Tag: Wyniki finansowe

  • Boom na AI napędza centra danych. Iron Mountain przekracza prognozy Wall Street

    Boom na AI napędza centra danych. Iron Mountain przekracza prognozy Wall Street

    Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową dla sztucznej inteligencji wyraźnie przekłada się na wyniki finansowe dostawców infrastruktury. Iron Mountain, firma historycznie kojarzona głównie z bezpiecznym przechowywaniem fizycznych dokumentów, pokazała siłę w tym segmencie. Spółka pobiła szacunki Wall Street dotyczące kluczowego wskaźnika zysków za trzeci kwartał, co jest bezpośrednim efektem boomu na aplikacje AI, takie jak ChatGPT, i rosnącego popytu na wynajem przestrzeni w centrach danych.

    Iron Mountain odnotował skorygowane fundusze operacyjne (AFFO) na poziomie 1,32 USD na akcję w okresie lipiec-wrzesień. To wynik wyraźnie powyżej konsensusu analityków, który według danych zebranych przez LSEG wynosił 1,25 USD. Co ważne, trend wydaje się utrzymany – prognoza firmy na czwarty kwartał (1,39 USD na akcję) również nieznacznie wyprzedziła oczekiwania rynkowe (1,38 USD).

    Sukces segmentu data center nie oznacza jednak porzucenia korzeni. Firma z powodzeniem łączy nową gałąź wzrostu ze stabilnymi przepływami pieniężnymi ze swojej podstawowej działalności w zakresie zarządzania i przechowywania dokumentacji. Ten tradycyjny biznes, obsługujący klientów o dużej i zróżnicowanej bazie (jak Boeing, Akamai Technologies czy Coca-Cola), nadal generuje solidne przychody.

    Całkowite przychody za kwartał zakończony 30 września wzrosły o około 13% rok do roku, osiągając 1,75 miliarda dolarów. Na ten wzrost złożył się zarówno dynamiczny, 16% wzrost w segmencie usług (często powiązanych z transformacją cyfrową), jak i stabilny, 10% wzrost w wynajmie powierzchni magazynowych. Wyniki Iron Mountain pokazują, jak firmy o ugruntowanej pozycji potrafią wykorzystać trend AI do napędzania nowej fali wzrostu, jednocześnie opierając się na rentownej, tradycyjnej działalności.

    Dla polskiego biznesu kluczowym wnioskiem płynącym z wyników Iron Mountain jest fakt, że boom na AI realnie i gwałtownie zwiększa popyt na infrastrukturę centrów danych, co stwarza ogromne szanse dla branży IT oraz inwestorów na rynku nieruchomości. Jednocześnie przypadek ten dowodzi, że stabilne, tradycyjne źródła przychodów (jak archiwizacja czy logistyka) nie powinny być porzucane, lecz wykorzystywane jako dźwignia finansowa do kapitałochłonnych inwestycji w nowe technologie. Sukces leży w inteligentnej dywersyfikacji i szukaniu synergii między fizycznymi aktywami a rosnącym rynkiem usług cyfrowych.

  • Microsoft przyspiesza wyścig AI — i pali miliardy dolarów na infrastrukturę

    Microsoft przyspiesza wyścig AI — i pali miliardy dolarów na infrastrukturę

    Firma Microsoft zamknęła pierwszy kwartał roku fiskalnego 2026 wynikiem, który z jednej strony pokazuje, że motory napędzające jej wzrost — chmura i sztuczna inteligencja — działają, z drugiej strony jednak uwypukla wyzwania związane z kosztami i infrastrukturą. Przychody sięgnęły 77,7 mld USD, co oznacza wzrost o 18 % rok do roku i przewyższyło oczekiwania rynku. 

    Jednocześnie wydatki inwestycyjne osiągnęły rekordowy poziom — niemal 35 mld USD w ciągu kwartału, a spółka ostrzegła, że w bieżącym roku fiskalnym będą one jeszcze wyższe.

    Warto przyjrzeć się dwóm kluczowym aspektom — skali wzrostu działalności chmurowej oraz rosnącemu obciążeniu kosztami infrastruktury.

    Dział „Azure i inne usługi chmurowe” odnotował wzrost w wysokości 40 % rok do roku, bijąc oczekiwania analityków (~38,4 %). 

    Całkowite przychody segmentu chmurowego (Microsoft Azure wraz z innymi usługami w chmurze) wyniosły 49,1 mld USD — +26 % rok do roku.

    Co ważne, zarząd Microsoftu wskazał, że wzrost mógłby być jeszcze wyższy, gdyby nie ograniczenia w dostępności mocy obliczeniowej i infrastruktury, które firma spodziewa się utrzymać przynajmniej do czerwca 2026 r.

    Niezależnie od silnych wyników, to właśnie wydatki kapitałowe (CAPEX) budzą największe pytania. Microsoft inwestuje ogromne środki w budowę centrów danych, zakup procesorów, akceleratorów (GPU) i zwiększanie mocy — głównie w odpowiedzi na popyt generowany przez rozwiązania AI.

    W komunikacie firma zaznacza, że choć wydatki są obecnie wysokie, prowadzą one do wzrostu przyszłych zobowiązań — backlog kontraktów („commercial remaining performance obligation”) sięgnął 392 mld USD, wzrost o 51 % rok do roku.

    W efekcie — mimo dobrych wyników finansowych — akcje Microsoftu spadły o około 3–4 % po zamknięciu sesji, ponieważ inwestorzy zaczęli zważać na tempo i skalę inwestycji oraz ryzyko ich zwrotu.

    W kontekście rynku technologicznego i kanału sprzedaży IT kluczowe są dwa wnioski. Po pierwsze — sektor chmury i AI nadal generuje realny popyt, co otwiera bardzo konkretne możliwości dla partnerów, integratorów i dostawców infrastruktury. Po drugie — skala i tempo inwestycji oznaczają, że koszty wejścia wzrastają; ktoś musi to sfinansować i ktoś musi osiągnąć efekty, by zwrócić kapitał — a tutaj mogą pojawiać się napięcia w modelach biznesowych.

    Microsoft pokazuje, że wzrostowi przychodów towarzyszy inwestycja w gigantycznej skali — co z jednej strony buduje przewagę konkurencyjną, ale z drugiej strony generuje pytania o tempo zwrotu i o to, czy wszyscy uczestnicy ekosystemu AI/chmury będą w stanie na tym skorzystać. W kanale IT to moment, by zastanowić się — gdzie znajduje się miejsce integratora czy resellerów w tym łańcuchu wartości: czy na poziomie infrastruktury, czy usług wyższej warstwy, gdzie margines może być bezpieczniejszy przy rosnącej presji kosztowej.

    W skrócie — Microsoft potwierdza: chmura i AI popychają wzrost. Ale jednocześnie inwestycje nabierają takiej skali, że przekształcają model biznesowy z jednorazowego wdrożenia w długofalowe zobowiązanie kapitałowe. I to jest sygnał zarówno dla klientów, jak i partnerów branżowych: czas nie tylko na sprzedaż „usługi X”, lecz na budowanie biznesu wokół trwałości i skali.

  • Intel świętuje sukces księgowych, nie inżynierów

    Intel świętuje sukces księgowych, nie inżynierów

    Euforia zalała rynek po ostatnich wynikach Intela. Akcje szybujące o 90% w 2025 roku, kwartalny zysk na akcję w wysokości 23 centów (zamiast oczekiwanego 1 centa) i marże brutto na poziomie 40% wyglądają jak powrót króla. Inwestorzy, podgrzani szumem AI-PC i świeżym zastrzykiem 15 miliardów dolarów, otwierają szampana.

    Jednak musimy zadać pytanie: co tak naprawdę świętujemy?

    Odpowiedź jest prosta: świętujemy sukces księgowych, a nie inżynierów. Ostatnie wyniki Intela to nie owoc odzyskanej dominacji technologicznej, lecz efekt „drastycznych środków cięcia kosztów” wprowadzonych przez nowego dyrektora generalnego, Lip-Bu Tana. To iluzja sukcesu, która maskuje strategiczny odwrót i ciche przyznanie się do porażki w kluczowym wyścigu o przyszłość produkcji chipów.

    Cud finansowy

    Spójrzmy, skąd wziął się ten imponujący zysk. Nie pochodzi on z nowych, rewolucyjnych produktów, które pobiłyby Nvidię na rynku AI. Pochodzi z cięć.

    Po pierwsze, Intel kończy rok z siłą roboczą mniejszą o ponad jedną piątą (ponad 20%) niż w roku ubiegłym. Po drugie, firma agresywnie wyprzedaje aktywa – w tym 51% udziałów w Altera, firmie nabytej w 2015 roku za 16,7 miliarda dolarów.

    To zimna kalkulacja finansowa. Nowy CEO, Tan, robi dokładnie to, po co został zatrudniony: gasi pożar, który zostawił jego poprzednik.

    Pamiętajmy, że ambitne plany Pata Gelsingera, by przekształcić Intela w kontraktowego producenta na miarę TSMC, doprowadziły firmę do pierwszej rocznej straty od 1986 roku. Tan radykalnie zmniejszył te kosztowne ambicje. Obecne zyski to zatem nie wzrost, lecz zatrzymanie krwotoku.

    Ratunek, nie nagroda

    W centrum uwagi znalazły się także gigantyczne inwestycje: 5 miliardów dolarów od Nvidii, 2 miliardy od SoftBanku i bezprecedensowe 8,9 miliarda dolarów od rządu USA w zamian za 10% udziałów.

    Nie dajmy się zwieść. To nie jest nagroda dla lidera rynku. To ratunek dla firmy, która stara się utrzymać swoją dominację i której powtarzające się próby włamania się na rynek chipów AI nie przyniosły rezultatów.

    Inwestycja Nvidii – rywala, który zdetronizował Intela w segmencie AI – to strategiczny zakład, a nie akt wiary. To próba zabezpieczenia dostępu do mocy produkcyjnych na Zachodzie i wpływu na rozwój procesorów CPU, które (jak na ironię) są niezbędne w serwerach AI do obsługi… układów GPU Nvidii.

    Jeszcze bardziej wymowna jest interwencja rządu USA. Przejęcie 10% udziałów, które nastąpiło po tym, jak prezydent Donald Trump wezwał do rezygnacji Tana w związku z jego powiązaniami z Chinami, nie jest ruchem rynkowym. To interwencja geopolityczna. Intel stał się aktywem bezpieczeństwa narodowego; firmą zbyt ważną, by upaść, ale zbyt słabą, by samodzielnie wygrać.

    Bomba zegarowa: prawda o procesie 18A

    Podczas gdy analitycy z Wall Street ekscytowali się marżą brutto, kluczowa informacja padła z ust samego dyrektora finansowego Intela, Dave’a Zinsnera.

    Zapytany o fundament przyszłej konkurencyjności Intela – proces produkcyjny 18A – Zinsner przyznał otwarcie, że proces ten nie da Intelowi takiego poziomu marżowości, jakiego obecnie potrzebuje.

    To już brzmi źle. Na domiar złego, chwilę później Zinsner powiedział, że proces ten nie będzie gotowy na poziomie “akceptowalnym dla branży” aż do 2027 roku.

    To jest prawdziwy obraz Intela, ukryty za fasadą dobrych wyników kwartalnych. Proces 18A to nie jest „jakiś” projekt. To miała być odpowiedź na dominację TSMC i Samsunga. To technologia, która miała przywrócić Intela na tron lidera produkcji. Przyznanie, że nie będzie ona gotowa do 2027 roku, to katastrofa. W branży półprzewodników to wieczność. Oznacza to, że przez kolejne 2-3 lata Intel technologicznie pozostanie daleko w tyle.

    Odwrót od dominacji

    Co zatem Intel będzie robił, skoro nie może konkurować z TSMC? CEO Tan ma nową wizję: stworzenie „centralnej grupy inżynieryjnej”, która będzie oferować specjalnie zaprojektowane chipy dla klientów zewnętrznych, takich jak Google czy Amazon.

    Mówiąc wprost: Intel rezygnuje z walki o globalną dominację w masowej produkcji. Zamiast tego spróbuje stać się niszowym dostawcą drogich, niestandardowych rozwiązań, konkurując z takimi firmami jak Broadcom czy Marvell Technologies. To radykalne, ale, jak się zdaje, konieczne obniżenie ambicji.

    Stabilny pacjent, nie zdrowy lider

    Intel 3.0, kierowany przez Lip-Bu Tana, jest firmą finansowo stabilniejszą niż chwiejny gigant pod wodzą Pata Gelsingera. Zastrzyk 15 miliardów dolarów i brutalne cięcia kosztów kupiły firmie czas.

    Jednak inwestorzy, którzy kupują dziś akcje, nie kupują technologicznego lidera. Kupują firmę, która właśnie przyznała, że jej kluczowa technologia produkcyjna jest opóźniona o lata. Kupują firmę, która wyprzedaje aktywa i rezygnuje z walki o tron, by stać się dostawcą usług premium dla innych gigantów.

    Co ironiczne, obecny „problem wysokiej klasy”, o którym wspomniał CFO Zinsner – czyli popyt przewyższający podaż – wynika w dużej mierze z tego, że centra danych muszą aktualizować procesory CPU (Intela), aby nadążyć za zaawansowanymi układami AI (Nvidii).

    Intel nie prowadzi już rewolucji AI. Stał się dla niej niezbędnym, ale jednak drugoplanowym dostawcą części. To nie jest powrót króla. To początek życia w roli strategicznego aktywa, utrzymywanego przy życiu przez rywali i rząd, którego głównym celem nie jest już dominacja, lecz przetrwanie.

  • Intel bije prognozy dzięki cięciom kosztów, ale walczy z produkcją 18A

    Intel bije prognozy dzięki cięciom kosztów, ale walczy z produkcją 18A

    Intel znacząco pobił oczekiwania analityków dotyczące zysku za trzeci kwartał, co jest bezpośrednim efektem „drastycznych środków cięcia kosztów” wdrożonych przez nowego dyrektora generalnego, Lip-Bu Tana. W reakcji na wyniki oraz strategiczne inwestycje, akcje firmy wzrosły w 2025 roku o blisko 90%, odrabiając straty po 60% spadku w roku ubiegłym.

    Było to pierwsze ogłoszenie o zarobkach od czasu pozyskania przez firmę wielomiliardowych funduszy, określanych jako „linia ratunkowa”. W Intela zainwestowały m.in. Nvidia (5 mld USD), SoftBank (2 mld USD) oraz rząd USA, który za 8,9 mld USD objął 10% udziałów. Fundusze mają wesprzeć firmę w walce konkurencyjnej z AMD na rynku PC i serwerów oraz w nieudanych dotąd próbach wejścia na rynek AI, zdominowany przez Nvidię.

    Nowa strategia Tana odchodzi od kosztownych ambicji poprzednika, Pata Gelsingera, by konkurować z TSMC. Cięcia objęły m.in. redukcję zatrudnienia o ponad jedną piątą. Intel skupi się teraz na tworzeniu niestandardowych chipów dla klientów zewnętrznych, konkurując z Broadcom i Marvell.

    Mimo silnego popytu, który według dyrektora finansowego Dave’a Zinsnera przewyższa obecnie podaż, firma stoi przed poważnymi wyzwaniami. Zinsner przyznał, że wydajność kluczowego procesu produkcyjnego 18A jest niewystarczająca i prawdopodobnie „nie osiągnie poziomu akceptowalnego dla branży” aż do 2027 roku.

  • Francuski Atos traci kontrakty, ale utrzymuje cele finansowe. Co dalej z gigantem IT?

    Francuski Atos traci kontrakty, ale utrzymuje cele finansowe. Co dalej z gigantem IT?

    Grupa Atos ogłosiła w poniedziałek wyniki za trzeci kwartał 2025 roku, które podkreślają skalę wyzwań przed jakimi stoi francuski dostawca usług informatycznych. Przychody wyniosły około 1,977 miliarda euro, co oznacza spadek o 10,5% w ujęciu organicznym w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej.

    Za spadkiem stoi przede wszystkim decyzja Atos o wycofaniu się z niskomarżowych lub strategicznie nieistotnych kontraktów – w szczególności w USA i Wielkiej Brytanii – oraz trudna sytuacja rynkowa. Jednostka Strategic Business Unit (SBU) zanotowała aż 19% spadek przychodów (1,621 mld euro), natomiast z kolei jednostka specjalizująca się w rozwiązaniach wysokiej wydajności, marki Eviden, osiągnęła wzrost o 77% do poziomu 356 mln euro.

    Mimo trudności Atos potwierdził swoje cele na rok 2025 — spółka deklaruje, że zamknie rok z rentownością i pozytywnym przepływem pieniężnym. To ważne, ponieważ w 2024 roku firma przechodziła głęboką restrukturyzację finansową – zadłużenie zostało obniżone o 2,1 miliarda euro, a banki i posiadacze obligacji stali się znaczącymi udziałowcami. Informacje te–wychodzą poza bieżącą publikację, ale stanowią istotny kontekst (m.in. pełna restrukturyzacja zadłużenia zakończona w 2024 roku).

    W komunikacie zarząd sygnalizuje zwrot w strategii –– od 2026 roku fuzje i przejęcia zostaną wstrzymane, a akceleracja działań M&A przesunięta jest na lata 2027–2028. Jak zaznaczył Philippe Salle: celem są firmy o przychodach w zakresie 20–200 mln euro, nie „bardzo duże przejęcia”. To oznacza, że Atos planuje raczej serię niewielkich akwizycji wspierających kluczowe obszary niż spektakularny zakup jednej „pompy”.

    W perspektywie technologicznej i rynkowej zmiana kierunku może być dla Atos kluczowa. Firma pozostaje głęboko zaangażowana w sektorach takich jak obrona i obliczenia o wysokiej wydajności – to ona obsługuje superkomputery wykorzystywane m.in. przez francuski sektor jądrowy. Jednak spadek przychodów w tradycyjnym outsourcingu IT i trudna sytuacja na rynkach w USA i Wielkiej Brytanii pokazują, że zadanie odbudowy pozycji jest znaczące.

    Dla rynku IT jest to sygnał: Atos nie wraca po prostu na ścieżkę wzrostu, lecz przebudowuje model działalności. Wycofanie się z kontraktów o niskiej marży, restrukturyzacja kosztowa i przesunięcie aktywności M&A na przyszłe lata dają obraz firmy bardziej defensywnej niż ofensywnej. W krótkim terminie spadek przychodów może budzić niepokój, w średnim – to fundament pod stabilizację i odbudowę.

    W praktyce kluczowe pytania to: czy pipeline komercyjny Atos jest wystarczająco silny, by w 2026 roku wznowić wzrost organiczny — co firma deklaruje — oraz czy strategia mniejszych przejęć nie zostanie przytłoczona przez konkurencję większych integratorów. Ponadto, utrzymanie rentowności przy spadku skali działalności będzie testem dyscypliny kosztowej i jakości portfela kontraktów.

  • ASBIS z rekordowym wrześniem 2025 – przychody wzrosły o 25% rok do roku

    ASBIS z rekordowym wrześniem 2025 – przychody wzrosły o 25% rok do roku

    Grupa ASBISc Enterprises PLCd – specjalizujący się w dystrybucji z wartością dodaną, rozwoju oraz świadczeniu usług ICT i IoT na rynkach EMEA – opublikowała wstępne dane za wrzesień 2025 roku. Przychody skonsolidowane wyniosły około 332 mln USD, co oznacza wzrost o około 25% w porównaniu z wrześniem 2024 r. (267 mln USD).

    Prezes Serhei Kostevitch podkreślił, że był to najlepszy wrzesień w historii grupy. Kluczowymi rynkami okazały się Słowacja, Ukraina i Kazachstan, zaś w Polsce – także dwucyfrowa dynamika sprzedaży – firma znalazła się w ścisłej czołówce. Największym popytem cieszyły się smartfony, serwery i komponenty serwerowe oraz procesory.

    Taki wynik wpisuje się w szerszy trend wzrostowy – w pierwszym kwartale 2025 r. ASBIS wygenerował 736,4 mln USD przychodu, co stanowiło nowy rekord za ten okres. W II kw. przychody wzrosły o 47% do 949,3 mln USD, a zysk netto podwoił się do 12,1 mln USD.

    W świecie kanałów IT i rozwiązań serwerowych warto zwrócić uwagę na kilka obserwacji. Po pierwsze – silna dynamika sprzedaży w takich segmentach jak serwery, komponenty czy procesory wskazuje, że ASBIS skutecznie wchodzi w fazy inwestycji związanych z infrastrukturą danych i AI. Po drugie – geograficzne zróżnicowanie rynków: mimo trudności (np. wojna na Ukrainie, nielegalny import w Kazachstanie) grupa zwiększa udziały m.in. w CEE i regionie Bliskiego Wschodu i Afryki.

    Nie mniej istotne jest jednak podejście ostrożne: choć przychody rosną, marże w poprzednich okresach były pod presją, co analitycy wskazują jako potencjalne ryzyko. W tym kontekście rezultat września prezentuje się pozytywnie, zwłaszcza jeśli utrzymany zostanie silny popyt i unormowana zostanie sytuacja geopolityczna.

    Dla branży IT oznacza to, że dystrybutorzy z wysoką elastycznością produktową – potrafiący wychwycić wzrostowy segment ­infrastruktury IT – mogą liczyć na przyspieszenie. ASBIS, dzięki szerokiej geograficznej obecności i portfolio produktów (smartfony, serwery, komponenty), wydaje się dobrze ustawiony – choć nadal musiał będzie przeciwdziałać czynnikom zewnętrznym.

  • Mocne odbicie Vigo Photonics. Popyt na detektory podczerwieni rośnie globalnie

    Mocne odbicie Vigo Photonics. Popyt na detektory podczerwieni rośnie globalnie

    Vigo Photonics – producent fotonowych detektorów podczerwieni notowany na GPW – potwierdza, że 2025 rok przebiega pod znakiem odbicia. Według szacunkowych danych, spółka osiągnęła w III kwartale 23,28 mln zł przychodów, co oznacza wzrost o 48,5% r/r. Jeszcze istotniejsze jest to, co dzieje się w portfelu zamówień: backlog na koniec września wyniósł 50,5 mln zł, czyli ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.

    Największym motorem wzrostu pozostaje segment detektorów i modułów – sprzedaż na poziomie 20,7 mln zł w kwartale (+50% r/r) pokazuje, że globalne zapotrzebowanie na podczerwień dla przemysłu, wojska i medycyny wraca na ścieżkę wzrostową. Po dziewięciu miesiącach segment przekroczył 60 mln zł przychodów (+24% r/r). Jedynym słabszym punktem pozostają materiały półprzewodnikowe – choć III kwartał przyniósł odbicie (+40% r/r), to w ujęciu narastającym sprzedaż jest niższa niż rok temu z powodu wcześniejszych zaburzeń dostaw InP z Chin.

    Warto zwrócić uwagę na strukturę odbiorców. Przemysł daje dziś 42% przychodów, wojsko – 27%, a nauka i medycyna – 9%. Wzrost w sektorze przemysłowym (+22% r/r po dziewięciu miesiącach) sugeruje poprawiający się sentyment inwestycyjny, zwłaszcza w zastosowaniach automatyki i kontroli procesów. Segment wojskowy, który przez ostatnie lata był stabilizatorem wyników, wrócił do dynamicznego wzrostu (+52% r/r w III kwartale).

    Interesujący jest również sygnał płynący z rynków azjatyckich. Prezes Adam Piotrowski wskazał na silne odbicie popytu z Chin, wspierane tzw. kontraktami wolumenowymi. To ważne w kontekście globalnych napięć handlowych – Vigo sygnalizuje, że zabezpieczyło alternatywne dostawy materiałów i nie obawia się nowych ograniczeń eksportowych metali ziem rzadkich.

    W ujęciu makro, Vigo wpisuje się w szerszy trend renesansu fotoniki – technologii kluczowej dla systemów bezpieczeństwa, autonomii przemysłowej i urządzeń medycznych. Wynik 85,4 mln zł nowych zamówień (+55% r/r) wskazuje, że 2026 może być rokiem rekordowym, jeśli spółka utrzyma tempo konwersji backlogu na sprzedaż.

    Wnioski? Vigo wyrasta na jednego z nielicznych polskich eksporterów high-tech, który korzysta na globalnej transformacji w kierunku czujników, optoelektroniki i precyzyjnego pomiaru. Główne ryzyko – dostępność komponentów – zdaje się być pod kontrolą. Największe pytanie dotyczy zdolności produkcyjnych. Jeśli spółka będzie w stanie je skalować, ten rok może być dopiero wstępem do kolejnej fazy wzrostu.

  • HPE obiecuje AI, ale pokazuje spadki. Wall Street nie kupuje tej narracji

    HPE obiecuje AI, ale pokazuje spadki. Wall Street nie kupuje tej narracji

    Hewlett Packard Enterprise zapowiada nowy rozdział w swojej strategii – i jednocześnie wywołuje niepokój na Wall Street. Firma przedstawiła prognozy na rok fiskalny 2026, które okazały się chłodniejsze niż oczekiwali analitycy. Zapowiadany wzrost przychodów w przedziale 5–10% kontrastuje z wcześniejszym konsensusem rynkowym sięgającym ponad 17%. We wczorajszym handlu posesyjnym akcje HPE spadły o blisko 8,5%.

    Powód? HPE wchodzi w fazę gruntownej przebudowy. Od przyszłego roku firma połączy swoje kluczowe segmenty – serwery, chmurę hybrydową i usługi finansowe – w jeden filar: Cloud & AI. To ruch, który ma ustawić HPE na nowo w rywalizacji o rosnący rynek infrastruktury sztucznej inteligencji. Jak podkreślił CEO Antonio Neri, nowa struktura ma stworzyć „bardziej zyskowny wzrost” i zapewnić wyższą wartość akcjonariuszom.

    Centralnym elementem transformacji jest przejęcie Juniper Networks, które ma podwoić skalę działalności sieciowej HPE i zmniejszyć dystans do Cisco. Integracja nie odbędzie się jednak bez kosztów — firma zapowiedziała cięcia zatrudnienia o wartości 240 mln dol. To sygnał, że HPE nie tylko inwestuje, ale i szuka miejsca na efektywność.

    Mimo ambicji w obszarze AI i sieci, prognozy zysków rozczarowały rynek. Skorygowany zysk na akcję na poziomie 2,20–2,40 USD pozostaje poniżej oczekiwań. Podobnie wolne przepływy pieniężne, szacowane na 1,5–2 mld USD, balansują blisko mediany rynkowej.

    Rynek infrastruktury dla AI – od centrów danych po sieci wysokiej przepustowości – dynamicznie rośnie, korzwystając na inwestycjach Big Tech w modele generatywne. Ale HPE startuje z pozycji gracza „tradycyjnego”, który musi przekonać inwestorów, że potrafi przeformułować swoje DNA szybciej niż rosną CUDA metry Nvidii czy chmurowe ambicje Microsoftu.

    Ta transformacja może okazać się dla HPE największym sprawdzianem od czasu wydzielenia z Hewlett-Packard. Firma gra o to, by przestać być dostawcą infrastruktury „legacy” i stać się partnerem epoki AI. Kurs akcji sugeruje, że Wall Street poczeka z oklaskami — do momentu, aż zobaczy faktyczne efekty finansowe, a nie tylko reorganizację.

  • Samsung bije rekord na giełdzie – czy hossa na chipy AI jest trwała?

    Samsung bije rekord na giełdzie – czy hossa na chipy AI jest trwała?

    Akcje Samsung Electronics wzrosły w czwartek do rekordowego poziomu – 96 900 wonów – przebijając szczyt z 2021 roku i kończąc sesję z ponad 0,9% wzrostem. Od początku roku kurs spółki urósł o blisko 80%, co czyni ją jednym z głównych beneficjentów globalnej euforii wokół półprzewodników i sztucznej inteligencji.

    Inwestorzy reagują przede wszystkim na rosnący popyt na pamięci HBM (High Bandwidth Memory), kluczowe dla rozwoju modeli AI. Samsung, obok SK Hynix i Microna, jest jednym z nielicznych producentów zdolnych do masowej produkcji tych układów. W tle słychać jednak pytania: czy rynek pamięci potrafi utrzymać tempo boomu AI, czy to tylko kolejna cykliczna fala, jak te z lat 2017–2018?

    Analitycy wskazują, że obecna hossa różni się od poprzednich – tym razem popyt napędzają hyperskalerzy i producenci akceleratorów AI, tacy jak Nvidia, a nie rynek smartfonów czy PC. Jednocześnie Samsung zapowiada agresywne inwestycje w nowe linie produkcyjne i rozwój chipów HBM4, licząc na uzyskanie przewagi technologicznej przed konkurencją.

    Rynek pamięci pozostaje jednak kapryśny. Ceny DRAM i NAND odbiły po dwuletnim załamaniu, ale marginesy zysku nadal pozostają zależne od cyklu inwestycyjnego Big Techu. Każde opóźnienie projektów AI lub spowolnienie wydatków na centra danych może szybko ostudzić entuzjazm.

    Na razie Samsung korzysta z globalnej narracji: półprzewodniki są nową ropą naftową ery AI. Rekordowe notowania to sygnał wiary rynku w to hasło. Prawdziwy test dopiero nadejdzie – gdy zamiast spekulacji pojawi się twarda presja na wyniki i zdolność dostaw do najbardziej wymagających klientów AI.

  • Salesforce podnosi prognozy: 60 mld USD przychodów dzięki agentom AI

    Salesforce podnosi prognozy: 60 mld USD przychodów dzięki agentom AI

    Salesforce, ikona rynku oprogramowania w modelu SaaS, wchodzi w nową fazę – tę, w której sztuczna inteligencja ma nie tylko napędzać innowacje, ale także uzasadniać miliardowe inwestycje. Podczas konferencji Dreamforce firma ogłosiła, że do 2030 roku zamierza przekroczyć 60 mld dolarów przychodów, przebijając dotychczasowe prognozy analityków z Wall Street (ok. 58,4 mld dol., wg LSEG). To mocny sygnał dla rynku: era „AI-first” w chmurze zaczyna mieć konkretne cele finansowe.

    Jednocześnie Salesforce funkcjonuje w realiach pełnych napięć. Wartość akcji spółki spadła w tym roku o 29%, co pokazuje rosnącą niecierpliwość inwestorów wobec firm obiecujących przełomy w AI. Choć notowania odbiły ostatnio o ok. 4% po publikacji długoterminowych prognoz, rynek oczekuje dowodów na to, że AI może realnie poprawić marże i monetyzację.

    Centralnym elementem strategii jest platforma Agentforce AI – system agentów automatyzujących procesy w sprzedaży, serwisie czy marketingu. Salesforce twierdzi, że dzięki Agentforce możliwe będzie ograniczanie kosztów operacyjnych klientów i tworzenie nowych modeli przychodów. Globalna dostępność Agentforce 360 ma być krokiem w stronę pełnej integracji AI z ekosystemem narzędzi chmurowych.

    W maju firma zdecydowała się na zakup Informatica za ok. 8 mld dolarów. To ruch czysto infrastrukturalny: bez solidnego fundamentu danych – integracji, polityk jakości i zarządzania – agentowe AI nie ma z czego „żyć”. Salesforce stawia więc na pełną kontrolę nad przepływem danych, aby uniknąć uzależnienia od partnerów zewnętrznych.

    Mimo ambitnych wizji, prognoza przychodów na III kwartał br. pozostaje poniżej oczekiwań rynku. Powód? Klienci wstrzymują wydatki, czekając na realne przypadki użycia AI, które przełożą się na zwrot z inwestycji. To typowy etap „krzywej hype’u” – technologia jest gotowa, ale budżety pozostają konserwatywne.

    Aby utrzymać zaufanie akcjonariuszy, Salesforce zapowiedział skup akcji własnych o wartości 7 mld dolarów w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. To klasyczny sygnał: „wierzymy w naszą wycenę”.

    Salesforce staje się testem dla całego segmentu chmury – czy AI-agenci to realna rewolucja operacyjna, czy tylko kolejna warstwa nadbudowana nad CRM-em. Do 2030 roku odpowiedź pozna nie tylko Wall Street, ale cała branża B2B. Jeśli Agentforce dostarczy wyniki, presja przeniesie się na konkurencję: Microsoft, Oracle czy SAP będą musiały odpowiedzieć własnymi agentami – i własnymi liczbami.

  • Ericsson odbija dzięki kontraktom 5G w USA – inwestorzy wracają

    Ericsson odbija dzięki kontraktom 5G w USA – inwestorzy wracają

    Akcje Ericssona wzrosły o ponad 13% po publikacji wyników za trzeci kwartał – był to najwyższy jednodniowy skok od 2018 roku. Inwestorów zaskoczył przede wszystkim lepszy od prognoz zysk operacyjny: skorygowany EBIT wyniósł 15,4 mld SEK, podczas gdy konsensus zakładał 14,1 mld. Dla szwedzkiego producenta sprzętu telekomunikacyjnego to ważny sygnał – po okresie presji kosztowej, zwolnień i spadku popytu na infrastrukturę 5G w Ameryce Północnej.

    Ericsson wciąż korzysta z przewagi nad Nokią, szczególnie w USA, gdzie – według Dell’Oro – zdobył warte 14 mld dolarów kontrakty z AT&T. Utrzymuje tym samym pozycję drugiego globalnego gracza na rynku RAN, za Huawei. Jednocześnie firma stara się neutralizować ryzyka geopolityczne. CFO Lars Sandström bagatelizował potencjalny wpływ amerykańskich ceł, sugerując, że dotychczasowe działania zabezpieczające są wystarczające. To uspokajający komunikat dla rynku, zwłaszcza w kontekście napięć handlowych USA–Chiny.

    Nie oznacza to jednak pełnego powrotu na ścieżkę wzrostu. Przychody spadły o 9% r/r do 56,2 mld SEK, co odzwierciedla globalne spowolnienie inwestycji operatorów – zwłaszcza w obu Amerykach, gdzie dynamika 5G wyraźnie wyhamowała po boomie z 2023 roku. Ericsson nadrabia kosztami: restrukturyzacja i sprzedaż aktywów, takich jak Iconectiv, przyniosły jednorazowy zysk 7,6 mld SEK i otworzyły drogę do potencjalnych dywidend lub buybacków.

    W tle pojawia się jednak pytanie strategiczne: co dalej z 5G? Mimo nowych inicjatyw, jak pięcioletnie partnerstwo z Vodafone nad programowalnymi sieciami, rynek infrastruktury mobilnej dojrzewa szybciej, niż zakładano. Kolejna fala inwestycji – 5G Advanced i sieci kampusowe – jeszcze się nie rozpoczęła.

    Ericsson podniósł głowę i dowiózł wynik, ale stoi w tym samym miejscu co reszta branży: między końcem cyklu infrastrukturalnego a początkiem kolejnego. Dziś wygrywa przewagą operacyjną i portfelem kontraktów, jutro będzie musiał udowodnić, że potrafi zmonetyzować 5G poza klasycznym RAN-em – w oprogramowaniu, automatyzacji i usługach opartych na chmurze.

  • AI podnosi ceny pamięci: Samsung z najlepszym wynikiem od 3 lat

    AI podnosi ceny pamięci: Samsung z najlepszym wynikiem od 3 lat

    Samsung Electronics zapowiada największy kwartalny zysk od ponad trzech lat. To sygnał, że rynek pamięci DRAM i NAND odzyskuje dynamikę – choć paradoksalnie nie dzięki najbardziej zaawansowanym chipom AI, lecz konwencjonalnym pamięciom, których globalne braki windują ceny. Według szacunków spółki, zysk operacyjny za trzeci kwartał sięgnął 12,1 bln wonów (ok. 8,5 mld USD), o 32% więcej niż rok wcześniej. To najlepszy wynik Samsunga od 13 kwartałów – i mocne odbicie po okresie zapaści cenowej w branży chipów.

    To odbicie ma jednak swoich bohaterów – i nie są nimi układy HBM, które dziś budzą największe emocje w sektorze AI. Jak wskazują analitycy NH Investment & Securities, kluczową rolę odegrały klasyczne chipy pamięci, używane w serwerach i centrach danych AI. Ich ceny – według TrendForce – wzrosły w trzecim kwartale rok do roku nawet o 171%. Powód? Producenci skupili się na HBM i ograniczyli produkcję standardowych kości, wydłużając okres niedoboru podaży.

    Na ten paradoksalny trend nałożyło się globalne przyspieszenie inwestycji w infrastrukturę AI: hyperscalerzy jak Microsoft, Google czy Meta budują farmy GPU na potęgę, ale nadal potrzebują ogromnych wolumenów klasycznych pamięci DRAM i NAND do serwerów, warstw buforujących i systemów operacyjnych. Samsung – największy dostawca tych komponentów – wykorzystał swoją siłę wolumenową.

    Mimo to konkurencja jest coraz bardziej bezwzględna. SK Hynix odebrał Koreańczykom pozycję lidera rynku DRAM, stając się kluczowym dostawcą pamięci HBM dla Nvidii. Micron także umacnia pozycję w segmencie AI. Samsung pozostaje w tyle w segmentach premium, a jego ekspozycja na rynek chiński – objęty restrykcjami w zakresie eksportu zaawansowanych chipów – ogranicza możliwości sprzedażowe.

    Inwestorzy jednak reagują entuzjastycznie. Akcje spółki wzrosły o 79% od początku roku, osiągając najwyższy poziom od 2021 r. Rynek zakłada, że Samsung stopniowo domknie lukę technologiczną, szczególnie dzięki nowej generacji pamięci HBM4, nad którą – jak podaje Morgan Stanley – firma intensywnie pracuje wspólnie z kluczowymi klientami w USA. Komercyjne wdrożenie przewidziane jest na 2026 r.

    Rynek pozostaje jednak naznaczony ryzykiem geopolitycznym. Potencjalne cła USA, eskalująca wojna handlowa z Chinami oraz chińskie kontrole eksportu surowców ziem rzadkich mogą ponownie zaburzyć łańcuchy dostaw. Dziś Samsung korzysta na niedoborach – jutro może się zmierzyć z nadpodażą, jeśli rynek AI wyhamuje lub pojawi się presja regulacyjna.

    Samsung stoi więc przed rzadko spotykanym dylematem: rekordowe wyniki są faktem, ale ich fundament – konwencjonalne pamięci – pozostaje segmentem o niskim prestiżu technologicznym. To chwilowa fala czy początek nowej równowagi w erze AI?

    Odpowiedź nadejdzie, gdy rynek zweryfikuje, kto dostarczy kolejne pokolenie pamięci dla modeli GPT-6, nie smartfonów. 30 października Samsung pokaże szczegółowe wyniki. Najważniejsze pytanie nie brzmi już „czy”, ale „jak szybko” zbliży się do Nvidii i SK Hynix w kluczowym wyścigu AI.

  • Boom AI napędza wyniki HPE. Firma podnosi prognozy

    Boom AI napędza wyniki HPE. Firma podnosi prognozy

    Hewlett Packard Enterprise (HPE) wyraźnie zyskuje na trwającym boomie na sztuczną inteligencję, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach finansowych za trzeci kwartał.

    Firma nie tylko przebiła oczekiwania analityków, ale także znacząco podniosła swoje roczne prognozy, sygnalizując, że jej strategiczne inwestycje w serwery AI i infrastrukturę sieciową zaczynają przynosić wymierne korzyści.

    Główną siłą napędową wyników HPE okazał się segment serwerów, którego przychody wzrosły o 16% rok do roku, osiągając 4,9 mld dolarów. Skok ten jest bezpośrednio związany z rosnącym zapotrzebowaniem na moc obliczeniową niezbędną do trenowania i wdrażania modeli generatywnej AI.

    HPE skutecznie wykorzystuje ten trend, oferując systemy zoptymalizowane pod kątem sztucznej inteligencji, wyposażone w najnowsze procesory graficzne firmy Nvidia.

    Jeszcze bardziej imponujący wzrost odnotował dział sieciowy, gdzie przychody wystrzeliły o 54% do 1,7 mld dolarów. To efekt niedawnego, sfinalizowanego w lipcu, przejęcia firmy Juniper Networks za 14 mld dolarów.

    Transakcja ta znacząco wzmocniła pozycję HPE w dynamicznie rozwijającym się sektorze sieciowym, który rośnie szybciej niż tradycyjny rynek sprzętu serwerowego.

    W trzecim kwartale, zakończonym 31 lipca, łączne przychody HPE wyniosły 9,14 mld dolarów, podczas gdy rynek spodziewał się 8,53 mld dolarów. Firma uspokoiła również sytuację wewnętrzną, osiągając porozumienie z wpływowym, aktywistycznym inwestorem Elliott Investment Management.

    Efektem ugody było dołączenie do zarządu weterana branży, Roberta Calderoni.

    Dobre wyniki i stabilna sytuacja przełożyły się na duży optymizm. HPE prognozuje, że przychody w czwartym kwartale wyniosą od 9,7 do 10,1 mld dolarów, czyli powyżej konsensusu analityków (9,54 mld dolarów).

    Co ważniejsze, firma podniosła swoją całoroczną prognozę wzrostu przychodów na rok fiskalny 2025 z wcześniejszych 7-9% do 14-16%. To jasny sygnał, że HPE zamierza w pełni wykorzystać sprzyjającą koniunkturę na rynkach AI i sieci.

  • Rekordowe wyniki i udane wyjścia. MCI Capital z gotówką na nowe inwestycje

    Rekordowe wyniki i udane wyjścia. MCI Capital z gotówką na nowe inwestycje

    Fundusz MCI Capital, jeden z kluczowych graczy na rynku private equity w Europie Środkowo-Wschodniej, zamknął pierwszą połowę 2025 roku z solidnymi wynikami finansowymi, napędzanymi wzrostem wycen spółek portfelowych i serią zyskownych wyjść z inwestycji.

    Rosnąca wartość aktywów netto (NAV) i wysoka dywidenda sygnalizują dobrą kondycję funduszu, który aktywnie buduje portfel nowych celów inwestycyjnych.

    W drugim kwartale 2025 roku skonsolidowany zysk netto MCI Capital wyniósł 19,45 mln zł, co stanowi wzrost w porównaniu do 15,01 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. W całym pierwszym półroczu zysk netto sięgnął 34,46 mln zł.

    Kluczowy wpływ na te wyniki miał wzrost wyceny czołowych spółek z portfela funduszu, w tym Profitroom (technologie dla hotelarstwa) i Webcon (platformy low-code).

    W efekcie wartość aktywów netto na certyfikat inwestycyjny (NAV) osiągnęła na koniec czerwca rekordowy poziom 40,9 zł.

    Rok 2025 zapowiada się dla MCI jako rekordowy pod względem wartości i liczby zrealizowanych transakcji sprzedaży. Fundusz sfinalizował już pięć wyjść, które wygenerują łącznie około 670 mln zł wpływów.

    Do najważniejszych transakcji należą sprzedaż IAI (platformy e-commerce) do funduszu Montagu PE za 469 mln zł, recap Netriska o wartości 106 mln zł oraz sprzedaż udziałów w Answear.com za 93 mln zł.

    Dzięki udanym transakcjom portfel inwestycyjny MCI stał się relatywnie młody – średni czas trwania inwestycji (holding period) wynosi obecnie cztery lata, podczas gdy średnia dla funduszy PE w Europie to siedem lat.

    Wysoka dynamika wyjść znacząco wzmocniła pozycję gotówkową grupy. Na koniec pierwszego półrocza MCI dysponowało płynnością na poziomie 214 mln zł, przy niskim zadłużeniu. Transakcje zrealizowane w lipcu i sierpniu powiększą tę pulę o kolejne 550 mln zł.

    Fundusz zamierza przeznaczyć te środki na nowe projekty. W ciągu najbliższych 12 miesięcy planowane jest sfinalizowanie jednej lub dwóch nowych inwestycji, a jednym z rozważanych rynków jest perspektywiczny sektor healthcare.

    Jednocześnie MCI nagradza akcjonariuszy, wypłacając we wrześniu dywidendę w wysokości 1,61 zł na akcję, co przekłada się na 5,5% stopę zwrotu.

  • Grupa AB liczy na wejście do WIG-Dividend

    Grupa AB liczy na wejście do WIG-Dividend

    Zarząd Grupy AB poinformował o planach dołączenia spółki do indeksu WIG-Dividend we wrześniu. Jednocześnie zasygnalizowano potencjał do wypłaty kolejnej rekordowej dywidendy. Plany te opierają się na obserwowalnym od kilku lat trendzie – w kwietniu 2025 r. wypłata na akcję wyniosła 3 zł, co oznaczało wzrost o 50% r/r.

    Podstawą dla tych deklaracji jest obecna sytuacja finansowa spółki. Kluczowym wskaźnikiem jest znacząca redukcja zadłużenia – stosunek długu netto do EBITDA na koniec czerwca spadł do poziomu 0,21, co stanowi spadek o 61% w ujęciu rocznym.

    Grupa AB utrzymuje również wysoką płynność, dysponując wolnymi środkami w wysokości 82% z ponad 1 mld zł dostępnego finansowania i gotówki. Dodatkowo, firma generuje solidne przepływy z działalności operacyjnej, które w ujęciu ostatnich czterech kwartałów wyniosły 191 mln zł (wzrost o 18% r/r), przy zachowaniu niskiego wskaźnika kosztów SG&A na poziomie 2,1%.

    W ostatnim kwartale (kwiecień-czerwiec 2025) spółka zanotowała 3,18 mld zł przychodów i 33,7 mln zł zysku netto.

    Pozycja finansowa Grupy AB zbiega się w czasie z ożywieniem na rynku IT. Dane wskazują na skokowy wzrost w segmencie przetargów publicznych, gdzie w II kw. 2025 r. liczba urządzeń w ogłoszeniach wzrosła o 479% r/r.

    Potencjał tego segmentu wzmacniają fundusze z Krajowego Planu Odbudowy, z którego na cyfryzację przeznaczono 57,5 mld zł. 

  • Huawei poświęca zyski na rzecz technologii. Rekordowe inwestycje kluczem do przetrwania

    Huawei poświęca zyski na rzecz technologii. Rekordowe inwestycje kluczem do przetrwania

    Najnowsze wyniki finansowe Huawei pokazują, że firma świadomie poświęca bieżącą rentowność na rzecz długoterminowego celu: całkowitej niezależności technologicznej i zdominowania rodzimego rynku.

    Mimo że zysk netto w pierwszej połowie roku spadł o 32%, przychody rosną, a gigantyczne inwestycje w badania i rozwój zaczynają przynosić wymierne efekty.

    Huawei odnotował w pierwszej połowie 2025 roku spadek zysku netto o 32% do 37 miliardów juanów (5,17 mld USD). Na pierwszy rzut oka to zła wiadomość, jednak pełniejszy obraz wyłania się po analizie przychodów, które wzrosły o 4% do 427 miliardów juanów, osiągając najwyższy poziom od 2020 roku.

    Klucz do zrozumienia tej rozbieżności leży w wydatkach na badania i rozwój (R&D), które w tym okresie sięgnęły rekordowych 96,9 miliarda juanów.

    To celowa strategia, a nie oznaka słabości. Odcięta od zaawansowanych amerykańskich technologii od 2020 roku, firma przeznacza ogromne środki na budowę własnego, samowystarczalnego ekosystemu – od projektowania chipów po sprzęt do ich produkcji.

    To kosztowna wojna na wyniszczenie, w której krótkoterminowe zyski schodzą na dalszy plan wobec strategicznej konieczności uniezależnienia się od zagranicznych dostawców.

    Najbardziej widocznym owocem tej strategii jest powrót Huawei na szczyt chińskiego rynku smartfonów. Po latach problemów z dostępem do komponentów 5G firma z sukcesem wprowadziła na rynek serię Mate 60, która pozwoliła jej odzyskać pozycję lidera.

    Według danych IDC, w pierwszej połowie roku globalne dostawy smartfonów Huawei wzrosły o 1,7% do 26,6 miliona sztuk, przy czym aż 95% z nich trafiło na rynek chiński.

    To pokazuje, jak skutecznie firma przekuła amerykańskie sankcje w motor do konsolidacji na potężnym, rodzimym rynku.

    Koncentrując się na Chinach, Huawei nie tylko zrekompensował sobie straty na rynkach międzynarodowych, ale także zbudował lojalną bazę klientów, dla których patriotyzm konsumencki stał się dodatkowym argumentem zakupowym.

    Mimo że firma nie ujawniła szczegółowych wyników dla poszczególnych działów, jest jasne, że to właśnie segment konsumencki, wspierany przez rosnące udziały w rynku motoryzacyjnym i chmurowym, napędza wzrost przychodów.

    Spadek zysków nie jest więc symptomem kryzysu, lecz skalkulowanym kosztem w walce o technologiczną suwerenność. Inwestorzy i konkurenci powinni patrzeć nie na obecną marżę, a na rosnącą siłę Huawei w kluczowych, strategicznych obszarach.

  • Paradoks Della: Jak rosnący popyt na AI obniża rentowność?

    Paradoks Della: Jak rosnący popyt na AI obniża rentowność?

    Dell Technologies, jeden z głównych beneficjentów rewolucji AI, doświadcza paradoksu wzrostu. Mimo podniesienia rocznych prognoz przychodów, akcje firmy spadły, gdy inwestorzy zwrócili uwagę na rosnącą presję na rentowność.

    To sygnał, że w gorączce złota, jaką jest dziś rynek serwerów AI, samo zdobywanie kontraktów to nie wszystko – kluczowa staje się umiejętność zarabiania na nich.

    Sercem problemu jest strategiczny wybór, przed którym stanął Dell. Firma celowo przedkłada realizację ogromnego portfela zamówień na serwery zoptymalizowane pod kątem sztucznej inteligencji nad utrzymanie wysokich marż.

    W praktyce oznacza to agresywną walkę o udział w rynku z konkurentami takimi jak Hewlett Packard Enterprise i Super Micro Computer. Stawką jest dominacja w segmencie, który napędza dziś całą branżę technologiczną.

    Cena tej strategii jest jednak widoczna w wynikach. Skorygowana marża brutto w drugim kwartale okazała się niższa od oczekiwań analityków, a prognoza zysku na trzeci kwartał również rozminęła się z konsensusem.

    Wysokie koszty komponentów, zakłócenia w łańcuchu dostaw i presja cenowa sprawiają, że każdy dostarczony serwer AI przynosi firmie mniej zysku, niż rynek by sobie tego życzył.

    Mimo to, obraz długoterminowy pozostaje optymistyczny. Dell znacząco podniósł swoje całoroczne prognozy przychodów – z oczekiwanych 101-105 mld dolarów do 105-109 mld dolarów. Podniesiono również prognozę skorygowanego zysku na akcję.

    To pokazuje, że popyt na infrastrukturę AI jest potężny i stanowi solidny fundament pod przyszły rozwój firmy, kompensując słabszą dynamikę w tradycyjnym segmencie komputerów osobistych.

    Inwestorzy i rynek uważnie obserwują teraz, czy Dell zdoła znaleźć równowagę między ekspansją a rentownością.

    Zdobycie pozycji lidera w erze AI jest kluczowe, ale ostatecznym testem dla firmy będzie przekucie tej dominacji w trwały i zyskowny model biznesowy.

  • CrowdStrike wciąż spija gorzkie piwo awarii sprzed roku

    CrowdStrike wciąż spija gorzkie piwo awarii sprzed roku

    Mimo że CrowdStrike pobił oczekiwania analityków w drugim kwartale, inwestorzy skupili się na słabszej prognozie na nadchodzące miesiące. Powód? Firma wciąż ponosi finansowe konsekwencje globalnej awarii sprzed ponad roku.

    W efekcie, po ogłoszeniu wyników, akcje spółki spadły w notowaniach posesyjnych o prawie 3%.

    Wyniki finansowe za drugi kwartał wyglądały solidnie. Przychody wzrosły o 21% rok do roku, osiągając 1,17 miliarda dolarów i przewyższając szacunki rynkowe. Skorygowany zysk na akcję wyniósł 93 centy, czyli o 10 centów więcej niż prognozowano.

    Jednak głębsza analiza ujawnia stratę netto w wysokości 77,7 miliona dolarów, spowodowaną m.in. kosztami związanymi z awarią i wynagrodzeniami w formie akcji.

    Problemem, który kładzie się cieniem na wynikach, jest program motywacyjny dla klientów, wprowadzony w celu ich utrzymania po nieudanej aktualizacji oprogramowania. Chociaż inicjatywa ta zakończyła się w roku fiskalnym 2025, jej skutki wciąż obciążają finanse firmy.

    Program pozwalał klientom na rozszerzenie wykorzystania usług lub wybór dodatkowych produktów, co opóźnia rozpoznawanie przychodów z subskrypcji. Kierownictwo firmy szacuje, że w każdym z pozostałych kwartałów roku obciąży to przychody kwotą od 10 do 15 milionów dolarów.

    Dodatkowo w trzecim kwartale firma spodziewa się wypłacić około 51 milionów dolarów gotówką w ramach kosztów związanych z awarią.

    Słabsze prognozy na trzeci kwartał odzwierciedlają te wyzwania. CrowdStrike spodziewa się przychodów w przedziale od 1,21 do 1,22 miliarda dolarów, czyli nieznacznie poniżej średnich szacunków analityków na poziomie 1,23 miliarda dolarów.

    Choć prognozowany skorygowany zysk na akcję (93-95 centów) jest wyższy od oczekiwań, dla rynku kluczowa okazała się presja na przychody. Historia CrowdStrike staje się studium przypadku, pokazującym, jak długofalowe mogą być finansowe skutki pojedynczego błędu technicznego.

  • Wyniki HP lepsze od prognoz. Sprzedaż PC napędza AI i koniec Windows 10

    Wyniki HP lepsze od prognoz. Sprzedaż PC napędza AI i koniec Windows 10

    Pozytywne wyniki HP Inc. za trzeci kwartał pokazują, że firma korzysta na ożywieniu na rynku komputerów osobistych. Przychody, które osiągnęły poziom 13,93 mld dolarów, przekroczyły oczekiwania analityków (13,70 mld USD), a kluczowym motorem napędowym okazały się dwa trendy: rosnące zainteresowanie komputerami z funkcjami AI oraz zbliżający się koniec wsparcia dla systemu Windows 10.

    Kluczowy dla HP segment systemów osobistych, obejmujący komputery dla klientów indywidualnych i biznesowych, zanotował 6% wzrostu, osiągając przychody na poziomie 9,93 mld dolarów. To właśnie ta dywizja pociągnęła w górę cały wynik finansowy firmy.

    Na drugim biegunie znalazł się dział druku, którego przychody spadły o 4% do 4 mld dolarów, co pokazuje utrzymujące się wyzwania w tym segmencie rynku.

    Skorygowany zysk na akcję wyniósł 75 centów, co było zgodne z prognozami. Mimo dobrych wyników, akcje spółki straciły na wartości około 2% w notowaniach posesyjnych.

    Inwestorów mogła ostudzić prognoza na kolejny kwartał, która, choć solidna, nie zapowiada skokowego wzrostu i mieści się w rynkowym konsensusie.

    Kierownictwo firmy jest przekonane, że dobra passa na rynku PC utrzyma się w najbliższych miesiącach. Istotnym katalizatorem wymiany sprzętu jest zaplanowane na październik zakończenie przez Microsoft wsparcia dla systemu Windows 10.

    Organizacje, chcąc zachować bezpieczeństwo i dostęp do nowych funkcji, przyspieszają cykl odświeżania swoich komputerów.

    W tle dobrych wyników HP dokonuje cichej rewolucji w swoim łańcuchu dostaw. W odpowiedzi na ewoluującą politykę handlową Stanów Zjednoczonych, firma przeniosła niemal całą produkcję przeznaczoną na rynek północnoamerykański z Chin.

    Nowe centra produkcyjne zlokalizowano w Azji Południowo-Wschodniej, Meksyku, a częściowo także w USA.

  • Netskope zmierza na giełdę. Wyniki rosną, straty maleją, ale wycena jest niższa niż w 2021

    Netskope zmierza na giełdę. Wyniki rosną, straty maleją, ale wycena jest niższa niż w 2021

    Netskope, działająca w sektorze cyberbezpieczeństwa chmurowego, złożyła prospekt emisyjny, odsłaniając solidny wzrost przychodów i malejące straty. Firma planuje debiut na giełdzie Nasdaq już tej jesieni, licząc na pozyskanie ponad 500 milionów dolarów z pierwszej oferty publicznej (IPO).

    W pierwszej połowie roku fiskalnego 2026, zakończonej 31 lipca, Netskope odnotowało przychody w wysokości 328,5 miliona dolarów, co stanowi wzrost o 30,7% w porównaniu z 251,3 milionami dolarów w analogicznym okresie ubiegłego roku. Jednocześnie firma zdołała zmniejszyć stratę netto do 169,5 miliona dolarów z 206,7 miliona dolarów rok wcześniej. To sygnał dla inwestorów, że spółka nie tylko dynamicznie się skaluje, ale również poprawia swoją rentowność, co jest kluczowe w obecnym klimacie rynkowym.

    Oczekiwana wycena w ofercie publicznej, szacowana na ponad 5 miliardów dolarów, jest jednak zauważalnie niższa od **wyceny 7,5 miliarda dolarów**, jaką firma osiągnęła podczas rundy finansowania w 2021 roku. Różnica ta odzwierciedla korektę na rynkach technologicznych i bardziej konserwatywne podejście inwestorów publicznych w porównaniu do rozgrzanego rynku prywatnego sprzed kilku lat.

    Debiut Netskope wpisuje się w ożywienie na rynku IPO, a sektor cyberbezpieczeństwa pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych dla inwestorów. Pozytywnym prognostykiem jest niedawny udany debiut firmy Rubrik, której akcje od zeszłorocznego wejścia na giełdę wzrosły ponad dwukrotnie.

    Ofertą pokierują Morgan Stanley i J.P. Morgan, a akcje spółki będą notowane pod symbolem NTSK.

  • Spyrosoft umacnia pozycję: Rating BBB i 165% wzrostu zysku netto

    Spyrosoft umacnia pozycję: Rating BBB i 165% wzrostu zysku netto

    Wrocławska spółka technologiczna Spyrosoft otrzymała od agencji S&P Global Rating ocenę BBB z perspektywą stabilną. To sygnał dla inwestorów, że firma utrzymuje solidną kondycję finansową i operacyjną.

    Ocena zbiega się w czasie z publikacją wyników, które pokazują silny wzrost i rentowność, umacniając pozycję spółki na tle branży.

    W pierwszym kwartale 2025 roku Spyrosoft znacząco poprawił swoje wyniki finansowe. Przychody grupy wzrosły o 33% rok do roku, osiągając poziom 144,2 mln zł.

    Jeszcze bardziej imponująco wygląda wzrost zysku netto, który skoczył o 165% do 9,1 mln zł. Zysk EBITDA zwiększył się o blisko 44%, do 16,9 mln zł, a marża EBITDA wzrosła do 11,8%, przekraczając cele strategiczne firmy.

    Te wyniki są kontynuacją pozytywnego trendu z 2024 roku, kiedy to spółka zanotowała 465,4 mln zł przychodów i 34,3 mln zł zysku netto, co stanowiło wzrost odpowiednio o 12% i 74% w skali roku.

    Za sukcesem Spyrosoft stoi zdywersyfikowany portfel klientów i ekspansja geograficzna. Firma generuje 85% przychodów z rynków zagranicznych, głównie z Wielkiej Brytanii, regionu DACH (Niemcy, Austria, Szwajcaria) oraz Stanów Zjednoczonych.

    Spółka obsługuje ponad 300 podmiotów z kilkunastu różnych branż, co zmniejsza ryzyko uzależnienia od jednego sektora.

    W ostatnim czasie Spyrosoft pozyskał znaczące kontrakty, m.in. z wiodącą instytucją finansową w Polsce oraz z Agencją Unii Europejskiej ds. Cyberbezpieczeństwa (ENISA), co dodatkowo wzmacnia jego pozycję rynkową.

    Otrzymanie ratingu na poziomie inwestycyjnym BBB przez polską spółkę IT jest istotnym wydarzeniem. Potwierdza on nie tylko jej wiarygodność kredytową, ale także dojrzałość operacyjną w wymagającym otoczeniu rynkowym.

    Mimo globalnej niepewności, Spyrosoft utrzymuje wysoką dynamikę wzrostu, co znajduje odzwierciedlenie w stabilnych notowaniach na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Firma konsekwentnie realizuje strategię na lata 2022-2026, zakładającą średnioroczny wzrost przychodów na poziomie 33%.