Tag: Import

  • Import IT do Polski a kursy walut – Jak USD/PLN kształtuje rynek technologii

    Import IT do Polski a kursy walut – Jak USD/PLN kształtuje rynek technologii

    Wyobraźmy sobie dyrektora IT dużej polskiej firmy, który finalizuje budżet na modernizację centrum danych. W tym samym czasie, po drugiej stronie miasta, programista freelancer konfiguruje w sklepie internetowym swój wymarzony, potężny laptop do pracy.

    Choć ich cele i skala zakupów diametralnie się różnią, łączy ich jedno: obaj nie zdają sobie sprawy, że ostateczna kwota na fakturze, którą przyjdzie im zapłacić, jest w dużej mierze kształtowana nie w Warszawie czy Wrocławiu, ale tysiące kilometrów dalej – przez decyzje traderów walutowych w Nowym Jorku, analityków w Londynie i menedżerów fabryk w Shenzhen.

    Dynamiczna cyfryzacja Polski i jej głęboka integracja z globalną gospodarką uczyniły z naszego kraju znaczącego konsumenta nowoczesnych technologii. Ten apetyt na innowacje ma jednak swoją cenę.

    Uzależnienie od importowanego sprzętu – od serwerów i macierzy dyskowych, przez komputery i podzespoły, aż po smartfony – stawia cały polski sektor IT na łasce globalnych rynków walutowych. Każde wahnięcie kursu dolara amerykańskiego czy euro ma bezpośrednie przełożenie na koszty operacyjne firm, budżety inwestycyjne i, co najważniejsze, na ceny, które wszyscy płacimy za technologię napędzającą naszą gospodarkę.

    Anatomia polskiego importu IT: Skąd płynie strumień technologii?

    Aby zrozumieć specyfikę importu sprzętu IT, należy najpierw osadzić go w ogólnym krajobrazie polskiego handlu zagranicznego. Dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) malują obraz gospodarki głęboko zintegrowanej z rynkami międzynarodowymi.

    W ostatnich latach obserwujemy dynamiczne zmiany wartości zarówno eksportu, jak i importu, z saldem handlowym oscylującym między dodatnimi a ujemnymi wartościami, co świadczy o dużej wrażliwości na globalną koniunkturę.   

    Kluczowym elementem tej układanki jest struktura geograficzna. Największy udział w polskim handlu, zarówno po stronie eksportu, jak i importu, mają kraje rozwinięte, a w szczególności Unia Europejska.

    W imporcie ogółem udział krajów rozwiniętych wynosi około 65%, z czego ponad 52% przypada na partnerów z UE. Ta dominacja jest fundamentem, na którym opiera się wiele analiz, ale w przypadku sektora IT może być myląca, maskując prawdziwe źródła pochodzenia technologii.

    Analiza importu sprzętu IT napotyka na pewne wyzwanie metodologiczne. Publicznie dostępne dane GUS nie wyodrębniają precyzyjnej kategorii obejmującej wyłącznie „komputery, serwery i komponenty”.

    Możemy jednak z dużą dozą pewności posłużyć się kategorią zastępczą, która w dużej mierze oddaje skalę i trendy tego zjawiska. Jest to sekcja SITC 7: „maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy”. Uzasadnienie jest dwojakie.

    Po pierwsze, jest to największa pojedyncza kategoria w strukturze polskiego importu, stanowiąca regularnie ponad 35% jego całkowitej wartości. Tak wysoki udział świadczy o tym, że polska gospodarka w swoim rozwoju i modernizacji jest silnie uzależniona od importu dóbr kapitałowych i zaawansowanych technologii, w których sprzęt IT odgrywa kluczową rolę.

    Po drugie, to właśnie w tej szerokiej kategorii klasyfikowana jest zdecydowana większość sprowadzanego do Polski sprzętu komputerowego, telekomunikacyjnego i serwerowego.

    Dane GUS jednoznacznie wskazują na trzech głównych partnerów Polski w dziedzinie importu. Na podium niezmiennie znajdują się Niemcy, Chiny i Stany Zjednoczone. Zrozumienie roli każdego z tych państw jest kluczowe dla analizy wpływu kursów walut.

    • Niemcy: Nasz zachodni sąsiad jest numerem jeden, odpowiadając za około 19,3% całego polskiego importu. Jednak w kontekście IT, rola Niemiec to przede wszystkim rola gigantycznego centrum logistycznego i dystrybucyjnego dla całej Europy. Znaczna część sprzętu, który formalnie importujemy z Niemiec, nie została tam wyprodukowana. Są to towary pochodzące z fabryk w Azji lub zaprojektowane w USA, które trafiają do Polski przez niemieckie porty i magazyny.
    • Chiny: Z udziałem na poziomie około 14,4%, Chiny pełnią funkcję „fabryki świata”. To stamtąd pochodzi lwia część gotowych produktów konsumenckich (laptopy, smartfony, monitory) oraz kluczowych podzespołów.
    • Stany Zjednoczone: Udział USA w polskim imporcie wynosi około 5,0%. Rola tego kraju jest jednak znacznie większa, niż sugeruje ta liczba. USA to źródło własności intelektualnej, projektów, zaawansowanego oprogramowania oraz kluczowych, wysokomarżowych komponentów, takich jak procesory czy specjalistyczne układy scalone. Co istotne, Polska notuje w handlu z USA znaczący deficyt, co oznacza, że wartość importu z tego kierunku znacznie przewyższa wartość eksportu.

    Warto również wspomnieć o innych istotnych graczach z Azji, takich jak Korea Południowa (ok. 2,9% importu), która jest potęgą w produkcji pamięci i wyświetlaczy, a także Wietnam i Tajwan, kluczowe ogniwa w globalnym łańcuchu dostaw półprzewodników.   

    Pamięci, wyświetlacze, komponenty USD

    Z tej prostej tabeli wyłania się fundamentalny wniosek: choć sprzęt IT dociera do Polski z różnych kierunków geograficznych, a transakcje z europejskimi pośrednikami odbywają się w euro, u samych podstaw finansowych tego handlu leży dolar amerykański.

    Rola Niemiec jako „bramy do Polski” dla towarów technologicznych zaciemnia obraz. Koszt bazowy serwera, który polski dystrybutor kupuje od niemieckiego pośrednika, został skalkulowany na podstawie ceny, jaką ten pośrednik zapłacił chińskiej fabryce – a ta cena była wyrażona w dolarach. Transakcja w euro jest więc tylko ostatnim etapem łańcucha, którego początek był denominowany w USD.

    Dolar królem, euro księciem: Walutowy duopol w świecie technologii

    Aby zrozumieć, dlaczego kurs USD/PLN jest tak istotny dla cen sprzętu IT w Polsce, trzeba pojąć globalną rolę amerykańskiej waluty. Dolar jest domyślną walutą światowego handlu technologiami z powodów historycznych i strukturalnych.

    Kluczowe komponenty, stanowiące serce każdego nowoczesnego urządzenia – półprzewodniki, procesory, kości pamięci – są wyceniane i sprzedawane w dolarach, niezależnie od tego, czy fabryka znajduje się na Tajwanie, w Korei Południowej, czy w Malezji.

    Dolar jest globalnym językiem handlu w branży IT. Wszystkie najważniejsze prognozy dotyczące globalnych wydatków na IT, analizy wartości rynku i wyceny kontraktów są uniwersalnie podawane w dolarach amerykańskich.

    Euro odgrywa inną, choć również istotną rolę. Jest to przede wszystkim waluta transakcyjna wewnątrz jednolitego rynku Unii Europejskiej. Polski importer, kupując sprzęt od dystrybutora w Niemczech, Holandii czy Francji, najprawdopodobniej otrzyma fakturę i dokona płatności w euro.

    Kurs EUR/PLN ma więc bezpośredni wpływ na ostateczny koszt takiej transakcji. Należy jednak nieustannie pamiętać, że cena w euro, ustalona przez europejskiego pośrednika, jest już pochodną ceny, którą on sam zapłacił za towar – a ta, jak ustaliliśmy, była niemal na pewno wyrażona w dolarach.

    Zrozumienie skali problemu wymaga spojrzenia na historyczne notowania walut. Dane Narodowego Banku Polskiego, dostępne publicznie w przystępnych formatach, pozwalają na śledzenie tych zmian.

    Wykresy kursów USD/PLN i EUR/PLN z ostatnich lat pokazują okresy gwałtownej zmienności, często skorelowane z globalnymi wydarzeniami, takimi jak pandemia, kryzysy geopolityczne czy zmiany w polityce monetarnej największych banków centralnych. Każdy szczyt na wykresie USD/PLN to bezpośredni cios w rentowność importerów i potencjalny wzrost cen dla końcowych odbiorców.

    Ta dominacja dolara tworzy bezpośrednie i często niedoceniane powiązanie między amerykańską polityką monetarną a budżetami polskich firm. Decyzje podejmowane przez Rezerwę Federalną USA (Fed) w Waszyngtonie w sprawie stóp procentowych mają często większy i szybszy wpływ na ceny sprzętu w Polsce niż decyzje Europejskiego Banku Centralnego czy nawet Narodowego Banku Polskiego.

    Kiedy Fed podnosi stopy procentowe, zazwyczaj prowadzi to do umocnienia dolara na rynkach światowych. W rezultacie kurs USD/PLN rośnie, co oznacza, że za tego samego dolara trzeba zapłacić więcej złotych. W efekcie, bazowy koszt importu całego sprzętu IT rośnie niemal natychmiast.

    Od fabryki do biurka: Jak wahania kursów przekładają się na cenę na półce?

    Prześledźmy, jak zmiana kursu walutowego przekłada się na cenę laptopa, który ostatecznie trafia na biurko pracownika w Polsce.

    • Faktura od producenta (w USD): Chiński zakład montujący laptopy wystawia fakturę polskiemu importerowi na kwotę, powiedzmy, 1 mln USD za kontener sprzętu.
    • Koszt zakupu dla importera (w PLN): W momencie składania zamówienia kurs USD/PLN wynosi 3,90. Teoretyczny koszt zakupu to 3,9 mln PLN. Jednak płatność jest odroczona o 60 dni. W tym czasie, na skutek zawirowań na rynkach, kurs rośnie do 4,20. Rzeczywisty koszt, jaki importer musi ponieść, aby kupić dolary i zapłacić fakturę, wzrasta do 4,2 mln PLN. Różnica 300 000 PLN to czysty koszt wynikający ze zmiany kursu walutowego.
    • Marża dystrybutora: Importer do swojego bazowego kosztu zakupu (4,2 mln PLN) dolicza koszty transportu, ubezpieczenia, cła oraz swoją marżę.
    • Cena detaliczna (w PLN z VAT): Sprzęt trafia do sklepu, który do ceny zakupu od dystrybutora dolicza swoją marżę oraz 23% podatku VAT. W ten sposób pierwotny wzrost kosztu jest nie tylko przenoszony, ale i potęgowany na każdym kolejnym etapie dystrybucji.

    Mechanizm ten nie działa jednak jak prosty automat. Istnieje kilka czynników, które wprowadzają opóźnienia. Dystrybutorzy i detaliści sprzedają towar, który fizycznie znajduje się w ich magazynach, zakupiony tygodnie, a nawet miesiące wcześniej, po zupełnie innym kursie.

    Ten bufor działa jak amortyzator. Dodatkowo, polski rynek elektroniki jest bardzo konkurencyjny. W sytuacji niekorzystnej zmiany kursu, firmy mogą stanąć przed dylematem: podnieść ceny i ryzykować utratę klientów, czy też wziąć część podwyżki na siebie, akceptując tymczasowe obniżenie własnej marży.

    Błędem byłoby przypisywanie wszystkich zmian cen wyłącznie wahaniom kursów walut. W ostatnich latach byliśmy świadkami „idealnej burzy” czynników, które nałożyły się na siebie:

    • Zakłócenia w łańcuchach dostaw: Pandemia i kryzysy geopolityczne spowodowały chaos w globalnej logistyce, podnosząc koszty frachtu.
    • Niedobory komponentów: Globalny kryzys na rynku półprzewodników bezpośrednio wpływał na koszt produkcji urządzeń.
    • Inflacja i koszty produkcji: Rosnące ceny energii, surowców i koszty pracy w azjatyckich centrach produkcyjnych podnoszą bazową, dolarową cenę sprzętu.
    • Postęp technologiczny: Każda nowa generacja sprzętu jest na początku droższa w produkcji.

    Wnikliwa obserwacja rynku pozwala zauważyć pewną prawidłowość: ceny detaliczne mają tendencję do wzrostu stosunkowo szybko, gdy złoty się osłabia, ale spadają znacznie wolniej, gdy złoty się umacnia.

    Zjawisko to, znane jako „lepkość cen”, ma swoje biznesowe uzasadnienie. Gdy kurs jest niekorzystny, importerzy muszą chronić swoje marże. Gdy jednak złoty się umacnia, w magazynach wciąż zalega towar kupiony po wyższym kursie, a firmy mają pokusę utrzymania wyższych cen i cieszenia się większą rentownością.

    Za kulisami importu: Cicha wojna z ryzykiem walutowym

    Żaden poważny importer nie pozostawia losu swojej firmy na pastwę codziennych notowań walutowych. Prowadzenie biznesu w tak niestabilnym otoczeniu wymaga aktywnego zarządzania ryzykiem kursowym. Importerzy dysponują całym arsenałem instrumentów finansowych, które pozwalają im zabezpieczyć się przed niekorzystnymi zmianami.

    • Kontrakty terminowe (Forward): To najpopularniejsze narzędzie. Importer umawia się z bankiem, że za trzy miesiące kupi 1 mln USD po z góry ustalonym kursie, niezależnie od tego, jaki będzie wtedy kurs rynkowy. Taka transakcja eliminuje niepewność i pozwala precyzyjnie skalkulować ceny sprzedaży.
    • Opcje walutowe: To bardziej elastyczne, ale i droższe rozwiązanie, które można porównać do „ubezpieczenia”. Importer kupuje prawo, ale nie obowiązek, do zakupu waluty po określonym kursie. Chroni to przed stratą, jednocześnie pozwalając czerpać korzyści z pomyślnych zmian.
    • Internetowe platformy wymiany walut: Dla mniejszych transakcji, wyspecjalizowane platformy oferują znacznie korzystniejsze kursy i niższe koszty transakcyjne niż tradycyjne banki.

    Te strategie, choć niewidoczne dla końcowego klienta, mają na niego bezpośredni wpływ. Dzięki hedgingowi importerzy wprowadzają stabilność cenową. To właśnie dlatego cena laptopa w sklepie nie zmienia się codziennie wraz z tabelą kursów NBP.

    Działania te wygładzają rynkową zmienność. Należy jednak pamiętać, że ta pewność ma swoją cenę. Hedging nie jest darmowy. Banki pobierają opłaty za swoje usługi, a ten „koszt ubezpieczenia” jest wliczony w finalną cenę produktu. Konsumenci, w sposób niebezpośredni, płacą więc niewielką premię za stabilność cen.   

    Horyzont zdarzeń: Prognozy i strategie dla świata polskiego IT

    Analiza jednoznacznie pokazuje, że polski rynek IT jest strukturalnie uzależniony od importu, a jego koszty są nierozerwalnie związane z globalnymi rynkami walutowymi. Patrząc w przyszłość, trajektoria cen sprzętu IT w Polsce będzie zależeć od kilku kluczowych zmiennych.

    Prognozy makroekonomiczne dotyczące polityki monetarnej amerykańskiej Rezerwy Federalnej, stabilności geopolitycznej oraz ogólnej kondycji polskiej gospodarki i siły złotego będą odgrywać pierwszoplanową rolę. Okresy umacniania się złotego mogą przynieść ulgę w kosztach importu, potencjalnie stymulując inwestycje i obniżając ceny dla konsumentów.

    W świecie, w którym gospodarki są ze sobą nierozerwalnie połączone, zrozumienie przepływu walut staje się dla branży technologicznej równie kluczowe, jak zrozumienie przepływu danych. Aby polska cyfrowa gospodarka mogła się rozwijać w sposób zrównoważony, jej liderzy, profesjonaliści i świadomi konsumenci muszą płynnie poruszać się w obu tych rzeczywistościach.

  • Jak polski e-commerce może obronić się przed dzikim importem z Chin?

    Jak polski e-commerce może obronić się przed dzikim importem z Chin?

    Mimo wzrostów w polskim e-commerce, lokalni sprzedawcy od kilku lat walczą o uwagę klientów kuszonych niskimi cenami u azjatyckich sprzedawców. Szacuje się, że w ubiegłym roku co druga paczka spoza Unii przychodząca do Polski pochodziła z Chin1. Polscy sprzedawcy nie stoją jednak na przegranej pozycji. Ich asem w rękawie mogą być między innymi prawa konsumenckie, takie jak rękojmia czy możliwość zwrotu towaru bez wyjaśnienia, których próżno poszukiwać u sprzedających z Dalekiego Wschodu.

    W 2020 roku na całym świecie w znaczącej części przesyłek międzynarodowych kryły się pewnie zamówienia z Chin, największego rynku e-commerce’owego, odpowiedzialnego za prawie 50 proc. globalnych transakcji w handlu online2. Nie inaczej jest w przypadku Polski – co druga paczka spoza Unii przychodząca nad Wisłę pochodziła właśnie z Państwa Środka3. Jak polskie e-sklepy mogą konkurować z korzystnymi dla konsumentów cenami z Dalekiego Wschodu? Jakością, szybszą dostawą oraz sprawną obsługą klienta – mówią eksperci Booste, firmy oferującej innowacyjne finansowanie na rozwój e-commerce. Opracowane przez Booste rozwiązania finansowe powalają e-sklepom na realne przyspieszenie i skalowanie swojego rozwoju.

    W świecie bez barier, gdy coraz częściej przekonujemy się do kupowania w sieci, wydawać się może, że coraz mniejsze znaczenie ma to, czy kupujemy w sklepie online zlokalizowanym w Polsce, czy za granicą. W 2021 roku, już jedna trzecia polskich internautów robiła zakupy w zagranicznych e-sklepach4. Inne dane pokazują, że połowa polskich e-konsumentów miała styczność z chińskimi e-sklepami5. Trend nie jest nowy – Polacy już od kilku lat są wysoko na liście najchętniej kupujących na portalach chińskich6.

    W ciągu tych kilku lat towary z Dalekiego Wschodu stały się poważną konkurencją dla sprzedawców z całej Unii, w tym z Polski. Odpowiedzią na to wyzwanie miało być opodatkowanie przesyłek z Chin, co miałoby zmniejszyć opłacalność robienia zakupów bezpośrednio w Azji i zachęcić konsumentów do korzystania z usług lokalnych e-sklepów. Jednak, mimo wprowadzenia w lipcu stosownych przepisów na terenie Unii Europejskiej popularność azjatyckich zakupów nadal nie zmalała. W ubiegłym roku już od połowy listopada było widać napływ przesyłek będących efektem pierwszych jesiennych promocji zakupowych7.

    – W poszukiwaniu przewag konkurencyjnych polskiego e-commerce’u wobec azjatyckiego importu, warto przyjrzeć się procesowi reklamacyjnemu w Chinach. W przypadku, gdy zakup został dokonany bezpośrednio w Azji, klient nie dysponuje prostym sposobem dochodzenia swoich roszczeń. W przypadku tańszych zakupów można po prostu odpuścić, ale Polacy z Chin chętnie importują również dość drogą elektronikę konsumencką, która – jak każdy inny produkt – może się łatwo zepsuć. Czy odeślemy ją do Chin do naprawy? To wątpliwe. Polskie e-sklepy, komunikując swoją ofertę, powinny kłaść nacisk na informację, że z uwagi na funkcjonowanie na terenie Polski oraz Unii, oferują konsumentom lepsze wsparcie w przypadku ewentualnych problemówkomentuje Jakub Pietraszek, Co-founder i CEO Booste.

    W Polsce klientom, oprócz standardowych 14 dni na zwrot towaru bez podania przyczyny, przysługuje rękojmia, która zakłada odpowiedzialność sprzedawcy za wydany towar przez 2 lata od momentu jego sprzedaży. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na to, że nawet sklep zlokalizowany na terenie Unii i importujący produkty z Dalekiego Wschodu może być dla konsumentów bardziej opłacalnym wyborem niż bezpośredni zakup w Azji – właśnie z uwagi na prawa przysługujące przy reklamacji, m.in. katalog narzędzi szerszych niż tylko możliwość wystawienia negatywnej opinii sprzedawcy oraz brak konieczności odsyłania produktu na inny kontynent.

    Warunkiem jednak jest to, aby e-sklep wziął na siebie odpowiedzialność za transakcję. Zdarza się, że w przypadku problemów niektórzy handlowcy odsyłają klientów do Chin – co tworzy fałszywe wrażenie, że jednak lepiej bezpośrednio kupować u źródła.

    – Warto, aby sprzedawcy podkreślali, że oferowany przez nich towar pochodzi z Polski lub krajów Unii Europejskiej, co stanowi znaczne ułatwienie podczas ewentualnych problemów klienta z transakcją czy reklamacją. Efekty tych działań widzimy również u klientów, którzy uzyskali od nas finansowanie na działania marketingowe i skalują swoje działania na inne rynki Unii, gdzie również mogą zaoferować warunki lepsze niż dalekowschodni handlowcy.dodaje Michael Kacprzak, Co-founder Booste. 

    Reasumując, w walce z chińskim importem niezbędne jest budowanie wizerunku e-sklepu jako firmy, która dba o konsumenta i jego prawa. Ważne będzie więc nawiązywanie relacji z klientami w mediach społecznościowych i kanałach własnych, stosowanie marketingu opartego na wartościach im bliskich – niekoniecznie związanych z niskimi cenami –oraz budowanie poczucia bezpieczeństwa. W tym wszystkim pomoże przede wszystkim sprawna obsługa – szczególnie, jeśli specjaliści będą skupiali się na prostym języku komunikacji i pokazywali, że rzeczywiście zależy im na rozwiązaniu danego problemu.


    [1] Izba Administracji Skarbowej
    [2] Trade.gov
    [3] Narodowy Bank Polski, Główny Urząd Statystyczny
    [4] Gemius – E-commerce w Polsce 2021
    [5] PayPal
    [6] AliExpress
    [7] Izba Administracji Skarbowej

  • Sopra Steria i OVHcloud wprowadzają wspólną ofertę usług w Europie

    Sopra Steria i OVHcloud wprowadzają wspólną ofertę usług w Europie

     OVHcloud oraz Sopra Steria, lider w dziedzinie doradztwa, usług cyfrowych i rozwoju oprogramowania, ogłosiły rozszerzenie partnerstwa w Europie. Współpraca skupiać się będzie na adresowaniu potrzeb instytucji publicznych i przedsiębiorstw i jest skierowana zwłaszcza do operatorów kluczowych usług (Operators of Vital Importance – OIV), którzy chcą przyśpieszyć cyfrową transformację w swoich organizacjach, gwarantując przy tym suwerenność wrażliwych danych. OVHcloud i Sopra Steria zaprezentowały też przykłady realizacji usług w administracji publicznej, a także sektorach energetycznym i zdrowotnym.

    Silne partnerstwo z europejskimi i międzynarodowymi aspiracjami 

    Partnerstwo Sopra Steria i OVHcloud to efekt synergii wiedzy oraz wzajemnie uzupełniających się kompetencji w zakresie dostarczania, wdrażania, utrzymania i zapewnienia bezpieczeństwa suwerennych usług chmurowych.

    Połączona oferta usług – świadczonych, obsługiwanych oraz zabezpieczanych w Europie – została oparta na stworzonej przez Sopra Steria platformie „Trusted Digital Platform”, która cechuje się elastycznością i skalowalnością niezbędną do przyśpieszenia cyfrowej transformacji. Trusted Digital Platform, wyróżniona przez OVHcloud znakiem Open Trusted Cloud, oferuje europejskim klientom związane z wybranymi technologiami, a także skierowane do określonych sektorów, cyfrowe usługi dostosowane do potrzeb biznesowych oraz dostępne we wspólnym katalogu.

    Projekty oparte na sztucznej inteligencji, danych i Internecie Rzeczy

    W sektorze publicznym Sopra Steria współpracuje z francuskim Ministerstwem Przemian Ekologicznych nad wdrożeniem PLAT’AU (PLATeforme des Autorisations d’Urbanisme, platformy do zezwoleń urbanistycznych), cyfrowego systemu do obsługi wniosków o pozwolenie na budowę.

    Podmiotom operującym w obszarze energetycznym Sopra Steria i jej partnerzy oferują suwerenne centrum danych w modelu SaaS. W kontekście transformacji energetycznej i otwarcia rynku na konkurencję, usługa ta umożliwia wykorzystywanie i wymianę danych w szybszy, bezpieczniejszy oraz bardziej niezawodny sposób.

    Dla podmiotów z ekosystemu opieki zdrowotnej Sopra Steria stworzyła certyfikowaną platformę zarządzania danymi medycznymi (Health Data Hosting – HDS), która umożliwia wdrażanie usług przyśpieszających cyfrową transformację biznesu, takich jak m.in. cyfrowa tożsamość, dokumentacja medyczna i realizacja programów prozdrowotnych.

    Realizowane działania odzwierciedlają wspólne wartości Sopra Steria i OVHcloud w zakresie zwinności, poufności, bezpieczeństwa i przejrzystości.

    Elastyczna i kompleksowa platforma zaufanych usług

    W kontekście przyśpieszenia cyfrowej transformacji podmiotów sektora publicznego i operatorów kluczowych usług, centralną częścią strategii i zaangażowania Sopra Seria i OVHcloud stanowi zaufanie do usług chmurowych. Bazując na posiadanych kwalifikacjach i certyfikatach obie firmy kontynuują inwestycje w projektowanie optymalnych rozwiązań zapewniających suwerenność.

    Wykorzystująca infrastrukturę OVHcloud platforma Trusted Digital Platform jest elastyczna, bezpieczna i kompleksowo obsługiwana przez ekspertów Sopra Steria. Wspólna oferta jest już dostępna we wszystkich krajach, w których działa Sopra Steria Group. Zapewnia dostęp do następujących zasobów informatycznych i usług cyfrowych w modelu płatności za wykorzystanie zasobów (pay-per-use):

    • centrów danych i infrastruktury
    • kontenerów i orkiestracji
    • platformy zarządzania interfejsami rozwoju aplikacji Axway
    • cyfrowych usług opartych na sztucznej inteligencji

    – Dzięki współpracy z OVHcloud i wspólnej ofercie jesteśmy dla europejskich podmiotów publicznych i prywatnych zaufanym partnerem stymulującym innowacje. Wprowadzenie połączonej oferty na skalę międzynarodową odzwierciedla dążenie do oferowania i wdrażania konkretnych strategii dla naszych europejskich klientówpowiedział Cyril Malargé, dyrektor operacyjny Sopra Steria Group.

    – Rozwój europejskiej branży usług chmurowych jest niezbędny do wzmocnienia technologicznej suwerenności przedsiębiorstw i organów administracji publicznej w Europie. Rozszerzenie stworzonej wspólnie z Sopra Steria oferty usług cyfrowych na wiele krajów stanowi potwierdzenie naszego zaangażowania w promowanie i oferowanie rozwiązań zgodnych z zasadami otwartości, odwracalności i transparentnościpowiedział Michel Paulin, dyrektor zarządzający OVHcloud.

  • Firmy nie nadążają z przetwarzaniem danych

    Firmy nie nadążają z przetwarzaniem danych

    Już dziś niemal co druga firma (46 proc. badanych przez AIIM) ocenia, że przeciwdziałanie chaosowi informacyjnemu wewnątrz ich organizacji „wypada słabo” lub „wymaga poprawy”. W najbliższych latach sytuacja może być jeszcze trudniejsza – według prognoz za 2 lata przedsiębiorstwa mogą mieć do przetworzenia nawet 4,5 raza więcej informacji niż obecnie, z czego ponad połowę będą stanowiły te częściowo lub nawet całkowicie nieustrukturyzowane1. Jakie działania powinny podjąć firmy, by nie zostały pochłonięte przez „tsunami”?

    Stale rosnąca ilość danych, z którymi firmy mają do czynienia na co dzień, sprawiła, że wiele z nich znalazło się w sytuacji, którą można określić mianem „chaosu informacyjnego”. Problem narasta od dłuższego czasu: już w 2018 roku 92 proc. przedsiębiorców przyznawało, że musi „coś” zmienić w swojej strategii zarządzania informacjami2. Pomimo znacznej poprawy pod tym względem w ostatnich latach, wiele firm nadal nie jest w stanie nadążyć za ilością nowych informacji, które wymagają przetworzenia. Narażają się tym samym na ryzyko związane z kwestiami prawnymi, a także na zagrożenie reputacyjne i finansowe, stawiając bezpieczeństwo swoich procesów biznesowych pod znakiem zapytania.

    Główne wyzwania, przed którymi stoją dziś biznesy, to zarządzanie całym cyklem życia informacji oraz ustawiczna digitalizacja, automatyzacja i integracja procesów biznesowych3. Jedną z głównych przyczyn tego stanu rzeczy jest fakt, że w większości przypadków firmy mają do czynienia z treściami nieustrukturyzowanymi, tj. takimi, których nie da się prosto skategoryzować, np. w bazie danych lub arkuszu kalkulacyjnym. Obejmuje to także e-maile, dokumenty, faktury czy zdjęcia, którymi zarządzanie wymaga osobnego podejścia.

    Przykładowo, przychodząca faktura nie może być obecnie po prostu umieszczona w „tradycyjnej” bazie danych. Najistotniejsze informacje z dokumentu – m.in. nazwa nadawcy, kwota należności czy termin płatności – muszą być zazwyczaj zeskanowane i zaimportowane do systemu. Nawet wtedy brakuje jednak powiązania pomiędzy fakturą, a innymi dokumentami dotyczącymi danego nadawcy – co oznacza, że w razie potrzeby pracownikom trudno jest sprawnie odnaleźć inne informacje na jego temat. W efekcie w przedsiębiorstwie, tworzą się informacyjne silosy, a dokumenty gubią się lub stają trudnodostępne. Wszystko to przekłada się na zakłócenie procesów wewnątrz firmy i przyczynia się do powstawania wspomnianego wcześniej chaosu informacyjnego.

    Inteligentne podejście do treści nieustrukturyzowanych

    Istnieją jednak nowoczesne sposoby na radzenie sobie z wielką ilością danych i treści. Większe firmy coraz częściej wykorzystują systemy ECM (Enterprise Content Management), które pomagają kompleksowo zarządzać przetwarzanymi informacjami. Systemy te są w stanie integrować się z głównymi aplikacjami, takimi jak ERP i CRM, aby stworzyć pełny, 360-stopniowy obraz dowolnego podmiotu (np. klienta, dostawcy czy pacjenta), czyli uzyskać sprawny dostęp do wszystkich informacji o jego relacji z daną firmą. Dzięki temu ECM buduje swoisty pomost pomiędzy różnymi aplikacjami biznesowymi, łącząc wszystkie informacje – a co za tym idzie umożliwia sprawniejsze i efektywniejsze podejmowanie decyzji, daje lepsze doświadczenia klienta (CX) oraz optymalny workflow.

    – W sytuacji, gdy firmy z roku na rok przetwarzają coraz większą ilość informacji, widzimy, że punkt ciężkości przesuwa się z potrzeby gromadzenia treści na konieczność ich zrozumienia. System ECM oparty na sztucznej inteligencji jest w stanie automatycznie wyodrębniać wartościowe metadane z nieustrukturyzowanych treści za pomocą algorytmów AI i ML, dzięki czemu możliwe jest powiązanie dokumentów, e-maili, faktur i innych treści z konkretnym projektem, dostawcą, pacjentem, i tak dalej. Taki system pozwala użytkownikowi na szeroki przegląd treści wewnątrz firmy oraz wyciąganie konstruktywnych wniosków. Najbardziej innowacyjne przykłady oprogramowania ECM, takie jak Doxis4, umożliwiają automatyzację przepływu pracy, stając się swego rodzaju „inteligentnym asystentem” dla pracowników. Dzięki temu oszczędzają oni czas, który mogą później poświęcić na bardziej wartościowe czynności, zamiast ręcznie wpisywać dane lub przesyłać dokumentymówi Marcin Somla, Country Manager SER Group w Polsce.

    Dostęp w firmie do wszystkich informacji z jednego źródła nie jest jednak celem samym w sobie. Systemy ECM pozwalają bowiem na tworzenie procesów opartych o treści, które umożliwiają dalsze przetwarzanie wymienionych informacji w większym niż dotychczas tempie. Dodatkowo, w zależności od potrzeb firmy, w systemie można tworzyć różnego rodzaju obiegi dokumentów. Dzięki temu każda osoba odpowiedzialna za określone zadanie jest automatycznie powiadamiana, a użytkownicy zyskują pełen wgląd w status procesów.

    – Weźmy przykładowo proces zakładania konta bankowego przez klienta. W takim przypadku ręczne sprawdzanie dokumentów można z powodzeniem zautomatyzować z pomocą Doxis4 Cognitive Services. Wstępnie przygotowany model AI jest w stanie zidentyfikować rodzaj przesyłanego dokumentu, potrafi również rozpoznać, czy np. adres podany na dokumencie poświadczającym (takim jak np. rachunek za usługi energetyczne) jest identyczny z tym podanym przez użytkownika. W przypadku pomyłki lub próby oszustwa, klient i pracownik natychmiast otrzymują powiadomienie. W ten sposób inteligentna klasyfikacja dokumentów przynosi firmie wymierne korzyścidodaje Marcin Somla.

    Stan zarządzania informacjami jest obecnie dla wielu firm przyczyną niepokoju. Aby lepiej przygotować się na przyszły zalew treści i skuteczniej zarządzać tymi już posiadanymi, przedsiębiorcy powinni gruntownie przemyśleć swoje podejście do problemu. To szczególnie ważne, gdyż jego rozwiązanie wymaga nie tylko wdrożenia nowych technologii i pełnej digitalizacji treści, ale także zasadniczej zmiany sposobu gromadzenia i przechowywania informacji oraz realizacji procesów biznesowych.


    1: AIIM: State of the Intelligent Information Management Industry 2021
    2: AIIM: The State of Intelligent Information Management in 2018
    3: AIIM: State of the Intelligent Information Management Industry 2021

  • Ekspert celny: Będą kolejne zmiany w deklaracjach INTRASTAT 2022

    Ekspert celny: Będą kolejne zmiany w deklaracjach INTRASTAT 2022

    Z początkiem 2022 roku firmy czekają kolejne zmiany w zasadach wypełniania zgłoszeń INTRASTAT. Zmiany będą dotyczyć deklaracji dla wywozu, w której będzie trzeba podawać dodatkową informację o kraju pochodzenia towarów wywożonych do innego kraju UE. Aby zmiana ta przebiegła sprawnie, już teraz firmy mogą wprowadzać informację o kraju pochodzenia w zgłoszeniach INTRASTAT.

    1. stycznia 2022 r. zacznie obowiązywać rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/2152 z dnia 27 listopada 2019 r. w sprawie europejskiej statystyki gospodarczej. Za sprawą tego rozporządzenia, na podmioty zobowiązane do przekazywania informacji w ramach systemu INTRASTAT zostanie nałożony dodatkowy obowiązek informacyjny. W myśl zmian, informację o kraju pochodzenia towarów będzie trzeba podawać również w zgłoszeniach INTRASTAT dotyczących wywozu, a nie jak to ma miejsce obecnie – wyłącznie w zgłoszeniach przywozu.

    „Celem wprowadzanych zmian jest przygotowanie do wejścia w życie systemu SIMSTAT, którego głównym założeniem jest: składanie deklaracji raz na kwartał, w podwyższonych progach statystycznych i co najważniejsze tylko deklaracji wywozowych”mówi dr Izabella Tymińska ekspert celny. „Z tego też powodu deklaracje wywozowe muszą odzwierciedlać wszystkie niezbędne dane dotyczące przewożonych towarów”dodaje ekspertka.

    Już można podawać informacje o kraju pochodzenia

    Dyrektor Izby Administracji Skarbowej z wyprzedzeniem chce przygotować podmioty zobowiązane do przedmiotowej zmiany i już od 1. lipca br. udostępnił prawną i techniczną możliwość podawania ww. informacji w zgłoszeniach INTRASTAT. Program udostępniony przez Ministerstwo Finansów w licencji bezpłatnej do wypełniania zgłoszeń INTRASTAT – ist@t, ma dostosowane już zmiany do wprowadzania informacji o kraju pochodzenia towarów.

    Jak ustalić kraj pochodzenia towaru?

    Wskazywanie kraju pochodzenia towarów odbywa się za pośrednictwem kodu kraju pochodzenia zgodnie ze skrótami ISO.

    Dr Tymińska radzi: „Firmy mające problem ze wskazaniem właściwego kodu powinny ustalić kraj pochodzenia zgodnie z regułami pochodzenia, zawartymi w art. 60 unijnego kodeksu celnego i w określonych przepisach do tego artykułu: w akcie delegowanym i wykonawczym do UKC”.

    Podstawową definicją kraju pochodzenia jest kraj, w którym towar został całkowicie uzyskany lub towar – w produkcję którego zaangażowany jest więcej niż jeden kraj – jest uznawany za pochodzący z kraju, w którym został poddany ostatniej istotnej, ekonomicznie uzasadnionej obróbce lub przetworzeniu, które spowodowało wytworzenie nowego produktu lub stanowiło istotny etap wytwarzania w przedsiębiorstwie przystosowanym do tego celu. Do tych zapisów definicyjnych UE ustanowiła przepisy określające poszczególne etapy „produkcji” i nabywanie przez ten towar pochodzenia.

    „Wyjątkowo, w przypadku deklaracji INTRASTAT, jeżeli kraju pochodzenia nie da się ustalić, należy podać kod kraju członkowskiego Unii Europejskiej będącego krajem wysyłki towarów”radzi dr Izabella Tymińska.

    dr Izabella Tymińska, ekspert celny. Zajmuje się doradztwem z zakresu przepisów prawa celnego, importu i eksportu towarów i usług, analizą finansowo-ekonomiczną kontraktów międzynarodowych. Specjalizuje się w sprawach z tzw. „górnej półki trudności” – zawiłych i nietypowych. Wieloletni pracownik Urzędu Celnego. Przez wiele lat pracowała dla firm logistycznych i spedycyjnych, gdzie piastowała m.in. funkcję członka zarządu. Jest wykładowcą na Akademii Sztuki Wojennej na Wydziale Zarządzania i Dowodzenia w Instytucie Logistyki w Warszawie. Wykładała w Szkole Wyższej w Warszawie ALMAMER, Wyższej Szkole Cła i Logistyki czy Uczelni Techniczno – Handlowej. Absolwentka Ekonomii, Logistyki, Stosunków Międzynarodowych, Zarządzania oraz Ekonomiki Obronności.

  • Iglotex wdraża system do zarządzania danymi produktowymi

    Iglotex wdraża system do zarządzania danymi produktowymi

    Uporządkowanie informacji produktowych, zbudowanie kompleksowej i profesjonalnej oferty, której celem jest skuteczna sprzedaż we wszystkich kanałach, w tym w e-commerce, to jedno z wyzwań współczesnych przedsiębiorstw.
    Próbę odpowiedzi na to wyzwanie podjął też lider na rynku mrożonej żywności w Polsce – firma Iglotex. Na co dzień przedsiębiorstwo zarządza niemal 7 tysiącami produktów, które posiadają około 50 atrybutów. Aby uporządkować te dane i prezentować je w przejrzysty sposób zarówno w systemie B2B e-commerce, jak i na stronie www czy w innych kanałach, Iglotex wdrożył PIM, który agreguje je w jednym miejscu, konsoliduje i umożliwia wygodne korzystanie z nich zarówno przez inne systemy (np. e-commerce), jak i przez handlowców, marketing, trade marketing czy dział zakupów.
    Przed wdrożeniem PIM w naszych informacjach produktowych dominowały raczej atrybuty operacyjno-logistyczne, była to raczej kartoteka niż oferta. Dziś możemy nie tylko wystawiać atrakcyjną, bogatą i przejrzystą ofertę w kanałach digital, ale też daliśmy funkcjonalne narzędzie naszym handlowcom do lepszego zapoznania się z naszą ofertą i zaprezentowania jej naszym KlientomJózef Kostecki, Dyrektor ds. Zarządzania Procesami i Projektami Iglotex.
    Za wdrożenie systemu odpowiadała spółka e-point SA, która od ponad 20 lat projektuje, buduje, rozwija i utrzymuje portale oraz platformy wspierające sprzedaż. Projekt był podzielony na 4 etapy: analizę i wybór narzędzia, development, wdrożenie i miesięczną stabilizację powdrożeniową, która zakończyła się sukcesem.
    Dostarczyliśmy klientowi narzędzie, które umożliwia kompleksową konsolidację danych, ich obsługę, weryfikację, możliwość edycji oraz dystrybucji z jednego, centralnego miejsca. W trakcie trwania projektu dodaliśmy także możliwość dodatkowych migracji danych z innych źródeł niż zakładane na początku projektu, przez masowy import danych z plików. – dodaje Dawid Kubiak, Senior Solution Architect, Team Leader e-point SA.

  • Co Brexit zmieni w funkcjonowaniu polskich przedsiębiorców?

    Co Brexit zmieni w funkcjonowaniu polskich przedsiębiorców?

    Pierwszy stycznia 2021 roku może być jednym z najważniejszych dni dla Wielkiej Brytanii i całej Unii Europejskiej. Tego dnia zostanie w pełni zrealizowane pierwsze wyjście kraju członkowskiego ze wspólnoty. Istnieje prawdopodobieństwo, że Zjednoczone Królestwo nie będzie mogło korzystać z przywilejów otwartego rynku i zniesionych ceł. Konsekwencje mogą dotknąć przedsiębiorców z całej UE, którzy sprzedawali lub kupowali towary na wyspach.

    Wielka Brytania formalnie opuściła Unię Europejską 31 stycznia 2020 roku. Jednak jeszcze do końca 2020 roku obowiązuje okres przejściowy, w którym państwo pozostawało w strukturach jednolitego rynku oraz Unii Celnej. To umożliwiało utrzymanie swobodnego handlu z pozostałymi 27 krajami członkowskimi i niezakłócony przepływ ludzi. Wraz z nowym rokiem Wielka Brytania stanie się dla UE krajem trzecim – z punktu widzenia formalnego leżącym poza Unią Europejską.

    To wydarzenie będzie mieć duże konsekwencje także dla polskiej gospodarki i polskich firm. Obecnie Wielka Brytania jest trzecim największym rynkiem zbytu dla polskich przedsiębiorców, w 2019 roku wartość towarów wysłanych na wyspy z Polski przekroczyła 14 mld euro. Z kolei import z Wielkiej Brytanii do naszego kraju wyniósł nieco ponad 5,5 mld euro. Te dane pokazują, jak ogromna liczba polskich przedsiębiorców będzie narażona na skutki Brexitu. Niezależnie od tego czy Wielka Brytania opuści Unię z umową czy bez, od 2021 roku zmienią się przepisy i eksport towarów na wyspy stanie się znacznie trudniejszy.

    „Dotychczas kierowca ciężarówki wioząc towar do Wielkiej Brytanii potrzebował dwóch dokumentów –faktury i listu przewozowego. Po zmianach będzie potrzebował kolejnych dziewięciu – różnych pozwoleń, zaświadczeń, certyfikatów weterynaryjnych czy fitosanitarnych. To pokazuje jaka skala zmian nas czeka” – mówi Michael Dembinski z Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej. „Rząd brytyjski obiecuje, że wiele z nowych obowiązków będzie można załatwić online, w tym celu przygotowywanych jest 10 nowych programów informatycznych. Problem w tym, że nie wszystkie jeszcze działają i nie wiadomo czy i kiedy będą one ze sobą współpracowały na czas” – dodaje Dembinski.

    Niektórzy polscy spedytorzy już przed świętami przestali wysyłać ciężarówki do Wielkiej Brytanii, czekając aż sytuacja formalna będzie jasna. Konsekwencje całkowitego wyjścia z UE mogą się odbić także na przedsiębiorcach, którzy dotychczas nie mieli bezpośredniej wymiany handlowej z Wielką Brytanią. Chodzi o firmy, które produkują z materiałów pochodzących z tego kraju. W przypadku scenariusza wyjścia bez umowy, od 2021 trzeba będzie się liczyć z większą liczbą formalności podczas importu materiałów, z wyższymi kosztami związanymi m.in. z cłami czy weryfikacją dotychczasowych certyfikatów UE na sprowadzane produkty. Jeśli większość materiałów użytych do produkcji nie będzie pochodziła z Unii Europejskiej (a materiały pochodzące z Wielkiej Brytanii nie będą już pochodziły z Unii), może być konieczna ponowna certyfikacja produktów.

    Jak sobie poradzić w nowej sytuacji?

    Dla wszystkich sektorów polskiej gospodarki pełny Brexit oznacza utratę lub utrudnienie dostępu do dużego i chłonnego rynku. Można się spodziewać, że najbardziej dotknięte zostaną podmioty, które działają w branżach o największym udziale w wymianie handlowej między Wielką Brytanią a Polską. Są to producenci maszyn i urządzeń mechanicznych, sektor automotive a także producenci artykułów spożywczych i produktów przemysłu chemicznego. Wydaje się, że poszkodowane będą też firmy działające w branżach, które zostaną obciążone najwyższymi kosztami celnymi. Kwota taryf celnych będzie się różnić, zależnie od towaru. W przypadku wysoko przetworzonych produktów, ten poziom ma być niski (1-3%); natomiast na przykład na żywności mają być wysokie (np. na wołowinę 58%, na ser biały 73%).

    „Niezależnie od przyjętego scenariusza dalszej współpracy na poziomie unijnym, Wielka Brytania pozostanie dla polskich przedsiębiorców ważnym rynkiem. Nadal jest piątą największą gospodarką świata, której produkcja przemysłowa stanowi tylko 8,6 proc. wartości dodanej do PKB, więc import towarów ze świata pozostanie dla niej koniecznością. Brexit może zatem okazać się szansą dla polskich firm, które pozostaną zdeterminowane by kontynuować działalność i rozwijać biznes na wyspach mimo możliwych utrudnień.” – wyjaśnia Magdalena Kusa, International Business Manager w Santander Bank Polska. „Z myślą o polskich przedsiębiorcach, którzy prowadzą wymianę handlową z partnerami z Wielkiej Brytanii przygotowaliśmy kilka rozwiązań, które pomogą łatwiej poradzić sobie w nowej sytuacji. Dzięki usługom Biura Bankowości Międzynarodowej w Santander Bank Polska klienci korporacyjni mogą skorzystać z pomocy w otwarciu rachunku w Wielkiej Brytanii czy kontakcie z bankiem na wyspach. Pozyskujemy też informacje o możliwościach biznesowych dla naszych klientów, wspieramy firmy udostępniając finansowanie zagranicą.” – dodaje Kusa.

    Wyłączenie Wielkiej Brytanii z zasad obowiązujących na jednolitym rynku unijnym powoduje ograniczenie obszaru, na którym polskie firmy utrzymywały relacje handlowe na korzystnych zasadach. Dla wielu producentów będzie to oznaczało konieczność znalezienia nowych rynków zbytu. W tym może pomóc Santander Trade Portal – platforma cyfrowa dedykowana przedsiębiorcom poszukującym wiarygodnych partnerów biznesowych na rynkach międzynarodowych. Wykorzystując współpracę z 13 światowymi bankami oraz nowoczesne technologie oparte na chmurach obliczeniowych, pomaga nawiązywać i wzmacniać relacje handlowe firm prowadzących handel zagraniczny.

  • Pół miliona iRobotów w Polsce

    Pół miliona iRobotów w Polsce

    Roboty sprzątające to globalnie jedna z dynamiczniej rozwijających się kategorii małego AGD. Polacy podążają za tym trendem, chętnie zamieniając tradycyjny odkurzacz na robota. Propagatorem tego typu rozwiązań jest amerykańska firma iRobot, która za sprawą autoryzowanego importera i dystrybutora – firmy DLF – poinformowała właśnie o przekroczeniu pułapu sprzedaży 500 000 robotów w Polsce.

    Bieżący rok obfituje w ważne dla marki iRobot wydarzenia:

    ·       30 lecie powstania – założona w 1990 roku firma opracowała jedne z najważniejszych robotów na świecie i ma bogatą historię pełną innowacji.

    ·       30 milionów sprzedanych robotów sprzątających na świecie.

    ·       500 tysięcy sprzedanych robotów sprzątających w Polsce.

    Pierwszy robot odkurzający Roomba został zaprezentowany światu w 2002 roku. Już dwa lata później za sprawą polskiego dystrybutora, firmy DLF, roboty sprzątające iRobot weszły na polski rynek. Jako zupełnie nowa kategoria produktowa, w której AGD łączy się z IT, musiały przejść długą drogę od sprzętu niszowego, dla tzw. geeków do urządzeń powszechnie używanych w naszych domach. Dynamika rozwoju tej kategorii znajduje odzwierciedlenie w liczbach. W Polsce do 2010 roku roboty sprzątające iRobot znalazły około 50.000 nabywców, a w kolejnej dekadzie 9-krotność tej liczby. Statystyka ta nie uwzględnia wyłącznie robotów odkurzających Roomba, ale także współpracujące z nimi roboty mopujące Braava, które stanowią około 10% udziału sprzedaży w Polsce.

    „Z marką iRobot współpracujemy od 16 lat i niezmiernie cieszy nas jej rynkowy sukces na rynku globalnym. Wspólnie, konsekwentnie pracowaliśmy nad  popularyzacją kategorii robotów sprzątających przeznaczonych do użytku domowego. Działania te w połączeniu z produktem wysokiej jakości oraz dbałością o najwyższy poziom jakości obsługi przed i posprzedażowej, przyniosły wymierne efekty.  Poza dynamiką sprzedaży, iRobot cieszy się mianem najbardziej pożądanej marki wśród robotów sprzątających i jednej z najpopularniejszych marek w kategorii urządzeń do odkurzania. To niezwykłe osiągnięcie, zważywszy na fakt, że w 2012 roku rynek tej kategorii produktowej wart był 3 mln PLN, a szacujemy, że pod koniec roku wartość rynku będzie oscylowała w granicach 400 mln PLN. Kategoria robotów sprzątających stanowi wartościowo około 25% całego rynku odkurzaczy w Polsce, a w ostatnim kwartale może sięgnąć 30%. Te imponujące wartości nie byłyby możliwe do osiągnięcia bez stabilnych podstaw struktur naszej firmy i współpracy z rzetelnymi partnerami handlowymi”powiedział Arkadiusz Grochowski, członek zarządu DLF sp. z o.o., dyrektor ds. sprzedaży i marketingu.

  • Sony wprowadza cztery monitory profesjonalne BRAVIA BZ40H do zastosowań biurowych

    Sony wprowadza cztery monitory profesjonalne BRAVIA BZ40H do zastosowań biurowych

    Firma Sony wprowadza na rynek cztery nowe monitory profesjonalne BRAVIA BZ40H z ekranami od 55 do 85 cali. Nowe modele zostały zaprojektowane do użytku w biurach, biznesie i edukacji. Mają rozdzielczość 4K, która w połączeniu z podświetleniem Full Array LED zapewnia nadzwyczajną jakość obrazu. Dzięki odświeżonej, smuklejszej konstrukcji są łatwiejsze w integracji.

    Monitory z serii BZ40H to pierwsze modele łączące najwyższą jakość obrazu z większą szybkością przetwarzania i przesyłania danych w zastosowaniach profesjonalnych. Ich unikatową cechą jest także podświetlenie Full Array LED. Pozwala ono dodatkowo zwiększyć intensywność światła w najjaśniejszych fragmentach obrazu, by zapewnić maksymalny kontrast i szczytową jasność 850 cd/m². Kierując się opiniami klientów, firma Sony wprowadziła też pewne zmiany w budowie, takie jak bardzo wąska i płaska aluminiowa ramka u dołu ekranu, logo umieszczone z boku czy nowe rozmieszczenie złączy. Wzmocniona konstrukcja pozwala z łatwością zainstalować monitor nie tylko poziomo, ale i pionowo.

    W nowej serii wprowadzono też szereg zaawansowanych technologii audiowizualnych, takich jak ekran 16:9 o rozdzielczości 4K — czterokrotnie bardziej szczegółowej niż Full HD — wydajny procesor Sony 4K X1 zapewniający kontrast, wyrazistość i kolory na najwyższym poziomie, a także zgodność z formatami wideo o dużym zakresie dynamiki (HDR). Całość uzupełniono modułami głośnikowymi X‑Balanced, dzięki czemu monitory BZ40 zagwarantują wyjątkowy obraz i dźwięk między innymi w systemach signage.

    — Cztery nowe monitory profesjonalne Sony BRAVIA łączą głębię i jakość obrazu w rozdzielczości 4K z technologią podświetlenia Full Array LED, dużą mocą obliczeniową oraz nową, uniwersalną, solidną konstrukcją — wyjaśnia Thomas Issa, menedżer ds. marketingu rozwiązań biurowych w Sony Professional Solutions Europe. — Firma Sony starannie analizuje potrzeby swoich klientów w zmieniającym się świecie biznesu. Monitory BZ40H zaprojektowano z myślą o nowych metodach pracy. Pozwalają one wyraźnie pokazać obraz z wideokonferencji lub udostępniany materiał, a ponadto mają najnowsze rozwiązania techniczne i styl, jakich oczekują nabywcy produktów BRAVIA.

    Dodatkową zaletą wszystkich monitorów profesjonalnych BRAVIA jest zgodność z rozwiązaniami Sony TEOS do zaawansowanego zarządzania miejscem pracy. Obejmują one dostosowywane narzędzia do inteligentnej automatyzacji, nowy interfejs Meeting Display, intuicyjną integrację z systemem Outlook, a także funkcje signage, wyświetlania kopii ekranu, odnajdywania drogi czy zarządzania miejscami spotkań. Za pomocą systemu TEOS firma Sony stworzyła między innymi szablony materiałów signage związanych z koronawirusem i różne metody organizacji pracy zapewniające elastyczność i dystansowanie społeczne. Monitory profesjonalne BRAVIA obsługują ponadto systemy wielu partnerów: Cisco, Crestron, Extron, Kramer, Logitech i Control4.

    Cztery monitory profesjonalne BRAVIA BZ40H dostępne są w rozmiarach 55, 65, 75 i 85 cali. Do ich dodatkowych cech i funkcji należą:

    ·       Ustawienia umożliwiające błyskawiczne przygotowanie monitora do pracy na spotkaniu, w sali konferencyjnej lub systemie digital signage oraz tryb profesjonalny (Pro) pozwalający na dostosowanie działania. Monitory profesjonalne Sony BRAVIA umożliwiają także eksport i import ustawień, co pozwala identycznie skonfigurować wiele urządzeń za pomocą jednego pliku z ustawieniami zapisanego w pamięci USB.

    ·       Inteligentna platforma programowa wykorzystująca wbudowany procesor, układ graficzny i dekoder wideo w celu połączenia funkcjonalności komputera, dekodera i miksera w jednym monitorze. Do użycia funkcji automatycznego włączania monitora czy przełączania źródła sygnału nie jest potrzebny pilot ani zdalne sterowanie. Monitor może też niezawodnie pracować przez 24 godziny na dobę.

    ·       Wbudowana platforma Android zapewniająca użytkownikom komercyjnym zmodernizowany interfejs i prostszą obsługę. Obsługa technologii Chromecast i AirPlay 2 pozwalających w prosty sposób udostępniać materiały z urządzeń mobilnych.

    ·       Łączność bezprzewodowa w odporniejszym na zakłócenia paśmie 5 GHz i paśmie 2,4 GHz oraz funkcja bezprzewodowego punktu dostępu zwiększająca możliwości użycia sieci. Wewnętrzny programowy punkt dostępu eliminujący konieczność podłączania urządzeń do zewnętrznych punktów dostępu Wi-Fi.

    Monitory z serii BZ40H znajdą zastosowanie między innymi w salach spotkań, przestrzeni publicznej, sklepach, systemach digital signage, inteligentnych klasach i służbie zdrowia. Są przystosowane do integracji z dodatkowymi produktami audiowizualnymi, kamerami i monitorami Sony, z którymi współtworzą w pełni funkcjonalne, wykorzystujące sieć rozwiązanie.

    Najnowsze monitory profesjonalne Sony BRAVIA dołączają do pełnej gamy, którą tworzą:

    8K OLED Premium
    Seria ZH8

     

    Seria A8

     

    Seria AG9

     

    FWD-75Z8H/T 75″ FWD-55A8/T 55″ FWD-55A9G/T 55″
    FWD-85Z8H/T 85″ FWD-65A8/T 65″ FWD-65A9G/T 65″
    FWD-77A9G/T 77″

     

    LCD 4K
    Seria XH9

     

    Seria BZ35F/BZ40H (bez tunera)

     

    Seria XH8

     

    Seria XH7 (bez platformy Android)
    FWD-55X95H/T 55″ / 4K FW-43BZ35F 43″ / 4K FWD-43X80H/T 43″ / 4K FWD-43X70H/T 43″ / 4K
    FWD-65X95H/T 65″ / 4K FW-49BZ35F 49″ / 4K FWD-49X80H/T 49″ / 4K FWD-49X70H/T 49″ / 4K
    FWD-75X95H/T 75″ / 4K FW-55BZ40H 55″ / 4K FWD-55X80H/T 55″ / 4K FWD-55X70H/T 55″ / 4K
    FWD-85X95H/T  85″ / 4K FW-65BZ40H 65″ / 4K FWD-65X80H/T 65″ / 4K FWD-65X70H/T 65″ / 4K
    FW-75BZ40H 75″ / 4K FWD-75X80H/T 75″ / 4K
    FW-85BZ40H 85″ / 4K FWD-85X80H/T 85″ / 4K

     

    LCD 2K
    Seria WE6 (bez platformy Android)

     

    Seria WF6 (bez platformy Android)
    FWD-32WE615/T 32″ / HD Ready FWD-43W66F/T 43″ / FHD
    FWD-50W66F/T 50″ / FHD
  • 5 nietypowych kierunków eksportu

    5 nietypowych kierunków eksportu

    W ostatnich dziesięcioleciach łatwy dostęp do dóbr i usług z całego świata zdecydowanie podniósł jakość życia ludności. Jednak w 2020 roku na mapie świata nadal istnieje wiele miejsc, z którymi wymiana towarów nie jest powszechna, przez co import i eksport do nich wymaga wyspecjalizowanej obsługi. Istnieje też grupa produktów, których przewóz wymaga szczególnej ostrożności, a ich podróż musi być zaplanowana w każdym, nawet najmniejszym detalu. Powszechny lockdown jeszcze bardziej utrudnił eksport dóbr na niektóre rynki. Szkody gospodarcze, które wyrządza COVID-19, bardzo mocno oddziałują na zakłócenia w łańcuchach dostaw i rezygnację licznych podmiotów z offshoringu. Obecnie 10 z 15 krajów najbardziej narażonych na niedobory dostaw leży w Europie.[1] W celu jeszcze lepszej obsługi klienta w zakresie dostarczania przesyłek niektóre firmy takie jak np. DHL Express Polska stworzyły specjalne jednostki, realizujące działania w szybki, bezpieczny i zgodny z procedurami sposób. Można do nich zaliczyć m.in. Same Day Services czy Dział Usług Niestandardowych.

    Transport próbek medycznych do Kazachstanu

    Jednym z największych wyzwań dla międzynarodowych firm logistycznych jest transport środków medycznych. Często, w celu jak najlepszego ich zabezpieczenia i pewności, że utrzymują odpowiednią temperaturę, wykorzystuje się specjalne termosy i suchy lód. Czas dostawy tego rodzaju produktów jest zazwyczaj dokładnie oszacowany, przez co wcześniej można zaplanować odpowiednie dostawy suchego lodu. Dodatkowym rozwiązaniem są tzw. data loggery, które umożliwiają rejestr temperatur podczas lotu. Dzięki temu transport leków na duże odległości np. do Kazachstanu jest jeszcze skuteczniejszy. W DHL Express klienci mogą skorzystać z takiego rozwiązania na życzenie, w ramach realizacji usługi specjalnej.

    – W transporcie leków jednym z najważniejszych aspektów jest sprawdzenie przez nadawcę, jakiego rodzaju dokumenty i zgody wymagane są w kraju dostawy. Skorzystanie z usługi specjalnej daje klientowi dodatkowe wsparcie. Nasz agent w miejscu docelowym sprawdza poprawność i kompletność dokumentacji. Zapobiega to potencjalnym zwrotom i zatrzymaniom przesyłekkomentuje Agnieszka Łukawczyk, Dyrektor ds. Operacji w DHL Express Polska.Kolejnym wyzwaniem jest dostarczenie towaru bez uszkodzeń i z zachowaniem wszystkich jego właściwości, dlatego tak ważny jest wybór zaufanego partnera logistycznego. 

    Ratunek dla helikopterów w Guamie

    Napięty grafik i wyzwania wynikające z kontroli terminów nie dotyczą jedynie pracy w biurze, ale także branży produkcyjnej. Pewnej fabryce w Polsce, produkującej anteny do helikopterów, bardzo zależało na dotrzymaniu obietnicy złożonej swojemu odbiorcy i doręczeniu produktów na wyspę Guam, położonej w południowej części archipelagu Marianów w Mikronezji. Kurier DHL Express odebrał podzespoły w piątek wieczorem, a dostarczył je do miejsca docelowego już w weekend. Dzięki perfekcyjnej koordynacji oraz sprawnemu i szybkiemu działaniu klient bez problemu mógł dostarczyć swoje produkty nawet w tak odległe miejsce na Ziemi.

    Utrzymanie ciągłości produkcji dzięki częściom z Ahmednagaru

    W sytuacjach niedoboru komponentów na linii produkcyjnej liczy się każda minuta. Dział usług niestandardowych DHL Express często dostarcza narzędzia niezbędne do utrzymania ciągłości działania produkcji. Tego rodzaju przesyłki transportuje się tak szybko, jak to możliwe, by klient nie poniósł strat finansowych wynikających z przestoju w fabryce. Części metalowe dla jednej z największych firm z branży elektronicznej w Polsce zostały dostarczone aż z Ahmednagaru – miasta położonego w zachodnich Indiach.

    Substancje do produkcji leków dostarczone do Azerbejdżanu

    Wysyłając preparat do produkcji medykamentów, nawet w bardzo małej ilości, trzeba się zmierzyć z licznymi procedurami. W pierwszej kolejności klient musi dostarczyć firmie przewozowej kartę charakterystyki każdej substancji oraz jej ilości netto (Material Safety Data Sheet). Kolejno, na podstawie niniejszego materiału, weryfikuje się, czy tego typu substancje są bezpieczne w transporcie lotniczym i w jakiej ilości oraz jakim samolotem można je przewozić. Dostawca weryfikuje również, czy taką substancję można wysłać do kraju dostawy oraz czy wymagane są dodatkowe dokumenty, które umożliwią doręczenie do miejsca docelowego. Po przygotowaniu wszystkich dokumentów i załatwieniu odpowiednich formalności, przesyłka jest odbierana od nadawcy, pakowana (jeśli to konieczne) w specjalne, atestowane opakowanie, a także sporządzany jest dokument Shipper’s Declaration for Dangerous Goods. Na samym końcu pozostaje odprawa celna eksportowa, przekazanie linii lotniczej przesyłki, transport lotniczy oraz odprawa celna importowa. Po tak złożonym procesie, następuje ostateczne doręczenie substancji do produkcji leków odbiorcy.

    Reunion, jako miejsce docelowe szybkiego dostarczenia transportu z Polski

    Zdarzają się również sytuacje, w których z usług międzynarodowych firm logistycznych korzystają turyści. Przykładem jest realizacja transportu dla Polki, która poleciała na Reunion, gdzie do podróży wystarczył jej dowód osobisty. Jednak kolejnym przystankiem na jej trasie był Madagaskar – kraj, którego granice Polacy mogą przekroczyć jedynie po okazaniu paszportu. Turystka niestety zostawiła go nad Wisłą. W niniejszej sytuacji bardzo pomocna okazała się specjalna usługa firmy, zapewniająca miejsce w samolocie pasażerskim jako fracht. Rodzina klientki jeszcze tego samego dnia przekazała jej dokumenty dedykowanemu kurierowi w Łodzi. Pracownik DHL Express dostarczył je bezpośrednio na lotnisko, gdzie przekazał je następnie agentowi handlingowemu. W Reunionie pośrednik przejął przesyłkę i przewiózł ją do rąk własnych klientki w jej hotelu. Całe przedsięwzięcie trwało dobę i umożliwiło turystce dalszą podróż.

    Nowoczesna logistyka to nie tylko dobrze rozwinięte drogi, wielkopowierzchniowe magazyny czy centra dystrybucyjne. To również, a może i przede wszystkim, zespół specjalistów. W celu sprawnej realizacji nietypowych i szybkich przesyłek tudzież transportów w odległe części świata jego wsparcie jest nieodzowne. Znajomość przepisów, elastyczność oraz empatia to rzeczy zarezerwowane dla człowieka. W końcu transport międzynarodowy jest często złożonym procesem, do którego koordynacji pot

    [1] https://think.ing.com/articles/countries-hurt-most-by-covid-19-global-value-chain-shock/
  • Sony powiększa ofertę o profesjonalną kamerę FX6

    Sony powiększa ofertę o profesjonalną kamerę FX6

    Firma Sony oficjalnie zapowiedziała wprowadzenie na rynek kamery FX6 (ILME‑FX6V) — najnowszego produktu z serii Cinema Line, dzięki której doświadczenie firmy Sony w dziedzinie przetwarzania obrazu staje się dostępne dla szerokiego kręgu filmowców i twórców treści.

    FX6 — najważniejsze cechy produktu:

    • 10,2-megapikselowy, pełnoklatkowy przetwornik obrazu CMOS Exmor R™ 4K wykonany w technologii BSI
    • Niewielki i lekki korpus zaprojektowany z myślą o mobilności
    • Wysoka czułość: możliwość rozszerzenia zakresu ISO do 409 600 podczas pracy w bardzo słabym oświetleniu
    • Ponad 15-stopniowy zakres dynamiczny[i]
    • Profil wyglądu obrazu S-Cinetone™ — zastosowany także w kamerze FX9 i inspirowany właściwościami kolorymetrycznymi kamery VENICE
    • Procesor obrazu BIONZ XR™ — wykorzystany po raz pierwszy w aparacie α7S III
    • System automatyki ostrości Fast Hybrid AF — używany również w aparatach α i kamerze FX9
    • Możliwość nagrywania w trybie pełnoklatkowym w formacie 4K 120p / HD 240p z 10-bitowym próbkowaniem koloru 4:2:2
    • Obsługa sygnałów wyjściowych w formacie do 12G-SDI i 4K 60p 16-bit SDI RAW
    • Współpraca z ponad 50 obiektywami z mocowaniem typu E

    Seria Cinema Line, do której należą również kamery VENICE i FX9, jest owocem bogatego doświadczenia firmy Sony w cyfrowej produkcji filmowej. Pozwala nadawać obrazowi ceniony wygląd materiałów z tradycyjnych taśm filmowych, a ponadto ma szereg zalet użytkowych: innowacyjną konstrukcję, większą trwałość i łatwość dostosowywania do własnych potrzeb.

    Jako produkt z serii Cinema Line nowa kamera FX6 jest oparta na kluczowych technologiach Sony: przetworniku obrazu, procesorze obrazu i systemie AF (autofokus). Współpracuje ponadto z licznymi obiektywami Sony z mocowaniem typu E, dzięki czemu zapewnia elastyczność w procesie twórczym.

    — Kamera FX6 jest najnowszym przykładem starań Sony, by pokonywać ograniczenia obecnej technologii przetwarzania obrazu i spełniać potrzeby klientów — mówi Yann Salmon Legagneur, dyrektor ds. marketingu produktu w dziale Digital Imaging Sony Europe. — Wzbogacając serię Cinema Line, chcemy dopomóc filmowcom i twórcom treści w rozwoju niezwykłych umiejętności i talentów. FX6 wykorzystuje potencjał najlepszej na rynku kamery filmowej Sony VENICE i łączy go z najbardziej zaawansowanymi technologiami innowacyjnych aparatów bezlusterkowych Sony α.

    Sony FX6

    Kinowa jakość obrazu z pełnoklatkowej matrycy

    Nowa kamera jest wyposażona w pełnoklatkowy, wykonany w technologii BSI przetwornik obrazu CMOS Exmor R™ o rozdzielczości 10,2 megapiksela[ii], cechujący się ponad 15-stopniowym zakres dynamicznym[iii], dużą czułością i niskim poziomem szumów. Bazowa czułość kamery FX6 wynosi ISO 800. Filmując w słabym lub bardzo słabym oświetleniu, można wybrać ustawienie ISO 12 800[iv] lub rozszerzyć czułość do maksymalnie 409 600[v]. Kamera umożliwia nagrywanie obrazu w formatach XAVC All Intra z 10-bitowym próbkowaniem koloru 4:2:2, w DCI 4K (4096 x 2160 z szybkością do 60 kl./s[vi]), QFHD 4K (3840 x 2160 – z szybkością do 120kl./svi) i FHD (1920×1080 – z szybkością do 240kl./svi) oraz w formacie także XAVC Long GOP z 8-bitowym próbkowaniem koloru 4:2:0 QFHD 4K (3840 x 2160 – z szybkością do 120pvi) i z 10-bitowym próbkowaniem koloru 4:2:2 FHD (1920×1080 – z szybkością do 240kl./s). Zapis w formacie XAVC Long GOP pozwala na znaczną redukcję rozmiarów plików. Wydajność procesora obrazu BIONZ XR™ — zastosowanego po raz pierwszy w nowym aparacie Sony α7S III — jest nawet czterokrotnie większa niż jego odpowiednika z modelu FS5 II.

    W pracach nad kamerą FX6 wykorzystano zaawansowaną technologię przetwarzania koloru, która wcześniej posłużyła do stworzenia najlepszej kamery filmowej Sony VENICE. Nowy model pozwala więc wzbogacać reprodukcję tonalną za pomocą profilu obrazu S-Cinetone™ lub użyć ustawień S-Log3, S-Gamut3 i S‑Gamut3.Cine do zwiększenia elastyczności w postprodukcji. Technologia kinowego koloru w kamerze FX6 jest zoptymalizowana do zastosowań o wysokim standardzie. W pełni wykorzystuje zakres dynamiczny przetwornika i zapewnia maksimum twórczej swobody. Pozwala ponadto z łatwością dopasować materiał filmowy do nagrań z innych z kamer z serii Cinema line.

    Zaawansowane funkcje dla filmowców

    Kamera FX6 jest wyposażona w system Fast Hybrid AF oparty na imponujących rozwiązaniach z aparatów Sony α, takich jak 627 pól AF[vii] wykrywających fazę w płaszczyźnie ogniskowej z zaawansowaną technologią wykrywania twarzy i system Real-time Eye AF do ustawiania ostrości na oko w czasie rzeczywistym czy ciągłość działania automatyki ostrości, pozwalająca operatorom z łatwością i dokładnie utrzymywać ostrość na szybko poruszających się obiektach. System Fast Hybrid AF obsługiwany jest przez ponad 50 obiektywów obiektywami z mocowaniem typu E dla zapisu do 120k/s obrazu. Kamera umożliwia dokonywanie nagrań 4K (QFHD) w tempie 120 kl./s w celu ich odtworzenia w nawet 5-krotnie zwolnionym tempie.

    Nowa kamera FX6 ma wbudowany elektroniczny filtr ND o zmiennej gęstości optycznej, który pozwala z łatwością sterować ilością światła przepuszczanego do przetwornika. Można go regulować ręcznie w zakresie od 1/4 do 1/128 lub przełączyć w tryb automatyczny, uzyskując idealne naświetlenie obrazu i stałą głębię ostrości lub kąt otwarcia migawki, mimo zmieniających się warunków oświetlenia. W połączeniu z bardzo wysoką czułością kamery filtr ten daje niezwykłe możliwości twórcze w niemal każdych warunkach.

    Sony FX6

    Stworzona dla mobilnych twórców

    Mobilność i funkcjonalność

    Kamera FX6 waży zaledwie 0,89 kg i ma wymiary 116 × 153 × 114 milimetrów. Obudowę wykonano z wytrzymałego stopu magnezu, a lekka i kompaktowa konstrukcja ułatwia błyskawiczne rozpoczęcie zdjęć w niespodziewanej sytuacji. System rozpraszania ciepła utrzymuje temperaturę głównych podzespołów w normalnym zakresie roboczym, zapobiegając ich przegrzaniu nawet przy długotrwałym nagrywaniu. Z kolei modularna konstrukcja pozwala z łatwością podłączać uchwyty, wizjery i inne akcesoria oraz instalować kamerę w gimbalach, pod dronami itp.

    3,5-calowy wizjer LCD kamery FX6 jest przystosowany do montażu w różnych miejscach na obudowie. Stanowi to dodatkowe ułatwienie w pracy i przy posługiwaniu się dotykowym menu. Dzięki menu szybkiego dostępu z najczęściej używanymi funkcjami operator może jednym dotknięciem zmieniać podstawowe ustawienia, takie jak kodek, tryb odczytu matrycy, rozmiar obrazu, częstotliwość, bazowa czułość ISO, tryb zdjęć i poziomy dźwięku.

    Profesjonalne możliwości

    Z myślą o zastosowaniach profesjonalnych kamera FX6 jest wyposażona w wyjście 12G-SDI z funkcją reprodukcji 16-bitowego sygnału RAW, wyjście HDMI, wejście i wyjście kodu czasowego, łącze Wi-Fi i czterokanałowy system zapisu dźwięku (przez gniazda XLR, stopkę Multi Interface i wbudowany mikrofon stereofoniczny). Dwa gniazda na nośniki danych współpracują zarówno z kartami CFexpress typu A[viii], wyróżniającymi się bardzo wysoką prędkością odczytu i zapisu, jak i kartami SDXC UHS-II/UHS-I.

    Edycję nagrań z kamery FX6 można szybko i wygodnie przeprowadzić w programach Sony Catalyst Browse/Prepare[ix]. Pozwalają one między innymi importować dane o stabilizacji obrazu, by na ich podstawie przekształcić nagranie w niezwykle płynny i stabilny materiał filmowy. Dedykowany przycisk Clip Flag umożliwia oznaczanie wybranych ujęć w celu ich łatwego filtrowania i wyszukiwania w programach Catalyst Browse/Prepare. Uwzględniane są również metadane dotyczące obrotu kamery, nie ma więc potrzeby uprzedniego obracania nagrania. Zgodność z aplikacją mobilną Sony Content Browser oznacza łatwość zdalnego sprawdzania i regulowania ostrości, przysłony i ogniskowej[x].

    Filmową prezentację produktu można obejrzeć pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=l0asz2VuXIg&feature=youtu.be 

    [i] Dotyczy krzywej S-Log3. Test Sony.
    [ii] Rozdzielczość całkowita 12,1 megapiksela
    [iii] Dotyczy krzywej S-Log3. Test Sony.
    [iv] Filmowanie z użyciem krzywej S-Log3
    [v] Filmowanie w trybie SDR/HDR
    [vi] Przycinanie obrazu o 10%
    [vii] Maksymalna liczba pól AF i pokrycie obszaru. Wartości zależą od trybu zapisu.
    [viii] Do nagrywania w formatach XAVC-I QFHD 100/120 kl./s i XAVC-I FHD 150/180/200/240 kl./s niezbędne są karty CFexpress typu A.
    [ix] Wymagany jest pakiet Catalyst w wersji 2020.1
    [x] Wymagane są kompatybilne kamery, piloty, smartfon i aplikacje.
  • Stopy procentowe – czym są i jakie mają znaczenie?

    Stopy procentowe – czym są i jakie mają znaczenie?

    Zmiany stóp procentowych wpływają nie tylko na wysokość rat kredytów czy oprocentowanie lokat, ale oddziałują na całą gospodarkę. Czym właściwie są stopy procentowe, kto i w jaki sposób ustala ich wysokość oraz jak to wpływa na konsumentów i gospodarkę?

    Pandemia Covid-19 to wyzwanie nie tylko dla medycyny i systemu opieki zdrowotnej, lecz również dla gospodarki. Wprowadzane przez rząd ograniczenia, mające na celu przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się koronawirusa, negatywnie odbijają się na handlu i usługach, powodując spadek dochodów wielu firm. To wszystko sprawia, że przedsiębiorcy stają przed widmem braku płynności, a to może oznaczać reakcję łańcuchową – trudności kolejnych przedsiębiorstw i zwolnienia. Dlatego w obliczu kryzysu bank centralny podejmuje działania, których celem jest zapewnienie odpowiedniej ilości gotówki w obrocie gospodarczym. Jednym z narzędzi, jakimi dysponuje Narodowy Bank Polski, jest obniżanie stóp procentowych.

    Czym są stopy procentowe?

    Stopa procentowa to najprościej rzecz ujmując cena pieniądza, czyli stawka, jaką kredytobiorca płaci za pozyskanie pieniądza (a z drugiej strony – stawka, którą uzyskuje kredytodawca za udostępnienie środków pieniężnych).

    Narodowy Bank Polski ustala pięć stóp procentowych, dotyczących różnych sposobów uzyskiwania płynności przez banki komercyjne. Są to: stopa referencyjna, stopa lombardowa, stopa depozytowa, stopa redyskontowa i stopa dyskontowa.

    Stopa referencyjna określa poziom rentowności bonów pieniężnych emitowanych przez NBP a kupowanych bądź sprzedawanych przez banki komercyjne. Wysokość stopy referencyjnej wpływa na wysokość oprocentowania pożyczek na krajowym rynku międzybankowym (WIBOR), dlatego ten rodzaj stóp procentowych oddziałuje na koszt kredytów udzielanych przez banki komercyjne. Im niższy poziom stopy referencyjnej, tym niższy koszt kredytu.

    Stopa lombardowa to wysokość oprocentowania pożyczki udzielanej przez NBP bankowi komercyjnemu pod zastaw papierów wartościowych. Jej obniżanie redukuje koszt pieniądza pozyskiwanego przez banki.

    Stopa depozytowa to z kolei wysokość oprocentowania jednodniowych depozytów składanych przez banki komercyjne w banku centralnym. Im wyższy jest poziom stopy depozytowej, tym wyższa jest rentowność depozytów w bankach komercyjnych.

    Stopa redyskontowa określa cenę, po jakiej bank centralny skupuje weksle od banków komercyjnych; weksle te zostały wcześniej nabyte przez banki komercyjne od ich klientów po cenie niższej od nominalnej (dyskontowej). Bank komercyjny korzysta z tego narzędzia, gdy chce mieć dostęp do gotówki szybciej niż to wynika z terminu zapadalności weksla.

    Natomiast stopa dyskontowa jest to cena, którą płaci bank komercyjny Narodowemu Bankowi Polskiemu za kredyt udzielony pod zastaw weksli własnych przedsiębiorstw wystawionych jako zabezpieczenie kredytów obrotowych.

    Jak ustalane są stopy procentowe?

    Zgodnie z ustawą o NBP bezpośrednio decyzję o wysokości stóp procentowych podejmuje Rada Polityki Pieniężnej w oparciu o analizę wielu wskaźników makroekonomicznych i czynników gospodarczych.

    Jednym z kluczowych dokumentów, który wskazuje, jakie elementy są dla RPP istotne w polityce pieniężnej, są założenia polityki pieniężnej na kolejny rok. Dokument określa uwarunkowania, ale też cel i instrumenty polityki pieniężnej banku centralnego. Założenia przyjmowane są zwykle we wrześniu i trafiają do Sejmu razem z projektem ustawy budżetowej na kolejny rok.

    Natomiast świadectwo bieżącej działalności RPP stanowią zasadniczo dwa dokumenty: informacja po posiedzeniach RPP oraz tzw. minutes, czyli publikowane blisko miesiąc po posiedzeniu RPP sprawozdania z ich przebiegu.

    Oba dokumenty pokazują, jakie były uwarunkowania decyzji o stopach procentowych na określonym posiedzeniu rady.

    Informacja po posiedzeniu zaczyna się zwykle od części mówiącej o sytuacji w gospodarce światowej (uwaga jest skupiona zwykle na gospodarce amerykańskiej oraz w strefie euro). Później jest ocena realnej sfery gospodarki (tempo wzrostu gospodarczego, koniunktura, sytuacja w przemyśle, rynek pracy: zatrudnienie i wzrost płac), omówienie sytuacji na rynku kredytowym (dynamika kredytów zarówno dla przedsiębiorstw, jak i dla klientów indywidualnych), a także wyjaśnienie kształtowania się poziomu inflacji i jej perspektyw.

    Istotnymi czynnikami, na które zwraca uwagę RPP, są także sytuacja finansów publicznych (luźna polityka budżetowa może skutkować wzrostem presji inflacyjnej), a także kurs walutowy (osłabienie waluty zwiększa ceny towarów importowanych, co przyczynia się do wzrostu inflacji; aprecjacja waluty działa w odwrotnym kierunku).

    W wielu bankach centralnych moment ogłoszenia decyzji o stopach jest znany co do minuty i z niecierpliwością wyczekiwany przede wszystkim przez inwestorów na rynkach finansowych. W Polsce wiadomo, że decyzja o stopach procentowych będzie ogłoszona po południu drugiego dnia posiedzenia rady (z góry znana jest godzina konferencji prasowej po posiedzeniu RPP).

    Część banków centralnych już w komunikacie na temat ewentualnej zmiany stóp procentowych publikuje wyniki głosowania w tej sprawie (przykładem jest amerykański Fed). W Polsce – jak wspomniano – są one prezentowane najwcześniej sześć tygodni po posiedzeniu (takie ograniczenie wprowadza ustawa o NBP).

    Jak stopy procentowe wpływają na gospodarkę?

    Niskie stopy procentowe powodują zwiększenie kapitału na rynku. Dlaczego tak się dzieje? Obniżka stóp procentowych przekłada się wprost na niższe raty kredytów, a tańszy kredyt poprawia nastroje konsumpcyjne klientów i napędza sprzedaż produktów i usług, co z kolei przekłada się na wzrost produkcji i na całą gospodarkę.

    Należy jednak pamiętać, że obniżenie podstawowej stopy procentowej wpływa też na wysokość oprocentowania lokat, których rentowność spada. W efekcie oszczędzający nie zarabiają na nich tyle, ile mogliby przy wyższych poziomach stóp procentowych. Można więc powiedzieć, że obniżka stóp procentowych jest korzystna dla kredytobiorców, ale zdecydowanie niekorzystna dla oszczędzających. Z kolei wysokie stopy procentowe mogą mieć negatywny wpływ m.in. na nowe inwestycje. Rosnące raty, a więc droższy pieniądz powoduje, że firmy i konsumenci wstrzymują się z wydatkami i więcej oszczędzają. W efekcie na rynku jest mniej pieniądza. Należy jednak pamiętać, że wyższe stopy procentowe hamują inflację.

    Zatem regulując wysokość stóp procentowych, bank centralny istotnie oddziałuje na całą gospodarkę. Może ją np. wspierać w trudnych okresach. Taki też był cel wiosennej serii trzech obniżek stóp procentowych, w tym stopy referencyjnej NBP – łącznie o 1,4 punktu procentowego.

    Jak wyjaśnił w Sejmie prezes NBP Adam Glapiński, obniżka przełożyła się na istotne oszczędności dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, w związku z obniżeniem rat od zaciągniętych kredytów, co poprawiło zdolność kredytobiorców do obsługi zobowiązań wobec banków.

    Prezes NBP podkreślił, że dzięki obniżce stóp procentowych rata przeciętnego kredytu mieszkaniowego spadła o około 120 zł. „Z tytułu niższych rat kredytów mieszkaniowych i konsumpcyjnych oraz kredytu dla przedsiębiorstw, w budżetach gospodarstw domowych i firm zostanie rocznie prawie 7 mld zł” – zaznaczył prof. Glapiński.

    Stopa referencyjna wynosi obecnie 0,10 proc. w skali rocznej, stopa lombardowa 0,50 proc. w skali rocznej, stopa depozytowa 0,00 proc. w skali rocznej, stopa redyskonta weksli 0,11 proc. w skali rocznej, zaś stopa dyskontowa weksli 0,12 proc. w skali rocznej.

  • 15 lat Cyfrowej Polski. Jak zmieniła się branża IT w ostatnich kilkunastu latach?

    15 lat Cyfrowej Polski. Jak zmieniła się branża IT w ostatnich kilkunastu latach?

    Upływa 15 lat od momentu powstania Związku Cyfrowa Polska. Dla historii cyfryzacji Polski 15 lat to prawdziwa przepaść. Związek miał w tym czasie okazję brać aktywny udział w cyfrowej rewolucji i działać na rzecz jej sprawnego i bezpiecznego przebiegu. Polska z pomocą Związku przeszła długą drogę od czasów, gdy rozpaczliwie goniliśmy zachód do momentu, w którym jako kraj aspirujemy do objęcia pozycji lidera cyfryzacji w Europie. Nie była to jednak droga łatwa i choć jubileusz sprzyja zadumie, to nie ma czasu do stracenia, bo przed nami nowe wyzwania – pisze prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik.

    Długa droga ku cyfryzacji

    W chwili, gdy w 2005 r. powstawał Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego – ZIPSEE Cyfrowa Polska, technologiczny i cyfrowy krajobraz niczym nie przypominał dzisiejszego. Tego samego roku na świat przyszedł YouTube, a nim na rynek trafił pierwszy iPhone, musiało upłynąć jeszcze blisko dwa lata. Polska stawiała wówczas pierwsze kroki na arenie Unii Europejskiej i jasne stało się, że czeka nas wiele pracy, by przyspieszyć nasz rozwój względem zachodu – zarówno gospodarczo, jak i technologicznie. Właśnie na walce o nabranie wiatru w żagle cyfryzacji upłynęło nam ostatnie 15 lat.

    Związek powstał, by odpowiedzieć na tę konieczność, dbając o producentów, importerów i dystrybutorów sprzętu elektrycznego i elektronicznego, zabiegając o budowanie w Polsce prawnego mikroklimatu atrakcyjnego dla przedsiębiorców z branży cyfrowej i nowoczesnych technologii oraz dając im szanse na zrzeszenie w silnej organizacji branżowej. Tym samym Polska miała nadrabiać dystans do naszych zachodnich partnerów i budować swój własny potencjał technologiczny oparty o godnie reprezentowaną przez Związek wzrastającą branżę. Czas pokazał, jak ważna jest organizacja reprezentująca wspólny branżowy interes.
    W ciągu ostatnich 15 lat w Polsce i na świecie dokonał się niewyobrażalny postęp. Dziś stojąc u progu rewolucji niesionej przez sieć 5G, otoczeni urządzeniami typu smart, pracujący i uczący się zdalnie Polacy, korzystają z entuzjazmem ze zdobyczy najnowszych technologi. Usługi i produkty oparte o Internet Rzeczy i uczenie maszynowe stanowią dla nas codzienność. Polska cieszy się dziś napływem zewnętrznych inwestycji dokonywanych przez technologicznych gigantów, ale również prężnym rozwojem rodzimych innowacji. Nie byłoby to możliwe bez starań na rzecz budowania sprzyjającego cyfryzacji środowiska regulacyjnego i podnoszenia świadomości społecznej.

    Właśnie tym zajmował i zajmuje się Związek Cyfrowa Polska. Ściśle współpracując z branżą, administracją publiczną i angażując się w działalność społeczną, kierujemy Polskę na tor dynamicznego rozwoju, zwracając uwagę na istotne problemy i pomagając w ich rozwiązaniu. Ostatnie 15 lat to niezliczone konsultacje, badania rynkowe i dzielenie się wiedzą oraz problemami branży z przedstawicielami władzy. To również stymulowanie dyskusji i budowanie świadomości społecznej w ramach debat, spotkań z ekspertami i wystąpień w mediach. Wszystko to pozwoliło Polsce nie tylko dogonić zachód, lecz znaleźć się w pozycji, z której możemy aspirować do nadawania kierunku cyfryzacji w całej Unii Europejskiej.

    Nie bez przeszkód

    Postęp, jaki poczyniła Polska i nasza branża, był jednak okupiony ciężką pracą. Sektor nowoczesnych technologii wymagał wsparcia i reprezentacji w zwalczaniu problemów i patologii rynkowych stojących na drodze rozwoju. W ostatnich latach we współpracy z rządem Związek dążył do uszczelnienia systemu podatkowego. Nasza branża była bowiem szczególnie dotknięta plagą wyłudzeń podatku VAT i aktywnością oszustów, które utrudniały nawiązywanie kontaktów handlowych i odstraszały inwestorów. Uczciwi przedsiębiorcy nękani byli przez organy podatkowe, a wzajemne zaufanie w branży cierpiało. Nagłaśniając problem karuzel VAT-owiskich i reprezentując interes uczciwych przedsiębiorców z branży, Związek brał udział we wdrażaniu odwróconego obciążenia i następnie mechanizmu podzielnej płatności, które przyczyniły się do ograniczenia problemu przestępstw podatkowych w obrocie elektroniką. Nasza branża uzyskała dostęp do dobrowolnego wykorzystywania nowych narzędzi podatkowych jako jedna z pierwszych w kraju.

    Cyfrowa Polska stanęła też na wysokości zadania, gdy nad przedsiębiorcami z branży nowoczesnych technologii i ich klientami zbierały się czarne chmury w postaci planów wdrożenia podatku w wysokości 3 proc. od m.in. smartfonów i tabletów. Planowana regulacja groziła poszerzeniem zakresu opłaty reprograficznej i obciążeniem przedsiębiorców oraz konsumentów znacznymi kosztami. Cieszyła się ona poparciem wpływowych środowisk organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Dzięki skutecznej reprezentacji interesów branżowych przez Związek, do wdrożenia podatku nie doszło. Spór o opłatę reprograficzną wywołał medialne poruszenie, a Związek musiał bronić się przed nieuzasadnionymi zarzutami działania na szkodę artystów. Całe szczęście fakty mówiły same za siebie. Cyfrowa Polska od lat wspiera środowiska twórcze w kraju na drodze grantów, programów mecenatu – np. poprzez platformę Patronite.pl – fundowania nagród i organizacji festiwali. Związek działa też na rzecz reformy systemu finansowania pracy artystów, aby odpowiadał on realiom XXI w. i gwarantował godny byt również młodym i niszowym twórcom.

    Co na horyzoncie?

    Jedno nie ulega wątpliwości, cyfryzacja i postęp technologiczny będą w przyszłości wyłącznie przyspieszać. W tym roku byliśmy świadkami wyznaczenia pierwszego w historii unijnego budżetu cyfrowego, a rynki dostrzegły zyski drzemiące w transformacji cyfrowej. W przygotowaniach do gwałtownego rozwoju całe szczęście nie jesteśmy sami. Związek Cyfrowa Polska działa w ramach europejskiej organizacji branżowej Digital Europe, angażując się w odpowiedzialną cyfryzację nie tylko w kraju, lecz w całej Europie. W ostatnich latach Związek podjął również współpracę z partnerami z państw Grupy Wyszehradzkiej, zawiązując Digital V4 – organizację działającą na rzecz cyfryzacji w naszym regionie Europy. Cyfrowa Polska kooperuje też z organizacjami branżowymi z państw Trójmorza, tworząc Koalicję Cyfrową – CEE Digital Coalition.

    W chwili, gdy dysponujemy ugruntowaną pozycją w Europie, a lokalnie cieszymy się głębokimi przemianami w zakresie digitalizacji, Związek dostrzega szansę na realizację ambitnego zadania objęcia cyfryzacyjnego przewodnictwa w UE i gotowy jest wspierać władzę w staraniach w tym zakresie.

    Działalność Związku na arenie międzynarodowej nie tylko pozwala nam budować pozycję naszego kraju, ale daje nam również szansę, by czerpać wiedzę o rozwiązaniach i pomysłach realizowanych u naszych partnerów. Przede wszystkim jednak w obliczu rozwoju sztucznej inteligencji, robotyki i związanej z nimi automatyzacji, które na dobre zmienią oblicze rynku pracy, potrzebować będziemy wspólnej wiedzy i doświadczenia oraz ścisłej współpracy. Cyfrowa Polska zadba, abyśmy w kraju uporali się z wyzwaniem nadchodzącej rewolucji. Do wyzwań w kontekście AI należy upewnienie się, że odpowiedzialna legislacja dotrzyma tempa postępowi z poszanowaniem interesu przedsiębiorstw opartych o te technologie, nie zaburzając wzrostu innowacyjnych usług i produktów opratych np. o przetwarzanie danch. Przed nami również zadanie budowania świadomości społecznej na temat zachodzących przemian i poszerzanie kompetencji cyfrowych Polaków i Europejczyków, aby mogli się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Cyfrowa Polska będzie działać na obu tych polach, służąc radą prawodawcom i reprezentując głos branży technologicznej.

    5G i cyberbezpieczeństwo

    Do największych wyzwań nadchodzących lat należy też sprawna implementacja sieci piątej generacji. To zadanie pilne i istotne, ponieważ wydajne wdrożenie 5G zdeterminuje nasz skok gospodarczy i może okazać się kluczowe dla odrabiania strat wywołanych kryzysem panującej pandemii. Przed Cyfrową Polską zadanie dotarcia z wiedzą i ekspertyzą nt. 5G do władz i obywateli. To szczególnie ważne, ponieważ bezcenna dla przemysłu i rozwoju nowych usług technologia wzbudza silne emocje w społeczeństwie i jest obiektem burzliwej dyskusji. Mamy taki obowiązek również w kontekście cyberbezpieczeństwa. Jego znaczenie dla obywateli i ich danych, przedsiębiorstw i całych państw stale rośnie. Choć Polska pochwalić się może zapleczem wybitnych specjalistów w tej dziedzinie, to do rozwiązania nadal pozostaje kwestia braku środków finansowych na rozwój bezpieczeństwa cyfrowego w administracji publicznej oraz upowszechnienia wiedzy na temat jego znaczenia wśród przedsiębiorców i obywateli. Przed nami również zadanie zbudowania ram prawnych dla obowiązków i odpowiedzialności związanych z bezpieczeństwem w sieci oraz wyznaczenie przejrzystych standardów dla stosowanych narzędzi.

    Na horyzoncie widzimy również dopełnienie procesu cyfryzacji transmisji radiowej w kraju, nad którym od lat pracuje Związek. Przed nami jednak walka o zachowanie uczciwości wobec konsumentów na rynku odbiorników radiowych oraz wyznaczenie terminu ostatecznego wyłączenia sygnału analogowego.

    Rozwój sztucznej inteligencji, obrotu danymi, robotyki, sieci bezprzewodowej i wyrastających z nich technologii składa się na czwartą rewolucję przemysłową. By w pełni wykorzystać jej potencjał oraz prowadzić ten proces w zgodzie przedsiębiorców, obywateli i administracji publicznej, konieczny będzie zjednoczony głos branży cyfrowej. Głos taki stanowi właśnie Cyfrowa Polska, która w nadchodzących latach czuwać będzie nad procesem cyfryzacji naszej gospodarki. Jesteśmy przekonani, że przed nami jeszcze wiele wspólnych sukcesów, ale doskonale zdajemy sobie sprawę z wyzwań, jakie stoją przed nami na drodze cyfryzacji. Pewne jest, że Związek Cyfrowa Polska godnie reprezentując branżę cyfrową i nowoczesnych technologii przy wsparciu administracji publicznej podzielającej nasze cele, działać będzie wciąż na rzecz wydajnej i bezpiecznej cyfryzacji w Polsce i Europie.

  • Światowa branża auto-moto po pierwszej fali pandemii

    Światowa branża auto-moto po pierwszej fali pandemii

    Sektor auto-moto znajduje się na liście branż, które najbardziej odczuły skutki pandemii Covid. Skala spadku sprzedaży i rejestracji nowych aut zależy oczywiście od kontynentu i jest ściśle skorelowana z kolejnymi fazami rozwoju pandemii. Marki działające na światowym rynku muszą dostosować swoje strategie do lokalnych warunków i odpowiedzieć na konkretne wyzwania rynków.

    Chiński rynek, który doświadczył skutków pandemii jako pierwszy, już w czerwcu 2020 był w fazie odbicia, podczas gdy amerykański nadal notuje duże spadki. Dane z sierpnia 2020 r. pokazują spadek sprzedaży aut w USA rok do roku na poziomie 16%, a eksperci szacują, że wynik 12 miesięcy 2020 będzie oznaczał spadek o 18%.

    Najbardziej dotkniętym pandemią rynkiem jest niewątpliwie Europa, gdzie produkcja nowych aut została wstrzymana we wszystkich krajach na 6 do 7 tygodni, a ponownie otwarte zakłady nie są w stanie osiągnąć zdolności produkcyjnej sprzed epidemii ze względu na ograniczony popyt ze strony klientów i wewnętrzne normy bezpieczeństwa, chroniące pracowników przed zakażeniem.

    „O ile szacunki ekspertów co do skali spadku sprzedaży aut na świecie i w Europie różnią się o kilka punktów procentowych, o tyle panuje pełna zgoda co do faktu, że powrót do poziomu sprzedaży nowych aut sprzed pandemii potrwa co najmniej 2 lata. Powrót w tym wypadku nie oznacza automatycznego przywrócenia parametrów z przeszłości. Wiele czynników wskazuje na to, że nowe technologie i alternatywne napędy staną się motorem wzrostu, dodatkowo stymulowanym przez rządy poszczególnych państw i Unię Europejską”zwraca uwagę Adam Męciński, CEO MMC Car Poland, dystrybutora marki Mitsubishi w Polsce.

    Sprzedaż nowych aut w Europie w pierwszych dwóch kwartałach 2020 spadła o 46% (USA 40%). Zakładając powolne odbicie, eksperci szacują, że wynik na koniec roku będzie mniej dramatyczny – estymacje mówią dziś o poziomie spadku od 21% do 24%, choć negatywny wpływ na tę prognozę ma kolejny lock-down wprowadzany w wielu krajach.

    Wyzwania dla producentów i dystrybutorów aut w dobie Covidu

    W tej trudnej i nieprzewidywalnej sytuacji producenci muszą reagować szybko i szukać niestandardowych rozwiązań, które pozwolą utrzymać i rozwijać biznes.

    “Powrót do normalności nie będzie łatwy, gdyż oprócz ponownego uruchomienia funkcjonowania produkcji i sprzedaży przy zapewnieniu pełnego bezpieczeństwa pracownikom, niezbędny jest powrót popytu na nowe auta ze strony klientów. Zainteresowanie zakupem samochodów powoli wraca; wiemy z badań, że z powodu epidemii o własnym aucie myślą dziś także ci, którzy do niedawna bez problemu korzystali z komunikacji publicznej. Ale musimy pamiętać, że niepewność znajduje odbicie także w preferencjach konsumentów, którzy poszukują aut solidnych, ale tańszych.”przypomina Adam Męciński, CEO MMC Car Poland.

    Rynek aut używanych przeżywa dziś swój boom na całym świecie. Poziom importu aut używanych już w lipcu wrócił niemal do poziomu sprzed pandemii: w lipcu 2020 w Polsce zarejestrowano ponad 80 tysięcy używanych aut sprowadzonych z zagranicy (spadek o 8,5 % w stosunku do lipca 2019).

    “W dobie pandemii skupiliśmy się na rozwijaniu oferty sprzedaży aut używanych. Stworzyliśmy też innowacyjne rozwiązanie, które pozwala w czasach społecznego dystansu łatwo wycenić swoje używane auto bez konieczności bezpośredniego kontaktu.”dodaje Adam Męciński, CEO MMC Car Poland.

    Pierwsza dobra wiadomość z rynku auto moto 2020

    Na koniec, warto przywołać jeszcze jedną informację, która wyróżnia się w morzu negatywnych informacji z rynku auto-moto w epoce covidu. Podczas gdy spadki sprzedaży tradycyjnie napędzanych aut w Europie w pierwszym i drugim kwartale tego roku sięgały 50%, w tym samym czasie auta z segmentu z alternatywnymi napędami odnotowały ogromne wzrosty.

    Również w Polsce segment pojazdów z napędami alternatywnymi jest jedynym, który rośnie w 2020 roku. W I półroczu 2020 r. Polacy zarejestrowali blisko 22,6 tys. pojazdów z napędem hybrydowym (wzrost o 28,7%.) Bardzo dużą dynamikę wzrostu w omawianym okresie odnotowały hybrydy typu plug-in (wzrost o 210,7% r/r.*).

    Rynek pojazdów hybrydowych reprezentuje 9,4% całego rynku samochodowego w Europie. W pierwszym kwartale tego roku wskaźnik wzrostu wyniósł 167%, w drugim 133,9%. Taki wzrost ma oczywiście swoje źródło nie tylko rosnącej w świadomości ekologicznej konsumentów, ale też coraz sprawniej działającym systemie zachęt ze strony poszczególnych państw**).

    *) na podstawie raportu Branża Motoryzacyjna, Raport kwartalny PZPM i KPMG Q2 2020
    **) dane dotyczą rejestracji nowych pojazdów w EU, na podstawie raportu European Automobile Manufacturers Association)
  • Inflacja – skąd się bierze i jak ją mierzyć?

    Inflacja – skąd się bierze i jak ją mierzyć?

    O tym, że inflacja to wzrost przeciętnego poziomu cen dóbr i usług konsumpcyjnych w gospodarce, wie większość osób, które choć trochę interesują się gospodarką i ekonomią. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z tego, że nawet z pozoru nieduże wahania tego wskaźnika mogą wpływać na wartość portfela gospodarstw domowych.

    Co to jest inflacja, a jak definiuje się deflację?

    Inflacja to w uproszczeniu wzrost przeciętnego poziomu cen dóbr i usług konsumpcyjnych w gospodarce. Taki wzrost oznacza, że gospodarstwa domowe (konsumenci) więcej wydają na swoje zakupy, a ich oszczędności topnieją.

    Jak zaznacza ekonomista SGH dr Piotr Maszczyk, zjawisko niewielkiej inflacji samo w sobie nie powinno mieć większych negatywnych konsekwencji, jeśli wzrostowi cen towarzyszy natychmiastowa podwyżka płac nominalnych.

    „Jeśli tak się dzieje, to wzrost cen np. chleba nie ma żadnych negatywnych konsekwencji. Podwyżka cen chleba o 5 proc. i analogiczny wzrost wynagrodzeń nie zmieni liczby bochenków chleba, które przeciętny konsument może kupić. Ekonomiści powiedzą w takiej sytuacji, że realne wynagrodzenia się nie zmieniają”tłumaczy dr Maszczyk.

    Ekonomista zaznacza jednak, że jeśli wzrostowi cen nie towarzyszy analogiczny wzrost wynagrodzeń, to konsekwencją takiej sytuacji będzie spadek wynagrodzeń realnych i tym samym mniejsza ilość dóbr i usług, którą gospodarstwa domowe mogą nabyć za tą samą ilość pieniędzy.

    Z kolei pojawienie się deflacji oznacza, że przeciętny poziom cen dóbr i usług konsumpcyjnych spada. W tej sytuacji wynagrodzenia realne rosną nawet wtedy, gdy ich nominalny poziom się nie zmienia. Zjawiska deflacji nie należy jednak mylić z dezinflacją, która oznacza spadek wskaźnika inflacji. Na przykład ze 105% rdr do 102%. Zauważmy, że inflacja jest wyższa od zera. Deflacja to obniżanie się przeciętnego poziomu cen, co oznacza, że stopa inflacji staje się ujemna, a wskaźnik inflacji spada poniżej 100. Z deflacją w polskiej gospodarce mieliśmy do czynienia od lipca 2014 aż do października 2016 r. włącznie. Przy czym największy spadek cen (-1,6%) odnotowano w lutym 2015 r.

    Wyjaśniając zjawisko deflacji, dr Piotr Maszczyk wskazuje, że „jeśli przeciętny konsument otrzymuje stałe wynagrodzenie, ale chleb tanieje o 5 proc., to liczba bochenków chleba, które za to wynagrodzenie można nabyć, rośnie. Co więcej, trudno sobie wyobrazić, żeby deflacja pociągała za sobą spadek wynagrodzeń nominalnych. Oznacza to, że deflacja powoduje wzrost siły nabywczej wynagrodzeń i poprawę sytuacji gospodarstw domowych”.

    Ekspert dodaje przy tym, że nie ma żadnego powodu, dla którego ceny wszystkich towarów miałyby zmieniać się w jednakowy sposób. Stąd zarówno pojęcie inflacji, jak i deflacji odnosi się do średniego poziomu cen.

    „Dokładniej, jest to średnia ważona liczona udziałem wydatków na dane produkty w całości wydatków przeciętnego konsumenta”wskazuje ekonomista, dodając zarazem, że warto o tym pamiętać, gdyż percepcja inflacji ze strony poszczególnych gospodarstw domowych może się znacznie różnić od jej oficjalnego odczytu ogłaszanego przez GUS.

    „Jeśli ceny artykułów dla niemowląt gwałtownie wzrosną (np. na skutek podwyżki podatku VAT na te produkty), to będzie to zmiana silnie odczuwana przez gospodarstwa domowe posiadające małe dzieci, jednak wpływ tej podwyżki na ogólny wskaźnik inflacji będzie znacznie mniejszy. Odczuwalna inflacja dla tych gospodarstw domowych będzie znacznie wyższa niż ta, która jest charakterystyczna dla całej gospodarki, w związku z czym, nawet jeżeli wzrost nominalnych wynagrodzeń będzie rekompensował wzrost cen zgodny ze wskaźnikiem inflacji, to gospodarstwa domowe z niemowlętami odczują spadek dochodów realnych”tłumaczy dr Maszczyk.

    Skąd się bierze inflacja?

    Na poziom cen wpływa wiele różnorodnych czynników. We współczesnej gospodarce rynkowej ceny, jakie za produkty i usługi płacą klienci, ustalane są przez producentów oraz handlowców doliczających swoje marże. Naturalnym hamulcem ograniczającym wzrost cen jest konkurencja.

    Na poziom cen wpływ mają ceny na rynkach międzynarodowych, zarówno ceny importu, głównie surowców niezbędnych do funkcjonowania gospodarki, jak i ceny uzyskiwane w eksporcie. Wzrost cen ma uzasadnienie w potrzebie podwyższania płac, otrzymywania rekompensaty za nakłady poniesione na badania nad nowymi technologiami i lepszymi wyrobami.

    Na zmiany cen wpływają także zjawiska atmosferyczne prowadzące do nadmiaru produktów rolnych na rynku w przypadku urodzaju, powodując spadki cen, a w przypadku niedoborów w sytuacji nieurodzaju i w rezultacie – wzrost cen.

    Przyczynami inflacji są także czynniki makroekonomiczne, leżące po stronie zarządzania gospodarką państwową, jak niezrównoważony budżet, zaburzona struktura gospodarki, czy też nadmiar inwestycji finansowanych przez państwo.

    Ekonomiści są zgodni, że dla gospodarki i konsumentów najbardziej korzystny jest stabilny poziom cen, gdyż pozwala utrzymać osiągnięty poziom życia. Ma on także znaczenie psychologiczne, umożliwiając uzyskanie trwałego poczucia bezpieczeństwa, co ma niebagatelne znaczenie przy planowaniu wszelkich działań. Jest on korzystny również dla przedsiębiorców i strategii gospodarczej rządu, bowiem umożliwia podejmowanie efektywnych i długofalowych decyzji.

    W Polsce utrzymaniem stabilnego poziomu cen zajmuje się Rada Polityki Pieniężnej (RPP), organ Narodowego Banku Polskiego (NBP). Instrumentem realizacji tego zadania przez RPP jest polityka pieniężna, w której dąży się do utrzymania wzrostu cen w przedziale od 1,5 do 3,5 procent w skali roku, przy tzw. celu inflacyjnym 2,5 procent. Szczegółowe dane o inflacji stanowią dla RPP jedno z najważniejszych źródeł informacji.

    Jak w Polsce mierzy się inflację?

    Najczęściej wykorzystywaną miarą inflacji jest zmiana wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych, tak zwanego wskaźnika CPI (Consumer Price Index). Jego popularność wynika przede wszystkim z tego, że dotyczy on cen towarów i usług konsumpcyjnych, a więc kategorii stanowiącej największą część PKB. Ponadto, jest on publikowany z dużą częstotliwością (zazwyczaj co miesiąc) i relatywnie szybko (w Polsce ok. 15 dni po zakończeniu każdego miesiąca).

    W Polsce pomiarem wskaźnika inflacji zajmuje się Główny Urząd Statystyczny, który robi to w oparciu o wyniki badania cen towarów i usług konsumpcyjnych na rynku detalicznym oraz o wyniki badania budżetów gospodarstw domowych, dostarczającego danych o przeciętnych wydatkach na towary i usługi konsumpcyjne.

    Aby policzyć ten wskaźnik, co miesiąc zbierane są ceny ok. 1400 towarów (takich jak pieczywo, mięso, owoce, gazety, środki do prania, meble, sprzęt komputerowy) i usług (internetowych, transportowych, turystycznych) z ok. 35 tysięcy punktów handlowych i usługowych. Lista tych towarów i usług jest corocznie weryfikowana, a jej zmiany odzwierciedlają zmiany w strukturze konsumpcji gospodarstw domowych.

    Aby policzyć zmianę przeciętnego poziomu cen – oprócz znajomości cen poszczególnych kategorii towarów i usług – konieczna jest także znajomość udziału tych kategorii w wydatkach konsumentów. Zmiana cen produktów, które mają znaczny udział w wydatkach w większym stopniu wpływa na ogólny poziom cen, niż zmiana cen produktów o niskim udziale. Wspomniane udziały służą jako wagi przy wyliczaniu ogólnego poziomu cen.

    Inflacja bazowa banku centralnego

    Pomiaru zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych w gospodarce dokonuje także bank centralny, który stosuje w tym celu tzw. inflację bazową. Jest ona tworzona poprzez wyłączenie cen określonych towarów i usług z koszyka.

    Od 2009 r. NBP stosuje cztery miary inflacji bazowej:

    – inflację po wyłączeniu cen administrowanych,

    – inflację po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych,

    – inflację po wyłączeniu cen żywności i energii,

    – 15% średnią obciętą.

    Inflacja bazowa służy przede wszystkim do wyznaczania kierunku zmian cen towarów i usług konsumpcyjnych w średnim i długim terminie. Może służyć także jako podstawa oceny realizacji polityki pieniężnej banku centralnego w średnim okresie (uwzględniając w szczególności czynniki, na które bank centralny miał pośredni wpływ i te wynikające z przyjętych regulacji prawnych oraz wystąpienia różnego rodzaju szoków gospodarczych, szczególnie zewnętrznych).

  • Euler Hermes: Luzowanie polityki pieniężnej na rynkach wschodzących to igranie z ogniem?

    Euler Hermes: Luzowanie polityki pieniężnej na rynkach wschodzących to igranie z ogniem?

    Pandemia Covid-19 była punktem zwrotnym dla „niekonwencjonalnych” polityk monetarnych na Rynkach Wschodzących (RW), z których kilka zainicjowało programy skupu obligacji państwowych w celu zapobiegania przesunięciom na rynku i w celu poluzowania warunków monetarnych w krótkiej perspektywie. Największym ryzykiem, zdaniem ekonomistów Euler Hermes, pozostaje jednak zdolność do obsługi zadłużenia oraz inflacja, szczególnie w przypadku Brazylii, Kostaryki, Indii, Turcji oraz Węgier.

    Ze względu na panikę wywołaną przez pandemię wśród inwestorów w marcu 2020 roku, RW doświadczyły bezprecedensowych odpływów kapitału netto (-84 mld USD, z wyjątkiem Chin), powodujących gwałtowne wahania rentowności obligacji państwowych. W związku z tym, banki centralne 16 krajów z grupy RW poinformowało o gotowości podjęcia w razie potrzeby skupu obligacji państwowych. Trzynaście z nich rozpoczęło już tego rodzaju działania z zakresu luzowania polityki pieniężnej (ang. QE – qualitative easing), zamiast redukcji oficjalnych stóp procentowych, które w większości utrzymywały się zdecydowanie powyżej obowiązującego dolnego progu. Na skutek wspomnianych programów skupu obligacji, według stanu na koniec kwietnia długoterminowa rentowność obligacji rządowych w analizowanej próbie RW zmalała średnio o -48 pkt bazowych w porównaniu z końcem marca (dla porównania, w okresie między końcem marca a końcem 2019 roku miało miejsce średnie zwiększenie o +69 pkt bazowych). Złagodzenie warunków polityki monetarnej na rynkach krajowych okazało się kolejnym krótkoterminowym sukcesem w zakresie luzowania polityki pieniężnej, co widać na podstawie opracowanych przez Euler Hermes wskaźników bodźców monetarnych. Należy w szczególności podkreślić, że wskaźniki te osiągnęły najwyższy poziom przynajmniej od 2009 roku (lub były bliskie wartości rekordowej) w 12 spośród 16 przeanalizownaych przez nas krajów. Tymczasem deprecjacja walut lokalnych utrzymywała się na ograniczonym poziomie (z wyjątkiem kilku walut, które zwykle budzą podejrzenia w tym zakresie).

    Niezależnie od korzyści krótkoterminowych, jeżeli programy luzowania polityki pieniężnej na rynkach wschodzących będą realizowane w sposób intensywny, mogą w średniej do długiej perspektywy spowodować poważne problemy, takie jak nadmierna inflacja oraz trudności ze spłatą zadłużenia. Systematyczny skup obligacji przez bank centralny w długim czasie może otworzyć drzwi do monetyzacji zadłużenia i zagrozić wiarygodności polityki pieniężnej.  Jeżeli działania z zakresu QE wiążą się z dużą liczbą zastrzyków kapitału realizowanych przez bank centralny w walucie krajowej, może dojść do wzrostu inflacji i destabilizacji kursu waluty. W takiej sytuacji, luzowanie polityki pieniężnej może skutkować poważniejszymi problemami ze względu na zagrożenie dla zdolności do obsługi zadłużenia oraz bilansów sektora prywatnego.

    Brak jednoznacznych ram regulujących rozmiar i czas trwania obecnych oraz planowanych programów „QE” na rynkach wschodzących może być powodem do niepokoju. Choć banki centralne wszystkich 16 rynków wschodzących przeanalizowanych w badaniu Euler Hermes podały rozsądne cele (głównie dotyczące zapewnienia płynności oraz bezproblemowego funkcjonowania krajowych rynków obligacji państwowych) leżące u podstaw programów skupu obligacji, to większość z nich nie poinformowała ani o maksymalnej kwocie, za jaką zamierzają dokonać skupu, ani konkretnych ram czasowych realizacji programów. Istnieje zatem ryzyko, że programy QE nie będą wygaszane nawet po ogólnie rozumianej realizacji ich celów. W takich krajach może również wystąpić pokusa, aby zmniejszać rosnący poziom zadłużenia w walucie miejscowej poprzez zwiększanie inflacji. W tym kontekście pewien niepokój, iż banki centralne mogą w rzeczywistości realizować monetyzację zadłużenia państwowego poza odpowiednimi granicami, wzbudziły programy luzowania polityki pieniężnej realizowane w Indonezji oraz Polsce. W okresie od marca do sierpnia, banki skupiły – odpowiednio – obligacje rządowe w ilości mniej więcej 6,8% oraz 4,6%, co było odsetkiem najwyższym wśród wszystkich 16 rynków wschodzących. Bank centralny Indonezji jest do dziś jedynym, który realizował skup również bezpośrednio na rynku pierwotnym, co jest zwykle uznawane za „tabu”, choć rynki jak dotąd nie zareagowały na powyższe działania. Jeżeli chodzi o Polskę, występują obawy, że jeżeli zakupy będą kontynuowane w aktualnym tempie do końca 2020 roku, bank centralny sfinansowałby w zasadzie całość tegorocznego deficytu fiskalnego, prognozowanego na około -8% PKB.

    W przypadku których rynków wschodzących realizujących działania związane z luzowaniem polityki pieniężnej ryzyko związane z możliwością spłaty zadłużenia jest najwyższe? Zdaniem ekonomistów Euler Hermes, najwyższe ryzyko braku możliwości obsługi zadłużenia występuje w przypadku Brazylii, Kostaryki, Indii, Kolumbii oraz Chorwacji. Brazylia uzyskała najgorszą pozycję w opracowanej Ocenie Ryzyka Związanego ze Zdolnością Obsługi Zadłużenia [Debt Sustainability Risk Score]  ze względu na bardzo wysoki poziom długu publicznego oraz wysoką wartość zadłużenia państwa w posiadaniu banku centralnego. Jednocześnie niski poziom skuteczności władz sugeruje niskie prawdopodobieństwo przyjęcia reform podatkowych, które mogłyby doprowadzić do poprawy sytuacji. Kostarykę uznano za kraj charakteryzujący się drugim pod względem wysokości poziomem ryzyka ze względu na wysokie obciążenia spłatą odsetek oraz najwyższy wzrost spreadu dla obligacji od początku roku (+357 pkt bazowych). Jednak skup obligacji realizowany przez Kostarykę, jak również Kolumbię i Indie, utrzymuje się do tej pory na niewysokim poziomie. Sam bank centralny Chorwacji skupił już obligacje państwowe o wartości 4,2% PKB w okresie od marca, a zatem wymaga większej kontroli w krótkiej perspektywie. Tymczasem Polska, która skupiła więcej niż Chorwacja, uzyskuje dobry wynik w analizie dzięki niskim płatnościom odsetek (3.7% przychodu fiskalnego) oraz relatywnie skutecznemu rządowi. Indonezja nie znalazła się w grupie pięciu obarczonych największym ryzykiem rynków dzięki stosunkowo niskiemu całkowitemu obciążeniu w zakresie zadłużenia publicznego (37% PKB). RPA, która zwykle jest krajem charakteryzującym się ryzykiem związanym z zadłużeniem, uzyskała przeciętny wynik, ponieważ jej ogólnie wysokie zadłużenie publiczne (78% PKB) rekompensuje szybko rosnący, lecz nadal niski udział zadłużenia publicznego w walutach obcych (11% całej kwoty).

    Które RW realizujące działania związane z luzowaniem polityki pieniężnej stoją przed ryzykiem najwyższej inflacji? Turcja, Węgry, Czechy, Polska i Rumunia wykazują największe ryzyko wysokiej inflacji. Ocena Ryzyka Inflacji [Inflationary Risk Score]  sygnalizuje, że Turcja najwyraźniej stoi przed najwyższym ryzykiem inflacji, ponieważ jest jedynym krajem odnotowującym dwucyfrową stopę inflacji (w lipcu: 11,8% w ujęciu rocznym), podczas gdy aktualna stopa wynikająca z polityki monetarnej wydaje się zbyt niska (8,25%). Co więcej, wzrost M2 wykazuje wysoką korelację na poziomie 79% z inflacją w przyszłości i w lipcu zwiększył się o +44% w ujęciu rocznym, co jest zdecydowanie najszybszym tempem wśród przeanalizowanych 16 RW. Cztery kraje środkowoeuropejskie, które wraz z Turcją znalazły się w grupie pięciu charakteryzujących się najwyższym ryzykiem rynków pod względem inflacji, także wykazują istotnie ujemne stopy ustalone w polityce monetarnej (skorygowane z uwzględnieniem inflacji), podczas gdy roczna stopa inflacji wzrosła w ostatnich miesiącach i jest dziś zbliżona do docelowych wartości inflacji ustalonych przez odpowiednie banki centralne. Indie, które znalazły się tuż po nich na pozycji 6, wykazały w lipcu podwyższoną stopę inflacji na poziomie 6,9% w ujęciu rocznym i również posiadają ujemną stopę ustaloną w polityce monetarnej, jednak charakteryzują się umiarkowaną zależnością od importu podstawowych towarów i słabym powiązaniem między M2 a wzrostem cen.

    Zdolność do obsługi zadłużenia i inflacja są ze sobą wzajemnie powiązane – wzrost monetyzacji zadłużenia zwiększa obciążenie zadłużeniem publicznym i podnosi ryzyko inflacji. Na podstawie analizy połączonych elementów ryzyka stwierdzono, że Turcja, Węgry, Rumunia oraz Indie są najbardziej ryzykownymi RW, które wdrożyły programy o charakterze luzowania polityki pieniężnej w następstwie pandemii Covid-19 i kryzysu. Aby zamknąć puszkę Pandory zanim sprawy wymkną się spod kontroli, działania o charakterze luzowania polityki pieniężnej powinny być prowadzone w sposób tymczasowy oraz w ściśle określonych ramach.

    Należy także podkreślić, że bez zdecydowanego zaangażowania w działania w obszarze fiskalnym, krótkoterminowa poprawa sytuacji na rynkach zadłużenia w walutach lokalnych na skutek działań o charakterze luzowania polityki pieniężnej może odnieść przeciwny skutek, zniechęcając w średniej perspektywie inwestorów międzynarodowych. Jeżeli działania z zakresu luzowania polityki pieniężnej będą realizowane bez określonego terminu i zakresu, w średniej perspektywie doprowadzi to prawdopodobnie do wzrostu kosztów zadłużenia po stronie władz. Biorąc pod uwagę rosnącą inflację i niepokój dotyczący zdolności do obsługi zadłużenia, inwestorzy mogą żądać wyższych zwrotów z tytułu nowych emisji instrumentów dłużnych w walutach miejscowych na rynkach wschodzących. Niska gotowość do przyjęcia ryzyka może stanowić problem dla RW, które będą musiały refinansować zadłużenie o terminie spłaty przypadającym w nadchodzących latach. Władze Brazylii, Tajlandii, Indii, Turcji, Indonezji oraz Malezji będą przed końcem 2022 roku zmuszone dokonać prolongaty spłaty ponad 50 mld USD zadłużenia publicznego. Na 2022 rok spodziewane jest także przywrócenie zwykłej polityki monetarnej przez Bank Rezerw Federalnych. To może wiązać się z dodatkową presją w zakresie kosztów zadłużenia dla rynków wschodzących realizujących szeroko zakrojone działania związane z luzowaniem polityki pieniężnej nie wykazując jednocześnie wiarygodnych starań w kierunku konsolidacji podatkowej.

  • Jak zmienia się co-packing?

    Jak zmienia się co-packing?

    Co-packing to usługa logistyczna, która może być ogromnym ułatwieniem dla firm dostarczających do sklepów lub klientów końcowych zestawy produktów. Obecnie jednak pod pojęciem co-packingu może kryć się znacznie więcej – np. pełna obsługa stojaków z produktami dostarczanymi do sieci handlowych.

    Choć pojęcie co-packingu przeciętnemu Kowalskiemu może się wydawać egzotyczne, to jednak w świecie handlu i logistyki jest powszechnie znane. Nie zawsze jednak oznacza dokładnie to samo.

    Zgodnie z definicją co-packing to głównie sortowanie i etykietowanie produktów, ale może również oznaczać wszystkie inne czynności przygotowujące produkt do przekazania odbiorcy. Może to być nawet tworzenie zestawów prezentowych pakowanych w ozdobne pudełka lub pakietów promocyjnych, w których kilka produktów (np. kosmetyków) jest związanych ze sobą ozdobną kokardą.

    Istnieje też co-packing nieco innego typu. Producenci lub importerzy produktów szybkozbywalnych (np. spożywczych lub kosmetycznych) dostarczają tysiące produktów do sieci handlowych. Aby ich towar „nie zniknął” w masie innych, eksponują swoje produkty na specjalnych stojakach (displayach), z logo i w kolorystyce spójnej z identyfikacją wizualną marki.

    Nie chodzi tu jednak ani o kilka stojaków, ani o kilka sklepów. Mówimy o setkach displayów rozmieszczonych w całej Polsce, czasem w kilku sieciach handlowych. Zapanowanie nad taką ilością materiałów to nie lada wyzwanie. A przecież chodzi nie o produkty, na których dana marka się koncentruje, ale na elemencie dodatkowym, wspierającym sprzedaż. Aby więc do pracy związanej z displayami nie angażować własnych pracowników, producenci decydują się na outsourcing.

    – Usługi co-packingu świadczymy od dawna. Nowość polega na tym, że teraz producenci mogą zlecić nam cały proces „życia” stojaka – od jego zamówienia, przez magazynowanie, dostosowanie do standardów danej sieci, po dostawę i montaż w sklepie. W efekcie firma będąca właścicielem stojaków, prawie w ogóle nie musi zajmować się tym tematem mówi Urszula Rąbkowska z firmy logistycznej XBS Group. 

    Nowoczesny co-packing krok po kroku

    Jak to wygląda w praktyce? Firma z branży FMCG (fast-moving consumer goods) podpisuje z siecią handlową umowę na dostarczenie 500 lub 1000 stojaków ze swoimi produktami (np. spożywczymi) do sklepów w całej Polsce. Firma określa swoje wymagania dotyczące stojaków i wraz z technicznymi wymaganiami sieci handlowej przekazuje je do firmy logistycznej.

    XBS Group korzysta z elektronicznej platformy, dzięki której ma dostęp do wielu producentów displayów. To z kolei pozwala na wybór oferty atrakcyjnej cenowo, a przy tym gwarantującej wysoką jakość realizowanego zamówienia.

    Poza tym klient może zdecydować się na ekologiczne rozwiązanie, jakim jest wynajęcie stojaków wielokrotnego użytku z wymienną grafiką, dostępnych bezpośrednio u operatora logistycznego. Tego typu displaye można otrzymać szybciej i taniej. Mimo to wiele firm wybiera opcję indywidualnie wykonanych materiałów promocyjnych, by stać się ich właścicielem i móc z nich korzystać podczas kolejnych akcji promocyjnych. Istnieją też stojaki kartonowe jednorazowego użytku, które najczęściej wykorzystywane są w sieciach dyskontowych.

    Gdy pierwsze stojaki zostaną dostarczone do firmy logistycznej, jej specjaliści sprawdzają czy spełniają one zarówno wymagania klienta, jak i wytyczne konkretnej sieci handlowej. Na tym etapie możliwe są jeszcze poprawki, np. dotyczące odpowiednich wymiarów lub estetyki. Firma logistyczna na bieżąco pozostaje w kontakcie z klientem, z którym uzgadniane są kolejne kroki, w tym ewentualne poprawki.

    Zaakceptowane displaye mogą być przechowywane w magazynach firmy logistycznej, a w odpowiednim terminie są transportowane do poszczególnych sklepów sieci handlowej na terenie całej Polski. Tam stojaki są montowane, odpowiednio ustawiane oraz zapełniane produktami klienta zgodnie z uzgodnieniami.

    Korzyści z integracji usług

    Pełna obsługa materiałów POS w jednej firmie stanowi istotną nowość na polskim rynku. Oznacza bowiem, że podpisując umowę z jednym operatorem logistycznym, istnieje możliwość przekazania wszystkich operacji związanych z zarządzaniem stojakami – od zamówienia, przez nadzór produkcji, transport,  montaż, ekspozycję, aż po odbiór i magazynowanie po okresie promocji.

    Dla firmy zlecającej taki outsourcing, może to oznaczać poważną redukcję kosztów.

    Po pierwsze dlatego, że integracja poszczególnych procesów w jeden łańcuch likwiduje koszty pośrednie, jakie wiązałyby się z przekazywaniem kolejnych zadań pomiędzy kilkoma firmami (np. organizowanie transportu od producenta do magazynu, a potem do sklepów).

    Po drugie, ze względu na fakt, że zamawianie displayów odbywa się z wykorzystaniem platformy zakupowej, z uwzględnieniem ratingu producentów materiałów POS. Dzięki temu klient ma zagwarantowaną najlepszą relację jakości do ceny.

    Po trzecie – klient nie musi angażować do całego procesu własnych pracowników, co może przekładać się na niższe koszty pracy.

    Dzięki takim zmianom nowoczesny co-packing – i szerzej: łańcuch logistyczny – może stawać się jeszcze bardziej kompleksowy i ekonomiczny. Pełna integracja łańcucha dostaw sprzyja również ekologii, pozwala zmniejszyć marnotrawstwo i zrezygnować z nadmiarowego transportu. Jeśli do tego dodamy jeszcze bardziej ekologiczne materiały, z jakich wykonywane są stojaki oraz możliwość ich wielokrotnego stosowania, korzyści okażą się imponujące.

  • KONTEL dystrybutorem rozwiązań PrioCom

    KONTEL dystrybutorem rozwiązań PrioCom

    Na mocy podpisanej umowy dystrybucyjnej firma KONTEL, wiodący importer i VAD w obszarze systemów telekomunikacyjnych dla firm i instytucji,  będzie odpowiadała za budowanie kanału sprzedaży rozwiązań i usług łączności krytycznej marki PrioCom, bazującej na infrastrukturze operatora sieci T-Mobile.

    Firma PrioCom uruchomiła unikalną, kompleksową i niezawodną usługę push-to-talk (PTT) z gwarantowanym priorytetem w sieci 4G T-Mobile, która charakteryzuje się najwyższą średnią prędkością transmisji danych i pokryciem całego kraju*. Rozwiązanie dostępne jest w Polsce oraz Europie na bazie umów roamingowych. Jakość usług oznacza, że ​​usługa Push-to-Talk jest bezpośrednio zintegrowana z siecią T-Mobile, stowarzyszoną z Deutsche Telekom, zapewniając niezawodną i szybką, najnowocześniejszą i opartą na standardach 3GPP komunikację grupową. Priorytet oznacza, że w przypadku przeciążenia łączy użytkownicy PrioCom mają pierwszeństwo przed innymi użytkownikami tej samej sieci. Ma to kluczowe znaczenie w newralgicznych sektorach gospodarki, takich jak przemysł, budownictwo, służba zdrowia, transport i logistyka czy ochrona mienia i eventów masowych. Użytkownicy usługi push-to-talk mają do dyspozycji wytrzymałe, solidne smartfony z systemem Android o wyglądzie profesjonalnego dwukierunkowego radia.

    Innowacyjna usługa end-to-end firmy PrioCom stanowi uzupełnienie portfolio KONTEL, na które składają się rozwiązania chmurowe dla telefonii stacjonarnej, bezprzewodowej i komórkowej, systemy audio i wideokonferencyjne, zestawy słuchawkowe oraz różnorodne systemy łączności. Poszerzenie oferty o rozwiązania PrioCom jest odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie klientów KONTEL na krytyczną łączność z gwarantowanym priorytetem w sieci 4G, jako alternatywa dla tradycyjnych analogowych i cyfrowych systemów radiowych.

    –         KONTEL to firma z 35-letnią historią na rynku krajowej i regionalnej dystrybucji. O sile każdego dystrybutora w pierwszej kolejności świadczy jego oferta. W naszej znaleźć można przeszło 40 brandów sygnujących zaawansowane rozwiązania w zakresie szeroko pojętej komunikacji audio-wideo. Z radością witamy w portfolio markę PrioCom, licząc że uda się w oparciu o jej innowacyjne podejście zagospodarować ambitne projekty telekomunikacyjne – powiedział Marek Wiśniewski, Członek Zarządu KONTEL.

    –         Nasi klienci chcą korzystać z najnowszych technologii w obszarze krytycznej komunikacji, zachowując przy tym niezawodność, do jakiej są przyzwyczajeni. PrioCom umożliwia realizację tych dążeń w oparciu o sieć starannie dobranych partnerów, którzy oferują solidne, niezawodne rozwiązania bazujące na gruntownej wiedzy i doświadczeniu w procesie biznesowym. Cieszymy się, że nawiązaliśmy silną współpracę z KONTEL na polskim rynku i jesteśmy przekonani, że skorzystają na tym kliencipowiedział René Schenk, Dyrektor Generalny PrioCom.

  • HPE nowym członkiem ZIPSEE

    HPE nowym członkiem ZIPSEE

    Związek Cyfrowa Polska wzmacnia grono swoich członków o firmę technologiczną HPE. „Cyfrowa Polska” to organizacja największych pracodawców sektora RTV i IT na polskim rynku, która reprezentuje interesy branży, promuje dobre praktyki i buduje platformę dialogu między biznesem, nauką, a regulatorem. Tym samym HPE połączy siły z innymi graczami technologicznymi w celu przyspieszenia cyfryzacji polskiego rynku IT.

    Prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik podkreśla, że usługi, które oferuje HPE to rozwiązania, które pomogą polskim firmom stać się jeszcze bardziej konkurencyjnymi na światowych rynkach.

    Liczę, że nasza współpraca zaowocuje ciekawymi projektami, które przełożą się na innowacyjność polskich przedsiębiorcówmówi Michał Kanownik.

    Związek Cyfrowa Polska jest branżową organizacją pracodawców – zrzesza największe w Polsce firmy z branży cyfrowej i nowoczesnych technologii, w tym producentów, importerów i dystrybutorów. Głównym celem organizacji jest dbanie o rozwój tego sektora w Polsce. Związek wspiera członków w wyzwaniach regulacyjnych i buduję platformę dialogu z interesariuszami, dzieląc się doświadczeniem biznesowym, zarówno krajowym, jak i globalnym.

    – Szczególnie teraz, kiedy pandemia COVID-19 zweryfikowała i przyspieszyła cyfrowo funkcjonowanie wielu organizacji, widzimy, jak kluczowy wpływ ma IT na rozwój każdego, nawet najmniejszego przedsiębiorstwa. Cieszymy się, że będąc członkiem Związku Cyfrowa Polska, wspólnie z innymi uczestnikami rynku, będziemy przyspieszać cyfryzację naszej gospodarki i aktywnie uczestniczyć w debacie na temat tego, w jakim kierunku powinien podążać polski sektor IT mówi Michał Zajączkowski, Prezes HPE.

    Związek Cyfrowa Polska realizuje działania w takich obszarach, jak m.in.: cyberbezpieczeństwo, budowa sieci 5G, cyfryzacja, sztuczna inteligencja, rozwiązania chmurowe, reforma prawa autorskiego (np. opłata reprograficzna), uszczelnianie systemu podatkowego w Polsce (kwestie związane np. z VAT czy split payment) i tematy środowiskowe, a także gospodarka o obiegu zamkniętym.

  • Jakie korzyści daje dobry sklep B2B dedykowany do handlu online?

    Jakie korzyści daje dobry sklep B2B dedykowany do handlu online?

    Handel hurtowy może być prowadzony nie tylko stacjonarnie, ale również w sieci. Sprzedaż wspierają wtedy specjalne platformy dla sklepów B2B online.

    Coraz więcej firm specjalizujących się w sprzedaży hurtowej decyduje się na rozszerzenie swojej działalności również o handel w sieci. Sklep B2B online niesie ze sobą wiele zalet – pomaga w budowie rozpoznawalności, zdobyciu nowych klientów, a tym samym umożliwia dodatkowy zarobek.

    Aby rozpocząć działalność hurtową w sieci, najlepszym posunięciem jest założenie sklepu, w którym będzie można składać zamówienia B2B. Takie sklepy nie różnią się od zwykłych sklepów internetowych, lecz oferują dodatkowe funkcje wspomagające sprzedaż odbywającą się pomiędzy dwoma podmiotami gospodarczymi. Nieodzowny będzie wtedy odpowiedni system B2B.

    Czym jest system B2B dla sklepów internetowych?

    Sklep internetowy musi posiadać odpowiednie oprogramowanie pozwalające na zarządzanie sprzedażą. Dzięki niemu możliwe jest wtedy efektywne prowadzenie obsługi każdej transakcji.

    Taka internetowa platforma B2B oferuje także szeroką gamę różnych funkcjonalności, dlatego też możliwe jest wtedy łatwe przyjmowanie zamówień, obsługa klienta, dodawanie do sklepu nowego asortymenty, tworzenie promocji oraz innych czynności, które są związane z codzienną pracą sklepu online.

    W porównaniu z oprogramowaniem dla sklepów B2C, czyli dla klientów indywidualnych, system B2B oferuje wtedy dodatkowe funkcje, które umożliwiają prowadzenie transakcji biznesowych.

    Warto też zaznaczyć, że oprogramowanie to umożliwia integrację z systemem ERP, który wykorzystywany jest w firmie. Dzięki temu umożliwia on szybką i sprawną wymianę danych.

    Jakie funkcje posiadają systemy B2B do handlu online?

    Za pomocą platformy B2B przedsiębiorca prowadzący hurtownię przez internet może otrzymać dostęp do szerokiej gamy funkcji. Są one dedykowane dla handlu hurtowego.

    Przykładowe funkcje:

    • tworzenie produktów od podstaw
    • zarządzanie artykułami jak grupowanie, kategorie wielopoziomowe, aliasy nazewnicze, również niezależnie od systemu ERP
    • wyszukiwarka produktów
    • zarządzanie ekspozycją towarową
    • sprzedaż łączona
    • tworzenie reguł biznesowych
    • tworzenie kategorii wirtualnych
    • zarządzanie cenami
    • przygotowywanie promocji
    • wizualizacje statystyk klientów
    • możliwość dodawania wielu pozycji do koszyka
    • tworzenie zapytań o cenę i warunki dostawy
    • zapis utworzonych zamówień
    • monitorowanie statusów zamówień
    • wielojęzyczność i wielowalutowość
    • importowanie i eksportowanie cen

    Istnieje możliwość skorzystania z dodatkowych modułów:

    • moduł dostawy
    • moduł obsługi programu lojalnościowego
    • moduł monitorowania płatności
    • moduł serwisowy
    • moduł komunikacyjny
    • moduł RMA (awizacji zwrotów)
    • moduł dostawca
    • moduł oferta handlowa
    • moduł dropshipping
    • moduł obsługi dostaw

    Powyższe funkcje zaprezentowane zostały na przykładzie systemu OMNIcommerce B2B.

    Wobec tego system B2B może dostarczyć swoim użytkownikom pełną paletę funkcji, na bazie których można efektywnie realizować sprzedaż online. Właściwie dopasowany system zapewnia wtedy skuteczne wsparcie każdego dnia prowadzenia działalności.

    Dlaczego warto zdecydować się na dobry system B2B?

    Prowadzenie handlu w internecie oferuje wiele korzyści – zamówienia B2B składane za pośrednictwem sklepu wyposażonego w nowoczesny system B2B zapewnia dodatkowe korzyści, aby firma mogła łatwiej prowadzić swoją działalność.

    Dla firmy to przede wszystkim większy komfort codziennej pracy, ponieważ platforma B2B pozwala na zautomatyzowanie szeregu czynności oraz na łatwą obsługę sklepu bez konieczności posiadania specjalistycznej wiedzy. Dzięki różnym modułom dodatkowym można wtedy także poszerzyć możliwości platformy.

    Wobec tego wdrożenie odpowiedniej platformy daje wiele zalet – dzięki temu handel hurtowy może być prowadzony nie tylko z naciskiem na prostotę obsługi i szeroką gamę funkcji, ale także zadowolenie klienta, aby każda transakcja była udana. Oszczędność czasu i pieniędzy to jedne z najważniejszych zalety takiego wdrożenia, ale również lepszy wizerunek, rozpoznawalność, konkurencyjność.

  • Polskie MŚP generują prawie połowę krajowego PKB

    Polskie MŚP generują prawie połowę krajowego PKB

    Mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią ważny filar gospodarki nie tylko polskiej, ale również europejskiej. Firmy tego rozmiaru stanowią 99,8 proc. wszystkich przedsiębiorstw w Polsce[1] i wytwarzają prawie co drugą złotówkę w polskim PKB (49,1 proc.) – przy czym aż jedna trzecia tego wskaźnika to zasługa mikrofirm[2]. W skali unijnej MŚP generują nawet ponad połowę PKB (58 proc.)[3].

    – Jednym z fundamentów działań MŚP jest innowacyjność i otwartość na nowe rozwiązania. W tym zakresie – jak wynika ze statystyk – polskie firmy mają jednak jeszcze duże pole do rozwoju w zakresie innowacji. Pod tym kątem Polska uplasowała się w Europie na czwartym miejscu, ale… od końcazauważa Tomasz Buraś, dyrektor zarządzający DHL Express Polska. – Mimo tego, coraz większa liczba właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw ma świadomość, że rozwiązania z zakresu cyfrowej transformacji to narzędzia, które umożliwiają zachowanie elastyczności – nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Czas globalnej pandemii to poważny sprawdzian dla wielu firm, ale i czynnik przyczyniający się do wdrażania innowacyjnych rozwiązań, takich jak chociażby aplikacja myDHL+, upraszczająca i przyspieszająca procesy logistyczne.

    Wyzwania MŚP w trakcie pandemii koronawirusa

    Podczas pandemii wielu konsumentów zacisnęło pasa, oczekując nadchodzących trudności finansowych, co naturalnie przełożyło się na zmniejszone obroty wielu przedsiębiorstw. Doświadczyły one w tym czasie również innych problemów, spowodowanych m.in. przez restrykcje związane z działaniami przeciwko rozprzestrzenianiu się nowego wirusa. W kwietniu – podczas szczytu pandemicznych ograniczeń w Polsce – blisko 42 proc. MŚP sprzedających za granicę miało problem z wyprodukowaniem i dostarczeniem towarów do zagranicznych odbiorców bądź realizacją usług na ich rzecz, a 45 proc. importujących firm tego samego rozmiaru miało trudności z otrzymywaniem zamówionych towarów czy usług z zagranicy[4]. Źródłem wyzwań w funkcjonowaniu firm były m.in. zakłócenia w łańcuchu dostaw, obejmujące również problemy z zaopatrzeniem (31,7 proc.), które najbardziej dotknęły sektor handlowy – prawie 6 na 10 firm (58,7 proc.) funkcjonujących w tym obszarze rynku zadeklarowało, że było to dla nich największym wyzwaniem.[5]

    – Ponad połowa ankietowanych przedsiębiorców z branży handlowej nie była przygotowana na utrudnienia logistyczne. To ogromna skala problemu, szczególnie biorąc pod uwagę, że w tym sektorze działa co czwarta mała i średnia firma (23,6 proc.)[6]. Inną przyczyną problemów było zamknięcie granic wielu państw (było to wyzwaniem dla 27,8 proc. ankietowanych). Tutaj z kolei najbardziej ucierpiał sektor przemysłowy, w którym spowodowało to trudności dla 52,1 proc. firm[7]wskazuje Tomasz Buraś. W tak niełatwej sytuacji okazało się, jak ogromną rolę odgrywa zaufany partner logistyczny, który gwarantuje dotarcie przesyłki pod konkretny adres w określonym czasie. Nasi klienci biznesowi mierzyli się z podobnymi wyzwaniami, jednak od początku pandemii mogli liczyć na nasze wsparcie. Dodatkowo, kryzys zmusił wielu przedsiębiorców do redefinicji dotychczasowych rozwiązań. Powoli uświadamia też MŚP, że rozpoczęcie współpracy z lokalnymi podmiotami oraz z zaufanymi partnerami logistycznymi, stwarza im większe możliwości rozwoju, niż wcześniej powielane schematy.

    Innowacyjne plany polskich MŚP

    Przedsiębiorcy nie siedzą jednak bezradnie i nie zamykają się na potrzebę wprowadzania innowacji. Wręcz przeciwnie – aktywnie podejmują działania, aby odpowiedzieć na wyzwania nowej rzeczywistości. Niemal co trzecia mała i średnia firma w Polsce, Czechach, Rumunii i na Węgrzech w ciągu najbliższych trzech lat planuje inwestycje w robotyzację[8]. Ponad 32 proc. przedsiębiorstw tego rozmiaru z polskiego sektora przemysłowego odnowiło swoje parki maszyn i urządzeń, a 35,2 proc. zwiększyło automatyzację procesów produkcji[9].

    – Transformacja cyfrowa i otwartość na nowości jest kluczem do rozwoju każdego przedsiębiorstwa i menedżerowie to widzą. Przykładowo, bezpośrednio w reakcji na pandemię, 36,6 proc. ankietowanych MŚP w badaniu PwC rozpoczęło w Polsce sprzedaż online lub zwiększyło jej zakres[10] – a do tego potrzebny jest zaufany partner logistyczny oraz szybka i sprawna dostawa zauważa Tomasz Buraś.Taka sytuacja stwarza ogromny potencjał do rozwoju i jest krokiem na przód ku wejściu na nowe rynki i tym samym dotarciu do szerszego grona klientów. To naturalna kolej rzeczy. W niektórych firmach to już standard, dla innych to wciąż innowacja. Tymczasem możliwości Internetu są praktycznie nieograniczone. Za pomocą cyfrowych rozwiązań, firmy mogą dotrzeć nawet do najbardziej odległych zakątków świata.

    W 2019 roku blisko 25 proc. przedsiębiorców postawiło na eksport, ale… mogą sięgnąć po jeszcze więcej

    W ciągu 12 miesięcy przed ogólnonarodowym lockdownem, 23,9 proc. przedsiębiorców postawiło na eksport, a co czwarty szef firmy rozszerzał działalność na nowe rynki.[11] Jednocześnie Polska została stosunkowo nisko oceniona w zestawieniu European Innovation Scoreboard 2020 w zakresie eksportu produktów medium i high-tech czy usług wymagających wiedzy specjalistycznej, co wskazuje na potencjalną niszę do zapełnienia. W sąsiednich Czechach również zauważono problemy z eksportem usług specjalistycznych, ale wysoko oceniono zdolność czeskich MŚP do wzajemnej współpracy oraz sprzedaży innowacji. Słowacy z kolei mają nieco inne wyzwania. Mimo dobrych wyników we wprowadzaniu innowacyjnych produktów na rynek czy do firm oraz sprzedaży usług specjalistycznych, słowackie MŚP mają sporo do nadgonienia w zakresie innowacyjności wewnętrznej, produktowej, procesowej, marketingowej czy organizacyjnej.

    Do handlu transgranicznego zachęca również Komisja Europejska, która zauważa, że 8 na 10 eksportujących MŚP prowadzi sprzedaż do innych państw członkowskich. Ta liczba może jednak znacznie wzrosnąć. Obecnie jedynie 17 proc. wszystkich unijnych MŚP w sektorze wytwórczym prowadzi handel transgraniczny na jednolitym rynku[12].

    [1] 2019 SBA Fact Sheet Poland, Komisja Europejska
    [2] Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce, PARP, lipiec 2020
    [3] Dane Komisji Europejskiej, lipiec 2020
    [4] KoronaBilans MŚP, Krajowy Rejestr Długów
    [5] Polski mikro, mały i średni biznes w obliczu pandemii COVID-19, PwC, kwiecień 2020
    [6] Raport o stanie sektora małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce, PARP, lipiec 2020
    [7] Polski mikro, mały i średni biznes w obliczu pandemii COVID-19, PwC, kwiecień 2020
    [8] Barometr robotyzacji MŚP, Universal Robots, listopad 2019-kwiecień 2020
    [9] Instytut Keralla Research dla Siemens Financial Services, marzec 2020
    [10] Polski mikro, mały i średni biznes w obliczu pandemii COVID-19, PwC, kwiecień 2020
    [11] Instytut Keralla Research dla Siemens Financial Services, marzec 2020
    [12] Strategia MŚP na rzecz zrównoważonej i cyfrowej Europy, Komisja Europejska, marzec 2020