Tag: Branża IT

  • Trojany mobilne wracają do starych technik

    Trojany mobilne wracają do starych technik

    Badacze wykryli nietypowy wzrost liczby mobilnych trojanów, które kradną pieniądze użytkowników systemu Android za pośrednictwem WAP Billing — rodzaju bezpośredniej płatności mobilnej, która nie wymaga rejestracji. Trend ten nie był widoczny przez jakiś czas, jednak w II kwartale 2017 roku niespodziewanie zaczął się rozpowszechniać — ofiarą tego zagrożenia padły tysiące użytkowników w wielu państwach na świecie.

    Mechanizm Wireless Application Protocol (WAP) Billing jest od wielu lat powszechnie wykorzystywany przez operatorów sieci mobilnych w celu dostarczania płatnych usług i subskrypcji. W tego rodzaju płatności mobilnej koszty bezpośrednio obciążają rachunek za telefon komórkowy użytkownika bez konieczności podawania danych karty bankowej czy przechodzenia procesu rejestracji. Użytkownik jest zazwyczaj przekierowywany na inną stronę internetową za pośrednictwem przycisku, gdzie proponuje mu się dodatkowe usługi. Poprzez kliknięcie przycisku użytkownik aktywuje subskrypcję (np. otrzymywanie kilku płatnych SMS-ów na tydzień), co powoduje obciążenie jego konta mobilnego. Wszystkie te działania mogą być z łatwością wykorzystane przez trojana, który działa potajemnie i sam klika każdą stronę. Ponadto, rejestrując domeny w systemie rozliczeń operatora mobilnego, oszuści mogą stosunkowo łatwo połączyć swoją stronę z serwisem WAP Billing. W efekcie pieniądze z konta ofiary płyną bezpośrednio na konta atakujących.

    Kaspersky Lab zidentyfikował kilka rodzin trojanów wykorzystujących usługę WAP Billing w zestawieniu 20 najpopularniejszych mobilnych szkodliwych programów. W celu aktywowania się za pośrednictwem internetu mobilnego wszystkie wersje tych szkodników potrafią wyłączyć Wi-Fi oraz komórkowy transfer danych. Najpopularniejszy z tego typu trojanów, który należy do rodziny Trojan-Clicker.AndroidOS.Ubsod, atakował w lipcu 2017 r. niemal 8 000 użytkowników z 82 państw (wg statystyk Kaspersky Secuirty Network).

    Inne popularne mobilne szkodliwe oprogramowanie związane z tym modelem kradzieży wykorzystuje pliki Java Script w celu klikania przycisków aktywujących subskrypcje w modelu WAP Billing. Na przykład trojan Xafekopy, rozprzestrzeniany za pośrednictwem reklam i podszywający się pod przydatne aplikacje, takie jak narzędzia służące do optymalizacji zużycia baterii, potrafi zarejestrować użytkowników do różnych serwisów i kraść ich pieniądze. Badacze odkryli kilka podobieństw między tym trojanem a szkodnikiem Ztorg. Podobnie jak Ztorg, Xafekopy pochodzi z krajów chińskojęzycznych.

    Niektóre rodziny trojanów, takie jak Autosus oraz Podec, wykorzystują przywileje administratora urządzenia, utrudniając wykrycie i usunięcie szkodliwego kodu. Co więcej, niektóre trojany potrafią obchodzić mechanizm CAPTACHA, który ma na celu wyeliminowanie logowania się w serwisach online przez automatyczne skrypty. Przykładem może być aktywny od 2015 r. Podec. Według badania przeprowadzonego przez Kaspersky Lab był on trzecim pod względem popularności trojanem w czerwcu 2017 r. wśród szkodników wykorzystujących mechanizm WAP Billing i nadal jest aktywny głównie w Rosji.

    Lepiej zapobiegać…

    Aby zapobiegać wszelkim szkodliwym działaniom i zachować bezpieczeństwo, Kaspersky Lab radzi użytkownikom, aby zwracali uwagę na aplikacje instalowane na swoich urządzeniach, unikali instalowania programów pochodzących z nieznanych źródeł i pilnowali, aby ich urządzenie posiadało uaktualnioną ochronę. Użytkownicy, którzy obawiają się nieautoryzowanego wykorzystania usług WAP Billing na swoich urządzeniach mobilnych, mogą zablokować otrzymywanie i wysyłanie wiadomości premium na swoim koncie u operatora telefonii komórkowej. Zwykle jest to bezpłatne i wymaga jedynie wysłania SMS-a o określonej treści.

  • Millenialsi zmieniają rynek pracy

    Millenialsi zmieniają rynek pracy

    Z danych Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji wynika, że w Polsce brakuje ok. 50 tysięcy specjalistów IT. Firmy z tej branży od dawna funkcjonują w realiach rywalizacji o najlepszych specjalistów, tworząc dogodne warunki pracy, oferując ciekawe wyzwania zawodowe, atrakcyjne szkolenia oraz dodatkowe korzyści, takie jak opieka medyczna dla rodzin czy pakiety sportowe. Wszystko po to, aby pozyskać i utrzymać najlepszych specjalistów. Zadanie to nie jest łatwe, gdyż coraz większy odsetek na rynku pracy stanowi wymagająca grupa, jaką są millenialsi.

    Amerykański bank Merrill Lynch przewiduje, że do 2025 roku millenialsi (osoby urodzone w latach 80-tych i 90-tych) stanowić będą aż 75% światowej siły roboczej. To właśnie oni w najbliższych latach będą mieć największy wpływ na zachodzące zmiany na rynku pracy. Umiejętność stworzenia atrakcyjnego miejsca pracy dla tego pokolenia już dziś jest wyzwaniem w branży informatycznej.

    Millenialsi oczekują od firmy dodatkowych gratyfikacji, np. w postaci możliwości nauki języków obcych, pakietów medycznych czy sportowych. Benefity finansowe nie są dla nich jednak głównym kryterium i nie decydują, gdzie dany specjalista podejmie pracę. Najbardziej istotny jest dla nich dialog z pracodawcą, w którym chcą widzieć partnera. Osoby z tej grupy bardzo cenią swoją wolność i niezależność. Chcą być traktowani indywidualnie. Pracę traktują jako możliwość poszerzania horyzontów, zdobywania nowych doświadczeń – jest jednym z wielu narzędzi służących do rozwoju osobistego. Millenialsi są nastawieni na ciągły rozwój poprzez realizację nowych zadań, natychmiastowy i szczery feedback na temat osiąganych rezultatów. Jest to bardzo duże wyzwanie dla szefów zespołów, szczególnie tych, którym bliższe są zasady obowiązujące w poprzednich generacjach. Znajomość nowych technologii i social media, a przede wszystkim mobilność sprawiają, że millenialsi z łatwością odnajdują się w nowym środowisku i łatwo podejmują decyzję o zmianie pracy, która im nie odpowiada. Dlatego trudno jest utrzymać ich w jednym miejscu pracy przez dłuższy czas.

    Przyciąganie talentów już na studiach

    Mamy świadomość, jak kluczową rolę odgrywają pracownicy w rozwoju innowacyjnej firmy. Utrzymanie najwyższego poziomu kultury pracy jest naszym priorytetem. Wraz z dynamicznym rozwojem naszego biznesu inwestujemy w przyciąganie młodych talentów. Najlepszym studentom i absolwentom kierunków informatycznych, technicznych i ekonomicznych oferujemy atrakcyjne programy szkoleniowe, czego przykładem są Akademia Młodych Talentów SAS i SAS Sales Academy – program realizowany częściowo w naszej centrali w USA – Agnieszka Wyród, Senior Associate HR Specialist w SAS Polska

    Po wnikliwej selekcji do programu Akademia Młodych Talentów SAS zakwalifikowanych zostaje rocznie kilkunastu kandydatów z najlepszych uczelni technicznych w kraju. Studenci przez dwa tygodnie biorą udział w intensywnych zajęciach. Program obejmuje szkolenia, prezentacje i zadania domowe. Wybrańcy, którzy w ramach zamkniętych warsztatów poznają tajniki oprogramowania SAS, mają szansę na certyfikację i rozpoczęcie pracy w firmie. Nowi pracownicy zdobywają doświadczenie, uczestnicząc w projektach realizowanych dla klientów w różnych branżach: bankowości, ubezpieczeniach, telekomunikacji, sektorze przemysłowym i publicznym. Mentorzy i menedżerowie pomagają zdobywać praktyczną wiedzę i doświadczenie, doradzają, jak sprostać złożonym wyzwaniom technicznym, a także przygotowują pracownika do wyboru ścieżki kariery w obszarach takich jak Data Science, Analytics, Technical Architecture, Industry Solutions czy Project Management.

    Poznać pracownika to znaczy zrozumieć jego potrzeby

    Stworzenie zespołu, który pozytywnie wpłynie na rozwój firmy, wymaga przede wszystkim zrozumienia oczekiwań pracowników. Zdaniem specjalistów z działu HR SAS, poznanie potrzeb pracowników, otwarty dialog i bezpośrednia, nieprzerwana komunikacja odgrywają kluczową rolę w budowaniu strategii biznesowej firmy. SAS kładzie nacisk na efektywną komunikację oraz przepływ  idei i pomysłów wewnątrz organizacji, bada zaangażowanie i satysfakcję z pracy przy udziale niezależnych Instytutów – Great Place to Work Institute, AONHewitt, Top Employers Institute.

    Umiejętności cyfrowe wypierają analogowe zawody

    Z danych Światowego Forum Ekonomicznego wynika, że zmiany demograficzne i postęp technologiczny mogą wyeliminować niektóre zawody i doprowadzić do likwidacji ponad 5 milionów miejsc pracy przed końcem 2020 roku. Dla większości osób nie jest to dobra informacja, jednak specjaliści z branży IT mogą tylko zyskać, gdyż to właśnie oni będą najbardziej rozchwytywani na rynku pracy. Według raportu „The Future of Jobs”, na zmianach na rynku pracy najbardziej stracić mogą pracownicy biurowi i administracyjni. Największy wzrost zapotrzebowania spodziewany jest natomiast na takie specjalizacje, jak analityk danych, programista komputerowy czy specjalista ds. bezpieczeństwa informacji.

    O tym, że warto zainteresować się karierą w nowych technologiach świadczy fakt, że według danych firmy Sedlak & Sedlak satysfakcję z życia zawodowego deklaruje około 52 proc. informatyków. Dla  porównania, podobną deklarację składa jedynie 33 proc. ogółu Polaków.

  • Jak dobrać certyfikat SSL do strony internetowej?

    Jak dobrać certyfikat SSL do strony internetowej?

    Certyfikat SSL powinna mieć każda strona www, na której dokonuje się płatności lub która obliguje do pozostawienia danych osobowych. Ponieważ istnieją certyfikaty o różnej walidacji, dziś podpowiadamy, który wybrać – DV, OV czy EV, aby zagwarantować witrynie odpowiedni poziom ochrony.

    Dzięki HTTPS, czyli szyfrowanej wersji protokołu HTTP, chroni się dane internauty przed przechwyceniem, zapobiega ryzyku ich zmienienia oraz zapewnia autentyczność dla źródła pochodzenia strony www. Dlatego posiadanie certyfikatu SSL powinno być standardem, szczególnie że żyjemy w czasach, w których zakupy w internecie są normą, a wiele stron daje możliwość pozostawienia swoich danych, takich jak: imię i nazwisko, adres czy numer karty kredytowej.

    [miptheme_quote author=”dr inż. Artur Pajkert, ekspert z firmy hostingowej Hekko.pl” style=”text-center”]Nie da się ukryć braku certyfikatu SSL. Wystarczy, że internauta sprawdzi adres strony www czy sklepu internetowego. Jeżeli nie zaczyna się od „HTTPS”, a z boku paska adresowego nie pojawia się zielona kłódka, oznacza to, że witryna nie korzysta z bezpiecznego połączenia. Ostrzega też przeglądarka Google Chrome, która oznacza takie strony jako „niebezpieczne”.[/miptheme_quote]

    Jak certyfikat SSL wpływa na konwersję?

    Trzeba pamiętać, że witryna wyposażona w protokół HTTPS daje internaucie pewność, że jego dane są bezpieczne – i to zarówno podczas procesu rejestracji, logowania na konto, składania zamówienia i podawania danych osobowych, jak i w momencie wybierania płatności online, dokonywania przelewu czy płatności kartą kredytową.

    Nic dziwnego, że dziś mało który klient odważy się kupować w e-sklepie czy pozostawić swoje dane osobowe na stronie www, która nie jest odpowiednio chroniona. Witryny bez certyfikacji tracą na wiarygodności, a ich potencjalni odbiorcy rezygnują z konwersji na rzecz stron z działającym certyfikatem. Warto też dodać, że SSL dobrze wpływa na pozycję strony w wyszukiwarce Google, która chętniej winduje witryny z certyfikatem niż te, które go nie posiadają.

    Poziom walidacji SSL, czyli czym różnią się certyfikaty DV/OV/EV?

    Trzeba pamiętać, że istnieją certyfikaty SSL o różnej walidacji, czyli poziomie zagłębienia weryfikacji danej strony, np. sklepu internetowego, przez centrum certyfikujące. Ogólnie można wyróżnić trzy: DV, OV oraz EV. Co dają i czym się od siebie różnią?

    [miptheme_quote author=”dr inż. Artur Pajkert z firmy hostingowej Hekko.pl” style=”text-center”]Główne różnice występują w obrębie poziomu wiarygodności, opinii na temat wydawcy, ilości informacji zawartych w certyfikacie, okresu ważności, oznaczenia w przeglądarce, liczby domen objętych certyfikatem oraz wysokości kwoty ubezpieczenia, która może wynieść nawet 1,5 mld dolarów.[/miptheme_quote]

    DV, czyli „Domain Validation”, to certyfikat, w którym dochodzi do weryfikacji jedynie domeny. Nie zawiera informacji o stronie www, a walidacja następuje automatycznie. Innymi słowy, DV potwierdza bezpieczeństwo witryny, ale nie daje użytkownikowi wglądu do wiedzy na temat jej wydawcy. Z tego powodu Domain Validation należy do najtańszych certyfikatów, a jego uzyskanie trwa najkrócej, bo zaledwie kilka minut. Można go polecić kiedy budżet jest ograniczony, szczególnie właścicielom prostych, wizerunkowych stron www, mających służyć jako wizytówka firmy.

    OV, czyli „Full Organization Validation”, to certyfikat, w którym internauta znajdzie nazwę i dane firmy, a także potwierdzenie, że dany podmiot jest właścicielem odwiedzanej strony www. Walidacja jest więc zdecydowanie bardziej dogłębna, przez co sam certyfikat jest droższy, a jego uzyskanie wymaga zapewnienia pełnej zgodności danych podmiotu wnioskującego z danymi w urzędowych rejestrach (CEIDG, KRS). Czasem pojawia się też element walidacji telefonicznej. Ten certyfikat poleca się stronom www, które zbierają dane o użytkownikach, np. wymagają wypełniania ankiet czy umożliwiają zapis na newsletter.

    EV, czyli Extended Validation, to najbardziej szczegółowy rodzaj walidacji, podczas której centrum weryfikacyjne sprawdza dane rejestrowe firmy, umowy spółki oraz prawo do posługiwania się daną domową. Ten certyfikat wybierają przede wszystkim sklepy internetowe, banki oraz duże firmy. Jego przyznanie trwa najdłużej (bywa, że do 10 dni) i jest najdroższą opcją.

    [miptheme_quote author=”Jakub Dwernicki, prezes Hekko.pl” style=”text-center”]Im wyższa walidacja, zatem i weryfikacja tożsamości właściciela strony www, tym wyższy poziom zaufania ze strony internatów. – Między innymi z tego powodu certyfikat SSL należy postrzegać nie w kategorii zbędnego wydatku, ale inwestycji, która z pewnością zwróci się, owocując większą liczbą konwersji i przyrostem lojalnych, kupujących klientów.[/miptheme_quote]

  • Konferencja poświęcona dostępności usług IT w Polsce

    Konferencja poświęcona dostępności usług IT w Polsce

    Veeam Software, innowacyjny dostawca rozwiązań, które zapewniają stałą dostępność na potrzeby przedsiębiorstw działających non stop (Availability for the Always-On Enterprise), zapowiedział konferencję VeeamON Tour 2017: Experience Availability, która odbędzie się 7 września br. w centrum Digital Knowledge Village w Warszawie.

    Dla uczestników wydarzenia Veeam zorganizuje między innymi sesje ogólne, przemówienia ekspertów technologicznych, a także szczegółowe prezentacje nowych produktów Veeam. Oczekuje się, że na konferencję VeeamON Tour przybędzie ponad 450 ekspertów, klientów oraz partnerów handlowych, którzy będą mogli dowiedzieć się, jak zapewnić dostępność usług IT w erze transformacji cyfrowej.

    Andrzej Niziołek starszy menedżer regionalny Veeam Software w północnej i południowej części Europy Wschodniej foto duze minTo już czwarta edycja naszej konferencji, która rok rocznie gromadzi liderów opinii, ekspertów branżowych i specjalistów IT z całej Polski. Nasi klienci i partnerzy mają możliwość zapoznania się z najnowszymi trendami w dziedzinie zapewnienia dostępności danych i usług informatycznych. Tym razem zaprezentujemy nowości z naszej największej ogólnoświatowej konferencji, czyli VeeamON 2017 w Nowym Orleanie — powiedział Andrzej Niziołek z Veeam Software. — Wydarzenie VeeamON Tour jest ważne także z innych powodów – m.in. ze względu na proces transformacji cyfrowej, który polskie przedsiębiorstwa już wdrażają lub planują niebawem przeprowadzić. Inicjatywy te mogą być zahamowane lub wręcz zakończyć się niepowodzeniem właśnie z powodu nieplanowanych przestojów informatycznych.

    Jak wskazuje tegoroczna, szósta edycja raportu branżowego Veeam Availability Report, blisko dwie trzecie respondentów twierdzi, że nieplanowane przestoje opóźniają inicjatywy cyfrowej transformacji. Przestoje te kosztują przedsiębiorstwo średnio 21,8 mln dol. rocznie. Ponadto aż 82 proc. przedsiębiorstw zmaga się z tak zwanym deficytem dostępności – czyli różnicą między potrzebami użytkowników a możliwościami ich zaspokojenia przez dział IT.

    Podczas konferencji VeeamON Tour 2017 zaplanowano przedpremierowy pokaz techniczny nowego pakietu Veeam Availability Suite v10 oraz inne aktualizacje i zapowiedzi produktowe.

    Na konferencję można zarejestrować się bezpłatnie na stronie https://go.veeam.com/veeamon-tour-poland

  • „Warto być otwartym na technologie” – rozmowa z dyrektorem szkoły

    Faktem jest, że już żadna szkoła nie byłaby w stanie obejść się bez choćby minimalnego wyposażenia technologicznego. W systemie edukacji już na dobre zaistniała technologia. O potrzebach szkół związanych ze sprzętem IT rozmawiamy z Dariuszem Cichym – Dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 107 im. Piotra Włostowica we Wrocławiu.

    dariusz cichyBrandsIT: Obecnie w szkołach korzysta się z wielu urządzeń IT. W system edukacji już trwale zapisały się systemy, technologie, z których nauczyciel na co dzień korzysta w swojej pracy. A jakiego sprzętu używa się w Szkole Podstawowej nr 107 im. Piotra Włostowica we Wrocławiu?

    Dariusz Cichy: W naszej szkole ciągle staramy się zaopatrywać w nowy sprzęt. W te wakacje chcemy zakupić tablice multimedialne i projektory.  W każdej sali jest komputer z dostępem do Internetu, bo szkoła korzysta z dziennika elektronicznego. W salach językowych są ekrany telewizyjne, sprzężone ze sprzętem komputerowym. Jeśli chodzi o tablice multimedialne, placówka posiada ich 5. W salach gdzie nie ma tablic, są projektory. Znacznie łatwiej je kupić niż tablice. W sali informatycznej znajduje się 18 stanowisk. Ponadto zostało nam podarowane 12 laptopów. MEN wprowadza teraz program „Aktywna tablica” w celu doposażenia szkół w sprzęt komputerowy (tablice multimedialne, projektory), co będzie dla nas szansą do tego, żeby dodatkowo wyposażyć placówkę. W ten sposób zakup jest finansowany w 80 proc. przez ministerstwo, a 20 proc. kosztów ponosi samorząd.  Drugi projekt, w którym nasza szkoła weźmie udział, jest skierowany do klas 1-3. Jego celem również jest doposażenie placówki. Z środków z tego projektu zakupione zostaną na przykład mikroskopy, które będą podłączone do tablicy interaktywnej. Będzie to bardzo pomocne w nauczaniu przyrody. W każdej sali w naszej szkole znajduje się tablica multimedialna bądź ekran pod projektor, również w stołówce. To ważne, żeby z każdej sali korzystać w efektywny sposób, a z racji wielkości stołówka czasami służy też innym celom. Szkoła jest wciąż wyposażana w sprzęt. Staramy się, żeby było go coraz więcej.

    BrandsIT: Czy występują problemy ze sprzętem, z którego korzysta się w szkole?

    Dariusz Cichy: Faktem jest, że każdy sprzęt, którego się używa z czasem się psuje, na przykład lampa czy przycisk w projektorach. Awarie, jakie występują są zgłaszane do administracji od razu, aby jak najszybciej je usunąć.

    Bardzo ważne są szkolenia dla nauczycieli, żeby to co zostało zakupione mogło być w efektywny sposób wykorzystane. Istotne są też kwestie oprogramowania. Gdy wprowadzamy tablice do sal, robimy szkolenia dla nauczycieli, którzy oczywiście nie na każdej lekcji, ale bardzo często wykorzystują tablice interaktywne. Weźmy pod uwagę przykład zajęć z języka polskiego. Nauczyciel przy omawianiu powieści może za pomocą tablicy w łatwy sposób wpłynąć na wyobraźnię uczniów ukazując gdzie rozgrywa się akcja, pokazując filmy i tym podobne. Tablice, projektory można wykorzystać w różny sposób. W klasach 1-3 tablice wykorzystuje się przy nauce języków, co zachęca uczniów do nauki i pomaga w nauczaniu. Dzieci posiadają smartfony, w domu korzystają z tabletów, komputerów. Szkoły wychodzą na przeciw wymaganiom dzisiejszego świata, wykorzystywanie tablic pokazuje, że nauczanie nie jest archaicznym przeżytekiem. Korzystanie ze sprzętu na zajęciach przybliża i ułatwia naukę.

    BrandsIT: Czego szkoła oczekuje od dostawcy sprzętu?

    Dariusz Cichy: Ważne jest przeszkolenie. Sprzęt, z którego się korzysta musi spełniać swoją funkcję, więc nauczyciel musi dobrze wiedzieć, jak dokładnie się nim obsługiwać. W razie potrzeby serwis powinien działać szybko, sprawnie, skutecznie. Sprzęt powinien zostać szybko wymieniony lub naprawiony. Potrafię również zrozumieć to, że nie tylko u nas coś się psuje, ale serwis ma po prostu sprawnie wykonać swoją pracę. Po to placówka kupuje tablicę, żeby z niej korzystać, po to, żeby coraz lepiej kształcić. 3 miesięczne naprawianie na przykład tablicy multimedialnej to przecież ponad pół semestru, to za długi przestój. Naprawa ma przebiegać szybko, ale w miarę możliwości oczywiście. Ważna jest także zwykła współpraca, to znaczy jeśli mam potrzebę, problem ze sprzętem, chciałbym móc zasięgnąć rady albo wspólnie poradzić sobie z problemem.

    BrandsIT: Jakie cechy, Pana zdaniem, powinien posiadać sprzęt, z którego korzysta się w szkole?

    Dariusz Cichy: Sprzęt musi być funkcjonalny, szybki w działaniu. W przypadku pracowni komputerowej, nie mogą występować wirusy utrudniające korzystanie ze sprzętu, więc ważna jest szczelność oprogramowania antywirusowego. Ważne jest, żeby oprogramowanie posiadało blokadę poszczególnych stron. Potrzebne są programy związane z poszczególnymi przedmiotami. Dla przykładu – program nauczania informatyki, z którego będą korzystali uczniowie klas 7-8 będzie wymagał innego oprogramowania niż do tej pory było w szkołach podstawowych. Również dla klas niższych potrzebne są programy, które ułatwią dzieciom naukę obsługi komputera, tego jak on działa i jak z niego korzystać. Podstawy programowe wymagają tego, żeby takie oprogramowania były, a nam zależy, żeby były po prostu niezawodne i efektywnie wspierały dzieci w nauce. Producenci powinni zwracać uwagę na to, co jest w programach tworzonych dla szkół, jak to wygląda. Poza kwestią nauczania, należy ucznia zachęcić do korzystania z potencjału programu. Sprzęt dla szkoły powinien być funkcjonalny. Szkoła nie zdecyduje się na przykład na monitor z najniższej półki, bo każdy monitor, z jakiego korzystają uczniowie musi być wygodny w użyciu – odpowiednio duży, wyraźny. To samo w przypadku projektorów. Częste korzystanie na zajęciach sprawia, że urządzenia musza być wydajne. Ekrany, projektory powinny jak najlepiej odzwierciedlać rzeczywistość. Chodzi przede wszystkim o jakość i wydajność. Dotyczy to każdego rodzaju sprzętu – komputerów, monitorów, drukarek, projektorów, głośników itd.

    BrandsIT: Czy jest sprzęt IT z którego obecnie w szkołach nie korzysta, a Pana zdaniem warto byłoby korzystać z niego w przyszłości?

    Dariusz Cichy: Obecnie nie jest popularne korzystanie z mikroskopów podłączonych do tablicy multimedialnej, o których już wspomniałem. Myślę, że warto byłoby rozszerzyć to na większą skalę. Szczególnie, że jest ku temu okazja, bo podstawówki rozszerzają się teraz o dodatkowe przedmioty, więc przy wyposażaniu nowych sal, na przykład sali biologicznej, dobrze byłoby to mieć. Przypuszczam, że w naszej szkole jeszcze nie będą rozwijane technologie ponad to, co już wskazałem, chociaż w przyszłości chciałbym, żeby na lekcjach korzystało się z większej ilości sprzętu, na przykład z komórek, do których przecież już małe dzieci są przyzwyczajone. Myślę, że z odpowiednim oprogramowaniem, można byłoby wykorzystywać potencjał tego sprzętu powiedzmy przy robieniu kartkówek. Po zaznaczeniu przez dziecko odpowiedzi na pytanie w aplikacji, system od razu sprawdzałby poprawność, ułatwiłoby to pracę i skróciło czas w jakim uczniowie czekają na wyniki swoich prac. W klasach starszych już większość dzieci ma taki sprzęt, więc warto byłoby korzystać z niego, aby nauczać. Taka aplikacja powinna przede wszystkim mieć na uwadze dobro, bezpieczeństwo  dzieci, odpowiednią formę, dobrą merytorykę. Warto pokazać dzieciom, że technologia to przede wszystkim nauka i można ja wykorzystać w większości dziedzin życia. Oprócz tych „nowych” form nauczania, jeszcze nie zastanawiałem się nad tym, ale sądzę, że warto być otwartym na technologie, gdy pojawi się coś nowego.

    BrandsIT: Czego będą dodatkowo potrzebowały szkoły podstawowe w związku z reformą edukacji likwidującą gimnazja?

    Dariusz Cichy: W związku z tą reformą dojdą nam wszystkie przedmioty przyrodnicze, w klasach gimnazjalnych jest rozróżnienie na biologię, chemię fizykę, geografię, zupełnie inaczej niż do tej pory było w szkołach podstawowych. Nie mieliśmy np. sali chemicznej, a obecnie musimy ją posiadać. Do takiej sali powinno być dołączone zaplecze. Potrzebna jest odpowiednia przestrzeń, pomieszczenie. Przy budowie jakiejś pracowni od podstaw, można zadbać o to, żeby od razu montować łącza pod tablice, projektory, sprzęt audio. Musimy dostosować się do tego, co było w gimnazjach, a gimnazja, w których będą organizowane szkoły podstawowe muszą się dostosować do nauczania zintegrowanego klas 1-3. Szkoły podejmują teraz wiele działań związanych z inwestycjami. Potrzebne są ławki, krzesła dla odpowiedniej grupy wiekowej, toalety oraz inne rzeczy związane z funkcjonowaniem szkoły.

  • Będzie coraz mniej absolwentów informatyki

    Będzie coraz mniej absolwentów informatyki

    Mimo rosnącego zapotrzebowania na programistów, liczba absolwentów kierunków informatycznych w Polsce nadal spada, alarmują eksperci ze szkoły programowania Kodilla. Dlaczego tłumy nie rzucają się na studia dające świetną pracę?

    Naturalnym rozwiązaniem problemu deficytu programistów w Polsce powinni być świeżo upieczeni absolwenci studiów informatycznych. Jednak od 2006 roku liczba nowoprzyjętych studentów na kierunki IT maleje. Według prognoz, ten trend będzie utrzymywał się aż do 2020 roku.

    Programiści po studiach – prognoza do 2020 roku

    Od 2006 do 2017 roku liczba studentów na kierunkach informatycznych zmniejszyła się o ponad 25 tys. Według prognoz szkoły programowania online Kodilla, do 2020 roku liczba przyjętych studentów zmaleje o 42 tys. (względem roku 2006).

    kodilla wykres studenci min

    Źródło: Kodilla

    Z kolei z danych GUS wynika, że w 2017 roku pojawi się 13 190 absolwentów kierunków informatycznych, czyli o 29% mniej niż w roku 2006.

    kodilla wykres absolwenci min

    Źródło: Kodilla

    Dlaczego coraz mniej osób kończy studia informatyczne?

    Głównym powodem jest niż demograficzny. W latach 1983 – 2001 drastycznie spadała liczba urodzeń w Polsce, co obecnie skutkuje małą liczbą 19-latków. W 2006 roku było ich 607 tys., w 2017 – już tylko 395 tys., a prognozując rok 2020, 19-latków – czyli osób mogących zostać studentami – będzie jeszcze mniej, bo zaledwie 368 tys.

    Co ciekawe, pomimo że liczba absolwentów studiów informatycznych spada, nadal jest to jeden z popularniejszych kierunków studiów. Od 2006 roku kandydaci chętniej wybierają uczelnie techniczne niż w ubiegłych latach – w 2006 roku studia informatyczne ukończyło 2,36, w 2017 roku – 2,74, a w 2010 będzie to 3,16% 23-latków.

    Jednak, jak prognozuje się, liczba absolwentów do 2020 roku nie przekroczy 13 – 13,5 tys., z racji panującego niżu demograficznego.

    Co to oznacza dla rynku pracy?

    Studenci nie zaspokoją zapotrzebowania na programistów. Uczelnie nie nadążają z kształceniem i wypuszczaniem na rynek pracy absolwentów. W 2017 roku na kierunki informatyczne przyjęto 75 051 studentów, a 13 tys. absolwentów opuściło mury swojej uczelni z dyplomem. Jednocześnie według raportu Sedlak&Sedlak w Polsce potrzeba 50 tys. informatyków, a ich zatrudnienie do 2024 r. wzrośnie o 17%.

    Jak więc zaspokoić zapotrzebowanie na programistów na polskim rynku pracy? To pytanie wraca niczym bumerang, bo 13 tys. absolwentów-informatyków rocznie na pewno nie wypełni deficytu programistów w Polsce, szczególnie że część absolwentów wyjeżdża za granicę, a ci, którzy szukają pracy w Polsce nie zawsze mają potrzebne umiejętności. Absolwentom często brakuje doświadczenia, którego zdobycie wymaga poświęcenia czasu podczas studiów lub zaraz po ich ukończeniu. Możliwe też, że to jeden z powodów, dla których coraz więcej osób rezygnuje ze studiów, wybierając praktyczną naukę programowania zamiast dużą ilość teorii podczas zajęć studenckich (obecnie co dziesiąty programista szkoli się na bootcampach zamiast na studiach).

    Pracodawcy szukają specjalistów od konkretnych technologii, z doświadczeniem i własnym portfolio, najlepiej jeszcze z dyplomem politechniki. Jednak dane nie kłamią, liczba urodzeń od 2006 roku spadła o 40%, spada zatem liczba studentów i absolwentów. Jest to sygnał dla pracodawców – czas szukać kandydatów w innych miejscach niż uczelnie wyższe oraz dotrzeć do osób ze starszych, bardziej licznych roczników. Owocne mogą okazać się poszukiwania absolwentów szkół programistycznych – bootcamp to alternatywa dla studiów, nastawiona w 90% na praktykę programowania. Coraz częściej również sprawdza się zatrudnianie młodych, początkujących programistów, w rozwój których warto zainwestować, aby po prostu “wychować sobie” specjalistę IT w firmie.

  • Komputronik podał wyniki finansowe za I kwartał 2017/2018

    Komputronik podał wyniki finansowe za I kwartał 2017/2018

    Komputronik podał w raporcie, że odnotowano 1,29 mln zł skonsolidowanego zysku netto przypisanego akcjonariuszom jednostki dominującej w pierwszym kwartale 2017/2018 (1 kwietnia – 30 czerwca 2017), co jest o 0,72 mln zł gorszym wynikiem niż rok wcześniej za ten sam okres.

    Zysk operacyjny za ten kwartał wyniósł 3,02 mln zł. Rok wcześniej kwota ta wynosiła 3,88 mln zł. W raporcie podano także, że  „za pierwszy kwartał 2017 roku obrotowego sprzedaż poza granice kraju wyniosła 117 233 tys. zł. Sprzedaż w kraju wyniosła 356 125 tys. zł. Sprzedaż do żadnego z krajów nie przekroczyła 10% przychodów Grupy”. Przychody ze sprzedaży dystrybutora sprzętu IT wyniosły 473,36 mln zł. Porównując do roku poprzedniego, kwota ta jest nieco ponad 1 mln zł niższa niż za ten sam okres rok wcześniej. W ujęciu jednostkowym zysk netto w okresie I kw. 2017/2018 r. wyniósł 1,6 mln zł do 2,27 mln zł zysku rok wcześniej.

  • UTM zamiast routera

    UTM zamiast routera

    Tradycyjne routery dają możliwość stworzenia lokalnej sieci i podłączenia jej do Internetu. Nie oferują jednak rozbudowanych zabezpieczeń, a wręcz nawet same stają się celami ataków. Ich alternatywą są systemy UTM (Unified Threat Management), czyli wielofunkcyjne zapory sieciowe. Podstawowe urządzenia tego typu, jak FortiGate-30E od Fortinet, funkcjonalnością i ceną dostosowane są do potrzeb i możliwości małych firm.

    Zapora sieciowa (firewall), system prewencji włamań (IPS), ochrona antywirusowa, kontrola treści WWW, antyspam i antyspyware. Wszystkie te funkcje mogą znaleźć się w jednym, małym urządzeniu – systemie UTM, który nie tylko może zastąpić tradycyjny router, ale również jest wszechstronnym centrum zabezpieczeń. Zastosowane w FortiGate-30E narzędzia chronią użytkowników sieci przed nieautoryzowanym dostępem, kradzieżą danych czy szkodliwym oprogramowaniem. Pozwalają też na weryfikację ruchu i kontrolę odwiedzanych stron internetowych.

    FortiGate-30E oferuje przepustowość firewalla na poziomie do 950 Mbps oraz obsługuje do 50 użytkowników. Posiada wysoki wskaźnik MTBF, który ma zagwarantować długą i bezawaryjną pracę. Wyposażono go w złącza: USB, RJ45 WAN i cztery RJ45 Switch. Obudowa charakteryzuje się kompaktowymi wymiarami: 4,1x21x13,3 cm. Dostępny jest również wariant FortiWiFi-30E, obsługujący interfejs Wi-Fi 802.11 a/b/g/n. Ze względu na specyfikację, modele te są skierowane do firm zatrudniających do kilkudziesięciu osób lub do oddziałów większych podmiotów.

    Oprogramowanie FortiOS pozwala na szybką konfigurację w kilku prostych krokach. Korzystanie z niego nie wymaga specjalistycznych umiejętności. Kupując wersję Bundle, w pakiecie z FortiGate-30E użytkownicy otrzymują dostęp do usług FortiGuard i FortiCare. Pierwsza z nich odpowiada za bieżące aktualizowanie bazy zagrożeń, a druga – za kontakt ze wsparciem technicznym producenta. Obsługa urządzenia może odbywać się również zdalnie, przy pomocy aplikacji FortiExplorer, dostępnej na smartfony i tablety z systemem Android lub iOS.

    FortiGate-30E i FortiWiFi-30E są dostępne w sieci partnerów Fortinet wspieranych przez Veracomp, autoryzowanego dystrybutora rozwiązań Fortinet w Polsce. W ramach promocji, do końca września 2017 r. lub do wyczerpania zapasów, można zakupić FortiGate-30E z rocznym serwisem w cenie urządzenia.

  • Poradnik rekrutacyjny początkującego programisty

    Poradnik rekrutacyjny początkującego programisty

    Rozmowa kwalifikacyjna to jeden z podstawowych, a zarazem stresujących elementów procesu rekrutacji. Od jej przebiegu zależy przyszłość kandydata w danej organizacji. O poszczególnych etapach, najtrudniejszych pytaniach oraz najczęściej popełnianych błędach, opowiada Adrianna Wojewoda, Recruitment Department Coordinator w firmie Altimi.

    Adrianna Wojewoda Recruitment Department Coordinator w firmie Altimi Software House minCzy każda rozmowa kwalifikacyjna w software house’ach wygląda tak samo?

    Poszczególne etapy oraz przebieg rozmowy zależą przede wszystkim od procedur rekrutacyjnych obowiązujących w danej firmie oraz stanowiska, na jakie dany kandydat aplikuje. Ważne jest także to, czy przyszły pracownik będzie pracował nad projektem wewnętrznym, czy bezpośrednio dla lub w strukturach wewnętrznych klienta. Można natomiast wyłonić kilka etapów, które w firmach IT mogą wyglądać podobnie. Pierwszy kontakt z potencjalnym kandydatem, inicjowany przez dział rekrutacji, odbywa się drogą telefoniczną. Jest to etap wstępny, podczas którego specjalista ds. rekrutacji weryfikuje doświadczenie kandydata pod kątem stażu, technologii i zrealizowanych projektów – zarówno komercyjnych, jak i prywatnych. Na tym etapie sprawdzana jest także komunikatywność, która może okazać się niezbędną umiejętnością w przypadku przyszłych kontaktów z klientem lub pracy zespołowej. Rekruter prosi o krótki opis wybranego projektu, którym kandydat może się pochwalić. W ten sposób weryfikujemy, czy przyszły pracownik, kontaktując się z klientem, będzie posiadał umiejętność opowiadania o realizowanym zadaniu, wyjaśniania nieścisłości i rekomendowania rozwiązań. Pozytywnie oceniane są wypowiedzi jasne, proste, angażujące. W oparciu o manual opracowany we współpracy z lektorem, sprawdzamy także poziom znajomości j. angielskiego. Pytania dostosowane są do poziomu znajomości języka kandydata.

    Rozmowa telefoniczna zakończyła się sukcesem  – kandydat otrzymuje zaproszenie na spotkanie rekrutacyjne. Jak się do niego przygotować?

    Jeżeli rekrutacja przeprowadzona zostanie przez klienta, nasz specjalista, podczas rozmowy telefonicznej, przygotowuje kandydata do spotkania. Przekazuje wszelkie niezbędne informacje o kliencie – nie tylko jakie ma wymagania względem kompetencji, ale także stroju, sposobu komunikacji czy stylu pracy. Po zakończeniu rozmowy kandydat otrzymuje maila z podsumowaniem i zaproszenie na spotkanie. Przygotowując się do niego warto poprosić rekrutera o ofertę pracy. Dzięki temu dowiemy się m.in. tego, z jakich technologii będziemy przepytywani. Przeprowadźmy także własny research, odwiedźmy stronę internetową klienta. To pozwoli nam poznać profil działalności firmy, ofertę, branżę i przełożyć zdobyte informacje na własne doświadczenie.

    Jakie pytania i zadania mogą pojawić się podczas spotkania rekrutacyjnego? Które z nich sprawiają kandydatom najwięcej trudności?

    W spotkaniu rekrutacyjnym do projektu wewnętrznego uczestniczą najczęściej specjalista działu rekrutacji, deweloper i/lub project manager, którzy przeprowadzają weryfikację wiedzy technicznej. Pytania dotyczą takich kwestii, jak doświadczenie kandydata czy znajomość danych technologii. Kandydaci otrzymują do rozwiązania zadania techniczne z obszaru IT oraz pytania logiczne, które mają na celu sprawdzenie analitycznego myślenia oraz tego, jak kandydat podchodzi do danego tematu czy problemu. W internecie możemy znaleźć wiele przykładów zadań rekrutacyjnych, np. „Co robisz, kiedy orientujesz się, że w kodzie jest bug?” albo „Załóżmy, że dostajesz zadanie by…” i tu pojawia się trudne do wykonania zadanie – „Co robisz?”.

    Z kolei specjalista ds. rekrutacji może zapytać nas o to, co robimy w sytuacjach stresowych, aby opanować zdenerwowanie. Pojawiają się także pytania o konferencje i szkolenia IT, w których kandydat brał ostatnio udział, jak rozumie pojęcie „jakości”, jakie są jego mocne i słabe strony. Zadania te mają na celu weryfikację kompetencji miękkich kandydata – komunikatywności, podejścia do pracy, motywacji, umiejętności prezentacji własnego punktu widzenia, samodzielności, umiejętność pracy w zespole czy zaangażowania. Warto przygotować się także na pytania o zainteresowania i hobby.

    Co w sytuacji, gdy rekrutacja prowadzona jest do projektu zewnętrznego i w spotkaniu uczestniczy (lub nawet prowadzi je) klient?

    Kandydat powinien być przygotowany na to, że po zakończeniu spotkania klient może poprosić go o rozwiązanie zadania lub testu. Może to być test teoretyczny w formie zadania domowego, na rozwiązanie którego kandydat ma 30-45 minut, bez możliwości przerywania i odkładania go na później. Może to być także test 2-poziomowy podczas spotkania – praktyczny i pisemny.

    Z kolei rozmowy rekrutacyjne z klientami zagranicznymi prowadzone są najczęściej poprzez Skype’a i wideokonferencje. W tym przypadku warto pamiętać o kilku kwestiach – mówić głośno i wyraźnie, utrzymywać kontakt wzrokowy, zadbać o odpowiednie warunki – tło powinno być neutralne, ubiór stosowny, miejsce odpowiednie. Nie przeprowadzamy takich rozmów w parku, w pracy, ani w miejscu publicznym. Ważna jest komunikatywność i odpowiednia prezencja.

    Ostatnia rada dla osób aplikujących?

    Liczy się otwartość i chęć rozmowy. Pokażmy, że zależy nam na pracy na dym stanowisku. Jeżeli przed spotkaniem pojawią się pytania – zwróćmy się z nimi do rekrutera. Specjalista bardzo chętnie nam pomoże i rozwieje wszelkie wątpliwości. Jeżeli z jakichś względów nie możemy stawić się na spotkaniu w ustalonym terminie – niezwłocznie poinformujmy o tym fakcie potencjalnego pracodawcę.

  • Polska kusi inwestorów zachętami na działalność B+R

    Polska kusi inwestorów zachętami na działalność B+R

    W porównaniu z gospodarkami rozwiniętymi Polska wciąż ma braki w poziomie rozwoju działalności B+R oraz kulturze innowacji. Jak wynika z raportu „Inwestycje w Polsce. Niewyczerpany potencjał”, przygotowanego przez Deloitte we współpracy z Polsko-Niemiecką Izbą Przemysłowo-Handlową, import innowacyjnych technologii oraz know-how przez inwestorów zagranicznych może korzystnie wpłynąć na wzrost produktywności Polski.

    Jednym z elementów, który może ich skłonić do inwestowania w Polsce, jest system zachęt na działalność B+R. Zdaniem ekspertów Deloitte jest on obecnie najbardziej atrakcyjny i kompleksowy spośród krajów Europy Środkowej.

    Jak wynika z raportu, potencjał gospodarki Polski wciąż jest daleki od wyczerpania. Jednym z powodów jest niższa niż w wysokorozwiniętych krajach UE produktywność oraz w dalszym ciągu niewielki zasób kapitału. Choć w ostatnich dwudziestu latach Polska osiągnęła około dwukrotny wzrost wartości kapitału przypadającego na jednego pracownika, co pozwoliło przegonić Słowację i Węgry, nadal jego nasycenie jest niemal dwukrotnie niższe niż w tradycyjnie uprzemysłowionych Czechach.

    Niedobór kapitału z jednej strony świadczy o luce, którą Polska ma do nadrobienia w stosunku do wysokorozwiniętych gospodarek, z drugiej jednak sprawia, że inwestując tu, nadal można liczyć na ponadprzeciętne zyski. Krańcowa produktywność kapitału, czyli dodatkowa produkcja z każdej zainwestowanej złotówki czy euro, jest w Polsce niemal czterokrotnie wyższa niż w krajach strefy euro, a także wyższa niż na Słowacji, w Czechach i na Węgrzech.

    Polska na początku innowacyjnej drogi

    Szczególne znaczenie w świetle danych opublikowanych w raporcie Deloitte będą miały inwestycje w działalność o wysokiej wartości dodanej.

    Na tle krajów Europy Środkowej Polska wypada całkiem dobrze pod względem innowacyjności, ustępując jedynie Czechom (według Global Competitiveness Index 2016/2017). Mimo to w porównaniu do krajów wysokorozwiniętych luka do nadrobienia jest nadal znaczna. Zwiększanie innowacyjności i produktywności to trudny proces, ale można go przyspieszyć m.in. poprzez import nowoczesnych technologii oraz know-how.

    Inwestorzy zagraniczni doceniają polską innowacyjność

    Zdaniem inwestorów niemieckich uczestniczących w badaniu Deloitte, jednym z priorytetów rządu powinno być przełamanie barier dzielących naukę od gospodarki. Zwracają też uwagę, że pomimo oczywistych korzyści związanych z rozwojem branży nowoczesnych usług dla biznesu (BPO/SSC), bez odpowiednich reform nie uda się przyciągnąć bardziej zaawansowanych usług biznesowych, a także centrów B+R. Inwestorzy doceniają natomiast zmiany, które w sferze udogodnień B+R już się dokonały. W ciągu roku o 2 proc. nastąpił wśród nich wzrost pozytywnych ocen warunków dla działalności badawczo-rozwojowej.

    10 mld euro do 2020 roku na rozwój B+R

    Zdaniem ekspertów Deloitte świadomość braków w wiedzy, technologii i doświadczeniu polskich przedsiębiorców w stosunku do zagranicznych firm uzasadnia skierowanie znacznych środków na wsparcie zarówno rodzimego biznesu, jak i zachęcanie inwestorów spoza Polski do rozwoju kompetencji B+R. Pomoc w finansowaniu dotyczy zarówno kosztów inwestycji w infrastrukturę badawczo-rozwojową (wsparcie głównie z Ministerstwa Rozwoju oraz z Urzędów Marszałkowskich w ramach tzw. Regionalnych Programów Operacyjnych), jak i operacyjnych kosztów działalności B+R (wsparcie w ramach RPO oraz z budżetu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju).

    W ciągu najbliższych pięciu lat Polska przeznaczy ponad 10 mld euro na bezzwrotne granty dla przedsiębiorców polskich i zagranicznych na tworzenie centrów B+R (dofinansowanie nakładów kapitałowych) oraz prowadzenie w Polsce prac badawczych i rozwojowych (dofinansowanie kosztów operacyjnych działalności). Inwestorzy zagraniczni mają obecnie do dyspozycji program grantów uzupełniany przez połączenie ulg podatkowych w SSE oraz ulg na działalność B+R, jak również dostępnych w całej UE programów w ramach Horyzontu 2020. Ważnym narzędziem przyciągania inwestycji o wysokiej wartości dodanej typu B+R ma być też przyjęta Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, która zakłada stopniową ewolucję dotychczasowej polityki ukierunkowanej na przyciąganie BIZ.

    System zachęt najlepszy w Europie Środkowej

    Funkcjonujący obecnie system zachęt proponuje kilka ścieżek, które wzajemnie się uzupełniają – od wsparcia start-upów i młodych firm, poprzez finansowanie funduszy typu venture capital, szeroki program inkubacji w parkach technologicznych, ofertę grantów na wdrażanie rozwiązań innowacyjnych dla małych i średnich firm, aż po granty na tworzenie infrastruktury B+R i prowadzenie innowacyjnej działalności B+R przez małe i duże podmioty.

    Źródła typowo grantowe, takie jak bezzwrotne dotacje, pochodzące zarówno ze źródeł funduszy Unii Europejskiej, jak i budżetu krajowego, są uzupełniane przez nowe na polskim rynku ulgi podatkowe na działalność B+R. Całościowo polski system jest największym i najbardziej atrakcyjnym systemem zachęt w regionie Europy Środkowej. Jakkolwiek poszczególne programy pomocowe, jak obecnie reformowany system grantów rządowych czy ulg podatkowych na B+R, są często znacznie mniej atrakcyjne niż w krajach sąsiednich, to przedsiębiorcy analizujący lokalizację inwestycji w Polsce otrzymują pakiet zachęt niespotykanych w regionie – Michał Turczyk

    Na przeszkodzie rozwoju innowacyjności stoją skomplikowane przepisy

    Zachęty na inwestowanie w B+R+I w Polsce stały się bardziej dostępne i atrakcyjne, ale jednocześnie wymagające znacznie bardziej specjalistycznego podejścia do ich pozyskiwania. Chcąc otrzymać dofinansowanie oraz zrealizować projekt B+R, niezbędne jest zaangażowanie inżynierów i naukowców w przygotowanie odpowiedniego projektu i sposobu jego realizacji. Dużą przeszkodą w rozwoju innowacyjności Polski jest nadal niespójny i niezrozumiały system przepisów prawa. Dotyczy to zwłaszcza podatków i prawa pracy, które są wskazywane przez Global Competitiveness Index 2016/2017 jako największe bariery dla przedsiębiorstw działających w Polsce.

    W skrajnym przypadku te bariery mogą zniechęcić do podejmowania przedsięwzięć o wysokiej wartości dodanej.

    Wielkość instrumentów pomocowych w Polsce wymaga podjęcia wysiłku szczegółowej analizy dostępnych zachęt i wyboru takich, które pozwolą na osiągnięcie pełnej synergii z realizowaną lub planowaną działalnością w Polsce. Niezbędne jest również przeanalizowanie potencjalnych zobowiązań wynikających z warunków udzielenia wsparcia w okresie rozliczania projektu i w okresie jego trwałości. Wszystko to sprawia, że decyzja o podjęciu wysiłku pozyskania finansowania niekomercyjnego musi być poprzedzona szczegółową analizą biznesową zarówno planowanego przedsięwzięcia jak i dostępnych narzędzi wsparcia – Michał Turczyk

  • Optymizm napędza inwestycje w IT

    Optymizm napędza inwestycje w IT

    Z badań przeprowadzonych przez Ipsos MORI dla Microsoft wynika, że 73 proc. właścicieli i pracowników polskich firm z sektora MŚP czuje się spokojna o ich dalszą przyszłość. Podobną opinię podziela jedynie 59 proc. przedstawicieli biznesów europejskich. Optymizm Polaków przekłada się na deklarowaną skalę inwestycji w nowe technologie. Aż połowa respondentów planuje zwiększenie wydatków na IT. W przypadku firm europejskich jest to tylko 35 proc.

    Przedstawiciele polskiego sektor MŚP wysoko oceniają swoją przyszłość. W kategorii optymizmu biznesowego wyprzedzają nas jedynie firmy z Holandii, Rumunii i Danii. Najbardziej pesymistycznie w ocenie przyszłości są przedsiębiorstwa greckie, gdzie tylko 24 proc. respondentów dostrzega pozytywny rozwój zdarzeń oraz czeskie (41 proc.), rosyjskie (43 proc.) i tureckie (46 proc.).

    Biorąc pod uwagę Polskę, optymistyczny scenariusz kreślą przede wszystkim firmy z sektora e-commerce (91 proc.), rynku handlu hurtowego (83 proc.) oraz organizacje pożytku publicznego (81 proc.). Najniższy poziom optymizmu dostrzegalny jest wśród firm z sektora dóbr konsumenckich (61 proc.), usług biznesowych (67 proc.) i transportu (67 proc.).

    Wiara w dobrą przyszłość polskich firm idzie w parze z deklaracjami dotyczącymi zwiększania wydatków na nowe technologie, które są postrzegane jako podstawa do dalszego rozwoju. Połowa (50 proc.) analizowanych przedsiębiorstw z polski zamierza podnieść swoje inwestycje w IT. Plany w tym zakresie są widoczne w szczególności w sektorze e-commerce (79 proc. deklaracji) oraz handlu hurtowego (72 proc.), które charakteryzuje największy poziom optymizmu biznesowego. Analizując opinie firm europejskich, sytuacja wygląda inaczej. Dla przykładu plany inwestycyjne na IT wskazuje 28 proc. Niemców, 27 proc. Brytyjczyków i 26 proc. Czechów.

    Wyższe wyniki dotyczące planowanych inwestycji w nowe technologie deklarowane przez polskie firmy niż te deklarowane przez firmy z Niemiec czy Wielkiej Brytanii wynikają głównie z ambitnych planów inwestycyjnych polskiego sektora e-commerce, który wykorzystując trendy światowe najszybciej adaptuje założenia Digital Transformation. To dobra wiadomość dla wszystkich polskich przedsiębiorców, mogących również transformować swój biznes w oparciu o najnowsze rozwiązania modelu chmurowego, który stał się akceleratorem wzrostów. Cieszy przede wszystkim to, że aż połowa przedstawicieli polskich firm segmentu MŚP dostrzega tę szansę – Tomasz Dorf, odpowiedzialny za segment MŚP w polskim oddziale Microsoft

    Małe wydatki na technologię

    Z kolei sektory, w których panuje przekonanie o zbyt małych wydatkach na nowe technologie to rynek dóbr konsumenckich (61 proc.) oraz usług dla biznesu (56 proc.). Z badań wynika, że najbardziej wstrzemięźliwe, jeśli chodzi o przyszłe wydatki na nowe technologie są firmy z sektora handlu detalicznego – 39 proc. wskazań. W opinii 57 proc. pracowników tego sektora, ich firmy wydają na IT za mało. Wśród nich są jednak i takie, które na nowych technologiach opierają swoją strategię rozwoju.

    Przykładem takiej firmy jest Kazar. Aktywna rozbudowa sieci sprzedaży obuwia i wyrobów skórzanych wiązała się z wyzwaniami w obszarze obsługi informatycznej, a zwłaszcza koniecznością dostosowania infrastruktury IT do rosnących potrzeb związanych z obsługą nowych placówek. Biorąc pod uwagę dalszą ekspansję firmy na rynkach zagranicznych, kierownictwo musiało zdecydować czy budować własne zaplecze serwerowe, czy też wykorzystać możliwości chmury obliczeniowej, powierzając opiekę nad zasobami IT zewnętrznemu dostawcy w modelu abonamentowym.

    Budowa własnej infrastruktury serwerowej oznacza spore inwestycje związane z rozwojem środowiska zapasowego. W przypadku chmury mamy natomiast zapewniony natychmiastowy dostęp do infrastruktury wraz z usługą centrum zapasowego. Mamy dobre doświadczenia związane z użytkowaniem usług Office 365 dla firm w chmurze Microsoft, stąd wybór Microsoft Azure wydawał się naturalny. Przekonała nas również niezawodność technologii Microsoft – Marcin Pudysz – Administrator IT

  • Cyfrowa transformacja stawia na relacje międzyludzkie

    Cyfrowa transformacja w Polsce wchodzi w fazę dojrzałości. W rozwoju systemów klasy BPM liderzy digitalizacji stawiają na budowanie relacji z klientami oraz własnymi pracownikami, podczas gdy promowana dotychczas doskonałość operacyjna schodzi na dalszy plan.

    Cyfrowa transformacja ma w Polsce zróżnicowane oblicze. Wśród polskich firm są zarówno podmioty, które dopiero stawiają pierwsze kroki w digitalizacji, wdrażając np. systemy ERP, jak i takie, które już od kilku lat swobodnie korzystają z rozwiązań służących do automatyzacji procesów biznesowych i ich bieżącej adaptacji, zgodnie z rytmem zmian zachodzących zarówno wewnątrz organizacji, jak i w jej otoczeniu.

    Digitalizacja to nie sztuka dla sztuki

    Przejście z rozwiązań analogowych na cyfrowe i kreatywne korzystanie z nich do budowania przewagi biznesowej przestało być wyłącznie domeną rynkowych innowatorów, a stało się powszechnie przyjętym elementem nowoczesnej strategii biznesowej.

    Jak wynika z obserwacji firmy Forrester, jednej z czołowych firm badawczych, zajmujących się śledzeniem trendów w IT i biznesie, redukcja kosztów coraz częściej przestaje być głównym motorem zarządzania procesami biznesowymi. Zaczyna ją zastępować bardziej strategiczne dążenie do digitalizacji procesów (Business Process Management Playbook, Forrester, 2016). Jednak eksperci wskazują, że doskonałość operacyjna nie powinna być celem samym w sobie. Dopiero optymalizacja skoncentrowana na wsparciu cyfrowych punktów styku z klientem będzie oznaczać skuteczną digitalizację.

    Tego rodzaju podejście można zaobserwować wśród coraz większej grupy działających w Polsce firm, które należą do swego rodzaju cyfrowej awangardy na tle rodzimego biznesu. Organizacje te korzystają już z rozwiązań klasy BPM/RAD (Business Process Management / Rapid Application Development) i opracowują własne cyfrowe rozwiązania tak, aby dostosować je do potrzeb biznesowych, skoncentrowanych wokół cyfrowych oczekiwań klientów.

    Fakt ten potwierdzają wyniki ankiety przeprowadzonej w maju 2017 r. przez firmę WEBCON na próbie 126 klientów. Jako najważniejsze obszary wdrożenia BPM w przyszłym roku firmy wskazują właśnie sprzedaż i relacje z klientami (40 proc.).

    Co ciekawe, równie ważna dla ankietowanych firm jest digitalizacja obszaru kadr i HR (39 proc.), co wskazuje, że w dobie stopniowej cyfryzacji dotykającej właściwie każdej z branż, organizacje dostrzegają konieczność dbania o swój najważniejszy kapitał, czyli pracowników. Natychmiastową korzyścią dla obu stron jest oczywiście zautomatyzowanie prostych, powtarzalnych czynności, a przez to uwolnienie czasu i kompetencji pracowników do wykonywania zadań bardziej kreatywnych. Jednak dostarczenie pracownikom nowoczesnych systemów to nie wszystko. Nie bez znaczenia jest też równy i łatwy dostęp do informacji, sprawiedliwy i uporządkowany udział w procesach decyzyjnych, czy sprawna i szybka obsługa ze strony działu HR. Klasycznie rozumiana optymalizacja procesów, czyli dążenie do doskonałości operacyjnej schodzi powoli na dalszy plan, choć oczywiście nadal pozostaje w kręgu zainteresowania, w szczególności kadry zarządzającej.

    Wśród wskazanych przez użytkowników obszarów do cyfrowego zagospodarowania znalazły się również finanse (33 proc.), zarządzanie inwestycjami i projektami (29 proc.) oraz zarządzanie jakością (28 proc.). 23 proc. wskazało takie kierunki dalszego rozwoju narzędzi BPM jak: integracja z systemami zewnętrznymi (np. SAP), wsparcie IT i obsługa zgłoszeń, rozwój i planowanie produkcji, zamówienia, zakupy, procesy operacyjne, logistyka/spedycja, reklamacje oraz prowadzenie projektów. Należy podkreślić, że wielu respondentów planuje tworzyć procesy dedykowane, zgodnie ze ścisłymi wytycznymi klienta wewnętrznego.

    To pokazuje, że wiodące firmy wyszły już z pierwszej fazy cyfrowej transformacji, czyli tworzenia procesów klasycznych, sprawdzonych, takich jak obiegi faktur i urlopów, a zaczęły w pełni doceniać i wykorzystywać potencjał posiadanych narzędzi BPM, można rzec: poczuły apetyt na więcej – Radosław Putek, prezes firmy WEBCON

    Nie tylko budżet spowalnia

    Raporty w skali globu wskazują, że choć popularność cyfrowej transformacji wzrosła w roku 2015 o połowę w stosunku do roku 2014 (Google Trends, 2016), 47 proc. firm jeszcze nie rozpoczęło u siebie tego procesu (Progress, 2016), choć 55 proc. z nich ma zamiar wystartować ze zmianą właśnie w roku 2017 (Progress, 2016).

    Co powstrzymuje polskie firmy przed śmielszym rozwojem cyfryzacji? Ankietowane firmy wskazały cztery kluczowe przeszkody we wdrażaniu platformy BPM w organizacji, za główną podając brak zasobów ludzkich (49 proc.), a następnie opór przed zmianą (42 proc.). Co ciekawe, brak przekonania decydentów okazał się tak samo ważnym hamulcem do wdrażania automatyzacji procesów biznesowych, jak brak budżetu (37 proc.).

    Na dalszych miejscach badani klienci wymienili trudności w wykazaniu ROI (18 proc.), obawa przed długim czasem wdrożenia (15 proc.) oraz inne powody (w sumie 5 proc. ankietowanych), takie jak chociażby duża liczba innych projektów.

    Odpowiednie narzędzie to efektywniejszy rozwój

    Cyfrowa transformacja rozprzestrzenia się z procesów wertykalnych na horyzontalne, przenikając poszczególne działy i funkcje oraz sięgając na zewnątrz organizacji, co Gartner nazywa tworzeniem cyfrowego ekosystemu. Wymaga on bardziej kreatywnego niż tradycyjne zarządzania procesami biznesowymi, co umożliwiają tylko odpowiednie narzędzia, na tyle zwinne, by nadążyć za zmieniającym się jak w kalejdoskopie otoczeniem biznesowym.

    Z badań firmy Gartner wynika, że mniej innowacyjne rozwiązania BPM (które np. nie zapewniają skutecznego zarządzania zmianą) uniemożliwią 80 proc. firm osiągnięcie pożądanych celów ich strategii cyfrowej w roku 2017. Zdaniem ekspertów Gartnera, tylko 40 proc. zadań w firmie można uznać za rutynowe, dające się obsłużyć za pomocą tradycyjnych systemów BPM. 60 proc. charakteryzuje się pewnym stopniem niepewności i nie da się ich przewidzieć ani modelować z wyprzedzeniem. Gartner podkreśla, że w roku 2017 aż 70 proc. skutecznych modeli biznesowych będzie się opierać na realizacji procesów niestabilnych, zmieniających się wraz z potrzebami klienta.

    W przypadku procesów wymagających ciągłej adaptacji zarówno do wymagań zewnętrznych, rynkowych, jak i wewnętrznych, wypływających z potrzeb pracowników, narzędziami, które sprawdzą się na dłuższą metę, są rozwiązania klasy Rapid Application Development (RAD). Umożliwiają one nie tylko zwinne tworzenie aplikacji biznesowych, ale przede wszystkim prostą i szybką ich modyfikację, nawet przez osoby nie będące programistami. To właśnie szybka reakcja firmy na pewne sytuacje i zjawiska, a nawet wyprzedzenie ich, może zapewnić firmie pozycję lidera na rynku – Radosław Putek, prezes firmy WEBCON

  • Czy specjaliści IT zaczną migrować?

    Czy specjaliści IT zaczną migrować?

    Według różnych szacunków na polskim rynku pracy brakuje od 30 do 50 tys. specjalistów IT. A liczba osób potrzebnych do pracy w tym obszarze będzie rosnąć. Pracodawcy szukają różnych rozwiązań, prześcigają się w oferowanych benefitach, proponują szerokie szkolenia lub całkowite przygotowanie do zawodu. O zasobach specjalistów IT w Polsce na tle innych krajów mówi ekspert Joanna Żukowska.

    Polskie zasoby nie są w stanie zapełnić tej luki, kolejnym krokiem w rekrutacjach specjalistów IT będą rekrutacje zagraniczne – prognozują eksperci międzynarodowego serwisu rekrutacyjnego MonsterPolska.pl, opierając się na badaniach, w których zapytali ponad 4 tys. pracowników IT z regionu Europy Środkowej i Wschodniej o chęć emigracji zarobkowej.

    Badanie przeprowadzono w 11 europejskich krajach: Polsce, Estonii, Litwie, Łotwie, Czechach, Słowacji, Węgrzech, Słowenii, Chorwacji, Bośni i Hercegowinie oraz Serbii. Aż 53 proc. wszystkich ankietowanych jest gotowych wyjechać do pracy za granicę, 24 proc. odpowiedziało „może”, tym samym pokazując, że rozpatrzyłoby taką możliwość w zależności od atrakcyjności oferty, a negatywnej odpowiedzi udzieliło 22 proc. badanych. 57 proc. specjalistów jako najważniejszy czynnik skłaniający do wyjazdu wskazało wyższe zarobki za granicą. Na kolejnych miejscach znalazły się lepsze możliwości rozwoju czy zdobycie nowych umiejętności i ważnego doświadczenia.

    Polscy specjaliści gotowi na emigrację?

    Badanie pokazało, że również polscy specjaliści IT gotowi są do pracy za granicą. Taką odpowiedź wybrało 50 proc. badanych. Przy czym 19 proc. – wyjechałaby do pracy na kilka tygodni, 12 proc. – na kilka miesięcy a 19 proc. – na dłużej niż rok. Możliwość pracy za granicą rozważa dodatkowo 26 proc. badanych, którzy wybrali odpowiedź  „może bym wyjechał”. Tylko 24 proc. specjalistów wybrało niezależnie od atrakcyjności oferty „nie” dla emigracji.

    Specjaliści IT z regionu

    Badanie pokazało, że krótkoterminowa migracja to specjalność Czechów i Słowaków – zyskała po 29 proc. odpowiedzi. Z kolei najmniej atrakcyjna okazała się ona dla Chorwatów i Estończyków – po 6 proc. wskazań. Na dłużej niż rok wyjechaliby: Serbowie – 40 proc., specjaliści z Bośni i Hercegowiny – 30 proc., Chorwaci – 29 proc., i Węgrzy 27 proc. Wyjazdów nie obawiają się Słoweńcy – tylko 18 proc. z nich odpowiedziała „nie”, specjaliści z Bośni i Hercegowiny – 19 proc. oraz pracownicy z Czech i Chorwacji – po 20 proc. Do pracy w kraju przywiązani są za to Litwini i Estończycy – aż po 26 proc. specjalistów mówi migracji „nie”. W tych krajach o wyjeździe na co najmniej rok myśli odpowiednio: 17 i 22 proc. badanych.

    Sześć głównych powodów, dla których specjaliści IT myślą o migracji

    Wyższe zarobki oraz gwarancja zatrudnienia – to główne powody, które kuszą do pracy za granicą specjalistów IT z 11 krajów biorących udział w badaniu. Takiej odpowiedzi udzieliło 57 proc. ankietowanych. Drugim najważniejszym czynnikiem motywującym ich do spakowania walizek były większe możliwości rozwoju – 41 proc. Tyle samo odpowiedzi zyskał argument, że na kontrakt można zabrać bliskich, a 38 proc. – wspomniało, że taki wyjazd to ciekawe doświadczenie. Ludzie z branży IT przyciąga także myśl o pracy z technologiami wysokiej jakości i udział w ważnych projektach – 34 proc. Dla 28 proc. liczy się również pomoc w przeprowadzce.

    Główne lęki związane z wyjazdem

    Myśl o wyjeździe rodziła u specjalistów IT także lęki. Główne to: rozłąka z bliskimi – 49 proc., obawa związana z pracą w nowym środowisku – 21 proc., praca w obcym języku – 18 proc., obawy związane z dyskryminacją w pracy – 14 proc., lęk przed podróżą – 10 proc. i kwestie zdrowotne – 8 proc. Z badań wynika także, że te obawy mogłaby pokonać naprawdę atrakcyjna oferta pracy.

    Badanie potwierdziło również znane rekruterom hasło, że w branży IT to praca szuka człowieka, a nie specjaliści IT pracy. Tylko 13,1 proc. wszystkich badanych aktywnie szuka pracy. A aż 75,2 proc. to osoby, które są pasywnymi kandydatami, którzy sami nie szukają, ale chętnie wysłuchają atrakcyjnej propozycji zatrudnienia.

    Ile zarabiają specjaliści w regionie?

    MonsterPolska.pl za pośrednictwem zrzeszonych portali w 13 krajach (dodatkowo w Finlandii i Czarnogórze) zebrał również dane na temat zarobków pracowników IT w regionie.

    Gdzie specjaliści IT zarabiają więcej niż w Polsce? Oczywiście w wymienionej już Finlandii, ale również w Estonii, Łotwie, Słowenii, Czechach i na Słowacji. Mniej od Polaków zarabiają jednak Węgrzy, Chorwaci, Litwini, Bośniacy, Serbowie i Czarnogórcy (szczegółowe dane w tabeli poniżej). Z jednej strony dane pokazują, które kraje z regionu potencjalnie mogą być atrakcyjnym kierunkiem migracyjnym dla Polaków. Z drugiej prezentują również możliwości pozyskania pracowników IT do pracy w Polsce z krajów, w których zarobki są niższe. I być może właśnie pozyskiwanie pracowników z zagranicy będzie w przyszłości sposobem na niedobór specjalistów na rodzimym rynku pracy.

    1. Finlandia  € 3 885,00       16 528,73 zł
    2. Słowenia  € 2 061,00         8 768,52 zł
    3. Estonia  € 1 866,00         7 938,90 zł
    4. Łotwa  € 1 689,00         7 185,85 zł
    5. Słowacja  € 1 670,00         7 105,02 zł
    6. Czechy  € 1 602,00         6 815,71 zł
    7. Polska  € 1 560,00         6 637,02 zł
    8. Węgry  € 1 532,00         6 517,89 zł
    9. Chorwacja  € 1 488,00         6 330,70 zł
    10. Litwa  € 1 480,00         6 296,66 zł
    11. Bośnia i Hercegowina  € 1 172,00         4 986,27 zł
    12. Serbia  € 1 096,00         4 662,93 zł
    13. Czarnogóra  €     702,00         2 986,66 zł

    Dane przedstawiają średnie wynagrodzenie miesięczne brutto w euro oraz po przeliczeniu na złoty polski (według kursu NBP z dnia 31.07.2017).

  • Wzrost leasingu IT i maszyn skutkiem odnowienia parków maszynowych

    Wzrost leasingu IT i maszyn skutkiem odnowienia parków maszynowych

    W I półroczu 2017 roku wartość wyleasingowanego sprzętu IT przekroczyła 370 mln zł, co oznacza 6 proc. wzrost r/r – wynika za najnowszych danych Związku Polskiego Leasingu.

    Eksperci podkreślają, że polskie firmy z roku na rok są coraz bardziej innowacyjne, o czym świadczy między innymi rodzaj dokonywanych przez nie inwestycji.

    Ze zrealizowanego przez nas badania „Innowacyjność w MŚP. Pod lupą” wynika, że niemal połowa firm uważa, że inwestycje, jakich dokonali w ciągu ostatnich kilku lat, miały charakter innowacyjny. Co więcej, aż 84% przedsiębiorców zapytanych o to, co w ich opinii czyni firmą bardziej innowacyjną, wskazało na zakup nowych technologii, a 74% na zakup specjalistycznego oprogramowania. W kontekście nowej perspektywy unijnej 2014-2020, której celem jest podniesienie innowacyjności polskiej gospodarki, spodziewamy się, że w najbliższych latach na rynku leasingu IT będziemy mieć do czynienia ze wzrostowym trendem – powiedział Radosław Woźniak, wiceprezes EFL

    Rynek IT na plusie

    Jak podał Związek Polskiego Leasingu, wartość sprzętu IT sfinansowanego przez firmy leasingowe od stycznia do czerwca tego roku wyniosła niemal 372 mln zł, co oznacza 6 proc. dynamikę w porównaniu do tego samego okresu ubiegłego roku. Ponadrynkowym wzrostem na poziomie 16 proc. r/r może pochwalić się EFL, który wyleasingował środki trwałe z tego segmentu warte łącznie ponad 50 mln zł. Firma zwiększyła również swój udział z 12 proc. do 13,5 proc. i objęła pozycję numer jedne na rynku IT.

    Rozwiązany „worek” ze wsparciem unijnym

    Maszyny i inne urządzenia, w tym IT, stanowią drugi, po pojazdach, segment rynku finansowany przez firmy leasingowe (ZPL: udział w rynku na poziomie 26,7 proc.). Od stycznia do czerwca br. udzielono 8,5 mld zł łącznej wartości finansowania, czyli o 1/5 więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

    Dynamika tego rynku wynikała przede wszystkim z dwóch czynników. Po pierwsze, z wykorzystania środków unijnych. W ubiegłym roku środki unijne z pierwszej perspektywy 2007-2013 już zostały wyczerpane, natomiast z kolejnej (2014-2020) jeszcze nie były uruchomione. Stąd niska baza. Kiedy ruszyły programy unijne, wpłynęło to na finansowanie maszyn i urządzeń. Nie tylko maszyn rolniczych, medycznych czy budowlanych, ale również sprzętu IT. Po drugie, odbicie segmentu maszyn i urządzeń to efekt konieczności odnowienia parków maszynowych. Bowiem wykorzystanie mocy produkcyjnych na koniec 2016 roku było na poziomie aż 80 proc., co wskazuje na konieczność odnowienia lub uzupełniania parków maszynowych w tym roku. Te same elementy będą wpływać na trend wzrostowy w drugiej części roku – podsumował Radosław Woźniak, wiceprezes EFL

  • Raport płacowy dla branży IT – podsumowanie

    Raport płacowy dla branży IT – podsumowanie

    Raporcie płacowym Sedlak & Sedlak dla branży IT 2017 uczestniczyło 87 firm, które przekazały dane o 9 143 pracownikach. Raport zawiera analizy dla 93 stanowisk pracy. Wśród uczestników badania najwięcej firm zajmuje się produkcją oprogramowania (54 proc. próby). Firmy o profilu usługowym to 25 proc. wszystkich uczestników. Po 10 proc. próby stanowią firmy telekomunikacyjne oraz firmy z sektora finansowego.

    Sposoby prezentacji danych o wynagrodzeniach

    Stanowiska uwzględnione w raporcie przypisano do 3 szczebli organizacji: zarząd/władze firmy, kadra zarządzająca i specjaliści. Dodatkowo każde ze stanowisk przydzielono do jednej z 6 rodzin (naczelne kierownictwo, projektowo-programistyczna, wsparcie i usługi internetowe, techniczno-sprzętowa, konsultingu i wdrożeń oraz bezpieczeństwa IT).

    Pierwszy sposób to zaprezentowanie informacji o stawkach płac na stanowiskach, które są na różnych poziomach. Przez poziom stanowiska określamy doświadczenie i kompetencje jakie posiada pracownik zatrudniony na danym stanowisku. Przykładowo dla stanowiska programista Java wyróżniamy 4 poziomy: młodszy specjalista, doświadczony specjalista, starszy specjalista i specjalista ekspert. Wynagrodzenia na wspomnianych stanowiskach zaprezentowano w tabeli 1.

    Tabela 1. Wynagrodzenia całkowite programistów Java zatrudnionych na umowę o pracę
    Tabela 1. Wynagrodzenia całkowite programistów Java zatrudnionych na umowę o pracę *

    Drugi sposób to zaprezentowanie informacji o wynagrodzeniach na stanowiskach zintegrowanych, czyli bez podziału na poziomy. Wynagrodzenie na stanowisku zintegrowanym obejmuje stawki wszystkich programistów Java bez uwzględnienia ich doświadczenia czy kompetencji (tabela 2).

    Tabela 2. Wynagrodzenia całkowite programistów Java zatrudnionych na umowę o pracę
    Tabela 2. Wynagrodzenia całkowite programistów Java zatrudnionych na umowę o pracę *

    Porównując dane z tabeli 1 i 2 widzimy, że w analizach płac zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest korzystanie z danych szczegółowych niż odwoływanie się tylko do danych ogólnych.

    Zróżnicowanie wynagrodzeń ze względu na różne kryteria

    W raporcie uwzględniono wynagrodzenia w różnych województwach, w firmach różnej wielkości (pod względem wielkości zatrudnienia i rocznych przychodów), z podziałem na rodzaj działalności oraz w zależności od pochodzenia kapitału firmy. Dla każdego poziomu stanowiska mediana wynagrodzenia całkowitego pracowników zatrudnionych na umowę o pracę jest wyższa w firmach zagranicznych niż w firmach polskich. Dla specjalistów różnica ta wynosi średnio 25 proc. Wykres 1 prezentuje mediany wynagrodzeń specjalistów na różnych poziomach w firmach z kapitałem polskim i zagranicznym.

    Wykres 1. Mediana wynagrodzeń całkowitych specjalistów zatrudnionych na umowę o pracę w firmach o różnym pochodzeniu kapitału
    Wykres 1. Mediana wynagrodzeń całkowitych specjalistów zatrudnionych na umowę o pracę w firmach o różnym pochodzeniu kapitału *

    Zróżnicowanie wynagrodzeń ze względu na formę zatrudnienia

    Raport zawiera dane o stawkach płac pracowników zatrudnionych w oparciu o różne rodzaje umów (umowa o pracę, umowa o dzieło, umowa zlecenie, kontrakt). Wykres 2 przedstawia mediany wynagrodzeń specjalistów na różnych poziomach z uwzględnieniem rodzajów umów. Można zauważyć, że najmniej zarabiają pracownicy zatrudnieni na umowę zlecenie i umowę o dzieło. Może wynikać to z faktu, że ten typ umów najczęściej jest oferowany na początku kariery zawodowej (specjaliści młodsi i doświadczeni), więc zwykle są to osoby młode, zazwyczaj studenci, którym taka forma współpracy najbardziej odpowiada ze względu na elastyczne godziny pracy. Z kolei osoby współpracujące w oparciu o kontrakt mają wyższe wynagrodzenia niż pracownicy zatrudnieni na innych umowach.

    Wykres 2. Mediana wynagrodzeń całkowitych specjalistów zatrudnionych w oparciu o różne rodzaje umów
    Wykres 2. Mediana wynagrodzeń całkowitych specjalistów zatrudnionych w oparciu o różne rodzaje umów *

    Planowane i zrealizowane podwyżki

    W raporcie znajdują się również informacje o planowanych i zrealizowanych podwyżkach wynagrodzeń. W okresie luty 2016 – styczeń 2017 firmy z branży IT zrealizowały podwyżki na poziomie 5 proc. Największy wzrost wynagrodzeń dla kadry zarządzającej miał miejsce w firmach z województwa pomorskiego (7,5 proc.), a najmniejszy wzrost wynagrodzeń wystąpił w firmach o rocznych przychodach powyżej 200 mln PLN i wyniósł 3 proc. dla kadry zarządzającej oraz dla specjalistów. Dla porównania firmy o rocznych przychodach do 25 mln PLN podniosły wynagrodzenia o 7 proc. Wymienione wartości zrealizowanych podwyżek wynagrodzeń zebrano w tabeli 3. Natomiast w okresie luty 2017 – styczeń 2018 firmy z branży IT planują podwyżki na poziomie 5 proc. W raporcie znajdują się wartości planowanych podwyżek dla kadry zarządzającej i specjalistów z uwzględnieniem różnych kryteriów.

    Tabela 3. Wartości zrealizowanych podwyżek z uwzględnieniem wybranych kryteriów
    Tabela 3. Wartości zrealizowanych podwyżek z uwzględnieniem wybranych kryteriów *

    Świadczenia pozapłacowe

    Raport zawiera także informacje o oferowanych przez firmy świadczeniach pozapłacowych. Wykres 3 przedstawia najczęściej oferowane benefity dla liderów zespołu.

    Wykres 3. Świadczenia pozapłacowe najczęściej oferowane na poziomie lider zespołu
    Wykres 3. Świadczenia pozapłacowe najczęściej oferowane na poziomie lider zespołu *

    * Opracowała Barbara Kozioł na podstawie: Raport płacowy Sedlak & Sedlak dla branży IT 2017.

  • Nowy kontrakt Sygnity jest wart 31 mln

    Nowy kontrakt Sygnity jest wart 31 mln

    28 lipca doszło do zawarcia umowy pomiędzy Sygnity S.A. z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Umowa dotyczy rozwoju oprogramowania Syriusz, wsparcia użytkowników oraz usuwania awarii i błędów z oprogramowania. Sygnity ma na to 2 lata.

    31 mln zł brutto – tyle wynosi wartość wynagrodzenia Sygnity. Zabezpieczeniem należytego wykonania umowy jest kwota wniesiona przez Sygnity, stanowiąca 2 proc. wartości maksymalnego wynagrodzenia brutto.

    W razie rozwiązania umowy z winy Sygnity, kara umowna opiewa na kwotę równą 20 proc. wartości maksymalnego wynagrodzenia brutto. Kary dla stron są przewidziane także w przypadku wystąpienia zdarzeń  niekorzystnie wpływających na należyte i terminowe wykonanie przedmiotu umowy. W komunikacie podkreślono kwestie terminowości wykonania przedmiotu umowy. Łącznie kary mogą wynosić 30 proc. wynagrodzenia Sygnity. W przypadku przekroczenia tego progu, Ministerstwo może rozwiązać umowę bez wypowiedzenia.

    Sygnity zajmuje się produkcją oprogramowania, tworzeniem zaawansowanych systemów informatycznych dla firm oraz świadczeniem usług IT.

  • Stabilność polityczna korzystna dla wszystkich – felieton Rafała Garszczyńskiego

    Stabilność polityczna korzystna dla wszystkich – felieton Rafała Garszczyńskiego

    W ostatnich dniach trudno nie zauważyć sporu wokół działań władzy zmierzających do zmian w wymiarze sprawiedliwości. We wszelkiego rodzaju mediach, zarówno tych sprzyjających obecnie rządzącym, jak i przeciwnych, a także w wielu zagranicznych, w tym nawet nie zajmujących się na co dzień polityką, pojawiają się sprawozdania z demonstracji, burzliwych obrad i przeróżne spekulacje dotyczące nadchodzących wydarzeń. Media potrzebują czytelników, a nic nie pozwala tak przyciągnąć uwagi, jak sensacja, afera i dynamicznie zmieniająca się sytuacja. Styl relacji przybiera wtedy styl znany z najlepszych aren sportowych, przewaga jednej ze stron konfliktu jest tylko chwilowa. Tu jednak analogie do igrzysk są tylko chwilowe, bowiem przegrany sportowiec już na drugi dzień przystępuje do realizacji kolejnej fazy cyklu treningowego i zwykle już za moment powraca na kolejne zawody silniejszy i gotowy do kolejnej potyczki.

    Niestety dla nas wszystkich, bitwa o praworządność to nie są sportowe zawody, których rezultatami można wypełnić czołówki gazet i kolorowe paski informacyjnych kanałów telewizyjnych. Tu bitwa toczy się o coś zupełnie innego. Przegrywamy ją wszyscy niezależnie od tego, czy sądy uda się władzy zmienić i jak będą wyglądały te nowe. Tu zwycięzców nie będzie, być może za wyjątkiem nielicznej grupy polityków, którzy zaspokoją swoje prywatne ambicje. Przegrywa bowiem Polska i jej międzynarodowa reputacja, a także nasze obywatelskie poczucie bezpieczeństwa, niezależnie od tego, czy z wygranymi politykami sympatyzujemy, czy akurat jesteśmy w opozycji.

    Warto popatrzeć na temat z nieco dalszej perspektywy niż tylko radość z taktycznie ważnego zwycięstwa, lub zaskoczenie chwilowym zepchnięciem do defensywy związanym z zawetowaniem, podpisaniem, opublikowaniem, czy wejściem w życie jakiegoś konkretnego przepisu.

    Oto bowiem w oczach większości cywilizowanego świata, ludzi zajmujących się biznesem, omijających jak długo się da polityczne potyczki, Polska jawi się po raz kolejny jako kraj niezrozumiały, niestabilny i nieprzewidywalny. A to dokładne przeciwieństwo oczekiwań świata biznesu. Tu bowiem w cenie jest przede wszystkim stabilność. Nawet w ekstremalnie trudnych gospodarczo krajach, będących na samym dole zestawień w rodzaju Doing Business, da się robić interesy, pod warunkiem, że warunki pozostają niezmienne. Fakt, że za opisywanie obecnej sytuacji politycznej wzięły się już nawet takie zupełnie niepolityczne media, jak renomowany amerykański TechCrunch, powinien niepokoić bardziej, niż podziały narysowane przez polityków pomiędzy frakcjami stojącymi na Krakowskim przedmieściu po dwóch stronach żelaznych barierek.

    Na reputację pracuje się ciężko i długo a traci się wszystko w jednej chwili. To właśnie spotyka Polskę w ostatnich miesiącach. Polityczna niestabilność i zmiany w prawie określane przez jednych uszczelnianiem systemu i przywracaniem normalności oraz sprawiedliwości społecznej, a przez drugich represjami, rewanżyzmem i populizmem, z pewnością zmienią wiele. Nie mam jednak pewności, czy takich efektów politycy oczekują.

    Całkiem dobrze rozwijająca się w Polsce innowacyjna działalność gospodarcza w sferze nowych technologii (zwana w skrócie start-upami, zresztą niesłusznie, bo często nowe pomysły powstają w przedsiębiorstwach istniejących od wielu lat), kwitnie dzięki dobrym pomysłom, ale również przeróżnym strumieniom środków finansowych pochodzących z Unii Europejskiej oraz od inwestorów prywatnych, zarówno krajowych, jak i zagranicznych. Dziś realnym zagrożeniem jest zmniejszenie wszystkich tych strumieni finansowania. Środki unijne mogą zostać chwilowo zamrożone, zaufanie inwestorów zagranicznych do polskiego systemu prawnego maleje, a Polacy albo inwestować zaczynają się bać, albo robią to w krajach, gdzie nikomu nie przyjdzie na myśl wprowadzenie przepisów o konfiskacie rozszerzonej, a na podsłuchiwanie przedsiębiorcy musi zgodzić się niezawisły sąd. Nie oszukujmy się dalej – nie jesteśmy bardziej innowacyjni od Czechów, Węgrów, czy Rumunów, mamy tyle samo dobrych pomysłów, ale klimat do ich rozwijania raczej staje się niekorzystny. Będzie jak zwykle, co bardziej zdeterminowani wyjadą szukać biznesowego szczęścia do innych krajów, gdzie poczują się lepiej.

    Deficyt wykwalifikowanej kadry, permanentny brak programistów, konstruktorów i inżynierów, połączony z niewielką otwartością i akceptacją dla cudzoziemców, którzy mogliby do nas przyjechać i tą lukę zapełnić, powoduje już teraz, że część dużych korporacji zastanawia się już nad migracją swoich centrów R&D i przeróżnych usługowych funkcji do krajów sąsiednich.

    Niestabilność polityczna to również niestabilność walutowa. O wprowadzeniu euro już nikt w zasadzie nie ma czasu nawet rozmawiać, a złotówka zachowuje się jak wahadło z okresem drgań wyznaczonym kolejnymi posiedzeniami Sejmu i konferencjami prasowymi najważniejszych ministrów. To sprawia, że biznes w Polsce staje się ryzykowny, dla małych za trudny, dla dużych stosujących wewnętrzne instrumenty zabezpieczeń przed ryzykiem kursowym za drogi. Za chwilę zaczną wybierać wyrastającą na nowego gospodarczego lidera w naszym regionie Rumunię.

    Przedsiębiorcy napisali w tych sprawach list do Prezydenta, jednak w mediach trudno coś o tym znaleźć, zdecydowanie częściej komentowany jest udział celebrytów, postaci kultury i zasłużonych opozycjonistów sprzed lat w demonstracjach. Taka rola celebrytów – muszą błyszczeć i zaistnieć, nawet w sytuacjach politycznych. My robimy swoje, choć chciałbym przynajmniej dowiedzieć się, czy Prezydent ten list przeczytał.

    Czy sytuacja jest zatem beznadziejna? Nie sądzę. Nie jesteśmy na szczęście w położeniu Północnej Korei, Białorusi, czy izolowanej przez lata Kuby. Wszyscy wiemy, jak wygląda otwarty, przyjazny dla wielu kultur i stylów prowadzenia biznesu świat, który w dodatku udowodnił, że to podejście się opłaca. W związku z tym raczej nie odpuścimy, choć wszyscy będziemy musieli włożyć dużo pracy w odbudowanie zniszczonego światowego zaufania. Być może po raz kolejny nasze pomysły zrealizuje na świecie ktoś inny, a my ciągle będziemy czekać na pojawienie się pierwszej polskiej marki globalnej, w rodzaju fińskiej Nokii, estońskiego Skype’a, węgierskiego Prezi, czy czeskiego AVG. Czy naszym wkładem w światową technologię pozostaną jedynie coraz bardziej rozbudowane gry komputerowe? Nie sądzę, przykłady polskich technologii, w które uwierzyły największe światowe marki można mnożyć. Chciałbym jednak, żeby one rozwijały się w Polsce, a nie wyjeżdżały wraz z pomysłodawcami za granicę, tam, gdzie spokojniej, łatwiej i stabilniej.

  • Rekrutacja IT – jak zachęcić kandydatów do pracy w Twojej firmie?

    Rekrutacja IT – jak zachęcić kandydatów do pracy w Twojej firmie?

    Rekrutacja w branży IT rządzi się swoimi prawami. Podstawowym wyzwaniem dla specjalistów HR i innych osób poszukujących kandydatów jest bowiem fakt, że, w przeciwieństwie do wielu innych branż, trudno tu napotkać kogoś bezrobotnego. Jak więc zdobyć wykwalifikowanego pracownika w IT?

    Wynagrodzenie + benefity = zadowolony pracownik IT?

    Jeśli chodzi o wynagrodzenia w branży IT, to od kilku dobrych lat są one jednymi z najwyższych na polskim rynku pracy. Czasem słyszy się nawet o przypadkach, kiedy pracownik podczas rozmowy “rzuca” jakąś przypadkową (oczywiście odpowiednio wysoką) kwotą, a pracodawca przystaje na propozycję i oferuje mu zatrudnienie bez mrugnięcia okiem. Nie wszystkie firmy stać oczywiście na takie ekstrema, niektórzy pracodawcy muszą więc radzić sobie inaczej – zwłaszcza, że oprócz pensji, znaczenie mają też inne czynniki. Wśród nich można wymienić np. ciekawe dodatki pozapłacowe. Ciekawe, czyli takie, które są rzadko spotykane gdzie indziej, bo chodzi przecież o to, by jako pracodawca stać się konkurencyjnym na tym nieprzyjaznym rynku.

    Temat benefitów doskonale podsumowuje Marcin Sojka, Senior Business Development Manager w firmie doradczej Advisory Group TEST Human ResourcesOd dłuższego czasu, branża IT jest dla pracowników istnym eldorado. Firmy prześcigają się w oferowaniu coraz ciekawszych benefitów, aby przyciągnąć interesujących kandydatów, których ciągle brakuje – zwłaszcza, jeśli mamy na myśli programistów. Wynagrodzenia na rynku są najwyższe od lat. Coraz bardziej atrakcyjne i oryginalne benefity potrafią rozpalać wyobraźnię, z czego skwapliwie korzystają pracodawcy, przyciągając najlepszych. Już dawno karta sportowa przestała być atrakcyjna i traktowana jako dodatek – ale siłownia w firmie, w której się pracuje, dostępna tylko dla pracowników, czy właśni trenerzy personalni – to już coś nowego.

    Ostatnimi czasy, dodatki pozapłacowe to coś, bez czego rzeczywiście trudno konkurować jako pracodawca – i to zresztą nie tylko w branży IT. Tam jednak, gdzie wynagrodzenia są naprawdę wysokie, trudno, żeby każdy licytował się o pracownika podbijając mu proponowaną pensję w nieskończoność. Ciekawe i wyszukane benefity rzeczywiście mogą więc okazać się zbawienne w grze o najlepszych specjalistów. Przykład osobistego trenera personalnego, dostępnego nawet bez wychodzenia z firmy, w obecnych czasach wydaje się strzałem w dziesiątkę. Coraz więcej osób stara się bowiem utrzymywać zdrowy styl życia, dbając o swój organizm i piękną sylwetkę. Pracownicy, którzy nie muszą wydawać pieniędzy na tego typu aktywności, bo zapewnia im je pracodawca, z pewnością poczują się zaciekawieni i zachęceni do pracy w jego firmie – oczywiście pod warunkiem, że elementy takie, jak odpowiednie wynagrodzenie i możliwość rozwoju także pozostaną bez zarzutu.

    Praca w IT jako ciekawa przygoda

    Jeśli mowa już o możliwościach rozwoju, warto zatrzymać się na chwilę przy tej kwestii. Osoby pracujące w IT są zwykle bowiem wysoko wykwalifikowanymi specjalistami (a jeśli nie, to ciężko pracują, żeby się nimi stać), koniecznie potrzebują więc motywatora w postaci ciekawych zadań. Nie po to ktoś przecież zostawał np. programistą, by pracować przy nudnych projektach, które nie pozwalają się rozwijać! Jeśli praca sama w sobie nie przynosi satysfakcji, nie wynagrodzi tego nawet wysoka pensja. Benefity, choćby i najbardziej wymyślne, też nie będą wystarczające, by zatrzymać kogoś na takim stanowisku. Pracownik IT potrzebuje ciągłego rozwoju – i to zarówno w postaci urozmaiconych zadań, które stanowią dla nieco codzienne wyzwanie, jak i interesujących szkoleń.

    Powyższe kwestie są niezwykle ważne, ale nie można zapominać o podstawowych potrzebach każdego pracownika, takich jak work-life balance, dobra atmosfera pracy, pozytywne relacje z szefostwem itd. Wszystko razem sumuje się w bardzo długą listę wymagań, których spełnienie może spędzać sen z oczu pracodawcy. Zamiast więc łapać się za głowę, pracę nad “przygotowaniem” atrakcyjnego stanowiska dla specjalisty IT warto zacząć krok po kroku – przede wszystkim wsłuchując się w oczekiwania obecnych i potencjalnych pracowników.

    Gdzie szukać pracowników IT?

    rekrutacji specjalistów na stanowiska IT ważna jest elastyczność rekruterów i otwartość na nowoczesne metody poszukiwania pracowników. Wielu specjalistów pracujących w branży codziennie dostaje spersonalizowane wiadomości poprzez profil na LinkedIn, co oznacza, że rekrutacja w tej branży zaczyna powoli przenosić się do sfery portali społecznościowych. Szukając kogoś do pracy w IT warto też poprosić o pomoc współpracowników i znajomych – rekrutacja przy pomocy systemu poleceń sprawdza się bardzo dobrze i pozwala dotrzeć także do tych pracowników, którzy obecnie nie poszukują zatrudnienia (wywiera przy tym zupełnie inny efekt niż masowo wysyłane wiadomości na Linkedinie, bo kandydat wie, że ktoś polecił właśnie jego, co od razu wzbudza w nim zainteresowanie). Standardowe metody rekrutacji, takie jak umieszczanie ogłoszenia w Internecie należy tu traktować bardziej jako dodatek – wartościowi kandydaci z branży rzadko odpowiadają na ogłoszenia, bo, tak jak wspomnieliśmy wcześniej, są zwykle czynni zawodowo.

    Rekrutacja pracowników IT wymaga sprytu i odpowiedniej wiedzy na temat specyfiki branży. Niestandardowe metody, takie jak poszukiwanie kandydatów za pomocą Linkedina czy poprzez system poleceń mogą się sprawdzić, ale do zatrudnienia dojdzie dopiero wtedy, gdy zachęcimy potencjalnego pracownika wysokim wynagrodzeniem, ciekawymi benefitami i atrakcyjnymi formami rozwoju.

  • „Zielona wyspa” dla programistów

    „Zielona wyspa” dla programistów

    Polscy programiści należą do jednych z najlepszych na świecie, a polska branża IT nieustannie się rozwija. Nie dziwi więc, że coraz więcej młodych ludzi z całego świata właśnie w naszym kraju chce rozpocząć swoją przygodę z kodowaniem. Polskie software house’y oferują bowiem możliwość rozwoju i zdobycia doświadczenia również początkującym programistom z innych krajów. Z takiej szansy postanowił skorzystać 21-letni Eduardo Gomez Marrero z Hiszpanii, stażysta w Altimi Software House.

    To było cenne doświadczenie

    Eduardo przyjechał do Wrocławia dzięki programowi Erasmus. Do wyboru miał praktyki w różnych krajach Europy. Rozważał dwa – Polskę oraz Irlandię. Zdecydował się na Polskę, ponieważ nasz kraj oferuje większe możliwości uczenia się pod okiem doświadczonych specjalistów IT. Czas spędzony tutaj postanowił wykorzystać na poszerzanie wiedzy i zdobywanie nowych, cennych doświadczeń. Dla Eduardo staż w Altimi był pierwszym zetknięciem się z pracą w software house’ie.

    Wiedza, którą zdobyłem podczas studiów nie była wystarczająca i nie pozwalała mi w pełni wykorzystać potencjału w przyszłej pracy. Dlatego bardzo ucieszyłem się, kiedy dostałem możliwość odbycia stażu w Altimi. Dzięki tym trzem miesiącom nauczyłem się samodzielnej pracy. Miałem także szansę czerpać wiedzę od prawdziwych specjalistów w dziedzinie IT, którzy zawsze służyli pomocą i dobrą radą. Dziś wiem, że ten okres był najbardziej wartościowym doświadczeniem, jakie miałem okazję zdobyć.

    Polska – idealne miejsce na start

    Dla Eduardo Polska jest niezwykle obiecującym miejscem na rozpoczęcie kariery w branży IT. Ze względu na kryzys gospodarczy oraz brak środków do edukacji studentów, takie kraje, jak Hiszpania czy Portugalia, nie są skłonne zatrudniać początkujących programistów. Dla firm są to wydatki, co do których nie ma pewności, że się zwrócą. Jak podkreśla Eduardo, w Hiszpanii niezwykle trudno jest znaleźć dobry staż. Firmy wolą zatrudniać wyspecjalizowanych w swoim fachu pracowników, których obecność w firmie przyniesie realnie szybki zyski.

    W kraju, z którego pochodzę nie ma miejsca dla początkujących programistów. Dlatego bardzo chciałbym zostać w Polsce na dłużej, by tu rozwijać swoje umiejętności i wkrótce stać się senior developerem. Obecnie programuję w języku PHP, uczę się C# oraz .NET Core. Bardzo chciałbym zostać etycznym hakerem – mówi Eduardo.

    Polskie programowanie na europejskim poziomie

    Eduardo docenia nie tylko sam klimat miasta, pozwalający na swobodne wyrażanie siebie, ale także wysoką wartość doświadczenia zdobytego podczas praktyk. Zwraca także uwagę na to, że nauczył się programowania na europejskim poziomie.

    Podczas tych 3 miesięcy nauczyłem się więcej, niż przez wszystkie lata studiów. Zdobyłem przede wszystkim wiedzę praktyczną, dzięki czemu czuję się pewniej we wszystkich zagadnieniach związanych z kodowaniem – dodaje Eduardo. A co myśli o Polakach i polskich programistach? Jesteście bardzo mili, uprzejmi i skromni. Choć na pierwszy rzut oka wydajecie się chłodni, to zyskujecie przy bliższym poznaniu. Doceniam wiedzę polskich programistów, chęć pomocy, a także wysoki poziom nauczania na polskich uczelniach.

    Polska to niezwykle atrakcyjny kierunek dla osób, pragnących rozwijać swoje umiejętności w branży IT. Wysokie kompetencje specjalistów, ich niezwykła uprzejmość oraz chęć niesienia pomocy nowym pracownikom sprawia, że coraz więcej młodych programistów przyjeżdża właśnie tutaj, by rozwijać swoje programistyczne umiejętności. Altimi, wrocławski software house, to bez wątpienia jedno z tych miejsc na mapie Polski, które warto wziąć pod uwagę podczas poszukiwania przyszłościowego stażu lub atrakcyjnej pracy.

  • Benefity w branży IT w 2017 roku

    Benefity w branży IT w 2017 roku

    Oferowanie niektórych benefitów stało się już standardem na Polskim rynku pracy, a szczególnie w branży IT. Firmy informatyczne dbają o to by pakiet proponowanych przez nich świadczeń był bogaty. Często pracodawcy wręcz prześcigają się we wdrażaniu coraz to bardziej luksusowych benefitów. Wysiłki te są doceniane, bo 82% pracowników z branży IT jest zadowolonych z oferowanych przez firmę świadczeń. W artykule przedstawiono jakie benefity oferują swoim pracownikom pracodawcy z branży IT.

    Dane pochodzą z Raportu płacowego Sedlak & Sedlak dla branży IT – 2017.

    Elastyczne formy pracy w branży IT

    Pracodawcy z branży IT mają dość komfortową sytuację, ponieważ wiele prac informatyków nie wymaga fizycznej obecności w biurze. Praca zdalna jest nieco kontrowersyjna, gdyż pracownicy świadczący pracę zdalnie przez dłuższy okres czasu mogą pracować nieefektywnie. Pojawia się też zagrożenie związane z pracoholizmem, ponieważ trudno jest w takich okolicznościach znaleźć granicę pomiędzy pracą a życiem osobistym. Niemniej 80% pracodawców IT daje swoim pracownikom taką możliwość.

    Dużym udogodnieniem dla pracowników jest także elastyczny czas pracy. Świadczenie to cieszy się podobną popularnością wśród firm informatycznych. Aż 83% firm oferuje ten benefit swoim pracownikom.

    Na podstawie powyższych danych można stwierdzić, że branża IT zapewnia elastyczne środowisko pracy. W tabeli 1. zaprezentowano w jakim wymiarze pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę na różnych szczeblach zatrudnienia mogą korzystać z elastycznych form pracy. Jak zaprezentowano w tabeli, elastyczny czas pracy ma 58% kierowników i specjalistów, 79% dyrektorów i 81% liderów zespołów.

    Benefity oferowane specjalistom IT

    Poza benefitami związanymi z elastycznym środowiskiem pracy najpopularniejszym świadczeniem oferowanym specjalistom IT przez pracodawców są karnety sportowe. Są one obecne w praktycznie każdej firmie uczestniczącej w badaniu. Innymi bardzo popularnymi świadczeniami są szkolenia zawodowe (92%), prywatna opieka medyczna (91%) oraz szkolenia językowe (77%). Połowa firm informatycznych oferuj dopłaty do nauki, a jedna trzecia dopłaca do wyżywienia pracowników. Ciągle rzadkimi benefitami wśród specjalistów IT pozostają akcje, dodatkowe płatne urlopy i dodatkowe programy emerytalne.

    Świadczenia dodatkowe oferowane pracownikom z różnym rodzajem umowy

    W raporcie uwzględniono pracowników zatrudnionych nie tylko na umowę o pracę, ale także na umowę o dzieło, zlecenie czy na kontrakcie. Na wykresie przedstawiono różnicę w benefitach oferowanych specjalistom z różnym rodzajem umowy.

    Najwięcej świadczeń dodatkowych otrzymują zatrudnieni na umowę o pracę. 96% z nich ma dostęp do zajęć sportowo rekreacyjnych. Spośród pracowników na kontrakcie 90% może korzystać z tego benefitu, a w przypadku umowy zlecenie czy umowy o dzieło jest to odpowiednio 93% i 68%.

    Duże różnice można zaobserwować również w przypadku oferowania pracownikom szkoleń zawodowych. Może z nich korzystać większość specjalistów zatrudnionych na umowę o pracę (95%) i na umowie o dzieło (96%), znacznie mniej pracujących na kontrakcie (68%) i umowie zlecenie (56%).  Więcej informacji na temat zaprezentowano na wykresie 3.

    Wybrane benefity dla programistów

    W raporcie znajdują się również analizy benefitów dla poszczególnych stanowisk. Na wykresie 4. przedstawiono porównanie dostępności dwóch świadczeń – szkoleń językowych i dopłat do nauki – dla doświadczonych programistów różnych języków. Wśród programistów szkolenia językowe są bardziej popularne niż dopłaty do nauki. Benefity te dominują wśród programistów .NET/C# i baz danych.

  • Jak zostać programistą?

    Jak zostać programistą?

    Dyplomowany matematyk, informatyk lub inżynier automatyki i robotyki – czy tak wygląda profil współczesnego programisty? Zdecydowanie nie. Skoro nie wykształcenie techniczne, to jakie cechy wystarczą, aby dołączyć do jednej z najlepiej rozwijających się branż na świecie?

    Dla wielu młodych ludzi bycie programistą to spełnienie marzeń. Coraz częściej też osoby niezadowolone z dotychczasowej pracy lub studiów postanawiają się przebranżowić. Zapotrzebowanie na specjalistów jest ogromne, jednak to nie oznacza, że rekruterzy biorą każdego. Prawdą jest, że niektóre umiejętności trzeba mieć we krwi, a inne można wypracować. Odpowiedzią na pytanie jak zostać programistą jest 7 cech, które trzeba posiadać.

    1. Chęć rozwoju

    Branża IT jest dynamiczna. Nowości pojawiają się dosłownie każdego miesiąca, a technologie sprzed kilku lat uważa się za niewarte uwagi przy nowych projektach. Mimo tego na rynku wciąż jest duża liczba programistów, którzy programują dokładnie w taki sam sposób, jak wtedy, gdy zaczynali naukę programowania. Tymczasem to osoby, które są na bieżąco z nowymi technologiami i są otwarte na nowe sposoby nauki, mają zdecydowaną przewagę.

    Idealny programista nie tylko chce rozwikłać problem, ale pasjonuje go rozwiązanie zagadnienia w najlepszy sposób, np. z zastosowaniem gotowej metody, która parę miesięcy temu weszła na rynek. Dlatego w branży IT trzeba być na bieżąco. To chęć rozwoju powoduje, że szybko uzupełnia się braki potrzebnej wiedzy. Nawet, jeśli programista jest początkujący i nie ma doświadczenia komercyjnego, ale udowodni pracodawcy, że chce się uczyć, jest bardzo dobrym kandydatem do pracy i będzie wzięty pod uwagę w procesie rekrutacji.

    2.    Lenistwo

    To żaden żart! Programista powinien szukać przede wszystkim najprostszych rozwiązań. Czas jego pracy jest stosunkowo drogi, więc często bardziej opłaca się zajrzeć do baz gotowych programów i je wykorzystać (nawet za opłatą) niż poświęcać godziny na samodzielne pisanie wszystkiego od nowa. Bardzo mile widziana jest również automatyzacja pracy.

    W sieci krąży historia jednego z programistów, który zautomatyzował sobie całe środowisko pracy, łącznie z ekspresem do kawy i wysyłaniem żonie wiadomości o konieczności pozostania po godzinach. To może lekka przesada, ale np. absolwenci naszych szkoleń potrafią pisać swoje programy tak, żeby same znajdowały błędy w swoim kodzie. To pozwala znacząco podnieść efektywność programisty i oszczędzić mu frustracji – powiedział Marcin Kosedowski ze szkoły programowania online Kodilla

    3.    Umiejętność nauki od innych

    Każdy, kto choć trochę programował wie, że kodowanie bardzo często polega na znalezieniu gotowego rozwiązania, wielokrotnie sprawdzonego w innych projektach. Jeśli programista jest gotów przełamać się i stwierdzić, że ktoś inny przed nim rozwiązał problem wystarczająco dobrze, będzie pracował znacznie efektywniej od osoby, która będzie przekonana, że wszystko musi zrobić po swojemu.

    Ta sama cecha przydaje się przy współpracy z resztą zespołu – pytanie innych programistów o podsunięcie rozwiązania jest często najszybszą metodą na wykonanie zadania. Również w tym przypadku warto się przełamać i po prostu zapytać, zamiast godzinami samemu walczyć z problemem.

    4.    Znajomość języka angielskiego

    Bierna znajomość języka angielskiego w piśmie przydaje się w zrozumieniu czytanej dokumentacji czy przy obsłudze programów. Warto jednak wiedzieć, że przy programowaniu korzysta się z branżowego żargonu, który nawet anglojęzyczni programiści poznają naturalnie w trakcie pracy.

    Trzeba przy tym pamiętać, że jeżeli celem jest praca w dużych międzynarodowych firmach, w których komunikacja odbywa się po angielsku, ten język jest po prostu niezbędny, i to bez względu na to, czy staramy się o pracę programisty, czy księgowego.

    5.    Motywacja

    Stosunkowo wysokie pensje, ładne biura, pokoje relaksu, dodatkowe atrakcje. To nie wymysły działów HR, ale dodatkowe motywatory do pracy, która wbrew pozorom jest wymagająca. Programista musi być zdeterminowany, chcąc rozwiązywać problemy, oraz zmotywowany – tak samo na początku kariery, kiedy co chwilę natrafia na przeszkody, z którymi ciężko sobie samemu poradzić, jak i po paru latach pracy, kiedy musi zgłębiać wiedzę, chcąc pozostać na topie.

    6.    Analityczne myślenie

    Zdolności analityczne, czytanie ze zrozumieniem i umiejętność logicznego myślenia są istotne dla prawie każdego programisty, który powinien potrafić rozpoznawać składowe danego zagadnienia i znajdować zależności między nimi. Przydatna jest także zdolność abstrakcyjnego myślenia, która pomaga odkrywać optymalne rozwiązania i rozwijać się w kierunku bardziej zaawansowanych technologii, np. JavaScript lub Java. Z kolei znajomość matematyki na poziomie wyższym niż to wyniesione ze szkoły podstawowej przydaje się praktycznie tylko przy programowaniu gier komputerowych. W podjęciu decyzji czy programowanie jest dla nas i nad którymi cechami warto jeszcze popracować, aby praca w IT była łatwiejsza i przyjemniejsza, pomogą darmowe testy predyspozycji, które można znaleźć w internecie.

    7.    Pasja

    Ostatnia i najważniejsza cecha. Trudno jest być dobrym w czymś, czego się nie lubi. Gdy programowanie staje się przyjemnością, to naturalnie pojawia się też chęć rozwoju, uczenia się, zdobywania wiedzy, rodzi się też cierpliwość, satysfakcja i zadowolenie. Tak naprawdę właśnie od tego trzeba zacząć.

    Oczywistym jest, że nie dowiemy się czy lubimy coś, czego nigdy nie spróbowaliśmy. Dlatego zanim podejmie się decyzję o przebranżowieniu, należy sprawdzić, czym tak naprawdę jest programowanie. Na początek zalecane są kursy z HTML lub CSS, które pokazują ideę kodowania. Podczas takiego warsztatu można samodzielnie stworzyć prostą stronę internetową lub zająć się jej elementami. Jeśli rozwiązywanie praktycznych zadań związanych z kodowaniem sprawi przyjemność, można świadomie wybrać odpowiedni kierunek studiów lub szybki bootcamp informatyczny, czyli naukę przez internet.

    Choć w Polsce programowanie może wydawać się jeszcze dziedziną skomplikowaną, wręcz nieosiągalną dla niektórych, to sytuacja, która zmienia się dynamicznie. Wszystko za sprawą rozwoju edukacji i coraz szerszej dostępności szkoleń, w tym online, pozwalających nabyć niezbędne kompetencje do rozpoczęcia kariery w IT.