Polska dołącza do rosnącego grona państw europejskich, które decydują się na systemowe ograniczenie obecności smartfonów w edukacji podstawowej. Minister Edukacji Narodowej, Barbara Nowacka, ogłosiła przyspieszenie prac legislacyjnych, które od 1 września 2026 roku wprowadzą odgórny zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach podstawowych. Decyzja ta, skonsultowana bezpośrednio z premierem Donaldem Tuskiem, sygnalizuje odejście od dotychczasowej autonomii placówek na rzecz jednolitej strategii państwowej.
Ruch ten nie jest jedynie odpowiedzią na prośby nauczycieli, ale elementem szerszej strategii opartej na twardych danych. Resort powołuje się na wnioski z „Diagnozy Młodzieży 2026”, które jednoznacznie wskazują na pogłębiający się kryzys higieny cyfrowej oraz rosnące uzależnienie najmłodszych od mediów społecznościowych. Z perspektywy biznesowej i społecznej, krok ten można odczytywać jako próbę ratowania kapitału kognitywnego przyszłych pokoleń pracowników, których zdolność do głębokiego skupienia (deep work) jest systematycznie degradowana przez powiadomienia i algorytmy platform rozrywkowych.
Zasady mają być jasne, choć nie całkowicie nieelastyczne. Głównym celem jest wyeliminowanie telefonów z przerw i lekcji, gdzie służyły dotąd głównie rozrywce. Ministerstwo pozostawia jednak furtkę dla „procesu dydaktycznego” – ostateczna decyzja o wykorzystaniu urządzeń jako narzędzi edukacyjnych ma należeć do nauczyciela. Takie podejście sugeruje, że rząd nie walczy z samą technologią, lecz z jej niekontrolowaną obecnością, która dekonstruuje strukturę społeczną szkoły i utrudnia budowanie relacji rówieśniczych.
W miarę jak sztuczna inteligencja zyskuje dominującą pozycję w środowisku pracy, młodsze pokolenia coraz częściej podważają sens tradycyjnej edukacji. Nowy raport Indeed ujawnia, że niemal połowa osób poszukujących pracy z pokolenia Z uważa, że ich wykształcenie wyższe stało się nieistotne w dobie generatywnej AI. To nie tylko wyraz frustracji — to sygnał zmiany systemowej, której skutki dopiero zaczynamy rozumieć.
Dyplom kontra rzeczywistość pracy z AI
Zderzenie między tym, czego uczą uczelnie, a czego potrzebuje rynek, staje się coraz bardziej widoczne. Podczas gdy millenialsi i boomersi częściej akceptują wartość edukacji akademickiej, młodsze pokolenie coraz częściej uznaje ją za kosztowną i niedopasowaną do rzeczywistości. Tradycyjny model kariery — dyplom, staż, stabilna praca — nie znajduje już potwierdzenia w świecie, gdzie głównym wyróżnikiem kandydata staje się biegłość w obsłudze narzędzi AI.
Oferty pracy coraz rzadziej wymagają dyplomu — w zamian pojawiają się konkretne oczekiwania dotyczące znajomości technologii. Umiejętność tworzenia promptów, pracy z narzędziami no-code czy automatyzacji zadań w środowisku AI zaczyna być bardziej ceniona niż tytuł licencjata. W tym kontekście dyplom wyższej uczelni staje się bardziej symbolem niż gwarantem zatrudnienia.
AI przenika każdą ofertę pracy
Według danych Indeed, niemal każda opublikowana dziś oferta pracy ma choć minimalny kontakt z technologiami generatywnej AI. Dotyczy to zarówno stanowisk entry-level, jak i funkcji menedżerskich. Firmy nie tylko wdrażają nowe narzędzia — one zmieniają sposób organizacji pracy. Wymagania rosną: pracownicy muszą nie tylko znać AI, ale też rozumieć, jak ją stosować w kontekście swojej roli.
Równolegle rosną też oczekiwania wobec kompetencji miękkich: elastyczność, zdolność szybkiego uczenia się, gotowość do pracy z nieznanymi technologiami. Dla pokolenia Z, które dopiero wchodzi na rynek, to podwójne wyzwanie. Ich edukacja nie nadąża za tempem zmian, a jednocześnie rynek oczekuje gotowości do natychmiastowego działania w środowisku naszpikowanym nowymi narzędziami.
Szkolenia zamiast studiów
Wobec tej luki kompetencyjnej młodzi pracownicy coraz częściej wybierają alternatywne formy nauki. Z danych platformy O’Reilly wynika, że tylko w ubiegłym roku liczba osób poszukujących szkoleń z AI wzrosła ponad czterokrotnie. Popularnością cieszą się krótkie, praktyczne kursy — często darmowe lub relatywnie tanie — które pozwalają zdobyć konkretne umiejętności szybciej niż tradycyjne studia.
Firmy technologiczne reagują, tworząc otwarte programy szkoleniowe, certyfikaty i platformy edukacyjne. Programy typu „learn and apply” stają się nowym standardem — również wewnątrz firm, które inwestują w rozwój pracowników zamiast szukać gotowych ekspertów na rynku. Dla wielu młodych ludzi to bardziej opłacalna i skuteczna ścieżka rozwoju niż kosztowne, kilkuletnie studia.
Co istotne, to nie tylko trend edukacyjny, ale też zmiana strukturalna. AI rozwija się zbyt szybko, by systemy akademickie mogły za nim nadążyć. Dlatego coraz więcej kompetencji zdobywa się „na żądanie”, w czasie rzeczywistym, i w ścisłym powiązaniu z rynkiem pracy.
Nowa odpowiedzialność liderów
Choć to pracownicy muszą adaptować się do zmian, to na liderach organizacji spoczywa realna odpowiedzialność za ich przebieg. AI wymusza nowy typ przywództwa: zorientowanego na rozwój kompetencji, inkluzyjność technologiczną i ciągłe wsparcie. Od CIO, CTO czy dyrektorów HR oczekuje się dziś nie tylko znajomości technologii, ale przede wszystkim zdolności do przeprowadzania zespołów przez proces zmian.
Coraz więcej firm uruchamia wewnętrzne programy upskillingowe — nie jako benefit, ale warunek utrzymania konkurencyjności. Liderzy stają się architektami kompetencji organizacyjnych: oceniają luki, tworzą środowisko testowania narzędzi, motywują pracowników do eksplorowania nowych rozwiązań.
To zmiana roli — z menedżera do trenera, który wspiera rozwój i zmniejsza barierę wejścia w świat AI. Bez tego nawet najlepsza technologia pozostanie niewykorzystanym potencjałem.
Ryzyko wykluczenia i nierówności
Nie wszyscy jednak mają równe szanse w tej transformacji. Raport Indeed sygnalizuje, że AI może pogłębiać nierówności społeczne: między dużymi miastami a mniejszymi ośrodkami, między osobami z dostępem do zasobów edukacyjnych a tymi, którzy muszą polegać wyłącznie na sobie. Cyfrowa luka kompetencyjna zaczyna działać jak filtr — przesądzając o tym, kto będzie miał realny dostęp do awansu i dobrego wynagrodzenia.
W Polsce i innych krajach regionu to wyzwanie szczególnie widoczne. System edukacji nie oferuje jeszcze skutecznych ścieżek przygotowania do pracy z AI, a lokalne rynki pracy wciąż premiują formalne kwalifikacje, często bez realnej wartości praktycznej. Młodzi ludzie, którzy czują się pominięci przez zmiany, zaczynają odrzucać nie tyle AI, co cały model kariery zawodowej, który przestał gwarantować stabilność i rozwój.
Zmieniaj się albo zostań w tyle
AI nie tylko zmienia technologię — zmienia definicję kompetencji, kariery i wartości pracy. Młodsze pokolenia stają się tymi, którzy najtrafniej dostrzegają tę zmianę. Ich sceptycyzm wobec uczelni, potrzeba elastyczności i wybór samodzielnych ścieżek edukacji nie są oznaką buntu — to adaptacja do rzeczywistości, która przestała nagradzać dyplomy, a zaczęła premiować zdolność do nieustannego uczenia się.
Dla liderów, firm i instytucji publicznych to kluczowy sygnał: jeśli chcą budować organizacje odporne na przyszłość, muszą traktować inwestycję w ludzi równie poważnie, co inwestycję w technologię.
W ostatnich latach technologia druku 3D zyskała ogromną popularność, nie tylko w przemyśle, ale również w edukacji. Jej zastosowanie w szkolnictwie technicznym i informatycznym jest coraz bardziej powszechne, co stanowi odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie na nowoczesne metody nauczania. W dobie dynamicznie rozwijającej się branży IT, kształcenie przyszłych inżynierów wymaga narzędzi, które nie tylko uczą teorii, ale również pozwalają na praktyczne zastosowanie zdobytej wiedzy.
Druk 3D, znany również jako addytywna produkcja, pozwala na tworzenie trójwymiarowych obiektów na podstawie cyfrowych modeli. To narzędzie, które rewolucjonizuje proces nauczania, oferując studentom możliwość realizacji rzeczywistych projektów, testowania prototypów i eksplorowania innowacyjnych rozwiązań. Dzięki temu uczniowie i studenci mogą rozwijać swoje umiejętności praktyczne, kreatywność oraz zdolności do rozwiązywania problemów w sposób interdyscyplinarny.
Przyjrzyjmy się, jak druk 3D jest wykorzystywany w edukacji IT, jakie korzyści niesie dla studentów i nauczycieli, oraz jakie wyzwania wiążą się z jego wdrażaniem. To nowoczesne podejście do nauczania nie tylko przygotowuje studentów do wyzwań zawodowych, ale również inspiruje do innowacyjnego myślenia i eksperymentowania z nowymi technologiami. Druk 3D staje się więc nieodłącznym elementem kształcenia przyszłych inżynierów IT, wspierając ich rozwój na każdym etapie edukacji.
Wprowadzenie druku 3D do programów edukacyjnych
Druk 3D, znany również jako addytywna produkcja, zyskał na znaczeniu w edukacji w ciągu ostatniej dekady. Początkowo stosowany głównie w przemyśle i badaniach naukowych, szybko znalazł swoje miejsce w klasach i laboratoriach szkolnych oraz uniwersyteckich. Pierwsze zastosowania tej technologii w edukacji miały miejsce w pionierskich programach szkół technicznych i wyższych uczelni inżynierskich, które dostrzegły jej potencjał w praktycznym kształceniu studentów.
Wprowadzenie druku 3D do programów edukacyjnych umożliwia uczniom i studentom bezpośrednie zaangażowanie w proces tworzenia, co znacząco zwiększa ich zrozumienie teoretycznych koncepcji. Dzięki drukarkom 3D, uczniowie mogą przekształcać swoje pomysły w rzeczywiste, namacalne obiekty, co ułatwia naukę złożonych zagadnień technicznych. Pionierskie szkoły i uniwersytety zaczęły integrować druk 3D z różnymi dziedzinami nauki, od inżynierii i informatyki po medycynę i sztukę, co otworzyło nowe możliwości dla interdyscyplinarnych projektów edukacyjnych.
Korzyści z wykorzystania druku 3D w edukacji technicznej
Wykorzystanie druku 3D w edukacji technicznej przynosi wiele korzyści, które znacząco wpływają na jakość i efektywność kształcenia przyszłych inżynierów. Przede wszystkim, technologia ta umożliwia rozwój praktycznych umiejętności, które są nieocenione w późniejszej karierze zawodowej. Studenci mogą tworzyć fizyczne prototypy swoich projektów, co pozwala im lepiej zrozumieć procesy produkcyjne oraz rozwijać zdolności techniczne i manualne.
Druk 3D wspiera także kreatywność, dając uczniom i studentom narzędzie do realizacji nawet najbardziej innowacyjnych pomysłów. Możliwość eksperymentowania z różnymi projektami i szybkie prototypowanie zachęcają do myślenia poza schematami i szukania niestandardowych rozwiązań problemów technicznych.
Kolejną korzyścią jest interdyscyplinarność nauki. Druk 3D łączy różne dziedziny wiedzy, takie jak inżynieria, projektowanie, programowanie i matematyka, co pozwala na bardziej holistyczne podejście do edukacji. Studenci uczą się współpracy, integrując różne aspekty swoich projektów, co przygotowuje ich do pracy w złożonych, wielodyscyplinarnych zespołach.
Dzięki tym korzyściom, druk 3D staje się nie tylko narzędziem edukacyjnym, ale także inspiracją do dalszego rozwoju technologicznego. Wprowadzenie tej technologii do programów edukacyjnych sprawia, że studenci są lepiej przygotowani do przyszłych wyzwań zawodowych, posiadając zarówno teoretyczne, jak i praktyczne umiejętności niezbędne w dynamicznie rozwijającej się branży IT.
Druk 3D – zastosowanie w różnych dziedzinach IT
Druk 3D odgrywa kluczową rolę nie tylko w prototypowaniu, ale także w różnych specjalizacjach branży informatycznej, przyczyniając się do innowacyjnych rozwiązań i nowych możliwości technologicznych.
Jednym z głównych obszarów wykorzystania druku 3D jest projektowanie i rozwój sprzętu komputerowego. Dzięki tej technologii można szybko tworzyć prototypy obudów, modułów chłodzenia oraz niestandardowych komponentów, co przyspiesza proces projektowania i redukuje koszty produkcji.
W dziedzinie robotyki i automatyki druk 3D umożliwia personalizację oraz produkcję części i podzespołów dopasowanych do specyficznych wymagań projektowych. Roboty wykorzystujące elementy drukowane 3D mogą być bardziej efektywne, lekkie i bardziej zaawansowane technologicznie.
Inżynieria oprogramowania również korzysta z druku 3D poprzez wizualizację i materializację kodu. Programiści mogą drukować modele danych, struktury algorytmów czy interfejsy użytkownika, co ułatwia testowanie i weryfikację projektów.
Zastosowanie druku 3D w tych różnorodnych dziedzinach IT nie tylko przyspiesza procesy produkcyjne i obniża koszty, ale także sprzyja innowacjom i eksperymentowaniu z nowymi technologiami. Dzięki tej technologii, branża informatyczna ma możliwość nieustannego rozwoju i adaptacji do zmieniających się potrzeb rynku oraz wymagań użytkowników.
Przykłady wykorzystania druku 3D w instytucjach edukacyjnych
Druk 3D odgrywa coraz większą rolę w transformacji edukacji, szczególnie w kontekście przygotowania przyszłych specjalistów do wyzwań technologicznych XXI wieku. Przykłady z różnych instytucji edukacyjnych ilustrują różnorodność zastosowań tej zaawansowanej technologii.
Na przykład na Uniwersytecie Technicznym w Delfcie w Holandii studenci architektury korzystają z druku 3D do tworzenia skomplikowanych modeli budynków i struktur, co pozwala na lepsze zrozumienie przestrzeni i proporcji w rzeczywistych projektach urbanistycznych.
Ponadto, w Polsce na Politechnice Warszawskiej, druk 3D jest integralną częścią programów nauczania informatyki i inżynierii, umożliwiając studentom eksperymentowanie z nowymi technologiami oraz realizację projektów badawczych w różnych dziedzinach technicznych. Ponadto, uczelnia posiada odrębny kierunek studiów podyplomowych, na którym kształci specjalistów w dziedzinie druku 3D
Te przykłady pokazują, jak druk 3D staje się nie tylko narzędziem edukacyjnym, ale także inspiracją do innowacyjnych rozwiązań i interdyscyplinarnych projektów. Integracja tej technologii w instytucjach edukacyjnych przyczynia się do lepszego przygotowania studentów do przyszłych wyzwań zawodowych oraz wspiera rozwój nowoczesnych metod nauczania.
Narzędzia i oprogramowanie wspierające druk 3D w edukacji
Druk 3D w edukacji nie byłby możliwy bez odpowiedniego oprogramowania i narzędzi wspierających, które umożliwiają projektowanie i drukowanie zaawansowanych modeli trójwymiarowych.
Jednym z najpopularniejszych narzędzi CAD (Computer-Aided Design) wykorzystywanych w edukacji jest Autodesk Fusion 360. To zaawansowane oprogramowanie, które integruje projektowanie mechaniczne i przemysłowe z chmurą obliczeniową, umożliwiając studentom tworzenie skomplikowanych modeli i symulacji.
Innym popularnym narzędziem jest Tinkercad, stworzony przez Autodesk specjalnie dla początkujących użytkowników. Prosta i intuicyjna platforma umożliwia szybkie projektowanie obiektów 3D za pomocą prostych klocków i figur geometrycznych, co czyni ją idealnym narzędziem do nauki podstawowych koncepcji druku 3D.
Oprócz tego, istnieje wiele open-source’owych narzędzi, takich jak Blender czy FreeCAD, które są dostępne za darmo dla szkół i uczelni. Te narzędzia oferują szeroki zakres możliwości projektowania i są często używane do zaawansowanych projektów naukowych i badawczych.
Nieocenionym narzędziem dla osób zajmujących się drukiem 3D jest również 3D Connexion Space Mouse. To innowacyjne urządzenie umożliwia precyzyjną nawigację i manipulację modelami 3D za pomocą specjalnie zaprojektowanej myszki, co znacznie ułatwia pracę nad skomplikowanymi projektami i zwiększa efektywność procesu projektowania.
3D Connexion Spoace Mouse Enterprise / źródło: 3D Connexion
Oprogramowanie wspierające druk 3D w edukacji nie tylko ułatwia proces projektowania, ale także zwiększa dostępność technologii dla szerokiego grona użytkowników. Dzięki tym narzędziom, studenci mogą rozwijać swoje umiejętności techniczne i kreatywne, eksplorując potencjał druku 3D w różnych dziedzinach nauki i technologii.
Wyzwania i ograniczenia wprowadzenia druku 3D do edukacji IT
Choć druk 3D przynosi liczne korzyści, jego wprowadzenie do edukacji IT wiąże się także z pewnymi wyzwaniami i ograniczeniami, które wymagają uwagi i rozwiązania.
Jednym z głównych wyzwań jest wysoki koszt zarówno zakupu, jak i utrzymania drukarek 3D oraz materiałów eksploatacyjnych. Choć ceny urządzeń addytywnej produkcji stopniowo spadają, wdrożenie technologii na szeroką skalę w instytucjach edukacyjnych wymaga znaczących nakładów finansowych.
Kolejnym problemem jest potrzeba odpowiedniego przygotowania kadry dydaktycznej. Nauczyciele i instruktorzy muszą być odpowiednio przeszkoleni w obsłudze drukarek 3D oraz oprogramowania CAD, aby efektywnie przekazywać wiedzę i wspierać studentów w ich projektach.
Integracja druku 3D z istniejącymi programami nauczania także stwarza pewne wyzwania. Konieczne jest dostosowanie programów i planów zajęć do nowych technologii oraz zapewnienie, aby druk 3D nie był traktowany jedynie jako dodatek, ale integralna część procesu nauczania.
Dodatkowo, istnieją techniczne ograniczenia związane z możliwościami druku 3D, takie jak rozdzielczość wydruku, materiały dostępne do wykorzystania oraz czas potrzebny na wydrukowanie skomplikowanych modeli.
Mimo tych wyzwań, rosnące zainteresowanie i zaangażowanie instytucji edukacyjnych w integrację druku 3D w proces nauczania pokazuje, że potencjał tej technologii w edukacji IT jest znaczący. Przezwyciężenie wspomnianych ograniczeń może przynieść długoterminowe korzyści, wzbogacając doświadczenie edukacyjne studentów i przygotowując ich do przyszłych wyzwań technologicznych.
Przyszłość druku 3D w edukacji technicznej
Druk 3D zyskuje coraz większe znaczenie w edukacji informatycznej i technicznej, otwierając nowe możliwości dla przyszłych inżynierów i programistów.
Jednym z kluczowych trendów jest dalszy rozwój technologii druku 3D, który obejmuje większą precyzję wydruków, szybsze czasy druku oraz coraz szerszy zakres dostępnych materiałów. To sprawia, że druk 3D staje się bardziej atrakcyjny i użyteczny w różnych dziedzinach edukacji IT.
Kolejnym istotnym kierunkiem jest rosnąca interdyscyplinarność, czyli integracja druku 3D z innymi technologiami takimi jak sztuczna inteligencja, robotyka czy Internet rzeczy (IoT). Taka synergia pozwala na tworzenie bardziej zaawansowanych i złożonych projektów, które lepiej odzwierciedlają rzeczywistość zawodową.
Globalne inicjatywy promujące edukację STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics) również przyspieszają adaptację druku 3D w szkołach i uczelniach na całym świecie. Programy edukacyjne i konkursy naukowe coraz częściej obejmują druk 3D jako narzędzie do rozwiązywania realnych problemów technicznych i projektowych.
Przyszłość druku 3D w edukacji IT wydaje się więc obiecująca, przynosząc ze sobą nowe możliwości nauczania, rozwój umiejętności praktycznych oraz inspirację do kreatywnego myślenia. Dzięki temu technologia ta nie tylko wspiera edukację przyszłych specjalistów IT, ale także kształtuje przyszłość technologiczną i innowacyjną naszego świata.
Światowy Dzień Społeczeństwa Informacyjnego, obchodzony 17 maja każdego roku, jest szczególną okazją do refleksji nad wpływem, jaki Internet wywiera na nasze codzienne życie. Ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2006 roku, ten dzień ma na celu nie tylko uczczenie historycznych osiągnięć w dziedzinie telekomunikacji, ale także zwrócenie uwagi na rosnącą rolę technologii informacyjnych w społeczeństwie. W obliczu szybkiego postępu technologicznego, szczególnie w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI), tegoroczne obchody wiążą się z AI, podkreślając potrzebę kierowania rozwojem technologicznym w sposób, który służy dobru wszystkich.
Sztuczna inteligencja, choć obecna w naszym życiu na wielu płaszczyznach, od automatyzacji przemysłowej po personalizowane usługi medyczne, rodzi także nowe wyzwania. W dzisiejszym świecie, gdzie granice między rzeczywistością a cyfrowym światem stają się coraz bardziej płynne, istotne jest, aby technologia była rozwijana z myślą o etyce, bezpieczeństwie i przede wszystkim – ludzkich potrzebach.
Przyjrzyjmy się głębiej wyzwaniom i możliwościom, jakie niesie za sobą integracja AI z codziennym życiem.
Kontekst historyczny
Światowy Dzień Społeczeństwa Informacyjnego ma swoje korzenie w bogatej historii globalnych inicjatyw telekomunikacyjnych i informatycznych. Jego początki sięgają 17 maja 1865 roku, kiedy to został założony Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny (ITU) – instytucja, która odegrała kluczową rolę w rozwoju i regulacji telekomunikacji na całym świecie. Data ta, tradycyjnie obchodzona jako Światowy Dzień Telekomunikacji, miała na celu uczczenie wkładu ITU w międzynarodową współpracę i postęp technologiczny.
W 2005 roku, podczas Światowego Szczytu Społeczeństwa Informacyjnego w Tunisie, podjęto decyzję o rozszerzeniu zakresu tej uroczystości. Uznano, że rozwijający się świat cyfrowych technologii zasługuje na szersze świętowanie, które wykracza poza telekomunikację, obejmując również internet i technologie informacyjne. W efekcie, w 2006 roku, Zgromadzenie Ogólne ONZ ustanowiło Światowy Dzień Telekomunikacji i Społeczeństwa Informacyjnego, łącząc w ten sposób tradycyjne obchody z nowymi wyzwaniami i możliwościami, które niesie za sobą cyfrowa era.
Przemiany te symbolizują ewolucję w percepcji i podejściu do technologii – od narzędzi umożliwiających komunikację do fundamentu współczesnego społeczeństwa informacyjnego. W 2024 roku temat związany z AI wyraża ten rozwój oraz zobowiązanie społeczności międzynarodowej do kształtowania przyszłości technologii w sposób, który centralnie stawia człowieka i jego potrzeby.
W Polsce główną organizacją zajmującą się celebrowaniem Światowego Dnia Społeczeństwa Informacyjnego zajmuje się PTI. W tym roku podczas konferencji z tej okazji eksperci debatowali na temat nowoczesnych technologii w praktyce, w tym poruszano tematy: AI, Cyberbezpieczeństwo, medycyna, energetyka. Drugi dzień konferencji został poświęcony kwestiom edukacji – cyfrowa transformacja edukacji, kompetencje przyszłości, globalne sukcesy polskich informatyków.
Wyzwania technologiczne i społeczne
W miarę jak technologia AI coraz bardziej integruje się z naszym codziennym życiem, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i globalnym, napotykamy na serię wyzwań, które wymagają starannego zarządzania i rozwiązań. Oto niektóre z głównych technologicznych i społecznych wyzwań związanych z AI i internetem:
1. Integracja AI z codziennym życiem
Sztuczna inteligencja jest obecna w wielu sektorach — od medycyny, przez cyberbezpieczeństwo, po energetykę. Choć przynosi ogromne korzyści, takie jak automatyzacja procesów i zwiększenie wydajności, jej wszechobecność rodzi również pytania dotyczące przyszłości pracy, prywatności oraz etycznych aspektów decyzji podejmowanych przez maszyny.
2. Etyczne i prawne wyzwania
AI otwiera nowe możliwości, ale także stawia przed nami poważne pytania etyczne i prawne. Przykładowo, regulacje prawne dotyczące AI, takie jak propozycje unijne dotyczące AI Act, mają na celu ustanowienie ram prawnych, które zapewnią bezpieczne i odpowiedzialne wykorzystanie AI. Kwestie takie jak odpowiedzialność za decyzje podjęte przez AI, ochrona danych osobowych i zapobieganie dyskryminacji wymagają świadomego podejścia regulacyjnego.
3. Edukacyjne i kulturowe implikacje
Cyfrowa transformacja edukacji otwiera nowe horyzonty dla nauczania i uczenia się, ale również wymaga nowych kompetencji i metod nauczania. Jak możemy przygotować przyszłe pokolenia do życia i pracy w coraz bardziej zautomatyzowanym świecie? Jakie kompetencje będą kluczowe w erze dominacji technologii cyfrowych? Ponadto, AI wpływa na kulturę i społeczne interakcje, zmieniając sposób, w jaki komunikujemy się i łączymy z innymi.
Przedstawione wyzwania wymagają interdyscyplinarnego podejścia, które łączy technologię, prawo, etykę, edukację i politykę. Ważne jest, aby w procesie rozwoju i implementacji AI aktywnie uczestniczyły wszystkie sektory społeczeństwa — od naukowców i inżynierów, przez prawodawców, po zwykłych użytkowników technologii. Tylko w ten sposób możemy zapewnić, że korzyści płynące z AI będą rozłożone równomiernie, a ryzyka minimalizowane. Celem jest stworzenie przyszłości, w której technologia służy człowiekowi, a nie odwrotnie.
Zagrożenia i potencjalne problemy
Wraz z ekspansją internetu i sztucznej inteligencji (AI) na przestrzeni lat, nasze społeczeństwo stoi przed szeregiem zagrożeń, które mogą podważać korzyści płynące z tych technologii. Oto najważniejsze z nich:
1. Dezinformacja i wpływ na opinię publiczną
Rosnący dostęp do internetu i jego zasięg umożliwiają szybkie rozprzestrzenianie się informacji, co niestety obejmuje również fałszywe wiadomości i dezinformację. AI, zwłaszcza algorytmy odpowiedzialne za personalizację treści i automatyczne generowanie tekstów, mogą nieumyślnie przyczyniać się do wzrostu dezinformacji, co stwarza poważne wyzwania dla demokracji i społecznego porządku.
2. Cyberprzemoc i zagrożenia dla prywatności
Internet jest przestrzenią, w której dochodzi do wielu form nadużyć, w tym cyberprzemocy, nękania czy stalking. Młodzi ludzie są szczególnie narażeni na negatywne skutki tych działań. Ponadto, AI, zbierając i analizując ogromne ilości danych, może naruszać prywatność użytkowników, co budzi obawy dotyczące kontroli nad własnymi informacjami.
3. Uzależnienie od internetu i jego skutki
Zwiększający się czas spędzany w sieci, szczególnie wśród młodszych użytkowników, prowadzi do obaw o uzależnienie od internetu. To uzależnienie może mieć negatywne konsekwencje dla zdrowia psychicznego, rozwoju społecznego i edukacyjnego dzieci i młodzieży.
4. Zarządzanie internetem jako wyzwanie globalne
Internet jest z natury globalny, jednak jego zarządzanie wymaga współpracy międzynarodowej, co jest trudne do osiągnięcia w obliczu różnic kulturowych, politycznych i ekonomicznych. Wyzwaniem jest utrzymanie internetu jako otwartej i dostępnej przestrzeni dla wszystkich przy jednoczesnym zapewnieniu bezpieczeństwa i ochrony przed nadużyciami.
5. Przyszłe wykorzystanie technologii 6G
W miarę jak rozwija się kolejna generacja technologii internetowych, takich jak 6G, pojawiają się pytania dotyczące wpływu tych technologii na społeczeństwo. Chociaż 6G obiecuje szybsze połączenia i nowe możliwości, wiąże się to również z ryzykiem zwiększenia przepaści cyfrowej oraz możliwości nadużyć technologicznych.
Te zagrożenia podkreślają potrzebę zrównoważonego podejścia do technologii i internetu, które uwzględnia zarówno potencjał rozwoju, jak i konieczność ochrony najbardziej narażonych grup społecznych oraz zachowania etycznych standardów. Zbalansowane podejście, obejmujące edukację, regulacje i międzynarodową współpracę, jest kluczowe dla przyszłości, w której internet i AI będą służyły wspólnemu dobru, a nie były źródłem nowych problemów.
Przyszłość internetu i AI
Nasze społeczeństwo stoi na progu nowej ery technologicznej, w której sztuczna inteligencja (AI) i internet będą miały jeszcze większy wpływ na nasze życie, gospodarkę i kulturę. Przyszłość te dwie technologie malują obraz zarówno fascynujący, jak i wymagający świadomej nawigacji.
Przyszłość internetu i AI obiecuje znaczące innowacje w wielu dziedzinach. Technologie te mają potencjał do transformacji przemysłów, od zdrowia po edukację, poprzez umożliwianie personalizowanych usług i lepszej efektywności. Rozwój AI i internetu może również wspierać zrównoważony rozwój poprzez optymalizację zużycia zasobów i zarządzanie energią.
AI i internet przekształcają rynek pracy, tworząc nowe role i wymagając nowych umiejętności. Jednocześnie, istnieje ryzyko zastąpienia tradycyjnych zawodów przez zautomatyzowane systemy, co stawia wyzwania przed systemami edukacyjnymi i socjalnymi w kształtowaniu ścieżek adaptacji dla pracowników. Społeczne implikacje tych zmian będą wymagały przemyślanych polityk publicznych i prywatnych inicjatyw.
Jak AI i internet ewoluują, tak muszą również ewoluować nasze podejścia do prywatności i bezpieczeństwa. Potrzebna będzie ciągła adaptacja prawna i regulacyjna, aby chronić dane osobowe i zapewnić bezpieczeństwo w cyfrowym świecie. Wyzwaniem stanie się również zapewnienie, że korzyści z AI i internetu są dostępne równomiernie, co pomoże unikać „cyfrowego wykluczenia”.
W najbliższej przyszłości, rozwój technologii 6G może rewolucjonizować sposób, w jaki łączymy się z internetem. Obiecuje to jeszcze szybsze prędkości transmisji danych i mniejsze opóźnienia, co otworzy drzwi do nowych aplikacji w rzeczywistości rozszerzonej, samochodach autonomicznych, i inteligentnych miastach. Jednakże, te postępy także zwiększą zapotrzebowanie na rozwiązania dotyczące zarządzania infrastrukturą sieciową i cyberbezpieczeństwem.
Aby sprostać tym przyszłym wyzwaniom, kluczowa będzie międzynarodowa współpraca. Budowanie globalnych standardów dla AI i internetu, współpraca w zakresie regulacji oraz rozwijanie wspólnych inicjatyw w dziedzinie bezpieczeństwa cyfrowego są niezbędne dla harmonijnego i etycznego rozwoju technologii na skalę światową.
Przyszłość, w której internet i AI będą odgrywać centralną rolę, jest już nieunikniona. Ważne jest, aby w procesie tego rozwoju, kierować się zasadami etycznymi i społecznymi, które zapewnią, że technologie te będą służyły dobru wspólnemu, zamiast stwarzać nowe podziały. Kluczem do tego jest edukacja, regulacje i ciągłe dialogi między wszystkimi uczestnikami społeczeństwa informacyjnego.
Obecny system edukacji wywodzi się z czasów rewolucji przemysłowej – udowadniała dr Kristina Kallas, estońska minister edukacji i rozwoju, podczas warszawskiego szczytu cyfrowej edukacji CEE Edu Digital Summit 2024. Według niej, a także innych ekspertów uczestniczących w debacie, niezbędna jest zmiana systemu nauczania. Taka, aby uczniowie w większym stopniu zdobywali praktyczne umiejętności, w tym kompetencje cyfrowe.
Wyzwania rewolucji cyfrowej nie omijają sektora szkolnictwa. Z jednej strony coraz więcej mówi się o konieczności wykorzystania nowoczesnych technologii w procesie nauczania. Z drugiej – istotne jest także przekazywanie uczniom kompetencji cyfrowych, czyli umiejętności sprawnego i bezpiecznego korzystania z technologii.
Właśnie tym tematom poświęcony był międzynarodowy szczyt CEE Edu Digital Summit 2024. Do Warszawy zjechali eksperci od edukacji i cyfryzacji, aby wspólnie porozmawiać o wyzwaniach i szansach stojących przed szkolnictwem. Całość rozpoczęła się debatą pod tytułem „W stronę cyfrowej edukacji. Strategia dla Europy”, w której udział wzięli przedstawiciele ministerstw edukacji aż czterech europejskich krajów.
Umiejętności cyfrowe jak liczenie czy pisanie
Eksperci zgodzili się w najważniejszym: potrzebujemy pilnej zmiany programów nauczania. – Model edukacji z czasów rewolucji przemysłowej, gdy wszyscy musieli znać podstawowe informacje, przeminął. Technologia znacznie szybciej potrafi sobie radzić z różnymi zagadnieniami, niż ludzie. Kompetencje, których musimy dziś uczyć to nie tylko czytanie, liczenie, wiedza o świecie. Teraz wymagane są umiejętności na znacznie wyższym poziomie poznawczym – przekonywała dr Kristina Kallas z Estonii.
Wtórowała jej Natalia Miteva, bułgarska wiceminister edukacji i nauki: – Transfer wiedzy nie może być jedynym celem edukacji. Wiele programów nauczania uzupełnia się, dodając umiejętności przydatne w codziennym życiu – mówiła. Po czym nawiązała bezpośrednio do cyfryzacji: – Umiejętności cyfrowe dołączyły do tak podstawowych kompetencji jak pisanie i liczenie. W dzisiejszym świecie trzeba umieć sobie radzić z technologią – udowadniała specjalistka.
Kaisa Humlebo, reprezentująca region Sztokholmu, zwracała uwagę także na konieczność dostosowania programów nauczania do możliwości poznawczych dzieci i młodzieży: – Młodzi ludzie przyzwyczajeni są dziś do szybkiej reakcji, do ciągłej stymulacji. Musimy się do tego dostosować, jeśli chcemy osiągnąć efekt pedagogiczny – mówiła. I dodawała, że zmiany w szkołach przeciętnie zachodzą wolniej niż w społeczeństwie, co należy zmienić.
Sztuczna inteligencja w edukacji: szansa czy zagrożenie?
Podczas debaty zastanawiano się także, jak sektor edukacji powinien reagować na coraz większe wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji. – Co mamy zrobić w kontekście AI w edukacji? Czy to szansa, zagrożenie, a może diametralna zmiana systemu kształcenia? – pytał prowadzący rozmowę Michał Giersz.
– Pierwsze skojarzenie z AI to pojawiające się plagiaty i konieczność ich zwalczania – odpowiedział dr hab. Andrzej Szeptycki, Podsekretarz Stanu w polskim Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. I rozwinął temat: – To wyzwanie, ale widzieliśmy już podobne 20 lat temu, kiedy wszyscy uzyskali dostęp do Internetu. Teraz stworzymy analogiczne mechanizmy.
Według Andrzeja Szeptyckiego ważnym pytaniem jest także kwestia na ile możemy zaufać sztucznej inteligencji. – AI często zmyśla, pisze wypracowania, które są nieprawdziwe, a uczeń, który tego nie sprawdza, nie zdaje sobie sprawy, że to nie jest prawda. Nawet naukowcy często w zbyt dużym stopniu polegają na AI. Oczywiście sztuczna inteligencja daje także ogromne możliwości, ale nie możemy nie zauważać zagrożeń – przestrzegał.
Dr Kristina Kallas zwracała uwagę na szanse, ale też kwestie etyczne. – AI wywiera na nas presję, aby zarzucić wykonywanie powtarzalnych procesów. Natomiast etyka staje się wielkim wyzwaniem edukacji, bo AI często daje nam wyniki nieetyczne – mówiła. Zdaniem przedstawicielki estońskiego ministerstwa, także w tym zakresie zadaniem każdego ministerstwa edukacji powinno być przeprojektowanie programów nauczania, aby przekazywać uczniom umiejętności kognitywne i stawiać większy nacisk na etykę.
Jak szybko można się spodziewać przełomu? Zdaniem Justiny Kugyte z litewskiego Ministerstwa Edukacji, Nauki i Sportu, może to nastąpić szybciej, niż myślimy. – Od nagłego przymusu, związanego z covidem, przeszliśmy do dobrowolnego korzystania z narzędzi cyfrowych. Nauczyciele szybko zaczynają korzystać z narzędzi cyfrowych. I to dobrze, bo technologia ma wspierać nauczycieli. Dzięki niej można prowadzić dużo ciekawsze i bardziej rozwijające lekcje – podkreślała Litwinka.
CEE Edu Digital Summit zorganizował Związek Cyfrowa Polska w ramach działań środkowoeuropejskiej koalicji organizacji cyfrowych CEE Digital Coalition.
7,6 pkt na dziesięciostopniowej skali – na tyle oceniają polscy nauczyciele stopień cyfryzacji polskiej edukacji. Na ich ogólną ocenę wpływają między innymi kwestie związane z dostępem do sprzętu technologicznego i łącza internetowego w szkole. Nauczyciele oczekują dalszego doposażania placówek oświatowych w nowoczesne technologie i oprogramowania edukacyjne, a także szkoleń z ich wykorzystywania. Większość szkół liczy też na rozwiązanie problemu z internetem, do którego dostęp wciąż mają utrudniony – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie polskiej branży cyfrowej.
Postęp transformacji cyfrowej polskiej szkoły został zbadany przez ośrodek ARC Rynek i Opinia wśród reprezentatywnej grupy 300 nauczycieli i dyrektorów szkół na potrzeby raportu „Cyfrowa Szkoła 4.0” przygotowanego przez ekspertów Związku Cyfrowa Polska. Opracowanie opisuje dokładnie obecne wyzwania w cyfryzacji szkół, podaje pozytywne przykłady z innych państw i wskazuje na rekomendacje działań w tym zakresie.
Wysoka ocena, mimo trudności ze sprzętem i internetem
Większość z badanych nauczycieli wysoko oceniła poziom ucyfrowienia szkół. Bardzo dobre noty dla tego procesu dało 60 proc. z nich (na poziomie 8-10 punktów w dziesięciostopniowej skali). Jednak ci z nauczycieli, którzy ocenili postęp transformacji cyfrowej nieco niżej (5-7 punktów), najczęściej zwracali uwagę na przestarzały sprzęt w szkole, w których uczą (co czwarty z nich), a także problemy z dostępem do sprzętu komputerowego (17 proc.) i wyzwania związane z internetem (16 proc.). W ocenie nauczycieli i dyrektorów lepszy dostęp do sprzętu mają uczniowie szkół podstawowych niż uczniowie szkół ponadpodstawowych. Na obu poziomach edukacji lepiej oceniany jest też dostęp do sprzętu i oprogramowania dla nauczycieli niż ten, jaki posiadają uczniowie.
Nauczyciele korzystają z technologii, lecz potrzebują wsparcia
W badaniu wykazano, że prawie wszyscy nauczyciele w swojej pracy dydaktycznej wykorzystują interaktywne tablice oraz projektory oraz włączają do programu nauczania różnorodne formy multimedialne. Dziewięciu na dziesięciu nauczycieli korzysta także z platform e-learningowych do dostarczania materiałów edukacyjnych lub innych platform czy aplikacji edukacyjnych zapewniających lekcje i gry edukacyjne. Połowa z nich używa platform służących do oceny pracy uczniów online.
W kontekście wsparcia pracy dydaktycznej największe oczekiwania i zapotrzebowanie nauczycieli zgłaszają w zakresie zakupu licencji na specjalistyczne oprogramowanie edukacyjne (76%) oraz szkolenia z zakresu nowoczesnych technologii edukacyjnych (75%). Większość badanych wyraziło także oczekiwanie wsparcia w zakresie proponowanych scenariuszy lekcji, które efektywnie wykorzystują technologię, w rozwoju infrastruktury szkolnej oraz w dostępie do bibliotek cyfrowych. Dużym zainteresowaniem cieszyłaby się dodatkowa pomoc w kwestii warsztatów dotyczących skutecznych metod nauczania online (59%), dostępu do platform e-learningowych (58%) czy pomocy w adaptacji programów nauczania do środowiska online (55%). – Cyfrowa transformacja oświaty powinna być traktowana jako proces strategiczny i priorytetowy. Choć podstawowym elementem tego procesu musi być dalsze doposażenie szkół w nowoczesne rozwiązania technologiczne, a także zapewnienie wydajnej łączności z internetem, to równie istotna okazuje się poprawa świadomości i edukacja nauczycieli z zakresu wykorzystywania nowych technologii w procesie edukacji – komentuje Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska na zlecenie, którego powstało badanie.
Potrzeba rozwoju kompetencji cyfrowych
Nauczyciele w badaniu dla Cyfrowej Polski pytani byli również o najważniejsze kompetencje cyfrowe, jakie ich zdaniem powinni posiąść uczniowie w czasie nauki. Wskazywali przede wszystkim na umiejętność efektywnego wyszukiwania informacji, ich selekcji oraz oceny (89 proc. ankietowanych), a także umiejętności samokształcenia i samodzielnego uczenia się (85 proc. uczestników badania). W ocenie nauczycieli, w szkołach podstawowych warto uczyć także obsługi komputerowych narzędzi biurowych (programów tekstowych, arkuszy kalkulacyjnych etc.). Jak zauważa Michał Kanownik, oczekiwania te wpisują się w wyniki testu kompetencji cyfrowych IT Fitness Test, który branża cyfrowa prowadzi w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych od dwóch lat. – Polscy uczniowie uzyskują w naszym badaniu rezultaty dalekie od satysfakcjonujących. Najgorsze wyniki obserwujemy w kategorii obsługi cyfrowych narzędzi biurowych, a zdolności te są dziś przecież absolutnie niezbędne na rynku pracy i w życiu codziennym. Ten obszar wymaga naszej uwagi pracy – podkreśla Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.
Na podstawie przeprowadzonego badania, branża cyfrowa wydała rekomendacje, które skieruje do Ministerstwa Edukacji, Ministerstwa Nauki i Ministerstwa Cyfryzacji. W ocenie Cyfrowej Polski podstawowym elementem procesu transformacji cyfrowej polskiej szkoły powinno być dalsze doposażanie szkół w nowoczesne rozwiązania technologiczne, zapewnienie wydajnego łącza internetowego oraz modernizacja lub budowa sieci lokalnych w placówkach edukacyjnych. To – zdaniem ekspertów – powinno iść w parze z poprawą świadomości i edukacją nauczycieli z wykorzystywania nowych technologii w procesie edukacji – czytamy w rekomendacjach. Priorytetowym obszarem działań musi być także rozwój dobrych praktyk z zakresu higieny cyfrowej i cyberbezpieczeństwa – wskazują autorzy raportu „Cyfrowa Szkoła 4.0”. – Proces cyfryzacji edukacji powinien mieć charakter ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Do jego procesu należy włączyć także rodziców, nauczycieli, a także samorządy, organizacje pozarządowe i biznes, w tym firmy technologiczne, które dostarczają rozwiązania dla cyfrowej edukacji – przekonuje Michał Kanownik.
Rozwiązania technologiczne w sferze e-usług, które wprowadzamy muszą być nie tylko bezpieczne, ale także intuicyjne, dostępne dla każdego i proste w obsłudze. Należy też zadbać o świadomość ich dostępności i podniesienie poziomu kompetencji użytkowników i urzędników – podkreślali uczestnicy panelu “Cyfrowy i cyberbezpieczny samorząd – teraźniejszość czy przyszłość?” zorganizowanego na IX Europejskim Kongresie Samorządów, którego partnerem był Związek Cyfrowa Polska.
Przedstawiciele władzy zaangażowani w sferzę cyfryzacji, dostawcy usug cyfrowych i rozwiązań cyberbezpieczeństwa dla JST oraz sami samorządowcy zgromadzeni w Mikołajkach przyjrzeli się stopniowi transformacji cyfrowej i dbałości o cyberbezpieczeństwo w polskich samorządach. W czasie dyskusji rozważali, czy samorządy dysponują odpowiednimi narzędziami i środkami by tradycyjne usługi przekształcić w cyberbezpieczne „e-usługi”.
Nierówne tempo transformacji samorządów
Zdaniem uczestników dyskusji, jednym z najważniejszych problemów w sferze cyfryzacji samorządów jest nierówne tempo wdrażania e-usług w poszczególnych JST w kraju. – Wyzwaniem, przed którym stajemy jest synchronizacja systemów e-usług w sposób, który zagwarantuje, że mieszkańcy zarówno mniejszych, jak i dużych jednostek samorządowych będą mogli liczyć na podobną jakość tych usług i ich dostępność – mówił Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.
W opinii ekspertów nierówne tempo transformacji cyfrowej samorządów wynika przede wszystkim z różnic w zasobach finansowych poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego. – Duże JST mają oczywiście większe budżety, a co za tym idzie większe możliwości cyfryzacji. Brak środków to nadal poważna przeszkoda w transformacji cyfrowej mniejszych samorządów, które borykają się z ograniczeniami budżetowymi. Decyzja o inwestycji w cyfryzację, czy bezpieczeństwo cyfrowe oznacza dla małych samorządów często rezygnację z innych, istotnych z punktu widzenia mieszkańców wydatków – komentowali goście debaty. Sugerowali, że nad zapewnieniem samorządom środków na cyfryzację i wyrównywaniem poziomu transformacji warto pracować na szczeblu centralnym.
Paneliści wskazali także, że nierówności występują nie tylko w dostępie do e-usług, ale także w gotowości do ich stosowania. – E-usługi bardzo szybko akceptowane są przez młodych ludzi. Z edukacją z zakresu kompetencji cyfrowych i stosowania e-usług musimy docierać szczególnie do osób starszych i w średnim wieku, by także korzystały w pełni z dobrodziejstw cyfryzacji – komentowali eksperci. Ich zdaniem problem ten dotyczyć może m.in. nadchodzącego systemu e-doręczeń. – Przejście na system e-doręczeń jest w najlepszym interesie Polski. Wyzwaniem w tym procesie może być jednak zagwarantowanie, że z rozwiązania tego powszechnie korzystać będą obywatele, obywatelki i podmioty sektora prywatnego – komentował Grzegorz Kubalski, Zastępca Dyrektora Biura ze Związku Powiatów Polskich.
Bezpieczeństwo, świadomość i kompetencje
W czasie rozmowy w Mikołajkach podkreślono, że aby w pełni wykorzystać dostępne e-usług i wdrażane rozwiązania cyfrowe niezbędne są odpowiednie kompetencje cyfrowe użytkowników oraz urzędników. – W sferze rozwoju tych kompetencji czeka nas jeszcze wiele pracy – mówił Michał Kanownik prezes Związku Cyfrowa Polska. Przedstawiciele dostawców usług cyfrowych dla samorządów uczestniczący w panelu argumentowali, że sektor prywatny stale prowadzi szkolenia dla JST dotyczące m.in. cyberbezpieczeństwa urządzeń końcowych.
Rozwój kompetencji i inwestycje są zdaniem gości panelu dyskusyjnego pilnie potrzebne właśnie w sferze cyberbezpieczeństwa. – Najważniejsze typy ataków, z jakimi mierzą się dziś samorządy to ransomware, DDoS oraz ataki phishingowe. Na te ostatnie sektor publiczny jest narażony szczególnie m.in. ze względu na dostępność wielu informacji publicznych dot. np. dostawców usług i produktów dla JST. Szkolenia dla urzędników powinny dotyczyć szczególnie zagadnień z zakresu cyberbezpieczeństwa. Niezmiernie użyteczne dla samorządów są w związku z tym systemy zarządzania urządzeniami końcowymi urzędników. Pozwalają one istotnie ograniczyć zagrożenia płynące np. z używania prywatnych skrzynek e-mail, czy ze zgubienia telefonu – mówili.
Zdaniem ekspertów zgromadzonych w Mikołajkach, pewnie funkcje infrastruktury i usługi, a szczególnie te związane cyberbezpieczeństwem cyfrowe należy unifikować. Sprzęt, infrastruktura, zasoby informatyczne i ich obsługa są szczególnie kosztowne właśnie w sferze cyberbezpieczeństwa. Wiele istotnych i kosztownych zadań łatwiej byłoby rozwiązać w sposób zupełnie scentralizowany, lub w ramach lokalnych centrów wspólnej infrastruktury, skupiających kilka JST – sugerowali eksperci.
Sieć w modelu otwartym uruchomiona na częstotliwościach lokalnych będzie unikalną wartością pierwszego w Polsce Campus 5G Network – Open RAN Lab, czyli laboratorium pozwalającego na zdobywanie studentom Politechniki Białostockiej kompetencji w zakresie budowania i obsługi takich sieci na całym świecie – zgodnie z najnowszymi trendami. Dostawca sieci, firma IS-Wireless przy użyciu rozwiązań dostarczonych przez Emitel S.A. i Hewlett Packard Enterprise (HPE) uruchomił na uczelni jedną z pierwszych w Polsce prywatnych sieci 5G, działających w paśmie lokalnym n77 na podstawie pozwolenia UKE.
Sieci 5G wg modelu Open RAN oznaczają dywersyfikację dostawców, a co za tym idzie – udział lokalnych producentów sprzętu i oprogramowania. Praktyczna nauka budowy i obsługi takich sieci będzie możliwa dzięki uruchamianemu w budynku Wydziału Elektrycznego Politechniki Białostockiej laboratorium.
– Studenci będą mieli dostęp do najnowszej technologii – podkreśla dr hab. inż. Mirosław Świercz, prof. PB, Prorektor ds. Rozwoju Politechniki Białostockiej. – Będą mogli testować urządzenia komercyjne, a w laboratorium wykonywać testy związane z transmisją radiową 5G – na przykład sprawdzać, jakie zasoby obliczeniowe serwera zużywa ta sieć.
Sieć 5G dostarczyła uczelni polska firma IS-Wireless – jedyny polski dostawca sieci telekomunikacyjnych w modelu Open RAN. – Sieć 5G uruchomiona na Politechnice Białostockiej pokazuje, że takie rozwiązania mogą powstawać oddolnie w oparciu o rozwiązania wielu dostawców. Interfejsy elementów składających się na sieć są otwarte i wyspecyfikowane, co pozwala korzystać ze sprzętu i oprogramowania różnych dostawców. To istota Open RAN – wyjaśnia dr Sławomir Pietrzyk, prezes IS-Wireless. Dzięki takiej koncepcji technologicznej studenci Wydziału Elektrycznego Politechniki Białostockiej będą mogli praktycznie badać i modyfikować prywatną sieć 5G, jaka zaczęła działać na kampusie uczelni.
Nauczyciele akademiccy z Wydziału Elektrycznego i Wydziału Informatyki Politechniki Białostockiej mają już sprecyzowane konkretne ćwiczenia laboratoryjne, które będą realizowane w Campus 5G Network Open RAN Lab.
źródło: IS-Wireless
– Studenci będą mogli praktycznie sprawdzić, jaki wpływ na komunikację mają modulacja czy kodowanie sygnału – wyjaśnia dr inż. Andrzej Zankiewicz z Katedry Fotoniki, Elektroniki i Techniki Świetlnej Wydziału Elektrycznego Politechniki Białostockiej. – Będą mogli zmieniać parametry i obserwować, jak wpływają one na szybkość transmisji danych czy niezawodność transmisji oraz jej odporność na interferencje – zakłócenia od otaczającego środowiska. Dzięki uruchomieniu laboratorium studenci Politechniki Białostockiej będą lepiej przygotowani do wejścia na rynek pracy – dodaje.
– Coraz więcej sieci telekomunikacyjnych na świecie buduje się w oparciu o model Open RAN. Sieci 6G będą powstawać już niemal wyłącznie w tym modelu – przypomina dr Sławomir Pietrzyk. Dlatego instalacja w Białymstoku, pierwsza taka na polskiej uczelni, jest tak ważna. Sieci 6G będą budowane już pod koniec bieżącej dekady– dodaje.
IS-Wireless przekonuje, że w Polsce Politechnika Białostocka będzie pierwszą uczelnią dysponującą takim praktycznym laboratorium sieci 5G. Do tej pory firma uruchomiła kilka takich laboratoriów za granicą. – Politechnika Białostocka to doskonały partner – podsumuje dr Sławomir Pietrzyk. –Wspólnie pokażemy, razem z pozostałymi konsorcjantami, że budowa prywatnych sieci 5G w oparciu o lokalne częstotliwości jest możliwa. Instalacja pomoże wykształcić kompetencje, które są coraz bardziej potrzebne na rynku telekomunikacyjnym.
Campus 5G Network Open RAN Lab w Politechnice Białostockiej to również efekt współpracy z firmą Emitel S.A. – liderem infrastruktury pasywnej w Polsce, który wchodzi w obszar sieci prywatnych. Firma zbudowała infrastrukturę rozproszonych anten (DAS), a serwery zapewniła firma Hewlett Packard Enterprise (HPE) – globalny dostawca rozwiązań IT w tym dla sieci telekomunikacyjnych nowych generacji.
– Z racji rosnącej roli, jaką w nowoczesnym świecie pełni sprawna i szybka komunikacja pomiędzy urządzeniami, pracujące w wysokich częstotliwościach sieci 5G, wymagają umiejętnego projektowania oraz wdrażania, a także niezawodnego systemu dystrybucji sygnału radiowego. To właśnie od tego zależy jakość usług świadczonych w budynkach biurowych, bądź przemysłowych – podkreśla Piotr Guziewicz, Dyrektor Biura Planowania Sieci i Rozwoju Usług w Emitel.
– Najnowsze rozwiązania z obszaru telekomunikacji stanowią jedną z sił napędowych gospodarki, umożliwiając budowę inteligentnych fabryk oraz miast, a także automatyzację oraz wprowadzanie nowych usług, które wymagają błyskawicznego transferu danych. Jako dostawca kompleksowych rozwiązań od brzegu sieci aż po chmurę obliczeniową – w tym pełnego portfolio usług dla łączności przewodowej i bezprzewodowej – z satysfakcją obserwujemy współpracę polskiej nauki z biznesem na tym polu –zaznacza z kolei Krzysztof Kowalczyk, Enterprise Sales Director, Hewlett Packard Enterprise Polska.
Krzysztof Kowalczyk, HPE / źródło: IS-Wireless
Inwestycja została zrealizowana przez firmę IS-Wireless, która pozyskała finansowanie od funduszu Bitspiration Booster składające się z części komercyjnej i środków publicznych z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego na lata 2014-2020 – Umowa Operacyjna nr 4/RPPD/1219/2019/1/DIF/187, zawarta 5 czerwca 2019 roku pomiędzy Bitspiration Booster Sp. z o.o. (jako Pośrednikiem Finansowym) oraz Bankiem Gospodarstwa Krajowego (jako Menadżerem Funduszu Funduszy na terenie województwa podlaskiego).
Fundacja EdTech Poland, promująca rozwiązania edukacyjne budujące tzw. kompetencje przyszłości, prezentuje rekomendacje dla Ministerstwa Edukacji Narodowej.
– Znajdujemy się w historycznym momencie dla edukacji w Polsce. Dzięki środkom z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) obecny rząd będzie mógł wesprzeć cyfrową transformację szkół, pozyskując innowacyjne rozwiązania technologiczne dla nauczycieli i uczniów oraz inwestując w szkolną infrastrukturę informatyczną. Ta bezprecedensowa inwestycja może napędzić reformy, które przeniosą polskie szkoły na nowy etap rozwoju, zwiększając tym samym zwrot z inwestycji w edukację – wskazuje Rafał Lew-Starowicz, wiceprezes Fundacji EdTech.
Eksperci fundacji podkreślają, że aby to się stało, konieczne jest stworzenie ekosystemu, w którym uczeń zajmuje centralne miejsce, mogąc rozwijać się w nowoczesnym środowisku edukacyjnym. Istotne będzie także pełne zaimplementowanie rozwiązań wskazanych w Planie działania Komisji Europejskiej w zakresie edukacji cyfrowej na lata 2021–2027.
– W ramach fundacji EdTech Poland przyglądamy się systemowi edukacji w Polsce już od czterech lat. Łączymy ekspertów zarówno z branży edukacyjnej, jak i biznesu. Sądzę, że to daje nam mandat do przedstawienia rekomendacji, które mogą stanowić impuls do tego, aby polski system edukacji podążał w kierunku oczekiwanym przez uczniów i nauczycieli, jak i odpowiadającym wyzwaniom nowoczesnej gospodarki i rynku pracy – dodaje Mateusz Rybiński, prezes Fundacji EdTech.
Rekomendacje Fundacji EdTech Poland
Aby mieć zdrowy ekosystem uczenia się, potrzebujemy:
skoncentrowanej na uczniu i ukierunkowanej na przyszłość wizji edukacji,
równych i dostępnych dla wszystkich możliwości kształcenia,
zróżnicowanej, specjalistycznej i kreatywnej siły roboczej,
elastycznych, bezpiecznych i bogatych w dane systemów cyfrowych,
dobrej jakości i zrównoważonej infrastruktury,
standardów świadomych i elastycznych ścieżek uczenia się,
zaufanych form akredytacji i walidacji osiągnięć.
W odpowiedzi na powyższe wyzwania, eksperci fundacji EdTech rekomendują:
Ewaluację stanu edukacji informatycznej (wdrożenia podstawy programowej, dostępu do nauczycieli, osób dbających o aspekty techniczne i podjęcia koniecznych działań) i zasobów dostępnych w szkołach, włączając działania podjęte przez organy prowadzące szkoły.
Pilne wprowadzenie kształcenia przyszłych nauczycieli na uczelniach w oparciu o narzędzia, którymi będą się posługiwać w szkołach (druk 3D, roboty, nauka programowania, e-materiały, laptopy, monitory interaktywne, platformy chmurowe, administrowanie pracy w szkole za pomocą platform chmurowych itp.).
Dalsze zapełnianie tzw. “białych plam” w szkołach poprzez dokończenie tworzenia infrastruktury sieciowej wewnątrz placówek edukacyjnych w oparciu o każdorazowy audyt potrzeb danej placówki.
Kontynuację ministerialnego projektu “Laboratoria Przyszłości” także w szkołach ponadpodstawowych, w tym aktualizację katalogu podstawowego o narzędzia specjalistyczne potrzebne do kształcenia w szkołach branżowych i technikach.
Implementację przepisów Ustawy Prawa Oświatowego w zakresie kształcenia dotyczącego zagrożeń wynikających z korzystania z internetu. Mowa m.in. o promowaniu krytycznego myślenia, weryfikacji informacji, zapobiegania cyberagresji oraz uzależnieniom, znajomości prawa i zasad aktywności w internecie.
Umożliwienie szkołom dostępu do aplikacji i pomocy dydaktycznych według potrzeb, a nie w formie odgórnych decyzji. Ułatwienie zakupu licencji na rozwiązania i treści w formie subskrypcji.
Uwzględnienie chmury edukacyjnej do pracy i zarządzania urządzeniami dostępnymi w szkołach wraz z zapewnieniem odpowiednich szkoleń z tego zakresu.
Utworzenie zespół ekspertów do ewaluacji materiałów dydaktycznych w szkołach.
Wprowadzenie powszechnej dwujęzyczności umożliwiającej sprawne komunikowanie się w j. angielskim w środowisku cyfrowym.]
Jasny podział kompetencji instytucji takich jak Centrum GovTech, NASK, IBE, ORE, CIE, MC, MEN w zakresie transformacji cyfrowej szkół.
Kompatybilność programów unijnych, w tym działań na rzecz cyfryzacji realizowanych w ramach regionalnych programów operacyjnych z polityką administracji rządowej.
Zapewnienie wysokiej jakości doskonalenia nauczycieli informatyki, w tym w ramach studiów podyplomowych dla osób, które chcą uczyć tego przedmiotu.
Wprowadzenie systemu cyfrowego oceniania osiągnięć i dokumentacji awansu zawodowego nauczycieli.
W ostatnim czasie co rusz w słyszy się o problemie dostępności korepetycji z angielskiego. Jeżeli ktoś trzyma się jednego nauczyciela przez lata i z automatu jest wpisywany w harmonogram na kolejny rok, to ma szczęście. Problemy zaczynają się, kiedy ktoś chce zapisać dziecko w środku roku szkolnego. Szybko okazuje się, że w okolicy już nikt nie ma miejsca lub ceny wzrosły do poziomu, który przekracza możliwości budżetu domowego. Z taką ścianą musi się zderzyć coraz więcej rodziców, poszukujących zajęć dodatkowych dla swoich pociech.
Dlaczego korepetycje z angielskiego stały się tak trudno dostępne? A może jest inny sposób, który pozwala na znacznie łatwiejsze znalezienie odpowiedniej osoby?
Większe zapotrzebowanie na lekcje dokształcające oraz odchodzenie nauczycieli od zawodu
Z pewnością każdy spotkał się kiedyś ze stwierdzeniem, że język angielskim jest jednym z warunków osiągnięcia sukcesu w dzisiejszym świecie. Owszem można zdobyć wiele bez umiejętności porozumiewania się z ludźmi zza granicy, ale ta umiejętność znacząco zwiększa możliwości. Grupa społeczna, która najlepiej zna język angielski, to oczywiście potencjalni nauczyciele. Jednak ci coraz częściej wybierają ścieżkę zawodową, która omija szkołę szerokim łukiem. Niskie zarobki oraz bardzo nieprzychylna polityka rządu sprawiają, że nauczyciele odchodzą od zawodu i znajdują zatrudnienie w prywatnych firmach, gdzie niekiedy mogą liczyć na dwukrotnie lub trzykrotnie wyższe zarobki.
Nauczyciele, którzy nie uczą w zawodzie, rzadko kiedy udzielają korepetycji, co sprawia, że w ciągu ostatnich kilku lat osób chętnych do udzielania korepetycji ubyło. To wszystko połączyło się ze stale rosnącym zapotrzebowaniem na dokształcanie się Polaków. Z roku na rok przybywa chętnych do uczenia się i pojawiają się problemy dostępnością nauczycieli. To z kolei powoduje znaczący wzrost cen, które w niektórych rejonach kraju ciągu kilku lat wzrosły nawet dwukrotnie. Problem staje się coraz bardziej wyraźny – szczególnie dla tych osób, które właśnie w tym czasie chcą rozpocząć naukę. Ci, którzy od lat współpracują z jednym nauczycielem, raczej nie zauważą różnicy.
Nauczanie przez Internet – alternatywa dla korepetycji w standardowej formie
W ostatnim czasie coraz większym zainteresowaniem cieszy się nauczanie zdalne. Oczywiście nie chodzi tutaj o lekcje realizowane w taki sam sposób jak w przypadku niedawnego przymusowego zamknięcia szkół, ale o standardowe indywidualne zajęcia ucznia z korepetytorem. Rynek standardowych korepetycji zaczął mieć problemy i znalazł ujście w Internecie. Platforma do nauki języka angielskiego, która zrzesza tysiące lektorów z całego świata, daje bardzo duże możliwości dla każdego zainteresowanego – zarówno jeśli chodzi o nauczycieli, jak i uczniów.
Dlatego jeżeli ktoś ma problem ze znalezieniem odpowiedniego korepetytora lub po prostu chce spróbować nauki przez Internet, która pod wieloma względami jest znacznie łatwiejsza, to powinien sprawdzić właśnie serwis do nauki przez Internet.
Największą zaletą lekcji w sieci, jest właśnie ich dostępność, która bezpośrednio łączy się z kolejnymi atutami. Zainteresowany może przejrzeć profile tysięcy dostępnych nauczycieli i wybrać tych, którzy najbardziej odpowiadają jego potrzebom. Każdy lektor dokładnie opisuje swoje umiejętności, zakres nauczania, dostępność i cenę. Wystarczy umówić się na lekcję próbną, żeby sprawdzić, jak to wygląda w praktyce i jeśli nie ma się żadnych obiekcji, to przechodzi się do stałego nauczania, a nauczyciel wpisuje daną osobę w swój harmonogram.
Dostępnych jest tak dużo lektorów, że z pewnością każdy znajdzie kogoś, kto dopasuje się do jego oczekiwań. Na platformie rejestrują się bardzo doświadczone osoby, które specjalizują się nauczaniu na wszystkich etapach zarówno dzieci, jak i dorosłych, a także młodzi nauczyciele, którzy preferują pracę z dziećmi, ale za mniejsze pieniądze. Ostateczny wybór zawsze należy do klienta, ale ta swoboda sprawia, że każdy znajdzie kogoś odpowiedniego.
Nie można także pomijać niezwykle istotnej kwestii, jaką jest czas. Lekcje zdalne wymagają po prostu dopilnowania, żeby o odpowiedniej porze zasiąść przed komputerem, a nie dojechana do nauczyciela, co często zajmuje więcej czasu niż sama lekcja.
Już po raz szósty o współpracy nauki z biznesem rozmawiać będą podczas EDUMIXERA eksperci: reprezentanci firm oraz uczelni i placówek edukacyjnych. Tematem przewodnim konferencji będzie „Bezpieczeństwo w teleinformatyce. Wyzwanie dla edukacji, rynku pracy i przedsiębiorców”.
Tegoroczna edycja to trzy dni dyskusji o wyzwaniach kompetencyjnych, których efektem będzie stworzenie modelu współpracy środowiska naukowego z firmami technologicznymi.
Głównym celem konferencji jest wypracowanie propozycji zmian w programach kształcenia, uwzględniających rozwój technologiczny oraz potrzeby dynamicznego rynku pracy, wymiana doświadczeń i transfer najlepszych praktyk pomiędzy sektorem edukacji formalnej i pozafomalnej czy przedsiębiorcami i instytucjami. Istotna jest także poprawa współpracy i zbudowanie partnerstwa pomiędzy podmiotami kształtującymi rynek pracy, możliwa dzięki identyfikacji potrzeb kompetencyjnych poszczególnych grup specjalistów z obszarów informatyki, telekomunikacji i cyberbezpieczeństwa. Finalnym efektem będą rekomendacje konkretnych rozwiązań, które zapewnią potrzebne kompetencje dla zainteresowanych podmiotów.
Konferencja odbędzie się w dniach 18-20 października 2022 r. w budynku B, w Auli Rady Wydziału, w Sali B205 Uniwersytetu Warszawskiego, na Wydziale Zarządzania, ul. Szturmowa 1/3 w Warszawie.
Harmonogram:
We wtorek, 18 października uczestnicy dowiedzą się:
O budowaniu bezpieczeństwa w informatyce – kluczowe obszary dla edukacji, rynku pracy i biznesu;
o finansowaniu rozwoju kompetencji w obliczu nowej unijnej perspektywy finanasowej i funduszu odbudowy;
o aktualnych inicjatywach w Polsce i Unii Europejskiej oraz stanie prawnym zagadnień bezpieczeństwa.
W środę, 19 października rozmowy będą dotyczyć bezpieczeństwa w komunikacji elektronicznej, m. in.:
wyzwań, jakie stawiają nowe technologie przed biznesem w obszarze telekomunikacji;
usług telekomunikacyjnych w obliczu sytuacji kryzysowych;
bezpieczeństwa informacji i dezinformacji;
sposobów zarządzania ryzykiem w sektorze telekomunikacji i cyberbezpieczeństwa.
W czwartek, 20 października odbędą się warsztaty, w trakcie których:
omówione zostaną kwestie obowiązków związanych z Krajowym Systemem Bezpieczeństwa;
przedstawione zostaną nowe obowiązki przedsiębiorców związane z Digital Services Act (DSA) i Digital Markets Act (DMA) oraz ich wpływ na nowe potrzebne kompetencje.
Polacy widzą przyszłość swoich dzieci w nowoczesnych technologiach. Jak wynika z raportu organizacji Public First „Wykorzystanie cyfrowego potencjału Polski” przygotowanym na zlecenie Amazon Web Services (AWS) 77 procent Polaków uważa za ważną naukę programowania u dziecka, 69 proc. chce, aby dziecko nauczyło się tworzyć własną stronę internetową, a 54 proc. – aby dziecko nauczyło się budować model uczenia maszynowego.
Raport „Wykorzystanie cyfrowego potencjału Polski” przedstawia stan przygotowania Polski oraz innych krajów UE do realizacji celów Dekady Cyfrowej. Zgodnie z założeniami unijnej strategii do 2030 roku odsetek populacji z podstawowymi umiejętnościami cyfrowymi powinien wynieść 80 proc.
Firmy wskazują umiejętności cyfrowe jako ważne lub niezbędne
Pomimo tego, że większość Europejczyków posiada podstawowe kompetencje cyfrowe, to między poszczególnymi krajami utrzymują się znaczne różnice. Odsetek ludności posiadającej przynajmniej podstawowe umiejętności w tym zakresie waha się od 29 proc. do 79 proc. Polska utrzymuje się mniej więcej w połowie unijnej stawki z wynikiem ponad 44 proc. Jednocześnie – jak pokazuje raport organizacji Public First „Wykorzystanie cyfrowego potencjału Polski” przeprowadzonym na zlecenie AWS – 77 proc. przedsiębiorstw ogółem i 95 proc. przedsiębiorstw intensywnie wykorzystujących technologie cyfrowe, wskazały umiejętności cyfrowe jako ważne lub niezbędne.
W odpowiedzi na pytanie o to, które cyfrowe umiejętności są ważne dla przeciętnego pracownika, badani najczęściej wskazywali na wykonywanie kopii zapasowej danych (65 proc.) oraz umiejętność udostępniania i współużytkowania dokumentów online (po 63 proc.). Przedsiębiorstwa bardziej intensywnie korzystające z technologii cyfrowych dość często do tego zestawienia dodawały analizę danych, tworzenie albo aktualizację strony internetowej, programowanie podstawowych aplikacji (odpowiednio 48, 46 i 25 proc.). Jak się okazuje, pracodawcy dużo częściej niż pracownicy uznawali za istotne umiejętności pracowników odnoszące się do mediów społecznościowych, zarówno na poziomie zarządzania profilami (52 proc. wobec 35 proc.), jak i odpowiedzialnego publikowania treści (53 proc. wobec 40 proc.).
Niedobór specjalistów ICT hamuje rozwój technologii
W ciągu ostatnich pięciu lat ogólny wskaźnik rozpowszechnienia podstawowych umiejętności cyfrowych wzrósł jedynie o 4,4 punktu procentowego. Zbyt powolny wzrost jest odnotowywany również w odsetku kobiet wśród specjalistów ICT w Polsce – od 2016 roku udział ten wzrósł o zaledwie 1,4 punktu procentowego. Tymczasem celem jest zatrudnianie w tym sektorze w Europie tyle samo osób obojga płci.
– Co drugie przedsiębiorstwo intensywnie korzystające z technologii cyfrowych ma trudność ze znalezieniem pracowników o dobrych umiejętnościach informatycznych, a co czwarte z tego powodu odczuło spowolnienie wzrostu, zwiększenie kosztów lub spowolnienie rozwoju nowych technologii. Jednocześnie, wśród małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) zaledwie jedno na dziesięć zatrudnia ICT, naukowca lub programistę – mówi Tomasz Stachlewski, CEE Senior Solutions Architecture Manager w AWS. – To pokazuje ogromny niedobór specjalistów, cieszy więc, że Polacy widzą potrzebę szkolenia swoich dzieci w zakresie nowych technologii. Nie powinniśmy przy tym zapominać, jak ważne jest pozyskiwanie i nieustanne rozwijanie umiejętności cyfrowych u osób dorosłych – czy to dopiero wkraczających na rynek pracy, czy tych, którzy mają już za sobą lata doświadczeń.
AWS ogłosił, że do 2025 roku przeszkoli bezpłatnie 29 milionów ludzi na całym świecie w zakresie technologii cloud computing. Z kursów będzie można korzystać również w Polsce, zarówno online, jak i podczas wydarzeń stacjonarnych. Pierwsze z nich to AWS Pop-up Hub Warsaw, które odbędzie się w dniach 10-14 października w Centrum Konferencyjnym ADN w Warszawie. Podczas wydarzenia eksperci AWS podzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem zarówno podczas praktycznych warsztatów, jak i merytorycznych wystąpień. Dostępne będą sesje szkoleniowe i certyfikacyjne AWS. Udział w konferencji jest bezpłatny.
Badanie na zlecenie Amazon Web Services (AWS) przeprowadzono w 2022 roku. Reprezentatywne dla danego kraju badanie konsumenckie objęło łącznie 6 830 Europejczyków, w tym 1 006 osób w Polsce.
Z najnowszego raportu wynika, że blisko 10 proc. osób planuje przebranżowić się w ciągu najbliższych 12 miesięcy, a około 40 proc. planuje zmianę ścieżki kariery na IT, ale na ten moment nie jest w stanie oszacować, kiedy dokładnie to nastąpi. Wysokie zarobki, możliwość pracy zdalnej i elastyczny czas pracy – to czynniki, które najmocniej nas motywują do zmiany branży na IT.
Lepsze zarobki to główna motywacja dla 83 proc. ankietowanych
Najczęściej wskazywanym przez respondentów czynnikiem motywującym do zmiany branży na IT okazały się wysokie zarobki (83 proc.). Na drugim oraz trzecim miejscu natomiast znalazły się możliwość pracy zdalnej (54 proc.) oraz elastyczny czas pracy (48 proc.).
– Nasi odbiorcy chcą pracować w IT, co tylko potwierdzają dane z naszych badań. Inflacja i drożyzna dają się we znaki, a jednocześnie od lat czytamy i widzimy, że zarobki w tym sektorze są w górnych granicach – komentuje Ewa Klimowicz, redaktorka z serwisu EnterTheCode.pl.
Pozostałe czynniki, jakie wskazywali respondenci, to: nowe wyzwania (41 proc.), bardziej interesująca forma pracy (20 proc.), możliwość uczestniczenia w szkoleniach branżowych (17 proc.), otwarta i jasna droga kariery (16 proc.), prywatna opieka zdrowotna (12 proc.), firmowy sprzęt (11 proc.), wyjazdy integracyjne (9 proc.), dopłaty do abonentów (9 proc.). Dla kolejnych 9 proc. ankietowanych IT to ich hobby i pasja.
Tester, analityk i programista – najpopularniejsze specjalizacje
– Co ciekawe, największym zainteresowaniem wśród zawodów w branży IT cieszy się tester, następnie analityk danych oraz project manager. Większość osób ma świadomość, że na dobre zarobki w sektorze IT może liczyć nie tylko programista – dodaje Ewa Klimowicz, redaktorka z serwisu EnterTheCode.pl.
Respondenci planujący przebranżowienie się do IT najczęściej myślą o specjalizacji testera oprogramowania (43 proc.), analityka danych (31 proc.) oraz project managera (26 proc.). Na czwartym miejscu (20 proc.) znalazło się stanowisko programisty Javy, a dalej: programista JavaScript (18 proc.), specjalista w sektorze GameDev (18 proc.), specjalista ds. Blockchain (14 proc.) oraz UI/UX Designie (11 proc.).
Bezpłatne kursy i tutoriale, książki i e-booki oraz płatne szkolenia i warsztaty online – tak. Studia – nie
Ponad połowa respondentów deklaruje, że planuje skorzystać z bezpłatnych kursów i tutoriali (56 proc.), książek i e-booków (55 proc.) oraz płatnych szkoleń i warsztatów online (54 proc.). Przy czym z bezpłatnych kursów i tutoriali korzysta już 30 proc. badanych, 26 proc. czyta już książki i e-booki, a 15 proc. korzysta z płatnych szkoleń i warsztatów online.
Natomiast jeśli chodzi o stacjonarne formy kształcenia, 46 proc. ankietowanych odpowiedziało, że zamierza skorzystać z takiej formy, 13 proc. już korzysta, a 41 proc. w ogóle nie jest zainteresowanych taką opcją. Najgorzej wypadają studia, aż 59 proc. badanych w ogóle nie jest zainteresowanych takim sposobem edukacji, 34 proc. planuje skorzystać, a 7 proc. jest w trakcie.
Co 4. badany wskazuje brak czasu na naukę
Co ciekawe, to co wstrzymuje badanych przed podjęciem pracy w IT, to najczęściej brak czasu na naukę nowych umiejętności (40 proc.). Natomiast na drugim i trzecim miejscu znalazły się: zbyt wysokie ceny kursów (16 proc.) oraz brak przekonania, że nauka się opłaci (11 proc.). Żadnych obaw natomiast nie ma 9 proc. respondentów, którzy odpowiedzieli, że nic ich nie powstrzymuje przed przebranżowieniem się do IT.
Jesteśmy w stanie wydać od 2 do 5 tys. złotych na edukację
Najwięcej osób (25 proc.) zadeklarowało, że na zdobycie odpowiednich kwalifikacji jest w stanie przeznaczyć od 2 do 5 tys. złotych. Najmniej na ten cel chce wydać 12 proc. badanych, którzy deklarują kwotę do pół tysiąca. Od połowy do 1 tys. złotych planuje wydać na edukację 17 proc. badanych, od 1 do 2 tys. 20 proc., a powyżej 5 tys. 13 proc. ankietowanych. Natomiast 12 proc. nie potrafiło się określić.
Metodologia
Badanie zostało wykonane metodą CAWI na próbie Polaków w wieku 25-37, aktywnych zawodowo, o wykształceniu średnim lub wyższym. Liczebność próby wyniosła N=1025. Badanie dla serwisu EnterTheCode.pl zrealizowało ARC Rynek i Opinie.
Co dziesiąty Polak przyznaje, że brał pod uwagę karierę w dziedzinach ścisłych i przyrodniczych, IT, inżynierii i matematyce, ale się na nią nie zdecydował. Największy wpływ na ten wybór miała jakość zajęć w szkole czy na uczelni, ale także brak wiary w siebie. Przystępna i solidna edukacja w zakresie nauk ścisłych jest dla Polaków jednym z trzech priorytetów dla Polski – mówi 59 proc. badanych. Zaraz po zwiększeniu dostępu do ochrony zdrowia (86 proc.) i walki ze zmianami klimatu (68 proc.) – wynika z najnowszej edycji badania State of Science Index.
Nie wierzę, nie wierzyłem, nie wierzyłam, że jestem, byłem, byłam wystarczająco inteligentny czy inteligentna, aby podjąć karierę w kierunku nauk ścisłych – takie przekonanie o sobie spowodowało, że niemal jedna trzecia (31 proc.) badanych Polaków i Polek, którzy brali pod uwagę rozwój w dziedzinach ścisłych nie podążyli tą ścieżką. Firma 3M prezentuje najnowsze dane dotyczące stosunku społeczeństwa do edukacji technologicznej. Badanie zrealizowano metodą ankiety internetowej na reprezentatywnej grupie pełnoletnich Polaków (N=1003). Analogiczne badanie zostało zrealizowane w 16 innych krajach.
Jedna dziesiąta respondentów brała pod uwagę ścieżkę technologiczną, ale jej nie wybrała. Dlaczego? Najczęściej wskazywanym powodem są niedostatecznie angażujące i interesujące zajęcia (34 proc.) oraz brak wiary w siebie. Z kolei ci, którzy zdecydowali się podążyć tą drogą (ponad 10 proc. ankietowanych) kierowali się przede wszystkim pasją (49 proc.), bardzo dobrymi wynikami w nauce przedmiotach ścisłych (33 proc.), ale też chęcią wykonywania pracy w obszarze, który cieszy się szacunkiem (33 proc.).
Polacy żałują, że nie wybrali nauk ścisłych. Coraz więcej kobiet podąża tą ścieżką
Niemal połowa wszystkich badanych (44 proc.) żałuje, że nie obrała tego kierunku w procesie edukacji. Ankietowani widzą, że młodzi ludzie są obecnie bardziej niż kiedykolwiek zaangażowani w nauki ścisłe i kwestie związane z nauką (74 proc.), a jednocześnie uważają, że trzeba zrobić więcej, aby zachęcać kobiety i dziewczynki do rozwoju w tym obszarze (20 proc.). Zdaniem 21 proc. respondentów barierą w rozwoju technologicznego młodych ludzi są właśnie uprzedzenia związane z płcią, zgodnie z którymi ten obszar jest domeną męską. Według 41 proc. badanych na rynku pracy widać, że w zawodach ścisłych jest mniej kobiet. Jednocześnie połowa (55 proc) tych osób przyznaje, że sytuacja ulega poprawie.
– Wśród kandydatów na stanowiska techniczne często w ogóle nie ma kobiet. Problemem nie jest więc fakt, że panie nie są wybierane, tylko to, że nie decydują się na taką ścieżkę rozwoju – mówi Katarzyna Paszkiewicz, dyrektorka ds. personalnych w obszarze produkcji w 3M w Polsce. – Według moich obserwacji powszechnie traktujemy dziedziny ścisłe jako męskie. Jest to prawdopodobnie efekt naszego wychowania, obecnych w społeczeństwie stereotypów, narzucania pewnych schematów i ról dzieciom. Tymczasem jeśli kobiety sięgną po szansę pracy w tym obszarze, okazuje się, że są z tego zadowolone i dobrze sobie radzą – dodaje.
Badani zapytani o to, co biznes mógłby zrobić, aby rozwinąć i wzmocnić edukację technologiczną w Polsce wskazali przede wszystkim tworzenie zasobów, które umożliwiłyby dzieciom angażowanie się w nauki ścisłe od najmłodszych lat (33 proc.), prowadzenie programów, takich jak staże, obozy letnie i warsztaty (24 proc) oraz zapewnianie stypendiów uczniom, którzy są obecnie niedostatecznie reprezentowani, tj. zamieszkujący tereny wiejskie czy gospodarstw o niższym dochodzie (24 proc.).
Pandemia COVID-19 mocno przyspieszyła cyfryzację polskich szkół. Dziś większość z nich jest wyposażona w komputery, laptopy, tablety czy interaktywne monitory. Wciąż jest to jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Eksperci wskazują, że dalszy rozwój cyfrowej szkoły będzie wymagać inwestycji w cyfrową infrastrukturę i sprzęt, kompetencje nauczycieli i uczniów oraz cyfrowe treści, aplikacje i oprogramowanie. Takie narzędzia są niezbędne także w przypadku nauczania uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Nie będzie to możliwe bez długofalowego wsparcia finansowego ze strony państwa.
– W Polsce jest 2 mln uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Na każdą 25-osobową klasę przypada ich średnio ośmioro. Ci uczniowie wymagają indywidualnego podejścia w kwestii nauczania i wsparcia rozwoju emocjonalnego – mówi aWojciech Sak, wiceprezes VULCAN i dyrektor rozwoju biznesu w Nowej Erze.
Ekspert wskazuje, że urodzone po 2010 roku pokolenie Alfa, które wkroczyło już do szkół podstawowych, to pokolenie rosnącej neuroróżnorodności. Uczniowie potrzebują indywidualizacji, empatii i różnorodnego podejścia w nauczaniu. W tym zaś pomagają właściwie wykorzystywane technologie cyfrowe.
– W Polsce wciąż jesteśmy na bardzo początkowym etapie wykorzystywania nowoczesnych technologii, jak choćby wirtualnej rzeczywistości czy druku 3D, albo masowego zastosowania technologii, które wspierają pracę z uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi – mówi Wojciech Sak. – To wszystko wymaga nakładów finansowych i one się pojawiły po pandemii, mamy np. programy typu Laboratoria Przyszłości czy Aktywna Tablica. Teraz trzeba jednak pracować nad tym, żeby to finansowanie miało charakter ciągły, żeby szkoły, samorządy, nauczyciele i dyrektorzy mieli do dyspozycji pulę środków, która w zależności od potrzeb może być dedykowana wszystkim tym obszarom związanym z nowymi technologiami.
Eksperci wskazują, że rozwój cyfrowej szkoły wymaga inwestycji w cyfrową infrastrukturę i sprzęt, kompetencje nauczycieli i uczniów oraz cyfrowe treści, aplikacje i oprogramowanie. Nie będzie to możliwe bez długofalowego wsparcia finansowego ze strony państwa. Dotychczasowe programy wsparcia dla szkół były bowiem krótkookresowe lub jednorazowe i nie zapewniały żadnej ciągłości działań.
– W krajach takich jak Holandia, które są bardziej zaawansowane w zakresie cyfrowej transformacji w edukacji, jest osobna pula wynosząca kilkaset euro rocznie na jednego ucznia, przeznaczona na wydatki związane z rozwojem kompetencji cyfrowych, adaptacją rozwiązań wirtualnej rzeczywistości, druku 3D i w ogóle szerokiego zastosowania technologii informacyjno-komunikacyjnych – podkreśla wiceprezes VULCAN.
Proces cyfryzacji polskiej szkoły mocno przyspieszyła pandemia COVID-19, która z dnia na dzień zmusiła szkoły do przejścia na zdalne formy nauczania. W efekcie dziś większość placówek jest wyposażona w podstawowe urządzenia, niezbędne do prowadzenia zajęć z wykorzystywaniem technologii informacyjno-komputerowych, tzn. komputery, laptopy, tablety czy interaktywne monitory. Jednak wciąż jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
– Cyfryzacja szkolnictwa w Polsce jest dopiero na początku tego procesu. Inwestycji i wsparcia finansowego wciąż wymagają podstawowe obszary, a więc m.in. wyposażenie w podstawowe urządzenia, nośniki, ale również i cyfrowe treści edukacyjne–mówi Wojciech Sak. – W zasadzie wszystkie kraje zachodnie są dużo bardziej zaawansowane pod względem wykorzystania podstawowych technologii. W Wielkiej Brytanii czy Holandii ponad 90 proc. klas jest wyposażonych w nowoczesne monitory dotykowe z funkcją elektronicznego flipcharta, które pozwalają notować cały przebieg lekcji, a później przesyłać go do uczniów. W Polsce wciąż ten odsetek nie przekracza 10 proc., a być może jest nawet niższy. U nas wciąż dominują białe tablice z rzutnikami.
– Trzeba pomyśleć o tym, co zrobić, żeby wszystko, co zadziało się w czasie pandemii COVID-19, nie zostało zaprzepaszczone. Wypracowaliśmy wiele rozwiązań, materiałów, wiele pomysłów na to, jak usprawnić zdalne lekcje. To wszystko wciąż jest dostępne. W tej chwili trzeba myśleć o tym, aby dalej wykorzystywać wszystkie te zdobycze technologii – dodaje Sebastian Wasiołka, trener i ekspert ds. edukacji zdalnej w VULCAN.
Jak podkreśla, przez ostatnie dwa lata edukacja zdalna jasno pokazała konieczność inwestowania w rozwiązania i treści cyfrowe dla szkolnictwa. Przykładem, który pokazuje, jak efektywnie można wykorzystywać je w edukacji, jest stworzone przez Nową Erę i VULCAN, czyli największy w Polsce edutech, narzędzie Empiriusz. To pierwsze w Polsce, ale i w całej Europie, wirtualne laboratorium chemiczne dla klas 7 i 8 szkół podstawowych.
– Możemy przenieść się do wirtualnego laboratorium i tam eksperymentować z różnego rodzaju odczynnikami w bezpieczny sposób. W takim kontrolowanym środowisku doświadczenia możemy przeprowadzać wielokrotnie, mamy szansę je przećwiczyć – wyjaśnia Sebastian Wasiołka.
Empiriusz łączy w jednym rozwiązaniu zarówno sprzęt – w tym jednostkę sterującą, gogle i sterowniki, jak i kompletne oprogramowanie oraz scenariusze lekcji. To wygodne zwłaszcza dla nauczycieli, którzy podczas zaledwie 45-minutowej lekcji nie muszą spinać kabli, łączyć ze sobą różnych urządzeń etc. Empiriusz jest gotowy do lekcji od razu po włączeniu przycisku.
– To urządzenie jest łatwe w obsłudze, nie wymaga łączenia różnych elementów, gogli, komputera, kontrolerów, oprogramowania i dodatkowo konfigurowania całego tego środowiska. Jest uruchamiane poprzez naciśnięcie jednego przycisku i w ciągu 30 sekund, maksymalnie minuty, jest gotowe do użytkowania – mówi Wojciech Sak.
Pandemia, zmiana realiów pracy, a także nagłe problemy z łańcuchami dostaw – to część problemów, z którymi musieli się zmierzyć przedsiębiorcy w 2021 roku. Jak z wyzwaniami poradził sobie Canon? Naszym najważniejszym zadaniem pozostaje odpowiadanie na wyzwania i potrzeby klientów, niezależnie od zewnętrznych trudności – komentują przedstawiciele producenta. A co przyniesie 2022 rok?
To już drugi rok, podczas którego szeroko pojętemu biznesowi przyszło się mierzyć z pandemią COVID-19. Wydaje się, że tym razem było nieco łatwiej – lockdowny były rzadsze i mniej dotkliwe, a przedsiębiorcy zdążyli się już przygotować do zmiennych warunków pracy. Jednak tym razem, oprócz pandemii, ogólnoświatowy biznes musiał borykać się z przerwaniem łańcuchów dostaw, zwłaszcza w dziedzinie podzespołów elektronicznych.
– Przemysł poligraficzny, podobnie jak cały świat biznesu, w 2021 roku znalazł się pod ogromną presją z powodu ograniczonych dostaw surowców i problemów z kosztami. Doszło do znaczącej presji cenowej i podażowej, z którymi przedsiębiorcy i klienci muszą się do dzisiaj mierzyć – mówi Tomasz Miękus, Product Business Developer w Canon Polska.
Ponieważ producenci mają problemy z uzyskaniem podstawowych komponentów elektronicznych, niektóre urządzenia nie są dostępne w szerokim zakresie dla klientów. Jak jednak przekonuje Tomasz Miękus, nie dotyczyło to rozwiązań oferowanych przez Canon.
– Nasza firma zapewniała stały dostęp do urządzeń, podzespołów i materiałów eksploatacyjnych. Istotne było zapewnienie pełnej oferty oraz profesjonalnego wsparcia eksperckiego dla klientów i partnerów. W 2021 roku nie tylko kontynuowaliśmy sprzedaż dotychczasowych produktów, ale też zaprezentowaliśmy 24 nowe urządzenia i rozwiązania. Wśród nich znalazły się nowe modele z uznanych serii urządzeń, ale też takie innowacje jak linie poręcznych skanerów imageFORMULA, umożliwiających digitalizację dokumentów z dowolnego miejsca, nawet z pociągu czy samochodu – wylicza Tomasz Miękus.
Rośnie popularność urządzeń z najwyższego segmentu
Z diagnozą dotyczącą problemów logistycznych zgadza się także inny przedstawiciel Canon Polska. Michał Młynarczyk, Professional Print Product Manager, przypomina problemy związane z długą blokadę Kanału Sueskiego. Kontenerowiec, który utknął w poprzek kanału, na kilka tygodni uniemożliwił żeglugę między Oceanem Indyjskim a Morzem Śródziemnym.
Ale są też dobre wieści. – Chociaż problemów w 2021 roku było sporo, Canon kontynuuje dobry trend sprzedaży produkcyjnych urządzeń kolorowych. Podobne tendencje widać także w krajach Europy Zachodniej – mówi Michał Młynarczyk. – Prognoza firmy Smithers przewiduje, że do 2026 roku najchętniej kupowane będą właśnie produkcyjne urządzenia kolorowe z najwyższego segmentu – dodaje ekspert.
Przygotować zdalne stanowisko pracy
Pandemia COVID-19 w ostatnich latach spowodowała konieczność poszerzenia trybu pracy zdalnej. To, co dla wielu branż stanowiło problem, dla producentów urządzeń biurowych okazało się szansą. Z jednej strony przedsiębiorstwa musiały przygotować odpowiednie narzędzia, umożliwiające pracownikom wydajną i bezpieczną pracę z domu. Z drugiej strony – coraz więcej firm zaczęło interesować się rozwiązaniami cyfrowego obiegu dokumentów.
– W 2021 roku umocniliśmy swoją pozycję jako wiodący dostawca rozwiązań dla biur – komentuje Dariusz Szwed, MPS Business Development Manager w Canon Polska.– Był to dla nas rok kilku ważnych premier, odpowiadających na potrzeby związane z pracą w dużych biurach oraz z trybem pracy hybrydowej. Wprowadziliśmy na rynek chociażby nowe linie produktowe segmentu A3 color, w tym z uznanej serii urządzeń wielofunkcyjnych imageRUNNER – wylicza.
Z ewoluującym trybem pracy coraz częściej wiążą się jednak zagrożenia. Dlatego 2021 rok zdaniem Dariusza Szweda upłynął pod znakiem dbałości o bezpieczeństwo cyfrowe.
– Miniony rok negatywnie zasłynął dużą liczbą wydarzeń związanych z cyberbezpieczeństwem. Wiemy, że to jeden z najważniejszych tematów dla dzisiejszego biznesu, dlatego stawiamy na najnowocześniejsze zabezpieczenia stosowane w naszych urządzeniach i oprogramowaniu. Równie istotna jest edukacja – mówi ekspert Canon Polska. Jak dodaje, polski oddział Canon w ramach działań podnoszących świadomość przedsiębiorców na temat bezpieczeństwa cyfrowego przygotował w minionym roku m.in. podcast poświęcony tematyce cybersecurity oraz wskazywał na kluczowe elementy bezpieczeństwa druku. – Opowiadaliśmy o najlepszych sposobach ochrony firmy oraz o standardach bezpieczeństwa dokumentów w kontekście RODO. Rozwiewaliśmy też fakty i mity związane z bezpieczeństwem cyfrowym – zaznacza Dariusz Szwed.
Trendy wielkiego formatu: automatyzacja i aranżacja wnętrz
A jak wyglądał rok w segmencie urządzeń dla inżynierów i projektantów? – Rynek wielkoformatowej dokumentacji technicznej, choć wymagający, jest stabilny od lat – mówi Rafał Osiekowicz, Marketing Manager w Canon Production Printing. I dodaje: – W 2021 roku udało nam się nawet zwiększyć udziały rynkowe. Pomogło nam w tym odświeżenie całej gamy ploterów inżynieryjnych ColorWave i PlotWave, wraz z towarzyszącymi im nowoczesnymi technologiami.
Technologie, o których wspomina Rafał Osiekowicz, to między innymi SmartShield oraz ClearConnect. Pierwsza z nich to zyskujący na znaczeniu inteligentny system ochrony wielkoformatowych ploterów. Druga – to oprogramowanie automatyzujące pracę z ploterem. Klienci coraz częściej zwracają uwagę na pełną automatyzację produkcji, zarówno w zakresie przygotowania zestawów plików, jak również samego druku. Ważne jest także automatyczne składanie dokumentacji na końcu procesu produkcyjnego. Jak zauważa ekspert, przez ostatnie dwa lata rynek grafiki wielkoformatowej uległ znacznym zmianom.
– Niemal całkowicie zamarła branża eventowa i wystawiennicza, za to doskonale rozwija się rynek druku w aranżacji wnętrz. Nasze flagowe plotery, Colorado oraz Arizona, pomagają tworzyć dowolne projekty na całej gamie różnorodnych podłoży. Chętnie wykorzystują to projektanci, proponując klientom zadrukowane tapety, podłogi czy szyby. Jest to trend, który z całą pewnością będzie podlegał dynamicznemu rozwojowi w następnych latach – przewiduje Rafał Osiekowicz.
Wyzwania na 2022 rok
Jaka perspektywa czeka nas w 2022 roku? Jak podkreślają eksperci, wiele zależy od rozwoju sytuacji związanej z pandemią COVID-19. – Część z nas przez najbliższe miesiące będzie nadal pracować zdalnie lub w modelu hybrydowym. Dlatego szeroko pojęte cyberbezpieczeństwo powinno być jednym z najważniejszych wyzwań nowego roku, a także związana z tym zagadnieniem edukacja i podnoszenie świadomości wśród przedsiębiorców – zaznacza Dariusz Szwed.
Pandemia nauczyła w dużej mierze przedsiębiorców lepszej logistyki, by nie dopuścić do sytuacji m.in. z brakiem dostaw. To ważny element, którego dopracowanie będzie ważne w myśleniu o przyszłości i zabezpieczeniu się na wypadek kolejnych kryzysów – twierdzą eksperci Canon Polska.
Zakończył się drugi i ostatni dzień Międzynarodowej Konferencji PEM „Fale radiowe są niewidoczne. Co robimy, by były transparentne – normy i regulacje”. Poświęcony był problemom tworzenia i rozpowszechniania fałszywych informacji na temat PEM i roli rzetelnej edukacji w ich zwalczaniu. Konferencję organizują Instytut Łączności i Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.
Drugi dzień konferencji otworzyli prof. dr hab. n. med. Karolina Sieroń ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, wiceprzewodnicząca Rady Programowej wydarzenia oraz dr inż. Jacek Oko, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
– To jedna z najcenniejszych i najważniejszych merytorycznie w branży konferencji dotyczących PEM. Większy nacisk położony na rzetelne informacje dotyczące PEM przez operatorów może być szczepionką na wszelkie fake newsy związane z PEM – powiedział prezes UKE.
Pierwsza część wystąpień prelegentów dotyczyła sposobów skutecznej edukacji w zakresie PEM i 5G. Perspektywę operatorów telekomunikacyjnych przedstawił Piotr Kędzierski z T-mobile, który podczas konferencji wystąpił w imieniu Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.
– Edukacja dotycząca PEM i nowoczesnych technologii powinna zaczynać się jak najwcześniej, już w szkole, być może w ramach istniejących już zajęć. Sami nie wiele jesteśmy w stanie zrobić, poszukujemy partnerów, z którymi możemy prowadzić działania edukacyjne w sposób wiarygodny – najsilniejsze są działania instytucji naukowych, które są neutralne – podkreślił Piotr Kędzierski.
Jak z kwestią edukacji mogą radzić sobie krajowi regulatorzy, na przykładzie rozwiązań cypryjskich, mówił Christos Kourtellaris z Departamentu Komunikacji Elektronicznej Wiceministra Nauki, Innowacji i Polityki Cyfrowej Cypru.
– Nasz departament działa na rzecz edukacji o PEM, staramy się, aby procedura i kompetencje były transparentne, zrozumiałe dla wszystkich i łatwo dostępne – zaznaczył.
Działania edukacyjne prowadzone przez australijskiego operatora Telstra omówili reprezentanci tej firmy Debbie Wills i Mike Wood.
– Pokazujemy społeczeństwu zasady działania urządzeń wykorzystujących technologię bezprzewodową – to również element strategii informacyjnej związanej z 5G i PEM – mówił Mike Wood.
– Zmierzone poziomy PEM na australijskiej plaży wynoszące około 0,015 W/m2 postanowiliśmy porównać do PEM pochodzącego od Słońca, które wynosiło 1000 W/m2 – dodał.
Kinga Graczyk i Łukasz Kiwicz z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przybliżyli założenia kampanii edukacyjnej Instytutu Łączności i KPRM dotyczącej komunikacji bezprzewodowej i 5G, która rozpoczęła się w 2021 roku i będzie trwała 3 lata.
– W ramach działań edukacyjnych związanych z PEM będziemy korzystać z narzędzi jak najlepiej dopasowanych do naszych odbiorców – powiedziała Kinga Graczyk.
– Autorytet wykształconych i utytułowanych ekspertów w danej dziedzinie przestaje mieć znaczenie w chwili, kiedy wygłaszają oni swoje stanowisko odmienne niż pasujące do przyjętej tezy – zaznaczył Łukasz Kiwicz.
– Osoby o stosunkowo niskich kwalifikacjach w swojej dziedzinie mają często tendencje do przeceniania swojej wiedzy. Namiastka tego autorytetu powoduje, że często zjednują sobie odbiorców i szerzą informacje niemające pokrycia w rzeczywistości – dodała Kinga Graczyk.
Jaką rolę odgrywają media społecznościowe w rozpowszechnianiu dezinformacji? Zaproszeni eksperci dyskutowali o tym w kolejnej części drugiego dnia konferencji.
Jako pierwszy zabrał głos Tommaso Canetta z fact checkingowej organizacji Pagella Politica, który omówił mechanizm powielania i rozpowszechniania fake newsów i teorii spiskowych w sieciach społecznościowych.
– Błąd potwierdzenia oznacza, że dużo łatwiej jest znaleźć użytkownikowi Internetu informacje potwierdzające jego fake news niż taką, która go obali – zauważył.
O psychologicznych aspektach popularności fałszywych treści w Internecie mówiła dr Magdalena Jabłońska z Uniwersytetu SWPS.
– Celem fake newsów jest celowe wprowadzenie użytkownika w błąd, często są to informacje zmyślone mające za zadanie wywołać określone efekty. Efekt śpiocha polega na tym, że ludzie nie pamiętają o niewiarygodnym źródle informacji, ale pamiętają samą informację, zapominając o nierzetelności źródła, szczególnie jeżeli oddziałuje również na emocje osoby – mówiła dr Jabłońska.
– W nauce musimy zaakceptować obszary niewiedzy. Gdyby wszystko było wiadome nie trzeba by było prowadzić badań naukowych. Jeżeli jesteśmy w stanie i mamy taką możliwość, to pytajmy ekspertów – dodała.
Julian Dobrowolski z NASK przedstawił narzędzia udostępniane przez sieci społecznościowe wspierające zwalczanie dezinformacji.
– Jest kilka okoliczności w jakich Facebook pozwala zgłosić informację, jako nieprawdziwą i uznaje ją za fake news. Francja oraz Niemcy posiadają własne regulacje prawne dotyczące usuwania treści fake newsów z Internetu – zauważył.
W kolejnej części konferencji zaproszeni prelegenci zastanawiali się, jak komunikować wyniki badań medycznych, aby nie zostały wykorzystane do dezinformacji.
Krótki kurs właściwego czytania wyników badań naukowych w swojej prezentacji przedstawiła prof. dr hab. n. med. Karolina Sieroń ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
– Aby prawidłowo czytać badania należy być sceptycznym, sprawdzać, czy cytowane badanie rzeczywiście istnieje. Należy pamiętać o hierarchii dowodów naukowych a także sprawdzać renomę czasopisma, w którym badania naukowe zostały opublikowane. Warto także przyjrzeć się konfliktom interesów i źródle finansowania badań oraz zawsze należy zapoznać się z dyskusjami oraz wnioskami dotyczącymi opublikowanych badań.
Jak nauka ma rywalizować z „prawdą ulicy”, gdy do dyspozycji jest tylko 280 znaków postu na Twitterze? Problemem zajęła się w swojej prezentacji Maja Romanowska z WHO.
– Współcześnie mamy do czynienia z infodemią, czyli nadmiarem informacji zarówno tych dobrych jak i, niestety, niewłaściwych. Za szerzenie fake newsów i działanie na szkodę innych powinny być nakładane kary i wyciągane konsekwencje. W 95% za dezinformację w Internecie jest odpowiedzialnych 12 kont w mediach społecznościowych – stwierdziła.
O warsztacie naukowca i kulisach powstawania prac naukowych opowiadał dr hab. Grzegorz Tatoń z Zakładu Biofizyki Wydziału Lekarskiego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
– Rozmowa telefoniczna powoduje mierzalny wzrost temperatury okolicy ucha, ale nie udało się ustalić czy czynnikiem istotnym w tym przypadku jest oddziaływanie PEM. Na świecie istnieje 54 000 czasopism naukowych. Osoba, która nie dysponuje umiejętnością krytycznej oceny prac naukowych może znaleźć tekst, który będzie uzasadniał dowolny pogląd na dowolny temat. Ani naukowcy, ani lekarze nie dysponują metodami pozwalającymi na stwierdzenie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy objawami, a czynnikami takiego rodzaju, jak PEM – mówił dr. Tatoń.
Thomas Barmüller, dyrektor Mobile & Wireless Forum na Europę, Bliski Wschód i Afrykę, omówił prowadzoną w mediach społecznościowych kampanię #5GFactsNotFear.
– Nadszedł czas na fakty, nie na lęki i obawy. Dezinformacje to informacje, które mają wywołać konkretną szkodę, nie są zwykłymi fałszywymi informacjami. Zdecydowana większość Europejczyków jest niepewna, jeżeli chodzi o mity na temat 5G. Powinniśmy mówić o faktach i liczbach tak, by mieszkańcy mogli podejmować decyzje oparte na prawdziwych danych i nie uginali się pod presją fake newsów – stwierdził Thomas Barmüller.
– Z naszego raportu wynika, że brakuje korelacji pomiędzy częstotliwościami występowania chorób nowotworowych a liczbą użytkowników telefonii komórkowej – dodał.
Ostatnie wystąpienia prelegentów drugiego dnia konferencji dotyczyły fact checkingu – jego roli w zwalczaniu dezinformacji oraz trudnościom i wyzwaniom, przed jakimi stają specjaliści w tej dziedzinie.
Jak, na tle innych krajów, wygląda współpraca administracji z zespołami fact checkingowymi – to temat prezentacji przedstawionej przez Maję Czarnecką, dziennikarkę AFP.
– Powiązanie sieci 5G z pandemią COVID19 to jeden z elementów składających się na większą część, którą są teorie spiskowe związane z pandemią oraz szczepionkami w ramach Nowego Porządku Świata tzw. NWO.
Małgorzata Fraser z serwisu CyberDefence24 w swoim wystąpienia zastanawiała się czy fact checking może być skutecznym lekarstwem na celową, systemową dezinformację.
– Dezinformacja zakorzeniła się w świadomości wszystkich obywateli po wyborach prezydenta USA w 2016 roku, gdy okazało się, że wykorzystanie social mediów w określony i zaplanowany sposób miało wpływ na te wydarzenia. Odbiorcy wiadomości nie mają narzędzi, ani wiedzy, w jaki sposób radzić sobie z otaczającymi nas w sieci fake newsami.
Czy fact checking kiedyś się kończy? Czy jest moment, kiedy możemy przestać weryfikować i uznać dany temat za ostatecznie wyjaśniony? Z tematem zmierzył się Marcel Kiełtyka ze Stowarzyszenia Demagog.
– Jednym z często powtarzanych fake newsów, które można było znaleźć w sieci na początku pandemii był ten twierdzący, że zachorowanie na Sars-Cov-2 to efekt choroby popromiennej spowodowanej wprowadzaniem sieci 5G. Informacja ta doprowadziła do podpalenia 159 masztów telefonii komórkowej. Spowodowało to przestój w pracy tych stacji na 170 tys. godzin. Zatem, kiedy możemy przestać weryfikować informacje? Raczej nie możemy tego zrobić, należy zawsze docierać do ich źródeł i cały czas edukować społeczeństwo.
Konferencję podsumował Jakub Wiech, moderator drugiego dnia wydarzenia:
– Podczas konferencji padło wiele cennych spostrzeżeń. Dowiedzieliśmy się, jak wyglądają fake newsy dotyczące różnych kwestii naszego codziennego życia. Warto pamiętać, że trzeba być zawsze krytycznym wobec informacji, które do nas napływają. Z tyłu głowy warto mieć pytanie: a co, jeśli ktoś próbuje mnie oszukać? Tegoroczna edycja konferencji i dyskusje, które tu odbyliśmy może być formą szczepionki, dawki przykładów, które uwrażliwią nas na fake news i pozwolą nam je rozpoznać.
Z wystąpień prelegentów i dyskusji panelowych podczas drugiego dnia konferencji wynika, że fake newsy, dezinformacja i teorie spiskowe związane z PEM powstają i są rozpowszechniane niezwykle łatwo. Media społecznościowe są znakomitym i niezwykle trudnym do kontrolowania środkiem szybkiego powielania fałszywych informacji. Możemy przeciwstawiać się lawinie dezinformacji: edukując, weryfikując fakty, promując rzetelną wiedzę naukową. Nie mamy tylko pewności, że narzędzia, które mamy do dyspozycji będą skuteczne.
Najbardziej innowacyjni nauczyciele z całego świata połączą się w ramach programu Microsoft Innovative Educator Expert. Zapisy do kolejnej edycji programu trwają, a zgłoszenia można rejestrować do 15 grudnia 2021 roku na stronie programu.
W Europie Środkowo-Wschodniej, w ramach społeczności Microsoft Innovative Educator Expert aktywnie uczestniczy blisko 1519 nauczycieli rozmaitych przedmiotów. W Polsce, tytuł najbardziej innowacyjnego nauczyciela otrzymało w roku szkolnym 2020/2021 447 edukatorów.
„MIEE to w głównej mierze grupa edukatorów, realizujących projekty i rozwijających swoje umiejętności, poznających nowe narzędzia, aby potem dzielić się dzielą się z innymi. MIEE to społeczność nie tylko edukatorów z Polski, ale i z Europy i z całego świata!!! Dzięki tej współpracy edukacja, którą kształtujemy i współpraca z naszymi uczniami nabiera innego wymiaru. Granice przestają istnieć. Przedszkolaki ze Szczekarkowa zabrałam na wspólną wirtualną przygodę z zaprzyjaźnioną Bernadine z Canady. Uczniowie ze Szczekarkowa zwiedzali wirtualnie Park Dinozaurów w Indiach. Wspólnie z Bernadine wspierałyśmy nauczycielki z Indii, kiedy potrzebowały wsparcia w zdalnym nauczaniu”mówi Edyta Borowicz-Czuchryta, nauczycielka w Szkole Podstawowej w Szczekarkowie.
Uczestnictwo w programie MIEE daje szereg korzyści dla nauczycieli. Wśród nich wymienić należy: wsparcie Microsoft w używaniu technologii w procesie nauczania, dostęp do szkoleń, materiałów i wykładów, możliwość dalszego rozwoju, innego niż wszystkie standardowo dostępne oraz dostęp do spotkań „na żywo”; tzw. Education Exchange E2, co roku w innym miejscu na świecie.
W ramach społeczności analizowane są nowe podejścia do nauki, a także omawiane są scenariusze na edukację w formie nie tylko stacjonarnej, ale też zdalnej i hybrydowej.
„Nauczyciele, którzy łączą się w programie Microsoft Innovative Educator Expert mają ogrom doświadczeń oraz kreatywnych pomysłów na to, w jaki sposób dopasować edukację przede wszystkim do potrzeb uczniów, ale także by efektywnie odpowiadać nią na dynamicznie zmieniającą się rzeczywistość. Naszym celem jest to, by zarówno osobom kształcącym młodych ludzi, jak i samym uczniom zapewniać narzędzia do nauki, które będą bezpieczne, wygodne w użytkowaniu oraz pozwolą rozwijać cyfrowe kompetencje”twierdzi Ewa Kołodziejczyk, Industry Executive Education w polskim oddziale Microsoft.
Udział w programie Microsoft Innovation Educator Expert jest bezpłatny. Zapisy potrwają do połowy grudnia.
„Zaczęłam mówić światu o tym co dobrego dzieje się w naszej szkole. Rozmawiałam z nauczycielami z Bangladeszu, Wietnamu, Indii. Zaczęłam opowiadać o ich przyjaźniach jakie nawiązują w różnych zakątkach świata. Ludzie zaczęli to doceniać. Jako MIEE odkryłam moje motto zawodowe: nie jest najważniejsze to co szkoła ma, ale to co robi i jak wykorzystuje to co ma. Wszelkie działania, które podejmowałam i podejmuję i będę podejmowała w ramach programu MIEE sprawiają, że moje doświadczenie staje się o wiele bogatsze. Spotykając się z innymi nauczycielami podczas warsztatów staję się bardziej wiarygodna nawiązując do moich doświadczeń, a nie ograniczając się do informacji samych w sobie”przekonuje Edyta Borowicz-Czuchryta, nauczycielka w Szkole Podstawowej w Szczekarkowie.
Należy przyznać, że wdrożenie edukacji w modelu zdalnym i hybrydowym nie powstało w wyniku szczegółowo przygotowanej długoletniej strategii – potrzeba nauczania poza murami szkół pojawiła się z pilnej konieczności kontynuowania nauki w obliczu rygorystycznych obostrzeń sanitarnych. W związku z powyższym zarówno uczniowie, jak i nauczyciele praktycznie z dnia na dzień musieli rozpocząć funkcjonowanie w nieznanym wcześniej modelu współpracy, traktując urządzenia technologiczne jako narzędzia do codziennej nauki. Niestety aż 85% pracowników oświaty nie miała żadnych doświadczeń z edukacją zdalną przed pandemią[1], wynika z badania „Edukacja zdalna w czasie pandemii”. Mimo to byli oni zobowiązani do realizowania programu nauczania w nieznanym wcześniej w tym aspekcie – wirtualnym środowisku.
„Mimo dynamicznego wzrostu procesu digitalizacji i rosnącej popularności wykorzystania rozwiązań technologicznych nauka poza budynkiem szkoły budziła wiele wątpliwości w społeczeństwie. Zdania o wpływie zdobywania wiedzy w modelu zdalnym są podzielone, ponieważ szkoła pełni nie tylko funkcję edukacyjną, ale również opiekuńczą i co ważne wpływa na proces socjalizacji dzieci i młodzieży, który jest szczególnie istotny” – komentuje Jakub Abramczyk, Sales Director Eastern Europe w Poly.„Warto jednak zauważyć, że system edukacyjny skrojony na miarę „nowej rzeczywistości”, w której nauka hybrydowa będzie powszechna, może nie tylko ułatwić zdobywanie wiedzy, ale również zmniejszyć bariery w walce o lepszą przyszłość – kluczem mogą okazać się rozwiązania technologiczne” – komentuje ekspert Poly.
Rozwiązania technologiczne kluczem do sukcesu w edukacji
Bazując na niskiej jakości kamerach i mikrofonach wbudowanych w dostępnych w domu urządzeniach, zarówno uczniowie, jak i nauczyciele dołączali do zajęć z rozmaitych domowych pomieszczeń, które akurat nie były zajęte przez innych domowników. Zaowocowało to falą prowizorycznych rozwiązań, które, jak się okazało, na dłuższą metę nie były wystarczająco praktyczne i nie ułatwiały aktywnego udziału w zajęciach. Warto zauważyć, że ponad 3 na 10 (36%) nauczycieli wskazało braki sprzętowe uczniów jako główne wyzwanie związane z edukacją zdalną[2], a w związku z tym, najważniejszym elementem nauki na odległość. Zapewnienie spójnego doświadczenia przy zdobywaniu wiedzy w środowisku hybrydowym nie byłoby możliwe bez odpowiedniego zaplecza technologicznego.
Nie istnieje idealny scenariusz lekcji, która sprawdzi się online i offline
Blisko ¾ (74%) badanych jest zdania, że nauka zdalna jest większym wyzwaniem niż ta w trybie stacjonarnym – wynika z badań Clickmeeting.[3] Po ostatnich doświadczeniach z uczestniczenia w zajęciach szkolnych w domowych warunkach zarówno uczniowie, jak i pracownicy oświaty są przemęczeni, przeciążeni i znudzeni, co wynika w znacznym stopniu z formy oraz sposobu realizacji e-lekcji. Niestety miał na to wpływ brak dostatecznej wiedzy i kompetencji cyfrowych u prowadzących. Statyczne zajęcia takie jak czytanie referatu przez całą lekcję nie jest najlepszym pomysłem na każde zajęcia online. Z pewnością materiały wideo, prezentacje z animacjami, czy dedykowane platformy, które umożliwią zdobywanie wiedzy przez zabawę zostaną docenione przez uczniów – takie rozwiązania pozwalają na budowanie zaciekawienia tematem i aktywnego udziału w zajęciach.
Problemem nauki zdalnej, na który zwrócili uwagę nauczyciele i pedagodzy był brak skupienia u uczniów. Niestety niektórzy uczniowie, tłumacząc się uszkodzoną kamerką lub też jej brakiem nie brali aktywnego udziału w zajęciach online, nauczycielom również trudniej było kontrolować, co młodzież robi podczas zajęć oraz czy radzi sobie z przyswojeniem tematu.
„Technologie audio i wideo w ostatnich latach poczyniły olbrzymi postęp, poprawiając jakość i doświadczenia ze spotkań. Dla przykładu nowoczesne urządzenia, takie jak wideobar all-in-one pozwalają na praktycznie całkowite wyeliminowanie szumu z otoczenia, kamera śledzi poruszającego się po sali nauczyciela, a aplikacje oferują możliwość jednoczesnego streamingu wideo oraz wirtualnej tablicy” – komentuje Jakub Abramczyk, Sales Director Eastern Europe w Poly. „Technologie wbudowane w profesjonalne zestawy słuchawkowe czy kamery internetowe znacznie ułatwiają funkcjonowanie nie tylko podczas pracy i nauki zdalnej, pozwalając skupić się na najistotniejszych kwestiach. Jest to szczególnie ważne w sytuacji, gdy z jednego domu naukę podejmuje kilkoro dzieci, a rodzice wykonują obowiązki służbowe” – dodaje ekspert.
Wyobraźmy sobie zatem klasę bez granic, gdzie dominują innowacyjne metody nauczania, obejmujące dynamiczne i interaktywne zajęcia. Dzięki takim rozwiązaniom nauczyciele będą mogli zwiększać zaangażowanie i aktywność uczniów podczas lekcji oraz co ważne budować w nich ciekawość świata. Według planu uczniowie powinni szykować się na powrót do dawnej formy nauczania, jednak należy pamiętać, że sytuacja epidemiologiczna może wywołać zmiany w przyjętym modelu nauczania w ciągu kilku dni. Warto więc już na etapie szykowania szkolnej wyprawki oprócz tornistra, zeszytów pomyśleć o rozwiązaniach technologicznych, które ułatwią zdobywanie wiedzy zarówno w modelu stacjonarnym ze szkoły, zdalnym z domu, jak i hybrydowym. Dynamika zmieniającego się świata i jego nieprzewidywalność spowodowały, że powinniśmy być przygotowani na wszelkie ewentualności – a kluczową kwestią jest to, aby wszelkie zajęcia w obliczu „nowej normalności” pozostały na takim samym lub nawet wyższym poziomie zaangażowania i efektywności.
Firma Sennheiser ogłosiła dwie ważne aktualizacje swojego portfolio dla sektora edukacji. Niemiecki producent wprowadza do oferty podwójną ładowarkę sieciową CHG 2N dla systemu mikrofonowego SpeechLine Digital Wireless oraz wprowadza dużą aktualizację oprogramowania Sennheiser Control Cockpit, dzięki czemu zdalne zarządzanie urządzeniami Sennheiser staje się jeszcze łatwiejsze. Wersja 5.0 nie tylko pozwala personelowi AV i IT na sterowanie nową ładowarką, ale po raz pierwszy umożliwia również monitorowanie statusu MobileConnect Managera, łącząc ten system wspomagania słyszenia z systemami mikrofonowymi dedykowanymi sektorowi edukacji.
Nowa kompaktowa sieciowa stacja ładująca
Nowa ładowarka CHG 2N jest dwugniazdową wersją czterogniazdowej ładowarki SpeechLine CHG 4N. Podobnie jak jej większa odmiana, CHG 2N jest przystosowana do pracy w sieci i posiada indywidualne gniazda do ładowania nadajników SpeechLine bodypack i do ręki. Każde gniazdo posiada cztery diody LED, które wskazują stan naładowania akumulatora. Elastyczny interfejs sieciowy zapewnia zgodność z IPv4 i IPv6, co pozwala na bezproblemową integrację. Wszystkie ustawienia i informacje o stanie baterii mogą być monitorowane i zdalnie kontrolowane przy użyciu najnowszej wersji Sennheiser Control Cockpit (v5.0.1).
Nowe funkcje dzięki dużej aktualizacji oprogramowania
Niezależnie od tego, czy personel AV i IT zdalnie zarządza tylko kilkoma pomieszczeniami, czy całym kampusem, Sennheiser Control Cockpit zapewni wygodę i efektywność. Wersja 5.0 po raz pierwszy łączy się z MobileConnect Manager, umożliwiając operatorom monitorowanie zarówno mikrofonów, jak i systemów wspomagających słyszenie, za pomocą jednego oprogramowania, a także otrzymywanie powiadomień o statusie za pośrednictwem wiadomości tekstowych lub e-mail.
Oprogramowanie w wersji 5.0 pomaga również oszczędzać energię, umożliwiając personelowi AV i IT zdalne wyłączanie nadajników. Ponadto nadajniki mogą być skonfigurowane w taki sposób, aby wyłączały się automatycznie po określonym czasie, gdy nie ma połączenia z odbiornikiem. Aby uniknąć przypadkowego uruchomienia podczas użytkowania, przyciski włączania i parowania na przenośnych nadajnikach SpeechLine można teraz zdalnie zablokować.
W przypadku wielokanałowego odbiornika SpeechLine, oprogramowanie Sennheiser Control Cockpit umożliwia teraz reset poszczególnych kanałów do domyślnych ustawień, podczas gdy systemy evolution wireless G3 i G4 korzystają z bardziej precyzyjnych etykiet trybów wyciszenia, dla lepszego rozróżnienia pomiędzy wyciszeniem RF, RX i TX.
„Cieszymy się, że możemy wprowadzić te dwie nowości do oferty dla sektora edukacji, które pozwolą zespołom technicznym jeszcze lepiej i z większą wygodą wspierać kadrę nauczycielską” – mówi Madhav Jain, Market Insights Manager Sennheiser dla Edukacji.„Podczas gdy podwójna ładowarka sieciowa dla SpeechLine Digital Wireless oferuje efektywne kosztowo rozwiązanie dla instytucji szkolnictwa wyższego, które nie wymagają większych konfiguracji dla swoich audytoriów, najnowsze funkcje Sennheiser Control Cockpit pozwolą na dalszą optymalizację procesów na terenie kampusu. W rzeczywistości każdego dnia tysiące urządzeń na całym świecie są sterowane przez darmowe oprogramowanie Sennheiser Control Cockpit.”
Najnowsza wersja Sennheiser Control Cockpit może być pobrana tutaj.
Polski system edukacji ma za sobą trzy niezwykle trudne semestry nauki zdalnej. To okres, w którym pierwszy raz w historii szkoły musiały w ekspresowym tempie przeprowadzić cyfrową transformację, wdrażając technologię niezbędną do prowadzenia zdalnych lekcji, a także przygotowując uczniów, nauczycieli i pracowników administracyjnych do korzystania z nowych narzędzi. Konieczne było zastosowanie jednolitych narzędzi do współpracy oraz zadbanie o to, aby każdy uczeń miał dostęp do odpowiedniego sprzętu i oprogramowania. Sytuacja wymusiła konieczność podejmowania szybkich decyzji. Cyfryzacja jednak nie lubi pośpiechu. Czy dzisiejsze szkoły, w których technologia stała się nieodłącznym elementem, są cyfrowo bezpieczne? Na to pytanie odpowiada Sebastian Wąsik, Country Manager na Polskę w baramundi software AG.
W marcu 2020 roku 4,6 mln uczniów w Polsce rozpoczęło naukę z domu z wykorzystaniem elektronicznych materiałów edukacyjnych udostępnianych przez nauczycieli. Oznacza to, że kilka milionów prywatnych urządzeń, takich jak komputery stacjonarne, laptopy, tablety czy smartfony zostało włączonych do szkolnej infrastruktury IT. Do tego dochodzi również zakupiony przez gminy sprzęt przeznaczony dla najbardziej potrzebujących szkół i uczniów, a także urządzenia, z których korzysta kilku użytkowników w ramach jednego gospodarstwa domowego. Błyskawiczna i niekiedy niekontrolowana rozbudowa zasobów IT to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa cyfrowego szkół.
„Każde z tych urządzeń może zostać zaatakowane tworząc furtkę dla cyberprzestępców do wewnętrznych zasobów szkoły, w tym danych osobowych. Dlatego niezwykle ważne jest, aby wraz z wprowadzaniem nowych technologii i punktów końcowych, szkoły zadbały również o odpowiednią politykę bezpieczeństwa cyfrowego” – podkreśla Sebastian Wąsik.
Silna ochrona szkolnych systemów informatycznych i urządzeń jest szczególnie istotna dzisiaj, gdy nasilają się ataki hakerskie, których celem jest wywołanie chaosu i destabilizacja państw. Przykładem jest przeprowadzona w kwietniu tego roku seria cyberataków na francuską sieć nauczania. W jej wyniku wiele platform do nauki online było zablokowanych, a uczniowie i nauczyciele nie mogli uczestniczyć w zajęciach. Ponadto, wyciek danych osobowych uczniów lub infekcja szkolnych systemów złośliwym oprogramowaniem może oznaczać dla państwa straty nawet w wysokości kilku milionów złotych.
Ujednolicone zarządzanie punktami końcowymi
Jak wskazuje ekspert, pierwszym i najważniejszym elementem polityki bezpieczeństwa cyfrowego szkoły powinno być ujednolicone zarządzanie punktami końcowymi. Przeznaczone do tego narzędzia pozwalają administratorom IT w sposób zdalny i zautomatyzowany wykonywać wiele podstawowych czynności, niezbędnych do zapewnienia bezpieczeństwa IT.
„Pierwszą z nich jest inwentaryzacja sprzętu i oprogramowania znajdującego się w szkolnym systemie informatycznym. W jego skład wchodzą wszystkie dostępne w szkole komputery, tablice interaktywne, drukarki czy porty sieciowe, a także urządzenia wykorzystywane przez uczniów podczas nauki zdalnej. Dzięki narzędziom UEM administratorzy mogą również regularnie wykonywać skany bezpieczeństwa, aby wykryć ewentualne podatności, takie jak luki w oprogramowaniu. W przypadku rozbudowanej infrastruktury informatycznej konieczna jest również automatyczna instalacja poprawek bezpieczeństwa i aktualizacja systemu na wielu urządzeniach jednocześnie” – powiedział Sebastian Wąsik.
Cyberbezpieczeństwo po królewsku
Przykładem placówki edukacyjnej, która posiada rozległą infrastrukturą informatyczną jest King’s School w Canterbury. Ta najstarsza, brytyjska szkoła prywatna w ostatnich latach w pełni wykorzystywała potencjał edukacyjny narzędzi IT, zapewniając uczniom i nauczycielom łatwy i szybki dostęp do informacji. Każda sala lekcyjna oraz pokój w internacie zostały wyposażone w porty sieciowe oraz dostęp do Wi-Fi. Dzięki temu uczniowie mogą połączyć się z siecią wewnętrzną szkoły czy drukarkami, intranetem oraz Internetem. Młodzież mieszkająca w internacie może również korzystać ze swoich własnych smartfonów, tabletów czy laptopów.
„Wysoki poziom technologii stanowi nie lada wyzwanie dla zespołu IT naszej szkoły, ponieważ zarządzanie tak rozbudowaną siecią wiąże się z szeregiem zagrożeń dla systemów. Dlatego ważne jest, aby była ona zawsze chroniona” – podkreśla Robin Falcon, dyrektor ds. IT w czterech placówkach King’s School w Wielkiej Brytanii.
King’s School w Canterbury zdecydowała się wdrożyć oprogramowanie baramundi Management Suite – „Funkcja zarządzania łatkami umożliwia automatyczną aktualizację oprogramowania, dzięki czemu możliwe jest usuwanie luk w zabezpieczeniach, korygowanie błędów i rozszerzanie funkcji poprzez terminowe aktualizacje. Na tej samej zasadzie moduł OS Install stanowi wsparcie dla zespołów IT, które chcą przeprowadzić automatyczną instalację systemów operacyjnych na urządzeniach podłączonych do sieci. Powyższe funkcje będą szczególnie przydatne dla szkoły, która dysponuje rozległą siecią, ponieważ oszczędzają czas informatyków” – podsumował Sebastian Wąsik.
System do ujednoliconego zarządzania urządzeniami końcowymi nie tylko umożliwił egzekwowanie polityki cyberbezpieczeństwa, ale także usprawnił pracę działu IT. Obecnie szkoła jest w trakcie instalacji systemu Windows 10 na komputerach we wszystkich czterech placówkach w Zjednoczonym Królestwie. Proces ten odbywa się z wykorzystaniem narzędzi baramundi. Bez nich wiązałby się on z większym obciążeniem pracą, a dział IT miałby mniej czasu na realizację innych ważnych zadań. Dzięki narzędziu UEM zespół mógł zautomatyzować ten proces przy jednoczesnym niewielkim nakładzie pracy.
Zarządzaj swoją prywatnością
Żeby zapewnić najlepsze wrażenia, my oraz nasi partnerzy używamy technologii takich jak pliki cookies do przechowywania i/lub uzyskiwania informacji o urządzeniu. Wyrażenie zgody na te technologie pozwoli nam oraz naszym partnerom na przetwarzanie danych osobowych, takich jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalny identyfikator ID w tej witrynie. Brak zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre funkcje.
Kliknij poniżej, aby wyrazić zgodę na powyższe lub dokonać szczegółowych wyborów. Twoje wybory zostaną zastosowane tylko do tej witryny. Możesz zmienić swoje ustawienia w dowolnym momencie, w tym wycofać swoją zgodę, korzystając z przełączników w polityce plików cookie lub klikając przycisk zarządzaj zgodą u dołu ekranu.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.