Tag: Ekologia

  • Regeneracja zamiast produkcji – Model biznesowy Canon doceniony przez analityków

    Regeneracja zamiast produkcji – Model biznesowy Canon doceniony przez analityków

    Najnowszy raport Quocirca Sustainability Leaders 2025 potwierdza, że Canon umacnia swoją pozycję lidera, ale prawdziwa historia kryje się w danych dotyczących percepcji marki i logistyki procesów.

    Najbardziej uderzającym wskaźnikiem jest wzrost zaufania rynkowego. W ciągu zaledwie roku odsetek respondentów postrzegających Canon jako markę silnie związaną z ekologią wzrósł z 38% do 49%. To rzadki skok w dojrzałej branży, sugerujący, że długofalowe inwestycje w „remanufacturing” zaczynają rezonować z potrzebami biznesu zmagającego się z nowymi regulacjami raportowania ESG.

    Fundamentem tej strategii nie są nowe produkty, lecz te już istniejące. Canon od 1992 roku rozwija procesy odnawiania urządzeń, a jego fabryka w niemieckim Giessen stała się wzorcem wydajności w gospodarce obiegu zamkniętego. Regeneracja serii imageRUNNER ADVANCE ES, w której co najmniej 90% części pochodzi z odzysku, to nie tylko ukłon w stronę planety, ale przede wszystkim optymalizacja łańcucha dostaw i kosztów materiałowych. Dla klienta biznesowego oznacza to dostęp do sprzętu o standardzie „Certified Used”, który łączy niezawodność z niższym śladem węglowym, co staje się kluczowe przy przetargach obwarowanych wymogami środowiskowymi.

    Analitycy Quocirca zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt: cyfryzację serwisu. Przejście na inteligentne usługi zdalne drastycznie ogranicza konieczność fizycznych interwencji techników. W ten sposób Canon upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu – zredukował emisje transportowe i zwiększył efektywność operacyjną swoich klientów.

    Partnerstwo z ClimatePartner oraz platynowy rating EcoVadis pozycjonują japońskiego producenta jako bezpieczny wybór w niepewnych czasach. Filozofia Kyosei – wspólnego dobra – choć brzmi ideologicznie, w wydaniu Canon znajduje bardzo pragmatyczne zastosowanie: od redukcji plastiku w opakowaniach po innowacyjną metodę „container round use”, eliminującą puste przebiegi w logistyce.

  • Rośnie znaczenie ESG w transakcjach M&A na polskim rynku

    Rośnie znaczenie ESG w transakcjach M&A na polskim rynku

    W ostatnich latach w Polsce obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania zagadnieniami związanymi z ESG (środowisko, społeczeństwo, ład korporacyjny) w kontekście transakcji fuzji i przejęć (M&A). Z raportu KPMG pt. „Global ESG Due Diligence+ study 2024” wynika, że aż 80% inwestorów uważa kwestie ESG za kluczowy element w ramach tych transakcji. Ponadto, ponad połowa z nich planuje przeprowadzać badania ESG due diligence w odniesieniu do większości swoich transakcji w najbliższych 24 miesiącach.

    Jednym z głównych powodów tego trendu jest możliwość wcześniejszego identyfikowania ryzyk oraz szans związanych z aspektami ESG. Inwestorzy podkreślają, że analiza ESG stanowi skuteczny sposób na optymalizację kosztów, zwiększenie efektywności operacyjnej oraz poprawę reputacji firm. Dzięki temu mogą oni lepiej przygotować plany działań po zakończeniu transakcji, co przyspiesza wdrażanie strategii i osiąganie oczekiwanych rezultatów.

    Zgodnie z wynikami badania, 79% doświadczonych inwestorów wykorzystuje wyniki ESG due diligence do formułowania działań po transakcji. Ponadto, 45% respondentów wskazało, że wyniki analizy miały istotny wpływ na decyzję o kontynuowaniu lub wstrzymaniu transakcji, co podkreśla znaczenie ESG jako potencjalnych „deal breakers” w procesach inwestycyjnych.

    W Polsce coraz częściej przeprowadza się pogłębione analizy ESG jako integralny element badania finansowego, podatkowego i prawnego w ramach transakcji M&A. Wyniki tych analiz dostarczają inwestorom szczegółowych informacji, które są niezbędne do opracowania skutecznych strategii wdrożeniowych po transakcji. Wzrost zainteresowania kwestiami ESG wynika także z rosnących wymagań instytucji finansujących oraz ubezpieczających transakcje, które coraz częściej uwzględniają te aspekty w swoich analizach ryzyka.

    Iwona Sprycha, Partner w KPMG w Polsce, zwraca uwagę, że „proces due diligence to nie tylko identyfikacja ryzyka, ale także poszukiwanie wartości dodanej, którą można osiągnąć przez realizację celów strategicznych związanych z ESG”. Katarzyna Wołczkiewicz, Associate Director w KPMG, podkreśla, że analiza ESG pozwala na lepsze zrozumienie potencjału firmy oraz identyfikację obszarów, gdzie można wdrożyć innowacyjne praktyki, co w dłuższej perspektywie zwiększa wartość przedmiotu transakcji oraz buduje zaufanie wśród interesariuszy.

    Jak zaznacza Katarzyna Wołczkiewicz, Associate Director, Deal Advisory, Dział Doradztwa Transakcyjnego, KPMG w Polsce – inwestorzy widzą w badaniach ESG due diligence dwie główne korzyści: finansowe związane z wcześniejszym identyfikowaniem ryzyka lub szans oraz możliwość skuteczniejszego reagowania na wymogi regulacyjne. Jak wskazuje raport KPMG, 58% respondentów uważa, że aspekty finansowe są kluczowe, a 44% docenia możliwość lepszego dostosowania się do wymogów regulacyjnych.

    Z perspektywy przyszłości, ESG due diligence staje się nieodłącznym elementem strategii inwestycyjnej, a jego znaczenie będzie z każdym rokiem rosnąć, zmieniając sposób, w jaki inwestorzy oceniają wartość i ryzyko w transakcjach M&A.

  • PARP rozpoczął nabór do konkursu promującego ekoinnowacyjność w biznesie

    PARP rozpoczął nabór do konkursu promującego ekoinnowacyjność w biznesie

    Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) ogłosiła nabór do konkursu „Inwestycje we wdrażanie technologii środowiskowych, w tym związanych z gospodarką obiegu zamkniętego (GOZ)”, który ma na celu promowanie ekoinnowacyjności w polskich przedsiębiorstwach. Wnioski można składać do 20 sierpnia 2024 roku. Konkurs finansowany jest z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO).

    Kontekst ekoinnowacyjności w Polsce

    Polska uzyskała 67,37 punktów w najnowszym Europejskim Indeksie Ekoinnowacyjności (European Eco-Innovation Scoreboard), znacznie poniżej średniej unijnej wynoszącej 121 punktów. Niski wynik pokazuje konieczność wsparcia dla przedsiębiorców, aby zachęcić ich do inwestycji w technologie środowiskowe i promować zrównoważony rozwój.

    Wyzwania dla MŚP

    Według „Raportu o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce 2024”, wiele polskich MŚP postrzega wpływ na środowisko jako wyzwanie, które nie jest bezpośrednio związane z ich działalnością. Jednak przy pytaniach o konkretne działania proekologiczne, przedsiębiorcy dostrzegają rzeczywiste bariery we wdrażaniu takich rozwiązań. Programy wsparcia, takie jak ten organizowany przez PARP, mają na celu pomóc przedsiębiorstwom w przezwyciężeniu tych barier.

    Szczegóły dofinansowania

    Konkurs „Inwestycje we wdrażanie technologii środowiskowych, w tym związanych z GOZ” jest skierowany do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw działających na terenie Polski. Dofinansowanie można przeznaczyć na:

    • Zakup maszyn i urządzeń związanych z transformacją środowiskową w ramach GOZ.
    • Wartości niematerialne i prawne.
    • Zakup usług doradczych oraz usług zewnętrznych.
    • Wartość kosztów kwalifikowalnych przedsięwzięcia wynosi od 896 380 zł do 4 481 900 zł, a maksymalna kwota wsparcia wynosi 3 500 000 zł.

    Kryteria uzyskania dofinansowania

    Projekty muszą koncentrować się na inwestycjach w infrastrukturę, wyposażenie, nowe linie produkcyjne, nowe produkty lub usługi, a także na ochronie środowiska, ograniczeniu wykorzystania zasobów oraz przetwarzaniu odpadów. Przedsięwzięcia muszą spełniać 13 kryteriów horyzontalnych, w tym zgodność z planem rozwojowym, unikanie podwójnego finansowania, zgodność z zasadami równości szans, niedyskryminacji, zrównoważonego rozwoju oraz „niewyrządzania znaczącej szkody środowisku”.

    Istotne jest także powiązanie projektu z gospodarką obiegu zamkniętego, odpowiednie określenie wydatków kwalifikowalnych, sytuacja finansowa odbiorcy, wykonalność przedsięwzięcia oraz adekwatność wskaźników i celów inwestycji. Dodatkowo projekty oceniane są pod kątem efektywności ekonomicznej lub środowiskowej, co stanowi kryterium premiujące, zwłaszcza jeśli projekt zakłada wzrost efektywności energetycznej w procesie produkcyjnym i operacyjnym.

  • Od zasilacza do zielonej energetyki – Jak IT może być neutralne dla klimatu

    Od zasilacza do zielonej energetyki – Jak IT może być neutralne dla klimatu

    Ogólnodostępność i swobodne korzystanie z internetu zrewolucjonizowały sposób, w jaki funkcjonujemy zarówno w pracy, jak i podczas odpoczynku. Cyfryzacja osiągnęła poziom rozwoju, który niewielu z nas zastanawiało się nad jej wpływem na środowisko naturalne. A ten wpływ jest znaczący. Jak rosnąca świadomość ekologiczna oddziałuje na przedsiębiorstwa z branży technologicznej? Czy programowanie może stać się bardziej zrównoważone ekologicznie?

    Od czasu upowszechnienia się internetu jesteśmy świadkami rewolucji cyfrowej. Dostępność do sieci i urządzeń elektronicznych wpłynęła m.in. na sposób wykonywania pracy, komunikacji, dokonywania zakupów, ale też tego, jak spędza się  czas wolny.

    Możliwości technologiczne i ułatwienia, jakie z tego wynikają, przysłoniły rozważania o kwestii oddziaływania na środowisko. A przecież każde załadowanie strony, wysłanie maila, wyszukiwanie czy streaming serialu zostawia po sobie ślad węglowy. Z sieci korzysta na co dzień blisko 5 miliardów ludzi, co generuje ok. 1,6 miliarda ton gazów cieplarnianych rocznie.*

    Obecnie technologia cyfrowa odpowiada za wytwarzanie 4% emisji dwutlenku węgla, a każdego roku ten procent się zwiększa. Ostatnie lata przyspieszyły cyfryzację wielu gałęzi gospodarki i upowszechniły m.in. pracę zdalną, co wpłynęło na ilość przetwarzanych danych. Branża IT już teraz musi wdrażać prośrodowiskowe podejście przy realizacjach projektów. Odpowiedzialność za skutki korzystania z technologii nie można przerzucać wyłącznie na użytkowników. To naszą rolą jest tworzenie rozwiązań, które będą użyteczne, opłacalne biznesowo i jednocześnie ekologicznemówi Artur Olechowski, dyrektor zarządzający w Codete.

    Green IT = zrównoważona neutralnie technologia?

    Skutki działań w sieci są na tyle istotne, że giganci technologiczni tacy jak Microsoft, Google czy Amazon, już teraz są liderami w skupowaniu energii odnawialnej. Dodatkowo Google do 2030 roku planuje wykorzystywać w swoich centrach technologicznych wyłącznie energię pochodzącą z naturalnych źródeł. Zarządzający firmami zaczynają rozumieć, że cyfrowy ślad węglowy jest generowany przez wszelkie działania online.

    Według danych Związku Cyfrowa Polska korzystanie z wyszukiwarek internetowych przez użytkowników na całym świecie generuje 700 ton CO2 każdego dnia. Wysłanie maila z załącznikiem może wyemitować nawet 50 gramów dwutlenku węgla. Czy oznacza to, że powinniśmy ograniczać naszą obecność w sieci? Niekoniecznie, natomiast firmy powinny kłaść większy nacisk na zmniejszenie śladu węglowego powstałego poprzez ich działalność cyfrową.

    Eko rozwiązania w świecie technologii nie są radykalną zmianą, a raczej optymalizacją danych, kwestią pisania wydajnego kodu, użytecznego projektowania stron internetowych czy wyboru usług hostingowych. Zrównoważenie witryny marki wiąże się z zastosowaniem wiedzy o UX i CX. Im więcej elementów (tekstowych i graficznych) oraz danych znajdzie się na stronie, tym dłużej będzie trwało jej załadowanie, co bezpośrednio przełoży się na emitowanie CO2. Dochodzą też kwestie związane m.in. z wyborem serwerów, dziś można wybierać te zasilane energią odnawialną. Tak pozornie małe kroki jak odpowiednia optymalizacja strony, aplikacji czy wybór ekologicznego hostingu mają ogromny wpływ na zmniejszanie śladu węglowegododaje Artur Olechowski.

    Ograniczenie cyfrowego śladu węglowego ma pozytywny wpływ nie tylko na sferę ekologiczną. To okazja do optymalizacji interfejsu, zwiększenia wydajności i użyteczności stron internetowych czy aplikacji, które będą dodatkowo neutralne klimatycznie. Nic dziwnego, że coraz więcej firm decyduje się nie pomijać w swojej strategii rozwoju kwestii związanych z Green IT. Przed nami kolejny etap rewolucji cyfrowej, tym razem pod znakiem ekologicznych rozwiązań w technologii.

  • Zbieranie „charytatywnych nakrętek” możliwe tylko do połowy 2024. Czy to ekościema?

    Zbieranie „charytatywnych nakrętek” możliwe tylko do połowy 2024. Czy to ekościema?

    Akcje zbierania nakrętek na zakup np. sprzętu dla niepełnosprawnych, w które zaangażowane są lokalne społeczności wkrótce odejdą do lamusa – informuje Prawo.pl.

    Jak podaje serwis, wszystko to za sprawą unijnej dyrektywy SUP, zgodnie z którą od połowy 2024 roku wszystkie nakrętki plastikowe w całej Unii Europejskiej powinny być fabrycznie przytwierdzone do opakowania od napoju – butelki czy kartonu.

    Jak podaje Prawo.pl, niektóre firmy, również w Polsce, już stosują przepisy tej dyrektywy. Zmiany te tłumaczą względami środowiskowymi. Dzięki nim można poddać recyklingowi całe opakowanie, a tym samym zmniejszyć ilość plastiku, która mogłaby przedostać się do środowiska – podaje serwis, cytując wpis na stronie jednego z producentów napojów.

    Według wspomnianego przez Prawo.pl Szymona Dziak-Czekana ze stowarzyszenia Polski Recykling zbieranie nakrętek było po pierwsze nauką selektywnej zbiórki u źródła, a po drugie – fundacje mogły na tym nieco zarobić.

    „Ale jeżeli w całej Polsce mamy już od kilku lat odbiór odpadów komunalnych w podziale na pięć frakcji, to zbieranie nakrętek oddzielnie traci sens” – wypowiadał się na łamach serwisu.

    Piotr Szewczyk, zastępca dyrektora Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych Orli Staw, o zbiórkach charytatywnych mówi, że dziś zbieranie nakrętek to trochę ekościema i wprowadzanie chaosu informacyjnego.

    „Zyskujemy na nich niewielką ilość zebranych nakrętek, ale tracimy pozostałą, odkręconą część, bo te odkręcone nakrętki trafiają w sortowni do frakcji drobnej, a stamtąd nikt już ich nie odzyska”. Stąd unijny nakaz przytwierdzania nakrętki do butelki” – wyjaśnił ekspert, cytowany przez Prawo.pl.

    Według serwisu prawo.pl, na wejściu dyrektywy organizacje charytatywne utracą wkrótce część swoich dochodów, na szczęście niezbyt wielką.

  • Londyn walczy ze smogiem: sukcesy londyńskiej strefy bezemisyjnej ULEZ

    Londyn walczy ze smogiem: sukcesy londyńskiej strefy bezemisyjnej ULEZ

    W 2021 roku strefa bezemisyjna ULEZ (Ultra Low Emission Zone) w Londynie została powiększona 18-krotnie, obejmując teraz centralne dzielnice miasta i 4 miliony mieszkańców. Wprowadzenie ULEZ przyczyniło się do redukcji liczby pojazdów w jej obrębie o 5 proc., spadku emisji rakotwórczych tlenków azotu o 26 proc. w strefie i 23 proc. w całym Londynie oraz spadku emisji pyłów PM2,5 o 19 proc. wewnątrz ULEZ i 7 proc. w całym mieście. Ponadto, emisje dwutlenku węgla zmniejszyły się o 4 proc. w strefie i 3 proc. poza nią.

    Wprowadzenie strefy ULEZ przyczyniło się do zmiany floty pojazdów poruszających się po Londynie, co znacznie wpłynęło na poprawę jakości powietrza. W ciągu sześciu lat od ogłoszenia powstania strefy, udział pojazdów spełniających jej wymogi emisyjne wzrósł z 39 do 94 proc. W efekcie, z ulic zniknęły najstarsze i najbardziej emisyjne auta, a udział pojazdów z silnikiem Diesla spadł z 32 do 25 proc.

    Badania przeprowadzone przez urzędników biura Burmistrza Londynu wykazały, że emisje tlenków azotu (NOx) wewnątrz strefy ULEZ spadły aż o 26 proc. w minionym roku i 47 proc. w ciągu sześciu lat. Emisje cząstek stałych PM 2,5 spadły o 19 proc. w rok i 41 proc. od 2017 r. Zanotowano również redukcję o 4 proc. emisji dwutlenku węgla, głównego gazu cieplarnianego, odpowiedzialnego za zmiany klimatu.

    W sierpniu 2023 r. planowane jest dalsze poszerzenie strefy bezemisyjnej, co wpłynie na kolejne 5 milionów mieszkańców Londynu. Działania te są odpowiedzią na problemy związane z zanieczyszczeniem powietrza, które skutkują przedwczesnymi zgonami oraz wpływają na jakość życia mieszkańców miasta. W 2019 r. z powodu chorób wywołanych złą jakością powietrza w stolicy Wielkiej Brytanii przedwcześnie zmarło około 4000 osób. Wprowadzenie strefy ULEZ w Londynie to jeden z kroków w walce z komunikacyjnym smogiem i poprawą jakości powietrza w mieście.

    Strefa ULEZ stanowi istotny element strategii antysmogowej Londynu, której celem jest zmniejszenie emisji szkodliwych substancji pochodzących z transportu drogowego. Wprowadzenie i poszerzenie strefy bezemisyjnej jest jednym z wielu działań, jakie władze miasta podejmują, aby zmniejszyć oddziaływanie transportu na środowisko oraz poprawić zdrowie i życie mieszkańców. Inne inicjatywy obejmują rozwijanie infrastruktury dla transportu rowerowego, promowanie transportu publicznego oraz inwestowanie w nowoczesne i ekologiczne technologie transportowe.

    Warto zauważyć, że Londyn nie jest jedynym miastem, które wprowadza takie rozwiązania. Inne europejskie miasta, takie jak Paryż, Madryt czy Kopenhaga, również dążą do ograniczenia emisji zanieczyszczeń, wprowadzając strefy niskoemisyjne i inne ograniczenia dla pojazdów o wysokim poziomie emisji.

    W miarę jak coraz więcej miast na świecie zaczyna wprowadzać restrykcyjne przepisy dotyczące emisji pojazdów, można się spodziewać, że producenci samochodów również będą musieli dostosować się do nowych norm, koncentrując się na produkcji ekologiczniejszych pojazdów, takich jak samochody elektryczne czy hybrydowe.

    Wprowadzenie i poszerzenie strefy ULEZ w Londynie przyczyniło się do znaczącej poprawy jakości powietrza w mieście, co potwierdzają badania urzędników biura Burmistrza Londynu. Wraz z planowanym poszerzeniem strefy w 2023 roku, liczba mieszkańców korzystających z czystszego powietrza będzie kontynuować wzrost. Długoterminowym celem jest nie tylko poprawa zdrowia mieszkańców Londynu, ale także ograniczenie negatywnego wpływu transportu na środowisko i zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, przyczyniających się do zmian klimatu.

  • Czym są strefy czystego transportu i miasta niskoemisyjne?

    Jednym wśród wielu działań stopniowo realizowanych w Polsce w celu wsparcia środowiska naturalnego i minimalizacji negatywnego oddziaływania człowieka jest wdrażanie stref czystego transportu. Ich założeniem jest, aby polskie miasta, szczególnie metropolie, były niskoemisyjne lub posiadały strefy czystego transportu. Jednak co to oznacza w praktyce i czy faktycznie jest to sposób na ratowanie środowiska?

    Zanieczyszczone powietrze przyczyną zgonów na świecie – naukowcy biją na alarm!

    Wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak niebezpiecznym zagrożeniem dla środowiska, ale także życia człowieka, są zanieczyszczenia, które trafiają m.in. do powietrza, którym oddychamy. Niech za przykład posłuży przeprowadzone w zeszłym roku badanie opublikowane w “Nature Communications” przedstawiające wpływ zanieczyszczeń powietrza na ryzyko urodzenia martwego dziecka, na podstawie danych z lat 1998-2016 pochodzących z 54 krajów rozwijających się.  Wynika z niego, że ekspozycja na pył PM2,5 była przyczyną połowy zgonów spośród 45 tys. zbadanych urodzeń. W płucach i mózgach martwych płodów odnotowano toksyczne cząstki, mniejsze niż 2,5 mikrona, pochodzące głównie ze spalania paliw kopalnych!

    Miasta w Polsce chcą przeciwdziałać zanieczyszczeniom

    „W Polsce jednym z nowo wprowadzanych rozwiązań, aby uniknąć tak dramatycznych statystyk, jest ustanowienie stref niskoemisyjnych oraz stref czystego transportu w dużych miastach. Nie wszystkim mieszkańcom się to podoba, jednakże  właśnie spalanie paliw w znacznej mierze przyczynia się do powstawania smogu. Stąd w 2020 roku powstał projekt nowelizacji ustawy obecnie wchodzący w życie, który stopniowo zakazuje wjazdu do centrów miast samochodom, które nie spełniają norm emisyjnych lub nie są elektryczne.”

    Paweł Binkiewicz z firmy LEMITOR Ochrona Środowiska

    Wspomniana nowelizacja dotyczy Ustawy z dnia 11 stycznia 2018 roku o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Nowelizacja została podpisana przez prezydenta 7 grudnia 2021 roku, w konsekwencji tego Ustawa zyskała nowe brzmienie oraz wprowadzono m.in. zmianę art. 39 mówiącego o strefach czystego transportu. W treści Ustawy podjęto temat możliwości ustanowienia na terenie gmin stref czystego transportu z zakazem wjazdu pojazdów innych niż elektryczne, napędzane wodorem lub gazem ziemnym, a także tych, które wyłączono z zakazu na podstawie uchwały rady gminy. Pozostałe pojazdy, aby móc wjechać na ten teren, muszą mieścić się w odpowiednio wysokiej normie emisji spalin EURO.

    Strefy czystego transportu działają już w ponad 320 miejscach w całej Europie. W przypadku Polski pierwsze wydzielone strefy będą funkcjonować dopiero od 2024 roku w Krakowie oraz w Warszawie.

    Strefy czystego transportu – jak to działa i co to da?

    Ustawa wspomina o tym, że do stref oznaczonych jako niskoemisyjne, mogą wjechać wyłącznie uprawnione samochody, które posiadają odpowiednie oznaczenie. Jest nim nalepka w lewym dolny rogu przedniej szyby. Wydaje ją wójt, burmistrz lub prezydent miasta. Jej brak będzie groził kilkuset złotowym mandatem.

    Badania International Council on Clean Transportation przeprowadzone w Warszawie w 2020 r. na 150 tys. samochodach wykazały, że najwięcej zanieczyszczeń generowały pojazdy wyprodukowane przed 2006 r.

    „Z tego powodu stopniowe wykluczanie aut z ruchu w miastach ma przyczynić się do zmniejszenia emisji tlenków azotu. Szacuje się, że dzięki takim działaniom za rok będzie go już około 10-11% mniej, a za 10 lat może to być nawet 80% mniej. Dotyczy to także pyłu zawieszonego PM, gdzie oczekiwany spadek w perspektywie dekady docelowo ma wynosić prawie 70%.”

    Paweł Binkiewicz z firmy LEMITOR
  • Czy produkcja transmisji na żywo moze byc ekologiczna?

    Czy produkcja transmisji na żywo moze byc ekologiczna?

    W 2021 r. Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu przewidywał, że oczekiwany wzrost temperatury wyniesie 1,5°C, powodując nieodwracalne szkody w globalnym ekosystemie. Tylko w tym roku pożary lasów zniszczyły prawie 660 000 hektarów ziemi w całej Europie. Bez wątpienia cały świat znajduje się w szponach stale pogarszającej się sytuacji zagrożenia dla środowiska, a gdy globalne organizacje zwracają się ku wyzwaniu zrównoważonego rozwoju, to firmy muszą podejmować działania, aby stać się częścią rozwiązania.

    Zmiany legislacyjne i lepsza dostępność sprawozdawczości dotyczącej zrównoważonego rozwoju pomagają napędzać działania przedsiębiorstw w zakresie zmian klimatycznych. Branża nadawcza działała zbiorowo, a najwięksi gracze, w tym BBC, RTE i STV, zobowiązali się do mierzenia własnego wpływu na klimat, zmniejszenia emisji dwutlenku węgla o połowę do 2030 roku i wykorzystania prezentowanych treści do tego, aby pomóc widzom zrozumieć, co może dla nich oznaczać przeciwdziałanie zmianom klimatu.

    Pozostają jednak pytania dotyczące wysiłków podejmowanych w związku z produkcją na żywo w celu przyjęcia zrównoważonych praktyk. Obowiązujący pogląd jest taki, że produkcja na żywo opiera się na określonych zasobach, aby zapewnić odpowiednią wydajność, a ewentualne zmiany w ramach procesu zagrażałyby jakości efektów końcowych.

    Firma Sony jako kluczowy partner branżowy, przeanalizowała to wyzwanie i poszukała możliwości, w ramach których bardziej zrównoważone rozwiązania można by zastosować w określonych częściach procesu. Wierzymy, że dzięki modułowemu podejściu do produkcji na żywo możliwe jest zmniejszenie ilości marnowanych zasobów i obniżenie emisji gazów cieplarnianych związanych z produkcją na żywo oraz zmniejszenie ogólnego śladu węglowego.

    W korporacyjnym krajobrazie coraz bardziej skoncentrowanym na ESG, firmy, które nie idą w ich ślady, nie mają szans na przetrwanie. Jeśli branża produkcji na żywo znajdzie sposób na osiągnięcie solidnej wiarygodności w zakresie zrównoważonego rozwoju, zagwarantuje to także przyszły sukces branży i przyszłość naszej planety.

    Jak firmy zajmujące się produkcją na żywo mogą stać się bardziej ekologicznym ogniwem w łańcuchu nadawczym

    Transport odpowiada obecnie za prawie jedną czwartą emisji gazów cieplarnianych w Europie, z czego 70% przypada na transport drogowy. W przypadku produkcji na żywo to wozy transmisyjne, często ważące powyżej 40 ton, stosowane do przewożenia dużego i ciężkiego sprzętu między lokalizacjami, są prawdopodobnym źródłem przynajmniej znacznej części emisji z produkcji.

    W praktyce nie można ich po prostu wyeliminować. Ale dzięki technologii IP i technologiom zdalnym, które pozwalają nam rozdzielić funkcje produkcyjne na mniejsze obciążenia i po prostu podłączyć funkcje, które są faktycznie potrzebne w przypadku danej produkcji, możemy budować mniejsze wozy, które będą przewozić znacznie mniej sprzętu i personelu. Możemy również zmniejszyć ilość wozów transmisyjnych w ruchu. W rezultacie zarówno wielkość emisji, jak i koszty zostaną znacznie zmniejszone.

    Ponadto wykorzystanie technologii chmurowej do przetwarzania może jeszcze bardziej przyspieszyć wysiłki na rzecz zrównoważonego rozwoju. Nie tylko zmniejszyłoby to ilość sprzętu i zasobów. Wykorzystanie jednego miejsca przetwarzania i umożliwienie pracy zdalnej ma wiele zalet pod względem zmniejszenia emisji na miejscu i emisji z logistyki (dojazdy personelu, transport sprzętu itp.).

    Przyjęcie modułowej organizacji pracy

    Chociaż już teraz istnieje wiele rozwiązań, takich jak zdalne i scentralizowane przetwarzanie, to przyjęcie modułowego podejścia do produkcji na żywo (podział systemów produkcyjnych i operacji na oddzielne moduły) daje systemom produkcji nowe spojrzenie na zrównoważone rozwiązania.

    Każdy kompleksowy proces produkcyjny wymaga przeprowadzenia dokładnej analizy w celu zidentyfikowania możliwości trwałej zmiany. Zmiany przecież muszą pozostawać w zgodzie z szerszymi celami biznesowymi poprzez uwzględnienie skuteczności, jakości i kosztów, a także zrównoważonego wpływu. Wdrożenie modułowości oznacza, że części procesu produkcyjnego, dla których istnieją zrównoważone rozwiązania, mogą zostać zmienione (raczej niż powinny), a produkcje mają dostęp do możliwości bycia bardziej zrównoważonymi bez rezygnacji z jakości lub niezawodności.

    Podział operacji na moduły może być czasochłonny, ale w dłuższej perspektywie może dać znaczne korzyści. Wykorzystując oprogramowanie/rozwiązania chmurowe i technologie IP do podstawowych funkcji przetwarzania obsługiwanych uprzednio monolitycznych wozów transmisyjnych, działalność może przebiegać w sposób bardziej elastyczny. Jak już wspomniano, wóz transmisyjny jest podzielony na moduły funkcjonalne, które łączą się za pomocą adresów IP, oraz są łączone i rozdzielane w oparciu o indywidualne potrzeby produkcji. Zespoły mogą wydajniej wykorzystywać zasoby i korzystać z tego, czego potrzebują, kiedy tego potrzebują, i nie więcej.

    Dążenie do zrównoważonego przemysłu

    Firma Sony jako partner umożliwia firmom produkującym transmisje na żywo stosowanie zrównoważonych rozwiązań pasujących do ich konkretnych potrzeb. Każda produkcja ma swoje unikalne wymagania, a system modułowy oznacza, że operatorzy mogą wybierać te, które pasują do obsługiwanego zadania, a jednocześnie mają możliwość ograniczenia nadmiernej podaży oraz minimalizacji zasobów, odpadów i emisji dwutlenku węgla z transportu.

    Alex Mahon, dyrektor generalny Channel 4, nazwał ten czas przełomowym dla branży. Widzowie i nadawcy łączą siły, aby stawić czoła kryzysowi klimatycznemu. Stając się zaufanymi partnerami w zakresie ESG, firmy produkujące na żywo mogą odegrać swoją rolę w szerszym zaangażowaniu w paryskie porozumienie klimatyczne i osiągnięcie celu zerowych emisji netto. Wraz z osiągnięciem bardziej ekologicznego miejsca w branżowym łańcuchu dostaw, będą mogły przekazywać te doświadczenia swoim klientom z branży produkcji i wspólnie wytyczyć połączoną ścieżkę, jaką kroczyć będą w przyszłości w kierunku zrównoważonego rozwoju.


    Autor: Norbert Paquet, kierownik działu produkcji na żywo, Sony Europe

  • CSR nie tylko dla gigantów. Średnie firmy też chcą eko-transformacji

    CSR nie tylko dla gigantów. Średnie firmy też chcą eko-transformacji

    Przyzwyczailiśmy się już do tego, że duże, międzynarodowe korporacje prowadzą działania z obszaru CSR. Ale idee związane ze społeczną odpowiedzialnością biznesu obecnie są coraz popularniejsze także w mniejszych przedsiębiorstwach. One także przeprowadzają eko-transformacje.

    Za skrótem CSR kryje się Corporate Social Responsibility, czyli społeczna odpowiedzialność biznesu. Pojęcie to jest bardzo obszerne, ponieważ w jego zakres może wchodzić zarówno etyka handlowa, jak również działania na rzecz ekologii, czy lokalnej społeczności.

    Z korporacji do średnich firm

    Niektórzy wywodzą pochodzenie CSR jeszcze z XVIII-wiecznej filantropii, twierdząc że działania charytatywne na rzecz osób potrzebujących do dziś stanowią samo sedno biznesowej odpowiedzialności. Ze współczesnym pojęciem CSR mamy jednak do czynienia od 1953 roku, kiedy ukazała się książka amerykańskiego ekonomisty Howarda Bowena pt. „Odpowiedzialność społeczna biznesmena”. Autor przekonywał w niej, że prowadzenie biznesu powinno wiązać się z poczuciem odpowiedzialności za jego szeroko rozumiane otoczenie.

    Od tego czasu idea odpowiedzialności społecznej upowszechniała się w zachodnich przedsiębiorstwach, jednak zmiany zachodziły powoli. Przełomem okazała się inicjatywa Międzynarodowej Izby Handlu, dzięki której w 1991 roku powstała Rada Biznesu na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju. To ona określiła zasady i cele, które miały być odtąd uwzględniane przez odpowiedzialne firmy.  Taka sformalizowana promocja idei CSR trafiła na podatny grunt. Od tego czasu coraz więcej korporacji z całego świata zaczęło realizować ambitne programy o zasięgu lokalnym, regionalnym, a czasem nawet międzynarodowym.

    Dziś temat CSR interesuje już nie tylko korporacje. Idee odpowiedzialności i zrównoważonego rozwoju są coraz bliższe także właścicielom, menedżerom i pracownikom mniejszych firm. Szczególnie przedsiębiorstwa zatrudniające od kilkudziesięciu do kilkuset pracowników chcą aktywnie włączać się w akcje na rzecz dobra wspólnego, nawet jeśli ich działania – z racji rozmiarów, budżetów i obszarów działania – nie będą miały globalnego charakteru.

    Każda firma powinna być odpowiedzialna

    Ciekawych danych dostarcza badanie „Zaangażowanie społeczne firm” przeprowadzone w 2021 roku przez Uniwersytet SWPS na zlecenie firmy Wedel. 63% badanych uznało, że uwzględnianie celów społecznych powinno być na stałe wpisane w działalność przedsiębiorstw. 58% respondentów twierdzi, że zaangażowanie firmy w sprawy społeczne ma wpływ na ich decyzje zakupowe. Dla 49% ankietowanych ważne jest czy firma zatrudnia lokalnych pracowników, a 47% respondentów zwraca uwagę na to, czy przedsiębiorstwo dba o środowisko w miejscu prowadzenia działalności.

    – Obecnie także od średnich firm oczekuje się zaangażowania w działania z obszaru CSRmówi Urszula Rąbkowska z firmy logistycznej XBS Group.Przedsiębiorstwo może w ten sposób wzmocnić swój wizerunek, a jednocześnie zwiększyć zaangażowanie pracowników. Jeśli to, co robimy, służy dobrym celom, zwiększa się także nasza satysfakcja z pracy. Nie zapominajmy jednak, że kluczowe cele mają dotyczyć środowiska lub społeczności. Zdecydowanie nie powinny to być działania pozorne, ukierunkowane wyłącznie na autopromocję podkreśla. 

    Warto w tym miejscu wspomnieć o „greenwashingu”. Niestety, biznes nie jest wolny od patologii, które w tym przypadku bywają określane także mianem „eko-ściemy”. Niektóre firmy, aby wywołać pozytywne wrażenie posuwają się do kłamstwa lub – częściej – przedstawiają informacje niepełne lub naciągane.

    Jak uniknąć greenwashingu?

    W internecie bez trudu znajdziemy poradniki dla konsumentów dotyczące tego, jak nie dać się nabrać na greenwashing. Warto jednak, aby zwrócili na nie uwagę także przedstawiciele firm chcących działać na rzecz ekologii.

    Problem w tym, że w działania pozorne można „wpaść” niemal przypadkiem, bez złych intencji. Zanim napiszemy na jakimś produkcie, że jest ekologiczny, upewnijmy się, że na pewno tak jest. A jeśli chcemy mieć pewność, że nasza firma jest eko, postarajmy się o certyfikat cenionej organizacji, która przeprowadzi audyt i wyda niezależną opinię.

    Firmy, które chcą potwierdzić, że realizują faktyczne cele związane z odpowiedzialnym biznesem, przygotowują odpowiednie raporty pozafinansowe. Raporty społeczne, aby były wiarygodne, powinny być certyfikowane w oparciu o ustalone normy, takie jak Global Reporting Initiative (GRI), Global Compact, ISO 26000, SA8000, czy AA1000.

    Aby jednak przygotować odpowiedni raport, wcześniej każda firma musi sama ustalić, jakimi problemami społecznymi lub ekologicznymi chce się zająć, jaką strategię chce wobec nich przyjąć oraz kto ma być odbiorcą raportu.

    Raport społeczny powinien być traktowany jako dokument równie ważny jak raporty finansowe. Tego typu dokument pozwala na ocenę realizacji ustalonych celów, a nawet na porównanie osiągniętych wyników z efektami uzyskanymi przez inne przedsiębiorstwa. Dzięki regularnie przygotowywanym raportom, firmie łatwiej też określić pożądany kierunek zmian.

    Najlepiej, jeśli strategia CSR jest zintegrowana z ogólną strategią przedsiębiorstwa – wówczas osiąganie celów finansowych będzie powiązane chociażby z zasadami etycznymi, jakich trzeba przestrzegać dążąc do wyznaczonych zysków. Przygotowywane raporty powinny być ogólnodostępne dla wszystkich zainteresowanych osób (np. na stronie internetowej). Raporty społeczne pozytywnie świadczą o uczciwości i transparentności firmy, która je przygotowuje i upublicznia.

    – Dla nas potwierdzeniem, że zmierzamy w dobrym kierunku jest tytuł Lidera Odpowiedzialności Społecznej „Eko Firma 2021”, a także nagroda Sustainability Solution Provider Award w kategorii „Transformacja Łańcucha Dostaw” mówi Urszula Rąbkowska.Obecnie rozpoczęliśmy przygotowania do raportowania pozafinansowego naszego wpływu na środowisko naturalne oraz lokalną społeczność, a także złożyliśmy wniosek o przyjęcie do United Nations Global Compact, największej na świecie inicjatywy skupiającej zrównoważony biznesdodaje. 

    Raportowanie ESG

    Poruszając temat odpowiedzialnego biznesu, warto wspomnieć także o raportowaniu ESG (environmental, social, corporate governance). W czerwcu 2021 roku Komisja Europejska przyjęła rozporządzenie UE 2020/852 w sprawie CSRD (Corporate Sustainability Reporting Directive).

    Zgodnie z tym dokumentem, spółki będą miały obowiązek raportowania zagadnień ESG. Na początku obowiązek będzie dotyczył tych, które spełniają co najmniej dwa spośród trzech warunków: zatrudniają co najmniej 500 pracowników, ich suma bilansowa wynosi min. 20.000.000 EUR, a przychody netto ze sprzedaży: 40.000.000 EUR.  Ale już w 2024 roku do przygotowania raportów niefinansowych będą zobowiązane także przedsiębiorstwa zatrudniające min. 250 pracowników. Dla pozostałych raportowanie będzie na razie dobrowolne, ale kolejne regulacje unijne lub krajowe mogą to zmienić.

    W praktyce presja ze strony kontrahentów oraz konsumentów może spowodować, że również organizacje, które nie mają prawnie takiego obowiązku, będą informowały o wpływie swoich działań na środowisko.  Chodzi tu m.in. o używane źródła energii, ilość zużywanych mediów, wytwarzanie odpadów i metody ich utylizacji. Działalność zrównoważona to taka, która nie powoduje znaczących szkód dla środowiska, a przedsiębiorstwo aktywnie uczestniczy w osiąganiu celów związanych z łagodzeniem skutków zmian klimatycznych, zapobieganiu zanieczyszczeniom, tworzeniem gospodarki o obiegu zamkniętym lub ochroną zasobów wodnych. Duże, ale i średnie przedsiębiorstwa już teraz powinny rozpocząć przygotowania do raportowania ESG.

    CSR dla pracowników

    Działania z obszaru CSR to z jednej strony okazja do zaangażowania pracowników w prowadzone akcje, a z drugiej szansa, by zrobić dla nich coś dobrego. W końcu odpowiedzialność społeczna oznacza także wsparcie tych, którzy jako pracownicy, współtworzą naszą firmę.

    Np. firma XBS Group przygotowuje platformę e-learningową dla pracowników, na której znajdą się zarówno kursy zawodowe, jak również te związane z praktycznymi aspektami wdrażania zrównoważonego rozwoju. Edukowanie pracowników w zakresie działań ekologicznych oraz prospołecznych ma głęboki sens, ponieważ pozwala włączyć zespół w idee, z którymi przedsiębiorstwo się utożsamia. W ramach działań na rzecz pracowników prowadzone są też akcje profilaktyczne promujące zdrowy styl życia.

    – W czwartym kwartale 2022 roku planujemy przeprowadzić akcję „Nie bądź leniem – skończ z paleniem!”. Pracownicy chcący rzucić palenie, uzyskają odpowiednie wsparcie i wiedzę na temat skutecznego radzenia sobie z nałogiem. Dodatkowo pracodawca sfinansuje leki pomagające w odstawieniu papierosów informuje przedstawicielka XBS Group. 

    Edukowanie klientów

    Ale to nie wszystkie działania, które wpisują się w tej firmie w CSR. Prowadzona jest także akcja ekoPOSytywni. Kampania obejmuje dwa obszary. Jeden z nich to komunikacja zewnętrzna – obejmuje ona promowanie, m.in. za pomocą social mediów, działań ekologicznych w biznesie i w życiu codziennym. Drugi aspekt ukierunkowany jest na klientów, którzy zamawiają materiały reklamowe trafiające do sieci handlowych (tzw. POS).

    Firma proponuje swoim klientom audyt, który obejmuje ocenę istniejącego procesu zarządzania materiałami POS. Następnie określany jest potencjał do eko-optymalizacji. Materiały promocyjne oceniane są pod kątem pakowania, sposobu dystrybucji, możliwości składowania oraz recyklingu. Chodzi o to, aby na każdym etapie zarządzania materiałami marketingowymi wybierać najmniej szkodliwe rozwiązania.

    Wieloaspektowy CSR

    Powyższe przykłady pokazują, jak różnorodne obszary może obejmować w średniej firmie społeczna odpowiedzialność.

    W ramach CSR można prowadzić zarówno akcje skierowane do klientów, jak i do pracowników. Dodatkowo eko-transformacja powinna uwzględnić także wewnętrzne procesy, które sprawią, że przedsiębiorstwo z każdym rokiem będzie stawało się bardziej przyjazne środowisku i bardziej zaangażowane społecznie.

    Efekty tych działań można mierzyć, a wyniki udostępnić w wystandaryzowanych i certyfikowanych raportach. A jeśli będzie czym się pochwalić, wraz z sukcesami dla środowiska, pracowników i społeczności zapewne przyjdą także nagrody oraz docenienie ze strony klientów.

    Być społecznie odpowiedzialnym – to opłaca się pod każdym względem.

  • Ekologia vs kryptowaluty – zmiany i udoskonalenia tokenów

    Ekologia vs kryptowaluty – zmiany i udoskonalenia tokenów

    Proces wydobywania Bitcoinów konsumuje rocznie na świecie więcej energii niż wynosi jej zużycie w takich krajach, jak Malezja lub Szwecja, a jedna transakcja tą kryptowalutą pochłania 1,544 kilowatów. W efekcie roczny ślad węglowy Bitcoina, na poziomie 114,06 megaton CO2, jest porównywalny z tym generowanym przez Czechy, zużycie energii elektrycznej (204,50 terawatów) plasuje się na poziomie Tajlandii. Czarna owca energochłonności kryptowalut – Bitcoin – nie jest jednak benchmarkiem na rynku kryptowalut. Pojawia się coraz więcej znacznie bardziej „zielonych” alternatyw kryptowalutowych, których twórcy dokładają starań, by spełniały one ważne cele klimatyczne – związane m.in. z minimalizacją energochłonności i emisji CO2.

    Choć kryptowaluty wnoszą do ekosystemu finansowego wiele innowacji, pod ich adresem często pada zarzut o nadmierne obciążenie środowiska naturalnego. Czy mogą one być bardziej przyjazne dla środowiska?

    Aby odpowiedzieć, trzeba na początku wyjaśnić, z czego wynika wysoka energochłonność kryptoaktywów. Ich wydobycie polega standardowo na uwierzytelnianiu transakcji w sieci blockchain za pomocą rozkodowywania bloków. Taka operacja kryptograficzna wymaga użycia odpowiednio wydajnego sprzętu komputerowego. Co więcej, w przypadku waluty cyfrowej, takiej jak Bitcoin, proces wydobywania kolejnych jednostek jest coraz trudniejszy (ponieważ jej podaż spada) i wymaga rosnącej mocy obliczeniowej – a co za tym idzie, zwiększa się także zużycie energii.

    Poza samym ,,kopaniem’’  energochłonne są także inne wysoko skomplikowane procesy obliczeniowe, wykonywane przez komputery użytkowników w związku z obrotem nią. Mowa tu o m.in. o potwierdzaniu prawdziwości transakcji innych użytkowników danej sieci kryptowalutowej, które wymaga wysokiej mocy urządzeń, a tym samym – dużego zużycia mediów, niezbędnych do ich działania. Ostatnim środowiskowym zarzutem, związanym z obrotem kryptowalutami, jest wykorzystywanie przez niezbędne do niego systemy komputerowe energii pochodzącej z nieodnawialnych paliw kopalnych, takich jak węgiel.

    Alternatywy o wartości dodanej

    W kontekście wymienionych wyżej zastrzeżeń warto podkreślić, że Bitcoin, choć niewątpliwie popularny, nie jest jedyną kryptowalutą. Na rynku pojawiają się opcje, które są zdecydowanie bardziej oszczędne, jeśli chodzi o zużycie zasobów – i dostępne na wyciągnięcie ręki.

    Różnice te wynikają z innego podejścia do blockchaina. Chociaż dla wielu z nas wszystkie tokeny mogą wyglądać podobnie do Bitcoina, w istocie przy opracowywaniu nowych walut cyfrowych ich autorzy – choć wzorują się na tym pionierskim projekcie – często modyfikują wiele elementów tak, aby odpowiadały one potrzebom ich społeczności. W ten sposób można nie tylko obniżyć koszty utrzymywania infrastruktury, ale również zmniejszyć ślad węglowy danej kryptowaluty.

    Jak twórcy kryptowalut zwiększają ich ekologiczność?

    Wykorzystanie Proof of Stake zamiast Proof of Work. Bitcoin jest powszechnie kojarzony z „kopaniem”, które pochłania mnóstwo energii. W ramach Proof of Work wszyscy górnicy przeznaczają moc obliczeniową swoich sprzętów na pozyskanie walut. Zwycięzcy, którzy jako pierwsi rozwiązali problem, otrzymują kryptowalutę, a energia wykorzystana przez pozostałych uczestników procesu jest marnowana – nic nie dostają i nie wnoszą do ekosystemu. Proof of Stake z kolei losowo wybiera walidatora transakcji, który potwierdza jej prawdziwość i w nagrodę otrzymuje tokeny, bez generowania nadmiaru niewykorzystanej energii. Interesującą alternatywą jest również proces pre-miningu, dzięki któremu wszystkie tokeny są już wstępnie wydobyte (pre-mining), nie ma zatem potrzeby ich „wykopywania”.

    Implementacja protokołu konsensusu. Uwierzytelnianie transakcji za pomocą zestawu zaufanych węzłów (nie zaś w całej sieci w postaci algorytmu Proof of Work czy Proof of Stake) umożliwia znaczne skrócenie cyklu uwierzytelniania. Dzięki temu można utrzymać koszty infrastruktury oraz zużycie energii na minimalnym poziomie.

    Współpraca z organizacjami ekologicznymi. Jednym ze sposobów na neutralizację śladu węglowego jest sponsorowanie fundacji, które aktywnie prowadzą działania na rzecz ochrony klimatu. Tak robi m.in. Algorand, który w ten sposób stara się ograniczyć negatywny wpływ swojego blockchaina na środowisko.

    Które kryptowaluty są ekologiczne?

    Cardano (ADA). Waluta ta stworzona została w zdecentralizowanym środowisku inżynierów i naukowców, a jej natywny łańcuch nazwano na cześć matematyczki z XIX wieku, Ady Lovelace. W przeciwieństwie do kryptowalut takich jak Bitcoin, Cardano korzysta z systemu Proof of Stake o nazwie Ouroboros. Wymaga on od użytkowników zakupu tokenów w celu dołączenia do sieci, co umożliwia zaoszczędzenie znacznych ilości energii na co dzień marnowanej w procesie wykopywania tokenów (Proof of Work). ADA nie można wydobyć, jest tylko stakowana (w tej chwili 72% jest stakowane) – czemu zawdzięczamy znikome zużycie energii. Dzięki takiej strukturze można też łatwiej skalować łańcuch w przypadku zwiększonego zapotrzebowania, bez obawy o intensywniejsze zużycie energii.

    Stellar Lumens (XLM) to token należący do sieci płatniczej Stellar, uruchomiony w 2014 roku, kiedy w procesie tzw. preminingu powstało jego 100 mln jednostek. Kryptowaluta ta charakteryzuje się mniejszym śladem węglowym z uwagi na to, że token sieciowy Lumens dokonuje transakcji na łańcuchu za ułamek centa, w sposób wysokowydajny. Dzięki krótkiemu czasowi potwierdzenia operacji i innowacyjnemu protokołowi, jest w stanie przetwarzać nawet 1 tys. transakcji na sekundę (przykładowo, w przypadku BTC jest to maksymalnie ok. 10). Dzięki temu cykl uwierzytelniania Stellar jest krótszy i szybszy w porównaniu do innych dostępnych na rynku rozwiązań. To wszystko przekłada się na obniżenie kosztów i zużycia energii do minimum.

    Tron (TRX) jest publicznym blockchainem, obsługującym prawie każdy język programowania. Proces pre-miningu stosowany przez Tron jest bardziej przyjazny dla środowiska z uwagi na wspomniany wcześniej brak konieczności wykopywania – nie ma zatem potrzeby zużywania energii do ich produkcji, jak dzieje się to w przypadku typowej podaży kryptowalut. Co więcej, proces przesyłania aplikacji w tej sieci P2P pochłania bardzo mało energii dzięki zastosowanej architekturze trójwarstwowej. Tron stosuje też DPoS (Delegated Proof of Stake). W tym mechanizmie konsensusu tylko 27 super reprezentantów rotujących co 6 godzin waliduje bloki i transakcje – co także mocno zmniejsza pobór energii potrzebnej do tego celu.

    Avalanche (AVAX) zarządzana jest przez blockchainowy startup Ava Labs. Proof of Stake wykorzystywany przez Avalanche zmniejsza zużycie energii i koszty utrzymania platformy. W efekcie, jak wynika z raportu Crypto Carbon Ratings Institute, łańcuch blockchain, wykorzystywany przez Avalanche zużywa tylko 0,0005% energii, której wymaga blockchain Bitcoina.

    Tezos (XTZ) to kryptowaluta i zdecentralizowana platforma obliczeniowa. Docelowo ma stać się pierwszą platformą z możliwością samoistnego wprowadzania poprawek (ang. self-amending crypto ledger). Energooszczędny Proof of Stake redukuje zużycie energii niezbędnej do utrzymania sieci. W ciągu ostatnich kilku lat, Tezos wyraźnie zwiększył swoją efektywność energetyczną – w ubiegłym roku zużycie energii w przeliczeniu na jedną transakcję było o prawie 30 proc. niższe w porównaniu do wcześniejszych 12 miesięcy. Dziś roczne zużycie energii przez sieć Tezos szacowane jest na 0,001 TWh.

    Algorand (ALGO). Sieć Algorand została zaprojektowana tak, aby nie wymagała ona wydobycia tokenów – celem był blockchain ujemny pod względem emisji dwutlenku węgla, zgodny z zasadami zrównoważonego rozwoju. W przypadku ALGO oznacza to, że przy zachowaniu neutralnego klimatycznie procesu zarządzania blockchainem, fundacja Algorand podejmuje także dodatkowe działania proekologiczne. W 2021 roku ogłosiła, że jej łańcuch jest w pełni neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla – co osiągnięto dzięki ścisłej współpracy z organizacją ekologiczną. Algorand jest wykorzystywany także przez inne prośrodowiskowe fundacje w ramach ich działań na rzecz ekologii – w tym przypadku jednym ze strategicznych projektów jest udział w ClimateTrade, partnerstwie łączącym firmy działające na rzecz ograniczania emisji CO2 i budowania efektywności energetycznej.
    SolarCoin (SLR) to token, który przyznawany jest za produkcję energii w instalacjach fotowoltaicznych. Powstał w 2014 dzięki staraniom wolontariuszy, zaangażowanych w promocję i wsparcie zrównoważonych sposobów pozyskiwania prądu. Za 1 MWh wytworzonej w ten sposób energii, Fundacja SolarCoin może przyznać 1 SolarCoina, który przesyłany jest do cyfrowego portfela prosumenta. Dziś akceptowany jest m.in. przez niektórych dostawców mediów we Francji, można go także wymienić na inne kryptowaluty. SolarCoin zyskał uznanie ważnych podmiotów na arenie międzynarodowej i organizacji prośrodowiskowych, takich jak Konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu, IRENA (Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej), czy Solar Power Europe.

    Kryptowaluty stają się coraz bardziej ,,zielone’’. Poza bezpośrednią minimalizacją zużycia energii niezbędnej do ich tworzenia i wykorzystywania – mogą na wiele sposobów ograniczać obciążenie dla środowiska. W tym także poprzez wspieranie międzynarodowych inicjatyw klimatycznych, rozwijanie świadomości ekologicznej właścicieli kryptowalut czy skutecznie zachęcając do zakupu paneli fotowoltaicznych. Wszystkie wymienione powyżej kryptowaluty oprócz SolarCoin są dostępne w ofercie giełdy Zonda. SolarCoin wkrótce do niej dołączy.


    Autor: Sebastian Seliga, Head of Analysis & Trading, Zonda

  • Nowe przepisy mogą ukrócić biznes ekościemy

    Nowe przepisy mogą ukrócić biznes ekościemy

    Walcząc z ekościemą Komisja Europejska przygotowuje nową dyrektywę. Wytyczne do przepisów chroniących konsumentów są już dostępne, a więc producenci mogą sprawdzić jak przygotować się do ich stosowania.

    Na fali zrównoważonego rozwoju i ekologiczności pojawił się greenwashing, który polega na wywoływaniu u konsumentów mylnego wrażenia, że produkt jest ekologiczny i przyjazny dla środowiska lub nie ma negatywnego wpływu na środowisko. Greenwashing w Polsce nazywany jest ekościemą.

    Z badań przeprowadzonych przez Komisję Europejską w 2020 i 2021 r. wraz krajowymi organami ochrony konsumentów wynika, że greenwashing stał się bardzo powszechnym zjawiskiem. Z przeglądu stron www pod kątem pseudoekologicznego marketingu z 2021 wynika, że na 344 twierdzenia:
    *w ponad 50% przypadków przedsiębiorcy nie dostarczyli konsumentom wystarczających informacji, aby ocenić prawdziwość stosowanych przez nich twierdzeń;
    *w 37% przypadków przedsiębiorcy posługiwali się niejasnymi i ogólnymi sformułowaniami takimi jak „przyjazny dla środowiska” czy „zrównoważony”, które miały wywołać nieuzasadnione wrażenie, że dany produkt nie ma negatywnego wpływu na środowisko;
    *w 59% przypadków przedsiębiorcy nie przedstawili łatwo dostępnych dowodów na potwierdzenie swoich twierdzeń.

    – Komisja Europejska wydała nowe wytyczne do starej dyrektywy o nieuczciwych praktykach rynkowych z 2005 r., a w kolejce czeka projekt dyrektywy, który przewiduje, że jeżeli informacje dotyczące skutków środowiskowych lub społecznych produktu, jego trwałości i naprawy są niezgodne z prawdą lub w jakikolwiek sposób mogą wprowadzić w błąd będą uznawane za nieuczciwe praktyki rynkowe mówi Joanna Affre, adwokat, Wspólniczka Zarządzająca w kancelarii Affre&Wspólnicy. Po jej uchwaleniu kraje będą miały 24 miesiące na zmiany. W Polsce będzie to zmiana ustawy o nieuczciwych praktykach rynkowych tak, aby wprost zakazać ekościemy.

    To nie oznacza, że dziś można bezkarnie „mydlić oczy na zielono”. Takie działania mogą być kwestionowane na podstawie ogólnych przepisów o wprowadzaniu konsumentów w błąd.

    Aby zrozumieć co jest a co nie jest greenwashingiem, trzeba zajrzeć do Wytycznych Komisji, które miękko „promują” interpretację tego pojęcia i zawierają dużo przykładów. Twierdzenia dotyczące ekologiczności mogą odnosić się do: składu produktów, sposobu ich wytwarzania, metody likwidacji, zmniejszenia energochłonności czy też zmniejszenia zanieczyszczeń po wykorzystaniu danego produktu.

    Komisja Europejska zaostrza prawo, aby utrudnić producentom wprowadzanie w błąd konsumentów. Jeśli twierdzenia nie są prawdziwe lub nie da się ich zweryfikować, to mamy do czynienia z pseudoekologicznym marketingiem. Jak ma być zwalczany?

    – Oznaczenia sugerujące pozytywny wpływ produktów na środowisko muszą być przedstawiane w sposób  jasny, konkretny, jednoznaczny i dokładny, jednocześnie w taki, aby konsument wiedział w jaki sposób może sprawdzić wiarygodność tych obietnicwyjaśnia J.Affre.

    Wytyczne do dyrektywy są już dostępne. Producenci mogą więc sprawdzić jak przygotować się do ich stosowania.

  • Drugie życie smartfonów, czyli jak trendy eko wkraczają na rynek elektroniki użytkowej

    Drugie życie smartfonów, czyli jak trendy eko wkraczają na rynek elektroniki użytkowej

    Reduce, Reuse, Recycle – to trend, który jest coraz bardziej widoczny w Polsce, również w życiu codziennym każdego z nas. W trosce o ochronę środowiska naturalnego, Polacy zmieniają swoje nawyki zakupowe. Potwierdza to raport Smart Barometr 2022 przeprowadzony na zlecenie Digital Care, z którego wynika, że ponad połowa badanych skłania się ku ekologicznym rozwiązaniom i kupiłaby odnowiony smartfon.

    Według 49% ankietowanych w badaniu Smart Barometr, przeprowadzonym przez Kantar Public na zlecenie Digital Care, elektrośmieci to poważny problem. Jako średni określiło go kolejne 28%, co pokazuje, że wśród badanych istnieje duża świadomość tego zagadnienia. Co trzeci respondent sądzi nawet, że elektronika użytkowa, taka jak komputery, drukarki czy telefony komórkowe generuje najwięcej elektrośmieci, chociaż według statystyk jest to wielkogabarytowe AGD.

    Jakie działania można podejmować w celu ich redukcji? Blisko połowa Polaków uważa, że najbardziej istotne są regulacje prawne zapewniające dłuższą żywotność produktów, a także zbiórki używanego sprzętu celem jego odnowienia. Ponad 40 proc. jest zdania, iż zniżki na zakup produktów odnowionych, ponownie wprowadzonych na rynek zachęciłyby Polaków do kupowania elektroniki z drugiej ręki. Ten trend potwierdza Tomasz Nowak, Head of Circular Economy, Digital Care Group.

     – Rynek wtórny telefonów używanych stanowi mniej więcej dwukrotność rynku urządzeń nowych. Nie jest on nowy, funkcjonuje już od lat. Całkiem inny standard w przypadku elektroniki z drugiej ręki zapewnia klientom jednak sprzęt odnowiony. W należących do grupy Digital Care serwisach największych globalnych marek smartfonów uruchomiliśmy dodatkowe linie zajmujące się odnawianiem smartfonów, dzięki czemu możemy bardzo precyzyjnie kontrolować jakość sprzętu od momentu jego pozyskania do ponownego wprowadzenia na rynek. Jeśli sprzęt odnowiony wprowadzają na rynek profesjonalne firmy – urządzenia objęte są gwarancją. To bardzo ważne, ponieważ w przypadku usterki możemy liczyć na bezpłatną naprawępowiedział Tomasz Nowak. 

    Reduce. Unikaj kupowania zbędnych rzeczy

    Sposobem na ograniczenie wolumenu elektroodpadów jest zmniejszenie ilości nabywanych produktów, a także dłuższe korzystanie z nich. W przypadku elektroniki istnieją w tym obszarze przynajmniej dwie możliwości. Pierwsza z nich to kupowanie sprzętu wysokiej jakości tak, by posłużył on dłużej. Z badania Smart Barometr wynika, iż Polacy inwestują w coraz droższe i bardziej jakościowe modele smartfonów – 37% badanych deklaruje, że ich urządzenie jest warte więcej niż 1000 zł, co oznacza wzrost o 10 punktów procentowych w porównaniu do 2019 roku. Według badania już 64% osób zgadza się też ze stwierdzeniem, że ważne jest, by kupowane produkty i usługi były przyjazne środowisku. Podczas zakupów względy ekologiczne mają znaczenie w wyborach produktów u ponad połowy ankietowanych.

    Drugą możliwością jest inwestowanie w naprawy smartfona zamiast jego wymiany na nowy. Niestety przeprowadzone przez Digital Care badanie pokazuje, iż zaledwie 44% osób, które uszkodziły smartfon w ogóle zdecydowało się go naprawić – zaś 56 proc. nie podjęło takiego kroku. Aż 61% z tych osób uznało, że koszt naprawy jest wyższy od kosztu zakupu nowego urządzenia. Tymczasem wieloletnie korzystanie ze smartfonów, a przy tym dbanie o ich kondycję techniczną, pozwala na znaczne zredukowanie powstawania elektroodpadów.

    Reuse. Użyj powtórnie

    Chociaż ponad 70 proc. osób deklaruje, że są skłonne sprzedać swój nieużywany telefon, to jednak nadal w szufladach Polaków zalega ponad 30 milionów smartfonów. W każdym gospodarstwie domowym są przynajmniej dwa takie stare urządzenia, które najczęściej zostawiamy jako „telefon zapasowy” (43%) lub bez żadnego konkretnego celu (28%). Tymczasem używanym smartfonom można dać drugie życie po odnowieniu ich. Odnowiony telefon, który jest odpowiedzią na problem zalegania telefonów w szufladzie, budzi wśród respondentów głównie pozytywne odczucia. Z odświeżonym, usprawnionym telefonem kojarzy go 18% badanych. Innymi popularnymi skojarzeniami są: naprawiony (12%) i wyremontowany (11%) smartfon. 52% osób biorących udział w badaniu byłaby skłonna kupić odnowiony telefon. Z kolei przy zakupie odnowionego sprzętu najistotniejsza jest: jakość i sprawność sprzętu – 54%, korzystna cena – 47% oraz gwarancja naprawy w przypadku usterki (42%).

    Recycle. Utylizuj

    Segregacja odpadów to podstawowa możliwość dbania o środowisko naturalne i końcowy etap metody 3R. Polacy zdają sobie sprawę z tego, że zbiórka zużytego sprzętu i jego prawidłowe sortowanie może mieć istotny wpływ na ekologię. Ponad 90% badanych zna pojęcie recyklingu, a 62% w pełni je rozumie. To najbardziej rozpoznawalne hasło odnoszące się do ochrony środowiska (inne, które także podali respondenci to zrównoważony rozwój – 77%, elektromobilność – 63% czy zero waste – 62%). Z badania Smart Barometr wynika jednak, że większość nieużywanych telefonów nie jest poddawana recyclingowi i kończy w szufladach lub u najbliższych – jedynie 15% Polaków decyduje się na ich sprzedaż, a kolejne 4% oddaje je do recyclingu.

     – Eko trendy wyraźnie wskazują nowe podejście do zakupu elektroniki, a także jej użytkowania. Coraz silniej widoczne będzie dążenie do ograniczenia konsumpcji kosztem innych rozwiązań. W kolejnych latach wzrośnie zatem zainteresowanie najmem telefonów, podobnie jak samochodów czy rowerów. Ekonomia najmu na stałe pojawi się w naszym życiu. Konsumenci działają i będą działać też w myśl zasad circural economy. Chętniej będą odnawiać i nadawać drugie życie aniżeli wyrzucać czy magazynować. Rośnie także eko świadomość Polaków i dążenie do zrównoważonego stylu życia wyjaśnia trendwatcherka Monika Borycka.

    Badanie Smart Barometr 2022 zostało wykonane po raz drugi. Kompleksowo bada ono zwyczaje Polaków dotyczące zakupu smartfonów, a także podejście polskich konsumentów do kwestii ekologicznych.

    Podsumowanie – najważniejsze dane z badania:

    • Połowa respondentów (49%) uważa, że elektrośmieci to w obecnych czasach duży problem.
    • By zapewnić dłuższą żywotność produktów, ankietowani wskazali regulacje prawne (49%), zbiórki i odnowę używanego sprzętu (47%) i zniżki na zakup produktów odnowionych (41%).
    • Wybierając produkty i usługi, już 64% badanych zgadza się ze stwierdzeniem, że ważne jest, by te były przyjazne środowisku.
    • Wbrew stereotypom wagę do czynnika ekologicznego rzadziej przykładają osoby młodsze – 54% badanych w wieku 18-29 lat niż starsze – np. 70% czterdziestolatków.
    • 43% osób zostawia poprzedni telefon jako zapasowy, a 28% ankietowanych przetrzymuje go bez żadnego konkretnego celu. 15% decyduje się na sprzedaż, a 4% oddaje do recyclingu.
    • Pojęcie odnowionego smartfona budzi wśród respondentów przede wszystkim pozytywne odczucia. Z odświeżonym, usprawnionym telefonem kojarzy go 18% badanych, z naprawionym 12% i wyremontowanym 11%.
    • Przy zakupie odnowionego smartfona najistotniejsza jest: jakość i sprawność sprzętu – 54%, korzystna cena – 47% oraz gwarancja naprawy w przypadku usterki (42%) i stan urządzenia bliski stanowi fabrycznemu (34%).
    • Badani najchętniej kupiliby odnowiony sprzęt od operatora komórkowego (44%), producenta telefonów (43%) czy firmy specjalizującej się w sprzedaży odnawianych telefonów (42%).
    • 52% osób biorących udział w badaniu byłaby skłonna kupić odnowiony smartfon, choć znaczna część z nich nigdy jeszcze nie korzystała z takiej możliwości.
      Najbardziej rozpoznawalnym pojęciem dotyczącym ekologii jest recykling – 91%.
  • Czy wybór warsztatu samochodowego może być ekologiczny?

    Czy wybór warsztatu samochodowego może być ekologiczny?

    Zakręcanie wody podczas mycia zębów, korzystanie ze zmywarki i energooszczędnych sprzętów czy żarówek, używanie produktów powstałych z materiałów recyklingowych, szklanych słoików, segregacja śmieci. To jedne z wielu ekologicznych rozwiązań jakie wprowadziliśmy do swojej codzienności w ostatnich latach. Pojawia się pytanie, w jaki sposób o środowisko mogą dbać kierowcy?

    Wiele serwisów samochodowych stawia na ekologiczną działalność, a ich właściciele zdają sobie sprawę z wpływu swojej działalności na środowisko. Dzięki usłudze Bio Service, z której coraz częściej korzystają warsztaty zrzeszone w sieci Q Service Castrol, mogą sprawić, że odpady, nieuchronnie powstające w warsztacie, zostaną zutylizowane w sposób bezpieczny dla środowiska, a część z nich odzyskana w procesie recyklingu. Naprawa samochodów w warsztatach, które przystąpiły do programu Bio Service, sprawi, że możemy być znacznie spokojniejsi o to, jak zlecona usługa wpłynie na nasze otoczenie.

    Kierowcy coraz częściej zwracają uwagę na kwestie związane z ochroną środowiska. Ekologiczna działalność serwisów samochodowych jest ważna dla osób, które na co dzień starają się dbać o planetę oraz prowadzić ekologiczny styl życia. Tego typu rozwiązania pozwalają na wprowadzanie kolejnych, coraz efektywniejszych zmian w przyszłości. Kierowcy zyskują również świadomość, że wybrany przez nich warsztat dba o jak najlepsze standardy pracy, działania, użytkowania i utylizacji zużytych części pojazdów.

    Czym jest Bio Service?

    Bio Service to profesjonalny program, który pozwala sprawnie zorganizować odbiór odpadów warsztatowych za pośrednictwem firm posiadających odpowiednie uprawnienia oraz zasoby. Należą do nich m.in.: opony, akumulatory, oleje i płyny eksploatacyjne, filtry paliwowe oraz powietrza, opakowania po substancjach niebezpiecznych, sorbenty, materiały filtracyjne oraz tkaniny do wycierania. Poprawny recykling odpadów zapobiega zagrożeniu dla środowiska oraz ludzi i zwierząt. Metale ciężkie oraz związki siarki, które mogą przedostać się do atmosfery przy niewłaściwej utylizacji akumulatora, powodują zwiększenie ryzyka zachorowania na nowotwory. Grozi to również oparzeniami chemicznymi.

    Korzystając z programu Bio Service warsztaty samochodowe mogą liczyć na kompleksowy odbiór odpadów, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa. Wszystkie otrzymane z serwisów zużyte części, płyny, opony czy akumulatory są przekazywane do profesjonalnej utylizacji bądź recyklingu.

    –  Niewłaściwe składowanie oraz utylizacja odpadów powodują nagromadzenie zanieczyszczeń i degradację gospodarki naturalnej, a w konsekwencji zagrażają bezpieczeństwu, życiu i zdrowiu pracowników warsztatów, jak i kierowców. Świadomy wybór odpowiedniego serwisu może mieć zatem faktyczny wpływ na zmniejszenie negatywnego wpływu na środowisko naturalnezaznacza Adrian Siemiński, zarządzający projektem Bio Service na rynku polskim.

    Korzystające z usług Bio Service warsztaty Q Service Castrol zapewniają właścicielom oszczędność czasu i pieniędzy, odwiedzający ich kierowcy mają zaś pewność, że ich serwis rozumie, jak ważna w ich działalności jest ekologia.

  • Ekologia się opłaca. Rośnie rynek zielonych data center

    Ekologia się opłaca. Rośnie rynek zielonych data center

    Zielone centra danych cechują się wysoką efektywnością energetyczną oraz korzystają z OZE, aby nie emitować gazów cieplarnianych. Popyt na nie systematycznie rośnie i zdaniem analityków z Grupy IMARC światowy rynek Green Data Center w latach 2022-2027 urośnie ponad 3-krotnie.

    Zgodnie z raportem Grupy IMARC „Wielkość rynku zielonych centrów danych: globalne trendy, udział, wielkość, wzrost i prognoza 2022-2027” wspomniany rynek będzie zyskiwał średnio 22,9% rok do roku, aż w 2027 osiągnie wartość 200,84 mld dolarów. Dzisiaj analitycy oceniają jego wartość na 59,32 mld dolarów (na koniec 2021 roku).

    Globalne trendy

    W związku z rozwojem cyfrowym przedsiębiorstwa wymagają dodatkowej przestrzeni dyskowej, mocy obliczeniowych, jak i urządzeń, które kompleksowo wspierają poprawne działanie infrastruktury IT. Do tego dochodzą aspekty bezpieczeństwa serwerowni i ciągłości usług. To w połączeniu z rosnącymi cenami komponentów komputerowych i kosztami budowy firmowych serwerowni przekłada się na popyt na wyspecjalizowane usługi data center.

    Dodatkowo, z powodu transformacji energetycznej rośnie zainteresowanie ekologicznymi rozwiązaniami przy utrzymywaniu firmowych zasobów IT. Firmy chcą się zabezpieczyć przed rosnącymi kosztami energii i jej ewentualnym brakiem. Usługi zielonych data center obniżają ryzyka z tym związane i pozwalają zoptymalizować koszty. Do tego coraz więcej organizacji zaczyna zwracać uwagę na ślad węglowy, który powstaje w wyniku ich działalności.

    — Postęp technologiczny jest związany bezpośrednio z kosztem środowiskowym, jaki płaci nasza planeta. Na szczęście coraz więcej osób i firm zaczyna zwracać uwagę na to, jaki jest wpływ tego postępu na środowisko i społeczeństwo. To również kwestia ograniczania ryzyka, które generują rosnące koszty energii oraz jej ograniczoną ilość na rynku. W Beyond.pl od początku działalności rozwijaliśmy nasze centra danych zgodnie z założeniami zrównoważonego rozwoju. Dziś nasze fundamenty green data centers, czyli wysoka efektywność energetyczna obiektów, które są zasilanie z OZE, niosą dodatkowe korzyści dla klientów. Są to z jednej strony redukcja śladu węglowego, z drugiej bezpieczeństwo i niższe koszty końcowe u progu transformacji energetycznej tłumaczy Wojciech Stramski, CEO Beyond.pl, dostawcy usług centrów danych i chmury, który wykorzystuje wyłącznie zieloną energię.

    Zielone rozwiązania

    Nowoczesne centra danych oferują te same funkcje i możliwości, co konwencjonalne centra danych, jednak wymagają mniej energii z racji wysokiej efektywności energetycznej. Lepiej zarządzają obciążeniem, stosują energooszczędne systemy zasilania, wysokosprawne systemy HVAC i oświetlenie LED.

    Przy ich projektowaniu bieżę się pod uwagę m.in. wpływ na środowisko użytych do budowy materiałów, recykling odpadów, czy wykorzystanie okolicznych warunków naturalnych, czy ukształtowania terenu.

    — Koszt obsługi centrum danych, w tym chłodzenia, można obniżyć na wiele sposobów. Na świecie są znane bardzo różne, czasami wręcz zaskakujące, rozwiązania. W Beyond.pl korzystamy m.in. z nowoczesnego chłodzenia adiabatycznego oraz wykorzystujemy ciepło wyprodukowane w komorach serwerowych do ogrzewania biurowca zlokalizowanego obok data center. Znane są jednak bardziej „niekonwencjonalne” rozwiązania, jak umieszczenie serwerów w nieczynnej kopalni albo próby zanurzenia ich w wodzie. Przede wszystkim kluczowe jest jednak, by starsze data centers uruchomiły projekty modernizacyjne, wdrażały technologie obniżające konsumpcję energii i przechodziły na zasilanie z odnawialnych źródeł tłumaczy Wojciech Stramski z Beyond.pl.  

    Zdaniem analityków kluczowymi dostawcami zielonych technologii dla rynku data center są aktualnie Schneider Electric SE, Siemens AG, Vertiv Co., Cisco Technology Inc., Dell EMC Inc., Eaton Corporation, Ericsson Inc., Fujitsu Limited (Grupa Furukawa), HCL Technologies Limited, Hitachi Ltd, HP Inc., Huawei Technologies Co. Ltd., IBM, Microsoft Corporation.

    Raport dostępny tutaj.

  • Dostawy w e-commerce a ekologia

    Dostawy w e-commerce a ekologia

    Rynek e-commerce, m.in. z powodu wprowadzanych w czasie pandemii lockdown’ów czy ograniczeń w handlu stacjonarnym, bardzo się rozwinął. Zakupy w dużej mierze przeniosły się do sieci, a samo posiadanie e-sklepu stało się wręcz koniecznością. Świadomość konsumentów rośnie, często nie ograniczają się już oni wyłącznie do wyboru ekologicznych produktów, ale zwracają coraz większą uwagę na to jak zostały zapakowane czy na sam sposób dostawy. Branża e-commerce stanęła przed wyzwaniem, by zakupy online były nie tylko wygodne, ale też jak najbardziej ekologiczne.

    Bio opakowania

    Według raportu „Odpowiedzialny e-commerce 2021”, przygotowanego przez Izbę Gospodarki Elektronicznej, za najbardziej nieekologiczne praktyki e-sklepów konsumenci uważają używanie folii do pakowania przesyłek (22%), pakowanie produktów spożywczych w woreczki foliowe i reklamówki (20%), a także pakowanie małych produktów w duże paczki oraz towarzyszące temu zwiększone zapotrzebowanie na używanie wypełniaczy (18%). Te same praktyki postrzegane są za najbardziej uciążliwe. Co ciekawe, aż 53% kobiet i dwukrotnie mniej mężczyzn, nie uważa żadnej z tych takich praktyk za nieekologiczne.

    Sklepy powinny zacząć sięgać po opakowania przyjazne środowisku, jak np. plastik z recyklingu, biodegradowalne materiały czy przetworzony papier. To również wymóg Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) odnośnie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko. Jej celem jest popularyzacja i wdrażanie w praktyce biznesowej koncepcji gospodarki obiegu zamkniętego. Do 2030 r. wszystkie produkty z plastiku mają być recyklingowane, dlatego też, przyszłością w produkcji opakowań może być rynek wtórny.

    Logistyka ostatniej mili

    Ślad węglowy w logistyce to emisja transportu dzielona przez liczbę przewożonych produktów. Jego redukcja to nie lada wyzwanie dla całej branży. Jednym ze sposobów ograniczenia niewątpliwie są zrównoważone dostawy przesyłek. Mało kto pamięta o tym, że w podstawowym, niezoptymalizowanym procesie spalane są ogromne ilości ropy naftowej, co prowadzi do dużej emisji dwutlenku węgla oraz zatorów w centrach miast.

    Ponadto, problemem z jakim muszą zmierzyć się firmy, są tzw. puste przejazdy. Nie zawsze dostawcy mają auta wypełnione po sam dach, dlatego tak ważne jest wprowadzenie działań mających na celu konsolidację przesyłek, np. poprzez ich dostawę przez punkty odbioru dla klientów. Popularnością cieszy się również opcja przekierowania dostawy pierwotnie realizowanej w trybie Home Delivery do punktu odbioru czy dostarczenia jej w innym, ustalonym z klientem terminie tak, aby mieć gwarancję udanego dostarczenia już przy pierwszej próbie.

    Branża jednak szuka ekologicznych rozwiązań już na początkowym etapie drogi przesyłek. Od ciągle doskonalonych procesów automatyzacji, przez segregację śmieci, oświetlenie hal LED-ami, po wykorzystanie paneli fotowoltaicznych na magazynach – zwłaszcza z myślą o elektrycznych samochodach, które również są coraz częściej wprowadzane przez największe logistyczne firmy. Eko-flota to zdecydowanie trend przyszłości bez względu na to, czy to rowery, czy samochody cargo.

    Ograniczenie emisji dwutlenku węgla jest dla nas bardzo ważne. Obecnie testujemy elektryczne samochody, wielką przyszłość widzimy jednak w wykorzystaniu wodoru. Wiemy, że technologia wodorowa jest już na tyle dojrzała, że można ją stosować na co dzień. Przydatność wodoru dla celów logistycznych jest oczywista: napęd wodorowy jest bezemisyjny, wodór można szybko zatankować i oferuje on wystarczający zasięg. Naszym celem jest budowa stacji tankowania wodoru w naszych magazynach. W pierwszej fazie chcielibyśmy wykorzystać wodór jako dodatkowe źródło zasilania w niektórych typach samochodów elektrycznych, które już testowaliśmy, zwiększając w ten sposób ich zasięg.  Od samego początku inwestujemy w fotowoltaikę, bowiem kwestie pozyskania energii są i będą dla nas niezwykle istotne. Wszystkie nasze automaty paczkowe Z-BOX zasilane są właśnie poprzez panele fotowoltaiczne, dzięki czemu jesteśmy niezależni od stałego źródła zasilania. Stale pracujemy też nad optymalizacją procesów w związku z magazynowaniem odpadów, jak np. recykling zużytych opakowań oraz wdrożeniem takich, które nadają się do wielkokrotnego użytku. Testujemy także biodegradowalne taśmy do pakowania, które chcielibyśmy wprowadzić w niedalekiej przyszłościmówi Dawid Bednarek, dyrektor ds. sprzedaży w Packeta Poland.

    Zielone rozwiązania

    Z raportu Izby Gospodarki Elektronicznej wynika, że konsumenci są zdania, że jest wiele rozwiązań, które mogłyby sprawić, że zakupy w sieci będą bardziej eko. W szczególności, według badanych osób, na zmniejszenie negatywnego wpływu e-commerce’u wpłynąć może dostawa paczek przy pomocy samochodów elektrycznych (ocena 4,18 w skali 1-6), opcja pakowania przesyłek bez folii i plastiku (4,08), opcja wyboru dostawy w mniejszym opakowaniu (4,06) i możliwość wyszukiwania w sklepach produktów z certyfikatami eko (4,05).

    Co ciekawe, magazyny, które wprowadzają ekologiczne rozwiązania wyróżniane są certyfikatami BREEAM lub LEED. Świadczą one o tym, zostały wybudowane zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju.

    To tylko potwierdza, jak ważne jest wprowadzanie ekologicznych rozwiązań już od samego początku procesu drogi przesyłki z e-sklepu do rąk klienta. Coraz bardziej świadomi konsumenci chcą mieć pewność, że poza bezpiecznym i wygodnym sposobem dostarczenia przesyłki, jej droga będzie wiązała się ograniczeniem emisji szkodliwych substancji – w trosce o swoje zdrowie, jak i środowisko.

  • Latanie będzie coraz droższe. Lotnictwo czeka eko rewolucja

    Latanie będzie coraz droższe. Lotnictwo czeka eko rewolucja

    Lotnictwo czeka ekologiczna rewolucja. Propozycje Komisji Europejskiej w ramach pakietu Fit for 55 zakładają m.in. opodatkowanie paliwa lotniczego, które do tej pory było zwolnione z opłat, wycofywanie darmowych uprawnień do emisji CO2 i większy udział w napędzie niskoemisyjnych paliw. Alternatywą dla tradycyjnego napędu mogłoby być paliwo syntetyczne lub biopaliwo. Przyszłością lotnictwa mogą też stać się samoloty elektryczne lub hybrydowe.

    – Komisja Europejska wprowadziła kilka ważnych zmian dla branży lotniczej, przede wszystkim po raz pierwszy w historii paliwo lotnicze w Unii Europejskiej będzie objęte podatkiem paliwowym, akcyzą. Drugą zmianą jest włączenie sektora lotniczego do systemu handlu emisjami EU ETS. Te wszystkie zmiany będą oznaczać, że latanie będzie coraz droższe, dlatego że pasażerowie samolotów będą musieli dokładać się do systemu handlu emisjami i płacić za ten najbardziej emisyjny sposób podróżowania – mówi Rafał Bajczuk, analityk Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

    Niedawne propozycje Komisji Europejskiej w ramach Fit for 55 oznaczają duże zmiany dla branży lotniczej. Zgodnie z zapowiedziami zostanie opodatkowane paliwo lotnicze, dotychczas zwolnione z opłat. Zwolnienie zostanie utrzymane jedynie w lotach towarowych, natomiast stawki w ruchu pasażerskim mają być stopniowo zwiększane w ciągu najbliższych 10 lat. Skończą się również darmowe uprawnienia do emisji CO2. Lotnictwo ma też stopniowo odchodzić od tradycyjnego paliwa.

    –  Komisja Europejska zaproponowała obowiązek dla linii lotniczych, żeby paliwo lotnicze zawierało więcej paliwa przyjaznego dla środowiska, czyli komponent pochodzący z biopaliw i paliw syntetycznych, które obecnie produkuje się na bazie wodoru. Małe samoloty, awionetki czy prywatne odrzutowce mogą być elektryfikowane jako pierwsze. Natomiast, jeśli chodzi o te największe samoloty, samoloty pasażerskie czy towarowe, one ze względu na rozwój technologii bateryjnej nie mogą być elektryfikowane i właśnie tutaj tą zieloną alternatywą jest wprowadzanie paliw syntetycznych tłumaczy Rafał Bajczuk.

    Z badania „Internalizacja kosztów klimatu europejskiego lotnictwa” przeprowadzonego przez niezależną holenderską firmę badawczo-konsultingową CE Delft wynika, że ceny biletów wzrosną o 8–34 proc.  Ze względu na wyższe ceny w przyszłości popyt na bilety lotnicze w Europie zmniejszy się o 6–25 proc. Zmiany są jednak konieczne, w przeciwnym razie emisje CO2z europejskiego lotnictwa mogłyby wzrosnąć w 2050 roku o 28 proc. w porównaniu z 2019 rokiem.

    – Już teraz w wielu krajach Unii Europejskiej szybka kolej stanowi atrakcyjną alternatywę dla lotnictwa i niektóre kraje myślą nawet o tym, żeby prawnie zakazać lotów na krótkie dystanse, do 500 km, gdzie istnieją alternatywne połączenia kolejowe zaznacza ekspert.

    Rozwiązaniem może być wykorzystanie na szeroką skalę paliw ekologicznych. Inicjatywa ReFuelEU Aviation zobowiązuje do włączania coraz większych ilości zrównoważonych paliw lotniczych. Już od stycznia 2025 roku w paliwach lotniczych powinno znaleźć się co najmniej 2 proc. zrównoważonych paliw, od stycznia 2030 roku – 5 proc., w tym 0,7 proc. syntetycznych, a od 2035 roku – 20 proc. zrównoważonych paliw, w tym 5 proc. syntetycznych. Docelowo w 2050 roku udział paliw zrównoważonych ma wynieść 63 proc., w tym min. 28 proc. syntetycznych.

    – Alternatywą dla tradycyjnego paliwa jest albo paliwo syntetyczne, albo biopaliwo, ewentualnie zmiany technologiczne, tzn. wprowadzanie samolotów hybrydowych, które mają na pokładzie też baterie i wykorzystują energię elektryczną, albo samolotów całkowicie elektrycznych, które latają i wykorzystują wyłącznie energię zgromadzoną w bateriach – wskazuje Rafał Bajczuk.

    Paliwo zrównoważonego lotnictwa może być wytwarzane z materiałów odpadowych, takich jak olej kuchenny lub tłuszcze zwierzęce, a także z innych odpadów komunalnych. Ekologiczne paliwa zmniejszają emisję CO2 nawet o 80 proc., eliminują też tlenek siarki. Mogą być stosowane w każdym samolocie, który wykorzystuje paliwo kopalne, bez potrzeby jakiejkolwiek modyfikacji silnika.

    – W skali Unii Europejskiej lotnictwo odpowiada za około 15 proc. emisji CO2 z transportu, ale jest to najszybciej rosnący sektor w ogóle emisji CO2 w całej UE. Jeśli chcemy osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku, na co zgodzili się przedstawiciele wszystkich państw członkowskich, to musimy też dekarbonizować lotnictwo, nie możemy zostawić tego sektora samego sobie – podkreśla analityk Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

  • Przejście  do chmury sposobem na redukcję emisji CO2

    Przejście do chmury sposobem na redukcję emisji CO2

    Według ostatniej analizy IDC, kontynuowana w obecnym tempie implementacja usług chmurowych w biznesie pozwoli ograniczyć emisję dwutlenku węgla na całym świecie o ponad miliard ton w okresie 2021 – 2024.

    W raporcie IDC stwierdzono, że kluczowym czynnikiem ograniczającym emisję CO2 związaną z utrzymaniem firmowych środowisk IT jest stopniowe przechodzenie z zarządzania „mikro-centrami” wewnątrz firm i organizacji na rzecz dużych centrodanowych kampusów. Czyli migrowanie zasobów do chmur obliczeniowych dostarczanych przez profesjonalne centra danych.

    „Outsourcing IT i…ekologii”

    Te są w stanie znacznie efektywniej zarządzać energią, w tym optymalizować systemy chłodzenia czy wykorzystywać odnawialne źródła energii do tego stopnia, że w coraz większym stopniu stają się obiektami klimatycznie neutralnymi. – Analiza IDC daje do zrozumienia, że migracja do chmury zyskuje przewagę nad zarządzaniem własnymi zasobami w modelu on-premise już nie tylko w obszarze kosztów, wsparcia w zarządzaniu usługami czy skalowalności, ale także w zakresie ekologii i zrównoważonego rozwoju. Oczywiście, te pierwsze wciąż mają większe znaczenie w większości przypadków, lecz nie zapominajmy, że przedsiębiorstwa przywiązują coraz większą wagę do społecznej odpowiedzialności za środowisko naturalne, o czym świadczy choćby rosnące zainteresowanie raportowaniem niefinansowym (ESG) tłumaczy Marcin Zmaczyński, Head of Marketing CEE w Aruba Cloud.Można więc stwierdzić, że poza outsourcowaniem swoich zasobów IT, firmy powierzać będą również zewnętrznym dostawcom takim jak centra danych dbałość o ekologię i obniżanie emisji CO2 swoich cyfrowych środowiskdodaje Marcin Zmaczyński.

    Już w 2016 roku badanie Lawrence Berkeley National Laboratory dowiodło, że tylko w USA całkowite zużycie energii przez cyfrowe zasoby przedsiębiorstw udałoby się ograniczyć o jedną czwartą, gdyby 80% małych, ulokowanych wewnątrz firm serwerowni „zmigrować” do chmury obliczeniowej dostarczanej przez wielkoskalowe centra danych.

    Droga do neutralności

    Europejskie centra danych kładą coraz mocniejszy akcent na zielone IT. Jest to w pełni zrozumiałe, zważywszy na fakt, iż roczna konsumpcja energii przez wszystkie kampusy zlokalizowane na terenie UE wynosi według szacunków DataCenterDynamics, uwzględnionych w raporcie Komisji Europejskiej, od 48 do 55 TWh rocznie. To mniej więcej jedna trzecia rocznego zapotrzebowania na energię całej Polski. Konsumpcja energii elektrycznej przez centra danych systematycznie jednak spada, co daje się zaobserwować w przypadku tych mieszczących się na terenie Europy Zachodniej.

    Zgodnie z analizą Komisji Europejskiej „Trends in data center energy consumption under the European Code of Conduct for Data Centre Energy Efficiency” wartość zużycia energii przez zachodnioeuropejskie centra danych przestała rosnąć w 2017 roku. O ile wtedy wynosiła ona ok. 102 TWh, na koniec ubiegłego roku, wedle ówczesnych prognoz, powinna spaść do 87 TWh. – Spadki z pewnością będą coraz bardziej widoczne, w głównej mierze dzięki silnej, wspólnej „mobilizacji” dostawców chmury obliczeniowej ze Starego Kontynentu. Za sprawą takich inicjatyw jak Pakt Neutralności Klimatycznej Centrów Danych czy Europejska Koalicja na Rzecz Ekologicznej Cyfryzacji, w których uczestniczy także Aruba, usługi IT oferowane są wraz z gwarancją ich rosnącej neutralności klimatycznejdodaje Marcin Zmaczyński z Aruba Cloud.

    Ostudzić energetyczny zapał

    Jednym z najbardziej obiecujących obszarów poprawy efektywności energetycznej centrów danych jest ich chłodzenie i systemy utrzymujące odpowiednią temperaturę w pomieszczeniach serwerowych. Ostatnia analiza firmy EkkoSense, na bazie 133 kampusów DC, dowodzi, że optymalizacja chłodzenia jest obecnie na poziomie jedynie 40%.

    Oznacza to, że centra danych wciąż w dużej mierze niedostatecznie wykorzystują rekuperację, bądź nie modernizują systemów chłodzenia zarówno na poziomie infrastruktury, jak i oprogramowania do sterowania nimi. Gdyby zastosować praktyki sugerowane przez autorów opracowania „Data Center energy waste could be costing you the Earth” tylko dzięki efektywniejszemu chłodzeniu można ograniczyć emisję CO2 przez centra danych o 3.3 mln ton oraz zaoszczędzić tym samym 1,7 mld dolarów na kosztach energii elektrycznej. Mowa tutaj szczególnie o narzędziach pozwalających na bieżąco monitorować wydajność termiczną każdej pojedynczej szafy rack oraz aktualny status pracy urządzeń chłodzących powierzchnie serwerowe. Zdaniem ekspertów EkkoSense zespoły M&E w znacznej części centrów danych wciąż nie posiadają, opartych na instalacjach czujników i sensorów IoT, systemów mierzących efektywność chłodzenia i przepływu powietrza oraz wizualizujących to w prostej, graficznej formie. A do tego – odwołujące pozyskane wnioski do idealnych parametrów w swojej obszernej bazie danych.

  • Rok 2020 pod znakiem dynamicznego rozwoju sektora magazynowego

    Rok 2020 pod znakiem dynamicznego rozwoju sektora magazynowego

    Pomimo turbulencji związanych z pandemią koronawirusa, rok 2020 stał pod znakiem dalszego dynamicznego rozwoju sektora magazynowego. Szczególnie cieszy wysoki popyt na powierzchnie, w jeszcze większej niż wcześniej mierze, napędzany rozwojem sektora e-commerce. Ten ostatni zyskał na znaczeniu ze względu na ograniczenia handlu stacjonarnego oraz nacisk na zwiększenie dystansu społecznego. Tym samym, szczególne okoliczności zewnętrzne wymusiły na firmy z różnych branż przemodelowanie kanałów sprzedaży, dynamiczny rozwój modelu sprzedaży wielokanałowej, wzrost znaczenia sprawnej i efektywnej logistyki. Te poważne zmiany, dokonywane pod ogromną presją czasu, przełożyły się na wysokie zapotrzebowanie na powierzchnię magazynową. Rosnące wymagania konsumentów w zakresie szybkości i obsługi dostaw, przekładają się z kolei na rozwój outsourcingu usług logistycznych. Widać to w strukturze popytu na powierzchnie magazynowe, w którym największy udział, wynoszący przeszło 30% wolumenu transakcji, posiadają najemcy z sektora operatorów logistycznych.

    Coraz więcej firm logistycznych oferuje wyspecjalizowane usługi w zakresie obsługi dystrybucji e-commerce. To również operatorzy pozostają najaktywniejszą grupą generującą nowe zapytania o powierzchnię (potencjalny przyszłoroczny popyt). Na rynku wysoce aktywne były także duże sieci handlowe oferujące kategorie produktowe takie jak żywność i napoje, elektronikę i sprzęt AGD czy też meble/wyposażenie wnętrz. Pomimo poważnych wyzwań, związanych ze wstrzymanymi lub ograniczonymi procesami produkcyjnymi, ważnym źródłem popytu pozostaje także branża lekkiej produkcji i motoryzacyjna.

    Każdego roku przybywa znacznie ponad 2 miliony mkw. nowej powierzchni magazynowej w Polsce

    Warto podkreślić niezwykle wysoką dynamikę rozwoju rynku magazynowego – rok 2020 będzie czwartym z kolei, w którym na rynku przybędzie ponad 2 mln mkw. powierzchni magazynowej ze średnią z trzech poprzednich lat wynoszącą 2,45 mln mkw. Całkowite zasoby magazynowe przekroczyły w 2020 roku 20 mln mkw., kolejne milionowe granice będą pokonywane w 2021 r. Tylko w trakcie ostatnich 5 lat wielkość sektora podwoiła się. To oznacza, że oferta produktowa na polskim rynku jest również bardzo atrakcyjna pod kątem struktury wiekowej i standardu oferowanej powierzchni magazynowej. To dodatkowy atut polskiego rynku, znajdujący uznanie zarówno wśród firm krajowych jak i zagranicznych.

    Dominacja głównych rynków, ale zasięg geograficzny inwestycji ciągle się rozszerza

    W strukturze geograficznej inwestycji wciąż dominują główne rynki regionalne, czyli tzw. „Wielka Piątka”, w skład której wchodzą Warszawa, Górny Śląsk, Polska Centralna oraz Wrocław i Poznań. Rynki te utrzymały 80% udział w całkowitych zasobach nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce i uwzględniając plany ekspansji deweloperów, statystyka ta utrzyma się na podobnym poziomie w nadchodzącym roku.   Jednocześnie na znaczeniu zyskują mniejsze rynki regionalne i w długoterminowej perspektywie będą one umacniać swoją pozycję. Trójmiasto, Kraków, Szczecin czy rejon Bydgoszczy-Torunia to tylko niektóre przykłady. Na znaczeniu zyskują także region Polski Zachodniej, przede wszystkim województwo lubuskie oraz też „ściana wschodnia” z miastami takimi jak Lublin, Rzeszów czy Białystok. Wpływ na to ma zarówno rozwój lokalnego rynku, nowe inwestycje w infrastrukturę transportową, potrzeba dywersyfikacji lokalizacji w krajowych łańcuchach logistycznych sektora e-commerce. Dodatkowym czynnikiem stymulującym rozwój rynku magazynowego w Polsce jest również dogodna lokalizacja naszego kraju, ułatwiająca dystrybucję na rynki zagraniczne (Europa Zachodnia, Skandynawia, region CEE, kraje bałtyckie, czy Europa Wschodnia). Co więcej, na mapie inwestycji deweloperskich każdego roku pojawiają się nowe punkty – w ostatnim czasie można wymienić chociażby takie jak Kutno, Legnicę, Gorzów Wielkopolski, Olsztyn czy Kalisz.

    Dywersyfikacja sieci logistycznej, wzrost znaczenia logistyki „ostatniej mili”

    W bieżącym roku obserwowaliśmy pogłębiającą się dywersyfikację w zakresie lokalizacji jak również produktu magazynowego. Nadal powstają duże jednostki konsolidujące procesy magazynowe, najczęściej na potrzeby największych firm z sektora FMCG/sieci handlowych i globalnych platform e-commerce. Są one w coraz większej mierze uzupełniane przez sieć mniejszych magazynów, inwestycji typu cross-dock, czy małych jednostek typu Small Business Unit. Celem głównym jest optymalizacja łańcucha dystrybucji na odcinku tzw. „ostatniej mili”. Realizacja tego typu obiektów blisko konsumentów zarówno w dużych jak i średnich miastach, wpływa korzystnie na poziom kosztów i czas dostaw. Trend ten wspomagają inwestycje w sieć dróg ekspresowych, w tym obwodnic miejskich, które pozwalają na szybką obsługę rynków lokalnych. Podobny trend utrzyma się również w 2021 r. i skłoni deweloperów do poszukiwania nowych lokalizacji miejskich, również tych o charakterze brown field. Spodziewamy się także dalszej dywersyfikacji produktowej i być może nowości w ofercie magazynowej o charakterze retail-warehouse.

    Pandemia może stać się katalizatorem przyśpieszającym zjawisko tzw. nearshoringu

    Sektor produkcyjny i motoryzacyjny, odczuwający największe problemy w początkowej fazie pandemii ze względu na zerwane łańcuchy dostaw czy też ograniczony popyt, w ostatnich miesiącach odnotowuje poprawę sytuacji. Polska, dzięki strategicznej lokalizacji w centralnej części kontynentu europejskiego i konkurencyjnemu rynkowi pracy, pozostanie w czołówce krajów rozpatrywanych jako preferowana lokalizacja w kontekście przenoszenia procesów biznesowych. Dotyczy to zarówno obiektów dystrybucyjnych, jak i produkcyjnych, zasilających rynki zagraniczne.

    Ekologia coraz silniej wchodzi do magazynów

    Jednym z najważniejszych trendów 2020 r. była popularyzacja i rozwój konceptu zielonych magazynów. Nowe magazyny i fabryki coraz wyraźniej wpisują się w trend rozwoju zrównoważonego budownictwa, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony środowiska naturalnego. Zarówno najemcy, jak i właściciele obiektów magazynowych i przemysłowych coraz częściej dostrzegają pozytywne aspekty związane z procedurą weryfikacji ekologicznej, co najlepiej świadczy o zmieniających się realiach rynkowych. Zdecydowana większość nowych obiektów magazynowych ma dziś zielony certyfikat, przede wszystkich w systemie BREAM, często na poziomie very good. Dodatkowo, bardzo cieszy rosnąca świadomość i potrzeba wprowadzania eko rozwiązań w gronie najemców. Z uwagi na praktyczne podejście najemców, realizowane przez nią konkretne zielone rozwiązania, mają realne uzasadnienie ekonomiczne np. w postaci niższych kosztów mediów. Prócz ekonomii coraz częściej pojawia się argument w postaci wymogu ograniczenia śladu węglowego. Utwierdza nas to w przekonaniu, ze temat ekologii w magazynach zostanie z nami w kolejnych latach i będzie coraz intensywniej zgłębiany przez uczestników rynku. Może stać się również kolejnym elementem istotnie wpływającym, prócz kwestii lokalizacyjnych i komercyjnych, na wybór finalnego rozwiązania.

    źródło: Cushman & Wakefield

  • Polacy chcą mieć zdrowy dom – większość z nich nie wie, co to oznacza

    Polacy chcą mieć zdrowy dom – większość z nich nie wie, co to oznacza

    „Mój dom musi być przede wszystkim zdrowy” – pod tym zdaniem podpisalibyśmy się chyba wszyscy. Zależy nam na tym, by rodzinna przystań była idealnym miejscem relaksu, chcemy w niej spokojnie oddychać i spać.

    O tym, czy tak będzie, przesądzają decyzje podejmowane na samych początkach: bryła i projekt, orientacja budynku względem stron świata, wybór materiałów budowlanych czy technologii grzewczych. Czy Polacy wiedzą, co kryje się za ideą zdrowego domu? Firma Wienerberger sprawdziła to z agencją badawczą SW Research.

    Inwestorom zawsze zależało na tym, by budować z naturalnych materiałów, stosować technologie zapewniające jak najskuteczniejsze utrzymywanie ciepła i nie dopuszczać do sytuacji, w której w domu mogą pojawić się drobnoustroje, grzyby czy pleśnie.

    Zdrowie jest ważne – i ważniejsze niż pieniądze

    Gdy w grę wchodziło jednak dodatkowe obciążenie portfela inwestora, z rozwiązań budowlanych korzystnie wpływających na samopoczucie i zdrowie mieszkańców rezygnowano dość często. W 2016 roku niemal tyle samo osób wskazywało, że kwestia zdrowia jest dla nich obszarem najważniejszym bądź drugim w hierarchii, co tych opowiadających się za „ekonomią”, tj. kosztami budowy i eksploatacji[1].

    Badanie przeprowadzone przez SW Research w październiku br. wśród osób planujących w najbliższym czasie budowę domu pokazuje, że największą wagę przywiązujemy dziś do połączenia aspektów zdrowego domu z jego funkcjonalnością i wygodą. Nawet wtedy, kiedy wymaga to od nas zwiększenia kosztów całej inwestycji: wybrania nieco droższych materiałów budowlanych czy zainwestowania czasu w poszukiwanie rozwiązań, które pozytywnie wpłyną na nasze samopoczucie i uchronią przed syndromem chorego budynku. Ponad 75% osób stawia te wyzwania na pierwszym miejscu[2]. To o 11% więcej niż cztery lata temu.

    Deklaracje a stan wiedzy

    Zwiększenie świadomości Polaków w zakresie tego, czym powinien być zdrowy dom pozostaje jednak aktualnym i realnym wyzwaniem. Wciąż zdarza się, że inwestorzy nie są w stanie skonkretyzować, dlaczego zagadnienie zdrowego domu jest dla nich istotne Do najczęstszych odpowiedzi na pytanie o uzasadnienie znaczenia „zdrowia” zadane w badaniu przeprowadzonym przez SW Research pojawiały się odpowiedzi „bo to jest najważniejsze” (48%), „bez tego nie można funkcjonować” (17%). Chcemy, żeby dom był zbudowany z bezpiecznych i ekologicznych materiałów. Nie mamy jednak świadomości, jak właściwie podchodzić do projektowania domu oraz wyboru materiałów, które w dłuższej perspektywie najlepiej przysłużą się naszemu zdrowiu.

    Chcę mieć zdrowy dom – czyli jaki?

    „Zdrowy dom” zaczyna się już na pierwszym etapie realizacji planu: zaprojektowaniu bryły, orientacji budynku na działce, a następnie, m.in. przy wyborze materiałów budowlanych, okien czy źródeł pozyskiwania energii. Zdrowy dom należy postrzegać jako system elementów, których właściwe dopasowanie skutkuje najlepszymi parametrami budynku bezpośrednio przekładającymi się na nasze samopoczucie i komfort. Taką filozofię prezentuje koncepcja domu e4 firmy Wienerberger. Odzwierciedla ona filozofię dotyczącą budowania domów, które korzystnie wpływają na zdrowie, a także środowisko i portfel inwestora. Do jej czterech, istotnych filarów należą „emocje i zdrowie”, ekologia”, „energia” oraz „ekonomia.

    Stawiając na koncepcję e4 firmy Wienerberger, inwestor otrzymuje gwarancję, że jego wymarzony dom będzie nie tylko zdrowy i przyjazny dla środowiska, ale jednocześnie wydajny energetycznie oraz ekonomicznie. Naszym klientom oferujemy nowoczesne kompleksowe ceramiczne rozwiązania dostosowane do ich indywidualnych potrzeb, ułatwiające i usprawniające proces budowy. Na każdym etapie realizacji projektu jesteśmy też zaufanym doradcą, do którego klient może się zgłosić z jakimikolwiek wątpliwościami. Dzięki takiemu podejściu i dbałości o detale zapewniamy inwestorom komfort życia i bezpieczeństwo we własnym domu – mówi Monika Sikorska, PR Manager z firmy Wienerberger.

    Mówiąc „emocje i zdrowie”, myślimy: swobodny oddech, komfortowy sen, odpowiednia temperatura, duża ilość światła, wyciszenie po ciężkim dniu w pracy lub szkole. W domach wybudowanych w koncepcji e4 firmy Wienerberger panuje wyjątkowo korzystny mikroklimat, a to wszystko za sprawą wykorzystanych w trakcie wznoszenia ścian rozwiązań. Zastosowanie pustaków ceramicznych Porotherm, które dzięki wypalaniu w wysokich temperaturach pozbawione są wilgoci technologicznej i cechują się niską nasiąkliwością oraz bardzo dobrą paroprzepuszczalnością, sprawia, że wilgoć z wnętrza budynku swobodnie przedostaje się na zewnątrz. Zapobiega to pojawieniu się drobnoustrojów, grzybów czy pleśni odpowiedzialnych często za przemęczenie, alergie, częste bóle głowy, a nawet kłopoty ze swobodnym oddychaniem. Proponowane w ramach e4 rozwiązania odpowiadają zatem na potrzeby 62% ankietowanych inwestorów, dla których synonimem „zdrowego domu” są przede wszystkim suche ściany i brak pleśni.

    Z kolei w kontekście „ekologii”, oczekujemy korzystania z odnawialnych i czystych źródeł energii oraz ekologicznych, naturalnych materiałów budowlanych. Do najbardziej naturalnych należą pustaki ceramiczne wśród materiałów murowych (49% wskazań), z których budowane są domy w koncepcji e4 firmy Wienerberger oraz wełna mineralna bądź skalna wśród materiałów dociepleniowych (59% ankietowanych).

    W pozostałych 2 elementach: „energia” oraz „ekonomia”. Wienerberger stawia na nowoczesne technologie i systemy umożliwiające produkcję energii cieplnej przez budynek i redukcję jej strat przy wyważonych kosztach budowy, utrzymania i ewentualnej konserwacji.

    [1] „Dom na lata – Polacy o budowie i zakupie domu”, Kantar MilwardBrown dla Wienerberger, 2016 rok
    [2] „Badanie opinii budowy energooszczędnego, komfortowego, zdrowego domu”, SW Research dla Wienerberger, październik 2020
  • W czasie pandemii rośnie zapotrzebowanie na technologię światłowodową

    W czasie pandemii rośnie zapotrzebowanie na technologię światłowodową

    Lockdown i gwałtowny wzrost obciążenia sieci – spowodowany m.in. powszechną nauką i pracą zdalną – był stress testem dla operatorów i infrastruktury telekomunikacyjnej. W sieci Orange ruch wzrósł w szczytowym momencie o ponad połowę, a w sieci mobilnej o ¼. Jak pokazują dane operatora, w kryzysowych warunkach swoją przewagę pokazał światłowód, który pozwolił użytkownikom przesyłać o ok. 30 proc. więcej danych niż starsze technologie dostępu do internetu. – Na inwestycje w sieć światłowodową przeznaczamy 700–800 mln zł rocznie – mówi Maciej Nowohoński, członek zarządu Orange Polska. W  zasięgu tej technologii jest już prawie 5 mln gospodarstw domowych w Polsce.

    W czasie lockdownu spowodowanego pandemią COVID-19 prywatne i zawodowe życie Polaków przeniosło się do sieci. Jak pokazało lipcowe badanie IMAS International na zlecenie KRD, ponad połowa z nas (56,5 proc.) w czasie pandemii częściej sięga po telefon, a podobny odsetek (54,3 proc.) częściej korzysta z internetu. Czas spędzany w sieci bądź z komórką w dłoni wydłużył się najczęściej o 2-4 godziny.

    Z wrześniowego badania Dentsu Aegis wynika natomiast, że w pandemicznych miesiącach wzrosło korzystanie z mediów, w tym społecznościowych i digitalowych. Tutaj także ponad połowa Polaków (56 proc.) przyznała, że obecnie częściej korzysta z komunikatorów takich jak np. Messenger, 27 proc. częściej prowadzi wideorozmowy (np. poprzez Skype’a lub Zooma), a 15 proc. wykorzystuje internet do nauki online. Częstsze korzystanie z sieci wynika też z pracy zdalnej, a – jak pokazało badanie Dentsu – w ciągu ostatnich sześciu miesięcy na home office pracowało 46 proc. Polaków.

    Gwałtowny wzrost obciążenia sieci był wyzwaniem dla infrastruktury telekomunikacyjnej wszystkich operatorów. W pierwszych dniach lockdownu – po wprowadzeniu powszechnej nauki i pracy zdalnej – ruch w sieci Orange wzrósł w szczytowym momencie o ponad połowę, a w sieci mobilnej o ¼.

    – Obie sieci sprawdziły się doskonale, m.in. dzięki temu, że są odpowiednio doinwestowane. Tyko na inwestycje w sieć światłowodową przeznaczamy 700–800 mln zł rocznie, a kolejnych kilkaset milionów inwestujemy w sieci mobilne. Ta sytuacja była dla nas testem, który zdaliśmy znakomicie, ale też jeszcze bardziej podkreśliła istotną rolę, jaką odgrywa w tej chwili w Polsce sieć światłowodowa – mówi Maciej Nowohoński.

    Chociaż w ostatnich latach operatorzy telekomunikacyjni prowadzili wielomiliardowe inwestycje w sieci, wspierane przez środki i programy unijne, to lockdown i zdalne lekcje pokazały, że nadal w wielu miejscach Polski dostęp do szerokopasmowego i stabilnego łącza wciąż pozostaje w sferze potrzeb. W kryzysowych warunkach przewagę okazał się mieć światłowód, pozwalając użytkownikom przesyłać średnio o 30 proc. więcej danych niż starsze technologie.

    Przewagami światłowodu są też mniejsza energochłonność i ekologia. W przypadku sieci światłowodowej uśrednione zużycie energii elektrycznej na klienta FTTH (ang. fiber to the home) może być od kilku do nawet kilkunastu razy niższe niż w starszych technologiach stacjonarnego dostępu do internetu bazujących na miedzi. Dzięki możliwościom łączy optycznych do jednego urządzenia agregującego po stronie sieci (czyli technicznego zaplecza operatora) może być podłączonych więcej klientów, bez utraty jakości usługi. Co istotne, w miarę rozwoju światłowód staje się coraz bardziej efektywny. W tej chwili –aby zapewnić szybki internet za pośrednictwem światłowodu Orange – potrzeba czterokrotnie mniej energii niż jeszcze w 2015 roku, kiedy operator wprowadził tę technologię na rynek.

    – Około połowa gospodarstw domowych w Polsce ma dziś dostęp do szybkiego internetu o przepustowości co najmniej 100 MB/s. Można więc powiedzieć, że jesteśmy w połowie drogi. Światłowód to technologia, która na dzisiaj jest najlepszym rozwiązaniem w zakresie dostępu do internetu. Jest nie tylko dobrze dostosowany do naszych potrzeb, ale też bardzo wydajny i proekologiczny, bo zużycie energii jest nawet do kilkunastu razy mniejsze niż w podobnych systemach rozwijanych w technologiach kablowych czy miedziowych – podkreśla członek zarządu ds. rynku hurtowego i sprzedaży nieruchomości w Orange Polska.

    W tej chwili światłowód od Orange jest dostępny w 152 miejscowościach w Polsce, korzysta z niego ponad 660 tys. klientów, a w zasięgu sieci jest już ponad 4,8 mln gospodarstw domowych. Ta technologia cieszy się na polskim rynku rosnącą popularnością, zwłaszcza wśród mieszkańców mniejszych miejscowości i wsi.

    – Przed nami wyzwanie, żeby w następnych latach dotrzeć ze światłowodem do kolejnych gospodarstw domowych. Potrzebna jest współpraca między podmiotami państwowymi i prywatnymi, bo obszary, które nie zostały jeszcze objęte zasięgiem światłowodu, są po prostu trudniejsze, m.in. geograficznie – wskazuje Maciej Nowohoński.

    W mniejszych miejscowościach, liczących poniżej 10 tys. mieszkańców, ze światłowodu od Orange korzysta blisko co piąte gospodarstwo domowe znajdujące się w zasięgu tej usługi. Dla porównania na koniec czerwca br. w całej sieci światłowodowej Orange Polska ten wskaźnik wyniósł ok. 14 proc.

    – Dostęp do internetu światłowodowego ma już prawie 1/3 gospodarstw domowych w Polsce. Ta technologia cieszy się coraz większą popularnością, bo obecnie jest najlepszym dostępnym rozwiązaniem. Pandemia i jej skutki tylko wzmocniły popyt na te usługi – podkreśla członek zarządu Orange Polska.

  • Wykorzystanie energii i inteligentne zarządzanie – nowe trendy w budownictwie

    Wykorzystanie energii i inteligentne zarządzanie – nowe trendy w budownictwie

    Już od kilku lat, wiele na znaczeniu, nie tylko w budownictwie, ale i w innych branżach, zyskują ekologia, funkcjonalność i energooszczędność. Deweloperzy na bieżąco analizują panujące trendy i dostosowują swoją ofertę do potrzeb potencjalnych klientów. Czasem starają się je wyprzedzać, zostając pionierami w danej dziedzinie. Wiedza i oczekiwania klientów w zakresie nowoczesnych rozwiązań w budynkach wielorodzinnych stale rosną, co przekłada się także na ich decyzje o zakupie wymarzonego mieszkania.

    Rekuperacja, czyli odzyskane ciepło

    Odpowiednia wentylacja w budynku to niezwykle istotna kwestia, znacząco wpływająca na komfort przebywania w pomieszczeniach. Wejście w życie nowych przepisów oraz wymagań dotyczących warunków technicznych będzie się wiązało między innymi z obowiązkiem zapewnienia nowego poziomu energii pierwotnej (EP), czyli pozyskiwanej bezpośrednio z zasobów naturalnych. Po 2021 r. praktycznie niemożliwe będzie uzyskanie wskaźnika EP na wymaganym poziomie bez zastosowania rekuperacji.

    Jest to rozwiązanie coraz częściej pojawiające się w budownictwie mieszkaniowym, traktowane na równi z tematem ogrzewania. Głównym zadaniem rekuperatora jest odprowadzanie zużytego, wilgotnego powietrza o obniżonej jakości i zastępowanie go nowym, przefiltrowanym. Sprawia to, że powietrze wewnątrz budynku jest zawsze świeże i wolne od zanieczyszczeń. Dzięki takiemu działaniu rekuperatorów możliwe jest także zaoszczędzenie sporej ilości energii. Cieszy się dużym uznaniem klientów zainteresowanych naszą najnowszą warszawską inwestycją – Ustronie Mokotów.

    Funkcjonalność i inteligentne zarządzanie

    W ostatnich latach ogromne znaczenie zaczęły mieć innowacyjne i nowoczesne rozwiązania technologiczne, które pozwalają między innymi na automatyzację i zdalne zarządzanie mieszkaniem. Zainteresowanie tego typu funkcjami wśród kupujących jest stale widoczne, a postępująca cyfryzacja sprzyja ich rozwojowi. Najbardziej popularne są tutaj systemy typu smart home. Dzięki nim możliwe jest np. automatyczne zamykanie, otwieranie okien i drzwi, sterowanie oświetleniem, pracą urządzeń elektrycznych czy regulacją temperatury. Systemy te pomagają również oszczędzać pieniądze. Inteligentny dom ma wpływ na redukcję kosztów związanych ze zużyciem energii elektrycznej, ogrzewaniem, a także zabezpiecza zainstalowane sprzęty przed awariami związanymi np. z przepięciem czy zalaniem. Zakres możliwych udogodnień związanych ze smart home zależy od wykorzystywanej do tego aplikacji lub sprzętu. W przypadku inwestycji Ustronie Mokotów, w ramach standardowego wyposażenia domu nabywcy otrzymują system automatyki domowej KNX firmy ABB.

    Odnawialna energia na dachach

    Kolejnym przykładem popularnych rozwiązań jest stosowanie paneli fotowoltaicznych pozwalających na pozyskiwanie zielonej energii. Ich działanie polega na przetwarzaniu światła słonecznego na prąd. Cały proces odbywa się za pomocą specjalnych modułów zwanych panelami słonecznymi, montowanych na stabilnym podłożu, najczęściej na dachu. Są zbudowane z połączonych szeregowo ogniw, dzięki którym wytwarzają prąd. W związku ze zmianami przepisów dotyczących warunków technicznych, to rozwiązanie również będzie jeszcze mocniej zyskiwało na znaczeniu i popularności. Co ważne, stosowanie paneli fotowoltaicznych pozwala na utrzymywanie odpowiednich wskaźników energii pierwotnej.