Tag: Branża spożywcza

  • Mniej produktu za tą samą cenę – czy downsizing jest legalny?

    W branży spożywczej zmniejszenie wagi lub pojemności produktu przy zachowaniu ceny to tzw. downsizing. Nie zabraniają tego ani przepisy krajowe, ani unijne. „To praktyka wątpliwa moralnie i niezgodna z dobrymi obyczajami, ale na gruncie prawnym trudno z nią walczyć” – uważają eksperci portalu Prawo.pl. Jednak coraz więcej skarg klientów napływa do UKOiK.

    Downsizing to zmniejszenie wagi lub pojemności produktu przy zachowaniu ceny na dotychczasowym poziomie. Przy rosnących kosztach produkcji producenci chcą w ten sposób uniknąć podnoszenia cen produktu. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy tego typu działania mogą zostać uznane za wprowadzanie konsumentów w błąd i stosowanie tzw. ukrytych podwyżek cen.

    Zmniejszony produkt na pierwszy rzut oka nie różni się od swojego poprzednika. Zmiana najczęściej jest niewielka. Klientowi trudno się zorientować, że opakowanie jest mniejsze niż dotychczas, albo że – zachowując dotychczasowy rozmiar – zawiera mniej produktu. Automatycznie sięga po towar, który zna i kupuje od lat. I – jak podaje Prawo.pl – właśnie ten mechanizm często wykorzystują producenci, stosując np. downsizing wizualny, gdzie np. ceny wędlin nie są podawane za kilogram, ale za 100 g.

    Serwis przypomina, że zarówno polskie, jak i unijne przepisy wprost nie regulują kwestii zmniejszania gramatury opakowań produktów konsumpcyjnych przy – zazwyczaj – jednoczesnym utrzymaniu ceny sprzedaży danego produktu. Dotyczy to artykułów żywnościowych, a także szeroko rozumianej chemii gospodarczej, czy kosmetyków.

    „Poza rzadkimi przypadkami (np. dla napojów alkoholowych powyżej 100 ml), ustawa o towarach paczkowanych nie wymaga określonych gramatur lub pojemności dla danej kategorii produktów konsumpcyjnych. Producenci mogą zatem samodzielnie określać wagę lub pojemność oferowanych produktów”

    Eliza Iwaniszyn, radca prawny, ekspert prawa żywnościowego i prawa konkurencji w kancelarii FAIRLEGAL, cytowana przez Prawo.pl

    Jak podkreśla portal, ustawa o informowaniu o cenach towarów i usług zobowiązuje jedynie do uwidaczniania ceny oraz ceny jednostkowej towaru lub usługi w sposób jednoznaczny, niebudzący wątpliwości oraz umożliwiający porównanie cen.

    „Przepisy milczą w kwestii obowiązku informowania konsumentów o zmianie masy lub objętości konkretnych produktów”

    Eliza Iwaniszyn

    Jak pisze Prawo.pl, downsizing jest nieuregulowaną, coraz powszechniejszą praktyką w obrocie gospodarczym, stosowaną w wielu branżach. Ale – według serwisu – można jednak pokusić się o ustalenie granic prawnych tego zjawiska. W pewnych bowiem okolicznościach zmniejszone opakowania mogą wprowadzać konsumentów w błąd i tym samym naruszać przepisy unijnego rozporządzenia, 1169/2011 dotyczącego tzw. znakowania produktów spożywczych lub przepisów ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym czy też ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

    Prezes UOKiK, z uwagi na ilość zgłoszeń dotyczących downsizingu, zapowiedział dokonanie weryfikacji praktyk stosowanych przez przedsiębiorców, związanych z obniżaniem gramatur produktów, aby zweryfikować czy działania producentów nie wprowadzają w błąd i nie naruszają zbiorowych interesów konsumentów.

  • Oracle przejmuje firmę Cerner

    Oracle przejmuje firmę Cerner

    Firmy Oracle Corporation oraz Cerner Corporation wspólnie ogłosiły dziś umowę, na mocy której Oracle nabędzie firmę Cerner w drodze wykupu akcji za 95 USD w gotówce za akcję — lub blisko 28,3 mld USD. Cerner jest wiodącym dostawcą cyfrowych systemów informacyjnych wykorzystywanych przez szpitale i systemy ochrony zdrowia, które umożliwiają pracownikom medycznym świadczenie lepszej opieki zdrowotnej poszczególnym pacjentom i całym społecznościom.

    Prezes i dyrektor ds. wdrożeń i rozwoju technologii Oracle Larry Ellison stwierdził, żeCerner i Oracle wspólnie mogą zmienić sposób świadczenia opieki zdrowotnej poprzez dostarczanie pracownikom ochrony zdrowia lepszych informacji pozwalających podejmować bardziej trafne decyzje w zakresie leczenia, co pozytywnie wpłynie na pacjentów. Za sprawą tego przejęcia firma Oracle rozszerzy swoją misję o odpowiedzialność za zapewnienie przepracowanemu personelowi medycznemu łatwych w użyciu narzędzi cyfrowych nowej generacji umożliwiających dostęp do informacji poprzez interfejs głosowy bezpiecznych aplikacji chmurowych. Systemy informacji medycznej nowej generacji mają zmniejszyć obciążenia administracyjne, którymi są obarczeni pracownicy ochrony zdrowia, zwiększyć prywatność i poprawić wyniki leczenia pacjentów oraz obniżyć ogólne koszty opieki zdrowotnej”.

    Safra Catz, dyrektorka naczelna Oracle, dodaje: „Przewidujemy, że to przejęcie natychmiast zwiększy zyski firmy Oracle w ujęciu niepodlegającym standardom GAAP w pierwszym pełnym roku podatkowym po zamknięciu. Przyniesie też znaczne korzyści w drugim i kolejnych latach podatkowych. Sektor ochrony zdrowia jest największym i najważniejszym rynkiem pionowym na świecie. W zeszłym roku tylko w Stanach Zjednoczonych wydatki na ochronę zdrowia sięgnęły 3,8 bln dolarów. Tempo wzrostu przychodów Oracle zwiększyło się w tym roku, a firma Cerner będzie ogromnym dodatkowym motorem tego wzrostu w nadchodzących latach, gdy rozszerzymy jej działalność na wiele innych krajów na całym świecie. Dokładnie taką strategię wzrostu przyjęliśmy, kupując NetSuite — jednak w przypadku firmy Cerner możliwości uzyskiwania przychodów są jeszcze większe”.

    „Cerner to lider w zakresie cyfryzacji opieki medycznej. Nadszedł czas, aby zrealizować nasz prawdziwy cel, wykorzystując właściwe narzędzia, które w odpowiednim czasie dostarczają pracownikom ochrony zdrowia potrzebne informacje” — podkreśla David Feinberg, prezes i dyrektor naczelny firmy Cerner. „Przyłączenie się do Oracle jako dedykowana branżowa jednostka biznesowa jest bezprecedensową okazją do przyspieszenia naszych prac związanych z modernizacją elektronicznej dokumentacji medycznej, usprawnianiem pracy personelu medycznego oraz zapewnianiem pacjentom bardziej połączonej, wydajnej opieki najwyższej jakości. Cieszymy się również, że firma Oracle jest zaangażowana w utrzymywanie i rozwijanie naszych działań na rzecz społeczności, w tym w obszarze Kansas City”.

    Mike Sicilia, wiceprezes wykonawczy ds. branż specjalistycznych w Oracle: „Oracle Autonomous Database, narzędzia do tworzenia aplikacji niewymagające umiejętności programowania oraz interfejs użytkownika naszego głosowego asystenta cyfrowego pozwalają nam błyskawicznie modernizować systemy firmy Cerner i przenosić je do chmury drugiej generacji. Można to zrobić bardzo szybko, ponieważ najważniejszy system kliniczny firmy Cerner działa już w oparciu o bazy danych Oracle Database. W tej kwestii nie ma potrzeby wprowadzania żadnych zmian. Zmieni się za to interfejs użytkownika. Sprawimy, że systemy Cerner będą znacznie łatwiejsze w obsłudze, zaczynając od uczynienia głosowego asystenta cyfrowego Oracle podstawowym interfejsem systemów klinicznych firmy Cerner. Dzięki temu pracownicy ochrony zdrowia będą mogli poświęcać mniej czasu na wprowadzanie danych do systemu, a więcej na opiekę nad pacjentami”. 

    Najważniejsze informacje

    Wykup akcji za 95 USD w gotówce za akcję (lub około 28,3 mld USD), co natychmiast przyczyni się do wzrostu zysków Oracle.

    • Efekt kumulacyjny w odniesieniu do zysków Oracle w ujęciu niepodlegającym standardom GAAP w pierwszym pełnym roku podatkowym po zamknięciu i znaczne korzyści w drugim i kolejnych latach podatkowych.
    • Cerner będzie dla Oracle ogromnym dodatkowym motorem wzrostu zysków w nadchodzących latach, gdy firma Oracle rozszerzy działalność firmy Cerner na wiele innych krajów na całym świecie.
    • Przewiduje się, że transakcja zostanie zamknięta w roku kalendarzowym 2022. Zakończenie transakcji jest uzależnione od otrzymania określonych zgód urzędu regulacyjnego i spełnienia innych warunków zamknięcia, w tym odpowiedzi przez akcjonariuszy posiadających większość pozostających w obrocie akcji firmy Cerner na wezwanie do sprzedaży.
    • Oracle przewiduje utrzymanie oceny ratingu kredytowego na poziomie inwestycyjnym.

    Oracle ma duże doświadczenie we wspieraniu działań najważniejszych branż.

    • Oracle dostarcza rozwiązania branżowe obsługujące najważniejsze operacje wykonywane przez klientów działających w największych branżach na świecie.
    • Aktualnie Oracle działa m.in w następujących branżach: usługi finansowe, telekomunikacja, usługi użyteczności publicznej, farmaceutyka, hotelarstwo i turystyka, handel detaliczny, branża spożywcza, budownictwo i inżynieria, produkcja oraz zarządzanie.
    • Firma Oracle oferuje także najlepszą w swojej klasie infrastrukturę chmurową, wspomagającą modernizację cyfrową, co znacząco obniża całkowity koszt IT w tych krytycznych sektorach przemysłu.

    Cerner jest liderem w branży usług IT dla sektora opieki zdrowotnej. Działalność firmy stanowi uzupełnienie działalności Oracle.

    • Cerner jest wiodącym dostawcą cyfrowych systemów informacyjnych wykorzystywanych przez szpitale, które umożliwiają pracownikom ochrony zdrowia świadczenie lepszej opieki poszczególnym pacjentom i całym społecznościom.
    • Cerner od ponad czterech dekad prowadzi działania w zakresie modernizacji elektronicznej dokumentacji medycznej, poprawy warunków pracy personelu medycznego oraz usprawnienia i automatyzacji procesów klinicznych i administracyjnych.

    Wspólnie Oracle i Cerner będą chronić inwestycje klientów i przekształcać opiekę zdrowotną.

    • Według najnowszego badania przeprowadzonego przez Mayo Clinic[1], lekarze poświęcają od 1 do 2 godzin na uzupełnianie elektronicznej dokumentacji i pracę biurową na każdą godzinę spędzoną na bezpośrednim kontakcie z pacjentami. Dodatkowo poświęcają od 1 do 2 godzin czasu osobistego na działania związane z elektroniczną dokumentacją medyczną.
    • Cerner i Oracle wspólnie mogą zmienić sposób świadczenia opieki zdrowotnej poprzez dostarczanie pracownikom ochrony zdrowia lepszych informacji pozwalających podejmować bardziej trafne decyzje w zakresie leczenia, co pozytywnie wpłynie na stan pacjentów.
    • Współpraca ta chroni również inwestycje klientów w firmie Cerner; ich wartość będzie rosła w miarę udostępniania nowoczesnych i połączonych technologii.
    • Dzięki zasobom, infrastrukturze i możliwościom chmury Oracle, firma Cerner będzie mogła przyspieszyć tempo opracowywania produktów i technologii, umożliwiając sprawniejszą, połączoną, wydajną opiekę wysokiej jakości.
      –  Koncentracja firmy Oracle na łatwości użytkowania i głosowych interfejsach użytkownika radykalnie skraca czas, jaki pracownicy medyczni spędzają na obsłudze systemów i zwiększa ilość czasu poświęcanego na opiekę nad pacjentami.
    • Wyjątkowa okazja, aby umożliwić klientom skorzystanie z nowoczesnych, innowacyjnych technologii Oracle, takich jak chmura, sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe itp., aby zwiększyć dostępność, bezpieczeństwo, wydajność i skuteczność opieki medycznej, zarówno dla pacjentów, jak i pracowników.
      –  Systemy Cerner działające w chmurze 2. generacji będą dostępne 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. Celem jest zniwelowanie nieplanowanych przestojów w środowisku medycznym do zera.
      –  W przypadku systemów Cerner działających w oparciu o bazy danych Oracle, tylko upoważnieni pracownicy medyczni mogą uzyskiwać dostęp do danych dotyczących pacjentów. Specjaliści ds. IT, którzy obsługują systemy, nie mają wglądu w te dane.
    • Oracle i Cerner zobowiązują się do ciągłego i ulepszonego zarządzania informacjami zdrowotnymi. Ma w tym pomóc globalna infrastruktura operacyjna Oracle.

    Cerner będzie dedykowaną branżową jednostką biznesową działającą w ramach Oracle.

    • Cerner umożliwi Oracle rozwój w sektorze medycznym. Firmy wspólnie usprawnią świadczenie opieki zdrowotnej poszczególnym osobom, a także społecznościom na całym świecie.
    • Oracle zamierza utrzymywać i rozwijać działania firmy Cerner na rzecz społeczności, w tym w obszarze Kansas City, a jednocześnie wykorzystywać swój globalny zasięg w celu szybszego wkraczania w nowe regiony.

    1.     Melnick, E. R; Dyrbye, L.N., Sinsky, C. A. i in.
    The Association Between Perceived Electronic Health Record Usability and Professional Burnout Among US Physicians.
    Mayo Clinic Proceedings vol. 95, wyd. 3, P476-487, 1 marca 2020 r.

  • ABB przejmuje Codian Robotics

    ABB przejmuje Codian Robotics

    Poszerzając swoje portfolio szybkich robotów przemysłowych, ABB będzie mogła skuteczniej wspierać wytwórców w zakresie precyzyjnej i higienicznej produkcji. Roboty typu delta to przy okazji bardzo skuteczne narzędzie w czasie pandemii.

    Oferta Codian Robotics B.V., niderlandzkiego producenta robotów typu delta, obejmuje wyspecjalizowaną linię urządzeń wykorzystywanych w warunkach produkcyjnych, które wymagają precyzji oraz wysokich standardów higienicznych i sanitarnych. Przykładem takich sektorów jest branża spożywcza i farmaceutyczna.

    Transakcja jest efektem coraz większego zaangażowania ABB w rozwijający się obszar robotów typu delta, które okazują się doskonałym rozwiązaniem na czas nowych, pandemicznych standardów i obostrzeń.

    – Dzięki tej strategicznej inwestycji będziemy w stanie jeszcze lepiej wspierać naszych partnerów w modernizacji linii produkcyjnych. Urządzenia typu delta wyróżniają się wysoką precyzją oraz stanowią skuteczne narzędzie w stosowaniu dystansu społecznego. Nasz optymizm podzielają eksperci z AMA (Advanced Market Analitics), którzy prognozują, że w tym roku wartość rynku robotów typu delta wzrośnie o blisko 10 proc.mówi Michał Kaźmierczak, dyrektor biznesu Robotyki i Automatyki Dyskretnej ABB w Polsce.
    Robot do zadań specjalnych

    Codian Robotics posiada wyróżniające się na rynku portfolio maszyn z higieniczną konstrukcją, która pozwala na bezpieczną obróbkę otwartej żywności. Obecnie większość robotów działających w przemyśle spożywczym nie została zaprojektowana z myślą o bezpośrednim kontakcie z produktami spożywczymi.

    – Dostrzegamy duże zapotrzebowanie na roboty wykonujące czynności podnoszenia i umieszczania przy zachowaniu wysokich standardów higienicznych, których stosowanie dodatkowo wymusza pandemia COVID-19. Nasi klienci z sektora spożywczego, farmaceutycznego oraz logistyki wykazują szczególnie duże zainteresowanie potencjałem automatyzacji, która zapewni im sprawne funkcjonowanie łańcuchów dostaw przy jednoczesnej ochronie pracownikówtłumaczy Sami Atiya, dyrektor globalnego biznesu Robotyki i Automatyki Dyskretnej ABB.

    Dzięki tej inwestycji partnerzy ABB będą mieć możliwość zakupu zintegrowanych rozwiązań z jednego źródła, w ramach strategii „maszynocentrycznej robotyki”. Strategia ta integruje automatyzację maszyn i sterowanie robotami w ramach jednej platformy.

    Kompletne rozwiązania

    Siedziba główna Codian Robotics znajduje się w niderlandzkim Edei, gdzie zatrudnianych jest łącznie 20 osób. Dla klientów ważne jest to, że sprzedaż firmy nie będzie miała wpływu na prowadzone do tej pory projekty – Codian Robotics nadal będzie obsługiwać ich bezpośrednio.

    – Ta transakcja doskonale wpisuje się w naszą strategię, która koncentruje się na wdrażaniu przełomowych technologii, wspierających naszych klientów w wykorzystaniu potencjału automatyki. To zwiększy ich elastyczność w szybko zmieniającym się otoczeniu biznesowym dodał Atiya.

    Robot z innego świata

    Najpopularniejszym robotem w portfolio ABB jest IRB 2400, który został opracowany zgodnie z duchem biomimikry. To metoda tworzenia projektów i konstrukcji w technologii odwołującej się do natury. Robot przemysłowy, który ma posiadać stawy nadgarstkowe, łokciowe i barkowe – jak człowiek – jest dobrym przykładem biomimikry.

    Projektując systemy zrobotyzowane, inżynierowie często zwracają uwagę na struktury mięśniowo-szkieletowe zwierząt i ludzi. Ma to logiczne uzasadnienie.

    – Projektując robota przeznaczonego do zadań, które dotychczas wykonywane były manualnie, oczywistym było czerpanie inspiracji z natury. Ma to szereg zalet, ale niekiedy może też ograniczaćzauważa Michał Kaźmierczak.Tym, co sprawia, że robot delta jest fascynujący, to całkowite odejście od ograniczeń biomimikry. To wydajna, zoptymalizowana maszyna, inspirowana nie naturą, ale czystą matematyką i geometrią.
    Włączenie Codian Robotics do rodziny ABB jest kolejnym krokiem w umacnianiu pozycji czołowego dostawcy zaawansowanych i kompleksowych rozwiązań dla sektora wytwórczego. Zgodnych z filozofią Industry 4.0.

  • PARP: Innowacyjność kluczem do wyjścia z kryzysu

    PARP: Innowacyjność kluczem do wyjścia z kryzysu

    Koronawirus może w ciągu następnych 5 lat kosztować globalną gospodarkę nawet 82 bln dolarów. Rządowe wsparcie przedsiębiorstw w czasie kryzysu związanego z pandemią osiągnęło rozmiary niespotykane w globalnej historii. Eksperci Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości w najnowszej edycji raportu „Monitoring trendów w innowacyjności” przyjrzeli się działaniom, które podjęły państwa na całym świecie, by zapobiec konsekwencjom kryzysu. Z raportu wynika, że w czasie pandemii niezbędne jest innowacyjne podejście firm. Podmioty wspierające przedsiębiorców duży potencjał widzą w startupach, powszechnej cyfryzacji i działaniach zgodnych ze zrównoważonym rozwojem.

    To już 8. edycja raportu „Monitoring trendów w innowacyjności” przygotowanego przez PARP, w którym eksperci analizują najnowsze osiągnięcia w dziedzinie innowacji. W szczególności omawiane są kraje, których narodowe systemy innowacji (NSI) są uznawane za wysokorozwinięte, a funkcjonujące tam rozwiązania mogą stanowić inspirację dla działań w Polsce. Tegoroczna edycja poświęcona jest głównie działaniom wprowadzanym przez rządy wielu krajów w celu powstrzymania konsekwencji pandemii COVID-19.  Według szacunków Univeristy of Cambridge, koronawirus może kosztować globalną gospodarkę nawet 82 bln dolarów w ciągu 5 lat.  W raporcie opisano różnorodne formy wsparcia, które mają pomóc społeczeństwom w przetrwaniu nadchodzącej recesji.

    Państwa doceniają potencjał startupów

    W świadomości społecznej startupy to podmioty, które postrzegane są jako twórcy innowacji. – Kraje na całym świecie doceniają ich wkład w rozwój gospodarek i dlatego chętnie oferują im programy ratowania płynności. Popularne są również konkursy na tworzenie innowacji, przede wszystkim mogących sprostać wyzwaniom spowodowanych pandemią mówi Paulina Zadura, dyrektor Departamentu Analiz i Strategii PARP. Wsparcie w wysokości 1 mld funtów oferuje startupom, które walczą z koronawirusem np. rząd Wielkiej Brytanii. Inwestycje będą miały formę pożyczek zamiennych, co oznacza, że jeśli nie zostaną spłacone, zamieniają się w kapitał własny spółki.

    Specjalny program skierowany do startupów powstał również w Luksemburgu. Koncentruje się na opracowywaniu innowacyjnych produktów i usług opartych na technologii, mających na celu przezwyciężenie gospodarczych, zdrowotnych i społecznych skutków kryzysu związanego z pandemią COVID-19. Wyłonione projekty otrzymają wsparcie w wysokości 150 tys. euro.

    Zrównoważony rozwój ważny nawet w czasie pandemii

    Wiele państw zdecydowało się na bardziej horyzontalne podejście do innowacji w czasie pandemii. Równie ważne, co działania prozdrowotne, są obecnie kwestie związane ze zrównoważonym rozwojem. ONZ definiuje to pojęcie jako odpowiedź na obecne potrzeby ludzi bez ograniczania przyszłym pokoleniom możliwości do zaspokojenia swoich potrzeb. Zrównoważony rozwój wymaga podjęcia wspólnego wysiłku w budowę odpornej na skutki katastrof przyszłości dla wszystkich ludzi na świecie oraz naszej planety. Dla jego osiągnięcia konieczna jest spójność trzech kluczowych elementów: wzrostu gospodarczego, inkluzji społecznej i ochrony środowiska.

    Agencją, która odpowiada za zaspokojenie potrzeb wynikających z kryzysu COVID-19 w dziedzinie zdrowia, zmian klimatu, cyfryzacji, żywności, zrównoważonej energii, mobilności w mieście, produkcji i surowców, jest Europejski Instytut Innowacji i Technologii. Przedsiębiorcy mogą wziąć udział w kilku konkursach, które adresują potrzebę działania w myśl zrównoważonego rozwoju. Jednym z nich jest wsparcie projektów, które mogą stymulować tworzenie miejsc pracy, dobrobyt i „regenerację” gospodarczą w obszarze europejskiej gospodarki ekologicznej. Mnogość programów adresowanych do przedsiębiorców pokazuje, że nie można skupiać się tylko na obecnej sytuacji, a każde nasze działanie będzie mieć konsekwencje w przyszłości.

    Krok ku cyfryzacji

    Walka z następstwami pandemii często sprowadza się do promowania rozwiązań w zakresie cyfryzacji przedsiębiorstw czy aplikacji cyfrowych wychodzących naprzeciw wyzwaniom społecznym. Celem niektórych państw jest sprawienie, żeby MŚP stały się liderami rozwoju  technologii informacyjno-komunikacyjnych. Chiny proponują przedsiębiorcom program, który koncentruje się na trzech konkretnych obszarach: chmura, e-commerce i obecność w sieci. Państwo zapewnia firmom wsparcie w czasie kryzysu COVID-19 w celu cyfryzacji najważniejszych sektorów, jak branża spożywcza czy sektor farmaceutyczny. Program zachęca dostawców usług i rozwiązań technologicznych do podejmowania współpracy z MŚP i pomocy w przejściu do cyfrowego świata. – Również polskie firmy mogą korzystać z podobnego wsparcia. Między innymi na ten cel przeznaczone są środki z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój. Wszystkie rozwiązania wspierające automatyzację procesów w firmie, pracę zdalną, wykorzystywanie rozwiązań chmurowych czy sztucznej inteligencji pomagają firmom zyskać przewagę konkurencyjnąmówi Paweł Chaber z PARP.

    Równie ważne jest oferowanie profesjonalnego doradztwa w kwestiach digitalizacji modeli biznesowych. Pomoc skupia się głównie na pomocy w tworzeniu kanałów cyfrowych, wideo chatów, stron internetowych czy sklepów internetowych. Celem takich działań jest pomoc firmom w dotarciu do zróżnicowanych grup klientów. Popularne są również interaktywne sesje online i seminaria internetowe w tematyce wsparcia biznesów przez technologie.

    Japoński przykład

    Wszystkie powyższe działania aktywnie promuje Japonia, która w czasie obecnego kryzysu może być wzorem dla innych gospodarek. Rząd wyda ponad 830 mln euro w ciągu najbliższych pięciu lat na program, który obejmuje rozwój diagnostyki wczesnego wykrywania i zapobiegania chorobom, zrównoważone metody recyklingu odpadów, zrównoważoną produkcję żywności oraz rozwój komputerów kwantowych. W planach są również intensywne prace nad udoskonalaniem sztucznej inteligencji, a konkretnie stworzenie robota, który odzwierciedli człowieka i jego zdolności. Nowy, zorientowany na misję wysiłek Japonii odzwierciedla potrzebę sprostania największym wyzwaniom w kraju, takim jak populacja starzejąca się szybciej niż gdziekolwiek w rozwiniętym świecie.

    Japonia nie bagatelizuje również problemu zmieniającego się klimatu. Kilka lat temu rząd podjął decyzję o oparciu gospodarki kraju na odnawialnych źródłach energii oraz wodorze. Celem koncepcji jest stworzenie społeczeństwa wodorowego, co w konsekwencji doprowadzi do zmniejszenia emisyjności gospodarki i uniezależnienie jej od paliw kopalnych. Co równie ważne, Japonia stanie się wtedy niezależna energetycznie.

  • Inteligentne opakowania pozwolą lepiej kontrolować jakość jedzenia. Usprawnią też jego przygotowywanie

    Inteligentne opakowania pozwolą lepiej kontrolować jakość jedzenia. Usprawnią też jego przygotowywanie

    Branża spożywcza inwestuje w opakowania nowej generacji, które pozwolą monitorować jakość produktów na każdym etapie ich funkcjonowania, od transportu aż do momentu spożycia. W przyszłości mogą zastąpić informacje o zdatności do spożycia, oceniając świeżość zamkniętych produktów. Najbardziej zaawansowane opakowania pozwolą zaś przedłużyć zdatność do spożycia poprzez zastosowanie emiterów i absorberów gazowych, a także podgrzeją puszkowane potrawy.

    – Najczęściej inteligentne opakowania stosuje się do żywności. W Polsce popularne są wskaźniki temperatury pojawiające się np. na puszkach, gdy napój został schłodzony do odpowiedniej temperatury. Takie rozwiązania są też stosowane np. w przypadku mrożonek. Kiedy na którymś etapie transportu produkt został rozmrożony, wtedy to oznaczenie pojawia się trwale. Będą się również rozwijać opakowania aktywne, które nie tyle informują o tym, co się dzieje z produktem, ale faktycznie na niego wpływają, żeby przedłużyć jego świeżość – mówi Beata Pyś-Skrońska, zastępca dyrektora Polskiej Izby Opakowań.

    W produkcji inteligentnych etykiet na potrzeby branży spożywczej wyspecjalizowała się m.in. francuska firma CRYOLOG. Jej inżynierowie zaprojektowali etykiety Traceo z próbką mikrobiologiczną przystosowaną do konkretnego rodzaju produktu. Etykiety nakleja się na kod kreskowy monitorowanej żywności, a jeśli dana paczka będzie źle transportowana, przechowywana bądź minie okres przydatności, próbka kontrolna wybarwia się, informując tym samym klienta o niezdatności do spożycia tego konkretnego produktu.

    Firma Maspex z kolei planuje włączyć się do prac nad stworzeniem nowatorskiego systemu etykietowania żywności w ramach unijnego programu EIT Food Smart Tags. Projekt nie jest skupiony wokół jednej, konkretnej technologii, jego celem jest stworzenie platformy badawczej i przeanalizowanie obecnie wykorzystywanych systemów inteligentnych opakowań. Badania posłużą do wypracowania najlepszych metod informowania klientów o świeżości produktów spożywczych opartych na inteligentnych wskaźnikach.

    – Opakowania monitorujące stan produktu rozpoznają procesy gnilne, rozwijanie się bakterii i wtedy niezależnie od daty przydatności zobaczymy, czy nadaje się on do spożycia. Z kolei opakowania aktywne realnie wpływają na produkt, który jest w środku. Najczęściej emitują albo pochłaniają np. tlen czy etylen, przedłużając przez to jego jakość. Opakowania inteligentne i aktywne w bardzo dużym stopniu pomagają przedłużyć trwałość produktów i ograniczyć marnowanie jedzenia. Od razu patrząc na opakowanie, widzimy, czy zawartość  nadaje się do spożyciawyjaśnia ekspertka.

    W rozwój aktywnych opakowań włączyła się m.in. firma SP Group, która we współpracy z NEDO w ramach Japan & Spain Innovation Program opracowała system przechowywania produktów mięsnych BIOBARACTIVE przy wykorzystaniu biodegradowalnych produktów o wysokiej barierowości. Zastosowanie wielowarstwowych materiałów pozwoliło uszczelnić opakowanie, a bariera gazowa opóźnić psucie się żywności.

    Podobną technologię opracowała amerykańska firma Aptar Food + Beverage z myślą o przechowywaniu m.in. owoców morskich. Ich SeaWell Protective Packaging System wyposażono we wkładkę pochłaniającą nadmiar płynów wydzielanych przez żywność, które mogłyby przyspieszyć jej psucie się w trakcie transportu i przechowywania. Wkładka jest w pełni bezpieczna dla żywności i według badań laboratoryjnych jest w stanie zredukować liczbę bakterii tlenowych o 99,9 proc. po 13 dniach przechowywania produktów spożywczych.

    Systemy tego typu mogą służyć nie tylko do informowania o świeżości produktów, wykorzystuje się je także np. w procesie podgrzewania potraw. Technologię tego typu opracował m.in. producent puszek HotCan. Pojemniki te mają dwuwarstwową strukturę – potrawa przechowywana jest w wewnętrznym pojemniku, który okala szczelna saszetka z wodą, pod nią zaś umieszczono granulat grzewczy. Po przekłuciu saszetki w wyznaczonych miejscach i wstrząśnięciu puszką w jej wnętrzu dochodzi do reakcji chemicznej, której wynikiem jest wydzielanie ciepła i podgrzanie potrawy.

    – Najprostsze opakowania, które pokazują temperaturę czy świeżość, są już dostępne, a w takich krajach jak Japonia czy Korea Południowa są już dosyć powszechne. W Polsce jeszcze nie, ale na tę chwilę trudno powiedzieć, jak szybko opakowania inteligentne pojawią się w codziennym użyciu. Jest już sporo przykładów na rynku, ale by mówić o tym, że praktycznie każde opakowanie jest w jakiś sposób inteligentne, to jest kwestia na pewno nie roku, dwóch, tylko dłuższego czasu – przewiduje Beata Pyś-Skrońska.

    Według firmy badawczej Mordor Intelligence wartość globalnego rynku aktywnych opakowań do 2025 roku wzrośnie do 25,16 mld dol. W najbliższych latach ma  się rozwijać w tempie 6,78 proc. w skali roku.

  • Co dalej z handlem w branży spożywczej po pandemii?

    Co dalej z handlem w branży spożywczej po pandemii?

    Epidemia koronawirusa COVID-19 i spowodowane nią spowolnienie gospodarcze stały się przełomowym momentem dla wielkopowierzchniowych sklepów spożywczych. Początkowo wydawało się, że przedsiębiorstwa te wyjdą obronną ręką w starciu z pandemią. Jednak dalsze ograniczenia w handlu, wprowadzane przez rządy poszczególnych państw oraz zmiana zwyczajów zakupowych konsumentów pokazały, że firmy handlowe muszą uruchomić strategie, które pozwolą im nie tylko ograniczać straty, ale przede wszystkim umożliwią dalszy rozwój.

    Specjaliści Comarch wspólnie z analitykami francuskiego Institut du Commerce Connecte opracowali dokument „Co dalej z handlem po pandemii”, w którym przeanalizowali kilka rozwiązań wprowadzonych m.in. przez amerykańską sieć Whole Foods czy francuską Monoprix. Dodatkowo eksperci opisują, że informatyzacja branży spożywczej nabierze tempa, a e-handel stanie się stałym elementem działalności.

    Internetowe supermarkety

    Aż 5 mld złotych może wynieść spadek przychodów wśród centrów handlowych w Polsce. To wariant pesymistyczny scenariusza, jaki przewidują analitycy firmy Deloitte w raporcie „Wpływ pandemii COVID-19 na sektor centrów handlowych w Polsce”. Natomiast według optymistycznych prognoz rynek ten skurczy się o 1,5 mld złotych – pod warunkiem, że klienci szybko wrócą do zachowań konsumenckich z 2019 roku oraz ominie nas druga fala epidemii, która prawdopodobnie wymusiłaby kolejne restrykcje i ograniczenia czy nawet przejściowe zamknięcie centrów handlowych w okresie jesiennym.

    – Obecna sytuacja nie sprzyja detalistom – przyznaje Tomasz Rutkowski, dyrektor konsultingu Comarch ERP. Ludzie będą teraz raczej mniej skłonni do spędzania dwóch godzin w hipermarkecie w soboty. Prędzej wybiorą zakupy online lub zakupy w małych sklepach. W interesie dużych sieci spożywczych jest przestawienie się na usługi online z dostawą kurierem lub click & collect, ponieważ na ten format zakupów będzie duże zapotrzebowanie – dodaje.

    Takie rozwiązanie wdrożyła w okresie pandemii amerykańska sieć sklepów spożywczych Whole Foods. Kierownictwo firmy podjęło decyzję o tymczasowym zamknięciu supermarketu przy Bryant na Manhattanie, który został przekształcony w stanowisko do przygotowania i odbioru zamówień składanych wyłącznie online. W ten sposób sklep jest w stanie obsłużyć ich znacznie większą ilość.

    W tzw. dark store przekształcono również jeden z klasycznych supermarketów sieci Kroger w Cincinnati (Ohio).

    – Obecnie model click & collect jest idealnym rozwiązaniem dla naszych klientów, szczególnie seniorów i osób w grupie ryzykaprzyznaje Erin Rolfes, rzecznik prasowy sieci Kroger.

    Podobne rozwiązanie przyjęła sieć sklepów Monoprix, która w Paryżu przekształciła pięć sklepów w magazyny przeznaczone wyłącznie do sprzedaży internetowej.

    Zapotrzebowanie na terabajty

    Zwiększona liczba zamówień składanych przez formularze znajdujące się na stronach internetowych oznacza wzrost ruchu i ryzyko przeciążenia serwerów. Dlatego firmy handlowe muszą inwestować w infrastrukturę sprzętową, która jest odpowiedzialna za obsługę ruchu online. Przykładowo, w Stanach Zjednoczonych Ahold Delhaize holenderskie przedsiębiorstwo handlu detalicznego, podwoiło wydajność serwerów obsługujących dostawy zamówień internetowych ze sklepu Peapood.

    – Firmy handlowe muszą zdawać sobie sprawy z faktu, że trend robienia zakupów artykułów spożywczych w sieci utrzyma się, a nawet będzie przybierał na sile. Co oznacza, że strony internetowe będą musiały obsługiwać w przyszłości znacznie większą ilość zamówień. Firmy, które nie zaczną rozbudowywać środowiska informatycznego pozostaną w tyle za konkurencją. W okresie pandemii klienci są bardziej cierpliwi i rozumieją opóźnienia w składaniu oraz realizowaniu zamówień czy też nawet stanie w wirtualnych kolejkach. Ale z czasem będą oczekiwali sprawnej i bezproblemowej obsługi oraz bezpiecznych transakcji. Dlatego firmy z branży retail już teraz muszą dostosowywać systemy informatyczne z uwzględnieniem zmian, jakie mogą nastąpić w przyszłości. A te jednoznacznie wskazują na rozwój e-commerce’umówi Tomasz Rutowski z Comarch.

    E-spożywczak

    Sprzedaż wielokanałowa od wielu lat jest obecna w branży handlu detalicznego. Możliwość zakupów online jest niezwykle powszechna wśród producentów odzieży. Marka Levi’s, która ma 565 sklepów na całym świecie aż 40 proc. obrotu generuje przez sprzedaż w internecie. Zainteresowanie kanałami online i zakupami typu click&collect rośnie również w sektorze budowlanym i sprzętu AGD. We Francji Grupa Fnac-Darty od początku kwietnia 2020 roku oferuje bezdotykową usługę click & collect w przypadku spełniających wymogi produktów w 13 sklepach Fnac. Natomiast w przemyśle spożywczym do niedawna pozostawał marginalną i nierentowną działalnością. Według badania przeprowadzonego przez Kantar, do końca 2018 roku handel elektroniczny stanowił zaledwie 7,2 proc. sprzedaży detalicznej żywności w Wielkiej Brytanii, 5,6 proc. we Francji, 4,4 proc. w USA i 2,4 proc. w Hiszpanii. Jednak te liczby w przeciągu kilku ostatnich tygodniu obróciły się o 180 stopni. W Stanach Zjednoczonych liczba gospodarstw domowych kupujących żywność przez Internet podwoiła się w ciągu kilku miesięcy, rosnąc z 20 mln w sierpniu 2019 roku do 40 mln w marcu 2020 roku. Według Rakuten Intelligence liczba internetowych zamówień na produkty spożywcze w Stanach Zjednoczonych wzrosła o 210 proc. między 12 a 15 marca (zmiana roczna). Według NetElixir od 1 do 25 marca trend ten wyniósł o 183 proc. Taka sama tendencja występuje w Europie. We Francji udział w rynku elektronicznego handlu żywnością prawie się podwoił, osiągając 10,6 proc. na koniec marca. Między 16 a 22 marca sprzedaż żywności przez internet wzrosła o 142 proc. we Włoszech i o 55 proc. w Hiszpanii. W Polsce na prowadzenie sprzedaży online zdecydowały się przedsiębiorstwa, które do tej pory nie prowadziły takiej działalności m.in. sprzedaż internetową uruchomiła sieć Biedronka.

    – Sieci spożywcze obserwują masowy napływ nowych klientów, a w niektórych krajach obsługują nawet kilka milionów gospodarstw domowych. Jednocześnie wielu klientów zaczęło robić regularne cotygodniowe zakupy spożywcze w internecie… Zakupy online są coraz częstszym wyborem konsumentów i stają się nawykiem. Oczywiście kierownicy sklepów są świadomi, że obecny popyt na zakupy internetowe jest czymś wyjątkowym i że część klientów po pewnym czasie powróci do tradycyjnych zakupów w sklepie. Jeśli jednak część tej dodatkowej sprzedaży internetowej przerodzi się w stały trend, jeśli część klientów na stałe zwiększy częstotliwość zamówień elektronicznych (na przykład robiąc zakupy przez Internet co piąty raz – a nie, jak dotychczas, co dziesiąty), wzrost ten może się utrzymać. W ten sposób sektor supermarketów i hipermarketów mógłby osiągnąć poziom, przy którym sprzedaż elektroniczna, wcześniej mało opłacalna, mogłaby zacząć przynosić zyskimówi Michel Koch, dyrektor generalny Institut du Commerce Connecte.

    Do sprawnej obsługi rosnącego zainteresowania zakupami online firmy z branży spożywczej muszą przygotować się od strony informatycznej. Wiele sieci handlowych oferuje taką możliwość, jednak nie była to nigdy główna gałąź biznesu.

    – To otwiera szereg możliwości przed nowymi, mniejszymi sklepami, których proces decyzyjny jest krótszy i sprawniejszy. Dodatkowo lokalne firmy stwarzają klientom poczucie kontaktu oraz inspiracji, zarówno w sklepie stacjonarnym, jak i wirtualnym. To może być ich przewaga konkurencyjna nad sklepami sieciowymi i dyskontami. W tym starciu mogą również wygrywać krótszym czasem dostawy oraz sprawniejszą komunikacją z klientami – podsumowuje Tomasz Rutkowski z Comarch.

  • Branża spożywcza w obliczu koronawirusa

    Branża spożywcza w obliczu koronawirusa

    Mówiąc o kluczowej branży w dobie obecnej pandemii myślimy głównie o sektorze zdrowia. To zrozumiałe, lekarze, pielęgniarki, ratownicy i farmaceuci stoją na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem. Nie należy jednak zapominać, że wśród branż kluczowych z punktu widzenia funkcjonowania państwa jest również branża spożywcza, strategiczna dla zapewnienia bezpieczeństwa żywieniowego Polaków. Jakie są potrzeby firmy produkującej żywność w obliczu pandemii koronawirusa i jakiego wsparcia oczekuje ona od państwa opowiada Paweł Wojciechowski – dyrektor handlowy FRoSTY na Polskę i Europę Centralną.

    Egzekwowanie zasad higieny

    Zgodnie ze stanowiskiem Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) z 9.03.2020 r. nie ma dowodów na to, że żywność może być źródłem lub pośrednim ogniwem transmisji wirusa SARS COV-2.

    – Produkcja żywności z definicji wiąże się z wysokimi standardami higienicznymi – pracownicy FRoSTY na co dzień pracują w odzieży ochronnej, maskach i rękawiczkach, dezynfekują ręce. Obecna sytuacja jedynie te działania zintensyfikowała. – mówi Paweł Wojciechowski. I dodaje: Podjęliśmy też m.in. następujące działania: przy wejściach do zakładów pojawiły się dodatkowe punkty dezynfekcji, wprowadzono pomiar temperatury pracowników wchodzących do zakładu, a także dodatkowe zabezpieczenia w postaci przyłbic, zasłaniających całą twarz pracowników produkcyjnych. Jak dotychczas, w czasie pandemii, funkcjonujemy całkiem sprawnie.

    Stosowanie środków ochrony osobistej

    31 marca br. premier Mateusz Morawiecki ogłosił wprowadzenie kolejnych zaostrzeń w związku z pandemią koronawirusa. Od 2 kwietnia stanowiska pracy poszczególnych osób muszą być oddalone od siebie o co najmniej 1,5 metra, a jeśli pracodawca nie jest w stanie zapewnić takiej odległości z obiektywnych względów – np. dlatego, że linia produkcyjna na to nie pozwala – ma prawo odejść od tej zasady, pod warunkiem zapewniania środków ochrony osobistej związanej ze zwalczaniem epidemii.

    – FRoSTA dostosowała się do rozporządzeń rządu zaostrzających zasady pracy w zakładach produkcji w związku z pandemią koronawirusa w Polsce. Jednym z podstawowych wyzwań obecnego czasu jest dla nas zapewnienie odpowiedniej ilości środków ochrony osobistej. Zmagamy się z ograniczonym dostępem do maseczek, rękawic i płynu do dezynfekcji, które standardowo używane są w fabryce FRoSTY w ogromnych ilościach. Proces zakupowy znacznie się wydłużył, a ceny poszły w górę nawet o kilkaset procent – mówi Paweł Wojciechowski. I dodaje: Naszym zdaniem zakłady produkujące żywność powinny, tuż po placówkach medycznych, mieć zagwarantowany dostęp do środków ochrony osobistej. Są nam one niezbędne do utrzymania produkcji i ciągłości dostaw żywności do sklepów.

    Przygotowanie na wypadek stwierdzenia zakażenia

    – Z niecierpliwością oczekujemy odpowiedzi na pytania skierowane przez Polską Federację Producentów Żywności do Głównego Inspektoratu Sanitarnego w kwestii tego, jakie środki przedsięwziąć w sytuacji stwierdzenia przypadku zakażenia pracownika fabryki koronawirusem. Oczekujemy konkretnych informacji, jak w tej sytuacji działać, by nie musieć zamykać zakładu i ograniczyć ryzyko przestoju – mówi Paweł Wojciechowski. I dodaje: Oczekujemy, że zakłady produkujące żywność zyskają dostęp do testów, które pozwolą na weryfikację osób, u których istnieje podejrzenie zakażenia wirusem SARS CoV-2, tak by w porę przedsięwziąć wszystkie konieczne środki bezpieczeństwa. Taką możliwość mają już nasi koledzy w Niemczech.

    Opieka nad dziećmi pracowników branży spożywczej

    Władze kilku europejskich krajów (m.in. Niemiec, Holandii, Wielkiej Brytanii) wprowadziły opiekę nad dziećmi pracowników, których aktywność zawodowa jest w tym momencie niezbędna dla funkcjonowania państwa lub do walki z rozprzestrzenianiem się wirusa. Warto wspomnieć, że tym prawem – na równi z personelem medycznym czy służbami mundurowymi – objęci są również pracownicy branży spożywczej.

    – Nie zapominajmy, że branża spożywcza to sektor strategiczny dla funkcjonowania naszego społeczeństwa. Zapewnienie opieki dzieciom naszych pracowników pomogłoby po prostu w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego wszystkich Polaków – podsumowuje Paweł Wojciechowski.

  • Czy polskie firmy mają szanse na chińskim rynku?

    Czy polskie firmy mają szanse na chińskim rynku?

    Hongkong daje polskim firmom wiele możliwości współpracy. Tamtejsza gospodarka dynamicznie się rozwija, jest otwarta na produkty z Europy i zna realia współpracy z europejskimi firmami. Dodatkowo może być bramą dla polskich produktów na chiński rynek. Marki wypromowane w Hongkongu łatwiej sprzedają się w Chinach kontynentalnych. – Największy potencjał rozwoju mają branża spożywcza i kosmetyczna – tłumaczy Maciej Wilk z Rady Rozwoju Handlu Hongkongu.

    Hongkong daje niesamowite możliwości robienia interesów. To jedna z najbardziej dynamicznych gospodarek na świecie. Gdyby Hongkong liczyć jako państwo, byłaby to siódma gospodarka świata. Oparta na systemie brytyjskim doskonale zna realia współpracy z firmami europejskimi czy amerykańskimi, a jednocześnie ma przełożenie na Chiny kontynentalne – podkreśla Maciej Wilk z Rady Rozwoju Handlu Hongkongu.

    Szacuje się, że ponad 90 proc. importowanej do Hongkongu żywności trafia do powtórnego eksportu do krajów azjatyckich. Hongkong może być więc pośrednikiem we wprowadzeniu zachodnich firm i ich produktów na rynek chiński, przede wszystkim ze względu na rozbudowaną sieć kontaktów czy znajomość lokalnych przepisów.

    Chiny to dużo większy kraj niż Europa, a najmniejsza chińska prowincja jest większa od Polski. Każda z nich ma swoje przepisy celne, nie do końca jasny i transparentny system rozpoznawania partnerów. Wszystkie te problemy ominiemy, jeżeli będziemy wchodzić przez Hongkong. Eksport do Hongkongu jest bardziej uproszczony niż do Chin, a dzięki współpracy hongkońsko-chińskiej ten towar ze znacznymi ułatwieniami może wchodzić dalej na rynek chiński – tłumaczy Maciej Wilk.

    Z danych GUS wynika, że w 2018 roku eksport z Polski do Hongkongu wyniósł ponad 1,5 mld zł, zaś import – ok. 388 mln zł. Z kolei import z Chin przekroczył 112,6 mld zł, a eksport wyniósł zaledwie ok. 9 mld zł.

    O rynek chiński zabiegają firmy z całego świata. Każdy dobry produkt ma szanse odnieść sukces na tamtejszym rynku, ale do tego potrzebny jest partner, najlepiej z Hongkongu – mówi Maciej Wilk. – W ostatnich latach widać wyraźnie, że w kilku branżach następuje znakomite ożywienie stosunków polsko-hongkońskich i polsko-chińskich.

    Są to przede wszystkim branże spożywcza i kosmetyczna. Z „Rocznika statystycznego handlu zagranicznego” GUS wynika, że w 2018 roku do Hongkongu sprzedaliśmy żywność o wartości ponad 586 mln zł (kategoria żywność i zwierzęta żywe), a do Chin – za ponad 455 mln zł. Z kolei według Polskiego Instytutu Ekonomicznego (na podstawie danych Eurostatu) w 2018 roku eksport polskich kosmetyków do makijażu i pielęgnacji ciała na rynek hongkoński wyniósł 16,5 mln euro (ok. 70 mln zł), a na chiński – 7,8 mln euro (ok. 33 mln zł).

    Polskie kosmetyki są bardzo dobre jakościowo, a rynek chiński otwarty jest na produkty europejskie – ocenia ekspert. – Chiny poszukują żywności europejskiej, żywności wysokiej jakości. Praktycznie każdy kraj, który ma je do zaoferowania, ma szansę znaleźć partnera na rynku chińskim, ponieważ Chiny nie są w stanie same się wyżywić.

    Dla polskich eksporterów wejście na rynki azjatyckie, ze względu na liczbę konsumentów, może być szansą na dynamiczny rozwój.

    W Chinach są miasta, które mają po kilkadziesiąt milionów mieszkańców, więc współpraca z jednym miastem jest równoznaczna ze współpracą z europejskim krajem – mówi Wilk.

    Korzystne możliwości współpracy gospodarczej, infrastrukturalnej i handlowej ma stworzyć powstający Nowy Jedwabny Szlak. Projekt zakłada połączenie Europy i Azji nowymi szlakami, przede wszystkim – lądowymi. Między kontynentami rozwija się sieć połączeń drogowych i kolejowych, która skróci też czas transportu towarów. Dlatego rośnie też zainteresowanie chińskich firm nowymi europejskimi rynkami.

    \Możemy spodziewać się dużo większego zainteresowania niż do tej pory. Chiny patrzą globalnie, innych rzeczy poszukują w Stanach Zjednoczonych, innych w Ameryce Południowej czy w Afryce, a innych w Europie. Widzimy zainteresowanie Polską, natomiast Chińczycy są bardzo ostrożni, a proces podejmowania przez nich decyzji wydłużony – mówi Maciej Wilk.

  • Sukces w handlu detalicznym? – Połączenie e-commerce ze sprzedażą tradycyjną

    Sukces w handlu detalicznym? – Połączenie e-commerce ze sprzedażą tradycyjną

    Przychody 250 największych detalistów na świecie wyniosły w ubiegłym roku obrotowym (kończącym się najpóźniej w czerwcu 2017 r.) 4,4 biliona dolarów. Rok do roku był to wzrost o 4,1 proc. Jak wynika z najnowszej edycji corocznego raportu „Global Powers of Retailing 2018. Transformative change, reinvigorated commerce”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, choć nadal 90 proc. sprzedaży globalnej ma miejsce w sklepach tradycyjnych, to prawdziwa walka o klienta rozegra się w kanałach cyfrowych. Niezmiennie od ponad 20 lat największym detalistą na świecie pozostaje amerykański gigant Wal-Mart.

    Mimo trudnych warunków makroekonomicznych handel detaliczny rozwija się stabilnie. Sytuacja różni się jednak w zależności od regionu: w Afryce i na Bliskim Wschodzie oraz Ameryce Południowej odnotowano znaczący wzrost przychodów, sięgający odpowiednio 10,9 oraz 9,8 proc., podczas gdy w Europie, Azji czy Ameryce Północnej było to wzrosty poniżej 5 proc. – mówi Magdalena Jończak, Lider Zespołu ds. Sektora Dóbr Konsumenckich, Partner w Dziale Konsultingu Deloitte.

    Aby znaleźć się na liście TOP 250 (ostatnia firma w zestawieniu) spółka musiała w poprzednim roku obrotowym (ostatnim zakończonym) osiągnąć przychody w wysokości co najmniej 3,6 mld dolarów, a średni poziom przychodów przypadający na jedną firmę wyniósł 17,6 mld dolarów. Średnia marża zysku netto w branży wyniosła 3,2 proc. Aż 22,5 proc. przychodów detaliści czerpali z działalności poza krajem rodzimym. Średnia liczba krajów, w których sieci prowadzą swoją działalność, wyniosła w omawianym okresie 10.

    Branża spożywcza nadrabia stracony czas

    Raport omawia zagadnienia związane z umiejętnością angażowania klienta, która dzięki wykorzystaniu odpowiednich technologii oraz wzmacnianiu lojalności ma pomóc detalistom w dostarczaniu konsumentom nowych doświadczeń. Eksperci zwracają uwagę na konieczność budowania kompetencji cyfrowych na najwyższym poziomie. Przedstawiciele sektora detalicznego z całego świata w szybkim tempie przystosowują się do nowej sytuacji. Dziś z perspektywy konsumenta sposób robienia zakupów nie polega na zastępowaniu sklepów stacjonarnych internetowymi.

    Nie chodzi o wybór jednego kanału, a wręcz przeciwnie. Klienci przeskakują z kanału na kanał, a na ich ścieżkę zakupową składa się szereg interakcji z daną marką, zarówno online, jak i offline – mówi Mariusz Chmurzyński, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte.

    Z danych wynika, że 56 centów z jednego dolara wydanego w sklepie tradycyjnym to efekt kontaktu klienta z kanałami cyfrowymi. Trzy lata wcześniej było to 36 centów. Ci którzy kupują w różnych kanałach wydają ponad dwa razy więcej, niż ci, którzy robią zakupy jedynie w sklepach tradycyjnych. Oznacza to, że detaliści muszą odpowiednio i całościowo planować i funkcjonować we wszystkich kanałach, niezależnie od tego, czy ostateczna sprzedaż odbywa się w sklepie czy w Internecie.

    Jak wskazuje raport powiązanie zakupów stacjonarnych z internetowymi pomaga nadrabiać straty. Wielu graczy, którzy początkowo nie nadążali za trendami cyfrowymi, teraz próbuje to zmienić. Dotyczy to szczególnie detalistów działających w branży spożywczej. Ostatnie badania wskazują, że globalna sprzedaż artykułów spożywczych poprzez e-commerce wzrosła w ubiegłym roku o 30 proc. Z kolei, jeżeli chodzi o zasięg geograficzny, to największe wzrosty w handlu internetowym zanotowano w Chinach (o 52 proc.), Korei Południowej (o 41 proc.), Wielkiej Brytanii (o 8 proc.) oraz Francji (o 7 proc.).

    W realu to, czego klient nie znajdzie online

    Eksperci zwracają uwagę również na konieczność tworzenia niepowtarzalnych doświadczeń, które spełniają oczekiwania odbiorców. Aż 90 proc. sprzedaży detalicznej na świecie nadal odbywa się w sklepach tradycyjnych. Jednak aby sprostać konkurencji ze strony przyjaznych w obsłudze sklepów online, które mogą zaoferować ogromny asortyment, zasadniczą rolę odgrywa doświadczenie klienta i zaangażowanie marki. Dlatego ważne jest tworzenie unikalnych, wyselekcjonowanych ofert oraz przyjemna atmosfera i oferowanie klientom usług typu concierge. Na przykład sieć amerykańskich supermarketów Hy-Vee podjęła współpracę z siecią ośrodków fitness OrangeTheory, czego skutkiem było otwarcie sal treningowych obok sklepów.

    Jak wskazuje raport Deloitte sprzedaż detaliczna dzięki najnowszym technologiom odzyskuje wigor. Wpływ na ten stan rzeczy mają Internet Rzeczy, sztuczna inteligencja, rzeczywistość rozszerzona i wirtualna, jak również robotyka, które powinny stać się przedmiotem zainteresowania detalistów, i to zarówno tradycyjnych, jak i internetowych.

    Liderzy bez zmian

    Amerykańska sieć Wal-Mart od ponad 20 lat pozostaje największym światowym detalistą i generuje roczne przychody ponad czterokrotnie wyższe niż jej najpoważniejszy konkurent. Na drugim miejscu w poprzednim roku obrotowym znalazło się Costco, a na trzecim koncern The Kroger Co., który jako jedyny gracz w TOP 10 operuje tylko na jednym rynku. Z kolei na czwartym miejscu uplasował się niemiecki Schwarz Unternehmens Treuhand KG, który polskim klientom może być znany jako właściciel sieci dyskontów Lidl i supermarketów Kaufland. Na piątym miejscu ponownie znalazła się sieć drogerii i aptek Walgreens Boots Alliance. Pierwsza piątka nie zmieniła się w stosunku do poprzedniego roku.

    Na szóste miejsce z dziesiątego awansował Amazon.com, który zajął miejsce The Home Depot. W pierwszej dziesiątce znalazły się jeszcze Aldi Einkauf GmbH & Co. oHG, Carrefour i CVS Health Corporation, który awansował z 12 miejsca. Właściciel sieci sklepów Biedronka Jeronimo Martins znalazł się w tym roku na 56. miejscu (rok wcześniej było to 64. miejsce).

    W ubiegłym roku obrotowym grupa 10 największych sprzedawców detalicznych na świecie rosła szybciej niż całe TOP 250 i zanotowała wzrost przychodów o 4,5 proc. Udział pierwszej dziesiątki w ogólnym poziomie sprzedaży całego zestawienia wyniósł w omawianym czasie 30,7 proc. (rok wcześniej 30,4 proc.). Natomiast wzrost przychodów wygenerowany przez TOP 10 stanowił blisko 44 proc. wzrostu całego TOP 250, co oznacza że najwięksi gracze stopniową zwiększają swą dominację.

    Największy skok Amazonu

    Po raz pierwszy od czterech lat branża odzieżowa i akcesoriów nie była wyraźnym liderem wzrostu przychodów, ale pozostała najbardziej dochodowym sektorem. Z kolei detaliści FMCG to zdecydowanie największe firmy (średnie przychody detaliczne sięgające prawie 21,7 mld dolarów), a także najliczniejsze (135 detalistów odpowiada za 54 proc. z całej TOP 250). Ich udział w przychodach TOP 250 wynosi aż 66,4 proc.

    W tegorocznym rankingu znalazło się dziesięć firm-debiutantów lub takich, które wróciły do niego po przerwie.

    Na czele zestawienia firm, które w latach 2011-2016 osiągnęły największe wzrosty przychodów, znalazła się ponownie chińska firma Vipshop Holdings Limited, w której przypadku było to 103,8 proc. Porównując pierwszą dziesiątkę ostatniego zestawienia i tę z 2001 roku, to jedynie cztery firmy znajdowały się w obu rankingach. Największy awans należy do Amazon.com, który w 2001 roku znajdował się na 157 miejscu, a obecnie jest to szósta pozycja. W ciągu roku wzrost przychodów firmy wyniósł 19,4 proc.

    Amazon jest jedną z najbardziej innowacyjnych firm na świecie, która osiągnęła nie tylko najwyższy procentowy wzrost przychodów w pierwszej dziesiątce, ale była najlepsza pod tym względem również w ostatnich pięciu latach. Agresywna polityka Amazon w branży spożywczej, przejęcie sieci marketów ze zdrową żywnością Whole Foods przy jednoczesnym realizowaniu strategii e-commerce powinny zaowocować poprawieniem jego pozycji w naszym zestawieniu. Niewykluczone, że Amazon w ciągu dwóch lat stanie na podium – prognozuje Mariusz Chmurzyński.