Tag: Polityka

  • USA grożą UE sankcjami za ustawę DSA. Spór o cenzurę i Big Tech

    USA grożą UE sankcjami za ustawę DSA. Spór o cenzurę i Big Tech

    Transatlantyckie napięcia wkraczają w nową fazę. Administracja Donalda Trumpa rozważa bezprecedensowy krok – nałożenie sankcji, prawdopodobnie w formie ograniczeń wizowych, na urzędników Unii Europejskiej odpowiedzialnych za wdrażanie przełomowej Ustawy o Usługach Cyfrowych (DSA).

    Ten ruch stanowiłby eskalację w sporze, który Waszyngton postrzega jako próbę cenzurowania amerykańskich konserwatywnych głosów i nieuczciwe obciążanie finansowe firm technologicznych z USA.

    Stany Zjednoczone argumentują, że unijne prawo, mające na celu zwalczanie nielegalnych treści, mowy nienawiści i dezinformacji, nakłada nieuzasadnione ograniczenia na wolność słowa.

    Amerykańska dyplomacja została poinstruowana, aby aktywnie lobbować przeciwko DSA w stolicach państw członkowskich, dążąc do zmiany lub uchylenia przepisów. Biały Dom postrzega regulację jako część szerszego trendu, w którym europejscy sojusznicy próbują tłumić prawicowe poglądy.

    Groźby nie ograniczają się do sankcji personalnych; prezydent Trump zapowiedział również możliwość nałożenia dodatkowych ceł na kraje, które utrzymują w mocy podatki cyfrowe, uderzające w amerykańskich gigantów technologicznych.

    Bruksela stanowczo odpiera te zarzuty, nazywając oskarżenia o cenzurę „całkowicie bezpodstawnymi”. Przedstawiciele Komisji Europejskiej podkreślają, że wolność wypowiedzi jest fundamentalnym prawem leżącym u podstaw DSA.

    Celem ustawy jest stworzenie bezpieczniejszego środowiska online poprzez zmuszenie największych platform do skuteczniejszego radzenia sobie z nielegalnymi treściami, takimi jak materiały przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci.

    Unia Europejska zaznacza, że jej przepisy są neutralne i dotyczą wszystkich firm działających na jej terytorium, a nie są wymierzone konkretnie w podmioty amerykańskie.

    Spór wokół DSA to kolejny punkt zapalny w i tak już napiętych relacjach między Waszyngtonem a Brukselą. Sankcjonowanie urzędników sojuszniczego bloku z powodu różnic w podejściu do regulacji rynku cyfrowego byłoby działaniem niezwykle rzadkim.

    Dalsza eskalacja konfliktu może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla globalnego sektora technologicznego, ale również dla stabilności relacji geopolitycznych.

  • I straszno, i śmieszno. Kłótnia Elona Muska z Donaldem Trumpem pokazuje, że Internet wyprzedza dyplomację

    I straszno, i śmieszno. Kłótnia Elona Muska z Donaldem Trumpem pokazuje, że Internet wyprzedza dyplomację

     Publiczna kłótnia Elona MuskaDonaldem Trumpem to nie tylko medialny spektakl, ale też sygnał, jak bardzo media społecznościowe zmieniły reguły gry w polityce i gospodarce. Gdy jeden tweet potrafi wywołać rynkową panikę, realną władzę coraz częściej mają ci, którzy potrafią ją skondensować do 280 znaków.

    Ostatni konflikt na linii Trump–Musk nie jest więc tylko osobistą potyczką dwóch wpływowych mężczyzn. To znak czasów – i przestroga. Gdy emocjonalne reakcje wąskiej grupy opiniotwórczych osób są amplifikowane przez media społecznościowe, konsekwencje dla rynków i geopolityki mogą być natychmiastowe, a często trudne do odwrócenia.

    Polityka w czasach X

    Social media nie tylko przyspieszyły obieg informacji – one całkowicie przedefiniowały relacje między polityką, mediami a społeczeństwem. To, co kiedyś było wewnętrzną rozgrywką elit, dziś jest przedmiotem publicznej debaty, memów, sond i viralowych komentarzy. Elon Musk – właściciel platformy X i jednocześnie kluczowy gracz sektora kosmicznego, motoryzacyjnego i energetycznego – posiada dziś zasięg porównywalny do największych mediów, a przy tym nie podlega ich regułom.

    To, że jego jedno zdanie potrafi obniżyć wycenę Tesli o 14%, mówi wiele nie tylko o sile jego marki osobistej, ale też o kruchości współczesnych rynków. Jeszcze ważniejsze: pokazuje, jak łatwo emocje i osobiste urazy mogą dziś wpływać na decyzje gospodarcze i polityczne.

    Gdy emocje rządzą rynkiem

    Przypadek Muska i Trumpa to także przypomnienie, że – jak mówi stare porzekadło – jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. Krytyka „wielkiej, pięknej ustawy” budżetowej przez Muska mogła mieć źródło w realnych obawach o finanse państwa, ale równolegle godziła w interesy Tesli, która traci preferencje podatkowe. Odpowiedź Trumpa była równie polityczna, co osobista – bo jak wiadomo, każdy, kto podważa jego decyzje, staje się automatycznie zagrożeniem.

    Obie strony mają tu wiele do stracenia. Muskowi zależy na utrzymaniu kontraktów federalnych dla SpaceX i dalszym wpływie na politykę technologiczną USA. Trumpowi zależy na budowie wizerunku lidera, który panuje nad wszystkim – nawet nad byłymi sojusznikami. Z tej gry nie zniknie ani ideologia, ani ekonomia – ale nie sposób nie zauważyć, że to właśnie pieniądze stanowią tu wspólny mianownik.

    Polityk to też człowiek (i nie zawsze najlepszy szef HR)

    Cała sytuacja ujawnia jeszcze jedną, mniej oczywistą prawdę: politycy – niezależnie od skali wpływów – nie są nieomylni w dobieraniu współpracowników. Musk był niegdyś bliskim doradcą w administracji Trumpa, odpowiadał za cięcie wydatków i reformę agend rządowych. Dziś, zaledwie kilka tygodni po odejściu, publicznie podważa sens reform, które współtworzył.

    To stawia pytania nie tylko o lojalność czy motywacje, ale też o kompetencje w zakresie przywództwa i zarządzania relacjami. Społeczeństwo – coraz bardziej świadome, coraz lepiej poinformowane – ma prawo oczekiwać, że liderzy będą nie tylko skuteczni, ale też odporni emocjonalnie i odpowiedzialni. I że będą otaczać się ludźmi, którzy w trudnych chwilach nie będą działać impulsywnie.

    Nowy porządek ilnformacji

    Nie wszystko w tej historii jest negatywne. Era mediów społecznościowych niesie też istotną korzyść: trudniej dziś coś ukryć, zmanipulować lub zamieść pod dywan. Nawet jeśli Elon Musk nie zawsze formułuje swoje wypowiedzi w sposób wyważony, to jego działania i słowa stają się natychmiastowym przedmiotem debaty publicznej. To z kolei wymusza większą przejrzystość – zarówno po stronie biznesu, jak i polityki.

    Jednak z drugiej strony, świat reagujący na emocjonalne wpisy miliarderów w czasie rzeczywistym to świat nieprzewidywalny. Ustawy o miliardowych skutkach gospodarczych, kontrakty kosmiczne czy stosunki międzynarodowe nie powinny zależeć od impulsu, z jakim ktoś naciska „Opublikuj”. I choć Musk wycofał się z groźby uziemienia kapsuły Dragon, a Trump próbował załagodzić spór, rysa na zaufaniu – i wartościach rynkowych – pozostała.?

    Potrzebujemy nowego języka i nowej dojrzałości w komunikacji publicznej. Bo choć media społecznościowe otworzyły obywatelom dostęp do informacji i skróciły dystans do władzy, to równocześnie zatarły granicę między decyzją państwową a osobistą urazą. A to niebezpieczne.

  • Rosja bez SAP. Cyfrowa niezależność okazuje się kosztownym złudzeniem

    Rosja bez SAP. Cyfrowa niezależność okazuje się kosztownym złudzeniem

    Po opuszczeniu Rosji przez SAP rosyjskie firmy – od stalowego giganta Severstal po Rosyjskie Koleje – szukają cyfrowej niezależności. Problem w tym, że budowa krajowego odpowiednika zachodniego oprogramowania ERP okazuje się znacznie droższa, trudniejsza i bardziej czasochłonna, niż zakładano.

    Przed 2022 r. SAP kontrolował aż 60% rynku oprogramowania biznesowego w Rosji. Po wstrzymaniu działalności przez niemiecką firmę w 2024 r., wiele rosyjskich firm zostało z preinstalowanymi systemami, które działają, ale nie są aktualizowane ani wspierane. To rosnące ryzyko technologicznego paraliżu.

    Inicjatywa stworzenia krajowej alternatywy, firmowana przez Severstal i Sibur, napotkała na poważne przeszkody. Partnerstwo z lokalną firmą Conist zakończono, a nowym kierunkiem są rozwiązania od Business Technologies. Tymczasem inne przedsiębiorstwa, jak Gazpromnieft i Rosyjskie Koleje, współpracują z deweloperem 1C i celują w premierę własnego ERP dopiero w 2027 r.

    Z perspektywy branż IT i przemysłowej sytuacja Rosji to studium wyzwań w próbie osiągnięcia cyfrowej suwerenności w izolacji. Tworzenie systemów ERP to nie tylko kod – to dziesiątki lat doświadczenia, tysiące integracji i ogromny ekosystem partnerów. Rosyjska odpowiedź musi powstać niemal od zera, bez know-how i wsparcia zagranicznego.

    Nawet miliarderzy tacy jak Mordaszow przyznają, że czas i pieniądze nie wystarczą. W obliczu globalnej izolacji Rosja boleśnie odkrywa, że cyfrowa niezależność kosztuje znacznie więcej niż tylko deklaracje polityczne.

  • TSMC balansuje między polityką a technologią. AI trzyma kurs

    TSMC balansuje między polityką a technologią. AI trzyma kurs

    Tajwański gigant półprzewodników TSMC pozostaje jednym z niewielu globalnych graczy, którzy potrafią utrzymać równowagę między napięciami geopolitycznymi a boomem technologicznym. Podczas gdy administracja USA rozważa nowe cła na komponenty z Azji, a Chiny zaostrzają retorykę wobec Tajwanu, TSMC kontynuuje swoją strategię: inwestycje, dyplomację technologiczną i ekspansję napędzaną przez popyt na sztuczną inteligencję.

    W krótkim terminie firma mierzy się z podwójnym ryzykiem – wzrostem kosztów produkcji wynikających z amerykańskich taryf oraz presją na marże ze względu na silniejszego dolara tajwańskiego. Jednak realne wyzwania są bardziej strukturalne niż chwilowe: Waszyngton oczekuje, że TSMC zwiększy obecność w USA, podczas gdy firma nadal w dużej mierze polega na azjatyckim łańcuchu dostaw.

    Deklaracja inwestycji na poziomie 165 mld USD w fabryki w USA to sygnał, że TSMC chce grać według nowych reguł, ale nie za wszelką cenę. Sygnalizowana trudność z realizacją dodatkowych 100 mld USD w ciągu pięciu lat podkreśla napięcie między politycznymi oczekiwaniami a operacyjną rzeczywistością. Nawet jeśli cła nie dotykają firmy bezpośrednio, wpływają na jej klientów – Apple, Nvidię czy AMD – co w dłuższej perspektywie może odbić się rykoszetem.

    Kluczową przeciwwagą pozostaje sztuczna inteligencja. Popyt na chipy do trenowania modeli AI nadal przekracza podaż, a TSMC jest w samym centrum tego wyścigu. To pozwala firmie amortyzować skutki politycznych turbulencji, przynajmniej na razie. Gdyby nie boom na AI, TSMC byłaby znacznie bardziej podatna na efekty protekcjonizmu i napięć w Cieśninie Tajwańskiej.

    Wniosek? TSMC nie tyle unika problemów, co skutecznie je rozkłada w czasie i przestrzeni – między rynki, klientów i linie produktów. Firma zachowuje strategiczną elastyczność, ale jej przyszłość coraz bardziej zależy od tego, czy świat zdoła wypracować nowe status quo w globalnym handlu technologią. W przeciwnym razie nawet dominacja w AI może nie wystarczyć, by zneutralizować ryzyka polityczne i makroekonomiczne.

  • Czy USA czekają niedobory elektroniki? Pegatron komentuje skutki ceł

    Czy USA czekają niedobory elektroniki? Pegatron komentuje skutki ceł

    Pegatron, jeden z kluczowych dostawców Apple i Dell, znów znajduje się w centrum napięć handlowych między Stanami Zjednoczonymi a resztą świata. Firma ostrzegła, że amerykańska polityka celna wprowadzona za kadencji Donalda Trumpa destabilizuje łańcuchy dostaw i może doprowadzić do poważnych niedoborów elektroniki użytkowej na amerykańskim rynku

    Chociaż w ostatnich tygodniach administracja USA wstrzymała część planowanych ceł wobec wybranych partnerów handlowych — takich jak Wietnam, Indonezja czy Indie — 10-procentowe cła na niemal wszystkie towary importowane do Stanów Zjednoczonych nadal obowiązują. To utrzymuje wysoki poziom niepewności wśród amerykańskich detalistów i importerów.

    Pegatron nie zamierza jednak rewidować swojej strategii w krótkim terminie. Producent od kilku lat prowadzi dywersyfikację produkcji poza Chiny, inwestując w nowe zakłady w Azji Południowo-Wschodniej i Meksyku. Decyzje o lokalizacji nowych fabryk są jednak wynikiem ścisłej współpracy z globalnymi klientami, co znacząco ogranicza elastyczność w szybkiej odpowiedzi na zmiany geopolityczne.

    Niepewność nową normą w globalnym łańcuchu dostaw

    Ostrzeżenia Pegatrona odzwierciedlają szerszy problem, z którym mierzy się dziś branża technologiczna: zmieniające się przepisy celne wymuszają na producentach bardziej złożone i kosztowne modele operacyjne. Jeszcze kilka lat temu optymalizacja logistyki oznaczała budowanie potężnych centrów produkcyjnych w Chinach, dziś — oznacza fragmentację łańcucha dostaw i konieczność zarządzania ryzykiem politycznym.

    Warto zauważyć, że Pegatron nie jest odosobniony w swojej strategii. Foxconn, Wistron i inni tajwańscy gracze również przenoszą produkcję do krajów takich jak Wietnam, Indie czy Meksyk, starając się minimalizować zależność od jednej jurysdykcji. Jednak nawet te działania nie eliminują ryzyka, a raczej przenoszą je na nowe obszary — związane z lokalną infrastrukturą, regulacjami czy stabilnością polityczną.

    Cła jako stały element ryzyka biznesowego

    Obecna sytuacja pokazuje, że cła przestały być dla firm technicznych jedynie tymczasową niedogodnością — stały się trwałym elementem krajobrazu ryzyka biznesowego. Menedżerowie takich firm jak Pegatron muszą dziś projektować łańcuchy dostaw z założeniem, że protekcjonistyczne ruchy polityczne mogą pojawić się w dowolnym momencie, niezależnie od zmian administracji w Waszyngtonie.

    Z perspektywy amerykańskich konsumentów konsekwencje mogą być odczuwalne szybciej, niż się spodziewają. Jeśli niepewność się utrzyma, realne staną się niedobory popularnych urządzeń — od laptopów po smartfony — szczególnie w szczytowych sezonach sprzedażowych.

    Strategia Pegatrona i innych tajwańskich producentów jasno pokazuje, że globalny przemysł elektroniczny wchodzi w nową fazę: większej rozproszenia, wyższych kosztów i dłuższych cykli decyzyjnych. Wzrost znaczenia lokalizacji poza Chinami stanie się nie tylko odpowiedzią na politykę celną, ale również kluczowym elementem budowania odporności w przyszłości.

    Dla amerykańskich firm technologicznych oznacza to jedno: czas taniej, szybko dostępnej elektroniki z Chin dobiega końca. Nadchodzi era łańcuchów dostaw budowanych na kompromisach — między kosztem, ryzykiem a polityką.

  • IBM stawia na komputery kwantowe i produkcję w USA. Inwestycja za 150 mld dolarów

    IBM stawia na komputery kwantowe i produkcję w USA. Inwestycja za 150 mld dolarów

    IBM ogłosił inwestycję o wartości 150 miliardów dolarów w rozbudowę działalności w Stanach Zjednoczonych w ciągu najbliższych pięciu lat. Firma planuje przeznaczyć ponad 30 miliardów na rozwój produkcji komputerów kwantowych i systemów mainframe — technologii krytycznych zarówno dla przemysłu, jak i administracji publicznej.

    To posunięcie wpisuje się w szerszy trend, w którym amerykańskie firmy technologiczne demonstrują swoją lojalność wobec polityki przemysłowej administracji Donalda Trumpa. Podobne deklaracje złożyły już Nvidia i Apple, zapowiadając inwestycje po około 500 miliardów dolarów każda. W tle pozostaje presja związana z taryfami celnymi i ryzykiem zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw, które mogłyby kosztować sektor miliardy dolarów.

    IBM, mający bogatą historię jako kluczowy wykonawca rządowy, od lat buduje kompetencje w obszarze obliczeń kwantowych. Jego kwantowe systemy obliczeniowe to jedna z największych flot tego typu na świecie, a potencjał technologii, choć nadal nie w pełni wykorzystany, pozostaje obiektem intensywnego zainteresowania branży. Jednak nawet w środowisku entuzjastów kwantów panuje ostrożność — niektórzy, jak CEO Nvidii Jensen Huang, sugerują, że na realne wdrożenia przemysłowe trzeba będzie czekać nawet 20 lat.

    Deklaracja IBM, choć efektowna, w rzeczywistości ma wymiar bardziej polityczny niż technologiczny. Obietnica masywnych inwestycji może być próbą zabezpieczenia się przed dalszymi ograniczeniami wynikającymi z polityki handlowej. To także sygnał do administracji, że firma aktywnie wspiera krajowy rozwój infrastruktury technologicznej, co może być kartą przetargową w przyszłych rozmowach o kontraktach rządowych.

    Warto zauważyć, że kondycja finansowa IBM, mimo ogłoszonych planów, pozostaje napięta. Na koniec grudnia spółka dysponowała 14,8 miliarda dolarów w gotówce, a jej ubiegłoroczne wydatki kapitałowe wyniosły jedynie 1,13 miliarda. To wskazuje, że realizacja ambitnych zapowiedzi będzie wymagała istotnego zwiększenia nakładów i zapewne nowej strategii zarządzania inwestycjami.

    Jednocześnie decyzja IBM podkreśla zmianę nastrojów w Dolinie Krzemowej — dziś firmy technologiczne są zmuszone grać nie tylko na polu innowacji, ale także geopolityki. W nadchodzących latach to umiejętność łączenia rozwoju technologicznego z polityczną zręcznością może zdecydować o pozycji największych graczy na globalnej scenie.

  • Sąd przyszłości coraz bliżej. Polska testuje cyfrowe rozprawy i wsparcie AI

    Sąd przyszłości coraz bliżej. Polska testuje cyfrowe rozprawy i wsparcie AI

    Ministerstwo Cyfryzacji i Ministerstwo Sprawiedliwości podpisały porozumienie, które ma nie tylko usprawnić istniejące systemy, ale też otworzyć sądy na nowoczesne technologie, w tym sztuczną inteligencję.

    Na pierwszy plan wysuwa się pilotaż Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) w formule w pełni cyfrowej. To ambitny projekt, który — jeśli zakończy się sukcesem — może wyznaczyć standardy dla reszty polskiego sądownictwa. Cyfrowe akta, cyfrowe rozprawy, integracja z krajowymi rejestrami – to wizja, która jeszcze kilka lat temu wydawała się odległa.

    Porozumienie zakłada też rozwój dużych modeli językowych (LLM) w wymiarze sprawiedliwości, czyli wykorzystanie narzędzi podobnych do ChatGPT, ale dostosowanych do polskiego prawa. Ich zadaniem będzie wsparcie pracy sędziów i urzędników – od automatyzacji prostych czynności, po wstępną analizę dokumentów czy wsparcie przy tworzeniu pism procesowych.

    Ważnym komponentem są także centra rozwoju kompetencji cyfrowych dla pracowników sądów. W perspektywie kilku lat sukces cyfryzacji będzie bowiem zależał nie tylko od samych narzędzi, ale też od umiejętności ludzi, którzy będą z nich korzystać. Podnoszenie kompetencji cyfrowych staje się więc koniecznością, a nie dodatkiem.

    Nie mniej istotne są prace nad cyberbezpieczeństwem – szczególnie w kontekście rosnących zagrożeń atakami ransomware na instytucje publiczne. Wymiar sprawiedliwości przechowuje dane wrażliwe i musi być przygotowany na wyższy poziom ochrony.

    Szansa i ryzyko

    Cyfrowa transformacja sądów to wyzwanie, które inne kraje również podejmują z mieszanymi efektami. W Wielkiej Brytanii ambitne projekty cyfryzacji sądów napotykały na problemy z kompatybilnością systemów i brak kompetencji użytkowników. Z kolei Estonia, wzór dla cyfryzacji administracji publicznej, dowodzi, że konsekwencja i inwestycje w edukację przynoszą wymierne efekty.

    W Polsce kluczowe będzie zachowanie równowagi między innowacją a dostępnością usług dla obywateli. Nadmierna automatyzacja w wymiarze sprawiedliwości niesie ryzyko alienacji tych, którzy nie odnajdują się w świecie e-usług. Dlatego pilotaż SOKiK powinien być nie tylko testem technologii, ale także sprawdzianem inkluzywności nowych rozwiązań.

    Warto też zauważyć, że po raz pierwszy projekty cyfryzacyjne w sądownictwie są tak mocno powiązane z budową ekosystemu kompetencji i cyberbezpieczeństwa. Dotychczasowe próby modernizacji systemów IT w sądach często kończyły się problemami wynikającymi z braku synchronizacji działań lub przestarzałych procedur zamówień publicznych. Tym razem resorty postawiły na bardziej kompleksowe podejście.

    Przyszłość: więcej niż cyfrowe akta

    Jeśli projekt się powiedzie, Polska może znaleźć się w grupie krajów wyznaczających trendy w cyfrowym wymiarze sprawiedliwości. Ale sukces nie przyjdzie sam – będzie wymagał nie tylko technologii, ale także odwagi do zmiany procesów sądowych oraz inwestycji w ludzi.

    Transformacja nie zakończy się więc na e-aktach i wirtualnych rozprawach. Prawdziwą miarą sukcesu będzie wzrost dostępności wymiaru sprawiedliwości dla obywateli i skrócenie czasu rozpatrywania spraw.

    Porozumienie między resortami to dobry pierwszy krok. Teraz czas na konsekwentne działanie – i dowód, że cyfrowe sądy mogą być nie tylko nowoczesne, ale też bardziej sprawiedliwe.

  • Grzywny dla Apple i Mety za oceanem. Waszyngton mówi o „wyzysku gospodarczym”

    Grzywny dla Apple i Mety za oceanem. Waszyngton mówi o „wyzysku gospodarczym”

    Amerykański rząd publicznie oskarża Unię Europejską o „wyzysk gospodarczy”. Chodzi o kary sięgające setek milionów euro, które Bruksela nałożyła na Apple i Metę za łamanie nowych zasad konkurencji. To kolejny rozdział w coraz ostrzejszym sporze o to, kto naprawdę trzyma władzę nad cyfrową gospodarką – regulatorzy czy giganci technologiczni.

    W tle: unijna ustawa o rynkach cyfrowych (DMA), która miała zakończyć epokę monopolistycznych praktyk w wykonaniu „strażników dostępu” – firm, które dzięki rozmiarom i zasięgowi kontrolują punkty wejścia do internetu. Pierwsze grzywny pokazują, że Bruksela nie zamierza ograniczać się do symbolicznych gestów.

    Apple: z linkiem nie po drodze

    W przypadku Apple sprawa jest dość oczywista. Firma miała umożliwić deweloperom informowanie użytkowników o tańszych opcjach subskrypcji poza App Store. Zamiast tego utrzymuje system prowizji i wprowadza techniczne utrudnienia, które w praktyce zniechęcają do korzystania z alternatyw. Apple, mimo jasnych sygnałów ze strony Komisji Europejskiej, pozostało przy swoim i właśnie za to zapłaci 500 milionów euro.

    Meta: płacisz albo się zgadzasz

    Meta próbowała obejść obowiązek pozyskania zgody użytkownika na przetwarzanie danych, wprowadzając kontrowersyjny model subskrypcyjny: jeśli nie chcesz, żeby firma łączyła dane z Facebooka, Instagrama i WhatsAppa – musisz zapłacić. Komisja uznała to za obejście zasad i nałożyła grzywnę w wysokości 200 milionów euro. Choć model już usunięto, precedens pozostał.

    USA reagują: wolny rynek czy bariera handlowa?

    Z perspektywy Waszyngtonu unijne działania wyglądają jak atak na amerykański przemysł technologiczny. Retoryka Białego Domu przypomina czasy wojny taryfowej – mowa o „barierach dla handlu”, „politycznej cenzurze” i „celowym podkopywaniu innowacji”. To jednak zgrany refren, który niekoniecznie przekonuje europejskich regulatorów, zwłaszcza że podobne zarzuty podnoszone są także na gruncie amerykańskim – Meta mierzy się w USA z pozwem antymonopolowym, w którym zarzuca się jej dokładnie to samo, co w Europie: nadużycie dominującej pozycji.

    Npowa era egzekwowania prawa?

    Rynki cyfrowe dojrzewają – a z nimi rośnie też presja regulacyjna. To, co jeszcze dekadę temu uchodziło za dopuszczalne, dziś znajduje się na celowniku zarówno europejskich, jak i amerykańskich urzędów antymonopolowych. Zmienia się również język – nie mówimy już o „dialogu z branżą”, lecz o grzywnach, przepisach wykonawczych i kontroli.

    Europejska DMA jest pierwszą próbą zbudowania kompleksowego systemu zasad dla Big Techu. Pierwsze działania pokazują, że Bruksela nie zamierza się cofać, nawet jeśli oznacza to pogorszenie relacji z USA. Z kolei reakcja Waszyngtonu – nerwowa, emocjonalna – wskazuje, że władza nad cyfrowym rynkiem stała się nie tylko kwestią regulacyjną, ale także geopolityczną.

    Dla firm takich jak Apple czy Meta to nie tylko kosztowne lekcje compliance. To również ostrzeżenie: globalny rynek coraz mniej toleruje stare nawyki z Doliny Krzemowej. A kolejne regulacje – podobne do DMA – czekają już w kolejce.

  • Tajwan analizuje skutki ceł USA na import chipów

    Tajwan analizuje skutki ceł USA na import chipów

    Tajwan, będący globalnym liderem w produkcji półprzewodników, intensywnie analizuje potencjalny wpływ amerykańskich ceł na swój kluczowy przemysł. Ministerstwo gospodarki wyspy ogłosiło, że przeprowadzi symulacje ekonomiczne, aby ocenić konsekwencje ewentualnych taryf nałożonych przez Waszyngton. Jednocześnie, Tajwan planuje podjąć rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi, dążąc do zapewnienia uczciwych warunków konkurencji.

    Amerykańska gra o bezpieczeństwo narodowe

    Decyzja administracji Trumpa o zbadaniu importu chipów i leków, z możliwością nałożenia ceł, jest motywowana troską o bezpieczeństwo narodowe. Stany Zjednoczone dążą do zmniejszenia swojej zależności od zagranicznej produkcji w tych strategicznych sektorach. Program Chips Act, zainicjowany przez prezydenta Bidena, jest kluczowym elementem tej strategii, oferując miliardy dolarów dotacji dla firm, które zdecydują się na produkcję chipów na terenie USA.

    TSMC w centrum uwagi

    Tajwański gigant TSMC, największy na świecie producent kontraktowy chipów, znajduje się w centrum tej geopolitycznej rozgrywki. Firma jest kluczowym dostawcą dla amerykańskich gigantów technologicznych, takich jak Apple i Nvidia. Inwestycje TSMC w USA, sięgające setek miliardów dolarów, mają strategiczne znaczenie dla obu stron.

    Wzajemne uzależnienie i poszukiwanie kompromisu

    Minister gospodarki Tajwanu, Kuo Jyh-huei, podkreśla komplementarność tajwańskiego i amerykańskiego sektora chipów. Jego zdaniem, współpraca między obiema stronami jest kluczowa dla globalnego łańcucha dostaw. Tajwan dąży do otwartego dialogu z USA, aby znaleźć rozwiązanie, które zapewni uczciwą konkurencję i minimalizuje negatywne skutki ewentualnych ceł.

  • Tesla w Chinach: Koniec zamówień na Modele S i X. Wojna handlowa uderza w producenta

    Tesla w Chinach: Koniec zamówień na Modele S i X. Wojna handlowa uderza w producenta

    W eskalującym konflikcie handlowym między USA a Chinami, Tesla podjęła znaczący krok, zawieszając przyjmowanie nowych zamówień na swoje modele premium, Model S i Model X, w Chinach. Decyzja ta, choć niepotwierdzona oficjalnym oświadczeniem, wydaje się bezpośrednio związana z niedawnym wzrostem ceł importowych, które uderzają w amerykańskie produkty sprowadzane do Państwa Środka.

    Napięcia handlowe między dwiema największymi gospodarkami świata nasiliły się, gdy administracja Donalda Trumpa podniosła cła na chińskie towary, co spotkało się z natychmiastową odpowiedzią Pekinu w postaci podniesienia ceł na import z USA do 125%. Taka sytuacja stawia Teslę, która importuje Model S i Model X z USA, w wyjątkowo niekorzystnej pozycji.

    Analiza wpływu na Teslę

    Chociaż Chiny sprowadziły stosunkowo niewielką liczbę tych modeli w 2024 roku, stanowiąc mniej niż 0,5% całkowitej sprzedaży Tesli w tym kraju, zawieszenie zamówień może sygnalizować szersze problemy dla amerykańskiego producenta samochodów elektrycznych.

    • Wzrost cen: Wyższe cła importowe znacząco podnoszą koszty detaliczne, czyniąc Model S i Model X mniej konkurencyjnymi w porównaniu z lokalnie produkowanymi pojazdami elektrycznymi.
    • Konkurencja z lokalnymi producentami: Rosnąca siła chińskich producentów, takich jak BYD, dodatkowo osłabia pozycję Tesli na rynku.
    • Globalne wyzwania Tesli: Spadek dostaw modeli premium Tesli o 25% w pierwszym kwartale globalnie, wskazuje na potencjalne problemy związane z brakiem aktualizacji modeli oraz kontrowersjami wokół działań Elona Muska.

    Zawieszenie sprzedaży Modelu S i Model X w Chinach jest wyraźnym sygnałem, jak polityka handlowa może wpłynąć na globalne strategie korporacji. Tesla, mimo swojej globalnej pozycji, musi radzić sobie z rosnącą konkurencją na chińskim rynku, szczególnie ze strony lokalnych producentów. Działania Tesli mogą również sugerować, że firma stara się ograniczyć straty i zminimalizować ryzyko w obliczu niepewności związanej z wojną handlową. Firma jest w trudnej pozycji, gdyż Model S i Model X są produkowane w USA, więc na tę chwilę firma ma małe pole manewru.

    Przyszłość Tesli na chińskim rynku będzie zależeć od rozwoju sytuacji handlowej między USA a Chinami oraz od zdolności firmy do dostosowania się do lokalnych warunków. Będzie to też sprawdzian, na ile firma Tesla jest odporna, na nagłe zmiany polityczne.

  • Technologia czy polityka? Włochy wstrzymują negocjacje ze Starlinkiem

    Technologia czy polityka? Włochy wstrzymują negocjacje ze Starlinkiem

    Negocjacje między rządem Włoch a Starlinkiem — dostawcą satelitarnego Internetu Elona Muska — utknęły w martwym punkcie. Choć stawką jest bezpieczeństwo narodowe, zakulisowe napięcia mają coraz bardziej geopolityczny charakter niż technologiczny. Czy to tylko przestój, czy sygnał głębszego kryzysu zaufania wobec prywatnych graczy w krytycznych sektorach?

    Bezpieczna komunikacja na pierwszym planie

    Włoski rząd, kierowany przez premier Giorgię Meloni, od miesięcy analizuje opcje zabezpieczenia szyfrowanej łączności dla swoich urzędników, dyplomatów i personelu wojskowego operującego w obszarach wysokiego ryzyka. Starlink, z flotą blisko 7000 aktywnych satelitów na niskiej orbicie (LEO), jawi się jako naturalny kandydat. Usługa działa we Włoszech od 2021 roku i jest dobrze znana z szybkości wdrożeń i globalnego zasięgu.

    Według źródeł agencji Reuters, na stole leży propozycja pięcioletniego kontraktu o wartości 1,5 miliarda euro. W grę wchodzi nie tylko infrastruktura, ale przede wszystkim niezależność i odporność komunikacji na zakłócenia — to dziś jeden z kluczowych wymogów dla systemów rządowych i wojskowych.

    „Wydaje mi się, że wszystko się zatrzymało”

    Tak o negocjacjach wypowiedział się włoski minister obrony Guido Crosetto w rozmowie z „La Repubblica”. Jak zaznaczył, rozmowy odeszły od aspektów technicznych i zaczęły dryfować w stronę polityki oraz „oświadczeń Muska i o Musku” — nie precyzując jednak, o które dokładnie wypowiedzi chodzi.

    W tle tych słów widać jednak wyraźne napięcia. Starlink to nie tylko technologia — to również Musk, czyli postać kontrowersyjna, aktywna politycznie i blisko związana z Donaldem Trumpem. A to nie wszystkim w Rzymie się podoba.

    Polityka zagraniczna na ostrzu noża

    Choć Meloni stawia na bliski sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, równolegle musi balansować między proamerykańskimi sympatiami a europejską ostrożnością wobec zbyt daleko idącej prywatnej dominacji w obszarach wrażliwych. Opozycja we Włoszech już podniosła alarm, kwestionując zasadność powierzania bezpieczeństwa narodowego zagranicznej firmie, której właściciel angażuje się w politykę i ma własne ambicje geoekonomiczne.

    Jednocześnie w koalicji rządzącej nie brakuje głosów wspierających Starlinka. Lider Ligi i wicepremier Matteo Salvini publicznie chwalił „niezwykłe możliwości Amerykanów w kluczowych obszarach, takich jak komunikacja satelitarna”, nawiązując do rozmowy z JD Vance’em, wpływowym senatorem Partii Republikańskiej i sojusznikiem Trumpa.

    Technologia to jedno, zaufanie — drugie

    Z punktu widzenia czysto technologicznego, Starlink wydaje się atrakcyjnym partnerem. Szybkość, elastyczność, skalowalność oraz możliwość zapewnienia łączności w trudnych warunkach — to argumenty, które mogą przeważyć na korzyść amerykańskiej firmy.

    Problem pojawia się jednak na poziomie politycznego zaufania. Dla wielu europejskich stolic to wciąż trudne do przełknięcia, że infrastruktura o znaczeniu strategicznym miałaby być kontrolowana przez prywatną spółkę spoza UE, której właściciel nie ukrywa własnych aspiracji i poglądów.

    Włochy nie są pierwszym krajem, który mierzy się z dylematem „prywatna technologia kontra państwowa suwerenność”. Podobne wątpliwości pojawiały się już przy okazji rozmów o Huawei, TikToku czy zakupach od Amazon Web Services. Tym razem jednak chodzi o komunikację rządową — obszar, w którym kompromis może okazać się trudniejszy niż gdziekolwiek indziej.

  • Koniec zależności od Starlinka? UE szuka alternatyw dla Ukrainy

    Koniec zależności od Starlinka? UE szuka alternatyw dla Ukrainy

    Unia Europejska stoi przed wyzwaniem zapewnienia Ukrainie stabilnego dostępu do usług kosmicznych, zwłaszcza w zakresie łączności satelitarnej. Dotychczasowe uzależnienie od amerykańskiego Starlinka, zarządzanego przez firmę Elona Muska, budzi obawy zarówno w Kijowie, jak i w Brukseli. W kontekście ostatnich napięć politycznych i groźby odcięcia Ukrainy od tej infrastruktury telekomunikacyjnej, UE aktywnie poszukuje alternatywnych rozwiązań, w które mogą zostać zaangażowane także polskie podmioty.

    Europejska strategia obronności i biała księga UE

    Komisja Europejska w opublikowanej Białej Księdze na temat przyszłości europejskiej obrony zaproponowała sfinansowanie przez UE dostępu Ukrainy do usług kosmicznych oferowanych przez europejskich dostawców. Taki krok ma na celu wsparcie ukraińskich sił zbrojnych i poprawę odporności kraju poprzez dywersyfikację źródeł łączności. Dokument sugeruje również, że Kijów powinien uzyskać dostęp do unijnego programu kosmicznego, co może przyspieszyć proces wdrażania niezależnych od Starlinka systemów satelitarnych.

    Europejskie alternatywy: Polska w roli sojusznika

    Z perspektywy UE istotne jest nie tylko uniezależnienie Ukrainy od amerykańskiej infrastruktury, ale również wzmocnienie europejskiego sektora technologii kosmicznych. Jednym z kluczowych państw wspierających Kijów jest Polska, która już finansuje część kosztów funkcjonowania Starlinka na Ukrainie. Warszawa odgrywa istotną rolę jako logistyczne i technologiczne zaplecze, co otwiera możliwości zaangażowania polskich firm w rozwój europejskich alternatyw.

    Wśród potencjalnych dostawców, którzy mogliby zastąpić Starlink, wymienia się m.in. francusko-brytyjski Eutelsat, zarządzający konstelacją OneWeb. To jedyny obok Starlinka system satelitów na niskiej orbicie (LEO), który może zaoferować podobne usługi w zakresie komunikacji szerokopasmowej. Eutelsat prowadzi już rozmowy z UE na temat wsparcia Ukrainy i potencjalnego rozszerzenia swoich usług.

    Hiszpańska firma Hisdesat, której satelita Spainsat NG I ma wejść do służby w najbliższym czasie, również deklaruje gotowość do świadczenia usług na Ukrainie. Wsparciem dla Ukrainy mogą okazać się również technologie opracowywane przez SES z Luksemburga, choć operator na razie nie ujawnia szczegółowych planów.

    Długoterminowe rozwiązania: IRIS² i GovSatCom

    Oprócz doraźnych działań, UE stawia na rozwój długofalowych programów kosmicznych. Kluczowym projektem jest IRIS² – europejski odpowiednik Starlinka, który ma zapewnić suwerenną infrastrukturę satelitarną dla państw członkowskich oraz ich sojuszników. Projekt zakłada rozmieszczenie około 290 satelitów na niskiej i średniej orbicie, a jego pełna operacyjność planowana jest na rok 2030.

    Do tego czasu Bruksela może korzystać z istniejących rozwiązań, takich jak GovSatCom, czyli system łączności satelitarnej przeznaczony dla instytucji publicznych i wojskowych. Polska, jako aktywny uczestnik unijnej polityki obronnej, może odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu polityki wykorzystania tego systemu na potrzeby Ukrainy.

  • Polska technologicznym średniakiem, ale z potencjałem. Czy stać nas na więcej? – kluczowe wnioski z badania

    Polska technologicznym średniakiem, ale z potencjałem. Czy stać nas na więcej? – kluczowe wnioski z badania

    Większość – bo aż 54,3% – Polaków określa obecny potencjał technologiczny kraju jako średni – ujawnia druga część badania opinii publicznej zrealizowanego przez SW Research na zlecenie ETTO.info. Jedynie 26,3% ocenia go bardzo wysoko lub wysoko, natomiast 19,4% uważa je za niskie lub bardzo niskie. Wyniki te sugerują, że Polska wciąż postrzegana jest jako kraj o umiarkowanym potencjale technologicznym, który musi nadrobić zaległości, aby skutecznie konkurować na arenie międzynarodowej.

    Biotechnologia priorytetem dla Polaków

    Jeśli chodzi o sektor, na który rząd powinien zwrócić szczególną uwagę, aż 43,7% Polaków wskazało, że priorytetem powinien być rozwój biotechnologii i technologii medycznych. Kolejne grupy respondentów – 20,1% – opowiada się za inwestycjami w sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe, natomiast 17% uważa, że robotyka i automatyzacja zasługują na większe wsparcie.

    Więcej pieniędzy na rozwój

    Badania wskazują, że Polacy oczekują znacznego zwiększenia nakładów na rozwój nowych technologii. Najwięcej respondentów (26,1%) uważa, że minimalna roczna kwota inwestycji powinna przekraczać 2 mld zł. Kolejne grupy wskazują przedziały: 20,7% – 1–2 mld zł, 13,3% – 0,5–1 mld zł, a jedynie 5,7% popierałoby inwestycje poniżej 500 mln zł.

    Obawy wobec rozwoju AI

    Rozwój sztucznej inteligencji wywołuje wśród obywateli różne reakcje. Co piąty respondent (20,6%) odczuwa silny niepokój związany z jej wpływem na codzienne życie i rynek pracy, a kolejne 25,9% ma umiarkowane obawy. Największa grupa – 32,9% – dostrzega pewne zagrożenia, ale nie traktuje ich jako kluczowego problemu. Natomiast 10,2% badanych deklaruje, że rozwój AI nie budzi w nich żadnych obaw.

    Jak zauważa Paweł Mazur z ETTO.info, wyniki te wskazują na jednoznaczne oczekiwanie zwiększenia budżetów technologicznych:

    „Prawie połowa Polaków uważa, że na rozwój nowych technologii powinniśmy przeznaczać co najmniej 1 mld złotych rocznie – to znacznie więcej niż obecne nakłady rządowe. To wyraźny sygnał, że potrzebujemy znaczących inwestycji, jeśli chcemy dogonić światowych liderów. Biotechnologia, technologie medyczne, sztuczna inteligencja, robotyka i automatyzacja – to obszary, które powinny stać się priorytetem, jeśli Polska ma liczyć się w globalnym wyścigu technologicznym”

    Paweł Mazur z ETTO.info.

    Piotr Zimolzak, wiceprezes zarządu SW Research wskazuje, że przyszłość AI zależy od odpowiedniego przygotowania społeczeństwa:

    „Wyniki badań wskazują, że Polacy dostrzegają zarówno szanse, jak i zagrożenia związane z rozwojem sztucznej inteligencji. Z jednej strony AI może usprawnić wiele aspektów życia codziennego i pracy, z drugiej – budzi obawy o przyszłość rynku pracy. Już na etapie edukacji powinniśmy skupić się na wyposażaniu uczniów w umiejętności, które umożliwią im świadome i efektywne korzystanie z nowych technologii w przyszłości”

    Piotr Zimolzak, wiceprezes zarządu SW Research

    Mamy potencjał, ale brakuje strategii

    Wyniki badań SW Research pokazują coś, o czym w branży technologicznej mówi się od dawna – Polska jest wciąż „średniakiem” w globalnym wyścigu technologicznym. To nie jest zaskoczenie, ale jednocześnie to sygnał ostrzegawczy. Bo jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań, to zamiast doganiać liderów, zostaniemy na peryferiach innowacji.

    Polska posiada świetnych specjalistów IT, dynamicznie rozwijający się sektor startupowy oraz mocne zaplecze akademickie. Mimo to, wciąż nie jesteśmy technologicznym liderem, a wyniki badań opinii publicznej tylko potwierdzają ten stan rzeczy. Problemem jest nie tylko niewystarczająca skala inwestycji w nowe technologie, ale też brak długofalowej strategii rozwoju, która pozwoliłaby realnie konkurować z krajami takimi jak Estonia, Finlandia czy Izrael.

    Interesujące jest to, że Polacy wyraźnie wskazują biotechnologię i technologie medyczne jako priorytet inwestycyjny. To dobry kierunek – świat wchodzi w erę medycyny spersonalizowanej, innowacyjnych terapii i rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. Polska może odegrać tu istotną rolę, ale pod warunkiem, że inwestycje w ten sektor nie będą jedynie deklaracją polityczną, a realnym wsparciem dla innowacyjnych firm i ośrodków badawczych.

    Sztuczna inteligencja – szansa i zagrożenie

    Niepokój Polaków związany z AI pokazuje, że wciąż brakuje rzetelnej edukacji na temat tej technologii. Obawy o rynek pracy są zasadne, ale równie ważne jest dostrzeżenie potencjalnych korzyści, jakie AI może przynieść polskiej gospodarce. Inwestowanie w rozwój kompetencji cyfrowych – już od poziomu szkoły podstawowej – to klucz do sukcesu w przyszłości.

    Czas na realne działania

    Polska ma ogromne możliwości, by przestać być „średniakiem”, ale to wymaga konsekwentnych działań i odważnych decyzji. Inwestycje muszą być nie tylko większe, ale i lepiej ukierunkowane. Bez tego zostaniemy krajem montowni i podwykonawców dla zachodnich gigantów, zamiast stać się miejscem, gdzie powstają przełomowe technologie.

    Czy rok 2025 będzie przełomowy? Jeśli dobrze wykorzystamy dostępne fundusze i postawimy na strategiczne sektory, mamy szansę na technologiczny skok. Ale jeśli zabraknie determinacji, za kilka lat będziemy mieć to samo badanie i te same wnioski – że Polska wciąż jest tylko „średniakiem”.


    O badaniu
    Badania SW Research zostało przeprowadzone w dniach 17-21 lutego br. na reprezentatywnej grupie 1002 mieszkańców Polski. Zostało zlecone po ogłoszeniu przez Premiera Donalda Tuska planu „Polska. Rok przełomu”, który opiera się na sześciu filarach: inwestycjach w naukę, transformacji energetycznej, nowoczesnych technologiach, rozwoju portów i kolei, dynamicznym rynku kapitałowym oraz wsparciu i współpracy z biznesem. Wartość inwestycji ma wynieść nawet 700 mld zł w tym roku.

  • Stany Zjednoczone kręcą nosem na DMA. Czy UE celowo ogranicza amerykańskie firmy?

    Stany Zjednoczone kręcą nosem na DMA. Czy UE celowo ogranicza amerykańskie firmy?

    Jim Jordan, przewodniczący Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów USA, oraz Scott Fitzgerald, przewodniczący podkomisji ds. reformy regulacyjnej i antymonopolowej, wysłali oficjalne zapytanie do komisarz ds. konkurencji Unii Europejskiej, Teresy Ribery, kwestionując cele oraz konsekwencje unijnej Ustawy o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act – DMA).

    Amerykańscy politycy sugerują, że DMA, choć oficjalnie ma na celu zapewnienie równej konkurencji i ochronę europejskich konsumentów, w praktyce może być narzędziem uderzającym przede wszystkim w czołowe firmy technologiczne z USA, takie jak Alphabet (Google), Amazon, Apple, Microsoft czy Meta Platforms (Facebook). Zasady ustanowione przez DMA nakładają na gigantów technologicznych rygorystyczne zobowiązania oraz ograniczenia, które – zdaniem Jordana i Fitzgeralda – mogą stworzyć istotną przewagę konkurencyjną dla europejskich firm.

    Politycy wskazują również na zagrożenia związane z wysokimi karami finansowymi przewidzianymi przez DMA – sięgającymi nawet 10% globalnych przychodów firm za naruszenia przepisów. Ich zdaniem tak dotkliwe sankcje można postrzegać jako „ukryty podatek” nakładany na amerykańskie firmy technologiczne. Wskazali również, że surowe regulacje mogą doprowadzić do tłumienia innowacji i zniechęcenia firm do inwestowania w badania i rozwój.

    Obawy przedstawicieli Kongresu USA zbiegły się w czasie z memorandum podpisanym przez prezydenta Donalda Trumpa, który zapowiedział zbadanie unijnego prawa cyfrowego pod kątem potencjalnej dyskryminacji firm amerykańskich. Administracja Trumpa wskazała również, że DMA oraz równolegle uchwalona ustawa o usługach cyfrowych (Digital Services Act – DSA) mogą naruszać interesy gospodarcze USA, wpływając na sposób interakcji firm amerykańskich z europejskimi konsumentami.

    UE konsekwentnie zaprzecza zarzutom, że przepisy DMA mają charakter dyskryminacyjny. Komisarz Teresa Ribera argumentuje, że regulacje te zostały demokratycznie zatwierdzone przez Parlament Europejski oraz państwa członkowskie Unii, mając na celu ochronę konsumentów oraz zapewnienie sprawiedliwej konkurencji na rynku cyfrowym.

    Unijna legislacja wobec Big Tech od dawna jest przedmiotem kontrowersji na linii Bruksela–Waszyngton. Krytycy wskazują, że wprowadzone restrykcje, choć uzasadnione troską o bezpieczeństwo i prywatność, mogą prowadzić do ograniczenia konkurencyjności zachodnich firm wobec ich azjatyckich rywali, szczególnie firm chińskich.

  • OpenAI luzuje zasady ChatGPT – większa swoboda, ale wciąż z ograniczeniami

    OpenAI luzuje zasady ChatGPT – większa swoboda, ale wciąż z ograniczeniami

    OpenAI wprowadza istotne zmiany w sposobie, w jaki ChatGPT podchodzi do tematów uważanych za kontrowersyjne. Dzięki nowemu podejściu chatbot zyska większą swobodę wypowiedzi i nie będzie już unikał trudnych pytań. To krok w stronę większej „wolności intelektualnej”, który umożliwia modelowi analizowanie, debatowanie i tworzenie treści bez wcześniejszych, arbitralnych ograniczeń.

    Zmiany te zostały opisane w nowej sekcji specyfikacji modelu, w której OpenAI tłumaczy, jak szkoli swoje systemy AI. Firma zapewnia, że ChatGPT nie będzie już stosował uników w przypadku politycznie wrażliwych pytań, a zamiast tego dostarczy kontekst i różne perspektywy.

    Neutralność zamiast wolności absolutnej

    Mimo rozszerzenia zakresu tematów, w których ChatGPT może się wypowiadać, OpenAI podkreśla, że model nadal będzie zachowywał neutralność. Oznacza to, że chatbot nie będzie forsował jednej konkretnej opinii ani stawał po żadnej ze stron w sporach ideologicznych. Jego zadaniem ma być przedstawianie szerokiego spektrum poglądów i dostarczanie użytkownikowi pełnego obrazu tematu.

    Jednocześnie OpenAI podkreśla, że taka neutralność może być kontrowersyjna, zwłaszcza w kontekście tematów moralnie lub etycznie drażliwych. Dla niektórych użytkowników brak jednoznacznego potępienia określonych zjawisk może być problematyczny, ale firma utrzymuje, że rolą AI jest dostarczanie informacji, a nie kształtowanie przekonań społecznych.

    Granice wciąż istnieją

    Pomimo większej swobody wypowiedzi, pewne ograniczenia nadal obowiązują. ChatGPT nie będzie publikować treści obraźliwych, angażować się w działalność przestępczą ani celowo szerzyć dezinformacji. Jednak, jak pokazują badania, nie zawsze jest możliwe całkowite wyeliminowanie błędów czy manipulacji w modelach AI.

    Amerykański trend i jego konsekwencje

    Zmiany w podejściu OpenAI wpisują się w szerszy trend w amerykańskim sektorze technologicznym, gdzie wolność słowa jest traktowana bardzo szeroko. Mark Zuckerberg (Meta) zrezygnował z obowiązkowego fact-checkingu, a platforma X (dawniej Twitter) również stopniowo wycofała się z moderacji treści. Podczas gdy w Europie obowiązują przepisy takie jak Digital Services Act (DSA), mające na celu regulację treści online, w USA granice tego, co można powiedzieć, są znacznie bardziej płynne.

    Firmy AI są często krytykowane przez środowiska prawicowe za rzekomą stronniczość ich modeli, które – ich zdaniem – unikają skrajnych wypowiedzi i promują „poprawność polityczną”. OpenAI argumentuje jednak, że nie wynika to z cenzury, lecz raczej z charakteru treści dostępnych w internecie, na których modele są trenowane.

    Strategiczna decyzja OpenAI?

    OpenAI oficjalnie zaprzecza, jakoby decyzja o zmianach była motywowana politycznie. Jednak warto zauważyć, że firma współpracuje z rządem USA nad projektem Stargate – inicjatywą związana z bezpieczeństwem narodowym i sztuczną inteligencją. Złagodzenie ograniczeń ChatGPT może być również strategicznym ruchem, mającym na celu uniknięcie konfliktów politycznych.

    Zmiany w ChatGPT to kolejny krok w kierunku bardziej otwartej sztucznej inteligencji. Pozostaje jednak pytanie, czy większa swoboda modelu przełoży się na lepszą jakość informacji, czy też stanie się kolejnym wyzwaniem w walce z dezinformacją w sieci.

  • Nowy impuls dla polskiej technologii. Rząd zapowiada 300-milionowy fundusz DeepTech

    Nowy impuls dla polskiej technologii. Rząd zapowiada 300-milionowy fundusz DeepTech

    Polski rząd zapowiada utworzenie 300-milionowego funduszu DeepTech, który ma wspierać rozwój kluczowych technologii, w tym cyberbezpieczeństwa, sztucznej inteligencji oraz technologii kosmicznych. Inicjatywa ta wpisuje się w szerszy plan rozwoju gospodarki opartej na innowacjach.

    Inwestycje w przyszłość

    Fundusz DeepTech ma na celu wspieranie przedsięwzięć o wysokim potencjale technologicznym, ze szczególnym uwzględnieniem technologii podwójnego zastosowania – zarówno cywilnych, jak i wojskowych. W jego ramach finansowanie otrzymają także projekty z zakresu nowoczesnych technologii satelitarnych oraz badania nad sztuczną inteligencją. Rząd chce realizować program we współpracy z Polskim Funduszem Rozwoju (PFR), co może przyspieszyć komercjalizację innowacyjnych rozwiązań.

    Struktura funduszu i nowe mechanizmy finansowania

    Minister finansów Andrzej Domański podkreślił, że równolegle trwają prace nad nową strukturą funduszową, mającą ułatwić inwestowanie na rynkach prywatnych w Polsce. Celem jest stworzenie bardziej elastycznych mechanizmów finansowania startupów i innowacyjnych firm, m.in. poprzez wspieranie akceleracji i venture buildingu, czyli procesów pomagających w budowie i skalowaniu nowych przedsiębiorstw.

    Sześć filarów rozwoju

    Inicjatywa DeepTech wpisuje się w szerszą strategię rozwoju kraju, której fundamentem jest sześć kluczowych obszarów: inwestycje w naukę i badania, transformacja energetyczna, nowoczesne technologie, modernizacja transportu, dynamiczny rynek kapitałowy oraz współpraca z biznesem. Program ten ma na celu zwiększenie konkurencyjności polskiej gospodarki na arenie międzynarodowej oraz przyciągnięcie inwestorów zainteresowanych zaawansowanymi technologiami.

    Jeśli fundusz DeepTech rzeczywiście przyspieszy rozwój innowacyjnych sektorów, Polska może zyskać silniejszą pozycję w globalnym wyścigu technologicznym. Decydujące będzie jednak skuteczne wdrożenie planowanych mechanizmów finansowania oraz sprawne zarządzanie środkami inwestycyjnymi.

  • DeepSeek i RedNote zbanowane w Teksasie. Kolejny cios w chińską technologię

    DeepSeek i RedNote zbanowane w Teksasie. Kolejny cios w chińską technologię

    Gubernator Teksasu, Greg Abbott, ogłosił zakaz korzystania z chińskich aplikacji DeepSeek, Xiaohongshu (RedNote) i Lemon8 na urządzeniach rządowych. Powodem decyzji są obawy o prywatność danych oraz bezpieczeństwo narodowe. To kolejny stan USA, który podejmuje tego typu kroki, co może sygnalizować nadchodzące działania na poziomie federalnym.

    Teksas dołącza tym samym do grona stanów, które ograniczają dostęp do technologii pochodzących z Chin. Wcześniej podobne restrykcje objęły m.in. TikToka, którego zakazano na urządzeniach służbowych w administracji federalnej. Abbott argumentuje, że nowe regulacje mają na celu ochronę infrastruktury stanu przed wpływem zagranicznych podmiotów.

    DeepSeek i problem transparentności

    DeepSeek, chiński chatbot AI, zdobył w ostatnich miesiącach popularność na całym świecie, jednak władze wielu krajów zaczynają kwestionować sposób, w jaki aplikacja przetwarza dane użytkowników. Przykładem jest Włochy, gdzie organ ochrony danych Garante zwrócił uwagę na brak przejrzystości w zakresie gromadzenia informacji. Firma stojąca za DeepSeek nie udzieliła satysfakcjonującej odpowiedzi na zarzuty, argumentując, że nie podlega włoskim regulacjom.

    Obok DeepSeek zakaz objął również aplikacje Xiaohongshu (znaną na Zachodzie jako RedNote) oraz Lemon8 – obie należące do chińskich firm i zyskujące na popularności w Stanach Zjednoczonych. Szczególną rolę w ich promocji odegrał TikTok, który intensywnie promował je wśród użytkowników na kilka tygodni przed decyzją o zakazie.

    Co dalej? Możliwe dalsze restrykcje

    Zakaz w Teksasie to część szerszego trendu ograniczania wpływu chińskich technologii na terenie USA. Biorąc pod uwagę wcześniejsze decyzje administracji federalnej wobec TikToka i innych aplikacji, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w przyszłości podobne kroki zostaną podjęte na poziomie krajowym. Wiele zależy od rozwoju relacji amerykańsko-chińskich oraz stanowiska regulatorów wobec ochrony danych użytkowników.

    „Duże modele językowe, takie jak ChatGPT i DeepSeek są bardzo użytecznym narzędziem podczas pracy biurowej, jednak warto pamiętać o kilku zasadach bezpieczeństwa, gdy z nich korzystamy. Najważniejszą z nich jest to, aby nie wpisywać w nie żadnych danych osobowych. Jeśli wpisujemy prompt mający na celu wygenerowanie listu, pisma, lub artykułu, to zastąpmy nasze prawdziwe dane jakimiś fałszywymi, a następnie podmieńmy je w edytorze tekstu. Warto także pamiętać o tym, aby unikać nieznanych i anonimowych chatbotów i nie instalować ich aplikacji, a także zabezpieczyć nasze urządzenia za pomocą skutecznego antywirusa”

    mówi Krzysztof Budziński z firmy Marken Systemy Antywirusowe, polskiego dystrybutora oprogramowania Bitdefender
  • Jak AI kształtuje przyszłość gospodarek? Nowe strategie i wyzwania regionalnej współpracy

    Jak AI kształtuje przyszłość gospodarek? Nowe strategie i wyzwania regionalnej współpracy

    Sztuczna inteligencja (AI) ma kluczowe znaczenie dla czwartej rewolucji przemysłowej, przyczyniając się do wzrostu gospodarczego i wspierając innowacje w wielu sektorach. Raport zwraca uwagę na wyzwania, z jakimi mierzy się wiele krajów, szczególnie tych o ograniczonym dostępie do infrastruktury AI, zaawansowanych technologii obliczeniowych, wysokiej jakości danych i kompetencji w zakresie sztucznej inteligencji.

    W odpowiedzi na te wyzwania w 2024 roku zainicjowano projekt „AI Competitiveness through Regional Collaboration”, będący częścią działań „AI Governance Alliance” Światowego Forum Ekonomicznego. Efektem tych prac jest zaprezentowany raport, który definiuje ramy współpracy na poziomie narodowym i regionalnym, podkreślając znaczenie zrównoważonego podejścia do tworzenia gospodarek opartych na AI. Wdrożenie rekomendowanych strategii powinno uwzględniać lokalne wyzwania, a także długoterminowe skutki działań, takich jak odpowiedzialne ramy zarządzania danymi i AI.

    Sztuczna inteligencja już dzisiaj zaczyna odgrywać kluczową rolę w transformacji gospodarek oraz społeczeństw. Wpływa na rozwój wielu dziedzin życia, takich jak medycyna, finanse czy edukacja. Jej potencjał wykracza poza innowacje technologiczne – może pomóc rozwiązać wyzwania globalne jak zmiany klimatyczne, nierówności społeczne czy demokratyzować dostęp do edukacji. Jednak aby AI przynosiła korzyści wszystkim, konieczna jest współpraca na poziomie krajów, jak również sektora prywatnego. Wspólne i skoordynowane działania pozwolą na budowę infrastruktury, rozwój źródeł danych niezbędnych do tworzenia nowych modeli AI oraz wprowadzenie etycznych zasad korzystania z AI. Raport „Blueprint for Intelligent Economies” jest potwierdzeniem tych kierunków, podkreślając znaczenie współpracy i odpowiedzialność za kształtowanie przyszłości wykorzystującej AI. Prezentuje wyważone spojrzenie na to, jak używać AI dla globalnego dobra i ograniczyć ryzyko pogłębiania się różnic cywilizacyjnych z braku dostępu do osiągnięć związanych z AI .

    Andrzej Gałkowski, Partner i Lider doradztwa dla sektora bankowego, Head of AI w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej

    Sztuczna inteligencja to nie tylko technologia – to fundament nowoczesnych gospodarek, który w połączeniu z innymi zaawansowanymi rozwiązaniami, takimi jak biotechnologia czy robotyka, ma szansę przekształcić wszystkie sektory życia. Istotną rolę w tym procesie odgrywa współpraca międzynarodowa. To ona pozwala na budowę odpowiedzialnych, etycznych i zrównoważonych rozwiązań, które nie tylko wspierają innowacyjność, ale także minimalizują ryzyka związane z dynamicznym rozwojem AI. Raport Światowego Forum Ekonomicznego przygotowany we współpracy z KPMG podkreśla, że kluczowe filary budowania gospodarek opartych na sztucznej inteligencji to zrównoważona infrastruktura, wysokiej jakości dane oraz etyka i odpowiedzialność. Te elementy stanowią zarówno wyzwanie, jak i szansę – odpowiednio zarządzane mogą być katalizatorem globalnych zmian.

    Leszek Ortyński, Dyrektor, Lider ds. AI i Data Science w KPMG w Polsce.

    Raport „Blueprint for Intelligent Economies: AI Competitiveness through Regional Collaboration” dostarcza praktycznych wskazówek, które mogą wspierać strategiczne decyzje zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się. Publikacja zachęca do pogłębienia współpracy między sektorem publicznym i prywatnym oraz eksplorowania lokalnych wyzwań i szans związanych z rozwojem sztucznej inteligencji.

    Dostęp do raportu możliwy jest poprzez globalną stronę KPMG: Blueprint for Intelligent Economies

    źródło: KMPG

  • Europa w tyle za USA i Chinami? Ericsson i Nokia apelują o pilne reformy

    Europa w tyle za USA i Chinami? Ericsson i Nokia apelują o pilne reformy

    16 stycznia 2025 roku w Brukseli odbył się szczyt „New Industrial Ambition for Europe”, zorganizowany przez EricssonNokię, przy wsparciu czołowych europejskich firm technologicznych, takich jak ASMLSAP. W wydarzeniu wzięli udział kluczowi liderzy polityczni i biznesowi z Europy, m.in. Henna Virkkunen z Komisji Europejskiej, Dariusz Standerski, Wiceminister Cyfryzacji RP, oraz Enrico Letta, były premier Włoch.

    Celem spotkania było określenie priorytetów i działań mających zwiększyć konkurencyjność Europy w obszarze cyfryzacji. Dyskusje skupiły się na stworzeniu przyjaznego środowiska regulacyjnego, przyciąganiu inwestorów i realizacji kluczowych rekomendacji z raportów Draghi’ego i Letty.

    Cyfrowa luka Europy

    Europejski sektor technologiczny od lat zmaga się z opóźnieniami względem Stanów Zjednoczonych i Chin. W 2023 roku wydatki na badania i rozwój siedmiu największych amerykańskich firm technologicznych były równoważne połowie wszystkich europejskich nakładów w tym zakresie. Różnice te prowadzą do spadku produktywności i ograniczają innowacyjność.

    Podczas szczytu zwrócono uwagę na konieczność wzmocnienia europejskich inwestycji w badania i rozwój, szczególnie w obszarach takich jak sztuczna inteligencja, chmura i zaawansowana łączność. Liderzy podkreślili również kluczową rolę bezpiecznych sieci telekomunikacyjnych dla gospodarki oraz cyfryzacji sektora obronności.

    Rekomendacje dla Europy

    Jednym z głównych wniosków spotkania było wezwanie do natychmiastowego wdrożenia rekomendacji raportów Draghi’ego i Letty. Obejmują one m.in.:

    • uproszczenie regulacji i wzmocnienie jednolitego rynku cyfrowego,
    • zwiększenie dostępności kapitału dla firm technologicznych,
    • pełne wdrożenie narzędzi bezpieczeństwa sieci 5G,
    • przyspieszenie fuzji i przejęć w sektorze telekomunikacyjnym.

    Liderzy technologiczni, w tym Börje Ekholm z Ericssona i Pekka Lundmark z Nokii, wezwali do pilnych działań, podkreślając, że opóźnienia w reformach mogą pogłębić technologiczne zaległości Europy.

    Kluczowy moment dla Europy

    Początek nowej kadencji Komisji Europejskiej to, zdaniem uczestników szczytu, przełomowy moment dla realizacji ambitnej wizji technologicznej. Europa musi działać szybko, by zapewnić sobie pozycję lidera w globalnej gospodarce cyfrowej.

    Wspólne inicjatywy firm technologicznych i polityków mogą stać się podstawą przyszłego dobrobytu Europy, opartego na innowacjach, współpracy i efektywnych regulacjach. Szczyt „New Industrial Ambition for Europe” był wyraźnym sygnałem, że Europa rozumie wyzwania i jest gotowa im sprostać. Jednak ostateczny sukces zależy od skutecznego wdrożenia postawionych celów.


    źródło: informacja prasowa

  • Sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo i regulacje unijne – Co czeka branżę cyfrową w 2025 roku?

    Sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo i regulacje unijne – Co czeka branżę cyfrową w 2025 roku?

    Czego może się spodziewać branża nowych technologii w 2025 roku? Jak oceniają eksperci Związku Cyfrowa Polska, głównym hasłem najbliższych miesięcy będzie cyfrowe bezpieczeństwo. W ślad za nim podążą inne tematy, a wśród nich sztuczna inteligencja i kompetencje cyfrowe. Istotnych zmian możemy spodziewać się w przepisach regulujących rynek cyfrowy. Sektor technologiczny spore nadzieje wiąże również z polską prezydencją w Radzie Unii Europejskiej.

    „Główne cyfrowe wyzwania 2025 roku nie powinny być dla nikogo wielkim zaskoczeniem. To kontynuacja trendów, które obserwujemy od dłuższego czasu. Zmienią się jednak warunki zewnętrzne, w tym przede wszystkim prawo, co wpływa na tempo transformacji cyfrowej w naszym kraju.”

    ocenia Michał Kanownik, prezes Cyfrowej Polski, organizacji zrzeszającej najważniejszych graczy w branży nowych technologii. 

    Eksperci Cyfrowej Polski przeanalizowali najnowsze trendy i określili pięć najważniejszych wyzwań, przed którymi stanie branża cyfrowa w 2025 roku.

    Wyzwanie 1: Unijne regulacje cyfrowe

    W ocenie organizacji branżowej kluczowa dla sektora będzie pierwsza połowa 2025 roku ze względu na przewodnictwo Polski w Radzie Unii Europejskiej. Eksperci upatrują w niej szansę na zmianę kierunku podejścia unijnych urzędników do kwestii regulacji na rynku cyfrowym. Dziś na przedsiębiorców z tego sektora nakładane są coraz to nowe obciążenia i obowiązki, co często wiąże się także z wysokimi kosztami, które mogą być nie do udźwignięcia przez małe i średnie firmy. Brakuje też instrumentów, które pozwoliłyby przewidywać i oszacowywać skutki decyzji unijnych urzędników i ich wpływ na gospodarkę cyfrową UE.

    „Polska ma niepowtarzalną okazję, by wprowadzić mądre i efektywne podejście do kwestii wdrażania kolejnych przepisów na unijnym rynku cyfrowym. Działania podejmowane przez Brukselę powinny silniej wspierać rozwój i wdrażanie nowych technologii w Europie, a nie stawiać bariery w tym procesie.”

    zaznacza Michał Kanownik.

    Wyzwanie 2: Cyberbezpieczeństwo

    Zagrożenia związane z wojną hybrydową i wojną za wschodnią granicą przybierają na sile. Choć borykamy się z nimi od dłuższego czasu, to w minionym roku mieliśmy do czynienia z ich wzmożonymi falami. Rosła liczba cyberataków; coraz większym problemem stawała się także dezinformacja. W opinii ekspertów Cyfrowej Polski, przypadek wyborów prezydenckich w Rumunii, uznanych za nieważne ze względu na domniemany udział rosyjskich farm trolli na TikToku, pokazuje, jak istotnym wyzwaniem z punktu widzenia stabilności państwa i biznesu jest dzisiaj bardzo szeroko rozumiane cyberbezpieczeństwo. Temat ten silniej będzie w najbliższych miesiącach skupiał uwagę sektora i służb państwowych, także dlatego, że jesteśmy w przededniu polskich wyborów prezydenckich.

    Dobre wiadomości? Eksperci branży cyfrowej spodziewają się, że w 2025 roku nadal będzie wzrastał poziom świadomości w zakresie cyberbezpieczeństwa. To z kolei pociągnie za sobą zwiększone inwestycje w administracji publicznej i biznesie na narzędzia oraz rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa. Stabilność i impuls do dalszych inwestycji przyniesie także planowane przyjęcie w 2025 roku ustawy o krajowym systemie certyfikacji cyberbezpieczeństwa, która ma za zadanie podnieść poziom bezpieczeństwa produktów, usług oraz procesów ICT na rynku.

    Jednym z kamieni milowych będzie przyjęcie nowelizacji Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa, na którą branża cyfrowa czeka od dawna. Obecne przepisy mają już ponad sześć lat, co w realiach dynamicznie zmieniających się realiów technologicznych oznacza, że nie jesteśmy dobrze chronieni przed aktualnymi zagrożeniami. Ustawa wprowadzi nowe elementy podnoszące poziom cyfrowego bezpieczeństwa w kraju, w tym przede wszystkim infrastruktury krytycznej, np. określi i wykluczy z rynku tzw. Dostawców Wysokiego Ryzyka oraz wdroży wytyczne unijnej dyrektywy NIS2. Dzięki nowelizacji KSC wzrośnie także rola audytów cyberbezpieczeństwa.

    Wyzwanie 3: Sztuczna inteligencja 

    Sztuczna inteligencja jest obecnie wiodącą technologią na świecie i jednym z najszybciej rozwijających się sektorów globalnej gospodarki. To właśnie AI będzie odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu przyszłości naszej branży w nadchodzących latach, wpływając zarówno na rozwój produktów, jak i usług cyfrowych. W związku z tym – w opinii ekspertów Cyfrowej Polski – będziemy obserwować wzrost inwestycji w zaawansowane narzędzia oparte na AI, które mają potencjał, by zrewolucjonizować nasze codzienne życie, edukację oraz sposób pracy.

    Również w obszarze cyberbezpieczeństwa sztuczna inteligencja oferuje ogromne możliwości. Dzięki zdolności do analizy dużych zbiorów danych z różnych źródeł, AI może identyfikować charakterystyczne wzorce zachowań w organizacji. Pozwala to lepiej rozpoznawać nietypowe działania i potencjalne zagrożenia, które wymagają uwagi. Innymi słowy, choć ludzie nadal będą kluczowym elementem walki z cyberprzestępczością, sztuczna inteligencja może znacznie zwiększyć ich efektywność, umożliwiając szybszą i dokładniejszą analizę oraz identyfikację zagrożeń.

    „W zakresie regulacji prawnych możemy spodziewać się wielu zmian, takich jak wdrożenie nowej polskiej strategii dotyczącej sztucznej inteligencji,  a także implementacji do krajowego prawa zapisów unijnego AI Act. Impulsem dla rozwoju tej nowej technologii w Polsce może okazać się uruchomienie zapowiadanego przez wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego specjalnego funduszu AI.”

    przewiduje Michał Kanownik.

    Eksperci Cyfrowej Polski przekonują jednocześnie, że wraz ze zmianą prawa konieczne będzie zwiększenie działań uświadamiających małe i średnie przedsiębiorstwa, jak mogą efektywnie wykorzystywać narzędzia sztucznej inteligencji w swojej działalności. – Wyzwaniem na 2025 rok i kolejne lata  będzie także przygotowanie rynku pracy na AI oraz wdrożenie tej nowej technologii w takich dziedzinach jak medycyna, edukacja czy energetyka – mówi Michał Kanownk.

    Wyzwanie 4: Kompetencje cyfrowe 

    Od trzech lat branża cyfrowa przy wsparciu resortów cyfryzacji, edukacji, a także rozwoju i technologii przeprowadza w polskich szkołach sprawdzian umiejętności cyfrowych. Ostatnia edycja IT Fitness Test, choć rekordowa pod względem frekwencji, ujawniła jednak smutną prawdę: polska młodzież coraz gorzej radzi sobie w cyberświecie.

    „Choć sprawdzian jest zbalansowany pod względem trudności, to co roku zauważamy coraz niższe wyniki, nawet w pytaniach z takich dziedzin jak media społecznościowe. Rosną co prawda średnie wyniki w zadaniach związanych z podstawami programowania, ale to nikłe pocieszenie w sytuacji, gdy polscy uczniowie niezbyt dobrze radzą sobie z cyberbezpieczeństwem i nie umieją obsługiwać programów biurowych, które już za kilka lat będą dla nich codziennością w pracy.”

    podkreśla prezes Cyfrowej Polski.

    Dlatego, zdaniem organizacji, absolutną koniecznością jest coraz szersze nagłaśnianie tematu niedoborów kompetencji cyfrowych, nie tylko wśród młodzieży, ale i w całym społeczeństwie. Tym bardziej, że, według europejskiego indeksu DESI, Polska zajmuje 25 miejsce wśród 27 krajów Unii Europejskiej pod względem umiejętności cyfrowych obywateli. Posiadaniem przynajmniej przeciętnych zdolności cyfrowych w 2023 roku mogło się pochwalić tylko 44 proc. Polek i Polaków. Od lidera, Holandii, dzieli nas przepaść aż 39 proc.

    W ocenie organizacji, krokiem ku poprawy tej sytuacji, może być między innymi wdrożenie celów i zadań zapisanych w tym zakresie w projektowanej przez Ministerstwo Cyfryzacji Strategii Cyfryzacji Państwa do 2035 roku. Budowa kompetencji cyfrowych to jeden z fundamentów tego strategicznego dokumentu rządowego,

    Wyzwanie 5: Chmura

    Doświadczenia państw bardziej zaawansowanych we wdrażaniu technologii cyfrowych jasno pokazują, że przyszłością administracji państwowej są technologie chmurowe. Także nad Wisłą mówi się o tym coraz więcej. 

    W ocenie ekspertów Cyfrowej Polski, trendy wskazują, że rosnąć znaczenie będzie znaczenie e-usług, szczególnie w relacji państwo-obywatel. Narzędzia chmurowe pomagać będą administracji publicznej w budowaniu e-państwa.

    Zdaniem organizacji reprezentującej sektor cyfrowy, w upowszechnieniu chmury pomoże wdrożenie tak zwanej polityki Cloud-First, która zachęci lub wręcz nakaże agencjom rządowym i samorządowym korzystanie z usług w chmurze jako głównego rozwiązania IT. To nie jest zupełna nowość w polskich realiach: rząd przyjął już uchwałę w sprawie Wspólnej Infrastruktury Informacyjnej Państwa, której celem jest upowszechnienie rozwiązań chmurowych w administracji. Wyzwaniem wciąż w tym zakresie pozostają organy samorządowe, gdzie „uchmurowienie” jest na niskim poziomie. Branża cyfrowa liczy na przełom w tej sprawie w 2025 roku.


    źródło: Związek Cyfrowa Polska

  • Meta ukarana grzywną w wysokości 251 milionów euro za naruszenie danych w 2018 roku

    Meta ukarana grzywną w wysokości 251 milionów euro za naruszenie danych w 2018 roku

    Irlandzki organ nadzorujący prywatność nałożył na Meta, właściciela Facebooka, grzywnę w wysokości 251 milionów euro w związku z naruszeniem danych osobowych z 2018 roku. Decyzja zapadła po zakończeniu dochodzenia, które zostało wszczęte zaraz po ujawnieniu incydentu. Hakerzy uzyskali dostęp do milionów kont, wykorzystując błędy w kodzie platformy, co pozwoliło im na kradzież cyfrowych kluczy dostępu.

    Sankcja została nałożona przez Irlandzką Komisję Ochrony Danych (DPC), która pełni rolę głównego regulatora prywatności dla Meta w Europie, ponieważ europejska siedziba firmy znajduje się w Irlandii. W wyniku tego naruszenia ujawniono dane osobowe milionów użytkowników.

    To kolejna kara finansowa dla giganta mediów społecznościowych w Europie. W 2023 roku Meta została ukarana grzywną w wysokości 1,2 miliarda euro za naruszenie przepisów RODO, a w 2024 roku otrzymała kolejne kary, w tym 797 milionów euro za naruszenie przepisów antymonopolowych i 91 milionów euro za przechowywanie haseł w zwykłym tekście.

    Meta zapowiedziała apelację, twierdząc, że firma „proaktywnie informowała dotkniętych użytkowników i odpowiednie agencje” po naruszeniu danych.