynencie. Firmy, które zdecydują się na budowę fabryk i centrów badawczych w Europie, zyskają stabilny i preferencyjny dostęp do jednego z największych rynków świata.

    Inwestycja w stabilność

    Choć Chiny grożą „środkami zaradczymi”, analiza współzależności gospodarczych wskazuje, że obie strony mają zbyt wiele do stracenia, by doprowadzić do pełnego zerwania relacji. Dla biznesu kluczowe są następujące wnioski:

    • Reshoring i Nearshoring: Budowa suwerenności przemysłowej w UE skróci łańcuchy dostaw, co drastycznie obniży ryzyka geopolityczne, które w ostatnich latach destabilizowały produkcję.
    • Wzrost lokalnego sektora R&D: Konieczność zastąpienia części importowanych technologii własnymi rozwiązaniami wymusi zwiększenie nakładów na badania i rozwój, co w perspektywie dekady podniesie konkurencyjność europejskiego sektora IT.
    • Nowe partnerstwa: Dywersyfikacja dostawców (np. w stronę Indii czy Wietnamu) w odpowiedzi na chińskie restrykcje uczyni europejskie firmy bardziej odpornymi na szantaże ekonomiczne.

    Odpodmiotowienie przez suwerenność

    Budowa „Cyfrowego Fortu UE” to w rzeczywistości budowa fundamentów pod nowoczesną, niezależną i konkurencyjną gospodarkę. Przejściowe napięcia z Pekinem są naturalnym efektem korygowania wieloletnich nierównowag. Dla europejskich przedsiębiorców obecny kurs Brukseli oznacza powrót do gry o najwyższą stawkę – nie jako poddostawcy, ale jako właściciele technologii i twórcy standardów. 

    Strategiczna autonomia nie oznacza izolacji, lecz prawo do wybierania partnerów na własnych zasadach. W dłuższej perspektywie to właśnie ta asertywność uczyni Europę bardziej atrakcyjnym i wiarygodnym miejscem do prowadzenia biznesu, gdzie innowacja idzie w parze z bezpieczeństwem i wartościami.

  • DeepSeek V4: Nowy model AI zoptymalizowany pod chipy Huawei

    DeepSeek V4: Nowy model AI zoptymalizowany pod chipy Huawei

    DeepSeek, chiński startup, który w ubiegłym roku zdestabilizował rynek AI swoimi niskokosztowymi modelami, wykonał właśnie ruch o charakterze stricte strategicznym. Premiera wersji zapoznawczej modelu V4 dowodzi, że chiński ekosystem sztucznej inteligencji przygotowuje się do trwałego odcięcia od zachodniej infrastruktury.

    Kluczowym wyróżnikiem V4 jest jego ścisła optymalizacja pod architekturę procesorów Huawei Ascend. Choć startup z Hangzhou w przeszłości opierał swój sukces na układach Nvidii, obecny zwrot ku krajowym rozwiązaniom jest odpowiedzią na rosnącą presję regulacyjną Waszyngtonu. Huawei potwierdził, że cała linia produktów „superwęzłów” Ascend obsługuje już nową architekturę DeepSeek, co sugeruje głęboką integrację na poziomie hardware-software, mającą na celu zminimalizowanie strat wydajnościowych wynikających z braku dostępu do najnowszych jednostek H100 czy Blackwell.

    Pod względem merytorycznym V4 Pro pozycjonuje się w ścisłej światowej czołówce. Według danych producenta model ten przewyższa inne rozwiązania open-source w testach wiedzy ogólnej, ustępując pola jedynie zamkniętemu modelowi Gemini-Pro-3.1 od Google. Strategia udostępnienia wersji flash oraz wersji preview pozwala firmie na zbieranie danych zwrotnych w czasie rzeczywistym, co jest niezbędne do kalibracji parametrów przed finalnym wdrożeniem.

    Rynkowa reakcja na premierę była natychmiastowa i bolesna dla konkurencji. Notowania giełdowe rywali, takich jak Zhipu AI czy MiniMax, odnotowały znaczące spadki, co potwierdza dominującą pozycję DeepSeek w chińskim sektorze open-source. Jednocześnie firma znajduje się w centrum geopolitycznego cyklonu. Biały Dom otwarcie oskarża pekińskie laboratoria o systemową kradzież własności intelektualnej, a sam DeepSeek musi mierzyć się z zarzutami o niewłaściwe wykorzystywanie danych z modeli OpenAI i Anthropic.

    Dla inwestorów DeepSeek pozostaje jednak jednym z najbardziej perspektywicznych aktywów w Azji. Firma, kontrolowana przez High-Flyer Capital Management, dąży do uzyskania wyceny przekraczającej 20 miliardów dolarów. Zainteresowanie objęciem udziałów przez gigantów takich jak Alibaba i Tencent sugeruje, że chiński Big Tech widzi w DeepSeek nie tylko dostawcę technologii, ale fundament narodowego stosu technologicznego.

  • DeepSeek V4 stawia na chipy Huawei

    DeepSeek V4 stawia na chipy Huawei

    Kiedy pod koniec zeszłego roku DeepSeek wypuścił modele V3 oraz R1, rynki finansowe zareagowały nerwowo. Inwestorzy zaczęli zadawać niewygodne pytania o sens wielomiliardowych wydatków na infrastrukturę Nvidii, skoro chińskie laboratorium udowodniło, że wysoką wydajność można osiągnąć ułamkiem kosztów. Nadchodząca premiera modelu DeepSeek V4 nie jest jedynie kolejną aktualizacją techniczną – to manifest technologicznej niezależności Pekinu.

    Sygnał wysłany przez branżę jest jednoznaczny. Zamiast tradycyjnego w branży AI zabiegania o optymalizację pod amerykańskie układy, DeepSeek całkowicie pominął producentów z USA. Zamiast tego, inżynierowie laboratorium spędzili ostatnie miesiące, pracując ramię w ramię z Huawei Technologies oraz Cambricon Technologies. Efektem tej symbiozy jest przepisanie kluczowych fragmentów kodu bazowego modelu tak, aby wycisnąć maksimum możliwości z krajowej architektury krzemowej.

    Skala tego przedsięwzięcia znajduje odzwierciedlenie w portfelach zamówień chińskich gigantów. Alibaba, ByteDance oraz Tencent zdecydowały się na masowe zakupy najnowszych chipów Huawei, opiewające na setki tysięcy sztuk. To strategiczny ruch, który ma zabezpieczyć ciągłość operacyjną w obliczu niepewności geopolitycznej i zaostrzających się sankcji. Fakt, że V4 powstaje w trzech różnych wariantach zoptymalizowanych pod chińskie procesory, sugeruje, że era domyślnego pierwszeństwa dla sprzętu z Santa Clara w Chinach dobiega końca.

    Z biznesowego punktu widzenia, DeepSeek V4 stanowi test wytrzymałości dla tezy o konieczności posiadania najdroższej infrastruktury do budowy potężnych systemów AI. Jeśli model nowej generacji, trenowany na lokalnym sprzęcie o teoretycznie niższej wydajności niż topowe jednostki H100 czy Blackwell, dotrzyma kroku amerykańskiej czołówce, mapa drogowa rozwoju sztucznej inteligencji ulegnie trwałej zmianie.

  • Huawei 950PR – Nowy rywal Nvidia podbija chiński rynek AI

    Huawei 950PR – Nowy rywal Nvidia podbija chiński rynek AI

    Przez lata dominacja Nvidii na chińskim rynku sztucznej inteligencji wydawała się nienaruszalna, chroniona nie tylko przez wydajność sprzętu, ale przede wszystkim przez ekosystem oprogramowania CUDA. Jednak najnowsze doniesienia z Shenzhen sugerują, że Huawei w końcu znalazło klucz do zamkniętych drzwi największych prywatnych gigantów technologicznych. Nowy chip Ascend 950PR przeszedł pomyślnie testy u takich graczy jak ByteDance i Alibaba, co zwiastuje nowy rozdział w rywalizacji o serce chińskiego sektora AI.

    Sukces 950PR nie wynika wyłącznie z surowej mocy obliczeniowej, która względem poprzednika (modelu 910C) wzrosła jedynie nieznacznie. Przełom nastąpił w sferze użyteczności. Huawei, dotychczas rygorystycznie forsujące własne oprogramowanie CANN, postawiło na większą kompatybilność z ekosystemem Nvidii. Dla inżynierów w Pekinie czy Hangzhou oznacza to drastyczne obniżenie kosztów migracji modeli i łatwiejsze przejście na krajową architekturę bez konieczności pisania kodu od zera.

    Strategiczne pozycjonowanie chipu trafia w punkt zwrotny chińskiego rynku. Podczas gdy świat wciąż fascynuje się trenowaniem coraz większych modeli, chiński sektor technologiczny przesuwa ciężar uwagi w stronę inferencji – czyli praktycznego wdrażania i uruchamiania gotowych algorytmów. To właśnie w tym obszarze 950PR ma oferować najwyższą kulturę pracy i szybkość reakcji. Wzrost popularności rozwiązań typu open-source, jak OpenClaw, dodatkowo napędza popyt na jednostki zoptymalizowane pod konkretne zadania biznesowe, a nie tylko teoretyczne rekordy wydajności.

    Aspekt ekonomiczny również przemawia na korzyść Huawei. Przy cenie startowej oscylującej wokół 6 900 dolarów za kartę, 950PR staje się atrakcyjną alternatywą dla amerykańskich produktów, których dostępność jest regularnie ograniczana przez sankcje Waszyngtonu. Nawet jeśli Nvidia otrzyma zielone światło na dostawy układów takich jak H200, niepewność regulacyjna skłania chińskie firmy do dywersyfikacji dostawców.

    Planowana na przyszły miesiąc masowa produkcja i ambitny cel wysyłki 750 tysięcy jednostek jeszcze w tym roku pokazują, że Huawei wychodzi z fazy defensywnej. Jeśli 950PR utrzyma pozytywne opinie z testów, chiński gigant może przestać być jedynie beneficjentem patriotycznych apeli rządu, a stać się realnym, komercyjnym wyborem dla firm, które w technologii szukają przede wszystkim efektywności kosztowej i stabilności operacyjnej.

  • Kosztowne oszczędności Wietnamu. Jak Huawei w 5G może wystraszyć inwestorów z UE

    Kosztowne oszczędności Wietnamu. Jak Huawei w 5G może wystraszyć inwestorów z UE

    Hanoi, przez lata zachowujące powściągliwość wobec chińskiej infrastruktury krytycznej, wykonuje gwałtowny zwrot. Decyzja wietnamskich państwowych operatorów o przyznaniu kontraktów na budowę sieci 5G koncernom Huawei i ZTE wywołuje poruszenie w Brukseli i Waszyngtonie. Choć motywacje Wietnamu są pragmatyczne – chiński sprzęt jest tańszy i sprawdzony w regionie – cena tej oszczędności może okazać się wysoka w walucie, która dla Hanoi jest najcenniejsza: w zagranicznych inwestycjach bezpośrednich.

    Podczas forum inwestycyjnego UE-Wietnam, unijny komisarz ds. partnerstwa międzynarodowego Jozef Sikela sformułował jasne ostrzeżenie. 5G to dziś nie tylko szybszy internet, ale fundamentalna warstwa bezpieczeństwa przemysłowego. Dla globalnych graczy, takich jak Adidas czy Lego, którzy ulokowali w Wietnamie swoje kluczowe centra produkcyjne, integralność danych jest warunkiem koniecznym do dalszego skalowania operacji. Jeśli zachodni menedżerowie nabiorą podejrzeń, że ich tajemnice handlowe przesyłane są przez infrastrukturę dostawcy uznawanego w Europie i USA za ryzykownego, mogą wstrzymać kolejne transze kapitału.

    Sytuacja ta stawia Wietnam w trudnym położeniu geopolitycznym. Kraj ten stał się beneficjentem strategii „China Plus One”, przyciągając firmy uciekające z Państwa Środka. Teraz jednak, integrując chińskie technologie w sercu swojej cyfrowej gospodarki, Hanoi ryzykuje utratę statusu „bezpiecznej przystani”. Lokalne władze bagatelizują zagrożenia, wskazując na niezawodność technologii Huawei, jednak dla Brukseli 5G to „nowe pole bitwy”, na którym zaufanie do dostawcy jest ważniejsze niż specyfikacja techniczna.

    Paradoksalnie, europejscy giganci – Ericsson i Nokia – nadal budują rdzeń wietnamskiej sieci, jednak dopuszczenie chińskich rywali na szerszą skalę zmienia dynamikę rynkową. Unia Europejska, mimo krytyki, nie wycofuje się z Wietnamu, ogłaszając nowe pakiety inwestycyjne w sektorze transportu i energii. Niemniej jednak, komunikat płynący z Europy jest czytelny: bezpieczeństwo sieci to fundament nowoczesnego biznesu.

    Dla decydentów w Hanoi nadchodzące miesiące będą testem balansu. Muszą oni rozstrzygnąć, czy krótkoterminowe korzyści z tańszej infrastruktury przeważają nad ryzykiem długofalowego odpływu zachodniego kapitału, który od dekad napędza wietnamski cud gospodarczy. W świecie, gdzie technologia jest nierozerwalnie związana z polityką, wybór dostawcy 5G staje się jedną z najważniejszych decyzji biznesowych dekady.

  • Koniec sprzętu Huawei w UE? Przełomowa opinia rzecznika TSUE

    Koniec sprzętu Huawei w UE? Przełomowa opinia rzecznika TSUE

    Przez lata europejscy giganci telekomunikacyjni operowali w bezpiecznej luce prawnej, argumentując, że bezpieczeństwo narodowe to wyłączna domena stolic, a nie unijnych urzędników. Najnowsza opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie estońskiego operatora Elisa drastycznie zmienia tę dynamikę. To sygnał, że czas dobrowolności w usuwaniu chińskiej technologii z sieci 5G dobiega końca, a rachunek za tę transformację spadnie niemal w całości na sektor prywatny.

    Geopolityka ponad bilansami

    Opinia Tamary Ćapet to potężne narzędzie dla „jastrzębi bezpieczeństwa” w Brukseli i Waszyngtonie. Potwierdzenie, że UE posiada kompetencje do odgórnego wykluczania dostawców wysokiego ryzyka, takich jak Huawei czy ZTE, uderza w fundamenty strategii wielu operatorów. Firmy te od dawna lobbowały przeciwko radykalnym cięciom, nazywając je „aktem samookaleczenia”, który opóźni cyfryzację kontynentu. 

    Dla Komisji Europejskiej, reprezentowanej m.in. przez Hennę Virkkunen, to długo oczekiwany przełom. Dotychczasowa opieszałość państw członkowskich w implementacji „5G Toolbox” wynikała z obaw przed odwetem handlowym Pekinu. Teraz Bruksela zyskuje legitymację, by przekształcić miękkie wytyczne w twarde, wiążące prawo.

    Miliardowe ryzyko bez amortyzacji

    Kluczowym elementem opinii, który zmrozi zarządy europejskich telekomów, jest kwestia odszkodowań. Rzecznik jasno wskazała, że operatorzy nie mogą liczyć na automatyczną rekompensatę za wymianę sprawnego sprzętu. Wyjątek stanowi jedynie sytuacja „nieproporcjonalnie ciężkiego” obciążenia, co w praktyce sądowej jest niezwykle trudne do udowodnienia.

    Skala wyzwania jest ogromna. Szacunki wskazują, że koszt usuwania krytycznych komponentów od dostawców wysokiego ryzyka może pochłonąć od 3,4 do 4,3 miliarda euro rocznie w skali bloku. Brak wsparcia publicznego oznacza, że środki te zostaną przesunięte z budżetów na innowacje i rozwój standardu 6G, co może osłabić konkurencyjność Europy względem USA i Azji.

    Choć Huawei apeluje o ocenę opartą na konkretach, a nie „ogólnych podejrzeniach”, trajektoria jest jasna. Rynek zmuszony jest do gwałtownego zwrotu w stronę Nokii i Ericssona. Przykład Elisy, która już zastąpiła większość infrastruktury rozwiązaniami fińskimi, pokazuje, że proces ten jest nieuchronny. 

    Ryzyko regulacyjne związane z geopolityką stało się kosztem stałym. Ostateczne orzeczenie TSUE, spodziewane jeszcze w tym roku, prawdopodobnie przypieczętuje ten kierunek, zmuszając operatorów do gruntownego przemyślenia swoich strategii inwestycyjnych na najbliższą dekadę.

    źródło: Politico

  • Bruksela zaostrza kurs: Operatorzy muszą pożegnać się z Huawei i ZTE

    Bruksela zaostrza kurs: Operatorzy muszą pożegnać się z Huawei i ZTE

    Komisja Europejska, pod przewodnictwem nowej wiceprzewodniczącej wykonawczej Henny Virkkunen, przedstawiła we wtorek projekt nowelizacji ustawy o cyberbezpieczeństwie, który zamienia dotychczasową dobrowolność w twarde wymogi prawne. Dla europejskiego biznesu telekomunikacyjnego i technologicznego oznacza to początek kosztownego wyścigu z czasem. Głównym celem nowych regulacji – choć w dokumencie nie pada żadna nazwa – są chińscy giganci technologiczni, tacy jak Huawei i ZTE.

    Bruksela proponuje radykalne poszerzenie definicji infrastruktury krytycznej. Nowe ramy obejmą aż osiemnaście kluczowych obszarów, wykraczając daleko poza samą telekomunikację. Na liście znalazły się między innymi systemy zarządzania energią, infrastrukturą wodną, chmurą obliczeniową, a także sektory wrażliwe, jak urządzenia medyczne, drony czy technologie kosmiczne. Mechanizm działania jest bezwzględny: jeśli po formalnej ocenie ryzyka, zainicjowanej przez Komisję lub co najmniej trzy państwa członkowskie, dany dostawca zostanie uznany za podmiot „wysokiego ryzyka”, operatorzy telefonii komórkowej otrzymają 36 miesięcy na całkowite usunięcie jego kluczowych komponentów ze swoich sieci.

    Dla branży telekomunikacyjnej to sygnał alarmowy. Stowarzyszenie Connect Europe, reprezentujące największych operatorów na kontynencie, już ostrzega przed miliardowymi kosztami dostosowania się do nowych wymogów, które mogą spowolnić inwestycje w nowoczesne sieci. Unijni urzędnicy argumentują jednak, że cena „suwerenności technologicznej” jest konieczna do zapłacenia w obliczu rosnącej liczby ataków ransomware i zagrożeń szpiegowskich. Europa wyraźnie koryguje swój kurs, zbliżając się do stanowiska Stanów Zjednoczonych, które już w 2022 roku zablokowały możliwość zatwierdzania nowego sprzętu od Huawei i ZTE.

    Reakcja Pekinu była natychmiastowa. Rzecznik chińskiego MSZ wezwał UE do porzucenia ścieżki protekcjonizmu, a Huawei w ostrym oświadczeniu zarzucił Komisji naruszanie zasad Światowej Organizacji Handlu (WTO). Chiński koncern podkreśla, że ocena dostawców powinna opierać się na twardych dowodach technicznych, a nie na kraju pochodzenia. Mimo tych protestów, polityczny klimat w Europie gęstnieje. Niemcy, dotąd powściągliwe, powołały już komisję ekspertów do rewizji relacji handlowych z Chinami i wykluczyły chińskie komponenty z przyszłych sieci 6G.

    Przed wejściem w życie, projekt musi przejść przez negocjacje z rządami krajowymi i Parlamentem Europejskim. Biorąc jednak pod uwagę obecną atmosferę geopolityczną, europejski biznes powinien już teraz przygotowywać scenariusze dywersyfikacji swoich łańcuchów dostaw, nie czekając na ostateczny podpis pod ustawą.

  • Giganci łapią zadyszkę? Ubiquiti i Huawei rosną w cieniu liderów rynku WLAN

    Giganci łapią zadyszkę? Ubiquiti i Huawei rosną w cieniu liderów rynku WLAN

    Rynek sieci bezprzewodowych wciąż rośnie, ale euforia z początku roku wyraźnie opada. Choć trzeci kwartał 2025 roku zamknął się solidnym wynikiem na plusie, prawdziwa rewolucja nie dzieje się w ogólnych słupkach sprzedaży, ale wewnątrz tabeli liderów. Podczas gdy starzy wyjadacze stabilizują pozycję lub tracą udziały, „pretendenci” notują wyniki, obok których kanał partnerski nie może przejść obojętnie. Czy jesteśmy świadkami trwałego przetasowania sił w branży sieciowej?

    Jeszcze w pierwszej połowie 2025 roku rynek Enterprise WLAN notował dwucyfrowe wzrosty, rozbudzając apetyty integratorów i dystrybutorów. Trzeci kwartał przyniósł jednak lekkie ochłodzenie. Według najnowszych danych IDC, sektor ten urósł o 7,8% rok do roku, generując sprzedaż na poziomie 2,7 miliarda dolarów. To wciąż solidny wynik, ale wyraźnie niższy niż 10,5% czy 13,4% notowane odpowiednio w pierwszym i drugim kwartale.

    Jednak patrzenie tylko na ogólny wolumen sprzedaży może być mylące. Pod powierzchnią stabilnego wzrostu trwa bowiem zażarta walka o klienta, w której dotychczasowi hegemoni muszą coraz częściej oglądać się za siebie.

    Stabilizacja na szczycie, eksplozja w „drugiej linii”

    Największym zaskoczeniem minionego kwartału nie jest to, ile rynek urósł, ale kto na tym wzroście zyskał najwięcej. Krajobraz dostawców (Vendor Landscape) uległ wyraźnej polaryzacji.

    Na szczycie wciąż niepodzielnie rządzi Cisco. Z udziałem w rynku na poziomie 37,4%, amerykański gigant pozostaje domyślnym wyborem dla największych korporacji. Jednak jego przychody w omawianym okresie spadły o 3% rok do roku (do poziomu 992,4 mln USD). Może to sugerować pewne nasycenie w segmencie premium lub wydłużone cykle decyzyjne u największych klientów, którzy wstrzymują się z kolejnymi inwestycjami.

    Na drugim miejscu podium, z wynikiem 19,3% udziału w rynku, plasuje się HPE. Firma, która w lipcu 2025 sfinalizowała przejęcie Junipera, odnotowała wzrost przychodów o skromne 1,6%. Choć fuzja ta długofalowo może zmienić układ sił, na razie widzimy raczej stabilizację niż efekt synergii, który katapultowałby wyniki sprzedażowe w górę.

    Prawdziwa dynamika widoczna jest jednak dopiero za plecami liderów. Tytuł „czarnego konia” trzeciego kwartału bezapelacyjnie należy się firmie Ubiquiti. Producent ten zanotował imponujący wzrost przychodów aż o 47,1%, osiągając sprzedaż na poziomie ponad 300 milionów dolarów i zagarniając 11,3% rynku. To wyraźny sygnał, że klienci – zwłaszcza z sektora MŚP i mid-market – coraz chętniej szukają rozwiązań oferujących korzystniejszy stosunek ceny do możliwości, rezygnując z drogich licencji i skomplikowanych ekosystemów enterprise na rzecz prostszych w obsłudze platform.

    Równie imponująco radzi sobie Huawei. Mimo globalnych wyzwań i barier handlowych, chiński gigant zwiększył przychody z WLAN o 33,7%, kontrolując obecnie 9% rynku. Zestawienie zamyka CommScope (Ruckus Networks), który również może pochwalić się świetnym wynikiem – wzrost o 18% potwierdza, że w specyficznych wertykałach (np. hospitality czy high-density), Ruckus wciąż ma wierną bazę klientów.

    Europa kupuje najchętniej

    Dla polskiego kanału IT kluczowe są jednak nie tylko globalne marki, ale i geografia sprzedaży. Tutaj mamy doskonałe wieści. To właśnie region EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka) jest obecnie motorem napędowym światowego rynku WLAN.

    W trzecim kwartale rynek w naszym regionie urósł aż o 12,8% rok do roku. Dla porównania – obie Ameryki, będące tradycyjnie bastionem największych inwestycji, urosły „tylko” o 6%, a rynek chiński wręcz się skurczył (-1,3%).

    Co to oznacza dla resellerów i integratorów nad Wisłą? Europa jest w fazie intensywnej modernizacji infrastruktury. Firmy nadrabiają zaległości technologiczne i chętniej niż ich koledzy z USA czy Azji otwierają budżety na nowe sieci. To moment, który warto wykorzystać, zwłaszcza oferując modernizację do najnowszych standardów.

    Wi-Fi 7: To już nie nowinka, to standard

    Skąd bierze się ten popyt, skoro rynek globalnie nieco zwalnia? Odpowiedź jest prosta: pasmo 6 GHz. Klienci biznesowi zrozumieli, że w zatłoczonym eterze pasm 2.4 GHz i 5 GHz nie da się już efektywnie pracować.

    Adopcja nowych standardów postępuje błyskawicznie. Wi-Fi 7 w trzecim kwartale 2025 r. odpowiadało już za 31,3% przychodów rynku (skok z 21% kwartał wcześniej!). Jeśli dodamy do tego standard Wi-Fi 6E (24,5% udziału), okaże się, że ponad połowa pieniędzy wydawanych na sieci bezprzewodowe trafia na urządzenia obsługujące pasmo 6 GHz.

    Firmy przestały traktować Wi-Fi 7 jako „technologię jutra”. Stała się ona standardem „na dziś”. Potrojenie przepustowości i nowe możliwości widma radiowego to argumenty, które przekonują działy IT do wymiany floty punktów dostępowych, nawet jeśli poprzednia generacja nie została jeszcze w pełni zamortyzowana.

    Czego szuka nowoczesny klient?

    Analizując dane rynkowe i opinie ekspertów IDC, można wysnuć wniosek, że zmieniają się same kryteria wyboru dostawcy. Era „kupowania pudełek” (Access Pointów) definitywnie się skończyła.

    Współczesna organizacja nie szuka samej łączności – szuka inteligentnej platformy. Eksperci rynkowi zwracają uwagę, że kluczem do portfeli klientów jest dziś podejście holistyczne. Wygrywają systemy, które oferują:

    • Głęboką integrację: WLAN musi być częścią większego stosu sieciowego, a nie oddzielną wyspą.
    • AI i automatyzację: Przy rosnącej złożoności sieci, administratorzy potrzebują narzędzi, które same wykrywają i naprawiają problemy (AIOps).
    • Wbudowane bezpieczeństwo: Sieć Wi-Fi staje się pierwszą linią obrony, a funkcje security muszą być zintegrowane w punkcie dostępowym.

    Być może właśnie w tym podejściu tkwi sekret sukcesu takich firm jak Ubiquiti – oferują one wystarczająco zaawansowane zarządzanie w modelu, który jest łatwy do wdrożenia i utrzymania, bez konieczności utrzymywania armii certyfikowanych inżynierów.

  • Huawei i sen o Strasburgu. Nowoczesny zakład we Francji może nigdy nie ruszyć

    Huawei i sen o Strasburgu. Nowoczesny zakład we Francji może nigdy nie ruszyć

    Zaledwie dwadzieścia kilometrów na północ od Strasburga stoi ukończony we wrześniu, nowoczesny kompleks przemysłowy. Miał tętnić życiem jako pierwsza europejska fabryka Huawei, symbolizująca 200 milionów euro inwestycji i obietnicę 500 miejsc pracy. Zamiast tego, w korytarzach panuje cisza, a obiekt o powierzchni 52 000 metrów kwadratowych stał się pomnikiem zmieniającej się geopolityki i ostrożności Starego Kontynentu.

    Według źródeł zbliżonych do sprawy, chiński gigant technologiczny wstrzymuje się z uruchomieniem produkcji i rozważa całkowitą zmianę planów, włącznie ze sprzedażą nieruchomości. Decyzja ta jest bezpośrednim skutkiem ochłodzenia relacji na linii Europa-Chiny oraz powolniejszego niż zakładano wdrażania technologii 5G. Lokalni urzędnicy potwierdzają, że zakład odwiedzały już inne grupy przemysłowe, a region Grand Est anulował wcześniej uzgodnioną dotację w wysokości 800 000 euro z powodu braku jasności co do przyszłości projektu.

    Huawei
    źródło: Unsplash

    Sytuacja we Francji jest odzwierciedleniem szerszego trendu w Europie, gdzie rządy coraz mocniej akcentują potrzebę „cyfrowej suwerenności”. Choć Paryż wciąż deklaruje otwartość na chińskie inwestycje, sektor telekomunikacyjny został de facto objęty parasolem bezpieczeństwa narodowego. Jeszcze wyraźniejszy sygnał płynie z Berlina. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zaostrzył kurs wobec Pekinu, powołując komisję ekspertów mającą na celu rewizję polityki handlowej. Niemcy zapowiedziały nie tylko wymianę komponentów Huawei w kluczowych elementach sieci 5G w przyszłym roku, ale także zakaz stosowania chińskich technologii w nadchodzącym standardzie 6G.

    Mimo że Huawei wciąż posiada szacunkowo od 35% do 40% udziału w europejskim rynku zainstalowanego sprzętu 4G i 5G, dynamika wzrostu w tym segmencie wyhamowała. Jean-Luc Beylat z Systematic Paris-Region zauważa, że ambicje firmy zderzyły się z barierą obaw o bezpieczeństwo. W rezultacie Huawei, zamiast walczyć o rynek infrastrukturalny w niesprzyjającym otoczeniu regulacyjnym, zaczyna priorytetyzować inne obszary działalności. Firma notuje silne odbicie przychodów dzięki sprzedaży smartfonów oraz technologii inteligentnej jazdy, co sugeruje strategiczny zwrot i alokację zasobów tam, gdzie polityka nie stanowi tak szczelnej bariery.

  • USA usuwa chińską elektronikę z marketplace’ów – decyzja FCC uderza w Huawei i Hikvision

    USA usuwa chińską elektronikę z marketplace’ów – decyzja FCC uderza w Huawei i Hikvision

    Amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) zwiększa presję na chińskich producentów elektroniki. Jak poinformował przewodniczący FCC Brendan Carr, największe platformy e-commerce w USA usunęły już kilka milionów ofert urządzeń uznanych za niedozwolone – od kamer monitoringu po inteligentne zegarki – pochodzących m.in. od Huawei, ZTE, Hikvision czy Dahua.

    To część szerzej zakrojonej strategii mającej ograniczyć obecność chińskiej technologii w krytycznej infrastrukturze. FCC argumentuje, że sprzęt ten może umożliwiać „nadzór nad obywatelami, zakłócanie sieci komunikacyjnych i zagrażać bezpieczeństwu narodowemu USA”. Firmy technologiczne zostały zobligowane do wdrożenia nowych mechanizmów kontrolnych, by zapobiegać ponownemu pojawianiu się zakazanych produktów w sprzedaży.

    Sprawa nie jest nowa, ale intensywność działań regulatora przyspiesza. Już wcześniej Huawei i ZTE znalazły się na tzw. Covered List – liście podmiotów objętych restrykcjami. Teraz FCC przygotowuje głosowanie nad jeszcze szerszym zakazem autoryzacji urządzeń zawierających komponenty od firm uznanych za ryzyko. Co istotne, nowe regulacje pozwolą cofać także wcześniejsze zezwolenia, jeśli produkty zostaną uznane za zagrażające bezpieczeństwu.

    To kolejny etap technologicznej separacji między USA a Chinami, obejmującej telekomunikację, półprzewodniki czy sektor motoryzacyjny. Odcięcie chińskich marek od rynku amerykańskiego ma zarówno wymiar bezpieczeństwa, jak i gospodarczy – buduje przestrzeń dla alternatyw od producentów krajowych lub sojuszniczych.

    Platformy e-commerce – choć oficjalnie nie wymienione – to prawdopodobnie giganci tacy jak Amazon, Walmart czy eBay. Dla nich oznacza to konieczność budowy nowych filtrów certyfikacyjnych i ryzyko napięć w relacjach z dostawcami z Azji. Z kolei dla konsumentów – możliwe ograniczenie dostępu do taniej elektroniki, która dotąd masowo trafiała do USA poprzez marketplace’y.

    W tle pozostaje pytanie, na ile działania FCC rzeczywiście ograniczą napływ nieautoryzowanych urządzeń, a na ile przyspieszą rozwój szarego importu i platform pośrednich spoza jurysdykcji USA. Carr zapowiada jednak, że agencja „będzie kontynuować wysiłki”, co sugeruje, że to dopiero początek nowego rozdziału amerykańsko-chińskiej wojny technologicznej – tym razem na poziomie platform sprzedaży detalicznej, a nie tylko infrastruktury.

  • Huawei i chińska cenzura AI: Nowy model ma blokować „wrażliwe” treści

    Huawei i chińska cenzura AI: Nowy model ma blokować „wrażliwe” treści

    Chiński gigant technologiczny Huawei, we współpracy z Uniwersytetem Zhejiang, opracował nową, „bezpieczną” wersję zaawansowanego modelu językowego DeepSeek. Projekt, nazwany DeepSeek-R1-Safe, ma na celu niemal całkowite wyeliminowanie odpowiedzi na tematy uznawane przez Pekin za politycznie wrażliwe.

    To kolejny krok w dostosowywaniu technologii generatywnej AI do restrykcyjnych wymogów chińskiej cenzury.

    Zgodnie z chińskimi przepisami, wszystkie publicznie dostępne modele AI muszą być zgodne z „socjalistycznymi wartościami”. W praktyce oznacza to rygorystyczną kontrolę treści i uniemożliwienie generowania informacji na tematy takie jak polityka wewnętrzna Komunistycznej Partii Chin czy inne kwestie uznawane za drażliwe.

    Rozwiązania takie jak Ernie Bot od Baidu już teraz regularnie odmawiają odpowiedzi na tego typu zapytania.

    Model stworzony przez Huawei idzie o krok dalej. Do jego trenowania wykorzystano 1000 własnych chipów Ascend AI.

    Firma twierdzi, że DeepSeek-R1-Safe osiągnął „niemal 100%” skuteczność w blokowaniu „szkodliwych treści”, w tym mowy nienawiści, nielegalnych działań i właśnie tematów politycznych.

    Huawei przyznaje jednak, że skuteczność systemu drastycznie spada – do zaledwie 40% – gdy problematyczne zapytania są ukryte w bardziej złożonych scenariuszach lub zaszyfrowane.

    Mimo to, firma deklaruje, że ogólna zdolność modelu do zapewniania „bezpieczeństwa” wynosi 83%, co ma przewyższać konkurencyjne rozwiązania, takie jak Qwen-2 od Alibaby, o 8 do 15 punktów procentowych. Co istotne, modyfikacje te miały spowodować jedynie nieznaczny, poniżej 1% spadek ogólnej wydajności modelu w porównaniu do jego oryginalnej, otwartej wersji.

    Oryginalne modele DeepSeek, stworzone przez startup o tej samej nazwie, wywołały spore poruszenie w branży technologicznej ze względu na swoje zaawansowanie, stając się jednym z głównych chińskich konkurentów dla zachodnich technologii AI. Stworzenie „bezpiecznej” wersji przez Huawei pokazuje, jak chiński rynek adaptuje globalne innowacje do lokalnych, politycznych realiów.

  • Huawei odkrywa karty. Tak zamierza rzucić rękawicę Nvidii w wyścigu o AI

    Huawei odkrywa karty. Tak zamierza rzucić rękawicę Nvidii w wyścigu o AI

    Po latach strategicznej ciszy Huawei szczegółowo zaprezentował swoją mapę drogową dla układów i systemów obliczeniowych, po raz pierwszy tak otwarcie pozycjonując się jako bezpośredni konkurent dla globalnego lidera rynku AI, firmy Nvidia.

    Plan jest ambitny i zakłada nie tylko nowe generacje chipów, ale również samowystarczalność w kluczowych obszarach, takich jak pamięci HBM.

    Chiński gigant technologiczny, działający w warunkach narzuconych przez amerykańskie sankcje, przedstawił kompleksową strategię rozwoju, która ma uniezależnić go od zagranicznych dostawców i technologii. Sercem tej strategii jest linia akceleratorów AI Ascend.

    Obecnie dostępny na rynku układ Ascend 910C w ciągu najbliższych trzech lat doczeka się trzech następców: Ascend 950, 960 i 970. Pierwszy z nich, model 950, ma zadebiutować już w pierwszym kwartale przyszłego roku w dwóch wariantach.

    Wersja 950PR zostanie zoptymalizowana pod kątem zadań związanych z wnioskowaniem (inference) i systemami rekomendacji, podczas gdy 950DT skupi się na dekodowaniu w procesie wnioskowania oraz na trenowaniu modeli językowych.

    Każda kolejna generacja ma przynosić znaczący skok wydajności – Ascend 960 zaoferuje dwukrotnie większą moc obliczeniową i pojemność pamięci niż jego poprzednik.

    Kluczowym wyzwaniem pozostaje produkcja. Odsunięty od współpracy z liderem rynku, tajwańskim TSMC, Huawei nie wskazał oficjalnie swoich partnerów. Analitycy branżowi są jednak zgodni, że produkcją zajmie się największy chiński producent chipów, SMIC, co rodzi pytania o skalę produkcji i efektywność energetyczną w najbardziej zaawansowanych procesach technologicznych.

    Jednym z największych zaskoczeń jest ogłoszenie przez Huawei własnej, autorskiej technologii pamięci o dużej przepustowości (HBM), co stanowi wyzwanie dla dominacji firm takich jak SK Hynix i Samsung. Układ Ascend 950PR zostanie zintegrowany z pamięcią HiBL 1.0 (128 GB, 1,6 TB/s), natomiast Ascend 950DT otrzyma jeszcze wydajniejszy moduł HiZQ2.0 (144 GB, 4 TB/s).

    Huawei stawia również na potęgę skalowania. Zamiast konkurować na poziomie pojedynczych chipów, firma buduje potężne systemy klastrowe. Zapowiedziany superkomputer Atlas 950 SuperPod, składający się z 8,192 układów Ascend 950DT, ma oferować 6,7 razy większą moc obliczeniową i 15 razy większą pojemność pamięci niż system NVL144, który Nvidia planuje wprowadzić na rynek w 2026 roku.

    W dalszych planach jest jeszcze potężniejszy Atlas 960 SuperPoD, wykorzystujący blisko 15,5 tysiąca akceleratorów.

    Strategię uzupełnia rozwój procesorów ogólnego przeznaczenia z serii Kunpeng. Nowe generacje, Kunpeng 950 i 960, pojawią się odpowiednio w 2026 i 2028 roku, umacniając ekosystem sprzętowy firmy.

    Ujawniona mapa drogowa to wyraźny sygnał, że Huawei nie zamierza być tylko pasywnym obserwatorem rewolucji AI, ale chce stać się jednym z jej kluczowych architektów, budując swoją pozycję w oparciu o własne, niezależne technologie.

  • Huawei poświęca zyski na rzecz technologii. Rekordowe inwestycje kluczem do przetrwania

    Huawei poświęca zyski na rzecz technologii. Rekordowe inwestycje kluczem do przetrwania

    Najnowsze wyniki finansowe Huawei pokazują, że firma świadomie poświęca bieżącą rentowność na rzecz długoterminowego celu: całkowitej niezależności technologicznej i zdominowania rodzimego rynku.

    Mimo że zysk netto w pierwszej połowie roku spadł o 32%, przychody rosną, a gigantyczne inwestycje w badania i rozwój zaczynają przynosić wymierne efekty.

    Huawei odnotował w pierwszej połowie 2025 roku spadek zysku netto o 32% do 37 miliardów juanów (5,17 mld USD). Na pierwszy rzut oka to zła wiadomość, jednak pełniejszy obraz wyłania się po analizie przychodów, które wzrosły o 4% do 427 miliardów juanów, osiągając najwyższy poziom od 2020 roku.

    Klucz do zrozumienia tej rozbieżności leży w wydatkach na badania i rozwój (R&D), które w tym okresie sięgnęły rekordowych 96,9 miliarda juanów.

    To celowa strategia, a nie oznaka słabości. Odcięta od zaawansowanych amerykańskich technologii od 2020 roku, firma przeznacza ogromne środki na budowę własnego, samowystarczalnego ekosystemu – od projektowania chipów po sprzęt do ich produkcji.

    To kosztowna wojna na wyniszczenie, w której krótkoterminowe zyski schodzą na dalszy plan wobec strategicznej konieczności uniezależnienia się od zagranicznych dostawców.

    Najbardziej widocznym owocem tej strategii jest powrót Huawei na szczyt chińskiego rynku smartfonów. Po latach problemów z dostępem do komponentów 5G firma z sukcesem wprowadziła na rynek serię Mate 60, która pozwoliła jej odzyskać pozycję lidera.

    Według danych IDC, w pierwszej połowie roku globalne dostawy smartfonów Huawei wzrosły o 1,7% do 26,6 miliona sztuk, przy czym aż 95% z nich trafiło na rynek chiński.

    To pokazuje, jak skutecznie firma przekuła amerykańskie sankcje w motor do konsolidacji na potężnym, rodzimym rynku.

    Koncentrując się na Chinach, Huawei nie tylko zrekompensował sobie straty na rynkach międzynarodowych, ale także zbudował lojalną bazę klientów, dla których patriotyzm konsumencki stał się dodatkowym argumentem zakupowym.

    Mimo że firma nie ujawniła szczegółowych wyników dla poszczególnych działów, jest jasne, że to właśnie segment konsumencki, wspierany przez rosnące udziały w rynku motoryzacyjnym i chmurowym, napędza wzrost przychodów.

    Spadek zysków nie jest więc symptomem kryzysu, lecz skalkulowanym kosztem w walce o technologiczną suwerenność. Inwestorzy i konkurenci powinni patrzeć nie na obecną marżę, a na rosnącą siłę Huawei w kluczowych, strategicznych obszarach.

  • Potknięcie Huawei opóźnia DeepSeek i obnaża słabość chińskiej strategii AI

    Potknięcie Huawei opóźnia DeepSeek i obnaża słabość chińskiej strategii AI

    Chiński startup AI, DeepSeek, musiał opóźnić premierę swojego wyczekiwanego modelu R2.

    Powodem okazały się problemy techniczne, które uniemożliwiły efektywny trening na chipach Ascend od Huawei. Incydent ten zmusza firmę do powrotu do technologii Nvidii, co stanowi wyraźny cios dla chińskich ambicji uniezależnienia się od amerykańskich komponentów w kluczowym sektorze sztucznej inteligencji.

    Według doniesień „Financial Times”, uporczywe problemy z wydajnością układów Ascend zmusiły DeepSeek do zmiany strategii.

    Firma zdecydowała się na hybrydowe rozwiązanie: potężne chipy Nvidii zostaną użyte do niezwykle wymagającego obliczeniowo procesu treningu modelu, podczas gdy układy Huawei posłużą do mniej obciążającego wnioskowania (inferencji), czyli generowania odpowiedzi przez już wytrenowany model.

    Taki podział zadań, choć pragmatyczny, podkreśla, że chińskie alternatywy wciąż nie dorównują amerykańskim liderom w najbardziej zaawansowanych zastosowaniach. Pierwotnie premiera R2 była planowana na maj.

    Przypadek DeepSeek ilustruje szersze wyzwanie, przed jakim stoją chińskie firmy technologiczne. Z jednej strony Pekin naciska na wykorzystywanie krajowych rozwiązań, takich jak chipy Ascend, starając się budować technologiczną suwerenność i zgłaszając obawy co do bezpieczeństwa amerykańskich technologii.

    Z drugiej strony, amerykańskie sankcje, choć ostatnio złagodzone w przypadku układów H20 Nvidii, wciąż ograniczają dostęp do najwydajniejszych komponentów z USA. Firmy znajdują się w potrzasku między politycznymi dyrektywami a technologiczną rzeczywistością, w której amerykańskie chipy pozostają najwydajniejszym narzędziem.

    Mimo politycznego wsparcia dla Huawei, to chipy H20 od Nvidii pozostają de facto standardem na chińskim rynku AI. To na nich DeepSeek trenował swój poprzedni, przełomowy model R1, podobnie jak giganci tacy jak ByteDance, Tencent czy Alibaba.

    Problemy z implementacją krajowej alternatywy stawiają DeepSeek w niekorzystnej pozycji konkurencyjnej, w czasie gdy rywale wprowadzają na rynek kolejne nowości. Opóźniona premiera R2 ma nastąpić w najbliższych tygodniach, ale incydent ten stawia pod znakiem zapytania realne tempo chińskiej rewolucji w dziedzinie hardware’u AI.

  • Globalna infrastruktura sieciowa w fazie przyspieszenia: Rynek rośnie mimo wyzwań

    Globalna infrastruktura sieciowa w fazie przyspieszenia: Rynek rośnie mimo wyzwań

    Rynek infrastruktury sieciowej stanowi fundament cyfrowej gospodarki – obejmuje sprzęt, oprogramowanie oraz usługi zapewniające łączność i wymianę danych w skali globalnej. Dynamiczny rozwój technologii mobilnych, chmury obliczeniowej oraz Internetu Rzeczy (IoT) napędza inwestycje w nowoczesne sieci. W efekcie infrastruktura sieciowa podlega intensywnej modernizacji: operatorzy telekomunikacyjni wdrażają 5G, firmy migrują do chmury i modelu pracy hybrydowej, a organizacje stawiają na automatyzację sieci. Niniejszy artykuł analizuje obecną wartość rynku globalnego infrastruktury sieciowej, prognozy jego wzrostu, regionalne zróżnicowanie, kluczowe trendy technologiczne (5G, edge computing, SD-WAN, AI) oraz głównych graczy rynkowych. Przedstawiono także ekspercką ocenę perspektyw na kolejne 5–10 lat oraz najważniejsze wyzwania – od kosztów, przez bezpieczeństwo, po problemy z przestarzałymi systemami.

    Wartość rynku i prognozy wzrostu

    Globalny rynek infrastruktury sieciowej jest wart setki miliardów dolarów i wykazuje stabilny wzrost. Jego wartość sięgnęła około 248,8 mld USD w 2024 roku, a prognozy wskazują wzrost do 463,9 mld USD w 2033 roku. Oznacza to, że rynek będzie rósł średnio o około 7,2% rocznie (CAGR) w okresie 2025–2033. Taki wzrost odzwierciedla rosnące zapotrzebowanie na zaawansowane technologie sieciowe na całym świecie – od modernizacji centrów danych, poprzez integrację chmury i 5G, po rozwój inteligentnych miast. Popyt stymulują zarówno sektor prywatny (transformacja cyfrowa przedsiębiorstw), jak i inwestycje publiczne w infrastrukturę szerokopasmową i mobilną.

    W 2024 r. rynek ten był wyceniany na nieco poniżej 250 mld USD, by do 2033 r. niemal podwoić swą wartość do ok. 464 mld USD. Trend wzrostowy jest względnie jednolity i stabilny – odzwierciedla to dojrzałość rynku oraz ciągły, organiczny wzrost zapotrzebowania na przepustowość sieci, bezpieczeństwo i nowe funkcjonalności. Co istotne, struktura rynku obejmuje sprzęt sieciowy (ok. 48% udziału w rynku) oraz oprogramowanie i usługi sieciowe (razem pozostałe 52%), co oznacza, że oprócz inwestycji w urządzenia fizyczne rośnie także rola rozwiązań programowych definiujących działanie sieci.

    Regionalna struktura rynku

    Infrastruktura sieciowa rozwija się we wszystkich regionach świata, jednak dynamika i skala inwestycji różnią się w zależności od obszaru. Azja i region Azji-Pacyfiku stanowią obecnie największy segment – odpowiadają za około 34% globalnego rynku i wykazują najszybsze tempo wzrostu. Głównym motorem jest tu rozbudowa sieci komórkowych nowej generacji oraz urbanizacja: szacuje się, że ponad połowa (51%) wszystkich stacji bazowych 5G na świecie zlokalizowana jest w Azji-Pacyfiku. Krajom takim jak Chiny, Japonia, Korea Płd. czy Indie przewodzą inwestycje w 5G oraz projekty smart city. Przykładowo, ok. 68% przedsiębiorstw w regionie APAC stawia na migrację do chmury, a 59% wdraża zaawansowane sieci przemysłowe dla potrzeb inteligentnej produkcji i infrastruktury miejskiej.

    Ameryka Północna odpowiada za ok. 31% wartości globalnego rynku i pozostaje w czołówce pod względem wdrażania najnowszych rozwiązań sieciowych. Stany Zjednoczone stanowią lwią część tego rynku – ok. 84% inwestycji północnoamerykańskich w infrastrukturę przypada na USA. Region ten charakteryzuje się najwyższą gęstością centrów danych, szeroką dostępnością światłowodów oraz szybkim tempem implementacji 5G. Już 48% organizacji w Ameryce Płn. wykorzystuje łączność 5G w swojej działalności. Ponadto firmy kładą duży nacisk na bezpieczeństwo – blisko 69% przedsiębiorstw w USA priorytetowo traktuje integrację cyberbezpieczeństwa z infrastrukturą sieciową. Do wzrostu przyczyniają się także programy rządowe wspierające rozbudowę sieci oraz powszechna cyfryzacja biznesu.

    Europa stanowi około 27% globalnego rynku infrastruktury sieciowej. Region ten, z kluczowymi rynkami w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Francji, koncentruje się na modernizacji sieci korporacyjnych i telekomunikacyjnych w oparciu o architektury programowalnych sieci. Już około 61% europejskich przedsiębiorstw wdraża rozwiązania SDN (Software-Defined Networking), a 58% inwestuje w strategie multicloud – integrując wiele chmur dla zwiększenia elastyczności. Europejscy operatorzy i firmy intensywnie rozwijają też infrastrukturę centrów danych i sieci światłowodowe, przygotowując grunt pod upowszechnienie 5G oraz przyszłe wdrożenia 6G około końca dekady. Mimo nieco mniejszego udziału w rynku globalnym, Europa utrzymuje wysokie standardy bezpieczeństwa i interoperacyjności oraz coraz większą uwagę poświęca energooszczędności infrastruktury – około 31% nowych inwestycji sieciowych w Europie i Azji skierowanych jest już na zielone, efektywne energetycznie technologie.

    W pozostałych regionach również obserwuje się rozwój: Bliski Wschód i Afryka stanowią łącznie ok. 8% rynku, nadrabiając zaległości poprzez projekty cyfrowej infrastruktury finansowane często ze środków rządowych i partnerstw publiczno-prywatnych. Ameryka Łacińska natomiast inwestuje w rozbudowę sieci 4G/5G i światłowodów, choć skala wydatków jest tam mniejsza w porównaniu z trzema głównymi regionami.

    Wiodące trendy technologiczne

    W infrastrukturze sieciowej wyraźnie zarysowuje się kilka kluczowych trendów technologicznych, które kształtują rozwój rynku:

    • Sieci 5G: Technologia 5G jest wdrażana globalnie w sieciach operatorów komórkowych, oferując wielokrotnie wyższe przepustowości i minimalne opóźnienia. Inwestycje związane z 5G stanowią już ok. 21% całości nakładów inwestycyjnych operatorów teleko, a wydatki na sprzęt 5G odpowiadają za 24% budżetów na infrastrukturę sieciową w telekomunikacji. Sieci piątej generacji nie tylko obsługują rosnący ruch mobilny konsumentów, lecz także umożliwiają rozwój nowych zastosowań – od przemysłowego IoT po autonomiczne pojazdy. Coraz większe znaczenie mają prywatne sieci 5G wdrażane przez przedsiębiorstwa przemysłowe i logistyczne, które potrzebują niezawodnej, wydzielonej łączności o ultraniskich opóźnieniach na własne potrzeby produkcyjne. W najbliższych latach 5G pozostanie katalizatorem inwestycji, a do 2029 r. ponad 50% globalnych połączeń mobilnych ma działać w standardzie 5G.
    • Edge computing: Architektury edge computing, czyli przetwarzania danych na krawędzi sieci (bliżej źródła danych i użytkownika), zyskują na popularności w odpowiedzi na wymagania aplikacji czasu rzeczywistego. Około 47% organizacji planuje wdrożyć rozwiązania edge w celu obsługi krytycznych systemów wymagających minimalnych opóźnień. Przenoszenie mocy obliczeniowej bliżej użytkowników poprawia responsywność usług takich jak streaming wideo, gry online, telemedycyna czy autonomiczne systemy pojazdów. Upowszechnienie IoT również wymusza lokalne przetwarzanie ogromnych strumieni danych z sensorów. Trend edge idzie w parze z 5G – szacuje się, że 39% nowych projektów infrastruktury sieciowej łączy wdrożenia 5G z komponentami edge, aby zapewnić ultraniskie opóźnienia i lokalną analizę danych dla przemysłu, inteligentnych miast czy sieci energetycznych.
    • SD-WAN i sieci definiowane programowo: SD-WAN (Software-Defined Wide Area Network) to rozwiązania pozwalające zarządzać rozległymi sieciami korporacyjnymi poprzez warstwę programową, zapewniając optymalizację ruchu między oddziałami firmy a chmurą. Popyt na SD-WAN rośnie gwałtownie w dobie pracy zdalnej i hybrydowej – przedsiębiorstwa potrzebują elastycznego i bezpiecznego dostępu do aplikacji firmowych w chmurze niezależnie od lokalizacji. Ponad 68% firm zmienia model pracy na bardziej elastyczny, co stymuluje wdrożenia SD-WAN w celu zapewnienia spójnej łączności i polityk bezpieczeństwa we wszystkich oddziałach. Rozwiązania SD-WAN, często oferowane przez dostawców jako usługa zarządzana, umożliwiają także redukcję kosztów transmisji danych poprzez inteligentne wykorzystanie łączy internetowych i sieci MPLS. Szerszym kontekstem jest wirtualizacja sieci – SDN i NFV (Network Function Virtualization) – gdzie funkcje sieciowe, takie jak routing czy firewall, realizowane są programowo. W Europie już wspomniane \~61% firm stosuje architekturę SDN. Światowi dostawcy intensywnie rozwijają ofertę SD-WAN/SDN – przykładem jest Cisco, które w 2024 r. wprowadziło nową generację rozwiązań SD-WAN dostosowanych do modelu pracy hybrydowej, zapewniając m.in. o 34% szybszy dostęp do aplikacji chmurowych przy zachowaniu scentralizowanej kontroli bezpieczeństwa.
    • Sztuczna inteligencja (AI) w sieciach: AI odgrywa coraz większą rolę zarówno w zarządzaniu infrastrukturą sieciową, jak i w nowych funkcjach bezpieczeństwa. Operatorzy i administratorzy sieci wdrażają algorytmy uczenia maszynowego do automatyzacji konfiguracji, monitoringu i optymalizacji sieci. Ponad 39% przedsiębiorstw wykorzystuje narzędzia analityczne oparte na AI w celu optymalizacji działania sieci i szybszego wykrywania problemów. Równocześnie producenci sprzętu integrują elementy sztucznej inteligencji w swoich produktach – ok. 37% nowych urządzeń sieciowych posiada funkcje oparte na AI do wykrywania zagrożeń i automatycznego reagowania na incydenty bezpieczeństwa. Przykładem są przełączniki centrum danych nowej generacji od Huawei, wyposażone w mechanizmy AI zwiększające wydajność o \~40% i poprawiające zarządzanie ruchem. W perspektywie najbliższych lat AI ma umożliwić implementację tzw. sieci samooptymalizujących się (self-driving networks), które automatycznie dostosowują parametry do zmieniających się warunków i potrafią przewidywać awarie dzięki analizie danych (predictive maintenance).

    Główni gracze rynkowi

    Rynek infrastruktury sieciowej jest zdominowany przez kilku dużych, globalnych dostawców, którzy rywalizują zarówno w segmencie sprzętu telekomunikacyjnego, jak i korporacyjnych rozwiązań sieciowych. Należą do nich m.in. Cisco, Huawei, Nokia oraz Ericsson:

    • Cisco Systems (USA): Największy na świecie dostawca rozwiązań sieciowych dla przedsiębiorstw. Cisco wiedzie prym w obszarze sprzętu sieciowego (przełączniki, routery, punkty dostępowe Wi-Fi) oraz rozwija zaawansowane oprogramowanie do zarządzania sieciami i bezpieczeństwa. Firma adaptuje ofertę do nowych trendów – inwestuje w rozwiązania SDN/SD-WAN (przykładem są wspomniane najnowsze produkty dla sieci WAN definiowanych programowo) oraz rozwiązania chmurowe i centra danych. Wiele korporacji standardowo opiera swoją infrastrukturę na sprzęcie Cisco, co daje firmie silną pozycję rynkową.
    • Huawei (Chiny): Globalny gigant telekomunikacyjny i sieciowy, będący jednym z liderów we wdrażaniu technologii 5G. Huawei oferuje pełne portfolio infrastruktury – od urządzeń dostępowych (stacje bazowe 5G, sprzęt światłowodowy) po routery szkieletowe i rozwiązania chmurowe. Wraz z Cisco należy do największych graczy – łącznie dwie firmy kontrolują blisko 29% udziału w rynku infrastruktury sieciowej. Huawei odniosło ogromny sukces na rynkach Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej, choć w ostatnich latach zmaga się z ograniczeniami na niektórych rynkach zachodnich z powodów geopolitycznych. Mimo to firma kontynuuje inwestycje w badania (m.in. rozwój przełączników z wbudowaną AI dla centrów danych) i utrzymuje silną pozycję w globalnych rankingach dostawców.
    • Nokia (Finlandia): Jeden z dwóch europejskich liderów infrastruktury telekomunikacyjnej. Nokia (obok Ericsson) jest czołowym dostawcą sprzętu dla sieci komórkowych – szczególnie w zakresie infrastruktury 4G/5G (RAN, sieć rdzeniowa) – a także rozwiązań transportu optycznego i IP. Firma wykorzystuje swoje telekomunikacyjne know-how, by wchodzić w nowe obszary, takie jak prywatne sieci 5G dla przemysłu. W 2023 r. Nokia ogłosiła szereg wdrożeń prywatnych sieci bezprzewodowych 5G dla sektorów przemysłowych i projektów smart city, odpowiadając na zapotrzebowanie klientów biznesowych na wydzielone, wysoko wydajne sieci komunikacyjne. W globalnym ujęciu Nokia rywalizuje o kontrakty 5G z Huawei i Ericssonem, a jej mocną stroną jest obecność na rynkach, gdzie wymagane są alternatywy dla chińskich dostawców.
    • Ericsson (Szwecja): Drugi obok Nokii europejski gigant w branży infrastruktury sieciowej, z ponad stuletnią historią w telekomunikacji. Ericsson specjalizuje się w sprzęcie dla sieci komórkowych i radiowych – jest jednym z głównych dostawców stacji bazowych 5G dla operatorów na całym świecie. Firma inwestuje także w rozwój rozwiązań core network, usług zarządzanych i IoT. Ericsson, mając silną pozycję w Ameryce Północnej i Europie, korzysta na zapotrzebowaniu operatorów na sprzęt 5G w sytuacji ograniczeń nałożonych na Huawei w tych regionach. Ponadto Ericsson angażuje się w prace standaryzacyjne nad przyszłymi technologiami (6G) i współpracuje z partnerami (np. dostawcami chmury) w zakresie wirtualizacji funkcji sieciowych. Jako firma skoncentrowana na segmencie operatorów, Ericsson – podobnie jak Nokia – uzupełnia ofertę Cisco i Huaweia, dominując zwłaszcza w globalnych wdrożeniach mobilnych sieci dostępowych.

    Oprócz wymienionych, na rynku infrastruktury sieciowej działają również inni znaczący gracze wyspecjalizowani w wybranych obszarach – m.in. ZTE, Juniper Networks, Arista Networks, Dell EMC, HPE (Aruba), Extreme Networks czy CommScope. Wymienione firmy konkurują w segmentach takich jak przełączniki centrów danych, sprzęt kampusowy LAN/WLAN, okablowanie czy rozwiązania chmurowe, uzupełniając ekosystem globalnej infrastruktury sieciowej.

    Perspektywy rozwoju na kolejne lata

    Zdaniem ekspertów, perspektywy rozwoju rynku infrastruktury sieciowej w horyzoncie najbliższych 5–10 lat pozostają bardzo obiecujące. Prognozowane średnioroczne tempo wzrostu na poziomie 7% oznacza, że sektor ten będzie rósł szybciej niż wiele tradycyjnych branż, choć nieco wolniej niż najbardziej dynamiczne segmenty rynku IT. Kluczowe trendy technologiczne opisane powyżej będą nadal napędzać inwestycje: upowszechnienie 5G na całym świecie (a w perspektywie końca dekady pierwsze wdrożenia 6G) zapewni ciągły popyt na sprzęt i modernizację sieci operatorów. Edge computing stanie się integralnym elementem architektury sieci – coraz więcej danych będzie przetwarzanych lokalnie, co stworzy zapotrzebowanie na rozproszone węzły sieciowe blisko użytkownika. Rozwiązania chmurowe i multicloud wymuszą budowę sieci zdolnych do obsługi dynamicznych, rozproszonych obciążeń, co sprzyja rozwojowi inteligentnych, programowalnych sieci definiowanych programowo. Automatyzacja z wykorzystaniem AI prawdopodobnie przeobrazi sposób zarządzania sieciami – już obecnie obserwujemy trend ku sieciom autonomicznym, zdolnym do samodzielnego optymalizowania ruchu i reagowania na incydenty. W dłuższej perspektywie może to przynieść znaczące oszczędności operacyjne i poprawę bezpieczeństwa.

    W ujęciu regionalnym spodziewane jest utrzymanie obecnego układu sił – Azja-Pacyfik pozostanie największym i najszybciej rosnącym rynkiem dzięki inwestycjom w Chinach i krajach rozwijających się, Ameryka Północna utrzyma wysoki poziom innowacji i wydatków korporacyjnych (zwłaszcza w USA), zaś Europa będzie konsekwentnie modernizować infrastrukturę stawiając na bezpieczeństwo i efektywność. Różnice między regionami mogą się jednak zmniejszać wraz z tym, jak technologie sieciowe staną się wszechobecne, a koszty ich wdrożenia spadną.

    Eksperci podkreślają również nowe obszary wzrostu, które mogą zyskać na znaczeniu: prywatne sieci 5G dla przedsiębiorstw (np. w fabrykach, portach czy kampusach uczelnianych), sieci dla IoT obsługujące miliardy urządzeń (w tym sieci wąskopasmowe LPWAN dla sensorów) czy rozwój satelitarnego Internetu (np. konstelacje na niskiej orbicie zapewniające globalną łączność). Transformacja cyfrowa sektorów takich jak energetyka (smart grid), motoryzacja (pojazdy połączone) czy medycyna (telemedycyna, urządzenia noszone) będzie generować popyt na niezawodną infrastrukturę komunikacyjną. Można oczekiwać dalszego wzrostu wydatków na badania i rozwój (R&D) w obszarze sieci – zarówno przez gigantów rynkowych, jak i nowych graczy (startupów), co zaowocuje kolejnymi innowacjami i jeszcze bardziej wydajnymi technologiami sieciowymi w przyszłości.

    Wyzwania rynkowe

    Mimo pozytywnych perspektyw, globalny rynek infrastruktury sieciowej stoi przed kilkoma istotnymi wyzwaniami. Największą barierą są wysokie koszty – modernizacja sieci wymaga ogromnych nakładów kapitałowych. Ponad 44% przedsiębiorstw wskazuje ograniczenia budżetowe jako czynnik hamujący unowocześnianie infrastruktury. Sprzęt nowej generacji (np. urządzenia 5G, routery szkieletowe, węzły edge) oraz związane z nim oprogramowanie i integracja to kosztowne inwestycje, na które nie wszystkie organizacje mogą sobie pozwolić od razu. Równocześnie nadal powszechne są przestarzałe (dziedziczone) systemy – szacuje się, że ok. 27% infrastruktury sieciowej używanej globalnie stanowi starszy sprzęt poprzedniej generacji. Migracja z tych legacy systems jest trudna: blisko 38% firm ma problemy z zastępowaniem starego hardware’u nowszym. Utrzymywanie takich rozwiązań rodzi nie tylko koszty utraconych korzyści (mniejsza wydajność, brak nowych funkcji), ale także ryzyka bezpieczeństwa – niemal 33% naruszeń bezpieczeństwa wiąże się z lukami w przestarzałej infrastrukturze.

    Cyberbezpieczeństwo samo w sobie stanowi kolejne wyzwanie. Rosnąca złożoność sieci (zwłaszcza zdystrybuowanych po wielu chmurach i lokalizacjach) sprawia, że 59% organizacji odczuwa trudności w zarządzaniu bezpieczeństwem w środowiskach multicloud i hybrydowych. Ataki na infrastrukturę sieciową są coraz bardziej zaawansowane, a powierzchnia ataku poszerza się wraz z podłączaniem kolejnych urządzeń IoT i rozrostem sieci 5G. Zapewnienie spójnej polityki bezpieczeństwa, segmentacji sieci i ochrony danych w tak heterogenicznym środowisku to duże obciążenie dla dzia działów IT. Wiele firm mierzy się również z brakami kadrowymi – około 29% przedsiębiorstw wskazuje niedobór wykwalifikowanych specjalistów od zaawansowanych sieci jako czynnik ograniczający postęp.

    Innym wyzwaniem jest interoperacyjność i integracja nowych technologii z istniejącą infrastrukturą. Firmy często korzystają z rozwiązań wielu dostawców, co rodzi problemy z kompatybilnością. Ponad 34% organizacji doświadcza problemów integracyjnych przy wdrażaniu zróżnicowanych platform i usług. Standaryzacja protokołów i otwartość ekosystemów stają się zatem kluczowe, by uniknąć silosów technologicznych. Dodatkowo, regulatorzy nakładają na branżę wymogi (np. dotyczące cyberbezpieczeństwa, prywatności danych czy alokacji widma radiowego), co może spowalniać wdrożenia, zwłaszcza w sektorze telekomunikacyjnym.

  • Huawei chce zdobyć rynki AI w ZEA, Arabii Saudyjskiej i Tajlandii

    Huawei chce zdobyć rynki AI w ZEA, Arabii Saudyjskiej i Tajlandii

    Huawei testuje grunt pod eksport chipów AI na Bliski Wschód i do Azji Południowo-Wschodniej, mierząc się z dominacją Nvidii oraz ograniczeniami eksportowymi USA. Według Bloomberga, chiński koncern prowadzi rozmowy w sprawie sprzedaży starszych układów Ascend 910B w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Arabii Saudyjskiej i Tajlandii. Na razie jednak żadne umowy nie zostały sfinalizowane.

    To niewielka skala, ale strategicznie istotny ruch. Chipy AI są obecnie jednym z najbardziej gorących zasobów w globalnym wyścigu o dominację w obszarze sztucznej inteligencji. Nvidia ma tu silną pozycję, szczególnie w regionach inwestujących intensywnie w nowe centra danych – jak Arabia Saudyjska czy ZEA, gdzie ogłoszono szereg kontraktów na infrastrukturę AI z udziałem amerykańskich firm.

    Huawei próbuje wejść w ten krajobraz bocznymi drzwiami – oferując starsze układy, ale też budując zainteresowanie usługami chmurowymi opartymi na własnych, nowocześniejszych chipach. Flagowa platforma CloudMatrix 384, mimo że technologicznie bardziej zaawansowana, nie jest jeszcze dostępna dla odbiorców zagranicznych z powodu ograniczonej podaży.

    Chiński producent stara się także zabezpieczyć rynek wewnętrzny. Po tym jak Stany Zjednoczone odcięły chińskie firmy od najnowocześniejszych amerykańskich układów (m.in. GPU Nvidii), Huawei oferuje chip 910C jako alternatywę dla lokalnych graczy AI. W połączeniu z chińskimi inwestycjami w suwerenność technologiczną, może to przynieść firmie długofalowe korzyści.

    Globalnie jednak Huawei wciąż balansuje na cienkiej linii. Z jednej strony ma potencjał technologiczny, z drugiej – ograniczony zasięg eksportowy i trudny dostęp do kluczowych rynków. Próby wejścia na rynki takie jak Bliski Wschód to nie tylko test zdolności sprzedażowych, ale i geopolityczny eksperyment: czy regiony utrzymujące bliskie relacje z USA są gotowe na współpracę z chińskimi dostawcami AI?

    Na razie odpowiedź brzmi: niekoniecznie. Ale sam fakt, że Huawei podejmuje takie próby, pokazuje determinację w budowaniu alternatywnego ekosystemu półprzewodnikowego – i może zwiastować większą zmianę w nadchodzących latach.

  • Nvidia znów obchodzi bariery – nowy chip Blackwell dla Chin ma powalczyć z Huawei

    Nvidia znów obchodzi bariery – nowy chip Blackwell dla Chin ma powalczyć z Huawei

    Nvidia po raz kolejny dostosowuje swoją strategię do ograniczeń eksportowych USA, próbując utrzymać obecność na wartym 50 miliardów dolarów rynku centrów danych w Chinach. Nowy chip GPU z architekturą Blackwell, którego masowa produkcja rusza w czerwcu, ma być odpowiedzią na zakaz eksportu wydajniejszych układów H20. Cena? Od 6500 do 8000 dolarów – znacznie mniej niż wycofany H20.

    Nowy procesor graficzny, bazujący na RTX 6000D i wyposażony w pamięć GDDR7 zamiast bardziej zaawansowanej HBM, nie korzysta z technologii CoWoS TSMC. To sprawia, że jest prostszy i tańszy w produkcji, ale też zauważalnie słabszy. Przepustowość pamięci ma wynosić około 1,7 TB/s – graniczna wartość zgodna z najnowszymi regulacjami USA. Dla porównania, H20 oferował 4 TB/s.

    To już trzeci raz, kiedy Nvidia modyfikuje swoją ofertę specjalnie pod Chiny. Jeszcze przed sankcjami miała tam aż 95% udziałów w rynku GPU dla centrów danych – dziś to już tylko około 50%. Nowy chip nie tyle ma wzmocnić pozycję firmy, co powstrzymać dalszą utratę udziałów na rzecz Huawei i jego układu Ascend 910B.

    Wbrew ograniczeniom sprzętowym, Nvidia nadal trzyma w ręku jedną kartę przetargową – ekosystem CUDA. To platforma deweloperska, która spaja oprogramowanie AI z układami GPU. Dla wielu firm korzystających z gotowych modeli i narzędzi AI to nadal istotna przewaga nad konkurencją.

    Z drugiej strony, chińscy producenci, jak Huawei, coraz szybciej doganiają liderów pod względem wydajności sprzętu. Lokalne chipy, choć dziś słabsze, mogą w ciągu 1–2 lat zbliżyć się do poziomu ograniczonych wersji Nvidii. Jeśli tak się stanie, a USA nie zmieni kursu, Nvidia może stracić nie tylko rynek, ale i rolę standardu dla AI w Chinach.

    Na horyzoncie już pojawia się kolejny układ Blackwell, planowany na wrzesień – być może mocniejszy, ale nadal w ramach restrykcji. Dla Nvidii to wyścig nie tyle technologiczny, co geopolityczny, w którym każda premiera to próba zachowania wpływów bez łamania zasad.

  • Huawei prezentuje laptopy z HarmonyOS. Alternatywa dla Windows i macOS?

    Huawei prezentuje laptopy z HarmonyOS. Alternatywa dla Windows i macOS?

    Huawei zadebiutował z pierwszymi laptopami działającymi na systemie HarmonyOS 5.0 — własnej alternatywie dla Windowsa i macOS. Premiera modeli MateBook Pro i MateBook Fold to nie tylko kolejny produktowy krok, ale sygnał, że chiński gigant gotów jest stawić czoła dominacji zachodnich systemów operacyjnych na rynku komputerów osobistych.

    To ruch symboliczny i praktyczny. Odcięcie od amerykańskiej technologii — na skutek sankcji nałożonych przez administrację USA w 2019 roku — wymusiło na firmie inwestycje w suwerenność technologiczną. HarmonyOS początkowo rozwijany jako system dla urządzeń IoT i smartfonów, dziś trafia do pełnoprawnych komputerów osobistych.

    Nowe urządzenia nie są tanie: MateBook Fold bez klawiatury kosztuje równowartość ponad 3 000 dolarów, a MateBook Pro — ponad 1 000. Huawei argumentuje to wysokimi kosztami produkcji autorskich chipsetów, choć nie ujawnia, jaki dokładnie procesor napędza te modele. Nieprzypadkowo — po tym jak Stany Zjednoczone cofnęły firmom takim jak Intel i Qualcomm licencje eksportowe, Huawei musiał oprzeć się na własnych rozwiązaniach.

    Ekosystem HarmonyOS na PC dopiero raczkuje. Choć firma podaje, że wspiera go ponad 150 aplikacji — m.in. chińskie alternatywy dla Office i Photoshopa — to wciąż niszowa oferta względem potężnych bibliotek programów dostępnych na Windows czy macOS. Z drugiej strony, ponad 7,2 miliona deweloperów pracujących nad aplikacjami w całym ekosystemie Harmony pokazuje ambicje Huawei do stworzenia pełnoprawnego środowiska, zwłaszcza na rynku chińskim.

    Huawei nie próbuje zdetronizować Microsoftu globalnie — przynajmniej nie teraz. HarmonyOS dla laptopów to przede wszystkim strategiczny manewr: uniezależnienie się od Zachodu i budowa alternatywnego rynku technologicznego, odpornego na polityczne ograniczenia. Dla Pekinu to przykład postępu w cyfrowej suwerenności, dla Zachodu — potencjalny precedens.

    Czy HarmonyOS ma szansę zaistnieć poza Chinami? W krótkim okresie — nie. Ale jako część większej układanki Huawei (obejmującej AI, chipy, łączność i IoT), system ten może stać się kluczowym elementem nowego, równoległego porządku technologicznego.

  • Rynek pamięci masowych w Polsce – czy to koniec macierzy?

    Rynek pamięci masowych w Polsce – czy to koniec macierzy?

    W dzisiejszym środowisku biznesowym w Polsce dane stanowią kluczowy element operacji i wzrostu. Firmy z różnych sektorów generują i przetwarzają ogromne ilości informacji, co sprawia, że niezawodne i skalowalne rozwiązania w zakresie pamięci masowych są niezbędne. Dynamiczny rozwój polskiej gospodarki cyfrowej, z prognozowanymi znaczącymi wzrostami do 2030 roku, bezpośrednio przekłada się na rosnące zapotrzebowanie na solidne rozwiązania pamięci masowych w sektorze B2B.

    Czynniki napędzające rynek pamięci masowych B2B w Polsce

    • Eksplozja danych: Wzrost ilości danych generowanych przez e-commerce, IoT i cyfrową transformację napędza zapotrzebowanie na pamięć masową B2B. Rosną nie tylko wolumeny, ale też szybkość i różnorodność danych – od ustrukturyzowanych baz danych, po multimedia i dane z czujników w czasie rzeczywistym. Firmy wdrażające narzędzia cyfrowe potrzebują coraz bardziej pojemnych i wydajnych rozwiązań, które sprostają wymaganiom AI i analityki big data – wymagających szybkiego dostępu do ogromnych zbiorów danych.
    • Rozwój chmury: Polskie MŚP i duże firmy coraz chętniej korzystają z usług chmurowych, co przekłada się na rosnący popyt na pamięć masową w modelu cloud. Chmura oferuje skalowalność i optymalizację kosztów, jednak wiele organizacji – zwłaszcza w sektorach regulowanych – decyduje się na model hybrydowy. Łączy on lokalne zasoby z chmurą, umożliwiając kontrolę nad wrażliwymi danymi i elastyczne zarządzanie mniej krytycznymi zasobami. To napędza zapotrzebowanie na zintegrowane rozwiązania pamięci masowej B2B.
    • Regulacje i bezpieczeństwo: Przepisy dotyczące ochrony danych, w tym RODO i lokalne regulacje, wymuszają stosowanie bezpiecznych, często lokalnych rozwiązań pamięci masowej. Polskie firmy inwestują w infrastrukturę spełniającą wymogi zgodności i bezpieczeństwa, co staje się ważnym czynnikiem przy wyborze dostawców pamięci masowej B2B.
    • Transformacja cyfrowa: Modernizacja procesów biznesowych w ramach transformacji cyfrowej zwiększa zapotrzebowanie na niezawodną i skalowalną infrastrukturę IT. Wraz z digitalizacją operacji rośnie ilość danych, które wymagają bezpiecznego przechowywania i sprawnego zarządzania – co bezpośrednio przekłada się na wzrost inwestycji w nowoczesne rozwiązania pamięci masowej.

    Wyzwania i ograniczenia na polskim rynku pamięci masowych B2B

    • Ograniczenia budżetowe: Wysokie koszty wdrożenia i utrzymania zaawansowanej infrastruktury pamięci masowej są barierą, szczególnie dla MŚP. Inwestycje w sprzęt, oprogramowanie i specjalistów często przekraczają możliwości finansowe mniejszych firm, skłaniając je do wyboru tańszych, ale mniej wydajnych rozwiązań, co ogranicza rozwój segmentu premium.
    • Brak wykwalifikowanej kadry: Deficyt specjalistów IT zdolnych do zarządzania złożonymi środowiskami pamięci masowej spowalnia adopcję nowoczesnych technologii. Zadania takie jak konfiguracja, monitorowanie i optymalizacja wymagają wysokich kompetencji, których często brakuje na rynku, co wpływa na efektywność wdrożeń i decyzje inwestycyjne.
    • Obawy o bezpieczeństwo danych: Rosnąca liczba naruszeń bezpieczeństwa i związane z tym ryzyka finansowe i reputacyjne zwiększają ostrożność firm przy wyborze rozwiązań pamięci masowej. Szczególne obawy budzi przechowywanie danych w chmurze. Firmy oczekują dziś wysokiego poziomu zabezpieczeń jako standardu.
    • Problemy z integracją: Nowoczesne systemy pamięci masowej często napotykają na trudności w integracji z istniejącą, starszą infrastrukturą IT. To może prowadzić do opóźnień, wzrostu kosztów i ograniczenia tempa wdrożeń, zwłaszcza w firmach z rozbudowanymi, wieloletnimi systemami.
    • Dostępność tańszych alternatyw: Obecność niskokosztowych rozwiązań, choć mniej wydajnych, hamuje rozwój rynku zaawansowanych pamięci masowych B2B. MŚP wrażliwe na cenę często wybierają podstawowe opcje, nawet jeśli nie odpowiadają one rosnącym wymaganiom operacyjnym.

    Segmentacja rynku i prognozy

    Według raportu firmy Mordor Intelligence, polski rynek storage dla centrów danych jest wyceniany na 0,64 miliarda USD w roku 2025 i oczekuje się, że osiągnie 1,11 miliarda USD do roku 2030, przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) wynoszącym 11,7% w okresie prognozy (2025-2030).

    Rynek Storage

    Rynek ten jest segmentowany według technologii przechowywania na NAS (Network Attached Storage), SAN (Storage Area Network) i DAS (Direct Attached Storage). Oczekuje się, że znaczący udział w rynku będą miały hybrydowe rozwiązania storage, łączące przechowywanie lokalne i w chmurze.

    Kluczowymi graczami na polskim rynku storage dla centrów danych, według Mordor Intelligence, są firmy Dell, Hewlett Packard Enterprise, Huawei Technologies Co. Ltd, Hitachi Vantara LLC oraz Kingston Technology Company Inc..   

    Adopcja chmury i jej wpływ

    Polska odnotowuje dynamiczny wzrost adopcji usług chmurowych. W 2023 roku 55,7% polskich firm korzystało z usług cloud computing, co po raz pierwszy przekroczyło średnią unijną wynoszącą 45,2%. Największą popularnością cieszą się platformy do tworzenia, testowania i wdrażania aplikacji (62,1% firm).

    Polski rynek B2B storage wykazuje stabilny wzrost, napędzany przez cyfrową transformację przedsiębiorstw i rosnące zapotrzebowanie na efektywne rozwiązania do przechowywania danych. Prognozy rynkowe wskazują na dalszy dynamiczny rozwój rynku storage dla centrów danych w Polsce w nadchodzących latach.

  • Huawei rusza do ataku na Nvidia. Ascend 910D może zmienić układ sił na rynku AI

    Huawei rusza do ataku na Nvidia. Ascend 910D może zmienić układ sił na rynku AI

    Chińska firma Huawei Technologies przygotowuje się do testów swojego najnowszego procesora sztucznej inteligencji – w. To odważny krok, który wpisuje się w szerszą strategię Chin mającą na celu uniezależnienie się od amerykańskich technologii w sektorze najbardziej zaawansowanych chipów AI.

    Według informacji Wall Street Journal, Huawei już zwrócił się do wybranych chińskich firm technologicznych o przetestowanie technicznej wykonalności nowego układu. Ambicje są wysokie: Ascend 910D ma być potężniejszy od obecnego lidera rynku – Nvidii H100. Pierwsze próbki chipa mają trafić do testów pod koniec maja, a niedługo potem Huawei planuje rozpocząć masowe dostawy wcześniejszej wersji – modelu 910C – do lokalnych klientów.

    Huawei w potrzasku przez cła?

    W kontekście obowiązujących ograniczeń eksportowych ze strony USA, rozwój takich układów staje się dla chińskich firm nie tyle kwestią innowacji, co przetrwania. Amerykańskie restrykcje skutecznie odcięły chiński rynek od najnowszych produktów Nvidii, takich jak flagowy chip B200. W praktyce oznacza to, że lokalni gracze muszą samodzielnie zapełnić lukę, szczególnie w obszarze zaawansowanego szkolenia modeli AI.

    Huawei od lat próbuje dogonić Nvidię – nie tylko pod względem mocy obliczeniowej, ale też efektywności w procesie szkolenia algorytmów. Prace nad rodziną Ascend pokazują, że firma nie rezygnuje mimo sankcji, a wręcz zyskuje na znaczeniu jako lider wewnętrznego rynku technologii AI w Chinach.

    Ostrożny optymizm

    Warto jednak zachować ostrożność. Nawet jeśli Ascend 910D zbliży się do osiągów H100 na papierze, droga do uzyskania rzeczywistej przewagi jest długa. Nvidia wypracowała sobie dominującą pozycję nie tylko dzięki samej wydajności chipów, ale przede wszystkim poprzez rozwój ekosystemu oprogramowania, narzędzi developerskich i wsparcia technicznego – elementów, których Huawei na razie nie jest w stanie w pełni skopiować.

    Co więcej, ograniczenia dostępu do najnowszych technologii produkcji półprzewodników (np. litografii w technologii poniżej 7 nm) mogą ograniczać potencjał Ascend 910D w dłuższej perspektywie. Huawei musi radzić sobie z tymi barierami, projektując układy zoptymalizowane pod dostępne możliwości produkcyjne.

    Mimo to sytuacja na rynku zmienia się dynamicznie. Jeśli Huaweiowi uda się zaoferować chipy wystarczająco wydajne dla większości zastosowań komercyjnych w Chinach, firma może znacząco wzmocnić swoją pozycję w lokalnym ekosystemie AI – a pośrednio także pomóc Chinom w uniezależnieniu się od technologicznej dominacji Zachodu.

  • Zakaz dla Nvidii, zielone światło dla Huawei. Chiny stawiają na własne chipy AI

    Zakaz dla Nvidii, zielone światło dla Huawei. Chiny stawiają na własne chipy AI

    Huawei planuje rozpocząć masowe dostawy swojego najnowszego chipa AI, Ascend 910C, już w przyszłym miesiącu, co może znacząco zmienić układ sił na chińskim rynku sztucznej inteligencji. Nowy układ ma szansę stać się kluczowym narzędziem dla lokalnych firm AI, które coraz pilniej potrzebują zamienników dla niedostępnych dziś układów Nvidii.

    Prace nad chipem 910C to efekt kilkuletniej, konsekwentnej strategii Huawei, która zakłada uniezależnienie się od zachodnich dostawców technologii. Według źródeł zaznajomionych ze sprawą, chip osiąga wydajność porównywalną z H100 od Nvidii – jednostki do niedawna uznawanej za standard w treningu modeli AI. Huawei osiągnął to, łącząc dwa procesory 910B w jeden pakiet, a nie dzięki przełomowej zmianie architektury. Niemniej takie podejście pozwala znacząco zwiększyć moc obliczeniową i pojemność pamięci w stosunku do poprzedniej generacji.

    Tło rynkowe jest sprzyjające. W wyniku restrykcji eksportowych nałożonych przez administrację USA, nawet układ H20 – do tej pory sprzedawany w Chinach – wymaga obecnie specjalnej licencji. Ograniczenia te otworzyły drzwi dla lokalnych producentów, takich jak Huawei, Moore Threads czy Iluvatar CoreX, do przejęcia części rynku, na którym jeszcze dwa lata temu Nvidia była niemal monopolistą.

    Ascend 910C prawdopodobnie stanie się „układem z wyboru” dla chińskich startupów i firm AI, które budują modele językowe czy wdrażają rozwiązania wnioskowania maszynowego. Skala tego przejścia będzie jednak w dużej mierze zależeć od dostępności układów, kosztów oraz dojrzałości ekosystemu oprogramowania, który do tej pory w Chinach opierał się głównie na rozwiązaniach zachodnich.

    Warto zauważyć, że mimo samowystarczalności deklarowanej przez Huawei, łańcuch dostaw 910C nadal jest skomplikowany. Część kluczowych komponentów produkuje chiński SMIC przy użyciu dość zaawansowanego, choć mniej efektywnego procesu N+2 7nm. Pojawiają się też sygnały, że niektóre układy bazują na chipach wyprodukowanych wcześniej przez tajwańskiego giganta TSMC na zamówienie chińskiego Sophgo, co budzi pytania o potencjalne luki w sankcjach technologicznych.

    Bez względu na źródło komponentów, Huawei udowadnia, że chińska branża półprzewodników potrafi reagować na zmieniające się realia geopolityczne szybciej niż jeszcze kilka lat temu zakładano. 910C nie jest rewolucją – ale jest wystarczająco dobry, aby wypełnić lukę powstałą po amerykańskich sankcjach.

    Dla branży AI w Chinach to być może moment przełomowy: powstaje własny, niezależny ekosystem sprzętowy, który – jeśli zyska odpowiednie wsparcie – może w przyszłości ograniczyć przewagę technologiczną zachodnich gigantów. Dla Zachodu z kolei to sygnał, że polityka ograniczeń eksportowych zamiast zatrzymać rozwój chińskich technologii, może niechcący przyspieszyć ich dojrzewanie.