Tag: RODO

  • DORA, NIS2 i RODO: Koniec ery „złotej rączki” w IT

    DORA, NIS2 i RODO: Koniec ery „złotej rączki” w IT

    Wymagamy od działów IT innowacji, wdrażania sztucznej inteligencji i cyfryzacji procesów biznesowych. Jednocześnie zarzucamy te same zespoły bezprecedensową ilością regulacji prawnych i wymogów bezpieczeństwa. W roku 2026, w obliczu rosnących napięć geopolitycznych i skomplikowania cyberzagrożeń, utrzymywanie pełnej odporności cyfrowej i zgodności (compliance) wyłącznie zasobami wewnętrznymi staje się nie tylko ryzykowne, ale i ekonomicznie nieefektywne. Czas na redefinicję podejścia do outsourcingu.

    Jeszcze dekadę temu rola działu IT była klarowna: utrzymać systemy przy życiu. Dziś CIO i menedżerowie IT stoją w niewygodnym rozkroku. Z jednej strony zarządy oczekują od nich bycia architektami wzrostu biznesu. Z drugiej – organy regulacyjne (unijne i krajowe) narzucają rygorystyczne ramy, takie jak DORA, NIS2 czy RODO, które wymagają tytanicznej pracy administracyjnej i audytorskiej. Próba pogodzenia tych dwóch światów w ramach jednego, wewnętrznego zespołu, coraz częściej kończy się „zadyszką operacyjną”.

    Koniec ery „Zosia-Samosia” w IT

    Tradycyjny model, w którym wewnętrzny zespół administratorów dba o wszystko – od resetowania haseł, przez konfigurację chmury, aż po zaawansowane strategie anty-ransomware – wyczerpał się. W obliczu ilościowej i jakościowej zmiany w cyberprzestępczości, o której coraz głośniej mówią eksperci, firma nie jest w stanie utrzymać wewnętrznie tak szerokiego spektrum kompetencji na poziomie eksperckim.

    Rok 2026 zapowiada się jako czas weryfikacji. Firmy, które będą próbowały robić wszystko sami, utkną w bieżączce utrzymaniowej, tracąc z oczu innowacje. Wnioski płynące z analizy rynku są jednoznaczne: wewnętrzne IT powinno stać się centrum strategii biznesowej. To oni znają specyfikę firmy, jej produkty i klientów. Natomiast tzw. „cyfrowa hydraulika” – czyli utrzymanie ciągłości działania, backupy, łatanie systemów i zapewnienie zgodności z regulacjami – to zadania, które muszą zostać oddane specjalistom, dla których jest to core business.

    Outsourcing 2.0: Od technologii do procesów

    Aby ten model zadziałał, musimy zmienić myślenie o usługach zewnętrznych. Usługi zdalnie zarządzane (RMS – Remote Managed Services) przestały być sposobem na to, by było „taniej”. Dziś są sposobem na to, by było „bezpieczniej i zgodnie z prawem”.

    Nowoczesny dostawca usług zarządzanych nie ogranicza się do udostępnienia przestrzeni dyskowej czy zdalnego pulpitu. W 2026 roku oczekuje się od niego przejęcia odpowiedzialności za całe procesy operacyjne. Kluczowa staje się tu audytowalność. W kontekście dyrektyw takich jak NIS2 czy rozporządzenia DORA, firma musi nie tylko być bezpieczna, ale musi umieć to udowodnić.

    Dlatego wyspecjalizowani dostawcy dostarczają dziś gotowe runbooki (scenariusze reagowania na incydenty), regularne raporty zgodności oraz – co być może najważniejsze – przeprowadzają cykliczne testy odzyskiwania danych. Backup, którego nie przetestowano, jest w świetle dzisiejszych zagrożeń bezwartościowy. Przeniesienie tych obowiązków na zewnątrz zdejmuje z zarządu potężne ryzyko operacyjne.

    Pułapka gigantów i suwerenność danych

    Decyzja o wyborze partnera technologicznego w 2026 roku nie jest już tylko kwestią ceny i parametrów technicznych. To decyzja strategiczna, a nawet geopolityczna. Ostatnie lata, w tym głośne awarie gigantów chmurowych (jak incydenty w Microsoft Azure), brutalnie obnażyły ryzyko polegania na jednym, globalnym dostawcy (tzw. vendor lock-in).

    Firmy coraz częściej dostrzegają, że wygoda chmury publicznej może być pułapką. Ryzyko przestojów czy utraty dostępu do danych krytycznych to jedno. Drugim aspektem jest suwerenność.

    • Suwerenność danych: Czy wiesz, gdzie fizycznie leżą twoje dane i jakiemu prawu podlegają?
    • Suwerenność technologiczna: Czy masz zdolność do zmiany dostawcy bez paraliżu firmy?

    W odpowiedzi na te wyzwania rośnie popularność rozwiązań hybrydowych i multicloud. Pozwalają one korzystać z elastyczności gigantów, ale kluczowe zasoby trzymać pod „własną”, lokalną jurysdykcją. Tutaj kluczowa jest rola europejskich dostawców usług IT. Wsparcie techniczne ulokowane w UE, rozumiejące niuanse RODO i lokalnych przepisów, staje się wartością nadrzędną nad generycznym call center w innej strefie czasowej. Lokalne wsparcie to gwarancja, że „cyfrowa autonomia” nie jest tylko pustym hasłem w strategii firmy.

    Backup to teraz cybersecurity (i wymóg prawny)

    Największa zmiana mentalna, jaka musi dokonać się w głowach decydentów IT, dotyczy kopii zapasowych. Do niedawna backup był polisą na wypadek pożaru, zalania serwerowni lub błędu pracownika (Disaster Recovery). Dziś to pierwsza linia obrony przed atakiem (Cyber Recovery).

    Cyberprzestępcy, wspomagani przez techniki oparte na sztucznej inteligencji, zmienili taktykę. Ich celem nie jest już tylko zaszyfrowanie danych produkcyjnych. Ataki są teraz celowane bezpośrednio w kopie zapasowe, aby uniemożliwić ofierze odzyskanie sprawności bez płacenia okupu.

    Wymusza to fuzję dyscyplin backupu i cyberbezpieczeństwa. Nowoczesna strategia ochrony danych musi opierać się na trzech filarach, które trudno zbudować samodzielnie bez ogromnych nakładów inwestycyjnych:

    1. Niezmienność (Immutable Storage): Gwarancja, że raz zapisanego backupu nie da się nadpisać ani skasować przez określony czas – nawet z uprawnieniami administratora.

    2. Air-gap (Szczelina powietrzna): Fizyczne lub logiczne odseparowanie kopii od sieci produkcyjnej.

    3. Clean Rooms (Czyste pomieszczenia): Środowiska do odzyskiwania danych, w których systemy są skrupulatnie sprawdzane pod kątem wirusów przed przywróceniem ich do produkcji.

    Właśnie tutaj rola zewnętrznego dostawcy jest nie do przecenienia. Budowa własnego „clean roomu” i utrzymywanie drugiego, niezależnego Data Center to kosztowny koszmar dla każdego CFO. Zakup tych kompetencji w modelu usługowym (BaaS/DRaaS) jest po prostu bardziej opłacalny i – co ważniejsze – skuteczniejszy.

    Stabilizacja to fundament innowacji

    W roku 2026 i w kolejnych latach wygrają te organizacje, które zrozumieją, że bezpieczeństwo i zgodność z przepisami to sporty zespołowe. Zdalnie zarządzane usługi nie mają zastępować wewnętrznego IT, ale je stabilizować.

    Firmy, które systematycznie chronią swoje dane poprzez profesjonalnych partnerów zewnętrznych, są lepiej przygotowane na awarie techniczne i ataki hakerskie. Ale zyskują coś jeszcze cenniejszego – czas i zasoby swoich własnych ekspertów, którzy zamiast walczyć z „cyfrową hydrauliką”, mogą skupić się na budowaniu przewagi konkurencyjnej biznesu. Niezależny, audytowalny i odporny backup staje się więc nie tylko kosztem operacyjnym, ale kluczowym czynnikiem zrównoważonych procesów biznesowych.

  • Mit taniego archiwum. Dlaczego ukryte koszty Tieringu drenują budżety IT?

    Mit taniego archiwum. Dlaczego ukryte koszty Tieringu drenują budżety IT?

    Od niemal dwóch dekad architektura chmurowa opiera się na jednym, pozornie nienaruszalnym dogmacie: dane rzadko używane należy „zamrażać”. Model Cloud Object Storage, ukształtowany w połowie lat 2000. przez Amazona (S3), zdefiniował standard myślenia o kosztach infrastruktury. Jednak w 2025 roku, w dobie analityki czasu rzeczywistego, AI i rygorystycznego compliance, ta logika zaczyna pękać. To, co w Excelu wygląda na oszczędność, w praktyce operacyjnej staje się nieprzewidywalną pułapką kosztową.

    Jeszcze dekadę temu podział danych na klasy (Hot, Warm, Cold/Glacier) był nie tylko logiczny, ale wręcz konieczny. Nośniki pamięci były drogie, a przepustowość łączy ograniczona. Outsourcing rzadko dotykanych danych na tańsze, wolniejsze poziomy magazynowania (Tiering) obiecywał dyrektorom finansowym i CIO wyraźne oszczędności. Zasada była prosta: płacisz dużo za to, czego używasz teraz, i grosze za to, co „leży i się kurzy”.

    Na papierze to podejście wciąż wydaje się racjonalne. Jednak rzeczywistość nowoczesnego IT brutalnie weryfikuje ten model. Zespoły infrastrukturalne coraz częściej zmagają się ze złożonymi politykami cyklu życia, opóźnieniami w operacjach i – co najważniejsze – kosztami, których nie da się zaplanować w budżecie rocznym. Czy zatem era Tieringu dobiega końca?

    Logika z lat 2000. kontra rzeczywistość cyfrowa

    Poziomowanie danych miało silny mandat ekonomiczny w czasach, gdy dane były statyczne. Archiwum służyło do tego, by o nim zapomnieć. Dziś jednak dane stały się paliwem. Wzrost znaczenia uczenia maszynowego, analityki Big Data oraz konieczność raportowania w czasie rzeczywistym sprawiły, że pojęcie „danych rzadko używanych” stało się płynne.

    Plik, który nie był otwierany przez 180 dni, może z minuty na minutę stać się krytyczny dla algorytmu predykcyjnego, procesu audytowego lub nagłego zgłoszenia w ramach RODO. W klasycznym modelu S3 systemy IT zderzają się ze ścianą. Dane zostały „wypchnięte” do taniej klasy zgodnie z polityką Lifecycle Management, a ich natychmiastowe przywrócenie jest niemożliwe lub ekstremalnie kosztowne.

    Ogromny spadek cen samej pamięci masowej w ostatnich latach sprawił, że różnica w cenie za 1 TB między warstwą gorącą a zimną przestała być jedynym wyznacznikiem opłacalności. W nowym rachunku ekonomicznym kluczowe stają się koszty dostępu, a nie koszty spoczynku.

    Matematyka, która boli – ukryte koszty „zimnych” danych

    Wielu menedżerów IT wpada w pułapkę patrzenia wyłącznie na cenę przechowywania (storage at rest). To jednak tylko wierzchołek góry lodowej TCO (Total Cost of Ownership). Tradycyjny Tiering obarczony jest szeregiem opłat, które w cennikach dostawców chmurowych zapisane są drobnym drukiem, a które uderzają w firmy w najmniej oczekiwanym momencie.

    Głównym problemem jest brak przejrzystości. Firmy często pomijają w kalkulacjach:

    • Opłaty za wywołanie (Retrieval Fees): Koszt „wyjęcia” danych z archiwum może wielokrotnie przewyższyć roczny koszt ich przechowywania.
    • Minimalny okres retencji: Wiele „tanich” klas pamięci wymusza przechowywanie obiektu np. przez 90 lub 180 dni. Usunięcie lub przeniesienie go wcześniej wiąże się z karą finansową.
    • Koszty wyjścia (Egress Fees): Transfer danych poza chmurę dostawcy.

    Scenariusz jest powtarzalny: firma przenosi terabajty danych starszych klientów do „zimnej” klasy, by zaoszczędzić budżet. Miesiące później dział prawny zarządza audyt lub przegląd historyczny. Dział IT musi „odmrozić” te zasoby. Nagle okazuje się, że proces ten generuje fakturę, która „zjada” wszystkie wypracowane wcześniej oszczędności, a dodatkowo blokuje budżet na nowe inwestycje. Nieprzewidywalność kosztów staje się wrogiem numer jeden dla stabilności biznesowej.

    Czas to pieniądz – paraliż operacyjny

    Aspekt finansowy to jedno, ale Tiering wprowadza również ryzyko operacyjne. W przypadku archiwów głębokich (typu Deep Archive), czas przywrócenia dostępu do danych liczy się w godzinach, a czasem dniach.

    Dla nowoczesnych aplikacji, które oczekują odpowiedzi w milisekundach, jest to niedopuszczalne. Gdy narzędzie analityczne lub system raportowy natrafia na zarchiwizowane dane, dochodzi do przerwania przepływu pracy. Pojawiają się *time-outy*, komunikaty o błędach, a procesy biznesowe stają w miejscu. W środowiskach krytycznych czasowo – jak bankowość, e-commerce czy produkcja – takie opóźnienie może oznaczać realne straty wizerunkowe i finansowe.

    Dodatkowo, zarządzanie cyklem życia danych (Lifecycle Policies) staje się coraz bardziej skomplikowane. Reguła „przenieś do archiwum po 30 dniach bez dostępu” brzmi rozsądnie, ale w praktyce jest tępym narzędziem. Zespoły IT tracą setki godzin na konfigurowanie wyjątków, monitorowanie reguł i ręczne przywracanie danych na żądanie biznesu. Zamiast zajmować się innowacjami, administratorzy stają się kustoszami cyfrowego archiwum, walczącymi z systemem, który miał im ułatwiać pracę.

    Trend „Always-Hot” – przewidywalność zamiast hazardu

    W odpowiedzi na te wyzwania, na rynku storage’owym krystalizuje się nowy trend: odchodzenie od logiki klasowej na rzecz architektur typu Always-Hot.

    Coraz więcej decydentów IT kwestionuje sensowność Tieringu. Zamiast żonglować danymi między różnymi warstwami, firmy decydują się na modele, w których wszystkie obiekty – niezależnie od wieku i częstotliwości użycia – są utrzymywane w trybie natychmiastowego dostępu.

    Zalety tego podejścia wykraczają poza prostą wygodę:

    1.  Przewidywalność finansowa: W modelu Always-Hot znikają zmienne koszty odzyskiwania danych. Firma płaci za pojemność i transfer, ale nie jest karana za to, że chce skorzystać z własnych informacji. Budżetowanie staje się proste i precyzyjne.

    2.  Wydajność: Brak procesów „odmrażania” oznacza, że każda aplikacja, skrypt czy analityk ma dostęp do pełnego spektrum danych w tym samym czasie.

    3.  Uproszczenie architektury: Eliminacja skomplikowanych reguł retencji i przenoszenia danych uwalnia zasoby ludzkie.

    Bezpieczeństwo i Compliance w płaskiej strukturze

    Magazyn danych, który udostępnia wszystko w trybie natychmiastowym, wymaga jednak innej filozofii bezpieczeństwa. Klasyczne mechanizmy S3, takie jak ACL (Access Control Lists) czy polityki na poziomie poszczególnych bucketów, w dużej skali stają się niezarządzalne i mylące.

    Nowoczesne systemy Object Storage stawiają na IAM (Identity and Access Management). Skoro dane są zawsze dostępne („gorące”), kontrola dostępu musi być chirurgiczna. Prawa są przypisywane do tożsamości użytkownika lub aplikacji, a nie „przyklejane” do folderów. Pozwala to na precyzyjne określenie, kto może czytać, zapisywać lub usuwać obiekty, co jest kluczowe w środowiskach multi-tenancy.

    Równie istotny jest aspekt prawny. Zgodność z RODO, europejska suwerenność danych czy ochrona przed regulacjami eksterytorialnymi (jak US CLOUD Act) to dziś priorytety. Firmy muszą wiedzieć, gdzie są ich dane i mieć pewność, że mogą je trwale usunąć lub wyeksportować na żądanie regulatora. W modelu wielowarstwowym, gdzie dane są rozproszone po różnych klasach archiwizacji, realizacja „prawa do bycia zapomnianym” może być technicznie trudna i czasochłonna. Architektura płaska (bez warstw) drastycznie upraszcza audytowalność i zarządzanie zgodnością.

    Odporność przez dostępność

    Patrząc w przyszłość, widać wyraźnie, że wolumen danych będzie rósł wykładniczo, ale tolerancja na opóźnienia w dostępie do nich będzie maleć. Firmy nie mogą sobie pozwolić na to, by ich cyfrowe zasoby były zakładnikami skomplikowanych cenników i wolnych dysków archiwalnych.

    Podejście Always-Hot wpisuje się w szerszą strategię odporności biznesowej (Resilience). To model, który przedkłada ciągłość działania i szybkość reakcji nad teoretyczne oszczędności na nośnikach. Klasyczny model Tiering, choć zasłużony dla rozwoju chmury, w wielu scenariuszach osiągnął już swoje granice. Jego złożoność i ukryte koszty sprawiają, że staje się on reliktem poprzedniej epoki IT.

    Dla CIO i architektów systemowych wniosek jest jasny: wybór pamięci masowej to dziś decyzja strategiczna, a nie tylko zakupowa. Ci, którzy postawią na bezpośrednią dostępność i przejrzystość kosztów, budują fundament pod IT, które jest gotowe na nieprzewidywalne wyzwania przyszłości – od nagłych audytów po rewolucję AI.

  • Rynek Privacy Tech: Jak RODO i AI stworzyły nową, miliardową branżę?

    Rynek Privacy Tech: Jak RODO i AI stworzyły nową, miliardową branżę?

    Żyjemy w epoce fundamentalnego paradoksu. Z jednej strony, sztuczna inteligencja, napędzana przez wielkie modele językowe (LLM), staje się krwiobiegiem nowoczesnego biznesu, obiecując bezprecedensową innowację.

    Z drugiej, jej nienasycony apetyt na dane zderza się czołowo z globalnym zrywem na rzecz ochrony prywatności. Ten konflikt nie jest już tylko kwestią etyki, ale twardą rzeczywistością regulacyjną, która tworzy i przekształca całe rynki technologiczne na naszych oczach.   

    Nastroje społeczne osiągnęły masę krytyczną. Badania pokazują, że aż 86% populacji USA wyraża rosnące zaniepokojenie sposobem przetwarzania ich danych, a ponad połowa uważa, że AI utrudni ochronę informacji osobistych.

    W odpowiedzi, rządy na całym świecie budują legislacyjny mur. To, co zaczęło się od przełomowego RODO (GDPR) w Europie, szybko rozprzestrzeniło się globalnie, tworząc gęstą sieć przepisów, od CCPA w Kalifornii po LGPD w Brazylii.

    Obecnie już ponad 137 krajów posiada krajowe przepisy o ochronie danych, obejmujące niemal 80% światowej populacji.   

    Stawka w tej grze jest astronomiczna. Organy regulacyjne nie wahają się używać swojej najpotężniejszej broni: kar finansowych. Rekordowa grzywna w wysokości 1,2 miliarda euro nałożona na firmę Meta za transfer danych między UE a USA czy kara 746 milionów euro dla Amazona to potężne sygnały dla rynku.

    Każda taka decyzja to bezpośredni impuls do wzrostu dla sektora „Privacy Tech” – rynku, który nie wyrósł organicznie z potrzeb konsumentów, ale został niemal w całości stworzony przez działania legislacyjne.

    Prawo nie tylko reguluje technologię – ono ją tworzy. W tym nowym krajobrazie pojawia się kluczowy wniosek: narzędzie, które stworzyło ten problem – sztuczna inteligencja – staje się jednocześnie kluczem do jego rozwiązania.

    Wkraczamy w erę „Prywatności 2.0”, w której zgodność z przepisami staje się inteligentna, proaktywna i, w perspektywie czasu, autonomiczna.   

    Od ręcznej pracy do inteligentnej automatyzacji

    Przed nadejściem ery RODO, zarządzanie prywatnością w wielu organizacjach opierało się na ręcznym mapowaniu danych, niekończących się arkuszach kalkulacyjnych i żmudnych procesach odpowiedzi na żądania użytkowników (DSARs).

    Koszty tej nieefektywności były ogromne – szacuje się, że ręczna obsługa pojedynczego wniosku DSAR kosztowała średnio ponad 1500 dolarów. W świecie, w którym firmy przetwarzają petabajty danych, taki model był nie do utrzymania.   

    Sztuczna inteligencja stała się silnikiem, który napędza rewolucję w tym obszarze, przekształcając platformy do zarządzania prywatnością w inteligentne centra dowodzenia. Nowoczesne systemy wykorzystują AI do automatyzacji kluczowych, niegdyś manualnych procesów.

    Algorytmy AI skanują całą infrastrukturę firmy, od lokalnych serwerów po chmurę, w poszukiwaniu danych osobowych, rozumiejąc ich kontekst i tworząc dynamiczną mapę w czasie rzeczywistym. Następnie, modele AI analizują przepływy danych i uprawnienia dostępu, aby proaktywnie identyfikować i oceniać ryzyko, alarmując o potencjalnych naruszeniach zasad „privacy by design”.

    AI automatyzuje również cały cykl życia zgody użytkownika oraz realizację wniosków DSAR, skracając procesy z tygodni do godzin.   

    Finansowy wpływ tej transformacji jest wymierny. Organizacje, które na szeroką skalę wykorzystują AI i automatyzację w obszarze bezpieczeństwa, oszczędzają średnio 1,76 miliona dolarów na kosztach związanych z naruszeniem danych w porównaniu do firm, które tego nie robią.

    To twardy dowód na zwrot z inwestycji w inteligentne platformy do zarządzania prywatnością, które przekształcają koszt zgodności w zysk operacyjny.   

    Granica zaufania: Świat technologii wzmacniających prywatność (PETs)

    Automatyzacja to jednak dopiero początek. Prawdziwa rewolucja rozgrywa się na granicy kryptografii i zaawansowanej matematyki, w świecie Technologii Wzmacniających Prywatność (Privacy-Enhancing Technologies, PETs).

    To zestaw narzędzi dążących do osiągnięcia „świętego Graala” analityki: możliwości wydobywania cennych informacji z wrażliwych zbiorów bez ujawniania samych danych.   

    Jedną z kluczowych technologii jest szyfrowanie homomorficzne (HE). Pozwala ono na wykonywanie obliczeń na zaszyfrowanych danych, tak jakby analityk przeprowadzał operacje na zamkniętej skrzynce, nie widząc jej zawartości.

    Dopiero właściciel danych, posiadający klucz, może otworzyć skrzynkę i zobaczyć wynik. Technologia ta, rozwijana przez gigantów takich jak Microsoft i IBM, znajduje zastosowanie w medycynie do analizy danych pacjentów z wielu szpitali oraz w finansach do wspólnego wykrywania oszustw.   

    Innym przełomowym narzędziem są dowody o wiedzy zerowej (ZKP). To protokół kryptograficzny, który pozwala udowodnić, że zna się pewną informację, nie ujawniając jej samej.

    To tak, jakby móc udowodnić, że ma się ukończone 21 lat, nie pokazując dowodu osobistego z datą urodzenia i adresem. ZKP rewolucjonizuje zdecentralizowaną tożsamość i prywatne transakcje finansowe.   

    Problem analizy danych na rozproszonych, prywatnych zbiorach rozwiązują prywatność różnicowa i uczenie federacyjne. Prywatność różnicowa polega na dodaniu do zbioru danych precyzyjnie obliczonego „szumu”, który uniemożliwia identyfikację pojedynczej osoby, zachowując jednocześnie ogólne trendy statystyczne.

    Z kolei uczenie federacyjne to podejście, w którym modele AI są trenowane bezpośrednio na urządzeniach końcowych (np. smartfonach), a do centralnego serwera wysyłane są jedynie zagregowane, zanonimizowane „ulepszenia” modelu, a nie surowe dane użytkowników.

    Z tych technik korzystają już tacy giganci jak Apple czy Google.   

    Wdrożenie tych technologii sygnalizuje fundamentalną zmianę. Dane przestają być aktywem, którego wartość polega na wyłącznym posiadaniu. Stają się zasobem, który można bezpiecznie współdzielić i na którym można współpracować, uwalniając ogromną wartość ekonomiczną, która do tej pory była uwięziona w korporacyjnych silosach. Prywatność staje się nie barierą, lecz technologią umożliwiającą innowacje.   

    Ostateczna rozgrywka: Świt autonomicznego systemu prywatności

    Dotychczasowa ewolucja wyznacza wyraźną trajektorię, której logicznym zwieńczeniem jest wizja przyszłości, w której ochrona danych jest zarządzana przez autonomiczne systemy AI. Należy tu odróżnić automatyzację od autonomii.

    Automatyzacja wykonuje zdefiniowane zadania. Autonomia to zdolność systemu do samodzielnego uczenia się, adaptacji i podejmowania decyzji w celu osiągnięcia celu.   

    Taki system przyszłości będzie opierał się na konwergencji kilku technologii. Fundamentem są autonomiczne bazy danych, które wykorzystują AI, aby stać się samorządnymi, samozabezpieczającymi i samonaprawiającymi.

    Na tej podstawie działa nowa generacja agentowej AI – systemów, które potrafią samodzielnie wchodzić w interakcje z bazami danych i wykonywać złożone zadania, aby zrealizować cel, np. „zapewnij ciągłą zgodność z globalnymi przepisami”.

    Układem nerwowym jest inteligentny potok danych, który w czasie rzeczywistym filtruje i redaguje dane osobowe, zanim trafią one do analizy.   

    Połączenie tych elementów tworzy obraz przyszłości, w której autonomiczny system będzie ciągle monitorował globalny krajobraz prawny, automatycznie tłumaczył język prawniczy na egzekwowalne polityki i w czasie rzeczywistym rekonfigurował przepływy danych w całej infrastrukturze firmy.

    Będzie też autonomicznie wykrywał i neutralizował potencjalne naruszenia, zanim zdążą one eskalować.   

    Ta technologiczna trajektoria prowadzi do nieuchronnej „komodytyzacji zgodności”, gdzie podstawowe zadania staną się powszechnie dostępną usługą. Nie oznacza to jednak końca zawodu specjalisty ds. prywatności. Wręcz przeciwnie, jego rola ulegnie transformacji – od operacyjnego „gaszenia pożarów” do strategicznego nadzoru i zarządzania etyką autonomicznych systemów.

    W tej nowej rzeczywistości kluczowymi kompetencjami nie będą już tylko interpretacja prawa, ale audyt algorytmów i definiowanie granic operacyjnych dla agentów AI.

    Prywatność 2.0 to nie cel sam w sobie. To system operacyjny dla przyszłości cyfrowej gospodarki.

  • Europejska AI w ITSM: więcej niż zgodność z RODO

    Europejska AI w ITSM: więcej niż zgodność z RODO

    Organizacje w Europie redefiniują podejście do wdrażania sztucznej inteligencji w zarządzaniu usługami IT. Wydajność przestaje być jedynym kryterium – teraz równie ważne są zgodność, przejrzystość i kontrola nad danymi.*

    Sztuczna inteligencja z impetem weszła do świata ITSM – zarządzania usługami IT. Obiecuje automatyzację zgłoszeń, skrócenie czasu reakcji i zwiększenie efektywności zespołów IT. W dobie cięć budżetowych i presji na optymalizację, AI jawi się jako naturalny sojusznik CIO. Jednak tam, gdzie pojawia się technologia, pojawiają się też pytania: co z danymi? Gdzie są przetwarzane? Czy wiemy, jak działa model, który podejmuje decyzje w naszym środowisku IT?

    W Europie te pytania mają szczególny ciężar. W przeciwieństwie do wielu rynków światowych, kontynent zderza się z falą regulacji, które nie tylko określają ramy działania AI, ale również zmieniają sposób, w jaki można ją w ogóle wdrożyć. ITSM staje się dziś jednym z pierwszych obszarów, gdzie te wymagania materializują się w praktyce.

    Suwerenność danych to nie slogan

    Regulacje takie jak RODO, NIS2, DORA czy nadchodzące unijne rozporządzenie o sztucznej inteligencji (AI Act) wprowadzają konkretne obowiązki: dane muszą być odpowiednio chronione, użytkownik ma prawo do informacji, a system AI musi działać w sposób przejrzysty i przewidywalny. W kontekście ITSM – gdzie przetwarzane są dane incydentów, dostępów, logi czy dane osobowe pracowników – to nie są detale.

    O ile w wielu przypadkach firmy przyzwyczaiły się do modelu SaaS z serwerami „gdzieś w chmurze”, o tyle AI w ITSM stawia poprzeczkę wyżej. Zespoły IT coraz częściej pytają: czy nasze dane są wykorzystywane do trenowania zewnętrznych modeli? Czy da się wytłumaczyć, dlaczego asystent AI podjął taką, a nie inną decyzję? Czy mamy gwarancję, że dane nie opuszczają Europy?

    Czarna skrzynka nie wystarczy

    Jednym z głównych zarzutów wobec wielu rozwiązań AI jest ich nieprzejrzystość. Modele typu „black box” potrafią działać skutecznie, ale nie wyjaśniają, na jakiej podstawie podejmują decyzje. W obszarze ITSM to duży problem – nie tylko techniczny, ale też prawny i organizacyjny.

    Przykład? Automatyczne klasyfikowanie incydentów przez AI. Jeśli model przypisze priorytet „niski” do zgłoszenia dotyczącego problemów z bezpieczeństwem, a potem okaże się, że doszło do incydentu poważnego – organizacja musi wykazać, dlaczego tak się stało. Wymóg dokumentowania logiki działania modelu i zapewnienia jego „wyjaśnialności” (explainability) staje się kluczowym elementem strategii wdrożeniowej.

    Europejska alternatywa – więcej niż zgodność

    Na tym tle rośnie popyt na rozwiązania AI „projektowane dla Europy” – a więc takie, które nie tylko są zgodne z przepisami, ale też oferują klientom realną kontrolę nad danymi i modelem. Coraz więcej dostawców podkreśla, że ich systemy:

    • przechowują dane wyłącznie w europejskich centrach danych,
    • nie wykorzystują treści użytkowników do dalszego trenowania modeli,
    • oferują lokalne wdrożenie lub działanie w chmurze prywatnej,
    • wspierają wyjaśnialność modeli zgodnie z AI Act.

    Takie podejście to nie tylko kwestia legalności. Organizacje zaczynają dostrzegać, że lokalność przekłada się na lepszą kontrolę, szybszą reakcję na zmiany przepisów oraz dopasowanie do lokalnych realiów – zarówno językowych, jak i operacyjnych.

    AI, która zna swoje miejsce

    W przypadku ITSM szczególnie ważna okazuje się specjalizacja. Ogólne modele AI – na przykład czatboty generatywne, które nie rozumieją kontekstu działania zespołu IT – często zawodzą. Dlatego skuteczna AI w tym obszarze to taka, która:

    • rozumie strukturę systemów IT,
    • wspiera konkretne role (np. agenta wsparcia technicznego, administratora IT, analityka incydentów),
    • działa w ramach jasno zdefiniowanych procesów (zgodnych z ITIL, DevOps, itp.),
    • automatyzuje powtarzalne czynności, ale nie podejmuje decyzji bez kontroli człowieka.

    To zmiana podejścia – od „inteligentnego wszystkowiedzącego pomocnika” do „kompetentnego narzędzia wspierającego konkretny proces”.

    CIO: między innowacją a odpowiedzialnością

    Dla liderów IT wybór AI do ITSM przestaje być wyłącznie kwestią technologii czy ceny. Staje się decyzją strategiczną, która dotyka kwestii reputacji, zgodności z przepisami i zaufania użytkowników. Coraz częściej słyszymy pytanie: „czy to rozwiązanie wspiera nasze wartości i strategię organizacyjną?”, a nie tylko: „czy działa?”.

    Z tej perspektywy inwestowanie w europejskie rozwiązania AI nie jest już tylko opcją – to wymóg, jeśli organizacja chce wprowadzać innowacje bez ryzyka naruszenia przepisów, utraty danych czy zaufania pracowników.

  • EDPB upraszcza RODO – nowe narzędzia i wsparcie dla firm

    EDPB upraszcza RODO – nowe narzędzia i wsparcie dla firm

    Europejska Rada Ochrony Danych (EDPB), odpowiedzialna za koordynację przestrzegania RODO w UE, ogłosiła szereg inicjatyw mających na celu ułatwienie zgodności z przepisami, zwłaszcza dla mikro, małych i średnich firm. Chociaż ogólne rozporządzenie o ochronie danych osobowych obowiązuje od 2018 roku, wiele organizacji nadal boryka się z jego praktyczną interpretacją – szczególnie w sytuacjach kryzysowych, takich jak naruszenie danych.

    Podczas niedawnego szczytu w Helsinkach, EDPB zainicjowała prace nad gotowymi szablonami powiadomień o naruszeniach danych, które mają ułatwić zgłaszanie incydentów do krajowych organów nadzorczych. W planach są również listy kontrolne, podręczniki oraz sekcje FAQ – narzędzia mające na celu skrócenie dystansu między złożonością przepisów a codziennymi realiami operacyjnymi firm.

    Szczególnie ważne może się to okazać dla sektora MŚP, który często nie dysponuje własnym zespołem ds. compliance czy prawnikiem specjalizującym się w ochronie danych. W praktyce oznacza to, że organizacje wciąż zbyt często reagują na incydenty w sposób chaotyczny – nie wiedząc, co, komu i kiedy powinny zgłosić.

    Równolegle EDPB zapowiada działania na rzecz większej spójności w egzekwowaniu przepisów pomiędzy krajami UE. Choć RODO jako akt prawny obowiązuje w całej Unii, jego interpretacja i egzekwowanie bywają rozbieżne. Wspólne wytyczne, udział krajowych regulatorów w pracach EDPB oraz dzielenie się doświadczeniami z postępowań mają zbliżyć do siebie podejścia poszczególnych krajów.

    Z perspektywy biznesu oznacza to szansę na bardziej przewidywalne otoczenie regulacyjne – zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby transgranicznych usług cyfrowych. EDPB chce, by państwa członkowskie szybciej uzgadniały wspólne stanowiska w sprawach o znaczeniu strategicznym, a publikowane orzeczenia i interpretacje miały bardziej praktyczny wymiar dla firm.

    Wdrożenie tych rozwiązań może zająć miesiące, ale kierunek zmian jest klarowny: mniej formalizmu, więcej praktyki i lepsza współpraca między regulatorami. W erze powszechnej cyfryzacji, to ruch w dobrą stronę.

  • Nowe wytyczne EDPB: jak łatwiej spełniać wymagania RODO w 2025 roku

    Nowe wytyczne EDPB: jak łatwiej spełniać wymagania RODO w 2025 roku

    Od wejścia w życie RODO minęło już ponad sześć lat, a mimo to dla wielu organizacji – zwłaszcza mikro, małych i średnich – przepisy o ochronie danych wciąż pozostają barierą trudną do pokonania. Europejska Rada Ochrony Danych (EDPB) chce to zmienić. Podczas niedawnego spotkania w Helsinkach zapowiedziano nowe, praktyczne narzędzia, które mają pomóc firmom nie tylko zrozumieć RODO, ale i stosować je w codziennej działalności.

    Mniej chaosu po naruszeniach danych

    Jednym z głównych punktów inicjatywy EDPB są gotowe szablony zgłoszeń naruszeń danych do krajowych organów nadzorczych. Dotychczas firmy często działały w panice, nie wiedząc, jakie informacje przekazać i w jakim terminie. Teraz mają otrzymać zestandaryzowane formularze, checklisty i podręczniki, które uporządkują ten proces.

    To szczególnie ważne dla mniejszych podmiotów, które nie dysponują własnym działem prawnym czy zespołem ds. compliance. Ułatwienia te mogą okazać się kluczowe również dla partnerów IT i MSP, którzy wspierają klientów w obszarze bezpieczeństwa danych – uproszczony proces to mniejsze ryzyko i mniej błędów.

    Wspólne standardy w całej UE

    Drugim filarem nowej strategii EDPB jest wzmocnienie współpracy transgranicznej między organami nadzorczymi w Unii Europejskiej. Dotąd różnice interpretacyjne między państwami potrafiły budzić niepewność prawną, szczególnie w przypadku firm działających na wielu rynkach jednocześnie.

    Plan zakłada opracowywanie wspólnych wytycznych i tworzenie forum wymiany doświadczeń między regulatorami. Ma to przełożyć się na większą spójność orzecznictwa i bardziej przewidywalne decyzje nadzorcze. Efektem ma być nie tylko większa jasność dla biznesu, ale też szybsze i bardziej jednolite reakcje w sprawach strategicznych i transgranicznych.

    Nowe otwarcie na edukację

    EDPB chce również zmienić sposób, w jaki firmy są informowane o swoich obowiązkach. Oprócz materiałów edukacyjnych, organy krajowe będą publikować zbiory stanowisk i decyzji, które mają pełnić rolę przewodników po praktyce stosowania RODO. Tego typu działania mogą skutecznie ograniczyć niepewność związaną z interpretacją przepisów – zwłaszcza w dynamicznym otoczeniu technologii i cyberzagrożeń.

    Działania EDPB wpisują się w szerszy trend „demokratyzacji compliance” – czyli udostępniania narzędzi i wiedzy wszystkim, nie tylko największym graczom. To krok we właściwym kierunku, zwłaszcza w kontekście wzrostu liczby incydentów bezpieczeństwa i coraz większych oczekiwań wobec firm w zakresie ochrony danych. Technologia coraz szybciej się rozwija – regulacje też muszą nadążać. Ale tym razem, przynajmniej w teorii, mają nadążać w sposób bardziej przyjazny dla biznesu.

  • Meta kontra UE: spór o model „zapłać albo zgódź się” nabiera tempa

    Meta kontra UE: spór o model „zapłać albo zgódź się” nabiera tempa

    Meta znów na celowniku unijnych regulatorów. Komisja Europejska bada zgodność modelu „pay-or-consent” – w którym użytkownicy muszą wybrać między opłatą a zgodą na przetwarzanie danych – z przepisami o ochronie prywatności. Meta odpiera zarzuty, twierdząc, że nie tylko przestrzega regulacji, ale oferuje użytkownikom większą przejrzystość niż wymagają przepisy.

    Problem w tym, że Bruksela traktuje to rozwiązanie jako obchodzenie RODO. Według krytyków użytkownicy są zmuszani do wyboru między prywatnością a dostępem do usług, co w praktyce narusza zasadę dobrowolności zgody. Meta w odpowiedzi dokonała szeregu modyfikacji – m.in. uprościła interfejsy wyboru i wprowadziła miesięczną subskrypcję bez reklam (ok. 10 euro).

    W tle sporu widać szerszy konflikt między europejską interpretacją prywatności a amerykańskim podejściem do monetyzacji danych. To nie tylko sprawa Mety – podobny model testują już inne platformy. Decyzja Komisji może więc ukształtować rynek reklamy cyfrowej w całej UE – lub zmusić Big Tech do gruntownej zmiany strategii w Europie.

  • Backup, storage i budżet w potrzasku: dane rosną szybciej niż finanse IT

    Backup, storage i budżet w potrzasku: dane rosną szybciej niż finanse IT

    Żyjemy w erze informacyjnej, gdzie dane stały się jednym z najcenniejszych aktywów niemal każdego przedsiębiorstwa. Globalna ilość generowanych, przetwarzanych i przechowywanych danych rośnie w tempie wykładniczym, stawiając przed firmami nowe wyzwania, ale i otwierając bezprecedensowe możliwości. Według prognoz firmy analitycznej IDC, globalna datasfera, czyli suma wszystkich danych cyfrowych, ma osiągnąć od 175 do 200 zettabajtów (ZB) do 2025 roku. Inne analizy, jak te przytaczane przez Statista, wskazują, że tylko w 2025 roku globalnie wygenerowanych zostanie 181 ZB danych. Te astronomiczne liczby nie są jedynie statystyką; obrazują one skalę wyzwania związanego z zarządzaniem, ochroną i wykorzystaniem tego cyfrowego potopu. W Polsce, choć szczegółowe dane dotyczące całkowitego wolumenu danych są trudniejsze do precyzyjnego oszacowania, obserwuje się równie dynamiczny wzrost. Napędzany jest on postępującą cyfryzacją gospodarki, szeroką adopcją nowych technologii, rozwojem handlu elektronicznego oraz rosnącą popularnością usług chmurowych.

    Znaczenie dla każdej organizacji, niezależnie od jej wielkości czy branży, nabierają procesy backupu (tworzenia kopii zapasowych) oraz odpowiedniego przechowywania danych (storage). Backup to nie tylko techniczna czynność tworzenia kopii; to fundamentalny element strategii zapewnienia ciągłości działania (Business Continuity) oraz zdolności do odtworzenia systemów i danych po awarii (Disaster Recovery). Utrata kluczowych informacji, czy to w wyniku awarii sprzętu, błędu ludzkiego, cyberataku czy katastrofy naturalnej, może oznaczać dla firmy paraliż operacyjny, dotkliwe straty finansowe, a nawet utratę reputacji i zaufania klientów. Równie istotne jest efektywne i bezpieczne przechowywanie danych. Infrastruktura storage musi być nie tylko wystarczająco pojemna, aby sprostać rosnącym wolumenom, ale także zapewniać odpowiednią wydajność, bezpieczeństwo oraz zgodność z coraz bardziej rygorystycznymi regulacjami prawnymi, takimi jak Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych (RODO/GDPR), które nakłada na przedsiębiorstwa konkretne obowiązki w zakresie ochrony danych osobowych i zapewnienia ich integralności oraz dostępności.

    Zrozumienie złożonej struktury kosztów związanych z backupem i storage, w kontekście nieustannie rosnących wolumenów danych, jest absolutnie kluczowe dla optymalizacji wydatków IT, minimalizacji ryzyka operacyjnego i budowania trwałej, odpornej strategii biznesowej. Nie chodzi już tylko o proste pytanie „ile kosztuje backup?”, ale o głębszą analizę, „jak te koszty są skorelowane z wartością danych, ryzykiem ich utraty oraz ogólną strategią firmy?”. Lawinowy wzrost danych, a zwłaszcza danych o krytycznym znaczeniu dla funkcjonowania przedsiębiorstw – IDC szacuje, że do 2025 roku blisko 20% danych w globalnej datasferze będzie miało status krytycznych dla naszego codziennego życia  – przekształca zarządzanie backupem i storage z funkcji czysto technicznej w strategiczny imperatyw biznesowy. Decyzje podejmowane w tym obszarze mają bezpośredni wpływ na odporność firmy na zakłócenia, jej reputację na rynku oraz fundamentalną zdolność do konkurowania i rozwoju. Dane rosną wykładniczo, coraz większa ich część jest niezbędna do działania, a ich utrata prowadzi do poważnych konsekwencji. Dlatego ochrona tych danych (backup) i zapewnienie ich dostępności (storage) stają się elementem strategii zarządzania ryzykiem i ciągłością działania na poziomie zarządczym, a nie tylko zadaniem delegowanym wyłącznie do działu IT.

    Co więcej, rosnąca złożoność samych danych – generowanych w czasie rzeczywistym, pochodzących z miliardów urządzeń Internetu Rzeczy (IoT), czy też przetwarzanych przez systemy sztucznej inteligencji (AI)  – sprawia, że tradycyjne modele kosztowe oraz dotychczasowe strategie backupu i storage stają się niewystarczające. Dane nie tylko rosną ilościowo, ale zmieniają swój charakter, stając się bardziej dynamiczne, różnorodne i wymagające natychmiastowej reakcji. Tradycyjne metody backupu, często oparte na okresowych kopiach pełnych lub przyrostowych, mogą nie być optymalne dla tak dynamicznych i rozproszonych zbiorów danych. Ta złożoność bezpośrednio wpływa na koszty (np. transferu, przetwarzania, zarządzania) i efektywność systemów. W rezultacie, firmy są zmuszone do ponownej, dogłębnej oceny całkowitego kosztu posiadania (TCO) i aktywnego poszukiwania bardziej elastycznych, skalowalnych i inteligentnych rozwiązań, takich jak usługi chmurowe, platformy Backup-as-a-Service (BaaS) czy narzędzia wykorzystujące mechanizmy sztucznej inteligencji do optymalizacji procesów ochrony danych.

    Ile danych generują firmy? Prognozy wzrostu i ich implikacje

    Globalna eksplozja danych to zjawisko bezprecedensowe, którego skala i dynamika są potwierdzane przez liczne raporty firm analitycznych. Zrozumienie tych trendów jest kluczowe dla właściwego planowania strategii backupu i storage.

    Globalna eksplozja danych: liczby i prognozy

    Według różnych analiz IDC, globalna datasfera, czyli całkowita ilość danych tworzonych, przechwytywanych, kopiowanych i konsumowanych na świecie, ma wzrosnąć z około 45 zettabajtów (ZB) w 2019 roku do wartości szacowanej między 163 ZB a 200 ZB do roku 2025. Statista precyzuje te prognozy, podając, że w 2024 roku globalnie wygenerowanych zostanie 147 ZB danych, a w roku 2025 wolumen ten wzrośnie do 181 ZB. Oznacza to, że każdego dnia na świecie powstaje około 402.74 miliona terabajtów nowych danych. Choć prognozy mogą się nieznacznie różnić w zależności od metodologii i zakresu badania danego raportu, ogólny trend jest jednoznaczny – mamy do czynienia z wykładniczym wzrostem ilości informacji.

    Ten imponujący przyrost danych jest napędzany przez kilka kluczowych czynników technologicznych i biznesowych:

    • Internet Rzeczy (IoT): Dynamicznie rosnąca liczba podłączonych do sieci urządzeń, od sensorów przemysłowych po inteligentne urządzenia domowe, generuje ogromne strumienie danych. Prognozy wskazują, że same urządzenia IoT mogą być odpowiedzialne za produkcję nawet 90 ZB danych rocznie do 2025 roku.
    • Sztuczna Inteligencja (AI) i Uczenie Maszynowe (ML): Rozwój i wdrażanie systemów AI, a w szczególności zaawansowanych modeli generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI), jest określane jako katalizator „potopu danych”. Systemy te wymagają dostępu do ogromnych zbiorów danych na etapie trenowania oraz generują nowe dane podczas swojego działania.
    • Big Data i analityka: Przedsiębiorstwa na całym świecie coraz intensywniej wykorzystują zaawansowaną analizę dużych zbiorów danych (Big Data) do podejmowania strategicznych decyzji, optymalizacji procesów, personalizacji ofert i zdobywania przewagi konkurencyjnej.
    • Digitalizacja procesów biznesowych i interakcji z klientami: Przenoszenie coraz większej liczby operacji biznesowych, komunikacji z klientami oraz transakcji do świata cyfrowego w naturalny sposób generuje nowe, obszerne strumienie danych.
    • Dane w czasie rzeczywistym: Coraz większe znaczenie mają dane generowane i przetwarzane w czasie rzeczywistym. Szacuje się, że do 2025 roku blisko 30% globalnej datasfery będą stanowić właśnie dane czasu rzeczywistego, co stawia nowe wymagania przed infrastrukturą IT.   

    Specyfika danych korporacyjnych: nie tylko ilość, ale i struktura oraz wartość

    Dane generowane i przetwarzane przez przedsiębiorstwa mają swoją specyfikę. Nie chodzi tu tylko o rosnącą ilość, ale także o zmieniającą się strukturę i zróżnicowaną wartość tych informacji. Tradycyjnie dominujące ustrukturyzowane bazy danych (np. systemy ERP, CRM) stanowią obecnie tylko część zasobów informacyjnych firm. Coraz większy udział mają dane nieustrukturyzowane, takie jak dokumenty tekstowe, wiadomości e-mail, obrazy, pliki wideo, logi systemowe, dane z mediów społecznościowych czy dane telemetryczne z sensorów. Ten typ danych stanowi większość nowo generowanych informacji i wymaga odmiennych podejść zarówno do ich przechowywania (np. z wykorzystaniem skalowalnych systemów Object Storage), jak i do strategii ich backupu.

    Kluczowe jest również zrozumienie, że nie wszystkie dane mają jednakową wartość dla organizacji. Od krytycznych danych transakcyjnych, których utrata mogłaby zagrozić istnieniu firmy, przez dane operacyjne niezbędne do codziennej działalności, po dane archiwalne o niskiej częstotliwości dostępu, ale wymagające długoterminowego przechowywania ze względów regulacyjnych lub historycznych. Efektywne zarządzanie kosztami backupu i storage wymaga zatem wdrożenia mechanizmów tieringu danych, czyli klasyfikacji informacji pod względem ich wartości i cyklu życia, a następnie dopasowania strategii ochrony i przechowywania do poszczególnych kategorii.

    Polski krajobraz danych: Jak radzą sobie polskie przedsiębiorstwa?

    Polski rynek technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT) rozwija się dynamicznie, co bezpośrednio przekłada się na wzrost ilości danych generowanych i zarządzanych przez krajowe przedsiębiorstwa. W 2022 roku całkowita wartość rynku ICT w Polsce wyniosła 24,5 miliarda USD, co oznaczało wzrost o 11,4% w ujęciu dolarowym w stosunku do roku poprzedniego. Sam rynek IT osiągnął wartość 18 miliardów USD, notując wzrost o 14,7%.

    Szczególnie dynamiczny rozwój obserwuje się w segmentach związanych bezpośrednio z zarządzaniem danymi. Rynek Data Management w Polsce notuje dwucyfrowe wzrosty, a co istotne, wydatki na rozwiązania chmurowe w tym obszarze już w 2022 roku przewyższyły sprzedaż tradycyjnych licencji on-premise. Potwierdza to globalny trend migracji do chmury. Rynek usług cloud computing w Polsce w 2022 roku był wart 1,3 miliarda USD, co oznaczało imponujący wzrost o 30% w porównaniu do 2021 roku. Prognozy IDC wskazują na dalszy średnioroczny wzrost tego segmentu o około 22,7% aż do 2027 roku, co jest zbliżone do dynamiki obserwowanej na poziomie europejskim.

    Dodatkowym czynnikiem generującym zapotrzebowanie na rozwiązania IT, w tym backup i storage, jest rosnąca liczba nowych przedsiębiorstw w Polsce, szczególnie w sektorze usług. Polskie firmy coraz częściej dostrzegają korzyści płynące z cyfryzacji i inwestują w nowoczesne technologie. Według danych z raportu „Cyfrowy Menedżer 2025” , aż 48% dostawców systemów IT wskazało chmurę jako najczęściej wybierane rozwiązanie przez ich klientów w 2024 roku. Niemniej jednak, rozwiązania instalowane lokalnie (on-premise) wciąż cieszą się popularnością (36% wskazań), podobnie jak modele hybrydowe, łączące oba podejścia (16%).

    Globalny wzrost wolumenu danych jest zjawiskiem bezprecedensowym, jednak regionalne różnice w poziomie adopcji nowoczesnych technologii oraz dostępności zaawansowanej infrastruktury (czego przykładem może być koncentracja największych centrów danych w Stanach Zjednoczonych w porównaniu do Europy czy Polski ) mogą istotnie wpływać na lokalne strategie i koszty związane z backupem i przechowywaniem danych. Polska, mimo dynamicznego rozwoju sektora IT i rosnącej adopcji chmury , wciąż znajduje się na innym etapie rozwoju niż rynki bardziej dojrzałe. Oznacza to, że polskie przedsiębiorstwa mogą kierować się innymi priorytetami, dysponować odmiennymi ograniczeniami budżetowymi, a ich strategie backupu i storage muszą być starannie dostosowane do lokalnej specyfiki, uwzględniając takie czynniki jak dostępność konkretnych usług, obowiązujące regulacje prawne (np. RODO i jego interpretacje) oraz ogólny poziom świadomości technologicznej.

    Należy również zwrócić uwagę na rosnący nacisk na przetwarzanie danych w czasie rzeczywistym oraz danych generowanych przez urządzenia IoT. Ten trend wymusza ewolucję nie tylko samych technologii backupu, ale także całej towarzyszącej infrastruktury sieciowej oraz systemów przetwarzania brzegowego (edge computing). Efektywny backup tego typu danych wymaga bowiem nie tylko szybkiej transmisji, ale często także wstępnego przetwarzania informacji blisko źródła ich powstawania. To z kolei generuje nowe, często ukryte lub niebezpośrednio kojarzone z backupem, kategorie kosztów, które muszą być uwzględnione w całościowej analizie TCO. Firmy muszą więc patrzeć na problem ochrony danych szerzej, niż tylko przez pryzmat kosztu samego nośnika czy licencji na oprogramowanie backupowe, uwzględniając cały ekosystem technologiczny niezbędny do efektywnego zabezpieczania i zarządzania tymi nowymi, dynamicznymi typami danych.

    Anatomia kosztów backupu i storage: od inwestycji początkowych po TCO

    Zrozumienie struktury kosztów związanych z backupem i przechowywaniem danych jest fundamentalne dla efektywnego zarządzania budżetem IT. Koszty te są wielowymiarowe i obejmują zarówno wydatki początkowe, jak i długoterminowe koszty operacyjne.

    Podstawowe pojęcia – fundament zrozumienia kosztów

    Aby precyzyjnie analizować koszty, należy najpierw zdefiniować kluczowe pojęcia:

    • Backup (kopia bezpieczeństwa): Jest to proces tworzenia kopii danych (plików, folderów, baz danych, całych systemów) w celu umożliwienia ich odtworzenia w przypadku utraty lub uszkodzenia oryginału. Istnieje kilka podstawowych rodzajów backupu:
      – Backup pełny (Full backup): Polega na skopiowaniu wszystkich wybranych danych. Jest to najbardziej kompletna forma backupu, ale jednocześnie najbardziej czasochłonna i generująca największe obciążenie dla systemów oraz zajmująca najwięcej miejsca na nośnikach.
      – Backup przyrostowy (Incremental backup): Kopiowane są wyłącznie te pliki i dane, które uległy zmianie lub zostały utworzone od czasu wykonania ostatniego backupu (pełnego lub poprzedniego przyrostowego). Pozwala to na znaczne skrócenie czasu backupu i zmniejszenie zajmowanej przestrzeni, ale proces odtwarzania może być bardziej złożony, wymagając odtworzenia ostatniego backupu pełnego oraz wszystkich kolejnych backupów przyrostowych.
      – Backup różnicowy (Differential backup): Kopiuje wszystkie dane, które zmieniły się od czasu ostatniego pełnego backupu. Każdy kolejny backup różnicowy zawiera wszystkie zmiany od ostatniej pełnej kopii. Proces odtwarzania jest prostszy niż w przypadku backupu przyrostowego (wymaga tylko ostatniego pełnego backupu i ostatniego różnicowego), ale backupy różnicowe zajmują więcej miejsca niż przyrostowe. Kluczową zasadą w strategii backupu jest zasada 3-2-1, która rekomenduje posiadanie co najmniej trzech egzemplarzy danych, przechowywanych na dwóch niezależnych, różnych nośnikach, przy czym jedna z kopii powinna być przechowywana poza główną lokalizacją firmy (off-site). Stosowanie tej zasady znacząco minimalizuje ryzyko całkowitej utraty danych.
    • Storage (przechowywanie danych): Odnosi się do procesu gromadzenia i przechowywania informacji cyfrowych z wykorzystaniem odpowiednich technologii, które mają zapewnić ich bezpieczeństwo, integralność oraz łatwy dostęp w razie potrzeby. Główne modele przechowywania danych to:
      – On-premise (lokalnie): Dane przechowywane są na fizycznych serwerach i systemach pamięci masowej znajdujących się bezpośrednio w siedzibie firmy lub w jej własnym centrum danych. Daje to pełną kontrolę nad infrastrukturą i danymi, ale wiąże się z koniecznością samodzielnego zarządzania i ponoszenia kosztów zakupu oraz utrzymania sprzętu.
      – Cloud storage (przechowywanie w chmurze): Dane przechowywane są na zdalnych serwerach należących do dostawcy usług chmurowych. Model ten oferuje wysoką skalowalność, elastyczność, dostęp do danych z dowolnego miejsca przez internet oraz często niższe koszty początkowe (model subskrypcyjny).
      – Object Storage (magazyn obiektów): Jest to specyficzny rodzaj storage’u, często wykorzystywany do przechowywania dużych ilości danych nieustrukturyzowanych (takich jak zdjęcia, filmy, logi, dane z sensorów IoT), a także do celów backupu i archiwizacji. Dostęp do danych odbywa się zazwyczaj poprzez API (np. S3).   

    Główne składniki kosztów – co składa się na rachunek?

    Koszty związane z backupem i storage można podzielić na dwie główne kategorie:

    • Koszty początkowe (CapEx – Capital Expenditures): Są to jednorazowe wydatki inwestycyjne ponoszone na początku wdrożenia systemu.
      – Sprzęt: Zakup serwerów dedykowanych pod backup, macierzy dyskowych (SAN, NAS), specjalistycznych urządzeń do backupu (tzw. backup appliances), bibliotek taśmowych, a także niezbędnej infrastruktury sieciowej (przełączniki, routery).
      – Oprogramowanie: Koszty licencji na systemy do tworzenia kopii zapasowych, oprogramowanie do zarządzania storage’em, systemy operacyjne dla serwerów backupu, licencje na bazy danych (jeśli są backupowane i wymagają specjalnych agentów).
      – Wdrożenie i konfiguracja: Koszty usług specjalistów IT odpowiedzialnych za instalację, konfigurację systemu backupu i storage, integrację z istniejącą infrastrukturą oraz ewentualną migrację danych z poprzednich rozwiązań.
    • Koszty operacyjne (OpEx – Operational Expenditures): Są to bieżące, powtarzalne wydatki związane z codziennym funkcjonowaniem i utrzymaniem systemu.
      – Utrzymanie i wsparcie: Opłaty za wsparcie techniczne od dostawców sprzętu i oprogramowania, koszty subskrypcji na aktualizacje, koszty napraw lub wymiany uszkodzonych komponentów sprzętowych.
      – Personel IT: Wynagrodzenia administratorów systemów odpowiedzialnych za zarządzanie backupem i storage’em, monitorowanie procesów, testowanie odtwarzania danych, a także koszty szkoleń podnoszących ich kwalifikacje.
      – Energia elektryczna i chłodzenie: Istotny składnik kosztów, szczególnie w przypadku rozbudowanych infrastruktur on-premise, które wymagają stałego zasilania i utrzymania odpowiednich warunków środowiskowych.
      – Przestrzeń dyskowa/chmurowa: W modelu on-premise są to koszty zakupu dodatkowych dysków w miarę wzrostu zapotrzebowania. W modelu chmurowym są to regularne opłaty abonamentowe za zajmowaną pojemność, często rozliczane w modelu pay-as-you-go (płacisz za to, co zużyjesz).
      – Transfer danych: Szczególnie istotne w przypadku rozwiązań chmurowych, gdzie dostawcy mogą naliczać opłaty za ruch sieciowy przychodzący (ingress) i wychodzący (egress) z ich platformy. Koszty te mogą być znaczące przy przesyłaniu dużych wolumenów danych lub częstym odtwarzaniu danych z chmury.
      – Koszty odtworzenia danych (recovery): Niektóre usługi, zwłaszcza archiwalne w chmurze, mogą wiązać się z dodatkowymi opłatami za szybkie przywrócenie danych lub za transfer dużych ilości danych podczas procesu odtwarzania.

    Całkowity Koszt Posiadania (TCO) – kompleksowe spojrzenie na wydatki

    Aby uzyskać pełny obraz wydatków związanych z systemem backupu i storage, niezbędna jest analiza Całkowitego Kosztu Posiadania (Total Cost of Ownership – TCO). TCO to nie tylko cena zakupu sprzętu czy oprogramowania, ale suma wszystkich kosztów poniesionych przez cały cykl życia danego rozwiązania – od momentu jego nabycia, poprzez wdrożenie, codzienne użytkowanie i utrzymanie, aż po ewentualne wycofanie z eksploatacji. Analiza TCO jest kluczowa przy podejmowaniu strategicznych decyzji, zwłaszcza przy porównywaniu różnych modeli wdrożeniowych, takich jak on-premise, chmura czy rozwiązania hybrydowe. Często okazuje się, że rozwiązanie o niższych kosztach początkowych (np. niektóre usługi chmurowe) może w dłuższej perspektywie generować wyższe koszty operacyjne, podczas gdy inwestycja w infrastrukturę on-premise, choć droższa na starcie, może przynieść oszczędności w kolejnych latach. Na rynku dostępne są narzędzia do kalkulacji TCO, oferowane m.in. przez dostawców takich jak Scale Computing , Druva  czy w ramach platformy Azure Migrate. Należy jednak pamiętać, że kalkulatory te często opierają się na pewnych uśrednionych benchmarkach branżowych i zawsze warto krytycznie podejść do wyników, uwzględniając specyfikę własnej organizacji, rzeczywiste ceny rynkowe oraz indywidualne potrzeby.   

    Porównanie modeli: On-premise vs. Cloud vs. Hybryda

    Wybór odpowiedniego modelu wdrożenia systemu backupu i storage ma fundamentalne znaczenie dla kosztów, bezpieczeństwa i elastyczności.

    On-premise: Charakteryzuje się zazwyczaj wyższymi kosztami początkowymi (CapEx) związanymi z zakupem sprzętu i oprogramowania. Potencjalnie może oferować niższe koszty operacyjne (OpEx) w długim okresie, pod warunkiem efektywnego zarządzania. Zapewnia pełną kontrolę nad danymi i infrastrukturą, co jest kluczowe dla niektórych organizacji z uwagi na regulacje lub polityki bezpieczeństwa. Wymaga jednak posiadania dedykowanego personelu IT, odpowiedniej przestrzeni oraz ponoszenia kosztów utrzymania i modernizacji infrastruktury.   

    Cloud: Model chmurowy kusi niskimi kosztami początkowymi i elastycznym modelem subskrypcyjnym (pay-as-you-go), gdzie płaci się za faktycznie wykorzystane zasoby. Oferuje wysoką skalowalność, umożliwiając szybkie dostosowanie pojemności do rosnących potrzeb, oraz odciąża firmę od konieczności zarządzania fizyczną infrastrukturą. Jednak koszty mogą dynamicznie rosnąć wraz ze wzrostem ilości przechowywanych danych i intensywnością ich transferu. Potencjalne wyzwania to także kwestie bezpieczeństwa danych powierzanych stronie trzeciej, ryzyko uzależnienia od jednego dostawcy (vendor lock-in) oraz konieczność zapewnienia zgodności z lokalnymi i międzynarodowymi regulacjami dotyczącymi przechowywania i przetwarzania danych.   

    Hybryda: Rozwiązania hybrydowe starają się łączyć zalety obu powyższych modeli. Pozwalają na optymalizację kosztów i wydajności poprzez strategiczne umieszczanie różnych typów danych i obciążeń w najbardziej odpowiednich środowiskach (np. krytyczne dane on-premise, mniej wrażliwe dane lub archiwa w chmurze). Model ten oferuje dużą elastyczność, ale jednocześnie może wprowadzać większą złożoność w zarządzaniu całością środowiska IT, wymagając integracji różnych systemów i narzędzi.

    output

    Wybór odpowiedniego modelu backupu – czy to on-premise, chmura, czy rozwiązanie hybrydowe – to decyzja wykraczająca daleko poza czysto techniczną czy kosztową analizę. Staje się ona coraz częściej elementem strategicznym, ściśle powiązanym z modelem biznesowym firmy, jej apetytem na ryzyko, specyficznymi wymaganiami regulacyjnymi oraz długoterminowymi planami rozwoju. Przykładowo, dynamicznie rozwijające się startupy, dla których kluczowa jest szybkość działania i elastyczność, mogą naturalnie skłaniać się ku rozwiązaniom chmurowym, oferującym skalowalność na żądanie i minimalne inwestycje początkowe. Z kolei instytucje finansowe, szpitale czy inne podmioty przetwarzające dane szczególnie wrażliwe, mogą kłaść znacznie większy nacisk na pełną kontrolę nad danymi i infrastrukturą, preferując model on-premise lub rozwiązania oparte na chmurze prywatnej, nawet jeśli wiąże się to z wyższymi kosztami początkowymi. Różne modele backupu charakteryzują się odmiennymi profilami kosztowymi i operacyjnymi , a firmy posiadają unikalne potrzeby biznesowe i regulacyjne. Dlatego „optymalny” model jest silnie skorelowany ze strategią i specyfiką danej organizacji, co wykracza poza prostą kalkulację kosztu za gigabajt.

    Wzrost danych vs. budżety

    Zależność między lawinowym przyrostem danych a wydatkami na ich ochronę i przechowywanie jest złożona, lecz fundamentalna dla stabilności finansowej i operacyjnej przedsiębiorstw. Zrozumienie tej korelacji, a także potencjalnych konsekwencji zaniedbań, jest kluczowe dla menedżerów IT i decydentów biznesowych.

    Bezpośredni wpływ wolumenu danych na wydatki na backup i storage

    Najbardziej oczywistą korelacją jest fakt, że im więcej danych generuje i przechowuje firma, tym większe są jej potrzeby w zakresie pojemności systemów storage oraz częstotliwości lub zasobożerności procesów backupu. Bezpośrednio przekłada się to na wzrost kosztów związanych z zakupem lub subskrypcją licencji na oprogramowanie (które często są uzależnione od chronionej pojemności lub liczby maszyn), rozbudową infrastruktury sprzętowej (dyski, macierze, serwery), wynajmem przestrzeni w chmurze oraz transferem danych. Badanie przeprowadzone przez 451 Alliance (obecnie część S&P Global Market Intelligence) wykazało, że całkowita ilość danych zarządzanych przez ankietowane przedsiębiorstwa wzrosła średnio o ponad 20% w ciągu jednego roku, z prognozami jeszcze szybszego wzrostu w kolejnych okresach. Taka dynamika nieuchronnie wywiera silną presję na budżety IT przeznaczone na backup i storage.   

    Prognozy globalnych i polskich wydatków na IT, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony danych

    Globalne prognozy wydatków na IT potwierdzają rosnące znaczenie inwestycji w infrastrukturę i oprogramowanie do zarządzania danymi oraz ich ochrony:

    • Gartner przewiduje, że światowe wydatki na usługi IT osiągną wartość 5,61 biliona dolarów w 2025 roku, co oznacza wzrost o 9,8% w porównaniu z rokiem 2024. Szczególnie dynamicznie mają rosnąć wydatki na systemy dla centrów danych – o 23,2% do kwoty 405 miliardów USD w 2025 roku, co jest w dużej mierze napędzane inwestycjami w infrastrukturę pod potrzeby sztucznej inteligencji. Raport Veeam, cytujący dane Gartnera, wskazuje, że budżety na ochronę danych miały wzrosnąć o 6,6% w 2024 roku. Jednocześnie, globalne wydatki na cyberbezpieczeństwo w 2025 roku mają sięgnąć 212 miliardów USD, co oznacza wzrost o 15,1% rok do roku.
    • Forrester Research prognozuje, że globalne wydatki na IT wzrosną o 5,6% w 2025 roku, osiągając poziom 4,9 biliona USD. Co istotne, oprogramowanie i usługi IT mają stanowić aż 66% tych wydatków, co podkreśla przesunięcie w kierunku rozwiązań software’owych i usługowych, w tym tych związanych z backupem i storage.
    • IDC (Polska): Analizy dotyczące polskiego rynku również wskazują na dynamiczny rozwój. W 2022 roku wartość rynku IT w Polsce wyniosła 18 miliardów USD (wzrost o 14,7%). Choć prognozy na 2023 rok przewidywały niewielki, przejściowy spadek całego rynku IT o około 3% (głównie z powodu korekty na rynku sprzętu po wcześniejszych wzrostach), to segment oprogramowania miał zanotować wzrost o 10%, a usługi IT o 5,4%. Szczególnie obiecująco wygląda rynek Data Management, który w Polsce notuje dwucyfrowe wzrosty.

    Prognozy rynkowe dla specyficznych segmentów ochrony danych są również optymistyczne. Rynek oprogramowania do backupu i odzyskiwania danych ma globalnie wzrosnąć z 14,95 miliarda USD w 2024 roku do 16,66 miliarda USD w 2025 roku (co oznacza średnioroczny wskaźnik wzrostu CAGR na poziomie 11,5%), a do 2029 roku jego wartość ma osiągnąć 29,31 miliarda USD (CAGR 15,2%). Podobnie, rynek systemów enterprise storage ma wzrosnąć ze 146,36 miliarda USD w 2024 roku do 159,11 miliarda USD w 2025 roku (CAGR 8,7%), a do 2029 roku jego wartość ma wynieść 219,29 miliarda USD (CAGR 8,4%). Inny raport, przygotowany przez Market Research Future, prognozuje jeszcze bardziej dynamiczny wzrost rynku Enterprise Data Storage – z 318,24 miliarda USD w 2025 roku do 974,59 miliarda USD w 2034 roku (CAGR 13,24%).   

    Czy budżety IT nadążają za przyrostem danych? Wyzwanie dla CIOs

    Pomimo rosnących inwestycji, kluczowym wyzwaniem dla dyrektorów IT (CIOs) i menedżerów finansowych jest fakt, że wolumen generowanych danych często rośnie szybciej niż dostępne budżety na ich przechowywanie i ochronę. Wspomniane wcześniej badanie 451 Research alarmowało, że budżety na storage on-premise, choć rosnące (średnio o 11% w momencie publikacji badania w 2019 r.), nie nadążają za znacznie szybszym przyrostem danych. Prowadzi to do sytuacji, w której organizacje „nie będą w stanie wykupić się z problemu” jedynie poprzez zwiększanie pojemności. Co więcej, analiza wykazała, że znaczna część wzrostu budżetów na storage jest przeznaczana na utrzymanie istniejącej infrastruktury („keeping the lights on”) lub jej cykliczne odświeżenie, a jedynie mniejsza część (27% według badania) wspiera nowe projekty i innowacje biznesowe. To poważny sygnał ostrzegawczy, wskazujący na ryzyko niedoinwestowania w strategiczne zdolności zarządzania danymi.

    Ukryte koszty zaniedbań: cena utraty danych, przestojów, kar RODO

    Niedostateczne inwestycje w backup i storage, lub wybór nieefektywnych rozwiązań, niosą ze sobą ryzyko poniesienia znacznie wyższych, często ukrytych kosztów. Są to przede wszystkim koszty związane z utratą danych, przestojami w działalności oraz potencjalnymi karami za nieprzestrzeganie regulacji.

    • Koszt utraty danych i przestojów:
      – Według corocznego raportu IBM „Cost of a Data Breach”, średni globalny koszt pojedynczego naruszenia danych w 2024 roku wyniósł 4,88 miliona USD, co stanowi wzrost o 10% w stosunku do roku poprzedniego i jest najwyższą odnotowaną wartością w historii badania. Dla małych i średnich przedsiębiorstw (zatrudniających poniżej 500 pracowników) średni koszt naruszenia danych jest również dotkliwy i wynosi około 3,3 miliona USD.
      – Badania wskazują, że firmy doświadczają średnio aż 86 przestojów systemów IT rocznie, a 100% ankietowanych organizacji (w badaniu z 2025 roku cytowanym przez Invenio IT) odnotowało straty finansowe z powodu tych przestojów.
      – Skala tych strat jest alarmująca: dla ponad 90% średnich i dużych przedsiębiorstw koszt jednej godziny przestoju przekracza 300 000 USD, a dla 41% firm może on sięgać od 1 do nawet 5 milionów USD.
      – Konsekwencje przestojów to nie tylko bezpośrednie straty finansowe wynikające z niemożności prowadzenia działalności, ale także utrata produktywności pracowników, zwiększony stres zespołów IT odpowiedzialnych za przywrócenie systemów, a w najgorszych przypadkach – trwała i nieodwracalna utrata kluczowych danych.
      – Niepokojące są również statystyki dotyczące skuteczności samych procesów backupu. Badanie Veeam z 2021 roku (cytowane w ) wykazało, że ponad połowa wykonywanych kopii zapasowych kończy się niepowodzeniem. Z kolei badanie Arcserve (również cytowane w ) ujawniło, że aż 76% organizacji doświadczyło krytycznej utraty danych, z czego w 45% przypadków dane te zostały utracone na zawsze.
    • Kary RODO (GDPR):
      – Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych (RODO), obowiązujące w Unii Europejskiej, nakłada na administratorów danych szereg obowiązków związanych z odpowiednim zabezpieczaniem danych osobowych, w tym poprzez wdrożenie skutecznych procedur backupu i odtwarzania. Niewywiązanie się z tych obowiązków może prowadzić do nałożenia przez organy nadzorcze bardzo wysokich kar finansowych, sięgających nawet 4% globalnego rocznego obrotu przedsiębiorstwa lub 20 milionów EUR (w zależności od tego, która kwota jest wyższa).
      – Choć najwyższe dotychczas nałożone kary (np. na Meta – 1,2 miliarda EUR, czy Amazon – 746 milionów EUR ) nie zawsze były bezpośrednio związane z brakami w systemach backupu, to doskonale ilustrują one skalę ryzyka finansowego i rygorystyczne podejście organów nadzorczych do kwestii ochrony danych.
      – W kontekście backupu, kluczowe aspekty RODO, na które firmy muszą zwrócić szczególną uwagę, to m.in. realizacja „prawa do bycia zapomnianym” (co implikuje konieczność skutecznego usuwania danych osobowych również z kopii zapasowych), zapewnienie odpowiedniego poziomu szyfrowania danych w backupie, wdrożenie mechanizmów kontroli dostępu do kopii zapasowych oraz, w niektórych przypadkach, kwestia lokalizacji przechowywania backupów (preferowane jest terytorium UE).

    Uświadomienie sobie realnych, finansowych konsekwencji zaniedbań w obszarze ochrony danych jest kluczowe. Tabela ta stanowi mocny argument za tym, że koszt prewencji, czyli inwestycji w solidne rozwiązania backupu i storage, jest zazwyczaj znacznie niższy niż koszt reakcji na incydent i usuwania jego skutków. Decydenci biznesowi często kierują się analizą kosztów i korzyści, a przedstawienie konkretnych, wysokich kosztów potencjalnych strat jest bardziej przekonujące niż ogólne stwierdzenia o „ważności backupu”. Dane pochodzące z renomowanych źródeł, takich jak IBM czy ITIC, dodają tym argumentom wiarygodności i pozwalają szybko zrozumieć skalę ryzyka finansowego, co powinno motywować do proaktywnych działań i uzasadniać wydatki na odpowiednie zabezpieczenia.

    Obserwuje się rosnącą dysproporcję między szybkością generowania nowych danych a zdolnością wielu organizacji do ich efektywnego zabezpieczania i zarządzania w ramach często ograniczonych budżetów. Ta sytuacja prowadzi do powstawania swoistego „długu technologicznego” w obszarze ochrony danych. Firmy, odkładając niezbędne inwestycje w modernizację systemów backupu i storage lub wybierając rozwiązania nieadekwatne do skali wyzwań, kumulują ryzyko. Działanie z przestarzałymi lub niewystarczającymi systemami ochrony zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia katastrofalnej utraty danych lub paraliżu operacyjnego w przyszłości. Im dłużej utrzymuje się ten stan, tym większe stają się potencjalne skutki poważnego incydentu, zwłaszcza w obliczu rosnącej liczby i zaawansowania cyberzagrożeń.

    Należy również podkreślić, że korelacja między wzrostem wolumenu danych a wydatkami na backup i storage nie jest prostą funkcją liniową. Staje się ona coraz bardziej złożona i wielowymiarowa. Oprócz samego wolumenu, na koszty wpływają takie czynniki jak rosnąca wartość biznesowa danych, coraz bardziej rygorystyczne wymogi regulacyjne (np. RODO), ewoluujące i coraz bardziej wyrafinowane zagrożenia cybernetyczne (szczególnie ransomware) oraz rosnące oczekiwania biznesu dotyczące szybkości odtwarzania danych po awarii (krótkie czasy RTO – Recovery Time Objective i RPO – Recovery Point Objective). Wszystkie te elementy sprawiają, że firmy muszą inwestować nie tylko w więcej przestrzeni dyskowej, ale przede wszystkim w inteligentniejsze, bardziej zautomatyzowane, bezpieczniejsze i wydajniejsze rozwiązania backupowe. Może to prowadzić do skokowego wzrostu wydatków, który jest podyktowany nie tyle samym przyrostem ilości danych, ile raczej ich rosnącą jakością, krytycznością oraz zmieniającym się kontekstem biznesowym i krajobrazem zagrożeń.

  • RODO a naruszenia danych: Nowy poradnik PUODO – kluczowe zmiany i interpretacje

    RODO a naruszenia danych: Nowy poradnik PUODO – kluczowe zmiany i interpretacje

    W dniu 20 lutego 2025 r. na stronie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych („PUODO”) opublikowano zaktualizowany poradnik dotyczący naruszeń ochrony danych osobowych („Poradnik”). Ponieważ niektóre sformułowania poradnika wywołały duże kontrowersje, PUODO zorganizował również webinar w celu wyjaśnienia niejasności dot. RODO. Główne wątpliwości dotyczyły stanowiska PUODO na temat tego w jakich przypadkach należy zgłaszać naruszenia oraz roli inspektorów ochrony danych („IOD”) w procesie oceny naruszeń. 

    W dalszej części artykułu zostaną opisane wybrane kwestie dotyczące obsługi naruszeń poruszone w Poradniku i podczas webinaru.  

    Czy wszystkie przypadki naruszeń RODO należy zgłaszać do UODO?

    Nie. UODO podkreślił, że poradnik nie miał na celu zmiany dotychczasowej praktyki, a jedynie przedstawienie stanowiska UODO prostszym językiem. W razie wątpliwości interpretacyjnych, należy odnosić się do tekstu RODO, jak i do wytycznych EROD (Europejskiej Rady Ochrony Danych). 

    Aby ocenić, czy naruszenie należy zgłosić do UODO należy zastanowić się nad tym, czy istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia ryzyka dla praw i wolności osób dotkniętych naruszeniem. Nie trzeba zgłaszać tych przypadków naruszeń, w których zostanie ustalone, że ryzyko naruszenia praw lub wolności jest mało prawdopodobne. W Poradniku UODO określił te przypadki skrótowo jako: „brak ryzyka”, jednak podczas webinarium wskazano, że było to jedynie pewne uproszczenie (nie chodzi więc o całkowity brak ryzyka, a małe prawdopodobieństwo jego wystąpienia). 

    Na tym etapie nie bada się więc wagi ryzyka, a prawdopodobieństwo jego wystąpienia.  Możemy więc mieć do czynienia z przypadkami, w których zajdzie konieczność zgłoszenia naruszenia skutkującego małym (acz bardzo prawdopodobnym) ryzykiem naruszenia, jak i z przypadkami odwrotnymi – kiedy zgłoszenia nie trzeba będzie realizować mimo dużego ryzyka, jeśli prawdopodobieństwo wystąpienia ryzyka jest małe. Chodzi o ustalenie, czy są realne szanse, aby osoby, których dane dotyczą odczuły negatywne konsekwencje zdarzenia.  

    Jako przykłady sytuacji, w których prawdopodobieństwo wystąpienia ryzyka jest małe (brak ryzyka) wskazano w Poradniku następujące:

    • ujawnienie danych, które są już publicznie dostępne;
    • ujawnienie lub utracenie danych zaszyfrowanych w sposób zapewniający ich nieczytelność dla osób nieupoważnionych;
    • definitywne zaradzenie incydentowi przez administratora (np. mimo, że dokumenty zawierające dane osobowe wyrzucono na śmietnik administrator dysponuje dowodem, że nikt do nich nie zaglądał (nagrania z monitoringu), a administrator odzyskał dokumenty). \

    Powyższe przypadki stanowią jedynie przykłady sytuacji, które należy uznać za sytuacje uzasadniające brak zgłoszenia – nie jest to katalog zamknięty. 

    UODO podkreślał jednak wielokrotnie, że zasadą jest zgłaszanie naruszeń, a więc jeśli administrator decyduje się nie zgłaszać danego naruszenia, powinien umieć wykazać, że w danym przypadku ryzyko nie jest prawdopodobne. 

    Kiedy zgłaszać naruszenia?

    RODO wprowadza regułę, zgodnie z którą naruszenie powinno zostać zgłoszone w ciągu 72 godzin od momentu stwierdzenia naruszenia. Chodzi o zgłaszanie takich incydentów bezpieczeństwa, które dotyczą danych osobowych i mogą prowadzić do nieuprawnionego naruszenia poufności, integralności lub dostępności danych. Ustalenie dokładnej chwili, od której należy liczyć rozpoczęcie biegu terminu 72 godzin budzi jednak wątpliwości. 

    W opinii Urzędu o tym, kiedy zgłosić naruszenie decyduje dostateczna pewność administratora, że mamy do czynienia z naruszeniem. Czyli przykładowo sytuacja, w której administrator (i) wie, że ma do czynienia z incydentem bezpieczeństwa, (iii) incydent dotyczy danych osobowych, (iii) administrator nie jest na sto procent pewny, że skutek się wydarzył, ale zdaje sobie sprawę z tego, że mogło do niego dojść (jest na to duża szansa). W takiej sytuacji, mimo braku stuprocentowej pewności według UODO rozpoczyna się bieg terminu na zgłoszenie naruszenia – istnieje bowiem realna szansa, że doszło do naruszenia. 

    Podczas webinaru analizowano również przypadek ataku na infrastrukturę administratora pod kątem momentu, w którym rozpoczyna biec termin na zgłoszenie naruszenia. Pytanie dotyczyło tego, czy jeśli po ataku administrator zleci analizę powłamaniową, momentem rozpoczęcia biegu terminu na zgłoszenie naruszenia może być moment otrzymania informacji zwrotnej od zewnętrznej firmy informatycznej zaangażowanej do analizy zdarzenia. Przedstawiciel UODO nie wykluczył, że może to być ten moment, jednak zastrzegł, że będzie to zależeć od okoliczności danej sprawy, w szczególności od tego czy administrator działał z należytą starannością, odpowiednio wcześnie podejmując działania zmierzające do wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Istotne jest też, aby administrator miał wdrożone takie środki techniczne i administracyjne, aby jak najwcześniej mógł stwierdzić wystąpienie naruszenia.     

    Jaka jest rola inspektora ochrony danych w procesie oceny naruszenia?

    UODO podkreślił, że inspektor ochrony danych odgrywa istotną rolę w procesie oceny naruszeń, dlatego powinien być włączany w proces obsługi naruszenia na jak najwcześniejszym etapie. Rola IOD jest jednak rolą głównie doradczą. Nie powinno się więc delegować na IOD obowiązków nałożonych przez RODO bezpośrednio na administratorów. W szczególności IOD nie powinien zgłaszać naruszeń ochrony danych osobowych w imieniu administratora, wysyłać takich zgłoszeń, zawiadamiać w imieniu administratora podmiotów danych, dokumentować naruszeń za administratora (w szczególności, jeśli wiązałoby się to z określaniem działań zaradczych), podejmować zobowiązań dotyczących bezpieczeństwa przetwarzania danych, czy też działać na podstawie pełnomocnictwa w sprawach związanych z ochroną danych osobowych. 

    W ocenie UODO, podejmowanie powyższych działań może się wiązać z ryzykiem (i) konfliktu interesów (np. w sytuacji, gdy IOD najpierw byłby zobowiązany do przygotowania dokumentacji, a później jej monitorowania); (ii) naruszenia niezależności IOD (działanie na podstawie pełnomocnictwa wymaga ścisłego wykonywania poleceń).

    Podczas webinaru wyjaśniono jednak, że IOD pełni ważną rolę w procesie obsługi naruszenia i nie jest całkowicie pozbawiony możliwości dokumentowania naruszenia – wręcz przeciwnie, może prowadzić taką dokumentację, jednak nie powinien jej prowadzić w imieniu administratora. Administrator powinien konsultować z IOD sposób postępowania z naruszeniami, radzić się inspektora, w szczególności w przypadku trudniejszych, mniej oczywistych przypadków naruszeń. 

    W związku z nowymi wytycznymi PUODO warto dokonać przeglądu wewnętrznych polityk i procedur dotyczących procesu obsługi naruszeń pod kątem zgodności ze stanowiskiem wyrażonym w Poradniku. 


    Autorka: r.pr. Ewa Kuczyńska, Kancelaria GFP_Legal

  • Meta w centrum burzy – firma trenuje AI na danych użytkowników z UE

    Meta w centrum burzy – firma trenuje AI na danych użytkowników z UE

    Meta Platforms, gigant mediów społecznościowych, ogłosił, że rozpocznie wykorzystywanie danych generowanych przez użytkowników w Unii Europejskiej do trenowania swoich modeli sztucznej inteligencji. Decyzja ta, choć kluczowa dla rozwoju konkurencyjnych technologii AI, wywołuje poważne pytania o prywatność i zgodność z rygorystycznymi regulacjami UE

    Odważny ruch w cieniu regulacji

    Posunięcie Mety następuje po opóźnionym wprowadzeniu technologii AI w Europie, spowodowanym obawami organów regulacyjnych o ochronę danych. Firma, która już w 2023 roku uruchomiła Meta AI w USA, napotyka w Europie na znacznie większe przeszkody. Rygorystyczne przepisy dotyczące prywatności, charakterystyczne dla UE, stawiają przed firmami technologicznymi wyzwanie znalezienia równowagi między innowacjami a ochroną praw użytkowników.

    Meta planuje wykorzystywać interakcje użytkowników z AI, publiczne posty i komentarze udostępniane przez dorosłych na swoich platformach, takich jak Facebook i Instagram. Firma zapewnia, że prywatne wiadomości i dane użytkowników poniżej 18 roku życia będą wyłączone z procesu szkolenia. Niemniej jednak, samo gromadzenie i przetwarzanie tak ogromnej ilości danych publicznych budzi uzasadnione obawy o potencjalne nadużycia i naruszenia prywatności.

    Przejrzystość kontra rzeczywista kontrola

    Meta zapowiada, że użytkownicy w UE otrzymają powiadomienia wyjaśniające, jakie dane będą wykorzystywane, oraz link do formularza umożliwiającego wyrażenie sprzeciwu. Choć ten krok w kierunku przejrzystości jest godny odnotowania, pojawiają się pytania o skuteczność takiego mechanizmu. Czy przeciętny użytkownik jest w stanie w pełni zrozumieć implikacje udostępniania swoich danych do celów szkoleniowych AI? Czy opcja sprzeciwu jest wystarczająco łatwo dostępna i zrozumiała, aby zapewnić realną kontrolę nad danymi?

    meta

    Branżowy trend pod lupą regulatorów

    Meta nie jest jedyną firmą technologiczną, która mierzy się z wyzwaniami związanymi z wykorzystaniem danych do szkolenia AI w Europie. X (dawniej Twitter) i Alphabet (Google) również znajdują się pod lupą irlandzkiego regulatora prywatności. Dochodzenia w sprawie X i Google pokazują, że organy regulacyjne UE poważnie traktują ochronę danych w kontekście rozwoju AI.

    Decyzja Mety o wykorzystaniu danych użytkowników UE do szkolenia AI jest odważnym, ale ryzykownym posunięciem. Firma stawia na rozwój technologii, ale musi liczyć się z potencjalnymi konsekwencjami prawnymi i reputacyjnymi.

    Sprawa Mety i podobne przypadki stanowią poważne wyzwanie dla organów regulacyjnych UE. Muszą one znaleźć równowagę między wspieraniem innowacji a ochroną praw obywateli do prywatności.

    Firmy technologiczne będą zmuszone do zwiększenia przejrzystości w zakresie wykorzystywania danych do szkolenia AI. Proste powiadomienia mogą nie wystarczyć – potrzebne są bardziej kompleksowe i zrozumiałe mechanizmy kontroli.

    Przyszłość rozwoju AI w Europie będzie w dużej mierze zależeć od tego, jak firmy technologiczne i organy regulacyjne poradzą sobie z kwestiami prywatności. Sukces wymagać będzie dialogu, współpracy i znalezienia innowacyjnych rozwiązań, które pozwolą na rozwój technologii przy jednoczesnym poszanowaniu praw użytkowników.

  • Irlandzki regulator uderza w X Muska: czy dane z postów służą do trenowania AI Grok?

    Irlandzki regulator uderza w X Muska: czy dane z postów służą do trenowania AI Grok?

    Irlandzka Komisja Ochrony Danych (DPC) rozpoczęła śledztwo w sprawie potencjalnego naruszenia przepisów o ochronie danych przez platformę X, która wykorzystuje dane osobowe mieszkańców Unii Europejskiej do szkolenia swojego zaawansowanego systemu sztucznej inteligencji, Grok. Działanie to stawia pod znakiem zapytania praktyki giganta technologicznego w zakresie wykorzystywania informacji o użytkownikach.

    Europejskie uprawnienia i globalne konsekwencje

    Jako główny organ nadzorczy X w Unii Europejskiej, z racji lokalizacji europejskiej siedziby firmy w Irlandii, DPC ma prawo nakładać surowe kary finansowe. Zgodnie z Ogólnym Rozporządzeniem o Ochronie Danych (RODO), grzywny mogą sięgać nawet do 4% globalnych przychodów przedsiębiorstwa. Ta możliwość stawia X w potencjalnie trudnej sytuacji prawnej i finansowej.

    Analiza danych użytkowników w kontekście rozwoju AI

    Śledztwo DPC skupia się na „przetwarzaniu danych osobowych zawartych w publicznie dostępnych postach publikowanych na platformie mediów społecznościowych X przez użytkowników UE/EOG, w celu szkolenia generatywnych modeli sztucznej inteligencji”. To zagadnienie nabiera szczególnego znaczenia w dobie gwałtownego rozwoju technologii AI i wiążących się z tym obaw o naruszenie prywatności.

    X.com, Twitter
    źródło: Unplash/BoliviaInteligente

    Prawne precedensy i polityczny rezonans

    Decyzja DPC jest kontynuacją zeszłorocznego sporu prawnego, w którym regulator dążył do ograniczenia wykorzystania danych unijnych użytkowników przez X do celów rozwoju sztucznej inteligencji. W wyniku ugody X zgodził się wstrzymać szkolenie swoich systemów AI na danych osobowych użytkowników z UE do momentu, gdy ci będą mogli wycofać swoją zgodę. Dodatkowo spory dotyczące regulacji prawnych UE, do których należą między innymi Donald Trump, i Elon Musk, nadają temu procesowi wymiar polityczny.

    Regulacyjna siła DPC i przyszłość danych w AI

    Działalność irlandzkiego regulatora podkreśla jego determinację w egzekwowaniu przepisów RODO, co widać po wcześniejszych karach nałożonych na inne giganty technologiczne, takie jak Microsoft (LinkedIn), TikTok i Meta. Obecne śledztwo stanowi jasny sygnał, że DPC będzie aktywnie monitorować i regulować wykorzystanie danych osobowych w kontekście rozwoju sztucznej inteligencji. Wyniki tego postępowania mogą mieć znaczący wpływ na przyszłe praktyki X w zakresie wykorzystania danych, a także na ogólne podejście branży technologicznej do kwestii prywatności w dobie AI.

  • Ukarano Pocztę Polską i Ministerstwo Cyfryzacji za wybory kopertowe.  W ostatniej chwili

    Ukarano Pocztę Polską i Ministerstwo Cyfryzacji za wybory kopertowe. W ostatniej chwili

    Wiosną 2020 roku, w obliczu rozwijającej się pandemii COVID-19, polski rząd podjął decyzję o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym, planowanych na 10 maja 2020 roku. Ówczesny premier, Mateusz Morawiecki, 16 kwietnia 2020 roku wydał decyzję nakładającą na Pocztę Polską obowiązek przygotowania i przeprowadzenia tych wyborów. Jednakże, ustawa umożliwiająca głosowanie korespondencyjne weszła w życie dopiero 9 maja 2020 roku, co oznaczało, że działania podjęte przed tą datą nie miały odpowiedniej podstawy prawnej. 

    W ramach przygotowań, Ministerstwo Cyfryzacji przekazało Poczcie Polskiej dane osobowe około 30 milionów obywateli z rejestru PESEL. Dane te obejmowały numery PESEL oraz adresy zamieszkania. Przekazanie tak obszernej bazy danych budziło kontrowersje, zwłaszcza że odbyło się bez jednoznacznej podstawy prawnej.  

    Ostatecznie wybory nie odbyły się w planowanym terminie 10 maja 2020 roku. Zostały przełożone i odbyły się 28 czerwca 2020 roku w tradycyjnej formie, z możliwością głosowania korespondencyjnego dla chętnych. W związku z tym, dane osobowe przekazane Poczcie Polskiej nie zostały wykorzystane zgodnie z pierwotnym zamierzeniem. 

    W wyniku tych wydarzeń, obywatele składali skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) na bezprawne przetwarzanie ich danych osobowych. Początkowo UODO odmawiał wszczęcia postępowań, argumentując, że decyzja premiera stanowiła podstawę prawną dla działań Poczty Polskiej. Jednakże, w marcu 2024 roku Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) orzekł, że decyzja premiera z 16 kwietnia 2020 roku nie miała mocy prawnej, co otworzyło drogę do ponownego rozpatrzenia skarg obywateli.  

    W konsekwencji, Prezes UODO, Mirosław Wróblewski, podjął decyzję o nałożeniu kar finansowych za naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych. Poczta Polska została ukarana kwotą 27 milionów złotych za bezprawne przetwarzanie danych osobowych obywateli. Natomiast na Ministerstwo Cyfryzacji nałożono karę w wysokości 100 tysięcy złotych, co stanowi maksymalną możliwą karę dla organu administracji publicznej w świetle obowiązujących przepisów.

    Decyzja o ukaraniu Poczty Polskiej i Ministerstwa Cyfryzacji następuje niespełna 5 lat od tych wydarzeń, a zatem została wydana w ostatniej chwili, zanim sprawa się przedawni. Ustawa o Ochronie Danych Osobowych nie przewiduje terminów przedawnienia przestępstw popełnionych w związku z przetwarzaniem danych osobowych, dlatego zastosowanie mają tu przepisy KK (art. 101. § 1. pkt. 4 KK), zgodnie z którymi przedawnienie następuje po upłynięciu 5 lat od momentu popełnienia czynu. 

  • RODO kontra chińscy giganci – Noyb walczy o ochronę danych użytkowników UE

    RODO kontra chińscy giganci – Noyb walczy o ochronę danych użytkowników UE

    Austriacka organizacja Noyb, znana z walki o ochronę danych osobowych, złożyła pierwsze w swojej historii skargi przeciwko chińskim firmom technologicznym. W czwartek ogłoszono sześć skarg w czterech krajach Unii Europejskiej, dotyczących nielegalnego transferu danych użytkowników UE do Chin. Wśród wymienionych podmiotów znalazły się TikTok, Shein, Xiaomi, Alibaba (AliExpress), Temu oraz Tencent (WeChat).

    Zarzuty naruszenia RODO

    Skargi opierają się na ogólnym rozporządzeniu o ochronie danych (RODO), które zezwala na transfer danych poza UE jedynie pod warunkiem zapewnienia porównywalnego poziomu ochrony w kraju docelowym. Według Noyb, Chiny, jako państwo autorytarne, nie spełniają tych wymogów. W szczególności organizacja zarzuca firmom przesyłanie danych osobowych Europejczyków do Chin lub nieujawnionych „krajów trzecich”.

    Wysokie ryzyko dla firm

    Noyb domaga się kar finansowych dla chińskich gigantów technologicznych, które mogą sięgnąć nawet 4% ich globalnych przychodów. W przypadku takich firm jak TikTok czy Alibaba, oznacza to potencjalnie miliardowe sankcje.

    Globalne wyzwania dla chińskich marek

    Problemy w Europie to kolejna odsłona globalnych wyzwań dla chińskich firm. TikTok, będący własnością ByteDance, stoi już w obliczu zakazu w USA, mającego wejść w życie w najbliższą niedzielę, oraz dochodzenia Komisji Europejskiej dotyczącego potencjalnego wpływu na procesy wyborcze w UE.

    Konsekwencje dla prywatności

    Działania Noyb wpisują się w szerszy trend zaostrzania regulacji dotyczących ochrony danych. Unia Europejska coraz mocniej egzekwuje przepisy RODO, co stawia pod znakiem zapytania praktyki wielu firm, w tym gigantów spoza Europy.

  • Meta ukarana grzywną w wysokości 251 milionów euro za naruszenie danych w 2018 roku

    Meta ukarana grzywną w wysokości 251 milionów euro za naruszenie danych w 2018 roku

    Irlandzki organ nadzorujący prywatność nałożył na Meta, właściciela Facebooka, grzywnę w wysokości 251 milionów euro w związku z naruszeniem danych osobowych z 2018 roku. Decyzja zapadła po zakończeniu dochodzenia, które zostało wszczęte zaraz po ujawnieniu incydentu. Hakerzy uzyskali dostęp do milionów kont, wykorzystując błędy w kodzie platformy, co pozwoliło im na kradzież cyfrowych kluczy dostępu.

    Sankcja została nałożona przez Irlandzką Komisję Ochrony Danych (DPC), która pełni rolę głównego regulatora prywatności dla Meta w Europie, ponieważ europejska siedziba firmy znajduje się w Irlandii. W wyniku tego naruszenia ujawniono dane osobowe milionów użytkowników.

    To kolejna kara finansowa dla giganta mediów społecznościowych w Europie. W 2023 roku Meta została ukarana grzywną w wysokości 1,2 miliarda euro za naruszenie przepisów RODO, a w 2024 roku otrzymała kolejne kary, w tym 797 milionów euro za naruszenie przepisów antymonopolowych i 91 milionów euro za przechowywanie haseł w zwykłym tekście.

    Meta zapowiedziała apelację, twierdząc, że firma „proaktywnie informowała dotkniętych użytkowników i odpowiednie agencje” po naruszeniu danych.

  • DPC wszczyna dochodzenie przeciwko Ryanair: spór o kontrole tożsamości pasażerów

    DPC wszczyna dochodzenie przeciwko Ryanair: spór o kontrole tożsamości pasażerów

    Ryanair, jedna z największych linii lotniczych w Europie, stoi w obliczu dochodzenia irlandzkiego organu ochrony danych (DPC) w związku z praktykami weryfikacji tożsamości klientów. Dochodzenie ma na celu sprawdzenie, czy stosowane przez przewoźnika kontrole są zgodne z unijnymi przepisami o ochronie danych osobowych, zwłaszcza z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych (RODO).

    DPC poinformowało, że dochodzenie jest odpowiedzią na liczne skargi od pasażerów, którzy zakupili bilety na loty Ryanair za pośrednictwem zewnętrznych platform, takich jak serwisy porównujące ceny biletów czy internetowe biura podróży. Ci pasażerowie, w odróżnieniu od klientów kupujących bilety bezpośrednio od przewoźnika, są poddawani dodatkowym kontrolom tożsamości, które obejmują między innymi metody biometryczne.

    Problem z zewnętrznymi platformami

    Ryanair od dawna krytycznie odnosi się do pośredników sprzedających bilety lotnicze. CEO linii, Michael O’Leary, wielokrotnie określał takie serwisy jako „pirackie” i sugerował, że korzystanie z nich może prowadzić do niejasności w zakresie praw pasażerów i zakłóceń w obsłudze. Niedawno firma podjęła również działania prawne przeciwko Booking.com, oskarżając platformę o nieuprawnione korzystanie z danych znajdujących się na stronie Ryanair.

    Dodatkowe kontrole tożsamości, którym są poddawani pasażerowie korzystający z zewnętrznych platform, mają na celu – jak twierdzi Ryanair – ochronę klientów oraz zapewnienie zgodności z przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa lotniczego. W odpowiedzi na zarzuty, firma podkreśla, że proces weryfikacji to „prosty, szybki i zgodny z RODO”. Przewoźnik argumentuje, że takie środki są konieczne, aby pasażerowie otrzymali odpowiednie informacje dotyczące bezpieczeństwa i spełniali wymagania regulacyjne.

    Dochodzenie DPC

    Irlandzki organ ochrony danych wyjaśnił, że kluczowym aspektem dochodzenia będzie ocena, w jaki sposób Ryanair przetwarza dane osobowe, w tym dane biometryczne, w ramach swoich procedur weryfikacyjnych. RODO stawia wysokie wymagania dotyczące przetwarzania danych osobowych, zwłaszcza tych, które są uznawane za wrażliwe, jak w przypadku danych biometrycznych. Zasadnicze pytania, które będą rozpatrywane w trakcie dochodzenia, to czy Ryanair stosuje adekwatne podstawy prawne do przetwarzania tych danych, oraz czy pasażerowie są wystarczająco informowani o celu i zakresie tego przetwarzania.

    Co istotne, dochodzenie DPC ma charakter międzynarodowy, co sugeruje, że może ono wpłynąć na szeroką grupę pasażerów, a jego wyniki będą miały konsekwencje nie tylko dla Ryanair, ale także dla całej branży lotniczej w kontekście zgodności z przepisami o ochronie danych.

    Stanowisko Ryanair

    Ryanair, będąc pewnym swoich działań, podkreśla, że proces weryfikacji tożsamości klientów jest całkowicie zgodny z wymogami RODO. Firma wskazuje, że pasażerowie, którzy kupują bilety przez zewnętrzne platformy, muszą przejść dodatkowe kontrole tożsamości, aby spełnić wymogi bezpieczeństwa. „Weryfikacja zapewnia, że pasażerowie dokonują niezbędnych deklaracji bezpieczeństwa i natychmiast otrzymują wszystkie protokoły wymagane prawem podczas podróży” – poinformowała firma w odpowiedzi przesłanej do The Register.

    Potencjalne konsekwencje

    Jeśli DPC uzna, że Ryanair naruszył przepisy RODO, linia lotnicza może stanąć w obliczu kar finansowych oraz konieczności dostosowania swoich procedur weryfikacyjnych. W przypadku poważniejszych naruszeń, kary te mogą sięgnąć do 4% globalnego rocznego obrotu firmy, co w przypadku tak dużej linii lotniczej jak Ryanair mogłoby być dotkliwe.

    Dochodzi tutaj do zderzenia interesów ochrony danych osobowych z wymogami bezpieczeństwa lotniczego i praktykami handlowymi. Wynik tego dochodzenia może być istotny nie tylko dla klientów Ryanair, ale także dla całego rynku lotniczego, który coraz częściej korzysta z nowoczesnych technologii identyfikacji biometrycznej w celu zwiększenia efektywności i bezpieczeństwa podróży.

    Na ten moment pozostaje czekać na wyniki dochodzenia DPC i ewentualne konsekwencje, jakie mogą z niego wyniknąć.

  • Google pod lupą: Irlandzki regulator bada ochronę danych w rozwoju sztucznej inteligencji

    Google pod lupą: Irlandzki regulator bada ochronę danych w rozwoju sztucznej inteligencji

    Irlandzka Komisja Ochrony Danych (DPC), będąca głównym regulatorem ochrony prywatności dla firm technologicznych działających na terenie Unii Europejskiej, otworzyła dochodzenie w sprawie ochrony danych osobowych przez Google. Dochodzenie dotyczy tego, czy firma Alphabet Inc., właściciel Google, odpowiednio chroni dane użytkowników UE podczas opracowywania modeli sztucznej inteligencji, w tym modelu językowego Pathways Language Model 2 (PaLM 2).

    DPC, która nadzoruje zgodność firm z przepisami o ochronie danych w UE, podjęła to działanie w ramach szerszych wysiłków na rzecz regulacji przetwarzania danych osobowych związanych z rozwojem technologii sztucznej inteligencji. Komisja współpracuje w tym zakresie z innymi regulatorami z państw członkowskich Unii Europejskiej oraz Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

    Otwierając dochodzenie, DPC koncentruje się na tym, czy Google przestrzega unijnych przepisów dotyczących prywatności, takich jak ogólne rozporządzenie o ochronie danych (RODO). Sprawa ta jest szczególnie istotna w kontekście rozwijającej się sztucznej inteligencji, której modele są coraz bardziej uzależnione od analizy ogromnych ilości danych, często pochodzących od użytkowników internetu.

    Zagadnienie ochrony danych w kontekście sztucznej inteligencji nabiera coraz większego znaczenia, o czym świadczą również inne interwencje regulatorów. Na przykład platforma mediów społecznościowych X (dawniej Twitter) zgodziła się niedawno na zmiany w swoim podejściu do danych osobowych po działaniach sądowych podjętych przez DPC. Platforma obiecała, że nie będzie wykorzystywać danych osobowych użytkowników z UE do szkolenia swoich systemów sztucznej inteligencji, zanim ci nie otrzymają możliwości wycofania zgody.

    Dochodzenie DPC wobec Google jest kolejnym przykładem rosnącego nacisku na firmy technologiczne, aby spełniały wymagania ochrony prywatności użytkowników. Rezultaty tego dochodzenia mogą mieć dalekosiężne konsekwencje nie tylko dla Google, ale także dla całej branży technologicznej, która coraz częściej musi stawić czoła nowym regulacjom dotyczącym przetwarzania danych w kontekście sztucznej inteligencji.

    Sztuczna inteligencja to obszar dynamicznie się rozwijający, który jednocześnie stawia przed regulatorami nowe wyzwania w zakresie ochrony danych. Oczekuje się, że działania takie jak te podjęte przez DPC pomogą ustalić wyraźne ramy prawne, które będą musiały spełniać firmy technologiczne działające w Europie.

  • X Muska ogranicza przetwarzanie danych użytkowników do szkolenia AI

    X Muska ogranicza przetwarzanie danych użytkowników do szkolenia AI

    Irlandzka Komisja Ochrony Danych (DPC) ogłosiła zakończenie postępowania przeciwko platformie mediów społecznościowych X (wcześniej znanej jako Twitter) po osiągnięciu porozumienia, w którym firma zobowiązała się na stałe ograniczyć wykorzystywanie danych osobowych użytkowników z Unii Europejskiej w szkoleniu swojej sztucznej inteligencji.

    Postępowanie zostało zainicjowane przez DPC w sierpniu 2023 roku, gdy regulator zażądał nakazu ograniczenia przetwarzania danych przez X. DPC wyraził obawy związane z wykorzystywaniem informacji osobowych zebranych od użytkowników UE w okresie od 7 maja do 1 sierpnia do rozwoju i szkolenia systemów AI. W odpowiedzi prawnicy platformy poinformowali, że dane te nie będą wykorzystywane, dopóki sprawa nie zostanie rozstrzygnięta przez sąd.

    Porozumienie pomiędzy platformą a DPC zakłada, że X na stałe przestanie używać danych osobowych użytkowników UE do szkolenia swoich modeli sztucznej inteligencji. W wyniku tego zgoda regulatora doprowadziła do uchylenia postępowania sądowego. Zgodnie z oświadczeniem DPC, firma zgodziła się na przestrzeganie tych warunków w dłuższym okresie, co pozwoliło na zakończenie sprawy.

    Ważnym aspektem jest to, że Irlandzka Komisja Ochrony Danych, która jest głównym unijnym organem nadzorczym dla wielu amerykańskich gigantów technologicznych zlokalizowanych w Irlandii, zamierza zasięgnąć opinii Europejskiej Rady Ochrony Danych. Celem jest wypracowanie jednolitej regulacji dotyczącej przetwarzania danych osobowych na różnych etapach szkolenia i działania systemów sztucznej inteligencji.

    Dale Sunderland, komisarz DPC, wyraził nadzieję, że opinia Rady pozwoli na wprowadzenie spójnej, ogólnoeuropejskiej regulacji w obszarze wykorzystania danych osobowych w systemach sztucznej inteligencji. Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę rosnące znaczenie AI w różnych sektorach gospodarki oraz potrzebę ochrony prywatności użytkowników.

    Porozumienie to może stać się istotnym precedensem dla innych firm technologicznych operujących w Unii Europejskiej, które w coraz większym stopniu polegają na danych użytkowników do rozwoju i doskonalenia swoich systemów AI. Oczekuje się, że wynikające z tej sprawy regulacje mogą wpłynąć na sposób, w jaki przedsiębiorstwa technologiczne przetwarzają dane osobowe w kontekście sztucznej inteligencji.

  • Irlandzki organ nadzoru może opóźnić powstanie nowego modelu AI z uwagi na RODO

    Irlandzki organ nadzoru może opóźnić powstanie nowego modelu AI z uwagi na RODO

    Irlandzka Komisja Ochrony Danych (DPC) podjęła kroki prawne przeciwko Twitter International Unlimited Company, irlandzkiemu oddziałowi firmy X należącej do Elona Muska. DPC oskarża firmę o nielegalne zbieranie danych od milionów europejskich użytkowników w celu szkolenia swojego modelu AI, nazwanego Grok.

    Firma X, jak wiele innych gigantów technologicznych, rozwija własny Large Language Model (LLM), który jest dostępny w formie chatbota dla płacących użytkowników. W ramach przygotowań do uruchomienia nowej wersji Groka w tym roku, firma musiała zebrać ogromne ilości danych, które miały pochodzić z postów użytkowników na platformie X.

    Naruszenie RODO

    Zgodnie z unijnymi przepisami o ochronie danych (RODO), firma musi uzyskać wyraźną zgodę użytkowników na przetwarzanie ich danych w celach takich jak szkolenie modeli AI. Chociaż X wprowadził opcję opt-in w ustawieniach użytkowników pod koniec lipca, DPC zauważyła, że domyślnie opcja ta była włączona. Użytkownicy musieli ręcznie zrezygnować z udostępniania swoich postów Grokowi, co zdaniem DPC jest naruszeniem przepisów RODO. Przepisy te wymagają, aby zgoda była świadoma i dobrowolna, a nie uzyskiwana przez domyślne ustawienia.

    Konsekwencje prawne

    Jeśli zarzuty DPC okażą się prawdziwe, X grozi kara w wysokości do czterech procent rocznych obrotów firmy. Ponadto, organ nadzorujący prywatność zamierza wstrzymać wprowadzenie nowego modelu Grok na rynek.

  • Inwestycje w cyberbezpieczeństwo firmy – to się opłaca

    Inwestycje w cyberbezpieczeństwo firmy – to się opłaca

    Bezpieczeństwo IT staje się kluczowym elementem strategii każdej firmy, niezależnie od jej wielkości czy branży. W obliczu rosnącej liczby cyberataków i naruszeń danych, konieczność inwestycji w obszarze bezpieczeństwa IT jest bardziej paląca niż kiedykolwiek wcześniej.

    Rosnący krajobraz zagrożeń

    W ostatnich latach liczba i złożoność cyberataków wzrosła w zastraszającym tempie. Przestępcy cybernetyczni stosują coraz bardziej wyrafinowane metody, aby przenikać do sieci korporacyjnych i kraść wrażliwe dane. Phishing, ransomware oraz ataki DDoS to tylko niektóre z zagrożeń, przed którymi muszą się bronić współczesne firmy. Dodatkowym wyzwaniem są przepisy regulacyjne, takie jak RODO w Europie, które wymagają wdrożenia surowych środków bezpieczeństwa, co wymusza dodatkowe inwestycje w infrastrukturę IT.

    Szkolenie z zakresu bezpieczeństwa IT dla pracowników

    Ludzki czynnik często bywa najsłabszym ogniwem w łańcuchu bezpieczeństwa IT. Regularne szkolenia z zakresu bezpieczeństwa IT dla pracowników są kluczowe, aby zwiększyć ich świadomość na temat zagrożeń i nauczyć bezpiecznego obchodzenia się z informacjami. Praktyczne szkolenia reagujące na aktualne scenariusze zagrożeń uczą pracowników rozpoznawania wiadomości phishingowych, stosowania silnych haseł oraz zgłaszania podejrzanej aktywności. Inwestycje w regularne szkolenia przynoszą długoterminowe korzyści, znacząco podnosząc poziom bezpieczeństwa firmy.

    Inwestycje technologiczne dla kompleksowej ochrony

    Firmy muszą inwestować w zaawansowane technologie, aby skutecznie chronić swoją infrastrukturę IT. Podstawowe narzędzia, takie jak zapory ogniowe, systemy wykrywania włamań i oprogramowanie antywirusowe, stanowią bazę dla ochrony danych. Jednak w obliczu rosnących zagrożeń, coraz większe znaczenie zyskują technologie takie jak sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe, które potrafią wykrywać anomalie w czasie rzeczywistym i szybciej reagować na zagrożenia.

    Bezpieczeństwo w chmurze

    Rosnące wykorzystanie usług chmurowych wprowadza nowe wyzwania w zakresie bezpieczeństwa. Firmy muszą upewnić się, że ich dostawcy usług chmurowych przestrzegają surowych standardów bezpieczeństwa, jednocześnie inwestując w swoje własne rozwiązania zabezpieczające. Szyfrowanie, uwierzytelnianie wieloskładnikowe oraz regularne kontrole bezpieczeństwa to podstawowe elementy strategii bezpieczeństwa IT w chmurze.

    Znaczenie planu reagowania na incydenty

    Efektywny plan reagowania na incydenty jest nieodzownym elementem każdej strategii bezpieczeństwa IT. Firmy muszą być przygotowane do szybkiego i skutecznego reagowania na incydenty, aby zminimalizować szkody. Plan powinien zawierać jasne protokoły oraz przypisania odpowiedzialności w przypadku ataku. Regularne testy i symulacje skuteczności planu są niezbędne, aby w razie potrzeby wprowadzać konieczne korekty.

    Regularne kontrole bezpieczeństwa i audyty

    Regularne kontrole i audyty bezpieczeństwa pomagają zidentyfikować oraz naprawić luki w zabezpieczeniach, zanim zostaną one wykorzystane przez cyberprzestępców. Audyty wewnętrzne i zewnętrzne, testy penetracyjne oraz regularne oceny bezpieczeństwa są kluczowymi narzędziami utrzymania wysokiego poziomu ochrony.

    Świadomość bezpieczeństwa na poziomie zarządzania

    Odpowiedzialność za bezpieczeństwo IT spoczywa nie tylko na dziale IT, ale również na poziomie zarządu firmy. Kierownictwo musi uznać znaczenie bezpieczeństwa IT i zapewnić odpowiednie zasoby do jego utrzymania. Promowanie kultury bezpieczeństwa od góry ma kluczowe znaczenie dla skuteczności wdrażanych środków ochrony.

    Inwestycje w bezpieczeństwo IT się opłacają

    Inwestycje w bezpieczeństwo IT są niezbędne, aby firmy mogły skutecznie bronić się przed rosnącymi zagrożeniami cybernetycznymi. Szkolenia pracowników, nowoczesne technologie, bezpieczeństwo w chmurze, plany reagowania na incydenty oraz regularne kontrole bezpieczeństwa to kluczowe elementy kompleksowej strategii ochrony danych i systemów. Dzięki ciągłym i przemyślanym inwestycjom, firmy mogą skutecznie zabezpieczać swoje zasoby przed coraz bardziej wyrafinowanymi atakami cybernetycznymi.

  • Avast znów obrywa za swoje skandaliczne praktyki. Tym razem w swojej ojczyźnie

    Avast znów obrywa za swoje skandaliczne praktyki. Tym razem w swojej ojczyźnie

    Czeska firma cyberbezpieczeństwa Avast, znana z dostarczania rozwiązań antywirusowych, została ukarana kolejną wysoką grzywną. Czeski Urząd Ochrony Danych (ÚOOÚ) nałożył na firmę karę w wysokości prawie 15 milionów dolarów za nieautoryzowane śledzenie działań użytkowników i naruszenie Ogólnych Przepisów o Ochronie Danych (RODO). Sprawa została ujawniona po dogłębnym zbadaniu praktyk Jumpshot, czeskiej spółki zależnej Avast, która analizowała dane przekazywane przez macierzystą firmę.

    Firma, która miała chronić prywatność swoich klientów, znalazła się w centrum skandalu związanego z nieautoryzowanym gromadzeniem i sprzedażą danych osobowych ponad 100 milionów użytkowników. Dane te były następnie wykorzystywane przez Jumpshot do analiz rynkowych, oferowanych stronom trzecim zainteresowanym zachowaniami konsumentów online.

    W świetle tych wydarzeń, Avast zdecydował się zamknąć Jumpshot w 2020 roku, deklarując jednocześnie zakończenie sprzedaży danych przeglądarki w celach reklamowych. Decyzja ta była prawdopodobnie podyktowana zarówno presją regulacyjną, jak i negatywnym wpływem na wizerunek firmy.

    Nałożone kary, w tym wcześniejsza ugoda z amerykańską Komisją Handlu na kwotę 16,5 miliona dolarów, są znaczącym obciążeniem finansowym. Jednak równie istotne jest uszczerbek na reputacji, który może wpłynąć na decyzje zakupowe obecnych i potencjalnych klientów, a także na długoterminową wartość firmy na rynku. Avast musi teraz wykazać, że jest w stanie efektywnie reformować swoje praktyki, aby odzyskać zaufanie użytkowników i inwestorów.

  • OpenAI vs RODO – europejskie wyzwanie dla amerykańskiego giganta AI

    OpenAI vs RODO – europejskie wyzwanie dla amerykańskiego giganta AI

    W ostatnich latach, rozwój technologii sztucznej inteligencji, takich jak systemy generujące język oparte na modelach AI, jak ChatGPT stworzone przez OpenAI, zrewolucjonizował sposób, w jaki komunikujemy się i przetwarzamy informacje. Jednakże, z rosnącą zdolnością tych systemów do generowania wiarygodnych tekstów, nasuwają się również poważne pytania dotyczące ochrony danych osobowych i prywatności.

    Europejska organizacja ochrony danych Noyb, znana z zaangażowania w ochronę praw użytkowników internetu, złożyła skargę przeciwko OpenAI, twórcy ChatGPT. Skarga ta wynika z zarzutów o naruszenie europejskiego ogólnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO), które stanowi kluczowy element legislacyjny regulujący przetwarzanie danych osobowych na terenie Unii Europejskiej.

    Główny zarzut wobec OpenAI dotyczy błędnych informacji generowanych przez ChatGPT na temat nieznanej osoby publicznej, włączając nieprawidłowe daty urodzenia. Ponadto, firma została oskarżona o brak odpowiednich mechanizmów korekty lub usunięcia danych, co może stanowić bezpośrednie naruszenie RODO, które przewiduje, że osoby, których dane dotyczą, mają prawo do sprostowania błędnych informacji o sobie.

    OpenAI broni się, argumentując, że korekta danych generowanych przez ChatGPT nie jest możliwa z technicznego punktu widzenia. Firma wskazuje na charakterystykę modeli AI, które uczą się z ogromnych zbiorów danych i nie przechowują konkretnych danych o osobach w sposób, który można by łatwo modyfikować po wyszkoleniu modelu.

    Maartje de Graaf, prawnik ds. ochrony danych w Noyb, podkreśla, że firmy muszą być zdolne do reagowania na żądania użytkowników dotyczące danych osobowych, niezależnie od wyzwań technicznych. RODO nie tylko nakłada obowiązek zabezpieczenia danych, ale także zapewnienia transparentności odnośnie do ich przetwarzania.

    Dla firm technologicznych, jak OpenAI, konflikty prawne dotyczące ochrony danych osobowych mogą prowadzić do znaczących grzywien oraz wymuszonych zmian w praktykach biznesowych. Firmy muszą więc balansować między innowacją technologiczną a rygorystycznymi wymaganiami prawnymi, co niekiedy może hamować rozwój nowych produktów lub usług.

    Obecnie, Noyb wezwało Austriacki Urząd Ochrony Danych (DSB) do zbadania praktyk OpenAI. Wynik tej sprawy może mieć daleko idące konsekwencje nie tylko dla OpenAI, ale również dla całego przemysłu technologicznego, zmuszając firmy do bardziej rygorystycznego przestrzegania przepisów o ochronie danych.