Tag: Zonda

  • Jeden błąd, lawina problemów. Zondacrypto ma bitcoiny, ale nie może z nich skorzystać

    Jeden błąd, lawina problemów. Zondacrypto ma bitcoiny, ale nie może z nich skorzystać

    Utrata dostępu do 330 milionów dolarów z powodu braku „fizycznego” klucza do sejfu byłaby uznana za niewybaczalny błąd operacyjny. W branży kryptowalut, która wciąż walczy o wizerunek dojrzałego sektora, historia Zondacrypto staje się bolesnym studium przypadku na temat tzw. ryzyka kluczowej osoby (key-person risk) oraz tego, jak luki w ładzie korporacyjnym mogą sparaliżować nawet największego gracza na rynku.

    Przemysław Kral, prezes Zondacrypto, próbował w ostatnich dniach uspokoić nastroje, publikując oświadczenie w serwisie X. Intencja była jasna: udowodnić wypłacalność giełdy poprzez pokazanie portfela zawierającego 4,5 tysiąca bitcoinów. Jednak efekt okazał się odwrotny do zamierzonego. Kral przyznał bowiem, że ani on, ani spółka nie posiadają kluczy prywatnych do tych środków. Ich jedynym dysponentem ma być Sylwester Suszek, założyciel giełdy (działającej wcześniej pod marką BitBay), który zaginął bez śladu w marcu 2022 roku.

    Z punktu widzenia strategii biznesowej, sytuacja ta stawia Zondę w niezwykle trudnym położeniu. Z jednej strony firma dysponuje potężnym aktywem, które regularnie przechodzi audyty, co teoretycznie potwierdza jej stan posiadania. Z drugiej strony, w ekosystemie cyfrowych aktywów obowiązuje żelazna zasada: „not your keys, not your coins”. Kapitał, którego nie można przemieścić, jest z perspektywy płynności finansowej nieistniejący. Dla klientów, którzy od tygodni borykają się z problemami przy wypłatach środków, fakt istnienia bitcoinów na blockchainie jest marnym pocieszeniem, jeśli giełda nie może ich upłynnić, by zaspokoić bieżące roszczenia.

    Problemy z płynnością, początkowo tłumaczone przez zarząd „błędami technicznymi”, wydają się mieć znacznie głębsze, strukturalne podłoże. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej w obliczu doniesień money.pl o tajemniczych przepływach stablecoinów o wartości miliona dolarów, które miały trafić na giełdę Kraken przez serię nowo utworzonych adresów. Choć prezes Kral stanowczo zaprzecza tym informacjom i zapowiada drogę sądową, brak precyzyjnych wyjaśnień dotyczących tych transakcji pogłębia deficyt zaufania.

    Dla szeroko pojętego biznesu fintech, przypadek Zondy to wyraźny sygnał alarmowy. W procesie profesjonalizacji giełd kryptowalutowych kluczowe jest nie tylko spełnianie wymogów regulacyjnych, ale przede wszystkim wdrożenie standardów bezpieczeństwa takich jak portfele typu multi-signature (wymagające zgody kilku osób do wykonania transakcji). Bez takich mechanizmów, losy milionów dolarów i tysięcy klientów pozostają zakładnikami losu jednej osoby. Prośba prezesa Krala o „odrobinę czasu” jest w rzeczywistości walką o przetrwanie instytucji, która utknęła w fatalnym impasie braku dostępu do własnych środków.

  • Problemy z wypłatami na Zondacrypto. Prezes Kral podaje termin 12 kwietnia

    Problemy z wypłatami na Zondacrypto. Prezes Kral podaje termin 12 kwietnia

    W świecie cyfrowych finansów zaufanie buduje się latami, a traci w kilka dni. Przemysław Kral, CEO giełdy Zondacrypto, stanął przed najpoważniejszym sprawdzianem w dotychczasowej historii platformy. Oficjalna narracja firmy, opublikowana w nocnym oświadczeniu, wskazuje na „wdrażanie zaawansowanych systemów bezpieczeństwa” jako główną przyczynę blokady środków klientów. Jednak dla inwestorów, którzy od tygodni nie mogą wycofać kapitału, te wyjaśnienia brzmią niepokojąco znajomo.

    Sytuacja rynkowa Zondacrypto stała się napięta po publikacji serwisu Money.pl, kwestionującej stan rezerw bitcoina na giełdzie. Choć Kral stanowczo odpiera te zarzuty, deklarując pełne pokrycie depozytów, przejście na manualną weryfikację transakcji jest ruchem, który w branży fintech często zwiastuje głębsze problemy z płynnością. Wyznaczony termin 12 kwietnia na przywrócenie pełnej operacyjności jest teraz kluczową cezurą dla przetrwania marki.

    Analitycy biznesowi nie mogą uciec od porównań do głośnego upadku Cinkciarz.pl z 2024 roku. Wówczas również zaczęło się od „problemów technicznych” i zapewnień zarządu, a skończyło na cofnięciu licencji przez KNF i ogromnych stratach klientów. Choć Zondacrypto operuje w innym otoczeniu prawnym – jako podmiot zarejestrowany w estońskim rejestrze VASP – analogia w sposobie komunikacji kryzysowej jest uderzająca i budzi uzasadniony sceptycyzm rynku.

    Kluczowym aspektem dla partnerów biznesowych giełdy jest jej status regulacyjny. Obecny wpis VASP koncentruje się głównie na procedurach AML, czyli przeciwdziałaniu praniu pieniędzy. Nie oferuje on jednak tak rygorystycznej ochrony jak licencja CASP, przewidziana w unijnym rozporządzeniu MiCA. To właśnie te przepisy wymagają ścisłej separacji aktywów klientów od kapitału własnego spółki. Choć Zondacrypto deklarowało w lutym ubieganie się o status CASP, obecny kryzys operacyjny może ten proces znacząco utrudnić.

    Jeśli giełda dotrzyma obietnicy i do niedzieli udrożni wypłaty, może wyjść z kryzysu wzmocniona wizerunkiem firmy dbającej o bezpieczeństwo. Jeśli jednak termin zostanie przesunięty, branżę czeka kolejny wstrząs, który może skłonić regulatorów do jeszcze agresywniejszego egzekwowania nowych przepisów unijnych, zanim te na dobre wejdą w życie.

  • Trudny rok dla branży kryptowalut. Co nas czeka w kolejnym roku?

    Trudny rok dla branży kryptowalut. Co nas czeka w kolejnym roku?

    2022 rok nie był łatwy dla sektora kryptowalut. Na rynku dominowały niedźwiedzie nastroje i panowała atmosfera niepewności, ale doszło też do kilku przełomowych zdarzeń dla rozwoju branży. Eksperci giełdy Zonda komentują najważniejsze wydarzenia ubiegłego roku oraz prognozują, czego możemy się spodziewać w bliskiej przyszłości.

    Adopcja kryptowalut postępuje

    Rynek kryptowalut, który obecnie zmaga się z bessą, udowadnia, że cyfrowe aktywa nadal cieszą się popytem oraz zainteresowaniem inwestorów – także tych instytucjonalnych. Dowodem jest choćby partnerstwo pomiędzy giełdą Coinbase a BlackRock – największym podmiotem inwestycyjnym na świecie. W ramach współpracy BlackRock utworzył prywatny fundusz powierniczy Bitcoin Spot dla działających na terenie USA instytucjonalnych klientów firmy.

    – Cyfrowe aktywa przedostają się do mainstreamu i świadomości coraz większej rzeszy ludzi. Inwestycje takich gigantów, jak BlackRock czy Brevan Howard, który zebrał ponad 1 mld USD od inwestorów instytucjonalnych, pokazują, że duzi gracze wierzą w branżę. To dobry prognostyk dla inwestorów indywidualnychkomentuje Stanislav Havryliuk, dyrektor operacyjny giełdy Zonda.

    Regulacje rynku

    Pod koniec 2022 roku „kropkę nad i” w sprawie uregulowania kryptowalut postawiła Brazylia. Ustępujący ze stanowiska prezydent Jair Bolsonaro podpisał ustawę regulującą sektor cyfrowych monet. W wyniku wprowadzenia nowych przepisów ustanowiono system licencjonowania dla firm, które świadczą kryptowalutowe usługi. Co więcej, określono nowe ramy w prawie karnym za oszustwa z użyciem kryptowalut.

    Na naszym kontynencie proces legislacyjny również postępuje. Bardzo ważnym tegorocznym wydarzeniem było uchwalenie przez Parlament Europejski ustawy dotyczącej cyfrowych aktywów o nazwie „Markets in Crypto-Assets”, w skrócie MiCA. Rozporządzenie zwiększa ochronę konsumentów poprzez zaostrzenie wymagań dla podmiotów świadczących usługi w zakresie kryptowalut. MiCA nakłada m.in. obowiązek uzyskania zezwolenia oraz opublikowania specjalnego dokumentu informacyjnego, zatwierdzanego przez wyznaczone organy.

    Ubiegły rok potwierdził również, że branża blockchainowa oraz cyfrowych aktywów potrzebują większego nadzoru. Upadek FTX (drugiej co do wielkości giełdy kryptowalut na świecie) czy załamanie się ekosystemu Terra (w wyniku czego swoje bankructwo ogłosiły takie kryptowalutowe firmy, jak Celsius, Three Arrows Capital czy BlockFi) świadczy o tym, że w tym sektorze nie ma miejsca na „Dziki Zachód”.

    – Spodziewamy się, że wiele problemów spowodowanych brakiem odpowiednich regulacji zostanie rozwiązanych w 2023 r., co poprawi bezpieczeństwo klientów i zmniejszy obciążenie operatorówkomentuje Stanislav Havryliuk. Nie wszyscy zgadzają się z regulacjami, ale po katastrofalnych wydarzeniach z 2022 roku nie ma wątpliwości, że niektóre kwestie wymagają poprawy. Zonda zamierza kontynuować współpracę z organami regulacyjnymi i ustawodawcami, na pierwszym miejscu stawiając bezpieczeństwo klientów bez nakładania ograniczeń w zakresie innowacji. Będziemy też kontynuować ekspansję na zagranicznych rynkach – w zeszłym roku uzyskaliśmy kanadyjską licencję oraz weszliśmy na włoski rynek. Nie zamierzamy się zatrzymywać. 

    Wzmożone prace instytucji nad uregulowaniem rynku kryptowalut to w dużej części efekt milionowych strat, jakie ponieśli inwestorzy w wyniku upadku giełdy kryptowalut FTX oraz firmy Terraform Labs. Dlatego też regulatorzy działają w tym kierunku.

    – Surowsze przepisy dotyczące działalności operatorów kryptowalutowych to dobra wiadomość dla inwestorów, zwłaszcza tych, którzy jeszcze w tym roku odczuwają zeszłoroczne straty. Niestety w wielu krajach przepisy zostały wprowadzone w pośpiechu, brakuje im spójności i jasności. Może to skutkować opóźnieniami w realizacji transakcji i dodatkowymi kontrolami, które wielu użytkowników uważa za niepotrzebne dodaje Havryliuk.

    Powrót hossy

    Inwestorzy krytowalutowi nie będą kojarzyć ubiegłego roku z łatwymi zyskami. Bitcoin (BTC) zakończył rok poniżej poziomu 20 tys. USD, zatrzymując się w okolicy 17 tys. USD. W ciągu roku BTC stracił na wartości ponad 65% od momentu swojego rekordu w listopadzie 2021 roku. Za spadkami Bitcoina podążyły inne cyfrowe aktywa. Druga pod względem kapitalizacji rynkowej cyfrowa moneta, czyli Ethereum (ETH), na koniec roku znajdowała się na poziomie nieco powyżej 1,1 tys. dolarów. Tak samo jak BTC, ETH w ciągu roku spadł o ponad 65%. Kapitalizacja całego rynku spadła z poziomu 2 bln USD do nieco ponad 830 mld USD.

    Jednak każda zima kiedyś się kończy, a wielu analityków oraz branżowych specjalistów przewiduje, że kryptobessa zakończy się w drugiej połowie 2023 roku. Oczekuje się, że sektor kryptowalut po zaleczeniu kilku dotkliwych ran, jakich doznał w 2022 roku, podniesie się i wróci jeszcze silniejszy na drogę wzrostów.

    Regulacje rynku zdecydowanie mogą przyczynić się do poprawy jego bezpieczeństwa, a co za tym idzie, większego zaufania instytucji do cyfrowych aktywów. To w rezultacie może skutkować powrotem inwestorów na rynek oraz wejściem na niego nowych, wielkich korporacji. Finalnie doprowadzi to do napływu nowego kapitału oraz podniesieniu się kursów kluczowych kryptowalut.

    – Wydarzenia z ostatnich kilku miesięcy miały druzgocący wpływ na branżę kryptowalut, ale rynek przetrwał i teraz wygląda na gotowy do powrotu silniejszy i lepszy niż kiedykolwiek. W 2022 r. liczba posiadanych bitcoinów przez klientów giełdy Zonda wzrosła o 11%, a na platformie pojawiło się 11 nowych monet. Wielu analityków przewiduje rekordowe ceny głównych coinów, ale my wolimy pozostać w tej kwestii bardziej ostrożni komentuje Stanislav Havryliuk.

    Oczywiście nic nie jest pewne, zwłaszcza na tak stosunkowo młodym i zmiennym rynku. Co więcej, nie jest to pierwsza bessa i na pewno nie ostatnia. W związku z tym Zonda jest przygotowana na różne scenariusze.

    – Poprzednie bessy trwały przez co najmniej dwa lata, więc nie ma mocnych dowodów na poparcie nowych maksimów w 2023 r. Jednak wraz z powrotem zaufania na rynek i poprawą przepisów spodziewamy się, że wskaźniki na koniec roku będą wyższe niż na początku. W 2022 r. nasze miesięczne obroty wynosiły ponad 150 mln EUR. Liczymy, że w tym roku będzie to jeszcze więcej dodaje Przemysław Kral, CEO Zondy.

    Rozwój sektora DeFi

    We wrześniu 2022 r. miało miejsce zdecydowanie najważniejsze pod kątem technologicznym wydarzenie w świecie kryptowalut. Mowa oczywiście o przejściu blockchaina Ethereum na nowy model wydobycia ETH za pośrednictwem algorytmu Proof-of-Stake. Aktualizacja ta, zwana The Merge, sprawiła, że transakcje dokonywane w tym blockchainie są dużo szybciej przetwarzane, a sama sieć stała się bardziej stabilna i bezpieczniejsza.

    To właśnie na tym blockchainie zachodzi najwięcej procesów związanych z DeFi, czyli rynkiem zdecentralizowanych finansów. Z tym ekosystemem są związani przede wszystkim kryptowalutowi pożyczkodawcy oraz platformy handlujące cyfrowymi aktywami.

    – Wraz z rozwojem DeFi spodziewamy się znacznego wzrostu interoperacyjności między łańcuchami – czyli protokołów pomostowych, które umożliwiają przepływ monet pomiędzy rozproszonymi platformami DeFi. Chociaż wciąż jest to stosunkowo nowa koncepcja – około 30 istniejących protokołów pomostowych ma tylko 10 mld USD całkowitej wartości zablokowanej (TVL) – następna hossa prawdopodobnie przyniesie wzrost zapotrzebowania na interoperacyjność między łańcuchami przewiduje Havryliuk.


    Źródło: Zonda

  • Giełdy kryptowalut walczą z cyberprzestępcami.  Dlaczego regulacje ws. przeciwdziałania praniu pieniędzy są tak ważne?

    Giełdy kryptowalut walczą z cyberprzestępcami. Dlaczego regulacje ws. przeciwdziałania praniu pieniędzy są tak ważne?

    Regulacje wymierzone w proceder prania pieniędzy i związane z tym procedury wciąż irytują klientów giełd kryptowalut. Standardy służą jednak konkretnym celom. Giełdy stosują je, by jeszcze skuteczniej chronić się przed przestępcami i dbać o legalność transakcji, a dzięki temu – zwiększać bezpieczeństwo aktywów i chronić dane klientów.

    W ciągu 15 miesięcy poprzedzających I kwartał 2022 roku oszuści na całym świecie ukradli ponad miliard dolarów w kryptoaktywach, które wyprowadzili z kont 46 tys. osób – tak wynika z danych Federalnej Komisji Handlu. W ostatnich latach świat kryptowalut szokowały kolejne doniesienia o coraz bardziej wyrafinowanych metodach oszustw. Te dramatyczne wydarzenia stały się jednak również impulsem do ważnych zmian, mających na celu usunięcie z branży cyberprzestępców.

    Choć potrzeba wprowadzenia jednolitych przepisów w obszarze kryptowalut nadal napotyka opór ze strony części użytkowników, międzynarodowe instytucje już podjęły kroki w celu lepszej ochrony klientów kryptogiełd. Jednym z ważniejszych międzynarodowych osiągnięć ostatnich lat stały się przepisy dotyczące przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu w Unii Europejskiej, znane jako Pakiet AML/CFT.

    W Polsce wymagania dotyczące AML są określone przepisami ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu z 1 marca 2018 roku (ustawa ta wprowadziła do polskiego porządku prawnego także definicję waluty wirtualnej). Ustawa została znowelizowana 30 kwietnia 2021 roku, a nowe zapisy zaczęły obowiązywać od 31 października 2021 roku.

    Czym jest AML/CFT i KYC?

    Procedury AML/CFT (ang. Anti-Money Laundering/Counterfeit Terrorism) mają na celu przeciwdziałanie praniu pieniędzy i zwalczanie działalności terrorystycznej. Ich głównym celem jest blokowanie możliwości finansowania terroryzmu, weryfikacja przepływu środków w kryptowalutach, a tym samym – uniemożliwianie wprowadzania nielegalnych pieniędzy do obiegu przez cyberprzestępców.

    Jednym z początkowych etapów w procesie AML jest procedura KYC (ang. Know Your Customer). Polega ona na szczegółowej weryfikacji tożsamości danej osoby, np. klienta  giełdy, w celu uzyskania wszystkich ważnych informacji na jej temat. Podczas rejestracji klient proszony jest o załączenie skanu stosownego dokumentu potwierdzającego tożsamość. Następnie odpowiada na standardowe pytania, m.in. o cel otwarcia konta, oczekiwany miesięczny poziom inwestycji, a także podaje informacje na temat swoich średnich rocznych zarobków oraz branży, w której pracuje.

    Dlaczego procedury AML/CFT i KYC są tak ważne?

    Narzucane przez procedury wymogi, takie jak udostępnianie danych osobowych czy ich aktualizacja, bywają uciążliwe dla klientów giełd. Dlatego w interesie firm jest skuteczne informowanie użytkowników o zaletach stosowania procedur bezpieczeństwa oraz zapewnienie sprawnego i bezbłędnego działania systemów weryfikacyjnych.

    Warto mieć na uwadze, że początkowa weryfikacja trwa tylko chwilę, a platforma prosi o dane dlatego, że obliguje ją do tego prawo. Ostatecznie dzięki wypełnianiu wymogów AML/CFT i procedur KYC w cyberprzestrzeni podnosi się ogólny poziom bezpieczeństwa – z korzyścią dla wszystkich uczestników ekosystemu.

    – Głównym celem przepisów KYC jest walka z kradzieżą tożsamości i oszustwami finansowymi. Przepisy AML dają także możliwość śledzenia aktywów, które mogłyby być wykorzystane w procesie prania pieniędzywyjaśnia Dawid Sendecki, Money Laundering Reporting Officer w Zondzie.Dokładna weryfikacja tożsamości klienta podczas onboardingu na platformie daje giełdom możliwości, dzięki którym łatwiej mogą wykryć wszelkie nieregularności w przepływie środków. To z kolei ułatwia ocenę ryzyka w trybie 24/7 oraz wspomaga wykrywanie podobnych przestępstw w przyszłości. 

    Ekspert zwraca uwagę, że przestrzeganie procedur przez giełdę ułatwia klientom rozpoznanie wiarygodnego dostawcy usług.

    Giełdy wdrażają AML/CFT z kilku powodów. Aby móc działać legalnie w danym państwie, muszą przestrzegać lokalnych przepisów – w przypadku Polski są to regulacje unijne oraz krajowe. Dzięki temu klienci zyskują pewność, że mają do czynienia z legalnym i bezpiecznym operatorem, ponieważ wypełnia on wszystkie przewidziane obowiązki w zakresie zgodności, wynikające z litery prawadodaje Dawid Sendecki.

    Wybieraj giełdy, które przestrzegają standardów

    W dzisiejszych, niepewnych czasach, giełdy bardziej niż kiedykolwiek powinny przykładać wagę do zgodności z przepisami chroniącymi kryptowaluty przed cyberprzestępcami. Coraz większa aktywność z ich strony, coraz bardziej wyrafinowane nowe techniki oszustw i szybko zmieniające się zasady gry w cyfrowym świecie wywierają na branżę silną presję.

    Dziś, aby skutecznie chronić klientów, branża musi wykorzystać wszystkie dostępne zasoby. Sami użytkownicy powinni dołożyć starań, by wybierać wyłącznie rzetelnych operatorów, którzy przestrzegają aktualnych norm prawnych w zakresie bezpieczeństwa – jak np.. wywodzącą się z Polski Zondę. Założona w 2014 roku giełda oferuje dziś swoim użytkownikom ponad 50 rodzajów tokenów, przetwarzając blisko 180 tys. transakcji dziennie.

    Zonda jest członkiem The Fintech Fincrime Exchange (FFE), jednej z największych na świecie organizacji, której celem jest zwalczanie przestępstw finansowych. Spółka dołączyła również do Fintech Poland, ekosystemu obejmującego czołowe podmioty z polskiego rynku cyfrowych finansów (jak Mastercard, BLIK czy BNP Paribas Bank Polska), gdzie działa na rzecz rozpoznawalności Polski w obszarach innowacji finansowych i rozwoju cyfrowych aktywów. Koncentruje się tu głównie na zapewnieniu edukacji w zakresie kryptowalut na polskim rynku oraz opracowaniu regulacji dla branży.


    Źródło: Zonda

  • Ekologia vs kryptowaluty – zmiany i udoskonalenia tokenów

    Ekologia vs kryptowaluty – zmiany i udoskonalenia tokenów

    Proces wydobywania Bitcoinów konsumuje rocznie na świecie więcej energii niż wynosi jej zużycie w takich krajach, jak Malezja lub Szwecja, a jedna transakcja tą kryptowalutą pochłania 1,544 kilowatów. W efekcie roczny ślad węglowy Bitcoina, na poziomie 114,06 megaton CO2, jest porównywalny z tym generowanym przez Czechy, zużycie energii elektrycznej (204,50 terawatów) plasuje się na poziomie Tajlandii. Czarna owca energochłonności kryptowalut – Bitcoin – nie jest jednak benchmarkiem na rynku kryptowalut. Pojawia się coraz więcej znacznie bardziej „zielonych” alternatyw kryptowalutowych, których twórcy dokładają starań, by spełniały one ważne cele klimatyczne – związane m.in. z minimalizacją energochłonności i emisji CO2.

    Choć kryptowaluty wnoszą do ekosystemu finansowego wiele innowacji, pod ich adresem często pada zarzut o nadmierne obciążenie środowiska naturalnego. Czy mogą one być bardziej przyjazne dla środowiska?

    Aby odpowiedzieć, trzeba na początku wyjaśnić, z czego wynika wysoka energochłonność kryptoaktywów. Ich wydobycie polega standardowo na uwierzytelnianiu transakcji w sieci blockchain za pomocą rozkodowywania bloków. Taka operacja kryptograficzna wymaga użycia odpowiednio wydajnego sprzętu komputerowego. Co więcej, w przypadku waluty cyfrowej, takiej jak Bitcoin, proces wydobywania kolejnych jednostek jest coraz trudniejszy (ponieważ jej podaż spada) i wymaga rosnącej mocy obliczeniowej – a co za tym idzie, zwiększa się także zużycie energii.

    Poza samym ,,kopaniem’’  energochłonne są także inne wysoko skomplikowane procesy obliczeniowe, wykonywane przez komputery użytkowników w związku z obrotem nią. Mowa tu o m.in. o potwierdzaniu prawdziwości transakcji innych użytkowników danej sieci kryptowalutowej, które wymaga wysokiej mocy urządzeń, a tym samym – dużego zużycia mediów, niezbędnych do ich działania. Ostatnim środowiskowym zarzutem, związanym z obrotem kryptowalutami, jest wykorzystywanie przez niezbędne do niego systemy komputerowe energii pochodzącej z nieodnawialnych paliw kopalnych, takich jak węgiel.

    Alternatywy o wartości dodanej

    W kontekście wymienionych wyżej zastrzeżeń warto podkreślić, że Bitcoin, choć niewątpliwie popularny, nie jest jedyną kryptowalutą. Na rynku pojawiają się opcje, które są zdecydowanie bardziej oszczędne, jeśli chodzi o zużycie zasobów – i dostępne na wyciągnięcie ręki.

    Różnice te wynikają z innego podejścia do blockchaina. Chociaż dla wielu z nas wszystkie tokeny mogą wyglądać podobnie do Bitcoina, w istocie przy opracowywaniu nowych walut cyfrowych ich autorzy – choć wzorują się na tym pionierskim projekcie – często modyfikują wiele elementów tak, aby odpowiadały one potrzebom ich społeczności. W ten sposób można nie tylko obniżyć koszty utrzymywania infrastruktury, ale również zmniejszyć ślad węglowy danej kryptowaluty.

    Jak twórcy kryptowalut zwiększają ich ekologiczność?

    Wykorzystanie Proof of Stake zamiast Proof of Work. Bitcoin jest powszechnie kojarzony z „kopaniem”, które pochłania mnóstwo energii. W ramach Proof of Work wszyscy górnicy przeznaczają moc obliczeniową swoich sprzętów na pozyskanie walut. Zwycięzcy, którzy jako pierwsi rozwiązali problem, otrzymują kryptowalutę, a energia wykorzystana przez pozostałych uczestników procesu jest marnowana – nic nie dostają i nie wnoszą do ekosystemu. Proof of Stake z kolei losowo wybiera walidatora transakcji, który potwierdza jej prawdziwość i w nagrodę otrzymuje tokeny, bez generowania nadmiaru niewykorzystanej energii. Interesującą alternatywą jest również proces pre-miningu, dzięki któremu wszystkie tokeny są już wstępnie wydobyte (pre-mining), nie ma zatem potrzeby ich „wykopywania”.

    Implementacja protokołu konsensusu. Uwierzytelnianie transakcji za pomocą zestawu zaufanych węzłów (nie zaś w całej sieci w postaci algorytmu Proof of Work czy Proof of Stake) umożliwia znaczne skrócenie cyklu uwierzytelniania. Dzięki temu można utrzymać koszty infrastruktury oraz zużycie energii na minimalnym poziomie.

    Współpraca z organizacjami ekologicznymi. Jednym ze sposobów na neutralizację śladu węglowego jest sponsorowanie fundacji, które aktywnie prowadzą działania na rzecz ochrony klimatu. Tak robi m.in. Algorand, który w ten sposób stara się ograniczyć negatywny wpływ swojego blockchaina na środowisko.

    Które kryptowaluty są ekologiczne?

    Cardano (ADA). Waluta ta stworzona została w zdecentralizowanym środowisku inżynierów i naukowców, a jej natywny łańcuch nazwano na cześć matematyczki z XIX wieku, Ady Lovelace. W przeciwieństwie do kryptowalut takich jak Bitcoin, Cardano korzysta z systemu Proof of Stake o nazwie Ouroboros. Wymaga on od użytkowników zakupu tokenów w celu dołączenia do sieci, co umożliwia zaoszczędzenie znacznych ilości energii na co dzień marnowanej w procesie wykopywania tokenów (Proof of Work). ADA nie można wydobyć, jest tylko stakowana (w tej chwili 72% jest stakowane) – czemu zawdzięczamy znikome zużycie energii. Dzięki takiej strukturze można też łatwiej skalować łańcuch w przypadku zwiększonego zapotrzebowania, bez obawy o intensywniejsze zużycie energii.

    Stellar Lumens (XLM) to token należący do sieci płatniczej Stellar, uruchomiony w 2014 roku, kiedy w procesie tzw. preminingu powstało jego 100 mln jednostek. Kryptowaluta ta charakteryzuje się mniejszym śladem węglowym z uwagi na to, że token sieciowy Lumens dokonuje transakcji na łańcuchu za ułamek centa, w sposób wysokowydajny. Dzięki krótkiemu czasowi potwierdzenia operacji i innowacyjnemu protokołowi, jest w stanie przetwarzać nawet 1 tys. transakcji na sekundę (przykładowo, w przypadku BTC jest to maksymalnie ok. 10). Dzięki temu cykl uwierzytelniania Stellar jest krótszy i szybszy w porównaniu do innych dostępnych na rynku rozwiązań. To wszystko przekłada się na obniżenie kosztów i zużycia energii do minimum.

    Tron (TRX) jest publicznym blockchainem, obsługującym prawie każdy język programowania. Proces pre-miningu stosowany przez Tron jest bardziej przyjazny dla środowiska z uwagi na wspomniany wcześniej brak konieczności wykopywania – nie ma zatem potrzeby zużywania energii do ich produkcji, jak dzieje się to w przypadku typowej podaży kryptowalut. Co więcej, proces przesyłania aplikacji w tej sieci P2P pochłania bardzo mało energii dzięki zastosowanej architekturze trójwarstwowej. Tron stosuje też DPoS (Delegated Proof of Stake). W tym mechanizmie konsensusu tylko 27 super reprezentantów rotujących co 6 godzin waliduje bloki i transakcje – co także mocno zmniejsza pobór energii potrzebnej do tego celu.

    Avalanche (AVAX) zarządzana jest przez blockchainowy startup Ava Labs. Proof of Stake wykorzystywany przez Avalanche zmniejsza zużycie energii i koszty utrzymania platformy. W efekcie, jak wynika z raportu Crypto Carbon Ratings Institute, łańcuch blockchain, wykorzystywany przez Avalanche zużywa tylko 0,0005% energii, której wymaga blockchain Bitcoina.

    Tezos (XTZ) to kryptowaluta i zdecentralizowana platforma obliczeniowa. Docelowo ma stać się pierwszą platformą z możliwością samoistnego wprowadzania poprawek (ang. self-amending crypto ledger). Energooszczędny Proof of Stake redukuje zużycie energii niezbędnej do utrzymania sieci. W ciągu ostatnich kilku lat, Tezos wyraźnie zwiększył swoją efektywność energetyczną – w ubiegłym roku zużycie energii w przeliczeniu na jedną transakcję było o prawie 30 proc. niższe w porównaniu do wcześniejszych 12 miesięcy. Dziś roczne zużycie energii przez sieć Tezos szacowane jest na 0,001 TWh.

    Algorand (ALGO). Sieć Algorand została zaprojektowana tak, aby nie wymagała ona wydobycia tokenów – celem był blockchain ujemny pod względem emisji dwutlenku węgla, zgodny z zasadami zrównoważonego rozwoju. W przypadku ALGO oznacza to, że przy zachowaniu neutralnego klimatycznie procesu zarządzania blockchainem, fundacja Algorand podejmuje także dodatkowe działania proekologiczne. W 2021 roku ogłosiła, że jej łańcuch jest w pełni neutralny pod względem emisji dwutlenku węgla – co osiągnięto dzięki ścisłej współpracy z organizacją ekologiczną. Algorand jest wykorzystywany także przez inne prośrodowiskowe fundacje w ramach ich działań na rzecz ekologii – w tym przypadku jednym ze strategicznych projektów jest udział w ClimateTrade, partnerstwie łączącym firmy działające na rzecz ograniczania emisji CO2 i budowania efektywności energetycznej.
    SolarCoin (SLR) to token, który przyznawany jest za produkcję energii w instalacjach fotowoltaicznych. Powstał w 2014 dzięki staraniom wolontariuszy, zaangażowanych w promocję i wsparcie zrównoważonych sposobów pozyskiwania prądu. Za 1 MWh wytworzonej w ten sposób energii, Fundacja SolarCoin może przyznać 1 SolarCoina, który przesyłany jest do cyfrowego portfela prosumenta. Dziś akceptowany jest m.in. przez niektórych dostawców mediów we Francji, można go także wymienić na inne kryptowaluty. SolarCoin zyskał uznanie ważnych podmiotów na arenie międzynarodowej i organizacji prośrodowiskowych, takich jak Konwencja Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu, IRENA (Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej), czy Solar Power Europe.

    Kryptowaluty stają się coraz bardziej ,,zielone’’. Poza bezpośrednią minimalizacją zużycia energii niezbędnej do ich tworzenia i wykorzystywania – mogą na wiele sposobów ograniczać obciążenie dla środowiska. W tym także poprzez wspieranie międzynarodowych inicjatyw klimatycznych, rozwijanie świadomości ekologicznej właścicieli kryptowalut czy skutecznie zachęcając do zakupu paneli fotowoltaicznych. Wszystkie wymienione powyżej kryptowaluty oprócz SolarCoin są dostępne w ofercie giełdy Zonda. SolarCoin wkrótce do niej dołączy.


    Autor: Sebastian Seliga, Head of Analysis & Trading, Zonda