Tag: DSA

  • Kary w euro i nowe obowiązki moderacji. Ministerstwo Cyfryzacji przygotowuje wdrożenie DSA

    Kary w euro i nowe obowiązki moderacji. Ministerstwo Cyfryzacji przygotowuje wdrożenie DSA

    Warszawa w końcu naciska pedał gazu w kwestii cyfrowych regulacji. Ministerstwo Cyfryzacji, chcąc uniknąć widma wielomilionowych kar ze strony Komisji Europejskiej, zaprezentowało dwutorową strategię wdrożenia Aktu o usługach cyfrowych (DSA). To ruch spóźniony, ale o krytycznym znaczeniu dla modelu operacyjnego platform internetowych działających nad Wisłą.

    Zamiast jednego, kompleksowego dokumentu, resort zdecydował się na podział przepisów na dwa odrębne projekty ustaw. Ten pragmatyczny manewr ma na celu nie tylko przyspieszenie procesu legislacyjnego, ale także ominięcie potencjalnych raf politycznych. W tle tli się bowiem konflikt na linii rząd-prezydent, który w przeszłości paraliżował już wdrażanie unijnych standardów.

    Fundamentem zmian jest wyznaczenie „cyfrowego szeryfa”. Rola ta przypadła Prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), który jako koordynator ds. usług cyfrowych zyska szerokie kompetencje kontrolne i sankcyjne. Dla biznesu oznacza to koniec ery dobrowolności w moderacji treści. Firmy technologiczne będą musiały zmierzyć się z nowym poziomem transparentności: od uzasadniania każdej decyzji o usunięciu postu, po odkrywanie kart w zakresie działania algorytmów reklamowych. Wsparcie dla UKE ze strony UOKiK oraz KRRiT sugeruje, że nadzór będzie miał charakter wielowymiarowy, obejmujący zarówno ochronę konsumentów, jak i ład informacyjny.

    Drugi z projektów dotyka kwestii najbardziej zapalnej: procedury blokowania nielegalnych treści. Ministerstwo stara się tu wyważyć skuteczność walki z najcięższymi przestępstwami, takimi jak terroryzm czy handel ludźmi, z ochroną wolności słowa. Kluczowym bezpiecznikiem dla przedsiębiorców i użytkowników ma być brak rygoru natychmiastowej wykonalności nakazów oraz silna ścieżka odwoławcza przed sądem powszechnym. To istotne z punktu widzenia stabilności prowadzenia biznesu – ryzyko arbitralnego wyłączania usług przez organy państwowe ma być minimalizowane przez sądową kontrolę.

  • Bruksela stawia weto: Regulacje cyfrowe nie są na sprzedaż za stal

    Bruksela stawia weto: Regulacje cyfrowe nie są na sprzedaż za stal

    Bruksela wysyła Waszyngtonowi jasny sygnał, że cyfrowa suwerenność Europy nie będzie walutą w transatlantyckich negocjacjach handlowych. Stanowcza deklaracja Teresy Ribery, wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej, definitywnie ucina próby połączenia polityki celnej z technologicznym compliance. Jest to bezpośrednia odpowiedź na poniedziałkową sugestię Howarda Lutnicka, Sekretarza Handlu USA, który zaproponował obniżenie ceł na import stali i aluminium w zamian za „zrównoważenie” unijnych restrykcji wobec sektora technologicznego.

    Próba powiązania przez amerykańską administrację surowcowej „starej ekonomii” z regulacjami cyfrowymi pokazuje, jak dotkliwe dla gigantów z Doliny Krzemowej stały się ramy wyznaczone przez Akt o rynkach cyfrowych (DMA) i Akt o usługach cyfrowych (DSA). Lutnick, dążąc do wymuszenia ustępstw, próbował przenieść ciężar dyskusji z poziomu ochrony prawnej na płaszczyznę czysto transakcyjną. Ribera jednak natychmiast zamknęła tę furtkę, podkreślając, że europejskie ramy prawne służą ochronie konsumentów i zapewnieniu uczciwej konkurencji, a nie protekcjonizmowi, którym można handlować.

    Dla rynku kanałowego i branży IT w Europie ta wymiana zdań niesie kluczową informację: okres wdrażania rygorystycznych wymogów nie ulegnie złagodzeniu pod wpływem presji geopolitycznej. Unia Europejska zamierza bronić swojego modelu regulacyjnego niezależnie od kosztów w innych sektorach gospodarki. Integratorzy i dystrybutorzy technologii muszą zatem przygotować się na to, że obecny, wymagający krajobraz prawny jest stałym elementem gry rynkowej, a nie tymczasową niedogodnością polityczną.

  • Zalando w sporze z UE. Gigant mody nie chce być traktowany jak Big Tech

    Zalando w sporze z UE. Gigant mody nie chce być traktowany jak Big Tech

    Europejski lider e-commerce w branży modowej, Zalando, przegrał pierwszą batalię sądową z Komisją Europejską. Sprawa dotyczy klasyfikacji firmy jako „bardzo dużej platformy internetowej” (VLOP) na mocy nowego aktu o usługach cyfrowych (DSA).

    Firma zapowiada odwołanie, a wyrok może stać się ważnym precedensem dla całego rynku cyfrowego w Unii Europejskiej.

    Sąd Unii Europejskiej w Luksemburgu odrzucił skargę Zalando, podtrzymując decyzję Komisji Europejskiej. Zgodnie z nią, niemiecki gigant e-commerce, z ponad 83 milionami aktywnych użytkowników miesięcznie, został objęty najsurowszymi regulacjami DSA.

    Stawia go to w jednym rzędzie z takimi graczami jak Google, Meta czy TikTok.

    Przedstawiciele Zalando argumentowali, że ich platforma nie powinna być traktowana na równi z globalnymi gigantami technologicznymi. Wskazywali na swój hybrydowy model biznesowy, który łączy sprzedaż własnych produktów z ofertą partnerów zewnętrznych w ramach programu Partner Program.

    Zdaniem firmy, jej wyselekcjonowana oferta nie stwarza „ryzyka systemowego” związanego z rozpowszechnianiem szkodliwych lub nielegalnych treści, co jest główną przesłanką dla surowych regulacji DSA. Firma twierdziła również, że liczba użytkowników objętych programem partnerskim jest znacznie niższa i wynosi około 30 milionów.

    Sąd nie przychylił się jednak do tej argumentacji. W orzeczeniu podkreślono, że sama platforma nie jest w stanie precyzyjnie rozróżnić, którzy użytkownicy mieli kontakt z treściami pochodzącymi od sprzedawców zewnętrznych, a którzy nie.

    To, zdaniem sędziów, uzasadniało decyzję unijnego regulatora oparcia się na łącznej liczbie wszystkich aktywnych użytkowników.

    Dla Komisji Europejskiej wyrok jest potwierdzeniem, że akt o usługach cyfrowych jest stosowany niedyskryminacyjnie wobec wszystkich dużych graczy na rynku unijnym, niezależnie od ich pochodzenia.

    Sprawa Zalando jest pierwszym tego typu wyzwaniem prawnym rzuconym regulacjom DSA przez firmę. Mimo niekorzystnego wyroku, firma nie składa broni i zapowiedziała odwołanie do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, najwyższej instancji sądowej w UE.

    Decyzja ta pokazuje determinację firmy w obronie swojego modelu biznesowego i może wyznaczyć kierunek dla innych platform, które w przyszłości znajdą się w podobnej sytuacji.

  • USA grożą UE sankcjami za ustawę DSA. Spór o cenzurę i Big Tech

    USA grożą UE sankcjami za ustawę DSA. Spór o cenzurę i Big Tech

    Transatlantyckie napięcia wkraczają w nową fazę. Administracja Donalda Trumpa rozważa bezprecedensowy krok – nałożenie sankcji, prawdopodobnie w formie ograniczeń wizowych, na urzędników Unii Europejskiej odpowiedzialnych za wdrażanie przełomowej Ustawy o Usługach Cyfrowych (DSA).

    Ten ruch stanowiłby eskalację w sporze, który Waszyngton postrzega jako próbę cenzurowania amerykańskich konserwatywnych głosów i nieuczciwe obciążanie finansowe firm technologicznych z USA.

    Stany Zjednoczone argumentują, że unijne prawo, mające na celu zwalczanie nielegalnych treści, mowy nienawiści i dezinformacji, nakłada nieuzasadnione ograniczenia na wolność słowa.

    Amerykańska dyplomacja została poinstruowana, aby aktywnie lobbować przeciwko DSA w stolicach państw członkowskich, dążąc do zmiany lub uchylenia przepisów. Biały Dom postrzega regulację jako część szerszego trendu, w którym europejscy sojusznicy próbują tłumić prawicowe poglądy.

    Groźby nie ograniczają się do sankcji personalnych; prezydent Trump zapowiedział również możliwość nałożenia dodatkowych ceł na kraje, które utrzymują w mocy podatki cyfrowe, uderzające w amerykańskich gigantów technologicznych.

    Bruksela stanowczo odpiera te zarzuty, nazywając oskarżenia o cenzurę „całkowicie bezpodstawnymi”. Przedstawiciele Komisji Europejskiej podkreślają, że wolność wypowiedzi jest fundamentalnym prawem leżącym u podstaw DSA.

    Celem ustawy jest stworzenie bezpieczniejszego środowiska online poprzez zmuszenie największych platform do skuteczniejszego radzenia sobie z nielegalnymi treściami, takimi jak materiały przedstawiające wykorzystywanie seksualne dzieci.

    Unia Europejska zaznacza, że jej przepisy są neutralne i dotyczą wszystkich firm działających na jej terytorium, a nie są wymierzone konkretnie w podmioty amerykańskie.

    Spór wokół DSA to kolejny punkt zapalny w i tak już napiętych relacjach między Waszyngtonem a Brukselą. Sankcjonowanie urzędników sojuszniczego bloku z powodu różnic w podejściu do regulacji rynku cyfrowego byłoby działaniem niezwykle rzadkim.

    Dalsza eskalacja konfliktu może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla globalnego sektora technologicznego, ale również dla stabilności relacji geopolitycznych.

  • UE vs USA. Spór o DSA blokuje handel

    UE vs USA. Spór o DSA blokuje handel

    Nowe, ambitne regulacje cyfrowe Unii Europejskiej stają się kluczowym punktem spornym w negocjacjach handlowych ze Stanami Zjednoczonymi.

    Waszyngton obawia się, że unijne przepisy, takie jak Akt o Usługach Cyfrowych (DSA), mogą stać się ukrytymi barierami handlowymi, uderzającymi głównie w amerykańskich gigantów technologicznych. Konflikt ten opóźnia finalizację szerszego porozumienia gospodarczego między sojusznikami.

    Źródłem napięcia jest odmienna interpretacja tzw. „barier pozataryfowych”. Stany Zjednoczone dążą do tego, by w ramach negocjacji handlowych móc podważać regulacje cyfrowe, które ich zdaniem ograniczają wolny rynek i nakładają nieproporcjonalne koszty na firmy z USA.

    Administracja amerykańska sygnalizuje, że przepisy takie jak DSA mogą hamować wolność słowa i faworyzować europejskie podmioty. Z tego powodu Waszyngton chce zachować możliwość wprowadzania ceł odwetowych lub innych środków zaradczych.

    Dla Brukseli jest to jednak czerwona linia. Unia Europejska postrzega Akt o Usługach Cyfrowych oraz Akt o Rynkach Cyfrowych (DMA) jako fundamentalne narzędzia do budowy bezpieczniejszego i bardziej sprawiedliwego internetu.

    Celem jest zmuszenie największych platform do skuteczniejszej walki z dezinformacją, nielegalnymi treściami i mową nienawiści, a także do zapewnienia uczciwej konkurencji. Urzędnicy UE podkreślają, że suwerenność cyfrowa i ochrona użytkowników nie podlegają negocjacjom handlowym.

    Spór ten wykracza poza sektor technologiczny i rzutuje na całą architekturę transatlantyckich stosunków gospodarczych. Kwestie ceł na towary przemysłowe, w tym z branży motoryzacyjnej, zostały powiązane z postępem w rozmowach na tematy cyfrowe.

    uBrak porozumienia pokazuje rosnącą rozbieżność w podejściu do regulacji technologii między UE a USA, co może stać się zwiastunem dalszych tarć w globalnej gospodarce cyfrowej. Obie strony, mimo deklaracji o współpracy w ramach Rady ds. Handlu i Technologii (TTC), wciąż mają problem ze znalezieniem wspólnego języka w fundamentalnych kwestiach.

  • Amazon pozywa UE. Chce wyjść spod przepisów dla VLOP w ramach DSA

    Amazon pozywa UE. Chce wyjść spod przepisów dla VLOP w ramach DSA

    Amazon walczy przed Trybunałem Sprawiedliwości UE o usunięcie go z listy tzw. VLOP – Very Large Online Platforms – utworzonej na mocy unijnej ustawy o usługach cyfrowych (DSA). Stawką są nie tylko koszty wdrożenia nowych obowiązków, ale także kierunek regulacji rynku e-commerce w Europie.

    DSA to unijna odpowiedź na rosnące znaczenie gigantów cyfrowych w życiu społecznym i politycznym. Nakłada na największe platformy obowiązki przejrzystości, nadzoru nad algorytmami, zarządzania ryzykiem i współpracy z regulatorami. W gronie objętych tymi regulacjami firm znalazły się m.in. Meta, TikTok i właśnie Amazon.

    Amazon twierdzi jednak, że został potraktowany niesprawiedliwie. Argumentuje, że DSA powinna skupiać się na platformach kształtujących debatę publiczną i rozpowszechniających treści – jak media społecznościowe – a nie na internetowych marketplace’ach. Zdaniem firmy, prowadzenie handlu elektronicznego nie generuje „systemowego ryzyka”, które miałoby uzasadniać zastosowanie bardziej rygorystycznych przepisów.

    Spór nie jest wyłącznie semantyczny. Status VLOP to konkretne obowiązki: przeprowadzanie audytów algorytmów rekomendacji, publikowanie raportów o moderacji treści czy tworzenie specjalnych mechanizmów zgłaszania nadużyć. Dla Amazonu to koszty operacyjne i prawne, które mogą istotnie wpłynąć na jego model działania w Europie.

    Problem w tym, że granica między marketplace’em a platformą wpływu coraz bardziej się zaciera. Amazon nie tylko ułatwia sprzedaż, ale też wpływa na widoczność ofert poprzez własne algorytmy, umożliwia recenzje, a także integruje usługi reklamowe. W oczach regulatora to wystarczy, by uznać go za uczestnika obiegu informacji i ryzyk systemowych.

    Podobne zarzuty do DSA zgłaszały też inne firmy, w tym Zalando, co sugeruje, że unijna definicja „bardzo dużej platformy” może być zbyt szeroka. Ostateczne rozstrzygnięcie należy teraz do Trybunału w Luksemburgu. Orzeczenie w sprawie Amazonu (T-367/23) może wyznaczyć granice przyszłych regulacji cyfrowych – nie tylko w Europie.

  • TikTok na celowniku UE. Grozi mu miliardowa kara za złamanie DSA

    TikTok na celowniku UE. Grozi mu miliardowa kara za złamanie DSA

    Unijna presja na TikToka rośnie. Komisja Europejska ogłosiła w czwartek wstępne wyniki śledztwa ws. naruszeń ustawy Digital Services Act (DSA) przez chińską platformę. Chodzi o brak przejrzystości w reklamach – TikTok miał nie wywiązać się z obowiązku publikowania danych o reklamodawcach i targetowaniu treści. Za złamanie przepisów grozi kara w wysokości do 6% globalnych przychodów właściciela, ByteDance.

    Dla kontekstu – w 2023 roku ByteDance wygenerował przychody przekraczające 110 miliardów dolarów. Potencjalna grzywna może sięgnąć nawet 6–7 miliardów. To sygnał, że DSA nie jest pustym zapisem, ale realnym narzędziem regulacyjnym – i zapowiedzią nowej fazy relacji UE z globalnymi platformami.

    TikTok twierdzi, że współpracuje z regulatorami, ale kwestionuje interpretację przepisów przez Komisję. To standardowa linia obrony, którą wcześniej stosował m.in. Meta. Faktem jest jednak, że DSA stawia przed platformami precyzyjne wymagania – a ich nieprzestrzeganie to już nie ryzyko wizerunkowe, ale konkretne sankcje finansowe i potencjalne ograniczenia działalności.

    Z punktu widzenia rynku to także test skuteczności nowych europejskich ram regulacyjnych. Jeśli TikTok zostanie ukarany, będzie to precedensowy przypadek – i jasny sygnał dla reszty branży, że UE zamierza egzekwować DSA literalnie.

    W praktyce oznacza to konieczność pilnego dostosowania się przez platformy do wymogów przejrzystości, szczególnie w zakresie reklamy cyfrowej. W tle pozostaje pytanie: czy technologicznym gigantom uda się obronić swoje modele biznesowe w starciu z coraz śmielszą Europą?


    Aktualizacja: 19.05.2025

    W odpowiedzi na ten artykuł, nasza redakcja otrzymała oficjalne stanowisko TikToka w tej sprawie, które cytujemy poniżej:
    „Analizujemy wstępne ustalenia Komisji dotyczące naszego repozytorium reklam i pozostajemy zaangażowani w realizację zobowiązań wynikających z Aktu o usługach cyfrowych (DSA). Choć popieramy cele regulacji i stale udoskonalamy nasze narzędzia zapewniające przejrzystość reklam, nie zgadzamy się z niektórymi interpretacjami Komisji. Zwracamy też uwagę, że wytyczne są przekazywane w formie wstępnych ustaleń, a nie jako jasne i publicznie dostępne regulacje. Równe zasady gry i konsekwentne egzekwowanie przepisów są kluczowe. Będziemy nadal współpracować z Komisją, tak jak robimy to od początku tego procesu.”mówi rzecznik TikToka.

  • Rząd powierza UKE funkcję tymczasowego koordynatora unijnego DSA

    Rząd powierza UKE funkcję tymczasowego koordynatora unijnego DSA

    Rząd powierzył Prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej funkcję krajowego koordynatora ds. usług cyfrowych w ramach unijnego Digital Services Act (DSA). To techniczna, ale strategicznie istotna decyzja. Choć rozwiązanie jest tymczasowe – do czasu uchwalenia nowej ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną – otwiera Polsce drzwi do realnego udziału w kształtowaniu cyfrowej polityki UE.

    Rola koordynatora nie sprowadza się do biernego odbioru informacji. Przeciwnie – oznacza obecność w mechanizmach nadzoru nad największymi platformami internetowymi w Europie, współtworzenie wytycznych w zakresie zarządzania ryzykiem systemowym oraz udział w pracach Europejskiej Rady ds. Usług Cyfrowych. To także kanał wpływu na interpretację przepisów DSA, które już teraz redefiniują odpowiedzialność cyfrowych gigantów.

    Wybór UKE jako instytucji przejściowo pełniącej tę rolę może być odbierany jako bezpieczny kompromis – organ o doświadczeniu regulacyjnym, ale bez ambicji politycznych. Jednak brak ustawy krajowej wciąż osłabia legitymację instytucjonalną Polski w rozmowach z Brukselą.

    Włączenie się do gry to dopiero pierwszy krok. Pytanie, czy Polska wykorzysta ten moment do wypracowania trwałego modelu nadzoru nad rynkiem cyfrowym – z jasnym mandatem, kompetencjami i strategią. Bo przy stole unijnego internetu coraz częściej zapadają decyzje, które wpływają na suwerenność cyfrową państw członkowskich.