Tag: Broadcom

  • Nutanix oskarża Broadcom o „skok na kasę”. 165 tysięcy firm szuka wyjścia ewakuacyjnego

    Nutanix oskarża Broadcom o „skok na kasę”. 165 tysięcy firm szuka wyjścia ewakuacyjnego

    Rzadko zdarza się, by dyrektor generalny tak bezpośrednio atakował model biznesowy konkurenta. Podczas konferencji Nutanix Next 2026, Rajiv Ramaswami porzucił korporacyjne uprzejmości, kreśląc obraz branży znajdującej się w punkcie zwrotnym. Głównym celem tej ofensywy jest Broadcom, który po przejęciu VMware wdrożył strategię „full-stack or nothing”, wywołując falę niepokoju wśród dotychczasowych klientów.

    Ramaswami diagnozuje sytuację bez ogródek: rynkowy gigant przestał koncentrować się na innowacjach, wybierając agresywną maksymalizację zysków. Wymuszanie zakupu pełnego stosu oprogramowania, często niezależnie od realnych potrzeb biznesowych, tworzy próżnię, którą Nutanix zamierza wypełnić.

    Liczby działają na wyobraźnię – firma szacuje, że aż 165 000 z 300 000 obecnych klientów VMware znajduje się w zasięgu jej oddziaływania. Przy obecnym tempie pozyskiwania do tysiąca nowych kontrahentów kwartalnie, Nutanix nie jest już tylko alternatywą, ale realnym kierunkiem strukturalnej migracji.

    Według szefa Nutanix, proces odchodzenia od rozwiązań Broadcom przypomina ruch falowy. Pierwsza fala objęła tych, którzy uciekli przed odnowieniem kontraktów na nowych warunkach. Druga to organizacje, które podpisały krótkoterminowe umowy, ale już teraz szukają wyjścia.

    Nadchodząca premiera VCF 9 ma być kolejnym katalizatorem zmian, zmuszając dyrektorów IT do kalkulacji nie tylko kosztów licencyjnych, ale przede wszystkim ryzyka operacyjnego i utraty zaufania do dostawcy.

    Jednak strategia Nutanix wykracza poza bycie „bezpieczną przystanią” dla uchodźców z VMware. Firma przeszła ewolucję od dostawcy hiperkonwergentnej infrastruktury (HCI) do statusu kompleksowej platformy chmury hybrydowej, zintegrowanej z AWS, Azure i Google Cloud. Dzisiejszy Nutanix stawia na elastyczność i nowoczesne obciążenia, w tym AI i integracje z systemami takimi jak NetApp.

    Sukces Nutanix będzie zależał od tego, czy zdoła on przekształcić chwilowe niezadowolenie klientów Broadcom w długofalową lojalność wobec własnej platformy. Choć Ramaswami unika deklaracji o pełnym przejściu w stronę usług aplikacyjnych, tempo wdrażania innowacji sugeruje, że Nutanix chce być czymś więcej niż tylko warstwą sprzętową – chce być systemem operacyjnym dla nowoczesnego biznesu, wykorzystując wiatr, który w jego żagle wieje prosto z biur Broadcom.

  • Broadcom i Google rzucają wyzwanie Nvidii: Nowa umowa na chipy AI do 2031 roku

    Broadcom i Google rzucają wyzwanie Nvidii: Nowa umowa na chipy AI do 2031 roku

    Poniedziałkowe ogłoszenie Broadcomu i Google rzuca nowe światło na układ sił w Dolinie Krzemowej. Przedłużenie współpracy do 2031 roku to nie tylko kolejna umowa dostawy; to sformalizowanie fundamentu, na którym Google buduje swoją alternatywę dla ekosystemu Nvidii.

    Zacieśnienie relacji z Broadcomem, kluczowym partnerem w projektowaniu jednostek TPU (Tensor Processing Units), sugeruje, że Google stawia na głęboką integrację pionową. Dla Broadcomu kontrakt ten jest gwarancją długoterminowych przychodów w segmencie procesorów niestandardowych (ASIC), który staje się bezpieczną przystanią dla inwestorów szukających ekspozycji na AI poza portfelem Jensena Huanga. Reakcja rynku – wzrost akcji o 3% w handlu posesyjnym – potwierdza, że analitycy doceniają tę przewidywalność.

    Jednak najbardziej intrygującym elementem tej układanki jest rola Anthropic. Startup, który jeszcze niedawno był postrzegany głównie przez pryzmat relacji z Amazonem, teraz zyskuje dostęp do 3,5 gigawata mocy obliczeniowej opartej na procesorach Google, począwszy od 2027 roku. Dla Anthropic to ruch czysto pragmatyczny. Przy przychodach, które w 2026 roku przekroczyły barierę 30 miliardów dolarów, firma nie może pozwolić sobie na uzależnienie od jednego dostawcy krzemu. Dywersyfikacja między AWS Trainium, TPU Google i GPU Nvidii to strategia „multi-cloud” przeniesiona na poziom hardware’u.

    Dla szerszego rynku biznesowego płynie stąd jasny sygnał: era monokultury procesorów graficznych dobiega końca. Google skutecznie wykorzystuje TPU jako dźwignię wzrostu swojego biznesu chmurowego, udowadniając, że optymalizacja pod konkretne obciążenia AI może przynieść realne oszczędności i wydajność, której nie oferują uniwersalne rozwiązania. 

    Jednocześnie deklaracja Anthropic o zainwestowaniu 50 miliardów dolarów w amerykańską infrastrukturę komputerową wpisuje się w szerszy trend geopolityczny. W obliczu rosnącego zapotrzebowania na moc, posiadanie fizycznego dostępu do energii i sprzętu staje się ważniejszą barierą wejścia niż sama jakość algorytmów. W tym wyścigu zbrojeń Broadcom wyrasta na cichego zwycięzcę, dostarczając „kilofy i łopaty” dla największych graczy, podczas gdy Google i Anthropic budują ekosystem zdolny rzucić wyzwanie obecnemu status quo.

  • Vendor lock-in jako ryzyko operacyjne. Czego uczy nas przypadek VMware i Broadcom?

    Vendor lock-in jako ryzyko operacyjne. Czego uczy nas przypadek VMware i Broadcom?

    Ostatnie miesiące w branży IT przypominają zimny prysznic. Przejęcie VMware przez Broadcom i wynikające z tego radykalne zmiany w licencjonowaniu to nie tylko korekta cenników. To trzęsienie ziemi, które obnażyło systemowy błąd w strategiach wielu przedsiębiorstw. Przez lata menedżerowie płacili swoisty „podatek od świętego spokoju”, wybierając monolityczne rozwiązania od jednego dostawcy. Dziś okazuje się, że ten spokój był iluzoryczny, a wygoda stała się pułapką.

    Jeszcze do niedawna strategia „one-stop-shop” – czyli oparcie kluczowej infrastruktury o jednego, dominującego dostawcę – wydawała się racjonalna. Ułatwiała zarządzanie, integrowanie usług i negocjacje. Jednak obecna sytuacja na rynku wirtualizacji pokazuje, jak cienka jest granica między stabilnym partnerstwem a niebezpiecznym uzależnieniem, znanym w branży jako Vendor Lock-in. Gdy fundament technologiczny firmy, traktowany dotąd jak pewnik, nagle staje się źródłem niepewności budżetowej i operacyjnej, zarządy muszą zadać sobie trudne pytanie: czy stać nas na ryzyko braku alternatywy?

    Katalizator zmian – gdy „standard” staje się ciężarem

    Dominacja rynkowa ma swoją cenę, którą ostatecznie płaci klient. Zmiany wprowadzone po akwizycji VMware, w tym przejście na model subskrypcyjny i pakietyzacja produktów, wstrząsnęły europejskim rynkiem. Jak zauważają organizacje branżowe, w tym CISPE, nowe warunki uderzają rykoszetem w niemal każdą organizację korzystającą z chmury.

    Dla dyrektorów finansowych (CFO) i szefów IT (CIO) problemem nie jest tylko sama podwyżka kosztów, choć ta bywa drastyczna. Znacznie groźniejsza jest utrata elastyczności. Nowe modele licencjonowania często wymuszają zakup rozbudowanych pakietów oprogramowania, z których firma realnie nie korzysta, ale za które musi płacić, by utrzymać działanie systemów krytycznych. To zaprzeczenie idei optymalizacji kosztów i zwinności, o którą walczą nowoczesne przedsiębiorstwa.

    W momencie, gdy rynek wchodzi w fazę spowolnienia gospodarczego i szukania oszczędności, nagły i niekontrolowalny wzrost kosztów utrzymania infrastruktury („Run the Business”) staje się nieakceptowalny. Pokazuje to dobitnie, że poleganie na zamkniętym ekosystemie jednego giganta to strategia, która działa tylko w czasach pokoju. W czasach rynkowych turbulencji staje się ona kulą u nogi.

    Ucieczka do przodu – Open Source jako nowa definicja stabilności

    Oprogramowanie Open Source przestaje być postrzegane jako „tańsza alternatywa dla entuzjastów”, a awansuje do rangi strategicznego „Planu A” dla największych graczy. Następuje redefinicja tego, co w biznesie oznacza bezpieczeństwo.

    Bezpieczeństwo to dziś niezależność. Firmy zwracają się ku rozwiązaniom opartym na otwartym kodzie (takim jak KVM, Linux czy platformy konteneryzacji), ponieważ oferują one coś, czego rynek komercyjny właśnie odmówił: przewidywalność. W modelu Open Source nie ma ryzyka, że dostawca z dnia na dzień „wyłączy” licencję, drastycznie zmieni mapę drogową produktu (roadmapę) lub wymusi niechcianą aktualizację.

    Tu do gry wchodzi pojęcie suwerenności cyfrowej. W kontekście rosnących wymagań regulacyjnych – takich jak unijna dyrektywa NIS2 czy rozporządzenie DORA dla sektora finansowego – posiadanie pełnej kontroli nad stosem technologicznym jest kluczowe. Otwarty kod zapewnia transparentność. Firma wie, co dzieje się z jej danymi, gdzie są przetwarzane i jak zabezpieczone. W świecie „czarnych skrzynek” dostarczanych przez globalne korporacje, taka audytowalność staje się luksusem, na który mogą pozwolić sobie tylko ci, którzy postawili na otwarte standardy.

    To także kwestia czystej ekonomii skali. Open Source pozwala płacić za realne wykorzystanie i wsparcie techniczne, a nie za sztuczne bariery licencyjne. Umożliwia skalowanie infrastruktury w tempie dyktowanym przez rozwój biznesu, a nie przez kwartalne wyniki sprzedażowe dostawcy oprogramowania.

    Architektura przyszłości nie lubi sztywnych ram

    Decyzja o odejściu od monolitycznych rozwiązań ma jeszcze jeden, kluczowy wymiar: innowacyjność. Żyjemy w epoce, w której chmura hybrydowa i multicloud stają się standardem. Według danych Bitkom, już 29% firm korzysta z chmury hybrydowej, a 41% łączy usługi od wielu dostawców. W takim środowisku interoperacyjność – czyli zdolność systemów do współpracy – jest walutą. Otwarte ekosystemy są z natury nastawione na integrację. Zamknięte platformy proprietary z natury dążą do izolacji i budowania murów.

    Co więcej, stoimy u progu rewolucji AI. Inwestycje w sztuczną inteligencję, które według prognoz wystrzelą w górę w okolicach 2026 roku, wymagają potężnej mocy obliczeniowej. Modelowanie kosztów AI jest trudne, a dodawanie do tego drogich, skomplikowanych licencji naliczanych „od rdzenia procesora” może zabić rentowność (ROI) projektów innowacyjnych już na starcie.

    Infrastruktura pod AI, Edge Computing czy nowoczesne aplikacje cloud-native rozwija się najszybciej w społecznościach otwartych. Czekanie, aż komercyjny dostawca zaimplementuje te nowości w swoim płatnym pakiecie, to strata cennego czasu (Time-to-Market). Migracja na otwarte platformy to zatem nie tylko ucieczka przed kosztami, ale przede wszystkim budowanie autostrady dla przyszłych innowacji.

    Odporność przez dywersyfikację

    Wstrząs wywołany zmianami w VMware powinien być dla menedżerów sygnałem ostrzegawczym. Przyszłość IT należy do systemów modułowych, suwerennych i elastycznych. Czasy, w których jeden dostawca gwarantował spokój ducha w zamian za totalną kontrolę nad infrastrukturą klienta, definitywnie się kończą.

    Dziś, w dobie niepewności geopolitycznej i rynkowej, dywersyfikacja technologii to nowa forma polisy ubezpieczeniowej. Menedżerowie i zarządy nie powinni już zadawać pytania: „Czy stać nas na trud migracji na nowe rozwiązania?”. Właściwe pytanie brzmi: „Czy stać nas na ryzyko pozostania w obecnym modelu?”. Odpowiedź, patrząc na ostatnie wydarzenia rynkowe, wydaje się oczywista.

  • Trzęsienie ziemi w zwolnionym tempie. Koniec dominacji VMware, a rewolucja potrwa latami

    Trzęsienie ziemi w zwolnionym tempie. Koniec dominacji VMware, a rewolucja potrwa latami

    „Największe zakłócenie od dziesięcioleci” – tak analitycy Gartnera określają sytuację na rynku wirtualizacji. To mocne słowa, które idealnie oddają nastroje panujące w działach IT na całym świecie. Po przejęciu VMware przez Broadcom branżą wstrząsnęły doniesienia o drastycznych, nierzadko 300- lub 400-procentowych, podwyżkach cen licencji, mniejszej przejrzystości w rozwoju produktów i obawach o jakość wsparcia. Zaufanie, budowane latami, zostało poważnie nadszarpnięte.

    Jednak wbrew pozorom, nie jesteśmy świadkami gwałtownego krachu czy panicznej ucieczki z tonącego okrętu. Obserwujemy raczej początek powolnego, tektonicznego przesunięcia. Dominacja VMware jest zbyt głęboka, by zniknąć z dnia na dzień. Rewolucja nadejdzie, ale w zwolnionym tempie. To daje firmom czas na reakcję – pod warunkiem, że zaczną działać natychmiast.

    Siła inercji, czyli dlaczego rynek nie porzuci VMware z dnia na dzień

    Dlaczego więc, mimo chaosu i uzasadnionego niepokoju, nie obserwujemy masowego exodusu klientów? Odpowiedź kryje się w sile rynkowej inercji. VMware to nie jest zwykły dostawca. Z udziałem w przychodach na poziomie 96 procent w 2024 roku, firma stała się synonimem wirtualizacji; standardem branżowym, na którym opiera się krytyczna infrastruktura tysięcy globalnych przedsiębiorstw.

    Migracja z tak dominującej platformy to gigantyczne wyzwanie operacyjne i biznesowe. Nie chodzi tu tylko o koszt nowych licencji u alternatywnego dostawcy. Chodzi o lata budowanych kompetencji, zintegrowane procesy, niezliczone skrypty automatyzacyjne oraz całe zespoły inżynierów przeszkolonych do perfekcji w obsłudze jednego, konkretnego ekosystemu.

    Do tego dochodzi fundamentalne ryzyko operacyjne. Przeniesienie „serca” firmowej infrastruktury IT na nowy fundament zawsze wiąże się z groźbą przestojów, problemów z kompatybilnością i nieprzewidzianych trudności. Dlatego pierwszą reakcją wielu menedżerów IT nie jest paniczna ucieczka, ale próba renegocjacji, konsolidacji posiadanych licencji i, w gruncie rzeczy, „przeczekanie” problemu.

    Obiecujące alternatywy, które (jeszcze) nie są gotowe

    Broadcom, zmieniając zasady gry, szeroko otworzył drzwi dla konkurencji. Problem w tym, że po drugiej stronie nie czeka jeden, oczywisty następca gotowy przejąć pałeczkę. Rynek alternatyw jest rozdrobniony – Gartner wspomina o ponad 30 platformach. Ta różnorodność, choć zdrowa dla innowacji, dla decydentów oznacza przede wszystkim paraliż decyzyjny i brak bezpiecznego, oczywistego wyboru.

    Co więcej, analitycy brutalnie szczerze przyznają, że większość tych rozwiązań jest „niekompletna lub wciąż w fazie rozwoju”. Brakuje im kluczowych funkcji klasy enterprise, dojrzałego ekosystemu partnerów technologicznych czy globalnego wsparcia technicznego, do którego przez lata przyzwyczaił VMware.

    Istnieje też problem mentalny. Firmy instynktownie szukają rozwiązania, które zastąpi VMware w skali 1:1, oferując ten sam zestaw funkcji i ten sam komfort użytkowania. Takie rozwiązanie nie istnieje. Przejście na platformy oparte na KVM, jak Proxmox, czy na rozwiązania hiperkonwergentne w rodzaju Nutanix, wymaga fundamentalnej zmiany myślenia, architektury i procesów, a nie tylko prostej podmiany hipernadzorcy. Rynek potrzebuje czasu, aby te alternatywy dojrzały i udowodniły swoją wartość w dużych, produkcyjnych wdrożeniach. Popyt właśnie się pojawił, ale podaż musi nadrobić zaległości.

    Realny horyzont zmian: Czego spodziewać się między 2026 a 2027 rokiem

    To nie jest wyścig na 100 metrów, ale maraton. Kluczowe będą najbliższe 2-3 lata. Gartner szacuje, że prawdziwy, znaczący ruch migracyjny rozpocznie się dopiero od 2026 roku, a szeroka adopcja nowych platform nastąpi od roku 2027.

    Skąd tak odległy termin? Po pierwsze, wiele firm wciąż jest związanych wieloletnimi umowami licencyjnymi (EA), które wygasną właśnie w tej perspektywie. Po drugie, rzetelne przetestowanie i walidacja nowej platformy (proces Proof of Concept) to zadanie na kwartały, a nie tygodnie. Po trzecie, firmy muszą zbudować wewnętrzne kompetencje do obsługi nowych rozwiązań. Wreszcie, same platformy alternatywne potrzebują tych dwóch lat, by dojrzeć i stać się realnym zagrożeniem dla hegemona.

    To daje firmom kluczowe okno czasowe. To nie jest „dużo czasu”, ale „wystarczająco czasu” na strategiczne i przemyślane działanie, zamiast podejmowania panicznych, kosztownych decyzji.

    Strategia na „okres przejściowy”. Bierność jest najgorszą opcją

    Mimo że rewolucja będzie powolna, firmy, które prześpią najbliższe dwa lata, obudzą się w 2027 roku w bardzo trudnej sytuacji. Zmuszone do akceptacji dyktatu cenowego Broadcom, nie będą miały gotowego Planu B.

    Najgorszą strategią jest bierność. Co zatem robić w tym „okresie przejściowym”? Przede wszystkim należy wykorzystać ten czas na fundamentalny audyt i zadanie sobie pytania: „Jakich funkcji VMware *naprawdę* potrzebujemy?”. Być może okaże się, że 80% naszych obciążeń roboczych wymaga tylko 20% możliwości platformy, za którą przepłacamy. To podstawa do szukania tańszej, być może prostszej alternatywy.

    Równolegle należy rozpocząć testy. Zamiast czekać, warto wybrać dwie lub trzy obiecujące platformy i uruchomić na nich projekty pilotażowe. Przeniesienie mniej krytycznych obciążeń, czyli scenariusze „szybkiej wygranej”, to najlepszy sposób na naukę, budowanie zaufania do nowego rozwiązania i przygotowanie zespołów na zmianę.

    Na koniec, warto potraktować ten kryzys jako pretekst do szerszej modernizacji i spłaty długu technologicznego. Może zamiast szukać nowego hipernadzorcy dla starych maszyn wirtualnych, warto przenieść część aplikacji do kontenerów? A może dla innych idealnym miejscem będzie chmura publiczna?

    Broadcom, wstrząsając rynkiem, niechcący zmusił całą branżę do ewolucji. Firmy, które potraktują nadchodzące 2-3 lata jako czas strategicznego przygotowania, a nie biernego czekania na wygaśnięcie kontraktu, przekują największe zakłócenie od dekad w swoją największą szansę na modernizację.

  • Broadcom podnosi stawkę w wojnie o infrastrukturę AI

    Broadcom podnosi stawkę w wojnie o infrastrukturę AI

    Broadcom wchodzi w kluczową fazę rywalizacji na rynku infrastruktury sztucznej inteligencji. Firma ogłosiła wprowadzenie Thor Ultra – nowego chipu sieciowego, zaprojektowanego do obsługi gigantycznych klastrów obliczeniowych AI, łączących setki tysięcy akceleratorów. To bezpośrednia odpowiedź na dominację Nvidii nie tylko w GPU, ale także w obszarze sieciowania, które staje się nowym polem bitwy w centrach danych AI.

    Thor Ultra ma umożliwić operatorom centrów danych tworzenie bardziej wydajnych systemów, zdolnych do trenowania i skalowania modeli generatywnych – takich jak te wykorzystywane przez OpenAI czy Google. Broadcom, dotychczas postrzegany głównie jako dostawca kluczowych układów sieciowych (m.in. serii Tomahawk), coraz śmielej wchodzi w segment niestandardowych chipów AI. Zapowiedziana dzień wcześniej umowa z OpenAI, obejmująca dostawy układów o mocy 10 GW od 2026 roku, sygnalizuje ambicję: konkurować z Nvidią również tam, gdzie dotąd była bezkonkurencyjna.

    Rynek jest ogromny. CEO Broadcom, Hock Tan, szacuje, że do 2027 r. wartość segmentu chipów AI – sieciowych i obliczeniowych – wzrośnie do 90 mld dolarów. Już dziś firma generuje z AI ponad 12 mld dolarów rocznych przychodów, a kolejne umowy z hiperskalersami (w tym nowy, wart 10 mld dolarów klient z września) potwierdzają strategiczny zwrot.

    Rywalizacja w sieci AI nie dotyczy jedynie wydajności GPU. W miarę jak modele rosną do bilionów parametrów, kluczowe staje się to, co dzieje się pomiędzy chipami. Przepustowość, latencja, topologia sieci – to od nich zależy, czy klastry są w stanie efektywnie współpracować. Broadcom podkreśla, że w Thor Ultra podwojono przepustowość względem poprzedniej generacji, przygotowując układ do pracy w środowiskach o ekstremalnej gęstości obliczeń.

    Podczas gdy Nvidia buduje kompletne platformy (GPU + sieć + oprogramowanie), Broadcom stawia na partnerstwa – oferuje komponenty i referencyjne projekty, pozwalając dostawcom infrastruktury na większą elastyczność. Dla klientów oznacza to alternatywę wobec rosnącej zależności od jednego ekosystemu.

    Thor Ultra nie zmieni układu sił z dnia na dzień, ale pokazuje, że wojna o AI wchodzi w nową fazę. Po GPU nadchodzi etap sieci – a Broadcom zamierza być tam, gdzie przepływają wszystkie dane tej rewolucji.

  • OpenAI stawia na własne chipy. Broadcom nowym filarem w wyścigu o moc obliczeniową

    OpenAI stawia na własne chipy. Broadcom nowym filarem w wyścigu o moc obliczeniową

    OpenAI, twórca ChatGPT, wykonuje kolejny krok w kierunku niezależności technologicznej – tym razem ogłaszając współpracę z Broadcom przy projektowaniu własnych procesorów AI. To decyzja, która może zdefiniować układ sił w sektorze półprzewodników, ale też ujawnia rosnącą presję na zabezpieczenie mocy obliczeniowej w erze modeli generatywnych.

    Według informacji obu firm, Broadcom ma opracować i wdrożyć niestandardowe chipy OpenAI od drugiej połowy 2026 roku. Skala projektu jest imponująca – mowa o infrastrukturze o mocy 10 GW, odpowiadającej zapotrzebowaniu ponad 8 milionów amerykańskich gospodarstw domowych. W branży, w której dziś liczy się każdy dostępny GPU od Nvidii, to próba wyrwania się z roli klienta i wejścia w rolę twórcy podstawowej infrastruktury.

    Wyjście poza Nvidię, ale nie bez ryzyka

    Rynek entuzjastycznie zareagował na ogłoszenie – akcje Broadcom wzrosły o ponad 10%. Jednocześnie analitycy pozostają ostrożni. Tworzenie własnych chipów to nie tylko inżynieryjne wyzwanie, ale i finansowe ryzyko. Według szacunków CEO Nvidii, budowa jednego gigawattowego centrum danych może pochłonąć nawet 60 mld dolarów, a OpenAI planuje projekt dziesięciokrotnie większy.

    W tle toczy się większa gra – wyścig o kontrolę nad kosztem i efektywnością obliczeń. Alphabet, Amazon i Microsoft od lat inwestują w autorskie chipy (TPU, Graviton, Maia), ale dotąd żaden z nich nie osiągnął wydajności Nvidii na polu modeli generatywnych. OpenAI idzie jednak o krok dalej: nie tylko kupuje, lecz projektuje własny hardware.

    Jak OpenAI sfinansuje wyścig o krzem?

    Szczegóły finansowe współpracy nie zostały ujawnione, ale jasne jest, że skala inwestycji wymaga nowej architektury finansowania. Według analityków, w grę wejdą preordery, strategiczne inwestycje i wsparcie Microsoftu – największego udziałowca OpenAI. Tu ujawnia się paradoks: aby uniezależnić się od Nvidii, OpenAI musi jeszcze mocniej oprzeć się na kapitałowym zapleczu Big Tech.

    Tydzień wcześniej OpenAI podpisało umowę z AMD na dostawy 6 GW mocy z opcją udziałów w producencie chipów. Równolegle Nvidia zapowiedziała inwestycję do 100 mld dolarów w startupy AI, oferując im kompletne systemy centrów danych. Walka przeniosła się z laboratoriów R&D do budżetów inwestycyjnych.

    Broadcom – cichy zwycięzca boomu AI

    Dla Broadcom to kolejny sygnał, że boom na generatywną AI przekształca go z dostawcy infrastruktury sieciowej w kluczowego gracza półprzewodnikowego. Firma już wcześniej ujawniła zamówienie na chipy AI o wartości 10 mld dolarów od anonimowego klienta (którym rzekomo nie było OpenAI). Od końca 2022 roku jej akcje wzrosły prawie sześciokrotnie – to tempo niespotykane nawet wśród producentów GPU.

    Co więcej, nowe systemy OpenAI mają być skalowane w oparciu o Ethernet Broadcom, co bezpośrednio kwestionuje dominację sieci InfiniBand od Nvidii. Jeśli ten eksperyment się powiedzie, to nie tylko GPU Nvidii zostaną zagrożone – ale cały jej ekosystem.

    Wyścig o krzem dopiero się zaczyna

    Termin 2026 roku wydaje się agresywny. Ale presja jest jasna: aby utrzymać tempo rozwoju modeli, OpenAI potrzebuje własnych fundamentów. Dziś staje się nie tylko firmą AI, ale – potencjalnie – także firmą półprzewodnikową. Jeśli ten ruch się powiedzie, może zmienić nie tylko rynek AI, ale też sposób, w jaki budowane są przyszłe superkomputery.

  • Broadcom integruje AI z VMware, wprowadzając Tanzu Data Intelligence

    Broadcom integruje AI z VMware, wprowadzając Tanzu Data Intelligence

    Broadcom, po przejęciu VMware, konsekwentnie realizuje strategię przekształcenia VMware Cloud Foundation (VCF) w natywną platformę dla sztucznej inteligencji.

    Najnowszym krokiem w tym kierunku jest zaprezentowana podczas konferencji Explore 2025 platforma VMware Tanzu Data Intelligence oraz nowa wersja Tanzu Platform 10.3.

    To strategiczne posunięcie ma na celu dostarczenie przedsiębiorstwom zintegrowanych narzędzi do budowy i wdrażania aplikacji AI w ramach kontrolowanego środowiska chmury prywatnej.

    Nowo wprowadzona platforma Tanzu Data Intelligence to rozwiązanie typu data lakehouse, które ma zaradzić problemowi rozproszonych i zróżnicowanych danych w korporacjach. Platforma oferuje zunifikowany dostęp do danych strukturalnych i nieustrukturyzowanych z niskim opóźnieniem, co jest kluczowe dla aplikacji AI i analityki w czasie rzeczywistym.

    Wśród jej kluczowych możliwości znajdują się wbudowane funkcje wyszukiwania wektorowego, niezbędne w zastosowaniach takich jak RAG (Retrieval-Augmented Generation), oraz zapewnienie pełnej identyfikowalności danych, co ułatwia zarządzanie i utrzymanie zgodności z regulacjami.

    Równolegle Broadcom zaprezentował aktualizację Tanzu Platform do wersji 10.3, która koncentruje się na ułatwieniu pracy zespołom deweloperskim i inżynierom platform. Wprowadzono m.in. Tanzu MarketPlace, umożliwiający publikowanie wewnętrznych aplikacji jako usług.

    Usprawniono także zarządzanie modelami AI poprzez wprowadzenie szczegółowych planów usług i limitów, co daje większą kontrolę nad kosztami i bezpieczeństwem. Nowością są również narzędzia do zautomatyzowanej modernizacji starszych aplikacji oraz nowy pulpit nawigacyjny w Tanzu Hub, który zwiększa przejrzystość w zakresie podatności i bezpieczeństwa całego stosu technologicznego.

    Ogłoszenia te wpisują się w szerszą strategię Broadcom, która pozycjonuje VCF jako bezpieczną i efektywną kosztowo alternatywę dla publicznych chmur w kontekście wdrożeń AI.

    Zamiast budować kompetencje AI od zera, przedsiębiorstwa otrzymują gotowy, zintegrowany zestaw narzędzi do zarządzania danymi i aplikacjami, co ma przyspieszyć wdrażanie innowacji opartych na generatywnej sztucznej inteligencji.

  • Zmiany w VMware – Broadcom ogranicza dostęp do aktualizacji bezpieczeństwa

    Zmiany w VMware – Broadcom ogranicza dostęp do aktualizacji bezpieczeństwa

    Po przejęciu VMware przez Broadcom, klienci posiadający licencje wieczyste stają w obliczu nowej, niepewnej rzeczywistości. Koncern wprowadził zmiany w polityce wsparcia, które w praktyce ograniczają dostęp do kluczowych aktualizacji bezpieczeństwa, wywierając presję na przejście w stronę modelu subskrypcyjnego.

    Zgodnie z doniesieniami, użytkownicy z licencjami stałymi utracili natychmiastowy dostęp do poprawek bezpieczeństwa poprzez portal wsparcia. Broadcom potwierdza, że zaktualizowany system walidacji uprawnień priorytetowo traktuje klientów z aktywną subskrypcją. Pozostali użytkownicy mają otrzymywać aktualizacje w późniejszym terminie, co może opóźnić ich wdrożenie nawet o 90 dni, narażając w tym czasie ich środowiska IT na nowo odkryte luki.

    Decyzja ta jest elementem szerszej strategii Broadcom, która zakłada całkowitą rezygnację ze sprzedaży licencji wieczystych i agresywne promowanie subskrypcji. Choć firma musi respektować już sprzedane licencje „wieczne”, nowa polityka wsparcia technicznego i aktualizacji staje się głównym narzędziem do skłonienia klientów ku zmianie modelu licencjonowania. Dostęp do bieżących poprawek jest teraz warunkowany posiadaniem aktywnej umowy wsparcia, której nie można już odnowić bez przejścia na subskrypcję.

    Działania te spotykają się z rosnącym oporem. Europejskie stowarzyszenie dostawców chmury CISPE złożyło skargę do sądu, dążąc do anulowania zgody Komisji Europejskiej na przejęcie VMware. Argumentuje, że Broadcom nadużywa swojej dominującej pozycji, narzucając nieuczciwe warunki i drastycznie podnosząc ceny.

    Co więcej, w Holandii sąd wydał już wyrok niekorzystny dla koncernu. Zobowiązał firmę do dalszego świadczenia wsparcia technicznego dla agencji rządowej po wygaśnięciu umowy i to po przystępnej cenie, aby umożliwić jej bezpieczną migrację. Orzeczenie to może stać się ważnym precedensem dla innych firm znajdujących się w podobnej sytuacji. Nowa polityka Broadcom, choć korzystna dla inwestorów, budzi coraz większe kontrowersje na rynku technologicznym.

  • Przejęcie VMware przez Broadcom pod lupą sądu UE. Chmurowi gracze domagają się cofnięcia zgody na przejęcie

    Przejęcie VMware przez Broadcom pod lupą sądu UE. Chmurowi gracze domagają się cofnięcia zgody na przejęcie

    Europejscy dostawcy usług chmurowych zrzeszeni w organizacji CISPE podjęli nową próbę zablokowania fuzji, która już się dokonała. Chodzi o wartą 69 miliardów dolarów transakcję przejęcia VMware przez Broadcom – jeden z największych mariaży w historii branży IT. Skarga złożona do Sądu Unii Europejskiej kwestionuje decyzję Komisji Europejskiej, która mimo wcześniejszych obaw o wpływ na konkurencję, ostatecznie zatwierdziła umowę bez narzucenia środków zaradczych.

    Broadcom zamknął transakcję w listopadzie 2023 r., po miesiącach opóźnień spowodowanych postępowaniami antymonopolowymi w USA, Chinach i UE. Komisja Europejska w opublikowanym w maju 2024 r. uzasadnieniu uznała, że przejęcie niesie istotne ryzyko dla rynku, ale nie zdecydowała się na wprowadzenie żadnych formalnych ograniczeń.

    To właśnie ten brak zabezpieczeń niepokoi CISPE, zrzeszające m.in. europejskich dostawców usług infrastruktury, takich jak OVHcloud czy Aruba. Organizacja zarzuca Broadcomowi stosowanie nieuczciwych praktyk licencyjnych, które po przejęciu VMware mogą zostać rozszerzone na praktycznie całą bazę klientów w Europie. W ocenie CISPE, nowe warunki licencjonowania narzucane przez Broadcom mają wpływać na setki tysięcy organizacji korzystających z rozwiązań chmurowych w regionie.

    W tle skargi toczy się większa gra o kształt rynku infrastruktury IT w Europie. VMware, dzięki swojej dominacji w zakresie wirtualizacji, jest technologicznym filarem wielu europejskich środowisk chmurowych. Broadcom, znany z agresywnego zarządzania przejętymi aktywami, błyskawicznie wdrożył nowe modele licencjonowania, co wywołało protesty nie tylko wśród dostawców, ale i klientów końcowych.

    Europejskie postępowanie raczej nie doprowadzi do unieważnienia fuzji, ale już samo jego wszczęcie pokazuje, jak napięta staje się relacja między dużymi amerykańskimi dostawcami a lokalnym ekosystemem IT. UE stoi dziś przed dylematem: jak chronić konkurencyjność rynku, nie zniechęcając przy tym globalnych inwestorów? Wynik sprawy Broadcom–VMware może dać odpowiedź, która wpłynie na kolejne megafuzje technologiczne.

  • Broadcom znów tnie partnerów VMware. Mniejsi dostawcy wypadną z gry 31 październik

    Broadcom znów tnie partnerów VMware. Mniejsi dostawcy wypadną z gry 31 październik

    Broadcom nie zwalnia tempa w porządkowaniu przejętego VMware – nawet jeśli oznacza to kolejny cios dla setek mniejszych partnerów i ich klientów. Firma ogłosiła właśnie drugą rundę eliminacji z programu partnerskiego, która zakończy się 31 października. To kolejny krok w kierunku uczynienia VMware produktem wyłącznie dla największych klientów i dostawców.

    Po przejęciu VMware za 69 mld dol., Broadcom błyskawicznie przystąpił do restrukturyzacji kanału. Liczba partnerów, wcześniej szacowana na ok. 4 tys., została już drastycznie ograniczona w pierwszym kwartale 2024 r. Nowa strategia zakłada współpracę wyłącznie z podmiotami mającymi realny dostęp do dużych firm i wysokich budżetów IT. Mniejsi integratorzy, resellerzy czy dostawcy usług chmurowych – nawet jeśli działali od lat – wypadają z układu.

    Tym razem zmianie towarzyszy również wycofanie programu „white label”, który miał umożliwiać mniejszym graczom dalsze świadczenie usług opartych na VMware pod własną marką. Broadcom rezygnuje z tej furtki i sugeruje, by wyeliminowani partnerzy przekierowali klientów do „uznanych” dostawców.

    W efekcie klienci zostają postawieni pod ścianą. Ci, którzy korzystali z usług mniejszych partnerów VMware, muszą w krótkim czasie przeorganizować swoje środowiska IT, przenieść licencje, często zmienić warunki wsparcia technicznego – i liczyć się z dodatkowymi kosztami. Dla firm, które polegają na stabilności infrastruktury wirtualizacyjnej, to nie tylko kosztowe, ale też operacyjne ryzyko.

    Z punktu widzenia Broadcomu zmiany mają zwiększyć rentowność i uprościć model biznesowy VMware. Firma skupia się na klientach klasy enterprise oraz tych partnerach, którzy mogą wygenerować najwyższe przychody i wsparcie sprzedaży. Jednak to, co jest efektywne finansowo z perspektywy korporacyjnej, coraz mocniej alienuje mniejszych klientów i wywołuje napięcia w całym ekosystemie.

    Zostaje więc pytanie, jak długo Broadcom będzie w stanie utrzymać lojalność tych największych, skoro w tle trwa systematyczne odcinanie reszty rynku.

  • Czy rynek wirtualizacji czeka reset? Co zostanie po VMware za 3 lata

    Czy rynek wirtualizacji czeka reset? Co zostanie po VMware za 3 lata

    Pod koniec 2023 roku, kiedy Broadcom sfinalizował przejęcie VMware, reakcje klientów były mieszane – od sceptycyzmu po nadzieję, że tak duża transakcja przyniesie stabilność. Szybko okazało się, że nowy właściciel ma inne priorytety niż kontynuacja dotychczasowego kursu. Zmiany licencyjne, ograniczenie kanału partnerskiego, wyższe ceny i twarda polityka audytowa zaczęły rozchodzić się po rynku jak echo w tunelu. W 2025 roku widać już pierwsze konsekwencje: narastające niezadowolenie klientów, migracje i pozwy sądowe. Ale prawdziwe pytanie brzmi: czy to tylko chwilowe zawirowanie, czy początek trwałego resetu w świecie wirtualizacji?

    VMware: kiedy przewaga rynkowa zaczyna ciążyć

    Przez ponad dwie dekady VMware był fundamentem infrastruktury IT w tysiącach firm – od startupów po największe przedsiębiorstwa przemysłowe. Rozwiązania firmy wyznaczały standardy w zakresie wirtualizacji, automatyzacji i zarządzania zasobami IT. Jednak po przejęciu przez Broadcom, to co wcześniej było atutem – szeroka baza klientów i wszechobecność w data center – zaczęło obracać się przeciwko firmie.

    Zmiana modelu licencyjnego na pełną subskrypcję, likwidacja kanału pośredniego w wielu krajach i wycofanie wsparcia dla części partnerów zaskoczyły nawet najbardziej lojalnych użytkowników. Dodatkowo Broadcom zaczął wdrażać agresywną politykę audytową, a ceny produktów wzrosły – w niektórych przypadkach nawet kilkukrotnie.

    Skutki? Pozwy sądowe ze strony dużych klientów (m.in. Siemens, AT&T), publiczne listy otwarte i pojawiające się zapytania o alternatywy. VMware przestał być domyślnym wyborem – a zaczęto go traktować jak kosztowny balast.

    Alternatywy są – ale z ograniczeniami

    Teoretycznie klienci mają wybór. Rynkowe alternatywy dla VMware istnieją i rozwijają się dynamicznie. Problem w tym, że żadna z nich nie oferuje prostego „copy-paste” infrastruktury – a koszt i czas migracji są często zaporowe.

    Z danych Gartnera wynika, że przeniesienie środowiska z VMware może potrwać od 18 do 48 miesięcy i kosztować od 300 do 3000 dolarów za jedną maszynę wirtualną. I to przy założeniu, że firma dysponuje odpowiednimi kompetencjami i planem ciągłości działania.

    Na rynku dominują cztery typy alternatyw:

    • Proxmox VE – open source, lekki i tani, chętnie wybierany przez małe firmy i MSP, ale pozbawiony wsparcia klasy enterprise.
    • Nutanix – pełna platforma HCI, silna integracja z chmurą, ale złożona i relatywnie droga.
    • Microsoft Hyper-V / Azure Stack – naturalny wybór dla środowisk MS, lecz wymaga dostosowania architektury.
    • Red Hat Virtualization / OpenShift – dobre rozwiązanie dla środowisk opartych na Linuksie i konteneryzacji, ale z ograniczoną kompatybilnością wobec klasycznych wdrożeń VMware.

    Z perspektywy CIO problem polega nie tylko na kosztach. Migracja oznacza zmianę paradygmatu – od narzędzi zarządzania, przez procesy CI/CD, po polityki bezpieczeństwa. To decyzja strategiczna, która wymaga czasu i odwagi – a niekiedy także politycznego wsparcia zarządu.

    Nie wszyscy odejdą – i to też jest strategia

    Choć fala niezadowolenia jest realna, nie należy spodziewać się masowego odpływu klientów w krótkim czasie. VMware ma silną pozycję w sektorach, które nie lubią ryzyka – finansowym, przemysłowym, energetycznym. Dla wielu z tych organizacji zmiana środowiska wirtualizacyjnego to projekt wieloletni, często kolidujący z cyklami certyfikacyjnymi, audytami i przepisami branżowymi.

    Dodatkowo wielu użytkowników ma związane ręce – nawet jeśli chciałoby migrować, nie może porzucić subskrypcji bez poniesienia dodatkowych kosztów. A proces przejścia na nowe rozwiązanie często wymaga równoległego utrzymania starego środowiska, co generuje podwójne wydatki.

    W efekcie część klientów podejmuje decyzję o pozostaniu – z niechęcią, ale świadomie. Dla Broadcom to wystarczająco dobra wiadomość. Przychody z dużych kont są stabilne, a odejście mniejszych graczy nie robi większego wrażenia – przynajmniej na razie.

    2028: Co zostanie z VMware?

    Jak będzie wyglądał rynek za trzy lata? Scenariusze są trzy:

    • Broadcom łagodzi kurs – pod presją klientów i regulatorów dostosowuje politykę, częściowo przywraca kanał, zachowując trzon korporacyjnych klientów.
    • Rozpad dominacji VMware – rynek fragmentaryzuje się, większe znaczenie zyskują mniejsze platformy i środowiska hybrydowe, klienci budują własne strategie multi-hypervisor.
    • Wirtualizacja schodzi na dalszy plan – rosnąca adopcja kontenerów i chmury zepchnie klasyczne środowiska wirtualne do roli technologii legacy.

    Który scenariusz jest najbardziej prawdopodobny? Na dziś – wszystkie są możliwe. Decydować będą: reakcje największych klientów, wyroki sądowe w sporach licencyjnych, a także tempo adaptacji nowoczesnych modeli infrastruktury – opartych na automatyzacji, FinOps i cloud-native.

    Rynek wirtualizacji, który przez lata wydawał się stabilny, wchodzi w okres tektonicznych przetasowań. Firmy muszą podejmować decyzje nie tylko na podstawie cen, ale także przewidywalności relacji z dostawcą. VMware/Broadcom daje jasny sygnał: lojalność nie jest już kartą przetargową, liczy się marża.

    Dla dostawców technologii, integratorów i partnerów kanałowych to moment, by zaoferować klientom realną alternatywę – nie tylko technologiczną, ale też strategiczną. Rynek nie znosi próżni. A reset, choć bolesny, bywa okazją do przebudowy reguł gry.

  • Broadcom wycofuje się z Hiszpanii. Europejskie ambicje półprzewodnikowe zderzają się z rzeczywistością

    Broadcom wycofuje się z Hiszpanii. Europejskie ambicje półprzewodnikowe zderzają się z rzeczywistością

    Amerykański gigant półprzewodnikowy Broadcom porzucił plany budowy fabryki mikroczipów w Hiszpanii – wynika z doniesień agencji Europa Press. Powód? Rozmowy z rządem miały się załamać, choć szczegóły pozostają nieznane.

    Dla Hiszpanii to cios wizerunkowy i strategiczny. Kraj, który deklarował chęć zostania europejskim hubem produkcji półprzewodników, liczył na projekt Broadcomu jako na jeden z filarów tej transformacji. Planowany zakład miał według rządu kosztować ok. 1 miliarda dolarów i być jedynym tego typu obiektem w Europie.

    Hiszpania, podobnie jak inne państwa UE, intensywnie zabiega o inwestycje w sektor chipów, korzystając z pandemicznych funduszy odbudowy. Całkowita wartość programu wsparcia dla przemysłu półprzewodnikowego w tym kraju to 12 miliardów euro.

    Wycofanie się Broadcomu pokazuje jednak, jak trudne jest budowanie europejskiej autonomii technologicznej w praktyce. Bruksela może uchwalać ambitne strategie – jak EU Chips Act – ale ich realizacja wymaga nie tylko pieniędzy, lecz także spójnych warunków prawnych, lokalnego zaplecza i skutecznych negocjacji z globalnymi graczami.

    Z punktu widzenia Broadcomu Europa wciąż pozostaje rynkiem o znaczeniu strategicznym – firma jest m.in. dostawcą chipów dla Apple, który rozwija swoją obecność w regionie. Jednak inwestycje produkcyjne to zupełnie inna skala ryzyka.

    Decyzja o wycofaniu się z Hiszpanii nie oznacza jeszcze porażki europejskich ambicji półprzewodnikowych, ale przypomina, że rynek chipów to gra długodystansowa – i nie wszyscy gracze są gotowi w nią wejść.

  • Prognozy Broadcom rozczarowują, mimo boomu na AI

    Prognozy Broadcom rozczarowują, mimo boomu na AI

    Boom na sztuczną inteligencję nie wystarczył, by utrzymać euforię inwestorów wokół Broadcom. Mimo że firma z Doliny Krzemowej prognozuje solidne 15,8 mld dol. przychodu w trzecim kwartale – nieco powyżej rynkowego konsensusu – jej akcje spadły o ponad 3% po publikacji wyników. Problem? Oczekiwania były jeszcze wyższe.

    Broadcom to jeden z kluczowych graczy w ekosystemie AI. Dostarcza chipy sieciowe, które obsługują przesył gigantycznych ilości danych między serwerami w centrach danych. Współpracuje z Apple i Samsungiem, ale także z dużymi operatorami chmurowymi, dla których projektuje niestandardowe procesory AI – stanowiąc alternatywę dla drogich układów Nvidii.

    Choć w teorii to idealna pozycja do czerpania korzyści z rewolucji AI, w praktyce rynek patrzy szerzej. Inwestorzy oczekują nie tylko stabilnego wzrostu, ale także przyspieszenia przychodów i ekspansji udziałów w rynku. Tymczasem analitycy ostrzegają, że choć Broadcom zyskuje nowych klientów, skala tego wzrostu nie jest jeszcze imponująca.

    W tle pozostają też ryzyka geopolityczne. Broadcom, jak i inni producenci półprzewodników, musi dostosować się do ograniczeń eksportowych nakładanych przez USA w odpowiedzi na chińskie ambicje technologiczne. W dłuższej perspektywie to może ograniczyć rozwój sprzedaży na kluczowych rynkach.

    Dla porównania, Marvell Technology – konkurent Broadcom – pozytywnie zaskoczył rynek prognozą przychodów, co pokazuje, że inwestorzy wyraźnie faworyzują firmy, które wykazują szybki wzrost w segmentach AI.

    Warto również spojrzeć na wyceny. Wskaźnik forward P/E Broadcom wynosi obecnie 35,36 – znacznie powyżej 20,63 w przypadku Marvella. Rynek wycenia Broadcom jak firmę wzrostową, co oznacza, że każda rozbieżność między oczekiwaniami a realiami będzie powodować reakcję na kursie akcji.

    Podsumowując, Broadcom pozostaje solidnym filarem infrastruktury AI, ale jego wycena sugeruje, że rynek oczekuje więcej niż tylko solidności. W czasach, gdy Nvidia i Marvell rozbudzają wyobraźnię inwestorów, Broadcom musi udowodnić, że potrafi nadążyć za tempem rewolucji AI – nie tylko technologicznie, ale i finansowo.

  • Broadcom porządkuje program partnerski VMware. Registered do likwidacji

    Broadcom porządkuje program partnerski VMware. Registered do likwidacji

    VMware, należący obecnie do Broadcomu, zredukował liczbę poziomów w swoim programie partnerskim z czterech do trzech. Najniższy – „Registered” – został usunięty globalnie, z wyjątkiem Europy, gdzie pozostaje tymczasowo. Zmiana wpisuje się w szerszą strategię Broadcomu, która zakłada radykalne uproszczenie i zaostrzenie zasad współpracy z partnerami.

    Program partnerski VMware opiera się teraz wyłącznie na poziomach: Select, Premier i Pinnacle. Kryteria awansu są bardziej wymagające niż dotychczas – od partnerów oczekuje się nie tylko kompetencji technicznych i sprzedażowych, ale także realnego zaangażowania w działania VMware, w tym planowania wspólnej strategii biznesowej. Rewizja partnerstwa wpisuje się w dążenie Broadcomu do tworzenia zwartego, silnego ekosystemu wspierającego m.in. inicjatywy chmurowe, AI i bezpieczeństwo.

    Dla kanału partnerskiego to sygnał, że era masowej afiliacji do programów klasy „registered” dobiega końca. Broadcom stawia na jakość, nie ilość. Ale to także ruch, który wyklucza mniejszych integratorów, dla których spełnienie nowych wymogów może być nieosiągalne.

    Warto zauważyć, że Europa – jako jedyny wyjątek – nadal utrzymuje poziom „Registered”. Może to świadczyć o większej wrażliwości Broadcomu na lokalne uwarunkowania rynku, silną bazę małych partnerów lub po prostu obawę przed odpływem klientów w newralgicznym regionie, który i tak głośno krytykuje politykę firmy.

    Dla branży IT to kolejne potwierdzenie, że Broadcom zamierza ściśle kontrolować partnerstwa, nawet kosztem liczby współpracujących firm.

  • Broadcom zaostrza kurs wobec klientów VMware. Subskrypcja albo audyt

    Broadcom zaostrza kurs wobec klientów VMware. Subskrypcja albo audyt

    Od momentu przejęcia VMware w listopadzie 2023 roku Broadcom radykalnie przekształca model biznesowy firmy, eliminując licencje wieczyste i wymuszając przejście na subskrypcję. Najnowszym krokiem są ostrzegawcze listy rozsyłane do klientów, którzy nadal korzystają z wygasłych licencji – nawet jeśli nie używają aktualizacji.

    Listy, jak podaje ArsTechnica, podpisywane przez kierownictwo Broadcom, zarzucają naruszenie praw własności intelektualnej i grożą audytami oraz działaniami prawnymi. Tolerowane są jedynie łatki zero-day. Adresatami są zarówno aktywni użytkownicy VMware, jak i firmy, które już przeszły na konkurencyjne rozwiązania, np. Proxmox.

    Strategia Broadcom wzbudza silne kontrowersje w środowisku IT. Dla wielu firm, zwłaszcza MSP, oznacza to konieczność przemyślenia całej architektury wirtualizacji. Duzi klienci mogą liczyć na preferencyjne warunki, ale mniejsi – muszą się liczyć z podwyżkami i kontrolami.

    Wbrew negatywnej reakcji rynku, wyniki finansowe Broadcom sugerują, że polityka przynosi efekty – przynajmniej w krótkim terminie. W dłuższej perspektywie firma ryzykuje jednak utratę zaufania i przyspieszenie odpływu klientów do tańszych, bardziej elastycznych alternatyw.

    To kolejny sygnał, że era „wieczystych licencji” w enterprise IT dobiega końca. Broadcom nie tylko zmienia reguły gry – zmusza rynek do wyboru: subskrypcja albo konfrontacja.

  • Broadcom oddaje darmowego ESXi. Ale czy komukolwiek na tym zależy?

    Broadcom oddaje darmowego ESXi. Ale czy komukolwiek na tym zależy?

    Broadcom ponownie udostępnił darmową wersję hiperwizora VMware ESXi – narzędzia niegdyś popularnego wśród entuzjastów i testerów. Kilka miesięcy po tym, jak firma ogłosiła koniec bezpłatnego wariantu w ramach „porządkowania oferty” po przejęciu VMware, darmowy ESXi powraca, choć w okrojonej formie i bez oficjalnego wsparcia.

    Aktualizacja 3 dla VMware ESXi 8.0 to nie tylko pakiet poprawek, jak miało to miejsce wcześniej, ale również powrót podstawowego hiperwizora dostępnego dla wszystkich zainteresowanych. Wersja ta obsługuje do ośmiu wirtualnych CPU na maszynę i – co istotne – nie współpracuje z vCenter, co eliminuje możliwość centralnego zarządzania środowiskiem. W praktyce oznacza to, że choć ESXi jest dostępny za darmo, jego wykorzystanie ograniczy się głównie do środowisk testowych i eksperymentalnych.

    Decyzja Broadcom budzi kilka pytań. Oficjalnie firma nie podała powodów zmiany strategii. W lutym 2024 roku sygnalizowała, że darmowy ESXi nie mieści się w jej nowej wizji – wizji, w której liczą się głównie duzi klienci korporacyjni, zdolni do podpisywania wieloletnich kontraktów o wartości milionów dolarów. Dzisiejszy powrót darmowej wersji może więc być próbą złagodzenia negatywnego wizerunku w społeczności IT lub też odpowiedzią na rosnące zainteresowanie alternatywami dla VMware, jak Proxmox czy Hyper-V.

    Niezależnie od motywacji, jedno pozostaje jasne: Broadcom nie planuje budować mostu między użytkownikiem-hobbystą a płatnym klientem. Brakuje ścieżki migracji – darmowy ESXi nie daje żadnych naturalnych punktów zaczepienia do późniejszego, większego wdrożenia. W odróżnieniu od strategii firm takich jak Red Hat czy Microsoft, które od lat wykorzystują darmowe narzędzia jako inkubatory przyszłych klientów, Broadcom wydaje się konsekwentnie ignorować sektor SMB i indywidualnych użytkowników.

    Co to oznacza dla rynku? Prawdopodobnie niewiele. Entuzjaści i mali integratorzy chętnie przyjmą darmowego ESXi jako narzędzie do nauki czy testów, ale w rzeczywistych wdrożeniach coraz częściej będą kierować się w stronę bardziej otwartych, elastycznych rozwiązań. Broadcom nie tylko nie rozwiewa obaw o przyszłość VMware, ale wręcz utwierdza rynek w przekonaniu, że VMware staje się produktem premium, skierowanym wyłącznie do największych klientów.

  • Broadcom dokręca śrubę: nowe zasady licencji VMware uderzają w mniejszych klientów

    Broadcom dokręca śrubę: nowe zasady licencji VMware uderzają w mniejszych klientów

    ​W ostatnich dniach firma Broadcom, będąc po przejęciu VMware, wprowadziła istotne zmiany w polityce licencjonowania produktów VMware. Od 10 kwietnia minimalna liczba rdzeni objętych licencją wzrośnie z 16 do 72 na procesor. Oznacza to, że nawet jeśli serwer posiada pojedynczy procesor z mniejszą liczbą rdzeni, klient będzie zobowiązany do zakupu licencji na 72 rdzenie. ​

    Dodatkowo, Broadcom wprowadza kary finansowe dla klientów, którzy nie odnowią swoich subskrypcji w terminie. Opóźnienie w odnowieniu licencji skutkować będzie dodatkową opłatą w wysokości 20% ceny pierwszego roku subskrypcji. ​

    Te zmiany wpisują się w strategię Broadcom, która koncentruje się na obsłudze większych klientów kosztem mniejszych przedsiębiorstw. Wielu analityków przewidywało, że po przejęciu VMware przez Broadcom, mniejsze firmy mogą napotkać trudności związane z nowymi warunkami licencjonowania. Wprowadzone zmiany potwierdzają te obawy, zmuszając mniejszych klientów do ponoszenia wyższych kosztów lub poszukiwania alternatywnych rozwiązań. ​

    Warto zauważyć, że choć zmiany te mogą prowadzić do zwiększenia marż i zadowolenia akcjonariuszy Broadcom, mogą również skutkować odpływem mniejszych klientów. Firmy, które nie są w stanie dostosować się do nowych warunków, mogą zdecydować się na migrację do innych platform wirtualizacyjnych. Przykładem jest europejski dostawca chmury Anexia, który odnotował wzrost kosztów licencjonowania o 500% i przeniósł 12 000 maszyn wirtualnych na inną platformę. ​

    Decyzje Broadcom dotyczące zmian w licencjonowaniu VMware wywołują kontrowersje wśród klientów i partnerów. Podczas gdy strategia firmy może przynieść korzyści w postaci zwiększonych marż, istnieje ryzyko utraty lojalności mniejszych klientów oraz potencjalnych konsekwencji wizerunkowych na rynku IT.​

  • VMware i Siemens prowadzą spór sądowy dotyczący licencji oprogramowania

    VMware i Siemens prowadzą spór sądowy dotyczący licencji oprogramowania

    Spór licencyjny między VMware a Siemensem eskalował do pozwu sądowego, ujawniając napięcia w relacjach między dostawcami oprogramowania a ich klientami, zwłaszcza w kontekście zmieniających się modeli licencjonowania.

    Według dokumentów sądowych, VMware oskarża Siemens o nieuprawnione korzystanie z jego oprogramowania. VMware twierdzi, że amerykański oddział Siemensa miał używać produktów VMware bez odpowiednich licencji. Źródłem informacji o domniemanych naruszeniach licencji miał być sam Siemens, który we wrześniu zgłosił zapotrzebowanie na rozszerzone wsparcie dla listy produktów, obejmującej, zdaniem VMware, oprogramowanie, na które nie wykupiono licencji.

    VMware zarzuca, że Siemens odmówił dostarczenia szczegółowych informacji na temat sposobu wykorzystania oprogramowania. Mimo to, w geście dobrej woli i w obawie przed potencjalnymi zakłóceniami w działalności operacyjnej klienta, VMware tymczasowo zgodził się na rozszerzenie wsparcia. Niemniej jednak, firma zdecydowała się na skierowanie sprawy do sądu, domagając się odszkodowania za nieautoryzowane użycie oprogramowania. Zarówno VMware, jak i Siemens odmówiły komentarza w tej sprawie.

    Kontekst zmian w VMware po przejęciu przez Broadcom

    Spór ten wpisuje się w szerszy kontekst zmian w polityce licencyjnej VMware, które nastąpiły po przejęciu firmy przez Broadcom. Od tego czasu wielu klientów VMware zmaga się z niejasnościami i trudnościami związanymi z licencjonowaniem.

    Jedną z kluczowych zmian jest odejście od licencji wieczystych na rzecz subskrypcji. Broadcom promuje model subskrypcyjny, który, choć potencjalnie korzystny dla dużych przedsiębiorstw, często okazuje się droższy dla mniejszych klientów. Ta zmiana wywołała niezadowolenie wśród części bazy klientów VMware, którzy przyzwyczaili się do bardziej elastycznych opcji licencjonowania.

    Dodatkowo, VMware wprowadził nowe zasady dotyczące pobierania plików binarnych. Obecnie klienci muszą uzyskać „token” autoryzacyjny, co ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa i kontroli nad dystrybucją oprogramowania. VMware argumentuje, że ten krok pozwoli na lepsze monitorowanie tego, kto pobiera kod, i zapobiegnie przyszłym nieporozumieniom dotyczącym licencji.

    Preferencyjne traktowanie dużych klientów

    Kolejnym kontrowersyjnym posunięciem VMware jest wyraźne preferowanie dużych klientów. Według informacji opublikowanych przez The Register, VMware wprowadził minimalny wymóg 72 rdzeni dla pakietów vSphere Standard i Enterprise Plus. Ta zmiana de facto wyklucza mniejsze organizacje, które nie dysponują tak dużą infrastrukturą serwerową. VMware nie potwierdził oficjalnie tej zmiany, ale jej potencjalne konsekwencje są znaczące dla części rynku.

    Spór między VMware a Siemensem oraz szersze zmiany w polityce licencyjnej VMware mają istotne implikacje dla branży IT. Podkreślają one rosnące napięcia między dostawcami oprogramowania a klientami w kwestiach związanych z licencjonowaniem i kosztami.

    Wydaje się, że Broadcom, dążąc do maksymalizacji przychodów, skłania VMware do przyjęcia bardziej agresywnej strategii licencyjnej, co może prowadzić do dalszych konfliktów z klientami. Dla firm korzystających z oprogramowania VMware kluczowe staje się dokładne monitorowanie zużycia licencji i negocjowanie warunków umów, aby uniknąć potencjalnych sporów.

  • TSMC chce zarządzać działem odlewni Intela, ale bez większościowego udziału

    TSMC chce zarządzać działem odlewni Intela, ale bez większościowego udziału

    Pojawiły się doniesienia o planowanym wspólnym przedsięwzięciu, które może znacząco wpłynąć na przyszłość branży. Tajwański gigant TSMC (Taiwan Semiconductor Manufacturing Company) zaproponował współpracę z amerykańskimi liderami rynku, takimi jak Nvidia, AMDBroadcom, w celu przejęcia operacji działu odlewni Intela. Propozycja zakłada, że TSMC zarządzałoby tym działem, jednak nie posiadałoby więcej niż 50% udziałów w przedsięwzięciu. ​

    Rozmowy są na wczesnym etapie, a ich finalizacja wymagałaby zgody administracji prezydenta Donalda Trumpa, która nie chce, aby dział odlewni Intela był w całości własnością zagraniczną. Warto dodać, że Qualcomm również został zaproszony do udziału w tym przedsięwzięciu. 

    Intel w kryzysie

    Intel, niegdyś niekwestionowany lider w produkcji chipów, w ostatnim czasie boryka się z problemami finansowymi. W 2024 roku firma odnotowała stratę netto w wysokości 18,8 miliarda dolarów, co stanowi pierwszą taką sytuację od 1986 roku. Akcje Intela straciły ponad połowę swojej wartości w ciągu ostatniego roku, co skłoniło zarząd do poszukiwania strategicznych rozwiązań. 

    Jednym z kluczowych elementów strategii Intela jest rozwój procesu technologicznego 18A, który ma stanowić przełom w technologii półprzewodników. Jednak według najnowszych doniesień, proces ten boryka się z poważnymi problemami związanymi z wydajnością produkcji, osiągając obecnie uzysk na poziomie zaledwie 20–30%. To stawia pod znakiem zapytania możliwość jego szybkiego wdrożenia na masową skalę.

    W odpowiedzi na te wyzwania, Intel podjął współpracę z firmami takimi jak Nvidia i Broadcom, które rozpoczęły testy produkcyjne z wykorzystaniem procesu 18A. Jeśli testy zakończą się sukcesem, mogą przynieść Intelowi kontrakty warte setki milionów dolarów, co byłoby znaczącym krokiem w kierunku odbudowy pozycji firmy na rynku.

    Giganci na ratunek?

    Propozycja TSMC dotycząca wspólnego przedsięwzięcia z udziałem Nvidii, AMD i Broadcom jest odpowiedzią na prośbę administracji Trumpa o pomoc w odwróceniu problematycznej sytuacji amerykańskiej ikony przemysłowej, jaką jest Intel. Jednak ewentualne porozumienie będzie musiało stawić czoła poważnym wyzwaniom, w tym różnicom w procesach produkcyjnych i konfiguracjach narzędzi stosowanych przez TSMC i Intela. ​

  • Broadcom osiąga gigantyczne wzrosty przychodów. Zadowoleni wszyscy, oprócz klientów VMware

    Broadcom osiąga gigantyczne wzrosty przychodów. Zadowoleni wszyscy, oprócz klientów VMware

    Od czasu przejęcia VMware przez Broadcom, klienci tej platformy wirtualizacyjnej doświadczyli drastycznych podwyżek cen i wymuszonej migracji na model subskrypcyjny. Wiele firm, jak austriacki dostawca usług chmurowych Anexia, postanowiło znaleźć alternatywę, rezygnując z VMware na rzecz rozwiązań open-source. Jednak nie wszyscy klienci decydują się na tak radykalne kroki – dla niektórych pozostanie w ekosystemie VMware nadal może być najlepszym wyborem.

    Wszyscy zadowoleni. Oprócz klientów VMware

    Przejęcie VMware przez Broadcom w 2023 roku za 69 miliardów dolarów okazało się strategicznym posunięciem, które znacząco wpłynęło na wyniki finansowe firmy. W pierwszym kwartale 2025 roku Broadcom odnotował przychody na poziomie 14,92 miliarda dolarów, co stanowi wzrost o 25% rok do roku. Dochód netto wyniósł 5,5 miliarda dolarów, co oznacza imponujący wzrost o 315% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.​

    Kluczowym czynnikiem tego sukcesu była integracja VMware z działem oprogramowania infrastrukturalnego Broadcom, który w omawianym kwartale wygenerował 6,7 miliarda dolarów przychodów, w porównaniu z 4,55 miliarda dolarów rok wcześniej. Przed przejęciem, segment oprogramowania Broadcom notował jedynie niewielkie wzrosty, odpowiednio o 3% w 2023 roku i 4% w 2022 roku.​

    Strategia Broadcom polegała na przekształceniu oferty VMware poprzez łączenie produktów w bardziej kosztowne pakiety subskrypcyjne, zamiast oferować je jako oddzielne licencje. Największym z tych pakietów jest VMware Cloud Foundation (VCF), obejmujący pełen zestaw technologii VMware. Dyrektor generalny Broadcom, Hock Tan, ujawnił, że pod koniec pierwszego kwartału około 70% z 10 000 największych klientów firmy wdrożyło VCF. To przejście, w połączeniu z wyższymi kosztami dla obecnych klientów, przyczyniło się do znacznego wzrostu przychodów.​

    Dlaczego firmy odchodzą?

    Podstawowym problemem, który wywołał falę niezadowolenia, jest znaczny wzrost kosztów. Nowy model subskrypcyjny Broadcom zlikwidował licencje wieczyste, zmuszając klientów do długoterminowych umów, a ceny poszybowały nawet o 1000%. Jak wynika z raportu dostawcy chmury Civo, niemal 52% klientów VMware aktywnie rozważa zmianę dostawcy, a prawie połowa już poszukuje alternatyw. Przykłady Anexia oraz brytyjskiego Beeks pokazują, że duże organizacje mogą znaleźć inne, bardziej kosztowo efektywne rozwiązania.

    Czy każda firma powinna rezygnować z VMware?

    Pomimo wzrostu cen, dla wielu firm VMware pozostaje kluczowym elementem infrastruktury IT. Migracja do innej technologii – czy to open-source’owego KVM, czy rozwiązań konkurencyjnych dostawców jak Nutanix czy Microsoft – wiąże się z ryzykiem, kosztami i koniecznością przeprowadzenia długotrwałej transformacji IT.

    Firmy posiadające złożone środowiska wirtualizacyjne, które od lat są zintegrowane z VMware, mogą uznać, że koszty przejścia na nową platformę przewyższają oszczędności wynikające z rezygnacji z licencji Broadcom. Dodatkowo, VMware Cloud Foundation (VCF) oferuje zaawansowane funkcjonalności, które trudno zastąpić w konkurencyjnych środowiskach, zwłaszcza jeśli firma wykorzystuje dodatkowe usługi, jak VMware Private AI Foundation.

    Wzrost przychodów VMware – czy Broadcom faktycznie traci klientów?

    Mimo że wielu klientów skarży się na nowy model biznesowy Broadcom, VMware pod jego skrzydłami odnotowuje rekordowe wzrosty przychodów. W czwartym kwartale 2024 roku wzrost ten wyniósł 196%, a marża operacyjna osiągnęła 70% – niemal dwukrotnie więcej niż przed przejęciem. Sugeruje to, że mimo fali niezadowolenia, większość kluczowych klientów akceptuje nowe warunki lub nie znajduje lepszych alternatyw. Wiele firm, jak austriacki dostawca usług chmurowych Anexia, postanowiło znaleźć alternatywę, rezygnując z VMware na rzecz rozwiązań open-source. Jednak nie wszyscy klienci decydują się na tak radykalne kroki – dla niektórych pozostanie w ekosystemie VMware nadal może być najlepszym wyborem.

    Subskrypcja – nieunikniona przyszłość rynku IT

    Zmiana modelu licencjonowania przez Broadcom wpisuje się w globalny trend wśród dostawców oprogramowania. Microsoft, Oracle czy Google już wcześniej przeszły na model subskrypcyjny, eliminując licencje wieczyste i dostosowując swoją ofertę do nowoczesnych realiów chmurowych. Dla klientów oznacza to większą elastyczność, ale także brak kontroli nad kosztami w dłuższym okresie.

    Fala odejść od VMware jest realna, ale nie oznacza ona jednoznacznie, że każda firma powinna szukać alternatyw. Ostateczna decyzja powinna być wynikiem dokładnej analizy kosztów migracji, specyfiki środowiska IT oraz długoterminowych potrzeb biznesowych. Broadcom zmienia VMware według swojej strategii, a klienci muszą zdecydować, czy akceptują te zmiany, czy szukają drogi ucieczki. Przyszłość IT to subskrypcje, a VMware nie jest wyjątkiem od tej reguły.

  • Hakerzy atakują VMware – Broadcom ostrzega przed „ESXicape” i

    Hakerzy atakują VMware – Broadcom ostrzega przed „ESXicape” i

    W świecie IT pojawiło się nowe zagrożenie nazwane „ESXicape”, obejmujące trzy krytyczne luki w zabezpieczeniach produktów VMware: ESXi, Workstation i Fusion. Luki te, oznaczone jako CVE-2025-22224, CVE-2025-22225 i CVE-2025-22226, są aktywnie wykorzystywane przez cyberprzestępców do ataków na sieci korporacyjne. Ich wykorzystanie może prowadzić do przejęcia kontroli nad wszystkimi maszynami wirtualnymi działającymi na tym samym serwerze fizycznym.​

    Firma Broadcom, obecny właściciel VMware, apeluje do wszystkich użytkowników o natychmiastowe zastosowanie dostępnych aktualizacji zabezpieczeń. Amerykańska agencja cyberbezpieczeństwa CISA również dodała te luki do listy aktywnie wykorzystywanych podatności, podkreślając konieczność szybkiego działania w celu uniknięcia potencjalnych szkód.​

    Zmiany w licencjonowaniu VMware po przejęciu przez Broadcom

    Po przejęciu VMware przez Broadcom w listopadzie 2023 roku za 61 miliardów dolarów, wprowadzono istotne zmiany w modelu licencjonowania produktów. Dotychczasowe licencje wieczyste zostały zastąpione modelem subskrypcyjnym, co spotkało się z mieszanymi reakcjami klientów. Wielu z nich zgłaszało znaczny wzrost kosztów, sięgający nawet 700%, co wpłynęło na decyzje niektórych firm o zmianie dostawcy usług chmurowych. ​

    Obecne zagrożenia związane z lukami „ESXicape” oraz zmiany w polityce licencjonowania VMware wymagają od firm szybkiej reakcji. Kluczowe jest nie tylko zabezpieczenie infrastruktury IT poprzez aktualizacje, ale także dostosowanie strategii licencjonowania do nowych warunków rynkowych.