Tag: PwC

  • Branża półprzewodników a zmiany klimatu: PwC ostrzega przed ryzykiem niedoboru miedzi

    Branża półprzewodników a zmiany klimatu: PwC ostrzega przed ryzykiem niedoboru miedzi

    Zmiany klimatu coraz mocniej wkraczają w świat technologii, a najnowszy raport PwC pokazuje, jak bardzo ten wpływ może być odczuwalny w nadchodzących latach. Według szacunków firmy doradczej, do 2035 roku aż 32% globalnej produkcji półprzewodników może być zagrożone z powodu problemów z dostępnością miedzi — kluczowego surowca wykorzystywanego w produkcji chipów. To czterokrotnie więcej niż obecnie.

    Powód? Susze i rosnące niedobory wody w krajach wydobywających miedź. Chile — największy producent tego metalu — już dziś notuje spadki wydajności kopalń właśnie z powodu kryzysu wodnego. Podobne wyzwania czekają Peru, Chiny, USA, Australię, a także wiele państw afrykańskich, od których zależy globalny łańcuch dostaw miedzi.

    Z perspektywy sektora IT i przemysłów zależnych od półprzewodników, problem nie dotyczy tylko kopalń. PwC przypomina, że każdy chip zawiera miliardy mikroskopijnych przewodów z miedzi — i choć trwają badania nad alternatywami, obecnie nie istnieje materiał o porównywalnej wydajności i cenie.

    Ryzyko klimatyczne dla przemysłu chipowego staje się więc równie strategiczne jak geopolityka. Przykład ostatniego kryzysu półprzewodników, który kosztował USA punkt procentowy wzrostu PKB, a Niemcy aż 2,4%, pokazuje, jak bardzo gospodarki są wrażliwe na tego typu szoki. Tym razem jednak problem nie wynika z pandemii, lecz z chronicznych i przewidywalnych zmian środowiskowych.

    Niektóre kraje podejmują działania — Chile i Peru inwestują w technologie odsalania i zwiększają efektywność wydobycia. Ale jak zaznacza PwC, to rozwiązanie tylko dla państw z dostępem do oceanu. Reszta świata będzie musiała znaleźć inne sposoby, by utrzymać stabilność dostaw.

    Jeśli trend się utrzyma, do 2050 roku nawet połowa globalnej produkcji miedzi może być systemowo zagrożona — niezależnie od tempa redukcji emisji CO₂. W obliczu tego scenariusza branża półprzewodników musi zacząć traktować klimat jako równie istotny czynnik ryzyka co technologię i politykę.

  • AI w CV podnosi pensję. Nawet o 56% więcej

    AI w CV podnosi pensję. Nawet o 56% więcej

    Na rynku pracy obserwujemy rosnące znaczenie kompetencji związanych ze sztuczną inteligencją. Jak wynika z raportu „2025 Global AI Jobs Barometer” firmy PwC, w 2024 roku udział ogłoszeń o pracę wymagających umiejętności korzystania z AI wzrósł do 2,5% – to najwyższy poziom od 2018 roku. Choć bezwzględna liczba takich ofert spadła względem rekordowego 2022 roku (z 56 tys. do 52 tys.), to wyraźny wzrost ich udziału wskazuje na rosnącą specjalizację rynku pracy.

    Z danych PwC wynika, że największy wzrost zapotrzebowania na kompetencje AI występuje w sektorach ICT oraz usług profesjonalnych. W przypadku pierwszego udział ogłoszeń o pracę z wymaganiami AI sięgnął w 2024 roku 9,6% – to niemal pięciokrotny wzrost względem 2018. Zmiany są widoczne także w dynamice zatrudnienia: stanowiska mające intensywny kontakt z narzędziami AI zwiększyły się od 2019 roku średnio o 235%, podczas gdy pozostałe – o 76%.

    Wbrew wcześniejszym obawom, AI nie wypiera miejsc pracy, ale je przekształca. Kluczowe okazuje się rozróżnienie między stanowiskami wspomaganymi przez AI a tymi, które są całkowicie zautomatyzowane. Te pierwsze rosną znacznie szybciej – średnio o 195% – i generują większy wzrost przychodów na pracownika. To właśnie tam koncentrują się dziś inwestycje i rozwój kompetencji.

    Najlepiej zarabiają ci, którzy opanowali narzędzia AI. Według PwC, globalnie ich wynagrodzenia były w 2024 roku średnio o 56% wyższe niż pracowników bez takich umiejętności. To jasny sygnał dla rynku pracy – zarówno pracodawców, jak i kandydatów: AI to już nie tylko technologia przyszłości, ale umiejętność kluczowa dla kariery zawodowej.

    Dla Polski oznacza to kolejne przetasowania. Usługi profesjonalne i ICT stają się coraz ważniejsze, wypierając stopniowo sektor przemysłowy. AI nie tylko nie zredukuje liczby ofert pracy, ale zmusi pracowników do szybkiego przyswajania nowych technologii. Wyzwanie? Z pewnością. Ale też szansa, której nie warto przegapić.

  • AI szansą na wzrost rentowności polskich firm wg 42% prezesów – raport PwC

    AI szansą na wzrost rentowności polskich firm wg 42% prezesów – raport PwC

    42% polskich prezesów przewiduje, że generatywna sztuczna inteligencja (AI) przyczyni się do wzrostu rentowności ich firm w ciągu najbliższych 12 miesięcy – wynika z 28. edycji globalnego badania CEO Survey przeprowadzonego przez PwC. Na świecie ten odsetek jest jeszcze wyższy i wynosi 49%. Równocześnie 44% liderów w Polsce i 40% globalnie nie spodziewa się znaczących zmian w rentowności w wyniku wdrożenia AI.

    Mimo stosunkowo wysokich oczekiwań wobec wpływu AI na rentowność, zaufanie do tej technologii jako narzędzia wspierającego rozwój firm pozostaje ograniczone. W Polsce jedynie 15% liderów wyraża zaufanie do AI, podczas gdy globalnie ten odsetek wynosi 33%.

    Wyzwania i bariery wdrożenia AI w Polsce

    Raport PwC zwraca uwagę na wyraźne luki w adopcji AI w Polsce w porównaniu do globalnych standardów. Polskie firmy mierzą się z wyzwaniami związanymi z kosztami wdrożenia technologii oraz ograniczoną dostępnością talentów specjalizujących się w AI. Dodatkowo, skala inwestycji w AI w Polsce jest mniejsza i bardziej zachowawcza niż na świecie.

    W Polsce dominują ostrożne podejście oraz ograniczone projekty pilotażowe, podczas gdy na świecie firmy częściej inwestują w zaawansowane rozwiązania AI. Największe postępy w Polsce odnotowano w sektorze handlu detalicznego oraz finansowym, natomiast branże takie jak produkcja czy sektor publiczny wykazują znacznie mniejszą adopcję tej technologii.

    Oczekiwania wobec efektywności i zatrudnienia

    Pomimo wyzwań, polscy liderzy wdrażający AI spodziewają się pozytywnych rezultatów. 27% z nich ocenia, że sztuczna inteligencja zwiększy przychody ich firm w ciągu najbliższego roku (wobec 32% na świecie), a 46% przewiduje wzrost efektywności czasu pracy pracowników (56% globalnie).

    Jednak AI może również wpłynąć na zatrudnienie. 14% polskich prezesów przewiduje spadek zatrudnienia, podczas gdy 68% nie oczekuje zmian, a jedynie 11% liczy na wzrost liczby pracowników. Globalnie te wskaźniki kształtują się na poziomie odpowiednio 13%, 65% i 17%.

    Klucz do sukcesu: rozwój data governance i edukacja liderów

    Raport PwC podkreśla, że aby w pełni wykorzystać potencjał AI, polskie firmy muszą skupić się na rozwoju zarządzania danymi (data governance), edukacji liderów oraz budowie kompetencji technologicznych. Tylko solidne fundamenty w zakresie zarządzania danymi umożliwią organizacjom osiąganie wyników porównywalnych z globalnymi liderami.

    Ponadto kluczowe będzie inwestowanie w integrację technologii cyfrowych z procesami biznesowymi, co może przynieść szybkie korzyści w postaci zwiększenia efektywności operacyjnej oraz poprawy obsługi klienta.

    Polska na rozdrożu AI

    Wyniki badania PwC pokazują, że polskie firmy mają świadomość potencjału AI, jednak potrzebują większej odwagi i inwestycji, aby w pełni wykorzystać możliwości, jakie oferuje ta technologia. Kluczem do sukcesu będzie edukacja liderów, rozwój kompetencji technologicznych oraz strategiczne inwestycje w rozwiązania AI.

  • Sposoby na rozwój firmy w 2022 roku. Top trendy dotyczące strategii rozwoju

    Sposoby na rozwój firmy w 2022 roku. Top trendy dotyczące strategii rozwoju

    Rynek e-commerce w Polsce rośnie średnio o 12 proc. rok do roku. Jak wynika z danych PwC do końca 2026 roku osiągnie wartość 162 miliardów złotych. Coraz większa liczba przedsiębiorstw sprzedających online, to ogromne wyzwanie dla firm. W jaki sposób przygotować strategię rozwoju, aby sprzedawać? Co będzie na topie? Oto najważniejsze trendy na 2022 rok.

    Kompleksowa strategia rozwoju jest niezbędna do budowania marki na rynku oraz zwiększania sprzedaży. Pandemia i obostrzenia sprawiły, że wiele firm przyspieszyło proces transformacji cyfrowej. Co to oznacza w praktyce? Na bieżąco weryfikowano strategie rozwoju i szukano dodatkowych kanałów sprzedaży. Jakie trendy dotyczące strategii rozwoju będą na topie w 2022 roku?

    Trend 1: mocna koncentracja na potrzebach klientów

    Pandemia zweryfikowała zachowanie zakupowe Polaków. Ponad 70 proc. z nich kupuje online, a aż 10 proc. planuje zwiększyć wydatki na zakupy w sektorze e-commerce[1]. W 2022 roku firmy będą uważniej obserwować zachowania nie tylko swoich konsumentów, ale także tych, którzy wybierają konkurencję.

     – Podczas pracy nad strategią rozwoju niezbędna jest zindywidualizowana oferta, jaką tworzą agencje PR. Konkurencja na rynku jest tak duża, że jedynie niestandardowy wachlarz usług komunikacyjnych pomoże wesprzeć sprzedaż uważa Sebastian Kopiej z agencji PR Commplace.Firmy muszą badać zachowania zakupowe Polaków i być wizjonerami rynku. Powinny wdrożyć narzędzia, które pomogą im przewidzieć, co będzie na topie, a w jakim kierunku nie powinno się iść. W 2022 roku ten trend przybierze na sile. Zmieniający się świat to także dynamiczne zmiany w obszarze preferencji klienckich.

    W toku budowania strategii rozwoju niezbędna są takie rozwiązania, których klienci potrzebują, a które firmy są w stanie wdrożyć. Istotne jest również to, aby wyniki były mierzalne, czyli praca na KPI.

    Trend 2: kierunek e-commerce

    Zważywszy na ogromne wzrosty w sektorze e-commerce, firmy, które chcą pozostać konkurencyjne, podczas budowania strategii rozwoju postawią na rozwiązania mające na celu wsparcie sprzedaży internetowej. W tym SEO i SEM.

     – W 2022 roku firmy postawią na audyty sprzedażyprognozuje ekspert z Commplace.Po analizach wybiorą narzędzia, które pomogą im dotrzeć do klientów. Istotny będzie rozwój sprzedażowy firmy i identyfikacja nowych kanałów sprzedaży. Pamiętajmy, że estymowane wzrosty powinny opierać się na konkretnych wyliczeniach.

    W procesie budowania strategii rozwoju istotne będą określenie celów strategicznych, kamieni milowych i rozwiązań prosprzedażowych.

    Trend 3: uwzględnienie eko potrzeb klientów

    Nowoczesne strategie rozwoju będą uwzględniać eko potrzeby klientów. Firmy powinny postawić na takie rozwiązania, które pokazują, iż są ekologiczne i dbają o planetę. Niezbędne będzie zweryfikowanie nie tylko metod sprzedaży, ale także sposobu dostarczania produktów do klientów. Jednym z elementów strategii rozwoju jest stały kontakt z klientami. Firmy postawią na edukację i generowanie spersonalizowanych treści do klientów. Pojawi się coraz więcej komunikatorów czy dedykowanych eko blogów.

    Trend 4: pokazanie empatyczności marki

    Dużą rolę w budowaniu strategii rozwoju firm odegra CSR. Marki w ten sposób pokażą swoją empatyczność i proekologiczne podejście. W planach zatem powinny pojawić się działania nastawione na promowanie ekologicznych rozwiązań.

    Trend 5: koncentracja na własnych klientach

    Pozyskiwanie nowych klientów jest niezbędne do rozwoju biznesu. Jednakże marki coraz bardziej docenią lojalność. W związku z tym będą podejmować działania mające na celu budowanie relacji ze stałym gronem klientów i wsłuchiwanie się w ich potrzeby. Customer Lifetime Value to bardzo ważny wskaźnik dla każdego przedsiębiorstwa. Warto mieć świadomość, że utrzymanie klienta jest zdecydowanie tańsze niż jego pozyskanie.
    Tylko dobrze skonstruowana strategia rozwoju pomoże firmom mocno wejść w I kwartał 2022 roku i sukcesywnie zwiększać sprzedaż. Wzięcie pod uwagę powyższych pięciu trendów zdecydowanie się do tego przyczyni.


    [1] Dane PwC

  • PwC: dla 80% światowego przemysłu e-commerce to najważniejsze wyzwanie najbliższych 2 lat

    PwC: dla 80% światowego przemysłu e-commerce to najważniejsze wyzwanie najbliższych 2 lat

    Według PwC*, aż 80% światowych producentów sektora przemysłowego uważa marketing cyfrowy i sprzedaż cyfrową za najważniejsze wyzwania biznesowe najbliższych 2 lat. Zarówno z segmencie B2B jak i B2C, pandemia stała się katalizatorem zmian i większego otwarcia na internetowe platformy sprzedaży i marketingu. Odsetek sprzedaży „bezdotykowej” będzie rósł także ze względu na coraz bardziej powszechną pracę zdalną, zarówno wśród nabywców jak i sprzedawców.

    Zmiana strategii i przejście w większym stopniu na sprzedaż online pozostaje w centrum zainteresowania większości producentów przemysłowych. Kanały handlu elektronicznego otwierają szereg możliwości, w tym zachowanie płynności sprzedaży w przypadku kolejnego kryzysu podobnego do pandemii, zwiększenie zasięgu w nowych segmentach klientów (oraz danych o ich zwyczajach i potrzebach), a także zwiększenie przychodów i obniżenie kosztów obsługi poprzez ograniczenie wydatków na marketing i sprzedaż bezpośrednią. Sprzedaż większej ilości produktów i usług online pozwala też na nałożenie większej marży.

    – Osiągnięcie ambicji i celów związanych z handlem elektronicznym wymaga fundamentalnych zmian w modelach operacyjnych i biznesowych zarówno producentów, jak i ich dystrybutorów. Ten proces już trwa. Firmy przemysłowe inwestują w skuteczne platformy e-commerce, zmieniają też swoje podejście do asortymentu i opakowań produktów, marketingu cyfrowego, merchandisingu i obsługi klienta. Przejście całego procesu transformacji daje wymierne korzyści, jednak najpierw trzeba się do takiej zmiany przygotować. Udane programy transformacji do e-commerce są realizowane stopniowo, z każdym kolejnym krokiem zwiększając możliwości wielokanałowego handlu B2B i B2Cmówi Zsolt Balogh, General Manager na Europę Środkowo-Wschodnią (CEE), Liferay

    Co sprzedawać online a co offline

    W przeciwieństwie do tradycyjnych detalistów, większość producentów będzie prawdopodobnie korzystać z takich modeli sprzedaży jak bezpośrednia sprzedaż online (research i zakup online) oraz Ro/Po (research online, zakup offline). Oba modele wymagają od producentów, dystrybutorów i kanałów sprzedaży stworzenia platformy internetowej bogatej w informacje o produktach, łatwe funkcje zakupowe i wsparcie klienta (call center, boty) – na wzór tego co funkcjonuje na rynku produktów konsumenckich czy usług finansowych.

    Model sprzedaży w zależności od złożoności produktu

    Jednym z wyzwań jest podjęcie decyzji, które proste produkty, takie jak części zamienne, będą kandydatami do handlu elektronicznego, a które elementy złożone będą wymagały sprzedaży osobistej i obsługi posprzedażowej.

    Dla wielu firm przemysłowych będzie to nowe terytorium i może okazać się bardzo złożonym przedsięwzięciem. Po analizie swojego portfolio produktowego, firmy najpewniej będą musiały dokonać segmentacji jednostek SKU (ang. Stock Keeping Unit) w zależności od tego, czy mają być one nisko/niedotykowe czy wysokodotykowe. Innymi słowy, które produkty i usługi, takie jak uzupełnianie zamówień lub MRO (Maintenance Repair Operations), mogą być rozsądnie i łatwo sprzedawane online przy niewielkim kontakcie z człowiekiem, a które z nich wymagają bardziej zaangażowanych konsultacji pomiędzy kupującym a sprzedającym. Część tej inwentaryzacji będzie zależała od złożoności danego produktu.

    Doświadczenia cyfrowe jakich oczekują klienci

    Coraz częściej klienci B2B oczekują szybkiej, spersonalizowanej obsługi 24/7, podobnej do tej do jakiej przyzwyczaili się kupując produkty konsumenckie. To coś więcej niż tylko katalogi produktowe i ceny. Nowoczesny cyfrowy CX (Customer Experience) to m.in.: wizualizacje produktów, informacja o dostępności, ukierunkowane promocje i marketing, dostęp do historii zamówień, śledzenie produktów, wsparcie produktowe i posprzedażowe.

    Poza samą sprzedażą, wartością dodaną z takiego modelu relacji z klientem są przede wszystkim informacje jakie można pozyskać w celu zwiększenia skuteczności marketingu ukierunkowanego, jak dane o ich preferencjach zakupowych i potrzebach.

    Handel elektroniczny zmienia dynamikę kanałów w łańcuchach dystrybucji i dostaw

    Jedną z najbardziej znaczących konsekwencji rozwoju platformy e-commerce w handlu B2B i B2C jest jej wpływ na istniejące kanały i sieci dystrybucji, które będą musiały zostać przekonfigurowane. Może to oznaczać konflikty z dystrybutorami, którzy nie są w stanie dostosować się do nowej hybrydy e-handlu online i offline. Niektórzy dystrybutorzy, chcąc pozostać w grze, zwiększyli nakłady na technologie cyfrowe w sposób, który jest zgodny zarówno z oczekiwaniami producentów, jak i użytkowników końcowych. Takie konflikty wymagają zarządzania.

    Wkraczać w świat e-handlu, ale powoli

    Przedsiębiorstwa powinny zdawać sobie sprawę, że znajdują się na progu bezprecedensowej transformacji, w której stawką jest wiele. Dobre zaplanowanie początkowego etapu budowanie nowej strategii pomoże zapobiec potencjalnie kosztownym niedociągnięciom i rozczarowaniom w przyszłości.

    Krótkoterminowe wyzwania są warte długoterminowych korzyści

    Pomimo wyzwań, jakie się z tym wiążą, dążenie do rozwoju cyfrowej sprzedaży i marketingu jest nieuniknione. Jeśli zostanie to zrobione prawidłowo, budowanie cyfrowych kanałów B2B i B2C otworzy nowe możliwości, w tym m.in.: obniżenie kosztów obsługi przy jednoczesnym podniesieniu jej poziomu, uzyskanie przewagi konkurencyjnej, zwiększenie lojalności wśród aktualnych klientów i rozbudowanie bazy nowych.

    Podjęcie powyższych kroków pozwoli określić, w jaki sposób tradycyjny marketing i sprzedaż mogą się zmienić na lepsze oraz jak dużą rolę w organizacji odegra nowy, internetowy kanał marketingu, sprzedaży i dystrybucji. Na koniec pozostaje pytanie czy firma, w zależności o charakteru swojej działalności, powinna stworzyć własną platformę e-commerce, czy współpracować z firmą zewnętrzną.

    • PwC: Chief Operating Officer (COO) Manufacturing Survey 202
  • PwC: 2020 rok na GPW w Warszawie – widoczne skutki pandemii, ale też ożywienie

    PwC: 2020 rok na GPW w Warszawie – widoczne skutki pandemii, ale też ożywienie

    W 2020 roku na GPW giełdzie w Warszawie odnotowano 19 IPO, wobec 16 w 2019 roku. Łączna wartość przeprowadzonych ofert na GPW w minionym roku (łącznie na rynku regulowanym oraz NewConnect) wyniosła 10,9 mld zł (2.433,5 mln euro), z czego aż 10,6 mld zł przypadło na IPO Allegro.eu (uwzględniając zrealizowaną opcję dodatkowego przydziału 15% akcji). To znacząco lepszy pod tym względem rok od poprzedniego, kiedy łączna wartość ofert osiągnęła poziom 65,9 mln zł (15,4 mln euro).

    Poza największym debiutem w historii GPW, który przypadł w udziale Allegro.eu, w 2020 roku na głównym parkiecie zadebiutowały spółki Games Operators (z wartością oferty 24,2 mln zł / 5,4 mln euro), Gaming Factory (21,3 mln zł / 4,8 mln euro), PCF Group (203,4 mln zł / 45,8 mln euro) oraz Dadelo (82,8 mln zł / 18,6 mln euro). Rynek główny warszawskiej giełdy został zatem zdominowany przez przedstawicieli branży technologicznej i e-commerce – wynika z raportu „IPO Watch Europe 2020” przygotowanego przez PwC.

    Podobnie wygląda sytuacja na alternatywnym rynku NewConnect, na którym zdecydowana większość pierwotnych ofert publicznych została przeprowadzona przez spółki technologiczne (przede wszystkim twórców gier). Największą wartość oferty spośród 14 debiutantów osiągnęła spółka genXone reprezentująca branżę biotechnologiczną, która w ramach debiutu pozyskała 7,4 mln zł (1,6 mln euro).

    Ostatni rok pokazał, w jaki sposób dojrzały rynek kapitałowy reaguje na duże i niespodziewane zmiany. Na warszawskim parkiecie obserwowaliśmy odbicie globalnych trendów oraz, po trudnym i niepewnym drugim kwartale roku, serię przeprowadzonych z sukcesem ofert największych wygranych ‘ery koronawirusa’, czyli spółek technologicznych, z sektora e-commerce, biotechnologicznych oraz gamingowych. W przypadku tych ostatnich Warszawa wyrosła na „hub” o co najmniej regionalnym zasięgu i wzbudza zainteresowanie potencjalnych emitentów spoza Polski. Rekordowe w historii warszawskiej giełdy IPO Allegro.eu w spektakularny sposób zapewniło obecność GPW w globalnych statystykach. Debiut ten odwrócił również trend z ostatnich lat realizacji dużych transakcji (w szczególności z udziałem funduszy PE) w ramach sprzedaży prywatnej. Giełda znowu stała się realną alternatywą, co już teraz przejawia się w realizacji transakcji w formule ‘dual track’. – mówi Bartosz Margol, dyrektor w zespole ds. rynków kapitałowych PwC

    Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, łączna wartość IPO w Europie w 2020 roku wyniosła 20,3 mld euro i spadła w porównaniu do poprzedniego roku o 1,8 mld euro. Na europejskich parkietach zadebiutowało 135 spółek (wobec 106 w 2019 roku).

    W minionym roku 5 największych IPO na europejskich giełdach odpowiadało za 44% wartości wszystkich przeprowadzonych ofert pierwotnych. Wśród nich znalazł się debiut Allegro.eu, który uplasował się na drugim miejscu w Europie i dziewiątym na świecie pod względem wielkości oferty. Największą aktywność kolejny rok z rzędu wykazała giełda w Londynie (6,7 mld euro pozyskane z 30 transakcji), za którą znalazła się Oslo Bors (2,9 mld euro z 40 debiutów) oraz Euronext Amsterdam (2,7 mld euro z jedynie 2 IPO).

    Sytuacja geopolityczna, niepewność związana z konsekwencjami brexitu, a przede wszystkim wybuch pandemii koronawirusa odcisnęły piętno na europejskich rynkach IPO, szczególnie w pierwszej połowie 2020 roku. Z każdym kwartałem widoczna była jednak poprawa aktywności i finalnie przeprowadzono więcej ofert pierwotnych z nieznacznie mniejszą wartością niż rok wcześniej. Pojawienie się szczepionki na koronawirusa, zakończone wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych oraz przeprowadzone z sukcesem transakcje pomimo lockdownu napawają optymizmem przed kolejnymi miesiącami. Wśród planowanych w najbliższym czasie debiutów dominują spółki z branż, które już od pewnego czasu wiodą prym na rynkach IPO – technologicznej, e-commerce, czy medycznej. Panująca pandemia jeszcze bardziej wzmocniła ten trend, ponieważ dla większości spółek z tych sektorów to szansa na jeszcze szybszy rozwój, co potwierdzają także dane z warszawskiej GPW. mówi Tomasz Konieczny, partner w PwC, lider zespołu ds. rynków kapitałowych

    źródło: PwC

  • Firmy IT obroniły się w czasie pandemii

    Firmy IT obroniły się w czasie pandemii

    Sektor IT nie ucierpiał w wyniku pandemii koronawirusa tak jak inne obszary gospodarki. Firmy z branży notują wzrosty przychodów, podpisują nowe kontrakty, a zapotrzebowanie na pracowników jest w tej chwili niemalże rekordowe. IT w dalszym ciągu wyznacza też trendy, jeżeli chodzi o wysoki poziom wynagrodzeń i możliwości rozwoju zawodowego pracowników. Sektor ten zawdzięcza stabilność m.in. budowanej równości płciowej i coraz większej różnorodności wśród personelu.

    – Branża IT pozostaje stabilna mimo pandemii. Dodatkowy popyt wygenerowany w kanale e-commerce, możliwość pracy i nauki zdalnej oraz liczne projekty z zakresu automatyzacji wytwarzania oprogramowania oraz rozwiązania okołochmurowe spowodowały, że nie została ona dotknięta przez pandemię tak jak inne obszary gospodarki – mówi Artur Pawłowicz, dyrektor w warszawskim biurze Luxoft Polska.

    Dobrą kondycję polskiej branży IT pomimo kryzysu w gospodarce związanego z COVID-19 odzwierciedla Barometr ITX, czyli cykliczne badanie portalu Just Join IT. Wyniki jego listopadowej edycji były lepsze, niż zakładano. Ponad 56 proc. firm z sektora odnotowało w tym miesiącu wzrost przychodów, ponad połowa zadeklarowała także wzrost nowych zamówień w porównaniu do poprzedniego miesiąca.

    – Na początku pandemii zaobserwowaliśmy zatrzymanie niektórych projektów. W tej chwili widzimy, że wszystkie one zostały odblokowane. Również nasi klienci uruchomili i zainicjowali nowe projekty, które realizujemy wspólnie z nimi podkreśla Artur Pawłowicz.

    W listopadowej edycji Barometru ITX 51 proc. firm IT zwiększyło zatrudnienie w porównaniu z październikiem. Na grudzień takie plany zapowiadało 44 proc. managerów. W ostatnich miesiącach zapotrzebowanie na pracowników IT znacząco wzrosło – od sierpnia do października 2020 roku liczba ofert pracy na platformie wzrosła o ok. 50 proc., co jest rekordowym skokiem w historii portalu w zaledwie dwumiesięcznym okresie.

    COVID-19 zmienił też oczekiwania dotyczące modelu pracy. Aż 94 proc. pracowników IT po zakończeniu pandemii chce mieć elastyczność w wyborze miejsca wykonywania swoich obowiązków. Co trzeciemu zależy na pracy zdalnej w pełnym wymiarze, nawet jeśli firmy wrócą do swoich siedzib – wynika z badań, które zostały przeprowadzone między czerwcem a sierpniem br. na potrzeby raportu Devire („Branża IT w nowej rzeczywistości”). Przejście na pracę zdalną nie stanowiło też dla firm IT większego problemu. Branża miała narzędzia i infrastrukturę, które pozwoliły płynnie przetransferować pracowników do domu, bo jeszcze przed pandemią aż 75 proc. pracowników IT miało możliwość pracy zdalnej – częściowo lub w pełnym wymiarze.

    – Udało nam się szybko i zwinnie przestawić naszą organizację na pracę zdalną. Wspieramy i cały czas pomagamy naszym pracownikom wyposażyć ich domowe biura w dodatkowy niezbędny sprzęt, taki jak monitory, ergonomiczne krzesła czy biurka – wyjaśnia dyrektor w warszawskim biurze Luxoft Polska.  Praca zdalna jest naszą nową rzeczywistością, ale niestety niesie też za sobą zagrożenia w postaci ograniczenia kontaktów międzyludzkich i zachwiania tzw. work–life balance. Dlatego przygotowaliśmy też dla naszych pracowników serię szkoleń, które pomogą im zarządzić lepiej tymi nowymi wyzwaniami związanymi z pracą w domu.

    Luxoft Polska zatrudnia obecnie ok. 1,5 tys. specjalistów pochodzących z ponad 40 krajów. Na polskim rynku marka jest obecna od dekady, współpracując z największymi firmami na rynku finansowym.

    – Współpracujemy z globalnymi graczami: UBS, Credit Suisse, JP Morgan, Deutsche Bank, apoBank czy Point72. Umacniamy też naszą pozycję na rynku lokalnym – realizujemy wiele prestiżowych i ciekawych projektów z największymi firmami o zasięgu lokalnym. Tu warto wspomnieć m.in. PKO Bank Polski, Bank Pekao SA czy PZU. Realizujemy także projekty oparte na naszych strategicznych partnerstwach z najlepszymi dostawcami systemów z obszaru bankowości inwestycyjnej, core bankingu czy wealth management, takimi jak Murex, Finastra, FIS, Temenos oraz Avaloq – wymienia Artur Pawłowicz.

    Firma cały czas prowadzi rekrutacje i zwiększa zatrudnienie. Obecnie poszukuje m.in. deweloperów, biznes analityków i project managerów.

    – Poszukujemy specjalistów od naszych systemów dedykowanych: Murex, Avaloq, Temenos i Kondor+ – precyzuje przedstawiciel Luxoft Polska. – Oferujemy stabilne zatrudnienie i kładziemy duży nacisk na rozwój naszych pracowników, oferując pełny zakres szkoleń branżowych, biznesowych i z obszaru tzw. soft skills. Uważamy, że głęboka wiedza biznesowa i doskonałe zdolności komunikacyjne są kluczem do najwyższej jakości usług, które oferujemy naszym klientom, ale są też kluczowe dla rozwoju zawodowego naszych pracowników.

    Jak wskazuje, branża IT w dalszym ciągu wyznacza trendy, jeżeli chodzi o wysoki poziom wynagrodzeń i warunki zatrudnienia. Jej wyróżnikiem są również możliwości rozwoju zawodowego pracowników – szczególny nacisk kładzie na podnoszenie kompetencji twardych i miękkich, jak np. zdolności komunikacyjnych.

    Sektor IT jest również jednym z liderów polityki różnorodności, co wpływa na jej stabilność. Według tegorocznego raportu firmy doradczej PwC („Diversity & Inclusion Benchmarking Survey”) 76 proc. przedsiębiorców, którzy wdrożyli w swoich firmach politykę Diversity & Inclusion, uważa, że zarządzanie różnorodnością jest cenne dla ich biznesu.

    – Diversity & Inclusion to nic innego jak zarządzanie różnorodnością w firmie i czerpanie z tego tytułu korzyści – nie tylko biznesowych. W ciągu 10 lat istnienia Luxoft w Polsce zrealokowaliśmy około 2,5 tys. specjalistów z ponad 60 krajów. Te osoby są w tej chwili częścią naszych zespołów projektowych i wnoszą wartość dodaną poprzez inny punkt spojrzenia na różnego rodzaju tematy biznesowe. To generuje pewnego rodzaju synergię i wysoką jakość usług, które świadczymy klientom – podkreśla Artur Pawłowicz.

    Na stabilność firm przekłada się również równość płciowa – eksperci McKinsey & Company wskazują, że zespoły złożone z kobiet i mężczyzn są bardziej kreatywne, innowacyjne i przynoszą lepsze rezultaty. Według ostatniego raportu No Fluff Jobs „Kobiety w IT 2020” – w Polsce 30 proc. fachowców w branży jest płci żeńskiej. Globalne szacunki TechJury mówią o tym, że w ciągu dekady odsetek kobiet w IT wzrośnie do 40 proc. O zmniejszaniu się nierówności płciowych świadczy też coraz większa liczba pań obejmujących stanowiska seniorskie w biznesie. Także na czele Luxoft Poland stoi kobieta – stanowisko dyrektor zarządzającej piastuje Natalia Selinger.

  • Bank Pekao S.A. wkracza na rynek e-commerce

    Bank Pekao S.A. („Bank”, „Pekao”) podpisał przedwstępną umowę nabycia pakietu 38,33 proc. akcjiKrajowego Integratora Płatności S.A., operatora systemu Tpay.com („KIP”, „Spółka”, „Tpay”), tworząc w ten sposób strategiczne partnerstwo na rynku e-commerce. Zakup przez Pekao pakietu akcji KIP jest istotnym krokiem wspierającym realizację zakładanych celów strategicznych Banku w zakresie transformacji cyfrowej i digitalizacji. Dzięki transakcji, Bank zaoferuje swoim klientom firmowym w pełni kompleksową ofertę akceptacji płatności, uzupełnioną o produkty dla dynamicznie rosnącego rynku e‑commerce.

    Dzięki sprzyjającym trendom i zmianom w zwyczajach zakupowych Polaków, polski rynek transakcji bezgotówkowych rozwija się dynamicznie. W 2019 r. osiągnął wartość ponad 400 mld zł[1], a w 2020 r. ma wzrosnąć o ponad 30 proc. (najwyższa dynamika w Europie). W 2020 r. do zmian preferencji klientów przyczynił się także kryzys COVID-19, który przyspieszył proces digitalizacji i dalszy rozwój sektora. W pierwszym kwartale 2020 r. liczba kupujących online wzrosła o ponad połowę w porównaniu z tym samym okresem w 2019 r., a wartość zamówień w kanałach sprzedaży internetowej w naszym kraju wzrosła ponad dwukrotnie.

    Pekao ma bogate doświadczenie w obszarze akceptacji płatności kartami i konsekwentnie wzbogaca ofertę o innowacyjne rozwiązania digital i mobile oraz obsługuje około 270 tysięcy klientów firmowych w segmencie mikroprzedsiębiorstw, SME i klientów korporacyjnych. Poprzez współpracę z Tpay, Bank będzie mógł wykorzystać potencjał wzrostowy sektora e‑commerce, wzbogacając swoją ofertę akceptacji o płatności online tak, aby umożliwić w jednym miejscu szeroką ofertę bramek płatności online, terminali płatniczych i usług bankowych.

    – Bank dostrzega duży potencjał kompleksowej obsługi finansowej podmiotów z rynku e‑commerce, których atrakcyjność dodatkowo wzrosła poprzez obecną sytuację związaną z COVID-19. Aby sprostać potrzebom klientów biznesowych, ważne jest połączenie w ramach oferty rozwiązań płatności online oraz offline. Warto zaznaczyć, że Pekao posiada w swojej ofercie wiodące rozwiązania płatności stacjonarnych z wykorzystaniem terminali płatniczych. Tpay to dynamicznie rozwijająca się polska spółka z ugruntowaną pozycją na rodzimym rynku, specjalizująca się w obsłudze płatności w kanale internetowym. We współpracy z Tpay widzimy możliwość dalszego dynamicznego rozwoju zarówno naszej pozycji, jak i samej spółki na tym istotnym rynku z perspektywy tworzenia ekosystemu usług finansowychpowiedział Leszek Skiba, p.o. prezesa zarządu Banku Pekao S.A.

    Współpraca pozwoli połączyć potencjał i wiedzę Banku z dynamiką oraz zrozumieniem oczekiwań klientów z segmentu handlu online po stronie Tpay. Umożliwi to wprowadzenie zaawansowanych, zintegrowanych i kompleksowych rozwiązań płatniczych, które zapewnią najwyższej jakości usługi w obszarze akceptacji płatności, wychodząc naprzeciw potrzebom zarówno klientów korporacyjnych, jak i detalicznych.

    – Jestem przekonany, że współpraca strategiczna jednej  z największych instytucji finansowych w kraju i jednego z najdynamiczniej rozwijających się fintechów w Polsce, do których zalicza się Tpay, jest bardzo dobrą informacją dla klientów zarówno naszych, jak i Banku Pekao. Otrzymają oni dostęp do nowych produktów i narzędzi w jednym miejscu, co znacznie ułatwi im prowadzenie biznesu. Jednocześnie, miliony płatników odczują zwiększenie komfortu robienia zakupów online. Decyzję tę podjęliśmy po szczegółowej analizie, która pokazała nam, że możemy wspólnie stworzyć niedostępne jeszcze na rynku produkty, pozwalające klientom banku łatwo i szybko wejść w kanał sprzedaży e-commerce. Dodatkowo, dzięki wypracowanym synergiom, wesprzemy przedsiębiorców w obsłudze transakcji na wielu rynkach oraz w analityce, a płatnikom udostępnimy nowoczesne usługi finansowania zakupów. Bezprecedensowo łączymy doświadczenia drugiego największego w Polsce banku, o ponad 90-letniej historii, z innowacyjnym fintechem, który od 10 lat specjalizuje się w budowaniu systemu płatności onlinepowiedział Paweł Działak, prezes i współzałożyciel Tpay.

    Transakcja

    Umowa przewiduje zakup przez Pekao strategicznego pakietu 38,33 proc. akcji KIP. Podpisane partnerstwo umożliwi Bankowi wejście na rynek e-commerce w 2021 r. Finalizacja transakcji będzie uzależniona od braku sprzeciwu KNF co do nabycia przez Pekao akcji Tpay. Finalizacja umowy planowana jest na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2021 r. Doradcami Pekao w procesie zakupu akcji KIP byli: Rymarz-Zdort (doradztwo prawne), Deloitte (podatkowe i finansowe due diligence), PwC (doradztwo transakcyjne).

    Synergie

    Działalność Pekao w obszarze e-commerce będzie obejmować oferowanie usługi płatności dotychczasowym i nowym klientom biznesowym Banku, cross-selling usług acquiringu w zakresie terminali POS, a także ofertę płatności odroczonych i pożyczek gotówkowych dla klientów indywidualnych, realizujących płatności online oraz ofertę usług bankowych dla dotychczasowych i nowych klientów Tpay.

    Partnerstwo, wsparte zaawansowaną technologią i dostępem do zintegrowanych kanałów płatności Tpay oraz do innowacyjnych rozwiązań w mobile i digital Pekao, pozwoli na zbudowanie ekosystemu usług płatniczo-finansowych.

    [1] Źródło: Raport Gemius „e-commerce w Polsce 2019”
  • CB radio na cenzurowanym – co je zastąpi?

    CB radio na cenzurowanym – co je zastąpi?

    CB radio biło w Polsce rekordy popularności w latach 90. Żeby dołączyć do grona użytkowników mobilek wystarczyło zaopatrzyć się w słuchawkę, odbiornik i antenę. Jednak wraz ze zmianą niemieckich przepisów CB radio może na dobre zniknąć z kabin ciężarówek, które przewożą w tym kraju towar. Czy rynek ma jakieś alternatywy dla kierowców, którzy chcą wiedzieć, jak dróżka na Berlin?

    W czasach przed powszechnym dostępem do Internetu, za pomocą CB radia, zawodowi kierowcy informowali się, o możliwych kontrolach drogowych i warunkach na trasie w Polsce oraz za granicą. Nad Wisłą prawo wyraźnie odróżnia telefon komórkowe od sprzętu CB, jednak liczba wypadków[1] spowodowanych używaniem przenośnych urządzeń za kierownicą (CB radia, ale także tabletów, telefonów i smartwachy) mogła skłonić niektóre kraje do wprowadzenia w tym zakresie ograniczeń. Przez CB nie porozmawiają więc kierujący na terenie m.in. Szwecji, Irlandii, Grecji, Hiszpanii czy Austrii, a od niedawna również w Niemczech.

    Zapowiedzi, a następnie nowelizacja ustawy o ruchu drogowym w Niemczech, regulująca używanie elektroniki podczas kierowania, od lat niepokoiły polskich kierowców zawodowo poruszających się po tamtejszych drogach. Stało się to, czego obawiali się najbardziej. Od 1 lipca br. u naszych zachodnich sąsiadów zaczął obowiązywać zakaz korzystania za kółkiem z przenośnego sprzętu elektronicznego, obłożony mandatami w wysokości nawet do 200 euro. Niewielkie pocieszenie stanowi fakt, że na dostosowanie się do przepisów niemiecki rząd dał kierowcom czas do 31 stycznia 2021 r. i zaapelował do poszczególnych landów, żeby powstrzymały się w tym czasie od nakładania kar. Korzystania – czyli operowania nimi manualnie. Z tego powodu na cenzurowanym znalazło się popularne CB radio, które w swojej klasycznej wersji nie doczekało się (i pewnie nie doczeka) obsługi bezdotykowej, ponieważ to właśnie trzymana w dłoni „gruszka” stanowi jego nieodłączny element.

    Jak zauważa Dawid Kochalski, ekspert GBOX, Grupa INELO, monitorującej ponad 30 tys. ciężarówek jeżdżących po UE – CB radio to nie tylko ostrzeganie się przed kontrolami drogowymi, ale również wymiana informacji chociażby o dostępności parkingów, co jest niezwykle istotne z punktu widzenia zawodowego kierowcy. Choć sprzęt CB stał się symbolem komunikacji na trasie, czas od niego odejść nie tylko ze względu na kwestie bezpieczeństwa, ale również dlatego, że to obecnie systemy telematyczne oferują urozmaicone i przydatne funkcjonalności. Z jednej strony przewoźnik, udostępniając takie oprogramowanie kierowcy, zdejmuje z niego konieczność opracowania trasy np. pod kątem obowiązkowego odpoczynku, ominięcia korków oraz zamkniętych odcinków, a z drugiej – może monitorować łańcuch dostaw, zweryfikować koszty, czy wygenerować raporty dotyczące chociażby terminowości transportów. Komunikacja na trasie jest dla kierowców zbyt istotna, żeby z niej całkowicie rezygnować. Czasami kontakt stanowi wręcz konieczny warunek bezpiecznego przejazdu. Jak w każdej branży, potrzebujemy do tego profesjonalnych narzędzi.

    Te słowa mogliby potwierdzić przedstawiciele firm oferujących transport nienormatywny. W ich przypadku kontakt pilota z kierowcą za pomocą CB radia jest na terenie Niemiec wręcz wymagany przepisami. Być może, to niedopatrzenie niemieckiego ustawodawcy i również w tym przypadku konieczna okaże się zmiana kanału komunikacji. Niezależnie od przepisów, producenci aplikacji już od pewnego czasu wieszczą koniec CB i proponują klientom alternatywy, których używanie nie grozi mandatem. Szybsze, bezpieczniejsze i bogatsze wersje aplikacji dostępnych na telefon mogą okazać się gwoździem do trumny sprzętu CB.

    Mobilki na głośnym

    Zakaz ręcznej obsługi urządzeń naturalnie naprowadził producentów w stronę wykorzystania obsługi głosowej. Na rynku dostępne są już aplikacje, które przetwarzają mowę na tekst i umożliwiają w ten sposób korzystanie z branżowych grup w mediach społecznościowych. To ważne, ponieważ systemy, żeby dorównać legendarnemu CB, nie powinny pomijać elementu interakcji pomiędzy użytkownikami drogi, który stanowił właśnie o atrakcyjności gruszki. Takie funkcjonalności zaczynają być dostępne w aplikacjach produkowanych w Polsce. Ich twórcy chwalą się, że to rozwiązania eliminujące szumy i gwarantujące lepszą jakość połączenia, nawet w  prywatnych kanałach użytkowników. Dodają, że oprogramowanie reaguje na głos, czyniąc je teoretycznie dopuszczalnym przez niemieckie przepisy. Można mieć jednak wątpliwości, czy sam głos wystarczy do całkowitego obsłużenia skomplikowanego mechanizmu, jakim jest smartfon. Z pewnością rozwiązaniem mogą okazać się systemy opatrzone certyfikatem zgodności z ustawą i sygnowane przez przedstawicieli samej branży.

    – Od pewnego czasu obserwujemy, że firmy transportowe i zrzeszające je organizacje, zaczynają zamawiać, a nawet same produkować, aplikacje, które funkcjonalnościami przewyższają CB.. W ten sposób organizacje dają swoim kierowcom narzędzia wytworzone z własnych zasobów, które usprawnią tranzyt – to podwójna korzyść. Wskazuje się, że digitalizacja jest jednym z ważniejszych filarów rozwoju branży TSL, a jej intensywny rozwój powinien nastąpić po 2022 r[2]. Dużą rolę odegra tu AI. Takie połączenie może dać bardzo ciekawe rezultaty technologicznepodsumowuje Dawid Kochalski i dodaje, że podobne rozwiązanie przetestował już niemiecki gigant chemiczny BASF, który swoich międzynarodowych kierowców zaopatrzył w aplikację ułatwiającą nie tylko poruszanie się po skomplikowanym terminalu, ale również kierującą do konkretnego miejsca załadunku lub rozładunku. – To doskonale pokazuje, jakie trendy możemy zaobserwować w branży TSL: technologia ma sprawić, że przejazd będzie bezpieczny, szybki i zgodny z przepisami. A zapewnienie takich narzędzi kierowcom zależy również od przewoźników i organizacji branżowych  –  podsumowuje Dawid Kochański.

    [1] https://ec.europa.eu/transport/road_safety/sites/roadsafety/files/pdf/ersosynthesis2018-cellphone-summary.pdf
    [2] https://www.pwc.pl/pl/publikacje/2019/transport-przyszlosci-perspektywy-rozwoju-transportu-drogowego-w-polsce-2020-2030.html
  • Customer experience, czyli skuteczny sposób na handel w sieci

    Customer experience, czyli skuteczny sposób na handel w sieci

    Coraz szybszy rozwój handlu internetowego wymaga narzędzi umożliwiających tworzenie jak najlepszych doświadczeń klienta. Dlatego UX staje się kluczowym czynnikiem wspomagającym konkurencyjność branży e-commerce.

    Dynamiczny rozwój rynku e-commerce utrzymuje się od kilku lat. W pierwszej połowie 2020 roku zarejestrowano w Polsce około 5 500 nowych sklepów internetowych. Co prawda niektórzy uważają, że tak duży wzrost był spowodowany pandemią i nie potrwa długo. Nie zmienia to jednak faktu, że zgodnie z prognozami, e-handel w naszym kraju wzrośnie w tym roku o ponad 30 procent.[i]

    Na przestrzeni ostatnich lat doświadczenia zakupowe klientów znacznie zmieniły się. W dużej mierze jest to spowodowane zwiększoną częstotliwością zakupów dokonywanych przez Internet. Co ciekawe, klienci są gotowi zapłacić nawet 86% więcej, jeśli proces obsługi jest na wysokim poziomie oraz dodatkowe 13% za dodatkowe funkcjonalności sklepu internetowego.[ii]

    Konkurencyjność

    • Według Grupy Temkin firmy, które zarabiają 1 miliard dolarów rocznie, mogą spodziewać się średnio dodatkowych 700 milionów dolarów w ciągu trzech lat od zainwestowania w lepsze doświadczenia klientów. (Qualtrics, 2018)
    • Liderzy customer experience osiągają o 80% lepsze wyniki w Indeksie S&P 500[iii] niż firmy, które nie inwestują w ten obszar. Ponadto ich klienci siedem razy częściej wracają do firmy, osiem razy częściej wypróbowują inne oferowane produkty lub usługi i piętnaście razy częściej rozpowszechniają pozytywne opinie o firmie. (Forrester, 2017)
    • 86% kupujących jest skłonnych zapłacić więcej za doskonałą obsługę klienta. (PWC, 2018)
    • Do końca 2020 r. doświadczenie zakupowe klienta wyprzedzi cenę i produkt jako kluczowy czynnik wyróżniający markę. (Walker, 2020)

    Złożona podróż klienta

    • Co najmniej 80% klientów biznesowych (B2B) oczekuje podobnego doświadczenia zakupowego do klienta indywidualnego (B2C).
    • Według Gartnera, 77% kupujących B2B uważa, że dokonanie zakupu jest bardzo skomplikowane i czasochłonne. (Gartner, 2019)
    • Cykle zakupów B2B stają się coraz dłuższe i bardziej złożone – 58% kupujących stwierdziło, że ich proces decyzyjny był dłuższy w 2017 r. niż w 2016 r., a tylko 10% uznało, że skrócił się czas zakupu. (Raport dotyczący popytu, 2019)

    Omnichannel – oferty i doświadczenia

    • PWC w raporcie z 2020 r. podaje, że liczba firm inwestujących w doświadczenie omnichannel wzrosła z 20% do ponad 80%. (PWC, 2019)
    • 46% klientów opuści witrynę internetową z powodu braku wystarczających informacji (nie jest jasne, czym zajmuje się firma), a 37% zrezygnuje z przeglądania strony www z powodu złego projektu lub nawigacji. (Blue Corona, 2018)
    • 91% wyszukiwań klientów B2B odbywa się poprzez urządzenie mobilne. (Frost & Sullivan, 2020)

    Przyszłość handlu internetowego w branży B2B

    • Gartner przewiduje, że firmy działające w sektorze B2B będą sprzedawać o 30% więcej niż ich konkurenci, jeśli zapewnią swoim klientom spersonalizowane doświadczenia. (Lumoa, 2019)
    • Do 2025 r. 72% sprzedawców spodziewa się, że większość ich przychodów będzie pochodzić z platform e-commerce. (Digital Commerce360, 2019)
    • 91% klientów korzystałoby z internetowej bazy wiedzy, gdyby była dostępna i dostosowana do ich potrzeb. (ZenDesk, 2019)
    • W skali 5-punktowej, kupujący B2B oceniają znaczenie narzędzi samoobsługowych na 4,41, a kompetentnych przedstawicieli handlowych na 4,35. Trzecie miejsce zajmuje obsługa 24/7, która uzyskała wartość 4,21. (Digital Commerce 360, 2019)
    • 26% klientów uważa, że wielkość ich transakcji online wzrośnie w nadchodzącym roku. (Digital Commerce 360, 2019)

    Nowoczesne platformy handlu internetowego mogą przekształcić proces zakupowy w angażujące doświadczenie, które sprawi, że klienci będą chcieli wrócić i dokonać ponownych transakcji. Platforma e-handlu powinna być wdrożona wraz z kompleksową strategią marketingową – wtedy stanie się rozwiązaniem gwarantującym długoterminowy sukces.

    [i] https://ecommercenews.eu/poland-5500-new-online-stores-in-first-half-year/[ii] https://www.pwc.com/us/en/advisory-services/publications/consumer-intelligence-series/pwc-consumer-intelligence-series-customer-experience.pdf
    [iii] S&P 500 – indeks giełdowy, w skład którego wchodzi 500 przedsiębiorstw o największej kapitalizacji, notowanych na New York Stock Exchange i NASDAQ
  • Straciłeś klientów przez pandemię? Teraz możesz ich łatwo odzyskać

    Straciłeś klientów przez pandemię? Teraz możesz ich łatwo odzyskać

    Marcowe zamrożenie gospodarki oraz związany z pandemią reżim sanitarny postawiły sektor MŚP (małych i średnich przedsiębiorstw) przed wyjątkowo trudnym wyzwaniem. Zmiany w obrębie prawa, ale również zachowań samych klientów wymogły na przedsiębiorcach płynną adaptację do narzuconych warunków. Jednak nie wszystkie firmy zdały egzamin i przystosowały się do nowej rzeczywistości. Pomogą im organizatorzy konkursu The New PR: #Challenge-19, oferując usługę pozyskiwania nowych klientów w oparciu o najnowocześniejsze narzędzia biznesowe całkowicie za darmo przez pół roku.

    THE NEW PR: #CHALLENGE-19

    Pandemia i towarzyszące jej spowolnienie gospodarki potwierdziły, że dotychczasowe narzędzia w zakresie sprzedaży, marketingu i komunikacji przestały być efektywne. Firmy o zbyt podobnych biznesplanach nie radzą sobie z nowymi kanałami sprzedaży online, tracą dotychczasową bazę lojalnych klientów i nie przykuwają uwagi nowych. Aby nie zginąć w tłumie, należy skutecznie się wyróżniać. Jak to zrobić? Swoimi umiejętnościami chcą podzielić się organizatorzy konkursu The New PR: #Challenge-19, którzy przez pół roku poprowadzą całkowicie bezpłatną obsługę PR i digital marketing dla zwycięskiego podmiotu. Kierowana do sektora MŚP inicjatywa pokaże, w jaki sposób podchodzić dziś do promocji w firmie, aby wydatki na komunikację zaczęły przynosić zyski.

    WYRÓŻNIJ SIĘ W INTERNECIE

    Polski Instytut Ekonomiczny przywołuje, że tylko na jednej z najpopularniejszych polskich platform dostarczających rozwiązania e-commerce od początku tego roku pojawiło się aż 11 tys. nowych aktywnych sprzedających (stan na czerwiec). Oznacza to skok aż o 15 proc.! Obrazu dopełniają wyniki przedstawiane przez PWC – prawie 37 proc. przedstawicieli MŚP zwiększyło lub rozpoczęło sprzedaż online. Chociaż to naturalna decyzja, należy pamiętać, że konkurencja również już podjęła lub zamierza podjąć taki krok. Dlatego sprzedażowe działania w internecie od początku muszą być przemyślane. Dobra strategia przygotowana dla zwycięskiej firmy obejmie wszystko od komunikowania produktu przez wybrany format reklamy po szczegółówy design strony www.

    LEPIEJ ZAPLANUJ BUDŻET

    Śledzenie ścieżki zakupowej klientów, analiza ruchu na stronie, skuteczny e-mail marketing, połączenie bazy offline i online czy hiperpersonalizacja reklamy? Zaangażowanie innowacyjnych narzędzi biznesowych pozwala szybko reagować na trendy oraz lepiej dobierać oferty. Najnowocześniejsze technologie szczególnie przydają się jednak w pomiarach skuteczności prowadzonych działań. Dzięki klarownym wynikom statystycznym łatwiej jest dokonywać zmian w planach budżetowych i inwestować w działania, które przynoszą realny zwrot. W ramach konkursu The New PR: #Challenge-19 organizatorzy zaprojektują ekosystem promocyjno-sprzedażowy dostosowany do charakteru działalności zwycięzcy. Wszystkie działania będą poprzedzone szczegółowym audytem obecnej struktury sprzedaży, aby poznać wszystkie mocne i słabe punkty firmy.

    Swoje zgłoszenie do konkursu można złożyć na stronie thenewpr.cdsrcomm.pl

  • Polskie MŚP generują prawie połowę krajowego PKB

    Polskie MŚP generują prawie połowę krajowego PKB

    Mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią ważny filar gospodarki nie tylko polskiej, ale również europejskiej. Firmy tego rozmiaru stanowią 99,8 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Polsce[1] i wytwarzają prawie co drugą złotówkę w polskim PKB (49,1 proc.) – przy czym aż jedna trzecia tego wskaźnika to zasługa mikrofirm[2]. W skali unijnej MŚP generują nawet ponad połowę PKB (58 proc.)[3].

    – Jednym z fundamentów działań MŚP jest innowacyjność i otwartość na nowe rozwiązania. W tym zakresie – jak wynika ze statystyk – polskie firmy mają jednak jeszcze duże pole do rozwoju w zakresie innowacji. Pod tym kątem Polska uplasowała się w Europie na czwartym miejscu, ale… od końcazauważa Tomasz Buraś, dyrektor zarządzający DHL Express Polska. – Mimo tego, coraz większa liczba właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw ma świadomość, że rozwiązania z zakresu cyfrowej transformacji to narzędzia, które umożliwiają zachowanie elastyczności – nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Czas globalnej pandemii to poważny sprawdzian dla wielu firm, ale i czynnik przyczyniający się do wdrażania innowacyjnych rozwiązań, takich jak chociażby aplikacja myDHL+, upraszczająca i przyspieszająca procesy logistyczne.

    Wyzwania MŚP w trakcie pandemii koronawirusa

    Podczas pandemii wielu konsumentów zacisnęło pasa, oczekując nadchodzących trudności finansowych, co naturalnie przełożyło się na zmniejszone obroty wielu przedsiębiorstw. Doświadczyły one w tym czasie również innych problemów, spowodowanych m.in. przez restrykcje związane z działaniami przeciwko rozprzestrzenianiu się nowego wirusa. W kwietniu – podczas szczytu pandemicznych ograniczeń w Polsce – blisko 42 proc. MŚP sprzedających za granicę miało problem z wyprodukowaniem i dostarczeniem towarów do zagranicznych odbiorców bądź realizacją usług na ich rzecz, a 45 proc. importujących firm tego samego rozmiaru miało trudności z otrzymywaniem zamówionych towarów czy usług z zagranicy[4]. Źródłem wyzwań w funkcjonowaniu firm były m.in. zakłócenia w łańcuchu dostaw, obejmujące również problemy z zaopatrzeniem (31,7 proc.), które najbardziej dotknęły sektor handlowy – prawie 6 na 10 firm (58,7 proc.) funkcjonujących w tym obszarze rynku zadeklarowało, że było to dla nich największym wyzwaniem.[5]

    – Ponad połowa ankietowanych przedsiębiorców z branży handlowej nie była przygotowana na utrudnienia logistyczne. To ogromna skala problemu, szczególnie biorąc pod uwagę, że w tym sektorze działa co czwarta mała i średnia firma (23,6 proc.)[6]. Inną przyczyną problemów było zamknięcie granic wielu państw (było to wyzwaniem dla 27,8 proc. ankietowanych). Tutaj z kolei najbardziej ucierpiał sektor przemysłowy, w którym spowodowało to trudności dla 52,1 proc. firm[7]wskazuje Tomasz Buraś. W tak niełatwej sytuacji okazało się, jak ogromną rolę odgrywa zaufany partner logistyczny, który gwarantuje dotarcie przesyłki pod konkretny adres w określonym czasie. Nasi klienci biznesowi mierzyli się z podobnymi wyzwaniami, jednak od początku pandemii mogli liczyć na nasze wsparcie. Dodatkowo, kryzys zmusił wielu przedsiębiorców do redefinicji dotychczasowych rozwiązań. Powoli uświadamia też MŚP, że rozpoczęcie współpracy z lokalnymi podmiotami oraz z zaufanymi partnerami logistycznymi, stwarza im większe możliwości rozwoju, niż wcześniej powielane schematy.

    Innowacyjne plany polskich MŚP

    Przedsiębiorcy nie siedzą jednak bezradnie i nie zamykają się na potrzebę wprowadzania innowacji. Wręcz przeciwnie – aktywnie podejmują działania, aby odpowiedzieć na wyzwania nowej rzeczywistości. Niemal co trzecia mała i średnia firma w Polsce, Czechach, Rumunii i na Węgrzech w ciągu najbliższych trzech lat planuje inwestycje w robotyzację[8]. Ponad 32 proc. przedsiębiorstw tego rozmiaru z polskiego sektora przemysłowego odnowiło swoje parki maszyn i urządzeń, a 35,2 proc. zwiększyło automatyzację procesów produkcji[9].

    – Transformacja cyfrowa i otwartość na nowości jest kluczem do rozwoju każdego przedsiębiorstwa i menedżerowie to widzą. Przykładowo, bezpośrednio w reakcji na pandemię, 36,6 proc. ankietowanych MŚP w badaniu PwC rozpoczęło w Polsce sprzedaż online lub zwiększyło jej zakres[10] – a do tego potrzebny jest zaufany partner logistyczny oraz szybka i sprawna dostawa zauważa Tomasz Buraś.Taka sytuacja stwarza ogromny potencjał do rozwoju i jest krokiem na przód ku wejściu na nowe rynki i tym samym dotarciu do szerszego grona klientów. To naturalna kolej rzeczy. W niektórych firmach to już standard, dla innych to wciąż innowacja. Tymczasem możliwości Internetu są praktycznie nieograniczone. Za pomocą cyfrowych rozwiązań, firmy mogą dotrzeć nawet do najbardziej odległych zakątków świata.

    W 2019 roku blisko 25 proc. przedsiębiorców postawiło na eksport, ale… mogą sięgnąć po jeszcze więcej

    W ciągu 12 miesięcy przed ogólnonarodowym lockdownem, 23,9 proc. przedsiębiorców postawiło na eksport, a co czwarty szef firmy rozszerzał działalność na nowe rynki.[11] Jednocześnie Polska została stosunkowo nisko oceniona w zestawieniu European Innovation Scoreboard 2020 w zakresie eksportu produktów medium i high-tech czy usług wymagających wiedzy specjalistycznej, co wskazuje na potencjalną niszę do zapełnienia. W sąsiednich Czechach również zauważono problemy z eksportem usług specjalistycznych, ale wysoko oceniono zdolność czeskich MŚP do wzajemnej współpracy oraz sprzedaży innowacji. Słowacy z kolei mają nieco inne wyzwania. Mimo dobrych wyników we wprowadzaniu innowacyjnych produktów na rynek czy do firm oraz sprzedaży usług specjalistycznych, słowackie MŚP mają sporo do nadgonienia w zakresie innowacyjności wewnętrznej, produktowej, procesowej, marketingowej czy organizacyjnej.

    Do handlu transgranicznego zachęca również Komisja Europejska, która zauważa, że 8 na 10 eksportujących MŚP prowadzi sprzedaż do innych państw członkowskich. Ta liczba może jednak znacznie wzrosnąć. Obecnie jedynie 17 proc. wszystkich unijnych MŚP w sektorze wytwórczym prowadzi handel transgraniczny na jednolitym rynku[12].

    [1] 2019 SBA Fact Sheet Poland, Komisja Europejska
    [2] Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce, PARP, lipiec 2020
    [3] Dane Komisji Europejskiej, lipiec 2020
    [4] KoronaBilans MŚP, Krajowy Rejestr Długów
    [5] Polski mikro, mały i średni biznes w obliczu pandemii COVID-19, PwC, kwiecień 2020
    [6] Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce, PARP, lipiec 2020
    [7] Polski mikro, mały i średni biznes w obliczu pandemii COVID-19, PwC, kwiecień 2020
    [8] Barometr robotyzacji MŚP, Universal Robots, listopad 2019-kwiecień 2020
    [9] Instytut Keralla Research dla Siemens Financial Services, marzec 2020
    [10] Polski mikro, mały i średni biznes w obliczu pandemii COVID-19, PwC, kwiecień 2020
    [11] Instytut Keralla Research dla Siemens Financial Services, marzec 2020
    [12] Strategia MŚP na rzecz zrównoważonej i cyfrowej Europy, Komisja Europejska, marzec 2020
  • Koronakryzys powiększa chmurę nad Polską

    Koronakryzys powiększa chmurę nad Polską

    Jeszcze w marcu, przed wybuchem pandemii zaledwie 7% firm pytanych przez Avenga Poland planowało jakieś inwestycje w rozwiązania chmurowe w perspektywie roku, a 24% myślało, że zdecyduje się na nie w ciągu najbliższych dwóch lat lub później. Jednak lockdown spowodował, że chmura gwałtownie zyskała na atrakcyjności, a Avenga z dnia na dzień musiała zatrudniać dodatkowych ekspertów w dziedzinie rozwiązań chmurowych, żeby wesprzeć swoich klientów w bezpiecznym przejściu na pracę zdalną.

    Do marca tego roku zastosowanie usług chmurowych w Polsce było na bardzo niskim poziomie, jednym z najniższych w Europie. Przeprowadzona przez Avenga Poland analiza podejścia kilkudziesięciu polskich CIO do chmury publicznej wykazała, że jeszcze na początku tego roku więcej niż co piąty z nich w ogóle z niej nie korzystał, a ponad dwie trzecie przeniosło do niej mniej niż 25% systemów kluczowych dla swoich firm. Dwie trzecie pytanych dyrektorów ds. informatycznych nie planowało całkowicie rezygnować z własnej infrastruktury IT lub prywatnych chmur. Niemal tyle samo uważało, że technologie bezserwerowe pozostaną rozwiązaniem niszowym. Zaskakujące było to, że zachowawcze podejście do chmury reprezentowali CIO, którzy w zdecydowanej większości pracowali dla dużych i międzynarodowych firm, a więc tych częściej wykorzystujących już rozwiązania chmurowe niż pozostałe.

    „Duża skala konserwatywnego podejścia do chmury zaskoczyła nas, ponieważ większość CIO, którzy wzięli udział w ankiecie, opierała swoje systemy IT na własnych centrach danych lub prywatnych chmurach i nie planowała z nich rezygnować”mówi Małgorzata Wiśniewska, Managing Director Avenga Poland.

    Pod wpływem lockdownu na wszystkich rynkach, na których działa Avenga wzrosło zapotrzebowanie na doradztwo i tworzenie rozwiązań opartych na chmurze publicznej, migrację danych oraz testowanie i konfigurowanie systemów przenoszonych do chmury.

    „Więcej decydentów przekonało się na własnej skórze, że chmura publiczna ratuje ich przed skutkami kryzysu, a przede wszystkim pozwala szybko i elastycznie przenieść działalność biznesową do sieci”uważa Małgorzata Wiśniewska. „Nie potwierdzają się też ich obawy związane z obniżeniem bezpieczeństwa danych przeniesionych z firmowych serwerów do chmury. Przy okazji firmy korzystają wizerunkowo, ponieważ redukują negatywny wpływ swoich technologicznych inwestycji na środowisko” dodaje.

    Avenga jest przykładem firmy, która doradza klientom w transformacji chmurowej, a jednocześnie sama została zbudowana w oparciu o chmurę. Rozwiązania chmurowe umożliwiły firmie – powstałej pod koniec 2019 roku z połączenia dwóch firm polskich, jednej niemieckiej i jednej amerykańskiej – w szybkim zintegrowaniu działalności i wykorzystaniu międzynarodowych zasobów.

    Wejście usług chmurowych na listę priorytetów firm w Polsce dostrzega nie tylko Avenga. Ten trend potwierdziło też przeprowadzone w maju br. badanie PwC „CIO Puls Survey”.

    Także Avenga w samym środku lockdownu, na spotkaniu online w gronie kilkudziesięciu CIO zaobserwowała ogromną zmianę nastrojów CIO i CEO w stosunku do chmury.

    „Głosy chmurowych sceptyków były teraz bardzo odizolowane, pojedyncze (statystycznie poniżej 10%). Skoro “chmura nie gryzie”, o czym mógł się bezpośrednio przekonać każdy pracownik, to dlaczego nie zrobić tego w większej skali niż tylko zapewnienie ciągłości biznesowej?” mówi Jacek Chmiel, Dyrektor Avenga Labs i uczestnik spotkania. Zwraca uwagę też na fakt, że wyniki finansowe największych providerów chmurowych Amazon i Microsoft (wzrost Azure o 47%!) są wyższe o kilkadziesiąt procent w sprzedaży usług chmurowych, co jest „empirycznym dowodem tego, że zmiana mentalna faktycznie nastąpiła i ma swój praktyczny oraz ekonomiczny wymiar”.

    Do marca tego roku kilka źródeł wskazywało, że z usług chmury publicznej w Polsce w różnym stopniu korzystało ok. 30% firm. Wiele danych wskazuje teraz na to, że pod wpływem lockdownu ta liczba mogła się nawet podwoić, jednak nadal tylko kilka procent firm utrzymuje w chmurze większość swoich kluczowych systemów.

    „Pandemia nie sprawiła, że dyrektorzy ds. informatycznych przestali obawiać się utraty kontroli lub uzależnienia od jednego dostawcy chmury. Większość z nich nadal tworzy systemy, które są w jak najmniejszym stopniu zależne od pojedynczej chmury publicznej i my często im w tym pomagamy. Jednak tempo i skala wdrażania rozwiązań chmurowych w Polsce wyraźnie przyspieszyły. Najbliższe miesiące pokażą, czy oprócz narzędzi używanych do pracy zdalnej i infrastruktury jako usługi (IaaS) w chmurze znajdzie się więcej złożonych procesów biznesowych”podsumowuje Małgorzata Wiśniewska.

  • PwC: Liderzy IT w efekcie pandemii obniżą inwestycje

    PwC: Liderzy IT w efekcie pandemii obniżą inwestycje

    Pomimo dużych obaw związanych ze stabilnością makroekonomiczną tylko 41% dyrektorów IT w polskich firmach i regionie EMEA planuje redukcję kosztów, przy czym większość z nich stara się zmniejszyć nakłady na obsługę IT o nie więcej niż 20%. Chcą oszczędzać, ale nie wszędzie. Priorytetami stają się wydatki na lepsze cyfrowe doświadczenia klientów i nowe cyfrowe modele biznesowe – wynika z raportu PwC „Wyzwania dyrektorów IT w czasach ‘nowej normalności’. Badanie CIO Pulse Survey”.

    72% szefów IT zaznacza, że w trakcie pandemii koronawirusa byli w stanie zorganizować pracę zdalną w swoich przedsiębiorstwach w mniej niż 3 dni. Wyniki w różnych regionach były spójne, ale różniły się między branżami. Najwięcej czasu na tę zmianę potrzebowały firmy z sektora finansowego i publicznego.

    Wpływ COVID-19 na zarządzanie funkcją informatyczną w firmach jest bez precedensu. Konieczność cyfrowej transformacji staje się niepodważalna dla wszystkich przedsiębiorców. Z naszego badania wśród dyrektorów ds. informatyki (Chief Information Officer) wynika, że kryzys spowoduje cięcie wydatków, ale odłożenie na późniejszy termin lub odwołanie inwestycji dotyczy głównie inicjatyw skoncentrowanych na bieżącej działalności, podczas gdy te dotyczące poprawy doświadczenia klientów, automatyzacji procesów oraz cyberbezpieczeństwa przebiegają w dużej mierze zgodnie z planem.mówi Marek Młyniec, partner odpowiedzialny za segment usług technologicznych w PwC

    Wśród priorytetów na 2021 rok na pierwszym miejscu znalazły się więc inwestycje związane z Customer Experience (55%), cyberbezpieczeństwem (54%) oraz technologiami umożliwiającymi tworzenie nowych modeli biznesowych (52%).

    Mimo zyskującej na znaczeniu funkcji IT w przedsiębiorstwach pandemia spowodowała jednak wzmożoną potrzebę zwiększenia efektywności operacyjnej. Dyrektorzy IT stoją przed dylematem,  gdzie oszczędzać, a gdzie utrzymać inwestycje. Ich deklaracje w sondażu wyglądają następująco:

    • 41% CIOs planuje ograniczyć wydatki budżetowe na IT
    • W 1/3 organizacji redukcja kosztów nie przekroczy 10%
    • Plany ograniczenia lub odroczenia wydatków w przypadku transformacji cyfrowej wyraziło zaledwie 16% respondentów, a Customer Experience tylko 11

    Praca z domu na dużo większą skalę niż przed wybuchem COVID-19 stwarza dodatkowe ryzyka związane z cyberbezpieczeństwem. O obawach związanych z nowymi cyberatakami mówi w badaniu 63% szefów IT. Wyzwaniem dla CIOs jest też wspieranie pracowników i biznesu w ich nowych modelach pracy i współpracy oraz ograniczony budżet IT przy rosnącej presji na poprawienie infrastruktury.

    Badanie potwierdza jeszcze jeden ważny kierunek transformacji biznesu, co wyłania się także z naszych rozmów z polskimi przedsiębiorcami – usługi chmurowe znajdują się wśród priorytetów firm w Polsce. Wynika to ze stosunkowo niskiego stopnia adopcji technologii chmurowych w naszym kraju, które są doskonałą odpowiedzią na niepewność związaną z kryzysem. Zapewniają znaczny potencjał redukcji kosztów, elastyczność w przypadku nagłych zmian wolumenów transakcji oraz możliwość szybkiego wdrażania nowoczesnych rozwiązań IT. – mówi Bartłomiej Kołodziejczyk, dyrektor w zespole doradztwa technologicznego w PwC

    O badaniu CIO Pulse Survey
    Badanie CIO Pulse Survey zostało przeprowadzone przez PwC i Strategy& w maju 2020 r. Wzięło w nim udział 150 szefów IT, m.in. z Portugalii, Holandii, Włoch, Irlandii, Polski, Hiszpanii, Niemiec, Turcji i Austrii.
  • Sztuczna inteligencja w transporcie – jak będzie rozwijać się branża TSL?

    Sztuczna inteligencja w transporcie – jak będzie rozwijać się branża TSL?

    Branża transportowa przez ostatnie kilkanaście lat przechodzi cyfrową metamorfozę. Rozwój technologiczny przyspiesza z roku na rok usprawniając wiele procesów związanych z logistyką, a część przedsiębiorstw coraz przychylniej patrzy w stronę autonomii oraz automatyki. Świadczyć może o tym chociażby uzyskany przez Grupę INELO grant na rozwój projektu badawczo-rozwojowego, którego celem jest wykorzystanie sztucznej inteligencji w branży transportowej. Według raportu PwC już za 5 lat możemy spodziewać się częściowo autonomicznych pojazdów, a w roku 2030 na naszych drogach zagoszczą bezzałogowe ciężarówki. Jak duży wpływ AI będzie miało na rynek TSL? Czy maszyny i komputery zastąpią ludzi? Na te pytania odpowiedzi udzieli Tomasz Czyż, ekspert Grupy INELO, GBOX.

    Autonomiczny transport – 4 500 kilometrów bezzałogowej ciężarówki z ładunkiem masła

    Za 10 lat możemy spodziewać się, że dzięki automatyzacji procesów w branży transportowej, koszty związane z logistyką i dostarczeniem ładunku na miejsce przeznaczenia mogą spaść aż o 47%. Co więcej, raport PwC przewiduje, że autonomiczne pojazdy ciężarowe pozwolą skrócić czas dostawy o 40%. – Gdy zapytamy osoby z branży TSL z czym kojarzy im się sztuczna inteligencja, zapewne większość z nich odpowie – autonomiczne ciężarówki. Od paru lat odbywają się coraz szerzej zakrojone testy pojazdów bez kierowców. Systemy komputerowe wyposażone w setki czujników, radarów, lidarów, kamer oraz komunikację GPS, czy 5G są już w stanie samodzielnie kontrolować ciężarówki. Efektem ma być nie tylko automatyzacja, ale również poprawa bezpieczeństwa i zmniejszenie negatywnego wpływu transportu na środowisko naturalne – mówi Tomasz Czyż, ekspert Grupy INELO, GBOX. Czy autonomiczne pojazdy możemy już zobaczyć na drogach albo podczas pracy?

    – Tak. Na przykład pojazd autonomiczny T-POD – projekt firmy Einride – startupu powstałego w 2016 roku w Sztokholmie. Zaprezentowany w 2017 7-metrowy pojazd, napędzany silnikiem elektrycznym jest w pełni autonomiczną konstrukcją. Nie posiada on tradycyjnej kabiny ani miejsca dla kierowcy. Łączność z pojazdem bazuje na komunikacji w infrastrukturze 5G, do kontroli otaczającego środowiska wykorzystano platformę firmy Nvidia Drive. Sztuczna inteligencja wykorzystuje dane z systemów planowania tras, informacji o ruchu drogowym, kamer, radarów i trójwymiarowych lidarów (Light Detection and Ranging – urządzenie działające podobnie jak radar, ale wykorzystujące światło lasera zamiast mikrofal). Oczywiście wszystko optymalizowane jest w celu uzyskania, jak najmniejszego zużycia energii oraz zwiększenia zasięgu na jednym ładowaniu. Firma Einride dostarczyła swoje pojazdy na testy dla operatora logistycznego DB Schenker. W 2018 roku pracę w magazynie Schenkera w Jönköping rozpoczął pierwszy T-POD. Poruszał się on tylko po terenie magazynu przewożąc palety. W razie potrzeby kontrolę nad pojazdem może przejąć zdalny operator – jedna osoba może sterować jednocześnie nawet 10 pojazdami. Owocne testy pozwoliły w 2019 roku uzyskać zgodę na poruszanie się po drogach publicznych. T-PODy obsługują również pobliskie terminale przeładunkowe, które znajdują się w promieniu kilkuset metrów od głównego magazynudodaje Tomasz Czyż.

    Szerzej zakrojone testy na drogach publicznych przeprowadził amerykański startup z Doliny Krzemowej – Plus.ai. Autonomiczna ciężarówka bezproblemowo pokonała dystans ponad 4,5 tysiąca kilometrów na terenie Stanów Zjednoczonych. Co ciekawe, ciężarówka nie jechała „na pusto” Przewoziła 18 ton… masła. Jednak w odróżnieniu od projektu Einride tutaj w kabinie pojazdu znajdował się kierowca, który w razie niebezpieczeństwa mógł w każdej chwili przejąć kontrolę nad pojazdem.

    – Bezpieczeństwo i powierzenie sztucznej inteligencji pełnej kontroli nad pojazdami budzi wiele kontrowersji. Jak powinna zachować się AI, która będzie sama uczyła się świata na podstawie obserwacji przez kamery czy radary? Czy można sobie przy obecnej technologii pozwolić na pełną autonomiczność? Zapewne najbliższe lata nie przyniosą tutaj rewolucji. Pojazdy będą coraz bardziej autonomiczne, jednak będą nadal wymagały operatora. W wypadku wykorzystani AI do zarządzania pojazdami na zamkniętym obszarze sprawa wygląda inaczej. Możliwość wystąpienia zdarzeń losowych jest dużo mniejsza, a kontrola nad działaniem takiego systemu jest dużo większa komentuje Tomasz Czyż.

    Sztuczna inteligencja w transporcie a Logistyka 4.0

    Logistyka 4.0 korzysta pełnymi garściami z sztucznej inteligencji w transporcie, robotyzacji oraz rozwoju aplikacji mobilnych.

    – Przedsiębiorstwa mają możliwość integracji wielu systemów i pochodzących z nich danych w jednym miejscu. Firmy, które inwestują w nowe technologie oraz wdrażają innowacyjne rozwiązania oparte na AI mogą zautomatyzować wiele procesów związanych z codzienną pracą. Z kolei efektem takich działań wcale nie są zwolnienia pracowników czy ograniczenie zatrudnienia, ale zwiększenie efektywności ich pracy, a tym samym szansa lepsze wyniki finansowe przedsiębiorstwamówi Tomasz Czyż.

    Jakie narzędzia wspierane przez sztuczną inteligencję wpłyną w najbliższym czasie na pracę spedytorów, planistów i kierowców?

    ETA – Estimated Time of Arrival, czyli szacowanie czasu dojazdu do określonego punktu. Rozwiązanie to w podstawowej wersji mówi nam o dystansie i prognozowanym czasie dojazdu kierowcy do celu. Jakie korzyści może nam dać wprowadzenie do tego rozwiązania AI?

    – System może estymować czas dojazdu w korelacji z większą ilością danych. Na przykład, może za nas sprawdzać dostępny czas jazdy kierowcy i uwzględniać go przy przeliczeniach. Efekt? Nie trzeba już dokonywać manualnych przeliczeń, dostajemy gotowe dane, dzięki którym możemy zaplanować kolejne załadunki oraz rozładunki podnosząc efektywność wykorzystania floty. Dodatkowo, system sam poinformuje nas o tym, czy występuje zagrożenie opóźnionej dostawy lub o wielkości takiego opóźnienia. Stawia nas to w komfortowej sytuacji, gdzie wcześniej poinformowani możemy podejmować odpowiednie działania zapobiegawcze. Grupa INELO pracuje nad podobnymi rozwiązaniami, związanymi z zastosowaniem sztucznej inteligencji, pozyskany niedawno grant pozwoli nam przyspieszyć pracę nad badaniem tej technologii oraz zastosowaniem jej w transporcie – dodaje Tomasz Czyż.

    AI wchodzi również w świat aplikacji mobilnych dla kierowców. W najbliższym czasie można spodziewać się, że rozwiązania mobilne nie będą służyły tylko do prostej komunikacji czy wysłania zadań dla kierowcy, ale staną się dla truckerów swego rodzaju „osobistym asystentem”.

    – Sztuczna inteligencja szczególnie sprawdza się, gdy musimy zaplanować trasę i wymagane odpoczynki. Do tej pory kierowca musiał przeliczać sobie dystans, który wskazywała mu nawigacja oraz porównywać go z dostępnym czasem pracy widocznym na tachografie. Odpowiednio zaprojektowana aplikacja może podpowiadać kierowcy, kiedy musi stanąć na wymagane odpoczynki, zarówno te krótkie, po 4,5h jazdy, jak i dobowe po zakończeniu dnia pracymówi Tomasz Czyż.

    Sztuczna inteligencja w logistyce – czego możemy spodziewać się w przyszłości?

    – Możemy na pewno spodziewać się rozwoju autonomicznego planowania ładunków. Spedytorzy mogą zostać wyposażeni w narzędzia, które w jednej chwili będą analizowały kilka ofert frachtów oraz same zaproponują te najbardziej opłacalne dla przewoźnika. Na pewno będzie można obserwować jeszcze dokładniejszą integrację pomiędzy różnymi systemami, np. TMS oraz telematyką, co pozwoli uzyskać jeszcze więcej danych o flocie. Inteligentne analizy tych danych pozwolą redukować koszty oraz poprawiać jakość obsługi klientów. Pozwolą również na przewidywanie zagrożeń i unikanie ryzykownych incydentówTomasz Czyż, Grupa INELO, GBOX.

    Przedsiębiorcy, którzy będą zbyt długo zwlekać z wdrażaniem nowych technologii mogą utracić w najbliższych latach przewagę konkurencyjną. Jak pokazała nam pandemia COVID-19, świat nie jest w stanie funkcjonować bez transportu oraz branży TSL. Mocny rozwój e-commerce jeszcze bardziej podkreśla znaczenie transportu. Firmy, które w porę zareagują na zmiany i się do nich dostosują mają największe szanse na rynku, który będzie się cały czas rozwijał.

  • Nazwa firmy szyta na miarę odbiorców i sukcesu online? – oto jakich błędów nie popełniać

    Nazwa firmy szyta na miarę odbiorców i sukcesu online? – oto jakich błędów nie popełniać

    Jeszcze w okresie poprzedzającym kwarantannę aż 55% Polaków decydowało się na zakupy w sklepach internetowych.[i] Pandemia sprawiła, że po elektroniczne kanały sprzedaży sięgnęło jeszcze więcej osób.Za klientami próbują natomiast nadążyć firmy. Czy jednak samo przeniesienie działalności do Internetu automatycznie zapewni sukces?
    Jest to niewątpliwie pierwszy krok do sukcesu. Niestety, nie jedyny konieczny do zrobienia. Równie ważne, albo nawet ważniejsze jest zadbanie o szczegóły, które wyróżnią firmę (np. e-sklep) na tle konkurencji, która też przecież nie śpi. Wielu ludzi jest „wzrokowcami”, więc na sukces wpłynie odpowiednio dobrana szata graficzna – czytelna i spójna. Kluczowa jest też jednak sama nazwa.

    Zacznijmy jednak od początku, od czynników technicznych, które wymagają szczególnej uwagi podczas projektowania strony:

    • Intuicyjna nawigacja- przejrzysta witryna, czytelna oferta oraz możliwości sortowania i filtrowania są absolutną koniecznością w dzisiejszych czasach. Musimy pamiętać, że wiele osób wykonuje zakupy również przez urządzenia mobilne a utrudnienia na stronie mogą zniechęcić ich do wykonania zakupów
    • Szybkość ładowania strony- jest to kolejny wyróżnik wpływający na komfort kupujących oraz sprawne wykonanie zakupów
    • Wydajny hosting- bezawaryjność i płynność działania pozwoli na zabezpieczenie e-sklepu w trakcie wzmożonego działania w trakcie np. promocji
    • Instynktowne rozmieszczenie kluczowych informacji i części sklepu takich jak wyszukiwarka czy koszyk- pozwoli to na zwiększenie zaufania wśród kupujących. Warto również na tym etapie zadbać o klarowne zasady zwrotu towarów, które wpłyną na ich poczucie bezpieczeństwa, a tym samym zaowocują większą skłonnością do zakupu towaru.

    Gdy zadbamy o szczegóły związane z funkcjonowaniem e-sklepu warto zadziałać na podświadomość klientów.  Nazwa firmy, usługi czy produktu, to pierwszy komunikat wysłany do klienta i jednocześnie internetowa wizytówka firmy, która działa na jej pozytywny odbiór. Justyna Fabijańczyk, projektantka nazw, podpowiada, w jaki sposób właściwie dobrać nazwę firmy, marki czy bloga i nie popełnić przy tym najważniejszych błędów.

    Błąd nr 1: Szyld stworzony dla właściciela, a nie dla klientów

    Stworzenie skutecznej nazwy wzmacniającej sprzedaż, warto zacząć od wyodrębnienia kluczowych cech produktu, zrozumienia grupy docelowej, konkurencji i otoczenia rynkowego, w jakim produkt czy firma będą funkcjonować. Na tym etapie warto zadać sobie pytania: co lubią nasi odbiorcy? Co im się podoba? Jakim językiem się posługują? W kolejnym kroku należy dostosować naszą nazwę do upodobań odbiorców a nie swoich preferencji.

    Jak mówi projektantka nazw, Justyna Fabijańczyk: – Czasy, w których właściciele firm utożsamiali się ze swoimi przedsiębiorstwami, nadając im nazwy pochodzące od ich imion lub nazwisk (Grzegorzex), dawno minęły. O ile sama metoda tworzenia nazw od nazwisk nie jest zła i niekiedy może się sprawdzić, warto pamiętać, aby przy tworzeniu nazwy starać się wczuć w upodobania klientów, nie nasze własne, bo to dla nich tworzymy nazwę, nie dla siebie.

    Błąd nr 2: Nazwa niezrozumiała dla odbiorców

    Najprostszym testem na to, by odróżnić dobrą nazwę od złej, jest test pierwszego wrażenia. Dobra nazwa to taka, która wywoła uśmiech, natomiast zła- zakłopotanie. Testując różne propozycje, warto zwrócić uwagę na pierwszą reakcję odbiorcy: czy marka kojarzy się jednoznacznie dobrze, czy trzeba powtarzać jej nazwy i czy odbiorcy nie mają wątpliwości, jak się ją zapisuje. Nazwy niezrozumiałe, trudne do powtórzenia i takie, których trzeba się wyuczyć, to z zasady nazwy złe. Przykładami dobrych marek, pozytywnie się kojarzących, mogą być np. Bakalland czy Orlen.

    Błąd nr 3: Brak określenia rynków, na jakich firma będzie działać

    Od samego początku warto myśleć perspektywicznie. To jedno z kluczowych zagadnień. Inaczej tworzy się nazwy firm lokalnych, na przykład salonu usługowego w małym mieście, w inny sposób firmy ogólnopolskiej, a jeszcze inaczej, gdy założyciele firmy od początku mają ambicję działać na rynku międzynarodowym. Wtedy lepiej poszukać nazwy uniwersalnej, bez polskich znaków. Na tym etapie warto już także zacząć szukać domeny do wizytówki firmy, czyli jej strony internetowej.

    Błąd nr 4: Brak zawartego przesłania

    Nazwa powinna opowiadać historię w jednym słowie, budzić skojarzenia a jednocześnie być przyjazna i zrozumiała. Jednak gdzie szukać pomysłów na nazwę spełniającą te kryteria? Warto wesprzeć się słownikami synonimów i szukać w ten sposób skojarzeń czy też szukać piosenek z interesującym nas słowem. Ta druga opcja może nas zainspirować twórczo i dać ciekawe efekty.

    Błąd nr 5: Nazwa skopiowana

    Przy tworzeniu nazwy, zawsze powinno się szukać tej unikatowej. Tworzenie nazw zbyt podobnych do istniejących i konkurencyjnych jest niewłaściwe, nawet jeżeli dana firma działa w zupełnie innej branży. Powielenie cudzego pomysłu nie służy reputacji i dyskredytuje innowacyjność firmy oraz jej pomysły. Jeśli zależy nam na stworzeniu marki uniwersalnej, ponadczasowej, warto także unikać chwilowych trendów. Na tym etapie również trzeba uważać na powielanie nazewnictwa produktów i usług. Przykładami dobrych nazw są nazwy ponadczasowe w tym kontekście są np. Lajkonik i Krakowski Kredens.

    Błąd nr 6: Nazwa ma drugie dno lub zawiera ukryte słowa

    Jednym z najczęściej popełnianych błędów jest brak szerszego spojrzenia na nazwę. Jak mówi Justyna Fabijańczyk: – Warto sprawdzić czy w lokalnej gwarze lub języku obecnym na rynkach, gdzie firma operuje, nazwa nie będzie mieć pejoratywnego znaczenia. Zdarzyło się tak w przypadku samochodu „Nova”, co po hiszpańsku oznacza „nie jeździ”, czy niemieckiego producenta żarówek „Osram”. Warto również sprawdzić, czy w nazwie nie ukryły się jakieś inne słowa.

    Błąd nr 6: Niesprawdzenie domeny podczas wyboru nazwy

    Podczas tworzenia nazwy, warto od razu ją zweryfikować pod kątem dostępności domen do rejestracji. Jak mówi Robert Paszkiewicz, dyrektor sprzedaży OVH Polska – Istnieje wiele możliwości stworzenia ciekawej domeny bez wydawania fortuny. Do dyspozycji są nie tylko domeny krajowe z końcówką .pl, ale również tak zwane domeny funkcjonalne (np. .ovh) czy domeny regionalne, które sprawdzą się, jeśli firma działa tylko na rynku lokalnym. Przy wyborze nazwy i domeny, nie warto jednak modyfikować nazwy o jedną literę, kiedy ta upatrzona jest już zajęta. W tej sytuacji lepiej dodać na przykład dodatkowe słowo do nazwy domeny.

    Błąd nr 7: Nazwa została zastrzeżona przez inną firmę

    Zanim wybierzemy domenę, ważne, aby sprawdzić, czy dana nazwa nie została już zastrzeżona przez inną firmę. W takim przypadku możemy narazić się na naruszenie praw chroniących znaki towarowe i w efekcie zostać ukaranym.

    Jak mówi Justyna Fabijańczyk: – Warto zauważyć, że na rynku mogą funkcjonować takie same nazwy, ponieważ nazwy zastrzega się w danej kategorii – dlatego firma „Dove” istnieje zarówno na rynku kosmetyków, jak i słodyczy. To, czy nazwa nie została zastrzeżona, można sprawdzić na stronie Urzędu Patentowego RP, w bazie „Register Plus”. Sprawdzając dostępność nazwy, dobrym pomysłem jest uwzględnienie także tzw. klasyfikacji nicejskiej. Jeśli w danej kategorii nikt nie zastrzegł danej nazwy, możemy jej użyć. Jeśli będziemy działać szerzej, nie tylko na rynku krajowym, ale też poza nim, to w każdym kraju, czy też w bazie Unii Europejskiej, powinniśmy przeprowadzić podobną analizę.

    Opłaca się znaleźć nazwę unikatową, łatwą do wymówienia i zapisania, która wyróżni nasz biznes. Jednocześnie powinniśmy się skupić na tym co wyróżnia naszą firmę i wskazać na tą unikalną cechę marki. Wybór nazwy jest niezwykle ważny, ponieważ będzie ona najczęściej powtarzanym komunikatem marketingowym firmy. Dobra nazwa to najlepsza, a zarazem bezpłatna, reklama działalności przedsiębiorstwa.

    [i] https://www.pwc.pl/pl/media/2016/2016-03-15-ponad-polowa-polakow-robi-zakupy-w-internecie.html
  • Telemedycyna pod obserwacją cyberprzestępców

    Telemedycyna pod obserwacją cyberprzestępców

    Epidemia koronawirusa przyspieszyła cyfryzację nie tylko wśród przedsiębiorców, ale również w instytucjach medycznych. Pozbawieni możliwości spotkania z lekarzem, musieliśmy korzystać z dobrodziejstw telemedycyny. Możliwość konsultacji ze specjalistą bez konieczności czekania w kolejce – brzmi jak rozwiązanie odwiecznych problemów polskiej służby zdrowia? Niekoniecznie. Przeprowadzona pod koniec 2019 kontrola NIK nie pozostawia złudzeń co do tego – większość sprawdzanych placówek nie zapewnia skutecznej ochrony danych pacjentów, a w ponad połowie doszło do naruszeń. Zagrożenie komentuje ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

    Trwająca epidemia niewątpliwie przyspieszyła rozwój telemedycyny. Z e-wizyty u lekarza mogą skorzystać zarówno pacjenci publicznej, jak i prywatnej służby zdrowia. Żeby to zrobić, w przypadku tej pierwszej należy za pośrednictwem odpowiedniego formularza internetowego opisać swoje dolegliwości, podać dane m.in. imię i nazwisko, dokładny adres oraz numer PESEL i czekać na kontakt z przychodni. Pacjenci korzystający z prywatnych przychodni rezerwują wizyty korzystając z aplikacji mobilnych lub dzwoniąc na recepcję.

    Historia choroby w telefonie

    Po takiej rozmowie lekarz zdecyduje, czy pacjent potrzebuje e-recepty, e-zwolnienia, czy konieczna będzie standardowa wizyta w placówce. Dodatkowo za pośrednictwem, przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia, Internetowego Konta Pacjenta zyskujemy dostęp do m.in. wszystkich recept, które otrzymaliśmy od początku 2019 r., historii naszych wizyt w placówkach prowadzonych przez NFZ. Dzięki aplikacji mamy również dostęp danych naszych dzieci (przed ukończeniem 18. roku życia). To dotyczy pacjentów publicznej służby zdrowia. Do korzystania z IKP konieczne jest posiadanie profilu zaufanego. Podobne funkcjonalności oferują również aplikacje prywatnych sieci medycznych. Pacjenci dobrze odbierają nowe rozwiązania ułatwiające leczenie. Według raportu Fundacji Digital Poland, PwC i IQS 92% Polaków pozytywnie ocenia nowe technologie w medycynie.

    NIK alarmuje: szpitale nie chronią danych pacjentów

    W parze z niewątpliwymi zaletami rozwiązań takich, jak teleporada lub możliwość otrzymania recepty SMS-em idą również poważne zagrożenia. Większość przetwarzanych przez firmy medyczne danych archiwizowana jest w formie cyfrowej. Ich zabezpieczenie budzi z kolei poważne wątpliwości.

    Jako pierwsza na alarm biła Najwyższa Izba Kontroli, która w raporcie z listopada 2019 r. o ochronie danych osobowych w szpitalach pokazuje, że większość sprawdzanych w ramach kontroli placówek medycznych nie zapewnia skutecznej ochrony danych pacjentów, a w ponad połowie doszło do naruszeń. Zaufania do ochrony danych przez instytucje publiczne, jakimi są szpitale, ale także prywatne przedsiębiorstwa, nie mają również sami Polacy. Jak wynika z przeprowadzonego w kwietniu przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów badania, 54% z nich obawia się, że mogą mieć problem na skutek braku wystarczających zabezpieczeń, niedbałości lub niekompetencji tych, którzy informacje na ich temat przechowują, czyli urzędów i firm.

    – Służba zdrowia to drugi po instytucjach finansowych cel ataków hakerów na świecie. W Polsce w szpitalach leczy się rocznie 8-9 mln osób. Każda z nich może stać się nieświadomym kredytobiorcą lub „właścicielem” drogiego telewizora kupionego na raty. Znamy przecież z niedalekiej przeszłości przypadki poważnych wycieków danych z ośrodków medycznych. W grudniu 2019 r. o pomoc do ekspertów serwisu ChronPESEL.pl zwróciła się farmaceutka z województwa zachodniopomorskiego, która otrzymała listowne powiadomienie z Narodowego Funduszu Zdrowia o wycieku danych kierowników kilkuset aptek z tego województwa, w tym ich numerów PESEL. Takich sytuacji jest więcej – mówi Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl, partnera Krajowego Rejestru Długów.

    Dane z kradzionego komputera

    Rok temu w maju wyciekły dane prawie 29 000 pacjentów Prywatnej Praktyki Lekarskiej Specjalisty Medycyny Pracy we Wrocławiu. Można je było znaleźć na niezabezpieczonym serwerze poradni. Widoczne były numery PESEL, adresy i szczegółowe informacje związane z celem badania, np. uzyskaniem orzeczenia do pracy na wysokości dla danego zawodu.

    Powodem wycieku nie zawsze musi być jednak brak ostrożności administratorów sieci. Zdarza się, że dochodzi do niego w wyniku pospolitej kradzieży. W listopadzie 2019 r., również we Wrocławiu, zaginęły dane 200 tys. pacjentów oraz pracowników placówki. Wśród nich były imiona, nazwiska, numery PESEL i daty urodzenia. Baza znajdowała się w komputerze firmy zewnętrznej, która obsługiwała szpital w zakresie informatyki.

    – Rozwój telemedycyny jest nieunikniony i wskazany. Równolegle z rozwojem usług powinniśmy jednak pracować nad zabezpieczeniem dostępu do danych. Ich utrata wiązać się bowiem może z poważnymi konsekwencjami. W przypadku wycieku, istotna jest postawa instytucji, która była administratorem skradzionych danych. Ostatni przykład Politechniki Warszawskiej, która zareagowała właściwie, pokazuje, jak ważne jest, by od razu poinformować o wydarzeniu oraz zaproponować odpowiednie działania mające na celu zapobiegnięcie skutkom wykorzystania danych. Nie możemy jednak wyłącznie czekać na komunikat z firmy, która przetwarza nasze dane. Dlatego bardzo ważne jest, by oprócz przestrzegania podstawowych zasad bezpieczeństwa, stale monitorować zapytania na swój temat w Krajowym Rejestrze Długów. Tylko wtedy będziemy w stanie szybko zareagować, gdy ktoś spróbuje wykorzystać nasze dane  – dodaje Bartłomiej Drozd, ekspert serwisu ChronPESEL.pl.

    Zarówno instytucje finansowe, jak i  firmy pożyczkowe oraz telekomy przed podpisaniem umowy z nowym klientem, weryfikują, czy nie jest notowany w Krajowym Rejestrze Długów, jako osoba zadłużona. Żeby to zrobić muszą najpierw uzyskać naszą pisemną zgodę. Jeśli więc dostaniemy SMS-a, że właśnie sprawdza nas np. jakiś bank, a my w nim nie składaliśmy wniosku o kredyt, to znak że trzeba szybko reagować.

  • 3 zasady ciągłości działania firmy

    3 zasady ciągłości działania firmy

    Polskim firmom często brakuje wiedzy jak przygotować się na kryzys oraz reagować na niego. Aż w 54% z nich nie zdefiniowano podziału odpowiedzialności podczas nadzwyczajnych sytuacji.[1] Tymczasem włamanie, awaria sprzętu i zasilania, pożar, cyberatak lub nawet epidemia mogą skutecznie sparaliżować działalność firmy poprzez odcięcie pracowników od danych albo bezpowrotne zniszczenie ważnych dokumentów. Tego typu zdarzenia negatywnie wpływają przede wszystkim na relacje biznesowe (74%), reputację przedsiębiorstwa (61%) oraz morale pracowników (59%).[2]

    Aby zachować ciągłość działania firmy, potrzebne są trzy rodzaje działań: wdrożenie cyfrowych narzędzi pracy, regularne wykonywanie kopii zapasowych danych (backup) oraz stworzenie odpowiedniego planu działania w sytuacji kryzysowej.

    1. Cyfrowa współpraca i narzędzia

    Aż 64% firm deklaruje ograniczenie inwestycji w czasie kryzysu, m.in. w działania mające na celu digitalizację zasobów i automatyzację procesów.[3] Taka decyzja może jednak pogłębić negatywne skutki trudnej sytuacji. Każde przedsiębiorstwo potrzebuje bowiem stałego, powszechnego i bezpiecznego dostępu do wszystkich dokumentów i danych, a mogą go zapewnić przede wszystkim cyfrowe narzędzia współpracy w chmurze lub w środowisku hybrydowym. Umożliwiają one pracownikom bezproblemową zmianę sprzętu, miejsca pracy czy projektu, nawet z dnia na dzień. Cyfrowy obieg informacji ułatwia też przekazywanie obowiązków nowym pracownikom czy osobom przyjmowanym na zastępstwo oraz pozwala na nieprzerwany kontakt z klientami i ich obsługę, zdalne nadzorowanie procesów i projektów, a nawet świadczenie usług online.

    2. Przezorny zawsze z backupem

    Według badań skutki związane z zakłóceniami technicznymi, takimi jak awarie czy cyberataki, są dla firm bardziej dotkliwe (22% wskazań), niż zaburzenia płynności finansowej (17%) czy utrata reputacji (15%).[4] Aby łatwo i szybko odzyskać dane, stracone w wyniku ataku czy usterek sprzętowych, ważne jest jak najczęstsze wykonywanie kopii zapasowych, najlepiej na nośnikach i urządzeniach, które nie mają połączenia z internetem. Na rynku dostępne są także rozwiązania automatycznie tworzące zaszyfrowane kopie w chmurze, co dodatkowo ułatwia szybki powrót do działania.

    3. Plan również na czas kryzysu

    W nadzwyczajnych sytuacjach ludzie często ulegają niepokojowi i podejmują błędne, nieprzemyślane decyzje. Dlatego pracownicy oraz menedżerowie powinni mieć jasno wyznaczone zadania i obowiązki. Konkretny plan i procedury pozwolą łatwo przeorganizować firmę, a także szybko i sprawnie zareagować na nieprzewidziane incydenty. Nie tylko zminimalizuje to skutki zdarzeń, ale przede wszystkim pozwoli dalej obsługiwać klientów – realizować zamówienia i prowadzić działalność.

    – W przypadku sytuacji kryzysowej kluczowa jest szybka reakcja i ułożenie planu działań ratunkowych. Przedsiębiorcy, którzy zainwestowali wcześniej w odpowiednie narzędzia, są teraz w bardziej komfortowej sytuacji, jednak na rynku są też rozwiązania możliwe do zaimplementowania od razu i zapewniające wszystkie elementy w jednym: cyfrowe systemy współpracy i obiegu dokumentów, wykonywanie kopii zapasowych oraz analitykę pomagającą w bieżącym planowaniu. Przy ich wyborze warto zwracać uwagę na oferowane przez dostawcę doradztwo oraz wsparcie techniczne, które pozwoli zminimalizować negatywne skutki wszelkich awarii sprzętu czy cyberzagrożeń – wskazuje Mateusz Macierzyński, menedżer ds. systemów ITS w firmie Konica Minolta.
    [1] Badanie PwC Global Crisis Survey, 2019, https://www.pwc.pl/pl/publikacje/2019/badanie-pwc-global-crisis-survey-2019.html
    [2] https://www.pwc.com/gx/en/services/advisory/forensics/global-crisis-survey/the-chain-reaction-of-crisis.html
    [3] Badanie PwC CFO Pulse Survey z marca 2020 roku, https://www.pwc.pl/pl/artykuly/wplyw-cfo-na-ciaglosc-dzialalnosci-gospodarczej.html
    [4] Badanie PwC Global Crisis Survey, 2019
  • Czy firmy są w stanie przetrwać bez transformacji cyfrowej?

    Czy firmy są w stanie przetrwać bez transformacji cyfrowej?

    Pandemia wirusa COVID-19 ma ogromny wpływ na gospodarkę globalną oraz działalność firm. Przed managerami stoi wiele wyzwań, wśród których znajduje się pytanie o model dalszej działalności w nowych warunkach. Jednym z tematów do rozważenia jest transformacja cyfrowa, która zapewni jak najlepsze doświadczenie klientów, możliwość sprzedaży produktów i usług poprzez kanały online, czy teża zdalnej obsługi przez pracowników firmy.

    Już teraz wiele firm dokonało cyfrowej transformacji lub zaczęło ją wdrażać i mogłoby się wydawać, że większość przedsiębiorstw jest przygotowana, przynajmniej cyfrowo, na pracę zdalną i wszelkie wyzwania z nią związane. Ci, którzy nie są przyzwyczajeni do pracy w „cyfrowych” warunkach, zostali zmuszeni do przyspieszenia swoich decyzji związanych z wprowadzeniem komunikatorów do kontaktów wewnątrz zespołów, rozwoju platform e-commerce i systemów wielokanałowej komunikacji z klientami.

    Chociaż większość przedsiębiorców rozumie znaczenie transformacji cyfrowej, część z nich jest przytłoczonych myślą o konieczności zmiany podejścia do prowadzenia biznesu nie wiedząc, jak odpowiednio przeprowadzić proces jego transformacji w kierunku wykorzystania narzędzi digitalowych.

    Według badań przeprowadzonych przez PwC wśród 871 dyrektorów finansowych z 24 krajów wynika, że mimo trudnej sytuacji gospodarczej aż  82 proc. z nich planuje kontynuować inwestycje związane z transformacją cyfrową.[1] Jest to związane ze wzrastającą rolą technologii w zapewnieniu bezpieczeństwa działalności operacyjnej, stworzenia zintegrowanych łańcuchów dostaw, czy też automatyzacji procesów.

    – Celem transformacji cyfrowej jest wykorzystanie technologii do rozwiązywania tradycyjnych problemów, co oznacza ich integrację z każdym obszarem działalności organizacji. Technologia pozwala sprostać nowym potrzebom i wymogom związanym z prowadzeniem biznesu w dynamicznie zmieniających się uwarunkowaniach rynkowych. Jeśli chcemy, aby wdrożenie rozwiązań technologicznych zakończyło się sukcesem, trzeba zmienić cały model działania i filozofii prowadzenia biznesu. Ważne jest także określenie priorytetów, na jakich organizacja chce się skoncentrować – podkreśla Zsolt Balogh, General Manager Liferay.

    Cyfrowa transformacja jest procesem ciągłym, co oznacza, że nie da się jej wdrożyć z dnia na dzień. Zmiana i nowe, nieznane dotąd operacje mogą być trudne, ale korzyści płynące z utworzenia przyszłościowej, skoncentrowanej na kliencie firmy cyfrowej będą trwałe i przyczynią się do rozwoju firmy, jej pracowników i klientów.

    [1] https://www.pwc.com/gx/en/issues/crisis-solutions/covid-19/global-cfo-pulse.html
  • Kompetencje przyszłości

    Kompetencje przyszłości

    Bardzo dynamiczne zmiany technologiczne są faktem, który wydarza się na naszych oczach, a u wielu osób powoduje lęk, wzbudza niepewność, czasem nawet frustrację. Czy w niedalekiej przyszłości to roboty zastąpią ludzi? Czy naprawdę mamy się czego obawiać? Mnóstwo ludzi zadaje sobie podobne pytanie każdego dnia. Tymczasem zamiast stać z boku powinniśmy iść z duchem czasu i aktywnie uczestniczyć w tej transformacji, właśnie po to aby nie zostać w tyle. W jaki sposób przygotować się na to co przyniesie przyszłość? Jakie kompetencje będą nam potrzebne by odnaleźć się w nowej rzeczywistości, czy wreszcie jakich specjalistów do pracy będzie poszukiwać rynek?

    Jak zmieni się rynek pracy w przyszłości?

    Dzisiejszy świat zmienia się tak szybko, że (niestety) nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć, jak będzie wyglądał w perspektywie dłuższej niż 5 lat.  Możemy jednak domniemywać, że usługi biznesowe w przyszłości będą w znacznie większej mierze oparte na najnowszych technologiach.  Wiele procesów zostanie zautomatyzowanych. Szacuje się, że aktualnie stopień automatyzacji w firmach oscyluje mniej więcej na poziomie 35%, natomiast w perspektywie najbliższych lat może wzrosnąć do nawet 64%. Nie musi to oznaczać, że większość pracowników okaże się zbędna. Wręcz przeciwnie, czynnik ludzki będzie bardzo potrzebny, ale w zupełnie innym zakresie niż do tej pory. Jarosław Pięta, od blisko 30 lat Partner Zarządzający w agencji doradztwa personalnego TEST podkreśla:

    Ogromnym wyzwaniem dla dzisiejszego rynku pracy, które może okazać się kluczem do sukcesu, jest dokładne przeanalizowanie obecnie istniejących ról w organizacji w celu zdiagnozowania już istniejących albo prawdopodobnie niebawem pojawiających się luk w zakresie kompetencji pracowników.

    Z badania przeprowadzonego przez PwC na grupie ponad 160 firm świadczących nowoczesne usługi biznesowe z całego świata (Shared Services – Digitalise Your Services) wynika, iż ponad 95% respondentów jest przekonanych, że praca i wszelkie usługi biznesowe będą transformować od zwykłych czynności transakcyjnych po takie, które będą przynosić wartość dodaną dla przedsiębiorstwa. Oznacza to odejście od prostych, powtarzalnych i schematycznych zadań administracyjnych, które łatwo będzie zastąpić nowymi technologiami, a pójście w stronę większej specjalizacji, wyciągania trafnych, znaczących wniosków i dawania realnej wartości klientom. Trzeba więc podjąć takie kroki, aby w porę dostarczyć potrzebną wiedzę i pomóc w rozwoju odpowiednich kompetencji. Zwrotem z tego typu „inwestycji” z całą pewnością będzie redukcja kosztów potrzebnych w późniejszym czasie do zwiększenia efektywności procesów oraz zmniejszenie rotacji pracowników (m.in. dzięki temu, że role w organizacji staną się bardziej zaawansowane, a co za tym idzie – atrakcyjne, mniej monotonne , bardziej angażujące i stwarzające  nowe wyzwania zawodowe). 

    Nowe technologie sprawią także, że mniejsze znaczenie będzie miała lokalizacja, czy materialna przestrzeń biurowa, ale za to konieczne będzie rozwinięcie u pracowników niektórych kompetencji miękkich. Zmiany będą dotyczyć rozwoju nowych adekwatnych do zmieniającej się rzeczywistości umiejętności. Więcej pracy zdalnej, rozszerzona rzeczywistość (Virtual Reality) czy zaawansowane komunikacyjne platformy internetowe będą coraz bardziej popularne, co usprawni zarówno współpracę między zespołami w różnych lokalizacjach, ale także poprawi elastyczność pracy w każdym jej aspekcie. Zatem konieczne będzie też przystosowanie do zupełnie nowej kultury organizacyjnej

    robot

    Jakie kompetencje będą się liczyły?

    Instytut Przyszłości (Institute for the Future) w Phoenix w swoim raporcie dotyczącym kompetencji przyszłości (Future Work Skills 2020) wyróżnił kilka czynników warunkujących zmiany w dzisiejszym świecie. Wśród nich wymienia m.in. wzrost długowieczności (rosnąca długość życia, która wpływa na charakter prowadzenia ścieżki zawodowej, czasami wywołuje konieczność przekwalifikowania, a przy tym wymaga od nas ciągłego uczenia się), automatyzacja i robotyzacja świata (odsuwanie ludzi od prostych „programowalnych” zadań i przesuwanie ich do tych bardziej zaawansowanych, wymagających czynnika ludzkiego), nowe media (i umiejętność wykorzystywania ich nie tylko w codziennym życiu prywatnym, ale i biznesowym) czy też globalizacja (praca na odległość, w wirtualnej rzeczywistości, w środowisku międzykulturowym, wymagająca dużych zdolności adaptacyjnych). Jakie zatem kompetencje musimy rozwinąć, żeby stawić czoła tym zmianom?

    Jednym z największych wyzwań zdaje się być zarządzenie niewyobrażalną ilością danych, które są już zbierane automatycznie i w takich ilościach, że trudno z nich skorzystać. Potrzebna jest więc analiza ich w taki sposób, aby przynosiły realny wzrost efektywności biznesu (a nie tylko analiza dla posiadania wiedzy). Z drugiej strony poziom skomplikowania niektórych procesów i czynności w organizacjach jest czasem tak wielki, że potrzebni będą ludzie którzy będą potrafili to wszystko nie tylko zrozumieć, ale także wykorzystać w taki sposób, aby przynieść przedsiębiorstwu realną wartość. Nie bez znaczenia jest także wielowymiarowość problemów z jakimi się borykamy i takich też potrzebujemy specjalistów, aby je rozwiązać. Mówi się, że jeśli ktoś zna się na wszystkim, to tak naprawdę nie zna się na niczym. Pewnie w jakimś stopniu to powiedzenie będzie miało jeszcze sens, ale niewątpliwie umiejętność wyjścia poza jedną tylko specjalizację (czyli tak zwana interdyscyplinarność) będzie ogromnym atutem w przyszłości. 

    Kolejną ważną kompetencją jest wykorzystanie nowych mediów zwłaszcza do celów biznesowych. Z drugiej strony także umiejętność odróżnienia faktów od wszechobecnie zalewającego sieć szumu informacyjnego, infotainmentu i  fake newsów. Niezwykle istotne będzie zatem filtrowanie i hierarchizowanie danych.

    Ogromną wartość będą miały także inteligencja emocjonalna i elastyczność, które mają pomóc w lepszym dostosowaniu się do otoczenia oraz kompetencje międzykulturowe, które w przypadku zespołów rozproszonych/ wirtualnych są niezbędne. 

    Rewolucja, której jesteśmy świadkami wymaga z całą pewnością elastyczności, kreatywności, umysłu otwartego na nowości, a także umiejętności przewidywania. Trzeba jednak pamiętać o tym, że przecież roboty są tak mądre, jak zaprogramują je ludzie, więc możemy być spokojni, iż dopóki istniejemy na tym świecie, czynnik ludzki będzie potrzebny zawsze. Natalia Hatalska, która jest futurologiem i popularnym analitykiem trendów zawsze powtarza, że przyszłości nie da się przewidzieć, ale można stworzyć różne scenariusze i przygotować się odpowiednio na zmiany już dziś. Zatem to czy dostosujemy się do tych dynamicznie zmieniających się warunków i będziemy potrafili się w nich odnaleźć zależy wyłącznie od nas.  

  • Polskie firmy produkcyjne nieprzygotowane na cyberataki

    Polskie firmy produkcyjne nieprzygotowane na cyberataki

    Systemy automatyki przemysłowej warunkują ciągłość działania przemysłu, ale i krajowej infrastruktury krytycznej. Sterują m.in. działaniem bloków energetycznych, stacji uzdatniania wody czy linii produkcyjnych.  W coraz większym stopniu są jednak narażone na ataki hakerskie, gdyż firmy i instytucje mają problem z ich monitorowaniem i odseparowaniem od biurowych systemów IT. Tymczasem zakłócenie ich działania może spowodować poważne zakłócenia w funkcjonowaniu krajowej infrastruktury, a firmom przynieść dotkliwe straty finansowe i wizerunkowe.

    – Monitorowanie systemów przemysłowych i ich separacja od systemów biurowych są dzisiaj słabym ogniwem w wielu firmach. Wirusy i inne zagrożenia mogą się przenosić z jednej sieci na drugą, a ponieważ firma tego nie monitoruje, to nawet nie wie, że one przeszły – mówi Michał Borucki, prezes zarządu Blue Energy.

    Systemy automatyki przemysłowej są wykorzystywane m.in. w firmach produkcyjnych, przemyśle, górnictwie, energetyce, logistyce i usługach użyteczności publicznej. Składają się na nie maszyny i urządzenia (zawory, pompy, wyłączniki, czujniki) oraz oprogramowanie, które steruje procesami i dostarcza danych. Na ich podstawie można np. optymalizować procesy produkcyjne, rozliczać pracowników i szybko reagować na awarie.

    Systemy te sterują m.in. działaniem bloków energetycznych, stacji uzdatniania wody czy linii produkcyjnych. Często nie są one wyizolowane od biurowych sieci IT. To problem o tyle, że poprzez sieć biurową hakerzy mogą też zakłócić działanie systemów automatyki przemysłowej. Jak wynika z danych firmy doradczej PwC, 40 proc. takich systemów jest narażonych na ataki hakerów amatorów.

    – Firmy bardzo różnie podchodzą do cyberbezpieczeństwa. Część je bagatelizuje, twierdząc, że skoro do tej pory nic się nie stało, to wszystko jest dobrze. Inne firmy robią analizę, wiedzą, że sytuacja jest poważna, i próbują wdrażać zabezpieczenia na miarę swoich potrzeb – mówi Michał Borucki.

    PwC ocenia, że polskie firmy są wciąż niedostatecznie przygotowane na wirtualne zagrożenia, a wiele z nich je bagatelizuje. O ile prezesi na całym świecie zaliczają je do pięciu najważniejszych ryzyk dla biznesu, o tyle w Europie Środkowo-Wschodniej ten obszar ciągle jeszcze nie stanowi priorytetu. Częstą postawą jest tzw. cyberruletka, czyli liczenie na szczęście lub fałszywe przekonanie, że firma jest dobrze zabezpieczona. Tymczasem blisko 50 proc. z nich nie posiada procedur reagowania na zagrożenia, budżety na bezpieczeństwo stanowią raptem ok. 3 proc. całkowitych budżetów IT, a 20 proc. średnich i dużych firm nie ma ani jednego pracownika ds. cyberbezpieczeństwa. Tylko 8 proc. przedsiębiorstw jest pod tym względem dojrzałych i dobrze przygotowanych – wynika z badania PwC („Cyber-ruletka po polsku. 5. edycja Badania Stanu Bezpieczeństwa Informacji”).

    – Zabezpieczenia wdrażane przez firmy mogą być różnego rodzaju: systemy monitorujące ruch w sieci przemysłowej, systemy separujące sieć przemysłową od sieci biznesowej, zabezpieczenia monitorujące dostęp firm trzecich do sieci przemysłowej albo też zabezpieczenia samych stacji, za pomocą których odbywa się sterowanie siecią przemysłową – wymienia prezes Blue Energy.

    Jak podkreśla, organizacja cyberbezpieczeństwa wciąż jest słabym ogniwem w wielu firmach produkcyjnych. Część z nich posiada co prawda zabezpieczenia techniczne, ale w ramach całej struktury nie współpracuje przy zarządzaniu nimi, przez co takie rozwiązania są całkiem nieefektywne.

    – Jeżeli firma dobrze przeprowadziła analizę ryzyka, to wie, ile może na tym stracić. Z kolei w przypadku niektórych przedsiębiorstw zacofanie technologiczne działa na ich korzyść – ich systemy są tak stare, że trudno je zatrzymać atakiem cybernetycznym, bo ręczne sterowanie nadal działa. Dlatego też każda firma musi sama oszacować potencjalne straty z tym związane i położyć je na szali z kosztami zabezpieczeń, by na tej podstawie podjąć decyzję – mówi Michał Borucki.

    Jak wynika z ubiegłorocznego „Barometru cyberbezpieczeństwa” KPMG, ataki hakerskie na firmy są w Polsce coraz powszechniejsze. Blisko 70 proc. badanych przedsiębiorstw doświadczyło już przynajmniej jednego takiego incydentu. Co czwarta firma odnotowała w 2018 roku wzrost ich liczby. Według KPMG globalne straty spowodowane cyberprzestępczością są szacowane na ok. 1 proc. światowego PKB. Z kolei firma doradcza PwC wskazuje, że w Polsce już 44 proc. firm poniosło straty finansowe na skutek cyberataków.

    – Cyberzagrożenia mogą spowodować w najgorszym wypadku zatrzymanie procesów biznesowych firmy, czyli utratę realnych pieniędzy. Dodatkowo jeśli firma przestanie świadczyć swoje usługi, klienci z pewnością będą narzekać, prasa się dowie i wizerunek przedsiębiorstwa może na tym bardzo ucierpieć – mówi prezes Blue Energy.

    Jak ocenia, największą barierą dla firm we wdrażaniu zabezpieczeń wciąż pozostają koszty i brak kompetencji w tym obszarze. Potwierdza to też ubiegłoroczny „Barometr cyberbezpieczeństwa” KPMG, według którego na każdy z tych czynników wskazuje ponad 60 proc. badanych.

    – Utrzymanie zabezpieczeń, szczególnie ich monitorowanie, może wiązać się z dużymi kosztami. System monitorujący wyświetla alerty o zagrożeniach i potrzebny jest człowiek, który będzie umiał je zinterpretować. To oznacza, że trzeba mieć etaty i kompetencje, żeby wiedzieć, czy zagrożenie, które system pokazuje, jest poważne, czy można je zbagatelizować. Zazwyczaj jednak wdrożenie zabezpieczenia kosztuje dużo mniej, niż wynoszą potencjalne straty finansowe – mówi Michał Borucki.

    Badanie KPMG pokazuje, że 6 proc. polskich firm w ogóle nie prowadzi monitoringu w zakresie cyberbezpieczeństwa, a 61 proc. robi to nieregularnie lub opiera się wyłącznie na wpisaniu takiego wymogu w obowiązki administratorów. Tylko co trzecia deklaruje, że aktywnie szuka śladów cyberataków w swoich systemach i ma ku temu dedykowany zespół.

    Co istotne, firmy rzadko testują też skuteczność wdrożonych przez siebie zabezpieczeń na atak, a tylko 57 proc. z nich ma gotowe procedury reagowania bądź plany zarządzania kryzysowego na wypadek wystąpienia cyberataku.

    – Przy wybieraniu zabezpieczeń firma powinna wziąć pod uwagę przede wszystkim swoją specyfikę i standardy w swoim sektorze. Od kolegów po fachu można się dowiedzieć, czy dane rozwiązanie faktycznie działa i było warte wydanych pieniędzy. Jednak na dalszym etapie każda firma powinna już wybierać zabezpieczenia, kierując się swoimi specyficznymi wymaganiami – mówi prezes zarządu Blue Energy podczas konferencji InfraSEC 2020 Cyberbezpieczeństwo Twardej Infrastruktury.

    Jak wynika z badania PwC, uzyskanie danych do systemów i danych firmy zajmuje hakerowi przeciętnie około 4 godz. 31 proc. takich ataków kończy się modyfikacją lub ujawnieniem firmowych danych.