Tag: Starlink

  • Starlink jako „pojedynczy punkt awarii”. Dlaczego armia USA ma problem?

    Starlink jako „pojedynczy punkt awarii”. Dlaczego armia USA ma problem?

    Zeszłego lata u wybrzeży Kalifornii rozegrała się scena, która powinna spędzać sen z powiek planistom w Pentagonie. Dwa tuziny bezzałogowych jednostek nawodnych Marynarki Wojennej USA nagle straciły kontakt z bazą, dryfując bezczynnie przez niemal godzinę. Przyczyna nie leżała w błędzie oprogramowania dronów ani wrogim zagłuszaniu, lecz w globalnej awarii sieci Starlink. Ten incydent, ujawniony w wewnętrznych dokumentach, rzuca nowe światło na ryzykowne uzależnienie amerykańskiej armii od technologii Elona Muska w przededniu historycznego debiutu giełdowego SpaceX.

    Wycena SpaceX, która tego lata ma sięgnąć 2 bilionów dolarów, opiera się na fundamencie niemal całkowitego zdominowania niszowej, ale kluczowej infrastruktury. Starlink, dysponujący konstelacją blisko 10 000 satelitów na niskiej orbicie, stał się dla wojska systemem niezastąpionym. Oferuje skalę i odporność na ataki, której tradycyjni dostawcy nie są w stanie replikować. Jednak testy z kwietnia 2025 roku wykazały, że system ma swoje granice — przy dużym obciążeniu danymi z wielu pojazdów jednocześnie łączność staje się niestabilna.

    Dla Pentagonu to sytuacja patowa. Z jednej strony, Starlink jest tani, powszechny i technicznie wyprzedza konkurencję o lata. Z drugiej, staje się „pojedynczym punktem awarii” w architekturze bezpieczeństwa narodowego. Ryzyko to ma wymiar nie tylko techniczny, ale i polityczny. Nieprzewidywalność Muska — od odcięcia sygnału na Ukrainie po kontrowersje wokół dostępności usług na Tajwanie — sprawia, że demokratyczni ustawodawcy coraz głośniej ostrzegają przed oddawaniem tak wielkiej władzy w ręce jednego miliardera.

    Konkurencja próbuje nadgonić dystans, co widać po niedawnej umowie Amazonu o wartości 11,6 miliarda dolarów na przejęcie Globalstar. Mimo to, alternatywy dla SpaceX pozostają na razie w fazie obietnic lub niszowych zastosowań. Eksperci, tacy jak Bryan Clark z Hudson Institute, sugerują, że wojsko świadomie akceptuje te słabości. W nowoczesnej wojnie, opartej na autonomii i masowości, wszechobecność Starlinka jest zbyt cenna, by z niej zrezygnować, nawet za cenę sporadycznego paraliżu floty.

  • Amazon kupuje Globalstar za 11,6 mld USD. Chce dogonić Starlink Elona Muska

    Amazon kupuje Globalstar za 11,6 mld USD. Chce dogonić Starlink Elona Muska

    Przejęcie Globalstar przez Amazon za kwotę 11,6 miliarda dolarów to trategiczne uderzenie w rynek usług Direct-to-Device (D2D). Transakcja ta ma szansę zmienić układ sił na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), choć przed gigantem z Seattle wciąż stoi fundamentalne wyzwanie logistyczne.

    Strategiczna luka i widmo D2D

    Głównym motywem zakupu Globalstar jest chęć szybkiego wdrożenia usług umożliwiających bezpośrednie połączenie smartfonów z satelitami, z pominięciem tradycyjnych wież komórkowych. Podczas gdy Starlink koncentruje się na szerokopasmowym internecie dla terminali domowych i biznesowych, Globalstar dysponuje kluczowymi zasobami widma radiowego idealnego do transmisji danych o niskiej przepustowości, niezbędnych w usługach ratunkowych czy komunikacji w martwych strefach.

    Dla Amazona, którego projekt Kuiper jest wciąż w powijakach, to skok technologiczny. Integracja dwudziestu czterech satelitów Globalstar z budowaną siecią pozwoli firmie zaoferować funkcje D2D już w 2028 roku. Jest to o tyle istotne, że Starlink operuje już siecią liczącą 10 tysięcy jednostek, obsługując miliony użytkowników i budując sojusze z operatorami naziemnymi.

    Sojusz z rywalem pod okiem Apple

    Transakcja ma intrygujący podtekst w relacjach z Apple. Globalstar jest od lat filarem funkcji ratunkowych w iPhone’ach, a samo Apple zainwestowało w tę spółkę miliardy dolarów, posiadając w niej mniejszościowe udziały. Amazon, przejmując kontrolę nad Globalstar, staje się de facto partnerem infrastrukturalnym swojego wielkiego konkurenta z Cupertino. Deklaracja o utrzymaniu współpracy z Apple sugeruje, że Amazon zamierza czerpać zyski z obsługi ekosystemu iPhone’a, jednocześnie budując własną alternatywę dla Starlink.

    Bariera startowa pozostaje nienaruszona

    Mimo potężnej inwestycji finansowej, Amazon nie rozwiązał swojego największego problemu: braku wydajnych rakiet nośnych. Podczas gdy SpaceX korzysta z własnej floty Falconów, Amazon jest uzależniony od zewnętrznych dostawców i wciąż czeka na pełną operacyjność New Glenn od Blue Origin.

    Liczby są nieubłagane – Amazon rozmieścił dotąd ułamek z planowanej konstelacji 3200 satelitów. Jeśli tempo startów nie wzrośnie drastycznie, przewaga SpaceX może stać się niemożliwa do zniwelowania. Zakup Globalstar daje Amazonowi cenne pasma radiowe i technologię, ale nie rozwiązuje problemu fizycznego umieszczenia sprzętu na orbicie. To właśnie ta „strukturalna luka” w logistyce kosmicznej pozostaje najsłabszym punktem w strategii Bezosa.

  • Koniec Starlinków w Rosji? Oficjalne potwierdzenie blokady terminali

    Koniec Starlinków w Rosji? Oficjalne potwierdzenie blokady terminali

    Ostatnie doniesienia z frontu na Ukrainie pokazują, jak SpaceX zarządza dostępem do swojej sieci Starlink w strefach spornych oraz jak armie adaptują się do nagłej utraty łączności satelitarnej.

    Wiceminister obrony Rosji, Aleksiej Kriworuchko, przyznał publicznie, że terminale Starlink wykorzystywane przez rosyjskie jednostki przestały działać około dwa tygodnie temu. To potwierdzenie następuje po serii komunikatów ze strony ukraińskiego Ministerstwa Transformacji Cyfrowej, sugerujących skuteczne wdrożenie mechanizmów blokujących nieautoryzowane urządzenia. Dla SpaceX to delikatna gra o wiarygodność – firma musi balansować między globalną ekspansją komercyjną a rygorystycznymi wymogami Departamentu Obrony USA dotyczącymi kontroli eksportu i wsparcia sojuszników.

    Z perspektywy biznesowej i technologicznej najciekawszy jest jednak wpływ tej blokady na efektywność operacyjną. Choć strona ukraińska raportuje znaczące utrudnienia w rosyjskiej logistyce i dowodzeniu, Moskwa utrzymuje, że intensywność ataków bezzałogowych nie spadła. Sugeruje to postępującą dywersyfikację rosyjskich systemów łączności. O ile Starlink oferuje bezkonkurencyjną przepustowość i niskie opóźnienia, o tyle nowoczesne drony dalekiego zasięgu coraz częściej korzystają z hybrydowych systemów naprowadzania, obejmujących rodzime satelity, bezwładnościową nawigację oraz – co najbardziej niepokojące dla zachodnich obserwatorów – zintegrowane układy oparte na sztucznej inteligencji, które uniezależniają maszynę od stałego połączenia z operatorem.

    Poleganie na jednym, zewnętrznym dostawcy usług szerokopasmowych to ryzyko, którego profesjonalne armie starają się unikać. Incydent pokazuje, że „geofencing” (blokowanie usług na określonym obszarze) jest skutecznym narzędziem politycznym, ale w starciu z zdeterminowanym przeciwnikiem może być jedynie tymczasową przeszkodą.

  • Wielka migracja Starlinków. SpaceX obniża orbitę 4400 satelitów

    Wielka migracja Starlinków. SpaceX obniża orbitę 4400 satelitów

    W odpowiedzi na gwałtownie rosnące ryzyko operacyjne na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO), SpaceX podjęło decyzję o znaczącej rekonfiguracji swojej infrastruktury. Firma Elona Muska zapowiedziała masowe przesunięcie części swojej konstelacji na niższy pułap, co ma stanowić odpowiedź na problem kosmicznych śmieci i zagęszczenie ruchu orbitalnego. Operacja zaplanowana na 2026 rok obejmie około 4400 satelitów Starlink.

    Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Michaela Nichollsa, dyrektora ds. inżynierii w SpaceX, jednostki krążące obecnie na wysokości 550 kilometrów zostaną sprowadzone na orbitę 480 kilometrów. Choć różnica 70 kilometrów może wydawać się niewielka, w skali mechaniki orbitalnej ma ona kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa. Nicholls argumentuje, że niższa orbita drastycznie, bo aż o ponad 80 procent, skraca czas naturalnej deorbitacji nieaktywnych satelitów. Oznacza to, że w przypadku awarii urządzenia znacznie szybciej spłoną w atmosferze, zwalniając cenną przestrzeń.

    Decyzja ta jest bezpośrednim skutkiem pogarszającej się sytuacji w przestrzeni okołoziemskiej. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) szacuje, że poniżej pułapu 2000 kilometrów krąży obecnie około 40 tysięcy śledzonych obiektów. Zaledwie 11 tysięcy z nich to funkcjonujące satelity, przy czym dominacja SpaceX jest w tym sektorze bezdyskusyjna. Według danych astronoma Jonathana McDowella, do firmy należy ponad 9300 aktywnych urządzeń, co czyni ją największym operatorem na orbicie.

    Przeniesienie satelitów poniżej granicy 500 kilometrów to także taktyczna ucieczka przed kolizjami. Obszar ten jest obecnie mniej zatłoczony, co minimalizuje ryzyko zderzeń z nieskoordynowanymi manewrami innych operatorów oraz drobnymi odłamkami. ESA ostrzega o istnieniu ponad 1,2 miliona obiektów większych niż centymetr, które mogą spowodować katastrofalne uszkodzenia infrastruktury. Ruch SpaceX może zostać odebrany przez rynek nie tylko jako dbałość o własne zasoby, ale także jako próba narzucenia nowych standardów zarządzania ryzykiem w sektorze NewSpace, gdzie „zrównoważony rozwój” zaczyna dotyczyć także przestrzeni pozaziemskiej.

  • Starlink zalicza najpoważniejszą awarię w historii. Co to oznacza dla SpaceX?

    Starlink zalicza najpoważniejszą awarię w historii. Co to oznacza dla SpaceX?

    W czwartek globalna sieć Starlink firmy SpaceX, znana ze swojej niezawodności, odnotowała największą jak dotąd awarię. Przez ponad dwie godziny dziesiątki tysięcy użytkowników – głównie w USA i Europie – zostało odciętych od internetu satelitarnego, a inżynierowie Starlinka próbowali zlokalizować źródło problemu. Według oficjalnych komunikatów winna była awaria wewnętrznych usług oprogramowania rdzenia sieci.

    Zakłócenie objęło nawet 61 tys. zgłoszeń użytkowników w ciągu pierwszych godzin, co przy ponad 6 mln klientów w 140 krajach może nie wydawać się dużą liczbą, ale w skali działalności SpaceX to incydent bez precedensu. Z jednej strony usterka nie trwała długo, z drugiej – wizerunkowo uderzyła w produkt, który od lat uchodzi za niezawodny, zwłaszcza w sektorach wymagających wysokiej dostępności – wojsku, logistyce czy służbach ratunkowych.

    Starlink to dziś najbardziej dochodowy projekt Elona Muska poza Teslą. Od 2020 roku SpaceX umieścił na orbicie ponad 8 tys. satelitów, a rosnąca baza klientów prywatnych, instytucjonalnych i wojskowych stawia przed firmą ogromne wyzwania infrastrukturalne. W ostatnich miesiącach Starlink intensywnie rozbudowuje swoją sieć o większe satelity i testuje nowe usługi, takie jak przesyłanie SMS-ów bezpośrednio z orbity.

    Awaria natychmiast wywołała spekulacje. Analitycy cyberbezpieczeństwa sugerują, że przyczyną mogła być wadliwa aktualizacja lub atak z zewnątrz – analogicznie do zeszłorocznego incydentu z udziałem CrowdStrike, który sparaliżował globalną infrastrukturę IT. Choć nic nie wskazuje na to, by awaria objęła satelity wojskowej jednostki Starshield, fakt, że cała sieć opiera się na jednej platformie, może okazać się jej słabym punktem.

    Trudno wyobrazić sobie, by jednorazowa usterka wpłynęła na zaufanie do Starlinka w dłuższej perspektywie – zwłaszcza w obszarach, gdzie alternatywy są ograniczone. Jednak incydent pokazuje, że nawet systemy uważane za odporne na zakłócenia mogą zawieść.

  • Technologia czy polityka? Włochy wstrzymują negocjacje ze Starlinkiem

    Technologia czy polityka? Włochy wstrzymują negocjacje ze Starlinkiem

    Negocjacje między rządem Włoch a Starlinkiem — dostawcą satelitarnego Internetu Elona Muska — utknęły w martwym punkcie. Choć stawką jest bezpieczeństwo narodowe, zakulisowe napięcia mają coraz bardziej geopolityczny charakter niż technologiczny. Czy to tylko przestój, czy sygnał głębszego kryzysu zaufania wobec prywatnych graczy w krytycznych sektorach?

    Bezpieczna komunikacja na pierwszym planie

    Włoski rząd, kierowany przez premier Giorgię Meloni, od miesięcy analizuje opcje zabezpieczenia szyfrowanej łączności dla swoich urzędników, dyplomatów i personelu wojskowego operującego w obszarach wysokiego ryzyka. Starlink, z flotą blisko 7000 aktywnych satelitów na niskiej orbicie (LEO), jawi się jako naturalny kandydat. Usługa działa we Włoszech od 2021 roku i jest dobrze znana z szybkości wdrożeń i globalnego zasięgu.

    Według źródeł agencji Reuters, na stole leży propozycja pięcioletniego kontraktu o wartości 1,5 miliarda euro. W grę wchodzi nie tylko infrastruktura, ale przede wszystkim niezależność i odporność komunikacji na zakłócenia — to dziś jeden z kluczowych wymogów dla systemów rządowych i wojskowych.

    „Wydaje mi się, że wszystko się zatrzymało”

    Tak o negocjacjach wypowiedział się włoski minister obrony Guido Crosetto w rozmowie z „La Repubblica”. Jak zaznaczył, rozmowy odeszły od aspektów technicznych i zaczęły dryfować w stronę polityki oraz „oświadczeń Muska i o Musku” — nie precyzując jednak, o które dokładnie wypowiedzi chodzi.

    W tle tych słów widać jednak wyraźne napięcia. Starlink to nie tylko technologia — to również Musk, czyli postać kontrowersyjna, aktywna politycznie i blisko związana z Donaldem Trumpem. A to nie wszystkim w Rzymie się podoba.

    Polityka zagraniczna na ostrzu noża

    Choć Meloni stawia na bliski sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, równolegle musi balansować między proamerykańskimi sympatiami a europejską ostrożnością wobec zbyt daleko idącej prywatnej dominacji w obszarach wrażliwych. Opozycja we Włoszech już podniosła alarm, kwestionując zasadność powierzania bezpieczeństwa narodowego zagranicznej firmie, której właściciel angażuje się w politykę i ma własne ambicje geoekonomiczne.

    Jednocześnie w koalicji rządzącej nie brakuje głosów wspierających Starlinka. Lider Ligi i wicepremier Matteo Salvini publicznie chwalił „niezwykłe możliwości Amerykanów w kluczowych obszarach, takich jak komunikacja satelitarna”, nawiązując do rozmowy z JD Vance’em, wpływowym senatorem Partii Republikańskiej i sojusznikiem Trumpa.

    Technologia to jedno, zaufanie — drugie

    Z punktu widzenia czysto technologicznego, Starlink wydaje się atrakcyjnym partnerem. Szybkość, elastyczność, skalowalność oraz możliwość zapewnienia łączności w trudnych warunkach — to argumenty, które mogą przeważyć na korzyść amerykańskiej firmy.

    Problem pojawia się jednak na poziomie politycznego zaufania. Dla wielu europejskich stolic to wciąż trudne do przełknięcia, że infrastruktura o znaczeniu strategicznym miałaby być kontrolowana przez prywatną spółkę spoza UE, której właściciel nie ukrywa własnych aspiracji i poglądów.

    Włochy nie są pierwszym krajem, który mierzy się z dylematem „prywatna technologia kontra państwowa suwerenność”. Podobne wątpliwości pojawiały się już przy okazji rozmów o Huawei, TikToku czy zakupach od Amazon Web Services. Tym razem jednak chodzi o komunikację rządową — obszar, w którym kompromis może okazać się trudniejszy niż gdziekolwiek indziej.

  • Koniec zależności od Starlinka? UE szuka alternatyw dla Ukrainy

    Koniec zależności od Starlinka? UE szuka alternatyw dla Ukrainy

    Unia Europejska stoi przed wyzwaniem zapewnienia Ukrainie stabilnego dostępu do usług kosmicznych, zwłaszcza w zakresie łączności satelitarnej. Dotychczasowe uzależnienie od amerykańskiego Starlinka, zarządzanego przez firmę Elona Muska, budzi obawy zarówno w Kijowie, jak i w Brukseli. W kontekście ostatnich napięć politycznych i groźby odcięcia Ukrainy od tej infrastruktury telekomunikacyjnej, UE aktywnie poszukuje alternatywnych rozwiązań, w które mogą zostać zaangażowane także polskie podmioty.

    Europejska strategia obronności i biała księga UE

    Komisja Europejska w opublikowanej Białej Księdze na temat przyszłości europejskiej obrony zaproponowała sfinansowanie przez UE dostępu Ukrainy do usług kosmicznych oferowanych przez europejskich dostawców. Taki krok ma na celu wsparcie ukraińskich sił zbrojnych i poprawę odporności kraju poprzez dywersyfikację źródeł łączności. Dokument sugeruje również, że Kijów powinien uzyskać dostęp do unijnego programu kosmicznego, co może przyspieszyć proces wdrażania niezależnych od Starlinka systemów satelitarnych.

    Europejskie alternatywy: Polska w roli sojusznika

    Z perspektywy UE istotne jest nie tylko uniezależnienie Ukrainy od amerykańskiej infrastruktury, ale również wzmocnienie europejskiego sektora technologii kosmicznych. Jednym z kluczowych państw wspierających Kijów jest Polska, która już finansuje część kosztów funkcjonowania Starlinka na Ukrainie. Warszawa odgrywa istotną rolę jako logistyczne i technologiczne zaplecze, co otwiera możliwości zaangażowania polskich firm w rozwój europejskich alternatyw.

    Wśród potencjalnych dostawców, którzy mogliby zastąpić Starlink, wymienia się m.in. francusko-brytyjski Eutelsat, zarządzający konstelacją OneWeb. To jedyny obok Starlinka system satelitów na niskiej orbicie (LEO), który może zaoferować podobne usługi w zakresie komunikacji szerokopasmowej. Eutelsat prowadzi już rozmowy z UE na temat wsparcia Ukrainy i potencjalnego rozszerzenia swoich usług.

    Hiszpańska firma Hisdesat, której satelita Spainsat NG I ma wejść do służby w najbliższym czasie, również deklaruje gotowość do świadczenia usług na Ukrainie. Wsparciem dla Ukrainy mogą okazać się również technologie opracowywane przez SES z Luksemburga, choć operator na razie nie ujawnia szczegółowych planów.

    Długoterminowe rozwiązania: IRIS² i GovSatCom

    Oprócz doraźnych działań, UE stawia na rozwój długofalowych programów kosmicznych. Kluczowym projektem jest IRIS² – europejski odpowiednik Starlinka, który ma zapewnić suwerenną infrastrukturę satelitarną dla państw członkowskich oraz ich sojuszników. Projekt zakłada rozmieszczenie około 290 satelitów na niskiej i średniej orbicie, a jego pełna operacyjność planowana jest na rok 2030.

    Do tego czasu Bruksela może korzystać z istniejących rozwiązań, takich jak GovSatCom, czyli system łączności satelitarnej przeznaczony dla instytucji publicznych i wojskowych. Polska, jako aktywny uczestnik unijnej polityki obronnej, może odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu polityki wykorzystania tego systemu na potrzeby Ukrainy.

  • Starlink na linii negocjacji Ukraina – USA. Satelitarny internet Muska stał się elementem presji politycznej?

    Starlink na linii negocjacji Ukraina – USA. Satelitarny internet Muska stał się elementem presji politycznej?

    W cieniu konfliktu zbrojnego na Ukrainie pojawia się nowy wymiar wojny: surowcowa i technologiczna batalia o krytyczne minerały i dostęp do strategicznych usług IT. Ostatnie doniesienia agencji Reuters wskazują, że amerykańscy negocjatorzy mogli wykorzystać dostęp do satelitarnego internetu Starlink, zarządzanego przez SpaceX Elona Muska, jako kartę przetargową w negocjacjach z Ukrainą dotyczącą pozyskania zasobów mineralnych.

    Internet satelitarny – broń strategiczna XXI wieku?

    Według trzech anonimowych źródeł Reutersa, przedstawiciele administracji USA podczas negocjacji z Kijowem podnieśli możliwość odcięcia Ukrainy od Starlinka, systemu który od początku wojny stanowi kluczowe zaplecze komunikacyjne kraju i jego armii. Ta groźba miała paść podczas rozmów z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim po tym, jak Ukraina odrzuciła amerykańską propozycję przejęcia kontroli nad połową zasobów krytycznych minerałów, takich jak lit, tytan, uran czy grafit.

    „Ukraina działa na Starlink. Uważają to za swoją Gwiazdę Północną. Utrata dostępu byłaby ogromnym ciosem” – przyznało jedno ze źródeł cytowanych przez Reutersa.

    Elon Musk w ogniu krytyki i zaprzeczeń

    Wkrótce po publikacji artykułu przez Reutersa, Elon Musk nazwał doniesienia agencji „fałszywymi”, oskarżając Reuters o kłamstwo. Mimo to, agencja podtrzymuje swoje ustalenia, powołując się na wiarygodność źródeł.

    Warto przypomnieć, że Musk szybko zyskał miano bohatera na Ukrainie, gdy tuż po rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku błyskawicznie przekazał Ukrainie tysiące terminali Starlink. Z czasem jednak jego relacje z Kijowem się ochłodziły, a sam przedsiębiorca kilkukrotnie dawał do zrozumienia, że chce ograniczyć zaangażowanie swojej firmy w konflikt.

    Polska płaci za Starlink Ukrainie

    W kontekście tych doniesień interesującą informacją jest stanowisko Polski. Wicepremier, Minister Cyfryzacji – Krzysztof Gawkowski potwierdził w ostatnich dniach, że Polska pokrywa koszty ukraińskiego abonamentu Starlinka i zamierza kontynuować ten model wsparcia. To oznacza, że nawet jeśli doszłoby do zaostrzenia stosunków między Kijowem a Waszyngtonem, Polska mogłaby odegrać kluczową rolę w zapewnieniu ciągłości strategicznych usług komunikacyjnych dla Ukrainy.

    Starlink kluczowy dla ukraińskich dronów

    Eksperci podkreślają, że Starlink jest nie tylko istotnym narzędziem komunikacji cywilnej, ale przede wszystkim filarem działań wojskowych. Melinda Haring z Atlantic Council wyjaśnia, że satelitarny internet jest niezbędny dla operacji dronów, od których Ukraina stała się niezwykle zależna, wyrównując w ten sposób szanse w starciach z Rosją.

    „Utrata Starlink byłaby zmianą zasad gry”, stwierdziła Haring, dodając, że obecnie Ukraina i Rosja są na równi pod względem technologicznego zaawansowania w wykorzystaniu dronów i pocisków artyleryjskich.

    Surowcowa presja na Ukrainę

    Za kulisami rozmów dotyczących Starlinka toczy się jeszcze poważniejsza gra o przyszłość ukraińskich zasobów naturalnych. Prezydent USA Donald Trump konsekwentnie dąży do uzyskania znaczącej części zasobów mineralnych Ukrainy w zamian za dalszą pomoc wojskową. Zełenski odrzucił jednak propozycję przejęcia aż połowy zasobów krytycznych minerałów, argumentując, że amerykańska oferta nie zawiera konkretnych gwarancji bezpieczeństwa.

    Przyszłość współpracy – wciąż niepewna

    Choć prezydent Ukrainy zasugerował niedawno, że obie strony są bliskie zawarcia porozumienia, napięcia nadal pozostają wyraźne. Kontrowersje wokół Starlinka uwypuklają, jak współczesne technologie IT stają się elementem dyplomatycznych gier o globalnym zasięgu. W sytuacji, gdy Rosja i USA przygotowują kolejne negocjacje na temat zakończenia konfliktu, los satelitarnego internetu Muska oraz dostęp do ukraińskich zasobów mogą stanowić istotne punkty przetargowe.

    Wygląda na to, że technologia, która miała łączyć świat, może równie skutecznie dzielić go na nowo.

  • Rosja rozwija system „Kalinka” – potencjalne zagrożenie dla Starlinka na Ukrainie

    Rosja rozwija system „Kalinka” – potencjalne zagrożenie dla Starlinka na Ukrainie

    Rosyjskie Centrum Bezzałogowych Systemów i Technologii Rubicon (CBST) zaprezentowało system „Kalinka”, określany jako „zabójca Starlinka”. Jego celem jest zakłócanie komunikacji opartej na technologii satelitarnej SpaceX, co ma utrudniać ukraińskim siłom zbrojnym korzystanie z dronów i precyzyjnego ognia artyleryjskiego.

    Według twórców, „Kalinka” wykorzystuje podstawowe zasady transmisji sygnałów radiowych do lokalizowania i zakłócania komunikacji między satelitami a terminalami na Ziemi. System jest w stanie identyfikować urządzenia w promieniu do 15 kilometrów i uniemożliwiać ich skuteczne działanie. To obejmuje zarówno cywilne terminale Starlink, jak i wojskowe systemy „Starshield”.

    Starlink, który odegrał kluczową rolę w utrzymaniu łączności na Ukrainie, stał się istotnym elementem współczesnego pola walki. Rosyjskie działania wskazują na rosnącą wagę technologii zakłócania sygnałów satelitarnych.

    Obecnie „Kalinka” znajduje się w fazie testowej. Doniesienia sugerują jednak, że system już wykazuje zdolność skutecznego przechwytywania i zakłócania sygnałów, co może wpłynąć na prowadzenie działań wojennych w przyszłości. Jak dotąd nie ma potwierdzenia, w jakim stopniu system wpłynął na ukraińskie operacje.

    Rozwój „Kalinki” podkreśla rosnące znaczenie wojny elektronicznej w konfliktach zbrojnych. Choć skuteczność systemu w warunkach bojowych wymaga dalszej weryfikacji, jego wprowadzenie może stanowić istotne wyzwanie dla ukraińskich sił zbrojnych i użytkowników Starlinka na całym świecie.

  • Chińska wersja Starlinka właśnie poleciała na orbitę. Co to oznacza dla przemysłu kosmicznego?

    Chińska wersja Starlinka właśnie poleciała na orbitę. Co to oznacza dla przemysłu kosmicznego?

    Chińscy urzędnicy od dawna wyrażali zainteresowanie rozwinięciem własnej sieci satelitarnej do przesyłania szerokopasmowego Internetu, zarówno w Chinach, jak i w innych krajach będących w ich strefie wpływów. W odpowiedzi na zakaz Starlinka SpaceX w Chinach, kraj ten rozpoczął dwa znaczące projekty, mające na celu stworzenie własnych konkurencyjnych sieci. Pierwsza partia 18 satelitów jednej z tych sieci została wystrzelona we wtorek na niską orbitę okołoziemską.

    Nowy rozdział w chińskim programie kosmicznym

    Rakieta Long March 6A, jedna z najnowszych chińskich rakiet, wystrzeliła 18 satelitów Qianfan na orbitę polarną. Start miał miejsce z bazy w Taiyuan w północnej prowincji Shanxi. Long March 6A, pierwsza rakieta w Chinach z zastosowaniem stałych boosterów rakietowych, może dostarczyć ładunek o masie do 4,5 tony metrycznej na orbitę synchroniczną ze Słońcem na wysokości 700 kilometrów. Według China Aerospace Science and Technology Corporation, misja zakończyła się pełnym sukcesem, umieszczając satelity na właściwej orbicie.

    Ambitne plany i technologiczne innowacje

    Satelity Qianfan, nazwane od „Tysiąca żagli”, są pierwszymi z potencjalnie tysięcy statków kosmicznych zaplanowanych przez Shanghai Spacecom Satellite Technology (SSST). Sieć ta, znana jako „Spacesail Constellation”, ma na celu dostarczanie globalnym użytkownikom niskiego opóźnienia, szybkich i ultra-niezawodnych usług szerokopasmowego Internetu. Wniosek złożony w Międzynarodowym Związku Telekomunikacyjnym wskazuje, że początkowy plan zakłada rozmieszczenie 1296 satelitów na wysokości około 1160 kilometrów.

    Technologiczne podobieństwa i wyzwania

    Projekt satelitów Qianfan jest podobny do projektu Starlinka, z płaskimi panelami umożliwiającymi umieszczenie wielu satelitów jedną rakietą. Nowa fabryka w Szanghaju może produkować do 300 satelitów rocznie, co jest krokiem w stronę realizacji planu rozmieszczenia 14 000 satelitów. Jednak, podobnie jak inne megakonstelacje, skala floty będzie rosła w zależności od popytu.

    Konkurencja i strategiczne znaczenie

    Chińskie sieci satelitarne mają znaczenie strategiczne nie tylko z punktu widzenia dostępu do Internetu, ale także z perspektywy wojskowej. Satelitarne usługi internetowe, podobne do Starlinka, mogą wspierać chińskie siły zbrojne. Ponadto, rozwinięcie własnych sieci satelitarnych może stać się narzędziem dyplomatycznym, pomagającym w budowaniu relacji z krajami rozwijającymi się.

    Podczas gdy projekt Thousand Sails jest mniej znany niż inny chiński projekt Guowang, obie sieci mogą być dostosowane do różnych segmentów rynku. Rozmieszczenie tysięcy satelitów będzie wymagało znacznego zwiększenia zdolności startowej kraju, co z kolei napędza rozwój nowych rakiet, w tym boosterów wielokrotnego użytku, aby obniżyć koszty i zwiększyć tempo lotów.

    Chińska inicjatywa tworzenia własnych sieci satelitarnych jest dowodem na rosnące ambicje kraju w zakresie dominacji w przestrzeni kosmicznej. Jak te plany będą realizowane i jakie będą ich globalne konsekwencje, pozostaje do obserwacji w nadchodzących latach.

  • Już co drugi satelita w kosmosie to Starlink

    Już co drugi satelita w kosmosie to Starlink

    Starlink, projekt firmy SpaceX Elona Muska, stał się największym na świecie dostawcą internetu satelitarnego. Według danych zebranych przez Stocklytics, Starlink obsługuje obecnie 6111 aktywnych satelitów, co stanowi około 50% wszystkich globalnych satelitów w kosmosie.

    Technologia i zasięg

    Satelity Starlink to głównie satelity niskiej orbity (LEO), operujące na wysokościach od 340 do 615 kilometrów. Łączą się one bezpośrednio z odbiornikami naziemnymi, dostarczając szybkie łącze szerokopasmowe za pomocą płaskich terminali użytkownika. Dzięki tej technologii Starlink zdołał zaspokoić potrzeby internetowe ponad trzech milionów klientów w 100 krajach i terytoriach, od momentu wystrzelenia pierwszego eksperymentalnego satelity w 2019 roku.

    Konkurencja na rynku

    Podczas gdy Starlink dominuje rynek, jego największy konkurent, OneWeb, pozostaje daleko w tyle z liczbą około 628 aktywnych satelitów. OneWeb planuje jednak rozszerzenie dzięki umowie z Eutelsat, która może wygenerować 2 miliardy dolarów przychodów do 2027 roku, stawiając firmę w pozycji do wyzwania dla dominacji Starlink.

    Ekologiczne i naukowe obawy

    Pomimo imponujących osiągnięć technologicznych, ekspansja Starlink budzi również obawy ekologiczne i naukowe. SpaceX planuje wystrzelenie kolejnych 42 000 satelitów, aby zapewnić kompleksowy globalny zasięg. Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Kalifornii ostrzegają, że znaczny wzrost liczby satelitów na niskiej orbicie może prowadzić do uwolnienia tlenków, które mogą uszkodzić warstwę ozonową i dodatkowo zaszkodzić środowisku.

    Satelity Starlink są wykonane z aluminium i mają żywotność około pięciu lat. Gdy przestają być użyteczne, SpaceX pozwala im wejść w atmosferę ziemską, gdzie ulegają spaleniu. Proces ten uwalnia znaczne ilości tlenków glinu, które są szkodliwe dla warstwy ozonowej. W 2022 roku wszystkie spadające satelity wyprodukowały ponad 18,7 tony nanocząstek tlenku glinu, a prognozy wskazują, że liczba ta może wzrosnąć do 397 ton rocznie, co może prowadzić do poważnych uszkodzeń warstwy ozonowej.

    Astronomiczne wyzwania

    Oprócz ekologicznych zagrożeń, astronomowie obawiają się, że rosnąca liczba startów satelitów może utrudnić obserwacje kosmiczne i zwiększyć ryzyko kolizji na orbicie Ziemi. W miarę jak liczba satelitów na orbicie rośnie, tak samo rośnie prawdopodobieństwo zakłóceń w obserwacjach astronomicznych oraz kolizji, które mogą prowadzić do powstania większej ilości kosmicznych śmieci.

    Starlink jest pionierem w dziedzinie satelitarnego internetu, przynoszącym korzyści milionom ludzi na całym świecie, jednak jego szybka ekspansja niesie ze sobą poważne wyzwania ekologiczne i naukowe, które muszą zostać uwzględnione, aby zapewnić zrównoważony rozwój technologii kosmicznych.

  • Pierwsze wiadomości tekstowe wysyłane przez satelity Starlink

    Pierwsze wiadomości tekstowe wysyłane przez satelity Starlink

    SpaceX, prowadzone przez wizjonerskiego Elona Muska, wykonało pierwsze kroki ku udostępnieniu usług satelitarnych bezpośrednio do urządzeń mobilnych. Z użyciem satelitów Starlink w konfiguracji D2D (Direct-to-Device), firma przeprowadziła pierwsze udane testy wysyłania i odbierania wiadomości tekstowych do standardowych telefonów komórkowych. To wydarzenie ma historyczne znaczenie, ponieważ otwiera drzwi do nowego wymiaru dostępności i zasięgu komunikacji mobilnej.

    Poza granicami tradycyjnej łączności

    Największą korzyścią z tego projektu jest możliwość dostarczenia łączności tam, gdzie tradycyjne sieci komórkowe zawodzą. Strefy otworów radiowych, obszary pozbawione pokrycia sieciowego, mogą teraz zyskać nową nadzieję na łączność. Dla klientów T-Mobile, a w przyszłości zapewne i innych operatorów, to obietnica utrzymania połączenia niemal wszędzie na Ziemi.

    Technologiczna symfonia na orbicie

    Realizacja tego projektu wymagała jednak specjalistycznych, większych wersji satelitów Starlink. Pierwsze sześć takich satelitów, umieszczonych na orbicie na początku stycznia 2024 roku, stało się zapowiedzią nowej ery w komunikacji satelitarnej. Szybkość, z jaką SpaceX przeprowadziło pierwsze testy, świadczy o ogromnym potencjale i sprawności tej technologii.

    Przyszłość jest teraz

    SpaceX ogłosiło, że usługa tekstowa D2D zostanie uruchomiona jeszcze w tym roku, a w 2025 roku planowane jest rozszerzenie na usługi głosowe, przesył danych i Internet Rzeczy. To wizja, która wydaje się nie tylko ambitna, ale i realna, biorąc pod uwagę tempo rozwoju i sukcesy SpaceX w przestrzeni kosmicznej.

    Wyzwania i perspektywy

    Choć entuzjazm wokół tego projektu jest zrozumiały, nie można ignorować wyzwań technicznych i regulacyjnych. Zagadnienia takie jak bezpieczeństwo danych, integracja z istniejącymi sieciami i regulacje dotyczące łączności satelitarnej będą wymagały dalszych rozważań i współpracy z organami regulacyjnymi.

    Inicjatywa SpaceX i T-Mobile to nie tylko krok milowy dla obu firm, ale także dla całej branży telekomunikacyjnej i użytkowników na całym świecie. Oferuje obietnicę niezawodnej łączności w najbardziej odległych zakątkach naszej planety. Oczy świata będą teraz zwrócone na SpaceX, obserwując, jak ten ambicjonalny projekt rozwinie się w nadchodzących latach.

  • Oczekiwania vs szara rzeczywistość  – Starlink poniżej oczekiwań

    Oczekiwania vs szara rzeczywistość – Starlink poniżej oczekiwań

    Według danych, które Wall Street Journal udało się zdobyć, Starlink zakończył rok 2022 z półtora milionem użytkowników i przychodami w wysokości 1,4 miliona dolarów. Te liczby są dalekie od pierwotnych celów firmy, które zakładały zdobycie dwudziestu milionów użytkowników i siedmiu miliardów dolarów zysku do 2022 roku.

    Wzrost, ale nie taki, jakiego oczekiwano

    Nie można jednak zapomnieć, że Starlink wciąż rośnie. Pierwsze dane kwartalne z 2023 roku pokazują 55 milionów dolarów zysków operacyjnych. To optymistyczny sygnał, ale czy wystarczający, aby zrekompensować brak spełnienia pierwotnych celów?

    Bariery wejścia

    Jednym z największych wyzwań dla Starlink jest wysoki koszt początkowy. Aby korzystać z usług, użytkownicy muszą zapłacić 499 euro za sprzęt i dodatkowo 60 euro za wysyłkę, a potem 99 euro miesięcznie za abonament. Te ceny mogą odstraszyć potencjalnych klientów, zwłaszcza w krajach, gdzie dostęp do internetu jest już powszechny.

    Geopolityczne komplikacje

    Nie można również ignorować kontrowersji związanych z Ukrainą. Według niepotwierdzonych informacji, Starlink miałby udaremnić kontrofensywę armii ukraińskiej, nie aktywując satelitów na Krymie. Elon Musk na razie milczy na ten temat, co tylko podsyca spekulacje.

    Starlink to projekt pełen potencjału, ale również wyzwań. Nie spełnienie pierwotnych celów może być sygnałem do refleksji, ale niekoniecznie oznacza porażkę. Wysokie bariery cenowe i kwestie geopolityczne są jednak problemami, które SpaceX musi rozwiązać, jeśli chce, aby Starlink stał się globalnym liderem w dostarczaniu internetu satelitarnego.

  • Kiedy biznes spotyka wojnę – konflikt na Ukrainie i odmowa Elona Muska

    Kiedy biznes spotyka wojnę – konflikt na Ukrainie i odmowa Elona Muska

    Według fragmentów nowej biografii Muska opublikowanej przez The Washington Post, Ukraina poprosiła o wsparcie Starlink w planowanym ataku na rosyjskie okręty wojenne w Sewastopolu. Musk odmówił, argumentując obawami przed rosyjską odpowiedzią w postaci ataku nuklearnego. Ta decyzja rodzi pytania dotyczące zobowiązań SpaceX i innych komercyjnych dostawców wobec amerykańskiego wojska i sojuszników.

    Pentagon i SpaceX: zależność czy partnerstwo?

    Pentagon jest coraz bardziej uzależniony od usług SpaceX, nie tylko w kontekście Starlink, ale również w innych projektach, takich jak rozwijanie rakiet zdolnych do szybkiego przenoszenia ładunków wojskowych. Sekretarz sił powietrznych Frank Kendall podkreślił, że jeśli wojsko ma polegać na komercyjnych systemach, musi mieć pewność, że będą one dostępne w czasie konfliktu.

    Etyczne i prawne dylematy

    Odmowa Muska wywołała również pytania dotyczące etyki i odpowiedzialności. Czy komercyjne firmy, które zawierają kontrakty z wojskiem, są zobowiązane do wspierania ich w każdym kontekście? I czy wojsko USA ma obowiązek bronić aktywów tych firm, jeśli są one wykorzystywane w konflikcie?

    Czas na nową strategię

    W obliczu rosnących inwestycji wojskowych w kosmos, potrzebna jest nowa strategia, która jasno określi role i obowiązki zarówno wojska, jak i komercyjnych dostawców. To nie tylko kwestia jasnych zapisów w kontraktach, ale również dialogu na temat etycznych i moralnych aspektów współpracy.

    Odmowa Elona Muska udzielenia wsparcia Ukrainie przez Starlink otwiera nową erę w debacie na temat zobowiązań komercyjnych dostawców wobec wojska. Jest to sygnał dla Pentagonu i innych agencji wojskowych, że nadszedł czas na przemyślenie i być może rewizję sposobu, w jaki negocjują i zawierają kontrakty z komercyjnymi partnerami.

    Nie jest to tylko kwestia bezpieczeństwa narodowego, ale również etyki i odpowiedzialności. W erze, w której komercyjne i wojskowe interesy są coraz bardziej splecione, jasność i przejrzystość w kontraktach są nie tylko pożądana, ale wręcz niezbędna.

  • Czym są i jak działają Starlinki?

    Czym są i jak działają Starlinki?

    Z powodu toczącej się w Ukrainie wojny wywołanej napaścią rosyjskich wojsk, infrastruktura telekomunikacyjna została zniszczona w atakowanych rejonach kraju. Zdjęcia pracowników telekomunikacyjnych pokazują, jak na zgliszczach budynków spawają światłowody, aby przywrócić choć w części łączność w zniszczonych regionach Ukrainy. Na pomoc ruszył Elon Musk, który w 24h dostarczył na Ukrainę Starlinki na prośbę Mykhailo Faedorova, Wicepremiera Ukrainy i Ministra Cyfrowej Transformacji Ukrainy.

    Zaczęło się od wpisu na Twitterze

    26 lutego 2022 r., dwa dni po ataku Rosji na Ukrainę, wicepremier Ukrainy – Mykhailo Faedorova – zaapelował do Elona Muska m.in. o wsparcie Ukrainy w kwestii zapewnienia łączności. O dostarczenie Starlinków.

    Wicepremier ukrainy, elon musk

    Po około dziesięciu godzinach od wysłanej prośby nad Ukrainą Serwis Starlink był już aktywny, a w ciągu 24 godzin dostarczono terminale służące do odbioru sygnału.

    Ale co to właściwie są te Starlinki?

    Starlink? Pierwsze skojarzenie to nieograniczony terytorialnie bezprzewodowy dostęp do globalnej sieci Internet. Nieograniczony praktycznie w dosłownym tego słowa znaczeniu, ponieważ w dowolnym miejscu na Ziemi mamy możliwość wykonania połączenia głosowego, video, sprawdzenia poczty e-mail czy news’ów na portalach informacyjnych. Z perspektywy mieszkańca dużego miasta sytuacja braku dostępu do jakiegokolwiek medium telekomunikacyjnego w miejscu zamieszkania lub stałego przebywania wydaje się niemalże niemożliwe. Co prawda zdarza nam się czasem znaleźć w głębokim lesie lub innym obszarze, gdzie nie dociera sygnał sieci komórkowych, ale są to przypadki incydentalne.

    Cykl #PowiedzSprawdzam

    Są jednak takie miejsca, a wbrew pozorom jest ich na świecie bardzo dużo, gdzie nie ma pokrycia zasięgiem sieci komórkowych, nie ma też łączy światłowodowych, czy też innych mediów umożliwiających dostęp do Internetu. Co więcej, nie ma tam również praktycznie żadnych perspektyw rozwoju konwencjonalnych rozwiązań. I właśnie w tych niezwykle trudnych (by nie powiedzieć beznadziejnych) przypadkach jedynym rozwiązaniem jest dostęp satelitarny.

    Właśnie takie uwarunkowania kierowały pomysłodawcami i dostawcami rozwiązań oferujących łącza satelitarne. Czy Elon Musk, pomysłodawca telekomunikacyjnego systemu satelitarnego Starlink, mógł brać realnie pod uwagę znaczenie swojego systemu podczas działań wojennych? Być może hipotetyczny wariant był rozważany… ale zapewne nikt nie sądził, że tak szybko zostanie on zweryfikowany przez brutalną rzeczywistość.

    Niestety – cały świat w ostatnich dniach przeżywa tragedię rozgrywającą się na Ukrainie. Firma SpaceX, w obliczu inwazji zbrojnej Federacji Rosyjskiej na niepodległe państwo, stanęła na wysokości zadania i przyspieszyła pierwotnie planowane na 2023 rok uruchomienie systemu w Ukrainie. To wręcz nieprawdopodobne, ale aktywacja systemu zajęła niespełna dobę, co wskazuje na wysoką gotowość technologiczną rozwiązania, skutkującą brakiem przeszkód technicznych. W istocie, jak często to bywa, jedyne przeszkody to kwestie administracyjno-formalne. W obecnej kryzysowej sytuacji schodzą one na plan dalszy, ponieważ liczy się po prostu ratowanie ludzkiego życia. Stąd też decyzja o niezwłocznym uruchomieniu systemu. Kolejną niecałą dobę zajęło SpaceX dostarczenie na teren konfliktu ciężarówki wypełnionej po brzegi terminalami umożliwiającymi korzystanie z systemu Starlink.

    Jaką zatem przewagę ma Starlink nad konwencjonalnym dostępem do sieci Internet?

    W kontekście konfliktu zbrojnego, ale również śmiercionośnych i destrukcyjnych klęsk żywiołowych, główną zaletą jest fakt wysokiego poziomu niezależności jego funkcjonowania od infrastruktury naziemnej (to uproszczenie, ale o tym w dalszej części) – co oznacza mniej więcej, że zniszczenie stacji bazowych czy przerwanie łącz światłowodowych nie wpływa na działanie systemu Starlink – jak miałoby to miejsce w przypadku rozwiązań konwencjonalnych. Co więcej, przy pewnych założeniach odcięcie od zasilania również nie będzie miało wpływu (o ile zabezpieczyliśmy alternatywne źródło energii – agregat prądotwórczy lub panel fotowoltaiczny).

    Jak działa Internet dostarczany przez Elona Muska?

    SpaceX umieścił na orbitach okołoziemskich dotychczas niespełna 2 000 satelitów, ale docelowo w przyszłości ich liczba ma wzrosnąć do około 12 000. Satelity krążą na różnych wysokościach orbit dookoła Ziemi, przy czym wszystkie znajdują się na tzw. niskiej orbicie okołoziemskiej w odległościach około 300 km do 1 200 km nad powierzchnią Ziemi. Satelity krążą dookoła planety w taki sposób, aby anteny naszych naziemnych terminali zawsze były w zasięgu anten nadawczych któregoś z nich. Dzięki temu możemy uzyskać pewne połączenie terminal – satelita. Ale co dalej? Dalej sygnał, który został wysłany przez terminal do satelity zostaje przekazany do naziemnej stacji systemu Starlink zwanej również bramą (ang. gateway) – to właśnie wspomniany wcześniej naziemny element infrastruktury. W ten sposób, w dużym uproszczeniu, łączymy się już z globalną siecią naziemną. I analogicznie w drugą stronę: ruch jest kierowany z sieci naziemnej poprzez bramę do satelity, a stamtąd do terminala użytkownika. Czyli schemat połączenia jest następujący:

    Cykl #PowiedzSprawdzam

    Wykres

    Czy nie przypomina to innego, dobrze znanego rozwiązania? Owszem, schemat jest podobny do większości sieci bezprzewodowych, w tym komórkowych. Satelita odgrywa w pewnym sensie rolę stacji bazowej, zaś połączenie ze stacją naziemną jest odpowiednikiem dostępu do sieci szkieletowej operatora. Różnica jest taka, że w sieciach komórkowych stacje bazowe są nieruchome a porusza się terminal użytkownika, zmieniając tym samym stacje bazowe, zaś w przypadku Starlink terminale zazwyczaj znajdują się w jednym miejscu (choć nie muszą), a to satelity zmieniają swoje położenie. Na terenie Polski, w miejscowości Wola Krobowska, zlokalizowana jest jedna stacja naziemna, która wraz ze stacją w Kownie na Litwie obsługuje użytkowników znajdujących się w centralnej Europie. Również z nią łączą się satelity, które znajdują się nad terytorium Ukrainy. Można w tym miejscu dodać, że inżynierowie SpaceX eksperymentują nad rozwiązaniem, które pozwoli bezpośrednio komunikować się satelitom pomiędzy sobą, dzięki czemu częściowo zostanie wyeliminowana konieczność łączności ze stacją naziemną, co pozytywnie wpłynie na wydajność połączenia.

    Jeżeli mowa o wydajności – w czym Starlink jest lepszy od konwencjonalnych rozwiązań satelitarnych znanych od lat?

    Z perspektywy dostawcy istotną kwestią jest koszt. A ten, w przypadku konieczności wysłania urządzeń w kosmos, jest ogromny. SpaceX umieszcza swoje satelity na niskiej orbicie z wykorzystaniem rakiet wielokrotnego użytku, dzięki czemu udało się zredukować część kosztów. Druga kwestia jest związana z dużo mniejszą odległością pomiędzy urządzeniami na ziemi a satelitą, co wpływa na niższe opóźnienie połączenia.

    Dotychczas tradycyjne satelity telekomunikacyjne wykorzystywane do dostarczania Internetu były umieszczane na orbicie geostacjonarnej, czyli około 35 000 km nad powierzchnią Ziemi. To ogromna różnica względem satelitów Starlink, na korzyść tych drugich, dzięki czemu mogą one zaoferować dużo niższe opóźnienie połączenia. Mówimy tu o opóźnieniach ponad 15 razy mniejszych (45 ms vs 700 ms). Gdy uświadomimy sobie, że 700 ms to prawie sekunda, ta sekunda, którą potrafimy zauważyć na zegarku i która czasem tak się nam dłuży, to zdajemy sobie sprawę, że jest to bardzo duże opóźnienie stanowiące ogromną wadą w sieciach bezprzewodowych. Z drugiej strony mamy tylko 45 ms. Z czym porównać taką wartość? Może z mrugnięciem okiem, które trwa około 300 ms?

    Cykl #PowiedzSprawdzam

    Można więc powiedzieć, że opóźnienie 45 ms jest prawie 7 razy krótsze niż mrugnięciem okiem, a opóźnienie 700 ms jest ponad 2 razy dłuższe niż mrugnięcie okiem.

    Będąc obiektywnym należy jednak podkreślić podstawową zaletę rozwiązań satelitarnych, w których satelity znajdują się na wysokich orbitach. Otóż jeden Satelita jest wówczas w stanie obsłużyć terminale abonenckie na bardzo dużym obszarze. Są to jednak połączenia o dużo gorszych parametrach niż te oferowane przez rozwiązania z satelitami umieszczonymi na niskich orbitach. Należy sobie odpowiedzieć na pytanie, który wariant przy obecnych wysokich wymaganiach na prędkość transmisji i opóźnienie, np.: do pracy zdalnej, streamingu w wysokiej rozdzielczości czy video rozmowy wysokiej jakości, jest lepszy? Podejście SpaceX wydaje się w tym obszarze słuszne.

    Próba zagłuszenia Starlinków

    Starlink pozostaje jednym z niewielu działających kanałów komunikacyjnych, który umożliwia mieszkańcom Ukrainy kontakt ze światem zewnętrznym. Niestety 5 marca 2022 r. Elon Musk poinformował na Twitterze, iż jego satelity są zagłuszane nad terenem objętym wojną. Właściciel SpaceX nie sprecyzował, kto jest sprawcą tej ingerencji. Jednak nietrudno się domyślać, iż chodzi o Rosjan. Dzięki szybkiej rekcji programistów Starlink, system został zaktualizowany i uszczelniony. Według deklaracji Muska Ukraina nie zostanie odcięta od dostępu do sieci.