Tag: PARP

  • Zaostrzające się kryteria bankowe dotykają MSP

    Zaostrzające się kryteria bankowe dotykają MSP

    Raport NBP[1] dotyczący sytuacji na rynku kredytowym nie pozostawia złudzeń – zasady, na jakich banki udzielają kredytów firmom będą ulegać dalszemu zaostrzeniu. Dotknie to w szczególności sektor MSP, który stanowi 99,8 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Polsce[2]. Z odmową przyznania kredytu mogą spotkać się zwłaszcza firmy działające w branżach zagrożonych kryzysem wywołanym przez pandemię lub takie, które już odczuły finansowe skutki koronawirusa. Co przesądza o negatywnej decyzji banku i na jakie alternatywy względem kredytu mogą liczyć małe i średnie przedsiębiorstwa?

    Zaostrzenie kryteriów przyznawania kredytów, które obserwujemy od kilku miesięcy, osiągnęło skalę największą od czasów kryzysu z 2009 roku. Dotyczy to przede wszystkim kredytów długoterminowych dla małych i średnich przedsiębiorstw. Część firm, które jeszcze przed wybuchem pandemii rozpoczęły proces pozyskiwania kredytu, spotkało się z informacją o zawieszeniu procedury z uwagi na wstrzymanie akcji kredytowej. Inne od razu czekała odmowna decyzja. Niepewność w gospodarce spowodowała jednocześnie osłabienie popytu na kredyty ze strony samych firm, które wstrzymują się z decyzjami dotyczącymi nowych inwestycji.

    Dlaczego bank nie chce przyznać firmie kredytu?

    Kryteria przyznawania kredytów to ustalane przez bank minimalne standardy zdolności kredytowej, jakie powinien spełniać kredytobiorca, aby uzyskać kredyt. Ich zaostrzenie może polegać w szczególności na takich działaniach jak: obniżenie maksymalnej kwoty kredytu, podniesienie wymagań odnośnie zabezpieczenia, skrócenie maksymalnego okresu kredytowania, zwiększenie pozaodsetkowych kosztów kredytu, zwiększenie wymagań odnośnie poziomu zysku generowanego przez firmę czy też dopuszczalnego poziomu zadłużenia.

    Jeżeli chodzi o sytuację firmy, to dla banku dyskwalifikujący może być spadek przychodów i niepewność co do ich wysokości w kolejnych miesiącach, wygenerowana strata, potencjalna utrata należności, ryzyko danej branży.

    – Rozpatrując wniosek o kredyt, bank szacuje ryzyko transakcji, tj. niebezpieczeństwo niewywiązania się kredytobiorcy ze spłaty swoich zobowiązań. W związku z pandemią pogorszyła się ogólna sytuacja gospodarcza w kraju oraz w niektórych branżach i istnieje ryzyko, że może ona ulec dalszemu pogorszeniu lub długo nie wrócić do stanu wyjściowego. Może to mieć również wpływ na obniżenie jakości istniejącego portfela kredytowego banków. To sprawia, że ryzyko banku staje się wyższe, a dostępność kredytów spadatłumaczy Krystyna Kalinowska, dyrektor inwestycyjny w Podlaskim Funduszu Kapitałowym.

    Raport NBP potwierdza, że wśród przyczyn zaostrzenia polityki kredytowej przez banki, już w pierwszym kwartale 2020 roku znalazły się: pogorszenie się sytuacji gospodarczej, niezadowalające wyniki finansowe przedsiębiorstw czy działalność w zagrożonych branżach. Na decyzję banków wpływ mają również czynniki wewnętrzne, takie jak udział kredytów zagrożonych w obecnym portfelu kredytowym lub sytuacja kapitałowa banku.

    Branże, które mogą mieć największe problemy

    Ostatni raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce, opublikowany przez PARP mówi, że w 2019 roku najwięcej firm powstało w działach gospodarki takich jak: Budownictwo (20,9 proc. ogółu nowo powstałych firm), Handel (16,1 proc.), a następnie w Działalność profesjonalna, naukowa i techniczna (10,7 proc.) oraz Przetwórstwo przemysłowe (7,2 proc.). Dziś często są to jednocześnie branże uznawane za najbardziej narażone na kryzys. Dla banków ryzykowne są zwłaszcza: branża budowlana, gastronomiczna, hotelarska, transportowa, meblarska, automotive, obszary takie jak handel detaliczny, kultura i rozrywka. Z wysokim poziomem ryzyka związane są również branże i firmy uzależnione w znacznym stopniu od importu z Chin.

    Obecne położenie wielu firm pogarsza fakt, że jeszcze przed wybuchem pandemii ich sytuacja była niepewna. Według raportu opublikowanego przez PARP, spośród przedsiębiorstw utworzonych w 2018 roku najniższe wskaźniki przeżycia pierwszego roku odnotowano w sekcjach takich jak Kultura i rekreacja (59,6 proc.) oraz Zakwaterowanie i gastronomia (60,9 proc.). Negatywne skutki pandemii, jakie odczuwa sektor usług i handlu mogą być dla gospodarki dotkliwe tym bardziej, że zgodnie z danymi PARP, w obszarze tym działa ponad 75 proc. polskich MSP.

    Jakie są alternatywy i perspektywy na III kwartał?

    Wyniki ankiety przeprowadzonej przez NBP wśród banków wskazują, że żaden z nich nie przewiduje łagodzenia polityki kredytowej. Nieco optymizmu wnoszą rządowe zapowiedzi, zgodnie z którymi nawet przy wzroście liczby zakażeń, nie zostaną wprowadzone tak silne restrykcje, jak na początku pandemii. Ratunkiem dla firm mają być z kolei programy pomocowe realizowane w ramach rządowej tarczy antykryzysowej. Aktualnie BGK uruchamia program kredytów z dopłatą do oprocentowania. Kredyty będą udzielane przez banki komercyjne, które podpiszą z BGK umowę i przystąpią do programu. Dla sektora MSP przewidziano dopłatę do oprocentowania w wysokości 2 pkt. procentowych.

    – Program ten ma na celu ochronę miejsc pracy i utrzymanie płynności firm, ale dopłaty będą dotyczyły wyłącznie odsetek. Raty kapitałowe firma będzie musiała spłacać samodzielnie. To oznacza, że aby uzyskać taki kredyt firma będzie musiała przejść ocenę zdolności kredytowej. Z tym może być natomiast coraz trudniej ze względu na zaostrzające się kryteria bankowe. Alternatywą względem kredytu bankowego mogą być dla firm preferencyjne pożyczki z programów unijnych, dotacje na kapitał obrotowy, ale też finansowanie ze strony funduszy dysponujących prywatnym kapitałem, które wykazują większą elastyczność w procesie oceny zdolności kredytowej firmydodaje Krystyna Kalinowska z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego.

    W obliczu globalnej recesji trudno oczekiwać szybkiej zmiany polityki banków w zakresie podejścia do oceny ryzyka. Małe i średnie przedsiębiorstwa mogą jednak szukać opcji innych niż kredyt.

    [1] https://www.nbp.pl/home.aspx?f=/systemfinansowy/kredytowy.html

    [2] https://www.parp.gov.pl/component/publications/publication/raport-o-stanie-sektora-malych-i-srednich-przedsiebiorstw-w-polsce-2020

  • Prawie 430 tys. zł z unijnych środków na pomoc w koronakryzysie

    Prawie 430 tys. zł z unijnych środków na pomoc w koronakryzysie

    Aż 2,5 mld złotych przewidziała Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości w ogłoszonym właśnie naborze „Dotacje na kapitał obrotowy”. Ma być on wsparciem na utrzymanie działalności dla przedsiębiorców, którzy na skutek pandemii COVID-19 znaleźli się w trudnej sytuacji finansowej. Środki pochodzą z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój oraz Programu Operacyjnego Polska Wschodnia. Wnioski można składać od 15 czerwca.

    Dotacje na kapitał obrotowy to uzupełnienie rządowej tarczy antykryzysowej.

    – Gospodarcze skutki pandemii spowodowanej przez koronawirusa w szczególności odczuwają mikro, małe i średnie firmy. Robimy wszystko, co możemy, aby przedsiębiorcy wyszli z kryzysu jak najbardziej wzmocnieni i dalej mogli rozwijać swoje biznesy. Chcemy, aby mieli świadomość, że ich wspieramy i otaczamy szczególną troską. I temu też służą takie nabory jak ten – mówi Jadwiga Emilewicz, wicepremier, minister rozwoju.

    Pomoc adresowana jest do średnich przedsiębiorców. Starający się o wsparcie musi wykazać, że obroty jego organizacji spadły o co najmniej 30 proc. w dowolnym miesiącu po 1 lutego br. w porównaniu do poprzedniego miesiąca lub analogicznego okresu ubiegłego roku.

    – Maksymalne dofinansowanie przewidziane w naborze to prawie 430 tys. zł, przy założeniu że przedsiębiorca zatrudnia 249 pracowników i zawnioskuje o wsparcie na 3 miesiące. Aż 2 mld zł w puli środków pochodzą z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. Jest to największe wsparcie z Funduszy Europejskich skierowane do przedsiębiorców, którzy zmagają się ze skutkami pandemii w swojej bieżącej działalności gospodarczej i mają trudność w utrzymaniu płynności finansowej. Kolejne 500 mln zł pochodzi z Programu Operacyjnego Polska Wschodnia – podkreśla Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej.

    Do Programu Operacyjnego Polska Wschodnia wniosek o dofinansowanie mogą składać przedsiębiorcy prowadzący działalność na terytorium województw: lubelskiego, podkarpackiego, podlaskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. W ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój dotacje są przewidziane dla firm działających na trenie województw: dolnośląskiego, kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, łódzkiego, małopolskiego, mazowieckiego, opolskiego, pomorskiego, śląskiego, wielkopolskiego oraz zachodniopomorskiego.

    – Trwająca epidemia ma wpływ na wszystkie dziedziny gospodarki, a jej fatalne skutki odczuło wiele przedsiębiorstw. To bardzo ważne, by pomóc im przetrwać ten czas. To ważne nie tylko dla przedsiębiorców ale i, dla całej naszej gospodarki. Dlatego w ramach naboru przedsiębiorcy mogą otrzymać 100 proc. kosztów kwalifikowanych, co oznacza, że nie muszą mieć wkładu własnego. A aby możliwie jak najbardziej uprościć składanie wniosków cały proces będzie przeprowadzony zdalnie – mówi Małgorzata Oleszczuk, Prezes PARP.

    Wnioski można składać od 15 czerwca do 31 lipca br., lub do wyczerpania alokacji. O przyznaniu dofinansowania będzie decydować kolejność złożenia wniosku.

  • PARP: Większy poziom cyfryzacji to większa konkurencyjność

    PARP: Większy poziom cyfryzacji to większa konkurencyjność

    2 mln zł ze środków unijnych jest w puli konkursu „100 najlepszych projektów na zwiększenie poziomu cyfryzacji w firmie”. Firmy z sektora MŚP mogą już składać wnioski w konkursie organizowanym przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Czasu jest mało, bo tylko do 30 czerwca, a do wygrania nagrody w wysokości 20 tys. złotych.

    W konkursie realizowanym w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój mają zostać wyłonione innowacyjne rozwiązania, które zwiększają poziom cyfryzacji w przedsiębiorstwach. Technologie cyfrowe w oczywisty sposób pomagają stawić czoła nowym wyzwaniom, wzmocnić pozycję rynkową i wejść na nowy poziom rozwoju. W dobie pandemii nowoczesne technologie z jednej strony okazały się firmom niezbędne, ale też znacząco wpłynęły na ich rozwój i konkurencyjność.

    – Z punktu widzenia wielu branż ważne jest to, że w krótkim czasie podniosły się kompetencje cyfrowe klientów. Zaczęli oni korzystać z narzędzi, które wcześniej dla wielu z nich wydawały się niedostępne lub niepotrzebne. Tym samym rynek naturalnie się pogłębił. Jeśli biznes zechce teraz wykorzystywać cyfrowe narzędzie dla nawiązania czy utrzymania relacji z klientem, to „po drugiej stronie” znajdzie przygotowanego partnera – mówi Marek Zagórski, minister cyfryzacji i dodaje, że szersze stosowanie rozwiązań cyfrowych jest kierunkiem, z którym trzeba zdecydowanie zmierzać. W związku z wciąż zmieniającą się sytuacją, firmy muszą być stale gotowe do funkcjonowania w niestandardowych i trudnych warunkach.

    Projekty zgłaszane do konkursu powinny wpisywać się w co najmniej jeden ze zgłoszonych obszarów: automatyzacja procesów w firmie, praca zdalna, wykorzystywanie rozwiązań chmurowych, wykorzystanie sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwo, e-commerce (handel prowadzony za pośrednictwem Internetu), obsługa klienta przez Internet, zarządzanie zasobami firmy z wykorzystaniem rozwiązań informatycznych, analityka biznesowa (business intelligence, w tym wykorzystanie dużych zbiorów danych/big data), marketing internetowy, wykorzystanie technologii mobilnych. Zgłoszenia mogą być przesyłane przez firmy, których projekty zostały zrealizowane lub rozpoczęte nie wcześniej niż 3 miesiące przed złożeniem wniosku albo są planowane do wdrożenia maksymalnie 6 miesięcy od dnia aplikacji.

    – To widać bardzo wyraźnie – cyfryzacja jest inwestycją w przyszłość. Firmy, które tego nie zauważają zostaną w tyle, a w końcu silniejsi i technologicznie sprawniejsi wypchną je z rynku. Wsparcie unijne daje szansę na to, że ta inwestycja w przyszłość będzie łatwiejsza. By upowszechnić rozwiązania usprawniające działalność wielu firm, po zakończeniu realizacji projektów przez laureatów, opublikujemy zbiór najlepszych praktyk. Chcemy promować dobre pomysły i zachęcać do ich naśladowania – mówi Małgorzata Oleszczuk, Prezes PARP.

    Wybór laureatów konkursu przewidziano na wrzesień br. Patronem konkursu jest Ministerstwo Rozwoju oraz Ministerstwo Cyfryzacji.

  • Polscy przedsiębiorcy nie poddają się kryzysowi. Duże zainteresowanie programami PARP

    Polscy przedsiębiorcy nie poddają się kryzysowi. Duże zainteresowanie programami PARP

    Mimo trudności wynikających z obecnej sytuacji gospodarczej związanej z pandemią koronawirusa, programy Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości cieszą się dużą popularnością wśród przedsiębiorców. Świadczy o tym liczba wniosków złożonych w dwóch programach, dla których w ostatnich dniach zamknięto nabór: „Badania na rynek” oraz „Rozwój przedsiębiorczości i Innowacje”. W pierwszym z nich, finansowanym z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, na dofinansowanie wdrożeń prac badawczo-rozwojowych przedsiębiorcy złożyli 239 wniosków na ponad 2,3 mld zł. Do programu „Rozwój przedsiębiorczości i Innowacje” finansowanego w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego 2014-2021 wnioski o dotacje złożyło 738 przedsiębiorców na kwotę ponad 1,2 mld zł.

    Trwająca epidemia i ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej, które dotykają niemal każdą branżę, nie spowodowały zastoju w walce o dotacje unijne. Okazuje się, że w tegorocznych edycjach złożono więcej wniosków niż wynoszą budżety konkursów, co świadczy o rosnącym zainteresowaniu przedsiębiorców dalszym rozwojem ich firm i planowaniu przyszłych inwestycji.

    – Często można spotkać się z opinią, że teraz firmy walczą głównie z płynnością, co mogłoby uniemożliwiać realizację projektów inwestycyjnych z uwagi na brak środków. Tymczasem okazuje się, że mimo obecnej sytuacji przedsiębiorcy myślą długofalowo i nie skupiają się tylko na bieżących problemach. Świadczy o tym liczba i wartość inwestycji we wnioskach złożonych w maju. Dociera do nas także wiele głosów przedsiębiorców zainteresowanych kolejnymi edycjami programów wsparcia inwestycji  – mówi Izabela Wójtowicz, dyrektor Departamentu Wdrożeń Innowacji w Przedsiębiorstwach, PARP.

    W tegorocznej edycji „Badań na rynek” zgłoszono łącznie 239 wniosków, w tym 37 wniosków w wydłużonym zgodnie ze specustawą funduszową terminie. Budżet konkursu wynosi 750 mln zł, a wnioski złożono na ponad 2,3 mld zł. Zainteresowanie programem jest trzykrotnie większe niż możliwości budżetowe, co oznacza, że trafił on w potrzeby przedsiębiorców.

    W zakończonym 12 maja br. naborze przedsiębiorstwa dysponujące wynikami prac badawczo-rozwojowych mogły się starać o dofinansowanie na wdrożenie nowych lub znacząco ulepszonych produktów albo uruchomienie innowacyjnych procesów technologicznych. Program obejmuje trzy konkursy – ogólny, skierowany do  firm z miast średnich oraz z komponentem Dostępność Plus.

    Debiutujący w tym roku program „Rozwój przedsiębiorczości i Innowacje” z budżetem ponad 93 mln euro ma na celu poprawę konkurencyjności polskiego sektora MŚP oraz wzmocnienie współpracy pomiędzy firmami z Polski i Norwegii. Małe i średnie firmy oraz mikroprzedsiębiorstwa, które prowadzą działalność w Polsce, otrzymają dofinansowanie na opracowanie i wdrożenie innowacyjnych procesów, produktów lub technologii. W zakończonym 14 maja br. naborze złożone wnioski trzykrotnie przewyższyły możliwości budżetowe programu.

    – Program „Rozwój przedsiębiorczości i Innowacje” cieszył się ogromnym zainteresowaniem firm jeszcze przed ogłoszeniem naboru w listopadzie 2019 r., a w toku naboru to zainteresowanie jeszcze się zwiększyło. Części firm udało się przygotować projekty w partnerstwie z podmiotem z Norwegii, mamy 156 takich wniosków. Aż 390, a więc ponad połowa, to projekty firm prowadzonych przez kobiety składane w ramach tzw. Schematu małych grantów dla przedsiębiorczych kobiet. Wartość wnioskowanego dofinansowania w tym schemacie to średnio ok. 0,5 mln zł. Pozostałe wnioski to projekty o większej wartości, po ok. 2,5 mln zł, dotyczące technologii przyjaznych środowisku, technologii poprawiających jakość życia czy innowacji w obszarze wód śródlądowych lub morskich – mówi Izabela Wójtowicz.

  • 2 mln zł dla firm na zwiększenie poziomu cyfryzacji

    2 mln zł dla firm na zwiększenie poziomu cyfryzacji

    Od 4 do 30 czerwca firmy z sektora MŚP będą mogły składać wnioski w konkursie „100 najlepszych projektów na zwiększenie poziomu cyfryzacji w firmie”. W ramach projektu Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości przewidziała sto nagród finansowych w wysokości 20 tys. zł. Konkurs jest finansowany ze środków unijnych w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój.

    Pandemia koronawirusa spowodowała, że wiele przedsiębiorstw musiało pokonać lęk przed nieznanym i przekonać się do pracy zdalnej czy automatyzacji produkcji. Nowoczesne technologie okazały się firmom niezbędne w tym trudnym czasie, ale też znacząco wpłynęły na ich rozwój i konkurencyjność.

    – Od kilku lat polska gospodarka podlegała stopniowej cyfryzacji. Już przed epidemią koronawirusa zakładaliśmy, że do 2025 roku ponad 12 proc. PKB Polski będzie pochodziło z usług cyfrowych. Epidemia, z którą od kilku miesięcy się mierzymy, z pewnością tylko przyspieszy ten proces w usługach i sprzedaży, wpłynie też na zmiany w handlu i transporcie. W najbliższej przyszłości na popularności zyska również  model  pracy zdalnej. Jestem przekonana, że zadziała tu pozytywny efekt kuli śnieżnej. Skorzystają na nim polskie firmy, a w konsekwencji cała nasza gospodarka – mówi Jadwiga Emilewicz, wicepremier, minister rozwoju.

    Celem konkursu „100 najlepszych projektów na zwiększenie poziomu cyfryzacji w firmie” jest wyłonienie i upowszechnienie innowacyjnych rozwiązań zwiększających poziom cyfryzacji w przedsiębiorstwach. Dzięki temu łatwiej im stawić czoła nowym wyzwaniom, wzmocnić swoją pozycję na rynku i wejść na nowy poziom rozwoju w oparciu o technologie cyfrowe.

    – Już w tej chwili wielu przedsiębiorców wprowadza rozwiązania dotyczące Internetu Rzeczy. Po okresie zmagania z pandemią koronawirusa, rozwój w dziedzinie cyfryzacji bez wątpienia przyspieszy, bo jak widać jest to inwestycja w przyszłość. Cyfryzacja będzie też jednym z priorytetów w nowym budżecie UE. Zasada jest prosta – im więcej nasze firmy będą inwestować w nowe technologie, tym nasza gospodarka będzie bardziej konkurencyjna – podkreśla Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej.

    Warunkiem przystąpienia do programu jest przedstawienie innowacyjnego projektu dotyczącego cyfryzacji firmy. Powinien on wpisywać się w co najmniej jeden ze zgłoszonych obszarów: automatyzacja procesów w firmie, praca zdalna, wykorzystywanie rozwiązań chmurowych, wykorzystanie sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwo, e-commerce (handel prowadzony za pośrednictwem Internetu), obsługa klienta przez Internet, zarządzanie zasobami firmy z wykorzystaniem rozwiązań informatycznych, analityka biznesowa (business intelligence, w tym wykorzystanie dużych zbiorów danych/big data), marketing internetowy, wykorzystanie technologii mobilnych. Zgłoszenia mogą być przesyłane przez firmy, których projekty zostały zrealizowane lub rozpoczęte nie wcześniej niż 3 miesiące przed złożeniem wniosku albo są planowane do wdrożenia maksymalnie 6 miesięcy od dnia aplikacji. Wybór laureatów konkursu przewidziano na wrzesień br.

    – Liczymy, że obok wsparcia firm środkami unijnymi, konkurs będzie również sprzyjał upowszechnieniu rozwiązań i dobrych praktyk usprawniających ich działalność, tak aby w zmieniających się uwarunkowaniach rynkowych mogły stawić czoła nowym wyzwaniom, włączając w to trendy technologiczne, społeczne, a także nieprzewidywane sytuacje jak pandemia COVID-19 – mówi Małgorzata Oleszczuk, Prezes PARP.

    Po zakończeniu realizacji projektów przez laureatów PARP opublikuje zbiór dobrych praktyk zaczerpniętych z projektów nagrodzonych w konkursie.

    Patronem konkursu jest Ministerstwo Rozwoju oraz Ministerstwo Cyfryzacji.

  • Szansą dla firm dotkniętych skutkami pandemii jest ekspansja zagraniczna

    Szansą dla firm dotkniętych skutkami pandemii jest ekspansja zagraniczna

    Co czwarta firma ma trudności z regulowaniem zobowiązań, a 30 proc. z wyegzekwowaniem należności – wynika z badania „Sytuacja polskich przedsiębiorstw i rynku pracy po lockdownie”. Ponad 60 proc. przedsiębiorstw dotknął spadek zamówień. Szansą dla firm, które ucierpiały przez pandemię, może być zmiana modelu prowadzonej działalności czy ekspansja zagraniczna. Przedsiębiorców wspiera w tym PARP – na 800 tys. zł dofinansowania mogą liczyć np. firmy ze wschodu Polski.

    – Wszyscy doświadczamy teraz zmiany, również przedsiębiorcy. Czasami sytuacja może być bardzo trudna, warto zatem poszukiwać najróżniejszych rozwiązań. Może warto zweryfikować, czy dotychczasowy model prowadzenia działalności się sprawdził, może powinno się trochę zmienić styl działania, poszukać nowych rynków, kanałów dystrybucji czy też przeprowadzić zmiany organizacyjne w firmie – ocenia Joanna Wójcicka, kierownik w Departamencie Internacjonalizacji Przedsiębiorstw PARP.

    Z badania „Sytuacja polskich przedsiębiorstw i rynku pracy po lockdownie” przeprowadzonego na zlecenie Polskiego Instytutu Ekonomicznego i Polskiego Funduszu Rozwoju wynika, że 60 proc. firm notuje spadek przychodów. Spada też popyt, u blisko połowy z nich zmniejszył się on o 25 proc. Do tego co czwarte przedsiębiorstwo ma problemy z regulowaniem zobowiązań. Rozwiązaniem może okazać się wejście na zagraniczne rynki.

    – Ekspansja zagraniczna jest dużą szansą dla polskich przedsiębiorstw. Doświadczenie płynące z realizacji konkursu Go to Brand pokazuje, że zainteresowanie promocją produktów za granicą jest bardzo duże, na co wskazuje ponad 1,5 tys. złożonych wniosków. Mamy również inne propozycje dla przedsiębiorców zainteresowanych szerszą gamą kosztów kwalifikowanych – wskazuje Joanna Wójcicka.

    W konkursie „Wsparcie MŚP w promocji marek produktowych – Go to Brand”, który zakończył się w marcu br., przedsiębiorcy złożyli dokładnie 1575 wniosków o dofinansowanie na łączną kwotę 467 mln zł. To o 181 wniosków więcej wobec ubiegłorocznej edycji. Firmy w ramach konkursu mogły uzyskać dofinansowanie m.in. do kosztów związanych z udziałem w międzynarodowych wydarzeniach branżowych czy doradztwa w zakresie zdobywania nowych rynków dla innowacyjnych produktów za granicą.

    – Kryzys, który dotknął wszystkie gałęzie gospodarki w Polsce, wymusił również wprowadzenie pewnych zmian. Nasze solidne podstawy i zasoby umożliwiły szybkie dostosowanie się, dzięki czemu uniknęliśmy niepotrzebnych strat. Dzięki wsparciu PARP oraz realizowaniu projektu dotyczącego internacjonalizacji oferty firmy Bauer Fitness na nowe rynki udało nam się zdecydowanie umocnić naszą pozycję na polskim i europejskim rynku –  mówi Tomasz Solecki, dyrektor handlowy w Bauer Fitness, które skorzystało z pomocy PARP. – Nasza stabilna pozycja stanowi również zabezpieczenie dla naszych partnerów i klientów w tych trudnych czasach.

    Obecnie na dofinansowanie mogą liczyć przedsiębiorcy z Polski Wschodniej. Do konkursu mogą zgłosić się małe i średnie przedsiębiorstwa z województwa warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, świętokrzyskiego, lubelskiego i podkarpackiego.

    – W ramach tego działania możemy skorzystać z kompleksowych usług doradczych związanych zarówno z weryfikacją, w jaki sposób prowadzona jest działalność firmy, jak i co należy zrobić, aby skutecznie eksportować dany produkt, i czy ma on szanse na obcych rynkach. Część kosztów kwalifikowanych dotyczy bezpośrednio możliwości podjęcia działań na tych rynkach – wskazuje Joanna Wójcicka.

    Konkurs PARP jest podzielony na dwie rundy. Nabór do pierwszej z nich potrwa do 28 maja, zaś wnioski w drugiej rundzie będzie można składać od 4 sierpnia do 7 września. Wsparcie może wynieść do 85 proc. wartości projektu, a dofinansowanie zależy od obszaru, który jest wskazany we wniosku o dofinansowanie jako rynek docelowy – 550 tys. zł w przypadku Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Szwajcarii lub 800 tys. zł w przypadku pozostałych rynków.

    – Warto skorzystać z pomocy doradczej dotyczącej zarówno stworzenia modelu biznesowego internacjonalizacji, jak również późniejszego doradztwa wdrożeniowego. Możemy dokonać pogłębionych analiz i poszukiwać kontrahentów. Można też otrzymać wsparcie na wyjazdy na targi, misje, wystawy czy skorzystać z pomocy na zakup środków trwałych – wymienia kierownik w Departamencie Internacjonalizacji Przedsiębiorstw PARP.

  • „Bony na innowacje dla MŚP” – więcej pieniędzy i czasu na złożenie wniosków

    „Bony na innowacje dla MŚP” – więcej pieniędzy i czasu na złożenie wniosków

    W zaktualizowanym przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej harmonogramie naborów Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój, aż w czterech konkursach PARP zwiększono liczbę rund aplikacyjnych. Wnioskodawcy zyskali tym samym więcej czasu na składanie wniosków. Dodatkowo, w związku z dużym zainteresowaniem przedsiębiorców konkursem ogólnym „Bony na innowacje dla MŚP: etap 1 usługowy”, jego budżet został zwiększony do 130 mln zł.

    „Bony na innowacje dla MŚP” to dwuetapowy konkurs dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców. Jego pierwszy etap usługowy umożliwia opracowanie nowego lub znacząco ulepszonego produktu, technologii lub projektu wzorniczego poprzez zakup usług badawczo-rozwojowych od jednostek naukowych. Dofinansowanie w konkursie może wynieść do 85 proc. wartości projektu, a to oznacza, że przedsiębiorcy mogą liczyć nawet na 340 tys. zł wsparcia.

    Pomyślne ukończenie pierwszego etapu (usługowego) daje możliwość sfinansowania wdrożenia pomysłu na innowację technologiczną w ramach drugiego etapu – inwestycyjnego. Przedsiębiorcy mogą otrzymać maksymalnie 560 tys. zł a całkowity koszt projektu musi się zamknąć w kwocie 800 tys. zł (wkład własny wynosi co najmniej 30 proc. wartości projektu).

    Równolegle trwają konkursy na dofinansowanie projektów wpisujących się w realizację rządowego programu Dostępność Plus. Różnią się one od konkursów ogólnych głównie kryteriami oceny dotyczącymi rezultatów projektów. Innowacje powinny być produktowe, a wnioskodawcy muszą wykazać przydatność opracowanych rozwiązań w eliminowaniu barier dostępności dotyczących m.in. seniorów, osób z niepełnosprawnościami (fizycznymi lub poznawczymi), osób czasowo mniej sprawnych, a także kobiet w ciąży, osób z małymi dziećmi w wózkach, osób poruszających się z nieporęcznym lub ciężkim bagażem, czy osób o nietypowym wzroście.

    Co się zmieniło?

    Bony na innowacje dla MŚP: etap 1 usługowy (konkurs ogólny) oraz Bony na innowacje dla MŚP: etap 1 usługowy – Dostępność Plus

    • Czas trwania obecnej VII rundy wydłużono o ponad 1 miesiąc, tj. do 30 czerwca 2020 r.
    • Dodano nową VIII rundę, która będzie trwała od 1 lipca do 30 września 2020 r.

    Bony na innowacje dla MŚP – etap 2 inwestycyjny (konkurs ogólny) oraz Bony na innowacje dla MŚP: etap 1 usługowy – Dostępność Plus

    • Zakończenie naboru w konkursie planowano na 7 lipca br. Obecnie dla przedsiębiorców przewidziano aż 3 dodatkowe rundy: VIII – od 8 lipca do 8 września 2020 r., IX – od 9 września do 9 listopada 2020 r. oraz X – od 10 listopada do 30 grudnia 2020 r.
  • Nawet 7 mln zł na wsparcie ekspansji zagranicznej

    Nawet 7 mln zł na wsparcie ekspansji zagranicznej

    Do 30 lipca br. można składać wnioski w konkursie „Umiędzynarodowienie Krajowych Klastrów Kluczowych” wdrażanym przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości. Beneficjenci mają szansę uzyskać dofinansowanie kompleksowych usług wspierających dostosowanie i wprowadzenie lub wzmocnienie oferty klastrów na rynkach zagranicznych. Pula środków do rozdysponowania wynosi 28,5 mln zł.

    Adresatami konkursu są koordynatorzy klastrów oraz (za ich pośrednictwem) członkowie klastra. Maksymalna kwota kosztów kwalifikowalnych może wynosić nawet 10 mln zł, a dofinansowanie części kosztów nawet 80 proc.

    – To może być ostatnia szansa, żeby sięgnąć po pieniądze przeznaczone na dofinansowanie w poddziałaniu 2.3.3 POIR. Nie stawiamy żadnych ograniczeń dotyczących branży działalności klastra – mówi Joanna Wójcicka, ekspert z Departamentu Internacjonalizacji Przedsiębiorstw PARP.

    Dofinansowanie dla koordynatora klastra można przeznaczyć na wynagrodzenie personelu biorącego udział w projekcie i koszty administracyjne, w tym koszty związane z realizacją projektu, dotyczące aktywizacji klastra w celu ułatwienia współpracy, dzielenia się informacjami oraz świadczenia lub kierowania specjalistycznych i dopasowanych usług wsparcia dla biznesu, jak również koszty marketingu klastra i zarządzania jego zapleczem.

    Dofinansowanie dla członków klastra biorących udział w projekcie obejmuje zakup usług doradczych i szkoleń z zakresu umiędzynarodowienia, udział w misjach gospodarczych, udział w targach w charakterze wystawcy, dostęp do zagranicznej infrastruktury badawczo-rozwojowej czy promocję marek i produktów.

  • PARP: 750 mln zł na wdrożenie wyników prac B+R

    PARP: 750 mln zł na wdrożenie wyników prac B+R

    Do Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości można już składać wnioski w kolejnej edycji konkursu „Badania na rynek”. W puli środków przeznaczonych na dofinansowanie wdrożenia wyników prac B+R znalazło się 750 mln zł, z czego 70 mln zostało przeznaczone dla przedsiębiorców z województwa mazowieckiego. W tym roku po raz pierwszy małe i średnie przedsiębiorstwa mają możliwość uzyskania dofinansowania na propagowanie energii ze źródeł odnawialnych oraz recykling i ponowne wykorzystanie odpadów. Ze względu na negatywny wpływ koronawirusa na gospodarkę nabór wniosków został wydłużony i potrwa do 12 maja br.

    Ogłoszone przez PARP trzy konkursy: „Badania na rynek – konkurs ogólny”, „Badania na rynek – miasta średnie” oraz „Badania na rynek – Dostępność Plus” ułatwią wprowadzenie do sprzedaży nowych (lub znacząco ulepszonych) produktów oraz wdrożenie innowacyjnych procesów technologicznych, które są wynikiem wcześniej przeprowadzonych lub zleconych prac badawczo-rozwojowych. W konkursach mogą wziąć udział również przedsiębiorcy, którzy ww. prace zakupili.

    O dofinansowanie w ramach programu mogą starać się firmy z sektora MŚP, które prowadzą działalność gospodarczą na terenie Polski i zakończyły przynajmniej jeden pełny rok obrotowy. Dodatkowo, w ciągu trzech lat (poprzedzających złożenie wniosku) ich minimalny próg przychodów w jednym zamkniętym roku obrotowym powinien wynieść  600 tys. zł dla mikro- i małych przedsiębiorców oraz 1 mln zł dla średnich.

    Finansowanie projektów

    Przyznane dofinansowanie firmy mogą przeznaczyć na zakup maszyn i urządzeń niezbędnych do uruchomienia produkcji, zakup nieruchomości, roboty budowlane czy budowę nowej linii produkcyjnej oraz hal. Dofinansowanie umożliwia również pokrycie kosztów związanych z nabyciem wartości niematerialnych i prawnych w formie patentów, licencji, know-how oraz innych praw własności intelektualnej, jak również eksperymentalnych prac rozwojowych czy usług doradczych.

    Na każdą z trzech odsłon konkursu przeznaczony jest osobny budżet. Kwota 550 mln zł została zarezerwowana dla przedsiębiorców, którzy startują w konkursie ogólnym. Na projekty realizowane na terenie miast średnich przeznaczono 150 mln zł, zaś dla firm, których innowacyjne produkty ułatwią funkcjonowanie m.in. osobom starszym i niepełnosprawnym – 50 mln zł.

    Całkowita wartość projektu musi zamknąć się w kwocie od 1 mln zł do 50 mln euro. Wnioskujący mogą otrzymać do 80 proc. wartości projektu, co oznacza, że firmy muszą zapewnić wkład własny na poziomie co najmniej 20 proc.

  • Mały ZUS Plus nie dla freelancerów

    Mały ZUS Plus nie dla freelancerów

    1 lutego wystartowała nowa ulga dla najmniejszych przedsiębiorców: Mały ZUS Plus. Dzięki temu rozwiązaniu przedsiębiorcy mogą skorzystać z preferencyjnej formy w opłacaniu składek na ubezpieczenia społeczne. Ministerstwo Rozwoju szacuje, że rozszerzona ulga obejmie 320 tys. osób. Niestety, wśród nich nie będzie freelancerów.

    Nowa, lutowa ulga Mały ZUS Plus pozwoli zaoszczędzić mikroprzedsiębiorcom nawet kilkaset złotych miesięcznie. Jednak aby z niej skorzystać, trzeba spełnić kilka warunków. Pierwszym z nich jest kryterium przychodowe – nie można przekroczyć 120 tys. zł rocznie. Drugim jest staż – trzeba prowadzić działalność w poprzednim roku przez co najmniej 60 dni. To niejedyne obostrzenia. Z Małego ZUS Plus wykluczone są między innymi osoby, które w poprzednim roku prowadziły działalność jako: twórca, artysta czy osoba wykonująca wolny zawód.

    Wolny zawód zwolniony z ulgi

    Wolni strzelcy, gig workerzy czy też freelancerzy, jak zwykło się określać takie osoby, stanowią dość pokaźną i różnorodną grupę zawodową. W dużym uproszczeniu to osoby, które pracują nad różnymi projektami z wieloma firmami w przeciwieństwie do osób zatrudnionych na etacie i pracujących dla danej firmy. Wśród nich znajdują się: graficy, dziennikarze, copywriterzy, programiści, fotografowie, tłumacze, webmasterzy, specjaliści ds. social mediów, SEO, SEM etc. Wykonują zlecenia na rzecz mikro- i małych przedsiębiorstw, a nawet osób fizycznych. Zlecenia te pozyskują najczęściej za pośrednictwem internetowych serwisów dla freelancerów.

    Gig economy, zjawisko znane na świecie, u nas dopiero raczkuje. W innych gospodarkach, jak podaje raport PARP „Global Entrepreneurship Monitor Polska 2019”, jest ono wspierane przez politykę krajową m.in. poprzez tworzone uregulowania prawne. W Polsce – zdaniem ekspertów – freelancerzy są jeszcze ciągle na marginesie przedsiębiorczości.

    Od 1 lutego mikroprzedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność freelancerską nie skorzystają z preferencyjnej formy opłaty składek, a szkoda. Z naszych obserwacji wynika, że mikroprzedsiębiorcy, w tym także przedstawiciele wolnych zawodów, są najbardziej wrażliwi na zjawisko zatorów. Freelancerzy rzadko otrzymują zaliczki czy zapłatę w gotówce, a coraz częściej otrzymują płatność z dołu oraz, jak pozostali przedsiębiorcy, muszą upominać się o wypłatę. Minusem ich działalności jest brak gwarancji comiesięcznych wpływów i nierzetelność kontrahentów, którzy wydłużają terminy płatności za wykonane zlecenia – komentuje Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu firmy faktoringowej NFG.

    Dowolność w rozliczeniach

    Według raportu PARP, w Polsce jest 326 tysięcy gig workerów, a według Useme.eu – największego portalu dedykowanego freelancerom – jest ich już blisko pół miliona. Ponad połowa wolnych strzelców (54,2%) ma trudności z otrzymywaniem terminowych zapłat za swoją pracę. Wysokie składki ZUS oraz przeterminowane należności są poważnym utrudnieniem dla freelancerów. Ratunkiem dla nich może być faktoring, który zapewnia szybki dostęp do pieniędzy, będąc jednocześnie prostą i bezpieczną usługą finansową.

    Współczesne fintechy online’owe oferują dzisiaj przedsiębiorcom nowoczesne i wygodne instrumenty finansowe. Wymiana faktur na gotówkę odbywa się błyskawicznie, przez Internet i nie wymaga zbyt wielu dokumentów czy zbędnych formalności. Choć wolni strzelcy nie są jeszcze naszą kluczową grupą klientów tak jak transport, budownictwo czy szeroko rozumiane usługi, to obserwujemy, że zainteresowanie eFaktoringiem wśród nich w ciągu dwóch ostatnich lat wzrosło o 150 procent. Byłoby z pewnością jeszcze większe, gdyby freelancerzy tradycyjnie wystawiali faktury za swoją pracę. Tak jednak nie jest – mówi Dariusz Szkaradek.

    Istotnie, w wolnym zawodzie panuje duża różnorodność w kwestii rozliczeń, co z jednej strony umożliwia freelancerom elastyczność czasu pracy i wyboru projektów, ale z drugiej ogranicza im dostęp do niektórych narzędzi finansowych. Spora część freelancerów preferuje bowiem zatrudnienie na umowę o dzieło lub zlecenie, inni wystawiają za swoją pracę rachunki. Faktury, jak podaje Useme, wystawiane są w 23,9% przypadków zleceń.

    Według ekspertów PARP, obecnie 85% wolnych strzelców traktuje swoją pracę jako zajęcie dodatkowe. Jednak znaczenie gig economy, a tym samym liczba freelancerów w Polsce, w kolejnych latach będą rosły. Będzie rosła też świadomość korzystania z nowoczesnych rozwiązań finansowych.

  • W polskich firmach powstaje zbyt mało innowacji

    W polskich firmach powstaje zbyt mało innowacji

    Umiejętność rozpoznawania pomysłów z największym potencjałem, organizacji pracy nad nowymi projektami i zarządzania ryzykiem – takie kwalifikacje powinien posiadać menadżer innowacji, odpowiedzialny za wdrażanie w przedsiębiorstwie innowacyjnych procesów i produktów. W polskich firmach ich jednak brakuje. Lukę kompetencyjną chce wypełnić PARP, który prowadzi specjalny program szkoleniowy dla właścicieli firm i kadry zarządzającej. Ma on wykształcić menadżerów nowej generacji z unikatowymi kompetencjami w zakresie wdrażania innowacji. Do 20 lutego firmy – bez względu na wielkość i branżę – mogą zgłaszać się do PARP o dofinansowanie swojego udziału w tym przedsięwzięciu.

    Innowacje nie tworzą się same. Trzeba zarządzać procesem tworzenia i wychwytywania nowych pomysłów w firmie. Menadżer innowacji dokonuje wstępnej selekcji tych, które mogą zostać wdrożone, i uruchamia w tym celu kolejne zasoby firmy i struktury organizacyjne – mówi dr hab. Agnieszka Skala, adiunkt na Politechnice Warszawskiej, jeden z doradców w pilotażu Akademii Menadżera Innowacji. – Menadżer innowacji powinien posiadać pewne specyficzne, nieco inne niż menadżer operacyjny kompetencje. Kluczowa jest umiejętność funkcjonowania w warunkach niepewności, bo każda innowacja to swego rodzaju eksperyment. Trzeba być mentalnie i technicznie przygotowanym, otwartym na to, że podejmuje się przedsięwzięcia, które nie wiadomo, jak się zakończą.

    Dla firm – zwłaszcza z sektora MŚP – innowacyjne produkty i metody produkcji to szansa na wyprzedzenie konkurencji, zdobycie nowych rynków i zwiększenie zysków. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości prowadzi autorski program szkoleniowo-doradczy, który ma przygotować właścicieli i kadrę zarządzającą do sprawnego wdrażania innowacyjnych procesów, produktów i usług w przedsiębiorstwach. To pierwszy i jedyny tego typu program w Polsce.

    Akademia Menadżera Innowacji dostarcza praktycznej wiedzy i umiejętności, po pierwsze, jak taką innowację stworzyć, a po drugie, wdrożyć w konkretnym przedsiębiorstwie – mówi Adam Banaszak, wiceprezes PARP.

    Projekt jest skierowany do kadry zarządzającej przedsiębiorstw. Uczy m.in. kształtowania kultury innowacyjnej w firmie, organizacji pracy i zarządzania ryzykiem. Do udziału w nim mogą zgłaszać się firmy bez względu na wielkość i branżę, w której działają. W zajęciach mogą uczestniczyć zarówno właściciele i kadra zarządzająca firm, jak i menadżerowie średniego szczebla.

    Celem jest stworzenie w firmie zespołu, który dzięki pozyskaniu teoretycznej i praktycznej wiedzy, dodatkowo wzmocnionej bezpośrednio doradztwem, będzie w stanie zarządzać innowacjami, kreować je i wdrażać. Po prostu: przekierować firmę na ścieżkę innowacyjności – mówi Michał Waszczuk z Departamentu Rozwoju Kadr w Przedsiębiorstwach w PARP.

    Aby ten projekt rzeczywiście przyniósł firmie konkretne efekty, w przypadku mikroprzedsiębiorstw muszą uczestniczyć w nim co najmniej dwie osoby, w przypadku MŚP i dużych firm – od trzech do pięciu osób. Chodzi o to, aby stworzyć w przedsiębiorstwach silne komórki, które będą w stanie te innowacje przeprowadzić od początku do końca i doczekać się ich efektów – dodaje Adam Banaszak.

    Akademia Menadżera Innowacji łączy część szkoleniową i doradczą. Pierwsza to wykłady i warsztaty dla menadżerów i przedstawicieli firm, które odbywają się w dwudniowych zjazdach. Zapewniają one teoretyczną wiedzę, uczą kompetencji i kwalifikacji zawodowych z zakresu zarządzania innowacją. Zajęcia odbywają się w zespołach warsztatowych i są prowadzone przez doświadczonych praktyków biznesu. Uczestnicy sprawdzają m.in., jak z innowacyjnością radzą sobie najlepsi, analizując doświadczenia polskich firm.

    Cykl przewidziany na około osiem miesięcy zakłada połączenie części praktycznej i szkoleniowej, w której najlepsi praktycy biznesu przekazują uczestnikom wiedzę teoretyczną. Podczas cyklicznych zjazdów tematycznych poruszane są kwestie z sześciu głównych obszarów, w których akademia jest merytorycznie osadzona. Pomiędzy zjazdami uczestnicy współpracują w siedzibie swojej firmy z dedykowanym doradcą – mówi Michał Waszczuk.

    Doradca zostanie firmie przydzielony na podstawie diagnozy poziomu innowacyjności metodą Innovation Health Check. Wspiera przedsiębiorstwo w pracach nad konkretnymi rozwiązaniami i stworzeniem planu wdrożenia w nim zmian, które pozwolą podnieść jego innowacyjność i zyski.

    To jest clou całego przedsięwzięcia – wiedza teoretyczna i praktyczna pozyskana przez uczestników, wzbogacona od razu o konkretne rozwiązania dopasowywane do sytuacji firmy. Plan wdrożenia zmiany ma być białą księgą, drogowskazem pokazującym, jak innowacje w danej firmie tworzyć i wdrażać od razu po zakończeniu projektu – mówi Michał Waszczuk.

    Program przewiduje 60 godzin doradztwa dla mikroprzedsiębiorstw oraz 120 godz. dla firm z sektora MŚP i dużych. Do udziału w nim firmy mogą zgłaszać się do 20 lutego br. (nabór zaplanowany pierwotnie do końca grudnia został wydłużony). Udział w AMI jest płatny, ale z dofinansowaniem ze środków unijnych, które wynosi 80 proc. dla mikro-, małych i średnich firm oraz 50 proc. dla dużych. To oznacza, że maksymalny wkład własny przedsiębiorstwa – przy udziale minimum trzech uczestników – wynosi ok. 6,5 tys. zł netto za uczestnika w przypadku MŚP oraz ok. 16 tys. zł netto w przypadku dużych przedsiębiorstw. Ostateczna kwota zależna jest jednak od liczby uczestników, którzy zostaną zakwalifikowani do programu. Całkowity budżet programu PARP na lata 2018–2023 to blisko 30 mln zł.

    W pierwszej edycji programu, która odbyła się w ubiegłym roku, wzięło udział 16 przedsiębiorstw: sześciu przedstawicieli mikro- i średnich firm oraz po dwóch przedstawicieli małych i dużych spółek reprezentujących branże: budowlaną, badawczo-rozwojową, produkcyjną, transportową, energetyczną oraz paliwową. W badaniu przeprowadzonym przez PARP ponad 80 proc. z nich zdecydowanie pozytywnie oceniło dostosowanie programu do oczekiwań i potrzeb zawodowych.

  • Młode mamy chcą spełniać się w e-commerce

    Młode mamy chcą spełniać się w e-commerce

    Blisko 15 proc. kobiet w trakcie urlopu macierzyńskiego myśli o rozpoczęciu pracy na własny rachunek – mówi Damian Gwiazdowski z Shoper Premium Warszawa. Dobrym pomysłem na start jest otworzenie sklepu internetowego. Uruchomienie e-sprzedaży jest prostsze niż tradycyjnego sklepu, a przy tym znacznie tańsze. W czasie opieki nad dzieckiem kobiety często odkrywają nisze, w których upatrują szansy na sukces, więc wiele z e-sklepów dotyczy właśnie branży parentingowej.

    Według danych Pracuj.pl około 15 proc. Polek myśli o założeniu własnej działalności w trakcie urlopu macierzyńskiego, ale niestety nie ma dokładnych danych na ten temat. Patrząc na tendencje na naszej platformie sprzedażowej Shoper, widzimy bardzo dużą aktywizację gospodarczą kobiet i coraz większą liczbę sklepów zakładanych przez Polki – ocenia Damian Gwiazdowski, ekspert w Shoper Premium Warszawa.

    Z raportu Fundacji Przedsiębiorczości Kobiet wynika, że mniej więcej co trzecia polska firma jest zarządzana przez kobietę (33,4 proc.). Założenie własnej działalności gospodarczej jest najczęściej kolejnym krokiem zawodowym po pracy w innej firmie lub instytucji (67 proc.) i jest spowodowane chęcią pracy „na swoim” (42 proc.) oraz dążeniem do rozwoju zawodowego (37 proc.).

    Raport PARP „GEM Polska – Raport z badania przedsiębiorczości 2018” wskazuje, że rośnie odsetek pań dostrzegających szanse biznesowe, a co za tym idzie także skłonność do zakładania działalności gospodarczej. 91 proc. kobiet prowadzących młode firmy założyło je z powodu chęci wykorzystania szansy, jaką daje własny biznes. Tylko 8 proc. deklaruje, że powodem był brak możliwości znalezienia pracy.

    Zdarza się, że taka decyzja podejmowana jest w czasie urlopu macierzyńskiego.

    Urlop macierzyński w Polsce trwa około 52 tygodni, a wiele Polek jest bardzo aktywnych, ma doświadczenie biznesowe albo chce się uczyć różnego rodzaju biznesów. W trakcie swojej przygody z macierzyństwem wpadają na nowe pomysły. Zdarza się też, że miały wcześniej pomysły na nowy biznes, ale nie miały odwagi albo czasu, żeby je wdrożyć w życie – tłumaczy Damian Gwiazdowski. – Wiele z nich jest zmęczonych pracą na etacie, chcą pracować na swoich warunkach, chcą dzielić swój czas pomiędzy dziecko i dom, ale także rozwijać się.

    Nowe pomysły na biznes czasem wynikają z tego, że kobiety w trakcie macierzyństwa poznają nisze na rynku.

    Z ponad 13 tys. sklepów obecnych na naszej platformie najpopularniejszymi kategoriami jest dom i ogród, ubrania, uroda i zdrowie. Co dziesiąty sklep jest z branży akcesoriów dziecięcych. Branża parentingowa rok do roku notuje bardzo wysokie wzrosty – wymienia ekspert. – Jest mama, która założyła sklep z pieluszkami wielorazowymi, inna projektuje i szyje kurtki, które pomagają zabezpieczyć dzieci w trakcie jazdy samochodem.

    Liczba transakcji w sklepach z asortymentem dla najmłodszych na platformie Shoper w pierwszym półroczu 2019 roku wzrosła o 32 proc. rdr., a ich łączne dochody – o 36 proc.

    Dane Shopera zebrane od kilkuset właścicieli sklepów działających na tej platformie w raporcie „Multiwyzwania” wskazują, że e-sklep może być dobrym sposobem na start w biznesie. Prawie  75 proc. sprzedawców korzystających z oprogramowania Shoper zamknęło rok 2018 z lepszym wynikiem niż poprzedni. Dla połowy sklepów tempo rozwoju jest szybsze niż wzrost całej branży. Blisko co trzecia firma odnotowała wzrost o ponad 30 proc., podobna grupa zakończyła rok 10–30-proc. wzrostem. W przypadku 6 proc. firm przychody wzrosły niemal dwukrotnie. Jednocześnie koszty, które trzeba ponieść przy założeniu sklepu internetowego, są relatywnie niewielkie, znacznie niższe niż w przypadku tradycyjnych sklepów.

    Przy skorzystaniu z platformy sklepów internetowych spora część kosztów już jest w ramach abonamentu. Hosting, serwis, obsługa techniczna jest w ramach abonamentu platformy internetowej. Dodatkowo wiele rzeczy jesteśmy w stanie outsourcować, np. działania marketingowe, pozycjonowanie, reklamę w Google Ads czy w mediach społecznościowych. Na platformie Shoper, żeby obsłużyć początkujący sklep internetowy. wystarczy dla nas program 500+, nawet w opcji premium, która jest dedykowana bardziej wymagającym klientom – wylicza ekspert. – Sklep internetowy jest dla młodej mamy idealnym biznesem, które pozwoli jej połączyć wychowywanie dzieci i rozwijanie swoich pomysłów biznesowych – przekonuje.

    Raport „Multiwyzwania” wskazuje, że sklep internetowy stanowi główne źródło dochodu dla ponad 21 proc. przedsiębiorców, w ponad 10 proc. przypadków odpowiada za blisko połowę dochodów. Największy odsetek (30 proc.) e-biznesów stanowiących główne źródło dochodu jest wśród sklepów działających na rynku 4–5 lat.

  • Tylko 10 proc. MŚP wprowadziła nowy produkt lub usługę

    Tylko 10 proc. MŚP wprowadziła nowy produkt lub usługę

    Choć rosną nakłady na inwestycje, to małe i średnie przedsiębiorstwa na rozwój przeznaczają niewiele środków. Obecnie w Polsce tylko 7 firm na 100 wdraża innowacje produktowe lub procesowe. Firmy z sektora MŚP głównie skupiają się na usprawnieniu produktowym, a tylko co dziesiąta stawia na innowacyjne rozwiązania. Tymczasem to właśnie one, w tym szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji czy wirtualnej rzeczywistości, przynoszą największe zyski. Firmy zainteresowane zbudowaniem strategii trwałej przewagi konkurencyjnej mogą wziąć udział w warsztatach wspierających innowacyjność.

    W sektorze małych i średnich przedsiębiorstw innowacja ma charakter przede wszystkim niewielkiego innowatorstwa. Firmy skupiają się często na szkoleniu pracowników z obecnych trendów, z nowinek technicznych, natomiast nie koncentrują się na tym, aby wprowadzać rewolucyjne produkty na rynek – mówi Joanna Golonka, konsultant ds. przemysłu z ramienia Autodesk.

    O tym, jak wykorzystać możliwości, jakie daje Przemysł 4.0 i zbudować przewagę konkurencyjną, mówią eksperci Autodesk podczas warsztatów „Innovation Workshop”. Odbywać się będą one do 27 listopada w Sopocie, Wrocławiu, Katowicach, Rzeszowie, Poznaniu oraz w Warszawie.

    Rozróżniamy trzy rodzaje innowacji: innowacja inkrementalna, kiedy ulepszamy produkt, usługę w nieznacznym stopniu. Innowacja systemowa, kiedy dany produkt lub usługę stosujemy na innym rynku lub też taki produkt znajduje zupełnie nowe zastosowanie. Przełomowa jest innowacja transformacyjna. To wprowadzenie zupełnie nowego produktu na rynek lub też jego rewolucyjne zastosowanie – twierdzi Joanna Golonka.

    Ekspertka wskazuje, że firmy z sektora MŚP głównie skupiają się na innowacji inkrementalnej ( 70 proc.). Zdecydowanie rzadziej inwestują w innowacje systemowe (20 proc.) i transformacyjne (10 proc.). Tymczasem to właśnie innowacja transformacyjna buduje przewagę konkurencyjną i decyduje o rozwoju.

    Wykorzystanie technologii cyfrowych może usprawnić niemal każdy rodzaj pracy. Obecnie mamy natłok informacji i danych, które zbieraliśmy przez kolejne lata. Teraz ważne jest, żeby te dane w odpowiedni sposób wykorzystać, przeanalizować, wykorzystać je do generowania korzyści biznesowych – przekonuje przedstawicielka Autodesk.

    Przemysł 4.0, zaliczany przez Deloitte do grupy megatrendów, bazuje na coraz większym udziale nowych technologii w gospodarce. Internet rzeczy zapewnia w czasie rzeczywistym niezbędne informacje, a robotyzacja pozwala zwiększyć wydajność produkcji. Analitycy Deloitte oceniają, że czwarta rewolucja przemysłowa zwiększy produktywność i zniweluje ryzyko.

    W firmach produkcyjnych to przede wszystkim automatyzacja linii produkcyjnych, analiza danych oraz narzędzia, które pozwalają na zredukowanie liczby prototypów i zmniejszenie kosztów projektowych. Druk 3D sprawdza się zwłaszcza w mikroprzedsiębiorstwach, jest wykorzystywany na mniejszą skalę do tworzenia niszowych produktów, pozwala zaoszczędzić koszty. Mamy technologię wirtualnej rzeczywistości, która pozwala na lepszą komunikację z klientem, na łatwiejsze zobrazowanie produktu – wymienia ekspertka.

    Prognozy Gartnera zakładają, że do końca 2020 roku ok. 40 proc. procesów związanych z analizą danych będzie podlegać automatyzacji. Z kolei według szacunków International Federation of Robotics do 2020 roku w fabrykach na całym świecie będzie zainstalowanych ok. 1,7 mld robotów przemysłowych.

    W Polsce jednak, jak wynika z raportu „Smart Industry Polska 2018”, przygotowanego przez Siemens we współpracy z Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii, 60 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP w ogóle nie zna koncepcji Przemysłu 4.0, a zaledwie 15,5 proc. uwzględnia ją w swojej strategii. Tymczasem istnieje szereg programów, które innowacyjność wspierają.

    Wspieranie konkurencyjności takich przedsiębiorstw powinno być strategicznym elementem polityki państwa. Dlatego też tworzone są pewne fundusze, tak jak np. projekt „Sieć Otwartych Innowacji” prowadzony przez Agencję Rozwoju Przemysłu oraz inne fundusze korzystające z zasobów Unii Europejskiej. Jednocześnie takie firmy mogą korzystać z ulg podatkowych. Bardzo ważne jest to, aby firmy z sektora MŚP miały równe szanse we wdrażaniu innowacji i konkurencyjności na polskim rynku – przekonuje Joanna Golonka.

    „Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw 2019” przygotowany przez PARP wskazuje, że w 2017 roku nakłady inwestycyjne na nowe i używane środki trwałe we wszystkich podmiotach gospodarki w Polsce wyniosły 194,4 mld zł, przy czym nakłady inwestycyjne na nowe środki osiągnęły 173 mld zł. Średnio nakłady inwestycyjne na jedną firmę wyniosły ok. 93,6 tys. zł. O ile w grupie dużych przedsiębiorstw w 2017 r. w porównaniu z poprzednim rokiem zanotowano spadek nakładów o 2 proc., o tyle rosły one w mikro- (z 15,6 tys. zł do 17,1 tys. zł), małych (z 293 tys. zł do 319 tys.) i średnich firmach (z 2,31 mln zł do 2,51 mln zł).

  • Co pomoże MSP przebić się na międzynarodowych rynkach?

    Co pomoże MSP przebić się na międzynarodowych rynkach?

    Mówiąc o polskich firmach trafiających ze swoimi towarami do środowiska międzynarodowego, najczęściej myślimy o gigantach odzieżowych, meblowych lub farmaceutycznych. Jednak prawdziwy klucz do sukcesu może kryć się w rodzinnych firmach z sektora MSP.

    Jeszcze 20 lat temu produkcja masowa była kuszącą perspektywą – wystarczyło tylko spojrzeć na imponujące liczby i dodać do tego otwarcie rynków zagranicznych na polskie produkty i usługi. Gdybyśmy podążyli w tym kierunku, być może już dawno byśmy nie istnieli. Niszą, która zagwarantowała nam przewagę, była wysoka jakość i precyzja. Do tego nie potrzebujemy tysiąca pracowników, wystarczy nam zaufane grono specjalistów – mówi Marek Bernaciak, założyciel firmy AMB Technic.

    Struktury małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce często przypominają rzemieślnicze warsztaty – prowadzone przez dyrektora z wieloletnim doświadczeniem, często zaczynającym swoją karierę tuż po przełomowych zmianach politycznych, takich jak upadek żelaznej kurtyny czy wejście Polski do Unii Europejskiej. Ambicje stworzenia sprawnie działającego systemu na początku dzielą z wąskim gronem zaufanych osób – rodziny i znajomych. Często to tymczasowe wsparcie przeradza się w wieloletnią karierę w zbudowanej wspólnymi siłami firmie. Bardzo nieliczne firmy rozwijają swój system zarządzania na wzór tych zachodnich, z wyraźnie ustalonymi procesami przypisanymi do konkretnych, wyspecjalizowanych pracowników.

    Rynek MSP w Polsce – co można zmienić?

    W 2019 roku aż 96,5% zarejestrowanych w Polsce firm nie zatrudniało więcej niż 50 osób, generując 49,8% PKB. Większość z nich stanowią niewielkie zakłady usługowe i handlowe, co dziesiąta zajmuje się produkcją[1]. Ten obszar stanowi największe wyzwanie dla przedsiębiorców.

    Niektóre z naszych maszyn potrafiłyby wyprodukować towar, który zapewniłby utrzymanie jej oraz pracownika ją obsługującego. Ale w ten sposób nie bylibyśmy w stanie zbudować firmy, która utrzyma się na rynku. Dzięki zdobytej wiedzy i doświadczeniu, możemy się rozwijać i inwestować w sprzęt oraz ludzi, aby zwiększyć korzyści klientów – mówi Marek Bernaciak.

    Inwestycje są wskazywane jako najważniejszy czynnik wpływający na rozwój przedsiębiorstw, jednak niewiele firm decyduje się na poszerzenie działalności. Nakłady na wprowadzanie nowych technologii od lat utrzymuje się na stałym poziomie.

    Technologia idzie do przodu, a my musimy z tego korzystać, aby nie zostać w tyle. Jeśli polska firma nie przeznaczy zebranych środków na rozwój, zrobi to podobne przedsiębiorstwo – włoskie, niemieckie, angielskie… A my w pewnym momencie uznamy, że przegapiliśmy szansę życia – dodaje.   

    Plusy małych firm

    Przedsiębiorstwa zatrudniające od kilku do kilkudziesięciu pracowników rządzą się innymi prawami niż korporacje. Pomagają zachować płynność pracy i minimalizują ryzyko kryzysu wywołanego czynnikami ludzkimi. Małe firmy mają przewagę nad dużymi przedsiębiorstwami dzięki ułatwionej komunikacji i realnemu wpływowi na metody zarządzania, jaki mają wszyscy członkowie zespołu. W niewielkiej grupie łatwiej o dostrzeżenie problemów i szybkie reagowanie, które nie wymaga uruchamiania specjalnych procedur. Pomaga w tym również indywidualne podejście do pracownika  – dyrektor może bezpośrednio przekazać osobom na różnych szczeblach, jakie ma wobec nich oczekiwania. Pracownicy z kolei mają możliwość sprawdzenia się w różnorodnych zadaniach, w przeciwieństwie do silnie ustrukturalizowanych instytucji, w których każda osoba poznaje jedynie wąski obszar w zakresie swojej specjalizacji.

    Biznes zaczyna się i kończy na drugim człowieku. Jeśli nie będziemy umieli się komunikować, to nawet posiadając najlepszy produkt na rynku, nie osiągniemy sukcesu. Każdego klienta i pracownika znam osobiście, mam możliwość uścisnąć dłoń, wypić kawę i po prostu porozmawiać. Tego nie zagwarantuje mi żadna korporacja – kończy Marek Bernaciak.

    [1] Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce, PARP 2019
  • Przedsiębiorcza Polska – młodzi ludzie stawiają na własny biznes i innowacje!

    Przedsiębiorcza Polska – młodzi ludzie stawiają na własny biznes i innowacje!

    Młodzi Polacy coraz częściej prowadzą własne firmy zamiast pracować na etacie. Pod względem liczby powstających przedsiębiorstw jesteśmy w czołówce Unii Europejskiej. Do tego coraz więcej młodych ludzi ma świadomość, że innowacje technologiczne są kluczowe do odniesienia sukcesu w biznesie.

    Polski sektor przedsiębiorstw to przede wszystkim mikroprzedsiębiorstwa. W „Raporcie o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw” przygotowanym przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) można przeczytać, że mikroprzedsiębiorcy to aż 96,5% wszystkich firm działających w naszym kraju. Dla porównania przedsiębiorstwa małe stanowią 3% sektora polskich firm. Najmniejsi przedsiębiorcy działają głównie w usługach (53%) i handlu (23,9%). Mikroprzedsiębiorstwa generują 41% polskiego PKB i tworzą 40% miejsc pracy w naszym kraju. Wśród tych podmiotów dominują jednoosobowe działalności gospodarcze (źródło: https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/ROSS-2019-www_190711.pdf).

    Przedsiębiorczy jak młody Polak

    O przedsiębiorczości Polaków najlepiej świadczą liczby. W naszym kraju w 2019 roku przybywa średnio 916 jednoosobowych firm dziennie. W 2018 roku było to średnio 905 firm dziennie. Polacy otwierają własny biznes w różnym wieku, najczęściej mając 31–45 lat, ale nie brakuje również młodszych osób. 56% właścicieli takich firm to mężczyźni. Należy podkreślić, że prowadzący własny biznes należą do grupy najbardziej usatysfakcjonowanych Polaków. Większość z nich po prostu lubi to, co robi i ceni sobie niezależność oraz swobodę działania. Niestety są i ciemne strony prowadzenia własnej działalności gospodarczej – to przede wszystkim stres, na który wskazuje 32% przedsiębiorców, natomiast na drugim miejscu wymieniana jest biurokracja (18%). Co ważne, co trzeci przedsiębiorca planuje w najbliższych 12 miesiącach rozwijać swoją firmę. Takie plany mają przeważnie młodzi Polacy prowadzący działalność gospodarczą (35%) (źródło: https://cdn.taxcare.pl/taxcare_pl/indeksprzedsiebiorczosci/media/docs/taxcare-indeks_przedsiebiorczosci_2019-raport.pdf).

    Nowinki technologiczne podstawą biznesu

    Innowacje technologiczne są dziś kluczem do sukcesu w biznesie – rozumie to coraz więcej polskich przedsiębiorców. W rezultacie inwestycje w nowoczesne technologie w polskim biznesie ciągle rosną. Na przykład przedsiębiorstwa przemysłowe przeznaczają na ten cel 5,7 mln zł rocznie, a usługowe – 5,5 mln zł (źródło: https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/ROSS-2019-www_190711.pdf).

    Szczególnie ważna w nowoczesnym biznesie jest mobilność. Ani pracownik, ani tym bardziej przedsiębiorca nie może być dzisiaj przywiązany do biurka. W 2018 roku ponad 2/3 polskich przedsiębiorstw wyposażało swoich pracowników w urządzenia mobilne. Były to przede wszystkim notebooki, tablety i smartfony (źródło: https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5497/1/12/1/spoleczenstwo_informacyjne_w_polsce._wyniki_badan_statystycznych_z_lat_2014-2018.pdf). Właśnie w obszarze mobilności pojawia się wiele innowacji. Przykładem rozwiązania, z którego może skorzystać mały przedsiębiorca, jest technologia SoftPOS od Polskich ePłatności. Mikrofirmy często przyjmują płatności niskokwotowe, a dzięki wspomnianej technologii nie muszą ograniczać się do gotówki. SoftPOS od PeP to idealne rozwiązanie dla mobilnych pracowników i przedsiębiorców. Dzięki tej technologii można zmienić smartfon w terminal płatniczy. Mało tego – taki smartfon z NFC można otrzymać za 0 zł od firmy Polskie ePłatności w ramach programu „Polska Bezgotówkowa”. Właśnie ta firma jako pierwsza w naszym kraju wprowadziła innowacyjną technologię SoftPOS, umożliwiającą przyjmowanie płatności do 50 zł. Dzięki terminalowi w smartfonie przedsiębiorca może przyjmować płatności w dowolnym miejscu, udostępniając klientom wygodne regulowanie należności.

    Oczywiście mobilność i SoftPOS to tylko jeden z przykładów na to, jak nowe, innowacyjne rozwiązania technologiczne ułatwiają prowadzenie biznesu i pomagają budować przewagę konkurencyjną. Dobry pomysł i przedsiębiorczość w połączeniu z funkcjonalną technologią może być skutecznym sposobem na odniesienie sukcesu w biznesie – bez względu na branżę, w jakiej się działa.

  • Prosta spółka akcyjna – czy rzeczywiście taka prosta?

    Prosta spółka akcyjna – czy rzeczywiście taka prosta?

    W 2023 roku potencjał polskich start-upów sięgnie 2,2 mld zł wartości dodanej dla gospodarki, ponad 50 tys. miejsc pracy i 757 mln zł przychodów dla gospodarstw domowych – pokazują dane Deloitte przytaczane przez MPiT. Żeby ułatwić start-upom działalność i pozyskiwanie kapitału, resort stworzył prostą spółkę akcyjną, która zafunkcjonuje od marca 2020 roku. Nowa i elastyczna forma prowadzenia działalności ma być następcą obecnej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

    Prosta spółka akcyjna jest korzystnym rozwiązaniem. Pojawi się w polskim ekosystemie prawnym od 1 marca 2020 roku. Bardzo polecam obserwowanie reakcji tych wspólników, którzy już założyli prostą spółkę akcyjną, bo na samym początku może to powodować pewne problemy czy uciążliwości, i skonsultowanie się z prawnikiem. PSA – mimo że jest bardzo interesującym i ciekawym podmiotem – nie jest tak do końca prosta i zawiera szereg postanowień, które wymagają konsultacji i uwagi – mówi Marcin Jaraczewski, radca prawny, partner w Lawmore.

    Prosta spółka akcyjna (PSA) została wprowadzona w nowelizacji Kodeksu spółek handlowych, którą prezydent podpisał na początku sierpnia. PSA jest rozwiązaniem, które resort przedsiębiorczości opracował wspólnie ze środowiskiem start-upowym (prace nad nim trwały od 2016 roku). W badaniu przeprowadzonym przez PARP aż 73 proc. z nich wskazało na potrzebę nowej formuły prawnej dla innowacyjnych firm.

    PSA jest bytem pośrednim pomiędzy spółką z o. o., która jest dość prosta, ale jednocześnie mocno skostniała i niedopasowana do dzisiejszych realiów, a spółką akcyjną, która jest dość droga w utrzymaniu i bardzo skomplikowana – mówi Marcin Jaraczewski. – Idea polegała na tym, aby powstała spółka, która będzie wykorzystywana przez młodych przedsiębiorców, przede wszystkim przez start-upy, do rozpoczęcia działalności, zdobywania finansowania na rynku i swobodnego rozporządzania akcjami przez jej akcjonariuszy.

    Radca prawny podkreśla też, że prostą spółkę akcyjną należy traktować jako bezpośrednią konkurencję dla spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, a być może nawet następcę tej formy.

    PSA wprowadza sporo korzystnych rozwiązań, na pewno będzie znakomita pod kątem prowadzenia akcji crowdfundingowych, zbierania kapitału z rynku i wprowadzania w takich spółkach akcjonariatów pracowniczych, czyli tzw. ESOP-ów. To są rozwiązania bardzo trudne do realizacji w przypadku spółki z o.o. – mówi Marcin Jaraczewski.

    Resort liczy, że to rozwiązanie wspomoże rozwój polskich start-upów i zwiększy ich konkurencyjność, a przede wszystkim zatrzyma je w kraju. Zwłaszcza że – jak wynika z szacunków z Deloitte przytaczanych przez MPiT – w 2023 roku potencjał polskich start-upów sięgnie 2,2 mld zł wartości dodanej dla gospodarki, ponad 50 tys. miejsc pracy i 757 mln zł przychodów dla gospodarstw domowych.

    Prosta spółka akcyjna ma ułatwić łączenie inwestorów i start-upów oraz pomóc tym drugim w zdobywaniu finansowania. To jest dla start-upów bardzo ważna rzecz – mieć elastyczną i nowoczesną formę prawną prowadzenia działalności, która umożliwia łatwe emitowanie akcji, łatwe obejmowanie ich przez akcjonariuszy i w efekcie łatwy dopływ pieniędzy do takiej spółki ze strony drobnych, detalicznych inwestorów czy większych podmiotów – mówi Marcin Jaraczewski.

    Jak ocenia, wprowadzenie PSA jest dobrym rozwiązaniem także z perspektywy inwestorów, którym ułatwi obejmowanie akcji w takiej spółce i uprości cały proces inwestycyjny.

    Być może dla małych, detalicznych inwestorów sam fakt niskiego kapitału akcyjnego i łatwości wypłacania środków z takiej spółki może być trochę odstraszający. Natomiast ci najważniejsi inwestorzy są w stanie na prostej spółce akcyjnej zyskać. W projekcie umożliwiono odroczone wpłacanie kapitału na pokrycie akcji do trzech lat od momentu, kiedy te akcje zostaną utworzone. To dla inwestorów, szczególnie zalążkowych, może okazać się korzystne, bo nie będą musieli wpłacać pieniędzy na pokrycie utworzonych akcji od razu, ale mogą np. uzależnić kolejne wpłaty od spełnienia określonych warunków – mówi Marcin Jaraczewski.

    PSA powstała z myślą o start-upach, ale będzie dostępna dla każdej firmy, dla której tradycyjne ramy organizacyjne są zbyt sztywne i skomplikowane. Jej główne zalety to m.in. szybka rejestracja elektroniczna, brak barier wejścia (1 zł kapitału na start, dla porównania – w przypadku spółki z o.o. to 5 tys. zł), duża swoboda i elastyczność w określaniu rodzajów akcji i zasad działania spółki oraz brak skomplikowanych wymogów organizacyjnych (wystarczy 1-osobowy zarząd, nie ma obowiązku tworzenia rady nadzorczej).

  • Połowa specjalistów w IT nie ma wyższego wykształcenia technicznego

    Połowa specjalistów w IT nie ma wyższego wykształcenia technicznego

    Do czerwca 2019 r. firmy z branży IT chcą zatrudnić 6 tys. pracowników. Prawdopodobieństwo, że będą to specjaliści z dyplomami uczelni technicznych jest znikome, szczególnie że by wypełnić rosnący deficyt osobami z wykształceniem kierunkowym, rokrocznie takie studia musiałoby kończyć przynajmniej 10 tys. absolwentów więcej niż obecnie. Stąd już połowa pracowników IT nie posiada wykształcenia technicznego.

    W drugim kwartale 2019 r. pracodawcy zamierzają mocno wziąć się za łatanie braków kadrowych. W planach mają m.in. zatrudnienie 6 tys. specjalistów IT, w tym blisko 2,5 tys. programistów, setki testerów i projektantów oprogramowania. Tak wynika z „Branżowego Bilansu Kapitału Ludzkiego w sektorze IT” przygotowanego przez PARP i Uniwersytet Jagielloński na bazie badania przeprowadzonego wśród 800 przedsiębiorców IT i ponad 800 studentów piątego roku z 50 najlepszych kierunków informatycznych z całej Polski.

    Tymczasem, zgodnie z danymi Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, udostępnionymi na prośbę szkoły programowania online Kodilla.com, kierunki związane z informatyką rocznie kończy nie więcej niż 14 tys. studentów. Ten stan utrzymuje się niezmiennie od 2014 r. Aby podjąć próbę zapełnienia deficytu w branży IT pracownikami z dyplomem wyższej uczelni publicznej lub prywatnej, Kodilla.com szacuje, że każdego roku absolwentów musiałoby więc być przynajmniej o 10 tys. więcej.

    Programowanie bez studiów?

    Choć 90 proc. osób kandydujących do pracy w IT posiada wykształcenie wyższe, to zaledwie połowa (54 proc.) ukończyła kierunki techniczne, takie jak np. informatyka, robotyka czy automatyka – mówią z kolei dane międzynarodowej firmy rekrutacyjnej Randstad. Jednocześnie do pracodawców spływa coraz więcej zgłoszeń od absolwentów alternatywnych szkół, w tym bootcampów programistycznych. I jak okazuje się, brak ukończonych studiów technicznych wcale nie przekreśla ich szans na znalezienie posady jako specjalista IT. Magdalena Szabelska, team leader technologies w Randstad, wyjaśnia:

    W naturalny sposób najbliżej do IT mają osoby, które ukończyły kierunki ścisłe: matematykę, fizykę czy ekonomię. Niemniej w branży coraz większe znaczenie zyskują umiejętności komunikacyjne czy interpersonalne, a to już domena humanistów. Dlatego pomimo braku dyplomu uczelni wyższej, jeżeli zainteresowani wykazują odpowiednią wiedzę IT, zdobytą nawet na kursach, studiach podyplomowych czy bootcampach programistycznych, są dla pracodawcy równie cenni, jak absolwenci kierunków informatycznych. Jak mantra powtarza się bowiem, że w IT najważniejsze są umiejętności, a dyplomy są dopiero na drugim miejscu – tłumaczy ekspertka.

    Produkują setki “juniorów” bez doświadczenia?

    Z danych Randstad wynika, że prawie 30 proc. kandydatów do pracy w IT to absolwenci różnorodnych kursów branżowych, w tym absolwenci szkół programowania (bootcampów programistycznych). Ciekawe wnioski płyną także z najnowszego raportu Stack Overflow, w którym o wykształcenie zapytano 90 tys. przedstawicieli świata IT. Jeszcze w 2015 r. udział w bootcampach deklarowało 3,5 proc. respondentów, w aktualnej edycji – już 15,4 proc. To oznacza coraz bardziej wyraźną konkurencję dla uczelni wyższych, które, jak wynika z bilansu PARP, za słabo przygotowują do realnych wyzwań, jakie stawia rynek pracy, nie mówiąc już o wykształcaniu kompetencji do obejmowania odpowiedzialnych stanowisk.

    Absolwentom kursów i bootcampów często zarzuca się brak umiejętności praktycznych i doświadczenia adekwatnego do pracy w IT. Tymczasem, jak pokazuje bilans PARP, to właśnie studenci tradycyjnych uczelni coraz częściej odstają od potrzeb rynku pracy. Studia to w dużej mierze teoria, w tym wykłady, które ze względu na swoją teoretyczność są traktowane jako jeden z najsłabszych elementów nauki na uczelniach. Bootcampy są natomiast nastawione na intensywny kurs praktyczny, dzięki któremu absolwenci od razu uczą się jak pracować w zespole i na projektach.

    Niestety młodzi informatycy na studiach zwykle uczą się od teoretyków. Co więcej, z reguły nie prowadzą żadnej dodatkowej działalności, pozwalającej pozyskiwać wiedzę praktyczną i doświadczenie. Tylko 14 proc. z nich ma też styczność z bardzo ważnym w branży aspektem zarządzania zespołem. Na tym polu wygrywają absolwenci alternatywnych metod kształcenia. W możliwie krótkim czasie, liczonym w tygodniach, a nie latach, uczą się bowiem konkretnych umiejętności od praktykujących programistów, będących często właścicielami własnych biznesów. Może takie osoby podczas rozmowy kwalifikacyjnej nie mogą pokazać dyplomu, za to mają pełne portfolio zrealizowanych zadań – tłumaczy Marcin Kosedowski, ekspert rynku szkoleniowego z Kodilla.com.

    Jak czytamy w raporcie Randstad, z perspektywy pracodawców doświadczony programista powinien pochwalić się przede wszystkim praktycznymi umiejętnościami programowania, czyli najlepiej swoimi projektami. Mniej ważne jest, czy zrealizował je na studiach, czy pisząc w domu do szuflady.

  • Jednorożec nad Wisłą

    Jednorożec nad Wisłą

    Jak szybko w Polsce zobaczymy pierwszego jednorożca, czyli firmę wycenianą na miliard dolarów? To trudne pytanie. Z pewnością potencjał w polskich startupach jest duży, jednak tak spektakularne wyceny nie rodzą się z projektu realizowanego przez rok czy dwa. Jedno jest pewne – pierwszy polski jednorożec będzie miał znaczną część rodzimego kapitału. NCBR, PARP i polscy inwestorzy to najczęstsze źródło finansowania innowacji z nad Wisły.

    Kiedy startupy pyta się o wskazanie źródła finansowania swojego projektu znaczna ich część kieruje swoje oczy na zagraniczne fundusze Venture Capital, aniołów biznesu spoza Polski lub zagraniczne akceleratory. Okazuje się, że aż 60% startupów planuje pozyskać finansowanie spoza naszego kraju. Ilu z nich rzeczywiście się udaje w kolejnym roku zrealizować ten cel? – zaledwie 17%. Okazuje się, że głównym źródłem finansowania polskich startupów są środki własne oraz rodzimy kapitał.

    Wsparcie dla innowacji

    Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, kiedy startup obierze sobie za cel pozyskanie kapitału z Polski. W ostatnich latach widać wyraźny trend idący w stronę finansowania ze środków przeznaczonych na rozwój polskiej nauki. Jeszcze w 2016 roku wartość finansowania zewnętrznego pozyskana ze środków NCBR wynosiła ok 25%, dziś jest to ponad 40% w stosunku do całej struktury finansowania polskich startupów.

    Ostatnie lata przyniosły wiele pozytywnych zmian w dostępie do środków publicznych. Modelowym przykładem efektywnego wsparcia jest „szybka ścieżka” w ramach programu NCBR. Szybka ścieżka to idealne rozwiązanie dla wsparcia innowacji, ponieważ decyzja o przekazaniu środków zapada błyskawicznie, co jest o wiele bardziej istotne w przypadku startupu niż sama wysokość dofinansowania” – Michał Wroczyński, CEO Samurai Labs.

    Co istotne, polskie innowacje finansowane są przez rodzimych inwestorów.

    Polski kapitał pracuje na pierwszego jednorożca

    Okazuje się, że młode innowacyjne firmy potrafią skutecznie pozyskiwać rodzime źródła finansowania. 68% firm deklarujących, że ich źródłem kapitału będą polskie Venture Capital, polski anioł biznesu lub rodzimy akcelerator, pozyskały środki właśnie z tego źródła. W dodatku, część firm, która wcześniej nie rozważała takiego źródła finansowania, najwyraźniej przekonała się do niego, ponieważ aż 82% startupów w rzeczywistości skorzystało z rozwiązań dostępnych na polskim rynku.

    Kiedy podejmowaliśmy decyzję o tym, gdzie będziemy rozwijać sztuczną inteligencję trzeciej fali i jak będziemy finansować to przedsięwzięcie, zakładaliśmy pozyskanie kapitału właśnie w Polsce. Oprócz środków z NCBR, o które aplikujemy, pozyskaliśmy najlepszych na świecie aniołów biznesu – właśnie tu w Polsce. Są nimi Robert Lewandowski i Dawid Urban” – Michał Wroczyński, CEO Samurai Labs.

    Jak widać, w Polsce także można pozyskać wartościowych inwestorów, a mechanizmy finansowania w ramach programów wspierających innowacje nareszcie odzwierciedlają dynamikę ekosystemu startupowego.

    Cena innowacji

    Wsparcie publiczne jest konieczne w szczególności dla projektów, które rozwijają się dłużej, ale za to mają znacznie większą wycenę końcową. Do tej pory, kwota wydana na innowacje przez PARP, KFK, NCBR to ponad półtora miliarda złotych. Kolejne 2 miliardy na pobudzanie rynku inwestycji w innowacyjne firmy ma przeznaczyć PFR. Jeszcze do niedawna w Polsce wspierano głównie startupy, powstające i pracujące w metodyce lean, czyli takie, które skupiają się na jak najszybszym weryfikowaniu modelu biznesowego oraz budowie produktu w oparciu o już istniejące technologie i rozwiązania.

    W mojej ocenie takie projekty są ciekawe, jednak mają mniejsze szanse na uzyskanie statusu jednorożca. Interesującym podejściem, coraz częściej docenianym przez inwestorów i komisje oceniające wnioski pomocowe są startupy „deep tech”. To zupełnie inny sposób patrzenia na inwestycje. Prace badawczo-rozwojowe trwają niekiedy kilka lat, ale jeżeli dany podmiot opracuje swoją unikatową technologię, to jego wycena sięga astronomicznych wartości – takie startupy to właśnie potencjalne jednorożce” – Michał Wroczyński, CEO Samurai Labs.

    W oczekiwaniu na polskiego jednorożca widać jedno – zmianę w podejściu samych startupowców do rodzimego kapitału. Przewagą konkurencyjną polskich innowacji nie musi być błyskawicznie skalująca się na rynku aplikacja, która korzysta z już wypracowanych rozwiązań. Poziom kształcenia naszych naukowców i inżynierów pozwala budować nam zaawansowane rozwiązania, które same w sobie stanowią unikalną technologię. Takie podejście to najlepsza droga do narodzin polskiego jednorożca.
  • Analityka wspiera MŚP

    Analityka wspiera MŚP

    Obecność analityki w dużych przedsiębiorstwach nikogo już nie zaskakuje. Natomiast jej potencjał w sektorze MŚP wciąż jest bardzo duży. Tym bardziej, że narzędzia analityczne są obecnie powszechnie dostępne. Sposoby najlepszego wykorzystania danych w każdym biznesie były tematem konferencji Advanced Analytics and Data Science organizowanej przez Szkołę Główną Handlową w Warszawie we współpracy z SAS Institute i AMA Institute.

    Jak wynika z badania „The cost of poor customer service” przeprowadzonego przez Genesys, polskie przedsiębiorstwa tracą 20 mld dolarów w związku z odpływem klientów. Ta kwota pokazuje, że rotacja kupujących jest bardzo duża, a przywiązanie do marki niewielkie, co stanowi szansę dla organizacji z sektora MŚP. Mogą one potencjalnie pozyskiwać klientów rezygnujących z usług dużych korporacji. Właśnie tym stwierdzeniem rozpoczęto konferencję Advanced Analytics and Data Science.

    Jak wynika z danych PARP, małe i średnie przedsiębiorstwa mają ogromny wpływ na rozwój gospodarki, a ich udział w tworzeniu PKB na przestrzeni ostatnich lat systematycznie rośnie. W Polsce działa ponad 1,9 mln firm, z których zdecydowana większość to reprezentanci sektora MŚP (99,8 proc.). Mimo to, ze względu na skalę działania, korporacje produkują zdecydowanie więcej. Przeszkodą jest brak budżetu i zasobów, których zwiększenie często dodatkowo utrudniają ograniczone możliwości uzyskania finansowania, np. te wynikające z krótkiego okresu działalności organizacji na rynku, co wpływa na negatywny scoring kredytowy.

    Jak podkreślają specjaliści SAS i przedstawiciele środowisk naukowych, małe i średnie firmy muszą aktywnie szukać swoich szans biznesowych. Należy do nich m.in. duża elastyczność decyzyjna, która poprzez rozbudowane procedury i centralne zarządzanie jest niemożliwa do zastosowania w większych organizacjach. Przedstawicieli sektora MŚP charakteryzuje również większa skłonność do ryzyka, na którą duże firmy często nie mogą sobie pozwolić.

    Firmy zaczynające drogę z zaawansowaną analityką danych muszą też budować wewnętrzne kompetencje w tym zakresie, dlatego bardzo ważna jest współpraca biznesu z uczelniami wyższymi w celu budowania kadr i rozwijania kompetencji analitycznych.

    Analityka dla MŚP

    Podczas konferencji Advanced Analytics and Data Science zaprezentowano przykłady zastosowania analityki w wielu branżach. Jedno z przytoczonych case study dotyczyło firmy Baltona, polskiego przedsiębiorstwa handlu zagranicznego z wieloletnią tradycją, które we współpracy z Samsung Business Consulting zrealizowało projekt integracji danych pochodzących z portów lotniczych w celu optymalizacji akcji marketingowych. Inny przykład stanowił dostawca usług finansowych – Kasa Centrum, który wykorzystał narzędzia analityczne do maksymalizacji korzyści współpracy z klientami i opracowywania produktów odpowiadających ich potrzebom. W efekcie 75 proc. decyzji, które były podejmowane przez ekspertów zostało zautomatyzowane. Trzecie przedstawione case study dotyczyło firmy Apotex i problemu segmentacji sieci aptecznych. Aktualnie w Polsce działa aż 15 tysięcy aptek. Wyzwaniem jest zarządzanie danymi pochodzącymi z tak ogromnej liczby placówek i wykorzystanie ich do zwiększenia zysku.

    Kilka przykładów prezentowanych w trakcie konferencji dotyczyło projektów zrealizowanych przez AMA Institute. Z branży bankowej przedstawiono ekosystem zarządzania całym biznesem kredytowym w oparciu o zautomatyzowane narzędzia analityczne i raportowe, pozwalające na skuteczne konkurowanie małym organizacjom z bankami uniwersalnymi. Inny przykład dotyczył procesu analizy danych paragonowych w małej firmie, która posiada kilka sklepów. Dzięki informacjom znajdującym się na dowodzie zakupu można dowiedzieć się, w jakich godzinach placówkę odwiedza najwięcej klientów lub na jakie kwoty dokonują oni najczęściej zakupów. Ułatwia to m.in. planowanie działań promocyjnych czy podjęcie odpowiednich decyzji odnośnie zatowarowania poszczególnych sklepów. W logistyce analityka pozwala bardziej optymalnie zarządzać zleceniami lub oceniać, czy dany transport lepiej zrealizować, wykorzystując własną flotę czy skorzystać z usług podwykonawcy.

    Jak przekonywał w trakcie swojej prezentacji dr Mariusz Cholewa, Prezes Zarządu BIK, małe i średnie firmy powinny współpracować z dużymi operatorami danych. Skuteczne wykorzystanie analityki wymaga odpowiedniego przygotowania, stworzenia planu biznesowego i zbudowania ekosystemu partnerów, wspieranych przez informacje pochodzące z danych. Wśród największych barier stojących na drodze do wdrożenia analityki wymienia się: brak gruntownej analizy potrzeb, nieprawidłowe określenie celów wdrożenia oraz niską jakość danych. Podczas panelu dyskusyjnego, prelegenci rozmawiali o tym, jak pokonać powyższe bariery oraz doprowadzić do sytuacji, kiedy sektor małych i średnich przedsiębiorstw będzie korzystał z rozwiązań analitycznych na szeroką skalę.

    Z jednej strony w dzisiejszych czasach istnieją już zaawansowane metody i narzędzia, wykorzystywane powszechnie przez duże przedsiębiorstwa. Z drugiej, można postawić hipotezę, że w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw zarówno wiedza i świadomość dotycząca wartości ekonomicznej narzędzi analitycznych, jak i ich praktyczne wykorzystanie w celu budowy przewag konkurencyjnych jest bardzo ograniczona. W celu pokonania tego ograniczenia potrzebne jest zaangażowanie dużych partnerów biznesowych i instytucji, które wezmą na siebie ciężar rozpowszechnienia istniejących rozwiązań oraz budowy świadomości wśród małych organizacji. To wymaga kompleksowej wizji i zaangażowania, ale przyniesie istotną wartość biznesową dla wszystkich – mówi Serhij Fuks, Prezes AMA Institute.

  • XXI Konkurs na Polski Produkt Przyszłości – do wygrania 100 tys. zł

    XXI Konkurs na Polski Produkt Przyszłości – do wygrania 100 tys. zł

    Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju zapraszają do udziału w XXI edycji konkursu Polski Produkt Przyszłości. Nagrodą jest grant do 100 tys. zł z przeznaczeniem na rozwój, promocję lub umiędzynarodowienie produktu.

    Polskie innowacje i technologie to lokomotywa napędowa dla naszej gospodarki. Dlatego tak ważne jest, aby ich autorzy mieli środowisko do rozwoju swoich projektów. Rodzime produkty i usługi w dziedzinie nowych technologii wyróżnia przede wszystkim wysoka jakość. Ten właśnie wyznacznik sprawia, że polskie firmy nie tylko z sukcesem działają na rynkach krajowych i zagranicznych, lecz również budują świadomość silnych polskich marek w obszarze innowacji – podkreśla Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii.

    Budowanie świadomości polskich marek, promocja i wspomaganie rozwoju najbardziej innowacyjnych produktów i technologii wytworzonych w Polsce to główne cele konkursu Polski Produkt Przyszłości.

    W dwudziestoletniej historii konkursu zgłoszono ponad 900 innowacyjnych projektów. Były to nowości z różnych obszarów techniki, m.in. z branży: medycznej, farmaceutycznej, elektronicznej, chemicznej. Kapituła konkursu nagrodziła dotychczas 52 projekty, a ponad 100 przyznała wyróżnienia.

    Wiele produktów opracowanych na bazie prac konkursowych odniosło sukces rynkowy zarówno w kraju, jak i za granicą. Wśród laureatów są  perspektywiczne spółki  notowane na giełdowym rynku NewConnect. Wiele jednostek naukowych będących laureatami konkursu może poszczycić się najwyższą kategorią naukową A+.

    Zasady konkursu

    Uczestnikami konkursu mogą być jednostki naukowe, przedsiębiorcy i konsorcja składające się z jednostki naukowej i przedsiębiorcy prowadzące działalność na terenie Polski. Warunkiem przystąpienia do konkursu jest przedstawienie nowego, innowacyjnego produktu (wyrobu lub technologii) w jednej z trzech kategorii:

    Produkt Przyszłości jednostki naukowej

    Produkt Przyszłości przedsiębiorcy

    Produkt Przyszłości wspólny jednostki naukowej i przedsiębiorcy.

    Do konkursu mogą zostać zgłoszone produkty, które zostały doprowadzone co najmniej do etapu prac wdrożeniowych, albo zostały wdrożone do produkcji maksymalnie 24 miesiące przed dniem złożenia wniosku konkursowego.

    Konkurs zostanie przeprowadzony w dwóch etapach. W pierwszym, który potrwa do godziny 16.30, 5 października 2018 r., przyjmowane będą zgłoszenia przedsiębiorców. Drugi rozpocznie się od dnia ogłoszenia listy Laureatów Konkursu na gali wręczenia nagród – zwycięzcy będą mieli 3 tygodnie na złożenie wniosku o powierzenie grantu.

    Nagrody

    W każdej kategorii przyznawana jest jedna nagroda oraz maksymalnie cztery wyróżnienia. Laureaci konkursu, oprócz prawa do posługiwania się w korespondencji i w promocji znakiem oraz hasłem: Polski Produkt Przyszłości, mają możliwość uzyskania grantu na rozwój, promocję lub umiędzynarodowienie produktu. Zwycięzcy mogą starać się o grant w wysokości do 100 tys. zł, a wyróżnieni do 25 tys. zł. Oprócz ww. nagród przewidziane są także nagrody specjalne: za produkt zgłoszony przez młodego (funkcjonującego na rynku nie dłużej niż 3 lata) i innowacyjnego przedsiębiorcę; za produkt z branży technologii informacyjnych i komunikacyjnych (ICT); za produkt w obszarze ekoinnowacji lub w innych obszarach, które zostaną zidentyfikowane w trakcie oceny zgłoszonych produktów.
    W ramach umowy o powierzenie grantu możliwe jest uzyskanie zaliczki w wysokości do 40% wartości grantu. Maksymalna intensywność grantu wynosi 85% kosztów kwalifikowalnych.

  • Polskie firmy IT na japońskim rynku

    Polskie firmy IT na japońskim rynku

    Białostocka „Puszcza Krzemowa” zaistniała właśnie w świadomości japońskich przedsiębiorców. Wszystko za sprawą lidera technologicznego – Grupy Kapitałowej TenderHut, która odwiedziła Kraj Kwitnącej Wiśni w ramach misji gospodarczej firm ICT z Europy. Z jakimi wyzwaniami spotkali się polscy przedsiębiorcy w Tokio opowiada Robert Strzelecki, prezes spółki TenderHut i Łukasz Stypułkowski, product manager w Zonifero.

    japoniaRelacyjna inwestycja w przyszłość

    – Na misję do Japonii dostaliśmy się dzięki Funduszom Europejskim, a już na miejscu podjęliśmy współpracę z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości, która zorganizowała polskie stoisko na targach. Oczywiście, jadąc na misję naszym celem był powrót z podpisanym pierwszym kontraktem. Okazało się jednak, że pozyskanie japońskiego klienta to będzie raczej maraton dla całej Grupy TenderHut, a nie sprint – żartuje Robert Strzelecki. – My jednak jesteśmy cierpliwi i wytrwali. Spodziewaliśmy się, że japoński rynek może okazać się trudny. Podpisanie kontraktu jest tam ukoronowaniem długiego procesu budowania zaufania biznesowego – dodaje prezes TenderHut. Przedstawicielom firmy udało się podczas misji odbyć szereg spotkań, zarówno z lokalnymi firmami, jak i globalnymi graczami, takimi jak Panasonic, Mitsubishi czy Deloitte. – Najważniejsze była jednak rozmowa z japońskim odziałem Accenture, która pomogła nam w zgłoszeniu się do programu TECH BUSINESS CAMP TOKYO. To wydarzenie z pewnością wesprze nas w zrobieniu pierwszych, istotnych kroków w kierunku otwarcia biura w Tokio – mówi Stypułkowski.

    Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości

    Nasi krajowi programiści są jednymi z najlepszych na świecie, a polskie firmy IT od dawna pracują na globalną skalę. Zadaniem PARP jest m. in. wsparcie polskich przedsiębiorców w zdobywaniu międzynarodowych rynków. Agencja realizuje Branżowy Program Promocji sektora IT/ICT, w ramach którego organizuje polskie stoiska na najważniejszych branżowych targach i konferencjach na świecie. – Ze stoiska na targach Japan IT Week oraz z wydarzeń towarzyszących mogły skorzystać wszystkie polskie firmy z sektora ICT zainteresowane ekspansją na rynek azjatycki. Podczas 4 dni intensywnych spotkań, polscy przedsiębiorcy mieli niepowtarzalną szansę na zaprezentowanie swoich możliwości przy okazji jednych z wiodących wydarzeń branżowych odbywających się w japońskim Tokio – mówi Magdalena Zwolińska, Specjalista w Departamencie Wsparcia Przedsiębiorczości z PARP. – To idealne miejsce, by spotkać się z potencjalnymi partnerami biznesowymi czy rozwijać współpracę na rynkach globalnych. Znając ambicje i dotychczasowe osiągnięcia firmy TenderHut z wielką przyjemnością umożliwiliśmy jej skorzystanie z polskiego stoiska i prowadzenie na nim rozmów biznesowych – dodaje Zwolińska.

    Zaskakująca japońska rzeczywistość biznesowa

    Dla Polaków wielkim zaskoczeniem w Tokio okazała się… bariera językowa. Japonia jest trzecią największą gospodarką na świecie i jednym z najbardziej rozwiniętych technologicznie krajów , więc mogłoby wydawać się, że język angielski jest tam powszechnie znany. – Niestety teoria daleka jest od rzeczywistości – żartuje Strzelecki. – Managerowie wyższego szczebla oczywiście rozmawiają płynnie po angielsku, jednak w dużych firmach, które zatrudniają kilka tysięcy osób, lwia część pracowników nie posługuje się angielskim i może to stanowić problem w relacjach biznesowych – dodaje. Okazało się także, że zaufanie w biznesie nie jest w Kraju Kwitnącej Wiśni tylko hasłem, a podstawą do prowadzenia biznesu. Europejskie firmy muszą wiedzieć, że należy być cierpliwym i zaprezentować się z jak najlepszej strony, a wtedy będzie można liczyć na długoletnią współpracę. – Dla osób, które wybierają się biznesowo do Japonii mam także bardzo ważną informację – wizytówki od Japończyków należy traktować z najwyższym szacunkiem – mówi z uśmiechem Robert Strzelecki. – Brzmi to nieco zabawnie, ale to naprawdę ważna kwestia w kraju, w którym biznes opiera się głównie na relacjach. Warto więc mieć ze sobą dwujęzyczne wizytówki, podawać je obiema rękami i absolutnie nie pisać po nich, bo uchodzi to za największe faux pas i może całkowicie zamknąć drogę do współpracy – przestrzega Robert Strzelecki.

    Wnioski z misji gospodarczej

    Misja gospodarcza do Japonii pozwoliła przedstawicielom TenderHut poznać kulturę pracy oraz zachowania biznesowe Japończyków. Ta wiedza będzie przepustką do lepszego przygotowania się na kolejne etapy nawiązania współpracy. – Planów mamy kilka – od podpisania pierwszego kontraktu, przez pozyskanie partnera biznesowego, który mógłby reprezentować interesy całej grupy kapitałowej w Japonii, po kupienie lub fuzję całej firmy, która naturalnie stałaby się już dziesiątym oddziałem Grupy TenderHut na świecie oraz pierwszym w Azji – tłumaczy Strzelecki. – Utrzymujemy także bliski kontakt z EU Japan Center for Industrial Cooperation oraz Panią Elizą Klonowską, która pełni funkcję dyrektora Zagranicznego Biura Handlowego w Japonii. Te kontakty z pewnością będą procentować w przyszłości – dodaje Łukasz Stypułkowski.