Tag: Transformacja cyfrowa

Przyszłość biznesu jest cyfrowa – strategie modernizacji IT, automatyzacji procesów i wdrożeń, które napędzają rozwój organizacji.

  • Marki luksusowe muszą iść z duchem czasu

    Marki luksusowe muszą iść z duchem czasu

    Wyniki sprzedaży 100 największych firm z sektora dóbr luksusowych wyniosły w minionym roku obrotowym (zakończonym najpóźniej 30 czerwca 2017 r.) 217 mld dolarów. Jak wynika z raportu Deloitte „Global Powers of Luxury Goods 2018 Shaping the future of the luxury industry” marki luksusowe zmieniają swój model działalności, aby dostosować się do oczekiwań młodszych klientów i konsumentów z rynków wschodzących.

    Już w tym roku za ponad połowę globalnej sprzedaży ubrań oraz butów będą odpowiadały rynki w Azji, Ameryce Łacińskiej, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Coraz większego znaczenia nabiera również aktywność producentów i sprzedawców dóbr luksusowych w mediach społecznościowych.

    Globalny wzrost sprzedaży w minionym roku obrotowym w branży dóbr luksusowych wyniósł 1 proc., w porównaniu do 6,8 proc. osiągniętych rok wcześniej. Mimo tego osłabienia, 57 spółek zwiększyło sprzedaż, a wartość zysku netto TOP100 wzrosła o 8,8 proc. Średnia wartość przychodów przypadająca na spółkę wynosiła 2,2 mld dolarów. Aby znaleźć się w zestawieniu należało osiągnąć minimum 211 mln dolarów. Aż 22 firmy z zestawienia osiągnęły dwucyfrowy wynik, a blisko jedna trzecia ze 100 zanotowała wzrost przychodów.

    Kondycja branży dóbr luksusowych zależy od wielu czynników, w tym również geopolitycznych, które mają ogromny wpływ na turystykę. Jednak przewidujemy, że sektor ten będzie osiągał coraz lepsze wyniki, tym bardziej, że w ostatnich miesiącach producenci i sprzedawcy dóbr luksusowych zrobili wiele, by przekonać do siebie młodszych konsumentów – mówi Wojciech Górniak, Dyrektor, Lider obszaru strategii i transformacji cyfrowych oraz Zespołu ds. sektora dóbr konsumenckich, Deloitte.

    Już nie tylko Paryż i Rzym

    Dotychczas działalność marek luksusowych koncentrowała się na Europie i USA. Jednak w ostatnich latach ich uwaga kierowana jest również na rynki wschodzące, traktowane nie tylko jako źródło rosnącej sprzedaży, ale również innowacji. Wzrosty sprzedaży w tym sektorze są napędzane przede wszystkim przez mieszkańców Chin oraz krajów Bliskiego Wschodu. Już w tym roku po raz pierwszy za ponad połowę globalnej sprzedaży ubrań i butów będą odpowiadały kraje Azji, Ameryki Łacińskiej, Afryki i Bliskiego Wschodu.

    W polu zainteresowania producentów dóbr luksusowych są również milenialsi. W samych Chinach mieszka ich aż 400 mln. Do 2025 r. przedstawiciele generacji Y i Z będą stanowić ponad 40 proc. klientów sklepów z dobrami luksusowymi, w porównaniu z około 30 proc. w 2016 r.

    W przeciwieństwie do reprezentantów pokolenia Baby Boomers, wielu milenialsów ma coraz większe wymagania, lubi komfort i wygodę. Pokolenie to spędza dużo czasu w internecie, posługuje się ułatwiającymi życie aplikacjami i często robi zakupy online.

    Luksus w rozszerzonej rzeczywistości

    Marki luksusowe dotychczas postrzegały media społecznościowe jako zbyt masowe, tymczasem dziś są jednymi z najczęściej używanych przez nich narzędzi marketingowych. Do najbardziej popularnych należy Instagram, który staje się wiodącym portalem społecznościowym dla producentów i sprzedawców marek luksusowych.

    Coraz częściej gracze na rynku dóbr luksusowych sięgają po nowoczesne technologie, w tym sztuczną inteligencję, wirtualną i rozszerzoną rzeczywistość (Augmented Reality). Marki luksusowe, chcąc ułatwić zakupy online, używają AR, dzięki której konsumenci wizualizują i próbują nowych produktów w domu przed dokonaniem zakupu.

    Do tej pory niewiele luksusowych marek stworzyło aplikację na bazie AR. Przyjęcie tej technologii dla całego sektora nie jest tak szybkie jak się spodziewano. Mimo tego, świadomość producentów dóbr luksusowych rośnie i zdają sobie oni sprawę, że cyfrowa transformacja w technologii detalicznej może zwiększyć popyt na ich produkty – dodaje Wojciech Górniak.

    Lider bez zmian

    W minionym roku obrotowym pierwsze miejsce wśród 100 największych producentów dóbr luksusowych ponownie zajął francuski koncern LVMH, w którego portfolio znajdują się m.in. Louis Vuitton czy Marc Jacobs. Na podium znalazł się także koncern kosmetyczny Estée Lauder oraz producent m.in. biżuterii i zegarków Compagnie Financiere Richemont. Te dwie firmy zamieniły się miejscami. Pierwsza dziesiątka zanotowała wzrost 0,6 proc., a więc mniej niż wzrost przychodów TOP 100. Producenci z TOP 10 wygenerowali w sumie 47,2 proc. sprzedaży całej pierwszej setki.

    W raporcie znalazło się także podsumowanie TOP 20, przedstawiające najszybciej rozwijające się firmy w tej branży. W tym roku miejsce lidera zajęła firma Canada Goose Holdings Inc., której przychody w ciągu roku wzrosły o 38,8 proc., a w latach 2014-2016 o 36 proc. Drugie miejsce zajął duński producent biżuterii Pandora.

    Najwięcej spółek w zestawieniu to tradycyjnie producenci ubrań i butów (38 firm), ale największy wzrost sprzedaży zanotowali producenci kosmetyków i perfum (o 7,6 proc.). Z kolei najwyższą rentowność sprzedaży osiągnęły tradycyjnie firmy oferujące różnorodny asortyment dóbr luksusowych (11,4 proc.).

    Najliczniej w zestawieniu reprezentowane są Włochy (24 firm), USA (13 firm) oraz Wielka Brytania (10 firm). Producenci z Włoch odpowiadają jednak za zaledwie 15,6 proc. przychodów ze sprzedaży dóbr luksusowych.  Są to przede wszystkim dużo mniejsze firmy rodzinne, w których średnia wartość sprzedaży dóbr luksusowych wynosi 1,4 mld dolarów. Największy udział w sprzedaży mają firmy francuskie (24,3 proc.) oraz amerykańskie (20,1 proc.). Jednak największy wzrost rok do roku zanotowały firmy z Hiszpanii (o 6,2 proc.).

    Transakcje M&A na rynku dóbr luksusowych

    W sektorze dóbr luksusowych eksperci Deloitte odnotowali dużą aktywność związaną z fuzjami i przejęciami. Jednym z najbardziej aktywnych graczy na rynku M&A był koncern LMVH, który przejął 80 proc. udziałów w firmie Rimowa. W tym samym roku obrotowym firma sprzedała markę Donna Karan, która trafiła do amerykańskiej grupy G-III. Z kolei firma Estée Lauder nabyła dwie szybko rosnące marki makijażowe – Too Faced i BECCA. Aktywne na rynku M&A były również Richemont, Luxottika oraz Tommy Hilfiger.

  • Fujitsu otwiera ośrodki Digital Transformation Centre

    Fujitsu otwiera ośrodki Digital Transformation Centre

    Fujitsu rozszerza działanie inicjatywy o nazwie Co-creating Program. W praktyce oznacza to zainicjowanie działania globalnej sieci centrów Digital Transformation Centers (DTCs). Pierwsze z nich, zlokalizowane poza Japonią, zostało otwarte w Monachium. Latem dołączą do niego ośrodki w Nowym Jorku i Londynie.

    Metodologia Fujitsu Human Centric Experience Design (HXD), która opiera się na koncepcji Design Thinking, ma pomóc klientom przyspieszyć wdrażanie cyfrowych innowacji. Doświadczenie, z którego czerpie japoński gigant, sprawia, że w początkowym, najważniejszym procesie biorą aktywny udział wszyscy uczestnicy warsztatów.

    Pozwalają one klientom lepiej zrozumieć wyzwania, przed którymi stoi ich biznes, zachowując w pamięci całościową strategię, ale pozwalając sobie również na przyjęcie innej perspektywy. Pomaga w tym wieloletnie doświadczenie Fujitsu – połączenie know-how z możliwościami technologicznymi. W efekcie powstaje wiele początkowych koncepcji, które zostają następnie dopracowywane.

    Cyfrowa transformacja dotyczy każdego sektora gospodarki. Dzięki naszemu programowi pomagamy organizacjom zidentyfikować szanse na rozwój. Celem prowadzenia warsztatów jest wypracowanie wstępnych koncepcji zmian i usprawnień. Dzięki metodologii HXD klienci dowiadują się, jak zbliżyć się z kolei do ich klientów lub jak zachęcić pracowników do bardziej efektywnej pracy. Naszym celem jest skonsolidowanie różnych perspektyw – z różnych branż i regionów świata, aby stworzyć ekosystem działający na rzecz cyfrowej przyszłości – twierdzi Duncan Tait, CEO, Senior Executive Vice President, Head of Americas and EMEIA, Fujitsu.

    Ośrodki Fujitsu Digital Transformation Centers w Londynie i Nowym Jorku

    Wkrótce Fujitsu planuje także otwarcie nowych centrów w Londynie i Nowym Jorku. W dalszej kolejności dołączą do nich inne europejskie miasta1. Inicjowanie takiej działalności jest możliwe dzięki konsekwentnemu budowaniu ekosystemu, w ktorego skład wchodzą m.in instutycje akademickie, startupy, czyli ośrodki oferujące głęboką wiedzę z wielu dziedzin.

    1 Warsztaty mogą być prowadzone zarówno w ośrodkach Fujitsu, jak i u klientów lub w innych miejscach. Fujitsu oferuje dwa rodzaje warsztatów:
    • Trwający pół dnia warsztat o nazwie DEFINE, podczas którego poszukiwane są rozwiązania istniejących wyzwań biznesowych
    • Trwający cały dzień warsztat o nazwie EXPLORE, podczas którego poruszane są tematy związane z rodzącymi się wyzwaniami biznesowymi i w których rozwiązaniu może pomóc nowa technologia
  • Cyfrowa transformacja w budownictwie

    Cyfrowa transformacja w budownictwie

    Cyfrowa transformacja stała się nieodzownym elementem rozwoju współczesnych przedsiębiorstw, a plany i strategie dotyczące stabilnej przyszłości organizacji nie mogą pomijać wdrażania innowacji. Ciężko obecnie znaleźć branżę czy sektor gospodarki, którego przedstawiciele mogą czuć się bezpiecznie na rynku, jeżeli pominą technologię jako koło zamachowe dla rozwoju ich działalności. Świetnym przykładem jest firma Warbud SA, która buduje kulturę ciągłych usprawnień i innowacji, wykorzystując w tym celu system wspomagający zarządzanie Microsoft Dynamics.

    Tradycja pod rękę z innowacją

    Warbud SA to firma od ponad 25 lat świadcząca kompleksowe usługi budowlane w całej Polsce, która ma na swoim koncie niemal 500 zrealizowanych projektów we wszystkich sektorach budownictwa, w tym np. fabrykę GILLETTE w Łodzi, autostradę A1 na odcinku od Strykowa do Tuszyna, czy Szpital Pediatryczny na terenie Kampusu Banacha przy ul. Żwirki i Wigury w Warszawie. Obecnie firma zatrudnia blisko 1200 pracowników w 8 biurach w całym kraju, posiada własne zespoły projektowe oraz spółkę WARBUD – BETON Sp. z o.o., produkującą mieszanki zarówno na potrzeby własnej grupy, jak i innych podmiotów. Zysk firmy w 2017 roku osiągnął poziom 30 127 000 zł netto. Warbud SA to także jeden z liderów cyfrowych innowacji w swojej branży, który do koordynowania swoich działań wykorzystuje system Dynamics firmy Microsoft.

    Jednym z głównych powodów, które stały za decyzją o wdrożeniu rozwiązania klasy ERP w organizacji była potrzeba zunifikowanego systemu do obsługi księgowości, finansów, kadr oraz płacowego. Kierownictwu firmy przede wszystkim zależało na systemie, który będzie mógł wspierać dynamiczny rozwój organizacji i miał potencjał do objęcia złożonej struktury firmy o unikatowym sposobie działania. Warbud potrzebował systemu, który będzie rósł razem z organizacją i dostosowywał się do jej wymagań na każdym kolejnym etapie.

    „Wszystko zaczęło się od tego, że potrzebowaliśmy systemu do obsługi księgowości, finansów, kadr i płac” – mówi Rafał Gliński, Kierownik działu rozwoju i utrzymania systemu ERP w Warbud SA. „Jednocześnie mieliśmy doświadczenie w obsłudze środowiska Microsoft, bo oprócz pakietu Office korzystaliśmy także z Sharepoint’a czy Exchange’a. System Microsoft Dynamics stanowił dla nas naturalne rozwiązanie” – dodaje Rafał Gliński.

    Po cyfrowej nitce do transformacji

    Na początku w firmie system działał w okrojonym zakresie. Z czasem jednak pojawiały się kolejne wyzwania i kolejne etapy implementacji. Objęły one również spółkę-córkę firmy Warbud, czyli WARBUD – BETON Sp. z o.o., której zespół pracował dotąd na różnych, rozproszonych systemach. Firma, mająca w swoim portfolio ok. 500 rodzajów betonu, produkuje go indywidualnie na potrzeby każdej inwestycji, ewidencjonując skład mieszanki, transport i terminy dostaw na konkretną budowę.

    „Jedną z niezwykle ważnych kwestii dla WARBUDU – BETON Sp. z o.o., jest możliwość szczegółowego raportowania, jaki rodzaj betonu został użyty przy konkretnym elemencie konstrukcyjnym na danej budowie” – zauważa Marek Ligocki, Dyrektor ds. Produkcji, WARBUD – BETON Sp. z o.o.„Dziś tego typu informację uzyskujemy dzięki kilku kliknięciom, podając wszystkie istotne dane, co jest niezwykle ważne zarówno dla naszych klientów, jak i przewoźników. System wykorzystywany w Warbudzie mógłbym porównać do organizmu, który żyje i rozwija się, a proces ten jak dotąd nie ma końca.”

    „Poszliśmy za ciosem i zaczęliśmy zastanawiać się, czy podobnego usprawnienia nie można by wdrożyć do zarządzania szalunkami. Z punktu widzenia systemu zasób to zasób, więc powinno się udać.
    I tak dokładnie się stało. Dziś jesteśmy jedną z niewielu firm, która skutecznie zarządza szalunkami na budowie” – dodaje Rafał Gliński.

    Wdrożenie Microsoft Dynamics miało również wpływ na umocnienie kultury organizacyjnej firmy, która podkreśla znaczenie współpracy, kreatywności i wprowadzania ciągłych usprawnień. Dzięki wspólnym pracom nad stworzeniem rozwiązań potrzebnych poszczególnym jednostkom, pracownicy firmy z różnych działów zaczęli się ze sobą sprawniej komunikować. W efekcie podziały na „zespół z biura” i „zespół
    z budowy” wspominane są jako anegdoty. Dziś bowiem wszyscy pracownicy Warbudu wiedzą, że mają jeden wspólny cel: jak najlepszy rozwój organizacji w cyfrowej przyszłości.

    Nie bez znaczenia był także fakt, że partner wdrożenia – firma XPLUS SA., posiadał doświadczenie w zakresie jego implementacji w firmach z branży budowlanej. To pozwoliło zagwarantować, że system będzie dostosowany do oczekiwań i zmapuje bardzo konkretne obszary działalności firmy.

    „Wiedza o procesach charakterystycznych dla firmy z sektora budowlanego pozwoliła nam wpisać system w konkretne oczekiwania Warbudu. Obecnie to od kreatywności samych pracowników zależą efekty wykorzystywania systemu, który jest w stanie wspierać organizację niemal w każdym obszarze działalności biznesowej. Wspólnie rozwinęliśmy system, który początkowo obejmował niewielki fragment organizacji, by obecnie stać się podstawą wsparcia złożonych procesów dla całej firmy.” – mówi Jakub Andrijew, analityk biznesowy, XPLUS SA.

    Chcieliśmy mieć pewność, że za kilka lat, w miarę wzrostu naszych potrzeb, nie będziemy musieli zmieniać systemu. Można go bowiem swobodnie dostosować do szybko zmieniających się wyzwań. Dlatego postawiliśmy na elastyczne rozwiązanie, które mam nadzieję, służyć nam będzie przez lata. Ostatnim zaś, choć nie najmniej ważnym kryterium wyboru, była efektywność finansowa wdrażanego systemu – Mirosław Józefczuk, Dyrektor administracyjno-finansowy, członek Zarządu Warbud SA.

    W efekcie wdrożenia system Microsoft Dynamics wspiera spółkę Warbud i WARBUD – BETON Sp. z o.o. w takich obszarach jak efektywne zarządzanie zasobami, transparentność działań, skuteczne ofertowanie, kontrola produkcji, zapewniając spójność danych, a w konsekwencji zwiększając konkurencyjność firmy.

  • Konica Minolta przejęła Grupo Meridian

    Konica Minolta przejęła Grupo Meridian

    Konica Minolta przejęła firmę Grupo Meridian, aby „rozszerzyć zakres oferowanych usług IT w dziedzinie bezpieczeństwa, komunikacji, rozwoju oprogramowania oraz doradztwa technologicznego.”

    Postępująca informatyzacja i niedobór specjalistów z branży IT (w Polsce brakuje nawet 80 tys. pracowników[1]) sprawiają, że przedsiębiorstwa coraz częściej decydują się na korzystanie z rozwiązań udostępnianych przez podmioty zewnętrzne. Według ostatniego raportu KPMG[2] organizacje kierują się nie tylko chęcią zredukowania kosztów (26 proc.), ale też poprawą jakości (21 proc.) czy dostępem do specjalistycznych umiejętności, doświadczenia i wiedzy (19 proc.).

    Firma Konica Minolta podaje, że wykorzystuje swoje doświadczenie w zarządzaniu dokumentami i rozszerza zakres usług IT, m.in. z pomocą nabywanych firm – ostatnio Serians (Francja) i Raber+Märcker (Niemcy), a teraz również Grupo Meridian z Hiszpanii.

    Praca w dobie cyfrowej transformacji

    Na zmianę sposobu myślenia o charakterze i organizacji pracy szczególny wpływ ma postępująca transformacja cyfrowa. Według badań już 23 proc. zatrudnionych wykonuje przynajmniej część obowiązków zdalnie, a pracowników mobilnych jest nawet 1,5 miliarda[3].

    Założona w 1999 r. Grupo Meridian świadczy usługi IT dla klientów w całej Europie. Oferta skierowana jest do dużych korporacji (np. hiszpański oddział IKEA) i instytucji (Trybunał Konstytucyjny czy Ministerstwo Edukacji), a także dla małych i średnich firm. Wśród jej partnerów technologicznych znajdują się m.in. HP, Dell, Microsoft, Cisco, Sony czy VMware.

    [1] Źródło: https://biznes.newseria.pl/komunikaty/it_i_technologie/polska-jest-atrakcyjnym,b648305147
    [2] Według raportu KPMG „Zupełnie nowy świat outsourcingu usług IT”
    [3] Źródło https://remote.co/10-stats-about-remote-work/
  • Konferencja GTDC Summit 2018 dla regionu EMEA

    Konferencja GTDC Summit 2018 dla regionu EMEA

    Dziś dobiega końca konferencja GTDC Summit 2018 dla regionu EMEA, najważniejsze europejskie spotkanie liderów dystrybucji IT, partnerów, producentów i dostawców technologicznych. W tym dwudniowym wydarzeniu, organizowanym co roku przez Global Technology Distribution Council (GTDC), międzynarodową organizację reprezentującą czołowych dystrybutorów IT, wzięło udział blisko 200 uczestników.

    Tematyka tegorocznej edycji GTDC Summit skupiła się wokół najnowszych trendów i innowacji technologicznych, wyzwań jakie czekają dystrybutorów IT wraz ze zmieniającym się rynkiem i postępującą cyfryzacją, a także tworzeniu nowych partnerstw dystrybucyjnych.

    Na przestrzeni ostatnich 24 miesięcy aż 600 nowych dostawców zawarło umowy dystrybucyjne z GTDC, a na rynku pojawiły się setki nowych rozwiązań. Zapotrzebowanie na kompleksowe, złożone i pochodzące od wielu dostawców usługi nigdy nie było większe. Transformacja cyfrowa, której udziałem są wszystkie sektory rynkowe sprawiła, że rola dystrybutorów IT ewoluowała m.in. w zakresie wsparcia rozwoju biznesu partnerów na wybranych przez nich rynkach. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie byłem świadkiem bardziej ekscytującego i dynamicznego czasu w historii dystrybucji IT – powiedział Tim Curran, CEO GTDC.

    Sprzedaż w Europie rośnie

    Europejski rynek także nabiera tempa, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach sprzedażowych dystrybutorów w pierwszych miesiącach tego roku. Największy wpływ na to ma powiększająca się gama nowych usług oferowanych przez dostawców. Ponadto, dystrybutorzy wspierają dzisiaj dostawców rozwiązań i producentów na przestrzeni całego cyklu życia danej technologii czy usługi, od fazy uruchomienia, przez użytkowanie, po dojrzałość czy proces aktualizacyjny.

    To właśnie usługi z wartością dodaną definiują dziś dystrybucję, nie samo dostarczenie danego zamówienia pod określoną lokalizację. Dystrybucja zyskuje na popularności we wszystkich segmentach rynku, w tym w chmurze, a dystrybutorzy przewidują przekroczenie 34 mln EUR ze sprzedaży do 2020 roku – komentuje Tim Curran.

    Jesteśmy zachwyceni trendami, które obserwujemy w tym roku. W pierwszym kwartale branża dystrybucji urosła w Europie na wszystkich głównych rynkach i widzimy już, że ten trend utrzyma się w bieżącym kwartale. Także partnerzy, dostawcy podchodzą entuzjastycznie do możliwości, jakie otwiera przed nimi dystrybucja – większy zasięg i efektywność, ale też unikalne wsparcie, jakie zapewniają dziś dystrybutorzy – powiedział Peter van den Berg, dyrektor generalny GTDC na region EMEAAPAC.

    „2018 Tech Distribution Outlook” z perspektywy dostawcy

    W opublikowanym na początku roku przez GTDC raporcie „2018 Tech Distribution Outlook” przedstawiającym oczekiwania dystrybutorów i producentów technologicznych na najbliższy rok, zawarte zostały wyniki ankiet i wywiadów przeprowadzonych z przedstawicielami ponad 50 wiodących firm technologicznych na świecie. 70% z nich, zapytanych o oczekiwania na 2018 rok, spodziewało się dwucyfrowego wzrostu przychodów dzięki dystrybucji, przy czym zdecydowana większość z nich wskazała, że sprzedaż pośrednia będzie nadal rosnąć szybciej niż bezpośrednia. Za obszary z największą perspektywą rozwoju uznano usługi oferowane w chmurze i pozyskiwanie przez dystrybutorów dostawców nowych typów rozwiązań.

  • Digitalizacja po Polsku – jak wypadamy  na tle Europy?

    Digitalizacja po Polsku – jak wypadamy na tle Europy?

    W opublikowanym przez Komisję Europejską raporcie dotyczącym stopnia digitalizacji państw członkowskich (DESI[1]) Polska zajęła 24. miejsce[2] wśród 28 krajów, wyprzedzając Włochy, Grecję, Bułgarię i Rumunię. Indeks bierze pod uwagę pięć czynników, takich jak: infrastruktura sieciowa, wykorzystanie internetu, cyfrowe usługi publiczne, kompetencje internetowe oraz integracja technologii cyfrowych.

    Cyfrowa transformacja w Polsce

    W ogólnym zestawieniu krajów należących do Unii Europejskiej Polska nie tylko zachowała pozycję z poprzedniego roku, lecz poprawiła swoje miejsce w szczegółowych klasyfikacjach odnośnie zarówno łączności, jak i kapitału ludzkiego.

    Polska poczyniła postępy w prawie wszystkich wskaźnikach dotyczących łączności. Jesteśmy na poziomie unijnej średniej, jeśli chodzi o zasięg 4G. Zwiększa się zakres wykorzystania elektronicznej wymiany informacji, rozwiązań chmurowych czy e-faktur. Oprócz inwestycji na szczeblu państwowym, w najbliższych latach szczególnie istotne jest zaangażowanie firm w implementację rozwiązań cyfrowych. Z naszych obserwacji wynika, że proces transformacji mogą przyspieszyć oddolne inicjatywy w postaci nowych potrzeb pracowników, czy rosnącej świadomości klientów. Firmy, które wyjdą naprzeciw tym oczekiwaniom będą bardziej konkurencyjne – mówi Mateusz Macierzyński, IT/ECM Services Portfolio Manager w firmie Konica Minolta Business Solutions Polska.

    Prawie 16 mln Polaków aktywnie korzysta z bankowości internetowej[3], a liczba użytkowników bankowości mobilnej wzrosła w ciągu ostatniego roku aż o 2 mln[4]. Zakupy w e-sklepach robi już prawie każdy internauta (93 proc.[5]) i niemal połowa wszystkich Polaków (43 proc. wg Eurostatu). Na popularności zyskują też cyfrowe usługi: według szacunków KPMG aż 56 proc. Polaków chciało w tym roku złożyć PIT przez internet.

    Polacy są otwarci na innowacje oraz usprawnienia z wykorzystaniem nowych technologii, w przeciwieństwie np. do mieszkańców Rumunii, gdzie zaledwie 8 proc. robi zakupy i korzysta z bankowości online, ze względu na brak zaufania do tych usług.

    W Europie dominuje Skandynawia

    Liderem rankingu od trzech lat jest Dania, przed Szwecją, Finlandią i Holandią. Państwa te, podobnie jak np. Belgia, wdrażają długoterminowe strategie cyfryzacji gospodarki i administracji. W ostatnich latach także Norwegia podejmuje działania m.in. w celu przyspieszenia transferu danych w sieciach komórkowych i zwiększenia prędkości mobilnego internetu do 52,6 Mb/s.

    Postęp w digitalizacji jest mniejszy m.in. w państwach Europy Wschodniej, mimo iż swoje siedziby mają tam obecnie duże firmy technologiczne. Połączenia internetowe na wielu obszarach są niedostępne lub zbyt wolne, a rozwój infrastruktury i innowacji hamuje niedobór odpowiednio wykwalifikowanych specjalistów, szczególnie z zakresu IT.

    Od kilkunastu lat postępująca cyfryzacja zmienia społeczeństwa i gospodarkę w skali porównywalnej do rewolucji sprzed 200 lat. Transformacja cyfrowa wymaga wsparcia merytorycznego oraz infrastrukturalnego, związanego ze sprzętem czy oprogramowaniem. Jednak dzięki nowoczesnym rozwiązaniom takim jak systemy zarządzania treścią w przedsiębiorstwach, organizacje mogą lepiej zoptymalizować procesy, tak, aby więcej czasu poświęcić na rozwój biznesu i wyjście naprzeciw nowym oczekiwaniom klientów – podsumowuje Macierzyński.

    Jak rozwijać cyfryzację?

    Transformację cyfrową wspiera przede wszystkim konkurencja na rynku, co widać np. w branży telekomunikacyjnej. Równie ważna jest jednak stymulacja ze strony państwa. Przykładem są kraje takie jak Estonia, gdzie digitalizacja objęła już struktury rządowe, powstały m.in. e-ambasady i cyfrowe kopie najważniejszych dokumentów. W Polsce korzystanie z e-usług jest możliwe dzięki profilom zaufanym, które posiada już ponad milion osób. Zgodnie z projektem pl.ID, za rok powinny dostępne być również e-dowody osobiste z funkcją uwierzytelniania biometrycznego czy przez podpis elektroniczny.

    Potrzebę zmian powinny również dostrzec przedsiębiorstwa. Kto nie podejmie wyzwania, może sporo stracić – według badania Global Center for Digital Business Transformation, cyfryzacja sprawi, że nawet 40% firm o ugruntowanej pozycji na rynku może zostać z niego wyparta[6] w razie braku działań.

    [1] Indeks Gospodarki Cyfrowej i Społeczeństwa Informacyjnego (ang. The Digital Economy and Society Index)
    [2] Źródło: http://ec.europa.eu/information_society/newsroom/image/document/2018-20/pl-desi_2018-country-profile-lang_4AA5832E-C9B3-06C3-2FC79E4892C59A17_52340.pdf
    [3] Według raportu Związku Banków Polskich, IV kw. 2017 r.
    [4] Według raportu PRNews.pl, IV kw. 2017 r.
    [5] Badanie SW Research „Zakupy Polaków w internecie”, przygotowane na zlecenie Trusted Shops, 2018 r.
    [6] https://www.imd.org/globalassets/dbt/docs/framework
  • IBM cyfrowo transformuje PKP Energetyka

    IBM cyfrowo transformuje PKP Energetyka

    Każda firma, której majątek jest zróżnicowany i rozproszony potrzebuje efektywnych narzędzi informatycznych. W dzisiejszych czasach cyfrowa transformacja działalności przedsiębiorstw tworzy wartość dodaną i usprawnia ich efektywność. Aby sprostać tym celom PKP Energetyka S.A., ogólnokrajowy dostawca energii elektrycznej, między innymi, dla Polskich Kolei Państwowych S.A., posiadająca również kilkadziesiąt tysięcy odbiorców dystrybucyjnych,  wybrała system IBM Maximo do zarządzania majątkiem sieciowym przedsiębiorstwa.

    PKP Energetyka S.A. zajmuje się dostarczaniem energii elektrycznej dla swojego największego trakcyjnego klienta – PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., zarządcy infrastruktury kolejowej w Polsce. Ze względu na dużą skalę działalności oraz globalny postęp technologiczny, PKP Energetyka S.A. musiała unowocześnić swoje systemy informatyczne. Największym wyzwaniem była modernizacja rozwiązań odpowiedzialnych za obszar zarządzania majątkiem sieciowym, które dotychczas były obsługiwane głównie za pomocą systemu GIS, oraz poprzez proste aplikacje własne i systemy zarządzające od różnych dostawców. Ich zmiana na rzecz systemu IBM jest sporym krokiem ku lepszemu zarządzaniu majątkiem sieciowym spółki.

    Majątek PKP Energetyka S.A. jest rozproszony po całej Polsce i w tym obszarze najlepiej widać korzyści IBM Maximo. System Zarządzania Majątkiem Sieciowym  będzie wspierał utrzymanie oraz planowanie i zarządzanie remontami całej posiadanej infrastruktury, w szczególności: sieci dystrybucyjnej, trakcyjnej oraz nieruchomości. System będzie wykorzystywany również w:

    • dystrybucji – świadczeniu usług dystrybucyjnych energii elektrycznej, w tym m. in., zarządzaniu siecią dystrybucyjną, przyłączaniu odbiorców energii elektrycznej do sieci dystrybucyjnej,
    • serwisie – świadczeniu usług utrzymania sieci elektroenergetycznej oraz realizacji umów przyłączeniowych,
    • usługach – świadczeniu usług elektroenergetycznych i budowlanych.

    Po zakończeniu wdrożenia, z systemu ZMS na co dzień będą korzystać pracownicy oddziału dystrybucji energii elektrycznej, obszaru serwisowego oraz oddziału świadczenia usług elektroenergetycznych. Łącznie IBM Maximo będzie wspierać pracę ponad 800 osób, dla których nowy system oznacza oszczędność czasu przy realizacji zleceń dla klientów oraz większą efektywność pracy dzięki działaniu w ramach jednej, zintegrowanej aplikacji. System ZMS otwiera również drogę ku cyfryzacji i kategoryzacji dokumentacji technicznej majątku, a także zoptymalizowania i ujednolicenia procesów zarządzania infrastrukturą energetyczną, co z kolei doprowadzi do zwiększenia efektywności kosztowej.

    PKP Energetyka S.A., zamierza wdrożyć nowoczesne rozwiązania kognitywne, w tym oparte
    o Internet Rzeczy, dzięki czemu będzie mogła świadczyć usługi jeszcze wyższej jakości, zwiększając niezawodność dostaw energii elektrycznej.

    Za wdrożenie rozwiązania odpowiada firma Vetasi Sp. z o.o., Partner Handlowy, IBM.

  • W Polsce potrzebna jest cyfryzacja przyszłości

    W Polsce potrzebna jest cyfryzacja przyszłości

    Polska szybko awansuje w międzynarodowych rankingach ucyfrowienia. Problemem wciąż są jednak białe plamy, czyli miejsca poza zasięgiem sieci dostępu do internetu. Kuleje cyfryzacja administracji państwowej i e-biznes. Musimy myśleć, co zrobić, żeby za 5–10 lat Polska była synonimem innowacyjności na światowym rynku, nie tylko pod względem aplikacji czy dostępu do cyfrowych usług administracyjnych, lecz także żeby tworzyła wokół siebie szereg rozwiązań technologicznych i cyfrowych usług – podkreśla Michał Kanownik, prezes ZIPSEE Cyfrowa Polska.

    Cyfryzacja Polski i całego świata to proces, który trwa nieustająco. Jesteśmy na środkowym etapie, nie jesteśmy liderem europejskim, ale też nie jesteśmy w ogonie, jeszcze dużo zostało do zrobienia. Najszybciej postępujemy cyfryzacyjnie, jeśli chodzi o poszczególnego Kowalskiego, nabywamy nowe produkty, usługi, chętnie z nich korzystamy. Najwięcej do zrobienia pozostaje na styku konsument–państwo, gdzie wciąż jeszcze mamy niedobór usług cyfrowych, czyli możliwość załatwienia przez internet różnego rodzaju spraw administracyjnych – mówi  Michał Kanownik, prezes zarządu ZIPSEE Cyfrowa Polska.

    [sociallocker]

    Polska szybko awansuje w międzynarodowych rankingach dotyczących ucyfrowienia. W europejskim rankingu DESI (Indeks Gospodarki Cyfrowej i Społeczeństwa Cyfrowego) zajmujemy 23. miejsce. We wskaźniku dyplomacji cyfrowej OECD plasujemy się na 12. pozycji.

    Jednocześnie jednak, choć 94 proc. Polaków wybiera mobilną łączność szerokopasmową, co stawia nas na 5. miejscu w Unii Europejskiej, tylko 57 proc. gospodarstw domowych ma stacjonarne szerokopasmowe połączenie z internetem i w rankingu zasięgu stacjonarnej łączności szerokopasmowej zajmujemy ostatnie miejsce. Rośnie liczba spraw urzędowych, które można załatwić przez internet, jednak tylko 22 proc. użytkowników internetu składa formularze elektroniczne (21. miejsce w UE). Kuleje też e-biznes, który w Polsce stanowi 4,1 proc. PKB – pod tym względem wyprzedzamy tylko Rumunię, Bułgarię, Grecję i Włochy.

    Polskie firmy chętnie korzystają z rozwiązań cyfrowych, natomiast nadal brakuje świadomości o potencjale, jaki cyfryzacja daje biznesowi, i to podwójnie. Z jednej strony cyfryzacja pomaga w prowadzeniu biznesu, obniża koszty, przyspiesza zarządzanie, z drugiej strony usługi cyfrowe to pomysły na nowe biznesy, na których da się zarabiać – wskazuje Kanownik.

    Z badań firmy Deloitte („Digital Transformation”) wynika, że ponad połowa polskich przedsiębiorstw ma wizję transformacji cyfrowej, a 41 proc. opracowało już szczegółowy plan biznesowy i inwestycyjny. Z badania „Liderzy cyfryzacji” realizowanego przez Microsoft i CIONET wynika, że cyfrowa transformacja jest integralną częścią strategii 36 proc. największych polskich firm. Coraz więcej przedsiębiorstw rozumie, że cyfryzacja może zadecydować o ich przewadze konkurencyjnej na rynku. Jak przekonuje Kanownik, Polska ma jeszcze sporo do zrobienia pod względem cyfryzacji.

    Każde rozwiązanie, które wdrażamy do masowego wykorzystania, musimy bardzo dokładnie przetestować, żebyśmy nie mieli problemów, że coś nie działa, coś się zatyka, spowalnia, nie ma dostępu. Najpierw musimy jednak zlikwidować białe plamy w zasięgu internetu w Polsce, żebyśmy masowo mogli wprowadzić usługi cyfrowe do powszechnego użycia. Najwięcej czasu nam zajmie zbudowanie świadomości u ludzi: w jaki sposób, co można i czy jest bezpieczne robić to w internecie – tłumaczy prezes ZIPSEE Cyfrowa Polska.

    Ministerstwo Cyfryzacji podaje, że w Polsce jest obecnie ok. 1,7 mln białych plam, miejsc poza zasięgiem sieci dostępu do internetu umożliwiającej świadczenie usług dostępowych o przepustowości co najmniej 30 Mb/s. Najwięcej w województwie lubelskim oraz w małopolskim. Kuleją też kompetencje cyfrowe – tylko 40 proc. Polaków ma podstawowe umiejętności cyfrowe.

    Polska 4.0 to synonim cyfryzacji kraju, ale muszę się trochę wycofać z tego hasła. Cyfryzacja w sensie Polski 4.0 to cyfryzacja tego, co mamy dzisiaj, a uważam, że jako branża nowej technologii i jako kraj powinniśmy iść do przodu, czyli nie myśleć o cyfryzowaniu tego, co mamy dzisiaj dookoła siebie, tylko pójść dalej. Dlatego od dzisiaj mówmy o programie Polska+, czyli cyfryzacja przyszłości, myślenie, co zrobić, żeby za 5–10 lat Polska była synonimem innowacyjności na światowym rynku, nie tylko pod względem aplikacji czy dostępu do cyfrowych usług administracyjnych, lecz także żeby Polska tworzyła wokół siebie hub nowych pomysłów, nowych rozwiązań technologicznych i nowych usług cyfrowych – podkreśla Michał Kanownik.

    [/sociallocker]

  • Nie ma odwrotu od cyfrowej transformacji działów zakupów

    Nie ma odwrotu od cyfrowej transformacji działów zakupów

    Nowoczesne technologie zajmują wysokie miejsce na liście priorytetów dyrektorów działów zakupów (CPO). Ponad jedna trzecia menedżerów uważa, że dzięki digitalizacji będą w stanie zrealizować cele zakupowe i dostarczyć wartość biznesową. W Polsce takiej odpowiedzi udzieliło aż 46 proc. ankietowanych. Jak wynika z globalnego badania Deloitte „Leadership: Driving innovation and delivering impact. The Deloitte Global Chief Procurement Officer Survey 2018” nadal największym zainteresowaniem w działach zakupów cieszy się analityka danych, ale jednocześnie głównymi barierami w digitalizacji jest brak integracji i jakość danych.

    Największy odsetek CPO wskazujących na wagę cyfryzacji zanotowano w Ameryce Południowej (47 proc.), a najniższy w regionie Azji i Pacyfiku (19 proc.). W regionie EMEA (Europa, Afryka i Bliski Wschód) było to 31 proc.

    Szybkość wdrażania i poziom cyfryzacji w działach zakupów wciąż są dalekie od oczekiwań i przede wszystkim rosnących potrzeb. Jeżeli się to nie zmieni, to zamiast spodziewanego przez CPO wzrostu roli kierowanych przez nich działów, efekt może być zupełnie odwrotny – mówi Jakub Rosiecki, Starszy Menedżer w dziale konsultingu Deloitte.

    Co ciekawe wśród poszczególnych branż największy odsetek menedżerów, którzy wierzą we wpływ digitalizacji na ich biznes odnotowano w sektorze publicznym (39 proc.). Na przeciwległym biegunie znajduje się branża energetyczna i produktów konsumenckich (po 18 proc.).

    Mimo, że cyfryzacja zakupów jest wymieniana jako kluczowy czynnik w ich strategii, to aż 17 proc. ankietowanych firm w skali globalnej nie ma strategii cyfryzacji zakupów. W tym niechlubnym wyścigu przoduje region Azji i Pacyfiku (32 proc.). Zdecydowanie lepiej wygląda sytuacja w obu Amerykach. Cyfrowej strategii zakupów nie ma wypracowanych jedynie 14 proc. firm północnoamerykańskich i 11 proc. w Ameryce Południowej.

    Analityka wciąż na czele

    W których obszarach dyrektorzy zakupów widzą zastosowanie dla technologii cyfrowych? Przede wszystkim w obsłudze płatności (57 proc.). W Polsce takiej odpowiedzi udzieliło 46 proc. badanych. Zdaniem 56 proc. mogą być one użyteczne również w zarządzaniu zapotrzebowaniem, a w opinii 43 proc. badanych w zakupach operacyjnych. W Polsce ten ostatni obszar wskazało aż 62 proc. menedżerów.

    Technologie, które najbardziej wpłyną na biznes w kolejnych dwóch latach to zdaniem ankietowanych liderów zakupów przede wszystkim zaawansowana analityka (54 proc. wskazań). Rok wcześniej było to 10 pp. więcej. Połowa ankietowanych jako główne korzyści wykorzystania analizy danych wskazała na optymalizację kosztów, a 48 proc. na poprawę efektywności procesów zakupowych.

    Polscy CPO zamierzają inwestować przede wszystkim w aktualizację i unowocześnienie systemów ERP (92 proc., podczas gdy na świecie wskazało tę odpowiedź jedynie 33 proc. badanych), a na aktualizację i unowocześnienie narzędzi zakupów operacyjnych 77 proc. Pokazuje to, że polskie firmy zdają sobie sprawę z konieczności usprawnień w obszarze ewidencji wydatków zakupowych i poprawy wsparcia zakupów przez systemy ERP. Na szczęście managerowie zakupów w Polsce zdają sobie sprawę z istotności rozwoju nowych obszarów wsparcia systemowego – na analitykę stawia 85 proc. menedżerów w Polsce.

    Robotyka w Polsce dopiero znajdzie się w obszarze zainteresowania

    Eksperci Deloitte wskazują też na rosnącą rolę automatyzacji procesów z wykorzystaniem robotów. Jej popularność w ciągu roku wzrosła prawie dwukrotnie, z 13 do 24 proc., co związane jest z korzystnym poziomem zwrotu z inwestycji oraz dużą skalowalnością tej technologii.

    Polscy dyrektorzy nie wskazywali na robotyzację jako technologię mogącą mieć zastosowanie w zakupach, co jest istotnym sygnałem wskazującym na duży potencjał optymalizacji rodzimych przedsiębiorstw. Tymczasem robotyka umożliwia automatyzację powtarzalnych czynności, pozwalając jednocześnie skrócić czas realizacji procesów, ograniczyć liczbę błędów i obniżyć koszty w stopniu wyższym niż dotychczas wykorzystywanymi metodami – mówi Paweł Zarudzki, Lider robotyki procesowej w Dziale Konsultingu Deloitte. – Robotyzacja pozwala na automatyzację żmudnych procesów np. wymagających logowania się do różnych rozproszonych systemów informatycznych, uspójniania danych, przetwarzania zapotrzebowań, zamówień czy obróbki faktur. Zakupy operacyjne są obszarem, który bardzo dobrze poddaje się robotyzacji – dodaje.

    Problematyczne dane

    Głównymi barierami digitalizacji, których pokonanie mogłoby usprawnić proces zakupów są brak integracji danych w łańcuchu dostaw (46 proc.), a także niska jakość samych danych (45 proc.). W Polsce na brak integracji danych wskazało jedynie 15 proc. CPO. Z kolei dla polskich działów zakupów znacznie większym problemem w porównaniu do reszty świata jest zaangażowanie i wsparcie od zarządzających. Na ten problem wskazało 62 proc. badanych, podczas gdy na świecie było to jedynie 30 proc.

    Polacy nie widzą problemu w braku kompetencji analitycznych, za to badanie pokazało brak dostępności zasobów w tym obszarze. W Polsce taka odpowiedź uzyskała 38 proc., podczas gdy na świecie było to 24 proc. W praktyce oznacza to, że mamy duży problem z dostępnością analityków – mówi Jakub Rosiecki.

  • Monitorowanie doświadczeń użytkownika – nowy cel szefów IT

    Monitorowanie doświadczeń użytkownika – nowy cel szefów IT

    Monitoring wydajności aplikacji i sieci to rynek, który zdaniem firmy Gartner w 2020 roku osiągnie wartość 5.6 miliardów dolarów, rosnąc w tempie ok. 10 proc. na rok. Wzrosty napędza przede wszystkim cyfrowa transformacja i związana z nią potrzeba monitorowania doświadczeń użytkowników, w tym przede wszystkim tych korzystających z aplikacji biznesowych. Zdaniem Gartnera, to właśnie te funkcje są obecnie najważniejszym powodem dla szefów IT, aby inwestować w rozwiązania APM (Application Performance Monitoring).

    Monitorowanie wydajności działania aplikacji to bardzo ważny obszar ze zrozumiałych powodów: jeśli aplikacja działa wolno lub co chwilę się wiesza, nie ma znaczenia jak bardzo przyjazny jest jej interfejs, bo i tak nikt nie będzie chciał z niej korzystać. Jest to tym bardziej istotne, że współcześnie użytkownicy mają bardzo duży wybór różnych podobnych do siebie aplikacji internetowych i łatwo podejmują decyzję o ich zmianie, jeśli tylko spotkają się z jakimiś trudnościami związanymi z jej użytkowaniem.

    Tego typu zachowanie to żadna nowość we współczesnym świecie, co potwierdzają np. badania firmy Forrester. Wedle nich, 65 proc. konsumentów ma dużą lub bardzo dużą skłonność do karania lub nagradzania dostawców usług lub producentów w oparciu o nawet pojedyncze doświadczenie dotyczące danej usługi lub produktu. Nie dotyczy to przy tym tylko ludzi młodych, ale także i starszych.

    Potrzeba zapewniania wysokiej wydajności aplikacji jest jeszcze ważniejsza w firmach, bo wpływa na wydajność pracy. Jeśli aplikacja pracuje bez żadnych zakłóceń, to również i pracownik może szybko wykonywać swoje zadania. Jeśli jednak pojawiają się problemy, to ma to bezpośredni wpływ na jego wydajność. Sięga on – wedle badań firmy ZK Research – aż 14 proc. rocznie – mówi Grzegorz Mańturzyk, Specjalista ds. Monitoringu Wydajności w firmie Passus SA.

    Jak dodaje przedstawiciel Passus, firmy wydają miliardy na nowe inicjatywy IT w celu zwiększenia przychodów, ale gdyby tylko mogły sprawić, że aplikacje, które już mają, będą działały lepiej, doprowadziłoby to do dwucyfrowej poprawy wydajności ich pracowników.

    Sposoby monitorowania wydajności aplikacji

    Aplikację może spowalniać serwer, oprogramowanie zainstalowane na tym serwerze, sieć lub różnego rodzaju problemy na urządzeniu, z którego korzysta użytkownika. Do niedawna monitoring wydajności aplikacji sprowadzał się głównie do mierzenia parametrów pracy po stronie serwera czy sieci.

    Monitoring wydajności po stronie serwerowej to najbardziej podstawowy sposób zapewnienia ciągłości działania aplikacji. Specjalne oprogramowanie może monitorować w trybie ciągłym zarówno podstawowe parametry serwera, jak obciążenie procesora, pamięci czy dysków, jak i kod aplikacji, dostarczając informacji o tym, jakie klasy i metody wykonują się najdłużej, jakie są zgłaszane wyjątki oraz awarie – wyjaśnia Grzegorz Mańturzyk. 

    Drugą metodą jest monitorowanie ruchu generowanego przez aplikację, co odbywa się przez skierowanie kopii tego ruchu do specjalnego programu monitorującego. To rozwiązania umożliwia przede wszystkim dostarczenie informacji o wpływie sieci i jej parametrów transmisyjnych, jak np. pasmo czy opóźnienia pakietów, na wydajność aplikacji.

    Metodą obecnie zyskującą największą popularność jest instalowanie agentów do monitoringu wydajności bezpośrednio na urządzeniach końcowych użytkowników (komputerach, tabletach, smartfonach). Wedle badań firmy Gartner, 46 proc. CIO uważa tę funkcję za najważniejszą w systemach APM. Żadna inna funkcja dostępna w rozwiązaniach do monitoringu wydajności nie uzyskała w tych badaniach większej liczby wskazań.

    Nowa generacja rozwiązań – zintegrowany monitoring w jednym systemie

    Agenci instalowani na urządzeniach użytkowników to nic innego jak specjalny program, który łączy się z tzw. kolektorem danych przez sieć, który może je przechować przez nawet kilka lat. Dane są następnie przetwarzane przy pomocy zaawansowanych programów, z wykorzystaniem mechanizmów sztucznej inteligencji i narzędzi Business Intelligence oraz Big Data.

    W ten sposób jesteśmy w stanie uzyskać informacje, których nie dostarczały dwie poprzednie metody. Czyli np. jakie aplikacje są zainstalowane na danym urządzeniu, w jakim stopniu obciążają one zasoby urządzenia i czy ulegają awariom, ile czasu użytkownik musi czekać aż się aplikacja odwiesi, czy zdarzają się awarie całkowicie blokujące aplikację – mówi Grzegorz Mańturzyk.

    Przedstawiciel Passus, jako przykład takiego rozwiązania wskazuje system Riverbed SteelCentral Aternity, które zostało stworzone po przejęciu firmy Aternity, specjalizującej się rozwijaniu rozwiązań do monitoringu doświadczeń użytkowników, przez Riverbed, globalnego potentata na rynku monitoringu aplikacji. W wyniku tego przejęcia Riverbed dodał funkcje w zakresie monitoringu na urządzeniach użytkowników do swojej platformy, która wcześniej umożliwiała monitoring przede wszystkim po stronie serwerowej i sieci.

    Powstał w ten sposób system, który umożliwia zbieranie i analizę w jednym systemie wszystkich danych na temat wydajności aplikacji – z serwerów, sieci oraz urządzeń użytkowników. Zdecydowanie ułatwia to monitorowanie wydajności i szybkie reagowanie na wykryte nieprawidłowości – mówi Grzegorz Mańturzyk.

    Zintegrowanie wszystkich metod monitorowania wydajności aplikacji w jednym systemie to bez dwóch zdań przełom na rynku APM. Tego typu rozwiązania w znaczący sposób mogą pomóc firmom w poprawie doświadczeń użytkowników – ułatwiając szybkie zidentyfikowanie problemu, a następnie określenie jego przyczyn.

    Nic dziwnego, że na tego typu systemy jest coraz większe zapotrzebowanie. Wedle badań Riverbed z 2018 roku, w samej tylko branży handlowej, aż 48 proc. firm planuje w najbliższym czasie zakup urządzeń do lepszego monitoringu doświadczeń użytkowników. Z kolei badania firmy SpigIT z 2016 roku pokazują, że aż 75 proc. firm na całym świecie, które inwestuje we wprowadzania innowacji, stawia sobie za cel przede wszystkim poprawę doświadczeń użytkowników.

  • HPE Reimagine 2018

    HPE Reimagine 2018

    19 kwietnia na PGE Narodowym w Warszawie odbyła się kolejna już edycja konferencji HPE Reimagine 2018 pod hasłem We See a World Where Everything Computes. To jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń gromadzących specjalistów i ekspertów ze świata IT. Podczas tegorocznej konferencji zaprezentowane zostały najnowocześniejsze rozwiązania HPE będące odpowiedzią na wyzwania i możliwości branży informatycznej.

    W ramach konferencji odbyły się 3 bloki strategiczne: Hybrid IT, Inteligent Edge oraz IT as a Service, które przeplatane były sesjami DEMO czyli pokazami pokazy sprzętu na żywo oraz dostępną dla wszystkich Strefą Hyde Park Shows gdzie partnerzy HPE oraz konsultanci techniczni opowiadali o nowościach oraz przedstawiali pokazy techniczne najnowszych technologii.

    Po pierwsze – klient. Michał Zajączkowski o priorytetach HPE

    Konferencję rozpoczęła sesja plenarna poprowadzona przez Dyrektora Zarządzającego i Dyrektora Sprzedaży HPE – Michała Zajączkowskiego. Podczas swojego wystąpienia Michał Zajączkowski opowiedział o tym jak firma HPE w ostatnim okresie mocno ewoluowała wychodząc na najnowszym trendom w branży, które były inspiracją do stworzenia i udoskonalenia produktów firmy Hewlett Packard Enterprise. Podkreślił także, że celem HPE jest być jak najbliżej klienta i na bieżąco odpowiadać na jego potrzeby jednocześnie nie zapominając, że bezpieczeństwo, kontrola i zaufanie to nierozerwalny element na poziomie każdego przedsiębiorstwa. Przedstawił także strategię firmy na najbliższe miesiące, która opiera się na 3 filarach: hybrydowym IT, inteligentnej sieci brzegowej oraz rozwojowi kompetencji, które pomogą zaprojektować wdrożyć i utrzymać najnowsze rozwiązania. Konkluzją jego wystąpienia był fakt, że przedsiębiorstwa oby się wyróżniać muszą być innowacyjni, a przyszłość będzie należała do tych, którzy zrealizują ten cel najszybciej.

    HPE Reimagine 2018Hybrydowe IT to przyszłość

    Podczas pierwszego bloku tematycznego „Make hybrid IT simple” Krzysztof Kowalczyk, Dyrektor ds. wsparcia sprzedaży produktów i usług HPE tłumaczył, na czym polega hybrydowe IT. Jest to połączenie dwóch światów. Pierwszy to utrzymanie aktualnych systemów, drugi to dostarczanie nowych produktów i usług. Krzysztof Kowalczyk, opisując hybrydowe IT wskazał na takie elementy jak pozyskiwanie infrastruktury w postaci usług, różne miejsca przetwarzania (w serwerowni i wirtualnie), implementacja różnych modeli chmury obliczeniowej czy operacyjną obsługę infrastruktury. Jak więc uprościć tak skomplikowany model? Maciej Kalisiak, Architekt Rozwiązań, specjalista ds. serwerów x86, pamięci masowych i rozwiązań backup wskazywał na rozwiązania HPE służące do uproszczenia hybrydowego IT On-Premise (m.in. HPE SimpliVity czy HPE Nimble Storage). Natomiast Damian Janiszewski, Architekt Rozwiązań, specjalista ds. Mission Critical, chmury obliczeniowej i IoT, HPE przedstawił HPE OneSphere – usługę służącą łatwemu zarządzaniu chmurą hybrydową. W dyskusji nie zabrakło też miejsca dla zjawiska, jakim jest blockchain.

    Cyfrowa transformacja jest wokół nas

    W bloku tematycznym, pt.: „IT as a Service with Pointext”, Maciej Malinowski, Architekt Rozwiązań ds. wsparcia i serwisu, HPE poruszył temat trendów, które pojawiają się w związku z potrzebą transformacji cyfrowej. Jest to m.in. hybrydowe IT oraz inteligentna sieć brzegowa. Wdrożenie rozwiązań hybrydowego IT przynosi przedsiębiorstwu modernizację i innowację, natomiast budowanie inteligentnych rozwiązań na brzegu sieci nowe doświadczenia i pełną kontrolę. Kompleksowe wsparcie i doradztwo w procesie transformacji cyfrowej, a także usługi hybrydowego IT zapewnia HPE Pointnext. Warto transformować swoje modele biznesowe razem z HPE. Dzięki ciągłym inwestycjom jesteśmy w stanie dostarczyć rozwiązania i produkty które pomogą przeprowadzić transformację cyfrową – podkreślał Maciej Malinowski.

    Reimagine2Wszystko jest usługą czyli HPE GreenLake

    Podczas konferencji przedstawiono również produkt HPE GreenLake – najnowszą rodzinę rozwiązań opartych na Flexible Capacity. HPE GreenLake to konstrukcja modułowa łącząca hardware, oprogramowanie oraz usługi, a wszystko to przy zapewnieniu efektywności porównywalnej z chmurą publiczną oraz płatności za wykorzystane zasoby. GreenLake obejmuje wszystkood zaprojektowania po utrzymanie systemu podkreślił Mirosław Polski, Architekt Systemów Informatycznych,specjalista Hybrydowego IT i IoT, HPE. Poruszył również temat wykorzystania IoT (Internet of Things) w przemyśle i handlu. Przemysł Czwartej Generacji przynosi zwiększoną wydajność, elastyczność, innowacyjność, obniżenie kosztów oraz zwiększenie przychodów. Jednakże nie można zapominać o wyzwaniach – obsłudze ogromnych ilości generowanych danych (Big Data), cyberbezpieczeństwie, integracji systemów oraz konieczności szybszego podejmowania decyzji. Rozwiązaniem HPE odpowiadającym na potrzeby Przemysłu 4.0. jest platforma Idustrial IoT Starter Kit (IISK), której potencjał można wykorzystać zarówno w przemyśle jak i w handlu. Jak mówił Polski dzięki podłączeniu rozwiązań Internet of Things w fabryce lub sklepie, jesteśmy w stanie ulepszać i rozszerzać zakres rozwiązań mających na celu poprawę kontroli jakości, obniżenie start, czy określenie liczby lojalnych i nowych klientów w sklepie.

    Człowiek w centrum innowacji. Relacja z debaty

    Na zakończenie konferencji, Jarosław Smulski, Research Manager, Systems & Infrastructure Solutions z IDC Poland poprowadził debatę której celem było wskazanie, że podczas transformacji cyfrowej niezmiennie decydującym aspektem jest „czynnik ludzki”. Jak podkreślił Tomasz Matuła – CT Infrastructure and Cybersecurity Director w firmie Orange Technologie są jedynie dodatkiem. Najważniejsza jest wiedza i kompetencje ludzi. Podobny wniosek miał Benjamin Poznański, Senior Manager, Head of EE Projects & Consulting w Capgemini Polska, który powiedział, że to właśnie kapitał ludzki jest kluczowy dla organizacji, a innowacyjność ścisłe się z nim łączy. Podczas debaty poruszono także kwestę inwestycji w start-upy.  Jak powiedział  Grzegorz Pawlicki – Dyrektor Biura Innowacji i Doświadczeń Klienta, PKO BP – Otworzyliśmy właśnie akcelerator i zaczęliśmy szukać startupów i finteków. W 2007 roku zainwestowaliśmy w startup, którym zapewnił nam program lojalnościowy dla klientów banku i przez to wzbogacenie naszej oferty. Zgodził się z nim Michał Zajączkowski – Korporacje muszą zmierzać w kierunku startupowym”. HPE dostarcza to, czego one  potrzebują – niewielką moc obliczeniową i płatność za rzeczywiste zużycie – podsumował. Odnosząc się tym samym do jednego z produktów HPE: chmury obliczeniowej. Debatę podsumował Radosław Kubaś– Partner | Consulting/Public Sector & Real Estate, Deloitte Consulting S.A., który słusznie zauważył, że wprowadzając na rynek jakiekolwiek nowe rozwiązanie musimy pamiętać o istniejących trendach oraz o tym, że korzystać z niego będą ludzie za kilka lub kilkadziesiąt lat dlatego to właśnie człowiek powinien być w centrum naszej uwagi jeśli chodzi o wymyślanie nowych produktów.

    Na konferencji obecnych było prawie 500 osób, w tym przedstawiciele HPE, partnerzy, klienci oraz media. Poza udziałem w merytorycznej części wydarzenia goście Reimagine mogli także korzystać ze strefy spotkań i wymieniać się na bieżąco swoimi wnioskami z bloków tematycznych.

  • Wiosenne spotkania S4E – Jak nie ulec cyfrowemu szaleństwu?

    Wiosenne spotkania S4E – Jak nie ulec cyfrowemu szaleństwu?

    Na Wiosennych spotkaniach S4E uczestnicy mogli wysłuchać prelekcji specjalistów z branży, a także wziąć czynny udział w debacie prowadzonej przez Piotra Puczyńskiego. Jednym z prelengentów był prof. dr hab. Piotr Płoszajski Kierownik Katedry Teorii Zarządzania w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, którego tematem prezentacji było pytanie: Jeśli transformacja cyfrowa jest odpowiedzią, to jakie jest pytanie?

    Po prelekcjach przyszedł czas na debatę, w której wzięli udział: prowadzący – Piotr Puczyński; prelengenci – Bogusław Kułakowski, niezależny ekspert; prof. dr hab. Piotr Płoszajski; Dariusz Okrasa – Szef kanału partnerskiego Dell EMC Polska; Andrzej Kuźniak – Wiceprezes ABC Data oraz CTO S4E – Arkadiusz Możdżeń. Podczas panelu dyskusyjnego poruszono między innymi kwestie związane z rolą i miejscem człowieka w dynamicznie zmieniającym się świecie.

    Po tej części, uczestnicy mieli okazję porozmawiać z przedstawicielami firm współpracujących z S4E w części networkingowej wydarzenia. Swoje rozwiązania zaprezentowali tam m.in. Huawei, Dell EMC, ABC Data, Quantum, Socomec. Przedstawiciele zarówno S4E, jak i partnerów firmy, chętnie dzielili się wiedzą z uczestnikami konferencji.

    Wieczorem firma S4E przyznała nagrody swoim partnerom. Konferencja Wiosenne spotkania S4E 2018 pod hasłem „Nadążyć za tempem zmian” przebiegła w przyjemnej i profesjonalnej atmosferze.

    Na kolejnych już Wiosennych spotkaniach myślę, że wszyscy szukamy odpowiedzi nie tylko na pytanie „Jak S4E będzie nadążało za tempem zmian”, ale także jak integratorzy, klienci mogą odnaleźć się w czasach, można powiedzieć, cyfrowego chaosu. Konsekwentnie staramy się dopasować do potrzeb naszych partnerów, dawać im nowe możliwości, kreować obszary do robienia wspólnego biznesu. Dla nas to jest klucz, który pozwoli nadążyć za tempem zmian. Nie chcemy ulec cyfrowemu szaleństwu i nieuzasadnionej pogoni, która w dzisiejszych czasach zaczyna mieć miejsce. – powiedział Prezes S4E, Paweł Piętka.

  • Wiosenne spotkania S4E, Dell EMC – cyfrowa transformacja, nie jest jedyną, z którą trzeba się zmierzyć

    Wiosenne spotkania S4E, Dell EMC – cyfrowa transformacja, nie jest jedyną, z którą trzeba się zmierzyć

    Na konferencji Wiosenne spotkania S4E na temat nadążania za tempem zmian wypowiedziało się wielu partnerów S4E, miedzy innymi przedstawiciel Dell EMC Polska Dariusz Okrasa, który piastuje stanowisko Szefa kanału partnerskiego.

    Dariusz Okrasa w swoim wystąpieniu skupił się na trendach, które zmieniają rzeczywistość, w której funkcjonujemy. Pośród nich wymienił przede wszystkim: mobilność i to, w jaki sposób zaczyna się zmieniać dzięki niej sposób życia ludzi; transformację środowiska pracy; migrację danych do chmury; rozwój e-commerce oraz narastający wpływ Internetu i mediów społecznościowych na decyzje konsumentów.

    Przedstawiciel firmy Dell EMC rozważał również na temat miejsca Dell EMC jako partnera w dynamicznie zmieniającym się świecie.

    Dell Technologies jest grupą firm, które pracują w sposób niezależny, ale wspólnie realizują nadrzędną strategię dokonywania wielorakich transformacji – powiedział Dariusz Okrasa.

    Szef kanału partnerskiego w Dell EMC zaznaczył także, że aby nadążyć za tempem zmian, należy inwestować, ponosić nakłady na innowacje. Ponadto, zdaniem Okrasy, tym, co w głównej mierze napędza obecnie biznes są aplikacje i to, w jaki sposób myślą o nich przedsiębiorcy.

    Nie ważne, na koniec dnia, czy aplikacje funkcjonują w chmurze. Chmura z punktu widzenia użytkownika tylko daje możliwość składowania danych na fizycznych serwerach czy ogólnie infrastrukturze. Jest to miejsce, gdzie dane się znajdują – powiedział Dariusz Okrasa.

    W swoim wystąpieniu przedstawiciel Dell EMC podkreślił również, że zmiany, z którymi należy zmierzyć się w dzisiejszym świecie dotyczą nie tylko cyfrowej transformacji.

    Transformacją, która wpływa na dzisiejszą rzeczywistość jest nie tylko cyfrowa transformacja, ale również transformacja IT, transformacja środowiska pracy oraz ostatnia transformacja security – podkreślił Dariusz Okrasa.

    Współpraca Dell EMC i S4E

  • Warto przygotować się do zmian – Paweł Piętka, CEO S4E

    Warto przygotować się do zmian – Paweł Piętka, CEO S4E

    Wiosenne spotkania S4E 2018 otworzył Paweł Piętka, CEO S4E S.A. Prezes Spółki odniósł się do zeszłorocznego tematu Wiosennych spotkań – cyfrowej transformacji, która staje się tematem bardzo powszechnym i dotyka coraz większą rzeszę ludzi.

    Paweł Piętka wskazał, że temat „Nadążyć za tempem zmian” jest niejako kontynuacją zeszłorocznych rozważań, gdyż zarówno cyfrowa transformacja, jak i wszelkie nowe technologie, np. blockchain, sztuczna inteligencja, stając się coraz bardziej powszechnymi, wymagają od firm ciągłego przystosowywania się do zmian.

    Prezes S4E podkreślił, że samo pozyskiwanie wiedzy w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości nie jest tak konieczne, jak określenie uniwersalnych postaw wobec zmian i stosowanie ich za każdym razem, gdy zaistnieje taka potrzeba.

    Dzisiaj ludzie są bardzo mocno nastawieni na kolekcjonowanie wiedzy, danych. Zależy im, aby pozyskać jak najwięcej informacji. Nie do końca o to chodzi. Żeby być na bieżąco i wiedzieć, co zrobić, kiedy pojawia się konieczność dynamicznych zmian, należy zastanowić się, w jaki sposób kształtować postawy, które pomogą lepiej reagować na zmiany i wypracowywać lepsze efekty pracy – zaznaczył CEO S4E S.A. Paweł Piętka podczas swojej prelekcji.

    Piętka wskazał również, na czym polega idealna rola dystrybutora VAD.

    Idealną rolą dystrybutora z wartością dodaną jest wspieranie budowania takich postaw wobec zmian, dzielenie się siecią kontaktów, wsparciem. – Paweł Piętka.

    CEO podkreślił także, że rewolucja cyfrowa obejmie z czasem wszystkich i nie jest możliwe, aby tego uniknąć oraz, że w nowym, cyfrowym świecie warto pamiętać o tym, jak bardzo istotne są relacje międzyludzkie.

    S4E częścią Grupy ABC Data

    Na Wiosennych spotkaniach S4E nie zabrakło również Wiceprezesa ABC Data S.A. Andrzeja Kuźniaka. Wiceprezes w swoim przemówieniu opisał i podsumował działalność Grupy ABC Data, jak również wyraził zadowolenie ze współpracy z S4E S.A.

  • Czy automatyzacja jest najlepszą drogą do transformacji?

    Czy automatyzacja jest najlepszą drogą do transformacji?

    Bill Gates powiedział kiedyś, że automatyzacja niewydajnego procesu przyczyni się do dalszego zmniejszenia jego wydajności. I nie przyniesie żadnych korzyści. Z drugiej strony coraz częściej mówi się, że jest ona warunkiem koniecznym, jeśli firma chce przejść proces transformacji. Jak jest naprawdę? Czy istnieje alternatywa dla automatyzacji procesów? Jak automatyzować procesy, żeby firma zyskała na wdrożeniu?

    Ponad połowa firm widzi korzyści z transformacji

    O ile już od kilku lat firmy zdają sobie sprawę z tego, że tylko przejście procesu transformacji cyfrowej pozwoli im utrzymać stabilną pozycję na rynku i dalej rosnąć, o tyle w większości przypadków dopiero w ubiegłym roku wiele z nich zaczęło w rzeczywistości wdrażać cyfrową strategię rozwoju. Z badań Gartnera wynika, że w 2017 roku 42 proc. dyrektorów zarządzających rozpoczęło proces transformacji cyfrowej w swoich przedsiębiorstwach. Ponad połowa z nich (56 proc.) przyznało, że wdrażane rozwiązania już zaczęły przynosić korzyści. IDC przewiduje tymczasem, że w ciągu najbliższych dwóch lat liczba firm, w których toczyć się będą procesy transformacyjne, wyniesie przynajmniej 60 proc.

    Jeśli przejście procesu transformacji przynosi firmie korzyści, to znaczy, że został on prawidłowo przeprowadzony. Dobrze wykonana transformacja cyfrowa charakteryzuje się pięcioma cechami. Wśród nich znajdują się: skoncentrowanie na kliencie, zarządzanie talentami, mierzalność, kompleksowość, R&D. Priorytetowo traktujemy doświadczenia naszych klientów – mówi Ruslan Korniichuk, Senior ITS Consultant w Capgemini

    Konsultant przywołuje znane słowa Henry’ego Forda, założyciela Ford Motor Company, który powiedział, że gdyby na początku swojej kariery przedsiębiorcy zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. “Więc ich nie pytałem” – mawiał Ford. Korniichuk nie zgadza się z tym podejściem. Jego zdaniem warto słuchać feedbacku od klientów i na tej podstawie szukać możliwości wdrożenia usprawnień.

    Z drugiej strony niezwykle ważne jest inwestowanie w talenty. Sukces firmy to przede wszystkim sukces jej ludzi. Tym bardziej że transformacja cyfrowa może zlikwidować czyjeś miejsce pracy. Jeśli będziemy rozwijali talenty naszych pracowników, będą oni wysoko kwalifikowani. A takim specjalistom bezrobocie związane z postępującą automatyzacją nie grozi, uważa Korniichuk.

    Jak dobrze wydać 12 miliardów dolarów?

    Wydatki na tzw. Business Process Automation (BPA) rosną w skali globalnej. Przewiduje się, że w 2021 roku osiągną poziom 12,7 miliarda dolarów. O szybkim tempie rozwoju procesów transformacyjnych choćby w skali europejskiej może również świadczyć stopień zaawansowania prac badawczo-rozwojowych, który doskonale obrazuje rosnąca liczba wniosków patentowych spływających do Europejskiego Urzędu Patentowego od początku trwającej obecnie tzw. czwartej rewolucji przemysłowej. Niestety, pieniądze przeznaczane na wdrażanie procesów automatyzacyjnych nie zawsze wydawane są w najlepszy z możliwych sposobów. W jaki sposób upewnić się, że transformacja cyfrowa przebiega z korzyścią dla firmy? Przede wszystkim przedsiębiorstwo powinno zdecydować, czy znajduje się we właściwej fazie rozwoju, by rozpocząć proces automatyzacji.

    Sprawdzanie obecnego stanu firmy pomoże zrozumieć, kiedy warto podchodzić do transformacji cyfrowej, a kiedy nie. Taka analiza sytuacji firmy przed transformacją pozwoli też zmierzyć jej wyniki. To konieczne, by mówić o dobrze przeprowadzonym procesie automatyzacji – uważa Ruslan Korniichuk.

    Zdaniem Korniichuka również to, że pracownicy przedsiębiorstwa, w którym przeprowadzono transformację, mają mniej rutynowej, powtarzalnej pracy, świadczy o sukcesie wdrożenia. Ponadto do transformacji cyfrowej przedsiębiorstwo powinno podejść w sposób kompleksowy i uwzględnić czynnik ludzki – jeśli firma wprowadza automatyzację w zakresie odbioru zwolnień lekarskich pracowników, ale zaznacza, że nie dotyczy to na przykład osób zatrudnionych w dziale HR, to nie będą oni zachwyceni. Czynnikiem decydującym o tym, czy proces przyniósł korzyści, jest też poczucie zmian w przedsiębiorstwie. I choć trudno go zmierzyć, często jest to czynnik kluczowy, który decyduje o tym, czy klient firm takich jak Capgemini, które przeprowadzają procesy transformacyjne w przedsiębiorstwach, jest z wyniku procesu zadowolony.

    Korniichuk wspomina jeden z procesów automatyzacyjnych, przy których pracował. Dotyczył on automatycznego generowania raportów w firmie będącej klientem Capgemini. Ręczne opracowanie raportu zajmowało pracownikowi dwie godziny i było nudne, powtarzalne i monotonne. Dodatkowo po jego przygotowaniu kolejne dwie osoby musiały zapoznać się z dokumentem przed jego wysłaniem do klienta. Jeśli raport nie trafił do niego na czas, budziło to poirytowanie. Niestety, nawet kilka osób, które brały udział w procesie opracowywania raportu, nie było w stanie zagwarantować, że wszystko zawsze pójdzie zgodnie z planem.

    W wyniku wdrożenia automatyzacji firma zyskała zadowolenia pracownika, który mógł skupić się na bardziej kreatywnych aspektach swojej pracy oraz klienta, który zawsze otrzymuje dobrze przygotowany raport na czas. Nawet jeśli trzeba będzie przygotować tysiąc raportów, nie wpłynie to na jakość procesu.

    Coraz więcej procesów da się zautomatyzować

    Automatyzacja może przynieść firmie wiele korzyści i być najlepszą drogą do transformacji cyfrowej. Ale nie musi. Nie wszystkie procesy bowiem należy automatyzować.

    Pomocna jest priorytetyzacja i stosowanie metodyki Scrum, która zakłada podział całego procesu wdrożeniowego na kilka mniejszych i stopniowe ich realizowanie. Takie podejście pozwoli zidentyfikować obszary działalności firmy, które nie powinny podlegać automatyzacji, bo mogłoby to sprzyjać pogłębieniu ich braku wydajności lub po prostu nie przynosić żadnej korzyści przedsiębiorstwu. Największy priorytet powinny otrzymać te procesy, których automatyzacja przyniesie klientowi najwięcej korzyści. Przy ocenie nie należy kierować się chęcią zredukowania czasu pracy osób zatrudnionych w firmie i uwalniania etatów, lecz oceną korzyści biznesowych – uważa Ruslan Korniichuk.

    Liczba procesów, które nie podlegają automatyzacji, maleje z każdym rokiem. Ma to związek z rozwojem rozwiązań technologicznych. Można dziś z sukcesem automatyzować procesy związane z rutynową powtarzalną pracą, w których nie ma kreatywnego, twórczego komponentu. Zdaniem ekspertów Gartnera w 2018 roku popularna będzie będą analityka siły roboczej, wirtualni asystenci osobiści w głośnikach bezprzewodowych i CPaaS (ang. communications platform as a service).To też pokazuje, że priorytetem staje się klient i pracownik.

    Nie tylko automatyzacja

    Automatyzacja procesów to jednak tylko jeden z wielu elementów transformacji cyfrowej, którą – szerzej – należy rozumieć jako wdrożenie systemów informatycznych w przedsiębiorstwie, takich jak systemy zarządzanie relacją z klientem – CRM (ang. Customer Relationship Management), planowania zasobów przedsiębiorstwa – ERP (ang. Enterprise Resource Planning) czy zarządzania firmą – BPM (Business Process Management). Automatyzacja tymczasem skupia się jedynie na zminimalizowaniu udziału człowieka w pewnych procesach realizowanych przez przedsiębiorstwo.

  • Nadążyć za tempem zmian – wywiad z Mateuszem Strzeleckim, CMO, S4E

    Nadążyć za tempem zmian – wywiad z Mateuszem Strzeleckim, CMO, S4E

    „Kto stoi w miejscu ten się cofa” – to ponadczasowe stwierdzenie szczególnie zdaje się odnosić do branży IT, gdzie zmiany zachodzą w skrajnie dynamicznym tempie, a firmy muszą umieć dostosować swoje działania do zmieniającego się otoczenia. O tym, jak galopujący postęp technologiczny redefiniuje podejście do marketingu w B2B IT rozmawiamy z Mateuszem Strzeleckim, CMO, S4E.

    BrandsIT: Firmy z branży IT bardzo często nie mają pomysłu na marketing i budowanie wizerunku marki. W czym tkwi przyczyna tego problemu?

    Mateusz Strzelecki: Nie generalizowałbym zbytnio. To oczywiście zależy od firmy. Są takie, które radzą sobie na tym polu doskonale i takie, które nie przykładają do tego tematu większej wagi. Kwestia dojrzałości. Bez wątpienia firmy technologiczne nadal częściej myślą o samej technologii jako takiej, a nie o projektowaniu wrażeń użytkownika.[signinlocker]

    Warto pamiętać, że w momencie kiedy wybuchły social media, firmy przestały mieć monopol na mówienie ludziom w co mają inwestować czas i pieniądze. Teraz konsument / użytkownik w każdym punkcie styku z marką może powiedzieć „sprawdzam”. Wybiera produkty i usługi, które budują lub wspierają u niego określone doświadczenia.

    Dlatego też podejście „design thinking” reprezentowane swego czasu przez Apple było wstrząsające dla branży IT. Nikt wcześniej, tak bardzo nie skupiał się na użytkowniku.

    Mam poczucie, że pojęcie marketingu jako takiego się zdewaluowało. Zakłada ono, że to firmy tworzą rynek. Masowo wpływają na postawy zakupowe społeczeństwa. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że ludzie instynktownie uciekają od takiego scentralizowanego podejścia. Dzisiaj rynek tworzą konsumenci. Często brak świadomości tej zmiany jest sporym problem rodzimej branży IT.

    BrandsIT: Uważa się, że polski rynek jest specyficzny. Dlaczego?

    Mateusz Strzelecki: Każdy rynek ma swoją specyfikę i dojrzałość. Na pewno jako kraj dokonaliśmy ogromnego postępu.

    Może się mylę, jednak wydaje mi się, że cyfrowa transformacja w Polsce ma dwie prędkości.

    Z jednej strony mamy sektor publiczny, gdzie siłą rzeczy te zmiany są implementowane wolniej
    oraz wielkie firmy IT, które chyba nie do końca umieją się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

    Z drugiej młode, dynamiczne firmy IT, gdzie pracownicy są cyfrowymi tubylcami. Takie zespoły dobrze poruszające się w metodykach UX tworzą produkty i usługi cyfrowe dla innych cyfrowych tubylców.

    Te dwa światy coraz bardziej się od siebie oddalają.

    BrandsIT: Jak wygląda marketing u Waszych partnerów?

    Mateusz Strzelecki: Firmy integratorskie są coraz bardziej świadome roli marketingu w całym, często wielowątkowym procesie sprzedaży. Tutaj krajobraz coraz bardziej się zmienia. I to zmienia się na lepsze.

    Pamiętam jak w 2014 pewien CEO stwierdził, że „przecież takich rozwiązań nie sprzedaje się przez social media”. Wtedy darowałem sobie komentarz, czego żałuję do dzisiaj. W 2016 jedna z Dyrektorek marketingu w firmie IT, informuje mnie, że 60-70 proc. nowych leadów generują przez LinkedIn.

    BrandsIT: Co oferujecie swoim partnerom? Na jakie wsparcie mogą oni liczyć?

    Mateusz Strzelecki: Naszych partnerów można podzielić na kilka rodzajów.

    Pierwszym z nich są duże organizacje, posiadające dość rozbudowany marketing. Takim partnerom często pomagamy zrozumieć system rozliczeń np. z korporacją. Jest to usługa stricte administracyjna.Czasami wykonujemy też za nich pracę, jednak głównie w obszarze administracyjnym. To są firmy, które wiedzą czego chcą i mają wizję swojej marki.

    Są też partnerzy, którzy wiedzą czego chcą, jednak nie mają siły marketingowej, żeby to urzeczywistnić. Wówczas pomagamy im realizować kampanie, produkujemy dla nich kontent lub polecamy im sprawdzone przez nas agencje.

    Pośród naszych partnerów są także firmy, które startują i potrzebują kompleksowej opieki marketingowej. Jednak z tego, co obserwuję, teraz gdy pojawia się jakaś nowa firma na horyzoncie, to oni są już bardziej świadomi roli marketingu niż jeszcze kilka lat temu.

    BrandsIT: Jakie działania, Twoim zdaniem, są najbardziej efektywne, a jednocześnie mało kapitałochłonne?

    Mateusz Strzelecki: Jakiś czas temu czytałem ciekawy artykuł traktujący o marketingu B2B IT, tam autor stawiał tezę, że kluczem solidnego budowania marki jest solidne podejście do tematu HR.

    Po części się z tym zgadzam, dlatego, że w branży B2B IT ludzie, których masz na pokładzie są twoim największym kapitałem marketingowym. Co ja bredzę! Tak jest w każdej branży.

    Gdy rozpoczyna się działalność w branży technologicznej to najważniejszym jest, aby zebrać odpowiedni zespół ludzi. Jeżeli się go nie ma, to później trudno będzie generować content marketing. Z tymi ludźmi trzeba się rozumieć, muszą znać wizję, esencję marki i to, w czym chcemy się specjalizować.

    Jeżeli mamy już odpowiednich ludzi i mocną specjalizację, to wtedy najtańszym i najefektywniejszym rozwiązaniem jest content marketing, czyli użycie takiego narzędzia jak Prowly, albo bloga do dzielenia się fachowymi poradami. Tak zbudujesz markę ekspercką. Kontrahenci będą wiedzieli, że są w dobrych rękach.

    BrandsIT: Skąd stagnacja w tak innowacyjnych firmach, jakimi są firmy technologiczne?

    Mateusz Strzelecki: Odpowiem trochę wymijająco. CEO Facebooka, jest teraz pod ostrzałem, jednak warto zwrócić uwagę na jeden punkt. Co roku wymyśla on dla siebie case / zadanie, które zrealizuje w danym roku.

    Stwierdził że, spróbuje się zastanowić czym ma się kierować Facebook w momencie, kiedy ścierają się, ze sobą w branży IT dwie siły; centralizacja i decentralizacja.

    I właśnie to jest największym wyzwaniem i dla marketingu i dla firm IT. Wielkim firmom zależy na centralizacji, ale pojawiają się nowe rozwiązania technologiczne, które pokazują społeczeństwu, że centralizacja wcale nie jest nam tak potrzebna. No bo po co mam korzystać z  korporacji taksówkarskiej, skoro mam Uber’a; po co mi sieci hotelowe, gdy mam Airbnb. Albo po co mi broker skoro za chwile będę miał sensowną usługę opartą o tzw. łańcuch bloków.

    Od strony marketingu to również jest ogromne wyzwanie, bo mówi się „zaplanujmy coś, zainwestujmy w to i pójdźmy zgodnie z planem np. kwartalnym”, a nagle się okazuje, że całkowicie zmienia się pole gry, zwłaszcza, że trwają aktywne prace nad sztuczną inteligencją i tak na prawdę  nie wiadomo, gdzie nastąpi wybuch zmian.

    Kiedy słyszę, że ktoś potrzebuje plan marketingowy na pół roku, to na prawdę nie wiem co odpowiedzieć.

    BrandsIT: Co, Twoim zdaniem, powinny zrobić firmy, te które aktualnie nie patrzą w ten sposób?

    Mateusz Strzelecki: Skostniałe firmy patrzą na marketing w ten sposób – „…nie mamy pomysłu na siebie, więc niech marketing coś wymyśli”. To jest najgorsze z możliwych podejść.

    Marketing powinien być służebny wobec sprzedaży, a sprzedaż powinna być służebna wobec wizji firmy. Zarząd musi mieć wizję strategiczną siebie – ci ludzie muszą być kreatywnymi wizjonerami.

    W branży B2B IT wygrywają te firmy, które mają silnych przywódców, którzy mają silną kadrę menedżerską, która rozumie wizję przedsiębiorstwa. Firmy, które nie nadążają za zmianami powinny przyjrzeć się całej organizacji. Najpierw należy zastanowić się, jak zwinnie zorganizować podstawowe procesy biznesowe, dopiero później, nad formą marketingu. Ale to już jest temat na inną rozmowę. [/signinlocker]

  • Systemy wielochmurowe burzą poczucie bezpieczeństwa

    Systemy wielochmurowe burzą poczucie bezpieczeństwa

    Branżowy raport pokazuje, jak zarządzane są aplikacje działające w chmurze. Jego analizy podjął się Ireneusz Wiśniewski, Dyrektor Zarządzający w F5 Networks.

    Stawianie czoła wyzwaniom pojawiającym się w środowisku wielochmurowym sprawia, że firmy nie są pewne swoich możliwości odparcia cyberataku. Natomiast nagły wzrost liczby aplikacji działających w chmurze stwarza nowe szanse dla cyberprzestępców. Strach przed atakiem jest obecnie permanentny.

    Jak wynika z przygotowanej przez F5 Networks czwartej edycji raportu State of Application Delivery (SOAD), wraz ze wzrostem znaczenia rozwiązań chmurowych spada poczucie bezpieczeństwa. 75 proc. respondentów w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka) wprowadza rozwiązania wielochmurowe. Celem jest cyfrowa transformacja i wyróżnienie się na tle konkurencji. Jednak po drodze czyha wiele pułapek.

    Stosowanie jednolitej polityki bezpieczeństwa do wszystkich aplikacji używanych w firmie jest uważane za „najtrudniejszy lub najbardziej frustrujący” aspekt zarządzania środowiskami wielochmurowymi (42 proc. przebadanych firm w regionie EMEA).  39 proc. ankietowanych za największe wyzwanie uważa ochronę aplikacji przed istniejącymi i przyszłymi zagrożeniami. Bezpieczeństwo pozostaje największym wyzwaniem związanym z wdrażaniem aplikacji (44 proc. w EMEA, średnia dla całego świata wynosi 39 proc.).

    Pod ostrzałem botnetów

    Botnety odpowiadają za znaczną część włamań, począwszy od głośnego ataku DDoS z wykorzystaniem botnetu Mirai poprzez web-scraping czy spam aż po podszywanie się pod użytkowników i wykradanie danych do logowania. Zagrożenie dodatkowo zwiększa złośliwe oprogramowanie, w tym trojany, wirusy, adware i rootkity. Zwykle jest ono instalowane za pośrednictwem szkodliwych załączników do e-maili, a celem jest zakłócenie działalności firmy lub instytucji. Może chodzić o korzyści finansowe, powiększanie botnetu poprzez przejmowanie kolejnych urządzeń, rozpowszechnianie spamu albo przejmowanie dostępu do kont.

    Obecnie aplikacje mogą działać w dowolnym miejscu, m.in. w centrach danych, prywatnych lub publicznych chmurach, kontenerach czy na platformach SaaS. Rozpowszechnianie się architektur wielochmurowych, jeśli nie są one odpowiednio zarządzane, może prowadzić do rozrostu aplikacji i skomplikowania sposobu ich ochrony.

    Szansa dla biznesu tkwi w możliwości przemyślenia priorytetów w zmieniającym się obecnie świecie IT. To właśnie tu w grę wchodzą zaawansowane systemy bezpieczeństwa do orkiestracji i automatyzacji, które pomagają standaryzować i usprawniać procesy IT, redukować koszty operacyjne i zmniejszać czas potrzebny do wprowadzenia produktu na rynek.

    Optymalna automatyzacja działań musi uwzględniać konfigurację, sposób wdrożenia i skalowalność aplikacji oraz serwerów. Brak ręcznie zarządzanych procesów i korzystanie ze zautomatyzowanych systemów umożliwia osobom podejmującym decyzje szybsze rozpoznawanie zagrożeń, umożliwiając ochronę aplikacji zanim będzie za późno. Ponadto możliwość zarządzania ochroną danych z jednego miejsca oraz przenoszenia danych między chmurami publicznymi i prywatnymi pozwoli firmom osiągnąć elastyczność, której potrzebują, aby poprawić wydajność i sprostać zmieniającym się wymaganiom klientów.

    Z raportu SOAD 2018 wynika, że trzy czwarte (75 proc.) firm w regionie EMEA uważa automatyzację w zarządzaniu IT za „bardzo” lub „do pewnego stopnia” ważną. Ta obserwacja powtarza się w wypowiedziach osób na stanowiskach kierowniczych i specjalistów zajmujących się bezpieczeństwem. Ponad połowa (55 proc.) stosuje automatyzację, a kolejne 28 proc. bada możliwości jej wprowadzenia. Uruchomienie programowalnych rozwiązań do zarządzania ruchem, dynamicznie dostosowujących zasady bezpieczeństwa i proaktywnie zatrzymujących szkodliwe boty, zoptymalizuje pracę zespołów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Dzięki solidnym rozwiązaniom możliwa jest ciągła ochrona przed zautomatyzowanymi atakami DDoS, web scrapingiem i atakami typu brute force jeszcze zanim do nich dojdzie.

    Dobrą praktyką jest także testowanie aplikacji webowych, aby wykryć w nich ewentualne luki bezpieczeństwa. Wzmocnienie ochrony aplikacji i wprowadzenie wielopoziomowego uwierzytelniania utrudni botom dostęp do zasobów. Aby być o krok przed przestępcami, coraz więcej firm w regionie EMEA włącza do swoich systemów ochrony web application firewall (WAF). Według SOAD 2018, 61 proc. badanych firm korzysta obecnie z tej technologii do zabezpieczania chmur publicznych i prywatnych.

    Wotum zaufania

    Firmy, które zmieniają podejście do ochrony aplikacji, a także sposób działania dzięki automatyzacji i orkiestracji, bardzo zyskają na tej inwestycji i lepiej poradzą sobie w środowisku wielochmurowym.

    Zaufanie to proces dwukierunkowy. Firmy wprowadzające zaawansowane rozwiązania w zakresie ochrony i zmieniające swoje strategie bezpieczeństwa w taki sposób, by bardziej koncentrowały się one na aplikacjach mogą je wdrażać w sposób wydajny elastyczny i bezpieczny. Czują się również pewniej wdrażając innowacje i są w stanie utrzymać wydajność biznesową. Doceniają to klienci, którzy cenią swoje dane. Będą oni coraz częściej wybierać firmy na podstawie wiarygodności w zakresie bezpieczeństwa i zarządzania danymi.

  • Instytucje rządowe stawiają na chmurę i cyberbezpieczeństwo

    Instytucje rządowe stawiają na chmurę i cyberbezpieczeństwo

    Gartner informuje, iż dyrektorzy ds. informatyki w  organizacjach rządowych planują inwestycje w trzech obszarach: usługach chmurowych, cyberbezpieczeństwie i analizie wielkich zbiorów danych.

    Dyrektorzy ds. Informatyki zdają sobie sprawę, iż organizacje rządowe, podobnie jak przedsiębiorstwa, zmierzają w kierunku transformacji cyfrowej. Badania przeprowadzone przez Gartnera wykazały, iż 18 proc. respondentów reprezentujących instytucje publiczne przyznało, iż cyfrowa transformacja jest dla nich kluczową strategią. Ankietowani określili też priorytety swojej działalności. Najczęściej wskazywali na zapewnienie bezpieczeństwa i minimalizację ryzyka utraty danych (13 proc.), a w dalszej kolejności zapewnienie zgodności i regulacji (12 proc.), wprowadzanie innowacji technologicznych (11 proc.).

    Dyrektorzy ds. Informatyki z organizacji rządowych ujawnili także swoje  plany inwestycyjne. Na pierwszym miejscu znalazły się usługi chmurowe (19 proc.), a tuż za nimi cyberbezpieczeństwo (17 proc.) oraz analiza wielkich zbiorów danych (16 proc.)

    – Wielu szefów informatyki w organizacjach rządowych dąży do zrównoważenia wydatków CAPEX i OPEX. Jednym ze sposobów jest przejście do chmury. Myślę, że powinni rozważyć usługi cloud jako sposób na przyspieszenie procesów cyfryzacji swoich instytucji i optymalizację procesów biznesowych – mówi Rick Howard, wiceprezydent Gartnera.

    W miarę zbliżania się do cyfrowego świata zmienia się zapotrzebowanie na siłę roboczą, a także sama kultura pracy. Jednym z największych problemów jest niedobór personelu, który mógłby zmniejszyć liczbę incydentów związanych z informatycznym bezpieczeństwem. Niestety, hakerzy sięgają po coraz bardziej wyrafinowane metody ataku. Organizacje rządowe stały się dla nich łakomym kąskiem, bowiem gromadzą duże ilości danych na temat obywateli. Dlatego inwestycję w cyberbezpieczeństwo oraz infrastrukturę IT mają kluczowe znaczenie dla ochrony danych podatników.

    – Liderzy biznesu wyciągnęli wnioski z lekcji udzielonych im przez cyberprzestępców. Rysy na wizerunku, a także indywidualne straty okazały się na tyle bolesne, że organizacje są skłonne poświęcać więcej zasobów i uwagi, aby zminimalizować ryzyko związane z cyberatakami – dodaje Rick Howard.

    Problem ten występuje również w Polsce, gdzie trwa proces tworzenia systemu cyberbezpieczeństwa. W kwietniu ubiegłego roku rządu przyjął Krajowe Ramy Polityki Cyberbezpieczeństwa RP na lata 2017–2022. Jednym z podstawowych zadań określonych w tym dokumencie jest uzyskanie wysokiego poziomu odporności krajowych systemów teleinformatycznych.

    Nasi decydenci dostrzegają powagę sytuacji i podejmują pierwsze działania, które napawają nas umiarkowanym optymizmem. Ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa powinna wejść w życie na wiosnę tego roku. Wprawdzie w budżecie na 2018 r. nie wydzielono pieniędzy na cyberbezpieczeństwo, aczkolwiek nie ulega wątpliwości, iż rząd stawiający na rozwój usług cyfrowych dla obywateli, musi zapewnić środki na ochronę danych – mówi Mariusz Politowicz certyfikowany inżynier rozwiązań Bitdefender w Polsce.

    Badania Gartnera powstało na podstawie rozmów z 3160 dyrektorami działów informatycznych z 98 krajów, w tym 461 było pracownikami instytucji rządowych.

  • Chiny nie oddają pola. Modernizują swoje fabryki na potęgę

    Chiny nie oddają pola. Modernizują swoje fabryki na potęgę

    Przemysł wraca z Azji do Europy, ale Chiny nie poddają się bez walki. Jak wynika z danych IDC, globalne wydatki na Internet Rzeczy (IoT) w 2018 roku wyniosą 772,5 mld dolarów. Oznacza to, że będą one o 15% wyższe niż w 2017 roku. Co ciekawe, w najbliższych miesiącach najwięcej na Internet Rzeczy wydadzą przedsiębiorstwa produkcyjne i transportowe, a liderem wydatków będą Chiny.

    Tysiące pracowników wykonujących powtarzalne czynności za głodowe stawki – do takich obrazów przyzwyczailiśmy się w kontekście dalekowschodniej produkcji. Wiele wskazuje na to, że niedługo o nich zapomnimy. Niski poziom automatyzacji i wyższe koszty płac w azjatyckich zakładach sprawiły, że przedsiębiorstwa produkcyjne zaczęły przenosić fabryki do Europy. Chiny jednak nie chcą poddać się bez walki – inwestują duże pieniądze w informatyzację i modernizują fabryki.

    Chiny liderem inwestycji

    W styczniu chiński rząd ogłosił budowę wartego 2 mld dolarów parku naukowo-badawczego, w którym rozwijane będą technologie dedykowane sztucznej inteligencji. I jak oceniają eksperci IDC, to Państwo Środka w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy przeznaczy najwięcej na technologie IoT. Będzie to kwota równa 209 mld dolarów. To więcej niż wyniosą skumulowane wydatki Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (171 mld dolarów). Na dalszych miejscach znalazły się Stany Zjednoczone (194 mld dolarów), Japonia (68 mld dolarów) i Korea Południowa (29 mld dolarów). Środki, jakie te cztery kraje przeznaczą na Internet Rzeczy w całym roku, stanowić będą aż 65% wszystkich szacowanych wydatków na IoT w 2018.

    Reindustrializacji Europy nic już nie zatrzyma, z pewnością jednak automatyzacja chińskich fabryk może skłonić niektórych producentów do pozostawienia części swoich fabryk w Państwie Środka. Na pewno dane IDC powinny skłonić polskich menedżerów do refleksji na temat poziomu informatyzacji swoich firm. Widać, że cały świat przeznacza coraz więcej środków na technologie. Analizując to, co dzieje się na rozwiniętych rynkach, widać, że cyfrowa transformacja jest faktem a nie marketingowym sloganem. Jeśli chcemy zachować konkurencyjność, musimy digitalizować kluczowe sektory gospodarki, takie jak przemysł – przekonuje Sławomir Kuźniak z firmy BPSC, producenta systemu ERP wspierające zarządzanie.

    IoT to nie tylko czujniki

    IDC podaje, że globalne wydatki na Internet Rzeczy (IoT) w ubiegłym roku wyniosły 674 mld dolarów. W 2018 r. mają być one wyższe o 15%, na koniec roku osiągając wartość 772,5 mld dolarów. Najszybciej będą rosły wydatki na oprogramowanie. Do 2020 roku skumulowany roczny wskaźnik wzrostu sprzedaży systemów ma wynieść 16%. Do 2021 roku mają one wynosić ponad połowę wszystkich nakładów na projekty Internetu Rzeczy.

    Koszty elektroniki znacznie zmalały na przestrzeni ostatnich lat. Z punktu widzenia firm, można dziś opomiarować w zasadzie dowolny proces bez potrzeby wydawania dużych pieniędzy. Jednak czujniki bez oprogramowania są mało użyteczne. Dopiero systemy takie jak ERP i MES pozwalają zebrać, przetworzyć i przełożyć informacje pozyskiwane z czujników i maszyn na wartość biznesową. Dzięki temu można np. zmniejszyć przestoje i wykorzystanie maszyn, w praktyce produkować taniej i szybciej – komentuje Sławomir Kuźniak, dyrektor ds. zarządzania produktem w firmie BPSC specjalizującej się w informatyzacji firm produkcyjnych.

    Przemysł liderem w inwestycjach w IoT

    W zaawansowane technologie inwestować będą w szczególności firmy z sektora produkcyjnego oraz transportowego. W 2018 roku na rozwiązania IoT przedsiębiorstwa działające tylko w tych dwóch branżach przeznaczą łącznie 274 mld dolarów, co będzie stanowić 35% globalnych wydatków na Internet Rzeczy.

    W tych branżach wykorzystanie Internetu Rzeczy daje bardzo szybko namacalne korzyści. Poza tym, mimo znaczących w ostatnich latach inwestycji, pozostają one wciąż w znacznym stopniu analogowe. Z badań, które przeprowadziliśmy wynika, że w zdecydowanej większości dane z maszyn spisuje się dzisiaj ręcznie. Trudno więc mówić w takiej sytuacji o automatyzacji i gotowości na wyzwania jakie stawia przed firmami rynek i Przemysł 4.0., który w Niemczech wchodzi już w fazę dojrzałości – komentuje Sławomir Kuźniak z BPSC

    IDC prognozuje, że na Internet Rzeczy przedsiębiorstwa produkcyjne przeznaczą 189 mld dolarów, a transportowe 85 mld dolarów. Wydatki w przypadku tych pierwszych skoncentrowane będą głównie na narzędziach wspierających procesy produkcyjne i zarządzanie aktywami produkcyjnymi. Natomiast firmy transportowe dwie trzecie planowanych wydatków przeznaczą na rozwiązania wspierające monitoring transportu ciężarowego i zarządzania flotą.

  • Automatyzacja w Polsce – jakie są szanse na jej rozpowszechnienie?

    Automatyzacja w Polsce – jakie są szanse na jej rozpowszechnienie?

    Polska ma niski poziom automatyzacji nie tylko w odniesieniu do najbardziej rozwiniętych gospodarek światowych, ale również w porównaniu z sąsiednimi krajami, jak wynika z badań OEDC[1]. Liczba robotów na tysiąc pracowników w naszym kraju wynosi 1,05, podczas gdy w Czechach jest to 3,75, a na Słowacji 3,52. Eksperci oceniają, że automatyzacja jest receptą na powiększające się problemy z dostępem do siły roboczej, jak również sposobem na zdobycie przewagi na rynku. Jej rozpowszechnienie zależy jednak, zarówno od czynników ekonomicznych, jak i społecznych.

    Eksperci firm DNB i Deloitte zwracali już uwagę na pogłębiający się deficyt siły roboczej w raporcie „Kierunki2016. Polska w pułapce średniego dochodu”. Z badań, które przeprowadzono wśród polskich przedsiębiorców wynikało bowiem, że barierą rozwoju firm staje się nie brak kapitału, ale właśnie niedobór odpowiednio wykwalifikowanych pracowników.

    Jednym z rozwiązań tego narastającego problemu może być automatyzacja procesów i produkcji. Z punktu widzenia polskiej gospodarki większa automatyzacja oznacza większą efektywność gospodarczą. Na ostatecznie tempo wdrażania automatyzacji wpłynie jednak popyt, korzyści związane z wydajnością, zmiany regulacyjne, ale również społeczna akceptacja dla tego typu rozwiązań – mówi Marcin Prusak, Członek Zarządu ds. Bankowości Korporacyjnej w DNB Bank Polska S.A.

    Polska na tle innych

    Z najnowszego raportu OECD wynika, że średnia liczba robotów na tysiąc pracowników we wszystkich krajach OECD wynosi 6,23. Na tym tle najbardziej wyróżniają się Niemcy ze wskaźnikiem 14,45, Japonia (27,99) oraz Korea Południowa (25,65). Z krajów naszego regionu, oprócz Czech i Słowacji zadowalającym wskaźnikiem automatyzacji może pochwalić się jeszcze Słowenia z wynikiem 4,86 robotów na tysiąc pracowników. OEDC wyróżnia Czechy, Słowację, Słowenię oraz Węgry jako kraje, w których intensywność robotyzacji wzrosła od 2005 do 2015 roku od trzech do sześciu razy. Jeżeli nawet w ostatnich kilkunastu miesiącach polskie firmy zrobiły duży postęp w zakresie automatyzacji produkcji, to nadal dzieli je dystans nie tylko od liderów, ale też od najbliższych sąsiadów.

    Inwestycja w automatyzację

    We wszystkich państwach, podobnie jak w Polsce, w automatyzację produkcji inwestują przede wszystkim największe przedsiębiorstwa, w tym duże międzynarodowe koncerny i globalni gracze. Zazwyczaj wynika to z konieczności poniesienia dużych inwestycji. Z badania Deloitte wśród największych globalnych przedsiębiorstw wynika, że ich dotychczasowe koszty z tego tytułu wyniosły średnio 3,5 mln dolarów, a 78 proc. oczekuje zwiększenia nakładów finansowych na ten cel w ciągu kolejnych trzech lat. Natomiast ci, którzy są w fazie pilotażu automatyzacji planują wydać średnio 1,5 mln dolarów[2].

    Dla globalnych graczy takie sumy być może nie są przeszkodą, ale dla polskich firm koszty automatyzacji, nawet biorąc pod uwagę dopłaty unijne, są niewątpliwie sporą barierą w jej wdrażaniu. Jednak bez poczynienia koniecznych inwestycji, trudno mówić o zyskaniu przewagi konkurencyjnej. Automatyzacja wpływa na efektywność, ale też jakość produktów – mówi Marcin Prusak.

    Innowacyjność w dużej skali

    Problemem jest również niewielki stopień innowacyjności polskiej gospodarki, co przekłada się na trudności we wdrażaniu nowych, bardziej zaawansowanych rozwiązań technologicznych. Należy jednak przyznać, że pod tym względem w ostatnich latach dużo się zmieniło. Udział nakładów wewnętrznych na badania i prace rozwojowe w PKB, osiągnął w 2015 roku 1 proc. wobec 0,94 proc. w 2014 roku i 0,77 proc. w 2011 roku. W 2016 roku udział ten wyniósł 0,97 proc. Wciąż jednak zbyt niski jest tak zwany wskaźnik BERD, czyli udział przedsiębiorstw w wydatkach na B+R. Choć i w tym obszarze sytuacja się poprawia. Działalność innowacyjna niestety dotyczy przede wszystkim największych firm. Dane GUS pokazują, że w 2016 roku innowacje procesowe wprowadziło 15,2 proc. przedsiębiorstw przemysłowych. Ponad połowa z nich były to firmy zatrudniające powyżej 250 osób. Wśród tych, które zatrudniają od 10 do 49 pracowników tylko niespełna co dziesiąta firma zainwestowała w innowacyjne rozwiązania, które usprawniły proces produkcji.

    Roboty w roli głównej

    Najwięcej robotów w skali globalnej wykorzystywanych jest w sektorze wyrobów  gumowych i plastikowych, branży elektronicznej, transportowej i wytwórczej. Z kolei najmniejsze zastosowanie mają   w rolnictwie, górnictwie oraz energetyce. Czynności najbardziej podatne na automatyzację obejmują aktywności fizyczne, a także gromadzenie i przetwarzanie danych. Dlatego w przyszłości automatyzacja najprawdopodobniej najbardziej rozpowszechni się w produkcji, handlu oraz usługach hotelarskich.

    Z danych Międzynarodowej Federacji Robotów wynika, że w 2016 roku sprzedaż robotów wzrosła o 16 proc. do 294 312 sztuk, co stanowi nowy rekord. Głównym motorem wzrostu był ponownie, podobnie jak rok wcześniej, przemysł elektryczny i elektroniczny, w których zapotrzebowanie na roboty wzrosło o 41 proc. rok do roku. Z szacunków wynika, że w 2020 roku w użyciu będzie ponad trzy milionów robotów w skali globalnej[3].

    A bezrobocie technologiczne?

    Rosnąca liczba robotów wykorzystywanych w produkcji rodzi pytanie o zastąpienie pracy ludzi. Zjawisko to nosi miano bezrobocia technologicznego. Z badania Deloitte wynika, że automatyzacja procesów z wykorzystaniem robotów jest w stanie zastąpić pracę aż 20 proc. pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin. Firmy, które mają już doświadczenie w tym zakresie wyrażają opinię, że może być to nawet średnio 52 proc. Z kolei szacunki firmy McKinsey mówią, że podczas gdy mniej niż 5 proc. wszystkich zawodów można zautomatyzować całkowicie, to około 60 proc. wszystkich profesji można zautomatyzować w niemal jednej trzeciej czynności[4]. A to oznacza, że więcej zawodów zmieni się, niż zostanie zautomatyzowanych.

    [1] OECD Science, Technology and Industry Scoreboard 2017, The digital transformation, 22 Nov. 2017
    [2] Deloitte, The robots are ready. Are you? Untapped advantage in your digital workforce, Dec. 2017
    [3] International Federation of Robotics, World Robotics 2017 Edition, Sep. 2017
    [4] McKinsey Global Institute, Harnessing automation for a future that works, Jan. 2017
  • Ruszył akcelerator dla starupów pod patronatem Microsoft, EY i Senfino

    Ruszył akcelerator dla starupów pod patronatem Microsoft, EY i Senfino

    25 października nastąpiło oficjalne otwarcie Startberry – „szytego na miarę” programu akceleracyjnego oraz nowej przestrzeni na startupowej mapie Warszawy. Inicjatywa jest owocem współpracy polskiej firmy technologiczno-projektowej Senfino, Microsoft oraz EY. Obok animowania społeczności skupionej wokół startupów i transferu wiedzy, celem przedsięwzięcia jest wspieranie innowacyjnych spółek technologicznych na drodze do ekspansji globalnej i sukcesu rynkowego.

    Ambicją partnerów jest stworzenie w Warszawie Startup Digital Valley – miejsca, w którym młode spółki technologiczne z całego regionu Europy Wschodniej i Centralnej będą się wzajemnie inspirować oraz współpracować.

    Polska ma wszelkie atrybuty, by stać się centrum dla projektów technologicznych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej – ze swoimi zasobami talentów IT, wyrażonymi choćby w liczbie programistów, a także rosnącym ekosystemem firm technologicznych. Gratuluję 10 startupom objętym dotychczasową akceleracją i życzę im sukcesów – komentuje Michel van der Bel, Wiceprezes Microsoft na Europę, Bliski Wschód i Afrykę.

    Startberry to jedyna inicjatywa skierowana do startupów, której współzałożycielami są dwaj liderzy w swoich segmentach rynku – EY i Microsoft oraz polska firma technologiczno-projektowa Senfino, która z racji swej historii i doświadczenia jest blisko polskiej sceny startupowej. Partnerzy wnoszą do projektu nie tylko wiedzę i know-how, ale także wieloletnie doświadczenie w realizowaniu złożonych projektów. Co może najcenniejsze w akceleracji projektów startupowych, oferują im również dostęp do swoich klientów i partnerów.

    Rynkowi liderzy jutra, dzisiaj mogą być zaledwie kiełkującymi ideami. Dlatego wspieramy młode, innowacyjne przedsiębiorstwa technologiczne, aby z sukcesami mogły realizować swój potencjał rozwoju. Pomagamy im w podejmowaniu kluczowych decyzji biznesowych a także w dopasowywaniu rozwiązań technologicznych do potrzeb klientów, z którymi współpracujemy. Dzięki międzynarodowej sieci ekspertów i biur EY w ponad 150 krajach umożliwiamy dostęp do wiedzy i kontaktów biznesowych z każdego obszaru geograficznego – mówi Jacek Kędzior, Partner Zarządzający EY Polska. Wierzymy, że relacje zbudowane z przedsiębiorcami na wczesnym etapie rozwoju i wsparcie ich w najbardziej kluczowych momentach przyczynią się do budowy polskiego ekosystemu innowacji – dodaje.

    Światowe Forum Ekonomiczne prognozuje, że już do 2025 roku cyfrowa gospodarka będzie warta 100 trylionów dolarów. Firmy, które już teraz uwzględniają cyfryzację w swojej strategii, są średnio o 26 procent bardziej rentowne niż te, które pozostają w tyle cyfrowych zmian.

    Technologia staje się sercem wyznaczającym rytm każdej organizacji. Cyfrowa transformacja jest bez wątpienia siłą napędową dla rozwoju biznesu, bez względu na branżę, wielkość firmy czy czas jej obecności na rynku. – mówi Michel van der Bel, Wiceprezes Microsoft na Europę, Bliski Wschód i Afrykę. Polska ma wszelkie atrybuty, by stać się centrum dla projektów technologicznych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej – ze swoimi zasobami talentów IT, wyrażonymi choćby w liczbie programistów, a także rosnącym ekosystemem firm technologicznych. Gratuluję 10 startupom objętym dotychczasową akceleracją i życzę im sukcesów.

    Akcelerator skrojony na miarę

    Startberry opening

    Jednym z dwóch filarów działalności Startberry jest program akceleracyjny dla młodych spółek technologicznych, które oferują rozwiązania klasy enterprise w modelu B2B. Oznacza to, że będą one w stanie odpowiedzieć na potrzeby dużego biznesu pojawiające się w kontekście cyfrowej transformacji.

    Startberry to program akceleracyjny indywidualnie dopasowywany do potrzeb każdego startupu, zapraszanego przez organizatorów do współpracy. Przeznaczony jest dla przedsięwzięć biznesowych, które posiadają już prototypy czy implementacje swoich rozwiązań lub nawet mają za sobą pierwsze sprzedaże. Program rozwoju dla każdej spółki jest „szyty na miarę” i przygotowywany tak, aby odpowiadał na ich najważniejsze wyzwania i uwzględniał potencjalne możliwości jej wzrostu.

    Pierwszy program akceleracyjny Startberry rozpoczął się w czerwcu 2017 roku. W pierwszej edycji bierze udział 10 projektów biznesowych, które tworzą rozwiązania w takich obszarach rynku jak rekrutacja programistów, diagnozowanie autyzmu, wykorzystanie zaawansowanej analityki w operacjach finansowych, stworzenie sztucznego mózgu czy usprawnianie komunikacji wewnątrz korporacji.

    Startberry opening

    W ramach zaangażowania w Startberry, Microsoft oferuje spółkom uczestniczącym w programie dostęp do technologii Microsoft, ale również największego kanału partnerskiego branży technologicznej w Polsce – Microsoft Partner Network. Ważnym elementem akceleracji będzie też umożliwianie startupom prezentacji ich rozwiązań potencjalnym klientom – dużych firm z segmentu Enterprise, z którymi Microsoft współpracuje na drodze ich cyfrowej transformacji. Co więcej, firma będzie także wspierała projekty poprzez udział w międzynarodowych inicjatywach, organizowanych w jej strukturach globalnie. Druga edycja akceleratora jest planowana na styczeń 2018 roku.

    Zakres wsparcia EY jest dopasowany do potrzeb każdego ze startupów. Obejmuje serię dedykowanych spotkań dotyczących indywidualnych wyzwań każdego z przedsiębiorców zidentyfikowanych podczas warsztatów organizowanych na początku programu. Firmy otrzymują również wsparcie w ocenie możliwości zastosowań ich technologii oraz w przetestowaniu ich rozwiązań z wybranymi klientami w Polsce i za granicą. Uczestnicy programu Startberry mają możliwość dołączenia do programu EYnovation, startu w konkursie EY Przedsiębiorca Roku w kategorii Nowy Biznes oraz międzynarodowych programach dla startupów organizowanych przez EY.

    W ramach projektu, Senfino oferuje wsparcie merytoryczne w rozwoju produktu, odkrywaniu nowych ścieżek rozwoju i sposobów finansowania. Dla każdego z zespołów biorących udział w programie przewidziano też wsparcie mentorskie pracowników i współpracowników firmy, którzy od wielu lat, jako praktycy, uczestniczą w budowaniu innowacyjnych przedsięwzięć.

    Przestrzeń inspiracji, powierzchnia do współpracy

    Startberry opening

    Drugim filarem Startberry jest inspirująca industrialna przestrzeń kreatywna zlokalizowana w zespole budynków Praga306 przy ulicy Grochowskiej 306 w Warszawie. Społeczność Startberry jest otwarta dla wszystkich startupów, które chcą rozwijać swoje pomysły w twórczej atmosferze budynków dawnej fabryki oświetlenia, niezależnie od ich profilu. Organizatorzy przyznają, że ich ambicją jest stworzenie warszawskiej startupowej doliny cyfrowej dla startupów z Centralnej i Wschodniej Europy. Do Startberry mogą dołączać potencjalni partnerzy, którzy chcą realizować swoje pomysły startupowe w kreatywnej przestrzeni sprzyjającej wymianie wiedzy i pomysłów.

    Aby lepiej budować i cementować społeczność, według założeń twórców Startberry, każdego dnia będzie się odbywać przynajmniej jedno wydarzenie rozwijające branżę – meetupy, hackatony, hackfesty, technologiczne open hours z inwestorami, demo i product days.