Tag: BPSC

  • BPSC to teraz Forterro Polska. Firma wprowadza unowocześniony ERP

    BPSC to teraz Forterro Polska. Firma wprowadza unowocześniony ERP

    Forterro Polska, dawniej znane jako Biuro Projektowania Systemów Cyfrowych (BPSC), ogłosiło zmianę nazwy oraz premierę unowocześnionego systemu ERP dla przedsiębiorstw produkcyjnych. Decyzja o rebrandingu to efekt procesu unifikacji podmiotów należących do międzynarodowej grupy Forterro, której częścią BPSC jest od 2017 roku.

    Nowa nazwa firmy podkreśla globalny charakter działalności grupy, a system ERP, wcześniej znany jako Impuls EVO, teraz funkcjonuje pod nazwą BPSC ERP.

    Nowoczesny interfejs i nowe funkcjonalności

    Największym wyróżnikiem nowej wersji BPSC ERP jest odświeżony interfejs użytkownika, który łączy nowoczesną oprawę graficzną z intuicyjną nawigacją. Zmiany objęły także możliwość przetwarzania dokumentów na podstawie korespondencji e-mail, co usprawnia procesy biznesowe, oraz wizualizację powiązań między dokumentami w formie grafów.

    Wprowadzono również nową bazę wiedzy, integrację z marketplace’ami oraz zaawansowaną konfigurację systemu, dostosowaną do specyficznych potrzeb użytkowników.

    Integracja z Baselinkerem i Krajowym Systemem e-Faktur

    BPSC ERP oferuje integrację z popularnym narzędziem Baselinker, umożliwiającym centralne zarządzanie sprzedażą online. Dodano także integracje z firmami kurierskimi, w tym InPostem, oraz przystosowano system do obsługi Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF), który stanie się obowiązkowy w 2026 roku.

    Moduł SysWag i inne usprawnienia

    System zyskał udoskonalony moduł SysWag, dedykowany firmom produkcyjnym, takim jak przedsiębiorstwa spożywcze. Nowa wersja modułu działa wydajniej, obsługuje model offline i jest dostosowana do specyfiki pracy na halach produkcyjnych.

    Dodatkowe zmiany obejmują usprawnienia planowania produkcji w modelu MTO (make-to-order), obsługę WMS w standardzie GS1 oraz możliwość tworzenia aplikacji mobilnych za pomocą narzędzia BPSC Konstruktor.

    Krok w stronę globalnej konkurencji

    Unowocześniony system BPSC ERP ma nie tylko lepiej odpowiadać na potrzeby użytkowników, ale także zwiększyć konkurencyjność Forterro Polska na rynku systemów ERP. Nowoczesny interfejs i szerokie możliwości integracji z różnorodnymi platformami to elementy, które mogą przyciągnąć klientów zarówno z Polski, jak i zagranicy.

    Nowa wersja systemu jest już dostępna dla wszystkich użytkowników.

    źródło: Forterro Polska

  • AI albo przepaść – sztuczna inteligencja w przemyśle wywoła rewolucję w 2024 roku?

    AI albo przepaść – sztuczna inteligencja w przemyśle wywoła rewolucję w 2024 roku?

    Znaczenie GenAI w przemyśle, która zajmuje czołowe miejsce na liście technologicznych priorytetów, rośnie. Z najnowszego raportu „State of Smart Manufacturing” wynika, że aż 83 proc. firm z sektora wytwórczego planuje inwestycje w sztuczną inteligencję (AI) w tym roku. Jednak wyzwaniem jest właściwe wykorzystanie danych, z których żyje AI. Efektywnie wykorzystuje je zaledwie 2 na 5 firm. 

    Masowa inwestycja w AI przez przemysł w 2024

    Świat od ponad roku przeżywa fascynację technologią AI, zwłaszcza jej generatywnymi zdolnościami, a przemysł nie pozostaje w tyle. Wyniki, przedstawione w raporcie „State of Smart Manufacturing” firmy Rockwell Automation, mówią same za siebie: aż 83% liderów branży przemysłowej deklaruje, że już w 2024 roku zamierzają pełnymi garściami czerpać z dobrodziejstw sztucznej inteligencji.

     — “AI albo nic”, taki jest dzisiaj trend. Symbolizuje on przejście od eksperymentalnego stosowania AI do uznania jej jako fundamentalnego komponentu strategii biznesowej — mówi Paweł Rutkowski, Director, Product Development & Research z BPSC. 

    Słowa eksperta pokrywają się z wnioskami z raportu „State of Smart Manufacturing Report”, w którym czytamy, że AI zajmuje centralne miejsce w strategiach technologicznych oraz roadmapach rozwoju. Zdaniem respondentów, większy zwrot z inwestycji niż oferowany przez ogólne rozwiązania AI zapewniają jedynie technologie chmury obliczeniowej oraz oprogramowanie dostarczane jako usługa (Cloud / SaaS). 

    AI podkręci wydatki 

    W obliczu zewnętrznych wyzwań, takich jak inflacja i rosnące koszty energii, mogłoby się wydawać, że przedsiębiorstwa produkcyjne będą zmuszone do redukcji wydatków, w tym inwestycji w nowe technologie. Jednak rzeczywistość jest odmienna. Deklaracje ankietowanych wskazują na przeciwny kierunek – wydatki na technologię wzrosną; z 23% budżetu operacyjnego w 2023 do 30% w 2024. Takie zwiększenie inwestycji podkreśla determinację producentów do wykorzystania nowych technologii. Czy jest coś, co może zburzyć, ten niemal idealny scenariusz? Owszem i są to same firmy. Jak się okazuje, dane, z których sztuczna inteligencja żyje, są przez firmy marnotrawione. O co dokładnie chodzi? Wspomniany już raport Rockwell Automation obnaża surową prawdę: badane firmy marnują aż 56% danych przemysłowych, nie wykorzystując ich potencjału. — Nieefektywne wykorzystanie danych jest poważnym problemem, prowadzącym do utraty potencjału optymalizacyjnego. Nie jest to nowy problem, ale w przypadku AI może mieć bardzo kosztowne konsekwencje i manifestować się na wielu poziomach w organizacji — mówi Paweł Rutkowski i dodaje: — Kluczowa jest centralizacja i integracja danych z różnych działów, co jest fundamentem dla skutecznego wykorzystania AI. Nieefektywne wykorzystanie danych może być istotnym hamulcem rozwoju i innowacyjności. W ekstremalnych przypadkach sprawi, że wdrożenie będzie porażką i alokowane środki zostaną zmarnowane kwituje ekspert z BPSC. 

    źródło: BPSC

  • Automatyzacja w praktyce – aspiracje vs. realia technologiczne 2024

    Automatyzacja w praktyce – aspiracje vs. realia technologiczne 2024

    Badanie Sapio Research podkreśla, że przedsiębiorstwa widzą ogromny potencjał w automatyzacji. Aż 90 proc. firm planuje zainwestować w rozwiązania automatyzacji i sztucznej inteligencji w 2024 roku. Niemniej jednak blisko połowa z nich doświadcza trudności w dostosowaniu się do dynamicznie zmieniających się technologii IT.

    Badanie przeprowadzone przez Sapio Research rzuca nowe światło na postępujący trend wdrożeń technologii automatyzacji wśród firm. Według zebranych przez tę firmę danych, aż 90 proc. badanych planuje wdrożyć dodatkową automatyzację w ciągu najbliższych 12 miesięcy, a z tej liczby 58 proc. zamierza zrobić to w ciągu zaledwie sześciu miesięcy.

    — To nie tylko wyraz rosnącej świadomości korzyści płynących z automatyzacji, ale również dowód na to, że firmy starają się dostosować do nowych wyzwań rynkowych w szybkim tempie. Technologia stała się kluczowym elementem strategii biznesowych. — mówi Arkadiusz Doliński z BPSC. 

    Priorytetem nie są większe zyski

    Planowane inwestycje w automatyzację przynoszą konkretne korzyści, ale okazuje się, że dla większości firm priorytetem nie są wyłącznie większe zyski. Według badania przeprowadzonego przez Sapio Research, głównym celem jest poprawa produktywności (55 proc.), efektywności (47 proc.) oraz możliwość skalowania działalności (44 proc.). Nawet oszczędność czasu (42 proc.) zajmuje wyższe miejsce na liście priorytetów niż zwiększenie zysków (35 proc.).

    Dla eksperta z katowickiej spółki, te wyniki nie są zaskoczeniem. Jako specjalista w dziedzinie automatyzacji, uważa on, że firmy wyciągnęły wnioski z dotychczasowych wdrożeń i teraz rozumieją, że sprowadzanie technologii jedynie w celu uzyskania szybkiego zwrotu z inwestycji to błąd. Zamiast tego, organizacje kierują swoje wysiłki w stronę zwiększenia produktywności, efektywności i możliwości elastycznego rozwoju.

    — Szybki zwrot z inwestycji jest ważny, ale w dłuższej perspektywie liczy się przede wszystkim długoterminowa efektywność i konkurencyjność. Automatyzacja to narzędzie, które pomaga budować trwałą przewagę konkurencyjną, pozwalając firmom utrzymać się na rynku w perspektywie czasowej. — zauważa Doliński.

    Co wzbudza niepokój?

    Automatyzacja to nie tylko szereg korzyści, ale także pewne wyzwania. Koszty wdrożenia i potrzeba stałego monitorowania oraz aktualizacji systemów to tylko niektóre z nich. Jak wynika z badania, coraz więcej firm musi stawić czoła rosnącej złożoności systemów informatycznych. Blisko połowa przedsiębiorstw (44 proc.) napotyka na trudności związane z dostosowaniem się do dynamicznie ewoluujących technologii IT

    — Tak duży odsetek firm, który dostrzega złożoność systemów informatycznych jako wyzwanie, nie oznacza, że nastąpi masowa rezygnacja z inwestycji w zaawansowane technologie. To bardziej sygnał dla dostawców IT. mówi Arkadiusz Doliński z BPSC.

    Jednocześnie ekspert podkreśla, że aby zmienić ten trend na korzyść firm, dostawcy oprogramowania muszą działać. Kluczowym elementem jest transparentność w przekazywaniu informacji o funkcjonalności, możliwościach i ograniczeniach oprogramowania.

    — Oprogramowanie jest stworzone dla klienta i ma służyć jego potrzebom, powinno być intuicyjne i łatwe w użyciu, ale to nie koniec. Dostawca musi również zagwarantować skuteczne wsparcie techniczne, które jest kluczowe. — kwituje.

  • „Technologia jest jak szybki pociąg; albo zdążysz do niego wskoczyć, albo zostajesz na peronie”

    „Technologia jest jak szybki pociąg; albo zdążysz do niego wskoczyć, albo zostajesz na peronie”

    Cyfryzacja nie jest już jedynie luksusem, to obowiązek. Taki wniosek nasuwa się po lekturze globalnego raportu HPE Aruba Networking. Aż 95 proc. firm biorących udział
    w badaniu jest przekonanych, że technologia będzie kluczowa dla generowania przychodów w nadchodzących 12 miesiącach.

    – Zastanawiam się, czy rzeczywiście pytani wierzą w moc technologii, czy może są pod wpływem technologicznego hype’u?pyta Paweł Rutkowski, Director, Product Development & Research z BPSC i dodaje:Ciekaw jestem, ile z tych firm faktycznie rozumie technologię, a ile po prostu podąża za rynkowym trendem, bojąc się zostać w tyle.
    W dobie, gdy każdy chce być “cyfrowy”, warto zastanowić się co to faktycznie znaczy. – podsumowuje Paweł Rutkowski.

    Wielka iluzja innowacji

    5G, AI i IoT to tercet technologii, które mają najwięcej zwolenników i użytkowników. Pierwszej z wymienionych używa lub planuje wprowadzić aż 91 proc. badanych firm. Niewiele mniejszy odsetek (89 proc.) interesuje się rozwiązaniami z zakresu AI i uczenia maszynowego. Wykorzystaniem Internetu Rzeczy i inteligentnych czujników interesuje się lub już wykorzystuje aż 88 proc. ankietowanych.

    Co zaskakujące mimo tak dużego potencjału mniej niż połowa (45 proc.) badanych postrzega swoje organizacje jako innowacyjne. A co bardziej niepokojące, jeszcze mniej opisuje ją jako bezpieczną (44 proc.). To prowadzi do refleksji – czy jesteśmy gotowi na cyfrową rewolucję?

    – Innowacja nie polega jedynie na kupowaniu nowych technologii, ale na ich skutecznym wdrażaniu i wykorzystywaniu w codziennych procesach. Pytanie o gotowość na cyfrową rewolucję jest niezwykle istotne. E-transformacja wykracza poza aspekty czysto technologiczne, ale dotyka kultury organizacji, strategii i zdolności do dostosowywania się do zmieniającego się środowiska.komentuje Paweł Rutkowski z BPSC.

    Ryzyko w cieniu postępów

    Mimo korzyści, jakie dają innowacje cyfrowe, niosą one też ryzyko dla biznesu. Technologia rozwija się w takim tempie, że firmy mają trudności z nadążaniem.
    66 proc. szefów IT obawia się, że ich przedsiębiorstwa nie sprostają nowym wymaganiom. Ponad połowa (55 proc.) twierdzi zaś, że ich zespoły są już przeciążone.

    – Technologia jest jak szybki pociąg; albo zdążysz do niego wskoczyć, albo zostajesz na peronie. Dla wielu firm trudność polega nie na kupieniu biletu, ale na utrzymaniu się na pokładzie.kwituje ekspert z katowickiej spółki IT.

  • ERP-y na celowniku – Dlaczego firmy produkcyjne podwajają wydatki na technologię?

    ERP-y na celowniku – Dlaczego firmy produkcyjne podwajają wydatki na technologię?

    Z raportu 2023 State of Manufacturing Technology Survey wynika, że aż 75% producentów planuje inwestować więcej w systemy. Przede wszystkim w ERP-y, które będą wymieniane. Powód? Ze względu na ograniczenia technologiczne, stały się one wąskim gardłem w procesie cyfrowej transformacji.

    Niezależnie od obaw związanych z inflacją i niestabilnością rynku, aż 75 proc. firm pytanych przez IDC wyraziło zamiar zwiększenia inwestycji w oprogramowanie w ciągu nadchodzących 12 miesięcy. Co więcej, aż 38 proc. planuje podwoić te wydatki. To kluczowe wnioski płynące z raportu 2023 State of Manufacturing Technology Survey.

    Priorytet to ERP

    Niemal ⅔ firm (63 proc.) zapytanych przez IDC uważa, że potrzebują aktualizacji rozwiązań do zarządzania zasobami przedsiębiorstwa. Wymiana na rozwiązanie wyższego rzędu jest dla przebadanych firm priorytetem.

    — Starzejące się systemy ERP w obliczu nowych wymagań ukazują swoje ograniczenia. — uważa Sebastian Rok, Senior, Pre-Sales z BPSC, katowickiej spółki IT, dostarczającej systemy klasy ERP. — Przemysł oczekuje od ERP-a i dostawcy nie tylko poprawy procesów, ale także innowacji, elastyczności i zdolności do szybkiego reagowania na zmiany. — dodaje ekspert.

    Zmiany w sektorze produkcyjnym w ostatnich latach były duże. To efekt postępującej digitalizacji, która będzie głównym czynnikiem wpływającym na krajobraz przemysłu. Nie inaczej jest w Polsce, gdzie rodzimi producenci zdają sobie sprawę z tego, że bez inwestycji w technologię, nie można dziś mówić o jakiejkolwiek innowacji czy konkurencyjności.

    — Moje doświadczenia z rozmów z przedsiębiorcami i menedżerami w sektorze produkcyjnym wyraźnie pokazują, że wybór nowoczesnego systemu ERP to nie tylko inwestycja w narzędzia, ale inwestycja w przyszłość. Biznes coraz lepiej rozumie, że dostosowanie się do nowych realiów jest kluczowe dla zachowania konkurencyjności. tłumaczy Sebastian Rok.

    Jego słowa potwierdzają wyniki ankiety IDC. Wspomnianą przez eksperta BPSC digitalizację producenci postrzegają jako kluczowy element przeciwdziałania wyzwaniom w dynamicznym otoczeniu rynkowym. Co ciekawe pytani częściej mają obawy przed wyzwaniami związanymi z rosnącymi zamówieniami niż słabnącym popytem.

    Cyfrowa czarna magia

    Pomimo upływu lat, problemy związane z cyfrową transformacją są nadal te same. Jak donoszą eksperci IDC, wciąż wielu pracowników w firmach ma braki w obszarze digitalu, co prowadzi do trudności w wykorzystywaniu nowoczesnych narzędzi. Wyjścia są dwa: szkolenia dla załogi lub zwrócenie się o pomoc do ekspertów z zewnątrz — doradców i konsultantów, którzy specjalizują się w dziedzinie transformacji cyfrowej. Jednak sam rynek na przestrzeni lat zmienił się, o czym mówi ekspert.

    — Większa cyfrowa świadomość pozwala lepiej wykorzystać zasoby technologiczne, jakimi dysponuje organizacja. Z drugiej strony muszę zaznaczyć, że rynek systemów klasy ERP ulega zmianie. Firmy nie chcą kupować wyłącznie narzędzia, jakim jest system. Szukają partnera, który rozumie ich wyzwania, zdolności i cele. — mówi Sebastian Rok i dodaje: — Ciągle ważne jest, by dostarczać wiedzę i wsparcie przedsiębiorstwom w nowych warunkach. Nowoczesne systemy zintegrowane to nie tylko zaawansowane funkcje techniczne, ale zmiana filozofii zarządzania z analogowej na cyfrową. kończy ekspert z BPSC.

  • IT spodziewa się wzrostów mimo zawirowań na rynkach

    IT spodziewa się wzrostów mimo zawirowań na rynkach

    Branża IT w Ameryce i Europie spodziewa się wzrostu przychodów w 2023 roku i to pomimo niepewności gospodarczej – wynika z badania Gartnera. Co ciekawe, niemal co druga pytana firma ma nadzieję, że w tym roku uda jej się wyprzedzić konkurencję. Eksperci oceniają, że Polska może skorzystać na wzroście wydatków na IT w Europie i za oceanem. 

    Według najnowszego badania przeprowadzonego przez instytut badawczy Gartner, pomimo niepewności gospodarczej aż 3 na 4 (72%) liderów branży IT w USA, Kanadzie i Europie Zachodniej spodziewa się wzrostu przychodów w 2023 roku. Raport wskazuje, że wygranymi będą te firmy, które wykażą się elastycznością i lepiej będą reagować na zmiany rynkowe. Sęk w tym, że to samo badanie wykazało, że prawie połowa firm (46%) nie posiada wystarczających zdolności do realizacji swoich celów. Do których zaliczyć można szybkie tempo zmian, wysokie koszty rozwoju produktu i ograniczoną przestrzeń rynkową.

    W praktyce oznacza to, że wiele z podejmowanych działań koncentruje się na redukcji kosztów, zamiast na wzroście przychodów i pozyskiwaniu nowych rynków. Gartner zauważa, że podnoszenie znaczenia rozwiązań technologicznych jest kluczem do wzrostu. Ponieważ prognozy na rok 2023 są bardzo dobre, wydatki na IT w przedsiębiorstwach mają wzrosnąć o 4,1 proc.

    Jak zmiany te wpłyną na Polskę?

    „Z jednej strony, Polska jako kraj rozwijający się technologicznie, korzysta z doświadczeń i trendów z zachodniej Europy i USA, a z drugiej, ma własne wyzwania i potrzeby. Jednym z najważniejszych kierunków rozwoju jest dla nas edukacja i rozwój kompetencji cyfrowych.  W przypadku firm technologicznych, kluczowe jest zrozumienie lokalnego rynku i wykorzystanie jego potencjału. Dlatego ważne jest, aby polscy liderzy branży technologicznej byli świadomi najnowszych trendów i mieli umiejętności dostosowania się do zmieniającego się rynku”

    Robert Banisz z BPSC

    Ekspert z BPSC zwraca także uwagę na to, że rosnąca konkurencja na rynku technologicznym wymusza inwestycje w rozwój produktów i poprawę wydajności oferowanych rozwiązań. Wyzwaniem dla firm będzie również utrzymanie wysokiej zdolności do realizacji planów sprzedażowych w warunkach zmieniającego się otoczenia rynkowego, rosnącej presji kosztowej i coraz bardziej agresywnej konkurencji.

    „Polska, jako rozwijający się rynek technologiczny, może skorzystać na wzroście wydatków na IT w Europie Zachodniej i USA, ale aby to osiągnąć, polskie firmy muszą być na bieżąco z najnowszymi trendami i umiejętnie dostosowywać się do zmieniającej się sytuacji”

    Robert Banisz
  • Ewolucja w branży IT: Skracanie czasu wdrożenia i obniżanie kosztów jako nowa norma

    Ewolucja w branży IT: Skracanie czasu wdrożenia i obniżanie kosztów jako nowa norma

    Co nagle, to po diable – mówi przysłowie, które przestrzega przed decyzjami podejmowanymi w pośpiechu. W branży IT przestaje mieć jednak ono zastosowanie. Z badań Panorama Consulting wynika, że dziś idea wdrażania technologii jak najszybciej i jak najniższym kosztem, staje się coraz popularniejsza. I co najważniejsze, w wielu przypadkach, w pełni uzasadniona. 

    Rok, dwa a nawet dłużej – tyle czasu trwa zazwyczaj wdrożenie zaawansowanych systemów informatycznych. Drobiazgowy proces wyboru technologii, analiza przedwdrożeniowa, proces dostosowania systemu do potrzeb firmy – tych działań nie da się zrealizować w ciągu miesiąca. Dziś coraz bardziej widać jednak trend do przyśpieszenia i upraszczania procesu implementacji technologii. Oprogramowanie ma być wdrażane szybko i bez zbędnych „wodotrysków”. 

    Tę zmianę doskonale widać w raporcie Panorama Consulting analizującym rynek systemów ERP. Jego najnowsza edycja mówi jasno: choć wciąż dominują “duże” wdrożenia, to już co trzecia firma rezygnuje z długich, skomplikowanych i kosztownych projektów IT. Podobny trend widać też w innych obszarach oprogramowania biznesowego: systemów wspierających zarządzanie produkcją APS, MES czy WMS wspierających obszar logistyki. 

    „W wielu przypadkach czas wdrożenia rzeczywiście można istotnie skrócić. Nie oznacza to, że zawsze warto za wszelką cenę do tego dążyć, bo jak każde rozwiązanie, tak i to ma swoje plusy i minusy. Niemniej taką możliwość warto rozważyć. Szczególnie, że technologia na to pozwala.”

    Sławomir Budzaj, Kierownik Centrum Kompetencji WMS Projekty z PSI Polska

    Wdrożenie nawet 7 razy krócej 

    Pandemia, wojna w Ukrainie, galopująca inflacja przypomniały firmom, że warunki gospodarczo-biznesowe zmieniają się błyskawicznie i założenia w pocie czoła tworzone w korporacyjnych gabinetach rok czy dwa lata temu mają się nijak do obecnej rzeczywistości. To jeden z powodów zmiany podejścia do wdrożeń technologii, ale nie jedyny. Odmienne podejście wynika też z dążenia do uzyskania korzyści jak najszybciej, po to, by zyskać przewagę nad konkurencją. Firmy wyciągają jednak również lekcje z przeszłości. W 2018 r. Lidl zrezygnował z projektu wdrożenia systemu, które pochłonęło prawie 500 mln EUR i trwało od 2011 r. nie przynosząc firmie zauważalnych korzyści. Podobnych przykładów jest więcej. Tymczasem zmiany technologiczne, rozwój metodyk projektowych sprawił, że zaawansowany system, który normalnie wdraża się w 9 miesięcy, można uruchomić w zaledwie miesiąc. Dlaczego z tego nie skorzystać? 

    Przykładem nowego podejścia może być należący do Grupy CCC, koncept off-price HalfPrice. Ta uruchomiona w ubiegłym roku sieć stacjonarnych placówek oferująca odzież, obuwie, akcesoria, kosmetyki, zabawki i dodatki do domu, postawiła sobie za cel jak najszybsze uruchomienie swoich sklepów. Decydując się na wdrożenie systemu klasy WMS wspierającego proces dostarczenia produktów do sklepów, postawiła na czas. 

    System uruchomiono w rekordowym czasie zaledwie 34 dni roboczych. To aż 7 razy krócej w porównaniu do standardowego wdrożenia. 

    Nie każdy potrzebuje rozwiązania skrojonego na miarę

    Zdaniem dostawców systemów IT, firmy nie zawsze potrzebują bardzo rozbudowanych rozwiązań.

    „Tylko dzięki temu, że oprogramowanie ma wbudowany system zintegrowanego planowania, firma może zaoszczędzić na materiałach używanych w procesie wytwórczym. Idąc dalej, poprzez kontrolę półproduktów, które są potrzebne do produkcji, może monitorować wszelkiego rodzaju braki i zaburzenia na kolejnych etapach produkcji.  Nie trzeba tutaj wcale bardzo rozbudowanego rozwiązania, by uzyskać wymierne korzyści. Wdrożenie „lekkiego” systemu ERP pozwoliło jednemu z naszych klientów na zminimalizowanie stanów magazynowych z wartości około 10 mln złotych do wartości około 4 milionów złotych. Dzięki temu firma odmroziła kapitał i zyskała pieniądze na inwestycje.”

    Sławomir Kuźniak z firmy BPSC

    Pójście taką drogą nie jest jednak regułą. Do tego potrzeba wiedzy, odwagi, zaufania do dostawcy, ale też świadomości, że lepsze jest rozwiązanie działające niż perfekcyjne doszlifowane, ale nieistniejące. Ważne jest też otwarcie się na nowe. W przypadku wspomnianego wcześniej wdrożenia w Half Price do sukcesu przyczyniło się w dużej mierze twórcze połączenie tradycyjnych metodyk (waterfall) ze zwinnym podejściem do projektu (agile). Dzięki waterfall w bardzo krótkim czasie i relatywnie niskim kosztem uruchomiono w pełni funkcjonalny system pozwalający zaopatrywać sklepy, z kolei dzięki podejściu zwinnemu dostosowano rezultat do dojrzewających oczekiwań użytkowników. Jednak bez wiary w to, że ma to sens i zaufania do dostawcy, „lekkiego” wdrożenia by nie było. 

    „Mieliśmy wiele przemyśleń i wniosków po realizacji wcześniejszych projektów dla Grupy CCC oraz innych klientów i zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że część z nich można byłoby zrealizować znacznie szybciej i taniej. W przypadku HalfPrice udało się nasze wnioski i doświadczenia wykorzystać, co poskutkowało krótkim okresem wdrożenia skomplikowanego systemu. Wciąż dominuje jednak przekonanie, że trzeba bardzo mocno dostosować system do procesów biznesowych firmy. Tymczasem nie każdy potrzebuje ściśle skonfigurowanego pod swoje oczekiwania systemu, czasem dla uzyskania efektów, wystarczy rozwiązanie „pudełkowe”.

    Sławomir Budzaj, Kierownik Centrum Kompetencji WMS Projekty z PSI Polska

    Czas na MOSCOW 

    Praktycy mówią jasno: decydując się na cyfryzację przedsiębiorstwa i wdrożenie konkretnego systemu, firmy mają zazwyczaj względem technologii wysokie oczekiwania. Mają mnóstwo pomysłów na funkcjonalności. Praktycy radzą jednak, by zebrać je razem i na etapie tworzenia planu wyznaczyć priorytety dla poszczególnych zadań. To pozwoli ograniczyć czas i koszty wdrożenia. Obecnie najczęściej stosuje się priorytetyzację opartą o metodę MoSCoW. Nazwa pochodzi od słów: M – MUST (musi być), S – SHOULD (powinien być), C – COULD (może być), W – WON’T (nie będzie). Oznacza to kategoryzację wymagań na te, bez których przedsiębiorstwo nie będzie w stanie funkcjonować, które powinny być wdrożone oraz te mniej ważne. 

    „Praktyka mówi, że zadań oznaczonych priorytetem MUST nie powinno być więcej niż 60%, a zadań SHOULD więcej niż 20% ogólnego dostępnego czasu. W przeciwnym razie istnieje duże zagrożenie wykonalności projektu w zakładanym czasie i budżecie.”

    Mateusz Kluba z BPSC

    Według danych Panorama Consulting, blisko 19% firm decyduje się na bardzo mocne dopasowanie oprogramowanie do organizacji, niemal 50% wybiera podejście umiarkowane z częściowym dopasowaniem procesów. Co ciekawe, w ponad 40% przypadkach, wdrożenie przekroczyło budżet a w ponad 35% analizowanych implementacji systemów nie ukończono projektów na czas. To jasna wskazówka, że podejście do wdrożenia warto przemyśleć.

  • Wydatki na IoT w dół. Kryzys sięga technologii

    Wydatki na IoT w dół. Kryzys sięga technologii

    Rosnące stopy procentowe, wysoka inflacja i wolne tempo wzrostu gospodarczego uderzają w inwestycje w Internet Rzeczy. Nie ma znaczenia szerokość geograficzna, każdy region boryka się z tymi samymi wyzwaniami. Jak podają eksperci z firmy IoT Analytics, wysokie koszty pieniądza najbardziej uderzają w rynek europejski. Co to oznacza w praktyce?

    Wysokie koszty pieniądza uderzają w Internet Rzeczy, donosi raport Global IoT Enterprise Spending Dashboard opracowany przez firmę badawczą IoT Analytics. Eksperci policzyli, że w 2022 roku wydatki na IoT w przedsiębiorstwach wzrosły rok do roku o 21,5% do 201 miliardów dolarów. Chociaż ta wartość jest imponująca, to rośnie nieco wolniej niż pierwotnie prognozowano (23%). A bez Internetu Rzeczy (IoT) nie ma mowy o Przemyśle 4.0.

    „Internet rzeczy (IoT) to technologia, która pozwala na łączenie urządzeń i maszyn, tak żeby mogły one ze sobą „rozmawiać” i przekazywać informacje. W Przemyśle 4.0, czyli nowoczesnej produkcji opartej na cyfrowych technologiach, IoT jest kluczowe, bo umożliwia zbieranie i analizowanie danych z urządzeń i maszyn w czasie rzeczywistym. A to pozwala na dynamiczne zarządzanie produkcją i skutkuje w efekcie wyższą wydajnością.”

    Anna Kornaś – Principal, Account Management z BPSC

    Poprawa wydajności i jakości

    W przemyśle IoT pozwala na tworzenie inteligentnych systemów, obejmujących np. roboty, które dzięki temu mogą pracować z większą precyzją i skutecznością niż ludzie. To poprawia wydajność i jakość produkcji, ma także przełożenie na wzrost bezpieczeństwa oraz rozwój nowych, innowacyjnych rozwiązań.

    „Rosnące koszty inwestycji mogą skutecznie zniechęcić potencjalnych inwestorów, którzy obawiają się o zyskowność projektu – mówi ekspertka z katowickiej spółki IT i dodaje: – Inwestycje w rozwój technologii mogą wymagać dużych nakładów finansowych. Jeśli koszty pożyczek i kredytów są zbyt wysokie to przedsiębiorstwa mogą mieć problemy z pozyskaniem odpowiedniego finansowania na rozwój swoich projektów IoT, co może wpłynąć na tempo wzrostu rynku.”

    Anna Kornaś

    Wyhamowanie

    Analitycy ostrzegają: w 2023 roku rynek będzie rósł jeszcze wolniej. Dlatego firma obniżyła swoje prognozy wzrostu wydatków na ten rok z 24% do 19%. Jedną z kluczowych przyczyn niższego niż przewidywany wzrostu wydatków przedsiębiorstw w IoT w tym roku jest niski wzrost gospodarczy. W swojej najnowszej prognozie wzrostu światowej gospodarki ze stycznia MFW spodziewa się, że globalne PKB wzrośnie realnie o 2,9 proc. To wolniej niż zakładały prognozy z 2022, kiedy zakładano, że światowa gospodarka urośnie o 3,4%. Mimo spowolnienia tempa wzrostu, perspektywy dla rynku IoT można uznać za pozytywne. IoT Analytics prognozuje, że budżety alokowane w Internet Rzeczy do 2027 będą rosły w tempie 19,4% rok do roku. Jeżeli tak się stanie, za 4 lata skumulowana wartość budżetów alokowanych w Internet Rzeczy wyniesie 483 miliardów dolarów.

    Powolna Europa

    Na tle Azji i Pacyfiku i Ameryki Północnej, najgorzej wypada Europa. W naszym regionie tempo będzie najwolniejsze i wyniesie 16 proc. Za Atlantykiem będzie to 20 proc., a w Azji 22 proc. w ciągu najbliższych lat. Co jest przyczyną takich prognoz? Powodów jest kilka, o czym mówi Anna Kornaś z katowickiej spółki BPSC:

    „Przede wszystkim musimy wziąć pod uwagę efekt bazy. Europa ma już dość rozwiniętą infrastrukturę technologiczną, co wpływa na potencjał dalszego wzrostu, ale to nie wszystko. Czynnikiem wpływającym na wolniejszy wzrost rynku IoT w Europie jest również prawo. Europejskie regulacje ochrony prywatności i danych mogą wprowadzać bardziej rygorystyczne wymagania dla przedsiębiorstw działających w sektorze IoT, co może prowadzić do opóźnień we wdrażaniu nowych projektów.”

    Anna Kornaś

    Fundamentalne zmiany

    W obliczu niepewności gospodarczej wydatki na transformację cyfrową i nowe technologie są odsuwane w czasie. Ostatecznie, zwiększona niepewność przekłada się na inwestycje. Jednak ostatecznie, warto zauważyć, że duże zaległości mają dostawcy automatyki, co jest jasnym sygnałem, że popyt na IoT jest, a spadek koniunktury ma ograniczony wpływ na wdrażanie nowych technologii.

    „Jesteśmy świadkami fundamentalnych zmian demograficznych i zmian kulturowych, które wpływają na dostępną siłę roboczą. Jednocześnie wzrasta konkurencyjność regionów o niskich kosztach. Te warunki sprawiają, że automatyzacja nie może się zatrzymać, a chwilowe wahania, to naturalny cykl w gospodarce. Upatrywanie w nim zagrożenia, to nadużycie.”

    Anna Kornaś z BPSC
  • Czy w polskich firmach IT szykują się zwolnienia? Eksperci odpowiadają

    Czy w polskich firmach IT szykują się zwolnienia? Eksperci odpowiadają

    Na światową branżę IT padł blady strach. Amerykańscy giganci rozpoczęli masowe zwolnienia w swoich firmach, z pracą pożegnają się dziesiątki tysięcy osób. Czy w Polsce możliwy jest podobny scenariusz? Eksperci uspokajają: polski rynek rządzi się swoimi prawami. 

    Jeszcze niedawno chyba nikt nie spodziewał się takiego scenariusza: wieloletnie eldorado w Krzemowej Dolinie się kończy. Nie dość, że technologiczni giganci zmniejszają liczbę pracowników, to w dodatku lista firm, które redukują kadrę, systematycznie się wydłuża. Tylko z Google’a, Mety i Microsoftu ma łącznie odejść ponad 30 tys. osób a to nie wszystko. Redukcję etatów planują także inne firmy IT. Głównym powodem jest globalny kryzys spotęgowany przez toczącą się w Ukrainie wojnę, ale też prawdziwe jest stwierdzenie dotyczące przegrzania koniunktury w branży. Wyłania się z tego alarmujący obraz dla polskich specjalistów IT. Czy słusznie? Przedstawiciele firm IT tej narracji nie podzielają. 

    „W mojej ocenie, a mówię to jako człowiek z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w branży technologicznej, nie mamy się czego obawiać. Masowe zwolnienia w USA nie będą miały bezpośredniego przełożenia na sytuację w Polsce. Doszukiwanie się korelacji jest sporym nadużyciem.”

    Michał Górecko, prezes firmy BPSC

    Powrót do normalności

    Eksperci zwracają uwagę, że rynek polski i amerykański dzieli wiele. Po pierwsze, za oceanem w ciągu ostatnich dwóch lat, na fali pandemicznego wzmożonego zainteresowania rozwiązaniami technologicznymi, firmy zatrudniały na potęgę. W Polsce taka sytuacja nie miała miejsca. Jednocześnie amerykańskie firmy doskonale zdawały sobie sprawę z tego, że w razie potrzeby będzie można w stosunkowo łatwy sposób rozwiązać z zatrudnionymi umowy. W Polsce, czy szerzej w Europie, proces zwolnienia jest jednak bardziej skomplikowany a związki zawodowe są nieporównywalnie bardziej wpływowe. Jest jeszcze jedna ważna rzecz. To zazwyczaj nie programiści są celem redukcji. 

    „Diabeł tkwi, jak zawsze, w szczegółach. Jeśli przeanalizujemy proces zwolnień w firmach IT za oceanem, to okaże się, że programiści stanowią tam niewielką część załogi. Redukcja zatrudnienia to znak, że tamtejszy rynek wraca do normalności po bardzo dużych wzrostach uzyskanych w czasie pandemii.”

    Magdalena Jarek, manager działu rozwoju aplikacji SAP z firmy KBJ. 

    Eksperci kreślą dobry scenariusz 

    Zdaniem przedstawicieli polskich firm IT, podobnego jak za oceanem scenariusza nie powinniśmy się obawiać z kilku powodów. Pierwszy to niesłabnący popyt na technologie. Te stają się szczególnie ważne w sytuacji, w której mamy do czynienia z dwucyfrową inflacją i rosnącymi kosztami, choćby energii. Drugi powód to opóźnienie technologiczne, co doskonale widać choćby w firmach produkcyjnych.

    „Mimo rosnącego zainteresowania firm cyfryzacją obszarów finansowych, księgowych, wsparcie procesów produkcyjnych przez technologie znajduje się nadal w wielu firmach na podstawowym poziomie. Niepewność gospodarcza i rosnące koszty pracy zmuszają firmy do optymalizacji kosztów, a wdrażanie oprogramowania w tym bardzo pomaga.”

    Piotr Augustyniak, dyrektor HR w firmie technologicznej PSI Polska.

    Eksperci zwracają uwagę, że popytowi na technologie sprzyjają także zmiany prawne, takie jak konieczność wprowadzenia przez przedsiębiorców faktur w postaci elektronicznej. Ustawa jest w trakcie konsultacji społecznych, ale termin wprowadzenia zmian jest już znany – to 1 stycznia 2024. Oznacza to, że firmy będą musiały w tym roku zintegrować się z Krajowym Systemem e-Faktur. Niedostosowanie się do regulacji będzie wiązało się z karami, także finansowymi i brakiem możliwości wystawiania faktur od nowego roku.

    „To zmiana dużo większa niż wprowadzenie obowiązku generowania Jednolitego Pliku Kontrolnego, bo dostosowania wymagają nie tylko systemy informatyczne. Wiele firm musi przemodelować swoje procesy księgowe i skorzystać z zewnętrznego wsparcia. Zakładając, że z samego tylko systemu SAP korzysta kilka tysięcy dużych firm w Polsce a proces dostosowania do KSeF zajmuje kilka miesięcy, to pracy dla programistów i konsultantów nie zabraknie.”

    Magdalena Jarek, Manager Działu Rozwoju Aplikacji SAP w KBJ S.A.

    Szansa dla polskich firm?

    Uspokoić programistów mogą też badania dotyczące zamiarów decydentów polskich przedsiębiorstw. Wg raportu „Barometr ManpowerGroup Perspektywy Zatrudnienia”, wciąż więcej firm planuje zatrudniać niż zwalniać. Nowych pracowników poszukuje 31% firm IT, zmniejszyć załogę ma zamiar o 3 pkt procentowe mniej badanych. Jednym z przykładów na to, że trendy za oceanem Polski nie dotyczą, może być PSI Polska. Firma chce istotnie zwiększyć zatrudnienie nie tylko w poznańskiej centrali, ale także w regionach: Szczecinie i na Śląsku.

    „Do 2026 r. chcemy zwiększyć zatrudnienie o około 350 osób, co oznacza, że praktycznie podwoimy zespół. Szukamy w tej chwili zarówno programistów Java, C#, C++, konsultantów, jak i analityków oraz testerów. Zapotrzebowanie na specjalistów IT wynika z jednej strony z tego, że jesteśmy centrum kompetencyjnym dla całego koncernu PSI Software AG, z drugiej z zapotrzebowania polskich firm na technologie. I widzimy to w obszarze zarówno energetyki, produkcji, jak i logistyki.”

    Piotr Augustyniak

    Widać także inne ciekawe zjawisko. Wielu zatrudnionych nie planuje już zmieniać miejsca pracy w najbliższym czasie. Zamiast tego mają zamiar podjąć rozmowę z pracodawcą na temat wysokości swojej pensji.

    Ewentualne zwolnienia z amerykańskich firm działających w Polsce mogą stworzyć szansę dla polskich przedsiębiorstw. Zapotrzebowanie na rynku na specjalistów IT wciąż jest duże i co roku wzrasta.

    „Firmy, które miały konkretne plany i chciały zatrudniać, mimo sytuacji za Oceanem, nie zrezygnują z nich. W mojej ocenie będzie miało to wpływ wyłącznie na rynek w USA. Większa dostępność specjalistów w kraju sprawi, że zmniejszy się zainteresowanie offshoringiem ze strony amerykańskich firm.”

    Michał Górecko, prezes BPSC.
  • 60 proc. przedsiębiorstw inwestuje w IT bez pomysłu

    60 proc. przedsiębiorstw inwestuje w IT bez pomysłu

    Tylko co piąty manager ocenia, że wdrożona strategia cyfrowej transformacji jest skuteczna, wynika z Digital Adoption Report. Powód? Skąd tak mało zadowolonych? Być może dlatego, że aż 60 proc. przedsiębiorstw nie ma jasnej strategii przyjęcia technologii cyfrowej, a 59 proc. nie ma zdefiniowanych KPI, pozwalających określić czy i w jakim stopniu digitalizacja się powiodła.

    Międzynarodowa firma technologiczna WalkMe przygotowała raport Digital Adoption Report. Dowiadujemy się z niego, że przedsiębiorcy mocno wierzą w technologię. Co więcej, zdecydowana większość (80 proc.), spośród niemal 1500 managerów z Ameryki Północnej, Europy, Australii i Nowej Zelandii, biorących udział w badaniu uważa, że zdolność do szybkiego przyjęcia nowych technologii jest kluczowym czynnikiem pozwalającym wyróżnić się na tle konkurencji. Jednak tylko co piąty jest zadowolony z obranej strategii. – Ulubionym pytaniem przedsiębiorców, jest to o zwrot z inwestycji. Nie inaczej jest w przypadku nakładów na technologie. Sęk w tym, że trudno mierzyć efekty wdrożenia bez uporządkowanego podejścia do implementowanych rozwiązań IT komentuje Marcin Samek, Starszy Konsultant ds. Wdrożeń z katowickiej firmy IT BPSC.

    Strategia? Nie, dziękuję

    Jak dowiadujemy się z dalszej analizy Digital Adoption Report, aż 60 proc. przedsiębiorstw nie ma jasnej strategii przyjęcia technologii cyfrowej. Niemal tyle samo (59 proc.) nie ma sprecyzowanych kluczowych wskaźników efektywności (KPI), które pozwalają określić czy i w jakim stopniu digitalizacja się powiodła. – Każde przedsiębiorstwo ma potencjał, aby przejąć pełną kontrolę nad swoimi inwestycjami cyfrowymi, ale aby to zrobić, potrzebuje odpowiedniego podejścia zauważa Marcin Samek i dodaje:Inwestor spodziewa się, że to analitycy dostawcy podsuną mu gotowe rozwiązania. Jednak to nie nie jest możliwe bez odpowiedniej, wieloetapowej współpracy. Przedsiębiorstwo musi odrobić pracę domową, a jest nią analiza procesów zachodzących w firmie, na bazie której powstaje mapa procesów biznesowych. To ona ułatwia całemu zespołowi wdrożeniowemu uszeregowanie i zrozumienie kolejnych procesów tłumaczy ekspert z BPSC. 

    Optymalna inwestycja

    W swoim raporcie WalkMe podkreśla, że tradycyjne sposoby, w jakie przedsiębiorstwa starają się zmaksymalizować wartość swoich inwestycji technologicznych, okazują się chybione. Grubo ponad połowa pytanych (60 proc.) twierdzi, że programy zarządzania cyfrową zmianą „nie spełniają swojej roli”. Zmiana jest widoczna w podejściu do szkoleń i wsparcia dla pracowników. 63 proc. respondentów stwierdziło, że uniwersalne podejście „nie ma zastosowania”, a szkolenia powinny być dostosowane do indywidualnych potrzeb.

    Dobre pierwsze wrażenie

    Mawia się, że nigdy nie można zrobić dwa razy dobrego pierwszego wrażenia. Dotyczy to także technologii, co dobitnie pokazują badania WalkMe. 61 proc. respondentów, biorących udział w ankiecie uważa, że złe doświadczenia z IT prowadzą do tak zwanego Great Resignation, czyli fali zwolnień z inicjatywy pracowników. – IT jest dziś ważniejsze niż lokalizacja biura czy zakładu. Adekwatne narzędzia pracy to za mało. Potrzebne jest nastawienie na użytkownika – jego potrzeby i wymagania — zauważa Marcin Samek z BPSC. Podobnie uważają ankietowani, 64 proc. badanych reprezentantów przedsiębiorstw jest zdania, że technologia i doświadczenia użytkowników końcowych mają pierwszeństwo przed wyposażeniem biurowym. To IT, zdaniem przedstawicieli kadry c-level – jest tym, na co zwracają uwagę pracownicy.

  • Wykorzystać szansę, którą daje transformacja 

    Wykorzystać szansę, którą daje transformacja 

    Cyfrowa rewolucja, lepiej znana jako Industry 4.0, to obniżenie kosztów, m.in. poprzez ograniczenie zużycia zasobów i wzrost wydajności pracy, czy podniesienie jakości. Jednak w polskich warunkach przemysł kolejnej generacji to bardziej ciekawostka niż powszechne zjawisko. Gdzie jest Polska? Na peryferiach cyfrowej rewolucji.

    Świat znalazł się w samym środku czwartej rewolucji przemysłowej lub — jak kto woli — Przemysłu 4.0. Fabryki, hale, linie produkcyjne kipią od robotów, cobotów, systemów sterowania, czujników, oprogramowania i paneli sterujących. — Automatyzacja znacząco zwiększa wydajność zadań, procesów i przedsiębiorstw. To, co kiedyś wymagało armii pracowników, dziś pochłania zaledwie ułamek dawnej pracy — mówi Joanna Dąbrowiecka-Wrodarczyk, Dyrektor ds. Serwisu oprogramowania w BPSC i dodaje: — To swego rodzaju spirala cyfryzacji, im więcej technologii w produkcji, tym wzrasta zapotrzebowanie na kolejne rozwiązania IT i tak napędza się cyfrowa rewolucja.

    Polska na peryferiach cyfrowej rewolucji

    Słowa ekspertki z BPSC znajdują odbicie w budżetach alokowanych w IT. Globalne wydatki na cyfrową transformację osiągną wartość 1,8 bln USD w 2022 r., podaje IDC. To wzrost o 17,6% w stosunku do roku ubiegłego. Moda na digitalizację nie będzie jednosezonowa. Eksperci zapowiadają, że do 2026 budżety będą rosły w średniorocznym tempie na poziomie 16,6%. Niemal jedna trzecia wydatków przypada na sektor produkcji dyskretnej i procesowej. Te statystyki dotyczą świata, na obrzeżach którego jest nasz przemysł. Digitalizacja idzie nam opornie. Eurostat podaje, że w roku 2021 tylko co trzecia (32%) firma nad Wisłą używała ERP-a, czyli systemu bazowego do dalszej digitalizacji. Mimo, że przez 24 miesiące udało się nam nadrobić dzielący nas dystans o 1 p.p., to wciąż o wiele mniej niż wynosi unijna średnia (38%).

    Podstawowe założenie

    Przemysł 4.0 to łączenie w jeden „inteligentny” ekosystem maszyn, systemów, procesów i wyrobów, które same siebie nadzorują i na podstawie zebranych informacji optymalizują zachodzące w przedsiębiorstwach procesy. – Firma, która chce funkcjonować zgodnie z ideą Industry 4.0, potrzebuje systemu. To dzięki oprogramowaniu możliwe jest gromadzenie i przetwarzanie danych z każdego obszaru. Jest to tym bardziej istotne, że jako komponenty tworzące koncepcję Przemysłu 4.0, wymieniana jest m.in. ścisła koordynacja działań realizowanych przez poszczególne podmioty w ramach łańcucha wartości, która determinuje elastyczność i szybkość reagowania na nowe wymagania rynkowetłumaczy Joanna Dąbrowiecka-Wrodarczyk.

    Nie chodzi jednak tylko o obniżenie kosztów pracy i szybsze wykonanie większej liczby zadań. Cyfryzacja produkcji, a w szczególności pojawienie się przemysłowego Internetu Rzeczy (IoT), oznacza również zwiększenie przepustowości i uniknięcie przestojów. Maszyny są efektywniej wykorzystywane i konserwowane. Firma McKinsey wyliczyła, że zastosowanie czujników w maszynach zmniejsza koszty konserwacji o 10-15%.

    Przemysł spersonalizowany

    Dla przedsiębiorstw, oprócz optymalizacji kosztów produkcji, istotna będzie też poprawa wydajności i zapobieganie przestojom produkcyjnym, np. poprzez autoryzowany dostęp do maszyn produkcyjnych. Pozwala on kwalifikowanemu serwisantowi na zdalny dostęp do maszyny w celu zbadania jej stanu oraz wykrycia, a często także usunięcia usterki, bez konieczności dojazdu do maszyny.

    Tym bardziej, że w przemyśle zaczynają występować zjawiska, które wcześniej nie występowały, czyli personalizacja produktów i usług. Wydajna produkcja małych partii bez technologii może być nieopłacalna. Podobnie rzeczy mają się z wytwarzaniem produktów na indywidualne zamówienie. Żadnym novum jest wytwarzanie wyrobów dostosowanych do zróżnicowanych preferencji, robiąc to szybko i przy zachowaniu rentowności. Przykład? Samochód z indywidualnie zaprojektowanym wnętrzem, który zarówno ceną, jak i czasem oczekiwania nie będzie różnił się od modelu standardowego. Przemysł zaliczany jest do sektorów energochłonnych, a te potrzebują lepszej kontroli nad wskaźnikami. Odpowiedzią są narzędzia IT, co doskonale widać na przykładzie nowoczesnych zakładów przemysłowych, które zarządzają produkcją, zasobami oraz procesami biznesowymi w sposób zrównoważony, nadzorując dane dotyczące aktywów i operacji w całych łańcuchach wartości.

    Zaawansowane wizualizacje zapewniają wgląd w zarządzanie zasobami, ogólną efektywność sprzętu i optymalizację w całym przedsiębiorstwie. Jednak dziś na tym etapie znajduje się w Polsce niewiele firm. – Paradoksalnie, nie jest to zła informacja. Dzięki temu rodzime przedsiębiorstwa mogą uczyć się na błędach, które już ktoś popełnił na innych rynkach. W mojej ocenie znaczna część naszych firm jest gdzieś pomiędzy trzecią a czwartą rewolucją przemysłowąmówi Joanna Dąbrowiecka-Wrodarczyk i precyzuje: Wdrożono systemy automatyki przemysłowej, systemy ERP, ale głównie w bardzo podstawowym zakresie. Biznes ma rezerwy, ale obrany kierunek jest słuszny i ważne jest to, by nie zatrzymywać się w pół drogi – dodaje ekspertka. Wszystko sprowadza się do gruntownej analizy potrzeb. Niektórym zakładom wystarczy dzisiaj wymiana systemu ERP, innym potrzebne są bardziej zaawansowane rozwiązania.

    Gra warta świeczki

    Na pewno Przemysł 4.0. to ideał, do którego warto dążyć, choćby z tego powodu, by nie zostawać w tyle za globalną konkurencją. Do niedawna konkurencyjność polskiej gospodarki determinowana była przede wszystkim niskimi kosztami pracy.
    To pomogło nam przezwyciężyć światowy kryzys bez recesji i zapewnić wzrost gospodarczy. Jednak sytuacja się zmienia i brak dalszej automatyzacji może wpłynąć negatywnie na naszą konkurencyjność oraz skutecznie zablokować nam wejście
    do ligi najbardziej dynamicznych i innowacyjnych gospodarek świata.

    Polska gospodarka, a szczególnie sektor produkcji, jest silnie związana z zachodnim sąsiadem. Jesteśmy znaczącym partnerem dla Niemiec, a tam część inicjatyw zmierzających do wdrożenia Fabryki 4.0. jest już zaawansowana. To niejako
    z automatu oznacza, że tamtejsze firmy oczekują, że ich partnerzy będą ucyfrowieni na podobnym poziomie, by taniej i lepiej obsługiwać cały proces produkcji oraz zapewnić sobie pełną kompatybilność systemów i procedur.

  • W przemyśle nie ma co liczyć na pracę hybrydową

    W przemyśle nie ma co liczyć na pracę hybrydową

    Przemysł wydaje miliardy na digitalizacje, a to wciąż za mało. Tylko co trzecia firma produkcyjna jest gotowa na elastyczny model pracy. W ciągu najbliższych 2 lat aż 9 na 10 firm planuje zainwestować w technologię, które mają wesprzeć hybrydową pracę. Co wstrzymuje transformację: źle alokowane budżety czy pośpiech?

    Jak radzą sobie firmy produkcyjne ze stworzeniem hybrydowego środowiska pracy? Mówiąc eufemistycznie: mają strefy rozwoju. Nie jest to opinia analityków, a samych managerów z największych przedsiębiorstw z Ameryki, Europy i Bliskiego Wschodu, wynika z najnowszego badania Riverbed i Aternity.

    Najważniejszy wniosek z badania jest taki, że tylko 34% decydentów biznesowych i 33% odpowiedzialnych za IT uważa, że są obecnie w pełni przygotowani do obsługi hybrydowego środowiska pracy. – A przecież oferowanie bezproblemowego hybrydowego środowiska pracy nie jest już miłym dodatkiem, ale raczej priorytetem biznesowym, ponieważ sektor produkcyjny stara się wyjść z pandemii” – zwracają uwagę twórcy raportu.

    – Dzięki pandemii dowiedzieliśmy się, że nawet sektor wytwórczy, gdy zostanie przyparty do muru może coraz mocniej wirtualizować stanowiska pracy, choć trzeba przyznać, że w głównej mierze wirtualizuje stanowiska kierownicze. Potrzebuje do tego jedynie odpowiedni ekosystem w postaci infrastruktury IT. Przez ostatnie dwa lata sytuacja przypominała gaszenie pożaru, dziś nadeszła pora na wdrożenie całych strategii, które skutecznie przeniosą biurka do siecizauważa Konrad Mrozowicz, Konsultant wdrożeniowy z BPSC.

    Zdecydowana większość dyrektorów ds. zarządzania zasobami ludzkimi w sektorze produkcyjnym (96%) uważa, że hybrydowa struktura pracy może pomóc im w rekrutacji talentów i utrzymaniu konkurencyjności, a nieco ponad połowa (51%) decydentów biznesowych w branży produkcyjnej uważa, że po pandemii co drugi (50%) ich pracownik pozostanie przy pracy hybrydowej.

    Jednak tylko jedna trzecia (33%) szefów IT w sektorze produkcyjnym stwierdziła, że ich obecna infrastruktura informatyczna jest w pełni przygotowana do sprostania wymogom długoterminowej pracy hybrydowej. W związku z tym 85% dyrektorów IT w sektorze produkcyjnym obawia się różnic w wydajności sieci i aplikacji dla pracowników hybrydowych lub zdalnych w porównaniu z pracownikami stacjonarnymi. Aby temu zaradzić, 92% dyrektorów odpowiedzialnych za IT i 88% dyrektorów biznesowych w branży produkcyjnej planuje w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy zainwestować w technologię wspierającą pracowników hybrydowych.

    – To dobry krok, co doskonale widać po wskaźniku eNPS obrazującym poziom satysfakcji pracowników. Z naszych badań wynika, że przed pandemią wynosił on w sektorze produkcyjnym -20,9, w ubiegłym roku wzrósł aż o 22,8 punktów. To efekt dostosowywania środowiska pracy do nowych wyzwań. W firmach, w których wprowadzono model pracy hybrydowej, poziom zadowolenia wśród pracowników jest znacznie wyższy niż w tych, które do tej koncepcji podeszły sceptyczniezwraca uwagę Dorota Danieluk, Head of HR w firmie NTT.  

    Bieg z przeszkodami

    Skoro więc konieczność cyfryzacji przemysłu nie podlega w opinii decydentów żadnej dyskusji, to co stoi na przeszkodzie wdrożenia technologii, zapewniających wirtualny dostęp do stanowiska pracy? Według dyrektorów IT w sektorze produkcyjnym, pięć największych przeszkód w przyjęciu zrównoważonego modelu pracy hybrydowej to:

    • zwiększone ryzyko związane z bezpieczeństwem (35%),
    • brak odpowiedniej technologii i sprzętu w biurze (30%),
    • zakłócenia technologiczne (28%),
    • brak odpowiedniej technologii w konfiguracji domowej (25%),
    • słaba wydajność sieci domowej/zdalnej (24%).

    Dyrektorzy biznesowi w sektorze produkcji zgodzili się, że współpraca i budowanie wirtualnych relacji (31%) jest również jedną z ich największych barier w przyjęciu pracy hybrydowej w ich organizacji. Jednak 35% jako główny powód podało słabą wydajność sieci zdalnej.

    – Oczywiście inwestycje w nowe rozwiązania są ważne. Z naszych obserwacji wynika jednak, że wiele firm nie wykorzystuje technologii, które już posiada, a które znacznie mogłyby ułatwić wdrożenie modelu pracy hybrydowej. Przykładem może być platforma Microsoft Teams, która służy pracownikom głównie do wideorozmów, gdy tymczasem jest kompleksowym narzędziem wspierającym pracę na odległość. Gdy niektórym klientom pokazujemy możliwości tego rozwiązania, to bardzo często są oni w szoku. Okazuje się, że wykorzystują tylko niewielką część funkcjonalności posiadanego oprogramowania zwraca uwagę Dorota Danieluk z NTT. 

    Dyrektorzy biznesowi uważają, że jeśli nie podejmą natychmiastowych działań, producenci zaczną zostawać w tyle za innymi sektorami. Kwestie takie jak nieprawidłowo działająca sieć Wi-Fi (46%), brak możliwości łączenia się pracowników z sieciami firmowymi (41%), zwiększone natężenie ruchu w sieci/zużycie pasma oraz zawodna wydajność aplikacji (31%) będą miały ogromny wpływ na możliwość zapewnienia pracy hybrydowej w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy.

    – Hybrydowe miejsce pracy przynosi producentom wiele korzyści, zwłaszcza pracownikom zatrudnionym w działach inżynierii, finansów, sprzedaży i innych kluczowych obszarachzwraca uwagę Konrad Mrozowicz.Po pierwsze, rozszerza to pulę talentów, ponieważ producenci nie są już ograniczeni do kandydatów mieszkających w promieniu 100 kilometrów od ich zakładów. W rzeczywistości mogą oni obniżyć koszty pracy, zatrudniając wykwalifikowanych pracowników z obszarów o niższych kosztach. Co więcej, jeśli pracownicy pracują w domu nawet tylko przez część tygodnia, producenci mogą zmniejszyć powierzchnię, oszczędzając na czynszu, opłatach za media i utrzymaniu części biurowej swoich obiektówkwituje ekspert z BPSC.

    Najważniejsze obszary inwestycji w technologie to aktualizacja strategii i polityk dotyczących hybrydowego miejsca pracy w całej firmie (44%), inwestycje w usługi przyspieszające działanie aplikacji lub sieci (38%), inwestycje w usługi monitorowania doświadczeń użytkowników i doświadczeń cyfrowych (35%), inwestycje w technologie i oprogramowanie z zakresu cyberbezpieczeństwa (34%) oraz lepsza widoczność wydajności sieci i aplikacji (33%).


    *Globalna ankieta dla Riverbed i Aternity została zrealizowana przez Sapio Research we wrześniu 2021 roku wśród blisko 1500 liderów biznesowych, w tym 750 decydentów biznesowych (BDM) i 738 decydentów IT (ITDM) z organizacji o przychodach powyżej 500 mln USD rocznie w USA, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Australii, Szwajcarii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Holandii. Badanie objęło sektory takie jak ropa i gaz, finanse i ubezpieczenia, sektor publiczny i rządowy, opieka zdrowotna i farmacja, produkcja, handel detaliczny i usługi profesjonalne.

  • IT rośnie najszybciej w sektorze dostawców oprogramowania

    IT rośnie najszybciej w sektorze dostawców oprogramowania

    Forrester ma dobre informacje dla dostawców oprogramowania. Według prognoz firmy, ten sektor branży technologicznej będzie rósł najszybciej. Tempo będzie aż dwucyfrowe. To nie pierwszy ośrodek analityczny, który zapowiada, że dostawców systemów czekają zwyżki kursów. Co na to rynek?

    Co słychać na rynku technologii? Dostawcy oprogramowania trzymają się mocno i prędko się to nie zmieni. Kolejny instytut badawczy zapowiada, że to wydatki na systemy informatyczne będą rosły najszybciej. Zdaniem Dyrektora R&D z BPSC – Pawła Rutkowskiego, wynika to z wysokiej pozycji oprogramowania w całym ekosystemie IT – Mówi się, że oprogramowanie jest kręgosłupem platformy, na której można rozwijać kolejne procesy. Najlepszą ilustracją jest robot. Nie ma znaczenia czy będzie to cobot,
    czy robot przemysłowy, czy humanoid. Każdy z nich, pozbawiony dopasowanego oprogramowania, nie będzie zasadniczo różnił się od dowolnego narzędzia: śrubokręta
    czy wkrętarki. Oprogramowanie ożywia maszynę i określa jej późniejsze możliwości, dlatego systemy IT są kluczowe. – podkreśla Paweł Rutkowski.

    Prognozy analityków Forrestera, firmy konsultingowej, która ma swoją siedzibę główną w Cambridge w stanie Massachusetts, zakładają, że wydatki na oprogramowanie wzrosną w 2022 o 10,5%. Eksperci uważają, że będziemy świadkami dużych zmian u dostawców systemów IT, którzy rozszerzą swoje produkty i usługi poza tradycyjne rynki.– Dostawcy systemów IT przestają być postrzegani jako firmy oferujące wyłącznie produkty informatyczne. Dzięki zebranemu podczas kolejnych wdrożeń doświadczeniu, stają się również firmami doradczymi i usługowymi. – mówi Paweł Rutkowski.

    Powrót do przeszłości

    Z analiz Morgan Stanley wynika, że branża IT wraca z dalekiej podróży. Po gwałtownym spadku na początku 2020 r. budżety na technologie informatyczne niemal wróciły do poziomu sprzed pandemii. Z najnowszego badania przeprowadzonego przez AlphaWise, dla wspomnianego wyżej banku inwestycyjnego wynika, że wydatki na IT będą tylko rosły, i to w szerokim zakresie, we wszystkich sektorach i branżach. Raport opiera się na wywiadach telefonicznych z dyrektorami ds. informatyki. Zdaniem analityków z Morgan Stanley, dobra dynamika w Europie i Stanach Zjednoczonych, na poziomie 4,3%, utrzyma się przez cały 2022 r. Co ważne, to tempo przewyższające 10-letnią średnią sprzed pandemii.

    Cudze chwalicie, swego nie macie

    Eksperci Forrestera podkreślają, że Europa jest największym importerem oprogramowania tworzonego w Stanach Zjednoczonych. Zwracają oni także uwagę na fakt, że mniej niż jedna trzecia europejskich wydatków na oprogramowanie jest tworzona w Europie. Jednocześnie Unia Europejska zamierza wydać do 10 mld euro w ciągu najbliższych siedmiu lat, aby zbudować, chociażby swój rodzimy sektor cloud computing
    i stawić czoła gigantom z Ameryki oraz Azji. Jednak prawdziwym wyzwaniem jest wyrównanie poziomu w samej Unii i niwelowanie różnic w poziomie innowacyjności między Europą Zachodnią a Wschodnią.

    Innowacyjna luka

    Zachodnia część Starego Kontynentu jest odpowiedzialna za innowacje i więcej inwestuje w badania i rozwój (R&D) oraz tworzenie nowych technologii. Potrzebne są większe inwestycje na modernizację infrastruktury i wsparcie dla wdrażania istniejących technologii.

    – Firmy w całej Europie znacznie zwiększyły wykorzystanie technologii cyfrowych, także
    w regionach, które dopiero nadrabiają zaległości, takich jak Polska. Jednak, żeby utrzymać tempo transformacji, potrzebne są zachęty i wsparcie ze strony administracji europejskiej i krajowej, a jak wiadomo, najlepiej działają oczywiście te finansowe.zauważa ekspert
    z BPSC.

    Inwestycje w badania i rozwój to motor napędowy innowacji, a kluczowe są ich wielkość i intensywność. Jak jednak wynika z danych Eurostatu, nasz kraj na badania i rozwój wydaje znacznie mniej niż średnia unijna. Polska przeznacza 1,4% PKB, gdzie średnia dla całej Wspólnoty to 2,3% PKB. Są też kraje, które wydają dwa razy więcej niż Polska.

    – Bez wysiłku finansowego nie pójdziemy do przodu. Bez podnoszenia poziomu zdigitalizowania naszej gospodarki, nie będziemy innowacyjni. Innowacja to nie tylko autonomiczna fabryka, czy „jednorożec”. To także wdrożenie systemu zintegrowanego
    w fabryce. Musimy zmienić nastawienie do innowacji. Otworzyć się na nie.kończy Rutkowski.

  • Eurostat o digitalizacji w Polsce: Bardzo nierówna

    Eurostat o digitalizacji w Polsce: Bardzo nierówna

    Rośnie poziom nasycenia systemami klasy ERP w polskich firmach. Widać to nie tylko po najnowszych danych Eurostatu, ale także wynikach finansowych rodzimych dostawców systemów zintegrowanych. W ERP najwięcej inwestują firmy średniej wielkości.

    W ubiegłym roku wzrosło ucyfrowienie polskich firm. Jak podaje Eurostat, w ciągu ostatnich dwóch lat poziom nasycenia systemami zintegrowanymi w polskich firmach wzrósł o 3 punkty procentowe. W roku 2021 co trzeci (32%) biznes nad Wisłą miał i używał ERP-a. To wciąż mniej niż wynosi unijna średnia (38%), ale przez 24 miesiące udało się nam nieco nadrobić dzielący nas dystans (o 1 p.p.).

    – Bądźmy szczerzy, tempo, w którym postępuje digitalizacja, nie jest zawrotne, powinniśmy robić to szybciej. Plusem jest to, że odcinek dzielący nas o tej magicznej średniej unijnej systematycznie się skraca.mówi Michał Górecko, Prezes BPSC, polskiego dostawcy rozwiązań ERP.

    Istnieje korelacja między wielkością firmy a poziomem jej cyfrowego zaawansowania. Im mniejsze zatrudnienie, tym mniejsza chęć lub potrzeba digitalizacji. Dane nie pozostawiają złudzeń. Co czwarta (24%) mała firma w Polsce wdrożyła system zintegrowany. To więcej niż w 2019 (21%), ale znacznie poniżej średniej unijnej (33%) i ponad dwa razy mniej niż wynik o wiele mniejszej Belgii (52%).

    Poziom europejski

    Znacznie lepiej radzą sobie firmy średniej wielkości, które nie odbiegają znacząco od średniej dla całej Wspólnoty. Już w 2019 statystyki były dobre, aż 54% firm „średniaków” znad Wisły miało system zintegrowany, w Europie było to 60%. Jak wygląda krajobraz po dwóch latach?

    Okazuje się, że polscy przedsiębiorcy dobrze wykorzystali ostatnie 24 miesiące, dzięki czemu nasycenie systemami zintegrowanymi wśród krajowych firm zatrudniających od 50 do 249 pracowników wynosi dziś 60%. Dystans do średniej dla całej Unii zmniejszył się i obecnie już tylko 2 punkty procentowe dzielą nas od osiągnięcia jego poziomu.

    – Digitalizacja w Polsce nie miała charakteru rewolucyjnego, a ewolucyjny. Było tak z wielu powodów, m.in. dlatego, że koszty pracy w naszym kraju były niższe niż na zachodzie, a to skutecznie zniechęca do szukania innowacji i wdrażania technologii. W momencie, gdy wzrastała presja płacowa, rosło zainteresowanie IT, a to przekładało się na konkretne działania. mówi Górecko i dodaje: Nie bez znaczenia było również to, że naszym głównym partnerem gospodarczym są Niemcy i postępująca cyfryzacja za naszą zachodnią granicą, wpływała na poziom ucyfrowienia w Polsce.kończy prezes BPSC.

    Jego słowa znajdują potwierdzenie w danych Eurostatu. Poziom nasycenia systemami klasy ERP w średniej wielkości firmach nad Wisłą jest bardzo zbliżony do tego nad Renem (62%).

    Top 10

    Najlepiej zdigitalizowane są największe firmy zatrudniające przynajmniej 250 pracowników. Jak wynika z danych Eurostatu, w 2021 roku aż 91% największych przedsiębiorstw mogło pochwalić się systemem zintegrowanym. To nie tylko znacznie powyżej średniej unijnej (81%), a także strefy Euro (82%), ale również lepiej niż duże i rozwinięte kraje UE: Francja (84%), Niemcy (81%) i Włochy (79%).

    Ucyfrowienie na poziomie przekraczającym 90% plasuje Polskę w tej kategorii w gronie 10 najlepiej zdigitalizowanych gospodarek UE. Spośród najludniejszych krajów Unii wypadamy najlepiej.

    Trzy prędkości

    Po danych Eurostatu widać, że digitalizacja w naszym kraju ma trzy oblicza. Skąd tak diametralne różnice? Zdaniem Michała Górecko powodów jest kilka, a kluczowy jest czas digitalizacji.

    – Największe firmy, jako pierwsze szukały rozwiązań, które podnoszą produktywność. W dużych przedsiębiorstwach systemy klasy ERP funkcjonują od dekad. Sektor MSP digitalizację zaczął później i to jest powodem mniejszego poziomu nasycenia ERP-ami dziśtłumaczy prezes BPSC i dodaje:Patrząc na dane historyczne, zauważymy, że poziom nasycenia systemami zintegrowanymi wśród firm średniej wielkości jest na poziomie, który największe przedsiębiorstwa osiągnęły 10 lat temu. Pandemia sprawiła, że firmy mając dostęp do nowocześniejszych rozwiązań, zaczęły lepiej rozumieć znaczenie technologii.mówi Michał Górecko.

    Cyfryzacja przyspieszyła?

    Wiele wskazuje na to, że faktycznie cyfryzacja przyspieszyła, ale efekty i skalę zauważymy z pewnym przesunięciem czasowym. Eksperci PMR prognozują, że w latach 2021-2026 dynamika wzrostu osiągnie średnioroczny poziom 4,8%. Najszybciej będzie rozwijał się segment oprogramowania i będzie kołem zamachowym dla całego rynku IT nad Wisłą.

    Patrząc na wyniki notowane przez dostawców IT, prognozy analityków PMR wydają się być bardzo ostrożne. Katowicka spółka BPSC może pochwalić się dwucyfrowym wzrostem sprzedaży w 2021 roku. Wynik sprzedaży BPSC w ubiegłym roku wyniósł niemal 52 mln złotych. W niełatwym okresie firma nie tylko utrzymała klientów, ale także przeprowadziła udane akwizycje. W ubiegłym roku firma pozyskała 10 nowych kontrahentów i zrealizowała 14 dużych projektów wdrożeniowych zarówno wśród nowych jak i u dotychczasowych klientów.

    Spółka liczy, że sprzyjająca koniunktura przełoży się na zdobycie nowych klientów. Tym bardziej, że widoczny jest rosnący optymizm i chęć do inwestowania w IT.

    – Wydatkom na informatykę sprzyjać będzie druga fala cyfrowej transformacji. Jestem zadowolony z tego, jak poradziliśmy sobie w 2021. Nie obniżamy poprzeczki, chcemy przynajmniej utrzymać tempo wzrostu.podkreśla Prezes BPSC.

    Jeżeli rodzimy rynek IT będzie rósł w podobnym tempie, jak rośnie sprzedaż dostawców rozwiązań informatycznych, możemy być spokojni, że w ciągu najbliższych lat poziom ucyfrowienia polskich firm znacząco się poprawi.

  • Gartner: Branża IT na wraca na prostą

    Gartner: Branża IT na wraca na prostą

    Branża IT wraca na właściwe tory, podaje Gartner. Wydatki na technologie informatyczne wzrosną w 2022 o 5,1%, co da wycenę na poziomie 4,5 biliona dolarów. Według analityków optymizm, który wraca do branży, jest efektem zmiany nastawienia do inwestycji w technologię wśród przedsiębiorców, którzy kończą z działaniem ad hoc.

    Tradycyjnie z początkiem roku, amerykańska firma analityczna Gartner, publikuje prognozy dla rynku IT. Według analityków wraca optymizm i będziemy obserwować zmianę nastawienia do planowania: koniec z działaniem ad hoc, które ustąpi miejsca planowaniu w dłuższym interwale czasowym – Przez ostatnie dwa lata biznes działa od lockdownu do lockdownu z przerwami na w miarę normalne funkcjonowaniemówi Michał Górecko prezes BPSC i dodaje: Po prawie dwóch latach dość chaotycznego reagowania na kryzys, obserwujemy zasadnicze zmiany w obszarze transformacji biznesowej i technologicznej. Poprawiło się nastawienie do digitalizacji i wzrosła świadomość przewagi, jaką daje technologia kończy szef katowickiej spółki IT.

    Wraca optymizm

    W ubiegłym roku dało się zauważyć pierwsze sygnały, świadczące o tym, że wraca optymizm, a wraz z nim nastawienie przedsiębiorstw do inwestycji. Styczniowe prognozy sugerują, że zmiana nastawienia powszechnieje. Wiceprezes Gartnera John-David Lovelock ogłosił wręcz, że 2022 rok będzie tym, w którym decyzyjność powróci tam, gdzie jej miejsce, czyli do działów odpowiedzialnych za stan, rozwój i wdrożenia technologii cyfrowych.

    W 2022 budżety firm na technologie informatyczne wzrosną o 5,1%, osiągając rekordowy poziom 4,5 biliona dolarów. Wzrost ten przekroczy poziom sprzed pandemii. Gartner przewiduje, że tempo wydatków napędzać będzie rynek oprogramowania dla przedsiębiorstw i usług IT.

    Zapowiedź większych inwestycji

    W opublikowanym raporcie analitycy Gartnera prognozują, że wydatki na oprogramowanie dla przedsiębiorstw wzrosną w tym roku aż o 11%, do 750 miliardów dolarów. Będzie to najwyższy wzrost spośród 5 analizowanych filtrów rynku IT i jedyny o wartości dwucyfrowej. Co warto odnotować, to fakt, że w ubiegłym roku wydatki na systemy również miały najszybszą dynamikę wzrostu (14,4%). Zdaniem ekspertów nie jest to przypadek – Bazą digitalizacji jest system: zwinny i wygodny, dopasowany do potrzeb i sytuacji firmy. Wdrażanie i rozwijanie oprogramowania, to nic innego, jak przygotowywanie gruntu pod kolejne etapy cyfryzacji. Rosnące wydatki w software, są zapowiedzią większych inwestycji w pozostałych obszarachuważa Michał Górecko. Warto podkreślić, że oprogramowanie dla biznesu czekają zmiany. Coraz częściej technologia wykorzystywana w miejscu pracy przegrywa w pojedynku na praktyczność z tą używaną w codziennym życiu. Pracownicy, nie mogą zrozumieć, dlaczego technologia, z którą pracują, odstaje od tej, która daje im rozrywkę i zabawę. To oznacza, że niewygodne systemy i trudne w użyciu oprogramowanie będzie wypierane przez znacznie bardziej przyjazne i intuicyjne rozwiązania.

    Popyt na usługi

    Drugim najlepiej rozwijającym się segmentem będą usługi IT, w tym zarządzanie infrastrukturą i doradztwo w zakresie IT. Według Gartnera, wydatki w tym segmencie wzrosną o 7,9%, do 1,3 bln USD. – Wiele firm boryka się z problemem rozumienia, co tak naprawdę liczy się w zarządzaniu wydatkami na technologie. Potrzebują wsparcia i doradztwa ze strony doświadczonych specjalistów zauważa Górecko.

    Gartner uważa, że do 2025 roku większość firm będzie w coraz większym stopniu polegać na konsultantach zewnętrznych. Powodem jest potrzeba przyspieszenia tempa zmian, ponieważ firmy dostrzegają, że pogłębiają przepaść między cyfrowymi ambicjami i oczekiwaniami a swoimi wewnętrznymi możliwościami.

    Wzrost uzależniony od półprzewodników

    Pozostałe trzy z pięciu głównych filarów rynku IT, które cyklicznie pod lupę bierze Gartner, także odnotują wzrost, ale już nie tak imponujący. Ich tempo nie przekroczy średniej dla całego rynku (5,1%). Najszybciej rozwijać się będzie sektor Data Center, który wzrośnie o 4,7% i w 2022 będzie wart 226,5 mld dolarów. Dalej są rynek urządzeń (3,3%), choć w przypadku tego segmentu wiele zależy od tego, jak wyglądać będzie sytuacja na rynku półprzewodników, w którym kluczową rolę gra dostępność, a z tą w ostatnich miesiącach bywało różnie. Więcej będziemy na pewno wiedzieć w połowie 2022. Jeżeli nie będzie większych problemów w łańcuchach dostaw, to na konta producentów urządzeń w tym roku trafi łącznie 813,7 mld dolarów.

    Najwolniej rósł będzie największy z pięciu filarów rynku teleinformatycznego, czyli usługi w zakresie łączności (1,3%). Eksperci Gartnera spodziewają się, że w tym roku ten sektor wart będzie aż 1,462 bln dolarów.

    Innowacyjne rozwiązania nie są już tylko „miłym dodatkiem” w walce rynkowej, ale niczym pasy bezpieczeństwa w samochodzie – stanowią element podstawowego wyposażenia konkurencyjnej organizacji. Firmy zdają sobie sprawę z tego, jak ważne jest wdrożenie adekwatnych technologii. Gartner spodziewa się, że w kolejnych latach tempo, w jakim rosły będą wydatki na technologie, nie traci na impecie.

  • Gartner: Ponad bilion dolarów na IT w naszym regionie

    Gartner: Ponad bilion dolarów na IT w naszym regionie

    Dostawcy oprogramowania dla biznesu zacierają ręce, rok 2022 będzie dla nich bardzo dobry, zapowiada Gartner. To właśnie budżety na firmowy software będą rosły najszybciej. Zarówno na świecie, jak i w naszym regionie.

    Gartner zapowiada kolejny dobry rok dla branży IT. Zdaniem analityków tegoroczne tempo wzrostu będzie niemal dwucyfrowe (9,5%). W nadchodzącym 2022 nieco zwolni, ale 6,5% to wciąż dobry wynik. Eksperci oczekują, że skumulowana wartość budżetów przedsiębiorstw na IT będzie równa kwocie 4,474 mld dolarów. Niemal jedna trzecia tej kwoty – 1,3 mld dolarów – pochodzić będzie z “naszego” regionu EMEA.

    – W 2020 biznes zafundował sobie pauzę i przyczajony obserwował, co będzie dalej. Jak się później okazało, ekspansję pandemii udało się ograniczyć, a w wielu wypadkach całkowicie zniwelować jej wpływ, więc firmy uwolniły budżety. Stracone miesiące nadrabiamy w 2021, stąd analitycy rynkowi spodziewają się sporego odbicia.Robert Banisz, Dyrektor Pionu Sprzedaży w BPSC. Ekspert zapytany, skąd takie różnice w tempie wzrostu dla całego świata i dla naszej części globu, wyjaśnia: Motorem napędowym regionu EMEA jest Europa, która już dziś może pochwalić się wysokim poziomem ucyfrowienia. Nie ważne o jakiej gałęzi mówimy, Europejczycy są w czołówce. Dlatego na naszym kontynencie potrzeba digitalizacji nie była tak paląca, jak w regionach zacofanych cyfrowo. tłumaczy ekspert, reprezentujący katowickiego dostawcę oprogramowania dla biznesu. To właśnie ten segment rynku IT rośnie najszybciej na świecie, również u nas.

    Robert Bawisz, BPSC, Gartner
    Robert Banisz, Dyrektor Pionu Sprzedaży w BPSC

    Biznes zainwestuje w usługi

    Gartner szacuje, że w 2021 roku w regionie EMEA wydatki na oprogramowanie dla przedsiębiorstw będą miały najwyższe tempo wzrostu wynoszące 9,5%, a rok później będzie to już 10%. Jeżeli pierwsze szacunki analityków się potwierdzą, to wówczas skumulowana wartość budżetów, które biznes w naszym regionie przeznaczy na oprogramowanie, osiągnie 161,5 mld dolarów. W przyszłym będzie to jeszcze więcej, bo aż 178,3 mld dolarów.

    – Koncepcja, w której strategia technologiczna dopasowywana jest do biznesowej, straciła na aktualności. Obecnie coraz powszechniejsza jest filozofia, w której obie strategie: biznesowa i technologiczna powinny być rozwijane w partnerstwie. A integratorem obu jest oprogramowanie, stąd firmy będą inwestować systemy: wymieniać lub rozwijać już posiadane.opisuje ekspert BPSC.

    Najszybciej rozwijającym się rynkiem oprogramowania dla biznesu są usługi IT. Według predykcji, w ciągu 12 miesięcy przyszłego roku, segment ten urośnie o 8,2%, z 357,4 mld dolarów do 388,5 mld. Pozostałe trzy segmenty: data center, usługi komunikacyjne i urządzenia będą rosły dużo wolniej niż lider. Najgorzej wyglądają prognozy dla dostawców urządzeń IT. Wydatki na tę gałąź rynku będą aż o 13 punków procentowych niższe niż w tym roku. To jedyny taki przypadek, gdzie szacowane tempo rozwoju w 2022 będzie niższe niż w 2021. Gartner ocenia, że wspomniany sektor urośnie o zaledwie 0,7% i na koniec przyszłego roku wart będzie 208 mld dolarów.

    Dostawcy rozwiązań dla centrów danych i usług komunikacyjnych może nie mają powodów do huraoptymizmu, ale też nie mogą narzekać. U pierwszego z wymienionych spodziewany jest wzrost wydatków z 2,2% do 3,6%, a w przypadku drugiego oczekuje się zmiany z 1,5% do 2%. Jednak warto zauważyć, że w kwotach bezwzględnych te same procenty mają zupełnie inny ciężar gatunkowy. Ponieważ segment określany przez Gartnera jako communications services jest 11 razy większy od data center. W przyszłym roku pierwszy wart będzie niemal 465 mld dolarów, zaś drugi: 40,5 mld dolarów.

    Miliardy Niemców i Brytyjczyków

    Jak podaje Gartner, w Wielkiej Brytanii wydatki na rozwiązania i usługi technologiczne w 2022 r. osiągną wartość 223,3 mld USD. To wzrost o 6% w porównaniu z rokiem 2021. To więcej niż wynosi prognozowany wzrost dla całego EMEA (4,7%).

    – Organizacje w Wielkiej Brytanii zwiększą swoje wydatki na IT o 14,4 miliarda dolarów w 2022 roku, czyli więcej niż Francja, Niemcy, Włochy i Turcja razem wzięte.mówi John-David Lovelock wiceprezes ds. badań w Gartnerze i wymienia obszary, w które inwestować będą Brytyjczycy: – Rosnące nakłady na zdalną pracę i edukację oraz telezdrowie, to trzy główne filary, które wpływają na zwiększające się wydatki na IT na wyspach brytyjskich.

    W Unii Europejskiej na IT najwięcej wydawać będą Niemcy. W 2022 roku ma to być aż 167,3 mld dolarów, co oznacza wzrost o 4,4% w porównaniu z 2021 r. Nasi zachodni sąsiedzi inwestować będą przede wszystkim w oprogramowanie dla przedsiębiorstw. Ten segment będzie odznaczał się najwyższą stopą wzrostu nie tylko w 2022 roku, ale też w kolejnych latach. Zdaniem eksperta z BPSC, na te wyniki trzeba spojrzeć w nieco szerszym kontekście, bo sytuacja w Niemczech będzie miała wpływ na to, co będzie działo się w naszym kraju.

    – Technologie czwartej rewolucji przemysłowej okazały się kluczową siłą napędową odpornych łańcuchów dostaw. Przedsiębiorstwa, które zaczęły je stosować, były w stanie z powodzeniem przetrwać zawirowania i dysponowały solidnymi podstawami do przyjęcia zarówno krótko- jak i średnioterminowych środków mających na celu budowanie odporności.mówi Robert Banisz i dodaje:W perspektywie krótkoterminowej kluczowe było zapewnienie ciągłości działalności, ochrona pracowników i minimalizacja zakłóceń. To już mamy za sobą, teraz wchodzimy w perspektywę średnioterminową. A w niej wiele firm zaczyna dążyć do tworzenia nowych sieci lokalnych ekosystemów dostaw i dywersyfikacji bazy dostawców, która bazuje na IT. To ważna informacja dla Polski i naszych firm. Jesteśmy produkcyjnym zapleczem Europy, jeżeli chcemy nadal nim być, musimy zadbać o swoją kompatybilność i gotowość na przyjęcie kolejnych rozwiązań, jakimi na co dzień posługuje się zachód. Jak to osiągnąć? Nieustannie się digitalizować. – kończy Banisz.

  • IDC: Europejskie firmy w końcu otworzą się na Big Data

    IDC: Europejskie firmy w końcu otworzą się na Big Data

    IDC prognozuje, że europejski biznes nareszcie otworzy się na analitykę Big Data, a tempo wzrostu będzie dwucyfrowe. Czas najwyższy, bo jak na razie o Wielkich Zbiorach Danych dużo się mówi, a mało się robi. Z danych Eurostatu wynika, że raptem co dziesiąta firma w Europie wykorzystuje analitykę Big Data.

    Z wykorzystaniem Big Data w euro-biznesie jest trochę jak z zorzą polarną, niby każdy zna, a jednak mało kto widział. Pozyskiwanie, magazynowanie oraz przetwarzanie danych to we współczesnym biznesie bardzo ważne procesy. Tak mówi teoria, ale z jej realizacją, bywa różnie. Chociaż rozwiązania te znane są biznesowi od dekady, a często wręcz stanowią do spółki z “cyfrową transformacją” i “Przemysłem 4.0” słowa klucze w dyskusji o rozwoju, to wielkie zbiory danych lepiej wypadają w mediach i na konferencjach branżowych niż w codzienności biznesowej. Doskonale widać to w statystykach Eurostatu, które mówiąc oględnie, nie są pocieszające.

    Big Data, czy big problem?

    87% firm w Europie nie wykorzystuje analityki Big Data – grzmią pogromcy mitów z Eurostatu. Przedsiębiorcy, którzy zbierają, przechowują i przetwarzają dane, są w mniejszości i bliżej im do ciekawostki niż znaczącej siły. – Na tego typu statystyki można patrzeć w różny sposób. Rzeczywiście na pierwszy rzut oka, wygląda to bardzo słabo, ale to jedna strona medalu.zauważa Arkadiusz Bała z firmy BPSC i dodajeDo dużego worka europejski urząd statystyczny wrzucił wszystkie firmy; te jednoosobowe i mikro, są na równi z małymi, ale też średnimi i dużymi. To właśnie ci najmniejsi zaniżają statystyki, ale nic w tym dziwnego, bo zazwyczaj nie korzystają z Big Data, bo nie potrzebują.mówi ekspert ze śląskiej spółki IT. Dogłębna analiza danych Eurostatu potwierdza słowa Arkadiusza Bały z BPSC. Co piąta (19%) średnia firma w UE wykorzystuje analitykę Biga Data. Jeszcze lepiej statystki wyglądają w przypadku największych przedsiębiorstw, które zatrudniają co najmniej 250 pracowników. Co trzecia taka firma (31%) w Unii zbiera, magazynuje i przetwarza duże zbiory danych. Polska jest odbiciem Europy i tak jak w całej Wspólnocie, także nad Wisłą najwięksi wypadają najlepiej. Średnio co czwarta (26%) duża firma w Polsce używa Big Data, współczynnik przy średnich spada do 12%, a w przypadku najmniejszych wynosi 6%. Niestety w ujęciu całościowym jesteśmy grubo poniżej średniej dla UE, nasycenie nadwiślańskiego biznesu analityką Big Data wynosi 8%.

    Zakulisowe rozgrywki

    Zdaniem IDC, Europa w nowej dekadzie będzie nie tylko mówić, ale też działać na polu Big Data. Analitycy z międzynarodowej firmy doradczej przewidują się, że europejskie wydatki na rozwiązania Big Data i analitykę biznesową w tym roku osiągną wartość 50 mld dolarów. To wzrost o 7% w stosunku do roku 2020.– Big Data daje przedsiębiorstwom przewagę konkurencyjną i pozwala na podniesienie produktywności. Jest gamechangerem, który pomaga niemal wszystkim branżom osiągnąć korzyści biznesowe. zauważa Andrea Minonne, starszy analityk w IDC. Zdaniem IDC w tym roku europejski biznes zaczyna cykl, który potrwa przynajmniej 5 lat. Według ostrożnych szacunków do 2025 roku wydatki na pozyskiwanie, magazynowanie oraz przetwarzanie danych na Starym Kontynencie będą rosły w dwucyfrowym tempie. Autorzy raportu The Worldwide Big Data and Analytics Spending Guide zapowiadają, że do połowy dekady rynek będzie rósł rok do roku w przynajmniej 11% tempie.

    Kto się lubi z danymi?

    Większość europejskich firm jest zaznajomiona z technologią Big Data, ale znać nie równa się wykorzystywać. Im większa firma, tym chętniej korzysta z dużych zbiorów danych. Big Data pozostaje kluczową technologią umożliwiającą poprawę obsługi klienta, obniżenie kosztów i usprawnienie złożonych procesów biznesowych. – Kiedy chcesz coś zrozumieć, potrzebujesz danych. Kiedy chcesz wyznaczyć strategię, potrzebujesz dowodów. A jeśli jest problem, wiesz, jak go rozwiązać. komentuje Arkadiusz Bała z BPSC i dodajeDzięki wykorzystaniu danych firma może uzyskać bogaty, szczegółowy obraz tego, co się dzieje, i zacząć rozumieć co, gdzie i dlaczego. Jednak potrzebna jest do tego odpowiednia analityka biznesowa, a także co oczywiste: oprogramowanie.wyjaśnia Sales Manager z katowickiej spółki IT. Ponosząc odpowiedzialność za jedną czwartą wszystkich wydatków na analitykę dużych zbiorów danych, sektor finansowy i przemysłowy będą największymi zwolennikami Big Data w 2021. Jednak jak zapewniają eksperci IDC, w dłuższej perspektywie, branże takie jak usługi profesjonalne i opieka zdrowotna mogą inwestować więcej niż dzisiejsi liderzy. Szczególnie służba zdrowia posiada wiele danych o pacjentach i ogromny potencjał do wykorzystywania ich.

  • Co z tym szefem? Co drugi pracownik narzeka na przełożonego

    Co z tym szefem? Co drugi pracownik narzeka na przełożonego

    Czasem szef bardziej przeszkadza, niż pomaga. Ponad połowie (54%) ankietowanych, którzy wzięli udział w badaniu zrealizowanym przez firmę Boldare zdarzyło się zauważyć negatywny wpływ przełożonego na zespół. A aż 41% badanych odeszło kiedyś z pracy właśnie z powodu szefa.

    Pracownik przychodzi do firmy, ale odchodzi od szefa – brzmi znane powiedzenie. Okazuje się, że jest ono wciąż aktualne. Konflikt z przełożonym to jeden z najczęstszych powodów, dla których pracownicy zastanawiają się nad zmianą miejsca pracy – wynika z badania przeprowadzonego przez Boldare, firmę zajmującą się projektowaniem i wdrażaniem produktów cyfrowych. Co trzeci ankietowany (29 proc.) przyznaje, że miał w przeszłości konflikt z przełożonym z powodu jego niekompetencji. Co więcej, aż 46 proc. zauważyło negatywny wpływ szefa  na realizację projektów, a 43 proc. czuło się niedocenianych w miejscu pracy.

    Zmieniamy pracę z powodu złych relacji

    – W tradycyjnym modelu zarządzania większość decyzji w zespole podejmuje jego szef. To pochodna hierarchicznego systemu, w którym zostaliśmy wychowani i wykształceni. Już od wczesnych lat szkolnych ktoś o nas decyduje za nas: układa plan lekcji, określa godziny posiłków oraz liczbę godzin matematyki. W konsekwencji  ten model pracy ze strukturą, hierarchią jest czytelny i niejako naturalny i dla szefów, i dla pracowników. Niestety, bywa nadużywany, bo często brakuje dobrych wzorców, punktu odniesienia, że można pracować inaczej — mówi Anna Węgrzyn, ekspertka w obszarze HR z firmy BPSC. 

    Nic dziwnego, że skłonność do zmiany pracy staje się coraz większa. Z badań Hays Poland wynika, że ponad połowa pracowników (59%) planuje w perspektywie najbliższego roku zmienić pracę. Jako najważniejszy powód co piąty ankietowany podaje relację z bezpośrednim przełożonym.

    – Hierarchiczny system zarządzania nie jest zły z definicji i może sprawdzić się w większości organizacji. Z drugiej strony wiele firm dostrzega problemy wynikające z tradycyjnego modelu pracy,  eksperymentuje i wprowadza inne systemy zarządzania, także takie, w których nie ma menedżerów. Mają one wiele zalet — dzięki samoorganizacji i płaskiej strukturze szybciej podejmuje się decyzje, pracownicy mają więcej miejsca na samorozwój i większy wpływ na swoje otoczenie w pracy. Na pewno jednak takiej pracy  trzeba się nauczyć, szczególnie jeśli  jest to pierwszy kontakt z płaską strukturą — komentuje Magda Plasun, Employer Branding Lead w Boldare.

    Atmosfera ważniejsza od zarobków

    Z badań Boldare wynika, że zmieniają się także kryteria wyboru pracodawcy. Choć wciąż wysoko na liście priorytetów znajduje się wynagrodzenie (jest ono bardzo ważne dla 68 proc. badanych przez Boldare), to ważniejsza jest atmosfera (deklaruje 78 proc. respondentów). Bardzo ważna jest równowaga między pracą a życiem osobistym (68 proc. wskazań) oraz możliwość pracy zdalnej (aż 75 proc. wskazań). Najmniej istotne okazuje się ekskluzywne biuro (5 proc.) uznaje to kryterium za ważne oraz prywatna opieka medyczna (7 proc).

    – Podejście do kariery znacznie zmieniło się na przestrzeni ostatnich dekad. Praca coraz częściej przestaje być już tylko sposobem na zarabianie pieniędzy, a staje się także polem do samorealizacji i rozwoju Szczególnie zmianę podejścia widać w młodych pokoleniach.zauważa Magda Plasun, Employer Branding Lead w Boldare.   – Wyniki naszej ankiety to ważny sygnał dla pracodawców. Specjaliści chcą mieć wpływ na firmę  i samodzielnie decydować o tym, jak będą realizować swoje cele. Cenią sobie autonomię, ale również potrzebują środowiska, w którym ich potencjał będzie rozwijany, a nie tłumiony. Albo pracodawcy stworzą ku temu odpowiednie warunki w tradycyjnym modelu hierarchicznym, albo pracownicy, szczególnie w takich branżach jak IT, spróbują pracy w innych modelach. Wdraża je coraz więcej firm. 

    Z badań przeprowadzonych przez Boldare wynika, że pracownicy, którzy zakosztowali pracy w samoorganizujących się zespołach, nie chcą już pracować w hierarchicznej strukturze. Przykładem takiego innowacyjnego sposobu zarządzania może być holakracja, model wykluczający role managerskie w strukturze organizacji, w którym działa firma Boldare. Tylko 9 proc. badanych, którzy mieli okazję pracować w tym systemie, wolałaby wrócić do  tradycyjnej, hierarchicznej organizacji.

  • Wdrożenie sztucznej inteligencji w firmach – łapczywe i lekkomyślne

    Wdrożenie sztucznej inteligencji w firmach – łapczywe i lekkomyślne

    Przemysł czerpie z rewolucji sztucznej inteligencji pełnymi garściami. Niestety, czasami zbyt łapczywie i lekkomyślnie. Wciąż wiele inicjatyw związanych z wdrożeniem SI jest luźno zdefiniowanych, brakuje im zaplecza w postaci odpowiedniej technologii i infrastruktury danych, wynika z raportu Plutoshift. Eksperci uważają, że w efekcie często realizowane projekty nie spełniają pokładanych w nich nadziei.

    Autonomiczne pojazdy, walka z chorobami albo monitorowanie miast – to tylko niektóre z zastosowań sztucznej inteligencji (SI). Te obszary, dobrze sprzedają się w mediach, ale nie oddają wpływu, jaki SI ma na kształt otaczającego nas świata. Sztuczna inteligencja szczególnie dobrze czuje się w przemyśle, w którym już się rozgościła, z czego branża jest zadowolona.

    – Eksperci z brytyjskiej firmy badawczej Omdia szacują, że mimo pandemii COVID-19, do 2025 roku globalny rynek oprogramowania, które wykorzystuje technologię sztucznej inteligencji, osiągnie wartość blisko 100 miliardów dolarów. To aż sześciokrotnie więcej niż w 2019 roku. mówi Joanna Dąbrowiecka-Wrodarczyk, Dyrektor ds. Serwisu Oprogramowania z katowickiej spółki IT BPSC, która specjalizuje się w produkcji oprogramowania dla zakładów przemysłowych. To właśnie ten sektor stanowi żyzny grunt do testowania nowych innowacji ze świata IT, uważa Joanna Dąbrowiecka-Wrodarczyk.

    – W przeszłości górnicy wykorzystywali kanarki jako system wczesnego ostrzegania, ponieważ były one w stanie rozpoznać wydostający się gaz. Dziś, takim “kanarkiem”, czyli zwiastunem rozwoju SI są inwestycje w technologie dla przemysłu.dodaje ekspert BPSC.

    Apetyt na SI

    Zainteresowanie sztuczną inteligencją w przemyśle jest ogromne, dlatego Plutoshift, dostawca rozwiązań SI do monitorowania wydajności, przeprowadził ankietę wśród 250 specjalistów z branży produkcyjnej, którzy mają wgląd w programy sztucznej inteligencji w swoich firmach. Jednym z najważniejszych wniosków wynikających ze zrealizowanego badania jest fakt, że 61% przedsiębiorstw produkcyjnych ma dobre intencje, ale musi ponownie ocenić sposób, w jaki wdraża projekty SI.

    Zaledwie 17% badanych firm znajduje się na etapie pełnego wdrożenia projektu SI. Co znacznie bardziej niepokojące, aż 84% przedsiębiorstw produkcyjnych nie jest na tyle dojrzała cyfrowo, żeby automatycznie i w sposób ciągły funkcjonować na podstawie własnych danych.

    – W kwestii kompetencji analitycznych technologia inteligentnych algorytmów bez trudu pokonuje człowieka, jednak do sprawnego działania potrzebuje danych. To nierozerwalny duet, który działa w symbiozie. tłumaczy Joanna Dąbrowiecka-Wrodarczyk i dodaje: Im bardziej jakościowy “wsad” dostarczymy, tym bardziej precyzyjne informacje zwrotne uzyskamy. To nowoczesna forma pracy u podstaw, dostosowana do technocentrycznego świata przemysłu.

    Wdrożenie sztucznej inteligencji a presja otoczenia

    Ile zajmuje wdrożenie SI w firmie? Za długo albo przynajmniej dłużej niż każdy się spodziewa, wynika z badania Plutoshift. Aż 72% respondentów stwierdziło, że wdrożenie infrastruktury technicznej/gromadzenia danych, która jest niezbędna do korzystania z SI, zajęło ich firmie więcej czasu, niż przewidywano. Taka przestrzelona kalkulacja, może być wynikiem między innymi presji otoczenia, które w rozwiązania IT inwestuje na potęgę. Ponad połowa ankietowanych (57%) stwierdziła, że ich firma wdrożyła projekty SI z jasno określonym celem, natomiast blisko co piąta (17%) zrobiła to, ponieważ czuła presję na wykorzystanie tej technologii ze strony branży. 60% stwierdziło, że ich firma miała trudności z osiągnięciem konsensusu w sprawie ukierunkowanej, praktycznej strategii wdrażania SI.

    CEO i założyciel Plutoshift, Prateek Joshi stwierdził w komunikacie prasowym na temat badania, stwierdził, że: – Firmy idą do przodu z adopcją SI na poziomie przedsiębiorstwa. Pomimo postępu, rzeczywistość, o której często się nie mówi, jest taka, że inicjatywy SI są luźno zdefiniowane. Firmy znajdujące się w środku tej transformacji zazwyczaj nie dysponują odpowiednią technologią i infrastrukturą danych. W efekcie wdrożenia te mogą nie spełnić oczekiwań. Spostrzeżenia zawarte w tym raporcie pokazują nam, że firmy zdecydowanie skorzystałyby na przyjęciu bardziej wyważonego i ugruntowanego podejścia do wdrażania SI.

  • Rynek oprogramowania i urządzeń IT: Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej

    Rynek oprogramowania i urządzeń IT: Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej

    Dostawcy oprogramowania dla biznesu i producenci sprzętu – to oni zarobią najwięcej w tym roku, zapowiada Gartner. Prognozy analityków wskazują na solidne odbicie w całej branży IT. Szacuje się, że wydatki na technologie informacyjne w 2021 roku przekroczą 4,2 biliona dolarów. To wzrost o 8,6% w stosunku do 2020.

    Jeżeli po zimie następuje wiosna, to branża IT jedną porę roku przeskoczyła; po zimie mamy lato! Tak metaforycznie można opisać prognozy instytutu Gartnera. Analitycy tego renomowanego ośrodka badawczego zapowiadają, że w tym roku wydatki będą o 8,6% większe niż w 2020. – Biznes, bo to głównie przedsiębiorcy są odbiorcami technologii, przygotowuje się do płynnego przejścia do nowej normalności. Widać to chociażby po tym, że organizacje z różnych branż koncentrują swoje wysiłki np. na hybrydowym modelu pracy.zauważa Grzegorz Kłopot, Menadżer ds. Kluczowych Klientów z BPSC. Z opublikowanych w lipcu szacunków dowiadujemy się, że tegoroczne wydatki zamkną się w kwocie ponad 4,2 bln dolarów.

    2020: rok wart zapomnienia

    W ubiegłym roku na pięć głównych segmentów rynku IT, które cyklicznie pod lupę bierze Gartner, dwa zanotowały ujemne tempo wzrostu. Były to odpowiednio segment urządzeń, a także usług komunikacyjnych. Pierwszy skurczył się o 1,5%, a drugi 1,4%. Dwa inne zanotowały wzrost, ale był on skromny w porównaniu do lat wcześniejszych. Wydatki w sektorze Data Center były na poziomie 2,5%, a Usług IT 1,7%. Tylko w obszarze oprogramowania dla biznesu sytuacja była zbliżona do tej sprzed pandemii. Segment “Oprogramowanie dla Przedsiębiorstw” urósł o 9,1% i to on tuszował nie najlepszą kondycję całego rynku.

    Dlaczego sytuacja w obszarze systemów IT była inna niż w badanych obszarach? Grzegorz Kłopot wyjaśnia Inwestycje w oprogramowanie mają inny charakter niż np. w urządzenia. Wdrażanie systemu zarządczego trwa kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt miesięcy, to raz. Dwa: decyzja o inwestycji w system nie jest podejmowana pod wpływem chwili, jest przemyślana i często jest związana z innymi planami inwestycyjnymi i biznesowymi. Dlatego oprogramowanie nie straciło.mówi ekspert z BPSC i dodaje:To, co dało się zauważyć, to fakt, że część firm wstrzymała się z podejmowaniem decyzji. Nie zrezygnowano z inwestycji w system, jak miało to miejsce np. w obszarze urządzeń, czy Data Center, ale odłożono je w czasie.zauważa Grzegorz Kłopot ze śląskiej spółki IT.

    Zielono mi!

    Trwający rok będzie znacznie lepszy niż ubiegły, każdy z pięciu segmentów zyska, jednak w różnym stopniu. Jak wynika z raportu Gartnera, najniższe odbicie spodziewane jest na rynku usług telekomunikacyjnych. W 2020 dostawcy usług komunikacyjnych zarobią o 3,5% więcej niż w ubiegłym roku, ale wtedy rynek skurczył się o 1,5%. Dużo lepsze nastroje panować będą wśród dostawców rozwiązań data center i usług IT. Wydatki na centra danych będą o 7,4% wyższe niż w 2020, a segment usług IT wzmocni się o 9,8%.

    Oprogramowanie dla firm i segment urządzeń, to dwa segmenty rynku IT, w których tempo rozwoju będzie najwyższe. Na zaawansowane systemy biznes przeznaczy o 13,3% więcej niż w ubiegłym roku. Jeszcze lepsze tempo zanotuje sektor urządzeń, który urośnie aż o 13,9%. Jednak tak spektakularne tempo potrwa nie dłużej niż 12 miesięcy. W 2022 roku rynek urośnie o zaledwie 0,8%. Inaczej będzie w przypadku sektora oprogramowania dla biznesu, w tym przypadku wydatki w 2022 nadal będą rosły w dwucyfrowym tempie (11,7%). – W ubiegłym roku z powodu lockdownów występowały przerwy w łańcuchu dostaw i niektórzy producenci nie mogli produkować tyle, ile potrzebował rynek. Problemy z komponentami były dość powszechne. W tym roku biznes będzie chciał nadrobić zaległości w obszarze inwestycji w sprzęt.wyjaśnia Grzegorz Kłopot, ekspert tłumaczy też dobre rokowania dla rynku systemów: – Teraz panuje przekonanie, że należy wprowadzać na szeroką skalę infrastrukturę elektroniczną, bo to daje przewagę. Przedsiębiorcy, którzy byli cyfrowo wycofani, przekonali się, że warto iść w kierunku inwestycji w technologie. Natomiast firmy, które zdigitalizowały się jakiś czas temu, będą podnosić poziom zaawansowania technologicznego. To właśnie z tych powodów najbliższe lata będą dobre dla dostawców systemów IT, bo cyfryzacja zaczyna się od oprogramowania. wyjaśnia menadżer z BPSC.

    Gartner podał też wstępne prognozy na 2022. Kolejny rok nie będzie równie dobry, jak bieżący, ale zdaniem antyków rynek i tak urośnie o przynajmniej 5,4%.

  • Startupy szykują się do inwazji na sektor przemysłowy

    Startupy szykują się do inwazji na sektor przemysłowy

    Branża startupowa coraz chętniej patrzy na europejski sektor wytwórczy. Nic dziwnego, bo producenci przemysłowi i firmy logistyczne na Starym Kontynencie obracają miliardami euro i coraz chętniej inwestują w innowacyjne IT. W dodatku od dekady żyją czwartą rewolucją przemysłową. Przemysł 4.0 to zaawansowane i innowacyjne technologie, które w samej tylko Europie wkrótce mogą być warte 300 mld euro.

    Przemysł w Europie trzyma się mocno. Doskonale obrazują to liczby. Eksperci szacują, że obroty w europejskim sektorze wytwórczym sięgają 9,3 bilionów euro, a zatrudnienie w przedsiębiorstwach produkcyjnych i logistycznych znajduje aż 41 milionów Europejczyków. – Przemysł w naszym regionie ukierunkowany jest na sektory o wysokiej wartości dodanej, w tym maszynowy, motoryzacyjny, czy farmaceutyczny. Wszystkie mają jeden wspólny mianownik – opierają się na wiedzy i kreatywności pracowników. Europa już dawno przestała konkurować ceną, stąd w naszym regionie duża skłonność do inwestycji w automatyzację i cyfryzację.mówi Anna Kornaś, Menadżer ds. Kluczowych Klientów z technologicznej spółki BPSC.

    Morgan Stanley szacuje, że produkcja będzie odpowiedzialna za 40% globalnych inwestycji w AI, pojazdy autonomiczne, IoT, oprogramowanie przemysłowe i robotykę w tej dekadzie.

    Narodziny gwiazdy

    Jak wynika z danych Banku Światowego, Europejczycy są liderami w produkcji.
    W globalnym rankingu największych eksporterów wyrobów przemysłowych per capita w pierwszej piątce są aż 4 kraje z Europy – Niemcy (17 tys. euro), Włochy (8 tys. euro), Francja (7,8 tys. euro) i Wlk. Brytania (5,5 tys. euro). Spoza naszego kontynentu towarzyszy im Korea Południowa (12 tys. euro). Siła Niemiec, Włoch i Francji opiera się na przemyśle motoryzacyjnym i maszynowym

    Gwiazdą ostatnich lat jest koncepcja Przemysłu 4.0, która oparta jest na integracji za pomocą systemów IT świata maszyn i ludzi. PwC szacuje, że europejskie firmy w realizację koncepcji czwartej rewolucji przemysłowej mogą zainwestować nawet 300 miliardów euro. – Technologia przemysłowa znajduje się w podobnym punkcie, w jakim znajdowała się technologia korporacyjna w 2010 roku. To moment przełomowy.zauważa ekspert ze śląskiej spółki IT i dodajePandemia, czy faktyczne zmiany klimatu przyspieszą pewne procesy, ale nie możemy zapominać, że już kilka lat temu Europa zaczęła się reindustralizować i wracać do tego, na czym zbudowała swoją potęgę, czyli do przemysłu.wyjaśnia Anna Kornaś z BPSC.

    Przemysł stawia na R&D

    Gartner i Fortune podają, że europejski biznes wydaje średnio 3% swoich obrotów
    na IT. Co ciekawe, przemysł zaniża statystki, bo nakłady sektora wytwórczego są
    na poziomie 2%. Jest jedno „ale”, są nim wydatki na badania i rozwój, a te w przemyśle są 14 razy wyższe niż w usługach, podaje Bank Światowy. Ekspert z BPSC mówi, że to świadczy o silnym dążeniu do innowacji. – Przemysł od zawsze wyznacza trendy. To w produkcji najszybciej pojawiały się nowinki technologiczne. Tym, co różni podejście w sektorze wytwórczym od usług jest to, że inwestycje są celowe i mają bardzo konkretny charakter.zauważa Anna Kornaś.

    Startupy na łowach

    Europejski sektor produkcyjny do spółki z logistycznym obracają rocznie kwotą 9,3 biliona euro, a to stanowi 25% gospodarki europejskiej. Nic dziwnego, fundusze venture capital mają coraz większą chrapkę na przemysłowe budżety. Jak wynika z raportu „Industrial innovation: the next big opportunity in tech”, inwestycje venture capital w europejskie firmy z branży technologii przemysłowych w ciągu 6 lat wzrosły z 0,1 biliona euro do 1,2 biliona euro.

    Najwięcej na innowacyjne w technologie przemysłowe wydają Niemcy, którzy nie dość, że odpowiadają za 28% europejskiej produkcji, to ich przemysł jest najbardziej wydajny.  Za naszymi zachodnimi sąsiadami są Włochy (16%), Francja (12%) i Wielka Brytania (9%), która ma czwartą największą produkcję przemysłową w Europie, ale trzecią pod względem venture capital.  – Innowacje przemysłowe to ogromna szansa, szczególnie w Europie. – mówi Marie-Helene Ametsreiter, partner w firmie VC Speedinvest, która specjalizuje się w technologiach przemysłowych. Jak zauważa Ametsreiter, startupy są kluczem w podnoszeniu konkurencyjności sektora wytwórczego. – Europa jest w stanie wykorzystać swoją przewagę w technologii przemysłowej. Jednak powodzenie zależy od tego, czy startupy otrzymają wsparcie, którego potrzebują do osiągnięcia odpowiedniego poziomu innowacyjności.kończy ekspert.

    Made in Poland

    5% – tyle wynoszą udziały w europejskiej produkcji polskiego sektora wytwórczego. Czy to dużo? Patrząc na Niemców nie, ale w ogólnym zestawieniu nasz kraj zalicza się do regionalnej czołówki. Jesteśmy na 6. pozycji tuż za Hiszpanią (8%), która wyprzedza nas dzięki rozwiniętemu przemysłowi motoryzacyjnemu. – Polski sektor wytwórczy nie opiera się na jednym segmencie. Jest on bardzo różnorodny, dzięki temu jest odporny na wahania w jednym obszarze.mówi ekspert z BPSC.

    Zdaniem Anny Kornaś, polskie startupy mogą zarobić nie tylko na rodzimych firmach, ale także na niemieckich. Bo Polska jest piątym najważniejszym partnerem handlowym Niemiec, jak wynika z informacji Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej. Obroty handlowe między Polską a Niemcami wyniosły w 2020 roku 122,9 mld euro. – Nasi producenci, żeby utrzymać swoją pozycję, albo ją poprawić, będą musieli inwestować w nowe technologie. Chociażby dlatego, żeby dostosować się do poziomu zaawansowania technologicznego naszego głównego partnera handlowego. To może być ogromna szansa dla startupów, również z Polski. podsumowuje Anna Kornaś z BPSC.