Tag: Badania i rozwój

  • Holo4Labs rozpoczyna publiczną kampanię crowdfundingową o wartości do 1,2 mln zł

    Holo4Labs rozpoczyna publiczną kampanię crowdfundingową o wartości do 1,2 mln zł

    Holo4Labs, technologiczna spółka oferująca rozwiązanie Mixed Reality dla branży laboratoryjnej ukierunkowane na rozwój zdalnej współpracy, digitalizację i wzrost bezpieczeństwa, 8 czerwca rozpoczęła publiczną kampanię crowdfundingu udziałowego na platformie Smartfunds. W fazie zamkniętej spółka pozyskała już ponad 600 tys. zł, a łączna wartość oferty obejmuje od 8 do 12 proc. udziałów przy wycenie pre-money 10 mln zł. Pozyskane środki pozwolą Holo4Labs na skalowanie produktu na rynkach zagranicznych i wprowadzenie kolejnych funkcji oraz zastosowań zwiększających jeszcze bardziej potencjał komercyjny. Zapisy w kampanii zakończą się 8 lipca.

    Holo4Labs oferuje innowacyjne oprogramowanie laboratoryjne bazujące na goglach rozszerzonej rzeczywistości Microsoft HoloLens 2 zintegrowanych z oprogramowaniem Thermo Scientific™ SampleManager LIMS™ software (Laboratory Information Management System) – systemem do zarządzania informacjami i procesami operacyjnymi w branży laboratoryjnej. Rozwiązanie m.in. digitalizuje pracę laboranta, oszczędzając czas i zwiększając jego bezpieczeństwo. Umożliwia także odejście od papierowych i analogowych procedur, ograniczając ryzyka błędów i wskazując na ewentualne zagrożenia. Laborant pracując w goglach Microsoft HoloLens 2 w oparciu o pojawiające się hologramy, zachowuje wolne ręce do bieżącej obsługi urządzeń badawczych.

    – Z satysfakcją rozpoczynamy publiczną kampanię crowdfundingową, licząc na zainteresowanie i zaufanie potencjalnych inwestorów. Przewagi konkurencyjne Holo4Labs takie jak produkt odpowiadający na obecne i przyszłe wyzwania branży laboratoryjnej, współpraca ze światowymi partnerami, dywersyfikacja kanałów sprzedaży bądź wsparcia spółki dominującej – grupy TenderHut pozwalają nam z optymizmem patrzeć na naszą przyszłość. Jednakże dołożymy wszelkich starań, aby nasi nowi potencjalni Udziałowcy byli usatysfakcjonowani rozwojem projektu i wzrostem wartości swojej inwestycji – mówi Przemysław Budnicki, Prezes Zarządu Holo4Labs.

    Zapisy na udziały odbywają się za pośrednictwem platformy Smartfunds przez okres 30 dni począwszy od 8 czerwca. Spółka zakłada dwie ścieżki wyjścia z inwestycji przez inwestorów: debiut na rynku NewConnect w ciągu dwóch lat (po przekształceniu spółki z o.o. w akcyjną) lub przejęcie przez większy podmiot i odkup udziałów od inwestorów przy wyższej wycenie. Strategicznym celem zarządu jest długoterminowa budowa wartości Spółki z korzyścią dla jej obecnych i przyszłych właścicieli.

    – Spółka zakończyła główne prace B+R nad produktem oraz osiągnęła gotowość do jego komercjalizacji. Naszym celem jest budowa silnego niezależnego brandu i rozpoznawalności rynkowej rozwiązania w skali światowej oraz uwolnienie wartości Spółki. Etap rozwoju Holo4Labs połączony z aktualną sprzyjającą sytuacją w segmencie LabTech skłonił nas do decyzji o pozyskaniu zewnętrznego finasowania, które przyspieszy rozwój i komercjalizację oferty – uzupełnia Przemysław Budnicki.

    Crowdfunding dla Holo4Labs wpisuje się w strategię rozwoju Grupy TenderHut, która poza podstawową działalnością rozwija nowe pomysły bazujące na innowacyjnych technologiach.

  • SoftBlue podsumowało wyniki za 2019 rok

    SoftBlue podsumowało wyniki za 2019 rok

    Ponad 5 mln zł przychodów ze sprzedaży netto wypracowało w 2019 roku SoftBlue – notowana na NewConnect spółka z obszaru nowych technologii. W tym czasie firma otrzymała status Centrum Badawczo–Rozwojowego oraz zawarła i zrealizowała kilka istotnych kontraktów biznesowych, m.in. z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych i Skarbem Państwa. Obecnie spółka wspiera realizację bydgoskiego Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości.

    – 2019 rok zakończyliśmy z wynikami finansowymi na oczekiwanym poziomie. W tym czasie wypracowaliśmy przychody netto ze sprzedaży na poziomie ponad 5 mln zł. – mówi Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue. –  Wiele środków zainwestowaliśmy w rozwój nasz, jak i naszych spółek zależnych – SoftBlue Mobility i Milisystem – przez co osiągnęliśmy stratę w wysokości 0,62 mln zł. Inwestowanie w biznes i jego rozwijanie to nasze główne cele. Dlatego w 2019 zawarliśmy szereg kontraktów biznesowych, co pozytywnie przełożyło się na naszą kondycję finansową już w widocznym pierwszym kwartale. – komentuje Michał Kierul.

    W najbliższych miesiącach spółka będzie kontynuowała założenia przyjętej strategii biznesowej, która opiera się na trzech filarach: komercjalizacji perspektywicznych pomysłów z branży technologicznej, ekspansji zagranicznej oraz komercjalizacji i opracowywaniu własnych projektów badawczo-rozwojowych.

    – W wyniku posiadanemu przez naszą spółkę statusu Centrum B+R, w naszej firmie powstają nowoczesne rozwiązania techniczne, które następnie są implementowane w projektach komercyjnych, dedykowanych potrzebom naszych klientów. – komentuje Michał Kierul.

    Na początku 2019 roku SoftBlue współpracowało z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych. Przedmiotem zrealizowanego projektu było wytworzenie i wdrożenie oprogramowania systemowego Archiwum Dokumentów Elektronicznych. Kilka miesięcy później bydgoska spółka podpisała umowę ze Skarbem Państwa na wprowadzenie usługi wsparcia technicznego dla projektu o nazwie ,,Kronik@”.

    – Świadczyliśmy w tym okresie kompleksowe usługi doradcze i usługi wsparcia technicznego, które wspomagają utworzenie miejsca do przechowywania elektronicznych zasobów kultury i nauki Ministerstwa Cyfryzacji. – dodaje.

    W czwartym kwartale spółka rozpoczęła kontrakt z Kujawsko–Pomorską Agencją Innowacji. Dotyczy on zlecenia na opracowanie urządzenia technologicznego do ewidencji danych pomiarowych. Wartość projektu opiewa na 0,65 mln zł.

    Koniec roku przyniósł spółce także pozytywne zatwierdzenie dofinansowania przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej programu budowy nowego Centrum B+R. Inwestycja powstanie w celu wsparcia efektywności pracy polskich zakładów produkcyjnych. Pozwoli także na racjonalne gospodarowanie wodą. Koszt inwestycji to 12 mln zł.

    – Miniony rok to intensywny rozwój i sprzedaż produktów własnych, a w szczególności AirDron-a. Zrealizowaliśmy kilka istotnych umów w ramach projektów zleconych przez jednostki publiczne i prywatne. Jako prekursor tematyki antysmogowej w kraju, dostarczyliśmy nasz autorski system monitorujący AirDron do wielu polskich miast i gmin. Cieszę się, że mamy realny wpływ na poprawę kondycji powietrza. Wieloletni nakład pracy zapewnił nam doskonałą jakość naszych produktów w stosunku do produktów typu Low Cost, co dało nam i daje znaczną przewagę konkurencyjną – dodaje.

    Obecnie SoftBlue wspiera realizację bydgoskiego Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych VR (wirtualna rzeczywistość) i AR (rozszerzona rzeczywistość). To wynik zawartego listu intencyjnego z firmą InventionMed.

    – Zawsze chętnie współtworzymy projekty skierowane na wykorzystanie zaawansowanych nowych technologii wspierających polskie biznesy. Cieszę się, że możemy wesprzeć naszych partnerów biznesowych przy rozpoczęciu prac rozwojowych i budowlanych ,,wirtualnego szpitala’’. W ramach kontraktu zapewnimy dostęp do zasobów technologicznych, niezbędnych do utworzenia inwestycji. – dodaje Michał Kierul.

    Projekt został dofinansowany przez Ministerstwo Rozwoju kwotą 16 mln zł.

  • Rośnie wartość polskiego rynku teleinformatycznego

    Rośnie wartość polskiego rynku teleinformatycznego

    Polski rynek teleinformatyczny jest wart już 19,2 mld dol. Szybko rosną wydatki na IT, w 2019 roku wyniosły blisko 13 mld dol. – wynika z raportu o polskim rynku teleinformatycznym przygotowywanego przez Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji i IDC. Cyfrowa transformacja sprawia, że polska gospodarka jest coraz bardziej oparta na danych. Wyzwaniem dla rynku jest jednak brak wykwalifikowanych kadr – w Polsce brakuje nawet 50 tys. specjalistów IT.

    – Szacujemy dzisiaj wartość  rynku teleinformatycznego na 19 mld dol., z czego część dotycząca IT wynosi około 13 mld dol., a część telekomunikacyjna 6 mld dol. Te wzrosty już spowolniły w ciągu ostatnich lat, czego oczywiście należy upatrywać w zmniejszonej liczbie dużych projektów, szczególnie w obszarze publicznym – ocenia Ewa Lis-Jeżak, dyrektor zarządzająca IDC Polska.

    Z raportu o polskim rynku teleinformatycznym przygotowanego przez Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji oraz IDC wynika, że polski rynek ITC wzrósł w 2019 roku o 1,1 proc. O ile wartość segmentu telekomunikacyjnego nieznacznie spadła, o tyle rośnie segment IT.

    – Bardzo ważne, by patrząc na te liczby, znać kontekst globalnych zmian – cyfrowej transformacji, rozwoju nowych technologii i zjawiska, jakim jest powstanie nowej gospodarki opartej na danych. Innowacyjność to jej kluczowy element – wskazała Ewa Lis-Jeżak podczas Forum Gospodarczego TIME.

    Obecnie Polska zajmuje 33. miejsce w rankingu cyfrowej konkurencyjności ponad 60 najważniejszych gospodarek na świecie. W europejskim rankingu innowacyjności plasujemy się zaś pod koniec stawki – na czwartym miejscu od końca. W publikowanym corocznie na Forum w Davos rankingu innowacyjności Polska zajmuje 37. miejsce. Z kolei w rankingu Global Innovation Index, który mierzy efektywność innowacyjności 126 gospodarek świata, Polska zajmuje 39. pozycję.

    – Drugi aspekt tego rynku, poza samymi technologiami, to rynek pracy. Z perspektywy europejskiej szacujemy, że w najbliższych latach na kontynencie zabraknie około pół miliona ekspertów w obszarze IT, z czego w Polsce brakuje nam rocznie 10 tys. Chociaż polscy programiści świetnie wypadają w różnych międzynarodowych konkursach i zestawieniach, to brakuje nam ekspertów do zarządzania  danymi, sztuczną inteligencją, IoT, a nawet zaawansowanych rozwiązań chmurowych – mówi dyrektor zarządzająca IDC Polska.

    W Polsce rozwojowi innowacyjności sprzyjają przyjęte ustawy, które zwiększają wysokość ulgi podatkowej na działalność B+R czy umożliwiają korzystanie z ulgi B+R dla części przedsiębiorstw działających poza specjalnymi strefami ekonomicznymi i ułatwiają finansowanie start-upów. Choć młode firmy mogą liczyć na wsparcie, to przede wszystkim z sektora publicznego – szacuje się, że ok. 20 proc. środków pochodzi od inwestorów prywatnych (raport „Przedsięwzięcia w fazie start-up oraz nakłady na badania i rozwój – sytuacja w Polsce i na świecie”).

    – W obszarze nowych technologii przez wiele lat byliśmy globalnie w fazie testującej, obarczonej bardzo dużym ryzykiem, które ktoś musi na siebie wziąć. To ryzyko wzięło na siebie państwo. W Polsce jest wiele organizacji i funduszy wspierających nowe inicjatywy, ale w porównaniu z tym, co widzimy chociażby w Europie, jest ich stosunkowo mniej i to niewątpliwie element hamujący – ocenia ekspertka.

    Polski Instytut Ekonomiczny w raporcie „Polskie B+R” wskazuje, że potrzebne jest większe wykorzystanie innowacyjnych możliwości w ramach zamówień publicznych. Obecnie zamówienia przedkomercyjne lub partnerstwo innowacyjne są na wczesnym etapie rozwoju. Dotychczasowe działania skupiają się na bardzo dużych projektach (np. NCBiR) lub na bardzo małych aplikacjach. Brakuje jednak mechanizmu wsparcia innowacyjności małych i średnich przedsiębiorstw. Programy tego typu działają w Wielkiej Brytanii (SBRI) i Stanach Zjednoczonych (SBIR), gdzie agencje rządowe przeznaczają część budżetu zamówień publicznych na innowacyjne zamówienia od małych i średnich przedsiębiorstw.

    – W tym roku szacujemy, że europejskie organizacje wydadzą na innowacje niemal 271 mld dol., z czego 16 proc. osiągnie zupełnie nowe strumienie przychodów. Cyfrowa transformacja stwarza zupełnie nowe możliwości, nowe ekosystemy dla firm, które do tej pory tradycyjnie ze sobą konkurowały w tworzeniu zupełnie nowego rodzaju biznesu. Technologie zwiększają efektywność, wspierają produkcję, ale przede wszystkim otwierają zupełnie nowe możliwości. Dla nas taką szansą byłby eksport dóbr innowacyjnych – przekonuje Ewa Lis-Jeżak.

  • SoftBlue ze wzrostem wyników za Q1 2020

    SoftBlue ze wzrostem wyników za Q1 2020

    Ponad czterokrotny wzrost przychodów netto ze sprzedaży r/r odnotowało w pierwszym kwartale br. SoftBlue, notowany na NewConnect ekspert z dziedziny nowych technologii. W tym czasie zysk netto osiągnął wartość ponad 1,2 mln zł, w analogicznym okresie ubiegłego roku spółka odnotowała stratę. Od stycznia do marca SoftBlue koncentrowało się na rozwoju biznesu firmy oraz jej spółek zależnych. W tym celu poszerzono działalność SoftBlue Mobility o działania dedykowane fotowoltaice. Zintensyfikowano także prace spółki Milisystem, tworzącej zaawansowane systemy IT dedykowane służbom mundurowym. W minionym kwartale spółka zawarła kilka znaczących umów z zagranicznymi partnerami, m.in. firmą Mimic (HK) Group Trading and Consulting z Hongkongu. Kontrakt dotyczy sprzedaży i dystrybucji systemu AirDron monitorującego parametry zanieczyszczeń powietrza. W pierwszym kwartale spółka otrzymała także informacje o zatwierdzeniu jej wniosków dot. projektów współfinansowanych z środków UE. Ponadto miniony kwartał związany był z wdrożeniem systemu Archiwum Dokumentacji Elektronicznej dla Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych. Dzięki temu SoftBlue z sukcesem otrzymała istotne referencje i zdobywa przewagę konkurencyjną.

    – W pierwszym kwartale br. udało nam się wypracować ponad 340 proc. wzrost przychodów ze sprzedaży netto, w porównaniu z pierwszymi miesiącami 2019 roku. Co istotne, osiągnęliśmy także wzrost zysku netto na poziomie 1,2 mln zł, kiedy w okresie analogicznym ubiegłego roku odnotowaliśmy 1,1, mln zł straty. – mówi Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA. – Miniony kwartał był dla nas okresem intensywnych prac, związanych z zapowiadanym na początku br. intensyfikacją działań dedykowanych rozwiązaniom w służbie społeczeństwu. Obecnie stawiamy na zwiększenie portfolio klientów i poszerzenie oferty AirDron, czyli zaawansowanego systemu monitorującego stan zanieczyszczeń w powietrzu. Nasi eksperci nie raz wykazali, że nasz system jest dokładniejszy od wszystkich dostępnych na rynku lokalnym i międzynarodowym urządzeń, m.in. dzięki jakości wykonania oraz metodologii detekcji – komentuje Michał Kierul.

    W pierwszym kwartale SoftBlue postawiło na intensyfikację prac jej spółek zależnych, w tym Milisystem. Firma ta tworzy zaawansowane systemy IT wspierające m.in. proces szkolenia z korzystania z broni palnej przez służby mundurowe i obronne. SoftBlue ogłosiło również realizację poszerzenia profilu działań swojej drugiej spółki – Softblue Mobility. Spółka skupia się na łączeniu autorskich rozwiązań teleinformatycznych z nowoczesnymi metodami ochrony środowiska z dziedziny fotowoltaiki. W tej spółce zależnej SoftBlue posiada 50 proc. udziałów.

    W lutym br. SoftBlue zawarło umowę z Mimic (HK) Group Trading and Consulting Co. z siedzibą w Hongkongu. Trzyletni kontrakt dotyczy sprzedaży i dystrybucji systemu profesjonalnej głowicy pomiarowej AirDron, umożliwiającego mierzenie parametrów stanu zanieczyszczeń w powietrzu.

    Część projektów prowadzonych przez SoftBlue możliwa jest dzięki dotacjom unijnym. Spółka w minionym kwartale otrzymała pozytywne decyzje o przyznaniu jej dofinansowania z środków UE na badania naukowe w należącym do spółki Dziale Badań i Rozwoju. Mowa m.in. o projekcie Wdrożenie do oferty firmy Softblue innowacyjnego produktu – uniwersalnego systemu BMS, realizowanym w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko – Pomorskiego na lata 2014-2020. System BMS pozwala na kontrolę instalacji elektrycznej, grzewczej czy wentylacyjnej. Całkowita wartość projektu wynosiła niespełna 1,2 mln zł. Kolejnym programem współfinansowanym z środków unijnych był program opracowania nowatorskiej platformy internetowej EcoScan, dzięki której konsumenci żywności w prosty i przejrzysty sposób są w stanie zdobyć wiedzę o danym produkcie i jego składzie.

    Koniec minionego kwartału spółka zamknęła decyzją budowy nowego Centrum Badawczo – Rozwojowego, służącego do optymalizacji zarządzania zasobami wodnymi i energetycznymi. Na ten cel SoftBlue otrzymała dofinansowanie z Departamentu Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, w wysokości ponad 5,4 mln zł. Wartość całej inwestycji wynosiła ponad 12 mln zł.

    – Od lat tworzymy rozwiązania ułatwiające prace zarówno podmiotów prywatnych, jak i publicznych. Projekt budowy nowego Centrum B+R to kolejne potwierdzenie, że nasze działania mają realny wpływ na wsparcie polskiej gospodarki. To nie koniec naszych działań. Kolejne miesiące przyniosą nam nowe rozwijające nasz biznes projekty. – dodaje Michał Kierul.

    Ponadto istotnym zdarzeniem dla spółki w minionym kwartale było z sukcesem zakończone wdrożenie systemu Archiwum Dokumentacji Elektronicznej dla Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych. Wdrożenie to jest ważnym doświadczeniem oraz bazą na realizację kolejnych tego typu ogólnokrajowych kontraktów IT.

  • Sztuczna inteligencja wjeżdża na tory

    Sztuczna inteligencja wjeżdża na tory

    Zaawansowane rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję (artificial intelligence, AI),
    Internet Rzeczy (Internet of Things, IoT), technologie teleinformatyczne i innowacje przetwarzające szczegółowe dane w czasie rzeczywistym są lokomotywą, która napędza branżę kolejową. Jednymi z najnowocześniejszych narzędzi, które potrafią zbierać cenne informacje prosto z torów, są czujniki pomiarowe. Urządzenia gromadzą, integrują i przekazują cyfrowe dane do analitycznych systemów Big Data, które pozwalają prowadzić szczegółowy monitoring taboru i zapewniają bezpieczeństwo przewozu ładunków. Te innowacyjne rozwiązania dla sektora kolejowego są tworzone przez polskie firmy technologiczne.

    Koncepcja czwartej rewolucji przemysłowej, która zakłada wykorzystanie systemów cybernetyczno-fizycznych (Cyber-Physical Systems, CPS), rozwiązań gwarantujących dostępność do istotnych danych w trybie 24/7/365 czy zwiększenie stopnia cyfryzacji i automatyzacji, nie pozostaje bez wpływu na branże kolejową. Aby przewoźnicy byli w stanie odpowiadać na nowe wyzwania rynku powinni inwestować w przełomowe technologie wykorzystujące czujniki pomiarowe, które pozwalają na prowadzenie stałego monitoringu stanu taboru i czasu przejazdów oraz dają dostęp do istotnych  informacji dotyczących infrastruktury załadowczej i wyładowczej. Dzięki wdrożeniu innowacji, firmy kolejowe mogą nie tylko zwiększyć efektywność całego łańcucha dostaw oraz zredukować koszty, ale także budować pozytywny wizerunek i przyciągać nowych kontrahentów. Przewoźnicy wykorzystujący rozwiązania oparte o czujniki mogą na bieżąco przekazywać swoim klientom dane dotyczące m.in. dokonanego załadunku, bieżącej lokalizacji pociągu lub planowanego czasu przeładunku i rozładunku, a tym samym stają się rzetelnym partnerem w biznesie.

    „Klasyczne programy informatyczne wykorzystywane w przewozach kolejowych są odizolowane od fizycznych jednostek operacyjnych. Co za tym idzie, takie rozwiązania nie tylko uniemożliwiają wykorzystanie potencjału drzemiącego w nowoczesnych technologiach, ale także nie spełniają oczekiwań współczesnych przewoźników. Tworzenie nowoczesnych taborów kolejowych wymaga odejścia od tradycyjnego schematu przechowywania i analityki danych. Dzisiaj możemy zdobywać i przetwarzać wysoce precyzyjne dane wykorzystując systemy oparte na szerokorozumianej łączności, nawigacji satelitarnej, inteligentnych algorytmach oraz zaawansowanych czujnikach” – powiedział Mateusz Kalinowski, CEO w AiTech i CEO w Meritus Systemy Informatyczne.

    Czuj, czuj, czuwaj

    Czujniki pomiarowe montowane w wagonach pociągowych, w połączeniu z technologiami cyfrowymi o dużej mocy obliczeniowej, są w stanie zbierać, analizować i dostarczać dane dotyczące m.in. aktualnej lokalizacji, pokonanym dystansie czy prędkości, z którą porusza się pociąg. Dynamiczny rozwój możliwości techniczno-informatycznych urządzeń i systemów sprawia, że ilość generowanych informacji i dostępnych funkcjonalności stale rośnie.

    „Precyzyjne śledzenie taborów w czasie rzeczywistym to zaledwie ułamek możliwości, jakie dają najnowsze rozwiązania. Nasz system GeoTrainAI, który jest tworzony od podstaw przez polskich naukowców specjalizujących się w sztucznej inteligencji, programistów oraz pracowników polskich instytutów naukowych, przy współpracy z ekspertami z branży kolejowej, pozwala prowadzić monitoring wybranych parametrów, kontrolować stan techniczny pociągów czy informować o niespodziewanych zdarzeniach na trasie. System posiada rozbudowane API, co za tym idzie może być zintegrowany z zewnętrznymi oprogramowaniami. Dzięki temu system GeoTrainAI mogą wdrażać firmy, które chcą korzystać z dotychczasowych rozwiązań IT, ale jednocześnie zależy im na czerpaniu korzyści płynących z nowych, innowacyjnych technologii. System spełnia niezbędne wymogi bezpieczeństwa danych i stabilności działania. Co ważne, niewielkie czujniki, które są montowane do wagonów za pomocą silnego magnesu, są zasilane energią słoneczną i są całkowicie niezależne od pojazdów” – dodaje Mateusz Kalinowski.

    Badania napędzają rozwój

    Postęp i szybkość wdrożenia innowacyjnych technologii w branży kolejowej bardzo mocno opiera się o działalność badawczo-rozwojową organizacji tworzących przełomowe rozwiązania. Do zespołów polskich firm AiTech oraz Meritus Systemy Informatyczne należą pracownicy naukowi specjalizujący się w sztucznej inteligencji oraz naukowcy z Instytutu Tele-i Radiotechnicznego. Obecnie działy B+R pracują nad opracowaniem systemu składającego się z inteligentnych sensorów mierzących krytyczne parametry taboru kolejowego oraz aplikacją webową do przetwarzania, monitorowania i analizowania danych za pomocą mechanizmów sztucznej inteligencji. Czujniki będą w stanie digitalizować sygnały bezpośrednio na szynach – wygenerują precyzyjne dane dotyczące lokalizacji i wagi wagonów czy temperatury łożysk osiowych i koła zestawu kołowego. System pomoże także ustalić, czy przyczyną konkretnej anomalii, która pojawi się podczas jazdy jest np. awaria koła czy zniszczona infrastruktura kolejowa. Rozwiązanie jest tworzone z myślą o przewoźnikach kolejowych, którzy chcą zoptymalizować prowadzone działania, ograniczyć koszty oraz zredukować do minimum ryzyko przestojów związanych z awariami.

    Eksperci polskiego resortu cyfryzacji uważają, że organizacje, które nie będą wdrażać rozwiązań opartych o sztuczną inteligencję lub będą z tym zwlekać w przeciągu najbliższych 5 lat zaczną tracić, a nawet całkowicie stracą przewagę konkurencyjną. Których gałęzi gospodarki dotyczy to w największym stopniu? Specjaliści do priorytetowych sektorów zaliczyli m.in. przemysł, transport i logistykę. Dlatego też polscy przewoźnicy kolejowi powinni zacząć wykorzystywać potencjał nowych rozwiązań wyposażonych w AI oraz skorzystać ze wsparcia firm technologicznych. Tym bardziej, że przyszłość innowacji w obszarze transportu kolejowego kształtuje się obiecująco.

  • Dzisiejszy ratunek dla sektora ICT jutrzejszym ratunkiem dla gospodarki

    Dzisiejszy ratunek dla sektora ICT jutrzejszym ratunkiem dla gospodarki

    Pandemia doprowadzi do recesji w gospodarce – to wyrok, na którego skutki musimy się przygotować już dziś. Ratunkiem może okazać się sektor rozwiązań teleinformatycznych (ICT), który jutro posłuży za filar budowanej na nowo gospodarki, ale dziś wymaga od nas wsparcia. Jakiego? We wspólnym opracowaniu rekomendacje dla odradzającej się po kryzysie polskiej gospodarki cyfrowej przedstawiają Instytut Kościuszki i Związek Cyfrowa Polska.

    Kryzys i co dalej?

    Recesja, a nawet depresja gospodarek świata w konsekwencji pandemii zdaje się nieunikniona. Wyłaniająca się z kryzysu gospodarka przyjmie zupełnie nowy kształt, a Polska już dziś musi zdecydować o swojej strategii gospodarczej w tej obcej rzeczywistości. Eksperci oceniają, że po okresie kryzysu sektor rozwiązań teleinformatycznych (ICT) będzie tym, który może mieć szczególną rolę w odbudowywaniu gospodarki. Prognozy jasno wskazują, że zapotrzebowanie na usługi i produkty ICT oraz cyberbezpieczeństwa będzie gwałtownie rosło, a w efekcie wsparty przez państwo sektor może rozruszać polską gospodarkę.

    Co ICT może zrobić dla nas?

    ICT to m.in. Internet Rzeczy, sztuczna inteligencja, automatyzacja produkcji, czy Big Data, o których od lat mówi się w kontekście budowania dobrobytu obywateli, bezpieczeństwa narodowego, statusu państw i ich gospodarek. ICT to też 5G, czyli napęd gospodarki cyfrowej wart miliardy dolarów, generujący nowe miejsca pracy. To też konieczność, która zapewnieni przedsiębiorstwom uprzywilejowaną pozycję, gdy gospodarka ponownie wystartuje. ICT idzie w końcu ramię w ramię z cyberbezpieczeństwem. Przenosimy administrację, pracę, edukację, kulturę i cały nasz świat do sieci, więc oczekujemy, że sieć ta będzie bezpieczna. ICT to państwo XXI w.

    Tym samym sektor ten winien stać się jednym z kluczowych w kraju. Wśród elity politycznej świata jasne dziś jest, że wpływ cyfrowych technologii determinuje możliwość budowania silnej pozycji i strategicznej autonomii państwa. Świadomość roli rozwiązań ICT dla budowania siły gospodarczej, bezpieczeństwa i niezależności wzrasta wśród naszych rządzących. Premier kreśląc plany rzeczywistości po pandemii mówił o jej trzech filarach: obok izolacji i identyfikacji miejsce zajęła informatyzacja.

    Zanim ICT będzie mogło stanowić napęd polskiej gospodarki, tak jak niemal wszystkie inne branże, czeka gp krótkotrwały kryzys z potencjalnym zupełnym załamaniem segmentu MŚP i start-upów. Aby temu zapobiec, potrzebne jest systemowe wsparcie ze strony państwa. Co można zrobić dziś dla lepszego jutra?

    Przepis na silny sektor kluczowy

    Autorzy analizy ze Związku Cyfrowa Polska i Instytutu Kościuszki wskazują konkretne rozwiązania, mające wspomóc sektor ICT. Wśród nich znajdziemy „pożyczki technologiczne”. Te niskooprocentowane środki z Polskiego Funduszu Rozwoju lub Banku Gospodarstwa Krajowego ekspresowo dostępne dla MŚP i start-upów miałyby być przydzielane na bazie oceny wartości biznesowej usług i towarów i zwracane jedynie przy osiągnięciu konkretnych przychodów w ustalonym czasie. Cenne są też narzędzia z zakresu wsparcia ubezpieczeniowego i inwestycyjnego dla polskich firm z branży cybersec chcących wyjść na zagraniczne rynki. Dostęp do środków to jednak nie wszystko. Zgodnie z ideą wspierania modelu popyt-podaż w kraju autorzy analizy sugerują systemową pomoc dla przedsiębiorstw z sektora poprzez wdrożenie do przetargów publicznych pozacenowych kryteriów, które promowałyby usługi i produkty rodzimego pochodzenia, czy np. obowiązku uzyskania wyceny ze strony polskiego MŚP przy prowadzeniu zamówienia publicznego. W ideę wsparcia autonomii kluczowych sektorów wpisuje się też proponowane rozwiązanie zobligowania podmiotów zaangażowanych w cyfryzację sektora publicznego do współpracy ze start-upami i MŚP. W Ministerstwie Cyfryzacji zrodził się pomysł tzw. publicznych robót cyfrowych, które zaowocują udziałem polskich firm w cyfryzacji administracji publicznej. Tym samym wspierając rodzimą branżę, możemy budować niezależność i bezpieczeństwo narodowe w kluczowym sektorze.

    Wsparcie sektora można osiągnąć, stymulując popyt na jego produkty. Kwalifikowanie środków wydanych na cyberbezpieczeństwo w tradycyjnych gałęziach gospodarki jako wydatków na innowację, umożliwi odpisy CIT i szersze wykorzystanie programu „innovation box”. Wystarczy, aby utworzono dedykowaną ulgę inwestycyjną na te cele. Skutecznym narzędziem budowania popytu może być program „bonów na cyberbezpieczeństwo”, czyli publicznych środków, z których samorządy mogłyby korzystać, by nabyć produkty związane
    z bezpieczeństwem cyfrowym dostarczane przez rodzimy sektor ICT.

    Wsparcie z zewnątrz

    Kluczowy sektor ICT ukorzeniony jest w działalności badawczo-rozwojowej. Instytucje dysponujące środkami na B+R powinny pochylić się nad branżą i rozważyć zmianę zasad dofinansowań i ich wysokości, aby trwające i planowane projekty zachowały swoją płynność. Firmy realizujące dziś projekty mogą nie sprostać trudnej sytuacji na rynku i nie zdołać wygenerować funduszy niezbędnych dla spełnienia swojego wkładu na wymaganym dziś poziomie. Jeśli tak się stanie i przedsięwzięcia te upadną, wniwecz obrócone będą miliony złotych dotychczas w nie zainwestowane. Konieczna jest interwencja państwa, która zapewni płynność i przetrwanie trwającej aktywności badawczo-rozwojowej dzięki zmianom w zasadach finansowania działalności tego typu, nawet jeśli odbędzie się to kosztem finansowania przez pewien czas mniejszej liczby projektów. Postuluje się zwiększenie dofinansowań trwających lub planowanych projektów B+R nawet do poziomu 90-100% dla MŚP i start-upów.

    Pomoc może nadejść też ze środków unijnych. Sposobem na to jest wprowadzenie nowych sposobów oceny firm ubiegających się o nie. Kryzys wywołany pandemią sprawi, że spojrzenie na celowość wsparcia z UE tylko na podstawie sprawozdania finansowego nie będzie miarodajne. Konieczne jest wdrożenie nowych form ewaluacji przedsiębiorstw szukających oparcia w programach unijnych – tu z pomocą mogą przyjść metody stosowane już z powodzeniem np. w inkubatorach przedsiębiorczości, takie jak ocena wartości biznesowej przez panel ekspertów.

    Im szybciej dostrzeżemy potencjał drzemiący w branży i potraktujemy ICT z uwagą, na jaką zasługują kluczowe sektory, tym łatwiej przyjdzie nam odbudowanie gospodarki dotkniętej kryzysem. Dysponujemy już konkretnymi propozycjami narzędzi niezbędnych do przekucia sektora ICT w oręż do niełatwej walki o lepsze jutro, trzeba je jedynie wykorzystać.

  • PARP: 750 mln zł na wdrożenie wyników prac B+R

    PARP: 750 mln zł na wdrożenie wyników prac B+R

    Do Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości można już składać wnioski w kolejnej edycji konkursu „Badania na rynek”. W puli środków przeznaczonych na dofinansowanie wdrożenia wyników prac B+R znalazło się 750 mln zł, z czego 70 mln zostało przeznaczone dla przedsiębiorców z województwa mazowieckiego. W tym roku po raz pierwszy małe i średnie przedsiębiorstwa mają możliwość uzyskania dofinansowania na propagowanie energii ze źródeł odnawialnych oraz recykling i ponowne wykorzystanie odpadów. Ze względu na negatywny wpływ koronawirusa na gospodarkę nabór wniosków został wydłużony i potrwa do 12 maja br.

    Ogłoszone przez PARP trzy konkursy: „Badania na rynek – konkurs ogólny”, „Badania na rynek – miasta średnie” oraz „Badania na rynek – Dostępność Plus” ułatwią wprowadzenie do sprzedaży nowych (lub znacząco ulepszonych) produktów oraz wdrożenie innowacyjnych procesów technologicznych, które są wynikiem wcześniej przeprowadzonych lub zleconych prac badawczo-rozwojowych. W konkursach mogą wziąć udział również przedsiębiorcy, którzy ww. prace zakupili.

    O dofinansowanie w ramach programu mogą starać się firmy z sektora MŚP, które prowadzą działalność gospodarczą na terenie Polski i zakończyły przynajmniej jeden pełny rok obrotowy. Dodatkowo, w ciągu trzech lat (poprzedzających złożenie wniosku) ich minimalny próg przychodów w jednym zamkniętym roku obrotowym powinien wynieść  600 tys. zł dla mikro- i małych przedsiębiorców oraz 1 mln zł dla średnich.

    Finansowanie projektów

    Przyznane dofinansowanie firmy mogą przeznaczyć na zakup maszyn i urządzeń niezbędnych do uruchomienia produkcji, zakup nieruchomości, roboty budowlane czy budowę nowej linii produkcyjnej oraz hal. Dofinansowanie umożliwia również pokrycie kosztów związanych z nabyciem wartości niematerialnych i prawnych w formie patentów, licencji, know-how oraz innych praw własności intelektualnej, jak również eksperymentalnych prac rozwojowych czy usług doradczych.

    Na każdą z trzech odsłon konkursu przeznaczony jest osobny budżet. Kwota 550 mln zł została zarezerwowana dla przedsiębiorców, którzy startują w konkursie ogólnym. Na projekty realizowane na terenie miast średnich przeznaczono 150 mln zł, zaś dla firm, których innowacyjne produkty ułatwią funkcjonowanie m.in. osobom starszym i niepełnosprawnym – 50 mln zł.

    Całkowita wartość projektu musi zamknąć się w kwocie od 1 mln zł do 50 mln euro. Wnioskujący mogą otrzymać do 80 proc. wartości projektu, co oznacza, że firmy muszą zapewnić wkład własny na poziomie co najmniej 20 proc.

  • Robot skonstruowany przez nastolatków z Polski na FIRST Robotics Competition

    Robot skonstruowany przez nastolatków z Polski na FIRST Robotics Competition

    Ekipa trzydziestu 15-18-latków z Warszawy i Bielska-Białej stworzyła robota, który powalczy w Turcji o finał międzynarodowego konkursu FIRST Robotics Competition. Robot będzie musiał m.in. zbierać i wrzucać piłki do kosza, kręcić kołem i zawieszać się na niestabilnym drążku. Pokazom uczestników zawodów będą przyglądać się m.in. przedstawiciele NASA, Google, Apple i Boeing.

    FIRST Robotics Competition (FRC) to najbardziej prestiżowy konkurs projektowania i budowy robotów skierowany do osób w wieku 15-18 lat. Pierwszy etap obejmuje elimacje w Stambule, do których RaByte – jak nazwała się młoda grupa z Warszay i Bielska-Białej – przygotowuje się od początku stycznia, kiedy przedstawione zostały tegoroczne wymagania konkursowe. Zespół dostał wtedy części i elementy do konstrukcji swojego robota. Powstawał on pod opieką merytoryczną pracowników naukowych Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych na Politechnice Warszawskiej.

    Eliminacje w Stambule odbędą się w dwóch etapach. Najpierw robot samodzielnie będzie poruszał się po arenie i zdobywał punkty za jazdę bez pomocy pilota. Następnie robot, sterowany już przez RaByte, będzie musiał m.in. zebrać piłki oraz wrzucić je celnie do koszy, kręcić kołem i zawieszać się na niestabilnym drążku.

    Drużynę RaByte tworzy trzydziestka najzdolniejszych uczniów sześciu stołecznych liceów: Czackiego, Mickiewicza, Staszica, Hoffmanowej, Zamoyskiego, Skłodowskiej-Curie oraz z Technikum Mechatronicznego nr 1 w Warszawie, a także z V LO w Bielsku-Białej. Poza skonstruowaniem robota zespół – aby wziąć udział w konkursie – musiał także zadbać o odpowiednią promocję oraz pozyskanie sponsorów i partnerów. Konkurs FRC ma przygotować młodych ludzi do wejścia na rynek nowych technologii i co bardzo ważne, pozwolić im zdobyć pierwsze doświadczenia zawodowe.

    Ostatnio sporo się mówiło o Global Innovation Index, rankingu prezentującym najbardziej innowacyjne państwa świata. Polska zajęła w nim 39. miejsce na 127. analizowanych państw. Byliśmy w rankingu niżej niż nasi sąsiedzi z Czech, Słowacji i Litwy. Eksperci jako przyczynę takiej sytuacji wskazują zbyt niskie wydatki na badania i rozwój, a także niewystarczającą edukację w tym obszarze. Wychodzimy z założenia, że poza szkołą – w procesie pobudzania do innowacyjności – swoją rolę do odegrania ma również biznes i firmy prywatne. Dlatego zdecydowaliśmy się wesprzeć RaByte. Na co co dzień wspieramy przedsiębiorców prowadzących małe i średnie sklepy w Polsce, wdrażamy technologie i innowacje, które pomagają zarządzać sklepami i optymalizują ich koszty. Być może kiedyś rozwiązania tworzone przez młodych ludzi takich jak w RaByte pozwolą jeszcze lepiej wspierać naszych klientów w codzienniej pracy i obsłudze polskich konsumentów – mówi Luis Amaral, prezes zarządu Grupy Eurocash, która wspiera finansowo Team RaByte.

    Turnieje eliminacyjne odbędą się w Stambule w dniach 5-7 i 9-11 marca. Finał zawodów odbędzie się w Detroit w dniach 29 kwietnia – 2 maja.

  • Działy finansowe inwestują w technologie, ale nie w kompetencje cyfrowe pracowników

    Działy finansowe inwestują w technologie, ale nie w kompetencje cyfrowe pracowników

    Firmy coraz chętniej korzystają z technologii cyfrowych w obszarze finansów. 11 proc. działów finansowych już teraz stosuje automatyzację procesów, a 17 proc. zamierza zrobić to w perspektywie 3-5 lat. Z drugiej strony przedsiębiorstwa za mało inwestują w rozwój pracowników działów finansowych. Cyfrowa transformacja wymaga od nich nowych kompetencji, tymczasem większość nie rozwija swoich umiejętności na tyle szybko, żeby uwzględniały one wpływ, jaki mają na branżę sztuczna inteligencja, automatyzacja i nowe technologie. 76 proc. organizacji na szkolenia pracowników przeznacza mniej niż 10 proc. budżetu założonego na cyfrową transformację – wynika z badań Association of International Certified Professional Accountants.

    Specjaliści do spraw finansów muszą być odpowiednio przygotowani na to, co przyniesie przyszłość. Wymagane jest od nich posiadanie konkretnego zestawu umiejętności, które są niezbędne z punktu widzenia przedsiębiorstw i które pozwolą na podejmowanie decyzji biznesowych. Aby wypracować takie umiejętności, potrzebne jest nowe spojrzenie na rolę działu finansowego. To pozwoli przygotować specjalistów ds. finansów na wyzwania, jakie czekają ich w przyszłości – mówi Amal Ratnayake FCMA, CGMA, prezydent Instytutu Rachunkowości Zarządczej CIMA (The Chartered Institute of Management Accountants).

    Jak wynika z ubiegłorocznego raportu CIMA „Future of Finance”, już 54 proc. działów finansowych w firmach wykorzystuje rozwiązania chmurowe, 11 proc. – robotyzację, a 25 proc. – zaawansowaną analizę danych. Odsetek przedsiębiorstw, które zamierzają wprowadzić je w obszarze finansów w ciągu najbliższych trzech–pięciu lat, wynosi kolejno 23 proc., 17 proc. i 24 proc. To pokazuje, że firmy coraz powszechniej korzystają ze wsparcia cyfrowych technologii w obszarze finansowym.

    W nadchodzących latach kluczowe w tym obszarze będą też sztuczna inteligencja i automatyzacja, które mogą być wykorzystane m.in. w celu usprawniania procesów czy wykrywania nieprawidłowości w sprawozdawczości.

    Zbieranie i analiza danych podlega automatyzacji. Nie ma w tym nic złego, bo to są żmudne, rutynowe czynności. Najbardziej interesujący jest dla nas obszar pracy związany z wykorzystywaniem zgromadzonych danych w celu wyciągania wniosków i podejmowania decyzji finansowych – mówi Amal Ratnayake.

    Jak wynika z badań CIMA, zdaniem 74 proc. specjalistów z dziedziny finansów automatyzacja prostych procesów pozwoli im zaoszczędzić czas i skupić się na bardziej strategicznych zadaniach. Co więcej, może też zwiększyć ich rolę w organizacji – z księgowych i specjalistów ds. rachunkowości zarządczej staną się strategicznymi doradcami w biznesie.

    Jednak cyfrowa transformacja i wdrażanie w firmach nowych technologii oznacza też, że finansiści muszą posiadać odpowiednie umiejętności, aby radzić sobie w nowej rzeczywistości. Ponad 50 proc. globalnych liderów z obszaru finansów uważa, że w ciągu najbliższych trzech lat kompetencje ich zespołów będą się musiały znacząco zmienić w wyniku przejmowania tradycyjnych zadań przez nowe technologie.

    W niedalekiej przyszłości będzie wymagane, aby specjaliści ds. finansów posiadali umiejętności inne niż te, którymi obecnie dysponują, a wszystko przez tempo zachodzących zmian. Jeśli nadal będzie ono tak szybkie, wpłynie to na konieczność ponownego zdefiniowania zakresu naszych zadań oraz rodzaju pracy, jaką wykonujemy – mówi Amal Ratnayake. – Potrzebujemy umiejętności analitycznych i cyfrowych oraz ciągłego ich doskonalenia. Musimy w miarę rozwoju technologii stale podnosić nasze kompetencje.

    Prezydent CIMA podkreśla, że oprócz solidnych umiejętności cyfrowych specjalistom z obszaru finansów niezbędne są także kompetencje interpersonalne, które umożliwią sprawną współpracę w ramach całej organizacji.

    W nowym świecie, w którym specjaliści ds. finansów mają więcej czasu na wyciąganie wniosków i podejmowanie decyzji biznesowych, aby robić to naprawdę dobrze, musimy współpracować z innymi działami. Musimy umieć słuchać ludzi, wsłuchiwać się w to, co mówią, i rozumieć, w jaki sposób funkcjonuje przedsiębiorstwo. Potrzebne są także umiejętności przywódcze – podkreśla Amal Ratnayake.

    W tej chwili większość zespołów finansowych i specjalistów z tej dziedziny nie rozwija swoich umiejętności na tyle szybko, żeby uwzględniały one wpływ sztucznej inteligencji, automatyzacji procesów i innych nowych technologii na branżę. Z drugiej strony same firmy również nie kładą na to nacisku. Jak pokazuje badanie przeprowadzone przez Association of International Certified Professional Accountants (Międzynarodowe Stowarzyszenie Dyplomowanych Specjalistów ds. Rachunkowości stworzone przez Instytut Rachunkowości Zarządczej CIMA i American Institute of CPAs) oraz KPMG International, 76 proc. z ponad 670 organizacji, które obecnie planują, opracowują lub realizują programy transformacji finansów, przeznacza mniej niż 10 proc. swojego budżetu na szkolenia, aby zaradzić najważniejszym brakom kompetencyjnym swoich pracowników.

    Może to być problematyczne, bo do rozwoju przedsiębiorstw potrzebujemy ludzi, którzy mają odpowiednie umiejętności. Bez tego transformacja w obszarze finansów się nie powiedzie – podkreśla prezydent CIMA. – W CIMA wierzymy w inwestycje w badania i rozwój oraz rozumiemy znaczenie nowych technologii. Opracowujemy narzędzia i zasoby edukacyjne, z których nasi członkowie korzystają w celu podnoszenia swoich kwalifikacji.

  • Cyfrowa Grupa Wyszehradzka apeluje o wspólne stanowisko ws. cyfrowego budżetu UE

    Cyfrowa Grupa Wyszehradzka apeluje o wspólne stanowisko ws. cyfrowego budżetu UE

    Sektor cyfrowy z państw Grupy Wyszehradzkiej – zrzeszony w Grupie Digital V4 – apeluje do rządów swoich krajów – o jednolite stanowisko w sprawie wydatków na cyfryzację w ramach nowej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej na lata 2021-2027. Zdaniem organizacji branży cyfrowej i nowoczesnych technologii, które podpisały się pod wspólnym stanowiskiem skierowanym do premierów Polski, Węgier, Czech i Słowacji fundusze na gospodarkę cyfrową powinny zostać zwiększone z 3 do 10 proc. Nadzwyczajny szczyt w sprawie budżetu UE odbędzie się w czwartek w Brukseli.

    Grupa Digital V4, czyli organizacje i związki reprezentujące branżę cyfrową i nowoczesnych technologii z państw Grupy V4: Polski (Związek Cyfrowa Polska), Węgier (IVSZ), Czech (ASE) i Słowacji (ITAS) podkreślają, że transformacja cyfrowa jest kluczowym elementem rozwoju oraz naszego wspólnego funkcjonowania w świecie. Zaś ilość środków finansowych, która zostanie przeznaczona na szeroko pojętą cyfryzację jest ważna zwłaszcza dla państw z Europy Środkowo-Wschodniej. „Będzie to miało diametralny wpływ nie tylko na tempo rozwoju innowacji naszego regionu oraz cyfryzacji naszych gospodarek względem krajów „starej Unii”, ale na całą gospodarkę wspólnotową. Bowiem to w Europie Środkowo-Wschodniej lokowane są dziś najchętniej centra R&D, dzięki którym m.in. powstają innowacyjne rozwiązania czy nowe miejsca pracy” – czytamy w stanowisku branży cyfrowej z krajów grupy Digital V4.

    Jak podkreśla prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik, który z polskiej strony podpisał się pod apelem, to, w jaki sposób będą rozdysponowane środki z unijnego budżetu przeznaczone na szeroko pojętą cyfryzację zdecyduje o przyszłości europejskiej branży nowoczesnych technologii i tym, czy będzie ona konkurencyjna względem rynków światowych.

    Zwłaszcza w perspektywie rozwoju sieci 5 G Europa stoi przed wielką szansą rozwoju. Jednak, by tak się stało, potrzeba wielkiej determinacji unijnych oraz krajowych polityków, od których zależą regulacje mające wpływ na sektor nowoczesnych technologii oraz na proces cyfryzacji gospodarki UE – mówi Michał Kanownik.

    Stanowisko Digital V4 zbieżne jest z postulatami europejskiej branży cyfrowej zrzeszonej w Digital Europe, która apeluje m.in. o zwiększenie budżetu na cyfryzację do 10 proc. czy zwiększenie finansów na badania i rozwój do 3 proc. unijnego PKB.

    Firmy cyfrowe rozwijają się dwa i pół razy szybciej niż firmy tradycyjne. Jednak tylko 3 proc. proponowanego budżetu Unii jest przeznaczone na cyfrową transformację naszego społeczeństwa. Jeżeli poważnie podchodzimy do kwestii cyfryzacji, powinno to być co najmniej 10 proc. – tłumaczyła Dyrektor Generalna Digital Europe Cecilia Bonefeld-Dahl. I dodała: – Rada Europejska określi przyszłość Europy. Wydatki na technologie cyfrowe mogą zapewnić wzrost gospodarczy, dobrze płatne miejsca pracy i efektywność energetyczną.

  • Sztuczna inteligencja przyzna Kowalskiemu pożyczkę?

    Sztuczna inteligencja przyzna Kowalskiemu pożyczkę?

    Wpływ sztucznej inteligencji na nasze życie przewidzieli już Stanisław Lem, Philip K. Dick oraz Steven Spielberg. Choć jej udział w rozwiązywaniu problemów finansowych nie prezentowałby się zbyt spektakularnie w hollywoodzkich produkcjach sci-fi, to w rzeczywistości staje się coraz silniejszy. Liderami w wykorzystywaniu sztucznej inteligencji w biznesie są branże: finansowa, hi-tech i telekomunikacja. Sztuczna inteligencja pozwala nie tylko na szybką analizę potrzeb klienta i dopasowanie najlepszej oferty. Dzięki AI firmy mogą mieć niższe koszty obsługi, wyższe przychody, sprawniejsze procesy i wyższą jakość. A to gwarantuje budowanie pozytywnych doświadczeń klienta. Czy gdzieś jest haczyk?

    O sztucznej inteligencji (AI) słyszymy już od lat 50. ubiegłego wieku i jeszcze do niedawna kojarzyła się głównie z hollywoodzkimi superprodukcjami. Historia sztucznej inteligencji to jednak znacznie więcej. Termin ten zazwyczaj odnosi się do zdolności maszyn do uczenia się, i podejmowania słusznych decyzji, czy rozwiązywania problemów na podstawie zgromadzonych danych.

    Choć możemy sobie nie zdawać z tego sprawy, ze sztuczną inteligencją spotykamy się każdego dnia, bo znajduje zastosowanie w takich produktach jak np. aplikacja Siri stworzona przez Apple czy Google Assistant. AI odpowiada nam na zadawane pytania np. o prognozę pogody, wysyła SMS, czy uruchamia ulubiony program TV. Sztuczną inteligencję spotykamy też w autonomicznych samochodach, inteligentnych sieciach energetycznych, telewizorach, czy grach – mówi Katarzyna Jóźwik, Dyrektor Generalna firmy Smartney należącej do francuskiej Grupy Oney Bank.

    Potencjał jest ogromny

    Wielkie i znane firmy przeznaczają ogromne pieniądze na badania i rozwój sztucznej inteligencji. Chociażby Microsoft, który uruchomił pięcioletni program AI for Health wspierający naukowców i organizacje non-profit w wykorzystaniu sztucznej inteligencji do poprawy zdrowia ludzi na świecie. Firma zamierza przeznaczyć na ten cel 40 milionów dolarów. W Wielkiej Brytanii AI jest już bardzo istotnym elementem opieki zdrowotnej, która wspiera diagnozę chorób oczu i nowotworów. Ponadto celem sztucznej inteligencji jest również zmniejszenie kolejek do lekarzy, odciążenie personelu tamtejszej służby zdrowia jak i spersonalizowanie leczenia. Na wszystkie te rzeczy brytyjski rząd w najbliższym czasie przeznaczył 250 milionów funtów. Dodatkowo zdaniem badaczy z pisma “Nature Biotechnology” sztuczna inteligencja ma wkrótce dobierać najodpowiedniejsze leki chorym na depresję. Już pokonuje lekarzy w odczycie badania mammograficznego, które pozwala wykryć wczesne, potencjalne groźne zmiany w piersiach. Nie wygrał z nią żaden z sześciu uczestniczących w eksperymencie specjalistów.

    Pożyczka? Tak… z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

    Z badań przeprowadzonych przez NASK  wynika, że świadomość codziennej styczności ze sztuczną inteligencją ma coraz więcej polskich internautów. Już ponad połowa respondentów (52,3 proc.) uważa, że sztuczna inteligencja wpływa na ich codzienne życie.

    W jakich obszarach technologia wpływa na życie respondentów? Rozrywka i gry, transport, motoryzacja, komunikacja publiczna oraz media internetowe. Prawda jest jednak inna, co pokazuje raport „Artificial intelligence: The next digital frontier” przeprowadzony przez firmę doradczą McKinsey. Liderami w wykorzystywaniu sztucznej inteligencji są takie sektory jak finanse i bankowość oraz hi-tech i telekomunikacja. W pierwszej połowie 2018 r. w fintech, czyli wszelkiego rodzaju technologie finansowe, zainwestowano na świecie 60 miliardów dolarów. To o 70 proc. więcej niż przez cały 2017 r. Z tej sumy prawie 45 proc. przypadło na Europę – czytamy w raporcie firmy KPMG. Również polska branża fintech nie opiera się światowym trendom i dynamicznie rośnie – nasz rynek technologii finansowych wyceniany jest t na ok. 850 milionów dolarów.

    Szeroko rozumiana technologia to podstawowa siła która będzie napędzać rozwój rynku consumer finance w kolejnych 10 latach – twierdzi Katarzyna Jóźwik, Dyrektor Generalna Smartney. 

    Jej zdaniem przyszłość AI w branży pożyczkowej jest ogromna. Korzyści płynące z rozwoju, a następnie wykorzystania technologii będą zauważalne np. w zmniejszeniu strat kredytowych, wyższych przychodach, niższych kosztach obsługi i pozytywnym doświadczeniu klienta na wszystkich etapach kontaktu z pożyczkodawcą. Już dziś prawie 60 proc. polskich programistów przepytanych przez Fundację Infoshare uważa, że nie dalej niż za pięć lat to wyłącznie sztuczna inteligencja będzie oceniać naszą zdolność kredytową. Dzięki technologii otrzymamy pożyczkę szybciej, a AI dodatkowo zauważy o wiele więcej zależności w zebranych danych na temat klienta, które z kolei pozwolą stworzyć bardziej dokładny profil kredytobiorcy.

    Dzięki wykorzystaniu AI pożyczkodawca może estymować dochody i sytuacje finansowa klienta. O ile tradycyjnie klient musi mozolnie wypełnić wniosek i podać wiele szczegółowych danych, o tyle technologia pozwala wykonać dokładną analizę bez ręcznie wprowadzanych deklaratywnych danych. Analiza wspomaga zaproponowanie najrozsądniejszej kwoty pożyczki i warunków spłaty i chroni przed przekredytowaniem. Jednym z podstawowych założeń wykorzystania AI w ocenie ryzyka kredytowego jest to, że ludzie go konfigurujący robią to profesjonalnie – podkreśla Katarzyna Jóźwik.

    Czy to bezpieczne?

    Do wykrywania oszustów zaciągających pożyczki w internecie zaangażowano uczenie maszynowe, czyli mówiąc najprościej zapamiętanie wzorców i zachowań, których maszyna już kiedyś „doświadczyła”. Algorytm obserwuje jak pożyczkobiorca zachowuje się przy rejestracji na stronie, a także z jakiego oprogramowania i sprzętu korzysta. Następnie te informacje porównuje z  danymi we wniosku o kredyt i ocenia prawdopodobieństwo oszustwa.

    W Smartney ponad 95 proc. wniosków kredytowych jest przetwarzana w pełni automatycznie. O ile w bankach często analityk kredytowy podejmuje decyzje kredytową, w Smartney taka funkcja w ogóle nie występuje. Co nie oznacza, że człowieka w procesie nie ma. Wszelkie wątpliwości zaznaczone przez automaty jako niejednoznaczne do podjęcia automatycznej decyzji trafiają pod opiekę doświadczonego specjalisty. Elementy uczenia maszynowego można spotkać w fintechach proponujących rozwiązania przeciwdziałające nadużyciom. Smartney z takich właśnie korzysta – podsumowuje Katarzyna Jóźwik.

    Zanosi się więc na to, że w najbliższej perspektywie pożyczkodawcy online i dostawcy usług fintech będą nadal przewodzić w rozwoju sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Być może banki i inni tradycyjni pożyczkodawcy także z czasem poczynią znaczne postępy w tej dziedzinie

  • Apel branży cyfrowej do premiera: więcej pieniędzy w budżecie UE na cyfryzację

    Apel branży cyfrowej do premiera: więcej pieniędzy w budżecie UE na cyfryzację

    Polska i europejska branża cyfrowa zaapelowała do premiera Mateusza Morawieckiego o poparcie podczas odbywającego się 20 lutego w Brukseli nadzwyczajnego szczytu postulatów o zwiększenie nakładów finansowych z unijnego budżetu na transformację cyfrową.

    Z apelem wystąpił Digital Europe, organizacja reprezentująca europejską branżę cyfrową wraz ze Związkiem Cyfrowa Polska, skupiającym największe firmy sektora nowoczesnych technologii działających w naszym kraju. Sprawa dotyczy tworzonego po raz pierwszy w ramach unijnego budżetu specjalnego funduszu przeznaczonego na rozwój gospodarki cyfrowej.

    W projekcie na lata 2021 – 2027 zaplanowano 3 proc. wydatków na kwestie cyfryzacji. Europejskie organizacje cyfrowe postulują jednak., aby dokonać przesunięć w projekcie unijnego budżetu i zwiększyć środki na ten cel do nawet 10 proc.

    Fundusze na wsparcie w cyfrową infrastrukturę i kompetencje

    Zdaniem Digital Europe i Związku Cyfrowa Polska fundusze te są niezbędne do zapewnienia cyfrowego rozwoju dla Polski, jak i całej Europy. „Pilnie potrzebujemy wsparcia inwestycji w infrastrukturę i kompetencje, które umożliwią cyfrowo zaawansowanym firmom rozwijać się i pomagać nam w życiu w zgodzie z europejskimi standardami” – napisano w liście do polskiego premiera. I dodano: „Aby zrealizować ambitne założenia Europejskiego Zielonego Ładu, musimy skupić się na cyfryzacji gałęzi przemysłu najintensywniej wykorzystujących energię. Fundusze na cyfryzację pomogą Polsce także rozwijać e-usługi, poszerzać kompetencje cyfrowe obywateli, a także wspierać innowacyjne projekty polskich start-upów, by te mogły jeszcze śmielej i łatwiej komercjalizować swoje pomysły. To również szansa dla polskiej branży cyberbezpieczeństwa, która dziś ma wielki potencjał, ale potrzebuje wsparcia i impulsu do dalszego rozwoju”.

    Jak podkreśla prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik postulat zwiększenia środków na cyfryzację jest tym bardziej kluczowy, że dziś trwają testy oraz prace nad wdrożeniem sieci piątej generacji.

    Od tego, kiedy wdrożymy sieć 5G, od jej bezpieczeństwa oraz tego, jak dzięki niej będziemy rozwijać rynek innowacyjnych narzędzi czy usług będzie zależeć, czy Polska i Europa staną się realną konkurencją w wyścigu globalnym – mówi Michał Kanownik.

    Więcej na badania i rozwój

    Związek Cyfrowa Polska i Digital Europe zaapelowani również do premiera Morawieckiego o działania na szczycie europejskim zmierzające do zamierzające do poszerzenia programu unijnego Digital Europe (Cyfrowa Europa), który wystartuje w 2021 r. z 9,2 miliardów euro do 25 miliardów euro. To po to, aby – jak wyjaśniają w piśmie do premiera Morawieckiego – „zmaksymalizować krótko- oraz średnioterminowy wpływ na kompetencje, sztuczną inteligencję oraz cyfryzację MŚP w całej UE”. Zdaniem branży cyfrowej istotne są również wydatki na badania i rozwój. Te w ich opinii powinny zostać zwiększone z 2 proc. do 3 proc. PKB UE.

  • Cypherdog – przełom w komunikacji

    Cypherdog – przełom w komunikacji

    Bezpieczna komunikacja jest ważna dla wszystkich. Są jednak grupy zawodowe czy też branże, dla których istota bezpieczeństwa jest bardzo ważna – należą do nich przede wszystkim kluczowi menadżerowie i działy sprzedaży odpowiedzialne za transakcje idące w miliony, prawnicy, osoby związane z bankowością prywatną, maklerzy, zarządzający przedsiębiorstwami, osoby odpowiedzialne za finanse spółek… można wymieniać długo. Wystarczy pomyśleć, co stałoby się, gdyby informacja, którą przesyłamy mailem albo komunikatorem trafiła w ręce konkurencji czy przeciwną stronę w procesie sądowym. Chronione szczególnie powinny być wyciągi bankowe firm, projekty badawczo-rozwojowe, oferty i umowy handlowe.

    Istniejące rozwiązania, włączając tradycyjną pocztę elektroniczną i tradycyjne komunikatory nie są bezpieczne. Odpowiedzią na te problemy jest Cypherdog. Cypherdog to narzędzie do bezpiecznego przesyłania szyfrowanych plików, szyfrowany storage w chmurze, szyfrowanie lokalne zasobów oraz komunikator (aktualnie w wersji desktop, w ciągu paru tygodni na urządzeniach mobilnych).

    Po co używać Cypherdoga? Po to, aby uniknąć cyberzagrożeń (chociażby invoice hacking, czyli zmian numerów kont w fakturach, podmienianiu ich i finalnie płaceniu przestępcom, a nie właściwym dostawcom. Szacunek FBI mówi o kwotach idących w miliardy dolarów rocznie w USA, a również w Polsce byliśmy świadkami wielu spektakularnych przypadków). Cypherdog to przeciwdziałanie szpiegostwu gospodarczemu  (przejęcie ofert sprzedaży wysyłanych mailem, umów, sprawozdań finansowych spółek, negocjacji i ustaleń, dokumentacji technicznej – badania i rozwój, patenty, strategii, planów) – które przejmie konkurencja i zrobi z nich użytek, zgodność z RODO (szyfrowanie lokalne, kopia zapasowa w chmurze, szyfrowanie przesyłanych danych), konstytucyjne prawo do bezpieczeństwa, anonimowości i poufności komunikacji.

    Przewagą Cypherdog nad istniejącymi rozwiązaniami to przede wszystkim brak „trzeciej strony” (czyli wszelkich SMSów, wiadomości pocztowych, potwierdzania tożsamości przez potentatów technologicznych takich jak Facebook, Google i Microsoft, centrów certyfikacyjnych i agend rządowych). Do treści komunikacji nie ma dostępu nikt poza nadawcą i odbiorcą, gdyż stosowane jest szyfrowanie jest end-to-end.

    Bezpieczeństwo danych klientów systemu Cypherdog bazuje na poufności ich kluczy prywatnych. Klucz prywatny każdego użytkownika generowany jest jedynie przez aplikacje klienckie z wykorzystaniem algorytmu RSA i jest dodatkowo szyfrowany hasłem klienta. Najważniejszą zasadą implementowaną przez wszystkie komponenty systemu jest zasada bezwzględnej ochrony klucza prywatnego – klucz ten ani żadna jego część nigdy nie opuszcza urządzenia użytkownika. To jedyny i najlepszy sposób na zapewnienie poufności danych w systemie.

    Unikalność rozwiązania poparta jest złożonymi wnioskami patentowymi w USA dotyczącymi metod deszyfrowania plików i weryfikacji tożsamości nadawcy w trybie offline bez użycia centrum certyfikacyjnego oraz metod szyfrowania treści wiadomości i metadanych wiadomości.

    Cypherdog dostępny jest do pobrania na stronie https://www.cypher.dog/pl/pobierz/

  • Polscy naukowcy z coraz większymi sukcesami na świecie

    Polscy naukowcy z coraz większymi sukcesami na świecie

    Fizyka, chemia, informatyka kwantowa, badania nad nowymi materiałami czy analiza matematyczna – to dziedziny, w których polscy naukowcy wiodą prym na świecie. Ich sukcesy napawają optymizmem, ale potrzebne są zmiany, by zatrzymać w kraju zdolnych badaczy i zachęcić do powrotu tych, którzy już wyemigrowali – ocenia prof. Maciej Żylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Za istotny wkład w rozwój nauki i wybitne osiągnięcia FNP po raz 28. przyznała nagrody, które mają opinie najbardziej prestiżowego wyróżnienia naukowego w Polsce. Laureatami została trójka wybitnych badaczy, których prace mogą się przyczyni m.in. do opracowywania nowych terapii i leków, rozwoju kwantowej teorii informacji czy ulepszenia internetowych wyszukiwarek i rozwoju AI.

    Zaczynamy tworzyć struktury agend rządowych typu Narodowe Centrum Nauki, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Narodowa Agencja Wymiany Akademickiej oraz takich, jak Fundacja na rzecz Nauki Polskiej. Mamy więc różne agencje, od których można uzyskać granty. Nadal jednak brakuje pieniędzy na rzeczywiste inwestycje w naukę. Chcielibyśmy sprowadzić do Polski wielu bardzo utalentowanych uczonych, którzy zrobili kariery naukowe za granicą. Część z nich jest polskiego pochodzenia. Ale oni przyjadą tu tylko wtedy, jeżeli będą funkcjonować centra doskonałości, w których będzie można uprawiać naukę na równym poziomie. Dlatego jedną z głównych rzeczy, którymi się zajmujemy, jest właśnie budowa takich centrów. One mają zapobiec emigracji młodych i zdolnych na Zachód oraz wspomóc tych, którzy chcą wrócić – mówi prof. Maciej Żylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

    Tzw. centra doskonałości powstają w Polsce w ramach programu Międzynarodowe Agendy Badawcze Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz konkursu Teaming, prowadzonego przez Komisję Europejską jako część programu Horyzont 2020. Obie inicjatywy mają na celu utworzenie wyspecjalizowanych jednostek naukowych, które będą prowadzić interdyscyplinarne badania w międzynarodowych zespołach (we współpracy z wiodącymi instytucjami i agencjami ds. badań w Europie) i komercjalizować wyniki swoich prac.

    W tej chwili mamy w Polsce 14 centrów doskonałości, nazywamy je międzynarodowymi agendami badawczymi. Połowa z nich zajmuje się fizyką – i nie jest to przypadek, bo fizyka jest w Polsce najsilniejsza. Dalej mamy nauki o życiu i chemię. To są trzy główne dyscypliny, które rzeczywiście wielu młodych ludzi wybiera jako kierunek studiów, a później – badań naukowych – mówi prof. Maciej Żylicz.

    Działające już w Polsce centra doskonałości to m.in. Międzynarodowe Centrum Badań nad Szczepionkami Przeciwnowotworowymi w Gdańsku, które prowadzi kompleksowe badania nad immunoterapeutykami, mogące doprowadzić do stworzenia spersonalizowanych szczepionek przeciwnowotworowych, czy Braincity w Warszawie zajmujące się badaniami dotyczącymi neuroplastyczności mózgu. Koordynowane przez Narodowe Centrum Badań Jądrowych centrum NOMATEN rozwija z kolei materiały odporne na ekstremalne warunki m.in. dla przemysłu jądrowego.

    Patrząc na wyniki naukowe, są w Polsce miejsca unikalne w skali światowej. Przykładowo, w Gdańsku i Warszawie mamy rozwiniętą informatykę kwantową. Tam utworzyliśmy zresztą centra doskonałości w tym obszarze, które są na poziomie światowym i są liderami w tej dziedzinie. Jesteśmy też świetni w badaniach nad nowymi materiałami w zakresie tzw. spintroniki, w której też jesteśmy wśród liderów na świecie. Są więc dziedziny, w których polska nauka rzeczywiście ma się czym chwalić, jednak patrząc całościowo, nie jest aż tak dobrze – mówi prof. Maciej Żylicz.

    W Polsce nakłady na działalność B+R w wyniosły w ubiegłym roku 1,21 proc. PKB (dane GUS). Mimo że wartościowo w stosunku rocznym były aż o 24,6 proc. wyższe (1,03 proc. w 2017 roku), to i tak Polska wciąż plasuje się pod tym względem poniżej europejskiej średniej, która przekracza 2 proc. PKB.

    Jeśli chodzi o polską naukę, ogólnie zajmujemy 24. pozycję na świecie. Jednak w przypadku fizyki cząstek elementarnych jesteśmy na 13.–14. miejscu. Podobnie w biologii strukturalnej i analizie matematycznej jesteśmy na tak samo wysokim poziomie – podkreśla prof. Maciej Żylicz.

    Za wybitne osiągnięcia i wkład w rozwój polskiej nauki po raz 28. przyznane zostały właśnie Nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, które mają opinię najważniejszego wyróżnienia naukowego w Polsce. To indywidualne wyróżnienia przyznawane w czterech obszarach: nauk o życiu i o Ziemi, nauk chemicznych i o materiałach, nauk matematyczno-fizycznych i inżynierskich oraz nauk humanistycznych i społecznych. Wysokość nagrody wynosi 200 tys. zł, a laureaci są wyłaniani m.in. na podstawie opinii niezależnych ekspertów i recenzentów, głównie z zagranicy, oceniających ich dorobek.

    To najwyższa nagroda, jaką fundacja może przeznaczyć indywidualnej osobie. Aby ją otrzymać, trzeba zostać zgłoszonym do programu przez środowisko naukowe. Później te wnioski są recenzowane, cały proces trwa prawie cały rok, a na samym końcu Rada Fundacji decyduje o przyznaniu nagrody – mówi prof. Maciej Żylicz.

    W tym roku laureatami została trójka wybitnych uczonych. Wśród nich jest prof. Marcin Drąg z Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej, który otrzymał nagrodę za opracowanie nowej platformy technologicznej umożliwiającej otrzymywanie związków biologicznie aktywnych, w szczególności inhibitorów enzymów proteolitycznych. Platforma ta może służyć do opracowywania nowych terapii, leków czy metod diagnostycznych.

    Zajmujemy się enzymami proteolitycznymi, których jest u ludzi około 600–650 i które pełnią kluczową rolę w wielu chorobach. Staramy się stworzyć narzędzia do badania aktywności tych enzymów, monitorowania ich poziomu i – co najważniejsze – obrazowania jednego wybranego enzymu. Wtedy będziemy mieć 100-proc. gwarancję, że uczestniczy on w rozwoju danej choroby – mówi prof. Marcin Drąg. – Nasze badania idą dwutorowo. Najważniejsza część to diagnostyka chorób i tutaj widzimy już pierwsze ich zastosowania. Współpracujemy już z firmami pod kątem zastosowania naszych narzędzi w diagnostyce. Druga część to stworzenie struktur, które być może posłużą do zoptymalizowania cząsteczki jakiegoś enzymu, aby w przyszłości stała się lekiem.

    W obszarze nauk matematyczno-fizycznych i inżynierskich tegoroczną nagrodę zdobył prof. Andrzej Kossakowski z Instytutu Fizyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Wyróżnienie zostało przyznane za rozwinięcie teorii kwantowych układów otwartych, która stanowi podstawę szybko rozwijającej się obecnie dziedziny naukowej – kwantowej teorii informacji.

    Prof. Andrzej Wiśniewski z Wydziału Psychologii i Kognitywistyki Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu otrzymał z kolei wyróżnienie w obszarze nauk humanistycznych i społecznych za opracowanie koncepcji inferencyjnej logiki pytań. Może ona znaleźć zastosowanie m.in. w uczeniu maszynowym, rozwijaniu sztucznej inteligencji czy ulepszaniu internetowych wyszukiwarek.

    FNP nie przyznała natomiast w tym roku nagrody w obszarze nauk o życiu i Ziemi. Prestiżowe nagrody Fundacji są wręczane od 1992 roku, a grono laureatów – włącznie z tegorocznymi – liczy już 102 osoby, wśród których są m.in. Timothy Snyder, Jadwiga Staniszkis, Karol Modzelewski, Andrzej Paczkowski, Anna Wierzbicka, Ewa Wipszycka i Karol Myśliwiec. Uroczystość wręczenia nagród odbyła się 4 grudnia br. na Zamku Królewskim w Warszawie.

  • Ponad 1/3 startupów w Polsce pracuje nad przełomową technologią

    Ponad 1/3 startupów w Polsce pracuje nad przełomową technologią

    W Polsce co trzeci start-up rozwija produkt z wykorzystaniem co najmniej jednej technologii deep tech, czyli tych najbardziej zaawansowanych. Inwestują w przełomowe rozwiązania techniczne, budowę prototypów i badania laboratoryjne. Takim podmiotom łatwiej pozyskać inwestorów, choć wciąż fundusze venture capital najchętniej wybierają spółki z obszarów analityka i internet rzeczy. W Europie za to deep tech wychodzi na prowadzenie. Niemiecki fundusz Sunfish Partners stawia na ten segment wśród polskich start-upów.

    Ekosystem start-upowy miał w Polsce trochę opóźniony start. Takie kraje jak Niemcy czy Francja są już bardziej zaawansowane pod tym względem, lecz Polska naprawdę nabiera rozpędu. Z roku na rok liczba inwestycji wzrasta. Obserwujemy coraz więcej start-upów wchodzących na rynek i coraz więcej inwestorów – mówi dr Marcus Erken, partner Sunfish Partners.

    Szacuje się, że w Polsce działa ok. 3 tys. start-upów. Jeszcze w 2015 roku było ich 2,4 tys. Z raportu fundacji Startup Poland wynika, że najczęściej działają w branży fintech, technologii marketingowych oraz produktywności i zarządzania (odpowiednio 15, 14 i 13 proc.). Liczba start-upów deep tech szybko rośnie: jeszcze w 2015 roku było ich tylko 8, w kolejnych latach 11 i 35, a w 2018 roku już 174.

    Start-upy technologiczne są znaczącym trendem w Polsce. Jest to uzasadnione, ponieważ wykorzystywana jest w tym względzie podstawowa siła Polski – wysoce wykwalifikowana siła robocza, specjalizująca się w dziedzinach technicznych. Zasadnym jest wykorzystywanie tych mocnych stron, ponieważ w obszarze start-upów tylko niewielki odsetek szczęśliwców ostatecznie generuje zwrot z inwestycji – przekonuje Marcus Erken.

    Start-upy z grupy deep tech wykorzystują nie tylko już istniejące technologie (np. API, biblioteki programistyczne), lecz także rozwijają te zupełnie przełomowe, np. z wykorzystaniem uczenia maszynowego, sieci neuronowych, blockchain lub sztucznej inteligencji. Dziś 37 proc. młodych innowacyjnych spółek pracuje nad przynajmniej jedną z nich. Eksperci wskazują, że takie spółki chętniej wychodzą ze swoimi produktami na zagraniczne rynki i częściej projektują rozwiązania wspólnie z ośrodkami B+R. Niemniej polski rynek przysparza im trudności rozwojowych – brakuje im najbardziej wykwalifikowanych kadr.

    Deep tech jest kluczowym atutem polskiego ekosystemu start-upów. Moim zdaniem dzieje się tak z powodu doskonałego kształcenia w zakresie matematyki i nauk ścisłych oraz dużego zainteresowania założycieli rozwiązywaniem wymagających kwestii technicznych – ocenia ekspert Sunfish Partners. – Polska ma dużo dobrych inżynierów i ekspertów ds. danych, którzy wykorzystują technologię do rozwiązywania naprawdę trudnych problemów, co jest rzeczą pozytywną i stanowi unikatową cechę tutejszego rynku. Uczenie maszynowe znalazło zastosowanie na przykład w obszarze chemii czy finansów.

    Start-upy w Polsce działają przede wszystkim w sektorze nowych technologii, wykorzystują sztuczną inteligencję, internet rzeczy i big data. W latach 2012–2016 w Europie odnotowano prawie sześciokrotny wzrost wartości inwestycji VC i środków publicznych w deep tech. W Polsce dominują jednak inwestycje w analitykę, internet rzeczy i big data, które w Europie notują coraz mniejsze zainteresowanie inwestorów.

    Sunfish Partners, czyli niemiecki fundusz venture capital, inwestuje w polskie start-upy, wykorzystujące najnowsze technologie z zakresu deep tech. W ciągu czterech lat na ten cel ma przeznaczyć 65 mln zł.

    Koncentrujemy się na inwestycjach realizowanych w branży deep tech. Zazwyczaj inwestujemy milion złotych, czyli 250 tys. euro, w pierwszej rundzie i rezerwujemy dwukrotnie wyższą kwotę, czyli 2 mln zł, na kolejne inwestycje w tę samą spółkę w ramach kolejnych rund. Przeciętnie inwestujemy w pięć zespołów rocznie – zaznacza dr Marcus Erken.

  • Trwa największe wydarzenie gospodarcze w północnej Polsce

    Trwa największe wydarzenie gospodarcze w północnej Polsce

    Za nami pierwszy dzień II Forum Wizja Rozwoju. W budynkach Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni odbyło się dzisiaj 48 paneli uporządkowanych w 15 bloków tematycznych. W ramach dwudniowego wydarzenia organizatorzy zaplanowali łącznie 100 debat upamiętniających stulecie odzyskania niepodległości z udziałem aż pięciuset ekspertów. Przedsięwzięcie odbywa się pod honorowym patronatem Premiera Mateusza Morawieckiego, który wygłosił przemówienie w czasie Forum oraz na równoległym wydarzeniu – obchodach 35-lecia Solidarności Walczącej.

     

    W poniedziałek, 24 czerwca oficjalnie rozpoczęła się II edycja Forum Wizja Rozwoju. Najważniejszym punktem programu pierwszego dnia było przemówienie Premiera Mateusza Morawieckiego.

    Forum, wizja i rozwój będą wytaczać kolejne kierunki, będą azymutem zmian w naszej ojczyźniemówił Premier Mateusz Morawiecki w czasie swojego wystąpienia w sali plenarnej Akademii Marynarki Wojennej – Potrzebujemy forum jako miejsca spotkań, dyskusji i wymiany poglądów, takiego jak to, które dzisiaj otwieramy. Potrzebujemy wizji, by osiągnąć z pozoru nierealne cele w ciągu kolejnych lat.

    Premier wziął udział także w równoległym wydarzeniu – obchodach 35-lecia Solidarności Walczącej.

    Wasza odwaga i hart ducha doprowadziły nas do tego miejsca, gdzie dzisiaj jesteśmy. Wiara w to, że Polska może być suwerenna była dla mnie i dla wielu młodych ludzi drogowskazem i światłem nadziei – mówił Premier podczas swojego przemówienia w ramach obchodów 35-lecia Solidarności Walczącej.

    W trakcie wydarzenia wręczono odznaczenia nadane przez Prezydenta Andrzeja Dudę. W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej aktu dekoracji dokonał Doradca Prezydenta RP Zdzisław Sokal. Przyznano również Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski oraz odznaczenia Pro Patria i Zasłużony dla Kultury. Medale 100-lecia Odzyskania Niepodległości wręczył Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki.

    Poza Premierem, wystąpienia programowe mieli: Prezes IPN Jarosław Szarek, Minister Jan Józef Kasprzyk – szef UdsKiOR oraz Jarosław Sellin z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Odbyły się także prelekcje, wręczenie krzyży SW, pokazy filmów i prezentacja książki „Wytrwali do końca” autorstwa Andrzeja Michalaka i Romana Zwiercana.

    Oprócz tego od samego rana trwały panele z pierwszych dziewięciu bloków tematycznych: Energetyka, Bezpieczeństwo Kraju – Rozwój Gospodarczy, Technologie Przyszłości, Finanse w Gospodarce, CSR w Gospodarce, Badania i Rozwój, Inwestycje, Programy Społeczne i Srebrna Gospodarka, którego prelegentką była Przewodnicząca Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej Małgorzata Zwiercan, Poseł na Sejm RP.

     

    – Współpraca Komisji Polityki Senioralnej, Komisji Polityki Społecznej z rządem daje nam efekty. Wprowadziliśmy wiele dobrych zmian, m.in. program Leki 75+ czy obniżenie wieku emerytalnego – mówiła Poseł Małgorzata Zwiercan – Dużo jest jeszcze do zrobienia, dlatego staramy się działać nie tylko ustawowo, ale dedykować seniorom także programy rządowe. Współpraca na poziomie rządu i parlamentu jest istotna, jak również współpraca z samorządami.

    Wystartował też Hackaton, czyli maraton programowania, który potrwa do końca drugiego dnia Forum. Na zwycięzców czeka łączna pula nagród w wysokości 20 tysięcy złotych. W dalszej części dnia odbyły się debaty w ramach bloków tematycznych: Zdrowie, Gospodarka Morska, Ekomobilność, Transport, Prawo w Gospodarce oraz Forum Partnerów.

    Zgodnie z zapowiedziami, w czasie pierwszego dnia Forum nie zabrakło tematów najbardziej istotnych dla polskiej gospodarki. Dużym zainteresowaniem cieszyła się sesja otwierająca „Czynniki stymulujące inwestycje”.

    – Bank Gospodarstwa Krajowego od początku istnienia miał za zadanie wspieranie rozwoju społeczno-gospodarczego i taką misję wypełniamy do dzisiaj – mówiła Beata Daszyńska-Muzyczka, Prezes Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego, która była jednym z prelegentów sesji – Polska gospodarka się rozpędza, także dzięki środkom, które trafiają do przedsiębiorców za pośrednictwem naszego banku.

    Istnieją trzy składowe, które podbudowują naszą szansę na dalszy rozwój – wielkość rodzimego rynku, otwartość na handel międzynarodowy oraz kapitał ludzki – tłumaczył na spotkaniu Mateusz A. Bonca, Prezes Zarządu Grupy LOTOS S.A. – Inwestycje w projekty czysto paliwowe już się dokonały. Rozważamy szersze zaangażowanie w rozwój paliw alternatywnych – dodał Prezes Zarządu Mateusz A. Bonca.

    Przy podejmowaniu strategicznych decyzji istotnym parametrem dla nas jest to, jak zachowuje się gospodarka ogólnoświatowa, czyli makroekonomia – powiedział Prezes KGHM Polska Miedź S.A. Marcin Chludziński – Jeśli chodzi o dynamikę rozwoju gospodarczego, lepszy jest rozwój długi i stabilny niż krótkie amplitudy i skoki.

    W czasie Forum wiele uwagi poświęcono także energetyce. Dużo emocji wzbudziło Forum Partnerów, w trakcie którego mówiono o przejęciu przez PKN Orlen S.A. Grupy Lotos S.A.

    Fuzja PKN Orlen S.A. z Grupą LOTOS S.A. będzie oznaczała wzmocnienie dla obu spółek. W skali europejskiej Orlen i Lotos są zaliczane do małych firm. Dzisiaj przy zakupie ropy jesteśmy małymi odbiorcami. Dopiero po fuzji z Lotosem będziemy średnim graczem– mówił Daniel Obajtek, Prezes PKN Orlen S.A. – Fuzja stworzy czempiona z korzyścią dla całej gospodarki.

    Podczas Forum nastąpiło również oficjalne otwarcie Mariny Yacht Park przez Polski Holding Nieruchomości.

    Ważnym punktem programu II Forum Wizja Rozwoju było wręczenie nagród gospodarczych, która ma charakter honorowy, a jej głównym celem jest promowanie polskich przedsiębiorstw za istotne osiągnięcia, wpływające na rozwój krajowej gospodarki. Podczas gali Doradca Prezydenta RP Zdzisław Sokal odczytał list od Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Nagrody otrzymali:

    • Adamed Pharma S.A. w kategorii „Społeczna odpowiedzialność biznesu” – nagroda dla firm najbardziej zaangażowanych w działalność charytatywną, prospołeczną lub ekologiczną,
    • KGHM w kategorii „Badania, rozwój i transfer nowoczesnych technologii” – nagroda dla jednostek naukowych lub przedsiębiorstw, które wdrażają innowację produktową lub technologiczną,
    • ENERGA S.A. w kategorii „Ekomobilność” – nagroda dla firm wdrażających niskoemisyjne i ekologiczne rozwiązania w transporcie,
    • Transition Technologies S.A. w kategorii „E-gospodarka” – nagroda dla firm wdrażających lub rozwijających technologie informatyczne,
    • PIAP Space Sp. z o.o. w kategorii „Start-up” – nagroda dla firm, które po raz pierwszy oferują swoje rozwiązania na polskim rynku i istnieją nie dłużej
      niż 2 lata
    • Hydromega Sp.z o.o. w kategorii „Innowacyjność” – nagroda dla firm mogących pochwalić się więcej niż jednym innowacyjnym rozwiązaniem i są obecne na rynku dłużej niż 2 lata,
    • GRUPA LOTOS S.A. w kategorii „Zarządzanie” – dla zarządu lub osób zarządzających, dla których wynik finansowy nie jest jedynym priorytetem w prowadzonej firmie.

    Z okazji stulecia niepodległości wyłoniona została także nagroda specjalna Forum Wizja Rozwoju, którą zdobył PKN Orlen S.A. Nagrodę przyznała Kapituła spośród firm wskazanych przez prawie 200 instytucji.

    Pierwszego dnia Forum wśród ekspertów nie zabrakło także zagranicznych gości. II edycję Forum uświetniła Paula Vanninen – laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 2013 roku. Fińska uczona wzięła udział w panelu w ramach bloku tematycznego Badania i Rozwój na temat zwalczania chemikaliów z mórz. Łącznie w poniedziałek wydarzenie odwiedziło ok. 3000 osób.

    Partnerami merytorycznymi Forum Wizja Rozwoju są ministerstwa: Cyfryzacji, Finansów, Infrastruktury, Inwestycji i Rozwoju, Obrony Narodowej, Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Przedsiębiorczości i Technologii. Grono to powiększa Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Przewodnicząca Sejmowej Komisji Polityki Senioralnej Małgorzata Zwiercan, Poseł na Sejm RP. Mecenasem wydarzenia został PKN Orlen S.A. Partnerzy strategiczni to Bank Gospodarstwa Krajowego, KGHM Polska Miedź S.A. oraz Grupa LOTOS S.A. Partnerami głównymi Forum są ENERGA S.A., Fundacja KGHM Polska Miedź i Totalizator Sportowy Sp. z o.o., a Partnerem+ Bank PKO BP. Pozostali partnerzy to: Agencja Rozwoju Przemysłu S.A., DGT Sp. z o.o., Gas Storage Poland Sp. z o.o., Jastrzębska Spółka Węglowa S.A., PGNiG Obrót Detaliczny Sp. z o.o., Polska Agencja Inwestycji i Handlu S.A., Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Polski Fundusz Rozwoju, Polski Holding Nieruchomości S.A., Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna Sp. z o.o., Zarząd Morskiego Portu Gdańsk S.A. i Zarząd Morskiego Portu Gdynia S.A. Partnerami kolejowymi są PKP S.A. oraz Przewozy Regionalne Sp. z o.o.

  • Europejskie pieniądze na polską sztuczną inteligencję

    Europejskie pieniądze na polską sztuczną inteligencję

    Samurai Labs, pierwsze w Polsce laboratorium sztucznej inteligencji walczące z cyberprzemocą, otrzymało grant z europejskiego programu Horyzont 2020. Spośród 25 krajów i 2822 złożonych wniosków, dofinansowanie uzyskały jedynie 274 projekty, z czego zaledwie trzy z Polski. Łączna kwota przyznana przez Komisję Europejską na innowacje to 13,7 miliona euro.

    Horyzont 2020 to największy unijny program w zakresie badań naukowych i innowacji, w ramach którego w ciągu 7 lat (2014–2020) dostępne są fundusze o wartości prawie 80 mld euro. Projekt Samurai Labs, dotyczący wykrywania i redukcji przemocy w sieci, otrzymał bardzo wysoką ocenę Europejskiej Rady Innowacji, która przyznała mu maksymalne dostępne w tej rundzie dofinansowanie. Środki mają być spożytkowane na potwierdzenie gotowości modelu biznesowego do wejścia na rynek. Realizacja projektu otwiera firmie dostęp do kolejnego grantu o wartości 2,5 mln euro. – Pozytywna ocena Europejskiej Rady Innowacji jest dla nas potwierdzeniem tego, że według niezależnych ekspertów nowa metoda zwalczania cyberprzemocy tworzona przez Samurai Labs ma potencjał do rzeczywistego obniżenia tego zjawiska w przestrzeni internetowej. Cieszy mnie fakt, że międzynarodowa komisja doceniła nasze osiągnięcia i otworzyła przed nami drogę, która pomoże zmienić świat na lepsze i zbudować globalną firmę technologiczną z Polski – z dumą przyznaje Michał Wroczyński, CEO Samurai Labs.

    Michał Wroczyński Samurai Labs
    Michal Wroczynski, CEO Samurai Labs, fot. Piotr Waniorek/zelaznastudio.pl

    Wyjątkowe grono

    Wśród beneficjentów programu znalazły się takie projekty jak: satelitarny system monitorowania pożarów, szybki test przesiewowy na raka piersi, oraz system Samurai, którego zadaniem jest wykrywanie i obniżanie przemocy w sieci. – Wniosek Samurai Labs otrzymał dofinansowanie z uwagi na swoją innowacyjność i przełomowe podejście, umożliwiające rozwiązanie realnego i niezwykle istotnego problemu społecznego. Samurai Labs to interdyscyplinarny zespół naukowców i ekspertów, wnoszących wartość dodaną do całego projektu – mówi Magda Zawadzka z firmy CRIDO, doradzającej przy pozyskaniu grantu. Przez 6 lat trwania programu Horyzont 2020, z wykorzystanego dotychczas budżetu (ok. 77 mld zł) Polska otrzymała zaledwie 1% środków. – Te dane pokazują, jak trudno jest otrzymać tego typu wsparcie. Tylko innowacyjne i przełomowe projekty mają na to szansę – dodaje Zawadzka. Warto podkreślić, że z samej tylko Polski do Komisji Europejskiej wpłynęło do tej pory ponad 12,5 tys. wniosków. – Kierunek, jaki obrali eksperci z Brukseli przy ocenie aplikacji, to także drogowskaz dla polskich instytucji, takich jak NCBR, wskazujący, które projekty niosą za sobą realną wartość, zarówno ekonomiczną jak i społeczną – podsumowuje Magda Zawadzka.

    Przełomowy projekt

    Problem przemocy w sieci jest niezwykle istotny, ponieważ może dotknąć każdego. W szczególności zaś narażone są dzieci i młodzież. – Opracowywany prototyp poddajemy licznym i bardzo rygorystycznym testom, wykorzystując rzeczywiste dane pochodzące z forów internetowych oraz mediów społecznościowych. W ten sposób uczymy się, jaki kształt powinno przybrać docelowe rozwiązanie. Naszym celem jest fundamentalna zmiana w podejściu do ochrony – zatrzymanie przemocy zamiast reagowania po fakcie. Tworzymy pierwszego na świecie internetowego Samuraja, który będzie czuwał nad bezpieczeństwem dzieci – tłumaczy Wroczyński. Proponowana przez Polaków koncepcja jest unikalna w skali światowej. Szef Facebooka, Mark Zuckerberg szacuje, że na skuteczne narzędzie wykrywające przemoc online potrzeba przynajmniej 5-10 lat. Obecnie, substytutem mającym realizować to zadanie jest armia moderatorów zatrudnionych przez technologicznego giganta. – W każdej minucie, na samym tylko Facebooku pojawia się pół miliona komentarzy. To skala daleko wykraczająca poza możliwości ludzkich moderatorów. Tylko rozwiązanie oparte o sztuczną inteligencję będzie mogło poradzić sobie z taką ilość informacji. Nasze rozwiązanie pozwala na natychmiastową i automatyczną reakcję, co jest kluczowe dla obniżenia przemocy – działając od razu, zapobiegamy jej eskalacji – podsumowuje Gniewosz Leliwa, dyrektor ds. badań nad sztuczną inteligencją w Samurai Labs. Rozwiązanie tworzone przez Polaków skutecznie łączy najnowsze osiągnięcia z dziedziny uczenia maszynowego z wnioskowaniem na podstawie wiedzy eksperckiej, co stanowi tzw. trzecią falę sztucznej inteligencji wg klasyfikacji DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency). Dzięki temu innowacyjnemu podejściu, osiągnięcia prototypu Samurai pozostawiają daleko w tyle amerykańskich potentatów pracujących nad podobnymi rozwiązaniami.

    Praktycznie zastosowanie

    Realizacja projektu Samurai Labs może przynieść wiele korzyści, zarówno dla społeczeństwa, jak i europejskiej gospodarki. Dzieci potrzebują ochrony, szkoły skutecznych narzędzi do monitorowania swoich sieci, a rodzice poczucia, że wdrożone rozwiązania zapobiegną cybernękaniu czy atakom pedofilskim. Wartość rynku aplikacji dla rodziców do 2020 roku wyniesie 3,4 miliarda dolarów, rynek gier przekroczy 140 miliardów, zaś globalny rynek edukacji to już wartość przekraczająca bilion dolarów. Przemoc jest fundamentalnym problemem rynku gier online, w które gra już ponad 2,4 mld ludzi. Aż 30% użytkowników rezygnuje z tych serwisów z powodu przemocy, co przekłada się wymiernie na straty, które Samurai może w znacznym stopniu ograniczyć. Projekt naukowców znad Wisły może przekuć się w komercyjny sukces, czyniąc z Samurai Labs pierwszego polskiego “jednorożca”, czyli firmę o wycenie przekraczającą miliard dolarów.

    Europa od lat stara się wrócić na tory lidera innowacyjności. Ma ku temu potencjał w postaci doskonałych naukowców i inżynierów, oraz instrumenty takie jak program Horyzont 2020. Na efekty tych inwestycji przyjdzie jeszcze trochę poczekać, jednak systematyka w działaniu i długofalowa perspektywa może okazać się taktyką, dzięki której stary kontynent wygra wyścig o palmę pierwszeństwa w dziedzinie innowacji. Takie strategia jest szczególnie zasadna w projektach typu Deep Tech, które mimo dłuższego czasu potrzebnego na badania i rozwój, w efekcie przyczyniają się do powstania przełomowych rozwiązań zmieniających życie ludzi na całym świecie.

  • Rusza program akceleracji dla startupów z branży kosmicznej

    Rusza program akceleracji dla startupów z branży kosmicznej

    Cztery firmy: Airbus Polska, Cleanproject, SatRevolution oraz PwC Polska uruchamiają pierwszą edycję unikalnego programu akceleracji dla startupów z szeroko rozumianej branży kosmicznej – Future Space Accelerator. Celem projektu jest wsparcie technologicznych spółek oferujących innowacyjne rozwiązania poprzez pomoc w opracowaniu optymalnych modeli biznesowych, wypracowanie wspólnych form współpracy z partnerami programu oraz łączenie z potencjalnymi, międzynarodowymi inwestorami i partnerami biznesowymi.

    Future Space Accelerator ma zapewnić innowacyjnym startupom kosmicznym szybsze wejście na rynek i znalezienie klientów.

    Firma doradcza PwC pełni rolę operatora i organizatora całego programu, czuwając nad jego prawidłowym przygotowaniem i przebiegiem, wpierając uczestników i partnerów projektu w realizacji założonych celów.

    Projekt skierowany jest do firm, które oferują innowacyjne rozwiązania technologiczne, posiadają już co najmniej prototyp produktu i są otwarte na współpracę z co najmniej jednym z partnerów programu.

    Do programu zapraszane są startupy posiadające rozwiązania technologiczne, które mogą znaleźć zastosowanie w szeroko rozumianym przemyśle kosmicznym. Partnerzy szukają firm, z którymi mogą rozpocząć współpracę np. poprzez wdrożenie technologii startupu w swojej działalności, realizację wspólnych projektów B+R lub otwierając drzwi innowacyjnym przedsiębiorcom do swoich klientów. Wśród poszukiwanych technologii znajdują się m.in.: nanosatelity, satelity, optoelektronika, geo-tagging, przetwarzanie i analiza obrazów, sztuczna inteligencja, digitalizacja, robotyka, automatyka, mechatronika i uczenie maszynowe.

    Future Space Accelerator jest doskonałą okazją do wymiany doświadczeń i pomysłów z ludźmi z branży. Ostatnia dekada naszej działalności pozwoliła nam zrozumieć, że w innowacjach główne czynniki określające granice projektu to wiedza, doświadczenie i wyobraźnia. Jesteśmy dumni, że współpracujemy z partnerami, którzy podzielają tę wizję i chcielibyśmy współpracować w Future Space Accelerator, aby tworzyć kolejne historie sukcesu. – mówi Jerzy Kustra, prezes Cleanproject

    Etap składania wniosków zakończy się 16 czerwca 2019 r. W sierpniu poznamy listę startupów zakwalifikowanych do programu. Kolejne miesiące wybrane firmy spędzą na dopracowywaniu swoich pomysłów i modeli biznesowych, w czym będą ich wspierać eksperci Airbusa, Cleanproject i SatRevolution we współpracy z mentorami PwC. W grudniu br. podczas Demo Day startupy będą miały okazję zaprezentować swoje rozwiązania przed potencjalnymi klientami i inwestorami.

    Formularz aplikacyjny i szczegóły dotyczące Future Space Accelerator są dostępne na stronie www.futurespaceaccelerator.com.
  • SAS zainwestuje miliard dolarów w sztuczną inteligencję

    SAS zainwestuje miliard dolarów w sztuczną inteligencję

    SAS zainwestuje miliard dolarów w rozwój sztucznej inteligencji w ciągu najbliższych trzech lat. Inwestycja obejmie między innymi nowoczesne oprogramowanie, edukację, usługi eksperckie i będzie stanowiła kontynuację dotychczasowych działań firmy w obszarach zaawansowanej analityki, uczenia maszynowego, deep learning, przetwarzania języka naturalnego czy rozpoznawania obrazu. Dzięki wsparciu ekspertów oraz programom edukacyjnym, liderzy biznesu oraz specjaliści data science będą mogli zmienić oblicze swoich organizacji.

    Inwestycja SAS skupi się na trzech obszarach: Badania i rozwój (R&D) będą kontynuacją działań firmy na rzecz sztucznej inteligencji. Inicjatywy edukacyjne odpowiedzą na potrzeby klientów związane z lepszym rozumieniem korzyści płynących z wykorzystania AI (ang. Artificial Intelligence). Ostatnim obszarem będzie wsparcie ekspertów w optymalizacji procesów i uzyskaniu większego zwrotu z inwestycji związanych z prowadzonymi projektami.

    Badania i rozwój innowacji

    SAS inwestuje w innowacje i prace badawczo-rozwojowe we wszystkich kluczowych obszarach AI, ze szczególnym naciskiem na ułatwienie użytkownikom, o różnych poziomach umiejętności, czerpania korzyści z wykorzystania tej technologii – od ekspertów biznesowych przez inżynierów danych po specjalistów data science. Firma implementuje algorytmy sztucznej inteligencji w ramach SAS Platform, w rozwiązaniach do zarządzania danymi, wykrywania nadużyć, customer intelligence, zarządzania ryzykiem, jak również w dedykowanych aplikacjach dla konkretnych branż m.in. finansów, administracji publicznej, opieki zdrowotnej, przemysłu czy handlu.

    SAS kontynuuje współpracę z innowacyjnymi firmami i wiodącymi dostawcami technologii, takimi jak Accenture, Cisco, Deloitte, Intel i NVIDIA. Dzięki temu najnowsze osiągnięcia i najlepsze praktyki w dziedzinie sztucznej inteligencji i machine learning są dostępne dla klientów, a technologie SAS AI działają optymalnie zarówno w ramach własnej infrastruktury przedsiębiorstw , jak i na platformach chmurowych.

    SciSports, innowacyjny holenderski startup zajmujący się zastosowaniami analityki w sporcie, wykorzystuje rozpoznawanie obrazu SAS do transmisji online meczów piłki nożnej. Technologia SAS AI wykorzystująca procesory graficzne firmy NVIDIA, jest źródłem wniosków dla trenerów i menadżerów sportowych. Lokalizując i analizując różnorodne dane, kluby piłkarskie mogą poprawić wiele aspektów swojej działalności, w tym taktykę, wybór zawodników czy doświadczenia kibiców.

    Edukacja i rozwój na rzecz klientów

    Inicjatywy dotyczące edukacji i rozwoju klientów takie jak SAS AI Accelerator Program skupią się na pomaganiu organizacjom i specjalistom w pogłębieniu ich wiedzy dotyczącej AI na każdym poziomie. SAS zapewni:

    • Szyte na miarę programy nauczania, aby pomóc organizacjom w doskonaleniu ich umiejętności z zakresu AI. Obejmą one e-learning, w tym SAS Academy for Data Science oraz osobiste szkolenia z zakresu AI, zestaw najlepszych praktyk i nie tylko.
    • Programy certyfikujące, które pomogą specjalistom data science oraz analitykom zdobywać cenne referencje SAS Certified Professional in AI and Machine Learning. Dzięki temu ich pozycja na rynku pracy będzie jeszcze lepsza.
    • Centrum Doskonalenia SAS Analytics Center of Excellence, które tworzą doktorzy i doświadczeni eksperci z obszaru AI, uczenia maszynowego, przetwarzania języka naturalnego, rozpoznawania obrazów, optymalizacji, symulacji i powiązanych umiejętności z zakresu data science. Eksperci SAS będą zaangażowani we wspieranie wdrożeń AI u klientów – od znanych, obecnych na rynku aplikacji do innowacji jedynych w swoim rodzaju.

    Rozwój kadr i kompetencji jest także częścią planowanej inwestycji. Dzięki temu SAS poszerzy grono swoich ekspertów, pozyskując dodatkowe talenty do wsparcia wspomnianych obszarów.

    AI i analityka w akcji

    Nowy budynek zbudowany na terenie campusu SAS w Cary o powierzchni niemal 40.000 m², w którym mieści się Globalne Centrum Edukacyjne, wykorzystuje innowacje w dziedzinie AI i uczenia maszynowego, aby połączyć wydajność z wynikami biznesowymi. W nowym budynku znajdują się tysiące czujników IoT, wbudowanych w agregaty chłodnicze, kotły i wentylatory, które monitorują zużycie wody i energii. Dzięki sieciom neuronowym wykorzystującym rozwiązanie SAS Event Stream Processing, zespół SAS będzie śledził dane z czujników i analizował wydajność systemów w czasie rzeczywistym, aby zapobiegać ewentualnym problemom (identyfikując usterki sprzętowe, zanim staną się poważne) oraz zoptymalizować zużycie energii i wody. Podkreślając zaangażowanie SAS w zrównoważony rozwój, prawie połowa mocy nowego budynku jest dostarczana przez farmę solarną SAS.

    Wśród klientów wykorzystujących AI oraz uczenie maszynowe w rozwiązaniach SAS są między innymi:

    • Connexions Loyalty – firma współpracująca z najlepszymi markami programów lojalnościowych, skupiającymi ponad 200 milionów ludzi na całym świecie. W celu lepszego dopasowania ofert oraz zwiększenia lojalności klientów, firma wykorzystuje silnik personalizacji SAS AI.
    • Daiwa Securities – firma stworzyła system rekomendacji dla swoich przedstawicieli handlowych oparty na interfejsie SAS AI. System analizuje i przewiduje zmiany dla każdego klienta, rekomendując najbardziej odpowiedni produkt lub najwłaściwsze komunikaty w ramach akcji remarketingowych, w celu zwiększenia zaangażowania klientów i zmniejszenia liczby rezygnacji z zakupu.
    • Volvo i Mack Trucks – wykorzystuje rozwiązania AI firmy SAS do analizy danych IoT przesyłanych z samochodów ciężarowych i tirów. Tworzone na tej podstawie prognozy i wnioski umożliwiają optymalizację napraw i diagnostyki, co pozwala zminimalizować przestój floty.
  • Polska liderem w legislacji dotyczącej dronów

    Polska liderem w legislacji dotyczącej dronów

    Ostatnie zmiany w prawie, które określają m.in. zasady lotów dronów poza zasięgiem wzroku, zdecydowanie uproszczą zasady ich użytkowania i będą impulsem do rozwoju branży – podkreśla Michał Wojas, prezes FlyTech UAV. Jak ocenia, Polska jest jednym z liderów w legislacji dronowej i istnieje duża szansa, że wdrożone u nas rozwiązania regulujące rynek dronów zostaną wkrótce przetransferowane na grunt europejski.

    – Rynek w Polsce i na świecie znacząco się rozwija, z roku na rok notujemy coraz większą jego wartość. Co ciekawe, z roku na rok prognozy dotyczące dynamiki okazują się nietrafione, bo ten rynek rośnie szybciej, niż by się wydawało – mówi Michał Wojas, prezes FlyTech UAV. – Na rynku coraz wyraźniej widoczna jest granica pomiędzy dronami konsumenckim a profesjonalnymi. Widzimy też rozwój technologii w zastosowaniach bardzo specjalistycznych oraz typowo hobbystycznych – dodaje ekspert.

    Jak ocenia, Polska jest europejskim liderem w prawnym uregulowaniu rynku dronów. Wprowadzone z końcem stycznia rozporządzenie, które określa m.in. zasady lotów dronów poza zasięgiem wzroku BVLOS i dopuszcza loty automatyczne, zdecydowanie uprości zasady ich użytkowania oraz zdefiniuje granice pomiędzy lataniem hobbystycznym a komercyjnym.

    – Do tej pory te loty nie były zdefiniowane i musieliśmy je zgłaszać kilka miesięcy wcześniej, uzyskiwać odpowiednią zgodę, rezerwować przestrzeń. Teraz to trwa kilka dni, co zdecydowanie ułatwia i usprawnia działania komercyjne w lotach, które wykonujemy na większe odległości – mówi Michał Wojas.

    Zgodnie z obowiązującymi od niedawna przepisami, loty BVLOS są dopuszczone po poinformowaniu PAŻP (za pośrednictwem systemu teleinformatycznego) o zamiarze lotu co najmniej siedm dni przed jego wykonaniem. Takie operacje mogą wykonywać jedynie podmioty, które złożyły odpowiedni wniosek do Urzędu Lotnictwa Cywilnego i uzyskały na to zgodę, obowiązującą przez dwanaście miesięcy. Do lotów BVLOS dopuszczone są jedynie drony, które zostały uprzednio zarejestrowane w ewidencji statków powietrznych prowadzonej przez ULC.

    – Zobaczymy, czy rejestracja okaże się skuteczna, czy nie, bo głównym celem rejestrowania dronów jest przede wszystkim identyfikacja ich użytkowników i weryfikowanie tych, którzy łamią prawo. Pytanie, czy ci, którzy łamią prawo, będą rzeczywiście rejestrować drony. Inną kwestią jest wykorzystywanie ich do zadań specjalnych, które tak naprawdę będą wymagały wykroczenia poza ramy obecnego rozporządzenia i na to będą wydawane specjalne zgody. Dlatego będzie wymagana rejestracja dronów, żebyśmy w przypadku sytuacji awaryjnej wiedzieli, jaki to dron i jakie ma możliwości – mówi Michał Wojas.

    Z raportu opracowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny we współpracy z Ministerstwem Infrastruktury wynika, że w polskiej przestrzeni powietrznej znajduje się w tej chwili około 100 tys. dronów, a wartość rynku wynosi ok. 150 mln zł. Już w tym roku przekroczy ona 190 mln zł, a do 2026 roku będzie rosła w tempie ok. 47 proc. Prognozowana wartość rynku (bez uwzględnienia dronów militarnych) w latach 2017–2026 to blisko 3,3 mld zł, co jest odpowiednikiem sześciokrotnych rocznych wydatków sektora rządowego na działalność B+R. Świadectwa kwalifikacji uprawniające do wykonywania lotów komercyjnych ma w tej chwili w Polsce ok. 10 tys. osób.

    – Wydaje się, że w Polsce drony będą coraz bardziej wykorzystywane w administracji publicznej, chociażby w systemach antysmogowych czy inspekcjach turbin wiatrowych. To widzimy już przy zamówieniach publicznych. To jedne z wielu możliwych zastosowań, których wdrożenie umożliwi obecna legislacja, bo do tej pory barierą większą niż możliwości technologiczne były właśnie przepisy. Każdy kraj tworzy je po swojemu, natomiast organizacje międzynarodowe mocno przyglądają się temu, co dzieje się w Polsce, ponieważ uważają nas za pionierów w tej dziedzinie – mówi Michał Wojas.

    Z tego względu, jak ocenia prezes FlyTech UAV, jest duża szansa, że polskie rozwiązania legislacyjne w tym zakresie zostaną wkrótce przetransferowane na grunt europejski, a przepisy zostaną ujednolicone w całej UE. To z kolei znacznie ułatwiłoby pracę operatorom dronów, którzy nie musieliby ograniczać się już tylko do krajowego rynku.

    – Obecnie w każdym państwie mamy inne legislacje, co jest dość istotne z punktu widzenia operatora, który chciałby wykorzystywać drony również za granicą. W takim wypadku musi doskonale znać lokalne przepisy, które czasami znacząco różnią się od polskich – zauważa Michał Wojas.

  • Dane z satelitów coraz popularniejsze – rośnie wartość rynku

    Dane z satelitów coraz popularniejsze – rośnie wartość rynku

    Według badań nowojorskiej firmy P&S Research Market, w 2023 roku światowy rynek usług opartych na obrazowaniu satelitarnym będzie warty już ponad 5,2 miliardów dolarów. To ogromna szansa dla firm i instytucji z wielu sektorów rynku. Także z Polski.

    Satelity krążące nad Ziemią dostarczają ogromną ilość danych geoprzestrzennych i informacji w czasie rzeczywistym. Te dane mogą być wykorzystywane m in. w zarządzaniu zasobami naturalnymi, ochronie granic geograficznych, mapowaniu projektów budowalnych, w sektorze rolniczym czy monitorowaniu środowiska i zmian klimatycznych. Dane satelitarne są także bardzo cenne dla sektora wydobywczego, budowlanego czy usług ubezpieczeniowych.

    Rynek rośnie dzięki regionom

    Według raportu opublikowanego przez amerykański instytut badawczy P&S Market Research, globalny rynek usług opartych na obrazowaniu satelitarnym dynamicznie rośnie i już za 4 lata ma osiągnąć wartość ponad 5,2 mld dolarów. Analitycy zwracają uwagę, że w ubiegłym roku w największym stopniu wykorzystywano dane satelitarne w sektorze obronnym, w najbliższej przyszłości najszybciej rosnącym obszarem będzie jednak zarządzanie klęskami żywiołowymi. Stopa wzrostu w tym przypadku wyniesie 17% rdr. W tym roku zdjęcia satelitarne wykorzystywano m.in. do monitorowania pożarów w Grecji czy w Kalifornii, ale także zjawiska suszy w Polsce.

    Obrazowanie satelitarne ma tę przewagę nad zdjęciami lotniczymi, że pozwala na analizę parametrów, których nie widać gołym okiem, dzięki wykorzystaniu bliskiej podczerwieni czy ultrafioletu. Dane satelitarne umożliwiają np. ocenę stopnia nawilżenia gleby na danym obszarze, która dzięki odpowiednim analizom, również danych historycznych, pomaga w prognozowaniu plonów. To kluczowe dane z punktu widzenia przedsiębiorcy – plantatora, ale także istotne dla firmy ubezpieczeniowej, która podejmując się ubezpieczenia plonów takiego klienta, może sprawnie wyliczyć kwotę ubezpieczenia i szybko zlikwidować szkodę – wyjaśnia Stanisław Dałek, wiceprezes i CTO firmy CloudFerro, która to jest operatorem platformy CREODIAS. 

    Według wspomnianego raportu, największym rynkiem technologii opartych na danych satelitarnych są Stany Zjednoczone, a najszybciej rozwijającym się – Indie. Z raportu wynika też, że na rozwój rynku w dużej mierze wpłynie zapotrzebowanie na geo-obrazowanie satelitarne w regionach. Dobrze widać to na przykładzie Europy.

    Monitoring Ziemi dostępny dla każdego z UE

    Komisja Europejska wraz z Europejską Agencji Kosmiczną uruchomiły jesienią 2017 roku w ramach projektu Copernicus, mającego na celu monitorowanie Ziemi, 4 platformy gromadzące i udostępniające dane satelitarne. Jedną z nich jest polska platforma CREODIAS, stworzona przez konsorcjum Creotech Instruments, CloudFerro, Eversis, Geomatys, Sinergise oraz Wrocławski Instytut Zastosowań Informacji Przestrzennej i Sztucznej Inteligencji.

    Dając powszechny dostęp do zdjęć satelitarnych, unijny program stworzył impuls do rozwoju branży kosmicznej i usług opartych o geo-obrazowanie satelitarne. W tej chwili gromadzimy już ponad 10 PB danych z satelitów Sentinel i Landsat. Dane te mają ogromny potencjał badawczy, nie tylko dla administracji państwowej, ale firm z różnych sektorów rynku, np. ubezpieczeń, naukowców oraz odbiorców indywidualnych. Stwarza to możliwości szerokiego ich wykorzystywania do najróżniejszego rodzaju analiz, granicą pozostaje tutaj jedynie wyobraźnia  – zwraca uwagę Stanisław Dałek.   

    Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów

    Wykorzystanie zdjęć satelitarnych może służyć celom obronnym państw, monitoringowi i ochronie zasobów naturalnych i infrastruktury, ochronie środowiska czy zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi. Ze zdjęć korzysta już z powodzeniem np. przemysł wydobywczy w Stanach Zjednoczonych, gdzie kilka miesięcy temu, na podstawie analizy danych satelitarnych ustalono, że na terenie stanu Teksas dochodzi do osunięć znacznych połaci ziemi. Zmiany te były wynikiem intensywnego wydobycia ropy naftowej w tym regionie w XX wieku. To jeden z wielu przykładów dowodzących, że stały monitoring satelitarny obszarów ziemskich może mieć kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa ludzi i infrastruktury.

    Technologie obrazowania satelitarnego wykorzystywać może także przemysł budowlany oraz instytucje zajmujące się badaniami infrastruktury. Zdjęcia z satelitów dostarczają informacje dotyczące większych obszarów terenu, a dodatkowa analiza danych w bliskiej podczerwieni, bliskim ultrafiolecie w połączeniu z danymi pochodzącymi z programów obrazujących naprężenia terenu, mogą pomóc prognozować ewentualne zagrożenia. Daje to możliwość oszacowania ryzyka związanego z obecną infrastrukturą czy planowaną inwestycją.

    Zastosowanie analizy zdjęć satelitarnych pozwala na ocenę uszkodzeń powstałych w wyniku ruchów sejsmicznych, można ocenić m.in. uszkodzenia mostu, sprawdzić, czy nie osunęła się jego podbudowa. Podobnie w przypadku branży górniczej, przy dodatkowym zastosowaniu programu do pomiaru natężeń można określić, czy np. nie ma istotnych zmian w obiektach po wybuchu górniczym. Niektóre techniki przetwarzania danych pozwalają na wczesne wykrycie nawet subtelnego ruchu powierzchni lub stabilności konstrukcji i infrastruktury, takich jak tamy lub grunty w bliskim sąsiedztwie dróg i kolei – zwraca uwagę Stanisław Dałek.

    Zdjęcia satelitarne pomogą rozwinąć się startupom?

    Co istotne, według raportu P&S Research Market, firmy oferujące komercyjne produkty i usługi związane z obrazowaniem satelitarnym intensywnie inwestują we własne badania i rozwój w celu poprawy rozdzielczości obrazu i technologii wykrywania. To z pewnością wpłynie na możliwości ich szerszego wykorzystania w przyszłości.

    Ważnym impulsem dla rozwoju rynku jest wsparcie państwa. – Na rozwój technologii satelitarnych stawiają dziś poszczególne kraje, mając na względzie nie tylko bezpieczeństwo wewnętrzne, ale również rozwój technologiczny w różnych sektorach gospodarki. Również w u nas, w Polsce, zauważamy pozytywne działania w tym kierunku, chociaż nadal publiczne środki są często ‘przejadanie’ przez państwowe instytucje zamiast wspierać rozwój nowych technologii przez organizowanie przetargów i zakupy konkretnych usług od firm prywatnych – mówi Stanisław Dałek. W styczniu 2017 roku Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii ogłosiło Polską Strategię Kosmiczną, która zakłada stworzenie nowego modelu polskiej gospodarki, opartej w większym stopniu na wiedzy, innowacji i postępie technologicznym niż na niskich kosztach produkcji. Otwartą kwestią pozostaje jednak to, w jaki konkretnie sposób instytucje rządowe będą udzielały wsparcia polskim firmom.

    Ogromny potencjał analityczny, jaki oferują zdjęcia satelitarne, może wpłynąć na rozwój nowych firm związanych z branżą kosmiczną – podkreśla Stanisław Dałek. 

    Według raportu organizacji Startup Poland dotyczącego roku 2018, 83 proc. polskich startupów działa w modelu B2B, czyli sprzedaje swoje technologie i usługi innym firmom, a głównymi obszarami ich działalności są Big Data, analityka oraz IoT. Można się spodziewać, że część z nich może być potencjalnie zainteresowana wykorzystywaniem w swojej działalności także danych satelitarnych.