Tag: Windows

  • Huawei na drodze do porzucenia Windows: Przyszłe laptopy z HarmonyOS?

    Huawei na drodze do porzucenia Windows: Przyszłe laptopy z HarmonyOS?

    Huawei, chiński gigant technologiczny, rozważa ważny krok w swojej strategii sprzętowej i oprogramowania – zastąpienie systemu Windows własnym systemem operacyjnym HarmonyOS w przyszłych modelach laptopów. Jak wynika z wywiadu udzielonego przez Yu Chengdonga, szefa działu konsumenckiego Huawei, firma przygotowuje się do stopniowego odchodzenia od systemu Microsoftu na rzecz autorskiego rozwiązania. Obecne laptopy Huawei nadal pracują pod kontrolą Windows, jednak kierunek, w jakim zmierza firma, wskazuje na większą niezależność i rozwijanie własnych rozwiązań oprogramowania.

    Nowa wersja HarmonyOS

    Yu Chengdong potwierdził również, że Huawei pracuje nad nową wersją systemu operacyjnego, nazwaną Harmony Next. Cechą charakterystyczną tej wersji ma być jądro rozwijane całkowicie niezależnie, bez wykorzystania Linuksa, co jest odważnym krokiem w kierunku pełnej autonomii technologicznej firmy. Huawei promuje swój system jako oferujący „doskonałą wydajność i bezpieczeństwo”. Jednak wyzwaniem, z którym może się zmierzyć, jest kompatybilność z aplikacjami stworzonymi na inne platformy, co może opóźnić pełne wprowadzenie Harmony Next na rynek.

    Odpowiedź na sankcje

    Decyzja o rozwijaniu własnego systemu operacyjnego wynika z sytuacji geopolitycznej i nałożonych na Huawei ograniczeń handlowych przez Stany Zjednoczone. Amerykańskie sankcje odcięły firmę od możliwości korzystania z aplikacji Google, co zmusiło Huawei do opracowania alternatywy w postaci HarmonyOS. Pierwszymi urządzeniami, które działały na nowym systemie, były smartfony, a Huawei w ostatnich latach niemal całkowicie zerwał więzi z systemem Android. Teraz podobny scenariusz może spotkać Windows.

    HarmonyOS w Europie – niewielka obecność

    Choć Huawei utrzymuje swoją obecność na rynku europejskim w sektorze laptopów, dostępność produktów z systemem Windows wciąż jest ograniczona do wybranych krajów. Warto również zauważyć, że system HarmonyOS nie zdążył jeszcze zadebiutować na europejskim rynku w pełnej skali. Poza kilkoma urządzeniami noszonymi, takimi jak zegarki sportowe i słuchawki bezprzewodowe, ekosystem ten pozostaje w dużej mierze nieobecny w Europie. Mimo to, podczas tegorocznych targów MWC, Huawei potwierdził otwartość na powrót na europejski rynek smartfonów.

    Wyzwania na drodze do niezależności

    Huawei stoi przed kilkoma wyzwaniami, które mogą opóźnić pełną implementację HarmonyOS na laptopach. Kluczowym z nich jest przekonanie deweloperów do optymalizacji swoich aplikacji pod nowy system operacyjny. Ekosystem Windows jest nieporównywalnie większy i bardziej rozwinięty, co oznacza, że budowanie równorzędnej alternatywy będzie procesem trwającym kilka lat.

    Niemniej jednak, dla Microsoftu ewentualne odejście Huawei od Windowsa nie będzie dotkliwym ciosem. Chińska firma odgrywa bowiem stosunkowo niewielką rolę w globalnym rynku PC, a na rodzimym rynku, dominującą pozycję zajmuje Lenovo.

    Przyszłość sprzętu Huawei

    Pomimo trudności, Huawei nie zwalnia tempa i dynamicznie rozwija swoją ofertę sprzętową. Przykładem tego jest flagowy smartfon Mate 60 Pro, który odniósł sukces na rynku chińskim. Firma stawia również na rozwój własnych chipów AI, co ma umożliwić jej rywalizację z czołowymi graczami w tej branży, takimi jak Nvidia.

  • Luka w Windowsie wykorzystana przez hakerów z Korei Północnej – co wiemy o najnowszym ataku

    Luka w Windowsie wykorzystana przez hakerów z Korei Północnej – co wiemy o najnowszym ataku

    W ostatnim czasie świat cyberbezpieczeństwa zadrżał w wyniku odkrycia poważnej luki w systemie Windows, oznaczonej jako CVE-2024-38193, która została wykorzystana przez hakerów powiązanych z północnokoreańską grupą Lazarus. Microsoft załatał tę lukę w ramach comiesięcznej aktualizacji zabezpieczeń, ale zanim to nastąpiło, atakujący zdążyli już zainstalować zaawansowane złośliwe oprogramowanie na zainfekowanych systemach.

    Luka CVE-2024-38193: Czym jest i jak działa?

    Luka CVE-2024-38193 to tzw. „zero-day”, co oznacza, że była znana lub aktywnie wykorzystywana zanim Microsoft zdążył ją załatać. Znajdowała się w pliku binarnym AFD.sys, który pełni funkcję pomocniczą w systemie Windows oraz działa jako punkt wejścia do jądra dla interfejsu API Winsock. Eksploatacja tej luki umożliwiała atakującym zdobycie najwyższych uprawnień systemowych, co w praktyce oznaczało możliwość wykonywania dowolnego kodu na zainfekowanym urządzeniu.

    Atak Lazarusa: Jak hakerzy wykorzystali lukę?

    Za odkryciem tej luki stoi firma Gen, znana z produktów takich jak Norton czy Avast. To właśnie jej badacze ustalili, że cyberprzestępcy, którzy ją wykorzystali, to członkowie grupy Lazarus, hakerskiego zespołu wspieranego przez rząd Korei Północnej. Luka pozwoliła im zainstalować wyrafinowane złośliwe oprogramowanie znane jako FudModule.

    FudModule: Czym jest to złośliwe oprogramowanie?

    FudModule to rodzaj rootkita, złośliwego oprogramowania, które potrafi ukrywać swoje działanie przed systemem operacyjnym oraz narzędziami zabezpieczającymi. Rootkity, takie jak FudModule, mają zdolność do przejęcia kontroli nad najgłębszymi warstwami systemu, co czyni je niezwykle niebezpiecznymi. Zostały one wcześniej wykryte i zanalizowane przez firmy AhnLab i ESET, a ich wyjątkowa zdolność do unikania wykrycia sprawiła, że były trudne do zwalczenia.

    Metody ataku: Przynieś własny podatny sterownik

    Jednym z mechanizmów instalacji FudModule była technika „przynieś własny podatny sterownik”. Hakerzy instalowali legalny, ale podatny na ataki sterownik, co umożliwiało im zdobycie dostępu do jądra systemu Windows. W jednym z wariantów FudModule, odkrytym przez firmę Avast, Lazarus wykorzystał lukę w sterowniku appid.sys, który jest kluczowy dla działania usługi Windows AppLocker.

    Ochrona i skutki ataku

    Choć Microsoft w końcu załatał lukę, zajęło to aż sześć miesięcy od momentu zgłoszenia jej przez firmę Avast. W tym czasie Lazarus mógł kontynuować swoje działania, instalując złośliwe oprogramowanie na systemach ofiar. Brakuje jednak szczegółowych informacji dotyczących skali ataków, liczby zainfekowanych organizacji oraz skuteczności wykrywania najnowszego wariantu FudModule przez narzędzia do ochrony punktów końcowych.

    Atak Lazarusa na systemy Windows przy wykorzystaniu luki CVE-2024-38193 jest kolejnym dowodem na rosnące zagrożenie ze strony zaawansowanych grup hakerskich działających na zlecenie rządów. Pomimo załatania luki przez Microsoft, fakt, że takie ataki mogą pozostawać niewykryte przez długi czas, podkreśla konieczność ciągłego monitorowania i aktualizowania systemów bezpieczeństwa, zwłaszcza w organizacjach działających w wrażliwych sektorach, takich jak lotnictwo czy kryptowaluty.

  • Wadliwa aktualizacja CrowdStrike była dostępna przez… 78 minut. Czy IT jest gotowe na krytyczną odpowiedzialność?

    Wadliwa aktualizacja CrowdStrike była dostępna przez… 78 minut. Czy IT jest gotowe na krytyczną odpowiedzialność?

    Niedawna awaria firmy CrowdStrike, związana z wadliwą aktualizacją oprogramowania Falcon, uwidoczniła poważne wyzwania stojące przed dostawcami IT oraz kluczowe znaczenie technologii informatycznych dla współczesnej gospodarki. Incydent, który dotknął miliony urządzeń na całym świecie, stał się ostrzeżeniem przed potencjalnymi skutkami błędów w zautomatyzowanych procesach aktualizacji.

    Szczegóły awarii

    19 lipca o godzinie 5:09 czasu polskiego CrowdStrike wdrożył aktualizację konfiguracji czujników oprogramowania Falcon. Już po niecałej godzinie, o 6:27, firma zidentyfikowała problem i wycofała wadliwą aktualizację. Mimo szybkiej reakcji, szkody były znaczące. Problematyczna aktualizacja dotyczyła systemów Windows w wersji 7.11 i nowszych, powodując poważne zakłócenia, w tym niekończące się pętle restartów oraz blue screenów.

    Awaria dotknęła około 8,5 miliona urządzeń, co stanowi mniej niż 1% wszystkich komputerów z systemem Windows, jednak skutki były odczuwalne globalnie. Jednym z najbardziej dotkniętych klientów była linia lotnicza United Airlines, która zgłosiła, że niemal wszystkie jej systemy zostały sparaliżowane, wymagając ręcznej naprawy 26 tysięcy urządzeń na całym świecie.

    Przyczyna i reakcja

    CrowdStrike potwierdził, że awaria była wynikiem błędu logicznego w oprogramowaniu, a nie cyberataku. Firma zapewniła, że podjęto kroki naprawcze oraz udostępniono szczegółowe instrukcje na firmowym blogu. W zgłoszeniu do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), dyrektor finansowy CrowdStrike, Burt Podbere, zaznaczył, że sytuacja jest dynamiczna i firma wciąż ocenia pełen wpływ incydentu na swoją działalność.

    Skutki i wnioski

    Awaria aktualizacji CrowdStrike podkreśla ryzyka związane z wdrażaniem zautomatyzowanych aktualizacji oprogramowania w dużej skali. Pomimo zaawansowanych procedur testowych i inscenizacji, błąd spowodował poważne zakłócenia w systemach klientów. Sytuacja ta skłania do refleksji nad potrzebą dodatkowych zabezpieczeń i procedur weryfikacyjnych w procesach ciągłej integracji i dostarczania (CI/CD).

    Współczesne środowiska chmurowe i zautomatyzowane wymagają nie tylko zaawansowanych narzędzi do zarządzania oprogramowaniem, ale również odpowiedzialności i gotowości dostawców IT do szybkiej reakcji w przypadku awarii. Incydent z wadliwą aktualizacją Falcon uwidacznia, jak istotne jest doskonalenie procesów testowania i wdrażania aktualizacji, aby minimalizować ryzyko poważnych zakłóceń.

    Znaczenie IT dla gospodarki

    Technologie IT stanowią fundament współczesnej gospodarki. Przedsiębiorstwa, instytucje publiczne, a nawet sektory krytyczne, takie jak transport lotniczy, są w dużej mierze uzależnione od stabilnego i bezpiecznego działania systemów IT. Awaria oprogramowania może prowadzić do poważnych zakłóceń w działalności operacyjnej, co może mieć dalekosiężne skutki finansowe i reputacyjne.

    Wydarzenia związane z awarią CrowdStrike rzucają światło na fundamentalne kwestie odpowiedzialności dostawców IT oraz znaczenia, jakie technologie informacyjne mają dla współczesnej gospodarki. Incydent, który spowodował poważne zakłócenia w systemach wielu globalnych firm, jest nie tylko ostrzeżeniem, ale również impulsem do refleksji nad obecnymi praktykami i standardami w branży technologicznej.

    Przede wszystkim, incydent ten wyraźnie pokazuje, jak systemy są wrażliwe na błędy, nawet jeśli są one wynikiem niezamierzonych pomyłek w procesie aktualizacji oprogramowania. Pomimo zaawansowanych procedur testowych i kontrolnych, wadliwa aktualizacja Falcona firmy CrowdStrike spowodowała katastrofalne skutki, dotykając miliony urządzeń. To przypomina, że w świecie IT nie ma miejsca na błędy, a nawet najmniejsze niedociągnięcie może wywołać lawinę problemów.

    Odpowiedzialność dostawców IT w takim kontekście jest nie do przecenienia. Firmy takie jak CrowdStrike, które dostarczają krytyczne dla funkcjonowania przedsiębiorstw rozwiązania, muszą inwestować nie tylko w technologię, ale i w robustne mechanizmy zabezpieczeń oraz procedury awaryjne. Wydarzenia takie jak to zmuszają do pytania, czy obecne standardy weryfikacji i testowania aktualizacji są wystarczające, czy może wymagana jest ich rewolucyjna przebudowa.

    Warto również podkreślić, jak istotne jest dla gospodarki stabilne i bezpieczne środowisko IT. Firmy polegają na technologiach, które umożliwiają im działanie, a każda awaria może prowadzić do ogromnych strat finansowych i wizerunkowych. 

    Jednocześnie, incydent ten stanowi także wyzwanie dla całej branży IT. Zmusza do ponownego przemyślenia, jak powinno się projektować, wdrażać i zarządzać oprogramowaniem. Potrzeba nie tylko lepszych narzędzi do testowania i monitorowania aktualizacji, ale także silniejszych mechanizmów weryfikacyjnych i szybszego reagowania na kryzysy. To czas, aby branża IT wyszła poza utarte schematy i naprawdę zainwestowała w przyszłość, w której takie incydenty będą rzadsze i mniej szkodliwe.

    Awaria CrowdStrike jest nie tylko przykładem błędu w oprogramowaniu, ale i sygnałem dla całej branży, że musimy być bardziej odpowiedzialni i przygotowani na nieprzewidziane sytuacje. To nie tylko test dla technologii, ale także dla naszej zdolności do nauki i adaptacji. 

  • CrowdStrike przywraca normalność po globalnej awarii: 97% czujników Windows ponownie online

    CrowdStrike przywraca normalność po globalnej awarii: 97% czujników Windows ponownie online

    Ponad 97% czujników Windows firmy CrowdStrike wróciło do pełnej funkcjonalności – poinformował CEO George Kurtz w czwartek. Stało się to niemal tydzień po tym, jak aktualizacja oprogramowania spowodowała globalną awarię, która miała poważne konsekwencje na całym świecie.

    Falcon, agent bezpieczeństwa CrowdStrike, zainstalowany na urządzeniach takich jak laptopy i komputery stacjonarne, chroni te systemy przed różnorodnymi zagrożeniami. Aktualizacja oprogramowania, która miała na celu poprawę bezpieczeństwa, zawierała jednak usterkę, która doprowadziła do awarii komputerów z systemem Windows. Skutkiem tej usterki było wyświetlanie tzw. „blue screen’a” (BSOD), co powodowało natychmiastowe unieruchomienie systemów.

    W sobotę Microsoft poinformował, że około 8,5 miliona urządzeń z systemem Windows zostało dotkniętych tą awarią. Skutki były dalekosiężne – uziemione loty, przerwy w nadawaniu programów telewizyjnych, a także zakłócenia w dostępie do kluczowych usług, takich jak opieka zdrowotna i bankowość.

    CrowdStrike natychmiast podjęło działania naprawcze. George Kurtz w swoim poście na LinkedIn podkreślił, że firma zintensyfikowała wysiłki na rzecz odbudowy, wykorzystując techniki automatycznego odzyskiwania oraz mobilizując wszystkie dostępne zasoby, aby wesprzeć swoich klientów w jak najszybszym przywróceniu normalnej pracy urządzeń.

    Awaria ta uwydatniła znaczenie solidnych procedur testowania aktualizacji oprogramowania, szczególnie w kontekście narzędzi bezpieczeństwa, które są kluczowe dla ochrony krytycznych systemów informatycznych. 

  • Katastrofalna aktualizacja CrowdStrike: Co poszło nie tak 19 lipca?

    Katastrofalna aktualizacja CrowdStrike: Co poszło nie tak 19 lipca?

    19 lipca był czarnym dniem dla Crowdstrike, wiodącego dostawcy rozwiązań bezpieczeństwa cybernetycznego. Błąd w aktualizacji oprogramowania Sensor Tower doprowadził do awarii aż 8,5 miliona komputerów i serwerów na całym świecie. Ten incydent spowodował ogromne zamieszanie i podniósł wiele pytań dotyczących procedur testowania i wdrażania aktualizacji przez firmę.

    Co się wydarzyło?

    Aktualizacja, która spowodowała awarię, była aktualizacją treści szybkiego reagowania, mającą na celu uczyć oprogramowanie zabezpieczające nowych rodzajów zagrożeń. Crowdstrike stosuje dwa rodzaje aktualizacji: aktualizacje zawartości czujników i właśnie te szybkiego reagowania.

    W lutym firma wprowadziła nowy typ szablonu („templatetype”) z predefiniowanymi polami, które budują instancje aktualizacji. Typ ten został przetestowany i zatwierdzony na początku roku i został użyty w kwietniu do aktualizacji systemu Windows bez większych problemów. Niestety, przy aktualizacji z 19 lipca pojawiły się nieoczekiwane problemy.

    Błąd w procesie walidacji

    Dwóch nowych instancji utworzonych do tej aktualizacji ponownie otrzymało zielone światło od Walidatora Treści. Walidator Treści, jak sugeruje nazwa, powinien sprawdzać treść aktualizacji przed jej wdrożeniem. Jednakże, 19 lipca system ten zawiódł, przepuszczając błędną aktualizację, która spowodowała ogromne problemy.

    Ostrzeżenia i konsekwencje

    Crowdstrike wcześniej został ostrzeżony o potencjalnych problemach, gdy aktualizacja czujnika spowodowała problemy w systemach Linux. Firma nie wyciągnęła jednak odpowiednich wniosków i tym razem zapłaciła wysoką cenę za zbytnie poleganie na zautomatyzowanej procedurze testowej.

    W przyszłości firma obiecuje dokładniejsze testowanie i weryfikację aktualizacji przed ich wdrożeniem. Klienci otrzymają również większą kontrolę nad instalowaniem aktualizacji, co może spowodować opóźnienia, ale przynajmniej złośliwe aktualizacje nie będą instalowane automatycznie.

    Analiza Microsoftu

    Microsoft, właściciel systemu operacyjnego Windows, również przeprowadził własną analizę. Gigant technologiczny wskazuje na porozumienie z Komisją Europejską z 2009 roku, które zobowiązuje Microsoft do udostępniania dostępu do rdzenia systemu operacyjnego firmom takim jak Crowdstrike. Według Microsoftu, to właśnie otwartość na dostęp do jądra systemu Windows umożliwiła wystąpienie tak poważnego problemu.

    Co dalej?

    Chociaż większość systemów powinna już wrócić do normalnego działania, proces przywracania pełnej funkcjonalności może być skomplikowany. Crowdstrike obiecuje dalsze szczegółowe analizy i wyciągnięcie wniosków z tego incydentu. Firmy, które nadal borykają się z problemami po awarii, mogą skorzystać z portalu odzyskiwania Crowdstrike lub zastosować inne dostępne rozwiązania.

    Awaria Crowdstrike – ważna lekcja dla całej branży cyberbezpieczeństwa

    Automatyzacja jest kluczowym elementem nowoczesnych procesów IT, umożliwiając szybkie wdrażanie i zarządzanie aktualizacjami. Jednak awaria Crowdstrike pokazuje, że zbytnie poleganie na zautomatyzowanych systemach może prowadzić do katastrofalnych konsekwencji. Firma ślepo zaufała swojemu Walidatorowi Treści, co skończyło się przepuszczeniem błędnej aktualizacji. To przypomina, że automatyzacja, choć nieoceniona, musi być wspierana przez odpowiednie procesy kontrolne i ludzką interwencję.

    Lekceważenie ostrzeżeń

    Crowdstrike był wcześniej ostrzegany o problemach z aktualizacjami, gdy błąd w aktualizacji czujnika spowodował problemy w systemach Linux. Zlekceważenie tego ostrzeżenia wskazuje na brak skutecznego systemu uczenia się na błędach. W branży, gdzie jedno potknięcie może kosztować miliony, nie można pozwolić sobie na ignorowanie sygnałów ostrzegawczych.

    Przyszłość aktualizacji – większa kontrola dla klientów

    Crowdstrike zapowiedział, że w przyszłości klienci będą mieli większą kontrolę nad instalowaniem aktualizacji. To krok w dobrym kierunku, który może pomóc zapobiec podobnym incydentom. Jednakże, zwiększenie kontroli użytkowników nad aktualizacjami może prowadzić do opóźnień w ich wdrażaniu, co z kolei może zwiększyć ryzyko związane z cyberzagrożeniami. To delikatna równowaga, którą firmy będą musiały umiejętnie zarządzać.

    Wina Europy?

    Microsoft w swojej analizie częściowo obwinia porozumienie z Komisją Europejską, które wymusza otwartość jądra systemu Windows dla firm trzecich, takich jak Crowdstrike. Choć trudno jednoznacznie zgodzić się z tym stwierdzeniem, pokazuje to, że regulacje i standardy mogą mieć nieprzewidziane konsekwencje. Branża technologiczna musi współpracować z regulatorami, aby zapewnić, że otwartość i bezpieczeństwo idą w parze.

    Awaria Crowdstrike to nie tylko problem jednej firmy, ale ważna lekcja dla całej branży cyberbezpieczeństwa. Pokazuje, jak kruchy jest system oparty na zaufaniu do automatyzacji i jak ważne jest ciągłe monitorowanie, testowanie i poprawianie procesów. W świecie, gdzie cyberzagrożenia są na porządku dziennym, nawet najmniejszy błąd może prowadzić do poważnych konsekwencji. Mam nadzieję, że nie tylko Crowdstrike, ale cała branża wyciągnie z tego incydentu wnioski i będzie lepiej przygotowana na przyszłe wyzwania.

  • Awaria CrowdStrike: większość urządzeń już działa. Co robić po awarii?

    Awaria CrowdStrike: większość urządzeń już działa. Co robić po awarii?

    Firma zajmująca się cyberbezpieczeństwem CrowdStrike ogłosiła w niedzielę, że znaczna liczba urządzeń Microsoft, które zostały dotknięte globalną awarią techniczną związaną z aktualizacją oprogramowania, jest już ponownie online i działa. Awaria, która miała miejsce 19 lipca 2024 roku, spowodowała poważne zakłócenia w funkcjonowaniu systemów Microsoft Windows, wpływając na wiele sektorów, w tym finansowy i lotniczy.

    Wszystko zaczęło się od wadliwej aktualizacji udostępnionej przez CrowdStrike, co doprowadziło do awarii systemów i niemożności ich prawidłowego ponownego uruchomienia. Problemy te szybko rozprzestrzeniły się na cały świat, powodując znaczne zakłócenia w działaniu różnych organizacji. Najbardziej dotknięte zostały stacje telewizyjne w Australii, gdzie największe sieci, takie jak Network 10, ABC i Sky News Australia, musiały przerwać swoje transmisje. Wkrótce potem problemy zaczęły dotykać linie lotnicze w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, które były zmuszone zawiesić loty z powodu problemów z łącznością. Banki, supermarkety i inne instytucje również doświadczyły znacznych zakłóceń w swoich operacjach.

    CrowdStrike szybko zidentyfikował problem i wycofał wadliwą aktualizację, jednak wiele urządzeń wciąż miało problemy. Firma podjęła natychmiastowe działania, aby rozwiązać problem i przywrócić normalne funkcjonowanie systemów. W wyniku tych działań, znaczna liczba z 8,5 miliona urządzeń Microsoft, które zostały dotknięte awarią, jest już ponownie online i działa prawidłowo.

    Aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości, firmy dotknięte awarią muszą podjąć szereg kroków. Przede wszystkim ważne jest powiadomienie zespołów odpowiedzialnych za zarządzanie kryzysowe i bezpieczeństwo IT. Administratorzy IT powinni uruchomić komputery w trybie awaryjnym i usunąć wadliwy plik z katalogu CrowdStrike. Warto również unikać nadmiernych reakcji i nie usuwać ani nie wyłączać CrowdStrike od razu, tylko odwołać się do istniejących procesów przeglądu po incydencie i zarządzania ryzykiem dostawcy.

    W okresie śródokresowym należy ustanowić proces klasyfikacji aktywów i procesów, aby skutecznie zarządzać zakłóceniami i środkami zaradczymi. Warto również upoważnić specjalistów IT do wspierania użytkowników bez przyznawania im bezpośredniego dostępu do narzędzi odzyskiwania.

    Po pełnym wyzdrowieniu systemów konieczne jest zidentyfikowanie maszyn, które mogły zostać dotknięte, ale nie zostały jeszcze zidentyfikowane. Należy również przeprowadzić analizę wpływu na biznes, aby zapewnić wyważone dyskusje na temat dalszych kroków. Ważna jest regularna komunikacja o stanie systemów, planach naprawczych i długoterminowych strategiach zapobiegawczych. Monitorowanie zespołu operacyjnego i rotacja personelu może pomóc w złagodzeniu stresu i zmęczenia.

    W dłuższej perspektywie należy skupić się na zwiększeniu odporności systemów poprzez holistyczne podejście, które łączy się z celami strategicznymi organizacji. Istotne jest również przeglądanie i aktualizacja procedur awaryjnych oraz planów ciągłości działania. Kluczowi pracownicy odpowiedzialni za odzyskiwanie systemów powinni być odpowiednio szkoleni i zaangażowani w testowanie procedur.

  • Microsoft odpowiada na obawy dotyczące prywatności z nową funkcją Recall

    Microsoft odpowiada na obawy dotyczące prywatności z nową funkcją Recall

    W odpowiedzi na szeroko zakrojone obawy dotyczące prywatności, Microsoft ogłosił znaczące zmiany w planowanej funkcji Recall dla systemu Windows 11. Funkcja ta, początkowo zaprojektowana do automatycznego nagrywania okresowych zrzutów ekranu, aby zapobiec utracie danych, teraz będzie dostępna wyłącznie dla użytkowników, którzy zdecydują się ją aktywować.

    Gigant technologiczny szczegółowo opisał te dostosowania w swoim niedawnym wpisie na blogu, podkreślając swoje zaangażowanie w słuchanie opinii użytkowników oraz dbanie o ich bezpieczeństwo. „Słuchaliśmy naszych klientów i ekspertów branżowych” – czytamy w poście. „Recall będzie działać tylko wtedy, gdy użytkownik wyraźnie to aktywuje.”

    Recall: Kontrowersyjna innowacja

    Od samego początku funkcja Recall była przedmiotem intensywnych debat. Jej podstawowa funkcja – rejestrowanie i przechowywanie aktywności na ekranie w regularnych odstępach czasu – wzbudziła ostrą krytykę ze strony obrońców prywatności i ekspertów ds. bezpieczeństwa. Obawy koncentrowały się wokół potencjalnych naruszeń danych i ryzyka niewłaściwego wykorzystania poufnych informacji.

    Krytycy obawiali się, że domyślna aktywacja mogłaby prowadzić do przypadkowego nagrywania prywatnych lub poufnych informacji, co mogłoby być dostępne dla osób trzecich. W odpowiedzi na te obawy, Microsoft zapewnił, że użytkownicy będą mieć pełną kontrolę nad aktywacją i zarządzaniem funkcją Recall.

    Aktywacja na żądanie i wzmocnione środki bezpieczeństwa

    Zgodnie z nową polityką, Recall będzie wymagać wyraźnej zgody użytkownika w procesie dedykowanej aktywacji. Użytkownicy będą musieli włączyć funkcję za pomocą ekranu zgody, uwierzytelnionego przez Windows Hello, co zapewni, że nie można jej przypadkowo włączyć.

    Aby dodatkowo zmniejszyć ryzyko związane z bezpieczeństwem, Microsoft wprowadził solidne protokoły szyfrowania. Baza danych indeksu wyszukiwania, która przechowuje zrzuty ekranu, będzie szyfrowana. Dodatkowo, metoda szyfrowania „just-in-time” zabezpieczy te zrzuty, czyniąc je dostępnymi tylko po odpowiednim uwierzytelnieniu.

    „Bezpieczeństwo jest dla nas priorytetem” – podkreśla Microsoft. „Nagrania ekranowe będą przechowywane wyłącznie na lokalnym urządzeniu, a użytkownicy mogą w każdej chwili wstrzymać lub wyłączyć funkcję Recall.”

    Dostępność i perspektywy na przyszłość

    Recall ma zostać udostępniony w najnowszej aktualizacji Windows 11, zaplanowanej na 18 czerwca. Na początku funkcja ta będzie dostępna wyłącznie dla urządzeń wyposażonych w konfigurację Copilot Plus, która obejmuje zatwierdzony układ Neural Processing Unit (NPU). Pierwsze systemy obsługujące tę konfigurację będą wyposażone w układy Qualcomm Snapdragon X, które będą dostępne od dnia premiery. Oczekuje się, że urządzenia od AMD i Intela będą wspierać Copilot Plus w późniejszym terminie, chociaż istnieje pewna niepewność co do terminu pełnej funkcjonalności tych urządzeń.

    Ta aktualizacja odzwierciedla ciągłe dążenie Microsoftu do zrównoważenia innowacyjnych funkcji z kluczowymi wymaganiami dotyczącymi prywatności użytkowników i bezpieczeństwa danych. W miarę jak krajobraz technologiczny się rozwija, pozostaje pytanie, jak te środki spełnią oczekiwania rynku dotyczące zaawansowanych funkcji oraz konieczność solidnego zabezpieczenia.

  • Microsoft broni kontrowersyjnej funkcji w Windows 11

    Microsoft broni kontrowersyjnej funkcji w Windows 11

    Podczas wykładu na Uniwersytecie Stanforda, Jaime Teevan, wybitna informatyczka zatrudniona przez Microsoft, stanęła w obronie nowej funkcji Windows 11, znanej jako Recall. Od momentu jej ogłoszenia na konferencji Build, funkcja ta wzbudza kontrowersje i wywołuje liczne dyskusje w branży technologicznej.

    Kontrowersyjna funkcja Recall

    Recall, opisana jako narzędzie umożliwiające „cofanie się w czasie”, wykorzystuje sztuczną inteligencję do regularnego zapisywania zrzutów ekranu komputera użytkownika. Dzięki temu, teoretycznie, nic, co zostanie zrobione na komputerze, nie zostanie bezpowrotnie utracone. W teorii brzmi to jak spełnienie marzeń każdego użytkownika, który kiedykolwiek stracił ważne dane. Jednak krytycy szybko zauważyli potencjalne zagrożenia związane z prywatnością i bezpieczeństwem.

    Obawy dotyczące prywatności

    Główne obawy dotyczące Recall dotyczą kwestii bezpieczeństwa danych. Funkcja przechowuje wszystkie działania użytkownika, w tym wprowadzone hasła, lokalnie na komputerze. Specjaliści z branży cyberbezpieczeństwa ostrzegają, że przechowywanie tak dużej ilości danych, nawet lokalnie, niesie ze sobą ryzyko. Nawet jeśli dane nie trafiają do chmury, lokalne systemy również mogą być podatne na ataki, co może prowadzić do ich wycieku.

    Odpowiedź Microsoftu

    Podczas swojego wykładu Teevan argumentowała, że zebrane przez Recall dane mogą odegrać kluczową rolę w „rewolucji AI”. „Jako jednostki mamy również ważne dane, z którymi cały czas wchodzimy w interakcje. Istnieje możliwość zastanowienia się, co oznaczają te dane i jak możemy je przechwycić i wykorzystać. Ta rewolucja AI, w której teraz jesteśmy, naprawdę zmienia sposób, w jaki rozumiemy dane” – wyjaśniła Teevan.

    Zapytana o bezpieczeństwo przechowywanych danych, Teevan zapewniła, że wszystkie zebrane informacje pozostają lokalnie na komputerze użytkownika. Nie zdołało to jednak uspokoić krytyków, którzy podkreślają, że lokalne przechowywanie danych wciąż nie jest w pełni bezpieczne.

    Przyszłość Recall

    Mimo rosnącej krytyki, Microsoft nie zamierza się wycofać. Recall zostanie udostępnione użytkownikom od 18 czerwca, jednak wyłącznie na komputerach klasy „AI-PC” uznanych przez Microsoft za wystarczająco zaawansowane do obsługi tej funkcji. Użytkownicy standardowych komputerów nie będą mieli dostępu do tej funkcji, co niektórzy mogą uznać za korzyść, biorąc pod uwagę kontrowersje, które wywołuje.

    Czy funkcja Recall okaże się rewolucyjną innowacją, czy też stanowić będzie jedynie kolejny krok w debacie na temat prywatności i bezpieczeństwa w erze cyfrowej? Na odpowiedź na to pytanie przyjdzie nam jeszcze poczekać, ale jedno jest pewne – Microsoft jeszcze długo będzie zmagał się z pytaniami dotyczącymi tej nowatorskiej funkcji.

  • Microsoft i Meta Quest łączą siły – Windows przechodzi na VR

    Microsoft i Meta Quest łączą siły – Windows przechodzi na VR

    W ramach tegorocznej konferencji Build, Microsoft ogłosił rozszerzenie swojej współpracy z firmą Meta, wprowadzając innowacyjne „Windows Volumetric Apps” do słuchawek VR Meta Quest. Nowa inicjatywa ma na celu przekształcenie tradycyjnego doświadczenia Windows w pełnoprawne trójwymiarowe środowisko, zwiększając możliwości zarówno deweloperów, jak i użytkowników końcowych.

    Podczas konferencji Pavan Davuluri, wiceprezes Microsoftu ds. Windows i urządzeń, podkreślił znaczenie głębszej integracji z platformą Meta. „Dzięki temu partnerstwu, Windows stanie się pierwszorzędnym doświadczeniem na urządzeniach Quest, wykorzystując unikalne możliwości tych urządzeń do rozszerzenia aplikacji Windows na przestrzeń 3D”, mówił Davuluri.

    Nowe „Windows Volumetric Apps” mają na celu przekształcenie sposobu interakcji z aplikacjami Windows, przenosząc tradycyjne funkcje desktopowe do wirtualnej rzeczywistości. Użytkownicy będą mogli zyskać zwiększone zrozumienie przestrzenne bez opuszczania aplikacji, co jest szczególnie istotne w kontekście pracy zdalnej i współpracy.

    Firma ogłosiła również otwarcie rejestracji na podgląd dewelopera, zapraszając twórców oprogramowania do testowania nowego interfejsu API, który umożliwi integrację ich istniejących aplikacji Windows z treściami 3D o mieszanej rzeczywistości. Microsoft wyraźnie stawia na twórców aplikacji, którzy już pracują z aplikacjami 3D na platformie Windows, dając im narzędzia do rozszerzenia swoich produktów.

    Dodatkowo, Microsoft kontynuuje swoje partnerstwo z Meta w zakresie tworzenia specjalnych edycji słuchawek VR Meta Quest, inspirowanych przez Xbox, co zbiega się w czasie z integracją aplikacji Microsoft 365, takich jak Word, Excel i PowerPoint, które zadebiutowały na platformie Quest w grudniu ubiegłego roku. To rozwiązanie ma na celu ułatwienie dostępu do produktów Microsoft w środowisku wirtualnej rzeczywistości, co może przekształcić sposób, w jaki pracujemy i uczymy się, wykorzystując najnowsze technologie.

  • Innowacje na Microsoft Build, czyli AI gdzie się da

    Innowacje na Microsoft Build, czyli AI gdzie się da

    Microsoft przesuwa horyzonty możliwości komputerów osobistych. Podczas swojej corocznej konferencji deweloperskiej Build, gigant z Redmond ujawnił swoje najnowsze plany, które zrewolucjonizują system Windows przez integrację zaawansowanych funkcji generatywnej sztucznej inteligencji. Nowa seria maszyn Windows, nazwana Copilot+ PC, wkrótce wprowadzi użytkowników w nową erę gdzie AI staje się centralnym elementem codziennej interakcji z technologią.

    Rozwój Windows

    Copilot+ PC

    Microsoft zaprezentował linię komputerów Copilot+ PC, dedykowaną do głębokiej integracji z technologiami AI. Te maszyny są wyposażone w dedykowane chipy NPU, które są kluczem do zasilania zaawansowanych funkcji AI, takich jak funkcja Recall. Copilot+ PC, z ceną startową od 999 dolarów (producent nie podał ceny w PLN), przyzwoitą specyfikacje: co najmniej 16 GB pamięci RAM, dyski SSD, a także procesory Snapdragon X Elite i Plus firmy Qualcomm, które zapewniają do 20 godzin pracy na baterii podczas oglądania wideo. Partnerstwo z liderami branży takimi jak Intel, AMD, Acer, Asus, Dell, HP, Lenovo, i Samsung podkreśla zobowiązanie Microsoftu do dostarczania przyszłościowych rozwiązań.

    Surface Pro i Surface Laptop

    Nowe urządzenia z linii Surface, w tym Surface Laptop i Surface Pro, zyskują na znaczeniu dzięki zwiększonej wydajności i długotrwałości baterii. Najnowszy model Surface Laptop, dostępny z ekranem o przekątnej 13,8 lub 15 cali, zachęca nowoczesnym designem z cieńszymi ramkami i dłuższym czasem działania baterii, dochodzącym do 22 godzin. Ulepszony Surface Pro pochwalić się może szybkością o 90% większą niż poprzednie modele, a także nowym ekranem OLED z HDR i ulepszonymi opcjami łączności, w tym Wi-Fi 7 i opcjonalnym 5G.

    Microsoft, Surface
    Źródło: Microsoft

    Windows 11 i Recall

    W nowej odsłonie Windows 11, Microsoft wprowadza Recall – funkcję, która umożliwia użytkownikom łatwe odnajdywanie starych aplikacji, plików i treści, z którymi wcześniej mieli do czynienia. Ta funkcja wykorzystuje AI do tworzenia skojarzeń między różnymi elementami, co ułatwia przeszukiwanie danych w sposób bardziej intuicyjny i naturalny. Microsoft podkreśla, że kładzie znaczący nacisk na prywatność danych użytkowników, z zapewnieniami, że informacje są przechowywane lokalnie i nie są wykorzystywane do szkolenia modeli AI.

    Rozszerzenia Copilot

    Team Copilot i Copilot Extensions

    Microsoft wprowadza Team Copilot, nową funkcję integrującą się z Teams, popularną aplikacją do wideokonferencji. Team Copilot ułatwia zarządzanie agendami spotkań i wspólne tworzenie notatek, co umożliwia wszystkim uczestnikom bardziej owocną współpracę. Rozszerzenie to także współpracuje z innymi platformami Microsoft, takimi jak Loop i Planner, oferując narzędzia do tworzenia zadań, śledzenia terminów i powiadamiania członków zespołu o potrzebnych wkładach.

    Copilot Extension
    Źródło: Microsoft

    Dodatkowo, Microsoft uruchamia Copilot Extensions, innowacyjne rozwiązanie umożliwiające programistom rozbudowywanie funkcji GitHub Copilot o aplikacje i umiejętności innych firm. Dzięki partnerstwom z firmami takimi jak DataStax, Docker i LambdaTest, programiści mają możliwość tworzenia spersonalizowanych rozszerzeń, które mogą integrować się z wewnętrznymi systemami i interfejsami API, co otwiera nowe możliwości dla personalizacji i funkcjonalności w przestrzeni programistycznej. Te rozszerzenia znajdą się na GitHub Marketplace, ale będą również dostępne jako prywatne rozszerzenia, co pozwala na większą elastyczność w tworzeniu indywidualnych rozwiązań.

    Nowe możliwości dla deweloperów

    Microsoft kontynuuje swoją wspieranie deweloperów, wprowadzając Snapdragon Dev Kit, nowy zestaw deweloperski przeznaczony dla twórców aplikacji na komputery Copilot+ z układem Arm-chip. Cena zestawu, wynosząca 899,99 USD (producent nie podał ceny w PLN), obejmuje procesor Qualcomm Snapdragon X Elite, 32 GB pamięci RAM i 512 GB pamięci, co umożliwia budowanie złożonych aplikacji. Obsługa Wi-Fi 7 i Bluetooth 5.4 oraz porty USB-C i HDMI, które wspierają do trzech monitorów 4K jednocześnie, zwiększają jego atrakcyjność dla deweloperów pragnących testować i optymalizować swoje aplikacje w rzeczywistych warunkach.

    Azure AI Studio i Copilot Studio

    Azure AI Studio, zestaw narzędzi od Microsoft umożliwiający klientom integrację modeli AI do tworzenia aplikacji, wkrótce zostanie wzbogacone o interfejsy API wnioskowania z modelu „pay-as-you-go”. Te nowe interfejsy API pozwolą programistom na dostęp i dostosowywanie generatywnych modeli AI hostowanych w infrastrukturze Azure. Copilot Studio, nowa inicjatywa, oferuje narzędzia, które umożliwiają łączenie Copilot dla Microsoft 365 z danymi innych firm, wspierając zarządzanie zadaniami dostosowanymi do specyficznych ról i funkcji w firmie.

    Zarówno rozwój technologiczny, jak i innowacyjne rozwiązania prezentowane przez Microsoft na konferencji Build świadczą o wyraźnym kierunku, w jakim zmierza przyszłość komputerów osobistych i technologii.

  • Aktualizacja Windows 11 – teraz także dla 'problemowych’ procesorów Intel

    Aktualizacja Windows 11 – teraz także dla 'problemowych’ procesorów Intel

    Od czasu wprowadzenia systemu operacyjnego Windows 11 pod koniec 2021 roku, wielu użytkowników komputerów z procesorem Intel 11. generacji napotkało trudności w aktualizacji swoich systemów. Microsoft, w swojej publikacji dotyczącej wymagań systemowych dla nowego systemu, wskazał, że niektóre modele procesorów są w pełni kompatybilne. Jednakże, przez ostatnie 29 miesięcy, posiadacze określonych wersji sterownika Intel Smart Sound Technology (SST) borykali się z problemami uniemożliwiającymi aktualizację.

    Problem dotyczył specyficznych wersji sterownika Intel SST – 10.29.0.5152 oraz 10.30.0.5152. Te wersje sterowników, w połączeniu z procesorem Intel 11th Gen Core, stwarzały przeszkody, przez które użytkownicy tych konfiguracji komputerowych nie mogli skorzystać z bezpłatnej aktualizacji do Windows 11.

    Po wielu miesiącach pracy nad tym problemem, Microsoft w końcu ogłosił, że znalazł rozwiązanie. Aktualizacja sterownika Intel SST do wersji 10.30.00.5714 lub 10.29.00.5714 rozwiązuje problem, umożliwiając tym samym aktualizację systemu do Windows 11.

    Dla użytkowników, którzy do tej pory nie mogli zaktualizować swojego systemu, Microsoft zapewni automatyczne dostarczenie nowej wersji sterownika poprzez system Windows Update. Spodziewane jest, że w ciągu najbliższych dni zostanie on zainstalowany automatycznie, a 48 godzin po zainstalowaniu sterownika użytkownicy otrzymają powiadomienie od Microsoftu z informacją, że aktualizacja do Windows 11 jest już dostępna.

  • Fińscy eksperci odkryli rosyjskie „tylne drzwi” w systemach Windows

    Fińscy eksperci odkryli rosyjskie „tylne drzwi” w systemach Windows

    Niedawne odkrycia w dziedzinie cyberbezpieczeństwa rzucają światło na nowe złośliwe oprogramowanie o nazwie kodowej „Kapeka”, które stwarza poważne zagrożenia dla systemów Windows. Eksperci z fińskiej firmy WithSecure ujawnili, że „Kapeka” może mieć powiązania z rosyjską grupą cybernetyczną „Sandworm”, która jest zarządzana przez Dyrekcję Główną Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (GRU).

    Powiązania z Rosją i działania grupy „Sandworm”

    Grupa „Sandworm” zdobyła notoryczność dzięki swoim niszczycielskim cyberataką przeprowadzonym głównie na Ukrainie. Odkrycie „Kapeka” przyczynia się do dalszego zrozumienia metod działania tej grupy i jej wpływu na bezpieczeństwo cyfrowe. Znajomość jej tła jest kluczowa dla zrozumienia powagi zagrożeń płynących z tego nowego oprogramowania.

    Techniczne aspekty oprogramowania „Kapeka”

    „Kapeka” to narzędzie, które maskuje się pod postacią dodatku do Microsoft Word, co umożliwia mu niezauważone infiltracje systemów. Rüdiger Trost z WithSecure opisuje to odkrycie jako znaczący cios w działania rosyjskie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że zidentyfikowane luki w zabezpieczeniach umożliwią ich szybkie zamknięcie. To może mieć znaczący wpływ na zdolności operacyjne grupy w kontekście szeroko rozumianej wojny cybernetycznej.

    Skutki i reakcje na odkrycie

    Potwierdzenie przez Microsoft obecności złośliwego oprogramowania w systemach podkreśla powagę sytuacji. Narzędzie „Kapeka” nie jest rozpowszechniane masowo; jego zastosowanie jest celowe i skupione, co sugeruje, że jest to zaawansowane narzędzie przeznaczone do specyficznych operacji. Mohammad Kazem Hassan Nejad z WithSecure zauważa, że narzędzie było używane od połowy 2022 roku, co wskazuje na trwającą i skoordynowaną kampanię.

    Wpływ na bezpieczeństwo globalne i regionalne

    Odkrycie „Kapeka” wzbudza obawy dotyczące bezpieczeństwa zarówno na poziomie globalnym, jak i regionalnym. Rozpoznanie i zamknięcie luk przez specjalistów ds. bezpieczeństwa jest kluczowe w zapobieganiu dalszym atakom. W czasach, gdy cyberwojna coraz częściej towarzyszy konfliktom konwencjonalnym, takie odkrycia stanowią ważny element w obronie przed cyberzagrożeniami.

  • Pavan Davuluri na czele Windows i Surface – Microsoft zmierza ku zintegrowanej przyszłości

    Pavan Davuluri na czele Windows i Surface – Microsoft zmierza ku zintegrowanej przyszłości

    Microsoft dokonał kluczowej zmiany w swoim zarządzaniu, sygnalizując nową erę rozwoju swoich flagowych produktów. Weteran firmy, Pavan Davuluri, został wyznaczony na nowego szefa obszarów Windows i Surface, zastępując Panosa Panay’a, który przeszedł do Amazona.

    Pavan Davuluri, z 23-letnim doświadczeniem w Microsoft, do tej pory odpowiadał za dział Surface, a jego kompetencje zostały teraz rozszerzone na oba kluczowe obszary – Windows i Surface. Ta decyzja świadczy o zaufaniu firmy do jego umiejętności i wizji strategicznej. Z kolei Mikhail Parakhin, który wcześniej został mianowany szefem Windows, niedawno zajął się również nowo utworzonym obszarem AI w firmie, co podkreśla rosnące znaczenie sztucznej inteligencji w strategii rozwoju Microsoftu.

    Integracja zespołów Windows i Surface pod jednym przywództwem Davuluri to krok mający na celu zharmonizowanie strategii produktowej i rozwoju w dobie sztucznej inteligencji. Połączenie tych obszarów ma potencjalnie umożliwić stworzenie bardziej spójnych i innowacyjnych produktów, które lepiej odpowiadają na potrzeby użytkowników i zmieniające się warunki rynkowe.

    Ta reorientacja w strukturze zarządzania produktami jest częścią szerszej strategii Microsoftu, mającej na celu wzmocnienie pozycji firmy na rynku technologii AI. Przykładem jest niedawne zatrudnienie Mustafy Suleymana, współzałożyciela Google DeepMind i byłego dyrektora generalnego Inflection AI, na stanowisko kierownika nowo utworzonego zespołu Microsoft AI. Zespół ten ma koncentrować się na rozwoju produktów zorientowanych na konsumenta, takich jak Copilot, Bing i Edge, wykorzystując potencjał AI.

    Dodatkowo, Microsoft zwrócił na siebie uwagę w ostatnim czasie, wprowadzając na rynek swoje pierwsze komputery Surface PC z przyciskiem Copilot, który oferuje szybki dostęp do zaawansowanego chatbota w systemie Windows. Jest to przykład, jak firma stara się integrować najnowsze technologie AI bezpośrednio w swoich produktach, zwiększając ich użyteczność i atrakcyjność dla użytkowników.

    Te zmiany i inicjatywy świadczą o strategicznym kierunku Microsoftu, który stawia na innowacje w dziedzinie sztucznej inteligencji oraz na silniejszą integrację i spójność wśród swoich kluczowych produktów. Pod kierownictwem Pavana Davuluri, Windows i Surface mogą oczekiwać nowego rozdziału rozwoju, który będzie miał dalekosiężne skutki nie tylko dla firmy, ale i dla całej branży technologicznej.

  • Priorytety IT 2024 – Windows 11 w USA vs. produktywność w EMEA

    Priorytety IT 2024 – Windows 11 w USA vs. produktywność w EMEA

    W najnowszych badaniach przeprowadzonych przez TechTarget i Enterprise Strategy Group ujawniono fascynującą dynamikę priorytetów wydatków IT w różnych regionach świata. Podczas gdy amerykańskie firmy skupiają się na aktualizacji do systemu Windows 11, organizacje w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce (EMEA) przywiązują większą wagę do inwestycji w narzędzia do produktywności i odnowienie komputerów. To rozbieżność ukazuje nie tylko różnice regionalne w podejściu do technologii, ale także odsłania głębsze trendy rynkowe, które mogą kształtować przyszłość sektora IT.

    Priorytety IT: USA kontra EMEA

    Z badania wynika, że instalacja Windows 11 jest drugim priorytetem dla amerykańskich firm, co stanowi wyraźny sygnał o znaczeniu, jakie przypisują one najnowszym technologiom i utrzymaniu aktualności systemów operacyjnych. Tymczasem, w regionie EMEA, inwestycje w Windows 11 i projekty migracji zajmują dopiero szóste miejsce w hierarchii wydatków IT na 2024 rok. W tej części świata większą uwagę przykłada się do narzędzi do produktywności i odnowienia infrastruktury komputerowej.

    Wnioski z koncentracji na produktywności

    Ciekawym aspektem raportu jest podkreślenie rosnącej wartości pakietów produktywności, takich jak Microsoft Office i Google G-Suite, które stały się głównymi priorytetami dla 36% decydentów IT w 2024 roku. Znaczenie tych narzędzi jest prawdopodobnie napędzane przez wzrost pracy hybrydowej oraz potrzebę usprawnienia współpracy i przepływu pracy w rozproszonych zespołach. Oferują one nie tylko zintegrowaną platformę, ale również oszczędności kosztów, lepsze zarządzanie IT i zwiększone bezpieczeństwo.

    Transformacja dzięki sztucznej inteligencji

    Jedną z najbardziej przełomowych zmian w narzędziach do produktywności jest integracja funkcji generatywnych i możliwości sztucznej inteligencji. Te innowacje zwiększają produktywność poprzez umożliwienie użytkownikom szybkiego tworzenia i podsumowywania dokumentów, danych, spotkań wideokonferencyjnych i prezentacji. Co więcej, integracja z usługami stron trzecich maksymalizuje wartość tych narzędzi, otwierając nowe możliwości dla firm w zakresie zarządzania i analityki.

    Przyszłość technologii mobilnych i bezpieczeństwa

    Inwestycje w technologię nie ograniczają się do oprogramowania; 34% decydentów IT w regionie EMEA planuje zaktualizować swoje komputery PC do 2024 roku, a 31% spodziewa się inwestycji w technologie mobilne, takie jak smartfony i tablety. Bezpieczeństwo mobilne i technologie zdalnego pulpitu również zyskują na znaczeniu, podkreślając potrzebę ochrony danych i zapewnienia bezproblemowego dostępu do zasobów firmowych, niezależnie od miejsca pracy.

    Badanie wyraźnie wskazuje, że przyszłość IT w firmach będzie kształtowana przez adaptację do pracy hybrydowej, integrację sztucznej inteligencji oraz skoncentrowanie na bezpieczeństwie i mobilności.

  • Co dalej z Windows 10?

    Co dalej z Windows 10?

    Windows 10, system operacyjny, który zrewolucjonizował cyfrowy świat swoimi innowacjami, w tym odrodzonym menu Start i Microsoft Store, zbliża się do końca swojego cyklu życia. W 2024 roku, z pięcioletnią historią za sobą, Windows 10 wchodzi w przedostatni rok wsparcia przez Microsoft. Ale co oznacza to dla użytkowników, którzy nadal na nim polegają?

    Windows 10 – kończące się wsparcie

    14 października 2025 roku oznacza ostatni „dzień łatek” dla Windows 10, po którym nie będzie już więcej aktualizacji zabezpieczeń. To krytyczny moment dla użytkowników, gdyż brak tych aktualizacji otwiera drzwi dla hakerów i cyberprzestępców, zagrażając bezpieczeństwu danych. Dodatkowo, zakończenie wsparcia Microsoftu oznacza, że zewnętrzni dostawcy również mogą zaprzestać wsparcia dla Windows 10, co może prowadzić do problemów ze zgodnością i awarii aplikacji.

    Przesiadka na Windows 11 lub 12

    Przejście na Windows 11 lub 12 wydaje się być rozsądnym krokiem. Obie wersje są dostępne bezpłatnie dla posiadaczy ważnej licencji Windows 10. Jednak aktualizacja może nie być prosta dla wszystkich, ponieważ wyższe wersje systemu mają wyższe wymagania sprzętowe. Dla niektórych starszych komputerów, które nie spełniają tych wymagań, aktualizacja może być niemożliwa.

    Jeśli jesteś użytkownikiem Windows 10, oto kilka porad, które pomogą Ci przygotować się na nadchodzące zmiany i zapewnić bezpieczeństwo Twojego komputera:

    Planuj aktualizację systemu:

    • Sprawdź kompatybilność sprzętu: Przed planowaną aktualizacją, sprawdź, czy Twój komputer spełnia wymagania systemowe Windows 11 lub 12. Microsoft oferuje narzędzie do sprawdzania kompatybilności, które pomoże Ci ocenić, czy Twój sprzęt jest gotowy na aktualizację.
    • Rozważ alternatywne systemy: Jeśli Twój sprzęt nie jest kompatybilny z nowymi wersjami Windows, rozważ przejście na alternatywny system operacyjny, jak Linux.

    Zabezpiecz swoje dane:

    • Regularne kopie zapasowe: Upewnij się, że regularnie wykonujesz kopie zapasowe ważnych danych. Możesz to robić na zewnętrznych dyskach twardych, w chmurze lub korzystając z dedykowanego oprogramowania do tworzenia kopii zapasowych.
    • Zachowaj aktualne oprogramowanie: Nawet po zakończeniu wsparcia dla Windows 10, ważne jest, aby wszystkie zainstalowane programy były regularnie aktualizowane. To zmniejsza ryzyko wykorzystania luk w zabezpieczeniach przez złośliwe oprogramowanie.

    Ochrona przed zagrożeniami:

    • Używaj solidnego oprogramowania antywirusowego: Wybierz zaufane oprogramowanie antywirusowe i upewnij się, że jest ono zawsze aktualne.
    • Bądź świadomy zagrożeń online: Zachowaj ostrożność podczas przeglądania internetu i pobierania aplikacji lub plików, zwłaszcza po zakończeniu wsparcia.

    Rozważ zakup nowego sprzętu:

    • Jeśli Twoje urządzenie nie spełnia wymagań dla nowych wersji Windows, może nadszedł czas na zakup nowego komputera. Nowe modele będą bardziej wydajne i energooszczędne.

    Eksploruj alternatywne rozwiązania:

    • Przemyśl używanie komputera offline: Jeśli aktualizacja nie jest możliwa, rozważ używanie komputera wyłącznie w trybie offline dla zadań takich jak przetwarzanie tekstu czy edycja grafiki.
    • Dystrybucje Linuksa: Są one świetną alternatywą dla Windowsa, oferując bezpłatne, często bardziej lekkie i bezpieczne środowiska pracy.

    Bądź na bieżąco z informacjami:

    • Regularnie sprawdzaj aktualizacje i komunikaty od Microsoftu, aby być na bieżąco z nowymi informacjami dotyczącymi Twojego systemu operacyjnego.

    Rozważ przyjęcie chmury:

    • Przenoszenie ważnych danych i aplikacji do chmury może być korzystnym rozwiązaniem, zwłaszcza jeśli Twoje urządzenie jest starsze i nie nadaje się do aktualizacji.
    • Pamiętaj, że przygotowanie się na przyszłe zmiany i zabezpieczenie swojego cyfrowego środowiska pracy jest kluczowe dla utrzymania produktywności i bezpieczeństwa.

    Wybór między nowym sprzętem a alternatywnymi systemami operacyjnymi

    Koniec wsparcia Windows 10 może oznaczać konieczność zakupu nowego komputera dla wielu użytkowników. Nowe urządzenia zazwyczaj są szybsze i bardziej energooszczędne. Alternatywnie, istnieją różne dystrybucje Linuksa, które mogą służyć jako zamiennik dla Windows 10. Chociaż wymagają one pewnej adaptacji, mogą być dobrą opcją dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą aktualizować swojego sprzętu.

    Chociaż Windows 10 nadal może być używany po zakończeniu wsparcia, użytkownicy powinni być świadomi ryzyka. Idealnym rozwiązaniem jest przejście na nowszą wersję systemu Windows przed październikiem 2025 roku. To zapewni bezpieczeństwo i dostęp do najnowszych funkcji, jednocześnie chroniąc przed potencjalnymi zagrożeniami cybernetycznymi. Przygotowanie się na te zmiany jest kluczowe, aby zapewnić płynne przejście w cyfrowym świecie.

  • Przełomowy moment dla Windows na ARM. Koniec wyłączności na Qualcomm

    Przełomowy moment dla Windows na ARM. Koniec wyłączności na Qualcomm

    Windows na ARM, długo uważany za ekskluzywną domenę Qualcomma, stoi na progu rewolucyjnych zmian. Zbliżający się koniec umowy wyłączności z Qualcomm otwiera drzwi dla nowych graczy, takich jak Nvidia i AMD, zapowiadając erę innowacji i konkurencji.

    Od 2016 roku Qualcomm był jedynym producentem chipów ARM dla Windows, umożliwiając działanie tego systemu na laptopach z procesorami ARM. Jednak jak potwierdza dyrektor generalny ARM, Simon Segars, w wywiadzie dla Stratechery, umowa ta dobiega końca. „Myślę, że to dobrze udokumentowane, że wyłączność Qualcomma w systemie Windows się kończy” – mówi.

    Nowi gracze na horyzoncie

    W obliczu tej zmiany, giganci technologiczni jak NvidiaAMD szykują się do wejścia na arenę Windows na ARM. Nvidia już pracuje nad swoimi procesorami ARM dla komputerów z systemem Windows, a AMD również rozwija własne chipy. Pierwsze komputery z systemem Windows z układami ARM od Nvidia lub AMD mogą pojawić się na rynku już na początku 2025 roku.

    Potencjalne korzyści dla Windows

    Koniec monopolu Qualcomma może być przełomem dla systemu Windows na ARM. Dotychczasowe chipy ARM dla Windows nie zrobiły większego wrażenia i pozostawały w cieniu chipów M firmy Apple. Większa różnorodność dostawców chipów ma szansę wzbogacić ekosystem, zwiększając konkurencyjność i innowacyjność.

    Wyzwania i odpowiedzialność Microsoftu

    Niemniej jednak, Microsoft również stoi przed wyzwaniem. Firma musi udowodnić, że traktuje architekturę ARM poważnie, co dotychczas nie było oczywiste. Architektura x86 pozostaje ich priory
    tetem, ale włączenie wsparcia dla nowych chipów ARM będzie kluczowe dla przyszłości Windows na tej platformie.

    Krytyka i perspektywy

    Współpraca między Microsoftem a Qualcomm nie została okrzyknięta wielkim sukcesem. Chipy ARM dla Windows, choć innowacyjne, nie zdołały dorównać wydajności i popularności chipów M firmy Apple. Microsoft, koncentrując się na architekturze x86, wydaje się nie wykorzystać pełnego potencjału ARM. Tymczasem, wejście Nvidia i AMD na rynek może zmusić Microsoft do zwiększenia wysiłków w rozwijaniu i optymalizacji systemu Windows dla ARM.

    Koniec wyłączności Qualcomma na Windows na ARM otwiera nowy rozdział dla tej technologii. Z jednej strony, jest to szansa na poprawę wydajności, innowacyjności i różnorodności w świecie laptopów i urządzeń mobilnych. Z drugiej, stanowi wyzwanie dla Microsoftu, by zająć bardziej aktywną rolę w rozwoju i wsparciu dla tej platformy. Wszystko to może zmienić oblicze rynku komputerów osobistych, pod warunkiem, że wszystkie strony wykorzystają tę wyjątkową okazję.

  • Microsoft chce, żeby Copilot otwierał się automatycznie na Windowsie

    Microsoft chce, żeby Copilot otwierał się automatycznie na Windowsie

    Microsoft wprowadza nową funkcję w najnowszej aktualizacji systemu Windows 11, testując automatyczne otwieranie Copilota na urządzeniach z szerokim ekranem. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to innowacją w obszarze sztucznej inteligencji (AI), rodzi się pytanie: czy to krok ku przyszłości, czy niechciana ingerencja w prywatność użytkownika?

    Nowa funkcja rodzi pytania

    Zgodnie z oficjalnym komunikatem Microsoftu, nowa funkcja Copilota ma się automatycznie uruchamiać przy starcie systemu na urządzeniach panoramicznych, obecnie testowana jest z wybranymi użytkownikami Windows Insider w kanale deweloperskim. Co istotne, Microsoft nie wyjaśnił dokładnie, co rozumie przez „urządzenia z szerokim ekranem”, co może budzić zamieszanie i niepewność co do zakresu tej funkcji.

    Kontrola użytkownika nad funkcją

    Użytkownicy będą mieć pewien stopień kontroli nad tą funkcją, gdyż w ustawieniach osobistych pojawi się opcja umożliwiająca wyłączenie automatycznego uruchamiania Copilota. Jednakże, czy ta opcja będzie domyślnie włączona czy wyłączona, pozostaje na razie niejasne. To stawia pytanie o transparentność i domyślne ustawienia, które mogą wpływać na prywatność i preferencje użytkowników.

    Wizja Microsoft

    Microsoft wydaje się być zdecydowany na dotarcie do jak największej liczby użytkowników ze swoją technologią AI. Dodanie skrótu klawiaturowego Copilota na nowych laptopach jest przykładem dalszego promowania tej funkcji. Ta strategia, choć może być postrzegana jako ułatwienie dla niektórych, dla innych może być kolejnym przypadkiem narzucania niechcianych funkcji, podobnie jak wcześniejsze próby promowania Edge i Bing.

    Perspektywa rynkowa

    W kontekście rynkowym, „AI-pc” wydaje się być atrakcyjnym terminem marketingowym, mającym na celu ożywienie sprzedaży komputerów PC po kilku trudnych latach. Jednakże, należy zadać pytanie, czy za tymi inicjatywami kryje się prawdziwa wartość, czy też jest to tylko „gorące powietrze” mające na celu przyciągnięcie uwagi konsumentów.

    Automatyczne otwieranie Copilota może być przydatne dla tych, którzy chcą maksymalnie wykorzystać możliwości AI. Jednak dla użytkowników, którzy wolą samodzielne zarządzanie swoimi narzędziami i ustawieniami, może to być postrzegane jako kolejny niechciany, narzucony element. Istotne jest, aby Microsoft zachował równowagę między innowacją a poszanowaniem preferencji użytkowników.

    Nowa funkcja Copilota w Windows 11 to krok ku przyszłości pełnej AI, ale rodzi pytania dotyczące prywatności, kontroli użytkownika i transparentności działań Microsoftu. Choć
    innowacje w dziedzinie AI mogą przynieść wiele korzyści, istotne jest, aby nie były one narzucane użytkownikom bez ich wyraźnej zgody i zrozumienia. Microsoft stoi przed wyzwaniem zrównoważenia swoich ambicji w zakresie AI z oczekiwaniami i potrzebami swoich użytkowników.

    Ostatecznie, sukces tej funkcji będzie zależał od sposobu, w jaki Microsoft odpowie na te wyzwania i czy będzie w stanie dostosować się do zmieniających się preferencji i oczekiwań swojej bazy użytkowników. Jak w przypadku każdej nowej technologii, kluczem do sukcesu będzie znalezienie równowagi między innowacją a poszanowaniem prywatności i preferencji użytkowników. Czy Copilot okaże się być pomocnym asystentem, czy niechcianym intruzem, zależy od tego, jak Microsoft podejdzie do tych kwestii w nadchodzących miesiącach.

  • Microsoft reaguje na europejskie regulacje – nowa era personalizacji Windows

    Microsoft reaguje na europejskie regulacje – nowa era personalizacji Windows

    W obliczu zbliżających się zmian w ramach Digital Markets Act (DMA), Microsoft podejmuje znaczące kroki w kierunku zwiększenia personalizacji systemu Windows. Ta zmiana jest nie tylko odpowiedzią na wymogi prawne, ale także wyrazem adaptacji do rosnących oczekiwań użytkowników dotyczących kontroli nad swoim cyfrowym środowiskiem.

    Digital Markets Act

    Digital Markets Act, nowa regulacja Unii Europejskiej, która ma zacząć obowiązywać w marcu przyszłego roku, nakłada na duże firmy technologiczne, takie jak Microsoft, surowsze zasady dotyczące interakcji z użytkownikami i ich danych. Celem DMA jest zapewnienie większej konkurencji i sprawiedliwości na rynku cyfrowym, a także ochrona prywatności i danych użytkowników.

    Reakcja Microsoft

    Microsoft, w odpowiedzi na te nadchodzące zmiany, uruchomił aktualizację z Windows 11 w wersji 23H2, dostępną w Insider Channel Release Preview. To działanie sygnalizuje poważne podejście firmy do nowych wyzwań regulacyjnych i zobowiązań wobec swoich użytkowników.

    Kluczowe zmiany w aktualizacji Windows

    • Rozróżnienie aplikacji od funkcji systemowych: Microsoft wyraźnie oddziela aplikacje od niezbędnych funkcji systemu operacyjnego. Ta zmiana ma na celu ułatwienie użytkownikom identyfikacji i zarządzania aplikacjami.
    • Pełna personalizacja: Użytkownicy będą mieli większą swobodę w dostosowywaniu systemu, w tym możliwość odinstalowania wielu zainstalowanych domyślnie aplikacji, takich jak Microsoft Edge, Cortana, czy aplikacja do zdjęć.
    • Wybór domyślnej przeglądarki i wyszukiwarki: Zmiany te umożliwiają łatwiejszą zmianę domyślnej przeglądarki internetowej oraz wybór preferowanej wyszukiwarki, co jest zgodne z wymogami DMA.

    Należy podkreślić, że te zmiany dotyczą wyłącznie Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Użytkownicy z krajów poza tym obszarem nie będą objęci tymi ulepszeniami.

    Chociaż te zmiany są krokiem w dobrym kierunku, pozostają pytania dotyczące ich skuteczności i wpływu na rynku globalnym. Microsoft, pod presją regulacji, zdaje się adaptować, ale pozostaje pytanie, czy te zmiany są wystarczające, aby naprawdę zrównoważyć rynek i dać użytkownikom pełną kontrolę nad ich cyfrowym życiem.

    Microsoft, przystosowując się do nowych europejskich regulacji, otwiera nową erę w zakresie personalizacji i kontroli użytkownika nad systemem Windows. Te zmiany, choć obiecujące, będą wymagały dalszej obserwacji, aby ocenić ich rzeczywisty wpływ na rynek i doświadczenia użytkowników. Czy te zmiany okażą się wystarczające, by sprostać rosnącym oczekiwaniom w zakresie prywatności i kontroli, czy też będą jedynie niewielkim krokiem na długiej drodze do prawdziwej cyfrowej suwerenności? Czas pokaże.

  • Qualcomm Snapdragon X Elite: Czy to koniec ery x86 w laptopach z systemem Windows?

    Qualcomm Snapdragon X Elite: Czy to koniec ery x86 w laptopach z systemem Windows?

    Qualcomm wkracza na pole bitwy laptopów z systemem Windows z nowym procesorem Snapdragon X Elite. Czy to naprawdę może być konkurencja dla procesorów x86 od gigantów Intel i AMD oraz architektury ARM od Apple? Przyjrzyjmy się temu obiecującemu nowemu układowi.

    Qualcomm i historia nieudanych prób

    Qualcomm od lat próbuje zdobyć uznanie w segmencie laptopów z systemem Windows, ale wszystkie próby do tej pory były niewystarczająco udane. Układy Snapdragon 8cx i ich pochodne nie zdołały przekonać użytkowników, że procesory ARM są przyszłością laptopów. Jednak teraz Qualcomm prezentuje Snapdragon X Elite, który może być przełomem.

    Nuvia – klucz do sukcesu

    Najważniejszą zmianą jest fakt, że Snapdragon X Elite jest wynikiem przejęcia Nuvii w 2021 roku. Nuvia to firma specjalizująca się w chipach serwerowych opartych na architekturze ARM i zespołem utalentowanych projektantów, którzy mieli swoje udziały w procesorach Apple M. Qualcomm wykorzystał tę wiedzę i doświadczenie, aby stworzyć Snapdragon X Elite.

    Potężne rdzenie Oryon

    Snapdragon X Elite wyposażono w dwanaście zupełnie nowych rdzeni procesora o nazwie Oryon. Mają one podstawową częstotliwość taktowania wynoszącą 3,8 GHz, a niektóre z nich osiągają częstotliwość szczytową 4,3 GHz. Co ciekawe, Qualcomm nie zdecydowało się na różne typy rdzeni na jednym chipie, co jest odmiennym podejściem od Intela czy AMD. Jest to interesujący wybór, który może okazać się trafiony.

    Co ważne, rdzenie Oryon są bardzo wydajne. Według własnych testów Qualcomma, Snapdragon X Elite jest albo dwukrotnie szybszy niż Intel Core i7-1355U przy tym samym zużyciu energii, albo działa równie efektywnie, ale przy zużyciu o 68 procent niższym. To ogromny krok naprzód. Co więcej, układ ten może konkurować z procesorem Intel Core i7-13800H przy zużyciu energii o 65 procent niższym. Snapdragon X Elite zużywa zaledwie 30 watów w porównaniu do 90 watów, jakie potrzebuje Intel Core i7.

    Konfrontacja z Apple M2

    Według Qualcomm, Snapdragon X Elite jest gotowy do konfrontacji z procesorem M2 od Apple. Wyniki autorskich testów Geekbench sugerują, że szczytowa wydajność procesora Qualcomm jest o około 50 procent wyższa niż w przypadku Apple M2. To imponujący wynik, który może przekonać wielu użytkowników.

    Potężne GPU i wsparcie dla AI

    Snapdragon X Elite wyposażono w procesor graficzny Adreno, który obsługuje DirectX 12 i może obsługiwać ekran laptopa 4K o częstotliwości odświeżania 120 Hz oraz do trzech zewnętrznych wyświetlaczy UHD lub dwóch wyświetlaczy 5K. To ważne, ponieważ ekran jest jednym z kluczowych elementów każdego laptopa. Co więcej, Snapdragon X Elite oferuje wydajność GPU o 80 procent wyższą niż AMD Radeon 780M w układach Ryzen oraz dwukrotnie wyższą niż grafika Iris Xe w procesorach Intel Core. To oznacza, że nowy procesor Qualcomm powinien oferować doskonałą wydajność przy znacznie niższym zużyciu energii.

    Qualcomm nie zapomniał także o sztucznej inteligencji. Chociaż aktualnie zastosowania AI na laptopach z systemem Windows są ograniczone, NPU (Neural Processing Unit) w Snapdragon X Elite może przyspieszyć zadania związane z AI, takie jak usuwanie tła podczas wideokonferencji. Warto zauważyć, że AMD i Intel także wdrożyły NPU w swoich procesorach, więc Qualcomm nadal musi rywalizować w tej dziedzinie.

    Wyzwanie dla Microsoftu i Windows

    Nawiasem mówiąc, sukces Snapdragona X Elite zależy nie tylko od samego procesora, ale także od wsparcia ze strony Microsoftu. Windows 11 działa na architekturze ARM, ale doświadczenie użytkownika nie jest jeszcze tak płynne jak w przypadku x86. Emulator nie zawsze działa sprawnie, nie wszystkie aplikacje są dostępne w wersjach ARM, a sklep Windows nie zawsze dostarcza odpowiednie wersje aplikacji. Microsoft musi również przekonać programistów, aby dostosowali swoje aplikacje do pracy na platformie ARM.

  • Nvidia Przygotowuje chip ARM dla Windows – Czy Intel ma powody do obaw?

    Nvidia Przygotowuje chip ARM dla Windows – Czy Intel ma powody do obaw?

    Nvidia pracuje nad nowym chipem opartym na architekturze ARM, który będzie dostosowany do komputerów z systemem Windows. Ten krok ma na celu wsparcie Windows na platformie ARM i próbę pokonania lidera rynku –  Intela. Choć szczegółowe informacje są jeszcze nieznane, to już teraz wzbudza to spore zainteresowanie w świecie technologicznym.

    Nvidia posiada doświadczenie w dziedzinie architektury ARM, co potwierdza jej wcześniejszy projekt, procesor Grace. Jednak Grace skoncentrowany jest na potrzebach centrum danych i obsłudze obciążeń związanych z przetwarzaniem sztucznej inteligencji, wykorzystując jednocześnie potencjał procesorów graficznych Nvidia. Nowy procesor nie będzie bezpośrednim konkurentem dla układów stosowanych w tradycyjnych komputerach stacjonarnych i laptopach, takich jak Intel Core czy AMD Ryzen.

    Jedynym dostawcą układów ARM dla komputerów PC jest Qualcomm, jednak ich wydajność pozostawia sporo do życzenia. Nawet sam Microsoft próbował stworzyć urządzenia oparte na tych układach, takie jak seria Surface, ale efekty nie były zadowalające.

    Nvidia, mając swoją wiedzę i doświadczenie w dziedzinie GPU, może przynieść istotne zmiany na tym rynku. O ile nowy chip będzie wystarczająco potężny, może on zmienić krajobraz komputerów z systemem Windows na ARM. Warto tu wspomnieć o sukcesie Apple, który przeszedł na własne procesory ARM i pokazał, że istnieje przyszłość bez tradycyjnej architektury x86. Jednak sukces Apple wynikał także z pełnego zaangażowania firmy w ten proces oraz współpracy z programistami, co pozwoliło na płynne przeniesienie oprogramowania na nową architekturę.

    Warto jednak podkreślić, że Microsoft nie przyjął architektury ARM w pełni i niekoniecznie traktuje ją priorytetowo. To może być problemem, który NVIDIA będzie musiała pokonać.

    Należy również wspomnieć, że według informacji Reuters, AMD także rozważa produkcję chipów opartych na architekturze ARM. To świadczy o rosnącym zainteresowaniu tą technologią w świecie komputerów osobistych. Po sukcesie tej architektury w serwerach i w produktach Apple, może nadszedł czas na jej ekspansję także w komputerach PC.

  • BitLocker – wpływ na wydajność SSD w Windows 11 Pro

    BitLocker – wpływ na wydajność SSD w Windows 11 Pro

    System Windows 11 Pro wprowadza także domyślnie włączoną opcję szyfrowania danych, znanej jako BitLocker. Ta funkcja zapewnia dodatkową warstwę bezpieczeństwa poprzez szyfrowanie danych na dysku, co jest szczególnie istotne w kontekście ochrony poufnych informacji. Jednak z tym bezpieczeństwem wiąże się pewna cena, zarówno w kontekście wydajności, jak i dostępności dla różnych rodzajów sprzętu.

    Szyfrowanie programowe vs. szyfrowanie sprzętowe

    Microsoft domyślnie aktywuje oprogramowanie szyfrujące BitLocker na komputerach z systemem Windows 11 Pro, nawet jeśli sprzęt nie obsługuje szyfrowania sprzętowego przez dysk SSD. Szyfrowanie programowe, jak to opisano, jest normą, ale ma znaczący negatywny wpływ na wydajność dysku SSD, a tym samym na ogólną wydajność komputera. Przetestowane przypadki wykazały, że BitLocker z opartym na oprogramowaniu szyfrowaniem XTS-AES 128 może obniżyć wydajność dysku SSD nawet o 45 procent, a wpływ ten zależy od obciążenia pracą. Prędkości sekwencyjnego odczytu i zapisu również są utrudnione, choć w mniejszym stopniu. Szczególnie przypadkowe operacje wejścia/wyjścia (IO) wykazują znaczący spadek wydajności, co można zauważyć w codziennym użytkowaniu komputera.

    Szyfrowanie sprzętowe a wydajność SSD

    Należy zaznaczyć, że nie wszystkie dyski SSD obsługują szyfrowanie sprzętowe, ale wielu głównych producentów komputerów PC, takich jak Dell, HP i Lenovo, wstępnie konfigurują swoje urządzenia z kompatybilnymi dyskami, aby zapewnić tę funkcjonalność. Jest to dobra wiadomość dla użytkowników, ponieważ przejście z szyfrowania programowego na szyfrowanie sprzętowe może wymagać ponownej instalacji systemu Windows, co jest procesem czasochłonnym i uciążliwym.

    Czy potrzebujesz BitLockera?

    Decyzja o korzystaniu z BitLockera zależy od twoich indywidualnych potrzeb i środowiska użytkowania komputera. Dla osób, które często podróżują z laptopem, BitLocker może być niezbędny, ponieważ zapewnia on nie tylko ochronę przed utratą danych w wyniku kradzieży, ale także przed dostępem do nich przez potencjalnych złodziei. Bez BitLockera przestępca, który ukradnie laptopa, może wyjąć dysk i dostęp do zawartych na nim danych. BitLocker skutecznie zabezpiecza te dane przed nieautoryzowanym dostępem, co jest szczególnie ważne w środowisku zawodowym.

    Jednak dla komputerów stacjonarnych lub laptopów, które nie opuszczają biura, warto rozważyć, czy BitLocker jest konieczny. Choć nadal oferuje on pewne korzyści w przypadku kradzieży, możesz mieć wystarczające zaufanie do innych środków bezpieczeństwa. Dla niektórych użytkowników może być opcją wyłączenia funkcji BitLockera, co można zrobić za pomocą panelu sterowania.

    Sprawdź swoją konfigurację

    Jeśli zastanawiasz się, czy korzystasz z szyfrowania programowego BitLockera, możesz to łatwo sprawdzić. Otwórz wiersz polecenia jako administrator i wpisz komendę „manage-bde status”. Jeśli widzisz XTS-AES 128 jako metodę szyfrowania, oznacza to, że BitLocker używa szyfrowania programowego, co może wpłynąć na wydajność. W przeciwnym razie zostanie wyświetlone, że szyfrowanie sprzętowe jest aktywne.