Tag: Gartner

  • Ile będzie kosztować AI w 2030 roku? Prognozy dla firm

    Ile będzie kosztować AI w 2030 roku? Prognozy dla firm

    Obecny krajobraz technologiczny przyzwyczaił decydentów do specyficznej formy cyfrowej grawitacji: koszty mocy obliczeniowej nieustannie spadają, podczas gdy jej dostępność rośnie. Najnowsze prognozy firmy Gartner z marca 2026 roku zdają się potwierdzać tę rynkową stałą. Przewiduje się, że do 2030 roku koszty wnioskowania na modelach językowych o skali biliona parametrów spadną o ponad 90% w porównaniu z rokiem 2025. Dla obserwatora powierzchownego jest to zapowiedź powszechnej, niemal darmowej inteligencji. To jednak sygnał ostrzegawczy przed zjawiskiem, które można określić mianem paradoksu taniego tokena.

    Zrozumienie mechaniki nadchodzącej deflacji jednostkowej wymaga spojrzenia na fundamenty infrastrukturalne. Obniżki cen nie wynikają jedynie z efektu skali, lecz z głębokiej transformacji sposobu, w jaki systemy AI konsumują energię i krzem. Kluczowym czynnikiem staje się powszechna adaptacja układów scalonych zaprojektowanych stricte pod kątem wnioskowania, które zastępują uniwersalne procesory graficzne.

    Dodatkowo innowacje w samej architekturze modeli pozwalają na uzyskanie wybitnych wyników kognitywnych przy znacznie mniejszym obciążeniu obliczeniowym. Trend ten dopełnia rozwój technologii brzegowych, które pozwalają na przetwarzanie danych lokalnie, eliminując tym samym kosztowne przesyły do centralnych chmur.

    W tym miejscu pojawia się jednak pytanie o realny wpływ tych zmian na bilans zysków i strat przedsiębiorstwa. W ekonomii technologii spadek kosztów jednostkowych niemal zawsze prowadzi do gwałtownego wzrostu konsumpcji, co w literaturze przedmiotu znane jest jako paradoks Jevonsa.

    W kontekście sztucznej inteligencji zjawisko to przybiera formę przejścia od prostych chatbotów do autonomicznych agentów AI. O ile klasyczny asystent tekstowy zadowala się kilkuset tokenami, by udzielić odpowiedzi na pytanie, o tyle nowoczesne systemy agentyczne operują w zupełnie innej skali.

    Agenci AI nie są jedynie pasywnymi odbiorcami poleceń. To systemy, które planują, weryfikują własne błędy, korzystają z narzędzi zewnętrznych i prowadzą wieloetapowe rozumowanie w pętlach zwrotnych. Każda taka operacja, każdy moment „namysłu” maszyny, generuje zapotrzebowanie na dane. Szacuje się, że realizacja złożonego zadania biznesowego przez autonomicznego agenta może pochłonąć od 5 do 30 razy więcej tokenów niż pojedyncza interakcja z modelem generatywnym.

    W efekcie, mimo że cena za tysiąc tokenów ulegnie marginalizacji, ich całkowite zużycie wewnątrz organizacji wzrośnie wykładniczo, co może doprowadzić do sytuacji, w której łączne wydatki na AI w 2030 roku będą wyższe niż w okresach, gdy technologia ta była uważana za luksusową.

    Kolejnym aspektem wymagającym uwagi liderów jest rozróżnienie między powszechnie dostępną inteligencją masową a tak zwaną „Frontier Intelligence”. Gartner słusznie zauważa, że choć koszty podstawowego rozumowania zmierzają w stronę zera, to dostęp do najpotężniejszych modeli granicznych pozostanie zasobem rzadkim i kosztownym.

    Pojawia się tu istotne ryzyko operacyjne: wiele organizacji maskuje dziś nieefektywności swojej architektury IT, korzystając z chwilowo tanich zasobów promocyjnych dostawców chmurowych. Firmy, które nie zadbają o optymalizację swoich systemów na poziomie projektowym, mogą odkryć, że w przyszłości skala agentyczna pozostanie dla nich nieosiągalna finansowo.

    Zamiast opierać całą infrastrukturę na jednym, najpotężniejszym silniku, organizacje muszą nauczyć się precyzyjnego routingu zadań. Kluczem do efektywności staje się orkiestracja, w której rutynowe, powtarzalne procesy o wysokiej częstotliwości są delegowane do małych, wyspecjalizowanych modeli dziedzinowych.

    Działają one szybciej, taniej i często precyzyjniej w wąskich zakresach kompetencji. Modele klasy Frontier, charakteryzujące się najwyższym kosztem wnioskowania, powinny być rezerwowane wyłącznie dla zadań o wysokiej marży i ogromnej złożoności, gdzie głębia rozumowania ma bezpośrednie przełożenie na strategiczną przewagę rynkową.

    W nowej rzeczywistości gospodarczej sukces nie będzie mierzony dostępem do technologii, lecz umiejętnością jej ekonomicznej utylizacji. Tradycyjne podejście skupione na kosztach zakupu ustępuje miejsca analizie całkowitego kosztu posiadania wyniku, czyli „Cost per Outcome”. Jest to zmiana fundamentalna, wymuszająca na kadrze zarządzającej odejście od myślenia o AI w kategoriach narzędzia biurowego na rzecz postrzegania jej jako dynamicznego zasobu energetycznego przedsiębiorstwa.

    Prognozowana na 2030 rok deflacja cen tokenów jest zjawiskiem realnym, ale jej interpretacja jako prostego sposobu na oszczędności jest błędem obarczonym wysokim ryzykiem. Prawdziwa demokratyzacja AI nie polega na obniżce cen, lecz na umożliwieniu maszynom wykonywania zadań, które dotychczas wymagały wyłącznie ludzkiego zaangażowania.

    W tym nowym rozdaniu wygrają te podmioty, które zamiast biernie czekać na tańsze faktury od dostawców technologii, już dziś budują elastyczne i zróżnicowane architektury, zdolne do inteligentnego zarządzania apetytem na dane. Przyszłość AI w biznesie to nie tylko kwestia inżynierii, ale przede wszystkim wyrafinowanej strategii ekonomicznej.

  • Klient unika kontaktu. Dlaczego w 2026 roku AI w sprzedaży B2B to ratunek przed porażką

    Klient unika kontaktu. Dlaczego w 2026 roku AI w sprzedaży B2B to ratunek przed porażką

    Tradycyjny model „relacyjny” w branży IT trzęsie się w posadach. Współcześni kupujący są uzbrojeni w wiedzę, sceptyczni i… coraz częściej wolą w ogóle nie rozmawiać z przedstawicielem dostawcy. Robert Blaisdell z Gartnera ostrzega: w perspektywie roku 2026 strategie oparte na „ilości kontaktów” przestaną działać. Pytanie brzmi: jak dyrektorzy sprzedaży (CSO) mogą wykorzystać AI, by ich zespoły przestały być postrzegane jako natręci, a stały się zaufanymi doradcami?

    Jeszcze dekadę temu w kanale partnerskim i sprzedaży B2B obowiązywała prosta zasada: im więcej wykonasz telefonów i wyślesz maili, tym więcej domkniesz transakcji. Dziś ta statystyka przestaje się bronić. W obliczu dynamicznej ewolucji rynku sprzedaży, liderzy (CSO – Chief Sales Officers) stają przed bezprecedensowym wyzwaniem. Presja na produktywność rośnie, koszty trzeba ciąć, a klienci stają się coraz bardziej nieuchwytni.

    Eksperci z Gartner Sales Practice wskazują jasno: droga do sukcesu w 2026 roku nie wiedzie przez „więcej tego samego”. Wymaga ona fundamentalnego przemodelowania strategii Go-to-Market (GTM) i zrozumienia, że sztuczna inteligencja w rękach handlowca nie ma służyć do generowania spamu, lecz do budowania precyzji.

    Paradoks „Rep-Free Experience”

    Najważniejszym trendem, który spędza sen z powiek dyrektorom sprzedaży, jest zmiana preferencji kupujących. Klient biznesowy, zwłaszcza w sektorze technologicznym, dąży do tzw. doświadczenia bez udziału przedstawiciela handlowego (rep-free experience).

    Dlaczego tak się dzieje? Blaisdell zwraca uwagę na ciekawy paradoks. Kupujący mają dziś dostęp do niemal nieograniczonych zasobów informacji w sieci. Teoretycznie są świetnie wyedukowani przed pierwszą rozmową. W praktyce jednak – informacje te są często fragmentaryczne, sprzeczne lub niewiarygodne. To rodzi głęboki sceptycyzm. Klient unika kontaktu z handlowcem nie dlatego, że nie potrzebuje pomocy, ale dlatego, że nie wierzy, iż handlowiec wniesie wartość dodaną ponad to, co sam już „wygooglował”.

    W tym miejscu otwiera się luka kompetencyjna i szansa dla nowoczesnych organizacji sprzedaży.

    Koniec z „spamowaniem”, czas na precyzję

    Wielu liderów IT wpada w pułapkę traktowania AI jako narzędzia do zwiększania wolumenu. Skoro AI potrafi napisać 100 maili w minutę, dlaczego ich nie wysłać? To błąd. Klienci są wyczuleni na generyczne komunikaty i masową komunikację.

    Według prognoz Gartnera na rok 2026, kluczem do sukcesu będzie odwrót od działań opartych na wolumenie na rzecz trafności (relevance). Strategia AI skoncentrowana na sprzedaży musi służyć hiper-personalizacji.

    Zamiast wdrażać sztuczną inteligencję jako „technologiczną nowinkę” (lub, jak to bywa określane, „technologiczną bzdurę” bez pokrycia w wynikach), CSO muszą zdefiniować jasne cele biznesowe. AI powinna pełnić rolę analitycznego partnera, który podpowiada handlowcowi:

    Kiedy dokładnie klient szuka rozwiązania?

    • Jaki konkretny problem próbuje rozwiązać?
    • Jaka informacja (content) uwiarygodni nas w jego oczach?
    • Budowanie zaufania w erze algorytmów

    Aby przebić się przez mur sceptycyzmu, organizacje muszą przebudować swoje działania GTM. Skoro klienci unikają kontaktu, dopóki nie są pewni decyzji, rolą sprzedawcy – wspieranego przez AI – jest dostarczenie im „amunicji” do podjęcia tej decyzji.

    Chodzi o dostarczanie wiarygodnych, celowanych informacji, które adresują konkretne obawy kupującego. To wymaga ścisłej współpracy na linii Sprzedaż – Marketing – IT. Dyrektorzy sprzedaży muszą usiąść do stołu z liderami technologicznymi i stworzyć mapę drogową, w której AI realnie zwiększa produktywność, a nie tylko dokłada kolejne narzędzie do logowania się.

    Menedżer sprzedaży: Zapomniane ogniwo

    Wdrażając te zmiany, nie można zapomnieć o czynniku ludzkim. Blaisdell podkreśla, że często pomijanym elementem układanki są **menedżerowie sprzedaży**. W świecie wspomaganym przez AI ich rola musi ewoluować z „nadzorcy wyników” w stronę „wzmacniacza efektywności”.

    Firmy inwestują krocie w narzędzia dla szeregowych handlowców, zaniedbując kadrę średniego szczebla. Tymczasem to właśnie menedżerowie potrzebują wsparcia, jasności ról i narzędzi, by móc coachować swoje zespoły w oparciu o dane z systemów AI. Bez silnego, kompetentnego cyfrowo menedżera, nawet najlepszy algorytm nie przełoży się na wzrost przychodów.

    3 kroki dla Dyrektora Sprzedaży (CSO) na 2026 rok

    Opierając się na wnioskach Gartnera, liderzy sprzedaży w branży IT powinni skupić się na trzech filarach:

    1.  AI skoncentrowane na sprzedaży: Wdrażaj technologie tylko wtedy, gdy mają jasne przełożenie na wynik komercyjny i realną produktywność, a nie dla samego faktu innowacji.

    2.  Dostosowanie do klienta „Rep-Free”: Zmień taktykę z masowego ataku na precyzyjne, oparte na danych budowanie zaufania. Bądź tam, gdzie klient szuka wiedzy, zanim on sam zgłosi się po ofertę.

    3.  Wsparcie Menedżerów: Zainwestuj w rozwój kadry zarządzającej, aby potrafiła wykorzystać potencjał AI do coachingu i podnoszenia efektywności całego zespołu.

    Rok 2026 nie będzie rokiem walki człowieka z maszyną. Wygrają te zespoły, w których maszyna wykona brudną robotę analityczną, pozwalając człowiekowi na to, co wciąż robi najlepiej – budowanie zaufania w świecie pełnym cyfrowego szumu.

  • Geopolityka przetasowuje europejskie strategie chmurowe

    Geopolityka przetasowuje europejskie strategie chmurowe

    Zaufanie europejskich liderów IT do globalnych dostawców chmury słabnie. Jak wynika z ankiety Gartnera, napięcia geopolityczne skłaniają aż 61 procent CIO w Europie Zachodniej do poszukiwania alternatyw u lokalnych lub regionalnych dostawców. Co więcej, 53 procent badanych uważa, że geopolityka ograniczy ich przyszłe korzystanie z usług hyperscalerów. Suwerenność cyfrowa staje się nowym, potężnym motorem napędowym wydatków na IT, dołączając do takich trendów jak AI i cyberbezpieczeństwo.

    Rosnąca potrzeba suwerenności cyfrowej – definiowanej jako zdolność do kontrolowania danych, architektury IT i aplikacji bez zależności od podmiotów zagranicznych – staje się faktem. Rene Buest, analityk Gartnera, wskazuje, że regulacje prawne, wymagania klientów czy status infrastruktury krytycznej sprawiają, że organizacje nie chcą lub nie mogą umieszczać swoich kluczowych systemów u pozaeuropejskich dostawców. Gartner prognozuje, że do 2030 roku ponad 75 procent firm spoza Stanów Zjednoczonych będzie miało strategię suwerenności cyfrowej, często opartą na modelach „suwerennej chmury”.

    W odpowiedzi na te wyzwania, firmy rozważają dwie główne ścieżki. Pierwszą jest „geopatriacja”, czyli proces przenoszenia obciążeń od gigantów chmurowych do lokalnych graczy. Gartner zaznacza jednak, że wymaga to długoterminowych inwestycji i wysiłków ze strony tych mniejszych dostawców. Drugim filarem strategii staje się open source; 55 procent liderów IT postrzega technologie otwartego źródła jako kluczowy element przyszłej strategii chmurowej. Oferują one elastyczność i możliwość dostosowania, choć ich minusem bywa zwiększona złożoność i fragmentacja projektów.

    Paradoksalnie, w najlepszej pozycji strategicznej znajdują się teraz organizacje, które dotąd wstrzymywały się z pełną migracją do chmury. Buest z Gartnera zauważa, że mogą one teraz świadomie dobierać platformy chmurowe do konkretnych potrzeb, unikając pułapki „wszystkich jaj w jednym koszyku”. Organizacje już głęboko osadzone w ekosystemie jednego dostawcy nie mogą pozwolić sobie na migrację z dnia na dzień. Wniosek jest jasny: odpowiedzialność za cyfrową autonomię spoczywa na samych CIO, a dostawcy usług jej za nich nie zapewnią.

  • Wydatki na IT dwóch prędkości. AI zjada tradycyjne IT

    Wydatki na IT dwóch prędkości. AI zjada tradycyjne IT

    Jesteśmy świadkami głębokiej polaryzacji rynku technologicznego

    Z jednej strony obserwujemy segmenty o gwałtownym wzroście. Ogromne inwestycje płyną w kierunku budowy wyspecjalizowanych centrów obliczeniowych dla sztucznej inteligencji. Są one napędzane strategiczną presją i obawą przed utratą konkurencyjności.

    Z drugiej strony, w strefie wyraźnej ostrożności, znajdują się fundamentalne systemy biznesowe i aplikacje branżowe. Ich rozwój jest hamowany przez okres biznesowej niepewności oraz wyczerpanie organizacji ciągłymi zmianami.

    Problem polega na tym, że branża intensywnie inwestuje w budowę potężnych silników obliczeniowych, ale zaniedbuje modernizację systemów operacyjnych, które miałyby z tej mocy efektywnie korzystać.

    Masowa moc obliczeniowa

    Nie ma wątpliwości, co jest katalizatorem szybkiego wzrostu. Gartner wprost mówi o rywalizacji w budowie infrastruktury AIy i rosnącym popycie na serwery zoptymalizowane pod kątem sztucznej inteligencji. To działanie reaktywne, a nie wyłącznie spokojne, strategiczne planowanie.

    Tę dynamikę napędza potężna narracja o nowej rewolucji przemysłowej, wymagającej dedykowanych mocy obliczeniowych. To redefiniuje postrzeganie wydatków na IT – przestają być one kosztem operacyjnym, a stają się strategiczną inwestycją na miarę budowy kluczowej infrastruktury przemysłowej.

    Co więcej, Gartner słusznie zauważa, że wzrost popytu na serwery pozostaje ograniczony przez niedostateczną podaż. Taka sytuacja rynkowa nieuchronnie prowadzi do zachowań dyktowanych obawą o dostępność zasobów. Organizacje kupują moc obliczeniową nie tylko dlatego, że mają natychmiastowy plan jej wykorzystania, ale również dlatego, że boją się utraty dostępu do niej w przyszłości.

    Potwierdzają to analitycy. Z ich komentarzy wynika, że obecne wydatki na generatywną AI pochodzą głównie od firm technologicznych budujących samą infrastrukturę. Powstają fundamenty, ale co z budynkiem, który ma na nich stanąć?

    2025 Wydatki2025 Wzrost (%)2026 Wydatki2026 Wzrost (%)
    Systemy centrów danych489 45146,8582 44619
    Urządzenia783 1578,4836 2756,8
    Oprogramowanie1 244 30811,91 433 03715,2
    Usługi IT1 719 3406,51 869 2698,7
    Communication services1 304 1653,81 363 0584,5
    Ogólne IT5 540 421106 084 0859,8

    Stagnacja

    Tu właśnie docieramy do drugiej, wolniejszej sfery rynku, gdzie panuje zupełnie inny klimat biznesowy.

    Raport Gartnera, będący punktem wyjścia naszej analizy, jest w tej kwestii jednoznaczny: wzrost wydatków na oprogramowanie i usługi nie odradza się w tym samym tempie. W szczególności oprogramowanie specyficzne dla danej branży – czyli kluczowe systemy zarządzające finansami, logistyką czy produkcją – jest najbardziej wrażliwe na wahania koniunktury i niepewność polityczną.

    Stajemy przed fundamentalnym paradoksem: zarząd jest gotów zatwierdzić wielomilionową inwestycję w klastry GPU, ale jednocześnie odkłada decyzję o modernizacji starzejącego się systemu ERP lub CRM.

    Jak to możliwe? Odpowiedzi należy szukać w redystrybucji zasobów i czynnikach ludzkich.

    Po pierwsze, budżety IT nie są nieograniczone. Inne analizy rynkowe wskazują, że prognozowany wzrost całkowitych budżetów IT na 2025 rok jest skromny, często plasując się poniżej historycznej średniej. Jeśli więc wydatki na AI rosną w tempie wykładniczym, a cały budżet rośnie liniowo, musi to oznaczać, że inwestycje w AI pochłaniają zasoby kosztem innych projektów.

    Po drugie, w organizacjach panuje marazm decyzyjny. Po latach intensywnej transformacji cyfrowej, wymuszonej przez pandemię, menedżerowie wykazują mniejszą gotowość do rozpoczynania kolejnych złożonych, wieloletnich projektów modernizacyjnych.

    Syndrom zawiedzionych oczekiwań

    Ten rosnący rozdźwięk między tempem inwestycji w infrastrukturę a gotowością aplikacji biznesowych prowadzi nas prosto w pułapkę. To scenariusz, w którym początkowy entuzjazm zderza się z twardą rzeczywistością implementacyjną, prowadząc do głębokiego rozczarowania.

    Wkrótce wiele organizacji może stanąć przed faktem posiadania najnowocześniejszych centrów AI, które będą pracować na jałowym biegu. Powód jest prosty: algorytmy sztucznej inteligencji wymagają paliwa w postaci wysokiej jakości, uporządkowanych danych. Te dane natomiast bardzo często tkwią uwięzione w przestarzałych, monolitycznych systemach dziedziczonych – właśnie tych z obszaru dotkniętego stagnacją.

    AI ma optymalizować łańcuch dostaw? Doskonały pomysł, pod warunkiem, że systemy logistyczne dostarczą danych w czasie rzeczywistym. AI ma personalizować interakcje z klientem? Niezbędny jest do tego nowoczesny, zintegrowany system CRM.

    Analitycy, komentując rynek PC, zauważają, że nowe komputery gotowe na AI nie mają jeszcze kluczowych aplikacji, które uzasadniałyby wymianę sprzętu. Ta sama zasada, choć w znacznie większej skali, dotyczy centrów danych. Budujemy infrastrukturę pod aplikacje, które jeszcze nie powstały, jednocześnie zaniedbując modernizację systemów, które są niezbędne do ich funkcjonowania.

    Strategia = integracja

    Ten dwoisty model rynku IT jest w dłuższej perspektywie nieefektywny i obarczony wysokim ryzykiem strategicznym. W 2026 roku przewagi konkurencyjnej nie zbudują te organizacje, które jedynie zgromadziły największą moc obliczeniową. Zwycięzcami będą ci, którzy potrafili ją głęboko i strategicznie zintegrować ze swoimi kluczowymi procesami biznesowymi.

    Oznacza to, że największym wyzwaniem dla dyrektorów IT nie jest dziś sam zakup technologii. Jest nim zapewnienie spójności inwestycyjnej.

    Rola CIO ewoluuje. Z zarządcy technologii staje się on kluczowym strategiem, odpowiedzialnym za synchronizację szybkiego rozwoju infrastruktury z niezbędną modernizacją fundamentów biznesowych.

    Jeśli ta synchronizacja nie nastąpi, prognozowane 6 bilionów dolarów, zamiast świadectwem rewolucji, stanie się pomnikiem globalnej inwestycji w potencjał, który nigdy nie został w pełni zrealizowany.

  • 4 trendy AI, które zdefiniują najbliższe lata

    4 trendy AI, które zdefiniują najbliższe lata

    Dynamiczny rozwój generatywnej sztucznej inteligencji to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Równolegle do wyścigu na liczbę parametrów w dużych modelach językowych, kształtują się fundamentalne innowacje, które zdecydują o tym, jak AI będzie wdrażana, zarządzana i wykorzystywana w ciągu najbliższych pięciu lat.

    Analitycy z firmy Gartner zidentyfikowali cztery kluczowe trendy, które staną się filarami dla bardziej zaawansowanych, odpowiedzialnych i zintegrowanych systemów AI.

    1. AI multimodalna – sztuczna inteligencja zmysłów

    Dotychczasowe modele AI, mimo swoich imponujących zdolności, przypominały ekspertów z bardzo wąską specjalizacją – doskonale rozumiały tekst, ale ignorowały całą resztę. Sztuczna inteligencja multimodalna kończy z tym ograniczeniem.

    To podejście, w którym modele są trenowane jednocześnie na różnorodnych zbiorach danych – tekście, obrazach, wideo i dźwięku.

    Dzięki temu AI zyskuje zdolność do znacznie głębszego, kontekstowego rozumienia świata, zbliżając się do ludzkiej percepcji.

    Zamiast analizować osobno dokument tekstowy i zdjęcie rentgenowskie, model multimodalny może przetworzyć je razem, wyciągając wnioski z korelacji między nimi.

    W praktyce oznacza to rewolucję w wielu dziedzinach:

    • Medycyna: Systemy analizujące jednocześnie historię choroby pacjenta (tekst), wyniki badań obrazowych (obrazy) i nagrania z konsultacji (dźwięk) będą w stanie stawiać trafniejsze diagnozy.
    • Automatyzacja: Roboty przemysłowe będą mogły reagować nie tylko na komendy tekstowe, ale również na sygnały wizualne z kamer i dźwięki otoczenia, co zwiększy ich bezpieczeństwo i efektywność.
    • Interakcja z użytkownikiem: Asystenci AI, tacy jak GPT-4o czy Gemini, już teraz pokazują potencjał tej technologii, płynnie przechodząc między rozmową, analizą obrazu z kamery a interpretacją danych na ekranie.

    Integracja wielu zmysłów cyfrowych sprawi, że aplikacje staną się bardziej intuicyjne i potężne, otwierając drogę do rozwiązywania problemów, które do tej pory były poza zasięgiem AI.

    2. AI TRiSM – fundament zaufania i bezpieczeństwa

    Wraz z rosnącą adopcją AI, firmy coraz boleśniej zdają sobie sprawę z ryzyka – od „halucynacji” modeli, przez ukryte uprzedzenia (bias), po luki w bezpieczeństwie. Odpowiedzią na te wyzwania jest AI TRiSM (AI Trust, Risk and Security Management).

    To nie jest pojedyncze narzędzie, lecz kompleksowy framework zarządczy. Jego celem jest wdrożenie w organizacji spójnych procesów, które zapewnią, że systemy AI są niezawodne, sprawiedliwe, bezpieczne i zgodne z regulacjami. AI TRiSM składa się z czterech kluczowych filarów:

    • Wyjaśnialność (Explainability): Zapewnienie, że decyzje podejmowane przez AI są transparentne i zrozumiałe dla człowieka.
    • ModelOps: Usprawnienie procesów wdrażania, monitorowania i aktualizacji modeli AI w środowisku produkcyjnym.
    • Bezpieczeństwo AI: Ochrona modeli i danych przed atakami, manipulacją i kradzieżą.
    • Prywatność: Gwarancja, że dane wykorzystywane do trenowania i działania AI są używane w sposób etyczny i zgodny z przepisami, jak RODO.

    Wdrożenie AI TRiSM pozwala organizacjom przejść od reaktywnego gaszenia pożarów do proaktywnego zarządzania ryzykiem.

    Staje się to absolutną koniecznością w obliczu rosnącej złożoności modeli i regulacji prawnych, takich jak unijny AI Act.

    3. Agenci AI – autonomiczni pomocnicy w natarciu

    Jeśli modele językowe są mózgiem operacji, to agenci AI są jej rękami i nogami. Są to autonomiczne lub półautonomiczne programy, które wykorzystują AI do percepcji swojego cyfrowego lub fizycznego otoczenia, podejmowania decyzji i wykonywania działań w celu osiągnięcia określonych celów.

    W przeciwieństwie do pasywnych chatbotów, które jedynie odpowiadają na polecenia, agenci są proaktywni. Mogą samodzielnie realizować złożone, wieloetapowe zadania, takie jak:

    • Zaplanowanie podróży służbowej (wyszukanie lotów, rezerwacja hotelu, dodanie spotkań do kalendarza).
    • Przeprowadzenie researchu rynkowego (zbieranie danych z różnych źródeł, analiza i generowanie raportu).
    • Zarządzanie skrzynką mailową (priorytetyzacja wiadomości, automatyczne odpowiedzi, delegowanie zadań).

    Kluczem do ich skuteczności jest dobór odpowiedniego agenta do konkretnego kontekstu biznesowego.

    Nie są one uniwersalnym rozwiązaniem, ale wyspecjalizowanym narzędziem, które, prawidłowo wdrożone, może zautomatyzować zadania o wysokim stopniu złożoności, uwalniając ludzki potencjał do bardziej strategicznych działań.

    4. Dane „AI-Ready” – paliwo dla inteligentnych maszyn

    Najlepszy algorytm na nic się nie zda, jeśli zostanie zasilony śmieciowymi danymi. Zasada „garbage in, garbage out” jest w erze AI aktualna jak nigdy dotąd. Dlatego kluczowym trendem staje się koncepcja danych gotowych na AI (AI-ready data).

    Posiadanie danych „AI-ready” oznacza, że są one nie tylko dostępne, ale przede wszystkim zoptymalizowane pod kątem konkretnego zastosowania AI. To coś więcej niż tradycyjne hurtownie danych. Chodzi o wdrożenie nowych praktyk zarządczych, które zapewnią, że dane są:

    • Odpowiedniej jakości: Czyste, spójne i pozbawione błędów.
    • Właściwie oznaczone i ustrukturyzowane: Przygotowane do przetworzenia przez konkretny model.
    • Kontekstowo adekwatne: Odpowiednie dla danego problemu biznesowego, co minimalizuje ryzyko uprzedzeń i „halucynacji”.
    • Zarządzane z poszanowaniem własności intelektualnej i prywatności.

    Dla firm oznacza to konieczność strategicznej zmiany w podejściu do data management. Zamiast gromadzić dane na zapas, muszą zacząć myśleć o nich jak o paliwie, które musi być odpowiednio rafinowane, zanim trafi do silnika AI. Inwestycja w dane „AI-ready” to fundament, który decyduje o dokładności, wydajności i niezawodności całego systemu.

  • Rynek cyberbezpieczeństwa nie zwalnia. Oto, co go napędza

    Rynek cyberbezpieczeństwa nie zwalnia. Oto, co go napędza

    Globalne wydatki na cyberbezpieczeństwo rosną w dwucyfrowym tempie. Według najnowszych prognoz firmy analitycznej Gartner, w tym roku użytkownicy końcowi przeznaczą na ochronę informacji 213 miliardów dolarów, co znacznie wzmocni rynek cyberbezpieczeństwa.

    To o ponad 10% więcej niż w roku ubiegłym, kiedy rynek był wart 193 mld dolarów. Trend ma się utrzymać – w przyszłym roku wydatki mają wzrosnąć o kolejne 12,5%, osiągając poziom 240 miliardów dolarów.

    Głównym motorem napędowym rynku jest oprogramowanie zabezpieczające. To właśnie w tym segmencie inwestycje rosną najszybciej, co jest bezpośrednio związane z masową migracją firm z systemów lokalnych (on-premise) do chmury.

    Przenosiny do nowego środowiska generują nowe, specyficzne zagrożenia, na które firmy muszą odpowiedzieć.

    Wydatki na oprogramowanie mają w tym roku sięgnąć niemal 106 mld dolarów. Kluczowymi technologiami, w które inwestują organizacje, są narzędzia do zarządzania postawą bezpieczeństwa w chmurze (Cloud Security Posture Management, CSPM) oraz platformy chroniące dostęp do zasobów chmurowych (Cloud Access Security Brokers, CASB).

    Wzrosty notują także pozostałe segmenty:

    • Usługi bezpieczeństwa: Wzrost do blisko 84 mld dolarów w 2025 roku.
    • Bezpieczeństwo sieci: Wzrost do ponad 23 mld dolarów w 2025 roku.

    Poza transformacją chmurową, kluczowym czynnikiem napędzającym wydatki jest sztuczna inteligencja, w tym modele generatywne. AI stało się bronią obosieczną – z jednej strony firmy wykorzystują ją do wzmacniania systemów obronnych, a z drugiej cyberprzestępcy używają jej do tworzenia coraz bardziej zaawansowanych i skutecznych ataków.

    Ten technologiczny wyścig zbrojeń, w połączeniu z rosnącą presją regulacyjną i większą świadomością zagrożeń (szczególnie w sektorze małych i średnich firm), będzie utrzymywał wysokie tempo inwestycji w perspektywie średnioterminowej.

    Mimo ogólnego trendu wzrostowego, analitycy wskazują na pewną ostrożność po stronie części firm.

    Niepewna sytuacja gospodarcza sprawia, że niektóre organizacje dokładniej analizują nowe wydatki. Jednak fundamentalne czynniki – rosnąca skala zagrożeń i wymogi prawne – sprawiają, że budżety na cyberbezpieczeństwo pozostaną priorytetem.

  • Wydatki na IT hamują. Firmy ostrożniej podchodzą do decyzji zakupowych

    Wydatki na IT hamują. Firmy ostrożniej podchodzą do decyzji zakupowych

    Choć globalne wydatki na IT mają w 2025 roku wzrosnąć o blisko 8% – do 5,43 bln dolarów – rynek nie ma nastrojów wzrostowych. Gartner, który jeszcze na początku roku prognozował blisko 10-procentowy skok, właśnie obniżył swoje szacunki. Dane pokazują wyraźnie: mimo pozytywnej dynamiki, cyfrowe inwestycje przedsiębiorstw znalazły się w stanie zawieszenia. Nie chodzi o cięcia. Raczej o rosnącą ostrożność.

    Ten paradoks najlepiej ilustruje pojęcie „pauzy niepewności”, które analitycy Gartnera przypisują dzisiejszej sytuacji. Budżety IT pozostają stabilne, ale nowe decyzje zakupowe są wstrzymywane. Niepewność gospodarcza, napięcia handlowe i rosnące koszty sprzętu sprawiają, że zarządy wolą zaczekać, niż ryzykować błędne alokacje środków. To nowa normalność, do której musi dostosować się cały sektor technologiczny.

    Nastroje chłodniejsze niż wyniki

    Pomimo makroekonomicznych zawirowań, wiele firm rozpoczęło rok 2025 z większym optymizmem niż rok wcześniej. Z badania Gartnera wynika, że ponad 60% liderów IT pozytywnie oceniało pierwszy kwartał. Jednak tylko jedna czwarta respondentów spodziewała się zakończyć rok z nadwyżką względem planu.

    To sygnał, że rynek działa ostrożnie. Przedsiębiorstwa nie anulują projektów – ale przekładają je na później. Decyzje są analizowane dłużej, potrzeba więcej uzasadnień biznesowych, a oczekiwania co do zwrotu z inwestycji rosną. Nie pomaga geopolityka: napięcia wokół ceł i handlu międzynarodowego wywołują niepokój, który bezpośrednio wpływa na decyzje zakupowe w działach IT.

    Infrastruktura cierpi najmocniej

    Największe spowolnienie widać w obszarze infrastruktury. Ceny sprzętu rosną, a zakłócenia w łańcuchach dostaw – mimo że już nie tak ostre jak w czasach pandemii – nadal powodują trudności logistyczne. Firmy ograniczają lub opóźniają modernizację własnych serwerowni, centrów danych czy sprzętu endpointowego.

    To zła wiadomość dla integratorów infrastrukturalnych i dostawców hardware’u. Wieloletnie projekty modernizacyjne są dziś zastępowane podejściem „utrzymaj to, co działa”. Nie ma tu spektakularnych wdrożeń – są raczej przedłużenia SLA i doraźne zakupy.

    Chmura i usługi trzymają kurs

    Stabilność zachowują natomiast wydatki bieżące, takie jak subskrypcje chmurowe czy usługi zarządzane. W modelu OPEX, gdzie koszty są przewidywalne i dobrze wpisują się w roczny budżet, przedsiębiorstwa nadal czują się komfortowo. Zwłaszcza że większość usługodawców AI i SaaS zaczęła oferować funkcje generatywnej sztucznej inteligencji jako część istniejących pakietów – bez dodatkowych kosztów licencyjnych.

    Z perspektywy kanału sprzedaży to dobra wiadomość. W obszarze chmury i usług kluczowe stają się relacje z klientem i zdolność do szybkiego skalowania. Mniej liczy się liczba sprzedanych jednostek, a bardziej zdolność do zapewnienia ciągłości, optymalizacji i przewidywalności kosztów.

    GenAI jako dodatek, nie projekt

    Generatywna sztuczna inteligencja – gorący temat od ponad roku – również wpisuje się w nową strategię przedsiębiorstw. Gartner podkreśla, że AI jest dziś wdrażana nie jako odrębna inwestycja, ale jako dodatek do istniejących platform. Działy IT preferują podejście plug-and-play, a nie skomplikowane integracje.

    To istotna zmiana dla dostawców oprogramowania. Zamiast osobnych budżetów na AI, firmy szukają rozszerzeń funkcjonalności w ramach już opłacanych systemów. W praktyce oznacza to mniej przetargów, mniej czasu sprzedażowego i większą presję na dostarczenie widocznej wartości w ramach istniejących relacji handlowych.

    Jak sprzedawać w czasach pauzy?

    Dla kanału sprzedaży IT kluczowe jest dostosowanie się do nowej dynamiki. Przede wszystkim – unikanie agresywnego forsowania dużych projektów transformacyjnych. Dzisiejszy klient oczekuje konkretów: mierzalnej oszczędności, uproszczenia procesów, szybkiego zwrotu z inwestycji.

    Zamiast obietnic długofalowych korzyści, liczy się to, co działa od razu. Dobrze funkcjonuje model „proof of value” – szybkie wdrożenie, które pokazuje efekt w ciągu kilku tygodni. To właśnie taki sposób działania pozwala przełamać pauzę i odzyskać dynamikę sprzedaży.

    Warto też pamiętać, że decyzje nie zniknęły – one tylko się przesunęły. Dobrze prowadzony proces handlowy może dziś trwać dwa razy dłużej, ale nadal kończy się podpisaniem umowy. Kluczowe staje się budowanie zaufania i dostarczanie wartości na każdym etapie kontaktu z klientem.

    Perspektywa: prfzesunięcie, nie recesja

    Obniżone prognozy Gartnera nie oznaczają załamania rynku – raczej wskazują na korektę oczekiwań. Jeśli sytuacja makroekonomiczna ustabilizuje się w drugiej połowie roku, można spodziewać się powrotu wielu wstrzymanych projektów w IV kwartale lub na początku 2026 r.

    Na razie jednak trzeba nauczyć się działać w warunkach wydłużonych cykli sprzedaży, większej presji na ROI i coraz bardziej świadomych decyzji zakupowych. To czas dla tych firm, które potrafią dostarczać technologię nie tylko nowoczesną, ale przede wszystkim uzasadnioną biznesowo.

  • Twoje oprogramowanie zacznie mówić, widzieć i rozumieć. Gartner przewiduje rewolucję AI

    Twoje oprogramowanie zacznie mówić, widzieć i rozumieć. Gartner przewiduje rewolucję AI

    Rosnąca popularność generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI) zmienia sposób, w jaki firmy projektują i rozwijają swoje aplikacje. Według najnowszych prognoz Gartnera, do 2030 roku aż 80% nowo tworzonych aplikacji biznesowych będzie wykorzystywać multimodalną GenAI — w porównaniu do zaledwie 10% w roku 2024. To radykalny wzrost, który zwiastuje głęboką transformację oprogramowania korporacyjnego.

    Co to znaczy „multimodalna” GenAI?

    Multimodalność to zdolność modeli sztucznej inteligencji do przetwarzania i generowania różnych typów danych — tekstu, obrazu, dźwięku, wideo czy informacji liczbowych — w ramach jednej spójnej architektury. Przykład? System, który rozumie zapytanie głosowe, analizuje dane liczbowe z tabeli i na tej podstawie generuje wykres oraz podsumowanie w formie tekstu lub wideo.

    Tego rodzaju rozwiązania już dziś istnieją – na rynku działają modele umożliwiające m.in. konwersję tekstu na obraz (np. DALL·E), mowy na tekst (np. Whisper) czy opisów tekstowych na wideo. Jednak ich integracja w ramach jednego, holistycznego systemu AI pozostaje wyzwaniem — technologicznym, kosztowym i organizacyjnym. Tymczasem Gartner przewiduje, że do końca dekady stanie się to nowym standardem.

    AI coraz głębiej w oprogramowaniu biznesowym

    Według analityków Gartnera, już w perspektywie 1–3 lat firmy zaczną intensywnie włączać multimodalną AI do codziennego oprogramowania — nie tylko jako dodatkowy moduł, ale jako rdzeń nowej generacji aplikacji. Oznacza to koniec etapu eksperymentów i początek dojrzałych wdrożeń, także w obszarach takich jak CRM, ERP, systemy HR czy narzędzia do zarządzania wiedzą.

    Ta zmiana wpłynie na kilka kluczowych aspektów rozwoju oprogramowania:

    • Projektowanie interfejsów: zamiast formularzy i klików — interakcje głosowe, wideo lub obrazowe. Użytkownik zapyta system głosem o dane, a AI odpowie tekstem, filmem lub infografiką.
    • Zarządzanie danymi: większe znaczenie zyskają dane nienumeryczne, dotąd często niewykorzystywane. AI nauczy się analizować i łączyć różne źródła danych kontekstowych, co zwiększy jakość decyzji.
    • Automatyzacja zadań: systemy będą w stanie rozpoznawać intencje użytkownika i podejmować działania bez potrzeby szczegółowej instrukcji. To oznacza nowy poziom autonomii w oprogramowaniu.

    Nowe kompetencje dla firm i menedżerów IT

    Transformacja w kierunku multimodalności będzie wymagać nowych decyzji inwestycyjnych. Gartner podkreśla, że to właśnie menedżerowie produktu i CTO będą musieli zdefiniować, które komponenty oprogramowania mogą być rozszerzone o funkcje AI, a które należy budować od nowa.

    Inwestycje nie ograniczą się jedynie do licencji na modele AI. Równie ważne będzie przygotowanie danych w odpowiednich formatach, szkolenie modeli na danych specyficznych dla branży (tzw. fine-tuning) oraz integracja z istniejącymi środowiskami IT. Kluczowe stanie się zrozumienie, w jakim stopniu multimodalna GenAI może realnie zwiększyć produktywność i jakość obsługi klienta.

    Zmiana kultury cyfrowej w firmach

    Choć AI jako technologia istnieje od lat, dopiero multimodalność otwiera przed nią potencjał stania się „językiem operacyjnym” nowoczesnej firmy. Nie chodzi już tylko o to, że AI analizuje dane szybciej — lecz o to, że potrafi lepiej zrozumieć kontekst, łączyć różne źródła informacji i prezentować je w użyteczny sposób.

    W praktyce może to oznaczać, że systemy wspierające zarządzanie projektami nie tylko podpowiedzą, gdzie są ryzyka, ale też same stworzą podsumowanie spotkania, wygenerują rekomendacje wideo lub zaktualizują harmonogram w oparciu o rozmowy zespołu.

    Dla wielu firm taka zmiana może być równie trudna co przejście do chmury dekadę temu — ale jednocześnie równie nieunikniona.

    Multimodalna przyszłość już się zaczęła

    Już teraz najwięksi dostawcy usług chmurowych i technologii AI – tacy jak Google, Microsoft, Meta czy OpenAI – rozwijają multimodalne modele kolejnych generacji. Meta w czerwcu zaprezentowała model I-JEPA, Google testuje w Gemini możliwości pracy na tekście, obrazie i kodzie jednocześnie, a OpenAI rozwija GPT-4o z natywną multimodalnością. Wszystko wskazuje na to, że rywalizacja nie dotyczy już „czy”, ale „jak szybko i z jakim zakresem” multimodalność stanie się standardem.

    Do 2030 roku multimodalna AI stanie się integralnym elementem nie tylko systemów korporacyjnych, ale też aplikacji dla pracowników liniowych, systemów szkoleniowych czy automatyzacji back-office. Nie chodzi już o testowanie możliwości, ale o przeprojektowanie oprogramowania z uwzględnieniem nowego, bardziej naturalnego sposobu interakcji z maszyną.

    Dla dostawców technologii to sygnał, że rozwój AI nie kończy się na chatbotach. Dla firm – że najwyższy czas na ocenę dojrzałości własnych danych i aplikacji pod kątem gotowości na multimodalność.

    Jeśli trend wskazany przez Gartnera się utrzyma, multimodalna GenAI stanie się nie tyle dodatkiem, co fundamentem nowoczesnego oprogramowania. A to oznacza, że przyszłość firmowych aplikacji może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś – bardziej „ludzka”, kontekstowa i zaskakująco elastyczna.

  • Vectra AI Liderem w pierwszym Magicznym Kwadrancie Gartnera dla NDR

    Vectra AI Liderem w pierwszym Magicznym Kwadrancie Gartnera dla NDR

    Gartner, wiodąca na świecie firma badawczo-doradcza, po raz pierwszy w historii opublikowała swój Magiczny Kwadrant (Magic Quadrant) dla kategorii Network Detection and Response (NDR). W prestiżowym gronie Liderów znalazła się firma Vectra AI, której rozwiązania od lat wyznaczają standardy w dziedzinie wykrywania i reagowania na zagrożenia sieciowe przy użyciu sztucznej inteligencji.

    Uznanie przez analityków Gartnera jest jednym z najważniejszych wyróżnień w branży technologicznej, potwierdzającym zarówno wizję firmy, jak i jej zdolność do realizacji tej wizji na rynku. Dla Vectra AI umiejscowienie w kwadrancie Liderów w inauguracyjnym raporcie dotyczącym NDR to kamień milowy i dowód na skuteczność obranej strategii rozwoju produktu.

    Rozwiązania klasy NDR stają się kluczowym elementem nowoczesnej architektury cyberbezpieczeństwa. Ich zadaniem jest monitorowanie ruchu sieciowego w czasie rzeczywistym w celu identyfikacji zaawansowanych zagrożeń, które omijają tradycyjne zabezpieczenia, takie jak zapory sieciowe czy systemy antywirusowe. Platforma Vectra AI wykorzystuje zaawansowane algorytmy AI i uczenia maszynowego do wykrywania ukrytych napastników, analizowania ich zachowań i priorytetyzowania zagrożeń na podstawie realnego ryzyka dla organizacji.

    „Wprowadzając Vectrę na polski rynek, wiedzieliśmy, że przyszłość cyberbezpieczeństwa nie leży w pasywnym blokowaniu znanych zagrożeń, ale w proaktywnym polowaniu na napastników przy użyciu sztucznej inteligencji. Rynek dojrzał do tej zmiany. Dziś, jako partner z największym doświadczeniem wdrożeniowym Vectra AI w kraju, widzimy, jak nasza wczesna wiara w strategię opartą na analizie zachowań i realnym ryzyku procentuje. Zapewniamy klientom ochronę na poziomie, którego nie są w stanie zaoferować tradycyjne systemy.” komentuje ekspert Advatech.

    Sprawdzone wdrożenia na polskim rynku

    Advatech, jako doświadczony partner Vectra AI w Polsce, może pochwalić się portfelem udanych wdrożeń w kluczowych sektorach gospodarki. Technologia chroni m.in. największego polskiego producenta sprzętu AGD – firmę Amica Group. O szczegółach tego wdrożenia i korzyściach płynących z zastosowania platformy Vectra AI opowiada Jerzy Zieliński, CIO w Grupie Amica S.A. w dedykowanym materiale dostępnym pod linkiem: Przeczytaj, jak Vectra AI wspiera cyberbezpieczeństwo w Grupie Amica.

    Firma zrealizowała również projekty w dużych organizacjach z sektora finansowego, użyteczności publicznej (utility) i ochrony zdrowia, co potwierdza elastyczność i skalowalność rozwiązania

  • CMO w świecie VUCA: czy marketing wciąż ma coś do udowodnienia?

    CMO w świecie VUCA: czy marketing wciąż ma coś do udowodnienia?

    Dla wielu dyrektorów marketingu świat po 2020 roku przypomina niekończący się stres test – i to nie tylko w zakresie komunikacji czy kampanii, ale podstawowych założeń strategicznych. Zmienność (volatility), niepewność (uncertainty), złożoność (complexity) i niejednoznaczność (ambiguity) to dziś nie akademicki akronim, lecz realne warunki działania każdego CMO – od startupów technologicznych po wielkie firmy przemysłowe.

    W takim środowisku tradycyjne podejście do marketingu, oparte na rocznych planach i kampaniach budżetowanych z wyprzedzeniem, szybko się dezaktualizuje. CMO musi operować raczej jak dyrektor ds. ryzyka niż dyrektor kreatywny – stale monitorując sygnały z rynku, reagując w czasie rzeczywistym na zmiany popytu, regulacji czy nastrojów klientów. W praktyce oznacza to mniejszy komfort planowania i większą presję na elastyczność.

    Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że to właśnie marketing – jako funkcja najbardziej wystawiona na zmiany zewnętrzne – bywa pierwszym obszarem, gdzie odbijają się zawirowania rynkowe. Zmienna efektywność kanałów digital, presja na skracanie lejka zakupowego, nowe regulacje dotyczące prywatności – wszystko to zmusza marketing do permanentnego resetu.

    W tym sensie VUCA nie jest już kontekstem – to stan bazowy. A dla nowego CMO oznacza to jedno: nie wystarczy „dobrze wystartować”. Trzeba od pierwszego dnia działać w trybie iteracyjnym – bez złudzeń, że stabilność kiedyś wróci.

    Presja udowodnienia wartości – czy marketing wciąż jest podejrzany?

    W teorii marketing ma być motorem wzrostu, w praktyce zbyt często pozostaje podejrzanym wydatkiem. Pomimo dekad cyfryzacji i rozwoju narzędzi do pomiaru efektywności, wielu CMO nadal działa pod stałą presją udowadniania, że marketing to coś więcej niż ładne slajdy i budżet do cięcia.

    Badania Gartnera z końcówki 2024 roku pokazują, że tylko 22% prezesów i dyrektorów finansowych deklaruje, że naprawdę rozumie, co robi ich CMO. Tę lukę w zrozumieniu trudno zrzucić wyłącznie na brak komunikacji – to raczej symptom głębszego problemu: rozbieżnych definicji sukcesu. CEO oczekuje krótkoterminowego wpływu na wynik, CFO patrzy na koszty i ROI, a marketing, mimo narzędzi typu attribution modeling czy MQL, często operuje metrykami, które nie przekładają się wprost na P&L.

    Ten rozdźwięk sprawia, że wielu CMO funkcjonuje w defensywie – tłumacząc się z inwestycji, zamiast inicjować kierunki strategiczne. W rezultacie ich rola w firmie pozostaje reaktywna, a nie partnerska. Paradoksalnie, im bardziej złożone środowisko rynkowe, tym mniej miejsca na długofalowe podejście, które mogłoby rzeczywiście pokazać wartość marketingu jako siły napędowej zmian.

    Problem nie tkwi w tym, że marketing nie generuje wartości – tylko w tym, że robi to językiem, którego reszta C-suite często nie rozumie. Jak tłumaczy Chris Ross z Gartnera, dopóki CMO nie przejmą kontroli nad narracją wokół swojej funkcji i nie przetłumaczą jej efektów na twarde liczby, marketing będzie pierwszym kandydatem do cięcia. I ostatnim do stołu, gdy rozmawia się o strategii.

    Nowy CMO – przewaga świeżości czy ryzyko wypalenia?

    Nowy dyrektor marketingu to paradoksalnie zarówno największa nadzieja, jak i najsłabsze ogniwo organizacji. Z jednej strony wnosi świeże spojrzenie, nieobciążone polityką wewnętrzną i rutyną zespołu. Z drugiej – często trafia w sam środek oczekiwań nie do pogodzenia: ma błyskawicznie dowieść efektów, nadać nową dynamikę i „dostarczyć coś innego”, jednocześnie nie zburzając tego, co już działa.

    W praktyce oznacza to zderzenie z chaotycznym środowiskiem interesariuszy, z których każdy ma własną definicję sukcesu marketingowego. Sprzedaż oczekuje szybkiego generowania leadów, HR – wsparcia rekrutacji, CEO – innowacyjnego „storytellingu”, a zarząd – mierzalnego wpływu na przychód. Przy braku wspólnego mianownika nowy CMO szybko staje się operacyjnym hubem żądań, a nie liderem strategicznej zmiany.

    Do tego dochodzi klasyczny onboarding bez realnego mapowania wpływu. Podczas gdy nowi CFO czy CTO otrzymują konkretną agendę zmian i oczekiwań, CMO często porusza się po omacku – próbując najpierw zrozumieć „co wolno”, a dopiero potem „co trzeba”. To właśnie w pierwszych 90 dniach rozgrywa się kluczowa bitwa: czy nowy lider marketingu zbuduje swoją pozycję jako partner zarządu, czy zostanie zredukowany do roli wykonawcy kampanii.

    Przewaga świeżości działa tylko wtedy, gdy towarzyszy jej struktura – jasne priorytety, szybki dostęp do danych i wczesne sojusze z kluczowymi osobami w organizacji. W przeciwnym razie entuzjazm szybko ustępuje miejsca wypaleniu, a rotacja na stanowisku CMO znów przyspiesza.

    Marketing jako funkcja strategiczna, nie tylko komunikacyjna

    W wielu firmach marketing formalnie siedzi przy stole zarządczym, ale realnie – wciąż serwuje kawę. Nadal bywa postrzegany jako funkcja wspierająca: odpowiedzialna za komunikację, branding i „ładne rzeczy”. Tymczasem rosnąca złożoność rynku i cyfrowe tempo transformacji wymuszają przesunięcie tej roli bliżej centrum strategicznego. CMO, który nie rozumie modeli biznesowych, cykli zakupowych czy unit economics, nie ma dziś racji bytu.

    W najlepszych organizacjach marketing współtworzy strategię razem z finansami, technologią i operacjami. To właśnie on dostarcza danych o rynku, odbiorcach, barierach wzrostu i insightach produktowych – czyli tego, co decyduje o przewadze konkurencyjnej. W tej nowej roli marketing jest bliżej analiz predykcyjnych niż kreacji, bliżej wpływu na revenue niż na zasięgi.

    Ta zmiana wymaga jednak nie tylko kompetencji, ale i odwagi. Przejście od kampanii do kontrybucji biznesowej oznacza wyjście poza klasyczny lejek marketingowy. Zamiast generować leady, CMO musi rozumieć, jak klienci przechodzą przez cały cykl życia produktu – i co można zoptymalizować w procesie sprzedażowym, onboardingowym czy retencyjnym.

    To też moment, w którym technologie marketingowe – od platform analitycznych po automatyzację AI – przestają być narzędziami operacyjnymi, a stają się podstawą decyzji zarządczych. Różnica między CMO jako „brand guardian” a CMO jako „revenue architect” to dziś nie kwestia stylu – to kwestia przetrwania w firmach, które mierzą efektywność w tygodniach, nie kwartałach.

    Co musi zrobić nowy CMO, żeby przetrwać (i wygrać)?

    Pierwsze tygodnie w nowej roli to nie onboarding – to realpolitik. Nowy CMO nie ma luksusu obserwacji. Od dnia zerowego oczekuje się, że będzie miał plan, narrację i efekty. W praktyce oznacza to jedno: bez jasnego określenia priorytetów i błyskawicznego zbudowania wpływowej sieci wewnątrz firmy, szanse na trwały sukces są nikłe.

    Pierwszym krokiem jest brutalna selekcja. Lista oczekiwań wobec CMO zawsze będzie dłuższa niż zasoby – czasowe, ludzkie, finansowe. Umiejętność odrzucenia rzeczy pilnych na rzecz rzeczy istotnych staje się kompetencją przetrwania. W firmach, które nie mają dojrzałej kultury marketingowej, granice między komunikacją, sprzedażą a strategią często się zacierają – a bez filtra CMO może szybko utonąć w operacyjnych żądaniach.

    Równolegle kluczowe jest zbudowanie relacji z osobami decyzyjnymi – nie tylko CEO, ale też CFO, COO i szefami sprzedaży. Marketing nie działa w próżni, a bez politycznego poparcia wdrożenie nawet najlepszej strategii kończy się na poziomie prezentacji. Co ważne, to nie relacje towarzyskie – ale wspólna definicja celów, wskaźników i wzajemnych zobowiązań.

    Trzecim filarem jest narracja o wartości. Nowy CMO musi od początku mówić językiem twardych danych, nie opinii. Koncepcje kampanii, brand purpose czy aktywacje CX muszą być wpisane w większy obraz – jak wpływają na churn, retencję, LTV, koszt akwizycji. Tylko wtedy marketing przestaje być „czarną skrzynką” i zaczyna być traktowany jak inwestycja, a nie koszt.

    Ostatecznie nowy CMO wygrywa nie wtedy, gdy spełni wszystkie oczekiwania, ale gdy przekona organizację, które z nich naprawdę mają znaczenie.

  • CMO stawiają na marketing efektywnościowy. Ale to marka daje przewagę

    CMO stawiają na marketing efektywnościowy. Ale to marka daje przewagę

    Dyrektorzy marketingu coraz chętniej sięgają po narzędzia marketingu efektywnościowego. Zgodnie z najnowszym badaniem Gartner CMO Spend Survey 2025, aż 54% CMO deklaruje, że to właśnie działania ukierunkowane na szybkie konwersje i ROI traktują priorytetowo. Tylko 22% stawia na długoterminowe budowanie marki. Dysproporcja jest znacząca – i niepokojąca.

    Marketing na skróty?

    Marketing efektywnościowy to bez wątpienia kusząca opcja: daje szybkie dane, szybkie decyzje i szybkie zwycięstwa. W czasach, gdy zarządy oczekują wyników „tu i teraz”, CMO, chcąc nie chcąc, podążają za tym trendem. Wyzwanie polega jednak na tym, że koncentracja na działaniach krótkoterminowych często odbywa się kosztem działań strategicznych – a więc inwestycji w markę.

    Dane Gartnera wyraźnie pokazują paradoks: 85% liderów marketingu zgadza się ze stwierdzeniem, że inwestycje w markę napędzają wyniki biznesowe. Jednocześnie ponad połowa z nich faktycznie ogranicza te inwestycje, wybierając kampanie performance. Czyli wszyscy wiedzą, co działa w długim terminie – ale decydują się na to, co przynosi natychmiastowe efekty.

    Silna marka to nie koszt. To aktywo

    Organizacje, które osiągają lepsze wyniki, mają jeden wspólny mianownik: inwestują więcej w swoją markę. Nie dlatego, że ich na to stać – tylko dlatego, że rozumieją, iż świadomość marki jest katalizatorem efektywności, a nie jej przeciwieństwem. Marka nie konkuruje z performance marketingiem – wspiera go.

    Gdy użytkownik codziennie mija setki reklam i komunikatów, tylko te marki, które są rozpoznawalne i budzą emocje, mają szansę przebić się przez szum informacyjny. Zatem każda kampania efektywnościowa, która nie bazuje na solidnej świadomości marki, jest jak sprint bez rozgrzewki – może działać, ale tylko na krótką metę.

    Czas na zmianę narracji

    Kluczowym zadaniem CMO w 2025 roku nie jest już tylko zdobywanie budżetów. To również umiejętność przeformułowania wewnętrznej narracji. Świadomość marki nie powinna być postrzegana jako odległy cel brandingowy, ale jako czynnik umożliwiający skuteczność całego lejka marketingowego. Jak twierdzi Alex De Fursac Gash z Gartnera – to górna część lejka, która dostarcza paliwo reszcie działań – od konwersji po lojalność klienta.

    Odpowiedzią na dylemat nie jest „albo-albo”, lecz „i – oraz”: zrównoważone podejście, które łączy widoczność i rozpoznawalność z precyzyjnie targetowanym marketingiem efektywnościowym. W praktyce oznacza to m.in. budowanie „właściwej świadomości” – czyli takiej, która rezonuje z docelową grupą odbiorców i ma znaczenie kulturowe, kontekstowe, emocjonalne.

    Marka jako wehikuł konwersji

    Zbyt długo marketing marki funkcjonował jako koszt trudny do obrony w Excelu. Tymczasem nowoczesne podejście każe myśleć o marce jako wehikule konwersji. Silne pozycjonowanie, spójna narracja i obecność w kontekście aktualnych tematów społecznych czy branżowych – to wszystko wpływa na skuteczność kampanii lead generation, sprzedaży i retencji.

    Przykład? Firmy technologiczne, które wykorzystują aktualne tematy (jak AI, prywatność danych czy ESG) do budowania znaczenia swojej marki, osiągają większy zasięg i zaangażowanie – co przekłada się bezpośrednio na ROI kampanii efektywnościowych.

    Trend na horyzoncie: powrót do równowagi

    Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden sygnał: choć marketing efektywnościowy wciąż dominuje w budżetach, Gartner zauważa wyraźny wzrost świadomości wśród liderów. Zmienia się nie tylko retoryka, ale też sposób alokacji środków. Coraz więcej CMO zaczyna mówić o „efektywności marki” i „performance branding”, co może zwiastować potrzebny powrót do równowagi.

    To, co kiedyś było osobnymi silosami – branding i performance – coraz częściej łączy się w jeden spójny system. W tym kontekście skuteczny marketing przyszłości to nie wybór między świadomością a wynikami, lecz umiejętne zarządzanie napięciem między jednym a drugim.

     

     

  • Sztuczna inteligencja bez fundamentów? Gartner ostrzega – 60% projektów AI upadnie bez odpowiedniego zarządzania danymi

    Sztuczna inteligencja bez fundamentów? Gartner ostrzega – 60% projektów AI upadnie bez odpowiedniego zarządzania danymi

    W miarę jak sztuczna inteligencja staje się priorytetem w strategiach cyfrowych, nowe badanie Gartnera ujawnia alarmujący trend: 63% organizacji albo nie ma, albo nie jest pewnych, czy posiada odpowiednie praktyki zarządzania danymi dla AI. Bez pilnych zmian – ostrzega Gartner – do 2026 roku nawet 60% projektów AI zakończy się porażką z powodu braku odpowiedniego przygotowania danych.

    AI wymaga więcej niż tradycyjnego zarządzania danymi

    Roxane Edjlali z Gartnera podkreśliła fundamentalną różnicę między tradycyjnym podejściem do danych a tym, czego wymaga AI. Tradycyjne zarządzanie – powolne, uporządkowane, operujące na zamkniętych repozytoriach – nie nadąża za dynamiką modeli sztucznej inteligencji, szczególnie generatywnej (GenAI).

    Nowa praktyka wymaga iteracyjnego rozwoju: organizacje powinny budować kompetencje wokół zarządzania wektorowymi bazami danych, fragmentowaniem danych czy technikami embedded search (RAG). Co istotne, zarządzanie danymi gotowymi na AI nie kończy się na wdrożeniu – to proces ciągłej obserwowalności i adaptacji.

    Pięć kroków do gotowości danych na AI

    Gartner rekomenduje CIO i CDAO pięcioetapowy model dojrzewania danych dla AI:

    1. Dopasowanie danych do przypadków użycia – bez odpowiedniego dopasowania jakościowego i ilościowego dane stają się przeszkodą, a nie wsparciem dla modeli.
    2. Identyfikacja wymagań prawnych i etycznych – ochrona danych wrażliwych, interoperacyjność czy zgodność z regulacjami muszą być integralną częścią strategii.
    3. Rozwój aktywnych metadanych – metadane muszą nie tylko opisywać dane, ale też umożliwiać ich dynamiczne zarządzanie i automatyzację.
    4. Budowa nowoczesnych potoków danych – zasilanie modeli AI wymaga elastycznych, zoptymalizowanych strumieni danych w czasie rzeczywistym.
    5. Ciągła obserwowalność i optymalizacja – testowanie, monitorowanie i adaptacja danych to warunek utrzymania wysokiej jakości działania modeli AI.

    Zarządzanie przedsiębiorstwem AI: nowy paradygmat

    Edjlali wskazuje również na rosnące znaczenie zarządzania przedsiębiorstwem AI (Enterprise Governance of AI, EGoAI). Chodzi o zintegrowanie decyzji dotyczących danych, IT, ryzyka i wartości biznesowej na poziomie wykonawczym. Tylko takie podejście umożliwia organizacjom nie tylko wdrożenie AI, ale realne skalowanie jej wpływu na wyniki biznesowe.

    cyberbezpieczeństwo, firma

    To przesunięcie wymaga jednak dojrzałości nie tylko technologicznej, ale też kulturowej: liderzy danych muszą zrywać z silosami organizacyjnymi i przyspieszać rozwój kompetencji wokół zarządzania metadanymi.

    Dlaczego organizacje wciąż są w tyle?

    Wyniki ankiety Gartnera nie powinny zaskakiwać. Od lat wiadomo, że zarządzanie danymi pozostaje jednym z najbardziej niedofinansowanych i niedocenianych obszarów w strategiach IT. Jednak w dobie AI cena za zaniedbania rośnie błyskawicznie.

    Organizacje, które traktują przygotowanie danych jako „projekt IT”, a nie strategiczny element operacji, szybko przekonają się, że nie da się zbudować solidnego modelu na nieprzygotowanych fundamentach. W rzeczywistości najwięcej sukcesów odnoszą dziś te firmy, które już teraz inwestują w data readiness – jako osobną, strategiczną kompetencję.

    Z perspektywy rynku, oznacza to także wzrost znaczenia nowych funkcji, takich jak Chief Data & AI Officer, i nacisk na integrację zespołów danych z zespołami AI już na etapie projektowania rozwiązań.

    Gotowość danych to nowy test dojrzałości cyfrowej

    Gotowość danych staje się kluczowym miernikiem dojrzałości cyfrowej organizacji. Jak pokazuje Gartner, dla wielu firm to gorzka lekcja. Ale dla tych, które podejdą do niej z odpowiednią strategią, to szansa na zdobycie przewagi, która w najbliższych latach może decydować o ich być albo nie być.

  • Dlaczego tylko 14% CISO łączy bezpieczeństwo z biznesem? Wyniki badania Gartnera

    Dlaczego tylko 14% CISO łączy bezpieczeństwo z biznesem? Wyniki badania Gartnera

    Według najnowszych badań Gartnera, liderzy ds. bezpieczeństwa informacji (CISO) oraz menedżerowie ds. zarządzania ryzykiem zmagają się z wyzwaniem pogodzenia ochrony danych z realizacją celów biznesowych. Tylko 14% z nich udaje się skutecznie połączyć te dwa priorytety, co rodzi poważne konsekwencje dla organizacji.

    Trudna sztuka balansu

    Badanie przeprowadzone między czerwcem a sierpniem 2024 roku wśród 318 starszych liderów bezpieczeństwa z różnych sektorów na całym świecie ujawnia, że 35% respondentów koncentruje się głównie na ochronie danych, podczas gdy 21% stawia na ich wykorzystanie w celach biznesowych. Jednak tylko jeden na siedmiu menedżerów potrafi efektywnie zbalansować te dwa podejścia.

    Brak równowagi może prowadzić do zwiększonego ryzyka cyberataków, kar finansowych oraz operacyjnej nieefektywności. Gartner ostrzega, że organizacje, które nie potrafią zharmonizować bezpieczeństwa z potrzebami biznesowymi, mogą stracić przewagę konkurencyjną oraz zaufanie interesariuszy.

    Aby poprawić równowagę między bezpieczeństwem danych a wsparciem biznesowym, Gartner zaleca pięć kluczowych działań:

    1. Zaangażowanie użytkowników końcowych – Włączenie pracowników w proces tworzenia polityk bezpieczeństwa minimalizuje opór i zwiększa zgodność z przepisami.
    2. Współpraca między działami – Koordynacja działań z innymi zespołami pozwala uniknąć nakładania się obowiązków i wzmacnia współpracę.
    3. Określenie kluczowych wymagań bezpieczeństwa – Jasne zdefiniowanie minimalnych standardów bezpieczeństwa chroni przed nieznanymi zagrożeniami.
    4. Bezpieczne korzystanie z AI – Stworzenie wytycznych dla generatywnej sztucznej inteligencji umożliwia bezpieczne eksperymentowanie z nowymi technologiami.
    5. Współpraca z zespołami ds. danych – Bliska współpraca z analitykami danych wspiera inicjatywy bezpieczeństwa i zwiększa efektywność operacyjną.

    Nowa strategia na nowe wyzwania

    Gartner podkreśla, że organizacje zdolne do harmonijnego łączenia ochrony danych z realizacją celów biznesowych nie tylko lepiej radzą sobie z zagrożeniami cybernetycznymi, ale również działają bardziej efektywnie. W dobie rosnących wymagań regulacyjnych oraz dynamicznego rozwoju technologii, umiejętność znalezienia równowagi staje się kluczowym elementem strategii zarządzania ryzykiem.

    Liderzy bezpieczeństwa powinni zatem nie tylko reagować na zagrożenia, ale także aktywnie wspierać strategiczne cele biznesowe. Tylko wtedy możliwe będzie osiągnięcie konkurencyjnej przewagi oraz budowanie trwałego zaufania wśród interesariuszy.

  • Gartner ostrzega: Wyjście z VMware może potrwać nawet 2 lata

    Gartner ostrzega: Wyjście z VMware może potrwać nawet 2 lata

    Przejęcie VMware przez Broadcom wywołało zaniepokojenie wśród dużych klientów tej firmy. Jak wskazuje raport Gartnera, migracja z VMware to wyzwanie zarówno pod względem czasu, jak i kosztów. Proces ten, szczególnie w przypadku dużych organizacji, może potrwać od roku do dwóch lat, a koszt migracji jednej maszyny wirtualnej może wynosić od 300 do nawet 3000 dolarów. Dla firm rozważających takie zmiany oznacza to znaczne obciążenia finansowe i organizacyjne.

    Koszty i złożoność migracji

    Gartner przyjrzał się organizacjom posiadającym co najmniej 2000 maszyn wirtualnych działających na stu lub więcej serwerach. Z ich analizy wynika, że przegląd rynku w celu znalezienia alternatywy wymaga zaangażowania około dziesięciu osób na miesiąc, natomiast ocena techniczna potencjalnych rozwiązań to dodatkowe dziewięć miesięcy pracy dla sześciu specjalistów. Cały proces migracji i testowania jest silnie uzależniony od złożoności infrastruktury IT w danej firmie.

    Migracja nie ogranicza się jednak do samych maszyn wirtualnych. Jak zauważa Gartner, firmy muszą przeanalizować cały stos technologiczny VMware, obejmujący nie tylko wirtualizację, ale także sieci, pamięć masową i narzędzia do zarządzania. To właśnie te komponenty stanowią największe wyzwanie migracyjne, a nie sama zmiana hipernadzorcy.

    VMware pod lupą: Zmiana perspektywy

    Jednym z problemów utrudniających migrację jest postrzeganie VMware jako specjalisty od wirtualizacji. Gartner podkreśla jednak, że firma ta jest przede wszystkim dostawcą rozwiązań sieciowych, następnie pamięci masowej, a dopiero na dalszym miejscu specjalistą od wirtualizacji. Organizacje muszą więc zmienić sposób, w jaki analizują i planują swoje migracje, aby skutecznie zreplikować cały stos technologiczny na innych platformach.

    Alternatywy rosną, ale koszty pozostają wysokie

    Pomimo wysokich kosztów migracji, rynek intensywnie rozwija alternatywy dla rozwiązań VMware. Przykładem może być ostatnie uruchomienie przez Red Hat OpenShift Virtualization Engine, który oferuje funkcje migracji maszyn wirtualnych z VMware. Jednak dla wielu firm opóźnianie decyzji migracyjnej jedynie zwiększa koszty – zarówno licencyjne, jak i związane z samą migracją.

    Wnioski: Planowanie kluczem do sukcesu

    Migracja z VMware to proces wymagający starannego planowania, dużych nakładów pracy i znaczących inwestycji. Gartner radzi firmom, aby nie postrzegały swojego środowiska VMware jako monolitu, lecz rozłożyły je na poszczególne elementy, co pozwoli na bardziej efektywne przeprowadzenie migracji. Choć alternatywy technologiczne rozwijają się dynamicznie, koszt i złożoność tego procesu pozostają znaczącą barierą dla wielu organizacji.

  • Globalne wydatki na IT osiągną 5,61 biliona dolarów w 2025 roku

    Globalne wydatki na IT osiągną 5,61 biliona dolarów w 2025 roku

    Według najnowszych prognoz firmy badawczej Gartner, wydatki na IT na całym świecie mają wzrosnąć o 9,8% w 2025 roku, osiągając wartość 5,61 biliona dolarów. Wzrost ten będzie wynikał przede wszystkim z rosnących cen powtarzających się kosztów w sektorze IT. Przewiduje się, że ten trend wpłynie na wszystkie główne segmenty technologiczne, zmuszając organizacje do dostosowania swoich budżetów.

    Wpływ generatywnej sztucznej inteligencji

    Wzrost wydatków na IT będzie także związany z rosnącą rolą generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI). Technologie oparte na sztucznej inteligencji wpływają na rynek sprzętu i oprogramowania, szczególnie w kontekście centrów danych, urządzeń i oprogramowania. Gartner zauważa, że w 2025 roku szczególny nacisk położony będzie na inwestycje w sprzęt zoptymalizowany pod kątem GenAI, choć początkowo nie przyniesie to istotnych ulepszeń funkcjonalnych.

    Serwery zoptymalizowane pod kątem AI

    Sektor serwerów zmienia się pod wpływem rozwoju sztucznej inteligencji. Gartner prognozuje, że wydatki na serwery zoptymalizowane pod kątem AI podwoją się w 2025 roku, osiągając 202 miliardy dolarów. Te zmiany wpłyną na struktury rynku, w którym hiperskalery oraz usługi IT będą stanowić ponad 70% całkowitych wydatków IT. W dłuższej perspektywie, do 2028 roku, hiperskalerzy mają zarządzać serwerami AI o wartości 1 biliona dolarów, co wykracza poza ich tradycyjny model biznesowy.

    Oczekiwania dotyczące urządzeń AI

    Również urządzenia konsumenckie, takie jak komputery PC, tablety i smartfony, będą coraz bardziej kompatybilne z technologiami AI. Choć funkcje oparte na GenAI będą dostępne w 2025 roku, nie będą one jeszcze kluczowym czynnikiem decydującym o wyborze sprzętu. Gartner zauważa, że dyrektorzy ds. informatyki, mimo dostrzegania potencjału generatywnej sztucznej inteligencji, dostosowują swoje inwestycje w tej dziedzinie na podstawie rzeczywistej wartości, jaką technologia może dostarczyć w krótkim okresie.

    Prognozy Gartnera wskazują na dalszy wzrost wydatków na IT, szczególnie w związku z rozwojem generatywnej sztucznej inteligencji. Choć technologia ta ma duży potencjał, organizacje będą musiały dostosować swoje inwestycje do jej realnej wartości w nadchodzących latach. W 2025 roku kluczową rolę odegrają serwery AI, a hiperskalery będą miały coraz większy wpływ na cały rynek.

  • Szczyt wydatków na IT w Europie: sztuczna inteligencja i chmura głównymi motorami wzrostu

    Szczyt wydatków na IT w Europie: sztuczna inteligencja i chmura głównymi motorami wzrostu

    Zgodnie z prognozami Gartnera, wydatki na technologie informacyjne w Europie mają wzrosnąć o 8,7 proc. w 2025 roku, osiągając wartość 1,28 biliona dolarów. Wzrost ten będzie napędzany głównie przez inwestycje w usługi IT związane z sztuczną inteligencją (AI) oraz rozwój infrastruktury chmurowej.

    Sztuczna inteligencja, a w szczególności generacyjne modele AI, stanowią kluczowy czynnik tego wzrostu. Gartner przewiduje, że wydatki na usługi IT związane z aplikacjami AI wzrosną o 21 proc., osiągając wartość 94 miliardów dolarów w 2025 roku, w porównaniu do 78 miliardów dolarów w roku 2024. Coraz więcej europejskich firm decyduje się na korzystanie z gotowych rozwiązań AI oferowanych przez zewnętrznych dostawców, zamiast rozwijać własne technologie.

    Również segment chmury publicznej, który zyskuje na znaczeniu, będzie nadal dynamicznie się rozwijał. Wydatki na usługi chmurowe w Europie mają wzrosnąć do 123 miliardów dolarów w 2024 roku, a w kolejnych latach utrzymają rosnący trend. Wzrost ten wiąże się z koniecznością dostosowania infrastruktury IT do rosnących wymagań przedsiębiorstw, które w coraz większym stopniu polegają na chmurze w codziennej działalności.

    Wzrost inwestycji w IT dotyczy także innych obszarów. Gartner przewiduje 25-procentowy wzrost wydatków na serwery w 2024 roku, co jest bezpośrednio związane z rosnącym zapotrzebowaniem na infrastruktury do obsługi sztucznej inteligencji. Popyt na serwery zoptymalizowane pod kątem AI rośnie w odpowiedzi na potrzebę rozbudowy systemów do trenowania modeli AI oraz przechowywania danych w odpowiednich warunkach.

    Oprogramowanie oraz urządzenia, choć nie tak dynamicznie jak AI czy chmura, również będą stanowiły istotny element rozwoju sektora IT. Wydatki na oprogramowanie wzrosną o 13,2 proc., natomiast na urządzenia o 9,3 proc. Z kolei inwestycje w usługi komunikacyjne będą rosły w bardziej umiarkowanym tempie, osiągając wzrost o 3,6 proc.

    Prognozy na 2025 rok wskazują na najwyższe tempo wzrostu od czasu ożywienia po pandemii, co pokazuje rosnącą rolę IT w działalności biznesowej. Firmy, które stawiają na zewnętrzne rozwiązania technologiczne, w tym AI i chmurę, mogą liczyć na szybszą i bardziej efektywną adaptację nowych technologii, co w dłuższym okresie pozwala im zwiększyć konkurencyjność na rynku.

    Wnioski Gartnera podkreślają znaczenie IT w europejskiej gospodarce. Wydatki na technologie informacyjne stają się kluczowym czynnikiem wzrostu, z naciskiem na chmurę, sztuczną inteligencję oraz bezpieczeństwo IT. Rozwój tych obszarów będzie miał istotny wpływ na dalszy rozwój sektora technologicznego w Europie w nadchodzących latach.

  • AI w biznesie – dlaczego wiele projektów kończy się na Proof of Concept?

    AI w biznesie – dlaczego wiele projektów kończy się na Proof of Concept?

    Generatywna sztuczna inteligencja jest przedstawiana jako przyszłość technologii, która przekształci sposób, w jaki działają firmy i tworzą wartość. Jednakże, jak pokazuje najnowszy raport Gartnera, rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana i pełna wyzwań, niż można było przypuszczać.

    Oczekiwania a rzeczywistość

    W ubiegłym roku byliśmy świadkami ogromnego entuzjazmu wokół GenAI. Wszyscy mówili o jej nieskończonych możliwościach – od automatyzacji procesów po tworzenie nowych modeli biznesowych. Jednakże, jak pokazują dane, wiele projektów kończy się na etapie proof of concept, a dalsze inwestycje są wstrzymywane. Główne powody? Niska jakość danych, brak odpowiedniej kontroli ryzyka, rosnące koszty i niejasna wartość biznesowa.

    Koszty i ryzyko

    Inwestowanie w GenAI jest kosztowne – mówimy tutaj o kwotach rzędu 5 do 20 milionów dolarów. Dla wielu firm są to ogromne sumy, które mogą nie przynieść oczekiwanych rezultatów. Co więcej, koszty te nie są tak przewidywalne jak w przypadku innych technologii. Każdy przypadek użycia, każde wdrożenie jest inne i niesie ze sobą różne poziomy ryzyka i zmienności.

    Wartość pośrednia kontra bezpośrednia

    Jednym z kluczowych problemów jest to, że korzyści płynące z GenAI często mają charakter pośredni i długoterminowy. W dzisiejszym świecie, gdzie liczy się szybki zwrot z inwestycji, taka perspektywa może być trudna do zaakceptowania dla wielu dyrektorów finansowych. Wymaga to od firm zmiany sposobu myślenia i podejścia do inwestycji, co nie zawsze jest łatwe.

    Oczekiwania gigantów technologicznych a rzeczywistość

    Nawet giganci technologiczni, tacy jak Google i Microsoft, odczuwają wolniejsze niż oczekiwane tempo zwrotu z inwestycji w sztuczną inteligencję. Pomimo ogromnych zasobów finansowych i technicznych, które te firmy mogą przeznaczyć na rozwój GenAI, także one napotykają na przeszkody. Z jednej strony, inwestują miliardy dolarów w badania i rozwój, starając się przewodzić w dziedzinie AI. Z drugiej strony, zarówno Google, jak i Microsoft muszą stawić czoła problemom takim jak potrzeba gromadzenia i przetwarzania ogromnych ilości danych, kontrola ryzyka związanego z wdrożeniami oraz trudności w przekształcaniu innowacji technologicznych w wymierne korzyści biznesowe.

    Wolniejsze tempo zwrotu z inwestycji

    Wielu analityków wskazuje, że tempo zwrotu z inwestycji w AI dla tych gigantów jest wolniejsze, niż początkowo zakładano. Chociaż obie firmy wykazują znaczne postępy technologiczne i wprowadzają na rynek zaawansowane produkty oparte na AI, zwrot z tych inwestycji finansowych nie zawsze jest natychmiastowy. To opóźnienie wynika z konieczności ciągłego doskonalenia technologii, integrowania jej z istniejącymi produktami i usługami, a także z trudnościami w adaptacji użytkowników końcowych do nowych rozwiązań.

    Realizacja wartości biznesowej

    Pomimo wyzwań, nie można zapominać o korzyściach, jakie niesie ze sobą GenAI. Wzrost przychodów o 15,8%, oszczędności kosztów o 15,2% i poprawa wydajności o 22,6% to imponujące wyniki, które pokazują potencjał tej technologii. Jednakże, aby te korzyści były trwałe, firmy muszą inwestować w odpowiednie dane, kontrolę ryzyka i długoterminowe strategie wdrożeniowe.

    Przyszłość GenAI

    GenAI ma ogromny potencjał, ale nie jest to technologia, którą można wdrożyć z dnia na dzień. Wymaga to przemyślanych decyzji, odpowiednich inwestycji i zrozumienia, że korzyści mogą przyjść z opóźnieniem. Firmy muszą być gotowe na tolerowanie pewnego poziomu ryzyka i niepewności, aby móc w pełni wykorzystać możliwości, jakie niesie ze sobą ta technologia.

  • AI w roli cyberprzestępcy – tego boją dyrektorzy ds. ryzyka

    AI w roli cyberprzestępcy – tego boją dyrektorzy ds. ryzyka

    Raport Gartnera ujawnił, że w drugim kwartale 2024 roku r. wśród dyrektorów ds. ryzyka korporacyjnego rosną obawy dotyczące złośliwych ataków wspomaganych sztuczną inteligencją oraz celów soft ransomware. Wyniki ankiety przeprowadzonej wśród 274 nie są zaskakujące. To, co jednak najbardziej rzuca się w oczy, to nie tylko wzrost liczby tych zagrożeń, ale również ich ewolucja i wpływ na współczesne zarządzanie ryzykiem.

    Złośliwe ataki wspomagane AI

    Na czoło listy zagrożeń wysuwają się ataki, które wykorzystują sztuczną inteligencję do zwiększenia efektywności i zasięgu działań cyberprzestępców. Przestępcy korzystający z AI są w stanie tworzyć bardziej zaawansowane i trudne do wykrycia mechanizmy ataków, co stawia przed firmami nowe wyzwania w zakresie zabezpieczeń. W kontekście rosnącego złożoności takich zagrożeń, przedsiębiorstwa muszą inwestować w zaawansowane technologie ochronne oraz w szkolenie personelu, aby skutecznie stawić czoła nowym metodom ataków.

    Zdolność AI do analizowania ogromnych ilości danych i adaptowania się do zmieniających się warunków sprawia, że złośliwe ataki stają się bardziej wyrafinowane i trudne do wykrycia. Przemiany te zmuszają firmy do przemyślenia swojej strategii bezpieczeństwa i wprowadzenia zaawansowanych technologii ochrony oraz systemów wczesnego ostrzegania.

    Soft ransomware – nowy rodzaj zagrożenia

    Na liście zagrożeń pojawia się również nowa kategoria – soft ransomware. Ten rodzaj ataków wyróżnia się tym, że cele obejmują systemy szczególnie podatne na ransomware z powodu niedoinwestowania lub długu technicznego. Dzięki modelowi ransomware-as-a-service (RaaS), cyberprzestępcy mogą przeprowadzać ataki niskim kosztem, korzystając z gotowych narzędzi i oprogramowania. Jego niska bariera wejścia, dzięki modelowi ransomware-as-a-service (RaaS), sprawia, że nawet niedoświadczeni przestępcy mogą łatwo przeprowadzać skuteczne ataki. Co więcej, takie ataki mogą powodować długotrwałe zakłócenia operacyjne, a ich skutki są często trudne do oszacowania i zarządzania.

    Konsekwencje i środki zaradcze

    W przypadku soft ransomware, potencjalne konsekwencje są znaczące. Mogą obejmować długotrwałe zakłócenia operacyjne, opóźnienia w świadczeniu usług oraz zwiększone obciążenie finansowe. Koszty bezpośrednie związane są z okupem, środkami zaradczymi, sporami sądowymi oraz działaniami public relations. Koszty pośrednie, takie jak szkody w reputacji czy utrata własności intelektualnej, mogą jeszcze bardziej obciążyć organizację. Co więcej, narażenie na wymuszenia może wpłynąć nie tylko na samą organizację, ale także na powiązane strony trzecie, co dodatkowo podkreśla potrzebę skutecznego zarządzania ryzykiem.

    W obliczu tych zagrożeń, organizacje muszą szczegółowo monitorować swoje systemy i inwestować w regularne audyty techniczne, aby zidentyfikować i naprawić potencjalne słabości. Kluczowe będzie również rozwijanie strategii reakcji na incydenty, które uwzględniają specyfikę soft ransomware i inne nowe formy ataków.

    Inne zagrożenia

    Oprócz wymienionych zagrożeń, raport Gartnera wskazuje na inne istotne ryzyka. Polaryzacja polityczna, która pojawiła się na liście w czwartym kwartale 2023 roku, utrzymuje się na stałym poziomie jako jedno z głównych zagrożeń. Dodatkowo, niewłaściwie dobrany profil talentów w organizacji przesunął się na czwarte miejsce w rankingu obaw.

    Polityczna niestabilność może wpływać na strategie biznesowe, a niewłaściwe zarządzanie talentami może osłabiać zdolność organizacji do skutecznego radzenia sobie z ryzykiem. Oba te problemy wymagają uwagi na poziomie strategicznym i operacyjnym.

    Wzrost zagrożeń związanych z AI i soft ransomware wskazuje na potrzebę bardziej dynamicznego i adaptacyjnego podejścia do zarządzania ryzykiem. Organizacje muszą być gotowe na szybkie reagowanie na nowe wyzwania, inwestując zarówno w technologię, jak i w rozwój umiejętności swoich zespołów. W dobie rosnącej liczby i złożoności zagrożeń cybernetycznych, kluczowym elementem strategii ochrony będzie elastyczność oraz ciągłe dostosowywanie się do zmieniającego się krajobrazu ryzyka.

  • Gartner przewiduje wzrost wydatków na IT. Czy GenAI naprawdę napędza równomierny rozwój branży IT?

    Gartner przewiduje wzrost wydatków na IT. Czy GenAI naprawdę napędza równomierny rozwój branży IT?

    Prognozy dotyczące globalnych wydatków na IT w 2024 roku, opublikowane przez Gartner, Inc., zapowiadają istotny wzrost do 5,26 biliona dolarów. Choć wzrost o 7,5% jest nieco niższy od pierwotnie prognozowanych 8%, to nadal świadczy o dynamicznym rozwoju branży. Szczególnie interesujący jest wpływ generacyjnej sztucznej inteligencji (GenAI) na różne segmenty rynku IT. Czy ten wzrost jest jednak korzystny dla wszystkich graczy na rynku?

    GenAI jako katalizator i wyzwanie

    Generacyjna sztuczna inteligencja niewątpliwie napędza innowacje i rozwój w wielu dziedzinach technologii. Zwiększone wydatki na oprogramowanie, przypisywane w dużej mierze GenAI, mogą wskazywać na rosnące zainteresowanie tymi technologiami oraz ich potencjalne zastosowania w biznesie. Jednak warto zastanowić się, czy wszyscy uczestnicy rynku korzystają na tym w równym stopniu.

    Dla wielu firm programistycznych GenAI może przypominać swoisty podatek. Zyski ze sprzedaży dodatków lub tokenów GenAI często trafiają do dostawców modeli AI, co może ograniczać możliwości finansowe mniejszych firm i deweloperów. To zjawisko może prowadzić do pewnego rodzaju nierówności na rynku, gdzie korzyści z GenAI koncentrują się w rękach kilku dużych graczy.

    Boom w systemach centrów danych

    Jednym z najbardziej widocznych efektów rosnącej popularności GenAI jest znaczący wzrost wydatków na systemy centrów danych, prognozowany na 24% w 2024 roku. Zapotrzebowanie na moc obliczeniową, niezbędną do obsługi zaawansowanych modeli AI, napędza inwestycje w infrastrukturę IT. To pozytywny sygnał dla dostawców sprzętu i usług związanych z centrami danych, ale jednocześnie wyzwanie dla firm, które muszą dostosować swoje zasoby do rosnących wymagań.

    Zmęczenie zespołów CIO i spowolnienie usług IT

    Prognozy dotyczące wydatków na usługi IT wskazują na niższy niż oczekiwano wzrost o 7,1% w 2024 roku. Wolniejsze tempo rozwoju w podsegmentach, takich jak usługi konsultingowe i biznesowe, można przypisać zmęczeniu zespołów CIO oraz wydłużonemu procesowi adaptacji do nowych technologii. To zjawisko pokazuje, że szybkie tempo zmian technologicznych może być wyzwaniem dla wielu organizacji, które muszą nie tylko nadążać za nowinkami, ale także skutecznie je wdrażać.

    Perspektywy na przyszłość

    Pomimo pewnych wyzwań i nierówności, rok 2024 zapowiada się jako rok dynamicznego wzrostu i innowacji w branży IT. Generacyjna sztuczna inteligencja będzie odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu przyszłości technologii, zarówno jako katalizator postępu, jak i potencjalne źródło wyzwań. Firmy, które będą potrafiły skutecznie wykorzystać możliwości GenAI, mogą liczyć na znaczące korzyści. Jednakże, aby cały ekosystem IT mógł się rozwijać w sposób zrównoważony, konieczne będzie znalezienie sposobów na równomierne rozłożenie korzyści płynących z tych technologii.

    Rok 2024 będzie kluczowy dla branży IT, w dużej mierze dzięki rosnącej roli generacyjnej sztucznej inteligencji. Chociaż prognozy wskazują na znaczący wzrost wydatków, ważne jest, aby pamiętać o wyzwaniach, jakie niesie ze sobą szybki rozwój technologiczny. Równość w dostępie do korzyści płynących z GenAI oraz skuteczne zarządzanie zasobami IT będą kluczowe dla zrównoważonego rozwoju branży w nadchodzących latach.

  • Lojalność vs efektywność w Customer Experience – klienci nie chcą być obsługiwani przez AI

    Lojalność vs efektywność w Customer Experience – klienci nie chcą być obsługiwani przez AI

    64%  procent klientów wolałoby, aby firmy nie wykorzystywały sztucznej inteligencji (AI) w obsłudze klienta, wynika z ankiety niedawno przeprowadzonej przez Gartnera. Dodatkowo, 53% klientów rozważyłoby przejście do konkurencji, gdyby dowiedzieli się, że firma zamierza wdrożyć AI w tej dziedzinie. Badanie, w którym wzięło udział 5 728 klientów w grudniu 2023 roku, ujawnia poważne obawy konsumentów dotyczące rosnącej obecności AI w ich interakcjach z obsługą klienta.

    Liderzy obsługi klienta i wsparcia są pod rosnącą presją, aby wdrażać rozwiązania oparte na AI. Mimo to, muszą brać pod uwagę, że ich decyzje mogą mieć poważne konsekwencje, w tym potencjalną utratę klientów.

    Najważniejsze obawy konsumentów

    Największym zmartwieniem klientów jest utrudniony dostęp do żywego agenta. Konsumenci obawiają się, że GenAI, zamiast usprawniać proces obsługi, stanie się kolejną przeszkodą na drodze do uzyskania pomocy od człowieka. Kolejnym poważnym problemem jest obawa, że AI wypiera miejsca pracy oraz dostarcza błędne odpowiedzi.

    Klienci, którzy wyczerpią opcje samoobsługowe, oczekują możliwości szybkiego kontaktu z żywym agentem. Wielu z nich obawia się, że zamiast ułatwienia, sztuczna inteligencja skomplikuje proces, tworząc dodatkowe bariery. Liderzy obsługi klienta muszą zatem wykazać, że AI może rzeczywiście poprawić jakość obsługi, a nie ją pogorszyć.

    Budowanie zaufania do AI

    Aby zyskać zaufanie klientów do AI, organizacje muszą zapewnić, że ich rozwiązania są zgodne z najlepszymi praktykami projektowania podróży serwisowych z perspektywy customer experience. Klienci muszą mieć pewność, że korzystanie z AI poprawi ich doświadczenia i ułatwi proces rozwiązywania problemów. Jednym z kluczowych elementów jest gwarancja, że AI będzie w stanie połączyć klientów z żywym agentem, gdy nie będzie w stanie samodzielnie rozwiązać ich problemu.

    Na przykład, chatboty AI powinny informować klientów o możliwości połączenia z agentem, jeśli AI nie jest w stanie znaleźć rozwiązania. Następnie system musi płynnie przekierować klienta do agenta, który przejmie rozmowę tam, gdzie chatbot ją zakończył. Takie podejście buduje zaufanie klientów do AI i zapewnia, że będą oni w stanie skutecznie znaleźć rozwiązanie swoich problemów, korzystając z tego kanału.

    Firmy pod ścianą – lojalność vs efektywność kosztowa?

    Debata na temat roli sztucznej inteligencji (AI) w obsłudze klienta często koncentruje się na dwóch kluczowych aspektach: lojalności klientów i efektywności kosztowej. Oba te elementy są niezwykle istotne dla długoterminowego sukcesu przedsiębiorstwa, ale pytanie brzmi, które z nich powinno być priorytetem?

    Efektywność kosztowa jest zrozumiałym celem dla każdej organizacji. Wprowadzenie AI do obsługi klienta może przynieść znaczące oszczędności poprzez zautomatyzowanie rutynowych zadań, redukcję czasu odpowiedzi oraz minimalizację błędów. Skuteczna implementacja AI może także zwiększyć skalowalność usług, umożliwiając obsługę większej liczby klientów bez konieczności znacznego zwiększenia zasobów ludzkich.

    Z drugiej strony, lojalność klientów jest bezcennym aktywem dla każdej marki. Satysfakcja klientów, ich pozytywne doświadczenia i zaufanie do marki są kluczowe dla utrzymania długoterminowych relacji biznesowych. Pomimo możliwości automatyzacji i efektywności AI, klienci wciąż oczekują ludzkiego kontaktu w niektórych sytuacjach, zwłaszcza w przypadkach bardziej skomplikowanych czy emocjonalnych.

    Zarządzanie równowagą pomiędzy efektywnością kosztową a lojalnością klientów wymaga strategicznego podejścia. Firmy powinny koncentrować się na tworzeniu synergii pomiędzy technologią AI a ludzką interakcją. AI może być doskonałym narzędziem wspierającym pracowników, umożliwiając im lepszą obsługę klientów poprzez szybsze dostarczanie informacji i personalizację doświadczeń.

    Kluczowym elementem jest jednak zapewnienie, że implementacja AI nie prowadzi do izolacji klientów ani ich poczucia ignorowania. Klienci powinni mieć możliwość wyboru pomiędzy interakcją z AI a rozmową z żywym agentem, gdy tego potrzebują. Transparentność i jasna komunikacja odgrywają tutaj kluczową rolę.

  • Sztuczna inteligencja rewolucjonizuje rynek chmury – oczekiwany wzrost o 20,4%

    Sztuczna inteligencja rewolucjonizuje rynek chmury – oczekiwany wzrost o 20,4%

    W nadchodzącym roku globalne wydatki na usługi chmury publicznej mają wzrosnąć o imponujące 20,4%, osiągając wartość 675,4 miliarda dolarów. Tę dynamiczną zmianę, zauważalną już w porównaniu do 561 miliardów dolarów w 2023 roku, analizuje najnowsze badanie firmy Gartner, Inc.

    Zgodnie z opublikowanym raportem, za znaczną część tego wzrostu odpowiada rozwój generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI) oraz ciągła modernizacja aplikacji. Jak wskazuje Gartner, GenAI ma kluczowe znaczenie dla rozwoju tzw. uniwersalnych modeli fundamentów oraz przyspiesza wdrażanie aplikacji, co znacząco wpływa na skalę i tempo adopcji technologii chmurowych.

    Szacuje się, że przed końcem tej dekady globalne wydatki na chmurę publiczną przekroczą barierę jednego biliona dolarów, co podkreśla ogromny potencjał i rosnącą zależność od tych technologii w różnych sektorach gospodarki.

    Szczególnie imponujący jest wzrost w segmencie infrastruktury jako usługi (IaaS), gdzie przewidywany jest wzrost wydatków na poziomie 25,6%. To świadczy o rosnącej potrzebie silnej infrastruktury niezbędnej do trenowania modeli AI, wnioskowania i dostosowywania. Taki wzrost odzwierciedla trwającą rewolucję w technologiach GenAI, która zwiększa zapotrzebowanie na infrastrukturę chmurową.

    Warto także zwrócić uwagę na platformy jako usługę (PaaS), gdzie spodziewany jest wzrost o 20,6%. Ta kategoria obejmuje rozwijające się aplikacje, które są modernizowane i przystosowywane do modelu opartego na chmurze, co sprzyja ich szybszej adaptacji i implementacji.

    Największy segment rynku, oprogramowanie jako usługa (SaaS), również przewiduje znaczący wzrost – o 20%, do kwoty 247,2 miliarda dolarów w 2024 roku. Jest to napędzane przez niezależnych dostawców oprogramowania, którzy modernizują swoje aplikacje, aby lepiej funkcjonować w modelu SaaS, zwiększając efektywność i dostępność usług w chmurze.

    Globalne wydatki na usługi chmurowe nie tylko świadczą o technologicznym postępie, ale również o zmieniających się modelach biznesowych i konsumenckich, które coraz bardziej polegają na elastyczności, skalowalności i innowacyjności, jakie oferują rozwiązania chmurowe.