Tag: Praca

  • Prawie dwie trzecie dyrektorów IT widzi siebie w roli partnerów w biznesie

    Prawie dwie trzecie dyrektorów IT widzi siebie w roli partnerów w biznesie

    W dzisiejszym świecie, w którym technologie są głównym katalizatorem zmian, transformacji ulega także rola działów IT. Oprócz usług tradycyjnie świadczonych przez zespoły informatyczne, coraz częściej oczekuje się, że dyrektorzy IT będą brali udział w tworzeniu strategii biznesowej organizacji. Jak wynika z trzeciej edycji globalnego badania firmy doradczej Deloitte „CIO Survey 2018. Patrząc w przyszłość: poza erę cyfrową” w tej roli w przyszłości widzi się 64 proc. menedżerów odpowiedzialnych za IT. Okazję do sprawdzenia się w nowej rzeczywistości stwarza cyfryzacja, która dla 57 proc. polskich CIO jest obszarem, który w nadchodzących latach będzie miał największy wpływ na biznes.

    Badanie CIO zostało przeprowadzone w 71 krajach, w tym w Polsce. Łącznie wzięło w nim udział 1437 osób, a 78 proc. ankietowanych stanowili menedżerowie i dyrektorzy IT.

    Głównym wnioskiem wypływającym z badania jest zmiana roli, w której widzą się CIO.

    Trend ten, który dostrzegliśmy już w dwóch poprzednich edycjach badania, teraz stał się jeszcze bardziej widoczny. Dyrektorzy IT z zaufanych dostawców usług zmieniają się w partnerów w biznesie i inicjatorów zmian – mówi Daniel Martyniuk, Partner, Lider doradztwa technologicznego w Deloitte. – W dobie transformacji cyfrowej technologia jest podstawowym elementem, który warunkuje zmianę i rozwój organizacji. Kończy się czas, w którym szef IT podążał za biznesem, a technologia pełniła funkcję służebną. Firmy i ich liderzy IT osiągający dzisiaj sukcesy to organizacje, w których technologia jest podstawą prowadzenia działalności biznesowej, motorem zmian, rozwoju i generowania przychodów – dodaje.

    Obecnie 36 proc. ankietowanych globalnie CIO definiuje swoją rolę jako partnera w biznesie, a 9 proc.  – inicjatora zmian. Należy się spodziewać, że w ciągu kilku najbliższych lat wynik ten będzie wzrastał, bo odpowiednio 64 i 16 proc. ankietowanych zadeklarowało, że ich rola przesunie się w tych kierunkach. Choć ponad połowa CIO (55 proc.) definiuje siebie jako dostawcę usług, to należy zakładać, że odsetek ten będzie malał.

    Zmiany roli IT będą zachodzić na poziomie strategicznym, operacyjnym, ale też kompetencyjnym.

    Najważniejsze oczekiwania od dyrektorów IT to: dopasowanie się do strategii biznesowej (59 proc. w Polsce, 55 proc. w skali globalnej), transformacja procesów (odpowiednio 35 i 51 proc.) oraz zapewnienie efektywności operacyjnej IT (odpowiednio 41 i 48 proc.).

    Aż 83 proc. polskich CIO deklaruje, że ich firmy mają jasno zdefiniowaną strategię cyfrową, jeśli nie w całej organizacji, to w kluczowych obszarach. Dla porównania, na świecie takiej odpowiedzi udzieliło 58 proc. ankietowanych. Większość polskich respondentów wskazała klientów (65 proc.) oraz innowacje (41 proc.) jako priorytet biznesowy ich organizacji. Co istotne, regulacje prawne są w Polsce znacznie ważniejsze niż na świecie (35 proc. w porównaniu z 15 proc.). Globalnie kluczowym celem jest wydajność (55 proc.), podczas gdy w Polsce wskazało na nią 35 proc. badanych.

    Klienci w centrum uwagi

    Dyrektorzy IT byli również pytani, które z obszarów technologicznych w ciągu najbliższych trzech lat będą miały największy wpływ na biznes. W Polsce na podium znalazły się analiza danych (71 proc.) oraz cyfryzacja i cyberbezpieczeństwo (po 57 proc.).

    Jedna czwarta polskich CIO postrzega swoje firmy jako innowacyjne, które wyzwalają zmiany. Dla porównania na świecie było to 13 proc. Z kolei dla 38 proc. ich organizacje to tzw. prekursorzy, którzy są liderami opinii, podążającymi za innowatorami.

    10 proc. badanych organizacji (25 proc. z Polski) reprezentuje cyfrową awangardę. Spośród nich 78 proc. zapewnia, że ich obecna architektura technologiczna jest w stanie zaspokoić wszystkie potrzeby biznesowe, podczas gdy 54 proc. całej badanej grupy podkreśla znaczenie cyberbezpieczeństwa, systemów centralnych i rozwiązań w chmurze. Cyfrowa awangarda to liderzy w łączeniu technologii z cyfrową strategią biznesu. Cechują ich zdecydowanie silniejsze (w porównaniu do pozostałych organizacji) relacje z obszarami biznesu odpowiedzialnymi za rozwój nowych produktów.

    Liderzy cyfrowej awangardy nie myślą jak sprawić, aby IT rozumiało biznes. Ten etap mają już dawno za sobą. Obecnie skupiają się na zapewnieniu, aby również biznes rozumiał IT. I nie chodzi tu wcale o docenienie, że utrzymanie infrastruktury i systemów wymaga wiedzy i ciężkiej pracy. Ich celem jest to, aby liderzy biznesowi byli świadomi nowych technologii, trendów, produktów oraz możliwości, które one stwarzają. Tylko dzięki takiemu podejściu możliwe jest rzeczywiste współtworzenie strategii organizacji przez biznes i IT – mówi Jakub Garszyński, Dyrektor, Lider usług Cloud w Deloitte.

    Kreatywne środowisko IT przyciąga pracowników

    W Polsce główne oczekiwania biznesu wobec działu IT to maksymalizacja zwrotu wartości z inwestycji technologicznych oraz optymalizacja i utrzymanie środowisk IT (po 41 proc.).  Niemal połowa badanych dyrektorów IT (47 proc.) z Polski uważa, że wdrożenie narzędzi i metod Agile i DevOps (połączenie zespołu rozwijającego oprogramowanie Dev z zespołem operacji Ops) pozwoli na lepsze dopasowanie technologii i biznesu w organizacji. To o 13 proc. więcej niż globalnie. Polscy respondenci są jednak w mniejszym stopniu przekonani, że wdrożenie rotacji pracowników pomiędzy IT i biznesem jest niezbędne do lepszego dopasowania tych obszarów w organizacji.

    Kolejne edycje badania pokazują, że dyrektorzy IT dostrzegają rosnącą potrzebę poszerzenia posiadanych kompetencji o umiejętności miękkie, niezbędne do współpracy z biznesem. Kreatywność, elastyczność poznawcza i inteligencja emocjonalna, to najbardziej pożądane kompetencje z tego obszaru w rekrutacji kadry IT.

    W skali globalnej zapewnienie szkoleń pracownikom IT w zakresie nowych umiejętności i narzędzi wydaje się być większym wyzwaniem niż w Polsce (53 proc. vs 29 proc. odpowiedzi). Z drugiej strony, wyniki wskazują, że na polskim rynku utrzymanie obecnego zespołu jest znacznie trudniejsze niż na świecie (41 proc. vs 24 proc. odpowiedzi).

    Trzy najważniejsze aspekty kultury organizacyjnej, które pomagają przyciągnąć i zatrzymać talenty informatyczne, to: możliwość pracy z nowymi technologiami (76 proc.), elastyczne godziny pracy (47 proc.) i kreatywne, inspirujące środowisko (47 proc.).

    Przed erą cyfryzacji rolą IT było nadążanie za biznesem, który nadawał ton i kierunek rozwoju. Obecnie jesteśmy świadkami rewolucji. Aby sprostać wszystkim wyzwaniom, przed którymi stoją dziś firmy, CIO powinni być równoprawnymi partnerami w biznesie.  Dzieląc się swoją wiedzą, mogą oni stać się naturalnymi liderami zmian – podsumowuje Daniel Martyniuk.

  • Podlaski Fundusz Kapitałowy wychodzi z inwestycji w Bitcraft

    Podlaski Fundusz Kapitałowy wychodzi z inwestycji w Bitcraft

    W lipcu br. sfinalizowano wyjście Podlaskiego Funduszu Kapitałowego z inwestycji w białostocki software house Bitcraft. Po dwóch latach współpracy z Funduszem firmę przejął lider branży – poznański Netguru. Przejście Bitcraft pod skrzydła nowego udziałowca odbyło się po zrealizowaniu wszystkich celów inwestycyjnych i jest przykładem udanej współpracy na linii inwestor – startup.

    Bitcraft powstał w 2014 roku jako jednoosobowa działalność gospodarcza, a już dwa lata później współpracował z 29 specjalistami. W lipcu 2018, już jako spółka, zatrudniał 50 osób, realizując projekty dla klientów z całego świata.

    Jednym z głównych celów współpracy między Funduszem a Bitcraft było zwiększenie sprzedaży, przede wszystkim zagranicznej. Przed rozpoczęciem inwestycji 80 proc. przychodów firmy pochodziło ze sprzedaży krajowej, a 20 proc. z eksportu, po dwóch latach proporcja ta uległa odwróceniu. Pomoc inwestora ułatwiła firmie nawiązanie kontaktów z zagranicznymi kontrahentami m.in. z Niemiec czy Ameryki Północnej oraz udział w targach branżowych światowej rangi.

    Wsparcie finansowe ze strony Podlaskiego Funduszu Kapitałowego Bitcraft przeznaczył m.in. na zwiększenie powierzchni biurowej, zakup sprzętu i wyposażenia, wynajem profesjonalnej agencji generującej leady, rozwój infrastruktury teleinformatycznej.

    Najważniejszą inwestycją była rozbudowa zespołów programistycznych oraz szkolenia nowych pracowników. Dzięki temu Bitcraft stworzył zgrany i sprawnie działający zespół, a firma cechowała się niską, jak na warunki IT rotacją pracowników – mówi Michał Wasilewski, CEO Bitcraft, odpowiedzialny za strategię rozwoju. – Nie byłoby to możliwe bez utalentowanych ludzi oraz ambitnej kadry zarządzającej – założyciela firmy Marcina Piesiak oraz Jakuba Protasiewicza, odpowiedzialnych za poszczególne procesy – dodaje Wasilewski.

    W chwili przejęcia przez Netguru, Bitcraft miał na koncie kilkadziesiąt realizacji, w tym m.in. projekty dla brytyjskiego fin-techu Loot, systemy Smart Home oraz zarządzania energią w uprawach roślin dla startupów z Doliny Krzemowej, a także repozytoria dokumentów medycznych wdrożone w ponad 40 szpitalach w Polsce.

    Kultura współpracy, a rosnąca wartość startupu

    Przez cały okres współpracy Bitcraft mógł korzystać z naszego doświadczenia biznesowego, pomocy w kwestiach strategicznych i organizacyjnych, istotna była dla nas również budowa partnerskich relacji. Kontrola spółki odbywała się jedynie z poziomu rady nadzorczej, Fundusz uczestniczył w kluczowych decyzjach, ale w bieżącej działalności pozostawił wolną rękę właścicielom – tłumaczy Maciej Dardziński, menedżer inwestycyjny w Podlaskim Funduszu Kapitałowym.

    Tym, co przykuło uwagę Netguru do białostockiej firmy były przede wszystkim kompetencje programistyczne, w szczególności specjalizacja w technologii Python oraz kultura organizacyjna i ład korporacyjny, wypracowane we współpracy z dotychczasowym inwestorem. Rozmowy między założycielami Bitcraft, przedstawicielami Podlaskiego Funduszu Kapitałowego, a nowym inwestorem branżowym rozpoczęły się w pierwszym półroczu br. Po osiągnięciu kompromisu w kwestiach finansowych, w lipcu sfinalizowano transakcję, a od sierpnia, liczący ponad 40 osób zespół Bitcraft zasilił szeregi Netguru. Spółka planuje dalszy dynamiczny rozwój w Białymstoku poszukując nowych talentów, które mogłyby dołączyć do jej zespołu.

  • Kto traci pracę przez naruszenie bezpieczeństwa?

    Kto traci pracę przez naruszenie bezpieczeństwa?

    Szkody w wyniku incydentów naruszenia ochrony danych mogą dotyczyć nie tylko finansów, reputacji firmy czy prywatności jej klientów. Poważnie ucierpieć mogą na tym również kariery pracujących w niej osób. Według nowego raportu opracowanego przez Kaspersky Lab oraz B2B International niemal jeden na trzy (31 proc.) incydenty naruszenia bezpieczeństwa danych w zeszłym roku był przyczyną zwolnienia z pracy. W przypadku 29 proc. małych i średnich firm oraz 27 proc. przedsiębiorstw, których dotyczył ten problem, pracę stracili pracownicy wyższego szczebla spoza działu IT.

    Incydent naruszenia bezpieczeństwa danych w firmie może poważnie wpłynąć na życie zarówno jej klientów, jak i pracowników. Badanie pokazuje, że 42 proc. firm na całym świecie doświadczyło co najmniej jednego incydentu naruszenia bezpieczeństwa danych w zeszłym roku, przy czym w dwóch piątych takich przypadków ucierpiały dane osobowe klientów (41 proc. małych i średnich firm oraz 40 proc. przedsiębiorstw). Jeśli chodzi o pracowników, którzy w pewnym stopniu ponosili odpowiedzialność za takie incydenty, nie zawsze byli w stanie zachować swoją pracę – dotyczyło to nawet osób z kadry kierowniczej.

    Przekrój pracowników, którzy zostali zwolnieni na skutek incydentu naruszenia bezpieczeństwa danych, pokazuje, że tego rodzaju incydent może mieć implikacje dla każdego, a w samym tylko 2017 r. zwolnieni zostali ludzie pracujący w różnych działach i na różnych stanowiskach: od dyrektorów generalnych po szeregowych pracowników, którzy przyczynili się do ujawnienia danych klientów.

    Naturalnie, w przypadku firm nie oznacza to jedynie utraty części personelu: 45 proc. małych i średnich firm oraz 47 proc. przedsiębiorstw musiało wypłacić odszkodowanie poszkodowanym klientom, ponad jedna trzecia — odpowiednio 35 proc. i 38 proc. — miała problemy ze zdobyciem nowych klientów, a ponad jedna czwarta małych i średnich firm (27 proc.) i przedsiębiorstw (31 proc.) musiała zapłacić kary i grzywny.

    Dane nieobjęte kontrolą zwiększają ryzyko

    We współczesnym biznesie przechowywanie wrażliwych danych osobowych jest praktycznie nieuniknione. Z przytoczonego raportu wynika, że 88 proc. firm gromadzi i przechowuje dane osobowe swoich klientów, a 86 proc. gromadzi i przechowuje dane osobowe pracowników. Co więcej, w dzisiejszym coraz bardziej złożonym środowisku nowe regulacje takie jak RODO oznaczają, że przechowywanie informacji osobowych wiąże się również z ryzykiem naruszenia przepisów.

    Ryzyko to jest dość poważne, biorąc pod uwagę realia przechowywania danych przez firmy: około 20 proc. wrażliwych danych klienta i firmy jest przechowywanych poza siecią firmową, tzn. w chmurze publicznej, na prywatnych urządzeniach pracowników wykorzystywanych do celów związanych z pracą oraz w ramach modelu „oprogramowanie jako usługa” (ang. Software as a Service, SaaS). W efekcie kontrolowanie przepływu danych oraz zapewnienie im bezpieczeństwa stanowi wyzwanie dla firm.

    Środki ochrony danych wykraczające poza polityki

    Z raportu wynika, że 88 proc. firm stosuje jakąś formę polityki ochrony danych i zapewnienia zgodność z przepisami. Jednak sama polityka prywatności nie daje gwarancji właściwego postępowania z danymi.

    Niezbędne są rozwiązania bezpieczeństwa, które mogą chronić dane w całej infrastrukturze – w tym w chmurze, na urządzeniach, w aplikacjach itp. Należy również zwiększyć świadomość cyberbezpieczeństwa wśród personelu IT i nie tylko, ponieważ coraz więcej podmiotów ma teraz do czynienia z danymi i tym samym musi wiedzieć, jak je zabezpieczyć.

    źródło: Kaspersky Lab
  • 5 błędów, przez które biznes narażony jest na cyberniebezpieczeństwo

    5 błędów, przez które biznes narażony jest na cyberniebezpieczeństwo

    Z każdym rokiem zwiększa się skala i stopień skomplikowania cyberataków. Potwierdzają to dane z badania Barometr cyberbezpieczeństwa przeprowadzonego przez KPMG. W minionym roku 82% przedsiębiorstw działających w Polsce odnotowało przynajmniej jeden incydent bezpieczeństwa. Według Cisco 45% cyberataków w naszym kraju spowodowało straty wynoszące ponad 100 000 USD. Co ciekawe większość firm optymistycznie oceniło dojrzałość stosowanych zabezpieczeń, co może wynikać z niedoszacowania ryzyka. Specjaliści Cisco określili 5 błędów, które narażają biznes na cyberataki.

    1. Zbyt duża liczba systemów ds. cyberbezpieczeństwa

    Klęska urodzaju może dotyczyć także kwestii cyberbezpieczeństwa. Z badania Cisco Annual Cybersecurity Report wynika, że 25% firm przyznaje się do korzystania z usług co najmniej 11 dostawców oprogramowania cybersecurity, a w niektórych przypadkach jest ich nawet 20. 16% ankietowanych przedsiębiorstw współpracuje z 21 – 50 podwykonawcami. Porównując wyniki tegorocznej edycji badania z poprzednim rokiem, można stwierdzić, że ekosystem dostawców rozwiązań cyberbezpieczeństwa jest coraz bardziej złożony. W 2016 roku tylko 18% grupy badawczej współpracowało z 11 – 20 dostawcami, a 7% z 21 – 50.

    Specjaliści z działów IT twierdzą, że zbyt duża liczba systemów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo może powodować chaos i narazić organizacje na ataki. Wzrost liczby dostawców utrudnia codzienną pracę osobom odpowiedzialnym za administrację systemami i zarządzanie alertami. 54% ankietowanych specjalistów ds. bezpieczeństwa przyznało, że zarządzanie powiadomieniami od wielu dostawców jest dość trudne, a aż 20% stwierdziło, że czynność ta jest bardzo trudna.

    2. Zbyt mała liczba specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa i zbyt duża swoboda pracowników

    Wzrost liczby wykorzystywanych systemów pociąga za sobą potrzebę rozbudowy kadry odpowiedzialnej za ich administrację. Niestety na rynku ciągle brakuje pracowników z obszaru cyberbezpieczeństwa. 49% firm biorących udział w badaniu Barometr cyberbezpieczeństwa deklaruje, że ma trudności w znalezieniu i utrzymaniu odpowiednich specjalistów. Wiąże się tym problem zbyt dużej swobody przyznawania uprawnień administratora użytkownikom, którzy nie posiadają odpowiedniej wiedzy z zakresu cyberbezpieczeństwa. Aż 79% respondentów badania przeprowadzonego przez BeyondTrust jest zdania, że umożliwienie pracownikom zarządzania sprzętem firmowym stanowi realne zagrożenie[1]. W niektórych przypadkach prowadzi to do niekontrolowanego instalowania szkodliwego oprogramowania, co może doprowadzić do zainfekowania sieci i paraliżu pracy całego zespołu.

    3. Nieprzestrzeganie zasad i praktyk korporacyjnych dotyczących cyberbezpieczeństwa

    Na skuteczną strategię bezpieczeństwa składa się o wiele więcej niż jedynie odpowiednie oprogramowanie. Niezbędne jest ustalenie odpowiednich zasad określających procedury i dobre praktyki dotyczące łatania aplikacji, systemów i urządzeń czy regularne szkolenia dla pracowników. Specjaliści Cisco wskazują, że brak całościowego podejścia do kwestii cyberbezpieczeństwa jest jedną z barier uniemożlwiających ochronę organizacji. Wymieniają oni trzy kluczowe elementy wpływające na bezpieczeństwo. Są to użytkownicy, technologia i polityka bezpieczeństwa. Wykorzystanie samej technologii na rzecz eliminacji luk w zabezpieczeniach rozwiąże tylko 26% problemów identyfikowanych podczas symulacji ataków. Jednocześnie, jeżeli organizacje opierają swoje bezpieczeństwo jedynie na procedurach i polityce bezpieczeństwa, pozwala im to na rozwiązywanie tylko 10% problemów. Z kolei praca członków zespołu IT umożliwia wykrycie jedynie 4% problemów.

    4. Brak kopii zapasowych oraz polityki przywracania systemów po awarii

    Wiele cyberataków ma na celu spowodowanie utraty cennych danych, które stanowią największy kapitał biznesu. Z tego powodu niezwykle ważne jest wdrożenie efektywnej polityki przywracania systemu po awarii oraz regularne tworzenie kopii zapasowych. Mimo że powyższe czynności powinny stanowić chleb powszedni działów IT każdej organizacji, to ponad jedna trzecia respondentów badania Kroll Ontrack[2], lidera w zakresie odzyskiwania informacji, nie posiadała kopii zapasowej w momencie utraty danych.

    Niezwykle ważna jest również odpowiednia polityka przywracania systemów po awarii obejmująca m.in. harmonogram tworzenia oraz kontrolowania kopii zapasowych pod względem kompletności i funkcjonalności. O skali problemu świadczy fakt, że 12% osób, które doświadczyło utraty danych nie było w stanie ich odzyskać, ponieważ kopie zapasowe były uszkodzone.

    5. Brak dostępu do archiwalnych danych dotyczących cyberbezpieczeństwa

    Skuteczna walka z zagrożeniami nie jest możliwa w sytuacji, gdy dana organizacja nie posiada udokumentowanej historii cyberincydentów, które miały miejsce w przeszłości. Specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa powinni mieć dostęp do archiwalnych danych, znać przyczyny przeszłych alertów i kroki, jakie podjęto, aby naprawić pojawiające się problemy.

    Niejednokrotnie spotkaliśmy się z sytuacją, w której, pytając organizacje o dane zgłoszenie dotyczące bezpieczeństwa infrastruktury IT, dowiadywaliśmy się, że „ten alert pojawił się już kilka lat temu i nikt z nim nic nie zrobił”. W międzyczasie specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa się zmienili i nikt już nie pamięta, czego on dotyczył. W takiej sytuacji trudno mówić o jakimkolwiek planowaniu ciągłości działania, które miałoby na celu utrzymanie i podniesienie bezpieczeństwa IT – podsumowuje Michał Ceklarz, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa w Cisco.

    [1] BeyondTrust, The Five Deadly Sins of Privileged Access Management, 2017

    [2] Kroll Ontrack, Badanie z okazji Międzynarodowego Dnia Backupu, 2017

  • Cyberbezpieczeństwo – kluczowy aspekt strategii biznesowej

    Cyberbezpieczeństwo – kluczowy aspekt strategii biznesowej

    Ilość cyberataków rośnie z roku na rok. Coraz bardziej istotne staje się uświadamianie osób decyzyjnych, na temat bezpieczeństwa i skutków kradzieży danych. Problem jest na tyle poważny, że zajęła się nim administracja Trumpa, pracując nad rozporządzeniami jasno określającymi obowiązki dyrektorów jednostek administracji publicznej w zakresie ochrony przed cyberzagrożeniami.

     Dyrektorzy jednostek administracji publicznej nie mają odpowiedniej wiedzy i kontroli nad wydatkami IT swoich agencji, co prowadzi do marnotrawstwa i niepoprawnego świadczenia usług – czytamy w rozporządzeniu wykonawczym. – Zwiększenie odpowiedzialności dyrektorów jednostek administracji publicznej wpłynie na lepsze zabezpieczenia systemów informatycznych i efektywniejsze prace modernizacyjne, co pozwoli zaoszczędzić pieniądze podatników, zmniejszyć ryzyko cyberbezpieczeństwa i lepiej służyć społeczeństwu amerykańskiemu.

    Prawidłowe zabezpieczanie systemów w których przechowywane są wrażliwe dane obywateli powinny stanowić podstawę społecznej odpowiedzialności biznesowej. Ostatnie badania przeprowadzane przez grupę użytkowników SAP w Ameryce wskazują że cyberbezpieczeństwo nadal nie stanowi priorytetu wśród kadry zarządzającej, zwłaszcza tych niezwiązanych z technologią informacyjną.

    Częstotliwość cyberataków prawdopodobnie wzrośnie w nadchodzących latach, dlatego ważne jest, aby kierownictwo wyższego szczebla miało pełne zrozumienie nieodłącznych zagrożeń i konsekwencji – wyjaśnia Cyrus Mewawalla, szef działu badań tematycznych w GlobalData. – Przegranymi będą te firmy, których kierownictwo niepoważnie podchodzi do cyberbezpieczeństwa, ponieważ są oni bardziej narażeni na ataki hakerów.

    O ile menedżerowie nie postawią sprawy cyberbezpieczeństwa jako priorytetu i nie zaczną inwestować w te obszary, takie jak uczenie maszynowe do aktywnego wykrywania zagrożeń, naruszenia danych mogą przyczynić się do poważnej katastrofy dla klientów jak i organizacji. Narażona jest reputacja i działania biznesowe firmy, które mogą znacznie ucierpieć. Kierownictwo przedsiębiorstw jest szczególnie narażone, gdyż w przypadku uchybień to oni poniosą największe konsekwencje.

    Mając to na uwadze, nie szokuje informacja, że po masowym ataku bezpieczeństwa, szefowie Equifax natychmiast opuścili firmę, oraz zaczeli niszczyć dowody wskazujące na ich brak kompetencji. Według NBC News, były kierownik działu bezpieczeństwa Equifax był w rzeczywistości absolwentem szkoły muzycznej, bez wykształcenia w dziedzinie bezpieczeństwa. Equifax jest jednym z przykładów wycieku danych, które długo będzie służyć jako studium przypadku w branży i zostanie zapamiętany  jako firma która poniosła ogromne straty wynikające z braku odpowiedniej strategii związanej z bezpieczeństwem.

    Niezwykle ważne jest stałe uświadamianie kadry zarządzającej na temat cyberbezpieczeństwa i sposobów ochrony przed zagrożeniami z wykorzystaniem dostępnych technologii. Wykrywanie zagrożeń po sygnaturach plików nie wystarczy. Na rynku dostępne są zaawansowane technologie wykrywania zagrożeń, zanim zostaną oficjalnie zidentyfikowane,  w oparciu o przetwarzanie w chmurze i uczenie maszynowe (sztuczna inteligencja) – komentuje Mariusz Politowicz, inżynier techniczny Bitdefender w firmie Marken.

    Jedną z przeszkód we wdrażaniu odpowiedniej strategii jest częste nieporozumienie pomiędzy kierownictwem wyższego szczebla i specjalistami IT. Wyżej wspomniana ankieta wykazała, że ​​chociaż 80 procent ekspertów ds. Bezpieczeństwa obawiało się o cyberbezpieczeństwo, tylko 25 procent menedżerów podzielało tę samą obawę. Na pytanie o strategię bezpieczeństwa cybernetycznego 12 procent nie miało żadnego pomysłu na strategię, a 23 procent nie wiedziało nic na ten temat. Aż 82 procent uznało, że ich aplikacje SAP stanowią „niewielką lukę” w infrastrukturze swojej firmy.

    W dzisiejszej gospodarce słaba strategia bezpieczeństwa będzie bezpośrednio wpływać na dane klientów, patenty i informacje poufne. Jeśli zostaną naruszone, organizacja może nigdy nie odzyskać utraconej pozycji: wystarczy przytoczyć sytuację Equifax z ubiegłego roku.

  • RODO, RODO i po RODO

    RODO, RODO i po RODO

    Od ponad dwóch lat, a w szczególności od początku tego roku kalendarzowego, bombardowani byliśmy informacjami o RODO, straszeni niebotycznymi sankcjami, zasypywani najróżniejszymi ofertami dotyczącymi audytów i wdrożenia RODO. Niektórzy z przedsiębiorców padali, zwłaszcza po dacie 25. maja, ofiarami szantaży ze strony nieuczciwych osób, które deklarowały niezgłaszanie incydentów, czy nieprzestrzeganie regulacji RODO w zamian za audyt czy też zawarcie ugody. Po wybiciu jedynie słusznej daty w mediach pojawiły się informacje o błędnych interpretacjach, przekłamaniach i kuriozach związanych z Rozporządzeniem – począwszy od sprawdzania obecności w szkole poprzez wywoływanie numerów bez nazwisk, skończywszy na niepodawaniu informacji o fakcie pobytu w szpitalu dziecka.

    W ramach projektu RODOgotowi (www.rodogotowi.pl) zdecydowaliśmy się  wykorzystać sprzyjający czas oraz czynniki zewnętrzne i przeprowadzić przeglądy, czy też audyty techniczne koncentrujące się na zagadnieniach bezpieczeństwa w mniejszych firmach, organizacjach. Pod lupę wzięliśmy firmy zlokalizowane na Dolnym Śląsku, o różnej kondycji finansowej, różnych nakładach inwestycyjnych, z różnych sektorów gospodarki i z różnych miast o wielkości od kilku do kilkudziesięciu pracowników. Oczywiście nasza usługa wdrożenia RODO obejmuje nie tylko kwestie IT, ale głównie kwestie prawne, które regulują odpowiednie procesy, zapisy, zgody, umowy w organizacji. Ale nie na tym chciałem się skupić.

    Jak podchodziły do RODO małe i średnie firmy? Z moich obserwacji wynika, że większość przedsiębiorców miała (i nadal ma) nikłe pojęcie na temat tego, czego dotyczy RODO. Generalnie myślę, że wszystkie takie podmioty można podzielić na grupy:

    – „mnie to nie dotyczy” (np. firma pośrednictwa pracy czy biuro rachunkowe),

    – „mam dużo czasu, poczekamy, aż jakaś duża firma zostanie ukarana” (firma windykacyjna),

    – „o matko, to tyle kosztuje? – znajomy prawnik mówił, że za 600 złotych zrobi wszystko”,

    – „są pilniejsze wydatki” ,

    – „jak zmienię zgody na stronie www to będzie ok?”,

    – „już od 2 miesięcy jesteśmy przygotowani”,

    – „oj to tylko miesiąc do 25.maja, działamy!”.

    Zazwyczaj konkluzje po audycie były takie, że:

    – Dostęp do danych osobowych mają wszyscy pracownicy,

    – Dane nie są w żaden sposób zabezpieczone (zarówno w wersji analogowej czy cyfrowej) przed niepowołanym dostępem,

    – Dane przekazywane są podwykonawcom, dostawcom, kooperantom bez żadnych ograniczeń i umów między stronami,

    – Nie są określone cele i zakres przetwarzania, nieznane jest pochodzenie danych,

    – Zgody na przetwarzanie danych osobowych są niewłaściwe albo ich praktycznie nie było (najczęstsze błędy dotyczyły warunkowania realizacji zlecenia od wyrażenia zgody na przetwarzanie w celach marketingowych albo zakres zgody na przeprowadzanie procesów rekrutacji – zgoda dotyczyła konkretnej rekrutacji zaś CV wykorzystywane są nawet po kilku latach od wysłania przez kandydata).

    Z mojego informatycznego punktu widzenia uważam, że RODO stało się przyczyną głębszego zastanowienia się kadry zarządzającej nad kwestiami bezpieczeństwa zasobów IT, rozumienia zagrożeń jakie czyhają przed organizacjami. To jest prawdziwy impuls do tego, żeby w końcu przystosować firmy do dzisiejszego, jakże groźnego, świata ransomware, hakerów, ataków DDoS czy zwykłych złodziei danych.

    W ramach działań, jakie podjęliśmy w związku z RODO, rozmawialiśmy ze znaczną ilością przedstawicieli organizacji, chcąc się dowiedzieć więcej na temat stosowanych przez nich procedur i systemów bezpieczeństwa IT. Klienci wypełniali ankiety dotyczące w przeważającej części informacji nt. swojej infrastruktury IT czy też używanych narzędzi i systemów informatycznych.

    Z działań tych wyłoniła się dość niepokojąca konkluzja – większość przedsiębiorstw nie jest praktycznie w żaden sposób zabezpieczona przed działaniem (świadomym czy nieświadomym) swoich pracowników, nie mówiąc już o „wrogiej” działalności.

    Najczęstsze popełniane błędy w tym zakresie:

    – brak zdalnych połączeń VPN,

    – brak włączonego firewalla na komputerze, darmowy antywirus,

    – brak backupu danych z systemu sprzedażowego/CRM/produkcji, jeśli jest to nieszyfrowany, jako skrypt, tworzący kopię danych najczęściej na tym samym urządzeniu,

    – o backupie urządzeń końcowych to już nie wspomnę, to rzadkość – implementacja jedynie w 1/20 przypadków,

    – zdarzały się karteczki z loginem i hasłem do systemu sprzedażowego naklejone na monitorze,

    – brak zabezpieczenia stacji roboczych – chociażby automatyczne włączanie wygaszacza ekranu z hasłem,

    – o szyfrowaniu danych / dysków / folderów czy poczty również nie ma co wspominać – zdarzył sie tylko jeden przypadek takich zabezpieczeń,

    – brak zabezpieczeń urządzeń mobilnych – brak blokady (jeśli już to „narysuj wzór”), brak systemu anti-theft,

    – współdzielone zasoby (z danymi osobowymi) między wszystkimi pracownikami – wszyscy mają dostęp do wszystkich zasobów plikowych,

    – te same dane identyfikacyjne do logowania na komputerach albo ich całkowity brak,

    – logowanie do systemu sprzedaży/CRM na jeden login i hasło,

    – hasła do zasobów stałe, niezmieniane od lat,

    – brak AD, co pozwoliłoby na zarządzanie całością stacji roboczych i praw poszczególnych użytkowników,

    – brak przeprowadzonych jakichkolwiek szkoleń dla pracowników dotyczących bezpieczeństwa IT,

    – w jednym z hoteli: wspólna sieć WiFi dla komputera pełniącego rolę serwera z systemem rezerwacji (a na nim oczywiście brak backupu, dostęp ok. 10 osób na jeden login i hasło) i dla gości…. Brak szyfrowania sieci WiFi, sieć otwarta,

    – strony www – formularze z danymi osobowymi wysyłane bez szyfrowania, otwartym tekstem.

    Co z tego wynika? SMB jest w powijakach, jeśli chodzi o bezpieczeństwo IT. Nie ma wiedzy, świadomości, odpowiedniej kadry, świadomych „dochodzących informatyków” opiekujących się IT, budżetów na zabezpieczenie choćby w minimalnym stopniu środowiska IT i danych przechowywanych w firmach.

    Zazwyczaj uświadamiałem właścicielom firm, że są skłonni wydawać po kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie na ubezpieczenia aut w swojej firmie, zaś nie są w stanie wystosować kwoty 10 czy 20 tysięcy złotych na jakiś podstawowy pakiet bezpieczeństwa obejmujący profesjonalny system antywirusowy, backup, szyfrowanie, DLP czy VPN.

    Czy RODO to zmieni? Myślę, że tak.

    Czy od razu? Myślę, że to proces kilkuletni.

    Dużo pracy przed nami!

  • Fortinet uruchomił platformę wymiany informacji dla CISO

    Fortinet uruchomił platformę wymiany informacji dla CISO

    Fortinet uruchomił platformę The CISO Collective, aby wspierać menedżerów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Jest to przestrzeń, w której CISO (Chief Information Security Officer) znajdą wiele przydatnych informacji i wartościowych analiz.

    Praca dyrektorów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo jest szczególnie wymagająca w czasie rosnącej liczby cyberzagrożeń i nasilającej się aktywności hakerów. Aby pomagać im w zwiększaniu efektywności i komfortu pracy, Fortinet uruchomił platformę i aplikację The CISO Collective, które są internetowym centrum dzielenia się ważnymi wiadomościami i analizami. Publikowane tam treści pochodzą z setek źródeł i od wielu autorów. Dodatkowo wzbogacane są o komentarze i artykuły redaktorów platformy, którzy poruszają tematy często pomijane w dyskusjach o cyberbezpieczeństwie.

    W efekcie The CISO Collective jest praktycznym narzędziem dla menedżerów zarządzających bezpieczeństwem w przedsiębiorstwach i organizacjach. Co istotne, budowanym w oparciu o zebrane wśród samych CISO opinie na temat największych problemów, z jakimi borykają się w pracy oraz informacje, których zazwyczaj szukają w sieci.

    Takie merytoryczne wsparcie będzie szczególnie ważne, CISO bowiem zazwyczaj pełnią swoją funkcję stosunkowo krótko – przeciętnie od dwóch do czterech lat. Zapytani o powody rezygnacji najczęściej wymieniają: brak nacisku na kwestie bezpieczeństwa w firmie (36%), niezdolność do zainteresowania nimi kadry kierowniczej (34%) oraz niewystarczające budżety i zasoby przeznaczane na bezpieczeństwo (31%). Częstym powodem odejścia CISO jest także wypalenie i zmęczenie[1].

    Projekt Fortinet ma na celu budowanie społeczności CISO i angażowanie jej nie tylko wokół tematyki bezpieczeństwa firmy, ale też skutecznego przywództwa. Działalność i promocja platformy rozpoczęła się już w Europie Środkowo-Wschodniej oraz Indiach.

    [1] Źródło: https://www.csoonline.com/article/3245170/security/why-do-cisos-change-jobs-so-frequently.html

  • Z jednej strony robotyzacja, z drugiej – wzrost zatrudnienia

    Z jednej strony robotyzacja, z drugiej – wzrost zatrudnienia

    Blisko dwie trzecie liderów firm prywatnych na świecie z optymizmem patrzy na przyszłość swojego biznesu w ciągu najbliższych 24 miesięcy. Aż 89 proc. organizacji uważa, że odniesie sukces w tym okresie. Jak jednak pokazuje raport firmy doradczej Deloitte „Globalne perspektywy dla firm prywatnych. Plany, priorytety i oczekiwania”, ponad połowa przedsiębiorstw prywatnych odczuwa rosnącą niepewność związaną z prowadzeniem biznesu w przyszłości. Dla dyrektorów z krajów regionu EMEA największe zagrożenie dla rozwoju stanowi zatrudnienie i utrzymanie pracowników. Z kolei, co czwarta firma oczekuje, że do końca roku zostanie przejęta przez inny podmiot.

    Po raz pierwszy od dekady w głównych gospodarkach świata panuje prosperity. Sektor prywatny odgrywa coraz większą rolę, dzieje się tak również w Polsce. Raport Deloitte pokazuje, że kadra kierownicza w każdym z trzech regionów – obu Ameryk (70 proc.), krajów EMEA (65 proc.) oraz Azji i Pacyfiku (60 proc.) – z optymizmem patrzy w przyszłość jeżeli chodzi o rozwój swojej firmy w ciągu najbliższych dwóch lat. Nawet 89 proc. przedsiębiorstw jest przekonana, że odniesie sukces w zakresie przychodów, rentowności i wzrostu. Wyraziły one jednak zarówno wysoki stopień optymizmu, jak i niepewności. Ponad połowa organizacji (53 proc.) uważa, że poziom niepewności związanej z przyszłymi perspektywami biznesowymi jest wyższy niż w ubiegłym roku, a zaledwie 9 proc. sądzi, że jest mniejszy.

    Nadrzędnym powodem takiego stanu rzeczy może być to, że firmy prywatne są w większym stopniu zdolne do szybkich reakcji oraz postrzegają sytuację w szerszej perspektywie. Z drugiej strony, dokonują inwestycji w warunkach większej niepewności, aby zachowywać wysoką pozycję konkurencyjną na rynku – mówi Tadeusz Dulian, Starszy Menedżer w zespole ds. firm rodzinnych i prywatnych Deloitte Private.

    Rynki zagraniczne szansą na rozwój

    Jak wynika z raportu Deloitte, inwestycje na rynkach zagranicznych powinny pozytywnie wpływać na kondycję firm prywatnych. Aż 79 proc. organizacji już teraz opiera część swoich przychodów na rynkach międzynarodowych, a 43 proc. liczy, że stanowić one będą ponad jedną czwartą przychodów. Te wzajemne powiązania prawdopodobnie będą coraz większe. Ponad 27 proc. firm oczekuje, że udział inwestycji globalnych w ich biznesie wzrośnie w ciągu roku. Znaczenie rynków międzynarodowych zwiększa się także w związku z pozyskiwaniem i wytwarzaniem produktów. Ponad połowa kadry kierowniczej (57 proc.) twierdzi, że handel globalny odgrywa ważną rolę w ich łańcuchu dostaw.

    Biorąc pod uwagę taką dynamikę wzrostu, nie powinno dziwić, że jedynie 17 proc. liderów firm prywatnych wymieniło bariery handlowe jako istotne zagrożenie dla wzrostu swojej firmy. Jako jedno z głównych zagrożeń dla wzrostu respondenci we wszystkich regionach wymienili za to niepewność geopolityczną.

    Przedstawicieli obu Ameryk najbardziej niepokoją niepewne perspektywy gospodarcze w ich krajach (30 proc.), podczas gdy w regionie Azji i Pacyfiku największe obawy budzą koszty surowców oraz inne koszty produkcji (28 proc.). Dla dyrektorów w krajach EMEA główny problem stanowi zatrudnienie i utrzymanie pracowników (22 proc.).

    Ewolucja przełomowych rozwiązań

    Ciągły przepływ informacji pomiędzy państwami jest kolejnym czynnikiem, który wpływa na ujednolicenie oczekiwań i planów kadry kierowniczej na świecie. Największe korzyści z rozwiązań przełomowych liderzy widzą w postępie technologicznym (66 proc.). Są oni także optymistami, jeśli chodzi o wpływ innowacji na oczekiwania i preferencje klientów (56 proc.) oraz coraz szerszy dostęp do treści (51 proc.). Mniej pozytywnie postrzegają oddziaływanie innowacji na potencjalne zmiany na rynku makroekonomicznym (39 proc.) oraz zmiany regulacyjne (35 proc.).

    Badane firmy wykazały także obawy co do wpływu cyfryzacji na ich modele biznesowe. Nawet 58 proc. kadry kierowniczej z rejonu Azji i Pacyfiku oczekuje, że w ciągu najbliższych dwóch lub trzech lat ich firmy odczują skutki przełomowych rozwiązań stosowanych przez konkurencję. W krajach EMEA uważa tak 52 proc. Tymczasem, respondenci z obu Ameryk postrzegają to zagrożenie jako mniej realny problem – zaledwie 33 proc. liderów z regionu spodziewa się tego w najbliższym czasie.

    Roboty nie odbierają miejsc pracy

    Mimo rosnącej automatyzacji pracy, przejęcie większości zadań przez roboty pozostaje kwestią przyszłości.

    Niemal połowa badanych menedżerów (45 proc.) zamierza zwiększyć pełnoetatowe zatrudnienie w tym roku. To jest sygnał, że ludzie wciąż wygrywają z technologiami i mają kluczowe znaczenie dla wielu funkcji biznesowych – mówi Tadeusz Dulian. – Obecnie firmy znajdują się pomiędzy dwoma potężnymi trendami, które zostały zapoczątkowane w wyniku wznowienia globalnego wzrostu: potrzebą zatrudniania nowych pracowników w celu zaspokojenia rosnącego popytu oraz nasilającą się walką o kurczącą się pulę wykwalifikowanych pracowników – dodaje.

    Firmy prywatne mają jeszcze jeden powód, aby w dużym stopniu koncentrować wysiłki na dbaniu o talenty. Jako główną strategię rozwoju na ten rok, respondenci wskazali na wzrost wydajności (35 proc.). Utalentowani pracownicy będą odgrywać kluczową rolę we wspieraniu i wykorzystywaniu innowacji, w równie dużym stopniu, jak inwestycje w nowe technologie będą realizowały ten cel.

    Rosnąca motywacja w zakresie fuzji i przejęć

    W ostatnich latach wiele firm globalnych wykazało zdecydowaną wolę, aby rozwijać się w sposób organiczny. Mniej niż jedna trzecia (29 proc.) liderów biznesów prywatnych deklaruje, że ich organizacja zrealizowała fuzję lub przejęcie w ubiegłym roku. Ale odbicie może nastąpić już niebawem. Nawet 42 proc. respondentów spodziewa się, że uda im się nabyć wyznaczone aktywa do końca roku. Tymczasem, co czwarta firma (26 proc.) oczekuje, że zostanie przejęta przez inne podmioty.

    Dla jednej trzeciej respondentów głównym motorem do angażowania się w procesy M&A w tym roku jest możliwość wejścia na nowe rynki globalne. Na drugim miejscu (32 proc.) znalazła się możliwość rozszerzenia i zdywersyfikowania bazy klientów.

    Firmy prywatne odczuwają presję, aby rozwijać się, konsolidować i osiągać skalę, która pozwala skuteczniej konkurować na rynku. Niezależnie od motywów, zwiększony apetyt na transakcje wskazuje na świadomość dyrektorów, że reguły biznesowe zmieniają się, a ich prywatne firmy muszą ewoluować, aby dalej odnosić sukcesy – podsumowuje Tadeusz Dulian.

  • IT Kontrakt planuje rekord

    IT Kontrakt planuje rekord

    IT Kontrakt, lider na rynku usług IT w Polsce, działający także w Szwajcarii i Malezji, konsekwentnie realizuje plan zwiększania skali działalności. Dzięki dalszej ekspansji spółka zamierza, po raz pierwszy w swojej historii, wypracować około 300 mln zł przychodów. To oznacza wzrost sprzedaży o około 30 proc. w 2018 r., w porównaniu do 20 proc. wzrostu w 2017 r. i  zachowanie pozytywnego trendu w rentowności.

    Wojciech MachZałożyliśmy dynamiczny plan rozwoju i z sukcesem go realizujemy. Pozyskujemy nowych klientów z całego świata. W ostatnim kwartale rozpoczęliśmy współpracę między innymi z jednym z największych software house’ów na świecie oraz kolejnymi klientami z obszaru bankowości. Naszą przewagą jest oferowanie rozwiązań oraz zaplecza IT, które pozwala realizować duże i nowoczesne projekty, bez konieczności posiadania rozbudowanych zespołów programistów w swoich wewnętrznych strukturach. Jedną z przyczyn wzrostu jest oferowana przez nas usługa Managed Services, która odpowiada na potrzeby rozwijających się przedsiębiorstw. W ostatnim półroczu pozyskaliśmy kolejne projekty w ramach tej usługi, a także rozbudowujemy nasze wewnętrzne Software Delivery Center – Wojciech Mach, prezes współzarządzający IT Kontrakt

    Spółka IT Kontrakt od lipca 2017 r. jest częścią globalnego funduszu Oaktree Capital Management, którego przedstawicielem w Polsce jest Cornerstone Partners. W sierpniu tego roku do tworzonej przez fundusz platformy IT ma dołączyć krakowska spółka Solid Brain, by wspólnie budować pozycję lidera na rynku usług IT w Europie Środkowej. IT Kontrakt posiada biura handlowe w Szwajcarii i USA oraz własne Software Delivery Centers w pięciu lokalizacjach. Jest również obecna w Kuala Lumpur w Malezji, gdzie zatrudnia kilkudziesięciu specjalistów z całego świata. W 2018 r. rosnący przychód spółki będzie pochodzić z realizacji projektów międzynarodowych w najnowszych technologiach, łącznie z usługami w chmurze czy projektami opartymi o blockchain. Firma ma zbalansowane portfolio klientów i wciąż widzi szanse na wzrost w nowych obszarach.

    Wraz ze wzrostem przychodów planowane jest także zwiększenie zatrudnienia o 15 proc. do 1550 osób. Podane cele rekrutacyjne i finansowe nie uwzględniają wzrostu związanego z połączeniem z Solid Brain.

    Tomasz PyrakZapewniamy naszym klientom najwyższą jakość usług, dlatego wraz z kolejnymi kontraktami zwiększamy zatrudnienie, poszukując specjalistów o dużym doświadczeniu i o unikalnych kompetencjach. Oferujemy przy tym konkurencyjne lub wyższe wynagrodzenie niż to proponowane przez podobne firmy na rynku. Zależy nam na tym, żeby pracować z najlepszymi, dlatego nie boimy się inwestować w talentyTomasz Pyrak, prezes współzarządzający IT Kontrakt

    Spółka obsługuje firmy m.in. z branży motoryzacyjnej, finansowej i farmaceutycznej, niezależnie od używanej przez nie technologii. Jedną z przewag konkurencyjnych IT Kontrakt jest możliwość świadczenia niszowych, ale rosnących na znaczeniu usług, na przykład z zakresu bioinformatyki. Specjaliści działający w tym obszarze programują w języku R, który zyskuje coraz większą popularność. Chcąc wzmacniać konkurencyjność, firma utworzyła Akademię Bioinformatyki. Programiści mogą w niej rozwijać swoje umiejętności kodowania w języku, którego znajomość zapewnia im wysoką pozycję na rynku pracy.

    Zarząd spółki zapowiada dalsze zwiększanie obszaru działalności oraz rozważa dalsze akwizycje, które uzupełnią portfolio usług i dodatkowo wzmocnią pozycję firmy.

    Mamy ambicję, żeby zbudować w Polsce firmę IT, która skutecznie będzie rywalizować nie tylko na lokalnym, ale i światowym poziomie. Dzięki elastyczności naszych usług oraz posiadaniu doskonałej kadry inżynierów, ten plan jest realny w średnioterminowej perspektywie – dodaje  prezes współzarządzający Tomasz Pyrak.

  • Outsourcing kadr i płac: czy warto zlecić?

    Outsourcing kadr i płac: czy warto zlecić?

    Outsourcing: kadry i płace – to hasło prędzej czy później może pojawić się w wyszukiwarce internetowej każdego przedsiębiorcy. Czy warto zlecić stworzenie działu kadr i płac poza firmą?

    Usługi outsourcingu płac – czy naprawdę ich potrzebuję?

    Niewątpliwie sprawy kadrowo-płacowe w są jednymi z najważniejszych aspektów prowadzenia każdego przedsiębiorstwa. Jest to też dziedzina niezwykle absorbująca, wymagająca czasu, znajomości przepisów oraz dokładności. Wszelkie pomyłki mogą bowiem kosztować właścicieli firm naprawdę sporo.

    Jeśli w twojej firmie nie ma miejsca oraz odpowiednich środków na stworzenie działu zajmującego się tymi zagadnieniami, dobrym pomysłem jest outsourcing. Kadry i płace to w końcu fundamenty dobrze prowadzonej firmy. Warto powierzać ich budowę profesjonalistom.

    Outsourcing kadry i płace – największe zalety

    Największą zaletą zlecenia działań kadrowo-płacowych na zewnątrz jest redukcja kosztów. Małym i średnim przedsiębiorcom bardzo często po prostu bardziej opłaca się inwestycja w usługi outsourcingu płac, niż przyjmowanie pracownika lub pracowników, którzy odpowiadaliby za tę część pracy firmy. Oczywiście jako szef możesz robić wszystko sam, ale możesz szybko się przekonać, że samodzielne prowadzenie księgowości nie jest łatwe i potrafi konsumować ogromne ilości czasu. A czas, o czym często zapominamy, to niezwykle cenna waluta. Jako szef możesz zainwestować ją w wiele innych, rozwijających twoją firmę spraw.

    Oszczędność czasu wiąże się ze zwiększoną wydajnością. Sporządzanie dokumentacji, przygotowanie pracowniczych teczek, pamiętanie o okresowych badaniach pracowników czy kursach BHP, wyliczanie wynagrodzeń  – lista zadań jest naprawdę długa. Zlecając opiekę nad sprawami kadrowo-płacowymi uwalniasz się od sporej ilości przytłaczających obowiązków. A swoją energię możesz skierować na pozyskiwanie nowych klientów, marketing, budowanie zgranego zespołu pracowników, obmyślanie nowych firmowych wyzwań.

    Księgowość w firmie musi być prowadzona stale. Niestety tego typu obowiązki nie mogą poczekać. Z drugiej jednak strony pracownik działu kadr i płac czasem musi iść na urlop, zdarza mu się zachorować lub też być nieobecnym w pracy z powodu innych, losowych zdarzeń. W takich przypadkach firma narażona jest na zastój w bardzo istotnej części jej funkcjonowania. Outsourcing pozwala nam uniknąć takich sytuacji. Firma, która zajmuje się usługami outsourcingu płac jest do twojej dyspozycji  w każdy dzień roboczy i w razie potrzeby zawsze znajdzie się w niej osoba, która rozwiąże problem.

    Usługi outsourcingu płac – czy warto zlecić sprawy kadrowo-płacowe zewnętrznej firmie?

    Podsumowując, outsourcing kadr i płac to opcja warta rozważenia. Zwłaszcza jeśli jesteś początkującym przedsiębiorcą, albo prowadzisz mały lub średni biznes. W praktyce bywa tak, że tylko największym zakładom pracy opłaca się utrzymywać dział kadr i płac w obrębie firmy. Warto poświęcić czas na obliczenie kosztów oraz czasu – czy opłaca ci się robić to samemu lub zatrudnić kogoś, kto byłby za ten obszar działalności odpowiedzialny? Porównując kwoty, które zapłaciłbyś zewnętrznej firmie uzyskasz najlepszą odpowiedź. Jedno jest pewne – sektor zarządzania kadrami i finansami musi być prowadzony z największą starannością, a tę zapewnić mogą tylko dobrze wykwalifikowani profesjonaliści.

    outsourcing-empartner

  • Polska potentatem AI?

    Polska potentatem AI?

    Polska ma ogromny potencjał w zakresie sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Rozwiązania tworzone w Polsce coraz częściej zdobywają uznanie reszty Europy i Świata. Opracowany przez polski rząd program sztucznej inteligencji zakłada, że Polska będzie mogła aktywnie uczestniczyć na tym polu, także w zakresie ekspansji zagranicznej. Pierwszy plan budowanej strategii powstanie do końca 2018 roku. Sztuczna inteligencja do 2030 r. może przynieść światowej gospodarce ponad 15,5 bln dolarów.

    – Polska ma szansę być potentatem w pełnym znaczeniu tego słowa, z ekspansją zagraniczną, w dziedzinie sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. To coś, gdzie jesteśmy dostrzegani na arenie europejskiej, dlatego rząd polski opracowuje nową strategię wdrażania sztucznej inteligencji, bo dane, nie tylko dane kosmiczne, są podstawą do robienia analiz, do wyciągania wniosków i planowania – zapowiada w rozmowie Robert Nowicki, zastępca dyrektora Departamentu Innowacji w Ministerstwie Przedsiębiorczości i Technologii.

    Coraz więcej europejskich krajów stawia na inwestycje w sztuczną inteligencję. Tylko Wielka Brytania do 2022 roku na ten cel chce przeznaczyć 1,8 mld dolarów. Zjednoczone Emiraty Arabskie zakładają z kolei, że do 2035 roku dzięki sztucznej inteligencji budżet kraju zyska nawet 135 mld dolarów. Stany Zjednoczone tylko w tym roku przeznaczą 15 mld dolarów na rozwój AI.

    Jak podaje PwC, do 2030 r. sztuczna inteligencja może przynieść światowej gospodarce ponad 15,5 bln dolarów. Dlatego również Polska traktuje inwestycje w AI priorytetowo.

    – Program sztucznej inteligencji zakłada utworzenie ciała najlepszych doradców, które będzie składało się zarówno z kadry akademickiej, jak i z przedsiębiorców, którzy już pracują nad sztuczną inteligencją. Widzimy, jak wpływ AI i uczenia maszynowego ma bezpośrednie przełożenie na nas wszystkich. Powołanie takiego ciała pozwoli na opracowanie projektu pozwalającego polskim przedsiębiorcom razem z administracją publiczną na włączenie się w łańcuch dostaw globalnych, na wymianę wiedzy, na aktywne uczestnictwo – wskazuje Robert Nowicki.

    Polska Strategia Rozwoju Sztucznej Inteligencji ma pozwolić Polsce znaleźć się w gronie najbardziej zaawansowanych technologicznie państw. Obecnie do czołówki sporo nam brakuje, zaczynamy dopiero nadrabiać zaległości. Wszystkie raporty potwierdzają jednak, że bez inwestycji w badania i rozwój, sztuczną inteligencję, nasza gospodarka będzie coraz słabsza i mniej konkurencyjna.

    Eksperci podkreślają, że Polska powinna poszukać własnej drogi w inwestowaniu w AI, jednak może się wzorować na krajach bardziej zaangażowanych w tym kierunku.

    – Podczas misji gospodarczej jednym z punktów jest skorzystanie z doświadczeń, jak robią to Kanadyjczycy. Wielu Polaków pracuje też w agencji, która zajmuje się sztuczną inteligencją. Musimy ułożyć całą inżynierię finansowania, inżynierię planowania. Jesteśmy na początku tej drogi, ale nie z tyłu Europy. Myślę, że do końca roku wypracujemy propozycję – zapowiada Robert Nowicki.

    Zdaniem naukowców lata 2040–2050 będą pierwszym w historii okresem, w którym sztuczna inteligencja dorówna ludzkim możliwościom lub je przewyższy

  • Pojawia się i znika… O nowym podejściu do lojalności pracowników

    Pojawia się i znika… O nowym podejściu do lojalności pracowników

    Każdy przedsiębiorca marzy o doświadczonych i kompetentnych pracownikach, którzy będą pracowali z zaangażowaniem w jego firmie aż do przysłowiowej emerytury. Niestety w czasach niskiego bezrobocia i pogłębiającego się deficytu pracowników istnieją coraz mniejsze szanse na to, że owo marzenie się spełni.

    Rosnące zjawisko fluktuacji kadr dotyka po kolei wszystkie branże, a staż pracy w tej samej firmie ulega skróceniu. To wszystko sprawia, że firmy muszą aktywnie zabiegać o pracownika. Nie tylko na poziomie procesu rekrutacyjnego, ale również już po zatrudnieniu, żeby zatrzymać go w miejscu pracy jak najdłużej. Jak w rzeczywistości wygląda i od czego zależy lojalność polskich pracowników? Czy w ogóle staż pracy jest dobrą miarą lojalności?

    Polacy skoczkami czy długodystansowcami?

    W 2012 roku z badań Eurobarometru wynikało, że Polacy zmieniali pracę średnio co 12 lat. Dziś średni staż pracy w jednej firmie szacuje się na około 5 lat. W rzeczywistości wiele jednak zależy od takich czynników jak branża, w której działa firma, oraz wiek i doświadczenie pracowników.

    Z badań przeprowadzonych przez specjalistów z firmy manaHR  wynika, że długość stażu pracy zależna jest też od stanowiska, jakie obejmuje pracownik. W firmach produkcyjnych najdłuższy staż mają wykwalifikowani robotnicy i liderzy. Najkrótszy – początkujący robotnicy i młodsi specjaliści – nie tylko pracują najkrócej z racji młodego wieku, ale są to też grupy cechujące się najwyższym wskaźnikiem fluktuacji.

    image001

    Niemniej sytuacja w przedsiębiorstwach produkcyjnych i tak wygląda nie najgorzej w porównaniu np. z branżą usług wspólnych. Jak pokazuje bowiem wykres, średni staż w firmach produkcyjnych to 9 lat, tymczasem w centrach SSC/BPO/IT to tylko 4 lata.

    Z naszych danych i rozmów z Klientami wynika, że wskaźnik fluktuacji w centrach usług wspólnych jest rzeczywiście wyższy niż w firmach produkcyjnych. Porównując średni staż zatrudnienia w tych dwóch grupach organizacji, warto jednak wziąć pod uwagę, że mniejszy staż może również wynikać z faktu, że branża usług wspólnych jest „młodsza” – pierwsze centra SSC/BPO były zakładane w czasie, kiedy Polska weszła do Unii, a szczególnie intensywny rozwój tej branży przypada na ostatnie kilka lat. – komentuje Dorota Bodek z firmy manaHR.

    Najkrócej u jednego pracodawcy pozostają specjaliści IT. Według badań opublikowanych w 2017 roku przez Hackerlife, w dużych firmach IT mediana czasu pracy wynosi 2 lata, a w mniejszych niecałe 1,5 roku, przy czym i tak około 25% zespołu zmienia miejsce zatrudnienia nie później niż po 8 miesiącach.

    Na podstawie już tylko dwóch branż, IT i produkcyjnej, możemy zatem zauważyć, jak skrajne potrafią być różnice, jeśli chodzi o staż pracy w jednym miejscu. Programistów nazywa się często “skoczkami”. Analogicznie pracowników produkcji można by więc określić mianem “długodystansowców”. Czy od razu oznacza to jednak, że ci drudzy są bardziej lojalni od pierwszych? Wszystko zależy od tego, jak pojmujemy lojalność.

    Millenialsi jako kozioł ofiarny

    Ogromne zmiany jakie zaszły w ostatnim dziesięcioleciu zbiegły się w czasie z wejściem na rynek pracy nowego pokolenia pracowników. Pomijając fakt, że podawanie przedziałów wiekowych i próba sprowadzenia do wspólnego mianownika tak ogromnej liczby ludzi zawsze będzie sztuczne, potrzeba “etykietowania” jest na tyle silna, że zaczęto osoby urodzone w latach 1980 – 1994 określać mianem Millenialsów lub generacją Y.

    Niestety ostatnio coraz więcej pojawia się negatywnych opinii o przedstawicielach tego pokolenia m.in., że jako pracownicy są roszczeniowi, niedouczeni i nielojalni. Czytając niektóre artykuły, można nawet odnieść wrażenie, że są odpowiedzialni za zjawisko rynku pracownika i za wszelkie problemy przedsiębiorców, poczynając od zwiększenia rotacji na trudnościach z pozyskaniem talentów kończąc. Przyjrzyjmy się zatem kwestii lojalności młodych pracowników.

    Owszem, z badań rynku wynika, że przedstawiciele pokolenia Y zmieniają pracę stosunkowo najczęściej, ale przyczyna jest prosta – mają po prostu ku temu więcej możliwości niż starsi koledzy. Po pierwsze większość z nich jest dopiero na starcie kariery zawodowej i nie ma zobowiązań wynikających np. z posiadania rodziny. Po drugie korzystają z szansy, jaką oferuje obecny rynek pracy, gdzie z ogłoszenia na ogłoszenie można napotkać coraz bardziej atrakcyjne warunki zatrudnienia. Niewykluczone, że równie często zmienialiby pracę pracownicy nawet po 50-te, gdyby w Polsce chętniej zatrudniano osoby w wieku przedemerytalnym.

    Nie da się oczywiście zaprzeczyć, że mamy do czynienia ze zmianą mentalności, bo jeszcze rodzice Y-ków dorastali w przekonaniu, że ideałem jest pracować w jednym miejscu do emerytury. Czy znaczyło to, że byli bardziej lojalni? Raczej nie mieli innego wyjścia. Przede wszystkim było dużo mniej miejsc pracy niż obecnie, przez co to pracownicy zabiegali, by dostać się gdziekolwiek na etat, który oznaczał stabilizację. W związku z tym pracodawcy uważali, że lojalność się im należy za samą możliwość stosunku pracy. Jeśli jednak długi staż pracy wynika tylko i wyłącznie z obawy przed utratą zatrudnienia i lęku przed zmianą, to czy możemy mówić o lojalności? Dziś nikt nie może liczyć ani pozwolić sobie na stabilizację rozumianą jako praca w jednej firmie. Powstają coraz to nowe miejsca pracy, jedne przedsiębiorstwa się rozwijają, inne giną pod naporem konkurencji. Niebezpiecznie jest nawet obecnie zakładać, że przepracujemy całe życie w tym samym miejscu. Zwłaszcza, że w niektórych branżach zbyt długi staż pracy u jednego pracodawcy jest odbierany wręcz negatywnie, a taki pracownik przestaje być atrakcyjny na rynku pracy (np. IT). Mówi się dużo o elastyczności, nieustannym podnoszeniu kompetencji, a nawet “przebranżawianiu”. W takich warunkach ciężko oczekiwać przywiązania do pracodawcy. Zwłaszcza, jeśli konkurencja obiecuje lepiej o nas zadbać. Warto tu jednak zaznaczyć, że dla młodego pokolenia wcale nie są najważniejsze pieniądze. Z wielu badań i ankiet wynika, że równie istotna (o ile nie istotniejsza) jest możliwość rozwoju i, wbrew powszechnemu mniemaniu, także stabilizacja.

    Być może zatem pokolenie Y wcale nie różni się pod względem potrzeb od wcześniejszych generacji? Przecież nieustanny rozwój i poczucie sensu pracy to podstawowe pragnienia każdego człowieka. A może jedynym, co odróżnia Millenialsów od pracowników z innych pokoleń jest świadomość oczekiwań, przez złośliwych zwana roszczeniowością? Wydaje się, że młodzi ludzie po prostu lepiej rozumieją, że stosunek pracy to wymiana korzyści. Pracodawca oferuje pracownikowi oprócz wynagrodzenia, możliwości rozwoju, a pracownik wnosi wkład w budowanie sukcesu firmy. Przyszła chyba pora na redefinicję lojalności względem pracodawcy. W dzisiejszych czasach nie może to być bowiem tylko jednostronna relacja oparta na przywiązaniu.

    Lojalność relacją dwustronną

    Bez wątpienia każde odejście pracownika, niezależnie od branży, pociąga za sobą wiele konsekwencji dla pracodawcy. Przede wszystkim koszty związane z rekrutacją oraz przeszkoleniem nowych kadr, a w firmach produkcyjnych dodatkowo jeszcze straty spowodowane przestojem lub błędami niedoświadczonych pracowników. Nie można jednak oczekiwać lojalności od ludzi, jeśli się im lojalności nie okazuje. Przedmiotowe myślenie o zatrudnionym jako wyłącznie o koszcie to obecnie droga donikąd. Coraz bardziej wymagający rynek wymusza na pracodawcach zmiany w podejściu do kadr – jeśli ktoś chce zatrudnić i utrzymać pracownika jak najdłużej, powinien potraktować go jako inwestycję. I nie chodzi tutaj wyłącznie o wysokie wynagrodzenie (zwłaszcza dla młodego pokolenia przestało być ono głównym motywatorem), ale przede wszystkim o podejście oparte na szacunku. Szacunku rozumianym jako wsłuchanie się w indywidualne potrzeby pracownika. Dla jednej osoby tą potrzebą będzie ciągły rozwój, dla innej przyjazna atmosfera w środowisku pracy, a jeszcze kolejna będzie oczekiwała elastycznych godzin pracy lub możliwości pracy zdalnej, by móc np. pogodzić obowiązki zawodowe z życiem rodzinnym.
    Pamiętajmy, że źródło lojalności pracowników znajduje się po stronie pracodawcy.

  • Raport: Przemysłowy internet rzeczy jest już wszędzie. W większości w powijakach

    Raport: Przemysłowy internet rzeczy jest już wszędzie. W większości w powijakach

    Internet rzeczy to jedna z najważniejszych technologii czwartej rewolucji przemysłowej, pozwalająca na śledzenie pracy maszyn, które za jej sprawą zyskały zdolność komunikowania się między sobą. Jak podaje raport Annual IIoT Maturity Study, w takich branżach, jak produkcja, wydobycie paliw czy transport, poziom implementacji IIOT jest wyjątkowo wysoki i w tym roku wyniesie 98 proc.

    Internet rzeczy idzie jak burza – wynika z badania przeprowadzone przez Bsquare wśród kadry zarządzającej w firmach produkcyjnych, transportowych i specjalizujących się w wydobyciu paliw. Wzięło w nim udział ponad 310 amerykańskich przedsiębiorstw z przychodami przekraczającymi 250 mln dolarów. Z badania wynika, że aż 86 proc. z nich posiada już rozwiązanie oparte o przemysłowy internet rzeczy, a 84 proc. uznaje wdrożenie za sukces, przypisując posiadanemu narzędziu wysoką skuteczność. Oznacza to, że IIOT przeszedł drogę od ekscytującej nowinki do technologii będącej w powszechnym użytku. Widać to również w Polsce, szczególnie w branży produkcyjnej, gdzie komunikacja między maszynami zyskuje coraz większą popularność. – Internet rzeczy zmienia oblicze przemysłu, co do tego nie ma wątpliwości. Systemy klasy MES czy SFC dzięki tej technologii potrafią znacząco zwiększyć efektywność linii produkcyjnej. Śledząc zachowania maszyn możemy skalibrować je w taki sposób, by dawały z siebie 100 proc. Internet rzeczy umożliwia również prowadzenie konserwacji predyktywnej. Zapobiegając awariom utrzymujemy ciągłość produkcji. W tej branży przestoje oznaczają straty, a tych należy unikać – tłumaczy Jan Skowroński z DSR, firmy wspierającej producentów w cyfrowej transformacji.

    Rynek wciąż niedojrzały

    Z badania Annual IIoT Maturity Study wyłania się pewien schemat działania: firmy zaczynają przygodę z internetem rzeczy na poziomie podstawowej łączności z maszynami i szybko dostrzegają płynące z tego korzyści. Zachęcone efektami sięgają po bardziej zaawansowane rozwiązania, takie jak analityka danych, automatyzacja czy edge computing, czyli zaawansowana komunikacja na linii maszyna – maszyna, z pominięciem centralnego systemu. Takim wdrożeniom towarzyszą różne potrzeby i cele. Na pierwszym miejscu statystycznie znajduje się utrzymanie odpowiedniej kondycji monitorowanych urządzeń. Następna na liście znajduje się logistyka, gdzie IoT pomaga w lokalizacji komponentów, rozlokowanych w zakładzie produkcyjnych czy też wysłanych przez dostawców. Po technologię pozwalającą na komunikację z maszynami sięga się również w celu redukcji kosztów operacyjnych i zwiększenia wydajności produkcji.

    Z badania Bsquare wynika, że 54 proc. maszyn będących na stanie respondentów podłączona jest do sieci. To dobra wiadomość dla firm realizujących wdrożenia narzędzi opartych o przemysłowy internet rzeczy. Penetracja przekraczająca 50 proc. świadczy o jego rosnącej popularności, z drugiej strony wciąż pozostaje spora przestrzeń do zagospodarowania.  — Jest to wciąż młody rynek i minie jeszcze sporo czasu nim osiągnie dojrzałość. Wraz z rosnącym nasyceniem rozwiązaniami tej klasy, zarówno w dużych przedsiębiorstwach, jak i tych z sektora MŚP, doświadczać będziemy coraz więc zmian w sposobie funkcjonowania organizacji. To co widzimy obecnie to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Kolejne etapy to rozwój edge computing i projektów opartych o szeroko pojęty blockchain. takich jak IOTA, Walton czy Vechain. Kładą one podwaliny pod inteligentna miasta i tworzą praktyczne zastosowania dla komunikacji machine-to-machine — prognozuje kierownik działu badań i rozwoju w firmie DSR S.A. Jego słowa znajdują odzwierciedlenie w wynikach badania. Wskazują one jasno, że większość wdrożeń można zaklasyfikować, jako podstawowe. Tymczasem największy zwrot inwestycji w internet rzeczy odbywa się na wyższych szczeblach dojrzałości, takich jak np. automatyzacja prostych procesów czy edge computing.

    Ramię w ramię z chmurą

    Niewątpliwie ogromny wpływ na rozwój Internetu Rzeczy miała i cały czas ma chmura obliczeniowa. Przede wszystkim dlatego, że jest to względnie tani i swobodnie skalowalny sposób przechowywania dużych ilości danych generowanych przez technologię IoT. Firmy odczuwając rosnącą presję, by coraz szybciej testować i wdrażać nowe rozwiązania, odważnie inwestują w chmurę obliczeniową, która im to zadanie ułatwia, gwarantując zarazem nieporównywalnie większą dostępność niż tradycyjna infrastruktura IT.  — Firmy zaczęły zdecydowanie chętniej sięgać po chmurę, co ma związek m.in. z deficytem specjalistów IT i dążeniem do obniżenia kosztów oraz uzyskania błyskawicznego dostępu do infrastruktury. Dlatego chmura coraz częściej staje się naturalnym wyborem nie tylko dla najlepiej wyedukowanych technologicznie branż, czyli IT, e-commerce czy medialnej, ale także start-upów przywiązujących szczególną uwagę do kosztów, fintechów i producentów gier potrzebujących większej mocy obliczeniowej — zwraca uwagę Jakub Bryła z Atmana, lidera polskiego rynku data center.  Jak wynika z analiz firmy doradczej IDC, średnie tempo inwestycji rozwiązania chmurowe w Polsce sięgnie do 2019 r. 18,6 proc.

  • Jak zwiększyć wartość firmy z pomocą technologii?

    Jak zwiększyć wartość firmy z pomocą technologii?

    Firmy, które dążą do bycia liderem w sferze technologii, będą skupiać się na połączeniu przełomowych innowacji wewnątrz organizacji. W ciągu najbliższych dwóch lat większość z nich nastawia się na rozpowszechnienie robotyzacji i automatyzacji. Działy HR będą rozwijać nowe strategie współpracy pomiędzy ludźmi a maszynami. Jak pokazuje raport firmy Deloitte „Tech Trends 2018. The symphonic enterprise”, rola działów IT rośnie dynamicznie. Aby przeprowadzić skuteczną transformację technologiczną, firmy będą musiały zadbać przede wszystkim o swoje zaplecze administracyjne.

    Rzeczywistość cyfrowa, inteligencja kognitywna oraz blockchain to dziś główne innowacje w sferze technologii biznesu. W przeszłości firmy wdrażały zmiany w pojedynczych obszarach technologicznych. Szybko jednak uświadomiły sobie, że traktowanie tych systemów jako niezależne części jest nieopłacalne.

    Więcej „ludzkich” obowiązków dla pracowników

    Większość firm przewiduje, że automatyzacja i robotyzacja procesów rozpowszechni się w ciągu najbliższych dwóch lat. Pośród organizacji już implementujących automatyzację procesów z wykorzystaniem robotów, 78 proc. zakłada istotne zwiększenie nakładów inwestycyjnych na tę technologię w przeciągu następnych trzech lat. Firmy poddane analizie Deloitte prowadzące projekty pilotażowe planują zainwestować średnio półtora miliona dolarów w automatyzację, natomiast te, które już zdecydowały się na wdrożenie i rozszerzenie zakresu automatyzacji, dotychczas zainwestowały przeciętnie trzy i pół miliona dolarów w robotykę. Nieco więcej czasu zajmie popularyzacja sztucznej inteligencji i systemów obliczeniowych – od dwóch do pięciu lat. W Europie Środkowej oczekuje się, że robotyka i automatyzacja kognitywna dotknie dużą liczbę centrów usług wspólnych oraz lokalnych dostawców outsourcingu biznesowego. Jak wynika z badania na temat usług wspólnych przeprowadzonego przez Deloitte w 2017 roku, już 26 proc. centrów usług wspólnych rozważa lub prowadzi projekt pilotażowy wykorzystujący robotykę i automatyzację, a 24 proc. ankietowanych rozważa wdrożenie. Nie ominie to również Polski.

    Zadania przydzielane będą zarówno ludziom, jak i maszynom. Część zadań pracownicy i roboty będą wykonywać wspólnie. W praktyce wdrożenie robotów oznacza automatyzację powtarzalnych i żmudnych procesów. Pozwoli to pracownikom skupić się na aspektach bardziej „ludzkich”, czyli takich, które wymagają umiejętności rozwiązywania wrażliwych problemów, kompetencji społecznych oraz inteligencji emocjonalnej.

    Firmy zadbają o serce organizacji

    Pierwsza fala cyfryzacji na świecie koncentrowała się na wizerunku firmy wśród klientów. Wysiłki skupiały się wokół działań marketingowych. Jednak dyrektorzy działów IT uświadamiają sobie, że skuteczne przekształcenie obszaru obsługi klienta możliwe jest tylko wtedy, kiedy serce organizacji, tzw. back-office, oparte jest o nowe systemy cyfrowe.

    Chodzi o zbudowanie nowego centrum w firmie, w którym połączenie automatyzacji, analizy w czasie rzeczywistym i raportowania wplecione będą w systemy i procesy, które fundamentalnie zmieniają sposoby wykonywania pracy. Trend ten odzwierciedla inicjatywy na rzecz cyfryzacji, które są już w trakcie realizacji w innych działach firm, takich jak HR, sprzedaż czy marketing – tłumaczy Daniel Martyniuk, Partner, Lider Programu CIO, w Deloitte Consulting.

    Jak pokazuje raport Deloitte, rewolucja cyfrowa w pierwszej kolejności powinna objąć działy finansowe, które jako tradycyjni dostawcy analiz, mogą stać się źródłem doradztwa strategicznego dla całej organizacji oraz działy zakupów, odpowiadające za łańcuchy dostaw. To sprawi, że te ostatnie przekształcą się w efektywne cyfrowe sieci dostaw (ang. Digital Supply Networks, DSNs).

    Badanie Deloitte pokazuje również, że firmy na całym świecie mają jednak poważne obawy co do potencjalnego wpływu transformacji technologicznej na kulturę, ekspertów w organizacji i struktury wewnętrzne. Na brak gotowości wpływają także koszty oraz złożoność utrzymywania już istniejących systemów.

    Działy IT motorem napędowym transformacji biznesu

    W związku z tym, że strategie biznesowe są ściśle związane z technologią, wiodące organizacje wymyślają na nowo podejścia i metodyki planowania, dostarczania i rozwoju rozwiązań technologicznych. Z jednej strony firmy automatyzują i modernizują infrastrukturę i architekturę IT. Z drugiej strony organizują, obsługują i dostarczają rozwiązania technologiczne. Prowadzone równolegle procesy są w stanie zapewnić znacznie więcej niż tylko efektywność – oferując narzędzia, prędkość i wzmocnienie działań, które zdefiniują technologiczną organizację przyszłości.

    Respondenci badania wskazują na rosnący autorytet i ambicje dyrektorów IT, którzy chcą być liderami innowacyjności w swoich firmach. Wspominają również o skali i złożoności wielu istniejących portfeli IT i zasobów technologicznych. Jak pokazują wyniki badania Deloitte, gotowość firm do wdrożenia tego trendu różni się w poszczególnych regionach. W Europie Południowej i Ameryce Łacińskiej spadki koniunktury ekonomicznej w ostatnich kilku latach i słabość walut obniżyły budżety na rozwiązania IT. Z kolei w Europie Zachodniej poziom ten gotowości jest bardzo różny. W niektórych firmach są opóźnienia z powodu braku zgodności wśród kadry kierowniczej. Te, którym udało się przezwyciężyć te bariery, wprowadzają wymagane zmiany.

    API szansą na zwiększenie zysku z inwestycji w technologie

    Przez wiele lat interfejsy programowania aplikacji (API) umożliwiały interakcję pomiędzy systemami informatycznymi. Coraz częściej jednak firmy doceniają tę często pominiętą technologię za jeszcze jedną zaletę. API pozwala na współdzielenie zasobów technologicznych w ramach całej organizacji i poza nią. Dostrzegając rosnący trend popularyzacji API, firmy zaczęły badać nowe sposoby na wykorzystanie i zarządzanie tego typu interfejsami. Badanie Deloitte pokazuje, że adaptacja API rozwija się w niektórych krajach wyjątkowo szybko w dwóch sektorach: finansowym (w Wielkiej Brytanii, USA, Brazylii, Kandzie i regionie Azji i Pacyfiku) oraz w TMT (w Niemczech, Irlandii, Włoszech i Ameryce Łacińskiej). Widać również postępy z wykorzystaniem rozwiązań API w sektorze publicznym.

    Podstawą transformacji technologicznej jest API. Wraz z przekształceniem działów IT, API urzeczywistnia zobowiązanie nie tylko do rozwoju nowoczesnej architektury IT, ale także do podniesienia potencjalnego zysku z inwestycji w technologie – mówi Daniel Martyniuk. – Daje to podstawy do spełnienia dużych ambicji w świecie cyfrowym, przedstawia systemy zarządzania i architekturę techniczną umożliwiającą większą efektywność biznesu, współdzielenie zasobów technologicznych oraz nowe sposoby na zaprezentowanie i spieniężenie własności intelektualnej – dodaje.

  • Niesłuszne oskarżenie o wyłudzenie VAT – jak się bronić?

    Niesłuszne oskarżenie o wyłudzenie VAT – jak się bronić?

    Organy podatkowe mają prawo kontrolować, czy podatnicy należycie wypełniają swoje obowiązki. Robią to wnikliwie i dokładnie. Może się jednak zdarzyć, że oskarżeni zostaną przedsiębiorcy, którzy nie byli świadomi tego, że ich kontrahenci są nierzetelni i działają w ramach karuzeli podatkowej, polegającej na szybkiej sprzedaży towarów między podmiotami UE.

    Niepokojące sygnały

    Jak się bronić?  Przede wszystkim należy postawić na profilaktykę, być czujnym i zwracać uwagę na niepokojące sygnały.  Co może wydawać się podejrzane? Oto kilka alarmujących komunikatów:

    • Firma zarejestrowana przez okres krótszy niż 3 miesiące decyduje się na realizację dostaw na dużą skalę,
    • Firma nie składa sprawozdań finansowych,
    • Firma posiadająca niski kapitał chce zawrzeć kontrakt na olbrzymie kwoty.

    Przedsiębiorco, jeżeli zauważyłeś któryś z powyższych sygnałów, bądź ostrożny. Poza tym, pamiętaj również o kontrolowaniu, czy ceny towarów zgadzają się z tymi, które obowiązują na rynku.

    W razie problemów zawsze możesz zgłosić się do naszego biura Kadrowiec.eu – Kadry i Płace Szczecin

    Czynności, o które należy zadbać

    Jednak co w przypadku, jeśli dojdzie już do oskarżenia? Nie musi być ono równoważne z wysoką karą, jeżeli podejmie się odpowiednie działania udowadniające brak winy. Jedną z ważniejszych kwestii jest udowodnienie organowi, że podczas dobierania kontrahentów zachowano należytą staranność. Pomocne  może okazać się posiadanie dokumentów, które potwierdzałyby weryfikację partnerów biznesowych, jeszcze przed zawarciem umowy. W obronie przed niesłusznym oskarżeniem pomóc może również uporządkowana, poszufladkowana dokumentacja, czy też udowodnienie, że dokonywane transakcje były zgodne z zasadami rynkowymi.

    Instytucja Split Payment

    Na koniec warto wspomnieć również o tzw. Split Payment, czyli modelu podzielonej płatności dotyczącego podatku VAT. Polega on na tym, że płatności za towar dokonuje się na dwa rachunki bankowe. Na pierwszy z nich przelewa się wartość netto towaru, natomiast na drugi kwotę VAT. Instytucja ta ma na celu zapewnienie większego bezpieczeństwa przedsiębiorcom oraz załatanie luki podatkowej.

    Jak widać, przedsiębiorcy mogą podjąć wiele samodzielnych działań, które ochronią ich przed niesłusznym oskarżeniem. Warto jeszcze raz podkreślić rolę działań profilaktycznych. Dzięki czujności można ustrzec się przed nieuczciwymi kontrahentami.

  • Niezależna praca wkrótce będzie najcenniejszą umiejętnością w CV

    Niezależna praca wkrótce będzie najcenniejszą umiejętnością w CV

    Łączność zmienia nasz sposób życia. Przeobraża również naszą pracę. W rezultacie przyszłe pokolenia staną się ekspertami pod względem pracy indywidualnej, a jednocześnie będą świetnie sprawdzać się we współpracy za pomocą kanałów wirtualnych. Ten trend radykalnie zmieni krajobraz miejsc pracy dla ogromnej liczby pracowników w Europie. Według ostatnich badań przeprowadzonych przez firmę Epson nasze sale lekcyjne i konferencyjne w miarę postępu technologicznego będą w coraz większym stopniu opierać się na technologii. Badania obejmowały rozmowy z 17 czołowymi ekspertami oraz ankietę przeprowadzoną wśród ponad 7000 pracowników europejskich firm.

    Edukacja przyszłości

    Nasze systemy edukacji wkraczają w epokę, w której będą dominować kreatywna współpraca oraz metanauka. Według 70 proc. respondentów nauczyciele nie będą już odpowiedzialni wyłącznie za przekazywanie wiedzy, lecz przyjmą bardziej istotną rolę przewodników dla uczniów w trakcie procesu uczenia. 64 proc. respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że system edukacji w przyszłości będzie skupiać się na wykorzystywaniu dostępnych informacji i umiejętności analitycznych. Jednak ta wizja budzi pewne opory – 69 proc. respondentów obawia się, że nadmierne poleganie na powszechnym dzięki technologii dostępie do informacji może doprowadzić do ogólnego obniżenia poziomu wiedzy. Podobnie 67 proc. respondentów zgodziło się ze stwierdzeniem, że celem edukacji nie będzie już przyswojenie wiedzy, ponieważ informacje będą stale dostępne.

    Wirtualna współpraca

    Według 74 proc. respondentów technologia ma możliwość zrewolucjonizowania edukacji i praktyk dotyczących wykonywania pracy, jednak żadna wirtualna aplikacja nigdy nie zastąpi bezpośrednich kontaktów w budowaniu relacji. Można powiedzieć, że pogląd być może zostanie zrewidowany przez pojawiające się w przyszłości nowe technologie, rozwijające takie funkcjonalności jak obraz holograficzny. W związku z tą wirtualną ekspansją zaledwie 30 proc. respondentów uważa, że ewolucja fizycznego miejsca pracy poprawi łączność między pracownikami. Jednak wciąż istnieje uzupełniająca relacja między narzędziami dostępnymi w trybach online i offline. 71 proc.respondentów przyznało, że dzięki hybrydowej metodzie kształcenia edukacja będzie bardziej dynamiczna, a nauczyciele skuteczniejsi.

    Świat globalnej pracy

    Nowa technologia będzie sprzyjać jeszcze większej współpracy między pracownikami pracującymi lokalnie i w odległych lokalizacjach, choć istotne znaczenie będzie mieć rozwój szkoleń i wsparcia kadry pod kątem przyjęcia i wykorzystania nowej technologii. Według 71 proc. respondentów przyszłe sale konferencyjne będą całkowicie wirtualne. Przy użyciu takich technologii jak rzeczywistość rozszerzona i projektory holograficzne możliwe stanie się dołączanie do grup roboczych pracujących w czasie rzeczywistym w skali globalnej. Jasne jest jednak, że wciąż istnieje luka w świadomości tego, jak najlepiej wykorzystywać te technologie. Podczas gdy przyszłe pokolenia zyskują zrozumienie nowej technologii, obecna generacja pracowników będzie musiała podnieść swoje kwalifikacje w tych – nieznanych wcześniej – obszarach.

    Rozwój chęci do nauki

    Istotne znaczenie dla koniecznego podnoszenia kwalifikacji w zakresie technologii będzie mieć gotowość na nie ze strony samych pracowników. 65 proc. respondentów wyraziło zdanie, że odbyliby ponowne szkolenie w celu przekwalifikowania, gdyby uważali, że ich rola jest zagrożona. Firmy powinny wykorzystać tę chęć nauki w celu maksymalizacji szans zapewnianych przez technologię. Edukacja na potrzeby przyszłego rynku pracy będzie wymagać szerokiego zakresu nowych umiejętności, gdzie podstawą będą najważniejsze umiejętności miękkie związane z wyobraźnią, rozumieniem, empatią i budowaniem relacji. Rozpoznawanie tych umiejętności oraz angażowanie pracowników w celu promowania i wspierania rozwoju odegrają istotną rolę w przygotowaniu do transformacji technologicznej w tej branży.

  • Outsourcing specjalistów IT okiem eksperta

    Outsourcing specjalistów IT okiem eksperta

    Firmy ze wszystkich branż potrzebują specjalistów IT. Tych jednak brakuje. Dlatego też coraz prężniej rozwija się outsourcing ekspertów z danych dziedzin, a nierzadko nawet całych zespołów. Takie rozwiązanie to sposób na optymalizację kosztów zatrudnienia, zakupu sprzętów czy oprogramowania.

    Każdego roku w Polsce, jak i na całym świecie, wyraźnie rośnie sprzedaż usług IT oraz oprogramowania. Według danych amerykańskiej firmy analityczno-doradczej Gartner, wydatki na IT na całym świecie wzrosną w 2018 r. do 3,65 bln dol., czyli o 4,3 proc. Największy udział będą w tym miały usługi telekomunikacyjne, jednak najbardziej dynamiczny wzrost prognozowany jest w przypadku oprogramowania dla przedsiębiorstw oraz usług IT.

    Technologia dla każdej branży

    Dynamiczny rozwój outsourcingu IT spowodowany jest ogromnym zainteresowaniem tego rodzaju usługami przez właściwie każdą z branż. Dlaczego tak się dzieje?

    Dorota Pazdro Dyrektor Handlowy Altimi Software House-minMożna wymienić kilka powodów: błyskawiczny rozwój e-commerce, wdrażanie systemów wspierających zarządzanie, automatyzacja i robotyzacja procesów, coraz większa dostępność usług biznesowych w chmurze, a także rosnące wymagania dotyczące bezpieczeństwa danych. Technologie cyfrowe stają się podstawowym narzędziem pracy nie tylko dla firm IT – mówi Dorota Pazdro, Dyrektor Handlowy z Altimi, wrocławskiego software house’u oferującego outsourcing kadry IT.

    Które branże są obecnie najbardziej sprzężone z rozwojem usług IT? To przede wszystkim sektor finansowy, a także media i komunikacja społeczna, przemysł, FMCG, transport i logistyka, ubezpieczenia i usługi. Osobne działy IT mają zwykle duże przedsiębiorstwa, wśród firm z sektora MŚP jest to rzadkość. Jednak, niezależnie od wielkości organizacji, firmy pilnie poszukują specjalistów.

    Wybrani specjaliści lub całe zespoły

    Według raportu ABSL, w 2017 roku dostawcy usług IT tworzyli aż 30 proc., czyli najwięcej nowych miejsc pracy w całym sektorze usług biznesowych w Polsce. Coraz bardziej znaczącą  rolę na rynku IT odgrywają firmy typu software house, zajmujące się przede wszystkim tworzeniem różnego rodzaju oprogramowania oraz aplikacji dedykowanych na indywidualne zlecenie klienta. Rośnie też znaczenie outsourcingu wykwalifikowanych specjalistów IT lub całych zespołów. Wynika to z faktu, że na rynku pracy niezwykle trudno jest znaleźć programistów, deweloperów oraz innych ekspertów IT. Najbardziej poszukiwani są pracownicy z doświadczeniem w programowaniu w językach takich jak: Java, C++, .NET czy iOS.

    Rozwój cyfryzacji jest tak szybki, że eksperci od nowych technologii są dziś wręcz rozchwytywani. Outsourcing kadry IT to najbardziej elastyczne rozwiązanie dla firm. Body leasing polega na tym, że bez tworzenia nowego etatu, firma może zatrudnić wybranych ekspertów z konkretnymi kompetencjami i dopasować ich umiejętności do aktualnych zleceń czy projektów. Załóżmy, że mamy do wykonania większy projekt w określonym czasie. Team leasing sprawia, że nie musimy od podstaw tworzyć w firmie nowych struktur, zmagać się z rekrutacją wielu specjalistów, nie musimy też inwestować w drogi sprzęt oraz zaawansowane oprogramowanie. Pod względem oszczędności czasu i środków to najbardziej efektywny sposób wzmacniania zasobów firmy. To tak, jakby klub piłkarski wypożyczył od razu doświadczoną i doskonale zgraną ze sobą formację – podkreśla Dorota Pazdro.

    Ekspert Altimi dodaje, że technologie informatyczne dają firmom z różnych branż dostęp do nowych możliwości biznesowych, ale tylko wtedy, gdy są zaprojektowane i wdrażane z myślą o specyfice danego biznesu. W długofalowej perspektywie najkorzystniejsza jest też współpraca z jednym, sprawdzonym dostawcą usług i kadry IT. Wyspecjalizowane w tym firmy, zwłaszcza te istniejące na rynku od dłuższego czasu, dysponują odpowiednim zasobem kompetencji, sukcesywnie inwestują w pracowników oraz najnowocześniejszy sprzęt i oprogramowanie.

    Cyfrowa przyszłość

    Wszystko wskazuje na to, że w przyszłości, określanej skrótowo jako gospodarka 4.0 – z powszechnym Internetem i sztuczną inteligencją, znaczenie technologii cyfrowych jeszcze wzrośnie. Według różnych prognoz, w najbliższej dekadzie produkty i usługi o charakterze cyfrowym będą stanowiły znaczący procent światowego PKB. Zmieni się też zarządzanie: systemy informatyczne w coraz większym stopniu będą wspierać przedsiębiorców i menadżerów przy podejmowaniu decyzji oraz obliczaniu ryzyka. Wszystko to powoduje, że outsourcing IT, choć pewnie również inne obszary usług biznesowych, będzie zmierzał ku ściślejszej integracji firm świadczących takie usługi z odbiorcami.

  • Wystartował program Cisco Champions

    Wystartował program Cisco Champions

    Cisco zainaugurowało działanie nowego programu – Cisco Champions – aby wspólnie z partnerami tworzyć społeczność skoncentrowaną wokół najnowocześniejszych technologii i jeszcze lepiej odpowiadać na wymagania rynku.

    Program Cisco Champions jest skierowany do kadry zarządzającej firm partnerskich oraz najbardziej utalentowanych menedżerów sprzedaży tych organizacji, działających na polskim rynku, i jest uzupełnieniem programu partnerskiego firmy.

    Cisco Champions to cykl ekskluzywnych spotkań, łączących inspirujące treści biznesowe, informacje na temat innowacji technologicznych oraz wymianę doświadczeń w obszarze rozwoju kompetencji lidera cyfrowych zmian.

    Cisco Champions to kompleksowy program obejmujący dwie równoległe inicjatywy dla wąskiego grona firm partnerskich:

    • Executive League – dla CEO;
    • Sales Cup – dla najlepszych Account Managerów firm partnerskich.

    Program Executive League

    W ramach programu Executive League odbędzie się cykl spotkań, w których uczestniczyć będą CEO firm partnerskich, eksperci biznesowi, przedstawiciele świata nauki. Pierwsze spotkanie w ramach cyklu odbyło się w marcu w Warszawie. Kolejne odbędą się 15 maja i 25 września, również w Warszawie. Finał programu zaplanowano na 27 listopada w Krakowie.

    Program treningowy Sales Cup

    Sales Cup to długofalowy program przeznaczony dla najlepszych sprzedawców firm partnerskich, który ma na celu nie tylko wyróżnienie najlepszych, ale także zwiększenie ich potencjału i rozwinięcie talentu. Będzie to cykl 6 spotkań, podczas których uczestnicy będą mieli okazję zdobyć ekspercką wiedzę w konkretnych obszarach rozwiązań Cisco. Sales Cup przewiduje kompleksowy program trenerski mający na celu doskonalenie umiejętności miękkich, pozwalających na wartościową interakcję z klientami w randze CxO.

    Program zakończy się jesienią, uroczystym spotkaniem dla wszystkich uczestników i wręczeniem certyfikatów Account Managerom.

    Agnieszka Jabłońska, dyrektor ds. współpracy z partnerami handlowymi, Cisco PolandWspółpraca z partnerami to dla Cisco jeden z priorytetów biznesowych. Ponad 90% naszych przychodów generują projekty realizowane wspólnie z partnerami. Dlatego inwestujemy w rozwój naszych partnerów i chcemy, aby stale podnosili swoje kompetencje, z pożytkiem dla siebie, dla Cisco i dla naszych klientów – Agnieszka Jabłońska, dyrektor ds. współpracy z partnerami handlowymi, Cisco Poland

    Program Cisco Champions jest dodatkową inicjatywą partnerską Cisco na polskim rynku, uzupełniającą program partnerski Cisco, który firma odświeżyła globalnie pod koniec ubiegłego roku.

    Partnerami programu Cisco Champions są: Ingram Micro, CIONET Polska oraz Digital Excellence.

  • Wydarzenie technologiczne roku – Certified Innergo Technology Workshop

    Wydarzenie technologiczne roku – Certified Innergo Technology Workshop

    Między 17, a 19 kwietnia w Warszawie Innergo Systems organizuje warsztaty skierowane do kadry zarządzającej wysokiego szczebla. Każdego dnia, jedynie kilkunastu uczestników będzie miało okazję spotkać się z ekspertami z firm takich jak Aruba, Apple, czy CISCO.

    Pierwszego dnia warsztatów uczestnicy dowiedzą się, w jaki sposób urządzenia i systemy mobilne wprowadzić mogą nowy wymiar pracy, podnosząc wydajność i zadowolenie pracowników. W tym dniu naszym partnerem wydarzenia będzie Apple, Cisco oraz VMware. Drugiego dnia, największy nacisk położymy na prezentację najnowszych rozwiązań sieciowych, pozwalających na znacznie więcej, niż tylko podstawowy dostęp do sieci korporacyjnej. Partnerem warsztatów będą przedstawiciele Aruba Networks oraz HPE. Podczas ostatniego dnia wraz z Fortinet i Veracomp zaprezentujemy niezawodne systemy zabezpieczające sieć firmową i przedstawią najlepsze praktyki ochrony danych korporacyjnych.

    Stawiamy przede wszystkim na jakość i indywidualne podejście do uczestnika, dlatego liczba miejsc jest mocno ograniczona. Szkolenie skierowane jest do wąskiej grupy odbiorców – CIO, CFO, CTO, dyrektorów ds. IT oraz pozostałych pracowników należących do wysokiej kadry zarządzającej – tłumaczy Aleksandra Czarnecka z firmy INNERGO Systems. – Drugą ważną kwestią jest fakt, że zaprosiliśmy największych producentów technologicznych na jedną scenę, właśnie po to, aby pokazać przyszłość cyfrowej transformacji biznesu. Razem z nimi każdego dnia warsztatów będziemy przybliżać uczestnikom inny aspekt cyfrowej transformacji: mobilność, infrastrukturę sieciową, czy bezpieczeństwo. Wszystko to w formie warsztatowej, a więc uczestnicy będą pracować na prezentowanych urządzeniach i systemach. – dodaje przedstawicielka INNERGO Systems.

    Potencjalni uczestnicy mogą brać udział we wszystkich warsztatach lub wybrać pośród nich, tylko te, które są dla nich w szczególności interesujące. 18 kwietnia przewidziany jest także wieczorny bankiet, podczas którego będzie można wymienić się cennymi uwagami, poznać osoby z branży, czy po prostu porozmawiać w mniej formalnym tonie.

    Uczestnictwo w warsztatach jest bezpłatne. Formularz zapisów dostępny jest na stronie:

    http://warsztaty.innergo.pl/certified_me

  • IT a efektywność i zaangażowanie pracowników mobilnych

    IT a efektywność i zaangażowanie pracowników mobilnych

    Wprowadzenie rozwiązań służących do zarządzania dostępem do firmowych zasobów z urządzeń mobilnych to dla wielu organizacji poważna decyzja. Kojarzy się nie tylko z szerokim dostępem do danych, ale również określanym przez to stylem życia, związanym z możliwością pracy w dowolnym miejscu i różnorodnością wykorzystywanych urządzeń. Kluczowe są także kwestie utrzymania, optymalizacji efektywności i zaangażowania takich pracowników.

    By zwiększyć efektywność firmy i zaangażowanie jej pracowników dział IT, – podobnie jak inne – wymaga odpowiedniej strategii w zakresie zarządzania ludźmi. Podniesienie  wydajności i satysfakcji pracowników mobilnych wraz z utrzymaniem odpowiedniego poziomu ich zaangażowania stanowi jedną z funkcji IT. W tym celu zarówno strategia, systemy, narzędzia oraz inne procedury wymagane w zakresie mobilności muszą być rozwijane.

    Właściwe nastawienie sprzyja efektywności i zaangażowaniu

    Z definicji, zaangażowaniem określa się stopień relacji pracownika z organizacją. Jest ona powiązana z takimi elementami jak efektywność czy jakość pracy, przywiązanie do firmy, chęć pozostania i budowania swojej kariery w jej strukturach, czy w końcu gotowość do ponoszenia dodatkowego wysiłku na jej rzecz. Samo zaangażowanie jest budowane w oparciu o takie czynniki jak: styl zarządzania, relację z przełożonym, możliwości rozwoju i budowania własnej kariery, warunki zapewnione przez pracodawcę, jakość współpracy z innymi pracownikami czy wynagrodzenie. Stąd też tak ważna jest zmiana percepcji osób zarządzających.

    Sebastian Kisiel - CitrixDoświadczenie pokazuje, że jeśli firma chce dostosować system pracy do wymogów pracowników zmieniając go na bardziej mobilny i jednocześnie utrzymać odpowiednie zaangażowanie, zmiany muszą również objąć kadrę zarządzającą. Powinna ona dostosować swoje wymagania odnośnie obecności ludzi w biurze na rzecz ich pracy z różnych lokalizacji, a także zrewidować metody ich rozliczania np. z systemu godzinowego na projektowy. To jedynie kilka istotnych czynników z perspektywy uzyskania optymalnego zwrotu inwestycji. Do kadry zarządzającej należy także opracowanie i wdrożenie w rzeczywistość odpowiedniego planu zarządzania mobilnymi pracownikami i zapewnienie im takich warunków, które sprzyjają ich efektywności i zaangażowaniu. – mówi Sebastian Kisiel z  Citrix Systems Poland.

    Zarządzanie poprzez zaangażowanie wydaje się być najlepszą strategią, którą powinni kierować się managerowie. Takie podejście umożliwia pracownikom mobilnym uzyskanie konkretnych i określonych wcześniej w ramach procesu zarządzania celów; utrzymania terminów, wynikających z harmonogramów czy kontroli wydatków, realizowanych projektów w ramach wcześniejszych założeń budżetowych – bez względu na ich rzeczywistą lokalizację. Jednak do realizacji tej strategii istotne jest wzajemnie zaufanie.

    W praktyce, zaangażowani pracownicy pracują lepiej. To z kolei w naturalny sposób podnosi jakość i efektywność ich pracy i przekłada się na sukces firmy. Dbając o jakość swojej pracy, wytwarzanych produktów i usług, czują się związani z organizacją, więc zależy im np. na rozwoju oferty, dobrej obsłudze klienta czy budowaniu pozytywnego wizerunku pracodawcy.

    Tak więc niezwykle istotne dla zarządzających staje się zarówno określenie poziomu zaangażowania pracowników, ich identyfikacja, a następnie podejmowanie konkretnych działań w celu zatrzymania ich w organizacji. Aby posiadać pełną wiedzę na temat tego, co angażuje pracowników w danym miejscu pracy, trzeba znać zarówno siłę związku poszczególnych czynników z zaangażowaniem, jak i ich aktualną ocenę przez pracowników – dzięki temu można wyznaczyć mocne strony zarządzania i zidentyfikować obszary wymagające poprawy. Stały, systematyczny wzrost poziomu zaangażowania możliwy jest, jeśli firmy nie tylko analizują poszczególne wyniki badań zaangażowania i badań satysfakcji pracowników, ale przede wszystkim planują systemowe działania polegające na usprawnianiu procesów, systemów i narzędzi, a także poprzez wewnętrzne zespoły projektowe angażujące menedżerów i pracowników w tworzenie i wdrażanie nowych rozwiązań.

    IT służy pracownikom – nie odwrotnie.

    Określone polityki i procedury są istotne, podobnie jak systemy IT, które mają za zadanie wspierać pracowników mobilnych. IT powinno sztywno trzymać się takich zasad jak bezpieczeństwo i starannie je oceniać w regularnych odstępach czasu, by na bieżąco śledzić pojawiające się nowe zagrożenia i dostępne technologie, które pozwalają je niwelować. Wprowadzone elastyczne programy pracy, takie jak np. BYOD mogą być tym samym elastyczniejsze i bardziej zgodne z lokalnymi wymogami i celami.

    Ta sama zasada działa w odniesieniu do nowych wersji, ulepszeń i aktualizacji narzędzi oraz  systemów IT. Kontrola systemu wsparcia pozwala upewnić się, że stosowane w firmie rozwiązania IT nie obniżają efektywności pracowników mobilnych. Ważne jest też wyszukiwanie i analiza skarg na uciążliwe procedury, powtarzające się prośby o wprowadzenie nowych funkcji czy możliwości oraz zapewnienie prostoty we wszystkich aspektach operacji mobilnych. Innymi słowy, systemy IT muszą wspierać misję i założenia biznesowe, muszą też być łatwe w obsłudze i w zarządzaniu oraz bezpieczne, a wszystko to bez obciążania pracownika mobilnego.

    W każdym przypadku istotne jest słuchanie użytkowników i ich opinii dotyczących stosowanych polityk i procedur operacyjnych w organizacji. Elastyczni pracownicy powinni czuć, że ich czas jest odpowiednio wykorzystywany na rzecz organizacji a nie marnowany. Edukacja i szkolenia, regularna komunikacja i umacnianie relacji mogą w znacznym stopniu pomóc w utrzymaniu zadowolenia pracowników, co w konsekwencji ma wpływ na ich zaangażowanie i efektywność.

  • Co może zrobić współczesny pracodawca, by kandydaci powiedzieli „tak”?

    Co może zrobić współczesny pracodawca, by kandydaci powiedzieli „tak”?

    Elastyczny czas pracy oraz możliwość pracy zdalnej stają się priorytetowe przy wyborze miejsca zatrudnienia. To jednak nie wystarcza milenialsom. Nie pogardzą darmowymi obiadami, karnetem na siłownię i chętnie pozwolą, by pracodawca odwoził ich rzeczy do pralni.

    Właściciele małych firm coraz częściej mają trudności z zapełnieniem etatów. Zeszłoroczny raport National Federation of Independent Businesses (“March 2017 Report: Small Business Optimism Index”) pokazał, że amerykański rynek pracy jeszcze nigdy w 43-letniej historii tego badania nie był tak ciasny jak obecnie. 17 proc. małych firm wymienia znalezienie wykwalifikowanej kadry jako największy problem przedsiębiorstwa, a 32 proc. przyznało, że nie udało im się na czas znaleźć pracowników na wolne stanowisko. To więcej niż kiedykolwiek w historii badania. Problem ten, znany od pewnego czasu w krajach zachodnich, staje się coraz bardziej odczuwalny w Polsce.

    Co może zrobić pracodawca?

    Według badania NFIB w odpowiedzi na niedobór pracowników 26 proc. właścicieli małych firm podniosło wynagrodzenia, by zatrzymać w organizacji wartościowe osoby o dobrych kwalifikacjach. Wielu z nich próbowało również zwiększać atrakcyjność stanowiska, oferując elastyczny czas pracy oraz możliwość pracy zdalnej, które stają się jednym z priorytetów przy wyborze miejsca zatrudnienia. Badanie Justworks dowiodło, że 52 proc. pracowników jest gotowych przyjąć mniej płatną posadę, jeśli w zamian otrzyma wyższy stopień elastyczności.

    Czego pragną pracownicy?

    Wiadomo już, że wynagrodzenie i elastyczne warunki zatrudnienia są ważne. Raport Deloitte pokazuje jednak, że osoby należące do grupy milenialsów zwracają również uwagę na wiele innych czynników, rozważając oferty pracy. Są to m.in.:

    • Równowaga między pracą a życiem prywatnym
    • Możliwości awansu, zostania liderem
    • Poczucie sensu wykonywanej pracy
    • Atrakcyjne szkolenia zawodowe

    Wyścig na benefity

    Musząc konkurować o utalentowanych pracowników, firmy wykazują coraz większą kreatywność jeśli chodzi o dodatkowe korzyści. Robert Half Company przygotowała listę mile widzianych benefitów, które wielu pracodawców proponuje, chcąc wyróżnić się na tle innych firm. Znalazły się wśród nich:

    • Biurowe programy zdrowotne – w ich skład może wchodzić wszystko, począwszy od karnetów na siłownię i lekcji jogi, aż po program bezpłatnych badań.
    • Darmowe jedzenie – posiłki w miejscu pracy mogą przynieść korzyść zarówno pracownikom, jak i pracodawcy. Ograniczenie ilości wyjść na zakupy lub lunche na mieście może zwiększyć produktywność.
    • Obsługa konsjerża – dzięki takim usługom pracownikom łatwiej jest osiągnąć równowagę miedzy pracą a życiem prywatnym. Oddawanie rzeczy do pralni, załatwianie sprawunków czy oddawanie samochodu do warsztatu pozwalają pracownikom zaoszczędzić wiele czasu.
    • Zwrot kosztów dojazdu i opłat parkingowych – firmy pokrywają w całości lub częściowo wydatki na komunikację miejską, opłaty za autostradę czy parking, by zachęcić pracowników, którzy muszą dojeżdżać do pracy.

    Technologie na miarę milenialsów

    Technologia stała się częścią codziennego życia pokolenia milenialsów. Oni nie pytają o odpowiednie urządzenia do pracy – oni ich oczekują. Dopasowanie narzędzi do indywidualnego stylu staje się coraz ważniejsze, jeśli chcemy pozyskiwać utalentowanych pracowników należących do tej grupy. Milenialsi oczekują rozwiązań, dzięki którym będą mogli efektywnie pracować również poza biurem – urządzeń mobilnych, funkcjonalnych aplikacji, bezprzewodowych słuchawek. Takich, które nie tylko dobrze działają lecz także atrakcyjnie wyglądają. Najlepiej, gdyby pracodawca pozwolił na samodzielny wybór tych, które najbardziej im odpowiadają.

    Małe firmy stają więc przed koniecznością dopasowania się do zmieniających się wymagań współczesnego rynku pracy, na którym wartościowi pracownicy mogą przebierać w atrakcyjnych ofertach. Muszą też zdać sobie sprawę, że oczekiwania tych ostatnich stały się znacznie bardziej złożone.