Tag: PIM

  • Wyścig z czasem – czy i jak wykupić auto z leasingu do końca roku?

    Wyścig z czasem – czy i jak wykupić auto z leasingu do końca roku?

    Przedsiębiorcy, którzy chcą zachować prawo do nieopodatkowanej sprzedaży leasingowanego auta po upływie 6 miesięcy od tzw. prywatnego wykupu, powinni wykupić samochód do końca grudnia br. – wynika z analizy Carsmile. Czasu zostało niewiele, a chętnych nie brakuje. Jakie formalności trzeba spełnić i co zrobić, aby zdążyć z wykupem do końca roku?

    Od 1 stycznia zmieniają się zasady opodatkowania samochodów wykorzystywanych w działalności gospodarczej. Zgodnie z ustawą, która wprowadziła Polski Ład, sprzedaż samochodu bez PIT i składki zdrowotnej będzie możliwa dopiero po 6 latach od wycofania pojazdu z działalności gospodarczej. Dziś wystarczy przeprowadzić tzw. wykup prywatny i odczekać 6 miesięcy, aby uniknąć podatku. Czy w związku z zaistniałą sytuacją przedsiębiorcy będą masowo wykupywać leasingowane samochody jeszcze przed końcem roku?

    Zamieszanie przed wejściem Polskiego Ładu

    – Wielu przedsiębiorców jest zdezorientowanych i zastanawia się czy warto przyspieszyć wykup auta, aby zachować prawo do w miarę elastycznego rozporządzania pojazdemprzyznaje Łukasz Domański, prezes Carsmile, internetowej platformy, za pośrednictwem której można m.in. wyleasingować samochód. – Osoby, które zdecydowały się na leasing przykładowo 4 lata temu, nie zakładały wówczas konieczności użytkowania pojazdu przez 6 lat po wykupie, czyli łącznie przez 10 lat. Szukają więc jakiegoś wyjścia z sytuacji, w której się znaleźli w związku ze zmianami podatkowymi. Dotyczy to w szczególności przedsiębiorców, którym umowa kończy się relatywnie niedługo, na przykład w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Dokonując przyspieszonego wykupu, mogą sporo zyskaćdodaje szef Carsmile.

    Nic dziwnego, że w firmach leasingowych zrobiło się gorąco. – Obserwujemy wzrost liczby wniosków o wcześniejsze zakończenie umowy leasingowej składanych przez osoby prowadzące działalność gospodarcząinformuje Marcin Szulc, dyrektor ds. handlowych i rozwoju biznesu w Cofidis.

    Czy wcześniejszy wykup pozwoli zachować tzw. prawa nabyte?

    Aby sprowadzić rozważania do konkretnego przykładu założyli, że przedsiębiorca jest w trakcie spłacania rat leasingowych za samochód osobowy. Zgodnie z harmonogramem, wykup pojazdu zaplanowany jest na luty 2022 roku, czyli już po wejściu w życie Polskiego Ładu. Przedsiębiorca rozlicza się według liniowej stawki podatku PIT oraz użytkuje pojazd w tzw. trybie mieszanym (odlicza 50% VAT). Chciałby odsprzedać samochód pod koniec 2022 roku i kupić elektryka. Komentarza w tej sprawie udziela Piotr Juszczyk z inFakt.

    1. Czy przedsiębiorca powinien przyspieszyć wykup leasingowanego auta i zrobić to do 31 grudnia, aby zachować prawo do 6-miesięcznego okresu, po którym jest możliwa sprzedaż bez podatku? Nie bierzemy tu pod uwagę furtki z darowizną.

    Piotr Juszczyk, doradca podatkowy inFakt: Nowe przepisy zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2022 roku. W związku z powyższym, jeśli podatnik do dnia 31.12.2021 roku wykupi samochód z leasingu do majątku prywatnego, to zastosowanie będą miały przepisy, które obowiązują w dniu wykupu. Oznacza to, że przed 1 stycznia 2022 r. wykupiony samochód stanie się majątkiem prywatnym, a zatem podatnik będzie mógł po 6 miesiącach dokonać sprzedaży pojazdu bez zapłaty podatku. Jeśli dokona wykupu po 31 grudnia, czyli w analizowanym przypadku w lutym 2022 r., to nawet jeżeli zrobi to do majątku prywatnego, przyszłościowa sprzedaż będzie traktowana jak sprzedaż z działalności gospodarczej, a zatem będzie oskładkowana i opodatkowana PIT przez okres 6 lat od wycofania pojazdu z działalności gospodarczej.

    1. Czym jest „wycofanie z działalności gospodarczej” (cytat z ustawy) w przypadku samochodu, który jest leasingowany, a zatem nigdy nie był włączony do środków trwałych firmy? Przedsiębiorca odliczał do tej porty PIT oraz 50% VAT od rat leasingowych i od ponoszonych wydatków eksploatacyjnych, a także zaliczał do kosztów uzyskania przychodu wydatki na zakup ubezpieczenia.

    Przyjmuje się, że wycofanie z działalności gospodarczej następuje w chwili, gdy przedsiębiorca otrzymuje fakturę na firmę – w analizowanym przypadku byłaby to faktura z tytułu wykupu pojazdu – ale nie wprowadza jej do działalności gospodarczej, a zatem ponosi koszt bezpośrednio z majątku prywatnego.

    3.  Zakładając, że przedsiębiorca z naszego przykładu dokonuje w grudniu „przyspieszonego” wykupu prywatnego, ale przez kolejnych 6 miesięcy użytkuje samochód nadal w firmie (analogicznie jak do tej pory), czy ma prawo do odliczeń wydatków eksploatacyjnych (paliwo, serwisy, autostrady, opony, etc.) oraz AC/OC?

    Zgodnie z przepisami, samochód prywatny może być również wykorzystywany w działalności gospodarczej. Wówczas do kosztów uzyskania przychodów zaliczymy 20% poniesionych wydatków eksploatacyjnych czy z tytułu ubezpieczenia, powiększonych o nieodliczony VAT. Podatek VAT odliczymy natomiast w 50%. Korzyści podatkowe z tej formy użytkowania pojazdu w okresie owych 6 miesięcy po wykupie prywatnym byłby więc dla naszego przedsiębiorcy mniejsze niż przed wykupem, kiedy korzysta on z prawa do odliczenia w PIT 75% wydatków eksploatacyjnych powiększonych o 50% nieodliczonego VATu. W przypadku VAT zasada jest ta sama, czyli można odliczyć 50%.

    1. Doradcy podatkowi informują o furtce w przepisach, jaką jest darowizna samochodu na przykład na rzecz bliskiej osoby. Czy może być ona alternatywą do „przyspieszonego” wykupu prywatnego auta i jego odsprzedaży bez podatku? Kiedy należałoby takiej darowizny dokonać?

    Tak, jest obecnie taka możliwość, choć zostanie ona pewnie dość szybko wyeliminować przez nowelizację przepisów. Niemniej, zgodnie z prawem, jakie będzie obowiązywać od 1 stycznia, jeżeli wykupimy pojazd do majątku prywatnego, wówczas możemy od razu pojazd darować. Obdarowany po 6 miesiącach, licząc od końca miesiąca, w którym otrzymał darowiznę, może dokonać sprzedaży auta bez zapłaty PIT.

    1. Jakie zdarzenie decyduje o tym, z jaką datą dokonaliśmy wykupu prywatnego? Czy jest to dzień przelewu czy wystawienia faktury przez leasingodawcę?

    Decyduje o tym data przeniesienia prawa własności, która powinna być określona w aneksie do umowy leasingowej lub w porozumieniu z leasingobiorcą w sprawie wcześniejszego wykupu. Gdyby nie było takiego dokumentu, wówczas decydująca będzie data sprzedaży samochodu ujęta na fakturze. Dlatego trzeba upewnić się, że jest to data grudniowa.

    Formalności przed wykupem

    Co zatem należy zrobić, aby do końca grudnia przeprowadzić wykup prywatny samochodu i zostać jego formalnym właścicielem? – Czasu na załatwienie wszystkich formalności jest niewiele, a zainteresowanie taką operacją wśród przedsiębiorców jest dużeprzyznaje Marcin Szulc z Cofidis i wylicza co trzeba zrobić, aby poszło to sprawnie.

    Przede wszystkim należy jak najszybciej złożyć wniosek u leasingodawcy o wcześniejsze zakończenie umowy leasingowej. Według szacunków Carsmile, będzie się to wiązało z koniecznością zapłaty prowizji, która na rynku waha się w granicach 700-900 zł netto. – W odpowiedzi na wniosek leasingodawca przedstawi wartość wykupu i najprawdopodobniej wystawi fakturę proforma. Powinniśmy też otrzymać aneks lub porozumienie rozwiązujące umowę przed terminem. Po dokonaniu przelewu otrzymamy fakturę – informuje M. Szulc.

    A co dzieje się w przypadku, gdy przedsiębiorca nie posiada wystarczających środków na wykup auta? – Może skorzystać z kredytu samochodowego. Przygotowałyśmy uproszczoną procedurę ich udzielania. Do wniosku konieczny jest dokument od leasingodawcy określający wartość wykupu pojazdu. Formalności można załatwić w kilka godzininformuje przedstawiciel Cofidis.

  • Jakub Skałbania w zarządzie Netwise S.A. Będzie odpowiadał za rozwój Spółki

    Jakub Skałbania w zarządzie Netwise S.A. Będzie odpowiadał za rozwój Spółki

    Jakub Skałbania, założyciel Netwise S.A., który do 2020 roku rozwijał spółkę córkę w Stanach Zjednoczonych dołączył do zarządu Netwise S.A. Objął stanowisko Chief Growth Officera, w ramach którego będzie odpowiadać za tworzenie oraz wdrażanie strategii dalszego rozwoju firmy w Polsce i za granicą. W zarządzie spółki zastąpił Krystiana Hatałę.

    Jakub Skałbania od 2018 roku koncentrował się na rozwoju i rozbudowie Netwise USA. Pod jego kierownictwem amerykański oddział nawiązał współpracę m. in. z Nsure.com, start-upem będącym jednym z liderów branży InsurTech, czy PIMCO, jednym z największych funduszy fixed income na świecie.

    –      Rozwijanie spółki na rynku amerykańskim dało mi wiele satysfakcji. Lubię wyzwania, a wiadomo, że konkurencja w branży CRM jest tam nieporównywalnie większa niż w Europie. Teraz przyszedł czas, aby wykorzystać te doświadczenia jako impuls do dalszego dynamicznego rozwoju Netwise w Polsce. Jestem przekonany, że rola CGO to obecnie optymalne rozwiązanie zarówno dla spółki, jak i dla mniekomentuje Jakub Skałbania.

    Zadaniem Jakub Skałbani w roli Chief Growth Officera będzie zarządzanie rozwojem firmy poprzez nowe kanały sprzedaży, marketing, budowanie zaangażowania pracowników i ekspansję geograficzną oraz produktową. Jako CGO, tworząc przemyślaną i długoterminową strategię rozwoju będzie starał się pogodzić cele i interesy wszystkich działów przedsiębiorstwa. Jego zadaniem będzie wypracowanie warunków współpracy wewnętrznej i zewnętrznej, które w przyszłości przełożą się na rozwój całej spółki.

    W zarządzie spółki pozostaje Wojciech Sobczak, który objął funkcję Prezesa we wrześniu 2017 roku.

    Netwise S.A to notowane na rynku NewConnect GPW polskie przedsiębiorstwo dostarczające rozwiązania informatyczne z obszaru Customer Relationship Management (CRM) oraz Partner Relationship Management (PRM). Spółka jest najczęściej nagradzanym integratorem CRM w Europie, na koncie ma wdrożenia w 27 krajach na całym świecie. Netwise oferuje usługi w oparciu o technologie Microsoftu, który dotychczas aż siedmiokrotnie przyznał polskiej firmie tytuł Partnera Roku.

    Jakub Skałbania posiada tytuł magistra, ukończył studia magisterskie na wydziale Software Engineering na University of Oxford w Wielkiej Brytanii. Jest założycielem Netwise S.A., którą zarządzał, doprowadzając spółkę do uzyskania 7-krotnie tytułu Partnera Roku Microsoft, a w 2012 do wygrania rankingu Deloitte Fast50 CE (Rising Star).  Posiada bogate doświadczenie w obszarze technologii, zarządzania innowacjami i zarządzaniu spółkami technologicznymi w Polsce i w Stanach Zjednoczonych.

    W roku 2021 był Prezesem Zarządu Netwise International Sp. z o. o., spółki posiadającej 28,43% akcji Netwise S.A. W Netwise International odpowiadał za pozyskanie Klientów i Partnerów na usługi Netwise S.A. Od października 2020 roku pełni funkcję Przewodniczącego Rady Dyrektorów w Netwise USA, Inc., korporacji zarejestrowanej w Stanach Zjednoczonych, a wcześniej od 2018 do 2020 pełnił funkcję CEO tejże spółki.

    W roku 2020, od maja do grudnia, w ramach kontraktu pełnił funkcję starszego wiceprezesa w obszarze Sales Technology (Senior Vice President) w PIMCO LLC, jednym z największych funduszy fixed income na świecie. W latach 2018 – 2020 współtworzył Nsure.com, najbardziej obiecujący start-up InsurTech w Stanach Zjednoczonych w roli Chief Technology Officera. Odpowiadał za rozwój technologii i budowę zespołu technologicznego w Polsce.

    W latach 2008 – 2018 rozwijał spółkę Netwise S.A., pełniąc funkcję założyciela, członka zarządu i członka rady nadzorczej. W latach 2006 – 2008 pracował w Microsoft, gdzie odpowiadał za projekty wdrożeń systemów CRM w Czechach, Rumunii i Szwajcarii.  Jakub Skałbania jest jedynym Polakiem nagrodzonym przez Microsoft tytułem Most Valuable Professional w zakresie systemów CRM, a tytuł ten odnawiany jest przez Microsoft 11-krotnie, od 2010 roku.

  • Jak zrobić domowe nachosy?

    Jak zrobić domowe nachosy?

    Miłośnicy kuchni meksykańskiej (choć nie tylko oni) są zgodni, że najlepsza przekąska na wieczór filmowy to nachosy. Chrupiące, pełne smaku, polane serowym sosem. Czy wiesz, że możesz zrobić nachosy w domu? To bardzo proste.

    Nachosy to przekąska, która przywędrowała do nas z Meksyku. Te małe, zazwyczaj trójkątne kawałki tortilli serwowane z różnymi sosami to jeden z ciekawszych zamienników chipsów. Idealny dla tych, dla których słodkie Milky Way Stars albo żelki myszki nie są pierwszym wyborem. Nachosy pokochają fani dobrze przyprawionych, chrupiących przekąsek słonych.

    Tajemnica nachosów tkwi w ich recepturze. Siła tkwi w prostocie tego meksykańskiego smakołyku, który możemy przyrządzić we własnym domu. Jak zrobić domowe nachosy?

    Tradycyjny przepis na nachosy

    Do przygotowania nachosów potrzebne jest ciasto kukurydziane. Robi się je z kilku składników, które każdy z nas powinien mieć w domu. Jeśli ich nie masz, z pewnością kupisz je w pobliskim sklepie – nie są to typowo meksykańskie produkty.

    Do przyrządzenia tradycyjnych nachosów potrzebne są:

    • 200 g mąki kukurydzianej,
    • 100 g mąki pszennej,
    • 2 łyżki oleju roślinnego,
    • ciepła woda,
    • łyżeczka soli.

    Jak zrobić domowe nachosy? Do miski przesiewamy obie mąki, dodajemy sól oraz podgrzany olej. Łączymy i dolewamy ciepłą wodę – ilość należy dopasować do konsystencji ciasta, które powinno być jednolite i elastyczne. Wyrobione ciasto przekładamy na blat, rozwałkowujemy cienko, nakłuwamy widelcem (zapobiega to pęcherzom powietrza i pęcznieniu nachosów), a następnie kroimy na trójkąty.

    Domowe nachosy smażymy na głębokim oleju, rozgrzanym jak do przyrządzania frytek. Wrzucamy partię trójkątów z ciasta, smażymy do zarumienienia, wyciągamy i odsączamy z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.

    Szybkie nachosy z tortilli

    Czy da się zrobić domowe nachosy szybciej? Niektórym może się wydawać, że ratunkiem są tylko gotowe nachosy Hombre lub inne dostępne w sklepie. Nic bardziej mylnego. Wystarczy mieć pod ręką zwykłą pszenną tortillę. Placek kroimy na niewielkie trójkąty, a następnie smażymy na głębokim tłuszczu (jak wyżej) lub pieczemy w piekarniku po wcześniejszym skropieniu tortilli olejem. Takie nachosy zrobimy w kilka minut!

    Najlepszy dip do nachosów

    Ważne są jednak nie tylko same nachosy, ale też dodatki. Po pierwsze, przyprawy – usmażone nachosy warto oprószyć solą, słodką lub ostrą papryką, a nawet odrobiną chili, jeśli jesteśmy fanami ostrych przekąsek. Po drugie, dipy i sosy – możemy podać tradycyjne guacamole, hummus albo pokusić się o dip serowy do nachos. Każdy, kto choć raz spróbował nachosów z sosem serowym, będzie chciał jeść je już z tylko z nim. Dodatek taki jak sos serowy chili kupimy w sklepie, ale możemy zrobić go też samodzielnie. Jeśli tylko mamy siłę jeszcze odrobinę siły i energii po przyrządzeniu domowych nachosów.

    Artykuł sponsorowany

  • Iglotex wdraża system do zarządzania danymi produktowymi

    Iglotex wdraża system do zarządzania danymi produktowymi

    Uporządkowanie informacji produktowych, zbudowanie kompleksowej i profesjonalnej oferty, której celem jest skuteczna sprzedaż we wszystkich kanałach, w tym w e-commerce, to jedno z wyzwań współczesnych przedsiębiorstw.
    Próbę odpowiedzi na to wyzwanie podjął też lider na rynku mrożonej żywności w Polsce – firma Iglotex. Na co dzień przedsiębiorstwo zarządza niemal 7 tysiącami produktów, które posiadają około 50 atrybutów. Aby uporządkować te dane i prezentować je w przejrzysty sposób zarówno w systemie B2B e-commerce, jak i na stronie www czy w innych kanałach, Iglotex wdrożył PIM, który agreguje je w jednym miejscu, konsoliduje i umożliwia wygodne korzystanie z nich zarówno przez inne systemy (np. e-commerce), jak i przez handlowców, marketing, trade marketing czy dział zakupów.
    Przed wdrożeniem PIM w naszych informacjach produktowych dominowały raczej atrybuty operacyjno-logistyczne, była to raczej kartoteka niż oferta. Dziś możemy nie tylko wystawiać atrakcyjną, bogatą i przejrzystą ofertę w kanałach digital, ale też daliśmy funkcjonalne narzędzie naszym handlowcom do lepszego zapoznania się z naszą ofertą i zaprezentowania jej naszym KlientomJózef Kostecki, Dyrektor ds. Zarządzania Procesami i Projektami Iglotex.
    Za wdrożenie systemu odpowiadała spółka e-point SA, która od ponad 20 lat projektuje, buduje, rozwija i utrzymuje portale oraz platformy wspierające sprzedaż. Projekt był podzielony na 4 etapy: analizę i wybór narzędzia, development, wdrożenie i miesięczną stabilizację powdrożeniową, która zakończyła się sukcesem.
    Dostarczyliśmy klientowi narzędzie, które umożliwia kompleksową konsolidację danych, ich obsługę, weryfikację, możliwość edycji oraz dystrybucji z jednego, centralnego miejsca. W trakcie trwania projektu dodaliśmy także możliwość dodatkowych migracji danych z innych źródeł niż zakładane na początku projektu, przez masowy import danych z plików. – dodaje Dawid Kubiak, Senior Solution Architect, Team Leader e-point SA.

  • Rząd przyjął Narodowy Program Szczepień – plan powrotu do normalności po pandemii

    Kancelaria Prezesa Rady Ministrów podaje, że szczepienia będą jednym z największych wyzwań logistycznych od kilku dekad w zakresie zdrowia Polaków. Dlatego rząd przyjął – po konsultacjach społecznych i eksperckich – Narodowy Program Szczepień.

    Narodowy Program Szczepień to dokument, który zbiera w jednym miejscu wszystkie najważniejsze kwestie. Składa się z dziewięciu rozdziałów, w których znajdziemy informacje na temat:

    ·       skuteczności i bezpieczeństwa szczepionek,

    ·       procesu zakupów i finansowania,

    ·       dystrybucji i logistyki,

    ·       zaleceń medycznych i organizacji punktów szczepień,

    ·       kolejności szczepień,

    ·       komunikacji i edukacji publicznej,

    ·       monitorowania przebiegu programu,

    ·       podmiotów zaangażowanych w program.

    Konsultacje społeczne i z ekspertami

    Od 8 do 12 grudnia każda zainteresowana osoba mogła zgłosić swoje uwagi, sugestie i pomysły do projektu Narodowego Programu Szczepień w ramach prowadzonych konsultacji. Łącznie wpłynęło ponad 2,2 tys. zgłoszeń. Najwięcej uwag i opinii dotyczyło m.in. bezpieczeństwa szczepionki, rejestru szczepionych i kodów QR, niepożądanych odczynów poszczepiennych, funduszu odszkodowań oraz zaangażowania jednostek samorządu terytorialnego. Oprócz zgłoszeń e-mailowych oraz telefonicznych odbyły się spotkania z organizacjami eksperckimi. W konsultacjach uczestniczyły m.in. samorządy zawodów medycznych, związki zawodowe, organizacje pracodawców, organizacje pacjentów.

    Dzięki konsultacjom do Programu wprowadzono kilka istotnych zmian. W organizację transportu i promowanie szczepień zaangażują się jednostki samorządu terytorialnego. Wskazano priorytety szczepień dla kolejnych grup obywateli – nauczyciele mają być szczepieni w I etapie. Pojawiły się też zapisy dotyczące funduszu kompensacyjnego (szczegółowe zasady zostaną określone w ustawie).

    Efektem konsultacji jest też liberalizacja zasad naboru punktów szczepień. Po analizie wszystkich zgłoszeń, które wpłynęły do Kancelarii Premiera oraz Ministerstwa Zdrowia, a także po konsultacjach z ekspertami, projekt został przyjęty przez Radę Ministrów.

    Szczepionka dobrowolna i darmowa

    Podstawowym celem zaprezentowanym w programie jest dostarczenie szczepionek:

    •    bezpiecznych i skutecznych,

    •    w wystarczającej ilości,

    •    w możliwie jak najkrótszym czasie,

    •    darmowych,

    •    dobrowolnych,

    •    łatwo dostępnych.

    Rozpoczęcie szczepień planowane jest na I kwartał 2021 r. Szczepionka przeciwko COVID-19 będzie darmowa i dobrowolna. Pierwsze dawki (tzw. etap 0 szczepień) będą przeznaczone dla osób, które są najbardziej narażone na zakażenie. Są to: pracownicy sektora ochrony zdrowia (w tym wykonujący indywidualną praktykę), pracownicy domów pomocy społecznej i pracownicy miejskich ośrodków pomocy społecznej oraz personel pomocniczy i administracyjny w placówkach medycznych, w tym stacjach sanitarno-epidemiologicznych.

    W etapie I ze szczepień skorzystają: pensjonariusze domów pomocy społecznej oraz zakładów opiekuńczo-leczniczych, pielęgnacyjno-opiekuńczych i innych miejsc stacjonarnego pobytu, osoby powyżej 60. roku życia w kolejności od najstarszych, służby mundurowe, w tym Wojsko Polskie oraz nauczyciele.

    Informacje o szczepionce – gdzie szukać?

    Przede wszystkim w sprawdzonych, rzetelnych źródłach. Na potrzeby Narodowego Programu Szczepień utworzyliśmy nową stronę internetową gov.pl/szczepimysie. Portal będzie na bieżąco aktualizowany i uzupełniany o najświeższe oraz najważniejsze informacje dotyczące działań rządu, ale też oczywiście samego programu szczepień. Na stronie dostępne są przydatne informacje na temat samej szczepionki, zestaw pytań i odpowiedzi, także ważne dane kontaktowe. Informacje na temat szczepień dostępne będą nie tylko w języku polskim, ale też angielskim, rosyjskim i ukraińskim.

    Wkrótce zostanie uruchomiona także całodobowa infolinia wyjaśniająca wątpliwości na temat szczepień. Zainteresowani będą mogli kierować tam swoje pytania, dzwoniąc pod numer 989. Dla osób z zagranicy uruchomiony zostanie numer 22 62 62 989.

    Pamiętaj o zasadach bezpieczeństwa

    Rozpoczęcie szczepień na COVID-19 jest planowane na I kwartał 2021 r. Wciąż zatem musimy zachować szczególną ostrożność i przestrzegać obowiązujących zasad bezpieczeństwa. Przed nami święta Bożego Narodzenia i Sylwester. Tylko od nas zależy, jak szybko pokonamy koronawirusa. Pamiętajmy o podstawowych zasadach bezpieczeństwa: nośmy maseczki, dbajmy o regularną dezynfekcję i zachowujmy dystans. Spędźmy czas świąteczno-noworoczny w spokoju i optymistycznych nastrojach, ale w mniejszym gronie.

  • Co dziesiąty Polak planuje spędzić tradycyjne święta, ale zakupy zrobi przez Internet

    Tegoroczne Święta zapowiadają się inaczej niż w poprzednich latach. Co dziesiąty Polak deklaruje, że Święta 2020 spędzi tradycyjnie, w dużej grupie krewnych. Blisko połowa z nas planuje je spędzić z najbliższą rodziną, ale bez seniorów. Z kolei 18 procent respondentów świąteczny czas spędzi w pojedynkę lub wyłącznie z partnerem. Również co piąty Polak po raz pierwszy w tym roku przyrządzi samodzielnie kolację wigilijną. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez Everli – firmy specjalizującej się w zakupach spożywczych online*.

    Jak Polacy spędzą Święta 2020?

    Około 4 procent ankietowanych spędzi najbliższe święta w izolacji, spotykając się z najbliższymi przez komunikator internetowy, a 18 procent w pojedynkę lub wyłącznie z partnerem. 11 procent zamierza podróżować i spotykać się z rodziną, bez względu na obostrzenia. Są to głównie osoby młode, mieszkańcy miast do 100 tys. Największa grupa respondentów planuje spędzić czas w wąskim gronie najbliższych, ale bez seniorów, ze względu na podwyższone ryzyko wynikające z zarażenia koronawirusem. Taką deklarację złożyła ponad połowa mieszkańców wsi oraz największych miast.

    Zbliżające się święta będą wyjątkowe i nietypowe. Z jednej strony stęskniliśmy się za bliskimi, z drugiej – obawiamy się o ich zdrowie i życie. Z naszych badań wynika, że apele ekspertów zdobywają posłuch i chociaż to trudne, duża grupa Polaków weźmie pod uwagę zalecenia związane z dystansem społecznym. – Anna Podkowińska, Dyrektor Generalna Everli

    Kolacja wigilijna – jak przebiegnie w tym roku?

    Z tego powodu, co piąty respondent pierwszy raz w życiu przygotuje samodzielnie kolację wigilijną. Co trzecia osoba zdecydowała się podejść do sprawy zgodnie z tradycją i postawić na stole 12 dań. I chociaż blisko połowa Polaków, również zgodnie z tradycją, pojedzie do sklepów i samodzielnie wybierze wszystkie składniki, to blisko 42 proc. przynajmniej część zakupów zrobi on-line. Z osób, które zdecydują się kupować za pomocą strony www lub aplikacji: blisko 2/3 zamówi w ten sposób tylko część produktów, ¼ – połowę, a co dziesiąty kupujący on-line wybierze wszystkie produkty bez wychodzenia z domu.

    Na Święta najchętniej kupimy przez Internet: produkty suche typu mąka i cukier (w 37,7 proc. zamówień), wodę i napoje (w 35,5 proc.) oraz olej, majonez i sosy (w 32,4 proc.). Wśród produktów, które mniej chętnie kupimy on-line są ryby (w 11,7 proc.) i świeże mięso (11,5 proc).

    W pozostałej części roku, czyli na co dzień, nasi klienci coraz chętniej kupują on-line produkty świeże, jak mięso, ryby czy wędliny, a także owoce i warzywa – jest to tendencja, którą zauważamy od dłuższego czasu. Bierze się to z faktu, że w naszym modelu za zakupy odpowiada szoper, który wybiera w sklepie najlepsze dostępne produkty, a potem zawozi je klientowi. Ponieważ zakupy są opłacane wcześniej kartą, a nasi pracownicy zachowują dystans, przy odbiorze zamówienia nie dochodzi do bezpośredniego kontaktu, a całość transakcji jest nie tylko bezpieczna, ale również pozbawiona stania w kolejkach i dźwigania ciężarów. – Anna Podkowińska, Dyrektor Generalna Everli

    Kupno prezentów – online, stacjonarnie, a może wcale?

    A co z prezentami? 35 proc. Polaków zamówi je przez Internet, a część wybierze w sklepie. Ponad ¼ Polaków kupi je wyłącznie online, z kolei 19 proc. stacjonarnie. Jednak aż 12 proc. osób nie planuje w tym roku kupować prezentów.

    • Badanie planów świątecznych Polaków powstało na zlecenie Everli.pl i zostało zrealizowane przez instytutu badawczy SW Research na grupie 1002 ankietowanych w terminie 24-27 listopada 2020 r.
  • Umowy wdrożeniowe – dlaczego warto dokładnie przeanalizować ich treść?

    Umowy wdrożeniowe – dlaczego warto dokładnie przeanalizować ich treść?

    Statystyki zgodnie pokazują, że w ponad połowie projektów dla których podpisujemy umowy wdrożeniowe pojawiają się problemy. Niestety, spora część z nich tj. około 10% – kończy się całkowitą porażką projektu. Wydaje się, że to już jest pierwszy mocny argument za tym, że warto dokładnie przeanalizować ich treść, bo w końcu umowy zawiera się na złe czasy.

    Drugi argument to wysoka wartość projektów i jednocześnie wysokie ryzyko finansowe związane z niepowodzeniem wdrożenia.

    Umowy wdrożeniowe są największym wyzwaniem nie tylko dla Wykonawców oraz Zamawiających, ale także dla prawników, ponieważ wymagają wysokiego stopnia specjalizacji i umiejętności identyfikacji w przekładaniu problemów branży IT na język prawny.

    Podejmijmy jednak rękawicę nakreślenia podstawowych problemów. Pojawiają się dosyć szybko – bo już na etapie „opisu przedmiotu” umowy. Przedmiotem umowy wdrożeniowej zazwyczaj jest: stworzenie przez wykonawcę dzieła w postaci systemu, świadczenie przez wykonawcę usług utrzymania i rozwoju. Zazwyczaj jest to pierwszy punkt umowy zaraz po definicjach, których określenie jest równie ważne. Pierwsze pytania brzmią: czy mówimy o wykonaniu dzieła (rezultat)?, czy o świadczeniu usług (należyta staranność)?, czy może funkcjonujemy w modelu mieszanym? Z każdym pojęciem wiążą się określone „konsekwencje”, które odnajdziemy w Kodeksie Cywilnym. Do umów wdrożeniowych często nie nadaje się jeden model. Mianowice twórca wykonuje dzieło w postaci Systemu i od razu pojawia się pytanie: czy na pewno „dzieło”? Warto zauważyć, że projekty wdrożeniowe realizujemy za pomocą metodyki Agile lub Waterfall. W modelu klasycznym (Waterfall) zazwyczaj przedmiotem umowy będzie właśnie wykonanie dzieła. Inaczej jest w przypadku modelu Agile – tutaj skupimy się na poziomie usług dlatego, że zgodnie z tą koncepcją nie znamy szczegółowych elementów stworzonego systemu. To tak naprawdę początek rozważań, chociaż i tak omawiamy go w dużym uproszczeniu.

    Kontynuując dalej rozważania na temat opisu przedmiotu umowy, poza ogólnym opisem w treści umowy często znajdziemy odesłanie do „specyfikacji technicznej”, która będzie załącznikiem do umowy wdrożeniowej. Często wielostronicowy załącznik traktowany jest jako element czysto techniczny. Chciałabym zwrócić uwagę firm podpisujących umowę, że w załączniku mogą znaleźć się klauzule o charakterze prawnym. Oczywiście będą one tak samo obowiązujące dla stron jak wszystkie inne punkty w umowie. Należy sprawdzać dokładnie treść załączników.

  • Sputnik Software z dwoma kontraktami zawartymi z Ministerstwem Finansów

    Zawarte w ostatnim czasie umowy to szansa na umocnienie pozycji Sputnik Software na lokalnym rynku. Spółka specjalizuje się w usługach IT dla sektora publicznego. Podpisanie umowy ramowej z Ministerstwem Finansów to kolejny projekt realizowany przez Sputnik Software dla administracji centralnej. Według przewidzianych w umowie warunków, wykonawcy zobowiązują się do realizacji różnego rodzaju zamówień poprzez udostępnienie zespołu programistów firmy.  Zadaniem wyspecjalizowanego personelu będzie wytwarzanie, wdrażanie oraz utrzymywanie systemów informatycznych zaprojektowanych według potrzeb bieżących Ministerstwa. Łączna maksymalna wartość umowy stanowiąca górny limit wynagrodzenia z tytułu realizacji zamówień wykonawczych wynosi 90 mln zł brutto.

    W ramach przeprowadzonego postępowania przetargowego Ministerstwo Finansów wyłoniło kilku wykonawców, którym w miarę istniejących potrzeb MF mogą być udzielane zamówienia wykonawcze. Wartość  realizacji poszczególnych zamówień będzie każdorazowo określana w umowach wykonawczych. Umowa obowiązywać będzie przez najbliższe dwa lata.

    • W ramach umowy ramowej, Ministerstwo zamierza rozwijać eksploatowane już systemy, jak również wytwarzać nowe. Cieszymy się, że zostaliśmy wybrani do grona firm, które przedstawią własne wyspecjalizowane zasoby do realizacji zadań rozwojowych tego klienta. Od lat dla Ministerstwa utrzymujemy i rozwijamy system zarządzania budżetami jednostek samorządu terytorialnego, a podpisanie umowy ramowej będzie doskonałą okazją, aby rozszerzyć naszą współpracę również w innych obszarach. Jesteśmy przygotowani, by do współpracy z MF wydelegować kilkudziesięciu specjalistów z zespołu Sputnik Software – opowiada Tomasz Maćkowiak, prezes zarządu Sputnik Software.

    Obecnie oprogramowanie autorstwa Sputnik Software jest już szeroko wykorzystywane przez lokalne jednostki urzędowe oraz samorządy. Od 15 lat spółka obsługuje i utrzymuje dla jednostek samorządowych oraz administracji centralnej oprogramowanie Besti@ do zarządzania budżetem. Korzysta z niego m.in. Ministerstwo Finansów. Właśnie zawarta została umowa o wartości 8,5 mln zł na rozwój i utrzymanie tego oprogramowania przez kolejne 3 lata. W ciągu ostatnich lat według rozporządzeń Ministerstwa Rozwoju i Finansów za pomocą BeSTi@ jednostki samorządu terytorialnego przekazują do regionalnych izb obrachunkowych w formie dokumentu elektronicznego pliki sprawozdań budżetowych, finansowych i skonsolidowanych bilansów, jak również sprawozdania podatkowe w zakresie podatku od nieruchomości, podatku rolnego i podatku leśnego. Wykorzystanie zabezpieczonych cyfrowych wersji sprawozdań wielokrotnie przyspieszyło przypływy informacyjne między jednostkami samorządów terytorialnych a regionalnymi izbami obrachunkowymi.

    • Wieloletnia obsługa aplikacji BeSTi@ dla Ministerstwa Finansów pozwoliła nam torować drogę do rozwoju i realizacji naszych usług związanych z zarządzaniem finansami dla administracji centralnej. W ramach podpisanej umowy skupimy się na rozwoju aplikacji krytycznych oraz poprowadzeniu support center – tłumaczy Tomasz Maćkowiak.
  • Wolne ładowanie strony, problemy z płatnością? Co czeka nas podczas tegorocznego Black Friday?

    Wolne ładowanie strony, problemy z płatnością? Co czeka nas podczas tegorocznego Black Friday?

    Przez ostatni rok rzeczywistość nie przestawała nas zaskakiwać. Ewoluowały w tym czasie: tryb pracy, relacje społeczne, mobilność, a nawet nawyki i sposób korzystania z niektórych dóbr i usług. Niezmiennie jednak koniec roku to najbardziej intensywny okres w handlu. Z badania przeprowadzonego na zamówienie OVHcloud wynika, że przebieranie w promocjach podczas Black Friday i Cyber Monday stanie się naszą nową, świecką tradycją, a rokroczne święto zakupów dodamy do kalendarzy, jak Walentynki. Porównywanie cen w e-sklepach staje się zaś naszym sportem narodowym.

    Z roku na rok popularność przecen związanych z Black Friday rośnie. Jeszcze w 2019 roku z okazji cenowych skorzystało ponad 50 proc[i]. ankietowanych. Niestety, prawie połowa z nich (49 proc.) doświadczyła utrudnień w związku z zakupami przez sieć – od wolnego ładowania strony (33 proc.), po utrudnienia w dodaniu produktów do koszyka (14 proc.) i z płaceniem za zakupy (13 proc.).

    – Wystarczy, że strona sklepu ładuje się dłużej niż 2-3 sekundy, a potencjalny klient opuści ją, szukając okazji gdzie indziej. Mamy tu więc do czynienia z sytuacją „przygotuj się lub zgiń”. To, co mnie osobiście cieszy, to coraz lepsze przygotowanie firm do szału zakupów. Przyczyniła się do tego także obecna sytuacja – wymuszając zmiany i mobilizując e-sklepy do jeszcze szybszego rozwoju. Pytanie, czy to wystarczy na tegoroczny Black Friday, który tym razem w zdecydowanej większości będzie „online”?  – zastanawia się Robert Paszkiewicz odpowiedzialny za region Europy Środkowo-Wschodniej w OVHcloud.

    W 2020 roku sytuacja się skomplikuje. Tym razem aż 60 proc. zapytanych twierdzi, że zamierza zrobić promocyjne zakupy w Black Friday, a kolejne 30 proc. jeszcze się nad tym zastanawia. Stanowcze „nie” postawi nowej tradycji mniej niż jeden na dziesięciu ankietowanych. Zdecydowanie więcej Polaków przychylnym okiem spogląda więc na możliwość zaoszczędzenia nie rzadko sporych pieniędzy na zakupie różnych artykułów. Najwięcej, bo aż 87 proc. przebadanych na zlecenie OVHcloud, twierdzi, że Black Friday to dla nich dogodna okazja do kupienia prezentów na mające miejsce miesiąc później święta Bożego Narodzenia.

    Black Friday 2020 – co i jak kupimy?

    Zakupy przez Internet nie są dla Polaków niczym nowym, a pandemia zdecydowanie przyśpieszyła adopcję tego kanału.

    – Pandemia koronawirusa znacząco przyśpieszyła rozwój branży e-commerce. Ten rok przyniósł wzrost prognozowany na kolejne 2, a nawet 3 lata. Z naszych obserwacji wynika, że wiele osób po raz pierwszy skorzystało z możliwości zakupów w Internecie i zdaje się, że duża część z nich zostanie z nami na stałe. Większym zaangażowaniem zaczęli się wykazywać także ci, którzy do tej pory w sieci kupowali sporadycznie. Pozwala to przypuszczać, że będzie to utrzymujący się trend.mówi Mikołaj Wezdecki, dyrektor e-commerce w eobuwie.plNie można zapominać o tym, że przez pewien okres galerie handlowe, w których zlokalizowane są nasze sklepy stacjonarne, były i znowu będą zamknięte. Klienci zostali więc niejako zmuszeni do zmiany swoich przyzwyczajeń. My, na szczęście jesteśmy gotowi, dzięki inwestycjom rozpoczętym jeszcze przed pandemią.

    Nie można się więc dziwić, iż podczas tegorocznego Black Friday aż 87 proc. badanych planuje zakupy online, a w tym aż 48 proc. deklaruje chęć zrobienia tego wyłącznie przez Internet. Tylko 13 proc. zamierzało szukać promocji wyłącznie w sklepach stacjonarnych. Tu jednak na plany mogą wpłynąć rządowe restrykcje, takie jak ograniczenie godzin funkcjonowania lub dostępności punktów handlowych. Efektywnie jeszcze więcej osób może udać się na poszukiwanie okazji do e-sklepów.

    A jest o co walczyć, bo deklarowane apetyty zakupowe także rosną. W tym roku aż 41 proc. planuje w ramach promocji Black Friday wydać więcej niż 500 pln, zbliżony odsetek mówi głośno o budżecie między 200 a 500 pln. Badani zamierzają przeznaczyć te środki przede wszystkim na zakup odzieży i obuwia (79 proc.), elektroniki (58 proc.) i kosmetyków (52 proc.). Prawie co czwarty (23 proc.) zapytany zaznacza, że w tym roku do jego koszyka zakupowego trafią także produkty cyfrowe,
    np. e-booki czy gry.

    Czujność – nowy sport narodowy Polaków

    W założeniu Black Friday wydaje się doskonałą okazją, by zaoszczędzić. Jednak presja, wynikająca z ograniczonego czasu trwania promocji cenowych może skłaniać do zakupów pod wpływem chwili, tym bardziej, że większość osób (60 proc.) podczas sezonowych promocji dokonuje decyzji zakupowych w sposób spontaniczny.

    Z roku na rok klienci stają się jednak coraz bardziej krytyczni w stosunku do proponowanych im ofert. Swobodnie można uznać, że porównywanie cen w różnych sklepach stało się nowym sportem narodowym Polaków – aż 69 proc. ankietowanych przyznało, że jest to dla nich bardzo istotne w procesie zakupowym. 40 proc. badanych dodało, że przed skorzystaniem z „super okazji” stara się sprawdzić, czy ma do czynienia z rzeczywistą obniżką. Można się tylko domyślać, że to pokłosie ubiegłorocznych wydarzeń wzmocniło tę czujność. Prawie co trzeci (27 proc.) badany uznał bowiem, że w ostatnie Black Friday doświadczył manipulacji ceną.

    Oszczędzaj, ale nie na bezpieczeństwie

    O ile w kwestii oferowanych cen możemy mówić o pewnym uwrażliwieniu konsumentów, o tyle, jak się okazuje, weryfikacja wiarygodności samego sklepu nie jest już tak ważna dla kupujących. Tylko 30 proc. badanych deklaruje też, że nie podaje bezpośrednio danych kart płatniczych w miejscach uprzednio niezweryfikowanych. Natomiast ponad połowa (bo aż 53 proc.) klientów w ogóle nie sprawdza sklepu ani sprzedawcy przed dokonaniem zakupu. Warto jednak zwiększyć naszą czujność i przed transakcją upewnić się co do miejsca, z którego chcemy skorzystać – tak, abyśmy nie zostali ani bez pieniędzy, ani bez prezentów na święta.

    To o tyle istotne, że do szukania promocji Polacy podchodzą coraz bardziej otwarcie. Chciałoby się powiedzieć, że dość kosmopolitycznie, bo aż 54 proc. badanych wskazało, że korzysta również z zagranicznych sklepów. Wśród nich najwięcej wskazań zebrały chińskie (29 proc.), brytyjskie (27 proc.), niemieckie (16 proc. ) i amerykańskie (15 proc.).

    – Zakupy online cieszą się nad Wisłą ogromną popularnością, aż 77 proc. ankietowanych robi je przynajmniej raz w miesiącu, 29 proc. co najmniej raz w tygodniu. Jeśli przyjmiemy, jak wskazują badania, że od kupowania w sieci wstrzymuje się tylko 1 proc. badanych, to jest o co walczyć. e-commerce może tylko skorzystać.mówi Robert Paszkiewicz

    [i] Data Tribe, Doświadczenia i plany związane z Black Friday, 2020r., badanie wykonane na zlecenie OVHcloud. Ankietę zrealizowano w październiku 2020 w ogólnopolskim panelu internautów – reprezentatywna próba n=1000 (wiek: 18-65).
  • Nowy Dyrektor Generalny w Chmurowisko.pl

    Nowy Dyrektor Generalny w Chmurowisko.pl

    Do grona kadry zarządzającej Chmurowiska, jednej z największych polskich firm konsultingowych z branży chmurowej dołączył właśnie Michał Jaworski, który posiada dwudziestoletnie doświadczenie w branży IT i pełnił szereg funkcji zarządczych w miedzynarodowych organizacjach.

    W tym pracowitym dla całej branży czasie, skupimy się na rozwoju kompetencji organizacji, budowaniem nowych usług oraz nowych kanałach sprzedaży w Polsce i za granicą.” – zapowiedział nowy CEO.

    Chmurowisko to jedna z pierwszych i największych polskich spółek zajmujących się konsultingiem w obszarach migracji i budowaniu rozwiązań opartych o chmurę publiczną, AI, Machine Learning oraz Data Engineering dla klientów enterprise i corporate. Spółka w niespełna 3 lata swojej działalności zdążyła przeprowadzić setki projektów i dziesiątki migracji dla klientów w Polsce i na świecie. Na liście klientów Chmurowiska znajdują się już takie firmy jak ABB, DPD, Kruk, Circle K, Aviva, Media Expert, czy banki ING, Alior i BGŻ BNP Paribas.

    Michał Jaworski obejmujący stanowisko Dyrektora Generalnego ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim. Swoje doświadczenie w branży IT zdobywał w takich firmach jak Citibank, Aviva, AXA Direct a ostatnio EcoVadis, gdzie zarządzał zespołami w obszarach Infrastructure, Cloud, Security oraz Data Management. Michał Jaworski jest silnie zaangażowany w propagowanie powszechnego wykorzystania usług Public Cloud. Zwolennik partnerskiego podejścia do współpracy w organizacji, kładący duży nacisk na jakość dostarczanych usług i produktów.

  • Urządzenia ubieralne to przyszłość medycyny

    Urządzenia ubieralne to przyszłość medycyny

    Miniaturyzacja technologii ułatwiła monitoring podstawowych czynności życiowych przy wykorzystaniu przystępnych urządzeń ubieralnych wykorzystywanych np. do fitnessu. Zegarki i opaski sportowe mogą jednak okazać się kluczowym elementem ewolucji branży medycznej, ułatwiając wykrycie nieprawidłowości w pracy organizmu w czasie pomiędzy wizytami u specjalisty. W gadżetach ubieralnych coraz częściej obok prostych krokomierzy montuje się oprzyrządowanie do pomiaru pojemności płuc czy proste kardiografy, które mogą przyspieszyć zidentyfikowanie wczesnych objawów chorób przewlekłych.

    – Przyszłością medycyny będzie konglomerat różnych zjawisk, a jednym z nich są urządzenia, które nosimy na co dzień do kontrolowania aktywności fizycznej. Choć jest to zastosowanie niemedyczne, wyniki z takiego zegarka wpływają na to, jak podejmujemy decyzje terapeutyczne. Możemy ocenić, jak długo śpimy, jakie mamy fazy snu, chrapanie i bezdechy sennemówi dr Daniel Śliz, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.

    W tym roku posiadacze zegarków fitnessowych od Apple wraz z aktualizacją systemu do watchOS 7 otrzymają dostęp do zintegrowanego monitora snu. I choć funkcja ta była dostępna w wielu konkurencyjnych zegarkach od dawna, dopiero jej debiut w ekosystemie Apple może spopularyzować ją na szeroką skalę, gdyż według najświeższego raportu Strategy Analytics udział urządzeń tej firmy w globalnym rynku smartwatchów wynosi aż 55 proc. Zegarki Apple zbiorą jednak wyłącznie podstawowe informacje na temat rutyny związanej z zasypianiem oraz liczby przespanych godzin każdego dnia.

    Potencjał technologii biometrycznych docenił także Samsung, który w swoim najnowszym smartwatchu zamontował szereg rozwiązań stosowanych w typowych opaskach i zegarkach dla sportowców. Galaxy Watch 3 zmierzy nie tylko kroki, wyposażono go także w zintegrowany elektrokardiogram oraz systemy do pomiaru tętna oraz saturacji krwi tlenem.

    – Wearable devices są coraz dostępniejsze, ale to nie są urządzenia medyczne. Te muszą być dokładniejsze, a przez to droższe, gdyż wykonane są z trwalszych materiałów, łatwych do dezynfekcji. Wyzwań przed medycznymi urządzeniami jest więcej niż przed tymi personalnymi. Ale dane pochodzące z wearable devices mogą wspomagać decyzyjność medyczną. To, że chodzenie nie jest lekarstwem wypisywanym w Polsce na receptę, wcale nie znaczy, że nie pytamy pacjenta o aktywność fizyczną, monitorowaną przez te urządzenia – zauważa ekspert

    Zespół badaczy ze Stanford Medicine widzi w smartwatchach doskonałe narzędzie predykcyjne dla branży medycznej. Naukowcy we współpracy z firmami Fitbit oraz Scripps Research prowadzą prace nad rozwiązaniami, które pozwolą wykorzystać dane biometryczne gromadzone przez technologie ubieralne w celu analizy stanu zdrowia w czasie rzeczywistym. Nadrzędnym celem projektu jest opracowanie algorytmów, które rozpoznają objawy świadczące o osłabieniu organizmu, dzięki czemu będą mogły zasugerować unikanie potencjalnych ognisk wirusów, aby uniknąć infekcji.

    O krok dalej poszedł zespół naukowców z NUS Electrical and Computer Engineering oraz NUS Institute for Health Innovation, którzy opracowali bezprzewodowy, podskórny czujnik biometryczny o wielkości nieprzekraczającej jednego milimetra. Badania laboratoryjne wykazały, że technologia tego typu może posłużyć do monitorowania oddechu bądź tętna wewnątrz organizmu, bez potrzeby zasilania czujników za pośrednictwem baterii.

    – Jeśli mamy odpowiedzialnie korzystać z urządzeń medycznych, to muszą one z jednej strony zbierać informacje o zdrowiu, a z drugiej strony stanowić fundament bezpieczeństwa i anonimowości. Spójrzmy, jak COVID-19 zmienił postrzeganie bezpieczeństwa. W Korei Południowej w sposób świadomy wykorzystuje się dane ludzi, których do tej pory nie publikowano. Dane zebrane przez wearable devices będą miały ogromny wkład w medycynę, pytanie tylko, jak daleko zgodzimy się na deprywację naszej niezależności. Miałbym obawę, żeby wszczepić sobie chip, pomimo tego, że widzę w tym potencjalne korzyści. Świadomość, że ktoś może dysponować taką ilością agregowanych codziennie danych i może wyłączyć ten chip, trochę mnie przygniata ocenia Daniel Śliz.

    Według analityków z firmy Mordor Intelligence wartość globalnego rynku technologii ubieralnych w 2019 roku wyniosła 27,91 mld dol. Przewiduje się, że do 2025 roku wzrośnie do 74 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 17,65 proc.

  • Nowa technologia akumulatorów może przyspieszyć wdrożenie latających taksówek

    Nowa technologia akumulatorów może przyspieszyć wdrożenie latających taksówek

    Latające taksówki mogą pojawić się znacznie szybciej, niż się wcześniej wydawało. Nowa technologia akumulatorów opracowana przez naukowców z Lawrence Berkeley National Laboratory oraz Carnegie Mellon University w Pittsburghu może zrewolucjonizować rynek pojazdów elektrycznych.

    Technologia kompozytowego elektrolitu stałego PIM wydaje się być możliwa do zastosowania nawet przy wyjątkowych wymaganiach pojazdów elektrycznych i elektrycznych pojazdów pionowego startu i lądowaniamówi Brett Helms, naukowiec z Berkeley Lab’s Molecular Foundry.

    Dotychczas przy pracach nad bateriami nowej technologii największą przeszkodą dla naukowców stanowiły dendryty. Przypominające małe kolce mogą przebić ogniwa baterii, doprowadzić do eksplozji, a przy tym stają się coraz większe wraz z kolejnym ładowaniem. Naukowcy z Lawrence Berkeley National Laboratory we współpracy z Carnegie Mellon University w Pittsburghu twierdzą, że sposobem na pokonanie dendrytów jest nowa klasa miękkich, ale stałych elektrolitów wykonanych zarówno z polimerów, jak i ceramiki. Takie elektrolity tłumią dendryty, zanim te będą mogły spowodować awarię baterii.

    – Nasza technologia tłumienia dendrytów ma ekscytujące implikacje dla branży akumulatorówpodkreśla Brett Helms, naukowiec z Berkeley Lab’s Molecular Foundry.Dzięki niej producenci baterii mogą produkować bezpieczniejsze baterie litowo-metalowe o dużej gęstości energii i długim cyklu życia.

    Naukowcy twierdzą, że dzięki zastosowaniu miękkich polimerów o wewnętrznej mikroporowatości (PIM), których pory są wypełnione nanocząsteczkami ceramicznymi, można zaprojektować miękkie, a przy tym stałe elektrolity. Ponieważ elektrolity pozostają materiałem elastycznym, to producenci akumulatorów będą mogli wytwarzać rolki folii litowej z elektrolitem w postaci laminatu między anodą a separatorem akumulatora. To zaś może być zamiennikiem dotychczas grafitowych anod.

    – W 2017 roku, kiedy powszechnie panowało przekonanie, że potrzebny jest twardy elektrolit, zaproponowaliśmy, aby nowy mechanizm tłumienia dendrytu był możliwy w przypadku miękkiego stałego elektrolitutłumaczy Venkat Viswanathan, profesor nadzwyczajny inżynierii mechanicznej i wykładowca w Scott Institute for Energy Innovation na Carnegie Mellon University, który kierował teoretycznymi badaniami do pracy. To niesamowite móc zmaterializować to podejście przy użyciu kompozytów PIM.

    Odkrycie naukowców może mieć rewolucyjne znaczenie. Baterie litowo-metalowe wyprodukowane z nowym elektrolitem znajdą zastosowanie m.in. w  latających taksówkach czy samochodach elektrycznych o dalekim zasięgu. Co więcej, firma 24M Technologies zintegrowała już miękkie elektrolity z większymi akumulatorami, które mogą być używane w pojazdach elektrycznych lub elektrycznych samolotach do pionowego startu i lądowania (eVTOL).

    – Technologia kompozytowego elektrolitu stałego PIM wydaje się być wszechstronna i możliwa do zastosowania przy dużej mocy. Nawet przy tak wyjątkowych wymaganiach dotyczących mocy dla pojazdów elektrycznych i eVTOL – przekonuje Brett Helms.

  • Chmura nową „normą” w organizacji pracy?

    Chmura nową „normą” w organizacji pracy?

    Jak pokazują ostatnie badania przeprowadzone przez Deloitte, tylko 26% badanych firmy zadeklarowało gotowość do powrotu do pracy w dawnym, biurowym wymiarze. Pozostałe firmy wolą utrzymać status quo pracy zdalnej możliwie jak najdłużej lub nawet trwale zmienić model funkcjonowania przedsiębiorstwa. Warto zgłębić w jakich konkretnie sektorach gospodarki i poszczególnych działach firm, nadal będziemy chcieli i mogli utrzymać pracę zdalną.

    Pandemia pokazała prawdziwy potencjał pracy zdalnej, jej zalety i korzyści, zwłaszcza  w zakresie optymalizacji kosztów. Jak wynika z analiz oraz informacji od naszych partnerów, praca zdalna w wielu przypadkach okazała się bardzo efektywna. Przy czym, zapytane o konkretne obszary, w których mobilność przyniosła duże korzyści praktycznie wszystkie firmy wskazują te miejsca w swoich organizacjach, które były już od dawna gotowe na cyfrową rewolucję. Są to głównie działy administracji, HR, księgowości, finansów, zarządzania i szeroko rozumianego IT. Oczywiście za nimi idą e-commerce czy usługi, takie jak np. marketing oraz reklama. Te obszary biznesu w Polsce mogły być online już przed pandemią – teraz zwyczajnie zmusiła je do tego sytuacja.

    Praca zdalna to oszczędność kosztów poniesionych na biuro, jego wyposażenie, utrzymanie oraz zapewnienie pracownikom odpowiednich warunków do funkcjonowania. To też niższe wydatki na podróże służbowe, spotkania i relacje z kontrahentami. Model, w którym eliminujemy te czynniki w ujęciu tradycyjnym i zaczynamy stawiać na narzędzia w chmurze jest znacznie korzystniejszy finansowo. Przy czym musimy mieć świadomość, że nie wszędzie zastąpimy procesy biznesowe w tzw. realu tymi, które mają dzisiaj miejsce online.

    Niewątpliwie praca zdalna może być hitem 2020 roku. W tym hurraoptymizmie tkwi pewne ryzyko. Moim zdaniem niemal „seryjne wdrożenia”, realizowane na fali zachwytu chmurą zamiast ułatwiać transformację, mogą skutkować rozczarowaniem i potęgować komplikacje. Warunkiem skuteczności wdrożenia jest nie tylko szybkie, ale przede wszystkim gruntowne jego przygotowanie. Firmy powinny w odpowiedni sposób, razem z doświadczonymi specjalistami ułożyć i usystematyzować procesy. Warto podkreślić, że musi się to odbyć przed rozpoczęciem implementacji narzędzi informatycznych. Współtworzymy świat IT w Polsce od ponad dekady i z naszych doświadczeń wynika, że chmura i jej odpowiednie zastosowanie dotyczy już niemal każdej branży, ale w znacząco różnym stopniu. Ta rewolucja cyfrowa trwa, a teraz dynamicznie nabiera tempa. Firmy IT, integratorzy i wdrożeniowcy, odpowiedzialni za implementację rozwiązań technologicznych w biznesie powinny wesprzeć gospodarkę swoim autorytetem doradcy. Wiele podmiotów chce rozwiązań IT, jest świadoma tej potrzeby, ale tak naprawdę nie ma pojęcia od czego zacząć, a już na pewno, które z procesów w swoim przedsiębiorstwie można zautomatyzować i objąć w dużej mierze informatyzacją. Ponadto można, a nawet trzeba apelować do dostawców usług, żeby ceny rozwiązań były jeszcze bardziej przystępne. Żeby chmura mogła stać się nową normą i wszystkim dobrze służyć, trzeba nas (i ją) do tego dobrze przygotować.

  • Jak rozpocząć proces automatyzacji w swojej firmie?

    Jak rozpocząć proces automatyzacji w swojej firmie?

    Bez publicznej chmury obliczeniowej nie bylibyśmy w stanie stawić czoła pandemii na takim poziomie, jaki aktualnie udało nam się osiągnąć. Prywatne centra danych nigdy nie skalowały się w takim tempie jak obecnie, a nawet najdokładniejsze systemy planowania przepustowości na świecie nie prognozowały zużycia takiej ilości zasobów, z jaką obecnie mamy do czynienia. Gdyby nie moce chmury obliczeniowej, platformy informacyjne nie byłyby w stanie poradzić sobie z ogromną liczbą odwiedzających, którzy śledzą na bieżąco sytuację związaną z koronawirusem. Szpitale i placówki badawcze publikujące statystyki nowych przypadków zachorowań, nie byłyby w stanie zapanować nad tysiącem informacji, które co chwilę otrzymują, a platformy do wideokonferencji i streamingu danych nie mogłyby zapanować nad zwiększoną ilością przetwarzanych informacji przez osoby, które z dnia na dzień musiały się przełączyć na tryb pracy zdalnej.

    Więc czym właściwie jest publiczna chmura obliczeniowa? Przede wszystkim zadziwiającą, bezprecedensową, zdyscyplinowaną, metodyczną i wszechobecną automatyzacją.

    Automatyzacja nie tylko pozwala nam poradzić sobie ze wzrostem skali zapotrzebowania na przetwarzanie danych w chmurze publicznej, jak i wewnątrz naszych centrów danych. Dzięki niej, korporacje na całym świecie mogą bez większych komplikacji przejść do trybu home office, nie obniżając przy tym efektywności pracy. Bez automatyzacji, zespoły zajmujące się bezpieczeństwem przepływu danych, nie mogłyby bez problemu zainstalować sieci VPN na milionach laptopów, tabletów i smartfonów na całym świecie z zachowaniem zasad poufności i bezpieczeństwa.

    Co więcej, robotyzacja nie dotyczy tylko wyłącznie cyberprzestrzeni. Na co dzień, wielokrotnie korzystamy z jej zasobów. Bez półautomatycznych magazynów i centrów dystrybucyjnych nasze zamówienia ze sklepów internetowych nie byłyby w stanie dotrzeć do nas na czas.

    Jeśli prowadzisz firmę, która w obliczu COVID-19 zmaga się z wieloma utrudnieniami, automatyzacja jest Ci potrzebna. Od czego więc zacząć proces jej wprowadzania?

    1.Skup się na konkretnym działaniu, a nie na całym procesie

    Obecna sytuacja wymaga szybszego niż kiedykolwiek zwrotu z inwestycji.  Nie osiągniemy jednak wysokiego wskaźnika rentowności, jeśli skupimy się na jednym dużym procesie z wieloma skomplikowanymi podprocesami, które nigdy wcześniej nie były standaryzowane lub zautomatyzowane. Jest to marnotrawstwo zasobów. Wielokrotnie w mojej karierze widziałem, że takie podejście zawodzi – wspomina Alessandro Perilli, Senior Director i Management Strategy w Red Hat. Zacznij od małych kroków – im więcej mniejszych mechanizmów zautomatyzujesz, tym więcej zyskasz doświadczenia i pewności siebie w zakresie wybranego rozwiązania. Jednocześnie zdobędziesz podstawy, które w przyszłości mogą stać się częścią bardziej złożonych projektów – dodaje ekspert.

    2. Sprawdź, co automatyzują inni

    Jeśli sam nie posiadasz dużego doświadczenia, wiedza twoich kolegów z branży w tym przypadku może okazać się niezbędna. Za sprawą internetowych rynków automatyzacji (przykładem jednego z nich jest Ansible Galaxy) możesz sprawdzić jakie dziedziny są najczęściej automatyzowane.  Oceń, czy dane rozwiązanie będzie odpowiednie dla twojej firmy, a także co wymaga zmiany, aby proces automatyzacji przebiegł bez utrudnień.

    3. Traktuj automatyzację jako oprogramowanie

    Niektóre rozwiązania automatyzacji (jak Ansible) przyjmują język, który jest znacznie łatwiejszy do napisania, zrozumienia i rozwiązywania problemów niż rzeczywisty kod programowania. Im jest on prostszy, tym staje się bardziej powszechny i stosowany przez pracowników różnych dziedzin.

    Niemniej jednak, bez względu na to, jak bardzo czytelny może wydawać się język automatyzacji, nadal podatny jest na ludzkie błędy. Ryzyko można zminimalizować, stosując jedne z najlepszych praktyk w dziedzinie tworzenia oprogramowania. Zacznij od takich rzeczy jak, przeglądy zautomatyzowanych przepływów pracy lub systemów kontroli wersji. Dzięki temu kluczowe elementy nie zostaną pominięte – informuje ekspert.

    4. Myśl nieszablonowo

    Automatyzacja IT jest zazwyczaj ściśle związana z zaopatrzeniem i konfiguracją serwerów w centrach danych. Podczas gdy istniejące rozwiązania automatyzacyjne sprawdzają się w tego typu rozwiązaniach, niektóre z nich rozszerzyły się poza sferę działań informatycznych i stają się nieocenionymi narzędziami dla operacji sieciowych, analityków i działów bezpieczeństwa.

    Automatyzacja może pomóc w konfiguracji sprzętowych urządzeń sieciowych, tak szybko jak tylko zostaną one zainstalowane, jak również we wdrażaniu nowych rozwiązań zabezpieczających tam, gdzie potrzebna jest większa ochrona. Dodatkowo może przyspieszyć reakcję systemów na ataki z zewnątrz, zagrażające bezpieczeństwu danych.

    W czasach kiedy świat musi mierzyć się z ogromny wyzwaniem, jakim jest pandemia wirusa, społeczności open source na całym świecie jednoczą się w walce z COVID-19. Wśród ich działań znajdziemy zarówno prognozowanie natężenia pracy w szpitalach, opracowywanie osłon medycznych, drukowanie respiratorów w 3D, aż po budowanie wysokowydajnych laboratoriów testowych, które są w stanie przeanalizować do 10.000 testów dziennie.

    Społeczności open source aktywnie uczestniczą w procesach automatyzacji. Przykładem jest Ansible, który jako całkowicie otwarte oprogramowanie jest jednym z 10 najbardziej zaangażowanych projektów w GitHubie, spośród ponad 100 milionów innych.

    Ta ogromna społeczność jest gotowa rozpocząć proces twojej automatyzacji już teraz.

  • Merytokracja i algorytmokracja – czyli jak będą nami rządzić?

    Merytokracja i algorytmokracja – czyli jak będą nami rządzić?

    Krzysiek Rybiński, jeden z moich ulubionych felietonistów, zasugerował onegdaj, że niedługo będzie nami rządziła algorytmokracja. Ot, taka sztuczna inteligencja z zaszytymi w sobie skomplikowanymi algorytmami, która będzie miała coraz większy wpływ nie tylko na funkcjonowanie systemów komputerowych, ale także na zachowanie jednostek i społeczeństw. Dla mnie stanowiłoby to rozwinięcie koncepcji socjologicznej mówiącej, że wiek XXI będzie stuleciem rządów ludzi kompetentnych w jakimś zawodzie lub dziedzinie wiedzy – czyli merytokracji.

    W związku z tym postawmy sobie pytanie – kto będzie wymyślał algorytmy, które następnie stworzą algorytmokrację. Zapewne większość z nich powstanie w zagłębiu firm technologicznych oraz wspierających ich finansowo funduszy – czyli w Dolinie Krzemowej. Podczas koronawirusowej kwarantanny, w jednej z przeczytanych książek, natknąłem się na stwierdzenie, że członkowie tak zwanej „mafii PayPala” (https://en.wikipedia.org/wiki/PayPal_Mafia – Peter Thiel i jego współpracownicy m.in. Elon Musk czy Max Levchin) uważają, że Dolina Krzemowa jest urzeczywistnieniem merytokracji. Według nich, krzemowi przedsiębiorcy i zatrudniani przez nich specjaliści są dobierani przede wszystkim pod kątem umiejętności czy kompetencji. Bowiem intencją merytokracji jest społeczeństwo/grupa/środowisko, gdzie status jednostki zależy od poziomu wykształcenia i osiągnięć zawodowych. Koncept ten stosowali już w starożytności Chińczycy. Jeszcze przed naszą erą, za panowania dynastii Han, w ówczesnym Państwie Środka, awanse rządowe zależały od wyników egzaminów dla służby cywilnej. Ponoć podstawę tego można znaleźć nawet w pismach Konfucjusza. Obecna nazwa „merytokracja” została wprowadzona w magazynie Socialist Commentary przez Alana Foxa pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Potem rozpropagował ją brytyjski socjolog i polityk Micheal Young w powieści The Rise of Meritocracy. Jednak autor w swoim dziele przestrzegał przed ślepym przyjęciem merytokracji, argumentując, że będą preferowane osoby mające dostęp do elitarnej edukacji, czyli do najlepszych szkół i uniwersytetów. A te, jak wiadomo, są kosztowne i nie każdy zdoła sobie pozwolić na taki wydatek. Według Younga, po prostu jedną elitę – tę finansową lub oligarchiczną – zastąpimy inną, ale też finansową i oligarchiczną, co najwyżej chowającą się za parawanem lepszej edukacji.

    Może zatem warto krytycznie analizować wizje bossów z Cupertino, Palo Alto  i okolic, decydujących o rozwoju technologii. Nie umniejszając ich roli w tworzeniu wynalazków i popychaniu cywilizacji naprzód, nie popadajmy jednakże w bałwochwalczy zachwyt nad wszystkim, co stamtąd pochodzi. Bowiem w Dolinie kryje się wiele mrocznych sekretów, które od czasu do czasu wypływają na wierzch. Korzystając z dobrodziejstw  wymyślanych tam gadżetów pamiętajmy, że pewne zjawiska – szczególnie w aspekcie społecznym czy kulturowym – występujące w tym środowisku nie powinny się zdarzyć. A jeśli już, to nie trzeba ich replikować i naśladować gdzie indziej.

    Ale powyższe jest tylko moim rozmyślaniem na temat przyszłości. Obecnie jak wiemy rządzi mały mikrobek o nazwie KoronaWirus – SARS-CoV-2. Chciałbym przeto zaapelować, aby może ci wszyscy fachowcy/merytokraci zabrali się za tworzenie właściwych algorytmów i wdrażanie skutecznych pomysłów na opanowanie tego małego złoczyńcy. Inaczej ich poglądy na nową strukturę społeczeństwa legną w gruzach, a świat cofnie się kilka epok wstecz.

  • e-point dołącza do grona partnerów Adobe

    e-point dołącza do grona partnerów Adobe

    e-point – software house specjalizujący się w złożonych projektach informatycznych, nawiązał partnerstwo Adobe, właścicielem wiodącej platformy e-commerce Magento.

    e-point SA  -irma od ponad 20 lat realizuje złożone, międzynarodowe projekty informatyczne: buduje, rozwija i utrzymuje portale i platformy wspierające sprzedaż, wykorzystując najnowsze technologie tworzenia oprogramowania. Spółka dostarcza również Progressive Web Applications (PWA), Trusted Web Applications (TWA) oraz rozwiązania Product Information Management (PIM).

    Magento jest globalnym liderem na rynku platform e-commerce. Oprogramowanie powstało w 2008 roku. Dziś jest najbardziej popularnym i najszybciej rozwijającym się systemem na całym świecie. W 2010 roku zostało przejęte przez eBay, a 8 lat później przez Adobe. Korzysta niego ponad 250 tysięcy firm, a wśród nich liderzy swoich branż jak Nike, Coca-Cola, Ford czy Samsung.

    – Magento wspiera sprzedaż B2B i B2C oraz, co jest szczególnie istotne z naszej perspektywy, B2B2C. Platforma pozwala na tworzenie unikalnych doświadczeń w całym customer life-cycle. W strefach omnichannel, globalnej ekspansji i mobilności, system ten zapewnia jedne z najlepszych rozwiązań na rynku – ocenia Przemysław Klajbor, New Business Developer z e-point SA. 

    Choć partnerstwo zostało formalnie potwierdzone w marcu, Magento było obecne w e-point znacznie wcześniej. Specjaliści firmy dysponują szeroką wiedzą z zakresu możliwości wykorzystania systemu.

    – Cieszymy się, że e-point dołączył do grona naszych partnerów. Połączenie technologii Magento z kompetencjami zespołu e-point daje markom gwarancję spełnienia oczekiwań klientów i tworzenia rozwiązań o międzynarodowym charakterze ​- dodaje Iwona Stamper, Territory Sales Executive Central&Eastern Europe Adobe. 

  • Call Center w chmurze

    Call Center w chmurze

    „Naszą wielką siłą jest otwartość oferowanego rozwiązania tzn. my nie narzucamy jaki projekt można sobie uruchomić na oferowanym przez nas rozwiązaniu, ale stale skupiamy się jak można wpisać się z naszym rozwiązaniem w istniejące procesy klienta, istniejące u niego już wdrożone rozwiązania” – mówi Daniel Rycaj, Wiceprezes Zarządu NetTel Sp. z o.o. z Krakowa

    Przemysław Kucharzewski, BrandsIT: Czym zajmuje się Pana Firma?

    Daniel Rycaj, Wiceprezes Zarządu, NetTel Sp. z o.o.: NetTEL działa na 3 obszarach: pierwszy z nich to wdrożenia systemów rozwiązań call/contact center w oparciu o system Vicidial, drugi to świadczenie usług telekomunikacyjnych w zakresie obsługi głosu (jesteśmy operatorem telekomunikacyjnym) oraz SMS. Trzeci obszar to integracja rozwiązań związanych z szeroko rozumianym opensource. Wszystkie powyższe obszary doskonale się uzupełniają, co pozwala nam na świadczenie kompleksowej obsługi teleinformatycznej. Nasza oferta skierowana jest przede wszystkim do firm, które albo rozpoczynają działalność w obszarze call/contact center albo już posiadają jakieś własne rozwiązania lecz dążą do usprawnienia procesów, obniżenia kosztów. Potrafimy zaprojektować od podstaw call center począwszy od pełnego wsparcia już na etapie wyboru i adaptacji lokalu pod działalność, przez przygotowanie sieci komputerowej i stanowisk (dostarczamy łącza internetowe,  wdrażamy niezbędne w tej branży mechanizmy bezpieczeństwa), a na wdrożeniu profesjonalnego systemu call center i wybudowaniu na nim mechanizmów związanych z konkretnym projektem kończąc.  Po wdrożeniu oczywiście z  przyjemnością opiekujemy się całą infrastrukturą i jesteśmy gotowi do prowadzenia dalszych prac rozwojowych.

    BrandsIT: Czym różnią się rozwiązania NetTEL Sp. z o.o. od innych dostawców call center czy wirtualnych central telefonicznych?

    Daniel Rycaj: Myślę, że na tle innych dostawców wyróżnia nas gigantyczne doświadczenie: przez ponad 10 lat działalności z sukcesem wdrożyliśmy i obsługiwaliśmy praktycznie wszystkie rodzaje projektów z jakimi można spotkać się w tej branży. Nasi bardzo doceniają, że w naszym słowniku nie znajduje się określenie „nie da się”. Ponadto każdy klient traktowany jest tak samo bez względu na to czy mamy do wdrożenia projekt na jedno czy 200 stanowisk.

    BrandsIT: Dlaczego klienci decydują się na korzystanie z Waszych rozwiązań?

    Daniel Rycaj: Uważam, że naszą wielką siłą jest otwartość oferowanego rozwiązania tzn. my nie narzucamy jaki projekt można sobie uruchomić na oferowanym przez nas rozwiązaniu, ale stale skupiamy się jak można wpisać się z naszym rozwiązaniem w istniejące procesy klienta, istniejące u niego już wdrożone rozwiązania itd.  Wdrożenie systemu call center można porównać do zainstalowania przysłowiowego Worda na komputerze. Sama czynność jest prosta. Ale od tego co zostanie w tym Wordzie napisane zależy czy powstanie coś wartościowego czy tylko lista zakupów.  Podobnie w przypadku systemu call center. Cóż z tego, że zakupimy fantastyczny dialer ale nie będzie on poprawnie skonfigurowany, a my się o tym nawet nigdy nie dowiemy ? Cóż z tego , że podłączymy go do bardzo taniego operatora telekomunikacyjnego gdy jednocześnie nie dodzwonimy się do wielu kontaktów…

    BrandsIT: Dlaczego klienci odchodzą od rozwiązań sprzętowych w zakresie Waszej działalności?

    Daniel Rycaj: Szczególnie mniejsze projekty dotychczas były skazane porażkę ze względu na próg kosztów startowych.  Żeby uruchomić nawet małą „infolinię” lub projekt windykacyjny czy sprzedażowy na jednym stanowisku konieczne było posiadanie lub zakupienie: małej centralki telefonicznej, telefonu, licencji na oprogramowanie itd. W dobie opensource trochę się to poprawiło ale nawet zakupy serwerów pod przysłowiowego „Asteriska” również potrafiły być bariera na starcie projektu. Dodatkowo jak to skalować, zarządzać, zabezpieczać itd. Co jeśli to się zepsuje ?

    Ofera call center w chmurze stała się rozwiązaniem wszystkich tych problemów. Klienci jednak chcą się czuć bezpiecznie i niechętnie dzielą się zasobami, za które płacą z innymi klientami . Z tego powodu w naszej ofercie znajdują się dedykowane , niezależne od innych klientów rozwiązania call center dostępne w tzw. prywatnej chmurze. Prywatnej tzn. niedostępnej dla każdego a jedynie dla zaufanych, zautoryzowanych  klientów, których podłączamy szyfrowanymi kanałami komunikacji.

    BrandsIT: Co jest istotnego we współpracy z centrum przetwarzania danych?

    Daniel Rycaj: Wymienię najważniejsze czynniki wyboru data center dla mojej firmy. Zacznijmy od tego, że musi być dobrze i stabilnie skomunikowane sieciowo zarówno z klientami z Polski jak i partnerami telekomunikacyjnymi z całego świata. Ważne dla nas są takie parametry jak dostępność rozwiązania bez SPoF  (czyli bez pojedynczego punktu awarii), porządny monitoring i odpowiednio szybkie reagowanie na ewentualne zdarzenia. Istotny jest brak zobowiązań finansowych na bardzo długi czas , co pozwala na elastyczne dostosowanie infrastruktury do bieżącego zapotrzebowania i możliwość szybkiego (wręcz błyskawicznego) rozwijania infrastruktury. Na pewno należy nadmienić dobry support techniczny i co ważne, porządna ochrona przed atakami DDoS.

    OVHcloud, z którego usług korzystamy, spełnia w naszym odczuciu wszystkie powyższe wymagania a jednocześnie oferuje unikalne na rynku rozwiązanie Private Cloud , gdzie dostajemy własne clustry Vmware do samodzielnego zarządzania. Dokładnie czegoś takiego potrzebowaliśmy.

    BrandsIT: Dlaczego i w jakim obszarze współpracujecie z OVHcloud?

    Daniel Rycaj: Dzięki zapewnieniu wszystkich czynników przedstawionych powyżej, OVHcloud jest dla nas strategicznym partnerem. Korzystając z oferty OVHcloud udało nam się znacznie obniżyć koszty utrzymania infrastruktury. Przestaliśmy się martwić czy przypadkiem nie ma ryzyka, że dzisiaj np. padnie dysk w jednej z macierzy, bo nawet gdyby do tego doszło – po prostu otrzymujemy maila, że zespół OVHcloud wykrył to w swoim monitoringu i dokonał wymiany na czas. Przestał nas też dotyczyć problem starzenia się sprzętu. Nie zastanawiamy się co zrobić z serwerem, który kiedyś wydawał się bardzo szybki a teraz może być wystawiony w muzeum informatyki. Po prostu gdy nadchodzi właściwy moment zamawiamy nowy zasób do naszej infrastruktury i przestajemy korzystać ze starego. Jest to optymalne zarówno kosztowo jak i czasowo. Sami skupiamy się w takiej sytuacji tylko na migracji danych i zapewnieniu ciągłości działania dla naszych klientów. Wraz ze wzrostem świadomości klientów w zakresie bezpieczeństwa IT, nie bez znaczenia staje się fakt, że OVHcloud spełnia wymagania PCI DSS i innych norm bezpieczeństwa, co jest potwierdzone certyfikatami.

    BrandsIT: Dziękuję za rozmowę.

    Daniel RycajDaniel Rycaj  – współzałożyciel NetTEL sp. z o.o. , manager ds. technicznych, specjalista w zakresie sieci i bezpieczeństwa IT. O VoIP wie wszystko. Od ponad 20 lat specjalizuje się we wdrażaniu i zarządzaniu rozwiązaniami opensource. Miłośnik nowych technologii, posługujący się zarówno językiem biznesowym jak i technicznym. Prywatnie pasjonuje się uprawianiem sportów: wyścigi motocyklowe, windsurfing, narciarstwo.

  • Revolut pozyskał 500 milionów dolarów finansowania

    Revolut pozyskał 500 milionów dolarów finansowania

    Revolut, globalna platforma usług finansowych, z której korzysta 10 milionów klientów, ogłosiła dziś pozyskanie 500 milionów dolarów finansowania serii D, co oznacza, że spółka pozyskała do tej pory na swój rozwój w sumie 836 milionów dolarów.

    Liderem nowej rundy finansowania był amerykański fundusz inwestycyjny TCV, brało w niej również udział wielu dotychczasowych inwestorów. Dzięki nowej wycenie na poziomie 5,5 miliarda dolarów, Revolut stał się jedną z najwyżej wycenianych spółek z branży fintech na świecie.

    Nie udałoby się pozyskać nowego kapitału, gdyby nie rosnący popyt i zaangażowanie ze strony konsumentów oraz solidne wyniki finansowe za poprzedni rok. W 2019 roku Revolut zwiększył liczbę klientów o 169%, dzienną liczbę użytkowników korzystających z aplikacji o 380%, a w roku 2018 przychody wzrosły o 354%.

    Pozyskany kapitał przeznaczony zostanie na dalszą poprawę doświadczeń klienta (customer experience) oraz na wzmocnienie oferty usług i produktów Revolut dla klientów indywidualnych i dla firm, na rynkach gdzie firma już dziś jest obecna. W szczególności na produkty, które zachęcą klientów do korzystania z aplikacji na co dzień. Fintech planuje uruchomienie pożyczek dla firm i klientów indywidualnych, wyjście z ofertą oprocentowanych kont oszczędnościowych poza Wielką Brytanię, poprawę jakości wsparcia i obsługi klienta, a także rozwinięcie działalności bankowej w Europie.

    Revolut zamierza dalej zwiększać wartość i użyteczność planów Premium i Metal, które potwierdziły, że są dla biznesu ważnym źródłem przychodów. W 2019 roku przychody z tego tytułu wzrosły o 154%. Konta Premium i Metal oferują szereg benefitów, takich jak nielimitowana wymiana walut, dostęp do saloników lotniskowych, bezprowizyjny handel akcjami czy ubezpieczenie podróżne.

    Firma zatrudnia ponad 2000 pracowników i planuje intensywnie zwiększać zatrudnienie w wielu lokalizacjach. Miniony rok był przełomowy pod kątem kluczowych transferów na szczeblu kierowniczym, które umocniły ład korporacyjny w spółce. Do fintechu dołączył Martin Gilbert, były prezes Standard Life Aberdeen, a obecnie szef Rady Dyrektorów Revolut. Jako Dyrektorzy Niewykonawczy dołączyli także Caroline Britton, wcześniej Partner w Deloitte odpowiedzialna za audyt oraz Bruce Wallace, wcześniej COO w Silicon Valley Bank.

    Naszym celem jest stworzenie globalnej platformy usług finansowych – jednej aplikacji, z pomocą której klienci mogą zarządzać wszystkimi swoimi potrzebami finansowymi, na co dzień. Nowa runda inwestycyjna potwierdziła, że inwestorzy mają zaufanie do naszego modelu biznesowego. W kolejnym kroku skupimy się na rozwoju działalności bankowej w Europie, zachęceniu klientów do codziennego korzystania z naszej aplikacji i działaniach, dzięki którym osiągniemy rentowność. Fundusz TCV ma wieloletnie doświadczenie we wspieraniu założycieli firm, które zmieniają rynki w skali globalnej, dlatego cieszymy się na myśl o nowym partnerstwie i przygotowujemy wspólnie kolejny etap rozwoju – powiedział Nik Storonski, współzałożyciel i CEO w Revolut.

    Jesteśmy zachwyceni współpracą z Nikiem, Władem i całym zespołem Revolut. Dzięki wykorzystaniu najnowszych technologii i skupieniu całej uwagi na zadowoleniu użytkownika, Revolut tworzy wyjątkowe doświadczenie klienta – wykracza ono daleko poza to, co oferują współczesne banki. Chcemy wspierać zespół Revolut i pomóc uczynić z firmy jedną z największych na świecie platform usług finansowych – powiedział John Doran, General Partner w TCV.

  • Certyfikacja EPI-DCOS: przepis na niezawodność centrum danych

    Certyfikacja EPI-DCOS: przepis na niezawodność centrum danych

    Warszawskie Centra Danych Atman jako pierwsze w Europie uzyskały certyfikaty DCOS (Data Centre Operations Standard) firmy EPI. To jedyny standard obejmujący wszystkie aspekty zarządzania operacyjnego centrum danych. Jakie ma to znaczenie dla rynku i klientów? Certyfikacja DCOS potwierdza wysoki poziom niezawodności i ciągłości działania oraz bezpieczeństwa obiektów, jakości świadczonych w nich usług, a także kompetencji obsługującego je personelu technicznego.

     

    infografika DCOS-4 at Atman Data Centers

    Rola specjalistów od infrastruktury IT uległa ogromnej zmianie w ciągu ostatniej dekady. Wraz z szybko postępującym procesem tzw. cyfrowej transformacji ich zadania nie ograniczają się już tylko do oferowania sprzętu wspierającego „realny biznes”. Jako opiekunowie centrów danych, które zasilają firmowe środowiska serwerowe i chmurowe, systemy i aplikacje, odgrywają dzisiaj jedną z głównych, wręcz strategicznych ról w biznesie.

    Znaczenie ich pracy i odpowiedzialność stale rośnie i to do tego stopnia, że niebawem, jak przewidują eksperci firmy Huawei, potrzebne będzie wsparcie sztucznej inteligencji, by zapewniać centrom danym wysoką wydajność i niezawodność operacyjną.1 W wielu przypadkach, zamiast wybiegać tak w przyszłość, wystarczy znaleźć – i wdrożyć – skuteczny sposób na lepsze zarządzanie, a więc sprawne działanie centrum danych. Jedną z takich metod jest standaryzacja procesów i ich późniejsza certyfikacja wraz z towarzyszącym im audytem.

    Certyfikat – ale jaki?

    Certyfikacje stały się istotnym elementem biznesowym na rynku data center Znacznie upraszczają proces ewaluacji operatorów DC, ponieważ w natłoku ofert wskazują te ośrodki przetwarzania danych, które spełniają określone wymagania i standardy. Z badań przeprowadzonych przez PMR wynika wręcz, że certyfikacja jest drugim (po cenie) najważniejszym kryterium wyboru nowego dostawcy zewnętrznego centrum danych.2

    Z naszej perspektywy jako doświadczonego, wieloletniego operatora DC certyfikacja jest kluczowa przede wszystkim dla instytucji publicznych, a także organizacji z wysoko regulowanego sektora finansowego i energetycznego. To one najczęściej wymagają od operatorów gwarancji bezpieczeństwa danych i zgodności z wytycznymi np. RODO czy dyrektyw NIS, poświadczonej odpowiednim certyfikatem. Korporacje zaś szczególnie przywiązują wagę do takich certyfikacji jak ISO/IEC 27001:2013 czy ISO 9001:2015, które potwierdzają pewien standard działania. Jeżeli natomiast chodzi o ocenę infrastruktury centrum danych, zlecenie przeprowadzenia audytu przez zaufaną firmę trzecią to ich modus operandi, a my jako operator każdorazowo chętnie się takiemu audytowi poddajemy – komentuje Adam Dzielnicki, Data Center Product Manager w Atmanie. – Certyfikaty są zwykle mniej ważne dla niewielkich przedsiębiorstw, które z kolei często polegają na rekomendacjach rynkowych i referencjach, lubią też naocznie sprawdzić warunki w centrum danych – dodaje.

    Do tej pory centra danych w Polsce ubiegały się głównie o znane na świecie, kosztowne certyfikacje zgodności ze standardami technologicznymi (dotyczącymi projektu, budowy i infrastruktury obiektu, np. ANSI/TIA lub Uptime Institute). Z kolei wspomniane popularne standardy ISO 9001:2015 czy ISO/IEC 27001:2013 zajmują się procesami w organizacji, a więc potwierdzają pewien poziom jakości usług oraz poufności, dostępności i integralności przetwarzanych informacji, jednak obejmują tylko część zagadnień istotnych dla zarządzania data center i nie wchodzą w nie zbyt szczegółowo.

    Tymczasem centrum danych jest wyjątkowo złożonym organizmem, którego sprawne i wydajne działanie zależy w dużej mierze od ludzi, którzy nim zarządzają i w nim operują. Dlatego analiza bezpieczeństwa czy dostępności usług w centrum danych tylko pod kątem wykorzystywanej technologii i infrastruktury nie jest wystarczająca. Natomiast wartość uporządkowanych procesów operacyjnych i utrzymaniowych, a także spisanych i regularnie weryfikowanych procedur jest nie do przecenienia. W dodatku warstwy operacyjnej DC potencjalny klient nie zdoła poddać audytowi – to coś, co sprawdza się dopiero przez doświadczenie.

    Nowy wymiar niezawodności

    Lukę w tym ludzko-procesowym aspekcie zapełnia międzynarodowa certyfikacja EPI-DCOS (Data Centre Operations Standard). To jedyny na świecie standard obejmujący wszystkie obszary utrzymania i obsługi centrum danych. Stworzony został przez praktyków i jest zbieżny z wymogami norm ISO/ANSI. Obok ekspertów firmy doradczej EPI, w jego opracowaniu udział wzięło ponad 50 ekspertów z banków zlokalizowanych na terenie Azji, Stanów Zjednoczonych i Europy oraz uznanych globalnych firm technologicznych.

    W efekcie powstał pierwszy na świecie dokument określający najlepsze praktyki i wytyczne dotyczące wszystkich obszarów zarządzania centrami przetwarzania danych. W ślad za nim przygotowano także audyt certyfikacyjny stwierdzający, czy procedury obowiązujące w danym centrum danych są odpowiednio sformułowane, udokumentowane i skutecznie stosowane, a także stale udoskonalane.

    Jako pierwszy w Europie proces certyfikacji DCOS przeszedł Atman (przy wsparciu polskiej firmy BCA Group) – operator dwóch centrów danych w Warszawie, lider krajowego rynku DC.

    Zdecydowaliśmy się na wdrożenie wytycznych i audyt zgodności ze standardem EPI-DCOS ze względu na jego praktyczne znaczenie. Umożliwia on bowiem dokładną ocenę i weryfikację jakości operacji i utrzymania centrum danych, obowiązujących procedur, a w konsekwencji bezpieczeństwa, dostępności i jakości świadczonych usług – wyjaśnia Adam Dzielnicki z Atmana.

    DCOS-4 stamp

    Dobrze naoliwiona maszyna

    EPI-DCOS nie jest standardem, który określa jedynie jak ma przebiegać właściwy proces serwisowania obiektu i naprawiania usterek. Określa on także dobre praktyki i procedury w kilkunastu zakresach, obejmujących m.in. zarządzanie zespołami obsługi DC, dostawcami i poziomem świadczonych usług, bezpieczeństwem fizycznym i utrzymaniem okablowania obiektów, instalacjami sprzętu, cyklicznymi przeglądami systemów, incydentami, monitorowaniem i raportowaniem, a nawet utrzymaniem porządku i czystości w budynku.

    Klient musi mieć pewność, że operator data center zapewni mu wysoką dostępność i jakość usług zarówno pod kątem stosowanych technologii, jak i sposobu zarządzania procesami czy dbania o fizyczną lokalizację sprzętu i systemów – tłumaczy Arkadiusz Krześlak, Kierownik Utrzymania Centrum Danych w Atmanie. – Dzięki certyfikacji DCOS klient centrum danych ma świadomość, że działa ono w bezpieczny i zoptymalizowany sposób. Nie brakuje w nim ludzi do pracy, każdy zna swoje zadania iwie, co ma robić w określonych sytuacjach. To znacznie obniża ryzyko błędu, a w efekcie istotnie zwiększa ciągłość działania obiektu – dodaje.

    Jak podkreśla Atman, już sam proces audytu jest dla organizacji sprawdzianem jej możliwości i okazją do zmian, dzięki którym dany obiekt działa jak dobrze naoliwiona maszyna.

    grafika 11 obszarow DCOS

    Zderzyliśmy wypracowane przez nas wcześniej procesy i procedury z wytycznymi standardu DCOS i po wnikliwej analizie grupy osób zaangażowanych w certyfikację zmodyfikowaliśmy część z nich oraz opracowaliśmy nowe. Ponadto poszerzyliśmy obowiązki dokumentowania stosowania procedur przez pracowników. Dzięki wprowadzonym zmianom zwiększyliśmy efektywność i bezpieczeństwo rozumiane jako ciągłość działania centrum danych i świadczonych w nim usług, a co za tym idzie, nieprzerwany dostęp naszych klientów do danych – podkreśla Arkadiusz Krześlak.  

    Najwyższa ocena niezawodności

    Certyfikat EPI-DCOS przyznawany jest w 5-stopniowej skali dojrzałości: 1-Initial, 2-Repeatable, 3-Defined, 4-Managed, 5-Opimised. Uzyskanie certyfikatu na poziomie 5. jest możliwe wyłącznie w przypadku certyfikacji wszystkich 11 obszarów standardu DCOS. Operatorzy centrów danych nie są jednak zobowiązani do certyfikacji od razu we wszystkich obszarach. Uzyskanie go na poziomie „Managed” nie jest więc równoważne z niższym poziomem dojrzałości.

    grafika 5 poziomow DCOS

    Proces audytu i certyfikacji ma znacznie strategiczne, więc każdy operator musi określić, które obszary zarządzania DC są dla niego najistotniejsze. Osiągnięcie w wybranych obszarach poziomu 4. oznacza, że dany obiekt spełnia najwyższe rynkowe kryteria, przekładające się na wysoką niezawodność świadczonych usług, a to buduje zaufanie klientów. Dzięki temu mogą oni mieć pewność, że ich dane oraz krytyczne systemy i aplikacje przechowywane są w miejscu, które ich nie zawiedzie – zaznacza Adam Dzielnicki. – Do takich lokalizacji należą Centrum Danych Atman Warszawa-1 przy ul. Grochowskiej i Centrum Danych Atman Warszawa-2 przy ul. Konstruktorskiej – oba uzyskały certyfikaty DCOS-4dodaje Dzielnicki.

    Sami twórcy standardu zachęcają do stopniowej certyfikacji EPI-DCOS. Swoją przygodę ze standardem najlepiej zacząć od niewielkiego zakresu procesów, zazwyczaj czterech lub pięciu najważniejszych. Po osiągnięciu docelowego poziomu dojrzałości można przejść certyfikację w kolejnym zakresie procesowym. To progresywne podejście polegające na stopniowej analizie słabych i mocnych stron oraz poprawie procedur jest kluczem do udanego zastosowania praktyk DCOS, które przekładają się na realne korzyści dla operatorów, a zwłaszcza klientów centrów danych.

    https://interestingengineering.com/how-ai-and-huawei-are-transforming-the-data-center
    PMR, Raport „Rynek centrów danych w Polsce 2019. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2019-2024”
  • Jak polscy producenci zarządzają informacją produktową?

    Jak polscy producenci zarządzają informacją produktową?

    Polscy producenci najczęściej zarządzają informacją produktową za pomocą Excela oraz różnego rodzaju baz danych. Często informacje znajdują się wyłącznie w głowach pracowników, którzy wiedzą, gdzie są jakieś dane albo w jaki sposób należy opisać produkt. Systemy PIM (Product Information Management) są stosowane sporadycznie – wynika z badań przeprowadzonych przez firmę IT e-point oraz agencję badawczą PMR.

    Celem badania przeprowadzonego przez e-point i PMR było poznanie sposobów zarządzania informacją produktową, zrozumienie problemów i oczekiwań firm w tym obszarze, a także określenie poziomu znajomości i stosowania rozwiązań klasy PIM. Uczestnikami badania byli najwięksi producenci materiałów budowlanych i sanitarnych w Polsce, ale wiele wniosków ma charakter uniwersalny i można je zastosować również do innych branż. W badaniu ilościowym i jakościowym wzięły udział osoby zaangażowane w zarządzanie informacją produktową, w tym pracownicy działów marketingu, sprzedaży oraz product managerowie

    Króluje Excel

    Połowa ankietowanych firm do zarządzania informacją produktową stosuje Excela. Inne popularne narzędzia to: bazy danych (36 proc. wskazań), CRM (27 proc.), plik tekstowy (21 proc.) oraz systemy MDM i ERP (po 14 proc. wskazań). Zdecydowana większość organizacji nie stosuje dedykowanych rozwiązań PIM, a często nawet nie wie, że takie rozwiązania istnieją. Dotyczy to zarówno mniejszych, jak i największych firm. Niekiedy funkcje zarządzania informacją produktową spełnia inny system niż dedykowany PIM, np.  ISS, e-commerce, CRM czy CMS.

    Z wywiadów pogłębionych, które były częścią naszego badania, wynika, że wiedza o produktach jest też przechowywana w głowach pracowników. Często informacje o tym, gdzie znajdują się specyficzne dane albo w jaki sposób należy opisać produkt, ma po prostu konkretny pracownik. Nierzadko, dla handlowców czy innych osób w firmie, taka osoba jest pierwszym kontaktem, gdy chcą pozyskać informacje o produkcie. Takie podejście jest bardzo nieefektywne. Przyczynia się do marnowania czasu kluczowych pracowników, zwiększa podatność procesu na błędy ludzkie, ale przede wszystkim wydłuża czas prezentowania oferty lub całkowicie blokuje procesy podczas nieobecności takiego pracownika – mówi Paweł Łąka, Head of PIM Division w e-point.

    Dokucza rozproszenie informacji oraz czasochłonny proces ich aktualizowania

    Badani często podkreślali wysoką jakość i łatwość wyszukiwania informacji produktowych w ich firmie, chociaż ok. 40 proc. odczuwa rozproszenie tych danych. Podobnie z aktualizacją – 86 proc. firm twierdzi, że ich dane produktowe są aktualne, jednocześnie wskazując na czasochłonny, żmudny proces aktualizacji jako główny problem w zarządzaniu informacją.

    Zarówno rozproszenie informacji produktowej, jak i trudności z ich systematyczną aktualizacją zwiększają ryzyko chaosu informacyjnego. Badania pokazały, że dla wielu firm codziennością jest sytuacja, kiedy to – kierując się własną wygodą – pracownicy przesyłają sobie informacje załącznikami do maili lub przekazują je telefonicznie. W rezultacie powstaje wiele równolegle funkcjonujących plików, przez co trudno wskazać ten aktualny, a w skrajnych przypadkach mogą pojawić się wzajemnie wykluczające się dane – mówi Paweł Olszynka, ICT Business Unit Director w PMR.

    Rozbudowane procedury

    Firmy radzą sobie z rozproszeniem informacji przez opracowywanie procedur oraz klarowne przypisywanie odpowiedzialności za jakość danych produktowych konkretnym osobom, np. ze sprzedaży, marketingu czy product managementu. Co ciekawe, badani deklarują, że w każdej firmie sposób zarządzania informacją produktową był wypracowywany organicznie, w toku rozrostu organizacji, a nie był efektem świadomej decyzji.

    Wraz ze wzrostem liczby zatrudnionych, poszerzaniem oferty czy ekspansją na nowe rynki pojawiają się nowe procedury i narzędzia, które są dobudowywane do już istniejących. W efekcie powstaje złożony ekosystem, który w każdej organizacji wygląda w nieco inny sposób.

    W ramach tego ekosystemu do innych najczęstszych wyzwań związanych z zarządzaniem informacjami o produkcie należą:

    • brak ich spójności,
    • ograniczona kontrola nad tym, jak dystrybutorzy zarządzają tymi informacjami,
    • brak automatyzacji w procesie tworzenia informacji,
    • zbyt duże uzależnienie tego procesu od czynnika ludzkiego.

    Dlaczego producenci decydują się na wdrożenie dedykowanego systemu PIM?

    Z badań wynika, że te dolegliwości stają się dla firm tym bardziej uciążliwe, im bardziej się one rozrastają i np. rozważają ekspansję na nowe rynki czy wejście w nowe modele sprzedaży. To wówczas organizacje rozpoznają potrzebę uporządkowania oferty i wdrożenia rozwiązań Product Information Management.

    Do innych najczęściej wskazywanych powodów, dla których przebadane firmy zastanawiają się nad wdrażaniem rozwiązań klasy PIM, należą:

    • poczucie nadchodzącej zmiany i związanej z tym konieczności szybszego reagowania na wydarzenia na rynku,
    • konieczność utrzymania aktualności danych we wszystkich miejscach,
    • chęć zachowania kontroli nad informacją,
    • zarządzanie wiedzą pracowników,
    • potrzeba automatyzacji ręcznych procesów.

    Wdrożenie PIM często jest częścią większego, strategicznego projektu: wejścia w nowe kanały sprzedaży czy ekspansji na nowe rynki. Właśnie dla dużych, międzynarodowych projektów system PIM ma kluczowe znaczenie. Bez takiego narzędzia poszczególne rynki stają się autonomicznymi bytami, co znacznie utrudnia zarządzanie ofertą i podnosi koszty prezentacji produktów w niezależnych kanałach w różnych krajach. Przy dużej skali działalności utrzymanie spójności komunikacji oferty staje się praktycznie niemożliwe – mówi Paweł Łąka z e-point.

  • Własny biznes w 5 krokach – na co zwracać uwagę?

    Własny biznes w 5 krokach – na co zwracać uwagę?

    Założenie własnej działalności gospodarczej nigdy nie było prostsze, niż dziś. Świat małego i wielkiego biznesu otwiera się na wszystkich odważnych i chętnych spróbować w nim swoich sił. Głównymi powodami zakładania własnej działalności jest chęć usamodzielnienia się, nieskrępowanej realizacji swoich pomysłów, a także osiągnięcie niezależności od innych. Niestety statystyki pokazują, że bardzo wiele firm ogłasza upadłość zaledwie po roku lub kilku latach od założenia, a winą za ten fakt obarcza się młodych i niedoświadczonych biznesmenów. A jednak wiele uchybień można wyeliminować już na etapie planowania. Oto 5 rzeczy, na które  powinni zwrócić uwagę młodzi  start-upowcy.

    1. Strategia i plan

    Zanim przystąpimy do procesu zarejestrowania i zakładania firmy, trzeba zastanowić się nie tylko, co dokładnie chcemy osiągnąć, ale z kim chcielibyśmy nasze plany realizować. Innymi słowy, warto pokusić się o zrobienie listy potencjalnych partnerów biznesowych, a także firm, którym chcielibyśmy nasze rozwiązania oferować. Musimy ponadto stworzyć biznesplan, czyli strategię rozwoju firmy, a w nim odpowiedzieć sobie na przykład: po co chcę założyć firmę, na czym chcę zarabiać, jak chciałbym pozyskać pierwszych klientów i jakie mam dla nich konkretne usługi lub rozwiązania. Ponadto trzeba sporządzić listę kosztów i źródeł finansowania oraz pozyskania pieniędzy na start, a także kanałów sprzedaży – gdzie planuję sprzedawać i promować swoje produkty czy usługi.

    2. Rozpoznanie konkurencji

    Wielu młodych przedsiębiorców bardzo liczy na to, że ich rozwiązania będą jedyne w swoim rodzaju i w walce o klienta nikt im nie będzie zagrażać. Nic bardziej mylnego. W dzisiejszych czasach prawie każdy ma konkurenta, a nawet jeśli nie objawił się on na początku naszej działalności, to może zaoferować konkurencyjne dla nas rozwiązania np. w kilka miesięcy po starcie naszej działalności. Dlatego niezwykle ważną rzeczą jest niezwykle baczne przyglądanie się temu, jak wygląda rynek i co oferują podmioty z pokrewnym asortymentem usług.

    3. Klient

    Młodzi start-upowcy mogą być przekonani o genialności swoich rozwiązań. Tymczasem druga strona kontraktu, czyli klient, jest pozbawiona idealizującego spojrzenia na ofertę. Klient po prostu ocenia produkt lub usługę, za którą zapłacił, dlatego też ma prawo wymagać pożądanych efektów. Moment, kiedy klient wracał do nas z uwagami, trzeba zawsze traktować z pełną pokorą, wyciągać z niego naukę. Tego standardu staramy się zawsze trzymać w naszej firmie i przynosi on wymierne korzyści.

    4. Pamiętaj o pracownikach!

    Jeżeli przedsiębiorca buduje zespół ludzi pracujący przy danym projekcie lub do konkretnych realizacji wybiera podwykonawców, musi pamiętać o tym, żeby docenić swoich współpracowników – to dzięki nim będzie mógł odnieść sukces i zbudować podwaliny późniejszego powodzenia. Brak uznania (także w postaci sensownej gratyfikacji) i problemy w komunikacji mogą sprawić, że nasi ludzie odpłyną do konkurencji albo założą swój biznes oparty na podobnym pomyśle.

    5. Wizerunek marki

    Niezwykle ważne jest, by dbać o dobry wizerunek naszej marki – i to od samego początku. Warto zadbać o to, by nasza firma miała dobrą prasę. Trzeba też docenić siłę marketingu i social mediów. Świetnym pomysłem jest np. założenie blogu firmowego. Jeśli chodzi o media społecznościowe, zazwyczaj działa zasada: nasza firma musi mieć profile wszędzie tam, gdzie obecni są nasi klienci.

    Autor: Dmitriy Akulov, CEO PerfOps