Tag: Europa

  • AI podniesie produktywność strefy euro o 4%. Czy Europa dogoni USA?

    AI podniesie produktywność strefy euro o 4%. Czy Europa dogoni USA?

    Podczas gdy uwaga rynków finansowych skupia się na bieżących napięciach geopolitycznych, Philip Lane, główny ekonomista Europejskiego Banku Centralnego, zwraca uwagę na znacznie ważniejszy, długoterminowy zakład o przyszłość strefy euro. Stawką jest produktywność, która według EBC może wzrosnąć o ponad 4 punkty procentowe w ciągu dekady dzięki sztucznej inteligencji. Jednak optymizm ten jest tonowany przez surową rzeczywistość: barierę energetyczną oraz strukturalne zapóźnienie kontynentu.

    Lane kreśli dwa scenariusze. Wersja konserwatywna, zakładająca tempo adopcji AI na poziomie zbliżonym do upowszechniania się internetu, daje skromne 1,5 punktu procentowego wzrostu. Aby jednak doszło do prawdziwego przełomu, technologia musi przeniknąć do co najmniej połowy gospodarki. To nie tylko kwestia wyższej wydajności biurowej, ale szansa na trwałe podniesienie tempa innowacji, co dla starzejącej się Europy byłoby zbawienne.

    Energetyczne hamulce i kapitałowa niemoc

    Droga do tego celu jest jednak wyboista. Pierwszą przeszkodą jest paradoks energetyczny. AI to technologia „głodna” prądu, a utrzymujące się wysokie koszty paliw w Europie bezpośrednio uderzają w rentowność budowy i wdrażania nowych modeli. Zamiast przyspieszać, firmy mogą zostać zmuszone do oszczędności, co spowolni cyfrową transformację.

    Drugim wyzwaniem jest głębokie uzależnienie od technologii z importu. Dane są bezlitosne: tylko 3% patentów w strefie euro dotyczy AI, podczas gdy w USA wskaźnik ten wynosi 9%. Efektem jest gigantyczny drenaż kapitału – europejskie firmy płacą rocznie około 250 miliardów euro tantiem, zasilając głównie amerykańskich gigantów.

    Inwestycje zamiast regulacji

    Lane słusznie diagnozuje, że problemem nie jest brak talentów, lecz brak paliwa finansowego. Płytkie rynki kapitałowe w Europie uniemożliwiają innowacyjnym firmom szybkie skalowanie działalności. Aby AI stała się realnym motorem wzrostu, a nie tylko kosztem w bilansie, strefa euro musi stworzyć system szerokiego dostępu do finansowania, szczególnie dla mniejszych graczy.

    Bez odważnych reform rynków kapitałowych i stabilizacji cen energii, Europa ryzykuje, że rewolucja AI odbędzie się głównie na jej koszt, a nie na jej korzyść. Kluczem do sukcesu będzie nie tylko umiejętność wdrażania algorytmów, ale przede wszystkim zdolność do finansowania własnych innowacji.

  • Bitwa o półprzewodniki. Gdzie w tym starciu jest miejsce dla UE?

    Bitwa o półprzewodniki. Gdzie w tym starciu jest miejsce dla UE?

    Wiosna 2026 roku przynosi rynkom technologicznym obraz pełen jaskrawych kontrastów. Z jednej strony światowa gospodarka cyfrowa zachłystuje się możliwościami generatywnej sztucznej inteligencji, która stała się fundamentem strategii operacyjnych największych przedsiębiorstw. Z drugiej strony, fundament ten – oparty na fizycznej infrastrukturze półprzewodników – wykazuje pęknięcia wynikające z napięć, których natura wykracza daleko poza ramy czystego biznesu. Ostatnie analizy sugerują, że stoimy u progu głębokiej redefinicji globalnego sektora ICT – relacje między mocarstwami stały się jego głównym regulatorem, tworząc zjawisko, które można określić mianem krzemowej żelaznej kurtyny.

    Obecna sytuacja rynkowa jest pozornie paradoksalna. Według dostępnych danych, globalna sprzedaż półprzewodników wykazuje imponującą dynamikę, osiągając w bieżącym roku wzrost na poziomie 18,8%, co stanowi kontynuację ubiegłorocznego trendu, gdy wskaźnik ten wynosił niemal 23%. Siłą napędową tego zjawiska pozostaje niesłabnące zapotrzebowanie na najbardziej zaawansowane chipy dedykowane centrom danych i modelom sztucznej inteligencji. Jednakże za tymi optymistycznymi cyframi kryje się architektura niepewności. Produkcja w sektorze elektronicznym i ICT, choć utrzyma w tym roku wysoką dynamikę oscylującą wokół 10,3%, wedle prognoz ulegnie wyraźnemu schłodzeniu w roku 2027, spadając do poziomu 6,5%. To wyhamowanie nie wynika z nasycenia rynku, lecz z narastających barier strukturalnych i politycznych, które zaczynają krępować swobodny przepływ innowacji.

    Największym cieniem kładącym się na przyszłości sektora jest pogłębiająca się polaryzacja między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Zaostrzenie retoryki i narzędzi polityki handlowej sprawia, że globalne łańcuchy dostaw stają się polem bitwy o dominację technologiczną. Scenariusz, w którym na produkty elektroniczne nakładane są cła bez żadnych wyjątków to realny wariant planistyczny dla zarządów firm technologicznych. Taka sytuacja wymusza na organizacjach odejście od dotychczasowego paradygmatu maksymalnej optymalizacji kosztowej na rzecz budowania odporności geopolitycznej. Dostęp do najnowszych procesorów może zostać ograniczony jedną decyzją administracyjną, dlatego stabilność staje się cenniejszą walutą niż doraźna marża.

    W tym skomplikowanym układzie sił Europa zdaje się znajdować w położeniu szczególnie wymagającym. Dane są tu nieubłagane – podczas gdy światowa średnia wzrostu sektora oscyluje wokół 10%, prognozy dla Starego Kontynentu na rok 2026 przewidują skromne 1,3%. Ta dysproporcja jest wynikiem specyficznej struktury europejskiego przemysłu elektronicznego. Region ten tradycyjnie wyspecjalizował się w produkcji komponentów dla sektorów motoryzacyjnego i przemysłowego. Choć jest to strategia spójna z historycznym profilem gospodarczym Europy, okazuje się ona niewystarczająca. Brak silnej bazy produkcyjnej dla chipów typu high-end sprawia, że europejska gospodarka traci dystans w najbardziej rentownych i strategicznych obszarach nowoczesnych technologii.

    Inicjatywy podejmowane przez władze unijne, takie jak Europejska Ustawa o Chipach (EU Chips Act), stanowią próbę odwrócenia tego niekorzystnego trendu. Plan zainwestowania 43 miliardów euro w lokalną produkcję i badania ma na celu nie tylko zmniejszenie zależności od azjatyckich dostawców, ale także zdobycie 20% udziału w globalnej produkcji do 2030 roku. Niemniej rzetelna analiza sugeruje, że osiągnięcie tego celu będzie zadaniem niezwykle trudnym. Budowa zaawansowanej fabryki półprzewodników to proces wieloletni, wymagający nie tylko ogromnego kapitału, ale przede wszystkim unikalnego know-how oraz dostępu do rzadkich surowców i technologii litograficznych, które obecnie są skoncentrowane poza Europą.

    Interesującym i nieco niespodziewanym czynnikiem, który może wpłynąć na ożywienie europejskiego sektora ICT, staje się zmiana priorytetów w polityce obronnej. Wzrost wydatków wojskowych, widoczny szczególnie wyraźnie w Niemczech, tworzy nową przestrzeń dla inwestycji technologicznych. Modernizacja armii w XXI wieku to w dużej mierze cyfryzacja pola walki, co wymusza rozwój lokalnych kompetencji w zakresie zaawansowanej elektroniki i bezpiecznych systemów łączności. Dla biznesu oznacza to pojawienie się nowego, stabilnego źródła popytu, który może stymulować innowacje możliwe do późniejszego zaadaptowania w sektorze cywilnym. Jednakże, aby ten efekt skali wystąpił, konieczna jest ścisła współpraca między sektorem publicznym a prywatnym oraz elastyczność w adaptacji technologii militarnych do celów komercyjnych.

    Z perspektywy strategicznego zarządzania przedsiębiorstwem, nadchodzące lata będą wymagały przedefiniowania pojęcia bezpieczeństwa technologicznego. Poleganie na pojedynczym źródle dostaw, szczególnie z regionów objętych wysokim ryzykiem politycznym, staje się anachronizmem. Przedsiębiorstwa stoją przed koniecznością dywersyfikacji nie tylko geograficznej, ale i technologicznej. Warto zwrócić uwagę na rosnące znaczenie alternatywnych architektur oraz poszukiwanie dostawców w krajach trzecich, które mogą pełnić rolę buforów w konflikcie gigantów. Kluczowym elementem staje się również audyt własnej infrastruktury pod kątem podatności na nagłe odcięcie od wsparcia technicznego lub aktualizacji hardware’owych płynących zza oceanu czy z Dalekiego Wschodu.

  • Efekt Grenlandii w IT: Jak nieprzewidywalna polityka USA napędza europejską chmurę

    Efekt Grenlandii w IT: Jak nieprzewidywalna polityka USA napędza europejską chmurę

    Jeszcze kilka lat temu termin „suwerenność technologiczna” był domeną akademickich debat i niszowych raportów przygotowywanych przez unijnych urzędników w Brukseli. Dla CEO czy CTO w Europie, amerykański Big Tech był jak grawitacja – stały, nieunikniony i, mimo pewnych kontrowersji dotyczących prywatności, gwarantujący stabilność. Jednak ostatnie miesiące przyniosły brutalną weryfikację tego optymizmu. Wydarzenia na linii Waszyngton–Bruksela, w tym zdumiewające ambicje terytorialne Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii, stały się katalizatorem zmian, które na zawsze mogą przerysować mapę cyfrowego biznesu w Europie.

    Koniec cyfrowego optymizmu

    Dlaczego „Efekt Grenlandii” stał się symbolem zmian w IT? Choć próba aneksji wyspy przez administrację USA mogła wydawać się medialną anegdotą, dla europejskich liderów biznesu była to czytelna przestroga: żyjemy w czasach, w których dotychczasowe zasady gry i sojusze mogą zostać zakwestionowane w ciągu jednego tweeta lub nieprzewidywalnej decyzji politycznej.

    Ryzyko przestało być teoretyczne. Dziś europejski biznes musi zadać sobie pytanie, które do niedawna brzmiało jak scenariusz filmu science-fiction: Co się stanie z moją firmą, jeśli w wyniku sporu dyplomatycznego dostęp do usług SaaS, chmury obliczeniowej czy centrów danych z USA zostanie zablokowany? Odpowiedź na to pytanie buduje dziś nową strategię „technologii ograniczonego zaufania”.

    Statystyka uzależnienia: Krajobraz po bitwie

    Aby zrozumieć skalę wyzwania, należy spojrzeć na twarde dane. W 2024 roku europejscy klienci wydali blisko 25 miliardów dolarów na infrastrukturę chmurową dostarczaną przez pięciu największych amerykańskich graczy. Według danych IDC, firmy z USA kontrolują aż 83% europejskiego rynku chmury.

    Ten kontrast jest uderzający, gdy przypomnimy sobie Europę sprzed dwóch dekad. W dobie telefonii komórkowej to nasz kontynent dyktował warunki dzięki potędze Nokii i Ericssona. Dziś, w dobie gospodarki opartej na danych, Europa znalazła się w głębokim cieniu Stanów Zjednoczonych i Chin. Próby budowy lokalnych wyszukiwarek czy portali społecznościowych kończyły się porażką, miażdżone przez amerykańską skalę, kulturę wysokiego ryzyka i niemal nieograniczony dostęp do kapitału.

    Liderzy biznesu w UE wskazują na trzy główne hamulce: nadmierną biurokrację, rozdrobnienie rynku na 27 krajowych systemów oraz lęk przed ryzykiem, który paraliżuje innowacje na wczesnym etapie.

    Forteca Europa: Nowa strategia obronna

    W obliczu rosnących napięć, Niemcy i Francja – dwie największe gospodarki Unii – przestały czekać na ogólnoeuropejski konsensus i przeszły do ofensywy. Strategia jest jasna: jeśli nie możemy (jeszcze) stworzyć własnego Google, musimy zabezpieczyć fundamenty.

    Niemieckie Federalne Ministerstwo Cyfryzacji wdrożyło właśnie openDesk – otwartoźródłową alternatywę dla narzędzi Microsoftu. To sygnał, że oprogramowanie Open Source przestaje być domeną entuzjastów, a staje się „polisą ubezpieczeniową” dla instytucji państwowych i strategicznych przedsiębiorstw. Z kolei Francja promuje Visio – lokalne rozwiązanie do wideokonferencji, eliminując zależność od amerykańskich platform w administracji publicznej.

    Prezydent Emmanuel Macron idzie o krok dalej, oferując tanią energię jądrową dla firm budujących centra danych w regionie i aktywnie wspierając Mistral AI – europejską odpowiedź na oprogramowanie od OpenAI. To nie jest już tylko polityka; to budowa nowego ekosystemu biznesowego, w którym „pochodzenie technologii” staje się kluczowym parametrem wyboru.

    Reakcja gigantów: Kamuflaż czy adaptacja?

    Amerykańscy giganci technologiczni nie zamierzają bezczynnie przyglądać się utracie wpływów w regionie, który generuje dla nich setki miliardów dolarów przychodów. Strategia adaptacyjna Big Techu jest fascynująca: budują „europejskie chmury”, które mają wyglądać i działać jak lokalne firmy.

    Microsoft zacieśnia współpracę z Delos Cloud (spółką zależną SAP), a Google tworzy niezależne podmioty z siedzibami w Niemczech i personelem wyłącznie z UE. Cel jest jasny: ominąć obawy dotyczące amerykańskiego Cloud Act, który teoretycznie pozwala służbom z USA na wgląd w dane przechowywane za granicą.

    Jednak dla świadomego CTO to wciąż rozwiązanie połowiczne. Pytanie o to, czy „lokalna spółka” amerykańskiego giganta realnie oprze się naciskom własnego rządu w sytuacji kryzysowej, pozostaje otwarte.

    Zarządzanie zmianą: Ludzie, nie tylko bity

    Jak zauważa Frank Karlitschek, dyrektor generalny NextCloud, technologia to tylko połowa sukcesu. Największym wyzwaniem dla europejskiego biznesu jest zarządzanie zmianą. Migracja z wygodnych, znanych od lat systemów amerykańskich na alternatywy europejskie lub open-source to proces bolesny operacyjnie.

    Wymaga on doskonałej komunikacji i przygotowania pracowników na zmianę nawyków. Jednak w nowym paradygmacie geopolitycznym, ten wysiłek jest traktowany nie jako koszt, ale jako inwestycja w ciągłość biznesową (Business Continuity).

    Technologia jako waluta dyplomatyczna

    „Efekt Grenlandii” uświadomił Europie, że w XXI wieku suwerenność nie kończy się na granicach lądowych – ona zaczyna się na serwerach. Europa nie dąży do całkowitej izolacji od amerykańskiej technologii, bo byłoby to ekonomicznym samobójstwem. Dąży jednak do stworzenia „bezpiecznika”.

  • Europa, USA czy Chiny? Dlaczego regulacje mogą stać się naszym „killer feature” w wyścigu AI

    Europa, USA czy Chiny? Dlaczego regulacje mogą stać się naszym „killer feature” w wyścigu AI

    Ostatnie lata to czas bezprecedensowej demokratyzacji technologii. Sztuczna inteligencja, napędzana spadającymi kosztami mocy obliczeniowej i wzrostem wydajności, wyszła z laboratoriów prosto na nasze biurka. Patrząc na tempo wdrażania innowacji za oceanem czy skalę działań w Chinach, łatwo ulec wrażeniu, że Stary Kontynent zostaje w tyle. Panuje przekonanie, że Europa, ze swoim zamiłowaniem do legislacji, sama zakłada sobie technologiczną blokadę. A co, jeśli jest dokładnie odwrotnie? W świecie, gdzie algorytmy zaczynają decydować o ludzkim zdrowiu i finansach, „zaufanie” staje się walutą cenniejszą niż sama prędkość obliczeń.

    Sztuczna inteligencja przechodzi obecnie fazę wykładniczego rozwoju. Nie jest to już tylko nowinka dla entuzjastów, ale potężna siła transformująca naukę i przemysł. Widzimy wyraźną konwergencję AI z innymi wschodzącymi dziedzinami, takimi jak biotechnologia czy neuronauka. Jednak ten pęd ku przyszłości rodzi fundamentalne pytanie: czy potrafimy nad nim zapanować?

    Trzecia droga cyfrowego rozwoju

    Geopolityczna mapa rozwoju sztucznej inteligencji jest wyraźnie podzielona. Stany Zjednoczone stawiają na szybkość i dominację rynkową dużych graczy (Big Tech). Chiny koncentrują się na masowym wdrażaniu i ścisłej integracji technologii z aparatem państwowym. W tym kontekście Europa wydaje się obierać „trzecią drogę”.

    Zamiast ślepego wyścigu na parametry, Unia Europejska stawia na jakość, etykę i bezpieczeństwo. W dokumentach strategicznych i debatach branżowych coraz częściej pojawia się pojęcie Trustworthy AI (godna zaufania sztuczna inteligencja). To podejście zakłada, że maksymalizacja potencjału technologicznego musi iść w parze z poszanowaniem praw podstawowych i zrównoważonym rozwojem.

    Dla wielu managerów IT i szefów software house’ów brzmi to jak korporacyjna nowomowa lub, co gorsza, kolejna przeszkoda biurokratyczna. Warto jednak spojrzeć na to z perspektywy biznesowej. W sektorach krytycznych – takich jak energetyka, bankowość, cyberbezpieczeństwo czy ochrona zdrowia – klienci coraz ostrożniej podchodzą do „czarnych skrzynek”. Europejskie ramy prawne mogą stać się gwarancją jakości, której brakuje rozwiązaniom z „cyfrowego Dzikiego Zachodu”.

    Innowacja w gorsecie zasad – czy to się opłaca?

    Aby zrozumieć, dlaczego regulacja może być katalizatorem innowacji, wystarczy spojrzeć na sektor medyczny. To tutaj narzędzia oparte na AI zmieniają paradygmat badań. Zaawansowane modele głębokiego uczenia (Deep Learning) już dziś wspomagają lekarzy w analizie obrazów medycznych, wykrywając anomalie szybciej i precyzyjniej niż ludzkie oko.

    Prawdziwą rewolucją, o której wspomina się w branżowych analizach, jest jednak możliwość prowadzenia „wirtualnych” badań klinicznych. Dzięki symulacjom na cyfrowych modelach można walidować potencjalne terapie bez konieczności angażowania prawdziwych pacjentów na wczesnym etapie. To drastycznie przyspiesza odkrywanie leków i obniża koszty R&D.

    Jednak wdrożenie takich systemów wymaga absolutnej pewności co do ich niezawodności. Szpital nie kupi algorytmu, który „halucynuje” lub podejmuje decyzje na podstawie uprzedzeń (bias) zaszytych w danych treningowych. W tym miejscu europejskie podejście staje się przewagą. Wymóg rygorystycznej walidacji, przejrzystości i etycznego projektowania sprawia, że systemy powstające w tym reżimie prawnym są bezpieczniejsze. Dla inwestora w MedTech czy BioTech, zgodność z normami UE to nie tylko „checkbox” w dokumentacji, ale polisa ubezpieczeniowa minimalizująca ryzyko wdrożeniowe.

    Ciemna strona algorytmów i odpowiedź regulatora

    Projekty badawczo-rozwojowe coraz częściej traktują AI jako narzędzie przekrojowe – od automatyzacji żmudnych zadań po masową analizę danych. Jednak wraz ze wzrostem złożoności systemów, rosną też wyzwania. Brak przejrzystości (problem „black box”), podatność na ataki typu adversarial attacks oraz kwestie prywatności danych to realne problemy, z którymi mierzą się działy IT.

    Odpowiedzią na te wyzwania są inicjatywy takie jak AI Act (Ustawa o sztucznej inteligencji) czy znane wszystkim RODO. Choć często krytykowane za skomplikowanie, w rzeczywistości ustanawiają one ramy, które porządkują rynek. Kluczowe stają się trzy filary:

    1.  Przejrzystość – użytkownik musi wiedzieć, że wchodzi w interakcję z maszyną.

    2.  Wytłumaczalność (XAI) – decyzje algorytmu muszą być możliwe do zrozumienia i audytu przez człowieka.

    3.  Nadzór ludzki – ostateczna odpowiedzialność zawsze spoczywa na człowieku, co jest kluczowe dla zachowania autonomii.

    W środowiskach badawczych, gdzie integralność danych jest fundamentem, bezpieczeństwo systemów AI jest priorytetem. System musi być odporny nie tylko na błędy, ale i na celowe manipulacje. Europejskie regulacje wymuszają podejście Security by Design, co w dłuższej perspektywie buduje znacznie stabilniejszy ekosystem innowacji.

    Co to oznacza dla branży IT?

    Dla firm technologicznych działających w Europie płynie z tego jasny wniosek: era „wdrażania czegokolwiek, byle szybko” dobiega końca. Nadchodzi czas inżynierii odpowiedzialnej.

    Europejskie software house’y i integratorzy systemów mają szansę wykreować unikalną wartość rynkową. Zamiast konkurować z gigantami z USA czy Chin wyłącznie mocą obliczeniową czy ceną, mogą oferować produkty „Enterprise Grade AI” – systemy audytowalne, bezpieczne prawnie i etycznie, gotowe do implementacji w najbardziej wymagających sektorach gospodarki.

    Wyzwanie jest dwojakie: z jednej strony musimy maksymalizować potencjał AI, aby nie wypaść z globalnego łańcucha innowacji, a z drugiej – zapewnić, że technologia ta szanuje prywatność i prawa jednostki. Sukces w tym obszarze wymaga ścisłej współpracy sektora publicznego i prywatnego. Zaufanie publiczne do algorytmów nie powstanie samoistnie; musi zostać zbudowane na fundamencie solidnego prawa i transparentnej technologii.

    Przyszłość sztucznej inteligencji w Europie jest pełna zawiłości, ale i ogromnego potencjału. Wiele wskazuje na to, że w nadchodzących latach to nie „surowa moc” modeli, ale ich przewidywalność i bezpieczeństwo będą decydować o sukcesie rynkowym. Europa, narzucając wysokie standardy etyczne i regulacyjne, może paradoksalnie wyjść na prowadzenie, oferując światu technologię, której można bezpiecznie używać – a nie tylko się nią zachwycać.

  • Patenty AI: Europa gra w inną grę

    Patenty AI: Europa gra w inną grę

    Współczesna rewolucja technologiczna ma swoje epicentrum, a jest nim bez wątpienia sztuczna inteligencja. To nie tylko kolejna innowacja; to fundamentalna siła przekształcająca globalną gospodarkę, strategię militarną i tkankę społeczną.

    W tej nowej erze, naznaczonej bezprecedensowym tempem zmian, patenty stały się odpowiednikiem roszczeń terytorialnych w czasach gorączki złota. Są one twardym, mierzalnym wskaźnikiem narodowej strategii, zdolności innowacyjnej i, co najważniejsze, przyszłej potęgi gospodarczej. Przywództwo w dziedzinie AI jest postrzegane jako warunek konieczny dla zapewnienia konkurencyjności, bezpieczeństwa i dobrobytu w XXI wieku, a technologia ta rewolucjonizuje każdy sektor, od opieki zdrowotnej po obronność.

    Globalna scena jest zdominowana przez dwóch hegemonów: Stany Zjednoczone, z ich potęgą kapitałową i dominacją w tworzeniu fundamentalnych modeli, oraz Chiny, które realizują monumentalną, państwową strategię osiągnięcia przewagi ilościowej. W tym dwubiegunowym układzie sił pojawia się kluczowe pytanie o pozycję Europy. Czy Stary Kontynent jest jedynie odległym, trzecim graczem, skazanym na obserwowanie rywalizacji gigantów z boku? A może, wbrew powszechnym narracjom, buduje własną, unikalną ścieżkę do technologicznej suwerenności i konkurencyjności? Czy Europa realnie nadrabia zaległości?

    Niniejsza analiza, opierając się na twardych danych z wiodących światowych organizacji własności intelektualnej – Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO) i Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) – oraz na dogłębnych raportach czołowych instytucji badawczych, takich jak Stanford Institute for Human-Centered AI (HAI) i OECD, ma na celu oddzielenie faktów od medialnego szumu. Prześledzimy dynamikę zgłoszeń patentowych, zbadamy jakość i strategiczne ukierunkowanie innowacji oraz umieścimy te dane w szerszym kontekście geopolitycznym, aby udzielić zniuansowanej odpowiedzi na pytanie o przyszłość Europy w globalnym wyścigu AI.

    Globalna arena patentowa AI: gra liczb i gwałtowny wzrost

    Analiza globalnych trendów patentowych w dziedzinie sztucznej inteligencji ukazuje obraz bezprecedensowej dynamiki. Skala i tempo wzrostu w tej dziedzinie przyćmiewają poprzednie cykle innowacyjne, sygnalizując fundamentalną zmianę technologiczną. W ciągu nieco ponad dekady świat był świadkiem eksplozji aktywności patentowej, która na nowo zdefiniowała mapę globalnej innowacji.

    Bezprecedensowa fala innowacji

    Dane są jednoznaczne: liczba przyznanych patentów związanych z AI wzrosła w skali globalnej ponad 31-krotnie od 2010 roku. W 2010 roku na całym świecie przyznano zaledwie 3,833 patenty w tej dziedzinie. Do 2023 roku liczba ta wzrosła do oszałamiających 122,511, co oznacza wzrost o 29.6% tylko w stosunku do roku poprzedniego. Ten wykładniczy wzrost świadczy o intensywnych i stale przyspieszających inwestycjach w badania i rozwój AI na całym świecie.

    Trójbiegunowy układ sił

    Kiedy przyjrzymy się geograficznemu rozkładowi tych patentów, wyłania się wyraźny, trójwarstwowy krajobraz, w którym poszczególni gracze operują w zupełnie różnych skalach.

    • Ilościowa supremacja Chin: Chiny są niekwestionowanym liderem pod względem wolumenu, odpowiadając za przytłaczające 69.7% wszystkich patentów AI przyznanych na świecie w 2023 roku. Ten udział dramatycznie wzrósł w ciągu ostatniej dekady, cementując pozycję Chin jako najbardziej płodnego innowatora pod względem liczby zgłoszeń. Już w 2022 roku Chiny uzyskały więcej patentów AI (około 40,000) niż reszta świata razem wzięta, podczas gdy Stany Zjednoczone, na drugim miejscu, uzyskały ich około 9,000..
    • Pozycja USA i Europy: Stany Zjednoczone plasują się na odległym drugim miejscu z udziałem 14.16% w 2023 roku, a Europa zajmuje trzecią pozycję z udziałem 13.00%. Te liczby jednoznacznie wskazują, że pod względem czystej liczby patentów Europa nie tylko nie dogania USA, ale oba te regiony są zdominowane przez skalę chińskiej aktywności.

    Skala chińskiej dominacji ilościowej jest tak ogromna, że sugeruje coś więcej niż tylko organiczny, rynkowy wzrost innowacji. Historycznie, w globalnie konkurencyjnych dziedzinach technologii, tak gwałtowna i zmasowana akumulacja własności intelektualnej w jednym kraju jest zjawiskiem niezwykłym. Dane potwierdzają, że jest to efekt świadomej strategii narodowej, wspieranej przez ogromne fundusze rządowe i odgórne dyrektywy. Oznacza to, że chińskich statystyk patentowych nie można interpretować wyłącznie jako miary komercyjnej innowacyjności w zachodnim rozumieniu. Są one również wskaźnikiem realizacji państwowej polityki przemysłowej, której celem jest zadeklarowanie technologicznej obecności i zbudowanie potężnego, krajowego portfolio IP. To fundamentalnie zmienia kontekst porównania – nie jest to już tylko wyścig o najlepsze pomysły, ale dla Chin, również wyścig o samą objętość jako cel strategiczny.

    Europejski front innowacji: analiza danych z EPO

    Globalne statystyki, choć imponujące, opowiadają tylko część historii. Aby rzetelnie ocenić konkurencyjność Europy, należy przenieść analizę na jej „własne podwórko” – Europejski Urząd Patentowy (EPO). Dane z EPO odzwierciedlają bowiem realną walkę o lukratywny i zaawansowany technologicznie rynek europejski, a te rzucają zupełnie nowe światło na pozycję kontynentu.

    AI jako nowy motor europejskiej innowacji

    Raport EPO Patent Index 2024 przynosi przełomową informację: po raz pierwszy w historii technologia komputerowa (Computer Technology), kategoria obejmująca sztuczną inteligencję, stała się wiodącym polem technologicznym pod względem liczby zgłoszeń patentowych w EPO, osiągając 16,815 wniosków. To dowód na to, że AI znajduje się w samym sercu najbardziej zaawansowanych prac badawczo-rozwojowych ukierunkowanych na rynek europejski.

    Głównym motorem napędowym tego wzrostu w ciągu ostatnich pięciu lat były wynalazki bezpośrednio związane z AI – takie jak uczenie maszynowe, rozpoznawanie wzorców i sieci neuronowe. Wnioski w tych podkategoriach rosły w średnim rocznym tempie 28% od 2019 roku. Tylko w 2024 roku liczba zgłoszeń związanych z AI w EPO wzrosła o 10.6% w porównaniu z rokiem poprzednim, co potwierdza niesłabnącą dynamikę w tym obszarze.

    Europejscy innowatorzy liderami na własnym rynku

    Co najważniejsze, dane EPO pokazują, że w kluczowym obszarze wynalazków związanych z AI, to właśnie „wnioskodawcy z państw członkowskich EPO utrzymywali wiodącą pozycję przez cały ten okres [ostatnich pięciu lat]”. Chociaż w szerszej kategorii „technologii komputerowej” liderem są podmioty z USA (z udziałem 34.4% w porównaniu do 29.5% dla krajów EPO), to w węższej, ale strategicznie kluczowej dziedzinie AI, Europa jest na czele.

    Wzrost liczby zgłoszeń z krajów EPO w technologii komputerowej był w 2024 roku bardzo solidny i wyniósł +5.9%, napędzany przez znaczące skoki innowacyjności z Niemiec (+12.7%), Szwajcarii (+37.4%) i Wielkiej Brytanii (+12.4%). To wskazuje na istnienie w Europie prężnego i dynamicznie rozwijającego się ekosystemu innowacji.

    Analiza danych z EPO prowadzi do istotnego wniosku. Złożenie wniosku patentowego, zwłaszcza w tak rygorystycznym i kosztownym urzędzie jak EPO, jest znaczącą inwestycją strategiczną. Firmy nie podejmują takich kroków bez głębokiego przekonania o komercyjnym potencjale swoich wynalazków. Wysoki poziom zgłoszeń do EPO ze wszystkich regionów – USA, Azji i Europy – świadczy o powszechnym postrzeganiu rynku europejskiego jako kluczowego i wysoce rentownego. Fakt, że to europejskie podmioty przodują w zgłoszeniach dotyczących specyficznie AI w swoim własnym urzędzie patentowym, sugeruje, że nie tylko prowadzą one zaawansowane badania, ale są strategicznie skoncentrowane na ochronie i komercjalizacji tych innowacji w swojej macierzystej strefie ekonomicznej. Globalne statystyki mogą odzwierciedlać szeroką aktywność badawczą i strategie narodowe, ale dane z EPO są znacznie lepszym wskaźnikiem realnego, komercyjnego wyścigu o Europę. A w tym wyścigu Europa nie jest tylko uczestnikiem – jest liderem. To całkowicie zmienia narrację o „nadrabianiu zaległości”.

    Jakość vs. ilość: głębsze spojrzenie na strategie patentowe

    Sama liczba patentów jest niedoskonałą miarą siły innowacyjnej. Aby w pełni zrozumieć globalną dynamikę, konieczne jest wprowadzenie wymiaru jakości, wpływu i strategicznego celu, który stoi za portfelami patentowymi. Analiza tych czynników ujawnia, że Stany Zjednoczone, Chiny i Europa nie biorą udziału w jednym, lecz w trzech odrębnych wyścigach, z których każdy ma inne zasady i cele.

    Strategia USA: Modele fundamentalne i własność intelektualna o wysokim wpływie

    Stany Zjednoczone wyraźnie koncentrują się na jakości i fundamentalnym znaczeniu swoich innowacji. Najlepszym tego dowodem jest wskaźnik cytowań – amerykańskie patenty AI są cytowane niemal siedem razy częściej niż chińskie, co wskazuje, że stanowią one podstawę dla późniejszych wynalazków na całym świecie.

    Co więcej, USA absolutnie dominują w tworzeniu „znaczących modeli AI” (notable AI models) – systemów, które reprezentują kluczowe przełomy technologiczne. W 2024 roku amerykańskie instytucje stworzyły 40 takich modeli, podczas gdy Chiny – 15, a Europa – zaledwie 3.

    To przywództwo jest napędzane przez korporacyjnych gigantów, takich jak Google, Microsoft i IBM, którzy inwestują miliardy w badania podstawowe.

    Strategia Chin: Wolumen, zastosowania i innowacje akademickie

    Chińska strategia opiera się na masowej skali. Jednak jakość tego portfolio jest przedmiotem debaty; wskaźnik przyznawalności (grant ratio) dla patentów AI w Chinach jest szacowany na zaledwie 32%. Ponadto, zdecydowana większość tych patentów jest zgłaszana wyłącznie na rynku krajowym, co sugeruje koncentrację na wewnętrznym rynku i budowanie obronnego muru własności intelektualnej.

    Kluczowym wyróżnikiem jest źródło innowacji. W Chinach aż 65 ze 100 czołowych organizacji patentujących w dziedzinie widzenia komputerowego to uniwersytety. W USA liczba ta wynosi zaledwie trzy. Ukazuje to model napędzany przez państwo i sektor akademicki, w przeciwieństwie do amerykańskiego modelu, który jest zorientowany komercyjnie i zdominowany przez sektor prywatny.

    Model europejski: Integracja przemysłowa i AI stosowana

    Czołowi europejscy wnioskodawcy patentowi odzwierciedlają siłę przemysłową kontynentu. Firmy takie jak Siemens i Bosch z Niemiec są kluczowymi graczami, koncentrującymi się na zastosowaniu AI w automatyzacji przemysłu, produkcji i transporcie. 

    Sugeruje to strategię polegającą na integrowaniu najnowocześniejszej sztucznej inteligencji z już istniejącymi, wysoko rozwiniętymi sektorami gospodarki, zamiast konkurowania wprost w tworzeniu modeli fundamentalnych.

    Dane patentowe nie pokazują jednego wyścigu, lecz trzy równoległe, strategicznie odmienne przedsięwzięcia. Ekosystem amerykański, napędzany ogromnym kapitałem prywatnym, dąży do stworzenia i posiadania fundamentalnych platform – „łopatek i kilofów” ery AI – na których inni będą budować swoje rozwiązania. Jego strategia patentowa jest selektywna i nastawiona na maksymalny wpływ. Ekosystem chiński, sterowany przez państwo, koncentruje się na szybkiej i szerokiej adopcji, samowystarczalności technologicznej i osiągnięciu dominacji w konkretnych obszarach zastosowań, takich jak widzenie komputerowe. Jego strategia patentowa to gra o wolumen i kontrolę nad rynkiem krajowym. Wreszcie, ekosystem europejski to dojrzała gospodarka przemysłowa, która adaptuje AI w celu wzmocnienia swoich istniejących przewag konkurencyjnych. Jego strategia patentowa skupia się na ochronie wysoko wyspecjalizowanych, wartościowych zastosowań w kluczowych sektorach. Pytanie, czy Europa „dogania” USA, jest więc jak pytanie, czy zespół Formuły 1 „dogania” firmę z branży lotniczej. Obie konkurują w dziedzinie inżynierii, ale w zupełnie różnych dyscyplinach i z różnymi celami.

    Za liczbami: kontekst strategiczny i geopolityczny

    Trendy patentowe nie istnieją w próżni. Są one bezpośrednim odzwierciedleniem głębszych strategii narodowych, realiów inwestycyjnych i strukturalnych uwarunkowań. Analiza tego kontekstu jest kluczowa dla zrozumienia prawdziwej pozycji Europy w globalnym wyścigu AI.

    Dylemat Europy: Pionier regulacji, maruder inwestycji

    Unia Europejska przyjęła proaktywne, zorientowane na regulacje podejście, czego zwieńczeniem jest AI Act. Celem jest ustanowienie globalnego standardu dla „godnej zaufania” sztucznej inteligencji, co ma być wizytówką europejskiego modelu. Tej ambitnej wizji regulacyjnej towarzyszy jednak potężna luka inwestycyjna. W 2024 roku prywatne inwestycje w AI w USA osiągnęły poziom 109.1 mld USD. To niemal 12 razy więcej niż w Chinach (9.3 mld USD) i znacznie więcej niż w Unii Europejskiej, gdzie szacunki wskazują na około 8 mld USD. Europejskie inicjatywy strategiczne, takie jak program „AI Factories” (z budżetem 20 mld EUR) czy „Apply AI Strategy” (1 mld EUR), są próbą odpowiedzi na to wyzwanie. Jednak ich skala blednie w porównaniu nie tylko z całością amerykańskich inwestycji prywatnych, ale nawet z pojedynczymi projektami korporacyjnymi, takimi jak Stargate firmy OpenAI.

    Luka infrastrukturalna – pięta achillesowa Europy

    Największą strukturalną słabością Europy jest jej krytyczna zależność od zagranicznej infrastruktury technologicznej. Szacuje się, że około 70% europejskich usług cyfrowych działa w oparciu o chmury obliczeniowe trzech amerykańskich gigantów (tzw. hyperscalerów). Jednocześnie europejski sektor produkcji półprzewodników odpowiada za mniej niż 10% globalnej produkcji, co czyni kontynent zależnym od chipów projektowanych w USA i wytwarzanych w Azji. Ta fundamentalna słabość stanowi bezpośrednie zagrożenie dla strategicznego celu UE, jakim jest osiągnięcie „cyfrowej suwerenności”.p

    Poniższa tabela syntetyzuje kluczowe różnice między trzema ekosystemami, stanowiąc podsumowanie strategicznego krajobrazu AI.

    WskaźnikEuropaUSAChiny
    Prywatne Inwestycje w AI (2024)ok. 8 mld USD109,1 mld USD9,3 mld USD
    Filozofia RegulacyjnaProaktywna, oparta na ryzyku, horyzontalna (AI Act)Reaktywna, wolnorynkowa, dobrowolne ramySterowana przez państwo, kontrola informacji, regulacje sektorowe
    Kluczowi GraczeFirmy przemysłowe (Siemens, Bosch), startupy (Mistral)Giganci technologiczni (Google, Microsoft, OpenAI), fundusze VCGiganci technologiczni (Baidu, Alibaba, Tencent), uniwersytety, państwo
    Strategia PatentowaJakościowa, skoncentrowana na zastosowaniach przemysłowychJakościowa, skoncentrowana na modelach fundamentalnych i wysokim wpływieIlościowa, skoncentrowana na rynku krajowym i szerokim spektrum zastosowań
    Główne AtutySilna baza przemysłowa, lider w AI stosowanej, wysokie standardy regulacyjneDominacja w kapitale, przywództwo w badaniach podstawowych, globalne platformyOgromna skala, szybka adopcja, wsparcie państwa, dominacja w danych
    Główne SłabościLuka inwestycyjna, zależność infrastrukturalna (chmura, chipy), fragmentacja rynkuPotencjalne ryzyko braku regulacji, koncentracja władzy w rękach kilku firmKwestie jakości i międzynarodowego uznania patentów, bariery polityczne

    Jaka przyszłość czeka Europę w wyścigu AI?

    Po dogłębnej analizie danych patentowych i kontekstu strategicznego, odpowiedź na pytanie o pozycję Europy w globalnym wyścigu AI staje się jasna, choć wielowymiarowa.

    Po pierwsze, pod względem czystej liczby patentów, Europa nie dogania i prawdopodobnie nigdy nie dogoni Chin. Skala państwowej strategii Pekinu sprawia, że wolumen jest dla Europy nieadekwatną i mylącą miarą sukcesu.

    Po drugie, w dziedzinie rozwoju modeli fundamentalnych i pozyskiwania kapitału wysokiego ryzyka, Europa znacząco ustępuje Stanom Zjednoczonym. Siła finansowa i apetyt na ryzyko amerykańskiego ekosystemu są obecnie poza zasięgiem.

    Jednakże, kluczowym wnioskiem tej analizy jest to, że sukcesu Europy nie należy mierzyć jej zdolnością do kopiowania modeli amerykańskiego czy chińskiego. Przeciwnie, jej przyszłość leży w umiejętnym wykorzystaniu unikalnych atutów. Europa nie jest maruderem, lecz liderem w wyścigu o wysokowartościową, przemysłową i stosowaną sztuczną inteligencję. Jej siła tkwi w głębokiej integracji AI z światowej klasy sektorami produkcyjnym, motoryzacyjnym, medycznym i zielonych technologii. Dane z Europejskiego Urzędu Patentowego jednoznacznie potwierdzają, że na swoim własnym, kluczowym rynku, Europa wygrywa wyścig innowacji.

    Przyszła konkurencyjność kontynentu będzie zależeć od dwóch krytycznych czynników:

    • Zniwelowanie luki infrastrukturalnej i inwestycyjnej: Powodzenie inicjatyw takich jak AI Factories jest absolutnie kluczowe. Bez suwerennej mocy obliczeniowej i silniejszego ekosystemu venture capital, Europa zawsze będzie budować swoje innowacyjne aplikacje na fundamentach należących do zagranicznych potęg.
    • Strategiczne wykorzystanie regulacji: Europa musi skutecznie przedstawić swój AI Act nie jako barierę dla innowacji, ale jako globalną przewagę konkurencyjną. Celem jest stworzenie rynku premium dla „godnych zaufania”, bezpiecznych i skoncentrowanych na człowieku systemów AI, których coraz częściej będą domagać się klienci korporacyjni i obywatele na całym świecie.

    Europa może nie wygrać sprintu o liczbę patentów, ale jest doskonale przygotowana do rywalizacji w maratonie o zrównoważoną, wartościową i godną zaufania integrację AI z realną gospodarką. Wyścig jest daleki od zakończenia, a Europa biegnie w nim własną, odrębną i dobrze przemyślaną ścieżką.

  • Rynek akceleratorów AI w Europie: cyfrowa suwerenność vs. dominacja Nvidii

    Rynek akceleratorów AI w Europie: cyfrowa suwerenność vs. dominacja Nvidii

    Rewolucja związana z generatywną sztuczną inteligencją (GenAI) stworzyła nienasycony popyt na moc obliczeniową, fundamentalnie zmieniając architekturę centrów danych. Tradycyjne procesory (CPU), przez dekady stanowiące serce informatyki, stały się wąskim gardłem dla modeli językowych (LLM) i innych systemów GenAI. W odpowiedzi na to wyzwanie narodziła się nowa klasa wyspecjalizowanego sprzętu: akceleratory AI.

    Koniec ery CPU i narodziny nowego paradygmatu

    Problem z procesorami CPU w kontekście AI nie leży w ich prędkości, ale w fundamentalnym niedopasowaniu architektonicznym. Zoptymalizowane do sekwencyjnego wykonywania złożonych zadań, posiadają one zaledwie kilka potężnych rdzeni. Tymczasem algorytmy głębokiego uczenia wymagają masowego przetwarzania równoległego – wykonywania bilionów prostych operacji jednocześnie. To zadanie, do którego idealnie nadają się procesory graficzne (GPU), wyposażone w tysiące mniejszych rdzeni .

    Obok GPU, które stały się standardem w treningu modeli, wyłoniły się jeszcze bardziej wyspecjalizowane jednostki. Neuronalne jednostki przetwarzające (NPU) to szeroka kategoria układów zaprojektowanych od podstaw z myślą o AI, priorytetyzujących efektywność energetyczną, co czyni je kluczowymi w zastosowaniach brzegowych (Edge AI). Z kolei tensorowe jednostki przetwarzające (TPU) to autorskie układy ASIC firmy Google, zoptymalizowane pod kątem jej ekosystemu oprogramowania i masowych obliczeń w chmurze .

    Ta zmiana paradygmatu napędza w Europie rynek o ogromnym potencjale. Wyceniany w 2024 roku na około 4,88 miliarda euro, europejski rynek akceleratorów AI ma wzrosnąć do blisko 43 miliardów euro do 2033 roku, przy imponującym skumulowanym rocznym wskaźniku wzrostu (CAGR) na poziomie 27,4% .

    Unikalne europejskie drivery: Polityka spotyka popyt rynkowy

    Europejski rynek akceleratorów jest kształtowany przez unikalne połączenie oddolnego popytu komercyjnego i odgórnych inicjatyw strategicznych, co odróżnia go od rynków w USA czy Azji.

    Z jednej strony, rośnie adopcja AI w kluczowych sektorach, takich jak opieka zdrowotna, motoryzacja i finanse. Już 13,5% przedsiębiorstw w UE korzysta z technologii AI, a cały europejski rynek AI (oprogramowanie, sprzęt i usługi) rośnie w tempie ponad 33% rocznie.   

    Z drugiej strony, Unia Europejska realizuje ambitny program wzmacniania swojej suwerenności cyfrowej i technologicznej. Obawy geopolityczne i chęć uniezależnienia się od pozaunijnych dostawców doprowadziły do powstania potężnych mechanizmów inwestycyjnych:

    • EU Chips Act: Inicjatywa ta ma na celu zmobilizowanie ponad 43 miliardów euro w inwestycjach publicznych i prywatnych, aby do 2030 roku podwoić udział Europy w globalnej produkcji półprzewodników z 10% do 20% . Przyciąganie inwestycji w budowę zaawansowanych fabryk, takich jak zakłady Intela czy TSMC w Niemczech, ma kluczowe znaczenie dla przyszłej produkcji akceleratorów w Europie.   
    • AI Continent Action Plan: Ten opiewający na 200 miliardów euro plan zakłada stworzenie suwerennego, paneuropejskiego ekosystemu AI. Jego kluczowym elementem jest inicjatywa InvestAI, która ma zmobilizować 20 miliardów euro na budowę 4-5 „Gigafabryk AI” – każda wyposażona w ponad 100 000 zaawansowanych chipów AI.
    • EuroHPC i „Fabryki AI”: Wspólne Przedsięwzięcie w dziedzinie Europejskich Obliczeń Wielkiej Skali (EuroHPC JU) inwestuje miliardy euro w budowę floty superkomputerów. Wokół nich powstaje 13 „Fabryk AI”, które demokratyzują dostęp do mocy obliczeniowej dla startupów i MŚP, stymulując innowacje i tworząc gwarantowany popyt na infrastrukturę .

    Krajobraz konkurencyjny: Dominacja Nvidii i strategie pretendentów

    Rynek akceleratorów dla centrów danych jest bliski monopolu. Nvidia kontroluje około 98% globalnego rynku pod względem liczby dostarczonych jednostek, a jej prawdziwą przewagą jest dojrzały ekosystem oprogramowania CUDA, z którego korzysta 5 milionów deweloperów . Tworzy to potężny efekt „lock-in”, utrudniając konkurentom zdobycie udziałów.

    Mimo to pretendenci realizują przemyślane strategie:

    • AMD: Pozycjonuje się jako główna, wysokowydajna alternatywa. Seria akceleratorów Instinct MI300 ma konkurować z ofertą Nvidii, a jej kluczowym atutem jest otwarta platforma oprogramowania ROCm, mająca na celu przełamanie monopolu CUDA.
    • Intel: Stawia na konkurencję cenową z akceleratorami Gaudi (mają być o 50% tańsze od H100 Nvidii) oraz na otwarty ekosystem oneAPI.
    • Google (TPU): Nie sprzedaje chipów bezpośrednio, lecz wykorzystuje je jako kluczowy element wyróżniający swoją platformę chmurową, oferując doskonały stosunek wydajności do kosztów dla specyficznych obciążeń AI.

    Na tym tle pojawiają się również europejscy gracze, tacy jak brytyjski Graphcore czy francuski Blaize, którzy koncentrują się na niszach, takich jak nowatorskie architektury (IPU) czy energooszczędne układy dla Edge AI

    Trylemat wzrostu: Koszt, energia i talent

    Pomimo optymistycznych prognoz, europejski rynek napotyka trzy fundamentalne bariery, które tworzą strategiczny trylemat dla decydentów.

    Koszt i dostępność: Cena pojedynczego akceleratora z najwyższej półki, jak Nvidia H100, sięga 40 000 USD, co czyni budowę własnej infrastruktury AI zaporową dla większości firm . Dodatkowo, globalne łańcuchy dostaw są wrażliwe na zakłócenia i kontrole eksportu, co zagraża ciągłości projektów .

    Energia i ESG: Centra danych dedykowane AI zużywają od czterech do pięciu razy więcej energii niż tradycyjne. Prognozuje się, że do 2030 roku zużycie energii przez centra danych w Europie wzrośnie niemal trzykrotnie. Stoi to w sprzeczności z ambitnymi celami UE w zakresie zrównoważonego rozwoju, takimi jak    

    Dyrektywa w sprawie efektywności energetycznej, która nakłada obowiązek redukcji zużycia energii.   

    Talent: Europa boryka się z krytycznym niedoborem specjalistów w dziedzinie AI i HPC. Luka kompetencyjna spowalnia innowacje i uniemożliwia firmom efektywne wykorzystanie nawet już posiadanej infrastruktury, wzmacniając pozycję globalnych dostawców chmury.

    Trendy na przyszłość: Od posiadania do dostępu, od monolitu do modułu

    W perspektywie do 2030 roku rynek będzie kształtowany przez trzy kluczowe trendy:

    • Dominacja modelu „Compute-as-a-Service”: Ze względu na wspomniany trylemat, większość firm nie będzie kupować akceleratorów, lecz wynajmować do nich dostęp. Model ten, realizowany zarówno przez publiczne „Fabryki AI”, jak i komercyjnych dostawców chmury, przekształca ogromne wydatki kapitałowe (CAPEX) w przewidywalne koszty operacyjne (OPEX).
    • Bitwa o oprogramowanie: Długoterminowa struktura rynku zależeć będzie od sukcesu otwartych standardów, takich jak ROCm i oneAPI, w przełamywaniu dominacji CUDA. Uniknięcie uzależnienia od jednego dostawcy jest potężnym motywatorem dla całej branży

    Nowe architektury sprzętowe: Aby przezwyciężyć fizyczne ograniczenia, branża zmierza w kierunku chipletów – mniejszych, wyspecjalizowanych kostek krzemowych łączonych w jeden system. Pozwala to na większą modułowość i niższe koszty. W dłuższej perspektywie rewolucją mogą okazać się    

    obliczenia fotoniczne, wykorzystujące światło zamiast elektronów, co obiecuje o rzędy wielkości większą przepustowość i efektywność energetyczną .

    Wnioski strategiczne dla liderów technologicznych

    Europejski rynek akceleratorów AI to arena, na której globalna konkurencja technologiczna spotyka się z unikalnymi ambicjami politycznymi i regulacyjnymi. Dla dyrektorów ds. technologii i innowacji oznacza to konieczność nawigowania w złożonym ekosystemie.

    Kluczowe pytanie strategiczne przesuwa się z „jaki akcelerator kupić?” na „jak strategicznie uzyskać dostęp do mocy obliczeniowej?”. Odpowiedź wymaga zbalansowania wydajności, kosztów, suwerenności i zrównoważonego rozwoju. Sukces w erze GenAI nie będzie zależał od samego posiadania najnowszego sprzętu, ale od umiejętności inteligentnego wykorzystania zarówno publicznych inicjatyw, jak i prywatnych innowacji do budowania trwałej przewagi konkurencyjnej na unikalnym europejskim rynku.

  • Adopcja AI w UE. Ranking krajów od lidera do marudera

    Adopcja AI w UE. Ranking krajów od lidera do marudera

    Rewolucja sztucznej inteligencji, od dawna zapowiadana w salach konferencyjnych i laboratoriach badawczych, w końcu zaczyna nabierać realnych kształtów w europejskim krajobrazie biznesowym.

    Dane wskazują na bezprecedensowe przyspieszenie, które sugeruje, że firmy na Starym Kontynencie masowo otwierają się na nowe technologie. Jednak pod powierzchnią tych imponujących liczb kryje się znacznie bardziej złożony i zniuansowany obraz.

    Kluczowe pytanie brzmi: czy jesteśmy świadkami głębokiej, transformacyjnej fali, która podniesie całą gospodarkę, czy raczej skoncentrowanej fali, która omija większość przedsiębiorstw

    Najnowsze dane Eurostatu stanowią punkt wyjścia dla tej analizy. W 2024 roku 13,5% przedsiębiorstw w Unii Europejskiej (zatrudniających 10 lub więcej pracowników) korzystało z technologii sztucznej inteligencji.

    Na pierwszy rzut oka liczba ta może wydawać się skromna, jednak jej prawdziwe znaczenie ujawnia się w porównaniu z rokiem poprzednim. W 2023 roku wskaźnik ten wynosił zaledwie 8,0%.

    Oznacza to wzrost o 5,5 punktu procentowego w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy – dynamikę, która niemal podwoiła ogólny poziom adopcji AI w całej Unii. Tak gwałtowny skok sygnalizuje, że bariery wejścia maleją, a firmy dostrzegają coraz bardziej namacalne korzyści płynące z wdrożenia inteligentnych systemów.

    Jednakże, zanim ogłosimy powszechny triumf AI, należy spojrzeć na drugą stronę medalu. Wskaźnik na poziomie 13,5% oznacza również, że przytłaczająca większość, czyli ponad 86% europejskich firm, nadal nie wykorzystuje sztucznej inteligencji w swojej działalności.

    To pokazuje, jak długa droga dzieli nas od powszechnej implementacji. Co więcej, ten wzrost należy umieścić w kontekście globalnym, gdzie Europa jest często postrzegana jako pozostająca w tyle za Stanami Zjednoczonymi i Chinami pod względem zarówno inwestycji, jak i skali wdrożeń AI.

    Ta perspektywa dodaje pilności do zrozumienia natury obecnego zrywu. Istnieje realne ryzyko, że Europa, koncentrując się na regulacjach, może przegapić „historyczną falę tworzenia bogactwa”, napędzaną przez szybkie i szerokie wdrażanie AI w innych częściach świata.

    Co zatem napędza ten nagły wzrost? Analiza danych sugeruje, że nie jest to przypadek. Gwałtowny skok adopcji między 2023 a 2024 rokiem idealnie koreluje z eksplozją popularności generatywnej sztucznej inteligencji, której symbolem stał się ChatGPT, udostępniony szerokiej publiczności pod koniec 2022 roku.

    Dalsze dane pokazują, że największy wzrost odnotowały technologie związane z przetwarzaniem języka, takie jak text mining i generowanie języka naturalnego. To prowadzi do wniosku, że obecna fala adopcji jest w dużej mierze napędzana przez łatwiej dostępne, często gotowe do użycia aplikacje językowe, a nie przez nagłe, powszechne wdrożenie skomplikowanych, głęboko zintegrowanych systemów uczenia maszynowego.

    To właśnie tutaj „hype” wokół generatywnej AI przekształca się w pierwsze, realne zastosowania biznesowe, obniżając próg wejścia dla wielu firm, które wcześniej postrzegały AI jako technologię zbyt złożoną i kosztowną.

    Europejska mapa AI: kontynent pełen kontrastów

    Analiza geograficzna wdrożeń sztucznej inteligencji w Unii Europejskiej ujawnia obraz kontynentu głęboko podzielonego. Zamiast jednolitego frontu technologicznego postępu, widzimy wyraźne skupiska liderów, grupę maruderów oraz kluczowe gospodarki, które zajmują pozycję pośrodku.

    Ta mapa kontrastów jest kluczowa dla zrozumienia, gdzie AI jest już rzeczywistością biznesową, a gdzie pozostaje jedynie aspiracją.

    Na czele peletonu znajduje się wyraźny blok państw nordyckich i krajów Beneluksu, które wyznaczają tempo dla reszty kontynentu. Dania jest niekwestionowanym liderem w UE, z wskaźnikiem adopcji AI na poziomie 27,6%.

    Tuż za nią plasują się Szwecja (25,1%) oraz Belgia (24,7%). W tej czołowej grupie znajdują się również Finlandia (24,4%) i Luksemburg (23,7%). Warto zauważyć, że wskaźniki w tych krajach są ponad dwukrotnie wyższe od średniej unijnej, co świadczy o ich zaawansowaniu i dojrzałości cyfrowej.

    Na drugim biegunie znajdują się kraje Europy Wschodniej i Południowej, gdzie adopcja AI postępuje znacznie wolniej. Rumunia zamyka stawkę z najniższym wskaźnikiem w całej Unii, wynoszącym zaledwie 3,1%.

    Niewiele lepiej sytuacja wygląda w Polsce (5,9%) i Bułgarii (6,5%), które również znacząco odstają od średniej. Ta przepaść między liderami a maruderami nie jest statyczna – ona się pogłębia. Dynamika wzrostu pokazuje, że liderzy przyspieszają jeszcze bardziej. Szwecja odnotowała największy roczny wzrost (+14,7 p.p.), a tuż za nią Dania (+12,4 p.p.) i Belgia (+10,9 p.p.). W tym samym czasie kraje takie jak Portugalia (+0,8 p.p.) czy Rumunia (+1,6 p.p.) rozwijają się w znacznie wolniejszym tempie, co sprawia, że dystans do czołówki staje się coraz większy.

    Największe gospodarki Europy prezentują bardziej zróżnicowany obraz. Niemcy, z wynikiem 19,8%, plasują się znacznie powyżej średniej unijnej. Zaskakujący jest przypadek Francji.

    Mimo że jest europejskim liderem w tworzeniu zaawansowanych modeli AI (w 2024 roku z Francji pochodziły 3 wpływowe modele), wskaźnik adopcji AI w tamtejszych przedsiębiorstwach jest jednym z niższych i wynosi zaledwie 9,9%. Hiszpania również notuje skromny wynik na poziomie 11,3%.

    Przypadek Francji rzuca światło na kluczowy paradoks: rozbieżność między potencjałem innowacyjnym a rynkowym wdrożeniem. Posiadanie silnych ośrodków badawczo-rozwojowych i zdolności do tworzenia zaawansowanych technologii nie przekłada się automatycznie na ich szerokie zastosowanie w biznesie.

    Niski wskaźnik adopcji we Francji sugeruje istnienie barier na rynku wewnętrznym. Mogą to być przeszkody regulacyjne, kultura biznesowa niechętna ryzyku, czy też luka w kompetencjach potrzebnych do wdrażania, a nie tylko tworzenia AI.

    To pokazuje, że prężnie działający ekosystem innowacyjny, składający się ze startupów i laboratoriów badawczych, nie gwarantuje, że szerszy ekosystem biznesowy, zwłaszcza małe i średnie przedsiębiorstwa, zintegruje te innowacje.

    Droga z laboratorium na halę produkcyjną jest w tym przypadku wyraźnie zwężona. Dla decydentów politycznych płynie z tego ważna lekcja: wspieranie badań i rozwoju to za mało; konieczna jest równoległa strategia na rzecz stymulowania popytu i ułatwiania wdrożeń na rynku.

    Wielka przepaść: dlaczego duże firmy wyprzedzają MŚP?

    Jednym z najbardziej uderzających wniosków płynących z danych jest ogromna przepaść w adopcji AI między wielkimi korporacjami a sektorem małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP).

    Ten rozdźwięk jest tak znaczący, że grozi powstaniem dwubiegunowej gospodarki w Europie, w której liderzy technologiczni odrywają się od reszty peletonu, pogłębiając nierówności w produktywności i konkurencyjności.

    Liczby mówią same za siebie. Aż 41,2% dużych przedsiębiorstw (zatrudniających 250 lub więcej pracowników) aktywnie korzysta z technologii AI. Wskaźnik ten gwałtownie spada do 20,9% w przypadku firm średniej wielkości i osiąga zaledwie 11,2% w małych firmach (zatrudniających od 10 do 49 pracowników).

    Co więcej, tempo wzrostu w dużych firmach jest również wyższe – ich udział w adopcji AI wzrósł o ponad 10 punktów procentowych w ciągu ostatniego roku, co dodatkowo poszerza istniejącą lukę.

    Eurostat wskazuje na trzy fundamentalne przyczyny tej dysproporcji: złożoność implementacji, korzyści skali (większe firmy czerpią większe zyski z automatyzacji i optymalizacji) oraz koszty (duże organizacje dysponują znacznie większym kapitałem na inwestycje w nowe technologie).

    Te czynniki są wzmacniane przez strategiczne podejście. Firmy posiadające jasno zdefiniowaną i widoczną strategię AI mają dwukrotnie większe szanse na osiągnięcie wzrostu przychodów napędzanego przez sztuczną inteligencję – a zdolność do takiego strategicznego planowania jest znacznie częstsza w dużych korporacjach.

    Ta dysproporcja nie ma jednak wyłącznie podłoża finansowego. Duże przedsiębiorstwa posiadają kluczową przewagę strategiczną: ogromne zasoby własnych danych oraz zdolność do przyciągania rzadkich i drogich talentów z dziedziny AI.

    Tworzy to samonapędzający się cykl, swoistą „fosę” oddzielającą ich od mniejszej konkurencji. Większa ilość danych pozwala na trenowanie lepszych, bardziej efektywnych modeli AI. Te z kolei generują dalsze dane i przychody, co umożliwia zatrudnianie najlepszych specjalistów.

    Małe i średnie firmy często pozostają poza tym pozytywnym cyklem. Systemy AI, zwłaszcza te oparte na uczeniu maszynowym, wymagają ogromnych zbiorów danych do skutecznego działania. Duże firmy w naturalny sposób generują i kontrolują znacznie więcej danych niż MŚP.

    Jednocześnie, główną barierą adopcji jest brak umiejętności i wiedzy eksperckiej. Najlepsi specjaliści AI to ograniczony i kosztowny zasób. Duże, rozpoznawalne marki, dysponujące odpowiednimi budżetami i oferujące ambitne projekty, bez trudu przyciągają te talenty, podczas gdy MŚP mają trudności z konkurowaniem o nie.

    W rezultacie, luka w adopcji AI przez MŚP nie jest jedynie tymczasowym opóźnieniem, ale strukturalną barierą, zakorzenioną w fundamentalnych wymaganiach technologii AI (dane i talent). Bez ukierunkowanych interwencji politycznych, takich jak inicjatywy na rzecz współdzielenia danych czy programy szkoleniowe dla MŚP, ta przepaść prawdopodobnie będzie się pogłębiać, prowadząc do znaczących różnic w produktywności w całej europejskiej gospodarce.

    Sektorowe reflektory: gdzie AI to już codzienność biznesowa

    Po zidentyfikowaniu liderów geograficznych i organizacyjnych, analiza przenosi się na poziom sektorowy, odpowiadając na pytanie: w jakich branżach AI zakorzeniła się najgłębiej? Dane jednoznacznie pokazują, że rewolucja AI, przynajmniej na razie, jest zjawiskiem silnie skoncentrowanym w sektorach cyfrowych i opartych na wiedzy.

    Dla wielu tradycyjnych gałęzi przemysłu sztuczna inteligencja pozostaje wciąż odległą przyszłością.

    Niekwestionowanym liderem jest sektor informacji i komunikacji (ICT), gdzie aż 48,7% przedsiębiorstw aktywnie wykorzystuje technologie AI. Jest to wynik niemal czterokrotnie wyższy od średniej unijnej i pokazuje, że w tej branży AI staje się standardem biznesowym. Na drugim miejscu, ze znaczną stratą, plasuje się sektor działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej, z wciąż imponującym wskaźnikiem adopcji na poziomie 30,5%.

    Poza tymi dwoma liderami następuje gwałtowny spadek. We wszystkich pozostałych sektorach gospodarki wskaźnik adopcji AI jest poniżej 16%. Tradycyjne branże, takie jak budownictwo, wykazują minimalne zainteresowanie, z wdrożeniami na poziomie zaledwie 6,1%.

    Ta polaryzacja jest bezpośrednio związana z naturą samych branż. Sektory ICT i usług profesjonalnych są z natury bogate w dane i cyfrowo dojrzałe. Zastosowania AI do analizy danych, automatyzacji procesów czy generowania treści są w nich oczywiste i stosunkowo łatwe do wdrożenia.

    Mapa adopcji AI niemal idealnie pokrywa się z mapą dojrzałości cyfrowej. Sektory, które już przeszły znaczącą transformację cyfrową, stanowią żyzny grunt, na którym teraz zakorzenia się sztuczna inteligencja.

    Z tego wynika, że dla tradycyjnych branż, takich jak budownictwo czy produkcja, głównym wyzwaniem może nie być sama technologia AI, ale bardziej fundamentalny brak digitalizacji i infrastruktury danych.

    Efektywne wdrożenie AI wymaga solidnej infrastruktury danych, umiejętności zarządzania nimi oraz zdigitalizowanych procesów biznesowych. Tradycyjne sektory często pozostają w tyle pod względem tych podstawowych zdolności cyfrowych.

    Dlatego decydenci i firmy z tych branż nie mogą po prostu „wdrożyć AI”. Muszą najpierw zająć się fundamentami digitalizacji. Wyzwanie związane z adopcją AI jest w wielu przypadkach symptomem głębszej luki w dojrzałości cyfrowej. Próba narzucenia rozwiązań AI firmom, które nie posiadają podstawowej infrastruktury danych, jest przepisem na porażkę.

    Poza modnymi hasłami: jakich technologii AI faktycznie używają europejskie firmy?

    Ta sekcja oddziela marketingowy szum od biznesowej rzeczywistości, analizując, które konkretne narzędzia AI są wdrażane w europejskich firmach. Okazuje się, że obecny boom jest w przeważającej mierze napędzany przez technologie językowe, co odzwierciedla fundamentalną zmianę na rynku i potężny wpływ generatywnej sztucznej inteligencji.

    W 2024 roku najczęściej stosowaną technologią AI w UE jest text mining, czyli analiza języka pisanego, wykorzystywana przez 6,9% wszystkich przedsiębiorstw. Tuż za nią plasuje się generowanie języka naturalnego (NLG), z którego korzysta 5,4% firm, oraz rozpoznawanie mowy (4,8%).

    Jest to znacząca zmiana w stosunku do 2023 roku, kiedy to najpopularniejszą technologią była automatyzacja przepływu pracy (3%), a z NLG korzystało zaledwie 2,1% firm. W ciągu jednego roku wykorzystanie text miningu i NLG wzrosło ponad dwukrotnie, co jest bezpośrednim dowodem na wpływ rewolucji generatywnej AI.

    Do czego firmy wykorzystują te narzędzia? Głównym celem biznesowym wdrożeń AI jest marketing i sprzedaż (34,1% firm korzystających z AI), a na drugim miejscu znajduje się organizacja procesów administracyjnych i zarządzania (27,5%).

    Zastosowania te idealnie wpisują się w możliwości modeli językowych, które doskonale radzą sobie z tworzeniem treści marketingowych, komunikacją z klientami (chatboty) oraz podsumowywaniem informacji.

    W przeciwieństwie do tego, bardziej złożone zastosowania, takie jak uczenie maszynowe do analizy danych, są wykorzystywane przez mniejszy odsetek firm ogółem, chociaż jest to druga najpopularniejsza technologia w grupie dużych przedsiębiorstw.

    Dominacja technologii takich jak text mining i NLG sugeruje, że duża część obecnej fali adopcji reprezentuje „płytką integrację”. Są to często samodzielne narzędzia lub interfejsy API włączane do istniejących procesów – na przykład użycie generatywnej AI do pisania tekstów marketingowych.

    Jest to coś zupełnie innego niż „głęboka integracja”, która polegałaby na przebudowie kluczowego procesu produkcyjnego w oparciu o predykcyjny model uczenia maszynowego. Dominujące technologie są oparte na języku i często dostępne jako gotowe oprogramowanie.

    Główne obszary zastosowań to funkcje wsparcia, takie jak marketing i administracja, a nie kluczowe operacje w większości branż. Głęboka integracja, na przykład wykorzystanie uczenia maszynowego w procesach produkcyjnych, wymaga znaczących nakładów na inżynierię danych, tworzenie niestandardowych modeli i przeprojektowanie procesów, co jest znacznie bardziej złożone i kosztowne.

    Potwierdza to raport Accenture, który wskazuje, że w Europie zaledwie 8% dużych inwestycji w AI, mających na celu transformację operacji biznesowych, zostało wdrożonych na szeroką skalę, a wiele firm utknęło w „fazie pilotażowej”. Wniosek jest jasny: wzrost wskaźnika adopcji do 13,5% jest realny, ale jest on silnie przechylony w stronę łatwiejszych do wdrożenia, płytko zintegrowanych narzędzi. To kluczowe rozróżnienie między szumem a rzeczywistością. Choć wiele firm używa dziś AI, znacznie mniej jest przez nią fundamentalnie transformowanych.

    Anatomia lidera: dogłębna analiza strategii AI Danii

    Aby zrozumieć, co napędza sukces w dziedzinie adopcji AI, warto przyjrzeć się bliżej niekwestionowanemu liderowi Unii Europejskiej – Danii. Analiza duńskiego przypadku pokazuje, że czołowa pozycja w rankingu nie jest dziełem przypadku, lecz wynikiem proaktywnej, spójnej i dobrze finansowanej narodowej strategii.

    To studium przypadku może stanowić wzór dla innych państw dążących do przyspieszenia swojej transformacji cyfrowej.

    Wynik mówi sam za siebie: Dania, z wskaźnikiem adopcji AI w przedsiębiorstwach na poziomie 27,6%, zdecydowanie wyprzedza resztę UE. Za tym sukcesem stoi narodowa „Strategia na rzecz Sztucznej Inteligencji”, uruchomiona w 2019 roku i wzmocniona w 2023.

    Nie jest to jedynie dokument programowy, ale konkretny plan działania, wsparty dedykowanym finansowaniem w wysokości 200 milionów euro na badania i rozwój.

    Strategia Danii opiera się na kilku kluczowych filarach, które razem tworzą spójny ekosystem sprzyjający innowacjom:

    • Fundament etyczny i zorientowany na człowieka: Duńska strategia od samego początku kładzie nacisk na stworzenie wspólnych, etycznych ram dla AI. Koncentruje się na zaufaniu, samostanowieniu obywateli i poszanowaniu ludzkiej godności. Takie podejście buduje zaufanie zarówno społeczne, jak i biznesowe, redukując jedną z kluczowych barier adopcji.
    • Ukierunkowanie na kluczowe sektory: Zamiast rozpraszać wysiłki, strategia identyfikuje priorytetowe obszary, w których AI może przynieść największe korzyści: opiekę zdrowotną, energetykę, rolnictwo i transport. Pozwala to na koncentrację zasobów i tworzenie wyspecjalizowanych rozwiązań.  
    • Wsparcie dla biznesu, zwłaszcza MŚP: Strategia zawiera konkretne inicjatywy mające na celu wsparcie firm. Przykładem jest fundusz inwestycyjny Duńskiego Funduszu Wzrostu, skierowany do firm opierających swój model biznesowy na AI, oraz program „Sprint:Digital”, który pomaga MŚP w transformacji cyfrowej.
    • Przywództwo sektora publicznego: Jednym z głównych celów jest wykorzystanie AI przez sektor publiczny do oferowania „usług na światowym poziomie”. Tworzy to wewnętrzny popyt na innowacje, promuje najlepsze praktyki i pokazuje korzyści płynące z technologii.
    • Nacisk na współpracę: Duńska strategia promuje tworzenie ekosystemu opartego na współpracy, zwłaszcza z dynamicznymi startupami. Podobne podejście widać u innego lidera, Belgii, gdzie aż 90% firm uważa współpracę ze startupami za kluczową dla rozwoju AI.

    Sukces Danii sugeruje, że proaktywna, oparta na inwestycjach strategia narodowa, skoncentrowana na budowaniu wspierającego ekosystemu, jest skuteczniejsza w napędzaniu adopcji niż ogólnoeuropejskie podejście, które często stawia regulacje na pierwszym miejscu.

    Podczas gdy unijny Akt o AI ma na celu stworzenie jednolitego, godnego zaufania rynku, jego złożoność może w krótkim okresie generować niepewność i spowalniać adopcję. Model duński skupia się na budowaniu zdolności i zaufania od podstaw.

    Dania posiada jasną, dobrze finansowaną i holistyczną strategię AI, która wyprzedza pełne wdrożenie unijnych przepisów. Jednocześnie, niektóre źródła wskazują na niepewność prawną i nadmierną regulację jako potencjalne bariery adopcji w szerszym kontekście europejskim.

    Przywództwo w dziedzinie adopcji AI nie jest więc przypadkowe. Jest wynikiem świadomej, dobrze realizowanej narodowej polityki przemysłowej. Przypadek Danii dowodzi, że rząd może aktywnie kształtować rynek i tworzyć środowisko sprzyjające sukcesowi, a nie tylko je regulować. To potężna lekcja dla innych państw członkowskich UE.

    Blokady na drodze do rewolucji: bariery hamujące Europę

    Skoro potencjał sztucznej inteligencji jest tak ogromny, dlaczego wskaźnik adopcji nie sięga 50% lub więcej? Odpowiedź leży w szeregu barier, które hamują szerszą i głębszą integrację AI w europejskiej gospodarce. Analiza tych przeszkód pokazuje, że największym wyzwaniem nie jest technologia sama w sobie, ale czynnik ludzki i otoczenie regulacyjne.

    • Główna bariera: brak umiejętności. We wszystkich badaniach i raportach jeden czynnik wysuwa się na pierwszy plan jako największa przeszkoda: brak odpowiednich kompetencji i wiedzy eksperckiej. W jednym z badań z 2024 roku znaczenie tego czynnika wzrosło w percepcji firm w porównaniu z rokiem poprzednim, co pokazuje, że problem narasta. Nie chodzi tu tylko o zatrudnienie naukowców danych; chodzi o posiadanie pracowników, którzy potrafią identyfikować przypadki użycia AI, zarządzać projektami wdrożeniowymi i efektywnie współpracować z inteligentnymi systemami.
    • Koszty i złożoność. Wysokie koszty wdrożenia i skomplikowanie technologii pozostają istotnymi barierami, zwłaszcza dla MŚP. Wskaźniki niepowodzeń projektów AI są wysokie na całym świecie (szacowane na 30-84%) i często wynikają z problemów organizacyjnych, a nie tylko technologicznych.
    • Problemy z danymi. Dostępność i jakość danych to kolejna poważna przeszkoda. Wiele firm nie posiada czystych, ustrukturyzowanych i wystarczająco dużych zbiorów danych, niezbędnych do trenowania skutecznych modeli AI.
    • Niepewność prawna i regulacyjna. Chociaż unijny Akt o AI ma na celu stworzenie jasnych ram, w krótkim okresie może być również źródłem niepewności. Obawy dotyczące konsekwencji prawnych, ochrony danych i prywatności są wymieniane jako istotne bariery. Niektóre głosy krytykują unijne podejście regulacyjne za potencjalne tłumienie innowacji w porównaniu z bardziej liberalnym podejściem w USA.
    • Opór kulturowy. Kultura niechęci do ryzyka i konserwatyzm w podejściu do zmiany procesów biznesowych są wskazywane jako bariery bardziej wyraźne w Europie niż w Stanach Zjednoczonych.

    Europa znajduje się w strategicznym paradoksie. Jej flagowa polityka, Akt o AI, ma na celu zbudowanie długoterminowego zaufania, które jest niezbędne dla zrównoważonej adopcji technologii. Zapewnienie bezpieczeństwa i poszanowania praw podstawowych powinno teoretycznie zwiększyć zaufanie firm i społeczeństwa.

    Jednak w krótkim okresie, obciążenia związane z zapewnieniem zgodności i niejasności prawne mogą działać jak hamulec dla innowacji i adopcji, zwłaszcza dla mniejszych firm, które nie dysponują rozbudowanymi działami prawnymi.

    Firmy wskazują „niejasne regulacje prawne” i „brak klarowności co do konsekwencji prawnych” jako istotne bariery. To kontrastuje z bardziej rynkowym podejściem USA, które sprzyja szybszym innowacjom, ale budzi więcej obaw etycznych.

    Europa dokonuje więc strategicznego wyboru: stawia na to, że fundament zaufania ostatecznie doprowadzi do stworzenia bardziej solidnego i zorientowanego na człowieka ekosystemu AI. Ceną za to jest jednak niższa prędkość i zwinność w krótkim okresie.

    Nie jest to podejście jednoznacznie dobre lub złe, ale jest to kluczowa decyzja strategiczna, która pomaga wyjaśnić, dlaczego Europa może wydawać się „spóźniona” w surowych wskaźnikach adopcji, jednocześnie próbując przewodzić w dziedzinie odpowiedzialnej implementacji.

    Oddzielając hype od rzeczywistości – przyszłość AI w europejskim biznesie

    Analiza danych dotyczących adopcji sztucznej inteligencji w Europie prowadzi do jednoznacznych, choć złożonych wniosków. Obraz, który się wyłania, to nie jednolity marsz ku przyszłości, ale raczej mozaika skoncentrowanej doskonałości, dynamicznego, choć płytkiego wzrostu i ogromnego, wciąż niewykorzystanego potencjału.

    Liderem jest region, a nie pojedynczy kraj. Prawdziwym liderem adopcji AI w Europie nie jest jedno państwo, ale blok regionalny obejmujący kraje nordyckie i Beneluks. Ich sukces opiera się na solidnym fundamencie wysokiej dojrzałości cyfrowej oraz proaktywnych, skoncentrowanych na ekosystemie strategiach narodowych.

    Hype napędza realny, ale „płytki” wzrost. Szum wokół generatywnej AI nie jest pusty; stał się bezpośrednim katalizatorem gwałtownego wzrostu adopcji. Jednakże, jest to w dużej mierze adopcja „płytka” – skoncentrowana na łatwo dostępnych narzędziach językowych, stosowanych w funkcjach wsparcia, takich jak marketing i administracja. Brakuje jeszcze głębokiej, transformacyjnej integracji AI z kluczowymi procesami biznesowymi w większości firm.

    Rzeczywistość to Europa dwóch prędkości. Europejski krajobraz AI jest zdefiniowany przez głębokie podziały: między cyfrowo zaawansowaną Północą a Południem i Wschodem; między wielkimi korporacjami a sektorem MŚP; oraz między sektorami cyfrowymi a tradycyjnymi gałęziami przemysłu. Korzyści płynące z rewolucji AI obecnie kumulują się w niewielkim, elitarnym segmencie europejskiej gospodarki.

    Głównym wąskim gardłem jest człowiek. Największym wyzwaniem dla Europy nie jest dostęp do technologii, ale powszechny niedobór umiejętności i wiedzy eksperckiej w dziedzinie AI. Pokonanie tej luki talentów jest najważniejszym czynnikiem, który może odblokować szerszą adopcję.

  • Cyfrowy skansen, czyli kto zgasił światło nad Europą

    Cyfrowy skansen, czyli kto zgasił światło nad Europą

    W globalnym wyścigu o technologiczną dominację Europa coraz wyraźniej zostaje w tyle. Podczas gdy Stany Zjednoczone i Chiny pędzą naprzód, budując cyfrowe imperia oparte na sztucznej inteligencji, zaawansowanej chmurze i innowacjach, Stary Kontynent zmaga się z rosnącą przepaścią inwestycyjną.

    Najnowsze analizy nie pozostawiają złudzeń – stoimy na rozdrożu. Jeśli nie podejmiemy natychmiastowych i odważnych działań, ryzykujemy utratę cyfrowej suwerenności i trwałe uzależnienie od technologii projektowanych i kontrolowanych poza naszymi granicami. To już nie jest kwestia prestiżu, lecz strategicznego bezpieczeństwa i przyszłego dobrobytu.

    Brutalna rzeczywistość w liczbach

    Aby zrozumieć skalę wyzwania, wystarczy spojrzeć na twarde dane. W latach 2019-2024 roczne inwestycje kapitału wysokiego ryzyka (venture capital) w Unii Europejskiej wynosiły średnio 68 miliardów dolarów.

    To kwota, która sama w sobie może wydawać się imponująca, ale blednie w porównaniu z konkurencją. W tym samym okresie Azja zainwestowała w swoje technologiczne perełki 110 miliardów dolarów, a obie Ameryki, napędzane przez Dolinę Krzemową, aż 221 miliardów dolarów. Ta finansowa przepaść jest głównym hamulcem dla rozwoju europejskich jednorożców.

    Problem nie kończy się na pieniądzach. Równie niepokojąca jest luka innowacyjna, którą doskonale obrazuje liczba zgłaszanych patentów. W kluczowym sektorze zaawansowanych technologii Chiny zgłosiły ich aż 7,6 razy więcej niż cała Europa razem wzięta. To dowód na to, że dystans, jaki dzieli nas od globalnych liderów, rośnie w zastraszającym tempie, a jego fundamentem jest brak kapitału na rozwój i komercjalizację przełomowych pomysłów.

    Niewykorzystany potencjał Europy

    Mimo tych alarmujących sygnałów, Europa nie jest technologiczną pustynią. Wciąż jesteśmy potęgą w wielu specjalistycznych i niezwykle ważnych niszach. Nasze firmy przodują w dziedzinie automatyki przemysłowej, robotyki czy półprzewodników mocy, czyli komponentów kluczowych dla transformacji energetycznej i elektromobilności. Nasz potencjał inżynieryjny i naukowy jest niekwestionowany.

    Co z tego, skoro brakuje nam paliwa do wzrostu? Diagnoza jest prosta i bolesna. Europejskim startupom brakuje kapitału na kluczowym etapie skalowania – przejścia od obiecującego projektu do globalnego gracza. To właśnie wtedy najczęściej są przejmowane przez amerykańskich lub azjatyckich gigantów albo po prostu nie wytrzymują konkurencji. Drugim hamulcem jest brak odważnej wizji politycznej i skutecznej współpracy regionalnej. Zamiast tworzyć zjednoczony, potężny rynek, wciąż zmagamy się z fragmentacją, która utrudnia budowanie firm o skali porównywalnej do Google, Tencent czy Amazon.

    Stawka jest wyższa niż myślimy

    Dlaczego ta technologiczna niemoc jest tak groźna? Ponieważ sektor high-tech dawno przestał być tylko jedną z wielu gałęzi gospodarki. Dziś generuje on 8% globalnego PKB, a jego wpływ na przemysł, usługi, medycynę i nasze codzienne życie jest absolutnie fundamentalny. Generatywna AI, smartfony czy pojazdy sterowane oprogramowaniem to technologie definiujące współczesność.

    Analitycy ostrzegają, że rok 2025 będzie dla Europy decydującym momentem. To ostatni dzwonek, by podjąć walkę o cyfrową przyszłość. Bierność będzie oznaczać postępujące uzależnienie od zagranicznych platform, algorytmów i infrastruktury. Stawką jest nie tylko nasza konkurencyjność gospodarcza, ale także zdolność do samodzielnego kształtowania społecznych i etycznych ram rozwoju technologicznego.

    Plan ratunkowy: Jak Europa może nadrobić zaległości?

    Na szczęście scenariusz zależności nie jest jeszcze przesądzony. Istnieje konkretny plan działania, który może odwrócić ten negatywny trend. Kluczem jest stworzenie spójnego, odpornego i suwerennego ekosystemu technologicznego, który wykorzysta nasze mocne strony.

    Po pierwsze, musimy radykalnie zwiększyć inwestycje i otworzyć się na najlepsze talenty z całego świata poprzez mądrą politykę migracyjną. Po drugie, potrzebujemy paneuropejskich inicjatyw na wzór projektu Airbus, które skonsolidują zasoby i wiedzę w strategicznych obszarach, takich jak sztuczna inteligencja, komputery kwantowe czy produkcja półprzewodników. Po trzecie, konieczne jest skokowe zwiększenie wydatków na badania i rozwój, aby nadrobić dystans do USA i Chin. Wreszcie, musimy odbudować lokalne zdolności produkcyjne, by uniezależnić się od kruchych, globalnych łańcuchów dostaw.

    Europa stoi przed historycznym wyborem. Możemy pozostać biernym konsumentem cudzych innowacji albo wziąć przyszłość w swoje ręce. Potencjał wciąż tu jest, ale okno możliwości zamyka się bardzo szybko. Czas na odważne decyzje jest właśnie teraz.

  • Przewodnik integratora po rynku AI w Europie: liderzy, pretendenci i „zielone pola”

    Przewodnik integratora po rynku AI w Europie: liderzy, pretendenci i „zielone pola”

    Rok 2023 zapisał się w historii jako moment, w którym generatywna sztuczna inteligencja (GenAI) przebojem wdarła się do masowej świadomości. Jednak dla integratorów systemów i dyrektorów IT, po opadnięciu pierwszego kurzu, pojawia się fundamentalne pytanie: gdzie ten szum przekłada się na realne budżety i wymierną wartość biznesową?

    Analiza najnowszych danych rynkowych pokazuje, że kluczem do sukcesu nie jest uniwersalne podejście, ale zniuansowana strategia, która dopasowuje ofertę do specyficznego poziomu dojrzałości cyfrowej każdego sektora gospodarki.

    Prognozy analityków z International Data Corporation (IDC) wskazują, że europejskie wydatki na AI osiągną 144,6 miliarda dolarów do 2028 roku, rosnąc w tempie ponad 30% rocznie. Jednocześnie dane Eurostatu na rok 2024 pokazują, że ogólna adopcja AI w przedsiębiorstwach, choć rośnie, wciąż wynosi zaledwie 13,5%.

    Ta pozorna sprzeczność jest w rzeczywistości najważniejszym sygnałem rynkowym: ogromna przepaść między przyszłymi zamiarami a obecnym stanem wdrożeń oznacza, że na rynku tworzy się potężny portfel zamówień. Liderzy to zaledwie pierwsza fala; główna część rynku dopiero teraz zaczyna mobilizować swoje budżety.

    Dla integratorów wniosek jest jasny: rynek nie jest nasycony, on dopiero się rozpoczyna.   

    Wielki podział: giganci kontra MŚP, północ kontra południe

    Najważniejszą linią podziału, która definiuje strategie wejścia na rynek, jest przepaść między dużymi przedsiębiorstwami a sektorem MŚP. Aż 41,2% dużych firm korzysta z AI, w porównaniu do zaledwie 11,2% małych firm.

    To dwa fundamentalnie odmienne rynki. Duże korporacje wdrażają złożone, transformacyjne projekty, podczas gdy MŚP poszukują rozwiązań o niższym progu wejścia i szybkim zwrocie z inwestycji.   

    Mapa adopcji AI w Europie również nie jest jednolita. Na czele peletonu znajdują się cyfrowo dojrzałe kraje skandynawskie, jak Dania (27,6%) i Szwecja (25,1%).

    W środku stawki plasują się największe gospodarki, jak Niemcy (14,2%), a na drugim końcu spektrum znajdują się duże, ale wciąż nadrabiające zaległości rynki, takie jak Polska (5,9%) i Rumunia (3,1%). Stanowią one ogromne „zielone pole” dla usług podstawowych, związanych z przygotowaniem danych i wdrożeniami Business Intelligence.   

    Awangarda danych: sektory monetyzujące na dużą skalę

    Na czele rewolucji AI stoją sektory, które z natury są intensywne pod względem danych. Dla integratorów są to rynki docelowe dla najbardziej zaawansowanych i wysokomarżowych projektów.

    Sektor Informacji i Komunikacji (ICT) jest niekwestionowanym liderem, gdzie aż 48,7% firm aktywnie korzysta z AI. Co kluczowe, dla 43,5% z nich głównym celem jest działalność badawczo-rozwojowa (R&D).

    Firmy te nie optymalizują procesów, ale tworzą nowe produkty i modele biznesowe napędzane przez AI. Szanse dla integratorów leżą tu w wysokospecjalistycznym doradztwie, tworzeniu niestandardowych modeli uczenia maszynowego i wdrażaniu platform MLOps.   

    Usługi Finansowe i Profesjonalne stanowią drugi filar awangardy. Prognozy IDC wskazują, że finanse będą największym pojedynczym sektorem pod względem wydatków na AI. Tę grupę definiuje bezwzględne skupienie na mierzalnym zwrocie z inwestycji (ROI).

    Konkretne przypadki użycia obejmują zaawansowaną analitykę do wykrywania oszustw, gdzie europejskie banki podwajają wskaźnik wykrywalności skompromitowanych kart , a neobank bunq przyspieszył trenowanie swoich modeli 100-krotnie.

    Inne zastosowania to hiperpersonalizacja produktów i automatyzacja procesów zgodności z regulacjami. Klienci z tego sektora oczekują solidnych, bezpiecznych i zgodnych z regulacjami rozwiązań.   

    Wschodzący pretendenci: gdzie skala spotyka się z możliwościami

    Pomiędzy awangardą a rynkami wschodzącymi znajduje się grupa sektorów o ogromnym znaczeniu gospodarczym, które dopiero teraz zaczynają na dużą skalę inwestować w dane.

    Handel i E-commerce to trzecia co do wielkości branża pod względem wydatków na AI w Europie. Cel jest klarowny: 52,9% detalistów wdraża AI w obszarze marketingu i sprzedaży. Bitwa o klienta jest wygrywana na polu personalizacji.

    Przykład europejskiej sieci handlowej, która zwiększyła sprzedaż online o 11% w ciągu sześciu miesięcy dzięki wdrożeniu zaawansowanej analityki, potwierdza skuteczność tej strategii.

    Dla integratorów sektor ten oferuje podwójną szansę: zaawansowani gracze e-commerce poszukują skomplikowanych silników rekomendacyjnych, podczas gdy bardziej tradycyjni detaliści potrzebują fundamentalnych projektów, takich jak wdrożenie nowoczesnego systemu CRM czy budowa platformy danych klienta (CDP).   

    Produkcja to prawdziwy gigant europejskiej gospodarki. Choć ogólny wskaźnik adopcji AI pozostaje poniżej 16%, to właśnie ten sektor odpowiada za największą część wartości dodanej w UE (24,1%). Co więcej, ponad połowa (51%) europejskich producentów już wdraża rozwiązania AI.

    Kluczem do odblokowania tego rynku jest konserwacja predykcyjna (predictive maintenance). Firmy takie jak Siemens czy Coca-Cola European Partners już teraz wykorzystują AI do analizy danych z czujników, aby przewidywać awarie maszyn i minimalizować nieplanowane przestoje.

    „Zielone pola”: niewykorzystane rynki dla fundamentalnego wzrostu

    Na drugim biegunie dojrzałości cyfrowej znajdują się sektory, które stanowią największy, niewykorzystany rynek dla integratorów potrafiących zaoferować fundamentalne usługi.

    Transport i Logistyka charakteryzuje się niskim wskaźnikiem adopcji AI (poniżej 16%), a jednocześnie generuje niewyobrażalne ilości danych. Głównym wyzwaniem jest tu fragmentacja i niska jakość danych.

    Studium przypadku europejskiej firmy logistycznej ujawniło, że dane operacyjne były rozproszone w ponad 15 plikach Excel, co uniemożliwiało jakąkolwiek analizę rentowności. Dla integratorów jest to wymarzony rynek na usługi z kategorii „data readiness”.

    Pierwszym krokiem nie jest sprzedaż złożonego modelu AI, ale wdrożenie centralnej hurtowni danych i narzędzi BI, które rozwiązują palące problemy, takie jak brak widoczności i kontroli.   

    Budownictwo wykazuje jeden z najniższych wskaźników adopcji technologii cyfrowych (6,1%). Zanim AI znajdzie tu szerokie zastosowanie, sektor ten potrzebuje podstawowej cyfryzacji, takiej jak wdrożenie systemów ERP czy CRM.

    Przekaz sprzedażowy nie powinien koncentrować się na „sztucznej inteligencji”, ale na „widoczności”, „kontroli” i „efektywności” w zarządzaniu projektami.   

    Ochrona Zdrowia to unikalne „zielone pole”. Choć ogólne dane dotyczące adopcji są niskie, jest to jeden z najszybciej rosnących sektorów pod względem inwestycji w AI , z prognozowanym globalnym wzrostem na poziomie 44% CAGR.

    Potencjał jest rewolucyjny: diagnostyka obrazowa wspomagana przez AI, odkrywanie nowych leków i chirurgia wspomagana robotycznie. Postęp jest jednak hamowany przez ekstremalne wymogi dotyczące prywatności danych i skomplikowane regulacje.

    Jest to rynek dla specjalistów, którzy mogą wykazać się głęboką wiedzą domenową w zakresie regulacji medycznych i bezpieczeństwa danych.   

    Kompas dla integratora: jak dopasować strategię do rynku?

    Rynek AI i Big Data w UE nie jest monolitem, ale mozaiką sektorów o różnym stopniu dojrzałości. Sukces zależy od dopasowania strategii do każdego z nich:

    • Angażowanie Awangardy (ICT, Finanse): Podejście powinno być konsultacyjne i oparte na partnerstwie. Należy skupić się na współtworzeniu innowacji, niestandardowym rozwoju i doradztwie strategicznym. Kluczowe usługi to MLOps, rozwój specjalistycznych modeli AI i doradztwo w zakresie data governance.
    • Zdobywanie Pretendentów (Handel, Produkcja): Kluczowe jest podejście zorientowane na rozwiązania. Rozmowy należy prowadzić w oparciu o specyficzne dla branży przypadki użycia z udowodnionym zwrotem z inwestycji (np. konserwacja predykcyjna, personalizacja). Oferta powinna być hybrydowa, łącząc zaawansowaną analitykę z pracami fundamentalnymi.
    • Kultywowanie Zielonych Pól (Logistyka, Budownictwo, Ochrona Zdrowia): Strategia opiera się na edukacji. Rozmowy należy zaczynać od strategii danych, a nie od AI. Należy skupić się na sprzedaży usług podstawowych (migracja do chmury, hurtownie danych, wdrożenia BI), które budują fundament pod przyszłe, bardziej zaawansowane projekty.

    Ostatecznie, rynek AI i Big Data w Europie oferuje ogromne możliwości, ale nagradza tych, którzy podchodzą do niego ze strategią i zrozumieniem. Zamiast próbować sprzedać jedną technologię wszystkim, najskuteczniejsi integratorzy będą działać jak tłumacze – przekładając potencjał technologii na konkretne rozwiązania problemów biznesowych, dopasowane do unikalnego kontekstu i poziomu dojrzałości każdego klienta.

  • Roboty humanoidalne: USA vs Chiny vs Japonia vs Europa. Analiza strategii 2025

    Roboty humanoidalne: USA vs Chiny vs Japonia vs Europa. Analiza strategii 2025

    Wyścig o stworzenie pierwszego prawdziwie użytecznego robota humanoidalnego to coś więcej niż technologiczna rywalizacja. To cicha wojna o przyszłość przemysłu, rynku pracy i prestiżu narodowego.

    Podczas gdy amerykańskie Big Techy liczą zwrot z inwestycji, Chiny realizują państwową strategię, Japonia próbuje rozwiązać kryzys demograficzny, a Europa debatuje nad etyką.

    To starcie czterech fundamentalnie różnych doktryn, od którego zależeć będzie kształt rynku wartego miliardy dolarów i to, jak będzie wyglądała nasza praca za dekadę.

    Doktryna Doliny Krzemowej: robot jako narzędzie ROI

    W Stanach Zjednoczonych humanoidy to przede wszystkim kapitał. Ich rozwój jest napędzany przez rynek i motywowany obietnicą radykalnego wzrostu wydajności.

    Pytanie nie brzmi „czy to możliwe?”, ale „jak szybko się to zwróci?”. Prywatny kapitał i giganci technologiczni, tacy jak Tesla, Amazon czy NVIDIA, widzą w dwunożnych maszynach kolejne narzędzie do optymalizacji.

    Mają one zapełnić luki kadrowe w logistyce, przejąć monotonne zadania na liniach montażowych i działać w środowiskach zaprojektowanych dla ludzi, ale dla nich zbyt uciążliwych.Amerykańska doktryna jest prosta: robot humanoidalny to produkt, którego wartość mierzy się zwrotem z inwestycji (ROI).

    Rząd, zwłaszcza poprzez finansowanie wojskowe, był historycznie katalizatorem innowacji, ale dziś to rynek dyktuje warunki.

    Aspekty społeczne czy etyczne są drugorzędne wobec funkcji i efektywności. Pragmatyzm w czystej postaci – maszyna ma pracować, zarabiać i dawać przewagę konkurencyjną.

    Chińska strategia: Technologia jako manifestacja siły

    Podczas gdy w Ameryce rynek dyktuje warunki, po drugiej stronie Pacyfiku reguły gry pisze państwo. Dla Pekinu humanoidy to element geopolitycznej układanki i klucz do technologicznej niezależności.

    To odgórnie sterowany, narodowy projekt, którego celem jest nie tylko budowa robotów, ale stworzenie od podstaw całego, samowystarczalnego ekosystemu. Ministerstwo Przemysłu i Technologii Informacyjnych już w 2023 roku przedstawiło ambitny plan osiągnięcia masowej produkcji do 2025 roku.

    Chińskie podejście jest holistyczne. Równolegle do prac nad samymi maszynami, Pekin inwestuje w rozwój i produkcję kluczowych komponentów: serwomechanizmów, sensorów i chipów AI. Celem jest uniezależnienie się od zachodnich dostawców i zdominowanie globalnego łańcucha wartości.

    Humanoidy mają być wizytówką chińskiej potęgi technologicznej, wdrażaną masowo w sektorze usług, opiece zdrowotnej i inteligentnej produkcji. Słowem kluczowym jest tu strategia.

    Japońska konieczność: Społeczny inżynier w metalowej skórze

    Japonia, historyczny pionier robotyki, nie rozwija humanoidów z wyboru, lecz z konieczności. Maszyny mają być odpowiedzią na najpoważniejszy problem kraju: postępującą zapaść demograficzną.

    W starzejącym się społeczeństwie, gdzie brakuje rąk do pracy w opiece, usługach czy nawet handlu, roboty przestają być technologiczną ciekawostką, a stają się elementem strategii przetrwania.

    To jedyny region, gdzie „towarzysz” jest równie ważny co „pracownik”. Doświadczenia z takimi maszynami jak „Asimo” Hondy czy „Pepper” od SoftBanku pokazały, że priorytetem jest funkcja społeczna.

    Humanoidy mają asystować osobom starszym, edukować dzieci i wspierać klientów w sklepach. Mają wypełnić luki w tkance społecznej, które powstały w wyniku demografii. Japońskie podejście definiuje konieczność rozwiązania palącego problemu społecznego.

    Europejski hamulec: Etyka przed efektywnością

    Europa podchodzi do rewolucji humanoidalnej z charakterystyczną dla siebie ostrożnością. Zamiast szybkiego wdrożenia, stawia na ewolucję, w której priorytetem jest bezpieczeństwo człowieka, etyka i model współpracy.

    Kontynent, który jest liderem w dziedzinie „kobotów” (robotów współpracujących), przenosi tę filozofię na bardziej zaawansowane maszyny. Celem nie jest zastąpienie pracownika, ale uczynienie jego pracy lżejszą, bezpieczniejszą i bardziej ergonomiczną.

    To podejście humanocentryczne, silnie zakorzenione w regulacjach i debacie publicznej. Zanim humanoidy pojawią się na szeroką skalę w europejskich fabrykach czy domach, muszą przejść długą drogę testów, certyfikacji i społecznej akceptacji.

    Pytania o wpływ na rynek pracy, bezpieczeństwo danych i odpowiedzialność prawną są tu stawiane na równi z kwestiami technicznymi. Kluczowym słowem jest współpraca, a co za tym idzie – rozwaga.

    Nieuniknione zderzenie doktryn

    Te cztery filozofie wkrótce zaczną konkurować na globalnym rynku. Czy amerykański, napędzany zyskiem pragmatyzm okaże się najszybszą drogą do celu? Czy chińska, państwowa strategia pozwoli zbudować niedoścignioną przewagę w skali i kosztach produkcji?

    Czy japońskie roboty społeczne znajdą niszę w innych starzejących się społeczeństwach Zachodu? I wreszcie, czy europejska ostrożność okaże się mądrą, długoterminową grą, która zaowocuje najbardziej zrównoważonymi rozwiązaniami, czy przepisem na technologiczne zapóźnienie?

    Zwycięzca tego wyścigu niekoniecznie będzie dysponował najbardziej zaawansowaną maszyną. Wygra ten, którego filozofia i model biznesowy najlepiej odpowiedzą na ekonomiczne i społeczne wyzwania nadchodzącej dekady.

  • OVHcloud: Europa buduje chmurową niezależność

    OVHcloud: Europa buduje chmurową niezależność

    Globalne napięcia handlowe rzucają nowe światło na europejską zależność od amerykańskich gigantów chmurowych. OVHCloud, czołowy europejski dostawca centrów danych, sygnalizuje, że wybór dostawcy chmury staje się kwestią strategiczną, a nie tylko techniczną. Ten zwrot w myśleniu, wspierany przez miliardowe inwestycje w infrastrukturę AI, może zwiastować fundamentalne zmiany na europejskim rynku chmurowym.

    Autonomia strategiczna w centrum uwagi

    W kwartalnym sprawozdaniu finansowym dyrektor generalny OVHCloud, Benjamin Revcolevschi, podkreślił, że kwestie autonomii strategicznej weszły na stałe do agendy dyrektorów generalnych europejskich firm i organizacji publicznych. To odzwierciedla rosnące obawy związane z kontrolą danych i potencjalnymi zakłóceniami w dostępie do kluczowych zasobów cyfrowych w niestabilnym środowisku geopolitycznym. Firmy, które dotychczas kierowały się głównie kryteriami kosztowymi i technicznymi przy wyborze dostawcy chmury, teraz muszą uwzględnić szerszy kontekst strategiczny.

    Benjamin Revcolevschi, OVHcloud
    Benjamin Revcolevschi, OVHcloud

    Wyścig zbrojeń w infrastrukturze AI

    Dane i moc obliczeniowa stanowią fundament globalnego wyścigu w dziedzinie sztucznej inteligencji. Europejskie firmy zdają sobie sprawę, że kontrola nad tymi zasobami jest kluczowa dla ich konkurencyjności i innowacyjności. Inwestycja Iliad, konkurenta OVHCloud, który za pośrednictwem swojej spółki zależnej OpCore planuje zainwestować 3 miliardy euro w infrastrukturę AI, w tym moc obliczeniową i centra danych, jest tego wyraźnym przykładem. Ta strategiczna decyzja sygnalizuje determinację europejskich graczy do budowy własnych, niezależnych zdolności w obszarze AI.

    Amerykańska dominacja pod znakiem zapytania

    Obecnie rynek chmurowy jest zdominowany przez trzech amerykańskich hiperskalistów: Amazon Web Services (AWS), Microsoft Azure i Google Cloud. Ich pozycja, choć silna, staje w obliczu rosnącego sprzeciwu ze strony europejskich firm i rządów, które dążą do zmniejszenia zależności od zagranicznych dostawców. Eskalacja napięć handlowych i obawy o bezpieczeństwo danych przyspieszają ten proces. Pytanie brzmi, czy europejskie firmy są w stanie skutecznie konkurować z amerykańskimi gigantami i zbudować realną alternatywę.

    Przyszłość europejskiej chmury: współpraca i innowacje

    Komentarze Revcolevschi i inwestycje Iliad wskazują na wyraźny trend: europejskie firmy dążą do większej niezależności cyfrowej. Aby to osiągnąć, konieczne będą dalsze inwestycje w infrastrukturę, rozwój innowacyjnych rozwiązań chmurowych oraz silna współpraca między firmami i rządami. Przyszłość europejskiej chmury zależy od zdolności do budowy ekosystemu, który będzie konkurencyjny, bezpieczny i zgodny z europejskimi wartościami.

  • Rosnące ataki na infrastrukturę krytyczną w Europie. Czy czas na plan B

    Rosnące ataki na infrastrukturę krytyczną w Europie. Czy czas na plan B

    Infrastruktura krytyczna staje się coraz częstszym celem złożonych cyberataków. Z danych Europejskiego Repozytorium Cyberincydentów wynika, że w latach 2023–2024 ataki na infrastrukturę krytyczną w Europie zamknęły się w liczbie 1,4 tys., z czego ponad połowa była wymierzona właśnie w ten newralgiczny obszar. Najczęściej atakowane były systemy opieki zdrowotnej, organizacje finansowe oraz sektory: telekomunikacyjny, transportowy i energetyczny. O czym należy pamiętać, by je skutecznie chronić? Temat analizuje Mariusz Sawczuk, Senior Solutions Engineer, F5. 

    Jak wynika z danych z raportu IBM X-Force Threat Intelligence Index w 2023 roku Europa była celem 32% globalnych cyberataków. Najczęściej atakowane były: Wielka Brytania (27%), Niemcy (15%), Dania (14%), Portugalia (11%), Włochy (8%) i Francja (8%). W Europie odnotowano także największą liczbę ataków ransomware na świecie (26%). Sytuacja w 2024 r. była jeszcze bardziej niepokojąca. W Europie odnotowano około 500 podejrzanych incydentów, z których co piąty był powiązany z rosyjskimi atakami hybrydowymi lub działaniami szpiegowskimi. Warto zwrócić także uwagę na sytuację w Polsce. Według raportu ESET za drugie półrocze 2024 roku, nasz kraj znalazł się na 7. miejscu na świecie pod względem liczby ataków ransomware, co stanowi wzrost o 37% w porównaniu z pierwszym półroczem.

    Skuteczna ochrona w praktyce

    Jeśli chodzi o ataki na infrastrukturę krytyczną warto wiedzieć, o co zadbać, by móc z nimi skutecznie walczyć. Działania prewencyjne oraz prawidłowa reakcja na incydenty wymagają dobrze przemyślanej strategii. Skuteczna ochrona infrastruktury krytycznej to jedno z największych wyzwań współczesności, wymaga, więc kompleksowego podejścia, które łączy nowoczesne technologie, odpowiednie procedury oraz współpracę na wielu poziomach. 

    Cyberzagrożenia często wykraczają poza granice państw, dlatego istotna jest współpraca międzynarodowa i międzysektorowa – obejmująca rządy, sektor prywatny i organizacje międzynarodowe. Jednym ze strategicznych elementów zagrożeń „czyhających” na infrastrukturę krytyczną są ataki na dostawców, które mogą prowadzić do zakłócenia łańcuchów dostaw. Dlatego tak ważne jest monitorowanie i weryfikowanie bezpieczeństwa podmiotów zewnętrznych.

    Niebagatelną rolę odgrywają też regulacje i zgodność z przepisami. Przestrzeganie norm i standardów cyberbezpieczeństwa – zarówno regulacji krajowych, jak i międzynarodowych – pozwala minimalizować ryzyko i usprawnia reagowanie na zagrożenia. Wprowadzenie unijnych rozporządzeń, takich jak NIS2, zmierzających do podniesienia poziomu zabezpieczeń, to dobry kierunek, ale organizacje powinny również wdrożyć rekomendacje zawarte w dokumencie NIST 800-82r3. 

    Ważną rolę odgrywa również prewencja, dlatego organizacje powinny prowadzić regularne testy penetracyjne i audyty – przeprowadzanie symulacji cyberataków pozwala wykrywać słabe punkty systemu i odpowiednio je zabezpieczać. Wreszcie równie ważne są inwestycje w nowe technologie. Infrastruktura krytyczna musi być stale modernizowana, aby nadążać za zmieniającymi się zagrożeniami, m.in. poprzez wykorzystanie sztucznej inteligencji czy blockchain.

    Wspólna odpowiedzialność

    Istotnym warunkiem bezpieczeństwa staje się także odporność społeczna, czyli zdolność do reagowania: zapobiegania zagrożeniom, stawiania im oporu i powrotu do funkcjonowania po zakłóceniach w działaniu kluczowych systemów. Opiera się ona na kilku aspektach, z czego kluczowa jest świadomość zagrożeń. Społeczeństwo powinno być dobrze poinformowane o możliwych zagrożeniach (np. cyberatakach czy awariach technicznych) i sposobach radzenia sobie z nimi.

    Ogromne znaczenie ma również zaufanie do instytucji. Stabilność społeczna zależy między innymi od wiary obywateli w skuteczność działań rządu, służb ratunkowych i operatorów infrastruktury krytycznej. Brak zaufania może prowadzić do paniki i chaosu w sytuacjach kryzysowych. Aby ich uniknąć, należy pamiętać o tym, jak ważne są systemy wczesnego ostrzegania. Społeczeństwo powinno mieć dostęp do rzetelnych i szybko przekazywanych informacji na temat zagrożeń i procedur bezpieczeństwa. 

    Istotną rolę odgrywa tutaj oczywiście aktywność obywatelska, której fundamentem powinna być edukacja. Regularne ćwiczenia, kampanie informacyjne i szkolenia przygotowujące ludzi do reagowania w przypadku awarii lub zagrożeń są kluczowe dla zwiększenia odporności społecznej. 

    Warto zatem pamiętać, że każdy z nas odgrywa istotną rolę w systemie bezpieczeństwa – już sama świadomość istnienia nowych rodzajów przestępstw i dzielenie się nimi z tymi, którzy być może jeszcze o nich nie wiedzą (np. osobami starszymi), pozwala znacznie ograniczyć liczbę udanych cyberataków. Pomoc w zrozumieniu, jak działają codzienne urządzenia podłączone do Internetu, jakie dane udostępniają i jak sprawdzić ustawienia zabezpieczeń, np. inteligentnych zegarków czy opasek fitness, to jedna z pierwszych aktywności, która pozwoli nam pozytywnie wpłynąć na bezpieczeństwo.

  • AI w CEE: Czy regionalna strategia przyniesie efekty?

    AI w CEE: Czy regionalna strategia przyniesie efekty?

    Kraje Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) dostrzegają w sztucznej inteligencji (AI) szansę na znaczący skok gospodarczy. Jednak, jak wynika z nowego raportu, kluczowym elementem do odblokowania pełnego potencjału tej technologii jest zjednoczona, regionalna strategia. Koalicja CEE Digital Coalition, zrzeszająca organizacje cyfrowe z 14 krajów, w tym Związek Cyfrowa Polska, opublikowała mapę drogową, w której wzywa rządy do współpracy w dziedzinie rozwoju AI.

    Raport „CEE AI Challengers” podkreśla, że kraje regionu mogą znacząco zwiększyć swoją konkurencyjność, innowacyjność i produktywność, wykorzystując AI. Jednocześnie zwraca uwagę na rozdrobnienie, które może hamować postęp.

    Kluczowe rekomendacje dla rozwoju AI w regionie

    Zalecenia Koalicji koncentrują się na kilku kluczowych filarach:

    • Regionalny Superklaster AI: Dostrzegając ogromne moce obliczeniowe wymagane do zaawansowanych zadań AI, raport proponuje stworzenie wspólnego superklastra. To umożliwiłoby łączenie zasobów i udział mniejszych krajów w najnowocześniejszych projektach AI.
    • Ujednolicone Podejście Regulacyjne: Podkreśla się potrzebę spójnych regulacji AI w całym regionie. To zapewni przedsiębiorstwom jasne i przewidywalne środowisko operacyjne, sprzyjając współpracy transgranicznej i inwestycjom. Raport zaleca również tworzenie „piaskownic” – ram prawnych umożliwiających firmom eksperymentowanie z AI w kontrolowanym środowisku.
    • Wspólna Infrastruktura Danych: Stworzenie wspólnego systemu wymiany danych jest kluczowe dla innowacji w dziedzinie AI. Standaryzacja specyfikacji technicznych ułatwiłaby również ekspansję regionalnych firm AI na rynki globalne.
    • Regionalny Fundusz AI i Program Grantowy: Koalicja proponuje utworzenie wspólnego funduszu na finansowanie inicjatyw AI oraz programu grantowego, który zachęcałby firmy do inwestowania w technologie AI.

    Pokonanie cyfrowego rozdźwięku

    Chociaż region CEE wykazuje silne strony w sektorze cyfrowym – z większą gęstością firm ICT (3,9 na 1000 mieszkańców) i większym udziałem zatrudnienia w ICT (4,8%) w porównaniu z Europą Zachodnią (odpowiednio 2,1 i 4,1%) – raport przyznaje, że wciąż pozostaje w tyle pod względem transformacji cyfrowej. Wskaźniki adopcji zaawansowanych technologii, takich jak przetwarzanie w chmurze, analiza big data i AI, są stosunkowo niskie. Dane Eurostatu wskazują, że w 2024 roku w Europie AI wdrożyło 11% małych, 21% średnich i 41% dużych firm.

    Pokonanie społecznego sceptycyzmu

    Znaczącym wyzwaniem zidentyfikowanym w raporcie jest społeczny sceptycyzm wobec AI. „Żadna technologia nie budzi obecnie tylu pytań i emocji, co sztuczna inteligencja”zauważa Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. Raport podkreśla potrzebę kampanii edukacyjnych i uświadamiających społeczeństwo, aby budować zaufanie i ułatwić odpowiedzialne wdrażanie AI.

    Impuls i wola polityczna

    Koalicja CEE Digital Coalition wykorzystuje obecną prezydencję Polski w Radzie Unii Europejskiej, aby promować swoją mapę drogową AI. Organizacja aktywnie angażuje się w rozmowy z ministrami cyfryzacji i szefami rządów w całym regionie, aby zdobyć poparcie i przyspieszyć wdrożenie. Sukces tej inicjatywy zależy od woli politycznej rządów CEE do nadania priorytetu i zainwestowania we wspólną strategię AI.

  • Dlaczego Europa nie przyciąga liderów branży półprzewodników

    Dlaczego Europa nie przyciąga liderów branży półprzewodników

    W 2023 roku Unia Europejska podjęła ambitną próbę odbudowy swojego sektora półprzewodników poprzez tzw. Ustawę o chipach, której celem było przyciągnięcie inwestycji w produkcję i uniezależnienie się od dominujących graczy z Azji oraz USA. Mimo zastrzyku finansowego i wsparcia politycznego, Europa wciąż nie jest w stanie przyciągnąć najnowocześniejszych producentów chipów. Co stoi na przeszkodzie i jakie kroki mogą odwrócić ten trend?

    Brak kompleksowego podejścia do łańcucha wartości

    Pierwsza wersja unijnej Ustawy o chipach koncentrowała się przede wszystkim na rozbudowie zdolności produkcyjnych w Europie. W efekcie pojawiły się nowe inwestycje, ale zabrakło ich w kluczowych obszarach, takich jak projektowanie chipów, rozwój sprzętu oraz dostawy materiałów.

    Przemysł półprzewodnikowy to złożony ekosystem, w którym produkcja stanowi jedynie fragment całego procesu. Bez silnej bazy projektowej oraz dostępu do wysokiej jakości materiałów i narzędzi Europa pozostaje zależna od firm z USA i Azji. Jak zauważył poseł do Parlamentu Europejskiego Oliver Schenk, europejskie firmy chemiczne i dostawcy materiałów, którzy odgrywają kluczową rolę w produkcji chipów, wolą inwestować na Tajwanie przy współpracy z gigantami takimi jak TSMC, zamiast rozwijać swoje zakłady na kontynencie.

    Biurokracja i powolne procesy decyzyjne

    Kolejną przeszkodą w przyciąganiu globalnych gigantów jest model finansowania przyjęty w ramach unijnej ustawy. Większość funduszy pochodzi od państw członkowskich, ale ich rozdysponowanie wymaga zgody Komisji Europejskiej. Proces ten jest skomplikowany i długotrwały, co zniechęca potencjalnych inwestorów.

    W odróżnieniu od USA, gdzie program CHIPS and Science Act zapewnia szybkie i znaczące wsparcie finansowe, oraz Chin, które dotują swoich producentów w sposób niemal nieograniczony, Europa działa zbyt wolno, by skutecznie rywalizować o inwestycje w zaawansowane technologie. Firmy oczekujące szybkiej decyzji i jasnych warunków finansowania wybierają bardziej przewidywalne rynki.

    Konkurencja ze strony USA i Azji

    Stany Zjednoczone i kraje Azji, w tym Tajwan, Korea Południowa i Japonia, od lat dominują na rynku półprzewodników, oferując nie tylko rozwinięte ekosystemy produkcyjne, ale także silne wsparcie rządowe.

    • USA – Inwestycje w ramach CHIPS Act przyciągnęły firmy takie jak Intel i TSMC do budowy fabryk na terenie Stanów Zjednoczonych. Program oferuje wysokie dotacje i zwolnienia podatkowe, co czyni go atrakcyjnym dla liderów branży.
    • Tajwan – TSMC, największy na świecie producent chipów, dysponuje unikalnym łańcuchem dostaw, który pozwala na efektywną produkcję półprzewodników w skali globalnej. To właśnie tam powstają najbardziej zaawansowane układy wykorzystywane w smartfonach, komputerach i systemach AI.
    • Chiny – Pekin przeznacza miliardy dolarów na wsparcie swoich producentów chipów, takich jak SMIC, starając się zmniejszyć zależność od amerykańskich technologii i uniezależnić się od zagranicznych dostawców.

    W tym kontekście Europa nie oferuje równie konkurencyjnych zachęt, co sprawia, że pozostaje w tyle za największymi graczami.

    Jak Europa może odwrócić ten trend?

    Branża półprzewodników w Europie nie jest bez szans, ale potrzebuje bardziej kompleksowego podejścia. Grupy branżowe, takie jak ESIA i SEMI Europe, wzywają do wdrożenia Ustawy o chipach 2.0, która miałaby objąć nie tylko produkcję, ale także rozwój projektowania chipów, badania i rozwój oraz dostawy kluczowych materiałów i sprzętu.

    Ponadto, aby skutecznie konkurować z USA i Azją, Europa powinna:

    • Skrócić procesy decyzyjne i uprościć biurokrację – szybsze zatwierdzanie projektów i bardziej elastyczny model finansowania mogą przyciągnąć większe inwestycje.
    • Zwiększyć wsparcie dla badań i rozwoju – Europa ma silne ośrodki akademickie i inżynieryjne, ale ich współpraca z przemysłem wymaga większego wsparcia finansowego i organizacyjnego.
    • Zachęcać do budowy ekosystemu dostawców – zamiast skupiać się tylko na dużych fabrykach, Europa powinna tworzyć warunki do rozwoju całego łańcucha dostaw, od materiałów po projektowanie chipów.
    • Budować międzynarodowe partnerstwa – większa współpraca z globalnymi liderami, np. poprzez joint venture z TSMC, Samsungiem czy Intelem, mogłaby pomóc w transferze technologii i rozwoju europejskiego sektora półprzewodników.

    Europa ma potencjał, aby stać się silnym graczem w globalnym przemyśle półprzewodników, ale do tego potrzebne są zdecydowane działania. Jeśli Ustawa o chipach 2.0 uwzględni wnioski z pierwszego programu i skoncentruje się na całym łańcuchu wartości, UE może przyciągnąć większe inwestycje i zmniejszyć swoją zależność od zewnętrznych dostawców.

  • Odporność czy iluzja? Prawdziwe oblicze europejskiej gospodarki

    Odporność czy iluzja? Prawdziwe oblicze europejskiej gospodarki

    Europa wykazała zdumiewającą odporność, z roczną ekspansją gospodarczą w Strefie Euro i UE odpowiednio o 0,6% i 0,5%. Te pozytywne wyniki są światełkiem w tunelu, ale czy są one trwałe? Wskaźniki takie jak Wskaźnik Zaufania Konsumentów (CCI) są pozytywne, ale Wskaźnik Sentymentu Gospodarczego (ESI) odnotował spadek, co wskazuje na mieszane uczucia wśród przedsiębiorstw i konsumentów.

    Inflacja w UE wyniosła średnio 7,2% w II kwartale 2023 r., co jest znacznie powyżej celu EBC wynoszącego 2%. Mimo dziesięciokrotnego podniesienia kluczowej stopy procentowej przez EBC, inflacja pozostaje problemem. Wzrost cen może zaszkodzić konsumpcji i inwestycjom, co może zahamować wzrost gospodarczy.

    Równie niepokojące są rosnące ryzyka środowiskowe, z coraz bardziej intensywnymi falami upałów i ostrzeżeniami Światowej Organizacji Meteorologicznej ONZ (WMO) dotyczącymi zwiększonej częstotliwości i intensywności tych fal. Ekstremalne upały doprowadziły do dodatkowych 60 000 zgonów w Europie w poprzednim roku, co podkreśla pilną potrzebę działań w zakresie zmian klimatycznych.

    Nowa polityka azylowa i migracyjna UE, wprowadzona w czerwcu 2023 roku, ma na celu usprawnienie procedur i zapewnienie uczciwości. Jednak obawy dotyczące potencjalnego pośpiechu w procesach azylowych i braku jasności w identyfikacji „bezpiecznych krajów trzecich” mogą mieć znaczące implikacje dla przyszłości gospodarczej UE.

    Europa stoi w obliczu wielu wyzwań, od inflacji po zmiany klimatyczne. Odporność gospodarcza jest zachęcająca, ale pod nią kryją się głębokie napięcia i niepewności. Aby przetrwać i prosperować w tym skomplikowanym środowisku, Europa musi przyjąć proaktywne i elastyczne podejście, z strategicznymi politykami i odpornymi strategiami biznesowymi, które mogą lepiej zabezpieczyć jej dobrobyt gospodarczy i wzmocnić jej pozycję w obliczu globalnej niepewności.

    Artykuł powstał na podstawie danych GlobalData.

  • Obraz cyfryzacji po dwóch latach pandemii. Kto dziś wiedzie prym? 

    Obraz cyfryzacji po dwóch latach pandemii. Kto dziś wiedzie prym? 

    Wartość rynku zarządzania danymi, digitalizacji dokumentacji, a także bezpiecznej utylizacji zasobów IT w Polsce oszacowano na ponad 400 mln dolarów[1] – potencjał tej gałęzi gospodarki jest więc oceniany bardzo wysoko. Choć cyfrowa transformacja biznesu przyspieszyła w ostatnich latach na największą w historii skalę, możliwości rozwoju wciąż wydają się nieograniczone. Jakie branże wiodą dziś prym w cyfryzacji, a które zyskały podczas pandemii najwięcej? W jakie obszary działalności wkroczą w najbliższej przyszłości innowacje? 

    Finanse i ubezpieczenia wkraczają w kolejny etap cyfryzacji

    Sektor usług finansowych od wielu lat uchodzi za najbardziej rozwinięty technologiczne. Potwierdzają to dane wewnętrzne Iron Mountain, według których banki, firmy pożyczkowe i windykacyjne, a także inne organizacje o zbliżonym profilu odpowiadają dziś za przeszło 60% wszystkich wdrożeń w obszarze digitalizacji. Liderowi nie ustępuje branża ubezpieczeniowa. Gdy pandemiczny szok zmusił biznes w Polsce do pierwszych kroków na ścieżce cyfryzacji, pionierzy zachowali ciągłość działalności operacyjnej, myśląc racjonalnie o kolejnych inwestycjach. W związku z tym branże finansowa i ubezpieczeniowa są dziś na zupełnie innym etapie digitalizacji, konsekwentnie dążąc do koncepcji paperless.

    W minionym roku przyjęliśmy od przedstawicieli sektora ubezpieczeniowego blisko 25% mniej pudeł oraz teczek z papierową dokumentacją[2]. Trend utrzymuje się od 2019 r. Widzimy zatem, że branża konsekwentnie rezygnuje z dokumentów w tradycyjnej postaci, generując i przechowując ich coraz mniej. Dostrzegamy również znaczący spadek popytu na zamówienia fizycznych dokumentów. W przypadku branży ubezpieczeniowej łączna liczba zamówionych teczek i pudeł spadła o blisko 45%[3]. Należy jednak wspomnieć, że w 2021 r. odnotowaliśmy blisko 80% wzrost zainteresowania skanami dokumentów. Podobna tendencja jest dostrzegalna w organizacjach z sektora bankowego. Łatwo zatem wysnuć wniosek, że wiodące pod względem technologicznym branże w Polsce wkraczają w kolejną fazę cyfryzacji, a koncepcja paperless jest im coraz bliższa – mówi Marcin Drzewiecki, Prezes Iron Mountain Polska.

    Sektor medyczny największym beneficjentem postępu technologicznego

    W ostatnim roku wiele gałęzi gospodarki zmagało się ze swoistą rewolucją w działalności operacyjnej, jednak prawdopodobnie największe zmiany w obszarze digitalizacji zaszły w branży zdrowotnej. Eksperci Deloitte szacują, że pandemia przyspieszyła cyfryzację tego sektora co najmniej o dekadę[4]. Obserwowano m.in. wzrost znaczenia telemedycyny i zdalnej diagnostyki, a także rosnącą liczbę realizowanych e-recept. Do wielu z nieznanych dotąd rozwiązań Polacy częściowo się już przyzwyczaili. Nawet 70% osób chce w przyszłości mieć możliwość rezerwacji wizyty lekarskiej online, a ponad 50% deklaruje chęć korzystania ze zdalnego monitoringu stanu zdrowia przez lekarza[5]. Pandemia okazała się największym akceleratorem digitalizacji, jednak równie istotny wpływ na postęp technologiczny miały zmiany przepisów prawa, tj. konieczność wdrożenia elektronicznej dokumentacji medycznej.

    Choć niedoścignionym liderem w obszarze digitalizacji jest w Polsce branża finansowa, znaczący wzrost w ostatnim czasie odnotował sektor usług zdrowotnych. Dziś firmy medyczne odpowiadają za ponad 15% wdrożeń innowacyjnych rozwiązań technologicznych, plasując się w tym zakresie na podium[6]. Jestem przekonany, że w najbliższych latach ten odsetek znacząco wzrośnie. Szacuje się, że rynek wirtualnych usług diagnostyki medycznej jest wart obecnie 600 mln dolarów, a przez najbliższą dekadę ma notować wzrost na poziomie 15% rok do roku[7]. Efektywne świadczenie usług medycznych online nie będzie możliwe bez odpowiednich systemów, cyfryzacji i infrastruktury – podsumowuje Marcin Mandryk, Head of Sales Operations Europe & South Africa w Iron Mountain.

    Zastosowanie na jeszcze większą skalę cyfrowych rozwiązań w systemie usług zdrowotnych pozwoli ograniczyć nierówności w zakresie dostępu do takich świadczeń wśród społeczeństwa. Cyfrowe cele na 2030 r. wypracowane przez Komisję Europejską, zakładają, że 100% obywateli pozyska w tym okresie zdalny dostęp do swojej dokumentacji medycznej[8]. Cele są ambitne, ale przyjmując, że w ciągu najbliższych 8 lat w Europie może brakować przeszło 4 mln pracowników medycznych, dalsza cyfryzacja sektora jest koniecznością[9].

    Digitalizacja w służbie ochrony środowiska

    W środowisku biznesowym jednym z kluczowych tematów w nadchodzącym roku staną się czynniki ESG, które będą nieporównywalnie częściej odgrywać istotną rolę przy podejmowaniu strategicznych decyzji. Dlatego też działania z obszaru zrównoważonego rozwoju czeka swoiste pogłębienie. Ze względu na rosnącą świadomość społeczną, presję regulacyjną, a także realne problemy środowiskowe biznes wkroczy w nowy wymiar raportowania oraz konsekwencji w realizacji obranej strategii. Dojrzałe technologiczne organizacje zdają sobie już sprawę, że innowacje pomagają zagospodarować również ten obszar funkcjonowania przedsiębiorstwa i z pewnością skorzystają z takiej możliwości.

    Cyfrowa transformacja postępuje, a świadomość biznesu w zakresie wykorzystania nowych technologii nieustannie rośnie. Przewiduję, że w nadchodzącym roku przedsiębiorstwa zechcą wykorzystać innowacje, aby z większą skutecznością realizować swoją strategię zrównoważonego rozwoju i określone cele. Odejście od papierowej dokumentacji w dłuższej perspektywie przyniesie korzystne dla środowiska efekty, jednak nie będzie to możliwe bez efektywnej digitalizacji i wdrożenia systemu zdalnego obiegu dokumentów. Należy przy tym pamiętać o tym, że dane w wersji cyfrowej nie są w pełni przyjazne dla środowiska. Dlatego też z agendy biznesu nie zniknie temat zrównoważonego śladu cyfrowego, czyli rozsądnego zarządzania rozwiązaniami technologicznymi. Z pewnością w kontekście działań proekologicznych odnotujemy również wzrost zainteresowania usługami bezpiecznej utylizacji wyeksploatowanego sprzętu IT, które mają również związek z zachowaniem bezpieczeństwa danych – dodaje Marcin Mandryk, Head of Sales Operations Europe & South Africa w Iron Mountain.

    Pandemia bezwzględnie odmieniła oblicze biznesu, nie tylko w Polsce. Sektory, które wykazały w tym okresie największą elastyczność, wyszły z kryzysu obronną ręką i dziś wiodą prym w obszarze innowacyjnych rozwiązań. Inne branże wykorzystały minione miesiące do intensyfikacji swoich działań, dzięki czemu odnotowały największy postęp technologiczny. Nie ulega wątpliwości, że rozwój cyfryzacji nie zahamuje. Szacuje się, że wartość rynku ICT w Polsce przekroczy wkrótce 20 mld dolarów[10].


    [1] Dane wewnętrzne Iron Mountain

    [2] Dane wewnętrzne Iron Mountain

    [3] Dane wewnętrzne Iron Mountain

    [4] https://www2.deloitte.com/pl/pl/pages/press-releases/articles/do-2030-r-w-Europie-moze-brakowac-ponad-4-mln-pracownikow-medycznych.html

    [5] https://static.300gospodarka.pl/media/2021/05/Cyfrowe-Zdrowie_Raport-300RESEARCH_Maj-2021_wersja-internet..pdf

    [6] Dane własne Iron Mountain

    [7] https://static.300gospodarka.pl/media/2021/05/Cyfrowe-Zdrowie_Raport-300RESEARCH_Maj-2021_wersja-internet..pdf

    [8] https://ec.europa.eu/info/strategy/priorities-2019-2024/europe-fit-digital-age/europes-digital-decade-digital-targets-2030_pl

    [9] https://www2.deloitte.com/pl/pl/pages/press-releases/articles/do-2030-r-w-Europie-moze-brakowac-ponad-4-mln-pracownikow-medycznych.html

    [10] https://www.wnp.pl/tech/wartosc-polskiego-rynku-ict-wkrotce-przekroczy-20-mld-dolarow,493586.html

  • Eksperci: MŚP mogą stracić na nowych unijnych regulacjach cyfrowych

    Proponowane w obecnym kształcie regulacje – Akt o Rynkach Cyfrowych (DMA) oraz Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) – będą miały fundamentalny i niekorzystny wpływ na działalność małych i średnich przedsiębiorstw w UE. Choć w debacie publicznej mówi się o obu Aktach w kontekście gigantów technologicznych, to proponowane zmiany wpłyną tak naprawdę na najmniejsze podmioty na rynku – ostrzega Michał Kanownik, Prezes Związku Cyfrowa Polska. W czasie spotkania z członkami Parlamentu Europejskiego zaprezentowano najważniejsze zastrzeżenia sektora MŚP wobec unijnych regulacji.

    W czasie zorganizowanego w piątek przez Związek Cyfrowa Polska oraz INFOBALT, partnerską organizację branży cyfrowej i nowoczesnych technologii z Litwy spotkania przedstawicieli biznesu i eurodeputowanych, które poświęcono problematyce wpływu procedowanych w UE regulacji: Aktów o Rynkach Cyfrowych oraz o Usługach Cyfrowych na małe i średnie przedsiębiorstwa, omówiono kluczowe obawy sektora MŚP. Mniejsze podmioty na rynku UE alarmują, że odebrane zostaną im nowoczesne narzędzia komunikacji z klientami oraz że staną się niewidoczne dla potencjalnych odbiorców swoich usług.

    Mity i fakty

    Gospodarze spotkania zwracali uwagę, że regulacje (DMA i DSA) są często błędnie przedstawiane w debacie publicznej jako dotyczące wyłącznie największych platform online i gigantów technologicznych. Zdaniem prezesa Związku Cyfrowa Polska choć projektowane są one z myślą o ochronie praw konsumentów i wyrównaniu szans podmiotów rynku innych niż najwięksi gracze, to wiele ich elementów stoi w sprzeczności z tymi założeniami. – Restrykcje dotyczące reklam online, czy łączenia danych pomiędzy usługami dostawców usług online będą miały fatalne konsekwencje dla najmniejszych graczy na rynku, którzy polegają na ich możliwościach. Klient szukający w wyszukiwarce online np. kwiaciarni nie zobaczy mapki ze wskazaniem adresów, czy godzin otwarcia okolicznych przedsiębiorstw. Zamiast tego zobaczy listę linków. Pamiętajmy, że stronę online ma zaledwie 30% europejskich MŚP. Małe firmy utracą potężny kanał interakcji z klientamiobjaśniał konsekwencje regulacji Michał Kanownik.

    Ogromny uszczerbek mają odnieść małe i średnie przedsiębiorstwa w związku z planami zakazania usług z zakresu celowanych reklam (targeted advertisement). Mindaugas Ubartas, CEO INFOBALT objaśniał, że to kuriozalna sytuacja, w której przegranymi będą zarówno MŚP, tracąc dostęp do nowoczesnego, wydajnego i przystępnego cenowo narzędzia marketingowego – Małej firmy nie stać na reklamę w telewizji, czy gazetach. Czy chcemy cofać rynek do poprzedniej ery? Małej firmie na nic zda się dotarcie do klientów oddalonych o setki, czy tysiące kilometrów od miejsca działalności biznesu. Na restrykcjach nałożonych na mechanizm reklam ucierpią małe firmy i konsumenci. To obustronna porażka. Trzeba również ponownie wyjaśnić, że reklama nigdy nie jest skierowana do indywidualnego użytkownika. Celowanie oznacza, że ogłoszenie widzi grupa użytkowników, bez wpływu na bezpieczeństwo, czy prywatność danych jednostek – tłumaczył Mindaugas Ubartas.

    Uczestnicy spotkania zwracali uwagę, że interes sektora MŚP był często ignorowany w czasie prac nad omawianymi regulacjami. – MŚP i ich interes nie były brane pod uwagę w wystarczającym stopniu w czasie procesu legislacyjnego, a wpływ DSA i DMA na ich codzienną działalność nie został dotychczas wystarczająco zakomunikowanystwierdził Brandon Mitchener, reprezentujący Connected Commerce Council w Europie oraz mały przedsiębiorca zajmujący się sprzedażą wina online.

    Brak świadomości wśród eurodeputowanych

    W czasie spotkania poruszano problem niedostatecznej świadomości wśród parlamentarzystów na temat skutków projektowanych przepisów. W odpowiedzi na pytanie litewskiego europarlamentarzysty Andriusa Kubiliusa o odezwę struktur unijnych na prezentowane w czasie konsultacji i prac legislacyjnych nad Aktami stanowiska i odezwy branży cyfrowej oraz środowisk małych i średnich przedsiębiorstw, organizatorzy spotkania wyjaśniali, że reakcja widziana w treści legislacji była dostrzegalna, lecz niekompletna i wciąż borykają się z problemem braku świadomości członków PE. – Część naszych postulatów została uwzględniona w projektach regulacji, za co jesteśmy wdzięczni. Niestety, nie są one wciąż idealne. Liczymy, że przedstawione dziś obawy zostaną rozważone przez Parlament Europejski. Wciąż borykamy się z niedostateczną świadomością wśród Europosłów na temat konsekwencji Aktów dla mniejszych graczy na rynkupowiedział Prezes Związku Cyfrowa Polska.

    Do udziału w spotkaniu zaproszono przedstawicieli Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów Parlamentu Europejskiego (IMCO) oraz polskich i litewskich eurodeputowanych. W spotkaniu udział wzięli przedstawiciele Parlamentu Europejskiego oraz stowarzyszeń i organizacji przedsiębiorców i pracodawców, m.in. ZPP, czy włoskiego InnovUp, a także przedstawiciele mediów krajowych. W czasie grudniowego posiedzenia Parlamentu Europejskiego Akt o Usługach Cyfrowych procedowany będzie w europarlamentarnej komisji IMCO, a Akt o Rynkach Cyfrowych poddany będzie pod głosowanie plenarne.

    Nagranie przebiegu spotkania dotyczącego wpływu obu Aktów na sektor małych i średnich przedsiębiorstw w języku angielskim

  • Gartner: Ponad bilion dolarów na IT w naszym regionie

    Gartner: Ponad bilion dolarów na IT w naszym regionie

    Dostawcy oprogramowania dla biznesu zacierają ręce, rok 2022 będzie dla nich bardzo dobry, zapowiada Gartner. To właśnie budżety na firmowy software będą rosły najszybciej. Zarówno na świecie, jak i w naszym regionie.

    Gartner zapowiada kolejny dobry rok dla branży IT. Zdaniem analityków tegoroczne tempo wzrostu będzie niemal dwucyfrowe (9,5%). W nadchodzącym 2022 nieco zwolni, ale 6,5% to wciąż dobry wynik. Eksperci oczekują, że skumulowana wartość budżetów przedsiębiorstw na IT będzie równa kwocie 4,474 mld dolarów. Niemal jedna trzecia tej kwoty – 1,3 mld dolarów – pochodzić będzie z “naszego” regionu EMEA.

    – W 2020 biznes zafundował sobie pauzę i przyczajony obserwował, co będzie dalej. Jak się później okazało, ekspansję pandemii udało się ograniczyć, a w wielu wypadkach całkowicie zniwelować jej wpływ, więc firmy uwolniły budżety. Stracone miesiące nadrabiamy w 2021, stąd analitycy rynkowi spodziewają się sporego odbicia.Robert Banisz, Dyrektor Pionu Sprzedaży w BPSC. Ekspert zapytany, skąd takie różnice w tempie wzrostu dla całego świata i dla naszej części globu, wyjaśnia: Motorem napędowym regionu EMEA jest Europa, która już dziś może pochwalić się wysokim poziomem ucyfrowienia. Nie ważne o jakiej gałęzi mówimy, Europejczycy są w czołówce. Dlatego na naszym kontynencie potrzeba digitalizacji nie była tak paląca, jak w regionach zacofanych cyfrowo. tłumaczy ekspert, reprezentujący katowickiego dostawcę oprogramowania dla biznesu. To właśnie ten segment rynku IT rośnie najszybciej na świecie, również u nas.

    Robert Bawisz, BPSC, Gartner
    Robert Banisz, Dyrektor Pionu Sprzedaży w BPSC

    Biznes zainwestuje w usługi

    Gartner szacuje, że w 2021 roku w regionie EMEA wydatki na oprogramowanie dla przedsiębiorstw będą miały najwyższe tempo wzrostu wynoszące 9,5%, a rok później będzie to już 10%. Jeżeli pierwsze szacunki analityków się potwierdzą, to wówczas skumulowana wartość budżetów, które biznes w naszym regionie przeznaczy na oprogramowanie, osiągnie 161,5 mld dolarów. W przyszłym będzie to jeszcze więcej, bo aż 178,3 mld dolarów.

    – Koncepcja, w której strategia technologiczna dopasowywana jest do biznesowej, straciła na aktualności. Obecnie coraz powszechniejsza jest filozofia, w której obie strategie: biznesowa i technologiczna powinny być rozwijane w partnerstwie. A integratorem obu jest oprogramowanie, stąd firmy będą inwestować systemy: wymieniać lub rozwijać już posiadane.opisuje ekspert BPSC.

    Najszybciej rozwijającym się rynkiem oprogramowania dla biznesu są usługi IT. Według predykcji, w ciągu 12 miesięcy przyszłego roku, segment ten urośnie o 8,2%, z 357,4 mld dolarów do 388,5 mld. Pozostałe trzy segmenty: data center, usługi komunikacyjne i urządzenia będą rosły dużo wolniej niż lider. Najgorzej wyglądają prognozy dla dostawców urządzeń IT. Wydatki na tę gałąź rynku będą aż o 13 punków procentowych niższe niż w tym roku. To jedyny taki przypadek, gdzie szacowane tempo rozwoju w 2022 będzie niższe niż w 2021. Gartner ocenia, że wspomniany sektor urośnie o zaledwie 0,7% i na koniec przyszłego roku wart będzie 208 mld dolarów.

    Dostawcy rozwiązań dla centrów danych i usług komunikacyjnych może nie mają powodów do huraoptymizmu, ale też nie mogą narzekać. U pierwszego z wymienionych spodziewany jest wzrost wydatków z 2,2% do 3,6%, a w przypadku drugiego oczekuje się zmiany z 1,5% do 2%. Jednak warto zauważyć, że w kwotach bezwzględnych te same procenty mają zupełnie inny ciężar gatunkowy. Ponieważ segment określany przez Gartnera jako communications services jest 11 razy większy od data center. W przyszłym roku pierwszy wart będzie niemal 465 mld dolarów, zaś drugi: 40,5 mld dolarów.

    Miliardy Niemców i Brytyjczyków

    Jak podaje Gartner, w Wielkiej Brytanii wydatki na rozwiązania i usługi technologiczne w 2022 r. osiągną wartość 223,3 mld USD. To wzrost o 6% w porównaniu z rokiem 2021. To więcej niż wynosi prognozowany wzrost dla całego EMEA (4,7%).

    – Organizacje w Wielkiej Brytanii zwiększą swoje wydatki na IT o 14,4 miliarda dolarów w 2022 roku, czyli więcej niż Francja, Niemcy, Włochy i Turcja razem wzięte.mówi John-David Lovelock wiceprezes ds. badań w Gartnerze i wymienia obszary, w które inwestować będą Brytyjczycy: – Rosnące nakłady na zdalną pracę i edukację oraz telezdrowie, to trzy główne filary, które wpływają na zwiększające się wydatki na IT na wyspach brytyjskich.

    W Unii Europejskiej na IT najwięcej wydawać będą Niemcy. W 2022 roku ma to być aż 167,3 mld dolarów, co oznacza wzrost o 4,4% w porównaniu z 2021 r. Nasi zachodni sąsiedzi inwestować będą przede wszystkim w oprogramowanie dla przedsiębiorstw. Ten segment będzie odznaczał się najwyższą stopą wzrostu nie tylko w 2022 roku, ale też w kolejnych latach. Zdaniem eksperta z BPSC, na te wyniki trzeba spojrzeć w nieco szerszym kontekście, bo sytuacja w Niemczech będzie miała wpływ na to, co będzie działo się w naszym kraju.

    – Technologie czwartej rewolucji przemysłowej okazały się kluczową siłą napędową odpornych łańcuchów dostaw. Przedsiębiorstwa, które zaczęły je stosować, były w stanie z powodzeniem przetrwać zawirowania i dysponowały solidnymi podstawami do przyjęcia zarówno krótko- jak i średnioterminowych środków mających na celu budowanie odporności.mówi Robert Banisz i dodaje:W perspektywie krótkoterminowej kluczowe było zapewnienie ciągłości działalności, ochrona pracowników i minimalizacja zakłóceń. To już mamy za sobą, teraz wchodzimy w perspektywę średnioterminową. A w niej wiele firm zaczyna dążyć do tworzenia nowych sieci lokalnych ekosystemów dostaw i dywersyfikacji bazy dostawców, która bazuje na IT. To ważna informacja dla Polski i naszych firm. Jesteśmy produkcyjnym zapleczem Europy, jeżeli chcemy nadal nim być, musimy zadbać o swoją kompatybilność i gotowość na przyjęcie kolejnych rozwiązań, jakimi na co dzień posługuje się zachód. Jak to osiągnąć? Nieustannie się digitalizować. – kończy Banisz.

  • Rok 2020 pod znakiem dynamicznego rozwoju sektora magazynowego

    Rok 2020 pod znakiem dynamicznego rozwoju sektora magazynowego

    Pomimo turbulencji związanych z pandemią koronawirusa, rok 2020 stał pod znakiem dalszego dynamicznego rozwoju sektora magazynowego. Szczególnie cieszy wysoki popyt na powierzchnie, w jeszcze większej niż wcześniej mierze, napędzany rozwojem sektora e-commerce. Ten ostatni zyskał na znaczeniu ze względu na ograniczenia handlu stacjonarnego oraz nacisk na zwiększenie dystansu społecznego. Tym samym, szczególne okoliczności zewnętrzne wymusiły na firmy z różnych branż przemodelowanie kanałów sprzedaży, dynamiczny rozwój modelu sprzedaży wielokanałowej, wzrost znaczenia sprawnej i efektywnej logistyki. Te poważne zmiany, dokonywane pod ogromną presją czasu, przełożyły się na wysokie zapotrzebowanie na powierzchnię magazynową. Rosnące wymagania konsumentów w zakresie szybkości i obsługi dostaw, przekładają się z kolei na rozwój outsourcingu usług logistycznych. Widać to w strukturze popytu na powierzchnie magazynowe, w którym największy udział, wynoszący przeszło 30% wolumenu transakcji, posiadają najemcy z sektora operatorów logistycznych.

    Coraz więcej firm logistycznych oferuje wyspecjalizowane usługi w zakresie obsługi dystrybucji e-commerce. To również operatorzy pozostają najaktywniejszą grupą generującą nowe zapytania o powierzchnię (potencjalny przyszłoroczny popyt). Na rynku wysoce aktywne były także duże sieci handlowe oferujące kategorie produktowe takie jak żywność i napoje, elektronikę i sprzęt AGD czy też meble/wyposażenie wnętrz. Pomimo poważnych wyzwań, związanych ze wstrzymanymi lub ograniczonymi procesami produkcyjnymi, ważnym źródłem popytu pozostaje także branża lekkiej produkcji i motoryzacyjna.

    Każdego roku przybywa znacznie ponad 2 miliony mkw. nowej powierzchni magazynowej w Polsce

    Warto podkreślić niezwykle wysoką dynamikę rozwoju rynku magazynowego – rok 2020 będzie czwartym z kolei, w którym na rynku przybędzie ponad 2 mln mkw. powierzchni magazynowej ze średnią z trzech poprzednich lat wynoszącą 2,45 mln mkw. Całkowite zasoby magazynowe przekroczyły w 2020 roku 20 mln mkw., kolejne milionowe granice będą pokonywane w 2021 r. Tylko w trakcie ostatnich 5 lat wielkość sektora podwoiła się. To oznacza, że oferta produktowa na polskim rynku jest również bardzo atrakcyjna pod kątem struktury wiekowej i standardu oferowanej powierzchni magazynowej. To dodatkowy atut polskiego rynku, znajdujący uznanie zarówno wśród firm krajowych jak i zagranicznych.

    Dominacja głównych rynków, ale zasięg geograficzny inwestycji ciągle się rozszerza

    W strukturze geograficznej inwestycji wciąż dominują główne rynki regionalne, czyli tzw. „Wielka Piątka”, w skład której wchodzą Warszawa, Górny Śląsk, Polska Centralna oraz Wrocław i Poznań. Rynki te utrzymały 80% udział w całkowitych zasobach nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce i uwzględniając plany ekspansji deweloperów, statystyka ta utrzyma się na podobnym poziomie w nadchodzącym roku.   Jednocześnie na znaczeniu zyskują mniejsze rynki regionalne i w długoterminowej perspektywie będą one umacniać swoją pozycję. Trójmiasto, Kraków, Szczecin czy rejon Bydgoszczy-Torunia to tylko niektóre przykłady. Na znaczeniu zyskują także region Polski Zachodniej, przede wszystkim województwo lubuskie oraz też „ściana wschodnia” z miastami takimi jak Lublin, Rzeszów czy Białystok. Wpływ na to ma zarówno rozwój lokalnego rynku, nowe inwestycje w infrastrukturę transportową, potrzeba dywersyfikacji lokalizacji w krajowych łańcuchach logistycznych sektora e-commerce. Dodatkowym czynnikiem stymulującym rozwój rynku magazynowego w Polsce jest również dogodna lokalizacja naszego kraju, ułatwiająca dystrybucję na rynki zagraniczne (Europa Zachodnia, Skandynawia, region CEE, kraje bałtyckie, czy Europa Wschodnia). Co więcej, na mapie inwestycji deweloperskich każdego roku pojawiają się nowe punkty – w ostatnim czasie można wymienić chociażby takie jak Kutno, Legnicę, Gorzów Wielkopolski, Olsztyn czy Kalisz.

    Dywersyfikacja sieci logistycznej, wzrost znaczenia logistyki „ostatniej mili”

    W bieżącym roku obserwowaliśmy pogłębiającą się dywersyfikację w zakresie lokalizacji jak również produktu magazynowego. Nadal powstają duże jednostki konsolidujące procesy magazynowe, najczęściej na potrzeby największych firm z sektora FMCG/sieci handlowych i globalnych platform e-commerce. Są one w coraz większej mierze uzupełniane przez sieć mniejszych magazynów, inwestycji typu cross-dock, czy małych jednostek typu Small Business Unit. Celem głównym jest optymalizacja łańcucha dystrybucji na odcinku tzw. „ostatniej mili”. Realizacja tego typu obiektów blisko konsumentów zarówno w dużych jak i średnich miastach, wpływa korzystnie na poziom kosztów i czas dostaw. Trend ten wspomagają inwestycje w sieć dróg ekspresowych, w tym obwodnic miejskich, które pozwalają na szybką obsługę rynków lokalnych. Podobny trend utrzyma się również w 2021 r. i skłoni deweloperów do poszukiwania nowych lokalizacji miejskich, również tych o charakterze brown field. Spodziewamy się także dalszej dywersyfikacji produktowej i być może nowości w ofercie magazynowej o charakterze retail-warehouse.

    Pandemia może stać się katalizatorem przyśpieszającym zjawisko tzw. nearshoringu

    Sektor produkcyjny i motoryzacyjny, odczuwający największe problemy w początkowej fazie pandemii ze względu na zerwane łańcuchy dostaw czy też ograniczony popyt, w ostatnich miesiącach odnotowuje poprawę sytuacji. Polska, dzięki strategicznej lokalizacji w centralnej części kontynentu europejskiego i konkurencyjnemu rynkowi pracy, pozostanie w czołówce krajów rozpatrywanych jako preferowana lokalizacja w kontekście przenoszenia procesów biznesowych. Dotyczy to zarówno obiektów dystrybucyjnych, jak i produkcyjnych, zasilających rynki zagraniczne.

    Ekologia coraz silniej wchodzi do magazynów

    Jednym z najważniejszych trendów 2020 r. była popularyzacja i rozwój konceptu zielonych magazynów. Nowe magazyny i fabryki coraz wyraźniej wpisują się w trend rozwoju zrównoważonego budownictwa, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony środowiska naturalnego. Zarówno najemcy, jak i właściciele obiektów magazynowych i przemysłowych coraz częściej dostrzegają pozytywne aspekty związane z procedurą weryfikacji ekologicznej, co najlepiej świadczy o zmieniających się realiach rynkowych. Zdecydowana większość nowych obiektów magazynowych ma dziś zielony certyfikat, przede wszystkich w systemie BREAM, często na poziomie very good. Dodatkowo, bardzo cieszy rosnąca świadomość i potrzeba wprowadzania eko rozwiązań w gronie najemców. Z uwagi na praktyczne podejście najemców, realizowane przez nią konkretne zielone rozwiązania, mają realne uzasadnienie ekonomiczne np. w postaci niższych kosztów mediów. Prócz ekonomii coraz częściej pojawia się argument w postaci wymogu ograniczenia śladu węglowego. Utwierdza nas to w przekonaniu, ze temat ekologii w magazynach zostanie z nami w kolejnych latach i będzie coraz intensywniej zgłębiany przez uczestników rynku. Może stać się również kolejnym elementem istotnie wpływającym, prócz kwestii lokalizacyjnych i komercyjnych, na wybór finalnego rozwiązania.

    źródło: Cushman & Wakefield

  • Epson otwiera wirtualne Centrum Rozwiązań Branżowych dla europejskich klientów i partnerów

    Epson otwiera wirtualne Centrum Rozwiązań Branżowych dla europejskich klientów i partnerów

    Firma Epson uruchomiła nowe Europejskie Centrum Rozwiązań Branżowych (EISC+) – hybrydowe centrum demonstracyjne, które obejmuje wirtualną przestrzeń i fizyczny obiekt, w którym partnerzy, dystrybutorzy i klienci mogą poznawać nasze produkty i rozwiązania. Nowe EISC+ znajduje się w pobliżu Meerbusch w Niemczech i jest udostępniane wirtualnie dla regionu EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka). Przestrzeń o powierzchni 500 m² zapewnia dostęp do pełnej gamy rozwiązań z zakresu robotyki firmy Epson i innych specjalistycznych produktów przemysłowych, w tym kompletną ofertę robotów SCARA. EISC+ oferuje wsparcie techniczne w wielu językach, dzięki czemu nasi klienci z całej Europy mogą poznać i  testować nowe produkty oraz rozwiązania.

    W czasie, gdy możliwości spotkań twarzą w twarz są ograniczone, EISC+ oferuje nowe sposoby interakcji z partnerami biznesowymi, nawiązywania kontaktów oraz poznawania technologii za pośrednictwem fizycznego i wirtualnego showroomu, studia telewizyjnego, a także stanowiska wystawowego. „Wszyscy musimy przyzwyczaić się do nowych warunków pracy i interakcji. Dla firmy Epson współpraca z naszymi klientami i partnerami ma ogromne znaczenie, dlatego jestem dumny, że nowa formuła EICS+ zapewnia im lepsze wsparcie. Przestrzeń EICS+ oferuje innowacyjny sposób bezpośredniego poznawania naszych produktów, korzystania z indywidualnych porad ekspertów oraz słuchania potrzeb klientów i partnerów”powiedział Paweł Handzlik, Key Account Manager – Robotic Solutions w Epson.

    EISC+ zaprezentowano w listopadzie podczas pierwszego wirtualnego wydarzenia prezentującego rozwiązania z zakresu robotyki firmy Epson, na które zaproszono dystrybutorów robotów, aby osobiście przekonali się, że EICS+ pozwala obejrzeć i przetestować nowe rozwiązania. Odzew był bardzo pozytywny, a dystrybutorzy podzielili się swoimi opiniami: „Elastyczny, hybrydowy charakter EICS+ pozwala łatwo objaśnić obszerne portfolio robotów i automatyki firmy Epson, ponadto nie ogranicza nas czasowo i umożliwia szybkie reakcje. Stwarza to szereg możliwości, które chętnie wypróbujemy wśród klientów z krajów Beneluksu”wyjaśniał Paul Johan, dyrektor zarządzający w Hupico BVBA z Belgii. „EISC+ ma szereg oczywistych zalet, myślimy też o klientach, którzy skorzystaliby z sesji studyjnej. Dzięki możliwości zintegrowania własnych lokalnych treści z centrum jesteśmy w stanie pozyskać nowych klientów, jak również przekonać do nowych rozwiązań, tych z którymi już współpracujemy”dodał Filippe Carrondo, dyrektor zarządzający EPL Mecatrónica z Portugalii. Guilio Zunino, menadżer ds. rozwoju w Sinta s.r.l. z Włoch, powiedział: „W przeciwieństwie do innych wirtualnych stoisk, EICS+ pozwala nam przedstawić zastosowania, których nie bylibyśmy w stanie pokazać z powodu braku miejsca lub niedostępności produktów. Pomysł otwiera przed nami nowe możliwości i przyniesie wiele korzyści”.

    Koncepcja EISC+ została wprowadzona w życie przez firmę Format WerbeArt, wieloletniego partnera firmy Epson. Zainteresowani partnerzy detaliczni mogą zarezerwować dogodny dla siebie termin na specjalnie przygotowanej stronie internetowej http://www.epson.de/industial-solutions-center-plus

  • OVHcloud: 5 trendów IT na 2021 rok

    OVHcloud: 5 trendów IT na 2021 rok

    Rok 2020 wywrócił do góry nogami rzeczywistość, którą znaliśmy. Obowiązek zachowania fizycznego dystansu w praktyce przeniósł wiele osób do wirtualnego świata. Dlatego w czasie gdy wiele branż, takich jak gastronomia czy hotelarstwo musiało zawiesić swoją działalność, sektor IT rozwijał się w przyśpieszonym tempie, a chmura obliczeniowa, usługi w chmurze i e-commerce stały się dla wielu nową normalnością. I chociaż mijający rok zapamiętamy zapewne na długo, to z pewnością zaowocuje on wieloma ciekawymi trendami technologicznymi. Czy pozwolą one spojrzeć w nadchodzącą przyszłość z optymizmem?

    Zarówno wielbiciele technologicznych nowinek, jak i fani fantastyki naukowej od wielu lat rozmyślali nad jeszcze kiedyś futurystycznie brzmiącym rokiem 2020. Oprócz zalet życia w świecie zaawansowanej technologii, niektórzy zastanawiali się również nad jej negatywnymi konsekwencjami. Jednak, gdy pełni nadziei wchodziliśmy w bieżący rok, nikt nie przewidywał jak wyczerpujący się okaże. Ostatnie 12 miesięcy upłynęło nam pod znakiem wielu istotnych wydarzeń:

    1.     Zwarci i gotowi

    Pandemia w 2020 roku to tragedie poszczególnych ludzi i całych narodów. To jednak także seria wyzwań. Z jednej strony koncerny farmaceutyczne ruszyły do opracowania szczepionek w możliwie najkrótszym czasie, z drugiej strony Polacy przenieśli do swoich mieszkań nie tylko biura, ale także i szkoły, gabinety lekarskie, restauracje czy sale kinowe. Poziom edukacji, rzetelność telewizyt czy efektywność wykonywanej pracy pod dyktando e-testów czy zdalnych lekcji można oceniać różnie. Najważniejsze jednak, że konieczne rozwiązania były powszechnie dostępne, istniały narzędzia i niezbędna infrastruktura – aplikacje do prowadzenia spotkań i przesyłania filmów, szerokopasmowy Internet czy sprzęt komputerowy. Oczywiście, zawsze można było sprawniej i lepiej, ale wyobraźmy sobie lockdown choćby dekadę temu, przecież nasza codzienność wyglądałaby zupełnie inaczej. Mimo wszystko obecny wynik należy uznać za sukces, a z pewnoscią 2021 rok pozwoli udoskonalić wiele elementów.

    2.     Szybsza cyfryzacja

    Jedną z trudności, jakie przyniósł mijający rok, był brak stabilności. Z dnia na dzień konieczne stało się dostosowanie planów, preferencji i przyzwyczajeń do nowych warunków. Okazało się, że niemal każda potrzeba: od kontaktu z drugim człowiekiem przez zakupy po realizację recepty łączy się ze zmianą. Toteż konsumenci, jak i usługodawcy oraz sprzedawcy zaczęli szukać nowych możliwości. Konieczność zapewnienia ciągłości biznesowej zmotywowała wiele firm do działania i zrealizowania odkładanej od lat transformacji cyfrowej, spełniając przy tym restrykcyjne wymagania dotyczące bezpieczeństwa danych oraz prywatności. Ponieważ świat zamknął się niemal z dnia na dzień, a wiele sektorów nie było na to przygotowanych, innego wymiaru nabrały wzajemne wsparcie i współpraca. Przykładem są tu firmy IT, które już na początku pandemii powołały do życia organizacje pomocowe, takie jak europejska inicjatywa „Open Solidarity” czy „Tech To The Rescue”, dzięki którym potrzebujące firmy mogły skorzystać ze wsparcia narzędziowego i wiedzy eksperckiej w cyfryzacji.

    3.     Cybersuwerenność Europy

    Bez wątpienia, donośniej wybrzmiewała w 2020 roku kwestia cyfrowej suwerenności danych. Koncepcja oddania krytycznej infrastruktury informacyjnej europejskich podmiotów w ręce prywatnych firm podlegających prawu odbiegającemu znacznie od kontynentalnych standardów prowokowała pytania i dyskusje. Rozdrobnienie mapy politycznej Europy utrudniało jednak stworzenie jednolitego planu. Chcąc znaleźć rozwiązanie i celem stworzenia zaufanej oferty usług chmury publicznej na potrzeby rynków europejskich, dla których kluczowa jest suwerenność danych oraz zgodność z RODO, z inicjatywy francusko – niemieckiej powołano międzynarodowy projekt Gaia-X, gdzie OVHcloud było jednym z założycieli. Obecnie opracowywane są kolejne narzędzia, które mogą służyć europejskim firmom, a jednocześnie zapewniać standardy ochrony danych, kluczowe dla Europy.

    4.     Blockchain

    Rewolucja Blockchain wydaje się wciąż przed nami. Technologia Blockchain, która wymusiła współpracę pomiędzy konkurującymi z sobą instytucjami finansowymi i zarazem absolutny hit roku 2019 nie zmieniła świata. Niewykluczone jednak, że za czas jakiś znów usłyszymy o Blockchainie, który wciąż może zrewolucjonizować ekonomię i przyczynić się do gospodarczego boomu, zwłaszcza że jako pierwsza potencjał blochchain doceniła branża finansowa.

    5.     Wirtualnie blisko

    Przymus fizycznego dystansu obrócił o 180 stopni formę świadczenia pracy i od miesięcy otwartym pozostaje pytanie, czy wrócimy na pełen etat do biur? Obostrzenia przyśpieszyły otwieranie się biznesu na szerokie zastosowanie Wirtualnej Rzeczywistości (VR). Wyszkolenie pracownika w bezpiecznym, wirtualnym środowisku pozwala mu nie tylko przećwiczyć te mniej i bardziej typowe scenariusze wydarzeń, ale także zyskać niezbędną pamięć mięśniową. A wszystko to bez konieczności zatrzymywania działania zakładu i bez ryzyka wypadków. Co ciekawe, w 2020 roku VR współpracujący z komputerami PC wreszcie doczekał się gier AAA, ale to też rok, w którym cała Polska zobaczyła zdalne lekcje prowadzone w poznańskiej szkole, właśnie z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości. To też pierwsze konferencje i spotkania biznesowe prowadzone w wirtualnej przestrzeni.

    TECHNOLOGICZNE TRENDY NA KTÓRE Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAMY W 2021

    Oprócz symbolicznego znaczenia, Nowy Rok nie należy do przełomowych momentów. Gdy zegary wybijają północ, a my sięgamy po okazjonalną lampkę szampana, w naszym życiu przeważnie nie zmienia się nic oprócz daty w kalendarzu. Mimo to nowy rok zawsze wywołuje dreszcz ekscytacji, choć branża IT nie zmienia się z dnia na dzień. Nowe, przełomowe rozwiązania w rzeczywistości rozwijane są latami zanim przyjdzie ich czas. Jakie trendy wypłyną lub umocnią się w 2021?

    1.     Bliżej klienta

    Wczoraj off-line, dziś on-line. Boom przenoszenia biznesów do sieci oraz skokowy wręcz rozwój e-commerce skłonił nowe grupy konsumentów do zmiany swoich nawyków. Dotąd nieufni i niechętni zaczęli szukać w sieci potrzebnych produktów i usług, zmuszeni sytuacją. Jedna trzecia, według badań, deklaruje, że nadal będzie robić zakupy w e-sklepach, ale co postanowi reszta? Aby zostać w grze, nie wystarczy już tylko uruchomić e-biznes. W nadchodzącym roku konieczne będzie umiejętne zagospodarowanie klientów, którzy zaufali wirtualnej rzeczywistości, a zarazem dbanie o jakość usług, a więc w cenie będzie UX, zbieranie danych i ich analityka. Na pewno zrobi to nasza konkurencja.

    2.     Opóźniona nowa era Internetu? Wdrożenie technologii 5G

    Rośnie pula urządzeń mobilnych, mogących korzystać z nowoczesnych sieci piątej generacji. Przynajmniej od roku na rynku dostępne są rozwiązania umożliwiające działanie w sieci 5G. Okraszone kontrowersjami, przedłużające się oczekiwanie na aukcję operatorskich częstotliwości 5G już w 2020 roku odważyło głodne nowości firmy do podejmowania ograniczonych przestrzennie eksperymentów z nową siecią. W roku 2021 nie uda się już utrzymać 5G na smyczy. Tym bardziej, że media naukowe donoszą o koncepcjach sieci szóstej oraz siódmej generacji.

    3.     Sztuczna inteligencja (AI)

    Niezależnie od tego czy jesteśmy zwolennikami sztucznej inteligencji czy wręcz przeciwnie, AI już teraz towarzyszy nam w życiu codziennym i nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić. Wystarczy spojrzeć na inteligentne chatboty wykorzystywane w sektorze usługowym. Wdrożenie tego rozwiązania odciążyło pracowników od mechanicznych czynności i podniosło satysfakcję klientów, którzy nie muszą już czekać na odpowiedź konsultantów. Pandemia pokazała nam też inne schematy wykorzystania algorytmów SI, takie na przykład jak zbieranie informacji na temat opieki zdrowotnej, czy wskaźników dot. Infekcji. Analizując zebrane dane i śledząc trendy AI może przyczynić się do odkrywania przed nami niewidzianych ludzkim okiem powiązań, które mogą pomóc w walce z pandemią… tą lub następną.

    4.     Kwantowi siłacze

    Coś, co jeszcze niedawno stawiane było na jednej półce z teleporterem i podbojem kosmosu, wkrada się powoli do powszechnej świadomości jako rzecz nie tyle “wykonalna”, co “oczywista”. Po takich gigantach, jak IBM, Google, czy Honeywell w końcu 2020 roku do gry weszli Chińczycy. Ich specjalnie w tym celu zaprojektowany komputer kwantowy w ciągu kilku minut rozwiązał problem, który istniejącym już komputerom opartym na mechanice kwantowej, zająłby kilka miliardów lat. Imponujące. I choć wciąż więcej w tym prężenia muskułów i marketingu, niż scenariuszy praktycznego zastosowania, rok 2021 może obfitować w pokazy siły kwantowych osiłków.

    5.     Jeszcze większa suwerenność danych?

    Eksperci nie są pewni jak zmiany w amerykańskiej administracji wpłyną na trwającą wojnę handlowo-technologiczną USA-Chiny. Szale mogą się przechylić w obie strony… i choć Europa znajduje się z boku tego konfliktu, ona także odczuwa jego skutki. Fragmentacja Starego Kontynentu, wielość języków, kultur, stopnia rozwoju i różnorodne prawodawstwo sprawiają co prawda, że Europa nie jest łatwym rynkiem. To jednak także powód braku zdolności dogadania się nawet w tych kluczowych sprawach. Zdaje się jednak, że w 2021 roku musi nastąpić przełom. Coraz silniej słychać bowiem głosy promujące zajęcie wspólnego, europejskiego stanowiska. Na sile przybierają takie inicjatywy jak Gaia-X czy Open Trusted Cloud. Istotne jest także ogłoszenie przez Komisję Europejską gotowej (po 7 latach negocjacji) umowy ekonomicznej UE-Chiny.

    – Mówi się, że covid-19 zrobił dla cyfryzacji nad Wisłą więcej niż wszystkie rekomendacje Komisji Europejskiej w tym temacie do tej pory. W ubiegłorocznych prognozach[1] na 2020 Gartner przewidywał, że do 2021 inicjatywy dotyczące transformacji cyfrowej obejmą duże tradycyjne przedsiębiorstwa, ale będą trwały średnio dwa razy dłużej i kosztować dwa razy więcej niż zakładano. – zauważa Robert Paszkiewicz, odpowiedzialny w OVHcloud za region Europy Środkowo-Wschodniej.Nikt jednak nie przewidział globalnej pandemii. A gdy wybuchła, w obliczu realnych i palących potrzeb wiele latami odkładanych decyzji i ciągnących się procesów zostało natychmiast wdrożonych. Potrzeba wymusiła działanie. Zostaliśmy wyrwani ze strefy komfortu i weszliśmy do strefy wpływów… technologii.

    O ile przed lockdownem aż 73 % firm nie inwestowało w nowe technologie, to podczas pandemii wykorzystywało je już 91 %[2] ponieważ pojawiły się wymierne, policzalne oczekiwania, a istniejąca technologia potrafiła je zaadresować. W przyszłym roku zaś te rozwiązania będą zapewne doskonalone i upowszechniane i dzięki wirusowi zrobimy spory digitalowy krok naprzód.

    [1] Gartner Top Strategic Predictions for 2020 and Beyond, październik 2019
    [2] Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego, czerwiec 2020