Tag: Materiał partnera

  • Wynajem Apple, czyli prosty sposób na podjęcie decyzji zakupowej

    Wynajem Apple, czyli prosty sposób na podjęcie decyzji zakupowej

    Logo nadgryzionego jabłuszka zna każdy. Nie da się ukryć – potęga amerykańskiego giganta jest ogromna, w grono fanów nieustannie się powiększa. Zastanawiasz się, czy zwolennicy marki mają rację, będąc przekonanymi o ich niezawodności?

    Postaw na wynajem Apple i podejmij dobrą decyzję zakupową. Poniżej sprawdzisz, które urządzenia są warte uwagi i dlaczego. Koniecznie przeczytaj. 

    Bogata oferta – nieograniczone możliwości. Produkty Apple

    Oferta Apple jest bogata. Wielość i różnorodność produktów zapewnia niemal nieograniczone możliwości. Wśród obecnie dostępnych urządzeń znajdziesz przenośny komputer MacBook, wszechstronny tablet iPad, iPhone, czyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych na świecie smartfonów, wielofunkcyjny zegarek dla aktywnych – iWatch, a także – bezprzewodowe słuchawki AirPods i akcesoria do wszystkich w/w sprzętów i gadżetów. 

    Zastanawiasz się, które z urządzeń zapewniają najwięcej funkcjonalności? Chcesz wiedzieć, jak je łączyć, żeby maksymalnie wykorzystać ich możliwości i zrealizować wszystkie określone cele? Zanim podejmiesz decyzję zakupową (propozycje Apple niestety nie należą do najtańszych, w związku z czym warto dobrze przemyśleć taką inwestycję) zdecyduj się na wynajem Apple. Co zyskasz, korzystając z takiego rozwiązania? 

    Wynajem Apple – możliwości i korzyści

    Produkty sygnowane logo amerykańskiego giganta mają zasadniczą zaletę – wszystkie są ze sobą kompatybilne. W praktyce oznacza to, że mogą współpracować, pozwalając Ci wykorzystać wszystkie możliwości każdego z urządzeń. Możesz to sprawdzić, decydując się na wynajem Apple, np. w Plenti. Na czym to polega? 

    Wynajem sprzętu elektronicznego to nic innego jak jego wypożyczenie. Jeśli zdecydujesz się skorzystać z oferty Plenti, wystarczy, że zarejestrujesz się bezpośrednio na stronie www lub za pośrednictwem specjalnej aplikacji, wskażesz interesujące Cię urządzenie i wybierzesz sposób dostawy. Zasady wynajmu sprzętu są proste – w opcji Flexi wypożyczasz na jak długo chcesz, wpłacając tylko wartość kaucji. Pełną opłatę za użytkowanie urządzenia Plenti pobiera dopiero kiedy zdecydujesz się je zwrócić. Obecnie, chcąc zamówić kilka produktów Apple, będziesz musiał złożyć kilka zamówień. Obserwuj jednak, co dzieje się w wypożyczalni – firma cały czas pracuje nad korzystnymi innowacjami!

    Artykuł sponsorowany

  • Czy platformy cyfrowe zapłacą podatek u źródła w Polsce?

    Czy platformy cyfrowe zapłacą podatek u źródła w Polsce?

    Pośrednictwo w krótkoterminowym najmie lokali realizowane za pośrednictwem platform cyfrowych takich jak Airbnb może powodować obowiązek płacenia podatku u źródła – uważa polski Rzecznik Trybunału Sprawiedliwości UE Maciej Szpunar. Choć sprawa dotyczy opodatkowania działalności Airbnb we Włoszech, to wkrótce może mieć znaczenie również dla Polski (opinia Rzecznika w sprawie C-83/21 z 7 lipca 2022 r.).

    Airbnb

    Airbnb jest globalną firmą z siedzibą w Kalifornii oferującą pośrednictwo w najmie nieruchomości poprzez łączenie wynajmujących i najemców na swojej platformie internetowej. Płatność za wynajęcie nieruchomości jest pobierana z góry od najemcy i przekazywana wynajmującemu, z którym Airbnb dokonuje rozliczeń usługi pośrednictwa.

    Włoska ustawa o najmie krótkoterminowym

    Z dniem 1 czerwca 2017 r. Włochy wprowadziły nowy system opodatkowania najmu krótkoterminowego prowadzonego poza działalnością gospodarczą. Objął on swoim zakresem usługi oferowane przez Airbnb w zakresie najmu lokali mieszkalnych na okres do 30 dni przez osoby fizyczne poza działalnością gospodarczą. Dochody z tego źródła podlegają we Włoszech opodatkowaniu ryczałtem w wysokości 21%, a dane na temat zawartych umów najmu muszą być przekazywane właściwym organom podatkowym. Zgodnie z włoską ustawą, przy pobieraniu czynszu za najem, pośrednicy w najmie nieruchomości, w tym podmioty prowadzący służące do tego platformy cyfrowe, zobowiązani są pobrać 21% podatek u źródła (WHT, od ang. Withholding Tax), liczony od kwoty czynszu. Dodatkowo, przedsiębiorstwa niemające we Włoszech statusu rezydenta podatkowego, ani nieposiadające tam stałego zakładu, muszą wyznaczyć przedstawiciela podatkowego jako odpowiedzialnego za wpłatę podatku.

    Obowiązek przekazywania skarbówce informacji i poboru podatku u źródła

    Airbnb Ireland i Airbnb Payments UK wniosły do włoskiej rady stanu skargę przeciw nowemu systemowi podatkowemu. Consiglio di Stato zwróciła się w tej sprawie do TSUE. W opinii z 7 lipca 2022 r. rzecznik generalny TSUE Maciej Szpunar uznał, że art. 56 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej dotyczący swobody świadczenia usług nie stoi na przeszkodzie obowiązkowi zbierania i przekazywania informacji ani pobierania podatku u źródła. Obowiązek ten nie stanowi dyskryminacji usługodawców zagranicznych.

    Dla poboru WHT nie trzeba specjalnie ustanawiać przedstawicielstwa podatkowego

    Sprzeczny z art. 56 TFUE jest natomiast obowiązek wyznaczenia przedstawiciela podatkowego nałożony przez włoską ustawę. W opinii Rzecznika, obowiązek taki nakładany na usługodawców świadczących usługi transgraniczne właśnie w celu przekazywania informacji i pobierania podatku stanowi bowiem nieproporcjonalne ograniczenie swobody świadczenia usług.

    Włoski casus Airbnb a działalność w Polsce

    Czy sprawa Airbnb może mieć wpływ na polski rynek i system podatkowy? W swojej opinii Rzecznik TSUE podkreślił, że wprowadzony przez Włochów system fiskalny nie dotyczy opodatkowania działalności Airbnb, ale usług polegających na najmie nieruchomości położonych na terenie Włoch. Stąd, wprowadzenie tego systemu leżało w zakresie kompetencji podatkowych tamtejszych władz.

    W Polsce regulacje WHT nie ujmują precyzyjnie działalności pośredników w najmie krótkoterminowym, odnosząc się generalnie do przychodów osiąganych przez zagraniczne przedsiębiorstwa na terytorium RP z tytułu: dywidend, licencji, czy świadczeń: doradczych, księgowych, badania rynku, usług prawnych, usług reklamowych, zarządzania i kontroli, przetwarzania danych oraz świadczeń o podobnym charakterze. To właśnie to ostatnie, nieprecyzyjne określenie zapisane w art. 21 ust. 2a ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych otwiera polskiemu fiskusowi furtkę do opodatkowania usług pośrednictwa w najmie świadczonych przez zagraniczne platformy cyfrowe 20% podatkiem u źródła.

    Choć na gruncie polskich ustaw podatkowych mogą wystąpić wątpliwości, czy powstanie obowiązek podatkowy poboru podatku u źródła, gdy płatnikiem, kontrahentem zagranicznej firmy świadczącej usługę będzie osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej, to zastosowanie powinna tu znaleźć ogólna zasada, zgodnie z którą, jeśli obowiązkiem pobrania podatku nie można obciążyć płatnika, to spoczywa on na podatniku. Zatem to zagraniczna platforma internetowa oferująca usługę pośrednictwa w Polsce będzie zobowiązana do obliczenia i wpłacenia podatku na rachunek właściwego urzędu skarbowego.

    Polski fiskus działa błyskawicznie

    Wszystko wskazuje na to, że wszelkie wątpliwości interpretacyjne, co do możliwości obarczania podatkiem u źródła zagranicznych usługodawców cyfrowych zostaną szybko rozwiane. Zaledwie 4 dni po wydaniu ww. opinii TSUE, Ministerstwo Finansów ogłosiło prekonsultacje w sprawie wdrożenia wspólnych unijnych ram sprawozdawczości koniecznych do zgłaszania dochodów uzyskiwanych za pośrednictwem platform cyfrowych. Jak wyjaśnia MF, cyfrowy charakter tych platform pozwala przedsiębiorcom wykorzystywać je do działalności bez zgłaszania dochodów uzyskiwanych w innym państwie. A to naraża te państwa na uszczuplenie wpływów budżetowych z dochodów podatkowych. Już w styczniu 2020 r., w wywiadzie dla Financial Times ówczesny Minister Finansów Tadeusz Kościński powiedział wprost, że chce, by amerykański serwis Airbnb płacił podatki od uzyskiwanych w Polsce dochodów.

    W zaprezentowanych 11 lipca 2022 r. założeniach przewiduje się wprowadzenie obowiązków sprawozdawczych w zakresie dochodów uzyskiwanych za pośrednictwem platform cyfrowych, instrumenty kontroli raportowania i oczywiście sankcje w postaci kar finansowych.

    Podsumowanie

    Szybkość reakcji polskiego fiskusa na opinię Rzecznika TSUE pokazuje, jak ważne dla polskich przedsiębiorców są rozstrzygnięcia unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Otwierają bowiem furtkę do przyjęcia rozwiązań i ustanowienia nowych podatków wprowadzonych przez rządy innych państw. Jeśli jednak nowe regulacje dotyczące podatku u źródła od dochodów osiąganych przez platformy cyfrowe wejdą w życie, to i tak każdy przypadek zagranicznej firmy trzeba będzie oceniać indywidualnie. Nie wolno bowiem zapominać, że nawet jeśli taki obowiązek podatkowy powstanie, to jego ciężar może być skutecznie niwelowany przez łączące dane państwa międzynarodowe umowy w sprawie unikania podwójnego opodatkowania.


    Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

  • Fiskus pomylił tablicę informacyjną z reklamą. Poszło o wysokość podatku

    Fiskus pomylił tablicę informacyjną z reklamą. Poszło o wysokość podatku

    Organ podatkowy nie uwzględnił przedstawionego przez przedsiębiorcę stanu faktycznego i dokonując samowolnej modyfikacji opisu i nieuzasadnionych dopowiedzeń stwierdził, że tablica informująca o historii pałacu potencjalnie może być reklamą i jako taka podlega opodatkowaniu. Po stronie przedsiębiorcy stanął sąd.

    Tablice informacyjne trwale związane z gruntem

    Spółka podjęła się przebudowy zagospodarowania terenu pałacowo-parkowego na Opolszczyźnie dofinansowanego z projektu ochrony i promocji różnorodności biologicznej obszaru chronionego krajobrazu na terenie jednej z gmin, w ramach programu ochrony środowiska, dziedzictwa kulturowego i kultury. Na podlegającym spółce terenie zamontowała 5 wolnostojących tablic informacyjnych o dofinansowaniu projektu z unijnych pieniędzy, o stalowej konstrukcji, trwale związanych z gruntem betonowymi fundamentami.

    Przedsiębiorca wystąpił do organu podatkowego o potwierdzenie, że pełniące wyłącznie charakter informacyjno-edukacyjny tablice, zawierające jedynie treści dotyczące rysu historycznego zespołu pałacowo-parkowego, bioróżnorodności zabytkowego parku, gatunków drzew, a także o wspominanym źródle dofinansowania, w żaden sposób niewykorzystywane do celów reklamowych, nie będą podlegać opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości jako budowle.

    Może i nie służą do celów reklamowych, ale mogą

    Organ stwierdził, że przedmiotowe tablice będą podlegać opodatkowaniu, bowiem bez względu na to, co się teraz z nimi dzieje, stanowią budowle, a przedsiębiorca może je potencjalnie wykorzystywać do prowadzenia działalności gospodarczej. Potwierdzać to miał również fakt, że przedsiębiorca ujął wydatki na te tablice w kosztach uzyskania przychodu, a same tablice w ewidencji środków trwałych.

    Niech organ uzasadni, dlaczego jego zdaniem tablice informacyjne podlegają podatkowi

    Nie zgadzając się z rozstrzygnięciem organu spółka wniosła skargę do sądu. WSA w Opolu przypomniał, że Ordynacja podatkowa wyznacza granice podejmowanej przez organ interpretacji przepisów prawa podatkowego, które nie mogą wybiegać poza to, co zostało uwzględnione przez podatnika we wniosku o jej wydanie. A w opisie stanu faktycznego spółka wyraźnie poinformowała jaką rolę będą pełnić tablice. Organ natomiast analizując art. 1a ust. 1 pkt 1 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych w związku z art. 3 pkt 3 Prawa budowlanego, który wśród budowli wymienia „wolno stojące trwale związane z gruntem tablice reklamowe i urządzenia reklamowe”, na tej tylko podstawie uznał, że skoro opisane przez spółkę tablice są trwale związane z gruntem, to są lub mogą być przez nią wykorzystywane do prowadzenia działalności gospodarczej, a zatem podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości.

    Sąd uchylając zaskarżoną przez spółkę interpretację, zalecił organowi, by przy ponownym rozpoznawaniu sprawy ustalił, czy tablice informacyjne, albo informacyjno-edukacyjne to podlegające podatkowi od nieruchomości budowle, skoro przepis art. 3pkt 3 prawa budowlanego jako budowlę klasyfikuje „tablicę reklamową”. Jeśli mimo to fiskus ponownie uzna, że jednak tablica informacyjna to w rozumieniu ww. przepisu tablica reklamowa lub inna budowla, to powinien to uzasadnić (sygn. akt I SA/Op 160/22).

    Podsumowanie

    Zawyżony lub nienależnie naliczony podatek od nieruchomości to powszechne zjawisko. Często jest efektem błędnej interpretacji przepisów przez urzędników i niewłaściwego klasyfikowania należących do podatników obiektów. A część właścicieli nieruchomości, przedsiębiorców, po uzyskaniu decyzji wymiarowej zapewne odpuszcza, po pierwsze ulegając powadze „urzędowej” decyzji, po drugie, by po prostu nie wdawać się w spór ze skarbówką. Powinni jednak wiedzieć, że w każdej chwili mają prawo zweryfikować, czy podatek został ustalony prawidłowo, a gdy okaże się, że został zawyżony lub był całkowicie nienależny – domagać się zwrotu nadpłaty, nawet do 5 lat wstecz.

    Przy składaniu wniosku o wydanie interpretacji podatkowej, niezależnie od tego czy dotyczy ona podatku od nieruchomości, VAT, PIT, czy CIT, dobrze jest zachować dużą ostrożność. Na wstępie warto rozważyć, czy istniejących wątpliwości nie da się wyjaśnić w bardziej klarowny sposób, antycypując możliwe punkty sporne i wątpliwości, które powziąć urzędnik skarbowy. Nie jest tajemnicą, że niekorzystana interpretacja, dotycząca nawet prostej, c oczywistej kwestii podatkowej, może stanowić dla podatnika problem. Stąd jeśli do wydania takiego rozstrzygnięcia doszło, ale sprawa jest nadal aktualna, warto zaskarżyć interpretację do WSA.

    Po drugie, analizując przepisy, czy wydane na ich kanwie interpretacje podatkowe należy unikać wykładni rozszerzającej. Jak trafnie zauważył WSA w Opolu, skoro wnioskujący o wydanie interpretacji wyjaśnił, że związane z gruntem tablice pełnią wyłącznie funkcję informacyjno–edukacyjną, nie można im przypisywać charakteru reklamowego tylko dlatego, że generalnie urządzenia czy szyldy stanowiące budowle, podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości.


    Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

  • Jak zadbać o obsługę kadrowo-płacową w przedsiębiorstwie?

    Jak zadbać o obsługę kadrowo-płacową w przedsiębiorstwie?

    Zapewnienie odpowiedniej obsługi procesów o charakterze kadrowo-płacowym to podstawa poprawnego funkcjonowania każdej firmy zatrudniającej pracowników. Należy więc dołożyć wszelkich starań, aby obowiązki związane m.in. z prowadzeniem akt osobowych, rozliczaniem urlopów, naliczaniem wynagrodzeń czy kontaktami z ZUS-em oraz GUS-em były wykonywane we właściwy sposób. Warto wiedzieć, że można w tej kwestii skorzystać z jednej z dwóch powszechnych opcji. Czym charakteryzuje się każde z rozwiązań?

    Skorzystanie z usług podmiotu outsourcingowego

    Rozwiązaniem, które umożliwia bezproblemowe prowadzenie kadr i płac, jest skorzystanie z usług podmiotu outsourcingowego. Taka opcja zyskuje coraz większą popularność, zwłaszcza w dużych i średnich przedsiębiorstwach, którym zależy na jak najlepszym zoptymalizowaniu firmowych kosztów. Na czym polega outsourcing kadr i płac? To proste. W tym modelu obowiązki kadrowo-płacowe są oddelegowywane do specjalistów, zatrudnionych przez zewnętrzny podmiot. To oni w pełni odpowiadają za ich realizację z zachowaniem odpowiednich terminów i w zgodzie z obowiązującą literą prawa. Warto przy tym pamiętać, że możliwe jest przekazanie całokształtu zadań lub tylko ich części, zależnie od tego, czego potrzebuje i oczekuje firma, będąca klientem przedsiębiorstwa outsourcingowego.

    Takie rozwiązanie może być bardzo korzystne z wielu powodów. Przede wszystkim przynosi oszczędności finansowe i czasowe. Dana firma nie musi przejmować się zatrudnianiem specjalistów ds. kadr i płac i utrzymywaniem ich stanowisk, tylko może skupić się na rdzeniu swojej działalności. Bez wątpienia jest to bardzo wygodne, a przy tym nierzadko tańsze niż tworzenie miejsc pracy. Ponadto osoby zatrudnione przez podmioty outsourcingowe są wyspecjalizowane w zagadnieniach z obszaru HR i pozostają na bieżąco z wszelkimi zmianami w przepisach. Na pewno gwarantują więc wysoką jakość świadczonych usług.

    Stworzenie własnego działu kadr i płac

    Mimo że outsourcing zyskuje na popularności, wiele firm wciąż stawia na bardziej typowe rozwiązanie w kwestii dbania o obsługę kadrowo-płacową. Jest nim założenie własnego działu HR. Należy pamiętać, że może okazać się to kosztowne. Wydatki obejmują przeprowadzenie wszystkich etapów rekrutacji specjalistów, przygotowanie im miejsca pracy, wypłacanie comiesięcznych wynagrodzeń, dostarczanie motywujących benefitów pozapłacowych, doszkalanie itp.

    Zaletą stworzenia własnego działu personalnego jest na pewno to, że ma się wówczas większą kontrolę nad procesami kadrowo-płacowymi niż w przypadku skorzystania z outsourcingu. Dla wielu pracodawców nadzorowanie poszczególnych działań z tego obszaru jest bardzo ważne. Ponadto dzięki prowadzeniu wewnętrznego działu pracownicy w firmie mogą być bardziej zgrani, co ma spore znaczenie dla funkcjonowania przedsiębiorstwa.

  • Pobyt ukraińskiego pracownika przez ponad 183 dni w Polsce

    Pobyt ukraińskiego pracownika przez ponad 183 dni w Polsce

    25 sierpnia minęło dokładnie 183 dni od momentu, gdy do Polski zaczęli masowo przybywać uchodźcy z Ukrainy. Oznacza to, że właśnie mija okres, w którym nie podlegają oni pod polską jurysdykcję podatkową. Jakie obowiązki w związku z tym spoczywają na pracodawcach zatrudniających Ukraińców?

    Ukraińcy pod jurysdykcją podatkową polskiego fiskusa

    Zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy o PIT osoby fizyczne, jeśli mają miejsce zamieszkania na terytorium RP, podlegają nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu, czyli od całości swoich przychodów bez względu na miejsce położenia ich źródeł. Natomiast na mocy ust. 1a, za osobę taką uznaje się również obcokrajowców przebywających na terytorium RP dłużej niż 183 dni w roku podatkowym (w przypadku osób fizycznych jest nim rok kalendarzowy) lub posiadających tu ośrodek interesów życiowych. Na przełomie sierpnia i września obowiązek nieograniczonego opodatkowania się w Polsce obejmie więc pracowników z Ukrainy, którzy z końcem lutego zaczęli napływać do naszego kraju uciekając przed rosyjską agresją militarną. Pozwala na to polsko-ukraińska konwencja ws. unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i majątku, sporządzona w Kijowie dnia 12 stycznia 1993 r. (Dz.U. 1994, nr 63, poz. 269).

    Z chwilą przekroczenia przez pracownika 183 dniowego okresu pobytu w Polsce, jego wynagrodzenie za pracę, nawet gdyby uzyskiwał je w ramach delegacji z firmy ukraińskiej, będzie podlegać polskiemu systemowi prawa podatkowego. Celem uniknięcia podwójnego opodatkowania zastosowanie znajdzie wówczas metoda wskazana w art. 24 ww. dwustronnej konwencji.

    Obowiązki pracodawcy wobec nowej sytuacji ukraińskiego pracownika

    W pierwszej kolejności pracodawcy powinni ustalić, czy pracownik z Ukrainy zyskał status rezydenta podatkowego Polski, czyli czy przebywa tu 183 dni. A w tym aspekcie wątpliwości nasuwa pytanie, czy przy obliczaniu uwzględnia się dzień przyjazdu i wyjazdu pracownika z Polski. Ponieważ praktyka organów podatkowych i głos orzecznictwa są w tej kwestii niejednoznaczne, bezpieczniej jest ująć te dni w wyliczeniach. Jeśli już pracodawca stwierdzi, że zatrudniony u niego obywatel Ukrainy przebywa na terytorium RP dłużej niż 183 dni, powinien potrącać z jego wynagrodzenia i odprowadzać do właściwego urzędu skarbowego zaliczki na PIT. Czas na pierwsze potrącenie będzie przypada do 20-ego dnia miesiąca następnego po miesiącu, w którym pobyt pracownika z Ukrainy na terytorium RP przekroczył wskazany okres. Pracodawca oblicza i odprowadza PIT nie tylko za ostatni miesiąc, ale zobligowany jest zrobić to wstecz, od początku biegu terminu pobytu Ukraińca w Polsce. W kolejnych miesiącach zaliczki potrącać będzie już standardowo, za każdy poprzedni miesiąc pracy zatrudnionego pracownika z Ukrainy.

    Oświadczenie pracownika o statusie rezydencji

    To więc pracodawca, jako płatnik musi szczegółowo badać sytuację prawną ukraińskiego pracownika i samodzielnie ustalać państwo jego rezydencji podatkowej. Chyba, że obywatel Ukrainy złoży mu oświadczenie o przeniesieniu swojego ośrodka interesów życiowych i uzyskaniu statusu polskiego rezydenta podatkowego już od dnia przyjazdu do Polski. Taką możliwość daje art. 52zj ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Stanowi on, że w okresie od dnia 24 lutego 2022 r. do dnia 31 grudnia 2022 r. spełnienie warunku uznania za osoby mającej miejsce zamieszkania w Polsce stwierdza się na podstawie pisemnego oświadczenia obywatela Ukrainy o posiadaniu na terytorium RP centrum interesów osobistych lub gospodarczych (ośrodka interesów życiowych). Odebranie takiego oświadczenia zwalnia pracodawcę z obowiązku badania sytuacji prawnej pracownika.

    PIT-11 oraz IFT-1/IFT-1R

    Pracodawca zatrudniający cudzoziemca z Ukrainy, bez względu na to, czy jego pobyt przekroczył 183 dni, czy zamieszkuje on poza granicami RP, ale podlega ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu z tytuł osiągniętego w Polsce dochodu, po zakończeniu roku zobowiązany będzie jako płatnik przesłać temu pracownikowi, oraz do właściwego urzędu skarbowego, PIT-11, czyli informację o przychodach z innych źródeł oraz o dochodach i pobranych zaliczkach na podatek dochodowy w roku.

    Na przesłanie PIT-11 do urzędu skarbowego pracodawca będzie miał czas do końca stycznia przyszłego roku, a na przesłanie go pracownikowi – do końca lutego. W przypadku, gdy w trakcie roku podatkowego ustał obowiązek poboru zaliczki przez płatnika – pracodawca zobligowany będzie przesłać go w terminie 14 dni od złożenia pisemnego wniosku przez podatnika. Jeśli pracodawca zaprzestał działalności przed końcem stycznia, lub odpowiednio przed końcem lutego roku następującego po roku podatkowym – w terminie do dnia zaprzestania działalności.

    Pracodawcy muszą również pamiętać o obowiązkach informacyjnych wobec urzędu skarbowego w przypadku, gdy pracownik z Ukrainy nie uzyskał statusu rezydenta podatkowego Polski, a osiągnął u danego pracodawcy przychody w ramach umów cywilnoprawnych, np. umowy o dzieło, czy umowy zlecenia. Informację należy złozyć na formularzu IFT-1/IFT-1R, tym samym dokumentując dokonywane z tytułu tych umów wypłaty, w dwóch trybach: IFT-1 lub IFT-1R. Pierwszy uruchamiany jest na wniosek pracownika. IFT-1R jest sporządzany za cały rok podatkowy. Jeśli umowa jest wykonywana w  Polsce wówczas pracodawca, jako płatnik, powinien pobrać zryczałtowany podatek i wykazać go na formularzu. Jeśli za granicą – przychody pracodawca wykazuje jako zwolnione z podatku. Zryczałtowany podatek ma stawkę 20% przychodu, bez potrącania kosztów jego uzyskania. Informację IFT-1/IFT-1R należy również przesłać pracownikowi.

    Na przesłanie deklaracji IFT-1/IFT-1R pracodawca ma czas do końca lutego roku następującego po roku podatkowym. W przypadku zaprzestania działalności przed końcem lutego roku następującego po roku podatkowym termin na przesłanie jest do dnia zaprzestania działalności, lub na wniosek podatnika – 14 dni od dnia złożenia wniosku.

    Ustalenie właściwości urzędu skarbowego

    W przypadku deklaracji: PIT-11 właściwym do jej złożenia będzie urząd skarbowy według miejsca zamieszkania pracownika, a w przypadku niezamieszkującego w Polsce – urząd skarbowy w sprawach opodatkowania osób zagranicznych. Do złożenia informacji IFT-1/IFT-1R właściwym będzie wyłącznie ten drugi urząd. W każdym z 16 województw jest jeden taki urząd skarbowy dedykowany do przyjmowania deklaracji dotyczących zatrudnionych na ternie Polski nierezydentów. W sytuacji gdy pracownik z Ukrainy, czy inny nierezydent, uzyskuje przychody na terenie więcej niż jednego województwa, wówczas właściwym jest Trzeci Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście.

    Rozliczenia z ZUS

    Składki na ubezpieczenie społeczne z tytułu pracującego w Polsce obywatela Ukrainy generalnie podlegają tutaj rozliczeniu w ZUS. Zgodnie z przytoczoną wyżej argumentacją, wpłaty do polskiego ZUS powinny być potrącane także od wynagrodzenia Ukraińca pracującego zdalnie na rzecz ukraińskiego z terytorium RP. Jak informuje oficjalnie Zakład Ubezpieczeń Społecznych, polskim składkom będzie podlegać Ukrainiec, jeśli co najmniej 25 procent swoich dochodów osiąga z tytułu pracy wykonywanej w Polsce. Pracodawcy rozliczając pensje pracowników z Ukrainy muszą więc pamiętać, że zaliczki na ich PIT mogą ulec pomniejszeniu o wartość odprowadzonej składki na ubezpieczenie zdrowotne.

    Ulga dla młodych

    Na koniec warto przypomnieć, że Ukraińcy, którzy nie ukończyli 26 roku życia, a przebywają na terytorium Polski dłużej niż 183 dni, dzięki uzyskaniu statusu rezydenta podatkowego RP mogą korzystać z ulgi dla młodych, czyli opodatkowania swoich dochodów efektywną stawką PIT 0%.

    Podsumowanie

    Najważniejszym zadaniem przedsiębiorcy zatrudniającego obywatela z Ukrainy jest więc zbadanie statusu jego rezydencji podatkowej. Jeśli pracownik nie złożył ww. oświadczenia na podstawie art. 52zj ustawy o PIT, to pracodawca sam będzie musiał dopilnować formalności i obliczyć upływ terminu 183 dni, po których stanie się płatnikiem zaliczek na podatek dochodowy zobligowanym do pobrania ich i wpłacenia w terminie do 20 dnia następnego miesiąca za cały okres pobytu ukraińskiego pracownika w Polsce. Zgodnie bowiem z art. 31 ustawy o PIT, zakład pracy jako płatnik jest zobowiązany obliczać i pobierać w ciągu roku zaliczki na podatek dochodowy od osób, które uzyskują od tych zakładów przychody ze stosunku służbowego, stosunku pracy, pracy nakładczej lub spółdzielczego stosunku pracy, zasiłki pieniężne z ubezpieczenia społecznego wypłacane przez zakłady pracy, a w spółdzielniach pracy – wypłaty z tytułu udziału w nadwyżce bilansowej. Przepis art. 32 ust. 6 precyzuje, że pracodawca może nie pobierać tych zaliczek od dochodów uzyskanych przez pracownika z pracy wykonywanej poza terytorium Polski, jeśli dochody te podlegają, lub będą podlegać opodatkowaniu za granicą, np. w Ukrainie. Jednak będzie zobligowany do ich pobrania, jeśli pracownik wystąpi z odpowiednim wnioskiem.


    Autor: Skarbiec Corporate Services świadczy usługi księgowe, rachunkowe i kadrowo-płacowe. Należy do grupy Kancelarii Prawnych Skarbiec

  • System równoważnego czasu pracy. Co warto o nim wiedzieć?

    System równoważnego czasu pracy. Co warto o nim wiedzieć?

    System równoważnego czasu pracy pozwala na wydłużenie doby pracowniczej ponad standardowe 8 godzin. Mogą z niego z powodzeniem korzystać firmy, które mają okresową potrzebę zwiększenia dyspozycyjności swoich pracowników. Jego wdrożenie świetnie sprawdzi się w tych branżach, w których duże znaczenie ma elastyczne podejście do planowania kolejnych grafików pracy. Sprawdźmy, czym charakteryzuje się system równoważnego czasu pracy i jak zgodnie z przepisami wdrożyć go w swojej firmie.

    Na czym polega system równoważnego czasu pracy?

    System równoważnego czasu pracy jest regulowany w art. 135 kodeksu pracy. Według przepisów prawnych, jego wdrożenie pozwala na wydłużenie dobowego wymiaru pracy do 12 godzin w czasie jednego miesiąca rozliczeniowego. System równoważnego czasu pracy może być stosowany w sytuacji, kiedy wymaga tego specyfika danej pracy. Bardzo często pojawia się on m.in. w branży gastronomicznej, usługowo-handlowej, hotelarskiej, a także w salonach beauty, zakładach fryzjerskich oraz zakładowych służbach ratowniczych. Zastosowanie wydłużonego wymiaru czasu pracy nie zawsze można jednak wdrożyć. Nie podlegają mu bowiem pracownice w ciąży, rodzice dzieci do 4. roku życia, a także pracownicy pracujący w warunkach szkodliwych.

    Wprowadzenie systemu równoważnego czasu pracy wymaga ustalenia regulaminu pracy. Musi on zostać dostarczony każdemu pracownikowi oraz precyzować nowe warunki pracy. Każdy pracownik musi otrzymać z odpowiednim wyprzedzeniem także grafik oparty o równoważny system czasu pracy. Musi on zostać sporządzony indywidualnie dla każdego pracownika i uwzględniać liczbę godzin do przepracowania w określone dni tygodnia. Jego przygotowanie może okazać się dość skomplikowane, gdyż w przypadku zastosowania systemu równoważnego czasu pracy obowiązują nieco inne zasady np. w zakresie rozliczania dni wolnych od pracy.

    praca

    Jak przygotować grafik pracy w oparciu o system równoważnego czasu pracy

    Proces przygotowywania grafików dla pracowników można sobie znacząco ułatwić, wykorzystując w tym celu bardzo praktyczne i proste w obsłudze narzędzie. Jest nim program online do tworzenia grafików pracy, z którego może skorzystać każda firma stojąca przed wyzwaniem wdrożenia systemu równoważnego czasu pracy. Program uwzględnia aktualne przepisy prawne oraz wymagania systemu równoważnego czasu pracy, pozwalając szybko i sprawnie wygenerować zgodne z normami prawnymi harmonogramy pracy, które następnie zostaną przekazane pracownikom. Jego funkcjonalność znacząco uławia wdrożenie systemu równoważnego czasu pracy, który z kolei może okazać się bardzo opłacalnym dla firmy rozwiązaniem.

    Przede wszystkim, system równoważnego czasu pracy pozwala uniknąć pojawienia się kosztownych nadgodzin, które standardowo są płatne z dodatkiem 50% lub 100%. W efekcie firma może zaoszczędzić sporo pieniędzy oraz jednocześnie mieć tylu pracowników do dyspozycji, ilu realnie potrzebuje. Kolejną korzyścią jest możliwość elastycznego planowania pracy w poszczególnych dniach tygodnia lub okresach w roku. System równoważnego czasu pracy pozwala bowiem na dostosowanie liczby pracowników do bieżącego zapotrzebowania firmy.

    Artykuł sponsorowany

  • Jak przyciągnąć więcej klientów do małego punktu handlowo-usługowego?

    Jak przyciągnąć więcej klientów do małego punktu handlowo-usługowego?

    Prowadzisz niewielki sklep lub punkt usługowy? Prawdopodobnie masz już swoich stałych, lojalnych klientów. Jednak jeśli zależy Ci na zdobyciu nowych lub na horyzoncie pojawiła się konkurencja, warto zastanowić się, gdzie możesz szukać swoich przewag, by zachęcić klientów do robienia zakupów właśnie u Ciebie.

    Zarówno dane sprzedażowe z ubiegłych lat, jak i prognozy rynkowe wskazują, że w miarę jak w siłę rosną dyskonty, tracą tradycyjne sklepy małopowierzchniowe i kioski*. Z kolei wraz z rozwojem e-commerce’ów coraz więcej osób woli zamawiać specjalistyczne produkty czy usługi przez internet, niż jechać do punktu stacjonarnego. Jak w takiej sytuacji utrzymać się na rynku? Oto kilka pomysłów, które możesz wdrożyć w życie, by przyciągać więcej klientów i zwiększać obroty.

    Pomysły na zwiększenie ruchu w małym sklepie lub punkcie usługowym

    W zależności od charakteru Twojej działalności możesz rozważyć  m.in. poniższe działania:

    1. Poszerzenie lub częściowa zmiana asortymentu. Regularnie monitoruj, które produkty i marki generują Ci największą sprzedaż, a które stoją długo na półce. Sprawdzaj, jakich produktów nie ma konkurencja – i zaoferuj je. Słuchaj też, o co pytają klienci – być może do tej pory sprzedawałeś tylko produkty spożywcze, a warto wygospodarować choć jedną półkę na chemię gospodarczą? A może w Twojej okolicy jest sporo klientów pytających o żywność wegańską, mleka dla niemowląt, doładowania telefonów czy cokolwiek innego?
    2. Śledzenie reklam i trendów społecznych. Pamiętasz boom na lody Ekipy? W pewnym momencie dało się je kupić tylko w sklepach osiedlowych, bo fani Friza wyczyścili z nich lodówki w większych sieciach. To ekstremalny przykład, ale faktem jest, że klienci poszukują produktów, na które jest moda lub o których ciągle przypominają reklamy. Dobrze mieć je w swoim sklepie.
    3. Punkt odbioru paczek oraz upsell. Masz mały sklep papierniczy, z farbami i chemią budowlaną, z artykułami dla zwierząt, kiosk? A może naprawiasz telefony i komputery lub sprzedajesz części hydrauliczne, a przy okazji świadczysz tego typu usługi? Jeśli tylko znajdziesz odrobinę miejsca na zapleczu, możesz oferować klientom odbiór paczek kurierskich. Tym sposobem wiele osób mieszkających w pobliżu w ogóle dowie się o Twoich usługach i być może wróci po nie za jakiś czas. Zawsze gdy klient przychodzi po przesyłkę, pytaj też, czy nie potrzebuje przy okazji czegoś z Twojej oferty.
    4. Informacje w widocznych miejscach. Jeśli poza produktami na półkach oferujesz usługi takie jak doładowania telefonu, odbiór paczek czy wypłaty gotówki z terminala, zadbaj o odpowiednie naklejki lub plakaty z komunikatem typu „u nas możesz…” – wielu klientów o to nie zapyta, a chętnie by skorzystało. A skoro już mowa o wypłacaniu gotówki z terminala…
    5. Terminal płatniczy. Dzisiaj większość klientów chce płacić kartą, poprzez bankowość internetową bądź telefonem/zegarkiem praktycznie za wszystko (odpowiednio: 64%, 7% i 5% wg danych z końca 2021 r.**). Brak terminala POS naraża Cię na utratę klientów, nie mówiąc o tym, jak trudno będzie zdobyć nowych. Ale to nie wszystko. Współczesne terminale to więcej niż urządzenia do płatności kartą – mogą również wspierać Cię w dostarczaniu ciekawych usług klientom.

    Terminal kart płatniczych – jak pomoże Ci przyciągać klientów i zwiększać obroty?

    Wspomnieliśmy już o jednej z usług, która pomoże Ci zachęcić klientów do kupowania właśnie u Ciebie. Chodzi o cash back, czyli wypłatę gotówki podczas zakupów. Klient może chętnie skorzystać u Ciebie z tego rozwiązania – w kameralnym punkcie, przy okazji płacenia za produkty, szybko, prosto i bezpiecznie. Dzięki temu nie musi tracić czasu na poszukiwanie bankomatu, szczególnie że często musi szukać konkretnego (niektóre bywają płatne – zależnie od oferty danego banku czy konta).

    Kolejna sprawa – doładowania telefonów. Być może o tym nie wiesz, ale zamiast zaopatrywać się u operatorów telefonii i zamrażać pieniądze w kartach do sprzedania, możesz przeprowadzić całą operację… na swoim terminalu płatniczym! Takich udogodnień, jakie możesz zaoferować klientom, jest więcej – zobacz, co możesz zyskać, wybierając nowoczesne terminale płatnicze z pakietem usług dodatkowych.

    Pierwszy terminal za darmo w Programie Polska Bezgotówkowa

    Aby zacząć oferować klientom płatności bezgotówkowe oraz inne usługi, nie musisz inwestować dużych środków. Wystarczy skorzystać z Programu Polska Bezgotówkowa, w ramach którego pierwszy terminal kart płatniczych otrzymasz za 0 zł. Nie zapłacisz ani za instalację urządzenia, ani za obsługę płatności bezgotówkowych przez okres 5 miesięcy lub do osiągnięcia 42 tys. zł obrotu. Po tym okresie możesz zaś liczyć na konkurencyjne stawki abonamentu i prowizji.

    • Źródło: https://www.wiadomoscihandlowe.pl/artykul/spore-spadki-w-liczbie-malych-sklepow-spozywczych-i-kioskow-w-ostatnim-roku-ubylo-ich-ponad-2-5-tys; https://www.wiadomoscihandlowe.pl/artykul/w-2022-r-dyskonty-zyskaja-najwiecej-straca-hipermarkety-i-sklepy-tradycyjne.

    ** Źródło: https://wartobezgotowkowo.pl/wp-content/uploads/2021/10/Badanie-Platnosci-bezgotowkowe-oczami-Polakow-2021.pdf

    Artykuł sponsorowany

  • Kluczowa rola infrastruktury przechowywania danych w rozwiązaniach biznesowych

    Kluczowa rola infrastruktury przechowywania danych w rozwiązaniach biznesowych

    Podczas gdy przedsiębiorstwa przez poprzednie lata skupiały się na szybkiej adaptacji i responsywnej transformacji cyfrowej, to teraz, kiedy pandemia COVID-19 wreszcie znalazła się pod kontrolą, firmy znowu mogą skoncentrować się na strategicznym i zrównoważonym wzroście. Podczas pandemii wszyscy intensywniej korzystaliśmy z rozwiązań sieciowych, co wymusiło dynamiczny rozwój infrastruktury, która musiała nadążyć za wzmożonym i wciąż rozwijającym się ruchem. Nadszedł czas, aby firmy przeanalizowały i oceniły, jakie są możliwości rozwoju, ale i oszczędzania. Sposób i miejsce przechowywania danych biznesowych jest coraz częściej poruszanym tematem. Bardzo często pojawiają się pytania dotyczące środowiska wielochmurowego, kosztów, możliwości rozbudowy infrastruktury, backupu, odzyskiwania danych. Okazuje się, że wydajne i atrakcyjne kosztowo przechowywanie danych może się stać kluczowym czynnikiem wspierającym rozwój infrastruktury przechowywania danych w rozwiązaniach biznesowych.

    Czy jesteś gotowy na wzrost ilości danych?

    Dla każdej firmy, niezależnie od tego, czy mówimy o szpitalu, czy studiu filmowym, dane są zasobem, który stale rośnie. Ten ogromny wzrost ilości przetwarzanych danych jest stałym trendem, ponieważ nowe źródła danych, min. takie jak te wprowadzone przez urządzenia Internetu rzeczy (IoT), powodują nieustanny strumień danych, które są przez firmy magazynowane.  W raporcie Seagate (Rethink Data) z badaniami IDC szacuje się, że rozmiar globalnej sfery danych wyniesie 175 ZB do 2025 roku). Warto zauważyć, że w rzeczywistości dominująca część tej gigantycznej sfery danych jest kompletnie nieustrukturalizowana i rozproszona w przestrzeni. Większość stanowią dane przetwarzane maszynowo. W tej perspektywie wyzwaniem jakie staje przed dyrektorami i działami informatycznymi w organizacjach jest stworzenie nowej strategii zarządzania danymi. Musi ona obejmować pomysły na inteligentne pobieranie, przechowywanie i analizę dostępnych danych. W dużej mierze od przyjętej strategii zależeć będzie sukces w przekształceniu potencjału nieuporządkowanych danych, w rzeczywistą korzyść jaką przynoszą dobrze dobrane i przeanalizowane informacje.

    Seagate, praca
    źródło: Seagate

    Znaczna część wartości danych jest niewykorzystana. Z raportu Rethink Data, opartego na ankiecie przeprowadzonej przez IDC na zlecenie firmy Seagate, wiemy, że przedsiębiorstwa nie wykorzystują obecnie 68% dostępnych im danych. Inwestowanie w zarządzanie danymi wiąże się potencjalnie ze zwrotem z inwestycji, ale zarządzanie danymi w różnych lokalizacjach, wielu chmurach i na różnych platformach jest zbyt złożone – szczególnie dla organizacji IT, które na ogół są już ograniczone zasobami. Potrzebne są bardziej wydajne, skalowalne i przystępne cenowo rozwiązania end-to-end.

    Obniżenie całkowitego kosztu posiadania hybrydowej pamięci masowej

    Przeanalizowanie posiadanych przez organizację rozwiązań do przetwarzania i przechowywania danych może doprowadzić do sporych oszczędności. Rozwiązania hybrydowe zarówno lokalne, jak i zdalne są już normą w infrastrukturze informatycznej w każdym segmencie gospodarki. Lokalne przetwarzanie danych w dalszym ciągu jest krytycznie ważną częścią posiadanej infrastruktury zapewniając wysokie bezpieczeństwo, wydajność oraz dobrą kontrolę nad kosztami. Umiejętne wykorzystanie możliwości chmury hybrydowej pozwala na oferowanie aplikacji i dostępu do danych na stale rosnącej liczbie platform. Trzeba pamiętać jednak, że prowadzi to do wzrostu złożoności systemu. Opanowanie tych tendencji wymaga doświadczenia i stałego nadzoru.

    Wiele ofert rozwiązań chmurowych oferuje bardzo atrakcyjne ceny za podstawowe usługi. Ważne jednak jest, aby pamiętać o potencjalnych, ukrytych kosztach. W przypadku chmury publicznej często naliczane są opłaty dodatkowe za poziomy transferu, korzystanie z niektórych aplikacji sieciowych oraz pobieranie zasobów z chmury. Bez wcześniejszej analizy w jaki sposób organizacja korzysta z chmury, wysokość miesięcznych opłat za te usługi może zaskoczyć. Lokalnie instalowane rozwiązania do przechowywania danych pozwalają uniknąć tego typu kosztów. Seagate stale współpracuje z klientami z całego świata, rozwijając rozwiązania do przetwarzania i przechowywania danych stosowane lokalnie u klienta jak i zdalnie. Współpraca ta pozwala na lepsze zrozumienie i kontrolę całkowitych kosztów użytkowania systemu.

    Rozwiązania instalowane lokalnie i chmura prywatna maksymalizują elastyczność i uniezależniają od dostawcy usług chmurowych. Niestety publiczna chmura wprowadza ograniczenie zamkniętej architektury oraz limitów prędkości. Stanowi to barierę dla przepływu informacji i ogranicza swobodę pracy z przechowywanymi danymi. Przez te problemy dane stają się obciążeniem i kosztem dla wielu firm, a powinny stanowić dla organizacji zasoby o strategicznym znaczeniu.

    Seagate
    źródło: Seagate

    Sposób zarządzania danymi przez Seagate oparty jest na trzech filarach, które gwarantują:

    1. Łatwy dostęp do danych, gdy tylko są potrzebne.
      Oprogramowanie Seagate Automated Tiered Storage (ATS) automatycznie rozpoznaje wzory danych i rozprowadza je po pamięciach masowych w zależności od priorytetu dostępności, by zoptymalizować wydajność. Optymalizacja postępuje w czasie rzeczywistym w odróżnieniu do niektórych innych rozwiązań dostępnych na rynku. Inne funkcjonujące w cyklu 24-godzinnym rozwiązania mogą utrudnić dostęp do krytycznych danych, gdy zostaną one zarchiwizowane.
    2. Wydłużoną żywotność i wydajność urządzeń.
      Opatentowana przez Seagate technologia AcousticShield działa w modelach Seagate o dużej pojemności przeznaczonych do centrów danych. Redukuje degradację wydajności nośników o 90%. Wbudowane kondycjonowanie zasilania zapewnia brak zakłóceń prądu i optymalną stabilność pracy. Czujniki temperatury chronią dyski przed przegrzaniem.
    3. Współpracę z wieloma niezależnymi dostawcami oprogramowania (ISV).
      Urządzenia Seagate mają między innymi certyfikaty Vmware, Veeam i Commvault. Są traktowane jako pierwszorzędne rozwiązania do zarządzania danymi. Producenci oprogramowania  doceniają je za wydajność. Uważają za najlepszej jakości platformy do uruchomienia ich rozwiązań informatycznych. Systemy zarządzania danymi Seagate zostały zakwalifikowane do pracy z Commvault Media Agent Server w środowisku Microsoft Windows, Linux i UNIX.

    Wydajność systemu to zabezpieczenie na przyszłość

    W niemal każdym sektorze gospodarki, procesy przebiegające w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa i jego pracowników opierają się w coraz większej mierze na usługach cyfrowych. Spowodowało to, że potrzeba dużej mocy obliczeniowej i wydajności stała się równie ważna co pojemność pamięci masowych. Media i rozrywka stanowią ekstremalny przykład. W tej branży codziennością jest cyfrowo wspierane tworzenie animacji, efektów specjalnych i post produkcja. Procesy te stawiają bardzo duże wymagania pod względem szybkości i ilości przetwarzanych danych. Niemniej coraz większe pliki, aplikacje przetwarzające coraz większe ilości danych i upowszechniająca się automatyzacja, to wyzwania przed jakimi stanie prędzej czy później każde przedsiębiorstwo. Przyszłościowo zaprojektowana infrastruktura przetwarzania danych powinna pozwalać na elastyczny rozwój, by sprostać nieustannie rosnącym wymaganiom organizacji.

    Seagate
    źródło: Seagate

    Seagate tworzy dedykowane profesjonalne rozwiązania w sektorze mediów i rozrywki we współpracy między innymi z partnerem Pixit Media. Obejmują one zbudowane specjalnie do określonych celów instalowane na miejscu produkcji konfiguracje mające spełnić rygorystyczne wymogi stawiane przez procesy z branży mediów. Macierz pamięci flash Seagate Nytro X 2U24 zapewnia bezkompromisową wydajność docenianą przy post produkcji. Świetnie sprawdza się na przykład podczas gradacji kolorów wymagającej szybkiego przetwarzania wielu danych. Z kolei Seagate Exos X 2U12 oraz Seagate Exos X 5U84 to dwa modele macierzy o wysokiej gęstości. Pojemność maksymalna drugiego z nich to 1,5 Petabajta (PB) surowej pamięci dyskowej, czyli przed sformatowaniem. Zachowuje przy tym wysokość jednostkową zaledwie 5U w obudowie Rack. Urządzenia stanowią idealny magazyn pamięci do przechowywania plików video, grafiki, dźwięku i innych zasobów do produkcji filmowej.

    Aby zapewnić stabilny rozwój firmy trzeba kierować się elastycznością w podejściu do przetwarzania i przechowywania danych. Wymaga to zastosowania rozwiązań pozwalających na łatwe i szybkie skalowanie w miarę zmieniających się potrzeb. Nextor, firma specjalizująca się w rozwiązaniach przechowywania i przetwarzania danych nawiązała współpracę z Seagate. Klienci Nextora należą do różnych sektorów gospodarki. Borykali się oni między innymi z zarządzaniem stale rosnącymi zbiorami danych przetwarzanych i gromadzonych przez aplikacje oparte na sztucznej inteligencji. Rozwiązania firmy Seagate umożliwiły Nextorowi wprowadzenie do swojej oferty skalowalności i modułowości. Pozwoliło to odpowiedzieć na stale zmieniające się wymagania klientów co do pojemności. Potrafiła ona oscylować w zakresie od 200 Terabitów do 600 Terabajtów. Dzięki elastycznej strategii Nextor może oferować klientom możliwość rozwoju bez ryzyka przerośnięcia swojej infrastruktury informatycznej.

    Dowiedz się więcej o konkretnych rozwiązaniach, lub skontaktuj się z ekspertem Seagate na stronie producenta: Link

    Następne kroki

    Czas dokonać przeglądu infrastruktury zarządzania danymi w organizacji. Upewnienia się, czy zawiera wszystkie części układanki, pozwalające planować wzrost i działać w realiach najbliższych lat. Potrzeby każdej branży są inne. Dzięki pozycji na rynku, firma Seagate jest w stanie zaoferować odpowiednie wsparcie w doborze rozwiązań. Pamięci masowe Seagate obejmują rozwiązania stosowane w każdym fragmencie infrastruktury sieciowej, zarówno na jej brzegu jak i w samym centrum.  Oferta firmy odpowie na wymogi każdego przedsiębiorstwa tyczące się wysokiej dostępności i szybkości przesyłania nawet gigantycznych ilości danych. W swoich działaniach, firma Seagate zawsze kładzie nacisk na swobodę w przenoszeniu i dostępie do danych, oraz dużą elastyczność inwestycyjną.

    Przez ponad 40 lat działalności firma łączy innowacyjność z pogłębioną znajomością branży pamięci masowych pomagając klientom lepiej wykorzystać ich cenne dane. Dzięki tym doświadczeniom Seagate stał się największym dostawcą pamięci masowych na świecie. Producent może pochwalić się ponad milionem zainstalowanych systemów. Odbiorcy urządzeń klasy Enterprise firmy Seagate należą do jednych z największych i najbardziej zaufanych producentów sprzętu (Original Equipment Manufacturer – OEM) oraz dostawców usług chmurowych (Cloud Service Provider – CSP). Seagate ma imponujące portfolio zrealizowanych dostaw pamięci masowych. Możliwości firmy w tym zakresie obrazuje ustanowiony przez Seagate rekord na pojemność dostarczonego systemu, sięgający zawrotnych 8 Eksabajtów (EB).

    Rozwiązania firmy Seagate są tworzone przez osoby na co dzień zarządzające systemami informatycznymi i z myślą o takich osobach. Według Seagate każda organizacja powinna mieć dostęp i możliwość wykorzystania swoich danych bez limitu, problemów i dodatkowych obciążeń finansowych. Jako największy producent dysków twardych Seagate dostarcza rozwiązania w pełni integralne i kompatybilne. Zaprojektowane od początku przez jednego producenta by działać bezproblemowo. Stanowi to znaczne ułatwienie dla użytkowników. Organizacje decydujące się skorzystać z takiego podejścia otrzymują do swojej dyspozycji pełny potencjał posiadanych danych, co w rezultacie daje ogromne możliwości rozwoju i innowacji.


    Dokonaj zakupu produktów u autoryzowanych dystrybutorów i sprzedawców Seagate. Wyszukiwarka na stronie producenta: Link

  • Smycz reklamowa z nadrukiem – na co zwrócić uwagę podczas wyboru?

    Smycz reklamowa z nadrukiem – na co zwrócić uwagę podczas wyboru?

    Wiele firm coraz częściej decyduje się na kreatywną reklamę, która pomoże im uzyskać większą liczbę zainteresowanych klientów. W obecnych czasach warto się wyróżnić na tle konkurencji i zrobić coś, co zdecydowanie przyciągnie uwagę. Gadżety reklamowe są popularnym zabiegiem wielu marek. Oferują klientom przydatne akcesoria codziennego użytku, które stanowią kreatywną reklamę. Jednym z najczęściej wybieranych gadżetów jest smycz reklamowa z nadrukiem. Dowiedz się, na co zwrócić uwagę podczas zakupu.

    Smycz reklamowa z nadrukiem – dlaczego warto w nie zainwestować?

    Smycze to prosty gadżet, który może stanowić świetną strategię marketingową. Wielu przedsiębiorców wybiera je, aby rozpowszechnić informację o swojej marce. Smycz reklamowa z nadrukiem od wielu lat jest popularna i przynosi oczekiwane rezultaty. Zdecydowanie przyciąga uwagę, ponieważ chętnie korzysta z niej wielu odbiorców. Jest to przedmiot uniwersalny, dlatego będzie odpowiedni dla każdej grupy klientów. Bez względu na wiek, zainteresowania czy zawód. Może być stosowana do kluczy jako brelok i tym samym chronić je przed zgubieniem. Jednak to nie jedyne jej zastosowanie.

     

    Smycz ma szerokie zastosowanie. Dodatkowo pozwala na nadrukowanie wybranej grafiki np. logo. Caprea oferuje szeroki wybór różnego rodzaju smyczy reklamowych, o wielu długościach i stylach: https://www.caprea.com.pl/.

     

    Smycze często wykorzystywane są jako uchwyt do telefonu, dzięki czemu zawsze masz go w zasięgu ręki. Zaletą smyczy reklamowej jest nie tylko jej szerokie zastosowanie, ale przede wszystkim niskie koszty, które są największym plusem dla wielu przedsiębiorców. Bardzo łatwo można je poddać personalizacji i sprawić, aby identyfikowały się z daną marką. Pozwalają na dobranie dowolnego koloru, a także nałożenie logo lub innej grafiki. Smycz reklamowa z nadrukiem tworzona jest za pomocą różnych technik, które zapewniają niesamowitą trwałość: https://www.caprea.com.pl/kategoria-produktu/breloki-i-smycze/smycze/. Warto również wspomnieć, że jest to gadżet codziennego użytku, co oznacza, że Twój klient będzie mógł każdego dnia spoglądać na logo i pamiętać o Twoich usługach lub produktach.

    Smycz reklamowa z nadrukiem — o czym pamiętać przy zakupie?

    Obecnie na rynku wiele firm zajmuje się produkcją smyczy reklamowych. Dlatego trzeba pamiętać o ważnych kwestiach, na które należy zwrócić uwagę podczas wyboru. Istotne jest, aby był to przedmiot wysokiej jakości, ponieważ na nim zostanie umieszczone logo i będzie stanowić wizytówkę Twojej firmy. Dobrze jest wybierać producentów, którzy są godni zaufania oraz mają doświadczenie przy produkcji smyczy reklamowych z nadrukiem. Decydując się na ich zakup, należy zastanowić się, kim są Twoi odbiorcy. Jeśli chcesz je wręczać każdemu klientowi, to powinny być przede wszystkim uniwersalne.

     

    Nazwa przedsiębiorstwa musi być czytelna oraz dobrze wyeksponowana. Zaleca się wybieranie smyczy z szerszym pasem, ponieważ zyskasz wtedy więcej miejsca. To gadżet, który zdecydowanie powinien być trwały i służyć obdarowanemu przez długi czas. Niekoniecznie wyższa cena musi ich w parze z jakością. Niektórzy producenci oferują gadżety z trwałych materiałów, które nie kosztują fortuny. To element reklamy Twojej marki, dlatego zadbaj, by zawierał wszystkie charakterystyczne cechy, jak kolorystyka czy sama forma wykonania. Smycz reklamowa z nadrukiem ma przyciągać wzrok i być atrakcyjna dla odbiorcy. Dlatego też najważniejsze jest, aby była funkcjonalna, estetyczna i zachęcająca.

    Smycz reklamowa z nadrukiem – jakie są jej rodzaje?

    Obecnie na rynku dostępne są coraz nowsze, ciekawsze i mniej standardowe rodzaje smyczy reklamowych z nadrukiem. Smycz sublimacyjna jest to klasyczny model, który może występować w różnej długości i szerokości. Zakończona jest funkcjonalnym karabińczykiem. Z kolei naszywana składa się z dwóch warstw taśmy, gdzie na zewnątrz znajduje się nadruk, a wewnątrz sam kolor. Silikonowe wykonane są z rozciągliwego silikonu. Sznurkowe, przypominają sznurówki, mogą być płaskie lub okrągłe. Wybór smyczy jest naprawdę spory, jednak nie da się ukryć, że wiele firm wybiera modele tradycyjne, które są znane i lubiane przez wszystkich. Są przede wszystkim bardziej uniwersalne i odpowiednie dla każdego.

     

    W Caprea znajdziesz wysokiej jakości smycze, które z łatwością dopasujesz do rodzaju Twojej działalności. Możesz wybrać dłuższy lub krótszy model oraz zamówić smycz reklamową z nadrukiem. Sprawdź ofertę i wybierz najlepsze gadżety reklamowe dla swojej firmy.

  • Spółki komandytowe i zaliczka na PIT od przyszłego zysku

    Spółki komandytowe i zaliczka na PIT od przyszłego zysku

    Czy po zmianach Polskiego Ładu spółka komandytowa musi pobierać w trakcie roku obrotowego zaliczki na PIT przy wypłacie komplementariuszowi zaliczek na poczet jego udziału w zyskach, jeśli nie jest jeszcze znana kwota zobowiązania podatkowego spółki? Sądy twierdzą, że nie. Skarbówka rozumie przepisy inaczej.

    Spółka komandytowa i wypłata zaliczek zysku na rzecz komplementariusza

    Polska spółka komandytowa z branży finansowo-usługowej ma jedynego komplementariusza. Na mocy nowelizacji przepisów od 1 maja 2021 r. stała się podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych. Uzyskując przychód z prowadzonej działalności gospodarczej rozdziela go między wspólników, także w postaci zaliczek na poczet zysku. Spółka wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z zapytaniem, czy w obliczu nowych przepisów, przy wypłacie wspomnianych zaliczek na poczet zysku komplementariuszowi będzie zobowiązana do poboru zaliczek na PIT w momencie, gdy nie jest jeszcze znana kwota jej zobowiązania podatkowego z tytułu CIT.

    Najpierw ustalenie podatku spółki, dopiero potem komplementariusza

    Spółka była przekonana, że w świetle nowych przepisów nie będzie zobligowana do potrącania tych zaliczek. Dlaczego? Po uczynieniu spółek komandytowych podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych, w pierwszej kolejności spółka, jako płatnik, powinna obliczyć 19% zryczałtowanego podatku dochodowego, który pomniejszy później o kwotę stanowiącą iloczyn procentowego udziału komplementariusza w zysku spółki i podatku od dochodu tej spółki, obliczonego zgodnie z art. 19 ustawy o CIT, za rok podatkowy, w którym przychód z tytułu udziału w zysku został uzyskany, jednak nie dłużej niż przez 5 kolejnych lat podatkowych, licząc od końca roku podatkowego następującego po roku, w którym zysk został osiągnięty.

    Stanowisko spółki poparte linią orzeczniczą sądów

    Spółka na wzmocnienie swojego stanowiska przywołała liczne orzeczenia sądów administracyjnych, w tym NSA, który w wyroku z 3 grudnia 2020 r. podkreślił, że do wyliczenia podatku dochodowego należnego od komplementariusza konieczne jest najpierw ustalenie wysokości tego podatku należnego od spółki komandytowo-akcyjnej. Dlatego też, wypłacając swoim komplementariuszom zaliczki na poczet zysku w trakcie roku podatkowego, spółka ta nie ma obowiązku pobierać zryczałtowanego podatku dochodowego (sygn. akt II FSK 2048/18). Analogiczne werdykty zapadły w czterech orzeczeniach Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z 13 lipca 2021 r., pod sygnaturami akt: I SA/Kr 792/21, I SA/Kr 793/21, I SA/Kr 794/21, I SA/Kr 795/21 oraz WSA w Gdańsku z 10 listopada 2021 r. o sygn. akt I SA/Gd 1126/21. W tym ostatnim wyroku, gdański sąd potwierdził, że taka metoda rozliczeń odpowiada zamiarowi projektodawcy, dążącego do wyeliminowania podwójnego opodatkowania zysku komplementariusza spółki komandytowej. Odnośnie zaliczkowej wypłaty zysku komplementariuszowi, nie został ustanowiony obowiązek pobierania przez spółkę zaliczek na podatek.

    Rozumienie przepisów wydawało się więc proste. Skoro celem zmian było objęcie polskich spółek komandytowych podatkiem dochodowym od osób prawnych, co sprawiło, że wypracowany przez spółkę dochód jest opodatkowywany na dwóch poziomach: spółki i osobno jej wspólników w momencie wypłaty zysku, to by móc określić wysokość opodatkowania tych drugich, najpierw należy ustalić dochód spółki. Aby więc spółka jako płatnik mogła pobrać od komplementariusza zaliczkę na PIT z tytułu jego udziału w zyskach spółki, a zysk ten zależny jest od zysku wypracowanego przez spółkę, to najpierw musi poznać dochód i CIT należny od spółki. Potwierdził to w przywołanym wyżej wyroku NSA, stwierdzając, że zobowiązanie podatkowe po stronie komplementariusza powstaje dopiero w chwili, gdy istnieje możliwość obliczenia dochodu spółki komandytowej, a więc dopiero po zakończeniu roku obrotowego.

    Organ stwierdził, że stanowisko spółki jest nieprawidłowe

    Odmienne stanowisko zaprezentowały organy podatkowe w interpretacji indywidulnej z 16 maja 2022 r. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał stanowisko spółki za nieprawidłowe. W jego opinii nic nie stoi na przeszkodzie, aby spółka, jako płatnik pobierała podatek według stawki 19% od wypłacanych zaliczek na rzecz komplementariusza z tytułu jego udziału w zysku i to bez pomniejszeń. Przy czym, niejako na pocieszenie, Dyrektor KIS stwierdził: „Brak podstaw do uwzględnienia kwoty pomniejszenia przez płatnika nie oznacza, że podatnik nie będzie miał możliwości skorzystania z omawianego uprawnienia (…) podatnikowi przysługuje prawo do wystąpienia do organu podatkowego z wnioskiem o stwierdzenie nadpłaty w zryczałtowanym podatku dochodowym od osób fizycznych pobranym przez płatnika od przychodów z tytułu wypłaconych przez spółkę komandytową zaliczki na poczet wypłaty zysku” (sygn. interpretacji: 0113-KDIPT2-3.4011.176.2022.1.RR, pisownia oryg. – przyp. red.). Jest to jedynie kolejny przykład no to, jak proste przepisy można skomplikować do granic absurdu, wrzucając podatnika w dodatkową procedurę postępowania o stwierdzenie nadpłaty.

    Dyrektor KIS odniósł się również do przywołanych przez podatnika wyroków sądów wskazując, że nie ma możliwości zastosowania ich wprost z tego powodu, że nie stanowią one materialnego prawa podatkowego. Stoi to jednak w sprzeczności z ogólną zasadą wydawania interpretacji z art. 14a Ordynacji podatkowej, z której wynika, że minister właściwy ds. finansów publicznych dąży do zapewnienia jednolitego stosowania przepisów prawa podatkowego przez organy podatkowe dokonując ich interpretacji z urzędu lub na wniosek, m.in. przy uwzględnieniu orzecznictwa sądów. Zasada ta dotyczy wydawania interpretacji ogólnych, ale trudno sobie wyobrazić, aby nie obowiązywała przy wydawaniu interpretacji indywidualnych.

    Podsumowanie

    Niekorzystna interpretacja organu nie oznacza dla spółki ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy. Przedsiębiorca powołując się na ugruntowaną linię orzeczniczą sądów administracyjnych ma dużą szansę obronić swoje stanowisko przed sądem, zwłaszcza, że celem ustawodawcy było de facto zapobiegnięcie sytuacjom podwójnego opodatkowania zysku komplementariusza spółki komandytowej.


    Autor: Robert Nogacki, właściciel Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

  • Ulga B+R – Najnowsze stanowiska organów podatkowych

    Ulga B+R – Najnowsze stanowiska organów podatkowych

    Ulga badawczo-rozwojowa jest atrakcyjnym instrumentem podatkowym, pozwalającym na znaczne obniżenie zobowiązania podatkowego. Polski Ład dodatkowo uatrakcyjnił tę ulgę poprzez umożliwienie połączenia jej z ulgą IP box oraz zwiększenie do 200% możliwości odliczenia kwoty kosztów kwalifikowanych. Jak każda preferencja, także ulga B + R jest obwarowana szeregiem warunków, co powoduje, że w tym zakresie Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał już setki indywidualnych interpretacji podatkowych. Jakie jest najbardziej aktualne stanowisko organów podatkowych w tym zakresie?

    Licencje

    Podatnicy nabywający licencje do programów zastanawiają się czy mogą rozliczyć je w ramach ulgi B + R. Zasadniczo fiskus dopuszcza taką możliwość, niemniej zwraca uwagę, że dotyczy ona tylko części wydatku związanego z działalnością badawczo-rozwojową. Innymi słowy w sytuacji, gdy licencje będą wykorzystywane częściowo do działalności badawczo-rozwojowej, a częściowo do pozostałej działalności podatnika, to w takim przypadku koszty nabycia licencji jednorocznych będą stanowić koszty kwalifikowane, tylko w takiej części, w jakiej będą służyć prowadzonej działalności badawczo-rozwojowej (interpretacja z dnia 16 maja 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.62.2022.2.BM).

    Materiały

    Poza wydatkami pracowniczymi drugą dużą grupą kosztów kwalifikowanych są koszty materiałów wykorzystanych w działalności badawczo-rozwojowej. Należy zaznaczyć, że nie chodzi jedynie o materiały badawcze, ale także wydatki związane z nabyciem składników majątku zużywanych, w tym materiałów i surowców bezpośrednio związanych z prowadzoną działalnością badawczo-rozwojową. Dla przykładu można wskazać interpretację z dnia 25 kwietnia 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.677.2021.3.IM, gdzie jako materiały zakwalifikowano części do form, elektrody, oringi, uszczelki, przewody, grzałki, klucze, szlifierki, przyłącza, pasy itp.., które służyły do prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej.

    Zarządzanie i administrowanie projektami

    Kolejna ciekawa interpretacja z dnia 13 maja 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.81.2022.2.BM dotyczyła możliwości zaliczenia wydatków na zarządzanie i administrowanie projektami B+R do kosztów kwalifikowanych. Z procesem badawczo-rozwojowym związana jest nieodłącznie konieczność odpowiedniego planowania i zarządzania projektami badawczo-rozwojowymi w aspekcie naukowo-technicznym, ale też administracyjnym. Zgodnie z interpretacją działania realizowane przez przedsiębiorców wyłącznie na potrzeby projektów B+R są traktowane jako działalność o charakterze badawczo-rozwojowym i koszty poniesione na taką działalność mogą stanowić koszty kwalifikowane.

    Obowiązek wyodrębnienia kosztów

    Regulacje związane z ulgą B+R nakładają na podatnika chcącego skorzystać z ulgi badawczo-rozwojowej obowiązek wyodrębnienia kosztów ponoszonych w związku z działalnością badawczo-rozwojową. Ustawa nie precyzuje jednak w jaki sposób to wyodrębnienie powinno zostać wykonane. Wyodrębnienie kosztów na działalność badawczo-rozwojowej w ewidencji rachunkowej ma być podstawą do kalkulacji ulgi badawczo-rozwojowej. Jak zatem wskazano w interpretacji z dnia 19 kwietnia 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.510.2021.2.AN podatnik ma obowiązek dokonać wyodrębnienia w taki sposób, aby możliwe było zidentyfikowanie kosztów kwalifikowanych, dających prawo do skorzystania z ulgi w kwocie odpowiedniej dla danej kategorii.

    Dofinansowanie wynagrodzeń z tarczy antykryzysowej

    Zwrot kosztów sfinansowanych z jakiegokolwiek źródła, w tym w ramach tarczy antykryzysowej, należy uwzględnić w ramach rozliczenia kosztów kwalifikowanych tj. wydatki sfinansowane z tarczy nie mogą stanowić kosztów kwalifikowanych (interpretacja z dnia 15 kwietnia 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.511.2021.2.JKU).

    Marketing przez social media

    Część podatników próbuje zaliczać do kosztów kwalifikowanych wydatki na cele marketingowe. W takich przypadkach fiskus wskazuje, że poszukiwanie oraz docieranie do potencjalnych klientów drogą internetową poprzez social media, nie stanowią działalności badawczo-rozwojowej, przez co wydatki na taką działalność nie stanowią kosztów kwalifikowanych – interpretacja z dnia 7 kwietnia 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-3.4010.8.2022.2.PC.

    Nieobecność pracownika

    Natomiast pytanie, które na chwilę obecną nie doczekało się jednolitej linii orzeczniczej brzmi jak kwalifikować koszty pracownika B+R, który przebywa na urlopie. Przeważający pogląd wskazuje, że wynagrodzenie za czas nieobecności w pracy jest kosztem kwalifikowanym. Przykładowo w wyroku WSA w Poznaniu z 13.05.2021 r., sygn. I SA/Po 163/21 WSA wskazał: „Jeżeli pracownik przeznacza cały swój czas pracy na działalność badawczo-rozwojową, to wówczas wydatki związane z czasem jego usprawiedliwionej nieobecności w pracy winny być uwzględnione w pełnej wysokości, albo w określonej proporcji, gdy pracownik poświęca na badania jedynie część swojego czasu, w odniesieniu do całego czasu pracy.” Podobnie wypowiedział się WSA w Poznaniu w wyroku z 12.05.2021 r., sygn. I SA/Po 826/20. Z kolei w wyroku WSA w Gdańsku z 18.05.2021 r., sygn. I SA/Gd 232/21, wskazano, że „Odliczeniu w ramach ulgi badawczo-rozwojowej, w myśl art. 18d ust. 1 w zw. z art. 18d ust. 2 pkt 1 u.p.d.o.p., nie podlegają kwoty wynagrodzenia za czas choroby i urlopu oraz składek od tych należności”. W tym przypadku należy więc oczekiwać wyroku NSA.


    Autor: Robert Nogacki, właściciel Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

  • Złoto wraca do świata finansów

    Złoto wraca do świata finansów

    W świecie niestabilnej i coraz mniej przewidywalnej gospodarki coraz częściej sięgamy po sprawdzone na rynku wymiany towarowo-pieniężnej instrumenty. Jednym z takich instrumentów jest złoto. W ciągu ostatnich dziesięcioleci „władcy pieniądza” zrobili wiele, aby wyrzucić złoto ze świata finansów i zastąpić je dolarem.

    Ten metal szlachetny został zdegradowany z ogólnego ekwiwalentu finansowego do towaru/surowca giełdowego, a cena złota była sztucznie zaniżana. Jednak żadne tego typu działania nie pomogły – złoto pozostało konkurentem dolara, a teraz ma okazję się odegrać: 28 czerwca 2021 roku, przyjęte zostały nowe przepisy Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei[1], znane jako Bazylea III, zgodnie z którymi cena złota już nie będzie manipulowana przez USA i Wielką Brytanię. Dodatkowo na te „zachodnie” regulacje na rynku złota, nakładają się „wschodnie” plany dokonania zmian w światowym systemie finansowym, w których złoto odgrywa nie poślednią rolę. Czy wywyższenie złota oznacza koniec dolara? Wielu ekspertów uważa, że trudno będzie go uratować. Inni twierdzą, że dolara nie ma czym zastąpić, i tu pretendentem nie jest nawet złoto.

    Złoto na finansowej banicji

    To, co w świecie finansów do niedawna stanowiło wielką tajemnicę jest dziś wiedzą powszechną. Mianowicie od dziesięcioleci złoto było energicznie wypierane ze świata pieniądza, a jego cena sztucznie zaniżana. Polityka deprecjacji złota jako środka płatniczego została przyjęta przez tych, którzy narzucili swoje decyzje Jamajskiej Konferencji Monetarnej i Finansowej w 1976 roku[2], konferencji, która zdecydowała o zastąpieniu standardu złotego dolara, dolarem papierowym. Złotu nakazano opuścić świat pieniądza. Zostało arbitralnie zdegradowane do poziomu towaru/surowca. Jednak w rzeczywistości finansowej pozostało konkurentem dolara.

    Wtedy postanowiono „stłumić” cenę złota. W świecie finansów istniała cyniczna formuła: „Im niższa cena złota, tym silniejszy dolar” (i odwrotnie: „im wyższa cena złota, tym słabszy dolar”). Przez cztery kolejne dekady „władcy pieniądza” (główni akcjonariusze Rezerwy Federalnej USA) prowadzili dyskretną wojnę ze złotem. Wojna ta prowadzona była wyrafinowanymi metodami:

    • Na rynku złota – realizowane były oficjalne interwencje w złoto dokonywane kosztem rezerw Skarbu USA i MFW (prowadzone głównie pod koniec lat 70.);
    • Założono tajny kartel złota, obejmujący Bank Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, Bank Anglii, kilka banków z Wall Street i City of London, które obniżały cenę złota. Kartel wykorzystywał metal z oficjalnych rezerw złota USA i prawdopodobnie Anglii. W rzeczywistości miała miejsce kradzież złota z oficjalnych rezerw, przykryta fałszywymi umowami dotyczącymi pożyczek i leasingu złota.
    • Na przełomie XX-XXI wieku zawarto tak zwane Porozumienie Waszyngtońskie[3], w którym uczestniczyło ponad dwadzieścia państw zachodnich. Porozumienie wymagało od władz monetarnych kontrolowanej wyprzedaży złota z oficjalnych rezerw. Umowa działała skutecznie (sprzedaż złota przez banki centralne Szwajcarii, Anglii, Francji, Niemiec itd.) do 2010 roku;

    Równolegle stosowano takie środki „tłumienia” cen złota jak pochodne instrumenty finansowe powiązane z tym metalem szlachetnym. Były to różne kontrakty terminowe (futures) i opcje[4], należności (i zobowiązania) denominowane w złocie. W 90-99% przypadkach w operacjach tych nie było rzeczywistej podaży fizycznego metalu.

    Powstało pojęcie tzw. „papierowego złota”[5]. Gigantyczna skala handlu „papierowym złotem” obniżała cenę fizycznego metalu. Giełdy, o których mówiono, że są „złote”, faktycznie handlowały (i nadal handlują) wirtualnym („papierowym”) złotem. Największa na świecie platforma handlu złotem znajduje się w Londynie, gdzie działa London Bullion Market Association (LBMA). Tutaj złoto jest wymieniane średnio na 20 miliardów dolarów dziennie, czyli ponad 5 bilionów dolarów rocznie. I prawie cały handel sprowadza się do kupna i sprzedaży „papierowego złota”. Drugą co do wielkości platformą handlu metalami szlachetnymi na świecie jest nowojorski COMEX. Znany analityk finansowy Patrick Heller wypowiadał się o roli tej giełdy w obniżaniu ceny złota i wspieraniu dolara amerykańskiego, w sposób następujący: „handel kontraktami terminowymi i opcjami na COMEX rozpoczął się w połowie lat siedemdziesiątych XX w. po to, aby rząd amerykański i główni partnerzy Rezerwy Federalnej mogli manipulować ceną złota”.

    Głównymi uczestnikami handlu „papierowym złotem” są banki. Pracują z dwoma rodzajami złota. Pierwszym z nich jest tzw. złoto alokowane, będące własnością klientów banku. Jest to fizyczny metal, zidentyfikowany (sztabki o określonym standardzie, ponumerowane), przechowywany w specjalnie wyposażonych pomieszczeniach. Złoto to nie jest wykazywane w bilansie banku, jest aktywem pozabilansowym. Drugi rodzaj – to złoto niealokowane. Złoto to jest własnością banku, odzwierciedloną w jego bilansie. Bank przeprowadza różne transakcje takim złotem, które znajdują odzwierciedlenie w aktywach i pasywach banku. Klient banku może na przykład otworzyć depozyt na 1000 uncji niealokowanego złota, a obowiązkiem banku jest spłata wierzytelności w walucie lub w formie metalu. Większość transakcji „metalowych” nie kończy się dostawą fizycznego złota. Dlatego banki mają minimalny (a czasami zerowy) zapas fizycznego złota. Tu pojawia się analogia z gotówką. W kasie banku komercyjnego gotówka jest czasem tysiące razy mniejsza niż sumaryczne wymagania wszystkich klientów, którzy założyli w tym banku rachunki depozytowe. W odniesieniu do złota można powiedzieć, że banki pracujące ze złotem niealokowanym mają niepełne (częściowe) pokrycie swoich zobowiązań z tytułu transakcji z tym metalem szlachetnym. Oczywiście ten czynnik zwiększa niestabilność banku. Niektóre banki, które specjalizują się w pracy z niealokowanym złotem, mogą upaść podczas kryzysów bankowych, gwałtownych wahań cen na rynku złota itp. W rzeczywistości niealokowane złoto banków jest jedną z odmian „papierowego złota”. Oczywistym jest, że w celu zwiększenia stabilności banków zajmujących się złotem, konieczna jest zmiana proporcji złota fizycznego i „papierowego” na korzyść tego pierwszego. A jeśli bank nie chce (lub nie może) zmienić tej proporcji i jest skłonny pracować z „papierowym” złotem, musi zwiększyć kapitał własny, który mógłby pokryć ryzyko pracy ze złotem niealokowanym.

    Bitwa za Bazyleę III

    Problemy związane ze złotem od dawna są przedmiotem troski Banku Rozrachunków Międzynarodowych (ang. Bank for International Settlements – BIS) w Bazylei. Wiadomo, że bank ten opracowuje standardy adekwatności kapitałowej dla banków w celu zwiększenia stabilności instytucji kredytowych. Pierwsza generacja takich standardów nosiła nazwę Bazylea I. Następnie zostały one zastąpione przez standardy Bazylea II. Ale kiedy wybuchł światowy kryzys finansowy lat 2008-2009, okazało się, że standardy Bazylea II są niewystarczające, i że konieczne jest zaostrzenie wymagań co do wielkości i jakości kapitału banków komercyjnych. Rozpoczęto opracowywanie i stopniowe wdrażanie standardów Bazylea III, ale nie zostały one jeszcze w pełni wprowadzone. Szczególnie wrażliwa dla wielu państw i banków jest kwestia złota w nowych regulacjach bazylejskich.

    Na początku 2019 roku pojawiła się plotka, że 29 marca tego samego roku weszła w życie nowa zasada rozliczania złota, jako części kapitałów własnych banków, dzięki czemu ten metal szlachetny stał się bardziej atrakcyjnym dla banków. Stymulowało to banki do pozyskiwania kapitału w oparciu o złoto. Jednak ku rozczarowaniu wielu ekspertów nowe zasady finansowe nie zostały wdrożone. Pojawiła się wersja, że: „władcom pieniądza” udało się wywrzeć presję na BIS i uniemożliwić wprowadzenie zasad, osłabiających pozycję amerykańskiego dolara. W 2021 r. BIS wznowił wysiłki na rzecz postępu w zakresie zasad Bazylei III. Nowe reguły mają zapobiec powtórce z czasów kryzysu finansowego 2008- 2009, kiedy upadające banki były ratowane na koszt podatnika. W tym celu nadzorcy bankowi z Bazylei dążą do podniesienia limitów minimalnego kapitału własnego, dźwigni finansowej, minimalnych wskaźników płynności oraz do ograniczenia ryzyka podejmowanego przez banki na rynkach finansowych.

    Jednak to kwestia złota spowodowała, że temat nowych Reguł Bazylejskich, który rzadko kiedy wychodzi poza hermetyczne środowisko bankowe i akademickie, tym razem od dłuższego już czasu rozgrzewa wyobraźnię analityków i inwestorów z rynku złota. Powodem jest to, że nowe regulacje przynoszą istotny zmianę w mechanizmach funkcjonowania rynków metali szlachetnych, a w szczególności złota, a w tym między innymi:

    • Po pierwsze, złoto wraca do systemu bankowego. Bazylea III mocno zmienia się sposób traktowania złota w bilansach banków. Metal alokowany będzie miał zerową wagę ryzyka na potrzeby obliczania kapitału regulacyjnego. Stanie się tak zwanym Tier1 asset, podczas gdy wcześniej traktowany był jak każdy inny surowiec przemysłowy (Tier3 asset). W ten sposób złoto leżące w bankowym skarbcu i będące własnością banku zrówna się swym statusem z gotówką czy obligacjami skarbowymi.
    • Po drugie zmieni się podejście do złota w bankowej rachunkowości. W ramach Bazylea III złoto będzie traktowane jak waluta obca, a nie jako pozycja na rynku surowcowym, jak to było do tej pory. Zdaniem części analityków zwiększy to popyt na fizyczne złoto ze strony banków komercyjnych, ale także banków centralnych[6].
    • Po trzecie, banki będą musiały spełnić minimalne wymogi wskaźnika o nazwie Net Stable Funding Ratio (NSFR – Wskaźnik Stabilnych Funduszy Netto). NFSR nakłada na banki obowiązek posiadania zabezpieczenia na wszystkie transakcje finansowania i rozliczania pozycji na rynkach metali szlachetnych. W przypadku złota wskaźnik ten został ustalony na minimum 85%. Oznacza to, że złoto niealokowane będzie traktowane jako znacznie bardziej ryzykowne, niż złoto fizycznie znajdujące się w skarbcu, czyli złoto alokowane. Do tej pory oba rodzaje złota były traktowane jednakowo.

    Zaostrzenie przepisów Bazylei ostatecznie przestało być tajemnicą, gdy 4 maja 2021 roku, LBMA i Światowa Rada Złota (WGC)[7] wysłały do brytyjskiego Urzędu Regulacji Prudential (Prudential Regulation Authority) wniosek o niewprowadzanie standardów Bazylei III dla handlu niealokowanymi metalami szlachetnymi (nie tylko złotem, ale także srebrem). Istniały bowiem obawy, że nowe przepisy doprowadzą do likwidacji londyńskiego rynku „papierowego złota”. Co zaskakujące, do apelu LBMA przyłączył się WGC. Ta ostatnia instytucja przez wiele lat podawała się za organizację chroniącą interesy tych, którzy pracują z fizycznym złotem (górnicy złota, przemysł jubilerski). Najwyraźniej WGC już dawno przeszedł na stronę tych, którzy pracują z „papierowym złotem” i chronią dolara amerykańskiego.

    Z pewnością BIS jest pod presją sił, które bronią słabnącego dolara. Tak więc, pomimo że 28 czerwca 2021 roku w Unii Europejskiej ogłoszono regulacje Bazylei III, to już 27 października tegoż roku, Komisja Europejska ujawniła projekt dyrektywy, w której proponuje odroczenie wprowadzenie reform do 2025 roku. Wcześniej, na mocy globalnego porozumienia ustalono, że datą, od której banki Unii Europejskiej miały rozpocząć przejście do nowej wersji Bazylei, miał być wspomniany 28 czerwca 2021 r., a nowe wskaźniki adekwatności kapitałowej miały obowiązywać w od 1 stycznia 2023 (w Stanach Zjednoczonych – od 1 lipca 2021, a w Wielkiej Brytanii od 1 stycznia 2022 r.). Zaistniałe opóźnienie KE tłumaczy pandemią, chociaż niektórzy eksperci mówią, że w ostatniej chwili BIS i regulatorzy finansowi UE, Anglii i innych krajów mogli się wycofać i próbują przynajmniej opóźnić wprowadzanie nowych przepisów.

    Na innowacje związane z handlem złotem w ramach nowych uregulowań Bazylea III zareagował jeden z bardziej znanych uczestników rynku metali szlachetnych, meksykański miliarder Hugo Salinas Price. Price od dawna twierdzi, że na światowym rynku ceny złota i srebra są sztucznie obniżane. 31 maja 2021 roku, biznesman ten opublikował artykuł pt. „June 28: Bank for International Settlements Caves into Russia and China” („28 czerwca – Bank for International Settlements poddaje się Rosji i Chinom”). Warto przytoczyć najważniejsze stwierdzenia tego artykułu: „To operacje z niealokowanym, czyli z raczej mitycznym złotem, pozwoliły najważniejszym bankom w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych kontrolować i obniżać rynkową cenę złota. Zgodnie z nowymi przepisami, które zostały zaprezentowane 28 czerwca 2021 roku, cena złota nie będzie już manipulowana przez USA i Wielką Brytanię, ponieważ najważniejsze banki tych państw nie będą już mogły korzystać z niealokowanego, czyli nieistniejącego złota, jako narzędzia w ich zmowie, mającej na celu kontrolowanie ceny tego kruszcu”.

    Zachodzi pytanie, dlaczego Hugo Salinas Price twierdzi w tytule swego artykułu, że „BIS poddaje się Rosji i Chinom”? Należy wątpić, aby Moskwa lub Pekin miały jakakolwiek możliwość wywierania presji na Bank Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei (stworzony przez USA i państwa Europy Zachodniej), aby ten zmienił swoją politykę i wprowadził nowe przepisy dotyczące złota. W rzeczywistości BIS długo prowadził politykę pro-dolarową, ale dziś sytuacja na rynkach finansowych jest taka, że stawianie na dolara obarczone jest dużym ryzykiem. Jego dalsze wsparcie poprzez obniżanie ceny złota, może doprowadzić do sytuacji, wobec której kryzys finansowy lat 2008-2009 wyglądać będzie jak dziecinna zabawka. BIS to rozumie i wie, że jego priorytetowym zadaniem nie jest ratowanie dolara, ale ratowanie światowego systemu kapitalistycznego.

    Jednak rzeczywiście trzeba przyznać, że jeśli nowe zasady BIS ostatecznie wejdą w życie, to będą one korzystne dla Rosji i Chin. Zapotrzebowanie na fizyczne złoto zacznie bowiem gwałtownie rosnąć, a Chiny i Rosja są wiodącymi, światowymi producentami tego kruszcu. Poza tym, w dalekosiężnych planach tych krajów złoto ma odegrać ważną rolę w tworzeniu nowego światowego ładu finansowego.

    Złoto w zmaganiach Rosji i Chin z Zachodem

    Przez pewien czas wydawało się, że złoto – uniwersalna miara wartości – pozostaje na marginesie trwających obecnie rozgrywek ekonomicznych na świecie. Tymczasem po pewnym okresie neutralności staje się ono obecnie jednym z instrumentów wojny sankcyjnej między Rosją a Zachodem, a szerzej między Zachodem a Wschodem. Pieniądz od dawna jest bronią, a złoto – jako wieczny pieniądz – nie jest tu wyjątkiem. O tym, że złoto może być doskonałym instrumentem wojen ekonomiczno-finansowych świadczyć mogą chociażby trzyinformacje ze złotem we wspólnym mianowniku, które jedna po drugiej pojawiły się w końcu czerwca bieżącego 2022 roku:

    • 21 czerwca Reuters poinformował, że Unia Europejska rozważa możliwość nałożenia ograniczeń na rosyjskie złoto w ramach siódmej rundy sankcji. Wcześniej, decyzję o sankcjach na rosyjskie złoto podjęły USA;
    • 22 czerwca państwowa rosyjska korporacja VEB.RF przedstawiła ideę emisji „złotego krypto-rubla” nastawionego na rozliczenia międzynarodowe;
    • Tego samego dnia prezydent Rosji Władimir Putin w swoim powitalnym przemówieniu do uczestników Forum Biznesu BRICS[8] zapowiedział badanie kwestii stworzenia międzynarodowej waluty rezerwowej, opartej na „koszyku” walut krajów BRICS.

    Sytuacja gospodarcza i finansowa na świecie powoduje, że coraz wyraźniej rysują się perspektywy powrotu – chociaż w zmienionej, unowocześnionej formie – do standardu złota. W nowych realiach możemy mówić o dwóch rozwiązaniach: „towarowym standardzie” – pieniądzu wspieranym przez kluczowe zasoby złota i quasi-pieniądzu z punktu widzenia gospodarki krajów rozwijających się. Pieniądze fiat[9] wydrukowane na kolosalną skalę, głównie dolar amerykański, stają się coraz bardziej toksycznym instrumentem rozliczeń międzynarodowych. A po zablokowaniu rezerw walutowych Banku Rosji, z perspektywą ich wywłaszczenia dolar i euro stają się dla wielu państw ryzykownym narzędziem oszczędzania i akumulacji[10].

    Proces porzucania dolara ze zrozumiałych względów postępuje w miarę szybko głównie w Rosji, ale także w Chinach, gdzie tempo wyprzedaży amerykańskiego długu rządowego sięgnęło ostatnio miliarda dolarów dziennie. Jednak powszechna de-dolaryzacja na świecie poza USA, UE i krajami satelickimi jest ograniczona. Ograniczenia te wynikają przede wszystkim z braku instrumentów, które mogłyby zastąpić dolara. Proces tworzenia alternatyw dla amerykańskiej waluty jest również ograniczony szeregiem parametrów finansowych i politycznych:

    • Po pierwsze, liczba krajów, które są na tyle zainteresowane de-dolaryzacją, aby zająć proaktywną postawę i działać na rzecz wprowadzenia innej waluty, jest ograniczona. Trzeba mieć świadomość, że dla zdecydowanej większości państw rozliczenia międzynarodowe w dolarach są obecnie dobrze znane i wygodne. Dlatego, z punktu widzenia państw dążących do osłabienia pozycji dolara, uzasadnienie mają działania, wykorzystujące w tym celu potencjał BRICS. Łatwiej jest uzgodnić utworzenie nowego narzędzia rozliczeniowego w ramach wpływowej „piątki” państw BRICS, niż prowadzić dyskusję z nieograniczoną liczbą krajów;
    • Po drugie, kluczowym dla zmian w światowych walutach rozliczeniowych są szczegółowe rozwiązania techniczne. Na przykład powiązanie instrumentu rozliczeniowego ze złotem upraszcza proces rozliczeń, ale jednocześnie ma swoje wady, w tym przede wszystkim niewystarczający fizyczny wolumen złota. Co prawda trzy z pięciu krajów BRICS – Chiny, Rosja i Republika Południowej Afryki – należą do dziesięciu największych producentów złota i mają wystarczające możliwości, aby je wyemitować na poparcie powiązanej z nim waluty. Jednak ta ilość złota nie wystarczy, aby zapewnić rozliczenia międzynarodowe dla szerokiego grona krajów. W tym kontekście – z punktu widzenia Zachodu i jego walki z nowymi instrumentami rozliczeniowymi opartymi o złoto – uzasadnione jest uderzenie sankcyjne w rosyjski złoty kruszec. Cel takiego uderzenia jest jasny. Dotowane rosyjskie złoto, będące „nieetycznym” towarem dla świata zachodniego, będzie sprzedawane z dyskontem na rynkach wschodnich, podobnie jak z dyskontem sprzedawana jest rosyjska ropa Urals. W tym sensie negatywny wpływ na potencjalny krypto-rubel – nową walutę surowcową – jest realizowany poprzez nakładanie sankcji na rosyjskie surowcowe towary eksportowe, w tym metale szlachetne (a jest to nie tylko złoto, ale także diamenty, platyna itp.). Osłabia to pozycję negocjacyjną Rosji w rozmowach dotyczących koszyka walutowego BRICS. Oparty na wartości sankcjonowanego złota krypto-rubel, znalazłby się w takim koszyku z rabatem
    • Po trzecie, kryptowaluty z definicji nie są kontrolowane przez rządy krajowe. A jeśli chodzi o stworzenie międzynarodowego centrum emisyjnego takiej waluty, kwestie utrzymania kontroli nad takim centrum, mnożą się. Z tego powodu na przykład Rosyjski Bank Centralny z dystansem podchodzi do legalizacji kryptowalut jako środka płatniczego.

    Tak czy inaczej wojna o kontrolę nad nowym systemem globalnych rozliczeń finansowych już się toczy. A zachodnie sankcje wobec złota, jako potencjalnej, uniwersalnej miary wartości i jednego z istotnych składników koszyka walut, zorganizowanego:

    • czy to w oparciu o walutę BRICS,
    • czy w oparciu o chińskiego juana,
    • czy nawet w oparciu o rubla, funkcjonującego w ramach Unii Euro-Azjatyckiej,
      odgrywają znaczącą rolę w walce o utrzymanie dominującej roli dolara. Z kolei w Rosji podejmowane są działania, skierowane na wsparcie państwa dla przemysłu wydobywczego złota. Przy czym inwestycje w wydobycie złota ze względu na jego potencjał jubilerski i przemysłowy mają drugorzędne znaczenie. Władze na Kremlu ciągle mają nadzieję, że złoto już wkrótce wyznaczać będzie miejsce Rosji w zaktualizowanym systemie rozliczeń międzynarodowych.

    Autorzy: Robert Nogacki – Twórca Kancelarii Prawnej Skarbiec, płk rez. dr inż. Krzysztof Surdyk

    Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców


    Literatura:

    Глеб Простаков, Русское золото как звено новой системы международных расчетов, https://vz.ru/opinions/2022/6/24/1164516.html
    King World News, Multi-Billionaire Hugo Salinas Price – Gold Is Back! As BIS Caves Under Pressure From Putin And China, May 31, 2021, https://kingworldnews.com/multi-billionaire-hugo-salinas-price-gold-is-back-as-bis-caves-under-pressure-from-russia-and-china/
    Krzysztof Kolany, Złoto, banki i Bazylea III, 2021-06-30, https://www.bankier.pl/wiadomosc/Zloto-banki-i-Bazylea-III-8142582.html
    Paweł Kowalewski, Komisja Europejska proponuje: Bazylea III od 2025 roku, 25.10.2021, https://alebank.pl/komisja-europejska-proponuje-bazylea-iii-od-2025 roku/?id=387624&catid=32532&cat2id=32534&cat3id=25926


    [1] Bank Rozrachunków Międzynarodowych (ang. Bank for International Settlements (BIS)) – najstarszy bank międzynarodowy, utworzony 17 maja 1930 roku na konferencji w Hadze, jako efekt realizacji Planu Younga. Pierwotnie jego głównym celem było zarządzanie środkami wynikającymi z reparacji wojennych Niemiec po I wojnie światowej. Obecnie misją banku jest pomoc bankom centralnym i instytucjom uprawnionym do prowadzenia polityki pieniężnej w zapewnieniu monetarnej i finansowej stabilności, pełnienie funkcji banku dla tych instytucji oraz wspieranie ich międzynarodowej współpracy. Bank przyjął formę spółki akcyjnej, w której udziałowcami są banki centralne. Łącznie jest ich 60 (w tym Narodowy Bank Polski) plus dodatkowo Europejski Bank Centralny. Siedziba organizacji znajduje się w Bazylei.

    [2] Jamajski System Walutowy to współczesny system wzajemnych rozliczeń i relacji walutowych oparty na swobodnie płynnym kursie walutowym. Nazwany na cześć konferencji Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Kingston na Jamajce w styczniu 1976 r. Zastąpił tak zwany system monetarny z Bretton Woods.

    [3] Washington Gold Agreement został podpisany 26 września 1999 r. w Waszyngtonie podczas dorocznego spotkania Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) w obecności sekretarza skarbu USA Lawrence’a Summersa i prezesa Rezerwy Federalnej Alana Greenspana. Druga wersja umowy została podpisana w 2004 roku, a następnie przedłużona w 2009 i 2014 roku. Zniechęcone niskimi cenami złota, niektóre banki centralne zaczęły wyprzedawać swoje rezerwy. Czyniły to w sposób zupełnie nieskoordynowany i aby zapobiec dalszym spadkom, we wrześniu 1999 r. podpisano tzw. pierwsze porozumienie waszyngtońskie regulujące i precyzujące ilość dopuszczanego do sprzedaży złota. Wielu uznaje je za przełomowe. Porozumienie było odpowiedzią na obawy na rynku złota po tym, jak brytyjskie Ministerstwo Skarbu ogłosiło, że oferuje sprzedaż 58% brytyjskich rezerw złota na aukcjach Banku Anglii, a także perspektywę dużej sprzedaży przez Szwajcarski Bank Narodowy oraz możliwość bieżącej sprzedaży z Austrii i Holandii, a także oferty sprzedaży z MFW.

    [4] Kontrakty terminowe (futures) oraz opcje należą do grupy instrumentów finansowych, których wartość uzależniona jest od zachowania się innych aktywów, tzw. instrumentów bazowych. Z uwagi na tę zależność nazywa się je instrumentami pochodnymi lub z angielskiego derywatami. Instrumentami bazowymi mogą być akcje, obligacje, stopy procentowe, indeksy, różnego rodzaju towary oraz surowce, waluty a także różnego rodzaju wskaźniki czy mierniki.

    [5] Złotem „papierowym” przyjęto nazywać wszelakie instrumenty finansowe dające inwestorowi ekspozycję na cenę złota. W zdecydowanej większości tego typu produktów złota nawet nie zobaczymy, ale będziemy mogli zarobić na wzroście jego wartości (lub stracić w przypadku spadku cen). Cała transakcja zostanie rozliczona w fiducjarnym (tj. opartym o zaufanie) pieniądzu, bez dostawy fizycznego metalu. Warto pamiętać, że nawet najlepszy „papier” zawsze pozostaje tylko papierem i nie stanowi substytutu dla prawdziwego kawałka złota.

    [6] Trzeba dodać, że informacja o zmianie reguł bazylejskich nie jest niczym nowym. O tym, jak będą wyglądać nowe regulacje, wiadomo już od jesieni 2010 roku

    [7] Misją Światowej Rady Złota (ang. World Gold Council) jest tworzenie warunków dla rozwoju rynku złota, działanie na rzecz odpowiedzialnego biznesu i popularyzowanie wiedzy o inwestowaniu w złoto. Członkami Światowej Rady Złota jest 19 kopalń złota, które prowadzą działalność w 47 krajach. Główna siedziba tej organizacji znajduje się w Londynie a odziały w Nowym Jorku, Szanghaju, Hong Kongu, Singapurze, Tokio, Bombaju, Madrasie oraz Pekinie. Rada wspiera swych członków poprzez stymulowanie popytu na istniejących i dopiero rozwijających się rynkach złota. Prowadzi badania analityczne i współpracę partnerską z producentami, inwestorami, jubilerami oraz uczelniami.

    [8] BRICS – określenie grupy państw rozwijających się – Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz od 2011 Republiki Południowej Afryki (ang. South Africa). Nazwa pochodzi od pierwszych liter nazw tych państw. Kraje BRICS nie tworzą sojuszu politycznego (jak np. Unia Europejska) ani formalnego stowarzyszenia handlu. Cele krajów BRICS to m.in.: stworzenie nowego systemu walutowego, zwiększenie roli państw rozwijających się w światowych instytucjach walutowych, reformowanie ONZ.

    [9] Waluta fiat, inaczej pieniądz fiducjarny, swoją nazwę wzięła od łacińskiego słowa fides, oznaczającego wiarę. Wartość takiego pieniądza nie opiera się bowiem na zabezpieczeniu kruszcem, czy innym dobrem, a po prostu na zaufaniu do emitenta. Definicja waluty fiat mówi, że jest to legalny środek płatniczy na określonym terenie, czyli np. na obszarze danego państwa. Waluty fiducjarne zastąpiły m.in. złoto i inne systemy towarowe, które kiedyś były ogólnie obowiązującymi środkami płatniczymi.

    [10] Nawiązanie do sprawy zamrożenia rosyjskich rezerw walutowych zamrożonych w zachodnich bankach, w ramach sankcji nałożonych na Moskwę w 2022 roku (około 300 mld USD).

  • PIIT: Nowelizacja megaustawy zaszkodzi i rynkowi telekomunikacyjnemu, i użytkownikom

    PIIT: Nowelizacja megaustawy zaszkodzi i rynkowi telekomunikacyjnemu, i użytkownikom

    Dla operatorów troska o klientów, jakość i dostępność usług są naturalnymi celami codziennej działalności. Dlatego ostatnie lata zaowocowały dynamicznym wzrostem liczby gospodarstw domowych w zasięgu szybkich sieci szerokopasmowych. Od 2016 do 2021 roku wskaźnik pokrycia kraju szybkimi sieciami szerokopasmowymi wzrósł o ponad 40%. Dzięki temu Polska przesunęła się z końcowych pozycji w rankingu i znajduje się już w średniej krajów UE. Inwestycje planowane na kolejne lata powinny pozwolić na zbliżenie się do europejskiej czołówki, na co wyrażamy duże nadzieje.

    Poza samymi inwestycjami już teraz dostarczamy Prezesowi Urzędu Komunikacji Elektronicznej ogromnej ilości danych o zasięgu i jakości naszej sieci. Regularnie informujemy także o planach inwestycyjnych. Od 2023 r., po długim dialogu strony rządowej i operatorów, częstotliwość przekazywania danych miała wzrosnąć do dwóch raportów rocznie. UKE pracuje także nad nowym, poprawionym systemem raportowania. Administracja publiczna ma więc wszystkie niezbędne dane do prowadzenia polityki w obszarze sieci szerokopasmowych. Dowodem na to są chociażby prowadzone przez UKE bazy danych. Obecnie funkcjonuje już „Atlas szerokopasmowego dostępu do internetu”, wyszukiwarka usług, baza wiedzy inTELi. Na podstawie danych od operatorów przeprowadzono wspierane ze środków unijnych inwestycje o wartości wsparcia ok. 1 mld EUR, dzięki którym ponad 2 mln gospodarstw domowych znajdzie się w zasięgu szybkiej sieci. W czerwcu zakończył się zaś nabór dla gmin na budowę sieci w ramach tzw. Funduszu Szerokopasmowego. Do wszystkich tych działań zakres danych był wystarczający.

    Tymczasem przeprocedowany przez rząd w 11 dni projekt nowelizacji tzw. megaustawy (ustawy o wspieraniu rozwoju sieci i usług telekomunikacyjnych) został przygotowany bez jakichkolwiek konsultacji, mimo że prowadzi do nałożenia zupełnie nowych obowiązków sprawozdawczych na operatorów. Ponadto nowy obszar raportowania ma przebiegać w cyklu tygodniowym, co jest ewenementem na skalę całej gospodarki. Jeszcze większym problemem są zwyczajne błędy i niedopracowanie projektu ustawy pod względem praktyki funkcjonowania rynku telekomunikacyjnego. Wynikają one z rezygnacji z konsultacji z rynkiem, a skutki mają kilka wymiarów. Po pierwsze, w toku przygotowywania systemu pominięte teraz problemy okażą się ewidentne nawet dla projektodawców i konieczna będzie kolejna nowelizacja ustawy. Po drugie, system przygotowywany bez niezbędnego dialogu z operatorami będzie pełen błędów i niespójności, co spowoduje, że docelowi odbiorcy, tj. obywatele otrzymają dane niepełne lub niespójne lub wręcz wprowadzające w błąd. Po trzecie, projekt nie zawiera informacji, kiedy system ma zostać uruchomiony – o tym mamy dowiedzieć się 30 dni wcześniej z ogłoszenia w Dzienniku Ustaw – co w oczywisty sposób pozbawia operatorów przedsiębiorców realnego czasu na przygotowanie do realizacji obowiązku. Po czwarte, musimy zauważyć, że tryb nakładania nowych obowiązków, pomijający celowo i bez obiektywnych przyczyn, konsultacje ze stroną społeczną powoduje, że poziom zaufania do organów administracji publicznej ulega znacznemu obniżeniu. Obawiamy się, że kontynuacja tego trendu będzie miała niekorzystny wpływ na stan rynku oraz klimat inwestycyjny.

    Szczególną częścią projektu, która całkowicie nie przystaje do realiów rynku telekomunikacyjnego oraz posiada znamiona powrotu do gospodarki o cechach centralnego zarządzania, jest koncepcja bieżącego przekazywania planów inwestycyjnych. Plany inwestycyjne są zupełną podstawą konkurencyjnego rynku i ich raportowanie oraz ujawnianie spowoduje, że podstawy gry rynkowej zostaną zaburzone. Nikt nie wymaga ujawniania planów inwestycyjnych od platform internetowych, sieci sklepów spożywczych, właścicieli stacji paliw czy punktów ładowania pojazdów elektrycznych – nawet tych publicznych. Natomiast w przypadku sektora w większości prywatnego nieprawidłowe raportowanie planów będzie wiązało się nie tylko z karą pieniężną, ale także osobistym ryzykiem pozbawienia wolności pracownika wysyłającego raport o planie inwestycyjnym. W takim stanie prawnym możemy mieć do czynienia z postępowaniami prokuratorskimi np. za zrealizowanie niezaraportowanej inwestycji, czy niezrealizowanie inwestycji w danym miejscu. Stanowisko raportującego te dane będzie najbardziej ryzykownym stanowiskiem w całym przedsiębiorstwie. Doświadczenie bowiem wskazuje, co z całą pewnością projektodawcy wiedzą, że plany nigdy nie są realizowane w 100%. Ma to szereg obiektywnych i subiektywnych przyczyn – zupełnie naturalnych w wolnorynkowej gospodarce polegającej na zasadach demokratycznego państwa prawa.

    Nie kryjąc rozczarowania przyjętym trybem prac liczymy jednak, że dialog nad proponowanymi rozwiązaniami oraz realnymi problemami, jakie chcemy tymi środkami usuwać, będzie możliwy, a rząd zwróci się o przedstawienie merytorycznej opinii sektora telekomunikacyjnego. W naszym odczuciu jest ona niezbędna chociażby z uwagi na merytoryczną jakość nowego systemu. Przysłużyłoby się to też niewątpliwie do realizacji kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy, które jasno nakazują poprawę jakości stanowienia prawa właśnie przez dogłębny i wartościowy proces konsultacji publicznych.

    W szerszym ujęciu i przy tej ilości zmian przepisów prawa oraz nowych obowiązków, apelujemy o proporcjonalność obciążeń przedsiębiorstw także sprawozdawczych w krajowym systemie regulacji gospodarczych i uwzględnienie zasady „1-in, 2-out” oznaczającej, że wraz z wprowadzeniem nowego obowiązku, dwa inne są usuwane. W regulacjach krajowych obserwujemy natomiast, że nowe obowiązki wprowadza się z zupełnym pominięciem analizy tych już istniejących. Nadmiar obowiązków wpływa na potencjalną jakość ich realizacji oraz wymusza dodatkowe wydatki, co w połączeniu z innymi istotnymi obciążeniami składa się na zwiększanie kosztów działania.

    Stąd także w przypadku nowych obowiązków sprawozdawczych dotyczących sieci, które są bardzo zbliżone do już obowiązujących, refleksja na temat optymalizacji obowiązków byłaby szczególnie potrzebna.

    Autor: Andrzej Dulka, Prezes PIIT

  • Czy e-commerce ma wpływ na rozwój branży transportowej?

    Czy e-commerce ma wpływ na rozwój branży transportowej?

    Zakupy online są nierozłącznie związane z podmiotami świadczącymi usługi transportu oraz logistyki. Wzrost handlu w Internecie odciska swoje pozytywne piętno, będąc motorem napędowym zarówno dla przewozu towarów krajowych, jak i transgranicznych. Gwałtowny rozwój e-commerce wymusza jednocześnie zmiany w całym sektorze TSL.

    Dostawa towaru, który został zamówiony przez Internet, stanowi istotną część całego procesu zakupowego. Szybkość dostawy i jej terminowość jest dla konsumentów kluczowym czynnikiem zaraz obok dostępności czy ceny. Rosnące oczekiwania zorientowane na komfort oraz wygodę składania zamówień online wiążą się z koniecznością transformacji cyfrowej oraz usprawnienia procesów i systemów z perspektywy całej branży logistyczno-transportowej.

    Kompleksowa obsługa

    Firmy z sektora TSL są zróżnicowane w obrębie zakresu realizowanych zadań. Kierunkiem ich rozwoju jest natomiast kompleksowa obsługa przewozów, od zaplanowania procesu, przygotowania i nadania przesyłki aż po jej bezpieczne oraz terminowe doręczenie. Dynamika rozwoju e-commerce przekłada się na wzrost znaczenia TSL. Zapotrzebowanie na holistyczne usługi transportowe w duchu end-to-end kwitnie od początku globalnej pandemii i nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała ulec zmianie.

    E-commerce wymaga natychmiastowej adaptacji do zmieniającego się świata, w którym zakupy online są tak samo powszechne jak stacjonarne nie tylko ze względu na obecność smart shopperów nowej generacji, ale również tzw. silver generation, która na przestrzeni ostatnich dwóch lat przekonała się do handlu internetowego. Wpływ na transport i logistykę jest widoczny w szybszych inwestycjach w cyfryzację, tym bardziej że zarządzanie danymi w modelu SaaS, monitorowanie ładunków czy zaawansowane systemy planujące stanowią trzon konkurencyjnych przedsiębiorstw.

    Według raportu „Transport drogowy w Europie”, do 2024 roku ma on wzrosnąć o niemal 32 mld USD. Napędzany będzie głównie przez dynamicznie rozwijający się sektor e-commerce, która wywrze wpływ na przewozy busami i ciężarówkami, które stanowią integralny element transportu intermodalnego.

    Kluczowe trendy

    Wymiana handlowa opierająca się na pracy przewoźników w dalszym ciągu ewoluuje, mimo że e-commerce coraz bardziej przekłada się na rodzaj przewożonych ładunków, a także powstawanie hubów przeładunkowych. Efektem będzie zwiększenie powierzchni magazynowych w strategicznych lokalizacjach. Przede wszystkim jednak najbardziej istotna stała się efektywna implementacja narzędzi digital. Na ich wdrożeniu już teraz korzystają wszystkie podmioty zaangażowane w TSL z użytkownikiem końcowym włącznie bez względu na podział B2B czy B2C.

    Personalizacja usług, a jednocześnie konieczność zapewnienia sprawnego procesu obsługi transportowej, wymusza coraz wyższy poziom digitalizacji firm logistycznych. Wśród najpopularniejszych rozwiązań znajdują się między innymi systemy CRM, CMS do zarządzania treścią oraz BI, wykorzystujące analitykę danych do podejmowania decyzji. W najbliższych latach należy również spodziewać się coraz większego znaczenia aspektów ekologicznych. Ekologia jest bardzo istotna w segmencie B2C, gdzie aż 76% kupujących zwraca na nią uwagę podczas dostaw, jak wynika z badania „E-commerce B2B – Biznes w sieci”.


    Autor: Łukasz Łukasiewicz, Operations Manager, SwipBox Polska

  • Transgraniczne zbycie zorganizowanej części przedsiębiorstwa bez VAT

    Transgraniczne zbycie zorganizowanej części przedsiębiorstwa bez VAT

    Struktura organizacyjna grup kapitałowych ewoluuje wraz z rozwojem firmy, co wymusza naturalne procesy restrukturyzacyjne. Każdy proces restrukturyzacji niesie za sobą określone konsekwencje podatkowe, które należy przeanalizować zanim grupa podejmie decyzję o reorganizacji. Jednym z takich przykładów jest sytuacja transgranicznego zbycia zorganizowanej części przedsiębiorstwa, która została zabezpieczona w ramach interpretacji indywidualnej Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z dnia 23.02.2022 r. o nr 0113-KDIPT1-2.4012.903.2021.1.AM.

    Opis zorganizowanej części przedsiębiorstwa

    W grupie kapitałowej podjęto decyzję o reorganizacji dotychczasowej struktury korporacyjnej. Wnioskodawca planował przeniesienie linii biznesowej związanej ze świadczeniem usług dystrybucyjnych, wsparcia sprzedaży, logistycznych, inżynieryjnych, magazynowych oraz wsparcia technicznego względem dystrybuowanych przez siebie produktów. Ponadto ta część biznesu odpowiedzialna była za lokalne planowanie, kwestie HR, utrzymanie obiektów i floty pojazdów oraz świadczenia tych usług dla spółek z grupy. Dział ten był wyodrębniony lokalizacyjnie i sam zawierał umowy na wynajem. Posiadał też własnych pracowników dedykowanych swojej działalności, własne aktywa i środki trwałe, np. sprzęt, wyposażenie fabryczne i wyposażenie biurowe. Wyodrębniony dział był biznesowo niezależną jednostką w ramach grupy. W zakresie kwestii księgowych i finansowych – operacje gospodarcze były ewidencjonowane w oddzielnej księdze, która zawiera wyłącznie aktywa i zobowiązania związane z działem. Należy także wskazać, że omawiany dział jest odrębny i niezależny administracyjnie od pozostałych biznesów działających w grupie oraz posiada swoją bazę klientów, z którymi ma podpisane umowy i określony rynek zbytu produktów (zarówno inne spółki z grupy, jak i zewnętrzni klienci z branży).

    Planowana restrukturyzacja

    Planowana transakcja miała być przeprowadzona w formie podziału przez wydzielenie na podstawie niemieckich przepisów prawa. Konsekwencją wprowadzenia nowej struktury będzie powstanie nowej spółki prawa niemieckiego, która przejmie dotychczasową działalność działu. Przejęcie odbędzie się poprzez nabycie przez dotychczasowego udziałowca wnioskodawcy 100% udziałów nowopowstałej spółki zależnej. Zatem w ramach restrukturyzacji planuje się przeniesienie całego działu, składającego się z ogółu składników materialnych i niematerialnych, do nowopowstałej spółki. W szczególności będą to kontrakty pracownicze, know-how, środki trwałe oraz wyposażenie, zapasy, baza klientów oraz większość umów, a także, oprogramowanie komputerowe oraz licencje do oprogramowania.

    W ramach przeniesienia działu nastąpi również przeniesienie wszystkich należności, zobowiązań i wierzytelności. W efekcie, spółka polska przestanie prowadzić działalność w zakresie dotyczącym funkcjonowania w jej ramach omawianego działu.

    Pytanie i stanowisko wnioskodawcy

    Polska spółka zadała w związku z tym pytanie czy przeniesienie własności zapasów zlokalizowanych na terytorium kraju, dokonywane w ramach transakcji podziału przez wydzielenie części działalności gospodarczej prowadzonej przez spółkę, tj. działu, do nowopowstałego podmiotu prawa niemieckiego, będzie podlegać opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług na terytorium kraju. W ocenie spółki taka restrukturyzacja nie będzie podlegać opodatkowaniu.

    Stanowisko fiskusa

    Dyrektor KIS w interpretacji z dnia 2022-02-15, sygn. 0113-KDIPT1-2.4012.903.2021.1.AM uznał stanowisko podatnika za prawidłowe i wskazał, że przeniesienie własności składników majątkowych zlokalizowanych w Polsce związanych z funkcjonowaniem działu nie będzie w opisanej sytuacji podlegało opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług.

    W ocenie fiskusa w związku z tym, że składniki majątkowe działu w większości są zlokalizowane w Niemczech, a tylko niektóre w Polsce tj. m.in. części i komponenty do samochodów, tj. urządzenia sterujące, nawigacje, wyświetlacze informacyjne, klastery komputerowe, sprzęt audio oraz sprzęt telewizyjny do samochodów, to przeniesienie na rzecz nowo powstałego podmiotu własności składników majątkowych zlokalizowanych w Polsce będzie stanowić zbycie zorganizowanej części przedsiębiorstwa w świetle niemieckich przepisów podatkowych i w tym konkretnym przypadku transakcja przeniesienia własności ww. składników majątkowych zlokalizowanych na terenie kraju nie będzie podlegać opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług na terytorium Polski.

    Pomimo korzystnej interpretacji organów podatkowych w zakresie podatku VAT należy mieć na względzie konieczność wykonania odrębnej analizy w zakresie przepisów dotyczących podatku od czynności cywilnoprawnych oraz podatku dochodowego, w tym zwłaszcza przepisów o przerzuconych dochodach i exit tax. Uwarunkowania tej konkretnej restrukturyzacji mogą skutkować bowiem koniecznością uiszczenia tych zobowiązań podatkowych.


    Autor: Robert Nogacki, właściciel Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

  • Dywidenda bez podatku u źródła – kiedy można skorzystać?

    Dywidenda bez podatku u źródła – kiedy można skorzystać?

    Brak spełnienia określnych w ustawie warunków może prowadzić do poważnych konsekwencji podatkowych przy wypłacie dywidendy. Jednak niejasność przepisów w tym zakresie skutkuje licznymi wnioskami o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej, co ma dodatkowo zabezpieczyć pozycję podatkową przedsiębiorców. Przykładem takiego postępowania, jest interpretacja Dyrektora KIS z 28 stycznia 2022 r. sygn. 0111-KDIB1-2.4010.641.2021.1.SK, która przedstawia wszystkie niezbędne warunki do zwolnienia krajowej wypłaty dywidendy z podatku.

    Zasady ogólne

    Zgodnie z art. 22 ust. 1 Ustawy CIT, podatek dochodowy od przychodów z dywidend oraz innych przychodów (dochodów) z tytułu udziału w zyskach osób prawnych, mających siedzibę lub zarząd na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, wynosi 19% uzyskanego przychodu (dochodu). Niemniej ustawa o VAT przewiduje zwolnienia z poboru zryczałtowanego podatku, po spełnieniu określonych w ustawie kryteriów.

    Zwolnienie z opodatkowania

    W myśl art. 22 ust. 4 ustawy CIT zwalnia się od podatku dochodowego przychody z tytułu udziału w zyskach osób prawnych, jeżeli spełnione są łącznie następujące warunki:

    1. wypłacającym dywidendę oraz inne przychody z tytułu udziału w zyskach osób prawnych jest spółka mająca siedzibę lub zarząd na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej;
    2. uzyskującym dochody (przychody) z dywidend oraz inne przychody z tytułu udziału w zyskach osób prawnych, jest spółka podlegająca w Rzeczypospolitej Polskiej lub w innym niż Rzeczpospolita Polska państwie członkowskim Unii Europejskiej lub w innym państwie należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów, bez względu na miejsce ich osiągania;
    3. spółka, o której mowa w punkcie powyżej, posiada bezpośrednio nie mniej niż 10% udziałów (akcji) w kapitale spółki, o której mowa w pkt 1;
    4. spółka, o której mowa w pkt 2, nie korzysta ze zwolnienia z opodatkowania podatkiem dochodowym od całości swoich dochodów, bez względu na źródło ich osiągania.

    Innymi słowy zwolnienie dywidendy z opodatkowania przysługuje w sytuacji, gdy wypłata jest dokonywana na rzecz większego, przynajmniej 10%, właściciela, który nie korzysta ze zwolnień. Warunki te mają zasadniczo zapobiec sytuacjom, w których wypłata dywidendy nie będzie w ogóle opodatkowana, a grupy kapitałowe będą mogły tak dopasować strukturę właścicielską, aby korzystać z braku opodatkowania.

    Dwuletni okres posiadania

    Z kolei art. 22 ust 4a ustawy o CIT przewiduje kolejny warunek, tj. konieczność posiadania własności udziałów lub akcji w spółce wypłacającej dywidendę przez okres minimum 2 lat. Zwolnienie ma również zastosowanie w przypadku, gdy okres dwóch lat nieprzerwanego posiadania udziałów (akcji) przez spółkę uzyskującą dochody (przychody) z dywidendy z krajowej spółki upływa po dniu uzyskania tych dochodów (przychodów) – art. 22 ust 4b ustawy o CIT.

    Kryterium to zostało wprowadzone, aby zablokować podejmowanie działań restrukturyzacyjnych nakierowanych na omijanie opodatkowania w legalny sposób. Przedsiębiorcy, którzy chcą czerpać dochody w postaci dywidend i dokonują różnych działań restrukturyzacyjnych w grupie kapitałowej powinni zwrócić szczególną uwagę na to kryterium, ponieważ może ono w niektórych przypadkach zmienić kierunek restrukturyzacji.

    Należyta staranność

    Pomimo, że przepisy dotyczące wypłaty dywidendy nie wymagają od podatników weryfikacji kryterium beneficjenta rzeczywistego wypłaconych środków, to organy podatkowe często korzystają z klauzuli należytej staranności i obligują podatników do weryfikacji tego kryterium. W omawianej interpretacji podatnik pozyskał oświadczenia i dokumenty potwierdzające spełnienie warunków wskazanych w art. 22 ust. 4 Ustawy CIT pomimo faktu, iż otrzymujący dywidendę jest podmiotem polskim (a nie zagranicznym). Ich pozyskanie było wyrazem chęci zachowania możliwie wysokich standardów należytej staranności w trosce o właściwe wypełnienie obowiązków płatnika.

    Doszło zatem do kuriozalnej sytuacji, w której płatnicy/podatnicy niepewni swojej sytuacji podatkowej i interpretacji przepisów przez organy podatkowe, zwłaszcza w zakresie tak subiektywnego kryterium jak należyta staranność, decydują się na pozyskanie niewymaganych ustawą dokumentów i oświadczeń drugiej strony. Tego rodzaju próby zabezpieczania się przedsiębiorców, choć z ich punktu widzenia zasadne i celowe, są jednocześnie wyrazem daleko idącego braku zaufania przedsiębiorców do stałości przepisów i ich skutków. Jako takie powinny dać nam – doradcom podatkowym i ustawodawcy – do myślenia, i stanowić przyczynek do pracy nad systemem podatkowym, który powinien być przejrzysty, przewidywalny i sprawiedliwy.


    Autor: Robert Nogacki, właściciel Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

  • Jak internet nasila skutki upałów? Centra danych a niedobory wody

    Jak internet nasila skutki upałów? Centra danych a niedobory wody

    Komputery działają na prąd, ale infrastruktura niezbędna do funkcjonowania Internetu, „po cichu” pochłania też inny surowiec – codziennie zużywa aż 3,8 mln litrów wody. Sektor centrów danych należy do branż zużywających najwięcej wody na świecie. Yann Lechelle (Scaleway) i Paul Benoit (Qarnot) dzielą się wiedzą na temat ukrytej ceny, jaką środowisko płaci za rozwój cyfrowych technologii.

    Nad Europę napłynęły fale upałów o kilka tygodni wcześniej niż zwykle. We Francji w połowie czerwca odnotowano rekordowe 42,9 stopnia Celsjusza. Dokuczliwe i groźne jest nie tylko samo gorąco, ale też wywoływane przez nie pożary lasów oraz niedobory wody. We Włoszech w ponad 100 miastach wprowadzono jej racjonowanie, a jeden z północnych regionów ogłosił stan wyjątkowy. We Francji w 1/3 departamentów obowiązują wodne ograniczenia – tam gdzie stan jest poważniejszy, dozwolone jest używanie wody tylko do picia, mycia się i gotowania.

    ONZ ocenia, że świat zmierza w kierunku globalnego kryzysu wodnego za sprawą spadku zasobów słodkiej wody o 40 proc. do 2030 r., w połączeniu z rosnącą liczbą ludności na świecie. W tym kontekście cyfrowi gracze muszą również podjąć się działań w ochronie tego bezcennego zasobu. Choć błędnie postrzega się je jako niematerialne, technologie cyfrowe i chmurowe wymagają ogromnych ilości wody.

    Dlaczego internet pochłania wodę?

    Tak jak każda inna maszyna, komputer przekształca zasilającą go energię elektryczną w energię cieplną – to Efekt Joule’a-Thomsona. Oznacza to, że centra danych, w których znajdują się dziesiątki tysięcy serwerów, muszą odprowadzać ciepło i utrzymywać chłód, aby zapewnić akceptowalne warunki pracy. Istnieje kilka rozwiązań, które to umożliwiają: gromadzenie ciepła do innych zastosowań, stosowanie energochłonnych technologii chłodzenia i/lub wykorzystywanie wody do obniżania temperatury, zwłaszcza przez je odparowywanie.

    Ograniczając zużycie energii elektrycznej na potrzeby chłodzenia, centra danych zazwyczaj sięgają po systemy wymagające ogromnych ilości wody. To alternatywa zwłaszcza dla dużych operatorów, którzy chcą wykazywać się coraz lepszymi wskaźnikami „wydajności energetycznej”. Dzięki temu obniżają wskaźniki efektywności wykorzystania energii (PUE) – ustalonego standardu, który mierzy wydajność energetyczną centrum danych. PUE obejmuje głównie chłodzenie centrum danych, ale bierze pod uwagę tylko zużycie energii elektrycznej, całkowicie pomijając przy tym zużycie wody. Mniej prądu, ale więcej wody – to brzmi jak zaciągnięcie nowej pożyczki na spłatę kredytu, a nie rozwiązywanie problemu w dłuższej perspektywie.

    Jeśli podnosimy alarm, to dlatego, że sytuacja jest tragiczna. W 2020 roku centra danych w USA zużyły 660 miliardów litrów wody. Dziennie infrastruktura ta, niezbędna do funkcjonowania internetu, zużywa codziennie aż 3,8 miliona litrów wody. W miarę jak rośnie nasze codzienne zużycie zasobów cyfrowych, centra danych pojawiają się wszędzie, a sektor ten prawdopodobnie już teraz znajduje się w pierwszej dziesiątce branż zużywających najwięcej wody na świecie.

    Wydajność infrastruktury lekiem na marnotrawstwo

    Oczywiście w interesie branży centrów danych nie leży popularyzowanie tych liczb. Efektem jest jednak brak transparentności, który zwalnia sektor IT z odpowiedzialności zadziałania. Cyfrowi giganci powołują się na ważne powody – takie jak tajemnica handlowa, ochrona danych klientów i bezpieczeństwo narodowe -by zachować swój ślad wodny w tajemnicy. Bez przejrzystości komunikacyjnej poprawa sytuacji jest niemożliwa. Ponieważ mniej niż jedna trzecia wszystkich operatorów centrów danych rejestruje zużycie wody, żadne organy publiczne ani eksperci naukowi nie dysponują jasnymi, rzeczowymi i spójnymi danymi liczbowymi na poziomie makro (regionalnym, krajowym, europejskim) ani mikro (poszczególne centra danych).

    Mimo że zużycie wody przez centra danych długo nie interesowało opinii publicznej, powoli zaczynają się pojawiać głosy krytyczne. Północnej Holandii grozi niedobór wody pitnej z powodu nadmiernego zużycia wody przez centra danych. W Irlandii, w związku z rosnącymi obawami dotyczącymi możliwego niedoboru wody, niektórzy politycy zaczynają się mobilizować. Również we Francji, Luksemburgu i Niemczech kilka projektów megacentrów danych wywołuje coraz więcej pytań i krytyki.

    Ostatnie inicjatywy branży, podejmowane w odpowiedzi na rosnące obawy, okazują się niewystarczające. Pakt na rzecz neutralnych klimatycznie centrów danych (Climate Neutral Data Centre Pact) wprowadzony na początku 2021 r., nie wywarł większego wpływu.
    Bez promowania prawdziwej przejrzystości wszystkie cele, które wyznaczyliśmy sobie w zakresie oszczędzania wody, okażą się daremne. Wielu interesariuszy już je osiągnęło, co dowodzi, że nie są one tak ambitne, jak się deklaruje. Wobec niepowodzenia autoregulacji, europejskie i krajowe władze publiczne mają do odegrania kluczową rolę w przełamaniu milczenia na temat zużycia wody przez centra danych.

    Dobra wiadomość jest taka, że w europejskim sektorze centrów danych i chmur obliczeniowych działają małe i średnie firmy, które przodują w dziedzinie innowacji środowiskowych i przejrzystości. Jest to dowód na to, że możliwe jest znalezienie równowagi pomiędzy wydajnością chmury, odpowiedzialnym zarządzaniem zasobami i atrakcyjnością regionu. Zarządzanie infrastrukturą, na której opiera się nasze cyfrowe społeczeństwo, nie zwalnia centrów danych z obowiązku wykazywania się postępami w zakresie ochrony środowiska. Jeśli chcemy, aby efektyrozwoju sektora cyfrowego były pozytywne i zrównoważone, operatorzy centrów danych powinni być liderami w tej dziedzinie.


    Autor: Yann Lechelle, Scaleway

  • Likwidacja spółki handlowej krok po kroku

    Likwidacja spółki handlowej krok po kroku

    Nieustanne zmiany przepisów powodują, że trudno mówić o stabilności i pewności prawa. Świadomi tego przedsiębiorcy, nie chcąc paść ofiarą niekorzystnych zmian, nie przywiązują się już do wybranej formy prowadzenia działalności i dokonują adekwatnych zmian, a w skrajnych przypadkach zamykają firmę. Nie tylko likwidacja przedsiębiorstwa, ale i sama zmiana jego formy prawnej wymagają dopełnienia szeregu formalności związanych z zamknięciem jednej firmy przed uruchomieniem drugiej, a szczególny ich katalog przewidziano dla procesu likwidacji spółek handlowych. Jak przebiega proces likwidacji i jakich obowiązków należy dochować?

    Zamknięcie firmy

    Katalog formalności niezbędnych do bezpiecznego, zgodnego z prawem zamknięcia firmy jest zależny od tego, w jakiej formie działa przedsiębiorca. Z racji obowiązkowego ubezpieczenia społecznego przedsiębiorca musi pamiętać o wyrejestrowaniu się z ZUS jako płatnik składek nie tylko swoich, ale i pracowników oraz zgłoszonych do ubezpieczenia członków rodziny. Ponadto, w zależności od formy prowadzenia rozliczeń firmy (np. księga przychodów i rozchodów, czy pełna księgowość) dochodzą inne obowiązki, jak konieczność sporządzenia wykazu składników majątku firmy i spisu z natury na dzień zamknięcia działalności. Firmy zobligowane są również do dokonania rozliczeń w podatkach dochodowych oraz VAT w terminach uzależnionych od rodzaju rozliczanego podatku i źródeł przychodu. Przy jednoosobowych działalnościach gospodarczych osób fizycznych i spółkach cywilnych niezbędne jest również wyrejestrowanie z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.

    Zamknięcie działalności spółki handlowej

    Jeszcze inaczej z punktu widzenia realizacji obowiązków prawa należy podejść do zamykania działalności spółek prawa handlowego (spółek kapitałowych: sp. z o.o. i sp. akcyjna, oraz spółek osobowych: sp. jawna, sp. partnerska, sp. komandytowa i sp. komandytowo-akcyjna), które wymagają wykreślenia z Krajowego Rejestru Sądowego. Dopiero bowiem z chwilą wykreślenia z prowadzonego przez KRS rejestru przedsiębiorców nastąpi rozwiązanie spółki. Wykreślenie może nastąpić z urzędu lub na wniosek uprawnionego na skutek:

    • zakończenia postępowania upadłościowego;
    • zakończenia likwidacji spółki;
    • rozwiązanie spółki osobowej bez przeprowadzania likwidacji;
    • przekształcenia, podziału lub łączenia spółek;
    • rozwiązania z urzędu przez sąd.

    Likwidacja spółki handlowej

    W przypadku rozwiązania spółki, w tym również z powodu wystąpienia z niej wspólnika, należy przeprowadzić likwidację spółki, chyba że wspólnicy uzgodnili inny sposób zakończenia jej działalności. Rozwiązanie spółki następuje wskutek:

    • wystąpienia przyczyn przewidzianych w umowie spółki (np. osiągnięcie celu, dla którego została zawiązana, upływu czasu na jaki została zawiązana);
    • jednomyślnej uchwały wszystkich wspólników (w spółkach osobowych) lub uchwały zgromadzenia wspólników lub walnego zgromadzenia, podjętej kwalifikowaną większością głosów (w spółkach kapitałowych oraz w spółce komandytowo-akcyjnej, w przypadku której dodatkowo wymagana jest zgoda wszystkich komplementariuszy);
    • zakończonego postępowania upadłościowego spółki;
    • prawomocnego orzeczenia sądu na skutek wniesionego powództwa o rozwiązanie spółki;
      śmierci wspólnika lub ogłoszenia jego upadłości (w spółkach osobowych oraz gdy w spółce partnerskiej tylko jeden ze wspólników posiada prawo wykonywania wolnego zawodu);
    • wypowiedzenia umowy spółki przez wspólnika lub wierzyciela wspólnika (w tym przypadku, a także w przypadku ogłoszenia upadłości wspólnika, do zamknięcia działalności spółki wymagana jest zgoda odpowiednio wierzyciela lub syndyka).
      Dodatkowo, w przypadku spółki partnerskiej jej rozwiązanie powoduje utrata przez wszystkich partnerów prawa do wykonywania wolnego zawodu, a jeśli w spółce pozostaje tylko jeden partner, lub gdy tylko jeden partner posiada uprawnienia do wykonywania wolnego zawodu związanego z przedmiotem działalności spółki, spółka ulega rozwiązaniu najpóźniej z upływem roku od dnia zaistnienia któregokolwiek z tych zdarzeń.

    Co do spółek kapitałowych – do ich rozwiązania może dojść również na skutek:

    • zaistnienia sytuacji, gdy umowny lub statutowy przedmiot działalności spółki jest sprzeczny z prawem,
    • umowa lub statut nie zawiera postanowień dotyczących firmy, przedmiotu działalności spółki, kapitału zakładowego lub wkładów,
    • wszystkie osoby zawierające umowę spółki albo podpisujące statut nie miały zdolności do czynności prawnych w chwili ich dokonywania.W zakresie niektórych rodzajów spółek: jawnej, komandytowej i partnerskiej, nie ma obowiązku przeprowadzania postępowania likwidacyjnego. Jest ona fakultatywna. W przypadku spółki z o.o., akcyjnej i komandytowo-akcyjnej likwidacja jest obligatoryjna. Samo ogłoszenie upadłości nie prowadzi do rozwiązania spółki. Wszczęte postępowanie upadłościowe może bowiem zakończyć się układem lub zostać uchylone lub umorzone z innych powodów.
      Spółka w likwidacji

    Fakt wystąpienia przesłanek do zamknięcia spółki nie sprawia, że przestaje ona istnieć. Spółka wstępuje bowiem w stan likwidacji. Otwarcie likwidacji następuje z dniem uprawomocnienia się orzeczenia o rozwiązaniu spółki przez sąd, albo z dniem podjęcia uchwały o rozwiązaniu przez wspólników lub walne zgromadzenie, lub z chwilą wystąpienia innej wyżej wymienionej przyczyny. W stanie likwidacji spółka nadal działa, zachowuje swoją zdolność prawną lub osobowość prawną. Zachowuje nazwę, jednak zmodyfikowaną o konieczny dodatek: „w likwidacji”.

    Zmieniają się jednak zasady dalszego jej funkcjonowania. Zmienia się bowiem jej cel. Celem jest wykreślenie spółki z KRS. Kompetencje do reprezentacji i prowadzenia spraw spółki przejmują od organów spółek kapitałowych, a w spółkach osobowych od wspólników, likwidatorzy spółki. Wygasa ustanowiona prokura, niemożliwe jest też ustanowienie nowej, jak również niedopuszczalne jest dzielenie majątku spółki w likwidacji między wspólników.

    Proces likwidacji

    Proces likwidacji spółki rozpoczyna się od postawienia spółki w stan likwidacji, drugim krokiem jest ustanowienie likwidatorów spółki. W spółce jawnej likwidatorami są wszyscy wspólnicy, w spółkach: komandytowej i komandytowo-akcyjnej – komplementariusze, a w spółkach: z o.o. i akcyjnej – zarząd. Wspólnicy/akcjonariusze mogą powołać do tej roli tylko niektórych spośród siebie, jak i osoby spoza swojego grona. W przypadku upadłości wspólnika, w jego miejsce wstępuje syndyk. Na wniosek osoby mającej w tym interes prawny likwidatorów może ustanowić i odwołać sąd rejestrowy. Otwarcie likwidacji spółki zgłasza się do sądu rejestrowego w terminie 7 dni od dnia otwarcia likwidacji wraz z podaniem: imion i nazwisk oraz adresów, lub adresów do doręczeń elektronicznych, likwidatorów, sposób reprezentowania przez nich spółki i wszelkie zmiany, do których dojdzie w tym zakresie. Do wniosku o zmianę danych w KRS należy załączyć uchwałę o rozwiązaniu spółki i otwarciu jej likwidacji, zgodę likwidatorów na pełnienie tej funkcji, a także dowód uiszczenia opłaty sądowej i opłaty za ogłoszenie wykreślenia spółki z KRS w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Likwidatorzy spółek z o.o., akcyjnych i komandytowo-akcyjnych muszą dodatkowo ogłosić otwarcie likwidacji w MSiG na formularzu MSiG-M1. W ogłoszeniu podaje się powody rozwiązania spółki i zamieszcza wezwanie wierzycieli spółki do zgłoszenia swoich wierzytelności.

    Jeśli spółka została założona w systemie S24, wniosek zgłoszeniowy otwarcia likwidacji można złożyć poprzez ten system. W innym przypadku można to zrobić wyłącznie za pośrednictwem Portalu Rejestrów Sądowych. Prócz wymaganych załączników, w zgłoszeniu należy podać przyczyny rozwiązania spółki, imiona, nazwiska, numery PESEL i adresy likwidatorów wraz ze sposobem reprezentacji. Kolejnymi etapami są:

    • sporządzenie bilansu otwarcia likwidacji – wykazuje się w nim wszystkie aktywa spółki na dzień otwarcia likwidacji,
    • czynności likwidacyjne – czyli działania zmierzające do zamknięcia bieżących spraw spółki, odzyskania wierzytelności i uregulowania własnych zobowiązań spółki oraz spieniężenia majątku,
    • podział majątku spółki – po spieniężeniu majątku należy zaspokoić wierzycieli a pozostały majątek rozdzielić między wspólników lub akcjonariuszy,
    • podsumowanie likwidacji – bilansem likwidacyjnym w przypadku spółek: jawnej, partnerskiej i komandytowej, albo sprawozdaniem likwidacyjnym w przypadku spółek: z o.o., akcyjnej i komandytowo-akcyjnej.

    Po zakończeniu ostatniego etapu i zamknięciu likwidacji spółki likwidatorzy mogą złożyć do sądu rejestrowego wniosek o wykreślenie jej z KRS.

    Ciężar spoczywający na likwidatorach

    Likwidacja spółki handlowej to jak widać złożony proces. Prócz ww. wymogów likwidatorzy muszą pamiętać o dopełnieniu jeszcze innych, wspominanych na wstępie obowiązków: po otwarciu likwidacji – o poinformowaniu urzędu skarbowego o zmianie danych spółki, o zaktualizowaniu danych w zgłoszeniu rejestracyjnym VAT-R, i wreszcie o przekazaniu odpisu sprawozdania likwidacyjnego. Po wykreśleniu spółki z rejestru należy zgłosić zakończenie działalności opodatkowanej VAT. Na likwidatorach spółki osobowej cięży dodatkowy obowiązek przekazania do urzędu skarbowego wykazu składników majątku na dzień likwidacji lub spisu z natury z dnia rozwiązania spółki w przypadku gdy jest ona podatnikiem VAT. Pozostają też rozliczenia w podatku dochodowym. Do tego proces likwidacji może trwać dłużej niż rok, co oznacza, że spółka ma obowiązek prowadzenia w tym okresie ksiąg rachunkowych, jak i sporządzania sprawozdań finansowych.

    Na likwidatorach spoczywają także takie zadania jak rozwiązanie umów z pracownikami, wyrejestrowanie ich i siebie (w przypadku spółek: jawnych, partnerskich, komandytowych i jednoosobowych z o.o.) jako płatnika z ZUS, wyrejestrowanie kasy fiskalnej, czy przechowywanie dokumentów zlikwidowanej firmy. Dokumentację należy przechowywać zasadniczo przez 5 lat, ale w przypadku niektórych dokumentów, jak np. ZUS DRA, czy ZUS IWA, przez 10 lat. Dokumenty pracownicze stanowiące podstawę ustalenia podstawy wymiaru emerytury lub renty, a dotyczące pracowników zatrudnionych między 1 stycznia 1999 r. a 31 grudnia 2018 r., firma zatrudniająca musi przechowywać przez lat 50!

    W przypadku spółek handlowych niedopełnienie ciążących na członkach zarządu obowiązków związanych z likwidacją spółki może zrodzić odpowiedzialność majątkową, albo skutkować orzeczeniem zakazu prowadzenia działalności gospodarczej, a nawet karą pozbawienia wolności. W przypadku likwidatorów spółek: z o.o., akcyjnej i komandytowo-akcyjnej brak zamieszczenia w MSiG ogłoszenia o otwarciu likwidacji i wezwania wierzycieli do zgłoszenia wierzytelności naraża ich na odpowiedzialność odszkodowawczą. Między innymi, by uchronić się przed negatywnymi skutkami niedopełnienia tych obowiązków, przepisy dopuszczają, by likwidatorzy w postępowaniu przed KRS mogli udzielić pełnomocnictwa do reprezentacji spółki profesjonalnemu pełnomocnikowi: radcy prawnemu lub adwokatowi.


    Autor: radca prawny Kamil Nagrabski, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców.

  • Bonusy a podatek CIT, czyli jak rozliczyć nagrodę od kontrahenta?

    Bonusy a podatek CIT, czyli jak rozliczyć nagrodę od kontrahenta?

    Czy w zakresie udzielonego firmie bonusu powinna ona rozliczyć go jako zmniejszenie kosztów uzyskania przychodów, czy jako zwiększenie przychodu? I w którym momencie przedsiębiorca jest zobligowany rozpoznać obowiązek podatkowy z tego tytułu?

    Salon, koncern i dealer

    Jedna ze spółek (dalej również: spółka sprzedająca) prowadzi sieć salonów sprzedaży samochodów. Podlega ona opodatkowaniu w Polsce i jest czynnym podatnikiem VAT. Firma w ramach swojej działalności współpracuje z oficjalnym dealerem jednego z globalnych koncernów samochodowych. Auta nabywa od wskazanej przez dealera spółki zależnej koncernu i to z nią zawiera umowy na dostawy towaru.

    Bonus od wielkości sprzedaży

    Dealer udziela autoryzacji na sprzedaż i serwis pojazdów, w tym każdego roku dyktuje warunki ich sprzedaży. W przypadku osiągnięcia przez firmę określonych progów sprzedaży dealer jest umocowany do udzielania jej bonusu, który firma przeznacza na zakup kolejnych samochodów od spółki zależnej koncernu. Bonus ten przedsiębiorca odbiera otrzymując wpłatę na konto, wraz z odpowiednią notą dokumentującą.

    Jakie są skutki podatkowe bonusu?

    Spółka sprzedająca zapytała organ podatkowy, czy w opisanej sytuacji powinna ów bonus rozliczyć jako zmniejszenie swoich kosztów uzyskania przychodu, czy jako zwiększenie przychodu, oraz w jakim momencie powinna rozpoznać skutek podatkowy z tego tytułu. Zdaniem przedsiębiorcy, ponieważ to nie zbywca (czyli spółka zależna koncernu), a dealer udziela mu bonusu, to nie ma on możliwości wystawienia faktury korygującej. Z drugiej strony, w związku z tym bonusem przedsiębiorca nie świadczy żadnych usług na rzecz dealera. Uzyskiwane przez firmę rabaty nie mogą więc obniżyć jej kosztów uzyskania przychodów, bowiem zakupu aut nie dokonuje od dealera, który rabatu udziela, a od spółki zależnej koncernu.

    Stanowisko firmy

    Odwołując się do językowego, słownikowego znaczenia pojęć „bonus” i „rabat”, i analizując je przez pryzmat art. 12 ust. 3 ustawy o CIT, przedsiębiorca wskazał, że wymienione w tym przepisie bonifikaty, skonta i rabaty odnoszą się wyłącznie do relacji z bezpośrednim kontrahentem, powodując obniżenie ustalonej z nim ceny. W sytuacji opisanej we wniosku o wydanie interpretacji taka relacja nie zachodzi, bowiem udzielający bonusu dealer nie jest bezpośrednim kontrahentem spółki nabywającej auta. Spółka nie będzie świadczyć żadnych usług na jego rzecz. Dlatego też, w opinii przedsiębiorcy powinien on zaliczyć przedmiotowy rabat do przychodów podatkowych swojej działalności w dacie otrzymania bonusu na konto.

    Co na to fiskus?

    Organ podatkowy nie zgodził się ze stanowiskiem przedsiębiorcy. Przyznał, że co prawda bonus przydzielany jest przez dealera niebędącego bezpośrednim sprzedawcą towaru, ale w oparciu o odpowiednie indywidualne ustalenia w rzeczywistości przybiera formę tzw. rabatu pośredniego w postaci zwrotu części ceny zapłaconej przez spółkę.

    „…Wnioskodawca otrzymując rabat pośredni od Dealera, powinien skorygować koszty uzyskania przychodów poprzez zmniejszenie kosztów uzyskania przychodów poniesionych w okresie rozliczeniowym, w którym została otrzymana faktura korygująca, lub w przypadku braku faktury inny dokument potwierdzający przyczyny korekty. Zauważyć bowiem należy, że udzielany przez Dealera rabat pośredni faktycznie obniża koszty zakupu towaru” (interpretacja indywidualna z dnia 19 stycznia 2022 r. Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, Znak: 0111-KDIB1-1.4010.541.2021.2.BS).

    Interpretacja organu wbrew zasadom praworządności

    Kwalifikując bonus jako przychód, firma rzetelnie go ujawnia i chce zapłacić od niego podatek. Podatek od zysku, który został osiągnięty dzięki intensyfikacji działań firmy i realizacji zwiększonych planów sprzedażowych. Zaliczając bonus jako rabat pośredni, obniżający koszty uzyskania przychodu, przedsiębiorca będzie zmuszony do skorygowania zamkniętych już ksiąg za poszczególne okresy rozliczeniowe, do składania korekty deklaracji, a to wiąże się kosztami odsetek za zwłokę.

    Oczywiście urzędnicy mogą tłumaczyć, że takie rozumienie przepisów jest dopuszczalne i organy już wcześniej dokonywały takich interpretacji. Jednak interpretacja przyjęta przez przedsiębiorcę również znajduje potwierdzenie w opiniach organów podatkowych np. w wydanych przez dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 28 czerwca 2018 r., Znak: 0111-KDIB2-3.4010.142.2018.2.LG i z 28 czerwca 2018 r., Znak: 0111-KDIB2-3.4010.157.2018.1.LG. oraz z 1 sierpnia 2018 r., nr 0111-KDIB1-1.4010.216.2018.1.ŚS. Co więcej, zagłębiając się w lekturę niektórych z rozstrzygnięć organów, w przedmiotowej sprawie przedsiębiorca powinien wręcz nabrać pewności, że jedynym słusznym rozliczeniem uzyskiwanego z tytułu sprzedaży bonusu jest zaliczenie go jako przychodu w momencie otrzymania. M.in. w 2016 r. Izba Skarbowa w Poznaniu uznała za nieprawidłowe stanowisko spółki, która chciała korygować koszty uzyskania przychodu. Wówczas organ stwierdził stanowczo: „…uzyskany przez Wnioskodawcę w ramach programu motywacyjnego bonus pieniężny od Generalnego dystrybutora nie powoduje po stronie Spółki konieczności korekty kosztów uzyskania przychodów, lecz będzie stanowić jej przychód. Z uwagi na fakt, iż Generalny dystrybutor nie sprzedaje pojazdów samochodowych bezpośrednio na rzecz Wnioskodawcy nie można uznać, że otrzymany bonus pieniężny odnosi się do konkretnych transakcji zakupu pojazdów samochodowych od Generalnego dystrybutora. Wartość bonusu nie obniża kwoty należnej zbywcy danego towaru, w konsekwencji czego nie można przyjąć, że obniża koszty uzyskania przychodu u nabywcy towaru, bowiem w przedmiotowej sprawie Spółka nabywa pojazdy od „D”, a nie od Generalnego dystrybutora” (interpretacja indywidualna z 20 lipca 2016 r., Znak: ILPB3/4510-1-242/16-2/AO).

    Wydawanie przez organy skarbowe tak niezgodnych ze sobą, wręcz przeciwstawnych interpretacji wprowadza zamęt w obrocie gospodarczo-prawnym i z pewnością nie ułatwiaja przedsiębiorcom prowadzenia działalności. Trudno wyobrazić sobie, by w obliczu takich sprzeczności firmy mogły bezpiecznie funkcjonować bez pomocy i wsparcia księgowych czy doradców podatkowych. Podejmując się rozstrzygania podobnych spraw w przyszłości urzędnicy powinni mieć na uwadze, że w chwili zakupu towaru do odsprzedaży, firma nabywająca nie wie, i nie może mieć pewności, w jakiej wysokości rabat otrzyma i czy w ogóle go otrzyma. Jak trafnie stwierdził w wyroku z 26 marca 2014 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku: „… skutek w postaci obowiązku wyłączenia (korekty kosztów) powstaje z chwilą zwrotu wydatków (w rozliczeniu za okres, w którym zwrot wydatków został otrzymany). Bez tego (zwrotu) podatnik nie miał i nie ma obowiązku zmniejszania kosztów z tytułu amortyzacji” (sygn. akt I SA/Gd 41/14).

    Jeśli w omawianej sprawie przedsiębiorca zdecyduje się zaskarżyć wydaną przez Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej interpretację, powinien powołać się na aktualną tezę zawartą w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 25 marca 2015 r.: „Uwzględniając zasady praworządności, trudno zgodzić się ze stanowiskiem, że po uzyskaniu rabatu potransakcyjnego korekta winna dotyczyć tych okresów, w których zaliczono wydatki w pierwotnej wysokości do kosztów uzyskania przychodów. W takiej sytuacji należałoby dokonać korekty wcześniejszego rozliczenia podatkowego ze wszelkimi konsekwencjami podatkowymi w postaci powstania zaległości i obowiązkiem zapłaty odsetek. Akceptacja tego stanowiska prowadziłaby do sytuacji, w której podatnik zostałaby obciążony negatywnymi konsekwencjami podatkowymi, mimo że jego działaniu nie można by zarzucić naruszenia prawa” (sygn. akt II FSK 955/14).


    Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się doradztwie prawnym, podatkowym oraz  strategicznym dla przedsiębiorców.

  • Mikrofirmy mogą mieć problemy z KSeF

    Mikrofirmy mogą mieć problemy z KSeF

    Wielkimi krokami zbliża się KSeF, który w końcu stanie się obligatoryjny. Dla przedsiębiorców oznacza to przestawienie się na nowe zasady wystawiania faktur. Zakończy się możliwość wprowadzania zmian na dokumentach przed ich wysyłką do kontrahenta. Firmy będą dokładniej weryfikować faktury przed ich zatwierdzeniem. Problemy mogą pojawić się w mikrofirmach, które dotychczas nie korzystały z programów elektronicznych w tym celu. Ich właściciele mogą nauczyć się e-fakturowania, ale zabierze im to czas potrzebny do prowadzenia biznesu. Z kolei podmioty wystawiające już e-faktury raczej nie będą mieć problemów z przesyłaniem ich w KSeF. Ostatecznie sprawne korzystanie z tego systemu opłaci się firmom, bo przyspieszy otrzymywanie płatności za towary i usługi, choć nie wyeliminuje celowych opóźnień.

    Ostatni dzwonek

    Część mediów podaje, że 1 kwietnia 2023 roku KSeF zacznie być obligatoryjny, ale właściwy termin dopiero wskaże rząd. Niemniej bez względu na to, kiedy ostatecznie korzystanie z niego będzie obowiązkowe, przedsiębiorcy dla własnego komfortu i bezpieczeństwa powinni zacząć w pełni się nim posługiwać najpóźniej 1 stycznia 2023 roku. Stabilny i jednorodny system podatkowy, działający od początku roku kalendarzowego, pozwoli na uniknięcie wielu pomyłek w późniejszych rozliczeniach. To oznacza, że zostało już tylko siedem miesięcy na przystosowanie się do zmian.

    Przy wprowadzeniu nowego systemu mogą pojawić się dodatkowe zagrożenia, np. w postaci braku ciągłości numeracji faktur. Dlatego warto by już teraz podatnicy eliminowali tego typu problemy. W średnich i dużych firmach faktury sprzedaży mogą być wystawiane przez kilkanaście osób, które powinny zapoznać się z nowymi regulacjami, by uniknąć błędów, gdy KSeF stanie się obowiązkowy.

    Najtrudniej będzie wdrożyć zmiany tym, którzy wciąż stosują wyłącznie papierowe faktury. Podatnicy obecnie korzystający ze stale aktualizowanych systemów finansowo-księgowych, do których zostanie wprowadzony KSeF, dość szybko i łatwo poradzą sobie ze zmianą. Natomiast firmy planujące przenieść obowiązek wystawiania faktur na biura rachunkowe raczej muszą liczyć się z podwyżką opłat księgowych.

    Zwiększenie opłat

    Jeżeli biura zgodzą się na wystawianie faktur w imieniu klienta, zapewne zwiększą wartość swoich usług, co jest oczywiste z racji poszerzenia zakresu obowiązków i nakładu pracy. Wzrost kosztów może sięgnąć nawet 100% w przypadku mikrofirm. Duże i średnie przedsiębiorstwa nie powinny płacić drożej za obsługę systemów księgowych. KSeF nie będzie powodem zlecania wystawiania faktur biurom rachunkowym przez podmioty, które dotychczas tego nie robiły.

    Podatnicy, którzy zdecydują się zlecić biurom rachunkowym usługę wystawiania faktur, będą musieli liczyć się z koniecznością dostarczenia im informacji o transakcjach i wszelkich innych danych, niezbędnych do prawidłowego rozliczenia, np. umów czy protokołów. To może spowodować wydłużenie czasu transakcji. Dotyczyć to może wyłącznie mikrofirm, które miesięcznie nie wystawiają więcej niż kilka faktur. KSeF raczej tego nie zmieni.

    Trzeba również podkreślić, że coraz częściej urzędnicy doszukują się nieprawidłowości w bieżącej dokumentacji księgowej, w tym podważają faktury wystawiane przez uczciwych podatników. Biura rachunkowe, obserwując tę sytuację, mogą niechętnie brać na siebie nowe obowiązki z racji uniknięcia nieprzyjemności związanych z ewentualnymi zeznaniami w charakterze świadków w tego typu sprawach. Dlatego należy wcześniej uzgodnić, czy podejmą się ich, a przypadku zgody – podpisać umowę dot. dodatkowej obsługi.

    Dla niektórych mikrofirm wprowadzanie nowych obowiązków jest zawsze problematyczne. W związku z tym część z nich może przejść do szarej strefy lub w ogóle zrezygnować z prowadzenia biznesu. Niestety już od wielu lat widzimy zamykanie się mikrofirm, które nie radzą sobie z rosnącymi wymaganiami w ich otoczeniu prawnym. I nie chodzi tylko o przepisy z zakresu podatków, ale również dot. ochrony środowiska (BDO, raporty) czy danych osobowych (tzw. RODO).

    Oczywiście właściciele mikrofirm mogą sami nauczyć się wystawiania faktur w KSeF. Jednak mniej doświadczonym osobom opanowanie nowych umiejętności i późniejsze e-fakturowanie może zajmować zbyt wiele czasu, potrzebnego na obsługę własnych klientów. W praktyce wiele będzie zależało od liczby wystawianych każdego dnia faktur. Mikrofirmy, które stać na opłacenie obsługi biura rachunkowego, powinny z niej korzystać.

    Wybór programu

    Trzeba również pamiętać o weryfikacji swoich programów do wystawiania faktur pod względem dostosowania ich do KSeF. Powinny one udostępniać możliwość przesyłania faktur do nowego systemu. Podatnik będzie miał wybór pomiędzy korzystaniem z jednego z komercyjnych narzędzi z wdrożonym Krajowym System e-Faktur a darmowym oprogramowaniem udostępnionym przez Ministerstwo Finansów.

    Można przewidywać, że 99% podmiotów obecnie korzystających z komercyjnych rozwiązań zostanie przy nich, nie patrząc na możliwość obniżenia kosztów. W większości przypadków zadecyduje o tym wygoda i czas.

    Podatnicy, pozostając przy dotychczasowych rozwiązaniach, nie będą bowiem musieli uczyć się nowego interfejsu programu udostępnianego przez Ministerstwo Finansów. Nie bez znaczenia jest także fakt, że firmy korzystające z programów komercyjnych mogą liczyć na wsparcie techniczne zapewniane przez licencjodawcę. To na pewno będzie również jednym z powodów, dla którego firmy ze zdecydowanie mniejszym entuzjazmem podejdą do przechodzenia na darmowe narzędzia udostępniane przez resort.

    Szybsze rozliczenia?

    W Polsce otoczenie prawnopodatkowe zdecydowanie nie sprzyja prowadzeniu biznesu. Wprowadzane systemy często są wadliwe. Dlatego każda zmiana podatkowa budzi wśród przedsiębiorców uzasadnione obawy. Niemniej w długoterminowej perspektywie ujednolicenie faktur i wprowadzenie KSeF powinno okazać się korzystne dla przepływu finansów w firmach, ponieważ skrócony zostanie czas obiegu faktur. Będą one od razu trafiały do księgowych, co umożliwi szybkie płacenie za towary lub usługi.

    Aktualnie podatnik posiadający fakturę najczęściej jeszcze musi ją ręcznie wprowadzić do rejestru VAT. Po dostosowaniu systemów finansowo-księgowych do KSeF i pobraniu z niego faktur zakupu, a następnie zaimportowaniu ich do rejestrów VAT, praca w zakresie wysłania JPK_V7 do Urzędu Skarbowego powinna być łatwiejsza i szybsza niż obecnie. Zarówno dla sprzedawcy, jak i nabywcy ww. system może stanowić ułatwienie w importowaniu faktur.

    Nowy system nie zlikwiduje oczywiście problemów nieściągalnych zapłat za towary lub usługi, które wciąż będą ciążyły firmom. Zarówno wystawione, jak i otrzymane faktury będą dostępne w narzędziu, udostępnionym przez Ministerstwo Finansów. Jednak kontrahent, który chce celowo opóźnić płatność, nadal będzie mógł stosować różnego rodzaju wymówki.

    Ponadto nie będzie możliwe dołączanie załączników do ustrukturyzowanych faktur. Natomiast w ich treści będzie można zawrzeć link do takiej dokumentacji. Informacje będzie można wpisać w polu „Dodatkowy opis” lub ewentualnie w stopce faktury. Podatnicy powinni dostosować się do tych zmian i np. załączniki do faktur wysyłać w odrębnej korespondencji do kontrahenta. Nie powinno to negatywnie wpływać na rozliczenia między stronami. Jednak sprawne i pewne poruszanie się w KSeF wymaga praktyki, którą warto rozpocząć jak najszybciej.


    Autor: Doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika

  • Wydatek nie musi mieć bezpośredniego związku z działalnością opodatkowaną

    Fiskus odmówił firmie odliczenia VAT od zakupu towarów i usług związanych z naprawą szkody powstałej z jej winy podczas prowadzonych robót ziemnych, ponieważ uznał, że wydatki te nie są związane z przedmiotem działalności firmy. Spółka wygrała jednak w sądzie.

    Prawo do odliczenia VAT

    Art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy o podatku od towarów i usług stanowi, iż opodatkowaniu VAT podlega odpłatna dostawa towarów i odpłatne świadczenie usług. Natomiast zgodnie z art. 86 ust. 1 podatnikom przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego (odliczenie VAT) w zakresie, w jakim w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych.

    Wydatki na naprawę szkody wynikłej w trakcie prowadzonej przez firmę działalności

    Trudniąca się wydobyciem węgla i wytwarzaniem energii elektrycznej oraz ciepła spółka akcyjna, czynny podatnik VAT, podczas wykonywania robót odwodnieniowych złóż naruszyła ziemię tak, że powstał w niej lej depresji powodujący obniżenie poziomu wód gruntowych. Władze gminy, na której terenie wykonywano prace podniosły, że spółka jest winowajcą zaistniałych w gminie niedoborów wody. Firma przyjęła odpowiedzialność i zadeklarowała naprawę szkody na własny koszt. Wystąpiła przy tym do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z zapytaniem, czy będzie mogła odliczyć VAT od zakupu towarów i usług niezbędnych do jej naprawienia.

    Naprawa szkody niezwiązana z przedmiotem działalności spółki

    W wydanej we wrześniu 2021 r. interpretacji indywidualnej Dyrektor KIS poinformował, że spółka jest w błędzie. Zdaniem organu wydatki poniesione na naprawę szkody nie mają bezpośredniego związku z prowadzoną przez nią działalnością, będą więc bezpośrednio służyły do wykonania czynności nieopodatkowanych podatkiem od towarów i usług, niepodlegających VAT, a zatem nie będą mogły zostać objęte odliczeniem w świetle art. 5 ust. 1 i art. 86 ust. 1 ustawy o VAT.

    Ryzyko spowodowania szkody wpisane w prowadzenie działalności gospodarczej

    Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi stanął jednak po stronie przedsiębiorcy. Przytoczył przepisy działu VIII ustawy Prawo geologiczne i górnicze, stanowiące, że właściciel nieruchomości nie może się sprzeciwić zagrożeniom spowodowanym ruchem zakładu górniczego, który jest prowadzony zgodnie z ustawą. Ryzyko to rekompensuje właścicielowi przyznane mu uprawnienie żądania naprawienia wyrządzonej tym ruchem szkody. Zatem obowiązek przedsiębiorcy prowadzącego ruch zakładu górniczego do naprawienia szkody spowodowanej tym ruchem jest nałożony na niego ustawowo, zatem jest wpisany w ryzyko prowadzonej przez niego działalności gospodarczej. Już tylko to jest wystarczające do stwierdzenia, że likwidacja szkód powstałych przy pracach górniczych jest standardowym elementem, wpisanym w charakter prowadzonej działalności. Zatem i wydatki poniesione na likwidację szkód pozostają w naturalnym związku z tą działalnością.

    Rozumienie przepisów przez organ jest niezgodne z ich celem

    Sąd zaakcentował, że dokonana przez organ podatkowy wykładnia przepisów prowadząca do ograniczenia prawa przedsiębiorcy do odliczenia VAT jedynie do wydatków poniesionych na nabycie towarów i usług służących dalszej odsprzedaży jest niezgodna z celem tych przepisów, jak i samym charakterem podatku VAT. Wydatki mogą mieć bowiem również pośredni związek z prowadzoną działalnością, jeśli całościowo są skorelowane z inwestycją. Potwierdzają to wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego: z 3 września 2019 r., sygn. akt I FSK 592/19, z 13 listopada 2013 r., sygn. akt I FSK 1606/12, z 31 sierpnia 2018 r., sygn. akt I FSK 1370/16.

    Dla odliczenia VAT wydatki nie muszą mieć absolutnego związku z działalnością firmy

    Łódzki sąd wskazał organowi podatkowemu przykład firmy, która prowadząc działalność wyłącznie opodatkowaną nabywa np. usługi sprzątania biura, czy środki czystości. Choć zakupy tych towarów i usług nie mają żadnego bezpośredniego związku z konkretną czynnością opodatkowaną VAT wykonywaną przez firmę, to jednak w szerszej perspektywie sprzątnięcie biura jest codziennym elementem prowadzonej przez tę firmę działalności.

    „… wbrew temu, co przyjął organ (…) nie można absolutyzować wymogu istnienia bezpośredniego związku jako warunku odliczenia podatku naliczonego. W niektórych przypadkach bowiem związek tego rodzaju nie występuje, chociaż nabyte towary i usługi niewątpliwie służą wyłącznie czynnościom opodatkowanym” (wyrok WSA w Łodzi z 23 lutego 2022 r., sygn. akt I SA/Łd 926/21).

    Podsumowanie

    W tej sprawie sąd orzekł o jeszcze jednej bardzo istotnej kwestii. W uzasadnieniu swojego wyroku podkreślił, że organ podatkowy naruszył także przepisy prawa procesowego w postaci zasady zaufania, pomijając korzystny dla przedsiębiorcy element stanu faktycznego, czyli ustawowe obciążenie spółki odpowiedzialnością za szkody górnicze. To kolejny przykład nadużyć fiskusa, który interpretuje przepisy w sposób niekorzystny dla przedsiębiorców, usiłując pozbawić ich prawa do odliczeń podatkowych, do których mają prawo.


    Autor: adwokat Paweł Chmielowiec, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców.