Tag: Eksport

  • Polski rynek software house’ów: między rekordowym eksportem a wewnętrzną korektą

    Polski rynek software house’ów: między rekordowym eksportem a wewnętrzną korektą

    Przez ponad dekadę polski sektor IT był synonimem nieprzerwanego, dynamicznego wzrostu. Ugruntował swoją pozycję jako technologiczne serce Europy Środkowo-Wschodniej, przyciągając globalne inwestycje dzięki ogromnej puli talentów i reputacji niezawodnego partnera w projektach nearshoringowych i outsourcingowych. Narracja o „złotej dekadzie” polskiego IT, napędzana przez tysiące software house’ów i wykwalifikowanych programistów cenionych na całym świecie, stała się niemal aksjomatem. Jednak w ostatnich kilkunastu miesiącach ten optymistyczny obraz zaczął pękać, a rynek zaczął wysyłać głęboko sprzeczne sygnały, które zasiały ziarno niepewności.   

    Z jednej strony, twarde dane makroekonomiczne malują obraz sektora w szczytowej formie. Wartość eksportu polskich usług IT bije kolejne rekordy, demonstrując niezwykłą siłę i globalną konkurencyjność . Polska sprzedaje za granicę więcej usług informatycznych niż takie potęgi technologiczne jak Japonia czy Korea Południowa, co świadczy o dojrzałości i zaawansowaniu oferowanych rozwiązań . Z drugiej strony, z wnętrza branży płyną coraz głośniejsze sygnały o ochłodzeniu koniunktury. Portale branżowe i raporty z rynku pracy donoszą o spowolnieniu rekrutacji, redukcjach zatrudnienia i ogólnym poczuciu „korekty” po latach nieokiełznanego boomu . To zderzenie dwóch skrajnie różnych narracji tworzy fundamentalny paradoks.

    Czy jesteśmy świadkami początku stagnacji, która zakończy erę spektakularnego wzrostu? A może to tylko chwilowa zadyszka, naturalna konsekwencja globalnego spowolnienia gospodarczego? A może, co wydaje się najbardziej prawdopodobne, obserwujemy coś znacznie głębszego – fundamentalny proces dojrzewania i restrukturyzacji rynku, który oddziela liderów innowacji od firm opierających swój model na prostszych usługach?

    Fundamenty rynku: Między imponującą skalą a rosnącą presją

    Aby zrozumieć obecną kondycję rynku software house’ów, należy najpierw spojrzeć na jego fundamenty – liczbę i strukturę firm, które go tworzą. Dane rejestrowe z Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) oraz Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) dostarczają kluczowych informacji o skali i dynamice tego ekosystemu.

    Analiza polskiego sektora IT opiera się na Polskiej Klasyfikacji Działalności (PKD), gdzie kluczową rolę odgrywa Sekcja J, Dział 62: „Działalność związana z oprogramowaniem i doradztwem w zakresie informatyki oraz działalność powiązana” . Kategoria ta obejmuje szerokie spektrum działalności, od pisania kodu (PKD 62.01.Z), przez doradztwo informatyczne (PKD 62.02.Z), aż po pozostałe usługi w zakresie technologii informatycznych i komputerowych (PKD 62.09.Z). To właśnie te podklasy w dużej mierze definiują ekosystem software house’ów w Polsce.   

    Dane z rejestru REGON, prowadzonego przez GUS, ukazują imponującą skalę rynku . Raporty branżowe szacują liczbę firm technologicznych w Polsce na ponad 60 tysięcy, a w sektorze IT pracuje od 500 do nawet 850 tysięcy osób. Ta ogromna liczba aktywnych podmiotów świadczy o niezwykłej gęstości i żywotności rynku. Jest to krajobraz zdominowany przez mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa, co z jednej strony świadczy o niskich barierach wejścia i przedsiębiorczości, a z drugiej czyni go bardziej podatnym na wahania koniunktury.   

    Jednak sam rozmiar rynku to tylko jedna strona medalu. Druga, znacznie bardziej dynamiczna, ukryta jest w danych CEIDG, które rejestrują losy jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG) – formy prawnej niezwykle popularnej wśród programistów kontraktowych i małych firm IT. Analiza liczby wyrejestrowań i zawieszeń działalności rzuca światło na presję, pod jaką znalazł się ten segment rynku. Dane z ostatnich lat są jednoznaczne i wskazują na rosnącą presję. W 2022 roku do CEIDG wpłynęło o 9,6% więcej wniosków o zamknięcie jednoosobowej działalności niż rok wcześniej. W pierwszej połowie innego analizowanego roku wzrost ten był jeszcze bardziej dramatyczny i wyniósł blisko 26% w ujęciu rocznym. Te liczby to twardy dowód na to, że dla wielu mniejszych graczy warunki rynkowe stały się znacznie trudniejsze.   

    Przyczyn tego zjawiska należy szukać w splotach czynników makroekonomicznych i regulacyjnych. Globalne spowolnienie, wysoka inflacja, rosnące koszty prowadzenia działalności oraz zmiany w otoczeniu prawno-podatkowym, takie jak wprowadzenie Polskiego Ładu, uderzyły przede wszystkim w najmniejsze podmioty . Należy jednak interpretować te dane z ostrożnością. Wysoka liczba zamknięć i zawieszeń w CEIDG nie jest wyłącznie symptomem kryzysu. Odzwierciedla ona również specyfikę branży IT, w której dominuje praca projektowa. System CEIDG jest zaprojektowany tak, aby umożliwiać łatwe zakładanie, zawieszanie i zamykanie działalności. Dla programisty kontraktora zamknięcie firmy może oznaczać po prostu koniec jednego dużego projektu i przejście na umowę o pracę, a zawieszenie działalności jest powszechnym narzędziem do zarządzania płynnością finansową w okresach między zleceniami.   

    Globalny motor napędowy: Eksport jako barometr sukcesu

    Podczas gdy dane z rynku wewnętrznego wskazują na rosnącą presję, analiza handlu międzynarodowego maluje zgoła odmienny obraz. Polski sektor IT stał się w ostatnich latach prawdziwą potęgą eksportową, a dynamika wzrostu sprzedaży zagranicznej jest kluczowym argumentem przeczącym tezie o stagnacji.

    Liczby mówią same za siebie. Wartość eksportu polskich usług z kategorii „telekomunikacyjne, informatyczne i informacyjne” wzrosła z około 33,1 mld PLN w 2019 roku do ponad 70,7 mld PLN w roku 2023 . Oznacza to ponad dwukrotny wzrost w ciągu zaledwie czterech lat. Od 2010 roku eksport usług IT rósł w średnim rocznym tempie przekraczającym 20%, czyli ponad dwukrotnie szybciej niż eksport wszystkich usług ogółem . W rezultacie udział usług IT w całkowitym polskim eksporcie usług zwiększył się z około 5% dekadę temu do blisko 13% w 2022 roku .

    Według danych Polskiego Funduszu Rozwoju, opartych na statystykach Eurostatu, na koniec 2022 roku eksport usług informatycznych z Polski osiągnął wartość 11,66 mld EUR, generując znaczącą nadwyżkę handlową . Co istotne, od 2010 roku nie odnotowano ani jednego roku spadku w tej kategorii, co dowodzi niesłabnącego popytu na polskie kompetencje cyfrowe . Ten imponujący trend wpisuje się w szerszy kontekst europejski. Dane Eurostatu pokazują, że usługi telekomunikacyjne, komputerowe i informacyjne są jedną z najszybciej rosnących kategorii eksportowych dla całej Unii Europejskiej, a ich udział w całkowitym eksporcie usług (poza UE) wzrósł o 7,2 punktu procentowego w latach 2013-2023 .

    Wzrost ten ma charakter nie tylko ilościowy, ale przede wszystkim jakościowy. Polska branża IT zrywa z wizerunkiem „cyfrowej montowni”, gdzie główną przewagą konkurencyjną była niższa cena usług programistycznych. Coraz częściej polskie firmy stają się strategicznymi partnerami dla globalnych korporacji, dostarczając kompleksowe i zaawansowane technologicznie rozwiązania. Eksportowane usługi to już nie tylko proste tworzenie oprogramowania, ale również zaawansowane projekty badawczo-rozwojowe (R&D), doradztwo strategiczne w zakresie IT, usługi chmurowe, cyberbezpieczeństwo i analityka danych . Ta ewolucja świadczy o przesuwaniu się Polski w górę globalnego łańcucha wartości. Główne kierunki tej ekspansji to najbardziej wymagające rynki świata: kraje Unii Europejskiej (z Niemcami na czele), Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Szwajcaria.

    Rzeczywistość rynkowa: koniec eldorado i zmiana warty

    Okres, w którym rekruterzy zabiegali o każdego kandydata, a firmy prześcigały się w oferowaniu coraz wyższych wynagrodzeń, dobiegł końca. Ostatnie dwa lata przyniosły wyraźne ochłodzenie i normalizację na rynku pracy IT, co wielu obserwatorów określa mianem „końca eldorado” . Raporty z portali rekrutacyjnych jednoznacznie wskazują na zmianę układu sił.

    Liczba publikowanych ofert pracy znacząco spadła w porównaniu do szczytowych lat 2021-2022 . Jednocześnie drastycznie wzrosła liczba aplikacji na jedno stanowisko – w 2024 roku na jedną ofertę przypadały średnio 44 aplikacje, w porównaniu do 40 rok wcześniej . Najbardziej odczuwalną konsekwencją tej zmiany jest drastyczne ograniczenie możliwości dla juniorów. Firmy, dążąc do optymalizacji kosztów i minimalizacji ryzyka, wolą inwestować w doświadczonych seniorów, którzy mogą dostarczyć wartość biznesową od pierwszego dnia . Ten zwrot na rynku ma również swoją ludzką cenę – raporty wskazują na rosnący poziom stresu, wypalenia zawodowego i poczucia niepewności zatrudnienia.   

    Ochłodzenie na rynku pracy jest bezpośrednim następstwem globalnego spowolnienia gospodarczego, które zmusiło klientów software house’ów do rewizji swoich budżetów . Inflacja i niepewność gospodarcza skłoniły firmy na całym świecie do ostrożniejszego podejścia do inwestycji w technologie . Klienci, szukając oszczędności, zamrażają mniej kluczowe projekty i znacznie dokładniej analizują każdą decyzję zakupową . Dla polskich software house’ów oznacza to wydłużenie cykli sprzedażowych i konieczność udowadniania zwrotu z inwestycji (ROI) na każdym kroku. Dane z raportu SoDA są tu wymowne: małe firmy (do 50 osób) zredukowały w ostatnim roku średnio 26% swoich specjalistów IT, podczas gdy w dużych organizacjach (powyżej 300 osób) odsetek ten wyniósł 12% . To pokazuje, że korekta rynkowa najmocniej uderza w mniejszych, mniej stabilnych graczy.   

    Nowe wymagania rynku – Specjalizacja jako klucz do przetrwania

    Obecne otoczenie rynkowe działa jak potężny filtr ewolucyjny. W czasach boomu popyt był tak duży, że niemal każda firma, nawet oferująca nieskomplikowany outsourcing programistów („body leasing”), mogła liczyć na zlecenia. Dziś sytuacja jest diametralnie inna. Rynek premiuje specjalizację, głęboką wiedzę domenową i zdolność do dostarczania kompleksowych, mierzalnych rozwiązań biznesowych.   

    Popyt przesuwa się od programistów-generalistów w stronę ekspertów w niszowych, ale dynamicznie rosnących dziedzinach. Analiza ofert pracy pokazuje, że nawet przy ogólnym spadku liczby ogłoszeń, takie obszary jak Sztuczna Inteligencja (AI/ML), Cyberbezpieczeństwo, Analityka Danych (Data & BI) oraz Inżynieria Chmurowa wciąż notują wzrosty zapotrzebowania i oferują wysokie wynagrodzenia . Firma, która dziś oferuje po prostu „programistów Java”, konkuruje na rynku, który staje się towarem, podatnym na presję cenową. Natomiast firma, która dostarcza „certyfikowanych ekspertów od cyberbezpieczeństwa dla sektora finansowego” lub „inżynierów AI z doświadczeniem w optymalizacji logistyki”, sprzedaje unikalne, wysokomarżowe rozwiązanie.

    Ta transformacja jest bolesna, ale w długiej perspektywie zdrowa dla całego sektora. Rynkowa korekta nie zabija branży, lecz przyspiesza jej przejście od modelu opartego na arbitrażu pracy do modelu opartego na wiedzy i innowacji. To klasyczny objaw przechodzenia branży z fazy gwałtownego wzrostu do fazy dojrzałej, bardziej zrównoważonej konkurencji.

    Nie stagnacja, lecz dojrzewanie przez korektę

    Analiza danych prowadzi do jednoznacznego wniosku. To, czego doświadcza polski rynek software house’ów, to nie jest stagnacja. Jest to złożony i wielowymiarowy proces dojrzewania, który dokonuje się poprzez głęboką, choć bolesną, korektę rynkową.

    Rekordowy eksport i wewnętrzne spowolnienie nie są zjawiskami sprzecznymi, lecz dwiema stronami tej samej monety. Spektakularny sukces eksportowy jest napędzany przez czołowych graczy, którzy z sukcesem przeszli na wyższy poziom zaawansowania technologicznego. Ten sam proces podnosi jednak poprzeczkę dla całego rynku. Wewnętrzna korekta, objawiająca się spowolnieniem rekrutacji i presją na mniejsze firmy, jest naturalną konsekwencją tej ewolucji.

    „Złota dekada” łatwego, niezróżnicowanego wzrostu bezpowrotnie minęła. Przyszłość polskiego sektora IT będzie kształtowana przez nowe paradygmaty:   

    • Głęboka specjalizacja: Przetrwanie i rozwój będą zależeć od zdolności do budowania unikalnej ekspertyzy w niszowych, ale strategicznie ważnych obszarach. Firmy muszą stać się ekspertami w konkretnych technologiach (AI, cyberbezpieczeństwo, chmura) lub wertykalach branżowych (fintech, healthtech, e-commerce).  
    • Dojrzałość biznesowa: Kluczowe staną się umiejętności z zakresu sprzedaży, marketingu, zarządzania finansami i budowania strategii. Software house’y muszą ewoluować z warsztatów technologicznych w dojrzałe, sprawnie zarządzane przedsiębiorstwa .
    • Rewolucja AI: Sztuczna inteligencja staje się fundamentalnym narzędziem, które należy zintegrować z własnymi procesami, aby zwiększyć efektywność i skrócić czas realizacji projektów. Firmy, które zignorują ten trend, ryzykują utratę konkurencyjności .

    Choć obecny okres jest pełen wyzwań, perspektywy dla polskiego sektora IT pozostają optymistyczne. Przechodząc przez tę transformację, branża staje się silniejsza, bardziej zróżnicowana i odporna na wstrząsy. Korekta, choć bolesna, jest niezbędnym etapem ewolucji, który przekształca polski sektor IT z regionalnego zagłębia talentów w dojrzałego, globalnego lidera technologicznego, zdolnego do konkurowania na najwyższym światowym poziomie .

  • Z Polski w świat. Główne kierunki ekspansji polskich startupów

    Z Polski w świat. Główne kierunki ekspansji polskich startupów

    Polska scena technologiczna dojrzewa w ekspresowym tempie. Mit o kraju będącym jedynie zapleczem utalentowanych programistów ustępuje miejsca nowej rzeczywistości: Polska staje się generatorem innowacji, a polskie startupy rodzą się z globalnymi ambicjami wpisanymi w ich DNA.

    Dla nich ekspansja to nie odległy cel, lecz strategiczna konieczność od pierwszego dnia działalności. Twarde dane potwierdzają ten trend – aż 91% polskich startupów planuje rozwój na rynkach zagranicznych.

    W przeciwieństwie do amerykańskich firm, które mogą budować swoją potęgę na ogromnym rynku wewnętrznym, polskie spółki muszą myśleć globalnie, by osiągnąć skalę. Ta pozorna słabość staje się ich siłą, wymuszając tworzenie produktów konkurencyjnych na światowym poziomie od samego startu.   

    Globalny kompas: główne kierunki polskiej ekspansji

    Ambicje polskich founderów przekładają się na konkretne, strategiczne decyzje. Analiza danych z raportu Startup Poland 2024 pozwala nakreślić mapę przepływu innowacji i kapitału, wskazując cztery kluczowe areny globalnej rywalizacji.

    Zdecydowanym liderem są Stany Zjednoczone, cel dla aż 60% firm, które przyciąga obietnica dostępu do największych inwestorów i gigantycznej bazy klientów.

    W Europie najpopularniejszym kierunkiem są Niemcy, wskazywane przez 37% startupów, dla których bliskość geograficzna i silne powiązania handlowe stanowią naturalny pierwszy krok na Zachód.

    Mimo zawirowań związanych z Brexitem, Wielka Brytania pozostaje atrakcyjna dla 29% firm, z Londynem wciąż pełniącym rolę globalnego centrum finansów i technologii. Coraz śmielej polskie firmy spoglądają też w stronę Azji – ten kierunek rozważa 30% przedsiębiorstw, doceniając potencjał tamtejszych rynków konsumenckich.   

    Motywacje są równie istotne co kierunki. Poza oczywistymi celami, jak zwiększenie przychodów, aż 46% startupów poszukuje za granicą tzw. „smart money” – finansowania połączonego ze strategicznym doradztwem i dostępem do sieci kontaktów. To znak dojrzałości ekosystemu.

    Polscy founderzy rozumieją, że choć kapitał na wczesnym etapie jest dostępny w kraju, to globalny sukces wymaga wsparcia inwestorów z międzynarodowym doświadczeniem. Czek od funduszu z Doliny Krzemowej to nie tylko pieniądze – to walidacja modelu biznesowego i bilet wstępu do pierwszej ligi.   

    Analiza rynków: przewodnik strategiczny

    Każdy z głównych rynków docelowych oferuje unikalny zestaw szans i wyzwań, wymagając od polskich firm przyjęcia odmiennej strategii.

    Stany Zjednoczone: gra o najwyższą stawkę

    USA to Ziemia Obiecana technologii, gdzie sukces oznacza wejście do globalnej elity. Rynek ten oferuje niezrównany dostęp do kapitału – w 2023 roku zainwestowano tam 170.6 mld USD, w porównaniu do zaledwie 45 mld USD w Europie.

    Ogromny, jednolity rynek i kultura szybkiej adopcji technologii stwarzają idealne warunki do błyskawicznego skalowania. Jednak za tymi szansami kryją się ogromne bariery: hiperkonkurencja, astronomiczne koszty operacyjne oraz złożoność prawna i regulacyjna.

    W odpowiedzi na te warunki polskie startupy wypracowały dominujący model wejścia na rynek, znany jako „flipping”. Polega on na założeniu amerykańskiej spółki-matki (najczęściej w stanie Delaware), która pozyskuje kapitał od funduszy VC i prowadzi sprzedaż, podczas gdy trzon zespołu inżynierskiego pozostaje w Polsce.

    Ten hybrydowy model pozwala maksymalizować dostęp do kapitału i klientów, jednocześnie minimalizując koszty rozwoju produktu.   

    Wielka Brytania: szansa w chaosie po brexicie

    Rynek brytyjski, wybierany przez 29% firm, to arena pełna sprzeczności. Brexit wprowadził nowe bariery handlowe i administracyjne, ale jednocześnie stworzył rynkową próżnię. Część mniej zdeterminowanych firm z UE wycofała się, co otwiera drzwi dla zwinnych polskich graczy, zdolnych do adaptacji.

    Wzrost polskiego eksportu do Wielkiej Brytanii o 14% rok do roku jest tego najlepszym dowodem. Londyn pozostaje przy tym globalnym hubem, zwłaszcza w sektorze FinTech, oferując dostęp do talentów i kapitału. Sukces w post-brexitowej Wielkiej Brytanii jest więc miarą nie tylko jakości produktu, ale także doskonałości operacyjnej.   

    Niemcy: cyfrowy partner przemysłowego giganta

    Niemcy, cel dla 37% startupów, to kierunek logiczny, oparty na bliskości geograficznej i potężnych więziach gospodarczych. Największą szansą jest tu proces cyfrowej transformacji niemieckiego przemysłu (Przemysł 4.0), który generuje ogromny popyt na oprogramowanie B2B, rozwiązania IoT i automatyzację.

    Polskie firmy, ze swoimi silnymi kompetencjami inżynierskimi, mogą pozycjonować się jako zwinni partnerzy w modernizacji niemieckiego „Mittelstandu”. Wyzwaniem pozostaje jednak konserwatywna kultura biznesowa, która może wydłużać cykle sprzedażowe, oraz spowalniająca gospodarka i biurokracja.   

    Region CEE: strategiczny poligon doświadczalny

    Dla polskich startupów Europa Środkowo-Wschodnia pełni rolę idealnego środowiska „przed-skalowania”. Bliskość kulturowa i niższe koszty wejścia pozwalają przetestować model internacjonalizacji przy mniejszym ryzyku, zanim firma zdecyduje się na podbój rynków zachodnich.

    To tutaj polskie firmy mogą zbudować swój „mięsień internacjonalizacji” – nauczyć się zarządzać zagranicznymi zespołami i adaptować produkt do lokalnych potrzeb. Sukces w Czechach czy Rumunii dostarcza bezcennych referencji, które wzmacniają pozycję w rozmowach z globalnymi inwestorami.

    Główną barierą regionu pozostaje jednak niedobór kapitału na późniejszych etapach rozwoju, tzw. „klif Serii A”.   

    Uniwersalne wyzwania na drodze do globalizacji

    Niezależnie od obranego kierunku, polskie startupy napotykają na wspólny zestaw barier. Najpoważniejszą z nich są trudności w pozyskaniu finansowania, na co wskazuje 55% firm. Problem jest szczególnie dotkliwy na etapie wzrostu, gdy potrzebne są duże rundy inwestycyjne do agresywnego skalowania.

    Drugą kluczową barierą są wysokie koszty zatrudnienia (wskazywane przez 54% startupów), dotyczące zarówno rosnących płac w Polsce, jak i konieczności zatrudniania drogich specjalistów na rynkach docelowych.

    Trzeci obszar to złożoność prawna i biurokracja, która w kontekście międzynarodowym jest zwielokrotniona przez mnogość systemów podatkowych i regulacji.

    Kluczem do sukcesu jest proaktywne adresowanie tych wyzwań poprzez przemyślaną strategię: budowanie relacji z międzynarodowymi funduszami VC na długo przed rundą, wdrażanie hybrydowych modeli operacyjnych oraz inwestycje w dogłębną lokalizację produktu i marketingu.

    Polska jako globalny hub innowacji

    Analiza globalnych aspiracji polskich startupów prowadzi do jednego wniosku: jesteśmy świadkami końca ery, w której polskie firmy technologiczne były definiowane przez swoją geografię. Ekspansja staje się normą, tworząc potężne koło zamachowe dla całego ekosystemu.

    Founderzy, którzy odnieśli sukces za granicą, wracają z bezcennym kapitałem wiedzy, stając się nową generacją aniołów biznesu i mentorów. Każdy kolejny międzynarodowy sukces toruje drogę następnym.

    Polska przechodzi transformację z bycia źródłem talentów w bycie generatorem globalnych firm technologicznych. Droga ta jest pełna wyzwań, jednak ambicje są jasno określone, a mapa prowadząca do globalnego sukcesu staje się coraz lepiej poznanym szlakiem.

  • Eksport usług IT z Polski bije rekordy. Czy boom potrwa?

    Eksport usług IT z Polski bije rekordy. Czy boom potrwa?

    Eksport usług IT stał się jednym z kluczowych elementów polskiego handlu zagranicznego, znacząco wspierając nadwyżkę w obrotach bieżących kraju. Polska od połowy lat 90. utrzymuje dodatnie saldo w handlu usługami, a w ostatnich latach to właśnie usługi stały się głównym motorem nadwyżki w handlu zagranicznym. Choć największy udział w eksporcie usług mają tradycyjnie transport i turystyka, usługi IT (informatyczne) dynamicznie zwiększają swoje znaczenie. Od 2010 r. eksport usług IT rósł średnio o ponad 20% rocznie – ponad dwukrotnie szybciej niż eksport usług ogółem. W efekcie udział usług informatycznych w polskim eksporcie usług wzrósł z ok. 5% dekadę temu do blisko 13% w 2022 r. Polski sektor IT stał się ważnym motorem gospodarki – w ostatniej dekadzie jego przychody wzrosły niemal czterokrotnie, udział branży w PKB się podwoił, a wartość eksportu usług IT zwiększyła się 7,5-krotnie. Jeszcze dobitniej znaczenie branży widać na arenie międzynarodowej: w 2023 r. Polska sprzedała za granicę więcej usług IT niż takie potęgi technologiczne jak Japonia czy Korea Płd.

    Zarówno dane Narodowego Banku Polskiego, jak i GUS, pokazują wyraźny i nieprzerwany wzrost wartości eksportu usług IT w ostatnich latach. Jak ilustruje powyższy wykres, w 2019 r. eksport usług telekomunikacyjnych, informatycznych i informacyjnych (kategoria łączna w statystykach bilansu płatniczego) wyniósł 33,1 mld zł, by w 2020 r. wzrosnąć do 36,7 mld zł. Mimo globalnego szoku związanego z pandemią COVID-19 odnotowano zatem wzrost o ok. 10,9% r/r, choć było to tempo nieco niższe niż we wcześniejszych latach. Już w 2021 r. nastąpiło jednak przyspieszenie – wartość eksportu usług IT osiągnęła 44,8 mld zł, co oznacza +22,1% r/r. Rok 2022 przyniósł prawdziwy skok: eksport tej kategorii zwiększył się do 60,2 mld zł, aż o 34,4% więcej niż rok wcześniej. Był to najwyższy jak dotąd poziom, co potwierdza, że polski sektor ICT znakomicie wykorzystał światowy boom na usługi cyfrowe w czasie pandemii. W 2023 r. dynamika nieco wyhamowała, jednak nadal była imponująca – eksport usług telekomunikacyjnych, informatycznych i informacyjnych osiągnął 70,7 mld zł, rosnąc o 17,5% w stosunku do 2022 r. W tym ostatnim roku same usługi informatyczne (bez telekomunikacji) stanowiły gros tej kwoty – 64,7 mld zł – co podkreśla, że to właśnie stricte usługi IT napędzają tę kategorię. Sumarycznie, w ciągu zaledwie czterech lat eksport usług IT z Polski ponad dwukrotnie się zwiększył (z ~33 mld zł w 2019 do ~71 mld zł w 2023). Warto zauważyć, że wzrosty te występowały równolegle do ogólnego rozwoju eksportu usług, dzięki czemu udział segmentu ICT w całym eksporcie usług systematycznie rósł. Według danych PFR opartych o Eurostat, na koniec 2022 r. eksport usług informatycznych z Polski wyniósł 11,66 mld EUR (ok. 54 mld zł), a import 7,04 mld EUR, co oznacza znaczącą nadwyżkę. Co ważne, od 2010 r. nie zanotowano ani jednego roku spadku – polskie usługi IT cieszą się rosnącym popytem za granicą. Mimo że transport i turystyka generują większe wolumeny, informatyka stała się najszybciej rosnącym segmentem – średnie tempo wzrostu eksportu usług IT w latach 2011–2021 (22,4% rocznie) ponad dwukrotnie przekraczało tempo wzrostu całego eksportu usług (11,2%). To sprawia, że usługi IT odgrywają coraz większą rolę w bilansie płatniczym. Dla kontekstu, w 2022 r. nadwyżka w handlu usługami osiągnęła rekordowe 171,1 mld zł (5,6% PKB), a same usługi stanowiły największy pozytywny składnik salda obrotów bieżących – dynamiczny eksport IT istotnie się do tego przyczynił.

    Geografia eksportu: kluczowe rynki zbytu

    Struktura geograficzna eksportu usług IT z Polski koncentruje się wokół wysoko rozwiniętych gospodarek, zwłaszcza z obszaru Europy Zachodniej i Ameryki Północnej. Najważniejszym pojedynczym odbiorcą od lat pozostają Niemcy – ogółem w 2023 r. polscy rezydenci sprzedali do Niemiec usługi (wszystkich typów) warte 100,9 mld zł, z czego znaczącą część stanowiły usługi biznesowe i IT. W segmencie usług informatycznych również Niemcy zajmują pierwszą pozycję. Kolejne kluczowe rynki to Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania, a w Europie kontynentalnej wyróżniają się także Szwajcaria i Holandia jako istotni nabywcy polskich usług cyfrowych. Według danych PFR i ABSL polskie firmy IT sprzedają swoje usługi głównie do Niemiec, USA, Austrii i Wielkiej Brytanii. Wysoka pozycja Niemiec wynika zarówno z bliskości geograficznej i powiązań w ramach UE, jak i obecności wielu centrów IT obsługujących rynek niemiecki. Z kolei znaczący udział USA świadczy o globalnej konkurencyjności polskiego sektora IT – amerykańskie korporacje chętnie zlecają usługi polskim podmiotom lub lokują w Polsce swoje centra technologiczne. W ujęciu regionalnym kraje Unii Europejskiej pozostają głównymi odbiorcami polskich usług ICT. W 2022 r. ok. 55% wartości eksportu usług z kategorii „pozostałe usługi” (obejmującej m.in. IT i usługi biznesowe) trafiło do państw UE. Poza Niemcami istotnymi partnerami w tym obszarze były Szwajcaria (8,7% tej kategorii) oraz Wielka Brytania. Stany Zjednoczone odpowiadały za ok. 15–16% sprzedaży w grupie pozostałych usług w 2022 r., co wskazuje na ich znaczący udział również w popycie na usługi IT. Warto podkreślić, że polskie firmy technologiczne zyskały dobrą renomę na świecie – polscy programiści od lat plasują się w czołówce globalnych rankingów jakości i innowacyjności, co ułatwia ekspansję na rynki zagraniczne. Pomaga to pozyskiwać klientów m.in. w Austrii, krajach nordyckich czy Kanadzie, choć udział tych rynków jest mniejszy. Niemniej, dywersyfikacja geograficzna jest zauważalna – polskie usługi IT trafiają do klientów w dziesiątkach krajów na kilku kontynentach, co zmniejsza zależność od pojedynczego rynku.

    Uwarunkowania makroekonomiczne: pandemia, kursy walut, koniunktura

    Na trend wzrostowy eksportu usług IT w badanym okresie nałożyły się ważne czynniki makroekonomiczne. Pandemia COVID-19 początkowo wywołała globalną niepewność gospodarczą, lecz sektor IT okazał się relatywnie odporny, a w średnim terminie nawet zyskał na przyspieszeniu cyfryzacji. W 2020 r. wiele przedsiębiorstw na świecie przeniosło działalność do trybu zdalnego i intensywnie inwestowało w rozwiązania IT, co utrzymało popyt na usługi informatyczne z Polski. Rzeczywiście, podczas gdy np. eksport usług turystycznych załamał się w 2020 r., eksport usług IT wciąż wzrósł o ok. 11%. Było to wolniej niż przed pandemią, ale świadczy o odporności branży. Już rok później nastąpiło odbicie – globalna koniunktura IT była bardzo korzystna w latach 2021–2022 z powodu masowych wdrożeń rozwiązań chmurowych, e-commerce, zdalnej pracy czy automatyzacji. Polskie firmy IT, często wyspecjalizowane w tych obszarach, mogły zwiększyć sprzedaż za granicę o wspomniane 22% w 2021 i aż 34% w 2022. Kursy walut odegrały również istotną rolę. Osłabienie złotego wobec dolara i euro w 2022 r. sprawiło, że usługi świadczone w Polsce stały się bardziej konkurencyjne cenowo, a jednocześnie wartość przychodów liczona w złotych wyraźnie wzrosła. Dla przykładu, według NBP eksport usług IT i telekomunikacyjnych w 2022 r. wyniósł 13,4 mld USD (wzrost o ponad 15% r/r w USD), ale po przeliczeniu na złote dynamika przekraczała 30% r/r. Słabszy złoty oznaczał, że za każdego zarobionego dolara firmy otrzymywały więcej PLN, co częściowo tłumaczy rekordowy skok wartości eksportu w tym roku. Z kolei w 2023 r. polska waluta nieco się umocniła i globalny popyt na usługi IT nie rósł już tak gwałtownie, stąd też tempo wzrostu eksportu w PLN ustabilizowało się na niższym poziomie (~17,5% r/r zamiast 34% rok wcześniej).

    Warto wspomnieć, że w skali globalnej rok 2023 był trudniejszy dla branży technologicznej – wzrost stóp procentowych i obawy przed recesją skłoniły wiele firm do cięcia wydatków IT, zaś giganty technologiczne notowały spadki wycen i redukcje zatrudnienia. Ta dekoniunktura odbiła się także na polskich firmach usługowych. Jak zauważa raport PKO BP, w 2023 (a dla wielu firm także 2024) nastąpiło spowolnienie przyrostu sprzedaży, eksportu i zatrudnienia w sektorze IT w Polsce. Rosnące koszty, zwłaszcza płacowe, dodatkowo obniżyły rentowność firm. Mimo tych wyzwań polski eksport IT nadal odnotował solidny wzrost w 2023 r., przewyższając dynamikę większości innych branż – świadczy to o trwałym, strukturalnym zapotrzebowaniu na usługi cyfrowe. Dla porównania, u naszego sąsiada – Ukrainy – eksport usług IT spadł w 2023 o 8,4% wskutek wojny i zawirowań gospodarczych. Polska uniknęła spadku, co po części wynika z bezpieczniejszego otoczenia biznesowego, ale też z dywersyfikacji klientów i specjalizacji w usługach wysokiej jakości.

    Rola outsourcingu i kapitału zagranicznego

    Sukces eksportowy polskiej branży IT jest ściśle powiązany z rolą centrów outsourcingowych oraz inwestycji zagranicznych. Polska od lat jest postrzegana jako atrakcyjna lokalizacja dla outsourcingu IT i usług biznesowych – przyciąga wykwalifikowaną kadrą inżynierską, relatywnie niższymi kosztami pracy w porównaniu z Europą Zachodnią oraz obecnością w UE (co ułatwia kwestie prawne i logistyczne). W praktyce oznacza to, że znaczną część eksportu usług IT generują przedsiębiorstwa powiązane z kapitałem zagranicznym, w tym centra usług wspólnych i oddziały globalnych korporacji technologicznych ulokowane w Polsce. Analizy NBP potwierdzają, że firmy z zagranicznym udziałem kapitałowym dominują w eksporcie większości kategorii usług – w 2022 r. to właśnie podmioty z udziałem inwestorów zagranicznych wypracowały największą nadwyżkę w handlu usługami. Wyjątkiem są nieliczne branże (np. usługi budowlane czy kulturalne) – w sektorze ICT przewaga firm z kapitałem zagranicznym jest wyraźna. Według danych ABSL niemal wszystkie centra usług biznesowych działające w Polsce obsługują klientów zagranicznych. Przykładowo, Capgemini Polska – jeden z największych pracodawców IT – uzyskuje 94% przychodów z obsługi klientów zagranicznych (świadcząc usługi dla odbiorców w 31 krajach), a firma Sii Polska ok. 30% przychodów z eksportu usług. Takie przykłady pokazują, że zagraniczni inwestorzy dostrzegają potencjał Polski i lokują tu zaawansowane procesy. Co istotne, charakter tych inwestycji ewoluuje.

    Coraz większą część wzrostu eksportu napędza zjawisko reshoringu, czyli przenoszenia operacji z powrotem do Europy z bardziej odległych lokalizacji. W ostatnich latach obserwujemy, że nowe centra otwierane w Polsce od początku realizują zaawansowane, wysoko wyspecjalizowane zadania, podczas gdy prostsze procesy są automatyzowane lub przekierowywane do tańszych krajów (np. Indie). Świadczy to o rosnącej wartości dodanej polskich usług – nie są to już tylko proste usługi programistyczne, ale często złożone projekty R&D, konsulting IT, usługi chmurowe, cyberbezpieczeństwo itp. Polski sektor IT staje się zatem integralną częścią globalnych łańcuchów wartości. Z jednej strony obecność kapitału zagranicznego gwarantuje dopływ projektów, know-how i stabilne finansowanie, z drugiej – wyzwaniem może być utrzymanie jak największej części zysków i własności intelektualnej w kraju. Niemniej jednak, obecny model wydaje się korzystny dla polskiej gospodarki: zapewnia miejsca pracy (centra IT zatrudniają w Polsce dziesiątki tysięcy specjalistów) oraz stymuluje transfer wiedzy i najlepszych praktyk. Polska umacnia dzięki temu swoją pozycję na globalnym rynku usług IT, czego dowodem są wysokie miejsca w rankingach atrakcyjności lokalizacji dla outsourcingu oraz rosnąca liczba międzynarodowych kontraktów realizowanych nad Wisłą

    Polski eksport usług IT w latach 2019–2023 cechował się imponującym wzrostem i odpornością na kryzysy, co potwierdza dojrzałość i konkurencyjność tej branży. Trend jest jednoznacznie wzrostowy – sektor korzysta z globalnej transformacji cyfrowej, a jednocześnie sam napędza krajową gospodarkę, zapewniając rosnące wpływy dewizowe i dodatnie saldo obrotów usługowych. Perspektywy na najbliższe lata są ostrożnie optymistyczne. Po przejściowym spowolnieniu w 2023–2024, wielu analityków oczekuje stopniowej poprawy koniunktury. Prognozy makroekonomiczne wskazują, że w 2025 r. tempo wzrostu PKB w kluczowych dla nas gospodarkach (Niemcy, USA, UK) może być wyższe niż w 2023, co przełoży się na większy popyt na usługi IT. Jednocześnie presja płacowa w Polsce ma nieco zelżeć, a kurs złotego powinien utrzymywać się na poziomie sprzyjającym eksporterom. To wszystko tworzy warunki do utrzymania solidnej dynamiki wzrostu, choć zapewne bliższej kilkunastu niż kilkudziesięciu procent rocznie. Potencjał branży pozostaje duży – rosnąca rola sztucznej inteligencji, chmury obliczeniowej, automatyzacji czy cyberbezpieczeństwa generuje nowe nisze, w których polskie firmy już teraz zdobywają kompetencje.

    Według szacunków Polskiego Funduszu Rozwoju wartość polskiego sektora ICT (wliczając usługi informatyczne, telekomunikacyjne i usługi z zakresu bezpieczeństwa IT) może wzrosnąć do 25,2 mld EUR do 2026 roku, co wskazuje na kontynuację pozytywnego trendu. Należy jednak pamiętać o czynnikach ryzyka. Ewentualne pogłębienie dekoniunktury w Europie lub USA, nasilona konkurencja ze strony innych centrów outsourcingowych (np. w Azji czy Ameryce Łacińskiej), czy też trudności z dostępem do talentów IT w kraju – to wszystko może ograniczać tempo wzrostu. Dlatego kluczowe będzie inwestowanie w kapitał ludzki (kształcenie i przyciąganie specjalistów) oraz wspieranie innowacji i własnych produktów IT, aby stopniowo przechodzić od modelu czysto usługowego do modelu opartego również na własnej myśli technologicznej. Na chwilę obecną umiarkowane prognozy zakładają utrzymanie się trendów wzrostowych, choć już nie tak spektakularnych jak w szczycie boomu postpandemicznego. Mimo to, biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia, polski sektor usług IT pozostaje jednym z filarów eksportu o strategicznym znaczeniu dla gospodarki. Jeśli uda się zachować konkurencyjność i dalsze zaufanie zagranicznych zleceniodawców, eksport usług IT powinien nadal rosnąć, umacniając pozycję Polski jako europejskiego lidera w branży technologicznej. Z pewnością będzie to obszar warty uważnego obserwowania w kolejnych latach.

  • Wojna handlowa uderza w polskie firmy mocniej niż w Zachód

    Wojna handlowa uderza w polskie firmy mocniej niż w Zachód

    Polskie firmy eksportujące znalazły się w trudniejszej pozycji niż większość ich zachodnioeuropejskich konkurentów. Jak pokazuje najnowsze badanie Allianz Trade, aż 58% polskich przedsiębiorstw obawia się negatywnego wpływu globalnych napięć handlowych, a 51% spodziewa się spadku obrotów eksportowych. To najwyższy odsetek spośród analizowanych gospodarek europejskich.

    Obawy te nie są bezpodstawne. W odróżnieniu od firm z bardziej rozwiniętych rynków, wiele polskich eksporterów działa w modelu B2B jako dostawcy komponentów, a nie właściciele silnych marek końcowych. Ich produkty łatwiej zastąpić, a pozycja negocjacyjna w łańcuchach dostaw jest przez to słabsza. W dodatku eksport do USA – choć bezpośrednio stanowi tylko ok. 3-4% – po uwzględnieniu reeksportu i usług sięga już ponad 8% według NBP, co zwiększa realne ryzyko wpływu ceł na działalność.

    W odpowiedzi na zagrożenia, polskie firmy niekoniecznie sięgają po najprostsze rozwiązanie, jakim byłaby podwyżka cen. Aż 64% deklaruje utrzymanie dotychczasowych stawek, a tylko 25% zakłada wzrosty – to mniej niż średnia dla Europy. Zamiast tego skupiają się na optymalizacji: 45% firm poszukuje tańszych dostawców, a 30% eksploruje nowe rynki eksportowe – co znów znacząco przewyższa średnią (odpowiednio 31% i 24%).

    To wyraźny sygnał, że polski biznes nie tylko dostrzega strukturalne zagrożenia, ale także zaczyna poważnie traktować potrzebę długofalowej dywersyfikacji – zarówno geograficznej, jak i operacyjnej. Polskie firmy coraz częściej rozumieją, że konkurencyjność nie może opierać się wyłącznie na cenie. Potrzebna będzie inwestycja w rozpoznawalność marek, cyfryzację i kontrolę nad większą częścią łańcucha wartości.

    Wojna handlowa przyspiesza globalne zmiany – z 80% do 40% spadł udział firm spodziewających się wzrostu eksportu, a Allianz Trade prognozuje globalne straty eksportowe sięgające 305 mld USD w 2025 r. To, co dziś wygląda jak presja, może być impulsem do przemyślanego resetu strategii eksportowych. W tym sensie Polska – bardziej zdeterminowana niż inne kraje – może zyskać przewagę w nowej, postglobalistycznej układance.

  • USA zaostrza kontrolę eksportu technologii AI

    USA zaostrza kontrolę eksportu technologii AI

    Administracja Stanów Zjednoczonych ogłosiła nowe przepisy, które jeszcze bardziej ograniczą eksport chipów sztucznej inteligencji i technologii zaawansowanych. Regulacje mają na celu utrzymanie dominacji USA w sektorze AI oraz zapobieżenie dostępowi do kluczowych technologii przez kraje takie jak Chiny, Rosja, Iran i Korea Północna.

    Nowe przepisy wprowadzają globalne ograniczenia na eksport chipów AI, przyznając nieograniczony dostęp USA i ich najbliższym sojusznikom, takim jak Japonia czy Wielka Brytania. Kraje objęte embargiem będą całkowicie odcięte od zaawansowanych technologii, podczas gdy inne, jak Singapur czy Izrael, staną w obliczu limitów.

    Cele i konsekwencje nowych przepisów

    Celem regulacji jest ochrona strategicznej przewagi USA w dziedzinie sztucznej inteligencji oraz uniemożliwienie Chinom wykorzystania zaawansowanych chipów do celów militarnych. Amerykańskie firmy takie jak Nvidia i AMD, główni producenci procesorów graficznych, będą zobowiązane do przestrzegania nowych zasad eksportowych.

    Wpływ na branżę technologiczną

    Wprowadzenie nowych przepisów już odbiło się na rynku finansowym: akcje Nvidii spadły o 5%, a AMD o 1%. Dostawcy usług w chmurze, tacy jak Amazon, Microsoft i Google, mogą nadal rozwijać centra danych za granicą, ale będą musieli spełnić rygorystyczne warunki i ograniczenia, np. dotyczące lokalizacji i maksymalnej mocy obliczeniowej.

    Krytyka i reakcje

    Przedstawiciele branży, w tym Nvidia, wyrażają obawy, że nowe regulacje mogą zaszkodzić amerykańskiemu przemysłowi technologicznemu i ułatwić konkurencję chińską. Z kolei Chiny zapowiedziały podjęcie środków mających na celu ochronę swoich interesów gospodarczych.

    Podział świata na strefy technologiczne

    Zasady dzielą świat na trzy poziomy. Najbliżsi sojusznicy USA zostaną niemal całkowicie zwolnieni z ograniczeń, kraje „średniego ryzyka” będą musiały przestrzegać limitów, a kraje objęte embargiem zostaną odcięte od zaawansowanej technologii.

    Przyszłość regulacji

    Przepisy wchodzą w życie za 120 dni, co pozwoli nowej administracji ocenić ich skuteczność. To, czy działania te zapewnią Stanom Zjednoczonym długoterminową przewagę, będzie zależało od ich egzekwowania i dalszej współpracy z sojusznikami.

  • Amerykańskie ograniczenia eksportu to farsa? Chip TSMC odnaleziony w produkcie Huawei

    Amerykańskie ograniczenia eksportu to farsa? Chip TSMC odnaleziony w produkcie Huawei

    Tajwańska firma produkująca półprzewodniki, Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC), może być zamieszana w potencjalne naruszenie amerykańskich ograniczeń eksportowych, po tym jak w jednym z produktów chińskiej firmy Huawei znaleziono chip wyprodukowany przez TSMC – podaje Reuters. Sprawa została ujawniona po analizie technologicznej przeprowadzonej przez firmę badawczą TechInsights.

    Zgodnie z informacjami, TechInsights rozebrało produkt Ascend 910B, który jest jednym z najbardziej zaawansowanych chipów sztucznej inteligencji produkowanych przez Huawei. W trakcie analizy odkryto, że wewnątrz urządzenia znajduje się chip wyprodukowany przez TSMC. Firma badawcza poinformowała TSMC o swoich ustaleniach jeszcze przed publikacją raportu, co skłoniło tajwańskiego giganta do natychmiastowego powiadomienia amerykańskiego Departamentu Handlu.

    Tło sprawy i znaczenie eksportowych ograniczeń

    W 2019 roku Huawei trafiło na amerykańską listę ograniczeń handlowych z powodów związanych z bezpieczeństwem narodowym, co ograniczyło dostęp chińskiej firmy do technologii i produktów pochodzących od amerykańskich oraz międzynarodowych dostawców, takich jak TSMC. Na mocy tych przepisów, od września 2020 roku TSMC oficjalnie zaprzestało dostaw swoich chipów do Huawei, a firma wielokrotnie podkreślała, że przestrzega obowiązujących regulacji.

    Pomimo tego, odkrycie chipu wyprodukowanego przez TSMC w produkcie Huawei rodzi pytania o możliwość obchodzenia ograniczeń eksportowych i wyzwań, jakie te regulacje stawiają zarówno przed firmami, jak i organami nadzorującymi ich przestrzeganie.

    Reakcje stron i dalsze kroki

    TSMC w wydanym oświadczeniu zapewniło, że od momentu wprowadzenia amerykańskich ograniczeń nie dostarczało żadnych produktów do Huawei. Firma podkreśliła również, że proaktywnie zgłosiła sprawę Departamentowi Handlu USA i obecnie nie jest świadoma, aby prowadzone było jakiekolwiek śledztwo w tej sprawie.

    Rząd Tajwanu, który odgrywa kluczową rolę w nadzorze nad przestrzeganiem zarówno własnych, jak i amerykańskich przepisów eksportowych, również zadeklarował pełną współpracę w celu wyjaśnienia sytuacji. Minister gospodarki Tajwanu, Kuo Jyh-huei, zaznaczył, że władze będą w pełnej komunikacji z TSMC, aby zapewnić zgodność tajwańskich firm technologicznych z obowiązującymi regulacjami.

    Huawei natomiast wydało oświadczenie, w którym zapewniło, że od momentu wprowadzenia amerykańskich zasad w 2020 roku nie zamówiło ani nie wyprodukowało żadnych chipów za pośrednictwem TSMC.

    Wyjątkowo trudne egzekwowanie przepisów

    Sprawa TSMC i Huawei pokazuje, jak trudne może być pełne egzekwowanie kontroli eksportu w kontekście zaawansowanych technologii. Choć chipy TSMC miały przestać trafiać do Huawei w wyniku wprowadzenia ograniczeń, nadal istnieją różne kanały, przez które mogły one zostać dostarczone do chińskiego giganta technologicznego. Przykład ten wskazuje na ciągłe zapotrzebowanie Huawei na najbardziej zaawansowane rozwiązania technologiczne, pomimo presji wywieranej przez amerykańskie przepisy.

    Co dalej?

    Departament Handlu USA, który jest świadomy potencjalnego naruszenia kontroli eksportowej, nie komentuje publicznie, czy jakiekolwiek dochodzenie jest obecnie w toku. Sprawa pozostaje jednak w centrum uwagi, zarówno ze względu na jej implikacje dla relacji handlowych między USA a Chinami, jak i wpływ, jaki może mieć na przyszłość współpracy TSMC z międzynarodowymi klientami.

    Niejasne pozostaje również, jak dokładnie chip TSMC znalazł się w produkcie Huawei. Rozwój sytuacji będzie bacznie obserwowany, ponieważ może on mieć istotne konsekwencje dla globalnych łańcuchów dostaw i dalszych relacji handlowych między kluczowymi graczami na rynku półprzewodników.

    Sprawa Huawei i TSMC przypomina, jak skomplikowane są międzynarodowe przepisy handlowe dotyczące zaawansowanych technologii. Mimo że obie strony deklarują przestrzeganie zasad, ujawnienie obecności chipu tajwańskiej firmy w produktach chińskiego koncernu budzi wiele pytań o skuteczność i egzekwowanie tych regulacji.

  • Ceny surowców największym wyzwaniem dla firm przemysłowych w 2022 roku

    Ceny surowców największym wyzwaniem dla firm przemysłowych w 2022 roku

    Wysokie ceny surowców, znalezienie odpowiedniej kadry pracowniczej oraz modernizacja maszyn. To według wyników badania Siemens Financial Services w Polsce, 3 kluczowe wyzwania, które stoją przed rodzimymi firmami przemysłowymi w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Sprostanie im jest niezbędne, aby utrzymać lub zwiększyć konkurencyjność przedsiębiorstw z branży poligraficznej, spożywczej, obróbki metali i przetwórstwa tworzyw sztucznych.

    Polskie firmy przemysłowe z sektora MŚP w większości dostosowały swoje funkcjonowanie do pandemicznych uwarunkowań. Wielu przedsiębiorcom udało się znaleźć nowych klientów i zmodyfikować model biznesowy, który pozwala efektywnie funkcjonować w nowej rzeczywistości. Jednak rodzime firmy wciąż stoją przed szeregiem wyzwań, z którymi będę się mierzyć w najbliższym roku.

    Jak wynika z badania Siemens Financial Services w Polsce, ponad jedna trzecia ankietowanych firm potwierdza, że najtrudniej będzie poradzić sobie z wysokimi cenami surowców. Prawie jedna czwarta uważa, że znacznym wyzwaniem będzie znalezienie odpowiednich pracowników, natomiast ok. 19 proc. wspomina o trudnościach związanych z modernizacją parku maszyn i urządzeń. W mniejszym stopniu rodzime podmioty wskazywały, że wyzwaniem będą m.in. automatyzacja produkcji, utrzymanie płynności finansowej i przychodów, zwiększenie efektywności energetycznej czy zdobycie finansowania na inwestycje. Dla małego odsetka badanych przedsiębiorców zwiększenie mocy produkcyjnych, dekarbonizacja czy utrzymanie jakości produktów będą istotnymi wyzwaniami na najbliższy rok.

    – Rok 2021 był wymagający dla firm przemysłowych, jednak polskim przedsiębiorcom udało się wzmocnić konkurencyjność w porównaniu do ubiegłego roku. Pomimo tego, że badane podmioty nie uważają już samej pandemii jako największego wyzwania na przyszły rok, pojawiły się nowe kwestie, którym trzeba poświecić więcej uwagi w 2022 roku. Wśród nich są m.in. inwestycje, które pomogą redukować koszty energii i wspierać dekarbonizację. Dodatkowo, w wyniku pandemii i zmian na światowych rynkach, jesteśmy świadkami ograniczonej dostępności surowców, problemów z łańcuchami dostaw i rosnącą inflacją. Wierzymy jednak, że polscy przedsiębiorcy znów znajdą odpowiednie rozwiązania i efektywnie dostosują się do zmianmówi Grzegorz Jarzębski, Country Head of Sales w Siemens Financial Services w Polsce.

    siemens przemysłŹródło: Badanie Instytutu Keralla Research na zlecenie Simens Financial Services w Polsce, wrzesień 2021 r.
    N = 400 firm produkcyjnych (MŚP z branży spożywczej, poligraficznej, obróbki metali i przetwórstwa tworzyw sztucznych).

    Branża poligraficzna mierzy się z cenami surowców

    Największe wyzwanie dla firm poligraficznych w okresie najbliższego roku to sprostanie wysokim cenom surowców (32 proc. badanych), natomiast dla 21 proc. przedsiębiorstw takim czynnikiem będzie modernizacja maszyn i urządzeń. Istotny jest również fakt, że dla prawie jednej piątej podmiotów znaczącym wyzwaniem jest zdobycie finansowania na inwestycje. Dla kilkunastu procent dużym wyzwaniem będzie również automatyzacja procesów produkcji (18 proc.), utrzymywanie płynności finansowej i przychodów (16 proc.) oraz dążenie do większej efektywności energetycznej zakładu (13 proc.).

    Firmy spożywcze potrzebują pracowników

    Prawie jedna czwarta (23 proc.) przedstawicieli branży spożywczej uważa, że znalezienie dobrej kadry pracowniczej i modernizacja sprzętu będą ważnymi wyzwaniami na najbliższe 12 miesięcy. Wciąż jednak największym wyzwaniem będzie sprostanie wysokim cenom surowców – tak odpowiedziało 32 proc. badanych. Ważnymi zadaniami dla firm spożywczych będą – podobnie jak w branży poligraficznej – zwiększanie efektywności energetycznej produkcji (17 proc.), utrzymanie dobrej kondycji finansowej (13 proc.) i automatyzacja procesów produkcyjnych (11 proc.).

    Przetwórcy metali szukają rąk do pracy

    Firmy przetwarzające metale najbardziej licznie spośród badanych branż wskazali na wyzwanie związane ze znalezieniem ludzi do pracy (39 proc.). Na drugim miejscu wśród wyzwań jest poradzenie sobie z wysokimi cenami surowców, na co wskazało aż 35 proc. przedsiębiorstw z tej branży. Podobnie jak wśród przedstawicieli poligrafii i firm spożywczych, przedsiębiorstwa przetwarzające metale w celu zachowania swojej konkurencyjności, będą musiały automatyzować produkcję (17 proc.), modernizować park maszyn (15 proc.), zwiększać efektywność energetyczną zakładów i utrzymywać odpowiednią płynność finansową (po 11 proc.). Jedna na dziesięć badanych firm wskazała, że zdobycie finansowania na inwestycje, również będzie należeć do sporych wyzwań biznesowych.

    Przetwórcy tworzyw sztucznych zwracają uwagę na wysokie ceny surowców

    Przedstawiciele branży przetwórstwa tworzyw sztucznych w najczęściej spośród analizowanych branż, wskazują na wysokie ceny surowców (40 proc.) jako największe wyzwanie. Na drugim miejscu wymieniają automatyzację produkcji (28 proc.). Podobnie jak wśród pozostałych branż, przedsiębiorstwa przetwarzające tworzywa sztuczne zwracają uwagę na trudności związane z poszukiwaniem pracowników (22 proc.), utrzymaniem dobrych wyników finansowych (19 proc.), modernizacją maszyn i urządzeń (18 proc.) oraz redukcją zużycia energii (12 proc.).

    – Warto pamiętać, że w zależności od branży główne wyzwania są różnie akcentowane. Aby utrzymać konkurencyjność na wysokim poziomie, kluczowa jest zwłaszcza realizacja niezbędnych inwestycji w park maszyn i urządzeń. Takie inwestycje wymagają dostępu do odpowiedniego finansowania. Dlatego też jest to wyzwanie również dla partnerów finansowych, by wspierając polskie przedsiębiorstwa, zapewnić odpowiednie, dopasowane do indywidualnych potrzeb i możliwości zewnętrzne finansowaniepodsumowuje Grzegorz Jarzębski z Siemens Financial Services w Polsce.


    Nota metodologiczna:
    Index MiU przyjmuje wartości w skali od 0 do 100 pkt. Im wyższy odczyt, tym wyższa ocena zdolności firm do konkurowania, bardziej skupiają się one na inwestycjach w rozwój parków maszyn i urządzeń, automatyzacji oraz m.in. zwiększają skalę sprzedaży krajowej i zagranicznej. Progi newralgiczne, które świadczą o dużym wzroście lub spadku konkurencyjności wynoszą odpowiednio 60 pkt i 40 pkt. Konstrukcja indeksu opiera się na ośmiu komponentach, które w różnym stopniu wpływają na końcową wartość informującą o zdolności do konkurowania producenta. Wśród nich są m.in. odnowienia parku maszyn i urządzeń oraz ich częstotliwość, automatyzacja procesów produkcji, sprzedaż krajowa i eksport czy udział oraz dostępność finansowania zewnętrznego.

    Badanie z przedstawicielami 400 małych i średnich firm zrealizował Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research we wrześniu 2021 r. Uczestnikami badania byli przedsiębiorcy z branży poligraficznej, spożywczej, obróbki metali i przetwórstwa tworzyw sztucznych z całej Polski, posiadający własny park maszyn i urządzań (MiU). Wykorzystano metodę ilościową, technikę standaryzowanych wywiadów telefonicznych (CATI).

  • Polski eksport w czasach COVID-19 okiem ekspertów Akademii Leona Koźmińskiego

    Polski eksport w czasach COVID-19 okiem ekspertów Akademii Leona Koźmińskiego

    W obliczu globalnej pandemii COVID-19, polski sektor eksportowy doświadczył szereg wyzwań, które przyniosły głębokie zmiany w strategiach międzynarodowych firm. Według najnowszych badań przeprowadzonych przez ekspertów od strategii i zarządzania międzynarodowego z Akademii Leona Koźmińskiego, co dziesiąty polski eksporter zdecydował się wycofać z przynajmniej jednego rynku zagranicznego.

    Badanie przeprowadzone od listopada 2020 do stycznia 2021 roku, analizowało wpływ pandemii na działalność 243 polskich firm produkcyjnych z różnych branż, które sprzedają znaczną część swoich produktów na rynkach zagranicznych. Według naukowców, Dr hab. Marioli Ciszewskiej-Mlinarič oraz Dr Piotra Wójcika, wyzwania takie jak spadek popytu na rynkach zagranicznych, wzrost kosztów materiałów i półproduktów, a także trudności legislacyjne i logistyczne, skłoniły 9% badanych eksporterów do wycofania się z co najmniej jednego rynku zagranicznego.

    W analizowanym okresie, większość firm przewidywała, że ich przychody z eksportu za 2020 rok będą niższe niż w roku 2019. 62% badanych przewidywało spadek przychodów zagranicznych za poprzedni rok, przy czym prawie 80% (118 ze 150) oczekiwało spadku przychodów do 10%. Tymczasem, tylko co szósty przedsiębiorca przewidywał wzrost eksportu towarów, a 22% nie przewidywało żadnych zmian.

    Mimo obaw związanych ze spadkiem popytu za granicą, większość przedsiębiorców wyraziła niechęć do wycofania się z obsługiwanych rynków. Niektórzy zadeklarowali nie tylko intensyfikację działań mających na celu odbudowę popytu na dotychczasowych rynkach, ale także zdobywanie nowych. Dotyczyło to przedsiębiorstw różnej wielkości i branż, zarówno o niskim, jak i wysokim stopniu zaawansowania technologicznego, działających na rynkach B2C i B2B.

    Eksperci z Akademii Leona Koźmińskiego zauważyli, że pandemia zwiększyła skłonność do podejmowania ryzyka wśród polskich eksporterów. Wiele z nich deklarowało nowe inwestycje i szybsze wprowadzanie nowych produktów na kolejne rynki. Ekspansja zagraniczna była szczególnie popularna wśród tych, którzy posiadali rozwinięte umiejętności pozyskiwania i wykorzystywania wiedzy oraz byli zdolni do głębszych zmian w swoim modelu biznesowym.

    Dywersyfikacja działalności i urozmaicenie oferty były innymi kluczowymi strategiami, które firmy przyjęły w odpowiedzi na pandemię. Dr Piotr Wójcik z Katedry Strategii Akademii Leona Koźmińskiego podkreślił, że firma może być bardziej odporna na kryzys, jeśli w swoim portfolio ma dobra wysoko i nisko przetworzone.

    Decyzje dotyczące zwiększenia zaangażowania na rynkach zagranicznych często były motywowane czynnikami wewnętrznymi, takimi jak ambicja menedżerów, dotychczasowy model biznesowy, doświadczenie i poziom know-how firmy. Natomiast decyzje o wycofaniu się z eksportu lub zmniejszeniu zaangażowania były związane zarówno z czynnikami zewnętrznymi, takimi jak szybko zmieniające się otoczenie technologiczne, jak i wewnętrznymi – niepewność co do przyszłości czy zbyt powolne zmiany w modelu biznesowym.

    Bez względu na decyzje dotyczące eksportu, wszyscy przedsiębiorcy musieli wprowadzić pewne zmiany dotyczące m.in. kanałów dystrybucji czy organizacji pracy. Pandemia stała się silnym bodźcem do przemyślenia i często znaczącej transformacji prowadzonej działalności.

    Podsumowując, pandemia COVID-19 wywarła znaczący wpływ na polskie firmy działające na rynkach zagranicznych, co skutkowało istotnymi zmianami w ich działalności eksportowej. Mimo wyzwań, wiele firm zdecydowało się na ekspansję i dywersyfikację swojej działalności, a nie na rezygnację z rynków zagranicznych. Przedsiębiorstwa te wykorzystały sytuację kryzysową jako bodziec do przemyślenia swojego modelu biznesowego i strategii na rynkach zagranicznych, co pozwoliło im na zwiększenie swojej odporności na przyszłe kryzysy.

  • Sztuczna Inteligencja w służbie cyberbezpieczeństwa w Amica S.A.

    Sztuczna Inteligencja w służbie cyberbezpieczeństwa w Amica S.A.

    Skąd zainteresowanie nowymi technologiami jak Sztuczna inteligencja w zakresie cyberbezpieczeństwa?

    Jerzy Zieliński, Chief Information Officer, Grupa Amica S.A.: Wiele osób, zwłaszcza w Polsce, zna markę Amica. Jednak już znacznie mniej zdaje sobie sprawę z tego, że Amica S.A. to największy polski producent sprzętu AGD, który od lat z powodzeniem eksportuje swoje produkty na wiele rynków na świecie. W związku z tym znacznie mniej osób jest świadomych rozległości i stopnia skomplikowania struktury organizacyjnej firmy. Musimy pamiętać o tym, że Amica to nie tylko fabryka we Wronkach, ale także liczne biura i fabryki poza granicami kraju. W kilkunastu krajach posiadamy rozbudowaną infrastrukturę informatyczną, którą zarządzamy centralnie. Rozległość terytorialna generuje niemałe problemy w monitorowaniu środowisk w oddziałach lokalnych i zagranicznych firmy.

    Dynamiczny rozwój firmy, a co za tym idzie infrastruktury  IT pociąga za sobą konieczność ciągłego doskonalenia posiadanych umiejętności, zdobywania nowych oraz podnoszenia poziomu dojrzałości organizacji pod kątem cyberbezpieczeństwa. W świetle szybko zmieniających się zagrożeń związanych z cyberatakami, zauważyliśmy, iż systemy mające zabezpieczać infrastrukturę IT na podstawie sygnatur, czy wzorców ataków są zwyczajnie niewystarczające, ponieważ wykrywają tylko znane już zagrożenia. Jak wiemy przestępcy są mocno zmotywowani do tego, by najdłużej pozostać w ukryciu, aby mieć więcej czasu na przeprowadzenie skutecznego ataku.

    Szukając technologii, która mogłaby uzupełnić naszą koncepcję rozwoju, jednocześnie skutecznie podnieść poziom bezpieczeństwa organizacji, naszą uwagę przykuła szybko rozwijająca się i coraz częściej wykorzystywanej technologia sztucznej inteligencji w obszarze cyberbezpieczeństwa. Analiza potrzeb w tym zakresie wykazała, iż innowacyjna technologia wykorzystująca analizę behawioralną wspomagana sztuczną inteligencją jak i głębokim uczeniem maszynowym może być jednym z najskuteczniejszych kierunków rozwoju, umożliwiającym skuteczną identyfikację i powstrzymanie zagrożeń w sieci w czasie rzeczywistym. Dlatego podjęliśmy decyzję o sprawdzeniu dostępnych rozwiązań na rynku i analizie dodatkowych korzyści wynikających z ich implementacji.

    Jerzy Zieliński
    Jerzy Zieliński, Chief Information Officer, Grupa Amica S.A.

    W jaki sposób szukaliście tego rozwiązania spełniającego Wasze oczekiwania i co skłoniło Was do wyboru?

    Jerzy Zieliński: Bezpieczeństwo było i jest dla nas najwyższym priorytetem, dlatego przeprowadziliśmy rzetelny proces oceny dostępnych rozwiązań wykorzystujących sztuczną inteligencję w zakresie cyberbezpieczeństwa. Jak powiedziałem wcześniej, technologia ta jest coraz szerzej i chętniej stosowana, dlatego ograniczając wszelkie kompromisy technologiczne i funkcjonalne, skupiliśmy się wyłącznie na rozwiązanych czołowych producentów mających największe doświadczenie w tym zakresie, posiadających ugruntowaną pozycję na rynku. Zależało nam również na rozwiązaniu, które będzie łatwe w implementacji i utrzymaniu oraz gwarancji, iż zintegruje się z istniejącym środowiskiem, tworząc spójną infrastrukturę zapewniająca maksymalne bezpieczeństwo.

    Wybór padł na platformę Vectra Cognito Detect jako spełniającą nasze wymagania w obszarze wykrywania i reagowania na zagrożenia w sieci. Firma Vectra posiada ogromne doświadczenie w obszarze zarówno bezpieczeństwa jak i analizy danych, opracowała i opatentowała niezwykle skuteczne algorytmy maszynowego uczenia się właśnie w obszarze cyberbezpieczeństwa. Słuszność tego wyboru potwierdził też raport Magic Quadrant firmy Gartner, w którym Vectra jako jedyny producent znalazła się w kwadracie wizjonerskim, tak więc współpracujemy z partnerem, któremu zależy na nieustannym rozwoju i wytyczaniu nowych kierunków dla tego typu systemów. Vectra ewidentnie jest nie tylko pionierem w tym względzie, jest równocześnie wizjonerem.

    Jak przebiegło wdrożenie i jakie dodatkowe korzyści zauważyliście po wdrożeniu?

    Jerzy Zieliński: Szczegółowa analiza wymagań i oczekiwań oraz testy poprzedzające wdrożenie, przeprowadzone przez firmę Advatech, wspólne zaangażowanie naszego zespołu ds. bezpieczeństwa oraz zespołu inżynierów Vectra i Advatech pozwoliły na szybką i sprawną implementację oraz integrację rozwiązania z istniejącymi komponentami naszej infrastruktury.

    Już w pierwszych dniach użytkowania systemu zdaliśmy sobie sprawę, że łatwość obsługi oraz automatyzacja Vectry w połączeniu z jej wysoką skutecznością przyczynią się do poprawy efektywności pracy zespołu ds. bezpieczeństwa, przyspieszając analizę każdego ataku i reakcję mającą na celu wyeliminowanie zagrożenia.

    Czytelny pulpit nawigacyjny rozwiązania Vectra Cognito dostarcza wszelkich niezbędnych informacji, dotyczących statusu bezpieczeństwa w sieci, nadając odpowiednie priorytety wykrytym przypadkom naruszenia bezpieczeństwa, minimalizując tym samym ilość danych nadmiarowych, których obecność mogłaby zaciemniać rzeczywisty obraz sytuacji i spowolnić analizę.

    Wyróżnikiem rozwiązania Vectra Cognito jest także to, iż podczas analizy ruchu sieciowego, skupia się na analizie behawioralnej zarówno urządzeń i użytkowników, mapując je na framework MITRE ATT&CK, który szczegółowo opisuje taktyki, techniki i procedury (TTP) stosowane przez atakujących. Rozwiązanie to monitoruje pełen ruch sieciowy pozwalając na wykrycie i zatrzymanie ataku jeszcze we wstępnej fazie, dając możliwość szybkiej reakcji i zapewniając bezpieczeństwo całej infrastruktury.

    Vectra Cognito nie ogranicza się tylko do monitorowania infrastruktury „on-premis”, dodatkową jego zaletą jest również możliwość analizy środowisk AWS, Azure, kont Office 365, wraz z analizą zachowań użytkowników zaobserwowanych na poziomie Active Directory, SharePoint, OneDrive, Exchange oraz Teams.

    Jak wygląda codzienna praca z systemem Vectra Cognito Detect?

    Jerzy Zieliński: Implementacja rozwiązania Vectra Cognito Detect pozwoliła zobaczyć nam więcej w obszarach, które do tej pory nie były widoczne lub w sposób automatyczny monitorowane. Takie rozwiązanie zapewnia większą swobodę działania i daje więcej czasu na podjęcie właściwych decyzji. Integracja z innymi elementami naszej infrastruktury pozwala na przeprowadzenie gruntownego śledztwa i dokładna analizę zagrożenia.
    Uważam, iż Vectre Cognito można potraktować jako dodatkowego członka zespołu ds. bezpieczeństwa, który pracuje 24h na dobę uważnie monitorując naszą sieć wspiera pozostałą cześć zespołu w czasochłonnej analizie zdarzeń bezpieczeństwa. Dzięki temu skutecznie podnieśliśmy bezpieczeństwo do nowego do tej pory nieosiągalnego poziomu.


    Komentarz Integratora:

    – Jako integrator działający w obszarach bezpieczeństwa i dostępu do danych jesteśmy obecni na rynku już od ponad 20 lat. Nasz dział Cybersecurity to przede wszystkim wykwalifikowani i doświadczeni inżynierowie posiadający szeroką wiedzę z zakresu bezpieczeństwa. W 2018 roku dostarczyliśmy dla Grupy Amica platformę SIEM, która teraz została rozszerzona o narzędzie klasy NDR, wzbogacone o sztuczną inteligencję. Sprawdzona metodyka prowadzenia dużych i wymagających projektów przełożyła się na szybki czas i bezproblemową implementację, która w rezultacie przełożyła się na zadowolenie Klienta.Nowe systemy oparte przede wszystkim na sztucznej inteligencji zwiększą bezpieczeństwo cybernetyczne w Grupie Amica S.A. mówi Marcin Janusz, Kierownik ds. Kluczowych Klientów, Advatech.

  • Cyberzagrożenia finansowe w 2022 r.: systemy e-płatności i kryptowaluty na celowniku

    Cyberzagrożenia finansowe w 2022 r.: systemy e-płatności i kryptowaluty na celowniku

    Według badaczy z firmy Kaspersky w nadchodzącym roku ugrupowania cyberprzestępcze będą intensywnie atakować branżę kryptowaluty, a także żerować na inwestorach poprzez tworzenie fałszywych portfeli zawierających tylne furtki. Ponadto zaobserwujemy wzrost liczby ataków na systemy e-płatności, więcej trojanów kradnących informacje oraz bardziej zaawansowane zagrożenia mobilne.

    Rok 2021 był okresem wyzwań i nowości, a cyberprzestępcy zawsze szybko adaptują się i nawigują wśród zmian na swoją korzyść. Ponieważ pieniądze są dla większości z nich głównym czynnikiem motywującym, zagrożenia finansowe zawsze stanowiły jeden z najistotniejszych elementów krajobrazu zagrożeń. Zastanawiając się nad istotnymi wydarzeniami i trendami, które ukształtowały sektor zagrożeń finansowych w 2021 r., badacze z firmy Kaspersky nakreślili kilka istotnych trendów, których spodziewają się w 2022 r.

    ·       Wzrost liczby ataków wycelowanych w kryptowalutę. Kryptowaluta jest zasobem cyfrowym, wszystkie transakcje odbywają się online, a w dodatku oferuje ona użytkownikom anonimowość. Wszystko to jest atrakcyjne dla ugrupowań cyberprzestępczych. Jednak branżę tę atakują nie tylko organizacje cyberprzestępcze, ale również ugrupowania sponsorowane przez rządy. Badacze z firmy Kaspersky zaobserwowali już pojawienie się cybergangów agresywnie atakujących biznes kryptowalutowy i spodziewają się zwiększenia intensywności tych działań.

    ·       Fałszywe portfele sprzętowe i socjotechnika zagrożeniem dla inwestorów. Podczas gdy ataki na walutę cyfrową stają się coraz precyzyjniejsze, cyberprzestępcy nieustannie wymyślają nowe sposoby kradzieży zasobów finansowych inwestorów. W kontekście inwestowania w kryptowalutę badacze z firmy Kaspersky przewidują, że cyberprzestępcy będą rozwijać i sprzedawać fałszywe urządzenia z tylnymi furtkami oraz stosować kampanie socjotechniczne i inne techniki w celu kradzieży zasobów finansowych ofiar.

    ·       Wzrost liczby trojanów kradnących informacje. Czynniki takie jak prostota, przystępność oraz skuteczność ataków odegrają kluczową rolę w zaadaptowaniu szkodliwego oprogramowania kradnącego dane do ataków na zasoby finansowe — przynajmniej jako modułów zbierających dane w pierwszej fazie ataku. Ugrupowania cyberprzestępcze wykorzystają takie podejście do profilowania ofiar celem przeprowadzenia dalszych szkodliwych działań. Dotyczy to między innymi precyzyjnych ataków ransomware.

    ·       Rozwój cyberzagrożeń mobilnych. Pandemia przyspieszyła rozwój bankowości mobilnej, która osiągnęła również większą dojrzałość. Eksperci z firmy Kaspersky spodziewają się większej liczby mobilnych trojanów bankowych dla platformy Android, w szczególności narzędzi zdalnej administracji, które mogą obejść środki bezpieczeństwa stosowane przez banki. Lokalne i regionalne projekty cyberprzestępcze dotyczące szkodników dla Androida osiągną skalę globalną, eksportując ataki do Europy Zachodniej i reszty świata.

    Ten rok stanowił wyzwanie dla wielu organizacji: obsługa zdalnego dostępu pracowników do systemu firmowego, łatanie systemów połączonych z internetem w celu przetrwania ataków ransomware, konieczność radzenia sobie ze znaczącym wzrostem popularności bankowości mobilnej oraz wykorzystującym to szkodliwym oprogramowaniem. Cyberprzestępcy nie zawahali się tego wykorzystać. Atakujący, którzy wcześniej działali regionalnie, zwrócili się w kierunku innych części świata, przez co specjaliści ds. bezpieczeństwa mieli ręce pełne roboty. Dlatego niezwykle ważne jest określenie głównej tendencji w ewoluującym krajobrazie zagrożeń finansowych oraz podzielenie się naszą wiedzą z firmami, aby pomóc im przygotować się do ochrony przed ewoluującymi cybergangamipowiedział Dmitrij Bestużew, dyrektor Globalnego Zespołu ds. Badań i Analiz (GReAT) w firmie Kaspersky na obszar Ameryki Łacińskiej.

  • Pandemia a polski eksport – czy 2021 r. będzie lepszy?

    Pandemia a polski eksport – czy 2021 r. będzie lepszy?

    Według wstępnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego w 2020 r. polski eksport zanotował spadek o 0,3% rok do roku, a jego wartość sięgała 237,5 mld euro. Tym samym, pandemia przerwała wieloletni okres wzrostu obrotów sprzedaży zagranicznej. Jednak, jak podkreślają analitycy instytucji płatniczej Akcenta, polscy eksporterzy poradzili sobie z koronakryzysem dość dobrze i szybko odrabiają straty.

    Wybuch pandemii wywołał duże zamieszanie na rynkach międzynarodowych. Szczególnie trudny dla handlu zagranicznego okazał się sam początek kryzysu epidemiologicznego, gdy z dnia na dzień wprowadzane były nowe obostrzenia, a swoją działalność wstrzymywało wiele firm. Ostatnim miesiącem, w którym eksport rósł rok do roku, był luty. Potem nastąpił głęboki spadek wywozu. Od czerwca jednak sytuacja się poprawiła.

     – Znaczący spadek obrotów handlu zagranicznego w okresie od marca do maja eksporterzy byli jednak w stanie odrobić dzięki silnemu ożywieniu w drugiej połowie roku. Nie spełniły się tym samym wiosenne, pesymistyczne prognozy mówiące o spadkach sprzedaży nawet o 10% rok do roku. Ogólne wyniki handlu zagranicznego za cały ubiegły rok w obliczu pandemii należy zatem ocenić pozytywniezaznacza Miroslav Novák, główny analityk instytucji płatniczej Akcenta.

    Ekspert zaznacza, że na wyniki polskiego eksportu istotny wpływ miała także sytuacja na rynku walut. W obliczu światowego kryzysu osłabieniu uległy waluty krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym polski złoty. Słabsza złotówka wspierała konkurencyjność polskich firm, których oferta dzięki temu była atrakcyjna cenowo dla państw posługujących się głównymi walutami, np. euro.

    Osłabienie na najważniejszych kierunkach

    Motorem ożywienia polskiego eksportu w drugiej połowie roku były Niemcy. Na koniec roku do wartość wysłanych naszego zachodniego sąsiada towarów wzrosła o 3,9% rok do roku, do poziomu 68,6 mld euro. Na pozostałych dziesięciu najważniejszych rynkach zbytu wartość sprzedaży zmalała. Wyjątkiem, oprócz Niemiec, była tu jeszcze Szwecja, ze wzrostem 4,2% r/r. Wśród najważniejszych destynacji największe spadki sprzedaży były widoczne na kierunku czeskim i włoskim, gdzie wartość polskiego eksportu spadła odpowiednio o 5% i 4,7% r/r. Podobne wyniki eksporterzy zanotowali w sprzedaży do Wielkiej Brytanii i Francji (spadek o 4,5% r/r).

    Rok 2020 przyniósł także mniejszy import. Jego wartość zmalała o 4,8% rok do roku i wyniosła 225,5 mld euro. Bilans handlowy w polskim handlu zagranicznym był więc dodatni, a nadwyżka wyniosła 12 mld euro.

    Nadzieje na lepszy 2021 r.

    Zdaniem analityka Akcenty perspektywy dla polskiego handlu zagranicznego na bieżący rok są względnie optymistyczne. – Pojawiła się szczepionka, firmy są już lepiej przygotowane do funkcjonowania w pandemicznej rzeczywistości. Jednocześnie należy podkreślić, że prognoza na ten rok jest obarczona dużą niepewnością. Na ten moment można szacować, że dynamika eksportu w tym roku będzie dodatnia, a jej wzrost będzie zawierać się w przedziale 4-6% rok do roku. Dodatkowo, od drugiego kwartału bieżącego roku spodziewam się ożywienia aktywności inwestycyjnej w Polsce, co przełoży się na wzrost importu dóbr kapitałochłonnych. Wwóz towarów do Polski, podobnie jak eksport, będzie wyższy niż w 2020 r., a jego prawdopodobna dynamika może wynieść ok. 5-7% rok do rokuprognozuje Miroslav Novák.

    Dla eksporterów i importerów ważny będzie także kurs złotego w 2021 r. – Na razie wszystko wskazuje na to, że Rada Polityki Pieniężnej nie da się polskiemu złotemu wyraźnie umocnić. Najbardziej prawdopodobny scenariusz na pierwsze półrocze 2021 roku to kurs na parze z euro w przedziale 4,50-4,55. Natomiast druga połowa roku będzie zależeć od rozwoju pandemii i tempa ożywienia gospodarczego. Jeżeli się sytuacja poprawi, to RPP może już nie interweniować i złoty może kierować się w kierunku poziomu 4,40dodaje analityk Akcenty.

  • GIP60 wraca do formy z czerwca

    GIP60 wraca do formy z czerwca

    Potwierdziła się zeszłomiesięczna prognoza analityków DSR i Giełdowy Indeks Produkcji (GIP60) dołożył w grudniu kolejny solidny wzrost o 8,7% do 882,34 punktów. Co więcej, ostatnie dwa miesiące roku pozwoliły GIP60 przebić granicę z początku roku i ustalić dodatni zwrot w całym 2020 r. na poziomie 11,37%, zamykając tym samym kryzysowy rok na plusie.

    Analitycy z DSR podsumowali Giełdowy Indeks Produkcji (GIP) za miesiąc grudzień. W poniższym komunikacie dr Maciej Zaręba – analityk i współtwórca GIP, z DSR S.A. pisze:

    „Wynik na poziomie 11,37% jest znacznie lepszy niż w 2019 r. kiedy to GIP60 stracił 8,29%. Nie jest to może tak spektakularny wynik jak w przypadku NCINDEX, który w 2020 roku przeżył swój najlepszy rok w historii i zanotował roczny wzrost wartości o 108,85%. Daleko mu również do wyniku małych spółek, dla których indeks SWIG80 wzrósł w ub.r. o 33,64%. Ale już znacznie lepszy niż ogólnorynkowe minus 1,40% zanotowane przez indeks WIG. W ubiegłym roku GIP60 był lepszy również od MWIG40 (1,75% rdr), WIG30 (-6,45% rdr), WIG20 (-7,73% rdr). Można więc uznać, że 2020 rok zakończył się dla akcji polskich producentów dobrze, a nawet – patrząc na ubiegłe lata – bardzo dobrze. Podsumowanie roczne wkrótce, w tym artykule przeanalizujmy przebieg sytuacji w grudniu.

    W ujęciu branżowym największą średnią stopę zwrotu w grudniu wypracowały spółki z grupy tzw. projektantów, czyli producenci i dystrybutorzy odzieży. Średnia miesięczna stopa zwrotu dla tych spółek wyniosła w grudniu 25,11%. Średnia miesięcznego zwrotu z inwestycji dla kilku następnych branż oscylowała wokół 10%: metalurgia (10,86%), drzewno-meblarska (10,65%) i materiałów budowlanych (9,29%).

    Mimo sprzyjających warunków, panujących na WGPW pod koniec 2020 roku, nie wszystkie sektory doświadczyły skutków powszechnego optymizmu. W grudniu traciły głównie te branże, które podczas pandemicznej bessy okazały się najbardziej odporne: farmaceutyczna (-6,93%), przemysł lekki (-2,44%) i spożywcza (-1,59%). Symbolicznie dwie najaktywniejsze spółki 2020 roku znalazły się na dwóch ostatnich miejscach notując minus 17,8% mdm w przypadku Biomedu i minus 17,25% mdm u Mercatora. Potraktujmy to jako stempel zamykający ten zwariowany 2020 rok, oczekując przynajmniej częściowego powrotu do normalności. Należy jednak oddać, że te dwie spółki w dużej mierze uchroniły Giełdowy Indeks Produkcji przed jeszcze głębszymi spadkami i swego czasu były przymierzane do WIG20.

    CCC is on fire!

    W kolejnym miesiącu spółka CCC S.A. znalazła się na podium GIP60. W listopadzie za miesięczny wzrost o 61,03% przypadło jej drugie miejsce, ale w grudniu wystarczyło „zaledwie” 40,26% żeby awansować na najwyższy stopień podium. Akcje polkowickiego producenta i dystrybutora obuwia w dwóch ostatnich miesiącach roku odrobiły lwią część strat, ale ciągle znajduje się poniżej wartości rynkowej z początku ub.r. zachowując spory potencjał do dalszych wzrostów.

    Drugie miejsce dla Stalprodukt S.A. za miesięczny zwrot równy 39,77%. Jednym z pozytywnych sygnałów płynących ze spółki w tym czasie było oddanie do użytku nowej hali elektrolizy cynku, która pozwoli spółce znacznie zwiększyć wydajność, przy mniejszych kosztach i dużo większych możliwościach wykorzystania surowców z recyklingu. Dodatkowo spółka przymierza się do znacznej akwizycji zagranicznej, co również działa odżywczo na wyobraźnię inwestorów.

    Trzecie miejsce grudniowego rankingu GIP60 dla Famur S.A. za miesięczny wzrost wartości rynkowej o 36,20%. Katowicki producent maszyn górniczych zaliczył w grudniu serię pozytywnych porozumień, część z bankami, ale także z TDJ S.A. w sprawie wspólnego przedsięwzięcia w obszarze energetyki odnawialnej (OZE). Według komunikatów, spółka zdaje sobie sprawę z postępującej transformacji energetycznej i szuka sposobu dostosowania się do otaczających warunków, m.in. poprzez zaangażowanie w dynamicznie rozwijający się sektor OZE.

    Renesans przemysłu

    Coraz więcej czynników wskazuje na duże odbicie w globalnym przemyśle. Poza doskonałymi odczytami wskaźników koniunktury przemysłowej tj. PMI®, ISM, czy też z oficjalnych wyników produkcji sprzedanej szacowanej przez urzędy statystyczne warto zwrócić uwagę na kilka faktów, które doskonale uzupełniają ocenę koniunktury przemysłowej. Jednym z takich dodatkowych papierków lakmusowych jest eksport Korei Południowej, a ten wzrósł w grudniu o 12,6 proc. rdr. Warto w tym miejscu nadmienić o szczególnej roli Korei Południowej dla globalnego przemysłu, której eksport w dużej mierze zasila w półprodukty fabryki na całym świecie. Wzrost eksportu w takich krajach jak właśnie Korea czy Tajwan przeważnie łączy się z ożywieniem w przemyśle.

    Również wśród polskich producentów eksport stanowi coraz większą część przychodów, co nie pozwala ignorować sytuacji na rynku walutowym. A tu NBP prowadzi bezprecedensową politykę celującą w znaczne osłabienie złotówki. Zwiększa to konkurencyjność polskich producentów na zagranicznych rynkach, co w czasie reorganizacji systemu łańcuchu dostaw na świecie może przynieść wiele dobrego. Jednak taka taktyka rodzi również wiele pytań i wątpliwości. Najczęściej komentatorzy obawiają się, czy przypadkiem polityka NBP wspierająca rządową strategię wyjścia z kryzysu, nie zagraża podstawowemu celowi NBP zapisanemu w Konstytucji RP. Innym powszechnym zarzutem jest wątpliwość czy przewagę konkurencyjną gospodarki można zbudować na niestabilnej walucie.

    Również reorientacja popytu konsumpcyjnego z usług w kierunku towarów, widoczna podczas pandemicznej zamieci, sprzyja producentom. Nie powinno dziwić, że menedżerowie i inwestorzy oczekują solidnego ożywienia w przemyśle w 2021 r. Część z tych oczekiwań jest już widoczna w obecnych wycenach rynkowych spółek z GIP60, ale z pewnością nie wszystkie ponieważ obecnie, wartość Giełdowego Indeksu Produkcji znajduje się ciągle ponad 10% poniżej wartości z początku 2016 roku. Dlatego bardzo możliwe, że w kolejnych tygodniach polskie spółki produkcyjnie powinny kontynuować podróż w góry.”

  • Zerowe stopy procentowe? Może dojść do bardzo dużego osłabienia złotego

    Zerowe stopy procentowe? Może dojść do bardzo dużego osłabienia złotego

    Czy prezes NBP chce obniżyć stopy procentowe, aby osłabić polską walutę? A może chodzi o inne konsekwencje, takie jak wyższe wpływy do budżetu państwa? Stracą na tym nie tylko posiadający oszczędności.

    30 grudnia prezes NBP w wywiadzie dla portalu Obserwator Finansowy (związanego z bankiem centralnym) zapowiedział, że w I kw. 2021 r. „możliwe jest dalsze obniżenie stóp”. I ocenił także, że „narastająca ostatnio presja na wzrost wartości złotego jest bardzo niepokojąca i bardzo szkodliwa”.

    Będziemy mieli zerowe bądź ujemne stopy procentowe? Wiemy więc, że takie pomysły są, pozostaje jednak pytanie co miałoby to dać polskiej gospodarce.

    – To prowadziłoby do obniżenia kosztów finansowania deficytu budżetowego, pod warunkiem, że nie zostanie w ten sposób popełniony błąd, powodujący wzrost rentowności obligacji rządowychmówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

    Już przed kilkoma tygodniami NBP interweniował na rynku walutowym. Krótkotrwale wywołał osłabienie polskiej waluty, rynek szybko doprowadziła do korekty, złoty wobec najważniejszej waluty osłabł tylko o 5 gr. Dwóch członków RPP komentowało, że celem tych działań było polepszenie sytuacji polskich eksporterów.

    – To nie jest działanie, które pchnęłoby do przodu polską gospodarkę, a więc konsumpcję i inwestycje, bo dla konsumpcji ważne są dochody realne i inflacja, która jest wysoka, a ujemne stopy procentowe będą bardzo negatywnie oddziaływać na mechanizm alokacji kapitału, wywołując nieracjonalne decyzje komentuje ekspert XTB.Są przykłady krajów, które działając w taki sposób wpadły w pułapkę niskiego wzrostu gospodarczego.

    Dla NBP najistotniejszym dążeniem powinno pozostać osiągniecie cele inflacyjnego. To wyklucza politykę kontrolowania kursu walutowego. Na dodatek doświadczenia banków centralnych potwierdzają, że długoterminowo próby oddziaływania na kurs waluty są kosztowne i nieskuteczne. Jaki mogą mieć więc wpływ na finanse NBP, który zwykle w bardzo istotny zasila budżet państwa?

    Wpływ byłby pozytywny, ze względu na duże rezerwy walutowe NBP. Im zloty będzie słabszy, a obce waluty droższe, tym większy zysk wykaże bank centralny.

    – Mam nadzieję, że celem NBP nie stało się zwiększenie wpływów do budżetu państwa, bo byłby to bardzo zły precedensdodaje dr Przemysław Kwiecień.Natomiast gdy przesadny optymizm giełdowych inwestorów osłabnie i pęknie bańka spekulacyjna na rynkach finansowych, to może dojść do dużo większego osłabienia złotego niż życzyłby sobie NBP.

  • Raport Banku Pekao: pandemia nie przekreśliła szans branży IT na dalszy dynamiczny rozwój

    Raport Banku Pekao: pandemia nie przekreśliła szans branży IT na dalszy dynamiczny rozwój

    Wartość światowego rynku IT w 2019 r. to wg firmy analitycznej Gartner nieco ponad 2,4 bln USD. W latach 2012-19 rósł on średnio w tempie 3,4 proc. rocznie – wynika z raportu przygotowanego przez Departament Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao S.A. Branża okazała się też wyjątkowo odporna na negatywne skutki pandemii koronawirusa, a prognozy na najbliższe lata są dla niej pomyślne.

    Według Kamila Zduniuka, eksperta Departamentu Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao i autora opracowania „Oprogramowanie i usługi IT. Charakterystyka branży, perspektywy rozwojowe, główne obszary” perspektywy dla rynku IT są pomimo pandemii relatywnie dobre. Na całym świecie po zakładanym 10-procentowym spadku jego wartości w 2020 r. (w stosunku do roku poprzedniego) przewiduje się szybsze i płynniejsze odbicie w tym sektorze, niż w przypadku całej gospodarki. Gdyby udało się utrzymać 5-procentowy wzrost rynku IT w kolejnych dwóch latach, pozwoliłoby to na powrót do wartości sprzed kryzysu już w 2022 roku.

    Zdaniem eksperta rozwój rynku IT nie będzie przebiegał równomiernie. Najsilniejsze uderzenie w 2020 roku – i słabsze odbicie w latach kolejnych – zakładane jest dla segmentu urządzeń. Nawet zwiększone zapotrzebowanie na sprzęt na początku pandemii nie przeważy bowiem negatywnego wpływu oszczędności firm. Z kolei względną odporność i mocne wzrosty w przyszłych okresach powinny prezentować oprogramowanie i usługi IT, szczególnie te związane z cloud computing (przetwarzanie danych w chmurze). Jest to podyktowane tym, że zapewniają one dostęp do usług bez wydatków na infrastrukturę. W związku z szerzącą się cyberprzestępczością, istotnym motorem rozwoju branży na całym świecie będą również rosnące wydatki na bezpieczeństwo systemów informatycznych.

    W Polsce wartość sektora IT szacuje się na 70-85 mld zł. „Sektor IT to branża wymykająca się ścisłym definicjom i trudna do pomiaru, stąd szacunki wielkości rynku przeważnie znacząco się od siebie różnią, w zależności od źródłazauważa Kamil Zduniuk.Przyjmując za wskaźnik sumę przychodów firm (bez podmiotów mikro) można szacować, że sam sektor oprogramowania i usług IT to branża o wielkości ok. 55 mld zł, stanowiąca ok. 2/3 całej branży IT. Udział ten systematycznie rośnie i zmierza do wartości powyżej 70 proc., które obserwowane są w krajach wysoko rozwiniętych”uzupełnia. 

    Jest to naturalny trend wynikający z rosnącego nasycenia sprzętem elektronicznym przy większym zapotrzebowaniu na usługi IT oraz coraz nowszych rozwiązaniach wchodzących na rynek i przyciągających dodatkowy popyt. Ze wspomnianych powodów, oprogramowanie i usługi IT charakteryzują się jednocześnie niezwykle dynamicznym tempem rozwoju, w ostatnich latach przekraczającym w Polsce poziom 12 proc. średniorocznie. To jeden z najlepszych wyników sektorowych, dwa razy lepszy od średniej dla polskiej gospodarki w tym czasie.

    Branża oprogramowania i usług IT wykazała też dużą odporność na tzw. koronakryzys. Dynamika przychodów sektora w pierwszym półroczu 2020 wprawdzie spowolniła o połowę (do +6% r/r), ale na tle szerokiej gospodarki, w której większość branż zaliczyła znaczące spadki, jest to bardzo dobry wynik. „To głównie efekt jej charakterutłumaczy dr Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista Banku Pekao S.A. i dyrektor Departamentu Analiz Makroekonomicznych.Pandemia wywołała nagłe przestawienie się wielu obszarów życia zawodowego i prywatnego na kanały zdalne (w tym rozwój e-commerce), co tylko przyspieszyło i tak postępujący proces transformacji cyfrowej, a tym samym rosnącego popytu na produkty i usługi IT, ale też m.in. na tzw. rozrywkę domową – gry wideo, działalność portali internetowych, etc.”podkreśla.

    Pomimo wysokiej dynamiki rozwoju polska branża IT pozostaje europejskim „średniakiem”, zamykając czołową 10-tkę największych dostawców oprogramowania i usług IT w Unii Europejskiej. Jej wkład w krajowy PKB jest niższy niż w większości państw UE. Jako jedną z istotnych barier eksperci wskazują wciąż słabo rozwinięty rynek krajowy.

    Polska plasuje się daleko w większości rankingów mierzących poziom cyfryzacji – zarówno gospodarki, jak i usług publicznych. Odsetek przedsiębiorstw wykorzystujących rozwiązania IT wypada nieźle (na poziomie średniej UE) tylko w zakresie dużych firm korzystających z podstawowych produktów. Gorzej jest z bardziej nowoczesnymi rozwiązaniami, np. cloud computing. Największa różnica widoczna jest w sektorze MŚP, gdzie wykorzystanie nawet prostych produktów jest znacznie niższe niż w innych krajach europejskich. Taka sytuacja niesie jednak również ze sobą pewne plusy. „Niskie nasycenie rynku jest w tym sensie korzystne, że przekłada się na duże możliwości rozwojowe krajowych firm IT. Niskie pozycje większości innych krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej stwarzają również przestrzeń do potencjalnej ekspansji w regionie”uważa Kamil Zduniuk. 

    „Dalszy proces digitalizacji – transformacji cyfrowej gospodarki, firm i obywateli – jest nieuchronny, a kryzys COVID tylko przyspieszy te przemianydodaje dr Ernest Pytlarczyk. Nieustannie pojawiają się nowe produkty i usługi IT dające nowe możliwości rozwoju i kreujące nisze rynkowe. Polska posiada wymierne przewagi konkurencyjne – wysokie kompetencje i przewagi organizacyjne przy względnie niskich kosztach – co pozwala z optymizmem patrzeć na możliwości eksportu IT”podsumowuje. 

    Polski sektor IT cechuje także rosnąca aktywność w obszarze fuzji i przejęć, co wynika z jego wysokiej atrakcyjności (obecne i oczekiwane tempo rozwojowe) oraz trendów przychodzących zza oceanu (ogromne inwestycje w Big Techy i start-up’y technologiczne w Stanach Zjednoczonych). Wg danych Mergermarket, w ostatnich latach w Polsce liczba transakcji zwiększyła się około dwukrotnie, a ich wartość co najmniej kilkukrotnie. Należy się spodziewać dalszego wzrostu w tym zakresie.

    Raport wskazuje ponadto na rosnące zróżnicowanie produktów w związku z dynamicznym rozwojem innowacyjnych obszarów IT (m.in. cloud computing, cyberbezpieczeństwo, sztuczna inteligencja, Big Data, Internet of Things, blockchain). W swojej drugiej części nieco bardziej szczegółowo omawia charakterystykę i perspektywy poszczególnych segmentów branży.

    Źródło informacji: PAP MediaRoom
  • Co Brexit zmieni w funkcjonowaniu polskich przedsiębiorców?

    Co Brexit zmieni w funkcjonowaniu polskich przedsiębiorców?

    Pierwszy stycznia 2021 roku może być jednym z najważniejszych dni dla Wielkiej Brytanii i całej Unii Europejskiej. Tego dnia zostanie w pełni zrealizowane pierwsze wyjście kraju członkowskiego ze wspólnoty. Istnieje prawdopodobieństwo, że Zjednoczone Królestwo nie będzie mogło korzystać z przywilejów otwartego rynku i zniesionych ceł. Konsekwencje mogą dotknąć przedsiębiorców z całej UE, którzy sprzedawali lub kupowali towary na wyspach.

    Wielka Brytania formalnie opuściła Unię Europejską 31 stycznia 2020 roku. Jednak jeszcze do końca 2020 roku obowiązuje okres przejściowy, w którym państwo pozostawało w strukturach jednolitego rynku oraz Unii Celnej. To umożliwiało utrzymanie swobodnego handlu z pozostałymi 27 krajami członkowskimi i niezakłócony przepływ ludzi. Wraz z nowym rokiem Wielka Brytania stanie się dla UE krajem trzecim – z punktu widzenia formalnego leżącym poza Unią Europejską.

    To wydarzenie będzie mieć duże konsekwencje także dla polskiej gospodarki i polskich firm. Obecnie Wielka Brytania jest trzecim największym rynkiem zbytu dla polskich przedsiębiorców, w 2019 roku wartość towarów wysłanych na wyspy z Polski przekroczyła 14 mld euro. Z kolei import z Wielkiej Brytanii do naszego kraju wyniósł nieco ponad 5,5 mld euro. Te dane pokazują, jak ogromna liczba polskich przedsiębiorców będzie narażona na skutki Brexitu. Niezależnie od tego czy Wielka Brytania opuści Unię z umową czy bez, od 2021 roku zmienią się przepisy i eksport towarów na wyspy stanie się znacznie trudniejszy.

    „Dotychczas kierowca ciężarówki wioząc towar do Wielkiej Brytanii potrzebował dwóch dokumentów –faktury i listu przewozowego. Po zmianach będzie potrzebował kolejnych dziewięciu – różnych pozwoleń, zaświadczeń, certyfikatów weterynaryjnych czy fitosanitarnych. To pokazuje jaka skala zmian nas czeka” – mówi Michael Dembinski z Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej. „Rząd brytyjski obiecuje, że wiele z nowych obowiązków będzie można załatwić online, w tym celu przygotowywanych jest 10 nowych programów informatycznych. Problem w tym, że nie wszystkie jeszcze działają i nie wiadomo czy i kiedy będą one ze sobą współpracowały na czas” – dodaje Dembinski.

    Niektórzy polscy spedytorzy już przed świętami przestali wysyłać ciężarówki do Wielkiej Brytanii, czekając aż sytuacja formalna będzie jasna. Konsekwencje całkowitego wyjścia z UE mogą się odbić także na przedsiębiorcach, którzy dotychczas nie mieli bezpośredniej wymiany handlowej z Wielką Brytanią. Chodzi o firmy, które produkują z materiałów pochodzących z tego kraju. W przypadku scenariusza wyjścia bez umowy, od 2021 trzeba będzie się liczyć z większą liczbą formalności podczas importu materiałów, z wyższymi kosztami związanymi m.in. z cłami czy weryfikacją dotychczasowych certyfikatów UE na sprowadzane produkty. Jeśli większość materiałów użytych do produkcji nie będzie pochodziła z Unii Europejskiej (a materiały pochodzące z Wielkiej Brytanii nie będą już pochodziły z Unii), może być konieczna ponowna certyfikacja produktów.

    Jak sobie poradzić w nowej sytuacji?

    Dla wszystkich sektorów polskiej gospodarki pełny Brexit oznacza utratę lub utrudnienie dostępu do dużego i chłonnego rynku. Można się spodziewać, że najbardziej dotknięte zostaną podmioty, które działają w branżach o największym udziale w wymianie handlowej między Wielką Brytanią a Polską. Są to producenci maszyn i urządzeń mechanicznych, sektor automotive a także producenci artykułów spożywczych i produktów przemysłu chemicznego. Wydaje się, że poszkodowane będą też firmy działające w branżach, które zostaną obciążone najwyższymi kosztami celnymi. Kwota taryf celnych będzie się różnić, zależnie od towaru. W przypadku wysoko przetworzonych produktów, ten poziom ma być niski (1-3%); natomiast na przykład na żywności mają być wysokie (np. na wołowinę 58%, na ser biały 73%).

    „Niezależnie od przyjętego scenariusza dalszej współpracy na poziomie unijnym, Wielka Brytania pozostanie dla polskich przedsiębiorców ważnym rynkiem. Nadal jest piątą największą gospodarką świata, której produkcja przemysłowa stanowi tylko 8,6 proc. wartości dodanej do PKB, więc import towarów ze świata pozostanie dla niej koniecznością. Brexit może zatem okazać się szansą dla polskich firm, które pozostaną zdeterminowane by kontynuować działalność i rozwijać biznes na wyspach mimo możliwych utrudnień.” – wyjaśnia Magdalena Kusa, International Business Manager w Santander Bank Polska. „Z myślą o polskich przedsiębiorcach, którzy prowadzą wymianę handlową z partnerami z Wielkiej Brytanii przygotowaliśmy kilka rozwiązań, które pomogą łatwiej poradzić sobie w nowej sytuacji. Dzięki usługom Biura Bankowości Międzynarodowej w Santander Bank Polska klienci korporacyjni mogą skorzystać z pomocy w otwarciu rachunku w Wielkiej Brytanii czy kontakcie z bankiem na wyspach. Pozyskujemy też informacje o możliwościach biznesowych dla naszych klientów, wspieramy firmy udostępniając finansowanie zagranicą.” – dodaje Kusa.

    Wyłączenie Wielkiej Brytanii z zasad obowiązujących na jednolitym rynku unijnym powoduje ograniczenie obszaru, na którym polskie firmy utrzymywały relacje handlowe na korzystnych zasadach. Dla wielu producentów będzie to oznaczało konieczność znalezienia nowych rynków zbytu. W tym może pomóc Santander Trade Portal – platforma cyfrowa dedykowana przedsiębiorcom poszukującym wiarygodnych partnerów biznesowych na rynkach międzynarodowych. Wykorzystując współpracę z 13 światowymi bankami oraz nowoczesne technologie oparte na chmurach obliczeniowych, pomaga nawiązywać i wzmacniać relacje handlowe firm prowadzących handel zagraniczny.

  • BGK udziela gwarancji dla limitów faktoringowych

    BGK udziela gwarancji dla limitów faktoringowych

    Program gwarancji spłaty limitów faktoringowych oferowany przez Bank Gospodarstwa Krajowego to mało znany przez przedsiębiorców a jednocześnie bardzo użyteczny środek pomocowy oferowany w ramach tarcz antykryzysowych. Gwarancje o łącznej wartości 11,5 miliarda złotych są udzielane z Funduszu Gwarancji Płynnościowych. Dystrybucją gwarancji zajmują się banki i firmy faktoringowe.

    Potencjalni beneficjenci powinni się spieszyć, gdyż według aktualnych założeń program kończy się z dniem 31 grudnia 2020 roku. W założeniu ma się on przyczynić do poprawy płynności finansowej przedsiębiorstw w czasie kryzysu. Co istotne i dotychczas niepraktykowane przez BGK, z gwarancji mogą skorzystać również małe i średnie przedsiębiorstwa.

    Gwarancją może być objęte maksymalnie 80% należności a okres gwarancji nie może przekraczać 2 lat. Maksymalna kwota gwarancji to 200 mln złotych a maksymalna kwota limitu faktoringowego to 250 mln złotych.

    Zaletą programu jest nie tylko poprawa płynności i wiarygodności finansowej beneficjentów. Jest nią również możliwość uzyskania gwarancji od faktora i BGK na bardzo korzystnych warunkach. Dla małych i średnich przedsiębiorstw obowiązuje preferencyjna stawka prowizyjna na poziomie 0,25% dla okresu limitu obowiązywania gwarancji nie przekraczającego 1 roku. W przypadku okresu od 1 do 2 lat, prowizja wynosi 0,55%. Warunkiem uzyskania limitu jest dobra sytuacja finansowa przedsiębiorcy przed 31 grudnia 2019 roku oraz brak przeterminowanych zobowiązań wobec ZUS i faktora.

    Według danych Polskiego Związku Faktorów, rynek faktoringowy w Polsce rośnie mimo epidemii. W 2019 roku jego wartość wyniosła prawie 320 miliardów złotych. Korzystanie z usług faktoringowych jest najbardziej popularne wśród klientów z branży handlowej, transportowej i przemysłowej. Tylko firmy faktoringowe zrzeszone w Polskim Związku Faktorów obsługują rocznie ponad 18 tysięcy firm i ponad 12,7 miliona faktur.

    Warte podkreślenia jest, że faktoring w Polsce rozwija się mimo wielu wyzwań związanych z koniecznością dostosowania się do wdrażanych nowych regulacji. Chodzi między innymi o podzieloną płatność, białą listę podatników VAT czy nowe uregulowania dotyczące terminów płatności. Niewykluczone, że to właśnie zmiany w prawie powodują wzrost zapotrzebowania przedsiębiorstw na krótkoterminowe finansowanie i tym samym wzrost popytu na usługi faktoringowe. Trudna sytuacja makroekonomiczna zwiększa też zapotrzebowanie na faktoring pełny, w którym firma faktoringowa ponosi ryzyko niewypłacalności płatnika. Taki model faktoringu jest szczególnie użyteczny w transakcjach eksportowych. Firma faktoringowa pełni wtedy rolę wywiadowni gospodarczej. Oznacza to, że faktoring to nie tylko sposób na wcześniejsze otrzymanie należności. Jest on również narzędziem ułatwiającym wzrost przedsiębiorstwa dzięki redukcji ryzyka związanego z rozwojem działalności sprzedażowej.

    Przedsiębiorcy i branża faktoringowa oczekują przedłużenia programu finansowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego na rok 2021, póki co jednak nie ma jeszcze takiej decyzji.

    Autor: Benedykt Wiśniewski, Partner Zarządzający, Członek Zarządu MGW CCG

  • Integracja cyfrowa uwolni potencjał Przemysłu 4.0

    Integracja cyfrowa uwolni potencjał Przemysłu 4.0

    60% przedsiębiorstw nie ma możliwości śledzenia przepływów w łańcuchu dostaw z wyjątkiem kontroli wymiany towarów ze swoimi głównymi dostawcami (Tier 1). Tymczasem przyszłość przemysłu zależy od umiejętnego połączenia operacji na poziomie lokalnym i globalnym, które wspiera inteligentne zarządzanie produkcją i cyklem życia produktu. Jednak funkcjonujące według przestarzałych zasad operacyjnych i napędzane obawami o koszty, globalne przedsiębiorstwa stały się dziś tak rozproszone i złożone, że zarządzanie nimi stało się bardzo trudne, pozostawiając je bardziej podatnymi na problemy obniżające ich konkurencyjność. Chcąc uwolnić potencjał idei Przemysłu 4.0, potrzebna jest zaawansowana integracja cyfrowa w sektorze produkcyjno-logistycznym, która będzie możliwa przy wykorzystaniu możliwości sieci 5G – zauważają eksperci firmy Ericsson w najnowszym Mobility Report.

    60% kadry kierowniczej firm produkcyjnych nie posiada możliwości śledzenia przepływów w łańcuchu dostaw poza dostawcami tzw. poziomu 1. Przemysł motoryzacyjny jest przykładem, który ilustruje złożoność tego problemu. Istnieje średnio 250 dostawców tzw. 1 poziomu, rozszerzając do 850 dla największych producentów. Jednak liczba niewidocznych dostawców poziomu 2+ wynosi 18 000[1]. Z kolei według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), wiele firm z sektora MSP z trudem łączy się z globalnymi korporacjami, a większość z nich nie dostarcza produktów i usług poza rynek lokalny. Obniżając bariery na rynkach światowych i wzmacniając specjalizację, krajowe MŚP mogą powiększyć swoją pulę nabywców, zwiększając eksport, a tym samym wspierając wzrost krajowego PKB.

    „Wiele MŚP nie posiada kompetencji i zdolności inwestycyjnych koniecznych do wdrożenia rozwiązań dla przemysłu 4.0. Chodzi o IIoT, zaawansowaną automatykę, AR i utrzymanie predykcyjne, które są niezbędne do pełnego wykorzystania tych zdolności. Z drugiej strony, przed przedsiębiorstwami wielonarodowymi stoją wyzwania związane z zarządzaniem i poprawą ich łańcuchów wartości, ponieważ rzadko są one prawdziwie scentralizowane lub fachowo koordynowane” – mówi Marcin Sugak, ekspert firmy Ericsson.

    Obniżanie barier dla wzajemnych połączeń

    Zaawansowana współpraca w globalnym łańcuchu dostaw będzie zależała od funkcjonowania wysokowydajnych sieci komunikacyjnych o wszechobecnym zasięgu, a takie perspektywy są możliwe dopiero wraz z popularyzacją sieci piątej generacji. Ericsson przewiduje w Mobility Report, że w 2025 roku do internetu zostanie podłączonych prawie 27 miliardów urządzeń (IoT), z czego blisko 7 miliardów będzie opartych na technologii mobilnej. Łączność mobilna w technologii 5G może zaspokajać potrzeby lokalne i globalne przedsiębiorstw, ale należy obniżyć bariery przyjęcia, niezależnie od tego, czy są one techniczne, ekonomiczne czy organizacyjne.

    „Jednym ze sposobów jest oferowanie MŚP prostszych, pakietowych rozwiązań w zakresie łączności, a nawet prywatno-publicznych sieci hybrydowych dla firm międzynarodowych. Aby przyspieszyć przekształcenia w przemyśle przedsiębiorstw 4.0, ustanawia się centra doskonałości w celu testowania nowej infrastruktury w środowiskach współpracy, w których dostępne są kompetencje w zakresie nowych technologii, jak np. S5 – Akcelerator Technologii 5G Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej czy też sieć badawcza 5G na Politechnice Łódzkiej” – mówi ekspert firmy Ericsson.

    „Dzięki technologii 5G możemy jako strefa zyskać przewagę konkurencyjną oraz dodatkową zachętę inwestycyjną dla przedsiębiorców w szczególności nakierowanych na Przemysł 4.0. Udział w akceleratorze S5 to dla startupów możliwość testowania rozwiązań poprzez m.in. dostęp do infrastruktury 5G oraz firm produkcyjnych, co oznacza implementację akcelerowanych produktów w realnych warunkach infrastrukturalnych, biznesowych i produkcyjnych. Program stwarza możliwość pracy na żywym organizmie: instalowanie urządzeń przy liniach produkcyjnych, na pojazdach czy w halach magazynowych wybranych partnerów, pracę z realnymi danymi, a nawet działania z klientem końcowym — wyjaśnia Agnieszka Sygitowicz, wiceprezes ŁSSE S.A.

    W celu rozwinięcia prawdziwej elastyczności w łańcuchu wartości, kryteria dostaw, produkcji i działalności gospodarczej muszą zostać dostosowane poprzez integrację systemów. Jest to jedyny sposób na zapewnienie inteligentnych i zaawansowanych operacji. W praktyce ta zmiana w modelu operacyjnym przedsiębiorstwa oznacza również odejście od liniowego, sekwencyjnego postrzegania łańcuchów dostaw i wartości na rzecz wzajemnie powiązanego cyberfizycznego systemu służącego lepszemu zarządzaniu i podejmowaniu decyzji dotyczących wszystkich czynników związanych z wkładem i wynikami.

    Integracja cyfrowa – nowy branżowy wzorzec jakościowy

    „Proces inteligentnej produkcji składa się z czterech odrębnych faz: łączenia urządzeń na miejscu, łączenia linii na hali produkcyjnej, łączenia i digitalizacji całej fabryki, a wreszcie tworzenia „sieci fabryk”. W przeszłości firmy międzynarodowe poprawiły swoją pozycję w łańcuchu wartości poprzez przejęcia i fuzje innych przedsiębiorstw i dostawców. Idąc dalej, „integracja cyfrowa” może stać się nowym wzorcem konkurencyjności. Zamiast rozwijać się poprzez bezpośrednią własność i ryzykować nadmierną rozbudowę, powiązane ze sobą przedsiębiorstwa mogą połączyć się w sieć w celu prowadzenia bardziej inteligentnej działalności” – tłumaczy Marcin Sugak.

    W wielu przypadkach nawet 80 procent kosztów łańcucha dostaw zależy od lokalizacji zakładów i przepływu materiałów i produktów pomiędzy tymi zakładami. Możliwość śledzenia podłączonych aktywów i wymiany informacji w czasie rzeczywistym w sieci 5G oraz dynamiki mapowania dostawców, dystrybutorów i nabywców może znacznie ograniczyć ryzyko. W ten sposób zdigitalizowana sieć dostaw będzie decydować o przewadze konkurencyjnej, szczególnie w coraz bardziej złożonym globalnym środowisku biznesowym.

    Nowe technologie zawsze napędzały fale globalizacji. Przemysł 4.0 w erze łączności 5G może sprawić, że przedsiębiorstwa połączone w sieć będą mogły prowadzić bardziej inteligentną współpracę transgraniczną, przyczyniając się do rozwoju bardziej integracyjnego i wzajemnie powiązanego świata.

    [1] https://www.weforum.org/agenda/2020/09/4-ways-industry-make-supply-chains-sustainable

  • Indeks GIP60: Wysoki wzrost GIP60 w listopadzie

    Indeks GIP60: Wysoki wzrost GIP60 w listopadzie

    Giełdowy Indeks Produkcji (GIP60) w listopadzie wzrósł o 16,52% do 811,65 pkt. Napływ świeżego kapitału do warszawskiej GPW nie ominął polskich producentów, którzy odbudowali część utraconej wartości rynkowej. Odmrożenie gospodarki i poprawiająca się od stosunkowo szybko koniunktura w przemyśle daje nadzieję na kontynuację wzrostu wartości polskich producentów.

    Analitycy z DSR podsumowali Giełdowy Indeks Produkcji (GIP) za miesiąc listopad. W poniższym komunikacie dr Maciej Zaręba – analityk i współtwórca GIP, z DSR S.A. pisze:

    „Sprawdziły się nasze ostatnie prognozy i przedostatni miesiąc roku był dla akcji polskich producentów bardzo korzystny. Ponad połowa spółek z GIP60 zanotowała dwucyfrowy wzrost cen, a akcjom 10 spółek udało się wzrosnąć nawet o 30% i więcej. Na przeciwległym biegunie jedynie pięć spółek, które kończą listopad z niższą ceną niż go zaczynali, w tym kolejny gwałtowny spadek na akcjach spółki Biomed-Lublin (-30,57%).
    W przekroju branżowym średnie miesięczne stopy zwrotu na dwucyfrowym poziomie zaobserwowano w listopadzie we wszystkich branżach z wyjątkiem producentów mebli i wyrobów drewnianych (średnio wzrost o 1,66% m/m) oraz producentów z branży farmaceutycznej (średnio spadek o 5,2% m/m), którzy zmagają się z solidnymi spadkami już drugi miesiąc z rzędu. Najwyższe stopy zwrotu zaobserwowano wśród projektantów, czyli producentów odzieży, którzy rośli w listopadzie średnio o 37,75%, głównie za sprawą 61% wzrostu na akcjach polkowickiej CCC, ale również dzięki LPP (+31,11% m/m) i Vistuli (+21,12% m/m). Również wśród producentów z branży motoryzacyjnej nie zabrakło przypadków gwałtownego odbicia cen akcji – o 68,3% wzrosła wartość wieluńskiego Wieltonu, a spółki Sanok o 35,83%.

    Pozostałe branże także obfitowały w niesamowite okazje inwestycyjne, akcje producentów z branży metalurgicznej zyskiwały średnio 24,47%, producentów z przemysłu lekkiego 20,70%, elektromaszynowego 16,56%, materiałów budowlanych 15,27%, spożywczej 13,14%, chemicznej 12,17% a producenci z branży tworzyw sztucznych zyskiwali średnio 11,82%.

    Duże polskie marki produkcyjne docenione przez inwestorów

    Pierwsze miejsce w listopadowej klasyfikacji GIP60 dla grupy Wielton za miesięczny wzrost ceny akcji o 68,30%. Po licznych akwizycjach Grupa Wielton zwiększyła dywersyfikację portfela produktowego oraz rynków zbytu, dzięki czemu stosunkowo dobrze broni się przed konsekwencjami problemu epidemiologicznego, czego do tej pory nie odzwierciedlał kurs akcji. Otwarcie nowego zakładu produkcji specjalistycznych naczep niskopodłogowych w głównej siedzibie spółki w październiku pokazuje, że przejęcia były przemyślane i wpisują się w długofalową strategię spółki, która jest konsekwentnie realizowana. Akcje spółki mają ciągle jeszcze duży potencjał do wzrostów, gdyż obecnie wartość rynkowa grupy znajduje się mniej więcej na poziomie kwartalnych przychodów, a przecież mówimy tu o jednym z europejskich liderów branży i firmie z globalnego Top 10.

    Drugie miejsce listopadowego rankingu przypadło spółce CCC za miesięczny wzrost o 61,03%. Akcje producenta i dystrybutora obuwia w listopadzie odrobiły niemalże całość spadków kumulowanych od początku czerwca. W najtrudniejszym okresie spółka aktywnie ograniczała ryzyko utraty płynności, a obecnie odpracowuje zaległości notując solidne odbicie sprzedaży – w październiku przychody wzrosły o 16% r/r. Informacja o otwarciu galerii handlowych na kilka tygodni przed świętami dodatkowo pobudziła apetyt inwestorów na akcje tej spółki. Na uwagę zasługuje też rosnąca w siłę w strukturze spółki gałąź sprzedaży e-Commerce, co do której pojawiły się ambitne plany dalszego rozwoju.
    Podium klasyfikacji GIP60 w listopadzie zamyka Rafako w restrukturyzacji za wzrost ceny akcji o 58,80%. Akcjom spółki pomogła informacja o oddaniu do eksploatacji nowego bloku energetycznego w Jaworznie. Również upubliczniony w trakcie miesiąca Plan Restrukturyzacyjny został dobrze odebrany przez rynek. Wyniki spółki za III kw. ujawniły niewielki wzrost przychodów w porównaniu z III kw. ubiegłego roku, ale także wzrost straty netto o ponad połowę, na co kurs akcji zareagował niewielkimi, ale systematycznymi spadkami w kolejnych dniach po ogłoszeniu wyników.

    Pozytywne sygnały na najbliższe miesiące

    Do końca listopada wiele spółek opublikowało swoje wyniki z III kwartału 2020 roku. Stało się to niezłą okazją do weryfikacji przez inwestorów tego jak emitenci radzili sobie w kolejnym kwartale niełatwego 2020 roku. Wyniki polskich spółek przemysłowych potwierdziły względnie wysoką odporność na zawirowania rynkowe wywołane przez pandemię koronawirusa. W III kwartale zaobserwowano wzrost przychodów względem analogicznego okresu poprzedniego roku, a wynik netto był w branży średnio aż o 70% wyższy niż w ubiegłym roku (sic!). Polskie spółki produkcyjne wyróżniają się nie tylko na tle innych dużych i średnich spółek notowanych na GPW, ale również wypadają korzystnie na tle innych krajów Unii Europejskiej, gdzie wzrost produkcji był wolniejszy niż u nas.
    Poprawę koniunktury przemysłowej widać również w badaniach nastrojów panujących wśród kadry menedżerskiej spółek z tej branży. Korzystny wynik wskaźnika PMI® utrzymuje się już trzeci miesiąc w Polsce (50,8), a u naszych najważniejszych partnerów handlowych osiągnął w listopadzie rekordowe wartości (Niemcy 57,8, Czechy 53,9, Holandia 52,2, USA 56,7, Chiny 54,9). Znaczny wzrost zaobserwowano również na globalnym agregacie wskaźnika PMI®, współtworzony przez J.P.Morgan, którego wartość w listopadzie wyniosła 53,7 – najwyżej od końca 2017 roku.

    Rada Polityki Pieniężnej utrzymała podstawowe stopy procentowe na niezmienionym poziomie bliskim zera, co powinno przełożyć się na utrzymanie stosunkowo niskiego kursu złotówki, co ma bezpośredni wpływ na konkurencyjność polskich eksporterów, a więc również polskich spółek produkcyjnych.

    Równolegle sytuacja epidemiologiczna wydaje się poprawiać, a przynajmniej rozpoczęto proces luzowania obostrzeń ekonomicznych. Przy dobrych wiatrach powinno to pobudzić gospodarkę w ostatnim miesiącu roku, a także przyciągnąć kapitał inwestorów do polskich spółek produkcyjnych, które radzą sobie podczas tego kryzysu bardzo dobrze. Mimo sporego odbicia w ostatnim miesiącu wyceny polskich spółek produkcyjnych są ciągle relatywnie niskie dlatego można oczekiwać dalszych wzrostów w kolejnych miesiącach. O ile znowu nie zaskoczy nas kolejna zmiana sytuacji epidemiologicznej.”

  • Audyt w firmie? Zautomatyzuj cały proces

    Audyt w firmie? Zautomatyzuj cały proces

    Prowadzony tradycyjnie audyt zabiera sporo czasu, podobnie jak i mozolne uzupełnianie ocen stanowisk po audycie, czy tworzenie raportów. Zarządzający danym obszarem dowiaduje się więc po dłuższym czasie, co było nie tak na jego stanowisku. Zdarza się nawet, że w momencie, kiedy otrzymał informację o niezgodności, ta już dawno została usunięta. Efekt? Efektywność przeprowadzanych audytów maleje. Jak się okazuje, jest jednak rozwiązanie, które zaoszczędzi to setki godzin za każdym razem, przeprowadzamy audyt w firmie.

    Audyt w firmie – jakie korzyści niesie za sobą automatyzacja?

    Wśród największych wyróżników i zalet nowoczesnych narzędzi dostępnych na rynku wyróżnić możemy 5 podstawowych grup:

    Digitalizację działań audytowych
    • Natychmiastowy dostęp online,
    • Uporządkowany zbiór i prezentacja danych (struktura przedsiębiorstwa),
    • Baza zarejestrowanych użytkowników z przypisanymi uprawnieniami w zależności od kompetencji,
    • Łatwe zarządzanie audytami i metodami ich wykonywania (audyt prosty oraz złożony –
    sekwencyjny).

    Harmonogramy audytów
    • Przejrzystą prezentację planu audytu,
    • Wygodny i intuicyjny interfejs zarządzania harmonogramem,
    • Szybki dostęp do informacji o indywidualnym planie audytu obszarów,
    • Koordynację działań audytorów z wglądem w bieżący postęp działań.

    Action plan
    • Procedura oddelegowanie osoby lub zespołu z odpowiedniego działu (UR, BHP, Jakość,
    Logistyka) w celu podjęcia działań w ramach napraw niezgodności,
    • Prezentowanie szczegółowych danych o wykrytych niezgodnościach,
    • Możliwość specyfikowania okresu na podjęcie działań naprawczych,
    • Pełna kontrola i weryfikacja planu działania – lider zespołu naprawczego raportuje realizację
    przydzielonych zadań i nadzoruje audyt w firmie.

    Wykonanie audytu i zgłoszenie niezgodności
    • Rejestracja wykrytych niezgodności (m.in. 5S, BHP, Jakość) – możliwość dodawania opisów i zdjęć
    w czasie rzeczywistym,
    • Audyt w firmie może zostać wykonany na urządzeniach mobilnych (smartfon, tablet),
    • Wykonanie audytu z codziennej rutyny z automatyczną identyfikacją obszaru (obszar oznaczony
    kodem 2D),
    • Automatyczne przetwarzanie i wysyłanie e-mailem wyników audytu natychmiast po zakończeniu
    oceny.

    Analiza wyników / statystyki
    • Przejrzyste raporty audytowe z wizualizacją danych, automatycznie wysyłane e-mailem do
    zdefiniowanych użytkowników,
    • Szczegółowe wyniki kontroli z danymi statystycznymi wizualizowanymi na wykresach
    kołowych, radarowych, pareto,
    • Zwiększenie wydajności przy jednoczesnej oszczędności czasu i ilości pracy potrzebnej do
    manualnego tworzenia analiz,
    • Opcja eksportu danych do arkusza kalkulacyjnego dla indywidualnej potrzeby edycji.

    Ku nowoczesności

    Jednym z przykładów rozwiązań, które sprawdzą się, gdy planujemy audyt w firmie, jest m.in. SYSTEM APS (Audit Process Support). Jest prostym, intuicyjnym narzędziem, które kompleksowo wspiera i optymalizuje wszystkie działania audytowe. Rozwiązanie można elastycznie konfigurować w zależności od rodzaju przeprowadzanych audytów, m.in. 5S, LPA, TPM, ISO, Facility Management oraz BHP m.in. niezgodności BHP, Nearmiss. Elastyczność Systemu APS zapewnia dopasowanie narzędzia do indywidualnych potrzeb użytkownika oraz umożliwia przeprowadzenie dowolnie spersonalizowanego typu audytu.

    Jak tłumaczy Mariusz Adamus z Etisoft – firmy, która dostarcza system APS: Przygotowana przez nas aplikacja dostępna jest jako strona WWW, dzięki czemu użytkownik może skorzystać z niej zarówno za pomocą komputera, jak i smartfona. Jedna licencja pozwala na nieograniczoną liczbę użytkowników w jednej lokalizacji, więc wszyscy pracownicy mogą bez ograniczeń korzystać z aplikacji do zgłaszania problemów, sprawdzania działań, harmonogramów i audytów. Po skonfigurowaniu modelu procesu w systemie wszystkie dane zebrane w aplikacji są odpowiednio ustrukturyzowane, podobnie jak raportowanie. Audyt w firmie staje się zatem szybką i nieskomplikowaną procedurą.

    Nowoczesny platforma audytowa pozwala lepiej egzekwować utrzymanie porządku, przestrzeganie standardów oraz procedur. Pracownicy otrzymując wyniki w trybie natychmiastowym, bardziej się z nimi utożsamiają.  A co istotne – wszystkie niezbędne informacje są w  „jednym miejscu”.

  • Sony wprowadza cztery monitory profesjonalne BRAVIA BZ40H do zastosowań biurowych

    Sony wprowadza cztery monitory profesjonalne BRAVIA BZ40H do zastosowań biurowych

    Firma Sony wprowadza na rynek cztery nowe monitory profesjonalne BRAVIA BZ40H z ekranami od 55 do 85 cali. Nowe modele zostały zaprojektowane do użytku w biurach, biznesie i edukacji. Mają rozdzielczość 4K, która w połączeniu z podświetleniem Full Array LED zapewnia nadzwyczajną jakość obrazu. Dzięki odświeżonej, smuklejszej konstrukcji są łatwiejsze w integracji.

    Monitory z serii BZ40H to pierwsze modele łączące najwyższą jakość obrazu z większą szybkością przetwarzania i przesyłania danych w zastosowaniach profesjonalnych. Ich unikatową cechą jest także podświetlenie Full Array LED. Pozwala ono dodatkowo zwiększyć intensywność światła w najjaśniejszych fragmentach obrazu, by zapewnić maksymalny kontrast i szczytową jasność 850 cd/m². Kierując się opiniami klientów, firma Sony wprowadziła też pewne zmiany w budowie, takie jak bardzo wąska i płaska aluminiowa ramka u dołu ekranu, logo umieszczone z boku czy nowe rozmieszczenie złączy. Wzmocniona konstrukcja pozwala z łatwością zainstalować monitor nie tylko poziomo, ale i pionowo.

    W nowej serii wprowadzono też szereg zaawansowanych technologii audiowizualnych, takich jak ekran 16:9 o rozdzielczości 4K — czterokrotnie bardziej szczegółowej niż Full HD — wydajny procesor Sony 4K X1 zapewniający kontrast, wyrazistość i kolory na najwyższym poziomie, a także zgodność z formatami wideo o dużym zakresie dynamiki (HDR). Całość uzupełniono modułami głośnikowymi X‑Balanced, dzięki czemu monitory BZ40 zagwarantują wyjątkowy obraz i dźwięk między innymi w systemach signage.

    — Cztery nowe monitory profesjonalne Sony BRAVIA łączą głębię i jakość obrazu w rozdzielczości 4K z technologią podświetlenia Full Array LED, dużą mocą obliczeniową oraz nową, uniwersalną, solidną konstrukcją — wyjaśnia Thomas Issa, menedżer ds. marketingu rozwiązań biurowych w Sony Professional Solutions Europe. — Firma Sony starannie analizuje potrzeby swoich klientów w zmieniającym się świecie biznesu. Monitory BZ40H zaprojektowano z myślą o nowych metodach pracy. Pozwalają one wyraźnie pokazać obraz z wideokonferencji lub udostępniany materiał, a ponadto mają najnowsze rozwiązania techniczne i styl, jakich oczekują nabywcy produktów BRAVIA.

    Dodatkową zaletą wszystkich monitorów profesjonalnych BRAVIA jest zgodność z rozwiązaniami Sony TEOS do zaawansowanego zarządzania miejscem pracy. Obejmują one dostosowywane narzędzia do inteligentnej automatyzacji, nowy interfejs Meeting Display, intuicyjną integrację z systemem Outlook, a także funkcje signage, wyświetlania kopii ekranu, odnajdywania drogi czy zarządzania miejscami spotkań. Za pomocą systemu TEOS firma Sony stworzyła między innymi szablony materiałów signage związanych z koronawirusem i różne metody organizacji pracy zapewniające elastyczność i dystansowanie społeczne. Monitory profesjonalne BRAVIA obsługują ponadto systemy wielu partnerów: Cisco, Crestron, Extron, Kramer, Logitech i Control4.

    Cztery monitory profesjonalne BRAVIA BZ40H dostępne są w rozmiarach 55, 65, 75 i 85 cali. Do ich dodatkowych cech i funkcji należą:

    ·       Ustawienia umożliwiające błyskawiczne przygotowanie monitora do pracy na spotkaniu, w sali konferencyjnej lub systemie digital signage oraz tryb profesjonalny (Pro) pozwalający na dostosowanie działania. Monitory profesjonalne Sony BRAVIA umożliwiają także eksport i import ustawień, co pozwala identycznie skonfigurować wiele urządzeń za pomocą jednego pliku z ustawieniami zapisanego w pamięci USB.

    ·       Inteligentna platforma programowa wykorzystująca wbudowany procesor, układ graficzny i dekoder wideo w celu połączenia funkcjonalności komputera, dekodera i miksera w jednym monitorze. Do użycia funkcji automatycznego włączania monitora czy przełączania źródła sygnału nie jest potrzebny pilot ani zdalne sterowanie. Monitor może też niezawodnie pracować przez 24 godziny na dobę.

    ·       Wbudowana platforma Android zapewniająca użytkownikom komercyjnym zmodernizowany interfejs i prostszą obsługę. Obsługa technologii Chromecast i AirPlay 2 pozwalających w prosty sposób udostępniać materiały z urządzeń mobilnych.

    ·       Łączność bezprzewodowa w odporniejszym na zakłócenia paśmie 5 GHz i paśmie 2,4 GHz oraz funkcja bezprzewodowego punktu dostępu zwiększająca możliwości użycia sieci. Wewnętrzny programowy punkt dostępu eliminujący konieczność podłączania urządzeń do zewnętrznych punktów dostępu Wi-Fi.

    Monitory z serii BZ40H znajdą zastosowanie między innymi w salach spotkań, przestrzeni publicznej, sklepach, systemach digital signage, inteligentnych klasach i służbie zdrowia. Są przystosowane do integracji z dodatkowymi produktami audiowizualnymi, kamerami i monitorami Sony, z którymi współtworzą w pełni funkcjonalne, wykorzystujące sieć rozwiązanie.

    Najnowsze monitory profesjonalne Sony BRAVIA dołączają do pełnej gamy, którą tworzą:

    8K OLED Premium
    Seria ZH8

     

    Seria A8

     

    Seria AG9

     

    FWD-75Z8H/T 75″ FWD-55A8/T 55″ FWD-55A9G/T 55″
    FWD-85Z8H/T 85″ FWD-65A8/T 65″ FWD-65A9G/T 65″
    FWD-77A9G/T 77″

     

    LCD 4K
    Seria XH9

     

    Seria BZ35F/BZ40H (bez tunera)

     

    Seria XH8

     

    Seria XH7 (bez platformy Android)
    FWD-55X95H/T 55″ / 4K FW-43BZ35F 43″ / 4K FWD-43X80H/T 43″ / 4K FWD-43X70H/T 43″ / 4K
    FWD-65X95H/T 65″ / 4K FW-49BZ35F 49″ / 4K FWD-49X80H/T 49″ / 4K FWD-49X70H/T 49″ / 4K
    FWD-75X95H/T 75″ / 4K FW-55BZ40H 55″ / 4K FWD-55X80H/T 55″ / 4K FWD-55X70H/T 55″ / 4K
    FWD-85X95H/T  85″ / 4K FW-65BZ40H 65″ / 4K FWD-65X80H/T 65″ / 4K FWD-65X70H/T 65″ / 4K
    FW-75BZ40H 75″ / 4K FWD-75X80H/T 75″ / 4K
    FW-85BZ40H 85″ / 4K FWD-85X80H/T 85″ / 4K

     

    LCD 2K
    Seria WE6 (bez platformy Android)

     

    Seria WF6 (bez platformy Android)
    FWD-32WE615/T 32″ / HD Ready FWD-43W66F/T 43″ / FHD
    FWD-50W66F/T 50″ / FHD
  • 5 nietypowych kierunków eksportu

    5 nietypowych kierunków eksportu

    W ostatnich dziesięcioleciach łatwy dostęp do dóbr i usług z całego świata zdecydowanie podniósł jakość życia ludności. Jednak w 2020 roku na mapie świata nadal istnieje wiele miejsc, z którymi wymiana towarów nie jest powszechna, przez co import i eksport do nich wymaga wyspecjalizowanej obsługi. Istnieje też grupa produktów, których przewóz wymaga szczególnej ostrożności, a ich podróż musi być zaplanowana w każdym, nawet najmniejszym detalu. Powszechny lockdown jeszcze bardziej utrudnił eksport dóbr na niektóre rynki. Szkody gospodarcze, które wyrządza COVID-19, bardzo mocno oddziałują na zakłócenia w łańcuchach dostaw i rezygnację licznych podmiotów z offshoringu. Obecnie 10 z 15 krajów najbardziej narażonych na niedobory dostaw leży w Europie.[1] W celu jeszcze lepszej obsługi klienta w zakresie dostarczania przesyłek niektóre firmy takie jak np. DHL Express Polska stworzyły specjalne jednostki, realizujące działania w szybki, bezpieczny i zgodny z procedurami sposób. Można do nich zaliczyć m.in. Same Day Services czy Dział Usług Niestandardowych.

    Transport próbek medycznych do Kazachstanu

    Jednym z największych wyzwań dla międzynarodowych firm logistycznych jest transport środków medycznych. Często, w celu jak najlepszego ich zabezpieczenia i pewności, że utrzymują odpowiednią temperaturę, wykorzystuje się specjalne termosy i suchy lód. Czas dostawy tego rodzaju produktów jest zazwyczaj dokładnie oszacowany, przez co wcześniej można zaplanować odpowiednie dostawy suchego lodu. Dodatkowym rozwiązaniem są tzw. data loggery, które umożliwiają rejestr temperatur podczas lotu. Dzięki temu transport leków na duże odległości np. do Kazachstanu jest jeszcze skuteczniejszy. W DHL Express klienci mogą skorzystać z takiego rozwiązania na życzenie, w ramach realizacji usługi specjalnej.

    – W transporcie leków jednym z najważniejszych aspektów jest sprawdzenie przez nadawcę, jakiego rodzaju dokumenty i zgody wymagane są w kraju dostawy. Skorzystanie z usługi specjalnej daje klientowi dodatkowe wsparcie. Nasz agent w miejscu docelowym sprawdza poprawność i kompletność dokumentacji. Zapobiega to potencjalnym zwrotom i zatrzymaniom przesyłekkomentuje Agnieszka Łukawczyk, Dyrektor ds. Operacji w DHL Express Polska.Kolejnym wyzwaniem jest dostarczenie towaru bez uszkodzeń i z zachowaniem wszystkich jego właściwości, dlatego tak ważny jest wybór zaufanego partnera logistycznego. 

    Ratunek dla helikopterów w Guamie

    Napięty grafik i wyzwania wynikające z kontroli terminów nie dotyczą jedynie pracy w biurze, ale także branży produkcyjnej. Pewnej fabryce w Polsce, produkującej anteny do helikopterów, bardzo zależało na dotrzymaniu obietnicy złożonej swojemu odbiorcy i doręczeniu produktów na wyspę Guam, położonej w południowej części archipelagu Marianów w Mikronezji. Kurier DHL Express odebrał podzespoły w piątek wieczorem, a dostarczył je do miejsca docelowego już w weekend. Dzięki perfekcyjnej koordynacji oraz sprawnemu i szybkiemu działaniu klient bez problemu mógł dostarczyć swoje produkty nawet w tak odległe miejsce na Ziemi.

    Utrzymanie ciągłości produkcji dzięki częściom z Ahmednagaru

    W sytuacjach niedoboru komponentów na linii produkcyjnej liczy się każda minuta. Dział usług niestandardowych DHL Express często dostarcza narzędzia niezbędne do utrzymania ciągłości działania produkcji. Tego rodzaju przesyłki transportuje się tak szybko, jak to możliwe, by klient nie poniósł strat finansowych wynikających z przestoju w fabryce. Części metalowe dla jednej z największych firm z branży elektronicznej w Polsce zostały dostarczone aż z Ahmednagaru – miasta położonego w zachodnich Indiach.

    Substancje do produkcji leków dostarczone do Azerbejdżanu

    Wysyłając preparat do produkcji medykamentów, nawet w bardzo małej ilości, trzeba się zmierzyć z licznymi procedurami. W pierwszej kolejności klient musi dostarczyć firmie przewozowej kartę charakterystyki każdej substancji oraz jej ilości netto (Material Safety Data Sheet). Kolejno, na podstawie niniejszego materiału, weryfikuje się, czy tego typu substancje są bezpieczne w transporcie lotniczym i w jakiej ilości oraz jakim samolotem można je przewozić. Dostawca weryfikuje również, czy taką substancję można wysłać do kraju dostawy oraz czy wymagane są dodatkowe dokumenty, które umożliwią doręczenie do miejsca docelowego. Po przygotowaniu wszystkich dokumentów i załatwieniu odpowiednich formalności, przesyłka jest odbierana od nadawcy, pakowana (jeśli to konieczne) w specjalne, atestowane opakowanie, a także sporządzany jest dokument Shipper’s Declaration for Dangerous Goods. Na samym końcu pozostaje odprawa celna eksportowa, przekazanie linii lotniczej przesyłki, transport lotniczy oraz odprawa celna importowa. Po tak złożonym procesie, następuje ostateczne doręczenie substancji do produkcji leków odbiorcy.

    Reunion, jako miejsce docelowe szybkiego dostarczenia transportu z Polski

    Zdarzają się również sytuacje, w których z usług międzynarodowych firm logistycznych korzystają turyści. Przykładem jest realizacja transportu dla Polki, która poleciała na Reunion, gdzie do podróży wystarczył jej dowód osobisty. Jednak kolejnym przystankiem na jej trasie był Madagaskar – kraj, którego granice Polacy mogą przekroczyć jedynie po okazaniu paszportu. Turystka niestety zostawiła go nad Wisłą. W niniejszej sytuacji bardzo pomocna okazała się specjalna usługa firmy, zapewniająca miejsce w samolocie pasażerskim jako fracht. Rodzina klientki jeszcze tego samego dnia przekazała jej dokumenty dedykowanemu kurierowi w Łodzi. Pracownik DHL Express dostarczył je bezpośrednio na lotnisko, gdzie przekazał je następnie agentowi handlingowemu. W Reunionie pośrednik przejął przesyłkę i przewiózł ją do rąk własnych klientki w jej hotelu. Całe przedsięwzięcie trwało dobę i umożliwiło turystce dalszą podróż.

    Nowoczesna logistyka to nie tylko dobrze rozwinięte drogi, wielkopowierzchniowe magazyny czy centra dystrybucyjne. To również, a może i przede wszystkim, zespół specjalistów. W celu sprawnej realizacji nietypowych i szybkich przesyłek tudzież transportów w odległe części świata jego wsparcie jest nieodzowne. Znajomość przepisów, elastyczność oraz empatia to rzeczy zarezerwowane dla człowieka. W końcu transport międzynarodowy jest często złożonym procesem, do którego koordynacji pot

    [1] https://think.ing.com/articles/countries-hurt-most-by-covid-19-global-value-chain-shock/