Tag: Złoto

  • Banki dokupują złoto. Dlaczego?

    Banki dokupują złoto. Dlaczego?

    Banki centralne kupiły największą w historii ilość złota. Najnowsza transakcja NBP dotyczy zakupu 15 ton złota.

    W 2022 r. 83 największe banki centralne, ujawniające taki dane, kupiły 1 136 ton złota. Pierwszy kwartał br. też rozpoczął się bardzo mocno.

    „Widać, że banki centralne obawiają się recesji i stóp inflacji pozostających na wysokich poziomach, co oznacza problem z większym dostępem do globalnego rynku finansowego. Za te zwiększone zakupy odpowiadają rynki wschodzące takich krajów, jak Chiny, Indie czy Turcja.”

    Michał Stajniak, ekspert XTB.

    Największe zasoby złota ma Fed, a w dalszej kolejności banki centralne Niemiec, Włoch, Francji i Rosji.

    Banki centralne kupują rekordowe ilości złota, choć jest ono wyjątkowo drogie. Maksymalna cena z ostatnich 52 tygodni przekroczyła 2 000 USD za uncję.

    „Kupowanie złota przez banki centralne jest częścią strategii dywersyfikacji ryzyka. Tak postępują też banki centralne, które oczekują osłabienia swojej lokalnej waluty, a może tak być w przypadku tureckiej liry, indyjskiej rupii i rosyjskiego rubla.”

    komentuje ekspert XTB

    Prezes NBP zapowiedział, że chciałby zwiększyć zapasy złota do 230 ton, z takimi zapasami NBP byłby 23 bankiem na świecie.

    Podejście do rynku złota ze strony inwestorów indywidualnych może bardzo różnić się od trendu wyznaczanego przez banki centralne. Dla polskich inwestorów bardzo istotne okazało się wzmocnienie złotego.

    „Jeżeli ktoś kupował złoto we wrześniu i październiku minionego roku, to w perspektywie dolarowej osiągnął 18% stopę zwrotu, jednak po uwzględnieniu kursu złotego wobec dolara taka inwestycja była nieopłacalna. Natomiast zakupy złota w wykonaniu NBP nie miały wpływu na kurs złotego.”

    M.Stajniak z XTB
  • W starciu z inflacją wygrało srebro, nie złoto

    W starciu z inflacją wygrało srebro, nie złoto

    Złoto byłoby dla polskich inwestorów porażką, gdyby nie osłabienie złotego.

    W grudniu cena złota przekroczyła poziom 1800 USD/uncja, choć jego cena w 2022 r. przebiła nawet poziom 2 000 USD. Cena po 52 tygodniach spadła wówczas o 1% r/r.

    – Złoto miało fenomenalny początek roku, ponieważ pojawił się wyjątkowy czynnik ryzyka, jakim było rozpoczęcie wojny w Ukrainie mówi Michał Stajniak, ekspert XTB.Jednak od tego czasu zmieniło się bardzo dużo, ze względu na podwyżki stóp procentowych wprowadzone przez większość banków centralnych.

    Na świecie wraz ze wzrostem stóp procentowych wzrastała atrakcyjność lokat i obligacji. Oczywiście są kraje o bardzo wysokiej inflacji, gdzie realna stopa procentowa jest bardzo niska. Fed podejmował jastrzębie decyzje w warunkach, gdy inflacja w USA była ponad dwukrotnie niższa niż w Polsce.

    Opłacalność inwestowania w złoto wypada lepiej z perspektywy polskich inwestorów.

    – Jest to jednak efekt tylko i wyłącznie walutowykomentuje ekspert XTB.To, że złoto zyskiwało 8-9% jest konsekwencją słabości złotego wobec dolara, dolar w 2020 r. kosztował nawet powyżej 5 zł. Pod koniec roku efekt ten został osłabiony.

    Srebro chroniło inwestorów przed inflacją lepiej niż złoto. Światowe ceny srebra wzrosły o 10%. To efekt tego, że srebro, platyna i pallad mają jako metale szlachetne większe znaczenie w przemyśle, na przykład w technologiach związanych z odnawialnymi źródłami energii.

    – Złoto zaczyna jednak znów jaśnieć, ze względu na obawy inwestorów dotyczące recesjidodaje M.Stajniak z XTB.Pokazuje to zachowanie spekulantów, którzy pozycje krótkie na złocie zamieniają na długie.

    Początek roku powinien być dobry dla złota. Druga połowa roku będzie bardzo istotna, ponieważ może dojść do obniżek stóp procentowych przez najważniejsze banki centralne. Wpłynie na siłę dolara, który przez dwa lata był bardzo mocny.

  • Co z tym złotem? Czy warto inwestować teraz w ten kruszec?

    Co z tym złotem? Czy warto inwestować teraz w ten kruszec?

    Rok 2022 nie będzie dobrze wspominany przez traderów, którzy postanowili ulokować swój kapitał w złocie. Aktyw często określany jako najbezpieczniejszy w czasach kryzysu sam mierzy się z ogromnymi kłopotami. Aktualnie za uncję trzeba zapłacić około 1650 dolarów, gdzie jeszcze w marcu cena ta wynosiła ponad 1900 USD. Wtedy wydawało się, że złoto jest na dobrej drodze, by ponownie uchronić oszczędności wielu osób na całym świecie. Jednak działania amerykańskiego banku centralnego skutecznie wyhamowały trend wzrostowy złota i zamieniły go w długotrwały spadek. Czego można spodziewać się w kontekście najcenniejszego kruszcu w najbliższym czasie? Czy obecna sytuacja to dobra okazja do poczynienia inwestycji?

    Gdy popatrzy się na wykres ceny złota, można wręcz złapać się za głowę. Wartość tego kruszcu spada niemal nieprzerwanie od marca i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić w ciągu kilku kolejnych tygodni. Obecnie za ten aktyw trzeba zapłacić mniej więcej tyle, co w marcu 2020 roku, czyli na samym początku pandemii koronawirusa. Należy przypomnieć, że złoto w czasie lockdownu okazało się dla wielu osób jedną z najlepszych metod uchronienia się przed całkowitym bankructwem. Ogólnoświatowy kryzys zdrowotny okazał się dla rynku metali szlachetnych bardzo owocnym czasem, a samo złoto rosło wówczas w siłę z zawrotną prędkością. Mimo chwilowych spadków tendencja ta powtórzyła się na początku bieżącego roku. Wpływ miała na to oczywiście wojna rozpoczęta na terytorium Ukrainy. Wiosną jednak wszystko zaczęło się zmieniać, a wśród inwestorów pojawił się niemały popłoch. Złoto tanieje i nagle przestało być ono w pełni skutecznym remedium na globalne zawirowania ekonomiczno-gospodarcze.

     

    Dlaczego złoto tanieje?

    Aby mieć świadomość rozmiaru spadków, wystarczy wspomnieć, że średni wynik funduszy metali szlachetnych zaliczył w tym roku stratę około 18,5 procent. Złoto jest aktualnie trzecim najgorszym aktywem, w jaki można było ulokować kapitał. W tej niechlubnej klasyfikacji kruszec wyprzedają jedynie akcje polskie oraz europejskich rynków wschodzących. Z czego wynika taki spadek? Przede wszystkim z polityki prowadzonej przez USA. Stany Zjednoczone za wszelką cenę chcą wyhamować inflację oraz umocnić swoją walutę. Im silniejszy dolar, tym słabsze będą aktywa, które się za niego kupuje, w tym także złoto. Działania Fed, w tym przede wszystkim podnoszenie stóp procentowych, odcisnęło więc na rynku metali szlachetnych potężne piętno. I to właśnie mając na uwadze walkę z inflacją, trudno aktualnie spodziewać się, że amerykański bank centralny zaciągnie hamulec i pozwoli chwilowo osłabić się dolarowi. Trudna sytuacja gospodarcza za oceanem każe raczej sądzić, że kolejne podwyżki stóp przed nami.

     

    Co się musi stać, by złoto zdrożało?

    Aby trend się odwrócił, rynek musi zareagować w odmienny niż dotychczas sposób, tzn. zaangażowanie Fed w działanie antyinflacyjne musi zostać poddane pod realną wątpliwość. Aby tak się jednak stało, konieczne są jakiekolwiek przesłanki mówiące o tym, że decyzje podejmowane przez System Rezerw Federalnych nie przynoszą żadnych skutków. Na to jednak się nie zanosi. Innym rozwiązaniem byłoby po prostu niepodnoszenie po raz kolejny stóp, ale to także scenariusz, który w najbliższej przyszłości może się nie ziścić. Inflacja w USA nie chce odpuścić, a władzy mocno zależy na tym, by nie doprowadzić do jej nadmiernego rozpędzenia się.

    Scenariusze dla złota

    Analitycy banku Goldman Sachs przygotowali cztery najbardziej prawdopodobne scenariusze tego, co stanie się ze złotem w najbliższym czasie. Pierwsza opcja przewiduje tzw. miękkie lądowanie – inflacja w USA utrzyma się na umiarkowanym poziomie, a USA uniknie recesji. W takiej sytuacji złoto nie powinno potanieć o więcej niż 8 procent (około 1530 dolarów za uncję).

    Drugi scenariusz zakłada, że inflacja urośnie, a wraz z nią podniesione zostaną ceny wielu towarów i usług. To zmusi władze USA to działania, więc prawdopodobnie podniesione zostaną stopy procentowe. Jeśli tak się stanie, złoto potanieje, nawet o 10 procent do pułapu 1500 USD.

    Trzeci wariant to recesja USA powiązana ze stopniowym obniżaniem stóp aż do pułapu 2,5 procent w 2025 roku. Tu złoto mogłoby zacząć drożeć i na przestrzeni kilku lat osiągnąć cenę nawet 2000 USD za uncję.

    Ostatni skrajny przypadek zakłada skrajną recesję i drastyczne obniżki stóp. Do 2025 roku złoto miałoby w tym scenariuszu podrożeć do  2250 USD za uncję.

    Zdaniem analityków banku najbardziej prawdopodobne jest opcja pierwsza i ostatnia.

     

    Co robić? To dobry czas na zakup?

    Na to pytanie nie można odpowiedzieć jednoznacznie. Żadna z prognoz Goldman Sachs nie musi spełnić się w takim stopniu, jak zostało to przedstawione. Trudno wyrokować, jaki los spotka złoto. Wiele zależy od decyzji Fed i dalszej walki z inflacją. Złoto tanieje i w długoterminowej perspektywie może rzeczywiście okazać się atrakcyjnym instrumentem do pomnożenia kapitału. Tu jednak trzeba zaznaczyć, że konieczne może być uzbrojenie się w cierpliwość oraz posiadanie środków, których nie trzeba będzie nagle użytkować w kryzysowej sytuacji. Niewykluczone, że przez najbliższe tygodnie złoto wciąż będzie tracić, a to nie najlepiej nastraja do handlu krótkoterminowego. Z drugiej strony, to wciąż kruszec najcenniejszy, będący synonimem bezpieczeństwa i dobrobytu. Kwestią czasu jest więc, aż na nowo wskoczy na wzrostowy trend.

  • Dlaczego strach i niepewność nie wywołują dużych podwyżek cen złota?

    Dlaczego strach i niepewność nie wywołują dużych podwyżek cen złota?

    W czasach wyjątkowej niepewności i podwyższonego ryzyka, czyli od początku pandemii, wybuchu wojny w Ukrainie oraz zagrożenia światową recesją złoto podrożało zaledwie o 12%. Złota powinni obawiać się zwłaszcza polscy inwestorzy.

    W ciągu miesiąca złoto podrożało o 5%, ale przez pół roku potaniało o 4% i kosztuje na kontraktach terminowych poniżej 1 800 USD za uncję.

    – Wzrost o 12% nie jest rzeczywiście imponujący, ale trzeba jednocześnie pamiętać, że złoto było bardzo zmienne w tym roku mówi Michał Stajniak.W szczytach niepewności cena złota podchodziła pod 2 000 USD za uncję, a teraz tej niepewności mamy trochę mniej i ostre zacieśnianie polityki monetarnej przez banki centralne na niemal całym świecie.

    Gdy banki centralne zmniejszą trochę agresywne tempo podwyżek stóp procentowych, złoto może zareagować pozytywnie czyli będzie drożeć.

    Cena złota nie jest jednak niska, bo w 2011 r. bo w 2009 r. złoto kosztowało poniżej 1 000 USD/uncja i bardzo zdrożało od 2011 r.

    – Pomimo, że fundusze inwestycyjne uciekają od złota jego cena pozostaje wysokakomentuje ekspert XTB. I gdy Fed zakomunikuje o zmianie swojej polityki stóp procentowych, będzie to bardzo dobry sygnał dla złota, a wkrótce może się to zdarzyć bo USA mają prawdopodobnie szczyt inflacji już za sobą.

    W tym roku nie powinniśmy jednak spodziewać się wyższych poziomów cen złota niż 1 900 – 1 950 USD.

    Czekamy więc na czasy, gdy dolar nie będzie traktowany jako bezpieczniejsza przystań niż złoto, a dolar jest obecnie ekstremalnie mocny.

    Z perspektywy polskich inwestorów, gdy złoty jest bardzo słaby i dolar bardzo drogi, a więc cena złota znajduje się bardzo wysoko.

    – Pojawia się sygnał ostrzegawczy czy powinniśmy szykować się na mocniejszego złotego, bo gdy dolar będzie tracił zyska na tym polska walutadodaje M.Stajniak.Cena złota jest ekstremalnie wysoka w relacji do kursu złotego, dlatego byłbym bardzo ostrożny.

  • Niemcy chętnie kupują złoto w Polsce

    Niemcy chętnie kupują złoto w Polsce

    Światowa Rada Złota nie podaje dokładnych informacji na temat sprzedaży złota w Polsce, ale z danych tej organizacji za I kwartał 2022 r. dotyczących wyników mniejszych rynków europejskich (tzw. „other Europe”, do których należy także Polska), w tej części świata sprzedano 8,4 tony, co stanowi wzrost jedynie o 3% w stosunku do analogicznego kwartału ubiegłego roku, ale jednocześnie wzrost aż o 44% w stosunku do czwartego kwartału 2021 roku. Nadal można się spodziewać nadal dużego popytu na złoto szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej. Mennica Skarbowa obserwuje ostatnio znaczący wzrost zakupów złota przez obywateli Niemiec, którzy przyjeżdżają specjalnie do Polski w celu zakupu produktów z tego kruszcu.

    Mennica Skarbowa posiada w sumie 16 punktów sprzedaży stacjonarnej w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Katowicach, Łodzi, Rzeszowie, Białymstoku, Lublinie, Zielonej Górze, Kielcach, Kaliszu i Bydgoszczy. Spółka obserwuje w ostatnich tygodniach wzmożone zainteresowanie swoimi produktami ze strony obywateli Niemiec. Szczególnie jest to widoczne w zachodniej Polsce, ale także w stolicy.

    „Obywatelom Niemiec sprzyja na pewno niski kurs złotego, ale ważniejsze są inne przepisy dotyczące zgłaszania transakcji odpowiednim urzędom, w tym skarbowym. W Niemczech od kilku lat trzeba to robić przy transakcji powyżej 2 tysięcy euro (wcześniej było to 15, a potem krótko 10 tys. euro), w Polsce anonimowo można zakupić złoto do kwoty 15 tysięcy EURO. Najlepiej sprzedają się złote monety oraz średniej wielkości sztabki, które łatwo potem sprzedać na całym świecie, oczywiście również w Niemczech. Globalnie nadal obserwujemy wysoki popyt na produkty ze złota. W Polsce to na pewno efekt większej bazy klientów, bo w naszym kraju zdecydowanie wzrosła popularność złota w ciągu 2-3 ostatnich lat. W tym roku zapewne także pobijemy krajowy rekord z ubiegłego roku czyli sprzedaż na poziomie 14 ton złota. Z drugiej zaś strony wysoka inflacja i wojna na Ukrainie nadal są czynnikami, które wpływają na wysoki poziom popytu na ten kruszec”komentuje Jarosław Żołędowski, Prezes Mennicy Skarbowej.

    Zgodnie z obowiązującymi przepisami w Unii Europejskiej jeśli kupujący pozostaje w strefie Schengen, można swobodnie przewozić złoto przez polską granicę bez dokonywania żadnych formalności. Nie ma także określonego maksimum, które można zakupić i przewieźć przez granicę. Jeśli jednak złoto dewizowe jest przywożone spoza strefy Schengen lub zostanie wywiezione poza ten obszar, trzeba ten fakt wcześniej zgłosić odpowiednim organom, zazwyczaj organom celnym lub organom Straży Granicznej. Trzeba też pamiętać, że organy te mogą zażądać okazania złota dewizowego – wywożonego z kraju, jak również przywożonego z zagranicy – na potwierdzenie złożonego oświadczenia. Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami złoto dewizowe to: złoto w stanie nieprzerobionym,  złoto w postaci sztab i monet bitych po 1850 r., złoto w postaci półfabrykatów (z wyjątkiem stosowanych w technice dentystycznej), a także przedmioty ze złota zazwyczaj niewytwarzane z tego kruszcu.

  • Złoto wraca do świata finansów

    Złoto wraca do świata finansów

    W świecie niestabilnej i coraz mniej przewidywalnej gospodarki coraz częściej sięgamy po sprawdzone na rynku wymiany towarowo-pieniężnej instrumenty. Jednym z takich instrumentów jest złoto. W ciągu ostatnich dziesięcioleci „władcy pieniądza” zrobili wiele, aby wyrzucić złoto ze świata finansów i zastąpić je dolarem.

    Ten metal szlachetny został zdegradowany z ogólnego ekwiwalentu finansowego do towaru/surowca giełdowego, a cena złota była sztucznie zaniżana. Jednak żadne tego typu działania nie pomogły – złoto pozostało konkurentem dolara, a teraz ma okazję się odegrać: 28 czerwca 2021 roku, przyjęte zostały nowe przepisy Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei[1], znane jako Bazylea III, zgodnie z którymi cena złota już nie będzie manipulowana przez USA i Wielką Brytanię. Dodatkowo na te „zachodnie” regulacje na rynku złota, nakładają się „wschodnie” plany dokonania zmian w światowym systemie finansowym, w których złoto odgrywa nie poślednią rolę. Czy wywyższenie złota oznacza koniec dolara? Wielu ekspertów uważa, że trudno będzie go uratować. Inni twierdzą, że dolara nie ma czym zastąpić, i tu pretendentem nie jest nawet złoto.

    Złoto na finansowej banicji

    To, co w świecie finansów do niedawna stanowiło wielką tajemnicę jest dziś wiedzą powszechną. Mianowicie od dziesięcioleci złoto było energicznie wypierane ze świata pieniądza, a jego cena sztucznie zaniżana. Polityka deprecjacji złota jako środka płatniczego została przyjęta przez tych, którzy narzucili swoje decyzje Jamajskiej Konferencji Monetarnej i Finansowej w 1976 roku[2], konferencji, która zdecydowała o zastąpieniu standardu złotego dolara, dolarem papierowym. Złotu nakazano opuścić świat pieniądza. Zostało arbitralnie zdegradowane do poziomu towaru/surowca. Jednak w rzeczywistości finansowej pozostało konkurentem dolara.

    Wtedy postanowiono „stłumić” cenę złota. W świecie finansów istniała cyniczna formuła: „Im niższa cena złota, tym silniejszy dolar” (i odwrotnie: „im wyższa cena złota, tym słabszy dolar”). Przez cztery kolejne dekady „władcy pieniądza” (główni akcjonariusze Rezerwy Federalnej USA) prowadzili dyskretną wojnę ze złotem. Wojna ta prowadzona była wyrafinowanymi metodami:

    • Na rynku złota – realizowane były oficjalne interwencje w złoto dokonywane kosztem rezerw Skarbu USA i MFW (prowadzone głównie pod koniec lat 70.);
    • Założono tajny kartel złota, obejmujący Bank Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku, Bank Anglii, kilka banków z Wall Street i City of London, które obniżały cenę złota. Kartel wykorzystywał metal z oficjalnych rezerw złota USA i prawdopodobnie Anglii. W rzeczywistości miała miejsce kradzież złota z oficjalnych rezerw, przykryta fałszywymi umowami dotyczącymi pożyczek i leasingu złota.
    • Na przełomie XX-XXI wieku zawarto tak zwane Porozumienie Waszyngtońskie[3], w którym uczestniczyło ponad dwadzieścia państw zachodnich. Porozumienie wymagało od władz monetarnych kontrolowanej wyprzedaży złota z oficjalnych rezerw. Umowa działała skutecznie (sprzedaż złota przez banki centralne Szwajcarii, Anglii, Francji, Niemiec itd.) do 2010 roku;

    Równolegle stosowano takie środki „tłumienia” cen złota jak pochodne instrumenty finansowe powiązane z tym metalem szlachetnym. Były to różne kontrakty terminowe (futures) i opcje[4], należności (i zobowiązania) denominowane w złocie. W 90-99% przypadkach w operacjach tych nie było rzeczywistej podaży fizycznego metalu.

    Powstało pojęcie tzw. „papierowego złota”[5]. Gigantyczna skala handlu „papierowym złotem” obniżała cenę fizycznego metalu. Giełdy, o których mówiono, że są „złote”, faktycznie handlowały (i nadal handlują) wirtualnym („papierowym”) złotem. Największa na świecie platforma handlu złotem znajduje się w Londynie, gdzie działa London Bullion Market Association (LBMA). Tutaj złoto jest wymieniane średnio na 20 miliardów dolarów dziennie, czyli ponad 5 bilionów dolarów rocznie. I prawie cały handel sprowadza się do kupna i sprzedaży „papierowego złota”. Drugą co do wielkości platformą handlu metalami szlachetnymi na świecie jest nowojorski COMEX. Znany analityk finansowy Patrick Heller wypowiadał się o roli tej giełdy w obniżaniu ceny złota i wspieraniu dolara amerykańskiego, w sposób następujący: „handel kontraktami terminowymi i opcjami na COMEX rozpoczął się w połowie lat siedemdziesiątych XX w. po to, aby rząd amerykański i główni partnerzy Rezerwy Federalnej mogli manipulować ceną złota”.

    Głównymi uczestnikami handlu „papierowym złotem” są banki. Pracują z dwoma rodzajami złota. Pierwszym z nich jest tzw. złoto alokowane, będące własnością klientów banku. Jest to fizyczny metal, zidentyfikowany (sztabki o określonym standardzie, ponumerowane), przechowywany w specjalnie wyposażonych pomieszczeniach. Złoto to nie jest wykazywane w bilansie banku, jest aktywem pozabilansowym. Drugi rodzaj – to złoto niealokowane. Złoto to jest własnością banku, odzwierciedloną w jego bilansie. Bank przeprowadza różne transakcje takim złotem, które znajdują odzwierciedlenie w aktywach i pasywach banku. Klient banku może na przykład otworzyć depozyt na 1000 uncji niealokowanego złota, a obowiązkiem banku jest spłata wierzytelności w walucie lub w formie metalu. Większość transakcji „metalowych” nie kończy się dostawą fizycznego złota. Dlatego banki mają minimalny (a czasami zerowy) zapas fizycznego złota. Tu pojawia się analogia z gotówką. W kasie banku komercyjnego gotówka jest czasem tysiące razy mniejsza niż sumaryczne wymagania wszystkich klientów, którzy założyli w tym banku rachunki depozytowe. W odniesieniu do złota można powiedzieć, że banki pracujące ze złotem niealokowanym mają niepełne (częściowe) pokrycie swoich zobowiązań z tytułu transakcji z tym metalem szlachetnym. Oczywiście ten czynnik zwiększa niestabilność banku. Niektóre banki, które specjalizują się w pracy z niealokowanym złotem, mogą upaść podczas kryzysów bankowych, gwałtownych wahań cen na rynku złota itp. W rzeczywistości niealokowane złoto banków jest jedną z odmian „papierowego złota”. Oczywistym jest, że w celu zwiększenia stabilności banków zajmujących się złotem, konieczna jest zmiana proporcji złota fizycznego i „papierowego” na korzyść tego pierwszego. A jeśli bank nie chce (lub nie może) zmienić tej proporcji i jest skłonny pracować z „papierowym” złotem, musi zwiększyć kapitał własny, który mógłby pokryć ryzyko pracy ze złotem niealokowanym.

    Bitwa za Bazyleę III

    Problemy związane ze złotem od dawna są przedmiotem troski Banku Rozrachunków Międzynarodowych (ang. Bank for International Settlements – BIS) w Bazylei. Wiadomo, że bank ten opracowuje standardy adekwatności kapitałowej dla banków w celu zwiększenia stabilności instytucji kredytowych. Pierwsza generacja takich standardów nosiła nazwę Bazylea I. Następnie zostały one zastąpione przez standardy Bazylea II. Ale kiedy wybuchł światowy kryzys finansowy lat 2008-2009, okazało się, że standardy Bazylea II są niewystarczające, i że konieczne jest zaostrzenie wymagań co do wielkości i jakości kapitału banków komercyjnych. Rozpoczęto opracowywanie i stopniowe wdrażanie standardów Bazylea III, ale nie zostały one jeszcze w pełni wprowadzone. Szczególnie wrażliwa dla wielu państw i banków jest kwestia złota w nowych regulacjach bazylejskich.

    Na początku 2019 roku pojawiła się plotka, że 29 marca tego samego roku weszła w życie nowa zasada rozliczania złota, jako części kapitałów własnych banków, dzięki czemu ten metal szlachetny stał się bardziej atrakcyjnym dla banków. Stymulowało to banki do pozyskiwania kapitału w oparciu o złoto. Jednak ku rozczarowaniu wielu ekspertów nowe zasady finansowe nie zostały wdrożone. Pojawiła się wersja, że: „władcom pieniądza” udało się wywrzeć presję na BIS i uniemożliwić wprowadzenie zasad, osłabiających pozycję amerykańskiego dolara. W 2021 r. BIS wznowił wysiłki na rzecz postępu w zakresie zasad Bazylei III. Nowe reguły mają zapobiec powtórce z czasów kryzysu finansowego 2008- 2009, kiedy upadające banki były ratowane na koszt podatnika. W tym celu nadzorcy bankowi z Bazylei dążą do podniesienia limitów minimalnego kapitału własnego, dźwigni finansowej, minimalnych wskaźników płynności oraz do ograniczenia ryzyka podejmowanego przez banki na rynkach finansowych.

    Jednak to kwestia złota spowodowała, że temat nowych Reguł Bazylejskich, który rzadko kiedy wychodzi poza hermetyczne środowisko bankowe i akademickie, tym razem od dłuższego już czasu rozgrzewa wyobraźnię analityków i inwestorów z rynku złota. Powodem jest to, że nowe regulacje przynoszą istotny zmianę w mechanizmach funkcjonowania rynków metali szlachetnych, a w szczególności złota, a w tym między innymi:

    • Po pierwsze, złoto wraca do systemu bankowego. Bazylea III mocno zmienia się sposób traktowania złota w bilansach banków. Metal alokowany będzie miał zerową wagę ryzyka na potrzeby obliczania kapitału regulacyjnego. Stanie się tak zwanym Tier1 asset, podczas gdy wcześniej traktowany był jak każdy inny surowiec przemysłowy (Tier3 asset). W ten sposób złoto leżące w bankowym skarbcu i będące własnością banku zrówna się swym statusem z gotówką czy obligacjami skarbowymi.
    • Po drugie zmieni się podejście do złota w bankowej rachunkowości. W ramach Bazylea III złoto będzie traktowane jak waluta obca, a nie jako pozycja na rynku surowcowym, jak to było do tej pory. Zdaniem części analityków zwiększy to popyt na fizyczne złoto ze strony banków komercyjnych, ale także banków centralnych[6].
    • Po trzecie, banki będą musiały spełnić minimalne wymogi wskaźnika o nazwie Net Stable Funding Ratio (NSFR – Wskaźnik Stabilnych Funduszy Netto). NFSR nakłada na banki obowiązek posiadania zabezpieczenia na wszystkie transakcje finansowania i rozliczania pozycji na rynkach metali szlachetnych. W przypadku złota wskaźnik ten został ustalony na minimum 85%. Oznacza to, że złoto niealokowane będzie traktowane jako znacznie bardziej ryzykowne, niż złoto fizycznie znajdujące się w skarbcu, czyli złoto alokowane. Do tej pory oba rodzaje złota były traktowane jednakowo.

    Zaostrzenie przepisów Bazylei ostatecznie przestało być tajemnicą, gdy 4 maja 2021 roku, LBMA i Światowa Rada Złota (WGC)[7] wysłały do brytyjskiego Urzędu Regulacji Prudential (Prudential Regulation Authority) wniosek o niewprowadzanie standardów Bazylei III dla handlu niealokowanymi metalami szlachetnymi (nie tylko złotem, ale także srebrem). Istniały bowiem obawy, że nowe przepisy doprowadzą do likwidacji londyńskiego rynku „papierowego złota”. Co zaskakujące, do apelu LBMA przyłączył się WGC. Ta ostatnia instytucja przez wiele lat podawała się za organizację chroniącą interesy tych, którzy pracują z fizycznym złotem (górnicy złota, przemysł jubilerski). Najwyraźniej WGC już dawno przeszedł na stronę tych, którzy pracują z „papierowym złotem” i chronią dolara amerykańskiego.

    Z pewnością BIS jest pod presją sił, które bronią słabnącego dolara. Tak więc, pomimo że 28 czerwca 2021 roku w Unii Europejskiej ogłoszono regulacje Bazylei III, to już 27 października tegoż roku, Komisja Europejska ujawniła projekt dyrektywy, w której proponuje odroczenie wprowadzenie reform do 2025 roku. Wcześniej, na mocy globalnego porozumienia ustalono, że datą, od której banki Unii Europejskiej miały rozpocząć przejście do nowej wersji Bazylei, miał być wspomniany 28 czerwca 2021 r., a nowe wskaźniki adekwatności kapitałowej miały obowiązywać w od 1 stycznia 2023 (w Stanach Zjednoczonych – od 1 lipca 2021, a w Wielkiej Brytanii od 1 stycznia 2022 r.). Zaistniałe opóźnienie KE tłumaczy pandemią, chociaż niektórzy eksperci mówią, że w ostatniej chwili BIS i regulatorzy finansowi UE, Anglii i innych krajów mogli się wycofać i próbują przynajmniej opóźnić wprowadzanie nowych przepisów.

    Na innowacje związane z handlem złotem w ramach nowych uregulowań Bazylea III zareagował jeden z bardziej znanych uczestników rynku metali szlachetnych, meksykański miliarder Hugo Salinas Price. Price od dawna twierdzi, że na światowym rynku ceny złota i srebra są sztucznie obniżane. 31 maja 2021 roku, biznesman ten opublikował artykuł pt. „June 28: Bank for International Settlements Caves into Russia and China” („28 czerwca – Bank for International Settlements poddaje się Rosji i Chinom”). Warto przytoczyć najważniejsze stwierdzenia tego artykułu: „To operacje z niealokowanym, czyli z raczej mitycznym złotem, pozwoliły najważniejszym bankom w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych kontrolować i obniżać rynkową cenę złota. Zgodnie z nowymi przepisami, które zostały zaprezentowane 28 czerwca 2021 roku, cena złota nie będzie już manipulowana przez USA i Wielką Brytanię, ponieważ najważniejsze banki tych państw nie będą już mogły korzystać z niealokowanego, czyli nieistniejącego złota, jako narzędzia w ich zmowie, mającej na celu kontrolowanie ceny tego kruszcu”.

    Zachodzi pytanie, dlaczego Hugo Salinas Price twierdzi w tytule swego artykułu, że „BIS poddaje się Rosji i Chinom”? Należy wątpić, aby Moskwa lub Pekin miały jakakolwiek możliwość wywierania presji na Bank Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei (stworzony przez USA i państwa Europy Zachodniej), aby ten zmienił swoją politykę i wprowadził nowe przepisy dotyczące złota. W rzeczywistości BIS długo prowadził politykę pro-dolarową, ale dziś sytuacja na rynkach finansowych jest taka, że stawianie na dolara obarczone jest dużym ryzykiem. Jego dalsze wsparcie poprzez obniżanie ceny złota, może doprowadzić do sytuacji, wobec której kryzys finansowy lat 2008-2009 wyglądać będzie jak dziecinna zabawka. BIS to rozumie i wie, że jego priorytetowym zadaniem nie jest ratowanie dolara, ale ratowanie światowego systemu kapitalistycznego.

    Jednak rzeczywiście trzeba przyznać, że jeśli nowe zasady BIS ostatecznie wejdą w życie, to będą one korzystne dla Rosji i Chin. Zapotrzebowanie na fizyczne złoto zacznie bowiem gwałtownie rosnąć, a Chiny i Rosja są wiodącymi, światowymi producentami tego kruszcu. Poza tym, w dalekosiężnych planach tych krajów złoto ma odegrać ważną rolę w tworzeniu nowego światowego ładu finansowego.

    Złoto w zmaganiach Rosji i Chin z Zachodem

    Przez pewien czas wydawało się, że złoto – uniwersalna miara wartości – pozostaje na marginesie trwających obecnie rozgrywek ekonomicznych na świecie. Tymczasem po pewnym okresie neutralności staje się ono obecnie jednym z instrumentów wojny sankcyjnej między Rosją a Zachodem, a szerzej między Zachodem a Wschodem. Pieniądz od dawna jest bronią, a złoto – jako wieczny pieniądz – nie jest tu wyjątkiem. O tym, że złoto może być doskonałym instrumentem wojen ekonomiczno-finansowych świadczyć mogą chociażby trzyinformacje ze złotem we wspólnym mianowniku, które jedna po drugiej pojawiły się w końcu czerwca bieżącego 2022 roku:

    • 21 czerwca Reuters poinformował, że Unia Europejska rozważa możliwość nałożenia ograniczeń na rosyjskie złoto w ramach siódmej rundy sankcji. Wcześniej, decyzję o sankcjach na rosyjskie złoto podjęły USA;
    • 22 czerwca państwowa rosyjska korporacja VEB.RF przedstawiła ideę emisji „złotego krypto-rubla” nastawionego na rozliczenia międzynarodowe;
    • Tego samego dnia prezydent Rosji Władimir Putin w swoim powitalnym przemówieniu do uczestników Forum Biznesu BRICS[8] zapowiedział badanie kwestii stworzenia międzynarodowej waluty rezerwowej, opartej na „koszyku” walut krajów BRICS.

    Sytuacja gospodarcza i finansowa na świecie powoduje, że coraz wyraźniej rysują się perspektywy powrotu – chociaż w zmienionej, unowocześnionej formie – do standardu złota. W nowych realiach możemy mówić o dwóch rozwiązaniach: „towarowym standardzie” – pieniądzu wspieranym przez kluczowe zasoby złota i quasi-pieniądzu z punktu widzenia gospodarki krajów rozwijających się. Pieniądze fiat[9] wydrukowane na kolosalną skalę, głównie dolar amerykański, stają się coraz bardziej toksycznym instrumentem rozliczeń międzynarodowych. A po zablokowaniu rezerw walutowych Banku Rosji, z perspektywą ich wywłaszczenia dolar i euro stają się dla wielu państw ryzykownym narzędziem oszczędzania i akumulacji[10].

    Proces porzucania dolara ze zrozumiałych względów postępuje w miarę szybko głównie w Rosji, ale także w Chinach, gdzie tempo wyprzedaży amerykańskiego długu rządowego sięgnęło ostatnio miliarda dolarów dziennie. Jednak powszechna de-dolaryzacja na świecie poza USA, UE i krajami satelickimi jest ograniczona. Ograniczenia te wynikają przede wszystkim z braku instrumentów, które mogłyby zastąpić dolara. Proces tworzenia alternatyw dla amerykańskiej waluty jest również ograniczony szeregiem parametrów finansowych i politycznych:

    • Po pierwsze, liczba krajów, które są na tyle zainteresowane de-dolaryzacją, aby zająć proaktywną postawę i działać na rzecz wprowadzenia innej waluty, jest ograniczona. Trzeba mieć świadomość, że dla zdecydowanej większości państw rozliczenia międzynarodowe w dolarach są obecnie dobrze znane i wygodne. Dlatego, z punktu widzenia państw dążących do osłabienia pozycji dolara, uzasadnienie mają działania, wykorzystujące w tym celu potencjał BRICS. Łatwiej jest uzgodnić utworzenie nowego narzędzia rozliczeniowego w ramach wpływowej „piątki” państw BRICS, niż prowadzić dyskusję z nieograniczoną liczbą krajów;
    • Po drugie, kluczowym dla zmian w światowych walutach rozliczeniowych są szczegółowe rozwiązania techniczne. Na przykład powiązanie instrumentu rozliczeniowego ze złotem upraszcza proces rozliczeń, ale jednocześnie ma swoje wady, w tym przede wszystkim niewystarczający fizyczny wolumen złota. Co prawda trzy z pięciu krajów BRICS – Chiny, Rosja i Republika Południowej Afryki – należą do dziesięciu największych producentów złota i mają wystarczające możliwości, aby je wyemitować na poparcie powiązanej z nim waluty. Jednak ta ilość złota nie wystarczy, aby zapewnić rozliczenia międzynarodowe dla szerokiego grona krajów. W tym kontekście – z punktu widzenia Zachodu i jego walki z nowymi instrumentami rozliczeniowymi opartymi o złoto – uzasadnione jest uderzenie sankcyjne w rosyjski złoty kruszec. Cel takiego uderzenia jest jasny. Dotowane rosyjskie złoto, będące „nieetycznym” towarem dla świata zachodniego, będzie sprzedawane z dyskontem na rynkach wschodnich, podobnie jak z dyskontem sprzedawana jest rosyjska ropa Urals. W tym sensie negatywny wpływ na potencjalny krypto-rubel – nową walutę surowcową – jest realizowany poprzez nakładanie sankcji na rosyjskie surowcowe towary eksportowe, w tym metale szlachetne (a jest to nie tylko złoto, ale także diamenty, platyna itp.). Osłabia to pozycję negocjacyjną Rosji w rozmowach dotyczących koszyka walutowego BRICS. Oparty na wartości sankcjonowanego złota krypto-rubel, znalazłby się w takim koszyku z rabatem
    • Po trzecie, kryptowaluty z definicji nie są kontrolowane przez rządy krajowe. A jeśli chodzi o stworzenie międzynarodowego centrum emisyjnego takiej waluty, kwestie utrzymania kontroli nad takim centrum, mnożą się. Z tego powodu na przykład Rosyjski Bank Centralny z dystansem podchodzi do legalizacji kryptowalut jako środka płatniczego.

    Tak czy inaczej wojna o kontrolę nad nowym systemem globalnych rozliczeń finansowych już się toczy. A zachodnie sankcje wobec złota, jako potencjalnej, uniwersalnej miary wartości i jednego z istotnych składników koszyka walut, zorganizowanego:

    • czy to w oparciu o walutę BRICS,
    • czy w oparciu o chińskiego juana,
    • czy nawet w oparciu o rubla, funkcjonującego w ramach Unii Euro-Azjatyckiej,
      odgrywają znaczącą rolę w walce o utrzymanie dominującej roli dolara. Z kolei w Rosji podejmowane są działania, skierowane na wsparcie państwa dla przemysłu wydobywczego złota. Przy czym inwestycje w wydobycie złota ze względu na jego potencjał jubilerski i przemysłowy mają drugorzędne znaczenie. Władze na Kremlu ciągle mają nadzieję, że złoto już wkrótce wyznaczać będzie miejsce Rosji w zaktualizowanym systemie rozliczeń międzynarodowych.

    Autorzy: Robert Nogacki – Twórca Kancelarii Prawnej Skarbiec, płk rez. dr inż. Krzysztof Surdyk

    Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców


    Literatura:

    Глеб Простаков, Русское золото как звено новой системы международных расчетов, https://vz.ru/opinions/2022/6/24/1164516.html
    King World News, Multi-Billionaire Hugo Salinas Price – Gold Is Back! As BIS Caves Under Pressure From Putin And China, May 31, 2021, https://kingworldnews.com/multi-billionaire-hugo-salinas-price-gold-is-back-as-bis-caves-under-pressure-from-russia-and-china/
    Krzysztof Kolany, Złoto, banki i Bazylea III, 2021-06-30, https://www.bankier.pl/wiadomosc/Zloto-banki-i-Bazylea-III-8142582.html
    Paweł Kowalewski, Komisja Europejska proponuje: Bazylea III od 2025 roku, 25.10.2021, https://alebank.pl/komisja-europejska-proponuje-bazylea-iii-od-2025 roku/?id=387624&catid=32532&cat2id=32534&cat3id=25926


    [1] Bank Rozrachunków Międzynarodowych (ang. Bank for International Settlements (BIS)) – najstarszy bank międzynarodowy, utworzony 17 maja 1930 roku na konferencji w Hadze, jako efekt realizacji Planu Younga. Pierwotnie jego głównym celem było zarządzanie środkami wynikającymi z reparacji wojennych Niemiec po I wojnie światowej. Obecnie misją banku jest pomoc bankom centralnym i instytucjom uprawnionym do prowadzenia polityki pieniężnej w zapewnieniu monetarnej i finansowej stabilności, pełnienie funkcji banku dla tych instytucji oraz wspieranie ich międzynarodowej współpracy. Bank przyjął formę spółki akcyjnej, w której udziałowcami są banki centralne. Łącznie jest ich 60 (w tym Narodowy Bank Polski) plus dodatkowo Europejski Bank Centralny. Siedziba organizacji znajduje się w Bazylei.

    [2] Jamajski System Walutowy to współczesny system wzajemnych rozliczeń i relacji walutowych oparty na swobodnie płynnym kursie walutowym. Nazwany na cześć konferencji Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Kingston na Jamajce w styczniu 1976 r. Zastąpił tak zwany system monetarny z Bretton Woods.

    [3] Washington Gold Agreement został podpisany 26 września 1999 r. w Waszyngtonie podczas dorocznego spotkania Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) w obecności sekretarza skarbu USA Lawrence’a Summersa i prezesa Rezerwy Federalnej Alana Greenspana. Druga wersja umowy została podpisana w 2004 roku, a następnie przedłużona w 2009 i 2014 roku. Zniechęcone niskimi cenami złota, niektóre banki centralne zaczęły wyprzedawać swoje rezerwy. Czyniły to w sposób zupełnie nieskoordynowany i aby zapobiec dalszym spadkom, we wrześniu 1999 r. podpisano tzw. pierwsze porozumienie waszyngtońskie regulujące i precyzujące ilość dopuszczanego do sprzedaży złota. Wielu uznaje je za przełomowe. Porozumienie było odpowiedzią na obawy na rynku złota po tym, jak brytyjskie Ministerstwo Skarbu ogłosiło, że oferuje sprzedaż 58% brytyjskich rezerw złota na aukcjach Banku Anglii, a także perspektywę dużej sprzedaży przez Szwajcarski Bank Narodowy oraz możliwość bieżącej sprzedaży z Austrii i Holandii, a także oferty sprzedaży z MFW.

    [4] Kontrakty terminowe (futures) oraz opcje należą do grupy instrumentów finansowych, których wartość uzależniona jest od zachowania się innych aktywów, tzw. instrumentów bazowych. Z uwagi na tę zależność nazywa się je instrumentami pochodnymi lub z angielskiego derywatami. Instrumentami bazowymi mogą być akcje, obligacje, stopy procentowe, indeksy, różnego rodzaju towary oraz surowce, waluty a także różnego rodzaju wskaźniki czy mierniki.

    [5] Złotem „papierowym” przyjęto nazywać wszelakie instrumenty finansowe dające inwestorowi ekspozycję na cenę złota. W zdecydowanej większości tego typu produktów złota nawet nie zobaczymy, ale będziemy mogli zarobić na wzroście jego wartości (lub stracić w przypadku spadku cen). Cała transakcja zostanie rozliczona w fiducjarnym (tj. opartym o zaufanie) pieniądzu, bez dostawy fizycznego metalu. Warto pamiętać, że nawet najlepszy „papier” zawsze pozostaje tylko papierem i nie stanowi substytutu dla prawdziwego kawałka złota.

    [6] Trzeba dodać, że informacja o zmianie reguł bazylejskich nie jest niczym nowym. O tym, jak będą wyglądać nowe regulacje, wiadomo już od jesieni 2010 roku

    [7] Misją Światowej Rady Złota (ang. World Gold Council) jest tworzenie warunków dla rozwoju rynku złota, działanie na rzecz odpowiedzialnego biznesu i popularyzowanie wiedzy o inwestowaniu w złoto. Członkami Światowej Rady Złota jest 19 kopalń złota, które prowadzą działalność w 47 krajach. Główna siedziba tej organizacji znajduje się w Londynie a odziały w Nowym Jorku, Szanghaju, Hong Kongu, Singapurze, Tokio, Bombaju, Madrasie oraz Pekinie. Rada wspiera swych członków poprzez stymulowanie popytu na istniejących i dopiero rozwijających się rynkach złota. Prowadzi badania analityczne i współpracę partnerską z producentami, inwestorami, jubilerami oraz uczelniami.

    [8] BRICS – określenie grupy państw rozwijających się – Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz od 2011 Republiki Południowej Afryki (ang. South Africa). Nazwa pochodzi od pierwszych liter nazw tych państw. Kraje BRICS nie tworzą sojuszu politycznego (jak np. Unia Europejska) ani formalnego stowarzyszenia handlu. Cele krajów BRICS to m.in.: stworzenie nowego systemu walutowego, zwiększenie roli państw rozwijających się w światowych instytucjach walutowych, reformowanie ONZ.

    [9] Waluta fiat, inaczej pieniądz fiducjarny, swoją nazwę wzięła od łacińskiego słowa fides, oznaczającego wiarę. Wartość takiego pieniądza nie opiera się bowiem na zabezpieczeniu kruszcem, czy innym dobrem, a po prostu na zaufaniu do emitenta. Definicja waluty fiat mówi, że jest to legalny środek płatniczy na określonym terenie, czyli np. na obszarze danego państwa. Waluty fiducjarne zastąpiły m.in. złoto i inne systemy towarowe, które kiedyś były ogólnie obowiązującymi środkami płatniczymi.

    [10] Nawiązanie do sprawy zamrożenia rosyjskich rezerw walutowych zamrożonych w zachodnich bankach, w ramach sankcji nałożonych na Moskwę w 2022 roku (około 300 mld USD).

  • Czy sytuacja na rynku kryptowalut przechyla szalę na korzyść złota?

    Czy sytuacja na rynku kryptowalut przechyla szalę na korzyść złota?

    Złoto od dawna postrzegane jest jako bezpieczna przystań w okresach inflacji lub gdy na innych rynkach występują zawirowania. Podczas gdy tradycyjną metodą inwestowania w złoto jest kupowanie złota kruszcowego, wielu inwestorów uzyskało ekspozycję na metale szlachetne, kupując akcje wydobycia złota lub inwestując w firmy zajmujące się poszukiwaniem złota. Według raportu ReportLinker, globalny rynek wydobycia złota został wyceniony na 197,58 mld USDw roku 2021. Globalny rynek wydobycia złota odnotował wzrost w okresie historycznym, ze względu na znaczny wzrost dochodu rozporządzalnego konsumentów na całym świecie. Co więcej, głównymi czynnikami napędzającymi sprzedaż produktów ze złota są rosnące, zmieniające się preferencje konsumentów w połączeniu z rosnącą populacją osób o wysokich dochodach. Ponadto, przewiduje się, że różne zwyczaje stosowane przez ludzi na całym świecie dotyczące przyjmowania ozdób i klejnotów znacznie zwiększą zakup produktów. Rynek wydobycia złota w 2020 roku okazał się jednym z najbardziej niestabilnych we współczesnej historii, z wieloma niezwykłymi wydarzeniami. Tempo, w jakim rozprzestrzeniała się pandemia COVID-19, dotkliwość blokad oraz zakres odbicia na rynku akcji były głównymi czynnikami. Co więcej, wyższe ceny złota i słabsze waluty lokalne doprowadziły krajową cenę złota do historycznych maksimów, negatywnie wpływając na popyt na biżuterię.

    Wydobycie złota to globalny biznes, działający na każdym kontynencie, z wyjątkiem Antarktydy, a złoto jest wydobywane z kopalń o bardzo różnym typie i skali. Rosnący popyt na złotą biżuterię napędza podaż złota. Wiele banków centralnych, zwłaszcza w krajach rozwijających się, kontynuuje dywersyfikację swoich aktywów z dala od dolara i euro i prawdopodobnie zwiększą swoje udziały w najbliższej przyszłości. Złoto od wieków uważane jest za jedno z najlepszych źródeł inwestycji i zawsze cieszy się dużym popytem, ​​niezależnie od wahań gospodarek i wydarzeń w społeczeństwie. Wysoki popyt na złoto zapewnia, że ​​biżuteria zachowuje swoją wartość i zawsze będzie łatwa do zlikwidowania, gdy zajdzie taka potrzeba, stymulując w ten sposób wzrost rynku. Eksperci uważają, że metal szlachetny pozostanie atrakcyjnym aktywem niezależnie od tego, co Rezerwa Federalna zrobi z polityką monetarną. Jednak, aby zwyżkować w 2022 r., złoto musiałoby odeprzeć konkurencję ze strony innych alternatywnych aktywów, takich jak kryptowaluty — które, podobnie jak złoto, są również rzadkością i których wielu inwestorów używa do zabezpieczenia się przed inflacją. Wraz z  niedawnym krachem kryptowalut, szanse przemawiają na korzyść złota.

  • Ceny złota zaskakują swoją stabilnością

    Ceny złota zaskakują swoją stabilnością

    Zmiany światowych cen złota są zaskakująco niskie biorąc pod uwagę obawy o skutki inflacji i wojny w Ukrainie. Perspektywy zwiększenia zysku z inwestycji w złoto są lepsze dla polskich inwestorów.

    – Jeżeli patrzymy na cenę złota w dolarach amerykańskich to rzeczywiście mamy ogromny spokójmówi Michał Stajniak, ekspert XTB.Natomiast w walutach rynków wschodzących ta zmienność jest już znacznie większa.

    Cena złota w kontraktach terminowych przebiła poziom 1 900 USD/uncja, ale jednocześnie w ciągu miesiąca potaniało ono o ponad 2%. W okresie trzech miesięcy złoto podrożało o 7%.

    Mamy przed sobą perspektywy podwyżek stóp procentowych i redukcji bilansu przez Fed. Jednak realne stopy procentowe przez kolejne miesiące będą głęboko ujemne, ponieważ inflacja w USA wynosi 8%.

    Nawet w perspektywie najbliższych 12 miesięcy realna stopa procentowa w USA w ocenie inwestorów wyniesie -1,5%. To jednocześnie oznacza, że inflacja będzie wówczas wynosiła 4,5%.

    Złoto jest ciągle postrzegane jako gwarancja wartości, a więc powinno drożeć, rosnące zainteresowanie widać już po stronie funduszy ETFdodaje ekspert XTB.1 900 USD za uncję średnioterminowo jest twardym dnem dla jego ceny, są jednocześnie perspektywy, że przebije 2 000 USD.

    Wzrostowi cen złota może jednak przeszkodzić silniejsza redukcja bilansu Fed, poprzez sprzedaż papierów dłużnych. W 2018 r. redukcja bilansu ograniczyła się do braku reinwestycji, natomiast w 2013 r. była związana ze sprzedażą aktywów i wówczas złoto mocno straciło na wartości ze względu na obawy inwestorów o to, że na rynku zabraknie płynności.

    Sytuacja może być inna dla polskich inwestorów ponieważ złoty powinien zyskiwać w dłuższym terminie. Jeżeli dolar będzie kosztować powyżej 4,30-4,40 zł to zysk na złocie w polskiej walucie będzie mocniejszy niż w przypadku inwestowania w amerykańskich dolarach.

  • Wojna podbija ceny złota

    W drugim tygodniu marca cena uncji złota przekroczyła 2 tys. dol. To rekordowe poziomy. W złotych byliśmy już powyżej 9 tys. zł za uncję. Wojna w Ukrainie sprzyja złotu, ponieważ inwestorzy odwracają się od walut i innych aktywów naszego regionu. Jednak głównym powodem rosnących cen kruszcu jest inflacja.

    − W dosyć oczywisty sposób złotu sprzyja wojna w Ukrainie, natomiast trzeba pamiętać o tym, że głównym motorem dla wzrostu cen złota są ryzyka inflacyjne, które się wiążą z tym kryzysem – mówi Aleksander Pawlak, prezes zarządu Tavex. ­− Mamy w konflikcie Ukrainę, która jest jednym z największych eksporterów pszenicy na świecie, i Rosję – jednego z głównych eksporterów surowców energetycznych. Ten konflikt siłą rzeczy bardzo ogranicza potencjał obydwu państw, windując ceny tych surowców, zarówno pszenica, jak i ropa naftowa jest w okolicach rekordu wszech czasów, więc w niedalekiej perspektywie to musi się przełożyć na poziom cen w sklepach.

    W 2020 roku Ukraina i Rosja odpowiadały aż za jedną czwartą całego światowego eksportu pszenicy. Tymczasem kilka dni temu Ukraina zdecydowała o całkowitym wstrzymaniu eksportu zbóż, z Rosją natomiast cywilizowany świat przestał handlować. To podbije ceny zbóż, i tak już wysokie z powodu nadmiaru pieniądza na rynku, co jest skutkiem stymulacji fiskalnej, będącej konsekwencją pandemii koronawirusa. W Stanach Zjednoczonych tempo wzrostu cen sięgnęło 7,5 proc., w strefie euro wyniosło 5,8 proc., a w Polsce przekroczyło 9 proc. Nic zatem dziwnego, że do łask wraca złoto. W ubiegłym tygodniu przebiło 2 tys. dol. (9 tys. zł. za uncję). To najwięcej w historii.

    − W ostatnim czasie obserwujemy również wzrost zainteresowania Polaków złotem inwestycyjnym. To zainteresowanie nie zaczęło się teraz, ten ciągły wzrost obserwujemy tak naprawdę od 2019 roku. Polacy szukają alternatyw przede wszystkim dla lokat bankowych, które dotychczas były numerem jedentłumaczy Aleksander Pawlak.Szukają alternatyw z tego względu, że oprocentowanie nie broni ich przed inflacją, już od ponad dwóch lat oprocentowanie lokat jest poniżej inflacji i Polacy szukając alternatyw, kierują się m.in. do złota.

    Inflacja w lutym wyniosła według prognoz 8,1 proc., a w styczniu, gdy jeszcze nie działała Tarcza Antyinflacyjna 2.0, ceny były wyższe od tych sprzed roku o 9,2 proc. Tymczasem najlepsza na rynku lokata oferuje 4 proc. w skali roku, trwa sześć miesięcy i można na niej umieścić maksymalnie 20 tys. zł. Wymaga także założenia konta w banku. W dodatku taka oferta jest jedna. Średnia oprocentowania depozytów wyniosła w styczniu według Narodowego Banku Polskiego 1,02 proc. Nic dziwnego, że posiadacze oszczędności próbują przechować ich wartość w inny sposób.

    − Złoto jest doskonałym zabezpieczeniem majątku, zwłaszcza w bardziej kryzysowych, niespokojnych i inflacyjnych czasach. To są te kryteria, które najbardziej złotu sprzyjająmówi prezes Tavexu. Zdecydowanie klasyfikujemy złoto jako bezpieczną przystań, jako aktywo, do którego kapitał w niespokojnych czasach płynie. Co ciekawe, w ostatnich latach nawet po okresach gwałtownego napływu kapitału w złoto ono raczej z tego złota nie odpływało. Te pieniądze, które inwestorzy lokują w złocie, przechowują w nim dalej.

  • Raport: Najbardziej poszukiwane umiejętności w IT w 2021

    Raport: Najbardziej poszukiwane umiejętności w IT w 2021

    DevSkiller, polski startup dostarczający rozwiązania z zakresu testowania i zarządzania umiejętnościami w obszarze IT, opublikował czwartą edycję corocznego raportu “Top IT Skills Report: Tech talent hiring insights”. Podsumowywane są w nim najważniejsze trendy w rekrutacji IT w minionych 12 miesiącach i zawiera prognozy na kolejny rok.

    Najszybciej rosnącą umiejętnością IT, jeśli chodzi o liczbę testów przeprowadzonych na platformie DevSkiller, były kompetencje z zakresu Data Science z 295% wzrostem rok do roku. Na kolejnych miejscach uplasowały się Python (154% wzrostu), PHP (90%), Cyberbezpieczeństwo (69%) i QA (56%).

    – Wzrost popularności Data Science wśród naszych klientów nie stanowi zaskoczenia, jeśli weźmiemy pod uwagę, że “dane to nowe złoto” – i to nie tylko dla firm technologicznych. Ten trend wpływa wyraźnie również na dynamiczny wzrost popularności Pythona. Jako DevSkiller jesteśmy gotowi odpowiedzieć na ten rynkowy popyt. Liczba zadań testowych w naszym katalogu, związanych z Data Science i Pythonem, wzrosła w 2021 roku odpowiednio o 158 i 113 procentkomentuje Jakub Kubryński, CEO DevSkillera.

    praca w IT, umiejętności w IT, DevSkiller

    Najpopularniejszymi umiejętnościami IT w 2021 roku zostały ex aequo Java oraz SQL z 19% udziałem w zaproszeniach do testów rekrutacyjnych. Na trzecim miejscu, z 18% udziałem, znalazł się JavaScript. Czołową piątkę uzupełnił Python (9%) oraz PHP (6%), zajmując miejsce .NET/C# i CSS/HTML obecnych w top 5 w 2020 roku.

    praca w IT, umiejętności w IT, DevSkiller

    Najnowsza edycja raportu “DevSkiller Top IT Skills” przyniosła istotną zmianę w zakresie rankingu krajów, z których pochodzą najlepsi programiści. Jedynym krajem, który utrzymał miejsce w pierwszej piątce rankingu była Polska. Zwycięzcami okazali się programiści z Belgii, którzy wyprzedzili kandydatów z Chile, Włoch i Filipin. Ubiegłoroczni zwycięzcy z Australii tym razem uplasowali się dopiero na 18 miejscu w rankingu.

    praca w IT, umiejętności w IT, DevSkiller

    Najnowsza edycja raportu DevSkillera podobnie jak poprzednie zawiera również ciekawe informacje związane z przebiegiem procesów rekrutacyjnych w branży IT:
    ●      W 2021 roku 40% zaproszeń do testów dotyczyło stanowisk juniorskich, 23,4% midów, a 36,6% seniorów.
    ●      Testy rekrutacyjne wysyłane w środę już 3 rok z rzędu skutkowały najszybszą reakcją ze strony kandydatów.
    ●      Średni czas upływający pomiędzy wysłaniem testu rekrutacyjnego a podejściem do testu przez kandydata wyniósł 2 dni i 16 godzin co oznacza wzrost o 3 godziny w stosunku do roku 2020.

    Tegoroczna edycja raportu “DevSkiller Top IT Skills Report: Tech talent hiring insights”  jest oparta o dane z platformy DevSkiller z okresu pomiędzy 1 grudnia 2020 roku a 1 grudnia 2021 roku.

    Pełna wersja darmowego raportu jest dostępna tutaj.

  • Kobieta rozważna, mężczyzna lubiący ryzyko – Jak Polacy podchodzą do oszczędzania i inwestycji?

    Kobieta rozważna, mężczyzna lubiący ryzyko – Jak Polacy podchodzą do oszczędzania i inwestycji?

    43 proc. kobiet i 46 proc. mężczyzn uważa, że inwestowanie to dobry sposób na pomnożenie kapitału. Jednak wiedza Polaków o inwestycjach jest umiarkowana – do braków pod tym względem przyznają się zarówno panie, jak i panowie. Kobiety jednak częściej twierdzą, że nie warto angażować się w coś, czego się nie rozumie, podczas gdy mężczyźni są bardziej skłonni do inwestowania, mimo swojej niewiedzy. Rozwaga pań i skłonność do ryzyka u panów to postawy, które widać także w innych aspektach ich strategii oszczędnościowo-inwestycyjnych. Najnowsze badanie Aion Banku pokazuje obszary, do których kobiety i mężczyźni podchodzą w podobny sposób i te, gdzie widać między nimi wyraźne różnice.

    Trzymanie pieniędzy w skarpecie wciąż aktualne

    Badanie zrealizowane przez SW Research na zlecenie Aion Banku, pokazało stosunek Polek i Polaków do pomnażania pieniędzy. Okazuje się, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni podchodzą do oszczędzania pieniędzy w podobny sposób – najchętniej po prostu przechowują pieniądze na koncie bankowym (70 proc vs 69 proc.), koncie oszczędnościowym lub lokacie bankowej (42 proc. vs 44 proc.) oraz w formie gotówki w domu (40 proc. vs 39 proc.).

    – Przechowywanie pieniędzy na koncie bankowym czy w gotówce w domu wiąże się z utratą ich wartości. W kontekście silnej presji inflacyjnej oprocentowane konto oszczędnościowe staje się formą bezpieczniejszego przechowywania oszczędności. Tym bardziej jeśli instytucja, tak jak Aion Bank daje możliwość swobodnego dostępu do funduszy w razie nagłych sytuacji i zarazem zwiększenia ich wartości. A zaledwie 4 na 10 Polaków, wybiera taki sposób lokowania oszczędności komentuje Marta Zalewska, PR Owner w Aion Banku.

    Chcemy inwestować, ale się boimy

    Uzupełnieniem dobrej strategii oszczędnościowej są inwestycje. Choć na rynku panuje powszechne przekonanie, że mężczyźni lepiej rozumieją mechanizmy rządzące giełdami i są wytrawniejszymi inwestorami, to nie niekoniecznie jest to prawda. Z badań wynika, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni dostrzegają, że inwestowanie to dobry sposób na pomnożenie kapitału (43 proc. vs 46 proc.), jednak mniej więcej taki sam odsetek badanych obu płci ocenia swoją wiedzę z tego obszaru jako umiarkowaną (47 proc. vs 45 proc.). Słaba samoocena w kwestii wiedzy o inwestycjach powstrzymuje od działania jednak tylko kobiety – 60 proc. z nich decyduje się nie lokować pieniędzy w ten sposób, w porównaniu do 4 na 10 mężczyzn.

    Formy inwestowania są jednak podobne, niezależnie od płci. Najpopularniejszą są nieruchomości, które za najlepszy sposób lokowania oszczędności uważa 5 na 10 Polek i Polaków oraz złoto (4 na 10). Największe ryzyko respondenci wiążą z kryptowalutami – co ciekawe, to mężczyźni (46 proc.) częściej uważają je za ryzykowne niż kobiety (37 proc.) – oraz z akcjami pojedynczych spółek na giełdzie, które są ryzykowne dla średnio 4 na 10 osób obojga płci.

    Rozważność, która cechuje kobiety niepodejmujące decyzji o inwestycji bez rynkowej wiedzy, widać również w ich podejściu do ryzyka – panie są mniej skłonne do kontynuowania inwestycji w zasoby, które wykazują większe ryzyko przeniesienia straty. Z badania wynika, że w sytuacji, gdy przez 12 miesięcy inwestycja nie przynosi zysku, kobiety chętniej się z niej wycofają – nawet jeśli miałyby stracić przy tym 70 proc. włożonych dotychczas środków. Mężczyźni z kolei deklarują, że w takim przypadku zainwestowaliby dodatkowe środki dodatkowych środków – aż do 50 proc. kwoty, którą już włożyli w dany zasób. Zrobiliby to w przypadku, jeśli mogliby w ten sposób ograniczyć stratę do 50 proc. przy jednoczesnym ryzyku straty wynoszącym aż do 120 procent.


    Badanie dla Aion Banku zostało zrealizowane przez SW Research Agencję Badań Rynku i Opinii na początku listopada 2021 roku metodą wywiadów on-line (CAWI) na reprezentatywnej próbie 1005 Polaków, którzy są aktywni zawodowo.

  • W jakie metale szlachetne obecnie warto inwestować? Eksperci przedstawiają scenariusze na koniec roku

    W jakie metale szlachetne obecnie warto inwestować? Eksperci przedstawiają scenariusze na koniec roku

    Eksperci przekonują, że obecnie inwestowanie w metale szlachetne wydaje się rozsądną opcją. Ale dodają, że zawsze z takim działaniem związane jest ryzyko. Najmniejsze wahania notowań dotyczą złota, będącego w nieznacznym trendzie wzrostowym. Dobrym rozwiązaniem dla inwestorów z niewielkim portfelem jest też srebro. Ponadto warto zwrócić uwagę na platynę, bardzo rzadki kruszec. Można również postawić na pallad i rod, ale wielki zarobek na nich dopiero co minął. Jednocześnie znawcy tematu przedstawiają różne scenariusze na ostatnie tygodnie tego roku.

    W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się pytania, czy opłaca się inwestować w metale szlachetne. Jak stwierdza Łukasz Zembik, kierownik Departamentu Analiz w TMS Brokers, w dobie realnych ujemnych stóp procentowych takie lokowanie środków wydaje się dość rozsądną opcją. Przed nami możliwy jest jeszcze scenariusz stagflacji, czyli spadku wzrostu gospodarczego i rosnącej inflacji. Historia pokazała, że w takich okresach szczególnie złoto sobie dobrze radziło. Natomiast Paweł Baranowski z coininvest.com podkreśla, przyspieszająca inflacja może być ostatnim dzwonkiem przed intensywnym wzrostem cen kruszców.

    – Z inwestowaniem w surowce, a więc także w metale szlachetne, zawsze wiąże się podwyższone ryzyko. Natomiast spośród wszystkich dostępnych kruszców, najmniej ryzykowne jest złoto. Cechuje się bowiem najmniejszymi wahaniami notowańkomentuje Dorota Sierakowska, analityk surowcowy z Domu Maklerskiego BOŚ.

    Dr Piotr Szczurowski ze Społecznej Akademii Nauk podkreśla, że metalem szlachetnym obarczonym najmniejszym ryzykiem inwestycyjnym jest złoto. Jego kurs jest stosunkowo stabilny. Od maja 2019 roku cena dynamicznie rosła. W sierpniu ub.r. przekroczyła pułap 2 tys. dolarów za uncję, co jest nominalnym rekordem wszechczasów. Później nastąpiła dość naturalna korekta. Ekspert zaznacza również, że w tej chwili złoto jest w nieznacznym trendzie wzrostowym, a cena SPOT za uncję tego kruszcu kształtuje się w okolicach 1,8 tys. dolarów.

    – Inwestorzy w Polsce mogą również lokować kapitał na rynkach srebra, platyny oraz palladu. Ceny tych metali, zwłaszcza srebra, są częściowo powiązane ze złotem, ale warto pamiętać o ich szerokim wykorzystaniu w przemyśle i podatności na wahania koniunktury. Te 3 kruszce są uznawane raczej za inwestycję ryzykowną, przeznaczoną dla doświadczonych inwestorówmówi Dorota Sierakowska.

    Według dr. Szczurowskiego, dobrym rozwiązaniem dla inwestorów z niewielkim portfelem jest srebro. Ono pozostaje znacznie tańsze od pozostałych metali szlachetnych. Najwięcej kosztowało w kwietniu 2011 roku, prawie 50 dolarów za uncję. Obecnie jest o połowę tańsze. Zdaniem eksperta, srebro, podobnie jak złoto, ma długoterminowy potencjał wzrostowy. Warto również zwrócić uwagę na platynę, czyli bardzo rzadki kruszec. W ostatnim czasie jej cena wynosi około 1 tys. dolarów za uncję. Ale bywały już okresy, w których platyna była droższa niż złoto. Dla przykładu, w lutym i marcu 2008 roku kosztowała ponad 2 tys. dolarów za uncję.

    – Nie ma metali szlachetnych, w które Polacy nie powinni inwestować. Do każdej inwestycji należy podchodzić z rozsądkiem, posiadając odpowiednia wiedzę. Radzę, żeby unikać kupowania metali szlachetnych w formie fizycznej z nieznanego lub podejrzanego źródła. W przypadku instrumentów finansowych, tzn. kontraktów CFD czy futures, przed podjęciem decyzji ich kupna, powinniśmy zaznajomić się z mechanizmem działania tych produktów i zrozumieć je podkreśla ekspert TMS Brokers.

    Z kolei ekspert ze Społecznej Akademii Nauk stwierdza, że obecnie jest więcej przesłanek przeciwko inwestycjom w pallad i rod niż argumentów przemawiających za nimi. Wielki zarobek na tych kruszcach dopiero co minął. Pierwszy z tych metali przekroczył na początku maja br. pułap 3 tys. dolarów za uncję, co było nominalnym rekordem wszechczasów. Dla porównania, w marcu ub.r. cena wynosiła około 1,7 tys. dolarów, a w sierpniu 2018 roku – około 900 dolarów. Jeszcze większe wzrosty odnotował rod, który swoje apogeum cenowe osiągnął w okresie od marca do maja br. Wówczas uncja tego metalu kosztowała prawie 30 tysięcy dolarów, a w czerwcu 2017 roku – zaledwie ok. 1 tys. dolarów. Jak podkreśla dr Szczurowski, ostatnio ceny palladu i rodu spadły, odpowiednio do ok. 2 tys. dolarów oraz 11-14 tys. dolarów.

    – Bodźce stymulacyjne i podwyżki stóp procentowych mają tendencję do podnoszenia rentowności obligacji rządowych, zmniejszając atrakcyjność złota. W związku z tym możliwe są spadki cen kruszcu jeszcze przed końcem tego roku. W przypadku srebra, możemy zaobserwować wczesne oznaki osłabienia popytu przemysłowego, który od dłuższego czasu wspierał ten metalinformuje Paweł Baranowski. 

    Według Łukasza Zembika, cała grupa metali szlachetnych powinna do końca roku być na nieco wyższych poziomach. Złoto raczej będzie drożeć z racji wysokiej inflacji i ujemnych realnych stóp procentowych. W tym przypadku wzrosty mogą być ograniczane przez silnego dolara, który umacnia się w związku z zapowiedzią normalizacji polityki pieniężnej w USA. Z kolei ceny srebra, platyny i palladu mogą być kreowane przez sektor motoryzacyjny, w którym te surowce są wykorzystywane. Ekspert TMS Brokers podkreśla, że platyna jest na relatywnie niskich poziomach i tu jest szansa na większe odbicie. Ceny palladu również dość mocno zostały zredukowane od maja zatem i w tym wypadku istnieje przestrzeń do zwyżek.

    – Do końca roku możliwe są duże wahania cen metali szlachetnych. Plany zacieśniania polityki monetarnej przez Rezerwę Federalną w USA mogą nadal umacniać dolara i negatywnie wpływać na ceny złota i pozostałych metali, tj. srebra, platyny i palladu. W przypadku tych ostatnich szczególnie istotne będą doniesienia związane z kryzysem energetycznym i jego wpływem na produkcję metali. Na razie jednak wiele wskazuje na to, że nie zostanie ona istotnie zakłócona. Ceny kruszców mogą znaleźć się pod presją podażystwierdza analityk surowcowy z DM BOŚ.

    Natomiast w ocenie dr. Piotra Szczurowskiego, do końca roku powinniśmy się spodziewać wzrostów cen złota, srebra i platyny. Nie będą to jednak spektakularne podwyżki. Te już odnotowaliśmy w związku z pandemią COVID-19. Ekspert ze Społecznej Akademii Nauk nie spodziewa się istotnych wzrostów na palladzie i rodzie, co najwyżej niewielkich, krótkookresowych, przeplatanych raczej większymi spadkami.

  • Prawie 70% osób nie inwestuje – jak wygląda to w poszczególnych grupach wiekowych

    Prawie 70% osób nie inwestuje – jak wygląda to w poszczególnych grupach wiekowych

    Pomimo wysokiej wiedzy o ekonomii, którą posiada ponad połowa Polaków (52%) – wynika z Badania świadomości i wiedzy ekonomicznej Polaków Narodowego Banku Polskiego – nadal większość z nas nie inwestuje swoich środków finansowych. Badanie firmy Tavex pokazuje jednak, że trend ten powoli zaczyna się odwracać. Przebadane osoby deklarują w 30,5%, chęć pomnażania swoich oszczędności. Jest to wzrost o ponad 4,5 p.p. w porównaniu z I kwartałem br. Co ciekawe, liderami zmian są młodzi w wieku do 24 lat i 25-34 lat. Jak wygląda to w pozostałych grupach wiekowych?

    Młodzi Polacy z większą świadomością?

    Osoby w wieku do 24 lat deklarują w 37%, że inwestują w różne aktywa. Jest to wzrost o ponad 15 p.p. w porównaniu z I kwartałem br. Podobnie chęć pomnażania oszczędności wykazują badani w grupie 25-34 lat (39%). Wartość ta wzrosła, w tym przypadku, o 12 p.p. – wynika z badania firmy Tavex.

    Potrzeba inwestowania wolniej rośnie natomiast w grupie wiekowej 35-49 lat. W porównaniu z II kwartałem br. zwiększyła się ona jedynie o 4,4 p.p. Co więcej, tylko niecała ¼ osób powyżej 50 r.ż. zdecydowała się zainwestować w analizowanym czasie. Widać więc, że to głównie młodzi Polacy wykazują coraz większą świadomość w kwestii konieczności odkładania środków oraz ich pomnażania.

    Na co więc stawiają poszczególne grupy wiekowe, gdy zdecydują się zainwestować? Badanie firmy Tavex pokazuje, że najmłodsi respondenci wybierają bitcoiny (30,2%), nieruchomości (28,9%) oraz fundusze inwestycyjne (26,8%). Osoby w grupie wiekowej 25-34 lat zapytane o to, w co najczęściej inwestują, w większości wskazywały lokaty (33,9%), nieruchomości (29,5%) oraz fundusze inwestycyjne (24,6%). Pomimo nadal dużego udziału lokat w wyborze aktywa inwestycyjnego, notują one straty w porównaniu z I kwartałem br. – o 8,3 p.p.

    Osoby z przedziału wiekowego 35-49 chcąc pomnożyć swoje środki finansowe stawiają najczęściej na fundusze inwestycyjne (29,4%), lokaty (28,4%) i akcje na giełdzie (27%). Natomiast respondenci powyżej 50 r.ż. inwestują w lokaty (37,5%), fundusze inwestycyjne (31,8%) oraz obligacje Skarbu Państwa (26,9%).

    Nasze badania pokazują, że każda grupa wiekowa ma swój schemat inwestowania. Istotne jest to, aby swój portfel inwestycyjny kształtować samodzielnie, dobierając do niego odpowiednie aktywa. Powinien podlegać on naszej nieustannej ocenie ryzyka inwestycyjnego oraz analizie oczekiwanej stopy zwrotu – mówi Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex. Pocieszające jest to, że młodzi ludzie zaczęli odchodzić od powielanych schematów i zrozumieli, że w obecnych czasach postawienie na lokaty jest nieopłacalnych ruchemdodaje.

    Wymarzone inwestycje?

    Sytuacja wygląda nieco inaczej w przypadku pytania dotyczącego tego, w co chcielibyśmy zainwestować w II kwartale 2021 roku. Respondenci w wieku do 24 lat wskazali, w tym przypadku nieruchomości (56,6%), złoto (27,5%), ale także zmiennego bitcoina (36%).

    Respondenci w grupie 25-34 lat, zapytani o to w co warto zainwestować, w prawie 39% wskazali złoto, które nawet w czasie niestabilności oraz rynku niedźwiedzia, który charakteryzuje się dużą i stałą tendencją spadkową na giełdzie, ochroni nasz kapitał.

    Osoby w przedziale wiekowym 35-49 widzą potencjał inwestycyjny w nieruchomościach (57,5%), złocie (40,6%) oraz antykach – sztuce (16,9%). Podobną sytuację obserwujemy w przypadku osób powyżej 50 r.ż., z chęcią zainwestowałyby one w nieruchomości (59,6%), złoto (42%) i w obligacje Skarbu Państwa (17%).

    Warto wiedzieć, że przy obecnej sytuacji rynkowej nie jest łatwo wybrać całkowicie bezpieczne inwestycje, które uchroniłyby oszczędności przed inflacją i przyniosły oczekiwany zysk. Najlepszym sposobem ochrony zaoszczędzonych środków finansowych jest więc ich dywersyfikacja pomiędzy kilka mniej podatnych na duże zmiany aktywówmówi Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex.

    Warto również zwrócić uwagę, że rosnącą popularnością indywidualnych inwestorów cieszą się metale szlachetne. W porównaniu z I kwartałem br. na złoto postawiło więcej osób (wzrost o 5,7 p.p.). Co ciekawe, wiele osób wybierając inne aktywa „marzy” o złocie. Aż 39,3% respondentów w badaniu Tavex, królewski kruszec wskazało jako atrakcyjną formę zabezpieczenia i pomnażania swoich oszczędności.

    Złoto jest bezpieczną przystanią, aktywem, które zabezpieczy nasze oszczędności na długie lata. Królewski kruszec to dobry wybór dla każdego – niezależnie od zasobności portfela. Dlatego nie warto zwlekać i jedynie marzyć o inwestycji w ten metal, aby zacząć inwestować w złoto nie trzeba posiadać ogromnej wiedzy finansowej. Wystarczy decyzja oraz zapoznanie się z analizą aktualnych notowań złota – podsumowuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex.

  • Złoto i Bitcoin od 11 lat walczą o serca inwestorów. Co pozwoliło zarobić miliony, a co sprawiło, że je straciłeś?

    Złoto i Bitcoin od 11 lat walczą o serca inwestorów. Co pozwoliło zarobić miliony, a co sprawiło, że je straciłeś?

    Ich ilość jest ograniczona, a żeby je pozyskać – trzeba je najpierw „wykopać”. Na tym kończą się oczywiste podobieństwa między kryptowalutami a złotem. Zarówno materialny kruszec, jak i cyfrowe aktywa, są dla inwestorów ciekawym rozwiązaniem, także w czasach pandemii. Ich wartość może rosnąć w dużym tempie, niejako niwelując efekt inflacji. Jest to szczególnie ważne w obecnym czasie, gdy w wielu państwach, w tym w Polsce, dość znacząco wzrósł jej poziom. Eksperci BlockBen przeanalizowali, jak od powstania Bitcoina zmieniały się kursy złota i najpopularniejszej kryptowaluty oraz to, jakie instrumenty finansowe powstają w oparciu właśnie o połączenie złota i kryptowalut.

    Bitcoin debiutował na Mt.Gox (giełdzie kryptowalut) 17 sierpnia 2010 roku z ceną 0,063 dolara. Tego samego dnia za uncję złota płaciło się 1226,25 dolara. Niemal 11 lat później, 12 sierpnia 2021 roku wartość Bitcoina osiągnęła 46 432,20 dolarów. Cena złota również wzrosła, ale nie tak spektakularnie – za uncję zapłaciliśmy 1754,48 dolarów. To oznacza, że dwie osoby, które zainwestowały 11 lat temu 100 dolarów w jedno albo drugie aktywo, mają dziś zupełnie inny status finansowy. Za 100 dolarów we wskazanym dniu 2010 roku można było kupić bowiem 1587,30 Bitcoinów i 0,081 uncji złota. Oznacza to, że osoba, która zainwestowała wówczas w złoto, zarobiła do tej pory „na czysto” 43 dolary. Ta, która zainwestowała w Bitcoiny, zarobiła „nieco” więcej, bo 73 miliony i 701 731 dolarów! Może się zatem wydawać, że inwestowanie w kryptowaluty to pewny zyski i ten, kto się na to zdecyduje, zawsze zarobi. W praktyce takie założenie nie może być dalsze od prawdy.

    Podróżujesz w czasie, by inwestować? Lepiej wybierz dobry moment

    Choć eksperci zdają sobie sprawę, że podane wyżej dane mogą działać na wyobraźnię, warto pamiętać o ważnych aspektach inwestowania w kryptowaluty – są ekstremalnie zmienne i nieprzewidywalne.

    – Każdy musi pamiętać, że taki inwestycyjny „złoty strzał” jest bardzo, bardzo trudny do przewidzenia. Wracając do przedstawionych kalkulacji. Możemy zauważyć, że jeśli ktoś kupił 1587 Bitcoinów 11 lat temu, zarobił ponad 73 miliony dolarów. Ale jeśli kupił tę samą liczbę Bitocinów 14 kwietnia bieżącego roku, stracił do tej pory 31 miliardów dolarów! Oczywiście, to całkowicie hipotetyczna sytuacja, ale pokazuje skalę spadków i zmienność kursu najpopularniejszej kryptowaluty. Nie każdy chce ryzykować tak dużo, dlatego złoto nadal jest bardzo popularne zauważa Attila Krocsek, ekspert estońskiej firmy fintechowej BlockBen.

    Niestabilność kryptowalut to ich najsłabszy punkt od samego początku ich istnienia. Ich kurs może się znacząco zmienić nawet przez… słowa. Dokładnie to przytrafiło się w maju tego roku, gdy potężny spadek wartości Bitcoina został spowodowany przez niezbyt przychylne dla kryptowaluty twitterowe deklaracje Elona Muska, a także przez informacje dotyczące zaostrzenia kontroli na rynku kryptowalut przez USA czy Chiny.

    Czy złoto i kryptowaluty mogą iść ze sobą w parze?

    Jak się okazuje, najcenniejszy kruszec i cyfrowe aktywo mają sobie jednak wiele do zaoferowania. Duża zmienność istniejących kryptowalut sprawiła bowiem, że inwestorzy zaczęli poszukiwać bardziej przewidywalnych rozwiązań, a rynek – zaczął je oferować. Tak powstały m.in. stablecoiny. Stablecoiny to kryptowaluty, których wartość jest przynajmniej częściowo oparta na aktywach zewnętrznych, czyli na przykład… na złocie. Do najpopularniejszych produktów tego typu należą m.in. Tether Gold (XAUt) czy PAX Gold (PAXG).

    – Ich zaletą jest to, że tak jak normalne kryptowaluty są zbudowane na technologii blockchain, a ich kurs nie może być kontrolowany przez państwowe rządy. Dodatkowo, ich wartość jest zabezpieczona złotem. Przez to ich kurs jest mniej podatny na wahania spowodowane przez klęski naturalne, strajki i tym podobne zdarzenia. Liczba stablecoinów cały czas rośniemówi Attila Krocsek.

    Na tym wykorzystanie złota w kryptowalutach się nie kończy. Fintech BlockBen w sierpniu 2021 roku wprowadził do sprzedaży BIT (BlockBen Index Token), który w ramach jednego rozwiązania gromadzi wiele kryptowalut, a także min. 10% środków opartych na złocie. Zgodnie z zapowiedziami jego twórców, to rozwiązanie stworzone po to, by łączyć zalety złota i środków cyfrowych. W ciągu niecałych 72 godzin po uruchomieniu, wartość sprzedanego BIT osiągnęła milion euro.

  • Złoto jest wrażliwe na dane o bezrobociu

    Złoto jest wrażliwe na dane o bezrobociu

    Dane o bezrobociu w USA mają teraz kluczowy wpływ na cenę złota, które przez miesiąc potaniało o ponad 4 proc., a przez rok o ponad 14 proc.

    Po tych obniżkach cena złota spadła do poziomu bliskiego 1 730 USD za uncję.

    – Amerykański dolar jest obecnie najmocniejszy wobec euro od końca marca br., a to właśnie dlatego, że w USA przybyło w sierpniu ponad 940 tys. zatrudnionych, spada bezrobocie i rosną wynagrodzenia, a zmiany są większe niż oczekiwanomówi Michał Stajniak, Starszy Analityk Rynków Finansowych w XTB. Jest to tak bardzo istotne, ponieważ od wielu miesięcy Fed twierdzi, że rynek pracy jest słaby i potrzebuje wsparcia dla gospodarki, co jest argumentem za utrzymywaniem zerowych stóp procentowych.

    Wiele było również opinii, że Amerykanie wciąż nie chcą powrotu do pracy, ze względu na zagrożenie koronawirusem oraz chęć utrzymania dodatkowych świadczeń, które kończą się definitywnie w całych Stanach Zjednoczonych początkiem września. To jednak nie koniec dobrych wieści z perspektywy amerykańskiego dolara oraz całej gospodarki. Stopa bezrobocia zalicza ogromny spadek do 5,4% z poziomu 5,9%, a płace rosną w tempie 4,0% r/r przy oczekiwaniu na poziomie 3,9% r/r.

    Te wszystkie czynniki razem wzięte mówią o dobrej sytuacji rynku pracy z perspektywy powrotu gospodarki na stabilny, długoterminowy tor wzrostowy. Z drugiej jednak strony dane te sugerują, że inflacja może utrzymać się na dłuższy czas na wysokim poziomie. Większa ilość zatrudnionych to teoretycznie więcej pieniędzy do wydania. Nawet jeśli na rynek pracy powracają osoby z niższymi płacami, to jednak pod względem agregatu popytowego, powinniśmy zauważyć dalszą presję na ceny.

    To wszystko powoduje, że coraz bardziej liczne jest grono bankierów, którzy uważają, że Fed nie jest w stanie ignorować już tych danych. Zresztą już od kilku tygodni niektórzy bankierzy w USA zmienili retorykę i nawołują do rozpoczęcia taperingu programu QE, czyli jego ograniczania, jednocześnie wskazując, że widzą szanse na szybsze podwyżki stóp procentowych.

    – Rynek wycenia, że prawdopodobieństwo podwyżki stóp na grudzień 2022 to 35%dodaje ekspert XTB.Jest to jeszcze relatywnie mało, ale jest to ogromna zmiana w porównaniu do sytuacji sprzed kilku miesięcy. Jednak jeżeli wzrośnie do 50 %, to cena złota może spaść do poziomu 1 650 USD za uncję.

    Natomiast jeżeli Fed podtrzyma swą retorykę o słabości rynku pracy, to cena złota powinna odbić w górę.

    Cena złota jest też wrażliwa na spekulację, a ta jest na bardzo wysokim poziomie, co widać na rynku nieruchomości, na którym ceny rosną najszybciej w historii. To jeszcze jeden powód, aby Fed zmienił swą politykę stóp procentowych.

    Natomiast cena złota w przeliczeniu na złotego nie zmienia się w sposób tak istotny dla inwestorów, jak to jest w USA. Bo choć cena złota w dolarach spadała, to jednocześnie akurat złoty osłabiał się wobec dolara.

  • Gorąco na rynkach metali szlachetnych

    Gorąco na rynkach metali szlachetnych

    Kolejny kwartał na rynku metali szlachetnych był bardzo intensywny. Ostatnie miesiące przyniosły również powrót banków centralnych na rynek złota. Co ważne, do grona kupujących królewski metal dołączył także Narodowy Bank Polski. Pomimo słabszego czerwca br. dla cen złota wszystko wskazuje na to, że rosnąca niepewność związana z nowymi odmianami koronawirusa, inflacja i zwiększające się ryzyko zmienności na rynku akcji powinny sprzyjać popytowi na królewski kruszec. Mijający kwartał analizuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu w Tavex.

    Ku złotu…

    Największych zakupów dokonywały Banki Centralne z krajów rozwijających się – Tajlandii, Brazylii czy Turcji. Po wielu miesiącach do grona kupujących królewski metal dołączył także Narodowy Bank Polski.

    W czerwcu br. Narodowy Bank Polski ­– zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami – zwiększył rezerwy złota do 230,54 ton. To pierwszy zakup „króla metali” przez NBP od blisko dwóch lat. Dla przypomnienia warto wspomnieć, że Polska zwiększyła swoje rezerwy złota również w 2018 roku o 25,7 ton – wynika z danych Światowej Rady Złota. Aktualnie NBP ze swoimi rezerwami zajmuje 22. miejsce wśród banków centralnych na świecie.

    Podobne decyzje podejmował Narodowy Bank Węgier, który w marcu br. poinformował o strategicznej decyzji zwiększającej aż trzykrotnie rezerwy złota. Wzrosły one z 31,5 ton do 94,5 ton, a za główną przyczynę takiego ruchu instytucja finansowa podaje kryzys związany z pandemią.

    Złoto z dobrą perspektywą

    Czerwiec zapowiadał się obiecująco – prawie cała pierwsza połowa miesiąca upłynęła pod znakiem skutecznej próby umocnienia się cen złota blisko poziomu 1800 USD/oz.

    Sytuacja jednak zmieniła się po komunikacie FOMC. Rezerwa Federalna ogłosiła, że nie wyklucza wcześniejszego podejścia do zacieśniania warunków finansowych. Finalnie ceny królewskie kruszcu na koniec analizowanego miesiąca uplasowały się na poziomie około 1770 USD/oz.

    Warto jednak zwrócić uwagę, że pomimo, iż czerwiec został zdominowany przez negatywną akcję cenową, eksperci pozostają zgodni, że ostatnie spadki nie zaważą na ogólnym, długoterminowym trendzie złota. Potwierdzają to dane sprzedażowe Grupy Tavex, która zanotowała ponad 50% wzrost sprzedaży analizując Q2 2021 oraz Q2 2020 (65.505 oz Q2 2021, 33.880 oz Q2 2020).

    Sprzedaż Grupy Tavex kolejny kwartał przekroczyła 500 mln PLN, co świadczy o bardzo dużym zainteresowaniu inwestorów. W obszarze złota w ostatnich tygodniach obserwujemy rosnące opóźnienia z największych mennic, co łączymy z wprowadzaniem regulacji BASEL III, która gwałtownie zwiększa popyt na największe, 400-uncjowe sztabki. BASEL III jest trzecim wydaniem globalnych rekomendacji dla sektora bankowego opracowanych pod przewodnictwem bazylejskiego Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Są to regulacje mające na celu poprawę bezpieczeństwa systemu bankowegowskazuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu w Tavex. Warto jednak podkreślić, że dzięki naszym dużym stanom magazynowym inwestorzy bez zbędnego oczekiwania realizują zarówno mniejsze, jak i większe transakcjedodaje.

    Warto przypomnieć, że w I kwartale br. prawie co czwarta osoba uczestnicząca w badaniu firmy Tavex (przeprowadzonego przez firmę SW Research) deklarowała, że inwestuje zaoszczędzone pieniądze. W złoto inwestuje jeden na pięciu respondentów. Natomiast najpopularniejszą formą lokowania kapitału wśród tych osób wciąż pozostały lokaty (35%).

  • Gorący maj… jedynie na rynkach finansowych

    Gorący maj… jedynie na rynkach finansowych

    Rosnące ceny złota, załamanie giełdy kryptowalut, słabość dolara amerykańskiego oraz narastająca presja inflacyjna to jedynie niektóre ze składowych wydarzeń na rynku finansowym w maju br. Pomimo wygasającej pandemii jej skutki nadal można zaobserwować na notowaniach niektórych giełd. Co najbardziej zaskoczyło inwestorów w minionym miesiącu? Czy największa burza już za nami?

    Złota hossa

    W maju br. złoto ponownie mocniej błysnęło blaskiem. Na przestrzeni całego miesiąca kruszec korzystał ze sprzyjającego mu środowiska kapitałowego. „Król metali” w analizowanym miesiącu odnotował największy miesięczny wzrost od lipca ubiegłego roku. Wpływ na to miały m.in. rosnące rentowności amerykańskich Treasuries i mocniejszy dolar. Istotnego znaczenia nabrała również nasilająca się presja inflacyjna. Świadczą o tym chociażby ostatnie dane zza oceanu, zgodnie z którymi inflacja w USA wzrosła do najwyższego poziomu od 2008 roku. Nie można również zapomnieć o stanowisku Rezerwy Federalnej, która po raz kolejny zbagatelizowała rosnące ceny. Jedynym, na co „porwał” się bank centralny, była wzmianka o „planowanym rozpoczęciu rozmów” na temat zmniejszenia skali QE (zwiększania podaży pieniądza w obiegu). Takie stanowisko Rezerwy Federalnej miało krótkofalowy wpływ na dolara, którego indeks delikatnie się odbił, po czym ponownie osłabł.

    W ostatnim czasie zarówno temat złota, jak i kryptowalut znacząco zyskał na popularności. Nie ma w tym nic dziwnego biorąc pod uwagę czasy, w których przyszło nam żyć. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia, decyzje rządów i banków centralnych w zakresie polityki monetarno-fiskalnej (w tym, chociażby gigantyczny dodruk pieniądza czy ultra-niskie stopy procentowe) w dużej mierze zaważyły na nastrojach inwestorów, którzy poczynili zasadnicze zmiany w udziale poszczególnych klas aktywów w portfelach inwestycyjnych ­wskazuje Aleksandra Olbryś, Analityk ds. Rynku Złota, Tavex.

    Cena złota na początku maja br. wynosiła ponad 6840 zł. Pod koniec osiągnęła swoją najwyższą wartość przekraczającą 7000 zł, aby finalne zatrzymać się na ponad 6900 zł.

    Jeśli chodzi o perspektywy dla cen złota, coraz bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym trend wzrostowy będzie kontynuowany. Dodatkowe wsparcie kruszec otrzymuje ze strony pogarszającej się sytuacji pandemicznej w Indiach, która motywuje inwestorów z regionu do wybierania aktywów uchodzących za bezpieczną przystań, a przypomnijmy, że obok Chin, Indie są jednym z kluczowych „graczy” na rynku złota.

    Sytuacja na rynku metali szlachetnych jest bardzo dynamiczna. Złoto od roku nieustannie zyskuje na popularności. Widzimy to na podstawie naszych danych sprzedażowych Grupy Tavex. Ilość sprzedanych uncji w maju br. wyniosła: 22 630 oz, co w przeliczeniu daje 160 mln zł. Dane są o tyle imponujące porównując je z ilością sprzedanych uncji w analogicznym czasie rok temu. Wówczas wyniosła ona 10 500 oz. Jak widać jest to ponad 115% wzrostmówi Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex.

    Nie tylko złote zamieszanie

    W analizowanym okresie nie można pominąć zawirowań, które swoim zasięgiem objęły rynek kryptowalut. Jest to o tyle istotna kwestia, że ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem „walki o uwagę inwestora”, która rozegrała się pomiędzy złotem a najpopularniejszą kryptowalutą – Bitcoinem.

    Szerokim echem (i spadkami na rynkach do poziomu nieco ponad 138 000 PLN) odbił się wydany w maju br. zakaz w Chinach dla instytucji finansowych w oferowaniu usług związanych z Bitcoinem. W zamieszaniu, które można było wówczas obserwować, dużą rolę odegrał Elon Musk. Na początku roku, po informacji o inwestycji 1,5 mld USD w Bitcoina przez Teslę, kurs kryptowaluty wzrósł momentalnie o 10% pokonując kolejne historyczne maksima, czyli wówczas 160 tys. zł. Odwrotna sytuacja miała miejsce w ubiegłym miesiącu br., kiedy Tesla ogłosiła, że ze względów ekologicznych nie będzie akceptować płatności tym środkiem. Spowodowało to ogromne straty wielu inwestorów.

    Warto spojrzeć co w minionym miesiącu działo się na parkietach warszawskiej giełdy. W maju można było zaobserwować znaczący wzrost obrotów – zwiększyły się one aż o połowę. Według oficjalnego komunikatu o obrotach na rynkach Grupy GPW w maju 2021 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 32,5 mld zł, czyli o 49,4% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

  • Co zdrożało najbardziej w 2020 roku?

    Co zdrożało najbardziej w 2020 roku?

    Na światowym rynku surowców w kryzysowym roku to nie metale szlachetne drożały najbardziej. Rekordowe zyski dało inwestowanie w drewno.

    Na rynku kontraktów terminowych drewno zdrożało na giełdzie w Nowym Jorku o ponad 100 proc.

    – To efekt bardzo dużego wzrostu popytu związanego z rynkiem nieruchomości i jednocześnie ograniczenia podaży, w konsekwencji nałożenia ceł na drewno z Kanadymówi Michał Stajniak, ekspert XTB.

    Rynek drewna nie ani duży, ani zbyt płynny. Dużo większe zainteresowanie inwestorów dotyczy metali i zbóż.

    Wśród najbardziej popularnych surowców liderem wzrostu okazało się srebro. Jego cena wzrosła do 26 USD za uncję.

    – Był to wzrost bardzo solidny, bo przekraczający 40 proc. wyjaśnia ekspert XTB.Dla przypomnienia, rok wcześniej tym liderem był pallad, który w 2020 r. znalazł się w tyle tej stawki drożejących surowców.

    Wzrost cen srebra powiązany jest w 2020 r. ze wzrostem popytu na metale przemysłowe. Srebro i miedź to surowce, które wydobywane są razem. Miedź podrożała o 30 proc.

    Srebro drożało dwukrotnie szybciej niż złoto. Cena srebra wzrosła do 26 USD za uncję, a złota do 1 887 USD za uncję. Natomiast wzrost cen platyny nie był nawet dwucyfrowy.

    Duże straty na kontraktach terminowych ponieśli inwestorzy kupujący ropę naftową. Ropa brent potaniała o 21 proc.

    – Największym przegranym są produkty ropopochodne, benzyna i destylatywyjaśnia M.Stajniak.

    Bardzo straciły też rynki trzody chlewnej i bydła, ze względu na ograniczenie popytu zwłaszcza w Chinach.

    Indeks Bloomberga dla rynku surowców stracił w 2020 r. 6 pkt. proc.

    Mijający rok był więc dobry dla rynku metali, a także dla rynku zbóż. Od listopada bardzo drożała kawa, ale w skali całego roku jej cena spadła o 5 proc. i nie może się wybić z wieloletniego poziomu konsolidacji.

  • Coraz większa ilość złota, także biżuterii, jest sprzedawana online

    Coraz większa ilość złota, także biżuterii, jest sprzedawana online

    Mennica Skarbowa sprzedaje coraz więcej swoich produktów przez internet. Jeszcze niedawno udział kanału online w wolumenie sprzedaży wynosił kilkanaście procent – teraz, w niektórych miesiącach znacznie przekracza nawet 20 procent. Co więcej, jak podkreślają przedstawiciele spółki oraz sklepu partnerskiego jubiler.pl, nadchodzące tygodnie powinny przynieść kolejne wzrosty, szczególnie w zakresie sprzedaży złotej biżuterii.

    Mennica Skarbowa notuje wzrost sprzedaży produktów online. Udział zdalnych kanałów w wolumenie sprzedaży, który jeszcze niedawno stanowił kilkanaście procent, teraz niekiedy znacznie przekracza nawet 20 i systematycznie rośnie. Największą popularnością w e-sklepie Mennicy Skarbowej cieszą się sztabki i monety bulionowe o wadze 1 uncji (31,1 grama), a także sztabki 100-gramowe. Przez pierwsze trzy kwartały bieżącego roku Mennica Skarbowa sprzedała ok 1,5 tony złota, czyli niemal 70 proc. więcej w porównaniu do tego samego okresu w ubiegłym roku.

    – Trwająca pandemia przyniosła wzrost zakupów online i rozwój tej formy sprzedaży, także w przypadku złota i biżuterii. Z jednej strony cały czas mamy utrzymujące się na wysokich poziomach ceny kruszcu, które czynią go atrakcyjną lokatą kapitału, szczególnie w kontekście niskich stóp procentowych i szarżującej inflacji. Z drugiej, mamy trend społecznej izolacji, działania prewencyjne mające zahamować rozwój pandemii – wiele osób decyduje się w tym czasie na zakupy online. Wyraźnie widzieliśmy to w czasie wiosennego lockdown’u: mimo że nasze oddziały były otwarte, duża część osób decydowała się na zakup przez internet i bezpieczną dostawę za pośrednictwem kuriera. Teraz, wraz z wracającymi obostrzeniami, znowu obserwujemy wzmożony ruch w naszych e-sklepach sprzedających nie tylko złoto inwestycyjne, ale także biżuterięmówi Jarosław Żołędowski, Prezes Mennicy Skarbowej.

    Jak podkreśla Weronika Teichert z jubiler.pl, partnerskiego sklepu Mennicy Skarbowej, w ostatnich tygodniach można również zaobserwować znaczny wzrost sprzedaży biżuterii online, a nadchodzący okres świąteczny sprawia, że można spodziewać się jeszcze większego zainteresowania klientów.

    –  Zbliżają się Mikołajki, Gwiazdka i Sylwester – czyli czas, kiedy e-handel notuje zwyczajowo największe obroty. W tym roku jednak, ze względu na zamknięte do niedawna galerie handlowe, ten okres jest dla całego e-commerce szczególnie „gorący”.  Należy się spodziewać, że większość klientów, którzy do tej pory robili zakupy świąteczne w sposób tradycyjny przerzuci się właśnie na kanał onlinemówi Weronika Teichert z jubiler.pl.Już teraz widzimy wzmożony ruch w naszym e-sklepie. Jak co roku popularnością wśród kobiet cieszą się przede wszystkim kolczyki i naszyjniki. Panowie z kolei częściej wybierają łańcuszki i pierścionki, w tym te zaręczynowe. W tym roku obserwujemy też wyraźne odejście od srebrnej biżuterii na rzecz tej wykonanej ze złota. W ostatnim czasie zaopatrzyliśmy również oddziały Mennicy Skarbowej S.A. w biżuterię i już widzimy zainteresowanie ze strony Klientów. – dodaje Teichert.

    Perspektywy rozwoju rynku i wzrostu popytu na złoto od kilkunastu miesięcy są niezmiennie na wysokim poziomie. Pod koniec lipca bieżącego roku cena kruszcu pobiła rekord wszech czasów – 1921 USD z 2011 roku, a w sierpniu ustanowiła nowy rekord na poziomie 2070 USD za uncję. Obecnie cena za uncję złota utrzymuje się na poziomie 1800-1900 USD, eksperci podkreślają jednak, że w krótkim horyzoncie czasowym może wzrosnąć nawet do 2500-2800 USD.

  • Jabra Elite 85t już dostępne w oficjalnej sprzedaży w Polsce

    Jabra Elite 85t już dostępne w oficjalnej sprzedaży w Polsce

    Prawdziwie bezprzewodowe słuchawki douszne Jabra Elite 85t, najnowszy członek rodziny Elite, trafiły do polskiej dystrybucji. Zostały one wyposażone w najbardziej zaawansowaną i najwydajniejszą technologię aktywnej redukcji szumów (ANC) opracowaną przez Jabra– Jabra Advanced Active Noice Cancellation™ z 11 poziomami dźwięku i możliwością pełnej regulacji. Są one również wyposażone w 12-milimetrowe głośniki emitujące potężny dźwięk i mocne basy, a także technologię 6 mikrofonów i funkcję ładowania bezprzewodowego.

    Elite 85t to słuchawki bez kompromisów pod względem niewielkich rozmiarów  i wygody użytkowania, jakości dźwięku rozmów i muzyki, a także skuteczności ANC. Zostały one zaprojektowane z myślą o zapewnieniu najwyższej jakości dźwięku podczas słuchania muzyki i prowadzenia rozmów. Doskonałe brzmienie rozmów zapewnia technologia 6 mikrofonów (po trzy na każde ucho: dwa z zewnątrz i jeden wewnątrz) i ochrona przeciwwiatrowa, a 12-milimetrowe głośniki gwarantują najwyższą jakość ulubionej muzyki z mocnymi basami i opcją personalizacji brzmienia w aplikacji Jabra Sound+. Funkcja MySound profesjonalnie optymalizuje i konfiguruje dźwięk w wyniku działania dostępnego w aplikacji testu słuchu, a następnie kalibruje słuchawki. W efekcie muzyka jest perfekcyjnie dostosowana do indywidualnego profilu słuchowego użytkownika.

    Technologia Jabra Advanced ANC™

    Technologia Jabra Advanced Active Noise Cancellation™ w najnowszych słuchawkach dousznych Jabra Elite 85t eliminuje więcej szumów dzięki specjalnemu układowi ANC oraz mikrofonom znajdującym się nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz każdej słuchawki. Funkcja ta oferuje też szerszy zakres regulacji odpowiednio do warunków otoczenia. Dwoma suwakami w aplikacji Jabra Sound+ można włączyć pełną redukcję hałasu, całkowicie ją wyłączyć w trybie podsłuchiwania (HearThrough), a także korzystać z ustawień pośrednich. Mamy do dyspozycji aż 11 poziomów dźwięku. Każdy poziom — od pełnego trybu ANC przez wszystkie pośrednie ustawienia aż do poziomu HearThrough — różni się o około 3 db od kolejnego poziomu i tym samym zapewnia zauważalną różnicę z każdą kolejną zmianą ustawień. Z maksymalnym poziomem ANC jest to jeden z najlepszych wyników na rynku.

    Półotwarta konstrukcja w połączeniu z Jabra Advanced ANC™ zapewnia też o wiele lepsze wrażenia, ponieważ eliminowany jest dźwięk własnych kroków czy przeżuwania. W ten sposób można słuchać i mówić bez izolującego efektu „zatyczek do uszu”, który przeszkadza niektórym użytkownikom słuchawek dousznych o konstrukcji zamkniętej. Jabra Elite 85t należy do najmniejszych słuchawek dousznych z wysokiej klasy funkcją ANC.

    Funkcja ładowania bezprzewodowe

    Słuchawki Jabra Elite 85t obsługują funkcję bezprzewodowego ładowania i są zgodne ze wszystkimi ładowarkami z certyfikatem Qi, dzięki czemu w przypadku spadku poziomu ich naładowania wystarczy umieścić je na podkładce do ładowania lub użyć kabla USB-C. Model ten działa na baterii nawet przez 5,5 godziny z włączoną funkcją ANC lub do 25 godzin przy użyciu etui ładującego (z włączoną funkcją ANC) i do 7 godzin lub 31 godzin przy użyciu etui ładującego z wyłączoną funkcją ANC.

    Jabra Elite 85t — ceny i dostępność

    Jabra Elite 85t są już dostępne w wybranych sieciach handlowych w Polsce, a ich rekomendowana cena detaliczna to 999 zł.

    Słuchawki są dostępne w kolorze tytanowo-czarnym. W pierwszym kwartale 2021 roku będą dostępne także w kolorach: złoto-beżowym, miedziano-czarnym, czarnym i szarym.

    Jabra Elite 85t — najważniejsze funkcje i dane techniczne:

    • Kompaktowa konstrukcja i owalne silikonowe wkładki EarGels™ zapewniające solidne i wygodne dopasowanie
    • Specjalny chip do ANC, który skuteczniej eliminuje hałasy z otoczenia
    • Najwyższa jakość dźwięku rozmów w dowolnym miejscu dzięki wykorzystaniu technologii z sześcioma mikrofonami i ochronie przeciwwiatrowej
    • Aktywna redukcja szumów przy użyciu 4 mikrofonów wewnątrz i na zewnątrz słuchawek
    • 12-milimetrowe głośniki emitujące donośny dźwięk i mocne basy
    • Półotwarta konstrukcja umożliwiająca naturalne słuchanie dźwięku
    • Regulowana aktywna redukcja szumów z dwoma suwakami: od pełnej ANC po pełny podsłuch
    • Wytrzymałość o stopniu IPX4 i dwuletnia gwarancja* odporności na kurz oraz wodę
    • Działanie baterii nawet przez  5,5 godziny lub do 25 godzin przy użyciu etui ładującego (z włączoną funkcją ANC) i do 7 godzin lub łącznie 31 godzin z wyłączoną funkcją ANC
    • Certyfikat zgodności ze standardem ładowania bezprzewodowego Qi i kompatybilność ze wszystkimi ładowarkami Qi
    • Regulowany korektor dźwięku w aplikacji Sound+ doskonali brzmienie muzyki
    • Aktywni asystenci głosowi. Elite 85t współpracuje z Siri® i Google Assistant™
    • Funkcja MyControls umożliwiająca konfigurowanie przycisków i Jabra MySound do indywidualnej regulacji dźwięku
    * Wymagana rejestracja w aplikacji Jabra Sound +
  • Komputery kwantowe – nadzieja czy zagrożenie cyberbezpieczeństwa?

    Komputery kwantowe – nadzieja czy zagrożenie cyberbezpieczeństwa?

    Wyścig do stworzenia pierwszego powszechnie stosowanego komputera kwantowego trwa – być może wkrótce poznamy producenta, który jako pierwszy przekroczy metę i sięgnie po złoto. Czy maszyny kwantowe będą w stanie wyprzedzić najlepsze współczesne superkomputery? Z pewnością. Czy wiele zmienią w naszej codziennej pracy? To zależy. Jak wpłyną na cyberbezpieczeństwo? To stało się przyczyną rozważań Raportu: Quantum Computing i Cyberbezpieczeństwo.

    Tajemniczy komputer kwantowy

    Sekret wielkiej mocy komputera kwantowego to tak naprawdę jego zdolność do generowania i manipulowania bitami kwantowymi lub inaczej kubitami – cząsteczkami subatomowymi, takimi jak elektrony lub fotony. Kubity są w stanie wygenerować znacznie większą moc obliczeniową niż odpowiadająca im ilość bitów, które znamy z dzisiejszych komputerów. Dzieje się tak dlatego, że reprezentują wiele możliwych kombinacji 1 i 0 jednocześnie. Zdolność ta jest określana mianem superpozycji. Pozwala ona komputerom kwantowym procesować ogromną liczbę potencjalnych wyników w tym samym momencie.

    Firmy prześcigają się w próbach generowania kubitów. IBM i Google wykorzystują do tego celu superobwody nadprzewodzące, schłodzone do temperatury niższej niż ta w najdalszych zakątkach kosmosu. Inne firmy, jak m.in. IonQ zatrzymują pojedyncze atomy w polach elektromagnetycznych w ramach krzemowego chipa zamkniętego dodatkowo w komorach ultra-próżniowych.

    Wykorzystanie dziś

    Tradycyjne urządzenia będą nadal najłatwiejszym i najbardziej ekonomicznym narzędziem do rozwiązywania wielu problemów. I choć definicja maszyn kwantowych wydaje się pochodzić rodem z filmów science-fiction, technologia ta już umacnia swoją pozycję w niektórych obszarach gospodarki – m.in. inżynierii materiałowej czy badaniach farmaceutycznych.

    Producenci samochodów, m.in. Volkswagen i Daimer wykorzystują symulację zachowania materii w próbach zwiększenia wydajności akumulatorów. Firmy farmaceutyczne z wykorzystaniem maszyn kwantowych analizują i porównują związki chemiczne, które mogą prowadzić do tworzenia nowych, lepszych leków. Airbus z kolei z ich pomocą optymalizuje zużycie paliwa tworząc najbardziej efektywne trasy znoszenia i osiadania samolotów.

    Quantum Computing a Cyberbezpieczeństwo

    Czy komputery kwantowe stanowią spory problem dla branży cyberbezpieczeństwa? Specjaliści są zgodni co do tego, że ich ogromna moc obliczeniowa może doprowadzić do złamania powszechnie używanych kluczy szyfrujących. Największe ryzyko środowisko widzi dla kryptowalut i technologii blockchain. Komputery kwantowe mogą tam naprawdę namieszać, gdyż algorytmy szyfrujące oparte o krzywe eliptyczne, dziś uznawane za najbezpieczniejsze, przestaną być zabezpieczeniem.

    Z pewnością nie nastąpi to jeszcze dziś, ale być może za mniej niż dekadę. Dlatego specjaliści już teraz starają się opracować nowe podejście do kryptografii, które będzie w stanie wytrzymać przyszłe ataki kwantowe. Naukowcy we współpracy z firmami technologicznymi pracują także nad stworzeniem ultra-bezpiecznej sieci komunikacyjnej, która mogłaby posłużyć jako podstawa dla przyszłego kwantowego internetu.

    – Stwierdzenie, że zostało nam jeszcze kilka względnie bezpiecznych lat wielu nie zadowala. Wystarczy cofnąć się do pierwszych doniesień o domniemanej supremacji kwantowej Google’a. Wiele osób – w tym amerykańscy politycy – podeszło do tematu zero-jedynkowo: żadne dane nie są już bezpieczne. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że zdecydowanie tak nie jest. Oczywiście, obecne metody szyfrowania w końcu ulegną pod kwantowym naciskiem, ale nie wydarzy się w to kolejnych miesiącachtwierdzi Karolina Dzierżyńska, autorka Centrum Bezpieczeństwa Xopero –  Istotne jest, że jesteśmy świadomi zagrożenia. Największe ośrodki badawcze na świecie pracują nad rozwiązaniem tego problemu już od kilku latdodaje.

    A czy już teraz branża cyberbezpieczeństwa może praktycznie wykorzystać osiągniecia quantum computingu? Tak, można m.in. zabezpieczać przesyłane dane za pomocą quantum key distribution (QKD). Na czym właściwie ono polega? Zaszyfrowane dane wysyła się w postaci klasycznych bitów, podczas gdy klucze konieczne do ich odszyfrowania są przesyłane pod postacią kubitów. Na świecie powstaje coraz więcej sieci tego typu. Najdłuższa z nich znajduje się w Chinach – liczy 2032 km i łączy Pekin z Szanghajem. QKD nastęcza jednak kilku problemów – zwłaszcza w kwestii podróży kubitów, czy możliwości skopiowania danych przez przestępców, którym udałoby się złamać zabezpieczenia.

    Nasuwa się więc pytanie, kiedy dzisiejsze cyberbezpieczeństwo stanie się przestarzałe? Jak twierdzą specjaliści – mamy przed sobą jeszcze kilka „bezpiecznych” lat. Obecne komputery kwantowe nie są w stanie złamać powszechnie stosowanych metod szyfrowania. Nie zmienia to faktu, że kryptografia stanowiąca podstawę dzisiejszego bezpiecznego internetu i e-commerce pewnego dnia ulegnie kwantowemu atakowi. Dlatego już dziś naukowcy pracują nad ich alternatywą.