Tag: Apple

  • Pojedynek na slajdy: PowerPoint vs. Google Slides

    Pojedynek na slajdy: PowerPoint vs. Google Slides

    PowerPoint zdobył ogromną popularność na całym świecie, wspierając użytkowników w tworzeniu prezentacji. Aplikacja Microsoftu ma kilku konkurentów. Jednym z nich jest Google Slides.

    Twórcy prezentacji mają wybór. Poza PowerPointem mogą wykorzystywać w pracy Keynote, Prezi czy Google Slides. Alternatywy mają jednak pewne ograniczenia. Pierwsza z wymienionych aplikacji znajduje zastosowanie wśród użytkowników Apple. Prezi zyskuje wysokie oceny wśród specjalistów od marketingu, jednak wciąż jej daleko do popularności PowerPointa. Z wymienionej trójki największą konkurencję dla rozwiązania Microsoft stanowi Google Slides. Aplikacja rozwija się dynamicznie i ma szansę zdobyć szerokie grono zwolenników. W materiale przyjrzymy się bliżej Google Slides i PowerPoint.

    Slajdy od ręki

    Jedną z kluczowych cech aplikacji do tworzenia prezentacji jest intuicyjna obsługa i łatwość projektowania slajdów. PowerPoint oferuje szeroką gamę opcji dla każdej grupy użytkowników: animacje, przejścia, zestawy szablonów, tabel i rozmaite czcionki. Program Microsoftu zapewnia nie tylko łatwe projektowanie slajdów, ale również daje możliwość przeglądania zawartości za pomocą wygodnych narzędzi do sprawdzania pisowni, porównań, tłumaczeń itp.

    Google Slides jest prostą platformą z wieloma funkcjami zbliżonymi do tych proponowanych przez PowerPointa. Ma jednak niewiele do zaoferowania dla zaawansowanych użytkowników, którzy chcieliby tworzyć bardziej złożone wykresy, różne style czcionek czy korzystać z gotowych szablonów.

    Offline i online

    Google Slides od początku był opracowany z myślą o pracy w środowisku chmurowym. Dzięki temu aplikacja sprawdza się online, zapewniając użytkownikowi łatwy dostęp z poziomu przeglądarki internetowej. Microsoft także zapewnia dostępność swojego narzędzia online, oferując je jako jeden z elementów Office 365 lub PowerPoint Online. Warto dodać, że obie aplikacje są zintegrowane z usługami przechowywania danych – PowerPoint z OneDrivem, a Google Slides z Google Drive.

    Największy atut PowerPointa stanowi wersja offline przeznaczona dla użytkowników komputerów PC i Mac. Aplikacja pracująca na urządzaniach mobilnych Android oraz iOS, a także tabletach Surface, pozbawiona jest niektórych funkcjonalności.

    Google Slides próbuje zbliżyć się do Microsoftu, udoskonalając usługi offline. Firma uruchomiła plugin Google Drive dla MS Office, który umożliwia bezpośrednie zapisywanie plików pakietu Office na Google Drive.

    Praca na różnych platformach

    PowerPoint posiada wersje na Windows, MacOS, Androida, iOS, Windows Phone, a także dostęp online poprzez przeglądarkę dla użytkowników Office 365 i Office Online.

    Dużo skromniej prezentują się w tym zakresie możliwości Google Slides. Aplikacja bazuje głównie na przeglądarkach internetowych, zwłaszcza Chrome z różnymi rodzajami wtyczek. Wprawdzie Google Slides posiada wersje na Androida, iOS i dostęp do trybu offline dzięki systemowi Chrome OS i przeglądarce Chrome, niemniej droga do zapewnienia dostępności na wielu platformach jest jeszcze dość daleka. Nie istnieje aplikacja na urządzenia z systemem operacyjnym Windows Phone, a także solidna wersja przeznaczona dla użytkowników komputerów z systemami operacyjnymi Windows oraz MacOS.

    Szablony na każdą okazję

    Twórcy prezentacji starają się nadać slajdom profesjonalny wygląd i odpowiednio dostosować do tematyki wystąpienia. Szczególnie pomocne są w tym zakresie szablony. PowerPoint dostarcza szeroką gamę rozwiązań zarówno własnych, jak i zewnętrznych autorów. W sieci znajduje się już ponad 10 tysięcy szablonów.

    Oferta Google Slides jest w tym obszarze mocno ograniczona, chociażby ze względu na to, że nie może liczyć na wparcie autorów zewnętrznych.

    Wideo w prezentacji

    Osadzanie treści takich jak strony internetowe czy filmy z YouTube stało się standardem w prezentacjach multimedialnych. Zamiast tracić czas na objaśnianie złożonych koncepcji, łatwiej posłużyć się kilkuminutowym filmem.

    Nowsze wersje programu PowerPoint ułatwiają dodawanie zdjęć i wideo z różnych źródeł online. Użytkownik może wstawić zdjęcia za pośrednictwem Bing, Flickr, OneDrive czy innych witryn, a także dodawać filmy m.in. za pomocą kodu YouTube i Facebooka.

    Prezentacje Google oferują mnóstwo opcji do osadzania treści online za pośrednictwem przesyłanych plików, Google Drive, adresu URL, albumów Google oraz przez wyszukiwarkę Google.

    Konwersja plików

    Pliki PowerPoint można konwertować na wiele formatów, takich jak PDF, XPS, RTF, ODP, a także zdjęcia (JPEG, BMP, PNG, TIFF i GIF), wideo (MP4 i WMV), wspierających PowerPoint (PPT, PPTX, PPTM, THMX i formatu PPTM z włączoną funkcją makro). Istnieją również inne, rzadziej wykorzystywane formaty, takie jak EMF i WMF, które również obsługuje PowerPoint.

    Google Slides jest kompatybilny z formatami PPTX, PDF, TXT, PNG i SVG. Natomiast brak opcji zamiany plików może być uzupełniony poprzez połączenie aplikacji internetowej CloudConvert z Google Drive, która obsługuje konwersję między setkami formatów plików.

    Dostępność produktów

    PowerPoint jest aplikacją płatną, wyjątek stanowi wersja edukacyjna oraz online. W przypadku tej drugiej należy się jednak liczyć z mniejszą funkcjonalnością niż Google Slides. Aby skorzystać z którejkolwiek z tych aplikacji, trzeba posiadać konto pocztowe. Wielu internautów posiada konta Gmail, co zwiększa prawdopodobieństwo, że szukając wersji darmowych, wybiorą właśnie Google Slides. Wiąże się to jednak ze wspomnianymi wyżej ograniczeniami.

    Kto jest zwycięzcą?

    PowerPoint wyprzedza Google Slides w większości obszarów. Jednak aplikacja opracowana przez twórców wyszukiwarki jest ciekawym produktem. Wartą uwagi alternatywą jest także dostępna w ramach Office 365 usługa Sway. Oferując zupełnie nowe podejście do prezentacji, pozwala na korzystanie z zaawansowanych rozwiązań, zapewniając intuicyjną i prostą obsługę. Dzięki synchronizacji w chmurze aplikacja i przygotowane projekty dostępne są z każdego urządzenia. Można przewidywać, że Sway z czasem umocni i tak stabilną pozycję Microsoftu w tym zestawieniu – podsumowuje Konrad Nieboj, specjalizujący się w rozwiązaniach chmurowych w firmie Senetic.

  • Maxcom wreszcie na giełdzie

    Maxcom wreszcie na giełdzie

    Dziś nastąpił debiut akcji i praw do akcji spółki Maxcom na GPW. Jak wyglądało IPO „polskiego Apple”?

    Ogólna struktura akcjonariatu Maxcom

    Do publicznego obrotu dopuszczone zostało 864 000 akcji, z czego 660 000 pochodziło z nowej emisji (seria B), a 204 000 z emisji akcji istniejących (seria A). 107.000 akcji serii B zostało przydzielonych Inwestorom Indywidualnym. Stanowi to 4 proc. obecnego kapitału Spółki. 553.000 akcji serii B zostało przydzielonych Inwestorom Instytucjonalnym. Do inwestorów instytucjonalnych trafiły także akcje serii A, które zostały przedzielone przez prezesa Arkadiusza Wilusz oraz wiceprezesa Andrzeja Wilusz. Znaczy to, że finalnie do inwestorów instytucjonalnych trafiły akcje stanowiące 28 proc. kapitału Maxcom, czyli 757 000 akcji.

    Cena i kurs akcji

    Cena akcji w ofercie publicznej Maxcom została ustalona na 55 zł. Cena maksymalna akcji w transzy inwestorów indywidualnych wynosiła 72 zł. Na otwarciu kurs akcji wzrósł o 2,09 proc. i wyniósł 56,15 zł, zaś kurs PDA spadł o 3,73 proc. do 52,95 zł. Wartość oferty wyniosła 47,5 mln zł. Co Spółka zamierza zrobić z pieniędzmi?

    Plany rozwoju

    Najważniejszym celem dla Spółki jest wprowadzenie i rozwój nowych modeli klasycznych telefonów komórkowych oraz smartfonów i pozyskanie dzięki nim nowych klientów we wszystkich kanałach sprzedaży.  Drugim, bardzo istotnym celem wykorzystania wpływów z akcji jest ekspansja na zagraniczne rynki.

    Jakie prognozy?

    Przychody ze sprzedaży w 2016 r. osiągnęły 109,2 mln zł, co oznacza wzrost o 116,5% w porównaniu z 2015 r. Zysk operacyjny wyniósł 16,9 mln zł, wobec 6,2 mln zł rok wcześniej. Z kolei zysk netto wzrósł do 12,2 mln zł z 4,0 mln zł. W 2017 r. przychody mają wynieść 156,7 mln zł, EBITDA 22,9 mln zł, a zysk netto 17,7 mln zł. Spółka rozwija się w szybkim tempie, a emisja akcji pozwoli na rozszerzenie skali rozwoju. W 2018 r.  Spółka zamierza osiągnąć wynik zysku netto na poziomie 22 mln zł, zysk operacyjny powinien wynieść 28,33 mln zł, EBITDA 28,8 mln zł, a przychody powinny ukształtować się na poziomie 209,76 mln zł.

    Maxcom posiada ponad 15-letnie doświadczenie w produkcji oraz dystrybucji własnych marek produktów telekomunikacyjnych. Spółka działa na ponad 20 rynkach, a jej udział w polskim rynku klasycznych telefonów komórkowych wyniósł w I kw. 2017 r. 40-45 proc. Głównymi odbiorcami spółki zarówno w Polsce jak i zagranicą są czołowi operatorzy telekomunikacyjni (m.in. Orange, Play, T-Mobile, Plus, O2, Telenor) oraz sieci handlowe i dystrybutorzy.

  • Ransomware atakuje system Apple. Uwaga na MacRansom

    Ransomware atakuje system Apple. Uwaga na MacRansom

    Wielu użytkowników systemu macOS zakłada, że ich komputery nie są narażone na ataki ransomware. Oczywiście mniej prawdopodobne jest, że sprzęt Apple zostanie zaatakowany lub zainfekowany niż dzieje się to w przypadku systemu Windows. Wynika to jednak głównie z faktu, że ponad 90% komputerów osobistych działa w systemie MS Windows, a tylko 6% w Apple macOS, przez co są one częstszym celem dla cyberprzestępców.

    Portal MacRansom

    Specjaliści z FortiGuard Labs firmy Fortinet odkryli właśnie kolejne oprogramowanie z kategorii Ransomware-as-a-service (RaaS), w którym wykorzystano portal działający obecnie w sieci TOR. W tym wypadku ciekawsze jest jednak to, że cyberprzestępcy atakują system operacyjny inny niż Windows. Może to być pierwszy raz, kiedy RaaS dotyczy macOS.

    MacRansom

    MacRansom nie jest łatwo dostępny z poziomu portalu. Aby zbudować ransomware należy skontaktować się z jego autorami, którzy przedstawiają się w następujący sposób:

    Jesteśmy inżynierami Yahoo i Facebooka. Podczas lat pracy jako badacze cyberzabezpieczeń odkryliśmy, że brakuje zaawansowanych malware’ów skierowanych do użytkowników macOS. Ponieważ w ostatnich latach produkty firmy Apple zyskują na popularności, to – według naszych badań – więcej osób niż kiedykolwiek wcześniej przenosi się na oprogramowanie macOS. Wierzymy, że ludzie potrzebują takich programów, dlatego udostępniliśmy te narzędzia bezpłatnie. W przeciwieństwie do większości hakerów w darknecie jesteśmy profesjonalistami z dużym doświadczeniem w rozwoju oprogramowania i rozległymi zainteresowaniami w prowadzeniu obserwacji. Możesz polegać na naszym oprogramowaniu, jak miliardy użytkowników na całym świecie polegają na naszych produktach w clearnecie.

    Autorzy MacRansom opisali także jego najważniejsze cechy:

    • Niewidoczność – obecność oprogramowania całkowicie niewidoczna dla przeciętnego użytkownika Mac do zaplanowanego czasu uruchomienia
    • Szyfrowanie nie do złamania – 128-bitowy algorytm szyfrowania nie pozostawia ofierze innej możliwości niż zakupienie klucza deszyfrującego
    • Dyskrecja – raz zainstalowane oprogramowanie nie pozostawi śladów, które mogą być związane z tobą. Może ono zostać skonfigurowane tak, aby uruchomiło się w dowolnym momencie w przyszłości lub gdy zostanie podłączony zewnętrzny nośnik danych.
    • Szybkość – wszystkie pliki ofiary zostaną zaszyfrowane w mniej niż minutę

    Wskazują również, dla kogo to oprogramowanie jest przeznaczone:

    • Dla osób, które chcą dyskretnie zemścić się na innym użytkowniku systemu Mac
    • Dla osób, które chcą w łatwy sposób zarobić pieniądze od niespodziewających się niczego członków rodziny, przyjaciół, znajomych, kolegów ze szkoły

    Autorzy ransomware tłumaczą także: „Jeśli nie masz odpowiednich umiejętności z zakresu inżynierii społecznej, tak aby nakłonić twój cel do pobrania i kliknięcia w plik wykonywalny, musisz mieć fizyczny dostęp do jego Maca. Możemy też sprawić za dodatkową opłatą, aby program można było przesłać funkcją AirDrop i pocztą elektroniczną.”

    Oraz opisują, jak działa cały proces:

    • Wyślij do nas emaila z następującymi wiadomościami:
    • Ilość bitcoinów, które ofiara miałaby zapłacić – minimum o równowartości 500 USD
    • Najwcześniejszy czas, w którym chciałbyś uruchomić program
    • Czy chciałbyś, aby program został uruchomiony, kiedy podłączony zostanie zewnętrzny nośnik, jak np. dysk USB
    • Wygenerujemy program i wyślemy go do ciebie mailem, musisz pobrać go za pomocą przeglądarki TOR
    • Przenieś go na dysk USB
    • Uzyskaj dostęp do komputera Mac ofiary i uruchom program
    • Upewnij się, że zobaczysz komunikat „Done” przed zamknięciem okna
    • Wrócimy do ciebie jak tylko otrzymamy płatność na odpowiednie konto bitcoin

    Kliknięcie przycisku „Otwórz” powoduje zgodę na uruchamianie programu ransomware, które następnie wymaga zapłacenia 0,25 bitcoina (ok. 700 USD) okupu i kontaktu ofiary z getwindows@protonmail.com w celu odszyfrowania plików.

    MacRansom2

    Podsumowanie

    Nowe ransomware przeznaczone na system macOS należą do rzadkości. Nawet jeśli są znacznie mniej zaawansowane od nowoczesnych ransomware skierowanych na Windows, to i tak pozwalają na zaszyfrowanie plików ofiary, uniemożliwiając do nich dostęp i powodując znaczne szkody.

    Nie ma idealnych sposobów na zapobieganie atakom ransomware. Ich skutki można minimalizować, wykonując regularnie kopie zapasowe ważnych plików, dbając o utrzymywanie aktualności systemu i ostrożnie podchodząc do plików pochodzących z nieznanych źródeł.

    Każdy chętny do skorzystania z programów Ransomware-as-a-service musi pamiętać, że nie ma zapewnionej gwarancji anonimowości. – Użytkownicy mają coraz większą świadomość problemu, a dostawcy zabezpieczeń wciąż ulepszają metody wykrycia złośliwego oprogramowania – mówi Jolanta Malak, regionalny menedżer sprzedaży Fortinet na Polskę, Białoruś i Ukrainę. – Łatwy na pozór zarobek, jakim może się wydawać skorzystanie z modelu RaaS może skończyć się na szybkim wykryciu popełnionego przestępstwa i pobycie za kratkami.

  • Laureaci EMEA Rising Star

    Laureaci EMEA Rising Star

    Global Technology Distribution Council, organizacja branżowa reprezentująca czołowych światowych dystrybutorów technologii, ogłosiła tegorocznych laureatów nagród EMEA Rising Star. Wyróżnienia przyznawane są firmom technologicznym, które w poprzednim roku mogły poszczycić się wyjątkowym wzrostem sprzedaży za pośrednictwem europejskich dystrybutorów. Nagrody wręczono podczas konferencji GTDC Summit 2017 dla regionu EMEA, która odbyła się w dniach 13-14 czerwca w Wiedniu.

    Tegoroczni laureaci nagród Rising Star to podmioty innowacyjne, wybiegające myślą w przyszłość i niezwykle szybko rozwijające się, jednocześnie obejmujące szeroki wachlarz kategorii produktów i segmentów rynkowych. Firmy te znajdują się wśród liderów napędzających wzrost w branży i stanowią dowód na skuteczność partnerstwa w dystrybucji w tych niepewnych czasach – powiedział Tim Curran, dyrektor generalny GTDC.

    500
    Na zdjęciu (od lewej): Tim Curran (GTDC), Brandon Lieberthal (HP), Oliver Seeger (Iiyama), Gilles Pommier (Veeam), Alonso Chen (Huawei), Peter van den Berg (GTDC)

    Laureaci złotej, srebrnej i brązowej nagrody Rising Star zostali wyłonieni odpowiednio w czterech kategoriach, przedziałach osiąganych przychodów i w ogólnej kategorii business software w oparciu o zeszłoroczny wzrost sprzedaży, zgodnie z danymi udostępnionymi przez panel dystrybucyjny firmy badawczej CONTEXT SalesWatch.

    1 mld EUR i powyżej:

    HP (Gold)
    Apple (Silver)
    Dell (Bronze)

    500 mln EUR – 1 mld EUR:

    Huawei (Gold)
    Epson (Silver)
    Intel (Bronze)

    100 mln EUR – 500 mln EUR:

    Iiyama (Gold)
    Logitech (Silver)
    Motorola (Bronze)

    25 mln EUR – 100 mln EUR:

    Pure Storage (Gold)
    ZTE (Silver)
    Nvidia (Bronze)

    Business Software:

    Veeam (Gold)
    Red Hat (Silver)
    Dell EMC (Bronze)

    Zasady przyznawania nagród Rising Star

    Aby spełnić warunki otrzymania nagrody Rising Star, firmy muszą przez co najmniej dwa lata prowadzić sprzedaż swoich produktów za pośrednictwem członków GTDC. Laureatów złotej, srebrnej i brązowej nagrody w poszczególnych kategoriach wyłoniono na podstawie danych firmy badawczej CONTEXT SalesWatch za okres od kwietnia 2016 do marca 2017 roku.

  • Apple wprowadza funkcję dla osób mających problem ze skupieniem

    Apple wprowadza funkcję dla osób mających problem ze skupieniem

    Jeśli często prowadzisz samochód i masz problemy ze skupieniem na drodze ze względu na to, że wciąż korzystasz z telefonu – Apple ma rozwiązanie dla Ciebie.

    Na ostatniej konferencji dla deweloperów WWDC Apple pokazał, jak działa funkcja „nie przeszkadzać w czasie jazdy”. Funkcja pojawi się w iOS 11. Na jakiej zasadzie to będzie działało? Urządzenie ma wykrywać, czy posiadacz jedzie autem. Jeśli tak, to funkcja będzie blokowała wszystkie powiadomienia i aplikacje za wyjątkiem nawigacji. Użytkownik będzie mógł ustawić dodatkowo wysyłanie powiadomień, że prowadzi i oddzwoni później do osób, które będą chciały się skontaktować.

    Skąd urządzenie będzie wiedziało, że prowadzi się samochód?

    iPhone będzie się łączył poprzez Bluetooth czy kabel z samochodem lub za pośrednictwem anteny WiFi, która wykryje, czy telefon nie przemieszcza się z prędkością charakterystyczną dla samochodów.

    A pasażerowie? Jeśli podróżujesz jako pasażer, ustawiasz to w swoim iPhonie. Wtedy funkcja nie jest aktywna.

    Dlaczego teraz?

    Pytanie brzmi o sens wprowadzenia tej funkcji i uczynienia z niej jednego z najważniejszych elementów konferencji. Firma już w 2104 roku opatentowała funkcję zmniejszającą możliwości korzystania z aplikacji w trakcie prowadzenia pojazdu, jednak nie zdecydowała się na jej wprowadzenie. Z tego powodu wytoczono przeciwko Apple dwa procesy. Jeden z nich został złożony przez bliskich ofiary wypadku w Teksasie. Kobieta kierująca ciężarówką będąc skupiona na komunikatorze, śmiertelnie potrąciła ofiarę. Na początku tego roku został wytoczony drugi proces przeciwko firmie. Dokonali tego rodzice, którzy stracili dziecko w wypadku, który spowodował nastolatek rozproszony korzystaniem z FaceTime.

    Dlaczego koncern ewidentnie zdając sobie sprawę z tego, jakie zagrożenia może powodować brak skupienia na drodze, nie wprowadził od razu funkcji do powszechnego użytku? Odpowiedź zdaje się być oczywista, jednak istnieje także druga strona medalu: czy kogokolwiek usprawiedliwia atrakcyjność korzystania z aplikacji w momencie, kiedy dochodzi do śmiertelnego wypadku? Często nie zdajemy sobie sprawy z zagrożeń, jakie sami stwarzamy. Poza tym pozostaje kwestia tego, gdzie jest zwykła ludzka kontrola nad sobą i jak daleko zabrnie jeszcze odkładanie odpowiedzialności za jej brak na urządzenia.

  • Toshiba sprzedaje dział mikroprocesorów. Chętnych jest wielu

    Do 28 czerwca zostanie rozstrzygnięty przetarg na kupno działu mikroprocesorów Toshiby. Wartość transakcji to nawet 27 mln dolarów.

    W styczniu agencja Kyodo podała, że japoński koncern Toshiba Corp. chce wydzielić ze swej struktury kluczowy dział produkcji mikroprocesorów. Dwa miesiące później Toshiba oświadczyła, że może zanotować najwyższą stratę netto w swojej historii, wysokości 1 bln jenów. Toshiba może zostać usunięta z tokijskiej giełdy papierów wartościowych, jeśli do końca marca 2018 nie odzyska dodatniej wartości rynkowej. 1 kwietnia powstała firma Toshiba Memory Corp. Memory Corp. została wydzielona ze struktur Toshiby i jej działalność dotyczy tylko mikroprocesorów. To właśnie jej udziały chce sprzedać Toshiba.

    10 firm stanęło do przetargu w pierwszej rundzie w kwietniu, jak podała agencja Kyodo. Zalicza się do nich tajwańska Hon Hai Precision Industry, która zaoferowała najwyższą kwotę, 3 bln jenów (ok. 27 mld dol). Amerykański fundusz Silver Lake Partners czy producent półprzewodników Broadcom zaoferowali ok. 2 bln jenów. Do kupna chętni są także Apple i Amazon.

    Hon Hai to największy na świecie producent elektroniki i komponentów komputerowych, do którego należy m.in. japoński Sharp. Zdaniem Kyodo sprzedaż Toshiba Memory Corp. to część strategii Toshiby. Jej celem ma być pozyskanie pieniędzy na pokrycie strat związanych z jej działalnością na rynku energii atomowej.

    Toshiba to drugi światowy producent zaawansowanych technologicznie kart pamięci flash typu NAND, wykorzystywanych powszechnie np. w smartfonach. Wyprzedza go na tym rynku jedynie Samsung Electronics Co.

  • Szkoły programowania zamiast uczelni?

    Szkoły programowania zamiast uczelni?

    Tylko w zeszłym roku na rynku pojawiło się 74 680 ogłoszeń na stanowisko specjalisty IT. Tymczasem studia informatyczne zaczęło 26 234 nowych studentów, a ok. 3 000 osób, chcąc nauczyć się programowania, zdecydowało się na szybki bootcamp informatyczny.

    Zgodnie z danymi GUS, rocznie pracę w IT zaczyna 20 000 osób, choć deficyt informatyków w Polsce wynosi 50 000 i co roku rośnie o 3 do 5 proc, jak szacuje resort cyfryzacji. Potwierdzają to dane Pracuj.pl, zgodnie z którymi programista był najbardziej pożądanym zawodem w 2016 roku – samych ogłoszeń na stanowisko specjalisty IT było 74 680, czyli o 14,9 proc. więcej niż w roku 2015. Liczby nie dziwią, bo kariera w tej branży kusi atrakcyjnymi warunkami finansowymi, ale też benefitami. Pracodawcy często sami muszą walczyć o pracowników z doświadczeniem.

    Za mało absolwentów?

    Według raportu Fundacji Pro Progressio naukę informatyki w Polsce prowadzi 121 uczelni, które w roku akademickim 2015/2016 łącznie przyjęły 26 234 nowych studentów. Zakładając, że każdy z nich ukończy 5-letnie studia, i tak nie wypełni to zapotrzebowania na programistów na rynku pracy.

    Między innymi z tego powodu coraz więcej osób decyduje się na bootcampy informatyczne, czyli intensywne szkolenia prowadzone przez prywatne szkoły programowania. W Polsce takich szkół jest kilka. Rocznie przyjmują ok. 3 000 kursantów, czyli 10 proc. tego, co polskie uczelnie. Uczą intensywniej, krócej i chwalą się, że większość osób po ukończeniu bootcampa bez problemu znajduje pracę w IT: – W ciągu ostatniego roku przyjęliśmy ok. 600 osób, z czego 90 proc. ukończyło kurs, a 75 proc. korzystających ze wsparcia w zatrudnieniu znalazło pracę w IT w trzy miesiące po zakończeniu edukacji – zwykle jako Junior front-end developer lub Junior Web developer. Zdecydowana większość kursantów to osoby w wieku od 25 do 40 lat, które chcą szybko przebranżowić się lub rozwinąć swoje kwalifikacje i rozpocząć karierę w IT, zarabiając konkretne pieniądze – komentuje Marcin Kosedowski ze szkoły programowania online Kodilla.

    Nauka programowania na uczelni czy bootcampie?

    Najczęstszy zarzut stawiany polskim uczelniom to brak programu kształcenia dostosowanego do rzeczywistych potrzeb rynku pracy. Uczelnie techniczne pokazują szerokie spektrum zagadnień, jednak często tylko w teorii, co w przypadku rozmowy o pracę może okazać się niewystarczające. Z kolei na bootcampie praktyki jest zdecydowanie więcej, ale dotyczy stosunkowo wąskiej specjalizacji. Co więc jest lepsze?

    Według Rankingu Kierunków Studiów Perspektyw, najlepszym kierunkiem IT w roku 2016 był Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych na Politechnice Warszawskiej. Uczelnia oferuje m.in. studia podyplomowe na kierunku Java EE – produkcja oprogramowania, który może zagwarantować stabilną pozycję na rynku pracy. Dlaczego? Ponieważ Java to język programowania wymieniany jako jeden z najbardziej pożądanych na świecie (według 56 000 programistów ze 173 krajów, przebadanych przez Stack Overflow). Ile czasu trzeba poświęcić, aby być gotowym do szukania pracy?

    Czas potrzebny do uzyskania tytułu specjalisty Javy to ok. 6 lat nauki na uczelni, podczas których uczymy się wielu rzeczy niekoniecznie związanych z Javą. Najpierw należy uzyskać tytuł zawodowy magistra-inżyniera, inżyniera lub ukończyć licencjat. Potem są studia podyplomowe w trybie zaocznym, które np. na Politechnice Warszawskiej trwają 2 semestry. Dopiero na tych zajęciach studenci uczą się praktycznych technologii związanych z Javą, na czym spędzają ok. 220 godzin. Jeśli mieszka się poza Warszawą, trzeba uwzględnić dojazdy mniej więcej 2 razy w miesiącu.

    Nauka Javy na bootcampie programistycznym trwa 24 tygodnie przy poświęceniu ok. 480 godzin na zajęcia z mentorem i wypełnianie zadań. To dwa razy więcej materiału niż na “podyplomówce”, a kursanci są gotowi do pracy już po 6 miesiącach od rozpoczęcia nauki. Ponadto kursanci uczą się i komunikują z prowadzącym przez internet, więc dojazdy nie są wymagane. Nauka obejmuje wszystkie najpotrzebniejsze technologie i ich praktyczne wykorzystanie, dlatego absolwent bootcampa nie powinien mieć problemu ze znalezieniem pracy lub płatnego stażu. – W USA bootcampy informatyczne to norma dla osób, które chcą szybko przygotować się do zawodu programisty. Po prostu uczelnie techniczne nie są w stanie zapewnić tylu absolwentów, ilu potrzebuje rynek. Takie szkolenia polecał nawet Barack Obama, nic więc dziwnego, że pomysł na naukę na bootcampach szybko przyjął się w Europie Zachodniej, również w Polsce – dodaje Marcin Kosedowski.

    Nie skończyli studiów, a zarobili miliony w IT

    W edukację zawsze warto inwestować – z tym zgodzi się każdy. Jednak przykłady osób znanych i cenionych pokazują, że to nie dyplom uczelni wyższej jest najważniejszy. Naukę na studiach rozpoczęli Bill Gates (Microsoft), Seve Jobs (Apple) czy Evan Williams (Twitter), ale żaden studiów nie skończył. Mark Zuckerberg dyplom honorowy Harvardu odebrał po 12 latach od przerwania edukacji. Evan Williams, współzałożyciel Twittera w wywiadzie dla New York Times tłumaczył porzucenie studiów słowami: “po prostu chciałem zacząć pracować”.

    Wszystkie te osoby łączy fakt, że dorobili się fortuny w branży IT wybierając naukę na własną rękę. To ich przykład pokazuje, że czasami warto zrezygnować ze studiów, aby postawić wszystko na swoją wizję rozwoju, szczególnie że w branży IT liczą się umiejętności. Jest też XXI wiek – możliwości nauki jest mnóstwo. W Polsce szkoły programowania prowadzą bootcampy w największych miastach, a jedna oferuje bootcamp programistyczny online.

  • AB na rynku dystrybucji IT (Q1 2017)

    AB na rynku dystrybucji IT (Q1 2017)

    Ostatnio Grupa AB S.A. opublikowała skonsolidowany raport okresowy za I kwartał 2017 roku. Wyniki świadczą o tym, że Spółka dobrze sobie radzi na trudnym rynku dystrybucji IT i stabilnie utrzymuje swoją czołową pozycję.

    Grupa AB po pierwszym kwartale 2017 r. (III kw. roku finansowego 2016/2017) powiększyła przewagę nad konkurentami. Zwiększyła przychody o blisko 9% w ujęciu rok do roku, do 1,85 mld PLN, wypracowując 24,3 mln zł wyniku EBITDA (stabilnie rdr) i 13,2 mln zł zysku netto (+6,2% rdr).

    Potrafimy rosnąć nawet w porównaniu do rekordowego roku 2016, w którym przekroczyliśmy próg 8 mld zł przychodów. To efekt skutecznie realizowanej długoterminowej strategii rozwoju z bezpieczeństwem i ostrożnością wpisanymi w nasze DNA. Motorem wzrostu w minionym kwartale był dla nas rynek polski. Na rynku czeskim i słowackim nastąpiła  stabilizacja po ogromnym sukcesie rynkowym naszej spółki AT Computers i serii kwartałów z dwucyfrowymi wzrostami. Czynniki makroekonomiczne, w tym wzrost gospodarczy w naszym regionie i bogacenie się społeczeństw, napływ środków UE z nowej perspektywy finansowej do przygotowywanych projektów informatycznych w Polsce i Czechach czy oczekiwany w końcu przez branżę wpływ programu 500+ w Polsce sprawiają, że z optymizmem patrzymy w przyszłość – mówi Andrzej Przybyło, Prezes Zarządu AB S.A.

    Finanse

    Grupa AB nie tylko wielokrotnie przewyższa konkurentów pod względem skali biznesu i osiąganych wyników finansowych, ale również cieszy się zaufaniem instytucji finansowych.

    Grupa AB utrzymuje wysoką rentowność na tle branży, ma też najniższe koszty SG&A i to już po pierwszych 9 miesiącach kalibrowania procesów logistycznych w nowym, w pełni zautomatyzowanym magazynie w Magnicach. Silna baza kapitałowa i odpowiedzialnie prowadzony biznes sprawiają, że jesteśmy wiarygodnym i rzetelnym partnerem dla dostawców, klientów i instytucji finansowych. Zarówno banki, jak i instytucje ubezpieczeniowe doceniają siłę finansową Grupy AB. Mamy dużo przestrzeni do sfinansowania dalszego wzrostu, zarówno od strony dostawców, jak również klientów – Rafał Michalczuk, CFO Grupy AB SA.

    Grupa AB od lat może się też pochwalić najwyższymi kapitałami własnymi w branży – ich wartość na koniec I kw. 2017 r. to już 640 mln zł, czyli 33,5% sumy bilansowej. Firma ma wzorcową strukturę finansowania w 1/3 kapitałami własnymi i 2/3 kapitałami obcymi (w tej kategorii prawie połowa to długoterminowe obligacje i kredyty), co jest zgodne z zasadą bezpieczeństwa wpisanego w strategię rozwoju.

    Warto również odnotować, że Grupa AB sukcesywnie zmniejsza zadłużenie odsetkowe. Dług netto na koniec grudnia 2016 r. w ujęciu rok do roku spadł o aż 20%, czyli nominalnie o ponad 87 mln zł. W I kw. 2017 r. w porównaniu do I kw.  2016 r., pomimo wzrostu skali obrotów, dług odsetkowy netto został zmniejszony o 13,5 mln zł, a jego relacja do wyniku EBITDA to bezpieczne w branży dystrybucji 2,9 (spadek z 3,2 przed rokiem). W trakcie czterech ostatnich kwartałów Grupa AB poprawiła przy tym przepływy gotówkowe z działalności operacyjnej o ponad 58 mln zł w ujęciu rok do roku.

    Cloud i gaming z dużym potencjałem

    Jak wynika z prognoz IDC Poland, cały rynek cloud computingu w Polsce w 2016 roku miał wartość 630 mln zł, a w tym roku powinien przekroczyć próg 800 mln zł, rosnąc do 2019 r. pięć razy szybciej niż rynek tradycyjnych usług IT.

    Istotny potencjał biznesowy Grupa AB widzi również w segmencie produktów dla graczy. Rynek gaming w regionie Europy Środkowej i Wschodniej w 2016 r. miał wartość 3 mld USD, z czego blisko 570 mln USD przypadało na Polskę i Czechy.

    X-play to sieć punktów sprzedaży w formule shop-in-shop, która wystartowała w III kw. 2016 r. i obejmuje już 89 punktów sprzedaży. Grupa AB posiada w swojej ofercie blisko 7 tys. produktów dla graczy: konsole, specjalistyczne komputery klasy PC – w tym produkowane we własnej fabryce, monitory, a także akcesoria, komponenty i gry. W ramach marki Optimus została stworzona e-sportowa linia produktów, a sieć franczyzowa Alsen jest patronem technologicznym A-Team, profesjonalnej organizacji e-sportowej, która zdobyła m.in. 1. miejsce w QPAD Arctic Cup FIFA16.

    AB dystrybutorem pierwszego wyboru

    W I kw. 2017 r. Grupa AB podpisała nowe lub rozszerzyła dotychczasowe umowy dystrybucyjne z m.in. firmami  Canon (zaawansowane drukarki i kopiarki), Epson (zaawansowane projektory do kina domowego), LG (smartfony), Socomec (bezpieczeństwo IT), TCL (RTV), Zyxel (rozwiązania sieciowe). Do najważniejszych kontraktów dystrybucyjnych z 2016 roku, których efekty sprzedażowe widać już w wynikach Grupy AB, można zaliczyć umowy z firmami: Microsoft (konsole Xbox, urządzenia Surface), Fractal Design (obudowy PC),  Legrand (UPS i listwy zasilające), Samsung (AGD), Philips (RTV), Lenovo (smartfony), OKI (drukarki i materiały eksploatacyjne). Warto zauważyć, że Grupa AB jest głównym partnerem w regionie dla globalnych gigantów IT jak m.in. Apple, Microsoft, HP, Lenovo, Asus czy Dell. Łącznie Grupa AB posiada w ofercie dostępnej na magazynie blisko 100 tys. indeksów produktowych.

    Grupa AB korzysta z silnej pozycji w segmencie Enterprise, gdzie prowadzi dystrybucję z wartością dodaną (VAD) oraz rozwija ogólnopolską sieć integratorów, zrzeszoną pod marką Optimus.

    W I kw. 2017 r. zwiększyliśmy sprzedaż do partnerów z sektora Enterprise o blisko 60% rok do roku. To sukces naszego zespołu specjalistów, inżynierów i product managerów, którzy dostosowują ofertę zarówno dla resellerów, jak i integratorów. Prowadzimy szereg inicjatyw w zakresie VAD, jak chociażby Centrum Kompetencyjne, Akademię Integracji, DemoLab czy Noc IT – Patrycja Gawarecka, Dyrektor Sprzedaży w AB SA.

    Dynamicznie rozwija się również dystrybucja asortymentu spoza IT. W I kw. 2017 r. obrót w segmencie RTV/AGD wzrósł o 55% rok do roku po skoku o 83% w całym 2016 roku. Sieć franczyzowa Kakto ma już 231 punktów sprzedaży w całej Polsce.

    Grupa AB sukcesywnie osiąga nowe szczyty biznesowego świata. W najnowszej edycji Listy 500 dziennika „Rzeczpospolita” (kwiecień 2017 r.) awansowała na pozycję nr 1 w branży IT, wyprzedzając Asseco Poland, innych dostawców oprogramowania, producentów gier czy innych dystrybutorów IT. W ogólnym zestawieniu Grupa AB została sklasyfikowana jako 36. największe przedsiębiorstwo w Polsce (+ 2 pozycje rdr).