Tag: BNP Paribas

  • Między stabilizacją a niepewnością. Polski biznes w cieniu globalnych napięć i decyzji RPP

    Między stabilizacją a niepewnością. Polski biznes w cieniu globalnych napięć i decyzji RPP

    Polski biznes funkcjonuje dziś w rzeczywistości, którą najlepiej opisuje jednoczesna stabilizacja i niepewność. Z jednej strony decyzja Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu stóp procentowych daje przewidywalność w obszarze kosztu pieniądza, z drugiej, rosnące napięcia geopolityczne i zmienność otoczenia gospodarczego zwiększają ryzyko prowadzenia działalności. W tej układance istotne znaczenie mają narzędzia wspierające płynność finansową. Potwierdzają to dane Polskiego Związku Faktorów. W I kwartale 2026 r. firmy faktoringowe sfinansowały wierzytelności o wartości ok. 131 mld zł, co oznacza wzrost o blisko 10% rok do roku, a z usługi korzysta już ok. 27 tys. przedsiębiorstw.

    Decyzja Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie wpisuje się w szerszy obraz ostrożności, jaki obecnie dominuje w polityce gospodarczej i finansowej. W warunkach podwyższonej niepewności geopolitycznej, związanej m.in. z napięciami wokół Zatoki Perskiej oraz sytuacją w relacjach między Iranem a Stanami Zjednoczonymi, banki centralne coraz częściej wybierają strategię wyczekiwania zamiast szybkich reakcji. Taki kierunek sygnalizuje również Narodowy Bank Polski, podkreślając znaczenie napływających danych i zmienności otoczenia zewnętrznego.

    Ryzyko nagłych zmian

    Dla polskiego biznesu oznacza to funkcjonowanie w środowisku, w którym kluczowe parametry ekonomiczne pozostają relatywnie stabilne, ale jednocześnie obarczone są istotnym ryzykiem nagłych zmian. Szczególne znaczenie ma tutaj rynek surowców energetycznych, którego wrażliwość na wydarzenia na Bliskim Wschodzie pozostaje wysoka. Ewentualne zakłócenia w dostawach ropy czy gazu mogą szybko przełożyć się na koszty działalności przedsiębiorstw, wpływając zarówno na ceny produkcji, jak i poziom inflacji. Z tego punktu widzenia decyzja o wstrzymaniu się z dalszymi zmianami stóp procentowych może być odczytywana jako próba utrzymania równowagi pomiędzy kontrolą inflacji a wsparciem aktywności gospodarczej.

    W takim otoczeniu rosnąca skala wykorzystania faktoringu nie jest przypadkiem. Dane Polskiego Związku Faktorów pokazują, że przedsiębiorstwa coraz częściej traktują go nie tylko jako źródło finansowania, ale jako element zarządzania ryzykiem i płynnością. Ponad 7 mln sfinansowanych faktur w pierwszym kwartale roku to wyraźny sygnał, że firmy aktywnie skracają cykl rotacji gotówki i zabezpieczają się przed opóźnieniami w płatnościach.

    Jednocześnie stabilizacja stóp nie oznacza powrotu do przewidywalności znanej z wcześniejszych lat. Przedsiębiorstwa działające w Polsce nadal muszą brać pod uwagę scenariusze, w których czynniki zewnętrzne w krótkim czasie zmieniają warunki prowadzenia biznesu. Dotyczy to nie tylko kosztów finansowania, ale również kursów walutowych, dostępności kapitału czy płynności w łańcuchach dostaw. W sytuacji, gdy globalne napięcia mogą wpływać na ceny transportu i surowców, rośnie znaczenie elastycznego zarządzania finansami oraz bieżącej kontroli przepływów pieniężnych.

    Zapotrzebowanie na kapitał obrotowy

    Nieprzypadkowo więc dynamiczny rozwój faktoringu koncentruje się w sektorach produkcyjnym i dystrybucyjnym, gdzie wzrost sprzedaży oznacza jednocześnie większe zapotrzebowanie na kapitał obrotowy. Możliwość natychmiastowego uwolnienia środków z wystawionych faktur pozwala firmom terminowo regulować własne zobowiązania i bezpiecznie rozwijać działalność, nawet w warunkach podwyższonej zmienności.

    Wydaje się, że scenariusz dalszego łagodzenia polityki pieniężnej został odsunięty w czasie, a ewentualne decyzje będą uzależnione od ścieżki inflacji. Oznacza to, że firmy nie powinny zakładać szybkiego spadku kosztu pieniądza jako czynnika poprawiającego ich sytuację finansową. Zamiast tego większego znaczenia nabiera zdolność do adaptacji w warunkach utrzymującej się niepewności oraz umiejętność zabezpieczania się przed ryzykiem wynikającym z globalnych zależności również poprzez wykorzystanie instrumentów takich jak faktoring.

    W szerszym ujęciu obecna sytuacja pokazuje, jak silnie polska gospodarka jest powiązana z procesami zachodzącymi poza Europą. Nawet ograniczone napięcia w regionach kluczowych dla globalnego handlu i energetyki mogą wpływać na decyzje krajowych instytucji i kondycję przedsiębiorstw. W tym kontekście rośnie znaczenie narzędzi i strategii, które pozwalają firmom zachować stabilność operacyjną mimo zmiennego otoczenia, a także budować odporność na wstrząsy o charakterze zewnętrznym.

  • Cykl podwyżek stóp procentowych będzie trwał co najmniej kolejne pół roku. To nie sprzyja inwestycjom

    Cykl podwyżek stóp procentowych będzie trwał co najmniej kolejne pół roku. To nie sprzyja inwestycjom

    Rosnąca niepewność związana z wojną w Ukrainie zniechęca do inwestycji zarówno firmy, jak i konsumentów. Do tego dochodzą zakłócenia w handlu zagranicznym, drożejące szybko surowce, które napędzają inflację. Analitycy banku BNP Paribas prognozują, że ok. 10-proc. wzrost cen może pozostać z nami na dłużej i to mimo cyklu podwyżek stóp procentowych. – On będzie kontynuowany przez kolejne trzy–sześć miesięcy,  a wyższe oprocentowanie nie sprzyja inwestycjommówi Michał Dybuła, główny ekonomista banku.

    – Wojna w Ukrainie niewątpliwie przełoży się na naszą gospodarkę, ale też na gospodarki innych krajów naszego regionu i wszystkie gospodarki europejskie. Czeka nas okres wyższej inflacji i słabszego wzrostu. Prawdopodobnie będzie on wynikał zarówno z mniejszych wolumenów handlu zagranicznego, jak i rosnącej niepewności, która zniechęca do inwestycji przede wszystkim sektor prywatny, gospodarstwa domowe, ale i firmy – wyjaśnia Michał Dybuła, dyrektor Biura Analiz Ekonomicznych i Sektorowych, główny ekonomista BNP Paribas Bank Polska.

    W opublikowanej niedawno analizie bank BNP Paribas prognozuje, że dynamika wzrostu gospodarczego w Polsce może być w tym roku niższa o około 1 pkt proc. i wyniesie 3,5 proc. Ta prognoza jest jednak obarczona dużym ryzykiem ze względu na wysoką niepewność co do ekonomicznych skutków wojny w Ukrainie. Jeżeli w jej wyniku znacząco osłabnie aktywność w strefie euro, wzrost gospodarczy w Polsce może okazać się w tym roku nawet niższy. Jednocześnie wzrost cen surowców, słabszy kurs walutowy i zaburzenia w łańcuchach dostaw będą dodatkowo podsycać i tak wysoką inflację. Prognozy zespołu analitycznego banku BNP Paribas zakładają, że inflacja CPI wyniesie średniorocznie 10 proc.

    – Czeka nas okres wyższej inflacji. Tym bardziej że wszystkie kraje naszego regionu wchodziły w ten rok w zasadzie z pełnym wykorzystaniem mocy produkcyjnych, a to oznacza, że presja inflacyjna będzie utrzymywać się na wysokim poziomie. Niezależnie od działań podejmowanych przez rząd, choćby w postaci tarcz antyinflacyjnych, wydaje się dość prawdopodobne, że inflacja zarówno w tym, jak i w przyszłym roku wyniesie ok. 10 proc. i pewnie niespecjalnie szybko będzie spadać. Dotyczy to zresztą nie tylko Polski, ale także Węgier czy Czech. A to oznacza, że cykle podwyżek stóp procentowych, które rozpoczęły się w naszym regionie w ubiegłym roku, będą kontynuowane przynajmniej przez najbliższe trzy–sześć miesięcy – zapowiada ekonomista.

    Eksperci banku BNP Paribas prognozują, że Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopę referencyjną NBP jeszcze przynajmniej o 150 pkt do 5 proc., przy czym ryzyko dla tej prognozy jest skierowane raczej ku górze. Kontynuacja podwyżek stóp – w połączeniu z dużą dozą niepewności i wysoką inflacją – będzie jednak kolejnym czynnikiem, który może w tym roku zniechęcić firmy do inwestowania.

    – Spadek czy też wolniejsze tempo inwestycji w Polsce będzie pokłosiem dwóch rzeczy. Po pierwsze, wzrostu niepewności. Po drugie, wyższych stóp procentowych, bo bank centralny skupił się na walce z inflacją – i słusznie, ale to oznacza, że koszt pieniądza będzie rósł również w kolejnych miesiącach. A wyższe oprocentowanie nie sprzyja inwestycjom. Poza tym trudniej inwestuje się w kraju graniczącym z państwem, w którym toczy się wojna – mówi Michał Dybuła. – To też może mieć wpływ na preferencje konsumentów i ich skłonność do wydawania pieniędzy. Niepewność, która jest związana z wojną, zwykle nie przekłada się na ten aspekt pozytywnie.

    Jednym z ważniejszych czynników uderzających w polską gospodarkę będą w nadchodzących miesiącach wysokie ceny surowców energetycznych, jak i ewentualne trudności w ich pozyskaniu. Ich wpływ będzie nie tylko bezpośredni, ale i pośredni – poprzez niższą aktywność gospodarczą w Unii Europejskiej, która jest dla Polski najważniejszym partnerem handlowym, odpowiadającym za około 75 proc. rodzimego eksportu.

    Wpływ drożejących surowców – zwłaszcza ropy naftowej, która już spowodowała znaczący wzrost cen paliw na stacjach benzynowych – odczuli już też konsumenci.

    – Wzrosty cen energii i innych surowców bezpośrednio zmniejszą siłę nabywczą naszych nominalnych dochodów mówi ekspert.

    Spadek siły nabywczej gospodarstw domowych i niechęć konsumentów do ponoszenia wydatków na dobra trwałe mogą się okazać w nadchodzących miesiącach kolejnymi czynnikami, które będą powodować obniżenie tempa wzrostu polskiego PKB. Wydatki konsumpcyjne może jednak napędzać napływ uchodźców z Ukrainy, których – według ostatnich danych Straży Granicznej – do Polski przyjechało już 2,34 mln. To będzie także oddziaływać na polski rynek pracy i może się okazać wsparciem dla polskich przedsiębiorstw, borykających się ze znalezieniem pracowników.

    – Z drugiej strony ponad 200 tys. Ukraińców opuściło Polskę, żeby walczyć o swój kraj. To są głównie pracownicy zatrudnieni w branżach takich jak budownictwo, transport czy logistyka. Stosunkowo łatwo wyliczyć, że jeśli mamy 10 proc. mniej kierowców, to prawdopodobnie przewieziemy 10 proc. mniej towarów albo czas dostaw wydłuży nam się o 10 proc. Tak więc to będzie mieć bezpośredni wpływ zarówno na branżę transportową, jak i na wszystkie inne branże uzależnione od transportu albo te, które przewożą dużo produktów, półproduktów i wyrobów gotowych. Z podobną sytuacją będziemy mieć też do czynienia w budownictwie. Brak pracowników będzie powodować kłopoty podażowe i wydłużać okres budów – mówi główny ekonomista banku BNP Paribas.

    Według analityków wpływ na polską gospodarkę wynikający z ograniczenia eksportu do Ukrainy i Rosji będzie jednak raczej umiarkowany. Wynika to z faktu, że udział każdego z tych krajów w polskiej sprzedaży zagranicznej nie jest zbyt wysoki i w ubiegłym roku oscylował w granicach 2–3 proc. Większym problemem mogą się za to okazać zerwane łańcuchy dostaw i zaburzenia w imporcie.

  • Chmura możliwości na rynkach regulowanych, czyli o cyfryzacji gospodarki

    Chmura możliwości na rynkach regulowanych, czyli o cyfryzacji gospodarki

    Nikt dzisiaj nie ma wątpliwości, że gospodarka musi się cyfryzować. Kluczowymi sektorami, które pilnie potrzebują wprowadzania nowoczesnych rozwiązań opartych o chmurę obliczeniową są branże takie jak opieka zdrowotna, edukacja czy sektor publiczny. O szansach związanych z transformacją, dobrych praktykach i o tym, co jeszcze przed nami, dyskutowali eksperci Microsoft podczas konferencji Impact’20.

    Nowe technologie pomagają firmom i organizacjom zachować odporność na zawirowania gospodarcze i społeczne. Wiosną narzędzia cyfrowe pozwoliły uczniom dokończyć rok szkolny w trybie zdalnym, natomiast firmom pomogły zachować ciągłość operacyjną. Nikt nie ma już wątpliwości, że gospodarka musi się dalej cyfryzować. Po udanych wdrożeniach w branżach takich jak handel detaliczny czy rynek gier i cyfrowej rozrywki, czas na rynki regulowane, które są kluczowe dla funkcjonowania państwa.

    „Chcemy mieć cyfrowe szkoły, chcemy mieć cyfrowe szpitale, bo to jest ten moment odporności zdrowotnej i gospodarczej, która wiemy, jak dziś bardzo jest potrzebna”mówiła podczas konferencji Impact’20 Jadwiga Emilewicz, wiceprezes Rady Ministrów.

    Prawo i inwestycje idą w parze

    Chociaż wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak istotna w dzisiejszych czasach jest cyfryzacja gospodarki, paradoks polega na tym, że obecne uwarunkowania prawne nie ułatwiają tego zadania dla podmiotów z sektorów regulowanych. Przez wiele lat chmura była całkowicie ignorowana przez polskiego ustawodawcę. Pierwsze wytyczne dla sektora finansowego i zdrowotnego pojawiły się dopiero w 2017 roku. Natomiast chmurowy „przełom” w Polsce nastąpił w 2019 roku, kiedy Rada Ministrów przyjęła uchwałę “Wspólna Infrastruktura Informatyczna Państwa”. Jest ona pierwszym dokumentem, który mówi polskiej administracji, że chmury należy używać. Obecnie na horyzoncie mamy nowe prawo, które może otworzyć wiele nowych możliwości dla podmiotów z branż regulowanych.

    „Pani Premier wspominała o nowelizacji prawa o zamówieniach publicznych, która wejdzie w życie z dniem 1 stycznia, a która powinna mocno przyspieszyć także usługi wokół cyfryzacji, wokół chmury”powiedział Paweł Jakubik, członek zarządu Microsoft w Polsce.

    Drugim, istotnym czynnikiem mającym ogromny wpływ na tempo digitalizacji polskiej gospodarki są inwestycje w lokalną infrastrukturę chmurową.

    „Potrzebujemy ciągle inwestycji infrastrukturalnych po to, aby szybki Internet mógł docierać w Polsce do każdego miejsca” powiedziała wiceminister Emilewicz.

    Microsoft w maju br. ogłosił wart 1 mld dolarów plan wsparcia rozwoju polskiej gospodarki, zakładający budowę pierwszego w regionie centrum przetwarzania danych, kompleksowe programy podnoszenia kompetencji oraz partnerstwo z Operatorem Chmury Krajowej, które ułatwić ma wdrażanie chmury dla polskich podmiotów, zwłaszcza tych działających na rynkach regulowanych. Kluczowe znaczenie ma tutaj lokalna infrastruktura, która pozwoli organizacjom spełniać najwyższe standardy dotyczące bezpieczeństwa i miejsca przechowywania danych. Dodatkowo, data center zlokalizowane w Polsce zapewni wysoki tzw. wskaźnik latency, który pozwoli na jeszcze szybszą reakcję i sprawne korzystanie z najbardziej zaawansowanych usług cyfrowych, które wymagają błyskawicznego czasu rekcji.

    Digitalizuj albo zgiń

    Polski sektor finansowy już od dawna wyznacza szlaki pozostałym branżom regulowanym, wdrażając rozwiązania oparte o chmurę obliczeniową. Dzisiaj cloud computing to masowy trend, który dla każdego banku jest być albo nie być.

    „Polski sektor finansowy już jest nie tylko gotowy na konsumpcję chmury, ale także jest na nią skazany. Zapewnienie infrastruktury chmurowej (…) powoduje, że dostęp do najnowszych technologii, rozwiązań jest już w zasięgu i można z tego korzystać. Zresztą PKO Bank Polski już kilka wdrożeń zrobił”powiedział Adam Marciniak, Wiceprezes PKO BP.

    PKO Bank Polski od wielu miesięcy wprowadza w swoje struktury cyfrowe rozwiązania, a ostatnio w 2 miesiące zainstalował Microsoft Teams na ponad 10 tys. komputerach i 3 tys. telefonach.

    „Bank, który nie będzie korzystać z rozwiązań chmury krajowej, czy z rozwiązań cloud computing, nie będzie miał prawa istnienia. Można powiedzieć, że jeżeli się nie scyfryzuje w taki sposób, to zginie” podsumował Zbigniew Jagiełło, Prezes PKO BP.

    „Jak to powiedział jeden z uczestników konferencji: “Digitalizuj albo zgiń”. Digitalizacja w sektorze usług finansowych zaznała gwałtownego przyspieszenia i tu znowu refleksja jest taka, że wiele fantastycznych rzeczy udało nam się zrobić w dużo lżejszy sposób. Wszystko odbywało się szybko, zdalnie, z leadershipem, z decyzyjnością przekierowaną w organizacji do kompetentnych ludzi”powiedział Przemysław Gdański, Prezes PNB Paribas.

    Podnoszenie kompetencji

    Jednak czym byłaby cyfryzacja bez ludzi, którzy posiadają odpowiednie kompetencje i zasób umiejętności. Badania przeprowadzone przez IDC na zlecenie Microsoft wskazują, że co druga polska firma zgłasza zapotrzebowanie na ekspertów ds. chmury.

    „W sektorze bankowym nie tylko mamy pełną gotowość do zaadaptowania usług chmurowych, ale wręcz są one już wykorzystywane. Aby móc w pełni skorzystać z zalet tej technologii trzeba uwzględnić pewien etap edukacji i przygotowania organizacji, przygotowania ludzi, przygotowania informatyków. Dziś jesteśmy jeszcze na początku drogi, ale nie ma wątpliwości co do tego, że usługi chmurowe są przyszłością sektora bankowego”mówił podczas Impact’20 Piotr Alicki, Prezes Zarządu KIR.

  • Bankier.pl: 1,3 mln zł kredytu – na tyle można liczyć przy zarobkach 11 tys. zł

    Rodzina „2 plus 1” zarabiająca co miesiąc łącznie 11 tys. zł może otrzymać nawet 1,3 mln zł kredytu hipotecznego, wynika z analizy Bankier.pl. Różnice w ocenach banków są jednak spore – sięgają ponad 400 tys. zł.

    Małżeństwo wychowujące jedno dziecko – taki profil kredytobiorców sprawdziły dla Bankier.pl banki w listopadowej edycji rankingu kredytów hipotecznych. Klienci poszukiwali mieszkania z rynku pierwotnego w Warszawie.

    Profilowi klienci utrzymują się z umów o pracę na czas nieokreślony. 29-letnia kobieta otrzymuje co miesiąc 6,5 tys. zł wynagrodzenia, a jej 31-letni partner – 4,5 tys. zł. Potencjalni kredytobiorcy nie spłacają obecnie żadnych zobowiązań. Ich historia kredytowa nie zawiera negatywnych wpisów.

    Najwyższą szacunkową kwotę kredytu zaproponował Bank Pocztowy, w którym klienci mogliby liczyć na 1,33 mln zł finansowania. Rata takiego zobowiązania wynosiłaby ok. 5,1 tys. zł miesięcznie i pochłaniałaby 46,8 proc. łącznego dochodu do dyspozycji gospodarstwa domowego.

    Kwotę przekraczającą 1,3 mln zł znajdziemy w szacunkach jeszcze dwóch instytucji – ING Banku Śląskiego oraz BNP Paribas Bank. Z kolei najniższą kwotę w symulacji przedstawił PKO Bank Polski.

    „Po serii obniżek stóp procentowych maksymalna zdolność kredytowa określana przez banki wzrosła, odwracając spadkowy trend obserwowany wiosną, gdy zaostrzano warunki kredytowania. Jak wynika z porównań prowadzonych w ramach panelu HipoTracker Bankier.pl, kwoty proponowane przez banki są jednak nadal nieco niższe niż na pod koniec 2019 r. Kredytodawcy przyjmują bardziej konserwatywne podejście, uwzględniając w szacunkach szansę wzrostu rat, które znalazły się obecnie na rekordowo niskim poziomie”komentuje dr Michał Kisiel, analityk Bankier.pl.

    Czytaj więcej: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Kredyt-hipoteczny-dochod-11-tys-zl-jaka-zdolnosc-kredytowa-8005550.html

  • Program gwarancji faktoringowych od BGK. Innowacyjne rozwiązanie dla firm dotkniętych skutkami COVID-19

    Program gwarancji faktoringowych od BGK. Innowacyjne rozwiązanie dla firm dotkniętych skutkami COVID-19

    Program gwarancji faktoringowych to unikalne na skalę europejską rozwiązanie stworzone przez Bank Gospodarstwa Krajowego przy współpracy z Polskim Związkiem Faktorów. Jego głównym celem jest poprawa dostępu firm do finansowania bez konieczności zwiększania przez nie zadłużenia.

    Pandemia COVID-19 zachwiała płynnością finansową wielu przedsiębiorstw, stawiając ich przyszłość pod dużym znakiem zapytania.

    Czym jest program gwarancji spłat limitów faktoringowych?

    Program stanowi jeden z elementów pakietu pomocowego BGK. W przeciwieństwie do tradycyjnej formuły faktoringu, w przypadku gwarancji ryzyko limitów faktoringowych jest podzielone pomiędzy faktorów, a BGK. Gwarancje, do łącznej wartości 11,5 mld zł, udzielane są z Funduszu Gwarancji Płynnościowych (FGP).

    Gwarancja zabezpiecza maksymalnie 80 proc. wartości limitu, a jej wysokość może wynieść aż 200 mln zł, co oznacza, że kwota limitu faktoringowego to nawet 250 mln zł. Gwarancjami mogą zostać objęte faktury wystawione po 1 marca 2020 r.

    Program gwarancji spłaty limitów faktoringowych — dla kogo?

    Z programu gwarancji faktoringowych mogą skorzystać firmy z sektora MŚP i duże przedsiębiorstwa. Usługa jest dostępna dla przedsiębiorstw działających w każdej branży, poza instytucjami finansowymi korzystającymi z faktoringu.

    Korzyści z programu

    Programu gwarancji spłat limitów faktoringowych niesie ze sobą szereg korzyści dla przedsiębiorców. Najważniejsze to:

    • poprawa płynności finansowej;
    • atrakcyjne warunki finansowania: niższe koszty, wyższe limity i dłuższe okresy finansowania.
    • łatwiejszy dostęp do usług faktoringu, zwłaszcza dla firm w trudnej sytuacji finansowej;

    Jak uzyskać gwarancję?

    Wszystkie formalności związane z przyznaniem gwarancji realizowane są w jednym miejscu, tj. u faktora. Wnioski można składać do 31 grudnia 2020 roku. Obecnie BGK współpracuje z 14 faktorami:

    1. Alior Bank S.A.
    2. Bank Millennium S.A.
    3. Bank Ochrony Środowiska S.A.
    4. Bank Pekao S.A.
    5. Bibby Financial Services Sp. z o.o.
    6. BNP Paribas Faktoring Sp. z o.o.
    7. DNB Bank Polska S.A.
    8. ING Commercial Finance Polska S.A
    9. KUKE Finance S.A.
    10. mFaktoring S.A.
    11. Pekao Faktoring Sp. z o.o
    12. PKO Faktoring S.A.
    13. PragmaGo S.A.
    14. Santander Factoring sp. z o.o.

    Inne gwarancje BGK

    Aby wesprzeć firmy działające w warunkach pandemii COVID-19, Bank Gospodarstwa Krajowego oferuje przedsiębiorcom, korzystanie nie tylko z programu gwarancji spłat limitów faktoringowych, ale także z: gwarancji de minimis, gwarancji z Funduszu Gwarancji Płynnościowych, gwarancji Biznesmax z dotacją, czy gwarancji spłaty kredytu z Funduszu Gwarancji Rolnych.

    Gwarancje de minimis

    Głównym celem gwarancji de minimis jest poprawa dostępu do finansowania dla firm z sektora MŚP i zapewnienie im oferty powszechnie dostępnych gwarancji spłat kredytów, które  wspierają rozwój przedsiębiorstw. Z programu mogą korzystać mikroprzedsiębiorcy oraz małe i średnie firmy.

    Zakres gwarancji obejmuje ażdo 80 proc. kwoty kredytu, a maksymalny okres trwania —  do 39 miesięcy. Gwarancje obecnie udzielane są bez opłaty.

    Gwarancje z Funduszu Gwarancji Płynnościowych

    Gwarancja z Funduszu Gwarancji Płynnościowych zabezpiecza spłatę kredytu udzielonego na zapewnienie płynności finansowej i obejmuje niespłaconą kwotę kapitału kredytu.

    Z programu mogą skorzystać średnie i duże firmy, które maja kredyty w złotówkach lub obcej walucie. Zabezpieczeniem gwarancji jest weksel własny kredytobiorcy.

    Gwarancje Biznesmax z dotacją

    Gwarancje Biznesmax z dotacją to produkt przeznaczony na zabezpieczenie spłaty kredytów, które  finansują rozwój działalności gospodarczej firm z sektora MŚP. Gwarancja może zabezpieczyć:

    • kredyty nieodnawialne w złotych,
    • kredyty obrotowe odnawialne (także w rachunku bieżącym) oraz nieodnawialne niezwiązane z inwestycją, udzielone do końca 2020 roku,
    • kredyty inwestycyjne.

    BGK udziela gwarancji bezpłatnie, a dodatkowo przedsiębiorca może otrzymać na swój rachunek zwrot części zapłaconych odsetek. Jest to forma dotacji.  które będą formą dotacji.

    Gwarancje spłaty kredytu z Funduszu Gwarancji Rolnych

    To gwarancje dla rolników (producentów produkcji podstawowej) i przedsiębiorstw przetwórstwa rolno-spożywczego.

    Zakres gwarancji obejmuje do 80% kwoty kredytu, a okres:

    • do 39 miesięcy dla kredytów obrotowych odnawialnych;
    • do 51 miesięcy dla kredytów obrotowych nieodnawialnych;
    • do 183 miesięcy albo 120 miesięcy (pomoc de minimis) dla kredytów inwestycyjnych.

    Przedsiębiorca korzystający z gwarancji może otrzymać dopłatę do oprocentowania kredytu odnawialnego jako pokrycie kosztu części lub całości odsetek należnych od kredytu. Gwarancja jest bezpłatna. Wszystkie formalności związane z gwarancją załatwiane są bezpośrednio w banku kredytującym.

  • Oświadczenie BNP Paribas Bank Polska S.A. w sprawie decyzji Prezesa UOKiK

    Oświadczenie BNP Paribas Bank Polska S.A. w sprawie decyzji Prezesa UOKiK

    Bank BNP Paribas Bank Polska S.A. poinformował, że otrzymał decyzję Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, dotyczącą uznania za niedozwolone postanowień umownych określających zasady przeliczania kursów walut w tzw. aneksach antyspreadowych.

    „Bank uważa, że zakwestionowane postanowienia nie naruszają praw konsumentów i skorzysta z możliwości odwołania do Sądu Okręgowego w Warszawie – Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia postępowania odwoławczego, decyzja nie ma wiążących skutków dla klientów Banku. Oznacza to, że postanowienia zawarte w aneksach pozostają w mocy.

    Kwota wskazana w decyzji Prezesa UOKiK jest proporcjonalna do obrotu Banku w 2019 rok. Podstawą do obliczenia  jej wysokości jest rachunek zysków i strat Banku.”

    Na temat decyzji prezesa UOKiK pisaliśmy tutaj

  • Aneks do umowy kredytowej – ile kosztuje?

    Aneks do umowy kredytowej – ile kosztuje?

    W wielu przypadkach, warunki spłaty kredytu mieszkaniowego, które strony ustaliły podczas podpisywania umowy wcale nie są ostateczne. Przyczyny bywają różne. Przykładem jest sytuacja, w której klient musi skorzystać z wakacji kredytowych i potem przedłużyć okres spłaty. Takie bardziej poważne zmiany dotyczące „hipoteki” wymagają wykonania aneksu do umowy kredytowej. Dość często stanowi on dodatkowy koszt dla kredytobiorcy. W ramach naszej analizy sprawdzamy, ile trzeba zapłacić w poszczególnych bankach za aneksowanie umowy kredytu mieszkaniowego. Warto wiedzieć, że dłużnik korzystający z uprawnień przyznanych mu przez „Tarczę Antykryzysową 4.0” nie poniesie kosztów aneksu do umowy kredytowej.

    Kosztów trzeba szukać w tabeli opłat i prowizji

    Przygotowana przez nas tabela prezentuje koszty aneksowania umowy kredytu mieszkaniowego z poszczególnych wiodących banków. Warto podkreślić, że podawane stawki dotyczą aktualnie udzielanych kredytów mieszkaniowych. W przypadku umów sprzed kilku lub kilkunastu lat, mogą obowiązywać inne stawki opłat oraz prowizji związanych z aneksowaniem umowy. „Banki w swoich tabelach opłat i prowizji dość często podają osobne stawki dla aktualnie oferowanych kredytów, a także produktów wycofanych z oferty”mówi Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

    Niezależnie od daty udzielenia kredytu mieszkaniowego, koszty aneksowania umowy zwykle mają stały poziom. Chodzi o to, że są one określane w formie opłaty niezależnej od wartości kredytu. Załączona tabela sugeruje, że w przypadku aneksowania aktualnie oferowanych kredytów (związanego ze zmianą okresu spłaty), opłata zwykle wynosi 200 zł – 400 zł. Warto jednak pamiętać, że niektóre banki naliczają prowizje uzależnione od aktualnej wartości zadłużenia. „Przykład stanowią kredyty obecnie oferowane przez BNP Paribas oraz PKO BP (zobacz prowizje w tabeli)”wymienia Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

    Jeżeli natomiast chodzi o zmianę przedmiotu zabezpieczenia (nieruchomości obciążonej hipoteką), to stałe opłaty zwykle są nieco wyższe i mogą wynosić nawet 500 zł. Zmiana przedmiotu zabezpieczenia będzie konieczna jeśli klient chce przenieść hipotekę na inną nieruchomość. „Osoby próbujące wykonać taką zmianę w związku z kredytem „frankowym”, powinny zawsze sprawdzić, czy bank nie proponuje im zwolnienia ze standardowej opłaty”dodaje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

    Koronawirusowa zmiana nie oznacza kosztów

    W ramach uzupełnienia, warto nawiązać do aktualnej sytuacji związanej z epidemią koronawirusa. Jak wiadomo, trwający kryzys gospodarczy skutkował problemami wielu kredytobiorców. Właśnie dlatego rząd postanowił uchwalić rozwiązania niezależne od propozycji dla klientów, które wcześnie przedstawił Związek Banków Polskich. „Rządowe wsparcie kredytobiorców zostało uregulowane ustawą z dnia 19 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o uproszczonym postępowaniu o zatwierdzenie układu w związku z wystąpieniem COVID-19 (zwaną potocznie „Tarczą antykryzysową 4.0”)”podkreśla Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

    Ustawa z dnia 19 czerwca 2020 r. zapewnia preferencyjne zasady odroczenia spłaty rat tym kredytobiorcom mieszkaniowym, którzy utracili pracę na skutek epidemii. Wspomniane zasady są bardziej korzystne niż w przypadku tradycyjnych wakacji kredytowych. Niedawno uchwalone przepisy zabraniają bowiem bankowi naliczania kosztów odsetkowych w czasie przerwania spłaty (nie dłuższym niż 3 miesiące). Kredytodawca nie może też naliczać innych kosztów kredytu poza składkami ubezpieczeniowymi. Co więcej, czas rządowych wakacji kredytowych nie jest traktowany jako okres spłaty. „Właśnie dlatego bank bez dodatkowych kosztów powinien przygotować nowy harmonogram spłaty i przesunąć terminy płatności kolejnych rat” podsumowuje Leszek Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

    dp_2020_09_22_1121_Aneksy kredyt mieszkaniowy NieruchomosciSzybko tab.1

  • Booksy przeniosło się do Google Cloud

    Booksy przeniosło się do Google Cloud

    Booksy, jeden z najbardziej znanych polskich startupów, rozpoczął współpracę z Google i przenosi swoją aplikację do Google Cloud. Za sprawną migrację odpowiada Chmura Krajowa. Decyzja ma pomóc przede wszystkim w dynamicznej ekspansji na rynkach zagranicznych: amerykańskim, brytyjskim i brazylijskim. Pozwoli też spółce lepiej radzić sobie ze wzmożonym ruchem użytkowników i zracjonalizować koszty IT.

    Booksy to istniejąca od 2014 roku aplikacja do zarządzania rezerwacjami online i umawiania wizyt u różnych specjalistów, np. w salonach fryzjerskich i kosmetycznych. Z jej usług korzysta ponad 7 mln użytkowników w 25 krajach. Startup, typowany na pierwszego polskiego „jednorożca”, zmagał się w kwietniu i maju z dużymi trudnościami w związku z zamknięciem punktów usługowych podczas lockdownu. Jednak po zniesieniu obostrzeń sytuacja diametralnie się zmieniła – użytkownicy masowo rezerwowali wizyty, co sprawiło, że początkowo pojawiły się problemy z wydajnością aplikacji i obciążeniem serwerów.

    Booksy to kluczowy element biznesu dla naszych klientów, który zawiera wszystkie najważniejsze dla nich informacje. Nie możemy sobie pozwolić na ryzyko wystąpienia przerw w dostępności naszych usług, dlatego wybraliśmy partnera, który nam to gwarantuje. Co ważne, platforma Google Cloud automatycznie dostosowuje się do naszych potrzeb, a my płacimy jedynie za realnie wykorzystywane zasoby IT. Za migrację odpowiadali specjaliści z Chmury Krajowej, którzy dobrali odpowiednie narzędzia i bezpiecznie przeprowadzili nas przez cały proces w sposób niezauważalny dla klientów –  mówi Stefan Batory, współtwórca i CEO Booksy.

    Po lockdownie Booksy obserwuje nawet dwukrotnie większy wzrost zainteresowania swoją usługą niż wcześniej. Dlatego spółka postanowiła dostosować swoje zasoby IT, aby zapewnić stabilność i ciągłość działania. Rozwiązania wykorzystujące chmurę obliczeniową pozwalają firmie na większą elastyczność i łatwiejsze reagowanie na gwałtowne zmiany i dostosowywanie pracy infrastruktury do otoczenia biznesowego.

    Ważnym aspektem projektu była elastyczność i skalowalność IT. Booksy jest projektem o bardzo dużym potencjale wzrostu. Potrzebuje technologii, która będzie skutecznie wspierać dalszy rozwój aplikacji. Dlatego wybór padł na Google Cloud, która zapewnia stabilne działanie serwisu teraz i możliwość kontynuacji dynamicznej ekspansji, zgodnej z globalną strategią Booksy. Cieszymy się, że doświadczenie i wiedza naszych inżynierów są wykorzystywane w tak ambitnym projekcie o globalnym zasięgumówi Michał Potoczek, CEO Chmury Krajowej.

    Booksy postawiło przede wszystkim na Kubernetes

    Tak jak klienci Booksy porzucili papierowe kalendarze i długopisy, tak Booksy w większości porzuciło już rozwiązania typu „on premise”, czyli korzystanie z własnych lub dzierżawionych serwerów. Migracja aplikacji takiej wielkości to skomplikowany i czasochłonny proces, ponieważ spółka operuje na wielu rynkach, co oznacza duże ilości przetwarzanych danych. Firma, dzięki wsparciu zespołu Chmury Krajowej, przeniosła do chmury Google wszystkie usługi systemowe i back-end swojego serwisu, bez przerw w dostępności aplikacji dla użytkowników. Startup korzysta teraz przede wszystkim z Kubernetes Engine – otwartego oprogramowania służącego do automatyzacji procesów uruchamiania, skalowania i zarządzania aplikacją. Dzięki temu dział IT firmy może skoncentrować się w pierwszej kolejności na rozwoju swojej aplikacji oraz szybszemu wprowadzaniu aktualizacji i udogodnień dla użytkowników.

    Współpraca z Chmurą Krajową zagwarantowała nam właściwy dobór narzędzi Google Cloud, ich konfigurację i optymalizację technologiczną i kosztową. Połączenie zaawansowanych rozwiązań Google z kompetencjami zespołu wdrożeniowego pozwoliło znacznie unowocześnić Booksy, w stosunkowo krótkim czasie, biorąc pod uwagę rozmiary tego projektu mówi Paweł Sobkowiak, CTO Booksy.

    Korzyści z chmury i nowego regionu Google Cloud

    Dotychczas Booksy korzystało z dzierżawionych serwerów, co wymagało stałego przewidywania zapotrzebowania na moc obliczeniową i generowało wysokie koszty. Firma musiała stale wynajmować większe zasoby niż bieżące zapotrzebowanie, na wypadek przyrostu zainteresowania aplikacją i konieczności obsługi większej liczby użytkowników. Chmura skutecznie rozwiązuje te problemy.

    Dzięki rozwiązaniom Google Cloud pracownicy Booksy mogą z łatwością przenosić aplikacje między różnymi strefami dostępu bez płacenia za nieużywaną przestrzeń. Dodatkowo nie muszą martwić się o nagłe wzrosty ruchu do serwerów, jak te, które miały miejsce po zniesieniu lockdownu. Chmura pozwala z łatwością radzić sobie nawet z największymi obciążeniami w bardzo efektywnym kosztowo modelu, a ruch może być kierowany do odpowiednich centrów danych, w zależności od bliskości geograficznej użytkownikówmówi Magdalena Dziewguć, dyrektor rozwoju biznesu Google Cloud.

    Wsparcie migracji Booksy było możliwe dzięki współpracy zespołu Chmury Krajowej i ekspertów z warszawskiego biura Google. Booksy, podobnie jak inne polskie firmy, skorzysta również na uruchomieniu nowego regionu Google Cloud w naszym kraju, które zostało zapowiedziane na początek 2021 roku. Powstanie lokalnego ośrodka przetwarzania danych Google Cloud zapewni jeszcze lepsze warunki do rozwoju podobnych projektów poprzez ułatwienia w wykorzystywaniu tych technologii przez polskie firmy, zmniejszaniu kosztów infrastruktury IT i zwiększaniu szybkości działania aplikacji oraz przesyłu danych.

    Przyszłość Booksy jest w chmurze

    Booksy z optymizmem patrzy na potencjał rozwoju. Startup szacuje, że nawet 60-70% wizyt u fryzjera czy fizjoterapeuty wciąż jest umawiana i obsługiwana w tradycyjny sposób, a rynek amerykański, kluczowy dla startupu, jest wart około 150 mld USD. Celem Booksy jest zdobycie 20% rynku i popularyzacja „bookowania” usług w innych branżach, nie tylko tych związanych ze zdrowiem i urodą – w Polsce już teraz spółka nawiązała partnerstwa z bankami i firmami telekomunikacyjnymi.

    Booksy nie tylko ułatwia proces umawiania, ale co równie ważne pomaga zachować bezpieczeństwo. Nie tylko fryzjerzy chcą skończyć z kolejkami, dlatego po nasze rozwiązanie sięgają wielkie instytucje finansowe jak banki BNP Paribas Polska, Alior i Credit Agricole, a ostatnio także dynamicznie rozwijająca się ANG Spółdzielniazauważa Stefan Batory.

  • Nowy Dyrektor Generalny w Chmurowisko.pl

    Nowy Dyrektor Generalny w Chmurowisko.pl

    Do grona kadry zarządzającej Chmurowiska, jednej z największych polskich firm konsultingowych z branży chmurowej dołączył właśnie Michał Jaworski, który posiada dwudziestoletnie doświadczenie w branży IT i pełnił szereg funkcji zarządczych w miedzynarodowych organizacjach.

    W tym pracowitym dla całej branży czasie, skupimy się na rozwoju kompetencji organizacji, budowaniem nowych usług oraz nowych kanałach sprzedaży w Polsce i za granicą.” – zapowiedział nowy CEO.

    Chmurowisko to jedna z pierwszych i największych polskich spółek zajmujących się konsultingiem w obszarach migracji i budowaniu rozwiązań opartych o chmurę publiczną, AI, Machine Learning oraz Data Engineering dla klientów enterprise i corporate. Spółka w niespełna 3 lata swojej działalności zdążyła przeprowadzić setki projektów i dziesiątki migracji dla klientów w Polsce i na świecie. Na liście klientów Chmurowiska znajdują się już takie firmy jak ABB, DPD, Kruk, Circle K, Aviva, Media Expert, czy banki ING, Alior i BGŻ BNP Paribas.

    Michał Jaworski obejmujący stanowisko Dyrektora Generalnego ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim. Swoje doświadczenie w branży IT zdobywał w takich firmach jak Citibank, Aviva, AXA Direct a ostatnio EcoVadis, gdzie zarządzał zespołami w obszarach Infrastructure, Cloud, Security oraz Data Management. Michał Jaworski jest silnie zaangażowany w propagowanie powszechnego wykorzystania usług Public Cloud. Zwolennik partnerskiego podejścia do współpracy w organizacji, kładący duży nacisk na jakość dostarczanych usług i produktów.

  • Samochody elektryczne premium hitem wśród firm

    Samochody elektryczne premium hitem wśród firm

    Arval Service Lease Polska w najtrudniejszym okresie roku, spowodowanym pandemią, zwiększył flotę wynajmowanych samochodów elektrycznych. Lider rynku długoterminowego wynajmu pojazdów, należący do grupy BNP Paribas, od kwietnia do lipca pozyskał najemców na całą dostępną pulę w pełni elektrycznego modelu Jaguar I-Pace. Ze względu na duże zainteresowanie klientów autami elektrycznymi z segmentu premium Arval poszerzył właśnie ofertę o Mercedesa EQC.

    Oferta Jaguarów I-Pace była skierowana do klientów z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, w tym także do osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Samochody można było zamawiać zdalnie, przez stronę www.arval.pl, z opcją dostawy do klienta. Luksusowe auta elektryczne pojawiły się w ofercie Arval, by zbadać zainteresowanie klientów. Ta nowość zbiegła się w czasie z pierwszymi miesiącami pandemii COVID-19, okresem „społecznej kwarantanny” i niepewności dotyczącej sytuacji gospodarczej. Wbrew obawom o spowolnienie na rynku wynajmu długoterminowego, spowodowanym pandemią COVID-19, cała dostępna pula pojazdów została szybko zarezerwowana, zaś Arval zdecydował o wprowadzeniu do oferty kolejnych elektrycznych samochodów premium.

    – Nie zakładaliśmy, że oferta elektrycznych aut premium tak szybko znajdzie najemców. Ponieważ test powiódł się bardzo dobrze, będziemy oferować klientom kolejne modele o podobnych parametrach – na początek Mercedesa EQC. Zainteresowanie elektrykami z wyższej półki wynika często z tego, że samochody te mają dużo większy zasięg niż tańsze modele. Warto zauważyć, że w całej Europie właśnie segment premium oraz auta elektryczne najlepiej broniły się przed spadkami sprzedaży związanymi z pandemiąmówi Radosław Kitala, Consultant & Arval Mobility Observatory w Arval Service Lease Polska. 

    Wynajem długoterminowy pojazdów to rozwiązanie chętnie wybierane przez firmy i osoby zainteresowane samochodami elektrycznymi. Taka forma korzystania z pojazdu to sposób użytkowanie auta w firmie, jak w potrzeby danej firmy wpisuje się takie auto.

    – Klient, który zdecyduje się na wynajem długoterminowy elektrycznego samochodu nie musi martwić się o serwisowanie pojazdu, ubezpieczenie go ani o utratę wartości. Po zakończeniu umowy może przesiąść się do nowego auta – mówi Radosław Kitala. 

    Mercedesy EQC dostępne będą dla klientów Arval od listopada w cenie od 2897 zł netto miesięcznie.

  • Pekao: Banki odpowiadają na kryzys związany z pandemią nowymi technologiami

    Pekao: Banki odpowiadają na kryzys związany z pandemią nowymi technologiami

    W związku z masową izolacją społeczeństwa w czasie pandemii koronawirusa sektor bankowy został zmuszony do rozwoju usług zdalnych, które pomogły komunikować się z klientami z pominięciem fizycznych placówek. Na popularności zyskały aplikacje mobilne oraz systemy biometrycznej identyfikacji użytkownika, które na stałe wpiszą się w tę branżę. Cyfryzacja bankowości pozwoliła wdrożyć i upowszechnić nowe usługi w pełni wykorzystujące potencjał nowych technologii.

    – Część osób, które przed pandemią powszechnie korzystały z oddziałów, w jej trakcie miało obawy, czy pójść do oddziału. Ta obawa powodowała, że zwiększył się popyt na konta internetowemówi Leszek Skiba, prezes Banku Pekao SA.Dzisiaj 1/3 kont bankowych zakładana jest właśnie w kanałach zdalnych, czyli bez pośrednictwa żywej osoby.

    O tym, jak ważną rolę w bankowości pełnią kanały komunikacji zdalnej, świadczy raport kwartalny opracowany przez Bank BNP Paribas. Z oficjalnych danych analityków bankowych wynika, że w drugim kwartale 2020 roku znacząco wzrosło zainteresowanie alternatywnymi metodami płatności – w tym czasie zanotowano 43-proc. wzrost liczby transakcji mobilnych oraz 31-proc. wzrost liczby transakcji za pośrednictwem platformy BLIK. O 9 proc. w skali kwartału zwiększyła się także liczba klientów korzystających z aplikacji GOmobile.

    Banki dostrzegają cyfrową rewolucję i starają się dostosować do nowych realiów.

    – Nasza propozycja jest taka, aby zakładać sobie konto internetowe na selfie, czyli poprzez użycie smartfona, bez konieczności kontaktu z żywym człowiekiemmówi Leszek Skiba.Jako pierwsi zaoferowaliśmy tę usługę, dzięki czemu mieliśmy bardzo silny wzrost zakładanych kont przez internet.

    Na biometryczną identyfikację użytkownika za pośrednictwem fotografii postawił także ING Bank Śląski, który wdrożył ją dla klientów biznesowych. Weryfikacji tożsamości system dokonuje po analizie dowodu osobistego i zeskanowaniu twarzy osoby wnioskującej o założenie firmy. Nieco odmienną ścieżkę zdalnej weryfikacji tożsamości w dobie pandemii obrał mBank, który umożliwia założenie konta bankowego przy wykorzystaniu e-dowodu. Zastosowań cyfrowych rozwiązań w bankowości jest coraz więcej.

    – Pojawia się coraz więcej nowych inicjatyw, m.in. aplikacja PeoPay KIDS dla dzieci od szóstego roku życia. To jest karta płatnicza i aplikacja edukacyjna pozwalająca oszczędzać na różne cele, zawierająca kontrolę rodzicielską. Jest niezmiernie ważne, żeby pomóc rodzicom uczyć dzieci odpowiedzialnie gospodarować swoimi pieniędzmi i pod kontrolą, w taki sposób, żeby miały poczucie odpowiedzialności za swoje decyzje finansowe tłumaczy ekspert.

    W czasie pandemii równie ważne okazały się działania edukacyjne, które miały zachęcić klientów do korzystania z bankowości mobilnej. Szeroko zakrojoną akcję promocyjną przeprowadził Santander Bank Polska, który zrealizował filmy instruktażowe wyjaśniające klientom zasady funkcjonowania kanałów zdalnych oraz otwartej bankowości, które udostępniono na profilach społecznościowych firmy.

    Credit Agricole postanowił z kolei ułatwić planowanie wizyt w placówkach bankowych, aby uniknąć kolejek i zminimalizować ryzyko wystawienia się na kontakt z osobami zarażonymi koronawirusem. Bank podjął w tym celu współpracę z twórcami aplikacji Booksy do planowania wizyt w obiektach usługowych. Za pośrednictwem aplikacji klienci, którzy z jakiegoś powodu nie mogą skorzystać ze zdalnej bankowości, mogą umówić datę i godzinę wizyty, a co za tym idzie – załatwić bankowe formalności bez stania w kolejkach.

    – Banki wiedzą, że teraz jest czas, w którym klienci weryfikują wszystkie funkcjonalności i oczekują coraz więcej. Chcą, żeby pewne usługi były bardzo szybko oferowane, na e-mail i od razu. Aby zabezpieczyć interesy banku, niezmiernie ważne jest to, żeby to robić w sposób uporządkowany, dokonać zmiany technologicznej, zainwestować w IT. I to jest odpowiedź banków na pandemię, na rywalizację o to, żeby być nowoczesnym, zdigitalizowanym bankiemwyjaśnia Leszek Skiba.

    Według firmy badawczej Big Market Research wartość globalnego rynku bankowości mobilnej do 2026 roku wzrośnie do 1,83 mld dol. W najbliższych latach ma  się rozwijać w tempie 12,2 proc. w skali roku.

  • Chatbot może przynieść miliony dolarów oszczędności. Ale trzeba uważać, żeby nie zamienił się w rasistę

    Chatbot może przynieść miliony dolarów oszczędności. Ale trzeba uważać, żeby nie zamienił się w rasistę

    Na technologicznej mapie świata chatboty nie pojawiły się w tym roku – o uwagę odbiorców walczą od dobrych kilku lat. Miały już swoje wzloty i upadki, ale firmy z branży IT nie zdecydowały się na porzucenie tego tematu. Wręcz przeciwnie – inwestują w rozwój tych narzędzi coraz więcej środków. W nadziei na olbrzymie zyski. Pandemia koronawirusa pokazała, że ich starania i oczekiwania są słuszne.

    Gdy władze kolejnych krajów informowały o lockdownach związanych z pandemią, zamykały granice i donosiły o ofiarach koronawirusa, obywatele poszukiwali informacji dotyczących choroby. Obsłużenie ich działającymi do tej pory infoliniami było niemożliwe, a Internet jest pod tym względem narzędziem niedoskonałym – coraz większym problemem staje się przekopanie dużej ilości danych i wychwycenie w nich tych najbardziej wiarygodnych. W sukurs przestraszonym społeczeństwom przyszły właśnie chatboty.

    W drugiej połowie marca bota informacyjnego uruchomiła Światowa Organizacja Zdrowia. Wykorzystała do tego WhatsApp, popularną platformę należącą do Facebooka, potem powtórzono to z Messengerem. Dostęp do ważnych treści uzyskały nie tysiące czy miliony, ale miliardy ludzi.

    – To nie było skomplikowane narzędzie, ale bardzo prosty bot przekazujący informacje i poradytłumaczy Anna Schneider, UX Specialist – prowadząca szkolenia z tworzenia chatbotów w firmie Symetria UX. Prosty nie oznacza jednak kiepski. Bot spełniał swoje zadanie, za darmo przekazywał sprawdzone dane i robił to przez całą dobę, w różnych językach. Ludzie nie musieli wysłuchiwać na infolinii automatu powtarzającego, że trzeba czekać w kolejce jeszcze pięć czy osiem godzin. Spadło też ryzyko przyswojenia przez nich fake newsów, od których w tym czasie zaroiło się w sieci.

    Z danych opublikowanych przez Organizację w połowie kwietnia wynikało, że z ich bota skorzystało ponad 12 mln osób.

    Chatbotów w trudnym czasie pandemii nie użyła wyłącznie WHO. Podobnie uczyniło np. Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) w Stanach Zjednoczonych, a w Polsce Kancelaria Premiera czy NFZ. Wsparcia na tym polu udzieliły zarówno korporacje technologiczne, m.in. Microsoft, jak i startupy. Ciekawym przykładem z tej drugiej grupy jest pochodzący z Indii Avaamo, znany z tworzenia interfejsów konwersacyjnych. Jakiś czas temu udostępnił on wspartego sztuczną inteligencją bota, który odpowiada na pytania dotyczące pandemii. Narzędzie o nazwie „Project COVID” działa niczym popularne wyszukiwarki internetowe, ale stara się wybierać informacje jedynie ze sprawdzonych, cenionych źródeł. Firmy, urzędy czy instytucje zajmujące się ochroną zdrowia mogą za darmo umieszczać bota na swoich stronach internetowych. Ma je to odciążyć w trudnych czasach.

    Wirtualni pomocnicy przydają się w czasie pandemii, ale czy zostaną z nami, gdy skończy się obecny kryzys? Jeszcze na początku roku, kiedy o koronawirusie niewiele mówiono w zachodnim świecie, BBC opisało historię młodej kobiety, u której zdiagnozowano nowotwór. Chociaż została wyleczona, popadła w apatię, kryzys psychiczny sprawił, że nie była w stanie podnieść się z łóżka. Trafiła wówczas na chatbota o nazwie Vivibot działającego w sferze zdrowia psychicznego. Bot wyznaczał swojej rozmówczyni kolejne zadania, coraz trudniejsze i bardziej angażujące. Aż w końcu, jak zapewnia użytkowniczka, pomógł jej stanąć na nogi.

    Według WHO kłopoty ze zdrowiem psychicznym będą drugą najczęściej spotykaną (po chorobach układu krążenia) dolegliwością ludzkości. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że pandemia i wywołany przez nią kryzys gospodarczy nasilą to zjawisko. Szybko może się okazać, że brakuje specjalistów zdolnych do niesienia pomocy tak dużej liczbie pacjentów. Ratunkiem mogą być wówczas chatboty. I chociaż nie zastąpią one – na razie – psychiatrów i psychologów, to pokładane są w nich spore nadzieje. Zwłaszcza, że w rozmowie z chatbotami wielu ludzi otwiera się i nie boi się zadawania „głupich” pytań. Z badania przeprowadzonego przez Symetrię UX, agencję specjalizującą się w projektowaniu doświadczeń użytkownika, wynika, że ponad 40 proc. respondentów uznało chatboty za doskonałe narzędziem dla osób wstydliwych.

    – Chatbot, w przeciwieństwie do człowieka, nie ocenia. Potrafi być bardzo cierpliwym rozmówcą i wiele osób zauważyło to podczas pandemii, gdy musieli zostać w domach, nierzadko samotnie. Media donosiły np. o mężczyźnie, który zakochał się w bocie o imieniu Charlie i chociaż niektórym może się to wydawać śmieszne czy dziwne, to nie jest on odosobnionym przypadkiem. Z chatbota Replika korzystają setki tysięcy osób, dla których jest on przyjacielem, a nawet partnerem. Scenariusze filmowe stają się naszą rzeczywistością podsumowuje Schneider.

    Bot, zwłaszcza ten stworzony w oparciu o sztuczną inteligencję, może być terapeutą, kolegą czy nawet obiektem westchnień, ale nie można zapominać, że to również narzędzie biznesowe. Z danych udostępnionych przez Business Insider wynika, że rynek chatbotów w roku 2019 był wart 2,6 mld dolarów, a w połowie dekady może to być już 9,4 mld dolarów. Warto przy tym zaznaczyć, że te prognozy pochodzą z czasów przed pandemią.

    MIT Technology Review opisało przypadek infolinii, która z uwagi na obostrzenia związane z epidemią, musiała zredukować liczbę pracowników. Tymczasem liczba dzwoniących rosła. Mogło to doprowadzić do paraliżu, ale rozwiązaniem okazał się chatbot dostarczony przez korporację IBM. Z takimi problemami zderzyły się banki, które zaleciły klientom kontakt online, sklepy internetowe przeżywające prawdziwe oblężenie w czasie lockdownu czy towarzystwa ubezpieczeniowe, których klienci byli zainteresowani polisami związanymi z koronawirusem. Bez nowoczesnych rozwiązań, w tym chatbotów, bardzo trudno byłoby im zachować ciągłość biznesu.

    Nawet jeśli ktoś przed pandemią nie miał kontaktu z botem lub kiepsko wspomina te doświadczenia, mogło się to zmienić. I okazało się, że wirtualny rozmówca jest w stanie pomóc szybko i o każdej porze dnia czy nocy. Z badania przeprowadzonego przez Symetria UX wynika, że 45 proc. respondentów wybiera rozmowę z chatbotem, ponieważ zależy im na natychmiastowym uzyskaniu odpowiedzi. Z drugiej strony układanki będą natomiast firmy, które poznały finansowy aspekt tych zmian.

    – Właśnie na tych dwóch filarach – pieniądzach i czasie – będzie się opierać rozwój tego rynkustwierdza Piotr Chwiedziewicz, Marketing Manager z Symetria UX.

    Z punktu widzenia firm liczy się to, że chatboty są nie tylko coraz lepsze, ale też coraz bardziej przystępne cenowo. Potrafią przy tym zapewnić realne oszczędności. Firma Virgin Mobile jeszcze w 2017 roku informowała, że źle zorganizowany mechanizm rekrutacyjny kosztuje ją rocznie ponad 5 mln dolarów. Nie powinno zatem dziwić, że chatboty zaczęły być masowo wdrażane do procesu poszukiwania nowych pracowników. W Polsce z wirtualnego rekrutera, Emplobota, korzystają już np. Santander Consumer Bank czy BNP Paribas. Z artykułu opublikowanego przez serwis Entepreneur wynika, że osoby poszukujące pracy pozytywnie odbierają nowe narzędzia, a to z kolei przekłada się na ich dobre zdanie o potencjalnym pracodawcy.

    Rosnące zapotrzebowanie na chatboty sprawia, że tworzące je startupy mogą liczyć na pokaźne wsparcie inwestorów. Oprócz wspomnianego już Avaamo można wskazać na grupę firm, które pozyskały kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt milionów dolarów na rozwój. Do tej grupy należą Pypestream, Kasisto, Omilia, Wysdom czy Cinnamon. Przedsiębiorstwo Directly, które szkoli boty z pomocą specjalistów w danej branży, niedawno pozyskało od inwestorów 11 mln dolarów. Jeszcze większe środki na rozwój tych technologii przeznaczają giganci: Microsoft, Google czy Facebook. I lubią chwalić się efektami inwestycji.

    Na początku roku Google zaprezentowało chatbota Meena i natychmiast ogłosiło, że w swojej kategorii jest to najlepsze rozwiązanie na świecie. Zaledwie kilka miesięcy później Facebook pochwalił się konkurencyjnym rozwiązaniem o nazwie Blender. Do jego szkolenia wykorzystał 1,5 mld postów z platformy Reddit. Efekt? Według potentata rynku mediów społecznościowych, blisko połowa rozmówców bota stwierdziła, że woli rozmawiać z maszyną niż z drugim człowiekiem. Nie wszystko poszło jednak po myśli Facebooka. Szkolony na materiale z Reddita bot nie stronił od używania obraźliwych zwrotów i mijania się z prawdą podczas rozmowy.

    – Może to zabrzmi banalnie, ale pieniądze to nie wszystko, także w tym biznesie. Aby stworzyć naprawdę dobrego bota potrzebne są czas, doświadczenie, umiejętności, odpowiednio dobrane dane. I przede wszystkim specjaliści, którzy nie zachłysną się sukcesem. Historia z Blenderem przypomina zdarzenie sprzed kilku lat, gdy swojego bota zaprezentował Microsoft. Narzędzie o imieniu Tay trafiło na Twittera i w ciągu kilku godzin z sympatycznego rozmówcy zmieniło się w agresywnego rasistę i mizogina. Microsoft stracił nad tym kontrolę i musiał go w pośpiechu wyłączyć. Przy czymś takim pestką wydaje się to, że chatboty czasem nie rozumieją, co się do nich mówi lub pisze, bo na to narzeka spora część respondentów w naszych badanych. Spokojnie, ich komunikatywność będzie rosła z każdym rokiemdeklaruje Chwiedziewicz.

  • UOKiK: Dwa banki zadeklarowały zmiany dot. tzw. wakacji kredytowych

    UOKiK: Dwa banki zadeklarowały zmiany dot. tzw. wakacji kredytowych

    Prezes UOKiK kontynuuje otwarte 9 kwietnia postępowanie wyjaśniające w zakresie udzielanych przez banki tzw. wakacji kredytowych, w których weryfikuje m.in. prawidłowość naliczania i informowania konsumentów o rzeczywistych kosztach skorzystania z odroczenia spłaty kredytu czy zasad rozpatrywania reklamacji.

    Santander Bank Polska zadeklarował, że nie będzie uznawać aneksów jako potwierdzenia zadłużenia, zaś BNP Paribas zmodyfikował treść zawieranych porozumień. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny od 9 kwietnia prowadzi postępowanie wyjaśniające, w którym sprawdza warunki na jakich banki oferują konsumentom tzw. wakacje kredytowe.

    Największe zastrzeżenia Prezesa UOKiK budzi możliwość uznania aneksu, który jest zawierany w celu skorzystania z odroczenia spłaty rat, za potwierdzenie wysokości salda kredytu, ustalanego jednostronnie przez bank. Taka interpretacja w przyszłości mogłaby  rodzić poważne konsekwencje dla osób, które będą chciały dochodzić swoich roszczeń w sądzie i żądać rozliczenia kredytu z bankiem, np. w związku z jego nieważnością.

    W toku toczącego się postępowania Santander Bank Polska oraz Bank BNP Paribas zadeklarowały, że nie będą interpretować aneksów jako potwierdzenia uznania zadłużenia przez kredytobiorcę. W przypadku Santandera wycofanie się z tego typu działań po dialogu z UOKiK dotyczy aneksów już zawartych, zaś w nowo zawieranych aneksach postanowienia usunięto. Z kolei BNP Paribas wydał oświadczenie dotyczące interpretacji aneksów już zawartych oraz doprecyzował treść nowych porozumień.

    – Postanowienia odnoszące się do uznania wysokości zadłużenia same w sobie nie mają związku z odroczeniem spłaty rat ze względu na trudności ekonomiczne gospodarstw domowych wywołane przez koronawirusa. Santander Bank Polska i BNP Paribas zareagowały pozytywnie na wątpliwości UOKiK oraz na apel o poczucie odpowiedzialności sektora w obliczu trudnego położenia kredytobiorców. W toku postępowania ww. banki usunęły skutki takich postanowień. Naszym celem jest zapewnienie ochrony konsumentów i z satysfakcją przyjmujemy, że wypracowane rozwiązanie zapewnia bezpieczeństwo klientom – mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

    Kredytobiorcy mogą zapoznać się z oświadczeniami Santander Bank Polska oraz BNP Paribas.

    – Urząd w toku prowadzonego postępowania wyjaśniającego kontynuuje weryfikację zakresu informacji udzielanych przez banki osobom, które chcą skorzystać z wakacji kredytowych, a także warunki odstąpienia od aneksu. Wakacje kredytowe nie są rozwiązaniem darmowym, stąd konsument powinien dysponować pełną, rzetelną i jasną informacją o koszcie oraz konsekwencjach, jakie poniesie korzystając z nich – dodaje Tomasz Chróstny.

    Urząd podaje, że w dalszym ciągu napływają do niego sygnały od kredytobiorców dotyczące warunków wakacji kredytowych. Wynika z nich, że konsumenci mogą nie być w wystarczający sposób informowani o skutkach finansowych odroczenia spłaty rat kredytów. Konsumenci powinni zostać również poinformowani o prawie do odstąpienia od aneksu w terminie 14 dni. W postępowaniu wyjaśniającym Prezes Urzędu sprawdza czy banki prawidłowo informują konsumentów o skutkach zawarcia aneksu i nie utrudniają możliwości odstąpienia od niego.

    Związek Banków Polskich nie odniósł się do zastrzeżeń zgłaszanych w zakresie tzw. wakacji kredytowych.

  • Działania marek w okresie pandemii

    Działania marek w okresie pandemii

    Część marek działających na polskim rynku zintensyfikowały działania komunikacyjne skierowane do klientów i pracowników, jednak większość wstrzymała informowanie o swoich działaniach – wynika z tygodniowego podsumowania działań marek przygotowanego przez agencję Magna Talenta, specjalizującą się w budowaniu wizerunku marek, w tym prezesów największych, polskich firm.

    Brak aktywnej komunikacji z klientami

    71 proc. pracowników firm uważa, że głos prezesa marki jest ważny i oczekują, że zajmie stanowisko w ważnych tematach branżowych, w przypadku sytuacji kryzysowej w kraju i w sprawach związanych z pracownikami[1]. Tymczasem spora część marek zupełnie zrezygnowała z komunikacji zewnętrznej z klientami, a informacje o planowanych działaniach w okresie pandemii kierowane są jedynie do pracowników firm, z wykorzystaniem wewnętrznych komunikatorów.

    Z naszych obserwacji aktywności marek i profili osobistych członków zarządu firm na LinkedIn wynika, że spora część firm w okresie ostatniego tygodnia zupełnie zrezygnowała z komunikacji. Nie jest to dobra metoda. Szczególnie teraz, w tak trudnym dla nas wszystkich okresie, zarówno pracownicy, ale również klienci wymagają od firm jasnych komunikatów. Obserwujemy, że firmy nie odnajdują się w nowej sytuacji i nie do końca wiedzą, w jaki sposób powinny komunikować się z klientami – mówi ekspert ds. komunikacji marek Magna Talenta Piotr Grządziel.

    BNP Paribas jasno o swoich działaniach

    Jednak, dla niektórych marek, czas pandemii to odpowiedni okres do tego, aby wyjść naprzeciwko oczekiwaniom klientów i jasno komunikować o działaniach. Przemysław Furlepa – wiceprezes zarządu BNP Paribas Polska w nagranym wideo, które firma zamieściła na LinkedIn przekazał, w jaki sposób będzie funkcjonował bank.

    Prezes poinformował o tym, że placówki będą miały skrócony czas funkcjonowania. Wszystko po to, aby zmniejszyć ryzyko zakażenia koronawirusem i wyjść naprzeciw oczekiwaniom klientów. Bank wprowadził również restrykcje dotyczące liczby osób, jaka może przebywać jednorazowo w placówce czy jakie powinny być odstępy pomiędzy nimi. BNP zainwestował również w płyty pleksiglasowe, aby zwiększyć bezpieczeństwo doradców i klientów. To przykład dobrej komunikacji lidera. Klienci i pracownicy wiedzą, jakie bank wdraża procedury, a dzięki temu mogą czuć się bezpieczniej – uważa Piotr Grządziel.

    InPost dostarcza paczki do paczkomatów także w weekendy

    Firma InPost poinformowała natomiast o przyspieszonym wdrożeniu nowej usługi. Jej prezes – Rafał Brzóska przekazał za pomocą LinkedIn, że paczki będą dostarczane do paczkomatów także w weekendy. Klienci mogą odbierać je w sposób praktycznie bezdotykowy za pomocą aplikacji mobilnej. Zdaniem firmy, „w sytuacji zagrożenia z jaką mamy dziś do czynienia w gospodarce zachowanie ciągłości łańcucha dostaw jest absolutnie kluczowe”. Takie działanie ma również zachęcić Polaków do częstszego korzystania z paczkomatów i zminimalizowania dostaw kurierskich, a tym samym zmniejszenia ryzyka zakażenia koronawirusem. Informacja przekazana przez firmę InPost spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem wśród klientów.

    Nie tylko wdrożenia, ale i podziękowania

    Firmy nie tylko wdrażają nowe rozwiązania, ale w mediach społecznościowych komunikują o tym, jak bardzo doceniają działania pracowników służby zdrowia, mające na celu ochronę nas wszystkich. Przykładem jest LuxMed, który w mediach społecznościowych opublikował wideo, dziękując pracownikom służby zdrowia.

    Cztery strategie komunikacji marek

    Pierwszy tydzień pandemii był czasem sprawdzianu dla wielu przedsiębiorstw, wdrażania nowej organizacji pracy i nowego stylu komunikacji. Polskie firmy nadal jednak szukają sposobu na komunikowanie o swoich działaniach w czasach pandemii.

    Zauważamy cztery rodzaje strategii komunikacyjnej marek. Pierwsza z nich to zupełne wyciszenie komunikacji. Większość przedsiębiorstw organizuje teraz swoje struktury, zupełnie zapominając o odpowiedniej komunikacji. Część firm po prostu omija temat, działając jak dotychczas. Inne publikują bezpieczne treści i komunikaty. Ostatnia strategia to odważne mówienie o temacie i te firmy wygrywają najwięcej. Reakcje ludzi na ich działania są bardzo dobre, wyróżniają się na rynku, budują wiarę i zaufanie, a to ogromnie potrzebne w dzisiejszych, trudnych czasach – mówi ekspert ds. komunikacji marek Magna Talenta Piotr Grządziel.

    Marki coraz częściej prowadzą również działania CSR-owe. Restauracje z grupy AmRest dostarczają bezpłatne posiłki dla personelu medycznego, natomiast przekazanie określonych kwot na walkę z pandemią zadeklarowały m.in. Fundacja Orlen, Grupa Lotos czy Bank Pekao.

    [1] Edelman Trust Barometr
  • Brother: ułatwia resellerom dzierżawę sprzętu i usług

    Brother: ułatwia resellerom dzierżawę sprzętu i usług

    Firma Brother, dzięki współpracy z BNP Paribas Leasing Solutions prezentuje nowe rozwiązanie, Brother Finance, ułatwiające resellerom oferowanie dzierżawy sprzętu i usług MPS. Dodatkowo, by na starcie wesprzeć proces sprzedaży do końca grudnia 2019 roku trwa promocja, dzięki której klient dealera nie zapłaci żadnych odsetek od finansowanego urządzenia.

    Brother Polska i BNP Paribas Leasing Solutions uruchomiły program partnerski „Brother Finance”, który ma na celu wsparcie sprzedaży urządzeń drukujących przez sieć dealerską oferującą produkty marki Brother. Celem współpracy jest zaoferowanie resellerom wsparcia przy kontraktowaniu maszyn, tak aby klienci mogli otrzymywać tańsze urządzenia, a partnerzy ponosili mniejsze ryzyko.

    Kluczem do zaoferowania takich korzyści jest zaprojektowane przez BNP Paribas Leasing Solutions narzędzie online „Ratatech”. Dzięki niemu, dealer będzie miał możliwość łatwego podpisywania z klientami końcowymi umów dzierżawy urządzeń drukujących na dokumentacji BNP Paribas Leasing Solutions. Ma to wyeliminować ryzyko finansowe ponoszone przez resellera – BNP Paribas Leasing Solutions, jako partner Brothera, przejmuje od resellera ryzyko związane z udzieleniem dzierżawy, wypłacalnością odbiorców końcowych, jak również zmaganie się z potencjalnymi problemami niezapłaconych faktur, bądź opóźnień w zapłacie rat. Dzięki temu, partnerzy mogą skupić się na oferowaniu najbardziej dopasowanych urządzeń do potrzeb klienta bez konieczności zajmowania się oceną ryzyka, czy czasochłonnym przygotowywaniem dokumentacji. Finalnie, resellerzy mają możliwość oferowania produktów w atrakcyjnej cenie szerszej grupie klientów.

  • PZF: rosną obroty firm faktoringowych

    PZF: rosną obroty firm faktoringowych

    Popyt na faktoring w Polsce nadal rośnie. Rynek zanotował w I półroczu 2019 r. wzrost obrotów o 21 proc. Podmioty zrzeszone w Polskim Związku Faktorów objęły wierzytelności o wartości 132 mld zł, podczas gdy rok temu kwota ta sięgała 109,1 mld zł. Z tej formy finansowania korzysta w Polsce obecnie blisko 16,6 tys. przedsiębiorstw. Zarówno w obrocie krajowym, jak i międzynarodowym najszybszy wzrost zanotował faktoring pełny.

    Polski Związek Faktorów (PZF) skupia obecnie przeważającą część podmiotów świadczących usługi faktoringowe. Zrzesza 29 członków: 5 banków komercyjnych, 19 wyspecjalizowanych firm udzielających finansowania, 3 podmioty o statusie partnera oraz 2 członków honorowych. Firmy należące do PZF sfinansowały w I półroczu 2019 r. działalność krajowych przedsiębiorstw na łączną kwotę 132 mld zł. Dzięki temu rynek zanotował wzrost o 21 proc.

    Rynek faktoringu w Polsce nabrał w ostatnich latach dużego rozpędu. Usługa ma ogromny potencjał, który udaje się coraz lepiej wykorzystać. Zdecydowana większość dużych faktorów i spora część graczy średniej wielkości odnotowała dwucyfrowe wzrosty, niekiedy bardzo wysokie. Jeden podmiot z rynkowej czołówki może pochwalić wzrostem nawet ponad 100-procentowym. To pokazuje, że popyt na faktoring stale rośnie. Przedsiębiorcy poszukują finansowania i stawiają na rozwiązanie szybkie i wygodne – mówi Sebastian Grabek, przewodniczący komitetu wykonawczego PZF. – Obserwujemy przy tym przetasowania w rynkowej czołówce. Liderem został faktor spod znaku BGŻ BNP Paribas. To efekt przejęcia przez tę grupę sieci Raiffeisen w Polsce. Na drugim miejscu plasuje się dynamicznie rosnący Pekao Faktoring, a na trzecim ING Commercial Finance – niedawny lider sektora – dodaje.

    Najpopularniejszą formą faktoringu, podobnie jak na innych rozwiniętych rynkach europejskich, trwale stał się faktoring pełny. Zainteresowanie nim szczególnie dynamicznie rośnie w obrocie krajowym. Umożliwia szybki dostęp do środków na bieżącą działalność, połączony z ochroną przed brakiem zapłaty za dostarczone towary lub usługi ze strony kontrahentów. Podmioty zrzeszone w PZF objęły w I półroczu 2019 r. w jego ramach blisko 66,9 mld zł wierzytelności, co stanowi 51 proc. obrotów. Kolejne 32 proc., generuje faktoring niepełny. Pozostałe 17 proc. przypada natomiast na faktoring importowy, odwrócony oraz wymagalnościowy.

    Z usług firm należących do PZF korzysta obecnie 16,6 tys. przedsiębiorców. Wystawili oni blisko 8,3 mln faktur, na  podstawie których krajowi faktorzy udzielili finansowania.

    Przedsiębiorcy zauważyli, że faktoring pozwala uniknąć ryzyka wpadnięcia w zatory płatnicze. Dlatego przedstawiają coraz więcej faktur do sfinansowania. Nie mogą sobie na to pozwolić jedynie te firmy, które są związane kontraktami zawierającymi zakaz cesji. Wyklucza on sięgnięcie po finansowanie. PZF od kilku miesięcy zabiega o zmiany prawne zmierzające do tego, aby nie obowiązywał on wierzytelności pieniężnych. Realizuje ten postulat w ramach kampanii „Wolne Faktury”. Jesteśmy przekonani, że kolejne ułatwienia dla przedsiębiorców będą go uwzględniać – dodaje Sebastian Grabek.

    Z usług firm faktoringowych w ujęciu sektorowym, najczęściej korzystają przedsiębiorstwa: produkcyjne i dystrybucyjne. Utrzymanie płynności finansowej w ich przypadku decyduje o przetrwaniu lub rozwoju. Faktoring umożliwia im zachowanie dobrej kondycji ekonomicznej, a przez to – stabilnej pozycji rynkowej i przewagi konkurencyjnej.

  • Bank BGŻ BNP Paribas wspólnie z Autenti realizuje projekt paperless

    Bank BGŻ BNP Paribas wspólnie z Autenti realizuje projekt paperless

    Bank BGŻ BNP Paribas wdrożył wspólnie z firmą Autenti podpis elektroniczny usprawniający procesy kredytowe. Jest to już kolejne innowacyjne rozwiązanie, które Bank oferuje dzięki współpracy partnerskiej z młodymi spółkami technologicznymi.

    W szybko zmieniającej się rzeczywistości i w świecie zdominowanym przez nowe technologie klienci oczekują, że bankowe procesy będą przebiegać szybko i sprawnie. Podpisywanie umów papierowych, drukowanie ich, skanowanie, wysyłanie pocztą czy kurierem trwa zbyt długo i klienci nie chcą poświęcać tyle czasu na formalności. Musimy iść z duchem czasu, dbać o satysfakcję naszych klientów, ale również o nasz czas, satysfakcję z pracy i środowisko. Wprowadzenie do obsługi bankowej nowoczesnych rozwiązań technologicznych pozwala nam osiągnąć te wszystkie cele jednocześnie – mówi Krzysztof Wojciechowski, dyrektor Zarządzający Pionu Sprzedaży Consumer Finance w Banku BGŻ BNP Paribas.

    Firma Autenti, która jeszcze jako startup w 2016 roku zwyciężyła pierwszą polską edycję BNP Paribas International Hackathon, zaproponowała oprogramowanie usprawniające zawieranie umów bankowych poprzez zastosowanie podpisu elektronicznego. Dzięki wdrożeniu rozwiązania Autenti w Banku BGŻ BNP Paribas podpisywanie umów kredytowych możliwe będzie online, na dowolnym urządzeniu elektronicznym z dostępem do sieci.

    Z radością angażujemy się w projekty, w których – dzięki zastosowaniu najnowszych technologii i dostosowaniu ich do przepisów prawa – możemy optymalizować procesy i czynić je innowacyjnymi. Bank BGŻ BNP Paribas od samego początku współpracy dał się poznać jako instytucja wyjątkowo otwarta na nowe technologie – mówi Grzegorz Wójcik, CEO i założyciel Autenti. – W efekcie zaprojektowaliśmy i wdrożyliśmy w Banku rozwiązanie, które jest pierwszym tego typu na polskim rynku. Dzięki niemu procesy kredytowe obsługiwane będą w pełni online, co wygeneruje znaczące oszczędności czasu i pieniędzy, nie mówiąc już o wygodzie i zadowoleniu stron – dodaje Grzegorz Wójcik.

    Autenti gwarantuje Bankowi pełną obsługę w zakresie procesu e-transakcji. Platforma ewidencjonuje łańcuch zdarzeń pomiędzy stronami zawierającymi umowę, a dowody umieszcza na trwałym nośniku. Bezpieczeństwo i zaufanie, wyjątkowo istotne w procesach bankowych, zapewnione są dzięki szyfrowaniu danych i użyciu dodatkowych, cyfrowych metod weryfikacji klienta. Firma Autenti powstała z potrzeby „depapieryzowania” i digitalizowania biznesów, w których w zdecydowanej większości przypadków nie ma potrzeby używania tradycyjnych, odręcznych podpisów i drukowania dokumentów. Platforma pełni rolę zaufanej strony trzeciej, gwarantując autentyczność raz podpisanych dokumentów i zabezpieczając listę potwierdzonych dowodów czynności podejmowanych w procesie ich podpisywania.

  • OVH pozyskuje 400 milionów euro

    OVH pozyskuje 400 milionów euro

    OVH ogłasza pozyskanie finansowania w wysokości 400 milionów euro w konsorcjum bankowym składającym się z 9 instytucji. Operacja ta pozwoli grupie wzmocnić swoją strukturę finansową w celu kontynuowania strategii globalnej ekspansji w ciągu 5 kolejnych lat.

    Grupa OVH, która od założenia w roku 1999 odnotowuje stały wzrost, związany z przyjętą strategią rozwoju, otrzymała wsparcie od konsorcjum bankowego w postaci linii kredytowej RCF w wysokości 400 milionów euro.

    OVH posiada dziś 270 000 serwerów zainstalowanych w 20 centrach danych zlokalizowanych w 5 krajach, w tym w Ameryce Północnej, w Europie i w Azji. Grupa dostarcza usługi w chmurze w modelach prywatnym, publicznym i hybrydowym dla ponad miliona klientów na całym świecie, generując obrót bliski 400 milionom euro w roku budżetowym 2016/2017.

    Nowa inwestycja pozwoli na kontynuowanie strategii globalnej ekspansji, rozpoczętej jesienią 2016 roku poprzez wkład funduszy KKR i Towerbrook do kapitału grupy w wysokości 250 milionów euro. Europejski lider rozwiązań cloud computing ogłosił ambitny plan rozwoju oraz inwestycji w wysokości 1,5 miliarda euro.

    Grupa zapoczątkowała już realizację planu globalnej ekspansji przede wszystkim otwierając kolejne centra danych w nowych lokalizacjach geograficznych. Otwarto trzy centra danych: w Australii, w Singapurze i w Polsce. Trwa budowa kolejnych centrów danych – w Niemczech i w Wielkiej Brytanii. Dwa centra danych zostaną wkrótce otwarte również w Stanach Zjednoczonych, gdzie OVH założyło nową spółkę w 2017 roku.

    Nicolas Boyer, Chief Financial Officer grupy OVH, wskazuje: Nowe finansowanie zapewnia nam wsparcie jeszcze silniejszej grupy banków, które podtrzymują zaufanie w przyjętą strategię grupy oraz w jej pozycję na świecie. Wejście do tego konsorcjum amerykańskiego banku inwestycyjnego JP Morgan odzwierciedla naszą pozycję międzynarodowej firmy oferującej chmurę obliczeniową. Będziemy kontynuować wdrażanie naszego planu strategicznego poprzez rozwój na arenie międzynarodowej, konsolidację naszej pozycji na rynku cyfrowym, przyspieszenie wzrostu w segmencie klientów korporacyjnych oraz wzmocnienie i kształtowanie naszej organizacji, aby czerpać jak najwięcej korzyści z potencjału, jaki oferuje rynek.

    Operacja była koordynowana przez Société Générale Corporate & Investment Banking, które towarzyszy OVH od 2014 roku.

    Organizatorami i liderami linii kredytu konsorcjalnego są BNP Paribas, Groupe Crédit Agricole, HSBC France oraz Société Générale Corporate & Investment Banking. 

    Uczestnikami są JPMorgan Chase Bank N.A. (Paris Branch), CIC Nord Ouest oraz Banque Commerciale du Marché Nord Europe.