Tag: Usługi zarządzane

  • Chmura „przejmie” niemal 1/3 globalnych wydatków na IT

    Chmura „przejmie” niemal 1/3 globalnych wydatków na IT

    Jak donosi najnowsza analiza Gartnera, do 2022 roku już 28 proc. wszystkich środków pozostawianych przez firmy i organizacje na rynku IT ulokowanych zostanie w usługach chmurowych. Wartość tych wydatków wyrazi się natomiast imponującą kwotą 1,3 biliona dolarów.

    Wiąże się to z dość znaczącym wzrostem w porównaniu do bieżącego roku, który według analityków Gartnera zakończy się 19 proc. udziałem rozwiązań chmurowych w rynku IT.

    Pierwsze oznaki przełomu?

    Pomimo, iż w ciągu najbliższych czterech lat tradycyjne produkty i usługi IT, wykorzystujące wewnętrzne infrastruktury teleinformatyczne, nadal utrzymywać będą przeważający stosunek względem rozwiązań chmurowych, już dziś daje się zauważyć trendy, które nakazują sądzić, iż będzie się on szybko zmieniał na korzyść tych drugich. Największym „kamieniem milowym” w odmianie oblicza rynku IT jest stopniowe odchodzenie od wdrożeń on-premise aplikacji biznesowych.

    Daje się to zauważyć szczególnie w sektorze systemów CRM, które w wersjach on-premise przestały właściwie notować wzrosty, przeciwnie do wersji funkcjonujących w chmurowym modelu usługowym, które stale zyskują na uznaniu. Trend ten z pewnością nie wyhamuje – dość wspomnieć, iż wg. Gartnera to właśnie segment narzędzi do zarządzania relacjami z klientami będzie najszybciej rosnącym oprogramowaniem 2018 roku – tłumaczy Artur Malinowski z Arrow ECS.

    Już 40 proc. aplikacji biznesowych działać będzie w środowisku chmurowym do 2022 roku – w przypadku systemów operacyjnych, narzędzi sterujących infrastrukturą czy outsourcingu procesów biznesowych (BPO) odsetek ten nie przekroczy natomiast 30 proc.

    Oszczędności nie grają roli

    Jak wynika z najnowszego badania Deloitte – 2018 Global Outsourcing Survey, 93 proc. spośród 521 osób decyzyjnych w firmach i organizacjach zatrudniających powyżej 1000 osób planuje bądź jest w trakcie wdrażania rozwiązań chmurowych. To dość przewidywalna statystyka, biorąc pod uwagę obserwowany od kilku lat trend zwrotu w stronę chmury, określany mianem „cloud shift”. Zupełnie odwrotnie niż w przypadku drugiego wniosku, związanego z determinantami decyzji o zmianie modelu zarządzania firmą.

    O ile w rozlicznych badaniach dotyczących rynku cloud computingu, realizowanych jeszcze przed rokiem czy dwoma laty trudno było znaleźć takie, w którym głównym czynnikiem decydującym o zakupie usług chmurowych nie byłyby oszczędności związane z brakiem konieczności posiadania wewnętrznej infrastruktury informatycznej czy sztabu specjalistów IT, o tyle teraz mają one marginalne znaczenie. W dużej mierze dlatego, że tzw. bariera wejścia w zarządzanie procesami przy pomocy usług chmurowych jest dzisiaj dość niska, biorąc pod uwagę indywidualne modele rozliczeń czy wsparcie implementacyjne, znoszące ryzyko nieudanych wdrożeń – dodaje Artur Malinowski z Arrow ECS.

    Analitycy Deloitte dowiedli, że głównym parametrem decyzyjnym branym pod uwagę przy decyzji o zakupie rozwiązań chmurowych jest ich rola katalizatora zmian i unowocześnienia środowiska IT – takiego zdania było 64 proc. respondentów. Tylko 1 proc. ankietowanych mniej wskazało na przyspieszenie z opracowywaniem nowych produktów i usług, czyli tzw. time-to-market, na trzecim miejscu zaś znalazło się zwiększenie produktywności, które zyskało 56 proc. głosów. Zmniejszenie kosztów utrzymania środowiska IT znalazło się na samym końcu, gdyż było najistotniejsze jedynie dla 35 proc. zaproszonych do badania.

    Era migracji

    Gartner przewiduje, że globalny rynek chmury publicznej osiągnie do końca bieżącego roku wartość 186,4 miliardów dolarów – to o ponad 21 proc. więcej niż rok temu. Najwięcej środków inwestowanych w nią przez firmy i organizacje pochłonie sektor usług oprogramowania na wynajem (SaaS), w tym aplikacji do zarządzania poszczególnymi obszarami przedsiębiorstwa, który na koniec roku wart będzie 73,6 mld $.

  • Czy warto się przekwalifikować?

    Czy warto się przekwalifikować?

    Według szacunków z 2017 roku, w Polsce brakuje około 50 tysięcy pracowników branży IT. Rynek jest pojemny, a powstające jak grzyby po deszczu nowe podmioty oraz duża chłonność już istniejących i doświadczonych firm stanowią szansę nie tylko dla wieloletnich programistów, ale także dla osób chcących się przekwalifikować. O projektach oraz możliwościach rozwoju rozmawiamy z pracownikami wrocławskiej firmy tworzącej dedykowane rozwiązania programistyczne i zajmującej się doradztwem IT oraz outsourcingiem – CShark.

    Według danych za marzec 2018 rok, średnie wynagrodzenie netto wynosi 3500 zł netto czyli niemal tyle, ile zarabia początkujący software developer, nawet na studiach. W tym zawodzie realne są także perspektywy nawet kilkukrotnego wzrostu wynagrodzenia i to w ciągu kilku lat. Wszystko to sprawia, że zawód developera jest jednym z najbardziej atrakcyjnych na współczesnym rynku pracy; jedną z najciekawszych, dających największe perspektywy profesją.

    Jakie cechy powinien mieć kandydat, aby zostać developerem (programistą)?

    Powinien wykazywać zainteresowanie projektem nad którym pracuje, warto też, aby był ciekawy świata. Powinien także legitymować się umiejętnością analitycznego i logicznego myślenia, umiejętnością pracy w zespole, dbałością o szczegóły. Komunikatywność, kreatywność, otwartość na nowe technologie oraz chęć rozwoju także są bardzo istotne. Koniecznym warunkiem jest także znajomość języka angielskiego. Przynajmniej na poziomie B1 (lub tożsamym), a więc umożliwiającym swobodną komunikację oraz czytanie dokumentacji projektowej.

    W tym zawodzie można spotkać nie tylko pasjonatów programowania, ale także psychologii, gier wideo, piłki nożnej, a nawet mieszanych sztuk walki (Mixed Martial Arts – MMA). Jest to istotne w kontekście pracy nad konkretną aplikacją, gdzie liczy się kreatywne podejście do tworzenia rozwiązań dla klienta, ale także rozwiązywanie potencjalnych problemów.

    Naturalnie predystynowane do zawodu są osoby mające wykształcenie związane z naukami ścisłymi, ekonomią lub też z zarządzaniem procesami w organizacjach biznesowych lub organizacjach pozarządowych. Warto pamiętać o tym, że IT to nie tylko programiści oraz tworzenie aplikacji. Firmy bardzo często korzystają z szerokiego spektrum umiejętności osób potrafiących zarządzać projektem, produktem oraz zespołem. Cenni są także kandydaci posiadający doświadczenie w sprzedaży. Na IT trzeba więc patrzeć w szerszym kontekście, biorąc pod uwagę różne potrzeby organizacji.

    Co bardzo istotne, płeć nie ma tu żadnego znaczenia. W przeszłości miała w branży miejsce dominacja mężczyzn, ale obecnie istnieje coraz większa równowaga płci.

    Jednak nie wszędzie potrzebna jest duża wiedza w zakresie IT. Najpopularniejszym wyborem przekwalifikowanych pracowników jest zawód Quality Assurance Specialist bądź też Quality Analyst (testera oprogramowania). Polega on na testowaniu rozwiązań stworzonych przez programistów pod kątem zgodności z zaprogramowaną funkcjonalnością projektu oraz wykrycia ewentualnych błędów. Zawód testera cieszy się popularnością, ponieważ w podstawowym wymiarze wymaga niewielkiej wiedzy technicznej lub nie wymaga jej wcale. Tutaj liczy się przede wszystkim spostrzegawczość i dokładność.

    Jak mówi Paulina Szczepaniak z CShark – Atrakcyjne wynagrodzenie również było czynnikiem, który pomógł w podjęciu decyzji o przekwalifikowaniu się, ale nie była to główna motywacja do zmiany zawodu. Moja praca (byłam sprzedawcą, negocjatorem telefonicznym, pełniłam też obowiązki lidera projektu leasingowego) nie przynosiła mi satysfakcji. Stres i życie problemami innych ludzi powodowało, że nie chciałam tak dłużej. Rynek IT jest bardzo stabilny i mocno się rozwija. Wiedziałam, że znajdzie się tam miejsce i dla mnie. Tym bardziej, że mój mąż jest programistą i na przełomie zaledwie kilku lat osiągnął wiele sukcesów. Patrząc na niego wiedziałam, że na mojej dotychczasowej ścieżce zawodowej nie będę miała takich możliwości.

    Gdzie się szkolić?

    Umiejętności pozwalające rozpocząć przygodę z IT najlepiej zdobywać na specjalnych kursach czy tzw. boot camp’ach programistycznych. To doskonały sposób na przekwalifikowanie dla chociażby nauczycieli informatyki, którzy znają już podstawy programowania i po kursie mogą już szukać pracy jako początkujący programiści bądź specjaliści JavaScript. Dla pracodawców liczą się renomowane kursy, pozwalające zdobyć najcenniejszą wiedzę praktyczną i przyznające uznane certyfikaty, takie jak ISTQB. Duże znaczenie mają chęci oraz indywidualne predyspozycje. Myśląc o sektorze IT należy nastawić się jednak na nieustanne dokształcanie. Wynika to z dynamiki rozwoju sektora, pojawiania się coraz nowszych rozwiązań i technologii.  Dlatego od początku warto wyrabiać w sobie nawyk ciągłego poszerzania wiedzy, nie tylko korzystając ze szkoleń czy konferencji, ale również w ramach tzw. microlearnigu, bazującego na licznych, łatwo dostępnych kanałach komunikacji jak branżowe blogi czy portale. Warto także śledzić blogi potencjalnych pracodawców. Dobre firmy stawiają na jakość merytoryczną i dzielą się wiedzą.

    Patrz w przyszłość!

    XXI wiek stojący pod znakiem nowoczesnych technologii stale rewolucjonizujących nasze życie, to z pewnością czas zawodów związanych z branżą IT. Zjawiska takie jak wirtualna rzeczywistość, robotyka czy też sztuczna inteligencja, to naturalna konsekwencja dostępnych technologii oraz potrzeby podołania aktualnym wyzwaniom. Specjalistów – zarówno software developerów jak i pracowników działu kontroli jakości (Quality Assurance – QA) wciąż przybywa, ponieważ istnieje na nich ogromne zapotrzebowanie. Dział QA pełni niezwykle ważną rolę – to dzięki niemu firma może budować solidną i godną zaufania markę.

    Gdy już zdecydujemy się na zmianę zawodu, warto wybrać i możliwie dokładnie zaplanować ścieżkę kariery w IT, analizując branżowe trendy. Aktualnie wskazują one, że w najbliższych latach problemów ze znalezieniem pracy nie będą mieli wspomniani testerzy, ale także analitycy danych (zwłaszcza w odniesieniu do coraz popularniejszego zjawiska Big Data) oraz programiści w popularnych językach: Java, C# czy Python. Należy jednocześnie pamiętać o prognozach według których nawet 60 proc. zawodów z 2030 roku obecnie jeszcze nie istnieje. Opłaca się więc poszukiwać swojej szansy i być może niszy, w której będzie można rozwijać branżową karierę.

    Jak podkreśla Krzysztof Łazarek, pracownik firmy zajmującej się doradztwem IT oraz outsourcingiem: – Decyzja o zmianie branży i przekwalifikowaniu się nie jest łatwa. Zwłaszcza dla osoby, która w jakiejś branży spędziła już trochę czasu i było to stanowisko bezpośrednio powiązane z ukończonymi studiami. Co mogę poradzić? Jeśli w obecnej pracy lub branży nie widzisz już dla siebie przyszłości, to  nie zastanawiaj się dłużej. Rynek jest duży a firmy realizują różnorodne projekty więc dla wielu znajdzie się miejsce.

  • Czy startupy mogą korzystać z podwykonawców?

    Czy startupy mogą korzystać z podwykonawców?

    Wśród osób zakładających startupy i małych przedsiębiorców wciąż pokutuje przekonanie, że na początkowym etapie biznesu wszystko muszą wykonywać samodzielnie. Osobiście zajmują się logistyką, księgowością, marketingiem i rekrutacją specjalistów, zamiast skupić się na rozwijaniu często unikalnego i innowacyjnego pomysłu. Czy skorzystanie z podwykonawcy może przyspieszyć rozwój biznesu?

    W Polsce startupy technologiczne wciąż funkcjonują inaczej niż podobne firmy np. w Stanach Zjednoczonych. Tam powszechnie przyjętym zachowaniem jest zgłaszanie się osób z pomysłem do dużych firm informatycznych. Dobrym przykładem są projekty softwarowe, które z powodzeniem mogą być wykonywane poza strukturami startupu, przez podmioty o wiele większym doświadczeniu technologicznym, co znacząco zwiększa tempo i postęp prac. Pomysłodawcy mogą wtedy skupić się na celach najważniejszych dla sukcesu biznesu, czyli na pozyskaniu finansowania, inwestorów, czy na rozbudowywaniu sieci sprzedaży swojego rozwiązania. W naszym kraju innowacyjny biznes powstaje najczęściej w wyniku współpracy grupki znajomych, którzy w oparciu o swoją wiedzę i dotychczasowe doświadczenie, zdobyte w innych firmach, realizują swój projekt. Po zewnętrzne wsparcie zgłaszają się dopiero mając już gotowy do pokazania produkt.

    Mniej niż jeden na dziesięć startupów odnosi sukces. Konkurencja na rynku nowych technologii jest tak duża, że wygrywa ten, kto szybciej przedstawi lepiej dopracowany pomysł. Powierzenie prowadzenia projektów software development firmie technologicznej, pozwala budować przewagi konkurencyjne między innymi dzięki sprawniej i efektywniej prowadzonym projektom, jednocześnie nie angażując wewnętrznego zespołu, który może wtedy działać w obszarach istotnych biznesowo np. zamiast zajmować się mechaniką aplikacji – opracowuje jej sferę wizualną i rozwiązania UXowe, które często determinują, czy produkt będzie przyjazny i atrakcyjny dla użytkownika – mówi Jacek Chmiel, Chief Technology Officer w IT Kontrakt.

    Technologie i prowadzenie projektu zostaw specjalistom

    Utrzymanie pracownika odpowiedzialnego jedynie za rekrutację może wiązać się z wysoki kosztami stałymi jakie musi ponosić początkująca firma. Jednocześnie, nie zawsze tempo wzrostu jest tak wysokie, aby stworzenie stanowiska dla osoby zajmującej się jedynie sprawami personalnymi czy kadrowymi było opłacalne. Najczęściej więc, poszukiwanie kandydata do pracy i proces rekrutacyjny jest zlecany osobom np. z administracji, które nie mają kompetencji w tym zakresie. Może to wpływać na efektywność poszukiwań, a tym samym wydłużać ich czas i generować koszty. Firmy specjalizujące się w dostarczaniu zespołów IT, mają do dyspozycji swoje bazy specjalistów oraz wypracowane przez lata metody pozyskiwania i weryfikacji umiejętności kandydatów, co pozwala zminimalizować ryzyko zatrudnienia nieodpowiedniej osoby na poszukiwane stanowisko. Według danych Harvard Business Review, za 80 proc. rotacji w organizacji opowiadają złe decyzje na etapie zatrudniania pracownika.

    Przy poszukiwaniu pracownika z określonymi kompetencjami, skorzystanie z pomocy zewnętrznej  jest korzystniejsze finansowo dla początkujących biznesów. Pośrednik nie tylko weryfikuje kandydata, ale także gwarantuje, że posiada on wszystkie wpisane do CV umiejętności. Dodatkowo, co jest szczególnie ważne, przy dynamicznie rozwijających się projektach w przypadku dłuższej choroby lub nieobecności poleconego do pracy pracownika, możliwe jest zorganizowanie zastępstwa, dzięki czemu prace nad zadaniem trwają bez przestoju – mówi Łukasz Kozik, Delivery Director w IT Kontrakt.

    Usługi outsourcingu kadr IT czy udostępnianie zespołów specjalistów są elastyczne i mogą być dostosowane do potrzeb każdego przedsięwzięcia, w których potrzebna jest specjalistyczna pomoc informatyczna.

    Specjalista na start

    Spółki zajmujące się tworzeniem zewnętrznych zespołów IT chwalą się obsługiwaniem dużych globalnych klientów, przez co ich rozwiązania są często postrzegane jako drogie lub zbyt ekskluzywne dla początkującej firmy zatrudniającej 4-5 osób. Jak mówi doświadczony we współpracy ze startupami, sędzia Startup Weekend Wrocław, Dyrektor ds. Innowacji w IT Kontrakt, Grzegorz Struś, jest to bardzo niekorzystny dla twórców oprogramowania stereotyp:

    Możemy współpracować z klientem, który potrzebuje tylko jednego specjalisty na krótko np. tydzień, miesiąc. Tak pracują testerzy, czy programiści mający do napisania jedynie krótkie sekwencje kodu. Wspieramy też swoim doradztwem, np. udostępniając czas specjalisty na jedno spotkanie lub na kilka godzin. Daje to możliwość skonsultowania swoich potrzeb z ekspertem z danej technologii i dostosowanie usługi do realnego zapotrzebowania.

    Grzegorz Struś dodaje również, że początkujące firmy często popełniają błąd polegający na budowaniu od razu pełnego rozwiązania, przewidzianego na maksymalną liczbę użytkowników. Po osiągnięciu szczytowych możliwości oprogramowania pojawia się konieczność jego rozbudowy i często przepisania na nowo. Pomoc doświadczonego eksperta, który stworzył w swoim życiu wiele podobnych technicznie rozwiązań, może pomóc tak budować produkt, aby można go było łatwo rozwijać w dowolnym momencie, bez konieczności przeprogramowywania.

    Szybki wzrost bez zwiększania zatrudnienia

    Z perspektywy rozwijającego się biznesu, współpraca z zewnętrznym zespołem może być najbardziej potrzebna w czasie tzw. „skoków”, czyli wtedy, kiedy dochodowa już firma musi bardzo szybko przeskalować się na większą liczbą użytkowników. Sprostanie pojawiającym się wyzwaniom czy konieczność zmodernizowania technologii sprawiają, że w krótkim czasie potrzebnych jest wielu specjalistów do możliwie jak najszybszego wprowadzenia zmian – każde opóźnienie czy prace techniczne wymagające chwilowego wyłączenia oprogramowania mogą drastycznie zmniejszyć liczbę obecnych i potencjalnych użytkowników. Po odpowiednim przeprowadzeniu takiej zmiany, można spokojnie ‘zejść’ z powrotem do mniejszego zespołu, który bez problemu poradzi sobie z bieżącą obsługą zaktualizowanego systemu.

    Polska jest jednym z liderów outsourcingu usług IT w Europie. Zagraniczne, międzynarodowe firmy posiłkują się polskimi specjalistami pracującymi na kontraktach. Dzięki temu możliwe jest wydzielenie części procesów technologicznych poza organizację i tym samym zmniejszenie swoich kosztów operacyjnych (zapewnienie miejsca do pracy, sprzętu, pensji i ponoszenia kosztów związanych z rekrutacją czy ewentualnym odejściem etatowego pracownika). Początkujący przedsiębiorcy mogą korzystać z tych samych, dopasowanych do ich możliwości rozwiązań, minimalizując koszty oraz zwiększając szansę na stworzenia dobrze prosperującej firmy technologicznej.

  • Nowy program dla partnerów Fujitsu

    Nowy program dla partnerów Fujitsu

    Fujitsu rozpoczęło nowy program dla usługodawców, opracowany na zlecenie i we współpracy z partnerami. Zaprojektowany z myślą o długoterminowych zmianach w sposobie, w jaki firmy różnej wielkości przechodzą od podejścia produktowego do większego skupienia się na IT jako usługach. Fujitsu buduje partnerstwo z dostawcami usług, którzy dostosowują swoje modele biznesowe do wymagań przyszłości.

    Według IDC wydatki na IT nadal przesuwają się z przedsiębiorstw do dostawców usług. Fujitsu koncentruje się na umożliwieniu rozwoju dostawcom usług na tym rynku, różnicując swoją ofertę dzięki integracji usług. Nowy Program Dostawców Usług Fujitsu ma na celu zmniejszenie ryzyka potencjalnych wyzwań związanych z tą zmianą, poprawiając dostawcom usług zdolność do konkurowania z operatorami wielkoskalowej chmury obliczeniowej oraz umożliwiając rozwiązanie problemu rosnącego niedoboru specjalistycznych umiejętności informatycznych. Fujitsu oferuje dostawcom usług dwa różne modele zaopatrzenia, które są podobne do chmury, aby mogli dostosować się do opcji profilu ryzyka, opartych na scenariuszach „wzrostu” i „pozbawienia ryzyka”.

    Dla dostawców usług konkurencja jest ostra, a pomyślny rozwój i konkurowanie w przyszłości wymaga przejścia do roli integratorów usług. Aby pomóc w zmniejszeniu ryzyka w tej podróży, nowy Program Dostawców Usług Fujitsu zapewnia doskonałą infrastrukturę potrzebną do zachowania spokoju ducha, a także dostęp do naszej globalnej wiedzy specjalistycznej i innowacji, dzięki którym możemy wspólnie z naszymi partnerami tworzyć rozwiązania usługowe dla klientów. Wprowadzamy elastyczny model, który daje naszym partnerom możliwość skoncentrowania się na tym, co ich klienci naprawdę muszą zrobić, aby osiągnąć sukces – Rüdiger Frickenschmidt, dyrektor działu usług dla dostawców i IoT w Fujitsu EMEIA

    Kluczowym aspektem nowego programu dla dostawców usług Fujitsu jest odejście od produktów na rzecz współtworzenia rozwiązań IT dla klientów „jako usługi” nowej generacji. Podejście to wykorzystuje połączone doświadczenie Fujitsu, który sam jest wiodącym dostawcą usług zarządzanych, oraz partnerów xSP, którymi mogą być telecomy, dostawcy usług zarządzanych, kolokatorzy lub partnerzy dystrybucyjni należący do programu partnerskiego Fujitsu SELECT.

    Zarówno dostawcy usług, jak i ich klienci korzystają z elastycznej przepustowości infrastruktury IT, która dostosowuje się do rozwoju działalności bez przerywania jej funkcjonowania. Firma Fujitsu zidentyfikowała szereg korzyści wynikających z tego podejścia, które są odpowiednie zarówno dla dostawców usług, jak i klientów końcowych. Model „pay-as-you-use” nie tylko zmniejsza wymagania w zakresie inwestycji kapitałowych w infrastrukturę IT, ale również powoduje przeniesienie kosztownego sprzętu z bilansu do systemu opartego na użytkowaniu. Dla klientów ryzyko jest również ograniczone, ponieważ istnieje mniejsze prawdopodobieństwo zjawisk takich jak: techniczne zablokowanie lub przestarzałość urządzeń, a dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii zmniejsza się również planowy i nieplanowany czas przestoju. To z kolei pomaga usługodawcom w spełnieniu warunków umów dotyczących poziomu obsługi klienta i pozwala uniknąć płacenia kar za nieprzestrzeganie tych warunków. Dodatkowe korzyści obejmują unikanie niepowodzeń dzięki migracji do nowych technologii, a także outsourcing usług, konserwację, aktualizacje oraz rekrutację i szkolenia techniczne.
    Oferta programu podzielona jest na trzy kategorie: aplikacje i dane, infrastruktura hybrydowa oraz rozwiązania nowej generacji. Potencjalne rozwiązania w obszarze aplikacji mogą obejmować modernizację zarządzania ochroną danych lub uruchomienie środowiska SAP obsługującego wielu najemców. W przestrzeni hybrydowej przykładem może być zarządzanie wieloma środowiskami w chmurze i w lokalu, tworzenie doświadczenia podobnego do App Store dla opcji dostępu do wielu chmur lub przygotowanie usług brzegowych, które można wdrażać w witrynach klientów. Patrząc w przyszłość, rozwiązanie nowej generacji może obejmować współtworzenie rozwiązań pionowych z technologią inspirowaną obliczeniami kwantowymi, opartą na zaawansowanym Digital Annealer Fujitsu.

    Dzięki nowej inicjatywie firmy Fujitsu, Service Provider, możemy w ciągu godziny wdrożyć nowe serwery, specjalnie dostosowane do potrzeb naszych klientów. Fujitsu umożliwia taką szybkość i elastyczność, a to pomaga nam utrzymać się w czołówce rynku – Dirk Vromans, CTO WorldStream

  • Passus S.A. zadebiutował na NewConnect

    Passus S.A. zadebiutował na NewConnect

    Passus S.A. zadebiutował we wtorek na rynku NewConnect. Do obrotu trafiło 71 400 akcji zwykłych na okaziciela serii B, 63 400 akcji zwykłych na okaziciela serii D, a także 248 300 akcji zwykłych na okaziciela serii F.

    Passus działający na rynku APM/NPM (Application/Network Performance Management) oraz w obszarze bezpieczeństwa IT, w minionych trzech latach zdołał wypracować 4,7 milionów złotych zysku. Od samego początku większość zysków spółka przeznacza na rozwój własnych produktów. Podobnie środki pozyskane z emisji akcji serii F – w kwocie 1,259 mln złotych – zostaną przeznaczone na rozwój oferty firmy, w tym przez budowę grupy kapitałowej.

    75 milionów przychodów w Passus w trzy lata działalności

    Passus S.A. powstał w wyniku wydzielenia się w 2014 roku Działu Sieci i Bezpieczeństwa IT z Passus Sp. z o.o., firmy działającej w branży IT od 1992 roku. W ciągu ostatnich trzech lat działalności firma wygenerowała 75 milionów złotych przychodów. W 2017 roku Passus wypracował 26.9 milionów złotych przychodów. Zysk netto z działalności operacyjnej spółki wyniósł 2 miliony złotych.

    Passus najwięcej przychodów generuje z usług związanych z monitoringiem wydajności sieci i aplikacji (APM/NPM) – 58 proc., na drugim miejscu są usługi związane z infrastrukturą (21,8 proc.) i bezpieczeństwem IT (20 proc.). Najwięcej klientów Passus pochodzi z sektora publicznego (48.1 proc.), telekomunikacyjnego (26,5 proc.), finansowego (13,3 proc.) i handlowego (12.1 proc.).

    Passus

    Inwestycje w StressTestera i grupę kapitałową

    Firma podaje, że do najważniejszych obecnych produktów Passus należą Passus Ambience (umożliwia ekstrakcję danych z ruchu sieciowego i strumieni informacji, ich przekształcenie, w tym uzupełnienie o dane z zewnętrznych źródeł, a następnie przekazanie do dowolnego sytemu) i nDiagram (system do wizualizacji danych z sieci rozległych).

    Środki z debiutu giełdowego spółka chce przeznaczyć na rozwój rozwiązania StressTester, które umożliwi automatyczne prowadzenie testów wydajności aplikacji w oparciu o rzeczywisty ruch sieciowy. Na rozwój tego projektu wcześniej Passus pozyskał  dotację z UE w wysokości 3 367 360 zł.

    Będziemy też rozwijać naszą ofertę przez budowę grupy kapitałowej. Pierwszą inwestycją w 2018 roku było nabycie akcji Chaos Gears, która specjalizuje w realizacji projektów z wykorzystaniem chmury publicznej dla dużych firm i instytucji, a także szybko rozwijających się start-upów. Spółka ta buduję swoją ofertę z wykorzystaniem technologii Amazon Web Services (AWS), udostępniając szereg usług i narzędzi służących automatyzacji procesów migracji i zarządzania infrastrukturą i aplikacjami w chmurze – zapowiada Tadeusz Dudek, prezes zarządu Passus S.A.

    Oferta Chaos Gears jest komplementarna w stosunku do oferty Passus, który ma w swoim portfolio rozwiązania dla dużych organizacji, zapewniające bezpieczny i wydajny dostęp do chmury, m.in. firm Riverbed i Symantec.

    Podobnie jest w przypadku naszej najnowszej inwestycji, którą jest spółka AISecurity. Specjalizuje się ona w zarządzanych usługach bezpieczeństwa, a jej celem jest zajęcie wiodącej pozycji na rynku MSS (Managed Security Services). AISecurity zamierza zrealizować ten cel przez stworzenie Security and Network Operating Center (SNOC) i sprzedaż kompleksowych usług z zakresu monitoringu, analizy i rozwiązywania problemów wszystkich aspektów działania infrastruktury IT organizacji – ujawnia prezes Passus.

    Innowacyjność rozwiązania AISecurity będzie polegać m.in. na jego kompleksowości – usługi świadczone za pośrednictwem SNOC nie tylko umożliwią diagnozę i przeciwdziałanie incydentom związanym z bezpieczeństwem, ale zapewnią również ciągłość i wydajność działania sieci i krytycznych aplikacji. Oferta AISecurity będzie kierowana zarówno do firm, które posiadają własne działy IT, jak i przedsiębiorstw, które są zainteresowane outsourcingiem tego obszaru działalności.

    Rozwój oferty usług AISecurity pozwoli Grupie Passus pozyskać klientów, którzy posiadają zbyt małe zespoły IT, aby efektywnie wykorzystywać dane pozyskiwane za pomocą zaawansowanych rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa IT lub APM/NPM. Docelowo usługi AISecurity będą oferowane także klientom zagranicznym, którzy są zainteresowani outsourcingiem IT.

  • Polska firma IT rozwija oddział w Indiach

    Polska firma IT rozwija oddział w Indiach

    Polska firma IT – Billennium, zajmująca się tworzeniem innowacyjnych rozwiązań IT z wykorzystaniem kompetencji w zakresie outsourcingu, utrzymania i rozwoju oprogramowania oraz chmury – otwiera nowe biuro w Indiach. Firma zapowiada również rozwój projektów opartych na wideo i analizie biometrycznej. W ramach programu Unii Europejskiej wspierającego inwestycje przedsiębiorstw w badania i innowacje, Billennium otrzymało bowiem dotację w wysokości 1 967 781,25 zł.

    Swoje nowe biuro Billennium otwiera w ponad trzymilionowym Pune, które wyrasta na kolejne indyjskie zagłębie IT, gdzie otwiera się wiele centrów usługowych. Firma podaje, że dojrzały rynek indyjski oferuje praktycznie niewyczerpany zasób znakomicie wykwalifikowanej siły roboczej posiadającej kompetencje, o które w Europie nie jest łatwo.

    Z Indii Billennium świadczy usługi globalnego wsparcia dla swoich międzynarodowych Klientów zgodnie ze strategią „follow the sun” – czyli dzięki położeniu obsługując 3 strefy czasowe.

    Natomiast dofinansowanie, jakie otrzymało Billennium dotyczy projektu „Przeprowadzenie zaawansowanych prac badawczo – rozwojowych celem opracowania innowacyjnej technologii video-weryfikacji opartej na zaawansowanej analizie wizerunku i analizie biometrycznej na wysokim poziomie wiarygodności identyfikacji”. Wsparcie finansowe projektu pozwoli na realizację produktów z rodziny Paperless, takich  jak Paperless Trust oraz nowego produktu: Virtual Branch (Wirtualny Oddział).

    Paperless Trust to platforma usług zaufanych, której głównymi składnikami są zdalne potwierdzanie tożsamości poprzez wideokonferencję, generowanie i przechowywanie certyfikatów podpisowych oraz chmurowy podpis zdalny.

    Virtual Branch jest narzędziem łączącym klienta z firmą, z pominięciem punktów obsługi indywidualnej. Docelowym odbiorcą produktu mogą być branże: finansowa, ubezpieczeniowa czy opieki medycznej oraz firmy, które chcą połączyć się wirtualnie z konsumentem. Produkt pozwala m.in. na prowadzenie wideokonferencji z konsultantem o wybranych kompetencjach, w tym również za pomocą aplikacji mobilnej oraz co-browsing (czyli dzielenie przeglądarki internetowej z opcją edycji).

    Firma podaje, że produkty wyróżnia możliwość podpisywania umów i innych dokumentów bezpośrednio w narzędziu, co jest możliwe dzięki funkcjonalności wideo weryfikacji, nadającej tymczasową tożsamość elektroniczną.

  • dhosting.pl przenosi infrastrukturę do Atmana

    dhosting.pl przenosi infrastrukturę do Atmana

    Działająca od blisko dekady firma hostingowa dhosting.pl, przeniosła swoją infrastrukturę do centrum danych Atmana. W ciągu roku spółka ponad dwukrotnie zwiększyła liczbę sprzedanych usług, rozpoczęła działalność w Stanach Zjednoczonych i pozyskała dużych klientów. Współpraca z Atmanem ma jej pomóc obsłużyć rosnącą sprzedaż, zmniejszając do minimum ryzyko przestojów i awarii.

    dhosting.pl to polska firma hostingowa, która dwa lata temu całkowicie zmieniła swój model biznesowy. Zrezygnowała ze wszystkich oferowanych usług, wprowadzając w ich miejsce jedną – Elastyczny Web Hosting. To umożliwiło wprowadzenie rozliczeń w zależności od rzeczywistego zużycia zasobów przez klientów: mocy obliczeniowej, przestrzeni dyskowej, pamięci.

    Szybki rozwój skłania do outsourcingu

    Choć był to ryzykowny krok, w ciągu roku dhosting.pl zwiększył sprzedaż ponad dwukrotnie, i pozyskał również duże marki, które zdecydowały się na hosting swoich stron na serwerach warszawskiej spółki.

    – Pozyskaliśmy m.in. Kazar, Fibaro czy instytucje państwowe, takie jak Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Rozpoczęliśmy też działalność w Stanach Zjednoczonych, a w samym tylko styczniu sprzedaż wzrosła w stosunku do grudnia o 45 proc. Chcąc uniknąć błędów konkurencji, która rosnąc szybko, nie zadbała o bezpieczeństwo i w efekcie licznych awarii straciła wielu klientów, zdecydowaliśmy się przenieść infrastrukturę do największego centrum danych w Polsce. Współpraca z Atmanem ma nam przede wszystkim pomóc w obsłużeniu na najwyższym poziomie rosnącej sprzedaży. Chcemy skupić się na rozwoju produktu oraz zwiększaniu skali a nie na prowadzeniu Data Center tłumaczy Rafał Kuśmider, CEO dhosting.pl.

    Według raportu amerykańskiej firmy Liquid Web bezpieczeństwo i niezawodność są głównymi kryteriami wyboru dostawcy usług hostingowych. Tak uznało ponad 88 proc. firm, dla których  technologie sieciowe są podstawą działalności. Ponad 91 proc. z nich stwierdziło ponadto, że bezpieczeństwo staje się najważniejszym czynnikiem przy wyborze kolejnego dostawcy, gdy przedsiębiorstwo jest niezadowolone z dotychczasowej jakości usług. Dane te nie dziwią, gdy weźmiemy pod uwagę wyniki badań należącej do Google firmy DoubleClick:  53 proc. odwiedzin witryn mobilnych jest porzucanych, jeśli ładowanie stron trwa dłużej niż 3 sekundy. Skoro wymagania internautów co do szybkości są tak wysokie, ich reakcje na czasową niedostępność usług są łatwe do przewidzenia.

    – Coraz więcej firm na rynku usług hostingowych dostrzega, jak ważne jest zachowanie ciągłości biznesowej i bezpieczeństwa danych. Jest to o tyle istotne, że rok 2018 przyniósł nam nowe regulacje prawne takie jak RODO. Statystki z kolei wyraźnie pokazują, że bezpieczeństwo informatyczne to nie tylko teoria, ale i strategiczna kwestia dla każdej firmy, której działalność opiera się na technologii. Według różnych statystyk, w 2017 r. aż 62 proc. przedsiębiorstw odnotowało zakłócenia i przestoje w funkcjonowaniu, które odbiły się na ich wynikach finansowych – komentuje Adam Ponichtera, dyrektor sprzedaży w Atmanie.

    Zmierzając ku chmurze

    dhosting.pl współpracował z Atmanem już wcześniej i korzystał do tej pory z usług dostępu do Internetu i łączy operatorskich, które były krytyczne dla ciągłości biznesu operatora hostingu. Swoją infrastrukturę dhosting.pl dotychczas kolokował w serwerowni o mniejszych możliwościach, będącej częścią budynku biurowego w centrum Warszawy. Dzięki umowie z Atmanem, serwery będą przechowywane w warszawskim centrum danych spełniającym rygorystyczne wymagania standardu TIER III dla data center, co zapewnia wysoką stabilność działania infrastruktury. Dzięki całodobowemu wsparciu technicznemu infrastruktura jest w pełni skalowalna, a umowa SLA gwarantuje dostępność na poziomie 99,999 proc.

     Zarząd dhosting.pl nie wyklucza kolejnych inwestycji w infrastrukturę IT. W najbliższym czasie rozważa m.in. wykorzystanie chmury obliczeniowej Atman Cloud.

    – Chmura ma z naszego punktu widzenia bardzo wiele atutów. Najważniejszym jest możliwość skalowania usług, co idealnie współgra z naszym modelem biznesowym, który zakłada szybki rozwój przy dużej dbałości o koszty. Do końca 2018 r. planujemy być w czołówce jeśli chodzi o skalę pozyskiwania nowych klientów deklaruje Rafał Kuśmider.

  • Polskie firmy tracą miliony złotych

    Polskie firmy tracą miliony złotych

    Około 30 proc. budżetu każdej firmy przeznaczonego na IT dotyczy oprogramowania. W przypadku dużych firm może to być nawet kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Tymczasem prawie jedna czwarta zakupionego oprogramowania nigdy nie będzie wykorzystana. Eksperci firmy doradczej Deloitte, autorzy badania o rynku zarządzania oprogramowaniem w Polsce przekonują, że liczba przeprowadzanych przez producentów oprogramowania audytów będzie rosła, a bez odpowiedniego know-how i specjalistycznej technologii nie da się tym obszarem skutecznie zarządzać. Tymczasem tylko 38 proc. firm w Polsce wdrożyło narzędzie dedykowane do zarządzania oprogramowaniem.

    Software Asset Management (SAM), czyli zarządzanie licencjami oprogramowania jest istotnym elementem funkcjonowania obszaru IT w każdej firmie. – Dotyczy to szczególnie dużych przedsiębiorstw, ale nie tylko. Kancelarie prawnicze oraz małe biura projektowe korzystają ze specjalistycznego, bardzo kosztownego oprogramowania, którego licencjami muszą odpowiednio zarządzać – mówi Mariusz Ustyjańczuk, Dyrektor, Lider zespołu zarządzania oprogramowaniem w Deloitte.

    Coraz częstsze audyty

    Z analizy Deloitte wynika, że około jedną trzecią budżetu IT każdej firmy pochłaniają wydatki związane z oprogramowaniem. W przypadku dużych firm, na przykład banków, może to być kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Tymczasem okazuje się, że często są to pieniądze źle wydane. Z szacunków Deloitte wynika, że średnio 22 proc., czyli prawie jedna czwarta zakupionego oprogramowania nigdy nie zostanie użyta, a 58 proc. przedsiębiorstw płaci za wsparcie oprogramowania, z którego nie korzysta. Mechanizm ten działa również w drugą stronę – aż 68 proc. firm w Polsce korzysta z oprogramowania, na które nie ma wykupionej licencji. Tymczasem każdy z producentów oprogramowania może w dowolnym momencie zainicjować audyt, który ma pokazać czy dana firma korzysta z jego produktu w odpowiedni sposób. – Jeszcze siedem lat temu przeprowadzało je w Polsce 2-3 największych producentów oprogramowania. Obecnie takie praktyki stosuje już ponad dziesięciu i ta liczba będzie nadal rosła – mówi Mariusz Ustyjańczuk.

    Brakuje czasu i ludzi

    Jak pokazują dane Deloitte tylko 29 proc. firm przestrzega wszystkich warunków licencji oprogramowania. W ponad połowie (54 proc.) audyty wykazały luki w procesach SAM. Tylko jedna trzecia przedsiębiorstw po przeprowadzonym audycie zdecydowała się na transformację w zakresie zarządzania licencjami oprogramowania. – Firmy w Polsce nie tylko nie mają kontroli nad tym, co się dzieje z wykupionymi przez nich licencjami, ale też wciąż bardzo rzadko decydują się na zmianę w swoim podejściu, jeśli audyt wykaże nieprawidłowości. Tymczasem producenci oprogramowania mogą nakładać na firmy bardzo wysokie kary finansowe z tego tytułu, nie wspominając już o naruszeniu zasad bezpieczeństwa teleinformatycznego – mówi Piotr Polak, Menedżer, Zespół zarządzania oprogramowaniem w Deloitte.

    To reaktywne podejście może być dla firm nieopłacalne zarówno pod względem finansowym, ale także czasowym. Aż 28 proc. ankietowanych przez Deloitte firm zadeklarowało, że na obsługę audytów zgodności licencyjnej musiało przeznaczyć w ciągu ostatniego roku od 60 do 120 dni roboczych. W przypadku 48 proc. było to od 20 do 60 dni. Proaktywne podejście pozwala znacznie skrócić ten czas.

    Innym problemem są ludzie. Producenci oprogramowania dysponują wieloosobowymi zespołami, które zajmują się tylko monitorowaniem warunków licencyjnych poszczególnych produktów. Tymczasem w dużych firmach zazwyczaj są to dwie lub trzy osoby (58 proc. firm), a nierzadko tylko jedna (30 proc. respondentów). – Zarządzanie oprogramowaniem w przedsiębiorstwie wymaga stworzenia silnego zespołu o odpowiednich kompetencjach. Jedna lub dwie osoby nie są w stanie odpowiednio zarządzać licencjami oprogramowania, szczególnie, gdy mówimy o dużych firmach. Aż 96 proc. badanych przez nas menedżerów ocenia poziom świadomości w obszarze SAM w swojej firmie jako niski lub średni – wyjaśnia Piotr Polak.

    Nie-SAM-odzielne firmy

    Prawie połowa firm (46 proc.) przyznaje, że tylko niektóre procesy SAM zostały u nich zdefiniowane, a w 23 proc. opisane i zatwierdzone. W przypadku 15 proc. firm procesy te nie zostały formalnie lub w ogóle zdefiniowane.  Aż 38 proc. ankietowanych przyznaje, że zgodność licencyjna w ich firmach jest weryfikowania jedynie w razie potrzeby. Tylko w co dziesiątej jest to proces ciągły. W przypadku 7 proc. czynności tej dokonuje się jedynie w razie audytu.

    Na rynku istnieją technologie, które wspomagają zarządzanie oprogramowaniem. – Dzięki nim można przeprowadzić inwentaryzację posiadanego oprogramowania, raportować i analizować oraz zintegrować je z innymi systemami IT. Większość firm rozumie, że takie narzędzie jest pomocne nie tylko w przypadku audytu zleconego przez dostawcę oprogramowania – mówi Maciej Kożuszek, Starszy Konsultant, Zespół zarządzania oprogramowaniem w Deloitte.

    Aż 84 proc. ankietowanych wśród korzyści wdrożenia narzędzia SAM wskazało na wsparcie w przeprowadzeniu zgodności licencyjnej i pomoc w redukcji kosztów. Nie zmienia to jednak faktu, że prawie dwie trzecie firm (62 proc.) wciąż z takiej technologii nie korzysta. Zdaniem ekspertów Deloitte będzie się to zmieniać i w ciągu trzech kolejnych lat większość firm w Polsce będzie posiadać narzędzie SAM. – Wpłynie na to rosnąca liczba producentów, którzy decydują się na przeprowadzanie audytów zgodności licencyjnej, skomplikowane warunki licencyjne oraz nieustanny rozwój technologii – przewiduje Mariusz Ustyjańczuk.

    To czego można się spodziewać, to także wzrost zainteresowania outsourcingiem usług SAM. Trend jest już widoczny na Zachodzie i coraz częściej również w Polsce. Rodzime firmy, podobnie jak to się dzieje w innych krajach, będą korzystać z wiedzy i doświadczenia zewnętrznych ekspertów z obszaru SAM.

     

  • Fortinet rozwija program dla dostawców zarządzanych usług zabezpieczeń (MSSP)

    Fortinet rozwija program dla dostawców zarządzanych usług zabezpieczeń (MSSP)

    Fortinet zaprezentował nowości w programie dla dostawców zarządzanych usług zabezpieczeń (MSSP): poziom Silver Level oraz portfolio rozwiązań dotyczących aktywacji usług i wsparcia technicznego.

    Jak wynika z raportu opublikowanego niedawno przez firmę Persistence Market Research, w ciągu najbliższych 9 lat wartość globalnego rynku zarządzanych usług zabezpieczeń (ang. Managed Security Service Provider) przekroczy 100 mld USD.

    Program Fortinet MSSP wspiera przedsiębiorstwa różnej wielkości, które oferują zarządzane usługi zabezpieczeń. Pomaga im dostosować się do zmian wynikających z dynamiki rynku. Wspiera również ich rozwój poprzez szkolenia i specjalistyczne porady.

    Nowości w programie Fortinet MSSP:

    Poziom Silver: zapewnia wsparcie dla firm typu VAR (Value Added Reseller) i MSSP, planujących jeszcze większe zorientowanie działalności na usługi. Na poziomie Silver partnerzy otrzymują pomoc przy tworzeniu usług, gotowe procedury, webinaria i pakiety promocyjne. Z tego poziomu partnerzy mogą przejść na wyższe poziomy: Gold oraz Platinum.

    Program Fabric-Enabler: wspiera MSSP, którzy mają certyfikaty partnerów Fabric Ready w zakresie technologii oraz potwierdzone doświadczenie w zarządzaniu projektowaniem i integrowaniem niestandardowych rozwiązań Security Fabric. Uczestnicy programu Fabric-Enabler uzyskują dostęp do zintegrowanego, wyspecjalizowanego interfejsu API, metod udostępniania wyników analizy zagrożeń, narzędzi do automatyzacji i podręczników. Otrzymują także wsparcie podczas tworzenia usług, co ułatwia im ich udostępnianie oraz osiąganie wyższych przychodów. Ponadto uczestnicy tego programu są zapraszani do udziału we wspólnych projektach marketingowych.

    Pakiety startowe dla usług: umożliwiają aktywację usług w obszarze środowisk wielochmurowych, sieci WAN sterowanych programowo, automatyzacji oraz bezpiecznego dostępu do środowisk internetu rzeczy i technologii operacyjnych (OT). Pomagają firmom MSSP także w tworzeniu nowych usług. Pakiety startowe obejmują również narzędzia przyspieszające prace z zakresu inżynierii oprogramowania oraz podręczniki dotyczące tworzenia usług, sprzedaży, marketingu i środowisk programistyczno-operacyjnych (DevOps).
    Model Pay-As-You-Grow: firmy MSSP dzięki nowym licencjom, opartym na pomiarach faktycznego wykorzystania usługi, mogą oferować klientom elastyczny model płatności, który zmienia się w miarę rozwoju przedsiębiorstwa (ang. pay-as-you-grow).

    Wsparcie regionalne: regionalne usługi techniczne i partnerskie są coraz ważniejsze. Wyraża się to m.in. poprzez wsparcie udzielane globalnym firmom MSSP przez lokalnych specjalistów i menedżerów współpracujących z partnerami.  Ich zadaniem jest pomoc w tworzeniu usług, usprawnieniu sprzedaży i koordynowaniu działań operacyjnych.

    Warsztaty w zakresie aktywacji usług: firmy MSSP na poziomie Platinum, Gold i Silver uzyskują dostęp do opracowanych strategii, które ułatwią im szybszą aktywację usług, usprawnienie działań operacyjnych i podniesienie zyskowności, a także wsparcie w zakresie prac inżynieryjnych.