Tag: Kontrakty

  • TenderHut wzmacnia globalny zespół sprzedaży 

    TenderHut wzmacnia globalny zespół sprzedaży 

    Do grona ekspertów TenderHut – spółki notowanej na NewConnect, dołącza Bob Poole – menadżer z globalnym doświadczeniem w budowaniu sprzedaży usług IT. Poole przez ponad 21 lat tworzył politykę sprzedażową światowego giganta z branży usług laboratoryjnych – Thermo Fisher Scientific. Z początkiem tego roku przejął odpowiedzialność za strategię sprzedaży całej grupy kapitałowej TenderHut w tym 15 spółek zależnych, wśród których znajduje się 5 podmiotów zagranicznych.  

    Bob Poole z branżą oprogramowania i rozwiązań IT związany jest od ponad 30 lat. Na co dzień pracował z największymi światowymi koncernami z branży farmaceutycznej, naftowej, gazowej i spożywczej. Realizował również projekty dla sektora publicznego między innymi w obszarze rozwiązań dla laboratoriów kryminalistycznych. 

    TenderHut posiada szerokie portfolio produktów i usług IT o globalnym potencjale.  Według zarządu spółki, międzynarodowe doświadczenie nowego szefa sprzedaży wzmocni grupę w jej trzech głównych liniach biznesowych. TenderHut liczy na pozyskanie kolejnych dużych kontraktów w zakresie tworzenia oprogramowania na zamówienie. Startupy działające w ramach segmentu Venture Building weszły obecnie w fazę go-global i bazując na unikalnym doświadczeniu nowego CSO zamierzają skalować swój biznes na zagranicznych rynkach. Dla spółek z segmentu Lab Systems nieocenioną wartością będzie dotychczasowa sieć kontaktów i doskonała znajomość rynku oprogramowania dla laboratoriów wynikająca z ponad 20 lat doświadczenia Boba Poole w tej branży. 

     – Międzynarodowe doświadczenie Boba Poole pozwoli nam szybciej niż kiedykolwiek rozwijać naszą pozycję na rynkach zagranicznych, wzmacniając globalną sieć sprzedaży Grupy TenderHut.  Mamy apetyt na duże kontrakty, realizowane z globalnymi kontrahentami. Jestem przekonany, że doświadczenie Boba w obszarze sprzedaży usług i licencji pozwoli zrealizować cele, jakie postawiliśmy sobie w grupie na ten rok powiedział Robert Strzelecki, prezes zarządu Grupy TenderHut. 

     – Wiem, że podejmowanie wyzwań i bycie skutecznym, to dwa równie ważne elementy budujące profesjonalizm. Dołączenie do Grupy TenderHut gwarantuje, że w obu tych obszarach będę mógł się realizować. TenderHut to niezwykle innowacyjna grupa kapitałowa z różnorodnym portfolio produktów i usług w wielu sektorach. Jako grupa jest w stanie kompleksowo obsłużyć największych globalnych klientów. Wierzę, że skutecznie integrując sprzedaż, wykorzystując potencjał wszystkich spółek w grupie realnie zwiększymy dynamikę wzrostu osiągając efekt synergii wynikający z szerokiego pokrycia potrzeb klientów mówi Bob Poole, dyrektor sprzedaży w Grupie TenderHut. 

  • Asseco wykona mapy lotnicze nigeryjskiego stanu

    Asseco wykona mapy lotnicze nigeryjskiego stanu

    Asseco wykona mapy lotnicze całego stanu Lagos za pomocą dostarczanych wcześniej systemów bezzałogowych wyposażonych w oprogramowanie Asseco GCS (Ground Control Station). Projekt jest kontynuacją współpracy z Ministerstwem Nauki i Technologii nigeryjskiego stanu Lagos oraz Asseco Nigeria. Jest to pierwsze w Afryce mapowanie tak dużego obszaru, ponad 3500 km2, przy pomocy dronów. W ramach tego projektu Asseco Poland dostarcza kolejne systemy bezzałogowe, usługi doradcze oraz szkolenia.

    Projekt, w który zaangażowane jest Asseco, jest istotnym elementem rozwijanego przez stan Lagos systemu informacji geograficznej (eGIS). Celem jest pozyskiwanie map rozległego obszaru aglomeracji, które następnie zostaną przetworzone i udostępnione na geoportalu. Analiza danych pozwoli na efektywniejsze planowanie rozwoju regionu, zarządzanie jego zasobami w zakresie gospodarki przestrzennej, jak również monitoring zanieczyszczeń środowiska. To także cenne źródło informacji dla mieszkańców oraz inwestorów.

    Kilkuletnia współpraca z Ministerstwem Nauki i Technologii nigeryjskiego stanu Lagos jest kontynuowana oraz rozszerzana przy kolejnych projektach. Trzy lata temu dostarczyliśmy samoloty bezzałogowe do wykonania nalotów fotogrametrycznych, jednak ze względów administracyjnych mapowanie regionu może odbyć się dopiero teraz. To pierwszy tak duży projekt w Afryce, gdzie analizie zostanie poddane ponad 3500 km2 terenu za pomocą systemów bezzałogowych z autorskim oprogramowaniem. Realizacja odbywa się przy współpracy z Asseco Nigeria, dzięki czemu następuje transfer wiedzy, co umożliwi nam podejmowanie kolejnych międzynarodowych wyzwań –  podkreśla Tomasz Mosiej, Dyrektor w Pionie Organizacji Międzynarodowych i Rozwiązań dla Sektora Bezpieczeństwa, Asseco Poland. (na zdjęciu)

    Afryka jest strategicznym kierunkiem rozwoju Grupy Asseco. Cieszę się, że jako Asseco Nigeria sukcesywnie budujemy naszą pozycję i zdobywamy nowe kontrakty, wspierając przy tym rozwój kraju. Zmapowanie terenu stanu Lagos to ogromny skok technologiczny i szansa na szybszy rozwój regionu. To także szansa dla Asseco Nigeria na poszerzanie swoich kompetencji oraz wypracowywanie międzynarodowej współpracy. To kolejny projekt, który pokazuje nam, jak ogromny potencjał mamy działając jako grupamówi Simon Melchior, CEO, Asseco Software Nigeria.

    Projekt mapowania terenu stanu Lagos ma zostać zrealizowany w 2022 roku.

  • Firmy IT obroniły się w czasie pandemii

    Firmy IT obroniły się w czasie pandemii

    Sektor IT nie ucierpiał w wyniku pandemii koronawirusa tak jak inne obszary gospodarki. Firmy z branży notują wzrosty przychodów, podpisują nowe kontrakty, a zapotrzebowanie na pracowników jest w tej chwili niemalże rekordowe. IT w dalszym ciągu wyznacza też trendy, jeżeli chodzi o wysoki poziom wynagrodzeń i możliwości rozwoju zawodowego pracowników. Sektor ten zawdzięcza stabilność m.in. budowanej równości płciowej i coraz większej różnorodności wśród personelu.

    – Branża IT pozostaje stabilna mimo pandemii. Dodatkowy popyt wygenerowany w kanale e-commerce, możliwość pracy i nauki zdalnej oraz liczne projekty z zakresu automatyzacji wytwarzania oprogramowania oraz rozwiązania okołochmurowe spowodowały, że nie została ona dotknięta przez pandemię tak jak inne obszary gospodarki – mówi Artur Pawłowicz, dyrektor w warszawskim biurze Luxoft Polska.

    Dobrą kondycję polskiej branży IT pomimo kryzysu w gospodarce związanego z COVID-19 odzwierciedla Barometr ITX, czyli cykliczne badanie portalu Just Join IT. Wyniki jego listopadowej edycji były lepsze, niż zakładano. Ponad 56 proc. firm z sektora odnotowało w tym miesiącu wzrost przychodów, ponad połowa zadeklarowała także wzrost nowych zamówień w porównaniu do poprzedniego miesiąca.

    – Na początku pandemii zaobserwowaliśmy zatrzymanie niektórych projektów. W tej chwili widzimy, że wszystkie one zostały odblokowane. Również nasi klienci uruchomili i zainicjowali nowe projekty, które realizujemy wspólnie z nimi podkreśla Artur Pawłowicz.

    W listopadowej edycji Barometru ITX 51 proc. firm IT zwiększyło zatrudnienie w porównaniu z październikiem. Na grudzień takie plany zapowiadało 44 proc. managerów. W ostatnich miesiącach zapotrzebowanie na pracowników IT znacząco wzrosło – od sierpnia do października 2020 roku liczba ofert pracy na platformie wzrosła o ok. 50 proc., co jest rekordowym skokiem w historii portalu w zaledwie dwumiesięcznym okresie.

    COVID-19 zmienił też oczekiwania dotyczące modelu pracy. Aż 94 proc. pracowników IT po zakończeniu pandemii chce mieć elastyczność w wyborze miejsca wykonywania swoich obowiązków. Co trzeciemu zależy na pracy zdalnej w pełnym wymiarze, nawet jeśli firmy wrócą do swoich siedzib – wynika z badań, które zostały przeprowadzone między czerwcem a sierpniem br. na potrzeby raportu Devire („Branża IT w nowej rzeczywistości”). Przejście na pracę zdalną nie stanowiło też dla firm IT większego problemu. Branża miała narzędzia i infrastrukturę, które pozwoliły płynnie przetransferować pracowników do domu, bo jeszcze przed pandemią aż 75 proc. pracowników IT miało możliwość pracy zdalnej – częściowo lub w pełnym wymiarze.

    – Udało nam się szybko i zwinnie przestawić naszą organizację na pracę zdalną. Wspieramy i cały czas pomagamy naszym pracownikom wyposażyć ich domowe biura w dodatkowy niezbędny sprzęt, taki jak monitory, ergonomiczne krzesła czy biurka – wyjaśnia dyrektor w warszawskim biurze Luxoft Polska.  Praca zdalna jest naszą nową rzeczywistością, ale niestety niesie też za sobą zagrożenia w postaci ograniczenia kontaktów międzyludzkich i zachwiania tzw. work–life balance. Dlatego przygotowaliśmy też dla naszych pracowników serię szkoleń, które pomogą im zarządzić lepiej tymi nowymi wyzwaniami związanymi z pracą w domu.

    Luxoft Polska zatrudnia obecnie ok. 1,5 tys. specjalistów pochodzących z ponad 40 krajów. Na polskim rynku marka jest obecna od dekady, współpracując z największymi firmami na rynku finansowym.

    – Współpracujemy z globalnymi graczami: UBS, Credit Suisse, JP Morgan, Deutsche Bank, apoBank czy Point72. Umacniamy też naszą pozycję na rynku lokalnym – realizujemy wiele prestiżowych i ciekawych projektów z największymi firmami o zasięgu lokalnym. Tu warto wspomnieć m.in. PKO Bank Polski, Bank Pekao SA czy PZU. Realizujemy także projekty oparte na naszych strategicznych partnerstwach z najlepszymi dostawcami systemów z obszaru bankowości inwestycyjnej, core bankingu czy wealth management, takimi jak Murex, Finastra, FIS, Temenos oraz Avaloq – wymienia Artur Pawłowicz.

    Firma cały czas prowadzi rekrutacje i zwiększa zatrudnienie. Obecnie poszukuje m.in. deweloperów, biznes analityków i project managerów.

    – Poszukujemy specjalistów od naszych systemów dedykowanych: Murex, Avaloq, Temenos i Kondor+ – precyzuje przedstawiciel Luxoft Polska. – Oferujemy stabilne zatrudnienie i kładziemy duży nacisk na rozwój naszych pracowników, oferując pełny zakres szkoleń branżowych, biznesowych i z obszaru tzw. soft skills. Uważamy, że głęboka wiedza biznesowa i doskonałe zdolności komunikacyjne są kluczem do najwyższej jakości usług, które oferujemy naszym klientom, ale są też kluczowe dla rozwoju zawodowego naszych pracowników.

    Jak wskazuje, branża IT w dalszym ciągu wyznacza trendy, jeżeli chodzi o wysoki poziom wynagrodzeń i warunki zatrudnienia. Jej wyróżnikiem są również możliwości rozwoju zawodowego pracowników – szczególny nacisk kładzie na podnoszenie kompetencji twardych i miękkich, jak np. zdolności komunikacyjnych.

    Sektor IT jest również jednym z liderów polityki różnorodności, co wpływa na jej stabilność. Według tegorocznego raportu firmy doradczej PwC („Diversity & Inclusion Benchmarking Survey”) 76 proc. przedsiębiorców, którzy wdrożyli w swoich firmach politykę Diversity & Inclusion, uważa, że zarządzanie różnorodnością jest cenne dla ich biznesu.

    – Diversity & Inclusion to nic innego jak zarządzanie różnorodnością w firmie i czerpanie z tego tytułu korzyści – nie tylko biznesowych. W ciągu 10 lat istnienia Luxoft w Polsce zrealokowaliśmy około 2,5 tys. specjalistów z ponad 60 krajów. Te osoby są w tej chwili częścią naszych zespołów projektowych i wnoszą wartość dodaną poprzez inny punkt spojrzenia na różnego rodzaju tematy biznesowe. To generuje pewnego rodzaju synergię i wysoką jakość usług, które świadczymy klientom – podkreśla Artur Pawłowicz.

    Na stabilność firm przekłada się również równość płciowa – eksperci McKinsey & Company wskazują, że zespoły złożone z kobiet i mężczyzn są bardziej kreatywne, innowacyjne i przynoszą lepsze rezultaty. Według ostatniego raportu No Fluff Jobs „Kobiety w IT 2020” – w Polsce 30 proc. fachowców w branży jest płci żeńskiej. Globalne szacunki TechJury mówią o tym, że w ciągu dekady odsetek kobiet w IT wzrośnie do 40 proc. O zmniejszaniu się nierówności płciowych świadczy też coraz większa liczba pań obejmujących stanowiska seniorskie w biznesie. Także na czele Luxoft Poland stoi kobieta – stanowisko dyrektor zarządzającej piastuje Natalia Selinger.

  • Rakiety z satelitami na orbitę okołoziemską będą wystrzeliwane z drona nawet co 3 godziny

    Rakiety z satelitami na orbitę okołoziemską będą wystrzeliwane z drona nawet co 3 godziny

    To rewolucja w lotach kosmicznych. Firma Aevum zaprezentowała futurystyczny projekt bezzałogowego samolotu Ravn z podczepioną rakietą, który może odbywać loty nawet co 3 godziny, a w przyszłości nawet co kilka minut. O ile dotychczas samoloty zrzucały rakietę, w której silniki uruchamiały się dopiero po chwili, w tym przypadku silniki rakiety zostaną uruchomione, kiedy będzie jeszcze połączona z dronem. – Aevum skróci czas realizacji startów z lat do miesięcy, a nawet minut – przekonuje Jay Skylus, założyciel i dyrektor generalny firmy.

    Kosmos i orbity okołoziemskie mogą już wkrótce stać się areną wojny. Największe mocarstwa rywalizują nie tylko w wyścigu kosmicznym, lecz także np. w wynoszeniu na orbitę kolejnych satelitów, które mogą być wyposażone w różnego rodzaju broń. W wypadku wojny szybkie wyniesienie kolejnych obiektów na orbitę może mieć kluczowe znaczenie.

    W tym wyścigu USA wysunęły się właśnie na pozycję lidera. Wszystko dzięki firmie Aevum, która opracowała zupełnie futurystyczny system mający szybko wystrzeliwać satelity – nawet w ciągu kilku godzin.

    – Aevum całkowicie na nowo definiuje dostęp do przestrzeni kosmicznej podkreśla Jay Skylus, założyciel i dyrektor generalny Aevum. Nasz projekt przenosi kosmiczną logistykę na wyższy poziom dzięki oprogramowaniu i technologiom automatyzacji. 

    Aevum opracowało Autonomous Launch, czyli w pełni autonomiczny, inteligentny system, który pozwala wystrzeliwać satelity z dowolnego miejsca na ziemi. System składa się z dużego bezzałogowego samolotu Ravn, do którego jest podczepiona niewielka rakieta. Dotychczas samolot zrzucał rakietę, a dopiero później następowało uruchomienie w niej silników. W systemie Aevum silnik odpalany jest jeszcze wówczas, gdy rakieta jest połączona z bezzałogowym samolotem. Ravn jest też zdolny do odbywania lotów w kosmos nawet co 3 godziny.

    Inteligentny system może okazać się rewolucją w branży kosmicznej. Ułatwia starty, w przyszłości może umożliwić częstsze starty pojazdów kosmicznych, a w wypadku konfliktu – pozwoli zdobyć przewagę nad wrogiem, wynosząc rakietę na orbitę w rekordowo krótkim czasie.

    – Dla Stanów Zjednoczonych niezwykle szybki dostęp do niskiej orbity okołoziemskiej jest bardzo istotny. My jesteśmy szybsi niż ktokolwiek inny przekonuje Jay Skylus. – Przestrzeń kosmiczna jest jedynie punktem widokowym, z którego następne pokolenie może dokonać globalnego postępu. Dzięki naszym autonomicznym technologiom Aevum skróci czas realizacji startów z lat do miesięcy, a dla konkretnych klientów do nawet minut. Jest to konieczne, aby poprawić życie na Ziemi, a nawet je ratować.

    Aevum ma już dwa kontrakty na wyniesienie satelitów, przy czym jeden na zlecenie od USAF, czyli wojskowego lotnictwa USA, jest zaplanowany pod koniec 2021 roku. To jedna z ośmiu firm, które Siły Kosmiczne USA wybrały do ​​rywalizacji o kontrakty startowe w ramach Programu Usług Orbitalnych-4 – zamówienia na usługi startowe o wartości 986 mln dol. w ciągu dziewięciu lat. Ponadto firma otrzymała od Sił Powietrznych USA kontrakt na badania nad innowacjami dla małych firm oraz tajny kontrakt z Pentagonem.

  • Asseco: 8,7 mld zł przychodów ze sprzedaży po trzech kwartałach

    Asseco: 8,7 mld zł przychodów ze sprzedaży po trzech kwartałach

    Po trzech kwartałach 2020 r. Asseco wypracowało 8,7 mld zł przychodów ze sprzedaży, czyli o 13% więcej w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. 80% przychodów stanowiła sprzedaż własnych produktów oraz usług informatycznych, która ukształtowała się na poziomie 7,0 mld zł. Skonsolidowany zysk operacyjny wyniósł 853 mln zł, co oznacza wzrost o 19%. Zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej wzrósł o 12% do 268 mln zł. Grupa umocniła się we wszystkich segmentach operacyjnych, w których zwiększyła zarówno przychody, jak i zyski.

    Po trzech kwartałach bieżącego roku zysk operacyjny non-IFRS przekroczył 1 mld zł i był wyższy o 17%, a zysk netto non-IFRS, po wzroście o 12%, ukształtował się na poziomie 303 mln zł.

    Grupa poprawiła wyniki we wszystkich segmentach operacyjnych. W segmencie Formula Systems po trzech kwartałach 2020 r. sprzedaż wzrosła o 14% do 5,5 mld zł, a zysk operacyjny o 28% do 446 mln zł. Sprzedaż segmentu Asseco International zwiększyła się o 9% i wyniosła 2,2 mld zł, a zysk operacyjny wzrósł o 6% do 252 mln zł. W segmencie Asseco Poland osiągnięto przychody na poziomie 1,0 mld zł, czyli o 12% więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej, a zysk operacyjny był o 23% wyższy i wyniósł 155 mln zł. Rynki zagraniczne reprezentowane przez Segmenty Formula Systems i Asseco International odpowiadały łącznie za 88% przychodów Grupy.

    Przychody Asseco są zdywersyfikowane sektorowo. Po trzech kwartałach 2020 r. przedstawiają się następująco: przedsiębiorstwa – 38%, bankowość i finanse – 37% oraz instytucje publiczne – 25%.

    W samym III kwartale 2020 r. Grupa odnotowała przychody ze sprzedaży na poziomie 2,9 mld zł, co stanowi wzrost o 7%. Zysk operacyjny wzrósł o 15% i wyniósł 299 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 91 mln zł, czyli o 16% więcej niż w III kwartale 2019 r.

    Skonsolidowany portfel zamówień Asseco na 2020 r. ma obecnie wartość 11,3 mld zł i jest o 12% wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

    Trzy kwartały 2020 r. zamknęliśmy dwucyfrowymi wzrostami przychodów i zysków, co w czasach dużej niepewności związanej z pandemią na całym świecie uznajemy za duży sukces. Konsekwentnie realizujemy strategię silnej dywersyfikacji naszego biznesu.

    Rozwijamy się zarówno organicznie, jak i poprzez przejęcia. Do naszej Grupy w trakcie 9 miesięcy 2020 r. dołączyło kilkanaście nowych spółek, które umocnią naszą pozycję na rynkach międzynarodowych. Przyspieszenie procesów cyfryzacji w firmach powoduje zwiększone zapotrzebowanie na rozwiązania w wybranych obszarach IT, co pozwala nam podpisywać nowe kontrakty i budować solidny backlog na bieżący rok i kolejne kwartały. o przyszłości podchodzimy jednak z umiarkowanym optymizmem. Niepewność związana z ogólną sytuacją gospodarczą sprawia, że obserwujemy ostrożność u naszych partnerów biznesowych w podejmowaniu nowych projektów inwestycyjnych. Mam jednak nadzieję, że przejdziemy przez ten trudny dla wszystkich czas obronną ręką powiedział Rafał Kozłowski, Wiceprezes Zarządu Asseco Poland. (na zdjęciu)

    Ujęcie non-IFRS obejmuje korekty o koszt amortyzacji wartości niematerialnych rozpoznanych w ramach rozliczenia połączenia (PPA), o koszty transakcji z pracownikami rozliczane w formie instrumentów kapitałowych (SBP) oraz o przychody i koszty finansowe związane z transakcjami nabycia (M&A) i sprzedaży spółek (oraz związane z nimi efekty podatkowe).

  • GPW wprowadza kontrakty terminowe na akcje spółki ALLEGRO.EU SOCIÉTÉ ANONYME

    Od dziś w obrocie giełdowym są dostępne nowe kontrakty terminowe na akcje spółki ALLEGRO.EU SOCIÉTÉ ANONYME.  Zostały wprowadzone trzy serie kontraktów terminowych wygasających w grudniu 2020 r., marcu 2021 r. i czerwcu 2021 r. Mnożnik dla tego kontraktu terminowego będzie równy 100.

    – GPW gotowa jest do szybkiego wprowadzania nowych kontaktów terminowych na pojedyncze akcje, jak tylko zaobserwujemy duże zainteresowanie inwestorów instrumentem bazowym oraz nawiążemy współpracę z animatorem rynku. Debiut spółki Allegro był historycznie największym debiutem, na akcje spółki zapisało się wielu inwestorów instytucjonalnych i ponad 36 tys. inwestorów indywidualnych. Wielkość spółki, imponujące obroty na pierwszych sesjach, szybka ścieżka wejścia do indeksu WIG20 oraz innych globalnych indeksów – te fakty skłoniły Zarząd GPW do podjęcia decyzji o wprowadzeniu do obrotu kontraktów na Allegro zaledwie tydzień od debiutu giełdowego spółki powiedziała Izabela Olszewska, Członek Zarządu GPW.

  • A gdyby tak ktoś inwestował w kontrakty CFD… za Ciebie? O rewolucyjnym systemie SyncTrading TeleTrade Invest

    A gdyby tak ktoś inwestował w kontrakty CFD… za Ciebie? O rewolucyjnym systemie SyncTrading TeleTrade Invest

    Rynek Forex to dla wielu osób doskonały sposób na pomnażanie środków finansowych. Niektórych odstrasza jednak to, że satysfakcjonujące zyski przychodzą wraz z wiedzą finansową. Łut szczęścia działa tylko na początku – jeśli chcesz poważnie myśleć o inwestowaniu w kontrakty, musisz nauczyć się działania mechanizmów rynkowych. A może jednak nie jest to konieczne? Co gdyby ktoś wymyślił narzędzie, które uczciwie i za zgodą tradera kopiuje transakcje profesjonalisty, aby inwestor mógł i jednocześnie się uczyć? Takie narzędzie już powstało – i nazywa się Sync Trading TeleTrade Invest.

    Pomysłodawca Sync Trading TeleTrade Invest

    Choć pomysł może wydawać się nieco zaskakujący, system SyncTrading działa i korzystają z niego setki klientów w Polsce. Zaprojektowała go istniejąca od prawie trzydziestu lat na rynku firma TeleTrade – licencjonowany i regulowany przez Unię Europejską cypryjski broker Forex CFD. Firma świadczy wysokiej jakości usługi brokerskie, a jednocześnie słynie z nienagannej obsługi klienta.

    TeleTrade to broker wierzący w nieustanny rozwój i innowacyjne technologie. W swojej ofercie kontraktów CFD ma ponad 60 par walutowych, a także kryptowaluty, surowce i indeksy – wszystko to na intuicyjnej i bardzo przejrzystej platformie do inwestowania online.

    TeleTrade Opinie o SyncTrading

    Jak działa SyncTrading?

    To narzędzie kierowane przede wszystkim do osób, które nie mają jeszcze wystarczająco dużego doświadczenia, aby radzić sobie z rozbudowanym portfelem inwestycyjnym. Jest to innowacyjna forma uzyskiwania pasywnego dochodu, polegająca na kopiowaniu transakcji z konta profesjonalnego tradera i proporcjonalnym wykonywaniu ich na koncie inwestora. Zasady są bardzo proste, a obsługa platformy intuicyjna. Inwestor musi jedynie zarejestrować realne konto w systemie, a następnie wybrać tradera, do którego konta chce się podpiąć. Wszystko odbywa się przez Internet i praktycznie nie wymaga od nas żadnego działania.

    Transakcje z konta tradera są automatycznie kopiowane na konto inwestora. Inteligentne narzędzie zostało opracowane tak, aby osoby zainteresowane bezpiecznym zyskiem miały szansę wejść w świat giełdy i kontraktów CFD, a jednocześnie mogły wyciągnąć z całego procesu jak najwięcej wiedzy. Początkujący inwestor może na podstawie operacji wykonywanych przez eksperta uczyć się podstawowych strategii.

    Dlaczego warto inwestować przez Sync Trading

    Choć na pierwszy rzut oka cały system może wydawać się nieco niepewny dla laika, okazuje się, że Sync Trading cieszy się coraz większą popularnością. Firma TeleTrade na bieżąco publikuje statystyki traderów z całego świata i rzeczywiście ich weryfikuje, jako inwestor nie musisz więc bać się, że Twoje konto zostanie połączone z kontem kogoś, kto nie został w żaden sposób sprawdzony.

    Każdy inwestor TeleTrade może zapoznać się ze statystykami i historią konta tradera, sprawdzić jego stopy zwrotu, a także stabilność zysków. Ponadto może samodzielnie modyfikować transakcje – to, że są one kopiowane, nie oznacza, że inwestor nie ma wpływu na ich przebieg i zakończenie. Za te zakończone zyskiem trader otrzymuje prowizję z zysku.

    Sync Trading TeleTrade Invest

    A co z kosztami?

    Niestety Polska jest jednym z krajów, gdzie obsługa funduszy inwestycyjnych jest wciąż bardzo droga. Dlatego każda możliwa oszczędność to ogromna zaleta dla inwestora. TeleTrade maksymalnie uprościło sprawę – korzystanie z narzędzia SyncTrading jest zupełnie darmowe. Nie ma ukrytych opłat i abonamentów. Koszty są maksymalnie ograniczone. Jedyną formą wynagrodzenia tradera jest zysk, który wygeneruje na swoim koncie plus prowizja właśnie od tego zysku. To jedyna „opłata”, jaką ponosi inwestor – jest to przeważnie kilka procent.

  • Odpowiedź na nowe wymagania sprawozdawczości finansowej od Asseco

    Odpowiedź na nowe wymagania sprawozdawczości finansowej od Asseco

    Od początku roku spółki notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych przygotowują się do zmiany formatów przekazywanych sprawozdań. Począwszy od 2020 roku, muszą być one wysyłane w postaci plików XHTML zamiast plików PDF. Ta zmiana oznacza dla firm konieczność wyboru rozwiązania informatycznego, które wesprze ich w raportowaniu w standardzie ESEF (European Single Electronic Format). Odpowiedzią na te potrzeby jest Asseco ESEF — rozwiązanie sprawozdawcze.

    Nowe wymagania sprawozdawczości finansowej

    Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) od 2020 roku nałożył na wszystkie spółki notowane na giełdach papierów wartościowych w Unii Europejskiej, sporządzające sprawozdania finansowe zgodnie z MSSF (Międzynarodowymi Standardami Sprawozdawczości Finansowej), obowiązek przekazywania raportów w nowym standardzie technicznym XHTML. Dodatkowo, spółki przygotowujące skonsolidowane sprawozdania roczne zobligowane są do realizowania ich w formacie Inline XBRL (iXBRL).

    „Sprawozdanie finansowe to najważniejszy raport publikowany przez spółkę. Stanowi podstawowe źródło informacji na temat sytuacji finansowej oraz majątkowej przedsiębiorstwa. Jakość, użyteczność oraz wiarygodność zawartych tam informacji są kluczowymi punktami zainteresowania wewnętrznych i zewnętrznych odbiorców. Korzystają z nich m.in. członkowie rad nadzorczych, inwestorzy, analitycy, kontrahenci, banki, firmy ubezpieczające kontrakty oraz udzielające gwarancji handlowych, a także wielu innych uczestników życia gospodarczego”mówi Ewa Matlak, Project Manager i Opiekun Produktu, Dział Rozwiązań Regulacyjnych i Ryzyka Asseco Poland.

    Wprowadzona przez ESMA zmiana dodała możliwość maszynowego przetwarzania danych oraz opcję porównywania informacji publikowanych przez poszczególne spółki. Aby spełnić nowy obowiązek sprawozdawczy, niezbędne są odpowiednie narzędzia powalające przeprowadzić proces przygotowania sprawozdania ESEF (European Single Electronic Format).

    System IT odpowiedzią na wyzwanie

    Zmiana przepisów oznacza, że firmy staną przed koniecznością wyboru systemu informatycznego, który pozwoli na wsparcie kluczowych obszarów procesu sprawozdawczego. Będą bowiem potrzebowały rozwiązania, które pomoże w organizacji na każdym z jego etapów, w szczególności zapewni możliwość przygotowania sprawozdania finansowego w formacie iXBRL zgodnie ze standardem ESEF.

    „System Asseco ESEF zbudowany został w oparciu o wieloletnie doświadczenia Asseco w udostępnianiu rozwiązań sprawozdawczych na polskim rynku finansowym. Oferuje ono ergonomiczne i przyjazne dla użytkownika procesy oraz funkcje pozwalające na przygotowanie sprawozdań finansowych w postaci pozwalającej na przekazanie ich bezpośrednio do KNF, spełniając wymagania ESEFpodkreśla Ewa Matlak. Asseco ESEF pozwala na samodzielną pracę użytkowników oraz pełną kontrolę nad procesem przez przedsiębiorstwo, automatyzując wszystkie możliwe kroki, co zwiększa efektywność pracy użytkownika”

    Rozwiązanie udostępniane jest przez przeglądarkę internetową. Umożliwia przygotowanie sprawozdań finansowych w formacie ESEF wraz z ich eksportem do odpowiedniego formatu (np. xHTML, iXBRL) System Asseco ESEF integruje się z pakietem Microsoft Office – programy Word i Excel – pozwalając na wygodną i intuicyjną pracę nad sprawozdaniem finansowym.

    „Dzięki integracji systemu Asseco ESEF z rozwiązaniem Asseco Reporting Platform możliwe jest pełne wsparcie procesu przygotowania sprawozdań finansowych, w tym wsparcie procesu konsolidacji sprawozdań w grupie kapitałowej. Zastosowanie takiego podejścia pozwala na organizację procesów sprawozdawczych w przedsiębiorstwie, jego automatyzację, wzrost efektywności prac oraz obniżenie ryzyka operacyjnego procesu sprawozdawczego”podsumowuje Ewa Matlak.

    Asseco ESEF oferowane jest w dwóch wariantach dostosowanych do potrzeb przedsiębiorstwa:

    • On premise – rozwiązanie przeznaczone do uruchomienia w środowisku klienta z możliwością indywidualnego dostosowania i dopasowania do potrzeb organizacji,
    • On cloud – najbardziej korzystana finansowo propozycja, rozwiązanie oferowane w postaci usługi w wygodnej i bezpiecznej chmurze Oracle Cloud.
  • Programy inwestycji publicznych będą najważniejsze w walce z kryzysem

    Programy inwestycji publicznych będą najważniejsze w walce z kryzysem

    Inwestycje publiczne są najlepszą receptą na gospodarcze spowolnienie. – Branża budowlana stanowi 10 proc. PKB Polski, bez niej nie odbudujemy wzrostu i nie wrócimy do normalnego funkcjonowania państwa – ocenia Artur Popko, wiceprezes Budimeksu. Pandemia wstrzymała część inwestycji, zwłaszcza tych, które wymagały ścisłej współpracy z zagranicznymi podwykonawcami. Większość jest jednak realizowanych terminowo. W przypadku Budimeksu 80 proc. kontraktów jest oddawanych przed czasem.

    Kryzys związany z koronawirusem sprawił, że niemal wszystkie kraje borykają się z problemami gospodarczymi. W Polsce według szacunków rządu PKB ma się zmniejszyć o 4,6 proc. Remedium na spowolnienie będą inwestycje publiczne, o czym podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach mówił też Mateusz Morawiecki.

    – Szczególnie ważne jest uruchomienie wielkich programów inwestycji publicznych i zachęcanie przedsiębiorców do inwestowania – podkreślał premier.

    – Każda inwestycja, którą realizuje państwo, bardzo mocno wspiera gospodarkę. Bez branży budowlanej, która stanowi 10 proc. PKB Polski, nie odbudujemy swojego wzrostu. Ona daje możliwość pracy polskim pracownikom, producentom i dostawcom, bo 90 proc. materiałów pochodzi od polskich firmprzekonuje podczas EKG Katowice Artur Popko, wiceprezes Budimeksu. To wszystko powoduje, że 70 proc. środków, które zainwestuje państwo, wraca z powrotem w formie podatków, ZUS-u czy innych należności.

    Raport Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa wskazuje, że pandemia uderzyła w ten sektor znacznie mniej dotkliwie niż w inne branże, przede wszystkim dzięki temu, że nie było odgórnej decyzji o wstrzymaniu robót w czasie lockdownu, jak to miało miejsce w Austrii czy Belgii. Duże firmy wykonawcze kontynuują prace budowlane w nowym reżimie sanitarnym z wydajnością ok. 5–20 proc. niższą niż przed pandemią, a kondycja finansowa sektora jest stabilna.

    W czerwcowym badaniu BIG InfoMonitor firmy budowlane były najbardziej optymistycznie nastawione do przyszłości spośród pięciu badanych branż (transport, przemysł, handel i usługi). PZPB wskazuje, że optymizmem napawają zapowiedzi o utrzymaniu wysokich nakładów na inwestycje publiczne, głównie w segmencie drogowym, kolejowym, energetycznym i hydrotechnicznym. Branża spodziewa się, że wypełni to lukę po nieuniknionym spadku inwestycji prywatnych i samorządowych. Z drugiej strony wskazuje, że kumulacja projektów publicznych zaostrzy konkurencję między firmami, a to rodzi ryzyko spadku rentowności małych i średnich firm.

    Większość przedsiębiorców z branży zabezpiecza się też na wypadek drugiej fali pandemii i ewentualnego lockdownu.

    – Podejmujemy środki zaradcze związane ze współpracą z zamawiającymi, zastanawiamy się, jak można prowadzić prace zdalnie czy realizować je tak, żeby nie wstrzymać prac na budowie. Dla każdej firmy wstrzymanie prac to jest ogromna strata. Grupa Budimex zatrudnia 7,5 tys. pracowników, co oznacza miesięcznie 70 mln zł kosztów. Robimy wszystko, co możliwe, żeby nie wstrzymać prac na budowie, żeby nie nastąpił lockdown w drugiej części roku – tłumaczy Artur Popko. – Podpisujemy też umowy z wieloma ośrodkami medycznymi na wykonywanie testów wśród pracowników.

    Pandemia koronawirusa miała wpływ na wyniki Grupy Budimex w pierwszej połowie 2020 roku, szczególnie w segmencie budowlanym. Firma oszacowała je na 36 mln zł, na co składają się koszty związane z wydłużeniem czasu realizacji kilku projektów oraz dostosowania przestrzeni pracy do nowych warunków i zakupu środków ochrony osobistej. Jak wskazuje Popko, firma realizuje obecnie jednocześnie 300 inwestycji, a 80 proc. kontraktów jest oddawanych przed terminem.

    Pomimo ograniczeń wynikających ze stanu epidemii firma zachowała jednak ciągłość działania we wszystkich segmentach operacyjnych. W segmencie budowlanym od początku roku Budimex podpisał kontrakty o wartości 3,8 mld zł, dzięki czemu portfel zamówień na koniec czerwca wzrósł do 11,6 mld zł.

    – Nasze inwestycje można podzielić na infrastrukturalne, tzw. liniowe, realizowane w okresach dwuletnich, i inwestycje energetyczne, przemysłowe, które faktycznie zostały dotknięte problemem pandemii. Bardzo wiele urządzeń i materiałów do nich dowożonych jest spoza granic Polski – dostawy są z Japonii, Włoch czy Niemiec, więc pandemia miała duży wpływ na realizację tych kontraktów – tłumaczy wiceprezes Budimeksu.

    Ten problem dotknął m.in. Elektrownię Turów budowaną w konsorcjum z Mitsubishi Hitachi Power System oraz Tecnicas Reunidas.

    – Niektóre urządzenia dojeżdżały z półrocznym opóźnieniem. Do dzisiaj odczuwamy te problemy z uwagi na to, że przy zamkniętych granicach i utrudnionym transporcie w ruchu lotniczym część inwestorów czy dostawców w ogóle nie może dojechać na teren Polski. To bardzo mocno i istotnie wpływa na realizację tej inwestycji – przekonuje przedstawiciel Budimeksu.

    W lipcu firma podpisała kontrakt na przebudowę stacji Warszawa Zachodnia o wartości 1,8 mld zł. Oprócz tego w poczekalni znajdują się kontrakty o wartości ponad 1,5 mld zł. Wyzwaniem w najbliższych kwartałach będzie pozyskanie kontraktów w części kubaturowej, gdzie widać ograniczenie nowych inwestycji prywatnych oraz częściowe wstrzymanie planowanych inwestycji publicznych.

    – To, na czym mocno chcielibyśmy się skupić w najbliższych dwóch latach, to hydrotechnika i linie kolejowe. To są dwie odnogi, które bardzo mocno absorbują nasze inwestycje – zapowiada Artur Popko.

  • eoptimo: „Jesteśmy zdeterminowani, by się mocno wyróżnić na rynku dystrybucji” (wywiad)

    eoptimo: „Jesteśmy zdeterminowani, by się mocno wyróżnić na rynku dystrybucji” (wywiad)

    Czy na rynku dystrybucji IT jest jeszcze miejsce dla zupełnie nowej firmy, z zupełnie nowym podejściem do kwestii dystrybucji? eoptimo, dzięki swojemu innowatorskiemu podejściu, ukierunkowaniu działań na produkty i usługi gamingowe, chce wyróżnić się na tym trudnym rynku. O strategii, podejściu firmy do kwestii sprzedaży i doświadczeniach, na których bazuje eoptimo budując swój biznes, rozmawiam z Dyrektorem Wykonawczym firmy – Rafałem Żółtańskim.

    Przemysław Kucharzewski, BrandsIT: Dzisiaj rozmawiam z Rafałem Żółtańskim, Dyrektorem Wykonawczym w eoptimo Sp. z o.o. we wrocławskim biurze firmy. Rafał, moje pierwsze pytanie brzmi – skąd pomysł na kolejnego dystrybutora w Polsce?

    Rafał Żółtański: Przede wszystkim chciałem zaznaczyć, że nie kolejny dystrybutor, a wyspecjalizowany dystrybutor. Pomysł powstał na bazie lat pracy i obserwacji, w jaki sposób działają dystrybutorzy w naszym kraju. Z tego powodu, że rynek mocno się zmienia, rozwija się zwłaszcza obszar gamingu, w którym się specjalizujemy, dlatego widzimy tutaj duży potencjał. Dodatkowo, patrząc na to, w jaki sposób działają dystrybutorzy, zwłaszcza broadlinerzy i w jaki sposób podchodzą do producentów produktów i akcesoriów związanych z gamingiem, stwierdziliśmy, że będziemy działać w inny sposób. Dla dużych dystrybutorów priorytetem są wiodące globalne marki, które generują wielomilionowe przychody, wspierane przez odpowiednie działania z właściwym natężeniem, tak aby zapewnić sobie wyniki. Każdy inny, mniejszy producent, czy to z obszaru gamingu czy z innego, jest wyłącznie dodatkiem do oferty. Producenci bardzo często wychodzą z założenia, że skoro taki duży dystrybutor ma tak duże dotarcie, to zapewni im sprzedaż na satysfakcjonującym poziomie. Często jednak okazuje się, że wprowadzenie produktu do oferty dużego dystrybutora nie wystarcza, by osiągnąć cele biznesowe. Najwięksi dystrybutorzy nierzadko przyjmują bierną pozycję, ale my w eoptimo stawiamy na aktywny dział handlowy. Inspirujemy i doradzamy naszym partnerom handlowym – tak jak powinien to robić lider kategorii.

    BrandsIT: To w jaki sposób chcecie się w takim razie wyróżnić względem owych dużych dystrybutorów?

    Rafał Żółtański: My chcemy zapewnić wartość dodaną dla mniejszych producentów, którzy w skali roku generują obroty rzędu kilku milionów. W przypadku dużego dystrybutora takie wartości oznaczają promile w całości przychodów. Takie parametry biznesu nie są satysfakcjonujące dla dużych z powodu wskaźników biznesowych, które brane są „pod lupę” przez inwestorów.

    BrandsIT: A skąd pomysł dokładnie na gaming. Czy na taki wybór miała wpływ pandemia?

    Rafał Żółtański: Na pewno w okresie lockdownu i nawet teraz obserwujemy dynamiczne wzrosty sektora gamingowego, zarówno jeśli chodzi o rozwiązania sprzętowe, jak i dystrybucję cyfrową, czyli np. klucze do gier, karty podarunkowe, karty doładowujące, różnego rodzaju usługi dodatkowe w serwisach rozrywkowych. Ale jednocześnie opieraliśmy swoje decyzje biznesowe na badaniach rynkowych i, przykładowo, biznes gamingowy generował w 2018 roku 118 mld dolarów, tym samym przekraczając przychody z telewizji – 108 mld dolarów czy kina – 41 mld USD.

    BrandsIT: Rzeczywiście, są to imponujące liczby.

    Rafał Żółtański: Prognozy za kolejne lata są dużo większe, na rok 2023 mówi się o kwocie ponad 200 mld dolarów. Mówimy tutaj o kwocie łączącej w sobie przychody ze sprzedaży zarówno sprzętu przeznaczonego do grania, jak i dystrybucji cyfrowej, której udział w całości rynku rośnie z kwartału na kwartał. Dystrybucja cyfrowa nie ma ograniczeń terytorialnych – możemy kupować i sprzedawać usługi w formie elektronicznej globalnie.

    BrandsIT: Czy macie gotowy system internetowy do dystrybucji produktów cyfrowych?

    Rafał Żółtański: Rozpoczęliśmy budowę takiego systemu i jest to dla nas bardzo ważny element całego biznesu. Chcemy uruchomić ten system na początku przyszłego roku. Wymaga on od nas sporych nakładów czasowych i finansowych. Oczywiście system będzie integrował się z systemami sprzedażowymi naszych partnerów handlowych, tak aby dotrzeć do jak najszerszego grona klientów końcowych. W drugą stronę również chcemy się integrować z naszymi dostawcami usług cyfrowych, tak aby cały proces dystrybucji przebiegał w pełni automatycznie.

    BrandsIT: Czy uważasz, że przychody z dystrybucji cyfrowej przekroczą przychody z tradycyjnej dystrybucji akcesoriów i peryferiów do grania?

    Rafał Żółtański: Rynek się mocno zmienia i na pewno to nastąpi niebawem. Na pewno pandemia miała na to wpływ. Porównując marzec 2020 do marca poprzedniego roku, wzrost w całkowitej sprzedaży rozwiązań gamingowych wyniósł ponad 60%. Większość wzrostu osiągnięto dzięki sporemu udziałowi sprzedaży usług cyfrowych. Ja szacuję, że usługi cyfrowe to ponad 60% w całości. Pandemia i konieczność przebywania w domach spowodowała, że konsumenci decydują się na zakupy kluczy do usług, a nie fizycznych produktów np. gier w pudełkach. Licencje elektroniczną możemy otrzymać praktycznie od razu, natomiast oprogramowanie typu „box” po kilku dniach możemy odebrać czy to w paczkomacie czy od kuriera. Najważniejszy w zakupach gier jest impuls, przez co fakt natychmiastowego zakupu i otrzymania zamówionej usługi w postaci klucza jest bardzo istotny i przykładowo w ulubioną grę jesteśmy w stanie zagrać w ciągu kilku minut od momentu zakupu klucza licencyjnego, uprzednio ściągając wersję instalacyjną ze strony wydawcy oprogramowania.

    BrandsIT: Wrócę może jeszcze do tematu dystrybucji: czy uważasz, że jako eoptimo nie masz konkurencji na polskim rynku?

    Rafał Żółtański: Gdybym tak uważał, to byłbym hipokrytą, ponieważ każda firma, która sprzedaje w kanale czy to sprzęt związany z grami, czy to kody licencyjne do gier, jest dla nas konkurencją. Jesteśmy jednak zdeterminowani, by się mocno wyróżnić na rynku, bazując na pracy mojej i mojego zespołu oraz na doświadczeniu zdobytym w innych firmach dystrybucyjnych czy u producentów. Chcemy przede wszystkim unikać tych błędów, które popełniają duzi dystrybutorzy. W eoptimo unikamy zawiłych procedur i długich łańcuchów decyzyjnych. Dokładamy wiele starań, aby praca z nami była zarówno opłacalna, jak i przyjemna.

    BrandsIT: A jak odnosisz się do mniejszych dystrybutorów gamingu w Polsce?

    Rafał Żółtański: Szczerze powiedziawszy uważam, że takich dystrybutorów nie ma. Jest jedna firma, która działa w dystrybucji cyfrowej, ale uważam, że nasze podejście do tematu dystrybucji tego akurat asortymentu jest na tyle kompleksowe, że uda nam się przejąć całkiem spory kawałek rynku.

    BrandsIT: Słyszałem też kolejną opinię, że jesteście brokerem, czy jednak skupiacie się na tzw. „koszernej” dystrybucji, opierającej się na bezpośrednich kontraktach z producentami?

    Rafał Żółtański: Oficjalnych wyłącznych dystrybucji na chwile obecną mamy 10, a do końca września podpiszemy 6 nowych umów. Są plany na wprowadzenie kolejnych marek dystrybucyjnych oraz przymiarki do przejęcia kilku producentów od innych dystrybutorów działających w Polsce.  Oczywiście posiłkujemy się zakupami niektórych marek na zasadzie dobrej ceny, kupując towar od dostawców na całym świecie. Czy jest to brokerka? Według mnie nie – to po prostu normalne postępowanie biznesowe. Mamy otwarty rynek, w przypadku takich zakupów najczęściej są to produkty markowe, więc skoro jest taka możliwość, to to robimy. I w takich przypadkach jesteśmy bardziej konkurencyjni cenowo dla cen oferowanych przez oficjalną dystrybucje tych producentów w naszym kraju. Ale to raczej problem polityki cenowej producentów i dystrybutorów.

    BrandsIT: Planujecie działania tylko w Polsce czy chcecie wyjść też na rynki zagraniczne?

    Rafał Żółtański: Już w tej chwili działamy w innych krajach. W przypadku podpisanych kontraktów dystrybucyjnych, mamy wyłączność na teren Polski i nierzadko też na inne kraje regionu CEE. Już na etapie negocjacji kontraktu jest to dla nas warunek konieczny, żeby uzyskać wyłączność. Jest to dla nas klucz, aby się mocno zaangażować i osiągać ustalone plany sprzedaży, nie kanibalizując rynku i nie prowadząc wojen cenowych, a tym samym – erozji marż w kanale sprzedaży. W przypadku krajów poza Polską, jeśli producent daje możliwość, to także decydujemy się na podpisanie kontraktu obejmującego kolejne państwo.

    BrandsIT: Czy macie w planach otwarcie oddziałów w innych krajach poza Polską?

    Rafał Żółtański: Póki co plan jest taki, aby cała struktura sprzedażowa znajdowała się we Wrocławiu, natomiast nasz magazyn i serwis znajduje się w Łodzi. Na chwilę obecną w eoptimo pracuje 21 osób. W przypadku kwestii oddziałów w innych krajach, to na razie planu ekspansji nie mamy, stawiamy bardziej na firmy, które można nazwać subdystrybutorami.  Ciągle poszukujemy osób do pracy w eoptimo, łączących kompetencje handlowe i pasję do tego sektora rozrywki.

    BrandsIT: A skąd pomysł na nazwę eoptimo? Na rynku istnieje przecież firma Eptimo.

    Rafał Żółtański: Nazwa miała kojarzyć się pozytywnie, więc na początek miała to być nazwa „optimo”, po czym dodałem literkę „e”, która kojarzy się z elektroniką czy e-commerce. Według mnie nazwa ponadto powinna być wymawiana w identyczny sposób, jak jest napisana, ponieważ nierzadko powoduje to trudności po stronie kooperantów.

    BrandsIT:  Przed rozmową wspominałeś o pozyskanym inwestorze – wydaje mi się, że jest to bardzo istotna sprawa w przypadku tego typu działalności. Czy było łatwo pozyskać inwestora? Czy jest to ktoś z branży czy to gamingowej czy to z innej części sektora IT?

    Rafał Żółtański: Znaleźliśmy inwestora, któremu mentalnie jest bliski temat gamingu, bo są to stosunkowo młodzi ludzie, działający w całkiem innym sektorze, ale zainteresowani inwestowaniem w różnych obszarach. Spotkanie, na którym prezentowaliśmy nasz plan biznesu zajęło zaledwie kilka godzin, po czym natychmiast podjęta została decyzja po stronie inwestora. Inwestor wierzy w ten projekt oraz go po prostu „czuje”.

    BrandsIT: W takim razie gratuluję. Z moich doświadczeń wynika, że zazwyczaj procesy inwestycyjne z funduszami trwają nawet kilka miesięcy, ale na pewno łatwiej jest domknąć inwestycje z inwestorami prywatnymi, czy to instytucjonalnymi czy osobami, a nie z typowymi VC. Powiedz mi, jakie macie cele na najbliższe miesiące i na cały rok 2021?

    Rafał Żółtański: Naszym głównym celem jest stać się rozpoznawalnym dystrybutorem gamingowym. Jeśli reseller pomyśli o tym sektorze, chcemy, aby swoje kroki kierował od razu do eoptimo. Mamy ofertę producentów dobrych jakościowo, co skrupulatnie weryfikujemy. Są to też produkty, które mają wyróżniki, nierzadko inicjujemy rozmowy z nowymi producentami, ponieważ dostrzegamy potencjał rynkowy. Naszym atutem jest również fakt, że wszystkie osoby tutaj pracujące pochodzą z branży IT i widziały, jak sektor dystrybucji się zmieniał, jak zmieniały się marże, systemy sprzedaży, jakie błędy popełniali najwięksi. Duży wpływ na rynek na pewno miało wejście sieci retailowych, które zdominowały rynek elektroniki użytkowej. Kolejnym etapem było upowszechnienie się e-commerce.

    BrandsIT: A właśnie, pozwól, że Ci przerwę – czy sprzedajecie do sieci handlowych, sieci specjalizowanych?

    Rafał Żółtański: Tak, mamy podpisanych kilka umów z sieciami, z kolejnymi prowadzimy rozmowy.

    BrandsIT: Nie obawiacie się problemów z tym związanych, w szczególności wpływu na biznes z mniejszymi resellerami i sklepami internetowymi?

    Rafał Żółtański: Przede wszystkim stawiamy na selektywnie dobrane portfolio produktowe dostępne w sieciach handlowych, dobrane w taki sposób, by nie konkurowało z produktami, które sprzedawane jest przez mniejszych resellerów. Takie podejście wynika z naszych doświadczeń związanych z pracą u innych dystrybutorów czy producentów. Bardzo istotna jest dobrze skonfigurowana polityka produktowa, tak aby uniknąć walki cenowej.

    BrandsIT: Mówiłeś również o rozwoju oferty GSM. Czy to już następuje?

    Rafał Żółtański: Tak, w tej chwili mamy podpisane dwa kontrakty dystrybucyjne, w tym jeden z producentem z bardzo wysokiej półki – jest to firma PanzerGlass – jest to producent szkieł do smarfonów, można powiedzieć, że jest to takie Lamborghini w tym obszarze. Producentów szkieł jest bardzo dużo, my natomiast staramy się znaleźć rozwiązania z wyższej półki albo i wyróżniające się cechami, które nie ma konkurencja. Unikamy podobieństwa w ofercie względem innych dystrybutorów.

    BrandsIT: A na koniec, może chciałabyś jeszcze dodać coś od siebie?

    Rafał Żółtański: Pozostaje mi zaprosić do współpracy resellerów, oferujemy korzystne warunki cenowe, zapewniamy finansowanie linii kredytowej – współpracujemy z wiodącym ubezpieczycielem na rynku. Wierzę, że nadchodzący rok będzie przełomowy dla branży gamingu, co przełoży się na biznes naszych partnerów handlowych.

    BrandsIT: Dziękuję za rozmowę.

  • SoftBlue: 2,5 mln zł przychodów netto ze sprzedaży w połowie 2020 roki

    SoftBlue: 2,5 mln zł przychodów netto ze sprzedaży w połowie 2020 roki

    Ponad 2,5 mln zł przychodów netto ze sprzedaży wypracowało w pierwszym półroczu br. SoftBlue, notowany na NewConnect prekursor tematyki antysmogowej w Polsce. To wynik o ponad 175 proc. wyższy w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Od stycznia do czerwca zysk netto wyniósł niespełna 0,68 mln zł, a EBITDA osiągnęła wartość prawie 0,84 mln zł. Na wyniki finansowe spółki w raportowanym okresie wpłynęły licznie zawarte kontrakty biznesowe. SoftBlue obecnie koncentruje na pozyskiwaniu nowych kontraktów i klientów  a także budowie własnego Centrum B+R oraz wsparciu biznesowego partnera – InventionMed – w powstaniu bydgoskiego ,,wirtualnego szpitala’’.

    – Pierwsze półrocze przyniosło nam znaczny wzrost wyników finansowych w porównaniu do analogicznego okresu minionego roku. Wypracowaliśmy r/r ponad 175 proc. wzrost przychodów netto ze sprzedaży. Od stycznia osiągnęliśmy prawie 0,68 mln zł zysku netto, wobec straty 1,6 mln zł w pierwszym półroczu 2019 roku. W okresie od kwietnia do czerwca br. wypracowaliśmy prawie 0,38 mln zł przychodówinformuje Michał Kierul, prezes SoftBlue SA.

    W marcu br. SoftBlue zawarło umowę o dofinansowanie, na opracowanie i wdrożenie  projektu pod nazwą Innowacyjna platforma konsumencka EcoScan. Platforma powstaje w oparciu o niezależne metody badania rzeczywistego składu żywności i półproduktów. Platforma została dofinansowana kwotą ponad 2 mln zł w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Kujawsko-Pomorskiego na lata 2014-2020.

    W maju SoftBlue i jej partner biznesowy – InventionMed – zawarły list intencyjny, w którym bydgoska firma zadeklarowała wsparcie w realizacji Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych VR (wirtualna rzeczywistość) i AR (rozszerzona rzeczywistość) w Bydgoszczy. Projekt, który wesprze polską medycynę poprzez połączenie rozszerzonej rzeczywistości i immersji, otrzymał dofinansowanie w wysokości 16 mln zł od Ministerstwa Rozwoju– Konsekwentnie budujemy wartość realizowanych przez siebie projektów z sektora nowych technologii i inicjujemy własne pomysły badawczo-rozwojowe, co przekłada się na widoczną poprawę naszych wyników finansowych – mówi prezes SoftBlue.

    W lipcu SoftBlue kupiło pakiet ponad 10 mln akcji spółki InventionMed, co stanowi blisko 30 proc. wszystkich jej akcji. Tym samym stała się głównym akcjonariuszem firmy technologicznej z branży medycznej. Decyzję o skupie akcji podjęto z uwagi na pokrewny profil działalności obu firm i wspólnie prowadzone projekty.

    Aktualnie SoftBlue również rozwija współpracę z Letus Capital, notowaną na warszawskiej giełdzie spółką działająca w obszarze finansów i fotowoltaiki. Spółki podpisały umowę licencyjną na korzystanie z innowacyjnego głosowego wyłącznika bezpieczeństwa. Ponadto SoftBlue przygotowuje się dobudowy własnego Centrum B+R w Bydgoszczy. – Jesteśmy dumni, że stworzymy Centrum Badawczo–Rozwojowe, dedykowanego optymalizacji zarządzania zasobami wodnymi i energetycznymi. Rozpoczęliśmy już kolejny etap przygotowań do budowy obiektu. – dodaje.

    Na budowę Centrum spółka otrzymała dofinansowanie z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Kwota dotacji to ponad 5,4 mln zł. Wartość całej inwestycji wynosi ponad 12 mln zł.

  • UE zainwestuje miliardy w zielony wodór

    UE zainwestuje miliardy w zielony wodór

    W tej chwili wodór ma zastosowanie głównie w sektorze chemicznym, jego wykorzystanie w transporcie czy energetyce wciąż jest marginalne. Co więcej, aż 95 proc. produkowanego wodoru wciąż pochodzi z paliw kopalnych, a tylko 5 proc. jest wytwarzane z odnawialnych źródeł. Unia Europejska zamierza odwrócić te proporcje, a opublikowana na początku lipca strategia wodorowa ma być impulsem dla rozwoju tego rynku w Europie, której szacunkowe zapotrzebowanie na wodór w 2030 roku ma już sięgnąć 16,5 mln ton. Wyzwaniem pozostają jednak koszty, bo wytwarzanie zielonego, niskoemisyjnego wodoru wciąż jest droższe od innych form, i bariery technologiczne związane z produkcją i transportem tego surowca.

    Jak wynika z lipcowego raportu Esperis „Gra o wodór. Kto zdominuje rynek wodoru na świecie?”, globalna produkcja wodoru sięga w tej chwili ok. 74 mln ton rocznie, a przodują w tym Stany Zjednoczone (ok. 10 mln ton) i Unia Europejska (w tym Polska – ok. 1 mln ton).

    – 95 proc. wytwarzanego globalnie surowca to tzw. szary wodór, obecnie niemodny, bo wytwarzany z paliw kopalnych typu ropa albo gaz. Tylko 5 proc. to wodór niskoemisyjny, czyli zielony, produkowany z odnawialnych źródeł energii. W tym procesie technologicznym CO2 jest odzyskiwany i nie jest emitowany do środowiska – mówi Łukasz Antas, analityk i partner zarządzający Esperis.

    Wodór ma zastosowanie jako nośnik energii w przemyśle i transporcie, może być wykorzystywany  m.in. w energetyce, ciepłownictwie i motoryzacji. Jednak obecnie stosuje się go przede wszystkim jako surowiec w chemicznych procesach produkcji (np. amoniaku) i procesach rafineryjnych. Wykorzystanie go jako paliwa wciąż jest marginalne, a globalny rynek wodoru jest dopiero w początkowej fazie rozwoju.

    – Odpowiedź na pytanie, czy w przyszłości będzie więcej zielonego wodoru, nie jest łatwa. Żeby był on masowo wykorzystywany, musi też być  tani. O ile nie traktujemy go jako konkurencję dla paliw kopalnych, bo ich chcemy się pozbyć, o tyle wodór musi konkurować np. z elektryfikacją transportu. Bardzo duże pieniądze są teraz inwestowane w nowe technologie, które mają ułatwić produkcję zielonego wodoru. UE chce ją intensywnie rozwijać. Unijna strategia wodorowa, która pojawiła się niedawno, ma wygenerować bodźce i zachęty, żeby tego zielonego wodoru było jak najwięcej – mówi Łukasz Antas.

    Opublikowana 8 lipca br. strategia wodorowa Komisji Europejskiej ma być impulsem dla rozwoju tego rynku w Europie, której szacunkowe zapotrzebowanie na wodór w 2030 roku ma już sięgnąć ok. 16,5 mln ton. KE przewidziała w niej wsparcie instytucjonalne i finansowe. Równolegle zainicjowała też Europejski Sojusz na rzecz Czystego Wodoru (The European Clean Hydrogen Alliance), który ma pomóc w realizacji nowej strategii i do 2030 roku zapewnić inwestycje na poziomie 430 mld euro. W sojuszu uczestniczą liderzy przemysłu, krajowych i regionalnych ministerstw oraz Europejski Bank Inwestycyjny (EBI).

    – UE ma plan, aby wdrożyć wodór we wszystkich sektorach, m.in. transporcie, energetyce, ciepłownictwie, a zwłaszcza przemyśle. Unia jest zdeterminowana, żeby do 2050 roku zdekarbonizować przemysł, a ten odpowiada za 95 proc. obecnego zużycia wodoru z paliw kopalnych – mówi analityk i partner zarządzający Esperis.Z perspektywy UE ważne jest, żeby szybko zamienić go na wodór zielony poprzez np. kontrakty różnicowe dla przemysłu chemicznego. To ważny sygnał także dla polskiej chemii. Podobnie w transporcie i energetyce UE chce rozwijać dodatkowe sieci stacji wodorowych. W przyszłym roku ma zajść zmiana w kolejnej dyrektywie, która pozwoli na przyspieszenie tego procesu.

    Unijny plan zakłada, że w latach 2020–2024 mają powstać elektrolizery (instalacje do produkcji wodoru z wody) o łącznej mocy 6 GW, a produkcja zielonego wodoru ma sięgnąć 1 mln ton. W latach 2025–2030 moc elektrolizy ma wzrosnąć do 40 GW, a produkcja do 10 mln ton. Z kolei w latach 2030–2050 technologie produkcji zielonego wodoru powinny osiągnąć dojrzałość i być wdrażane na dużą skalę we wszystkich sektorach trudnych do dekarbonizacji.

    Wyzwaniem pozostaje jednak wciąż wysoki koszt wytwarzania i przechowywania wodoru oraz jego znikomy udział w całkowitym zużyciu energii (dziś na poziomie ok. 2 proc.). Zielony wodór odpowiada raptem za 4 proc. europejskiej produkcji. Wytwarzanie zielonego, niskoemisyjnego wodoru wciąż pozostaje droższe od innych form.

    – Pokonywanie barier technologicznych w produkcji, ale też w przesyle i magazynowaniu wodoru mogą wesprzeć odpowiednie regulacje, bodźce na poziomie globalnym, europejskim i krajowym, które będą motywowały firmy do inwestowania, szukania rozwiązań technologicznych, budowania infrastruktury. Bez infrastruktury i generowania popytu nie będzie chętnych do rozwijania technologii – podkreśla Łukasz Antas.

    Unijna strategia wodorowa jest istotna dla nowej polityki klimatyczno-energetycznej i spójna z założeniami Zielonego Ładu. Jednak rozwój technologii wodorowych ma nie tylko wpłynąć na gospodarkę i przyczynić się do neutralności klimatycznej. Wpłynie też na unijne relacje w dziedzinie energetyki. Według prognoz zawartych w raporcie Esperis do 2050 roku to azjatycki rynek będzie największym na świecie, a Chiny, Japonia, Singapur i Korea Południowa będą łącznie odpowiadać za ok. 2/3 globalnego zapotrzebowania i nawet do 75 proc. zużycia wodoru. UE będzie musiała więc promować nowe obszary współpracy energetycznej i poszerzać o współpracę z potencjalnymi eksporterami wodoru.

    – Należy spodziewać się zacieśnienia współpracy handlowej między Azją, Afryką a Europą, co może być pozytywnym scenariuszem. Dzięki temu problemy ekonomiczne Afryki staną się trochę mniejsze. Z drugiej strony mamy plany zastosowania wodoru w różnych sektorach i będziemy mieli do czynienia z tzw. integracją sektorową. Do tej pory energetyka, ciepłownictwo, przemysł, transport to były silosy, z których każdy miał swoją strukturę, przesyły energii itd. Wodór może je połączyć – mówi partner zarządzający Esperis.Świat zrobi się bardzo ciekawy, kiedy wodór rzeczywiście zostanie wdrożony masowo, jednak wciąż została jeszcze masa barier do przełamania.

  • Beyond.pl rozpoczął rozbudowę kampusu w Poznaniu. Powstaje centrum danych o mocy 42MW

    Beyond.pl rozpoczął rozbudowę kampusu w Poznaniu. Powstaje centrum danych o mocy 42MW

    Beyond.pl inwestuje w rozbudowę kampusu Data Center w Poznaniu. Zasilane zieloną energią centrum danych zwiększa 5-krotnie docelową moc, z 8MW do 42MW (megawat), a jego powierzchnia powiększa się niemal 4-krotnie.

    Cztery kilometry od autostrady A2 łączącej Berlin z Warszawą, Beyond.pl rozpoczyna inwestycję, dzięki której kampus Data Center operatora staje się jednym z największych obiektów tego typu w Europie pod względem oferowanej powierzchni i mocy.

    – Powierzchnia całkowita brutto urośnie z obecnych 12 tys. do 45 tys. mkw. Oznacza to, że po zakończeniu inwestycji będziemy dysponowali jedną z największych w centralnej Europie powierzchni kolokacyjnych. Pozwoli to nam obsłużyć rosnący popyt na usługi kolokacyjne i chmurowewylicza Michał Grzybkowski, Executive VP Technology w Beyond.pl. 

    Beyond.pl z nową mocą

    Skalę inwestycji najlepiej oddaje całkowita moc kampusu, która zwiększa się aż o 34MW. Proporcjonalnie urośnie ona bardziej niż powierzchnia, ponieważ infrastruktura centrum danych jest przygotowywana do dostarczania mocy pod potrzeby kolokacyjne o wysokiej gęstości. Kampus zapewni klientom moc nawet do poziomu ponad 20KW w przeliczeniu na szafę serwerową, przy zachowaniu bardzo dużej efektywności energetycznej. To w połączeniu z docelową mocą na poziomie 42MW pozwoli Beyond.pl obsłużyć potrzeby infrastrukturalne najbardziej wymagających klientów – zarówno tych z Polski, jak i zza granicy.

    – Zapotrzebowanie na nowoczesną powierzchnię serwerową dynamicznie wzrasta. Potrzebują jej z jednej strony polskie przedsiębiorstwa, które z powodu pandemii przyśpieszyły lub uruchamiają projekty digitalizacji. Z drugiej strony, mówimy o wkraczających do Europy Centralnej dostawcach chmury, spółkach oferujących rozwiązania w modelu SaaS oraz dużych korporacjach szukających dostawców poza Europą Zachodnią. Beyond.pl już dziś pełni rolę podstawowego i zapasowego centrum danych dla przedstawicieli globalnych marek. Zapewniając taki sam, a  często, lepszy poziom bezpieczeństwa fizycznego i infrastrukturalnego oraz ciągłości usług, jaki gwarantują obiekty działające na dojrzałych rynkach, jesteśmy dla tych graczy atrakcyjnym partnerem. Dodatkowo, nasza oferta jest bardzo konkurencyjna z uwagi na niższe koszty energii i pracy w porównaniu z rynkami zachodnimi zwraca uwagę Wojciech Stramski, CEO Beyond.pl.

    Zdaniem przedstawicieli operatora, dodatkowym atutem jest też miasto – świetnie skomunikowane z Berlinem i Warszawą oraz posiadające wysoko wykwalifikowaną kadrę IT.

    – Nasza strategicznie dobrana lokalizacja przekłada się  na możliwość zoptymalizowania szybkości przesyłu danych. W przypadku Warszawy i Berlina są one takie same i wynoszą zaledwie 4 milisekundydodaje Wojciech Stramski.

    Operator daje wybór

    Przedstawiciele spółki deklarują, że neutralny komunikacyjnie kampus zapewniający łącza do ponad 20 operatorów telekomunikacyjnych, będzie spełniał wysokie standardy w obszarze bezpieczeństwa i oferował mix poziomów Rated, od 3+ do 4. Co to oznacza w praktyce?

    – Zlokalizowany na terenie kampusu budynek Data Center 2 to jedyny obiekt w Unii Europejskiej posiadający najwyższy standard Rated 4 ANSI/TIA-942. Zasilanie i chłodzenie serwerowni jest w pełni redundantne, a jej sposób funkcjonowania jest poddawany okresowym audytom niezależnej organizacji ANSI. Dzięki temu, Beyond.pl może zapewnić dostępność usług do najwyższego poziomu 99,9999% w skali roku. Z kolei nowe obiekty na terenie kampusu będą spełniały poziom co najmniej Rated 3+. W ten sposób dajemy klientom opcję wyboru standardu świadczonych usługtłumaczy Michał Grzybkowski.

    Mniejszy ślad węglowy przyciągnie klientów?

    Kampus w całości jest i pozostanie zasilany energią ze źródeł odnawialnych. Już w tej chwili serwerownia Data Center 2 to jeden z najbardziej energooszczędnych obiektów przetwarzania danych w Polsce. Przy pełnym wykorzystaniu mocy osiąga poziom PUE 1.2, podczas gdy średnia wartość tego parametru na polskim rynku wynosi aktualnie 1.4 – 1.6. W praktyce pozwala to klientom Beyond.pl zmniejszyć ślad węglowy i osiągnąć istotne oszczędności energetyczne. Zdaniem przedstawicieli spółki, to ważny argument w ubieganiu się o kontrakty na rynku data center.

    – Jednym z głównym kosztów usług centrodanowych jest zużycie energii elektrycznej wykorzystywanej do zasilania i chłodzenia infrastruktury serwerowej. Im niższy wskaźnik PUE, czyli efektywności energetycznej, tym straty energetyczne i koszty funkcjonowania data center są niższe. W konsekwencji usługi mogą być tańsze dla klienta końcowegozwraca uwagę Michał Grzybkowski z Beyond.pl.

    – Dla firm przykładających dużą wagę do kwestii ochrony środowiska, zrównoważonego rozwoju i zmniejszenia śladu węglowego, zielona energia kampusu może być czynnikiem zachęcającym do nawiązania współpracy z Beyond.pl. Wiele dużych, zagranicznych organizacji ma wpisane te wartości w swoją strategię. My jesteśmy partnerem obniżającym ich „carbon footprint” tłumaczy Wojciech Stramski z Beyond.pl.  

    Inwestycyjny boom

    Rozbudowa Beyond.pl, której głównym akcjonariuszem jest Grupa Kulczyk Investments, to największa inwestycja ogłoszona na polskim rynku data center po zapowiedzianych przez Google i Microsoft projektach o łącznej wartości 3 mld zł.

    Według danych PMR, w latach 2021-2025 krajowy rynek data center miał rosnąć w tempie 13,9% i wynieść 166MW mocy IT. Jednak inwestycja Beyond.pl wymusza istotną korektę dla prognozowanego okresu. Dziś możemy mówić o szacunku mocy na poziomie 200MW, z tego 42MW będą należały do Beyond.pl.

  • Jak rozwijać swoje przedsiębiorstwo transportowe w 2020 roku?

    Jak rozwijać swoje przedsiębiorstwo transportowe w 2020 roku?

    Pierwsze dwa kwartały 2020 roku pokazały, że cyfryzacja oraz dywersyfikacja małych i średnich firm jest kluczowa, by utrzymać swoją pozycję na rynku. Możliwość zautomatyzowania wielu procesów potrzebnych do zarządzania przedsiębiorstwem transportowym w dobie pandemii okazała się szczególnie cenna. Wiele firm przekonało się też, że ukierunkowanie swojego biznesu wyłącznie na jedną branżę też może być zagrożeniem. Przykładem może być sytuacja związania z przemysłem samochodowym. Jak wskazał Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) motoryzacja jest szczególnie podatna na zmiany koniunktury gospodarczej – wielu przewoźników obsługujących sektor automotive musiało zupełnie zawiesić swoją działalność na czas lockdownu. Zmiana profilu swojego przedsiębiorstwa, rozszerzenie portfolio czy optymalizacja firmy poprzez cyfryzację, to inwestycje, które w niedalekiej przyszłości czekają wielu przewoźników, w szczególności w dobie niedawno przyjętego pakietu mobilności, czy Green Deal, czyli przepisów, które mogą zupełnie zmienić rynek transportu drogowego. Eksperci Grupy INELO podpowiadają, od czego zacząć rozwój i inwestycję w przedsiębiorstwo transportowe, a specjaliści ze ZFPF (Związku Firm Pośrednictwa Finansowego) postarają się znaleźć odpowiednie finansowanie dla firm w 2020 roku.

    Pierwszy krok rozwoju mojej firmy: analiza – odpowiedzią jest telematyka

    Jeżeli chcemy zadbać o rozwój naszej firmy transportowej, w pierwszej kolejności, musimy zbadać, jaką mamy rentowność, oraz na jakie zaangażowanie kapitałowe możemy sobie początkowo pozwolić.

    – System telematyczny to stosunkowo niewielka inwestycja, przynosząca bardzo wymierne korzyści. Dzięki telematyce zyskujemy dostęp do bardzo wielu danych, przede wszystkim jesteśmy w stanie obliczyć opłacalność danego zlecenia przed jego wykonaniem. Wiele danych dotyczących zakończonego frachtu widzimy dopiero „po fakcie”, czyli w momencie, kiedy nasz kierowca zrealizował dany kontrakt. Wykorzystując telematykę możemy w łatwy sposób policzyć koszty związane z pracownikiem, paliwem, zużyciem opon itp., jeszcze przed wykonaniem kursu. Co więcej, zebrane dane pomogą nam dokonać oceny kondycji naszego przedsiębiorstwa i np., pomóc wybrać bardziej dla nas opłacalne kontrakty. Będziemy mogli też zbadać, jak sprawują się nasze poszczególne pojazdy, które są najbardziej ekonomiczne w naszej firmie, z których zrezygnować, a które serwisować dalejmówi Dawid Kochalski, ekspert GBOX, Grupa INELO.

    Inwestycja w system, który pozwoli nam zbierać dane to jedno, jednak musimy też dysponować zapleczem, które umożliwi nam przeanalizowanie tych informacji.

    – Musimy w szczególności pamiętać o roli spedytora w naszej firmie. To jego praca przekłada się bezpośrednio na zyski w naszym przedsiębiorstwie. Zadbajmy więc, aby jego miejsce pracy zapewniało jak największą wydajność. Jeżeli chcemy zadbać o cyfryzację naszej działalności transportowej, to nie możemy zapominać o modernizacji biura – rezygnacja z analogowych rozwiązań i obliczeń na kartce papieru musi wiązać się z zakupem sprzętu komputerowego umożliwiającego te operacje, oraz przygotowaniem zaplecza w taki sposób, aby zapewniało najlepszą ergonomię pracy. Nowoczesny tabor i cyfryzacja w transporcie nie będą funkcjonować optymalnie, gdy nasze „back office” będzie pracować na przestarzałej technologiidodaje Dawid Kochalski.

    Wprowadzenie telematyki i np. systemu TMS do naszego biura ułatwi też podjęcie decyzji o zdywersyfikowaniu profilu naszej firmy transportowej. Inwestując w nowoczesne narzędzia, otwieramy sobie dostęp do internetowych giełd zleceń oraz nowych kontraktów. Zmiana profilu naszej firmy, nawet w małym stopniu, może się okazać deską ratunkową dla naszego przedsiębiorstwa.

    – Pandemia koronawirusa pokazała jak ogromne znaczenia ma dywersyfikacja, w szczególności w branży transportowej. Znane nam są przypadki, kiedy firma obsługiwała wyłącznie zlecenia z sektora automotive, który przez kilka miesięcy był praktycznie zamrożony, co okazało się mieć destrukcyjny wpływ na płynność finansową i ogromne problemy z restartem firmy, gdy sytuacja zaczęła wracać do normy. Dlatego, gdy dysponujemy flotą 15 samochodów, dobrym pomysłem może okazać się niezamykanie się na jeden sektor czy gałąź gospodarkiradzi Dawid Kochalski

    Co się bardziej opłaca – leasing nowej ciężarówki czy serwis używanej?

    Kolejnym etapem rozwoju naszego przedsiębiorstwa, powinno być zadbanie o odpowiedni tabor, który sprosta wyzwaniom stawianym nie tylko przez oczywiste wymagania techniczne. European Green Deal zakłada ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery w transporcie o 90%. Już teraz, eksploatowanie ciężarówek mających za sobą kilka lub kilkanaście lat pracy wiąże się z dopłatami związanymi z normami Euro, co więcej, niektóre pojazdy mogą nie dostać pozwolenia na wjazd do danego miasta, jeśli nie spełniają określonych norm spalania.

    – Dlatego, część przedsiębiorców po okresie leasingowania swoich pojazdów, czyli najczęściej po wygenerowaniu przebiegów rzędu 400 tysięcy kilometrów, decyduje się na wymianę taboru na nowy. Leasing to też koszty w naszym przedsiębiorstwie, które możemy odliczyć. Serwisowanie ciężarówki po utracie gwarancji może się okazać bardzo kosztowne, co więcej z każdym rokiem eksploatacji naszego ciągnika zwiększa się ryzyko jego awaryjności – każdy przestój w serwisie to dla nas podwójna strata, musimy zapłacić za naprawę,a pojazd nie generuje zysków dodaje Dawid Kochalski z INELO.

    Jak inwestować mądrze i skąd zdobyć finansowanie?

    Dawid Kochalski, ekspert GBOX, Grupa INELO:Oszczędności, które moglibyśmy przeznaczyć na inwestowanie w rozwój naszej firmy możemy zacząć szukać w usystematyzowaniu swoich bieżących wydatków. Zacznijmy od zwrócenia uwagi, czy wszyscy kierowcy w firmie korzystają z jednego systemu GPS, czy np. nie płacimy podwójnie, za którąś usługę lub na systemy dublujące się w kilku samochodach (czasami wystarczy po prostu rozszerzyć licencję). Dalej, należy postawić na efektywne zarządzanie, wybór systemu TMS i telematyki, optymalizację zleceń oraz określenie swoich rynkowych możliwości na dany moment. Należy jednak pamiętać, by zadbać o swoje zabezpieczenie finansowe i nie wykorzystać wszystkich dostępnych środków na inwestycje w działalność.

    Jeżeli chodzi o finansowanie dla naszego przedsiębiorstwa, to musimy pamiętać, że mamy 3 rodzaje kredytów, które możemy pozyskać dla naszej firmy:

    • Kredyt w rachunku odnawialnym – to rodzaj finansowania, który działa na zasadzie debetu – mamy do wykorzystania określony limit, a bank będzie naliczał odsetki wyłącznie od wydanej przez kwoty.
    • Kredyt obrotowy – to najczęstszy wybór przy finansowaniu bieżących wydatków, najczęściej zaciągany jest na 12 lub 36 miesięcy, a pozyskane środki musimy wykorzystać na działalność przedsiębiorstwa, czyli opłacenie rachunków lub pracowników.
    • Kredyt inwestycyjny – to pieniądze, jakie możemy uzyskać od banku na rozwój naszej firmy, czyli zakup nowego sprzętu do biura, inwestycja w nowe technologie itp.

    Konrad Wróbel, ekspert Expandera i ZFPF:Banki oferują różne rodzaje finansowania, w zależności od potrzeb naszego przedsiębiorstwa. Najlepszym wyborem, jeżeli chcemy rozwijać nasz biznes, jest długoterminowy kredyt inwestycyjny. Rozwiązanie to zapewnia stabilne finansowanie udzielane na kilka do nawet kilkunastu lat. Firmy z dłuższym stażem są w uprzywilejowanej pozycji. Natomiast niewiele banków zdecyduje się na przyznanie finansowania firmie w pierwszych miesiącach jej działalności. Proces przyznawania finansowania firmie z reguły jest bardziej skomplikowany niż w przypadku osób fizycznych. Potrzebne będą wyniki finansowe za minimum ostatni okres obrachunkowy i często prognozy na cały okres finansowania.

  • GPW: Duża zmienność cen akcji i wysokie obroty w I połowie 2020 r.

    GPW: Duża zmienność cen akcji i wysokie obroty w I połowie 2020 r.

    W pierwszym półroczu 2020 r. wartość obrotów akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła rekordowe 131 mld zł. Największym zainteresowaniem inwestorów cieszyły się branże: finanse, handel i usługi oraz paliwa i energia. W tym samym czasie największe w historii obroty w wysokości ponad 4 mld zł zanotowały akcje z NewConnect. Najwięcej handlowano akcjami spółek z segmentów: gry komputerowe, biotechnologia oraz energia odnawialna

    Pandemia koronawirusa spowodowała  dużą zmienność cen akcji i innych instrumentów finansowych  notowanych na giełdach na całym świecie, w tym w Polsce. W pierwszym półroczu 2020 r. wartość obrotów akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła rekordowe ponad 131 mld zł, z czego największa aktywność inwestorów była w czerwcu. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku na GPW zadebiutowało 5 spółek: jedna na Głównym Rynku i cztery na rynku NewConnect. Kolejna spółka zadebiutowała na Głównym Rynku w lipcu br.

    Tablica 1. Zmiana wartości indeksów w I półroczu 2020 r.

    GPW 1

    Źródło: GPW

    – Wysoka zmienność spowodowała w pierwszym kwartale, że giełdy w całej Europie notowały rekordowe wartości obrotów. Dynamiczne odbicie indeksów w drugim półroczu sprawiło, że rekordowe obroty utrzymały się również w drugim kwartale. Gwałtowne spadki, a następnie wzrosty kursów akcji przyciągnęły na rynek kapitałowy nowych inwestorów. W pierwszym półroczu w domach maklerskich zostało otwartych ponad 70 tys. nowych rachunków inwestycyjnych. Liczymy, że większość z tych inwestorów pozostanie na rynku kapitałowym na dłużejmówi Marek Dietl, Prezes GPW.

    Tablica 2. Obroty na Głównym Rynku akcji w podziale na sektory w pierwszym półroczu 2020 r.

    GPW

    Źródło: GPW

    Indeksy

    Największe wartościowo obroty na Głównym Rynku GPW w pierwszej połowie 2020 r. generowały takie sektory, jak finanse, paliwa i energia czy handel i usługi. Niewątpliwym liderem wzrostów cen akcji pierwszego półrocza są spółki z branży technologii i gamingu. Wartość indeksu WIG.GAMES, w którego skład wchodzą najwięksi producenci gier notowani na Głównym Rynku GPW, od początku roku wzrosła o niemal dwie trzecie.

    Tablica 3. Zmiana wartości indeksu WIG.GAMES w danym miesiącu I półrocza 2020 r.

    GPW

    Źródło: GPW

    Tablica 4. Największe wzrosty indeksów na GR GPW w I półroczu 2020 r. (%)

    GPW

    Źródło: GPW

    W obszarze technologii drożały akcje spółek wchodzących w skład indeksów WIGTech i WIG-informatyka. Ten pierwszy urósł w 1H2020 o ponad dwa razy więcej niż w drugiej połowie 2019 r. Najlepszym miesiącem w tym roku dla WIGTech był kwiecień, kiedy jego wartość wzrosła o ponad 20%. Pomimo pandemii koronawirusa, dobrze sobie radził również indeks sWIG80. Na koniec czerwca jego wartość wzrosła o ponad 11% od początku roku.

    Instrumenty pochodne

    W pierwszej połowie 2020 r. wolumen obrotu instrumentami pochodnymi wyniósł ponad 5,8 mln i wzrósł w porównaniu z I połową 2019 r. o 76,6%. Wartościowo derywaty odpowiadały za 43% wszystkich obrotów na GPW. Najpopularniejszym instrumentem w tej kategorii pozostają kontrakty na indeksy, które stanowiły ponad połowę obrotów instrumentami pochodnymi na GPW w pierwszej połowie tego roku.

    Tablica 5. Wolumen derywatów na GPW w I półroczu 2020 r.

    GPW

    Źródło: GPW

    ETP

    Łączna wartość obrotów produktami ETP (ang. Exchange Traded Products) na GPW, które obejmują fundusze ETF i produkty strukturyzowane, wyniosła w pierwszej połowie 2020 r. niemal 2 mld zł. Z tego największym zainteresowaniem inwestorów cieszyły się produkty strukturyzowane, których obroty sięgnęły ponad 1,5 mld zł w ramach 223 tys. transakcji. Warto przy tym zauważyć, że obroty tymi instrumentami w całym 2019 r. wyniosły 1,31 mld zł.

    – Polscy inwestorzy doceniają fakt, że produkty strukturyzowane notowane na GPW dają ekspozycję na aktywa, do których inwestorzy indywidualni nie mają bezpośredniego dostępu (np. ropa, gaz, metale szlachetne). Aby zacząć inwestować w struktury oparte na indeksach, akcjach czy surowcach z rynków zagranicznych wystarczy posiadać standardowy rachunek maklerski. W ostatnich latach aktywnie dołączają do GPW nowi emitenci produktów strukturyzowanych, w tym z grona największych w  Europie. Bardzo cieszymy się, że stwarzane przez nas warunki do wprowadzania i notowania produktów strukturyzowanych sprzyjają zarówno inwestorom, jak i emitentommówi Izabela Olszewska, członek zarządu GPW.

    NewConnect

    Liczba spółek notowanych na rynku NewConnect na koniec czerwca wyniosła 372. Obroty na tym rynku osiągnęły w pierwszej połowie 2020 r. historyczny rekord w wysokości 4,1 mld zł, co oznacza wzrost o 550% w porównaniu z I połową 2019, a w samym kwietniu przekroczyły 1 mld zł. Z kolei wartość indeksu  spółek z tego rynku – NCIndex – od początku roku wzrosła o 91,6%. W lipcu natomiast NewConnect kilka razy osiągnął historyczny rekord dziennych obrotów sesyjnych, który obecnie wynosi 204 mln zł.

    Tablica 6. Wartość indeksu NCIndex na koniec danego miesiąca I półrocza 2020 r.

    GPW

    Źródło: GPW

    – Cieszy nas wzrost obrotów na  NewConnect w I połowie 2020 r. i rosnąca liczba inwestorów na tym rynku.   Niski poziom stóp procentowych sprzyja rynkowi kapitałowemu, wielu inwestorów szuka alternatywnych do lokat bankowych sposobów inwestowania wolnych środków. Na rynku NewConnect notowanych jest wiele spółek z perspektywicznych sektorów, o dużym potencjale wzrostu i cieszymy się, że zostały one zauważone przez inwestorówmówi Piotr Borowski, Członek Zarządu GPW.

    Tablica 7. TOP 10 segmentów pod względem obrotów na NewConnect w I półroczu 2020 r. (tys. zł)

    GPW

    Źródło: GPW

    Catalyst

    Rynek obligacji Catalyst z końcem czerwca liczył 135 emitentów. W I połowie 2020 r. BGK i PFR wprowadziły do obrotu wtórnego na rynku Catalyst obligacje o wartości ponad 104 mld zł w ramach Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. Wartość obrotów obligacjami na Catalyst w tym okresie wyniosła 1,4 mld zł, z czego prawie 900 mln zł to obligacje korporacyjne, 430 mln zł – skarbowe i BGK oraz 0,45 mln zł – komunalne. Skarb Państwa i BGK wprowadziły na Catalyst obligacje o łącznej wartości 890 mln zł. Z kolei wartość nowych emisji obligacji spółek wyniosła 67,7 mln zł, a miast i gmin – 25,6 mln zł.

    Tablica 8. Udział emitentów w obrotach na rynku Catalyst w I półroczu 2020 r.

    GPW

    Źródło: GPW

  • Szybsza transformację dzięki usługom chmurowym HPE GreenLake

    Szybsza transformację dzięki usługom chmurowym HPE GreenLake

    Firma Hewlett Packard Enterprise (HPE) dokonała znaczącego postępu w zakresie strategii określanej edge-to-cloud w formule platform-as-a-service. Dzisiejsze ogłoszenie dotyczy nowego zestawu usług chmurowych oraz skrócenia terminów dostaw dla usług HPE GreenLake. Usługi chmurowe uwzględniają przede wszystkim zarządzanie środowiskami kontenerowymi, uczenia maszynowego (Machine Learning Operations), maszynami wirtualnymi, przechowywaniem danych, mocą obliczeniową, ochroną danych i usługami sieciowymi. Dzięki zaawansowanym usługom, będącym częścią platformy HPE GreenLake, klienci mogą sprawniej przekształcać i modernizować sposób działania aplikacji utrzymywanych w swoich Centrach Przetwarzania Danych, a coraz częściej także na brzegu sieci (Edge).

    „Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, biorąc pod uwagę obecne warunki rynkowe, organizacje potrzebują poprawy efektywności pracy i współdziałania wszystkich aplikacji oraz wykorzystania zgromadzonych danych w celu transformacji biznesu i wsparcia pracowników, aby jeszcze lepiej pracować na rzecz klientów”mówi Antonio Neri, CEO Hewlett Packard Enterprise. „W miarę wchodzenia w kolejną fazę rynku chmurowego, klienci potrzebują podejścia umożliwiającego wprowadzanie innowacji i modernizacji wszystkich aplikacji oraz obciążeń, zarówno tymi na brzegu sieci (Edge) jak i tych przechowywanych on-premise. Zapewniając w każdym miejscu spójne środowisko chmurowe za pośrednictwem HPE GreenLake oraz oprogramowania zaprojektowanego w celu przyspieszenia transformacji – HPE ma wyjątkowe możliwości, aby pomóc klientom w wykorzystaniu pełnego potencjału ich zasobów informacyjnych, gdziekolwiek one się znajdują” dodaje Antonio Neri.

    Organizacje znajdują się obecnie na rozdrożu swoich działań prowadzących do transformacji cyfrowej. Według IDC, pomimo wzrostu wykorzystania chmur publicznych 70 proc. aplikacji pozostaje poza chmurą publiczną. Organizacje, ze względu na takie czynniki jak skomplikowanie aplikacji, objętość danych, bezpieczeństwo i zgodność oraz nieprzewidywalne koszty, mają problem z przeniesieniem większości aplikacji do chmur publicznych. W wyniku tego firmy zostają niejako zmuszone do obsługi dwóch modeli operacyjnych, co prowadzi do dodatkowych wydatków, złożoności i nieefektywności całego systemu, ograniczeń w sprawności i innowacyjności oraz braku możliwości wykorzystania informacji w każdym miejscu.

    HPE oferuje unikalne podejście do rozwiązania tego dylematu, oferując usługi HPE GreenLake w wybranym przez klientów środowisku – od krawędzi do chmury – dzięki spójnemu modelowi operacyjnemu oraz łatwości w zarządzaniu wszystkimi aplikacjami i danymi firmy.

    Ponadto, w przeciwieństwie do dostawców chmury publicznej, którzy pobierają opłaty za odzyskanie danych lokalnie, usługi chmurowe HPE GreenLake zapewniają klientom doskonały model ekonomiczny bez opłat za wyjście. Elastyczny model usługowy HPE GreenLake, a także narzędzia analizy kosztów oraz zgodności pozwalają klientom na zachowanie lepszego cashflow, kontrolowanie wydatków i możliwość nadania priorytetu tym inwestycjom, które najbardziej odpowiadają na potrzeby biznesowe.

    „HPE GreenLake zapewnia nam 100 proc. czasu pracy bez przestojów, a przewidywalny model cenowy pomaga nam obniżyć koszty”mówi Ed Hildreth, Manager of IT Distributed Systems w Mohawk Valley Health System. „Dzięki doświadczeniu podobnemu do chmury, kiedy potrzebowaliśmy szybko aktywować dodatkowe funkcje i zasoby w odpowiedzi na pandemię COVID-19, byliśmy w stanie łatwo wprowadzić je bez opóźnień. Jesteśmy bardzo zadowoleni z HPE GreenLake i planujemy ponownie wykorzystać ten model w nowych szpitalach w naszym systemie opieki zdrowotnej”dodaje Hildreth.

    Nowe usługi chmurowe HPE GreenLake dla środowisk rozproszonych

    HPE oferuje teraz usługi chmurowe dla kontenerów, działań związanych z uczeniem maszynowym, maszyn wirtualnych, przechowywania danych, mocy obliczeniowej, ochrony danych i networkingu. Wszystkie usługi w chmurze są dostępne poprzez samoobsługowy katalog typu” w HPE GreenLake Central. Jest to platforma, na której klienci mogą uzyskać informacje, zweryfikować cenę oraz zainstalować wersję próbną każdej usługi w chmurze; rozpakować instancje i klastry za pomocą kilku kliknięć i zarządzić ekosystemem multicloud z jednego miejsca. Ponadto wszystkie usługi można wdrożyć i uruchomić w szeroko rozumianym środowisku klienta.

    Oparte na wstępnie zintegrowanych elementach składowych, nowe usługi chmurowe HPE GreenLake są dostępne w różnych konfiguracjach, które dostarczane są klientom w terminie do 14 dni od momentu zamówienia. Partnerzy i klienci mogą korzystać ze wstępnie skonfigurowanych architektur referencyjnych, a także preferencyjnych cen, żeby skrócić czas do pełnego korzystania z usług chmurowych.

    Firma HPE wprowadziła także HPE Ezmeral – nowe portfolio marki i oprogramowania, które zaprojektowano w taki sposób, aby pomóc organizacjom w transformacji aplikacji, danych oraz operacji od krawędzi do chmury. Zakres HPE Ezmeral obejmuje mn.in. zarządzanie kontenerami, AI / ML i analitykę danych, kontrolę kosztów, automatyzację IT oraz operacji i bezpieczeństwa opartego na AI. Pozwala to na poprawę zwinności i wydajności w organizacji, a także przyspieszenie innowacji. Platformy kontenerowe HPE Ezmeral i HPE Ezmeral ML Ops będą udostępnione jako usługi chmurowe HPE GreenLake. Takie rozwiązanie zapewni jeszcze większe  tempo oraz łatwość w tworzeniu aplikacji kontenerowych, a także przyspieszy zwinność DevOps w cyklu życia ML.

    • Usługi chmurowe dla kontenerów – są to nowe usługi chmurowe HPE GreenLake oparte na platformie kontenerowej HPE Ezmeral, które zapewniają elastyczność uruchamiania aplikacji kontenerowych w centrach danych, obiektach kolokacyjnych, a także wielu chmurach publicznych i na krawędzi.
    • Usługi chmurowe dla operacji uczenia maszynowego – wykorzystując HPE GreenLake, klienci mogą subskrybować rozwiązanie dostosowane do obciążenia, które jest zbudowane na platformie kontenerowej HPE Ezmeral i HPE Ezmeral ML Ops przez cały cykl życia ML.
    • Usługi chmurowe dla maszyn wirtualnych, przechowywania danych i mocy obliczeniowej – dla klientów, którzy chcą korzystać z chmury prywatnej, HPE wprowadza usługi chmurowe HPE GreenLake dla maszyn wirtualnych, przechowywania danych i mocy obliczeniowej. Dzięki udostępnianiu instancji za pomocą pięciu kliknięć, te łatwe do wdrożenia usługi umożliwiają wgląd w wykorzystanie usługi oraz śledzenie wydatków, a także pomagają w aktywnym planowaniu zasobów dzięki zaawansowanym analizom zużycia na platformie zarządzania HPE GreenLake Central.
    • Usługi chmurowe w zakresie ochrony danych – dla klientów, którzy stawiają sobie za zadanie modernizację ochrony danych, HPE dostarcza rozwiązania, które w sposób łatwy i zautomatyzowany tworzą kopie zapasowe oraz odzyskują dane bez względu na SLA – od szybkiego odzyskiwania po długoterminowe przechowywanie. Za pośrednictwem HPE GreenLake, nowe usługi chmurowe obejmują bezpieczne, wydajne, a także lokalne tworzenie kopii zapasowych wraz z korporacyjną usługą tworzenia kopii w chmurze – HPE Cloud Volumes Backup. Usługa ta umożliwia tworzenie kopii zapasowych i odzyskiwanie do / z chmury bez kosztów wyjścia lub blokady, a także z możliwością aktywacji danych do odzyskiwania, test/dev oraz analityki.
    • Usługi chmurowe dla Intelligent Edge – dziś, bardziej niż kiedykolwiek klienci chcą zmniejszyć CapEx, aby uprościć proces budżetowy i usprawnić zarządzanie kosztami sieci, tym samym zwiększając  przewidywalność wydatków. Nowe Managed Connectivity Services w Aruba jest dostępne w charakterze usługi chmurowej za pośrednictwem HPE GreenLake i stanowi pierwszą w branży kompleksową usługę – Network as a Service, co zwiększa elastyczność chmury dzięki najnowszej platformie Aruba ESP (Edge Services Platform).

    HPE GreenLake to jeden z najszybciej rozwijających się rozwiązań biznesowych w HPE. HPE podpisało kontrakty na HPE GreenLake o łącznej wartości ponad 4 mld dol. Oraz obsługuje więcej niż 850 klientów korporacyjnych na całym świecie i współpracuje z ponad 700 partnerami handlowymi. Unikalne dopasowanie HPE GreenLake, możliwość kontroli kosztów, usługi w modelu chmurowym, oferta oprogramowania HPE Ezmeral oraz wsparcie HPE Financial Services i HPE Pointnext Technology Services stanowi bezkonkurencyjne  rozwiązanie.

    Dostępność i dodatkowe zasoby:

    • Nowe usługi chmurowe HPE GreenLake dla maszyn wirtualnych, przechowywania danych, mocy obliczeniowej, ochrony danych oraz intelligent edge – są dostępne na całym świecie. Nowe usługi chmurowe HPE GreenLake dla kontenerów i ML Ops są również dostępne w wersji beta. HPE zaprasza klientów do programu beta, a dostępność rynkowa planowana jest dla HPE Q4’20.
    • Oprogramowanie HPE Ezmeral jest ogólnie dostępne przy użyciu tradycyjnych modeli licencji, w tym HPE Ezmeral ML Ops i jako subskrypcja licencji na oprogramowanie, które można uruchomić w dowolnej infrastrukturze lub chmurze publicznej.
    • Usługi chmurowe HPE GreenLake dla kontenerów, maszyn wirtualnych, przechowywania danych, mocy obliczeniowej, ochrony danych i networkingu są dostępne za pośrednictwem kanałów dla wszystkich partnerów handlowych w programie HPE GreenLake for Partners. Więcej informacji dostępne na dedykowanej stronie internetowej.
  • Inwestowanie w ropę – co należy wiedzieć? Czy warto?

    Inwestowanie w ropę – co należy wiedzieć? Czy warto?

    Ropa naftowa zalicza się do surowców, które najbardziej interesują oraz ekscytują inwestorów. Szczególnie teraz, gdy jej cena znacząco spadła. Dla wielu traderów to doskonały moment, by ulokować w tzw. czarnym złocie swój kapitał i czekać, aż notowania instrumentu bazowego wrócą na właściwy tor. Inwestowanie w ropę może okazać się strzałem w dziesiątkę, o ile dobrze pozna się charakterystykę rynku tego surowca. Co zatem warto wiedzieć, zanim zdecydujemy się na handel tego typu?

    Ropa naftowa budzi wśród inwestorów spore emocje przede wszystkim ze względu na fakt, że jest jednym z podstawowych surowców energetycznych świata (obok węgla oraz gazu). Gdyby nie ona, wiele firm czy nawet całych gałęzi przemysłu po prostu nie miałoby prawa funkcjonować. Ropa pod tym względem jest więc towarem bardzo cennym. Wystarczy zresztą spojrzeć na kraje, które na wydobyciu „czarnego złota” zbudowały swoją potęgę (np. Arabia Saudyjska, USA, Zjednoczone Emiraty Arabskie, czy w czasach świetności Wenezuela). Na ropie dorobić się mogą także indywidualni inwestorzy. Trading przy udziale tego surowca jest dość popularny, a w ostatnim czasie, ze względu na znaczny spadek cen, liczba zainteresowanych handlem tego rodzaju rośnie.

    Jak wygląda inwestowanie w ropę?

    Mówiąc o inwestowaniu w ropę naftową, nie ma się raczej na myśli fizycznego zakupu surowca. Powód?  Ropa w stosunku do swojej objętości jest po prostu zbyt tania, a na dodatek przechowywanie wielu litrów cennego dla gospodarki płynu nie byłoby dla nikogo wygodne. Dlatego też handel ropą, a także wieloma innymi surowcami, odbywa się najczęściej przez:

    • kontrakty CFD (tzw. kontrakty różnicy czasowej),
    • kontrakty Futures,
    • fundusze inwestycyjne ETF oparte o cenę ropy.

    Wybór formy handlu jest oczywiście kwestią bardzo indywidualną i zależy m.in. od wielkości posiadanego kapitału, zdobytego doświadczenia czy nawet używanej platformy handlowej. Nie można zatem wskazać, który z powyższych sposobów tradingu przy udziale ropy naftowej jest najlepszy.

    Od czego zależy cena ropy naftowej?

    Na kurs ropy naftowej wpływa kilka istotnych czynników. Przede wszystkim, jak w przypadku wszystkich innych surowców, niezwykle istotne jest, jak wygląda aktualna sytuacja z popytem oraz podażą. W zależności od tego, ile ropy zostanie wydobyte oraz tego, jakie jest na nią zapotrzebowanie, formułuje się ostateczna cena surowca. W dużym uproszczeniu można założyć, że w czasach, gdy występuje globalny rozwój gospodarczy (a tym samym zapotrzebowanie na ropę rośnie), tym „czarne złoto” powinno być droższe. Z kolei przy recesji kurs surowca zaczyna notować spadki, tak jak chociażby po wybuchu pandemii koronawirusa. Wówczas popyt na ropę nieco zmalał, a wydobycie pozostało na wysokim poziomie. W ten sposób nagromadziły się nadwyżki zgromadzonego surowca i aby go jak najszybciej sprzedać, niezbędne okazało się obniżenie cen.

    Kurs dolara

    Nie bez znaczenia na ceny ropy jest także kurs dolara amerykańskiego. Dlaczego akurat ta waluta ma wpływ na notowania surowca? Przede wszystkim dlatego, że to właśnie ona uznawana jest za jednostkę rozliczeniową w obrocie „czarnym złotem” na świecie. Zwykle zależność miedzy ropą a USD uznaje się za dodatnią, czyli prościej rzecz ujmując – mocniejszy kurs waluty powoduje jednocześnie umocnienie się kursu surowca. Zdarza się jednak, że zależność ta przybiera formę ujemną – wówczas gdy kurs dolara rośnie, pozycja ropy zaczyna się osłabiać. Najłatwiej wytłumaczyć to faktem, że kraje skupujące ropę naftową mają ograniczone budżety na takie transakcje. Jeśli surowiec zaczyna być za drogi, a determinuje do dodatkowo wyższy kurs USD, wówczas popyt na ropę maleje, a wtedy obniża cen wydaje się nieunikniona.

    Rodzaje ropy naftowej

    Niewiele osób wie, że istnieje kilka rodzajów ropy naftowej, przy czym za najpopularniejsze uznaje się:

    • BENT – tzw. europejska, pochodząca ze złóż z Morza Północnego. Bardzo ważna, ponieważ jej cena stanowi punkt odniesienia wobec innych typów ropy.
    • WTI – tzw. amerykańska, pochodząca z Teksasu oraz stanu Luizjana. Drugi najważniejszy rodzaj ropy.
    • REBCO – rosyjska, wydobywana na zachodzie Syberii, a także w rejonach Uralu oraz Wołgi.
    • BENCHMARK OPEC basket – kilka rodzajów ropy wydobywanych i sprzedawanych przez kraje kartelu OPEC.

    O czym warto pamiętać, decydując się na inwestowanie w ropę?

    Inwestowanie w ropę, tak jak w przypadku każdych innych instrumentów lub aktywów, wiąże się z ryzykiem poniesienia strat. Nie ma uniwersalnych i w stu procentach pewnych metod handlu, które za każdym razem przyniosą nam zysk. Decydując się ulokować kapitał w ropę, trzeba mieć świadomość, że transakcja zawsze może potoczyć się nie po naszej myśli. Aby zminimalizować ryzyko poniesienia strat, należy zawsze działać według opracowanej strategii, która uwzględnia m.in. systematyczne dokonywanie analizy wybranego rynku. Niezbędne będzie też ciągłe poszerzanie swojej wiedzy inwestycyjnej oraz wyciąganie wniosków z popełnionych błędów.

  • Nowy produkt strukturyzowany debiutuje na GPW

    W poniedziałek, 8 czerwca 2020 r. oferta produktów strukturyzowanych GPW została rozszerzona o nowy rodzaj instrumentów, należący do kategorii Tracker – certyfikaty partycypacyjne typu Long. Są one wykorzystywane w strategiach inwestycyjnych, które zakładają trend wzrostowy, czyli ich wartość rośnie przy wzroście ceny aktywa bazowego. Instrumentem bazowym tych certyfikatów są kontrakty terminowe na ropę naftową  Brent Crude Oil. Wyemitowane przez Raiffeisen Centrobank certyfikaty partycypacyjne mają z góry określony termin zapadalności, który został ustalony na dwa tygodnie przed terminem wygaśnięcia kontraktu będącego instrumentem bazowym.

    – Biorąc pod uwagę rosnącą w ostatnim czasie liczbę rachunków maklerskich oraz historycznie niskie stopy procentowe, spodziewamy się, że zainteresowanie produktami strukturyzowanymi będzie rosło jeszcze szybciej. Zanim jednak zdecydujemy o tego typu inwestycji, trzeba dobrze zrozumieć mechanizm ich działania. Dlatego GPW stara się aktywnie edukować rynek w tym obszarze poprzez tworzenie materiałów edukacyjnych, organizowanie konferencji, szkoleń i webinarów. Pierwszy webinar poświęcony inwestowaniu w struktury na ropę naftową jest dostępny na naszym kanale YouTube. W najbliższym czasie planujemy również kolejne webinary i inicjatywy edukacyjne – mówi Izabela Olszewska, członek zarządu GPW.

    W przeciwieństwie do już istniejących na GPW certyfikatów, gdzie serie kontraktu terminowego są rolowane przed wygasaniem, instrumentem bazowym wprowadzonych certyfikatów partycypacyjnych są konkretne serie kontraktów notowanych na Intercontinental Exchange (ICE). Zastosowanie konkretnej serii kontraktu jako instrumentu bazowego spowoduje, że zmiany ceny certyfikatu strukturyzowanego będą bardziej precyzyjne w relacji do instrumentu bazowego. Certyfikaty partycypacyjne nie mają wbudowanej dźwigni finansowej.

    – Mamy nadzieję, że nowa konstrukcja certyfikatów partycypacyjnych, opartych o notowania Brent Crude Oil Futures, bez mechanizmu rolowania kontraktów, spotka się z uznaniem ze strony inwestorów. W kolejnych tygodniach i miesiącach, planujemy dalszy rozwój oferty produktowej. Zachęcam do regularnego odwiedzania naszej strony internetowej i uczestnictwa w akcjach edukacyjnych, które realizujemy wspólnie z GPW – mówi Mariusz Adamiak, Regional Manager RCB.

    Produkty strukturyzowane pozwalają pośrednio inwestować w wybrane aktywa bazowe, takie jak indeksy giełdowe, akcje, surowce, kursy walut, stopy procentowe, produkty rolne, a także tzw. koszyki akcji (kilku spółek), surowców lub indeksów. Obecnie na GPW notowanych jest ponad 1,5 tys. produktów strukturyzowanych. Dają one ekspozycję m.in. na 7 kursów walut, 10-letnie niemieckie obligacje skarbowe, 30-letnie obligacje skarbowe USA, a także na kursy wielu spółek i indeksów zarówno polskich, jak i zagranicznych oraz różne rodzaje surowców. Co istotne, produkty strukturyzowane umożliwiają wybór instrumentu bazowego zgodnego z preferowanym poziomem ryzyka inwestycyjnego, a także możliwość zarabiania na wzrostach, jak i spadkach cen instrumentów bazowych.

    Podstawowe informacje dotyczące debiutujących certyfikatów znajdują się na stronie internetowej GPW oraz na stronie Raiffeisen Centrobank.

    Relacja webinaru oraz sesji Q&A o produktach strukturyzowanych opartych o ceny ropy naftowej notowanych na GPW dostępne są na kanale YouTube GPW.

  • Bez taryfy ulgowej, czyli zadłużeni taksówkarze

    Taksówkarze boleśnie odczuli skutki pandemii. Szukają alternatywnych dróg zarobkowania, bo przewóz pasażerów zmalał o 70 proc. Dowożą dokumenty pomiędzy firmami, jedzenie z restauracji oraz zakupy ze sklepów. Na to nakłada się zadłużenie, które według danych Krajowego Rejestru Długów, na koniec kwietnia sięgnęło 119,5 mln zł. Zaległość statystycznego taksówkarza wynosi 25 816 zł.

    Jeśli trafia się kurs, to jest to przewóz starszych osób do szpitala, przychodni lub na rehabilitację. Inne zlecenia spadły niemal do zera. Dodatkowo taksówkarze ponoszą koszty dezynfekcji samochodów i montażu plastikowych szyb oddzielających kierowcę od pasażera. Trudny czas, jakim jest epidemia i uśpiona gospodarka, wymusza jednak niestandardowe rozwiązania. Aby się ratować, kierowcy nawiązują współpracę m.in. ze spożywczymi sieciami handlowymi bądź korporacjami. Dominuje w nich obecnie praca zdalna, ale ważne dokumenty, jak umowy czy kontrakty, trzeba mieć w formie papierowej z podpisami osób zaangażowanych we współpracę. Waśnie taki obieg dokumentów zapewniają teraz taksówkarze.

    97 procent zadłużenia to JDG-i

    To jednak nie rekompensuje strat, jakie globalnie ponosi branża taksówkarska. Sytuacja jeszcze przed pandemią nie była najlepsza, gdyż w kwietniu 2019 r. zaległości tego segmentu wynosiły 71,6 mln zł. Teraz uzbierało się 119,5 mln zł. To dużo, biorąc pod uwagę, że jest to mocno rozdrobniona branża, skupiająca głównie kierowców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Zadłużenie JGD-ów wynosi 115,9 mln zł i stanowi 97 proc. wszystkich zaległości. Pozostałe 3 proc., tj. 3,7 mln zł to faktury niezapłacone przez spółki akcyjne, spółki z o.o., spółdzielnie, spółki komandytowe, stowarzyszenia i zrzeszenia transportu. Spośród 4631 dłużników widniejących w KRD, aż 2365 to JDG-i. Średnie zadłużenie takiej mikrofirmy wynosi 14,3 tys. zł.

    Rekord zadłużenia należy do jednej z warszawskich spółek taksówkarskich, która ma aż 121 zobowiązań na łączną kwotę 1,6 mln zł.  Najwięcej, 1 mln zł, powinna oddać firmie leasingowej oraz 406 tys. zł ubezpieczycielowi.

    Najbardziej zadłużeni są taksówkarze z Mazowsza z kwotą 12 mln zł. Drugie miejsce należy do województwa pomorskiego, gdzie uzbierało się 4 mln zł niezapłaconych faktur. Czołówkę zamyka Śląsk, gdzie branża przewozów osobowych jest winna kontrahentom 3,7 mln zł.

    Nierealny kurs w Internecie

    – Taksówkarze nie mogą przenieść swojej działalności do Internetu, jak robi podczas pandemii wiele firm. Przewóz to usługa fizyczna i nie da się jej wykonywać wirtualnie. Do tego taksówkarze konkurują z Uberem i wypożyczalniami aut na godziny, co sprawia, że na rynku przewozów osobowych jest naprawdę gęsto. Obecna sytuacja mobilizuje jednak taksówkarzy do poszukiwania nieszablonowych pomysłów. Nie poddają się, o czym świadczy zmiana profilu działalności, czyli przestawanie się na usługi parakurierskie. To znak, że zwłaszcza mikrofirmy będą w stanie podnieść się z zapaści – ocenia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

    Zarobki taksówkarzy już przed pandemią były zróżnicowane. O ostatecznej wypłacie decydowała przede wszystkim liczba godzin spędzonych za kierownicą i obszar działania, np. kursy z i na lotnisko. Składka ZUS i opłaty wynikające z przynależności do danej korporacji pochłaniają znaczną część zarobków, a pozostaje jeszcze pokrycie kosztów eksploatacji auta. Samo wejście do zawodu też wiąże się z niemałymi wydatkami. Kierowcy muszą mieć lub kupić samochód o określonych parametrach, wyrobić licencję, uzyskać zaświadczenie o znajomości topografii miasta, kupić taksometr, kasę fiskalną, terminal płatniczy, zapewnić obsługę aplikacji na smartfona i przejść badania medyczne. Według szacunków branżowych, jest to koszt ok. 10 tys. zł, nie licząc auta.

    Nie spłacają kredytów i leasingu

    – Najwięcej zleceń windykacyjnych w branży przewozów osobowych, jakie do nas trafiają, to odzyskanie należności z udzielonych i niespłaconych kredytów w bankach. Taksówkarze biorą kredyty operacyjne na rozruch działalności gospodarczej, bo nie każdy ma środki na wkład własny, a koszt wejścia do branży nie jest najniższy. Korzystają też z leasingu pojazdów, ale nie zawsze spłacają raty za samochód, który daje im pracę – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

    Znajduje to odzwierciedlenie w liczbach. Według danych KRD najwięcej – 57,3 mln zł – taksówkarze są winni bankom, firmom leasingowym i faktoringowym. Kolejne 29 mln zł firmom zarządzającym wierzytelnościami, tj. firmom windykacyjnym i funduszom sekurytyzacyjnym, które przejęły należności od pierwotnych właścicieli. Muszą także oddać 6,3 mln zł operatorom komórkowym, 6,1 mln zł ubezpieczycielom oraz 2,8 mln zł za paliwowe karty flotowe.

  • Comarch odnotowuje wzrost przychodów ze sprzedaży w pierwszym kwartale 2020 roku

    Comarch odnotowuje wzrost przychodów ze sprzedaży w pierwszym kwartale 2020 roku

    Ponad 377,8 mln złotych przychodów ze sprzedaży wypracowała Grupa Kapitałowa Comarch w pierwszym kwartale 2020 roku, co stanowi wzrost o 39,1 mln złotych w porównaniu z wynikiem osiągniętym w analogicznym okresie rok temu. Zysk operacyjny wzrósł o 23,9 mln złotych i osiągnął wartość 44,9 mln złotych. Natomiast wynik netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 14,2 mln złotych i był o 7,2 mln złotych wyższy niż w pierwszym kwartale 2019 roku. Na osiągnięte wyniki duży wpływ miała zmienność kursów walutowych obserwowana w marcu 2020 roku.

    Zysk EBITDA wzrósł rok do roku o 25,5 mln złotych do poziomu 66,8 mln złotych. Rentowność operacyjna wyniosła w opisywanym okresie 11,9 proc., a rentowność netto 3,8 proc.

    Dobre wyniki finansowe Grupy Comarch to efekt wzrostu przychodów ze sprzedaży zagranicznej, który został osiągnięty głównie dzięki zwiększonej sprzedaży rozwiązań IT dla telekomunikacji, instytucji finansowych oraz sektora handlowo-usługowego a także firm przemysłowych w krajach europejskich oraz w Azji. Duży wpływ na poziom przychodów miało osłabienie się PLN wobec głównych walut obcych, dodatnie różnice kursowe z wyceny należności wyniosły 18,7 mln złotych.

    – Comarch zaprezentował dobre wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2020 roku. Wpływ epidemii Covid-19 na działalność firmy w pierwszym kwartale był ograniczony do dwóch ostatnich tygodni marca. Zdecydowanie większy wpływ skutków epidemii daje się odczuć w drugim kwartale, widoczne jest spowolnienie w realizacji bieżącej sprzedaży oraz w pozyskiwaniu nowych kontraktów. W prowadzeniu działalności biznesowej w obecnych warunkach sprzyja nam dywersyfikacja zarówno produktowa, jak i sektorowa oraz geograficzna. Rozbudowana struktura sprzedaży oraz bogata oferta produktowa pozwala nam zdobywać i realizować kontrakty na wielu rynkach zagranicznych. Niektóre z oferowanych rozwiązań cieszą się w warunkach epidemii zwiększonym zainteresowaniem, np. rozwiązania z zakresu telemedycyny czy faktur elektronicznych. Taki model biznesowy zapewnia stabilność i bezpieczeństwo działalności w przypadku zmiennej sytuacji makroekonomicznej w Polsce i na świecie. Jest to szczególnie ważne w obliczu rozwoju pandemii Covid-19 oraz wywołanych przez nią skutków ekonomicznych. Grupa kontynuuje rozwój nowych produktów a także rozwija działalność na nowych rynkach zagranicznych, inwestując w ten sposób w zwiększanie dywersyfikacji działalności i budowanie przewagi konkurencyjnej na przyszłość – mówi Konrad Tarański, dyrektor finansowy i wiceprezes zarządu Comarch.

    Największy wzrost sprzedaży wystąpił w sektorze finanse i bankowość, gdzie klienci z tego sektora zakupili produkty i usługi o wartości 57,2 mln złotych, czyli wyższej o 15,2 mln złotych, tj. o 36,2 proc. od osiągniętej w analogicznym okresie roku poprzedniego. Wzrost ten był głównie wynikiem wyższej sprzedaży na rynkach europejskim oraz azjatyckim. Dzięki aktywnej działalności biznesowej, również na rynku azjatyckim, wzrosły przychody ze sprzedaży do odbiorców z sektora telekomunikacyjnego, których wartość wyniosła 97,0 mln złotych, co oznacza wzrost o 13,7 mln złotych, tj. o 16,4 proc. w porównaniu do pierwszego kwartału 2019 roku. Sprzedaż rozwiązań ERP do małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce wzrosła o 1,6%   i osiągnęła wartość 45,5 mln złotych. W przypadku sprzedaży do klientów z sektora MSP w rejonie DACH wzrost przychodów wyniósł 6,2 mln złotych, tj. 28,2 proc.

    Grupa odnotowała również wzrost przychodów ze sprzedaży do klientów z sektora handel i usługi. Wartość kontraktów z przedsiębiorstwami z tego segmentu wyniosła 57,0 mln złotych czyli o 0,9 mln złotych więcej w porównaniu z pierwszym kwartałem 2019 roku. Natomiast w przypadku klientów z sektora przemysłowego przychody wzrosły o 9,2 mln złotych, czyli o 22,9 proc.

    Przychody ze sprzedaży do podmiotów publicznych odnotowały spadek o 6,7 mln złotych, tj. 18,2 proc., który był spowodowany zmniejszonymi dostawami oprogramowania obcego. Z kolei sprzedaż do klientów z sektora medycznego wzrosła o 0,4 mln złotych, tj. o 5,3 proc. i osiągnęła wartość 7,3 mln złotych.

    Rozwój biznesu

    Comarch aktywnie poszukuje nowych rynków zbytu i możliwości na rozwój biznesu. W kwietniu tego roku spółka przejęła francuską firmę 2CSI, która specjalizuje się w dostarczaniu rozwiązań i usług informatycznych dla podmiotów medycznych na rynku francuskim.

    – Dzięki temu przejęciu Comarch wzmocnił pozycję w usługach informatycznych dla sektora medycznego. Od ponad dziesięciu lat mocno inwestujemy w rozwój rozwiązań IT dla placówek medycznych, wydając na ten cel ponad 100 mln euro. Jesteśmy przekonani, że ten segment biznesu jest przyszłościowy z kilku powodów, m.in. struktury demograficznej i zbyt małej liczby personelu medycznego. Obecna sytuacja związana z pandemią koronawirusa pokazała słabości służby zdrowia, która wymaga znacznych nakładów finansowych, w tym właśnie na rozwój usług telemedycznych – twierdzi Konrad Tarański.

    Działalność w okresie pandemii Covid-19

    Grupa Comarch jest dobrze przygotowana do  działania w warunkach  spodziewanego  spowolnienia  gospodarczego  spowodowanego epidemią Covid-19 i jej działalność prowadzona jest bez zakłóceń. Zapewniona jest ciągłość w zakresie obsługi klientów we wszystkich obszarach funkacjonalnych, a w kontaktach biznesowych powszechnie wykorzystywane są zdalne metody komunikacji. Aktualnie zdecydowana większość osób zatrudnionych w Grupie Comarch pracuje zdalnie. W zależności od rozwoju sytuacji epidemiologicznej planowany jest stopniowy powrót pracowników do biur, z zachowaniem wytycznych Głównego Inspektoratu Sanitarnego, ministerstwa zdrowia oraz pozostałych instytucji państwowych.

    – Dobra sytuacja finansowa pozwala nam również utrzymać zatrudnienie oraz realizować założenia polityki personalnej. W pierwszym kwartale 2020 roku zwiększyliśmy zatrudnienie i aktualnie w strukturach całej grupy pracuje 6 372 osoby. Ruszamy również z naborem na coroczny, wakacyjny program stażowy dla studentów kierunków informatycznych i pokrewnych – dodaje Konrad Tarański.

  • Silne odbicie cen akcji polskich producentów

    Silne odbicie cen akcji polskich producentów

    Pod wieloma względami kwiecień był rekordowym miesiącem, niestety przeważnie rekordowo złym. Drugi miesiąc walki z pandemią koronawirusa upłynął w Polsce pod znakiem spowolnienia aktywności gospodarczej, zamrażania i odmrażania kolejnych obszarów naszego życia, bezprecedensowej polityki NBP, kolejnych awantur w kręgach politycznych, oraz…silnego wzrostu cen akcji. Ostatni aspekt pozytywnie wpłynął również na wartość Giełdowego Indeksu Produkcji, który wzrósł o 18% do poziomu 651,42 punktów i odrobił już połowę strat wywołanych ogólnoświatowym problemem epidemiologicznym.

    W kwietniu akcje polskich producentów kontynuowały odrabianie strat zainicjowane w połowie poprzedniego miesiąca, doprowadzając do imponującego wzrostu wartości indeksu GIP60 o 18%. Aż 33 spółki, czyli ponad połowa, zanotowały w tym czasie wzrost dwucyfrowy, a co czwarta spółka wzrosła o ponad 20%. Najlepsza pod tym względem spółka Mercator Medical prawie potroiła swoją wartość w nieco ponad miesiąc.

    GIP60 skorzystał na mocniejszym odbiciu małych i średnich spółek, których subindeksy rosły odpowiednio o 14,1% m/m i 15% m/m, czyli więcej niż indeks szerokiego rynku WIG rosnący w tym czasie o 10,8%. Najmniej zyskiwały spółki z WIG20, głównie ze względu na nadreprezentację banków wśród blue chips (WIG-BANKI spadł jako jedyny indeks branżowy w kwietniu o 4,9%).

    W przekroju branżowym główną siłą napędową wzrostu Giełdowego Indeksu Produkcji były spółki produkujące odzież (średnio +48,41% m/m), chemię (+48,27%) i farmaceutyki (+32,34%). Stosunkowo niewielkie wzrosty towarzyszyły spółkom z branży metalurgicznej (+2,11%), producentom materiałów budowlanych (+5,45%), żywności (+6,51%) i tworzyw sztucznych (+6,58%).

    Złoty czas dla Mercator Medical

    Zwycięstwo w kwietniowym rankingu GIP60 przypadło spółce Mercator Medical za wzrost o 156% m/m. W sumie od połowy marca walory spółki podrożały ponad pięciokrotnie z 10 zł do ponad 50 zł. Drugie miejsce dla odzieżowego CCC za wzrost o 72,85%, a najniższy stopień podium dla Fabryki Mebli Forte za wzrost wartości o 68,75%.

    Mercator Medical wyrasta na największego beneficjenta kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa. Akcje spółki odrabiały straty od połowy zeszłego roku kiedy to ich cena spadła do niemal 5 zł, ale dopiero obecna fala odbicia dostarczyła im paliwa windującego cenę ponad granicę 50 zł, ponad dwukrotnie wyżej niż historyczny rekord spółki. Producent rękawic po wzroście przychodów w 2019 roku oczekuje poprawy rentowności, w czym ma pomóc gwałtownie rosnący popyt na rękawice medyczne.

    Polkowicki producent obuwia borykał się z coraz liczniejszymi problemami jeszcze przed wybuchem pandemii, co było widoczne na wykresie kursu akcji. Z tej perspektywy obecne problemy branży odzieżowej pojawiły się w najmniej korzystnym momencie dla spółki wzbudzając dyskusję o szansę na to czy jest ona w stanie przetrwać i ściągając kurs akcji o kolejne 80% w dół. Obecne odbicie należy traktować jako korekta zbyt gwałtownej przeceny z szansą na dalszy wzrost w przypadku opanowania sytuacji, w czym powinno pomóc otwarcie galerii handlowych.

    Polscy przemysłowcy podjęli walkę

    Jak więc wygląda rzeczywista sytuacja w branży produkcyjnej w Polsce i na świecie? Firma DSR S.A. korzystając z bogatego portfela klientów z branży produkcyjnej, już po raz drugi przeprowadziła własne badania koniunktury przemysłowej w Polsce w ramach projektu BAROMETR 4FACTORY. Wynika z nich, że odsetek firm, w których zanotowano spadek produkcji w stosunku do pierwszych dwóch miesięcy br. wyniósł 34,9% i jest zbliżony do wyników z marca. Oznacza to, że ciągle ponad połowie firm (65,1%) udało się utrzymać produkcję na niezmienionym poziomie lub nawet ją zwiększyć (16,3% przypadków).

    Tam gdzie produkcja spada, jako przyczynę najczęściej, bo aż w 80%przypadków wskazywano na zmiany w zamówieniach od klientów, miesiąc wcześniej taką odpowiedź udzieliło 60% ankietowanych. Stosunkowo niewielki odsetek firm, które były zmuszone ograniczyć produkcję wynika m.in. z tego, że nie wygasły jeszcze obecne kontrakty z klientami. Oznacza to jednak, że w przyszłości – jeśli sytuacja na rynku się nie poprawi – szok popytowy może mieć większy niż obecnie wpływ na działalność firm produkcyjnych. Wiele będzie zależało od tempa powrotu do normalności czyli tzw. odmrażania gospodarki, oraz od zdolności adaptacji do nowych warunków.

    Rekordowo złe nastroje wśród kierowników logistyki

    Po bezprecedensowym ograniczeniu działalności wielu podmiotów najbardziej ucierpiał sektor usługowy, jednak również wśród przemysłowców zapanował spory pesymizm. Tak złych nastrojów jak w kwietniu nie obserwowano nigdy wcześniej, a odczyty PMI® poniżej neutralnej granicy 50 pkt. zanotowano w każdym kraju gdzie prowadzone są tego typu badania. W przeciwieństwie do marca, kiedy wśród azjatyckich kierowników logistyki firm produkcyjnych (właśnie opinie tej grupy pracowników są podstawą do obliczania PMI®) panowały widocznie lepsze nastroje niż w pozostałych miejscach, w kwietniu pesymizm dotarł już praktycznie wszędzie. W Azji PMI® wyniósł średnio 35,5 pkt. – najwyżej w Chinach (49,5), najniżej w Indiach (27,4), gdzie zanotowano największy spadek nastrojów (-47%). Średnia dla obu Ameryk wyniosła 33,5 pkt, z najniższym odczytem w Kolumbii (27,6) a najwyższym w Stanach Zjednoczonych (36,1). Tradycyjnie najgorsze nastroje opanowały Europejczyków, gdzie średnia odczytów wyniosła 33,1 pkt. – najniżej w Grecji (29,5), najwyżej w Holandii (41,3), a największy spadek  zaobserwowano w Rosji (-34%).

    Dla większości krajów kwietniowe odczyty były najgorszymi w historii badań. Nie inaczej jest w przypadku Polski, gdzie kwietniowe 31,9 punktów było najgorszym wynikiem w historii badań czyli od czerwca 1998 roku. Sytuacja wygląda jeszcze poważniej jeśli pod lupę weźmiemy opinię ankietowanych nt. poziomu produkcji – wartość tego subindeksu wyniosła w kwietniu 17,1. Porównując te wyniki z rzeczywistym ograniczeniem produkcji nie sposób oprzeć się wrażeniu, że te reakcje są przesadzone i wynikają raczej z orientacji na dalszy negatywny rozwój wypadków.

    W oczekiwaniu na lepsze jutro

    We wspomnianym wcześniej badaniu BAROMETR 4FACTORY poproszono ankietowanych o prognozę sytuacji na najbliższy miesiąc. Odsetek firm przewidujących spadek produkcji wyniósł 37% i jest ponad dwukrotnie większy niż 17,4% procent ankietowanych przewidujących wzrost produkcji. Jednocześnie ciągle większa część ankietowanych nie przewiduje pogorszenia sytuacji, aż 56,5% firm prognozuje utrzymanie produkcji na obecnym poziomie lub nawet jej wzrost.

    Od skuteczności przywracania gospodarki do życia czyli tzw. odmrażania będzie zależało najwięcej. Jeśli ten proces przebiegnie sprawnie i nie spowoduje nawrotu zachorowań to sytuacja producentów powinna poprawiać się z każdym miesiącem. W przeciwnym przypadku negatywne konsekwencje przedłużającego zastoju będą kumulować się z siłą dotąd niespotykaną.

    To samo tyczy się cen akcji polskich producentów, które od ponad miesiąca bardzo szybko odrabiają straty, ale jeśli nie znajdą pokrycia we wzroście aktywności gospodarczej to pozytywny efekt stymulacji monetarnej niedługo może osłabnąć. Pozostaje więc zachować podwyższone standardy higieny, wracać do pracy i liczyć na szybkie pojawienie się szczepionki lub samoistne wygaszenie pandemii poprzez wypracowanie zbiorowej odporności.

    Mimo imponującego odbicia GIP60 ciągle znajduje się prawie 20% poniżej wartości, z którą rozpoczynał bieżący rok i ponad 35% poniżej swojej wartości bazowej z początku 2016 roku. Tak więc ceny producentów zawierają ciągle spore dyskonto na poczet niepewnej przyszłości. W zeszłym roku ową niepewność podsycała słabnącą koniunktura w przemyśle europejskim, ale jak się okazało rodzimy sektor produkcyjny wykazał się stosunkowo dużą odpornością. W tym roku źródło potencjalnych problemów jest znacznie groźniejsze i z pewnością nie uda się uniknąć wszystkich negatywnych skutków spowolnienia, jednak nie jest jeszcze przesądzone, że zrealizują się najczarniejsze scenariusze a akcje polskich producentów mogą stanowić ciągle dużą okazję inwestycyjną.