Tag: Apple

  • Sukces iPhone’a winduje Apple do 4 bilionów dolarów, ale cień AI pozostaje

    Sukces iPhone’a winduje Apple do 4 bilionów dolarów, ale cień AI pozostaje

    We wtorek Apple na krótko dołączyło do elitarnego klubu firm o wartości 4 bilionów dolarów, stając się trzecim amerykańskim gigantem technologicznym – po Nvidii i Microsofcie – który przekroczył ten próg. Chociaż cena akcji (osiągając na chwilę 269,89 USD) nieznacznie spadła przed zamknięciem sesji, spychając kapitalizację do 3,99 biliona USD, ten kamień milowy pokazuje odnowioną siłę firmy.

    Motorem napędowym okazał się zaskakująco silny popyt na najnowsze modele iPhone’a, który rozwiał wcześniejsze obawy rynku dotyczące powolnych postępów firmy w dziedzinie generatywnej sztucznej inteligencji.

    Tegoroczny rajd jest znaczącym odwróceniem trendu. Akcje Apple zyskały około 13% od wrześniowych premier produktowych, co po raz pierwszy w tym roku wywindowało je na dodatnie terytorium. Wcześniej walory firmy znajdowały się pod presją z powodu obaw o silną konkurencję w Chinach oraz niepewność związaną z cłami w kluczowych centrach produkcyjnych.

    Dane rynkowe wskazują, że nowe urządzenia sprzedają się dobrze. Według Counterpoint, wczesna sprzedaż iPhone’a 17 przewyższyła poprzednika o 14% w USA i Chinach. Z kolei smukły design iPhone’a Air ma skutecznie konkurować z Samsungiem.

    Dla Apple to kluczowe, gdyż iPhone generuje ponad połowę przychodów i zysków firmy, stanowiąc bramę do całego ekosystemu usług. Analitycy, jak Evercore ISI, spodziewają się, że silny popyt na telefony pozwoli firmie przekroczyć oczekiwania rynkowe w nadchodzących wynikach kwartalnych (30 października).

    Mimo sukcesu sprzętowego, nad Apple wisi strategiczne pytanie o sztuczną inteligencję. Ostrożne podejście firmy budzi obawy, że może ona stracić kluczowy katalizator wzrostu. Wdrożenie pakietu Apple Intelligence, obejmującego integrację ChatGPT, postępuje powoli, a aktualizacja AI dla asystenta Siri została opóźniona do przyszłego roku.

    W tym samym czasie Apple traci kadrę kierowniczą zajmującą się AI na rzecz konkurentów, takich jak Meta, i bada zewnętrzne partnerstwa, m.in. z Google (Gemini) i Anthropic.

    Rynek dostrzega tę dysproporcję. Podczas gdy Apple dołączyło do klubu 4 bilionów (choć liderem pozostaje Nvidia z wyceną bliską 5 bilionów), jego akcje zyskały w tym roku tylko 7%. Znacznie mniej niż technologiczny indeks Nasdaq, który wzrósł o 23%. Jednocześnie akcje Apple są notowane z premią – przy 33-krotności prognozowanych zysków, w porównaniu do 27-krotności dla indeksu Nasdaq 100.

  • Apple wraca do Chin: Cook balansuje między Waszyngtonem a Pekinem

    Apple wraca do Chin: Cook balansuje między Waszyngtonem a Pekinem

    Tim Cook wraca do Pekinu z jasnym przekazem: Apple nie zamierza rezygnować z Chin jako strategicznego rynku i zaplecza technologicznego. Podczas spotkania z ministrem przemysłu Li Lechengiem, szef Apple zadeklarował „otwarcie nowego rozdziału” współpracy, choć nie padły konkretne kwoty inwestycji. Symboliczny gest w czasie rosnących napięć handlowych między USA a Chinami.

    Dla Apple to moment delikatnej równowagi. Firma zapowiedziała, że w ciągu czterech lat zwiększy inwestycje w USA do 600 mld dolarów – częściowo w odpowiedzi na presję administracji amerykańskiej i próby ograniczenia zależności od chińskiej produkcji. Jednak Cook doskonale wie, że całkowite „odejście od Chin” to mit: Państwo Środka pozostaje największym rynkiem i kluczowym ogniwem w łańcuchu dostaw Apple, zarówno w produkcji iPhone’ów, jak i montażu komponentów zaawansowanych technologii.

    Wizyta Cooka miała też wyraźny wymiar wizerunkowy. Szef Apple pojawił się w Szanghaju, spotkał się z lokalnymi twórcami gier i projektantem kultowych zabawek Labubu – sygnał, że Apple chce być postrzegane nie jako zagraniczny gigant, ale partner lokalnej kreatywnej gospodarki. Jednocześnie firma wykorzystała moment, by potwierdzić wprowadzenie eSIM na rynku chińskim – krok, który może ułatwić sprzedaż nowych modeli iPhone’ów, w tym zapowiadanego iPhone Air.

    Pekin, z kolei, wysyła jasny sygnał: mimo rosnącej presji na wspieranie krajowych marek jak Huawei, wciąż potrzebuje Apple jako gwaranta technologicznej otwartości i inwestora w ekosystem czystej energii. Przypomnijmy – w marcu Apple ogłosiło fundusz o wartości 720 mln juanów na projekty OZE w Chinach.

    Za kulisami trwa jednak trudna kalkulacja. Apple szuka sposobów na ominięcie amerykańskich ceł, m.in. przez dywersyfikację produkcji w Indiach i Wietnamie. Ale to Chiny wciąż oferują skalę, której nie da się łatwo zastąpić.

    Dzisiejsza polityka Apple nie polega już na wyborze między USA a Chinami, lecz na maksymalnie elastycznym balansie między nimi. Tim Cook nie przywiózł do Pekinu przełomowych deklaracji, ale przypomniał jedną rzecz: Apple w Chinach to nie epizod – to długoterminowa gra, której finału nie da się przewidzieć ani w Waszyngtonie, ani w Pekinie.

  • Rynek smartfonów wraca na ścieżkę wzrostu – i to dzięki AI oraz segmentowi premium

    Rynek smartfonów wraca na ścieżkę wzrostu – i to dzięki AI oraz segmentowi premium

    Globalne dostawy smartfonów wzrosły w trzecim kwartale o 2,6%, osiągając 322,7 mln sztuk – wynika z najnowszych danych IDC. To drugi z rzędu kwartał odbicia po latach stagnacji, co sugeruje, że konsumenci ponownie zaczynają traktować smartfon jako kluczowe urządzenie osobiste, a nie wyłącznie narzędzie użytkowe.

    Mimo wysokiej inflacji i presji kosztowej, popyt na urządzenia klasy premium – zwłaszcza te oferujące funkcje oparte na sztucznej inteligencji – pozostaje wyjątkowo odporny. Branża korzysta z agresywnych programów wymiany i korzystnych modeli finansowania, które obniżają barierę wejścia. „Decyzja o aktualizacji staje się dla wielu klientów niemal automatyczna” – podkreśla IDC.

    Liderem rynku pozostaje Samsung, który dostarczył 61,4 mln urządzeń, napędzany sukcesem serii Galaxy Z Fold 7 i Flip 7. To najlepszy trzeci kwartał w historii firmy w segmencie składanych urządzeń – niszy, która zaczyna wychodzić poza wczesnych entuzjastów. Apple, z 58,6 mln sztuk i niemal 3-procentowym wzrostem, zbudował rekordowy popyt na nową linię iPhone’a 17, gdzie akcentem marketingowym stały się możliwości AI oraz dłuższe wsparcie systemowe.

    Obaj producenci coraz mocniej pozycjonują smartfon jako osobiste centrum AI – urządzenie, które będzie lokalnie przetwarzać dane użytkownika bez zależności od chmury. To przesuwa konkurencję z liczby aparatów i mocy procesora na jakość inteligentnych funkcji: asystentów głosowych, automatycznej edycji zdjęć czy spersonalizowanych rekomendacji.

    IDC prognozuje, że końcówka roku utrzyma pozytywny trend, napędzana świątecznymi promocjami oraz debiutami kolejnych modeli wyposażonych w AI „on-device”. Najciekawsza walka toczy się jednak nie o hardware, lecz o nowy ekosystem usług budowanych wokół inteligentnego telefonu – bo to on zdecyduje, kto faktycznie zmonetyzuje powrót branży na ścieżkę wzrostu.i

    Marka3Q25 dostawy3Q25 udział w rynku3Q24 dostawy3Q24 udział w rynkuzmiana rok do roku
    1. Samsung61.419.0%57.718.4%6.3%
    2. Apple58.618.2%57.018.1%2.9%
    3. Xiaomi43.513.5%42.813.6%1.8%
    4. Transsion29.29.0%25.78.2%13.6%
    5. vivo28.88.9%27.08.6%6.9%
    Inni101.231.4%104.533.2%-3.2%
    Razem322.7100,00%314.6100%2.6%
  • Apple inwestuje w OZE w Polsce – farmy słoneczne i wiatrowe do 2030

    Apple inwestuje w OZE w Polsce – farmy słoneczne i wiatrowe do 2030

    Apple przyspiesza europejskie inwestycje w odnawialne źródła energii, a Polska znalazła się w centrum tej strategii. Koncern ogłosił, że do 2030 r. chce w pełni zrekompensować energię zużywaną przez użytkowników jego urządzeń w Europie. To ambitny cel – szczególnie w krajach takich jak Polska, gdzie energetyka oparta jest wciąż na węglu.

    Firma uruchamia projekty o łącznej mocy 650 MW – z farmami wiatrowymi i słonecznymi w Polsce, Rumunii, Grecji, Włoszech, na Łotwie oraz nową farmą działającą już w Hiszpanii. Łączna produkcja ma osiągnąć ponad milion megawatogodzin rocznie, co ma zrównoważyć ładowanie iPhone’ów, Maców i iPadów przez europejskich użytkowników. Budżet? Ponad 600 milionów dolarów.

    Polska: test wiarygodności transformacji Apple

    Najciekawszym przypadkiem w tej układance jest Polska – kraj z jedną z najbardziej emisyjnych sieci energetycznych w Europie. Tu Apple wspiera budowę farmy fotowoltaicznej Ecoenergy o mocy 40 MW, która ma rozpocząć działalność jeszcze w tym roku. Nie chodzi jednak o symbolikę. Wybór Polski to sygnał, że Apple chce inwestować tam, gdzie realny wpływ na redukcję emisji jest największy, a nie tylko tam, gdzie energia z OZE jest dostępna „od ręki”.

    To również gest w stronę lokalnych regulatorów – presja na korporacyjną dekarbonizację rośnie, a projekty tego typu mogą stać się argumentem w dyskusji o inwestycjach technologicznych w regionie.

    Europa Środkowa jako laboratorium energetyczne Big Tech

    Apple równolegle inwestuje w 99 MW farmę wiatrową w Rumunii (we współpracy z Nala Renewables i OX2) oraz podpisało pierwsze korporacyjne PPA na Łotwie – 110 MW energii słonecznej od European Energy. To ważne, bo dotąd rynek PPA w Europie Środkowo-Wschodniej pozostawał w tyle za Europą Zachodnią.

    W Segowii w Hiszpanii działa już pełnoskalowa farma o mocy 131 MW, zbudowana specjalnie na potrzeby Apple. Firma nie ujawnia, czy energia trafi bezpośrednio do jej infrastruktury czy posłuży jako bilans rynkowy, ale jasne jest jedno: Apple zaczyna myśleć jak operator energetyczny.

    Dlaczego to ma znaczenie?

    Użytkowanie produktów – ładowanie urządzeń – stanowiło w 2024 r. 29% całkowitej emisji Apple. To obszar, nad którym Big Tech ma najmniejszą kontrolę, bo zależy od miksu energetycznego poszczególnych krajów. Dlatego Apple nie czeka na rządy – buduje własne źródła.

    W perspektywie 2030 r. Apple i jego dostawcy pozyskali już 19 GW mocy z OZE dla fabryk i centrów danych. Teraz firma przenosi ten model na użytkowników końcowych. To precedens, który może wywołać efekt domina – Google i Microsoft również deklarują neutralność klimatyczną, ale żaden nie prowadzi jeszcze tak szeroko zakrojonego bilansowania energii konsumenckiej.

    Dla Polski projekty Apple to coś więcej niż PR. To sygnał, że kraj – mimo węglowego dziedzictwa – może stać się areną korporacyjnych inwestycji w OZE. Jeśli dziś Apple finansuje farmy fotowoltaiczne, jutro może szukać tu miejsca dla centrów danych czy hubów usługowych – pod warunkiem, że energia naprawdę stanie się zielona.

  • 5 technologii w smartfonach, które zmieniły świat w ostatniej dekadzie

    5 technologii w smartfonach, które zmieniły świat w ostatniej dekadzie

    W ciągu zaledwie jednej dekady smartfon przeszedł transformację od użytecznego gadżetu do niemal niewidzialnego centrum naszego życia, eliminując po drodze codzienne frustracje, o których zdążyliśmy już zapomnieć. To historia kluczowych innowacji, które sprawiły, że technologia wreszcie zniknęła w tle, stając się płynnym przedłużeniem nas samych.

    Koniec ery hasła: Jak biometria oddała nam czas i spokój

    Wszystko zaczęło się od jednego dotyku. Wprowadzenie przez Apple czytnika Touch ID w iPhonie 5s w 2013 roku było czymś więcej niż technologiczną nowinką. To fundamentalnie zmieniło naszą relację z cyfrowym bezpieczeństwem. Uciążliwa czynność stała się natychmiastowym, podświadomym gestem. Ten moment zapoczątkował masową akceptację biometrii, która w niesamowitym tempie stała się nowym standardem. Do 2022 roku aż 81% wszystkich smartfonów było w nią wyposażonych, a konsumenci uznali ją za bezpieczniejszą od tradycyjnych haseł.   

    Ewolucja była błyskawiczna. W 2017 roku Apple zaprezentowało Face ID, oferując jeszcze płynniejsze uwierzytelnianie za pomocą skanu twarzy. W tym samym czasie producenci urządzeń z Androidem, dążąc do stworzenia idealnie bezramkowych ekranów, stanęli przed dylematem: gdzie umieścić czytnik? Rozwiązanie nadeszło w 2018 roku, gdy firma Vivo zaprezentowała pierwszy na świecie telefon z czytnikiem linii papilarnych wbudowanym w wyświetlacz. Jednak prawdziwa siła biometrii nie leżała w samej wygodzie. Stała się ona kluczowym fundamentem dla rewolucji, która czaiła się tuż za rogiem – płatności mobilnych. Bez szybkiego i zaufanego uwierzytelniania jednym dotknięciem, pomysł płacenia telefonem nigdy by się nie przyjął.   

    Portfel w odwrocie: Cichy triumf płatności zbliżeniowych

    Płatności mobilne to historia o tym, jak mały chip NFC i sprytne oprogramowanie uczyniły skórzany portfel reliktem przeszłości. Wprowadzone w 2014 roku Apple Pay idealnie wstrzeliło się w swój czas. Jego sukces był wynikiem zbiegu trzech kluczowych czynników: gotowości technologicznej (telefony z NFC), impulsu regulacyjnego (obowiązkowe przejście na karty z chipem EMV w USA zmusiło sklepy do modernizacji terminali) oraz obietnicy niezrównanej wygody i bezpieczeństwa.   

    Skala tej zmiany jest oszałamiająca. Globalny rynek płatności mobilnych, wyceniany na 3,84 biliona dolarów w 2024 roku, ma według prognoz wzrosnąć do ponad 26 bilionów do 2032 roku. Dla sprzedawców detalicznych korzyści były natychmiastowe. Upraszczając proces płatności do jednego dotknięcia, zredukowali główną przyczynę porzucania koszyków zakupowych, notując wzrost konwersji na urządzeniach mobilnych nawet o 58%.   

    Kieszonkowe studio: Niewidzialny geniusz fotografii obliczeniowej

    Smartfon, z racji swoich rozmiarów, nigdy nie będzie w stanie pomieścić optyki profesjonalnego aparatu. A jednak zdjęcia, które robimy, są coraz lepsze. To zasługa cichego bohatera – fotografii obliczeniowej. Oprogramowanie w naszych telefonach nauczyło się naginać prawa fizyki, a skutki tej rewolucji były druzgocące dla tradycyjnego rynku. W latach 2010–2023 światowe dostawy aparatów fotograficznych spadły o niewiarygodne 94%.   

    Fotografia obliczeniowa zautomatyzowała techniki, które kiedyś wymagały wiedzy i sprzętu. Tryb portretowy, wykorzystując sztuczną inteligencję, cyfrowo rozmywa tło, naśladując efekt drogich obiektywów. HDR łączy kilka zdjęć o różnej ekspozycji w jeden idealnie zrównoważony obraz. Prawdziwym przełomem okazał się jednak tryb Night Sight od Google, wprowadzony w 2018 roku, który składa wiele klatek w jeden jasny i ostry obraz, czyniąc cuda w niemal całkowitej ciemności. Rok później Huawei P30 Pro, dzięki obiektywowi peryskopowemu, umożliwił potężny zoom optyczny bez pogrubiania obudowy. W ten sposób smartfon nie tylko zastąpił aparat kompaktowy; on zdemokratyzował fotografię, dając milionom ludzi narzędzia do tworzenia wysokiej jakości treści i napędzając wizualny charakter współczesnego internetu.   

    Ekran, który ożył: Od płynności po składaną rewolucję

    Przez lata w ekranach liczyły się tylko rozmiar i rozdzielczość. Ostatnia dekada przyniosła innowacje, które zmieniły to, jak odczuwamy interakcję z wyświetlaczem, a nawet sam jego kształt. Pierwszą, subtelną zmianą było podniesienie częstotliwości odświeżania. Zapoczątkowany przez Razer Phone w 2017 roku standard 120 Hz sprawił, że przewijanie i animacje stały się niewiarygodnie płynne. To jedna z tych innowacji, których nie doceniasz, dopóki nie wrócisz do starego standardu 60 Hz – wtedy wszystko wydaje się „zacinać”.   

    Druga zmiana była znacznie odważniejsza. Idea składanego ekranu, obecna w koncepcjach od lat, wreszcie stała się rzeczywistością wraz z premierą Samsunga Galaxy Fold w 2019 roku. Choć wciąż jest to rynek niszowy, dynamicznie rośnie, a prognozy przewidują jego wartość na ponad 63 miliardy dolarów do 2029 roku. Składane smartfony to radykalna próba przełamania paradygmatu szklanej tafli, która zdominowała ostatnie lata.

    InnowacjaTechnologia/urządzenie pionierskieRok przełomu
    Biometria MasowaApple Touch ID (iPhone 5s)2013
    Płatności Mobilne NFCApple Pay2014
    Ekran o Wysokiej Częstotliwości OdświeżaniaRazer Phone (120 Hz)2017
    Biometria Twarzy 3DApple Face ID (iPhone X)2017
    Czytnik Linii Papilarnych w EkranieVivo X20 Plus UD2018
    Fotografia Nocna AIGoogle Night Sight (Pixel 3)2018
    Obiektyw PeryskopowyHuawei P30 Pro2019
    Składany EkranSamsung Galaxy Fold2019

    Niewidzialne fundamenty postępu

    Wszystkie te przełomy nie byłyby możliwe bez cichych rewolucji w tle. Wyścig zbrojeń w technologii szybkiego ładowania, zapoczątkowany przez standardy takie jak Quick Charge firmy Qualcomm, skrócił czas ładowania z godzin do minut, ostatecznie uwalniając nas od „lęku o baterię”. Równocześnie nadejście sieci 5G, z jej ultra niskimi opóźnieniami, otworzyło drzwi do streamingu gier w chmurze i niezawodnych połączeń wideo w ruchu, rozwiązując problem „lęku o łączność”.   

    Patrząc wstecz, nadrzędnym celem innowacji ostatniej dekady było uczynienie technologii niewidzialną. Biometria, płatności mobilne, fotografia obliczeniowa i szybkie ładowanie systematycznie usuwały bariery między nami a cyfrowym światem. Największe wynalazki to te, o których przestaliśmy myśleć, pozwalając, by technologia wreszcie zniknęła w tle naszego życia.

  • Qualcomm przed sądem w Londynie. Pozew za „ukryty podatek” w cenie smartfonów Apple i Samsunga

    Qualcomm przed sądem w Londynie. Pozew za „ukryty podatek” w cenie smartfonów Apple i Samsunga

    Qualcomm staje do pojedynku – w październiku w londyńskim Trybunale ds. Konkurencji rozpocznie się proces, który może przedefiniować relacje producentów smartfonów z dostawcami chipów. Brytyjska organizacja konsumencka Which? oskarża firmę o nadużycie dominującej pozycji poprzez narzucanie producentom smartfonów — w tym Apple i Samsungowi — konieczności opłacania wygórowanych opłat licencyjnych niezależnie od użycia chipów Qualcomm. Kwota roszczeń sięga 480 mln funtów (ok. 646,8 mln USD), a dotyczyć ma blisko 29 mln konsumentów, którzy kupili iPhone’y lub telefony Samsung od 2015 roku. 

    Which? argumentuje, że praktyka „no license, no chips” działa jako ukryty podatek: opłaty licencyjne są zbiorowo przerzucane na użytkowników, niezależnie od faktycznego wkładu technologicznego Qualcomm w konkretne urządzenie. Qualcomm utrzymuje, że licencjonowanie patentów standardowych (SEP) jest zgodne z rynkowymi normami, a pozwem błędnie została przedstawiona relacja między sprzedażą układów a opłatami patentowymi.

    Choć to państwowy proces zbiorowy, kluczowym pytaniem nie będzie bezpośrednio wysokość odszkodowań — to może być ustalone później — lecz dopuszczalność pozwu zbiorowego i związek między polityką Qualcomm a szkodą konsumencką. Zainteresowanie sądu wzbudził już sam sposób przygotowania ekspertyz: nowy prezes Trybunału skrytykował nadmiar materiałów dowodowych i subiektywność analiz branżowych przed procesem.

    To nie pierwszy raz, gdy Qualcomm staje w ogniu antitrustowych oskarżeń. W USA, w sporze z Federalną Komisją Handlu (FTC), sąd apelacyjny uchylił wcześniejsze orzeczenie, że polityka „no license, no chips” narusza prawo antymonopolowe.  W Kalifornii konsumencki pozew z 2023 r. został oddalony.

    Dla branży technologicznej — zwłaszcza tanich producentów smartfonów — wyrok w Londynie może stać się precedensem. Jeśli Trybunał uwzględni argumenty Which?, otworzy to furtkę do podobnych roszczeń na innych rynkach. Jeżeli jednak Qualcomm wygra, będzie miał silny argument na rzecz utrzymania strategii licencjonowania.

  • Apple stawia na inteligentne okulary. Vision Pro traci priorytet

    Apple stawia na inteligentne okulary. Vision Pro traci priorytet

    Apple najwyraźniej dokonuje korekty kursu w segmencie urządzeń noszonych — według doniesień Bloomberg, firma zawiesiła prace nad odświeżoną, lżejszą wersją headsetu Vision Pro (projekt „N100”), przekierowując zasoby na rozwój inteligentnych okularów. 

    Oryginalny Vision Pro, wprowadzony w lutym 2024 roku w cenie 3 499 USD, nie zdobył jeszcze trwałej pozycji w masowym rynku. Skarży się na ograniczoną bibliotekę treści oraz silną konkurencję ze strony tańszych sprzętów, zwłaszcza od Meta. 

    Według osób zbliżonych do sprawy, Apple pracuje obecnie nad co najmniej dwoma wariantami inteligentnych okularów: N50, bez własnego wyświetlacza, który będzie współpracował z iPhonem, oraz wersją z wbudowanym ekranem — ten drugi projekt przyspieszono z planowanego startu w 2028 roku.

    Strategia Apple staje się w tym świetle jasna: postawić na minimalizm i AI jako punkt ciężkości — okulary mają silnie stawiać na interakcję głosową i funkcje sztucznej inteligencji, a nie pełne zanurzenie AR/VR. 

    Ten ruch Apple można odczytać jako uznanie ograniczeń sprzętu klasy headset w obecnym stadium technologii oraz wczesne przesunięcie pola bitwy z Meta: zdecydowanie bardziej konkurencyjne wydają się urządzenia lekkie, bliskie codziennemu użytkownikowi.

  • Częściowe zwycięstwo Apple. Amerykański regulator wycofuje kluczowe zarzuty

    Częściowe zwycięstwo Apple. Amerykański regulator wycofuje kluczowe zarzuty

    Amerykańska Krajowa Rada ds. Stosunków Pracy (NLRB) niespodziewanie wycofała znaczną część zarzutów w sprawie, którą wytoczyła przeciwko Apple na początku roku. Decyzja ta stanowi istotne odciążenie dla technologicznego giganta, szczególnie że oddala widmo odpowiedzialności prawnej od samego CEO, Tima Cooka.

    Sprawa miała swój początek we wrześniu 2021 roku, po wycieku do mediów informacji z wewnętrznego spotkania firmy. Dyskutowano na nim o wrażliwych kwestiach, takich jak równość płac czy reakcja Apple na restrykcyjne prawo aborcyjne w Teksasie.

    W odpowiedzi Tim Cook wysłał do pracowników e-mail, w którym zapowiadał, że firma dołoży wszelkich starań, aby zidentyfikować osoby odpowiedzialne za przeciek. NLRB uznała tę wiadomość za naruszenie federalnego prawa pracy, które mogło zniechęcać pracowników do dyskusji o warunkach zatrudnienia. Teraz ten kluczowy zarzut został odrzucony.

    Biuro głównego radcy prawnego NLRB wycofało również inne istotne roszczenia. Dotyczyły one bezprawnego narzucania zasad poufności, zwolnienia pracownicy Janneke Parrish, która była zaangażowana w aktywizm pracowniczy, a także zarzutów o nadzorowanie załogi lub stwarzanie wrażenia bycia pod stałą obserwacją.

    Decyzja regulatora to ważny, choć nie zamykający, rozdział w narastających napięciach na linii Apple-pracownicy. Firma w przeszłości mierzyła się z co najmniej trzema innymi skargami dotyczącymi zniechęcania do rozmów o dyskryminacji czy nierównościach płacowych.

    Mimo obecnego sukcesu prawnego, Apple, podobnie jak inne firmy z Doliny Krzemowej, nadal musi nawigować w środowisku rosnącej świadomości i aktywizmu pracowniczego. Firma konsekwentnie zaprzeczała wszystkim zarzutom.

  • Apple ratunkiem dla Intela? Niespodziewany sojusz może zmienić rynek chipów

    Apple ratunkiem dla Intela? Niespodziewany sojusz może zmienić rynek chipów

    W ramach szeroko zakrojonej strategii powrotu na szczyt, Intel prowadzi wczesne rozmowy z Apple na temat potencjalnej inwestycji i zacieśnienia współpracy. Dla Intela, borykającego się z wyzwaniami na rynku AI, wsparcie finansowe i technologiczne od giganta z Cupertino byłoby potężnym sygnałem dla rynku.

    Dla Apple, byłaby to szansa na dywersyfikację łańcucha dostaw w niestabilnych geopolitycznie czasach.

    Inicjatywa jest najnowszym elementem ambitnego planu CEO Pata Gelsingera, który ma na celu odzyskanie przez Intela dawnej chwały. Firma, niegdyś synonim innowacji w Dolinie Krzemowej, w ostatnich latach pozostawała w cieniu konkurentów takich jak Nvidia i AMD, szczególnie w dynamicznie rozwijającym się segmencie sztucznej inteligencji.

    Aby sfinansować kosztowną transformację i budowę nowych fabryk w USA, Intel aktywnie poszukuje strategicznych partnerów. Rozmowy z Apple toczą się zaledwie kilka dni po tym, jak Nvidia ogłosiła inwestycję 5 miliardów dolarów w zamian za około 4% udziałów.

    Wcześniej firma zabezpieczyła także 10 miliardów dolarów od rządu federalnego USA (w zamian za 10% udziałów) oraz 2 miliardy dolarów od SoftBank Group. Te zastrzyki gotówki już poprawiły nastroje inwestorów, co przełożyło się na ponad 40% wzrost wartości akcji od połowy sierpnia.

    Dlaczego Apple, które w 2020 roku porzuciło procesory Intela na rzecz własnych układów Apple Silicon, miałoby teraz wracać do stołu negocjacyjnego? Odpowiedź leży w strategii i zarządzaniu ryzykiem.

    Po pierwsze, dywersyfikacja łańcucha dostaw. Apple jest dziś w dużej mierze uzależnione od tajwańskiego producenta TSMC. Potencjalne partnerstwo z Intelem pozwoliłoby firmie zdywersyfikować produkcję kluczowych komponentów i zabezpieczyć się na wypadek eskalacji napięć geopolitycznych w regionie Tajwanu.

    Po drugie, relacje z amerykańską administracją. Inwestycja w kluczowego amerykańskiego producenta chipów wpisuje się w zobowiązania Apple do zwiększania krajowych inwestycji, co mogłoby dodatkowo wzmocnić pozycję firmy w Waszyngtonie.

    Choć rozmowy są na wczesnym etapie i nie ma gwarancji ich powodzenia, sam fakt ich prowadzenia jest znamienny. Dla Intela pozyskanie Apple jako klienta dla swojej działalności odlewniczej (foundry) byłoby ostatecznym potwierdzeniem słuszności obranej strategii IDM 2.0.

    Byłby to znacznie większy sukces niż umowa z Nvidią, która co prawda obejmuje wspólny rozwój układów, ale nie zakłada produkcji jej chipów obliczeniowych w fabrykach Intela.

    Przyszłość Intela zależy od zdolności do przyciągnięcia zewnętrznych klientów do swoich fabryk. Potencjalny sojusz z byłym, kluczowym partnerem może okazać się decydującym krokiem w tej rozgrywce.

  • Rosyjski rynek z entuzjazmem przyjmuje iPhone 17. Sankcje i wysokie ceny nie hamują popytu

    Rosyjski rynek z entuzjazmem przyjmuje iPhone 17. Sankcje i wysokie ceny nie hamują popytu

    W rosyjskich sklepach zadebiutował najnowszy iPhone 17, a dane przedsprzedażowe wskazują na niesłabnące przywiązanie konsumentów do marki Apple, mimo jej oficjalnego wycofania się z rynku i rosnących barier ekonomicznych. Skalę zjawiska najlepiej oddaje raport sieci Restore:, która odnotowała wzrost zamówień przedpremierowych o 66% w stosunku do ubiegłego roku.

    Ten wynik jest znaczący w kontekście obecnej sytuacji gospodarczej Rosji, zmagającej się z najwyższymi od dwóch dekad stopami procentowymi i znacznym deficytem budżetowym. Mimo to popyt na luksusową elektronikę wydaje się odporny na szersze spowolnienie.

    Nowe modele iPhone’a trafiają na rosyjski rynek poprzez mechanizm tzw. importu równoległego. Pozwala on na sprowadzanie produktów bez zgody producenta, ale wiąże się z dodatkowymi kosztami logistycznymi, które są przenoszone na klienta końcowego.

    W efekcie ceny urządzeń są znacznie wyższe niż na rynkach zachodnich. Przykładowo, bazowy model iPhone’a 17 o pojemności 256 GB kosztuje w sieci Restore: 119 990 rubli (ok. 1437 USD). To o 57% więcej niż cena detaliczna w Stanach Zjednoczonych i o 29% więcej niż w Wielkiej Brytanii.

    Mimo wysokiej ceny i ograniczeń funkcjonalnych, takich jak brak oficjalnego wsparcia dla Apple Pay, marka utrzymuje silną pozycję. Według danych M.Video Eldorado za 2024 rok, Apple było liderem rosyjskiego rynku smartfonów pod względem przychodów ze sprzedaży.

    W ujęciu ilościowym pierwsze miejsce zajmuje jednak chińskie Xiaomi, co podkreśla premium charakter urządzeń amerykańskiego koncernu i siłę jego brandu wśród zamożniejszej części społeczeństwa.

    Rosyjski rynek technologiczny adaptuje się do nowej rzeczywistości. W odpowiedzi na blokadę Apple Pay, lokalne instytucje finansowe, takie jak Sber i T-Bank, wprowadziły własne rozwiązania płatności zbliżeniowych. Sami użytkownicy również dostosowują swoje nawyki, na przykład częściej korzystając z FaceTime w obliczu rządowych restrykcji nakładanych na inne komunikatory.

    Premiera iPhone’a 17 w Rosji to studium przypadku, które pokazuje, jak silna marka i skutecznie zorganizowane, nieoficjalne kanały dystrybucji mogą podtrzymać popyt na produkt nawet w warunkach sankcji i izolacji rynkowej.

  • Nowy iPhone i chłodna reakcja rynku

    Nowy iPhone i chłodna reakcja rynku

    Apple zaprezentowało najcieńszy w swojej historii smartfon – iPhone Air. To największa zmiana w portfolio firmy od ośmiu lat i bezpośrednia odpowiedź na zarzuty o brak innowacji. Nowy model ma za zadanie ożywić sprzedaż i udowodnić, że koncern z Cupertino wciąż potrafi dyktować warunki na rynku pod względem designu i inżynierii.

    Nowa linia smartfonów na czele z modelem Air stanowi wyraźny zwrot w strategii produktowej Apple. Urządzenie, zamknięte w tytanowej ramce o grubości zaledwie 5,6 mm, jest smuklejsze od swojego głównego konkurenta, Samsunga S25 Edge.

    Minimalistyczny design, nawiązujący do kultowego MacBooka Air, wymusił na inżynierach znaczącą miniaturyzację podzespołów, aby zachować deklarowaną, całodzienną żywotność baterii.

    iPhone Air, wyceniony w środku nowej oferty produktowej, ma być motorem napędowym aktualizacji sprzętu przez użytkowników. Analitycy, początkowo sceptyczni, po premierze przyznali, że odświeżony wygląd i możliwości urządzenia mogą skutecznie przyciągnąć klientów.

    Strategiczne umiejscowienie cenowe, o 100 dolarów niższe od flagowca Samsunga w dniu jego debiutu, ma dodatkowo wzmocnić jego pozycję rynkową, zwłaszcza w kluczowym sezonie świątecznym.

    Jednak reakcja rynku była chłodna. Akcje Apple zanotowały spadki, a inwestorzy pozostają nieprzekonani co do strategii cenowej firmy i jej realnych możliwości w starciu z rywalami na polu sztucznej inteligencji.

    Podczas gdy w iPhonie Air debiutuje nowy czip A19 Pro, zoptymalizowany pod kątem zadań AI, sama prezentacja nie dostarczyła wielu dowodów na to, w jaki sposób Apple zamierza zniwelować dystans do liderów takich jak Google.

    iPhone Air jest więc z jednej strony imponującym osiągnięciem inżynieryjnym i powrotem do korzeni firmy, gdzie design odgrywał kluczową rolę.

    Z drugiej strony, stanowi ryzykowną grę, w której sukces zależy nie tylko od smukłej obudowy, ale przede wszystkim od tego, czy deklaracje dotyczące wydajności baterii i przełomu w dziedzinie AI znajdą potwierdzenie w rzeczywistości. Najbliższe miesiące pokażą, czy design wystarczy, by ponownie zdominować rynek.

  • Apple stawia na design. Czy iPhone Air to ryzykowny powrót do korzeni?

    Apple stawia na design. Czy iPhone Air to ryzykowny powrót do korzeni?

    Po latach ewolucyjnych zmian, które zatarły granice między kolejnymi generacjami iPhone’a, Apple sięgnęło po strategię, której wielu obserwatorów rynku już się nie spodziewało. Wprowadzenie na rynek iPhone’a Air nie jest jedynie premierą nowego, smuklejszego modelu. To sygnał, że firma z Cupertino, w odpowiedzi na zarzuty o stagnację, wraca do filozofii, w której inżynieria i odważny design odgrywają kluczową rolę.

    Nowy telefon jest jednak mieczem obosiecznym – z jednej strony zachwyca formą, z drugiej stawia pytania o kompromisy, na jakie musiał zgodzić się producent.

    Nowa linia produktowa na czele z iPhonem Air wydaje się być bezpośrednią odpowiedzią na rosnącą presję konkurencyjną, zwłaszcza na rynku chińskim, gdzie lokalni producenci zdobyli uznanie dzięki odważniejszym i smuklejszym konstrukcjom.

    Apple, tracąc tam udziały, musiało zaprezentować coś więcej niż tylko coroczne usprawnienia procesora i aparatu. iPhone Air, z ramą o grubości zaledwie 5,6 milimetra, jest technicznym majstersztykiem miniaturyzacji. Inżynierom udało się zmniejszyć obwody do rozmiarów porównywalnych z kilkoma znaczkami pocztowymi, aby wygospodarować jak najwięcej miejsca na baterię o nowej, wyższej gęstości.

    Ta pogoń za smukłością niesie jednak ze sobą konkretne koszty. Najważniejszym z nich jest rezygnacja z systemu wielu aparatów na rzecz pojedynczego obiektywu. W czasach, gdy nawet modele ze średniej półki oferują wszechstronne zestawy fotograficzne, decyzja Apple może wydawać się krokiem wstecz.

    Firma stawia wszystko na jedną kartę, licząc, że zaawansowane oprogramowanie i moc procesora A19 Pro zrekompensują fizyczne ograniczenia sprzętu. To założenie, wraz z obietnicami dotyczącymi czasu pracy na baterii, będzie najpoważniejszym testem dla nowego urządzenia.

    Użytkownicy i recenzenci bez wątpienia sprawdzą, czy marketingowe zapewnienia o wydajności akumulatora w tak cienkiej obudowie mają pokrycie w rzeczywistości.

    Ciekawy jest również kontekst cenowy. Umiejscowienie iPhone’a Air w środku oferty, z ceną wyjściową 999 dolarów, czyni go na rynku amerykańskim bezpośrednim konkurentem dla flagowych modeli Samsunga, takich jak S25 Edge, który jest od niego nieznacznie grubszy. Utrzymanie cen pozostałych modeli – iPhone’a 17 i 17 Pro – na niezmienionym poziomie, pomimo presji ceł w Stanach, świadczy o determinacji Apple do obrony swojej pozycji rynkowej za oceanem.

    A jak jest w Polsce? Cena wyjściowa iPhone Air wynosi 5299 zł za wersję 256 GB, co plasuje go na podobnym poziomie co jego największy konkurent – Samsung S25 Edge. Przedsprzedaż smartfonów ruszy 12 września, a dostępność zakładana jest na 19 września 2025 r.

    Podczas gdy konkurencja, zwłaszcza Google, głośno komunikuje swoje postępy w dziedzinie generatywnej sztucznej inteligencji, Apple pozostaje wierne swojej strategii. Zamiast wielkich ogłoszeń o funkcjach AI, firma skupia się na integracji na poziomie sprzętowym.

    Nowy procesor A19 Pro został zoptymalizowany pod kątem zadań związanych z AI, a wprowadzenie autorskich chipów komunikacyjnych – modemu C1X i układu Wi-Fi N1 – to kolejny krok w stronę pełnej pionowej integracji i uniezależnienia się od dostawców takich jak Qualcomm czy Broadcom.

    To cicha rewolucja, która ma zapewnić Apple przewagę w wydajności i efektywności energetycznej.

    Ostatecznie, iPhone Air jest dla Apple czymś więcej niż tylko nowym produktem. To manifestacja siły w dziedzinie, w której firma zawsze czuła się liderem – w projektowaniu sprzętu. Czy jednak rynek jest gotów poświęcić wszechstronność aparatów na rzecz ultracienkiej obudowy?

    Sukces tego modelu zadecyduje, czy odważny powrót do korzeni był strategicznym geniuszem, czy jedynie ryzykownym eksperymentem w coraz bardziej zatłoczonym segmencie smartfonów premium.

  • Premiera nowego iPhone’a: Apple stawia na design, by nadrobić dystans w AI

    Premiera nowego iPhone’a: Apple stawia na design, by nadrobić dystans w AI

    Podczas gdy Apple przygotowuje się do wtorkowej premiery nowych iPhone’ów, firma stoi przed jednym z największych wyzwań od lat: jak przełamać wrażenie stagnacji w erze, w której konkurenci dynamicznie integrują sztuczną inteligencję ze swoimi flagowymi produktami.

    W tym roku odpowiedź Apple może mieć wymiar czysto fizyczny – w postaci radykalnie odchudzonego modelu, który ma odświeżyć ofertę i pobudzić sprzedaż.

    Główną nowością w nadchodzącej linii ma być rzekomo „iPhone Air”, urządzenie cieńsze niż dotychczasowe modele, nawiązujące nazwą do popularnej serii laptopów MacBook Air. Taki ruch byłby pierwszą od dawna znaczącą zmianą w konstrukcji smartfonów Apple, wykraczającą poza coroczne, inkrementalne poprawki.

    Według analityków, nowość związana z odchudzonym formatem mogłaby skutecznie przekonać do aktualizacji nawet posiadaczy modeli 14, 15 czy 16. Jednak inżynierowie Apple musieli zmierzyć się z kluczowymi wyzwaniami, takimi jak umieszczenie wydajnej baterii i zaawansowanych aparatów w smuklejszej obudowie.

    Kluczowe będzie również pozycjonowanie cenowe – pomiędzy standardowym modelem a droższą wersją Pro – aby trafić do jak najszerszej grupy odbiorców.

    Nowy design może być także strategicznym krokiem w kierunku przyszłego, składanego iPhone’a. Choć takie urządzenie nie jest spodziewane w tym roku, odchudzona konstrukcja może stanowić technologiczny poligon doświadczalny.

    Składane smartfony są szczególnie istotne na rynku chińskim, gdzie Apple traci udziały w rynku na rzecz lokalnych producentów, a konsumenci cenią sobie innowacje w formie. Mimo że Samsung wprowadza już siódmą generację swoich składanych urządzeń, a Google trzecią, segment ten wciąż stanowi mniej niż 2% globalnej sprzedaży.

    Jednak prawdziwa walka toczy się na froncie oprogramowania, a konkretnie sztucznej inteligencji. Apple wyraźnie pozostaje w tyle. Plany gruntownej przebudowy asystenta Siri zostały opóźnione, a firma posiłkuje się partnerstwem z OpenAI, aby zasilić część funkcji AI w swoich systemach.

    W tym samym czasie flagowe smartfony Google są projektowane od podstaw, by demonstrować możliwości autorskich modeli Gemini. Pojawiają się nawet doniesienia o rozmowach Apple z Google w sprawie wykorzystania technologii Gemini do modernizacji Siri.

    Potencjalnym asem w rękawie Apple pozostaje jednak ścisła integracja sprzętu i oprogramowania. Analitycy sugerują, że firma może położyć nacisk na możliwości przetwarzania AI w nowej generacji czipów Apple Silicon. Umożliwiłyby one działanie zaawansowanego, „agencyjnego” asystenta Siri, który wykonuje zadania w tle, nie obciążając baterii.

    Taka strategia, oparta na przetwarzaniu na urządzeniu, mogłaby stać się fundamentem dla głębszej integracji AI z całym systemem operacyjnym, wykorzystując ogromny potencjał 2,35 miliarda aktywnych urządzeń Apple na świecie.

    Mimo ogromnej lojalności klientów, czas na nadrobienie zaległości w dziedzinie AI jest ograniczony i liczony raczej w miesiącach niż latach.

    Jeśli za rok Siri nadal będzie rozczarowywać, a na horyzoncie nie pojawi się składany iPhone, utrzymanie satysfakcji użytkowników może okazać się dla Apple znacznie trudniejsze.

  • Zwrot w strategii AI? Apple rozmawia z Google o wdrożeniu Gemini w Siri

    Zwrot w strategii AI? Apple rozmawia z Google o wdrożeniu Gemini w Siri

    Apple prowadzi wstępne rozmowy z Google w sprawie wykorzystania modelu AI Gemini do fundamentalnej przebudowy asystenta głosowego Siri. Ten ruch, choć na wczesnym etapie, sygnalizuje rosnącą presję na firmę z Cupertino, by nadrobić zaległości w dziedzinie generatywnej sztucznej inteligencji. Może to oznaczać strategiczny zwrot w podejściu Apple do rozwijania kluczowych technologii we własnym zakresie.

    Decyzja o poszukiwaniu zewnętrznego partnera wynika z wewnętrznych wyzwań. Długo zapowiadana modernizacja Siri, mająca na celu wprowadzenie zaawansowanych funkcji opartych na osobistym kontekście użytkownika, napotkała na problemy inżynieryjne, co spowodowało co najmniej roczne opóźnienie projektu. W tym samym czasie konkurenci, tacy jak Google i Samsung, dynamicznie zintegrowali generatywną AI ze swoimi flagowymi produktami, pozostawiając Apple w tyle. Historycznie Siri ustępowała Asystentowi Google i Alexie w zdolności do obsługi złożonych zapytań i głębszej integracji z aplikacjami firm trzecich.

    Potencjalne partnerstwo niesie ze sobą istotne implikacje dla obu gigantów. Dla Apple byłby to pragmatyczny sposób na szybkie wdrożenie zaawansowanego modelu językowego w całym ekosystemie i radykalne podniesienie użyteczności Siri dla ponad miliarda użytkowników. Z kolei dla Google, umowa licencyjna z największym rywalem stanowiłaby ogromny sukces komercyjny i potwierdzenie rynkowej siły modelu Gemini. Taka współpraca nieuchronnie zwróciłaby jednak uwagę regulatorów antymonopolowych, biorąc pod uwagę już istniejące porozumienie dotyczące domyślnej wyszukiwarki w Safari.

    Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła i ma zostać podjęta w ciągu najbliższych kilku tygodni. Apple wciąż rozważa użycie własnych, rozwijanych wewnętrznie modeli. Firma prowadziła również rozmowy z innymi liderami rynku AI, w tym z OpenAI oraz Anthropic. Niezależnie od wyboru partnera, kierunek jest jasny – Apple intensywnie poszukuje technologii, aby nowa wersja Siri, spodziewana w przyszłym roku, mogła skutecznie konkurować na nowym froncie sztucznej inteligencji.

  • Nadchodzi Vision Pro 2. Apple potwierdza prace nad następcą

    Nadchodzi Vision Pro 2. Apple potwierdza prace nad następcą

    Apple intensyfikuje prace nad drugą generacją Vision Pro, próbując skorygować kurs po debiucie, którego wyniki sprzedażowe okazały się znacznie niższe od pierwotnych prognoz.

    Mimo wejścia technologicznego giganta, rynek wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości pozostaje w stagnacji, a Vision Pro nie zdołał stać się przełomem, na który liczono w Cupertino.

    Niedawne odkrycie w liniach kodu systemu operacyjnego Apple potwierdza wcześniejsze doniesienia o rozwoju następcy obecnego modelu.

    Wszystko wskazuje na to, że firma pracuje nad dwutorową strategią. Obejmuje ona zarówno bardziej zaawansowany model, jak i – co kluczowe dla poszerzenia rynku – wersję bardziej przystępną cenowo.

    Sercem nowej, wydajniejszej generacji ma być nadchodzący procesor Apple M5, który trafi również do przyszłych MacBooków Pro.

    Poza czystą mocą obliczeniową, Apple musi rozwiązać fundamentalne problemy sprzętowe. Obecny model, ważący około 680 gramów, jest krytykowany za niedostateczny komfort przy dłuższym użytkowaniu. Oczekuje się, że firma wprowadzi zmiany konstrukcyjne, w tym nowy, przeprojektowany pasek, który ma poprawić ergonomię urządzenia.

    Jednak największym wyzwaniem pozostaje ekosystem. Ilość dostępnych treści i aplikacji jest kluczowym czynnikiem hamującym sprzedaż.

    Mimo udostępnienia deweloperom narzędzi ułatwiających tworzenie immersyjnych doświadczeń, obserwuje się spadek liczby nowych aplikacji pojawiających się w App Store.

    Co więcej, niektóre czołowe studia specjalizujące się w VR/AR wstrzymały rozwój oprogramowania dla platformy Apple.

    Sytuację komplikuje strategia samego producenta. Według doniesień agencji Bloomberg, Apple celowo wstrzymuje publikację części gotowych już treści, dawkując je w celu stymulowania przyszłego wzrostu sprzedaży.

    Taka taktyka, w połączeniu z zaporową ceną (startującą od 3500 dolarów), tworzy trudne warunki zarówno dla deweloperów, jak i potencjalnych klientów, stawiając pod znakiem zapytania masową adopcję technologii w najbliższej przyszłości.

  • Słodko-gorzki sukces Apple

    Słodko-gorzki sukces Apple

    Apple odnotowało najlepszy od trzech lat wzrost przychodów, jednak reakcja rynku była chłodna, a akcje spółki nieznacznie spadły. Inwestorzy, analizując świetne wyniki kwartalne, zadają sobie pytanie, czy motor napędowy tego sukcesu – przyspieszona sprzedaż iPhone’ów – jest zjawiskiem trwałym.

    W kwartale od kwietnia do czerwca całkowite przychody firmy wzrosły o 10%, a sprzedaż kluczowego produktu, iPhone’a, podskoczyła aż o 13,5%, przekraczając rynkowe oczekiwania. Tak dobry rezultat był napędzany przez kilka czynników. Część konsumentów w USA przyspieszyła zakupy w obawie przed potencjalnym wzrostem cen wywołanym przez nowe taryfy celne. Jednocześnie w Chinach firma skorzystała z rządowych dopłat oraz obniżyła ceny droższych modeli Pro, aby kwalifikowały się do programów subwencji, co skutecznie zwiększyło wolumen sprzedaży. Dodatkowym wsparciem okazał się duży popyt na wprowadzony w lutym budżetowy model smartfona.

    Analitycy postrzegają te czynniki jako tymczasowe. Zjawisko „wciągania” przyszłego popytu (pull-forward) sprawia, że sprzedaż, która naturalnie rozłożyłaby się w czasie, została skumulowana w jednym kwartale. To rodzi uzasadnione wątpliwości dotyczące wyników w drugiej połowie roku i tłumaczy, dlaczego pomimo rekordowych liczb i optymistycznej prognozy na bieżący kwartał, inwestorzy pozostają sceptyczni.

    Na obecne wyniki należy patrzeć w szerszym kontekście. Apple mierzy się z dwoma kluczowymi wyzwaniami: ryzykiem geopolitycznym związanym z cłami oraz wolniejszym niż u konkurencji tempem wdrażania przełomowych rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji. Firma stara się minimalizować zagrożenia handlowe poprzez dywersyfikację łańcucha dostaw, przenosząc część produkcji iPhone’ów do Indii, a komputerów Mac i zegarków Apple Watch do Wietnamu.

    Kwestia AI pozostaje jednak otwarta. Opóźnienia we wdrożeniu nowej wersji asystenta Siri oraz powolne udostępnianie pakietu Apple Intelligence stawiają firmę w tyle za rywalami. Chociaż zarząd zapewnia o intensyfikacji prac i inwestycji, rynek oczekuje konkretnych produktów. Niezwykła lojalność klientów daje Apple margines czasowy, ale firma musi wkrótce udowodnić, że potrafi skutecznie konkurować w nowej erze technologii.

  • Apple zmienia strategię AI – koniec z oszczędnością w obliczu presji rynkowej

    Apple zmienia strategię AI – koniec z oszczędnością w obliczu presji rynkowej

    Apple sygnalizuje fundamentalną zmianę w swojej wieloletniej strategii dotyczącej sztucznej inteligencji. W odpowiedzi na rosnącą presję ze strony rywali i wewnętrzne opóźnienia, firma z Cupertino jest gotowa na znaczące zwiększenie wydatków na centra danych oraz, po raz pierwszy, na rozważenie dużych przejęć w sektorze AI. To wyraźne odejście od dotychczasowej doktryny fiskalnej ostrożności i polegania na małych, strategicznych zakupach.

    Przez lata Apple świadomie unikało kosztownego wyścigu zbrojeń w AI, w którym prym wiodą Microsoft i Alphabet. Konkurenci przeznaczają dziesiątki miliardów dolarów rocznie na budowę infrastruktury — Google planuje wydać 85 mld USD, a Microsoft ponad 100 mld USD. W tym czasie Apple opierało swoje działania głównie na własnych, mniejszych zasobach i zewnętrznych dostawcach, skupiając się na rozwoju technologii we własnym zakresie.

    Jednak ta strategia okazała się niewystarczająca. Firma pozostaje w tyle za liderami oferującymi generatywne modele AI, a kluczowe projekty, jak gruntowna przebudowa asystenta Siri, zostały opóźnione do przyszłego roku. Dodatkową presję tworzy niepewność wokół wartej dziesiątki miliardów dolarów rocznie umowy z Google, dotyczącej domyślnej wyszukiwarki w iPhonie, która jest przedmiotem postępowania antymonopolowego. W tym kontekście pojawiają się nowi gracze, tacy jak startup Perplexity, który mógłby zastąpić Google.

    Podczas ostatniej telekonferencji wynikowej, kierownictwo Apple wprost przyznało, że dotychczasowe podejście ulega zmianie. Dyrektor generalny Tim Cook, zapytany o strategię fuzji i przejęć, zadeklarował otwartość na transakcje o znacznie większej skali niż dotychczas. To sygnał, że firma może odejść od kupowania jedynie małych, wyspecjalizowanych zespołów. Doniesienia Bloomberga o rozmowach na temat potencjalnego przejęcia Perplexity, choć niepotwierdzone, wpisują się w ten nowy kierunek myślenia.

    Zmianę potwierdził również dyrektor finansowy Kevan Parekh, zapowiadając, że wydatki kapitałowe na centra danych „znacznie wzrosną”. Choć nie podano konkretnych liczb, jest to jasny sygnał, że Apple, dotąd wydające na ten cel relatywnie skromne kwoty, zamierza zainwestować miliardy, by nadrobić dystans i zbudować własną, potężną infrastrukturę AI. Ten zwrot to ciche przyznanie, że dotychczasowa, oszczędna strategia w świecie zdominowanym przez AI przestała być możliwa do utrzymania.

  • Laptopy biznesowe w H1 2025: Liderzy, strategie i prognozy w czasach AI

    Laptopy biznesowe w H1 2025: Liderzy, strategie i prognozy w czasach AI

    Rok 2025 nie jest kolejnym rokiem ewolucji na rynku laptopów biznesowych; to rok rewolucyjnego wstrząsu. Zbieg trzech potężnych sił – masowego wdrożenia sztucznej inteligencji na poziomie urządzenia (on-device AI), nieuchronnego końca wsparcia technicznego dla systemu Windows 10 oraz trwałego ugruntowania się hybrydowych modeli pracy – tworzy idealną burzę, która na nowo definiuje, czym jest i co potrafi komputer dla profesjonalisty. To fundamentalna zmiana paradygmatu, przesuwająca środek ciężkości z surowej mocy obliczeniowej na inteligentne, zintegrowane i bezpieczne ekosystemy.

    Transformacja ta opiera się na trzech filarach. Pierwszym jest rewolucja AI, która przenosi ciężar obliczeń z chmury bezpośrednio na urządzenie. Dzięki dedykowanym jednostkom przetwarzania neuronowego (NPU), laptopy zyskują bezprecedensową zdolność do personalizacji, automatyzacji zadań i zapewniania produktywności w czasie rzeczywistym, a wszystko to przy zachowaniu najwyższych standardów prywatności danych. Drugim filarem jest potężny, nieunikniony katalizator rynkowy: termin 14 października 2025 roku, oznaczający koniec wsparcia dla systemu Windows 10. Zmusza on przedsiębiorstwa na całym świecie do masowej modernizacji flot komputerowych, idealnie zbiegając się w czasie z premierą nowej generacji sprzętu. Trzecim filarem jest nowy paradygmat pracy. Model hybrydowy stał się normą, wymuszając na producentach tworzenie urządzeń, które są nie tylko wydajne, ale także ultrabezpieczne, wysoce mobilne i zoptymalizowane pod kątem nieustannej współpracy wideo.

    W tym nowym krajobrazie przewaga konkurencyjna nie jest już definiowana wyłącznie przez pryzmat mocy procesora, mierzonej w gigahercach, czy liczby rdzeni. Zwycięzcami w 2025 roku zostaną ci producenci, którzy zaoferują najbardziej spójny, inteligentny i bezpieczny ekosystem, łączący sprzęt, oprogramowanie i usługi w sposób, który realnie odpowiada na wyzwania zdecentralizowanego, napędzanego przez AI środowiska pracy. Niniejsza analiza zagłębia się w dane rynkowe, strategie technologiczne i pozycjonowanie kluczowych graczy, aby zidentyfikować trendy, które zdefiniują przyszłość laptopów biznesowych.

    Krajobraz rynku w 2025 roku – odbicie w cieniu niepewności

    Pierwsza połowa 2025 roku przyniosła rynkowi PC długo oczekiwane ożywienie. Po okresie stagnacji, globalne dostawy komputerów osobistych odnotowały solidne wzrosty, rosnąc o 9% rok do roku w pierwszym kwartale i o 7% w drugim kwartale. Dane te, na pierwszy rzut oka, sygnalizują powrót zdrowego popytu i początek nowego cyklu zakupowego.

    Analiza czołowych producentów ukazuje zróżnicowaną dynamikę. Lenovo utrzymało pozycję niekwestionowanego lidera, notując imponujące wzrosty dostaw na poziomie 11% w Q1 i 15.2% w Q2 2025, co świadczy o skuteczności strategii produktowej i operacyjnej. HP Inc. stabilnie zajmuje drugie miejsce, utrzymując solidny udział w rynku. Prawdziwą gwiazdą pierwszej połowy roku okazało się jednak Apple, które zademonstrowało spektakularną dynamikę wzrostu, z dostawami rosnącymi o 22% w Q1 i 21.3% w Q2. Takie wyniki wskazują na rosnącą akceptację platformy Mac w środowiskach komercyjnych i profesjonalnych, które tradycyjnie były bastionem systemów Windows. Z kolei Dell, trzeci największy gracz, zanotował w drugim kwartale spadek dostaw o 3.0%, co może sygnalizować pewne wyzwania w dostosowaniu portfolio do bieżącego cyklu produktowego lub silniejszą konkurencję ze strony rywali.

    Chociaż liczby wskazują na ożywienie, głębsza analiza ujawnia bardziej złożony obraz. Pozornie silne dane o wzroście w pierwszej połowie 2025 roku nie odzwierciedlają w pełni organicznego popytu ze strony użytkowników końcowych. W dużej mierze są one efektem strategicznego gromadzenia zapasów przez producentów i kanały dystrybucyjne, co stanowi odpowiedź na rosnącą niepewność geopolityczną i groźbę wprowadzenia nowych ceł handlowych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.[4, 5] Producenci celowo przyspieszali zamówienia, aby wyprzedzić potencjalne podwyżki ceł na elektronikę, co oznacza, że wysokie liczby dostaw mogą znacząco wyprzedzać faktyczny popyt końcowy. Tworzy to ryzyko powstania nadmiernych zapasów w kanale dystrybucyjnym, co może prowadzić do presji cenowej i potencjalnej korekty rynkowej w drugiej połowie roku.

    Polski rynek IT odzwierciedla globalne trendy ożywienia, ale z własną, unikalną specyfiką. W pierwszym kwartale 2025 roku sprzedaż komputerów w polskiej dystrybucji wzrosła o imponujące 18.1% rok do roku, jednak siłą napędową tego wzrostu był przede wszystkim segment konsumencki. Sektor biznesowy wykazywał większą powściągliwość, co ujawnia istnienie „luki dowodu wartości”. Na polskim rynku obserwujemy wyraźną rozbieżność między globalnym szumem marketingowym wokół komputerów AI PC a faktycznymi decyzjami zakupowymi firm. Podczas gdy globalne prognozy przewidują, że laptopy AI będą stanowić blisko 60% rynku już w 2025 roku, dane z polskiego rynku za pierwszy kwartał pokazują, że sprzedaż najnowszych chipów zoptymalizowanych pod kątem AI była „niższa niż oczekiwano”. Klienci biznesowi chętniej wybierali sprawdzone i często tańsze procesory starszych generacji.

    Rewolucja AI PC – narodziny nowej kategorii urządzeń

    Rok 2025 to moment, w którym pojęcie „AI PC” przechodzi z fazy marketingowego hasła do realnej, zdefiniowanej kategorii produktów. De facto rynkowym benchmarkiem, który zdefiniował, czym jest nowoczesny komputer AI, stał się standard Microsoft Copilot+ PC. To nowa klasa urządzeń z systemem Windows, zaprojektowana od podstaw z myślą o lokalnym przetwarzaniu zadań związanych ze sztuczną inteligencją. Aby laptop mógł nosić to oznaczenie, musi spełniać rygorystyczne wymagania techniczne: wydajność jednostki przetwarzania neuronowego (NPU) na poziomie co najmniej 40 bilionów operacji na sekundę (TOPS), minimum 16 GB pamięci RAM oraz szybki dysk SSD o pojemności co najmniej 256 GB.

    Rola NPU jest fundamentalna. W przeciwieństwie do tradycyjnych architektur, gdzie zadania AI obciążały główny procesor (CPU) lub kartę graficzną (GPU), NPU jest zaprojektowane specjalnie do efektywnego wykonywania tych obliczeń przy znacznie niższym zużyciu energii. Przekłada się to na dłuższy czas pracy na baterii i cichszą pracę urządzenia – kluczowe atrybuty w mobilnym środowisku biznesowym.

    Praktyczne zastosowania w biznesie stają się coraz bardziej namacalne. Wideokonferencje stają się inteligentniejsze dzięki funkcjom takim jak tłumienie hałasu w czasie rzeczywistym czy automatyczne kadrowanie mówcy. Aplikacje biurowe, takie jak Microsoft Teams czy Outlook, oferują automatyczne transkrypcje i podsumowania spotkań oraz wątków e-mailowych, uwalniając czas pracowników. W programie Excel możliwe staje się generowanie skomplikowanych raportów na podstawie prostych poleceń w języku naturalnym.

    Nagły wzrost znaczenia AI PC jest napędzany przez dwa potężne, zbiegające się w czasie zjawiska. Po pierwsze, koniec wsparcia dla Windows 10 14 października 2025 roku działa jako potężny komercyjny katalizator, zmuszając firmy do modernizacji flot sprzętowych. W tym momencie komputery Copilot+ PC są pozycjonowane jako logiczny, standardowy wybór przy każdej wymianie sprzętu. Po drugie, obserwujemy fundamentalną zmianę architektoniczną: re-decentralizację obliczeń. Przeniesienie przetwarzania AI z chmury na urządzenie końcowe jest odpowiedzią na rosnące obawy biznesu dotyczące prywatności, szybkości, niezawodności i kontroli kosztów związanych z modelem chmurowym.

    Wojna o krzem – kto napędza inteligencję na pokładzie?

    U podstaw rewolucji AI PC leży nowa generacja procesorów, a rywalizacja między ich twórcami stała się kluczowym polem bitwy. W erze AI PC kluczowym wskaźnikiem wydajności stała się moc NPU, wyrażana w TOPS (Trillions of Operations Per Second).

    Każdy z czterech głównych graczy na rynku krzemu przyjął odmienną strategię. Intel, z nową generacją procesorów Core Ultra (’Lunar Lake’) dostarczających 47 TOPS, skupia się na obronie swojej dominującej pozycji w segmencie komercyjnym, wykorzystując dojrzały ekosystem x86. AMD, z serią Ryzen AI 300 (’Strix Point’) oferującą 50 TOPS, pozycjonuje się jako agresywny pretendent, celując w koronę lidera wydajności, także w zintegrowanej grafice. Qualcomm, ze swoim Snapdragonem X Elite (45 TOPS), dokonuje przełomu, przenosząc wysoce efektywną energetycznie architekturę ARM do świata Windows i obiecując rewolucyjny czas pracy na baterii. Wreszcie Apple, z układem M4 (38 TOPS), kontynuuje strategię pełnej pionowej integracji, koncentrując się na optymalizacji synergii między sprzętem a oprogramowaniem, a nie na samym wyścigu na najwyższą nominalną wartość TOPS.

    Za fasadą liczb kryją się głębsze wymiary rywalizacji. Prawdziwa bitwa toczy się o stworzenie najbardziej wydajnej platformy deweloperskiej, ponieważ to oprogramowanie, a nie sprzęt, ostatecznie dostarczy wartość użytkownikowi. Wejście Qualcomma na rynek Windows z architekturą ARM tworzy też fundamentalny dylemat dla decydentów IT: czy postawić na gwarantowaną kompatybilność platformy x86, czy zaryzykować potencjalne problemy z emulacją starszych aplikacji na rzecz znacznie dłuższego czasu pracy na baterii platformy ARM.

    Bitwa o ekosystem, nie tylko o sprzęt

    W obliczu tak fundamentalnych zmian, najwięksi producenci laptopów walczą o stworzenie spójnego ekosystemu.

    Lenovo prowadzi dwutorową strategię. „AI Engine+” w serii Legion jest skierowany do graczy i optymalizuje wydajność w czasie rzeczywistym. Z kolei „AI Now” w serii ThinkPad to osobisty asystent dla profesjonalistów, działający lokalnie na urządzeniu i kładący nacisk na prywatność. Ta strategia jest wspierana przez solidne wyniki finansowe działu Intelligent Devices Group (IDG), który odnotował silny, dwucyfrowy wzrost przychodów.

    HP koncentruje się na zintegrowanej platformie „HP AI Companion”, która ma tworzyć „inteligentne przepływy pracy” i personalizować doświadczenie użytkownika, z silnym naciskiem na bezpieczeństwo i przetwarzanie na urządzeniu. Firma przyjęła elastyczne podejście, oferując w swoich laptopach AI PC procesory od Intela, AMD i Qualcomma, a kluczowym elementem oferty jest pakiet zabezpieczeń HP Wolf Security. Sukces tej strategii potwierdza 9% wzrost przychodów w segmencie komercyjnym w drugim kwartale roku fiskalnego 2025.

    Dell podchodzi do rewolucji AI w sposób bardziej ewolucyjny, stopniowo integrując inteligentne funkcje w swoich sprawdzonych liniach biznesowych, takich jak Latitude i Precision. Firma koncentruje się na praktycznych korzyściach: optymalizacji wydajności, wzmocnieniu bezpieczeństwa i ulepszeniu interakcji z użytkownikiem. Ta konserwatywna strategia, odzwierciedlona w płaskich przychodach w segmencie komercyjnym w Q2 2025, wydaje się mieć na celu przede wszystkim utrzymanie zaufania obecnych, dużych klientów korporacyjnych.

    Apple opiera swoją strategię na głębokiej integracji ekosystemu i bezkompromisowej prywatności. Pakiet „Apple Intelligence” jest wpleciony w rdzeń systemów operacyjnych, a większość operacji odbywa się lokalnie na urządzeniu. Firma koncentruje się na płynności i realnej użyteczności funkcji AI, które czerpią siłę ze świadomości osobistego kontekstu użytkownika. Imponujące, dwucyfrowe wzrosty dostaw komputerów Mac w pierwszej połowie 2025 roku są dowodem na to, że ta strategia rezonuje z rynkiem.

    Rok 2025 stanowi punkt zwrotny, który wymaga od decydentów IT ponownego przemyślenia strategii zakupowych. AI staje się standardem, rynek platform ulega fragmentacji (x86 vs. ARM), a bezpieczeństwo staje się integralną częścią sprzętu.

    Wybór odpowiedniego laptopa biznesowego wymaga nowego, holistycznego podejścia. Tradycyjny model zakupu, oparty głównie na specyfikacji technicznej, jest już niewystarczający. Decydenci IT muszą myśleć jak stratedzy, opierając proces decyzyjny na trójwymiarowej macierzy, która uwzględnia specyficzne potrzeby organizacji: oś wydajności (w tym NPU i efektywność energetyczna), oś ekosystemu (kompromis między kompatybilnością x86 a wydajnością baterii ARM) oraz oś bezpieczeństwa (głębokość integracji rozwiązań sprzętowych).

    Tradycyjna metryka całkowitego kosztu posiadania (TCO) również musi zostać zredefiniowana. Nowe TCO musi uwzględniać zwrot z inwestycji (ROI) wynikający ze wzrostu produktywności pracowników dzięki funkcjom AI oraz wartość unikania ryzyka, jaką daje przetwarzanie danych na urządzeniu.

    Patrząc w przyszłość, można spodziewać się dalszego pogłębienia obecnych trendów. Sztuczna inteligencja stanie się jeszcze bardziej spersonalizowana, a w procesie decyzyjnym coraz większą rolę będzie odgrywał zrównoważony rozwój.

  • Rynek smartfonów 2025: AI napędza sprzedaż, tanie Androidy pod presją – dane IDC

    Rynek smartfonów 2025: AI napędza sprzedaż, tanie Androidy pod presją – dane IDC

    Po ośmiu kwartałach nieprzerwanego wzrostu, globalny rynek smartfonów wyhamował – choć nie zatrzymał się. Według danych IDC, w drugim kwartale 2025 r. producenci dostarczyli na rynek 295,2 mln smartfonów, co oznacza wzrost o symboliczny 1% rok do roku. Za tą liczbą kryje się jednak zróżnicowany obraz rynku: sukcesy droższych modeli i kryzys w segmencie tanich urządzeń.

    Na globalny wynik największy wpływ miały trzy czynniki: słabość chińskiego rynku, spadek popytu na tanie urządzenia z Androidem i rosnące znaczenie AI w średniej i wyższej półce cenowej.

    W Chinach, mimo skutecznych promocji w ramach festiwalu e-commerce 618, producenci skupili się na wyprzedaży zapasów, a nie zwiększaniu dostaw. Nawet Apple, choć lider promocji, zanotował w Państwie Środka 1% spadek sprzedaży w ujęciu rocznym.

    Segment budżetowych smartfonów – głównie Android – coraz bardziej cierpi przez presję ekonomiczną. Rosnące koszty życia i niestabilność walut sprawiają, że konsumenci w krajach rozwijających się ograniczają wydatki, co uderza przede wszystkim w dolny koniec rynku.

    Z drugiej strony, średnia półka technologicznie zbliża się do flagowców. Samsung skutecznie wykorzystał premierę Galaxy A36 i A56 – modeli, które wprowadzają funkcje AI do segmentu mid-range. Dzięki temu koreański producent zwiększył swój udział w rynku, umacniając się na pozycji lidera.

    Ciekawym przypadkiem pozostaje Apple – mimo lokalnych spadków, notuje dwucyfrowe wzrosty na rynkach wschodzących. To efekt skutecznego pozycjonowania i strategii cenowej, która – wbrew pozorom – nie ogranicza się już tylko do rynku premium.

    Wynik za drugi kwartał może nie robić wrażenia, ale w kontekście geopolityki, inflacji i wojny handlowej między USA a Chinami, jest sygnałem stabilizacji. Dla producentów to także moment przełomowy: era „więcej za mniej” się kończy, a kluczem do wzrostu staje się innowacja – szczególnie ta napędzana sztuczną inteligencją.

    FirmaPrzesyłki 2Q25Udział w rynku 2Q25Przesyłki 2Q242Q24 Udział w rynkuZmiana Rok Do Roku
    1. Samsung5819,70%53,818,40%7,90%
    2. Apple46,415,70%45,715,60%1,50%
    3. Xiaomi42,514,40%42.314,50%0,60%
    4. vivo27,19,20%25,98,80%4,80%
    5. Transsion25,18,50%25,58,70%-1,70%
    Inne96,132,60%99,133,90%-3,10%
    Razem295,2100,00%292,2100,00%1,00%
  • Apple pozywa Komisję Europejską. Chodzi o 500 mln euro i przepisy DMA

    Apple pozywa Komisję Europejską. Chodzi o 500 mln euro i przepisy DMA

    Apple zdecydowało się zaskarżyć do unijnego sądu decyzję Komisji Europejskiej, która w marcu nałożyła na firmę 500 mln euro kary za łamanie przepisów Aktu o rynkach cyfrowych (DMA). W oczach Brukseli, ograniczanie przez Apple dostępu do zewnętrznych ofert poza App Store to nie tylko nieuczciwa praktyka, ale też naruszenie nowych unijnych regulacji mających ograniczyć dominację Big Techów.

    Choć sam akt prawny – DMA – wszedł w życie zaledwie w marcu 2024 roku, jego skutki już przestawiają rynkową geografię. Apple, Google, Meta i Amazon – wszystkie firmy zostały objęte obowiązkiem otwarcia swoich platform i ograniczenia barier dla konkurencji. W przypadku Apple chodzi o tzw. „anti-steering”, czyli zakaz przekierowywania użytkowników z aplikacji na zewnętrzne strony, gdzie ceny bywają niższe niż w App Store.

    W reakcji na decyzję Komisji, Apple w czerwcu ogłosiło rewizję zasad App Store, dopuszczając m.in. alternatywne metody płatności i informowanie użytkowników o zewnętrznych ofertach. To jednak nie zamknęło sprawy. Komisja Europejska wciąż konsultuje zmiany z deweloperami, a Apple – zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią – zdecydowało się na drogę sądową.

    Dlaczego to ważne? Po pierwsze, to pierwsza tego typu grzywna w ramach DMA – unijnego narzędzia, które ma realnie wpłynąć na układ sił w gospodarce cyfrowej. Po drugie, sprawa Apple stanie się precedensem – nie tylko dla interpretacji samego prawa, ale i dla praktycznego modelu jego egzekwowania. Dla Komisji Europejskiej to test wiarygodności, a dla Apple – walka o utrzymanie kontroli nad ekosystemem, który generuje miliardy dolarów rocznie.

    Dla branży technologicznej to sygnał: era samoregulacji Big Tech się kończy. Przez lata Apple broniło swojego zamkniętego modelu jako bezpieczniejszego i bardziej spójnego. Teraz musi udowodnić, że ten model da się pogodzić z nowym porządkiem regulacyjnym.

    Wyrok unijnego Trybunału Sprawiedliwości może pojawić się dopiero za kilkanaście miesięcy. Do tego czasu Apple pozostaje w stanie zawieszenia – formalnie wdraża przepisy, nieformalnie jednak rzuca Komisji rękawicę.

  • Apple rozluźnia zasady App Store w Europie, ale wciąż nie rezygnuje z opłat

    Apple rozluźnia zasady App Store w Europie, ale wciąż nie rezygnuje z opłat

    Apple wprowadza nowe zasady dla deweloperów w App Store na terenie Unii Europejskiej. Zmiany mają być odpowiedzią na wymogi unijnej ustawy o rynkach cyfrowych (DMA), ale w praktyce są raczej taktycznym manewrem niż pełnym otwarciem platformy.

    Od teraz twórcy aplikacji będą mogli przekierowywać użytkowników do zewnętrznych systemów płatności bez ograniczeń w liczbie linków. Deweloperzy, którzy zdecydują się na ten model, zapłacą jednak Apple opłatę w wysokości od 5% do 15%. W przypadku zakupów dokonanych wewnątrz App Store, firma nadal pobierze prowizję – standardowo 20%, a w przypadku małych firm nawet 13%.

    Formalnie zmiany te mają służyć dostosowaniu się do DMA i uniknięciu dotkliwych kar – nawet 50 mln euro dziennie. W rzeczywistości Apple próbuje zminimalizować wpływ regulacji na swój model biznesowy, nie rezygnując z opłat, a jedynie różnicując ich strukturę.

    To posunięcie, choć zgodne z literą prawa, może nie zadowolić europejskich regulatorów. Komisja Europejska zapowiedziała, że dokładnie oceni, czy nowe warunki spełniają wymagania ustawy i zachęca do zgłaszania opinii przez rynek. Apple już wcześniej zapłaciło 500 mln euro grzywny za działania uznane za antykonkurencyjne.

    Ruch Apple pokazuje, jak trudna jest dla giganta transformacja modelu App Store. Choć regulacje mają na celu zwiększenie konkurencji i obniżenie kosztów dla użytkowników oraz twórców aplikacji, Apple nie zamierza oddać kontroli bez walki. Nowa polityka to próba pogodzenia obowiązku otwartości z utrzymaniem przychodów – App Store w 2023 roku wygenerował ponad 85 mld dolarów, z czego znaczna część pochodziła właśnie z prowizji od płatności.

    Europejski rynek staje się laboratorium zmian, które mogą rozlać się na inne regiony – choć na razie Apple stawia na rozwiązania minimalne i obarczone kosztami. To test nie tylko dla giganta z Cupertino, ale i dla skuteczności europejskich przepisów w realnym kształtowaniu cyfrowej konkurencji.