Najnowsze dane z raportu EPO Technology Dashboard 2025 przynoszą słodko-gorzki obraz polskiego ekosystemu innowacji. Choć liczba zgłoszeń patentowych do Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO) spadła o 10,3% w skali roku, polscy wynalazcy przesunęli punkt ciężkości w stronę sektorów o wysokiej wartości dodanej, takich jak farmacja i biotechnologia. Z 621 wnioskami Polska utrzymuje 12. pozycję w Unii Europejskiej, pozostając niekwestionowanym liderem innowacyjności w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Odwrót od ilości ku jakości strategicznej
Spadek dynamiki po okresie intensywnych wzrostów trwających od 2021 roku można interpretować jako rynkową korektę, jednak perspektywa długofalowa pozostaje optymistyczna. W porównaniu z rokiem 2016 liczba polskich wniosków wzrosła o 58%, co dwukrotnie przewyższa średnią dynamikę całego EPO (27%).
To, co najciekawsze w tegorocznym zestawieniu, to zmiana warty w kluczowych sektorach. Dotychczasowy lider – technologia medyczna – ustąpił miejsca farmacji, która zanotowała spektakularny wzrost o 51,7% rok do roku. Silne wzrosty odnotowano także w transporcie i motoryzacji oraz maszynach i energetyce, co bezpośrednio koreluje z globalnym wyścigiem w obszarze odnawialnych źródeł energii i technologii bateryjnych.
Akademicki silnik innowacji
Specyfiką polskiego rynku, odróżniającą go od zachodnich gospodarek, jest dominująca rola sektora publicznego i nauki. Podczas gdy globalnie rankingi EPO są zdominowane przez gigantów technologicznych, w Polsce połowę czołowych wnioskodawców stanowią uczelnie i instytuty badawcze. Uniwersytet Jagielloński, Gdański Uniwersytet Medyczny oraz Uniwersytet Warszawski pozostają głównymi motorami napędowymi krajowej własności intelektualnej.
Z biznesowego punktu widzenia rodzi to pytanie o efektywność transferu technologii z murów uczelni do przemysłu. Rekordowe zainteresowanie Jednolitym Patentem Europejskim** sugeruje jednak, że polscy innowatorzy myślą o komercjalizacji szeroko. Aż 59,6% przyznanych Polakom patentów otrzymało status jednolity, co znacząco przewyższa średnią unijną (40,7%) i ułatwia ekspansję na rynki 18 państw UE.
Kapitał ludzki i regionalne bastiony
Polska wyróżnia się na tle Europy także pod względem inkluzywności. Co trzeci wniosek patentowy z nad Wisły (35%) wymienia kobietę jako współtwórczynię wynalazku. To wynik znacznie powyżej średniej europejskiej (26%), dający Polsce 5. miejsce w całym EPO.
Geograficznie mapa innowacji pozostaje stabilna, choć widać oznaki decentralizacji. Warszawa, mimo spadku liczby zgłoszeń, kontroluje ponad jedną czwartą rynku. Za jej plecami umacnia się Małopolska, a Dolny Śląsk jako jedyny z czołowych regionów odnotował wzrost aktywności (o 8,5%), co potwierdza status Wrocławia jako rosnącego hubu technologicznego.
W czasach globalnego wyścigu w dziedzinach takich jak AI, 6G czy technologie kwantowe, polska zadyszka w 2025 roku może być jedynie przystankiem przed kolejnym skokiem – o ile impet badawczy uczelni uda się trwale przełożyć na sukcesy rynkowe przedsiębiorstw.
„Rekordowa liczba europejskich zgłoszeń patentowych podkreśla potencjał innowacyjny naszego kontynentu oraz jego atrakcyjność jako globalnego rynku technologicznego” powiedział Prezes EPO António Campinos. „Technology Dashboard 2025 bada postępy, a także luki w poszczególnych sektorach przemysłowych, pomagając decydentom w Europie identyfikować obszary priorytetowe oraz nadawać kierunek działaniom i inwestycjom wzmacniającym suwerenność technologiczną i konkurencyjność. Chociaż jednolity patent europejski już teraz usuwa bariery i przyspiesza przejście do bardziej zintegrowanego rynku innowacji, temat ten w dalszym ciągu zasługuje na naszą uwagę, zwłaszcza w sektorach strategicznych, takich jak sztuczna inteligencja, półprzewodniki, zdrowie i technologie kwantowe” dodaje Prezes EPO.
Współczesna rewolucja technologiczna ma swoje epicentrum, a jest nim bez wątpienia sztuczna inteligencja. To nie tylko kolejna innowacja; to fundamentalna siła przekształcająca globalną gospodarkę, strategię militarną i tkankę społeczną.
W tej nowej erze, naznaczonej bezprecedensowym tempem zmian, patenty stały się odpowiednikiem roszczeń terytorialnych w czasach gorączki złota. Są one twardym, mierzalnym wskaźnikiem narodowej strategii, zdolności innowacyjnej i, co najważniejsze, przyszłej potęgi gospodarczej. Przywództwo w dziedzinie AI jest postrzegane jako warunek konieczny dla zapewnienia konkurencyjności, bezpieczeństwa i dobrobytu w XXI wieku, a technologia ta rewolucjonizuje każdy sektor, od opieki zdrowotnej po obronność.
Globalna scena jest zdominowana przez dwóch hegemonów: Stany Zjednoczone, z ich potęgą kapitałową i dominacją w tworzeniu fundamentalnych modeli, oraz Chiny, które realizują monumentalną, państwową strategię osiągnięcia przewagi ilościowej. W tym dwubiegunowym układzie sił pojawia się kluczowe pytanie o pozycję Europy. Czy Stary Kontynent jest jedynie odległym, trzecim graczem, skazanym na obserwowanie rywalizacji gigantów z boku? A może, wbrew powszechnym narracjom, buduje własną, unikalną ścieżkę do technologicznej suwerenności i konkurencyjności? Czy Europa realnie nadrabia zaległości?
Niniejsza analiza, opierając się na twardych danych z wiodących światowych organizacji własności intelektualnej – Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO) i Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) – oraz na dogłębnych raportach czołowych instytucji badawczych, takich jak Stanford Institute for Human-Centered AI (HAI) i OECD, ma na celu oddzielenie faktów od medialnego szumu. Prześledzimy dynamikę zgłoszeń patentowych, zbadamy jakość i strategiczne ukierunkowanie innowacji oraz umieścimy te dane w szerszym kontekście geopolitycznym, aby udzielić zniuansowanej odpowiedzi na pytanie o przyszłość Europy w globalnym wyścigu AI.
Globalna arena patentowa AI: gra liczb i gwałtowny wzrost
Analiza globalnych trendów patentowych w dziedzinie sztucznej inteligencji ukazuje obraz bezprecedensowej dynamiki. Skala i tempo wzrostu w tej dziedzinie przyćmiewają poprzednie cykle innowacyjne, sygnalizując fundamentalną zmianę technologiczną. W ciągu nieco ponad dekady świat był świadkiem eksplozji aktywności patentowej, która na nowo zdefiniowała mapę globalnej innowacji.
Bezprecedensowa fala innowacji
Dane są jednoznaczne: liczba przyznanych patentów związanych z AI wzrosła w skali globalnej ponad 31-krotnie od 2010 roku. W 2010 roku na całym świecie przyznano zaledwie 3,833 patenty w tej dziedzinie. Do 2023 roku liczba ta wzrosła do oszałamiających 122,511, co oznacza wzrost o 29.6% tylko w stosunku do roku poprzedniego. Ten wykładniczy wzrost świadczy o intensywnych i stale przyspieszających inwestycjach w badania i rozwój AI na całym świecie.
Trójbiegunowy układ sił
Kiedy przyjrzymy się geograficznemu rozkładowi tych patentów, wyłania się wyraźny, trójwarstwowy krajobraz, w którym poszczególni gracze operują w zupełnie różnych skalach.
Ilościowa supremacja Chin: Chiny są niekwestionowanym liderem pod względem wolumenu, odpowiadając za przytłaczające 69.7% wszystkich patentów AI przyznanych na świecie w 2023 roku. Ten udział dramatycznie wzrósł w ciągu ostatniej dekady, cementując pozycję Chin jako najbardziej płodnego innowatora pod względem liczby zgłoszeń. Już w 2022 roku Chiny uzyskały więcej patentów AI (około 40,000) niż reszta świata razem wzięta, podczas gdy Stany Zjednoczone, na drugim miejscu, uzyskały ich około 9,000..
Pozycja USA i Europy: Stany Zjednoczone plasują się na odległym drugim miejscu z udziałem 14.16% w 2023 roku, a Europa zajmuje trzecią pozycję z udziałem 13.00%. Te liczby jednoznacznie wskazują, że pod względem czystej liczby patentów Europa nie tylko nie dogania USA, ale oba te regiony są zdominowane przez skalę chińskiej aktywności.
Skala chińskiej dominacji ilościowej jest tak ogromna, że sugeruje coś więcej niż tylko organiczny, rynkowy wzrost innowacji. Historycznie, w globalnie konkurencyjnych dziedzinach technologii, tak gwałtowna i zmasowana akumulacja własności intelektualnej w jednym kraju jest zjawiskiem niezwykłym. Dane potwierdzają, że jest to efekt świadomej strategii narodowej, wspieranej przez ogromne fundusze rządowe i odgórne dyrektywy. Oznacza to, że chińskich statystyk patentowych nie można interpretować wyłącznie jako miary komercyjnej innowacyjności w zachodnim rozumieniu. Są one również wskaźnikiem realizacji państwowej polityki przemysłowej, której celem jest zadeklarowanie technologicznej obecności i zbudowanie potężnego, krajowego portfolio IP. To fundamentalnie zmienia kontekst porównania – nie jest to już tylko wyścig o najlepsze pomysły, ale dla Chin, również wyścig o samą objętość jako cel strategiczny.
Europejski front innowacji: analiza danych z EPO
Globalne statystyki, choć imponujące, opowiadają tylko część historii. Aby rzetelnie ocenić konkurencyjność Europy, należy przenieść analizę na jej „własne podwórko” – Europejski Urząd Patentowy (EPO). Dane z EPO odzwierciedlają bowiem realną walkę o lukratywny i zaawansowany technologicznie rynek europejski, a te rzucają zupełnie nowe światło na pozycję kontynentu.
AI jako nowy motor europejskiej innowacji
Raport EPO Patent Index 2024 przynosi przełomową informację: po raz pierwszy w historii technologia komputerowa (Computer Technology), kategoria obejmująca sztuczną inteligencję, stała się wiodącym polem technologicznym pod względem liczby zgłoszeń patentowych w EPO, osiągając 16,815 wniosków. To dowód na to, że AI znajduje się w samym sercu najbardziej zaawansowanych prac badawczo-rozwojowych ukierunkowanych na rynek europejski.
Głównym motorem napędowym tego wzrostu w ciągu ostatnich pięciu lat były wynalazki bezpośrednio związane z AI – takie jak uczenie maszynowe, rozpoznawanie wzorców i sieci neuronowe. Wnioski w tych podkategoriach rosły w średnim rocznym tempie 28% od 2019 roku. Tylko w 2024 roku liczba zgłoszeń związanych z AI w EPO wzrosła o 10.6% w porównaniu z rokiem poprzednim, co potwierdza niesłabnącą dynamikę w tym obszarze.
Europejscy innowatorzy liderami na własnym rynku
Co najważniejsze, dane EPO pokazują, że w kluczowym obszarze wynalazków związanych z AI, to właśnie „wnioskodawcy z państw członkowskich EPO utrzymywali wiodącą pozycję przez cały ten okres [ostatnich pięciu lat]”. Chociaż w szerszej kategorii „technologii komputerowej” liderem są podmioty z USA (z udziałem 34.4% w porównaniu do 29.5% dla krajów EPO), to w węższej, ale strategicznie kluczowej dziedzinie AI, Europa jest na czele.
Wzrost liczby zgłoszeń z krajów EPO w technologii komputerowej był w 2024 roku bardzo solidny i wyniósł +5.9%, napędzany przez znaczące skoki innowacyjności z Niemiec (+12.7%), Szwajcarii (+37.4%) i Wielkiej Brytanii (+12.4%). To wskazuje na istnienie w Europie prężnego i dynamicznie rozwijającego się ekosystemu innowacji.
Analiza danych z EPO prowadzi do istotnego wniosku. Złożenie wniosku patentowego, zwłaszcza w tak rygorystycznym i kosztownym urzędzie jak EPO, jest znaczącą inwestycją strategiczną. Firmy nie podejmują takich kroków bez głębokiego przekonania o komercyjnym potencjale swoich wynalazków. Wysoki poziom zgłoszeń do EPO ze wszystkich regionów – USA, Azji i Europy – świadczy o powszechnym postrzeganiu rynku europejskiego jako kluczowego i wysoce rentownego. Fakt, że to europejskie podmioty przodują w zgłoszeniach dotyczących specyficznie AI w swoim własnym urzędzie patentowym, sugeruje, że nie tylko prowadzą one zaawansowane badania, ale są strategicznie skoncentrowane na ochronie i komercjalizacji tych innowacji w swojej macierzystej strefie ekonomicznej. Globalne statystyki mogą odzwierciedlać szeroką aktywność badawczą i strategie narodowe, ale dane z EPO są znacznie lepszym wskaźnikiem realnego, komercyjnego wyścigu o Europę. A w tym wyścigu Europa nie jest tylko uczestnikiem – jest liderem. To całkowicie zmienia narrację o „nadrabianiu zaległości”.
Jakość vs. ilość: głębsze spojrzenie na strategie patentowe
Sama liczba patentów jest niedoskonałą miarą siły innowacyjnej. Aby w pełni zrozumieć globalną dynamikę, konieczne jest wprowadzenie wymiaru jakości, wpływu i strategicznego celu, który stoi za portfelami patentowymi. Analiza tych czynników ujawnia, że Stany Zjednoczone, Chiny i Europa nie biorą udziału w jednym, lecz w trzech odrębnych wyścigach, z których każdy ma inne zasady i cele.
Strategia USA: Modele fundamentalne i własność intelektualna o wysokim wpływie
Stany Zjednoczone wyraźnie koncentrują się na jakości i fundamentalnym znaczeniu swoich innowacji. Najlepszym tego dowodem jest wskaźnik cytowań – amerykańskie patenty AI są cytowane niemal siedem razy częściej niż chińskie, co wskazuje, że stanowią one podstawę dla późniejszych wynalazków na całym świecie.
Co więcej, USA absolutnie dominują w tworzeniu „znaczących modeli AI” (notable AI models) – systemów, które reprezentują kluczowe przełomy technologiczne. W 2024 roku amerykańskie instytucje stworzyły 40 takich modeli, podczas gdy Chiny – 15, a Europa – zaledwie 3.
To przywództwo jest napędzane przez korporacyjnych gigantów, takich jak Google, Microsoft i IBM, którzy inwestują miliardy w badania podstawowe.
Strategia Chin: Wolumen, zastosowania i innowacje akademickie
Chińska strategia opiera się na masowej skali. Jednak jakość tego portfolio jest przedmiotem debaty; wskaźnik przyznawalności (grant ratio) dla patentów AI w Chinach jest szacowany na zaledwie 32%. Ponadto, zdecydowana większość tych patentów jest zgłaszana wyłącznie na rynku krajowym, co sugeruje koncentrację na wewnętrznym rynku i budowanie obronnego muru własności intelektualnej.
Kluczowym wyróżnikiem jest źródło innowacji. W Chinach aż 65 ze 100 czołowych organizacji patentujących w dziedzinie widzenia komputerowego to uniwersytety. W USA liczba ta wynosi zaledwie trzy. Ukazuje to model napędzany przez państwo i sektor akademicki, w przeciwieństwie do amerykańskiego modelu, który jest zorientowany komercyjnie i zdominowany przez sektor prywatny.
Model europejski: Integracja przemysłowa i AI stosowana
Czołowi europejscy wnioskodawcy patentowi odzwierciedlają siłę przemysłową kontynentu. Firmy takie jak Siemens i Bosch z Niemiec są kluczowymi graczami, koncentrującymi się na zastosowaniu AI w automatyzacji przemysłu, produkcji i transporcie.
Sugeruje to strategię polegającą na integrowaniu najnowocześniejszej sztucznej inteligencji z już istniejącymi, wysoko rozwiniętymi sektorami gospodarki, zamiast konkurowania wprost w tworzeniu modeli fundamentalnych.
Dane patentowe nie pokazują jednego wyścigu, lecz trzy równoległe, strategicznie odmienne przedsięwzięcia. Ekosystem amerykański, napędzany ogromnym kapitałem prywatnym, dąży do stworzenia i posiadania fundamentalnych platform – „łopatek i kilofów” ery AI – na których inni będą budować swoje rozwiązania. Jego strategia patentowa jest selektywna i nastawiona na maksymalny wpływ. Ekosystem chiński, sterowany przez państwo, koncentruje się na szybkiej i szerokiej adopcji, samowystarczalności technologicznej i osiągnięciu dominacji w konkretnych obszarach zastosowań, takich jak widzenie komputerowe. Jego strategia patentowa to gra o wolumen i kontrolę nad rynkiem krajowym. Wreszcie, ekosystem europejski to dojrzała gospodarka przemysłowa, która adaptuje AI w celu wzmocnienia swoich istniejących przewag konkurencyjnych. Jego strategia patentowa skupia się na ochronie wysoko wyspecjalizowanych, wartościowych zastosowań w kluczowych sektorach. Pytanie, czy Europa „dogania” USA, jest więc jak pytanie, czy zespół Formuły 1 „dogania” firmę z branży lotniczej. Obie konkurują w dziedzinie inżynierii, ale w zupełnie różnych dyscyplinach i z różnymi celami.
Za liczbami: kontekst strategiczny i geopolityczny
Trendy patentowe nie istnieją w próżni. Są one bezpośrednim odzwierciedleniem głębszych strategii narodowych, realiów inwestycyjnych i strukturalnych uwarunkowań. Analiza tego kontekstu jest kluczowa dla zrozumienia prawdziwej pozycji Europy w globalnym wyścigu AI.
Unia Europejska przyjęła proaktywne, zorientowane na regulacje podejście, czego zwieńczeniem jest AI Act. Celem jest ustanowienie globalnego standardu dla „godnej zaufania” sztucznej inteligencji, co ma być wizytówką europejskiego modelu. Tej ambitnej wizji regulacyjnej towarzyszy jednak potężna luka inwestycyjna. W 2024 roku prywatne inwestycje w AI w USA osiągnęły poziom 109.1 mld USD. To niemal 12 razy więcej niż w Chinach (9.3 mld USD) i znacznie więcej niż w Unii Europejskiej, gdzie szacunki wskazują na około 8 mld USD. Europejskie inicjatywy strategiczne, takie jak program „AI Factories” (z budżetem 20 mld EUR) czy „Apply AI Strategy” (1 mld EUR), są próbą odpowiedzi na to wyzwanie. Jednak ich skala blednie w porównaniu nie tylko z całością amerykańskich inwestycji prywatnych, ale nawet z pojedynczymi projektami korporacyjnymi, takimi jak Stargate firmy OpenAI.
Luka infrastrukturalna – pięta achillesowa Europy
Największą strukturalną słabością Europy jest jej krytyczna zależność od zagranicznej infrastruktury technologicznej. Szacuje się, że około 70% europejskich usług cyfrowych działa w oparciu o chmury obliczeniowe trzech amerykańskich gigantów (tzw. hyperscalerów). Jednocześnie europejski sektor produkcji półprzewodników odpowiada za mniej niż 10% globalnej produkcji, co czyni kontynent zależnym od chipów projektowanych w USA i wytwarzanych w Azji. Ta fundamentalna słabość stanowi bezpośrednie zagrożenie dla strategicznego celu UE, jakim jest osiągnięcie „cyfrowej suwerenności”.p
Poniższa tabela syntetyzuje kluczowe różnice między trzema ekosystemami, stanowiąc podsumowanie strategicznego krajobrazu AI.
Wskaźnik
Europa
USA
Chiny
Prywatne Inwestycje w AI (2024)
ok. 8 mld USD
109,1 mld USD
9,3 mld USD
Filozofia Regulacyjna
Proaktywna, oparta na ryzyku, horyzontalna (AI Act)
Reaktywna, wolnorynkowa, dobrowolne ramy
Sterowana przez państwo, kontrola informacji, regulacje sektorowe
Kluczowi Gracze
Firmy przemysłowe (Siemens, Bosch), startupy (Mistral)
Giganci technologiczni (Baidu, Alibaba, Tencent), uniwersytety, państwo
Strategia Patentowa
Jakościowa, skoncentrowana na zastosowaniach przemysłowych
Jakościowa, skoncentrowana na modelach fundamentalnych i wysokim wpływie
Ilościowa, skoncentrowana na rynku krajowym i szerokim spektrum zastosowań
Główne Atuty
Silna baza przemysłowa, lider w AI stosowanej, wysokie standardy regulacyjne
Dominacja w kapitale, przywództwo w badaniach podstawowych, globalne platformy
Ogromna skala, szybka adopcja, wsparcie państwa, dominacja w danych
Główne Słabości
Luka inwestycyjna, zależność infrastrukturalna (chmura, chipy), fragmentacja rynku
Potencjalne ryzyko braku regulacji, koncentracja władzy w rękach kilku firm
Kwestie jakości i międzynarodowego uznania patentów, bariery polityczne
Jaka przyszłość czeka Europę w wyścigu AI?
Po dogłębnej analizie danych patentowych i kontekstu strategicznego, odpowiedź na pytanie o pozycję Europy w globalnym wyścigu AI staje się jasna, choć wielowymiarowa.
Po pierwsze, pod względem czystej liczby patentów, Europa nie dogania i prawdopodobnie nigdy nie dogoni Chin. Skala państwowej strategii Pekinu sprawia, że wolumen jest dla Europy nieadekwatną i mylącą miarą sukcesu.
Po drugie, w dziedzinie rozwoju modeli fundamentalnych i pozyskiwania kapitału wysokiego ryzyka, Europa znacząco ustępuje Stanom Zjednoczonym. Siła finansowa i apetyt na ryzyko amerykańskiego ekosystemu są obecnie poza zasięgiem.
Jednakże, kluczowym wnioskiem tej analizy jest to, że sukcesu Europy nie należy mierzyć jej zdolnością do kopiowania modeli amerykańskiego czy chińskiego. Przeciwnie, jej przyszłość leży w umiejętnym wykorzystaniu unikalnych atutów. Europa nie jest maruderem, lecz liderem w wyścigu o wysokowartościową, przemysłową i stosowaną sztuczną inteligencję. Jej siła tkwi w głębokiej integracji AI z światowej klasy sektorami produkcyjnym, motoryzacyjnym, medycznym i zielonych technologii. Dane z Europejskiego Urzędu Patentowego jednoznacznie potwierdzają, że na swoim własnym, kluczowym rynku, Europa wygrywa wyścig innowacji.
Przyszła konkurencyjność kontynentu będzie zależeć od dwóch krytycznych czynników:
Zniwelowanie luki infrastrukturalnej i inwestycyjnej: Powodzenie inicjatyw takich jak AI Factories jest absolutnie kluczowe. Bez suwerennej mocy obliczeniowej i silniejszego ekosystemu venture capital, Europa zawsze będzie budować swoje innowacyjne aplikacje na fundamentach należących do zagranicznych potęg.
Strategiczne wykorzystanie regulacji: Europa musi skutecznie przedstawić swój AI Act nie jako barierę dla innowacji, ale jako globalną przewagę konkurencyjną. Celem jest stworzenie rynku premium dla „godnych zaufania”, bezpiecznych i skoncentrowanych na człowieku systemów AI, których coraz częściej będą domagać się klienci korporacyjni i obywatele na całym świecie.
Europa może nie wygrać sprintu o liczbę patentów, ale jest doskonale przygotowana do rywalizacji w maratonie o zrównoważoną, wartościową i godną zaufania integrację AI z realną gospodarką. Wyścig jest daleki od zakończenia, a Europa biegnie w nim własną, odrębną i dobrze przemyślaną ścieżką.
Europejski Urząd Patentowy (EPO) i Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) opublikowały nowe wspólne badanie wskazujące, w jakim stopniu patenty i znaki towarowe mogą przyczynić się do sukcesu start-upów w Europie. Z raportu wynika, że start-upy, które posiadają te dwa rodzaje praw własności intelektualnej na początkowych etapach – zalążkowych lub wczesnego wzrostu – mają średnio nawet 10,2 razy większe szanse na pomyślne pozyskanie finansowania.
Rozwój startupów a prawa własności intelektualnej
Średnio 29% europejskich start-upów złożyło wniosek o zarejestrowanie praw własności intelektualnej, choć obserwujemy znaczne różnice między różnymi sektorami przemysłu. Sektorem, w którym zdecydowanie najintensywniej wykorzystuje się prawa własności intelektualnej, jest biotechnologia: prawie połowa start-upów w tej branży wykorzystuje patenty lub zarejestrowane znaki towarowe. Inne sektory, które intensywnie wykorzystują własność intelektualną, to nauka i inżynieria (25% użytkowników patentów i 38% użytkowników znaków towarowych), opieka zdrowotna (20% użytkowników patentów i 40% użytkowników znaków towarowych) oraz produkcja (20% użytkowników patentów i 36% użytkowników znaków towarowych).
Posiadanie europejskich patentów i znaków towarowych wiąże się z jeszcze większą przewagą – wskaźnik zagwarantowania finansowania na wczesnym etapie jest ponad pięciokrotnie wyższy niż w przypadku krajowych praw własności intelektualnej (6,1 razy wyższy w przypadku znaków towarowych i 5,3 – w przypadku patentów). Przedsiębiorstwa typu start-up w dziedzinie najbardziej zaawansowanych technologii (tzw. start-upy „deep tech”) napotykają szczególne wyzwania przy opracowywaniu przełomowych technologii, ponieważ wymagają one dużych inwestycji i długiego czasu realizacji. Takie start-upy mogą zwłaszcza skorzystać z patentów i znaków towarowych, aby przyciągnąć „cierpliwych” inwestorów.
António Campinos, dyrektor Europejskiego Urzędu Patentowego, powiedział: – Start-upy są dynamicznymi katalizatorami innowacji i wzrostu gospodarczego. Mają potencjał do opracowania nowych rozwiązań, które mogą sprostać najpilniejszym wyzwaniom społecznym i zapewnić bardziej zrównoważoną przyszłość. Musimy zatem znaleźć sposoby na dalsze wspieranie naszych start-upów. W tym roku EPO poczyniło niebagatelne postępy dzięki wprowadzeniu jednolitego patentu, ale teraz nasze nowe obserwatorium ds. patentów i technologii [ang. Observatory on Patents and Technology] wprowadzi przełomowe narzędzie, EPO Deep Tech Finder, umożliwiające potencjalnym inwestorom identyfikację i ocenę start-upów korzystających z pionierskich i obiecujących nowych technologii. Umożliwiamy łączenie podmiotów kreatywnych z tymi, które mają zasoby do napędzania silnika innowacji – wszyscy mogą na tym skorzystać.
Dyrektor wykonawczy Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej, João Negrão, powiedział: – Wartości niematerialne i prawne stanowią obecnie zdecydowaną większość wartości przedsiębiorstwa, a formalne prawa własności intelektualnej, takie jak znaki towarowe, są nie tylko gwarancjami prawnymi dla inwestycji w wartości niematerialne i prawne, lecz także kluczem do zapewnienia finansowania i współpracy. Jest to szczególnie istotne w przypadku nowo powstałych, innowacyjnych przedsiębiorstw, które na początkowym etapie posiadają zazwyczaj niewiele aktywów poza kapitałem intelektualnym. Opublikowane dziś badanie pokazuje, że 27% objętych nim start-upów zgłosiło znak towarowy – to więcej niż w przypadku jakiegokolwiek innego prawa własności intelektualnej. Dlatego tak istotne jest wsparcie, jakiego możemy im udzielić, nie tylko aby poczyniły pierwszy krok i zarejestrowały swoje prawa własności intelektualnej – i tutaj bardzo istotny jest fundusz Komisji Europejskiej na rzecz MŚP, wdrażany przez EUIPO wraz z krajowymi i regionalnymi urzędami ds. własności intelektualnej UE – lecz także na późniejszych etapach, dzięki inicjatywom takim jak wycena własności intelektualnej i usługa IP Scan. Widzimy jednak, że Europa pozostaje w tyle za innymi regionami świata, jeśli chodzi o finansowanie start-upów, dlatego musimy zwiększyć wysiłki na rzecz udoskonalenia własności intelektualnej jako narzędzia dostępu do finansowania, wzrostu i zrównoważonego rozwoju dla unijnych przedsiębiorstw, a w szczególności dla MŚP, tak aby nasze innowacyjne start-upy mogły się prężnie rozwijać.
Własność intelektualna w różnych krajach
Istnieją znaczne różnice w korzystaniu z praw własności intelektualnej w poszczególnych krajach europejskich. Najwyższy odsetek przedsiębiorstw typu start-up, które zgłosiły własność intelektualną, znajduje się w Finlandii i we Francji, gdzie wynosi po 42%. Start-upy z siedzibą w Niemczech (40%), Austrii (40%), we Włoszech (39%), w Norwegii (37%), Szwecji (34%), Danii (34%), Szwajcarii (32%) i Czechach (31%) średnio ubiegają się o więcej praw własności intelektualnej. Przedsiębiorstwa z tych krajów są również najbardziej skłonne do zgłaszania znaków towarowych i patentów oraz do łączenia tych dwóch praw własności intelektualnej. Dotyczy to w szczególności start-upów z Austrii, Szwajcarii, Francji i krajów nordyckich.
Własność intelektualna w różnych branżach
Jeśli chodzi o sektory, zarówno z patentów, jak i ze znaków towarowych najintensywniej korzysta się w sektorze biotechnologii – niemal połowa start-upów w dziedzinie biotechnologii w Europie ubiega się o jedno lub oba te prawa własności intelektualnej. 48% start-upów biotechnologicznych zgłosiło patent, a 47% – znak towarowy. Jest to sektor z najwyższym odsetkiem start-upów posiadających zarówno patent, jak i znak towarowy (31%). Sektorem z drugim najwyższym odsetkiem start-upów posiadających prawa własności intelektualnej jest nauka i inżynieria (47%), przy czym 38% firm zgłasza znak towarowy, a 25% składa zgłoszenia patentowe. Wyniki są podobne w sektorze opieki zdrowotnej i produkcji, gdzie 40% firm w każdym z sektorów zarejestrowało patent albo znak towarowy.
O ile wszystkie produkty i usługi mogą być oznaczone marką, a marki te mogą być chronione dzięki rejestracji znaku towarowego, o tyle istnieje wiele sektorów, w szczególności usługowych, których innowacje nie posiadają zdolności patentowej. Podobnie jak wyżej wymienione sektory, inne branże intensywnie korzystające z patentów obejmują media i rozrywkę (21%), technologie informacyjne (20%), energię elektryczną (19%), zasoby naturalne (18%) i zrównoważony rozwój (17%). W odniesieniu do znaków towarowych inne intensywnie z nich korzystające branże to zrównoważony rozwój (37%), energia elektryczna (36%), sztuczna inteligencja (36%), rolnictwo i hodowla (36%) oraz zasoby naturalne (35%).
Podpora nowoczesnej gospodarki
Ekosystem start-upów w Europie odnotował w ostatnich latach gwałtowny wzrost. Według tabeli wyników OECD w zakresie finansowania MŚP i przedsiębiorców z 2023 r. w następstwie kryzysu związanego z COVID-19 we wszystkich gospodarkach zaobserwowano znaczny wzrost aktywności kapitału wysokiego ryzyka, przy czym w 2021 r. mediana wzrosła o 58,6% (w porównaniu ze wzrostem o 4,18% w 2020 r.). Krajowe stowarzyszenia venture capital zgłosiły jednak w tym samym raporcie, że wzrost kwoty inwestycji kapitału wysokiego ryzyka był szczególnie znaczący na późnych etapach i w przedsiębiorstwach skonsolidowanych, ale słabszy na etapie zalążkowym i wczesnym.
W projekcie sprawozdania Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii Parlamentu Europejskiego opublikowanym we wrześniu 2023 r. podkreślono, że dostęp do kapitału pozostaje istotną przeszkodą dla start-upów i scale-upów. Wiele z nich ma trudności z zapewnieniem inwestycji na wczesnym etapie rozwoju, w szczególności kapitału podwyższonego ryzyka i kapitału wysokiego ryzyka, które mają kluczowe znaczenie dla rozwoju ich działalności, opracowywania produktów i wchodzenia na nowe rynki. Aby sprostać tym wyzwaniom, podjęto już różne inicjatywy UE, w tym utworzenie Europejskiej Rady ds. Innowacji (EIC) jako punktu kompleksowej obsługi na potrzeby identyfikacji, rozwoju i zwiększania skali powstających głębokich technologii i przełomowych innowacji.
W skomplikowanym środowisku start-upów patenty i znaki towarowe stają się ważnymi instrumentami konkurencyjności. Patenty nadają tym wschodzącym firmom kluczowe prawo: prawo do ograniczania innym możliwości przywłaszczania sobie ich pionierskich technologii. Nie tylko gwarantuje to innowacyjną przewagę tych przedsiębiorstw, lecz także mobilizuje je do uzyskania strategicznej przewagi na rynku. Znaki towarowe pełnią rolę bastionu prawnego, wzmacniającego inwestycje w wartości niematerialne i prawne. Te odróżniające symbole lub nazwy, jeżeli są prawnie chronione, stają się skuteczną tarczą, chroniącą wizerunek marki start-upa przed naruszeniem prawa.
Uruchomiono nowe obserwatorium i narzędzie cyfrowe
Nowe obserwatorium ds. patentów i technologii jest gospodarzem dzisiejszego wydarzenia inauguracyjnego, podczas którego EPO i główni ekonomiści EUIPO rozwiną ustalenia zawarte we wspólnym raporcie. Warsztaty będą moderowane przez VIVA Technologies, a także zostanie zaprezentowane narzędzie EPO „Deep Tech Finder” – nowe bezpłatne narzędzie cyfrowe, które pomoże potencjalnym inwestorom wykryć i ocenić start-upy wprowadzające na rynek przełomowe wynalazki w kluczowych obszarach technologii.
Związek Cyfrowa Polska, który reprezentuje polską branżę cyfrową, poparł starania polskiego rządu o lokalizację w naszym kraju siedziby Europejskiego Centrum Kompetencji w dziedzinie Cyberbezpieczeństwa w kwestiach Przemysłu, Technologii i Badań Naukowych. – To wzmocni rozwój sektora bezpieczeństwa cyfrowego w naszym kraju – oceniła organizacja w opinii skierowanej do Ministerstwa Cyfryzacji.
Europejskie Centrum Kompetencji w dziedzinie Cyberbezpieczeństwa ma być nowy unijną instytucją, której celem będzie wzmocnienie współpracy w zakresie bezpieczeństwa cyfrowego między różnymi branżami i środowiskami naukowymi. Zasadniczą jego rola polegać będzie na dystrybuowaniu funduszy europejskich w tym zakresie pomiędzy kraje członkowskie. Dodatkowo ma być swoistym centrum unijnym gromadzącym wiedzę i kompetencje w obszarze cyberbezpieczeństwa.
O siedzibę Centrum ubiega się już kilka krajów europejskich, w tym Litwa, Rumunia, Belgia oraz Luksemburg. Swoją ofertę złoży także Polska. Ministerstwo Cyfryzacji w trybie pilnym przeprowadziło publiczne konsultacje w tej sprawie.
Rośnie znaczenie cyberochrony, gospodarka może na tym skorzystać
Polska branża cyfrowa poparła wniosek polskiego rządu w tej sprawie. Związek Cyfrowa Polska w przesłanym do resortu stanowisku ocenił, że „to decyzja słuszna i szczególnie istotna dla rozwoju gospodarki cyfrowej w Polsce”. Jak przypomniał podpisany pod pismem prezes Związku Michał Kanownik, z uwagi na coraz większą liczbę cyfrowych usług i rozwiązań, a przy tym wzmożoną aktywność hakerów, na całym świecie rośnie znaczenie kwestii cyberbezpieczeństwa stosowanego przez państwo i biznes.
„Na całym świecie poszukiwane są konkretne systemowe rozwiązania, które, aby były skuteczne, muszą nadążać za nowymi metodami stosowanymi przez hakerów i ogólnym postępem technologicznym” – zauważył.
Zdaniem Cyfrowej Polski taka sytuacja stwarza olbrzymią szansę rozwojową dla przedsiębiorców ściśle związanych z bezpieczeństwem cyfrowym.Tymczasem – jak podkreśla organizacja – to właśnie Polska może dziś pochwalić się silnym oraz innowacyjnym sektorem cyberbezpieczeństwa. Wiele polskich firm działających w tym obszarze praktycznie nie odbiega już od światowych konkurentów, a czasami oferuje nawet rozwiązania lepsze niż zachodnie przedsiębiorstwa. Budowa Europejskiego Centrum Kompetencji byłaby swoistym dla nich impulsem do dalszego rozwoju.
„Utworzenie takiej instytucji w naszym kraju powinno ułatwić ściślejsze współdziałanie świata akademickiego z biznesowym w obszarze cyberbezpieczeństwa” – twierdzi Cyfrowa Polska.
Polska centrum R&D
W opinii organizacji, Polska ubiegając się o lokalizację Centrum Kompetencji powinna szczególnie podkreślić swój potencjał intelektualny oraz inwestycyjny. Jak przypomina prezes Michał Kanownik, nasz kraj jest miejscem chętnie wybieranym przez producentów nowoczesnych technologii na lokowanie Centrum Badań i Rozwoju.
„Polska stwarza bowiem nie tylko do tego odpowiednie podstawy prawne i finansowe (choćby przez ulgę Innovation Box), ale również posiada odpowiednie i dobrze wykształcone zaplecze naukowe. Dzięki temu w naszym kraju w Centrach R&D powstają innowacyjne rozwiązania i patenty w zakresie nowych technologii, które kolejno są stosowane na całym świecie” – zauważył Kanownik.
Związek Cyfrowa Polska zapewnił w swoim stanowisku o wsparciu dla kandydatury Polski w staraniach o budowę Europejskiego Centrum Kompetencji w dziedzinie Cyberbezpieczeństwa w kwestiach Przemysłu, Technologii i Badań Naukowych. Według Ministerstwa Cyfryzacji rozstrzygające decyzje w tej sprawie mają zapaść na szczeblach unijnych najprawdopodobniej we wrześniu.
Od momentu uruchomienia Platformy Usług Elektronicznych (5 lutego) do maja, mimo obostrzeń związanych z epidemią COVID-19, Urząd Patentowy RP przyjął w 7658 wniosków o ochronę wynalazków, znaków towarowych, wzorów użytkowych i przemysłowych oraz uznanie patentów europejskich. Ponad 36% (2777) tych wniosków zostało złożonych drogą elektroniczną.
– Innowatorzy, ale także menadżerowie prowadzący codzienny biznes pragną przede wszystkim skupić się na realizacji własnych celów, rozwoju firmy, pozyskiwaniu klientów. Dla innowatorów najważniejsze jest wymyślanie rozwiązań, których dziś lub przyszłości może potrzebować rynek. Wszelkie uciążliwości czy oczekiwania formalne postrzegane są jako te, które zajmują czas i nie wspierają ich wysiłków – mówi dr Barbara Stepnowska, dyrektor MBA na Politechnice Gdańskiej oraz autorka programu Innovation Sqauad, wspierającego wypracowywanie innowacyjnych rozwiązań w biznesie oraz innowacji społecznych. – Ułatwienia, jakie niosą implementowane przez państwo rozwiązania cyfrowe są dobrą – i wyczekiwaną – odpowiedzią na ich potrzeby.
Wniosek o patent bez wychodzenia z domu
Urząd Patentowy RP umożliwił zgłaszanie wniosków o ochronę własności intelektualnej drogą elektroniczną w lutym bieżącego roku. Zbudowana przez firmę S&T Platforma Usług Elektronicznych pozwala na elektroniczną obsługę zgłoszeń o udzielenie ochrony dla wynalazku, znaku towarowego, wzoru użytkowego i przemysłowego oraz ułatwia rejestrowanie wniosków o uznanie patentu europejskiego.
– Cyfryzacja w obszarze ochrony własności intelektualnej ma głęboki sens, dzięki niej bowiem cały proces obsługi zgłoszeń przebiega szybciej, sprawniej i bezpieczniej. – mówi Michał Wilbrandt z S&T, szef działu aplikacji dedykowanych odpowiedzialny za rozwiązania dla administracji publicznej. – W obliczu epidemii koronawirusa, bardzo istotny stał się ten ostatni element, czyli bezpieczeństwo. Możliwość załatwienia sprawy urzędowej bez wychodzenia z domu w czasie epidemii pokazuje, że transformacja cyfrowa administracji publicznej może uodpornić państwo na podobne kryzysy.
Pół miliona dokumentów przeniesionych w cyfrowy świat
Platforma Elektroniczna umożliwia również m.in dostęp do elektronicznych rejestrów Urzędu Patentowego, informuje użytkowników o zbliżającym się terminie wygaśnięcia ochrony znaku towarowego i udostępnia odpowiednie narzędzia do przedłużenia jego ochrony i wniesienia stosownych opłat. Zasilenie platformy odpowiednimi zasobami wymagało przeprowadzenia digitalizacji ponad 500 tys. dokumentów i rejestrów prowadzonych wcześniej w formie papierowej.
Platformę Usług Elektronicznych wdrożyła firma S&T. W ramach projektu spółka dostarczyła oprogramowanie oraz infrastrukturę teleinformatyczną i przeprowadziła integrację z już istniejącymi systemami teleinformatycznymi UP RP.
S&T świadczy też usługi gwarancyjnych i asystę techniczną oraz organizację szkoleń e-learningowych dla administratorów i użytkowników platformy.
Platforma Usług Elektronicznych Urzędu Patentowego powstała dzięki projektowi dofinansowanemu ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa 2014-2020, Oś 2 E-administracja i otwarty urząd, działanie 2.1 Wysoka dostępność i jakość e-usług publicznych. Koszt jej przygotowania wyniósł 21 212 000 PLN.
Bezpieczna komunikacja jest ważna dla wszystkich. Są jednak grupy zawodowe czy też branże, dla których istota bezpieczeństwa jest bardzo ważna – należą do nich przede wszystkim kluczowi menadżerowie i działy sprzedaży odpowiedzialne za transakcje idące w miliony, prawnicy, osoby związane z bankowością prywatną, maklerzy, zarządzający przedsiębiorstwami, osoby odpowiedzialne za finanse spółek… można wymieniać długo. Wystarczy pomyśleć, co stałoby się, gdyby informacja, którą przesyłamy mailem albo komunikatorem trafiła w ręce konkurencji czy przeciwną stronę w procesie sądowym. Chronione szczególnie powinny być wyciągi bankowe firm, projekty badawczo-rozwojowe, oferty i umowy handlowe.
Istniejące rozwiązania, włączając tradycyjną pocztę elektroniczną i tradycyjne komunikatory nie są bezpieczne. Odpowiedzią na te problemy jest Cypherdog. Cypherdog to narzędzie do bezpiecznego przesyłania szyfrowanych plików, szyfrowany storage w chmurze, szyfrowanie lokalne zasobów oraz komunikator (aktualnie w wersji desktop, w ciągu paru tygodni na urządzeniach mobilnych).
Po co używać Cypherdoga? Po to, aby uniknąć cyberzagrożeń (chociażby invoice hacking, czyli zmian numerów kont w fakturach, podmienianiu ich i finalnie płaceniu przestępcom, a nie właściwym dostawcom. Szacunek FBI mówi o kwotach idących w miliardy dolarów rocznie w USA, a również w Polsce byliśmy świadkami wielu spektakularnych przypadków). Cypherdog to przeciwdziałanie szpiegostwu gospodarczemu (przejęcie ofert sprzedaży wysyłanych mailem, umów, sprawozdań finansowych spółek, negocjacji i ustaleń, dokumentacji technicznej – badania i rozwój, patenty, strategii, planów) – które przejmie konkurencja i zrobi z nich użytek, zgodność z RODO (szyfrowanie lokalne, kopia zapasowa w chmurze, szyfrowanie przesyłanych danych), konstytucyjne prawo do bezpieczeństwa, anonimowości i poufności komunikacji.
Przewagą Cypherdog nad istniejącymi rozwiązaniami to przede wszystkim brak „trzeciej strony” (czyli wszelkich SMSów, wiadomości pocztowych, potwierdzania tożsamości przez potentatów technologicznych takich jak Facebook, Google i Microsoft, centrów certyfikacyjnych i agend rządowych). Do treści komunikacji nie ma dostępu nikt poza nadawcą i odbiorcą, gdyż stosowane jest szyfrowanie jest end-to-end.
Bezpieczeństwo danych klientów systemu Cypherdog bazuje na poufności ich kluczy prywatnych. Klucz prywatny każdego użytkownika generowany jest jedynie przez aplikacje klienckie z wykorzystaniem algorytmu RSA i jest dodatkowo szyfrowany hasłem klienta. Najważniejszą zasadą implementowaną przez wszystkie komponenty systemu jest zasada bezwzględnej ochrony klucza prywatnego – klucz ten ani żadna jego część nigdy nie opuszcza urządzenia użytkownika. To jedyny i najlepszy sposób na zapewnienie poufności danych w systemie.
Unikalność rozwiązania poparta jest złożonymi wnioskami patentowymi w USA dotyczącymi metod deszyfrowania plików i weryfikacji tożsamości nadawcy w trybie offline bez użycia centrum certyfikacyjnego oraz metod szyfrowania treści wiadomości i metadanych wiadomości.
Open source, czyli otwarte oprogramowanie rozwijane przez społeczności, obchodzi w tym roku swoje 21-lecie. Choć na początku kojarzony był głównie ze słabo działającymi pakietami biurowymi i nie wróżono mu sukcesu, z czasem zyskał zwolenników, a jego globalna wartość ma – według prognoz – osiągnąć w 2022 r. kwotę nawet 32,95 mld. dolarów[1]. Mało kto wie, ale obecnie programiści pracujący nad rozwojem nowych aplikacji nawet w 80-90 proc. bazują na otwartych komponentach[2]. Z kompletnych rozwiązań, zaprojektowanych w duchu „wolnego oprogramowania”, korzystają dziś także np. administracje Rzymu czy Barcelony. A świadomie lub nie z oprogramowania typu open source korzystamy wszyscy. Jak jednak pokazuje badanie OVH – mimo że polscy programiści są świadomi zalet rozwiązań open source, to osoby decyzyjne w aż co piątym polskim przedsiębiorstwie są nadal na nie obojętne lub ich nieświadome.
Open source, czyli know-how wystawione na kradzież
Nazwą „open source” określamy oprogramowanie, którego kod źródłowy jest udostępniony do powszechnego użytku, dzięki czemu mogą nad nim pracować programiści z całego świata. Do powstania tej filozofii przyczyniło się ponad dwie dekady temu upublicznienie przez firmę Netscape kodu źródłowego bardzo popularnej przeglądarki internetowej Netscape Navigator. To był prawdziwy wstrząs. W tamtych czasach bowiem duże firmy trzymały kody swoich sztandarowych rozwiązań pod kluczem, pilnie strzegąc przed konkurencją i przestępcami. Początkowe obawy o ujawnianie swojego know-how stopniowo jednak malały. Stopniowo do grona wspierającego open source zaczęli dołączać także inni globalni gracze, włączając do wspólnej puli, jak OVH, autorskie patenty. Trend ten wciąż jest rozwojowy i niedawno jeden z gigantów uwolnił około 60 tysięcy patentów związanych z Linuksem.
Koncepcji open source udało się w ciągu dwóch dekad rozkwitnąć, ponieważ okazało się, że zalet społecznościowego opracowywania oprogramowania jest znacznie więcej niż wad. W efekcie, za pośrednictwem samego GitHub’a i w samym tylko 2018 roku, nad setkami tysięcy projektów pracowały ponad 24 miliony programistów z ponad 200 krajów. Niektóre z tych projektów są dopracowywane do końca, a część służy jako element składowy większych lub bardziej zaawansowanych rozwiązań. Dzięki open source powstało ponadto wiele popularnych programów, takich jak pakiet biurowy LibreOffice, legendarny edytor grafiki GIMP czy najpopularniejszy darmowy edytor audio – Audacity. Prace na otwartym kodzie doprowadziły też do powstania systemu operacyjnego Ubuntu oraz elementów innego – Android OS, z którego korzysta około 2 miliardów użytkowników smartfonów. Wreszcie przyjęło się uważać, że open source jest jednym z motorów rozwoju innowacji w IT.
Otwarte oprogramowanie, nieskończone możliwości
Open source to jednak nie tylko aplikacje dla konsumentów. Otwarte oprogramowanie to przede wszystkim spektrum nieskończonych możliwości rozwoju kodu źródłowego przez programistów w skali globalnej. Z rodowodem otwartego oprogramowania funkcjonuje więc też bardzo wiele krytycznych obecnie rozwiązań IT. Obecnie korzystanie z otwartego oprogramowania deklaruje aż 9 na 10 polskich firm z sektora technologii[3]. Jak pokazało badanie przeprowadzone przez OVH – specjaliści, inżynierowie i osoby zarządzające projektami IT największych przewag open source upatrują w niskich kosztach zakupu i utrzymania tego typu rozwiązań. Doceniają też niezależność od wielkich dystrybutorów, a także elastyczność w tworzeniu oprogramowania na własne potrzeby.
Właśnie ta ostatnia zdaje się przemawiać najgłośniej do innowatorów IT. Open source dostarcza bowiem doskonałe, łatwo dostosowywalne komponenty do budowy własnych, oryginalnych rozwiązań. Ktoś oparł na otwartym oprogramowaniu mobilny system operacyjny, ktoś inny rozwiązania cloud.
Jak mówi Robert Paszkiewicz, dyrektor sprzedaży OVH Polska: open source to model, który się nie starzeje, dlatego jest także głęboko wpisany w DNA firmy OVH. Opieramy na nim m.in. naszą chmurę publiczną czy usługę zarządzania kontenerami. Lata praktyki pokazują, że moc tkwi w kooperacji i współdzieleniu wiedzy, dlatego chętnie włączamy się w działania propagujące ruch na rzecz otwartego programowania. Wierzymy, że to podejście definiuje przyszłość innowacji IT.
Otwarty, czyli niebezpieczny?
Idea open source ma też jednak grono przeciwników. Jednym z argumentów, który często pojawia się w ustach krytyków jest ten, że otwartość może ułatwiać hakowanie. Jak tłumaczy Robert Paszkiewicz, OVH: Już samo słowo „otwarty” może sugerować, że kod dostępny do wglądu dla każdego łatwo może stać się pożywką także dla przestępców. W praktyce jednak to właśnie w otwartości tkwi siła open source – dzięki temu, że kod jest wciąż rozwijany i mają do niego dostęp użytkownicy z całego świata, a nie tylko zamknięta grupa programistów, jak ma to miejsce w przypadku rozwiązań komercyjnych. Wszelkie luki mogą zostać łatwiej znalezione i – co za tym idzie – szybciej załatane. Nie jest także prostym wprowadzenie tzw. „backdoor’a” (luka w zabezpieczeniach systemu utworzona umyślnie w celu późniejszego wykorzystania) właśnie z uwagi na monitoring wielu osób.
Jako najpoważniejszą wadę otwartego oprogramowania ankietowani przez OVH wymienili brak gwarancji profesjonalnego wsparcia technicznego – sytuacja ta jednak odchodzi do lamusa. Początkowo użytkownicy open source rzeczywiście mogli liczyć głównie na pomoc społeczności, co jednak sukcesywnie zmienia się wraz z angażowaniem się w ruch otwartego oprogramowania dużych korporacji. Niektórzy z zapytanych przez OVH jako wadę open source wymieniali także problemy z kompatybilnością wsteczną.
Zamknięci na otwarte, zamknięci na przyszłość
Jak pokazują doświadczenia z całego świata, oprogramowanie bazujące na wolnej licencji to już rzeczywiste poligony doświadczalne, generujące impuls rozwojowy dla takich kluczowych gałęzi, jak data science czy uczenie maszynowe (przykładowo na GitHub’ie znajduje się już 295 repozytoriów). Jak natomiast wynika z badań OVH, polskie firmy IT wciąż stronią od korzystania z open source, i to kierując się powielanymi, stereotypowymi argumentami – prawie 19 proc. zapytanych przez OVH specjalistów IT uważa, że firma, w której pracuje, nie korzysta w sposób świadomy z tego modelu. Wiele jest więc jeszcze do zrobienia.
[1] https://www.marketsandmarkets.com/PressReleases/open-source-services.asp
[2] według firmy doradczej Forrester
[3] https://linuxpolska.pl/aktualnosci/badanie-polski-rynek-open-source-2018/
Jeśli chodzi o sytuację spółek w pompowaniu ich wartości – rzecz ma się w tym przypadku nieco inaczej niż w sytuacji, gdy w grę wchodzą inne formy działalności. Przykładowo – zawyżenie wartości spółki jest łatwiejsze do zorganizowania i przynajmniej czasowego ukrycia. W spółce po prostu prościej jest poprowadzić kreatywną księgowość, zmanipulować nieco wpływy i koszty – czasem sztucznie je “podpompować” lub obniżyć.
Zawyżenie wartości spółki – po co?
Wartość spółek pompuje się z chęci zysku w postaci przede wszystkim uzyskania większych korzyści finansowych
Na przykładzie spółek, ich wartość zostaje zawyżana przede wszystkim w sytuacjach, gdy ktoś chce podnieść wartość akcji spółki – bo chce pozbyć się własnych akcji za jak najwyższą cenę lub także by zawyżyć cenę całości spółki w czasie, gdy ma zostać sprzedana.
Małowartościowe aktywa podnoszące wartość spółki
Jeśli chodzi o rodzaje wkładów wnoszonych do spółek, które podnoszą jej wartość – dzielimy je na wkłady pieniężne i niepieniężne. Wkłady pieniężne są dosyć zrozumiałą kwestią i chwilowo można je pominąć, bowiem nie to jest celem tego artykułu – jednak, jeśli w grę wchodzą wkłady niepieniężne, warto przyjrzeć się temu z bliska, bo jest to bardzo ciekawą kwestią, tym bardziej jeśli mówimy o sztucznym zawyżaniu wartości spółki.
Na możliwość wnoszenia do spółki wkładów niepieniężnych, czyli tzw. aportów, zezwala Kodeks spółek handlowych. Chcąc zdefiniować aport, można powiedzieć, że jest nim każdy wkład, który nie ma postaci bezgotówkowej (pieniądza bankowego) oraz nie występuje w postaci znaków pieniężnych.
Wniesienie aportu do spółki wymaga szczególnego udokumentowania bowiem może to być doskonałą furtką do pompowania wartości spółki – w związku z tym musi być to wyszczególnione we wniosku w wnoszonym do sądu rejestrowego oraz w sprawozdaniu, które zostaje sporządzone przez założycieli.
Można dostrzec aktywa, uważane za małowartościowe, jednak mimo tego podnoszące wartość spółki. Przy pompowaniu spółek z użyciem małowartościowych aktywów, można znaleźć niemałe pole do popisu bowiem stosunkowo łatwo je wmanewrować w kapitał. Jeśli mówimy o małowartościowych aktywach podnoszących wartość spółki, to na myśli mamy m.in.:
Prawa udziałowe (w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością lub w spółce jawnej),
Patenty,
Prawa autorskie do znaków towarowych bądź wzorów,
Know-how,
Autorskie prawa majątkowe,
Obligacje,
własność zorganizowanych części przedsiębiorstwa,
własność rzeczy ruchomych,
własność rzeczy nieruchomych,
udział we współwłasności w częściach ułamkowych i współwłasności łącznej,
użytkowanie wieczyste.
Czy wierzytelność może być wkładem do spółki?
Jeśli przykładowo dana spółka z o.o. posiada wierzyciela, którym jest osoba trzecia, wierzytelność ta może stanowić wkład (niepieniężny) w spółce, który rozumiany jest jako pokrycie udziałów tej osoby w kapitale zakładowym spółki. Wierzytelność ta wpływa do spółki jako aport, czyli wkład niepieniężny – w związku z tym w uchwale zgromadzenia wspólników należy precyzyjnie opisać tę sytuację i jasno określić jaką liczba i wartość udziałów pokrywa ten wkład.
Pompowanie spółek wierzytelnościami
Spółka przyjmując wierzytelność jako wkład w swój kapitał zakładowy, bogaci się o kwotę wierzytelności. Sęk w tym, że zyskuje na tym teoretycznie, tylko “na papierze”. W takim przypadku wartość spółki rośnie, jednak nie posiada ona jako tako tych pieniędzy.
Pompowanie spółek wierzytelnościami może przebiegać także na zasadzie zawyżania kwoty wierzytelności przyjmowanej jako wkład w kapitał spółki. Mamy wtedy do czynienia z sytuacją, gdzie powstaje zawyżony zapis po stronie wkładu, a wysokość kapitału zakładowego nie znajduje w całości pokrycia w realnej wartości wkładów.
Sytuacje tego typu mają miejsce dosyć często, nie jest to jednak “zdrowym” ani sla spółki, ani dla jej wspólników, bowiem prędzej czy później każde tego typu zjawiska wychodzą na jaw i niestety trzeba potem ponieść konsekwencje doprowadzenia do takiej sytuacji, stworzenia jej czy przymknięcia na nią oka.
Co w przypadku znacznego zawyżenia wartości wkładów?
W momencie, gdy wartość wkładu wprowadzonego z wierzytelności czy innego aktywa niższej wartości znacząco odbiega od jego realnej wartości zbywczej wspólnik, który dokonał wniesienia tego typu wkładu wraz z członkami zarządu, którzy świadomie przyzwolili na to, przyjmując zmanipulowany wkład, zobowiązani są do wyrównania brakującej wartości. Jest to sytuacja, w której zarówno wspólnik jak i członkowie zarządu, muszą wystąpić solidarnie i nie mogą zostać z tego obowiązku zwolnieni – nie pozwala na to nawet utrata statusu wspólnika lub członka zarządu!
Tego typu wyrównanie następuje w drodze wezwania wspólnika lub członka zarządu do uregulowania zobowiązania.
Technologia blockchain została opisana przez Satoshi Nakamoto w 2008 roku. Natomiast podstawy kryptograficzne zostały opisane w formie algorytmów po raz pierwszy już w 1991 roku przez Stauarta Habera. Niemniej za twórcę blockchain uważa się właśnie S. Nakamoto, nota bene jego tożsamość do dzisiaj nie została potwierdzona. Wstępne założenia blockchain były podstawą pod wprowadzenie pierwszej kryptowaluty Bitcoin (BTC).
Rozwój technologii blockchain nie jest uzależniony od jednej firmy czy organizacji. Technologia, algorytmy, formaty danych są szczegółowo opisane i dostępne dla wszystkich. Rozwojem platform, algorytmów i aplikacji zajmują się różni ludzie i organizacje, również komercyjne. Każda modyfikacja musi być zaakceptowana przez wszystkich użytkowników tej technologii. To tak, jakby architekt projektujący nową sieć energetyczną dał dostęp do planów wszystkim zainteresowanym, pod warunkiem, że będą oni przestrzegać ogólnie uznanych i zaakceptowanych standardów produkcji, przesyłania i rozliczania energii.
To właśnie twórcy nowych aplikacji opartych o blockchain dbają o to, aby ich rozwiązania działały w oparciu o ogólnie przyjęte standardy i zabezpieczenia. Jeśli tego nie dopilnują, aplikacje po prostu nie będą działać w sposób przewidywany i opisany przez założenia blockchain. Środowisko twórców i użytkowników dba samo o standaryzacje rozwiązań. Nie jest tu potrzebna żadna centralna organizacja odgórnie dbająca o wystandaryzowanie czy certyfikację nowych rozwiązań, tak jak nie ma żadnych rozwiązań prawnych regulujących odgórnie zakres odpowiedzialności i obowiązków uczestników i użytkowników blockchain. Nowe rozwiązanie albo działa albo nie. Dlatego też nigdy nie będzie potrzebna żadna instytucja nadzoru czy kontroli. Blockchain z założenia miał być demokratyczny i ogólnie dostępny, gdzie decyzje dotyczące wszystkich, w wielkim uproszczeniu, podejmowane są na zasadach głosów większości.
Oczywiście oddzielną kwestią jest dopuszczenie lub zakazanie użytkowania kryptowalut. Są kraje jak np. Japonia która w pełni uznała Bitcoin jako środek płatniczy, są też takie, które starają się blokować. Ale to tak trochę jakby blokować internet. Można, ale użytkownicy i tak znajdą obejście.
Przez wieki handel stał się niezwykle skomplikowanym procesem, którego złożoność pogłębiła jeszcze globalizacja – w tej chwili każdy może handlować wszystkim, z każdym, na całym świecie. Jeżeli zmienimy nieco perspektywę, to zobaczymy, że każda z transakcji to, de facto, informacja. W tej chwili informacje te są odizolowane i dostępne wyłącznie dla wąskiego grona uczestników transakcji. Do ich zatwierdzania i rozliczania używamy stron trzecich – pośredników, których zadanie często polega tylko na przesyłaniu i zatwierdzaniu naszych transakcji. Są to banki, księgowi, notariusze, rządy państw, instytucje finansowe, osoby fizyczne oraz instytucje zaufania publicznego. Na przykład, firma może kontrolować swoje wydatki dotyczące wynagrodzeń, inwestycji, nakładów na maszyny czy materiały poprzez przeznaczenie z góry każdego bitcoina na określony cel. Może to prowadzić do znacznego zmniejszenia biurokracji i księgowości, ograniczenia liczby kontrolerów oraz oszczędności czasu poprzez usprawnienie działania całej organizacji.
Nowe technologie, jak blockchain, doprowadziły do tego, że małe organizacje, małe przedsiębiorstwa, osoby prywatne angażując relatywnie mały kapitał są w stanie podważyć fundamentalne zasady funkcjonowania tak istotnego dla gospodarki i okrzepniętego systemu, jak globalny system finansowy. Np. pozyskanie źródła finansowania w oparciu o sprzedawane udziały własności (tokeny) w nowym przedsięwzięciu w oparciu o blockchain nie przedstawia żadnego problemu, a opłaty za zbiórkę są minimalne lub nie ma ich wcale. Podobnie koszty transferu kryptowalut pomiędzy uczestnikami transakcji są bardzo małe, praktycznie pomijalne i zależą od tego jak szybko strony chcą dokonać transferu. Szybciej – płacą minimalnie więcej.
Łączy się to również z bardzo interesującym zjawiskiem – dewaluacją patentów. W tym przypadku konkurencją dla blockchain jest cały system finansowy, rządy poszczególnych państw. Prawa patentowe nie mogą się mierzyć z siłą globalnych organizacji czy poszczególnych rządów. Elon Musk, twórca SpaceX, firmy, konceptu i technologii oraz szeregu innowacji umożliwiających powrót rakiet kosmicznych na ziemię i ponowne ich wykorzystanie, powiedział, że nie opatentowuje swoich wynalazków i innowacji, bo jego konkurencją są rządy. W takiej sytuacji patenty przed niczym nie chronią. Podobnie dla blockchain konkurencją jest globalny system finansowy i stojące za nim władze państw.
Blockchain nie jest ostateczną odpowiedzią ludzkości na pytanie o zdecentralizowany system finansowy, obejmujący swoim zasięgiem wszystkich, niezależnym od rządów państw, instytucji finansowych, banków, pośredników i giełd.
Wydaje się, że obecny poziom zaawansowania blockchain, kryptowalut, innowacji na nich opartych, pozwala myśleć, że jako ludzkość jesteśmy na dobrej drodze do stworzenia niezależnego systemu finansowego.
Programowalny, otwarty charakter technologii blockchain pozwoli całkowicie przebudować sektor finansowy. A nawet więcej – niektóre jego elementy nadzorczo-rozliczeniowe będą zbędne. Procesy handlowe, wymiany informacji staną się przejrzyste i szybsze oraz znacznie tańsze, bez kosztów ponoszonych na utrzymanie całego systemu finansowego na świecie. Instytucje zaufania publicznego – banki, giełdy i pośrednicy transakcji finansowych również widzą w nim ogromny potencjał, ale i zagrożenie dla statusu quo.
Blockchain otworzy nowe rynki dla instytucji finansowych, ale również zmieni ich status. Jeśli sektor finansowy nie zdąży w porę się przeobrazić, w miejsce podmiotów niedostosowanych do nowych realiów wejdą nowe organizacje i to nie tylko z szybko rozwijającej się branży Fintech.
Firmy z sektora ochrony zdrowia muszą zmienić swój model biznesowy i spersonalizować produkty oraz usługi. Do 2023 roku ponad 75 proc. z nich może wypaść z listy Fortune 500 ze względu na narastającą konkurencję i konwergencję sektora – wynika z raportu EY pt.”Ludzkie ciało jest największą platformą danych – kto zdobędzie wartość?”
Firmy z sektora ochrony zdrowia mogą zostać zmarginalizowane przez firmy technologiczne, wynika z raportu EY. Już w 2023 roku 75 proc. z nich może zniknąć z listy Fortune 500, o ile nie stworzą nowego, bardziej przyjaznego dla konsumentów modelu biznesowego, opierającego się na danych, zamiast koncentrować się wyłącznie na nowych lekach i urządzeniach.
Postęp technologiczny zmienił konsumentów w „super konsumentów”, którzy oczekują jasnych interakcji, dostosowanych do ich potrzeb i będących częścią codziennego życia. Ich oczekiwania zmieniają relacje nie tylko z lekarzami czy płatnikami, ale także z produktami czy usługami wykorzystywanymi na co dzień.
W przyszłości hitem mogą być algorytmy, które łącząc w sobie informacje naukowe, behawioralne, ekonomiczne i finansowe stworzą spersonalizowane rozwiązania pomagające w leczeniu i zapobieganiu chorobom. Dlatego firmy sektora ochrony zdrowia muszą już teraz rozważyć, czy i kiedy włączyć się w funkcjonowanie platform, które zbierają, łączą oraz dzielą się danymi zdrowotnymi w rzeczywistym czasie.
Technologiczne innowacje stwarzają nadpłynny rynek, czyli rynek doskonały, który eliminuje nieefektywne biznesy, a na piedestale stawia konsumenta, posługując się np. drukiem 3D, technologią blockchain czy sztuczną inteligencją. Niestety, sektor ochrony zdrowia nie jest jeszcze częścią tego rynku, ale od 2017 roku poszczególne organizacje łączą swoje siły, by stworzyć nowe produkty i usługi, wygodniejsze i skoncentrowane na konsumentach.
Już dzisiaj, jak wynika z raportu EY, giganty technologiczne inwestują w rozwiązania z zakresu ochrony zdrowia i zdobywają nowe patenty.
Gwałtowne wejście firm technologicznych do sektora ochrony zdrowia, połączone ze zmieniającymi się oczekiwaniami konsumentów, powoduje rewolucję zwiększającą poziom uczestnictwa w systemie ochrony zdrowia. To konsumenci określają wartość, która powinna oznaczać zdolność dostarczania przystępnych cenowo i spersonalizowanych efektów zdrowotnych. Jeśli firmy chcą być uczestnikami nowego świata muszą zainwestować i uczestniczyć w platformach ochrony i opieki zdrowotnej – mówi Jakub Szulc, ekspert, Sektor Ochrony Zdrowia w EY.
Platformy skoncentrowane na informacjach
Raport EY opisuje platformy opieki zdrowotnej jako interfejs, który płynnie zbiera, łączy i dzieli się z wszystkimi interesariuszami informacjami związanymi ze zdrowiem. W dodatku czyni to w czasie rzeczywistym. Celem jest polepszenie zdrowia. W ochronie zdrowia platformy stają się narzędziem łączącym wszystkich interesariuszy: konsumentów, lekarzy, płatników, legislatorów oraz producentów. W ten sposób mogą scalić swoje umiejętności i dzielić się informacjami, by wyeliminować obecny, nieuporządkowany model ochrony zdrowia. W nowym modelu to konsument, a nie produkt, jest w centrum zainteresowania.
Firmy z sektora ochrony zdrowia mają niewielką liczbę danych dotyczących wyników zdrowotnych oraz kosztów opieki, ale są to niezwykle cenne dane. Połączenie ich z informacjami środowiskowymi, behawioralnymi i finansowymi pozwoli organizacjom stać się głównymi beneficjentami tworzonej w przyszłości wartości.
Konsumenci są namawiani do bycia odpowiedzialnymi za ochronę swego zdrowia, ale nie mają odpowiednich narzędzi. Platformy będą w stanie pomóc w śledzeniu objawów, zarządzaniu nimi, omawianiu możliwości leczniczych. Co ważniejsze – będą pełniły funkcję edukacyjną pozwalającą na zmianę stylu życia.
Firmy sektora ochrony zdrowia zmieniając swój model biznesowy muszą najpierw zdefiniować personalizację i traktować ją szerzej niż tylko dane kliniczne. Konieczne będzie zrozumienie indywidualnych zachowań i poziomu tolerancji ryzyka, zwiększenie zaangażowania konsumentów, a także uwzględnienie niepewności.
Nowe umiejętności
Dzisiaj sektor ochrony zdrowia nie ma umiejętności koniecznych do funkcjonowania i osiągnięcia sukcesu w świecie kierowanym platformami. Przede wszystkim chodzi o nawiązywanie relacji z konsumentami, personalizację oraz analizę danych. W dodatku tylko niewiele, o ile w ogóle jakiekolwiek organizacje mają środki finansowe potrzebne do zbudowania takich platform od zera. Z drugiej strony firmy technologiczne nie mają odpowiednich umiejętności oraz wiedzy medycznej koniecznej do istnienia platform ochrony i opieki zdrowotnej.
Dlatego niektóre organizacje już zawierają transakcje pozwalające uzupełnić brakujące umiejętności. Z raportu EY wynika, że od 2014 roku zawarto ich 90. Połowa z tych, które dotyczyły terapii, obejmowała platformy związane z cukrzycą lub układem oddechowym. 14% było związane z produktami lub usługami dla pacjentów chorych na raka.
Zdaniem ekspertów EY konieczna jest współpraca organizacji prywatnych i publicznych z różnych sektorów – ochrony zdrowia, produktów konsumenckich, technologii oraz nauk przyrodniczych – ponieważ mają unikalne umiejętności, które zebrane w jednym miejscu uczynią z dzisiejszych konsumentów przyszłych „super konsumentów”.
Konsumenci są w centrum nowego rynku i domagają się lepszych relacji z organizacjami ochrony zdrowia. Firmy powinny wykorzystać platformy do łączenia informacji naukowych i klinicznych z informacjami środowiskowymi, behawioralnymi oraz finansowymi – mówi Jakub Szulc. W przyszłości będą lepiej umiały wykorzystywać dane, dzięki czemu zrozumieją, jak zmieniające się potrzeby konsumentów wpływają na przyszłą wartość, czyli będą wiedziały, które produkty i usługi przynoszą najwyższe przychody – podsumowuje Jakub Szulc.
Ilość cyberataków rośnie z roku na rok. Coraz bardziej istotne staje się uświadamianie osób decyzyjnych, na temat bezpieczeństwa i skutków kradzieży danych. Problem jest na tyle poważny, że zajęła się nim administracja Trumpa, pracując nad rozporządzeniami jasno określającymi obowiązki dyrektorów jednostek administracji publicznej w zakresie ochrony przed cyberzagrożeniami.
Dyrektorzy jednostek administracji publicznej nie mają odpowiedniej wiedzy i kontroli nad wydatkami IT swoich agencji, co prowadzi do marnotrawstwa i niepoprawnego świadczenia usług – czytamy w rozporządzeniu wykonawczym. – Zwiększenie odpowiedzialności dyrektorów jednostek administracji publicznej wpłynie na lepsze zabezpieczenia systemów informatycznych i efektywniejsze prace modernizacyjne, co pozwoli zaoszczędzić pieniądze podatników, zmniejszyć ryzyko cyberbezpieczeństwa i lepiej służyć społeczeństwu amerykańskiemu.
Prawidłowe zabezpieczanie systemów w których przechowywane są wrażliwe dane obywateli powinny stanowić podstawę społecznej odpowiedzialności biznesowej. Ostatnie badania przeprowadzane przez grupę użytkowników SAP w Ameryce wskazują że cyberbezpieczeństwo nadal nie stanowi priorytetu wśród kadry zarządzającej, zwłaszcza tych niezwiązanych z technologią informacyjną.
Częstotliwość cyberataków prawdopodobnie wzrośnie w nadchodzących latach, dlatego ważne jest, aby kierownictwo wyższego szczebla miało pełne zrozumienie nieodłącznych zagrożeń i konsekwencji – wyjaśnia Cyrus Mewawalla, szef działu badań tematycznych w GlobalData. – Przegranymi będą te firmy, których kierownictwo niepoważnie podchodzi do cyberbezpieczeństwa, ponieważ są oni bardziej narażeni na ataki hakerów.
O ile menedżerowie nie postawią sprawy cyberbezpieczeństwa jako priorytetu i nie zaczną inwestować w te obszary, takie jak uczenie maszynowe do aktywnego wykrywania zagrożeń, naruszenia danych mogą przyczynić się do poważnej katastrofy dla klientów jak i organizacji. Narażona jest reputacja i działania biznesowe firmy, które mogą znacznie ucierpieć. Kierownictwo przedsiębiorstw jest szczególnie narażone, gdyż w przypadku uchybień to oni poniosą największe konsekwencje.
Mając to na uwadze, nie szokuje informacja, że po masowym ataku bezpieczeństwa, szefowie Equifax natychmiast opuścili firmę, oraz zaczeli niszczyć dowody wskazujące na ich brak kompetencji. Według NBC News, były kierownik działu bezpieczeństwa Equifax był w rzeczywistości absolwentem szkoły muzycznej, bez wykształcenia w dziedzinie bezpieczeństwa. Equifax jest jednym z przykładów wycieku danych, które długo będzie służyć jako studium przypadku w branży i zostanie zapamiętany jako firma która poniosła ogromne straty wynikające z braku odpowiedniej strategii związanej z bezpieczeństwem.
Niezwykle ważne jest stałe uświadamianie kadry zarządzającej na temat cyberbezpieczeństwa i sposobów ochrony przed zagrożeniami z wykorzystaniem dostępnych technologii. Wykrywanie zagrożeń po sygnaturach plików nie wystarczy. Na rynku dostępne są zaawansowane technologie wykrywania zagrożeń, zanim zostaną oficjalnie zidentyfikowane, w oparciu o przetwarzanie w chmurze i uczenie maszynowe (sztuczna inteligencja) – komentuje Mariusz Politowicz, inżynier techniczny Bitdefender w firmie Marken.
Jedną z przeszkód we wdrażaniu odpowiedniej strategii jest częste nieporozumienie pomiędzy kierownictwem wyższego szczebla i specjalistami IT. Wyżej wspomniana ankieta wykazała, że chociaż 80 procent ekspertów ds. Bezpieczeństwa obawiało się o cyberbezpieczeństwo, tylko 25 procent menedżerów podzielało tę samą obawę. Na pytanie o strategię bezpieczeństwa cybernetycznego 12 procent nie miało żadnego pomysłu na strategię, a 23 procent nie wiedziało nic na ten temat. Aż 82 procent uznało, że ich aplikacje SAP stanowią „niewielką lukę” w infrastrukturze swojej firmy.
W dzisiejszej gospodarce słaba strategia bezpieczeństwa będzie bezpośrednio wpływać na dane klientów, patenty i informacje poufne. Jeśli zostaną naruszone, organizacja może nigdy nie odzyskać utraconej pozycji: wystarczy przytoczyć sytuację Equifax z ubiegłego roku.
Sektor kosmiczny wymaga wysoko specjalistycznych kompetencji. Brak wyspecjalizowanych w tym kierunku kadr może zahamować jego rozwój. Zwłaszcza że wielu polskich wykwalifikowanych specjalistów z dziedziny IT, robotyki i pokrewnych branż wybiera rozwój i pracę dla zagranicznych podmiotów. Kształcenie kadr na potrzeby tej branży to jeden z priorytetów Polskiej Strategii Kosmicznej. Służą temu m.in. programy stażowe i nowe kierunki otwierane na wyższych uczelniach.
– Mamy dzisiaj około dwustu stażystów w ESA, chcielibyśmy więcej. Kiedy spotykaliśmy się w styczniu, podczas przedłużenia umowy programu opcjonalnego dla Polski, wówczas nasi stażyści mówili, że oni po kilku latach spędzonych w Agencji chcieliby wrócić i pracować z krajowym sektorem. Mamy nadzieję, że takich wykwalifikowanych kadr będziemy mieć więcej – mówi Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii. [signinlocker id=9975]
Polska jest członkiem Europejskiej Agencji Kosmicznej od listopada 2012 roku. Uczestniczy w programach obowiązkowych i w jedenastu programach opcjonalnych. Rodzimy sektor kosmiczny bierze m.in. udział w badaniu Marsa, badaniu atmosfery księżyców Jowisza (misja JUICE), lotach orbitalnych satelitów w formacji i obserwacji korony Słońca (misja Proba3) oraz w obserwacji Ziemi (satelita Biomass). Na portalu ESA zarejestrowanych jest ponad trzysta polskich podmiotów zainteresowanych udziałem w przetargach, większość z nich to małe i średnie firmy – a od momentu przystąpienia do ESA polskie firmy uzyskały kontrakty na kwotę ok. 57 mld euro (na koniec 2017 roku). W ubiegłym roku polskie przedsiębiorstwa złożyły skutecznie ponad 171 aplikacji do Europejskiej Agencji Kosmicznej.
Członkostwo w ESA umożliwiło polskim podmiotom nie tylko dostęp do know-how, infrastruktury i możliwość uczestnictwa w projektach kosmicznych, lecz także otworzyło drogę do szkoleń i staży dla polskich inżynierów, naukowców i zdolnych absolwentów. Budowa kadr dla potrzeb sektora kosmicznego to jeden ze strategicznych celów Polskiej Strategii Kosmicznej przyjętej przez rząd na początku ubiegłego roku.
– Rynek pracy w sektorze kosmicznym jest dla najlepszych, to rynek bardzo zaawansowany, wymagający cierpliwości, ale on się musi w Polsce rozwijać. Kiedy zaczynaliśmy naszą obecność w ESA w 2012 roku, było raptem podmiotów trzydzieści podmiotów, które identyfikowały się z branżą kosmiczną. Dzisiaj jest ich już ponad trzysta. One wszystkie twierdzą, że mają świetnych pracowników, ale potrzeba im więcej, i temu służą właśnie program stażowe, m.in. finansowane przez ARP dla branży kosmicznej – mówi Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii.
Polski sektor kosmiczny nie może jeszcze konkurować z europejskim ani światowym. Problemem jest nie tylko finansowanie (Polska przeznacza na sektor kosmiczny ok. 0,01 proc. swojego PKB, dla porównania USA i Rosja, ok. 0,25 proc. PKB), lecz także brak odpowiednich, wyspecjalizowanych w tym kierunku kadr. Zwłaszcza że wielu wykwalifikowanych ekspertów, specjalistów z dziedziny IT, robotyki i pokrewnych branż wybiera rozwój i pracę dla zagranicznych podmiotów. Dlatego kształcenie kadr na nowych kierunkach studiów związanych z przemysłem kosmicznym jest jednym z priorytetów Polskiej Strategii Kosmicznej.
W ostatnim czasie wiele wyższych uczelni otworzyło kierunki kosmiczne, kształceniu kadr w tym kierunku służy też program stażowy uruchomiony przez Agencję Rozwoju Przemysłu we współpracy ze Związkiem Pracodawców Sektora Kosmicznego.
Program jest skierowany do młodych naukowców i absolwentów z tytułem inżyniera lub magistra inżyniera na kierunkach takich jak m.in. automatyka i robotyka, elektronika i telekomunikacja, elektrotechnika, fizyka techniczna, informatyka, inżynieria materiałowa, lotnictwo i kosmonautyka, mechatronika, mechanika i budowa maszyn. Wyłonieni w programie stażyści podejmują praktyki w renomowanych polskich firmach z branży technologii kosmicznych (m.in. Astronika, Blue Dot Solutions i Creotech Instruments). Ich wynagrodzenie, wynoszące 4–6 tys. zł brutto, pokrywa ARP oraz firma, która uczestniczy w programie i przyjmuje na staż.
– Przedsiębiorca płaci połowę, a drugą połowę kosztów pracy absolwenta bądź jeszcze studenta w danej firmie pokrywa Agencja Rozwoju Przemysłu. Wsparcie obejmuje także uruchamianie kierunków na uczelniach, gdzie stypendia są wyższe niż standardowe, ponieważ chcemy tych rzeczywiście najlepszych pozyskać dla branży kosmicznej – mówi Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii.
Pierwsza edycja konkursu „Rozwój kadr sektora kosmicznego” odbyła się w listopadzie 2016 roku, druga zakończyła się w połowie ubiegłego. 85 proc. uczestników programu znalazło stałe zatrudnienie w firmach, w których wcześniej odbyli staże.
Polska Strategia Kosmiczna została uchwalona w lutym ubiegłego roku. Zakłada, że do 2030 roku obroty rodzimych firm z tego sektora mają wynosić co najmniej 3 proc. ogólnych obrotów całej tej branży w Europie. Rodzime firmy mają być bardziej konkurencyjne i w większym stopniu uczestniczyć w programach kosmicznych, takich jak Horyzont 2020, Copernicus, Galileo czy GovSatCom. W sektorze kosmicznym powstają patenty i innowacje, które adaptują później inne branże, dlatego ma on przełożenie na całą gospodarkę. Morgan Stanley szacuje, że wartość przemysłu kosmicznego wynosi obecnie ok. 350 mld dol., natomiast w 2040 roku przekroczy już 1,1 bln dol. [/signinlocker]
Środki unijne to duża szansa dla średnich, małych oraz mikro firm. I właśnie do nich skierowanych jest w tym roku kilkadziesiąt programów finansowego wsparcia w całej Polsce, a przykładowa pomoc sięga kilkuset tysięcy złotych. Aplikacja wcale nie musi być trudna i żmudna – wręcz przeciwnie, można nawet precyzyjnie oszacować swoje szanse na pozyskanie dofinansowania.
W wyborze odpowiedniego programu, przygotowaniu planu wykorzystania środków unijnych oraz oszacowaniu szans na ich pozyskanie pomaga Tax Care.
Aktualnie na rok 2018 obowiązuje ok. 80 programów unijnych, co stanowi większość całkowitego wsparcia. Pomoc udzielana jest najczęściej przedsiębiorcom, którzy planują inwestować w projekty, usługi czy wyniki (patenty) badawczo-rozwojowe (B+R), opracowywanie nowych lub modernizację produktów i usług, rozwój i promocję eksportu własnych wyrobów oraz informatyzację firmy – jak szacuje Tax Care na podstawie wieloletniego doświadczenia w pozyskiwaniu dofinansowania.
Zacznijmy od dobrego planu
Wybór programu dofinansowania, przygotowanie szczegółowego planu wykorzystania środków, sporządzenie wniosku i złożenie go w terminie – tak można określić niezbędne etapy pozyskania dotacji z funduszy europejskich. Elementem kluczowym jest jednak początkowa ocena, czy firma posiada potencjał, aby uzyskać wsparcie unijne.
Do przygotowania takiego audytu niezbędne jest szczegółowe poznanie kondycji finansowej firmy, sprawdzenie wskaźników finansowych i możliwości rozwojowych – np. w przypadku eksportera stanu umiędzynarodowienia firmy. Trzeba też określić dokładnie, jaki jest nasz cel inwestycyjny i przeanalizować warunki wnioskowania o wsparcie.
Jeśli już znamy obecną kondycję przedsiębiorstwa, potrafimy oszacować ją w przyszłości i wiemy, na jakiej inwestycji chcemy się skupić, trzeba dobrać odpowiedni program unijny i spisać szczegółowy plan wykorzystania wsparcia unijnego. Przykładowo, jeśli ubiegamy się o dofinansowanie do informatyzacji firmy, powinniśmy uwzględnić w strategii, jakie aplikacje czy e-usługi planujemy wykorzystywać w relacjach z klientami czy innymi przedsiębiorcami.
Jeśli przedsiębiorcy brakuje funduszy na opracowanie portalu e-usługowego, uruchomienie sklepu internetowego, czy wdrożenie nowinek technologicznych, które automatyzują i rozwijają współpracę z kontrahentami i dostawcami, dotacje unijne są w zasięgu jego ręki.
Terminowość
Podczas przygotowywania dokumentów i analizowania szans należy pamiętać o terminie, w którym upływa czas na złożenie wniosku o dofinansowanie. Dla każdego programu unijnego określony jest dokładny czas na aplikowanie.
Skompilowany proces można uprościć
Jeśli chcemy uniknąć czasochłonnego przeszukiwania internetu, studiowania warunków kilkudziesięciu programów i wnioskowania o dotację z funduszy unijnych na własną rękę, wystarczy, że zwrócimy się o pomoc. Profesjonalną analizę finansowo-ekonomiczną firmy wraz z prognozą i jej inwestycji wymagającej dofinansowania oferuje usługa Tax Care Audyt Unijny. Firma doradza swoim klientom w procesie aplikowania od początku do końca. Pomaga sporządzić szczegółową strategię wykorzystania wsparcia unijnego. Zainteresowany uzyskaniem wsparcia z Unii Europejskiej wypełnia ankietę, a w odpowiedzi uzyskuje raport z audytu zawierający rekomendacje finasowania. Po przyznaniu dotacji firma pomaga realizować projekt i rozliczać pozyskane środki.
Wsparcie na kilkaset tysięcy złotych
Jak podaje resort inwestycji i rozwoju, do 2020 na rozwój przedsiębiorstw zostanie przeznaczonych w sumie 20 mld euro. Przykładowa pomoc może wynieść kilkaset tysięcy złotych. Tax Care pomógł już uzyskać dofinansowanie m.in. Global Control 5 w promocji marki za granicą w ramach Go to Brand. Global Control 5 dzięki dotacji w wysokości prawie 600 tys. zł ma szansę stać się rozpoznawalna na rynkach perspektywicznych Stanów Zjednoczonych, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Brazylii. Z pomocy w ramach Audytu Unijnego skorzystała też Deskimos Sp. z o.o., która wygrała dotację na rozwój innowacyjnego produktu i powiązanych z tym procesów produkcyjnych. W ramach projektu Spółka sfinansuje zakup maszyn i urządzeń niezbędnych do rozpoczęcia produkcji naturalnych rzemieślniczych lodów gastronomicznych.
Dla klientów Tax Care przeprowadzamy bezpłatny audyt, który pozwala zweryfikować czy jest szansa na uzyskanie dotacji dla firmy. Raz na pół roku Ekspert ds. Dotacji przeprowadzi analizę i oceni potrzeby inwestycyjne i cele rozwojowe właściciela firmy zainteresowanego wsparciem unijnym w konkretnych naborach dotacyjnych dostępnych w 2018 roku. Jesteś zainteresowany audytem? Spotkaj się z nami i poznaj więcej szczegółów!
Jedną z form likwidacji przedsiębiorstwa jest jego sprzedaż. W większości przypadków właściciele dokonują sprzedaży swojej firmy w całości, lecz istnieją sytuacje, w których sprzedawana jest tylko jej część lub poszczególne składniki majątku odrębnie. Jak właściwie rozliczyć poszczególne przypadki? Andrzej Lazarowicz, ekspert wFirma.pl wyjaśnia, jakie konsekwencje na gruncie podatku VAT powoduje sprzedaż przedsiębiorstwa.
Definicja przedsiębiorstwa
W ustawie o VAT nie ma podanej definicji przedsiębiorstwa. Pojęcie to wyjaśnia art. 551 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym przedsiębiorstwo jest zorganizowanym zespołem składników niematerialnych i materialnych przeznaczonym do prowadzenia działalności gospodarczej.
Obejmuje ono w szczególności:
oznaczenie indywidualizujące przedsiębiorstwo lub jego wyodrębnione części (nazwa przedsiębiorstwa);
własność nieruchomości lub ruchomości, w tym urządzeń, materiałów, towarów i wyrobów, oraz inne prawa rzeczowe do nieruchomości lub ruchomości;
prawa wynikające z umów najmu i dzierżawy nieruchomości lub ruchomości oraz prawa do korzystania z nieruchomości lub ruchomości wynikające z innych stosunków prawnych;
wierzytelności, prawa z papierów wartościowych i środki pieniężne;
koncesje, licencje i zezwolenia;
patenty i inne prawa własności przemysłowej;
majątkowe prawa autorskie i majątkowe prawa pokrewne;
tajemnice przedsiębiorstwa;
księgi i dokumenty związane z prowadzeniem działalności gospodarczej.
Powyższa definicja zawiera elementy, z których składa się przedsiębiorstwo, jednak nie jest to ściśle określona lista i nie należy się nią sugerować dosłownie. Wymienione składniki stanowią przykłady elementów wchodzących w skład przedsiębiorstwa jako całości. W rzeczywistości przepisy należy weryfikować ze stanem faktycznym. Zatem istnieje możliwość, że na przedsiębiorstwo nie będą się składać wszystkie wymienione w Kodeksie cywilnym elementy bądź zgodnie z art. 552 kc w skład przedsiębiorstwa będą wchodziły również inne składniki nieprzewidziane w przepisach ustawy – wyjaśnia Andrzej Lazarowicz, espert wFirma.pl.
Art. 552 Kodeksu cywilnego:
Czynność prawna mająca za przedmiot przedsiębiorstwo obejmuje wszystko, co wchodzi w skład przedsiębiorstwa, chyba że co innego wynika z treści czynności prawnej albo z przepisów szczególnych.
Stanowisko potwierdza również wyrok z 27 kwietnia 2012 r., sygn. I FSK 1039/11, Naczelnego Sądu Administracyjnego: (…) Nie wszystkie elementy wskazane w przepisie muszą wystąpić łącznie, aby można było uznać je za przedsiębiorstwo. Musi być to jednak pewne minimum, bez którego przedsiębiorstwo w zależności od konkretnych okoliczności faktycznych nie mogłoby realizować swoich działań gospodarczych.
Czym jest zbycie przedsiębiorstwa?
Zbycie przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części polega na podjęciu czynności, w ramach których przenoszone jest prawo do rozporządzania przedmiotem tych czynności jako jego właściciel. Pod pojęciem zbycia przedsiębiorstwa można rozumieć m.in. jego sprzedaż, zamianę, darowiznę, nieodpłatne przekazanie lub przeniesienie własności w formie aportu. Zbycie przedsiębiorstwa powinno odbyć się w formie pisemnej z podpisami poświadczonymi notarialnie – tłumaczy ekspert wFirma.pl.
Sprzedaż przedsiębiorstwa a podatek VAT
Ustawa o VAT przewiduje wyłączenie niektórych czynności z zakresu stosowania jej przepisów. Jednym z nich jest zbycie przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części.
Art. 6 pkt 1 ustawy o VAT
Przepisów tej ustawy nie stosuje się do transakcji zbycia przedsiębiorstwa lub zorganizowanej części przedsiębiorstwa (…).
Zatem sprzedaż przedsiębiorstwa bądź jego zorganizowanej części nie jest opodatkowana podatkiem od towarów i usług bez względu na to, czy zbycie nastąpiło w formie odpłatnej czy nieodpłatnej. Nie jest istotna również forma, w jakiej doszło do transakcji.
Zorganizowana część przedsiębiorstwa
Definicja przedsiębiorstwa nie budzi większych wątpliwości, jednak niejednokrotnie problem pojawia się przy ustaleniu, co wchodzi w skład jego zorganizowanej części. Pojęcie to wyjaśnia art. 2 pkt 27e ustawy o VAT, na mocy którego za zorganizowaną część przedsiębiorstwa można uznać zespół składników zarówno materialnych, jak i niematerialnych, obejmujących również zobowiązania, wyodrębnionych organizacyjnie i finansowo z istniejącego już przedsiębiorstwa w celu realizowania określonych zadań gospodarczych. Wyodrębniona część jest w stanie samodzielnie realizować te zadania i stanowić niezależne przedsiębiorstwo.
Art. 2 pkt 27e ustawy o VAT
Ilekroć w dalszych przepisach jest mowa o zorganizowanej części przedsiębiorstwa – rozumie się przez to organizacyjnie i finansowo wyodrębniony w istniejącym przedsiębiorstwie zespół składników materialnych i niematerialnych, w tym zobowiązania, przeznaczonych do realizacji określonych zadań gospodarczych, który zarazem mógłby stanowić niezależne przedsiębiorstwo samodzielnie realizujące te zadania (…).
Z powyższej definicji wynika, iż aby transakcja zbycia przedsiębiorstwa nie była opodatkowana podatkiem VAT, jej przedmiotem powinno być całe przedsiębiorstwo bądź jego zorganizowana część, która jest spójna na tyle, że może stanowić odrębne, samodzielnie działające przedsiębiorstwo.
Sprzedaż poszczególnych składników majątku przedsiębiorstwa
W sytuacji, w której podatnik nie sprzedaje przedsiębiorstwa w całości lub jego zorganizowanej części, lecz decyduje się na zbycie poszczególnych składników majątku osobno, nie ma możliwości stosowania wyłączenia. W związku z tym transakcja taka powinna zostać opodatkowana podatkiem VAT według stawki właściwej dla danego składnika majątku.
Potwierdzeniem takiego postępowania jest interpretacja indywidualna, sygn. 0461-ITPP2.4512.830.2016.2.RS, wydana przez Dyrektora Izby Skarbowej w Bydgoszczy 30 stycznia 2017 r., w której czytamy, że jeśli przedsiębiorca (…) nie będzie prowadził działalności gospodarczej w oparciu o składniki majątkowe otrzymane w związku z rozwiązaniem Spółki jawnej oraz w oparciu o składniki otrzymane w drodze darowizny od żony.” to – w świetle powołanego orzeczenia TSUE z dnia 27 listopada 2003 r. w sprawie C-497/01 – trudno uznać, że przedmiotem zbycia będzie przedsiębiorstwo. Zatem do czynności tej nie będzie miał zastosowania art. 6 pkt 1 ustawy o podatku od towarów i usług, gdyż przedmiotem zbycia będą poszczególne składniki majątkowe. W związku z powyższym sprzedaż ta – zgodnie z art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy – będzie podlegała opodatkowaniu na zasadach ogólnych.
Zbycie nieruchomości a sprzedaż przedsiębiorstwa
Niejednokrotnie wątpliwości powstają w sytuacjach, w których dochodzi do sprzedaży nieruchomości, w której prowadzone jest przedsiębiorstwo. W sytuacji gdy sprzedaż nieruchomości zostanie błędnie zakwalifikowana jako zbycie składnika majątku, a nie jako sprzedaż przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części i zostanie opodatkowana podatkiem VAT, nabywca nie ma prawa do odliczenia VAT od takiej transakcji. W odwrotnej sytuacji, w której sprzedawana nieruchomość zostanie błędnie uznana za przedsiębiorstwo lub jego zorganizowaną część, konsekwencje podatkowe powstaną po stronie sprzedającego, który nie naliczył podatku VAT. Organ podatkowy na mocy art. 112b ustawy o VAT ma również prawo nałożyć sankcję w wysokości 30% wartości sprzedawanej nieruchomości. Przedsiębiorca musi mieć na uwadze, że ocena przedmiotu sprzedaży musi nastąpić zgodnie ze stanem faktycznym i brać pod uwagę wiele okoliczności, aby w poprawny sposób ustalić, czy transakcja dotyczy sprzedaży samej nieruchomości, czy może już przedsiębiorstwa bądź jego zorganizowanej części.
ClearOne znany jest na polskim rynku w głównej mierze z matryc i mikserów dźwiękowych, mikrofonów do sal i obiektów konferencyjnych oraz zestawów głośnomówiących do UC.
Pierwszy patent zatytułowany „Architektura zarządzania parametrami urządzeń końcowych dla mikserów audio”, związany jest z inteligentnymi systemami audio i Internetem rzeczy (IoT). Umożliwia on m. in. mikserom audio konfigurowanie i sterowanie inteligentnymi, podłączonymi do Internetu urządzeniami, takimi jak mikrofony, głośniki, wzmacniacze i czujniki pokojowe.
Drugi patent nazywa się „System konferencyjny z przestrzennym renderowaniem danych dźwiękowych”. Dzięki niemu łatwiejsza staje się transmisja i odbieranie dźwięku z informacjami przestrzennymi, co zmniejsza zmęczenie słuchacza podczas konferencji oraz poprawia wyrazistość mowy i wzajemne zrozumienie uczestników konferencji.
Ostatni patent „Mechanizm kontroli dla wyjścia wideo” związany jest z technologią strumieniowego wideo ClearOne. Umożliwia on wszystkim dekoderom wideo odtwarzanie strumienia wideo, który pozostaje zsynchronizowany z enkoderem, eliminując nagłe zacinanie się odtwarzanego wideo.
Obecnie portfolio patentów ClearOne obejmuje ponad 100 patentów i oczekujących wniosków patentowych w zakresie nowych technologii w dziedzinie przetwarzania audio i wideo, przesyłania strumieniowego audio i wideo oraz innowacyjnych technologii komunikacyjnych. Wszystkie patenty zostały wydane przez Urząd Patentów i Znaków Towarowych Stanów Zjednoczonych („USPTO”).
Zarządzaj swoją prywatnością
Żeby zapewnić najlepsze wrażenia, my oraz nasi partnerzy używamy technologii takich jak pliki cookies do przechowywania i/lub uzyskiwania informacji o urządzeniu. Wyrażenie zgody na te technologie pozwoli nam oraz naszym partnerom na przetwarzanie danych osobowych, takich jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalny identyfikator ID w tej witrynie. Brak zgody lub jej wycofanie może niekorzystnie wpłynąć na niektóre funkcje.
Kliknij poniżej, aby wyrazić zgodę na powyższe lub dokonać szczegółowych wyborów. Twoje wybory zostaną zastosowane tylko do tej witryny. Możesz zmienić swoje ustawienia w dowolnym momencie, w tym wycofać swoją zgodę, korzystając z przełączników w polityce plików cookie lub klikając przycisk zarządzaj zgodą u dołu ekranu.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.