Tag: CBA

  • Testy ICT i FCT: gwarancja bezawaryjności produktów elektronicznych

    Testy ICT i FCT: gwarancja bezawaryjności produktów elektronicznych

    Testy ICT i FCT to kluczowe etapy procesu produkcyjnego w branży elektronicznej. Dają one gwarancję, że wyroby wprowadzane na rynek będą działały prawidłowo i bezawaryjnie. Firmy, które korzystają z odpowiednio dobranych rozwiązań ICT/FCT, mogą liczyć na oszczędność czasu i pieniędzy oraz najwyższy poziom kontroli jakości.

    Z produktami elektronicznymi mamy do czynienia na każdym kroku. Choć niektóre z nich realizują stosunkowo proste funkcje, to jednak stworzenie nawet mało zaawansowanego układu elektronicznego wymaga sporych nakładów pracy. Trudności rosną wraz z poziomem złożoności tego typu projektów. Przybywa również „okazji” do popełnienia błędów.

    By na rynek trafił produkt w pełni sprawny i funkcjonalny, konieczne jest przeprowadzenie odpowiednich testów. Wśród nich kluczową rolę odgrywają testy wewnątrzobwodowe (ang. in-circuit test, w skrócie ICT) i funkcjonalne (ang. functional testing, w skrócie FCT). Pozwalają one na wykrycie potencjalnych defektów oraz sprawdzenie, czy układ elektroniczny działa poprawnie i realizuje swoje funkcje.

    Testy ICT – weryfikacja prawidłowości montażu

    ICT to forma testów strukturalnych przeprowadzanych na tzw. zespole płytki drukowanej (PCBA) – czyli płytce drukowanej (PCB) z zainstalowanymi podzespołami elektronicznymi. Badanie realizowane jest za pomocą specjalnego testera. Urządzenie wyposażone jest w wymienny adapter (fiksturę) i zestaw pozłacanych igieł, przewodzących sygnały elektryczne.

    branża IT, półprzewodniki, elektronika, testy ICT

    – Testy wewnątrzobwodowe umożliwiają wykrycie potencjalnych błędów montażowych, np. związanych z użyciem niewłaściwych podzespołów, niepoprawnym montażem złącz, odwrotną polaryzacją czy obecnością przerw w układzie. Każdy tego typu defekt może być przyczyną nieprawidłowego działania produktu końcowegotłumaczy Dariusz Cepuch, kierownik projektów w dziale testów firmy FITECH. Testy ICT pomagają wyeliminować usterki na etapie montażu i zadbać o to, by odbiorca otrzymał pełnowartościowy towar, a marka, która go firmuje, nie naraziła na szwank swojej reputacji.

    Flying Probe – rozwiązanie dla produkcji nieseryjnej i prototypów

    Wysokiej jakości testery, dostarczane przez wyspecjalizowane firmy, umożliwiają wykonywanie szerokiego zakresu pomiarów elektrycznych i kompleksowych badań układów PCBA. Tego typu urządzenia tworzone są z myślą o konkretnym produkcie i stosowane głównie w produkcji masowej, m.in. w branży automotive, elektronicznej, medycznej czy oświetleniowej. Alternatywnym rozwiązaniem, przeznaczonym dla produkcji niskonakładowej lub nieseryjnej, a także badania prototypów, jest tzw. Flying Probe. To metoda o dużej elastyczności, pozwalająca na wprowadzanie zmian do projektu. Jest również znacznie tańsza niż testy z użyciem fikstur.

    Testy FCT – weryfikacja funkcjonalności produktu

    Testy ICT i Flying Probe weryfikują prawidłowość montażu i koncentrują się na poszczególnych komponentach PCBA. Nieco inne założenie przyświeca testom FCT. Badanie funkcjonalne skupia się na prawidłowości i sprawności działania zmontowanej płytki w określonych warunkach. Za pomocą testów FCT weryfikowane są m.in. wartości parametrów istotnych dla funkcjonowania układu, m.in. pobór prądu, wartości napięć, poziom sygnałów poprawna komunikacja z produktem i in. Badania funkcjonalne prowadzone są w docelowych warunkach pracy i różnych okolicznościach projektowych. Często wykorzystuje się w tym celu oprogramowanie testowe, które sprawdza wszystkie funkcje realizowane przez dany układ. Kompleksowe podejście stosowane w badaniach FCT pozwala symulować ingerencję ze strony użytkownika i zmiany trybów pracy. Umożliwia to gruntowną kontrolę jakości działania całego układu. Istnieją dwa możliwe wyniki testów FCT: pass (zaliczony) lub fail (niezaliczony). Pass kwalifikuje produkt jako nadający się do wprowadzenia na rynek.

    Warto zaznaczyć, że proces testowania płytek PCBA w ramach FCT można zautomatyzować. – W FITECH wdrożyliśmy taki projekt dla naszego klienta, firmy Fideltronik. To korzystne rozwiązanie, które pozwala uwolnić moce produkcyjne. W efekcie pracownicy, dotychczas zaangażowani w wykonywanie monotonnych czynności, mogą zająć się bardziej wymagającymi zadaniamitłumaczy ekspert.

    branża IT, półprzewodniki, elektronika, testy ICT

    Wdrożenia ICT i FCT tylko z doświadczonym partnerem

    Wdrożenie systemów testowych ICT i FCT do procesu produkcji to inwestycja strategiczna, która powinna zostać poprzedzona staranną analizą potrzeb i możliwości finansowych firmy. – Warto polegać w tym zakresie na doświadczonych dostawcach. Profesjonalny partner zapewni klientowi kompleksową konsultację w zakresie wymagań, opracuje studium wykonalności i precyzyjną ofertę techniczną, wykona projekt, przeprowadzi wdrożenie, przeszkoli personel klienta i zapewni serwis w zgodzie z warunkami umowymówi Dariusz Cepuch.

    Dostępna na rynku oferta jest szeroka. Poza systemami dla firm zajmujących się produkcją masową, istnieją także rozwiązania kompaktowe, dostosowane do potrzeb produkcji niskonakładowej. Niezależnie od przypadku, automatyzacja testów układów elektronicznych to krok w dobrym kierunku, zapewniający stabilność procesu kontroli jakości.


    ŹRÓDŁA:
    https://www.eae-elektronik.pl/testy-ict-fct-w-produkcji-kontraktowej-elektroniki/
    https://www.jm-ems.pl/testy-ict-fct.html
    https://mikrokontroler.pl/2020/01/07/testy-ict-fct-i-flying-probe-sposob-na-skuteczne-testowanie-elektroniki/
    https://saferfq.com/pl/jakich-informacji-dostarczaja-nam-testy-ict
    https://www.raypcb.com/fct-test/
    https://en.wikipedia.org/wiki/Functional_testing_(manufacturing)
    https://saferfq.com/pl/jakim-zadaniom-sprostac-maja-testy-funkcjonalne-urzadzen
    https://forbot.pl/blog/katalog-firm/montaz-plytek-drukowanych-pcb-co-warto-wiedziec
    https://en.wikipedia.org/wiki/Flying_probe
    https://fitech.pl/test-systems/

  • Były szef CBA w zarządzie PZU

    Były szef CBA w zarządzie PZU

    Rada Nadzorcza PZU SA podjęła uchwałę o powołaniu Ernesta Bejdy w skład Zarządu spółki. Ernest Bejda jest prawnikiem, absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W latach 1997-1999 odbył aplikację prokuratorską w Warszawie, którą zakończył zdaniem egzaminu prokuratorskiego, a w latach 2000-2004 – aplikację adwokacką. Po zdaniu egzaminu adwokackiego prowadził jako adwokat własną praktykę. W latach 2000-2002 pracował w Generalnym Inspektoracie Celnym w Warszawie. W latach 2006-2009 był zastępcą szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a w latach 2016-2020 – szefem CBA.

    Rada Nadzorcza PZU SA uchyliła jednocześnie uchwałę z 13 marca tego roku o powołaniu w skład Zarządu PZU SA, ze skutkiem od 1 czerwca, Małgorzaty Kot. Powodem było wycofanie przez Małgorzatę Kot zgody na zasiadanie w Zarządzie

  • Beata Czarnacka-Chrobot i Paweł Pisarczyk laureatami nagrody na Forum Teleinformatyki

    Beata Czarnacka-Chrobot i Paweł Pisarczyk laureatami nagrody na Forum Teleinformatyki

    Dr hab. Beata Czarnacka-Chrobot, prof. SGH i Paweł Pisarczyk, Prezes Zarządu i główny projektant Atende Software zostali laureatami tegorocznej Nagrody im. Marka Cara, tragicznie zmarłego, jednego z pomysłodawców Forum Teleinformatyki. Nagroda przyznawana jest za wybitne osiągnięcia w tworzeniu warunków dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego.

    Nagroda im. Marka Cara – tragicznie zmarłego w 1997 roku, jednego z pomysłodawców i pierwszego Przewodniczącego Rady Programowej Forum oraz aktywnego popularyzatora nowoczesnych technologii w życiu społecznym – jest wręczana na Forum Teleinformatyki od 2002 roku. Wliczając tegorocznych laureatów Nagrodą wyróżniono już 33 osoby. Nagrodę przyznaje Kapituła, powołana z inicjatywy Rady Programowej Forum. Kapitułę tworzą m.in. laureaci Nagrody z poprzednich lat.

    Ideą Nagrody jest wyróżnienie wybitnych osiągnięć w tworzeniu warunków dla rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce.

    W tajnym głosowaniu Kapituła zdecydowała, że laureatami tegorocznej, osiemnastej edycji Nagrody im. Marka Cara są:

    Dr hab. Beata Czarnacka-Chrobot, profesor SGH, Kierownik Zakładu Technologii Informatycznych w Instytucie Informatyki i Gospodarki Cyfrowej Kolegium Analiz Ekonomicznych (KAE) w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie; prodziekan KAE (drugą kadencję). Była pomysłodawcą, inicjatorką i współautorką koncepcji pierwszego w Polsce kierunku studiów drugiego stopnia z zakresu Big Data. Jest także pomysłodawcą i kierownikiem pierwszych w Polsce studiów podyplomowych z zakresu Big Data, nagrodzonych trzykrotnie certyfikatem „Studia z Przyszłością”, a w 2018 r. dodatkowo Laurem Innowacyjności”. Jej zainteresowania badawcze i praktyczne skupiają się przede wszystkim na wymiarowaniu oprogramowania. Jest autorką ponad 100 publikacji z tego zakresu (także na liście filadelfijskiej). Kilkakrotnie uzyskała nagrodę „best paper” prestiżowych konferencji zagranicznych. Posiada 3 certyfikaty CBA:  Społeczne skutki korupcji; Korupcja w administracji publicznej; Korupcja w biznesie.

    Nagrodę przyznano m.in. za:

    – wieloletnie aktywne i konsekwentne rozwijanie i popularyzowanie metod wymiarowania funkcjonalnego oprogramowania zarówno na forum światowym, jak i krajowym w ramach działań w organizacji COSMIC oraz PSMO, która to aktywność zakończyła się w tym roku dużym sukcesem sprzyjającym bardzo poważnym oszczędnościom funduszy publicznych wydatkowanych na systemy IT realizowane na potrzeby administracji;

    – wieloletnią aktywną działalność innowacyjną, ze szczególnym uwzględnieniem teleinformatyki, na forum międzynarodowym i krajowym, w odniesieniu do polityki naukowo-innowacyjnej Państwa w ramach działań w Komitecie Polityki Naukowej przy Ministrze Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jak i oceny licznych projektów oraz w obszarze kształcenia kadr.

    – stałe uczestnictwo w konferencjach informatycznych i propagowanie nowych metod budowy systemów informatycznych w zarządzaniu

    Paweł Pisarczyk, Prezes Zarządu i główny projektant firmy Atende Software, prezes Zarządu Phoenix Systems, członek Rady Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji oraz przewodniczący Sekcji Inteligentnych Sieci Smart-Grid, członek komitetów sterujących oraz zespołów eksperckich. Laureat nagrody Wizjoner 2016 przyznawanej przez Dziennik Gazeta Prawna. Współzałożyciel Fundacji Niezwyciężony, propagującej wśród młodzieży sport i ideę aktywnego rozwoju. Autor i współautor ponad 80 publikacji naukowych oraz licznych artykułów dotyczących oprogramowania, systemów operacyjnych oraz innowacji. Autor systemu operacyjnego czasu rzeczywistego dla Internetu Rzeczy Phoenix-RTOS wykorzystywanego m. in. w inteligentnych licznikach mediów (energii, gazu) przez największych światowych producentów takich urządzeń oraz w innych urządzeniach Internetu Rzeczy (dronach).

    Nagrodę przyznano m.in. za:

    – osiągnięcia koncepcyjne, praktyczne i popularyzatorskie w dziedzinie informatyki, zwłaszcza w zakresie platform medialnych i Internetu rzeczy;

    – współpracę z Forum oraz uczelniami polegającą na wspieraniu społecznie (w tym na własnym przykładzie) postaw ukazujących możliwości osiągania sukcesów na najwyższym światowym poziomie w dziedzinie nowych technologii w kraju,

    – opracowanie koncepcji, projektu i wytworzenie jednego z pierwszych na świecie systemu operacyjnego z przeznaczeniem do budowania rozwiązań informatycznych w środowisku Internetu rzeczy. Zaprojektowany przez niego i zrealizowany pod jego kierunkiem system operacyjny Phoenix został udostępniony w modelu otwartym dla wszystkich zainteresowanych wytwarzaniem rozwiązań w obszarze Internetu rzeczy. Dzięki walorom konstrukcyjnym i funkcjonalnym reprezentuje poziom światowy.

    Nominowanymi do tegorocznej Nagrody im. Marka Cara byli także:

    prof. dr hab. Jacek Gołaczyński – Kierownik Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej (CBKE) jednostki naukowo-badawczej, działającej w ramach Uniwersytetu Wrocławskiego

    Kazimierz Schmidt – Wieloletni pracownik Ministerstwa Cyfryzacji, a wcześniej Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych

    Krzysztof Szubert – były Sekretarz Stanu oraz Pełnomocnik Rządu ds. Jednolitego Rynku Cyfrowego. Polski przedsiębiorca. Doradca Strategiczny. Visiting Fellow, University of Oxford. Senior Member St Antony’s College. Członek grupy doradców Sekretarza Generalnego ONZ (MAG IGF). Special Advisor brukselskiej firmy (public affairs) FIPRA International oraz Strategic Advisor NASK. Członek Rady Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR).

    Kim był Marek Car?

    Marek Car był pełnym energii i pomysłów człowiekiem, który zawsze czynnie uczestniczył w kreowaniu rzeczywistości, również branży informatycznej w Polsce. Z wykształcenia dziennikarz, wielką wagę przywiązywał zawsze do rzetelnej informacji. Był pomysłodawcą, realizatorem i bardzo aktywnym uczestnikiem wielu przedsięwzięć. Dziś trudno je wszystkie wyliczyć. Wśród najważniejszych należy wymienić: biuletyn Boss-Komputer, tygodnik Komputer wraz z jego rosyjską wersją, pierwsze węzły sieci FIDO w Rosji, Stowarzyszenie Rozwoju Systemów Otwartych, Polska Społeczność Internetu (PSI), Stowarzyszenie PRO, początki pierwszej akcji Internet dla Szkół (IdS), tygodnik Teleinfo. Ukoronowaniem dokonań Marka Cara było sprawowanie funkcji Pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów ds. Informatyki w rządzie Premiera Waldemara Pawlaka. Zainicjował wówczas proces instytucjonalnej standaryzacji informatyki publicznej w Polsce. Po zakończeniu pracy w rządzie, w połowie lat dziewięćdziesiątych, współtworzył jedną z pierwszych polskich firm – dostawców usług internetowych (ISP) – Polska OnLine, w której był odpowiedzialny między innymi za powstanie pierwszego polskiego portalu informacyjnego. To właśnie Marek Car był twórcą celnego rozwinięcia angielskiego skrótu WWW – Wszechnica Wiedzy Wszelakiej.

    Forum Teleinformatyki jest jedną z najbardziej prestiżowych, a zarazem najstarszych i największych cyklicznych imprez branży teleinformatycznej. Nieprzerwanie od 25 lat Forum corocznie porusza najbardziej aktualne tematy związane z efektywnym wykorzystaniem szeroko pojętej teleinformatyki w zarządzaniu państwem, z dużym naciskiem na usprawnianie usług świadczonych obywatelom przez administrację publiczną..

    Komitet Honorowy tegorocznego Forum tworzą: Marek Zagórski – Minister Cyfryzacji, Anna Trzecińska – Wiceprezes NBP, prof. dr hab. Jan Madey – Uniwersytet Warszawski, dr hab. inż. Radosław Wiśniewski – Prezes Głównego Urzędu Miar, prof. dr hab. Gertruda Uścińska – Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Adam Marciniak – Wiceprezes Zarządu PKO Banku Polskiego, Włodzimierz Marciński – Prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego, dr inż. Andrzej Dulka – Prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, dr hab. inż. Bolesław Szafrański – Profesor WAT i Przewodniczący Rady Programowej Forum.

    Honorowymi Patronami XXV Forum są: Ministerstwo Cyfryzacji, Narodowy Bank Polski, prof. dr hab. Marcin Pałys – Rektor Uniwersytetu Warszawskiego i Włodzimierz Marciński – Prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego.

    Honorowy Patronat nad sesją dedykowaną administracji terenowej objęli: Adam Struzik – Marszałek Województwa Mazowieckiego i Bohdan Paszkowski – Wojewoda Podlaski.

    Patronem Honorowym sesji Forum Młodych Mistrzów jest Narodowy Bank Polski. Partnerami tej sesji i Konkursu Młodych Mistrzów są: Atende Software, Exatel, NASK Państwowy Instytut Badawczy, Samsung Electronics Polska, T-Mobile Polska. Partnerem sesji IV jest EUVIC.

    Partnerami Forum są firmy Microsoft i SimplicITy.

    Patronami medialnymi są: BrandsIT.pl, Computerworld, CyberDefence24, Gazeta Ubezpieczeniowa, ITWIZ.pl i Pismo Samorządu Terytorialnego WSPÓLNOTA.

    Organizatorami Forum są: BizTech Konsulting SA i Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji

  • Ekonomistki, prawniczki i humanistki szturmują branżę IT

    Ekonomistki, prawniczki i humanistki szturmują branżę IT

    Jeszcze pięć lat temu ich udział w rekrutacjach związanych z IT był znikomy. Dziś kobiety stanowią 20% wszystkich kandydatów, z czego połowa to programistki. Poza tym widać zwiększone zainteresowanie pań najbardziej pożądanymi w branży językami programowania, które, jak wynika z badań, specjalistki IT z najmłodszych grup wiekowych znają lepiej od swoich rówieśników.

    W 2017 roku stanowiska związane z programowaniem zajmowało zaledwie 10% kobiet. Dziś, według szacunków Antal, liczba ta sięga 20% i stale rośnie. Poza tym, jak czytamy w raporcie Hackerrank „2019 Women in Tech Report”, blisko 60% programistek w wieku 21 lat i młodszych posługuje się jednym z najbardziej pożądanych na rynku pracy języków programowania, czyli Javą, lepiej niż ich koledzy (rówieśnicy). Tym bardziej nie dziwią dane Komisji Europejskiej, zgodnie z którymi, gdyby w pełni wykorzystać udział pań w IT, to unijny PKB mógłby wzrosnąć nawet o 16 mld euro rocznie.

    Panie od Javy i testowania

    Programistki to jednak nie tylko specjalistki od Java. Mocne zainteresowanie kierują też w stronę JavaScriptPython, a z danych Antal wiemy, że w zdecydowanej przewadze panie można spotkać na stanowiskach związanych z testowaniem oprogramowania. Poza tym w ostatnich latach eksperci zaobserwowali spory wzrost aplikacji kobiet na stanowiska procesowe oraz te związane z zarządzaniem w IT (np. Agile Coach, Scrum Master).

    Rosnące zainteresowanie kobiet branżą IT podkreślają eksperci od rynku szkoleniowego. Marcin Kosedowski ze szkoły programowania online Kodilla.com potwierdza, że kobiety stanowią już 30% kursantów uczestniczących w bootcampach. Z kolei z danych Antal wynika, że co piąta osoba aplikująca do branży IT to przedstawicielka płci pięknej, choć jeszcze 5 lat temu pań startujących do IT praktycznie nie było.

    Programistka – humanistka czy prawniczka?

    Rosnąca liczba kobiet w IT to efekt zwiększającej się świadomości atrakcyjności tego zawodu – jak czytamy w raporcie “Dziewczyny na politechniki” przygotowywanym przez Fundację Edukacyjną Perspektywy. Choć liczba studentek kierunków informatycznych rośnie, to nadal stanowią one jedynie 14,6% wszystkich studentów kierunków informatycznych.

    Jak zatem kobiety trafiają do IT? Paulina, która od ponad roku pracuje jako Junior Java Developer, to absolwentka studiów informatycznych oraz bootcampa programistycznego (kierunkowego szkolenia realizowanego w trybie online). Jak opowiada: – Pracę w IT rozpoczęłam na stanowisku Junior Java Developer, niewiele ponad miesiąc po skończeniu bootcampa. Czy uważam, że płeć miała znaczenie, podczas nauki, rekrutacji czy obecnie w pracy? W mojej opinii nie. Wszystko zależy od samego człowieka, jego charakteru, umiejętności, predyspozycji i osobowości, a czy jest to kobieta czy mężczyzna, to już moim zdaniem ma mniejsze znaczenie.

    Coraz mniejsze znaczenie ma także wykształcenie. W branży IT można realizować się nie tylko po ukończeniu studiów kierunkowych, czy w ogóle – studiów. Ciekawych wniosków na ten temat dostarcza raport “Strong Women in IT 2019” przygotowany przez Come Creations Group. Opracowanie poświęcono paniom zajmującym stanowiska kierownicze i zarządcze w tej branży. Okazuje się, że w korporacjach dominują kobiety z wykształceniem ekonomicznym (40%), informatycznym (26%) i humanistycznym (22%). Ale jeśli spojrzymy na te same kategorie w startupach, poza ekonomistkami, które tutaj również dominują (24%), firmami rządzą także humanistki (15%) i prawniczki (14%).

    Z tego samego raportu dowiadujemy się również, w jaki sposób kobieca kadra zarządzająca w IT zdobywała wiedzę dotyczącą nowych technologii. Tu na pierwszym miejscu są konferencje, a następnie książki i kursy online. Najrzadziej wspominanym sposobem na podniesienie kwalifikacji były studia podyplomowe.

    Kobiety do broni?

    Branża IT stawia przed kobietami również coraz ciekawsze wyzwania. Niedawno w sieci pojawiło się ogłoszenie rekrutacyjne informujące o naborze na stanowiska IT w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. CBA szuka programistów, kierowników projektów, administratorów systemów i sieci, specjalistów od cyberbezpieczeństwa, informatyki śledczej oraz osób, które zajmują się wsparciem IT. Kodilla.com zapytała agentów odpowiedzialnych za rekrutację, jak wygląda podział płci wśród zgłaszających się kandydatów:

    W naszym zawodzie mężczyźni nadal stanowią większość, zarówno wśród funkcjonariuszy, jak i osób kandydujących do pracy. Z roku na rok widzimy jednak wzrost zainteresowania ze strony kobiet, bo powiedzmy sobie szczerze – płeć nie ma tu żadnego znaczenia. Chcąc pracować w CBA trzeba się zdecydować na pełnienie służby ojczyźnie – to poważna decyzja i zobowiązanie na wiele lat, które daje jednocześnie gwarancję na stabilne zatrudnienie. Nie ma dla nas też dużego znaczenia wykształcenie techniczne. Połowa osób, która zgłasza się do pracy w naszych działach IT to osoby po innych kierunkach niż informatyka lub po bootcampach programistycznych – wyjaśnia agent CBA.

    A na jakie benefity może liczyć programista pracujący dla CBA? Obok możliwości przejścia na emeryturę już po 25 latach służby, to wyjątkowa okazja do odbycia szkoleń, których nie zapewni żaden inny pracodawca, takich jak m.in. posługiwanie się bronią palną, biały wywiad, samoobrona czy tajna obserwacja. Choć oczywiście na niekonwencjonalne przywileje można liczyć nie tylko w służbach specjalnych.

    – Bezpłatne pakiety medyczne, karty wstępu do obiektów sportowo-rekreacyjnych, elastyczne podejście do czasu pracy, w tym brak obowiązku “odbijania karty” codziennie o godz. 7:30 czy możliwość pracy zdalnej to tylko przykładowe ułatwienia w IT, które chętnie wykorzystują programistki, szczególnie mamy. Dzięki nim praca nie stanowi tak dużego obciążenia dla ich życia rodzinnego, jak może być w innych branżach. Nie bez powodu work-life balance, obok możliwości rozwoju i atrakcyjnego wynagrodzenia, to jeden z ważniejszych argumentów podczas podejmowania decyzji o dołączeniu do IT – podsumowuje Marcin Kosedowski z Kodilla.com.

  • Sąd zgodził się na zwolnienie prezesa Sygnity z aresztu

    Sąd zgodził się na zwolnienie prezesa Sygnity z aresztu

    Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec prezesa zarządu Sygnity środka zapobiegawczego w postaci poręczenia majątkowego i pod warunkiem jego ustanowienia – zastosowania środka wolnościowego, natomiast wobec przewodniczącego rady nadzorczej tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

    „13 czerwca 2019 r. spółka powzięła wiedzę o orzeczeniu przez sąd w związku z prowadzonym śledztwem w stosunku do prezesa zarządu środka zapobiegawczego w postaci poręczenia majątkowego i pod warunkiem jego ustanowienia zastosowania środka wolnościowego, natomiast wobec przewodniczącego pady nadzorczej tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy” – podano w komunikacie.

    Poza tym, w komunikacie stwierdzono, że powyższa sytuacja nie ma znaczącego wpływu na sytuację spółki, w szczególności w zakresie możliwości działania jej organów, zgodności ich składu z prawem i statutem spółki. Mimo to, ceny akcji spółki drastycznie spadają, a cała afera korupcyjna związana z Sygnity i Pocztą Polską moze bardzo negatywnie odbić się na działalności spółki.

  • Sztuczna inteligencja szansą na skuteczną walkę z korupcją

    Sztuczna inteligencja szansą na skuteczną walkę z korupcją

    3,6 biliona dolarów, czyli ponad 13,5 bln złotych. Jak poinformował w trakcie odbywającej się ostatnio z okazji Międzynarodowego Dnia Zwalczania Korupcji konferencji sekretarz ONZ generał Antonio Guterres, tyle światowa gospodarka straciła w 2017 roku z wyniku korupcji.

    Aż jedna czwarta respondentów globalnego badania, przeprowadzonego na potrzeby zidentyfikowania aktualnej skali problemu przez Transparency International, przyznała, że musiała wręczyć łapówkę w zamian za dostęp do usług publicznych w ciągu ostatnich 12 miesięcy. W związku z niewystarczającą skutecznością dotychczasowych działań, coraz częściej mówi się o zastosowaniu nowej „broni” – sztucznej inteligencji.

    CBA – ChatBot Antykorupcyjny

    Aż 57% respondentów wspomnianego badania Transparency International jest zgodnych co do faktu, że organy administracji publicznej ich państw nie radzą sobie z ograniczaniem zjawiska korupcji. Brakuje odpowiednich środków umożliwiających kontrolę i nadzór nad codzienną pracą urzędników czy lokalnych samorządów. W niektórych krajach problem ten przyjmuję taką skalę, że obywatele uświadamiają sobie konieczność bycia „na łasce korupcji”, czyniąc z niej oczywisty składnik codziennej rzeczywistości, jak donosi ONZ. Co jednak, gdyby powołać do życia wirtualnego „kontrolera” pracy urzędników, który byłby zdolny do agregowania ogromnych ilości związanych z nią danych i odnajdywania w nich podejrzanych zmiennych?

    Pierwszy krok w stronę stworzenia takiego systemu zrobili autorzy portalu Botsfloor.com, którzy publikują na jego łamach efekty prac nad kolejnymi wariacjami popularnych chatbotów. Zaprogramowali oni, korzystającego z facebookowego Messengera, bota o nazwie SlugaNarodu, dostępnego dla mieszkańców Ukrainy. Zauważyli, że w sieci odnaleźć można szereg informacji związanych z osobami na wysokich stanowiskach publicznych, jednak poza regularnymi zeznaniami majątkowymi są one niezwykle trudne do odnalezienia, często niekompletne i rozlokowane po wielu zakładkach czy folderach serwisów rządowych. Postanowili więc stworzyć swoistego wirtualnego pośrednika pomiędzy obywatelem a profilami urzędników, który operując na tysiącach znalezionych w sieci rekordów danych będzie w stanie dostarczyć im możliwie najlepszy obraz wybranej osoby sprawującej społeczną posługę. Dzięki temu, każdy mieszaniec Ukrainy ma możliwość „prześwietlenia” pod kątem posiadanego majątku, w tym finansów, nieruchomości czy papierów wartościowych każdego wprowadzonego do bazy wiedzy chatbota urzędnika lub polityka, zadając pytania wirtualnemu rozmówcy. Ponadto, SlugaNarodu chętnie wysłucha również wszystkich skarg i zażaleń na działalność każdego z nich, automatycznie powiadamiając o przypadkach łamania prawa dziennikarzy oraz odpowiednie organy. Wszystko to z poziomu smartfona. To jeden z ciekawszych ostatnimi czasy przykładów adaptacji chatbotów w dotychczas nieeksplorowanej przez nich strefie. Duża część korzystających na co dzień ze zdobyczy nowych technologii osób natrafiła zapewne na wirtualnych urzędników, ułatwiających kontakt z administracją publiczną i dostęp do jej usług. Nie sądzę jednak, by wiele z nich spotkała się z „chatbotem – nadzorcą” – dodaje Maciej Stanusch ze Stanusch Technologies.

    Idąc naprzód

    Według opracowania opublikowanego przez Andre Petherhama i Isaka Nti Asare na łamach Oxford Insights, powyższy eksperyment nie jest ewenementem. Ponownie wracamy na Ukrainę, gdzie działa również system o nazwie ProZorro, który jest otwartą platformą zamówień publicznych, zapewniającą pełną transparencję wszystkich decyzji i działań rządu związanych z wydawaniem publicznych pieniędzy. Podobne rozwiązanie, pod nazwą Open Data Charter, funkcjonuje również w Meksyku. To jednak zdecydowanie za mało by mówić o realnym wykorzystaniu potencjału technologicznego w tropieniu korupcji czy nadużyć, gdyż wszystkie informacje muszą być tutaj wprowadzane „ręcznie”.

    Kluczowe jest tutaj opracowanie skutecznego systemy do tzw. data-miningu, czyli automatycznego wyszukiwania w zasobach sieci informacji o działalności urzędników. Poza tym, inteligentne narzędzie powinno automatycznie „czytać ze zrozumieniem” – zarówno tekstowe jak i liczbowe informacje i na podstawie wielu parametrów samoczynnie identyfikować wszystkie nieprawidłowości. W skrócie – przyszłość leży tutaj w inteligentnych platformach, które nie będą oczekiwać na zasilenie danymi, ale odnajdą je same i zweryfikują, czy wszystko działa w najlepszym porządku, czy też coś tu wskazuje na „szwindel” – tłumaczy Jacek Grzyb z teamLeaders, firmy pracującej nad stworzeniem superkomputera zdolnego do interpretacji języka polskiego.

    Prace nad tego typu rozwiązaniami trwają już dzisiaj. Warto wspomnieć tu choćby o opracowanej przez dwóch hiszpańskich naukowców – Felixa Lopeza-Iturriagę oraz Ivana Pastor Sanza – platformie rozpoznawania zagrożenia korupcyjnego na hiszpańskich prowincjach. Analizując na bieżąco dane takie jak wzrost cen nieruchomości, poziom wzrostu gospodarczego regionu, ilość instytucji depozytowych czy czas pozostania przy władzy jednej opcji politycznej potrafiła ona rozpoznać z wyprzedzeniem kiedy pojawi się największe zagrożenie aktami korupcji, które w obliczu danego stanu rzeczy po prostu „muszą” się pojawić. Oxford Insights donosi również, że sztuczną inteligencję do namierzania podejrzanych transakcji bankowych, w czasie rzeczywistym, stosuje także Citibank.

    Sygnał do zmian

    Wspomaganie się narzędziami sztucznej inteligencji w procesach zapobiegających oraz zwalczających korupcję ma przed sobą długą, ale i bardzo obiecującą drogę. Niemniej, z pewnością będzie to jedna z najczęściej stosowanych do walki z nią broń. A ta powinna przybierać na sile – ponad połowa ankietowanych przez Transparency International, niezależnie od wieku, przyznała, że czuje się zobowiązania do wspierania aktywności skierowanych przeciwko korupcji.

  • 10 mln zł za sieć, która nie powstała

    10 mln zł za sieć, która nie powstała

    Katowicka spółka Open-Net w latach 2013-2015 otrzymała 10 mln zł dotacji na budowę sieci szerokopasmowego dostępu do Internetu na terenie 29 miejscowości w województwach łódzkim i śląskim. Pieniądze zostały wypłacone, jednak sieć nie powstała w ogóle bądź tylko szczątkowo.

    Śledztwo jest w toku, jednak dane CBA wskazują, że spółka miała posłużyć się przy tym poświadczającą nieprawdę i nierzetelną dokumentacją. Dofinansowanie zostało uzyskane z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka 2007-2013 za pośrednictwem instytucji wdrażającej programy europejskie (obecnego Centrum Projektów Polska Cyfrowa).

    Agenci Delegatury CBA w Katowicach zatrzymali w środę 4 podejrzanych: dwie osoby zarządzające katowicką spółką informatyczną Open-Net S.A. oraz dwóch przedstawicieli podwykonawcy mającego realizować budowę sieci szerokopasmowej w powiecie żywieckim i łęczyckim. Do zatrzymań doszło w Katowicach, Mysłowicach, okolicach Włocławka oraz w jednej z miejscowości powiatu chrzanowskiego.

    Zatrzymani usłyszeli zarzuty m.in. wyłudzenia środków finansowych w kwocie ponad 10 mln złotych z dotacji, doprowadzenia kilkunastu swoich obligatariuszy do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie ok. 1 mln zł oraz tzw. prania pieniędzy. Decyzją sądu prezes spółki i członek rady nadzorczej trafili do aresztu. – czytamy w komunikacie CBA.

  • Geomedycyna – czyli lokalizacja w służbie zdrowia

    Geomedycyna – czyli lokalizacja w służbie zdrowia

    Jako społeczeństwo przykładamy coraz większą wagę do kwestii naszego stanu zdrowia. Badania przeprowadzone przez firmę Bayer[1] wskazują, że prawie 70 proc. badanych wierzy, że to od nich samych zależy czy będą zdrowi, pozostali wskazują, że stan ich zdrowia zależy w dużej mierze od predyspozycji genetycznych oraz trybu życia. Niebagatelną rolę na  nasze zdrowie ma również otoczenie, a przede wszystkim środowisko w jakim żyjemy. To gdzie mieszkamy i jakim oddychamy powietrzem wpływa bezpośrednio na nasz stan zdrowia. Kwestia zależności między lokalizacją a naszym samopoczuciem doczekała się już własnego określenia – geomedycyna.

    Każde miejsce ma swoją środowiskową historię i każde środowisko potencjalnie wpływa na nasz stan zdrowia – nie od dziś wiadomo, że zanieczyszczone powietrze prowadzi do chorób serca i astmy. Badania przeprowadzone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) [2] dowodzą, że szkodliwe środowisko każdego roku jest przyczyną śmierci milionów osób, które chorują na raka, choroby serca i układu oddechowego oraz choroby układu pokarmowego – nasz adres zamieszkania może być również odpowiedzialny za niektóre chorób u noworodków.

    Początki geomedycyny

    Informacje dotyczące zdrowia w powiązaniu z lokalizacją występują już w zapiskach pochodzących ze starożytnych Chin, Grecji i Indii. Za początek współczesnej geomedycny przyjmuje się wydarzenie, które związane było z wybuchem epidemii Cholery w 1854 roku w Londynie. John Snow to anestezjolog, któremu zawdzięczamy rozwikłanie zagadki przenoszenia się bakterii cholery. Sporządził on mapę miejsc występowania przypadków zachorowań i zestawił ją z lokalizacją miejskich pomp. W wyniku tej analizy wytypował ujęcie wody, które było skażone groźną bakterią.

    Od tamtej pory geomedycyna przeszła długą drogą i w  XXI wieku za sprawą rozwoju nowoczesnych technologii zaczyna zyskiwać należne jej miejsce w kanonie nauk medycznych. Mimo iż zestawianie danych dotyczących zanieczyszczenia powietrza czy wody ze stanem naszego zdrowia wydaje się logiczne i naturalne, to zebranie informacji, które dawałyby jasne odpowiedzi nie jest już takie proste. Dopiero rozwój Internetu Rzeczy, postępująca miniaturyzacja elektroniki, technologia GPS i łączność bezprzewodowa przyczyniają się do wzrostu liczby urządzeń, które są w stanie w dokładny sposób zbierać dane na temat naszego zdrowia. Przyczynia się do tego również rozwój elektronicznego rekordu pacjenta (EHR – ang. electronic health record), który to rejestr ma za zadanie przechowywać wszystkie dane na temat pacjenta, również te dotyczące miejsca jego przebywania.

    Medycyna zadaje pytanie – „gdzie?”

    Jednym z ciekawszych przykładów wykorzystania Internetu rzeczy w geomedycynie są działania podejmowane przez miasto Louisville w Kentucky (USA). Projekt „Air Louisville”, który wystartował w 2012 zakłada wykorzystanie inteligentnych inhalatorów dla astmatyków, które monitorują kiedy i gdzie inhalator został użyty. Zebrane dane są zestawiane z poziomem zanieczyszczeń, temperaturą, wilgotnością, porą roku oraz odległością od dróg i innych źródeł zanieczyszczeń w celu identyfikacji miejsc, w których najczęściej dochodzi do ataku astmy i powodów tych ataków. Projekt ma dwutorowe podejście. Z jednej strony pomaga osobom z astmą w kontrolowaniu swojej choroby i unikaniu miejsc, gdzie warunki środowiskowe mogą wywołać atak, z drugiej natomiast dostarcza informacji na temat zanieczyszczeń i kondycji środowiska naturalnego.

    Wyniki akcji są więcej niż zadowalające. Służba zdrowia miasta Louisville odnotowuje obecnie ponad 50 proc. mniej przypadków ataków astmy i przyjęć w trybie nagłym wśród osób biorących udział w projekcie. Co ciekawe jeszcze w 2014 roku miasto było na pierwszym miejscu amerykańskich metropolii, w których osobom z chorobami dróg oddechowych żyje się najciężej.

    Obecnie na rynku jest wiele aplikacji z dziedziny ochrony zdrowia, które wykorzystują dane przestrzenne. Aplikacje te pomagają zlokalizować najbliższą aptekę, w której znajdziemy potrzebne nam lekarstwo bądź najbliższego nam lekarza.

    Aplikacja „My Place History” Esri pozwala pacjentom na tworzenie profilu miejsc, w których przebywali i zestawianie go z mapami zanieczyszczeń powietrza czy wody. W Polsce mimo, iż oficjalnie nie działa jeszcze ani system ani aplikacja, która zestawiałaby dane dotyczące naszego miejsca zamieszkania z warunkami środowiskowymi, każdy z nas na własną rękę może skorzystać z ogólnodostępnych informacji dotyczących  występowania smogu czy jakości wód.

    Eksperci wskazują, że geomedycyna ma jeszcze na swojej drodze wiele przeszkód, które nie pozwalają na jej szerokie zastosowanie. Pierwsza – to brak wystarczającej liczby danych, a druga – brak świadomości nie tylko wśród lekarzy, lecz także wśród osób zarządzających ochroną zdrowia.

    Problem nie leży w samych narzędziach GIS, ale w wykorzystaniu tych narzędzi w procesie zbierania i przetwarzania danych medycznych. Coraz większe znaczenie danych geograficznych w naszym życiu ale także w biznesie rodzi nadzieję, że również branża medyczna podejdzie do tego zagadnienia z zainteresowaniem – mówi Krzystzof Stańczak z Sektora Bezpieczeństwa i Administracji Centralnej w Esri Polska

    [1] http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C400571%2Cbadanie-dwie-trzecie-polakow-deklaruje-ze-dba-o-zdrowie.html
    [2] http://www.who.int/airpollution/en/