Tag: Telekomunikacja

  • Orange Polska dominuje rynek 5G. Ponad 5600 stacji do końca 2026 roku

    Orange Polska dominuje rynek 5G. Ponad 5600 stacji do końca 2026 roku

    W wyścigu o dominację na polskim rynku telekomunikacyjnym Orange Polska stawia na dwutorową strategię, która łączy agresywną rozbudowę infrastruktury 5G z precyzyjnym targetowaniem segmentów budżetowych. Z najnowszych danych operacyjnych przekazanych przez rzecznika spółki, Wojciecha Jabczyńskiego, wyłania się obraz operatora, który próbuje zdyskontować technologiczny przełom szybciej niż konkurencja.

    Kluczowym argumentem w walce o portfele klientów jest pasmo C, czyli tzw. „prawdziwe 5G”. Obecna baza około 4500 stacji ma wzrosnąć do co najmniej 5600 przed końcem 2026 roku. Równolegle Orange podwaja swoje zasoby w paśmie 700 MHz, planując zwiększenie liczby stacji z 1300 do 2600. Ten infrastrukturalny dualizm ma sens biznesowy: pasmo C gwarantuje rekordowe przepływności w gęstej zabudowie miejskiej, podczas gdy częstotliwość 700 MHz zapewnia niezbędny zasięg obszarowy, stanowiąc fundament pod przyszłe rozwiązania z zakresu IoT i Przemysłu 4.0.

    Inwestycje w hardware znajdują bezpośrednie odzwierciedlenie w statystykach przenoszenia numerów (MNP). Orange zamknął pierwszy kwartał 2026 roku dodatnim bilansem na poziomie 17 tysięcy numerów. To tempo sugeruje znaczną akcelerację względem całego 2025 roku, w którym operator zyskał netto 27 tysięcy użytkowników. Sukces ten nie jest jednak wyłącznie zasługą samej technologii, lecz umiejętnym wykorzystaniem marek subbrandowych.

    Zarząd Orange Polska zdiagnozował, że rynek staje się coraz bardziej spolaryzowany. Podczas gdy główna marka przyciąga klientów korporacyjnych i użytkowników premium potrzebujących stabilności pasma C, marki takie jak nju mobile oraz Orange Flex skutecznie zagospodarowują młodszy, bardziej wrażliwy na cenę elektorat cyfrowy. Dla inwestorów i partnerów biznesowych kluczowe będzie pytanie, czy tak dynamiczny przyrost bazy klientów w segmentach niskomarżowych nie obciąży zbytnio rentowności przy jednoczesnych, wysokich nakładach na modernizację sieci.

    W kontekście obecności spółki w indeksie WIG20, determinacja w rozbudowie pasma 700 MHz wskazuje na długofalowe przygotowanie do dominacji w segmencie usług konwergentnych. Jeśli Orange utrzyma obecne tempo budowy stacji, może wejść w 2027 rok z przewagą technologiczną, którą trudno będzie zniwelować tradycyjnymi kampaniami marketingowymi.

  • Dlaczego sama łączność to za mało? Nowa rola telekomów w B2B

    Dlaczego sama łączność to za mało? Nowa rola telekomów w B2B

    Firmy coraz wyraźniej sygnalizują zmianę oczekiwań wobec operatorów telekomunikacyjnych – sama łączność przestaje wystarczać. Zamiast dostawców infrastruktury biznes szuka partnerów, którzy realnie wspierają wzrost, transformację i wdrażanie nowych technologii. Jak pokazuje raport „The B2B Pulse for Telcos: Six Strategic Imperatives to Win in Connectivity and Beyond (2026 edition)” Capgemini Research Institute, rośnie luka między tym, czego organizacje oczekują, a tym, co faktycznie otrzymują – aż 74% firm oczekuje od operatorów odpowiedzialności za wyniki biznesowe, podczas gdy tylko 39% dostrzega ich realny wpływ na wzrost przychodów.

    Klienci chcą więcej niż operatorzy dziś oferują

    Zmiana oczekiwań wobec operatorów telekomunikacyjnych nie jest chwilowa – to efekt przyspieszającej transformacji cyfrowej firm, które coraz silniej opierają swoją działalność na danych, automatyzacji i rozwiązaniach opartych na sztucznej inteligencji. W tym kontekście sama łączność przestaje być wyróżnikiem, a staje się jedynie punktem wyjścia do budowania wartości.

    Firmy coraz częściej oczekują od operatorów roli partnera, który nie tylko rozumie ich branżę, ale także potrafi współtworzyć rozwiązania odpowiadające na konkretne wyzwania biznesowe. Tymczasem tylko 41% organizacji uważa, że ich operator wnosi wartość wykraczającą poza podstawowe usługi, a jedynie 37% deklaruje, że otrzymuje rozwiązania dopasowane do swoich potrzeb. Jednocześnie aż 65% firm jest gotowych zapłacić więcej za oferty lepiej odpowiadające ich specyfice.

    – Coraz wyraźniej widać, że łączność przestaje być dla firm celem samym w sobie – staje się elementem większej całości. Kluczowe jest to, w jaki sposób przekłada się ona na konkretne procesy, efektywność i rozwój biznesu. To właśnie w tym obszarze operatorzy mają dziś największą przestrzeń do redefinicji swojej roli – komentuje Rafał Kurman, Lead Connectivity & Network Engineer, ERD w Capgemini Polska.

    Ekosystemy stają się nowym standardem współpracy

    Rosnąca złożoność środowisk technologicznych sprawia, że pojedynczy dostawca coraz rzadziej jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie potrzeby organizacji. W efekcie firmy oczekują od operatorów nie tylko usług, ale także zdolności do integrowania rozwiązań różnych partnerów w spójne, działające całościowo środowiska.

    Już 65% organizacji wskazuje, że operatorzy powinni pełnić rolę integratora ekosystemu – łącząc kompetencje dostawców IT, oprogramowania, integratorów systemów czy hyperscalerów. Jednocześnie tylko 35% firm widzi, że operatorzy faktycznie realizują tę rolę. Brak takiej koordynacji oznacza dla biznesu większą złożoność, dłuższy czas wdrożeń i trudności w skalowaniu rozwiązań.

    To przesunięcie w kierunku modeli opartych na współpracy pokazuje, że przewaga konkurencyjna nie będzie już wynikać wyłącznie z posiadanej infrastruktury, ale z umiejętności łączenia technologii, partnerstw i kompetencji w sposób, który realnie wspiera rozwój klientów.

    AI i inteligentne sieci zmieniają punkt ciężkości

    Równolegle rośnie znaczenie zaawansowanych technologii, które przestają być elementem eksperymentów, a stają się fundamentem decyzji inwestycyjnych firm. W ciągu najbliższych dwóch lat aż 84% organizacji planuje inwestycje w rozwiązania AI i machine learning, a 76% w platformy AI i GenAI.

    Wraz z tym trendem rosną oczekiwania wobec operatorów jako dostawców infrastruktury zdolnej wspierać nowe modele działania. Firmy coraz częściej poszukują inteligentnych, elastycznych sieci, które umożliwiają przetwarzanie danych w czasie rzeczywistym i integrację z rozwiązaniami chmurowymi oraz edge computingiem. Już ponad połowa organizacji korzysta lub planuje wdrożyć zaawansowane usługi sieciowe, takie jak SD-WAN, prywatne 5G czy network as a service.

    Jednocześnie aż 72% firm uważa, że operatorzy pozostają w tyle za hyperscalerami i firmami technologicznymi w obszarze AI i chmury. To pokazuje, że mimo rosnącego znaczenia tych technologii, operatorzy wciąż nie są postrzegani jako ich naturalni liderzy.

    Zaufanie i doświadczenie klienta decydują o wyborze

    W świecie rosnącej niepewności geopolitycznej i regulacyjnej coraz większe znaczenie zyskują kwestie związane z zaufaniem, bezpieczeństwem i suwerennością danych. Aż 86% organizacji wskazuje, że kraj pochodzenia dostawcy ma znaczenie przy wyborze operatora, a 67% traktuje kwestie suwerenności jako kluczowy argument przemawiający za współpracą z operatorami zamiast hyperscalerów.

    Jednocześnie rosną oczekiwania wobec doświadczenia klienta. Choć 64% firm uznaje je za kluczowe, a ponad połowa jest gotowa zapłacić więcej za lepszą obsługę, aż 65% organizacji uważa proces zakupowy za zbyt skomplikowany – szczególnie w obszarze rozliczeń i przejrzystości oferty.

    – Operatorzy mają dziś wyjątkową szansę, by stać się partnerami pierwszego wyboru w obszarze transformacji cyfrowej. Warunkiem jest połączenie kompetencji technologicznych i zdolności wykorzystania AI oraz danych z takim sposobem obsługi klienta, który jest maksymalnie prosty, transparentny i łatwy we współpracy, a przy tym buduje zaufanie i zapewnia suwerenność cyfrową – podsumowuje Rafał Kurman, Lead Connectivity & Network Engineer, ERD w Capgemini Polska.


    źródło: Capgemini

  • T-Mobile Polska zmuszony do zmiany polityki zniżek; interwencja UOKiK

    T-Mobile Polska zmuszony do zmiany polityki zniżek; interwencja UOKiK

    W sektorze telekomunikacyjnym, gdzie walka o lojalność klienta opiera się na skomplikowanych strukturach rabatowych, granica między zachętą a niedozwoloną karą bywa cienka. Ostatnia decyzja Prezesa UOKiK wobec T-Mobile Polska rzuca nowe światło na to, jak giganci branży muszą redefiniować swoje strategie retencyjne, by uniknąć oskarżeń o naruszanie interesów konsumentów.

    Sprawa dotyczy mechanizmu „rabatu za terminową płatność”. T-Mobile oferował zniżkę w wysokości 5 zł miesięcznie za korzystanie z e-faktur i opłacanie rachunków na czas. Problem polegał na tym, że nawet jednodniowe opóźnienie skutkowało utratą bonusu na kolejnej fakturze. W przypadku klientów posiadających wiele usług – np. dwa numery, internet i telewizję – skumulowana strata mogła sięgnąć 20 zł miesięcznie.

    Regulator uznał tę praktykę za formę ukrytej kary umownej za opóźnienie w płatnościach pieniężnych, co w polskim porządku prawnym jest niedopuszczalne. Kodeks cywilny przewiduje w takich sytuacjach jedynie odsetki ustawowe. Nakładanie dodatkowych sankcji finansowych poprzez odbieranie przyznanych wcześniej zniżek zostało zakwalifikowane jako działanie godzące w zbiorowe interesy konsumentów.

    Dla zarządów firm telekomunikacyjnych i prawników korporacyjnych to wyraźny sygnał: lojalność budowana na strachu przed utratą rabatu jest prawnie ryzykowna. T-Mobile, reagując na postępowanie, zmieniło już swoje wzorce umowne i przestało weryfikować terminowość wpłat przy naliczaniu zniżek. Decyzja zobowiązująca nakłada na operatora obowiązek wypłaty rekompensat. Obecni i byli klienci mogą liczyć na zwrot gotówki lub vouchery na urządzenia, a w przypadku braku aktywności ze strony abonentów, środki zostaną rozliczone automatycznie jako nadpłaty na kontach.

    Ta sprawa nie jest odosobnionym przypadkiem. Podobne kroki podjęto wcześniej wobec sieci Play, a pod lupą UOKiK znajdują się obecnie Orange, Vectra, CANAL+ oraz Multimedia Polska. Branża stoi przed koniecznością gruntownego przeglądu systemów bilingowych i marketingowych. Zamiast „karnych” rabatów, operatorzy będą musieli szukać metod motywowania klientów, które nie stoją w sprzeczności z przepisami o zobowiązaniach pieniężnych. Wycena ryzyka regulacyjnego staje się dziś tak samo istotna, jak prognozowanie ARPU.

  • Bruksela daje telekomom tlen, ale nie pieniądze Big Techu

    Bruksela daje telekomom tlen, ale nie pieniądze Big Techu

    Europejscy giganci telekomunikacyjni otrzymali w środę od Komisji Europejskiej wyraźny, choć słodko-gorzki sygnał dotyczący przyszłości ich modeli biznesowych. W ramach długo oczekiwanego projektu ustawy o sieciach cyfrowych (Digital Networks Act), Bruksela zaproponowała rewolucyjną zmianę w zarządzaniu zasobami radiowymi: przyznanie operatorom prawa do korzystania z widma przez czas nieokreślony. To fundamentalna zmiana w stosunku do obecnego standardu, gdzie licencje wydawane są zazwyczaj na minimum 20 lat, co wymusza na firmach cykliczną niepewność i konieczność budowania rezerw na kosztowne aukcje.

    Dla dyrektorów finansowych telekomów propozycja ta jest kluczowa. Domyślne odnawianie licencji i ujednolicenie zasad wyceny częstotliwości ma na celu zwiększenie przewidywalności inwestycyjnej. Wysoki rangą urzędnik Komisji przyznał wprost, że nielimitowane licencjonowanie ma być sygnałem dla rynków kapitałowych, że sektor telekomunikacyjny jest bezpieczną przystanią dla długoterminowego kapitału. Jest to niezbędne, aby zrealizować ambitny cel Brukseli: pełne pokrycie Unii Europejskiej siecią światłowodową w latach 2030–2035. Henna Virkkunen, szefowa UE ds. technologii, podkreśliła w oświadczeniu, że odporna infrastruktura jest warunkiem koniecznym dla suwerenności cyfrowej Europy.

    Jednakże entuzjazm operatorów studzi fakt, że ich kluczowy postulat finansowy został przez Komisję zignorowany. Lobbyingowa ofensywa mająca na celu zmuszenie tzw. Big Techu (Google, Netflix, Meta) do bezpośredniego dopłacania do kosztów infrastruktury – argumentowana faktem, że podmioty te generują lwią część ruchu w sieci – zakończyła się niepowodzeniem. Zamiast obowiązkowego „podatku od ruchu”, ustawa proponuje jedynie dobrowolny mechanizm współpracy między dostawcami usług a gigantami technologicznymi. W praktyce oznacza to utrzymanie status quo, w którym ciężar CAPEX-u spoczywa na operatorach, a Dolina Krzemowa unika nowych obciążeń regulacyjnych w Europie.

    Dodatkowym elementem pakietu, mającym uelastycznić transformację technologiczną, jest możliwość wydłużenia przez rządy krajowe terminu wygaszania sieci miedzianych do 2030 roku. Teraz projekt trafi pod obrady Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich, gdzie z pewnością dojdzie do kolejnych starć lobbystów obu sektorów.

  • Od 5G do 6G – narodziny ery kognitywnej

    Od 5G do 6G – narodziny ery kognitywnej

    Podczas gdy globalne wdrożenia sieci 5G wciąż nabierają tempa, inżynierowie i wizjonerzy technologii już teraz kreślą horyzont kolejnej dekady. Dyskusja o 6G, której komercjalizacji spodziewamy się około 2030 roku, zbyt często sprowadzana jest do prostego pytania o prędkość. To błąd perspektywy. Prawdziwa rewolucja, jaką przyniesie szósta generacja łączności mobilnej, nie leży w kolejnym rzędzie zer dodanym do przepustowości, lecz w fundamentalnej zmianie paradygmatu: przejściu od sieci, która łączy, do sieci, która myśli, czuje i postrzega. Wkraczamy w erę infrastruktury kognitywnej, gdzie granica między światem fizycznym a cyfrowym ulegnie bezprecedensowemu zatarciu.

    Najważniejszą i definiującą cechą architektury 6G będzie jej „natywność” dla sztucznej inteligencji (AI-Native). W sieci 5G, AI jest inteligentnym, ale jednak zewnętrznym narzędziem, stosowanym do optymalizacji istniejących procesów. W 6G sztuczna inteligencja stanie się rdzeniem systemu, wbudowanym w każdą warstwę i każdy element od samego początku. Taka sieć będzie zdolna do autonomicznego zarządzania zasobami, przewidywania awarii i dynamicznej rekonfiguracji w czasie rzeczywistym, reagując na zmieniające się warunki z niemal organiczną płynnością. To właśnie ten skok od automatyzacji do prawdziwej autonomii stanowi istotę nadchodzącej transformacji. Sieć przestanie być jedynie pasywnym kanałem dla danych, a stanie się aktywnym, inteligentnym uczestnikiem procesów, które obsługuje.   

    Ta kognitywna rewolucja nie byłaby możliwa bez synergii kilku przełomowych technologii. Aby osiągnąć prędkości rzędu terabitów na sekundę, niezbędne do zasilania aplikacji przyszłości, 6G sięgnie po nowe, niezwykle szerokie pasma częstotliwości w zakresie terahercowym (THz). Choć fale te oferują gigantyczne autostrady dla danych, ich krótki zasięg i wrażliwość na przeszkody fizyczne wymuszą budowę znacznie gęstszej infrastruktury. Tu z pomocą przychodzi kolejna innowacja: rekonfigurowalne inteligentne powierzchnie (RIS). Są to niemal pasywne, programowalne „lustra” dla fal radiowych, które można umieścić na ścianach budynków czy wewnątrz pomieszczeń. Zamiast biernie odbijać sygnał, RIS aktywnie i inteligentnie nim sterują, kierując go precyzyjnie w stronę odbiorcy, omijając przeszkody i eliminując martwe strefy zasięgu. Dzięki temu przestajemy traktować środowisko radiowe jako niezmienne wyzwanie, a zaczynamy je aktywnie kształtować.   

    Najbardziej futurystycznym elementem tej układanki jest jednak Zintegrowana Komunikacja i Detekcja (ISAC). W tym paradygmacie sygnał radiowy służy jednocześnie do przesyłania danych i skanowania otoczenia, niczym radar. Sieć 6G zyska zmysły – będzie w stanie „widzieć” obiekty, śledzić ich ruch i tworzyć precyzyjną, trójwymiarową mapę otoczenia w czasie rzeczywistym, nawet dla obiektów niepodłączonych do sieci. To właśnie ISAC dostarczy wszechobecnej sztucznej inteligencji danych potrzebnych do zrozumienia świata fizycznego, zamykając pętlę między percepcją, analizą i działaniem.   

    Połączenie tych technologii otworzy drzwi do zastosowań, które dziś wydają się domeną science fiction. Komunikacja holograficzna przestanie być gadżetem z filmów, stając się realistycznym narzędziem pracy i interakcji społecznych. Wymaga to ekstremalnie wysokiej przepustowości i opóźnień na poziomie mikrosekund, aby interakcja z trójwymiarowym awatarem była naturalna i pozbawiona opóźnień. Idąc dalej, 6G zapoczątkuje erę Internetu Zmysłów, gdzie możliwa będzie transmisja wrażeń dotykowych, rewolucjonizując zdalną medycynę czy edukację. Zdolność do obsługi milionów urządzeń na kilometr kwadratowy pozwoli na tworzenie cyfrowych bliźniaków – wirtualnych, działających w czasie rzeczywistym replik fabryk, a nawet całych miast, umożliwiając symulacje i optymalizację na niespotykaną dotąd skalę.   

    Droga do tej wizji jest jednak pełna wyzwań. Gigantyczne koszty budowy nowej, gęstej infrastruktury, potrzeba globalnej harmonizacji widma THz oraz fundamentalne pytania o bezpieczeństwo i prywatność w świecie, gdzie sieć może nas nie tylko słyszeć, ale i widzieć, to tylko niektóre z nich. Istnieje również realne ryzyko pogłębienia globalnej przepaści cyfrowej, jeśli dostęp do tych rewolucyjnych możliwości będzie ograniczony do najbogatszych regionów. Dlatego kluczowe jest, aby od samego początku prac nad standardem 6G, kwestie takie jak zrównoważony rozwój, efektywność energetyczna i inkluzywność były traktowane jako podstawowe zasady projektowe, a nie jako dodatek.   

    Postrzeganie 6G wyłącznie przez pryzmat prędkości jest niedocenieniem skali nadchodzących zmian. Wkraczamy w erę, w której sieć telekomunikacyjna przekształci się w globalny system nerwowy cyfrowego społeczeństwa – platformę, która nie tylko łączy, ale rozumie kontekst i wchodzi w interakcję ze światem fizycznym. To wizja niosąca ogromny potencjał, ale także wielką odpowiedzialność za to, by tę potężną technologię wykorzystać w sposób mądry, etyczny i służący wszystkim.

  • Światłowód w Polsce 2025: ile adresów ma realny dostęp do internetu?

    Światłowód w Polsce 2025: ile adresów ma realny dostęp do internetu?

    Na koniec III kwartału 2025 r. Polska formalnie znajduje się w zasięgu światłowodu bardziej niż kiedykolwiek. Z ponad 9,2 mln punktów adresowych aż 64,84% ma realną możliwość podłączenia do internetu FTTH – bez dodatkowych inwestycji po stronie operatora. To ważne rozróżnienie: „zasięg rzeczywisty” oznacza gotowość do instalacji u klienta, a nie tylko deklarację w systemie.

    Najpopularniejszym standardem pozostaje łącze 1000 Mb/s, dostępne dla 4,43 mln adresów (56,55%). Dynamika sieci nie zwalnia – tylko między II a III kwartałem liczba punktów w zasięgu światłowodu wzrosła o ponad 83 tys., wynika z danych Ministerstwa Cyfryzacji. Mimo to Polska nie może jeszcze ogłosić cyfrowego sukcesu. Wciąż 1,36 mln adresów znajduje się poza zasięgiem stacjonarnego internetu, a aż 2,2 mln obszarów klasyfikowanych jest jako „białe plamy NGA”, bez dostępu do prędkości powyżej 100 Mb/s.

    Te dane otwierają pytanie: czy rynek telekomunikacyjny zbliża się do granicy opłacalności inwestycji? Najłatwiejsze lokalizacje są już pokryte – kolejne wymagają wejścia w obszary wiejskie, rozproszone, regulacyjnie trudniejsze. Widać to również po aktywności obywateli: od początku 2023 r. Polacy zgłosili ponad 219 tys. zapotrzebowań na internet w systemie internet.gov.pl. To sygnał, że popyt wyprzedza podaż, a świadomość cyfrowa rośnie szybciej niż infrastruktura.

    Dla operatorów to moment strategiczny. Nowy etap nie będzie walką o gigabit, ale o ostatni kilometr – oraz o to, kto sfinansuje jego budowę: rynek czy państwo. Cyfrowa mapa Polski kurczy się, ale jej najbardziej problematyczne obszary dopiero nadchodzą.mi