Tag: Badania i rozwój

  • Ukryte koszty IT cichym hamulcem biznesu. Pochłaniają nawet 7 proc. obrotów

    Ukryte koszty IT cichym hamulcem biznesu. Pochłaniają nawet 7 proc. obrotów

    W każdej rozwijającej się organizacji pojawia się to samo, znajome uczucie. Poczucie „cyfrowego długu”, w którym zespoły więcej czasu poświęcają na utrzymanie, integrację i łatanie istniejących systemów, niż na tworzenie nowej wartości. To frustrujące wrażenie, że mimo rosnącej liczby coraz potężniejszych narzędzi, praca wcale nie staje się prostsza.

    Do tej pory było to głównie subiektywne odczucie, temat korytarzowych rozmów i westchnień podczas spotkań projektowych. Dziś jednak wiemy, ile to kosztuje.

    Możemy nazwać to „podatkiem od złożoności” – systemowym kosztem tarcia organizacyjnego i technologicznego, który płaci każda skalująca się firma. Ostatni „Raport o kosztach złożoności” przeprowadzony przez Freshworks nadaje temu zjawisku konkretną cenę. I nie są to drobne. Analiza oparta na odpowiedziach 700 specjalistów IT, finansów i biznesu pokazuje, że ten cichy hamulec staje się strategicznym zagrożeniem dla konkurencyjności.

    Ukryty równoważnik budżetu R&D

    Zacznijmy od liczb, które powinny dać do myślenia każdemu liderowi. Raport wykazuje, że firmy tracą średnio 7% swoich rocznych obrotów nie przez błędy rynkowe czy złą koniunkturę, ale przez własną, wewnętrzną złożoność procesów i systemów.

    To nie jest „wina” działu IT. To raczej naturalna entropia wzrostu – im większa organizacja, tym większa tendencja do komplikowania struktur. Problem w tym, że te utracone 7% to niemal dokładny odpowiednik kwoty, jaką firmy typowo przeznaczają na budżety badań i rozwoju (R&D).

    Wniosek jest tyleż prosty, co niepokojący: zasoby, które powinny napędzać innowacje, są konsumowane przez wewnętrzne tarcie. Zanim firma zdąży zainwestować w przyszłość, musi najpierw „spłacić” koszty swojej skomplikowanej teraźniejszości. W samych Stanach Zjednoczonych straty te sięgają niemal biliona dolarów rocznie, co pokazuje, że nie jest to problem peryferyjny, lecz globalne wyzwanie dla całej cyfrowej gospodarki.

    Anatomia tarcia, czyli syndrom 15 aplikacji

    Jak dokładnie ten „podatek” jest pobierany? Na kilku poziomach.

    Pierwszym jest „podatek od fokusu”, płacony codziennie przez pracowników. Raport wskazuje, że przeciętny pracownik, aby wykonać swoje zadania, musi korzystać średnio z 15 różnych rozwiązań software’owych i czterech oddzielnych kanałów komunikacji. Generuje to gigantyczny koszt przełączania kontekstu (context switching overhead). Pracownicy tracą na tym niemal siedem godzin tygodniowo – to prawie jeden pełny dzień roboczy oddawany na rzecz walki z narzędziami, które miały tę pracę ułatwić.

    Drugi poziom to bezpośrednie marnotrawstwo budżetowe. Około20% wszystkich wydatków na oprogramowanie jest po prostu tracone. Z perspektywy IT, to nie tylko klasyczny shelfware (licencje kupione i leżące na półce). To także koszt spektakularnie nieudanych wdrożeń, wymuszonych integracji między systemami, które nigdy nie miały ze sobą rozmawiać, oraz rosnącej redundancji – gdy różne działy kupują własne narzędzia do robienia zasadniczo tego samego.

    Efekt? Powstają cyfrowe silosy. Prawie połowa ankietowanych zespołów przyznaje, że pracuje w izolacji. Jedna trzecia cierpi na chroniczny brak centralnego, wiarygodnego źródła informacji. Dla zespołów technologicznych oznacza to degradację roli: zamiast być architektami wartości biznesowej, stają się „hydraulikami danych”, spędzającymi czas na udrażnianiu przepływów informacji między niepasującymi do siebie systemami.

    Kiedy stack technologiczny uderza w stack ludzki

    Największym kosztem złożoności nie są jednak dolary czy zmarnowane roboczogodziny. Jest nim koszt ludzki. Złożoność nie jest problemem, który zostaje w Excelu czy w architekturze serwerów – ona realnie wpływa na ludzi.

    Raport przynosi alarmujące dane: aż 60% pracowników rozważa odejście z firmy w ciągu nadchodzącego roku. Kiedy spojrzymy na przyczyny, obok pensji pojawiają się: przeciążenie organizacyjne, frustrujące i nieelastyczne procesy oraz permanentne wyczerpanie wywołane ciągłą adaptacją do nowych systemów.

    To wspólny ból biznesu i IT. Niemal co piąta ankietowana osoba przyznała, że była świadkiem, jak ktoś z jej otoczenia zrezygnował z pracy lub doznał wypalenia z powodu nieudanego wdrożenia oprogramowania. To jest wspólna porażka. Firma traci podwójnie: raz przez nieudany projekt, a drugi raz – tracąc zmotywowaną i kompetentną osobę, która miała dość walki z systemem. Ta utrata wiedzy i motywacji w dłuższej perspektywie osłabia innowacyjność bardziej niż jakikolwiek deficyt budżetowy.

    Uproszczenie jako inwestycja, nie koszt

    Przez ostatnią dekadę żyliśmy w „cyfrowej transformacji”, często rozumianej jako imperatyw dodawania kolejnych narzędzi. Dane pokazują wyraźnie, że wchodzimy w nową fazę: „cyfrowej optymalizacji”. Dalsze dodawanie złożoności przestaje przynosić zwroty.

    Uproszczenie krajobrazu IT i procesów nie jest dziś „projektem oszczędnościowym”. To strategiczna konieczność, by odzyskać zwinność, szybciej reagować na potrzeby klientów i przede wszystkim – zatrzymać w firmie talent.

    Największy potencjał innowacyjny firmy może nie leżeć w kolejnym kosztownym projekcie R&D. Może znajdować się w odzyskaniu tych 7% przychodów – czasu, pieniędzy i energii ludzi – które dziś są marnowane na „podatek od złożoności”. To nie jest cięcie kosztów. To „refaktoryzacja” modelu operacyjnego firmy, by mogła ona w ogóle myśleć o przyszłym wzroście.

  • JetBrains otwiera centrum R&D w Polsce – nowa szansa dla polskich programistów

    JetBrains otwiera centrum R&D w Polsce – nowa szansa dla polskich programistów

    JetBrains – znany twórca narzędzi dla deweloperów, odpowiedzialny m.in. za IntelliJ IDEA i PyCharm – wzmacnia swoją obecność w Europie Środkowej. Firma oficjalnie zapowiedziała utworzenie w Polsce globalnego centrum badawczo-rozwojowego, które ma działać pełną parą do 2027 roku. To ruch, który nie tylko potwierdza rangę polskich inżynierów na światowej mapie IT, ale także wpisuje się w rosnącą rywalizację o specjalistów AI i oprogramowania w regionie.

    Strategia JetBrains zakłada organiczny rozwój — bez zewnętrznego finansowania — i budowanie kultury firmy wokół autonomii zespołów. W Polsce spółka już dziś zatrudnia około 60 osób, a do końca roku planuje dojść do 80. Prawdziwa rekrutacyjna ofensywa ma jednak ruszyć w 2025 r., kiedy liczba pracowników w kraju ma sięgnąć 200. Zatrudnienia będą dotyczyć nie tylko developerów, ale też specjalistów od machine learningu, QA, projektantów oraz ról biznesowo-operacyjnych.

    Nieprzypadkowo właśnie Polska stała się kolejnym przystankiem w globalnej ekspansji JetBrains. Kraj należy do największych hubów technologicznych w Europie – co roku uczelnie techniczne opuszcza ponad 8 tys. absolwentów informatyki, a polscy programiści należą do światowej czołówki w rankingach platform takich jak HackerRank czy TopCoder. Firma od lat współpracuje z uczelniami w Warszawie i Krakowie, teraz jednak deklaruje pogłębienie partnerstw akademickich i udział w kształceniu talentów.

    Polskie centrum ma uczestniczyć w tworzeniu kluczowych produktów JetBrains, w tym rozwiązań AI, które są obecnie najważniejszym polem innowacji firmy. To sygnał, że Polska przestaje być jedynie zapleczem usługowym dla globalnych graczy, a staje się miejscem, gdzie powstają core’owe technologie.

    JetBrains dołącza tym samym do grupy firm technologicznych, które w ostatnich latach ulokowały w Polsce swoje R&D – obok Google, NVIDIA czy Samsung. Ruch ten może zaostrzyć konkurencję o specjalistów, ale jednocześnie podnosi poprzeczkę jakości projektów dostępnych na lokalnym rynku pracy.

    Ponad 15 mln użytkowników na świecie i 88 ze 100 firm z listy Fortune Global korzysta z narzędzi JetBrains. Teraz część tej globalnej infrastruktury innowacji będzie budowana nad Wisłą. Jeśli firma utrzyma tempo rekrutacji i autonomiczny model pracy, polskie centrum może stać się jednym z najciekawszych miejsc dla inżynierów, którzy chcą tworzyć technologie, a nie tylko je wdrażać.

  • Polska stawia na naukę i badania – rząd zapowiada wzrost inwestycji

    Polska stawia na naukę i badania – rząd zapowiada wzrost inwestycji

    Polski rząd stawia na rozwój nauki i badań jako kluczowy element strategii gospodarczej kraju. Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział stopniowe zwiększanie nakładów na ten sektor, wskazując, że to fundament budowy nowoczesnej gospodarki opartej na wiedzy.

    Sześć filarów strategii rozwoju

    Plan rozwoju Polski opiera się na sześciu kluczowych filarach, wśród których inwestycje w naukę i badania zajmują pierwsze miejsce. Pozostałe obszary to transformacja energetyczna, nowoczesne technologie, rozwój infrastruktury transportowej, dynamiczny rynek kapitałowy oraz współpraca z biznesem.

    Podkreślono, że sukces w tych dziedzinach wymaga nie tylko zwiększania nakładów finansowych, ale także rozwijania nowych instytucji oraz umiędzynarodowienia polskiej nauki.

    Większe nakłady i nowe instytucje

    Rząd zamierza rokrocznie zwiększać finansowanie nauki i badań, zarówno nominalnie, jak i w stosunku do PKB. Takie podejście ma przyczynić się do rozwoju innowacji i wzrostu konkurencyjności polskiej gospodarki na arenie międzynarodowej.

    Minister podkreślił również konieczność tworzenia nowych instytucji badawczych, które pozwolą na dalszy rozwój technologii i wzmocnienie pozycji Polski w globalnym ekosystemie innowacji.

    Polska na drodze do gospodarki opartej na wiedzy

    Zmiany w finansowaniu i strukturze badań naukowych to krok w kierunku przekształcenia Polski w kraj oparty na wiedzy. Wzrost jakości badań oraz ich umiędzynarodowienie mają pomóc w osiągnięciu tego celu, a w dłuższej perspektywie przyczynić się do wzrostu gospodarczego i zwiększenia innowacyjności polskich przedsiębiorstw.

  • Dane ministerstwa finansów nie pozostawiają złudzeń – odpływ inwestycji w badania i rozwój

    Dane ministerstwa finansów nie pozostawiają złudzeń – odpływ inwestycji w badania i rozwój

    Eksperci są zaskoczeni danymi dotyczącymi wybranych ulg z rozliczenia PIT za 2022 rok. W porównaniu z rokiem wcześniejszym, skorzystano z ponad 36% mniej odliczeń zmniejszających podstawę opodatkowania z tytułu kosztów uzyskania przychodów, poniesionych na działalność badawczo-rozwojową. Z kolei łączna kwota zmalała o niespełna 3%. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że ww. rozwiązanie wybrali przede wszystkim podatnicy działający w przetwórstwie przemysłowym oraz w woj. mazowieckim. Resort udostępnił też dane dotyczące niedawno wdrożonych ulg na prototyp i robotyzację. Według znawców tematu, firmy dość ostrożnie podchodzą do nowych rozwiązań z tego zakresu, często w obawie o reakcję fiskusa. Ponadto wielu przedsiębiorców nie wie, że są możliwości dokonania odliczeń.

    Zaskoczenie wśród ekspertów

    Jak wynika z danych rozliczenia PIT za 2022 rok, udostępnionych przez Ministerstwo Finansów, wykazano 1,1 tys. odliczeń zmniejszających podstawę opodatkowania z tytułu kosztów uzyskania przychodów poniesionych na działalność badawczo-rozwojową na łączną kwotę blisko 416 mln zł. Natomiast za 2021 rok było to odpowiednio 1,6 tys. i przeszło 427 mln zł. Z kolei w danych za 2020 rok widzimy 1,7 tys. i blisko 501 mln zł, a za 2019 rok – prawie 1,5 tys. i niespełna 379 mln zł.

    – Dane za 2022 są dla mnie zaskakujące. Wydawać by się mogło, że podatników, którzy skorzystają z tego rozwiązania, będzie znacznie więcej. Jeśli mówimy o wspieraniu działalności badawczo-rozwojowej w podatkach, to instrument obowiązujący w Polsce od ubiegłego roku jest jednym z atrakcyjniejszych na świecie. Kwota odliczeń została przecież zwiększona ze 100% do 200%. Jednocześnie wiemy, że Polski Ład wprowadził szereg zmian. Sporo podatników przeszło na ryczałt, a więc już nie mogli dalej korzystać z ulgi na działalność badawczo-rozwojową i z ulgi IP Box i to może być jedna z przyczyn spadku w statystykachkomentuje Maciej Chlewicki, Starszy Menedżer z Zespołu ds. Innowacji, Ulg i Dotacji w KPMG w Polsce. 

    Jak stwierdza doradca podatkowy Ewa Flor, mniejsza liczba dokonywanych odliczeń za 2022 rok jest faktycznie zaskakująca. Od ubiegłego roku ulga na działalność badawczo-rozwojową zyskała na atrakcyjności poprzez podniesienie limitów odliczeń czy możliwość łączenia jej z ulgą IP Box. Zdaniem ekspertki, to zjawisko jest częściowo wytłumaczalne. Ubiegły rok był okresem wzmożonego zainteresowania ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych. Ta forma opodatkowania, w wyniku zmian Polskiego Ładu, stała się bardzo atrakcyjna dla części przedsiębiorców, w szczególności dla tych, którzy prowadzą JDG w branży IT. To w konsekwencji sprawiło, że dla wielu podmiotów przechodzenie na ryczałt stało się bardziej opłacalne niż korzystanie z ulg podatkowych.

    – Ten spadek rdr. możemy łączyć z kwestią odpływu funduszy unijnych, w szczególności projektów badawczo-rozwojowych. Firmy mniej inwestowały właśnie w tego typu przedsięwzięcia. Trzeba też pamiętać o sytuacji gospodarczej. Część przedsiębiorstw ogranicza pewnego rodzaju inwestycje, bo ważniejsze dla nich jest przetrwanie niż rozwój. Ta ulga sprawia, że jesteśmy rajem podatkowym dla firm badawczo-rozwojowych i to jest coś dobregozaznacza dr Błażej Podgórski z Katedry Finansów Akademii Leona Koźmińskiego.

    Przewidywalna czołówka zestawienia

    Według danych z rozliczenia PIT za 2022 rok, biorąc pod uwagę podział na sekcje PKD, najwięcej odliczeń zmniejszających podstawę opodatkowania z tytułu kosztów uzyskania przychodów poniesionych na działalność badawczo-rozwojową przypada na przetwórstwo przemysłowe (sekcja C) – 300 (prawie 181 mln zł). Dalej znajduje się pozostała działalność usługowa (sekcja S) – ponad 180 (niespełna 56 mln zł) oraz działalność profesjonalna, naukowa i techniczna (sekcja M) – niecałe 130 (przeszło 39 mln zł). Kolejne są handel hurtowy i detaliczny, naprawa pojazdów samochodowych, włączając motocykle (sekcja G) – ponad 110 (przeszło 38 mln zł) oraz informacja i komunikacja (sekcja J) – niespełna 80 (prawie 21 mln zł). Według Ewy Flor, to zrozumiałe, że z takich odliczeń podatkowych korzystają przede wszystkim firmy związane z przetwórstwem przemysłowym. Ten sektor, obejmujący produkcję dóbr materialnych, często wymaga stałych inwestycji w badania i rozwój. Ale również w innych branżach jest to konieczne  do utrzymania konkurencyjności.

     – Firmy produkcyjne skupiają się głównie na swoich produktach i technologiach. Siłą rzeczy muszą je najpierw opracowywać, zanim wprowadzą na rynek. A każde takie działania, jeśli mówimy o czymś nowym i twórczym, wpisują się potencjalnie w działalność rozwojową. Jeżeli uwzględnimy dane zarówno z rozliczenia PIT, jak i CIT za 2022 rok, to łącznie mamy ponad 3 tys. podatników, którzy skorzystali z ulgi. I mówimy tutaj o różnych branżach. To promil w porównaniu z tym, ile firm funkcjonuje w Polsce. Zdecydowanie więcej przedsiębiorców mogłoby dokonać odliczeń, jednak część z nich po prostu nie ma świadomości, że kwalifikuje się do wsparcia lub boi się interakcji z urzędem skarbowymdodaje Maciej Chlewicki.

    Z analizy ministerialnych danych wiemy też, że najwięcej odliczeń zmniejszających podstawę opodatkowania z tytułu kosztów uzyskania przychodów poniesionych na działalność badawczo-rozwojową dot. województwa mazowieckiego – blisko 150 (prawie 61 mln zł). Dalej jest woj. śląskie – ponad 130 (przeszło 47 mln zł), małopolskie – niecałe 120 (niespełna 34 mln zł), pomorskie – przeszło 100 (ponad 43 mln zł) oraz łódzkie – ponad 90 (niecałe 44 mln zł). Z kolei na końcu listy widać lubuskie – 9 (ponad 3 mln zł), zachodniopomorskie – 20 (blisko 8 mln zł) oraz opolskie – 23 (niecałe 17 mln zł). Jak stwierdza dr Podgórski, te dane pokazują, gdzie znajdują się najsilniejsze ośrodki badawczo-rozwojowe. Tam działają m.in. popularne politechniki i podmioty z obszaru technologicznego. A to zdecydowanie przekłada się na większe zainteresowanie wspomnianą ulgą podatkową.

     – Wiele czynników może wpływać na ilość i wartość odliczeń w poszczególnych województwach. Mam na myśli m.in. liczbę firm, dostępność funduszy, stopień zaawansowania technologicznego regionu, a także współpracę między sektorem publicznym a prywatnym. Województwo mazowieckie jest największe w kraju. Ponadto należy do najbardziej rozwiniętych regionów Polski, co przekłada się na większą liczbę przedsiębiorstw prowadzących działalność badawczo-rozwojowąwskazuje doradca podatkowy Ewa Flor. 

    Zainteresowanie będzie rosło?

    Jak wynika z danych z rozliczenia PIT za 2022 rok, było ponad 80 odliczeń z tytułu kosztów produkcji próbnej nowego produktu i wprowadzenia na rynek nowego produktu na 1,6 mln zł. Ponadto zastosowano przeszło 140 odliczeń z tytułu kosztów uzyskania przychodów poniesionych na robotyzację na niecałe 156 mln zł. Widzimy też przeszło 6 tys. przypadków podatku wykazanego w załączniku CIT/IP na kwotę prawie 92 mln zł. Z kolei za 2021 rok było to odpowiednio ponad 8 tys. i przeszło 116 mln zł, za 2020 rok – 7 tys. i blisko 77 mln zł, a za 2019 rok – ponad 5 i prawie 50 mln zł.

    – Na tak niewielkie, w mojej ocenie, zainteresowanie ulgą na prototyp i ulgą na robotyzację wpłynęło kilka czynników. Spośród nich najistotniejsze wydaje się to, że ub.r. był pierwszym rokiem funkcjonowania tych preferencji w polskim systemie podatkowym. Przedsiębiorcy nie mieli odpowiedniej, wystarczającej wiedzy na temat warunków korzystania i potencjalnych korzyści, a w szczególności nie było wypracowanej praktyki stosowania ww. rozwiązań. W przeszłości mieliśmy już do czynienia z podobnym zjawiskiem. Podatnicy początkowo z dużą ostrożnością podchodzą do korzystania z nieznanych mechanizmów. Tak było też z estońskim CIT-em czy z ulgą IP Box. Mimo słabych bieżących danych, przewiduję, że w kolejnych latach będzie większe zainteresowanie tego typu ulgamiwyjaśnia Ewa Flor. 

    Z kolei Maciej Chlewicki prognozuje, że w rozliczeniu PIT i CIT za 2023 rok liczba podatników korzystających z ulgi B+R nie zmieni się radykalnie w porównaniu z ostatnimi danymi. Prawdopodobnie będzie na bardzo zbliżonym poziomie, ale nie można też wykluczyć niewielkiego spadku. Według eksperta, wciąż wiele firm nie wie o możliwości dokonania ww. odliczenia. Niekiedy przedsiębiorca wychodzi z założenia, że skoro nie ma działu badawczo-rozwojowego czy laboratorium, to ulga nie przysługuje. Nic bardziej mylnego, ponieważ takie miejsca nie są potrzebne do rozwijania np. oprogramowania.

    – Im więcej różnych ulg, tym więcej firm prowadzi działalność badawczo-rozwojową na terenie Polski. Ważne, żeby technologia była tutaj produkowana i rozwijana, ponieważ istotne znaczenie ma gospodarka oparta na wiedzy dzięki temu też buduje się polskie PKB. Obawiam się, że podatkowo niewiele więcej już można zrobić w tym temacie. Nowy rząd nie będzie na początku zajmował się kwestiami podatkowymi, ponieważ ma do rozwiązania większe wyzwania, choćby odblokowanie środków z KPO. Natomiast szerokie uruchomienie funduszy unijnych może pozytywnie wpłynąć na działalność badawczo-rozwojowąpodsumowuje dr Podgórski z Akademii Leona Koźmińskiego.

  • O inżynierów jest trudniej niż kiedykolwiek

    O inżynierów jest trudniej niż kiedykolwiek

    Polskie firmy co roku wydają ok. 20 mld zł na badania i rozwój. Dzięki inwestycjom tworzą nowe produkty lub doskonalą te, które już istnieją. Ogromny udział w tym procesie mają inżynierowie ośrodków badawczo-rozwojowych (B+R), których doświadczenie i talent są w cenie. O tych jest jednak dzisiaj wyjątkowo trudno.

    Rosną wydatki przedsiębiorstw na badania i rozwój

    Celem pracy inżyniera B+R jest ulepszenie obecnych technologii firmy i opracowanie innowacji w celu podniesienia pozycji organizacji, zarówno w branży jak i na rynku. Osiągnąć to można tworząc rozwiązania w formie oprogramowania, ale również tworząc urządzenia lub fizycznego komponentu.

    Z roku na rok krajowe podmioty wydają coraz więcej na tego rodzaju działania. Ostatnie informacje na ten temat GUS opublikował w 2020 roku. Jak podaje, krajowe nakłady na prace B+R wyniosły w badanym okresie 32,4 miliarda złotych (wzrost o 7% w porównaniu do 2019 roku).

    W odniesieniu do PKB wydatki na badania i rozwój wynoszą 1,39%. Najwięcej pieniędzy (20,4 miliarda złotych, czyli aż 62,8% całej sumy) wydały przedsiębiorstwa.

    O dobrych inżynierów coraz trudniej

    Umiejętności inżynierów B+R idą w parze z wysokimi zarobkami. Pracownik na takim stanowisku w Warszawie może liczyć średnio na około 13 tys. zł brutto (tyle wynosi mediana zarobków). O prawdziwym eldorado może natomiast mówić inżynier zatrudniony na kontrakcie np. w USA. Według Indeed Salaries inżynierowie z obszaru B+R zarabiają tam średnio 90 tys. dolarów rocznie (ponad 420 tys. zł.).

    Firmy są gotowe sowicie wynagradzać inżynierów z dwóch powodów. Przede wszystkim, to od ich pracy w dużej mierze zależy sukces firmy. Ponadto, inżynierów na rynku po prostu brakuje. W 2018 r. firma Bergman Engineering postanowiła się przyjrzeć, ile wynosi luka w dostępie do takich pracowników na polskim rynku. Okazało się, że jest ona ogromna – brakuje ok. 70–80 tys. specjalistów!

    Ten negatywny trend ma charakter globalny. W Wielkiej Brytanii niemal połowa firm inżynieryjnych doświadcza trudności związanych z brakiem umiejętności dostępnych na rynku pracy, a 45% – braków lub ograniczeń umiejętności w ramach swojej wewnętrznej siły roboczej.

    Problemy na wielu rynkach rozpoczęły się jeszcze przed 2019 r., kiedy to, w ramach wielkiej fali odejść, na emeryturę przeszła rekordowa liczba technicznie wykwalifikowanych osób powyżej 50. roku życia.

    Trudna sztuka przyciągania talentów

    Co mogą zrobić firmy, których przyszłość zależy od dostępu do wykwalifikowanych inżynierów? W dłuższej perspektywie mogą liczyć na zmianę na rynku pracy, a więc na to, że lukę wypełnią młodzi absolwenci kierunków związanych z inżynierią. W krótkiej perspektywie pracodawcy muszą jednak zadbać o to, aby to inżynierowie chcieli pracować właśnie u nich.

    Jak wynika z badania firmy Personnel Service, pracodawcy mogą zawalczyć o talenty, oferując im atrakcyjne benefity. Dziś najbardziej pożądanym dodatkiem do pensji jest pełen pakiet medyczny. Na drugim miejscu jest czterodniowy tydzień pracy, a na trzecim – dodatkowy dzień wolny w ciągu roku.

    – To, o czym warto pomyśleć, to praca hybrydowa, która za sprawą pandemii postrzegana jest obecnie jako benefit. W ciągu ponad dwóch ostatnich lat pracownicy na całym świecie przystosowali się do stylu życia opartego na pracy z dowolnego miejsca i oczekują elastyczności. Dotyczy to zarówno miejsca, jak i czasu pracy mówi Jagyan Mishra, Global Delivery Head of Europe and Israel w firmie LTTS, która posiada swoje centrum badawczo-rozwojowe w Krakowie wyspecjalizowane w tematyce motoryzacyjnej i transportowej.

    Środowisko pracy w obszarze B+R

    Z raportu State of Hybrid Work z 2022 roku wynika, że pracownicy chcą, aby pracodawcy słuchali oraz dostosowywali się do nowych potrzeb i oczekiwań w miejscu pracy. Dla 52% osób, które zmieniły pracę lub aktywnie poszukują takiej możliwości, priorytetem okazały się elastyczne godziny pracy i lokalizacja. Z kolei 89% pracowników doceniło fakt, że ich onboarding odbył się zdalnie.

    Z czego to wynika? Przede wszystkim należy pamiętać, że ludzie zawsze migrowali za pracą. Przenosili się tam, gdzie ona była, czyli często w kierunku dużych miast. Okazało się jednak, że normalizacja pracy wirtualnej, która rozpoczęła się wraz z pandemią COVID-19, stworzyła znaczące korzyści dla lokalnych gospodarek, pozwalając krajom i regionom przyciągać talenty.

    – Głównymi powodami, dla których dziś pracownicy nie przyjęliby oferty pracy, są brak możliwości elastycznego kształtowania godzin pracy oraz wymóg pracy w biurze w pełnym wymiarze godzin. To bardzo ważny sygnał dla prezesów i menedżerów odnośnie do tego, na co powinni zwracać uwagę, kształtując środowisko, w którym pracują – podkreśla Mishra.

    – Dla inżynierów pracujących w organizacjach takich jak LTTS, praca w centrach B+R wiąże się z poczuciem misji. A to wiąże się z potrzebą fizycznej dostępności tych pracowników na miejscu. Dlatego też firmy technologiczne i inżynieryjne muszą przyjrzeć się rotacyjnej polityce obecności w biurze, z którym inżynierowie pracują kilka dni w tygodniu, a resztę czasu w trybie zdalnym. Ten rodzaj modelu pracy będzie nową normą w usługach inżynieryjnych – dodaje Mishra.

    Warto podkreślić, że dla pracownika możliwość wybrania modelu pracy to przede wszystkim wolność. Chodzi tu nie tylko o wybór pracodawcy (bez ograniczeń geograficznych), ale przede wszystkim elastyczność formy pracy (z domu i/lub z biura), co wydaje się rozwiązaniem idealnym.

  • Ulga B+R – Najnowsze stanowiska organów podatkowych

    Ulga B+R – Najnowsze stanowiska organów podatkowych

    Ulga badawczo-rozwojowa jest atrakcyjnym instrumentem podatkowym, pozwalającym na znaczne obniżenie zobowiązania podatkowego. Polski Ład dodatkowo uatrakcyjnił tę ulgę poprzez umożliwienie połączenia jej z ulgą IP box oraz zwiększenie do 200% możliwości odliczenia kwoty kosztów kwalifikowanych. Jak każda preferencja, także ulga B + R jest obwarowana szeregiem warunków, co powoduje, że w tym zakresie Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał już setki indywidualnych interpretacji podatkowych. Jakie jest najbardziej aktualne stanowisko organów podatkowych w tym zakresie?

    Licencje

    Podatnicy nabywający licencje do programów zastanawiają się czy mogą rozliczyć je w ramach ulgi B + R. Zasadniczo fiskus dopuszcza taką możliwość, niemniej zwraca uwagę, że dotyczy ona tylko części wydatku związanego z działalnością badawczo-rozwojową. Innymi słowy w sytuacji, gdy licencje będą wykorzystywane częściowo do działalności badawczo-rozwojowej, a częściowo do pozostałej działalności podatnika, to w takim przypadku koszty nabycia licencji jednorocznych będą stanowić koszty kwalifikowane, tylko w takiej części, w jakiej będą służyć prowadzonej działalności badawczo-rozwojowej (interpretacja z dnia 16 maja 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.62.2022.2.BM).

    Materiały

    Poza wydatkami pracowniczymi drugą dużą grupą kosztów kwalifikowanych są koszty materiałów wykorzystanych w działalności badawczo-rozwojowej. Należy zaznaczyć, że nie chodzi jedynie o materiały badawcze, ale także wydatki związane z nabyciem składników majątku zużywanych, w tym materiałów i surowców bezpośrednio związanych z prowadzoną działalnością badawczo-rozwojową. Dla przykładu można wskazać interpretację z dnia 25 kwietnia 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.677.2021.3.IM, gdzie jako materiały zakwalifikowano części do form, elektrody, oringi, uszczelki, przewody, grzałki, klucze, szlifierki, przyłącza, pasy itp.., które służyły do prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej.

    Zarządzanie i administrowanie projektami

    Kolejna ciekawa interpretacja z dnia 13 maja 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.81.2022.2.BM dotyczyła możliwości zaliczenia wydatków na zarządzanie i administrowanie projektami B+R do kosztów kwalifikowanych. Z procesem badawczo-rozwojowym związana jest nieodłącznie konieczność odpowiedniego planowania i zarządzania projektami badawczo-rozwojowymi w aspekcie naukowo-technicznym, ale też administracyjnym. Zgodnie z interpretacją działania realizowane przez przedsiębiorców wyłącznie na potrzeby projektów B+R są traktowane jako działalność o charakterze badawczo-rozwojowym i koszty poniesione na taką działalność mogą stanowić koszty kwalifikowane.

    Obowiązek wyodrębnienia kosztów

    Regulacje związane z ulgą B+R nakładają na podatnika chcącego skorzystać z ulgi badawczo-rozwojowej obowiązek wyodrębnienia kosztów ponoszonych w związku z działalnością badawczo-rozwojową. Ustawa nie precyzuje jednak w jaki sposób to wyodrębnienie powinno zostać wykonane. Wyodrębnienie kosztów na działalność badawczo-rozwojowej w ewidencji rachunkowej ma być podstawą do kalkulacji ulgi badawczo-rozwojowej. Jak zatem wskazano w interpretacji z dnia 19 kwietnia 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.510.2021.2.AN podatnik ma obowiązek dokonać wyodrębnienia w taki sposób, aby możliwe było zidentyfikowanie kosztów kwalifikowanych, dających prawo do skorzystania z ulgi w kwocie odpowiedniej dla danej kategorii.

    Dofinansowanie wynagrodzeń z tarczy antykryzysowej

    Zwrot kosztów sfinansowanych z jakiegokolwiek źródła, w tym w ramach tarczy antykryzysowej, należy uwzględnić w ramach rozliczenia kosztów kwalifikowanych tj. wydatki sfinansowane z tarczy nie mogą stanowić kosztów kwalifikowanych (interpretacja z dnia 15 kwietnia 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.511.2021.2.JKU).

    Marketing przez social media

    Część podatników próbuje zaliczać do kosztów kwalifikowanych wydatki na cele marketingowe. W takich przypadkach fiskus wskazuje, że poszukiwanie oraz docieranie do potencjalnych klientów drogą internetową poprzez social media, nie stanowią działalności badawczo-rozwojowej, przez co wydatki na taką działalność nie stanowią kosztów kwalifikowanych – interpretacja z dnia 7 kwietnia 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.8.2022.2.PC.

    Nieobecność pracownika

    Natomiast pytanie, które na chwilę obecną nie doczekało się jednolitej linii orzeczniczej brzmi jak kwalifikować koszty pracownika B+R, który przebywa na urlopie. Przeważający pogląd wskazuje, że wynagrodzenie za czas nieobecności w pracy jest kosztem kwalifikowanym. Przykładowo w wyroku WSA w Poznaniu z 13.05.2021 r., sygn. I SA/Po 163/21 WSA wskazał: „Jeżeli pracownik przeznacza cały swój czas pracy na działalność badawczo-rozwojową, to wówczas wydatki związane z czasem jego usprawiedliwionej nieobecności w pracy winny być uwzględnione w pełnej wysokości, albo w określonej proporcji, gdy pracownik poświęca na badania jedynie część swojego czasu, w odniesieniu do całego czasu pracy.” Podobnie wypowiedział się WSA w Poznaniu w wyroku z 12.05.2021 r., sygn. I SA/Po 826/20. Z kolei w wyroku WSA w Gdańsku z 18.05.2021 r., sygn. I SA/Gd 232/21, wskazano, że „Odliczeniu w ramach ulgi badawczo-rozwojowej, w myśl art. 18d ust. 1 w zw. z art. 18d ust. 2 pkt 1 u.p.d.o.p., nie podlegają kwoty wynagrodzenia za czas choroby i urlopu oraz składek od tych należności”. W tym przypadku należy więc oczekiwać wyroku NSA.


    Autor: Robert Nogacki, właściciel Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

  • Więcej ulg proinnowacyjnych na projekty IT. Szansa na milionowe oszczędności

    Więcej ulg proinnowacyjnych na projekty IT. Szansa na milionowe oszczędności

    Branża IT dzięki proinnowacyjnym ulgom może zwiększać swoją konkurencyjność biznesową i przyciągać talenty. Wobec wzrastającej konkurencji na rynku, zapewnienie pracownikom coraz wyższych wynagrodzeń oraz rozwoju jest szczególnie ważne. Finansowanie na te cele można uzyskać dzięki oszczędnościom podatkowym z ulg proinnowacyjnych: ulgi B+R, IP Box, dla twórców oraz obowiązującej od tego roku ulgi na innowacyjnych pracowników. Tylko z odliczenia ulgi B+R firmy IT uzyskały 239 mln zł oszczędności w latach 2016-2019. Przy zastosowaniu kolejnych preferencji oszczędności dla firm mogą być jeszcze większe.

    Potencjał na dodatkowe środki w branży IT jest bardzo duży. Dane Ministerstwa Finansów pokazują, że z roku na rok rośnie zainteresowanie firm rozliczeniem ulgi na badania i rozwój. Już w pierwszym roku obowiązywania tej preferencji (2016) 55 podatników IT rozliczyło ponad 50 mln zł kosztów kwalifikowanych. Warto zaznaczyć, że wówczas poziomy odliczeń były niskie (od 10 do 30 proc. kosztów kwalifikowanych). Trzy lata później beneficjentów ulgi B+R było już 378, a rozliczone koszty kwalifikowane sięgnęły prawie 630 mln zł.

    – W sumie w okresie 2016-2019 przedsiębiorcy z sektora IT zaoszczędzili dzięki tej preferencji ponad 239 mln zł. Środki te mogą przeznaczyć na dowolny cel, na przykład na podwyżki dla pracowników, różnego typu programy motywacyjne lub szkoleniowepodsumowuje Tomasz Stańczyk, manager ds. ulg proinnowacyjnych w Ayming Polska

    Dwukrotnie wyższe odliczenia w ramach ulgi B+R

    Firmy IT nie zawsze są świadome istnienia ulg podatkowych, na czele z najbardziej powszechną w tej branży ulgą IP Box oraz obowiązującą najdłużej ulgą B+R. Ta pierwsza polega na objęciu preferencyjną 5-procentową stawką podatkową dochodu z komercjalizacji praw własności intelektualnej. W przypadku specjalistów IT kwalifikowanym IP będzie autorskie prawo do programu komputerowego. Preferencja dotyczy nie tylko płatników CIT, ale także PIT, w tym osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą.

    W ramach ulgi B+R za lata 2016-2022 można rozliczać do 200 proc. kosztów kwalifikowanych poniesionych na prowadzenie działalności badawczo-rozwojowej. W przypadku firm z sektora IT takimi kosztami będą:

    • koszty wynagrodzeń (dotyczy tylko umów o pracę, o dzieło i umów zlecenia – bez kontraktów B2B),
    • dodatkowe koszty powiązane z pracownikami, np. delegacje, szkolenia itp.,
    • koszty licencji na oprogramowanie,
    • koszty amortyzacji maszyn i urządzeń (np. komputery),
    • materiały i surowce, np. jeśli jest to firma IT programująca systemy wbudowane.

    – Warto podkreślić, że od 2022 r. pakiet ulg proinnowacyjnych uległ rozszerzeniu m.in. o ulgę na innowacyjnych pracowników, zaś ulga B+R została uatrakcyjniona i od tego roku będzie możliwe odliczenie aż 200 proc. kosztów osobowych w ramach kosztów kwalifikowanych. Jednocześnie pojawiła się możliwość rozliczenia ulgi B+R w ramach dochodu podlegającego IP Box. O tych nowych możliwościach wielu podatników wciąż nie wie. System finansowania innowacji stał się bardziej komplementarny, co daje firmom większe szanse na wygenerowanie maksymalnych oszczędnościtłumaczy Wojciech Popardowski, Project Manager w Dziale innowacji, ulg i dotacji w Ayming Polska.   

    Nieznane możliwości

    Coraz częściej stosowanym rozwiązaniem w branży IT jest ulga dla twórców. Umożliwia ona zastosowanie 50 proc. kosztów uzyskania przychodu w przypadku działalności twórczej odznaczającej się oryginalnością. A to oznacza wyższą pensję netto. Aby skorzystać z ulgi, należy wyraźnie wyodrębnić honorarium autorskie od innych składników wynagrodzenia pracownika-twórcy.

    Wprowadzona w 2022 r. ulga na innowacyjnych pracowników pozwala z kolei na bieżące obniżanie zaliczek na podatek dochodowy PIT w odniesieniu do specjalistów realizujących projekty badawczo-rozwojowe w przynajmniej 50 proc. swojego czasu pracy. Redukcja tych zaliczek może być stosowana do momentu osiągnięcia kwoty stanowiącej równowartość ulgi B+R, której podatnik nie miał możliwości wykorzystać w poprzednim roku podatkowym.

    Ile można zaoszczędzić

    Weźmy za przykład firmę IT tworzącą oprogramowanie na zamówienie, co odbywa się w ramach projektów B+R. Dodatkowo oprogramowanie jest sprzedawane lub licencjonowane innym podmiotom. Spółka zatrudnia 10 pracowników zaangażowanych w prace B+R w 100 proc. czasu pracy. Ich średnie wynagrodzenie to 15 tys. zł. Wysokość odprowadzonego podatku dochodowego to 1 mln zł rocznie.

    Koszt pracodawcy w przypadku jednego pracownika to ok. 216 tys. zł rocznie. Przy 10 pracownikach to 2,16 mln kosztów osobowych możliwych do odliczenia w ramach ulgi B+R za lata 2016-2021. Natomiast od roku podatkowego 2022 odliczenie kosztów osobowych zostało podwyższone do 200 proc., co daje 4,32 mln zł kosztów osobowych do rozliczenia. Oszczędności tylko dla roku 2022 (19 proc. od 4,32 mln zł) wyniosą wówczas 820 800 zł, a należny podatek zostanie zredukowany do 179 200 zł.

    Dodatkowo spółka może skorzystać z ulgi IP Box i zastosować preferencyjną 5-procentową stawkę opodatkowania. Wówczas podatek zostanie obniżony do 47 tys. zł, co daje całkowitą roczną oszczędność w wysokości 953 tys. zł. Do tego dochodzą kolejne oszczędności dotyczące pensji samych pracowników po zastosowaniu ulgi dla twórców i na innowacyjnych pracowników.

    Najważniejsza systematyczność

    Jak wskazuje Tomasz Stańczyk, oprócz trudności w połączeniu istniejących rozwiązań w jeden system finansowania projektów innowacyjnych, innym wyzwaniem są techniczne i księgowe kwestie związane
    z rozliczeniem ulg.

    – Dla wielu firm z branży IT duże wyzwanie stanowi prawidłowe określenie, czym będą badania i rozwój, biorąc pod uwagę ich profil działalności. Druga kwestia to trudność w zdobyciu opisów prowadzonych projektów B+R i danych dotyczących ewidencji czasu pracy zaangażowanych w nie osób. Ma na to wpływ duża rotacja specjalistów lub brak czasu na przygotowywanie dokładnej dokumentacji. Najlepiej opisywać projekty na bieżąco, przedstawiając ich cel i rezultattłumaczy Tomasz Stańczyk.

  • Jak rozpocząć współpracę z jednostką naukową?

    Jak rozpocząć współpracę z jednostką naukową?

    Inspirowana potrzebami nauki oraz biznesu współpraca w zakresie nowych technologii, pozwala na poszukiwanie rozwiązań usprawniających procesy przemysłowe. Rezultatem jest podnoszenie efektywności całego procesu – od pomysłu do realizacji, poprzez optymalizację kosztów badań i maksymalizację korzyści. Wykwalifikowana kadra oceni potencjał koncepcji merytorycznej i biznesowej każdego projektu, co pozwoli na zoptymalizowanie ryzyka realizacji założonego w projekcie celu.

    Projekty badawcze w dziedzinie nauk technicznych dla każdej branży wymagają starannego dobrania personelu badawczego, który stworzy i opracuje koncepcję, a następnie pomoże we wdrożeniu jej w przedsiębiorstwie. Najlepszym rozwiązaniem jest kooperacja z jednostką naukową, odpowiednią dla wybranej tematyki projektu.

    Jak rozpocząć współpracę z jednostką naukową?

    Pracę nad nową koncepcją należy rozpocząć od określenia zakresu tematycznego (branżowego) planowanej innowacji. – Najprostszym rozwiązaniem jest zgłoszenie się do wybranej jednostki badawczej i przedstawienie koncepcji na projekt. podpowiada Laura Kloch, Starszy Konsultant ds. projektów UE z Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu S.A.Jednostki naukowe, instytuty badawcze, są otwarte na współpracę z sektorem prywatnym. W projektach taka współpraca obejmuje przeprowadzenie badań, wynajem aparatury badawczej czy powierzchni laboratoryjnej, jeśli przedsiębiorca nie dysponuje własnym zapleczem. Jednostki badawcze delegują też wykwalifikowaną kadrę naukowo-badawczą niezbędną do realizacji projektu. tłumaczy Laura Kloch.

    W projektach finansowanych z funduszy europejskich współpraca może być prowadzona w charakterze konsorcjum lub podwykonawstwa, gdzie liderem zazwyczaj jest przedsiębiorstwo. – Taka formuła kooperacji jest stosowana najczęściej w projektach ogłoszonych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), w ramach środków krajowych i europejskich. Wyjątki stanowią projekty, w których liderem jest jednostka naukowa, a przedsiębiorstwo jest partnerem przemysłowym.wyjaśnia Laura Kloch z CBRTP. Przykładem są projekty międzynarodowe, realizowane m.in. w ramach programu „Horyzont Europa” oraz w ramach Funduszy Norweskich.

    Gdzie szukać informacji o dotacjach na innowacje?

    Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, jako instytucja odpowiedzialna za wdrażanie programów strategicznych badań naukowych i prac rozwojowych oraz koordynację konkursów finansowanych z funduszy europejskich, posiada w swojej ofercie najwięcej konkursów dedykowanych na działalność badawczo-rozwojową. Na stronie NCBR można znaleźć harmonogram aktualnie trwających konkursów przeznaczony zarówno dla firm z sektora MŚP jak i dużych przedsiębiorstw.

    Ulga B+R – co warto o niej wiedzieć?

    Poza konkursami dedykowanymi wsparciu prac przedsiębiorstw nad rozwojem produktów i technologii, można również skorzystać z ulgi B+R – rozwiązania pozwalającego na zmniejszenie obciążeń podatkowych. Wprowadzono je do polskiego systemu podatkowego w 2016 roku, w zastępstwie tzw. ulgi technologicznej.

    Zastosowanie tego instrumentu w działalności podatnika może się odbyć wyłącznie poprzez systematyczne ponoszenie kosztów związanych z m.in.

    • opracowywaniem nowych produktów, usług;

    • opracowaniem nowych zastosowań istniejących produktów;

    • tworzeniem funkcjonalności do istniejących procesów, które mogą być prowadzone na potrzeby własne przedsiębiorstwa, jak również na zlecenie klientów lub grupy kapitałowej.

    Dodatkowym odliczeniom podlegają koszty związane z prowadzoną działalnością badawczo–rozwojową, tj.:

    • wynagrodzenia,

    • zakup materiałów, drobnego sprzętu,

    • usługi doradcze (ekspertyzy, opinie),

    • koszty korzystania z aparatury badawczej,

    • koszty związane z amortyzacją środków trwałych oraz Wartości Niematerialnych i Prawnych czy koszty uzyskania patentu.

    Ulga B+R dedykowana jest dla wszystkich podatników bez względu na branżę oraz obejmuje działalność prowadzoną na terenach Polskiej Strefy Inwestycji. Korzyści z działalności B+R to przede wszystkim długofalowy wzrost firmy poprzez budowę przewagi konkurencyjnej.

    Innovation Box = zmniejszenie stawki podatku dochodowego

    Innovation Box to instrument dostępny od 2019 roku. Charakteryzuje się zastosowaniem preferencyjnej stawki podatku dochodowego od dochodów generowanych przez prawa własności intelektualnej. Im większy poziom zaangażowania podatnika w działalność B+R, dotyczącą prawa własności intelektualnej poprzez wytworzenie, rozwinięcie lub ulepszenie innowacji, tym większa będzie potencjalna korzyść podatkowa. Preferencyjna stawka w ramach Innovation Box ma zastosowanie przez cały okres ochrony prawa własności intelektualnej. – Innovation Box jest więc nie tylko narzędziem promującym innowacyjność, ale także dającym realne korzyści finansowe i ułatwiającym komercjalizację wyników prowadzonych prac. zauważa Laura Koch z CBRTP. To m. in. właśnie dzięki wsparciu takich podmiotów jak Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu S.A. staje się to możliwe.

  • Trendy w IT 2022

    Trendy w IT 2022

    Branża informatyczna rozwija się bardzo dynamicznie i ten trend będzie nadal się utrzymywał w 2022 roku. Wzrastać będzie wykorzystanie najnowszych technologii IT zarówno w biznesie, jak i w nauce. Oczywiście, pewne obszary działalności człowieka będą czerpały z najnowszych osiągnięć informatyki na szerszą skalę niż inne. Od kilku lat obserwujemy, że brakuje na rynku pracowników określonych zawodów. I to właśnie w tych branżach jest największe zapotrzebowanie na wdrożenie innowacyjnych rozwiązań IT. Nie od dzisiaj przecież wiadomo, że to potrzeba jest matką wynalazków. Nowe technologie nie zastąpią jednak całkowicie człowieka, ale znacznie ułatwią mu pracę. Poniżej przedstawiamy trzy główne trendy w IT na 2022 rok, które wskazuje dr inż. Jarosław Protasiewicz, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego (OPI PIB).

    Cyfryzacja w przemyśle

    Przemysł potrzebuje nowoczesnych technologii informatycznych i z pewnością zapotrzebowanie na nowoczesne narzędzia IT w tej dziedzinie będzie wzrastać. Widać to choćby po analizach wydatków, jakie biznes przeznacza na wdrożenie najnowszych rozwiązań technologicznych. Nakłady na innowacje rosną i z pewnością ten trend jeszcze długo się utrzyma. Chcąc zachować przewagę konkurencyjną na rynku, żaden liczący się podmiot nie może sobie pozwolić na brak cyfryzacji określonych procesów. Dodatkowo, od kilku lat mamy w Polsce rynek pracownika, a firmy często nie mogą znaleźć odpowiednich specjalistów. Tutaj z pomocą przychodzą właśnie nowoczesne narzędzia, coraz częściej mamy do czynienia z tzw. przemysłem 4.0. Z roku na rok polska gospodarka jest bardziej innowacyjna. Internet rzeczy i sztuczna inteligencja (AI) wykorzystywane są już w wielu przedsiębiorstwach. Firmy rozbudowują działy B+R i współpracują z przedstawicielami nauki. To bardzo dobry trend w polskiej gospodarce, który obserwujemy również w naszym instytucie. Coraz więcej firm zwraca się do nas z propozycją współpracy. Obserwujemy także wzrost zainteresowania naszym portalem Inventorum, który ma na celu łączyć biznes i naukę. Obecnie znajduje się tam już ponad 60 000 projektów, które mogą stanowić inspirację dla przedsiębiorców. Bardzo dobrym przykładem potwierdzającym wzrost zapotrzebowania na wdrażanie nowoczesnych rozwiązań IT w przemyśle jest współpraca OPI PIB z firmą VIVE Textile Recycling Sp. z o.o. Nasz wspólny projekt dotyczy przeprowadzenia badań przemysłowych oraz prac rozwojowych ukierunkowanych na opracowanie innowacyjnego procesu identyfikacji obuwia z wykorzystaniem nowoczesnych metod uczenia maszynowego. W rezultacie przeprowadzonych prac badawczo-rozwojowych Grupa VIVE wdroży innowacyjny proces, który pozwoli zwiększyć efektywność procesu parowania, oceny stopnia zużycia i wyceny obuwia. W ramach realizacji projektu zmodernizowana zostanie linia doświadczalno-produkcyjna ShoeSelector oraz wdrożony zostanie zautomatyzowany, wysokowydajny proces identyfikacji obuwia, co dodatkowo przyczyni się do znacznego ograniczenia ilości wytwarzanych odpadów. Cały proces opierać się będzie na zastosowaniu specjalnych algorytmów rozpoznawania obrazu z zakresu sztucznej inteligencji.

    Zdrowa sztuczna inteligencja

    Drugim trendem, który z pewnością będzie zauważalny w 2022 roku jest zastosowanie sztucznej inteligencji w medycynie i ochronie zdrowia człowieka. Nowoczesne narzędzia IT będą przede wszystkim wykorzystywane w diagnostyce wielu chorób. Oczywiście AI nie zastąpi lekarza, jednak znacznie usprawni jego pracę. Podobnie jak w przypadku przemysłu, również w medycynie brakuje odpowiedniej liczby specjalistów. Powoduje to duże kolejki do lekarzy i opóźnia diagnozę, co może niekorzystnie wpływać na proces leczenia. Dzięki sztucznej inteligencji diagnostyka jest szybsza, co znacznie ułatwia pracę specjalistom. Dobrym przykładem zastosowania AI w medycynie jest narzędzie eRADS. Naukowcy OPI PIB opracowali platformę badawczą, która służy do standaryzacji opisów raportów medycznych. Narzędzie to pozwala obiektywnie ocenić istotność kliniczną potencjalnej zmiany nowotworowej. Platforma umożliwia także zbieranie danych z badań, co w przyszłości pomoże stworzyć rozwiązania, które automatycznie będą szacowały cechy istotne klinicznie. W OPI PIB rozpoczęto także prace nad innym narzędziem, które będzie wspomagać pacjentów z niepełnosprawnościami. Opracowana przez ekspertów OPI PIB wraz z partnerami technologia Sagacity pozwoli na zarządzanie urządzeniami z naszego otoczenia bez konieczności polegania na tradycyjnie rozumianej sprawności motorycznej czy głosowej. Umożliwi to zwiększenie samodzielności osób z trudnościami funkcjonalnymi, które staną się mniej zależne od swoich opiekunów w czynnościach codziennych. Przełoży się to nie tylko na zwiększenie ich komfortu, ale także pozytywnie wpłynie na poprawę kondycji psychicznej. Sagacity będzie pierwszym na rynku systemem pozwalającym na wykorzystanie bezprzewodowego wzmacniacza EOG/ EMG do sterowania urządzeniami znajdującymi się w sieci inteligentnego domu. Stworzona zostanie platforma oprogramowania zdolna do interpretacji i odnajdywania indywidualnych wzorców bioelektrycznych danej osoby. Dzięki systemowi OPI PIB wiele podstawowych czynności, które do tej pory wymagały pomocy opiekuna, będzie mogło być realizowanych samodzielnie przez osoby z niepełnosprawnościami.

    Komputery a język naturalny

    Ostatnim trendem, który warto odnotować, jest rosnąca popularność neuronowych modeli języka. Mają one zastosowanie w bardzo wielu branżach i z pewnością będzie ono wzrastać. Branża IT już od dłuższego czasu dostrzega w nich duży potencjał. Mają one coraz większe zastosowanie w życiu każdego użytkownika internetu. To właśnie dzięki nim użytkownicy mają dostęp do usług tłumaczenia tekstu na różne języki, możliwe jest wykrywanie SPAM-u, realizowane są badania nastrojów społecznych w sieci, a także z ich pomocą każdy ma dostęp do automatycznej korekty tekstu czy też może porozmawiać z chatbotem. Większość modeli jednak jest opracowana dla języka angielskiego. Istnieje więc duże zapotrzebowanie na rodzime algorytmy. W OPI PIB trwają intensywne prace związane z tą tematyką. Tylko w 2021 roku udostępniliśmy dwa nowe modele – Polish RoBERTa base v2 oraz przeznaczony do zadań związanych z generowaniem tekstu model GPT-2. Na pewno w 2022 roku i w kolejnych latach nadal będziemy prowadzić intensywne prace w tym zakresie. Warto dodać, że modele OPI PIB udostępniamy bezpłatnie, gdyż chcemy stymulować rozwój rodzimej branży IT. Oczywiście, nie tylko opracowujemy neuronowe modele, języka, ale także wdrażamy wiele rozwiązań na nich opartych. Warto wspomnieć tutaj o takich popularnych narzędziach IT, jak Jednolity System Antyplagiatowy (JSA), z którego korzystają promotorzy wszystkich prac dyplomowych w Polsce, czy też Annobot, który służy do badania emocji ludzkich na podstawie tekstu. W nadchodzącym roku eksperci OPI PIB z pewnością opracują kolejne algorytmy, które będą m.in. wykorzystywać technologię przetwarzania języka naturalnego, czy też będą mieć zastosowanie w medycynie.

  • 5 powodów, dla których innowacyjne projekty badawczo-rozwojowe nie są finansowane

    5 powodów, dla których innowacyjne projekty badawczo-rozwojowe nie są finansowane

    Podjęcie decyzji, które nowe pomysły warto realizować, a które nie są warte uwagi, jest trudne dla paneli ekspertów ds. badań i rozwoju (R&D) ze względu na ich osobiste uprzedzenia i sam proces podejmowania decyzji przez panel – to wnioski z nowych badań opublikowanych przez MIT Sloan Management Review.

    Nowe wyniki badań sugerują, że panele ekspertów ds. badań i rozwoju są wysoce problematyczne z pięciu powodów:

    • Wykazują silną skłonność do odrzucania nowatorskich pomysłów. Decydenci często odrzucają przełomowe innowacje, ponieważ czują się niekomfortowo z ryzykiem związanym z ich realizacją. Są bardziej skłonni do finansowania projektów o średnim poziomie innowacyjności.
    • Cierpią na brak różnorodności. Decyzje w dużej mierze opierają się na opiniach starszych mężczyzn, którzy zazwyczaj tworzą panele, pomijając cenny wkład osób z różnymi doświadczeniami.
    • Panele składają się z naukowców i inżynierów, którzy zwykle skupiają się na technicznych aspektach pomysłu, nie biorąc pod uwagę możliwości biznesowych i wyzwań. Mogą mieć skłonność do popierania pomysłów wywodzących się z ich własnej dziedziny wiedzy i nie chcą, aby sukces kolegi przewyższał ich własny.
    • Sam proces decyzyjny panelu. Wnioski o dofinansowanie badań i rozwoju są często składane przez członka panelu, który występuje jako jego sponsor. Nawet jeśli sponsor stara się być obiektywny, jego własne poglądy na temat projektu mogą znacząco wpłynąć na decyzje, jakie wspólnie podejmuje panel ekspertów.
    • Czas trwania procesu lub kolejność przeglądu projektów może mieć wpływ na decyzje. Dane zebrane przez MIT Sloan Management Review jasno wskazują, że decyzja o finansowaniu jednego projektu sprawia, że ​​jest mało prawdopodobne, aby kolejny projekt został sfinansowany.

    „Innowacje zawsze będą trudne do oceny, ale tworząc proces, który jest bardziej otwarty, płynny i oparty na współpracy, organizacje mogą dostrzec prawdziwe samorodki złota wśród skał”.mówi Thorsten Grohsjean, współautor artykułu i adiunkt na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie .

    Cel: Obiektywna, oparta na faktach decyzja dot. finansowania

    Artykuł MIT Sloan Management Review „Better Ways to Green-Light New Projects” zawiera szereg zaleceń dla dyrektorów ds. badań i rozwoju oraz paneli ekspertów w celu zmniejszenia uprzedzeń i poprawy wyników przed, w trakcie i po wyborze projektów innowacyjnych przeznaczonych do finansowania. Zalecenia te są zilustrowane rzeczywistymi przykładami wiodących organizacji, takich jak Amazon, Bristol Myers Squibb, Defense Advanced Research Projects Agency (DARPA), BMW, Smart, Ericsson, New Zealand’s Health Research Council, Siemens, Shell i Fundacja Swiss National Science.

    Zanim projekty zostaną ocenione, firmy mogą zapewnić sobie uczciwą ocenę w oparciu o ich zalety, zmieniając proces zgłaszania pomysłów do rozważenia. Aby zwalczyć ukryte uprzedzenia, organizacje powinny usunąć nazwiska i informacje demograficzne o twórcach nowych pomysłów oraz ujednolicić informacje wymagane w zgłoszeniach, aby były oceniane na podstawie tych samych kryteriów.

    W trakcie procesu selekcji organizacje powinny utworzyć zróżnicowaną komisję selekcyjną, aby zapewnić, że wykonalność pomysłu będzie rozpatrywana z szerszej perspektywy . Uwzględnienie osób z wykształceniem technicznym i nietechnicznym zapewnia ocenę projektów pod kątem aspektów technicznych, a także potencjału rynkowego, planowania biznesowego, dopasowania strategicznego i finansowania. Firmy mogą również uznać za korzystne stosowanie zasad crowdsourcingu, podejścia warsztatowego, pozostawienia tego przypadkowi lub przeprowadzania bezpośrednich porównań .

    Gdy organizacje określą, które projekty sfinansować, mogą przekazywać informacje zwrotne na temat propozycji, a także śledzić niepowodzenia i wyciągać z nich wnioski, aby pomóc decydentom w dokonywaniu lepszych wyborów następnym razem.

    „Chociaż te praktyki mogą wymagać pewnych zasobów i wysiłku, aby je wdrożyć, prawdopodobnie kosztują mniej niż tradycyjny model selekcji, który mocno obciąża czas i wysiłek starszych menedżerów i technologów” – mówi Linus Dahlander, współautor artykułu i profesor ESMT w Berlinie. .

    Autorzy artykułu przeprowadzili trwające kilka lat badania w globalnej firmie świadczącej profesjonalne usługi, mającej biura w 33 krajach, zbierając zarówno ilościowe, jak i jakościowe dane o tym, w jakiś osób firma decyduje się, w które innowacje inwestować. We wstępnym badaniu naukowcy zbadali, w jaki sposób osiem komisji selekcyjnych złożonych z menedżerów wyższego szczebla i czołowych inżynierów przeznacza pieniądze na nowe pomysły badawcze. W drugim badaniu przeanalizowali wpływ sekwencjonowania na 763 decyzje podjęte przez jeden z ośmiu paneli. Autorzy przeprowadzili również wywiady z kilkudziesięcioma menedżerami.


    O autorach

    Thorsten Grohsjean jest adiunktem na Wydziale Zarządzania i Technologii Uniwersytetu Bocconi w Mediolanie .

    Linus Dahlander jest profesorem ESMT w Berlinie i kierownikiem Katedry Innowacji Lufthansa Group.

    Ammon Salter jest profesorem technologii i zarządzania innowacjami w Szkole Zarządzania Uniwersytetu w Bath.

    Paola Criscuolo jest profesorem zarządzania innowacjami w Imperial College London.

  • Raport Ayming: Covid-19 prześwietlił światowych innowatorów

    Raport Ayming: Covid-19 prześwietlił światowych innowatorów

    Jak wynika z „Międzynarodowego Barometru Innowacji 2022” Grupy Ayming, według ponad połowy ankietowanych z 14 krajów na świecie (m.in. USA, Kanady, Niemiec, Francji i Polski) Covid-19 przyśpieszył wprowadzanie innowacji w ich branży. Jednak tylko co czwarta firma w pełni zaadaptowała swoje działania do nowych okoliczności, a 36 proc. badanych prowadziło niewiele projektów B+R. 31 proc. w ogóle zrezygnowało z innowacji, gdyż priorytetem było ratowanie biznesu. Najwięksi innowatorzy pochodzą z sektorów finansowego i farmaceutycznego, gdzie 67 proc. przedsiębiorstw inwestowało w obszar badań i rozwoju mimo kryzysu.

    Pandemia koronawirusa dość znacznie zachwiała poczuciem samozadowolenia światowych innowatorów. Zdaniem 71 proc. respondentów ich organizacja podejmuje wystarczająco dużo działań badawczo-rozwojowych, co stanowi spadek o 14 p.p. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Najbardziej zadowolone z poziomu swojej innowacyjności są branże IT, telco, energetyczna i finansowa. Z kolei do najmniej usatysfakcjonowanych zaliczają się przedstawiciele sektorów motoryzacyjnego i farmaceutycznego, w których projekty B+R trwają zdecydowanie dłużej, przechodzą kilka faz i nierzadko wymagają wsparcia partnerów zewnętrznych.

    Magdalena Burzyńska, Ayming
    Magdalena Burzyńska, Ayming

    – Branże e-commerce, telco i finanse, bazujące na usługach powiązanych z technologią cyfrową, były w stanie w szybszy i łatwiejszy sposób wprowadzać innowacje w czasie pandemii. Często nie chodziło o tworzenie zupełnie nowych rozwiązań od zera, ale raczej o ulepszanie już istniejących produktów czy usług. Działalność B+R ma wiele twarzy i nie zawsze musi sprowadzać się do przełomowych innowacji, na które nie stać wielu firm z sektora MŚP. Jak wskazują analizy Komisji Europejskiej, tylko 29 proc. maluchów działających w UE wprowadziło lub ulepszyło w ostatnim roku choć jeden produkt, a 40 proc. – choć jeden proces. W przypadku Polski te statystyki są zdecydowanie gorsze. Innowacje produktowe dotyczyły mniej niż 15 proc. MŚP, a procesowe – mniej niż 20 proc.komentuje Magdalena Burzyńska, Dyrektor Zarządzająca Ayming Polska.

    Różne podejścia do finansowania

    Raport Ayming pokazuje, że firmy – niezależnie od lokalizacji – zmagają się z koniecznością pozyskania środków na prowadzenie działań badawczo-rozwojowych. 42 proc. ankietowanych przyznało, że Covid-19 ma najbardziej negatywny wpływ na wysokość wewnętrznych budżetów B+R w ciągu najbliższych 3 lat. Aby sfinansować projekty innowacyjne, połowa badanych przedsiębiorców sięga do własnych kieszeni. Drugie miejsce (38 proc.) zajmują dotacje krajowe, a podium zamykają ulgi podatkowe, które stanowią wsparcie dla co trzeciego respondenta. Co ciekawe, dotacje unijne znajdują się dopiero na czwartym miejscu i są wybierane przez 28 proc. innowatorów. W przypadku Polski i Czech ten odsetek jest znacznie wyższy i sięga odpowiednio 47 i 59 proc.

    – Duża liczba wskazań na ulgi podatkowe i dotacje dowodzi, że wśród firm, także tych z krajów bogatszych niż Polska, wciąż jest duże zapotrzebowanie na instrumenty pozwalające obniżać wysokie koszty prowadzenia projektów innowacyjnych. Nasz kraj znajduje się na początku drogi do zbudowania systemu wspierającego innowatorów, ale krokiem milowym w tym kierunku będzie wprowadzenie nowych ulg podatkowych. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów, od 2022 r. firmy będą mogły skorzystać z ulgi na robotyzację, na innowacyjnych pracowników i na prototypy. Co więcej, ministerstwo planuje przeprowadzić szeroko zakrojoną akcję informacyjną, aby przedsiębiorcy mieli szansę zapoznać się z nowymi preferencjamidodaje Tomasz Stańczyk, Manager ds. ulg innowacyjnych w Ayming Polska.

    Rozwijanie innowacji

    Pandemia sprawiła, że firmy przy prowadzeniu działań B+R zaczęły liczyć przede wszystkim na siebie. Innowacje są opracowywane wewnętrznie przez 67 proc. przedsiębiorców, za czym stoi szybkość i prostota takiego rozwiązania. Liczba innowatorów korzystających z prywatnych podmiotów zewnętrznych spadła drastycznie z 47 proc. rok temu do 29 proc. obecnie. Dla 57 proc. ankietowanych głównym motywatorem do działań innowacyjnych są trendy długoterminowe i przyszłe potrzeby rynku (w 2020 r. odpowiedziało tak 38 proc. firm). Drugie miejsce zajmuje konieczność dotrzymania kroku konkurencji (46 proc.), a trzecie – możliwości związane ze wzrostem krótkoterminowym (34 proc.).

    Niemal połowa ankietowanych podmiotów prowadzi projekty B+R wyłącznie lokalnie. W przypadku Polski 57 proc. respondentów rozwija innowacje zarówno lokalnie, jak i międzynarodowo. A co przyciąga innowatorów do nowych lokalizacji? Zdaniem co czwartego badanego najważniejszym czynnikiem jest dostęp do talentów. Obecność ulg podatkowych stanowi zachętę dla 16 proc., a możliwość skorzystania z dotacji – dla 13 proc.

    U przedsiębiorców z Polski na decyzję o wyborze nowej lokalizacji do prowadzenia działań B+R największy wpływ mają instrumenty proinnowacyjne, czyli dotacje (28 proc.), a następnie ulgi podatkowe (21 proc.). Wystarczająca liczba specjalistów jest ważna dla co ósmego ankietowanego.

    Prymusi w rozliczaniu ulgi B+R

    Instrumentem proinnowacyjnym, z którego w Polsce najdłużej (bo od 2016 r.) mogą korzystać przedsiębiorcy realizujący projekty B+R, jest ulga badawczo-rozwojowa. Ciekawe wnioski przynosi analiza szczegółowych danych Ministerstwa Finansów dotyczących odliczeń za lata 2016-2019 (rok 2020 jeszcze jest w opracowaniu). Okazuje się, że czołowi innowatorzy w Polsce działają w sektorach telco, elektrycznym i elektronicznym oraz IT. To właśnie z branży telco pochodzi firma, która rozliczyła ulgę B+R w największej wysokości – ponad 202 mln zł.

    Tylko dwa kody PKD – J6201Z (działalność związana z oprogramowaniem) i J6120Z (działalność w zakresie telekomunikacji bezprzewodowej, z wyłączeniem telekomunikacji satelitarnej) – odpowiadają za odliczenie w latach 2016-2019 niemal 1,5 mld zł kosztów kwalifikowanych. Jeśli chodzi o regiony, w których ulgę B+R rozliczano najczęściej, przoduje Mazowsze (1261 razy), następnie Śląsk (751), Małopolska (628) oraz Wielkopolska (588), czyli województwa, które skupiają największe firmy.

    Metodologia: „Międzynarodowy Barometr Innowacji 2022” opracowano na podstawie badania przeprowadzonego  w czerwcu 2021 r. wśród 585 ankietowanych – managerów R&D, członków wyższej kadry kierowniczej i właścicieli firm – w 14 krajach: Belgii, Czechach, Francji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Kanadzie, Niemczech, Polsce, Portugalii, Słowacji, Wielkiej Brytanii, we Włoszech i w Stanach Zjednoczonych.

    Link do Międzynarodowego Barometru Innowacji 2022

  • Wyższy odpis ulgi B+R pierwszym krokiem do dalszych zmian

    Wyższy odpis ulgi B+R pierwszym krokiem do dalszych zmian

    Ministerstwo Finansów w projekcie ustawy o ulgach proinnowacyjnych zapowiedziało zmiany w uldze badawczo-rozwojowej. Wysokość odpisów dla Centrów Badawczo-Rozwojowych ma wzrosnąć ze 150 do 200 proc, a wszyscy podatnicy prowadzący działalność B+R będą mogli odliczyć aż 200 proc. kosztów osobowych. Wzrost wartości odliczeń to pozytywna wiadomość, choć przedsiębiorcy liczą również na rozszerzenie katalogu kosztów kwalifikowanych.

    Wśród kolejnych pożądanych zmian, które uczyniłyby ulgę bardziej atrakcyjnym mechanizmem, znajduje się włączenie do katalogu kosztów kwalifikowanych kosztów związanych z amortyzacją środków trwałych, certyfikacją nowych produktów oraz konsultacjami technicznymi lub technologicznymi. Dalsze modyfikacje zakresu ulgi B+R są konieczne, gdyż pomimo pięciu lat jej obowiązywania, nadal niewielki odsetek rodzimych innowatorów korzysta z tej preferencji. Z badania* przeprowadzonego na zlecenie Ayming w 2021 roku wynika, że tylko 25 proc. firm prowadzących działalność badawczo-rozwojową choć raz skorzystało z ulgi.

    Amortyzacja środków trwałych

    Istotnym ułatwieniem dla podatników byłaby możliwość rozliczania amortyzacji środków trwałych wytworzonych lub ulepszonych w wyniku działalności badawczo‑rozwojowej. W obecnej formie mechanizm ulgi pozwala na zakwalifikowanie do niej kosztów odpisów amortyzacyjnych od środków trwałych (ŚT) lub wartości niematerialnych i prawnych (WNiP), które były wykorzystane w projektach B+R. Zapisy ustawowe pomijają sytuację, w której środki trwałe są wynikiem prac badawczo-rozwojowych, ale amortyzacja rozpoczyna się dopiero po zakończeniu projektu B+R.

    – Brak możliwości rozliczania tego kosztu jest niesprawiedliwy wobec części firm innowacyjnych. Za przykład niech posłuży proces wytwarzania prototypu będącego efektem działalności B+R. Jeśli ów prototyp staje się środkiem trwałym wraz z końcem realizacji projektu i pozostaje na stanie w przedsiębiorstwie, to podatnik w ramach ulgi B+R nie może rozliczyć kosztów związanych z jego wytworzeniem. Jednocześnie, jeśli przedsiębiorca zdecydowałby się uznać prototyp za WNiP, a nie ŚT, to mechanizm ulgi pozwala na rozliczenie odpisów amortyzacyjnych od takiego prototyputłumaczy Tomasz Stańczyk, Kierownik projektu w Dziale innowacji, ulg i dotacji w Ayming Polska.

    Certyfikacja nowych produktów

    Istotną fazą działalności B+R jest doprowadzenie nowego produktu do etapu wdrożenia go do seryjnej produkcji. Jednak zanim to nastąpi, należy dokonać końcowej weryfikacji parametrów opracowanego rozwiązania, np. poprzez certyfikację w zewnętrznej jednostce uprawnionej do wydawania odpowiednich dokumentów. Etap finalnej walidacji jest nieodzownym elementem projektów B+R, ponieważ pozwala stwierdzić, czy opracowywany produkt należy dopracować, czy też spełnił wszystkie warunki pozwalające na jego produkcję i sprzedaż. Tymczasem koszty związane z uzyskaniem certyfikacji i zezwoleń nie są kwalifikowane i nie można ich rozliczyć w ramach ulgi B+R. Aczkolwiek od 2022 roku podatnicy uzyskają możliwość rozliczania m.in. kosztów przygotowania dokumentacji niezbędnej do uzyskania certyfikatu lub homologacji w ramach nowej ulgi na prototypy.

    – Koszty związane z etapem końcowej weryfikacji i certyfikacji produktu obejmują m.in. przygotowanie dokumentacji niezbędnej do uzyskania certyfikatu, homologacji, znaku CE czy znaku bezpieczeństwa; uzyskanie lub utrzymanie zezwolenia na obrót oraz inne obowiązkowe dokumenty czy oznakowania związane z dopuszczeniem do obrotu lub użytkowania produktu. Rozliczanie tych kosztów jest możliwe m.in. 
    w Portugali (ulga obejmuje część audytów i certyfikacji) oraz w Czechach (certyfikacja wyników prac B+R)dodaje Karolina Łukasik, Kierownik projektu w Dziale innowacji, ulg i dotacji w Ayming Polska.

    Konsultacje techniczne i technologiczne

    Przedsiębiorcy postulują także o rozszerzenie katalogu kosztów kwalifikowanych o koszty dotyczące wydatków związanych z usługami takimi jak konsultacje techniczne czy profesjonalne doradztwo technologiczne. W obecnej formie są one kwalifikowane do rozliczenia w ramach ulgi B+R, jeśli za ich realizację odpowiadają wyłącznie jednostki naukowe. Pożądanym rozwiązaniem byłoby rozszerzenie katalogu takich instytucji o firmy wyspecjalizowane w doradztwie technicznym czy technologicznym.

    – Takie rozwiązanie pozwoli podatnikom na odliczenie od podstawy opodatkowania kosztów związanych z korzystaniem z doświadczenia i wiedzy eksperckiej zewnętrznych specjalistów, którzy mogą zwiększyć efektywność prowadzonych w przedsiębiorstwie prac B+R. Umożliwi to znaczną redukcję ryzyka, którym są obarczone projekty badawczo-rozwojowe. Podobną preferencję stosuje się już np. we Włoszech. Tamtejsi podatnicy mogą rozliczać koszty zamówienia konsultacji technicznych od firm zewnętrznychstwierdza
    dr inż. Michał Murawski, Starszy specjalista w Dziale innowacji, ulg i dotacji w Ayming Polska.

    * Badanie przeprowadzone techniką CATI przez firmę Opinia24 wśród 101 przedsiębiorstw. Zostało zrealizowane w okresie od 11 lutego do 9 marca 2021 roku. Zakwalifikowano do niego firmy zatrudniające od 30 pracowników, które działają w branżach prowadzących działalność badawczo-rozwojową. W zależności od wielkości przedsiębiorstwa na pytania odpowiadali: właściciel, CEO, dyrektor generalny, dyrektor finansowy lub dyrektor/manager ds. rozwoju. Więcej w raporcie „Biznes oddychający z ulgą. 5 lat ulgi B+R w Polsce”: https://bit.ly/5latUlgiBR.
  • Technologia od Panasonic może pomóc w walce z koronawirlsem

    Technologia od Panasonic może pomóc w walce z koronawirlsem

    Spółka Panasonic ogłosiła, że w ramach współpracy z globalną organizacją Texcell [1] prowadzącą badania na zlecenie, organizacja ta potwierdziła efekt hamujący technologii nanoe™ X poprzez oddziaływanie rodników hydroksylowych na nowego koronawirusa (SARS-CoV-2).

    nanoe™ X to oryginalny jonizator generujący „atomizowane nanocząsteczki wody”, opracowany przez spółkę Panasonic. Jest to technologia atomizacji elektrostatycznej, która pobiera niewidoczną wilgoć z powietrza i przy zastosowaniu wysokiego napięcia wytwarza „rodniki hydroksylowe zawarte w wodzie”. Decydującym czynnikiem jest użycie w technologii nanoe™ X rodników hydroksylowych, które charakteryzują się silnymi właściwościami oksydacyjnymi i wysoką reaktywnością.

    Panasonic prowadzi badania nad technologią od 1997 r. Jej skuteczność została zweryfikowana na różnych polach, w tym przy hamowaniu niektórych drobnoustrojów chorobotwórczych (bakterii, grzybów i wirusów) i alergenów oraz przy rozbijaniu pyłów PM 2.5, które mają niekorzystny wpływ na ludzki organizm [2].

    W roku 2012 spółka Panasonic, za pośrednictwem organizacji zewnętrznej, przeprowadziła test oczyszczania z wirusa i potwierdziła skuteczność dla każdej z czterech kategorii cech biologicznych. W oparciu o uzyskane wyniki spółka ogłosiła, że technologia „ rodników hydroksylowych zawartych w wodzie” może mieć efekt hamujący na nowe wirusy [3].

    Nowy rodzaj koronawirusa (SARS-CoV-2), który stanowi przyczynę trwającej obecnie na całym świecie pandemii, jest jednym z nowych wirusów objętych testami, dla których badania prowadzone przez Texcell potwierdziły efekt hamujący przy zastosowaniu technologii nanoe™ X. Testy wykonano w zamkniętym środowisku laboratoryjnym, a ich celem nie była ocena skuteczności w niekontrolowanej przestrzeni do życia.

    Panasonic będzie kontynuować analizę potencjału technologii nanoe™ X w kontekście eliminowania możliwych czynników ryzyka związanych z zanieczyszczeniem powietrza, w tym nowych drobnoustrojów chorobotwórczych, mając na celu poprawę jakości powietrza dla ludzi z całego świata.

    Informacje o badaniu
    Zbadanie efektu hamującego nanoe™ X na nowy koronawirus (SARS-CoV-2):
    – Zarys
    Analizę porównawczą przeprowadzono w przestrzeni badawczej o poj. 45 l, zawierającej nowego koronawirusa (SARS-CoV-2), poddanego i niepoddanego oddziaływaniu technologii nanoe™ X.
    – Wyniki
    Wskaźnik zahamowania aktywności nowego koronawirusa (SARS-CoV-2) wyniósł ponad 99.99% w ciągu 2 godz.
    Uwaga: Analizę przeprowadzono w celu uzyskania podstawowych danych badawczych dotyczących oddziaływania technologii nanoe™ X na nowego koronawirusa w warunkach laboratoryjnych, które różnią się od warunków występujących w przestrzeni do życia. Test nie był zaprojektowany do oceny wydajności produktu.
    – Metoda i dane
    Organizacja: Texcell
    Przedmiot: Nowy typ koronawirusa (SARS-CoV-2)
    Urządzenie: nanoe™ X
    Metoda:
    – urządzenie nanoeTM X zainstalowano w odległości 15 cm od podłoża w przestrzeni badawczej o poj. 45 l.;
    – kawałek gazy nasączony roztworem wirusa SARS-CoV-2 umieszczono na płytce Petriego i poddano przez określony czas działaniu technologii nanoeTM X;
    – określono miano zakaźne wirusa, które posłużyło następnie do wyliczenia wskaźnika jego zahamowania.
    – Wyniki
    Przedmiot – Wskaźnik zahamowania wirusa* – Pojemność – Czas trwania
    SARS-CoV-2 ——— 99,99% ——————— 45L ————- 2 godz.
    Uwagi:
    [1] Texcell to globalna organizacja prowadząca badania na zlecenie, której specjalizacje obejmują: testy wirusowe, oczyszczanie z wirusa, profilowanie immunologiczne, B+R oraz magazynowanie komórek zgodnie z zasadami GMP (ang. good manufacturing practice ‒ dobre praktyki produkcyjne) na potrzeby zewnętrznych projektów z zakresu B+R, GClP (ang. good clinical laboratory practice ‒ dobra kliniczna praktyka laboratoryjna), GLP (ang. good laboratory practice ‒ dobra praktyka laboratoryjna) i GMP.
    Działając na rynku od ponad 30 lat w obrębie struktur paryskiego Instytutu Pasteura, Texcell odznacza się cenioną wiedzą fachową z zakresu testów wirusowych w oparciu o szereg protokołów badań na obecność czynników zewnątrzpochodnych.
    Texcell jest pierwszym podmiotem typu spin-off paryskiego Instytutu Pasteura, utworzonym w 1997 r.
    [2] Główne doniesienia z prowadzonych analiz:
    – 12 maja 2009 r.:Potwierdzono pożądane oddziaływanie naładowanych cząsteczek wody na wirusy, bakterie i środki chemiczne używane w rolnictwie;
    – 20 października 2009 r.: Potwierdzono, że naładowane cząsteczki wody hamują namnażanie się nowego wirusa grypy;
    – 20 lutego 2012 r.:Potwierdzono, że naładowane cząsteczki wody ograniczają namnażanie się alergenów pochodzenia zwierzęcego, bakterii, grzybów i wirusów;
    – 16 stycznia 2014 r.:Stwierdzono, że elektrostatyczne, atomizowane nanocząsteczki wody skutecznie rozbijają pyły PM2.5 i hamują wzrost grzybów na podłożu w postaci żółtego piasku.
    [2] 26 stycznia 2012 r. : Potwierdzono, że naładowane cząsteczki wody ograniczają namnażanie się wirusa, w ramach testu oczyszczania z wirusa przeprowadzonego wspólnie z niemiecką organizacją badawczą Charles River Biopharmaceutical Services GmbH.
  • Szansa nawet na 100 tys. zł. Trwa XXIII edycja konkursu Polski Produkt Przyszłości

    Szansa nawet na 100 tys. zł. Trwa XXIII edycja konkursu Polski Produkt Przyszłości

    Twórcy innowacyjnych produktów i nowatorskich technologii mogą już zgłaszać się do organizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju konkursu „Polski Produkt Przyszłości”. W XXIII edycji na przedsiębiorców, instytuty naukowe i uczelnie czeka aż 600 tys. zł unijnego wsparcia. Projekty można zgłaszać do 29 października.

    Wdrożenie innowacyjnego produktu to zwieńczenie długotrwałego i żmudnego procesu. Wiele osób, przedstawicieli przedsiębiorstw i instytucji naukowych, poświęca setki godzin pracy, aby po wielu próbach osiągnąć upragniony sukces. Ich działania dotyczą bardzo różnych obszarów techniki, a dzięki swojej innowacyjności mają szansę zaistnieć także na globalnym rynku. Trudny czas pandemii, który wywarł wpływ na tak wiele dziedzin życia, pokazuje, jak potrzebne jest poszukiwanie nowych rozwiązań, które mogłyby wielu ludziom ułatwić codzienne życie.

    – Poza wymiarem finansowym, konkurs ma też znaczący wpływ na budowanie wzajemnych relacji i pogłębianie współpracy w zakresie B+R przez rodzime przedsiębiorstwa i instytucje naukowemówi Izabela Banaś, zastępca dyrektora Departamentu Analiz i Strategii w PARP. 

    Do zdobycia nawet 100 tys. zł

    W konkursie mogą wziąć udział uczelnie, instytuty naukowe i badawcze oraz przedsiębiorcy prowadzący działalność na terenie Polski. Uczestnicy mogą do niego przystąpić indywidualnie bądź zgłosić projekt opracowany wspólnie przez instytucję i firmę. Zgłaszany produkt powinien cechować się innowacyjnością, a uczestnik konkursu musi być właścicielem autorskich praw majątkowych, patentowych lub innych praw własności intelektualnej dotyczących zgłaszanego produktu.

    Konkurs prowadzony jest z myślą o projektach, które osiągnęły już pewien stopień zaawansowania i są na etapie co najmniej prac wdrożeniowych (wymagany poziom gotowości technologicznej to co najmniej 6 TRL) a także tych, które zostały wdrożone do produkcji maksymalnie 24 m-ce przed dniem złożenia wniosku konkursowego.

    Rywalizacja będzie odbywać się w trzech kategoriach:
    •               Produkt Przyszłości Przedsiębiorcy,
    •               Produkt Przyszłości Instytucji Szkolnictwa Wyższego i Nauki,
    •               Wspólny Produkt Przyszłości Instytucji Szkolnictwa Wyższego i Nauki oraz Przedsiębiorcy.

    Zwycięzcy otrzymają prawo do posługiwania się tytułem i znakiem Polski Produkt Przyszłości. Poza wsparciem promocyjnym laureaci otrzymają nagrodę finansową – 100 tys. zł wynosi nagroda główna, a 25 tys. zł wyróżnienie.

    Przewidziane są również nagrody specjalne w kategoriach:
    •               produkt zgłoszony przez młodego przedsiębiorcę (funkcjonującego na rynku nie dłużej niż 3 lata),
    •               produkt z branży technologii informacyjnych i komunikacyjnych (ICT),
    •               produkt w obszarze ekoinnowacji lub w innych obszarach, które zostaną zidentyfikowane w trakcie oceny zgłoszonych produktów.

    Technologiczna wizytówka Polski

    – Nagrodzone projekty to wizytówka polskich innowatorów na całym świecie oraz dowód wielkiego potencjału gospodarczego Polski. Zwycięzcy konkursu wyznaczają trendy w swoich dziedzinach i ścieżki dla innych innowacyjnych pomysłów, a co ważne promują przy tym polską myśl techniczną i technologicznądodaje ekspert.

    Przyznawany od 23 lat tytuł „Polski Produkt Przyszłości” to także doskonałe narzędzie promocyjne, dzięki któremu rozgłos w kraju i daleko poza jego granicami zdobyło wiele innowacyjnych rozwiązań powstałych nad Wisłą. W dotychczasowej historii, spośród zgłoszonych 1 073 projektów nagrodzono 56, a 122 zostały wyróżnione.

    Wśród projektów nagrodzonych w ostatniej edycji konkursu znalazła się m.in. proteza ucha środkowego o działaniu bakteriobójczym, fotowoltaiczna szyba z warstwą na bazie kropek kwantowych wspomagająca klimatyzację i ograniczająca nagrzewanie pomieszczeń, zielona sadza pozyskiwana ze zużytych opon, inteligentny stetoskop czy produkt stymulujący odporność roślin. Były to projekty z obszaru medycyny, chemii, elektroniki czy biotechnologii. Ich różnorodność pokazuje, że innowacyjne podejście jest pożądane niemal w każdej dziedzinie życia.

    Projekty do konkursu można zgłaszać do 29 października br., do godz. 16:00. Budżet konkursu to 600 tys. zł.

    Patronat nad konkursem objęło Ministerstwo Rozwoju oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

    Konkurs jest finansowany ze środków Unii Europejskiej z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, realizowanego w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój (poddziałanie 2.4.1 Centrum analiz i pilotaży nowych instrumentów inno_LAB).
    www.parp.gov.pl/konkursppp

  • MR: Ulgi na robotyzację i prototypy pobudzą innowacyjność polskich firm

    MR: Ulgi na robotyzację i prototypy pobudzą innowacyjność polskich firm

    Koronawirus obnażył słabości tych biznesów, które przez lata unikały cyfryzacji. Restrykcje pandemiczne okazały się najmniej dotkliwe dla tych firm, które przeszły proces transformacji cyfrowej i nie stroniły od rozwiązań automatyzujących pracę. Aby pomóc wyjść polskim firmom z kryzysu pandemicznego i poprawić innowacyjność rodzimego sektora technologicznego, Ministerstwo Rozwoju we współpracy z Ministerstwem Finansów planuje wdrożyć ulgi podatkowe dla firm, które zainwestują w technologie automatyzujące oraz roboty.

    – Rok do roku coraz więcej firm korzysta z ulgi na badania i rozwój, a to jest obszar, który m.in. decyduje o innowacyjności polskich przedsiębiorstw. Podobnie jest z automatyzacją i robotyzacją. Jest bardzo dużo badań, które pokazują, że automatyzacja przemysłu pozytywnie przekłada się na konkurencyjność i efektywność, a z czasem również na zdolności eksportowe firm. A w tym obszarze Polska jest trochę do tyłu i to nie tylko w stosunku do światowych liderów, typu Korea Południowa czy Niemcy, ale również w stosunku do innych krajów regionu, takich jak Słowacja, Czechy czy Węgrymówi Marek Niedużak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju podczas Forum Ekonomicznego 2020 w Karpaczu.

    Ulga na inwestycje w rozwiązania z sektora automatyzacji przemysłowej i robotyzacji zaproponowana przez Ministerstwo Rozwoju oraz Ministerstwo Finansów pozwoliłaby odliczyć 150 proc. podstawy opodatkowania na zakup sprzętu niezbędnego do prowadzenia biznesu. Zgodnie z założeniami byłaby rozliczana w ramach CIT oraz PIT dla przedsiębiorców i umożliwiłaby sfinansowanie zakupu robotów, robotów współpracujących (kobotów) czy zautomatyzowanych linii produkcyjnych.

    Program będzie skierowany do szerokiego grona odbiorców i pozwoli pozyskać środki na modernizację biznesów z wielu sektorów gospodarki.

    – Chcielibyśmy, żeby już od 1 stycznia ulga znalazła się w polskim systemie prawnym i była skonstruowana w taki sam sposób jak ulga na badania i rozwój, czyli z listą na poziomie przepisów, listą kwalifikowanych wydatków. To też w żaden sposób nie przeszkadzałoby w amortyzacji tych środków – tłumaczy Marek Niedużak.

    Równolegle do niej miałaby funkcjonować ulga na prototypy zaproponowana przez Ministerstwo Finansów. Nowe rozwiązania prawne mają stanowić rodzaj zachęty dla przedsiębiorców do inwestowania w nowe, przyszłościowe technologie, a co za tym idzie, stanowić narzędzie do walki z kryzysem pandemicznym.

    – Nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć skutków wprowadzenia tych przepisów. Jednak jeżeli w obszarze automatyzacji będą one podobne jak w uldze na badania i rozwój, gdzie widzimy rok do roku wzrosty typu 20–30 proc., zarówno jeśli chodzi o liczbę korzystających firm, jak i kwotę środków przeznaczonych na wydatki, to będzie sukces, bo to oznacza, że mamy dodatkowy fiskalny impuls dla polskich firm, by były bardziej efektywne i nowoczesne – twierdzi podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

    Także Unia Europejska przeznaczy na inwestycje z zakresu m.in. automatyzacji, robotyzacji i cyfryzacji kwotę 100 mln dol., jednak w obszarze rolnictwa. Celem projektu, który wystartował 10 września, jest umocnienie pozycji polskiego sektora spożywczego przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii w ramach inwestycji z unijnego Programu Inteligentny Rozwój.

    Według analityków z firmy Fortune Business Insights wartość globalnego rynku automatyzacji przemysłu w 2019 roku wyniosła blisko 169 mld dol. Przewiduje się, że do 2027 roku wzrośnie do 326 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 8,9 proc.

  • Zmiany w opodatkowaniu firm: nowa wersja estońskiego CIT

    Zmiany w opodatkowaniu firm: nowa wersja estońskiego CIT

    Inwestycje przedsiębiorstw prywatnych spadną w tym roku do rekordowo niskiego poziomu. Co dalej? Wprowadzenie tzw. estońskiego CIT ma to zmienić. Jednak propozycje Ministerstwa Finansów nie są korzystne dla firm, które osiągną sukces.

    Organizacje skupiające przedsiębiorców mają wątpliwości. Oceniają, że takie rozwiązanie, wprowadzone także w innych krajach UE, okaże się estońskim CIT – jedynie pro forma. To z tego powodu, że w Polsce firmy nie będą mogły jednocześnie skorzystać z ulg B+R i ulgi na złe długi.

    – Na rozwiązanie to czeka wielu przedsiębiorców, jednak pozostaje wiele wątpliwościmówi Marcin Rozbicki, junior associate w Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

    Z założeń projektu ustawy – która jest kojarzona z wprowadzeniem w Polsce tzw. estońskiego CIT –  wynika, że ustawodawca przewiduje wprowadzenie dwóch rozwiązań, promujących rozwój przedsiębiorstw.

    Pierwszym rozwiązaniem jest wprowadzenie specjalnego funduszu utworzonego na cele inwestycyjne. Fundusz ma być tworzony z zysku osiągniętego za rok poprzedzający dany rok podatkowy. Środki przeznaczone na fundusz zostaną wpłacone na wyodrębniony w tym celu rachunek w Banku Gospodarstwa Krajowego albo innym banku (który zawarł umowę z BGK o współpracę w zakresie wymiany informacji o środkach gromadzonych na tym rachunku, inny niż rachunek płatniczy podatnika) nie później niż w dniu dokonania tego odpisu. Zgromadzone środki nie mogą pochodzić z pożyczki, kredytu, dotacji, subwencji, dopłat i innych form wsparcia finansowania.

    Zgromadzone w roku podatkowym środki muszą zostać wydane na cele inwestycyjne nie później niż w roku podatkowym następującym po roku, w którym dokonano tego odpisu. Jednak nie jest to obligatoryjne, jeżeli zostanie złożona informacja o planowanych inwestycjach wskazująca rok wydatkowania środków oraz wydatkowanie tych środków nastąpi nie później niż trzeciego roku podatkowego, następującego po roku, w którym dokonano tego odpisu, przy czym każdy z tych trzech lat nie może być dłuższy niż 12 miesięcy.

    Drugim rozwiązaniem, jest wprowadzenie systemu wzorowanego na rozwiązaniu estońskim. Beneficjentami tego rozwiązani będą przedsiębiorstwa, które spełniają łącznie takie warunki jak:

    • ich roczny przychód nie przekracza 50 mln zł;
    • udziałowcami są wyłącznie osoby fizyczne;
    • forma prowadzenia działalności to spółka kapitałowa (sp. z o.o. bądź s.a.);
    • beneficjent taki, nie posiada udziałów w innych podmiotach jak spółki kapitałowe, fundacje i trusty;
    • zatrudnia co najmniej  3 pracowników (liczonych według pełnych etatów) – nie licząc udziałowców – moglibyśmy się zastanowić, czy przesłanka ta, jest zasadną, ponieważ nierzadko zdarza się, że przedsiębiorstwa rozwijające się, prowadzą działalność operacyjną za pośrednictwem wspólników właśnie;
    • przychody pasywne nie przewyższają przychodów z działalności operacyjnej oraz
    • wykazują nakłady inwestycyjne.

    W jakiej sytuacji będą firmy, które osiągną rynkowy sukces i ich przychody przekroczą 50 mln zł w okresie, gdy będą korzystały z estońskiego CIT?

    – To nie zostało rozstrzygnięte, musimy poczekać na propozycje Ministerstwa Finansówwyjaśnia Marcin Rozbicki.

    Już wiadomo, że rozwiązanie to, nie jest skierowane do przedsiębiorstw, które:

    • są przedsiębiorstwami finansowymi;
    • instytucjami pożyczkowymi;
    • osiągają dochody z działalności prowadzonej na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej lub osiągają dochody zwolnione na podstawie decyzji o wsparciu nowych inwestycji;
    • zostały postawione w stan upadłości lub likwidacji.

    Wyłączenie czasowe dotyczy również podmiotów, które powstały poprzez podział lub połączenie. Takie podmioty będą zmuszone do wstrzymania się z decyzją o rozpoczęciu korzystania z modelu estońskiego co najmniej 24 miesiące od momentu ich powstania.

    Opodatkowanie „estońskim CIT” obejmuje okres bezpośrednio po sobie następujących czterech lat podatkowych. Przedłuża się on na kolejne okresy bezpośrednio po sobie następujących czterech lat podatkowych, chyba że podatnik złoży informację o rezygnacji z tej formy opodatkowania.

    Jedną z wielu wątpliwości proponowanego rozwiązania jest to, w jaki sposób należy rozumieć pojęcie nakładów inwestycyjnych. Pod tym pojęciem kryje się poniesienie wydatków wyłącznie na środki trwałe określone w grupach 3-8 klasyfikacji, dotyczącej m.in. wydatków na maszyny, urządzenia czy wyposażenie.

    – Może to spowodować, że wielu podatników CIT-u, którzy ponoszą znaczące wydatki na przykład związane z licencjami, prawami autorskimi czy z prawem patentowym, nie będzie mogła z tej regulacji skorzystać ocenia M.Rozbicki z Kancelarii Ożóg Tomczykowski.

    Z projektu wynika, że podatnik będzie musiał ponosić bezpośrednie nakłady inwestycyjne w kwocie wskazującej na wzrost nakładów o 15%, jednak nie mniej niż 20 000 zł – w okresie dwóch kolejno następujących po sobie lat podatkowych, albo 33%, jednak nie mniej niż 50 000 zł – w okresie czterech lat podatkowych rozliczanych w tej formie.

    Opodatkowaniu estońskim CIT będą podlegały m.in. dochody odpowiadające wysokości zysku netto wypracowanego w części, w jakiej zysk ten został przeznaczony do wypłaty udziałowcom/akcjonariuszom lub na pokrycie strat powstałych w okresie poprzedzającym okres opodatkowania ryczałtem.

    Dla tych podatników, którzy zdecydują się skorzystać z prezentowanego rozwiązania stawka podatku wyniesie:

    • 15% – w przypadku małego podatnika oraz podatnika, którego wartość średnich przychodów nie przekracza wartości maksymalnych przychodów określonych dla małego podatnika (2 mln EUR);
    • 25% – w przypadku pozostałych podatników.

    Powyższe stawki mogą zostać obniżone o 5 pkt. proc. (do odpowiednio 10% oraz 20%), w przypadku ponoszenia przez podatnika podwyższonych nakładów inwestycyjnych (50% w okresie dwuletnim lub 110% w okresie czteroletnim).

  • Samsung Partnerem Głównym Pracowni Przewrotu Kopernikańskiego

    Samsung Partnerem Głównym Pracowni Przewrotu Kopernikańskiego

    Obok Centrum Nauki Kopernik rozpoczęto budowę innowacyjnej Pracowni Przewrotu Kopernikańskiego. W interdyscyplinarnym centrum badawczo-rozwojowym realizowane będą innowacyjne produkty i rozwiązania edukacyjne. Firma Samsung została głównym partnerem instytucji.

    Pracownia Przewrotu Kopernikańskiego będzie unikatowym ośrodkiem innowacyjności na Mazowszu i pierwszym w Polsce ośrodkiem badawczo-rozwojowym.
    W ramach partnerstwa firma Samsung będzie finansowo wspierać PPK oraz współrealizować projekty związane m.in. z rozwojem systemów i produktów edukacyjnych.
    W tym roku mija dekada od rozpoczęcia współpracy firmy Samsung z Centrum Nauki Kopernik.

    Pracownia Przewrotu Kopernikańskiego będzie pierwszym w Polsce ośrodkiem badawczo-rozwojowym B+R, w którym prowadzone będą badania nad procesami uczenia się (learning sciences) oraz społecznego zaangażowania w naukę. Podstawowym przedmiotem prac instytucji będzie rozwój edukacji w zakresie STEAM  – Science, Technology, Engineering, Arts, Mathematics. W interdyscyplinarnej przestrzeni badawczej będą spotykać się eksperci z tak różnorodnych dziedzin, jak psychologia, pedagogika, kulturoznawstwo, lingwistyka, antropologia, socjologia oraz nauki ścisłe i przyrodnicze. Tworzone będą tu nowatorskie idee i produkty, badane i testowane różne metody pracy, a równocześnie wspierane kształtowanie kompetencji kluczowych w XXI wieku. Planowane otwarcie Pracowni ma nastąpić  w 2022 roku.

    Firma Samsung została Partnerem Głównym PPK. W ramach współpracy będzie nie tylko finansowo wspierać ośrodek, lecz także współrealizować projekty związane z technologiami w edukacji, inkubatorami przedsiębiorczości i rozwojem smart city.

    Dekada współpracy

    Samsung jest partnerem strategicznym Centrum Nauki Kopernik od początku działalności instytucji. W ramach współpracy współorganizował wystawy i wydarzenia, takie jak „Wieczory dla dorosłych”, w czasie których Kopernik jest dostępny tylko dla osób pełnoletnich. Był także inicjatorem strefy „Samsung i kropka”, skupiającej się na technologii kropek kwantowych czy „Strefy kodowania”, dzięki której można było zapoznać się z podstawami programowania. Obecnie w Centrum Nauki Kopernik można zwiedzać wyjątkową strefę o nazwie „Samsung. Aż chce się oddychać”, której celem jest edukacja na temat jakości powietrza oraz zachęta do podjęcia proekologicznych nawyków.

  • SoftBlue: 2,5 mln zł przychodów netto ze sprzedaży w połowie 2020 roki

    SoftBlue: 2,5 mln zł przychodów netto ze sprzedaży w połowie 2020 roki

    Ponad 2,5 mln zł przychodów netto ze sprzedaży wypracowało w pierwszym półroczu br. SoftBlue, notowany na NewConnect prekursor tematyki antysmogowej w Polsce. To wynik o ponad 175 proc. wyższy w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Od stycznia do czerwca zysk netto wyniósł niespełna 0,68 mln zł, a EBITDA osiągnęła wartość prawie 0,84 mln zł. Na wyniki finansowe spółki w raportowanym okresie wpłynęły licznie zawarte kontrakty biznesowe. SoftBlue obecnie koncentruje na pozyskiwaniu nowych kontraktów i klientów  a także budowie własnego Centrum B+R oraz wsparciu biznesowego partnera – InventionMed – w powstaniu bydgoskiego ,,wirtualnego szpitala’’.

    – Pierwsze półrocze przyniosło nam znaczny wzrost wyników finansowych w porównaniu do analogicznego okresu minionego roku. Wypracowaliśmy r/r ponad 175 proc. wzrost przychodów netto ze sprzedaży. Od stycznia osiągnęliśmy prawie 0,68 mln zł zysku netto, wobec straty 1,6 mln zł w pierwszym półroczu 2019 roku. W okresie od kwietnia do czerwca br. wypracowaliśmy prawie 0,38 mln zł przychodówinformuje Michał Kierul, prezes SoftBlue SA.

    W marcu br. SoftBlue zawarło umowę o dofinansowanie, na opracowanie i wdrożenie  projektu pod nazwą Innowacyjna platforma konsumencka EcoScan. Platforma powstaje w oparciu o niezależne metody badania rzeczywistego składu żywności i półproduktów. Platforma została dofinansowana kwotą ponad 2 mln zł w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego na lata 2014-2020.

    W maju SoftBlue i jej partner biznesowy – InventionMed – zawarły list intencyjny, w którym bydgoska firma zadeklarowała wsparcie w realizacji Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych VR (wirtualna rzeczywistość) i AR (rozszerzona rzeczywistość) w Bydgoszczy. Projekt, który wesprze polską medycynę poprzez połączenie rozszerzonej rzeczywistości i immersji, otrzymał dofinansowanie w wysokości 16 mln zł od Ministerstwa Rozwoju– Konsekwentnie budujemy wartość realizowanych przez siebie projektów z sektora nowych technologii i inicjujemy własne pomysły badawczo-rozwojowe, co przekłada się na widoczną poprawę naszych wyników finansowych – mówi prezes SoftBlue.

    W lipcu SoftBlue kupiło pakiet ponad 10 mln akcji spółki InventionMed, co stanowi blisko 30 proc. wszystkich jej akcji. Tym samym stała się głównym akcjonariuszem firmy technologicznej z branży medycznej. Decyzję o skupie akcji podjęto z uwagi na pokrewny profil działalności obu firm i wspólnie prowadzone projekty.

    Aktualnie SoftBlue również rozwija współpracę z Letus Capital, notowaną na warszawskiej giełdzie spółką działająca w obszarze finansów i fotowoltaiki. Spółki podpisały umowę licencyjną na korzystanie z innowacyjnego głosowego wyłącznika bezpieczeństwa. Ponadto SoftBlue przygotowuje się dobudowy własnego Centrum B+R w Bydgoszczy. – Jesteśmy dumni, że stworzymy Centrum Badawczo–Rozwojowe, dedykowanego optymalizacji zarządzania zasobami wodnymi i energetycznymi. Rozpoczęliśmy już kolejny etap przygotowań do budowy obiektu. – dodaje.

    Na budowę Centrum spółka otrzymała dofinansowanie z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Kwota dotacji to ponad 5,4 mln zł. Wartość całej inwestycji wynosi ponad 12 mln zł.

  • SoftBlue stworzyło unikatowy na skalę europejską system ADE

    SoftBlue stworzyło unikatowy na skalę europejską system ADE

    SoftBlue – notowana na NewConnect spółka IT – zakończyła projekt techniczny dla Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych. Przedmiotem projektu było wytworzenie i wdrożenie unikatowego na skalę europejską oprogramowania systemowego ,,Archiwum Dokumentów Elektronicznych’’. Wartość umowy opiewa na ponad 2 mln zł. Spółka obecnie jest w procesie budowania dwóch nowoczesnych Centrów B+R, w tym własnego, który dedykowany będzie optymalizacji zarządzania zasobami wodnymi i energetycznymi. Rozpoczęcie prac nad obiektem rozpocznie się jeszcze w tym roku.

    – Na bieżąco prowadzimy szereg projektów, które udoskonalają prace podmiotów zewnętrznych, zarówno firm prywatnych, jak i instytucji publicznych. Z sukcesem zakończyliśmy projekt na zlecenie Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych. Nasi eksperci stworzyli, a następnie wdrożyli oprogramowanie systemowe Archiwum Dokumentów Elektronicznych. Co ważne, to jedno z pierwszych tego typu rozwiązań w Europie, z czego jesteśmy bardzo dumni i zrealizowane dla klienta publicznego. Tego typu projekty w dobie pandemii są przyszłością. Nowoczesność i innowacyjność projektu polegała również na tym, że zastosowano blockchain. Myślę, że projekt ten to również dobry przykład współpracy z sektorem państwowym gdzie przy rozsądnej kosztowo ofercie klient otrzymał zaawansowane i dedykowane do jego potrzeb rozwiązanie. Jako dobry przykład  i wręcz modelowy, należy również podkreślić tutaj szczególnie dużą świadomość IT i zaangażowanie samego klienta, bez którego to projekt by się nie udał. – informuje Michał Kierul, prezes SoftBlue.  

    SoftBlue w ramach realizacji systemu ADE wytworzyło dokumentację, zbudowało system, wdrożyło go na środowisku produkcyjnym, przetestowało oraz przeszkoliło pracowników z zakresu administracji, konfiguracji i użytkowania programu.

    Obecnie Spółka przygotowuje się do budowy własnego Centrum B+R, które dedykowane będzie optymalizacji zarządzania zasobami wodnymi i energetycznymi. – Centrum pozwoli na prowadzenie prac badawczych nad opracowaniem dwóch systemów do optymalizacji zarządzania zasobami wodnymi i energetycznymi. Jedno z nich ułatwi racjonalne gospodarowanie wodą w systemach zbiorowego zaopatrzenia. Drugie zwiększy efektywność zarządzania energią elektryczną i cieplną. Rozpoczęcie prac rozpoczniemy jeszcze w tym roku. Niebawem podamy więcej szczegółów. – dodaje Michał Kierul. Projekt został dofinansowany przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej kwotą 5,4 mln zł. Wartość całej inwestycji wynosi ponad 12 mln zł.

    Ponadto SoftBlue wspiera spółkę InventionMed w budowie Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych w Bydgoszczy. Spółka wesprze swojego partnera biznesowego w rozpoczęciu prac rozwojowych i budowlanych. W wirtualnym szpitalu będą tworzone rozwiązania technologiczne oparte m.in. na systemach VR (virtual reality) i AR (augmented reality). Projekt został dofinansowany przez Ministerstwo Rozwoju kwotą 16 mln zł.

  • Microsoft i Google zainwestują nad Wisłą ponad 3 mld USD

    Microsoft i Google zainwestują nad Wisłą ponad 3 mld USD

    Google i Microsoft zadeklarowały, że w najbliższych latach zainwestują w Polsce w sumie 3 mld dol., tworząc kilka tysięcy miejsc pracy. Dzięki inwestycjom big-techów – które dadzą impuls krajowej gospodarce – Polska ma stać się głównym hubem cyfrowym w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Amerykanie już w tej chwili są drugim największym inwestorem nad Wisłą – zarówno pod względem zainwestowanych środków, jak i nowo utworzonych miejsc pracy. W ciągu ostatnich 20 lat dzięki inwestycjom firm z USA do Polski trafiło ok. 17 mld zł, a zatrudnienie znalazło ponad 70 tys. osób. Co istotne, średnio co czwarty projekt amerykańskiej firmy w naszym kraju jest związany z rozwojem nowych technologii.

    – Stany Zjednoczone są drugim największym w Polsce inwestorem pod względem nakładów inwestycyjnych. To blisko 60 mld zł zainwestowanych od początku lat 90., choć nasze szacunki pokazują, że ta kwota może sięgać nawet 200 mld złmówi Jan Kamoji-Czapiński, dyrektor Centrum Inwestycji Strategicznych Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu.

    PAIH obsługuje łącznie inwestycje o wartości kilkunastu miliardów złotych rocznie. W ciągu ostatnich trzech lat odnotowała ponaddwukrotny wzrost – z 6 mld zł w 2016 roku do blisko 13 mld zł w ubiegłym roku. Wśród 260 projektów, które wsparła w tym czasie, ponad 1/4 (26 proc.) pochodziła właśnie ze Stanów Zjednoczonych. To 70 amerykańskich inwestycji o łącznej wartości blisko 5 mld zł, dzięki którym powstało w Polsce 22 tys. nowych miejsc pracy. W tej chwili agencja wspiera ponad 30 kolejnych amerykańskich inwestycji nad Wisłą.

    – Główne atuty polskiego rynku to z pewnością jakość pracowników, ich wykształcenie, znajomość języków obcych. To przyciągało dotąd wszystkich inwestorów, nie tylko amerykańskich. Akurat w ich przypadku atutem Polski jest również bliskość geopolityczna ze Stanami Zjednoczonymi. Nasze partnerskie stosunki są ważnym czynnikiem, podobnie jak dostępność i jakość infrastruktury, która znacząco poprawiła się w ostatnich latach – mówi Jan Kamoji-Czapiński.

    W sumie, począwszy od 2000 roku, PAIH (wcześniej jako PAIiIZ) wsparła już ponad 200 amerykańskich inwestycji w Polsce, których łączna wartość przekroczyła 4 mld euro (17 mld zł) i dzięki którym powstało nad Wisłą blisko 70 tys. miejsc pracy.

    – Szacujemy jednak, że ta kwota może być wielokrotnie wyższa i sięgać ok. 60 mld zł, ponieważ amerykańskie firmy wielokrotnie reinwestują tu swoje zyski – mówi dyrektor Centrum Inwestycji Strategicznych PAIH.

    Tylko w tym roku Polska Agencja Inwestycji i Handlu wsparła już siedem amerykańskich inwestycji z takich branż jak nowoczesne usługi dla biznesu (BSS), elektronika i AGD. Wśród nich jest m.in. projekt firmy Hyland Software, która planuje utworzyć w Polsce centrum badawczo-rozwojowe, gdzie blisko 80-osobowy zespół inżynierów będzie rozwijać nowe produkty i usługi na potrzeby międzynarodowej grupy. Również w tym roku specjalizująca się w przetwarzaniu danych firma Mohawk zatrudniła 30 programistów i otworzyła swoje biuro w Krakowie. Tam też ruszył najnowszy projekt amerykańskiej spółki Aptiv. Należące do niej centrum badawczo-rozwojowe zatrudnia już ponad 2 tys. inżynierów i 900 specjalistów korporacyjnych i jest jednym z największych laboratoriów B+R firmy na świecie.

    Prawie 60 proc. amerykańskich projektów nad Wisłą dotyczy sektora nowoczesnych usług dla biznesu, który odpowiada za ok. 340 tys. miejsc pracy. Jednak średnio co czwarta jest związana z rozwojem wysokich technologii (procesy IT i B+R). To istotne o tyle, że udział tego typu projektów wśród wszystkich obsłużonych przez PAIH od 2000 roku wyniósł raptem 10 proc.

    – Branża nowoczesnych technologii IT z pewnością pozostaje perspektywiczna. Ogłoszona niedawno inwestycja Microsoftu i Google’a pokazuje, że będą to gigantyczne inwestycje w centra danych, ale również usługi z nimi związane. W przyszłości liczymy głównie na nowoczesne technologie czy sektor motoryzacyjny, w szczególności związany z elektromobilnością – mówi Jan Kamoji-Czapiński.

    Jak poinformował w tym tygodniu szef Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys, Google i Microsoft zadeklarowały, że w najbliższych latach zainwestują w Polsce w sumie 3 mld dol. Na początku przyszłego roku nad Wisłą ma wystartować najpierw warta 1,5–2 mld dol. inwestycja w Google Cloud, dzięki której powstanie kilka tysięcy nowych miejsc pracy. Z kolei Microsoft w maju podpisał z operatorem Chmury Krajowej porozumienie, na mocy którego utworzy w Polsce wart około 1 mld dol. regionalny hub technologiczny, czyli pierwszy region przetwarzania danych tej firmy w Europie Środkowo-Wschodniej. Oba projekty mają znacząco napędzić krajową gospodarkę i uczynić z Polski główny, cyfrowy hub w tym regionie Europy.

    Jak dotąd trójkę największych pod względem nakładów inwestorów z USA stanowiły GM Manufacturing, Dell i Guardian Częstochowa. Z kolei największą liczbę nowych miejsc pracy nad Wisłą utworzyły Amazon, IBM i Dell.

  • Kaspersky oraz AVL Software and Functions rozwijają sterownik jazdy autonomicznej

    Kaspersky oraz AVL Software and Functions rozwijają sterownik jazdy autonomicznej

    Kaspersky informuje o pierwszej udanej integracji swojego systemu operacyjnego KasperskyOS z elektroniczną jednostką sterującą (EUC) zaawansowanego układu wspomagającego jazdę autonomiczną (ADAS) opracowanego przez AVL Software and Functions GmbH (AVL SFR). Ta jednostka sterująca stanowi otwartą i konfigurowalną platformę programistyczną przeznaczoną zarówno dla rozwoju prototypów, jak i rozwiązań produkcyjnych i jest „bezpieczna od podstaw”, ponieważ działa pod kontrolą systemu KasperskyOS. Bezpieczny system operacyjny firmy Kaspersky chroni w tym zastosowaniu komunikację pomiędzy komponentami ADAS oraz zabezpiecza wszystkie funkcje autonomicznego pojazdu. KasperskyOS gwarantuje, że niezdeklarowana funkcjonalność – niezauważona w momencie wypuszczania produktu lub wprowadzona za pośrednictwem aktualizacji systemowych – nie zostanie wykorzystana i nie wpłynie na działanie pojazdów autonomicznych.

    Automatyzacja w pojazdach stosowana jest po to, by ułatwić ludziom życie poprzez zwiększenie komfortu przemieszczania się, poprawę przepustowości dróg, czy po prostu możliwość zaoszczędzenia czasu podczas jazdy samochodem. Jednak jedna z głównych obaw osób, które podchodzą sceptycznie do tej technologii, dotyczy jej bezpieczeństwa. Odnotowano już kilka incydentów potwierdzających znaczenie cyberbezpieczeństwa w zapewnieniu bezpieczeństwa fizycznego, w których luki w zabezpieczeniach umożliwiły przejęcie kontroli nad samochodem przez cyberprzestepców. Firma Kaspersky kontynuuje swoje badania i rozwój rozwiązań oraz usług służących do zabezpieczenia pojazdów z funkcjonalnością ADAS poprzez współpracę z AVL SFR – członkiem największej na świecie niezależnej firmy z branży inżynierii motoryzacyjnej.

    W oparciu o nową platformę EUC firmy AVL SFR elektroniczna jednostka sterująca zaawansowanego układu wspomagającego zawiera dwa charakteryzujące się wysoką wydajnością procesory oraz sterownik bezpieczeństwa i zapewnia szerokie możliwości komunikacji – w tym połączenia z kamerami, lidarami i innymi powiązanymi komponentami. Platforma sprzętowa obsługuje również lokalną sieć sterującą oraz standardy motoryzacyjnych sieci komunikacyjnych, umożliwiając bezpieczny transfer danych między urządzeniami w pojeździe.

    W większości znanych przypadków cyberprzestępcy wykorzystywali błędy w kodzie, które niechcący pozostawili tam programiści. Takie rzeczy zdarzają się ze względu na to, że współczesne pojazdy stanowią złożone systemy, co utrudnia zarządzanie bezpieczeństwem wszystkich komponentów. Co więcej, systemy te są regularnie aktualizowane i bardzo istotne jest to, aby zmiany w jednym module nie wpłynęły na sposób działania pojazdu. System KasperskyOS zapewnia solidne odseparowanie komponentów w celu uniemożliwienia jakiejkolwiek niechcianej komunikacji. Interakcją między wszystkimi komponentami elektronicznymi steruje Kaspersky Security System, silnik reguł bezpieczeństwa w obrębie KasperskyOS. Monitoruje on uruchamianie procesów, jak również komunikację z systemem operacyjnym oraz pomiędzy wszystkimi komponentami.

    Jako nowy partner AUTOSAR, konsorcjum zajmującego się rozwojem standardów dla architektury oprogramowania motoryzacyjnego, firma Kaspersky stworzyła zestaw narzędzi programistycznych o nazwie Kaspersky Automotive Adaptive Platform. Przy pomocy tego zestawu AVL SFR może tworzyć aplikacje dla nowoczesnych pojazdów, łącznie z takimi, które nie wymagają kierowcy. Ten zestaw bibliotek pozwala również stosować inne oprogramowanie, które spełnia wymagania adaptacyjne AUTOSAR oraz działa w systemie KasperskyOS bez konieczności dodatkowych zmian. Pakiet Kaspersky Automotive Adaptive Platform jest gotowy do dostarczenia, a AVL SFR promuje swój moduł autopilota wśród kilku klientów z branży motoryzacyjnej.

    Jeśli chodzi o częściowo sterowane pojazdy autonomiczne, szczególnie istotne staje się zagwarantowanie bezpieczeństwa kierowcy, pasażerów jak również pieszych. Nawet w przypadku istnienia luk w zabezpieczeniach oprogramowania pojazdu wszelkie próby wykorzystania ich w celu spowodowania szkody nie powiodą się, ponieważ zostaną udaremnione przez nasz system operacyjny KasperskyOS. Cieszymy się, że możemy pracować jako partner AVL SFR nad sterownikiem autonomicznego kierowania pojazdem powiedział Grigorij Sizow, szef działu biznesowego odpowiedzialnego za rozwiązanie KasperskyOS.

    Wyrafinowana i złożona funkcjonalność w połączonych sterownikach o wysokiej wydajności, takich jak elektroniczna jednostka sterująca zaawansowanego układu wspomagającego, musi być chroniona przez rozbudowaną bazę bezpieczeństwa, zlokalizowaną na poziomie systemu operacyjnego. Samochodowy system operacyjny KasperskyOS został zaprojektowany w taki sposób, aby zapewnić warstwę zaufania dla bezpieczeństwa, dostępności, prywatności oraz niezawodności tych systemów kontroli podkreślił Dirk Geyer, odpowiedzialny za rozwiązania ochrony i bezpieczeństwa w firmie AVL SFR.