Tag: Euro

  • Cyfrowe euro: Kto ostatecznie sfinansuje ambicje EBC?

    Cyfrowe euro: Kto ostatecznie sfinansuje ambicje EBC?

    Europejski Bank Centralny wycenia cyfrową suwerenność kontynentu na miliardy euro, kładąc na szalę rentowność sektora bankowego w starciu z amerykańskimi gigantami płatniczymi. Choć Frankfurt promuje projekt jako niezbędną modernizację, sektor finansowy stoi przed dylematem, jak sfinansować infrastrukturę wartą miliardy bez zrażania do siebie klientów nowymi opłatami.

    Piero Cipollone z Zarządu EBC oszacował, że banki komercyjne będą musiały zainwestować od 4 do 6 miliardów euro w ciągu najbliższych czterech lat, co stanowi około 3% ich rocznych wydatków na IT. Sam EBC wyda na start 1,3 miliarda euro, a następnie 300 milionów euro rocznie na utrzymanie systemu. Choć regulator twierdzi, że koszty te są „zarządzalne”, w rzeczywistości oznaczają one potężny odpływ kapitału z tradycyjnych inwestycji w innowacje na rzecz narzuconej odgórnie infrastruktury.

    Model biznesowy cyfrowego euro opiera się na obietnicy tańszych płatności dla handlowców, co ma uderzyć w dominację Visa i Mastercard. EBC planuje wprowadzenie ustawowych limitów opłat transakcyjnych, które mają być niższe od rynkowych standardów. Dla detalistów to dobra wiadomość, jednak dla banków oznacza to konieczność operowania na znacznie niższych marżach przy jednoczesnym ponoszeniu kosztów utrzymania darmowych portfeli cyfrowych dla obywateli.

    Największy znak zapytania stawia jednak mechanizm przerzucania kosztów. Choć EBC nie będzie pobierał opłat za korzystanie z sieci, banki zostaną zmuszone do szukania rentowności gdzie indziej. Historia regulacji finansowych uczy, że gdy spadają przychody z interchange lub rosną koszty operacyjne, instytucje finansowe często rekompensują to sobie wyższymi opłatami za prowadzenie rachunków lub inne usługi bankowe. W efekcie „darmowe” cyfrowe euro może pośrednio obciążyć portfele tych samych konsumentów, których ma chronić.

    Sukces projektu zaplanowanego na 2029 rok zależy od tego, czy EBC zdoła narzucić swoją wizję bez wywołania cichego buntu sektora prywatnego. Jeśli banki uznają, że narzucone limity opłat uniemożliwiają zwrot z inwestycji, cyfrowe euro może stać się kolejnym martwym instrumentem finansowym, za który zapłacą europejscy podatnicy i klienci banków.

  • EBC ostrzega: cyfrowe euro może wywołać odpływ 700 mld euro z banków

    EBC ostrzega: cyfrowe euro może wywołać odpływ 700 mld euro z banków

    Europejski Bank Centralny przyspiesza prace nad cyfrowym euro – projektem, który ma uniezależnić Europę od dominacji amerykańskich systemów płatniczych i przygotować Unię na przyszłość bezgotówkową. Najnowsza symulacja EBC pokazuje jednak, że droga do cyfrowej suwerenności może prowadzić przez niebezpieczne zakręty, zwłaszcza dla klasycznego sektora bankowego.

    Według badania zamówionego przez europejskich ustawodawców, w skrajnym scenariuszu paniki finansowej nawet 699 mld euro – czyli 8,2% depozytów detalicznych – mogłoby odpłynąć z banków komercyjnych do cyfrowego euro, gwarantowanego bezpośrednio przez EBC. To nie byłaby zwykła cyfrowa migracja środków, lecz masowy „bieg na bezpieczeństwo”, potencjalnie wywołany kryzysem zaufania.

    Najmocniej ucierpiałaby grupa mniejszych kredytodawców, szczególnie tych silnie uzależnionych od depozytów klientów detalicznych. W symulacji 13 z ponad 2 tys. banków znalazłoby się poniżej wymaganych poziomów płynności.

    Kluczowym bezpiecznikiem mają być limity posiadania cyfrowego euro. EBC testował pułapy od 500 do 3000 euro na osobę – i to właśnie od wysokości tego limitu zależy skala ryzyka. Limit 3000 euro, mimo że atrakcyjny dla użytkowników, według analizy mógłby obniżyć średni zwrot z kapitału banków o 30 punktów bazowych. Z kolei niższe progi znacznie ograniczałyby odpływ depozytów, ale czyniłyby nową walutę mniej konkurencyjną wobec gotówki i fintechów.

    W scenariuszu „business as usual”, czyli bez paniki, odpływ środków do cyfrowego euro wyniósłby około 100 mld euro – poziom, który sektor bankowy mógłby zaabsorbować, zwłaszcza przy kontynuacji odchodzenia od gotówki.

    Nad projektem unosi się więc paradoks: cyfrowe euro ma zwiększyć zaufanie do europejskiego systemu finansowego, ale może też podważyć fundament modelu opartego na depozytach w bankach komercyjnych. „Możesz uczynić cyfrowe euro atrakcyjnym tylko wtedy, gdy jesteś gotów trochę zaszkodzić bankom” – powiedział europoseł Fabio De Masi.

    Unijni ministrowie finansów przyjęli już mapę drogową wdrożenia, pozostawiając sobie decyzję o finalnym kształcie projektu. Ostateczne pytanie nie brzmi więc „czy”, ale „na jakich warunkach” cyfrowe euro stanie się częścią portfeli Europejczyków. Europejski projekt walutowy, tym razem w erze aplikacji, może przewartościować relacje między obywatelami, bankami i państwem – być może mocniej niż sama adopcja euro 20 lat temu.

  • Cyfrowe euro coraz bliżej. EBC stawia na AI od portugalskiego startupu Feedzai

    Cyfrowe euro coraz bliżej. EBC stawia na AI od portugalskiego startupu Feedzai

    Europejski Bank Centralny podjął kluczowy krok w kierunku realizacji cyfrowego euro, wybierając portugalski startup Feedzai jako głównego dostawcę systemu wykrywania oszustw opartych na sztucznej inteligencji. 

    Na mocy ramowej umowy Feedzai wraz z PwC ma opracować model ryzyka transakcji w cyfrowym euro — analizujący odchylenia od normalnego wzorca zachowań klienta, historii płatności i interakcji. To system ma wspierać dostawców usług płatniczych w decyzji, czy zatwierdzić przekaz pieniężny w portfelach cyfrowych. 

    Umowa została zawarta na 4 lata z opcją przedłużenia do 15 lat. Wstępna wartość stoi na poziomie 79,1 mln euro, z najwyższym limitem budżetu 237,3 mln euro. W tym samym procesie ramowych kontraktów ECB przyznał zlecenia na inne kluczowe komponenty cyfrowego euro — od rozwiązań offline po mechanizmy wymiany danych — o wartościach od 27,6 mln do 220,7 mln euro. 

    Warto zaznaczyć, że umowy ramowe nie przewidują wypłat, dopóki projekt faktycznie się nie rozpocznie, pozwalając ECB na elastyczność w dostosowywaniu zakresu w świetle zmian legislacyjnych. Rozpoczęcie fazy de facto zależy od przyjęcia “Digital Euro Regulation” przez instytucje unijne — decyzja spodziewana w połowie 2026 r. Planowany start cyfrowego euro przewidziany jest na rok 2029.

    Feedzai, firma z siedzibą w Coimbrze, już obsługuje systemy płatnicze o wartości 8 bln dolarów rocznie dla klientów takich jak portugalski Novobanco czy Wio Bank z Abu Dhabi. Równolegle ogłosił rundę finansowania o wartości 75 mln dolarów, dzięki której osiągnął wycenę na poziomie 2 mld USD. 

    Ten ruch EBC wpisuje się w szerszy projekt polityczno-technologiczny: zbudowanie europejskiej suwerenności w płatnościach cyfrowych i ograniczenie zależności od systemów płatniczych z USA. – choć projekt pozostaje w dużej mierze zależny od ram regulacyjnych i realizacyjnych, sam dobór Feedzai odzwierciedla ambicje strefy euro, by uczynić cyfrowe euro nie tylko środkiem płatniczym, lecz także centralną infrastrukturą bezpieczeństwa dla nowej generacji płatności.

  • Europejskie banki łączą siły. Powstaje euro-stablecoin, który ma rzucić wyzwanie dominacji USA

    Europejskie banki łączą siły. Powstaje euro-stablecoin, który ma rzucić wyzwanie dominacji USA

    Konsorcjum dziewięciu wiodących europejskich banków, w tym tacy giganci jak ING i UniCredit, ogłosiło utworzenie nowej, zlokalizowanej w Amsterdamie spółki. Jej cel jest jeden: wprowadzenie na rynek stablecoina powiązanego z euro.

    To odważny i strategiczny ruch, który ma stanowić bezpośrednią odpowiedź na rosnącą hegemonię amerykańskich firm w sektorze cyfrowych walut i płatności.

    Dane nie pozostawiają złudzeń. Podczas gdy globalny rynek stablecoinów jest wyceniany na blisko 300 miliardów dolarów, wartość tokenów opartych na euro to zaledwie około 620 milionów dolarów. Ta przytłaczająca dysproporcja pokazuje, jak bardzo cyfrowe finanse zdominowane są przez aktywa powiązane z dolarem amerykańskim.

    Inicjatywa europejskich banków ma być realną alternatywą i krokiem w kierunku strategicznej autonomii Europy w obszarze płatności. Celem jest stworzenie tokena, który umożliwi szybkie, tanie i bezpieczne rozliczenia w ramach europejskiego ekosystemu finansowego, zmniejszając zależność od rozwiązań zza oceanu. Nowy stablecoin ma zostać uruchomiony w drugiej połowie przyszłego roku.

    Projekt rodzi się w ciekawym otoczeniu regulacyjnym. Europejski Bank Centralny (EBC) od dawna wyraża sceptycyzm wobec prywatnie emitowanych stablecoinów, wskazując na potencjalne ryzyka dla stabilności finansowej i polityki monetarnej. Prezes EBC, Christine Lagarde, wielokrotnie nawoływała do szybkiego wdrożenia regulacji i promowała ideę cyfrowego euro jako bezpieczniejszej, publicznej alternatywy.

    Z drugiej strony, banki komercyjne obawiają się, że cyfrowe euro mogłoby doprowadzić do odpływu depozytów klientów bezpośrednio do EBC. W tym kontekście ich własny, prywatny stablecoin może być postrzegany nie tylko jako konkurencja dla amerykańskich tokenów, ale także jako próba przedstawienia rynkowi własnego rozwiązania, zanim zrobi to bank centralny.

    Presja na Europę rośnie. Jak podkreślają analitycy Deutsche Banku, świat stoi przed monetarnym dylematem: wdrażać rozwiązania oparte na stablecoinach lub ryzykować pozostanie w tyle. Szczególnie gospodarki wschodzące coraz chętniej sięgają po tokeny dolarowe jako alternatywę dla lokalnych walut.

    Warto jednak pamiętać, że samo uruchomienie tokena nie gwarantuje sukcesu. Przykładem jest stablecoin oparty na euro wprowadzony przez francuski bank Societe Generale w 2023 roku, którego kapitalizacja rynkowa pozostaje na relatywnie niskim poziomie.

    Nowe konsorcjum, w skład którego wchodzą również m.in. KBC, Danske Bank i Raiffeisen Bank International, ma jednak znacznie większy zasięg, co może być kluczem do szerokiej adopcji i realnej zmiany układu sił na globalnym rynku cyfrowych aktywów.

  • Cyfrowe euro bliżej, ale na warunkach polityków. Ministrowie finansów zyskują kontrolę

    Cyfrowe euro bliżej, ale na warunkach polityków. Ministrowie finansów zyskują kontrolę

    Unia Europejska wykonała kluczowy krok na drodze do stworzenia cyfrowego euro, przełamując polityczny impas, który spowalniał projekt. Podczas spotkania w Kopenhadze ministrowie finansów państw członkowskich uzgodnili z Europejskim Bankiem Centralnym (EBC) mapę drogową projektu, zapewniając sobie jednak decydujący wpływ na jego kluczowe aspekty.

    Projekt cyfrowego euro od początku był pozycjonowany jako strategiczna odpowiedź na dominację amerykańskich systemów płatniczych, takich jak Visa i Mastercard. W zamyśle EBC ma to być narzędzie wzmacniające suwerenność finansową Europy i stanowiące przeciwwagę dla globalnej ekspansji stablecoinów powiązanych z dolarem.

    Inicjatywa napotkała jednak na opór ze strony części ustawodawców i sektora bankowego. Podnoszono obawy o potencjalne „runy na banki”, w których obywatele masowo wymienialiby depozyty na cyfrową walutę EBC. Wątpliwości budziły też kwestie ochrony prywatności użytkowników oraz wysokie koszty wdrożenia nowej infrastruktury.

    Piątkowe porozumienie jest próbą rozwiązania tych problemów. Ministrowie finansów uzyskali gwarancję, że będą mieli kluczowy głos w dwóch fundamentalnych kwestiach: ostatecznej decyzji o emisji cyfrowego euro oraz ustaleniu limitu posiadania tej waluty przez jednego obywatela. To drugie rozwiązanie ma bezpośrednio mitygować ryzyko odpływu kapitału z banków komercyjnych.

    Dzięki temu kompromisowi projekt nabiera nowej dynamiki. Rada Europejska planuje zakończyć prace nad swoim stanowiskiem do końca tego roku. EBC liczy, że odpowiednie prawodawstwo zostanie przyjęte do czerwca przyszłego roku.

    Nawet przy tym optymistycznym scenariuszu, wdrożenie techniczne i uruchomienie cyfrowego euro zajmie kolejne dwa i pół do trzech lat. Oznacza to, że z nowej formy płatności Europejczycy skorzystają najwcześniej w latach 2027-2028.

    Uruchomienie wspólnego, ogólnounijnego systemu jest postrzegane nie tylko jako innowacja technologiczna, ale przede wszystkim jako polityczna deklaracja zdolności Europy do budowy i utrzymania własnej, transgranicznej infrastruktury finansowej.

  • AB najlepszym dystrybutorem broadlinerowym w Europie Środkowo-Wschodniej

    AB najlepszym dystrybutorem broadlinerowym w Europie Środkowo-Wschodniej

    Kolejny rok z rzędu Grupa AB została nagrodzona tytułem „Dystrybutora broadlinerowego Roku 2016” w Polsce, Czechach i na Słowacji. Nagrody są efektem wyników badań przeprowadzonych przez prestiżową organizację CONTEXT, zajmującą się analizami rynkowymi i strategią cen w obrębie sektora ICT, w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

    Potrójna nagroda została przyznana spółkom Grupy: AB S.A. w Polsce oraz ATComputers w Czechach i na Słowacji. Otrzymane wyróżnienia są przyznawany na podstawie wyników badań CONTEXT ChannelWatch 2016, które zostały przeprowadzone w grupie ponad 7,5 tys. resellerów w Europie. Badanie obejmuje ocenę wszystkich dystrybutorów działających w regionie CEE i jest największym tego typu analizą. W jego trakcie resellerzy oceniają dystrybutorów według kluczowych kryteriów świadczonych usług, które następnie są ważone przez ocenę dotycząca ich ważności dla partnerów.

    Każda nagroda cieszy, jednak największą satysfakcję dają te przyznawane przez naszych partnerów, z którymi współpracujemy na co dzień. W zeszłym roku wspięliśmy się na najwyższy stopień podium równocześnie na trzech rynkach: w Polsce, Czechach i na Słowacji. Stara sportowa prawda mówi, że dużo trudniej jest obronić pozycję nr 1 niż ją osiągnąć. Nam to się udało i kolejny rok z rzędu cieszymy się z tytułu „Dystrybutora broadlinerowego Roku”. Zachowaliśmy najwyższą jakość oferty oraz obsługi i jednocześnie cały czas się rozwijamy. Z rocznymi przychodami ponad 8,1 mld złotych awansowaliśmy na 9. pozycję wśród europejskich dystrybutorów i umocniliśmy się jako lider  dystrybucji w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Potrójny tytuł „Dystrybutora Roku”, za który chcemy bardzo podziękować, utwierdza nas w przekonaniu, że idziemy w dobrym kierunku, a strategia dialogu z naszymi Partnerami przynosi wymierne efekty – powiedział Andrzej Przybyło, prezes zarządu AB S.A.

  • Lenovo podaje wyniki finansowe za I kwartał 2017/2018

    Lenovo podaje wyniki finansowe za I kwartał 2017/2018

    Przekształcenia Lenovo wynikające z trójfalowej strategii firmy przyniosły kolejne pozytywne wyniki w pierwszym kwartale. Firma uzyskała rentowność w swoich podstawowych dziedzinach działalności — komputerów PC i urządzeń inteligentnych (PCSD), a także zwiększenie obrotów i zysków w docelowych obszarach wzrostu, takich jak centra danych i urządzenia mobilne.

    Dzięki nowym inwestycjom w personel i produkty Data Center Group (DCG) Lenovo wprowadziła na rynek najwszechstronniejszą ofertę w swojej historii, w tym nowe linie produktów ThinkSystem i ThinkAgile, a także rozbudowała swój dział sprzedaży. Mobile Business Group Lenovo również wprowadziła na rynek nowe produkty ze sztandarowym Moto Z2 Force dostępnym u wszystkich dużych operatorów w USA, a także zintensyfikowała działania brandingowe na całym świecie.

    W pierwszym kwartale tego roku finansowego uzyskaliśmy stabilne wyniki dzięki zaangażowaniu w realizację naszej trójfalowej strategii. Utrzymaliśmy największą w branży rentowność w segmencie PC, zbudowaliśmy fundamenty działalności w segmencie mobilnym i centrów danych, a także poczyniliśmy kolejne inwestycje w segmentach „Urządzenie + Chmura” i „Infrastruktura + Chmura” z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Poczyniliśmy solidne postępy na wszystkich kierunkach naszej strategii. Szczególną poprawę odnotowała grupa MBG i jest na dobrej drodze do osiągnięcia progu rentowności w drugiej połowie tego roku finansowego. Wysokim rozwojem może też pochwalić się DCG.  Oba nasze nowe motory rozwoju nabierają rozpędu, dzięki czemu spodziewamy się wkrótce stabilnych, wysokich wyników – Yang Yuanqing, prezes i dyrektor naczelny Lenovo

    W pierwszym kwartale roku finansowego zakończonego 30 czerwca 2017 r.:

    • kwartalne obroty Lenovo wyniosły 10 mld USD (tyle samo co w analogicznym okresie w roku ubiegłym, wzrost w ujęciu kwartał do kwartału o 4,5%),
    • Straty przed opodatkowaniem w pierwszym kwartale wyniosły 69 mln USD, a strata netto sięgnęła 72 mln USD,
    • Zysk operacyjny wzrósł o 110 mln USD w ujęciu kwartał do kwartału,
    • Zysk brutto firmy za pierwszy kwartał roku finansowego zmniejszył się o 11 procent w ujęciu rok do roku do poziomu 1,4 mld USD, ale utrzymał się na tym samym poziomie w ujęciu kwartał do kwartału,
    • Marża brutto wyniosła 13,6%,
    • Podstawowa strata na akcję za ten kwartał (EPS) wyniosła 0,66 centa USA, czyli 5,15 centa hongkońskiego.

    Strategia

    Firma Lenovo wprowadziła strategię trójfalową polegającą na równoważeniu wzrostu i zysków segmentu PCSD, przyspieszeniu motorów rozwoju DCG i MBG, a także na inwestowaniu w obszary pozasprzętowe, aby dostosować się do obecnej dynamiki rynku i zapewnić sobie odpowiednią pozycję do rozwoju w dłuższej perspektywie czasowej. Lenovo inwestuje w podstawowe technologie i platformy nowej generacji, które pomogą klientom w przechodzeniu do epoki inteligentnego Internetu, w której wszystkie urządzenia inteligentne będą łączyć się z chmurą i korzystać ze sztucznej inteligencji.

    Lenovo koncentruje się na nowych technologiach w ramach strategii „Urządzenie + Chmura”, a Lenovo Capital and Investment Group (LCIG), dostawca rozwiązań IoT, osiągnęła w pierwszym kwartale kamień milowy — 3 miliony użytkowników globalnej platformy API.

    W ramach dalszego rozwoju ekosystemu Lenovo liczba użytkowników LenovoID (unikatowego identyfikatora użytkowników dostępnych bezpośrednio za pośrednictwem różnych urządzeń Lenovo) osiągnęła w pierwszym kwartale 225 mln. Postępy Lenovo w segmentach pozasprzętowych, takich jak oprogramowanie, usługi i big data, już teraz przynoszą pozytywne wyniki i przyciągają do firmy nowych klientów.

    Na trzeciej dorocznej konferencji Tech World, która odbyła się w zeszłym miesiącu w Szanghaju, firma Lenovo zaprezentowała kilka nowych produktów konsumenckich i biznesowych, takich jak technologia do noszenia na sobie SmartVest oraz okulary daystAR przydatne m.in. w zastosowaniach przemysłowych. Firma Lenovo zapowiedziała także inwestycje o wartości 1,2 mld USD w działania badawczo-rozwojowe w dziedzinie sztucznej inteligencji oraz prace nad inteligentnymi rozwiązaniami i partnerstwo z innymi podmiotami w sektorze produkcyjnym, opieki medycznej i transportu.

    Omówienie wyników grup

    Dział PC and Smart Devices (PCSD) oferujący komputery PC, tablety i urządzenia inteligentne, zwiększył średnią cenę sprzedaży komputerów PC i tabletów o 7,8% w ujęciu rok do roku, co oznacza, że klientów przyciągają bardziej innowacyjne produkty Lenovo wyższej klasy. Pomimo niedoboru części w całej branży, który skutkuje wzrost cen, firma Lenovo utrzymała swoją rentowność

    Obroty PCSD wyniosły 7 mld USD, co oznacza niezmieniony poziom w ujęciu rok do roku. W ujęciu kwartał do kwartału obroty PCSD wzrosły jednak o 4,8%. Dochód przed opodatkowaniem wyniósł 291 mln USD, a marża zysku przed opodatkowaniem spadła do 4,2%, głównie ze względu na wzrost części w całej branży.

    Segment PC Lenovo w pierwszym kwartale odnotował wzrost udziału w rynku w regionie Azji i Pacyfiku, Europy i Ameryki Łacińskiej, a w skali globalnej dostarczył 12,4 mln sztuk. W Chinach, gdzie Lenovo nadal cieszy się niemal 36-procentowym udziałem w rynku, firma mianowała nowego, silnego i zorientowanego na konsumentów szefa PCSD. Także w USA dział PCSD ma nowe kierownictwo, którego zadaniem jest zwiększenie sprzedaży wobec dotychczasowej stagnacji.

    Dział Mobile Business Group (MBG) produkujący smartfony marki Moto i Lenovo odnotował zachęcający wzrost przychodów poza Chinami do poziomu 1,7 mld USD, czyli o 7,6% w ujęciu rok do roku. O ciągłym wzroście Firmy w tym segmencie świadczy osiągnięcie zapowiadanego celu sprzedaży trzech milionów smartfonów Moto Z w ciągu pierwszych 12 miesięcy.

    Już drugi kwartał z rzędu MBG zwiększa przychody i rentowność. Obroty wzrosły o dwa procent w ujęciu rok do roku do poziomu 1,7 mld USD, a marża zysku przed opodatkowaniem wzrosła o 2,2 punktu w tym samym okresie.

    Sprzedaż 11 milionów smartfonów w pierwszym kwartale zaowocowała rozwojem o 12,3% w ujęciu rok do roku poza Chinami, na co złożył się znaczny wzrost w Europie Zachodniej (o 137%) i w Ameryce Łacińskiej (o 56%) w ujęciu rok do roku.

    Dział Data Center Group (DCG) Lenovo oferujący serwery, pamięć masową, oprogramowanie i usługi, kontynuował przekształcenia, które pomogą w zwiększeniu konkurencyjności DCG w dłuższej perspektywie czasowej. Obejmują one wzmacnianie zespołów sprzedaży, inwestycje w kanał dystrybucji, modernizację linii produktowych, budowę strategii markowej oraz poszerzanie grona partnerów.

    Działania te przyczyniły się do stabilizacji działalności poza Chinami w pierwszym kwartale, a obroty w ujęciu kwartał do kwartału wzrosły o 14%. Szczególnie pomyślny wzrost przychodów w ujęciu rok do roku firma odnotowała w Europie Zachodniej (o 11%) i Ameryce Północnej (o 8%), a w ujęciu kwartalnym wzrost ten wyniósł odpowiednio 22% i 19%. W obu regionach nowe kierownictwo, zrestrukturyzowane działy sprzedaży oraz nowe produkty zaczynają przynosić oczekiwane korzyści.

    Kolejnym pozytywnym wynikiem DCG był także wzrost marży zysku przed opodatkowaniem o 1,7 pkt. w ujęciu kwartał do kwartału. Oprócz tych wskaźników finansowych dział DCG ustanowił 42 światowe rekordy w testach porównawczych nowej platformy Intel — więcej niż jakikolwiek konkurent. Lenovo jest też nadal najszybciej rozwijającym się na świecie dostawcą rozwiązań superkomputerowych. W Chinach zajmuje w tej dziedzinie pierwsze miejsce, a pod nowym kierownictwem zdobył prestiżowego klienta — Uniwersytet Pekiński.