Tag: Przemysł 4.0

  • Polacy pokazują, że przemysł połączony z VR i AR staje się rzeczywistością

    Polacy pokazują, że przemysł połączony z VR i AR staje się rzeczywistością

    Firmy wydają krocie na rozwój technologii wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości. Jak podaje IDC, wydatki na te rozwiązania będą rosły mimo pandemii i w tym roku znacznie przekroczą 10 mld USD. Biznes będzie więc działał na styku dwóch wymiarów. To początek rewolucji, w której swój udział mają Polacy.

    Rzeczywistość rozszerzona (AR), reklamowana jako technologia rozrywkowa, staje się jednym z podstawowych narzędzi w sektorze przemysłowym. Osoba w charakterystycznych okularach, wykonująca z pozoru dziwne gesty, to już niekoniecznie fan gier komputerowych. Równie dobrze to może być technik realizujący zamówienie serwisowe. Udowodnili to niedawno inżynierowie z ABB w Aleksandrowie Łódzkim.

    Wirtualne okulary, realne korzyści

    Najnowsze analizy amerykańskiej firmy doradczej IDC pokazują, że rynek VR i AR, czyli technologii wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości, jest odporny na wirusową infekcję. Z wrześniowej aktualizacji prognoz ekspertów z USA wynika, że łączna suma wydatków na wspomniane technologie wyniesie 10,7 mld USD, czyli o 35% więcej niż w 2019. Szacowana wartość rynku VR i AR jest równa sumie wszystkich zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce w poprzednim roku. Stary Kontynent odpowiada obecnie za około 15% światowych wydatków na VR/AR. Analitycy z IDC prognozują, że w Europie tegoroczne wydatki na te rozwiązania wyniosą 1,6 mld USD.

    – Ponieważ bardzo trudno przewidzieć, co przyniesie najbliższa przyszłość, wielu naszych klientów decyduje się skorzystać z narzędzi zdalnego wsparcia, które mogą być odpowiedzią na bieżące problemy, ale też zapewnić dostęp do regularnych szkoleń technicznychmówi Marcin Góralski, dyrektor sprzedaży serwisu w biznesie Automatyki Przemysłowej ABB w Polsce.Biorąc pod uwagę jedną z podstawowych zalet zdalnego wsparcia, czyli szybki czas reakcji oraz znaczne ograniczenie kosztów podróży i zakwaterowania serwisu, tego typu usługi będą coraz częściej zastępować tradycyjny serwis obiektowy. Oczywiście nawet w dobie zaawansowanej cyfryzacji przemysłu fizyczna obsługa obiektowa będzie musiała istnieć, jednak zdalne wsparcie z wykorzystaniem technologii VR i AR ułatwi pracę serwisantów i zwiększy ich wydajnośćtłumaczy ekspert ABB.

    Długoterminowe perspektywy dla branży wirtualnej rzeczywistości są równie dobre, jak te krótkoterminowe. IDC szacuje, że w latach 2019 – 2024, wydatki na VR i AR będą rosły średniorocznie o blisko 80%. Za 4 lata rynek rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej osiągnie wartość aż 136,9 mld USD. Zaskakująco duża część tego tortu przypadnie firmom działającym w przemyśle.

    VR-owe rewolucje w przemyśle

    Przemysł jest branżą, która zawsze chętnie korzystała z innowacji, nie inaczej jest z wirtualnym światem. Analizując raport opracowany przez Amerykanów, zauważymy, że to sektor wytwórczy będzie napędzać wzrost wydatków VR/AR w okresie prognozy, tj. 2019-2024.

    Technologia ta sprawdza się szczególnie dobrze w obszarze zdalnych szkoleń i współpracy, pomiędzy oddalonymi od siebie placówkami. Doskonale obrazuje to przykład Europy, gdzie te dwa obszary będą odpowiedzialne za blisko połowę wydatków (46,3%) w 2020 roku.

    – Pandemia przyspieszyła wdrożenie tego typu rozwiązań. O tym, jakie możliwości oferuje technologia VR i AR wiedzieliśmy od dawna, jednak ze względu na ówczesną łatwość poruszania się po świecie, nie było odpowiednio mocnego impulsu, by te pomysły wdrażaćzauważa Dominik Grodzki, odpowiadający za serwis mobilny w biznesie Systemów Napędowych ABB.

    Przemysł nie zatrzymał się wraz z wybuchem pandemii, a wiele rozpoczętych projektów musiało zostać dokończonych na czas. Jak twierdzi ekspert, właśnie to przyczyniło się do tak dynamicznego rozwoju wspomnianej gałęzi IT. – W szerszej perspektywie miało to ogromne znaczenie dla gospodarki, bo wstrzymanie czy opóźnienie inwestycji mogło skończyć się tragicznie dla wielu firm. Musieliśmy wesprzeć klientów i zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby nie tylko pozostali z nami, ale w ogóle przetrwali okres lockdownupodkreśla Grodzki.

    W podobnym tonie nt. przyszłości technologii rozszerzonej rzeczywistości i jej wykorzystania w przemyśle, wypowiada się Michael Campbell, wiceprezes firmy PCT, zajmującej się tworzeniem rozwiązań dla biznesu wykorzystujących AR: – Rzeczywistość rozszerzona pozwala na transfer wiedzy przy zachowaniu dystansu społecznego i nie wymuszając zmiany miejsca. Pomaga to firmom sprawnie diagnozować problemy i utrzymywać zasoby w dobrym stanie.

    Dobre, bo polskie

    Liczona w tysiącach kilometrów odległość między usługodawcą a klientem przestała być problemem nawet w takich projektach jak instalacja urządzeń przemysłowych. Na przełomie września i października br. odbyło się już drugie zdalne uruchomienie napędów prowadzone przez serwisantów ABB w Polsce. Klientem była firma mająca fabrykę na Węgrzech, produkująca urządzenia dla przemysłu petrochemicznego. Wcześniej ten sam polski zespół odpowiadał za bliźniaczy projekt dla klienta z Pakistanu. Nowatorska współpraca na odległość poskutkowała licznymi zapytaniami z rynku.

    – Na świecie tego typu rozwiązania są już znane i stosowane, a mimo to serwis napędów z Polski pozostaje zdecydowanie w czołówce. Z informacji, które do nas docierają, wynika nawet, że to my podnosimy innym poprzeczkę Dominik Grodzki chwali swoich kolegów z Aleksandrowa Łódzkiego, gdzie działa globalne centrum napędów średniego napięcia ABB.

    A jak wygląda taka operacja w praktyce? – Prowadzący uruchomienie jest cały czas on-line z zespołem wykonującym prace u klienta. Na monitorach ma obraz z kamery lub okularów AR oraz z laptopa osoby będącej na miejscu. Każda operacja jest przez niego potwierdzona, a w razie wątpliwości weryfikuje otrzymane dane. Zespół ma ustalone przerwy na regenerację i odpoczynek. Po skończonym dniu prowadzący uruchomienie wraca do domu, mimo iż nadzoruje prace oddalone setki kilometrów od miejsca, w którym przebywa. W tradycyjnej formule nie zawsze to było możliwe. To również pozwala na ograniczenie stresu i zmęczenia związanego z długim przebywaniem poza domemrelacjonuje Grodzki.

    Widoki na przyszłość

    Stosowanie rozwiązań z zakresu AR czy VR to nie tylko możliwość realizacji skomplikowanych uruchomień bez względu na czas i odległość. Dostępne są już rozwiązania, w których algorytmy obliczają przybliżoną żywotność poszczególnych urządzeń, jakie wykorzystywane są w przemyśle. Następnie tak przygotowane statystyki wyświetlają się za pośrednictwem specjalnych okularów, np. Microsoft HoloLens, które ma na sobie inżynier. Obraz wirtualny (z danymi dotyczącymi poszczególnych urządzeń) nakłada się z rzeczywistym. Ogranicza to konieczność zbyt częstych przeglądów czy wymian prewencyjnych.

    W Korporacyjnym Centrum Technologicznym ABB w Krakowie rozwijany jest system Augmented Field Procedures, który cyfryzuje środowisko pracy obsługi, pomagając przeprowadzić standardowe czynności obiektowe ściśle według obowiązujących procedur, bez pomięcia żadnego kroku, co mogłoby prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Korzystając z tabletów przemysłowych lub okularów HoloLens obsługa uzyskuje dostęp do danych o zasobach, procesach i procedurach w czasie rzeczywistym (nie musi używać do tego rąk). Pozwala to zminimalizować ryzyko błędu ludzkiego, a jednocześnie zwiększa bezpieczeństwo i kontrolę nad procesem.

    Wciąż jednak mierzymy się z problemem, jakim jest transmisja danych. Przy wszystkich zdalnych usługach wykonywanych w czasie rzeczywistym, kluczowe znaczenie ma jakość połączenia internetowego. Zapewnienie dobrej jakości transmisji jest jednym z punktów procedury zdalnego uruchomienia, stąd oczywiste nadzieje pokładane w technologii mobilnej 5G.

    • Chcemy, by jak najwięcej nowych napędów wyjeżdżało z naszych fabryk z gotowymi rozwiązaniami do łączenia się z siecią. Pozwoli nam to oferować klientom gotowe rozwiązania, bez konieczności dokupowania komponentów i tracenia czasu na konfigurację połączeniamówi Dominik Grodzki.

    Tym bardziej zainteresowanych tą technologią przedsiębiorców powinna cieszyć informacja, że ilość połączeń 5G znacznie wzrośnie w perspektywie najbliższych 5 lat. Niedawna prognoza CCS Insight przewiduje, że do 2025 na całym świecie będzie ich aż 3,6 mld. Dla porównania, w kończącym się 2020, będzie to zaledwie 0,25 mld.

    Wiele z tych rozwiązań na pewno już z nami pozostanie, jak choćby wirtualne szkolenia czy zdalna diagnostyka. – Nikogo już nie dziwi, gdy wchodząc do naszego biura, widzi osobę w okularach do wirtualnej rzeczywistości, wykonującą w powietrzu z pozoru dziwne gesty. Obecnie inwestujemy w systemy do wirtualnej rzeczywistości i nie jest to już dla nas nic nadzwyczajnego. W zasadzie to nowa normalnośćdodaje Dominik Grodzki.

    A co przyniesie przyszłość? Marcin Góralski z ABB zwraca uwagę na to, że rozwiązania cyfrowe będą coraz częściej zastępować te tradycyjne. – Przy ograniczonych zasobach ludzkich przemysł będzie szukał coraz bardziej zaawansowanych technologii, aby zniwelować wpływ braku odpowiedniej wiedzy i doświadczenia na efektywne prowadzenie produkcji. Zmienia się podejście do tradycyjnych usług serwisowych. Potrzebne są zupełnie nowe modele współpracy pomiędzy dostawcami urządzeń i technologii a ich użytkownikami. W sukurs przychodzą właśnie nowe narzędzia, jak choćby VR / ARzauważa ekspert.

    Wsparcie zdalne to przyszłość branży przemysłowej, która już może czerpać z tej technologii więcej korzyści niż rynek konsumencki. Ten ograniczył się w zasadzie do gier wideo.

  • Marka Etisoft przechodzi rebranding

    Marka Etisoft przechodzi rebranding

    Rok 2020 stanowi ważny punkt w historii rozwoju marki Etisoft – producenta i dostawcy etykiet i elementów funkcyjnych. Marka wprowadziła bowiem duże zmiany w dotychczasowej strategii marketingowej. Wyznaczenie nowego kierunku wiąże się ze wzmocnieniem i unowocześnieniem wizerunku przedsiębiorstwa, jak również zakomunikowaniem poszerzenia portfolio o produkty wpisujące się w technologię Przemysłu 4.0.

    Od etykiet do Przemysłu 4.0

    Nowa strategia działań opiera się na dwóch podstawowych filarach: rozwoju (który pozwoli utrzymać pozycję nowoczesnego i odpowiedzialnego dostawcy etykiet) oraz zaawansowanych technologicznie produktach z zakresu automatyzacji procesów. Transformacja przemysłu i jego automatyzacja sprawiły, że firma podąża w tym samym kierunku, co jej klienci. Ich oczekiwania względem coraz bardziej zaawansowanych rozwiązań stały się w ostatnich latach motorem rozwoju firmy. Właśnie dlatego Etisoft systematycznie poszerza swoje portfolio o zaawansowane technologicznie produkty i rozwiązania: pojazdy AGV, systemy wizyjne, systemy zarządzania produkcją czy technologii RFID.

    Silny akcent

    Elementem, który ma silnie zaakcentować obrany kierunek, jest zmiana dotychczasowego logotypu. Nowe logo podkreśla innowacyjność i profesjonalizm, aby ułatwić firmie ekspansję na nowe rynki. Jego ważnym dopełnieniem jest wielopłaszczyznowy claim: ETISOFT znaczy więcej (ETISOFT it means more). Ta nieoczywista gra słów przykuwa uwagę odbiorcy, angażując go w poszukiwanie ukrytych znaczeń. Claim pozwala bowiem z jednej strony na dosłowną identyfikację głównych działań firmy (od etykiet), jak i metaforyczne, ale jednocześnie skompresowane ujęcie wszystkich najważniejszych zalet Etisoft: bogatego doświadczenia, dynamizmu i autorskich rozwiązań działu R&D (do przemysłu 4.0).

    Nowa strona internetowa

    W ramach wdrażania nowej strategii rebrandingu marka zdecydowała się także na odświeżenie swojej strony internetowej. Modyfikacje na nowej stronie ETISOFT to nie tylko nowa szata graficzna, ale także zmieniona struktura witryny. W efekcie dostęp do informacji o usługach jest bardziej intuicyjny, szybszy i pełniejszy. Zmiana designu to również doskonała okazja do lepszego zaprezentowania nie tylko produktów i usług, ale także całej organizacji, w tym osób, które ją tworzą. Z myślą o tym powstała specjalna strefa ETISIDE, czyli agregator wiedzy branżowej o ofercie dla biznesu. Własny content hub pozwoli na budowanie wizerunku eksperta, zarazem prezentując poszczególnych profesjonalistów, którzy pracują w firmie.

    W ramach ETISIDE zaprezentowane zostaną m.in.:
    ·      nowoczesny dział case study,
    ·      artykuły branżowe,
    ·      porady ekspertów ETISOFT,
    ·      wywiady z ekspertami Grupy ETISOFT,
    ·      infografiki,
    ·      aktualności z ETISOFT.

    – Celem firmy Etisoft jest pozostanie aktywnym uczestnikiem, a przede wszystkim kreatorem transformacji w nowoczesnym przemyśle. Komunikacja strategii naszej marki stała się dla nas pretekstem do opowiedzenia naszej historii. Historii pełnej wyzwań, ale również sukcesów, z których jesteśmy dumni. Nieustannie budujemy zespół profesjonalistów, stawiamy na rozwój pracowników, parku maszynowego, który pozwoli nam nie tylko nadążać za zmianami, jakie zachodzą w otoczeniu i oczekiwaniach naszych klientów, ale i je wyprzedzać tłumaczy Michał Majnusz, prezes Etisoft sp. z o.o.

    Animację przedstawiającą nowe logo marki zobaczyć można pod tym linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=nU34ZlD5BA8&feature=youtu.be

  • Wystartowała pierwsza w Polsce elektrownia fotowoltaiczna w technologii 4.0

    Wystartowała pierwsza w Polsce elektrownia fotowoltaiczna w technologii 4.0

    Wybudowana przez KGHM ZANAM elektrownia fotowoltaiczna ma moc 3 MWp. Instalacja zaspokoi niemal w połowie zapotrzebowanie na energię elektryczną legnickiego zakładu ZANAMu. To element realizacji strategii KGHM zmierzającej do zwiększenia samowystarczalności energetycznej i wykorzystania Odnawialnych Źródeł Energii.

    – Zgodnie z naszą strategią, do 2030 roku połowę zapotrzebowania na energię chcemy pokryć z własnych źródeł, w tym z OZE. W branży górniczo-hutniczej to wyjątkowo ambitny cel. Nie tracimy czasu i rozwijamy projekty fotowoltaiczne. Ekologiczne megawaty elektrowni KGHM ZANAM już płynąpowiedział Marcin Chludziński, Prezes Zarządu KGHM Polska Miedź S.A.

    Zinformatyzowana i zautomatyzowana

    Elektrownia fotowoltaiczna KGHM ZANAM to pierwsza w Polsce w pełni zinformatyzowana i zautomatyzowana elektrownia funkcjonująca w technologii 4.0. Obiekt wyposażony jest w wirtualną dyspozytornię (Control Room) oraz nowoczesny System Monitoringu Wysokiej Rozdzielczości, który umożliwia precyzyjną i pełną diagnostykę stanu technicznego przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Roczny poziom produkowanej energii wyniesie około 3 GWh.

    – To pierwsza taka elektrownia w Polsce. Innowacyjna, ekologiczna i efektywna. Wybudowaliśmy ją zgodnie z zalecanymi przez Międzynarodową Agencję Energii kierunkami rozwoju energetyki fotowoltaicznej. To wkład w realizację polityki niskoemisyjnej gospodarki energetycznej w KGHM i realne źródło energii dla naszego zakładu w Legnicypowiedział Bernard Cichocki, Prezes KGHM ZANAM.

    Innowacyjne rozwiązania

    Zastosowane w otwartej właśnie elektrowni fotowoltaicznej rozwiązania dają wiele możliwości, m.in. możliwość konfiguracji automatycznych alarmów. Skraca to czas reakcji na ewentualne usterki. Do monitoringu stanu technicznego paneli fotowoltaicznych oraz inwerterów wykorzystywane są zaawansowane algorytmy analityczne oparte na przetwarzaniu ogromnych zbiorów danych (Big Data), uczeniu maszynowym (Machine Learning) i metodach sztucznej inteligencji (Artificial Intelligence).

    Realizacja strategii

    Zgodnie ze strategią Polskiej Miedzi, do 2030 roku, aż połowę zapotrzebowania na energię KGHM chce pokryć z własnych źródeł, w tym z OZE. Oprócz inwestycji KGHM ZANAM, KGHM prowadzi projekty fotowoltaiczne – Elektrownia fotowoltaiczna (EPV) Piaskownia Obora oraz Zespół EPV HMG I-III. To elementy strategicznego programu „Rozwój Energetyki, w tym OZE”. Fundamentem programu jest m.in. pozyskanie czystej energii z elektrowni wiatrowych, zwiększenie produkcji z własnych źródeł gazowych oraz rozwój elektrowni fotowoltaicznych na własnych terenach KGHM.

    Elektrownia FV KGHM ZANAM w liczbach:

    moc generatora PV – 3,146 MWp

    źródło energii – energia solarna

    obszar zabudowy – 39.535,00 mkw.

    lokalizacja – oddział KGHM ZANAM w Legnicy

    liczba paneli – 9.534 szt.

    roczny poziom produkcji energii – 3 GWh

  • Czas i synchronizacja w telekomunikacji 5G i Przemyśle 4.0

    Czas i synchronizacja w telekomunikacji 5G i Przemyśle 4.0

    Wraz ze smartfonami i smartwatchami zanikła potrzeba regulowania zegarków. Ufając technice, przyzwyczajono się do automatycznej synchronizacji czasu i daty z siecią GSM. Dlatego tak zaskakujący jest widok komórek, leżących obok siebie, zalogowanych do różnych operatorów, na których dostrzegamy inną godzinę na wyświetlaczach.

    O ile rozbieżności minutowe nie mają dla ludzi wielkiego znaczenia, to tworzą problem dla przemysłu, wkraczającego w erę zautomatyzowanej gospodarki przyszłości. Powodów zróżnicowania czasu między operatorami jest wiele, ale muszą one zniknąć, zanim Przemysł 4.0 na dobre oprze się na rozwiązaniach 5G i całkowicie od nich uzależni. Od tego zależeć będzie bezpieczeństwo i satysfakcja użytkowników najnowszych technologii. W Industry 4.0 zależności między producentem, dostawcą a odbiorcą tworzą „inteligentny” ekosystem oparty na predykcji (przewidywaniu) kolejnych wydarzeń, tych dobrych i tych złych, i pozwalający „na czas” wdrożyć postępowanie optymalizujące lub zastępcze. Tu w realizacji spotykają się modne dziś terminy Big Data, Machine Learning i Sztuczna Inteligencja, a gwarantem poprawnego i stabilnego działania całej tej automatyki będzie czas i synchronizacja.

    W telefonii 2G/3G, za wyjątkiem zapewnienia chronologii zapisu zdarzeń systemowych (LOG) oraz pomijając rolę czasu i daty w bilingach, nie było konieczności precyzyjnej synchronizacji. W starej telekomunikacji ważna była częstotliwość, niezbędna do utrzymania stabilności kanałów transmisyjnych sieci radiowej – te zaś wpływały na wydajność (przepustowość), a w konsekwencji decydowały o jakości usługi. Tylko była ona jak sekundnik w zegarku nieposiadającym wskazówek minut i godzin. Jeżeli występowały efekty takie jak echo własnego głosu w trakcie rozmowy, zrywanie połączeń lub transmisji danych podczas podróży, to były one najprawdopodobniej skutkiem niewystarczającego zgrania rozproszonych stacji bazowych (BTS) i urządzeń telekomunikacyjnych.

    Sytuacja uległa poprawie z nadejściem 4G/LTE. Telekomy, instalując odbiorniki satelitarne z wzorcem czasu w węzłach i w BTSach, znacząco udoskonaliły synchronizację. Niestety, okazywało się, że coraz częściej opisywane w mediach kłopoty związane z satelitami, powodują niezgodności wskazań czasu między operatorami, a nawet zdarzało się, że różnicują go wewnątrz sieci jednej firmy. A przecież zegar w telefonie wskazuje najczęściej godzinę pobieraną z najbliższego punktu dostępowego.

    Okazuje się także, że czas satelitarny nie jest uniwersalny i zależy od konkretnego systemu GNSS (Global Navigation Satelite System) oraz od rodzaju odbiornika tzn. od producenta, modelu, a niekiedy od wersji firmware’u. Różnice nie są duże, ale np. 30-40 nanosekundowa rozbieżność między amerykańskim GPS a rosyjskim GLONASS to istotna komplikacja dla telefonii 5G, a w konsekwencji dla Przemysłu 4.0.

    Co prawda, operatorzy GSM posiadają też własne zegary atomowe, a to sugerowałoby, że kwestia zgodności czasu powinna rozwiązywać się samoczynnie. Niestety tak nie jest, bo nie zawsze wzorzec dociera do miejsca, gdzie loguje się telefon użytkownika. Nawet gdyby wskazania z zegarów atomowych docierały do całej infrastruktury, problem nadal by pozostawał chociaż w mniejszym stopniu. Zegary atomowe są stabilne, spóźniają się lub przyspieszają 1 sekundę raz na kilkaset lat, ale dysponują jedynie substytutem zegarowego sekundnika. Nastawienie pozostałych „wskazówek” i kalendarza wymaga ciągle GNSS.

  • Mimo potrzeby wprowadzenia pracy zdalnej idea Przemysłu 4.0 ma się dobrze

    Mimo potrzeby wprowadzenia pracy zdalnej idea Przemysłu 4.0 ma się dobrze

    O ile firmy produkcyjne nie przeżyły prawdziwego lockdownu, gdyż większości zadań nie da się wykonywać zdalnie, o tyle w obliczu pandemii koronawirusa musiały przejść przyspieszoną cyfrową transformację. Tegoroczna edycja targów Hannover Messe odbyła się wirtualnie, co również stanowi swojego rodzaju znak obecnych czasów.

    Tworząc nasze rozwiązania, skupiamy się na ludzkim aspekcie rewolucji przemysłowej. W trakcie rozmów z klientami wykonującymi swoje obowiązki zdalnie podczas pandemii dowiedzieliśmy się, że sposób ich pracy uległ zmianie. Pracownicy w fabrykach zostali sami i musieli komunikować się z resztą zespołu, która znajdowała się w innych lokalizacjach. Wdrożenie odpowiednich procedur pracy zdalnej stało się absolutnie kluczowe”powiedział podczas wydarzenia Carlos Rojas, Global Industry Lead for Manufacturing w Cisco.

    Produkcja i technologia to idealne połączenie

    Jak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę McKinsey, produktywność pracowników wzrasta o 20%, gdy dysponują odpowiednimi aplikacjami biznesowymi umożliwiającymi współpracę. Aby zapewnić sprawne działanie tych narzędzi, niezbędna jest stabilna sieć. Doskonale rozumie to firma z branży motoryzacyjnej Daimler Trucks North America (DTNA), która podjęła współpracę z Cisco oraz Rockwell Automation w celu optymalizacji procesów wytwórczych i inżynieryjnych. Bezprzewodowe rozwiązania sieciowe Cisco w hali produkcyjnej umożliwiły sprawdzanie statusu prac w czasie rzeczywistym, a także elektroniczną aktualizację procesu produkcyjnego. Pracownicy odpowiedzialni za produkcję zyskali bezpieczny dostęp do sieci (niezależnie od tego, gdzie się znajdują) oraz wgląd w procesy produkcyjne.

    Cyberprzestępcy atakują firmy produkcyjne

    Środowisko IT w firmie Daimler Trucks North America zostało odpowiednio zabezpieczone m.in. zaporami sieciowymi i oprogramowaniem antywirusowym. Jest to niezwykle ważne, gdyż, jak wynika z raportu firmy Accenture „The cost of cybercrime”, średnie roczne straty spowodowane przez cyberataki wymierzone w firmy z branży wytwórczej wynoszą 16 milionów dolarów, co oznacza wzrost o 48% od 2017 roku.

    Jednym z głównych powodów, dla których cyberprzestępcy za cel ataków obierają firmy produkcyjne, jest duża liczba systemów IT oraz urządzeń IoT, które obejmują cały łańcuch produkcyjny. Taka mnogość rozwiązań sprawia, że mogą oni łatwiej znaleźć sposób na zainfekowanie złośliwym oprogramowaniem ekosystemu IT. Rozwiązanie Cisco Cyber Vision pozwala na bezpieczne korzystanie z Internetu Rzeczy, jednocześnie nie rezygnując z korzyści, jakie daje cyfryzacja produkcji. Zespoły IT zyskują wgląd w przemysłowe systemy kontrolne oraz informacje: jak, kiedy, gdzie i dlaczego użytkownicy oraz urządzenia są połączeni z siecią. Pozwala to na zrozumienie ruchu sieciowego w ramach organizacji oraz tego, w jaki sposób urządzenia porozumiewają się ze sobą. Dzięki temu firmy mogą podjąć szybkie działania w przypadku cyberataku, przeprowadzić segmentację sieci i tworzyć polityki bezpieczeństwa.

    Transfer wiedzy między pokoleniami

    Technologia pozwala stawić czoła również innemu wyzwaniu, z jakim w najbliższym czasie będzie musiał zmierzyć się sektor produkcji. Szacuje się, że 40% pracowników z branży wytwórczej będzie mogło przejść na emeryturę w ciągu najbliższych 5 lat. Ponadto do 2030 roku millenialsi będą stanowili 75% siły roboczej w Stanach Zjednoczonych. To oznacza, że firmy wytwórcze muszą zapewnić narzędzia umożliwiające transfer wiedzy między pokoleniami specjalistów. Z pomocą przychodzą narzędzia do współpracy, które pozwalają bardziej doświadczonym pracownikom asystować ich młodszym kolegom i koleżankom podczas pracy, co przekłada się na mniejsze opóźnienia, wzrost produktywności i skrócenie czasu wprowadzenia produktu na rynek.

  • Pandemia koronawirusa spowolniła rozwój Przemysłu 4.0.

    Pandemia koronawirusa spowolniła rozwój Przemysłu 4.0.

    Przymusowe wstrzymywanie pracy fabryk oraz widmo nadchodzącego kryzysu postpandemicznego oddaliły wizję powszechnego wdrożenia rozwiązań z zakresu Przemysłu 4.0. Najbardziej innowacyjne firmy, które dostrzegły potencjał pracy zdalnej w dobie pandemii, inwestują obecnie w sprawdzone rozwiązania związane z automatyzacją produkcji oraz wykorzystaniem systemów analizy Big Data, które pozwolą usprawnić procesy przemysłowe.

    – Niewiele fabryk na świecie wdrożyło wielką ósemkę Przemysłu 4.0, czyli metody kojarzone z nowoczesną technologią, metodami zarządzania produkcją czy komunikowaniem się maszyn bez udziału człowieka. Bieżące wdrożenia przystopowały ze względu na obawę przed inwestycją, zatrzymaniem projektów, zamknięciem fabryk. Z drugiej strony pandemia pozwoliła zobaczyć, jak przystępne są cyfrowe technologie, które są siłą napędową Przemysłu 4.0. W związku z tym łatwiej będzie nam podejmować decyzje o wdrożeniach tego typu technologii mówi Mikołaj Dramowicz, prezes zarządu DATAPAX.

    Mimo spowolnienia procesów wdrożeniowych z zakresu Przemysłu 4.0 automatyzacja i cyfryzacja procesów przemysłowych wydaje się przyszłością gospodarki uprzemysłowionej. Z raportu „Przemysł 4.0 w Polsce – rewolucja czy ewolucja” opracowanego przez analityków z firmy Deloitte wynika, że dla 86 proc. menedżerów wyższego stopnia wdrażanie nowych technologii będzie mieć kluczowe znaczenie dla uzyskania przewagi rynkowej nad konkurencją.

    Badanie sugeruje, że największą przeszkodą na drodze do wdrożenia transformacji cyfrowej jest brak wiedzy na temat tego, w jaki sposób ją przeprowadzić oraz które technologie powinny stanowić podstawę nowej infrastruktury informatycznej, na co zwróciło uwagę 41 proc. respondentów. Ponadto aż 61 proc. badanych przyznało, że firma musi dokonać zmian personalnych bądź nauczyć pracowników nowych umiejętności, zanim przeprowadzi cyfrową transformację.

    – W Polsce w dużej części firm, szczególnie z sektora MŚP, głównym narzędziem do zarządzania jest Excel. Do tej pory te firmy nie były otwarte na nowe technologie. Oczywiście firmy międzynarodowe, które budują nowe oddziały, przodują i stosują bardzo nowoczesne rozwiązania, więc jesteśmy na dobrej drodze. Szukamy metod na usprawnianie, ale do Przemysłu 4.0 jeszcze nam daleko  ocenia ekspert.

    O konieczności usprawnienia metod wdrażania systemów inteligentnych przekonują również przedstawiciele hubu technologicznego działającego pod egidą Krakowskiego Parku Technologicznego. Zespół hub4industry stworzył kompleksowy program wsparcia dla przedsiębiorstw zainteresowanych wdrożeniem rozwiązań z zakresu Przemysłu 4.0. W tym celu zbudowano showroom Fabryki Przyszłości, w którym firmy mogą sprawdzić, jak konkretne technologie sprawdzają się w praktyce. Hub realizuje także pilotażowe projekty wdrożeniowe i prowadzi działania edukacyjne w zakresie wykorzystania technologii Przemysłu 4.0

    – Najchętniej wprowadzane technologie z Przemysłu 4.0 przede wszystkim opierają się na internecie rzeczy. W przemyśle są to różnego rodzaju czujniki na maszynach, które mogą informować o tym, co się dzieje z parkiem maszynowym, czy są jakieś awarie i je przewidywać. Jest też analiza danych z wykorzystaniem sztucznej inteligencji w firmach produkcyjnych, żeby móc podjąć sensowną decyzję i wyszukać w gąszczu informacji te sensowne i wartościowe. Internet rzeczy i analiza danych poprzez sztuczną inteligencję przodują dlatego, że są najbardziej dostępne, najłatwiej nam je zrozumieć i są najprostsze we wdrożeniu wyjaśnia Mikołaj Dramowicz.

    Według analityków z firmy MarketsandMarkets wartość globalnego rynku Przemysłu 4.0 w 2019 roku wyniosła 71,7 mld dol. Przewiduje się, że do 2024 roku wzrośnie do 156,6 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 16,9 proc.

  • Pierwszy krok w kierunku bezpieczeństwa Przemysłu 4.0

    Pierwszy krok w kierunku bezpieczeństwa Przemysłu 4.0

    Aż 80 proc. firm doświadczyło naruszenia bezpieczeństwa systemów przemysłowych w ostatnich dwóch latach, a liczba takich przypadków wciąż rośnie – wskazują wyniki badania przeprowadzonego przez Fortinet oraz Forrester Research. Jak się okazuje, systemy OT są wyjątkowo łatwym celem dla cyberprzestępców, gdyż wielu firmom brakuje odpowiedniego planu ochrony ekosystemu połączonych urządzeń. Cyberbezpieczeństwo inteligentnej fabryki nie jest jednak tak trudne, jak mogłoby się wydawać. Wystarczy jeden podstawowy krok – zapewnienie całkowitej transparentności i automatyzacja zdalnego zarządzania punktami końcowymi.

    Przemysł 4.0 nie jest już tylko pustym hasłem prezentującym odległą wizję całkowicie cyfrowej gospodarki. Zmiany dzieją się na naszych oczach, a pandemia koronawirusa tylko przyspieszyła nieodwracalną rewolucję. Jak wskazuje najnowszy raport Deloitte pt. „Przemysł 4.0 w Polsce – rewolucja czy ewolucja?”, aż 86 proc. badanych menedżerów wyższego szczebla z branży produkcyjnej uważa, że wdrażanie nowych technologii ma kluczowe znaczenie dla przewagi rynkowej ich organizacji. Nic więc dziwnego, że cyfryzacja staje się głównym priorytetem strategicznym dla przemysłu. Niestety polskich przedsiębiorców czeka jeszcze wiele pracy. Ponad połowa organizacji przyznaje, że nie posiada strategicznego planu, który określałby, w jaki sposób technologie cyfrowe mogą zapewnić im przewagę konkurencyjną, a 61 proc. uważa, że ich organizacje muszą dokonać olbrzymich zmian w zakresie składu i umiejętności pracowników, aby przeprowadzić transformację cyfrową. Braki odpowiednich kwalifikacji i solidnych planów strategicznych mogą skutkować niedociągnięciami w zakresie cyberbezpieczeństwa. A przecież łączenie środowisk technologii informatycznych (IT) ze środowiskami technologii operacyjnych (OT) sprawia, że systemy przemysłowe stają się podatne na cyberataki. Dlatego każda firma wdrażająca technologie cyfrowe w swojej fabryce czy przedsiębiorstwie, powinna również przygotować strategię bezpieczeństwa infrastruktury informatycznej.

    Cyberbezpieczeństwo zdigitalizowanej fabryki

    Jednym z głównych zagrożeń przy wdrażaniu Przemysłowego Internetu Rzeczy są podłączone do sieci inteligentne urządzenia, które mogą być źródłem naruszenia bezpieczeństwa. Należy je chronić tak samo jak firmowe komputery czy telefony. Jednak wiele firm często zapomina o sprawach najbardziej podstawowych, takich jak solidny remanent dostępnych urządzeń czy monitorowanie ich stanu, aktualizacja oprogramowania i innych właściwości. Tylko znając stan faktyczny infrastruktury informatycznej przedsiębiorstwa, jesteśmy w stanie dbać o jej bezpieczeństwo. Ile urządzeń obecnie pracuje? Czy ich oprogramowanie jest aktualne? Czy urządzenia są odpowiednio zabezpieczone? Działy IT muszą sobie codziennie odpowiadać na te pytania i robić swoisty „rachunek sumienia”. Tylko wtedy można przejść do kolejnego etapu niezbędnego do zapewnienia bezpieczeństwa, jakim jest automatyzacja rutynowych zadań związanych z zarządzaniem infrastrukturą.

    UEM jako podstawowe narzędzie do zarządzania IT

    Codzienny monitoring stanu faktycznego infrastruktury oraz automatyzację podstawowych czynności zapewniają narzędzia do ujednoliconego zarządzania punktami końcowymi (UEM – Unified Endpoint Management). Choć są one obecne i wykorzystywane na rynku już od dawna, w okresie pandemii zyskały na popularności i znaczeniu. Systemy te służą do zdalnego zarządzania komputerami, siecią, urządzeniami mobilnymi, a także sterownikami przemysłowymi czy systemami kontroli przemysłowej. W okresie lockdownu, kiedy wiele biur zostało zamkniętych, a pracownicy zabrali laptopy i telefony firmowe do swoich domów, okazało się, że zdalne zarządzanie infrastrukturą informatyczną jest absolutną podstawą w każdej firmie, która przeszła w tryb Home Office. To samo dotyczy przemysłu. Dobre narzędzie UEM automatyzuje procesy inwentaryzacyjne oraz jest w stanie ocenić podatności na zagrożenia wszystkich podłączonych do sieci urządzeń, nawet tych wykorzystywanych w inteligentnych fabrykach. Przykładem takiego narzędzia jest baramundi Management Suite (bMS), które niedawno zostało wzbogacone o możliwość zarządzania urządzeniami stosowanymi do kontroli przemysłowej SIMATIC S7 firmy Siemens. System obsługuje także urządzenia dedykowane z systemem Android Enterprise, takie jak wykorzystywane w logistyce skanery ręczne lub tablety używane w sprzedaży detalicznej, zwiększając ich bezpieczeństwo i wydajność. bMS pozwala ograniczyć na nich liczbę aplikacji, dzięki czemu sprzęt działa efektywniej i może z niego bezproblemowo korzystać wielu użytkowników. Dodatkowo, system na bieżąco monitoruje stan wszystkich dostępnych w ramach ekosystemu urządzeń, pozwala zautomatyzować wiele rutynowych czynności, a  także sprawdza dostępność najnowszych łatek z poprawkami, a w przypadku ich instalacji – postępuje wedle wytycznych działu IT, tak aby proces ten odbywał się całkowicie pod kontrolą administratora. W przypadku wykrytych podatności na zagrożenia, system szybko powiadomi o potencjalnym ryzyku.

    Pierwszy krok w kierunku bezpieczeństwa

    Cyfryzacja przemysłu odbywa się na naszych oczach, a odporne dotąd na ataki cybernetyczne systemy operacyjne stają się ich nowym celem. Wielu przedsiębiorców boleśnie przekonuje się o skutkach luk w zabezpieczeniach wdrażanego w produkcji Przemysłowego Internetu Rzeczy. Dlatego należy pamiętać o odpowiedniej strategii cyberbezpieczeństwa, u której podstaw leży inwentaryzacja i automatyzacja podstawowych zadań niezbędnych do skutecznego zarządzanie wszystkimi punktami końcowymi w złożonym ekosystemie.

  • Krakowska firma Automationstechnik wdraża rozwiązania Przemysłu 4.0

    Krakowska firma Automationstechnik wdraża rozwiązania Przemysłu 4.0

    Krakowska firma Automationstechnik Sp. z o.o., wiodące polskie przedsiębiorstwo dostarczające linie produkcyjne dla firm z branży motoryzacyjnej i elektroniki użytkowej, poinformowała o integracji systemu ERP z oprogramowaniem firmy Autodesk do projektowania i zarządzania dokumentacją produkcyjną. Dzięki temu zamówienia realizowane są szybciej, podniosła się jakość i wydajność pracy, odnotowano również zmniejszenie kosztów projektowania i produkcji.

    Wraz z rozwojem firmy pojawiła się potrzeba lepszego zarządzania dokumentacją projektową oraz nadzoru i automatyzacji procesów. Dlatego wdrożono system typu PDM (ang. Product Data Management), Autodesk Vault, który służy do kompleksowego zarządzania dokumentacją techniczną oraz centralnego przechowywania i udostępniania pracownikom dokumentacji związanej z realizowanymi zleceniami – w tym plików kontraktów, specyfikacji technicznych, rysunków technicznych, list materiałowych oraz wizualizacji.

    Wdrożono też autorskie narzędzie polskiego partnera Autodesk, firmy PSP Solution Sp. z o.o., które pozwoliło zintegrować Autodesk Vault i wykorzystywane w firmie oprogramowanie ERP oraz ujednoliciło dane o projektowanych częściach i podzespołach. Dzięki temu usprawniono m.in. procesy tworzenia zamówień dla poddostawców – które obecnie tworzone są automatycznie na podstawie listy materiałowej generowanej przez oprogramowanie do projektowania – oraz ofertowania. Firma PSP Solution wdrożyła również rozwiązania ułatwiające ponowne wykorzystanie wcześniej zaprojektowanych komponentów z już istniejących projektów, co pozwoliło skrócić czas projektowania nowych rozwiązań i obniżyć koszty.

    Dzięki automatyzacji procesów i integracji Autodesk Vault z naszym systemem ERP mamy znacznie lepszą kontrolę nad całym cyklem życia produktu – od koncepcji, przez projektowanie, ofertowanie, po produkcję linii montażowej, jej sprzedaż i obsługę posprzedażną. Łatwość odnalezienia informacji, całościowa kontrola procesu, zwiększenie wydajności pracowników i zmniejszenie liczby błędów pozwalają nam dostarczać wyższej jakości produkty i usługi w znacznie krótszym czasie, podnosząc tym samym satysfakcję naszych klientów – mówi Grzegorz Chmura, prezes Automationstechnik.

    Zintegrowanie oprogramowania Autodesk Inventor i Autodesk Vault z systemem ERP usprawnia także współpracę z poddostawcami dzięki wyeliminowaniu ręcznego tworzenia zamówień, co wcześniej bywało źródłem błędów i pomyłek. Automatyzacja i cyfryzacja procesów wpisują się w koncepcję Przemysłu 4.0, a zogniskowanie całego systemu IT wokół kluczowego procesu projektowania pozwala przyśpieszyć projektowanie i realizację zamówień oraz umożliwia firmie uzyskanie przewagi na konkurencyjnym rynku.

    XXI wiek stawia przed firmami produkcyjnymi nowe wyzwania. Poza automatyzacją prostych prac fizycznych, muszą one także zadbać o podnoszenie jakości i wydajności pracy kadry zarządzającej oraz specjalistów, takich jak projektanci czy handlowcy. Tylko inwestując w rozwiązania automatyzujące i ułatwiające pracę „białych kołnierzyków”, zgodnie z koncepcją Przemysłu 4.0, firmy będą mogły skutecznie stawiać czoła konkurencji bazującej jedynie na niskich kosztach pracy fizycznej” – powiedział Radosław Cieślak z firmy Autodesk Polska.

  • Debata: Czy sieć 5G w UE będzie bezpieczna? Państwa członkowskie przed ważną decyzją

    Debata: Czy sieć 5G w UE będzie bezpieczna? Państwa członkowskie przed ważną decyzją

    Jakie znaczenie dla Unii Europejskiej i państw członkowskich będzie miało powszechne wdrożenie sieci, a także jak bardzo istotne jest jej cyberbezpieczeństwo – o tym we wczorajszej debacie rozmawiali eksperci. Poniżej prezentujemy fragmenty wypowiedzi.

    Tematyka spotkania jest mi wyjątkowo bliska, gdyż w ramach Forum CYBERSEC kwestie bezpieczeństwa sieci 5G poruszamy od 2018 r. Myślę, że jako Instytut Kościuszki byliśmy pierwszym Think tankiem, który to zagadnienie objął namysłem geopolitycznym i geoekonomicznym – rozpoczęła debatę Izabela Albrycht, prezes Instytutu Kościuszki i przewodnicząca Komitetu Organizacyjnego Europejskiego.

    Cyberbezpieczeństwo 5G – ewolucja idei bezpieczeństwa dla krytycznej infrastruktury sieci

    5G to nie jest po prostu kolejne G. Otóż sieć piątej generacji będzie miała zastosowanie w krytycznych dla państwa i gospodarki sektorach, co wygeneruje skokowy wzrost innowacyjności, produktywności, automatyzacji, autonomizacji, połączoności – connectivity i obejmie takie sektory jak m.in. medyczny, logistyczny, energetyczny, rolniczy, i pozwoli na rozwój w ich ramach takich technologii jak AI, QC, przemysł 4.0, autonomiczny transport, smart city, wiele innych. Te sektory są i będą krytyczne dla bezpieczeństwa państwa i ciągłości gospodarczej. 5G będzie miało także zastosowanie militarne, co spowoduje, że będzie istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego i nowych technologii wojskowych. Te dwie kwestie sprawiają, że 5G ma znaczenie geopolityczne, bo może zadecydować o bezpieczeństwie, ale i potędze danego kraju czy regionu w przypadku UE. Zaawansowane technologie, w tym także 5G, zaczynają odgrywać kluczową rolę w repertuarze narzędzi do projekcji siły teraz w formule soft power. Sieć 5G ma jednak także potencjał stania się w przyszłości narzędziem hard power z uwagi na swoje m.in. potencjalne militarne zastosowanie oraz możliwość wpływania przez adwersarzy na prawidłowe funkcjonowanie tejże sieci, która zasilać będzie krytyczne sektory. A zatem jednym z kryteriów siły we współczesnym świecie stał się arsenał technologiczny, którym poszczególne kraje dysponują i które są w stanie produkować i eksportować.

    Znaczenie geoekonomiczne

    5G to technologia obejmująca cały łańcuch produkcji i dostaw – od rozwoju technologii poprzez hardware, software, urządzenia końcowe, aplikacje – który może wygenerować istotną ekonomiczną wartość dodaną dla krajów, które ją rozwijają.

    Z powodu geopolitycznego i geoekonomicznego znaczenia, w ramach strategicznych rozważań o 5G należy wziąć pod uwagę:

    1. potrzebę zapewnienia cyberbezpieczeństwa sieci 5G (warstwa hardware i software)
    2. potrzebę rozwoju / wsparcia rodzimych / europejskich firm, wpiętych w łańcuch dostaw i produkcji (cyfrowa autonomia)

    Na ten moment jednak UE przede wszystkim wzięła pod uwagę i na regulacyjny warsztat kwestie cyberbezpieczeństwa.

    Rodzaje cyberzagrożeń dla sieci 5G:

    1. kill switch tj. potencjalne zablokowanie funkcjonowania sieci 5G
    2. update software
    3. backdoory i tylne furtki i krytyczne podatności wynikające z niskiej jakości software i niskiego poziomu jego cyberbezpieczeństwa
    4. wykorzystanie do celów ofensywnych, cywilnych inteligentnych i autonomicznych urządzeń podłączonych do sieci 5G (weaponization) i użycie ich do ataku na ludzi lub urządzenia, który doprowadzić może do fizycznych konsekwencji

    Historia: od rezolucji PE do Toolboxa

    • 12.03.2019 r. PE przyjął rezolucję ws. zagrożeń dla bezpieczeństwa wynikających z rosnącej obecności technologicznej Chin w UE oraz możliwości podjęcia na szczeblu UE działań mających zmniejszyć te zagrożenia
    • 21–22.03.2019 r.: europejskie rządy wyraziły poparcie dla wspólnego podejścia do bezpieczeństwa sieci 5G podczas szczytu Rady Europejskiej
    • 26.03.2019 r. KE przedstawiła zestaw zaleceń dot. cyberbezpieczeństwa sieci 5G.
    • 9.10.2019 r. na podstawie sprawozdań krajów członkowskich opublikowano raport sprawozdawczy. Wskazano, że wdrażanie 5G to wyzwania na 2 kluczowych poziomach – technologicznym oraz łańcucha dostaw.
    • 3.12.2019 przyjęto konkluzje Rady UE w sprawie znaczenia 5G dla gospodarki europejskiej
    • 29.01.2020 r przedstawienie zestawu narzędzi UE w zakresie cyberbezpieczeństwa 5G – Toolbox 5G, któremu towarzyszył komunikat KE do PE, Rady Secure 5G deployment in the EU – Implementing the EU Toolbox.

    NATO zwraca uwagę na potrzebę odporności krytycznej infrastruktury

    Podczas szczytu NATO w Warszawie w 2016 r. przywódcy państw członkowskich zobowiązali się do dalszego wzmacniania odporności NATO i uzgodnili podstawowe wymagania dotyczące odporności w siedmiu strategicznych sektorach:

    • ciągłość działań rządu,
    • energia,
    • ruch ludności,
    • zasoby żywności i wody,
    • zdolność radzenia sobie z masowymi ofiarami,
    • sieci telekomunikacyjne i cybernetyczne,
    • systemy transportu.

    Oznacza to, że zapewniona powinna być odporność wszelkiej wymienionej infrastruktury cywilnej – civil preparedness, co także należy wziąć pod uwagę w momencie wyboru modelu i dostawców technologii 5G do wszystkich elementów infrastruktury.

    Jacek Falkiewicz, Ericsson Polska: Z punktu widzenia technologicznego, budowa bezpiecznej sieci 5G wymaga absolutnie holistycznego podejścia, a nie skupiania się na pojedynczych elementach technicznych. Sposób w jaki wszystkie technologie związane z 5G są budowane, zintegrowane, czy kontrolowane stanowi główne zagadnienie zarządzania zaufaniem. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że sieć 5G należy traktować jako infrastrukturę krytyczną.

    Filozofia cyberbezpieczeństwa sieci 5G opiera się na 4 podstawowych aspektach, które w firmie Ericsson nazywamy stosem zaufania („trust stack”). Uwzględniają one wszystkie elementy powstawania sieci, od momentu procesu standaryzacji, przez produkcję elementów oraz oprogramowania, budowę sieci i jej eksploatację. W procesie standaryzacji operatorzy i dostawcy sprzętu uzgadniają w jaki sposób sieci na całym świecie będą ze sobą współpracować czy też w jaki sposób będą chronić użytkowników przed złośliwym atakiem. Z kolei dostawcy sprzętu przekładają uzgodnione standardy na fizyczne elementy i oprogramowanie. Następnie mamy proces planowania i konfiguracji sieci – jej budowa również musi uwzględniać konieczność zapewnienia docelowego poziomu bezpieczeństwa. Wykorzystywane w procesie eksploatacji sieci procesy operacyjne także muszą być projektowane z taki założeniem. Skuteczność bezpieczeństwa sieci 5G jest zależna od wszystkich powyższych elementów. Ta filozofia „security by design” towarzyszy działaniom Ericsson od początku pracy nad 5G.

    Ericsson jako pierwsza firma uruchomiła komercyjne sieci 5G na czterech kontynentach. Teraz jesteśmy także pierwsi w Polsce. Bardzo intensywnie pracowaliśmy nad tym projektem i bardzo cieszymy się z uruchomionych pierwszych stacji 5G w siedmiu miastach Polski, które już służą abonentom sieci Plus. Co ważne, współpracujemy ze wszystkimi operatorami sieci mobilnych w Polsce, a także z uczelniami, instytucjami naukowymi oraz start-upami, aby zapewnić szybką i bezpieczną łączność mobilną.

     

    Michał Kanownik, Prezes Cyfrowa Polska: Sieć 5G z uwagi na wysoką wrażliwość na zagrożenia i jej przyszłe duże znaczenie dla całej unijnej gospodarki, powinna być odpowiednio zabezpieczona. Każdy podmiot, który będzie z niej korzystał musi mieć poczucie bezpieczeństwa swoich danych. Dlatego właśnie Toolbox 5G to fundament budowy systemu bezpieczeństwa sieci 5G w krajach Unii Europejskiej.  Narzędzia i rozwiązania, które się w nim znalazły są rekomendowane przez Komisję Europejską do wprowadzenia w krajach członkowskich. Mogą one znacznie zmniejszyć ryzyka i zapewnić bezpieczeństwo sieci 5G.

    Toolbox jasno zaznacza te zagrożenia, które mogą wystąpić przy budowie sieci piątej generacji – wskazuje na dostawców wysokiego ryzyka i potrzebę oszacowania takiego ryzyka przez każde z krajów członkowskich UE. Stąd wyraźne zalecenia wzmocnienia wymogów w zakresie bezpieczeństwa względem operatorów i dostawców. Każde z państw członkowskich powinno taką ocenę ryzyka dokonać i na jej bazie dokonywać kolejnych czynności regulacyjnych w zakresie odpowiedniego bezpieczeństwa sieci 5G.

    Toolbox gwarantuje również, że każdy operator sieci 5G będzie posiadał odpowiednią strategię dywersyfikacji dostawców sprzętu do budowy sieci. Nie chodzi tu o tylko o wyeliminowanie uzależnienia od jednego dostawcy, ale także o zapewnienie równowagi dostawców w poszczególnych krajach. Sama Komisja Europejska podejmuje działania, które służą utrzymaniu zróżnicowanego łańcucha dostaw tak, aby uniknąć uzależnienia od jednego dostawcy w kontekście całej Unii Europejskiej. W tym kontekście cieszy to, że Komisja Europejska dostrzega konieczność budowy i inwestowania w niezależność technologiczną UE w zakresie budowy sieci piątej generacji, w tym wspierania europejskich dostawców. Unia zachęca do tego, aby sieć w większym stopniu powstawała w oparciu o siły i środki rodzimych podmiotów. Mam nadzieję, że większość krajów Unii podzieli taki pogląd jako również szansy dla krajowych rynków nowych technologii.

    Toolbox też jest dowodem na to, że instytucje unijne i państwa członkowskie, które także przy tym dokumencie pracowały, rozumieją ideę bezpieczeństwa sieci piątej generacji, ponieważ działania w tym zakresie skoordynowane na poziomie unijnym będą z pewnością skuteczniejsze. O tym w jaki sposób państwa wdrożą te zalecenia dowiemy się za 2 – 3 miesiące. Proces ten intensywnie przebiega obecnie w każdym z krajów.

  • 200 mln zł dla naukowców i start-upów walczących z koronawirusem

    200 mln zł dla naukowców i start-upów walczących z koronawirusem

    Tylko w tym roku Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach konkursu Szybka Ścieżka przeznaczy na wsparcie projektów z branży technologicznej 2,5 mld zł wsparcia. W odpowiedzi na pandemię koronawirusa NCBR uruchomiło program grantowy poświęcony projektom skupionym wokół diagnostyki, profilaktyki oraz leczenia COVID-19. Wielomilionowe granty ze strony podmiotów publicznych i prywatnych pozwolą zaistnieć na rynku najbardziej innowacyjnym start-upom, m.in. z branży kosmicznej czy tym wyspecjalizowanym w dostarczaniu narzędzi do walki z koronawirusem.

    W odpowiedzi na pandemię koronawirusa Narodowe Centrum Badań i Rozwoju uruchomiło program grantowy poświęcony projektom skupionym wokół diagnostyki, profilaktyki oraz leczenia COVID-19. W ramach Szybkiej Ścieżki „Koronawirusy” NCBR przeznaczy na rzecz naukowców, przedsiębiorców i diagnostów 200 mln zł z Funduszy Europejskich. Wnioski będzie można składać od 6 maja 2020 r.

    Do walki z koronawirusem włączył się m.in. polski start-up DataWalk wyspecjalizowany w programowaniu systemów sztucznej inteligencji. Firma planuje wdrożyć do użytku platformę analityczną, która ułatwi śledzenie rozwoju pandemii czy identyfikowanie supernosicieli. Start-up Talkie.ai zaprojektował bota obsługującego infolinię koronawirusową. Platforma wykorzystuje systemy sztucznej inteligencji w procesie rozpoznawania i analizy mowy, a następnie udziela telefonującym informacji na podstawie oficjalnych komunikatów NFZ.

    Programy grantowe skierowane do start-upów walczących z pandemią nie wpłyną jednak na finansowanie innowacji z innych sektorów gospodarki. Środki na ich wsparcie będą pochodzić z innych, celowych programów wsparcia. 140 mln zł trafi do 15 projektów z branży kosmicznej.

    – W technologiach kosmicznych mamy przykład, jak futurystyczna dziedzina generuje coraz ciekawsze pomysły. Dedykowana dla przemysłu kosmicznego Szybka Ścieżka zaowocowała dużym wskaźnikiem efektywności składanych wniosków do uzyskanych grantów – praktycznie co drugi uzyskał dofinansowanie. Wyższa jest również dojrzałość projektów – mówi Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

    Polska zajmuje obecnie odległe, 39. miejsce w rankingu 127 najbardziej innowacyjnych państw opracowanym przez ekspertów z Global Innovation Index. Pozostajemy w ogonie Europy, we wspomnianym rankingu wyżej uplasowały się m.in. Czechy, Estonia czy Słowacja. Wyspecjalizowanie programów badawczo-rozwojowych może pomóc rodzimym start-upom wybić się na arenie międzynarodowej. Tu NCBR liczy przede wszystkim na nowe, ekologiczne technologie.

    – Poza wspomnianymi inwestycjami zachęcam do inwestowania w przemysł 4.0. W Polsce będzie budowana sieć 5G, która sama w sobie nie jest procesem innowacyjnym, ale jej wykorzystanie będzie stanowiło innowację. I tutaj jest przemysł 4.0 i wszelkie pomysły związane z Big Data, internetem rzeczy, cyfryzacją – wymienia Wojciech Kamieniecki. – Bardzo mocno chcemy postawić na ochronę środowiska, na gospodarkę w systemie zamkniętym. I tutaj też mamy kilka pomysłów, które chcemy ogłosić w najbliższych miesiącach, związanych czy to z modernizacją obecnych budynków, zasobów mieszkaniowych, czy szkół do klasy energetycznej plus. Te rozwiązania zapewnią i lepszą izolację, i lokalne źródła zasilania w energię, ale opartą na OZE, na nieemisyjnych środkach wytwarzania energii.

  • Rok 2020 będzie trudny dla polskiego przemysłu

    Rok 2020 będzie trudny dla polskiego przemysłu

    Indeks PMI dla polskiego przemysłu wyniósł w grudniu 48 punktów. Mimo, że prognozy ekonomistów były o wiele bardziej pesymistyczne, w nowym roku polskie firmy wytwórcze nie mogą spać spokojnie. Wynik poniżej granicy 50 punktów wciąż oznacza niezadowalającą dynamikę produkcji przemysłowej. Jednym ze sposobów na przetrwanie przy małej liczbie zamówień jest wykorzystanie technologii analitycznych.

    Gdy w sierpniu zeszłego roku ogłoszono, że Indeks PMI dla polskiego sektora przemysłowego przyjął najniższą wartość od ponad sześciu lat, ekonomiści przewidywali, że firmy wytwórcze muszą przygotować się na trudne czasy. Osłabienie popytu zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym wpłynęło na obniżenie poziomu nowych zamówień. Odczyt z grudnia sprawił, że wielu przedstawicieli przemysłu patrzy w nowy rok z optymizmem, jednak odwilż na rynku może nie być widoczna od razu.

    W trudnych realiach biznesowych firmy starają się zwiększyć sprzedaż obniżając cenę. Nie mogą jednak tego robić w nieskończoność. Niezbędna jest inwestycja w technologie, które pozwalają zoptymalizować procesy, zwiekszyć wydajność i zapewnić najwyższą możliwą jakość produktów.

    Prawie 3/4 firm wciąż wprowadza dane ręcznie

    Jak wynika z badania „Gotowość firm produkcyjnych do wdrożenia rozwiązań Przemysłu 4.0”, aż 73% średnich firm wytwórczych działających w Polsce ręcznie wprowadza do systemu dane dotyczące produkcji. Wiąże się to ze znaczną stratą czasu, powoduje zwiększenie ryzyka wystąpienia błędu, a także sprawia, że informacje są mniej precyzyjne i wiarygodne. Brak aktualnych informacji o postępie produkcji czy awarii maszyn uniemożliwia szybką reakcję, wprowadzenie stosownych zmian w harmonogramie i utrudnia terminową realizację zamówień. Systemy wykorzystujące modele analityczne automatycznie przetwarzają informacje pochodzące z wielu źródeł m.in. urządzeń Internetu rzeczy czy gwarancji, jak również dane wprowadzane przez inżynierów lub pracowników technicznych. Rozwiązania klasy Manufacturing Analytics umożliwiają m.in. określenie efektywności wykorzystania maszyn i urządzeń, automatyzację i optymalizację dystrybucji zapasów czy zarządzanie procesem zamówień.

    Analityka umożliwia optymalizację zatowarowania

    W branży wytwórczej niezwykle istotne jest odpowiednie przewidywanie zapotrzebowania na surowce, co pozwala uniknąć nadmiernego zatowarowania i zamrożenia kapitału. Systemy analityczne w procesie produkcji z powodzeniem wykorzystuje firma Nestlé, umiejętnie określając lokalne zapotrzebowanie na określone produkty. Na tej podstawie tworzone są plany produkcyjne. Nestlé wykorzystuje systemy analityczne SAS w skali globalnej. Narzędzia umożliwiają również tworzenie prognoz produkcyjnych w oparciu o lokalne uwarunkowania, biorąc pod uwagę kontekst makroekonomiczny czy informacje dotyczące wydarzeń specjalnych, takich jak imprezy kulturalne oraz sportowe.

    Mniej usterek i reklamacji

    Mniejsza liczba zamówień sprawia, że trudniej jest pozyskać nowych i utrzymać dotychczasowych klientów. Konkurencja na rynku się zaostrza, ceny spadają, a terminy realizacji ulegają skróceniu. Niezwykle ważne staje się zniwelowanie przestojów w produkcji oraz ograniczenie liczby reklamacji. Z pomocą przychodzą zaawansowane rozwiązania analityczne, które dzięki analizie ogromnych zbiorów danych pozwalają na automatyczne wykrywanie potencjalnych usterek, zanim one wystąpią. W przypadku pojawienia się błędu, system precyzyjnie określa jego przyczynę, analizuje jego kod i zestawia tę informację z danymi dotyczącymi np. temperatury powietrza w hali produkcyjnej, która gdy jest zbyt wysoka może powodować jego nieprawidłowe działanie. Analityka wspiera także proces kontroli jakości i pozwala szybko reagować na informacje pochodzące od niezadowolonych klientów. System generuje powiadomienia, gdy wzrastają stawki roszczeń gwarancyjnych dla poszczególnych części, co może oznaczać, że w procesie ich produkcji występuje istotna wada. Z kolei technologia rozpoznawania obrazów pozwala automatycznie ocenić, czy dany produkt spełnia określone normy, czy też od nich odbiega.

    Warto pamiętać, że automatyzacja procesów wspierana przez analitykę stanowi również odpowiedź na rosnące koszty zatrudnienia. Jak oceniają analitycy DM mBanku, będą one rosły od 3 do 7% w ujęciu rocznym, w zależności od spółki. W tych realiach biznesowych, aby utrzymać rentowność, firmy wytwórcze będą zmuszone do ograniczenia zasobów kadrowych.

  • 4 wyzwania, z którymi muszą się zmierzyć polskie MŚP w 2020 roku

    4 wyzwania, z którymi muszą się zmierzyć polskie MŚP w 2020 roku

    Rok 2020 może przynieść wiele zmian dla polskiego sektora MŚP. Firmy powinny odpowiednio przygotować się na najważniejsze wyzwania. Które mogą być najdotkliwsze i wpływać na większość sektora? Zdaniem eksperta Siemens Financial Services spowolnienie gospodarcze, gorsza kondycja finansowa, sytuacja na rynku pracy i potrzeba inwestycji to cztery najtrudniejsze z nich.

    Spowolnienie gospodarcze

    Jednym z głównych wyzwań dla sektora MŚP będzie spowolnienie gospodarcze. Jak wynika z danych GUS, PKB wzrosło w III kw. o 3,9 proc. (w porównaniu do ubiegłego roku). Wcześniejszy kwartał zakończył się z wynikiem 4,6 proc. Co ważne, analizując dane kwartalne od połowy 2018 r., widzimy stały spadek tempa wzrostu PKB, co jest jedną z najważniejszych przesłanek potwierdzających zbliżające się spowolnienie.

    Warto także zwrócić uwagę na strukturę ostatnich danych, ponieważ wszystkie części składowe wzrostu się pogorszyły. Co najbardziej zaskoczyło rynek, popyt krajowy urósł o 3,3 proc. – o 1,3 pkt. proc. mniej niż w II kw.  Niepokojący spadek dynamiki widać także w inwestycjach. Według danych GUS wzrosły one rok do roku o 4,7 proc. W poprzednim kwartale dynamika wynosiła 9,1 proc. Jeszcze w II kw. 2019 r. popyt inwestycyjny odpowiadał za 1,5 pkt. proc. PKB, w III kw. już tylko 0,8 pkt. proc.

    Niepokojące dane sprawiły, że większość ekspertów spodziewa się spowolnienia. Komisja Europejska jeszcze w lecie prognozowała wzrost PKB na poziome 4,4 proc. w 2019 r. i 3,6 w następnym. Niedawno zrewidowała je do 4,1 proc. w 2019 r. oraz 3,3 proc. w 2020 r. Z kolei według OECD wzrost gospodarczy spowolni do 3 proc. w 2021 r.

    Spowolnienie wzrostu gospodarczego wpłynie na większość firm z sektora MŚP. Najbardziej niepokojące są dane o spadku inwestycji, które są konieczne do zachowania konkurencyjności przedsiębiorstw. Na razie spowolnienie przebiega powoli, dlatego firmy powinny przygotować się na spadek koniunktury – mówi Grzegorz Jarzębski, Szef linii biznesowej Asset Finance w Siemens Financial Services.

    Gorsza kondycja finansowa i więcej zatorów płatniczych

    Kolejnym wyzwaniem jest systematycznie pogarszająca się kondycja finansowa firm z sektora MŚP. Jak wynika z badania Diners Club Polska, co czwarty przedsiębiorca spodziewa się pogorszenia w 2020 r. Niestety, spada także odsetek firm, które liczą na poprawę.

    Gorsza kondycja finansowa nie wróży najlepiej i jest kolejnym elementem, który dodatkowo utrudni rozwój firm z sektora MŚP. Przedsiębiorcy będą musieli zmierzyć się ze spadkiem wpływów oraz wzrostem kosztów, powodowanych między innymi sytuacją na rynku pracy, słabszą koniunkturą oraz inflacją. Pozytywnym sygnałem jest jednak to, że część przedsiębiorców przewiduje pogorszenie z odpowiednim wyprzedzeniem, co może pozwolić im zminimalizować negatywne skutki trudniejszego okresu – mówi Grzegorz Jarzębski z Siemens Financial Services.

    Gorsza kondycja finansowa firm i w konsekwencji problemy z płynnością mogą się przenieść także na partnerów biznesowych. Jak wynika z danych BIG InfoMonitor, w III kw. 2019 r. co drugi przedsiębiorca otrzymał płatność od kontrahentów blisko dwa miesiące po terminie. Co ważne, ponad 58 proc. przedsiębiorców przyznało się, że nie płaci w terminie ze względu na własne problemy z płynnością.

    Jak wynika z badań rynkowych, w tym roku więcej firm będzie zmagać się z pogorszeniem sytuacji finansowej, która z kolei przeniesie się na problemy z płatnościami dla kontrahentów. W konsekwencji będzie to powodować efekt domina – mówi Grzegorz Jarzębski z Siemens Financial Services. – Liczbę zatorów płatniczych mogą zmniejszyć wprowadzane regulacje prawne. Jednak na tym etapie trudno jest ocenić, w jakim zakresie ograniczą one liczbę niezapłaconych na czas faktur – dodaje.

    Rynek pracy

    Następnym wyzwaniem dla MŚP w 2020 r. będzie kadra pracownicza. Z jednej strony utrzymujące się od dłuższego czasu rekordowo niskie bezrobocie wymusza na przedsiębiorcach presję płacową. Z drugiej strony, w części firm, gdzie płace nie wzrosły, podwyżkę zobligowały regulacje prawne. Od stycznia 2020 r. płaca minimalna została podwyższona do kwoty 2600 zł. Sytuacja mogła zaskoczyć część przedsiębiorców, ponieważ wstępnie płaca minimalna miała urosnąć do 2450 zł. Podwyżka dotyczy w sumie około 1,6 mln osób. Wzrostowi ulegnie również minimalna stawka godzinowa – do 17 zł brutto. Przedsiębiorcy mogą się także spodziewać dalszego wzrostu płacy minimalnej. Ze wstępnych zapowiedzi ma ona wzrosnąć do kwoty 3000 zł brutto do końca 2020 r. Dodatkowo, podwyżka płacy minimalnej może spowodować wzrost wyższych wynagrodzeń.

    Spowolnienie gospodarcze i gorsza kondycja sektora mogą przynieść niewielkie zmiany na rynku pracy. Proces będzie jednak przebiegał bardzo powoli. W 2020 r. nadal będziemy mieć do czynienia z rynkiem pracownika, który w połączeniu z pogorszeniem kondycji finansowej oraz spowolnieniem gospodarczym, może być dla części firm bardzo trudny – mówi Grzegorz Jarzębski z Siemens Financial Services. – Od stycznia 2020 r. małe i średnie firmy są zobligowane także do wdrażania Pracowniczych Planów Kapitałowych, co również będzie wyzwaniem dla części przedsiębiorstw – dodaje.

    Potrzeba inwestycji

    Najbliższy rok będzie stał także pod znakiem inwestycji. W dobie silnej konkurencji, większych kosztów pracowniczych i rosnących kosztów zewnętrznych (m.in. energii elektrycznej), w trosce o swoją pozycję na rynku firmy powinny inwestować.

    Inwestycje nadal są daleko na liście priorytetów dla części firm. W obecnej sytuacji, gdzie z jednej strony rosną wszystkie koszty, a konkurencja uniemożliwia podniesie cen, przedsiębiorcy powinni inwestować w nowoczesne technologie. Dotyczy to zwłaszcza branży przemysłowej. Aby utrzymać się na rynku firmy muszą produkować więcej przy takich samych nakładach lub tyle samo przy niższych kosztach. Kluczem jest przemysł 4.0. – mówi Grzegorz Jarzębski z Siemens Financial Services.

    Potrzebę inwestycji potwierdzają badania. Jak wynika z raportu „Smart Industry Polska 2019” przygotowanego przez Siemens i Ministerstwo Technologii i Przedsiębiorczości, w 31,6 proc. polskich MŚP z branży przemysłowej są już wdrożone innowacyjne technologie oparte na koncepcji Przemysłu 4.0., a kolejne 38,3 proc. chce je wdrożyć w ciągu najbliższych 3 lat. Natomiast według globalnego raportu Siemens Financial Services „Countdown to The Tipping Point for Industry 4.0”, w ciągu 9-11 lat ponad połowa producentów z sektora MŚP zaadaptuje nowe technologie i przejdzie na model Przemysłu 4.0. W przypadku dużych firm będzie to jeszcze szybciej (5-7 lat).

    Inwestycje w dobie słabszej koniunktury często są dużym wyzwaniem dla przedsiębiorstw. Jednak jak pokazują badania, aby utrzymać konkurencyjność firmy muszą inwestować. Często problemem jest brak środków. Najlepszym rozwiązaniem jest wtedy skorzystanie z kapitału zewnętrznego np. leasingu lub pożyczki i inwestycja w nowoczesne technologie, które umożliwią spłatę udzielonego finansowania z kapitału zaoszczędzonego dzięki wdrożonym rozwiązaniom – mówi Grzegorz Jarzębski z Siemens Financial Services.

  • Przemysł 4.0 – szansa dla polskich producentów maszyn

    Przemysł 4.0 – szansa dla polskich producentów maszyn

    Zmieniający się przemysł zawsze stanowił siłę napędową producentów rozwiązań technicznych. Czwarta rewolucja przemysłowa i oddanie kontroli nad maszynami w ręce sztucznej inteligencji wymagają tworzenia niezawodnych narzędzi. Przed polskimi producentami szansa na stanie się ważnym graczem na międzynarodowych rynkach.

    Według raportu Polski przemysł maszynowy w 2018 r. produkcja maszyn i urządzeń w Polsce wyniosła blisko 49 mld zł. Mimo że wciąż nie dorównujemy wzrostem krajom Starej Unii, polskie firmy stale udoskonalają swoje usługi i chętnie uczestniczą w kreowaniu nowych rozwiązań technologicznych.

    Wciąż jesteśmy na etapie rozwoju i często patrzymy na inne kraje z perspektywy tego aspirującego, a nie równego. Tymczasem odnotowujemy stały wzrost sprzedaży w branży montażowej i pokrewnych, co wynika z rozwoju robotyzacji i przemysłu 4.0. Targi Assembly Go mają pomóc polskim przedsiębiorcom przyjrzeć się technologiom i procesom, jakie obecnie wykorzystywane są na rynku – mówi Robert Pogorzelski, CEO Polskiego Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Montażu, współorganizatora targów. – Wierzymy, że takie spotkanie pozwoli nam realnie ocenić potencjał polskiego przemysłu – wskazać mocne strony, zweryfikować pola, które wymagają poprawy i ustalić, co jeszcze można zrobić i jak najskuteczniej trafić do klientów.

    Żadna firma wykorzystująca maszyny jako główne narzędzie produkcji nie może sobie pozwolić na ich zawodność. W branży, w której inwestycje liczone są w milionach, a urządzenia są przygotowywane na specjalne zamówienie, trudno zorientować się, jakie ryzyka mogą pojawić się w trakcie eksploatacji. Jeśli firmy nie będą na bieżąco z informacjami ze świata montażu, może się okazać, że już na etapie inwestycji w wyposażenie hali produkcyjnej wybrane rozwiązania będą przestarzałe i nie zapewnią spodziewanego zysku.

    Jeżeli chcemy stać się wartościowym środowiskiem wdrażającym przemysł 4.0, musimy działać we wszystkich aspektach – zarówno szkoleniu pracowników, wdrażaniu nowych rozwiązań technologicznych, jak i umacnianiu produkcji. Minimalizując rolę człowieka w procesie kontroli maszyn, musimy stale pracować nad zwiększeniem ich sprawności przy jednoczesnym dbaniu o ich wydajność. Dobrze przemyślana inwestycja w sprzęt to również długoterminowa oszczędność późniejszych kosztów napraw, rekompensaty strat spowodowanych wstrzymaniem produkcji i odszkodowań.

  • Firmy przyszłości to teraźniejszość

    Firmy przyszłości to teraźniejszość

    Analiza danych i wykorzystanie najnowszych zdobyczy techniki pozwalają przedsiębiorstwom już dziś zmienić się w firmy gotowe na przyszłość. Rozwój Przemysłu 4.0 wspierają inteligentne rozwiązania i urządzenia Internetu Rzeczy.

    Przedsiębiorstwa, niezależnie od wielkości, wykorzystują nowoczesne rozwiązania, aby przyspieszyć cyfrową transformację procesów biznesowych. Chcą lepiej zarządzać dostępnymi zasobami, przestrzenią i talentami pracowników. Integrują inteligentne maszyny i systemy, personalizują swoje produkty oraz wprowadzają nowe sposoby pracy. Te wszystkie działania określane są jako Przemysł 4.0, będący nową koncepcją na rewolucję w branży produkcyjnej.

    Według raportu PWC[1], jednym z kluczowych wyzwań w transformacji do Przemysłu 4.0 jest zmiana mentalności. Pracownikom dotychczas podejmującym kluczowe decyzje i odpowiadającym za koordynowanie procesu produkcji są przydzielane nowe obowiązki. Zmuszani są do wykształcenia nowych zdolności w zakresie zaprogramowania procesu, zdefiniowania procedur i przekazania całości inicjatywy maszynom, sami zaś pozostają w roli nadzorców całego procesu. Ale takie zmiany wiążą się z trudnościami, wynikającymi z olbrzymich różnic pokoleniowych osób w niej uczestniczących. Zarządy firm muszą znajdować liderów, którzy tę zmianę przeprowadzą i zainspirują przedsiębiorstwo do dalszego rozwoju w nowych obszarach. To wszystko dzieje się w myśl tezy, że zachodzące zmiany, to przede wszystkim ewolucja.

    Nowoczesne urządzenia na linii produkcyjnej

    Nową generację przemysłu napędza robotyzacja i automatyzacja produkcji, ale również połączone urządzenia Internetu Rzeczy. Rozwiązania te umożliwiają monitorowanie czasu pracy maszyn, dzięki czemu można lepiej zoptymalizować procesy produkcyjne. Przykładem mogą być tutaj stworzone przez Konica Minolta okulary rozszerzonej rzeczywistości AIRe Lens. Pozwalają one na połączenie świata fizycznego z cyfrowym i nakładanie wirtualnych oraz interaktywnych obiektów na realne otoczenie. Urządzenie zostało zaprojektowane dla środowisk produkcyjnych lub konserwacyjnych, gdzie złożone zadania wymagają zaangażowania obu rąk pracownika. Aplikacja zapewnia zdalną pomoc oraz wskazówki i krok po kroku pozwala wykonywać robotnikom określone zadania. Rozwiązanie testowano już w fabrykach ciągników John Deere, a także w firmach Siemens czy Honeywell. Teraz Konica Minolta współpracuje również z Deutsche Telekom, by zaadoptować do nich technologię transmisji w sieciach komórkowych 5G.

    Dzisiejsze inteligentne systemy monitoringu wideo w celu wydobycia dodatkowych informacji łączą dane z czujników wizualnych, termicznych i dźwiękowych. Rozróżniana jest wielkość obiektów i uwzględniana perspektywa. Możliwe jest tworzenie tzw. map cieplnych pomieszczeń o największym zagęszczeniu ruchu. Dzięki temu można zapobiegać wypadkom w procesach produkcyjnych. Urządzenia te są w stanie wykryć np. wzrost temperatury w maszynie na linii produkcyjnej, a w przypadku jej przegrzania się uruchomiony zostanie alarm. Zaawansowany system monitoringu wideo może zliczać nie tylko ludzi, ale też zdefiniowane wcześniej obiekty. To pozwala wykorzystać go w logistyce i dystrybucji. Najważniejsze, z punktu widzenia przedsiębiorstwa, jest to, że w jednym miejscu kamera pełnić może kilka funkcji jednocześnie, np. wykrywać niedozwolone ruchy i czuwać nad procesem produkcji – mówi Piotr Bettin, menedżer ds. rozwoju biznesu inteligentnych systemów wideo w Konica Minolta.

    Liderzy wyścigu będą mieli łatwiej

    Choć inwestycje w transformację cyfrową przedsiębiorstwa są kosztowne, to przedstawiciele firm z całego świata są przekonani, że efekty istotnie przewyższą poniesione koszty, a okres zwrotu z inwestycji będzie dość krótki.[2] To jeden z argumentów, dla których prognozuje się, że rynek przemysłowego Internetu Rzeczy (IIoT) na świecie wzrośnie do 2025 roku o 38,1 miliardów USD, przy średnim rocznym wzroście wynoszącym 7,1%.[3] Firmy, które nie wdrożą zmian, narażone będą na pozostanie w tyle za liderami. Nadgonienie najbardziej zaawansowanych technologicznie i organizacyjnie graczy będzie wymagało wówczas kosztownej i zdecydowanej restrukturyzacji.

    [1] Raport “Przemysł 4.0 czyli wyzwania współczesnej produkcji” https://www.pwc.pl/pl/pdf/przemysl-4-0-raport.pdf
    [2] Raport “Przemysł 4.0 czyli wyzwania współczesnej produkcji” https://www.pwc.pl/pl/pdf/przemysl-4-0-raport.pdf
    [3] https://www.prnewswire.com/news-releases/global-industrial-internet-of-things-iiot-market-report-2019-market-is-projected-to-grow-by-us38-1-billion-300909765.html
  • RamBase Cloud ERP w Polsce

    RamBase Cloud ERP w Polsce

    20.11 miała miejsce konferencja prasowa norweskiego producenta systemów ERP RamBase firmy Hatteland. O samym wydarzeniu pisaliśmy już w artykule dzień po konferencji prasowej, w czasie której redakcja BrandsIT przeprowadziła ekskluzywny wywiad z przedstawicielami Hatteland Computer, GROWmatica, IT Vision i ITelix.

    Przemysław Kucharzewski, BrandsIT: GROWmatica jest firmą specjalizującą się w budowie sprzedaży, czy to pośredniej czy bezpośredniej różnych producentów i usługodawców w sektorze IT. Dlaczego zdecydowałeś się na współpracę z Hatteland?

    Jakub Polkowski, VP GROWmatica, obecnie również Partner Channel Executive Polska dla marki RamBase: Pierwszym powodem, dla którego zdecydowałem się na współpracę z Hatteland w zakresie budowania kanału sprzedaży w Polsce, była ich 150-letnia tradycja międzynarodowego biznesu opartego na handlu, produkcji, IT i dystrybucji. Drugim powodem jest fakt, że Hatteand jest firmą norweską, a Skandynawia jest regionem z najwyższymi indeksami digitalizacji, innowacji, automatyzacji, procesów Przemysł 4.0 i Przemysłowego Internetu Rzeczy (IIoT). Kolejnym powodem jest skandynawska kultura: otwartość, ciekawość i skłonność do eksperymentowania zaowocowała narodzinami podwalin RamBase w 1971 roku. Hatteland dostarcza rozwiązania adresujące konkretne cele i problematykę codziennego biznesu klientów przy zachowaniu formatu efektywnych kosztów. To co zwróciło moją uwagę, to fakt, że Norwegowie kochają Polskę, co daje świetną synergię Norwegii i Polski w kontekście międzynarodowego biznesu.

    BrandsIT: Rozmawiając z potencjalnymi Partnerami na temat współpracy jakich argumentów dotyczących samego systemu ERP RamBase używasz?

    Jakub Polkowski, VP GROWmatica, obecnie również Partner Channel Executive Polska dla marki RamBase: System Cloud ERP RamBase oznacza szybki czas wdrożenia, a więc zarazem błyskawiczny start systemu w organizacji, co jest naprawdę dużą korzyścią dla klienta. Wdrożenie systemu w modelu SaaS oznacza małe ryzyko niepowodzenia i jednocześnie atrakcyjne TCO od pierwszego miesiąca wdrożenia, przy jednoczesnej elastyczności wynikającej z możliwości dopasowania systemu do danego klienta. Ważna jest także gotowość całego systemu na IIoT i proces digitalizacji.

    BrandsIT: Odd Magne, dlaczego wybraliście Polskę jako jeden z krajów, w których budujecie swój biznes systemów ERP?

    Odd Magne Vea, CSO, Hatteland Computer AS: Wybraliśmy Polskę, jako kraj, w którym budujemy nasz biznes, przede wszystkim z powodu podobieństwa kulturowego Polaków i Norwegów, podobnego podejścia do pracy i relacji w prowadzonych biznesach. W Polsce jesteśmy już obecni jeśli chodzi o inwestycje całej grupy Jakob Hatteland. Dodatkowo na północy kraju działają zakłady produkcyjne AutoStore i Tritec Polska , które już używają naszego Cloud ERP RamBase. Uważamy, że Polska jest krajem, w którym gospodarka od wielu lat rośnie, zaś w Polsce ulokowanych jest bardzo dużo firm produkcyjnych, dla których nasz ERP jest idealnym rozwiązaniem. Przedsiębiorstwa mają do wyboru albo lokalne rozwiązania, zazwyczaj o ograniczonej funkcjonalności albo rozwiązania globalnych graczy, które jednak nie przystają w pełni do polskich uwarunkowań biznesowych. Niewątpliwym argumentem za, był fakt, iż w Polsce mamy zespół developerów pracujący nad naszymi rozwiązaniami.

    BrandsIT: Jakie macie plany względem polskiego rynku na najbliższe lata?

    Jakub Polkowski, VP GROWmatica, obecnie również Partner Channel Executive Polska dla marki RamBase: Cel jaki sobie stawiamy to osiągnięcie kilku procent udziałów rynku systemów ERP w ciągu nie mniej niż 3 lat, chcielibyśmy zamknąć 30 projektów wdrożeniowych w przyszłym roku i sfinalizować podpisanie umów partnerskich z kilkoma firmami. W tej chwili mam dwóch Partnerów w Polsce – ITelix i IT Vision.

    BrandsIT: Dlaczego IT Vision zdecydowało się na współpracę z producentem RamBase?

    Paweł Prymakowski, CEO, IT Vision: Zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie współpracy w zakresie RamBase przede wszystkim z powodów biznesowych: Po pierwsze, wdrożenia tego systemu są stosunkowo szybkie, co oznacza redukcję kosztu wdrożenia dla klienta o 50, a nawet 75%. Rozwiązanie chmurowe oznacza niski koszt utrzymania systemu, dodatkowo pozwala na dokładnie planowanie kosztów – przede wszystkim z powodu braku konieczności zakupu licencji „na zapas”, pełną skalowalność i brak kosztownych upgrade’ów między wersjami. Drugim powodem jest dostosowanie systemu do profilu firm produkcyjnych, które są w kręgu naszych zainteresowań biznesowych. A trzecim – chyba najważniejszym – jest sam producent, z którym mamy bardzo dobre relacje. Producent, który słucha potrzeb swoich partnerów oraz użytkowników, a także jest otwarty na nasze pomysły. Uważam, że jedynie taka droga gwarantuje sukces rynkowy.

    BrandsIT: A jakie były powody, dla których ITelix podjął współpracę z RamBase?

    Wojciech Kaszycki, właściciel, ITelix Software: Dla nas najważniejszym powodem rozpoczęcia współpracy było wyznawanie przez Hatteland podobnych wartości w biznesie. Przekonał nas też sam produkt, a przede wszystkim fakt, że o RamBase się nie mówi – ponieważ działa. A uważam, że o produktach IT się nie powinno rozmawiać, bo jeśli się rozmawia, to znaczy, że nie działają.

    BrandsIT: Dziękuję wszystkim za rozmowę i życzę sukcesów na polskim rynku

  • Pracownik w erze rewolucji przemysłowej 4.0

    Pracownik w erze rewolucji przemysłowej 4.0

    Zmiany społeczne, polityczne i gospodarcze z jakimi będziemy się mierzyć w najbliższych latach wpłyną również na rynek pracownika. Nie bez znaczenia w tym procesie są także nowe technologie i związana z nimi rewolucja przemysłowa. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte Global Human Capital Trends według prawie 60 proc. polskich pracowników rozwiązania związane ze sztuczną inteligencją i automatyzacją pracy są ważnym czynnikiem w kontekście przyszłego rozwoju kapitału ludzkiego. Jednocześnie mniej niż połowa badanych jest gotowa wdrożyć tego typu rozwiązania u siebie.

    32 proc. (globalnie 44 proc.) osób badanych nad Wisłą uważa, że koncepcja firmy odpowiedzialnej 4.0 – czyli takiej, która dba o otoczenie i interesariuszy, wdraża innowacje oraz promuje współpracę – nabrała w 2019 roku większego znaczenia niż rok wcześniej. Jeszcze więcej, bo 42 proc. (56 proc. globalnie) szacuje, że ten trend będzie rozwijał się w najbliższych trzech latach.

    Uwaga pracodawców i rekruterów będzie skierowana na pracownika. Firmy powinny promować działania etyczne oraz w praktyce pozytywnie wpływać na swoje otoczenie. Deloitte zidentyfikował pięć zasad działania organizacji, gdzie pracownik będzie zmotywowany do zaangażowania i rozwoju. Te zasady to: poczucie celu i sensu działania, etyka i uczciwość, rozwój i pasja, współpraca i więzi osobiste oraz przejrzystość i otwartość – mówi Tomasz Konik, partner, wiceprezes zarządu Deloitte Polska.

    Nie tylko etat

    Na rynku pracownika w sposób widoczny rośnie znaczenie elastycznych form zatrudnienia oraz wolnych zawodów. Jak zauważają specjaliści Deloitte, elastyczne podejście do formy zawieranych umów ułatwi organizacjom poszukiwanie i zatrudnianie pracowników o szerokim wachlarzu kompetencji. 28 proc. polskich badanych przyznaje, że takie alternatywne formy zatrudnienia mają dla nich znaczenie, a 57 proc. deklaruje, że działy HR w ich organizacjach wspierają poszukiwania pracowników gotowych na taką formę współpracy.

    Jako pracownicy stajemy się coraz bardziej elastyczni i mobilni. Nie chcemy wiązać się tylko z jednym pracodawcą i świadczyć swojej pracy w określonych godzinach. Pragniemy dzielić się swoimi kompetencjami globalnie, niekoniecznie będąc etatowym pracownikiem. Pracodawcy muszą się zmierzyć z tym faktem, ponieważ według naszego badania, tylko 32 proc. firm jest gotowych na wdrażanie tego typu rozwiązań – mówi Joanna Świerzyńska, partner w dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

    Wymienione formy współpracy stają się pożądane także z punktu widzenia strategicznego zarządzania. Pracodawcy nie powinni wykorzystywać ich wyłącznie w celu uzupełnienia kadry. Nadal jednak w 54 proc. organizacji brakuje konsekwencji w zarządzaniu alternatywnymi formami zatrudnienia lub są one stosowane okazjonalnie. Biorąc pod uwagę otoczenie prawne, podkreślić przy tym należy, że pracodawcy, którzy decydują lub będą decydowali się na alternatywne modele zatrudnienia, powinni dostosować do takich rozwiązań sposób funkcjonowania całych organizacji, tak aby sposób zaangażowania danej osoby (np. współpraca z osobą prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą) odpowiadał sposobowi wykonywania przez nią usług czy świadczenia pracy.

    Robot i człowiek, czyli stanowiska przyszłości

    Wciąż nie jesteśmy pewni jaka będzie rola człowieka w czasach automatyzacji i jak może wyglądać współpraca ludzi z robotami. Za sprawą coraz większej roli sztucznej inteligencji, wpływu technologii kognitywnej i robotyki powstają tzw. superstanowiska. Maszyny przejmują czynności powtarzalne, dzięki czemu praca traci rutynowy charakter, a zadaniem pracowników zaczyna być rozwiązywanie problemów, projektowanie, przekazywanie i interpretowanie informacji. Zadaniem osób pracujących na superstanowiskach będzie zwiększanie efektywności, dzięki wsparciu ze strony technologii.

    Nie możemy bać się maszyn, ponieważ ich rozwój jest nieunikniony. Musimy je natomiast odpowiednio wykorzystać. Człowiek będzie wykonywał coraz mniej powtarzalnych czynności. Głównym zadaniem pracowników przyszłości będzie wyciąganie wniosków, analiza i zarządzanie procesami. 45 proc. badanych firm w Polsce już deklaruje, że szeroko wykorzystuje automatyzację – mówi Joanna Świerzyńska.

    Ponadto, 59 proc. polskich respondentów uważa, że sztuczna inteligencja i roboty są ważne dla rozwoju kapitału ludzkiego, lecz obecnie tylko 21 proc. firm jest gotowych wdrożyć takie rozwiązania.

    Lider 4.0

    Szereg wyzwań stoi przed liderami firm. Aż 82 proc. uczestników badania Deloitte zauważa, że obecni liderzy będą musieli dostosować się do zmian w otoczeniu biznesowym i społecznym. Zdaniem ekspertów liderzy muszą być bardziej elastyczni i otwarci na codzienną współpracę z pracownikami niższego szczebla. Dziś taką współpracę deklaruje tylko w 18 proc. badanych. Na znaczeniu zyskuje kreowanie liderów wśród obecnych pracowników, poprzez rozwój ich kompetencji przywódczych. Zdaniem 40 proc. zapytanych ich firmy potrafią kształcić kadrę kierowniczą zgodnie z nowymi trendami.

    Wielu przyszłych liderów jest wśród obecnych pracowników niższych szczebli, lecz dzisiejsi szefowie wciąż mają problemy z dostrzeganiem takich kompetencji wśród podwładnych. Sprawne wyławianie w zespołach przyszłych liderów wymaga odpowiednich warunków do rozwoju nowych, niezbędnych umiejętności, sprzyjających przejrzystości, współpracy i umożliwiających zarządzanie wynikami. Edukacja przywódców XXI wieku jest konieczna, bo to oni będą musieli stawić czoła nowym zjawiskom takim, jak cyfryzacja, spłaszczenie struktury organizacyjnej czy praca zespołowa – podsumowuje Tomasz Konik.

    Trwa polska edycja badania Deloitte Global Human Capital Trends 2020, anonimowe ankiety można wypełniać do 30 listopada b.r.

  • Tylko 10 proc. MŚP wprowadziła nowy produkt lub usługę

    Tylko 10 proc. MŚP wprowadziła nowy produkt lub usługę

    Choć rosną nakłady na inwestycje, to małe i średnie przedsiębiorstwa na rozwój przeznaczają niewiele środków. Obecnie w Polsce tylko 7 firm na 100 wdraża innowacje produktowe lub procesowe. Firmy z sektora MŚP głównie skupiają się na usprawnieniu produktowym, a tylko co dziesiąta stawia na innowacyjne rozwiązania. Tymczasem to właśnie one, w tym szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji czy wirtualnej rzeczywistości, przynoszą największe zyski. Firmy zainteresowane zbudowaniem strategii trwałej przewagi konkurencyjnej mogą wziąć udział w warsztatach wspierających innowacyjność.

    W sektorze małych i średnich przedsiębiorstw innowacja ma charakter przede wszystkim niewielkiego innowatorstwa. Firmy skupiają się często na szkoleniu pracowników z obecnych trendów, z nowinek technicznych, natomiast nie koncentrują się na tym, aby wprowadzać rewolucyjne produkty na rynek – mówi Joanna Golonka, konsultant ds. przemysłu z ramienia Autodesk.

    O tym, jak wykorzystać możliwości, jakie daje Przemysł 4.0 i zbudować przewagę konkurencyjną, mówią eksperci Autodesk podczas warsztatów „Innovation Workshop”. Odbywać się będą one do 27 listopada w Sopocie, Wrocławiu, Katowicach, Rzeszowie, Poznaniu oraz w Warszawie.

    Rozróżniamy trzy rodzaje innowacji: innowacja inkrementalna, kiedy ulepszamy produkt, usługę w nieznacznym stopniu. Innowacja systemowa, kiedy dany produkt lub usługę stosujemy na innym rynku lub też taki produkt znajduje zupełnie nowe zastosowanie. Przełomowa jest innowacja transformacyjna. To wprowadzenie zupełnie nowego produktu na rynek lub też jego rewolucyjne zastosowanie – twierdzi Joanna Golonka.

    Ekspertka wskazuje, że firmy z sektora MŚP głównie skupiają się na innowacji inkrementalnej ( 70 proc.). Zdecydowanie rzadziej inwestują w innowacje systemowe (20 proc.) i transformacyjne (10 proc.). Tymczasem to właśnie innowacja transformacyjna buduje przewagę konkurencyjną i decyduje o rozwoju.

    Wykorzystanie technologii cyfrowych może usprawnić niemal każdy rodzaj pracy. Obecnie mamy natłok informacji i danych, które zbieraliśmy przez kolejne lata. Teraz ważne jest, żeby te dane w odpowiedni sposób wykorzystać, przeanalizować, wykorzystać je do generowania korzyści biznesowych – przekonuje przedstawicielka Autodesk.

    Przemysł 4.0, zaliczany przez Deloitte do grupy megatrendów, bazuje na coraz większym udziale nowych technologii w gospodarce. Internet rzeczy zapewnia w czasie rzeczywistym niezbędne informacje, a robotyzacja pozwala zwiększyć wydajność produkcji. Analitycy Deloitte oceniają, że czwarta rewolucja przemysłowa zwiększy produktywność i zniweluje ryzyko.

    W firmach produkcyjnych to przede wszystkim automatyzacja linii produkcyjnych, analiza danych oraz narzędzia, które pozwalają na zredukowanie liczby prototypów i zmniejszenie kosztów projektowych. Druk 3D sprawdza się zwłaszcza w mikroprzedsiębiorstwach, jest wykorzystywany na mniejszą skalę do tworzenia niszowych produktów, pozwala zaoszczędzić koszty. Mamy technologię wirtualnej rzeczywistości, która pozwala na lepszą komunikację z klientem, na łatwiejsze zobrazowanie produktu – wymienia ekspertka.

    Prognozy Gartnera zakładają, że do końca 2020 roku ok. 40 proc. procesów związanych z analizą danych będzie podlegać automatyzacji. Z kolei według szacunków International Federation of Robotics do 2020 roku w fabrykach na całym świecie będzie zainstalowanych ok. 1,7 mld robotów przemysłowych.

    W Polsce jednak, jak wynika z raportu „Smart Industry Polska 2018”, przygotowanego przez Siemens we współpracy z Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii, 60 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP w ogóle nie zna koncepcji Przemysłu 4.0, a zaledwie 15,5 proc. uwzględnia ją w swojej strategii. Tymczasem istnieje szereg programów, które innowacyjność wspierają.

    Wspieranie konkurencyjności takich przedsiębiorstw powinno być strategicznym elementem polityki państwa. Dlatego też tworzone są pewne fundusze, tak jak np. projekt „Sieć Otwartych Innowacji” prowadzony przez Agencję Rozwoju Przemysłu oraz inne fundusze korzystające z zasobów Unii Europejskiej. Jednocześnie takie firmy mogą korzystać z ulg podatkowych. Bardzo ważne jest to, aby firmy z sektora MŚP miały równe szanse we wdrażaniu innowacji i konkurencyjności na polskim rynku – przekonuje Joanna Golonka.

    „Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw 2019” przygotowany przez PARP wskazuje, że w 2017 roku nakłady inwestycyjne na nowe i używane środki trwałe we wszystkich podmiotach gospodarki w Polsce wyniosły 194,4 mld zł, przy czym nakłady inwestycyjne na nowe środki osiągnęły 173 mld zł. Średnio nakłady inwestycyjne na jedną firmę wyniosły ok. 93,6 tys. zł. O ile w grupie dużych przedsiębiorstw w 2017 r. w porównaniu z poprzednim rokiem zanotowano spadek nakładów o 2 proc., o tyle rosły one w mikro- (z 15,6 tys. zł do 17,1 tys. zł), małych (z 293 tys. zł do 319 tys.) i średnich firmach (z 2,31 mln zł do 2,51 mln zł).

  • Polska produkcja gotowa na Przemysł 4.0?

    Polska produkcja gotowa na Przemysł 4.0?

    Ponad połowa przedsiębiorstw produkcyjnych w Polsce spotkała się z terminem czwartej rewolucji przemysłowej, a znacząca część z nich zaczęła wdrażać rozwiązania technologiczne, które mają je na nią przygotować. Firmy mają także sprecyzowane potrzeby biznesowe oraz świadomość tego, które obszary ich działalności biznesowej wymagają optymalizacji. Jednocześnie zwracają uwagę na bariery w wdrażaniu nowych technologii i wykazują ostrożność w kontekście inwestycji. Takie wnioski płyną z badania „Polska droga do Przemysłu 4.0” przeprowadzonego na zlecenie firmy PSI Polska wśród firm produkcyjnych działających w naszym kraju.

    Przemysł 4.0, czyli oparcie procesów przemysłowych na zaawansowanych systemach przetwarzania danych, automatyzacji, Internecie Rzeczy i inteligentnych technologiach, to koncepcja zyskująca rozgłos – również na polskim rynku. Choć dla wielu osób nadal jest enigmatyczna, to zaczyna być coraz częściej przywoływana w kontekście konkretnych potrzeb biznesowych i szeroko pojętej optymalizacji.  W obliczu dużej konkurencji na naszym rynku, dynamicznie zmieniającej się sytuacji gospodarczej i kadrowej oraz trendów kastomizacji to właśnie Przemysł 4.0 może być odpowiedzią na te wyzwania.

    Chcąc poznać opinie przedsiębiorstw produkcyjnych z Polski na temat Przemysłu 4.0 i technologii, ale również ich potrzeby i wyzwania, firma PSI Polska przeprowadziła badanie rynkowe. Zostało ono wykonane w I kwartale 2019 r. i objęło swoim zasięgiem duże i średnie firmy produkcyjne działające w czterech sektorach produkcyjnych: maszyn i urządzeń, samochodów i sprzętu transportowego, mebli oraz wyrobów z metalu.

    Największe firmy gotowe na zmiany

    Jak wynika z badania, z terminem Przemysł 4.0 spotkała się ponad połowa firm (52 proc.). Większą znajomość tej koncepcji wykazywali duzi producenci (62 proc.) niż średni (41 proc.). Aż 70 proc. firm znających koncepcję Przemysłu 4.0 planowało, bądź już zaczęło wdrażać rozwiązania będące jej elementem. Liderem były tu duże firmy, bo takie działania podjęło ponad 3/4 z nich (77 proc.). Wśród średnich graczy wskaźnik ten wyniósł 59 proc., jednak obie grupy równie chętnie deklarowały wdrażanie tych technologii w przyszłości. Najbardziej entuzjastycznie do tego procesu podchodzili producenci maszyn i urządzeń (87 proc.) oraz samochodów i sprzętu transportowego (70 proc.).

    Mimo wszystko rezultaty naszego badania skłaniają do pozytywnych wniosków. Polski przemysł produkcyjny to środowisko, które charakteryzuje się sporą dozą refleksji i krytycznym myśleniem, ale jednocześnie jest otwarte na nowe rozwiązania. Takie praktyczne podejście cieszy, ponieważ jest świadectwem coraz większej dojrzałości lokalnej gospodarki. Choć nowoczesne technologie są postrzegane zazwyczaj jako środek do osiągniecia celów biznesowych, to nie można zaprzeczyć temu, że koncepcja Przemysłu 4.0 to podejście systemowe, które nie tylko pozwala na optymalizację biznesu, ale również go redefiniuje. Z naszego badania wynika, że ta mityczna dla części koncepcja nie tyle czai się za rogiem, ale już tu jest – powiedział Arkadiusz Niemira, Prezes Zarządu PSI Polska.

    Przedsiębiorcy świadomi potrzeb, jednak powolni we wdrożeniach

    Zapytane o najbardziej strategiczne rozwiązania z obszaru Przemysłu 4.0, ankietowane firmy na 1. miejscu podawały zaawansowane systemy informatyczne – wskazało je 57 proc. ankietowanych podmiotów ogółem, w tym aż 70 proc. dużych firm. Był to także najpowszechniej już stosowany element tej koncepcji – takie systemy funkcjonowały w blisko co trzeciej firmie (29 proc.) ogółem oraz w 41 proc. dużych przedsiębiorstw. Najbardziej zainteresowane nimi były przedsiębiorstwa produkujące samochody i sprzęt transportowy (65 proc. uznało je za strategiczne, a ponad 1/3 już je stosowała) oraz meble (67 proc. uznało za strategiczne, przy czym tylko 19 proc. planowało wdrażać je w najbliższym czasie). Stosunkowo niewielki odsetek wdrożeń zaawansowanych rozwiązań informatycznych nie napawa zbytnim optymizmem. Nowoczesny Przemysł 4.0 wymaga zaawansowanych narzędzi IT, czego część przedsiębiorstw ma już całkiem dużą świadomość, jednak nie zawsze przekłada się ona na realne wdrożenia i zmiany.

    Robotyka ważnym elementem dla przemysłu

    Jako drugie kluczowe rozwiązanie z zakresu Czwartej Rewolucji Przemysłowej firmy wskazały technologie umożliwiające współpracę ludzi i robotów. Ich wagę doceniło 52 proc. badanych, 22 proc. przedsiębiorstw już je zaimplementowała, a niemal 1/4 planowała je wdrożyć w przeciągu najbliższych 2-3 lat. Rozwiązania te były bardziej perspektywiczne dla średnich firm (60 proc. wskazań).  Na robotyzację najchętniej stawiali producenci maszyn i urządzeń – 64 proc. z nich określiło tę technologię jako priorytetową. Co zaskakujące, ponad 1/4 z nich (27 proc.) już korzystała z rozwiązań umożliwiających współpracę ludzi i robotów, a ponad 1/3 planowała je wdrażać w przeciągu 2-3 lat.

    Zastanawiająca jest jednocześnie niska pozycja innych obszarów Przemysłu 4.0. Sztuczną inteligencję za strategiczne rozwiązanie uznawało 24 proc. badanych, a technologie Big Data jedynie 8 proc. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja w obszarze implementacji tych technologii – ich wykorzystanie deklarowało odpowiednio 1 i 4 proc. firm. W erze, gdzie sztuczna inteligencja pojawia się już w wielu aspektach naszego życia – choćby w codziennie używanych przez nas smartfonach – pomijanie tego istotnego trendu wydaje się być dużym zaniedbaniem.

    Konieczność usprawnienia wydajności, wykorzystania zasobów i organizacji pracy

    Przedsiębiorstwa produkcyjne zapytane o obszary wymagające największych usprawnień wskazywały na wydajność produkcji (67 proc.), wykorzystanie zasobów (63 proc.) oraz organizację pracy (63 proc.), przy czym to duże firmy częściej deklarowały wyższą konieczność optymalizacji. Wyjątkiem była poprawa jakości, którą częściej postulowali średni producenci. Najczęściej konieczność usprawnień zgłaszali producenci mebli: ponad 3/4 z nich dostrzegało konieczność optymalizacji przepływu informacji pomiędzy działami, a 72 proc. – poprawy organizacji pracy oraz usprawnień w obszarze kadr. Największą konieczność podnoszenia wydajności produkcji deklarowali producenci wyrobów metalowych (76 proc.) oraz maszyn i urządzeń (75 proc.). Tak wysoki odsetek deklaracji świadczy ponownie o tym, że przedsiębiorcy mają wiedzę o konieczności wdrożenia zmian, jednak wciąż stoją przed wcieleniem ich w życie. Zaniedbania na tym polu mogą się w przyszłości zemścić w postaci niższej konkurencyjności.

    Inwestycje w technologie nie takie rzadkie, ale barierami są finanse i opór personelu

    Dużym optymizmem mogą napawać deklarowane plany inwestycji w nowe technologie. 60 proc. wszystkich badanych firm wdrażało lub planowało wdrożyć systemy IT, przy czym duże firmy produkcyjne częściej niż średnie deklarowały inwestycje w systemy informatyczne w celu optymalizacji produkcji (78 proc. do 41 proc.).

    Największą motywacją do wdrażania nowych technologii dla ankietowanych firm była chęć zwiększania wydajności produkcji – w ujęciu ogólnym ten czynnik za najważniejszy przy podejmowaniu decyzji zakupu nowych rozwiązań uznało 59 proc. badanych producentów, przy czym prym wiodły tu duże firmy produkcyjne, a w podziale na branże – producenci maszyn i urządzeń. Dla nieco mniejszego odsetka, bo dla 55 proc., najważniejsza była kwestia obniżania kosztów – ten czynnik miał większy priorytet dla średnich producentów, a w kontekście branżowym: dla firm wytwarzających meble.

    Najczęściej wskazywaną barierą we wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań był opór użytkowników – ponad połowa (53 proc.) ankietowanych wskazała ten czynnik jako największy hamulec we wdrażaniu technologii. Producenci wskazywali również na kwestie finansowe – brak wystarczających środków znalazł się na 2. miejscu wśród barier. Duże firmy zdecydowanie częściej niż średnie przeszkód we wdrożeniach nowoczesnych technologii upatrywały w niemożności ustalenia jasnych korzyści finansowych (48 do 24 proc.) oraz w obawach przed nich nieudanym wdrożeniem (40 do 18 proc.). Ograniczenia finansowe były najczęstsza obawą producentów samochodów (64 proc.), a opór użytkowników – wytwórców maszyn i urządzeń.

    Informacje o badaniu
    Badanie „Gotowość firm produkcyjnych do wdrożenia rozwiązań Przemysłu 4.0” zostało przeprowadzone na zlecenie firmy PSI Polska przez agencję badawczą PMR w I kwartale 2019 r. Objęło duże i średnie firmy produkcyjne wykorzystujące systemy informatyczne ERP, funkcjonujące w Polsce i mające obroty powyżej 20 mln zł. W jego ramach przeprowadzono wywiady telefoniczne z wykorzystaniem techniki CATI wśród osób decyzyjnych z 228 przedsiębiorstw działających w czterech sektorach produkcyjnych: maszyn i urządzeń, samochodów i sprzętu transportowego, mebli oraz wyrobów z metalu.
  • Branża IT postuluje powołanie instytucji ds. AI

    Branża IT postuluje powołanie instytucji ds. AI

    Nawet 30-procentowy roczny wzrost działalności i miliard złotych obrotów, a do tego eksport większości swoich usług. W bieżącej działalności polskich MŚP z sektora IT obok wielu sukcesów nie brakuje jednak wyzwań. Aby wzmocnić głos krajowych firm IT, reprezentujących strategiczny dla Polski sektor gospodarki, powołana została Organizacja Pracodawców Usług IT (ang. Software Development Association Poland – SoDA). Związek postuluje m.in. powołanie współpracującej z biznesem i przez niego współfinansowanej instytucji naukowej zajmującej się badaniami nad sztuczną inteligencją. Jednak niewystarczająca współpraca środowisk naukowych z biznesem to nie jedyne wyzwania, z którymi mierzą się firmy programistyczne. Debata im poświęcona odbędzie się w trakcie 9. Europejskiego Kongresu MŚP w Katowicach.

    Polskie software housy dobrze sobie radzą

    Wedle szacunków około 1000 polskich firm kwalifikuje się do miana producenta oprogramowania. Według szacunków skupiającej takie przedsiębiorstwa Organizacji Pracodawców Usług IT pracuje w nich nawet 50 tys. pracowników. Spośród ponad 250 tysięcy, które w naszym kraju pracują jako programiści. Polscy producenci oprogramowania skutecznie konkurują na zagranicznych rynkach. Osiągają spektakularne sukcesy, a ich współpraca z zagranicznymi klientami trwa nawet po 20 lat. Szacuje się, że ich łączne roczne obroty kształtują się na poziomie ok. 1 mld PLN. Firmy te notują wzrosty przekraczające nawet 30 proc. (r/r), a większość swoich usług (70 proc.) eksportują.

    Jednak polskie firmy programistyczne odczuwają coraz silniejszą presję ze strony konkurencji z krajów, które również oferują ciekawe rozwiązania IT, a także jak np. Bułgaria czy Rumunia niższe koszty.

    Mamy dobrych inżynierów i dobre rozwiązania, lecz trzeba ten potencjał nieustannie umiejętnie promować. Jeśli chcemy utrzymać dobrą pozycję na światowych rynkach, to musimy o to zabiegać. Nie bez znaczenia są również kwestie lobbowania za rozwiązaniami, które będą pomocne w pokonaniu najważniejszych barier utrudniających rozwój polskiej branży IT – mówi Michał Sztanga, dyrektor zarządzający Future Processing, jednej z firm członkowskich Organizacji Pracodawców Usług IT.

    Organizacja Pracodawców Usług IT głosem branży

    Głosem MŚP polskiego sektora IT jest Organizacja Pracodawców Usług IT (ang. Software Development Association Poland – SoDA). W organizacji, powołanej w 2018 roku, zrzeszone są 63 firmy, choć przedsiębiorstw w nieformalnej sieci jest już kilkaset.

    Impulsem do powołania związku była między innymi chęć nawiązania współpracy pomiędzy firmami o podobnym profilu i podobnych wyzwaniach, dzięki której możemy wspierać się w bieżącej działalności operacyjnej. Chcemy, aby dzięki takiemu zjednoczeniu głos firm mających niebagatelny udział w budowie nowoczesnej polskiej gospodarki był bardziej słyszalny wśród decydentów. Branża IT to przecież jeden ze strategicznych kierunków jej rozwoju – mówi Bartosz Majewski, prezes SoDA, oraz własnej firmy Codibly. – Posługujemy się angielskim odpowiednikiem nazwy ze względu na międzynarodowe środowisko, w jakim funkcjonujemy. Promujemy polskie firmy za granicą i stąd potrzeba posługiwania się zrozumiałą na całym świecie marką – dodaje.

    Problemy polskich producentów oprogramowania – problemami polskiej gospodarki

    Mimo odnoszonych sukcesów polska branża IT ma również swoje bolączki. Pomimo ogromnego potencjału, produkuje wartość intelektualną dla firm zachodnich, pozycjonując się tym samym dość nisko na drabinie wartości dodanej. W opinii SoDA jedną z najważniejszych kwestii jest niewystarczająca współpraca środowisk naukowych z biznesem. Dlatego organizacja postuluje powołanie ściśle współpracującej z firmami i współfinansowanej przez przedsiębiorców, instytucji naukowej, która będzie zajmować się badaniami nad sztuczną inteligencją.

    Współpraca biznesu i nauki jest niezbędna, jeżeli chcemy mówić o większej wartości dodanej, a w szczególności o rozwijaniu innowacyjnych produktów. Efekty tej kooperacji wykorzystywane byłyby przy opracowywaniu innowacyjnych na światową skalę rozwiązań z wielu dziedzin, takich jak FinTech i Przemysł 4.0, między innymi w zakresie elektromobilności oraz e-Commerce. Widzimy również potrzebę utworzenia instytucji w Polsce zajmującej się rozwojem sztucznej inteligencji – mówi Konrad Weiske, wiceprezes SoDA oraz Chief Executive Officer w Spyrosoft.

    Skupieni w SoDA przedstawiciele firm programistycznych postulują także rozważenie wprowadzenia zmian przeciwdziałających wzrostowi kosztów w branży. To pozwoliłoby polskim firmom na zgromadzenie środków finansowych na inwestycje w najbardziej zaawansowane technologie umożliwiające utrzymanie się na rynku, dalsze zwiększanie wartości dodanej oraz tworzenie własnych produktów, które staną się produktem eksportowym polskiej branży IT.

    Innym palącym problemem są też stale rosnące koszty pracy programistów, co już teraz doprowadza do utraty konkurencyjności zarówno firm polskich, jak i ulokowanych w Polsce oddziałów zachodnich firm.

    W przeciągu kilku lat będzie to skutkowało negatywnymi dla gospodarki naszego kraju zjawiskami. Przenoszeniem miejsc pracy do krajów o niższych kosztach na przykład do Indii, Filipin, Wietnamu, na Ukrainę, Białoruś czy do Rumunii. Obawiamy się również stagnacji zarobków w branży, a tym samym wyhamowania wzrostu zamożności tysięcy polskich rodzin, a także zmniejszeniem ilości dobrze płatnych miejsc pracy w Polsce – mówi Konrad Weiske.

    Barierą w rozwoju jest również ograniczony dostęp do pracowników.

    Zasadnym a jednocześnie korzystnym dla budżetu państwa rozwiązaniem byłoby stworzenie „programu wprowadzającego” dla osób chcących się przebranżowić i rozwijać zawodowo jako programiści. Koszty zatrudnienia byłyby w pierwszym roku równo podzielone pomiędzy państwo i pracodawcę. Taki wydatek, będący de facto inwestycją, szybko zwróciłby się w formie wpływów z podatków CIT, PIT i VAT. Korzyścią dla firm IT byłaby możliwość bardziej dynamicznego rozwoju, dzięki zatrudnieniu większej liczby pracowników – ocenia Konrad Weiske.

    Przedsiębiorcy doceniają działania prowadzone w ramach programu GovTech m.in. w obszarze przetargów publicznych.

    Rząd, dzięki działaniom programu, wychodzi naprzeciw potrzebom Software house-ów. Liczymy na pogłębienie przynoszącej konstruktywne rozwiązania współpracy, dlatego przedstawicieli GovTech nie mogło zabraknąć na organizowanej przez Organizację Pracodawców Usług IT konferencji, która towarzyszyć będzie Europejskiemu Kongresowi MŚP w Katowicach – wyjaśnia Bartosz Majewski, prezes SoDA.

  • Podsumowanie jubileuszowego XXV Forum Teleinformatyki

    Podsumowanie jubileuszowego XXV Forum Teleinformatyki

    W zamykającym obrady kotle dyskusyjnym stwierdzono m.in., że tworzenie w administracji publicznej strategii związanych z rozwojem technologii ma przede wszystkim służyć kreowaniu rozwoju gospodarczego, a nie tylko zwiększaniu sprawności działania państwa i wygody obywateli. Elementami tego rozwoju są globalne rozwiązania, wykorzystujące m.in. nowe sieci i usługi telekomunikacyjne 5G, Internet rzeczy (IoT), sztuczną inteligencję (AI), chmury obliczeniowe, analizę danych (Data Science, Big Data). Mamy w tym zakresie potencjał intelektualny i bardzo dobrze wykształcone kadry oraz sprawnie działające zespoły i firmy, a także uznane przez świat osiągnięcia komercyjne nie tylko w tworzeniu gier.

    W rekordowym, jubileuszowym Forum uczestniczyło ponad 500 specjalistów z administracji publicznej, środowiska akademickiego, sektora teleinformatycznego, ubezpieczeniowego, bankowego, stowarzyszeń społecznych i izb gospodarczych.

    Pierwsza sesja składała się z prezentacji trzech polskich instytucji, obchodzących w tym roku jubileusze 100-lecia (PKO Bank Polski, Główny Urząd Miar) i 85-lecia (Zakład Ubezpieczeń Społecznych) swojej działalności. Piotr Krawczyk, Dyrektor Pionu Rozwoju i Utrzymania Aplikacji PKO Banku Polskiego, omawiał kierunki rozwoju technicznego banku, jego transformacji w instytucję technologiczną z licencją bankową. Prezentował wykorzystanie m.in. takich rozwiązań jak: AI, Big Data, Aglie, Robotic Process Automation w tworzeniu zintegrowanych usług nie tylko bankowych.

    Prof. dr hab. Gertruda Uścińska, Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych mówiła o kulisach realizacji reformy e-Państwa z perspektywy projektów ZUS – e-składka, e-ZLA, e-akta i EESSI   (Electronic Exchange of Social Security Information), o uproszczeniu wielu działań oraz oszczędnościach, wynikających m.in. ze zmniejszenia liczby błędów. Miarą sukcesu elektronicznych zwolnień jest fakt, że w sierpniu 2019 r. zwolnienia papierowe stanowiły zaledwie 0,01% wszystkich wystawionych. E-akta, czyli elektronizacja dokumentacji pracowniczej w przedsiębiorstwach, znakomicie upraszcza obowiązki archiwizacyjne firm – skracając je z 50 do 10 lat i zwiększając jednocześnie bezpieczeństwo pracowników.

    Ewa Dyner-Jelonkiewicz, ekspertka Głównego Urzędu Miar, prezentowała działania Urzędu, uzmysławiając znaczenie GUM w zapewnieniu bezpieczeństwa i odpowiedniej jakości życia oraz zrównoważonego rozwoju gospodarki. Jako przykład znaczenia precyzyjnych pomiarów, wspomniano urządzenia do mierzenia poziomu cukru we krwi czy radary policyjne, które rozkalibrowują się po kilkuletniej eksploatacji.

    Druga sesja, poświęcona infrastrukturze informacyjnej państwa, składała się z czterech bloków: PKO Banku Polskiego, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Głównego Urzędu Miar oraz Ministerstwa Finansów. Przedstawiciele wymienionych instytucji prezentowali najciekawsze – zrealizowane lub będące w toku – projekty informatyczne. Wprowadzenie do tej sesji wygłosił Gość specjalny, dr Wojciech R. Wiewiórowski, Europejski Inspektor Ochrony Danych. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na bardzo istotne kwestie prawne – różnice, jakie w kwestii gromadzenia i przetwarzania informacji o obywatelach, występują między instytucjami administracji publicznej a firmami komercyjnymi. Zgodnie z  art. 7 Konstytucji RP „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Pamiętać o tym powinni szczególnie tworzący usługi profilujące obywateli, prowadzące do powstania profili obywateli, które będą musiały być udostępniane w postępowaniach prowadzonych przez służby i sądy. Partnerem sesji był PKO Bank Polski.

    Sesja trzecia, której patronował Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, skoncentrowana była na zaawansowanych narzędziach i procesach analizy danych, wspomagających tworzenie nowych i usprawnianie istniejących usług ubezpieczeniowych. Prezentację wprowadzającą do sesji wygłosił dr Andrzej Parafian z UFG, a następnie firmy: Aspartus, Cloudware, DahliaMatic i Sapiens przedstawiły swoje rozwiązania informatyczne dedykowane dla sektora ubezpieczeniowego.

    sesji czwartej pt. „Wspólna infrastruktura państwa – architektura, bezpieczeństwo, interoperacyjność, technologie” swoje propozycje koncepcyjne i technologiczne dla administracji publicznej przedstawili specjaliści z: AODC, Asseco Poland, Atende Software, EUVIC, Evercom, IBM Polska, Microsoft, NASK Państwowy Instytut Badawczy, PURE Storage, SAS Institute, Schneider Electric i T-Mobile Polska. Partnerem sesji była firma EUVIC.

    Sesja piąta, zorganizowana przez Sektorową Radę ds. Kompetencji – Informatyka, poświęcona była przedstawieniu wpływów takich trendów jak: Cyberbezpieczeństwo, Przemysł 4.0, AI, UX, Blockchain, IoT, Big Data na potrzeby kompetencyjne przedsiębiorstw.

    Szósta sesja – Forum Młodych Mistrzów, to przedsięwzięcie skierowane do studentów i doktorantów. Projekt realizowany jest z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej oraz przy wsparciu partnerów. Sesja była dofinansowana ze środków Narodowego Banku Polskiego. Wykład pt. „Jak wdrażać innowacje”, który stanowił wprowadzenie do sesji, wygłosił Paweł Pisarczyk – Prezes Atende Software. Następnie Jury konkursowe wysłuchało i oceniło 16 niezmiernie ciekawych, finałowych prezentacji indywidualnych i zespołowych, przyznając prestiżowe nagrody: Rady Programowej Forum i Oddziału Mazowieckiego PTI, Ministra Cyfryzacji, Narodowego Banku Polskiego, Prezesa Polskiego Towarzystwa Informatycznego, Fundacji na rzecz Rozwoju Informatyki, NASK Państwowego Instytutu Badawczego, Atende Software, T-Mobile Polska, Samsung Electronics Polska, Exatel i Przewodniczącego Jury Konkursowego. Wręczenie nagród nastąpi tradycyjnie już w późniejszym terminie na uroczystym spotkaniu w Ministerstwie Cyfryzacji.

    Partnerami sesji i Konkursu Młodych Mistrzów byli: Atende Software, NASK Państwowy Instytut Badawczy, Samsung Electronics Polska i T-Mobile Polska. Partnerem Konkursu Młodych Mistrzów był Exatel.

    Sesja siódma – Forum Nowych Idei – poświęcona była upowszechnianiu chmury obliczeniowej w Polsce. Na świecie ponad 80% przedsiębiorstw wdraża strategie wykorzystania chmury obliczeniowej w swoich  krytycznych aplikacjach. Według GUS w Polsce model ten wykorzystuje zaledwie 10% przedsiębiorstw. Jak i dlaczego warto temu przeciwdziałać debatowali eksperci, reprezentujący platformy chmurowe i ich klientów. Prezentacje wprowadzające do dyskusji wygłosili przedstawiciele firm Bonair i Intel. W panelu dyskutowali: Piotr Beńke (IBM Polska), Radosław Świerczyński (Operator Chmury Krajowej), Daniel Olejniczak (Bonair), Przemysław Papużyński (Intel), Bartosz Stebnicki (Microsoft).

    Ósma sesja – Złote usługi i praktyki do wzięcia pod patronatem Adama Struzika, Marszałka Województwa Mazowieckiego i Bohdana Paszkowskiego, Wojewody Podlaskiego, poświęcona była praktycznym aspektom cyfryzacji administracji samorządowej, ze szczególnym uwzględnieniem systemów elektronicznego zarządzania dokumentacją w organizacji, czyli EZD. Omawiano m.in.: zasady udostępniania systemu EZD RP, elektronizację zamówień publicznych, audyt systemów IT w JST, czy kontrolę w urzędzie prowadzącym sprawy w postaci elektronicznej.

    Sesja dziewiąta, zorganizowana z inspiracji i pod Honorowym Patronatem GUGiK, poświęcona była wieloaspektowym problemom informacji przestrzennych. Prelegenci – m.in. dr hab. inż. Waldemar Izdebski, Główny Geodeta Kraju, przedstawili zarówno zadania i stopień wykorzystania funkcjonujących w tej dziedzinie rozwiązań informatycznych, jak i perspektywę ich rozwoju do 2025 roku. Przedstawiono Geoportal.gov.pl jako narzędzie do prezentacji i popularyzacji informacji przestrzennych.

    Forum zakończył tradycyjnie Kocioł Dyskusyjny z tematem wiodącym „Krajowe strategie technologiczne a potencjał przemysłu teleinformatycznego”. Wprowadzeniem do dyskusji były dwie prezentacje: „Udział przemysłu teleinformatycznego w realizacji krajowych strategii technologicznych – możliwości i propozycje” dra inż. Andrzeja Dulki, Prezesa Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji oraz „Systemy  wspomagania  państwowej służby hydrogeologicznej i administracji geologicznej z wykorzystaniem technologii SOA i GIS” Piotra Gałkowskiego, Koordynatora Projektów IT w Państwowym Instytucie Geologicznym – Państwowym Instytucie Badawczym. W gronie panelistów wystąpili (w kolejności alfabetycznej): dr  inż.  Andrzej  Dulka (Prezes  PIIT),  Tomasz Jaworski (Microsoft), Przemysław  Koch  (Pełnomocnik Ministra Finansów ds. Informatyzacji), Robert Kroplewski (Pełnomocnik Ministra Cyfryzacji ds. społeczeństwa informacyjnego), Adam Marciniak (Wiceprezes Zarządu PKO Banku Polskiego), Anna Trzecińska (Wiceprezes Narodowego Banku Polskiego). Dyskusję panelową moderował Borys Stokalski – członek Rady Programowej Forum.

    Nagroda „Złotego Herolda”, wręczana na Forum, przyznawana jest przez Radę Programową Forum  za upowszechnianie przesłania Forum: „Budowa nowoczesnego państwa opartego na powszechnym wykorzystaniu technologii teleinformatycznych nie jest celem antagonistycznym dla nikogo”.

    Tegorocznymi Laureatami nagrody „Złoty Herold I stopnia” zostali: Ministerstwo Cyfryzacji, Ministerstwo Finansów, Narodowy Bank Polski, Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz Małgorzata Ślepowrońska i prof. dr hab. Jan Madey. Nagrodę „Złoty Herold II stopnia” otrzymali: Evercom, Główny Urząd Miar, IBM Polska, Microsoft, NASK Państwowy Instytut Badawczy, Polskie Towarzystwo Informatyczne. Z okazji 25-lecia Forum uhonorowano zasłużonych, byłych członków Rady Programowej Forum, plakietą „Złoty Herold – wyróżnienie specjalne”. W gronie tym znaleźli się: Janina Derwiszyńska, Tomasz Domżał, Krzysztof Imiełowski i Waldemar Sielski.

    Po raz osiemnasty na Forum wręczono Nagrodę im. Marka Cara, jednego z pomysłodawców Forum Teleinformatyki. Nagroda przyznawana jest za wybitne osiągnięcia w tworzeniu warunków dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Laureatami zostali: dr hab. Beata Czarnacka-Chrobot, prof. SGH i Paweł Pisarczyk, Prezes Zarządu i główny projektant Atende Software.

    Tradycyjnie już wręczono Nagrodę za najlepszą prezentację firmową na poprzednim Forum. Laureatem został Paweł Nogowicz, Prezes Evercom. Fundatorem nagrody był Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy.

    Z okazji jubileuszu Forum została wręczona Nagroda „Złota Książka XXV-lecia Forum Teleinformatyki”, którą otrzymała dr hab. Grażyna Szpor, prof. UKSW za opracowaną pod jej kierunkiem autorskim i naukowym wielotomową monografię: „Jawność i jej ograniczenia” Wydawnictwo C.H. Beck. Partnerem Nagrody była firma Samsung Electronics Polska.

    Forum Teleinformatyki jest jedną z najbardziej cenionych, a zarazem najstarszych i największych imprez branży teleinformatycznej. Od 25 lat Forum porusza najbardziej aktualne tematy związane z efektywnym wykorzystaniem szeroko pojętej teleinformatyki w zarządzaniu państwem, w tym w usprawnianiu usług świadczonych obywatelom przez administrację publiczną.

    Komitet Honorowy tegorocznego Forum tworzyli: Marek Zagórski – Minister Cyfryzacji, Anna Trzecińska – Wiceprezes Narodowego Banku Polskiego, prof. dr hab. Jan Madey – Uniwersytet Warszawski, dr hab. inż. Radosław Wiśniewski – Prezes Głównego Urzędu Miar, prof. dr hab. Gertruda Uścińska – Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Adam Marciniak – Wiceprezes Zarządu PKO Banku Polskiego, Włodzimierz Marciński – Prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego, dr inż. Andrzej Dulka – Prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, dr hab. inż. Bolesław Szafrański – Profesor WAT i Przewodniczący Rady Programowej Forum.

    Honorowymi Patronami XXV Forum byli: Ministerstwo Cyfryzacji, Narodowy Bank Polski, prof. dr hab. Marcin Pałys – Rektor Uniwersytetu Warszawskiego i Włodzimierz Marciński – Prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego.

    Honorowy Patronat nad sesją dedykowaną administracji terenowej objęli: Adam Struzik – Marszałek Województwa Mazowieckiego i Bohdan Paszkowski – Wojewoda Podlaski.

    Patronem Honorowym sesji Forum Młodych Mistrzów był Narodowy Bank Polski.

    Partnerami Forum były firmy: Microsoft i SimplicITy Poland.

    Patronami medialnymi byli: BrandsIT.pl, Computerworld, CyberDefence24, Gazeta Ubezpieczeniowa, ITWIZ.pl i Pismo Samorządu Terytorialnego WSPÓLNOTA.

    Organizatorami Forum byli: BizTech Konsulting SA i Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji.

  • Polska i Europa zbroją się cyfrowo przed nadejściem przemysłowej rewolucji 4.0

    Polska i Europa zbroją się cyfrowo przed nadejściem przemysłowej rewolucji 4.0

    Kluczem do przeprowadzenia czwartej rewolucji przemysłowej jest wdrożenie skutecznych systemów cyberbezpieczeństwa, które umożliwią firmom skuteczne działanie w silnie zinformatyzowanym społeczeństwie. Odpowiedzią na wyzwania branży przemysłu 4.0 jest m.in. przyjęcie unijnej dyrektywy Cybersecurity Act ujednolicającej proces certyfikacji sprzętu. W Polsce powstaje organizacja zdolna do wydawania globalnie akceptowanych certyfikatów.

    Cybersecurity Act porządkuje wiele kwestii, promuje systemy ewaluacji i certyfikacji. Z jednej strony będzie stanowić to pewnego rodzaju wysiłek, bo musimy wdrożyć określone zasady i regulacje. Z drugiej system spójnej kontroli, daje nam szansę, że przy masowości urządzeń i zastosowaniu ich praktycznie w każdym aspekcie naszego życia ten system będzie bezpieczny. Abyśmy od początku mieli szansę kontrolowania procesów łączności i chronienia się przed różnego rodzaju zagrożeniami – mówi Jerzy Żurek, dyrektor Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego.

    Przemysł 4.0 w znacznej mierze oparty będzie na cyfryzacji, automatyzacji oraz przetwarzaniu dużych zasobów danych za pośrednictwem chmur obliczeniowych. Funkcjonowanie w takim środowisku wymaga wdrożenia zaawansowanych rozwiązań z zakresu cyberbezpieczeństwa, które uodpornią firmowe systemy na ataki ze strony cyberprzestępców.

    Unijna dyrektywa Cybersecurity Act jest bezpośrednią odpowiedzią na zagrożenia, jakie stwarza przejście na model przemysłu 4.0. Wymusza ona na krajach członkowskich wdrożenie ujednoliconych przepisów certyfikacyjnych usług oraz sprzętu, które mają być podstawowym elementem firmowych systemów cyberbezpieczeństwa. Zunifikowane unijne certyfikaty z jednej strony mają być gwarantem tego, że dany produkt spełnia wyśrubowane normy bezpieczeństwa, z drugiej zaś obniżać koszty prowadzenia firmy, gdyż podmioty działające w kilku krajach członkowskich nie będą musiały inwestować w certyfikację na kilku rynkach.

    Nowe wytyczne otrzyma Europejska Agencja Bezpieczeństwa Sieci i Informacji, która zostanie przekształcona w niezależny ośrodek naukowy zajmujący się promocją rozwiązań z zakresu cyberbezpieczeństwa. Do jej zadań będzie należeć m.in. sprawowanie nadzoru związanego z wdrażaniem spójnej polityki certyfikacyjnej krajów członkowskich.

    Mamy normy cyberbezpieczeństwa i organizacje, które te normy wdrażają. Aby te normy egzekwować musimy stworzyć instytucje i laboratoria, które będą badać rozwiązania nie tylko software’owe, które dzisiaj są nam tak bliskie jako użytkownikom, lecz przede wszystkim urządzenia. I to jest cel, do którego zmierzamy – tłumaczy ekspert.

    Do walki z zagrożeniami związanymi z cyberprzestępczością przygotowuje się m.in. Ministerstwo Obrony Narodowej, które planuje do 2022 roku powołać do życia dowództwo obrony cyberprzestrzeni. Nowa jednostka będzie odpowiedzialna za stworzenie formacji wojskowej wyspecjalizowanej w monitorowaniu bezpieczeństwa cyberprzestrzeni.

    Budujemy obecnie krajowy schemat certyfikacji, w ramach którego powstają laboratoria badawcze i instytucje, które w zgodzie z normami cyberbezpieczeństwa będą realizować badania. Te normy są zresztą tak skonstruowane, że zespoły, które je realizują, mają obowiązek wynajdywania nowych metodyk badania. Instytucje na poziomie europejskim i światowym dzielą się tymi doświadczeniami, to także podnosi poziom bezpieczeństwa. – tłumaczy Jerzy Żurek.

    Krajowy schemat oceny i certyfikacji bezpieczeństwa oraz prywatności produktów i systemów IT (KSO3C), wdrażany przez Instytut Łączności, Instytut Technik Innowacyjnych EMAG i NASK, jest zgodny z Common Criteria. Celem jest stworzenie skutecznego systemu oceny, certyfikacji bezpieczeństwa i prywatności m.in. urządzeń udostępnianych na polskim rynku, a także usług teleinformatycznych. Do 2022 r. ma zostać powołana na bazie tego przedsięwzięcia organizacja zdolna do wydawania globalnie akceptowanych certyfikatów.

    Według analityków z firmy Grand View Research wartość globalnego rynku cyberbezpieczeństwa w 2018 roku wyniosła 116,5 mld dol. Przewiduje się, że do 2025 roku wzrośnie ona do ponad 241 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 11 proc.