Tag: Allianz Trade

  • Wojna handlowa uderza w polskie firmy mocniej niż w Zachód

    Wojna handlowa uderza w polskie firmy mocniej niż w Zachód

    Polskie firmy eksportujące znalazły się w trudniejszej pozycji niż większość ich zachodnioeuropejskich konkurentów. Jak pokazuje najnowsze badanie Allianz Trade, aż 58% polskich przedsiębiorstw obawia się negatywnego wpływu globalnych napięć handlowych, a 51% spodziewa się spadku obrotów eksportowych. To najwyższy odsetek spośród analizowanych gospodarek europejskich.

    Obawy te nie są bezpodstawne. W odróżnieniu od firm z bardziej rozwiniętych rynków, wiele polskich eksporterów działa w modelu B2B jako dostawcy komponentów, a nie właściciele silnych marek końcowych. Ich produkty łatwiej zastąpić, a pozycja negocjacyjna w łańcuchach dostaw jest przez to słabsza. W dodatku eksport do USA – choć bezpośrednio stanowi tylko ok. 3-4% – po uwzględnieniu reeksportu i usług sięga już ponad 8% według NBP, co zwiększa realne ryzyko wpływu ceł na działalność.

    W odpowiedzi na zagrożenia, polskie firmy niekoniecznie sięgają po najprostsze rozwiązanie, jakim byłaby podwyżka cen. Aż 64% deklaruje utrzymanie dotychczasowych stawek, a tylko 25% zakłada wzrosty – to mniej niż średnia dla Europy. Zamiast tego skupiają się na optymalizacji: 45% firm poszukuje tańszych dostawców, a 30% eksploruje nowe rynki eksportowe – co znów znacząco przewyższa średnią (odpowiednio 31% i 24%).

    To wyraźny sygnał, że polski biznes nie tylko dostrzega strukturalne zagrożenia, ale także zaczyna poważnie traktować potrzebę długofalowej dywersyfikacji – zarówno geograficznej, jak i operacyjnej. Polskie firmy coraz częściej rozumieją, że konkurencyjność nie może opierać się wyłącznie na cenie. Potrzebna będzie inwestycja w rozpoznawalność marek, cyfryzację i kontrolę nad większą częścią łańcucha wartości.

    Wojna handlowa przyspiesza globalne zmiany – z 80% do 40% spadł udział firm spodziewających się wzrostu eksportu, a Allianz Trade prognozuje globalne straty eksportowe sięgające 305 mld USD w 2025 r. To, co dziś wygląda jak presja, może być impulsem do przemyślanego resetu strategii eksportowych. W tym sensie Polska – bardziej zdeterminowana niż inne kraje – może zyskać przewagę w nowej, postglobalistycznej układance.

  • Niezachwiana sprzedaż detaliczna w Europie: Jak została pokonana inflacja i wojna

    Niezachwiana sprzedaż detaliczna w Europie: Jak została pokonana inflacja i wojna

    • Rok po inwazji Rosji na Ukrainę sprzedaż detaliczna w Europie okazała się bardziej odporna niż oczekiwano, pomimo rekordowo wysokiej inflacji i słabego zaufania konsumentów. Wzrost dochodów (częściowo) złagodził szok inflacyjny. W szczególności silny wzrost dochodów z pracy, głównie dzięki dużemu przyrostowi liczby miejsc pracy we Francji i podwyżce płac w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii, wsparł siłę nabywczą gospodarstw domowych. Ogólnie rzecz biorąc, skumulowane oszczędności pandemiczne miały drugorzędny wpływ na wsparcie wydatków konsumpcyjnych, a jakaś szersza akcja kredytowa wsparła ją tylko w niewielkim stopniu we Francji i Włoszech. Jednak w opinii Allianz Trade konsumpcja prawdopodobnie nabierze tempa dopiero po drugiej połowie 2024 roku.

    • Paradoks zakupów: W przeciwieństwie do poprzednich okresów spowolnienia gospodarczego, wydatki na dobra nietrwałe (głównie żywność, ale także energię elektryczną i paliwo samochodowe) spadły najbardziej (od -2% we Włoszech do -7% w Niemczech). Z drugiej strony, większe wydatki, takie jak dobra trwałe (samochody, elektronika użytkowa, meble, sprzęt AGD) lub półtrwałe (odzież, zabawki, dobra kultury) generalnie nadal rosły w niskim jednocyfrowym tempie pomimo gwałtownego wzrostu kosztów utrzymania, a usługi, w tym transport lotniczy (+42% r/r), usługi gastronomiczne (+13% r/r) i zakwaterowanie (+30% r/r) kwitną.

    • Jednym z możliwych wyjaśnień jest asymetryczny charakter szoku inflacyjnego dla gospodarstw domowych. Ponieważ największe zagrożenie wzrostem cen stwarzają dobra, których koszty rosną najszybciej, takie jak żywność i koszty zamieszkania, to najmniej zarabiające gospodarstwa domowe nie mają innego wyboru, jak tylko ograniczyć podstawowe wydatki, podczas gdy bardziej zamożne gospodarstwa domowe mogą utrzymać wydatki uznaniowe. Obliczenia Allianz Trade pokazują, że w pierwszej połowie 2023 r. przeciętne gospodarstwo domowe wydało dodatkowe +132 EUR na ten sam koszyk towarów i usług w Hiszpanii, +244 EUR we Francji, +301 EUR we Włoszech i +290 EUR w Niemczech, w porównaniu z pierwszą połową 2022 r. 

    • Niższy wzrost, wyższe stopy procentowe i trudniej dostępne finansowanie najbardziej zagrażają firmom z kategorii fashion (odzież, obuwie, akcesoria), domom towarowym i handlowi elektronicznemu. W miarę zanikania pozytywnego wpływu dotychczasowych programów wsparcia w związku z COVID-19, spowolnienia konsumpcji i niedoboru kredytów, powracają duże niewypłacalności, z 16 przypadkami w 2022 r. o łącznym obrocie przekraczającym 5 mld EUR. Już w I kwartale 2023 r. tempo pogarszania się sytuacji uległo dalszemu przyspieszeniu, z 11 przypadkami o łącznej wartości 2,4 mld EUR w grze, torując drogę do powrotu do poziomów ostatnio obserwowanych w 2019 r., jeśli trend ten utrzyma się w ciągu roku.

    Wzrost dochodów chroni konsumpcję

    Wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych strefy Euro pozostały odporne w obliczu historycznie wysokiej inflacji. Inwazja Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. zapoczątkowała erę wyższej inflacji i niższego zaufania konsumentów w krajach europejskich. W ciągu ostatniego roku wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych były jednak bardziej odporne niż początkowo oczekiwano, a dane za I kwartał 2023 r. wykazały wzrost kwartał do kwartału i rok do roku we wszystkich głównych gospodarkach strefy euro, z wyjątkiem Niemiec).

    Silny wzrost dochodów (częściowo) złagodził szok inflacyjny w konsumpcji europejskich gospodarstw domowych. Jak pokazano w przypadku Francji, silny wzrost dochodów nominalnych wsparł konsumpcję w warunkach wysokiej inflacji. Wzrost dochodów gospodarstw domowych przewyższył inflację o 1,7 punktu procentowego w Niemczech i 2,9 punktu procentowego we Francji w okresie od końca 2019 r. do końca 2022 roku. Odwrotna sytuacja ma jednak miejsce w Hiszpanii, a zwłaszcza we Włoszech: inflacja przewyższyła dochody gospodarstw domowych odpowiednio o -2 punkty procentowe i -4,3 punktu procentowego. Oszczędności generalnie pozostały na wysokim poziomie w dużych krajach europejskich, co dodatkowo hamuje wzrost konsumpcji, z wyjątkiem Włoch, gdzie gospodarstwa domowe oszczędzają mniej od końca 2022 r., aby pomóc sfinansować swoje wydatki w obliczu podwyższonej inflacji. 

    Silny wzrost dochodów z pracy napędza wzrost dochodów gospodarstw domowych (zdecydowanie większa część całkowitego dochodu), ale istnieją duże różnice między krajami. W Niemczech i we Włoszech wyższe wynagrodzenie na osobę pracującą (obejmujące płace i inne zmienne zarobki, takie jak premie) wspierało dochody z pracy, ale tworzenie miejsc pracy było ograniczone. I odwrotnie, w Hiszpanii, a zwłaszcza we Francji, dochody z pracy wzrosły w wyniku silnego tworzenia miejsc pracy, a nie dużych wzrostów wynagrodzeń. W rezultacie w Niemczech i we Włoszech realna konsumpcja na osobę pracującą prawdopodobnie spadła w mniejszym stopniu niż we Francji i Hiszpanii  . 

    A co z innymi źródłami wykorzystywanymi do finansowania konsumpcji? Trudno jest ocenić dokładny wkład kredytów konsumenckich w wydatki konsumpcyjne, ale prawdopodobnie będzie on dość niewielki. We Francji stan niespłaconych kredytów konsumpcyjnych wzrósł o 85 mld EUR między IV kwartałem 2019 r. a I kwartałem 2023 r., w porównaniu ze skumulowanym przepływem całkowitych wydatków konsumpcyjnych w wysokości 4200 mld EUR (tj. około 2% skumulowanej konsumpcji). We Włoszech wkład ten również wynosi około 2%, ale w Niemczech i Hiszpanii stan kredytów konsumpcyjnych w rzeczywistości spadł. Co więcej, dowody sugerują, że gospodarstwa domowe prawie nie wykorzystały swoich pandemicznych oszczędności do sfinansowania konsumpcji. Depozyty gospodarstw domowych – tj. płynne aktywa, z których można łatwo skorzystać – spadły w Hiszpanii, choć nadal rosną w Niemczech i Francji. We Włoszech maleją one od sierpnia 2022 r., ale część tych płynnych oszczędności może zostać przeniesiona na mniej płynne, wyżej oprocentowane aktywa.

    Ogólna odporność konsumpcji przesłania zróżnicowaną dynamikę pomiędzy kategoriami. W przeciwieństwie do poprzednich okresów spowolnienia gospodarczego, towary nietrwałe (głównie żywność, ale także energia elektryczna i paliwo samochodowe) odnotowały największy spadek wydatków konsumpcyjnych w ciągu ostatniego roku we wszystkich głównych gospodarkach strefy euro. Z drugiej strony, większe pozycje, takie jak dobra trwałe (samochody, elektronika użytkowa, meble, urządzenia) lub półtrwałe (odzież, zabawki, dobra kultury) nadal rosły pomimo gwałtownego wzrostu kosztów utrzymania. 

    Usługi były generalnie bardziej odporne i korzystały z rotacji wydatków, po części dlatego, że wydatki na czynsze rzeczywiste, czynsze kalkulacyjne lub ubezpieczenia (około połowa agregatu „usługi”) nie są uznaniowe, a po części dlatego, że usługi gastronomiczne, noclegowe i transportowe odnotowały silny popyt. Po skorygowaniu danych o obrotach o inflację obserwujemy, że aktywność w tych trzech segmentach wzrosła odpowiednio o + 13%, +30% i +42% w pierwszych czterech miesiącach 2023 r. w porównaniu z 2022 r.

    Prognozy wzrostu na 2023 r. w jeszcze szerszym zakresie towarów i usług potwierdzają antagonistyczne trendy w konsumpcji towarów i usług, przy czym usługi rekreacyjne osiągają lepsze wyniki, a kilka kategorii dóbr trwałych i półtrwałych, takich jak motoryzacja i luksusowe dobra osobiste, nadal cieszy się silnym wzrostem. 

    Patrząc na sprzedaż detaliczną w celu potwierdzenia podziału między towarami nietrwałymi a innymi towarami, znajdujemy potwierdzenie paradoksu, przy czym podstawowe artykuły konsumpcyjne (żywność) spadają bardziej (-5% r/r w I kwartale 2023 r.) niż artykuły nieżywnościowe (-1% r/r), które mają być cykliczne. 

    Co wyjaśnia tę zagadkową prawidłowość? Uważamy, że jest to asymetryczny charakter obecnego szoku inflacyjnego. Wykreślając inflację produktów i usług na tle ich względnej wagi w wydatkach konsumpcyjnych 20% najbiedniejszych gospodarstw domowych według dochodu (pierwszy kwintyl) i 20% najbogatszych gospodarstw domowych według dochodu (piąty kwintyl), stwierdzamy, że najbiedniejsze gospodarstwa domowe są nieproporcjonalnie narażone na artykuły o wysokiej inflacji. W szczególności żywność (wzrost cen o 17% r/r) i „schronienie” (wzrost cen czynszów, wody, energii elektrycznej itp. o 9% r/r) stanowią łącznie ponad 57% ich całkowitych wydatków w porównaniu z zaledwie 41% w przypadku piątego kwintyla. Z kolei restauracje, artykuły rekreacyjne, odzież i transport, które mają większy udział w konsumpcji zamożniejszych gospodarstw domowych, odnotowały stosunkowo niższe wzrosty cen. Innymi słowy, obecny szok inflacyjny sprawia, że najbiedniejsze gospodarstwa domowe nie mają innego wyboru, jak tylko ograniczyć wydatki na wszystko, w tym na artykuły pierwszej potrzeby, podczas gdy osoby lepiej sytuowane nadal mogą pozwolić sobie na wydatki uznaniowe.

    Inflacja kosztuje europejskie gospodarstwa domowe od +130 do +300 EUR miesięcznie . Aby pomóc w ilościowym określeniu wpływu wyjątkowego szoku inflacyjnego na gospodarstwa domowe, analizujemy nominalną konsumpcję gospodarstw domowych według kategorii produktów w ciągu ostatniego roku w największych gospodarkach strefy euro, w celu rozróżnienia wkładu wolumenów i cen. Po obliczeniu wkładu cen, tj. inflacji, na poziomie makro dla pierwszej połowy 2023 r., przeliczamy go na miesiąc i na gospodarstwo domowe. Obliczenia Allianz Trade pokazują, że przeciętne gospodarstwo domowe wydaje dodatkowe +132 EUR na ten sam koszyk towarów i usług w Hiszpanii, +244 EUR we Francji, +290 EUR w Niemczech i +301 EUR we Włoszech. We wszystkich krajach i pomimo tego, że stanowią mniej niż 30% całkowitej konsumpcji gospodarstw domowych, towary nietrwałe są największym lub drugim co do wielkości czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu kosztów utrzymania, wraz z usługami (50-55% całkowitej konsumpcji gospodarstw domowych).

    Wzrost w połowie 2024 r.

    Allianz Trade spodziewa się, że konsumpcja pozostanie na niskim poziomie do połowy 2024 r., a następnie nieznacznie wzrośnie wraz z poprawą realnych wynagrodzeń i nastrojów gospodarstw domowych. Allianz Trade spodziewa się, że konsumpcja gospodarstw domowych pozostanie słaba do połowy 2024 r. w dużych gospodarkach strefy euro. Zamiary konsumentów dotyczące dużych zakupów dóbr trwałych są niskie w obliczu napiętych warunków kredytowych i wysokich stóp procentowych. Ponadto, wyższe stopy procentowe prawdopodobnie będą w coraz większym stopniu zachęcać gospodarstwa domowe do przenoszenia zgromadzonych oszczędności na wyższe, ale mniej płynne rachunki i/lub do utrzymywania stopy oszczędności na wysokim poziomie. Według ankiet, plany oszczędnościowe na kolejne 12 miesięcy pozostają na historycznie wysokich poziomach. Allianz Trade oczekuje, że konsumpcja gospodarstw domowych spadnie w tym roku o -1,4% w Niemczech i -0,8% w Hiszpanii, przy czym  prognozy Allianz Trade są obarczone ryzykiem spadku ze względu na słabą majową sprzedaż detaliczną. 

    Jednak średnioterminowe perspektywy konsumpcji powinny się poprawić dzięki lepszym perspektywom wzrostu realnych dochodów gospodarstw domowych. Umacniający się wzrost płac, odporne rynki pracy i normalizująca się inflacja powinny pobudzić wzrost dochodów gospodarstw domowych i wesprzeć przyspieszenie konsumpcji. Realny (skorygowany o inflację) wzrost płac zaczął już przybierać dodatnie wartości w 2. kwartale 2023 r. w Niemczech i Hiszpanii, a w 3. kwartale 2023 r. oczekuje się, że będzie on dodatni we Francji i Włoszech. Oczekuje się, że wzrost realnych wynagrodzeń w 2024 r. zwiększy realny dochód do dyspozycji gospodarstw domowych (siłę nabywczą) o +16,8 mld EUR (+1%) we Francji w całym 2024 r., +36,5 mld EUR (+1,5%) w Niemczech i +13,4 mld EUR (+1,1%) we Włoszech – co w przeliczeniu na gospodarstwo domowe wyniesie odpowiednio 545 EUR, 877 EUR i 522 EUR. 

    Allianz Trade spodziewa się jednak, że ożywienie konsumpcji będzie stosunkowo słabe i nabierze tempa dopiero od drugiej połowy 2024 roku. Wzrost płac realnych tylko stopniowo przełoży się na wyższe wydatki, ponieważ restrykcyjne warunki finansowania będą ograniczać zaufanie gospodarstw domowych i utrzymywać wysoki poziom oszczędności.

    Spadek wydatków konsumpcyjnych do połowy 2024 r. będzie miał negatywny wpływ na środowisko handlu detalicznego. Oczekiwania dotyczące niższych wydatków konsumenckich będą nadal wpływać na wolumeny sprzedaży w nadchodzących kwartałach, podczas gdy łagodzenie inflacji będzie stopniowo powodować, że wzrost obrotów będzie spadał do ujemnego poziomu. Oznacza to odwrócenie trendu z okresu po pandemii. Patrząc na medianę wzrostu sprzedaży i zysków dla panelu europejskich detalistów, stwierdzamy, że zyski i sprzedaż powróciły powyżej poziomów z 2019 r. we wszystkich segmentach z wyjątkiem handlu elektronicznego i domów towarowych, a zyski rosły szybciej niż sprzedaż wśród detalistów z branży rekreacyjnej, dyskontowej, wyposażenia wnętrz, mebli i dóbr luksusowych. Oprócz silnego popytu bazowego i wysokiej inflacji, sprzedaż i zyski wiodących firm skorzystały również na wzroście udziału w rynku nieistniejących już sieci detalicznych i niezależnych sklepów, które nie zostały ponownie otwarte po pandemii.

    Patrząc na rentowność nie w euro, ale jako procent sprzedaży, stwierdzamy, że marże brutto wzrosły o medianę +0,7 punktu procentowego i były kluczowym czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu mediany marż EBITDA o +1,8 punktu procentowego. Również w tym przypadku poprawa jest powszechna w poszczególnych podsegmentach. Wyższa rentowność detalistów w porównaniu z poziomami sprzed pandemii jest zgodna z szerszym trendem, zgodnie z którym zyski przedsiębiorstw częściowo wyjaśniają skalę wzrostu inflacji w Europie. Jednak dodatkowe zyski z lat 2021-2022 nie zawsze rekompensowały straty z 2020 roku.

    Koncentrując się na wskaźnikach kredytowych, stwierdzamy, że mediana wskaźnika zadłużenia netto do EBITDA we wszystkich kategoriach spadła o -0,3 do 1,9 w latach 2019-2022, podczas gdy wskaźnik pokrycia odsetek wzrósł o 1,5, osiągając 9,7-krotność kosztów odsetkowych netto. Innymi słowy, po bardzo trudnym 2020 r. i pierwszej połowie 2021 r., naznaczonych bezprecedensowymi zakłóceniami biznesowymi, wzrost rentowności był wystarczający, aby znacznie poprawić profil ryzyka mediany spółek. 

    Niższy wzrost, wyższe stopy procentowe i bardziej restrykcyjne warunki finansowania najbardziej zagrażają specjalistom z branży modowej, domów towarowych i handlu elektronicznego. Wraz z nadchodzącym niższym wzrostem, uważamy, że zaostrzenie warunków finansowania w Europie jeszcze bardziej zwiększy ryzyko i obnaży słabości firm, które do tej pory były w stanie utrzymać się na powierzchni. Podczas gdy koszty odsetek stanowią niewielką pozycję kosztową dla większości detalistów (mniej niż 1% sprzedaży w próbie), kilka dużych firm, które odważyły się na przejęcia lub karkołomną ekspansję, wykazuje większą wrażliwość na wyższe koszty finansowania. Co bardziej niepokojące, zaostrzenie warunków finansowania może ograniczyć zdolność detalistów do finansowania swojej działalności. W przeciwieństwie do handlu detalicznego artykułami spożywczymi, gdzie zapotrzebowanie na kapitał obrotowy jest ujemne, sprzedawcy detaliczni mają zazwyczaj równowartość dwóch do trzech miesięcy sprzedaży zablokowanej w należnościach i zapasach. 

    Aby zidentyfikować segmenty najbardziej narażone na ryzyko, tworzymy prostą kartę wyników ryzyka, przypisując wynik od 1 (najlepszy) do 10 (najgorszy) w oparciu o ranking sektorów pod względem wzrostu obrotów od 2019 r., zadłużenia netto do EBITDA i wskaźnika pokrycia odsetek. Okazuje się, że domy towarowe, handel elektroniczny i specjaliści ds. mody wyróżniają się jako trzy największe obszary ryzyka, z wynikami powyżej 20. Z drugiej strony, luksus i odzież sportowa wyróżniają się jako najbezpieczniejsze segmenty.

    Karta wyników Allianz Trade znajduje potwierdzenie w ostatnich głośnych przypadkach niewypłacalności w handlu detalicznym z udziałem spółek z trzech wymienionych segmentów. Podczas gdy restrukturyzacja segmentów mody i domów towarowych trwa prawdopodobnie od ponad dekady, sytuacja jest nowa w segmencie e-commerce, w którym obfite i tanie finansowanie od dawna pozwalało na przedkładanie wzrostu nad rentowność. Równanie jest teraz inne, a cierpliwość inwestorów zostanie przetestowana w czasie, gdy wolumeny sprzedaży online spadały w ujęciu rok do roku w ciągu ostatnich trzech kwartałów.

    Dane dotyczące dużych niewypłacalności również potwierdzają pogorszenie się warunków ryzyka. Monitoring Allianz Trade pokazuje, że po początkowym szoku związanym z pandemią w 2020 r., niewypłacalność przedsiębiorstw detalicznych o obrotach przekraczających 50 mln EUR gwałtownie spadła w wyniku silnego wsparcia rządowego dla MŚP, w tym m.in. gwarantowanych pożyczek, częściowych programów dla bezrobotnych i odroczenia składek na ubezpieczenie społeczne. Gdy pozytywny wpływ tych programów wsparcia zaczął słabnąć, a otoczenie gospodarcze zaczęło się pogarszać, duże niewypłacalności powróciły, z 16 przypadkami w 2022 r. przy łącznych obrotach przekraczających 5 mld EUR. Tempo pogarszania się sytuacji uległo dalszemu przyspieszeniu, a w samym tylko pierwszym kwartale 2023 r. w grę wchodziło 11 spraw o łącznej wartości 2,4 mld EUR, co toruje drogę do powrotu do poziomów ostatnio obserwowanych w 2019 r., jeśli trend ten utrzyma się w 2023 r.

  • Rynek samochodów elektrycznych  nie doświadcza (jeszcze) wojny cenowej

    Rynek samochodów elektrycznych nie doświadcza (jeszcze) wojny cenowej

    Głębokie obniżki cen samochodów elektrycznych ożywiają obawy przed wojną cenową na rynku motoryzacyjnym. Jednak ceny nowych samochodów w USA w opinii Allianz Trade nie wykazują oznak spadku. Tesla, największy na świecie producent pojazdów elektrycznych (BEV), ogłosił kolejną rundę znacznych obniżek cen w Europie i Ameryce Północnej. W ubiegłym roku rosnące ceny samochodów nowych i używanych (odpowiednio +7% i +11%) odegrały główną rolę w kształtowaniu głównych wskaźników inflacji, przyczyniając się do rekordowych zysków odnotowanych przez dominujących producentów samochodów. Ruch Tesli, choć znaczący na poziomie mikro, raczej nie będzie miał znaczącego wpływu na poziomie makro. Z około 30 000 samochodów zarejestrowanych we Francji w 2022 roku, udział firmy w rynku rośnie, ale pozostaje poniżej 2%. Od stycznia 2023 r. dwie rundy obniżek cen obniżyły rachunki za podstawowe wersje Modelu 3 i Modelu Y odpowiednio o -10% i -21%. Biorąc pod uwagę udział firmy w rynku, strukturę sprzedaży i ogłoszone obniżki cen oraz utrzymując wszystko inne bez zmian, stwierdzamy, że ogłoszone obniżki cen obniżyłyby całkowity wskaźnik cen nowych samochodów we Francji o zaledwie -0,3%. Ogółem Francja odnotowała wzrost o +7,3% r/r w marcu 2023 r. Stosując ten sam proces w Stanach Zjednoczonych, okazuje się, że niższe ceny Tesli miałyby wpływ deflacyjny -0,5 punktu procentowego, ale ogólnie ceny nowych samochodów nadal wzrosły o +6,6%.

    Inne firmy nie widzą powodu, by konkurować cenami, gdy popyt nadal się ożywia: przewidujemy, że rejestracje samochodów w Europie i Ameryce Północnej wzrosną odpowiednio o +4% i +7% w 2023 roku. Wpływ w skali makro byłby bardziej namacalny, gdyby konkurenci poszli za przykładem Tesli. Stosując te same obniżki cen ogłoszone przez Teslę nie tylko do samochodów tej firmy, ale do wszystkich pojazdów elektrycznych sprzedawanych we Francji i USA przez jej konkurentów, wyliczamy odpowiednio -2,2% i -0,9% negatywnego wpływu na ceny nowych samochodów – różnica odzwierciedla znacznie większą penetrację pojazdów BEV we Francji (13%) w porównaniu z USA (6%). Ten scenariusz Allianz Trade uważa za mało prawdopodobny. Ponieważ rejestracje samochodów stale rosną od sierpnia 2022 r. zarówno w Europie, jak i Ameryce Północnej, a poziomy portfela zamówień pozostają powyżej trendu, większość producentów samochodów może sobie pozwolić na niewielką erozję udziału w rynku, wiedząc, że nadal będą cieszyć się rosnącymi dostawami. Spodziewamy się, że liczba rejestracji samochodów w Europie i Ameryce Północnej wzrośnie o +4% i +7% w 2023 r., nadal odpowiednio o -27% i -14% poniżej poziomów sprzed pandemii. Zamiast wojny cenowej spodziewamy się stopniowego przywracania równowagi podaży, która odradza się, i popytu, który ma słabnąć w dalszej części roku na europejskich i północnoamerykańskich rynkach motoryzacyjnych, co przywróci ceny samochodów do równowagi. Wreszcie, ceny nakładów, choć spowalniają dzięki spadkowi cen surowców, są mile widzianym, ale niewystarczającym powodem, aby pozwolić na umiarkowanie cen.

    Głębokie obniżki cen to ryzykowna gra dla producentów samochodów. Innym powodem, dla którego obniżki cen w całej branży są mało prawdopodobne, jest znaczenie wartości rezydualnej pojazdów dla klientów prywatnych: jakikolwiek spadek ceny danego nowego modelu ma negatywny wpływ na wartość odsprzedaży tych samych modeli, które są już na drogach, i do pewnego stopnia na wartość podobnych modeli. Wcześniejsze przykłady głębokich obniżek cen pojazdów spotkały się z negatywnymi reakcjami obecnych klientów, których samochody natychmiast straciły na wartości, co skłoniło ich do zastanowienia się dwa razy przed zakupem tej samej marki. Kwestia ta jest jeszcze bardziej krytyczna w przypadku wyspecjalizowanych firm zajmujących się flotami samochodowymi, ponieważ wartość rezydualna ich floty stanowi większość ich aktywów – pod tym względem obniżki cen nowych samochodów odbijają się na ich bilansach. Dotyczy to również większości producentów samochodów działających w Europie i Ameryce Północnej, którzy oferują usługi leasingowe za pośrednictwem swojego działu usług finansowych, ale w znacznie mniejszym stopniu Tesli, której struktura sprzedaży opiera się bardziej na zakupach gotówkowych i tradycyjnym finansowaniu kredytowym.

    To kwestia czasu, kiedy ceny pojazdów z napędem elektrycznym spadną wraz ze wzrostem penetracji rynku. Znalezienie odpowiedniego tempa, aby zachować wartość samochodu, ale zapewnić, że pojazdy z napędem elektrycznym staną się bardziej przystępne cenowo, w opinii Allianz Trade będzie głównym wyzwaniem dla producentów samochodów w nadchodzących latach. Patrząc na Chiny, gdzie BEV stanowią ponad 20% rynku, obserwujemy, że ceny spadają w znacznie szybszym tempie wraz z wprowadzaniem nowych modeli. Wraz z konkurencją, to właśnie firmy przesuwające się w dół krzywej uczenia się (bardziej efektywne w projektowaniu i produkcji pojazdów BEV dzięki zgromadzonemu doświadczeniu), osiągające korzyści skali (mające niższe koszty jednostkowe wraz ze wzrostem wolumenu) i wprowadzające innowacyjne technologie (w szczególności nowe chemikalia do akumulatorów) zapewnią w przyszłości parytet cenowy między pojazdami napędzanymi silnikiem spalinowym a pojazdami elektrycznymi.

  • Oszczędny jak Niemiec. Kryzys zjada aktywa sąsiadów

    Oszczędny jak Niemiec. Kryzys zjada aktywa sąsiadów

    Po trzech latach wyjątkowo silnego wzrostu (+7,7% średnio rocznie) aktywa finansowe niemieckich gospodarstw domowych spadły o -4,8% do 7462 mld EUR w 2022 r. Dobre wyniki giełdowe na koniec roku nie mogły zrekompensować spadku straty z pierwszych trzech kwartałów. W ujęciu realnym spadły one aż o -13,5% w 2022 r. Dla porównania, nawet na początku światowego kryzysu finansowego w 2008 r. straty aktywów wyniosły zaledwie -4,5%. Co więcej, w opinii Allianz Trade nadmierne oszczędności istnieją teraz tylko na papierze; gwałtowny wzrost inflacji zniweczył wszystkie zyski z pandemii. Podczas gdy wartości nominalne są o 10,2% wyższe niż na koniec 2019 r., aktywa finansowe straciły na wartości realnie 2,1%.
    Akcje: Cena zwrotu na stopie procentowej. Podczas gdy aktywa ulokowane w akcjach wyraźnie odczuły skutki zawirowań na rynku kapitałowym, dłużne papiery wartościowe oraz należności emerytalne i ubezpieczeniowe szczególnie ucierpiały z powodu rosnących stóp procentowych. Straty na papierach wartościowych wyniosły 277,6 mld EUR, a na produktach ubezpieczeniowych i emerytalnych 410,4 mld EUR. W ujęciu rocznym stan aktywów spadł odpowiednio o -7,8% i -12,4%. Z kolei depozyty bankowe wykazały solidny wzrost +3,6%. Ta klasa aktywów jest nadal zdecydowanie najpopularniejsza w Niemczech (42,6% wszystkich aktywów finansowych), podczas gdy 30,3% przypada na aktywa ubezpieczeniowe i emerytalne, a 26,7% na papiery wartościowe.

    Przepływy: świeża miłość w produktach rynków kapitałowych wytrzymuje pierwszą próbę

    Napływ nowych oszczędności wyniósł w 2022 r. 297,8 mld EUR, czyli o prawie 22% mniej niż rok wcześniej, ale wciąż o ponad jedną piątą powyżej wieloletniej średniej (2012-2022). Z tego historyczne 36,6% trafiło do papierów wartościowych, co stawia je na równi z ulubionymi depozytami bankowymi wszechczasów (36,5%) – dopiero na przełomie wieków, w okresie rozkwitu „Neue Markt”, mieliśmy większy udział. W sumie niemieccy oszczędzający kupili w zeszłym roku akcje i fundusze inwestycyjne za kwotę 109,0 mld EUR – o około 19% mniej niż w 2021 r., ale wciąż ponad dwukrotnie więcej niż średnia długoterminowa. Pomimo wszystkich kryzysów i niepewności minionego roku, niemieckie gospodarstwa domowe pozostały wierne wciąż świeżej miłości do produktów rynku kapitałowego. Co więcej, odnowili też starą miłość: nabyli papiery dłużne w wyjątkowych kwotach (26,4 mld EUR), które stały się bardziej atrakcyjne na tle podwyżek stóp procentowych; 70% z nich zostało zakupionych w drugiej połowie roku. Ostatni raz ta kategoria zanotowała większy napływ w 2006 r. (42,4 mld EUR). Od tego czasu oszczędzający sprzedali dłużne papiery wartościowe o wartości 133,3 mld EUR. Wpływy pieniężne do produktów ubezpieczeniowych i emerytalnych spadły o -10% w ciągu 2021 r. do 89,9 mld EUR, ale nadal były nieco powyżej długoterminowej średniej (87,0 mld EUR).

    Lenistwo kosztuje

    Wzrost depozytów bankowych do 3183 mld EUR był ponownie w dużej mierze spowodowany silnym, choć spadającym, napływem netto nowych oszczędności, podczas gdy dochody odsetkowe  wyniosły zaledwie 2,7 mld EUR, czyli marne 32 EUR na mieszkańca. Niemniej jednak udział depozytów bankowych w portfelu aktywów wzrósł nawet o niecałe 3 punkty procentowe w ciągu ostatniej dekady.

    Co najmniej od lipca ubiegłego roku na horyzoncie dla oszczędzających, którzy stawiają na bezpieczeństwo, w opinii Allianz Trade znów pojawiło się światło: w przypadku nowych transakcji średnie oprocentowanie depozytów terminowych wzrosło do 1,56% do końca 2022 r. (wobec 0,08% do końca 2021 r.) ), a nawet wspięło się do 1,98% do lutego tego roku, według najnowszych dostępnych danych. Jednak wydaje się, że niemieckie gospodarstwa domowe nie tylko przywiązują wielką wagę do bezpieczeństwa, jeśli chodzi o inwestowanie pieniędzy; wydaje się też, że wcale nie szybko przechodzą na bardziej atrakcyjne oferty. Do końca 2022 r. nadal utrzymywały one ponad dwie trzecie swoich depozytów bankowych na nieoprocentowanych depozytach jednodniowych; od zmiany stóp procentowych w lipcu ubiegłego roku przesunęli średnio tylko około 1% swoich depozytów jednodniowych miesięcznie na bardziej atrakcyjne depozyty z ustalonym terminem zapadalności. Ta zmiana wygenerowała dochód odsetkowy w wysokości 176 mln EUR (od sierpnia do lutego). W ten sposób straciły aż 2,6 mld EUR dodatkowego dochodu z odsetek (w przypadku zmniejszenia udziału depozytów nieoprocentowanych z 2/3 do 50%).

    Historycznie niski zwrot z aktywów

    W 2022 r. słaba sytuacja na aktywach finansowych gospodarstw domowych oraz kurczące się dochody z inwestycji przełożyły się na historycznie słaby wynik w zakresie osiąganej rentowności aktywów. Nominalna ukryta stopa zwrotu – odnosząca się do łącznej sumy zysków (i strat) z wartości i dochodów z inwestycji w odniesieniu do portfela aktywów – spadła do -7,8%, a zatem była nawet znacznie niższa od odnotowanej w 2008 r. (-4,0%). Podczas gdy przynajmniej klasa aktywów ubezpieczeniowych i emerytalnych osiągnęła dodatni zwrot w 2008 r., połączenie negatywnych zmian na rynku akcji i rosnących stóp procentowych doprowadziło do tego historycznie słabego wyniku w 2022 r.

    Zaostrzone warunki finansowania spowalniają wzrost zadłużenia

    Odwrócenie stóp procentowych miało również wpływ na wzrost zadłużenia gospodarstw domowych. Podczas gdy średnie ważone oprocentowanie wszystkich niespłaconych kredytów  niemieckich gospodarstw domowych nawet nieznacznie spadło w porównaniu z poprzednim rokiem – w miarę dojrzewania starych kredytów o wysokim oprocentowaniu – w tym samym okresie gwałtownie wzrosło z 1,38% do 3,63%, jeśli chodzi o nowe transakcje . Ze względu na zaostrzone warunki finansowania wzrost zadłużenia wyhamował w stosunku do 2021 r., tj. do +4,5% (2021: +5,2%). Nadal jednak pozostawał znacznie powyżej długoterminowej średniej (+3,0%). Zadłużenie per capita wzrosło do 25 890 EUR, podczas gdy relacja długu do PKB spadła do 55,7% z powodu silniejszego nominalnego wzrostu wyniku gospodarczego. Wreszcie, aktywa finansowe netto spadły w ciągu ostatniego roku o historyczne -8,1% (-6,4% w 2008 r.); w przeliczeniu na mieszkańca niemieccy oszczędzający posiadali 63 760 EUR (netto).

  • Niedobór chipów – czy to już koniec wielkiego zastoju?

    Niedobór chipów – czy to już koniec wielkiego zastoju?

    Sprzedaż półprzewodników zaczęła spadać w drugiej połowie 2022 r., co obniżyło roczną sprzedaż do „zaledwie” +7,6% r/r po rekordowym 2021 r. Oczekuje się, że sprzedaż spadnie w tym roku o około -5%. Branża o wartości 580 mld USD co cztery lata pogrążała się w recesji trwającej około dziewięciu miesięcy. Pomimo wzlotów i upadków branża rozwijała się w zdrowym tempie +8% rocznie średnio, napędzana rosnącą intensywnością produkcji chipów w światowej gospodarce (komputery wchodzą do głównego nurtu w latach 90., telefony komórkowe w 2000 r., smartfony w 2010 r., samochody i budynki w 2020 r.) oraz wprowadzaniem coraz mocniejszych i wydajniejszych chipów. Kluczową cechą wyjaśniającą jej charakter wzrostów i spadków jest inercja podaży – branża potrzebuje miesięcy na zmniejszenie produkcji i lat na dodanie nowych mocy produkcyjnych, co skutkuje dramatycznymi ruchami cen, gdy popyt rośnie lub zatrzymuje się.

    W ciągu kilku miesięcy chipy do komputerów i smartfonów stały się rzadkie. W opinii Allianz Trade obecna recesja nie była wyjątkiem od wzorca w branży: po dwóch latach charakteryzujących się silnym popytem na kluczowych rynkach końcowych, popyt z tych samych rynków spada na terytorium ujemne i powoduje spadek cen. Różnica między wzrostem sprzedaży półprzewodników (wartość) a wzrostem dostaw płytek krzemowych (wolumen), będąca wskaźnikiem zastępczym dla cen półprzewodników, jest ujemna od trzeciego kwartału 2022 r. ze względu na spadającą sprzedaż urządzeń elektronicznych i ponure perspektywy na 2023 r.

    W szczególności w opinii Allianz Trade oczekuje się, że spowolnienie sprzedaży półprzewodników od zeszłego roku będzie kontynuowane na trzech rynkach końcowych, które łącznie odpowiadają za 80% sprzedaży (branża elektroniki użytkowej (-6%), obliczeniowej (-12%) i telekomunikacyjnej (-3% )). Popyt na półprzewodniki wzrośnie dopiero wtedy, gdy cała branża, od sprzedawców detalicznych, przez firmy zajmujące się elektroniką użytkową, po firmy zajmujące się projektowaniem i produkcją półprzewodników, zakończy usuwanie zapasów gotowych towarów i komponentów.

    Chiński konsument może wspierać szybsze ożywienie sprzedaży półprzewodników

    Światowa fabryka urządzeń elektronicznych, Chiny, jest także domem dla największych i drugich co do wielkości rynków konsumenckich dla smartfonów i komputerów, z udziałem odpowiednio 18% i 23% światowych przesyłek. Oba segmenty mogą odnieść korzyści z ponownego otwarcia chińskiej gospodarki i bilionów oszczędności zgromadzonych przez chińskich konsumentów w ostatnich kwartałach. Pomogłoby to złagodzić spadającą sprzedaż w Europie i Ameryce Północnej, gdzie inflacja znacznie osłabiła siłę nabywczą gospodarstw domowych. Jak dotąd dominującym założeniem branży jest to, że popyt w Chinach przewyższy globalny trend, ale nie na tyle, aby zgłosić wyższy wolumen dostaw w 2023 r. W opinii Allianz Trade jednak każda znacząca pozytywna niespodzianka po stronie konsumentów może przyspieszyć ożywienie popytu na półprzewodniki.

    Tajwan, Korea Południowa i Singapur odczują szczyptę recesji półprzewodnikowej w 2023 r. Region Azji i Pacyfiku, w którym znajduje się 75% światowych zdolności produkcyjnych półprzewodników i 90% eksportu półprzewodników, doświadcza najsilniejszych przeciwności w związku z obecną recesją, która już pojawia się w publikacjach danych makroekonomicznych. Zestawiając bilans handlu półprzewodnikami z udziałem półprzewodników w eksporcie największych azjatyckich eksporterów chipów, okazuje się, że najbardziej zagrożone są Tajwan, Korea Południowa, Singapur, Malezja, Filipiny i Japonia. Ze względu na stosunkowo większą zależność od półprzewodników pamięciowych, których światowa sprzedaż ma spaść w tym roku nawet o -20%, recesja najbardziej dotknie Koreę Południową. Lokalny eksport półprzewodników spadł o -45% rok do roku w styczniu 2023 r.

    Niższy rachunek za elektronikę dla Chin i globalnego konsumenta

    Niższe ceny półprzewodników i większa dostępność chipów to dobra wiadomość dla Chin: krajowy rachunek za import półprzewodników wyniósł aż 433 mld USD w 2021 r., przyćmiewając nawet pragnienie ropy naftowej (258 mld USD). Chipy odpowiadały za deficyt handlowy w wysokości 278 mld USD. Niższe ceny komponentów nieco zmniejszą obciążenia producentów elektroniki eksportujących komputery i smartfony o wartości ponad 460 mld USD, co z kolei będzie odczuwalne na całym świecie przez korporacje i konsumentów, którzy chcą wymienić lub zmodernizować swój sprzęt IT.

    …oraz ulga dla europejskich i amerykańskich łańcuchów dostaw branży motoryzacyjnej

    Ponieważ ich produkcja jest stosunkowo mniej opłacalna, odlewnie półprzewodników tradycyjnie przypisują niższy priorytet chipom samochodowym i przemysłowym. Teraz, gdy popyt na chipy komputerowe i telekomunikacyjne ze strony klientów azjatyckich zniknął, ułamek niewykorzystanych mocy produkcyjnych jest przenoszony do europejskich i północnoamerykańskich klientów przemysłowych. Odzwierciedlając to stopniowe zmniejszanie się napięć w łańcuchu dostaw, rejestracje samochodów w Ameryce Północnej i Europie rosną nieprzerwanie od sierpnia 2022 r. W opinii Allianz Trade oczekuje się, że sprzedaż półprzewodników przemysłowych i samochodowych przełamie szerszy trend i wzrośnie w niskim, jednocyfrowym tempie w 2023 r.

    Jednocześnie Europa i Ameryka Północna wyciągnęły wnioski z niedoborów: oba regiony odnotowują rosnące inwestycje produkcyjne, ponieważ dążą do większej autonomii w produkcji półprzewodników. Ich zależność od azjatyckich producentów kontraktowych została obnażona przez wielkość niedoborów półprzewodników, które sparaliżowały ich przemysł w 2021 i 2022 r. Wraz z geopolitycznym dążeniem do przeciwdziałania rosnącym ambicjom Chin w branży, niedobory skłoniły decydentów po obu stronach Atlantyku do reorganizacji zachęt mających na celu pobudzenie produkcji krajowej. Sprzedaż sprzętu do produkcji półprzewodników, będąca wskaźnikiem inwestycji w moce produkcyjne, osiągnęła rekordowy poziom w Europie w 2022 r. i powróciła do poziomów ostatnio obserwowanych w 2014 r. w Ameryce Północnej. Chociaż ich udział w globalnej sprzedaży sprzętu produkcyjnego pozostaje skromny i wynosi odpowiednio 6% i 10%, oba regiony nabrały rozpędu, a główni producenci półprzewodników ogłosili znaczące inwestycje. Gdyby trend się utrwalił, ich gospodarki byłyby mniej narażone na przyszłe okresy ograniczonej podaży półprzewodników, wynikające z wzlotów i upadków azjatyckiego ekosystemu produkcji elektroniki użytkowej.

  • Strefa euro – czy (jeszcze) nie odczuła skutków inflacji?

    Rok 2022 zakończył epokę ujemnych stóp procentowych. Ale zwrot ten nie dotarł jeszcze do wszystkich obszarów gospodarki. Choć stopy procentowe dla nowych depozytów i kredytów dla gospodarstw domowych podążyły za przykładem banków centralnych – trzymając się jednak mocno z tyłu – ogólny wpływ na kwoty obowiązujących umów jest praktycznie niewidoczny: W strefie euro stopy procentowe depozytów wzrosły o 4bps rok 2022 do roku 2021, ale spadały dla kredytów, aczkolwiek o skromne 3bps.

    Choć wpływ na sektory gospodarcze jest nadal stonowany, mając na względzie różne terminy wymagalności, można już zauważyć pewne zmiany. Sektor rządowy pożyczający głównie na rynkach zaczyna już odczuwać skutki finansowe: Płatności odsetek netto skoczyły o +19,8% osiągając w 2022 r. poziom 207 mld EUR, czyli najwyższy od 2017 r. Jest to wynikiem kombinacji nieco rosnących stóp procentowych od zobowiązań (+20bps) i jeszcze większej góry długu publicznego (+4,7%). Tym niemniej w latach 2008-2022 sektor państwowych w strefie euro był jednym z wygranych polityki ujemnych stóp procentowych: Roczne zmiany w płatnościach odsetek netto pozwoliły na osiągnięcie łącznych oszczędności w wysokości 405 mld EUR.

    Sektor przedsiębiorstw był kolejnym dużym wygranym, ale musiał też sobie radzić z rosnącym rachunkiem za odsetki w 2022 r.: wzrost o 11,6 mld EUR (+9,4%) sprowadził płatności odsetek netto z powrotem do poziomu sprzed pandemii. Tym niemniej od 2008 r. roczny rachunek za odsetki w tym sektorze na poziomie strefy euro spadł niemalże o połowę do szacowanego poziomu 136 mld EUR w 2022 r. Skumulowane zmiany roczne opiewają na potężną kwotę 1.424 mld EUR.

    Prywatne gospodarstwa domowe w strefie euro znalazły się po przegranej stronie polityki ujemnych stóp procentowych – wynika z analiz Allianz Trade, ale ich sytuacja w roku 2022 pozostawała praktycznie bez zmian. Na przestrzeni lat ujemnych stóp procentowych, dochód netto gospodarstw domowych z odsetek nieprzerwanie spadał (osiągając -111 mld EUR w 2022 r.), pomimo, że ich nadwyżka aktywów niezwykle wzrosła – ograniczenie długów spotkało się ze znacznymi oszczędnościami – a różnica między stopami procentowymi zawęziła się na ich korzyść. Skumulowane zmiany opiewają na kwotę -537 mld EUR. Dziele się tak, gdy zysk z posiadanych przez nas aktywów spada do wartości zbliżonych do zera (0,5% w 2022 r.).

    Z analiz Allianz Trade wynika, że kolejnym dużym przegranym są firmy finansowe, a w szczególności banki. Tym niemniej w sektorze tym nastąpił już zwrot: Dochód z odsetek netto wzrósł o +7,8%, czyli o kwotę 33 mln EUR w 2022 r. Przyczyną tego jest łagodna poprawa marż (+2bps), która może zrobić znaczącą różnicę, mając na względzie rozmiar bilansu sektora. Tym niemniej od 2008 r. dochód z odsetek netto spadł o 114 mld EUR do szacunkowego poziomu 460 mld EUR w 2022 r.; skumulowane zmiany opiewają na potężną kwotę -1.281 mld EUR. Głównym sprawcą tej sytuacji było kurczenie się marż wraz z zawężaniem się różnicy między stopami procentowymi na niekorzyść sektora.

    Dodanie wszystkich sektorów według krajów prowadzi do całkiem zaskakujących wyników. Największy z krajów, Niemcy, skorzystał na epoce ujemnych stóp procentowych na poziomie równym 6,6% PKB. Głównym powodem tego stanu rzeczy są ogromne oszczędności sektora państwowego. Dlatego trzeba uważać, czego sobie życzymy. Jak w poprzedniej epoce, kolejne lata normalizacji, kiedy to wszystkie sektory gospodarki będą coraz bardziej odczuwać zwrot w obszarze stóp procentowych, mogą również przynieść pewnych nieoczekiwanych wygranych i przegranych. Maraton korekt ku wyższym stopom właśnie się rozpoczął.

    Jeszcze (prawie) niczego nie widzieliście

    To się na prawdę stało: w lipcu ubiegłego roku Europejski Bank Centralny (ECB) podniósł stopy procentowe po raz pierwszy od ponad dekady. Galopująca inflacja zmusiła ten organ nadzoru monetarnego do zakończenia ultra luźnej polityki monetarnej i powrotu do koncentracji na jego prawdziwym zadaniu – dbaniu o stabilność monetarną. Po raz pierwszy od ośmiu lat zerowych, a nawet ujemnych stóp procentowych, kluczowe stopy procentowe w strefie euro stały się dodatnie. Ma to bezpośredni wpływ na aktorów gospodarczych: z jednej strony oszczędzający zaczęli znowu otrzymywać większy dochód z odsetek od ich aktywów, a z drugiej finansowanie podrożało dla kredytobiorców.

    Przed przyjrzeniem się zmianom w dochodzie z odsetek netto, czyli preferowanej przez Allianz Trade mierze oceny wpływu polityki ujemnych stóp procentowych (NIRP) na różne sektory (patrz schemat), należy najpierw odpowiedzieć na jedno pytanie: Czy wpływ zwrotu w zakresie stóp procentowych dosięgnął już gospodarki? Patrząc na gospodarstwa domowe, odpowiedź brzmi zarówno tak, jak i nie. Średnia ważona stóp procentowych dla nowych kredytów zdążyła już wzrosnąć w części krajów: Wzrost w ciągu 2022 r. (od stycznia do listopada) waha się w przedziale od zaledwie 24bps we Francji do 97bps w Niemczech, a średnia w strefie euro wynosi 58bps. Choć zauważalny, wzrost ten snuje się powoli szlakiem wytyczonym zmianami stóp przewidywanymi w politykach, które wzrosły o +250 bps w 2022 r. Sytuacja wygląda bardzo podobnie dla nowych depozytów. Tutaj zakres wzrostu waha się od jedynie 5bps w Portugalii do 105bps w Finlandii.

    Z drugiej strony wpływu wzrostu stóp nie odczuły jeszcze obowiązujące umowy kredytowe. Przeciętnie w strefie euro stopy procentowe spadły jeszcze bardziej w ubiegłym roku – choć jedynie minimalnie, o 3bps – dzięki głównie długoterminowym stałym stopom procentowym. Jedynie w dwóch krajach, tzn. w Finlandii (+27bps) i Portugalii (+30bps) średnie stopy procentowe dla kredytów wzrosły o ponad 20bps. Jest to związane ze względnie wysokim udziałem kredytów na zmienną stopę procentową w tych krajach. Sytuacja wygląda podobnie po stronie depozytów4: Ogólny wzrost jest ledwo zauważalny (+4bps w strefie euro); jedynie we Francji doszło do wzrostu o ponad 20bps.

  • Kryzys energetyczny – Europa odpowiada

    Allianz Trade szacuje że obecne wsparcie fiskalne (mediana) wynosi w Europie około 3% PKB (ponad 475 mld EUR, oprócz wsparcia w wysokości 170 mld EUR przed konfliktem). Nic dziwnego, że reakcja fiskalna jest nieco wyższa w krajach o większym udziale przemysłu energochłonnego i/lub większej zależności od gazu. W większości krajów łączne środki (np. limity cenowe, obniżki podatków od energii, zastrzyki płynnościowe i kapitałowe, pożyczki gwarantowane przez państwo, programy osłonowe) stanowią około połowy wartości pakietów Covid-19. Ponieważ kryzys energetyczny – a w konsekwencji skutki inflacyjne dla sektora prywatnego – nie osiągnęły jeszcze szczytu, spodziewamy się, że rządy UE będą dalej zwiększać wydatki. Jednak wielkie skoki fiskalne są już za nami, ponieważ pole manewru jest znacznie ograniczone w obliczu rosnących stóp procentowych.

    • Dostępne wsparcie fiskalne zmniejszy wpływ wyższych cen energii na realne dochody rozporządzalne i złagodzi uderzenie w popyt, ale może również spowolnić ogólny spadek stóp inflacji. Allianz Trade szacuje, że obecne środki bezpośrednio zmniejszają stopy inflacji poprzez obniżenie cen energii w największym stopniu w Wielkiej Brytanii (-3,7 pkt. proc. w 2023 roku), a następnie w Niemczech, Francji, Włoszech i Hiszpanii o ponad -2 pkt. proc. W ten sposób jednak „uwalniają” średnio 1,7% PKB popytu krajowego, ponieważ spadek rozporządzalnego dochodu gospodarstw domowych w 2023 roku zostanie zredukowany o ponad połowę, średnio z -4, 3 pkt. proc. do -1,7 pkt. proc. (ponad 1.300 EUR na jedno gospodarstwo domowe). Biorąc pod uwagę obecną tendencję w zakresie realnych wydatków rządowych (powyżej poziomu sprzed pandemii w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i w mniejszym stopniu w Niemczech, natomiast we Francji i we Włoszech na poziomie sprzed pandemii) oraz aktualne plany fiskalne, ograniczenie spadku zagregowanego popytu opóźni powrót inflacji. Jednak wzrost stopy oszczędności może złagodzić wpływ tych środków fiskalnych na inflację. Allianz Trade oczekuje, że w 2023 roku inflacja w strefie euro i w Wielkiej Brytanii wyniesie odpowiednio 5,6% i 7,5% – nadal znacznie powyżej średniej historycznej.

    • Środki wsparcia fiskalnego powinny pomóc w ograniczeniu liczby firm zagrożonych niewypłacalnością w ciągu najbliższych czterech lat. Przy obecnym poziomie ceny energii, praktycznie zniweczyłyby zyski większości przedsiębiorstw niefinansowych, ponieważ ich siła w zakresie kształtowania cen maleje w związku ze spowolnieniem popytu. Jeżeli firmy będą w stanie przenieść jedną czwartą wzrostu cen energii na klientów, to wytrzymają – odpowiednio w Niemczech i Francji – wzrost cen poniżej poziomu +50% i +40%. Ze względu na charakter obecnego kryzysu, rządy zdecydowały się na zastosowanie środków opartych w większym stopniu na gotówce, aby zrównoważyć spowodowany wojną wzrost cen energii. W rzeczywistości, zarówno ze względów politycznych, jak i ekonomicznych (wysoki poziom dźwigni finansowej przedsiębiorstw w warunkach rosnących stóp procentowych), wspieranie wykorzystania dźwigni finansowej przez przedsiębiorstwa w obliczu kryzysu może okazać się błędem politycznym. Tak więc nawet słabe firmy mogą przetrwać: Udział wrażliwych firm w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech ustabilizował się na poziomie odpowiednio 17%, 13% i 6%, czyli blisko 42.000 firm w Wielkiej Brytanii, 28.400 w Niemczech i ponad 18.700 we Francji. Oznacza to, że średnio rządy „uratują” ponad 4.500 MŚP. Ponieważ jednak środki te jedynie kompensują znacznie silniejsze wzrosty kosztów, nie będą one stanowiły żadnego dodatkowego bodźca dla rentowności przedsiębiorstw.

    • Optymalną reakcją polityczną na kryzys energetyczny byłaby szybka strukturalna przebudowa europejskiego rynku energetycznego. Ponieważ zmarnowano cenny czas, UE i rządy krajowe muszą teraz uciekać się do drugorzędnych opcji, opierając się na menu Komisji Europejskiej dotyczącym opcji politycznych. Najważniejsze z nich to: 1) Środki wsparcia fiskalnego na poziomie krajowym nie powinny podsycać rozbieżności w ramach UE, w tym poprzez zakłócanie konkurencji wewnątrzeuropejskiej. 2) W przypadkach, gdy przestrzeń fiskalna jest ograniczona, wspólne zaciąganie pożyczek może i powinno umożliwić wszystkim państwom członkowskim UE sformułowanie odpowiedniej reakcji fiskalnej bez dodatkowego obciążania budżetów krajowych. Wsparcie fiskalne musi być jednak tymczasowe i odpowiednio ukierunkowane. 3) Trwałe zmniejszenie popytu na energię będzie nieuniknione w sytuacji, gdy kryzys podaży energii stanie się bardziej długotrwały. Kraje powinny znaleźć sposób na zmniejszenie zużycia gazu w stopniu przekraczającym krótkoterminowe oszczędności (które obecnie wynoszą zaledwie 10%). Zachowanie funkcji sygnalizacyjnej cen rynkowych odgrywa kluczową rolę w trwałej autoregulacji, ułatwiając jednocześnie efektywną realokację zapotrzebowania na energię.

    Obecne środki – jak na razie się sprawdzają?

    W ostatnich miesiącach rządy znacznie zintensyfikowały działania w odpowiedzi na kryzys energetyczny, aby złagodzić jego skutki dla gospodarstw domowych i firm znajdujących się w trudnej sytuacji. Początkowo środki wsparcia przybierały głównie formę ograniczonych transferów rządowych uzależnionych od potrzeb (np. bony energetyczne) i niższych podatków (energetycznych) w większości krajów, z wyjątkiem Francji, a później Hiszpanii, które wprowadziły ogólne limity cenowe odpowiednio na energię elektryczną i gaz. Większość rządów mniej więcej podwoiła swoje wsparcie od lata, ponieważ ceny energii nadal rosły w związku z eskalacją sankcji na eksport energii z Rosji i zmniejszającymi się dostawami gazu przez niemiecki gazociąg North Stream 1. Allianz Trade szacuje, że mediana tarczy fiskalnej wynosi około 3% PKB Europy Zachodniej (ponad 475 mld EUR dodatkowo w stosunku do 170 mld EUR przed konfliktem), co obejmuje zarówno dochody, jak i inne środki, w tym gwarancje dla zadłużenia publicznego i linie kredytowe dla przedsiębiorstw energetycznych. Ponieważ kryzys energetyczny – a w konsekwencji skutki inflacyjne dla sektora prywatnego – nie osiągnęły jeszcze szczytu, spodziewamy się, że rządy UE będą dalej zwiększać wydatki. Jednak wielkie skoki fiskalne są już za nami, ponieważ pole manewru jest znacznie ograniczone w obliczu rosnących stóp procentowych.

    Jak dotąd najbardziej znaczącym środkiem krajowym jest niemiecka „tarcza ochronna” o wartości 200 mld EUR, mająca na celu wsparcie przemysłu i gospodarstw domowych w czasie kryzysu energetycznego. 29 września rząd niemiecki przedstawił plany „tarczy ochronnej”, na którą przeznaczono nawet 200 mld EUR (5,6% PKB), w celu dofinansowania przede wszystkim „kwoty podstawowej” energii elektrycznej i gazu  oraz obniżenia podatku VAT na gaz i ogrzewanie miejskie do poziomu 7% aż do wiosny 2024 roku. Chociaż dokładny koszt będzie zależał od warunków, które trzeba jeszcze ustalić w najbliższych tygodniach, całkowity koszt dopłat do cen gazu wynosi 96 mld EUR (2,7% PKB). Ponadto rząd zdecydował się zrezygnować z kontrowersyjnych planów wprowadzenia opłaty od rachunków za gaz dla gospodarstw domowych, która miała wejść w życie w październiku w celu częściowego sfinansowania ratowania niektórych przedsiębiorstw użyteczności publicznej, ponieważ rząd jest w trakcie nacjonalizacji kilku najbardziej dotkniętych przedsiębiorstw. Koszty te będą teraz musiały być w całości poniesione przez rząd.

    Dzień później ministrowie ds. energetyki UE osiągnęli porozumienie polityczne w sprawie następujących działań mających na celu złagodzenie wysokich cen energii elektrycznej:

    • Redukcja zapotrzebowania na energię elektryczną. Dobrowolny cel 10% zużycia energii elektrycznej brutto i obowiązkowy cel redukcji 5% zużycia energii elektrycznej w godzinach szczytu.

    • Limit przychodów dla technologii o niskiej marży. Limit przychodów rynkowych ustalony na poziomie 180 EUR/MWh dla producentów energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii, energii jądrowej i węgla brunatnego. Wybór środków pozostaje w gestii państw członkowskich, podobnie jak decyzja o ustaleniu niższego pułapu dla niektórych technologii. Uzyskane dochody zostaną przekierowane do odbiorców końcowych.

    • Dopłaty solidarnościowe dla sektora paliw kopalnych. Obowiązkowa tymczasowa opłata dla przedsiębiorstw działających w sektorze ropy naftowej, gazu ziemnego, węgla i rafinerii, ustalona na poziomie 33% od zysków podlegających opodatkowaniu w roku podatkowym 2022 i/lub 2023Solidarity contribution.

    • Środki wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP). Państwa członkowskie mogą tymczasowo ustalić cenę za dostawę energii elektrycznej dla MŚP, aby złagodzić presję wynikającą z wysokich kosztów energii.

    Zgodnie z przewidywaniami, nie osiągnięto porozumienia w sprawie limitu cenowego na import gazu, chociaż ministrowie intensywnie omawiali tę kwestię. Chociaż co najmniej 15 państw członkowskich opowiada się za tym środkiem, nadal istnieje wiele różnic technicznych w proponowanych podejściach. W szczególności to, czy limit będzie obejmował cały import gazu rurociągami, czy tylko ten z Rosji, oraz czy należy wprowadzić stały czy elastyczny limit.

    Wsparcie fiskalne ma kluczowe znaczenie dla złagodzenia wpływu wyższych cen energii na realny dochód rozporządzalny, ale może również opóźnić spadek inflacji bazowej, co działałoby na niekorzyść restrykcyjnej polityki pieniężnej. Uwzględniając tłumiący inflację wpływ środków rządowych oraz udział cen regulowanych i nieregulowanych, obliczamy efektywny wzrost cen energii elektrycznej i gazu, z jakim spotkają się konsumenci w kluczowych gospodarkach europejskich. Stwierdzamy wzrost cen o +45% we Francji, +42% w Niemczech, +39% w Hiszpanii, +30% we Włoszech i +27% w Wielkiej Brytanii, w porównaniu z podwyżkami o ponad +80% – lub nawet +100% w przypadku Wielkiej Brytanii – bez wsparcia państwa. W związku z tym obniżenie wskaźników inflacji jest największe w Wielkiej Brytanii (-3, 7 pkt. proc. w 2023 roku), a następnie w Niemczech, Francji, Włoszech i Hiszpanii – ponad -2 pkt. proc. Jednocześnie środki te spowodują obniżenie średniej utraty siły nabywczej gospodarstw domowych o -4 pkt. proc. w 2023 roku (równowartość ponad 1.300 EUR na gospodarstwo domowe), do średnio -1,7 pkt. proc.

    Czy jednak te środki mogą sprawić, że wskaźniki inflacji staną się bardziej stabilne? Wielka Brytania i Niemcy są najbardziej zagrożone z uwagi na aktualne plany wydatków fiskalnych. Wpływ polityki fiskalnej na inflację w następstwie pandemii był znaczny w 2021 roku. Według opracowania przygotowanego przez Bank Rezerw Federalnych (Fed), ekspansywna polityka rządów państw strefy euro zwiększyła inflację o prawie 2 punkty procentowe. Epizody historyczne również podkreślają kluczową rolę ekspansywnej polityki fiskalnej w napędzaniu inflacji. Na przykład wzrost realnych wydatków rządowych w USA pod koniec lat 60-tych – na finansowanie wojny w Wietnamie i inicjatyw „Wielkiego Społeczeństwa” administracji Johnsona – w znacznym stopniu przyczynił się do późniejszego wzrostu inflacji w latach 70-tych. Ważną lekcją z tego okresu jest to, że jeżeli duże wzrosty wydatków rządowych nie zostaną w odpowiednim czasie odwrócone, inflacja może się utrwalić i wymknąć spod kontroli.

    W obecnym kontekście już podwyższonej inflacji, wysokie wydatki (i w mniejszym stopniu obniżki podatków) wprowadzone przez kilka rządów europejskich wywołały uzasadnione obawy, że polityka fiskalna będzie dalej napędzać presję inflacyjną. Na przykład, chociaż limity cenowe bezpośrednio zmniejszają inflację cen energii (średnio o -2,6 pkt. proc. w największych krajach europejskich), ograniczają one również wielkość spadku skumulowanego popytu (średnio o 1,7% PKB), co potencjalnie może prowadzić do wzrostu cen artykułów nieenergetycznych. Ostatecznie inflacja zasadnicza będzie wyższa niż w przypadku braku działań fiskalnych.

    Najnowsze dane dotyczące realnych wydatków publicznych wskazują, że w niektórych krajach polityka fiskalna jest nadal bardzo luźna. Do II kwartału 2022 roku realne wydatki publiczne (w ujęciu kasowym) są rzeczywiście znacznie wyższe od trendu sprzed pandemii w Hiszpanii i, w mniejszym stopniu, w Wielkiej Brytanii. Z kolei we Francji i Włoszech realne wydatki wracają do trendu sprzed pandemii, ponieważ rządy Francji i Włoch zlikwidowały większość środków wsparcia związanych z pandemią. Niemcy znajdują się gdzieś pośrodku stawki.

    Bardziej niepokojące są jednak plany fiskalne na najbliższe miesiące i lata. Bardzo obszerne zapowiedzi Niemiec dotyczące polityki fiskalnej stanowią istotne ryzyko dla perspektyw inflacyjnych, biorąc pod uwagę ogromne znaczenie gospodarcze tego kraju w strefie euro. W Wielkiej Brytanii rząd również zamierza w znacznym stopniu poluzować politykę fiskalną. We Włoszech nowo wybrana koalicja przedstawiła w trakcie wyborów plany rozluźnienia polityki budżetowej. Jednak w tym kontekście negatywne reakcje rynków finansowych na duże, finansowane długiem plany fiskalne – jak to ostatnio widać w Wielkiej Brytanii – ograniczają zdolność władz do realizacji ambitnych obietnic. Ponadto gospodarstwa domowe mogłyby zaoszczędzić część otrzymywanych transferów fiskalnych, co złagodziłoby inflacyjne skutki polityki fiskalnej.  Ogólnie rzecz biorąc tempo, w jakim rządy europejskie będą odblokowywać te duże pakiety wsparcia fiskalnego, będzie miało kluczowe znaczenie dla perspektyw inflacji, jak również dla perspektyw stabilności finansowej.

    Limit cen gazu nadal przedmiotem debaty, reforma rynku energetyki mało prawdopodobna

    W celu ochrony konsumentów i redystrybucji nadwyżki przychodów sektora energetycznego UE uzgodniła ostatnio limit w wysokości 180 EUR/MWh dla energii elektrycznej wytwarzanej z odnawialnych źródeł energii i energii jądrowej (tj. produkcji energii o niskiej marży). Limit ten zostanie wprowadzony 01 grudnia 2022 roku i będzie obowiązywał co najmniej do 30 czerwca 2023. Państwa członkowskie UE uzgodniły, że będą stosować dostosowane do potrzeb środki w celu pobierania i przekierowywania tych przychodów do końcowych odbiorców energii elektrycznej. W zależności od warunków krajowych, można zastosować pewne elastyczne rozwiązania, w tym możliwość ustalenia wyższego lub niższego pułapu przychodów, zróżnicowania technologii itp. Posunięcie to spotkało się z krytyką niektórych uczestników rynku, którzy twierdzą, że nie zachęca ono do transformacji energetycznej, gdyż utrudnia uzyskiwanie zwrotów z produkcji energii odnawialnej. Jednak wiele projektów dotyczących energii odnawialnej, które zostały zainicjowane przed 2021 rokiem, zostało zrealizowanych na podstawie biznesplanów zakładających ceny energii cztery lub pięć razy niższe niż unijny limit.

    Limit cenowy na gaz jest jednak nadal przedmiotem kontrowersji wśród państw członkowskich UE. Włochy, Grecja, Polska i Belgia zaproponowały niedawno ustanowienie przedziału handlowego w wysokości 5% lub 10% wokół uzgodnionego limitu cen gazu. Na tym etapie przyjęcie takich propozycji wydaje się mało prawdopodobne. W rzeczywistości większość krajów nie jest zgodna co do tego, czy firmy wytwarzające energię elektryczną przy użyciu gazu powinny otrzymywać rekompensaty, czy też ciężar ten powinien spoczywać wyłącznie na dostawcach. Na przykład Norwegia, która obecnie dostarcza jedną czwartą gazu w Europie, już wyraziła swój sprzeciw wobec limitu, który dotyczyłby dostawców. Tymczasem producenci energii sygnalizują, że mogą wstrzymać lub zmniejszyć produkcję, jeżeli będą musieli płacić powyżej limitu cenowego, aby zaopatrywać się w gaz ziemny na rynku bez otrzymania rekompensaty. Ogólnie rzecz biorąc, obawy przed pogłębieniem się deficytu energetycznego lub fiskalnego prowadzą do aktualnego zastoju. Jeśli chodzi o szeroko pojęty rynek energii elektrycznej, to w większości krajów południowoeuropejskich pojawiły się apele o przeprowadzenie dużych reform (np. przejście na ceny regionalne), lecz inne kraje, takie jak Niemcy czy Holandia, nadal popierają obecne struktury rynkowe i są skłonne rozważyć jedynie niewielkie korekty, takie jak wyłączniki automatyczne lub interwencje w sytuacjach awaryjnych. Oznacza to również, że epizody dużej zmienności i wysokich cen mogą się w przyszłości powtarzać w przypadku przedsiębiorstw, co rodzi pytania o przystępność i dostępność energii w Europie, szczególnie w przypadku sektorów energochłonnych (metale, chemia, papier).

    Środki wspierające ochronią przedsiębiorstwa, ale nie dadzą im impulsu do rozwoju

    Przy obecnych poziomach, przedsiębiorstwa nie byłyby w stanie uniknąć strat, ponieważ wzrost cen energii spowodowałby wzrost kosztów zużycia pośredniego o ponad +70% zwłaszcza, że ich siła przetargowa maleje wraz z szybkim spowolnieniem popytu. Obliczamy, że maksymalna podwyżka, jaką firmy w Niemczech i we Francji mogłyby wytrzymać bez strat EBITDA, gdyby mogły przenieść około jednej czwartej wzrostu cen energii na klienta końcowego, wynosi odpowiednio +50% i +40%. Dlatego też, aby uniknąć gwałtownej fali niewypłacalności firm, konieczne było wprowadzenie limitu cenowego. Należy pamiętać, że istnieje zróżnicowanie między sektorami i że firmy europejskie już wcześniej były bardziej narażone niż konkurencja amerykańska. Na przykład podwojenie rachunku za energię dla linii lotniczych lub firm detalicznych w strefie euro w stosunku do poziomu z 2021 roku zniweczyłoby wszystkie zyski – jeżeli nie zostałyby one zrekompensowane wzrostem przychodów. Taka sytuacja mogłaby być szczególnie niepokojąca przy braku wsparcia systemowego, ponieważ ceny bieżące energii elektrycznej w Europie uległy zwielokrotnieniu o 2,5 raza w stosunku do średniej z roku 2021.

    Jednocześnie, w ostatnich miesiącach rządy państw europejskich wspierają sektor energetyczny. I tak na przykład Niemcy i Francja ogłosiły pełną nacjonalizację kluczowych graczy w sektorze. W wielu innych krajach wprowadzono również ułatwienia w zakresie płynności, ponieważ firmy borykają się z wysokimi wymaganiami dotyczącymi marż na rynkach energii elektrycznej. Poza sektorem energetycznym, większość krajów będzie również wspierać firmy w innych sektorach. Aby zrozumieć wpływ takiego wsparcia, symulujemy wyniki finansowe MŚP korzystając z autorskiej bazy danych obejmującej ponad 5 milionów firm. Na podstawie danych dotyczących wzrostu PKB we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii, a także zmian cen energii z uwzględnieniem środków wsparcia, obliczamy wskaźniki rentowności, płynności i kapitalizacji dla każdego MŚP w naszej bazie. Aby odpowiednio odzwierciedlić finanse każdej firmy, bierzemy pod uwagę udział wydatków na energię w całkowitych wydatkach w poszczególnych sektorach. Zwiększamy rachunki za energię o 20% do 50% w zależności od miksu energetycznego (paliwa, energia elektryczna, gaz) i odpowiedniej dynamiki cen. Szacunki Allianz Trade pokazują, że środki fiskalne nie prowadzą do zwiększenia rentowności MŚP, co jest zgodne z charakterem tych środków. Allianz Trade zauważa jednak, że prowadzą one do stabilizacji liczby MŚP o słabej kondycji od 2021 roku  na poziomie 17% w Niemczech, 13% w Wielkiej Brytanii i 6% we Francji, czyli obecnie odpowiednio blisko 42.000, 28.400 i ponad 18.700. Oznacza to, że średnio wsparcie fiskalne – które obok dotacji energetycznych obejmuje również hojne programy urlopów przestojowych, pożyczki gwarantowane przez państwo, a w niektórych krajach także bezpośrednie dotacje – „uratuje” ponad 4.500 MŚP.

    Względy polityczne

    Optymalną reakcją polityczną na kryzys energetyczny byłaby szybka strukturalna przebudowa europejskiego rynku energetycznego w czasie, gdy zakłócenia w dostawach gazu z Rosji stały się niezwykle prawdopodobne. Kluczowe wyzwania wiążą się z zaprojektowaniem mechanizmów rynkowych (takich jak model oparty na zasadzie merit order w obecności quasi-stałej presji cenowej na elektrownie gazowe jako marginalne podmioty ustalające ceny energii elektrycznej w skali globalnej) oraz kompatybilnością różnych infrastruktur (np. dostarczanie gazu z Hiszpanii, gdzie import przewyższa zużycie) do innych części Europy. Niezbędne jest również zwiększenie inwestycji w infrastrukturę energii odnawialnej i realne alternatywy dla gazu z gazociągów, takie jak terminale LNG w portach, ale wymagają one wcześnie podjętego zaangażowania strategicznego i dodatkowego wsparcia fiskalnego, aby osiągnąć przewidywalność dla przedsiębiorstw. Obecny kryzys uwydatnia pilną potrzebę stworzenia w dobrej wierze unii energetycznej, która zapewni bezpieczeństwo energetyczne przy jednoczesnym zachowaniu ekologicznego przejścia gospodarki europejskiej do zerowej emisji netto.

    Ponieważ sensowna reforma będzie prawdopodobnie wymagała czasu, UE i rządy krajowe muszą uciekać się do wariantów rezerwowych. Skuteczne złagodzenie skutków kryzysu energetycznego będzie wymagało w międzyczasie skoordynowanej reakcji w zakresie polityki fiskalnej, opartej na zaleceniach, które ma przedstawić Komisja Europejska. W tym kontekście kluczowe są następujące kwestie:

    1) Obecne wsparcie fiskalne na poziomie krajowym nie powinno potęgować rozbieżności w Europie. Wsparcie fiskalne w krajach o większym udziale przemysłu energochłonnego i/lub wysokim udziale gazu w zużyciu energii (Niemcy, Włochy i wiele krajów Europy Wschodniej), które w nieproporcjonalny sposób odczuwają skutki obecnego kryzysu, będzie musiało być wyższe. Istnieje jednak ryzyko, że tymczasowe ramy prawne UE w zakresie pomocy państwa pozwolą krajom o większej przestrzeni fiskalnej na nieproporcjonalnie większe wsparcie dla własnych firm, co może zakłócić konkurencję na arenie europejskiej. Ponadto środki wsparcia, jeżeli mają być długotrwałe, musiałyby być bardziej ukierunkowane, aby nie wywoływać presji inflacyjnej i nie zwiększać pokusy nadużyć, zwłaszcza jeżeli większość środków dotyczy bezpośredniego wsparcia gotówkowego w celu zrekompensowania strat wynikających z wysokich cen energii.

    2) Aby wzmocnić solidarność europejską, wspólne zaciąganie pożyczek pozwoliłoby wszystkim państwom członkowskim UE na sformułowanie adekwatnej i spójnej reakcji fiskalnej na kryzys energetyczny bez narażania na szwank zdolności do obsługi zadłużenia. Chociaż powtórzenie ram programu Next Generation EU (NGEU) wydaje się mało prawdopodobne, widzimy dwie główne możliwości: (1) ponowne wykorzystanie ponad 200 mld EUR środków, które nadal pozostają w obecnym NGEU i/lub (2) utworzenie nowego funduszu kryzysowego w Komisji Europejskiej, z wykorzystaniem SURE jako wzoru (wspartego gwarancjami rządowymi) W obu przypadkach wsparcie byłoby udzielane w formie pożyczek, a nie dotacji, które pozostają atrakcyjną opcją dla krajów, które muszą zmierzyć się z wyższymi kosztami odsetek. O ile ogólna unijna reakcja w zakresie polityki fiskalnej powinna złagodzić cios gospodarczy w regionie i uspokoić inwestorów, o tyle nie otworzy ona drogi do nieograniczonej reakcji fiskalnej. W końcu może zachęcić Europejski Bank Centralny do jeszcze szybszego uszczelnienia polityki, w tym poprzez przyspieszenie zacieśnienia polityki pieniężnej.

    3) W sytuacji, gdy kryzys dostaw energii staje się coraz bardziej długotrwały, konieczne będzie trwałe zmniejszenie popytu na energię. O ile aktualne wsparcie fiskalne może złagodzić szok dochodowy dla gospodarstw domowych i firm, o tyle UE i władze krajowe muszą znaleźć sposób na zwiększenie efektywności energetycznej i ustabilizowanie zużycia gazu wykraczające poza krótkoterminowe oszczędności (które obecnie wynoszą zaledwie 10%). Zachowanie funkcji sygnalizacyjnej cen rynkowych odgrywa kluczową rolę w zrównoważonej samoregulacji, ułatwiając jednocześnie efektywną realokację zapotrzebowania na energię. W przeciwnym razie, niekontrolowany popyt na gaz ziemny w dłuższej perspektywie może doprowadzić do jeszcze większego wzrostu cen gazu, a jednocześnie wymagać będzie subsydiów na dużą skalę, co może skomplikować niezbędną konsolidację fiskalną.

  • Nastąpił krach na rynku brytyjskich obligacji skarbowych. Co dalej?

    Nastąpił krach na rynku brytyjskich obligacji skarbowych. Co dalej?

    • Krach obligacji skarbowych w Wielkiej Brytanii nie stanowił powtórki kryzysu długu publicznego strefy euro, a raczej wywołany ryzykiem utraty płynności wypadek rynkowy, który zagroził stabilności finansowej – wynika z analiz Allianz Trade. Ponieważ swapy ryzyka kredytowego (CDS) dla Wielkiej Brytanii nie podążyły ścieżką wzrostu rentowności obligacji skarbowych, to ryzyko utraty płynności raczej niż ryzyko kredytowe spowodowało zmiany na rynku obligacji skarbowych. Nie doszło tu również do konfliktu o dominację finansowa pomiędzy bankami centralnymi i rynkami, ponieważ Bank Anglii działał jako mechanizm ochronny na rzecz a nie przeciwko rynkom. Zdaniem Allianz Trade wysokie ryzyko dla stabilności finansowej spowoduje wzrost liczby banków centralnych wywierających nacisk na podnoszenie stóp krótkoterminowych przy jednoczesnym utrzymaniu stóp długoterminowych pod kontrolą.

    • Obrót na rynku brytyjskich obligacji państwowych będzie przez pewien czas wyboisty. Ale Wielka Brytania nie stanowi wyjątku, jeśli chodzi o ryzyko płynności. Ryzyko to uderzyło ją jako pierwszą w związku z niefortunną interakcją sygnałów polityki monetarnej (zacieśnianie) i fiskalnej (luzowanie). Z analiz Allianz Trade wynika, że podobne ryzyko utraty płynności może wystąpić głównie w strefie euro, ale też w USA, ponieważ zmienność na rynku obligacji osiągnęła poziomy niewidziane od przełomu lat 2008-09, a bezpieczne zabezpieczenia pozostają rzadkie.

    • Allianz Trade uważa, że Bank Anglii będzie musiał pozostać „kredytodawcą ostatniej szansy” dłużej niż tylko do końca października i przełożyć na później swój program zacieśniania ilościowego celem przywrócenia pewności. Potrzebny jest też nadal realny zwrot polityki fiskalnej, wykraczający poza rezygnację z obniżki podatków dla 45% najlepiej zarabiających (co pozwoli zaoszczędzić 2,5 mld GBP). W obecnej formie, pakiet fiskalny popchnie brytyjski deficyt fiskalny ku poziomowi zbliżonemu do -7% PKB w 2023 r., a dług publiczny do 103% PKB. W związku z tym wszystkie oczy będą zwrócone na średnio-terminową ścieżkę fiskalną, którą kanclerz skarbu najprawomocniej przedstawi już w tym miesiącu, mając na uwadze kryzys. Ponieważ wyższe o +100bp stopy skarbowe są równe wysiłkom fiskalnym na poziomie 0,5% PKD dla stabilizacji długu, a także w związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, ryzyko pogorszenia się sytuacji fiskalnej w kontekście potencjalnego wzrostu na poziomi ok. +1% pozostaje bardzo wysokie. W związku z tym wydaje się, że planowane na 31 października rozpoczęcie transakcji sprzedaży obligacji skarbowych na poziomie 10 mld GBP na kwartał będzie trudne.

    • W świetle wysokiego podwójnego deficytu nie można wykluczyć dalszego spadku wartości GBP – wynika z analiz Allianz Trade. Jeśli wiarygodność fiskalna zostanie zakwestionowana ponownie do końca listopada, możemy spodziewać się spadku o -7% względem USD. W tak wrażliwym otoczeniu Bank Anglii będzie zmuszony do szybszego podnoszenia stóp procentowych (do 4% pod koniec 2022 r., co stanowić będzie wynik wyższy o 150bp w porównaniu do uprzednich przewidywań), ale przy ograniczonym wpływie na PKB.

    • Wyższe koszty finansowania mogą spowodować wzrost ryzyka korporacyjnego – wynika z analiz Allianz Trade. Dodatkowe zwiększenie stóp o +150 bps spowoduje spadek marż korporacyjnych o niemalże -2pp i wzrost stóp procentowych kredytów bankowych dla firm o +130 bps. Bufory podatkowe są nadal o 35% wyższe względem poziomów z 2019 r., ale skoncentrowane są głównie w rękach dużych firm. W związku z tym potencjalne warunki skrajne w zakresie płynności w połączeniu ze wzrostem kosztów energii zwiększą udział MSP narażonych na ryzyko upadłości do poziomu powyżej 20% w Wielkiej Brytanii, czy do poziomów sprzed Covid-u. Generalnie przewidujemy wzrost poziomu upadłości przedsiębiorstw do +15% powyżej poziomów sprzed Covid-u w 2023 r. (do 25.400 przypadków).

    Rynki natychmiast zaczęły podważać masywny brytyjski pakiet luzowania fiskalnego, który miał być w całości finansowany dodatkowymi emisjami obligacji w sytuacji, gdzie Bank Anglii miał rozpocząć sprzedaż obligacji skarbowych. Rezygnacja z obniżki podatków dla najlepiej zarabiających jest krokiem w dobrym kierunku, ale wejście na wiarygodna ścieżkę średnioterminowa będzie wymagać więcej. Dnia 23 września kanclerz skarbu Kwasi Kwarteng ogłosił ambitny pakiet wydatkowania na poziomie ok. 7% PKB (lub ponad 200 mld GBP) na okres kolejnych dwóch lat celem zwalczenia kryzysu energetycznego. Pakiet przewidywał cięcia podatkowe na poziomie 45 mld GBP, które miały być finansowane dodatkowymi pożyczkami i stanowiły największy przejaw luzowania fiskalnego od 1972 r., większy o 15 mld GBP niż przewidywano. Odpowiada on ponad 50% pakietu Covid-owego łącznie i powinien spowodować wzrost długu publicznego do 103% PKB w 2023 r. z poziomu 96% w 2022 r., co spowodowałoby deficyt budżetowy na poziomie -7% PKB.

    Ogłoszenie bodźca fiskalnego w czasie, gdy Wielka Brytania posiada znaczny deficyt obrotów bieżących i gdy Bank Anglii miał rozpocząć zacieśnianie ilościowe wywołało kryzys zaufania na rynkach. Wartość funda względem dolara amerykańskiego spadła gwałtownie 23 września (-3,5%), osiągając najniższy poziom od 1985 r. Choć ostatnie ogłoszenie Banku Anglii o zaangażowaniu się w celowane zakupy QE długoterminowych brytyjskich obligacji skarbowych przyniosło rynkowi niewielką ulgę, efekt ten będzie z pewnością krótkoterminowy, ponieważ nie podjęto w pełni działań nacelowanych na przyczyny tej wyprzedaży. Zwrot w zakresie cięć podatkowych dla osób o wyższych dochodach dał walucie nieco odetchnąć, ale droga do odzyskania wiarygodności fiskalnej i rządowej jest nadal długa. W końcu koszt tej części pakietu był najmniejszy, przez co nie rozwiano wątpliwości co do finansowania deficytu fiskalnego.

    Inwestycje portfelowe stanowią niezwykle istotne źródło finansowania zewnętrznego w Wielkiej Brytanii, szczególnie w ostatnich latach. Tym niemniej, utrata zaufania dla państwa ze strony inwestorów z pewnością może przynieść problemy. Dla PKB może być to poważny problem, ponieważ waluta jest silnie negatywnie skorelowana z awersją do ryzyka.  W przypadku „nagłego zatrzymania” wpływów kapitałowych, obroty bieżące mogłyby ulec praktycznie natychmiastowemu odwróceniu, co zaś spowodowałoby (dalszy jeszcze) spadek wartości waluty.

    Modele wyceny FX  wskazują, że choć wycena GBP już jest zaniżona, nie jest to najtańsza waluta – wśród walut krajów G10 najgorsze pozycje zajmują szwedzka korona (SEK), norweska korona (NOK) i japoński jen (JPY). Należy zauważyć, że model FEER, który uwzględnia dynamikę sektora zewnętrznego sugeruje, iż wycena funta jest nadal zawyżona, pomimo znacznego deficytu obrotów bieżących w Wielkiej Brytanii. W ujęciu zbiorczym, modele wskazują, że GBP nie jest tak na prawdę szczególnie tani, przez co nie można wykluczyć dalszego spadku wartości.

    Jeśli skoncentrujemy się na założeniach modelu FEER i przyjmiemy, iż konieczna jest pełna korekta obrotów bieżących, przybliżone szacunki wskazują, że wartość funta powinna spaść o niemalże 30% w ujęciu realnym efektywnym. Dla pary walutowej GBP-USD wymagany byłby spadek na poziomie 7%. To powiedziawszy, polityka monetarna powinna odegrać tu istotną rolę, a Bank Anglii powinien zacząć podnosić stopy procentowe szybciej i z całą pewnością silniej niż przewidywano, co powinno zapewnić walucie pewne – choć ograniczone – wsparcie. W końcu wyższe stopy procentowe powinny mieć wpływ zarówno na już anemiczny wzrost, jak i na stronę fiskalną. Do czasu ogłoszenia planów polityki monetarnej i szczegółów planu fiskalnego przewidujemy, że funt pozostanie walutą wysoce zmienną, ulegającą wpływom pojawiających się informacji z frontu fiskalnego.

    Wszystkie oczy będą zwrócone na średnio-terminowy plan fiskalny, który może zostać zaprezentowany już w tym miesiącu. Zapewnienie wiarygodności będzie wymagać czegoś więcej niż tylko rezygnacji z cięć podatkowych, które powinny zredukować pakiet luzujący o 2,5 mld GBP. W szczególności bardzo optymistyczny docelowy wzrost roczny na poziomie +2,5% należy porównywać z przeszłymi wynikami na poziomie +2,1% notowanymi w latach 2010-15, czy 1,9% wzrostem po referendum w sprawie Brexitu i przed kryzysem wywołanym Covid-19. Dla kontekstu należy wskazać, że potencjalny wzrost realnego PKB Wielkiej Brytanii od Brexitu obniżył się do +1% rocznie.

    Przewidujemy, że pakiet fiskalny zapewni dodatkowy wzrost o +1,1pp po upływie jednego roku, co w ujęciu netto powinno dać jedynie +0,1pp (patrz Tabela 2). To nie wystarczy dla stabilizacji długu publicznego, szczególnie w kontekście rosnących stóp procentowych, które wymagają dodatkowych korekt fiskalnych (wyższe o 100bps stopy skarbowe są równe wysiłkom fiskalnym odpowiadającym 0,5% PKB).

    W międzyczasie Bank Anglii może być zmuszony pozostać „kredytodawcą ostatniej szansy” dłużej niż tylko do połowy października i przełożyć na później swój program zacieśniania ilościowego (QT) celem przywrócenia pewności. Bank Anglii musiał sobie przypomnieć, że jego zadaniem jest nie tylko równoważenie wzrostu stóp i ryzyka recesji, ale też zapewnianie stabilności finansowej. Dla wielu inwestorów połączenie rozbudowanego pakietu fiskalnego i agresywnego „jastrzębiego” stanowiska monetarnego stało się sygnałem do sprzedaży obligacji skarbowych. Mając na względzie już trudne warunki płynnościowe, spowodowało to spiralę spadkową wraz ze wzrostem zmienności, co doprowadziło do cięcia marż, jeszcze pogarszając sytuację płynnościową, aż do zupełnej zapaści animacji rynku. By zapobiec kryzysowi systemowemu, Bank Anglii musiał opóźnić realizację swych planów w zakresie zacieśniania ilościowego (GT) i interweniować jako animator rynku ostatniej szansy poprzez wznowienie zakupu obligacji skarbowych (zakupy na poziomie 5 mld GBP przez okres 13 dni, na łączną kwotę 65 mld BGP). Krach obligacji skarbowych nie stanowił powtórki kryzysu długu publicznego ostatnio widzianego w strefie euro w 2012 r., a raczej wywołany ryzykiem utraty płynności wypadek rynkowy. Ponieważ swapy ryzyka kredytowego dla Wielkiej Brytanii nie podążyły ścieżką wzrostu rentowności obligacji skarbowych, to ryzyko utraty płynności a nie ryzyko kredytowe spowodowało zmiany na rynku obligacji skarbowych. Nie doszło tu również do konfliktu o dominację finansowa pomiędzy bankami centralnymi i rynkami, ponieważ Bank Anglii działał jako mechanizm ochronny na rzecz a nie przeciwko rynkom.

    Od czasu pojawienia się ogłoszeń budżetowych rynki przewidują, że brytyjskie stopy procentowe powinny osiągnąć szczyt w wysokości 6% przyszłego lata, osiągając tym samym ponad dwukrotnie wyższy poziom od obecnego 2,25%. Bardziej agresywne podnoszenie stóp procentowych sprzyjałoby wzrostowi wartości GBP powyżej 1,10/USD, co jest czynnikiem kluczowym w utrzymaniu inflacji w ryzach. Efekt przeniesienia na ceny importowe w Wielkiej Brytanii jest jednym z najwyższych w krajach rozwiniętych, jako że ocenia się, iż 55% ceny importowej odzwierciedla zmiany kursów walutowych – w porównaniu do np. 10% w Niemczech, czy 5% we Francji. Ponadto 30% wydatków konsumenckich zależy od importu. Patrząc więc na historyczny efekt przeniesienia Allianz Trade zauważa, że obniżenie wartości o -10% oznaczałoby wzrost inflacji o niemalże +3pp w ciągu jednego roku. Z drugiej strony, zwiększenie wzrostu jest ograniczone, ponieważ przewiduje się, że spadek wzrostu PKB przełoży się na zmianę cen eksportowych na poziomie odpowiadającym jedynie 40% zmiany kursów walutowych . Efekt przeniesienia może być jeszcze niższy, mając na względzie niski poziom wzrostu globalnego i najniższych szacunkach dla wzrostu handlu globalnego od roku 2019 (+1,2%) . W związku z tym Allianz Trade uważa, iż celem kompensacji rosnącej inflacji Bank Anglii będzie musiał zwiększyć stopy procentowe do 4% do końca 2022 r., a następnie wstrzymać wprowadzanie zmian w tym zakresie w 2023 r.

    Obrót na rynku brytyjskich obligacji państwowych będzie przez pewien czas wyboisty.  Ale Wielka Brytania nie stanowi wyjątku, jeśli chodzi o ryzyko płynności.  Ryzyko to uderzyło ją jako pierwszą w związku z niefortunną interakcją sygnałów polityki monetarnej i fiskalnej. Podobne ryzyko utraty płynności może wystąpić w strefie euro i USA, ponieważ zmienność na rynku obligacji osiągnęła poziomy niewidziane od kryzysu finansowego z 2008 r., a bezpieczne zabezpieczenia pozostają rzadkie. Allianz Trade uważa, że obligacje skarbowe państw strefy euro są bardziej narażone na ryzyko.

    Z krachu brytyjskich obligacji skarbowych Allianz Trade wyciąga następujące wnioski:

    • Poza możliwością wywołania recesji, ryzyko stabilności finansowej może ograniczyć zwiększanie stóp procentowych i doprowadzić do zwrotu w polityce monetarnej.

    • Krach brytyjskich obligacji skarbowych może oznaczać koniec sekwencjonowania QE, gdzie zakupy obligacji i zwiększanie stóp uważano za wzajemnie wykluczające się. Nowe model działania może obejmować wywieranie przez banki centralne presji na podnoszenie stóp krótkoterminowych przy jednoczesnym utrzymaniu stóp długoterminowych pod kontrolą (spłaszczanie krzywej rentowności).

    • Nie należy porównywać obecnego cyklu podnoszenia stóp do cykli z lat 70. i 80. XX wieku, ponieważ system finansowy jest obecnie dużo bardziej wrażliwy na zmienność stóp procentowych w związku z zakresem finansjalizacji, stosowania dźwigni finansowej i ekspozycji na instrumenty pochodne. Do zarządzania poziomem zmienności przywiązywać się teraz będzie znacznie większą wagę w polityce monetarnej.

    • Bank centralny nadal będzie mieć wpływ na sytuację, ale dotyczyć to będzie jedynie aktywów koniecznych dla funkcjonowania systemu finansowego (aktywa bezpieczne, kwalifikujące się do operacji mających na celu regulację polityki monetarnej). Zwiększy to rozwidlenie cenowe, ponieważ aktywa te stanowić będą ucieleśnienie premii za dogodność.

    Indeks FTSE 100 pozostaje odporny, pomimo ostatniej zmienności poziomu dochodu stałego, ale premia za ryzyko wzrosła. Przez większą część 2022 r. wyniki FTSE 100 były lepsze niż wyniki pozostałych rynków światowych dzięki typowego dla tego indeksu nastawienia „defensywnego” oraz względnie wysokiej wadze sektorów towarowych, które skorzystały na super cyklu towarowym. Jednocześnie, jeśli chodzi o stronę przychodów, fakt, iż większość spółek tworzących FTSE 100 generuje przychody raczej poza Wielką Brytanią (~75%) jednocześnie wykazując przychody w GBP powoduje klasyfikację FTSE 100 jako aktywa o niskiej zależności od sytuacji w Wielkiej Brytanii, powodując wzrost lub zapobiegając spadkowi strukturalnemu wykazywanych zysków. W konsekwencji, nawet jeśli rynki brytyjskich obligacji skarbowych i kredytów korporacyjnych cechowały się znacznym stopniem zmienności, FTSE 100 zachował odporność, a ciągły spadek wartości PKB pozytywnie kompensował pogarszające się światowe warunki gospodarcze. Ta odporność strukturalna dotyczy jedynie 100 największych graczy rynkowych. Największe spółki z przedziału 101 do 305 tworzące indeks FTSE 250 osiągnęły wyniki odpowiadające innym globalnym rynkom kapitałowym, głównie dlatego, że w obszarze tych 250 graczy podejście nie jest już tak defensywne i skoncentrowane na towarach, a głównym źródłem przychodów jest krajowy rynek brytyjski.

    Ta odporność rynkowa zostanie wystawiona na próbę w najbliższej przyszłości, ale dane podstawowe nadal narzucają mu etykietę „taniego”. Nawet jeśli indeks FTSE 100 wykazał swego rodzaju odporność w ujęciu rok do roku, globalne spowolnienie gospodarcze musi wywrzeć wpływ strukturalny na bilanse firm brytyjskich, jako że przewiduje się, iż globalna erozja popytu wywierać będzie w najbliższej przyszłości niebagatelną presję, szczególnie na firmy zależne od sytuacji na rynku towarowym. W tym zakresie analitycy nieustannie obniżają szacunki zarobków, przyspieszając przewidywania dotyczące spadków bilansów w związku z przewidywanym globalnym spadkiem popytu. Warunki te wywierać będą presję na indeks do końca roku. Tym niemniej, nawet uwzględniwszy swego rodzaju konsensus co do ogólnych spadków cen, fakt, iż wyniki głównego indeksu plasują się przy niższym krańcu spektrum wskaźnika cen do zarobków powoduje, że przyczepiła się do niego etykieta „już taniego”. Poza tym względnie wysokie dywidendy i skupy akcji nieustannie wywierają dodatkową presję, szczególnie że niekwalifikująca się część dywidend firm FTSE 100 ma swe źródło w przychodach wyrażonych w USD celem zabezpieczenia inwestorów przed ryzykiem wynikającym z osłabienia funta brytyjskiego.  Na koniec, patrząc z perspektywy składu, wysoce defensywne i skoncentrowane na towarach podejście rynkowe w połączeniu z wysoką koncentracją środków finansowych i niską ekspozycją na akcje „wzrostowe”, które powinny zapewnić zabezpieczenie przed presją ze strony stóp procentowych wynikającą z aktywów o długich okresach przepływów pieniężnych, powinno umożliwić indeksowi FTSE 100 utrzymać ten poziom odporności w najbliższej przyszłości. Poza tym fakt, że Bank Anglii wydaje się być gotowy do podjęcia interwencji, jeśli sprawy zajdą za daleko na froncie płynności i luzowania polityki fiskalnej (co powinno być korzystne dla rynku lokalnego, szczególnie w zakresie firm FTSE 250), powinien umożliwić rynkom pewne odbicie cenowe pomimo środków ochronnych przewidzianych w polityce.  Powinno to doprowadzić indeks FTSE 100 do poziomu zbliżonego do -2%/0% rocznie w 2022 r. oraz do niskich, ale dodatnich wskazań w roku 2023.

    W związku z przewidywanym wzrostem kosztów finansowania rośnie ryzyko korporacyjne. W związku z odejściem od instrumentów kapitałowych oraz brakiem takiej odporności, jak wykazana przez FTSE 100, wskaźnik ryzyka korporacyjnego obrał tę samą ścieżkę jak jego europejskie odpowiedniki. Perspektywy obrania bardziej stromej i zakładającej utrzymanie wyższych poziomów stóp przez dłuższy okres czasu polityki monetarnej w połączeniu z rosnącą niepewnością makroekonomiczną w Wielkiej Brytanii prowadzą do strukturalnej zmiany wskaźników ryzyka kredytowego na całej krzywej korporacyjnej. Tym niemniej, również dzięki niskim wolumenom przyznawanych kredytów korporacyjnych w funtach brytyjskich, wzrost kosztów finansowania nie odcisnął się jeszcze znacząco na średniej wartości korporacyjnego kuponu dłużnego w obrocie, która pozostała stabilna na poziomie około 3,6% dla klasy inwestycyjnej. Jednocześnie, głównie dzięki większemu niż przewidywano pakietowi fiskalnemu i zakupom celowanym Banku Angielskiego, sytuacja w zakresie kredytów korporacyjnych w funtach brytyjskich skompensowała częściowo środki ochronne zapewniane przez politykę, powodując tym samym szalony wzrost ryzyka kredytowego.

    Model rozkładu korporacyjnego Allianz Trade wskazuje, że komponent zmienności kapitałowej modelu nie odgrywa istotnej roli w ostatnio poszerzających się spreadach korporacyjnych. Głównymi czynnikami powodującymi ostatnie zmiany wskaźników ryzyka kredytowego są pogorszenie się warunków gospodarczych (odzwierciedlonych w ufności konsumenckiej) w związku z przekraczającą przewidywania inflacją oraz pasywnym wynikami bilansu Banku Anglii (wkład ze strony bilansu Banku Anglii). Obecnie obserwowane czynniki wskazują na wysoce niestabilną sytuację, pogorszająca się koniunktura gospodarcza powodować będzie jeszcze większą presję na spready kredytowe, a efekt netto bilansowania QT i QE przyniesie kolejne wyzwania. Tym niemniej, silne działania fiskalne w połączeniu z nadal wysokim poziomem odporności brytyjskim firm, czy to w zakresie poziomu posiadanych środków pieniężnych czy wskaźników obsługi zadłużenia, pozwalają nam uznać, że spready korporacyjne w funtach brytyjskich utrzymają się na poziomie zbliżonym odpowiednio do 200bps i 600bps dla klasy inwestycyjnej i klasy wysokiej rentowności (w porównaniu do obecnych poziomów 230bps i 660bps).

    Pomimo raczej umiarkowanych i wskazujących na względną odporność prognoz dla aktywów obarczonych ryzykiem, należy podkreślić wysoką wrażliwość i zmienność rynku w związku z obserwowanymi obecnie czynnikami endogennymi i egzogennymi. W związku z tym, szczególnie jeśli banki centralne pozostaną przy obecnie objętym „jastrzębim” odejściu polegającym na utrzymywaniu wyższych stóp przez dłuższy okres czasu, konieczne będzie obranie ostrożnego podejścia, szczególnie w roku 2022.

  • Kryzys, błędy i niepewność, czyli jak funkcjonują dzisiejsze gospodarki

    Kryzys, błędy i niepewność, czyli jak funkcjonują dzisiejsze gospodarki

    • W miarę jak wstrzymywane są dostawy rosyjskiego gazu, trwa walka z inflacją i narasta niepewność polityczna, poprzedni niekorzystny scenariusz Allianz Trade stał się rzeczywistością. Trójca: niższy wzrost, wyższa inflacja i wyższe stopy uderzy jeszcze mocniej. Allianz Trade przewiduje, że globalny wzrost gospodarczy znajdzie się w ujemnym przedziale w IV kwartale roku (-0,1% w ujęciu kwartalnym), po czym w 2023 roku nastąpi powolne ożywienie na poziomie +1,5%. Nastroje konsumentów już teraz spadły do rekordowo niskiego poziomu, a poziom zaufania wśród przedsiębiorców nadal gwałtownie się pogarsza, co będzie hamować konsumpcję i inwestycje.

    • Z powodu gwałtownie rosnących cen energii i negatywnego wpływu tego zjawiska na poziom zaufania, wzrost gospodarczy w strefie euro prawdopodobnie zmaleje w 2023 roku do poziomu -0,8%. Zwiększone wsparcie fiskalne w wysokości średnio 2,5% PKB oraz ograniczone luzowanie polityki pieniężnej w drugiej połowie 2023 roku pomoże skrócić i spłycić recesję oraz ograniczyć ryzyko niepokojów społecznych. Nie zrównoważy to jednak w pełni oddziaływania na realny dochód rozporządzalny i marże przedsiębiorstw.

    • Stany Zjednoczone odnotują spadek PKB o -0,7%, głównie ze względu na szybko zaostrzające się warunki polityki pieniężnej i finansowej, które znacząco oziębią sytuację na rynku mieszkaniowym, co należy rozpatrywać łącznie z niekorzystnymi warunkami w środowisku zewnętrznym oraz obniżeniem wsparcia fiskalnego po wyborach śródokresowych.

    • Inflacja będzie utrzymywać się na wysokim poziomie do I kwartału 2023 roku po tym, jak ceny energii osiągną już najwyższą wartość, a dodatkowa presja w zakresie jej wzrostu będzie pochodzić z kategorii żywności i usług. Allianz Trade spodziewa się, że globalna inflacja w 2023 roku wyniesie średnio 5,3% (po blisko 8% w 2022 r.). Inflacja w strefie euro powinna osiągnąć szczyt na poziomie 10% w IV kwartale 2022, a następnie średnio 5,6% w 2023 roku. W USA inflacja prawdopodobnie osiągnęła już szczyt, ale powinna utrzymywać się powyżej 4% do I kwartału 2023 roku, a poniżej 2% powinna spaść dopiero po III kwartale 2023 roku (średnio 2,9% w 2023).

    • Determinacja banków centralnych do walki z inflacją może doprowadzić do tego, że oprocentowanie krótkoterminowych obligacji państwowych znajdzie się na poziomie powyżej neutralnych stóp krańcowych zarówno w USA, jak i w strefie euro (sięgając odpowiednio 4% i 2,25%). Zarówno Bank Rezerw Federalnych (Fed), jak i Europejski Bank Centralny (ECB) zachowają twarde stanowisko w porównaniu z innymi epizodami recesji, ograniczając cięcia stóp w drugim półroczu 2023. Allianz Trade oczekuje trwałego spłaszczenia krzywej rentowności do końca roku, przy czym obawy związane z recesją utrzymują stopy długoterminowe na poziomie 3,25% w USA i 1,6% dla 10-letnich obligacji niemieckich.

    • Szereg rynków wschodzących (EM) jest zagrożonych kryzysem bilansu płatniczego (Argentyna, Chile, Kolumbia, Egipt, Węgry, Kenia, Pakistan, Polska, Rumunia i Turcja). Choć ryzyko zadłużenia krajowego na rynkach wschodzących już teraz osiąga niebezpieczne poziomy, jest jeszcze miejsce dla dalszego wzrostu stóp zwrotu i spreadów. Nawet jeżeli gospodarce światowej uda się uniknąć głębszej recesji, przewidujemy, że warunki na rynkach wschodzących poprawią się najwcześniej pod koniec przyszłego roku.

    • Prognoza jest w znacznym stopniu uzależniona od wpływu zacieśnienia polityki finansowej w głównych gospodarkach oraz skuteczności wsparcia fiskalnego. Dostrzegamy ryzyko dalszego spadku kursów akcji w okresie przed przyszłoroczną poprawą sytuacji na rynkach, co będzie wiązać się z jednocyfrowymi stopami zwrotu.

    • Ponownie wzrosło ryzyko dla przedsiębiorstw, ale wyższe wsparcie fiskalne powinno zapobiec dużej fali niewypłacalności przedsiębiorstw i wzrostowi ich dotkliwości. Niemniej jednak, w całej strefie euro Allianz Trade spodziewa się wzrostu liczby niewypłacalności o ponad +40%. Spready kredytów korporacyjnych powinny wykazać niewielkie zwiększenie, jednak na przyszły rok spodziewane jest pewne zmniejszenie spreadów. Głęboko ujemne stopy rzeczywiste ułatwiają zwiększenie wydatków kredytowanych, które pomagają łagodzić wpływ kryzysu w zakresie kosztów utrzymania na konsumentów i firmy. Jednocześnie jednak pozostawiają kraje z wyższym poziomem zadłużenia w czasie, gdy stopy procentowe rosną, co zwiększa prawdopodobieństwo potencjalnie bolesnej korekty fiskalnej pod koniec przyszłego roku.

    • Kluczowe wydarzenia polityczne przyniosą zwiększenie niestabilności, a wyższe napięcia geopolityczne – zwłaszcza wzmożona rywalizacja między USA a Chinami oraz reakcja Europy na kryzys energetyczny – będą stanowiły dodatkowe bodźce dla obecnych tendencji w zakresie uniezależnienia.

    Szereg rynków wschodzących jest zagrożonych kryzysem bilansu płatniczego.

    Bieżące salda ulegną pogorszeniu na wszystkich rynkach wschodzących (EM) (z wyjątkiem eksporterów energii) z powodu wzrostu rachunków za import, osłabienia popytu globalnego oraz problemów w Chinach (polityka zero Covid, kryzys związany z nieruchomościami, spory geopolityczne). Rachunek finansowy nie przyniesie ulgi: negatywne nastroje wśród inwestorów oraz wzrost stóp procentowych w gospodarkach zaawansowanych zachęcają do ucieczki w bezpieczne miejsca, co przyczynia się do odpływu kapitału oraz wzmocnieniu dolara amerykańskiego. Większość walut rynków wschodzących odnotowała w 2022 roku deprecjację w stosunku do silnego USD, lecz tylko kilka z nich poradziło sobie gorzej niż EUR: Argentyna, Turcja, Ukraina i Wenezuela (są to wszystko przypadki szczególne); Egipt, Ghana, Węgry oraz Pakistan (który wykazuje szczególnie wysoką nierównowagę zewnętrzną); Polska oraz szereg mniejszych gospodarek rozwijających się.

  • Motoryzacja traci 100 mld euro. Jest główną ofiarą globalnego kryzysu

    • Przemysł motoryzacyjny stał się główną ofiarą globalnego kryzysu półprzewodników: Allianz Trade szacuje, że kryzys doprowadził do niedoboru około 18 mln pojazdów na całym świecie.

    • Najbardziej ucierpiał europejski sektor motoryzacyjny, któremu nie pomógł słaby sektor półprzewodników. Szacujemy, że kryzys związany z półprzewodnikami będzie w okresie 2021-2022 kosztował Europę około 100 mld EUR.

    • Ponieważ pojazdy będą potrzebowały coraz więcej półprzewodników, sektor motoryzacyjny będzie potrzebował wsparcia politycznego, aby uniknąć większych strat w przyszłości. W opinii Allianz Trade wsparcie powinno jednak skupić się na segmentach, w których Europa jest zarówno dużym rynkiem produkcyjnym, jak i końcowym, czyli na motoryzacji, a nie na elektronice użytkowej.

    Braki układów scalonych na całym świecie spowodowały niedobór 18 mln pojazdów

    Przemysł motoryzacyjny stał się główną ofiarą globalnego kryzysu półprzewodników. Na początku pandemii, przygotowując się na ciężkie czasy, producenci samochodów i dostawcy branży motoryzacyjnej zareagowali głębokimi cięciami zapasów i zamówień na półprzewodniki. Gdy w drugiej połowie 2020 roku popyt na samochody powrócił szybciej niż oczekiwano, branża zauważyła, że producenci układów scalonych przesunęli moce produkcyjne na rynki końcowe z kwitnącym popytem, takie jak komputery i centra danych, pozostawiając niewielkie moce produkcyjne dla sektora motoryzacyjnego. Blisko dwa lata po pierwszych sygnałach o niedoborze półprzewodników, produkcja samochodów pozostaje znacznie poniżej poziomu z 2019 roku, a łączny niedobór produkcji wynosi na świecie ponad 18 mln pojazdów. Sytuacja przedstawia się relatywnie gorzej w Europie, gdzie – w przeciwieństwie do Chin czy Ameryki Północnej – produkcja pojazdów spadła w 2021 roku do bezprecedensowo niskiego poziomu 13 mln pojazdów. Po oznakach poprawy pod koniec 2021 i w I kw. 2022 roku, ożywienie produkcji zostało ponownie zahamowane przez dodatkowe napięcia w łańcuchu dostaw spowodowane blokadami w regionie Szanghaju i inwazją Rosji na Ukrainę.

    Produkcja samochodów w Europie odczuwa skutki drugorzędnej pozycji regionu w produkcji chipów

    Chociaż zasadnicze przyczyny spadku produkcji samochodów na świecie są wspólne dla wszystkich regionów, widać znaczne rozbieżności w wynikach poszczególnych regionów. Allianz Trade porównując stabilność liczby rejestrowanych samochodów ze zdolnościami do produkcji układów scalonych na poziomie regionalnym, obserwuje pozytywną i silną korelację wskazującą na to, jak krytyczna dla utrzymania produkcji samochodów jest lokalna produkcja układów scalonych. Słabość Europy jest tym bardziej frustrująca, że produkcja większości chipów samochodowych opiera się na sprawdzonych technologiach produkcyjnych. W przeciwieństwie do układów obliczeniowych lub pamięciowych znajdujących się w smartfonach i komputerach, które wykorzystują najbardziej nowatorskie technologie produkcyjne („węzły”) dostępne jedynie na Tajwanie i w Korei Południowej, układy scalone dla przemysłu motoryzacyjnego opierają się na dojrzałych węzłach wprowadzonych w latach 1990. i 2000.

    Braki układów scalonych kosztują Europę niemal 100 mld EUR utraconej wartości dodanej w latach 2021 i 2022

    Ile załamanie wywołane niedoborem kosztowało europejską gospodarkę? Aby się tego dowiedzieć, mierzymy utraconą produkcję, porównując produkcję z 2021 i 2022 do poziomów z 2019 roku. Biorąc pod uwagę dynamikę ogólnych wydatków konsumpcyjnych na towary w tym okresie, spodziewalibyśmy się, że popyt będzie podobny do roku 2019, gdyby podaż na to pozwoliła. Celem przeliczenia utraconej produkcji na utraconą wartość dodaną, obliczamy następnie średnią wartość dodaną generowaną dla każdego samochodu wyprodukowanego w Europie.

    Z Allianz Trade obliczeń wynika, że już w 2021 roku utracono ponad 50 mld EUR, czyli równowartość 0,4% PKB regionu. Zakładając, że w 2022 roku produkcja europejska zmniejszy się o kolejne -1%, może dojść do utraty kolejnych 47 mld EUR, co daje łącznie 98 mld EUR. Największe straty (47,5 mld EUR utraconej wartości dodanej w latach 2021 i 2022) odnotowały Niemcy, ponieważ ich sektor motoryzacyjny odpowiada za większą część całkowitej wartości dodanej. Z drugiej strony, rekordowo niskie poziomy zapasów u sprzedawców detalicznych sugerują, że może istnieć duży potencjał wzrostu, jeśli produkcja zostanie wznowiona w 2023.

    W dłuższej perspektywie, europejskie łańcuchy dostaw będą nadal zagrożone, ponieważ półprzewodniki stają się wszechobecne

    Pojazdy potrzebują coraz więcej półprzewodników ze względu na trzy czynniki:

    • Łączność (tj. więcej chipów w celu zapewnienia połączenia samochodów przez WiFi z siecią producenta i telefonami kierowców przez Bluetooth itp.)

    • Bezpieczeństwo (czujniki ruchu, wykrywanie obiektów w martwym polu itp. wymagają chipów)

    • Elektryfikacja (samochody elektryczne zawierają dwukrotnie więcej półprzewodników niż samochody z silnikiem spalinowym)

    W ciągu ostatnich 10 lat wartość półprzewodników przypadających na jeden samochód wzrosła ponad dwukrotnie i wynosi w skali światowej ponad 600 USD. Biorąc pod uwagę miks europejski (bezpieczniejszy, bardziej połączony, bardziej ekologiczny niż przeciętny samochód), wartość dla Europy jest najprawdopodobniej wyższa.

    W tym kontekście europejskie wsparcie powinno skupić się na natychmiastowych i rozsądnych celach

    Jak pisaliśmy w 2021 roku, autonomia w zakresie półprzewodników jest daleko poza zasięgiem Europy . Decydenci mogą jednak zapewnić ukierunkowane wsparcie, pamiętając o następujących kwestiach:

    • Wsparcie powinno koncentrować się na segmentach, w których Europa jest zarówno dużym rynkiem produkcyjnym, jak i końcowym, tj. motoryzacyjnym, a nie elektroniki użytkowej.

    • W związku z tym, motywacja do przyciągania super zaawansowanych zakładów produkcyjnych jest niewielka. Potrzebne są jednak naturalne i ekonomicznie uzasadnione bodźce, które pomogą zwiększyć udział produkcji półprzewodników klasy przemysłowej i motoryzacyjnej. W Europie działają trzy z największych na świecie firm produkujących półprzewodniki dla przemysłu motoryzacyjnego, które korzystają z połączenia produkcji zewnętrznej (w Azji) i własnej, często europejskiej. Decydenci powinni przechylić szalę we właściwym kierunku, aby inwestycje lokalne miały większą wartość niż outsourcing w Azji.

    • Istniejące plany zwiększenia produkcji półprzewodników w Europie nie pomogą rozwiązać problemu kontynentu, ale krokiem we właściwym kierunku jest rozpoczęcie wspólnych przedsięwzięć.

  • Inflacja zmusza firmy do radykalnych działań. Eksperci alarmują, że niektóre mogą zniknąć z rynku

    Inflacja zmusza firmy do radykalnych działań. Eksperci alarmują, że niektóre mogą zniknąć z rynku

    • Pandemiczne zawirowania dobiegają końca. Choć ostatni sezon po stronie przychodów był lepszy od oczekiwań– tylko cztery z 24 sektorów zanotowały spadek – to aż połowa z nich odnotowała spadek zysków w ujęciu rocznym. Prognozy i przewidywania również wskazują na słabnący impet: wskaźniki wzrostu przychodów w III kwartale zostały skorygowane w dół dla Ameryki Łacińskiej, regionu Azji i Pacyfiku oraz rynków wschodzących, a także w skali globalnej dla 15 sektorów.

    • Bufory gotówkowe są nadal wysokie, lecz słabną. Pomimo przekroczenia w II kwartale 2022 roku poziomów z 2019 roku o 30% w Europie i 50% w Stanach Zjednoczonych, bufory gotówkowe przedsiębiorstw maleją, ponieważ w 2022 roku większość firm zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie wykorzystywała te zasoby pieniężne – wynika z analiz Allianz Trade.

    • Ze względu na uwarunkowania inflacyjne, zapotrzebowanie na kapitał obrotowy (WCR) wzrosło o 6 dni obrotu do poziomu 71 w USA i o 10 dni do poziomu 64 w Europie. To skłoniło firmy do budowania dźwigni finansowej. Tymczasem jak wynika, z analiz Allianz Trade wyższe stopy procentowe powodują również wzrost kosztów odsetkowych, zwłaszcza w Europie (+20% skorygowane o zmianę zadłużenia długoterminowego).

    • W związku z tym kraje, sektory i firmy stoją obecnie przed różnymi wyzwaniami. W Europie kryzys energetyczny może okazać się poważnym ciosem dla sektorów energochłonnych (energetyka, papier, metale, kolej, przemysł chemiczny, itp.), natomiast silny dolar może zaszkodzić sektorom eksportowym w USA. Zagrożone są również wydatki uznaniowe i budownictwo, natomiast energetyka powinna nadal radzić sobie dobrze – choć jest narażona na skutki działań politycznych (np. podatek „od super zysków”).

    W pierwszej połowie 2022 zyski utrzymywały się na stałym poziomie, ale impet słabnie

    Sezon wynikowy w II kwartale przyniósł pozytywne niespodzianki na całym świecie – ponad połowa spółek giełdowych przekroczyła szacunki dotyczące przychodów i zysku na akcję (odpowiednio: 58% i 54%). Jednak na kilka tygodni przed publikacją wyników oczekiwania zostały znacząco obniżone ze względu na trwającą wojnę w Ukrainie, utrzymujące się problemy z łańcuchem dostaw oraz braki półprzewodników spowodowane blokadami w Chinach, a także rosnące ceny surowców.

    Europa była regionem, który sprawił największą niespodziankę. Pomimo bliskości konfliktu Rosja-Ukraina, 64% firm europejskich przekroczyło oczekiwania dotyczące przychodów, a średnia dynamika wzrostu przychodów wyniosła +16,4% w ujęciu rocznym (+12,5% w ujęciu rocznym w strefie euro). W USA 63% firm również pobiło szacunki, a przychody wzrosły o +15,9% w ujęciu rocznym. Większa przepaść dzieliła jednak firmy po obu stronach Atlantyku, jeśli chodzi o raportowany wskaźnik zysku na akcję (EPS): Podczas gdy zyski wzrosły o +18,5% w ujęciu rocznym w Europie (+4,7% w strefie euro), w USA wzrosły jedynie o +2,1% (+0,9% w ujęciu światowym). Wskazuje to, że firmy na Starym Kontynencie były w stanie lepiej absorbować rosnące koszty produkcji w porównaniu do swoich amerykańskich odpowiedników.

    Z analiz Allianz Trade wynika, że niektóre sektory odnotowały lepsze wyniki niż inne. W szczególności sektor energetyczny i transportowy (łącznie reprezentujące ok. 9% wolumenu spółek raportujących) osiągnęły wzrost przychodów odpowiednio o +62,3% w ujęciu rocznym i +31,5% rocznie w ujęciu globalnym. Z kolei sektor motoryzacyjny (-11,6% w ujęciu rocznym) ucierpiał najbardziej w Europie z powodu niższych wolumenów produkcji w związku z utrzymującymi się niedoborami półprzewodników. W USA, sektor telekomunikacyjny był jedynym sektorem niefinansowym, który nie był w stanie zwiększyć przychodów w II kwartale (-13,6% w ujęciu rocznym), ponieważ silna konkurencja uniemożliwiła firmom przeniesienie rosnących kosztów energii na klientów.

    Wybiegając w przyszłość, w Allianz Trade spodziewamy się ogólnego pogorszenia wyników spółek w III i IV kwartale roku, zwłaszcza w USA, gdzie kwestie inflacji (a więc i twardej polityki monetarnej) pojawiły się znacznie wcześniej niż w Europie, spowalniając konsumpcję w szybszym tempie. Amerykańskie spółki o zasięgu międzynarodowym będą również musiały zmierzyć się z negatywnym wpływem na przychody spowodowanym przez umocnienie się dolara amerykańskiego. Inne utrzymujące się zakłócenia, takie jak wąskie gardła w łańcuchu dostaw oraz napięcia polityczne w Ukrainie i na Tajwanie, mogą również wciąż wpływać na nastroje w biznesie.

    Średnie szacunki dotyczące wzrostu przychodów w III kwartale nieznacznie przesunęły się w górę (+0,9%) dla Europy i w dół dla USA (-0,2%). Jeśli chodzi o korekty zysków netto, średnia zmiana wskaźnika zysku na akcję (EPS) była dodatnia dla Europy (+2,0%), ale ujemna dla USA (-2,3%). Średni szacunek wzrostu zysków dla spółek ujętych w indeksie S&P 500 zmniejszył się do +7,2% w sierpniu, w porównaniu z +11,1% w lipcu.

    W wielu krajach firmy zaczynają spalać swoje zapasy gotówki

    W pierwszej połowie 2022 roku zasoby gotówkowe przedsiębiorstw niefinansowych osiągnęły nowe maksima, przekraczając poziomy z 2019 o 30% w przypadku strefy euro (788 mld EUR) i o 55% w USA (835 mld USD). W pierwszej części roku depozyty firm niefinansowych (NFC) nadal rosły we wszystkich krajach europejskich, przy czym w lipcu nadal odnotowywały zauważalne wzrosty, a nowe rekordy zostały ustanowione zwłaszcza w krajach kluczowych: Niemczech (+4,9% w ujęciu rocznym do 765 mld EUR), Francji (+4% do 927 mld EUR), Włoszech (+5,7% do 440 mld EUR), Hiszpanii (+6,9% do 328 mld EUR) i Wielkiej Brytanii (+4,3% do 583 mld GBP). W USA wzrost depozytów w I kwartale mocno przyspieszył o +11,5% w ujęciu rocznym, dzięki czemu suma depozytów firm amerykańskich przekroczyła 2.300 mld USD, w porównaniu do 3.437 mld EUR w przypadku sumy depozytów firm ze strefy euro.

    Część powyższych wzrostów sald środków pieniężnych wynika jednak z nowych kredytów bankowych zaciągniętych proaktywnie lub defensywnie. De facto zmiany w pozycjach gotówkowych netto, mierzone różnicą między depozytami przedsiębiorstw niefinansowych a nowymi kredytami, wyraźnie wyhamowały w latach 2020-2021 i ponownie w I połowie 2022 roku. W przypadku pięciu największych rynków strefy euro, tempo to spadło do 2% w I połowie 2022 roku, wobec 7% w 2021 roku i 14% w 2020 roku. Podobny rezultat Allianz Trade obserwuje w przypadku Wielkiej Brytanii (odpowiednio 1%, 14% i 19%), a nieco gorszy w przypadku USA (odpowiednio 0%, 6% i 23%). W odniesieniu do większości krajów oznacza to, że wzrost aktywności gospodarczej zaczął już generować niższy wzrost pozycji gotówkowych. W istocie, nasz indeks spalania gotówki okazał się ujemny w pierwszej połowie 2022 roku w Wielkiej Brytanii i Niemczech oraz potwierdził negatywny zwrot rozpoczęty w 2021 roku we Francji, Hiszpanii, Niderlandach i USA.

    Wywołany inflacją wzrost zapotrzebowania na kapitał obrotowy (WCR) prowadzi do wzrostu zadłużenia i wyższych kosztów odsetkowych

    Część przyspieszenia spalania środków pieniężnych jest związana ze zwiększonym zapotrzebowaniem na kapitał obrotowy, spowodowanym wpływem wąskich gardeł w łańcuchu dostaw na zapasy oraz, co ważniejsze, wyższymi cenami czynników produkcji. Dane finansowe spółek giełdowych pokazują, że zapasy gwałtownie wzrosły w I kwartale, szczególnie w Europie, a w II kwartale pozostały mniej więcej na tym samym poziomie zarówno w Europie, jak i w USA. W całym I półroczu 2022 roku w porównaniu do końca 2021 roku zapasy wzrosły o +5 dni obrotu w USA i +7 dni w Europie. Wspomniany wzrost zapasów przyczynił się do 66% wzrostu wskaźnika zapotrzebowania na kapitał obrotowy (WCR) w Europie i 75% w USA. Resztę tłumaczą zmiany netto w zachowaniach płatniczych dotyczące należności (DSO) i zobowiązań (DPO), z większym wzrostem DSO w USA i Europie Zachodniej. W sumie, wywołany inflacją wzrost WCR spowodował wzrost o +6 dni obrotu do poziomu 71 w USA i o +10 dni do poziomu 64 w Europie Zachodniej.

    Taki kontekst wymusza na firmach utrzymywanie wysokiego poziomu dźwigni finansowej. Pomimo spadku wskaźników zadłużenia w I kwartale 2022 roku, wynikającego w dużej mierze ze wzrostu nominalnego PKB, wskaźniki zadłużenia finansowego nadal przekraczają poziomy sprzed pandemii. W wartościach bezwzględnych, zadłużenie finansowe firm niefinansowych (NFC) ustanowiło nowe rekordy w większości krajów, zwłaszcza w Niemczech (1.860 mld EUR), Francji (2.074 mld EUR) i USA (12.138 mld USD).

    Ponadto, wraz z rosnącymi stopami procentowymi rosną również koszty odsetkowe. W okresie od I do II kwartału koszty odsetek dość gwałtownie wzrosły w firmach sześciu największych gospodarek strefy euro (+16% dla naszego panelu). Warto zauważyć, że niemal potroiły się one w przypadku sektora tekstylnego, a w przypadku sektora metalowego, elektronicznego i hotelarskiego wzrosły o około +50%. W USA wzrost był mniej wyraźny (średnio +3%), z wyjątkiem sektora maszyn i urządzeń, który odnotował wzrost o +56%. Jednak po korekcie o zmiany w zakresie zadłużenia długoterminowego, obraz wygląda zupełnie inaczej: W Allianz Trade widzimy, że wzrost kosztów odsetkowych w Europie jest napędzany głównie przez zapotrzebowanie na kapitał obrotowy (WCR), podczas gdy w USA wynika głównie ze wzrostu zadłużenia długoterminowego. Zauważmy również, że sektor sprzętu gospodarstwa domowego w strefie euro zaczął zmniejszać dźwignię, co sygnalizuje spowolnienie aktywności i popytu na dobra trwałe.

    Każda łódź ma swój własny szlak: kraje, sektory i firmy mają teraz bardzo różne wyzwania.

    Większość firm, regionów i sektorów ucierpiała w wyniku kryzysu Covid-19 i skorzystała z uwolnienia spiętrzonego popytu. Jednak w 2022 roku sektory stoją obecnie przed bardzo specyficznymi wyzwaniami. Pozycje gotówkowe i zadłużenie również odzwierciedlają zróżnicowaną dynamikę. Choć ryzyko spowolnienia gospodarczego to zła wiadomość dla korporacji po obu stronach Atlantyku, sektory o charakterze cyklicznym są narażone w większym stopniu (np. handel detaliczny, tekstylia, budownictwo). Kryzys energetyczny jest problemem europejskim – firmy stoją w obliczu egzystencjalnych zagrożeń, ponieważ martwią się o dostęp do energii. W USA natomiast jest to głównie temat kosztów produkcji, które mogą spowodować wzrost wydatków. Analogicznie, wzrost stóp procentowych uderzy mocniej w sektory o wysokim poziomie dźwigni finansowej (np. budownictwo, linie lotnicze). Z kolei silny dolar jest przeszkodą głównie dla amerykańskich sektorów eksportowych (np. sprzęt gospodarstwa domowego, maszyny i urządzenia). Wreszcie, sam sektor naftowy i gazowy także stoi w obliczu presji politycznej; w Europie możliwe jest podniesienie podatków w celu sfinansowania działań fiskalnych, a w USA administracja Bidena wywiera coraz większą presję na inwestycje w zaplecze rafineryjne. Sektor energetyczny w Europie znajduje się pod ogromną presją, jednak jest i będzie silnie wspierany przez stosowane polityki, ponieważ sektor ten jest zbyt ważny, by mógł upaść.

  • Jak zapobiec Gaz-armagedonowi?

    • Gwałtownie rosnące ceny gazu pogarszają i tak już tragiczną sytuację: do czerwca 2022 roku liczba gospodarstw domowych dotkniętych ubóstwem energetycznym w UE28 wzrosła o ponad +50%. Ale najgorsze wciąż przed nami: Z analiz Allianz Trade wynika, że nadciągające niedobory gazu mogą spowodować wzrost cen detalicznych o 200%, co do końca roku doprowadzi np. do potrojenia odsetka niemieckich gospodarstw domowych mających trudności z opłaceniem rachunków za energię do 8,4%.

    • Wdrożone środki zaradcze, takie jak obniżki podatków i limity cenowe mają poważne słabości, których jedną z najpoważniejszych jest osłabienie motywacji do oszczędzania energii. Lepszym podejściem może być system podwójnych cen. Pozwalałby każdemu gospodarstwu domowemu na zakup określonej z góry ilości energii do zasilania domu po cenie regulowanej, podczas gdy wszelkie dalsze potrzeby energetyczne musiałyby być zaspokajane po cenie rynkowej.

    • Poza pierwszą płaszczyzną doraźnych środków kryzysowych, potrzebna jest nowa umowa społeczna, która pozwoliłaby złagodzić regresywne skutki polityki klimatycznej i zabezpieczyć zieloną transformację. Z analiz Allianz Trade wynika, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie nowego świadczenia, w rodzaju „dodatku na zakup energii”, jednak z pewną modyfikacją: płatność (całkowita kwota lub mniejsze kwoty) byłaby dokonywana na tak zwane „konto oszczędności energii”, tzn. kwoty nie byłyby wykorzystywane, ale (częściowo) oszczędzane; oszczędności takie byłyby uzupełniane przez państwo. W ten sposób można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, powodując zmianę zachowań w kierunku obniżenia zużycia energii oraz gromadzenie rezerw finansowych przez gospodarstwa domowe o niskich dochodach.

    Kryzys gazowy może przerodzić się w „Gazmageddon”

    Ubóstwo energetyczne to odwieczna zmora UE. Jeszcze zanim rozpoczął się dzisiejszy kryzys energetyczny, miliony ludzi miało trudności z ogrzaniem swoich domów i zapłaceniem rachunków za energię z powodu niskich dochodów, wysokich cen i niskiej wydajności energetycznej. Według Obserwatorium Ubóstwa Energetycznego (EPOV) przy Komisji Europejskiej, w 2018 roku 6,6% gospodarstw domowych w UE28 nie było w stanie zapłacić na czas rachunków za media (co określa się mianem zaległości w opłatach za media) i było zagrożone odłączeniem od sieci energetycznej. Jednocześnie 7,3% nie było w stanie odpowiednio ogrzać swoich domów, a 16,2% wydawało ponad dwa razy więcej niż mediana krajowa wydatków na energię w stosunku do dochodów.

    W tym roku sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu, ponieważ inwazja na Ukrainę spowodowała eksplozję cen gazu do poziomu niespotykanego od ponad dekady. Ceny gazu dla gospodarstw domowych w całej UE wzrosły średnio o +22% w stosunku do poziomu z 2021 roku. Tymczasem w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Niderlandach ceny gazu poszybowały w górę odpowiednio o +58%, +83% i +85%.

    Konsekwencją tego jest wzrost liczby gospodarstw domowych dotkniętych ubóstwem energetycznym w UE28 o ponad +50% według stanu na czerwiec 2022 roku – wynika z przeanalizowanych przez Allianz Trade danych. Na przykład w Niderlandach zaległości wzrosły z 1,2% w 2021 do 3,9% w 2022 roku, co stanowi rekordowy wynik dla tego kraju od czasu, gdy Komisja Europejska zaczęła śledzić te statystyki w 2005 roku. W Wielkiej Brytanii nastąpił wzrost z 4,7% do 7,1%, a w Niemczech z 2,4% do 4,0%. Jedynym wyjątkiem jest Francja, gdzie szereg działań, w tym bezpośrednie interwencje na rynku gazu, pozwoliły utrzymać liczbę gospodarstw domowych dotkniętych ubóstwem energetycznym na stałym poziomie (patrz załącznik, w którym zamieszczono przegląd działań mających na celu walkę z kryzysem gazowym).

    Jednak najgorsze wciąż przed nami. Nadciągające niedobory gazu mogą spowodować wzrost cen detalicznych o 200%, co do końca roku doprowadzi np. w Niemczech do potrojenia odsetka gospodarstw domowych mających trudności z opłaceniem rachunków za energię. W odniesieniu do wielu krajów – m.in. wspomnianych Niemiec – oczekuje się, że odsetek ludności dotkniętej ubóstwem energetycznym będzie się jeszcze pogłębiał w miarę upływu lat i utrwalania się kryzysu gazowego. Za pomocą analizy regresji szacujemy związek między cenami energii dla gospodarstw domowych, dochodem rozporządzalnym brutto i wskaźnikami ubóstwa energetycznego w latach 2010-2018 i stosujemy nasze ustalenia do obecnych cen energii. Nasza analiza przewiduje wzrost cen gazu dla gospodarstw domowych o +58% w latach 2021-2022 (do czerwca) w Niemczech. Po ograniczeniu dostaw gazu ziemnego z Rosji na początku lipca, ceny gazu mogą wzrosnąć od +71% do +200% w porównaniu z rokiem 2021. W tym kontekście do końca tego roku aż 8,4% ludności Niemiec może mieć zaległości w opłatach za media, co jest sytuacją bez precedensu, która może spowodować poważne zaburzenia w tkance społecznej kraju; szykuje się „Gazmageddon”.

    System podwójnych cen mógłby rozwiązać niedoskonałości środków zaradczych wprowadzonych do tej pory

    Środki zaradcze wdrożone dotąd przez rządy, takie jak obniżki podatków i limity cenowe mają poważne słabości, których jedną z najpoważniejszych jest osłabienie motywacji do oszczędzania energii. Warto rozważyć wprowadzenie systemu podwójnych cen. Wiele państw członkowskich UE przyjęło już przepisy chroniące konsumentów przed wysokimi cenami energii, wprowadzając dopłaty lub limity cenowe. Większość środków ma jednak poważne wady. Wiele z nich nie jest rozwiązaniami adresowanymi do określonych grup, lecz pozwala korzystać wszystkim gospodarstwom domowym, niezależnie od poziomu dochodów – dobitnym przykładem są (tymczasowe) obniżki podatków lub bilet za 9 euro w Niemczech. Inne środki, takie jak obniżki cen, zakłócają mechanizm rynkowy; sygnały cenowe już nie działają. Choć niektóre inne rozwiązania mogą być nakierowane na pewne grupy (np. dopłaty dla gospodarstw domowych o niskich dochodach), są postrzegane jako raczej uznaniowe i/lub niewystarczające. Wszystkie środki obarczone są zasadniczą słabością: osłabiają motywację do oszczędzania energii, co powinno być priorytetem. System podwójnych cen, za którym opowiada się ekonomista Jean Pisani-Ferry , mógłby rozwiązać te problemy. Pomysł jest dość intrygujący: każde gospodarstwo domowe miałoby prawo do zakupu pewnej ilości energii w zależności od potrzeb, aby zasilić swój dom po cenie regulowanej; wszelkie dalsze potrzeby energetyczne musiałyby być zaspokajane po cenie rynkowej. Najprostszym podejściem do ustalenia przydzielonej ilości byłoby podejście historyczne, tzn. bazujące na zużyciu energii w poprzednich latach, ale z odliczeniem – powiedzmy – 25% w celu zachęcenia do oszczędzania energii. Z analiz Allianz Trade wynika, że takie rozwiązanie stanowiłoby zachętę dla wszystkich gospodarstw domowych do zmniejszenia zużycia energii, ale zapewniłoby duże transfery na rzecz zamożniejszych gospodarstw domowych, które nie są zagrożone ubóstwem energetycznym. Dlatego należy połączyć to z ustaleniem górnego pułapu ilości energii wynikającej ze zużycia historycznego o medianę zużycia. Stanowiłoby to zachętę dla wszystkich konsumentów, a jednocześnie uwzględniało ich zdolność do radzenia sobie z obciążeniami. Wskazówką do wyznaczenia ceny regulowanej mogłyby być poziomy cen obowiązujące przed kryzysem. Taki system ma dwie zalety: jest elastyczny i oparty na redystrybucji.

    • Elastyczność: Cena regulowana oraz ilość przydzielonej energii mogą być ustalane zgodnie z pożądanym poziomem ochrony (co jest kompromisem pomiędzy potrzebą pomocy a dostępną przestrzenią fiskalną). Przydzieloną ilość można na przykład ustalić na poziomie o ponad 25% niższym niż dotychczasowe zużycie, pułap ilościowy można obniżyć poniżej mediany, aby zwiększyć bodźce do oszczędzania i zmniejszyć liczbę chronionych gospodarstw domowych (oraz koszty programu). Ponadto cena regulowana i przydzielona ilość powinny być dynamicznie dostosowywane co roku, aby utrzymać zachęty do oszczędzania energii; ostatecznie cena regulowana powinna zrównać się z ceną rynkową.

    • Redystrybucja: Ponieważ gospodarstwa domowe o wysokich dochodach zwykle mieszkają w większych domach (i mają więcej gadżetów elektrycznych), są zmuszone kupować więcej energii po cenie rynkowej; dlatego wsparcie dla gospodarstw domowych o niskich dochodach będzie (znacznie) wyższe . Aby wzmocnić redystrybucyjny charakter systemu, można by wprowadzić próg dochodów (np. poziom tzw. „podatku od bogatych” w Niemczech), po przekroczeniu którego gospodarstwa domowe nie mają już prawa do zakupu energii po cenach regulowanych. To jednak nieco skomplikowałoby sytuację, ponieważ programem nie mogłyby już zarządzać wyłącznie dostawcy mediów, a „nadwyżka” dotacji musiałaby być później pobierana przez urzędy skarbowe.

    Pobieżna kalkulacja daje cenę około 22 mld EUR (0,6% niemieckiego PKB) za zużycie gazu. Zakłada ona jednak, że cena regulowana jest równa średniej sprzed kryzysu. Poprzez inne ustalenie ceny regulowanej można w zróżnicowany sposób obniżyć koszty. Jeżeli na przykład cena regulowana zostanie ustalona na poziomie dwukrotnie wyższym niż przed kryzysem, koszty spadną do 8,4 mld EUR.

    Potrzebna jest nowa umowa społeczna, która pozwoliłaby zabezpieczyć zieloną transformację

    Poza pierwszą płaszczyzną doraźnych środków kryzysowych, potrzebna jest nowa umowa społeczna, która stanowiłaby odpowiedź na długoterminowe wyzwania związane z wyższymi cenami energii, jakie prawdopodobnie wystąpią w czasie zielonej transformacji. Wysokie ceny energii, a co za tym idzie ubóstwo energetyczne pozostaną na dłużej, biorąc pod uwagę zmieniony krajobraz geopolityczny i konieczność podjęcia bardziej agresywnych działań w celu walki z kryzysem klimatycznym. Należy w szczególności podkreślić, że polityka klimatyczna jest z natury regresywna. Istnieją dwa kanały oddziaływania: poprzez generowanie dochodów (praca) i wykorzystanie (konsumpcja). Ogólnie rzecz biorąc, efekty związane z zatrudnieniem w wyniku zielonej transformacji będą prawdopodobnie niewielkie, przynajmniej w ujęciu netto. W rzeczywistości prawdopodobnie dojdzie do ogromnego przesunięcia miejsc pracy pomiędzy sektorami i regionami. „Zielone” miejsca pracy będą wymagały innych i wyższych umiejętności, więc pracownicy o niższych kwalifikacjach prawdopodobnie najbardziej odczują zmiany na rynku pracy. W trakcie zielonej transformacji zmienią się również ceny względne: Ceny węgla powodują, że zużycie energii jest droższe, a regulacje i normy powodują wzrost cen np. mieszkań i żywności. Będzie to miało inny wpływ na różne grupy dochodowe. Nawet jeżeli zużycie energii jest ogólnie niższe w grupach o niższych dochodach, to one szczególnie ucierpią z powodu rosnących cen. Dlatego w dłuższej perspektywie trzeba zrobić więcej, aby chronić najbardziej wrażliwe gospodarstwa domowe. Sprawiedliwość społeczna wymaga podjęcia działań naprawczych mających na celu zapewnienie równego podziału kosztów i korzyści z zielonej transformacji. Z analiz Allianz Trade wynika, że nierówna dystrybucja może spowodować znaczne opóźnienia w transformacji gospodarek, czy to poprzez protesty przeciwko koniecznym zamknięciom fabryk i kopalń, czy też zbyt nieśmiałe działania w zakresie ustalania cen emisji. Nie należy powtarzać błędów popełnionych w przeszłości w zakresie globalizacji: chociaż internacjonalizacja łańcuchów wartości znacznie zwiększyła światowy dobrobyt i wyłoniła wiele zwycięskich podmiotów (we wszystkich krajach), to jednak było też wielu przegranych, których straty w zakresie dobrobytu i trudności w dostosowaniu się nie zostały odpowiednio uwzględnione przez decydentów.

    Odporna na skutki zmian klimatu polityka społeczna powinna obejmować stałe dotacje dla gospodarstw domowych o niskich dochodach (tzw. „dodatek na zakup energii”). W odniesieniu do rynków pracy nie są konieczne nowe instrumenty, ale konsekwentne stosowanie aktywnych programów rynku pracy (np. usługi pośrednictwa pracy, wsparcie dla nowo powstających firm). Ponadto potrzebne są ukierunkowane programy szkoleniowe i programy rozwoju umiejętności w celu przekwalifikowania i podnoszenia kwalifikacji pracowników oraz wspierania ich w przechodzeniu do nowych miejsc pracy, być może w nowych zawodach lub sektorach. W celu wsparcia konsumpcji podczas zielonej transformacji istnieją zasadniczo dwie opcje:

    • Po pierwsze, włączenie działań społecznych towarzyszących polityce klimatycznej do istniejącego systemu świadczeń społecznych. Zaletą tego rozwiązania jest to, że wdrożenie i administrowanie nimi powinno być stosunkowo proste. Wady są jednak poważniejsze. Po pierwsze, środki te są mało widoczne i prawdopodobnie będą rozumiane przez zainteresowanych jako „nic nowego”; z punktu widzenia ekonomii politycznej jest to problematyczne, ponieważ raczej nie przyczyni się do zwiększenia akceptacji dla polityki klimatycznej. Ponadto istnieją dwa problemy „techniczne”: dostosowanie świadczeń socjalnych do zmienionych cen odbywa się z reguły „po fakcie”, co oznacza, że wsparcie dociera do potrzebujących z pewnym opóźnieniem. Krytycznie należy też spojrzeć na dokładność wyceny, ponieważ uwzględniane są tylko osoby już będące w potrzebie, tzn. gospodarstwa domowe otrzymujące już świadczenia socjalne. Grupa osób, których byt jest zagrożony przez rosnące koszty energii, będzie prawdopodobnie większa i obejmie (niższą) klasę średnią – dlatego też wiele działań klimatycznych jest tak niepopularnych. Ruch Żółtych Kamizelek we Francji pokazał to aż nadto wyraźnie.

    • Po drugie, wprowadzenie nowego świadczenia w postaci bezpośredniej dopłaty do energii, tzw. „dodatku na zakup energii”. Chodzi o stałe transfery pieniężne dla wszystkich zainteresowanych w zależności od ich dochodów i statusu społecznego (np. dzieci). Ta forma ochrony socjalnej w fazie przejściowej rozwiązałaby problemy pierwszego podejścia (integracja). Jednak decyzje polityczne dotyczące wysokości „dodatku na zakup energii”, jak również ich skalowania w zależności od dochodu, będą prawdopodobnie trudne. Pragmatycznym podejściem byłoby tutaj powiązanie całkowitej kwoty płatności z przychodami z wdrożenia polityki klimatycznej (np. podatek węglowy, CBAM, ETS). W ten sposób państwo sygnalizowałoby, że wszystkie dochody z koniecznych działań zmierzających do zwiększenia kosztów energii kopalnej zostaną ostatecznie zwrócone poszkodowanym. Nie rozwiązuje to jednak kwestii konkretnego podziału środków.

    Największą zaletą „dodatku na zakup energii” jest jego połączenie z zachętami do zmiany zachowań i budowania długoterminowych oszczędności. To jest często ślepy zaułek polityki klimatycznej: że być może uda się powstrzymać kryzys klimatyczny przy pomocy odpowiedniego zestawu narzędzi w postaci cen i regulacji, które poprowadzą niezbędną transformację technologiczną. W rzeczywistości jednak osiągnięcie celu 1,5°C wymaga daleko idących zmian zachowania, a tym samym oszczędności energii. To również opisuje nieodłączny dylemat społecznej rekompensaty dotyczącej polityki klimatycznej: Jeśli posunie się ona za daleko, pożądane sygnały cenowe mogą zostać zniweczone i nie dojdzie do redukcji zużycia energii ze źródeł kopalnych (tzw. efekt odbicia) lub będzie ona niewystarczająca. „Dodatek na zakup energii” można skonstruować tak, aby zminimalizować to ryzyko. Prosty trik: dodatek na zakup energii wypłacany jest albo na rachunek bieżący, tj. jest w całości dostępny do wykorzystania w celach konsumpcyjnych, lub płatność (pełna bądź mniejsze kwoty) realizowana jest na tak zwany „rachunek oszczędności energetycznych”, tj. kwoty nie są przeznaczane na konsumpcję, lecz oszczędzane. (Narzędzie do oszczędzania – zwykłe konto bankowe, fundusz inwestycyjny lub polisa ubezpieczeniowa – może być wybierane przez gospodarstwa domowe). Główna idea polega na tym, że kwota zaoszczędzonego przez gospodarstwa domowe dodatku na zakup energii jest podwajana przez państwo. Jest to więc – podobnie jak w przypadku Riester – forma oszczędzania dotowana przez państwo. Stanowi silną zachętę, aby nie wydawać dodatku na zakup energii od razu. W ten sposób można osiągnąć dwa cele jednocześnie. Z jednej strony, gospodarstwa domowe, które oszczędzają swój „dodatek na zakup energii”, muszą dostosować swoje zużycie i zużywają mniej energii, aby móc nadal się utrzymywać, czyli płacić rachunki za energię. Po drugie, umożliwia to również biedniejszym gospodarstwom domowym gromadzenie rezerw, czy to na zakup nieruchomości mieszkalnej, czy na emeryturę. Należy jednak zapewnić pewną elastyczność w wydatkowaniu oszczędności; na przykład można by zezwolić na wypłatę do połowy zgromadzonych oszczędności po każdych pięciu (dziesięciu) latach, z wyjątkami dotyczącymi zakupu domu i emerytury. W ten sposób „dodatek na zakup energii” mógłby stać się innowacyjnym świadczeniem społecznym, które pozwoliłoby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: zabezpieczyć zieloną transformację i złagodzić nierówności społeczne.

  • Polski biznes najgorsze ma jeszcze przed sobą

    Polski biznes najgorsze ma jeszcze przed sobą

    Ten rok może się okazać rekordowy pod względem liczby niewypłacalności polskich firm – prognozuje Allianz Trade. Najbardziej zagrożone są budownictwo, chemia i produkcja, ale trudna sytuacja gospodarcza przyczyniła się do gwałtownego wzrostu ryzyka prowadzenia działalności we wszystkich sektorach. – Żadna branża w Polsce nie może już czuć się bezpiecznie. Wzrost kosztów prowadzenia działalności i kredytowania dotyka absolutnie wszystkich – podkreśla Sławomir Bąk z Allianz Trade. Jak wskazuje, polski biznes najgorsze ma jeszcze przed sobą, bo jesień i zima to tradycyjnie okres największego wzrostu kosztów związanego z dużo wyższym zużyciem energii.

    – W przedsiębiorstwa uderzają wysokie ceny energii, bo we wszystkich firmach to jest dość znaczna pozycja kosztowa. To, jak duży będzie ten wypływ, zależy m.in. od programów pomocowych, które zamierza wprowadzić polski rząd. Ale ceny energii to niejedyny element, bo mamy też do czynienia z bardzo wysoką inflacją, której ostatni odczyt zaskoczył rynek, i wygląda na to, że będzie to mieć przełożenie na dalszy wzrost stóp procentowych, a więc i dalszy wzrost kosztów finansowania przedsiębiorstw prognozuje w rozmowie Sławomir Bąk, członek zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Trade.

    Splot wielu czynników – w tym m.in. ceny nośników energii, wysokie stopy procentowe i inflacja, która według wstępnego odczytu GUS w sierpniu przekroczyła 16,1 proc. r/r – powoduje, że polskie przedsiębiorstwa już mierzą się z kryzysem.

    – Obserwujemy w Polsce znaczny wzrost spraw windykacyjnych, ale również wzrost liczby niewypłacalności – mówi ekspert.

    Według danych przeanalizowanych przez Allianz Trade w lipcu br. było 215 niewypłacalnych firm (wobec 185 w lipcu ub.r. i 131 w lipcu 2020 roku), a w całym okresie styczeń–lipiec br. ich liczba wyniosła 1244. Według prognoz firmy ten rok może się okazać rekordowy pod względem liczby upadłości. Najbardziej zagrożonym sektorem jest m.in. budownictwo, gdzie dwucyfrowe wzrosty cen materiałów budowlanych, wysokie ceny surowców i nośników energii, presja płacowa i odpływ pracowników spowodowany wybuchem wojny w Ukrainie przyczyniły się do gwałtownego wzrostu ryzyka prowadzenia działalności. Trudna sytuacja w branży budowlanej spowodowała, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii konsultuje obecnie projekt ustawy o waloryzacji kontraktów budowlanych, aby zapobiec problemom z płynnością, opóźnieniom i anulowaniu kontraktów.

    – Właściwie ta branża jako pierwsza zareagowała negatywnie na zmieniające się warunki prowadzenia działalności wzrostem liczby niewypłacalności i spraw windykacyjnych, co wyraźnie zaobserwowaliśmy już w I kwartale br. Natomiast teraz w zasadzie wszystkie inne branże podążają tą samą drogą. W tej chwili widzimy problemy również w branży chemicznej, która jest niesamowicie wrażliwa na ceny nośników energii, szczególnie ceny gazu. Z kolei w sektorze produkcji i usług obserwujemy wzrost niewypłacalności ponad dwukrotnie wyższy niż w pandemii – mówi członek zarządu Allianz Trade. W obecnych warunkach żadna branża w Polsce nie może już czuć się bezpiecznie. Wzrost kosztów prowadzenia działalności i wzrost kosztów kredytowania dotyka absolutnie wszystkich. A przedsiębiorstwa często nie są w stanie przekładać wyższych kosztów na swoich odbiorców. Widzimy to bardzo wyraźnie w branży spożywczej, gdzie koszty produkcji i inflacja cen producenckich rosną znacznie szybciej niż ceny towarów w sklepach.

    Polski biznes najgorsze ma jeszcze przed sobą. Jesienią i zimą koszty prowadzenia działalności tradycyjnie rosną ze względu na większe zużycie energii. Jej koszty są jedną z najpoważniejszych pozycji w budżetach przedsiębiorców.

    – Na dobrą sprawę wiele przedsiębiorstw jeszcze nie zdążyło odczuć tego wzrostu kosztów energii, ponieważ mogą mieć długoterminowe kontrakty. Tak więc nowe ceny zobaczą dopiero w nowym kontrakcie, co oznacza, że fala problemów przedsiębiorstw jest w dużym stopniu jeszcze przed nami – mówi Sławomir Bąk.Spodziewamy się, że branże, które są bardzo wrażliwe na koszty energii, staną przed bardzo poważnymi wyzwaniami. To chociażby branża chemiczna czy piekarnicza, gdzie zużycie energii jest bardzo wysoką pozycją kosztową.

    Wzrost liczby niewypłacalnych firm to trend obserwowany nie tylko w Polsce. Sytuacja przedstawia się najgorzej zwłaszcza na głównym rynku zbytu polskiego eksportu, czyli w Europie Zachodniej. Prognoza Allianz Trade opublikowana jeszcze kilka miesięcy temu zakładała, że w tym regionie wzrost liczby niewypłacalności sięgnie w tym roku ok. 14 proc. Jednak pogorszenie prognoz gospodarczych spowodowało, że ta prognoza została zrewidowana do 21 proc. w tym i 28 proc. w przyszłym roku.

    – Poziom niewypłacalności rośnie też na świecie, nawet bardziej dynamicznie niż w Polsce, ponieważ w czasie pandemii w wielu krajach wprowadzono rozwiązania uniemożliwiające oczyszczenie rynku i rozpoczynanie postępowań upadłościowych czy naprawczych. Ale obecnie widzimy już znaczący wzrost niewypłacalności na głównych rynkach europejskich, które są naszymi partnerami eksportowymi – mówi członek zarządu Allianz Trade. Globalnie oczekujemy wzrostu niewypłacalności na poziomie 10 proc. w tym i 14 proc. w 2023 roku, z tym że na poszczególnych rynkach będą bardzo duże dysproporcje.

    Jak wskazuje ekspert, rosnąca liczba niewypłacalności w Polsce jest też pokłosiem pandemii COVID-19 i wprowadzonych wówczas w Polsce przepisów, które uprościły i przyspieszyły postępowania restrukturyzacyjne. Dzięki temu nie hibernowano firm mających kłopoty w „pandemicznej przechowalni”, tak jak w wielu innych krajach, które de facto zawiesiły obowiązki i postępowania upadłościowe.

    – W Polsce w czasie pandemii nie zamiatano problemów pod dywan. Wręcz przeciwnie, prawo zostało uproszczone, wprowadzono specjalne mechanizmy upraszczające postępowania naprawcze. Ale wszystko to powoduje, że dziś mamy do czynienia ze wzrostem niewypłacalności. Procentowo on być może nie jest już aż tak wysoki (po 69-proc. wzroście w roku ubiegłym), ale patrząc na liczby, to jest nowy rekordowy poziom, przeszło dwukrotnie wyższy niż przed pandemią – zaznacza Sławomir Bąk.

  • Inwestycje w zieloną infrastrukturę: sektor publiczny nie poradzi sobie sam

    Inwestycje w zieloną infrastrukturę: sektor publiczny nie poradzi sobie sam

    Zwiększenie inwestycji w infrastrukturę przyjazną dla klimatu ma zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego i żywnościowego w miarę przechodzenia do niskoemisyjnej przyszłości.

    Infrastruktura odpowiada obecnie średnio za ponad dwie trzecie światowych emisji gazów cieplarnianych, dlatego też tak ważne jest aby projekty infrastrukturalne były dobrze zaplanowane, z większym naciskiem na zmiany klimatu i program zrównoważonego rozwoju.

    Ponadto, na przykład według dokonanej przez Allianz Trade oceny pakietu inwestycyjnego niemieckiego rządu – tzw. wielkanocnego („Osterpaket”), planowane inwestycje naszych zachodnich sąsiadów w infrastrukturę przyjazną dla klimatu mimo iż ambitne, to nadal są niewystarczające, aby spełnić niemieckie deklaracje w zakresie przeciwdziałania zmianie klimatu. (w załączonym, pełnym opracowaniu Działu Analiz Allianz jako referencyjny cel klimatyczny przyjęto 1,5°C). Konieczna jest więc partycypacja sektora prywatnego w planowaniu i wprowadzaniu „zielonej rewolucji”, nawet w krajach o największych zasobach środków publicznych, jak kraje E. Zachodniej.

    W 2017 roku Global Infrastructure Hub (GIH) oszacował ilościowo lukę inwestycyjną (zielonych inwestycji) na 15bln USD do 2040 roku (przy czym obecne szacunki określają ją na poziomie nawet 40 bln USD tylko do 2030 roku).

    • Wojna w Ukrainie uświadamia nam, że aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne i żywnościowe w miarę realizacji planów dotyczących niskiej emisji dwutlenku węgla w przyszłości, konieczna jest intensyfikacja inwestycji w infrastrukturę przyjazną dla klimatu. W opinii Allianz Trade dobrze zaplanowane projekty zielonej infrastruktury nie tylko przyczyniają się do zwiększenia potencjalnego wzrostu produkcji i wzmocnienia odporności, ale mogą również pomóc w zmniejszeniu śladu węglowego, który towarzyszy postępowi gospodarczemu.

    • Jednak obecne plany inwestycji publicznych samodzielnie nie będą wystarczającym środkiem zapewniającym strategiczną zmianę równowagi w kierunku infrastruktury przyjaznej dla klimatu. Pozostają poważne luki inwestycyjne, zwłaszcza w zakresie energii i sieci elektrycznej (w Europie od 1,6% i 1,3% PKB rocznie odpowiednio w Hiszpanii i Francji do 0,6% i 0,4% we Włoszech i Niemczech), w przypadku których potrzeby inwestycyjne są największe. Inwestycje publiczne mogą jednak stać się katalizatorem dla zwiększenia udziału prywatnego, zwłaszcza w zakresie zielonej infrastruktury. Allianz Trade szacuje, że na jeden punkt procentowy wzrostu inwestycji publicznych, inwestycje prywatne wzrastają o 0,51 punktu procentowego. Ekologiczny „mnożnik” jest jeszcze większy.

    • Większy udział sektora prywatnego w planowaniu, budowie i eksploatacji infrastruktury może pomóc złagodzić ograniczenia sektora publicznego w zakresie finansowania zielonej transformacji – wynika z analiz Allianz Trade. Kluczowe znaczenie dla mobilizacji kapitału prywatnego będą miały w szczególności towarzystwa ubezpieczeń na życie i fundusze emerytalne. Inwestycje w infrastrukturę mogą przynosić przewidywalne zyski i stabilne przepływy pieniężne, stanowiące naturalny sposób kompensaty zobowiązań długoterminowych.

    • Mobilizacja długoterminowego finansowania będzie wymagała stworzenia sprzyjającego otoczenia legislacyjnego dla inwestycji w zieloną infrastrukturę. Z ustaleń Allianz Trade, opartych na obszernym zbiorze danych dotyczących kredytów na realizację projektów, wynika że istnieje wystarczający zakres możliwości stosowania niższych opłat za kapitał dla inwestycji w infrastrukturę, które mają korzystniejszy profil ryzyka niż zadłużenie korporacyjne. W szczególności zaś wydaje się, że brak płatności występuje w przypadku „zielonych projektów” w perspektywie 10 lat w o połowę mniejszej liczbie przypadków niż w odniesieniu do „brązowych projektów”, przy czym różnica ta jest bardziej widoczna na rynkach wschodzących niż w gospodarkach rozwiniętych. Opłaty za kapitał, które uwzględniają malejące z czasem ryzyko obniżenia ratingu długu infrastrukturalnego, mogłyby w warunkach zacieśniania polityki pieniężnej potencjalnie uwolnić kosztowny kapitał; pomogłoby to zmobilizować środki na finansowanie infrastruktury – a tym samym promować zieloną transformację.

  • Pracownicy zdejmują różowe okulary, jeśli chodzi o pracę zdalną

    Pracownicy zdejmują różowe okulary, jeśli chodzi o pracę zdalną

    W 2020 roku pandemia sprawiła, że praca w domu stała się normą dla milionów pracowników, także w UE. Z analiz Allianz Trade wynika, że od tego czasu przyszłość pracy znalazła się w centrum zainteresowania opinii publicznej i polityki, a także pracodawców – począwszy od potentatów technologicznych lubiącym stawiać pracownikom zdalnym ultimatum za pośrednictwem poczty elektronicznej, aż po kraje, w których praca zdalna stała się prawem.

    Ale jak pracownicy odnoszą się do pracy w domu i czy ich postrzeganie zmieniło się od początku pandemii? W naszym badaniu Allianz Pulse 2022 zapytaliśmy po 1000 respondentów w największych gospodarkach UE: Niemczech, Francji i Włoszech o ich postrzeganie korzyści i wyzwań wiążących się z pracą zdalną.

    • W porównaniu z poprzednią rundą badania, we wszystkich trzech krajach spadł odsetek pracowników, którzy zgłaszali, że nie są w stanie pracować z domu. Wzrósł jednak również udział tych powracających do biura, zarówno w formacie hybrydowym, jak i w większości – na pełen etat: jest to obecnie (wg. naszego badania) 32% w Niemczech i we Włoszech oraz 29% we Francji (w porównaniu z 25% we wszystkich trzech krajach rok wcześniej – czyli zmiana nie jest znacząca).

    • Korzyści z pracy zdalnej są oczywiste: respondenci Allianz Trade najczęściej wymieniali między innymi eliminację dojazdów (mężczyźni: 51%, kobiety: 58%), elastyczność czasową (49%) i niższe koszty (mężczyźni: 26%, kobiety: 28%).

    • Jednak odsetek respondentów wymieniających wyzwania wzrósł dwukrotnie w niemal wszystkich kategoriach: dwa lata pracy w domu wyraźnie zwiększyły świadomość wad tego rozwiązania. Największym wyzwaniem okazały się kontakty społeczne – brak możliwości ich utrzymywania (mężczyźni: 29%, kobiety: 27%), a także: zatarcie granic życia prywatnego (mężczyźni: 17%, kobiety: 20%), nieodpowiednie miejsce pracy (mężczyźni: 20%, kobiety: 18%), łączenie obowiązków domowych z zawodowymi (mężczyźni: 18%, kobiety: 20%) oraz mniejsza wydajność (mężczyźni: 14%, kobiety: 12%).

    • Praca zdalna nie jest rozwiązaniem „uniwersalnym”. Podwójny etat w przypadku kobiet przyćmiewa elastyczność pracy w domu (z reguły wypełniają większość obowiązków domowych), a przepaść cyfrowa (dostęp do internetu, znajomość nowych technologii i umiejętność czerpania wiedzy z internetu) może pogłębiać nierówności – wynika z badania Allianz Trade. Decydenci i pracodawcy powinni mieć te kwestie na uwadze podczas projektowania przyszłości uregulowań dotyczących świadczenia pracy.

    Praca zdalna nie jest rozwiązaniem „uniwersalnym”

    Zmiany, których doświadczyliśmy w czasie pandemii oraz nowo odkryta „możliwość pracy zdalnej” bez wątpienia sprawią, że praca z domu będzie powszechnym zjawiskiem w nadchodzących latach. Istnieją jednak pewne ważne kwestie, które powinny zostać uwzględnione przez decydentów tworzących nowy zbiór zasad dotyczących sposobów pracy. Na przykład: chociaż koniec dojazdów do pracy to ciężar zdjęty z barków pracowników, to ograniczone kontakty społeczne w biurze mogą spowodować utratę możliwości awansu i nauki, pogłębiając nierówności. Co więcej, coraz częstsza praca zdalna uwidacznia lukę w umiejętnościach cyfrowych: ci, którzy pozostają w tyle zarówno w zakresie edukacji formalnej, jak i umiejętności cyfrowych, z pewnością mają mniejsze szanse na ich zniwelowanie i zostaną w tyle. W tym kontekście pracodawcy i rządy jaki i sami pracownicy (oraz np. organizacje ich reprezentujące) muszą dostosować się do tej nowej rzeczywistości, zajmując się skutkami, jakie wiążą się z przejściem na model pracy zdalnej.

    Ponadto, podczas gdy niektóre badania wykazały, że praca w domu nie ma szkodliwego wpływu na produktywność, nasze badanie przynosi pewne odmienne spostrzeżenia, sugerując, że pracownicy muszą być wyposażeni w narzędzia, które pomogą im w pełni wykorzystać swój potencjał: nie tylko tak oczywiste jak odpowiednią infrastrukturę IT, ale też narzędzia „miękkie” jak: stałą komunikację w celu zrozumienia kontekstu, w jakim pracują przełożeni i pracownicy, aby uniknąć nieporozumień; bezpieczeństwo psychologiczne – z jasno określonymi rolami funkcjonalnymi, aby uniknąć oskarżeń o „gapiostwo” i  pogłębianie się nieporozumień oraz urazów. Co się już często podkreśla – konieczne (ale i niełatwe w tym modelu) jest także budowanie wspólnej tożsamości, aby zapewnić pracownikom wspólny cel, co może pomóc w poprawie produktywności i ich zaangażowania.

    Wreszcie, praca zdalna nie jest łatwym rozwiązaniem ze względu na występujący problem nierówności płci w miejscu pracy. W rzeczywistości dla kobiet, a zwłaszcza matek, przejście na pracę zdalną w czasie pandemii wywołało „podwójną-podwójną zmianę”, w którą były one zawsze „włączone”: obciążone żonglowaniem zarówno czynnościami domowymi, jak i obowiązkami zawodowymi. Jak pokazuje wykres, również większy odsetek kobiet niż mężczyzn jest nieaktywny zawodowo z powodu ilości obowiązków związanych z opieką. Sugeruje to, że elastyczność oferowana przez rozwiązania typu „praca z domu” nie jest wystarczająca: zwiększenie udziału kobiet w sile roboczej w Europie będzie wymagało wielowymiarowego podejścia, obejmującego elastyczność miejsca pracy, udogodnienia w zakresie opieki i wspólnego pełnienia obowiązków domowych.

  • Jak złagodzić inflację? Pozataryfowe bariery handlowe w centrum uwagi

    Jak złagodzić inflację? Pozataryfowe bariery handlowe w centrum uwagi

    • Silniejszy dolar amerykański nie wystarczy, by opanować inflację w USA – wynika z analiz Allianz Trade. Choć wzrost wartości USD obniży inflację o -1,4pp na przestrzeni kolejnych trzech miesięcy, a USA jako państwo są mniej narażone na rosnące w zawrotnym tempie ceny energii, nadal przewidujemy utrzymywanie się inflacji znacznie powyżej 2% w przyszłym roku. W tym kontekście Administracja prezydenta Bidena rozważa zniesienie części środków taryfowych narzuconych na Chiny za czasów prezydenta Trumpa i zwiększenie wysiłków ku wzmocnieniu łańcuchów dostaw.

    • Tym niemniej w Allianz Trade uważamy, iż pełna liberalizacji taryfowa handlu w USA i UE nie będzie przyczynkiem do rewolucji w prognozach inflacyjnych. Gdyby stawki taryfowe dla głównych partnerów importowych (w tym Chin) zostały zredukowane do zera, inflacja spadłaby o jedynie -0,4pp w USA i -0,1pp w UE, mając na względzie wysoki udział już bezcłowego importu (72% w USA dla towarów innych niż rolne, 56% w UE).

    • Przeciwnie zaś, obniżenie pozataryfowych barier handlowych mogłoby mieć istotny wpływ. Środki pozataryfowe wpływają na niemalże 80% handlu w USA i niemalże 95% w UE. W Allianz Trade uważamy, iż redukcja środków pozataryfowych nałożonych na handel do poziomu poniżej 50% spowodowałaby obniżenie marż firm i, co za tym idzie, zbicie inflacji o -2pp w USA i -4,5pp w UE. Obniżenie ochrony zapewnianej producentom lokalnym mogłoby więc przynieść znaczące korzyści dla konsumentów, szczególnie w UE, gdzie -9% deprecjacja EUR spowoduje wzrost inflacji o ponad +1,0pp w ciągu jednego roku.

    • Według szacunków Allianz Trade zniwelowanie zakłóceń w łańcuchach dostaw mogłoby również obniżyć inflację o nawet -1,5pp zarówno w USA, jak i UE. Wymagałoby to normalizacji poziomów produkcji przemysłowej i przepływów handlowych pomiędzy kluczowymi partnerami importowymi w sytuacji, w której Chiny najprawdopodobniej utrzymają swoją politykę zero Covid do II kw. 2023 r. Oddzielnie, pomóc mogłyby polityki krajowe, takie jak plan infrastrukturalny skoncentrowany na portach i/lub wzroście konkurencyjności w branży transportu morskiego, wraz z odpowiednimi politykami dla rynku pracy.

    Liberalizacja handlu wraca na stół.

    Choć wzrost wartości USD obniży inflację o -1,4pp na przestrzeni kolejnych trzech miesięcy dzięki obniżonym cenom importowym, a USA jako państwo są mniej narażone na rosnące w zawrotnym tempie ceny energii, nadal przewidujemy utrzymywanie się inflacji na poziomie sprzed pandemii przez co najmniej pierwszą połowę 2023 r. Utrzymująca się wysoka inflacja rodzi coraz większe obawy polityków co do widocznie rosnących kosztów dla gospodarki i rosnącego niezadowolenia społecznego. W tym kontekście amerykańska administracja rozważa zniesienie części środków taryfowych narzuconych na chińskie towary za czasów prezydenta Trumpa Pomóc w tym może obowiązkowy czteroletni przegląd taryf, który może skutkować ich wygaszeniem w lipcu i sierpniu. W opinii Allianz Trade wycofanie części środków taryfowych nałożonych na towary importowane z Chin postrzegane jest jako sposób na złagodzenie kryzysu, jaki dotyka gospodarstwa domowe w zakresie kosztów życia poprzez obniżenie cen towarów konsumenckich.

    Łączna amerykańska stawka celna mogłaby spaść nawet o -2,5pp, jeśli administracja zetnie do zera wszystkie dwustronne stawki celne stosowane w transakcjach z dziewięcioma największymi partnerami importowymi (którzy odpowiadają łącznie za około 75% importu amerykańskiego). Patrząc na stosowane (efektywne) stawki celne, tzn. uwzględniając strukturę importowanych towarów, stawka obowiązująca dla Chin wynosi 12,8%, czyli znacznie powyżej stawki celnej w ramach klauzuli największego uprzywilejowania (stawka MFN) wynoszącej 1,5%, która obowiązywałaby w razie braku odwetowych środków taryfowych w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO). Stawca celna w wysokości 1,6% stosowana dla towarów indyjskich również przekracza stawkę MFN (0,7%), ponieważ taryfy odwetowe nałożone w czasach prezydenta Trumpa na indyjską stal i aluminium nie zostały nadal zniesione. Stawki celne stosowane dla pozostałych dużych partnerów importowych są bardzo niskie i zgodne ze stawkami MFN. Stawki dla towarów kanadyjskich i meksykańskich nie istnieją, ponieważ oba kraje prowadzą handel w ramach unii celnej z zerowymi stawkami celnymi z USA (zgodnie z Umową Stany Zjednoczone-Meksyk-Kanada (USMCA), która w roku 2020 zastąpiła umowę NAFTA). W opinii Allianz Trade w przypadku obniżenia stawek celnych dla towarów chińskich i indyjskich przez USA do odpowiednich poziomów MFN, łącza (ogólna dla całego świata) amerykańska stawka celna spadłaby o -2pp.

    Nacisk na liberalizację handlu jako środek obniżenia inflacji w UE jest niższy, ponieważ stawki celne na importowane towary są już i tak bardzo niskie, co ogranicza pole działania w tym obszarze. Łączna stawka celna w UE mogłaby spaść o jedynie -0,3pp, ponieważ sześciu największych partnerów importowych UE objętych jest już zakresem Umowy o Wolnym Handlu (FTA) lub unią celną (Zjednoczone Królestwo, Turcja, Japonia, Norwegia i Korea Południowa), gdzie obowiązują zerowe lub zbliżone do zera stawki celne. Nawet w przypadku trzech krajów, z którymi UE nie zawarła umowy o wolnym handlu (Chiny, Indie i USA), stosowane stawki celne są raczej niskie i wahają się w zakresie od 0,5% dla importu amerykańskiego do 1,8% dla importu indyjskiego.

    Nawet ambitne cięcia taryfowe byłyby (prawie) nieskuteczne w obniżaniu inflacji. Wpływ na inflację cen konsumenckich w „skrajnym” scenariuszu 0% stawki celnej dla głównych partnerów transportowych oceniamy przez pryzmat historycznej relacji między cenami importowymi i cenami konsumenckimi (patrz Rysunek 4 dla USA). Maksymalne obniżenie stawki celnej w USA o -2,5pp spowodowałoby obniżenie inflacji o -0,4pp, natomiast obniżenie stawki celnej w UE o -0,4pp doprowadziłoby do obniżenia inflacji o -0,1pp. Jak widać, nawet przy mało możliwym do zrealizowania ambitnym scenariuszu zakładającym eliminację stawek celnych, USA i UE osiągnęłyby niewielkie korzyści w zakresie obniżania inflacji.

    Usunięcie środków pozataryfowych (NTM) mogłoby mieć istotny wpływ.

    W ostatnich latach przyjmowano rosnącą liczbę środków pozataryfowych, w tym kwotowe ograniczenia importu, ograniczenia eksportu kluczowych surowców czy podstawowych towarów, uciążliwa biurokracja (która z pewnością utrudnia handel pomiędzy UE i Zjednoczonym Królestwie po Brexicie), czy – mówiąc bardziej ogólnie – wymogi regulacyjne. Na poziomie globalnym, towarami najmocniej dotkniętymi przez środki NTM są samochody, wyroby stalowe i telefony. Jeśli chodzi o wyroby stalowe, USA działa najbardziej aktywnie w zakresie nakładania takich środków, odpowiadając za jedną trzecią globalnych środków NTM nałożonych w tym obszarze. W Europie środki NTM stosuje się głównie w odniesieniu do towarów z sektora chemicznego i rolno-spożywczego, czasami wraz z wprowadzeniem wymogów koncesyjnych czy zupełnych zakazów handlu. W badaniach przeprowadzonych przez Uniwersytet Aston wykazano, iż wymogi w zakresie unijnych norm zdrowotnych i bezpieczeństwa dla takich produktów jak spożywcze i chemiczne, jak również specyfikacje techniczne dla maszyn to czynniki posiadające najbardziej negatywny wpływ na brytyjski eksport do UE. Już same te środki NTM odpowiadają za 15% spadek eksportu w porównaniu do scenariusza sprzed Brexitu.

    W USA i UE udział importu objętego środkami NTM wykracza znacznie poza globalny poziom 72%: 77% w USA i aż 94% w UE. Podobnie jak w przypadku środków taryfowych, środki pozataryfowe również przekładają się na wyższe premie cenowe (lub marże) dla wyrobów produkcji krajowej (ponieważ są chronione środkami NTM) oraz wyrobów importowanych (w związku z nałożonymi na nie środkami NTM). W badaniu autorstwa Deana i in.  dokonano kwantyfikacji tych premii cenowych dla dużego zbioru towarów konsumenckich (pogrupowanych na cztery sektory) dla ponad 60 krajów. Oszacowane premie spowodowane nałożeniem środków NTM są, jak można było przewidzieć, wyższe w krajach o wysokich wskaźnikach pokrycia. W UE premia spowodowana środkami NTM sięga 36%. Natomiast w kraju o bardzo otwartej gospodarce, jakim jest Izrael, którego wskaźnik pokrycia wynosi jedynie 22%, premia taka wynosi jedynie 8%. Stosunek pomiędzy premią cenową spowodowaną środkami NTM i wskaźnikiem pokrycia wydaje się być wykładniczy, z premią cenową wzrastającą ostro wraz z przekroczeniem 80% wskaźnika pokrycia.

    W przypadku obniżenia poziomu środków NTM do izraelskiego, wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych (CPI) w USA mógłby spaść o -2pp, a w UE o -4,5pp. W opinii Allianz Trade rezygnacja ze środków NTM byłaby praktycznie przydatna w strefie euro, szczególnie przy przewidywanej deprecjacji EUR -9%, która spowoduje wzrost inflacji w strefie euro o ponad +1,0pp w ciągu jednego roku w związku ze wzrostem cen importowych o ponad +6pp zgodnie z szacowanym przez Europejski Bank Centralny wpływem kursu walutowego na inflację.

    W tym scenariuszu – który można osiągnąć poprzez obniżenie wskaźnika pokrycia do poziomu poniżej 50% – marża na importowane towary spadłaby do 8%. Ważąc spadek marż wskaźnikiem pokrycia (tzn. udziałem importowanych towarów, których marża by spadła) uzyskujemy szacowany wpływ na ceny importowe oraz, docelowo, na wskaźnik CPI. Należy zauważyć, że są to szacunki zachowawcze – można również oczekiwać spadku cen towarów produkcji krajowej (nie tylko towarów importowych, na które środki NTM mają wpływ) wraz z usunięciem barier handlowych i wzrostem konkurencji na rynku krajowym.

    Normalizacja łańcuchów dostaw mogłaby również pozwolić obniżyć inflację w USA i UE o około 1,5pp.

    Znaczny wpływ na początkowy wzrost inflacji w trakcie pandemii miała dyslokacja globalnych produkcyjnych łańcuchów dostaw (patrz Rysunek 7) w kontekście reorientacji wydatków ku towarom, a także zakłócenia dostaw kluczowych materiałów (szczególnie z Azji i Chin). Szacujemy, iż pełna normalizacja łańcuchów dostaw doprowadziłaby do -1,5pp spadku wskaźnika CPI w USA i UE. Powyższe opiera się na założeniu zrównoważenia sytuacji w zakresie dostępności wyprodukowanych wyrobów oraz skrócenia terminów dostaw przez dostawców. Wymagałoby to normalizacji poziomów produkcji przemysłowej i przepływów handlowych pomiędzy kluczowymi partnerami importowymi, w szczególności w stosunku do Chin, gdzie kontynuacja polityki zero Covid w Kw II 2023 oznacza nieustające ryzyko dla funkcjonowania globalnych łańcuchów dostaw i globalnej branży transportu morskiego. Oddzielnie, polityki krajowe w USA i UE, takie jak plan infrastrukturalny skoncentrowany na portach i/lub wzroście konkurencyjności w branży transportu morskiego, mogłyby pomóc w zwalczaniu zakłóceń w łańcuchach dostaw.

    Tym niemniej wzmocnieniu łańcuchów dostaw przy pomocy wysokich wydatków na infrastrukturę towarzyszyć muszą odpowiednie polityki dla rynku pracy. Politycy prezentują ambitne plany inwestycyjne, które mają wzmocnić gospodarkę po pandemii po stronie dostaw, takie jak europejski Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności (RRF) w UE czy plan Build Back Better (Odbudujmy Lepiej) w USA. Jednakże fizyczną realizację przedsięwzięć infrastrukturalnych (takich jak porty) utrudniać będą prawdopodobnie znaczne niedobory siły roboczej i materiałów, jeśli nie będą im towarzyszyć odpowiednio zaprojektowane polityki dla rynku pracy (np. zwiększona elastyczność przepisów regulujących rynek pracy celem ułatwienia alokacji zasobów, zwiększona elastyczność wymogów wizowych celem obniżenia liczby wolnych wakatów, tymczasowa elastyczność w zakresie obejmowania stanowisk w zawodach ograniczonych czy rozszerzenie programów szkoleń zawodowych). Problemy z dostawami powodują zahamowanie budowy nowych domów w USA, gdzie liczba wydanych pozwoleń na budowę, dla których proces budowy nie został jeszcze rozpoczęty jest rekordowo wysoka (na poziomie ok. 385.000).

  • Kredyty wysokodochodowe kurczą się

    Kredyty wysokodochodowe kurczą się

    • Odpływ instrumentów wysokodochodowego kredytowania firm. Z analiz Allianz Trade wynika, że od połowy kwietnia z rynku aktywów wysokodochodowych (strefy Euro) uchodzi powietrze, co wyraża się w (dalszym) strukturalnym wzroście premii za ryzyko (czyli w ich koszcie oraz dostępności). Uczestnicy rynku wyceniają w ten sposób zaostrzenie warunków finansowych (koniec programów pomocowych, wzrost kosztu pieniądza), wciąż podwyższone ryzyko geopolityczne, niepewność co do przyszłej ścieżki inflacji, pogarszające się perspektywy wzrostu oraz zwiększoną presję na bilanse przedsiębiorstw. Pogarsza się również płynność rynku: przykładem są nieudane transakcje na amerykańskich obligacjach korporacyjnych, których jest obecnie więcej niż na początku pandemii Covid-19, co jest potwierdzeniem recesyjno-kryzysowych warunków. Nadal jednak nie ma wyraźnych oznak nadchodzącego załamania rynku.

    • Zagregowany wskaźnik jakości wysokodochodowych aktywów kredytowych pozostaje stosunkowo wysoki, a wskaźniki dźwigni, pokrycia odsetek, płynności i rentowności utrzymują się na poziomach bliskich najwyższym od dziesięcioleci. To sygnał, że silne salda gotówkowe mogą być w stanie zapewnić przyzwoite zabezpieczenie na zagregowanym, uśrednionym poziomie w perspektywie średnio- i długoterminowej dla tej klasy aktywów. W opinii Allianz Trade należy jednak oczekiwać stopniowego wzrostu wskaźników niewypłacalności.

    • Opracowana przez Allianz Trade makroekonomiczna analiza strukturalna spreadów HY ostrzega przed krótkoterminowymi zagrożeniami, ale w perspektywie średnioterminowej przedstawia obraz stabilizacji. Możliwość dalszego pogorszenia się sytuacji gospodarczej w połączeniu z oczekiwanym zaostrzeniem warunków finansowych i znacznym prawdopodobieństwem nieprzewidywalnych zdarzeń nie będzie sprzyjać w krótkim okresie obniżaniu, redukowaniu spreadów (kredytów i obligacji wysokodochodowych). Pod koniec br. roku i w 2023 r. połączenie kilku czynników, takich jak stabilizacja rynku akcji, ponowne przyspieszeni gospodarcze i rozluźnienie warunków finansowych powinno spowodować zmniejszenie spreadów kredytowych dla wysokodochodowych (wysoko marżowych) kredytów dla przedsiębiorstw.

    • W bazowym scenariuszu Allianz Trade oczekujemy, że spready korporacyjnych kredytów/obligacji wysokomarżowych (wysokodochodowych – wspomniane High Yields – HY) pozostaną przez resztę roku stosunkowo wysokie, z kilkoma spodziewanymi epizodami ich złagodzenia. W tym scenariuszu oczekujemy, że połączenie bardziej gołębiej polityki (m.in. oczekiwania bardzo stopniowego i umiarkowanego podnoszenia stóp przez EBC), lepszych niż oczekiwano wyników gospodarczych i wyższej niż oczekiwano odporności przedsiębiorstw pozwoli utrzymać spready w pobliżu 500 i 525 pb dla kredytów HY w USD i EUR do końca 2022 r. (wobec 496 i 591 pb dla HY w US i EUR obecnie) i ich obniżki do odpowiednio 400 i 425 w 2023 r. Jeśli jednak realizowany będzie bardziej niekorzystny scenariusz, spodziewalibyśmy się, że spready wysokodochodowych pożyczek dla firm poszerzą się do poziomów ostatnio obserwowanych podczas początku kryzysu Covid-19 ponieważ wyższe stopy procentowe i inflacja doprowadzą do gwałtownego przeszacowania niewypłacalności i wzrostu ryzyka kredytowego. To początkowe zwiększenie spreadów szybko przeminie w 2023 r., gdy ponownie rozpocznie się łagodzenie polityki pieniężnej i wsparcie fiskalne.

    Większość nadchodzącego zacieśnienia warunkw finansowych już znalazła odzwierciedlenie w wycenach (ryzyka)

    W drugiej połowie roku płynność finansów przedsiębiorstw zostanie ponownie wystawiona na próbę, ponieważ stopniowe wycofywanie się banków centralnych, uczestników rynku o nieelastycznym popycie, pozostawi dotychczasową pulę płynności na łasce zmian nastrojów rynkowych.

    Wycofanie się z luzowania ilościowego (QE) w okresie słabnącego popytu ma wpływ na pogorszenie (poszerzenie) spreadów. Koncentrując się na strefie euro, wraz z zakończeniem Programu Zakupu Sektora Korporacyjnego (CSPP), siły rynkowe czynniki dekompresji (poszerzania) spreadów będą znaczące. Nawet jeśli kredyty hipoteczne nigdy nie należały do grupy aktywów kwalifikujących się do programu, to efekt przeniesienia związany z dotychczasowym (i zakończonym) podejściem EBC w myśl zasady „(robić) cokolwiek by nie było konieczne” (w tym m.in. skup obligacji od banków) powodował wzrost apetytu na ryzyko, prowadząc do napływu środków do bardziej ryzykownych klas aktywów (tj. kredytów wysokodochodowych). Część tego efektu została już zdyskontowana, o czym świadczy większe poszerzenie spreadów w EUR w stosunku do ich odpowiedników w USD. Poza gorszymi prognozami makroekonomicznymi dla strefy euro, odzwierciedla to również mniej sprzyjające otoczenie rynkowe w Europie (m.in. większy problem z energią i jej cenami). Ze względu na tradycyjne powiązanie między spreadami obligacji skarbowych w EUR a kredytami w EUR, zaangażowanie EBC do przeciwdziałania ryzyku fragmentacji powinno pomóc w uniknięciu scenariusza przypominającego kryzys w strefie euro, ale nie uchroni przed większymi niż przeciętne skokami zmienności (wykres).

    Fundamenty wyglądają na silne, ale mogą się szybko pogorszyć

    Czyżby „Program zawieszenia spłat” w wersji dla przedsiębiorstw? Patrząc na profil zapadalności długu  z tytułu finansowania wysokodochodowego w ciągu najbliższych 10 lat stwierdzić można, że firmom korzystającym z finansowania High Yielsd udało się z powodzeniem wydłużyć czas kredytowania na lata 2025 i 2026, odsuwając ewentualne problemy z refinansowaniem w związku z oczekiwanym wzrostem stóp krótkoterminowych.

    Łączna jakość kredytów wysokodochodowych pozostaje na wysokim poziomie i oscyluje w kierunku BB lub o jeden stopień poniżej poziomu inwestycyjnego. Co więcej, warto pamiętać iż większość wskaźników zadłużenia, takich jak wskaźniki dźwigni, pokrycia, płynności i rentowności, utrzymuje się na poziomach bliskich najwyższym od dziesięcioleci, sygnalizując, że duże salda gotówkowe zgromadzone w ciągu ostatnich dwóch lat powinny zapewnić przyzwoite zabezpieczenie na poziomie zagregowanym oraz w perspektywie krótko- i średnioterminowej. Aby ująć tę odporność w liczbach i zakładając dla uproszczenia stałe koszty odsetkowe, zarówno EBIT w USA, jak i w strefie euro musiałby spaść o ponad -35% w stosunku do obecnego poziomu, aby wskaźniki pokrycia odsetek wróciły do średnich wartości długoterminowych.

    Jednak nawet jeśli wskaźniki fundamentalne i wskaźniki obsługi zadłużenia są historycznie wysokie, odporność bilansów przedsiębiorstw zostanie wkrótce wystawiona na próbę wynika z analizy Allianz Trade. Korekty zysków w dół do rekordowo niskich poziomów oraz utrzymujący się spadek zaufania konsumentów i w przemyśle wskazują, że w najbliższej przyszłości wskaźniki sprzedaży i zysku przedsiębiorstw będą pozostawać pod presją (oryg. „top and bottom lines”, czyli odpowiednio: przychody, sprzedaż brutto oraz zysk, dochód netto), co może doprowadzić do szybkiego pogorszenia się wskaźników fundamentalnych i wskaźników obsługi zadłużenia. Zależność pomiędzy zaufaniem a marżami wskazuje, że marże przedsiębiorstw w EUR mogą spaść nawet o 4-6 punktów procentowych do poziomu 4-2% w ciągu najbliższych dziewięciu miesięcy, co pośrednio zepchnęłoby wskaźniki pokrycia odsetek nieco poniżej ich długoterminowej średniej. Taki spadek mógłby spowodować znaczące przeszacowanie premii za ryzyko kredytowe w segmencie high yield.

    • High Yield – kredyty (podobnie też obligacje) o względnie wysokiej rentowności, ale i o podwyższonym ryzyku. Są on oferowane klientom nie będącym w stanie spełnić standardów bezpieczeństwa finansowego i zabezpieczeń na poziomie np. dużych korporacji. Kredyty te uwzględniają wyższe ryzyko w formie wyższego oprocentowania.
  • Strefa Euro: uwaga na warunki kredytowe

    Kryzys kredytowy? Na pewno wzrost kosztów finansowania

    Czy po podwyżce stóp procentowych przez EBC po raz pierwszy od ponad 11 lat, od razu o 50 punktów bazowych, to gwałtowne zaostrzenie warunków finansowania może wywołać kryzys kredytowy? Choć w porównaniu z kryzysem zadłużeniowym sprzed ponad dekady banki są w lepszej kondycji, to już mają większą awersję do ryzyka. Rezygnacja ze środków wsparcia kryzysowego jeszcze bardziej ograniczy ich zdolność do udzielania kredytów. Większość moratoriów na zadłużenie i gwarancji na dług publiczny została wycofana, a trzecia transza TLTRO EBC wygasła z końcem czerwca, kończąc okres ponad ośmiu lat dostępu do taniego pieniądza banku centralnego. W tym kontekście opinii Allianz Trade sektor prywatny może stanąć w obliczu znacznego wzrostu kosztów finansowania, co może spotęgować negatywny wpływ inflacji na konsumpcję i inwestycje.

    Czy rosnące ryzyko pogorszenia sytuacji (gospodarczej) może zmusić wkrótce EBC do zmiany polityki, a przynajmniej jej złagodzenia z czasem?

    W sytuacji, gdy zasadnicza inflacja osiąga rekordowe poziomy, EBC ze zrozumiałych względów koncentruje się na tym, by nie dopuścić do wymknięciu się oczekiwań inflacyjnych spod kontroli. Ponieważ jednak rosnąca awersja banków do ryzyka powoduje spowolnienie akcji kredytowej, niższy popyt na pieniądz powinien mieć działanie dezinflacyjne. Dlatego też gwałtowne zaostrzenie warunków kredytowych w opinii Allianz Trade może skłonić Radę Prezesów EBC do przyjęcia wkrótce bardziej stopniowego tempa normalizacji polityki w obliczu rosnącego ryzyka recesji.

    Rada Prezesów EBC rozpoczęła proces wychodzenia z ujemnych stóp procentowych i na posiedzeniu w ubiegłym tygodniu podniosła stopy procentowe o 50 punktów bazowych. Jednak w warunkach kredytowych i tak zaczynają już pojawiać się pierwsze rysy w związku z pogarszającymi się perspektywami gospodarczymi – wynika z analiz Allianz Trade. Ogólny impuls kredytowy pozostaje pozytywny, ponieważ kredyty dla sektora prywatnego nie zwalniają (ogólny wzrost kredytów w strefie Euro wyniósł w zeszłym miesiącu 5,7% r/r, głównie dzięki kredytom dla przedsiębiorstw), obecna dynamika kredytowa wydaje się być powiązana z odejściem od (kurczącej się) akcji kredytowej dla sektora publicznego (wykres poniżej). Ponadto, stopa kredytowa dla nowych kredytów dla MŚP (rozumianych jako kredyty o wartości nominalnej do 1 mln EUR) spadła w krajach członkowskich strefy euro i jak na razie, w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2022 r. wynosiła od 1,4% do 3,8% (w porównaniu z 2,7% do 7,2% w pierwszej połowie 2012 r. w szczytowym momencie europejskiego kryzysu zadłużeniowego).

    Zdrowszy sektor bankowy, z większym buforem bezpieczeństwa mógłby zapewnić lepsze perspektywy kredytowe.

    Chociaż rentowność pozostaje głównym wyzwaniem dla banków w strefie euro, kapitał i jakość ich aktywów uległy w ostatnich latach poprawie, dzięki zharmonizowanym i wzmocnionym regulacjom oraz wysiłkom na rzecz efektywności kosztowej. Te pierwsze pomogły bankom zbudować solidne pozycje kapitałowe, przy czym wskaźnik CET1 (wskaźnik kapitału podstawowego Tier 1) spadł tylko nieznacznie do 15,2% w I kw. 2022 r. z 15,8% na koniec ubiegłego roku. Wysiłki mające na celu zmniejszenie zasobu kredytów zagrożonych (NPL), zwłaszcza w krajach Europy Południowej, okazały się skuteczne, a środki pomocowe związane z pandemią zapobiegły znacznemu pogorszeniu jakości aktywów. W konsekwencji wskaźnik NPLs spadł z 3,2% na koniec 2019 r. do 1,9% w I kwartale 2022 r.

    Jednocześnie udział ryzykownych kredytów (sklasyfikowanych jako etap 2) pozostał zasadniczo niezmienne w tym okresie (na poziomie 9,3% w I kwartale, przy wskaźniku pokrycia wynoszącym 4%). Pomimo znacznej poprawy, wskaźnik ceny do wartości księgowej banków w strefie euro wskazuje, że trudne otoczenie nadal wpływa na wyceny, co ogranicza zdolność banków do udzielania kredytów ze względu na wysoki koszt kapitału oraz wzmacnianie buforów kapitałowych, aby z czasem zwiększyć ich odporność.

    Zapewne dlatego według najnowszej ankiety EBC dotyczącej kredytów bankowych, po roku stabilizacji standardów kredytowych, banki stały się znacznie bardziej niechętne do podejmowania ryzyka. Wskazując, że normalizacja polityki pieniężnej zwiększyła koszt funduszy i ograniczenia bilansowe, w II kwartale 2022 r. znacznie zaostrzyły również kryteria kredytowe (tj. wewnętrzne wytyczne lub kryteria przyznawania kredytów), podobnie jak w przypadku pandemii Covid-19.

    Jednocześnie utrzymuje się silny popyt na kredyt netto ze względu na zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. Z analiz Allianz Trade potrzeby firm w zakresie finansowania są prawdopodobnie związane z rosnącymi cenami energii i surowców oraz ciągłymi zakłóceniami w łańcuchu dostaw, które doprowadziły do wyższych kredytów o krótszych terminach zapadalności. Jednak spadek zaufania przedsiębiorców osłabił popyt netto firm na kredyty na finansowanie inwestycji (wykres).

    Co zaostrzenie warunków finansowych oznacza dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw?

    W przypadku przedsiębiorstw, przełożenie pomiędzy rynkowymi i bankowymi stopami procentowymi było historycznie silniejsze niż w przypadku gospodarstw domowych (których stopy procentowe są średnio wyższe, ze względu na niższą stopę odzysku kredytów konsumenckich i dłuższy okres spłaty kredytów hipotecznych w porównaniu z krótszymi liniami kredytowymi dla przedsiębiorstw).

    W większości krajów efekt przeniesienia jest również większy w przypadku mniejszych kredytów (do 1 mln EUR). Analiza Allianz Trade sugeruje, że wrażliwość kredytów dla przedsiębiorstw na podwyżki stóp procentowych była po GFC równa jeden, podczas gdy dla kredytów dla gospodarstw domowych wrażliwość ta wynosiła około 0,5-0,6.

    Jednak od początku pandemii oprocentowanie kredytów dla gospodarstw domowych stało się bardziej wrażliwe na zmiany stopy procentowej; sugeruje to zwiększoną wrażliwość długiego końca krzywej dochodowości (który wpływa na gospodarstwa domowe) na zmiany stóp banku centralnego (wpływające głównie na przedsiębiorstwa niefinansowe).

    Jeśli chodzi o firmy, obawy o jakość aktywów mogą wkrótce powrócić. Niewypłacalność przedsiębiorstw już wzrasta w miarę wygasania moratoriów (zawieszających prawo) upadłości i gwarancji długu publicznego, a skutki kryzysu stanowią wyzwanie dla firm w mocno dotkniętych sektorach. Większe firmy mające dostęp do rynku w większości pokryły już swoje potrzeby w zakresie refinansowania w najbliższym czasie, co czyni je mniej wrażliwymi na zaostrzenie warunków finansowania. Również znaczne bufory gotówkowe (wzrost o 13% w 2021 r. w porównaniu z 2020 r.) mogą pomóc firmom w absorpcji obecnej presji cenowej – ale tylko pod warunkiem, że wzrost gospodarczy nie ulegnie dalszemu spowolnieniu, a ceny energii nie będą dalej rosły. Dlatego w Allianz Trade spodziewamy się, że w tym roku przypadki niewypłacalności przekroczą poziom sprzed pandemii jedynie w Hiszpanii i Grecji, podczas gdy w pozostałych gospodarkach bloku bankructwa będą prawdopodobnie możliwe do opanowania.

    Czy w tym kontekście rosnące ryzyko pogorszenia sytuacji może zmusić EBC do zmiany polityki?

    W sytuacji, gdy inflacja zasadnicza w strefie euro osiągnęła w czerwcu rekordowe poziomy (8,6% r/r), EBC powinien słusznie skupić się na tym, by nie dopuścić do wymknięciu się oczekiwań inflacyjnych spod kontroli. W Allianz Trade oczekujemy, że inflacja w strefie Euro osiągnie szczyt w tym kwartale (o ile Rosja nie wyłączy całego eksportu gazu).

    Jednocześnie silny popyt na kredyty sugeruje, że firmy i gospodarstwa domowe ponownie zaczęły stosować dźwignię finansową, aby poradzić sobie z obecną presją cenową. Jednak rosnące ryzyko dla perspektyw wzrostu może wkrótce uzasadnić wolniejsze zacieśnianie polityki pieniężnej, zwłaszcza jeśli wzrost kredytów ostatecznie spowolni. Ponieważ rosnąca awersja banków do ryzyka powoduje dalsze zaostrzenie warunków kredytowych, niższy popyt na pieniądz i zmniejszająca się dynamika strumienia pieniądza powinny mieć działanie dezinflacyjne. W związku z tym Rada Prezesów EBC może wkrótce skłonić się ku przyjęciu bardziej stopniowego tempa normalizacji polityki wobec narastających obaw o wzrost gospodarczy w strefie Euro.

  • Niemcy: Z powrotem na (klimatycznym) torze

    Niemcy: Z powrotem na (klimatycznym) torze

    • W perspektywie średnioterminowej nowe, ambitne cele Niemiec powinny zwiększyć udział energii odnawialnej w ich miksie energetycznym nawet powyżej poziomu, który byłby potrzebny do osiągnięcia celów klimatycznych z Paryża do 2035 roku.

    Wyścig o suwerenność energetyczną, wywołany inwazją Rosji na Ukrainę, może sprawić, że niemiecka transformacja ekologiczna znacznie przekroczy linię mety. Pomimo zwiększonego wykorzystania węgla do produkcji energii elektrycznej w krótkim okresie, system EU ETS (Europejski System Handlu Emisjami – znany także jako „wspólnotowy rynek uprawnień do emisji dwutlenku węgla ”) ograniczy dodatkowe emisje, węgiel nadal więc jest na dobrej drodze do wycofania go z użycia do 2030 roku.

    • Konieczna koordynacja rozbudowy infrastruktury

    Osiągnięcie celu czterokrotnego wzrostu mocy energii odnawialnej wymaga zmiany paradygmatu w kluczowych obszarach systemu elektroenergetycznego. Procedury planowania i zatwierdzania dla sieci energii odnawialnej, elektrycznej i wodorowej muszą być konsekwentnie upraszczane i przyspieszane. Ponadto pilnie potrzebna jest koordynacja rozbudowy infrastruktury dla sieci elektrycznych, gazowych i wodorowych, co jest mało prawdopodobne bez zintegrowanego planu rozwoju systemu.

    • Rozwój odnawialnych źródeł energii będzie dużym bodźcem rozwoju gospodarczego:

    40 mld EUR wartości dodanej rocznie do 2035 r. (1,1% w PKB w 2021 r.) i 440 000 miejsc pracy w samych Niemczech.

    • Wyścig o suwerenność energetyczną wywołany inwazją Rosji na Ukrainę sprzyja przekroczeniu pierwotnych planów zielonej transformacji Niemiec

    Zbliżająca się groźba wstrzymania importu gazu z Rosji postawiła w centrum uwagi zależność energetyczną Niemiec. Krótkoterminowe rozwiązanie polegało na większym poleganiu na węglu do wytwarzania energii elektrycznej, co budzi obawy, że zielona transformacja kraju zejdzie z kursu. Jest to jednak mało prawdopodobne z trzech powodów:

    • Większa produkcja energii elektrycznej z węgla nie spowoduje wzrostu emisji CO2 w UE, ponieważ są one ograniczone przez unijny system handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). Dodatkowe wykorzystanie węgla spowoduje jednak wzrost cen CO2 w tym systemie, prowadząc do mniejszej emisji CO2 w innych gałęziach przemysłu objętych EU ETS.

    • Ceny w EU ETS pozostaną powyżej poziomów, które pozwoliłyby na konkurencyjność węgla na rynku energii elektrycznej. Węgiel w energetyce wymaga cen EU ETS poniżej 60 euro, podczas gdy obecne ceny wahają się między 80-90 euro i oczekiwany jest ich dalszy wzrost.

    • Niemiecki rząd nadal jest zaangażowany w wycofywanie węgla do 2030 r., choć zobowiązanie to nie zostało jeszcze uregulowane. Biorąc pod uwagę podwyższone ceny w ramach EU ETS, jest bardzo mało prawdopodobne, aby węgiel przetrwał zbyt długo jako substytut rosyjskiego gazu; wspomniane ceny (uprawnień) “wypchną” go z rynku.

    W perspektywie średnioterminowej ambitne nowe cele Niemiec zakładają ponad czterokrotny wzrost mocy odnawialnych, co przyspieszy odchodzenie od rosyjskiego gazu. Pozytywną stroną kryzysu energetycznego jest to, że w jego następstwie cel 1,5°C (cel z konferencji w Paryżu ograniczenia zmian klimatycznych do 1,5° C) może nawet zostać przekroczony, ponieważ planowany miks energetyczny na 2030 r. jest bardzo zbliżony (a nawet nieco bardziej ambitny) w porównaniu z niezbędnym miksem dla „paryskiego celu 1,5°C”.

    Co trzeba zrobić, aby do 2035 roku czterokrotnie zwiększyć moc energii odnawialnej?

    Podstawą do zwiększenia mocy energii odnawialnej jest niemiecki „pakiet wielkanocny” (ogłoszony w kwietniu), który przewiduje, że do 2030 roku energia zielona będzie stanowić 80% zużycia energii elektrycznej brutto (z 42% obecnie i poprzedniego celu 65%). Ponadto planuje się, że do 2035 roku krajowa produkcja energii elektrycznej będzie niemal neutralna pod względem emisji gazów cieplarnianych. Niemcy realizują w ten sposób zalecenie Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) dotyczące neutralnych dla klimatu dostaw energii elektrycznej do 2035 roku, co zostało również wspólnie ogłoszone przez grupę G7 na jej ostatnim spotkaniu w Elmau w Niemczech.

    Są to bez wątpienia ambitne cele. W końcu, zakładając zużycie energii elektrycznej brutto na poziomie 750 terawatogodzin (TWh) w 2030 r. – ponieważ zapotrzebowanie na energię elektryczną ma gwałtownie wzrosnąć ze względu na rosnącą elektryfikację procesów przemysłowych, ciepła i transportu (sprzężenie sektorowe) – oraz w celu bezpiecznego osiągnięcia celu 80% bioenergii, wytwarzanie energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych będzie musiało wzrosnąć z nieco poniżej 240 TWh obecnie do 600 TWh w 2030 r. i 875 TWh w 2035 r. Oznacza to, że w 2035 r. moc zainstalowana wyniesie blisko 160 GW w przypadku lądowej energii wiatrowej (54 GW w 2020 r.), 60 GW morskiej energii wiatrowej (8 GW w 2020 r.) oraz ponad 300 GW w przypadku fotowoltaiki (PV, 54 GW w 2020 r.). W rezultacie, do 2035 roku udział energii odnawialnej w produkcji energii elektrycznej wyniesie prawie 90%, podczas gdy wodór wniesie kolejne 7% neutralnej dla klimatu energii elektrycznej. Przynajmniej na papierze, można by się skłaniać do twierdzenia, że do tego czasu będzie to neutralność klimatyczna. Ponieważ w 2035 roku Niemcy będą eksportować ponad 4% energii elektrycznej, produkcja energii elektrycznej neutralnej dla klimatu przewyższy krajowe zużycie energii elektrycznej. Jednak aby zintegrować rosnący udział energii odnawialnej, potrzeba około 75 GW mocy dyspozycyjnej, która wypełni lukę w przypadku braku energii odnawialnej. Obejmuje to elektrownie biogazowe oraz elektrownie na gaz ziemny, które będą musiały przestawić się na korzystanie z wodoru tak szybko, jak tylko pozwoli na to wzrost produkcji wodoru.

    Oprócz elektrowni dyspozycyjnych potrzebne jest blisko 100 GW mocy z dodatkowych „usług elastycznych”

    Wymagane zmiany: koordynacja i uproszczenie budowy infrastruktury, a także zwiększenie rezerw elastyczności systemu

    Osiągnięcie tego celu wymaga jednak zasadniczej zmiany paradygmatu w kluczowych obszarach systemu elektroenergetycznego. Procedury planowania i zatwierdzania sieci energii odnawialnej, elektrycznej i wodorowej muszą być konsekwentnie upraszczane i przyspieszane. Rząd pokazał, że jest to możliwe, wydając nadzwyczajne zezwolenia i rozpoczynając już budowę wciąż brakującej, ale niezbędnej infrastruktury LNG.

    W celu uzupełnienia rozwoju odnawialnych źródeł energii, oprócz wspomnianych elektrowni „dyspozycyjnych” swoje zdolności zwiększyć muszą także podmioty zapewniające elastyczność systemu, aby poradzić sobie z rosnącą zmiennością produkcji energii elektrycznej spowodowaną brakiem ciągłości mocy uzyskiwanej z wiatru i PV. Usługi w zakresie elastyczności mogą reagować na niskie dostawy energii elektrycznej poprzez zmniejszenie zapotrzebowania na energię elektryczną lub nawet odwrócenie przepływu i dostarczanie energii elektrycznej do sieci. Moc elastyczności będzie musiała wzrosnąć dziesięciokrotnie z 10GW obecnie do prawie 100GW w 2035 roku (wykres).

    Atrakcyjne obszary przyjaznego dla systemu zarządzania stroną popytową obejmują ładowanie pojazdów elektrycznych, wytwarzanie ciepła (obsługa 9 mln pomp ciepła w 2035 r.) oraz produkcję wodoru przez elektrolizery. Magazynowanie w akumulatorach i elektrowniach szczytowo-pompowych już dziś przyczynia się do elastyczności, przy czym akumulatory stanowią ogromny potencjał do dalszej rozbudowy. Przewiduje się, że lwia część pojemności akumulatorów nie będzie pochodzić z dużych sieci, lecz raczej z wysoce zdecentralizowanych domowych systemów magazynowania energii (w połączeniu z fotowoltaiką dachową) oraz akumulatorów pojazdów elektrycznych, które są „sprzężone sektorowo” dzięki dwukierunkowemu ładowaniu z powrotem do sieci elektrycznej za pośrednictwem systemu vehicle-to-grid. Łącznie akumulatory mogłyby zapewnić około 90% potrzebnej pojemności elastycznej w 2035 r.

    440 000 miejsc pracy: neutralny klimatycznie system energetyczny Niemiec to także (znaczny) bodziec gospodarczy

    Neutralny klimatycznie system elektroenergetyczny Niemiec wiązać się będzie także ze znacznymi korzyściami dla wzrostu gospodarczego i zatrudnienia. Samo zwiększenie mocy ze źródeł odnawialnych do 2035 roku wymaga inwestycji o wartości średnio 28 mld euro rocznie (bezpośrednich i pośrednich – te ostatnie dotyczą łańcuchów dostaw inwestycji w energię odnawialną). Spowoduje to powstanie dodatkowej wartości dodanej w wysokości 40 mld euro rocznie, co stanowi 1,4-krotność inwestycji lub 2,7-krotność wsparcia fiskalnego ze strony rządu. W międzyczasie ekspansja w zakresie energii odnawialnej będzie związać się z zatrudnieniem w latach 2022-2035 średnio 440 000 pracowników. Może to być jednak błogosławieństwo lub przekleństwo. Jeśli gospodarka pozostanie słaba, będzie to bardziej niż mile widziany bodziec gospodarczy. Jeśli jednak gospodarka ponownie wejdzie w fazę hossy lub ożywienia globalnych łańcuchów dostaw, nie będzie nadążać za ekspansją i może to wywołać dalszą presję cenową na ograniczone zasoby (pracy), prowokując inflację lub nawet ułatwiając powstanie spirali płacowo-cenowej.

    Nasza analiza obejmuje krótkoterminowe korzyści ekonomiczne w pierwszych pięciu latach funkcjonowania instalacji. Ich wkład w wartość dodaną waha się od 37% dla nowo tworzonych instalacji fotowoltaicznych do 52% dla energii wiatrowej pozyskiwanej na morzu. Wielkość inwestycji przekroczy 1% obecnego PKB pod koniec dekady, a w całym okresie wartość dodana brutto przyczyni się do wzrostu gospodarczego średnio o ponad 1%. Liczba 440 000 miejsc pracy jest obliczona raczej „konserwatywnie” i zakłada tylko wpływ ekspansji energii odnawialnej. Także rzeczywisty wkład we wzrost PKB będzie prawdopodobnie znacznie większy niż 1% rocznie.

  • Europejskie linie lotnicze: czas zapiąć pasy

    Europejskie linie lotnicze: czas zapiąć pasy

    Odwołane loty mogą stać się nową normą w Europie, ponieważ linie lotnicze starają się chronić marże w obliczu rosnących cen paliwa lotniczego.

    • Ochrona marż w obliczu rosnących cen paliwa do silników odrzutowych (+89% od początku roku)

    Przy płacach odpowiadającym 25% przychodów (w porównaniu ze średnią światową wynoszącą 19%), europejskie linie lotnicze nie mają motywacji w krótkim okresie, na bieżaco do zajmowania się brakiem personelu.

    • Ceny biletów lotniczych w Europie rosną: po latach spadków, a mimo to linie lotnicze trzeci rok z rzędu ponoszą straty

    W Allianz Trade oczekujemy, że ceny biletów lotniczych w Europie wzrosną w 2022 r. średnio o +21% . Chociaż zwiększy to przychody w 2022 r. o +102% r/r, nie wystarczy to aby zapobiec stratom netto trzeci rok z rzędu (oczekiwane przez IATA straty -9,7 mld USD przy marzy netto -1,2%, po –stracie 137,7 mld USD w 2020 roku (marża netto -36,0%) i -42,1 mld USD w 2021 roku (marża netto -8,3%).

    Europejskie linie lotnicze nie osiągną progu rentowności do 2023 roku.

    • W dłuższej perspektywie zielona transformacja oznacza jeszcze większe zakłócenia dla linii lotniczych w Europie – mniejszą konkurencyjność cenową wobec kolei, duże straty oraz rosnące koszty

    Przewoźnicy kolejowi wytwarzają o 85% mniej CO2 niż samoloty i są własnością państwa

    (tj. mają wsparcie finansowe przy inwestycjach). Odnawianie floty starej generacji w kontekście rosnących stawek (opłat, ubezpieczeń) i obniżonych ratingów będzie kosztowne dla sektora, którego zadłużenie już wzrosło 1,4 raza w 2020 r.

    Dodatkowo nowe przepisy dotyczące stosowania w lotnictwie paliwa zrównoważonego

    (2,5 razy droższego) spowodują dalszą erozje marż: obowiązkowa do 2045 r. mieszanka SAF/kerozyny w proporcji 38%/62% zwiększy koszty paliwa o 57%.

    Ochrona marż linii lotniczych szczególnie paląca w Europie

    Płace w europejskich liniach lotniczych (odpowiednik 25% przychodów w roku obrotowym 2019 w porównaniu z 19% w przypadku paliwa do silników odrzutowych) są wyższe nie tylko ze względu na ich większą niż przeciętnie na świecie liczbę pracowników, ale także dlatego, że minimalne pensje w Europie są stosunkowo wyższe. To wyjaśnia, dlaczego europejskie linie lotnicze miały najniższą marżę EBITDA w 2020 roku (średnio -44%, w porównaniu z -20% dla obu Ameryk i -10% dla Azji i Bliskiego Wschodu) i dlaczego nadal w 2021 r. redukowały swój personel o kolejne -8% r/r, pomimo że linie lotnicze rw Ameryce Północnej i Południowej zwiększały już wtedy swój personel średnio o +14% r/r.

    Obecnie braki kadrowe połączone ze strajkami pracowników domagającymi się wyższych wynagrodzeń i lepszych warunków pracy spowodowały, że wiele linii lotniczych odwołuje loty. To z kolei wywołało wzrost cen (średnie ceny biletów lotniczych w Europie wzrosły ze 193 USD w lutym 2022 r. do 215 USD w maju). Rzeczywiście, w krótkim okresie niedobór lotów może być korzystny dla linii lotniczych, ponieważ mogą one zwiększyć przychody poprzez podnoszenie cen, a nie wolumenu (lotów). W ten sposób firmy mogą zaabsorbować negatywne skutki rosnących cen paliwa lotniczego (które wzrosły o 89% od początku roku) i opóźnić dodatkowe wydatki związane z zatrudnieniem większej liczby pracowników.

    Efekt – ceny biletów w Europie „wystartują”

    Wraz z pojawieniem się tanich linii lotniczych w Europie wzmożona konkurencja zmusiła tradycyjne linie lotnicze do obniżenia cen: od maja 2014 r., kiedy ceny kerozyny zaczęły spadać, do maja 2020 r. ceny biletów spadły o 39%. Jednak w 2022 r. trend ten uległ odwróceniu: od maja ceny biletów od początku roku wzrosły o +12%. W Allianz Trade spodziewamy się, że wzrost cen biletów osiągnie +21% r/r do końca 2022 roku, a szczyt nastąpi dopiero w I kwartale 2023 roku.

    Zielona transformacja w Europie to jeszcze większe zakłócenia

    Przed pandemią europejskie linie lotnicze i przedsiębiorstwa kolejowe posiadały po 50% rynku pod względem przychodów, przy czym każde z nich odnotowywało średnio około 118 000 mln euro rocznie. Ten podział zmienił się jednak w latach 2020-2021, gdy linie lotnicze straciły udział w rynku na rzecz przedsiębiorstw kolejowych (obecnie udział w rynku: 30% linii lotniczych, 70% przedsiębiorstw kolejowych). W przypadku tanich linii lotniczych około 38% przychodów pochodzi z działalności długodystansowej, która najbardziej ucierpiała podczas pandemii. Z kolei firmy kolejowe prawie nie prowadzą działalności poza Europą. W efekcie już teraz przekroczyły poziom przychodów na 2019 rok.

    Podczas gdy jazda pociągiem jest nadal droższa na niektórych trasach, firmy kolejowe mają stać się bardziej konkurencyjne, ponieważ rządy przyspieszają przejście na koleje dużych prędkości. W tym kontekście, nawet jeśli linie lotnicze mogą powrócić do swojego udziału w rynku sprzed pandemii w związku z ożywieniem usług długodystansowych, w Allianz Trade uważamy, że firmy kolejowe nadal będą miały dobrą koniunkturę na swoje przewozy, a nawet mogą utrzymać udział w rynku powyżej 50%.

  • Prognozy gospodarcze i rynkowe: bieg pod górkę

    Prognozy gospodarcze i rynkowe: bieg pod górkę

    Wzrost światowy wchodzi w trudną fazę w związku z utrzymującym się wysokim poziomem niepewności wynikającej z ryzyk geopolitycznych.

    W związku z szybszym zaostrzaniem polityki monetarnej i pogarszającą się sytuacją geopolityczną rosną ryzyka dla rynków wschodzących

    W Allianz Trade przewidujemy wzrost światowego PKB na poziomie +2,9% w tym roku oraz +2,5% w roku 2023, co stanowić będzie spadek o odpowiednio -0,4pp i -0,3pp w porównaniu do ostatniej prognozy Allianz Trade z marca. Zmiana ta wynika ze zwiększenia bezpośredniego i pośredniego wpływu wojny na Ukrainie oraz dłuższych niż przewidywano lockdownów w Chinach, które obniżą poziom produkcji o 1,2pp i -0,6pp odpowiednio w roku 2022 i 2023. Poziom handlu światowego najprawdopodobniej skurczył się w Kw II (-1,3% kwartał do kwartału). Ponowne otwarcie gospodarki chińskiej pomoże trochę nadrobić handlowi, a przez to i wzrostowi światowego PKB, szczególnie wraz z rozpoczęciem lata, ale spodziewane ożywienie będzie raczej nieśmiałe. Prognozujemy wzrost handlu światowego w ujęciu wolumenowym o +3,5% w roku 2022 i +3,6% w roku 2023, czyli znacznie poniżej uzgodnień. W ujęciu wartościowym, siła dolara i wysoka inflacja w 2022 r. popchną wzrost nominalny do +10,4%, po czym jednak spadnie on do +4,2% w 2023 r.

    Choć scenariusz bazowy Allianz Trade na rok 2022 nadal zakłada miękkie lądowanie, ryzyko recesji szybko rośnie. Tym razem jednak obawy dotyczą nie tylko rozmiaru recesji, ale też efektu dystrybucyjnego. Gdy rekordowo wysoka inflacja (8,1% w 2022 r. na poziomie światowym) obniża realny dochód rozporządzalny, gospodarstwa domowe i firmy wykazują tendencję do obniżania odpowiednio ich konsumpcji i inwestycji. Choć nastroje konsumenckie pikują, wśród przedsiębiorstw utrzymują się one na wysokim poziomie. Tym niemniej niższy planowany CAPEX sugeruje, że firmy będą przyjmować bardziej ostrożną postawę. Przedłużająca się wysoka inflacja (4,7% w 2023 r. na świecie; powyżej 3% w USA, strefie euro, Wlk. Brytanii) powoduje wzrost ryzyka spirali płacowo-cenowej. Pełne i nieuporządkowane zawieszenie importu ropy i gazu z Rosji przez UE do końca roku może spowodować zmaterializowanie się „niekorzystnego” scenariusza (40% prawdopodobieństwo), w którym większość gospodarek popada w recesję. W tym scenariuszu politykom nie udałoby się uratować sytuacji jak miało to miejsce 2020 r., ponieważ początkowa fiksacja banków centralnych na zwalczaniu inflacji ograniczyłaby dostępne opcje polityki fiskalnej. Natomiast przewidywany zwrot w 1. połowie 2023 r., w tym agresywne cięcie stóp, nastąpiłby zbyt późno. Przewiduje się, że zawieszenie importu ropy i gazu z Rosji do UE będzie kosztować -1,6pp wzrostu unijnego PKB w związku z szacowanym niedoborem energii po wprowadzeniu rozwiązań zakładających zastępowanie i samo-racjonowanie na poziomie ok. 4% końcowego zużycia energii w porównaniu do 10% w marcu. Generalnie, mając na względzie dodatkowy wpływ pogarszających się warunków monetarnych i finansowych, przewidujemy skurczenie się światowego PKB o -2,8pp w 2023 r. do -0,2% w niekorzystnym scenariuszu (po spowolnieniu o -0,3pp do +2,6% w 2022 r.). Wskazuje to na recesję na poziomie -1,4% w USA i -2,5% w strefie euro i Wlk. Brytanii, co daje ok. 1,5 odchylenia standardowego od dwuletniego trendu wzrostowego w zakresie strat w produkcji globalnej. Wzrost w Chinach spowolniłby do +2,5% w 2023 r.

    Przestrzeń polityczna na ograniczenie ryzyka spadku szybko się kurczy. Banki centralne w gospodarkach rozwiniętych stały się bardziej zdeterminowane, by agresywnie zwalczać inflację w związku z utrzymującą się silną presją cenową po stronie dostaw. Przewidujemy, że Rezerwa Federalna zwiększy stopy procentowe do przynajmniej 3,5% do końca 2022 r., a Europejski Bank Centralny do 0,75%. Tym niemniej śrubowane warunki finansowe mające na celu stłumienie łącznego popytu mogą łatwo spowodować recesję, szczególnie w krajach, w których nie doszło jeszcze do pełnej odbudowy po kryzysie Covidowym. Polityka fiskalna może pomóc w ograniczeniu niekorzystnego efektu dystrybucyjnego, ale nie wystarczy by zapobiec spowolnieniu wzrostu i może przedłużyć utrzymywanie się wysokiej inflacji. W niekorzystnym scenariuszu Allianz Trade zakłada zaostrzanie skoncentrowanej na zwalczaniu inflacji polityki monetarnej, które spowoduje znaczny spadek popytu, co zaś spowoduje ogólnoświatową recesję na początku 2023 r., wzmocnioną dodatkowo spadającymi cenami aktywów. W tej sytuacji przewidujemy spadek wzrostu światowego PKB o -2,6pp w 2023 r. do -0,1% (po spowolnieniu o -0,3pp do +2,6% w tym roku).

    Co to oznacza dla firm? Wysoka presja kosztowa hamuje perspektywy inwestycyjne, ale w 2. połowie roku może dojść do pewnej konwergencji w związku ze znacznym obniżeniem poziomu niedoborów i normalizacją dostaw, przy jednoczesnym dalszym spadku popytu. Tym niemniej takie problemy natury strukturalnej jak wyższe ceny energii (przy średniej cenie kosztu ropy wynoszącej 105 USD/bbl w pozostałej części 2022 r. i znacznie powyżej 90 USD/bbl w kolejnym roku), czy też rosnące stopu procentowe i przyspieszenie wzrostu płac będą wywierać ciągłą presję na marże firm. Symulacja wpływu wzrostu o 200bp na korporacyjne stopy procentowe wskazuje, że rentowność najbardziej zagrożona jest w sektorach budowlanym, energii, transportowym oraz komputerowym i telekomunikacyjnym, gdzie wpływ ten po upływie jednego roku widoczny będzie w zakresie od -5,7pp do -2pp utraty marży w USA i ponad -7pp do -3pp w strefie euro, zależnie od sektora. Po dwóch latach spadku przewidujemy odbicie w zakresie światowego wskaźnika niewypłacalności firm o +10% w roku 2022 i +145 w roku 2023, tym samym zbliżając się do poziomów sprzed pandemii. Jeden na trzy kraje powróci do poziomów sprzed pandemii w 2022 r., a jeden na dwa kraje w 2023 r.

    W związku z szybszym zaostrzaniem polityki monetarnej i pogarszającą się sytuacją geopolityczną rosną ryzyka dla rynków wschodzących Rynki wschodzące (RW) otrzymały podwójne uderzenie – ze strony rosnącej inflacji spowodowanej wzrostem cen energii i produktów spożywczych na całym świecie oraz wycofaniem kapitału w perspektywie zaostrzania polityk monetarnych w gospodarkach rozwiniętych (GR), szczególnie agresywnego podnoszenia stóp procentowych przez Fed w USA. Oba te czynniki zmusiły RW do znacznego zwiększenia stóp procentowych celem wyhamowania inflacji i utrzymania atrakcyjności w oczach zagranicznych inwestorów. W tym kontekście słabsze RW będą bardziej narażone na problemy z płynnością, a niektóre kraje mogą mieć się z trudnościami w zakresie finansowania zadłużenia w związku z rosnącymi kosztami kredytów i presją w zakresie walut udzielanych kredytów. Sri Lanka jako pierwsza padła ofiarą pogorszających się warunków ogólnoświatowych dla RW, ponieważ szybki wzrost cen żywności przyczynił się do uszczuplenia rezerw walutowych, co ostatecznie doprowadziło do pierwszego bankructwa państwa w jego historii w maju 2022.

    Czy czeka to także kolejne rynki wschodzące? Zaktualizowaliśmy w Allianz Trade analizę wrażliwości RE pod kątem ostrego zaostrzania polityk monetarnych w GR w odniesieniu do ryzyka płynności (saldo na rachunku bieżącym, należny zewnętrzny dług krótkoterminowy, pokrycie kosztów importów, wzrost zadłużenia kredytowe w sektorze prywatnym) i ryzyka cyklicznego (ryzyko walutowe, inflacja, uzależnienie towarowe, kapitały własne, obligacje). Ustaliliśmy w Allianz Trade grupę 10 najważniejszych RW, które wykazują w tym zakresie szczególną wrażliwość. Poza Argentyną i Turcją – gdzie występują ryzyka idiosynkratyczne spowodowane powtarzającymi się błędami polityki od 2018 r. – grupa ta obejmuje Pakistan, Chile, trzy kraje afrykańskie (Egipt, Kenia, Tunezja), a także rynki Europy Środkowo-Wschodniej (Węgry, Polska, Rumunia).  Sześć z tych 10 krajów (Egipt, Tunezja, Pakistan, Argentyna, Turcja, Kenia) należą również do grupy 25 najbardziej wrażliwych RW w odniesieniu do utrzymania bezpiecznego poziomu długu publicznego. W związku z tym kraje te mogą mierzyć się z kryzysem związanym z długiem publicznym na przestrzeni kolejnych dwóch lat lub w zbliżonym okresie. W przypadku czterech kolejnych wrażliwych RW (Chile, Węgry, Polska, Rumunia) prawdopodobieństwo problemów z długiem publicznym w najbliższej przyszłości jest niższe niż w przypadku ryzyka płynności w sektorze prywatnym w związku z ogólnoświatowym ograniczeniem płynności i presją walutową. Węgierski forint już stracił -8% w stosunku do euro w ujęciu rok do roku, a kraj doświadcza rosnącego deficytu w rachunku bieżącym przy niskim poziomie rezerw walutowych (2,2 miesiąca pokrycia kosztów importu). Ponadto nieustający spór Węgier z UE nie pomaga w wysiłkach na rzecz przywrócenia ufności inwestorów.

    Słabnący popyt światowy tym razem nie pomoże RW w wyjściu z kryzysu, szczególnie jeśli utrzymają się zagrożenia dla wzrostu światowego: nieustanne wąskie gardła w łańcuchach dostaw, zakłócenia na rynkach towarowych i zaostrzone polityki anty-Covidowe, gdzie część tych czynników pogarsza jest sytuacja wojenna na Ukrainie.

    RW wkroczyły na ścieżkę zaostrzania polityki monetarnej już około rok temu, by powstrzymać wzrost inflacji oraz problemy związane z ogólnoświatowym spadkiem płynności i będą musiały te działania kontynuować. Szczyt inflacji na większości rynków przewiduje się na III Kw 2022 r., ale wzrost stóp procentowych najprawdopodobniej utrzyma się przynajmniej do końca roku – po pierwsze dlatego, że GR również zaostrzą swe polityki, a po drugie ponieważ wiele RW nadal posiada znacznie ujemne realne stopy procentowe, szczególnie w Europie Wschodzącej. Rynki regionu Europy Wschodzącej, a także Ameryki Południowej, Afryki i krajów Bliskiego Wschodu, które nie eksportują ropy doświadczą średnio dwucyfrowej inflacji w roku 2022, a w konsekwencji jeszcze wyższych skoków stóp procentowych. Natomiast rynki Azji Wschodzącej i GCC doświadczą znacznie niższej inflacji w przedziale 3-4% w roku 2022.

    Tymczasem eksporterzy towarów skorzystali na efekcie „rozlania się” cen w związku z wojną na Ukrainie. Nasze analizy wskazują, iż rynki te są obecnie mniej wrażliwe na zaostrzanie polityki monetarnej w GR. Sytuacja ta powinna utrzymać się przynajmniej do końca roku 2022. Tym niemniej słabszy popyt światowy i ryzyka recesji na początku 2023 r., potencjalnie jeszcze pogorszone wpływem chińskiej polityki zero Covid, mogą ostatecznie doprowadzić do poluzowania cen towarowych (poza ropą) i osłabienia obecnej pozycji krajów będących eksporterami netto tych towarów. Prognozy wskazują jednak, że ceny ropy i gazu utrzymają się do końca 2023 r.

    Scenariusz „niekorzystny” (40% prawdopodobieństwo) zakłada kompletne i nieuporządkowane zawieszenie importu ropy i gazu z Rosji przez UE do końca roku, co popchnęłoby największe gospodarki w recesję. Politykom nie udałoby się uratować sytuacji jak miało to miejsce 2020 r., ponieważ początkowa fiksacja banków centralnych na zwalczaniu inflacji ograniczyłaby dostępne opcje polityki fiskalnej. Natomiast przewidywany zwrot w 1. połowie 2023 r., w tym agresywne cięcie stóp, nastąpiłby zbyt późno. W szczególności przyjrzawszy się perspektywie pełnego embarga na import energii z Rosji, szacujemy niedobory energii po wprowadzeniu rozwiązań zakładających zastępowanie i samo-racjonowanie na poziomie ok. 4% końcowego zużycia energii w porównaniu do 10% w marcu. W typowym roku kraje UE 27 importują około 170.00 mln m3 gazu ziemnego z Rosji. USA eksportują około 100.000 mln m3 LNG rocznie. Tradycyjnie UE przyjmuje ok. 30% tego wolumenu, ale od stycznia przyjęła prawie 75% wolumenu amerykańskiego. Należy przewidywać, że ta preferencja europejska utrzyma się przez cały czas trwania wojny, co oznacza dodatkowe 45.000 mln m3 rocznie dla UE. Choć Katar również przeorientował swój eksport, jest on związany umowami długoterminowymi z kupcami azjatyckimi, przez co prawdopodobieństwo dostarczenia przez tej kraj większych dodatkowych wolumenów jest niskie. Tym niemniej możemy oczekiwać dodatkowych 15.000 mln m3 rocznie. W związku z tym zostaje 110.000 mln m3 do pozyskania, co odpowiada ok. 1.050.000 GWh/rok. Jeśli UE uda się otworzyć ponownie część opalanych węglem elektrowni (70% których zostało wyłączonych z eksploatacji w roku 2018), uda się wygenerować dodatkowe 100.000 GWh/rok. Dla przykładu Niemcy posiadają rezerwę 4,3 GWh z elektrowni węglowych. W konsekwencji UE „brakowałoby” jedynie 950.000 GWh/rok, co stanowi ok. 8% końcowego zużycia energii (co stanowi spadek z 10% szacowanych w lutym).

    Chiny utrzymają politykę zero Covid w roku 2022, ale najgorsze w ramach ostatniej fali już raczej za nami. Prowincje i miasta objęte częściowymi lub zupełnymi lockdownami odpowiadały za niemalże 25% PKB w okresie od marca do kwietnia (w porównaniu do 18% w najgorszym tygodniu w sierpniu 2021 r. i 63% w ciągu najgorszych 20 dni 2020 r. w okresie od stycznia do lutego). Tym niemniej udział ten spadł do jedynie 9% w maju i 5% w pierwszej połowie czerwca. Opierając się o doświadczenia dotyczące znoszenia lockdownów w roku 2020, powrót do normalności w zakresie mobilności na poziomie krajowym jest prawdopodobny już w lipcu, o ile nie dojdzie do nowych zakażeń Covid-19 na dużą skalę i kolejnych lockdownów.

    Słabnący wzrost i utrzymujący się wysoki poziom inflacji na horyzoncie w Europie Wschodzącej Pęd gospodarczy trzymał się dobrze na początku roku. Wzrost PKB w kw I w UE 11 CEE (11 państw członkach UE regionu Europy Środkowo-Wschodniej) był wyższy niż przewidywano, osiągając poziom +2,3% kwartał do kwartału (+6,9% rok do roku). Tym niemniej wczesne wskaźniki sugerują, że działalność zaczęła zwalniać w kw 2. Gospodarska rosyjska jeszcze nie upadła, wydaje się też, iż gospodarka realna Turcji dostosowała się do wysokiej inflacji, przynajmniej na teraz. Jeśli chodzi o prognozy na przyszłość, przewidujemy spadek poziomu działalności w 2. połowie roku oraz wejście części gospodarek w recesję, szczególnie w Rosji, która odczuje mocniej skutki wojny i sankcji. Tym niemniej rozlewający się wpływ wojny na Ukrainie może również spowodować spowolnienie koniunktury w krajach bałtyckich w związku z bliskim sąsiedztwem Rosji, a także w Czechach i Słowacji, których duże branże samochodowe cierpią na utrzymujących się zakłóceniach łańcuchów dostaw. Impuls fiskalny i znaczny wzrost płac powinny pomóc Polsce, Węgrom i Rumunii osiągnąć wyższy wzrost w 2022 r., ale rosnący brak równowagi makroekonomicznej czyni je bardziej wrażliwymi na silny spadek płynności na świecie i presje na ich waluty. Naszą prognozę wzrostu realnego PKB w UE 11 CEE aktualizujemy na +3,9% w 2022 r. (w porównaniu do poziomu +3,4% prognozowanego w marcu), a następnie na +2,9% w 2023 r. (bez zmian). Jeśli chodzi o Europę Wschodzącą jako całość (wliczając Rosję, ale wyłączając Ukrainę), przewidujemy recesję na poziomie -0,7% w 2022% (-1,1% w marcu) oraz umiarkowany wzrost o +0,7% w 2023 r. (+0,9%).