Tag: Usługi zarządzane

  • Wpływ wojny na Ukrainie na branżę IT

    Wpływ wojny na Ukrainie na branżę IT

    Opóźnienia w realizacji projektów, wzrost cen i kryzys na rynku talentów technologicznych. Co jeszcze czeka globalną branżę IT w następstwie wojny w Ukrainie? Jak zmieni się sektor technologiczny i w jaki sposób konflikt odbije się na regionie?

    Wojna w Ukrainie to kolejny po pandemii kryzys, który wywołał olbrzymie reperkusje niemal w każdym sektorze gospodarki. Sytuacja negatywnie wpływa także na globalną branżę IT. Co to oznacza dla rynku, klientów oraz zwykłych użytkowników technologii?

    Analiza aktualnej sytuacji oraz ocena szans i wyzwań dla rynku IT to temat nowego raportu przygotowanego przez firmę Team Connect, zajmującą się outsourcingiem usług IT.

    Kluczowy region outsourcingu IT w kryzysie

    Ukraina od lat uznawana jest za jeden z największych ośrodków talentów technologicznych na świecie i najlepszy rynek outsourcingu usług IT m.in. dla takich gigantów technologicznych jak Apple, Google czy Microsoft. Dlatego konflikt wywołany przez Rosję ma znaczący wpływ nie tylko na ukraińską branżę outsourcingu IT, która według IT Ukraine Association eksportuje usługi o wartości 6,8 mld USD rocznie (co daje około 4% PKB), ale w szerszej perspektywie na globalny rynek IT.

    – Ukraiński sektor IT wykazał się ogromną odpornością na kryzys, ponieważ usługi są stale dostarczane klientom, głównie z centrów zlokalizowanych na zachodzie krajumówi Adam Dziedzic, CEO Team Connect.Nie ma jednak wątpliwości, że rozwój i dalsze funkcjonowanie tej branży w Ukrainie będzie zależało od tego, jak długo jeszcze potrwa konflikt. Jak wynika z analiz wśród nabywców usług IT rośnie niepewność, co do długoterminowej stabilności regionu, czyli Ukrainy, Białorusi i Rosji, jako dostawców usług IT. Aby unikać przestojów w realizacji projektów zagraniczni klienci najprawdopodobniej będą szukać możliwości rozwoju swojego biznesu gdzie indziej, np. w Polsce, Rumunii, czy na Węgrzechdodaje.  

    Szanse na rozwój polskiej branży IT

    Przedłużający się kryzys może przysporzyć, już i tak dotkniętej problemami branży, nowych kłopotów, w np. większego zapotrzebowania na wykwalifikowanych specjalistów (wyłączonych z rynku, w wyniku działań wojennych) czy wzrostu kosztów outsourcingu wywołanego konfliktem. Z drugiej strony może być szansą dla krajów z regionu. Rosnąca niepewność wśród klientów usług IT oraz strategia dekoncentracji geograficznej zaopatrzenia, stwarza szanse do relokacji projektów.

    – Zauważamy wzmożone zainteresowanie zagranicznych klientów naszymi usługamiprzyznaje Oliwia Ostrowska IT Delivery Manager w Team Connect.Polski rynek to wciąż region, gdzie zagraniczne firmy mogą liczyć na sprzyjające otoczenie biznesowe, umiarkowane koszty realizacji projektów oraz pulę wykwalifikowanych specjalistów. To oczywiście wywołuje jeszcze większe zapotrzebowanie na pracowników IT na rynku, w którym może pomóc przyciąganie talentów z Ukrainydodaje. 

    Więcej na temat aktualnej sytuacji w raporcie: „Wpływ wojny w Ukrainie na branżę IT”, w którym zawarto m.in. analizę struktury ukraińskiej branży IT i jej znaczenia dla globalnego rynku oraz perspektywy i wyzwania związane z relokacją talentów i projektów IT do państw regionu.

  • Jak branża IT radzi sobie z niedoborem specjalistów?

    Jak branża IT radzi sobie z niedoborem specjalistów?

    Zapotrzebowanie na usługi firm tworzących oprogramowanie jest na tyle duże, że software house’y nie narzekają na brak ciekawych projektów. Coraz mocniej jednak słychać głosy, że niewystarczająca liczba programistów staje się istotną barierą rozwoju tego sektora. Jak podaje Software Development Association Poland (SoDA) luka kadrowa w samej Polsce sięga już nawet 300-350 tys. osób i stale rośnie.

    Głównym wyzwaniem, z którym mierzy się obecnie polski sektor IT, jest niedobór wykwalifikowanej kadry, co ogranicza możliwości ekspansji branży i podnosi koszty pracy. W konsekwencji zmniejsza się nasza konkurencyjność wobec krajów, z którymi rywalizujemy o udział w międzynarodowym rynku nowych technologii. Jeszcze w ubiegłym roku SoDA informowała, że w Polsce brakuje 250-300 tys. specjalistów IT. Obecnie przedstawiciele tej organizacji szacują, że zatrudnienie „na już” znalazłoby nawet 300-350 tys. osób z doświadczeniem deweloperskim.

    – Na tak duży wzrost zapotrzebowania wpłynęła z jednej strony pandemia, która była swoistym katalizatorem transformacji cyfrowej praktycznie w każdej dziedzinie gospodarki i życia. Z drugiej strony, część globalnych firm po wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą postanowiła realizować swoje projekty właśnie w Polsce, zamiast w objętej sankcjami Rosji czy na Białorusimówi Konrad Weiske, wiceprezes SoDA.Jeśli branża miałaby sprostać rosnącemu popytowi na usługi, należałoby podwoić zatrudnienie w stosunku do tego z 2021 r.

    Według danych Eurostatu na koniec 2021 r. w sektorze ICT pracowało około 586 tys. osób, co stanowiło 3,5% ogółu zatrudnionych ludzi w kraju.

    Coraz mniej absolwentów na rynku

    Deficytu specjalistów nie będą w stanie zniwelować absolwenci uczelni technicznych, których jest zdecydowanie za mało. Jak wynika z raportów GUS dotyczących szkolnictwa wyższego w roku akademickim 2020/2021 studia na kierunku technologie teleinformatyczne ukończyło 12 068 osób, rok wcześniej było ich niecałe 14 tys. Ponadto, zdaniem SoDA system kształcenia na kierunkach informatycznych w Polsce jest niedostosowany do potrzeb rynku.

    – Uczelnie zapewniają solidne podstawy teoretyczne, brakuje jednak nacisku na umiejętności praktyczne. Wchodząc na rynek pracy, absolwenci mają więc wiedzę ogólną, a nie specjalistyczną i potrzebują minimum 1,5 roku do 2 lat, aby można było im powierzyć samodzielne prowadzenie projektówdodaje Konrad Weiske.

    Część firm IT radzi sobie z tym wyzwaniem poprzez programy stażowe, do udziału w których zaprasza absolwentów oraz studentów. W ten sposób ukierunkowują przyszłych programistów na technologie, które są najbardziej potrzebne w danej organizacji. Mają też szansę wyłowienia młodych talentów i zaangażowania ich w bieżące projekty. Natomiast stażyści zdobywają tak potrzebne na rynku doświadczenie i perspektywę zatrudnienia w firmie, którą poznają „od kuchni”.

    Specjaliści z zagranicy poszukiwani

    Pozyskanie doświadczonej kadry wspiera program Poland. Business Harbour (PBH), który maksymalnie uprościł proces pozyskania wizy i podjęcia pracy w Polsce przez obywateli Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Rosji, Mołdawii i Ukrainy. Od startu PBH we wrześniu 2020 r. do stycznia br. takich wiz wystawiono aż 24 258 – liczba ta obejmuje zarówno osoby z branży IT, jak i członków ich najbliższej rodziny. Wojna zablokowała natomiast działanie programu w Ukrainie, który dotychczas pomagał zwiększyć napływ specjalistów IT z tego rynku oraz w Rosji. Widać z kolei wzrost zainteresowania relokacją pracowników z Białorusi.

    – Nadal jest to kropla w morzu potrzeb. Nasze firmy członkowskie coraz częściej pytają o możliwość rozszerzenia programu wizowego PBH o kolejne kierunki, jak Indie, Ameryka Łacińska czy Bałkany. Dobrze byłoby również wprowadzić procedury ułatwiające legalizację pracy i pobytu na podstawie PBH dla osób otwierających działalność B2Bzwraca uwagę Marcelina Chojnacka, Koordynator ds. Public Advocacy w SoDA.

    Rekrutacja wykraczająca poza granice kraju jest jednak równie popularna wśród dużych, zachodnich podmiotów. Polskie firmy rywalizują więc z nimi nie tylko o deweloperów ze wschodu, lecz również o tych dostępnych na rodzimym rynku. Badanie Devire pokazało, że aż 47% specjalistów IT w ostatnim roku otrzymało ofertę pracy od firmy, która nie posiada biura czy przedstawicielstwa w Polsce.

    – Zagraniczne przedsiębiorstwa kuszą wyższymi stawkami i dużymi, międzynarodowymi projektami, bez konieczności relokacji. Przy rosnących kosztach funkcjonowania przedsiębiorstwom w Polsce coraz trudniej będzie z nimi rywalizować o najbardziej doświadczoną, a więc najdroższą, kadrę twierdzi Konrad Weiske.

    Ławka rezerwowych

    W warunkach dużego popytu na specjalistów oraz ich niskiej dostępności zrekrutowanie osób do nowego projektu IT jest czasochłonne i kosztowne. Niejednokrotnie firmy decydują się więc na outsourcing pracowników. Taką możliwość daje im na przykład tzw. ławeczka, dobrze znana wśród deweloperów. Jej nazwa nawiązuje do ławki rezerwowych w sporcie.

    – Ławeczka jest miejscem oczekiwania na zlecenie i umożliwia „wypożyczenie” pracowników z branży na potrzeby konkretnego projektu czy zlecenia. W ramach SoDA również mamy takie rozwiązanie. Chęć przyjęcia lub użyczenia czasu pracy programisty ogłasza się na specjalnych, zamkniętych kanałach Slack – bench_ask i bench_own. Każda firma korzystająca z ławeczki zobowiązuje się do przestrzegania dobrych praktyk, które ramowo określa regulamin naszej organizacjiopowiada Marta Kępa, Dyrektor Zarządzająca w SoDA.Obecnie skupiamy blisko 180 przedsiębiorstw, które zatrudniają w Polsce ponad 30 000 pracowników, potencjał jest więc ogromny.

    Jak podaje Marta Kępa, od początku działalności użytkownicy sodowej „ławeczki” wymienili ze sobą około 7 000 wiadomości. Część firm właśnie tam nawiązała też partnerską współpracę w obszarze outsourcingu specjalistów i obecnie w razie potrzeby kontaktuje się już ze sobą bezpośrednio. Jest to jednak rozwiązanie, które wykorzystywane jest przez przedsiębiorstwa adhocowo. Myśląc o rozwoju w dłuższej perspektywie, każda firma stara się budować własne zespoły oparte o wykwalifikowane osoby, a pula tych dostępnych na rynku jest niewystarczająca.

    Branża IT jest w rozkwicie, a w dobie postępującej cyfryzacji i automatyzacji, staje się coraz bardziej kluczowa z perspektywy rozwoju gospodarczego kraju. Tym bardziej palącym problemem jest powiększająca się luka kadrowa.

    – Potrzebujemy szeroko zakrojonego, systemowego programu podnoszenia kompetencji cyfrowych i informatycznych zarówno w obszarze kształcenia uniwersyteckiego, jak i przekwalifikowywania kadr. Bez tego wkrótce będziemy w tyle za innymi państwami, które w porę wykorzystały swoją szansę, inwestując w rozwój IT apeluje Konrad Weiske.

  • Jak radzi sobie ukraińska branża IT w czasie wojny?

    Jak radzi sobie ukraińska branża IT w czasie wojny?

    W Ukrainie trwa wojna, ale tamtejszy sektor IT działa niemal niezachwianie. Jak podaje stowarzyszenie branżowe IT Ukraine Association, aż 84 proc. tamtejszych firm utrzymało zdecydowaną większość swoich klientów i kontraktów. Optymistyczne są też prognozy rozwoju branży na 2022 rok. Z badań stowarzyszenia wynika, że 77 proc. ukraińskich firm IT pozyskało nowych klientów już w czasie wojny, a 56 proc. spodziewa się w tym roku wzrostu o 5–30 proc. Branża podkreśla, że kraj pozostaje otwarty na biznes i nawet w czasie wojny jest w stanie realizować projekty technologiczne dla klientów zagranicznych. Statystyki to potwierdzają – w I kwartale br. ukraiński sektor IT odnotował eksport przewyższający statystyki sprzed roku.

    – Jeśli spojrzeć na liczby, inwazja Rosji miała niewielki wpływ na ukraiński sektor IT. W I kwartale br. przychody ze sprzedaży usług IT w Ukrainie wyniosły ponad 2 mld dol., a tamtejsze firmy nadal dostarczają usługi. Robią to m.in. z piwnic, bunkrów, ale też z biur w zachodniej Ukrainie, w Polsce albo innych krajach Europy mówi Andrew Wrobel, założyciel i partner Emerging Europe.

    Branża IT była w ostatnich latach jednym z najprężniej rosnących sektorów ukraińskiej gospodarki. Według danych Narodowego Banku Ukrainy w latach 2019–2021 wartość eksportu usług IT wzrosła z 4,2 do 6,8 mld dol. W ubiegłym roku ta branża znajdowała się na szczycie listy eksporterów usług, generowała ponad 4 proc. całego PKB Ukrainy, zapłaciła 23,5 mld hrywien podatków i zatrudniała ok. 285 tys. specjalistów, co stanowi jeden z największych zasobów pracowników ICT wśród europejskich krajów rozwijających się. W ostatnich latach Ukraina stała się też przyczółkiem dla wielu zachodnich firm poszukujących wykwalifikowanych kadr, zwłaszcza w zakresie rozwoju oprogramowania i inżynierii.

    – Publikowana co roku przez IAOP lista 100 największych organizacji outsourcingowych na świecie pokazuje, że dziewięć z nich ma swoją główną siedzibę właśnie w Ukrainie, a kolejne cztery mają tam swoje ogromne centra dostarczające usługi. Tych kilka liczb już pokazuje potencjał ukraińskiego sektora IT – mówi Andrew Wrobel.

    Przed wojną ukraińskie centra branży IT znajdowały się w takich miastach jak Kijów, Lwów, Charków czy Odessa. Jak wynika z raportu Emerging Europe „Future of IT Report 2022”, na atrakcyjność tego rynku wpływają wysoko wykwalifikowane kadry – w 2020 roku w kraju było ponad 100 tys. studentów informatyki i ponad 26 tys. absolwentów. Ukraina ma w regionie najwyższą liczbę absolwentów IT na 100 tys. obywateli.

    Jak podkreśla ekspert, liderem cyfrowej transformacji w Europie często bywa określana Estonia. Tymczasem w ciągu dwóch ostatnich lat to właśnie Ukraina poczyniła w tym obszarze najszybsze postępy.

    – Ukraińcy mają powiedzenie: „everything is techable in Ukraine”. I ta wojna to potwierdza. Są usługi i aplikacje takie jak chociażby Diia, która pozwala Ukraińcom mieć w tej sytuacji wszystkie swoje dane i dokumenty w telefonie – mówi założyciel i partner Emerging Europe.  Usługi publiczne, które oferuje Ukraina, nie są jeszcze dostępne nawet w bardziej rozwiniętych krajach Europy, co pokazuje szalony rozwój tamtejszego sektora IT.

    Statystyki pokazują, że tego rozwoju nie zahamował nawet wybuch wojny. Pomimo rosyjskiej inwazji na ten kraj, stanu wojennego, mobilizacji oraz przymusowej relokacji firm i zespołów ukraiński sektor IT odnotował eksport przewyższający ubiegły rok. W I kwartale br. jego wartość wyniosła 2 mld dol. (wobec 1,44 mld dol. w analogicznym okresie rok wcześniej), co oznacza 28-proc. wzrost r/r. Wzrost sektora był szczególnie silny w lutym br., osiągając najwyższy w historii poziom eksportu – 839 mln dol., czyli o 43 proc. więcej r/r (wobec 480 mln dol. w lutym ub.r.). W marcu, najtrudniejszym dotąd miesiącu wojny, branża IT utrzymała 96 proc. eksportu usług (522 mln dol., wobec 546 mln w marcu 2021 roku).

    – To nie do końca tak, że wojna w Ukrainie rozpoczęła się 24 lutego br. Ta wojna zaczęła się osiem lat temu i przez cały ten czas ukraiński sektor IT starał się wzmacniać, przygotowywać się na potencjalne zagrożenia ze strony Rosji. Kiedy doszło do inwazji, wiele firm miało już tzw. contingency plans, które pomogły im nadal dostarczać usługi dla klientów – mówi Andrew Wrobel.

    Jak podaje IT Ukraine Association – stowarzyszenie branżowe, które reprezentuje ponad setkę ukraińskich firm zatrudniających ok. 75 tys.  informatyków – w ciągu trzech miesięcy trwającej wojny branża IT zdołała utrzymać działalność operacyjną i wykazała odporność w czasie zwiększonego ryzyka. 52 proc. ukraińskich firm IT zachowało 100 proc. swoich kontraktów, a co trzecia – ponad 90 proc. Tylko 16 proc. przedsiębiorstw straciło 10 proc. lub więcej swoich kontraktów, a przyczyną były najczęściej ryzyka geopolityczne i obawy o bezpieczeństwo, odmowa współpracy z klientami z Rosji i Białorusi, zmiana strategii rozwoju klienta albo relokacja zespołów.

    – Kiedy 24 lutego br. wybuchła w Ukrainie wojna, wiele ukraińskich firm przeniosło się na zachód kraju, do Polski bądź też otworzyło biura w całej Europie. Ostatnie przykłady to nawet Portugalia, dość oddalona od Europy Środkowo-Wschodniej mówi założyciel i partner Emerging Europe.

    Według danych NBU z połowy maja br. do Sił Zbrojnych wstąpiło średnio 3 proc. ukraińskich informatyków, a 9 proc. z nich jest zaangażowanych w rządowe projekty i cyberforce. Jak podaje IT Ukraine Association, duża część specjalistów została jednak relokowana za granicę. Największy odsetek (32 proc.) dotyczy dużych firm zatrudniających powyżej 1,2 tys. osób, w mniejszych waha się od 14 do 24 proc. Główne kraje relokacji to Polska, Niemcy, Hiszpania, Rumunia, Portugalia, Bułgaria, Holandia, Turcja, Czechy, Mołdawia i Chorwacja. Jednocześnie wszystkie duże firmy oraz 64 proc. mniejszych przedsiębiorstw planuje w nadchodzącym czasie otwierać w tych krajach nowe biura.

    – Kiedy tylko wojna się skończy, to wielu specjalistów, którzy wyjechali za granicę, wróci do kraju, a ukraiński sektor IT może rosnąć nawet szybciej niż przed rosyjską inwazją – mówi Andrew Wrobel.

    Jak podkreśla IT Ukraine Association, 77 proc. ukraińskich firm IT pozyskało nowych klientów już w czasie wojny, a 56 proc. spodziewa się w tym roku wzrostu o 5–30 proc. Z kolei 41 proc. firm prognozuje zachowanie istniejących wolumenów na poziomie 50–100 proc., a tylko 3 proc. obawia się spadku o ponad 50 proc.

    Raport „Future of IT 2022” wskazuje, że Ukraina ma w ręku wszystkie atuty, by w przyszłości być silnym graczem w całym europejskim przemyśle ICT. Podobnie jak cały region Europy Środkowo-Wschodniej teraz musi walczyć o zaufanie inwestorów i klientów.

    – Kraje Europy Środkowo-Wschodniej są ciągle konkurencyjne. Problem pojawia się, kiedy spojrzymy na to, co myślą o tym regionie potencjalni klienci spoza CEE. I tutaj mamy zupełny rozstrzał. Dla niektórych firm nie ma to żadnego znaczenia, inne myślą, że taki kraj jak Polska czy zachodnia Ukraina nie są w stanie poradzić sobie z tym, co się dzieje. Ale są też tacy, którzy celowo inwestują i szukają podwykonawców właśnie w regionie Europy Środkowo-Wschodniej – mówi założyciel i partner Emerging Europe.

    Co ciekawe, w ciągu trzech miesięcy wojny ukraińska branża IT zdołała nie tylko utrzymać niemal niezachwianą działalność, ale mocno wspiera też Siły Zbrojne Ukrainy i rząd. Firmy z tej branży przekazały dotąd ponad 1 mld hrywien na cele humanitarne, na bieżąco kupują i dostarczają też m.in. sprzęt wojskowy, elementy wyposażenia i zaplecze techniczne. Są też dużym wsparciem ekonomicznym dla kraju – ukraiński sektor IT jest w tej chwili niemal jedynym, który płaci podatki z góry.

  • Vectra AI zapowiada bezpłatną pomoc organizacjom, które chcą ograniczyć ryzyko na platformie Microsoft 365

    Vectra AI wprowadza na rynek Vectra Protect, narzędzia do zarządzania infrastrukturą cyberbezpieczeństwa, zaprojektowane w celu wykrywania i ograniczania zagrożeń w ramach usługi Microsoft 365 (M365). Aby zapewnić dostęp do rozwiązania wszystkim organizacjom, niezależnie od stanu personelu i zasobów związanych z bezpieczeństwem, do 30 września przedłużona została też rejestracja na bezpłatne skanowanie usługi Azure Active Directory.

    Z powodu szybko rosnącej popularności narzędzi do współpracy w M365, które mają obecnie ponad 270 milionów użytkowników, cyberprzestępcy aktywnie badają narzędzia do zarządzania dostępem, takie jak Azure AD, aby uzyskać dostęp do innych narzędzi SaaS i zasobów sieciowych przedsiębiorstwa. Mając zapewniony dostęp do zasobów mogą przeprowadzać ataki ransomware, wykradać własność intelektualną lub uzyskać nieautoryzowany dostęp do poufnych danych użytkowników. Vectra Protect łączy wgląd z poziomu API Graph dla M365 z danymi uzyskanymi przez moduły PowerShell, aby zapewnić pełną kontrolę nad integralnością tożsamości użytkowników w środowisku M365 organizacji. Jest to jedyne rozwiązanie zaprojektowane w celu wykrycia problemów związanych z bezpieczeństwem tożsamości w M365, które zapewnia:

    ·      Szybkie, możliwe do zrealizowania działania naprawcze: Dzięki wieloetapowemu procesowi skanowanie w ciągu kilku godzin dostarcza organizacjom gotowe do wykorzystania informacje. Zamiast zakłócać pracę zespołów ds. bezpieczeństwa generując większą liczbę alertów, tworzy kompleksową mapę ograniczania ryzyka, która pokazuje ścieżkę do wdrożenia poprawek z jasnymi wskazówkami dotyczącymi ryzyka i wpływu operacyjnego.

    ·      Dopasowana obsługa chmury: Organizacje mogą uzyskać wgląd w informacje dotyczące skali luk w zabezpieczeniach, istotnych zmian stanu konfiguracji, skutków operacyjnych wymaganego rozwiązania oraz kroków naprawczych dostosowanych do obowiązujących standardów branżowych i wymogów prawnych.

    ·      Korekta konfiguracji i zgodność: Vectra Protect zagłębia się w złożoność konfiguracji M365, wyszczególniając błędne konfiguracje przedstawiając je w jasnym kontekście, aby poprowadzić firmy do całkowitego rozwiązania ryzyka i dostarczyć zespołom ds. bezpieczeństwa dane, potwierdzające skuteczność ich działań, zgodnie z polityką firmy.

    ·      Zaufana współpraca: Dzięki zrozumieniu obszarów, w których nadal występują zagrożenia i problemy z konfiguracją, organizacje mogą wykorzystywać możliwości technologii chmury bez kreowania niezarządzanego ryzyka. Organizacje mogą usprawnić wdrażanie i używanie narzędzi SaaS, takich jak M365, eliminując ustawienia domyślne i dostosowując operacje, technologie informacyjne, a także zespoły ds. technologii informacyjnej, bezpieczeństwa i audytu w zakresie priorytetów bezpieczeństwa.

    – Organizacje muszą zrozumieć, że domyślne ustawienia zabezpieczeń firmy Microsoft nie są specjalnie dostosowane do ich działalności biznesowej lub branży, co wprowadza bardzo dużą ilość niepotrzebnego ryzyka. W połączeniu z ciągłymi zmianami w M365, zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie, tworzy to wiele potencjalnych luk w zabezpieczeniach i problemów z konfiguracją, za których naprawienie odpowiedzialne są firmy. Narzędzie Vectra Protect pomaga rozwikłać tę złożoność, aby zapewnić organizacjom przejrzystość i pewność potrzebną do ochrony podstawowych narzędzi biznesowych powiedział Aaron Turner, dyrektor ds. technicznych SaaS Protect w Vectra AI.

    Bezpłatny skan Vectra Protect dla usługi Azure AD, będzie dostępny dla każdego klienta M365 działającego w dowolnym środowisku M365. Skanowanie koncentruje się na punkcie najczęściej wykorzystywanym do nieautoryzowanego dostępu i wprowadzania zagrożeń: zarządzaniu dostępem w Active Directory.

  • Co dalej z luką kadrową w branży IT?

    Co dalej z luką kadrową w branży IT?

    Zapotrzebowanie na usługi firm tworzących oprogramowanie jest na tyle duże, że software house’y nie narzekają na brak ciekawych projektów. Coraz mocniej jednak słychać głosy, że niewystarczająca liczba programistów staje się istotną barierą rozwoju tego sektora. Jak podaje Software Development Association Poland (SoDA) luka kadrowa w samej Polsce sięga już nawet 300-350 tys. osób i stale rośnie.

    Głównym wyzwaniem, z którym mierzy się obecnie polski sektor IT jest niedobór wykwalifikowanej kadry, co ogranicza możliwości ekspansji branży i podnosi koszty pracy. W konsekwencji zmniejsza się nasza konkurencyjność wobec krajów, z którymi rywalizujemy o udział w międzynarodowym rynku nowych technologii. Jeszcze w ubiegłym roku SoDA informowała, że w Polsce brakuje 250-300 tys. specjalistów IT. Obecnie przedstawiciele tej organizacji szacują, że zatrudnienie „na już” znalazłoby nawet 300-350 tys. osób z doświadczeniem deweloperskim.

    – Na tak duży wzrost zapotrzebowania wpłynęła z jednej strony pandemia, która była swoistym katalizatorem transformacji cyfrowej praktycznie w każdej dziedzinie gospodarki i życia. Z drugiej strony, część globalnych firm po wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą postanowiła realizować swoje projekty właśnie w Polsce, zamiast w objętej sankcjami Rosji czy na Białorusimówi Konrad Weiske, wiceprezes SoDA.Jeśli branża miałaby sprostać rosnącemu popytowi na usługi, należałoby podwoić zatrudnienie w stosunku do tego z 2021 r.

    Według danych Eurostatu na koniec 2021 r. w sektorze ICT pracowało około 586 tys. osób, co stanowiło 3,5% ogółu zatrudnionych ludzi w kraju.

    Coraz mniej absolwentów na rynku

    Deficytu specjalistów nie będą w stanie zniwelować absolwenci uczelni technicznych, których jest zdecydowanie za mało. Jak wynika z raportów GUS dotyczących szkolnictwa wyższego w roku akademickim 2020/2021 studia na kierunku technologie teleinformatyczne ukończyło 12 068 osób, rok wcześniej było ich niecałe 14 tys. Ponadto, zdaniem SoDA system kształcenia na kierunkach informatycznych w Polsce jest niedostosowany do potrzeb rynku.

    soda

    – Uczelnie zapewniają solidne podstawy teoretyczne, brakuje jednak nacisku na umiejętności praktyczne. Wchodząc na rynek pracy, absolwenci mają więc wiedzę ogólną, a nie specjalistyczną i potrzebują minimum 1,5 roku do 2 lat, aby można było im powierzyć samodzielne prowadzenie projektówdodaje Konrad Weiske.

    Część firm IT radzi sobie z tym wyzwaniem poprzez programy stażowe, do udziału w których zaprasza absolwentów oraz studentów. W ten sposób ukierunkowują przyszłych programistów na technologie, które są najbardziej potrzebne w danej organizacji. Mają też szansę wyłowienia młodych talentów i zaangażowania ich w bieżące projekty. Natomiast stażyści zdobywają tak potrzebne na rynku doświadczenie i perspektywę zatrudnienia w firmie, którą poznają „od kuchni”.

    Specjaliści z zagranicy poszukiwani

    Pozyskanie doświadczonej kadry wspiera program Poland. Business Harbour (PBH), który maksymalnie uprościł proces pozyskania wizy i podjęcia pracy w Polsce przez obywateli Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Rosji, Mołdawii i Ukrainy. Od startu PBH we wrześniu 2020 r. do stycznia br. takich wiz wystawiono aż 24 258 – liczba ta obejmuje zarówno osoby z branży IT, jak i członków ich najbliższej rodziny. Wojna zablokowała natomiast działanie programu w Ukrainie, który dotychczas pomagał zwiększyć napływ specjalistów IT z tego rynku oraz w Rosji. Widać z kolei wzrost zainteresowania relokacją pracowników z Białorusi.

    – Nadal jest to kropla w morzu potrzeb. Nasze firmy członkowskie coraz częściej pytają o możliwość rozszerzenia programu wizowego PBH o kolejne kierunki, jak Indie, Ameryka Łacińska czy Bałkany. Dobrze byłoby również wprowadzić procedury ułatwiające legalizację pracy i pobytu na podstawie PBH dla osób otwierających działalność B2B – zwraca uwagę Marcelina Chojnacka, Koordynator ds. Public Advocacy w SoDA.

    Rekrutacja wykraczająca poza granice kraju jest jednak równie popularna wśród dużych, zachodnich podmiotów. Polskie firmy rywalizują więc z nimi nie tylko o deweloperów ze wschodu, lecz również o tych dostępnych na rodzimym rynku. Badanie Devire pokazało, że aż 47% specjalistów IT w ostatnim roku otrzymało ofertę pracy od firmy, która nie posiada biura czy przedstawicielstwa w Polsce.

    – Zagraniczne przedsiębiorstwa kuszą wyższymi stawkami i dużymi, międzynarodowymi projektami, bez konieczności relokacji. Przy rosnących kosztach funkcjonowania przedsiębiorstwom w Polsce coraz trudniej będzie z nimi rywalizować o najbardziej doświadczoną, a więc najdroższą, kadrętwierdzi Konrad Weiske.

    Ławka rezerwowych

    W warunkach dużego popytu na specjalistów oraz ich niskiej dostępności zrekrutowanie osób do nowego projektu IT jest czasochłonne i kosztowne. Niejednokrotnie firmy decydują się więc na outsourcing pracowników. Taką możliwość daje im na przykład tzw. ławeczka, dobrze znana wśród deweloperów. Jej nazwa nawiązuje do ławki rezerwowych w sporcie.

    – Ławeczka jest miejscem oczekiwania na zlecenie i umożliwia „wypożyczenie” pracowników z branży na potrzeby konkretnego projektu czy zlecenia. W ramach SoDA również mamy takie rozwiązanie. Chęć przyjęcia lub użyczenia czasu pracy programisty ogłasza się na specjalnych, zamkniętych kanałach Slack – bench_ask i bench_own. Każda firma korzystająca z ławeczki zobowiązuje się do przestrzegania dobrych praktyk, które ramowo określa regulamin naszej organizacjiopowiada Marta Kępa, Dyrektor Zarządzająca w SoDA. Obecnie skupiamy blisko 180 przedsiębiorstw, które zatrudniają w Polsce ponad 30 000 pracowników, potencjał jest więc ogromny.

    Jak podaje Marta Kępa, od początku działalności użytkownicy sodowej „ławeczki” wymienili ze sobą około 7 000 wiadomości. Część firm właśnie tam nawiązała też partnerską współpracę w obszarze outsourcingu specjalistów i obecnie w razie potrzeby kontaktuje się już ze sobą bezpośrednio. Jest to jednak rozwiązanie, które wykorzystywane jest przez przedsiębiorstwa adhocowo. Myśląc o rozwoju w dłuższej perspektywie, każda firma stara się budować własne zespoły oparte o wykwalifikowane osoby, a pula tych dostępnych na rynku jest niewystarczająca.

    Branża IT jest w rozkwicie, a w dobie postępującej cyfryzacji i automatyzacji, staje się coraz bardziej kluczowa z perspektywy rozwoju gospodarczego kraju. Tym bardziej palącym problemem jest powiększająca się luka kadrowa.

    – Potrzebujemy szeroko zakrojonego, systemowego programu podnoszenia kompetencji cyfrowych i informatycznych zarówno w obszarze kształcenia uniwersyteckiego, jak i przekwalifikowywania kadr. Bez tego wkrótce będziemy w tyle za innymi państwami, które w porę wykorzystały swoją szansę, inwestując w rozwój IT apeluje Konrad Weiske.

  • Zero trust: nowa norma cyfrowego bezpieczeństwa

    Zero trust: nowa norma cyfrowego bezpieczeństwa

    Zero trust staje się nową normą myślenia o bezpieczeństwie, przejmując rolę, którą kiedyś pełniła bariera ogniowa. Zdaniem Christiana Putza, eksperta ds. cyberbezpieczeństwa w Vectra AI, podejście zakładające bardziej kontekstową ocenę ryzyka – dla wszystkich wniosków o dostęp – spełnia wszystkie podstawowe kryteria nowoczesnej technologii bezpieczeństwa.

    Sieci VPN nie są już wystarczające

    COVID-19 niejako wymusił przyjęcie zasad zero trust, co wynikało z potrzeby modernizacji sposobu działania systemów bezpieczeństwa informacji. Firmowa sieć przestała być gwarantem bezpiecznego i kontrolowanego środowiska. Uświadomiono sobie, że tradycyjny model bezpieczeństwa, oparty na punktowej kontroli dostępu na obrzeżu sieci firmowej, nie jest kompatybilny ze sposobem w jaki działają nowoczesne przedsiębiorstwa.

    W sytuacji, gdy istotna część danych jest przetwarzana w zewnętrznych aplikacjach i systemach, a jedocześnie rośnie liczba pracowników i partnerów, którzy potrzebują do nich dostępu spoza firmy, organizacje coraz bardziej skłaniają się ku zero trust.

    – Dostęp do sieci oparty na zasadach zero trust zasadniczo zastępuje tradycyjne metody dostępu i VPN. Choć nie da się z dnia na dzień przejść z VPN na zero trust, to po przeanalizowaniu kosztów utrzymania starszych systemów i ich działania w nowym modelu oraz uwzględnieniu dodatkowych kosztów skalowania sieci VPN, wiele firm próbuje znaleźć lepsze rozwiązaniemówi Christian Putz, Country Manager w Vectra AI.

    Skuteczne wdrożenie zero trust wymaga jednak czasu, zaangażowania i zmian kulturowych. Konieczne jest przyjrzenie się środowisku firmy i zlokalizowanie największych zagrożeń, by stworzyć plan przeciwdziałania kryzysom, dobrać odpowiednie narzędzia i przeprowadzić wdrożenie. Odpowiednia kultura pozwala monitorować te działania, aby sprawdzić, czy są skuteczne i ewentualnie przygotować się na następne kroki.

    Przyjęcie modelu zero trust jest nieuniknione

    Jak wynika z raportu firmy Okta, opartego o dane zebrane jeszcze przed pandemią, liczba organizacji północnoamerykańskich, które oświadczyły, że wprowadziły lub planują wprowadzić inicjatywę zerowego zaufania w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy wzrosła o 275% rok do roku. Aż 60% organizacji deklarowało, że podejmuje inicjatywy zero trust. W przypadku Australii i Nowej Zelandii zainteresowanie to wynosiło 50%. Nieco mniej entuzjastyczna jest na razie Europa i Bliski Wschód z 18%.

    Na pewno sposób w jaki uzyskuje się dostęp do danych i miejsce ich przechowywania są za sobą ściśle powiązane. Ku polityce zerowego zaufania bardziej skłaniają się branże, które wiążą się z koniecznością przechowywania dużej ilości poufnych danych – finanse czy opieka zdrowotna. Firmy świadczące profesjonalne usługi rzadziej rozpoznają swoje poziomy ryzyka.

    Podejścia do bezpieczeństwa oparte na danych i użytkownikach znajdujących się za zaporą sieciową nie są jednak w stanie sprostać potrzebom dzisiejszych organizacji, które zwykle nie przechowują już danych samodzielnie. Firmy korzystają z różnych platform i usług, które znajdują się zarówno w siedzibie, jak i poza nią. Tradycyjne modele bezpieczeństwa zwykle traktują wszystkie elementy „wewnątrz” konkretnej sieci jako zaufane. Modele bezpieczeństwa typu zero-trust zakładają, że domyślnie nie można ufać żadnemu użytkownikowi sieci – wewnętrznemu ani zewnętrznemu – dostęp użytkowników jest uwarunkowany na podstawie ich tożsamości, poświadczeń, autoryzacji, lokalizacji i urządzenia. To nowa granica bezpieczeństwa.

    – Model zero trust pozwala organizacji na przypisanie dokładniejszego kontekstu zarówno użytkownikom, jak i zasobom próbującym połączyć się z aplikacją lub bazą danych. Ten kontekst jest potrzebny nie tylko ze względu na pracę zdalną, ale także dlatego, że złożone środowiska IT mogą teraz obsługiwać urządzenia niezarządzane, np. z Internetu rzeczymówi przedstawiciel Vectra AI.

    Polityka zero trust umożliwia znacznie bardziej elastyczny i sprawny sposób pracy oraz dostęp do zasobów korporacyjnych dla użytkowników. Ułatwia operacje związane z migracją do chmury i przebudowę firmowego szkieletu IT.

    Już nie jakość sieci, a jakość urządzenia jest najważniejsza

    Do tej pory to sieć była używana do ustanowienia kontekstu dostępu do zasobów. Jeśli urządzenie lub użytkownik był w sieci, dostęp został przyznany. Zero trust zakłada, że najważniejszym czynnikiem decydującym o dostępie jest urządzenie.

    Kondycja urządzenia pozwala organizacji mieć większą pewność co do stanu urządzeń końcowych. Sam fakt, że pracownik korzysta z laptopa, który jest częścią zinwentaryzowanej floty firmowych urządzeń, nie oznacza, że należy przyznawać mu niekwestionowany dostęp do sieci. Największym zagrożeniem są złośliwe programy przechwytujące naciśnięcia klawiszy i próbujące wprowadzić oprogramowanie ransomware lub przejąć sesję logowania.

    Uwierzytelnienie użytkownika niesie za sobą określony poziom zaufania i musi choć częściowo opierać na kondycji urządzenia użytkownika. Organizacje potrzebują więc możliwości wykrywania zagrożeń zarówno w konfiguracji, jak i zachowaniu urządzeń firmy.

    Rosnące wykorzystanie API

    Na początku istnienia mikroserwisów dostęp miał każdy, a interfejsy API były jawne. W zero trust, każda interakcja z interfejsem API powinna zostać zweryfikowana i tak jak w przypadku każdego zasobu przedsiębiorstwa, dostęp do interfejsów API powinien być kontrolowany.

    Zdolność do podejmowania decyzji i automatycznego interweniowania w sytuacji potencjalnej słabości lub wprowadzania zmian w kontroli dostępu jest podstawową funkcjonalnością zerowego zaufania, która jest potrzebna do obsługi automatyzacji i orkiestracji.  Jako że ich działanie zależy od interfejsów API, jedynym sposobem włączenia automatyzacji i orkiestracji w stosie zabezpieczeń jest możliwość integracji różnych technologii za pomocą interfejsów API.

    Tworząc organizację opartą na w pełni wdrożonej polityce zero trust należy jednak zwrócić uwagę na to, by nie tworzyć zbyt wielu reguł własności, co skutkuje odgórną kontrolą i spowolnieniem przepływów pracy. Według Christiana Putza transparentność zapewnia tworzenie odizolowanych działów bezpieczeństwa i centrów danych. Wciąż jest to jednak wyzwaniem dla firm, tym bardziej, że organizacje, bez względu na wielkość, wciąż starają się zaoszczędzić i korzystają z outsourcingu zabezpieczeń.

  • Transition Technologies MS rekrutuje w Afryce

    Transition Technologies MS rekrutuje w Afryce

    Transition Technologies MS S.A. (TTMS), szybko rosnący dostawca nowoczesnego outsourcingu IT dla renomowanych światowych firm, poszukuje najlepszych specjalistów z obszaru IT nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. W 2022 r. TTMS planuje rozszerzyć swoją działalność rekrutacyjną o wybrane kraje Afryki i zatrudnić kilkadziesiąt osób. W pierwszej kolejności Spółka zamierza rekrutować programistów Java, full stack, frontend, a następnie programistów Phyton i .net, specjalistów data science, testerów i analityków Kolejnym rozważanym kierunkiem rekrutacji będzie Ameryka Południowa.

    TTMS cały czas istotnie zwiększa zatrudnienie. W ciągu ostatnich 6 lat wzrosło ono sześciokrotnie. Na koniec 2021 r. dostawca nowoczesnego outsourcingu IT zatrudniał już 675 pracowników.

    Rośniemy bardzo szybko i poszukujemy coraz więcej rąk do pracy. Naszym priorytetem przy zwiększaniu zatrudnienia jest utrzymanie naszych wysokich standardów kompetencyjnych. Na rynku IT szukamy najlepszych specjalistów. Co ważne, działamy globalnie i rekrutujemy także globalniemówi Sebastian Sokołowski, Prezes Zarządu TTMS S.A.

    Siedziba główna Transition Technologies MS S.A. i jej główne centrum operacyjne znajduje się w Polsce. Jednak działalność TTMS ma zdecydowanie charakter międzynarodowy, m.in. poprzez posiadanie w 6 krajach spółek zależnych (np. w Malezji, Wielkiej Brytanii i od niedawna w Danii) lub przedstawicielstw handlowych (w Stanach Zjednoczonych, Singapurze oraz Austrii). Działania sprzedażowe TTMS prowadzi także w innych krajach DACH (Niemcy, Szwajcaria) czy w Skandynawii.

    Dzięki długoterminowym modelom współpracy z międzynarodowymi koncernami, czy też doświadczeniu w uruchamianiu zagranicznych spółek zależnych, wiemy, że jesteśmy w stanie efektywnie dostarczać swoje usługi w kluczowych lokalizacjach globalnego rynku IT. Naszą przewagą konkurencyjną jest m.in. międzynarodowa kadra złożona nie tylko z inżynierów, programistów i specjalistów z zakresu IT, ale również doświadczonych menedżerów o unikalnej znajomości lokalnych rynków. To pozwala na wytyczanie kierunków rozwoju w oparciu o wykorzystanie potencjału danego regionu. Taki model biznesu już teraz umożliwia nam konkurowanie z globalnymi dostawcami usług IT. Uważamy, że kluczowym czynnikiem sukcesu współpracy z zagranicznymi lub globalnymi podmiotami jest umożliwienie świadczenia usług w strefie czasowej pozwalającej na pracę w standardowych godzinach roboczych oddziałów klientów w danej lokalizacjipodkreśla Sebastian Sokołowski, Prezes Zarządu TTMS S.A.

    Czas na nowe kierunki

    Teraz planujemy znaleźć nowe ścieżki rozwoju naszej firmy i jej kapitału ludzkiego. W 2022 r. rozpoczynamy proces poszukiwania utalentowanych programistów z wybranych krajów Afryki, a w dalszej kolejności z Ameryki Południowej. Na rynku IT istotną przewagę mają multikulturowe organizacje, które w przyszłości będą faworyzowane ze względu na elastyczność. Dlatego nowe kierunki i różnorodność w organizacji są dla nas tak istotnewskazuje Sebastian Sokołowski, Prezes Zarządu TTMS S.A.

    W przypadku afrykańskich krajów procesy rekrutacyjne są już bardzo zaawansowane. Naszym pierwszym kluczowym rynkiem pracy z Afryki jest Kenia. To tam na początku zamierzamy pozyskać utalentowanych specjalistów. Kenia prawdopodobnie stanie się też pierwszym afrykańskim krajem, w którym powstanie siedziba TTMS. Kolejnymi krajami z tego kontynentu, które zostaną przez nas dokładnie przeskanowane pod kątem informatycznych specjalistów będą Nigeria oraz Ghanadodaje. 

    Pierwszym z czynników przemawiających za nowym kierunkiem rekrutacyjnym są wysokie kompetencje pracowników IT. Według szacunków w 2021 r. w Afryce pracowało ok. 690 tys. programistów. Drugim – ta sama strefa czasowa, w której pracują europejscy i afrykańscy pracownicy. Trzeci istotny czynnik to język angielski, którym swobodnie posługują się obywatele Kenii, Nigerii oraz Ghany. Czwarty czynnik to postępująca cyfryzacja w Afryce i np. popularyzacja idei „smart cities”.

    Kluczowym aspektem wpływającym na nasze nowe procesy rekrutacyjne w Afryce są kompetencje tamtejszych pracowników. Już kilka lat temu sformułowano termin Krzemowa Sawanna („Silicon Savannah”), który jest oczywistym nawiązaniem do „Doliny Krzemowej” („Silicon Valley” – ang.). „Silicon Savannah” określa m.in. dokonania kenijskich specjalistów z branży IT i telekomunikacyjnej. Rynek IT w Afryce rośnie dynamicznie i pojawia się na nim coraz więcej wykwalifikowanych pracowników, dlatego chcemy być na nim obecnimówi Sebastian Sokołowski, Prezes Zarządu TTMS S.A.

    Wybór Kenii jako pierwszego kierunku rekrutacyjnego TTMS w Afryce nie jest przypadkowy. Już od wielu lat Kenia uważana jest za finansowe i logistyczne centrum Afryki Wschodniej i z powodzeniem przyciąga zagranicznych inwestorów. Bardzo mocno rozwija się tam też branża IT, a co za tym idzie w Kenii TTMS może rekrutować doświadczonych i dobrze wyedukowanych pracowników.

    To także kraj z dobrze rozbudowaną infrastrukturą ICT, zaawansowanymi mobilnymi usługami bankowymi, czy też istotnym wsparciem rządowym dla szeroko rozumianej branży IT (np. na lata 2021-2022 rząd Kenii przeznaczył 210 mln USD na finansowanie różnych inicjatyw w sektorze ICT). Większość obywateli Kenii dokonuje mobilnych płatności, niezwykle popularna w Kenii jest też platforma usług internetowych dla obywateli – eCitizen.

    Następnym rozważanym kierunkiem pozyskiwania specjalistów IT dla Transition Technologies MS S.A. jest Ameryka Południowa.

  • 3S otwiera nowe data center w Gdańsku

    3S otwiera nowe data center w Gdańsku

    3S uruchomił w Gdańsku nowoczesne data center o powierzchni 500 m2. Jest to 7 obiekt na terenie Polski i pierwszy w Trójmieście należący do operatora. Umożliwi on świadczenie lokalnym firmom usług w obszarze kolokacji, chmury obliczeniowej, dostępu do Internetu oraz bezpieczeństwa IT.

    Grupa 3S, należąca do spółki P4, operatora sieci Play, uruchomiła w Gdańsku nowe data center. Oddane do użytku centrum danych przy ul. Nowy Świat 40, to obiekt przejęty przez operatora w ubiegłym roku, a następnie gruntownie zmodernizowany. Wcześniej budynek był dzierżawiony przez globalnego dostawcę technologii informatycznych, który świadczył tam usługi dla jednego ze swoich międzynarodowych kontrahentów.

    Nowe usługi dla trójmiejskich przedsiębiorstw

    Uruchomienie data center to kolejna inwestycja 3S mająca zapewnić trójmiejskim firmom kompletny pakiet usług w obszarze outsourcingu IT: m.in. kolokacyjnych, chmurowych, bezpieczeństwa oraz telekomunikacyjnych. Wcześniej, w czerwcu 2020 r. firma uruchomiła w Gdańsku biuro regionalne i zaczęła sukcesywnie rozbudowywać sieć światłowodową. Dziś liczy ona blisko 200 km i obejmuje swoim zasięgiem Gdańsk, Sopot oraz Gdynię.  Nowy obiekt został do niej podłączony.

    – Gdańsk to ważny punkt na mapie naszych data center. Od kilkunastu miesięcy rozwijamy na północy własne struktury i budujemy sieć światłowodową. Centrum przetwarzania danych była w tym regionie naszym brakującym ogniwem. Dzięki jego uruchomieniu możemy oferować klientom z Trójmiasta pełen zakres usług z portfolio naszych usług i rozwiązań.mówi Monika Roś-Gruszczyk, członek zarządu Grupy 3S. 

    72 godziny bez prądu

    Centrum danych o mocy 1,2 MW w tym 0,8 MW mocy IT pomieści 192 szafy rack i umożliwia podłączenie do sieci dowolnego operatora telekomunikacyjnego. Dzięki redundancji zasilania i chłodzenia: dwóm niezależnym liniom energetycznym, systemom UPS i agregatom prądotwórczym, gwarantuje 72 godziny działania przy pełnym obciążeniu w przypadku odcięcia obiektu od bieżących dostaw energii.  Dodatkowo w data center wykorzystano m.in. technologię free-coolingu, chłodzenia w oparciu o system wody lodowej i podział na zimne i ciepłe korytarze, dzięki czemu uzyskano współczynnik efektywności energetycznej PUE na poziomie 1.5.

    Komora przeznaczona na sprzęt IT to “budynek w budynku” zapewniający odpowiednio wysoki poziom bezpieczeństwa. Dodatkowo obiekt jest monitorowany 24/7 zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, jest wyposażony w system kontroli dostępu do poszczególnych pomieszczeń i gazowy system przeciwpożarowy, który zapewnia pełne bezpieczeństwo sprzętu IT klientów w razie pożaru.

    7 obiekt w klastrze

    Gdańskie centrum przetwarzania danych to 7 obiekt należący do 3S. W 2011 roku 3S otworzyło swoje pierwsze data center przy ulicy Gospodarczej 12 w Katowicach. Od tego czasu, prócz dwóch następnych w Katowicach, podobne obiekty powstały w Warszawie, Krakowie i Bytomiu. Obecnie powierzchnia wszystkich obiektów w klastrze data center Grupy 3S wynosi ponad 5300 m2.

    Zapotrzebowanie na usługi centrów danych jest rekordowo wysokie, co wynika z inicjatyw związanych z transformacją cyfrową, optymalizacją kosztów i rosnącym popytem na rozwiązania w chmurze. Gartner przewiduje, że globalne wydatki na usługi centrów danych wzrosną do 226 miliardów dolarów w 2022 roku, co oznacza wzrost o 11,4% w skali roku. Biorąc pod uwagę panujące trendy na rynku przetwarzania danych, Grupa 3S planuje dalsze inwestycje w rozbudowę swojego klastra data center.

  • KPMG: Wzrosła liczba cyberataków na firmy w Polsce

    KPMG: Wzrosła liczba cyberataków na firmy w Polsce

    W 2021 roku aż 69% firm w Polsce odnotowało przynajmniej jeden incydent polegający na naruszeniu bezpieczeństwa. Przedsiębiorstwa najbardziej obawiają się zagrożeń ze strony szeroko rozumianej cyberprzestępczości, na którą wskazuje 92% badanych, z czego blisko 70% największego zagrożenia upatruje w zorganizowanych grupach cyberprzestępczych. Bez zmian największym cyberzagrożeniem dla firm są wycieki danych za pośrednictwem złośliwego oprogramowania (malware) oraz phishing – czyli wyłudzenia danych uwierzytelniających. Trendem utrzymującym się od kilku lat, który utrudnia budowanie bezpieczeństwa w organizacjach są trudności w znalezieniu wykwalifikowanych pracowników. Z badania KPMG w Polsce wynika, że firmy zaczynają inwestować w ochronę tożsamości cyfrowej. Główną motywacją do inwestycji w takie rozwiązania jest potrzeba podniesienia bezpieczeństwa, a w dalszej kolejności zapewnienie zgodności z regulacjami oraz odciążenie administratorów i funkcji wsparcia IT.

    Kolejny raz wzrosła liczba cyberataków na firmy w Polsce

    Zdecydowana większość – 69% badanych organizacji odnotowała incydenty polegające na naruszeniu bezpieczeństwa. Oznacza to, że ubiegły rok okazał się być bardziej niebezpieczny (wzrost o 5 punktów procentowych r/r) pod względem prób cyberataków w porównaniu do 2020 roku. W 2021 roku wzrost liczby prób cyberataków zaobserwowało 21% przedsiębiorców, natomiast ich spadek odnotowało zaledwie 4% respondentów badania. Warto zaznaczyć, że ponad dwukrotnie wzrosła liczba firm, które zaobserwowały 30 i więcej incydentów bezpieczeństwa, co może świadczyć o wzroście aktywności cyberprzestępców.

    KMPG

    Bez zmian w stosunku do poprzednich edycji badania firmy najbardziej obawiają się zagrożeń ze strony szeroko rozumianej cyberprzestępczości, która pozostaje najczęściej wskazywaną grupą stanowiącą realne zagrożenie. Wskazało na nią 92% firm, co oznacza wzrost aż o 7 punktów procentowych w stosunku do poprzedniej edycji badania. Co ciekawe, po raz pierwszy od 2019 roku firmy w Polsce przestały się najbardziej obawiać pojedynczych hakerów (58% wskazań). Obecnie największego zagrożenia firmy upatrują ze strony zorganizowanych grup cyberprzestępczych (69% wskazań). Połowa badanych firm zagrożeń upatruje w cyberterrorystach, z kolei 42% obawia się niebezpieczeństwa utraty danych w wyniku działania podkupionych lub niezadowolonych pracowników.

    Inwazja Rosji na Ukrainę i tocząca się już wiele miesięcy wcześniej cyberwojna istotnie uświadomiła polskim przedsiębiorstwom (szczególnie operatorom usług kluczowych) potrzebę inwestycji w cyberbezpieczeństwo i dostosowania bieżących systemów zabezpieczeń do nowych, zaawansowanych zagrożeń. Skuteczność zorganizowanych grup cyberprzestępczych, wspieranych przez obce państwa jest wielokrotnie wyższa od powszechnych cyberzagrożeń. W pierwszym kwartale 2022 roku liczba krytycznych w skutkach cyberataków na terenie Ukrainy wzrosła przeszło 20-krotnie. Polskie firmy są coraz bardziej świadome, że przed zaawansowanym atakiem nie jest możliwe się w pełni zabezpieczyć. Inwestują więc również w monitorowanie bezpieczeństwa i reagowanie na cyberataki, tak by zminimalizować skutki nieuniknionych incydentów – mówi Michał Kurek, Partner w Dziale Doradztwa Biznesowego, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

    Wyciek danych i wyłudzenia danych uwierzytelniających największym zagrożeniem dla firm

    Organizacje biorące udział w badaniu zadeklarowały, że największym cyberzagrożeniem są dla nich wycieki danych za pośrednictwem złośliwego oprogramowania (malware) oraz phishing – czyli wyłudzenia danych uwierzytelniających. Ponadto przedsiębiorstwa wyraźnie obawiają się zaawansowanych ataków ze strony profesjonalistów (Advanced Persistent Threat), jak również kradzieży danych przez pracowników. W stosunku do poprzedniej edycji badania, znacząco spadł poziom postrzegania dojrzałości własnych zabezpieczeń w badanych firmach. Ponad trzy czwarte respondentów na początku 2022 roku zadeklarowało pełną dojrzałość zabezpieczeń najwyżej w połowie analizowanych obszarów. Takie wyniki mogą być odzwierciedleniem świadomego podejścia firm do kwestii związanych z rosnącym zapotrzebowaniem na odpowiednie zabezpieczenia względem obecnego stanu. Nowa rzeczywistość biznesowa w ostatnim roku i międzynarodowe cyberataki obserwowane w styczniu i lutym 2022 roku wymusiły konieczność dodatkowej weryfikacji dojrzałości zabezpieczeń. Wpłynęły tym samym na bardziej racjonalne podejście do planowania i zwiększania nacisku na działania zapewniające ciągłość w tym zakresie. Tylko 19% firm deklaruje dojrzałość zabezpieczeń w większości analizowanych obszarów, a jedynie 4% we wszystkich.

    Brak wykwalifikowanych pracowników największą barierą w budowaniu bezpieczeństwa IT

    64% firm przyznało, że największą barierą utrudniającą budowanie odpowiedniego poziomu zabezpieczeń są trudności w znalezieniu oraz utrzymaniu odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Oznacza to wzrost aż o 14 punktów procentowych w stosunku do poprzedniej edycji badania. 57% organizacji deklaruje, że problemem jest brak wystarczających budżetów. Jednym ze sposobów umożliwiających zadbanie o odpowiedni poziom bezpieczeństwa może być outsourcing funkcji i procesów bezpieczeństwa. 76% respondentów badania KPMG w Polsce przyznało, że w ich organizacjach kwestie bezpieczeństwa danych są realizowane przez zewnętrznych dostawców, z czego 65% zleca na zewnątrz wiele funkcji. Firmy najczęściej korzystają z zewnętrznej pomocy w przypadku wsparcia w reakcji na cyberataki (41%), prowadzenia programów podnoszenia świadomości (39%) oraz monitorowania bezpieczeństwa (34%).

    Obszar ochrony tożsamości cyfrowej przybiera na znaczeniu

    Co trzecia badana firma w Polsce (36% wskazań) wdrożyła rozwiązania automatyzujące procesy zarządzania uprawnieniami (Identity and Access Management – IAM). Okazuje się, że najczęściej są one wdrażane w data center organizacji (67% przypadków), a tylko co czwarta firma z wdrożonym IAM korzysta z usługi chmurowej dostarczanej w modelu SaaS. Z kolei niemal co druga firma posiada systemy chroniące dostęp do kont uprzywilejowanych (Privileged Access Management – PAM). Wśród tych 47% badanych firm, które wdrożyły rozwiązania do zarządzania kontami z wysokimi poziomami uprawnień, stopień ich wykorzystania jest różnorodny. Większość organizacji (79% wskazań) posiadających system typu PAM wymusza dodatkową akceptację w celu uzyskania dostępu do konta uprzywilejowanego, a 70% monitoruje i rejestruje sesje uprzywilejowane.

    KPMG

    Dla specjalistów odpowiedzialnych w firmach za bezpieczeństwo informacji najważniejszym czynnikiem wpływającym na decyzję rozpoczęcia inwestycji w procesy zarządzania tożsamością i dostępem jest osiągnięcie wzrostu bezpieczeństwa przetwarzanych informacji – na które wskazało 73% respondentów. Dla 57% jedną z głównych motywacji okazała się potrzeba zapewnienia zgodności z regulacjami, a kolejne 41% widzi w takich inwestycjach szansę na optymalizację kosztową w efekcie odciążenia personelu. Mniej więcej co trzecia firma wśród najważniejszych potencjalnych korzyści wymienia zwiększenie jakości zarządzania uprawnieniami lub wygodę użytkowników.

    W dobie cyfryzacji – powszechnego wdrożenia pracy zdalnej, technologii mobilnych, czy migracji do chmury – skuteczne zarządzanie tożsamością cyfrową staje się fundamentem cyberbezpieczeństwa. Bez automatyzacji, w praktyce nie jest możliwe poprawne zarządzanie uprawnieniami w dużej organizacji. Szczególnie istotnym zagadnieniem staje się ochrona kont uprzywilejowanych, które są kluczowym celem dla zorganizowanych grup cyberprzestępczych. Pozbawione właściwego nadzoru, mogą być również źródłem dotkliwych nadużyć wewnętrznych. Tocząca się wojna w cyberprzestrzeni jest dodatkowym motywatorem dla firm w Polsce do inwestycji w tym zakresiemówi Michał Kurek, Partner w Dziale Doradztwa Biznesowego, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

  • Jak pozyskiwać referencje na rynku IT?

    Jak pozyskiwać referencje na rynku IT?

    Branża IT od dłuższego czasu boryka się z brakiem pracowników. Według Komisji Europejskiej w całej Unii Europejskiej brakuje ponad 600 tysięcy programistów. W samej Polsce niedobór określany jest na poziomie 50 tysięcy osób. Jak firmy mogą pozyskać pracowników? Istotna jest opinia o danym pracodawcy, a także siła rekomendacji. Jak pozyskać referencje na rynku IT? To długotrwały proces, jednak opłacalny. Odpowiednie referencje umożliwiają pozyskiwanie nowych klientów i utrzymanie obecnych.

    Pandemia COVID-19 przyspieszyła cyfrową transformację na całym świecie. Najważniejszym motorem napędowym rozwoju firm są automatyzacja i transformacja cyfrowa. Cyberbezpieczeństwo jest najwyższym priorytetem, zwłaszcza teraz, gdy firmy przenoszą się do „chmury”. W związku z rosnącym popytem na cyfrowe rozwiązania wzrosło także zapotrzebowanie na pracowników IT, w tym programistów wyższego szczebla. Niedobór programistów popycha europejskie firmy w kierunku outsourcingu. Wiele przedsiębiorstw intensywnie poszukuje pracowników. Jak pozyskać referencje na rynku IT? I dlaczego są tak istotne?

    Zapotrzebowanie na pracowników IT będzie rosnąć

    W badaniach przeprowadzonych przez Whitelane Research i partnerów, wśród największych europejskich organizacji wydatki na IT w firmach mają wzrosnąć o 38 procent. Co trzecie przedsiębiorstwo z uwagi na brak pracowników IT zdecyduje się zlecić outsourcing. Zaledwie 15 proc. przedsiębiorstw planuje podejmować mniej aktywności online. Dane te pokazują, że firmy będą poszukiwać zarówno pracowników, jak i zewnętrznych jednostek, które będą wykonywać zlecenia z zakresu IT.

      – Dane rynkowe pokazują, że zainteresowanie rozwiązaniami chmurowymi będzie rosnąć. Dla firm oznacza to, iż będą potrzebować coraz więcej pracowników z obszarów IT. Już dzisiaj w Polsce notujemy ogromne niedobory programistów na rynku. W tym celu przedsiębiorstwa szukają rozwiązań, które umożliwią znalezienie i utrzymanie pracownika na dłużej. Ogromną rolę odgrywa siła rekomendacji, a także referencjimówi Sebastian Kopiej, Prezes Zarządu agencji PR Commplace. 

    Obserwacje pokazują, że pracownicy przywiązują ogromną rolę do referencji danej firmy. W dobie rynku pracownika to firmy muszą zabiegać o odpowiednie opinie. Nie tylko po to, by pozyskać pracowników. Także po to, by zainteresować zleceniodawców.

    Jak pozyskać referencje na rynku IT?

    Na jakie referencje zwracają uwagę potencjalni kandydaci do pracy? To opinie od byłych pracowników, ale także od firm, z którymi dana firma współpracowała.

    Referencje i rekomendacje nie tylko pomagają przyciągnąć potencjalnych kandydatów do pracy. Marketing referencyjny służy także pozyskiwaniu nowych klientów i utrzymaniu obecnych. Z naszych obserwacji wynika, że ponad 80 procent konsumentów nim dokona zakupów czyta opinie. Największe znaczenie mają te, które padają z ust znajomych. – Ponad 70 procent konsumentów ogółem ceni opinie ustne innych osób. Kluczowe jest zatem włączenie pracowników do procesu budowania opinii o formie. W procesie budowania strategii referencyjnej niezbędne jest wykonanie obszernego audytu i analiza metod pozyskiwania referencjipodkreśla ekspert z agencji PR Commplace.Kolejnym krokiem jest przygotowanie case studies, a także ksiąg referencyjnych. Istotny czynnik to również pracownicy. Zaangażowanie ich w aktywne pozyskiwanie referencji to strategiczne posunięcie.dodaje. 

  • Kompetencje miękkie a zmiany w polskiej służbie zdrowia

    Nie od dziś mówi się, że zarówno publiczna, jak i prywatna służba zdrowia w Polsce posiada wiele mankamentów, które wpływają na jej ogólną ocenę działania. Choć dyskusja o diametralnej reformie usług medycznych rozbrzmiewa w debacie publicznej od ponad dekady, na horyzoncie wciąż brak konkretnych rozwiązań. Część ekspertów jednak upatruje pewnego remedium w podejściu step-by-step. Czy szkolenie w zakresie kompetencji miękkich faktycznie jest w stanie zmienić polską służbę zdrowia?

    Tak oceniamy usługi medyczne

    Nie jest tajemnicą, iż Polacy z dużą dozą sceptycyzmu podchodzą do krajowej służby zdrowia. Według ubiegłorocznych badań przeprowadzonych przez ARC Rynek i Opinia prawie połowa, bo aż 46 proc. respondentów deklaruje, iż korzysta z usług medycznych zarówno z sektora publicznego, jak i prywatnego. Dla porównania aż 39 proc. uczestników ankiety decyduje się tylko na placówki państwowe, a 11 proc. – wyłącznie placówki prywatne. Jak zaznaczają eksperci, takie proporcje odzwierciedlają ogólną kondycję krajowych usług medycznych. O wiele większe pokłady zaufania mamy do zakładów prywatnych (61 proc.), aniżeli tych w ramach NFZ (24 proc.).

    Co więcej, sytuacja jest na tyle niepokojąca, iż w sytuacji poważnej choroby aż 44 proc. Polaków rozważałoby leczenie poza granicami kraju. Według respondentów wysoką jakością usług medycznych mogą się pochwalić Niemcy (42 proc. odpowiedzi), Stany Zjednoczone (33 proc.) oraz Norwegia (17 proc.). Mowa tu zarówno o placówkach prywatnych, jak i publicznych i choć wyżej wymienione państwa charakteryzują się całkowicie innym podejściem systemowym – według niektórych ekspertów wspólnym mianownikiem przekładającym się na wysoką jakość świadczonych usług jest wysoko wykwalifikowana kadra. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o kompetencje stricte medyczne.

    – Na Zachodzie służba zdrowia zdaje sobie sprawę z wagi szkoleń kompetencji miękkich. Sektor medyczny to wyjątkowo wymagająca psychicznie branża, a szczególnie po bezprecedensowym przeciążeniu systemu podczas największych fal pandemii pamiętamy, jak bardzo kadry odczuwały skutki przepracowania. To z kolei przekłada się na jakość świadczonych usług, które ze względu na charakter pracy – a więc ratowania ludzkiego życia – powinny być na jak najwyższym poziomie. Państwa, takie jak Niemcy, czy Norwegia wspierają medyków zarówno pod względem merytorycznym, jak i mentalnym zauważa Kinga Nowacka, założycielka i dyrektorka Centrum Edukacji i Biznesu (CE&B).

    Kompetencje bardziej niż potrzebne

    Między innymi ze względu na brak funduszy, a także wyraźne luki w polskim systemie opieki zdrowotnej w debacie publicznej często pomija się psychologiczne aspekty przygotowania do pracy w sektorze medycznym. Zdecydowaną większość branży stanowią lekarze, ratownicy medyczni oraz pielęgniarki. Opierając się wyłącznie na przykładzie ostatniej grupy, należy zauważyć, iż jest ona wyjątkowo narażona na wypalenie zawodowe, chroniczny stres, a także niski poziom motywacji. Według definicji brytyjskiej Rady Pielęgniarek i Położnych kompetencje tego personelu powinny przekładać się na realizację praktyki zawodowej w sposób bezpieczny, efektywny i bez konieczności nadzoru innej osoby. W polskich warunkach jednak sytuacja często wygląda zgoła odmiennie.

    – Prowadząc brokering szkoleniowy i współpracując z sektorem medycznym, zauważyłam głębokie luki w przygotowaniu personelu do pracy pod wpływem ogromnego stresu, co jest esencją tej branży. Nie chodzi wyłącznie o lekarzy, ratowników, czy pielęgniarki, ale także kadrę kierowniczą – dyrektorów i dyrektorki, którzy dotąd nie wiedzieli, jak skutecznie motywować swój zespół. Ponadto, warto pamiętać, że nie tylko ogół stresu przekłada się na niskie morale specjalistów, ale również brak przygotowania do pracy z różnymi typami pacjentów może skutkować brakiem podmiotowości względem chorych. To należy zmienić już terazpodkreśla Kinga Nowacka Centrum Edukacji i Biznesu.

    Problemem jest nie tylko niski poziom przeszkolenia z zakresu kompetencji miękkich, ale także dalszy rozwój zawodowy. Jak zauważają naukowcy z Uniwersytetu w niemieckim Erfurcie, podstawą talent-developmentu kadry medycznej są prócz szkoleń zabiegowych, jest także nauka języków obcych i kontaktu z innymi kulturami. Obecnie w Polsce mieszka coraz więcej obcokrajowców, a w przeważającej mierze są to osoby ukraińsko- i rosyjskojęzyczne. Ze względu na obecność w obcym państwie, a także sytuację geopolityczną tego typu pacjenci mogą odczuwać silne traumy. Właśnie dlatego w Polsce potrzebujemy przeszkolenia medyków z kompetencji miękkich bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

    Początek wielkich zmian?

    – Codziennie personel medyczny przygląda się cierpieniu i bezradności chorych, co w połączeniu z ogromnymi wadami krajowego systemu przekłada się na wyjątkowo niską jakość usług. Spójrzmy jednak na kadry, jako po prostu ludzi. Borykają się z ogromnymi problemami w środowisku, gdzie nie można pozwolić sobie na słabość. Dlatego jestem ogromną zwolenniczką szkolenia medyków z zakresu radzenia sobie ze stresem, czy jeszcze lepszego kontaktu z pacjentami. Reforma całej służby zdrowia to ogromny, wieloletni projekt, ale fundamenty mentalne możemy zbudować już terazkomentuje Kinga Nowacka z CE&B.

    Empatia, asertywność, optymizm, a także kreatywność i wytrwałość. To tylko niektóre cechy, którymi powinna charakteryzować się zarówno kadra medyczna, jak i zespół menedżerski placówki medycznej. Wydawana przez Międzynarodową Organizację Normalizacji norma ISO 9001 (PN-EN ISO 9001:2015) stanowi, iż właśnie wiedza i kompetencje interpersonalne stanowią fundament jakości prowadzonej organizacji. Szczególnie w tak istotnej dla społeczności branży, jaką są usługi medyczne, te wartości powinny być przestrzegane wyjątkowo konsekwentnie. Tym samym szkolenia pracowników służby zdrowia powinny stać się normą zarówno w placówkach prywatnych, jak i publicznych. Tym samym jest to szansa na kolejny rozdział w historii o polskiej służbie zdrowia.

    – Często sporą znaczącą przeszkodą do przeprowadzenia szkoleń kadry medycznej jest brak czasu oraz środków. Oba problemy rozwiązuje brokering szkoleniowy, czyli holistyczny outsourcing nie tylko samych kursów, ale również logistyki wydarzenia. Ponadto jest to wyjście przystępne podatkowo i cenowo w porównaniu z organizacją tego typu projektów przez działy wewnętrzne. Tym samym oszczędzamy środki i czas, co w służbie zdrowia jest największym kapitałempuentuje Kinga Nowacka, założycielka i dyrektorka Centrum Edukacji i Biznesu (CE&B).

  • Rynek e-commerce pod lupą UOKiK

    Rynek e-commerce pod lupą UOKiK

    W związku z szybkim rozwojem internetowego handlu rynkowi coraz uważniej przygląda się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dlatego – jak podkreśla ekspert Kancelarii Baker McKenzie Marcin Trepka – przedsiębiorcy, którzy chcą skorzystać na szybkim wzroście e-commerce, powinni się pochylić nad kwestiami związanymi z prawem konsumenckim. Nowe obowiązki nałoży na nich także unijna dyrektywa Omnibus, która powinna zacząć obowiązywać od 28 maja br. i która ma m.in. zapobiegać nieuczciwemu zawyżaniu cen przed wprowadzeniem promocji czy publikowaniu fałszywych opinii na temat produktów. Przedsiębiorcom internetowym zostało już bardzo niewiele czasu, aby dostosować swoje regulaminy do nowych przepisów i wdrożyć nowe procedury w zakresie obsługi klientów.

    – Często przedsiębiorcy przy obniżkach cen czy promocjach typu Black Friday albo Cyber Monday stosowali taktykę w postaci dużych, kilkudziesięcioprocentowych promocji. Okazywało się, że część z nich stopniowo podwyższała najpierw cenę. Gdybyśmy sprawdzili cenę sprzed miesiąca, okazałoby się, że promocja sięga raptem kilku procent. Teraz dyrektywa będzie wymagała, aby obok tej ceny obniżonej każdorazowo pokazywać najniższą cenę z ostatnich 30 dni – mówi Marcin Trepka, radca prawny i partner w kancelarii Baker McKenzie, ekspert Departamentu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

    Jak wskazuje, ważna zmiana będzie dotyczyć też publikowania opinii na temat nabywanych produktów i usług. Badania przeprowadzone dla UOKiK pokazały, że 93 proc. konsumentów sugeruje się opinią o produkcie przed dokonaniem zakupu, a 86 proc. zwraca uwagę na to, jaką opinię ma sprzedający. Jest to więc istotny czynnik przy podejmowaniu decyzji zakupowych.

    – Teraz przedsiębiorca będzie mieć obowiązek zapewniania, aby opinie konsumentów o sprzedającym lub jego produkcie pochodziły od osób, które rzeczywiście ten produkt nabyły albo z niego korzystały. Jeżeli tego nie zrobi, nie będzie mógł się nimi posługiwać bądź będzie mu groziła odpowiedzialność za stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych – mówi Marcin Trepka.

    Zgodnie z unijną dyrektywą platformy internetowe będą mieć też obowiązek przekazywania konsumentom jasnych informacji o tym, jakie obowiązki ma względem nich sprzedający i sama platforma m.in. w zakresie zwrotów czy reklamacji.

    – Konsumenci niejednokrotnie nie mieli pojęcia, że nabywając towar za pośrednictwem platformy zakupowej, nabywają go od platformy, od przedsiębiorcy czy innego konsumenta. To oczywiście rodziło określone konsekwencje – konsument nie miał pojęcia, do kogo zgłosić reklamację, nie wiedział, czy ma prawo odstąpienia od umowy – mówi ekspert Departamentu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Baker McKenzie. – Kolejnym obowiązkiem będzie informowanie, dlaczego konsument korzystający z wyszukiwarki bądź platformy widzi towary bądź oferty w określonym porządku. Unijny prawodawca zauważył bowiem, że konsumenci najczęściej sugerują się tym i wybierają pierwsze pozycje, więc przedsiębiorcy niejednokrotnie faworyzowali własne produkty czy usługi przez platformę kosztem ofert innych sprzedawców. Mieliśmy już głośną sprawę Google’a i ponad 2 mld euro kary nałożone właśnie za samopreferowanie, a w Polsce trwa obecnie postępowanie przeciwko Allegro dokładnie w tej samej sprawie.

    Co istotne, za naruszenia prawa konsumenckiego grożą przedsiębiorstwom internetowym dotkliwe kary finansowe, a do odpowiedzialności może zostać pociągnięta nie tylko firma, ale i kadra zarządzająca.

    – To jest do 10 proc. ubiegłorocznego obrotu oraz kary dla menedżerów do 2 mln zł, a w przypadku przedsiębiorców działających na rynku finansowym nawet do 5 mln zł. Co ciekawe, takie kary już padają. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów co prawda na razie nakłada je za praktyki typu piramidy finansowe, ale już widzimy, że planuje też przynajmniej wszczynać postępowania w stosunku do menedżerów także za inne praktyki, w tym właśnie nieinformowania czy też wprowadzenia konsumentów w błąd – mówi Marcin Trepka.

    Jak podkreśla, prezes UOKIK w ostatnim czasie bacznie przygląda się rynkowi e-commerce.

    – Widzimy, że stopniowo wszczynane są postępowania w tym zakresie. W większości dotyczą one potencjalnych naruszeń zbiorowych interesów konsumentów albo stosowania niedozwolonych klauzul umownych – mówi radca prawny i partner w kancelarii Baker McKenzie.

    Podczas posiedzenia sejmowej podkomisji ds. spraw antymonopolowych i ochrony konsumentów 23 marca br., poświęconej nieprawidłowościom na rynku e-commerce, szczególnie nieuczciwej konkurencji przez platformy zarządzane przez podmioty spoza Unii Europejskiej, prezes UOKiK Tomasz Chróstny poinformował, że urząd prowadzi dwa postępowania wobec Allegro – antymonopolowe i wyjaśniające. Postępowania toczą się również wobec innych platform internetowych, w tym m.in. Apple’ oraz usług Amazon Prime i Amazon Prime Video.

    – Te postępowania dotyczą w większości podstawowych kwestii, jak np. regulaminów czy zmian wprowadzanych w tych regulaminach, stosowania bądź niestosowania klauzul modyfikacyjnych i zmieniania umów pomimo tego. Ponadto UOKiK kwestionuje też m.in. sposób, w jaki przedsiębiorcy informują konsumenta o podwyżkach cen, o pobieraniu dodatkowych opłat bądź o promocjach czy sposobach odstąpienia od umowy. Jednym z zarzutów jest również długi okres pomiędzy odstąpieniem od umowy a zwrotem opłaty – wylicza Marcin Trepka.

    Internetowy handel przeżywa w ostatnich latach boom, a pandemia COVID-19 tylko zintensyfikowała ten trend. Według wyliczeń PwC w 2020 roku sprzedaż online w Polsce zwiększyła się o 35 proc., a kanał e-commerce osiągnął 14-proc. udział w wartości sprzedaży detalicznej i był wart ok. 100 mld zł (raport „Perspektywy rynku e-commerce w Polsce” 2021). Szacunki zakładają, że do 2026 roku wartość brutto polskiego rynku e-commerce, na którym działa około 150 tys. przedsiębiorstw, sięgnie już 162 mld zł, co oznacza średnioroczny wzrost na poziomie 12 proc.

    Ekspert Baker McKenzie zwraca jednak uwagę, że przedsiębiorcy, którzy chcą skorzystać na szybkim rozwoju tego rynku, powinni na starcie zwrócić uwagę na kilka podstawowych kwestii prawnych, m.in. formułować swoje regulaminy i wzorce umów w sposób prosty i zrozumiały dla konsumenta oraz unikać stosowania klauzul otwartych.

    – Jeżeli mają zamiar stosować klauzule modyfikacyjne, powinny to być klauzule skonstruowane w sposób prawidłowy, nie ma tam miejsca na niedomówienia. Praktyka pokazała już, że UOKiK od razu to kwestionuje – mówi radca prawny. – Przedsiębiorcy powinni też zwracać uwagę na tzw. komunikację wewnątrzproduktową, żeby konsumenci nie otrzymywali informacji mylących albo przedstawionych w taki sposób, że mogłoby to zostać uznane za wprowadzenie w błąd.

  • Wyniki finansowe to nie wszystko. Firmy z Europy stawiają na ESG

    Wyniki finansowe to nie wszystko. Firmy z Europy stawiają na ESG

    Jak informuje opublikowana właśnie analiza firmy Marsh – Evaluating ESG and Pandemic Risk Reporting Trends, rolę raportowania niefinansowego i ryzyka związane z brakiem dokumentowania swojej neutralności klimatycznej dostrzegają niemal wszystkie firmy ze Starego Kontynentu. Aż 90% europejskich przedsiębiorstw (Euronext) wskazuje uwzględnienie ESG jako priorytet dla swoich raportów rocznych, a braki w tym obszarze postrzegają jako największe ryzyko dla atrakcyjności inwestycyjnej.

    Tymczasem, biznes spoza Europy zdaje się nie być aż na tyle „przejęty” uzupełnianiem swoich sprawozdań o działalność na rzecz dążenia do zero-emisyjności i zrównoważonego rozwoju. Brak kompleksowego raportowania ESG jest traktowane jako główne ryzyko ograniczające zainteresowanie inwestorów jedynie przez 35% spółek z nowojorskiej giełdy (NYSE), 30% podmiotów z Hong Kong Stock Exchange i 21% firm z londyńskiego indeksu FTSE100.

    „Europakty”

    Niewątpliwie, wpływ na taki stan rzeczy ma fakt, iż państwa Unii Europejskiej są zjednoczone pod kątem wysiłków i działań na rzecz zwiększania neutralności klimatycznej. Mowa tutaj głównie o długoterminowej strategii uzyskania zerowej emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku w ramach Europejskiego Zielonego Ładu i szeregu pomniejszych programów i paktów zrzeszających podmioty z poszczególnych branż w dążeniu do osiągania tego celu.

    Szczególną uwagę, w zakresie ograniczania zużycia energii elektrycznej i pozyskiwania jej ze źródeł odnawialnych należy tu zwrócić na firmowe infrastruktury IT, jak również sektor centrów danych. Nie ulega wątpliwościom, że dziś firmy z niemal wszystkich branż gospodarki opierają swoją działalność na analizie danych oraz dedykowanych systemach i usługach cyfrowych. – Mogą więc budować własne środowiska IT, wraz z fizyczną infrastrukturą bądź decydować się na outsourcing i rozwiązania dostarczane za pośrednictwem sieci, w tym zwłaszcza usługi cloud computingu. W związku z rozrostem ilości cyfrowych informacji gromadzonych i przetwarzanych w przedsiębiorstwach czy coraz bardziej skomplikowanymi operacjami, zapotrzebowanie na energię systematycznie wzrasta. Z tego względu, firmy coraz częściej decydują się zdać na technologicznych partnerów i zrzucić tym samym z siebie ciężar oddziaływania na środowisko poprzez zasilanie zasobów IT, którymi w tym przypadku zarządza dostawca usługtłumaczy Marcin Zmaczyński, Head of Marketing CEE w Aruba Cloud. 

    Operatorzy centrów danych, którzy dostarczają zarówno moc obliczeniową jak i oprogramowanie biznesowe, zdają sobie sprawę z ogromnego zapotrzebowania na energię. Zgodnie z danymi DataCentreDynamics, europejskie obiekty DC zużywają rocznie ok 50 TWh – to blisko jedna trzecia rocznego zapotrzebowania na energię Polski. I z faktu, że coraz większa liczba ich europejskich klientów chce poprzez zakup ich usług uwzględnić w swoim raportowaniu ESG fakt, iż nie zużywają energii na rzecz utrzymania środowisk IT „u siebie” a wybierają partnera, który deklaruje możliwie najmniejszy lub zerowy wpływ na środowisko naturalne. Stąd też, inicjatywy takie jak choćby Pakt Neutralności Klimatycznej Centrów Danych, zrzeszające operatorów centrów danych ze Starego Kontynentu i wyznaczające kierunki działań w drodze do zniwelowania swego wpływu na środowisko.

    Outsourcing wsparciem ESG

    Strategia sięgania po rozwiązania IT od dostawców gwarantujących odpowiedzialne zarządzanie swoimi zasobami i zasilanie ich głównie, a najlepiej wyłącznie, przez odnawialne źródła energii staje się coraz powszechniejsza w biznesie. Według analizy PwC – Cloud Business Survey, 60% firm z listy Fortune 1000 już wykorzystuje bądź planuje zacząć używać rozwiązania chmurowe do zwiększenia zakresu raportowania ESG – niemal tyle samo (59%) chce zaś w ten sposób ulepszyć swoje zeznania z obszaru dokumentacji swoich starań z obszaru dbałości o neutralność klimatyczną. – Analiza dotyczy rynku USA – skoro więc tam większość przedsiębiorstw chce uzyskać lepsze raportowanie niefinansowe poprzez cloud computing, w Europie, gdzie akcent na ESG jest znacznie wyższy, trend ten powinien być jeszcze bardziej widocznydodaje Marcin Zmaczyński z Aruba Cloud.

    Gartner prognozuje, że do 2025 roku poziom neutralności klimatycznej dostawcy usług cloud computingu będzie jednym z trzech głównych kryteriów decydujących o jego wyborze.

    Boom na monitoring

    Jak podaje agencja Bloomberga, globalna skala inwestycji w działalność na rzecz zrównoważonego rozwoju, w ramach obszarów raportowania ESG, wyniosła w 2021 roku 120 miliardów $. To ponad dwukrotnie więcej niż w roku poprzednim, kiedy osiągnęła ona poziom nieco ponad 51 mld dolarów. Jednocześnie, coraz więcej środków od inwestorów z całego świata trafia do nowopowstających firm i startupów tworzących narzędzia i oprogramowanie do śledzenia i mierzenia rzeczywistego wpływu firm na środowisko zewnętrzne. Tylko w pierwszej połowie 2021r tego typu przedsiębiorstwa otrzymały, wg PwC, 570 mln $ finansowania.

  • Wynagrodzenia na rynku pracy od 2014 do dziś. W której branży wzrosły najbardziej?

    Wynagrodzenia na rynku pracy od 2014 do dziś. W której branży wzrosły najbardziej?

    Ponad 8 tys. zł podwyżki w ciągu 8 lat – to średni wzrost zarobków w branży IT. Wśród najlepiej wynagradzanych znaleźli się także pracownicy sprzedaży i marketingu oraz sektora związanego z farmacją i sprzętem medycznym. Eksperci z Kodilla.com, na bazie danych Antal, pokazują, jak zmieniały się pensje w 12. kluczowych branżach – od 2014 roku do dziś.

    W styczniu 2022 r. przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 6 064,24 zł. W stosunku do danych za 2014 rok, gdy wynosiło ono 3783,46 zł brutto, to różnica na poziomie 2 280,70 zł. Znacznie większą dynamikę widać jednak śledząc dane o wynagrodzeniach w poszczególnych sektorach, czym zajęli się eksperci Kodilla.com, poddając analizie dane z raportów Antal.

    tabela kodilla

    Programowanie, zakupy, zdrowie i finanse – tu zarobki rosną najbardziej

    – Zgodnie z tym, co obserwujemy na rynku pracy, na pierwszym miejscu pod względem przyrostu wynagrodzeń znajduje się branża nowych technologii. Właściwie wszystkie sektory nieustannie zatrudniają programistów oraz innych specjalistów IT. Trend na nowe technologie, który tak mocno ożywił się w czasie pandemii, trwa cały czas i nabiera rozpędu. Dziś już właściwie nie da się kontrolować finansów bez znajomości takich programów, jak Python czy Java. Sektor ochrony zdrowia również bardzo mocno postawił na nowe technologie. O branży e-commerce nawet nie trzeba mówić, bo każdemu zdarzyło się już pewnie kupić coś przez internet, a większość z nas robi to regularniemówi Magdalena Rogóż, ekspertka ds. rynku IT w szkole programowania Kodilla.com.

    Poza tym z analizowanych danych wynika, że poza branżą IT, w której obecnie średnie miesięczne zarobki sięgają nawet 17 tys. zł brutto, całkiem dobrze opłacani są również specjaliści od zasobów ludzkich (HR), finansów i księgowości, sprzedaży i marketingu. Bardzo dobrze radzi sobie też sektor „farmacja i sprzęt medyczny”. Biorąc pod uwagę wszystkie zawody w tych branżach, średnie pensje przekraczają tam 13 tys. zł brutto.

    Powyższe liczby mogą jeszcze bardziej rosnąć, bo jak analizuje Artur Skiba, prezes zarządu Antal, oczekiwania finansowe kandydatów nie wyhamowują, a to przekłada się na wyższe oferty składane przez pracodawców. Jego zdaniem rynek pracownika, mimo kryzysów gospodarczych z ostatnich miesięcy, jest nadal bardzo mocno odczuwalny. – Wzrost wynagrodzeń dotyka niemal wszystkie branże – od IT i branży usług wspólnych poprzez finanse, administrację, logistykę kończąc na marketingu i HRkomentuje prezes Antal. Dodaje jednak, że co dla kandydatów stanowi dobre wiadomości – wielu pracodawców przyprawia o ból głowy.

    Jak zmieniały się pensje na przestrzeni ostatnich 8 lat?

    Najbardziej spektakularne wzrosty dotyczą branży IT, gdzie z poziomu ponad 9,4 tys. zł w 2014 roku, wynagrodzenia urosły do 17,5 tys. zł w roku 2022. Przełomowy był rok 2020, kiedy wynagrodzenia skoczyły aż o 1 tys. zł, a także 2021 kiedy wyjątkowo spadły (o ok. 400 zł). Niemniej w ciągu ostatnich 8 lat branża IT odnotowała 8 tys. zł podwyżki.

    Kolejną branżą z potężnym potencjałem wzrostu jest SSC (z ang. „Shared Service Center”, czyli tzw. centrum usług wspólnych) oraz BPO (z ang. „Business Process Outsourcing”, który polega na zlecaniu zadań biznesowych osobom lub organizacjom z zewnątrz). Liczba osób zatrudnionych w tym sektorze – według prognoz ABSL – w 2022 roku ma wzrosnąć: z 355,3 tys. do 376,9 tys. osób (czyli o 6,1% r/r). Specjaliści tej branży w 2014 roku zarabiali średnio 5,2 tys. zł. Osiem lat później ich pensje wynoszą średnio 9,7 tys. zł, czyli o 4,5 tys. zł więcej.

    Dość perspektywiczna jest także branża farmaceutyczna, choć tu na najlepsze zarobki mogą liczyć wykwalifikowani specjaliści, w tym pracownicy działów jakości i odpowiadający za wdrożenia produktów (np. product managerowie od innowacji). Biorąc pod uwagę wzrosty w poszczególnych latach, w 2014 roku zarabiało się tu nieco powyżej 10 tys. zł, dziś są to pensje na poziomie ponad 13,5 tys. zł.

    Podobnie jest w branży HR. Tutaj rok, dwa i trzy lata temu zarabiało się ok. 10 tys. zł, obecnie jest to już ponad 13 tys. zł.

    Oczywiście są też branże, w których można zaobserwować niewielkie wzrosty poziomu wynagrodzeń. Takim przykładem jest administracja – wynagrodzenia sprzed 8 laty wynosiły 6,1 tys. zł brutto. W 2017 roku spadły o 1 tys. zł, a obecnie wynoszą ponad 7,4 tys. zł.

    Poza tym ciekawym przypadkiem jest branża bankowości i ubezpieczeń, gdzie obecnie zarabia się mniej (12,5 tys. zł) niż jeszcze w 2019 roku (13,2 tys. zł).

    Z analiz Antal wynika ponadto, że głównym motywatorem, który przekonuje do zmiany pracy, bądź pozostania w obecnej firmie, zaczyna być wynagrodzenie. – Jeżeli pracodawca nie zgadza się na podwyżkę, często oferuje w zamian inne benefity. Są to m.in. dofinansowania w postaci opłacenia studiów bądź interesujących kursów. Dla pracowników jest to kusząca oferta przekładająca się na ich lojalność do firmy w dłuższej perspektywie czasu podsumowuje Artur Skiba.

  • Sektor MŚP digitalizuje krok po kroku

    Sektor MŚP digitalizuje krok po kroku

    Sektor MŚP odgrywa kluczową rolę w polskiej i europejskiej gospodarce. Ma blisko 50% udziału w strukturze rodzimego PKB i obejmuje w naszym kraju niemal 2,2 mln organizacji. Mimo dużej świadomości w zakresie korzyści płynących z digitalizacji dokumentów i procesów, MŚP wkracza dziś do cyfrowego świata nieśpiesznie, korzystając z metody małych kroków. Blisko 90% sektora koncentruje się przy tym na archiwizacji dokumentacji papierowej.

    Konsekwencja w digitalizacji

    Technologiczna dojrzałość sektora MŚP wpłynęła na lepsze wskaźniki finansowe i operacyjne, większe zaangażowanie klientów oraz efektywniejszą rekrutację w czasie pandemii. Jednocześnie 68% organizacji deklaruje, że traktuje nowoczesne technologie jak dobrego kolegę. Obraz rynku udowadnia, że świadomość małych i średnich firm na temat digitalizacji procesów rośnie, jednak ich cyfrowa transformacja niezwykle rzadko przebiega w sposób dynamiczny.

    Małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią blisko 65% wszystkich klientów Iron Mountain. W mojej opinii świadomość korzyści wynikających z digitalizacji, która pojawiła się w tym sektorze dopiero na początku pandemii, dziś jest stosunkowo wysoka. Jednak biznes nie popada w hurraoptymizm, a w obszarze inwestycji technologicznych stawia na konsekwencję, wdrażając nowe rozwiązania wycinkowo. Jak wynika z naszych danych, MŚP w niemal 90% stawia przede wszystkim na archiwizację dokumentacji w formie papierowej. Najchętniej digitalizowanym rodzajem dokumentów są teczki kadrowe. Należy pamiętać, że wdrożenie poszczególnych elementów cyfryzacji w przedsiębiorstwie jest czasochłonne. Poza implementacją danego procesu poświęcamy ten czas również na edukowanie naszych klientów, rekomendując kolejne kroki. Dzięki temu zdecydowana większość małych i średnich firm konsekwentnie kompletuje kolejne elementy cyfryzacyjnej układankimówi Jan Kubalski, Business Development Manager w Iron Mountain.

    Za najbardziej rozwinięte pod kątem technologicznym branże wśród MŚP uznaje się sektor produkcyjny, a także handlowo-usługowy. Przedstawiciele tych gałęzi gospodarki odpowiadają za blisko 70% wszystkich implementacji nowoczesnych rozwiązań na rynku.

    Bariery na drodze do cyfryzacji

    Wymieniając bariery na drodze do holistycznej digitalizacji biznesu, segment MŚP wskazuje głównie konieczność diametralnej zmiany kultury organizacyjnej, pozyskanie niezbędnych kompetencji wewnątrz organizacji, a także brak odpowiedniej infrastruktury. Ponadto, cały sektor zmaga się z zatorami płatniczymi, które były codziennością jeszcze przed pandemią. Według danych z European Payment Report, niemal co druga polska firma musiała w minionym roku przystać na znaczne wydłużenie okresu płatności przez kontrahentów, aby utrzymać pozytywne relacje biznesowe. Tym samym spadek płynności finansowej w przypadku 37% organizacji z sektora MŚP zahamował proces rozwoju biznesu, a 25% wstrzymało wdrożenia innowacji.

    Z mojego doświadczenia wynika, że największą barierę przy wdrażaniu digitalizacji stanowią kwestie finansowania projektu. O skali zjawiska świadczy m.in. fakt ogromnego zainteresowania rządowymi programami wsparcia cyfryzacji MŚP. Co ciekawe, rzeczywistym problemem nie jest zwykle początkowy koszt implementacji, a zasoby ludzkie i czasowe, które inwestuje się w perspektywie całego procesu. Sukces projektu nie jest możliwy bez efektywnej współpracy między działami IT, finansowymi, HR czy administracji, co pokazuje, że konieczne jest zaangażowanie wielu osób. Należy przy tym wspomnieć, że MŚP, mimo coraz większej świadomości technologicznej, wciąż charakteryzuje swoista niepewność i obawa względem outsourcingu procesów, co również spowalnia cyfryzację sektorapodsumowuje Jan Kubalski, Business Development Manager w Iron Mountain.

    Najlepszym sposobem na przeprowadzenie transformacji cyfrowej jest opracowanie długofalowej strategii i jej konsekwentna realizacja. Sektor MŚP w Polsce podąża w tym kierunku małymi krokami, co w pewien sposób wymusza sytuacja rynkowa. Gdy stabilne tempo procesu digitalizacji warunkują kwestie finansowe, okazuje się, że pojawiające się bariery paradoksalnie mogą zwiększyć szansę na finalny sukces projektu.

  • Piotr Muszyński nowym członkiem rady nadzorczej eo Networks z Grupy Euvic

    Piotr Muszyński nowym członkiem rady nadzorczej eo Networks z Grupy Euvic

    Po przystąpieniu eo Networks do Grupy Euvic przyszedł czas na wzmocnienie kadry zarządzającej. Piotr Muszyński dołącza do rady nadzorczej i obok Wojciecha Wolnego, Tomasza Misiaka, Krzysztofa Zawadzkiego i Jacka Kujawy będzie dbać o rozwój spółki oraz realizację strategii na rok 2022. Plany zakładają przejęcie akcji w Euvic IT S.A (wraz z podmiotami zależnymi), realizację kolejnych akwizycji, pozyskanie dodatkowego inwestora branżowego oraz sprawdzanie możliwości przeniesienia notowań na główny parkiet GPW. W ramach realizacji strategii Integratora 2.0 eo Networks będzie zarządzać jednym z wiodących filarów biznesowych Grupy Euvic – Infrastruktura IT.

    – Rok temu staliśmy się częścią dużej grupy technologicznej. Od tamtego czasu wprowadziliśmy istotne zmiany i usprawnienia, rozpoczęliśmy wiele przedsięwzięć oraz inwestycji. Postawiliśmy na dynamiczny rozwój i maksymalne wykorzystanie potencjału. Dołączenie do zespołu eo Networks Piotra Muszyńskiego to kolejny krok na mapie realizacji naszej strategii oraz wzmocnienia segmentu Infrastruktura IT. Piotr to osoba o niezwykle dużym doświadczeniu w branży, z niebanalnym wkładem w budowę społeczeństwa informacyjnego. Dlatego też bardzo cieszy nas perspektywa wspólnych działań na rzecz wzmacniania pozycji rynkowej i dalszego rozwoju spółkiBłażej Piech, prezes zarządu eo Networks S.A.

    eo Networks oferuje usługi z zakresu rozwoju oprogramowania i serwisu IT. W portfolio jej usług znajdują się m.in.: rozwój dedykowanych rozwiązań webowych i mobilnych, product design czy outsourcing kompetencji IT. W ramach świadczeń serwisowych zapewnia gwarancję i naprawę sprzętu IT, urządzeń z technologią IoT, w tym najbardziej zaawansowanego sprzętu AGD, RTV oraz zarządzanie środowiskiem druku na terenie całego kraju. Firma sprzedaje również produkty i rozwiązania, takie jak: Digital Signage (cyfrowa dystrybucja treści multimedialnych na elektronicznych wyświetlaczach), sprzęt komputerowy, urządzenia drukujące i materiały eksploatacyjne.

    eo Networks ma strategiczne znaczenie dla dalszego rozwoju filaru Infrastruktura IT w ramach grupy Euvic. Spółka posiada doświadczenie w zakresie wsparcia i serwisowania sprzętu dla największych podmiotów na rynku, autorskie oprogramowanie, doskonale ułożone procesy oraz ogólnopolską sieć specjalistów w całym kraju. Zaproszenie do rady nadzorczej Piotra Muszyńskiego ma znaczenie dla realizacji długofalowej strategii rozwoju spółki i jej planów związanych z konsolidacją aktywów wokół segmentu Infrastruktura IT.

    – 20-letnia historia spółki eo Networks jest imponująca i udowadnia, jak wiele można osiągnąć na trudnym rynku usług technologicznych. Cieszę się, że będę miał możliwość współpracy z akcjonariuszami jako członek rady nadzorczej. Podzielam ich wizję i podejście do biznesu opartego na skuteczności, systematyczności i etyce zawodowej. Zamierzam aktywnie wspierać zarząd w tworzeniu i realizacji strategii spółkimówi Piotr Muszyński.

    Piotr Muszyński przez 17  lat związany był z Orange Polska (dawniej Telekomunikacja Polska), gdzie pełnił obowiązki dyrektora Pionu Kontaktów z Klientami, dyrektora Dywizji Obsługi i Sprzedaży, a także dyrektora wykonawczego Grupy TP ds. Obsługi i Sprzedaży. W 2008 roku powołany został na członka zarządu TP ds. Operacyjnych, zaś rok później na stanowisko wiceprezesa zarządu TP ds. Operacyjnych. W latach 2016-2018 pełnił rolę wiceprezesa zarządu ds. Strategii i Transformacji Orange Polska S.A. Obecnie prowadzi własną działalność gospodarczą i doradczą skupioną na rozwoju infrastruktury i usług społeczeństwa informacyjnego. Jest prezesem spółki inwestycyjnej FixMap, oraz udziałowcem spółki technologicznej Synestica. Piotr Muszyński to także członek Komitetu Elektroniki i Telekomunikacji PAN oraz doradca społeczny Prezydenta Pracodawców RP ds. teleinformatyki. Za swoje osiągnięcia zawodowe został dwukrotnie wyróżniony nagrodą Złotej Anteny Świata Telekomunikacji w 2010 r. oraz Złotym Cyborgiem podczas Krajowego Sympozjum Telekomunikacji i Teleinformatyki w 2011 roku.

    – Przyszłość eo Networks jest związana z rosnącym potencjałem rynku opartego na szeroko rozumianej technologii, zarówno w zakresie oprogramowania, jak i elektroniki użytkowej. Większość procesów przenosi się dzisiaj do Internetu, jako podstawowego medium transakcyjnego, a co za tym idzie opiera się na bardzo wysokich wymaganiach związanych ze sprawnością działania aplikacji i urządzeń. To zaś sprawia, że wsparcie profesjonalnych firm, spełniających najwyższe oczekiwania użytkowników w zakresie SLA, staje się niezbędnepodsumowuje Piotr Muszyński.

  • Biznes chętnie outsourcuje usługi z zakresu cyberbezpieczeństwa

    Biznes chętnie outsourcuje usługi z zakresu cyberbezpieczeństwa

    Coraz bardziej złożony krajobraz zagrożeń, z milionami nowych złośliwych kodów pojawiającymi się w sieci każdego dnia, w połączeniu z brakiem wystarczającej liczby specjalistów oraz coraz powszechniejszym modelem pracy hybrydowej sprawiają, że firmy decydują się na outsourcing usług z zakresu cyberbezpieczeństwa. Jak podkreślają eksperci Cisco i Trecom, dzięki temu biznes zyskuje partnera, który pomaga zbudować cały proces zarządzania tym aspektem IT.

    Outsourcing usług z zakresu cyberbezpieczeństwa jest szczególnie atrakcyjny dla firm, które nie posiadają dedykowanych zespołów oraz wdrożonego procesu zarządzania tym obszarem IT. Według szacunków firmy Trecom, sytuacja ta dotyczy aż 99% organizacji w Polsce. Pozostały 1% to największe korporacje oraz przedstawiciele sektora finansowego, który jest bardzo wrażliwy na ataki, a wysoki poziom bezpieczeństwa jest tam dodatkowo wymuszony przez regulacje.

    Eksperci Cisco i Trecom zwracają uwagę na 5 głównych powodów, dla których biznes decyduje się na outsourcing usług z zakresu bezpieczeństwa:

    Brak czasu na zajmowanie się kwestiami cyberbezpieczeństwa – firmy, co zrozumiałe, koncentrują się przede wszystkim na prowadzeniu biznesu, gdyż to przynosi zysk. Niestety, cyberprzestępcy również skupiają się na swoim „biznesie” i są w stanie poświęcić wiele miesięcy, aby znaleźć sposób na złamanie zabezpieczeń i uzyskanie dostępu do zasobów przedsiębiorstwa.

    Brak specjalistów – firmy wciąż borykają się z problemem niewystarczającej liczby talentów w obszarze cyberbezpieczeństwa, osób posiadających odpowiednią wiedzę, wykształcenie i doświadczenie. Ponadto firmy podkupują sobie najzdolniejszych pracowników. Oznacza to, że w zespołach panuje duża rotacja i wciąż trzeba szkolić i wdrażać nowe osoby, co jest kosztowne i kłopotliwe.

    Finansowanie – wiele firm ma problem z określeniem, jaki procent budżetów powinny przeznaczyć na cyberbezpieczeństwo i jakich dokładnie obszarów powinny dotyczyć inwestycje. Często trudno znaleźć tak zwany „złoty środek”. Dominują dwie skrajne postawy: przesadne inwestycje, które stanowią odpowiedź na niedawny cyberatak lub przeznaczanie zbyt małych środków w nadziei, że akurat dana organizacja nie zostanie zaatakowana.

    Praca w modelu hybrydowym – przed pandemią systemy cyberbezpieczeństwa w biznesie przypominały warowny zamek, gdzie wszystkie rozwiązania były zarządzane wewnętrznie. Potrzeba wdrożenia pracy zdalnej, która obecnie jest zastępowana przez model hybrydowy, mocno to zmieniła. Firmy musiały, właściwie z dnia na dzień, zacząć chronić rozporoszone zespoły, które korzystały z sieci zewnętrznych. Zapewnienie wysokiego poziomu bezpieczeństwa w takim środowisku było ogromnym wyzwaniem. Dodatkowo, firmy zaczęły wdrażać wiele usług cyfrowych m.in. w zakresie kontaktów z klientem, które umożliwiały im funkcjonowanie w nowych realiach biznesowych. Tego typu implementacje często przebiegały bardzo szybko, co również odbiło się na poziomie bezpieczeństwa.

    Zapewnienie zgodności z regulacjami – część organizacji zobowiązana jest do zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa w związku z ustawą o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Z kolei absolutnie każda organizacja musi stosować się do założeń ujętych w rozporządzeniu o ochronie danych osobowych. Wejście w życie tych zmian prawnych sprawiło, że biznes zaczął chętniej decydować się na outsourcing usług z zakresu cyberbezpieczeństwa, aby przenieść odpowiedzialność za ten obszar na zewnętrznego dostawcę. Wyzwanie stanowią również audyty wewnętrzne np. te związane z certyfikatem ISO 27001.

    Cyberbezpieczeństwo jako usługa

    Odpowiedzią na potrzeby biznesu jest CiSOC Trecom, usługa do zarządzania bezpieczeństwem IT, działająca w oparciu o rozwiązania Cisco. Trzy najważniejsze produkty to: Cisco Umbrella, Cisco Secure Endpoint oraz Cisco Secure Cloud Analitics (Stealthwatch Cloud). Pierwsze narzędzie zapewnia wiedzę na temat tego, w jaki sposób użytkownicy komunikują się na zewnątrz organizacji. Drugie umożliwia sprawdzenie co się dzieje w ramach danego systemu, stacji roboczej czy serwera. Z kolei Stealthwatch zapewnia wgląd w połączenia między zasobami. Całość jest zarządzana przez narzędzie Security Orchestration, Automation and Response (SOAR) SecureVisio. To w nim są zaprogramowane m.in. procedury reakcji na cyberincydenty, ścieżki eskalacji, proces zarządzania podatnościami, proces analizy i akceptacji ryzyka oraz dokumentacja elektroniczna zasobów IT chronionej organizacji z uwzględnieniem kontekstu biznesowego i ich ważności dla klienta.

    Zdaniem specjalistów Cisco i Trecom niezwykle ważne jest posiadanie spójnych systemów bezpieczeństwa. Gdy firma korzysta z narzędzi pochodzących od różnych dostawców zdarza się, że one ze sobą nie współpracują. Ponadto zespół musi nauczyć się je obsługiwać, co zajmuje czas. Kolejnym problemem są niejednorodne raporty, przez co trudniej porównać wyniki analiz i stworzyć kompleksową strategię bezpieczeństwa. Dlatego niezwykle ważne jest stworzenie kompleksowego systemu bezpieczeństwa, w czym może pomóc partner zewnętrzny.

    „Żeby skutecznie wdrożyć usługę outsourcingu, trzeba wiedzieć jakiego obszaru cyberbezpieczeństwa ma ona dotyczyć. Następnie należy ustalić procedury reagowania na cyberincydenty, czyli krok po kroku określić co zrobić w przypadku wystąpienia ataku. Niestety wiele firm wciąż działa doraźnie, wtedy gdy coś się wydarzy. Niekiedy jest już za późno, a biznes ponosi straty finansowe i wizerunkowe”tłumaczy Edward Nowicki, członek zarządu firmy Trecom. „Decydując się na outsourcing, firmy de facto kupują wiedzę i ekspertyzę. Mogą skorzystać z doświadczenia konsultantów, którzy podpowiedzą im np. jak przygotować się na audyt w obszarze cyberbezpieczeństwa”.

    Outsourcing usług z zakresu cyberbezpieczeństwa nie musi być drogi. Cena zależy od wielkości chronionej firmy i ilości zasobów, które trzeba zabezpieczyć oraz długości trwania umowy. Rozliczenie odbywa się na podstawie abonamentu miesięcznego, co sprawia, że więcej organizacji może sobie pozwolić na tego typu usługi. Ceny zaczynają się już od kilkudziesięciu złotych miesięcznie.

  • Automatyzacja i digitalizacja IT priorytetami dla firm planujących transformację obszarów informatycznych

    Automatyzacja i digitalizacja IT priorytetami dla firm planujących transformację obszarów informatycznych

    Rozwój wielu trendów technologicznych tylko do pewnego stopnia jest reakcją na spowodowane przez pandemię COVID-19 zmiany w zwyczajach konsumenckich czy ograniczenia gospodarcze. W szerszym horyzoncie ta ewolucja pomaga kształtować zrównoważoną przyszłość społeczną i ekonomiczną poprzez walkę z wyzwaniami coraz bardziej złożonego świata – wynika z raportu Tech Trends 2022, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Zastosowanie wielu innowacyjnych rozwiązań technologicznych pozwala wielu branżom wprowadzać zmiany na dużą skalę przy zaangażowaniu znacznie mniejszych nakładów.

    Trzynasta odsłona raportu Deloitte Tech Trends 2022 wskazuje, że zmiany konieczne do wprowadzenia w odpowiedzi na światową pandemię, okazały się jednocześnie szansą na zaprojektowanie przyszłości lepszej technologicznie. W efekcie inicjatywy, które kiedyś firmy planowały i realizowały w horyzoncie 5-10 lat, są obecnie wdrażane w trybie niemal natychmiastowym – obejmując czy to masowe wykorzystanie narzędzi do pracy i komunikacji zdalnej, czy też niezwykle dynamiczny rozwój synergii cyfrowych i fizycznych kanałów obsługi konsumentów.

    – Obecnie klienci oczekują możliwości korzystania z intuicyjnych i uniwersalnych rozwiązań cyfrowych, wspartych doświadczeniami w świecie rzeczywistym. Pracownicy chcieliby pracować z dowolnego miejsca na świecie, a sukces cyfrowych graczy zależy od zwinności i zdecydowania podejmowanych działań. Firmy funkcjonujące w takim otoczeniu zaczynają dostrzegać, że zastosowanie innowacyjnych konceptów technologicznych pozwala wprowadzać istotne zmiany na dużą skalę przy zaangażowaniu znacznie mniejszych nakładówmówi Anna Wiącek-Kocot, partnerka w zespole Strategii i Transformacji IT, Deloitte.

    Automatyzacja na dużą skalę

    Jednym z podstawowych trendów technologicznych, wskazanych w tegorocznym raporcie Deloitte Tech Trends 2022, jest automatyzacja na dużą skalę. Organizacje z branży IT z myślą o przyszłości modernizują swoje zaplecze informatyczne, aby osiągnąć proaktywny model bazujący na samoobsługowej i starannie zaaranżowanej automatyzacji.

    Przeniesienie na grunt IT automatyzacji i outsourcingu powtarzalnych zadań i procesów, zwłaszcza w obszarze technologicznym, jest niezwykle istotne. Bardzo wyraźnie widać to szczególnie w obliczu dynamicznie rosnącej złożoności środowisk informatycznych, wyższych oczekiwań w zakresie stabilności i dostępności systemów, a także walki o pracownika. Korzyści takiego podejścia są oczywiste: zautomatyzowane procesy są spójne, poprawiają ogólną jakość usług i pozwalają specjalistom IT przekierować energię z rozwiązywania problemów wynikających z bieżącego funkcjonowania infrastruktury czy systemów informatycznych na efektywne działania w obszarze innowacji.

    Automatyzacja IT na dużą skalę wyraźnie wskazuje na transformację w kierunku modelu everything as a code zarówno w zakresie infrastruktury, jak również systemów i aplikacji. Dodatkowym elementem na tej drodze jest optymalizacja procesów z wykorzystaniem reguł i narzędzi z zakresu machine learningu. Najczęstszym powodem, dla którego firmy decydują się na wdrożenie uczenia maszynowego, jest wczesne wykrywanie nadchodzących awarii oraz identyfikowanie ich przyczyn.

    – Przy metodycznym i strategicznym podejściu automatyzacja może przynieść znaczne korzyści skali. Oferuje też inne benefity, takie jak większa dokładność, bo pracownicy nie będą już subiektywnie interpretować dokumentów, zapytań i formularzy. Poprawia również bezpieczeństwo i odporność poprzez większą konsekwencję stosowania przyjętych zasad. Warto zauważyć, że rodzący się trend „bezpieczeństwo jako kod” nabiera tempa. Wreszcie, przyczynia się do podnoszenia niezawodności, niwelując powtarzanie się problemów, dzięki wprowadzaniu poprawek na etapie kodumówi Maciej Żwirski, lider praktyki Strategii Technologicznej, Deloitte.

    IT wkracza do świata fizycznego

    Wraz z dynamicznym rozwojem sektora inteligentnych urządzeń i coraz większą automatyzacją zadań, kompetencje działu IT rosną, wykraczając poza bieżącą obsługę sprzętu informatycznego czy telekomunikacyjnego, powierzonego pracownikom danej organizacji. Dyrektorzy ds. informatyki (CIO) muszą zastanowić się, jak wprowadzać, zarządzać, konserwować i zabezpieczać takie kluczowe dla biznesu zasoby fizyczne, jak inteligentne wyposażenie fabryk, zautomatyzowane roboty kuchenne, drony inspekcyjne, monitory stanu zdrowia i wiele innych. W obszarze ich zainteresowania są też kwestie zbierania, przechowywania i zarządzania danymi czy np. edge computing (przetwarzanie rozproszone).

    Ewentualne awarie urządzeń w tak ewoluującym środowisku technologicznym mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla samego biznesu, ale również dla zdrowia i życia pracowników lub klientów. Aby zapewnić jak najdłuższy czas bezawaryjnej pracy i wysoką odporność całych systemów, potrzebne jest nowe podejście do kwestii zarządzania sprzętem i nadzoru nad nim. Działy IT muszą bowiem coraz częściej mierzyć się z nieznanymi im problemami, działaniem organów regulacyjnych oraz powszechnie pojawiającymi się kwestiami dotyczącymi odpowiedzialności biznesu i jego etycznego postępowania. Wreszcie, CIOs będą musieli zastanowić się, jak pozyskiwać talenty technologiczne i przekwalifikować obecną siłę roboczą tak, aby efektywnie sprostać temu stale poszerzającemu i komplikującemu się zakresowi wymagań i obowiązków informatycznych.

    – Rozwijające się fizyczne zasoby technologiczne oznaczają też, że radykalnie może zmienić się sposób, w jaki firmy tworzą i dostarczają wartość. Modele biznesowe mogą ewoluować ze względu na możliwości generowania przychodów z analiz przemysłowych i z interakcji człowiek-maszyna. Na przykład, można oferować usługę monitorowania i konserwacji jako dodatek do wdrażania urządzeń, opracować model współdzielony, w którym klient kieruje z powrotem na rynek nadmiar swoich zasobów, a także zarabiać na danych pozyskiwanych z bieżącej eksploatacji urządzeń mówi Łukasz Misiarz, dyrektor odpowiedzialny za praktykę ServiceNow w Polsce, Deloitte.

    Wertykalne chmury odpowiedzią na potrzeby branżowe

    Rozwiązania chmurowe (cloud computing) obecnie spełniają przede wszystkim potrzeby sektora IT w firmach o ogólnym profilu. Te narzędzia wyraźnie ewoluują w stronę wyspecjalizowanych platform, spełniających strategiczne oraz operacyjne potrzeby danego sektora, a nawet podsektora rynku. Dostawcy chmurowi wyodrębniają i automatyzują procesy biznesowe coraz wyższego rzędu, w celu tworzenia platform cloud computing zoptymalizowanych pod kątem danej branży. Jak wskazują eksperci Deloitte, w ciągu najbliższych 18-24 miesięcy coraz więcej organizacji z różnych sektorów rynku zainteresuje się rozwiązaniami opartymi na technologiach chmurowych, które mogą sprostać ich wyjątkowym potrzebom branżowym. W efekcie, w ciągu najbliższych pięciu lat wartość branżowego rynku chmurowego może osiągnąć 640 mld dolarów.

    Dzięki możliwości obsługi sektorowych procesów w platformach chmurowych, zarządzający działami IT będą mogli skoncentrować zasoby ekspertów, dostępnych w ograniczonej ilości, a także budżety na najważniejszych systemach i procesach, tworzących najistotniejsze przewagi konkurencyjne.

    – Rozwój i dostarczanie wertykalnych aplikacji i rozwiązań z chmury będzie w coraz większym stopniu polegało na łączeniu unikalnych, prekonfigurowanych, branżowych bloków, a nie na tworzeniu ich od początku we własnym zakresie. Tym samym różnego rodzaju chmurowe procesy biznesowe będą znacznie łatwiej dostępne i powszechne, będzie je można po prostu kupić i używać, pomijając długotrwały i kosztowny proces rozwoju i wdrożenia. Coraz mniej niestandardowego kodu oznacza coraz większą elastyczność, a także możliwość planowania na dużo większą skalę przy wykorzystaniu metody małych krokówmówi Marcin Knieć, dyrektor Cloud Engineering, Deloitte.

    Rozwój branżowych narzędzi chmurowych to okazja do przeprowadzenia dawno oczekiwanej restrukturyzacji obszaru IT. Outsourcing funkcji informatycznych i procesów biznesowych, które nie mają wpływu na budowanie przewag rynkowych, pozwalają skoncentrować zasoby ludzkie i finansowe na tych systemach i usługach, które podnoszą konkurencyjność. Nie musi to oznaczać jednorazowego zrywu, ale może odbywać się w dłuższym procesie, zwiększającym wydajność i skuteczność większości działań do tego prowadzących.

    Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

  • Chmura bije rekordy popularności, lecz jej złoty wiek dopiero przed nami

    Chmura bije rekordy popularności, lecz jej złoty wiek dopiero przed nami

    Pandemia, a właściwie towarzyszące jej zwiększone zapotrzebowanie na dostęp do usług cyfrowych, dało technologii chmury obliczeniowej niesamowity impuls do rozwoju. Nasz rynek jest jednak znacznie mniej nasycony niż zachodnie, więc pole do działania jest szerokie. Prawdziwie złote czasy nadejdą dla nich jednak z rozwojem metaverse, a to już tylko kwestia nieodległej przyszłości.

    Cloud computing, czyli chmura obliczeniowa, to technologia IT służąca do przetwarzania i przechowywania danych. Nie są one magazynowane na dyskach, ale w wirtualnej przestrzeni, czyli właśnie w tzw. chmurze.

    W latach 2019-2021 wartość tego segmentu rosła o około jedną trzecią rocznie. W 2019 roku było to 1,34 mld zł, a w 2021 już 2,24 mld zł. Szacuje się, że w najbliższych latach wartość rynku cloud computing w Polsce wyniesie nawet 10 mld zł. Takiego przyśpieszenia nie byłoby, gdyby nie pandemia, która spowodował szybką cyfryzację wielu dziedzin życia. Z dnia na dzień ogromnie wzrosło zainteresowanie choćby streamingiem filmów, co bardzo obciążyło platformy z filmami na życzenie. Chcąc zapewnić wysoką jakość usług, firmy musiały zorganizować infrastrukturę, która umożliwi jednoczesne korzystanie bardzo wielu klientom, a jednocześnie nie będzie generowała kosztów, gdy zainteresowanie usługami zmaleje. Migracja danych do chmury zarządzanej przez firmę wyspecjalizowaną w takich usługach w szybki i łatwy sposób pozwala dostosować ofertę do bieżących wymagań.

    Polski rynek nie jest nasycony, więc jest duże pole do popisu

    Po świetnych dla tej technologii dwóch „latach pandemicznych”nie ma mowy o stagnacji.

    – Polski rynek nadal nie jest nasycony chmurą w takim stopniu jak zachodni. Dostawcy mają ogromne pole do popisu. Muszą przekonać niezdecydowanych, że warto przenieść dane z dysków, powinni przy tym postawić na edukację i przywoływanie dobrych przykładówuważa Tomasz Dwornicki, prezes zarządu Hostersi.pl, firmy specjalizującej się w dostarczaniu rozwiązań IT w obszarach projektowania infrastruktury serwerowej, wdrażania chmury obliczeniowej, opieki administracyjnej i bezpieczeństwa danych.

    A jak jest na świecie? Tylko w czwartym kwartale 2021 roku firmy wydały 53,5 mld dolarów na rozwój usług w chmurze. Wydatki w całym roku zbliżyły się do 192 mld dolarów, czyli prawie 50 mld dolarów więcej niż w 2020 roku. W 61 proc. sytuacji dostawcą był jeden z trzech kluczowych graczy („wielka trójka), a więc Amazon Web Services (33 proc. udziału), Microsoft Azure (22 proc.) i Google Cloud (9 proc.)

    – Najwięksi gracze zawsze mają najwięcej do powiedzenia na rynku, ale i mniejsi znajdą sobie przestrzeń do działania. Zapotrzebowanie na usługi w chmurze będzie duże (choć wzrost będzie mniejszy niż w latach 2020-2021). Tym bardziej że „złoty wiek” chmury obliczeniowej wciąż jest przed nami i nie dotyczy to tylko takich krajów jak Polska, gdzie technologia ta nie zdominowała rynku, lecz także bardzo dojrzałych rynków przekonuje Dwornicki.

    Internauta nie poczeka, aż strona mu się odpali

    Tam, gdzie szybkie przetwarzanie danych i radzenie sobie ze zmiennym przyrostem ruchu na stronie to warunek konieczny, by pierwsza wizyta internauty nie stała się jego ostatnią, chmura jest technologią już nawet nie wymarzoną, ale konieczną. Twórcy serwisu Patronite, za pomocą którego odbiorcy mogą wspierać wybranych artystów oraz inicjatywy kulturalne, przyznają, że rozwój serwisu mógłby się załamać, gdyby dane w porę nie zostały przeniesione do chmury. Wcześniejsze eksperymenty ze specjalnym serwerem nie dały oczekiwanych efektów, za to strzałem w dziesiątkę okazało się przesunięcie ich do chmury Amazon Web Service w połączeniu z usługą skalowalnych wirtualnych serwerów AWS EC2. A dlaczego biznes mógłby się nie udać? Bo użytkownik, który wszedł na stronę z gotowością podjęcia jakichś działań, wyjdzie z niej i nigdy nie wróci, jeśli treści najpierw będą mu się ładowały, a następnie płatność zostanie odrzucona z powodu przeciążenia serwera.

    Sztuczna inteligencja optymalizuje reklamy, ale potrzebuje do tego nieograniczonej przepustowości

    Inną firmą, która odniosła sukces dzięki wejściu do chmury, jest optAd360. Zadebiutował w 2016 roku i z miejsca osiągnął 7 mln zł dochodu. Po czterech latach przebił 37 mln i mierzy wyżej.

    Impulsem do założenia firmy było pojawienie się na rynku reklamowym modelu programmatic, który usprawniał monetyzację powierzchni serwowanej przez wydawców internetowych. Właściciele postawili wszystko na jedną kartę, zostawili bezpieczne miejsca pracy i skupili się tylko na nowym projekcie. Stan pięć lat po tej decyzji: 3500 serwisów internetowych i aplikacji korzysta z proponowanego przez nich modelu. Firma dawno wyszła poza granice Polski, najszybszy rozwój odnotowuje w Azji. Nie byłoby tak dynamicznego wzrostu, gdyby firma musiała przeznaczać duże środki (finansowe i kadrowe) na nieustanne dostosowywanie się do rosnącego ruchu i zmieniających się potrzeb wydawców. Ogromna w tym zasługa firmy Hostersi.

    – Jesteśmy polski partnerem Amazon Web Services, wspieramy optAd360 w chmurze. Dzięki tej technologii optAd360 zautomatyzowało zdolność do skalowania i pozyskiwania nowych klientów. Zbudowaliśmy stabilne systemy środowiska testowego i DevOpswylicza Tomasz Dwornicki.

    Gdyby nie rozwijanie usług w chmurze, niemożliwe byłoby wprowadzenie narzędzia opartego o uczenie maszynowe – optAd360 AI Engine. Dwornicki wyjaśnia, że to technologia umożliwiająca bieżące śledzenie zmian w układzie serwisu wydawcy i nawyków odwiedzających go użytkowników. – Dane zebrane i opracowane przez sztuczną inteligencję są następnie wykorzystywane do optymalizacji układu i treści reklam dodaje prezes zarządu Hostersi.pl

    Metaverse chce zmienić sposób, w jaki uczestniczymy w wydarzeniach i budujemy relacje

    Ogromne znaczenie dla wzrostu zapotrzebowania na usługi w chmurze będą miały metaverse i powiązane z nim technologie rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości. Metaverse (zbitka słów meta czyli „poza” i „uniwersum”, czyli „świat”) to swego rodzaju świat 3D, który można współtworzyć i eksplorować. Wyróżnia ją technologia blockchain, która pozwala uczestnikom na swobodny i bezpieczny handel cyfrowymi obiektami jak np. wirtualna ziemia, elementy wyposażenia wnętrz czy ubrania.

    Początkowo zarezerwowany był dla gier komputerowych, ale szybko znaleziono dla niego dodatkowe zastosowania, choć to jeszcze pieśń przyszłości. Ambicją firm technologiczny jest, by metaverse pozwolił wynieść korzystanie z internetu na nowy poziom. Dzięki przenikaniu się świata wirtualnego i realnego użytkownik będzie mógł za pomocą avataru zalogować się na platformie i uczestniczyć w koncercie, obejrzeć wystawę w muzeum albo spotkać się z klientami. Dzięki technologii mateverse będzie to coś więcej niż obejrzenie zapisu koncertu, spacer 3D czy videorozmowa, bo to wszystko już dziś istnieje. Metaverse pozwoli poczuć się w środku tych wydarzeń.

    Poprawne działanie wirtualnej przestrzeni będzie wymagało ogromnych ilości danych i bardzo szybkiego przetwarzania ich. Na tradycyjnych systemach taka analiza będzie utrudniona.

    – Naturalnie rozwiązania chmurowe uznajemy za standard, bo tworzenie oprogramowania dla metaverse bez chmury jest praktycznie niemożliwe i zwykle pozbawione sensu. Idea metavese jest bowiem ściśle związana z technologiami takimi jak: wirtualna rzeczywistość (VR) czy sztuczna inteligencja (AI), która dokonuje się bardzo często w czasie rzeczywistym. Chmura pozwala nie tylko na dostęp do skalowalnej ilości zasobów dyskowych, ale daje też dostęp do tysięcy wyspecjalizowanych usług, które wykonują część pracy za programistów np. dokonują edycji obrazków, trenują algorytmy uczenia maszynowego (ML), czy optymalizują przepływ ruchumówi Bartosz Bilick ze startupu SmartVerum, który tokenizuje sztukę i tworzy „artystyczny” metaverse. 

    Przyszłość dzieje się na naszych oczach i staje się teraźniejszością. Może w najbliższym roku nie będzie jeszcze można wziąć udziału w festiwalu Coachella w Kalifornii bez fizycznego opuszczenia Polski, ale giganci technologiczni wykładają ogromne pieniądze, by tak właśnie to wyglądało. Firmy, które widzą w tym szansę dla siebie, ale jeszcze nie zainteresowały się usługami w chmurze, ryzykują, że ten pociąg odjedzie bez nich.

  • F5 uruchamia F5 Distributed Cloud Services

    F5 uruchamia F5 Distributed Cloud Services

    Wprowadzana na rynek platforma SaaS rozszerza portfolio zabezpieczeń F5 umożliwiając zarządzanie i zabezpieczenia dla wszystkich aplikacji oraz API we wszystkich lokalizacjach.

    Nowa oferta na ujednoliconej platformie oprogramowania jako usługi (SaaS) znacznie rozszerza portfolio zabezpieczeń i dostarczania aplikacji. Zapewnia bezpieczeństwo, multi-cloud networking i rozwiązania obliczeniowe oparte na brzegu sieci. F5 wprowadza również na rynek pierwsze nowe rozwiązanie na platformie, F5 Distributed Cloud WAAP (Web Application and API Protection), które rozszerza możliwości ochrony w technologiach F5.

    Organizacje na całym świecie w coraz większym stopniu polegają na złożonych portfelach aplikacji i wdrożeniach w środowiskach wielochmurowych celem budowania przewagi konkurencyjnej i sprostania wymaganiom konsumentów.

    Raport F5 2022 State of Application Strategy, który niedługo zostanie upubliczniony, wskazuje, że aż 88% organizacji korzysta zarówno ze starszych, jak i nowoczesnych architektur aplikacji. 70% respondentów działa również w wielu chmurach, co zwiększa obszar zagrożenia. Dzieje się tak, ponieważ firmy są zmuszone do wdrażania oddzielnych i często niespójnych systemów kontroli bezpieczeństwa w różnych środowiskach.

    Aplikacje i cyfrowe doświadczenia, za które odpowiadają, stały się platformą więzi międzyludzkich, innowacji biznesowych i tworzywem rynku. Misją F5 jest pomaganie organizacjom w ochronie aplikacji przed nieustanną falą cyberataków. Wprowadzenie F5 Distributed Cloud Services[1] jest kluczowe dla naszego portfolio, ponieważ zapewnia klientom prostszy sposób radzenia sobie ze złożonym wyzwaniem zapewnienia bezpieczeństwa nowoczesnym aplikacjom powiedział François Locoh-Donou, President and CEO, F5.

    F5 Distributed Cloud Services

    F5 Distributed Cloud Platform[2] zapewnia natywne dla chmury usługi bezpieczeństwa i dostarczania aplikacji oparte na SaaS.

    Usługi te są zarządzane centralnie, ale można je wdrożyć w dowolnym miejscu i środowisku, w którym aplikacja jest potrzebna dla optymalizacji biznesowej i zapewnienia najwyższej jakości obsługi klienta.

    Zbudowane na połączeniu platformy i usług przejętych od Volterra, wiodących w branży usług bezpieczeństwa F5 oraz Shape, F5 Distributed Cloud Services oferują:
    ·       Wdrażanie natywnie w środowiskach wielochmurowych, brzegowych i centrach danych
    ·       Kompleksową widoczność (end-to-end) i kontrolę polityk we wszystkich aplikacjach na jednym pulpicie nawigacyjnym
    ·       Zapewnienie zintegrowanej globalnej sieci prywatnej w ponad 20 głównych obszarach metropolitalnych

    Na dziś dostępnych jest kilka dodatkowych usług F5 Distributed Cloud Services. F5 Distributed Cloud Multi-Cloud Transit[3] zapewnia funkcjonalność sieci wielochmurowej (MCN) z bezpieczną i wydajną łącznością między chmurami, a zaporą sieciową. F5 Distributed Cloud Load Balancer i Kubernetes Gateway[4] zapewnia zintegrowany system równoważenia obciążenia z Kubernetes i bramami API dla ułatwienia wdrażania nowoczesnych obciążeń i mikrousług w rozproszonych klastrach, lokalizacjach i u dostawców chmury.

    Platforma ma również możliwości przetwarzania natywnego dla chmury na brzegu sieci, znane jako sieć dostarczania aplikacji (ADN). Poprawiają one doświadczenia użytkownika końcowego poprzez dystrybucję aplikacji na brzegu sieci F5 Global Network[5].

    W ramach premiery, firma F5 podjęła kroki w celu zintegrowania rosnącego portfolio i zapewnienia lepszej obsługi klienta, poprzez uproszczenie nazewnictwa produktów. Wiele usług F5, Shape i Volterra zostało przemianowanych na F5 Distributed Cloud Services, w tym F5 Distributed Cloud Bot Defense, F5 Distributed Cloud DDoS Mitigation, F5 Distributed Cloud WAF i F5 Distributed Cloud API Security.

    F5 Distributed Cloud WAAP (Web Applications and API Protection)

    Nowa usługa na platformie F5 Cloud Services, F5 Distributed Cloud WAAP upraszcza zabezpieczenia i automatyzuje procesy, umożliwiając zespołom aplikacyjnym skupienie się na dostarczaniu funkcji i funkcjonalności.

    Oferta w modelu SaaS konsoliduje wiodącą w branży zaporę WAF F5, mitygację botów, DDoS i funkcje ochrony API w jednym, łatwym do wdrożenia rozwiązaniu. Umożliwia to zespołom SecOps i DevOps ​​egzekwowanie stałej polityki bezpieczeństwa wszędzie tam, gdzie wdrażane są aplikacje.

    Rozwiązanie łączy w sobie najlepsze technologie bezpieczeństwa aplikacyjnego F5, w tym:
    ·       Ochrona aplikacji dzięki F5 Advanced WAF[6], która skuteczniej i wydajniej chroni przed najbardziej rozpowszechnionymi atakami na aplikacje.
    ·       Bezpieczeństwo API oparte na uczeniu maszynowym od Volterra – automatyczne wykrywanie, które automatyzuje cały proces wyszukiwania, zabezpieczania i monitorowania interfejsów API.
    ·       Ochrona przed botami oparta na technologii F5 Shape AI.
    ·       Globalna rozproszona ochrona przed atakami typu „odmowa usługi” (DDoS).

    Prawie wszystkie organizacje znajdują się na zbiegu dwóch istotnych trendów: ewolucji aplikacji do roli centrum cyfrowego życia klientów oraz eskalacji zagrożeń dla aplikacji. Stanowi to ogromne wyzwanie, ponieważ wiele firm zarządza obecnie złożonymi portfelami aplikacji obejmującymi starsze i nowoczesne technologie i infrastruktury.

    Organizacje nie wiedzą dziś, ile aplikacji i API wykorzystują oraz gdzie się one znajdują. Poza tym, dla różnych rozwiązań muszą wdrażać inne rozwiązania bezpieczeństwa i polityki, co jest czasochłonne i nieefektywne, a w rezultacie kosztowne i bez gwarancji najlepszego, możliwego bezpieczeństwa. Dlatego integrujemy nasze portfolio usług i wprowadzamy innowacje, aby nasi klienci mogli mieć możliwości, których potrzebują w tempie, którego potrzebują w swojej transformacji biznesowej dodał Ireneusz Wiśniewski.

    F5 Distributed Cloud WAAP jest już dostępny na całym świecie i zostanie udostępniony w Azure Marketplace pod koniec lutego br.


    [1] F5 Distributed Cloud Services
    [2] F5 Distributed Cloud Platform
    [3] F5 Distributed Cloud Multi-Cloud Transit
    [4] F5 Distributed Cloud Load Balancer and Kubernetes Gateway
    [5] F5 Global Network
    [6] Advanced WAF

  • Komputronik Biznes na ostatniej prostej postępowania restrukturyzacyjnego

    Komputronik Biznes na ostatniej prostej postępowania restrukturyzacyjnego

    Komputronik Biznes przygotował propozycje układowe dla swoich wierzycieli. Zgodnie z postanowieniem Sądu będą oni mieli czas do 31 marca tego roku na zagłosowanie w sprawie akceptacji propozycji układowych i planu spłaty wierzytelności układowych.

    Proces sanacyjny Komputronik Biznes rozpoczął się w marcu 2020 r. Zarząd Spółki od samego początku był zdeterminowany by w jak najkrótszym czasie stworzyć plan restrukturyzacyjny, w oparciu o modyfikację strategii Spółki na podmiot o ukierunkowanej, bardziej specjalizowanej ofercie IT. Po niecałych dwóch latach wdrażania środków zawartych w planie restrukturyzacyjnym Komputronik Biznes jest gotów by zakończyć proces restrukturyzacji czego dowodem są właśnie przedstawione propozycje układowe oraz rosnąca rentowności firmy, na konkurencyjnym i wymagającym rynku.

    Największymi wierzycielami Spółki Komputronik Biznes, których głos jest kluczowy w ramach głosowania nad układem, są banki finansujące Spółkę. Po wielu miesiącach negocjacji wspomniane instytucje finansowe objęły układem wszystkie wierzytelności.  Podpisanie porozumienia restrukturyzacyjnego z pierwszym z banków – Bankiem Millennium S.A. – dowodzi, iż zaufanie do wdrożonych zmian jest długoterminowe, a przedstawione propozycje układowe spotkały się z akceptacją. Kolejne porozumienia z wierzycielami finansowymi Spółka spodziewa się podpisać do końca lutego.

    To były bardzo intensywne negocjacje, ale ostatecznie udało nam się wypracować najlepsze z możliwych rozwiązanie. Bardzo dziękuję naszym partnerom za zrozumienie i wsparcie nas w tym okresie. Co dla nas najważniejsze odzyskaliśmy zaufanie naszych partnerów biznesowych, którzy powierzają nam coraz bardziej zaawansowane projekty. Wyraźnie widzimy, że wzrosła dynamika pozyskiwania kontraktów projektowych, zoptymalizowaliśmy czas samej ich realizacji, co istotnie wpływa na rentowność naszej działalności i pozwala nam generować zyski. W ostatnich miesiącach kluczowymi naszymi realizacjami były m.in. usługi i wdrożenia sieci IT, infrastruktury serwerowo-macierzowej, oprogramowania i długoterminowa obsługa druku i outsourcing IT – komentuje Sebastian Pawłowski, Wiceprezes Zarządu Komputronik Biznes

    Spółka 10 lutego 2022r. przyjęła propozycje układowe dla 9 grup wierzycieli. Co ważne Wierzyciele najmniejsi, których wierzytelność nie przekracza kwoty 3.000 zł otrzymają całkowite zaspokojenie z kwoty głównej, bez odsetek, w formie jednorazowej spłaty na początku okresu wykonywania układu. Zgodnie z zapisami ustawowymi, Zakład Ubezpieczeń Społecznych otrzyma pełną wierzytelność powiększoną o odsetki.

    Zgodnie z decyzją Sądu, w lutym Zarządca dostarczy wierzycielom karty do głosowania nad układem. Mają oni czas do 31 marca na pisemną decyzję czy przyjmują zaproponowane przez Komputronik Biznes warunki spłaty czy nie. Jeśli wyrażą oni na to zgodę Spółka będzie już o krok od zakończenia procesu restrukturyzacji.

    Łączna kwota wierzytelności wobec partnerów biznesowych jest stosunkowo niewielka i jak wynika z analiz Spółki, propozycje układowe powinny zostać zaakceptowane, co będzie stanowić kolejny bodziec do dynamicznego rozwoju Komputronik Biznes.

    Spółka równolegle do toczącego procesu formalno-prawnego, wdraża kolejne etapy planu restrukturyzacyjnego oraz już teraz intensywnie pracuje nad budżetem na nowy rok finansowy, który rozpoczyna się w kwietniu. Aktualny portfel zamówień projektowych, uzyskiwane kolejne, wyższe, certyfikacje u kluczowych partnerów napawają optymizmem.