Tag: Home office

  • Koniec ery home office? Rynek pracy IT w stanie poznawczego dysonansu

    Koniec ery home office? Rynek pracy IT w stanie poznawczego dysonansu

    Postpandemiczne marzenie o pracy z dowolnego miejsca na świecie, które stało się niemal synonimem kariery w polskim IT, zderza się z potężnym prądem przeciwnym: uporczywą korporacyjną presją na ponowne zaludnienie przestrzeni biurowych. Ta kolizja tworzy centralny konflikt na dzisiejszym rynku pracy – rozdźwięk między medialną narracją o „wielkim powrocie do biura” głęboko zakorzenionymi preferencjami wysoko wykwalifikowanej siły roboczej, która nie zamierza rezygnować z wywalczonej elastyczności.

    Narracja o definitywnym „końcu ery home office” jest uproszczonym mitem. Zamiast tego, połowa 2025 roku jawi się jako okres głębokiej rekalibracji. Obserwujemy nie koniec, lecz ewolucję – przejście od chaotycznego, napędzanego pandemią modelu zdalnego do bardziej przemyślanej, ustrukturyzowanej i często spornej negocjacji elastyczności. Dane jednoznacznie wskazują, że prawdziwy środek ciężkości dla polskiego rynku IT przesuwa się w kierunku modelu hybrydowego. Wyłania się on nie tylko jako kompromis, ale jako złożony, nowy standard, który wymaga nowych paradygmatów zarządzania i na nowo zdefiniowanego kontraktu między pracodawcą a pracownikiem.

    Krajobraz modeli pracy w polskim IT – analiza ilościowa 2025

    Ta sekcja buduje empiryczny fundament raportu, prezentując i analizując twarde dane, które definiują rynek w połowie 2025 roku. Zderzenie podaży, popytu i realnych preferencji pracowników ukazuje dynamiczny, pełen napięć obraz.

    Co firmy proponują w ofertach pracy?

    Analiza strony popytowej, czyli tego, jakie modele pracy pracodawcy aktywnie promują w ogłoszeniach – wskazuje na wyraźny, ukierunkowany zwrot. Firmy nie tylko wyrażają chęć powrotu pracowników do biur, ale aktywnie wykorzystują procesy rekrutacyjne do egzekwowania tej zmiany.

    Dane z wielu źródeł potwierdzają ten trend. Według przewidywań Hays, tendencja do odchodzenia od pełnego home office będzie kontynuowana w 2025 roku. Już w latach 2022-2024 odsetek specjalistów IT pracujących w pełni zdalnie spadł z 42% do 32%. W tym samym okresie udział pracowników hybrydowych wzrósł z 15% do 29%. To pokazuje, że mamy do czynienia z trwałym, wieloletnim trendem, a nie chwilową fluktuacją.   

    Dane z portali z ogłoszeniami o pracę potwierdzają ten kierunek. Analiza oparta na danych No Fluff Jobs wskazuje, że w 2024 roku już tylko 47,64% ogłoszeń dotyczyło pracy w pełni zdalnej, co stanowiło znaczący spadek o 7,7 punktu procentowego w stosunku do poprzedniego okresu. Jest to krytyczny sygnał rynkowy wysyłany przez pracodawców – spadek liczby ofert w 100% zdalnych jest celowym ruchem strategicznym, mającym na celu zresetowanie domyślnych ustawień rynku z „remote-first” na „hybrid-by-design”.   

    Jednocześnie rośnie udział ofert hybrydowych. Raport Just Join IT podaje, że na początku 2025 roku aż 46,27% ogłoszeń o pracę dotyczyło modelu hybrydowego. Oznacza to, że w miarę kurczenia się puli ofert w pełni zdalnych, są one zastępowane nie przez stanowiska w pełni stacjonarne, lecz właśnie przez hybrydowe. Pracodawcy, wykorzystując rekrutację jako narzędzie kształtowania przyszłej siły roboczej, próbują aktywnie przeprojektować krajobraz modeli pracy, kontrolując napływ nowych talentów i narzucając im nowe warunki.   

    Podaż i rzeczywistość: jak i gdzie faktycznie pracują specjaliści?

    Sygnały rynkowe wysyłane w ofertach pracy stoją w wyraźnym kontraście do rzeczywistości, czyli tego, w jaki sposób faktycznie pracują obecni specjaliści IT. Ta rozbieżność jest kluczowa dla zrozumienia obecnych napięć.

    Podczas gdy odsetek ofert w pełni zdalnych spada poniżej 50%, ogromna większość specjalistów IT nadal pracuje w tym modelu. Zgodnie z danymi Just Join IT, w 2025 roku aż 60,12% specjalistów wciąż pracuje w pełni zdalnie. Potwierdza to raport Bulldogjob z 2024 roku, który wykazał, że 62,8% respondentów pracowało „codziennie zdalnie”. Był to co prawda spadek o 2,7 punktu procentowego w stosunku do 65,5% w 2023 roku, ale wciąż stanowi to zdecydowaną większość.   

    Liczba specjalistów pracujących w pełni stacjonarnie pozostaje marginalna. Według Just Join IT, tylko 7,4% pracowników IT pracuje na pełen etat w biurze. Z kolei dane NextTechnology.io pokazują, że zaledwie 2% preferuje taki model pracy. Bitwa na rynku toczy się więc nie między biurem a pracą zdalną, ale między pracą w pełni zdalną a hybrydową.   

    Wysoki odsetek specjalistów wciąż pracujących zdalnie odzwierciedla „lepkość” ustaleń poczynionych w trakcie pandemii i tuż po niej. Znacznie trudniej i bardziej ryzykownie jest odebrać istniejące warunki pracy zdalnej cenionemu, doświadczonemu pracownikowi, niż ustalić nowe zasady dla nowo zatrudnianych. Prowadzi to do powstania dwupoziomowego systemu: „starej gwardii” pracowników w pełni zdalnych oraz „nowego naboru” pracowników zatrudnianych w modelu hybrydowym. Ta rozbieżność wynika z faktu, że zmiana warunków dla zintegrowanego pracownika wiąże się z wysokim ryzykiem demotywacji i odejścia, co potwierdzają dane o gotowości do zmiany pracy. Z logistycznego i politycznego punktu widzenia, menedżerom łatwiej jest narzucić nowe standardy rekrutom, którzy akceptują je od samego początku. Tworzy to jednak w przyszłości poważne wyzwania dla spójności kultury organizacyjnej i równego traktowania.

    Dysonans poznawczy rynku: między oczekiwaniami a rzeczywistością

    Synteza konfliktu między oczekiwaniami pracowników a ofertą rynkową ukazuje głęboki dysonans, który jest paliwem dla całej debaty o przyszłości pracy.

    Preferencje pracowników są jednoznaczne i bezkompromisowe. Łącznie aż 98% specjalistów IT preferuje pracę w pełni zdalną (53%) lub hybrydową (45%). Pragnienie pracy zdalnej jest potężną dźwignią retencyjną. Aż 86% specjalistów zadeklarowało, że rozważyłoby zmianę pracy, gdyby pracodawca ograniczył możliwość pracy zdalnej. To prawdopodobnie najważniejsza statystyka w całej debacie, działająca jak potężny hamulec na ambicje pracodawców dążących do powrotu do biur.   

    To zagrożenie odejściem jest niezwykle wiarygodne. Rynek IT, choć nieco ochłodzony, wciąż boryka się z lukami kompetencyjnymi , co oznacza, że cenni pracownicy, zwłaszcza na poziomie mid i senior , nadal mają silną pozycję negocjacyjną. Dla menedżera, wymuszenie powrotu do biura oznacza realne ryzyko utraty kluczowego członka zespołu. Koszty rekrutacji, wdrożenia i szkolenia następcy są wysokie, a zakłócenia w projekcie – natychmiastowe. Potencjalne korzyści z powrotu do biura, takie jak „lepsza kultura”, są często niematerialne i długoterminowe, podczas gdy koszt utraty pracownika jest namacalny i natychmiastowy. To sprawia, że racjonalnie działający menedżer będzie unikał ryzyka, co tłumaczy, dlaczego „wielki powrót” odbywa się tak wolno i napotyka na tak duży opór.   

    Praca zdalna przeszła transformację z „motywatora” (benefit, który przyciąga) w „czynnik higieny” (w teorii Herzberga) – jej brak powoduje niezadowolenie, ale jej obecność jest po prostu oczekiwana. Choć w raporcie Bulldogjob z 2024 roku możliwość pracy zdalnej znalazła się na trzecim miejscu wśród najważniejszych aspektów pracy (12,2%), za pieniędzmi i rozwojem , inne dane pokazują, że dla 44% kandydatów jest to warunek sine qua non – nigdy nie zaaplikowaliby na ofertę bez opcji pracy zdalnej.   

    Dwie strony barykady: argumenty w dyskusji o miejscu pracy

    Za liczbami kryją się ideologie, obawy i motywacje, które napędzają spór o przyszłość miejsca pracy. Zrozumienie perspektyw obu stron jest kluczowe do zrozumienia, dlaczego model hybrydowy staje się nieuniknionym polem bitwy.

    Perspektywa pracodawcy, czyli w poszukiwaniu produktywności, synergii i kontroli

    Systematyczna dekonstrukcja argumentów stojących za presją na powrót do biur ujawnia złożony zestaw motywacji, w których obawy o wyniki biznesowe mieszają się z chęcią powrotu do bardziej tradycyjnych modeli zarządzania.

    Głównym motorem napędowym jest produktywność i kontrola. Pracodawcy wyrażają obawy o spadek wydajności i dążą do lepszego monitorowania pracy. Wielu liderów biznesu pozostaje sceptycznych co do efektywności pracy zdalnej, a ich obawy znajdują poparcie w niektórych badaniach. Przykładowo, analizy WFH Research sugerują, że praca w pełni zdalna może wiązać się ze spadkiem produktywności rzędu 10-20%. Ta obawa jest potęgowana przez zjawisko „paranoi produktywności”, w ramach której menedżerowie, pozbawieni możliwości bezpośredniej obserwacji, tracą zaufanie, że praca jest faktycznie wykonywana.   

    Drugim filarem argumentacji jest kultura, współpraca i innowacja. Powracającym motywem jest przekonanie, że kultura organizacyjna, spójność zespołowa i spontaniczna kreatywność zanikają bez bezpośredniego kontaktu. Argumenty te obejmują łatwiejsze zarządzanie zespołem, płynniejszą komunikację między działami, możliwość „spontanicznych konsultacji” oraz budowanie więzi międzyludzkich. Biuro postrzegane jest jako centrum tworzenia „kapitału społecznego” i synergii, które trudno odtworzyć w środowisku wirtualnym.   

    Kolejnym istotnym problemem jest wdrażanie i mentoring nowych pracowników. Pracodawcy wskazują na trudności w efektywnym integrowaniu nowych osób, zwłaszcza juniorów, z zespołem i kulturą firmy w trybie zdalnym. Biuro, w ich ocenie, stwarza znacznie lepsze warunki do mentoringu i wsparcia zawodowego dla mniej doświadczonych pracowników.   

    Wreszcie, pojawia się kwestia lojalności i identyfikacji z firmą. Istnieje obawa, że praca zdalna prowadzi do bardziej transakcyjnej relacji pracownika z firmą, osłabiając jego lojalność i przywiązanie, co czyni go bardziej podatnym na oferty konkurencji.   

    Analiza tych argumentów prowadzi do głębszego wniosku: presja na powrót do biur jest w mniejszym stopniu reakcją na uniwersalny i udowodniony spadek produktywności, a w większym – próbą odzyskania przez menedżerów tradycyjnych narzędzi zarządzania opartych na widoczności i kontroli. Argumenty o „kulturze” i „innowacji” często służą jako uzasadnienie dla chęci powrotu do bardziej przewidywalnego i łatwiejszego do obserwacji modelu zarządzania. Zamiast inwestować w rozwój nowych kompetencji potrzebnych do kierowania zespołami rozproszonymi, niektórzy liderzy próbują rozwiązać wyzwania XXI-wiecznego rynku pracy za pomocą XX-wiecznych metod.

    Perspektywa pracownika – elastyczność jako nowa waluta i prawo nabyte

    Dla specjalistów IT elastyczność przestała być benefitem, a stała się fundamentalnym elementem umowy o pracę, którego wartość jest nie do przecenienia.

    Najważniejszą korzyścią jest równowaga między życiem zawodowym a prywatnym (work-life balance) oraz oszczędności. Pracownicy podkreślają możliwość lepszej integracji obowiązków zawodowych i prywatnych , ogromną oszczędność czasu dzięki eliminacji dojazdów (wskazywaną jako kluczowa przez 78% ankietowanych w jednym z badań)  oraz znaczące oszczędności finansowe. Dla wielu jest to trwała poprawa jakości życia, z której nie są gotowi zrezygnować.   

    Kolejnym aspektem jest autonomia i możliwość skupienia. Pracownicy cenią sobie większą swobodę w organizacji pracy oraz możliwość wykonywania zadań wymagających głębokiej koncentracji w środowisku wolnym od biurowych rozpraszaczy. Aż 50% badanych uważa, że w domu może się lepiej skoncentrować.   

    Nie bez znaczenia jest również zdrowie i dobrostan (wellbeing). Praca zdalna jest kojarzona z niższym poziomem stresu  i ogólnie lepszym samopoczuciem. Elastyczność jest postrzegana jako kluczowy składnik zdrowego życia zawodowego, a nie tylko udogodnienie logistyczne.   

    Kluczowe jest to, że praca zdalna jest obecnie uznawana za najważniejszy benefit przez 88% specjalistów IT. Stała się ona bazowym oczekiwaniem, niemal prawem nabytym w okresie pandemii. To nie tylko zmiana miejsca pracy, ale fundamentalna i nieodwracalna redefinicja Propozycji Wartości dla Pracownika (EVP). Elastyczność i autonomia zostały wyniesione do rangi równie ważnej jak wynagrodzenie i rozwój kariery. Firmy, które nie zintegrują tej nowej rzeczywistości ze swoją podstawową ofertą dla pracowników, będą postrzegane jako archaiczne i przegrają walkę o talenty, niezależnie od innych oferowanych korzyści.   

    Kwestia produktywności

    Kwestia produktywności jest najbardziej zapalnym punktem debaty, a dane na jej temat są często sprzeczne, co wymaga ostrożnej i zniuansowanej interpretacji.

    Z jednej strony, argument za spadkiem produktywności jest mocno artykułowany przez pracodawców. Jak wspomniano, niektóre badania, w tym te prowadzone przez WFH Research, wskazują, że praca w 100% zdalna może obniżać produktywność o 10-20% w porównaniu z pracą w biurze. Jest to kluczowy dowód w arsenale zwolenników powrotów do biur.

    Z drugiej strony, samoocena pracowników przedstawia zupełnie inny obraz. Aż 38% ekspertów IT uważa, że praca zdalna zwiększa ich produktywność, a tylko 3% twierdzi, że ją obniża. W innym badaniu 84% pracowników wysoko oceniło swoją produktywność w trybie zdalnym (43% uznało, że jest wyższa, a 41%, że taka sama jak w biurze).   

    Najbardziej odkrywcze dane dotyczą jednak modelu hybrydowego, który jawi się jako złoty środek. Aż 66% pracowników twierdzi, że model hybrydowy zwiększa ich produktywność , a 67% zgłasza w tym modelu poprawę wydajności. Sugeruje to, że optymalne rozwiązanie może nie leżeć w żadnej ze skrajności, ale w ich inteligentnym połączeniu.   

    Debata na temat produktywności jest często myląca, ponieważ traktuje pracę jako monolityczną całość. Synteza danych sugeruje bardziej złożoną rzeczywistość: różne rodzaje zadań wymagają różnych środowisk. Praca w pełni zdalna może być idealna do zadań wymagających głębokiego skupienia i indywidualnej pracy, ale stanowić wyzwanie dla zadań wymagających intensywnej współpracy i kreatywności. Praca w pełni biurowa może sprzyjać współpracy, ale utrudniać koncentrację. Model hybrydowy ma potencjał, by połączyć najlepsze cechy obu światów, ale tylko pod warunkiem, że praca jest projektowana w sposób celowy – biuro służy do współpracy, a dom do pracy w skupieniu. Kluczem do odblokowania produktywności nie jest więc wybór lokalizacji, ale dopasowanie rodzaju pracy do miejsca jej wykonywania.

    Narodziny standardu hybrydowego: złoty środek czy konieczny kompromis?

    Model hybrydowy wyłania się jako główny rezultat obecnych napięć rynkowych. Nie jest on już tylko jedną z opcji, ale staje się de facto nowym standardem, wokół którego organizuje się przyszłość pracy w IT. Jego skuteczność zależy jednak od sposobu wdrożenia.

    Anatomia i wdrożenia modelu hybrydowego

    Praktyczne zastosowanie modelu hybrydowego przybiera różne formy, od elastycznych wytycznych po sztywno regulowane harmonogramy. Analiza preferencji i wdrożeń u liderów rynku pozwala zidentyfikować kluczowe wzorce.

    Dane wskazują, że najbardziej preferowanym modelem jest praca 2 dni w biurze i 3 dni zdalnie. Taki układ oferuje jasną strukturę, jednocześnie zachowując znaczną elastyczność i przewagę dni zdalnych.   

    Globalni giganci technologiczni dostarczają gotowych wzorców wdrożeń. Firmy takie jak Google i Apple wprowadziły regulowane modele hybrydowe, zazwyczaj wymagając obecności w biurze przez 3 konkretne dni w tygodniu (np. wtorek, środa, czwartek). Celem jest maksymalizacja czasu, w którym zespoły mogą ze sobą współpracować twarzą w twarz. W kontraście do tego podejścia stoi strategia „Virtual First” firmy Dropbox, gdzie biura zostały przeprojektowane i pełnią rolę „studiów” do okazjonalnej, celowej współpracy, a nie codziennej pracy indywidualnej.   

    Te przykłady ilustrują kluczowy trend: rola fizycznego biura ulega fundamentalnej redefinicji. Przestaje być ono domyślnym miejscem wykonywania obowiązków, a staje się narzędziem wykorzystywanym do konkretnych celów. Najbardziej innowacyjne firmy nie traktują już biura jako miejsca docelowego, ale jako zasób. Decyzja o „pójściu do biura” staje się świadomym wyborem, podyktowanym rodzajem zadania do wykonania (np. warsztaty, rozpoczęcie projektu, integracja zespołu), a nie codziennym obowiązkiem. Wymaga to rewolucji nie tylko w strategii zarządzania nieruchomościami, ale przede wszystkim w praktykach menedżerskich.

    Kontekst, implikacje i prognozy

    Debata na temat modeli pracy nie toczy się w próżni. Jest głęboko osadzona w szerszym kontekście dynamiki rynku, który sam przechodzi istotne zmiany. Analiza tych sił pozwala na sformułowanie prognoz na nadchodzące lata.

    Zewnętrzne siły rynkowe, takie jak spowolnienie gospodarcze i ewolucja form zatrudnienia, mają bezpośredni wpływ na równowagę sił w negocjacjach dotyczących miejsca pracy.

    Z jednej strony, rynek IT uległ ochłodzeniu w porównaniu do szczytu z okresu pandemii. Wzrosła liczba kandydatów na jedno stanowisko, również na pozycje mid i senior. Teoretycznie może to przesuwać siłę negocjacyjną w stronę pracodawców, dając im więcej odwagi do narzucania bardziej rygorystycznych modeli pracy, w tym większej liczby dni w biurze.   

    Z drugiej strony, obserwujemy silny trend w kierunku nietradycyjnych form zatrudnienia. Aż 56% firm planuje w 2025 roku zwiększyć liczbę pracowników tymczasowych i kontraktorów B2B. Dla tej rosnącej grupy profesjonalistów „możliwość pracy wyłącznie w modelu zdalnym” jest jednym z trzech najważniejszych benefitów (wskazuje na niego 50% z nich), na równi z możliwością zdobycia ciekawego doświadczenia.   

    Te dwa przeciwstawne trendy prowadzą do paradoksalnej sytuacji. Ochłodzenie na rynku tradycyjnych umów o pracę (UoP) może dać firmom większą swobodę w egzekwowaniu polityki hybrydowej. Jednak równoległy rozwój rynku kontraktów B2B tworzy wysoce elastyczną alternatywę dla najlepszych talentów. Może to doprowadzić do powstania „premii za elastyczność”, gdzie najbardziej wykwalifikowani specjaliści, zawsze poszukiwani na rynku, będą mogli dyktować nie tylko wyższe stawki, ale także większą autonomię, wybierając kontrakty B2B. Firmy, które będą zbyt rygorystyczne w swoich mandatach powrotu do biura dla stałych pracowników, ryzykują wypchnięciem najlepszych talentów do ekosystemu B2B, tym samym osłabiając własne wewnętrzne zasoby kompetencyjne.

    Ewolucja, a nie koniec ery home office

    Analiza danych i trendów rynkowych prowadzi do jednoznacznego wniosku: nie jesteśmy świadkami końca ery home office, lecz końca jej bezwarunkowej, „dzikiej” fazy. Dane przytłaczająco wskazują na zdecydowane odejście od skrajności – zarówno od 100% pracy zdalnej, jak i 100% pracy w biurze.

    Głośna narracja o „wielkim powrocie do biur” okazuje się mitem. Rzeczywistością jest „wielka hybrydowa rekalibracja”. Przyszłość pracy w polskim IT to negocjowana, ustrukturyzowana i celowa elastyczność. Walkę o talenty wygrają nie te firmy, które będą próbowały siłą przywrócić przeszłość, ale te, które opanują nowy system operacyjny pracy hybrydowej – traktując elastyczność nie jako niechętne ustępstwo, lecz jako strategiczną przewagę konkurencyjną. Pytanie na przyszłość nie brzmi już, czy firmy będą oferować elastyczność, ale jak dobrze będą nią zarządzać.

  • Granice pracy zdalnej: Gdzie kończy się praca, a zaczyna wypoczynek?

    Granice pracy zdalnej: Gdzie kończy się praca, a zaczyna wypoczynek?

    Praca zdalna, która w ostatnich latach stała się codziennością dla wielu pracowników, niesie ze sobą szereg korzyści, ale również wyzwań. Najnowsze badania pokazują, że granica między życiem zawodowym a prywatnym w domowym biurze coraz bardziej się zaciera. Ankieta przeprowadzona przez SurveyMonkey na grupie 3000 amerykańskich pracowników pracujących w pełnym wymiarze godzin z domu ujawnia interesujące zjawiska dotyczące tej formy pracy.

    Mieszanie prywatnych i zawodowych zasobów

    Zgodnie z wynikami ankiety, 76% respondentów używa swoich prywatnych urządzeń, takich jak laptopy czy smartfony, do wykonywania obowiązków zawodowych. Z drugiej strony, 39% pracowników przyznaje, że używa służbowych urządzeń do celów prywatnych. Takie podejście, choć wygodne, może prowadzić do problemów związanych z bezpieczeństwem danych oraz utrudniać wyraźne oddzielenie pracy od życia prywatnego.

    Jednym z bardziej zaskakujących wniosków płynących z badania jest to, że prawie połowa respondentów przyznaje się do wykonywania wielu zadań jednocześnie podczas pracy, w tym nawet w trakcie rozmów kwalifikacyjnych. Wielozadaniowość ta obejmuje takie czynności, jak gotowanie, opieka nad dziećmi czy prace domowe. Wskazuje to na nowe wyzwania związane z utrzymaniem profesjonalizmu i skupienia podczas pracy w środowisku domowym.

    Praca w czasie wolnym: nowa norma?

    Rozmycie granic między pracą a życiem prywatnym przejawia się również w kwestii czasu wolnego. Aż 28% pracowników wskazuje, że jest proszonych o pracę podczas urlopu lub w czasie wolnym. Co więcej, 54% regularnie sprawdza służbowe e-maile poza godzinami pracy, a dla 32% badanych odłączenie się od obowiązków zawodowych na wakacjach jest zadaniem trudnym lub bardzo trudnym.

    Zjawisko to nie tylko wpływa na komfort psychiczny pracowników, ale także może prowadzić do wypalenia zawodowego. Szczególnie niepokojące jest to, że aż 32% pracowników przyznaje się do brania wolnego bez informowania swoich pracodawców – co może być próbą odzyskania kontroli nad swoim czasem wolnym.

    Powrót do biura – wyzwania i obawy

    W kwestii powrotu do tradycyjnych biur, odpowiedzi pracowników są zróżnicowane. 35% badanych przyznaje, że tęskni za kontaktem z kolegami, a 19% za komunikacją twarzą w twarz. Z drugiej strony, aż 69% twierdzi, że jest bardziej produktywna, pracując z domu. Co więcej, 48% respondentów obawia się, że powrót do biura wiązałby się z mikrozarządzaniem, czyli nadmiernym nadzorem ze strony przełożonych.

    Amazon stawia na pracę stacjonarną

    W obliczu trwającej dyskusji na temat optymalnego modelu pracy, Amazon pod wodzą dyrektora generalnego Andy’ego Jassy’ego stawia na powrót do biura. Jassy argumentuje, że praca w biurze sprzyja nauce, wzmocnieniu kultury korporacyjnej oraz zwiększa efektywność współpracy. „Uczenie się od siebie nawzajem jest bardziej płynne, a zespoły są zwykle lepiej połączone”, twierdzi Jassy, podkreślając, że burze mózgów i innowacje są skuteczniejsze w środowisku biurowym.

    Nowe realia pracy – szanse i zagrożenia

    Praca zdalna niewątpliwie zmieniła sposób, w jaki funkcjonują dzisiejsze firmy i pracownicy. Chociaż oferuje większą elastyczność, to jednocześnie stawia wyzwania związane z utrzymaniem granic między pracą a życiem osobistym. Wyniki ankiety SurveyMonkey wskazują, że konieczne są dalsze dyskusje nad tym, jak najlepiej zorganizować pracę, aby z jednej strony wspierać produktywność, a z drugiej – chronić dobrostan pracowników.

    Niezależnie od tego, czy firmy zdecydują się na pracę w pełni zdalną, hybrydową, czy stacjonarną, kluczowe będzie znalezienie równowagi, która pozwoli pracownikom na efektywność bez uszczerbku dla ich życia prywatnego.

  • Czy polskie biura są przestarzałe? Oto, jak chcą pracować polscy pracownicy

    Czy polskie biura są przestarzałe? Oto, jak chcą pracować polscy pracownicy

    Według badania Sony, 58% polskich pracowników biurowych wciąż chce pracować w dedykowanym biurze. Ale uwaga! Aż 39% z nich narzeka na brak odpowiedniej infrastruktury technicznej i nieadekwatność biur do ich aktualnych potrzeb. Czy to oznacza, że nasze biura są przestarzałe? Może tak, ale to również pokazuje, że pracownicy są gotowi na zmiany, pod warunkiem że będą one służyć ich produktywności.

    Co z przedsiębiorcami?

    Z drugiej strony, 61% dyrektorów i przedsiębiorców w Polsce planuje korzystać z przestrzeni coworkingowych w przyszłości. Co ciekawe, tylko 11% pracowników podziela ten entuzjazm. Czy to oznacza, że jesteśmy na drodze do konfliktu między pracownikami a pracodawcami? Możliwe. Ale jest też dobra wiadomość: 45% przedsiębiorców planuje zwiększyć liczbę własnych biur, z odpowiednią infrastrukturą technologiczną i elastycznymi godzinami pracy.

    Elastyczność vs. stacjonarność

    Elastyczność stała się już normą. Aż 95% polskich pracowników biurowych uważa, że asynchroniczny model pracy pozytywnie wpływa na ich produktywność, zdrowie psychiczne i równowagę między pracą a życiem osobistym. Tymczasem, tylko 27% pracuje wyłącznie w firmowych biurach. To pokazuje, że przyszłość należy do modelu hybrydowego, gdzie pracownicy mogą wybierać, skąd chcą pracować.

    Wyzwania i przeszkody

    Nie wszystko jednak idzie gładko. Aż 87% pracodawców skarży się na trudności w dostosowaniu biur do aktualnych potrzeb pracowników. Brak odpowiednich rozwiązań budowlanych, niewystarczający budżet i rozproszenie pracowników to tylko niektóre z wyzwań, z którymi muszą się zmierzyć.

    Adam Dover z Sony podsumowuje to doskonale: „Biura przyszłości muszą wykorzystywać technologię, aby dostosować się do tych zmian; ale nie wystarczy po prostu zaproponować opcji pracy w biurze — biuro to wraz z wyposażeniem technicznym należy dostosować do aktualnych potrzeb pracowników.”

    Czy polskie przedsiębiorstwa są gotowe na tę nową normalność? Zarówno pracownicy, jak i pracodawcy muszą być gotowi na kompromisy i innowacje.

  • Badania Intel i OVHcloud: Chmura nad Wisłą – tak, ale powoli

    Badania Intel i OVHcloud: Chmura nad Wisłą – tak, ale powoli

    OVHcloud oraz Intel przyjrzały się rynkowi MŚP sprawdzając stopień wykorzystania cloud. Badanie[1]wykazało, że podczas pandemii chmurą zainteresowało się 41 proc. firm, a 71 proc. planuje kolejne wdrożenia. Ankietowanych zapytano także o plany, motywacje i kryteria wyboru usług chmurowych oraz o to jak decydenci oceniają praktyczne doświadczenia i modele realizacji wdrożeń.

    Okazuje się, że technologiczne zachmurzenie w Polsce postępuje konsekwentnie, lecz… nieśpiesznie. Z technologii chmury w firmie korzysta ponad połowa badanych (59 proc.), co świadczy o 7 proc. wzroście w porównaniu do 2020 r. Wyższe zastosowanie chmury deklarują przede wszystkim firmy, w których transformacja cyfrowa oceniana jest wysoko (65 proc.) i bardzo wysoko (74 proc.).

    Oczekiwania rosną z czasem

    Po początkowym etapie chaosu oraz okresu ogromnego wzajemnego kredytu zaufania powiązanego z eksperymentami, jakie miały miejsce podczas pierwszych miesięcy pracy zdalnej, nastała faza zachwytu perspektywami. W 2020 roku aż 85 proc. badanych wysoko oceniało poziom transformacji cyfrowej swoich przedsiębiorstw. W niebyt, niezwykle szybko, poszły także obawy pracodawców o zmniejszoną produktywność zdalnych pracowników[i].

    Jednak, jak wynika z badania, dopiero pełny rok pracy w nowej rzeczywistości pozwolił Polakom wygodnie rozsiąść się na „home office” i wyrobić sobie zdanie o oferowanych narzędziach. Obecnie transformację cyfrową wysoko lub lepiej ocenia już tylko 70 proc. ankietowanych, a nisko lub bardzo nisko aż 29 proc. (wcześniej tylko 9 proc.) Oczywiście to wciąż niezwykle dobry wynik. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że podobny trend można zauważyć także w innych krajach. Również w Wielkiej Brytanii początkowo transformację cyfrową swoich firm pozytywnie oceniało aż 86 proc. pracowników. Obecnie już tylko 60 proc. ma nadzieję, że firmy zachowają nowe rozwiązania także po pandemii[ii].

    OVHcloud, Intel OVHcloud, Intel

    Rośnie świadomość deficytów

    Z badań Eurostatu wynika, że obecnie z rozwiązań chmurowych w Polsce korzysta już co czwarta firma. To niemal podwójny wzrost w stosunku do wyników sprzed dwóch lat, gdy podobną deklarację składało jedynie 11 proc. Badanie Intel i OVHcloud doprecyzowuje dodatkowo, że w aż 41 proc. badanych firm pandemia wywołała wzrost zainteresowania wykorzystaniem chmury. Co istotne – przede wszystkim umacniając je w firmach, które już z niej korzystają. O kolejnym wdrożeniu myśli aż 71 proc. takich przedsiębiorstw. Natomiast spośród firm, które nie zdecydowały się jeszcze na wdrożenie żadnych rozwiązań chmurowych, zastanawia się nad tym tylko 32 proc. Jednak co właściwie stoi na przeszkodzie?

    Chmura opiera się przede wszystkim na zaufaniu. Firmom, które wykonały już pierwszy krok i przekonały się, ile wygody daje to rozwiązanie łatwiej zdecydować się na następny i kolejny.podkreśla Robert Paszkiewicz, odpowiedzialny w OVHcloud za region Europy Środkowo-WschodniejWiemy, że prawie połowa użytkowników chmury przede wszystkim zwraca uwagę na wygodę, a więc brak konieczności budowania, utrzymywania czy chronienia własnej infrastruktury, pamiętając o okresowym zwiększonym zapotrzebowaniu na moc i obliczeniową i zasoby pamięci.

    Co stoi na przeszkodzie szybszego wzrostu popularności rozwiązań chmurowych w Polsce?

    Czynnikiem hamującym decyzje o wejściu do chmury może być fakt, że własne serwerownie wciąż posiada aż 87 proc. badanych firm. Oczywiście własne zasoby nie przesądzają o braku możliwości skorzystania z chmury. Wiele firm zachowuje własną infrastrukturę w skali mikro z podstawowymi, kluczowymi zasobami, powierzając bardziej wymagające i ambitniejsze zadania dostawcom usług chmurowych. Warto też zauważyć, że tegoroczne 87 proc. to o 4 proc. mniej niż w roku 2020 r. Powoli więc zarysowuje się wyraźny trend. O ile bowiem wcześniej firmy zgłaszały, że temat chmury nie jest im do końca znany bądź obawiają się o bezpieczeństwo danych przechowywanych w chmurze (42 proc. w badaniu z 2020 roku), z najnowszych badań wynika, że kwestia bezpieczeństwa martwi już tylko co dziesiątą firmę (12 proc.).

    OVHcloud, Intel
    Badanie zrealizowane przez Data Tribe na zlecenie Intel i OVHcloud w X.2021

    Co więc powstrzymuje przesiadkę przedsiębiorców do chmury? Decydenci najczęściej wskazują brak konkretnej potrzeby (43 proc.). Można to tłumaczyć potrzebą wiedzy i przykładów efektów wdrożeń, jak chmura może pomóc w rozwoju. Na drugim miejscu znajduje się przekonanie, że posiadają już wystarczające zasoby wewnątrz własnej organizacji (22 proc.). Co ciekawe, koszty migracji wydają się odgrywać zupełnie drugorzędną rolę. Ten wątek wskazało już tylko 4,9 proc. firm.

    Jaką chmurę najchętniej wybierają polskie firmy i dlaczego?

    Jak wynika z badania, duże firmy sięgają po chmurę prywatną znacznie częściej niż te średnie. Korzysta z niej już co piąta organizacja (21 proc.). Zdecydowana większość firm (aż 88 proc.) twierdzi, że przetwarza dane na serwerach zlokalizowanych w Polsce. Sama lokalizacja w Unii Europejskiej jest ważna dla 18 proc., czyli dla 5 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Możemy więc mieć do czynienia ze wzrostem świadomości użytkowników. Tym bardziej, że serwery poza terenem Unii Europejskiej w dalszym ciągu nie cieszą się zaufaniem polskich firm. A potrzeba poczucia bezpieczeństwa była, podobnie jak w roku ubiegłym, najczęściej wskazywanym czynnikiem wyboru usług chmurowych (ma ona znaczenie aż dla 58 proc. respondentów).

    Na kolejnym miejscu plasuje się natomiast atrakcyjna cena rozwiązań chmurowych, którą wskazało aż 42 proc. badanych. Warto jednak podkreślić, że nie chodzi o czasowe promocje. Te, jako czynnik zachęcający do rozpoczęcia podróży w chmurę, wskazało niespełna 7 proc. badanych, czyniąc je jednocześnie najrzadziej wskazywanym kryterium.
    Na podium znalazła się także elastyczność, którą doceniło aż 37 proc. badanych firm. W tym przypadku też chyba najwyraźniej uwidocznił się wpływ pandemii. W tym roku wskazało na nią bowiem trzykrotnie więcej firm niż w roku 2020 r.

    OVHcloud, Intel
    Badanie zrealizowane przez Data Tribe na zlecenie Intel i OVHcloud w X.2021

    Wraz z elastycznością, bezpieczeństwo staje się cechą wpisaną w usługi chmurowe. Upowszechnienie się modelu pracy zdalnej przyniosło nam natomiast niezwykle potrzebny wzrost świadomości i oczekiwań użytkowników. Wierzymy, że powoli będzie się to przekładać także na świadomość wszystkich zalet i zastosowań chmury.podsumowuje Robert Paszkiewicz.

    Robert Paszkiewicz, OVH Cloud
    Robert Paszkiewicz, odpowiedzialny w OVHcloud za region Europy Środkowo-Wschodniej

    Intel Xeon logo


    [1] Badanie zrealizowano w październiku 2021 r. przez Data Tribe. W ramach projektu zebrano dane z wykorzystaniem ilościowej metody badawczej wśród decydentów w zakresie IT na ogólnopolskiej próbie 100 firm zatrudniających 50 i więcej pracowników.

    [i] https://www.rp.pl/rynek-pracy/art78481-pracodawcy-bardziej-podzieleni-w-ocenie-zdalnej-pracy-niz-pracownicy
    [ii] https://www.ukg.com/en-GB/about-us/newsroom/digital-transformation-dilemma-uk-employees-want-pandemic-era-tech-stay-says-research

  • Cyberbezpieczeństwo coraz bardziej istotne. Canon przypomina o tym, co czyni druk bezpiecznym

    Cyberbezpieczeństwo coraz bardziej istotne. Canon przypomina o tym, co czyni druk bezpiecznym

    Wielostopniowa autoryzacja dostępu, wykorzystanie nowoczesnego protokołu szyfrowania TLS 1.3, a przede wszystkim urządzenia i oprogramowanie od sprawdzonego dostawcy – to zdaniem Canon Polska jedne z najważniejszych reguł cyfrowego bezpieczeństwa w obszarze druku. Warto pamiętać o tych zasadach zwłaszcza, że część z nas wciąż pracuje z domu.

    Cyberbezpieczeństwo podczas pracy zdalnej to temat, który nie znika od początku pandemii Covid-19. Wiele firm wciąż nie powróciło do normalnego funkcjonowania i stosuje model pracy zdalnej bądź hybrydowej. A to, jak przekonuje Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, reprezentującego polską branżę cyfrową, niesie za sobą potencjalne zagrożenia: – W ciągu ostatnich lat znacznie zmienił się tryb naszej pracy, a wraz z nim zasady bezpiecznego funkcjonowania w sieci. Coraz więcej firm stawia na pracę zdalną lub hybrydową, a wyrażenie home office przeszło do naszego codziennego słownika. To szansa zarówno dla pracowników, jak i pracodawców, ale też niestety i cyberprzestępców.

    Prezes Cyfrowej Polski wyjaśnia, że przeniesienie sporej części pracy poza biura stworzyło spore luki w systemach zabezpieczających. – Firmowe sieci coraz częściej tworzone są zgodnie z obecnymi standardami cyberbezpieczeństwa, czego nie można powiedzieć o konfiguracji naszych domowych sieci i komputerów zauważa Michał Kanownik.

    Druk jednym z kluczowych zagadnień bezpieczeństwa cyfrowego

    Tematyka cyberbezpieczeństwa będzie znaczyła coraz więcej nie tylko w kontekście pracy zdalnej. Przekonują o tym badania rynku. Jak wynika z raportu „Quocirca Print Security Landscape 2020” autorstwa agencji analitycznej Quocirca, w dziedzinie cybersecurity wyraźnie wzrasta świadomość firm. Rosną również wydatki na cyberochronę oraz zainteresowanie nowoczesnymi technologiami (na przykład chmurowymi). Aż 67 proc. osób podejmujących decyzje w dużych przedsiębiorstwach twierdzi, że cyfrowe bezpieczeństwo firmy w sieci znajduje się wśród trzech priorytetów inwestycyjnych na najbliższe lata. Zagadnienia ochrony cyfrowej wyprzedziły takie obszary inwestycyjne jak transformacja cyfrowa, automatyzacja procesów biznesowych, analityka danych czy sztuczna inteligencja. A jedną z najważniejszych ról odgrywa bezpieczeństwo procesów druku – 77 proc. firm określa je jako kluczowe lub ogromnie istotne.

    To o tyle ważne, że urządzenie drukujące lub wielofunkcyjne podpięte do firmowej sieci ma możliwość komunikacji z wieloma innymi sprzętami w firmie. Źle zabezpieczona drukarka czy skaner może zatem stać się potencjalną bramą dostępu do firmowych komputerów. A to już niebezpieczna sytuacja, mogąca skutkować profesjonalnie przeprowadzonym cyberatakiem.

    Kilka prostych zasad skutecznej ochrony

    Czy istnieją zatem sposoby, aby w prosty sposób zwiększyć poziom naszego bezpieczeństwa w sieci, zwłaszcza podczas pracy zdalnej? Dariusz Szwed, MPS Business Development Manager w Canon Polska, udowadnia, że tak. – Nowoczesne urządzenia i oprogramowanie posiadają wiele wbudowanych zabezpieczeń. Co jednak ważne dla przeciętnego użytkownika, większość technicznych kwestii biorą dziś na siebie producencimówi przedstawiciel Canon Polska. I wymienia te najważniejsze, które zapewniają bezpieczeństwo druku:

    • technologie autoryzacji użytkownika, zapobiegające uzyskaniu nieuprawnionego dostępu do urządzenia i danych na nim przetwarzanych
    • możliwość usuwania wrażliwych danych z dysku, zarówno po zakończeniu konkretnego zadania, jak i na końcu cyklu życia urządzenia,
    • opcja bezpiecznego druku („secure printing”), umożliwiająca zatrzymanie druku do chwili autoryzacji właściciela drukowanego dokumentu na urządzeniu,
    • szybkie i bezpieczne drukowanie dla gości odwiedzających firmę, bez konieczności przekazywania dokumentów zalogowanym użytkownikom
    • szyfrowanie plików PDF,
    • technologia znaku wodnego, uniemożliwiająca tworzenie nierejestrowanych kopii istotnych dokumentów.

    W ocenie przedstawiciela Canon, dzisiejszym standardem powinno być także stosowanie protokołu szyfrowania TLS 1.3. – To technologia, która gwarantuje, że współczesne mechanizmy ochrony komunikacji są zweryfikowane pod kątem aktualnych zagrożeń oraz wykorzystują aktualną architekturę sprzętowąwyjaśnia Dariusz Szwed.

    Dlatego kluczowy jest wybór przez użytkownika odpowiedniego urządzenia i oprogramowania. Te powinny pochodzić od sprawdzonych dostawców, wykorzystujących w swoich produktach nowoczesne systemy zabezpieczeń. A następny krok to regularna aktualizacja oprogramowania. Także o to zadbali producenci – zazwyczaj (zwłaszcza w przypadku oprogramowania chmurowego) dzieje się to automatycznie, bez konieczności manualnej aktualizacji przez użytkownika.

    Rozmowy o bezpieczeństwie

    Cyberbezpieczeństwo jest niezwykle szerokim i wielowątkowym zagadnieniem. Aby móc opowiedzieć o nim więcej, Canon Polska opublikował na swoich stronach internetowych podcast poświęcony tematowi firmowego i osobistego bezpieczeństwa w sieci. Słuchacze mogą dowiedzieć się m.in. o obecnych możliwościach cyberochrony firmy, rozwiać mity związane z wykorzystaniem środowiska chmurowego, a także posłuchać o standardach bezpieczeństwa dokumentów w kontekście RODO.

    O tych wszystkich kwestiach wspólnie rozmawiali Dariusz Szwed ze strony Canon Polska oraz dziennikarz, redaktor naczelny portalu BrandsIT – Bartosz Martyka. Nagranie pt. „Technologie – nasza szansa przed cyberzagrożeniami” zostało przygotowane w ramach cyklu „Rozmowy o druku”. Całość podcastu dostępna jest bezpłatnie tutaj.

  • Branża IT: praca zdalna już z nami zostanie

    Branża IT: praca zdalna już z nami zostanie

    Branża IT jest atrakcyjna nie tylko pod kątem zarobków. Karol, programista IT i mieszkaniec Podlasia, pracuje dla firmy technologicznej z Gliwic. Bez zmiany miejsca zamieszkania i bez konieczności mierzenia się z wieloma wyzwaniami, takimi jak na przykład rozłąka z rodziną bądź znalezienie szkoły dla swoich dzieci w innym mieście.

    Dla firm IT pandemiczne realia przyniosły pozytywne zmiany. Branża IT dynamicznie się rozwija – jak wynika z raportu SoDA (Organizacji Pracodawców Usług IT) 84 proc. badanych przedsiębiorstw odnotowało większe zapotrzebowanie na oferowane przez nie usługi i produkty – a firmy poszukują nowych pracowników.

    Obecnie firmy pracują w trybie zdalnym, co otwiera przed nimi nowe możliwości w obszarze zatrudniania specjalistów. Jednocześnie przedsiębiorstwa stają przed nieznanymi wcześniej wyzwaniami – adaptacji kultury firmowej przez nowych, całkowicie zdalnych pracowników.

    Branża IT była dobrze przygotowana do pandemicznych wyzwań

    W momencie wybuchu pandemii i wprowadzenia związanych z nią ograniczeń praca w zespołach rozproszonych nie była dla Future Processing nowością. Jej programiści już wcześniej mieli możliwość wykonywania obowiązków w trybie zdalnym. Te doświadczania pozwoliły wiosną 2020 roku w ciągu jednego dnia przenieść się liczącemu 800 osób zespołowi w tryb pracy zdalnej, w którym funkcjonuje od ubiegłego roku. W obliczu niepewności związanej z pandemią, priorytetami w kwestii zarządzania zespołem były stabilność i bezpieczeństwo. Pracownicy są cyklicznie informowani przez zarząd o bieżącej sytuacji firmy.

    Gliwicka firma zapewniła również swoim pracownikom szereg benefitów ułatwiających funkcjonowanie w nowym systemie pracy hybrydowej. W ramach pakietu FP Architekt mogą korzystać z doradztwa w zakresie dostosowania domowego biura do pracy zdalnej. Do ich dyspozycji jest również usługa „złotej rączki” np. w zakresie montażu sprzętu AGD czy drobnych prac budowlanych oraz zapewnione zostały korzystniejsze pakiety Medicover, w tym możliwość objęcia nimi także członków rodziny (za dodatkową opłatą wnoszoną przez pracownika). Dodatkowo, w ramach ekonomii współdzielenia i w ślad hasła „nie kupuj, wypożycz” powstała Rentownia – umożliwiająca wypożyczenie firmowego sprzętu – na przykład ekspresów do kawy czy myjek karcher – na prywatny użytek zespołu FP.

    – Nieustannie dbamy, aby FPowicze czuli się komfortowo zarówno w rozumieniu pracy, jak i integracji zespołowej. Dlatego postawiliśmy na benefity realnie ułatwiające życie naszym pracownikom. A kiedy sytuacja w miarę się ustabilizowała, a praca zdalna okazała się efektywna, przekształciliśmy model naszej pracy w hybrydę oraz otworzyliśmy się na specjalistów z całej Polski. Nasi pracownicy mogą wybierać, skąd chcą pracować. W domu czy w siedzibie firmy, gdzie zawsze jest dla nich gotowe biurko. A jeśli mieszkają w innym mieście i chcą odwiedzić FPark, to zapewniamy im przejazd i nocleg mówi Magdalena Płaza, Branding & Communication Manager w Future Processing.

    praca zdalna

    Branża IT nie od dziś boryka się problemem kadr. Jak każde przedsiębiorstwo z sektora technologicznego Future Processing nieustannie zmaga się z wyzwaniem pozyskania nowych pracowników. Przejście w tryb pracy zdalnej spowodowało, że pozyskiwanie do zespołu specjalistów, którzy w normalnej sytuacji byliby trudniej dostępni z uwagi m.in. na dystans geograficzny dzielący ich miejsce zamieszkania i siedzibę firmy, stało się łatwiejsze. Dotychczas pozyskano w ten sposób kilkunastu pracowników, którzy na co dzień są mieszkańcami miejsc odległych od Gliwic: Warszawy, Krakowa, Trójmiasta, Poznania, Białegostoku czy Piły.

    – Pandemia COVID-19 była dla FP wyzwaniem, ale jak się okazało również ogromną szansą w kontekście pozyskiwania nowych specjalistów. Obecnie nie ma tak dużego znaczenia skąd pracujesz, o ile oczywiście masz zapewnione warunki, by skutecznie i bezpiecznie wykonywać zadania i komunikować się z innymi. FP dużo uwagi poświęciło, aby takie warunki stworzyć, dlatego coraz więcej osób z innych części kraju decyduje się dołączyć do nasmówi Martyna Róg, Recruitment Manger w FP.

    – Mamy przy tym świadomość, że czasem trudniej jest utrzymać efektywność, zwłaszcza w dużym i rozproszonym zespole. Dlatego stawiamy na aspekt ludzki – integrację, która będzie komfortowa dla wszystkich. Wierzymy, że efektywny zespół to zintegrowany zespół, dlatego dajemy wybór i zachęcamy do podtrzymywania relacji i dania sobie trochę czasu na rozmowy nie tylko o pracy – komentuje Magdalena Płaza.

    praca zdalna

    Jak patrzą na to programiści?

    Jeszcze przed pandemią, branża IT cechowała się dość wysokim odsetkiem pracy zdalnej w porównaniu z innymi branżami.

    –  Pracuję zdalnie od początku mojej przygody z programowaniem. Ten tryb pracy bardzo mi odpowiada. Plusów jest dużo, ale główny to brak straty czasu na codzienne dojazdy. Oszczędność nawet dwóch godzin (co również oznacza mniejsze zmęczenie) ma pozytywny wpływ na efektywność, a także zapewnia mi więcej czasu dla rodziny. Kontakt z zespołem mam przez MS Teams, a z opcją udostępniania ekranu można mieć wrażenie, że ktoś siedzi obok i pokazuje coś w kodziemówi Karol Bulwin, inżynier oprogramowania w Future Processing.

    Dla większości firm bardzo ważna pozostaje ich kultura. Kluczową kwestią w przypadku zatrudniania pracowników w trybie zdalnym oraz do pracy, która całkowicie odbywać się będzie na przykład z domu, jest adaptacja takich osób do nowego miejsca pracy i szybkie zaaklimatyzowanie się w zespole.

    – W Future Processing zachowaliśmy wszystkie wypracowane wcześniej elementy onboardingu, oczywiście dopasowując ich formę do bieżącej sytuacji. Rekrutacja i podpisanie umów odbywają się całkowicie zdalnie. Pakiet powitalny i sprzęt niezbędny do pracy dostarczamy kurierem. Nowe osoby uczestniczą w cyklu szkoleń FP Adventure w formie on-line, dzięki czemu lepiej poznają firmę i najważniejsze kwestie ułatwiające rozpoczęcie pacy. W procesie adaptacji kluczową rolę odgrywa lider, który dba o komunikację i integrację zespołu rozproszonego. W gronie liderów wymieniamy się informacjami i testujemy sprawdzone sposoby, np. zachęcanie do spotkań z kamerkami, wspólne rytuały jak zdalna kawa o poranku, dedykowane kanały do komunikacji nieformalnej i formalnej, częste rozmowy 1 na 1, podział pracy, który sprzyja współpracy i wymianie doświadczeńmówi Martyna Róg.

    Liderem jednego z rozproszonych zespołów w FP jest Tomasz Łysek, który rozpoczął nowy projekt z początkiem 2021 roku. Ze względu na potrzebne kompetencje – projekt realizowany jest dla klienta amerykańskiego – jedyną możliwością było zbudowanie zespołu, który będzie zupełnie lokalizacyjnie rozproszony.

    – W zespole mamy osoby głownie ze Śląska, ale również Warszawy, Gdańska, Poznania, Piły a nawet z Wielkiej Brytanii. Z tego względu nie możemy pracować stacjonarnie. Różnice kulturowe w zespole rozbrajamy stereotypowymi żartami o tym, że my po pracy wracamy do kopalni, a Gdańsk odpala kutry. Początki były trudne, ale obecnie taka forma pracy jest dla nas normalnością i wszyscy w zespole czują się bardzo zgrani mówi ​Tomasz Łysek, Project Manager w Future Processing.

    Praca zdalna zostanie z nami na stałe

    Do czasu pandemii praca zdalna praktycznie nie była skodyfikowana w Prawie Pracy. Zapisy regulujące ten tryb pracy pojawiły się w tzw. tarczy antykryzysowej 4.0. Obecne rozwiązania pozostaną obowiązujące do upływu trzech miesięcy od dnia odwołania stanu epidemii. Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii pracuje nad zmianami, których celem jest wprowadzenie pracy zdalnej na stałe do przepisów prawa. Najnowsze propozycje obejmują możliwość przejścia na pracę zdalną w formie pełnej lub hybrydowej (np. 3 dni w domu, 2 dni w biurze). Pracodawca ma być zobowiązany do pokrycia kosztów home office, m.in. wydatków na Internet i energię elektryczną.

  • Badanie ClickMeeting: Co nas najbardziej irytuje podczas spotkań online?

    Badanie ClickMeeting: Co nas najbardziej irytuje podczas spotkań online?

    Na spotkaniach online lubimy widzieć pozostałych uczestników – według badania polskiego ClickMeeting połowa respondentów uważa, że włączanie kamery podczas ich trwania to oznaka szacunku. Do Internetu chętnie przenosimy także normy zachowań ze spotkań tradycyjnych, np. mówienie „cześć” na powitanie i pożegnanie. Aż 57 proc. zdarzyło się w ostatnim miesiącu ubrać elegancko na taką okazję, np. w koszulę i marynarkę. Jednocześnie niemal 21 proc. przyznaje, że w ciągu ostatniego miesiąca brało udział w spotkaniu online mając na sobie piżamę.

    Spotkania odbywane za pośrednictwem Internetu, choć stały się już elementem codzienności, wciąż budzą u wielu osób wątpliwości co do tego, jak należy się podczas nich zachowywać. Według raportu ClickMeeting, polskiej firmy dostarczającej platformę do spotkań online i webinarów, na temat zasad savoir-vivre podczas spotkań online ponad połowa respondentów chciałaby, by obowiązywały na nich jasne zasady etykiety.

    Najbardziej rozpraszają nas cudze dźwięki z tła

    Najbardziej rozpraszającą dla 66 proc. ankietowanych przez ClickMeeting jest sytuacja, gdy uczestnicy spotkania, którzy nie wypowiadają się w danym momencie, mają włączone mikrofony. Aż 45 proc. najbardziej przeszkadza, gdy osoba udostępniająca ekran nie ma przygotowanych materiałów i szuka ich będąc już „na wizji”. Z kolei 23 proc. rozprasza, gdy osoba prowadząca spotkanie nie patrzy w kamerę. Aż 10 proc. respondentów twierdzi, że nic nie jest w stanie ich rozproszyć.

    Ponad połowa ankietowanych na spotkania online wybiera dres

    Zdaniem 48 proc. ankietowanych włączanie kamery podczas spotkania online jest oznaką szacunku dla jego pozostałych uczestników. Jednak trzeba pamiętać, że wiąże się to z koniecznością zadbania o swój wizerunek i otoczenie, w którym przebywamy. Blisko 30 proc. respondentów  najbardziej w czasie spotkań online rozprasza źle dobrane tło prowadzącego i pozostałych uczestników, a dla 12 proc. takim rozpraszającym czynnikiem jest ubiór prowadzącego i uczestników. Jednocześnie 21 proc. przyznaje, że w ciągu ostatniego miesiąca brało udział w spotkaniu online mając na sobie piżamę, a 31 proc. uczestniczyło w spotkaniu będąc jednocześnie w łóżku. Popularnym ubiorem na spotkania przez Internet był również dres, który wybrało 53 proc. respondentów. Ponad 57 proc. w ciągu ostatniego miesiąca zdarzyło się ubrać elegancko na spotkanie online, np. w koszulę i marynarkę.

    Na spotkania online przenosimy zachowania ze spotkań tradycyjnych

    Wielu uczestników spotkań online chciałoby, żeby udział w nich jak najbardziej przypominał doświadczenie spotkania na żywo  – mówi Dominika Paciorkowska, Dyrektor Zarządzająca ClickMeetingDlatego zależy im na włączonej kamerze czy odpowiednim stroju. Zwróciliśmy na to uwagę i cały czas wprowadzamy na naszej platformie nowe rozwiązania, które pomagają skrócić dystans między uczestnikami spotkań i pozwolić im na jak najlepsze doświadczenia i interakcje w wirtualnych relacjach.

    Przywiązanie do form znanych z tradycyjnych spotkań na żywo widać też po tym, jak uczestnicy spotkań witają się i żegnają. Aż 79 proc. ankietowanych przez ClickMeeting wita się mówiąc „cześć” lub „dzień dobry”, 12 proc. pisze powitanie na czacie, a 5 proc. macha ręką do kamery. Tylko 4 proc. rezygnuje z jakiegokolwiek powitania. Podobnie wygląda to w przypadku pożegnań. Blisko 75 proc. mówi „cześć” lub „do widzenia”, 14 proc. pisze pożegnanie w oknie czatu, a niemal 9 proc. macha ręką do kamery. Zaledwie niecałe 3 proc.opuszcza spotkanie bez pożegnania. Dla 87 proc. respondentów ważne jest punktualne przybycie na spotkanie online i pozostanie na nim do końca. Natomiast 8 proc. uważa, że ma to znaczenie tylko w przypadku prowadzącego.

  • Praca poza biurem – czy to niekończące się wakacje?

    Ponad połowa pracodawców (55%) oferuje pracownikom możliwość pracy z domu, wynika z badania Hays[1]. Z początkiem pandemii i wprowadzeniem obostrzeń sanitarnych wykonywanie służbowych obowiązków w trybie home office – stało się swego rodzaju koniecznością. Niektórym ten model współpracy dał się we znaki, ale finalnie zarówno firmy, jak i pracownicy dużo na tym zyskali. Prawie 9 na 10 pracujących zdalnie deklaruje, że chciałoby, aby ten model zatrudnienia utrzymał się nawet po opanowaniu pandemii[2] – warto jednak zauważyć, że wykonywanie służbowych obowiązków z miejsca innego niż biuro nie ma negatywnego wpływu na produktywność i efektywność zespołów, wbrew temu, jak niektórzy postrzegali pracę zdalną wcześniej.

    Praca w domu ma również pewne (łatwe do wyeliminowania) wady

    Na możliwość większej elastyczności przy wykonywaniu służbowych obowiązków ma wpływ dynamiczny proces digitalizacji firm, który pozwala na pracę w dowolnym miejscu bez utraty ciągłości procesów. Z perspektywy pracownika praca z domu wiąże się z wieloma pozytywnymi aspektami. Jednym z najczęściej wymienianych jest oczywiście oszczędność czasu, który w dużej mierze był marnowany na dojazdy (często w korkach) do biura. Teraz, z perspektywy pory roku, ta oszczędność wydaje się jeszcze bardziej nabierać na wartości, ponieważ dzięki niej członkowie zespołów mogą korzystać z wakacyjnej pogody.

    O ile lokalizacja miejsca wykonywania służbowych obowiązków, nie ma aż tak wielkiego znaczenia w kontekście wydajności zespołów – to o komforcie pracy w domowym biurze można by już podyskutować. Wbrew pozorom, to, czy siedzimy przy biurku w firmie, czy na kanapie w domu albo na leżaku na balkonie, ma znaczny wpływ na poziom koncentracji podczas pracy. Przede wszystkim, znaczenie mają komfortowe warunki – dopasowany fotel lub krzesło czy wysokość blatu roboczego – które w dużej mierze wpływają na samopoczucie i postawę ciała. Przez niewygodne i niedopasowane do potrzeb stanowisko pracy członkowie zespołów znacznie szybciej będą odczuwać fizyczne zmęczenie i związaną z tym frustrację. Wszelkiego rodzaju zakłócenia, a zwłaszcza hałas, mogą zagrażać również naszej produktywności – jednak można temu łatwo zaradzić.

    Rozwiązania technologiczne vs domowe rozpraszacze (1:0)

    Z badań Salesforce Research wynika, że aż 86% osób pracujących zdalnie jest zdania, że ich produktywność jest na świetnym lub dobrym poziomie[3]. Warto jednak zauważyć, że efektywna praca w domowych warunkach nie byłaby możliwa bez dedykowanych rozwiązań. Model home office to również wyzwania logistyczne, z którymi pracownicy zdalni muszą sobie poradzić – zapewnienie odpowiedniej prędkości internetu, która umożliwi współpracę z resztą zespołu w czasie rzeczywistym oraz pracę w skupieniu. Dlatego ważne jest zadbanie o odpowiedni poziom koncentracji oraz komfortu – co jak wszyscy wiemy, nie jest łatwe w domowych warunkach szczególnie podczas wakacji, gdy dzieci zostają w domu. Kluczowe okazują się słuchawki Bluetooth z technologią ANC, która skutecznie redukuje hałas otoczenia, pozwalając na pełne skupienie pracownika.

    Myśląc o rozwiązaniach do audio konferencji, warto również szukać inteligentnych urządzeń, które spośród hałasu wyłapią głos mówcy i wyciszą otaczające go dźwięki, ułatwiając przy tym komunikację z odbiorcą. Dobrym przykładem są słuchawki Voyager Focus 2, które dzięki zaawansowanej technologii Poly Acoustic Fence sprawdzą się podczas pracy zarówno w zatłoczonej siedzibie firmy, jak i domowym biurze. Użytkownicy potwierdzają, że słuchawki umożliwiają aktywny udział w audio konferencjach zarówno podczas koszenia trawy, jak i przygotowywania przekąsek przy użyciu blendera – bez straty jakości dźwięku zarówno po stronie pracownika, jak i jego rozmówcykomentuje Jakub Abramczyk, Sales Director Eastern Europe w Poly.

    Pracownicy tęsknią za spotkaniami w „realu”

    Ponad połowa (57%) respondentów badania Pracuj.pl docenia możliwość fizycznych spotkań ze współpracownikami w biurze[4]. Badani jasno deklarowali, dlaczego wolą pracę z siedziby firmy wskazując, że podczas pracy z domu nie mają poczucia zmiany otoczenia w związku z pełnioną aktualnie rolą – pracownika lub domownika. Warto zwrócić uwagę, że niezachowanie wyraźnego balansu między życiem prywatnym a zawodowym nie jest bezpieczne. W wielu przypadkach może pojawić się problem z odpowiednią organizacją czasu pracy i rozgraniczeniem jej od sfery prywatnej. Pomocne mogą być również dedykowane platformy do zarządzania czasem pracy oraz planowania zadań, dzięki którym zarządzanie kalendarzem będzie zdecydowanie prostsze.

    „Przy nieregularnych fizycznych spotkaniach zespołu przydatne okazują się niezobowiązujące wideokonferencje kilka minut przed rozpoczęciem pracy, podczas których pracownicy mogą napić się wspólnie porannej kawy i swobodnie porozmawiać, podobnie jak przy ekspresie w biurze. Dzięki takim inicjatywom mimo dzielącej odległości każda osoba czuje się bardziej zintegrowana z zespołem i co ważne, buduje relację z samą firmą. Niezależnie od tego, czy spotkanie ma charakter przyjacielskiej pogawędki, czy też sesji roboczej, wysoka jakość obrazu i inteligentne funkcje, takie jak śledzenie mówcy, sprawiają że wszyscy, niezależnie od tego z jakiego miejsca pracują, czują się sobie bliższi” dodaje ekspert Poly.

    Model pracy powinien być wybierany indywidualnie przez pracownika, w zależności od aktualnych potrzeb i upodobań. Należy pamiętać, że kluczową rolę odgrywają rozwiązania technologiczne, które nie tylko wpływają na komfort i wydajność zespołów, ale również umożliwiają świadczenie usług na najwyższym poziomie bez względu na lokalizację. Komfort pracy członków zespołów i umożliwienie im elastyczności jest celem wielu biznesów, a wdrożenie odpowiednich technologii nie tylko może ich wesprzeć w pracy w siedzibie firmy i domowym biurze, ale również zachować odpowiedni balans pomiędzy pracą a życiem prywatnym.

    [1] https://www.hays.pl/blog/insights/czy-home-office-jest-korzystny-dla-pracownikow-
    [2] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Praca-zdalna-moze-ustapic-miejsca-hybrydowym-formom-zatrudnienia-Badanie-Pracuj-pl-8088365.html
    [3] https://antyweb.pl/czy-zdalna-praca-wplywa-na-produktywnosc-pracownika/
    [4] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Praca-zdalna-moze-ustapic-miejsca-hybrydowym-formom-zatrudnienia-Badanie-Pracuj-pl-8088365.html
  • Sprzęt firmowy na home office

    Sprzęt firmowy na home office

    Badania wykonane przez Personnel Service wykazały, że aż 83% Polaków wykonywały lub nadal wykonują pracę zdalnie, chce ustawowej gwarancji pracy zdalnej. Ponad 1/3 z nich uważa, że 37% praca zdalna powinna być zagwarantowana przez prawo przez jeden dzień w tygodniu, czyli przez 50 dni w roku. Praca zdalna wymusza jednak na wielu z nich używania sprzętu służbowego w domu.

    Pracodawcy chętnie przydzielają sprzęt firmowy

    Posiadanie sprzętu służbowego stało się dziś normą. W wielu ogłoszeniach rekrutacyjnych pracodawcy kuszą nowych pracowników zapewnieniem laptopa lub smartfona. Potwierdzają to sondaże. Według badania „Życie w pracy” aż 83% osób posiada minimum 1 służbowe urządzenie elektroniczne np. laptop, tablet lub telefon. Do celów czysto służbowych wykorzystuje je niecałe 41%. Ciekawostką jest także fakt, że wśród pracowników na wyższych stanowiskach np. dyrektorskich odsetek ten jest niższy i wynosi ok. 34%.

    W jaki sposób wykorzystujemy sprzęt firmowy?

    Funkcjonalność sprzętu domowego zwłaszcza w dobie home office, gdzie granice między pracą, a życiem osobistym mogą łatwo się zatrzeć, często ulega zmianie. Prawie 60% polskich pracowników korzysta z nich również w celach prywatnych. Odsetek ten jest jeszcze wyższy w przypadku dyrektorów, czy managerów – wynosi 65,8%. Służbowy smartfon wykorzystuje do pracy ok. 51% z nas, komputer 46%, a tablet jedynie ¼. Do jakich celów zatem pracownicy wykorzystują sprzęt służbowy? Najczęściej znajdują się wśród nich: wysyłanie i odbieranie prywatnej poczty, robienie zakupów, przeglądanie mediów społecznościowych, czy robienie zakupów online. Jedno jest jednak pewne – sprzęt służbowy wykorzystywany jest intensywnej, a środowisko domowe może sprzyjać awariom spowodowanym np. wylaniem herbaty na komputer, czy upadkiem telefonu.

    Houston mamy awarię!

    Pracodawcy zdają sobie sprawę, że sprzęt służbowy powierzony ich pracownikom może być wykorzystywane do innych celów. I choć mogą tego oficjalnie zabronić, dobrym rozwiązaniem jest także odpowiednie zabezpieczenie sprzętu. Awaria laptopa może spowodować bowiem np. utratę cennych danych firmowych, nad którymi pracowano kilka miesięcy. To z kolei wpłynie na ciągłość pracy i realizację zawartych kontraktów. Można zatem śmiało powiedzieć, że taka sytuacja stanowi prawdziwe zagrożenie dla firmy.

    – Wśród firm, z którymi współpracujemy, bardzo często zdarzają się zgłoszenia dotyczące awarii powodujących problem z ponownym włączeniem sprzętu służbowegomówi Monika Książek, reprezentująca Sieć Serwisową QUADRA-NET, oferującą różnorodny portfel usług serwisowych dla firm. – Podczas epidemii liczba ta uległa wzrostom, co spowodowane było najprawdopodobniej wprowadzeniem formy pracy zdalnej. Z drugiej strony – usługi serwisowe sprzętu firmowego wymagają jedynie zgłoszenia, po którym sprzęt zostanie odebrany prosto z rąk właściciela, a w razie potrzeby dostarczony zostanie mu sprzęt zastępczy – mówi ekspert z QUADRA-NET.

    Środowisko domowe nie zapewnia zwykle takich samych warunków pracy, co praca w biurze. Chętniej wykorzystujemy sprzęt służbowy do prywatnych celów, a zagrożenie awarią wzrasta (zwłaszcza gdy w pracy towarzyszą nam domownicy). To dobry moment, aby przygotować odpowiednie procedury i wdrożyć regulamin firmowy, a oprócz tego w razie potrzeby zapewnić sobie wsparcie profesjonalnego serwisu. W efekcie sprzęt firmowy, a przede wszystkim informacje na nim zawarte będą bezpieczne.

  • Biznes online – najlepsze rozwiązanie dla mam, które chcą prowadzić swoją firmę

    Biznes online – najlepsze rozwiązanie dla mam, które chcą prowadzić swoją firmę

    Prowadzenie biznesu w sieci to obecnie coraz częściej spotykana forma działalności. Dzięki temu firmą można zarządzać na własnych zasadach z każdego miejsca na świecie. Doceniają ją również mamy, które nie muszą dokonywać wyboru, rezygnując z jednego aspektu życia. Wiedzą bowiem, że rozwój zawodowy i rodzina to niezwykle ważne elementy spełnionego życia.

    Przykłady wielu kobiet, które po urodzeniu dziecka wciąż prowadzą swoje własne firmy, pokazują, że można jednocześnie zajmować się dzieckiem i biznesem. Dla każdego ważne jest, by czuć się w życiu spełnionym, jeśli nie realizujemy się w tym, co jest dla nas ważne, łatwo o frustrację. Dlatego tak istotne jest to, by nie rezygnować ze swoich marzeń oraz celów. Jednym z rozwiązań, które ułatwiają utrzymanie życiowej równowagi, jest praca zdalna, która obecnie na dobre zagościła w wielu polskich firmach.

    Zmiany – zaakceptuj je!

    Macierzyństwo zmienia niemal całe życie. Nagle mamy mniej czasu i trudno nam doprowadzić do końca nawet najprostsze zadania. Przekłada się to również na tryb pracy. Może to być dużym utrudnieniem – zwłaszcza dla tych osób, które lubią planować, wyznaczać i osiągać cele.

    – Kiedy zostałam mamą, musiałam całkowicie zmienić swój sposób działania w firmie. Nie mogłam już zaplanować całego procesu i dążyć do osiągnięcia celu według wytyczonej ścieżki, ponieważ kiedy w domu jest małe dziecko, trudno cokolwiek przewidzieć. Zaplanujesz spotkanie z nadzieją, że dziecko będzie w tym czasie spało? Nie ma szans!mówi Magdalena Pawłowska ekspertka kursów online, autorka książki „Jedna kampania do wolności”, założycielka Marketing MasterClass. Dodaje: Należy przestawić się na inny tryb pracy. Dobrze jest też zmienić nastawienie, nie denerwować się, że nie możemy skończyć danego zadania.

    Jednak macierzyństwo to również inne, wewnętrzne zmiany. Niektóre kobiety zauważają, że stały się znacznie bardziej empatyczne, wrażliwe, co przekłada się też na zrozumienie klientów i ich potrzeb. Rośnie efektywność oraz poprawia się zarządzanie czasem. Uczymy się wielu nowych umiejętności i zyskujemy cechy, które przydatne są zarówno w życiu prywatnym, jak i w biznesie.

    – Zauważyłam, że będąc mamą, mam więcej klientek, które same są mamami lub planują nimi zostać. Wynika to z tego, że kiedy komunikuję otwarcie, że właśnie praca zdalna daje mi możliwości łączenia życia rodzinnego z zawodowym, kobiety, które właśnie tak chcą działać, zwracają się do mnie po wsparcie, ponieważ widzą, że potrafiłam przenieść z sukcesem swój biznes do świata online.dodaje Magdalena Pawłowska.

    Główne wyzwanie – zarządzanie czasem

    Czas odgrywa bardzo ważną rolę w łączeniu opieki nad dzieckiem i pracy. Zawsze jest go za mało. Kluczowe staje się więc zarządzanie czasem.

    – W ciągu dnia wyznaczam sobie 3 godziny, kiedy dzieckiem zajmuje się ktoś inny. Wtedy maksymalnie skupiam się na pracy. Priorytetyzacja jest bardzo ważna, by wiedzieć, co jest w danym momencie najważniejsze. Robię więc mniej rzeczy, ale większych, a te mniej istotne deleguję do mojego zespołu. Delegowania również trzeba się nauczyć. Często czujemy, że nikt nie zrobi czegoś lepiej niż my, jednak posiadając kompetentny zespół, naprawdę warto skupić się tylko na kluczowych zadaniach. Nie polecam multitaskingu – robiąc wiele rzeczy naraz, łatwo się pogubić. Kolejne zadanie zaczynam dopiero wtedy, gdy skończę poprzednie.radzi Magdalena Pawłowska.

    Prowadząc firmę, musimy również sprawnie zarządzać zespołem. Do tego przydadzą się narzędzia do organizacji, takie jak Toggl (monitorujący czas pracy pracownika nad zadaniem), Asana, Trello, Todoist (zarządzanie projektami i wyznaczanie zadań) czy popularny Zoom do przeprowadzania spotkań. Dobrze ułożona komunikacja z zespołem i jasne zasady znacznie ułatwiają każdej mamie zarządzanie firmą. Dzięki temu może ona skupić się na swoich najważniejszych celach.

    – Biznes online to nowa jakość prowadzenia firmy. Przedsiębiorcy zwracają uwagę na nowe możliwości, jakie daje, czyli niezależność od miejsca, wolność i możliwość łączenia pracy z życiem rodzinnym. Co zaskakujące, sprawdza się w niemal każdej branży, wystarczy kreatywnie podejść do zmian i zastanowić się, jak przełożyć swoją obecną ofertę na produkty i usługi online. Wiele mam, jak również ja sama, ceni sobie właśnie tę formę prowadzenia biznesu. podsumowuje Magdalena Pawłowska.

  • 5 trendów w projektowaniu domowego biura na 2021 rok

    5 trendów w projektowaniu domowego biura na 2021 rok

    Dla wielu osób pierwszą rzeczą na liście życzeń, która powstała podczas pandemii, jest domowe biuro. Konieczność home office wymusiła na nas stworzenie przestrzeni do pracy dopasowanej do naszych potrzeb. Dziś biuro domowe staje się kluczowym punktem pośród czterech kątów. Nie chodzi tylko o wystrój czy stworzenie atrakcyjnej i ciepłej przestrzeni – liczy się optymalizacja naszej wydajności.

    Wydzielone biuro może stworzyć jasną barierę pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym – zwłaszcza gdy pracujemy z domu. Praca z jadalni, gdzie na co dzień spożywamy posiłki z rodziną lub w łóżku, w którym zazwyczaj się relaksujemy, może wpłynąć na obniżenie wydajności i jakości wykonywanych zadań.

    Większy metraż i przestrzenie wielofunkcyjne

    Pod wpływem pandemii nasze domy zaczęły pełnić funkcje biur, szkół, siłowni, kin i placów zabaw. Konsekwencje tej sytuacji zmieniły sposób życia. Dlatego w nowym roku będziemy szukać większych mieszkań wśród oferowanych nieruchomości i chętniej sięgniemy po rady na przeprojektowanie swoich własnych M, aby przywrócić równowagę w naszych wielofunkcyjnych przestrzeniach.

    Domowe biura uległy zmianie. Kojarzone były z dodatkową pracą lub działalnością gospodarczą prowadzoną w domu – część przedsiębiorców na siedzibę swojej firmy wybiera przecież swoje mieszkanie. Dziś to niemal obowiązkowy element we własnym „M”.

    Domowe biuro z kolorem

    Kolory w domowym biurze odgrywać będą kluczową rolę. W miejscu, gdzie konieczne jest stworzenie warunków do maksymalnej koncentracji, należy z najwyższą starannością podejść do odpowiedniego doboru palety barw.

    – W tym roku będziemy mogli pożegnać się z całkowicie neutralnymi schematami, które dominowały w przestrzeniach przez ostatnie kilka lat. Nadchodzącym trendem będzie nakładanie i miksowanie kolorów oraz tekstur. Wśród najnowszych trendów, które wejdą w modę w 2021, warto zwrócić uwagę na połączenie błękitu czy fioletu ze złotymi tonami. Połączenie takiej palety tworzy klasyczną parę, do którego pasują eleganckie style: Art deco, glamour i nowoczesny  — tłumaczy Emil Basta z WPBM „Mój Dom” S.A.

    Rok 2021, dzięki żywej palecie barw, ma wnieść więcej radości. Podobnie jak w przypadku pozostałych pomieszczeń w domu, wzrośnie liczba kolorowych akcentów — od odważnych dywanów po wyraziste krzesła. Projektanci zakładają, że dodanie koloru do biura jest sposobem na wypełnienie braku współpracowników i ich osobowości.

    Rośliny przy pracy

    Podczas pandemii nie każdy mógł pozwolić sobie na codzienną styczność z naturalnym otoczeniem. Obecność roślin domowych w naszych pomieszczeniach jest bardzo korzystna dla naszego zdrowia, zarówno psychicznego, jak i fizycznego. Rośliny są nie tylko estetyczną dekoracją, ale również skutecznym sposobem na stworzenie odpowiedniej wizualnej separacji w przestrzeni. Najbardziej popularnymi roślinami pokojowymi, które oczyszczają powietrze, są skrzydłokwiaty, paprocie, draceny, areki i begonie.

    Przestrzeń do wideorozmów

    Ściany z dobrym oświetleniem i tłem sprzyjającym wideokonferencjom pomagają uzyskać dobre pierwsze wrażenie podczas kontaktu z ludźmi, których nie poznaliśmy osobiście. Scenariusze rozmów przez Skype czy Zoom zainspirowały projektantów wnętrz do przewidzenia, że w 2021 roku w domach pojawią się stylowe ściany z ciekawą galerią plakatów, wzorzystą tapetą czy nietuzinkową lampą. Przy tworzeniu takiego tła należy unikać osobistych przedmiotów — rodzinne zdjęcia lub czapka ulubionej drużyny sportowej mogą rozpraszać uwagę rozmówców.

    Wygodne meble i stylowe dodatki

    Głównymi elementami w biurze są dwa meble — biurko i krzesło. Ten komplet uzależniony jest od powierzchni przeznaczonej na biuro. Przy wyborze tych podstawowych elementów pod uwagę bierzmy ich wygodę i praktyczność.

    Dawno minęły czasy, zwykłe krzesła biurowe z czarną siatką były jedyną opcją wyboru. Różnorodność kolorów i stylów podniosła poprzeczkę dla tradycyjnych krzeseł biurowych, zapewniając jednocześnie komfort potrzebny do całodniowej pracy.

    W nowym roku trendem będą regulowane biurka, które pozwalają na zmianę pozycji w ciągu dnia. Taki mebel ma nie tylko wpływ na nasz stan zdrowia czy samopoczucie, ale i postawę.

    Produktywność pochodzi nie tylko z odpowiednio dobranego sprzętu biurowego, ale także pracy w relaksującej i miłej dla oka przestrzeni. W swoim domowym biurze możemy umieścić kilka elementów, które przywołują poczucie spokoju i dobrego samopoczucia. Dobrym przykładem może być aksamitna poduszka na krzesło, unikalna podkładka pod mysz, stylowy organizer lub oryginalna doniczka na kwiatek. Zadbajmy o swój komfort psychiczny – to przecież miejsce, w którym spędzamy przynajmniej jedną trzecią swojej doby.

  • Capgemini: Na home office jesteśmy bardziej wydajni

    Capgemini: Na home office jesteśmy bardziej wydajni

    Według Instytutu Badawczego Capgemini praca zdalna jest znacznie bardziej produktywna niż ta wykonywana w biurze. Jak pokazują badania zrealizowane przez Francuzów, na początku drugiej połowy 2020 roku większość firm, które zostały poddane analizie, odnotowała znaczny wzrost wydajności pracowników. Wyzwanie na 2021? Utrzymanie tego trendu.

    Wygląda na to, że nauczyliśmy się pracy zdalnej, przynajmniej taki wniosek płynie z analizy raportu “Przyszłość pracy: od zdalnej do hybrydowej”, przygotowanego przez Capgemini. Jak podaje instytut badawczy, w drugiej połowie tego roku, aż 63% badanych przedsiębiorstw odnotowało większą wydajność pracowników. Kogo eksperci wzięli po lupę? Pół tysiąca globalnych przedsiębiorstw z różnych sektorów, których przychody wynoszą co najmniej 1 mld USD. Grupa respondentów liczyła łącznie 5 tys. osób, w skład której wchodziła zarówno kadra kierowniczą, jak i pracownicy szeregowi.

    Przyszłość pracy jest w domu

    Pod względem produktywności pierwsze miejsce zajmuje branża informatyczna. Ponad dwie trzecie respondentów z sektora IT (68%) deklaruje, że w domu są znacznie bardziej produktywni niż w biurze.

    – Branża technologiczna ma szereg sprawdzonych narzędzia do pracy zdalnej. To ważne, ale nie najważniejsze, ponieważ dla zatrudnionych w firmach IT możliwość i sama telepraca nie jest niczym nowym. W branży na próżno szukać firmy, która nie zezwala na pracę na odległość, nawet w niepełnym zakresie.zauważa Sławomir Kuźniak z technologicznej firmy BPSC i dodaje – Przejście do modelu zdalnego nie było większym problemem, nawet dla całej firmy. 72 godziny, tyle potrzebowaliśmy, żeby sprawnie przenieść się do wirtualnego biura. – komentuje ekspert.

    Przykład BPSC pokazuje, że liczebność kadry nie jest przeszkodą. Katowicki producent ERP-a zatrudnia obecnie kilkaset osób pracujących w wielu działach. Analiza Capgemini wykazała, że niewiele mniejszą wydajność mają pracownicy zajmujący się obsługą klienta (60%) oraz sprzedażą i marketingiem (59%).

    – Cyfryzacja i wykorzystanie zaawansowanych technologii, pomogły biznesowi dostrzec poprawę produktywności w wielu obszarach.mówi Stanisław Drosio i dodajePraca na odległość była wyzwaniem w tych branżach, w których odsetek pracowników fizycznych niezbędnych do funkcjonowania jest największy. Logistyka czy produkcja nie mogą wysłać ludzi na home office, a na pewno nie wszystkich.zauważa Drosio.

    Słowa eksperta pokrywają się wynikami badania. Przedsiębiorstwa, w których większy odsetek pracowników wykonuje pracę fizyczną, rzadziej zgłaszały wzrost produktywności, niż miało to miejsce w przypadku przedstawicieli branży IT, marketingu oraz sprzedaży. Co druga firma (51%) z m.in. sektora produkcyjnego, logistycznego deklarowała, że zauważyła wzrost produktywności pracowników.

    – Sektory bardziej oparte na fizycznej obecności pracowników, ich współpracy w ramach organizacji siłą rzeczy nie mogły w znacznej mierze przejść na home office. Jednak dzięki wcześniejszym inwestycjom np. w systemy, roboty czy czujniki mogły ograniczyć liczbę pracowników do minimum i stosować zasady dystansu społecznego. Bez technologii byłoby to niemożliwe.wyjaśnia Michał Górecko z BPSC.

    Praca zdalna cieszy księgowego

    Z raportu “Przyszłość pracy: od zdalnej do hybrydowej” dowiadujemy się, że prawie co piąta firma (17%) przewiduje, że ogólny wzrost wydajności nie będzie chwilowy. Potrwa jeszcze przynajmniej dwa, najpewniej trzy lata.

    Przytłaczająca większość (88%) badanych przez Capgemini mówi jasno, że praca zdalna się opłaca. Dzięki telepracy w ciągu ostatnich trzech-czterech miesięcy biznes oszczędził na kosztach nieruchomości. Mało tego, aż a 92% spodziewa się, że w ciągu najbliższych dwóch do trzech lat znacząco zredukują wydatki na wynajem powierzchni biurowych.

    Spadek po pandemii

    Niemal 70% ankietowanych uważa, że wzrost wydajności, który obserwujemy, będzie trwały i utrzyma się po zakończeniu pandemii.

    – W dużym stopniu będzie to zależało od tego, jak szybko organizacje uczą się na błędach i zmieniają pod ich wpływem.zauważa Sławomir Kuźniak z BPSC.

    W katowickiej firmie już teraz mówi się o pozostawieniu na stałe wielu wypracowanych w tym roku rozwiązań. W podobnej sytuacji znalazło się prawie 30% badanych przez Capgemini firm, które do pracy zdalnej mogą oddelegować nawet 70% swoich pracowników, a przynajmniej dać im taką możliwość. Przed pandemią odsetek przedsiębiorstw gotowych na taki krok wynosił 10%.

    Okiem pracownika

    45% pracowników spodziewa się, że w erze pokoronawirusowej zdalnie pracować będzie trzy lub więcej dni w tygodniu. To pokazuje, że praca zmierza wprost do modelu hybrydowego.

    – Kierunek jest jasny – model pracy będzie elastyczny. To sprawi, że pracodawca będzie musiał zapewnić takie samo narzędzie do wykonywania obowiązków pracownikowi, jakie ten miałby dostępne stacjonarnie.uważa Michał Górecko, jego zdaniem wpłynie to na rozwój oprogramowania i usług mobilnych – W tym roku przekonaliśmy się, że praca nie opiera się na fizycznym stanowisku pracy. Spokojnie może je zastąpić środowisko wirtualne, a to zapewniają systemy IT i aplikacje mobilne. Najważniejszy jest dostęp do informacji.kończy Górecko.

  • Powstaje aplikacja oparta o AI, mająca zastąpić projektanta wnętrz

    Powstaje aplikacja oparta o AI, mająca zastąpić projektanta wnętrz

    Polacy na potęgę kupują i urządzają mieszkania, ale na każde 14 osób wyposażających i wykańczających swoje lokum, tylko jedna korzysta z pomocy projektanta wnętrz. Twórcy Lofty chcą sprawić, by usługa dostępna dotąd dla niewielu stała się powszechna. Wykorzystują do tego sztuczną inteligencję.

    Wnętrzarskie magazyny i programy telewizyjne cieszą się w Polsce ogromną popularnością, instagramowe profile o wnętrzach mają tysiące obserwujących, a sklepy z wyposażeniem wnętrz nieustająco przeżywają oblężenie. Pandemia tylko pogłębiła ten trend.

    Lofty, czyli wirtualny projektant wnętrz

    Wybór i dostęp do inspiracji wnętrzarskich jest dziś nieograniczony. I to jest problem, bo z ogromu propozycji ciężko jest coś wybrać. Lofty ma pomóc uporządkować ten chaos: jest brakującym ogniwem między markami a inspiracjami.

    Jak przebiega proces? Użytkownik zaczyna od rozmowy z botem, który zadaje kilka praktycznych pytań i poprosi o wskazanie podobających się wnętrz. Pozwala również załadować kartę mieszkania i wkleić link do swojej tablicy inspiracji na Pintereście. W efekcie otrzymujemy dobrany do wskazanego stylu projekt optymalnego ułożenia wnętrza oraz moodboard z propozycją mebli i wykończenia. Lofty ma już umówione warunki współpracy z ponad 50 producentami, sprzedawcami i marketplacami w branży, w tym Cersanit, Allegro, Lectus24 czy Pakamera. Co więcej, system dopuszcza także wykorzystanie własnych mebli i je również uwzględnia w wizualizacji. W czasie kiedy większość zakupów musiała przenieść się do sfery on-line, to ogromne ułatwienie.

    „Jako architekt z wykształcenia, który swoją karierę związał z technologią, widzę narastające problemy związane z projektowaniem wnętrz i budynków. Ten proces nie zmienił się od dziesiątek, nawet setek lat! Indywidualny projekt nadal wymaga zatrudnienia wysoko wykwalifikowanego, kreatywnego człowieka i opłacenia każdej godziny pracy nad projektem. To czasochłonne i bardzo kosztowne, a przez to wciąż dostępne tylko dla nielicznych. Ja wiem, że można to zmienić”.wyjaśnia Tomek Wiszniewski, założyciel i CEO Lofty.

    Tym sposobem usługa do tej pory dostępna dla nielicznych, teraz może być dostępna dla każdego. Lofty opiera się na zaawansowanych technologiach sztucznej inteligencji takich jak uczenie głębokie czy widzenie komputerowe. I to właśnie technologia odróżnia polską aplikację od podobnych tego typu istniejących za oceanem, działających bardziej jak wnętrzarski Uber.

    Chłonny i rosnący rynek

    Grupą docelową Lofty są wszyscy, którzy urządzają dom, mieszkanie czy nawet pokój, a według danych GUS to około 460 tys. potencjalnych klientów rocznie. Projektanci wnętrz docierają do ok. 7% z nich. Pozostali, czyli ponad 90% rynku, na stworzenie funkcjonalnej i estetycznej przestrzeni poświęcają dziesiątki wieczorów, przeglądając zakamarki internetu i często nie znajdując zadowalających produktów. Lofty chce rozwiązać ten problem.

    „Lofty jest pierwszą aplikacją, która oferuje aranżację wnętrza z indywidualnie dobranym zestawem produktów, tak aby odpowiadała wymiarom urządzanej przestrzeni i potrzebom mieszkańców oraz była w stylu, który im się podoba. Oprócz oszczędności czasu daje to pewność, że przestrzeń jest optymalnie zagospodarowana, a zwizualizowanie urządzonej przestrzeni pomaga dokonać potem właściwych zakupów”.przekonuje Wiszniewski.

    Pierwsi klienci pojawili się w Lofty w sierpniu. Co miesiąc w aplikację odwiedza ok. 10 tys. osób, z czego 7% odpowiada na wszystkie pytania chatbota Lofty, spędzając z nim średnio 5 minut – mimo, że w wersji beta chatbota liczba pytań jest bardzo ograniczona.

    „Dane pokazują bardzo wysokie zaangażowanie użytkowników w pracę nad aranżacją wnętrza z chatbotem Lofty. Dzięki temu widzimy, że są gotowi na wsparcie sztucznej inteligencji w tym ważnym procesie nadawania charakteru wnętrzom”. – komentuje Wiszniewski. Wśród osób, które kontynuują współpracę i otrzymują indywidualny projekt wnętrza, ponad 34% decyduje się na zakup rekomendowanych produktów.

    W lutym 2020 Lofty wygrało w ramach ReaktorX Demo Night zarówno nagrodę jury, jak i nagrodę publiczności. Ostatnim sukcesem jest zebranie przez twórców ok. 1,5 mln zł finansowania na dalszy rozwój w programie PARP Rozwój Startupów w Polsce Wschodniej oraz od dziewięciorga aniołów biznesu. Jeden z nich – Michał Jaskólski – tak tłumaczy swoje zaangażowanie: “Kiedy usłyszałem o modelu biznesowym Lofty, zorientowałem się, że jest na styku dwóch bardzo atrakcyjnych i znanych mi obszarów: agregacji ofert e-commerce oraz nieruchomości. To sprawiło, że uwierzyłem w powodzenie tego projektu.” Wśród doradców Lofty znaleźli się specjaliści w dziedzinie uczenia maszynowego i algorytmiki: Piotr Czubak, Ric Szopa i Łukasz Czerwiński.

    „Od momentu wybuchu pandemii zauważyliśmy zwiększone zainteresowanie funduszy VC, które dostrzegły nadchodzące zmiany na rynku. Ludzie mają obawy przed spotkaniami z projektantem wnętrz i wizytami w sklepach – w niektórych krajach i okresach sklepy stacjonarne są wręcz zamykane. Rynek przenosi się do e-commerce, a nie ma jeszcze miejsca online, w którym można zaaranżować i zwizualizować wnętrze przy użyciu produktów od różnych marek. Nie wspominając o tym, że wszyscy spędzają teraz w domu znacznie więcej czasu niż kiedyś, więc naturalne jest to, że jakość tej przestrzeni i jej funkcjonalność (np. home office) jest dla nich o wiele ważniejsza niż wcześniej”.podsumowuje Wiszniewski.

  • Praca w czasie pandemii: home office oznacza nadgodziny dla 42% badanych

    Praca w czasie pandemii: home office oznacza nadgodziny dla 42% badanych

    Brak dostępu do odpowiednich narzędzi usprawniających współpracę i zapewniających dostępność do kluczowych danych obniża efektywność, rodzi frustrację i źle wpływa na nastawienie do pracy. To wnioski z badań zrealizowanych na zlecenie Ricoh. Grupa badawcza obejmowała 632 pracowników z firm zatrudniających od 250 do 999 osób.  Aż 42% badanych przyznało, że podczas pracy z domu na realizację służbowych obowiązków poświęca więcej godzin niż w biurze. Natomiast 31% odczuwa zniechęcenie i brak motywacji ze względu na problemy z korzystaniem ze sprzętu i systemów. Problemem jest również brak odpowiedniego wsparcia działów IT – 30% badanych skarży się na utrudniony kontakt i trudność z uzyskaniem szybkiej pomocy.

    Dlatego kluczowe jest stworzenie optymalnych warunków, które pozwolą pracownikom elastycznie przełączać się między pracą z domu i z biura. Niestety wiele firm nie sprostało na razie temu zadaniu. Aż 24% badanych wskazało, że nie dysponuje odpowiednimi narzędziami aby zapewnić odpowiedni poziom usług dla swoich klientów. Natomiast 27% potwierdziło, że nie może w pełni efektywnie współpracować w zespole. Te statystyki pokazują potrzebę gruntownych zmian i inwestycji w nowe technologie. Bez nich przyszły sukces firmy stoi pod dużym znakiem zapytania.

    Problemy techniczne to również zagrożenie dla bezpieczeństwa danych. 27% badanych przyznaje, że przez braki w tym obszarze nie może działać zgodnie z procedurami obowiązującymi w  firmie.
     
    „Firmy muszą wyposażyć swoich ludzi w narzędzia, które pozwolą im pracować mądrzej i będą dla nich wsparciem. Technologie, z których korzystają nie mogą generować dodatkowych problemów. To powoduje frustracje i kradnie czas potrzebny na wykonanie ważnej z perspektywy biznesowej pracy. Żadna firma nie może sobie pozwolić na coś takiego”powiedział David Mills, CEO w Ricoh Europe.

  • Co nas czeka na rynku pracy?

    Co nas czeka na rynku pracy?

    Jakie zjawiska będą się rozwijać? Jakie umiejętności będą najbardziej cenione wśród pracowników i liderów? Czy firmy będą kształtować odpowiedzialny biznes? Na te i wiele innych nurtujących kwestii znajdziemy odpowiedzi w raporcie „Prognozy przyszłości – OLX Praca. Know How 2021”.

    Raport ukazał się z inicjatywy serwisu OLX, największego job boardu w Polsce. Jego premiera  miała miejsce podczas eventu „OLX Praca. Know How 2021”, który w tym roku odbywał się online i przyjął formę branżowej telewizji śniadaniowej.

    Już w pierwszej części raportu możemy zapoznać się z krótką analizą głównych trendów, które pojawiły się jeszcze przed okresem pandemii. Z analizy wynika, że najistotniejsze były cztery obszary: technologia, kreatywność, rynek specjalisty oraz rozwój wiedzy. Niewątpliwie technologia cyfrowa była, jest i będzie jednym z dominujących trendów, które rodzą pytania o przyszłość, nie tylko niektórych stanowisk, lecz także o relację na linii człowiek–technologia.

    Postrzeganie rozwoju technologii poprzez redukcję miejsc pracy za sprawą większego zastosowania sztucznej inteligencji czy automatyzacji stało się już stereotypem. Rodzi się natomiast nowa narracja, w której technologia zamiast „zastąpić człowieka”, ma odciążyć go z prac powtarzalnych i monotonnych. Innym wspomnianym trendem jest pobudzanie kreatywności wśród pracowników. Kreatywność traktowana jest jako istotny zasób dla firmy, rozumiana jest nie tylko jako umiejętność tworzenia nowych pomysłów i rozwiązań, ale również jako przestrzeń do popełniania błędów i eksperymentowania.

    Kolejną tendencją, która wyłania się z analizy, jest rynek specjalisty. Coraz częściej na rynku pojawiają się tzw. giggersi, czyli osoby, którzy dzięki umiejętnościom technologicznym pracują w trybie zdalnym z więcej niż jednym usługobiorcą. Cenią oni niezależność i są specjalistami w swoich dziedzinach. Ich obecność wpływa na zmianę układu sił na rynku pracy z pracownik–pracodawca na pracownik–klient.

    Reakcje pracodawców na pandemię

    W raporcie znajdziemy również bardzo interesujące wyniki badań, które zostały przeprowadzone przez OLX Praca we współpracy z zespołem badawczym ARC Rynek i Opinia. Badanie zostało przeprowadzone w okresie wrzesień–październik 2020 r., a jego celem było zidentyfikowanie nowych trendów w zakresie HR, zmian na rynku pracy oraz sytuacji pracodawców w obliczu pandemii. W badaniu wzięły udział 302 firmy, w tym przedstawiciele małych, średnich oraz dużych przedsiębiorstw. Badane firmy reprezentują różne branże, począwszy od edukacji, administracji i opieki zdrowotnej poprzez budownictwo, kulturę i rekreację, usługi dla biznesu aż po handel i naprawy, transport i produkcję.

    Niepewność oraz zmieniające się obostrzenia w pierwszej fazie pandemii powodowały, że pracodawcy zachowywali ostrożność w swoich działaniach. Organizacje dążyły przede wszystkim do utrzymania zatrudnienia i szukały różnych sposobów na minimalizację wydatków w celu uniknięcia konieczności redukcji pracowników. Z upływem czasu firmy decydowały się na podejmowanie działań rekrutacyjnych. Jak wynika z raportu OLX Praca aż 49 proc. firm, które wzięły udział w badaniu, prowadziła procesy rekrutacyjne w trakcie pandemii. Mimo że wiele firm pracowało w trybie hybrydowym lub zdalnym, to nadal najchętniej wybieraną formą rekrutacji były spotkania bezpośrednie. Popularną opcją było też łączenie formy online z bezpośrednią i realizowanie części procesu zdalnie. Według badania, w trakcie pandemii najczęściej poszukiwano pracowników do działów: administracji, HR, kadr, księgowości, produkcji, prac fizycznych i obsługi klienta.

    Wraz z rozwojem pandemii zmieniały się również postawy i priorytety wśród kandydatów i pracowników. Niepewność zatrudnienia i przyszłości związanej z rozwojem kolejnych fal epidemii powodowały, że priorytetem dla kandydatów stała się przede wszystkim: stabilność zatrudnienia, możliwość pracy w trybie zdalnym, dobra atmosfera pracy i dbałość o bezpieczeństwo pracowników.

    Praca zdalna i hybrydowa

    Raport porusza też kwestię korzystania z pracy zdalnej. Praca w trybie home office funkcjonowała w wielu branżach jeszcze przed wybuchem pandemii, ale tak naprawdę dopiero za jej sprawą wiele firm przekonało się do jej wprowadzenia.

    Jak wynika z przeprowadzonych badań, ponad połowa firm korzystała lub wciąż korzysta z rozwiązań pracy zdalnej. Przejście na taki styl pracy według większości respondentów nie zaburzyło funkcjonowania najważniejszych procesów w firmie, co tylko pokazuje, że praca zdalna może być dobrym i efektywnym rozwiązaniem. Do przejścia na taki tryb trzeba się odpowiednio przygotować, stąd firmy nie uniknęły trudności w transformacji swoich organizacji. Największe niedogodności pracy zdalnej były związane z brakiem odpowiedniego sprzętu, dostępu do internetu bądź innymi problemami technicznymi. Często wymienianą komplikacją był brak odpowiednich warunków do pracy w domu. Jak pokazuje raport, konieczność wdrożenia zdalnego lub hybrydowego systemu pracy unaoczniła więc nie tylko zalety, lecz także wyzwania. Jednym z większych, jakie niesie ze sobą zdalny sposób pracy, jest utrzymanie więzi społecznych i poczucia przynależności do organizacji.

    Uregulowania wymagają też zagadnienia formalno-prawne, które powinny objąć takie obszary, jak chociażby: bezpieczeństwo, kontrola czasu pracy, obieg dokumentacji czy ochrona danych.

    Umiejętności i zawody przyszłości

    Zdaniem pracodawców, którzy wzięli udział w badaniu, za sprawą pandemii zmienią się oczekiwania względem kandydatów. Pracodawcy przewidują, że transformacji ulegnie sylwetka idealnego pracownika. Na pytanie: Jakie zjawiska przybiorą na sile i będą się rozwijać na rynku pracy po pandemii, aż 82 proc. respondentów odpowiedziało, że nastąpi cyfryzacja, digitalizacja i automatyzacja procesów, 81 proc. odpowiedziało, że obserwowany będzie rozwój adaptacyjności przedsiębiorstwa, 80 proc. wskazało na tworzenie warunków do ochrony zdrowia i bezpieczeństwa pracowników, a 77 proc. uważa, że nastąpi rozwój pracy zdalnej i zwiększy się elastyczność związana z miejscem i godzinami pracy.

    Za sprawą tych zjawisk wzrośnie znaczenie takich umiejętności, jak: umiejętność współpracy, odporność na stres, umiejętność zarządzania czasem, chęć ciągłego rozwoju, kreatywność, zdolności interpersonalne, empatia i zdolności adaptacyjne.

    Ważną cechą idealnego pracownika będą też jego kompetencje cyfrowe. A jakie profesje będą odgrywać ważną rolę po pandemii? Według raportu będą to zawody związane z tworzeniem i obsługą rozwiązań IT, a więc: testowanie, programowanie i obsługa narzędzi informatycznych. Wzrośnie również zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników i rzemieślników, czyli absolwentów szkół zawodowych.

    Przyszłość rynku

    Wyniki badań pozwoliły również wyłonić kierunki rozwoju i trendy, jakie mogą pojawić się w nadchodzącej przyszłości. Pandemia uwydatniła przede wszystkim, że nadrzędną wartością dla firm powinna stać się elastyczność, adaptacja i umiejętność funkcjonowania w zmianie. Długofalowe strategie staną się niepraktyczne. Pandemia wyraźnie pokazała, że przetrwają najbardziej elastyczni. Ważna będzie więc plastyczność organizacji, umiejętność takiego manewrowania na rynku, która pozwoli wykorzystać szanse i minimalizować ryzyko w dynamicznym otoczeniu rynkowym.

    Pandemia pokazała również, jak ważne stają się partnerskie relacje oparte na obustronnym zaangażowaniu, zaufaniu i transparentnej komunikacji. Pracodawcy spodziewają się, że w perspektywie długoterminowej powróci wzrost znaczenia work-life balance oraz well-beingu. Ich zdaniem ma to związek wchodzeniem młodego pokolenia na rynek, dla którego idea slow-life jest ważniejsza niż korporacyjny wyścig. Można więc spodziewać się redefinicji idei work-life balance, która nie będzie oparta na sztywnym podziale życia prywatnego i zawodowego, ale na elastycznym przenikaniu się tych dwóch światów, z zachowaniem równowagi. Zjawisku temu będzie sprzyjać stopniowe zanikanie systemu pracy „od–do” na rzecz zadaniowego i bardziej elastycznego modelu pracy.

    Co przyniesie przyszłość – scenariusze

    Ostatnia część raportu, opracowana przy współpracy z FutureS Thinking Group: firmą Zuzanny Skalskiej – 360Inspiration oraz studiem strategiczno-projektowym Greenhat Innovation, została poświęcona możliwościom rozwoju przyszłości. Do rozważań nad nadchodzącym jutrem wykorzystana została metoda scenariuszowa, która tworzy opowieści wokół różnych wizji przyszłości.

    W ten sposób powstały 4 główne wyobrażenia przyszłości tj.: czuły kapitalizm, aktywna odnowa, kapitalizm nadzorujący oraz mniej wystarczy. Przedstawione narracje próbują odpowiedzieć na pytania, czym będzie praca dla człowieka, jak będą wyglądać miasta i otoczenie, jak rozwinie się społeczeństwo i jego wartości, jakie znaczenie będą mieć technologia i środowisko. Opracowanie skłania do refleksji, ponieważ scenariusze są oparte na zjawiskach, które są inicjowane już teraz i zachodzą na całym świecie.

    Raport „Prognozy przyszłości – OLX Praca. Know How 2021” stanowi solidną dawkę wiedzy, obserwacji i doświadczeń na temat zachodzących zmian i rodzących się tendencji na przyszłość. Kompleksowość opracowania może pomóc w analizie otaczającej nas rzeczywistości i zredefiniowaniu przyszłych działań strategicznych.

    Link do raportu

  • Cyberpandemia – lockdown sprzyja hakerom. Liczba ataków wzrosła czterokrotnie

    Cyberpandemia – lockdown sprzyja hakerom. Liczba ataków wzrosła czterokrotnie

    Pandemia przyspieszyła transformację cyfrową firm, które dostrzegły, że cyfryzacja środowiska pracy jest niezbędna dla utrzymania ciągłości operacyjnej. Niestety ze względu na ekspresowe tempo wdrożeń nowych rozwiązań, niektóre organizacje traktują kwestie bezpieczeństwa pobieżnie lub fragmentarycznie, zwiększając podatność swojej infrastruktury na potencjalne próby ataków cyberprzestępców. Co więcej, praca zdalna stała się powszechna. Home office sprawia, że prywatne urządzenia IT takie jak np. routery, stały się de facto częścią sieci korporacyjnej i jednocześnie jej słabym ogniwem. Inne zagrożenie wynika z ograniczonych przez niestabilną sytuację ekonomiczną budżetów – wiele firm znacząco ograniczyło wydatki, również te na IT, w tym zapewnienie cyberbezpieczeństwa. Szacuje się, że wydatki na cyberbezpieczeństwo zmniejszyły się o ok. 8% w 2020 roku[1] i ten trend może się utrzymać w kolejnym roku[2].

    Nowa rzeczywistość = nowe zagrożenia

    Cyberprzestępcy sprawnie dostosowali swoje działania do nowej sytuacji. Liczba kampanii phishigowych znacząco wzrosła, tylko Google blokował dziennie w kwietniu ok. 18 mln e-maili phishingowych i malware’owych, wykorzystujących motyw COVID-19[3]. Równocześnie wiele organizacji i osób prywatnych padło ofiarami ransomware. Podwoiła się również liczba bardzo niebezpiecznych ataków na aplikacje webowe, według raportu 2020 Cyber Threatscape, opracowanego przez Accenture, stanowią one już ponad 40% wszystkich ataków, które mogą skutkować wyciekami dużych wolumenów danych (np. klientów) lub też rozciągniętą w czasie inwigilacją systemów firm. Warto pamiętać, że nie wszyscy cyberprzestępcy realizują swoje cele od razu po przełamaniu zabezpieczeń. Wielu z nich zostawia otwartą furtkę lub kradnie dane z zamiarem ich wykorzystania w przyszłości, nawet po wielu latach. Wszystko zależy od motywacji hakerów – różnią się one w zależności od danej branży czy konkretnej organizacji – inne będą w przypadku banku, inne w firmie energetycznej i nie zawsze gra toczy się o pieniądze.

    – Ostatnie miesiące to czas masowych ataków, rośnie skala cyberterroryzmu – hakerzy wykorzystują słabe punkty firm, które zmuszone są do funkcjonowania w nowych warunkach. Bardzo ważne jest, aby organizacje zrozumiały, dlaczego i przez kogo są atakowane. Powinny także przemyśleć model zagrożeń w sytuacji pracy zdalnej, kwestie bezpieczeństwa przy korzystaniu z rozwiązań chmurowych czy dużego uzależnienia od firm zewnętrznych, które niekoniecznie mają ten sam poziom zabezpieczeń mówi Artur Józefiak, dyrektor Accenture Security w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.  – Pośpieszna cyfryzacja procesów w warunkach ograniczeń finansowych jest receptą na drugą falę cyberataków – która podobnie do pandemii COVID-19 – może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje. Musimy mieć świadomość, że nasze uzależnienie od technologii wzrasta obecnie o wiele szybciej niż zdolność do odpierania cyberataków. To poważne zagrożenie zarówno dla pojedynczych firm, jak i całej gospodarki  – dodaje Józefiak.

    Przeszkolenie pracowników pod kątem cyberzagrożeń ważniejsze niż dotychczas
    Firmy powinny jak najszybciej zdać sobie sprawę ze skali problemu i zacząć zapobiegać, potencjalnie bardzo niebezpiecznym i dotkliwym skutkom ataków. Odpowiednie technologie są w tym przypadku istotne, jednak to tylko jeden z elementów skutecznej ochrony przed cyberzagrożeniami. W nowej rzeczywistości ważniejsze niż dotychczas stało się odpowiednie przeszkolenie pracowników wszystkich działów i szczebli oraz uwrażliwienie ich na cyberzagrożenia, z którymi stykają się w codziennej pracy (tzw. secure mindset). Ponadto, firmy powinny przełączać się na podejście tzw. zero trust, zakładające że urządzenia czy aplikacje nie są w pełni zaufane oraz aktywnie je monitorować w celu identyfikowania zagrożeń.

    Konieczne jest stworzenie nowego środowiska pracy, tzw. secure work environment i jego zabezpieczenie pod kątem pracy zdalnej. Pracownicy, którzy przed pandemią pracowali w zespołach, często konsultując się ze sobą, po przejściu na pracę zdalną, zaczęli korzystać z prywatnych komunikatorów, które nie zapewniają odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa korporacyjnym informacjom i dokumentom. Jest to szczególnie widoczne w edukacji, medycynie, czy marketingu. Organizacje powinny udostępnić pracownikom odpowiednie bezpieczne narzędzia – tzw. secure collaboration – umożliwiające sprawną współpracę na odległość, np. Microsoft Teams, aby zmniejszyć ryzyko przesyłania firmowych danych niezabezpieczonymi kanałami.

    Accenture Security opracowało globalny raport dotyczący zmian w obszarze cyberbezpieczeństwa w ciągu ostatnich 12 miesięcy – „2020 Cyber Threatscape”. Eksperci wskazali i przeanalizowali czynniki wpływające na obraz i aktualną sytuację bezpieczeństwa informatycznego, a także przedstawili rekomendacje, które pomogą zapewnić bezpieczniejszą przyszłość w organizacjach.

    [1] https://www.statista.com/statistics/991304/worldwide-cybersecurity-spending/
    [2] https://www.mckinsey.com/business-functions/risk/our-insights/covid-19-crisis-shifts-cybersecurity-priorities-and-budgets#
    [3] https://cloud.google.com/blog/products/identity-security/protecting-against-cyber-threats-during-covid-19-and-beyond
  • Nieruchomości komercyjne w nowej rzeczywistości. Jak przetrwać pandemię?

    Nieruchomości komercyjne w nowej rzeczywistości. Jak przetrwać pandemię?

    Pandemia Covid19 zmieniła kierunek rozwoju wielu sektorów gospodarki. Jak wpłynęła na branżę nieruchomości komercyjnych, na wynajmujących, zarządzających i dzierżawców powierzchni biurowych czy magazynowych? Najnowsze dane pokazują, że wyjdą z kryzysu obronną ręką. Muszą jednak postawić na bezpieczeństwo i technologie, które pozwolą dostosować się im do nowych i wymagających wytycznych.

    Według CBRE w Polsce buduje się obecnie 96 nowoczesnych biurowców o łącznej powierzchni ponad 1,6 mln m kw. Jeszcze w tym roku do użytku oddanych zostanie 41 z nich. Czy dziś wielkie biurowce mają jeszcze sens?

    Biurowce i magazyny w nowej rzeczywistości

    Wszystko wskazuje na to, że choć praca zdalna pozostanie z nami na długo, jeśli nie na zawsze, to wielu przedsiębiorców wprowadzi w swoich firmach hybrydowy model pracy, łączący pracę stacjonarną z home office. Jest to nie tylko odpowiedź na wprowadzony reżim sanitarny, ale i na potrzeby samych pracowników.

    Z badania CBRE 'Work from home survey’ wynika, że 75 proc. Polaków chciałoby pracować z domu 1-2 dni w tygodniu. Jedynie 8 proc. wybrałoby home office przez więcej niż 3 dni w tygodniu. 14 proc. ankietowanych pracowników jest przeciwnych regularnej pracy zdalnej.

    Pandemia zmieniła nie tylko sposób pracy, ale i nawyki zakupowe Polaków. Coraz więcej z nas kupuje przez internet, rozwija się więc branża e-commerce. A wraz z nią rośnie zapotrzebowanie na powierzchnie magazynowe. W pierwszej połowie 2020 r. wynajem takich powierzchni przekroczył dotychczasowe rekordy, osiągając niemal 2,43 mln m kw. To o 25 proc. więcej niż w tym samym okresie 2019 roku, podaje CBRE w raporcie „Rynek powierzchni magazynowych w Polsce”. Analitycy przewidują, że do końca roku w Polsce będzie dostępnych w sumie 19,5 mln m kw. nowoczesnych powierzchni przemysłowo-logistycznych.

    Biurowce i magazyny będą więc funkcjonować bez większych przeszkód, choć ich zarządzający i wynajmujący muszą dziś dostosować panujące w nich warunki do wymagań reżimu sanitarnego.

    Bezpieczeństwo ponad wszystko

    Dwie instytucje – Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii oraz Główny Inspektorat Sanitarny – przygotowały dla przedsiębiorców szereg wskazówek dotyczących organizacji pracy biurowej i produkcyjnej. Ich celem jest między innymi zwiększenie bezpieczeństwa pracowników, zminimalizowanie ryzyka zakażenia, a także ograniczenie liczby kontaktów w danym przedziale czasowo-przestrzennym.

    – Za nieprzestrzeganie przepisów lub zasad bezpieczeństwa i higieny pracy w firmie grożą przede wszystkim konsekwencje finansowe. Art. 283 § 1 k.p. mówi, że osoba odpowiedzialna za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w przedsiębiorstwie może zostać ukarana grzywną od 1000 do 30000 zł. Karze tej podlega również osoba kierująca pracownikami, np. kierownik wyodrębnionej komórki organizacyjnej, brygadzista, lub innymi osobami fizycznymi, w tym wykonawcy umów zlecenia i umów o dzieło albo przedsiębiorcy samodzielnie prowadzący działalność gospodarcząwyjaśnia Katarzyna Komosa, prezes firmy BARYT sp. z o.o., działającej między innymi w sektorze innowacyjnego BHP, ogólnopolski dystrybutor systemu TIMATE.Natomiast art. 207 § 1 k.p. określa wyraźnie, że to pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w firmie, a na zakres odpowiedzialności pracodawcy nie wpływają ani obowiązki pracowników w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy, ani powierzenie wykonywania zadań służby bezpieczeństwa i higieny pracy specjalistom spoza zakładu pracy. Obowiązek ten spoczywa ostatecznie na osobach zarządzających daną organizacją i to one będą rozliczane z zastosowanych środków bezpieczeństwa. Środki te powinny być dostosowane do indywidualnych warunków przedsiębiorstwa, takich jak specyfika działania, do sektora, w jakim działa, wielkości kadry, miejsca położenia jednostki, charakteru pracy i możliwości wykonywania pracy zdalnej.

    Jak w praktyce dostosować biura, magazyny i fabryki do nowych warunków? Przede wszystkim należy zapewnić pracownikom i gościom środki ochronne (maseczki, płyn dezynfekujący), zadbać o zachowanie odległości między współpracownikami, przygotować więcej przestrzeni wspólnych – aby w kuchniach czy pokojach relaksacyjnych nie gromadziło się zbyt wiele osób w jednym momencie. Ważne jest także zorganizowanie jednokierunkowych ciągów komunikacyjnych i – w miarę możliwości – wprowadzenie systemów bezdotykowego otwierania drzwi.

    Technologie wspierające nieruchomości

    Nowe warunki wymagają nie tylko zmiany przyzwyczajeń pracowników, ale także – a może przede wszystkim – wprowadzenia technologii, które pomogą w dostosowaniu się do wytycznych. Co istotne – do pracy w reżimie sanitarnym można wykorzystać dobrze znane narzędzia, takie jak systemy do rejestracji czasu pracy (RCP), które – nawet jeśli dziś wymagają inwestycji – sprawdzą się także po czasie pandemii.

    – Nowoczesne narzędzia RCP pozwalają między innymi na bezdotykowe otwieranie drzwi do pomieszczeń. Dają też szereg innych korzyści. System TIMATE, który opracowaliśmy, służy także bezpieczeństwu pracowników. Sercem naszego rozwiązania jest karta, na której można wyświetlić dowolny komunikat, na przykład przypomnienie o konieczności dezynfekcji rąk lub informację o tym, że właściciel karty nie zachowuje odpowiedniego dystansu od innych osób. Dystans ten mierzymy dzięki funkcji lokalizacji. Ta sama funkcja pozwala zareagować, gdy w pomieszczeniu znajduje się zbyt dużo osób. Dostają one w takim przypadku alert i informację o tym, by nie wchodziły w daną strefę, np. na stołówkę czy do sali konferencyjnejtłumaczy Sebastian Młodziński, CEO TIMATE.A gdy któryś z pracowników zachoruje – system pomoże ustalić, kto miał kontakt z zakażonym. Dzięki temu kwarantannie nie będzie podlegać cały zespół pracujący w jednym budynku, tylko osoby bezpośrednio narażone na zakażenie.

    Mądra organizacja przestrzeni

    W tym szczególnym czasie pandemii wyjątkowo przydatne będzie też podzielenie budynków na strefy i monitorowanie tego, kto i kiedy ma do tych stref dostęp. Ten zabieg sprawdza się tak naprawdę niezależnie od sytuacji. Wyznaczone obszary służące różnym celom (hala produkcyjna, przestrzeń rekreacyjna, miejsce wymagające szczególnego nadzoru, biura poszczególnych firm) pomagają w ustaleniu, w jaki sposób pracownicy i kontrahenci przemieszczają się między biurami i budynkami. To z kolei pozwala zoptymalizować wykorzystanie przestrzeni oraz zadbać o bezpieczeństwo użytkowników nieruchomości, ich gości i informacji.

    – Dzięki danym pokazującym, gdzie pracownicy spędzają najwięcej czasu, jak poruszają się na co dzień w biurach czy halach magazynowych, można wyznaczyć wygodne i zgodne z potrzebami ciągi komunikacyjne, które nie będą powodowały kolizji i nadmiernego gromadzenia osób na jednym obszarze. Informacje takie pomogą też wyznaczyć optymalne miejsca na zamontowanie płynów do dezynfekcji rąk. System TIMATE dostarczy takie dane i automatycznie pomoże w ich przeanalizowaniudodaje Sebastian Młodziński.

    Zarządzający nieruchomościami komercyjnymi, właściciele firm czy wynajmujący przestrzenie biurowe i magazynowe muszą uświadomić sobie, że zmiany, których dokonają teraz, będą procentowały. Nie tylko zapewnią bezpieczeństwo, ale i sprawią, że branża real estate będzie przygotowana na podobne sytuacje w przyszłości.

  • W czasie pandemii rośnie zapotrzebowanie na technologię światłowodową

    W czasie pandemii rośnie zapotrzebowanie na technologię światłowodową

    Lockdown i gwałtowny wzrost obciążenia sieci – spowodowany m.in. powszechną nauką i pracą zdalną – był stress testem dla operatorów i infrastruktury telekomunikacyjnej. W sieci Orange ruch wzrósł w szczytowym momencie o ponad połowę, a w sieci mobilnej o ¼. Jak pokazują dane operatora, w kryzysowych warunkach swoją przewagę pokazał światłowód, który pozwolił użytkownikom przesyłać o ok. 30 proc. więcej danych niż starsze technologie dostępu do internetu. – Na inwestycje w sieć światłowodową przeznaczamy 700–800 mln zł rocznie – mówi Maciej Nowohoński, członek zarządu Orange Polska. W  zasięgu tej technologii jest już prawie 5 mln gospodarstw domowych w Polsce.

    W czasie lockdownu spowodowanego pandemią COVID-19 prywatne i zawodowe życie Polaków przeniosło się do sieci. Jak pokazało lipcowe badanie IMAS International na zlecenie KRD, ponad połowa z nas (56,5 proc.) w czasie pandemii częściej sięga po telefon, a podobny odsetek (54,3 proc.) częściej korzysta z internetu. Czas spędzany w sieci bądź z komórką w dłoni wydłużył się najczęściej o 2-4 godziny.

    Z wrześniowego badania Dentsu Aegis wynika natomiast, że w pandemicznych miesiącach wzrosło korzystanie z mediów, w tym społecznościowych i digitalowych. Tutaj także ponad połowa Polaków (56 proc.) przyznała, że obecnie częściej korzysta z komunikatorów takich jak np. Messenger, 27 proc. częściej prowadzi wideorozmowy (np. poprzez Skype’a lub Zooma), a 15 proc. wykorzystuje internet do nauki online. Częstsze korzystanie z sieci wynika też z pracy zdalnej, a – jak pokazało badanie Dentsu – w ciągu ostatnich sześciu miesięcy na home office pracowało 46 proc. Polaków.

    Gwałtowny wzrost obciążenia sieci był wyzwaniem dla infrastruktury telekomunikacyjnej wszystkich operatorów. W pierwszych dniach lockdownu – po wprowadzeniu powszechnej nauki i pracy zdalnej – ruch w sieci Orange wzrósł w szczytowym momencie o ponad połowę, a w sieci mobilnej o ¼.

    – Obie sieci sprawdziły się doskonale, m.in. dzięki temu, że są odpowiednio doinwestowane. Tyko na inwestycje w sieć światłowodową przeznaczamy 700–800 mln zł rocznie, a kolejnych kilkaset milionów inwestujemy w sieci mobilne. Ta sytuacja była dla nas testem, który zdaliśmy znakomicie, ale też jeszcze bardziej podkreśliła istotną rolę, jaką odgrywa w tej chwili w Polsce sieć światłowodowa – mówi Maciej Nowohoński.

    Chociaż w ostatnich latach operatorzy telekomunikacyjni prowadzili wielomiliardowe inwestycje w sieci, wspierane przez środki i programy unijne, to lockdown i zdalne lekcje pokazały, że nadal w wielu miejscach Polski dostęp do szerokopasmowego i stabilnego łącza wciąż pozostaje w sferze potrzeb. W kryzysowych warunkach przewagę okazał się mieć światłowód, pozwalając użytkownikom przesyłać średnio o 30 proc. więcej danych niż starsze technologie.

    Przewagami światłowodu są też mniejsza energochłonność i ekologia. W przypadku sieci światłowodowej uśrednione zużycie energii elektrycznej na klienta FTTH (ang. fiber to the home) może być od kilku do nawet kilkunastu razy niższe niż w starszych technologiach stacjonarnego dostępu do internetu bazujących na miedzi. Dzięki możliwościom łączy optycznych do jednego urządzenia agregującego po stronie sieci (czyli technicznego zaplecza operatora) może być podłączonych więcej klientów, bez utraty jakości usługi. Co istotne, w miarę rozwoju światłowód staje się coraz bardziej efektywny. W tej chwili –aby zapewnić szybki internet za pośrednictwem światłowodu Orange – potrzeba czterokrotnie mniej energii niż jeszcze w 2015 roku, kiedy operator wprowadził tę technologię na rynek.

    – Około połowa gospodarstw domowych w Polsce ma dziś dostęp do szybkiego internetu o przepustowości co najmniej 100 MB/s. Można więc powiedzieć, że jesteśmy w połowie drogi. Światłowód to technologia, która na dzisiaj jest najlepszym rozwiązaniem w zakresie dostępu do internetu. Jest nie tylko dobrze dostosowany do naszych potrzeb, ale też bardzo wydajny i proekologiczny, bo zużycie energii jest nawet do kilkunastu razy mniejsze niż w podobnych systemach rozwijanych w technologiach kablowych czy miedziowych – podkreśla członek zarządu ds. rynku hurtowego i sprzedaży nieruchomości w Orange Polska.

    W tej chwili światłowód od Orange jest dostępny w 152 miejscowościach w Polsce, korzysta z niego ponad 660 tys. klientów, a w zasięgu sieci jest już ponad 4,8 mln gospodarstw domowych. Ta technologia cieszy się na polskim rynku rosnącą popularnością, zwłaszcza wśród mieszkańców mniejszych miejscowości i wsi.

    – Przed nami wyzwanie, żeby w następnych latach dotrzeć ze światłowodem do kolejnych gospodarstw domowych. Potrzebna jest współpraca między podmiotami państwowymi i prywatnymi, bo obszary, które nie zostały jeszcze objęte zasięgiem światłowodu, są po prostu trudniejsze, m.in. geograficznie – wskazuje Maciej Nowohoński.

    W mniejszych miejscowościach, liczących poniżej 10 tys. mieszkańców, ze światłowodu od Orange korzysta blisko co piąte gospodarstwo domowe znajdujące się w zasięgu tej usługi. Dla porównania na koniec czerwca br. w całej sieci światłowodowej Orange Polska ten wskaźnik wyniósł ok. 14 proc.

    – Dostęp do internetu światłowodowego ma już prawie 1/3 gospodarstw domowych w Polsce. Ta technologia cieszy się coraz większą popularnością, bo obecnie jest najlepszym dostępnym rozwiązaniem. Pandemia i jej skutki tylko wzmocniły popyt na te usługi – podkreśla członek zarządu Orange Polska.

  • Od 1.0 do 10 – dziś mija 35 lat systemu Windows

    Od 1.0 do 10 – dziś mija 35 lat systemu Windows

    Był dostępny na dyskietce. Nie miał pulpitu, a okna nie mogły na siebie zachodzić, ale już wtedy potrafił obsługiwać kilka zadań równolegle. Posiadał kalkulator i opcję rysowania. Edytor tabel pojawił się dopiero w 1987 roku, a tekstowy kolejne dwa lata później.

    20 listopada mija 35 lat od dnia, gdy na rynku pojawił się Windows 1.01. Z najnowszego Windows 10, korzysta już ponad miliard użytkowników. Ta wersja systemu operacyjnego Microsoft jest dopasowana do aktualnej rzeczywistości m.in. narażenia użytkowników na cyberataki.

    Windows 1.0 – najdłużej wspierany system operacyjny w dziejach

    Pierwszy system Microsoftu, którego premiera miała miejsce 20 listopada 1985 roku, działał wyłącznie na komputerach z kartą graficzną CGA, EGA i Hercules. Dopiero Windows 1.04 obsługiwało świeżo zaprogramowane, a już wówczas cieszące się ogólnoświatową sławą – VGA. Żeby go uruchomić niezbędne było zaledwie 256 kB pamięci RAM i dwie stacje dyskietek. Dzisiaj, gdy przechowujemy w smartfonie tysiące zdjęć, 20 albumów płytowych i kilka filmów w jakości HD, nadal narzekając, że to wciąż za mało, wydaje się to wręcz niemożliwe.

    Pierwszy Windows nie miał pulpitu, okna nie mogły na siebie zachodzić, ale już wtedy miał charakter „wielozadaniowy”. Miał DOS, kalkulator czy opcję rysowania. Popularne edytory pojawiły się nieco później. Excel w Windows 2.0 (w 1987 roku), a Word wraz z nadejściem Windows 3.0 (1989). Dlatego na początku trzeba było korzystać z ich minimalistycznych poprzedników, notatnika albo wersji demo Worda dla DOS, którą można było zdobyć na przykład kupując magazyn komputerowy PC World, z dołączoną do niego dyskietką.

    Windows 1.0 był najdłużej wspieranym system operacyjny w historii, a jego obsługę zakończono dopiero po 16 latach, 31 grudnia 2001 roku.

    Fenomen 95

    W kolejnych latach pojawiały się nowe wersje systemu. Windows 98, Windows ME, jednak najwięcej uwagi i sławy zdobyła wersja „dziewięćdziesiąt pięć”. Również w jej przypadku obchodzimy okrągłą rocznicę.

    Windows 95 wszedł na rynek z prawdziwym przytupem. Właśnie mija 25 lat, odkąd Microsoft w ramach działań promocyjnych nabył prawa do utworu „Start Me Up” zespołu Rolling Stones. To właśnie wtedy rozciągnięto nad Toronto stumetrowy banner i rozdano bezpłatnie 1,5 miliona egzemplarzy dziennika The Times.

    System oferował różne nowości: menu Start, dolną listwę, menadżera zadań albo pierwszą wersję późniejszego hegemona wśród przeglądarek, czyli Internet Explorer. 95-tka de facto zdefiniowała to, jak Windowsy wyglądają po dziś dzień. Windows 95 pomógł również rozwijać internet, którego prędkość ówcześnie nie przekraczała kilobitu na sekundę. System nadal opierał się na DOSie, ale wymogi minimalne były już nieco wyższe: 4 MB RAM, 50 MB pamięci na dysku i monitor VGA.

    Kolejny przewrót nastąpił z nadejściem interfejsu DirectX. Był to przełom dla przemysłu gier. Jest on nadal używany jako węzeł dla komponentów wewnętrznych i zewnętrznych, a także jako łącznik systemu na przykład z kartą graficzną, dźwiękową czy klawiaturą.

    Windows, wciąż ulepszany z myślą o użytkownikach darzących go zaufaniem, zajmuje doczesne miejsce w historii rozwoju technologii.

    Powrót do przyszłości

    Czy Marty McFly odnalazłby się jako użytkownik najnowszej wersji Windowsa? Wszakże, gdy wyruszał w swoją podróż wersja 1.0 nie została jeszcze udostępniona. Można zatem zgadywać, że po dotarciu do celu swojej podróży w czasie, czyli roku 2015, bohater filmowej trylogii „Powrót do Przyszłości” mógłby być zaskoczony.

    Dostępny od 2015 roku Windows 10 oferuje pełną obsługą synchronizacji między różnymi urządzeniami (komputer, komórka, Xbox). Jedno konto daje możliwość zarządzania wszystkimi aplikacjami i danymi oraz umożliwia pobieranie kolejnych aplikacji i potrzebnych narzędzi.  Przeglądarkę Internet Explorer zastąpiło Microsoft Edge: szybsze, bezpieczniejsze i bardziej praktyczne narzędzie, na przykład dzięki funkcji Collections, która pozwala zapisywać dane z zakupów lub kwerend naukowych. Inne nowe funkcje to m.in. panel zapisu matematycznego, zmieniający narysowane znaki w tekst. Dzięki niemu nie ma już potrzeby zapisywania ułamków i potęg przez wklejanie symboli. Do Windows 10 dołączono ponadto przelicznik walut, zgodnie z aktualnym kursem wymiany, jednostek objętości, długości czy energii.

    Jednym z wyzwań, wobec których stajemy, są coraz częstsze i coraz bardziej wyrafinowane ataki hakerów. Szacuje się, że codziennie ma miejsce ponad 80 tys. ataków cybernetycznych. Antidotum na to zagrożenie, oprócz ogólnie pojętej ostrożności – omijania szerokim łukiem podejrzanych stron internetowych, linków i załączników – jest również „Dziesiątka”.

    Najbezpieczniejszy system operacyjny od Microsoft oferuje m.in. wbudowane, solidne rozwiązanie antywirusowe. To jeden z elementów, nad którym szczególnie skupiono się w ostatnich latach. Stanowi bardzo ciekawą alternatywę dla drogich, komercyjnych rozwiązań. W ustawieniach wyjściowych antywirus jest aktywny od razu po zainstalowaniu systemu operacyjnego Windows 10. Jednak tylko do czasu zainstalowania innego rozwiązania antywirusowego, które będzie następnie preferowane przez system. W kontekście bezpieczeństwa użytkowania przydatny jest Windows Sandbox („piaskownica”), który pozwala testować podejrzane aplikacje i strony, bez ryzyka dla systemu głównego.

    Windows 10 oferuje wiele funkcji mających w maksymalnym stopniu przyspieszać i upraszczać pracę. Pomocne są np. wirtualne pulpity. Na każdym można wykonywać inne zadania, z łatwością poruszając się między nimi z użyciem skrótów klawiszy: Windows+ctrl+strzałka w bok. Możliwe jest także sterowanie nimi z innego urządzenia. a Podobne rozwiązania są szczególnie ważne w czasach, kiedy sposób w jaki pracujemy zmienia się dynamicznie. Home office jest już nie tylko okazjonalnym benefitem, ale powszechnym sposobem pracy, który oszczędza czas i komponuje się z rytmem dnia.

    Obecnie Windows 10 to najczęściej używany system operacyjny na świecie. Miesięcznie korzysta z niego miliard aktywnych użytkowników. W Polsce system zainstalowano na ponad 93 proc. urządzeń, używanych w pracy, ale również w wolnym czasie. Pozostaje doskonałym narzędziem wspierającym nas w każdym miejscu i w każdych warunkach.

    Oto kilka ciekawostek na temat Windowsa:

    Logowanie odciskiem palca lub twarzą

    Tych, którzy mają do dyspozycji czytnik linii papilarnych lub kamerę z czytnikiem 3D, na pewno ucieszy Windows Hello (Start->Ustawienia ->Aktualizacje i zabezpieczenia ->Zabezpieczenia systemu Windows->Ochrona konta). Dzięki tej funkcji można zalogować się w systemie Windows 10 bez hasła, a jedynie z użyciem danych biometrycznych. Inny szybki i bezpieczny sposób logowania to logowanie z użyciem odcisku palca, własnej twarzy czy skanu tęczówek.

    Łatwiej się skupić i pracować w nocy

    Oprócz funkcji Skupienie, która pozwala wyłączyć rozpraszające powiadomienia (można ją aktywować klikając ikonę centrum akcji w prawym dolnym rogu i wybór kafelka Skupienie), użytkownik może korzystać np. z wirtualnego pulpitu (klawisz Windows+ctrl+D do założenia nowego pulpitu albo klawisz Windows+ctrl+strzałka w bok do przechodzenia między pulpitami). Jeżeli kogoś czeka praca do późnych godzin nocnych, może skorzystać z trybu nocnego, w którym kolory zostaną zmodyfikowane tak, by ekran nie emitował niebieskiego światła.

    Twórcy Windows 10 w hołdzie Tolkienowi

    Niektórzy programiści tworzący system operacyjny Windows 10 prawdopodobnie należeli
    do zagorzałych fanów fantasy. Jeżeli chcesz zobaczyć kadr z Hobbitonu z filmowej wersji Władcy pierścieni, wpisz do wyszukiwarki (Windows+S) „Napisy”, a w ustawieniu napisów zobaczysz chatkę Bag End.

  • Dlaczego warto uczyć się biznesowego języka angielskiego? Sprawdź!

    Dlaczego warto uczyć się biznesowego języka angielskiego? Sprawdź!

    Pandemia na świecie trwa nadal i pomimo że nasze życie nieco zwolniło, a my trochę więcej czasu spędzamy w domu, nie oznacza to, że należy zaniedbywać ważny aspekt życia, jakim jest nasz rozwój zawodowy. Wiele rekrutacji obecnie odbywa się zdalnie, co więcej dużo firm oferuje pracę w pełnym wymiarze godzin w trybie home office. I chociaż dla wielu być może nie jest to idealnym rozwiązaniem na dłuższą metę, to w czasach pandemii sprawdza się doskonale. Pomimo obecnej sytuacji, rekruterzy wcale nie obniżają swoich wymagań względem kandydatów. Wręcz przeciwnie! Czas spędzony w domu daje możliwości do doskonalenia swoich umiejętności. Jedną z takich podstawowych umiejętności jest nauka biznesowego języka angielskiego.

    Nowa praca w zasięgu ręki

    Pierwszymi krokami w poszukiwaniu pracy jest dobrze napisane CV. Umiejętność sprawnego posługiwania się językiem angielskim oraz angielskim biznesowym to jedna z najwyżej cenionych umiejętności wśród rekruterów. Jeśli planujemy zmianę stanowiska lub awans, w obecnych czasach płynne posługiwanie się biznesowym językiem angielskim to podstawa! Zmieniając pracę, warto skorzystać z takich platform jak np. LinkedIn, gdzie możemy zaprezentować swoje CV szerszemu gronu menedżerów oraz headhunterów. Uzupełniając swój profil, warto stworzyć CV również w języku angielskim. Może to być pierwszy element, który sprawi, że zostaniemy dostrzeżeni przez daną firmę. Dwujęzyczne CV może sprawić, że propozycje pracy same zaczną do nas napływać.

    Zmień branżę z łatwością

    Nawet jeśli pracujemy na co dzień w języku polskim, to wiele branży posiada swój fachowy metajęzyk, który wykształcił się właśnie po angielsku. Jeśli na przykład zapisaliśmy się na kurs programowania, to dosyć szybko odkryjemy, że aby z powodzeniem prowadzić dokumentację, co należy do podstawowych obowiązków każdego programisty, musimy biegle posługiwać się językiem angielskim. Obecnie nawet w branży kosmetycznej czy spożywczej trudno poradzić sobie bez znajomości podstawowych wyrażeń w języku angielskim z danej dziedziny. Największe trudności przy zmianie branży pojawiają się, kiedy mamy prowadzić negocjacje po angielsku z kontrahentami oraz klientami. Wtedy znajomość biznesowego języka angielskiego to absolutna podstawa!

    Rozwijaj swój biznes

    Biznesowy angielski to również sposób na rozwój własnego interesu. Nawet jeśli prowadzimy niewielką, jednoosobową działalność, to posługując się językiem angielskim jesteśmy w stanie pozyskać nowych klientów oraz zlecenia. Prowadząc biuro z domu, możemy współpracować z ludźmi na całym świecie i tym samym zapewnić sobie stabilną sytuację finansową, nawet w tak trudnych czasach jak pandemia. Jednak podstawą takich działań jest nauka biznesowego języka angielskiego. Teraz, dzięki aplikacji na smartfon od Babbel, jest to bardzo proste! Babbel opracował kursy angielskiego na różnych poziomach zaawansowania. Ściągając aplikację mamy również do dyspozycji kurs języka biznesowego. Krótkie lekcje, które możemy realizować w dowolnym czasie i miejscu, w szybki i przyjemny sposób pomogą nam podszkolić nasze umiejętności językowe. Negocjacje nowego kontraktu w języku angielskim? Od dziś, dzięki Babbel, to proste!

  • Rynek pracy: albo odpowiednie technologie albo rezygnacja z pracy

    Rynek pracy: albo odpowiednie technologie albo rezygnacja z pracy

    Pracownicy oczekują od swoich firmy zmiany podejścia do stylu pracy i stworzenia środowiska, które będzie dostosowane do wymogów nowej rzeczywistości i umożliwi sprawną pracę zdalną. Brak takich działań może okazać się jednym z czynników decydujących o chęci zmiany pracodawcy. Przy tym ten problem w większym zakresie dotyczy firm z sektora MŚP. Badania zrealizowane przez Ricoh pokazują, że osoby zatrudnione w małych i średnich firmach znacznie częściej mają problem z dostępem do odpowiedniej technologii, niż pracujący w dużych organizacjach.

    Ponad jedna czwarta (27%) pracowników firm z sektora MŚP w Europie rozważa zmianę miejsca pracy na takie, które jest w lepszym stopniu przygotowane do pracy zdalnej. Dlaczego? 29% pracowników przyznaje, że problemy techniczne wpływają negatywnie na ich motywację i zaangażowanie podczas pracy w trybie home office. 22% ma wrażenie, że nie może pracować w pełni efektywnie w związku z brakiem dostępu do odpowiedniej technologii. Aż 48% podczas pracy zdalnej musi korzystać z własnego sprzętu, ponieważ pracodawca nie zapewnił im odpowiedniego wyposażenia.

    Brak wsparcia odpowiedniej technologii będzie prowadziło nie tylko do utraty najlepszych specjalistów, ale odbije się również na jakości oferowanej klientom. 24% badanych przyznaje, że nie jest w stanie zapewnić dotychczasowego standardu świadczonych usług i efektywnie współpracować.

    Duża część badanych przewiduje, że praca zdalna pozostanie stałym elementem ich rzeczywistości. 41% uznaje, że ich pracodawcy pozostawią opcję pracy w trybie home office po zakończeniu pandemii.

    Pracownicy mają skonkretyzowane oczekiwania wobec pracodawców. 66% przewiduje, że Ci utrzymają elastyczne podejście, a 55% wierzy, że ich firma zainwestuje w narzędzia, na bazie których będzie można zbudować innowacyjne środowisko pracy. Dotyczy to również rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo pracy w biurze np. bezdotykowe rozwiązania, systemy do rezerwacji biurek czy mierzenia temperatury.

    David Mills, CEO, Ricoh Europe, powiedział: “Wiele firm z sektora MŚP przed wybuchem pandemii było dopiero na początku lub na wstępnym etapie planowania cyfrowej transformacji swojej organizacji. W obecnej sytuacji tych decyzji nie można odkładać na później a  proces cyfryzacji musi zostać zdecydowanie przyśpieszony. Ci pracodawcy, którzy nie będą w stanie stworzyć optymalnego środowiska pracy dostosowanego do wymogów nowej rzeczywistości, muszą liczyć się z utratą najlepszych pracowników. To, jak dotychczas definiowaliśmy pracę przestaje być normą. Nowy styl pracy wymaga dostępu do odpowiednich technologii, na bazie których można działać w sposób elastyczny i efektywny.”

    O badaniu
    Badanie zrealizowano na próbie 1300 europejskich pracowników zatrudnionych w sektorze MŚP.