Kategoria: Aktualności

Aktualności to codzienna porcja najważniejszych informacji z rynku IT i kanału sprzedaży IT. Śledzimy trendy, inwestycje i ruchy rynkowe, które kształtują polski i globalny krajobraz branży IT.

  • FutureTech Congress – nagroda dla BLIKA

    FutureTech Congress – nagroda dla BLIKA

    BLIK został wyróżniony jako najlepsze rozwiązanie w kategorii Payment Solutions podczas odbywającego się w Warszawie międzynarodowego FutureTech Congress. Na gali FutureTech Night, będącej zwieńczeniem pierwszego dnia kongresu, rozdano nagrody dla najlepszych produktów i usług w branży fintech, insurtech i big data.

    Nagrodę w imieniu Polskiego Standardu Płatności, operatora systemu płatności mobilnych BLIK, odebrał Grzegorz Długosz, prezes PSP. Wyróżnienie przyznawane jest produktowi lub usłudze stanowiącej innowację na rynku płatniczym oraz zapewniającej obopólną korzyść, zarówno dla użytkownika, jak i dostawcy usługi. O wyróżnienie starać się mogły wszystkie podmioty płatnicze, działające w obszarze e-commerce, m-commerce, płatności zbliżeniowych, operatorzy mPOS czy dostawcy portfeli mobilnych.

    BLIK został uznany za najlepsze rozwiązanie w tej kategorii. Organizatorzy konkursu docenili innowacyjność, bezpieczeństwo i wygodę płatności mobilnych BLIK.

    System BLIK został uruchomiony zaledwie 2 lata temu, a już zdobywamy coraz szersze grono zadowolonych użytkowników, którzy cenią sobie BLIKA jako wszechstronny i wielokanałowy sposób płacenia. Specjaliści z branży nowych technologii doceniają nasze wysiłki na rzecz cyfryzacji płatności. Wyróżnienie na FutureTech Congress jest dla nas ogromną motywacją do dalszej, ciężkiej pracy na rzecz upowszechniania najnowocześniejszych rozwiązań płatniczych i dalszego ulepszania BLIKA – mówi Grzegorz Długosz, prezes zarządu Polskiego Standardu Płatności, operatora systemu

    Krótka historia BLIKA w Polsce

    Dwa lata temu największe banki działające w Polsce połączyły siły i udostępniły klientom jednolity, powszechny, krajowy standard płatności mobilnych. Było to bezprecedensowe wydarzenie na rynku. Dziś BLIK ma ponad 4 mln użytkowników – połowa wszystkich użytkowników bankowości mobilnej w kraju. Można za jego pośrednictwem wypłacać pieniądze z bankomatów oraz przelewać pieniądze na numer telefonu – bez znajomości rachunku bankowego odbiorcy. Płatności BLIK są też przyjmowane w placówkach Poczty Polskiej na terenie całego kraju.

    Następne kroki w rozwoju systemu to m.in. udostępnienie funkcji wpłat gotówki w bankomatach czy jeszcze łatwiejsza autoryzacja transakcji na platformach e-commerce i m-commerce dzięki metodzie „jednego kliknięcia” (tzw. OneClick), bez konieczności wprowadzania kodu BLIK. Obok przyczyniania się do ograniczania obiegu gotówki w gospodarce, BLIK to także istotny element procesu budowy cyfrowego Państwa – dzięki projektowi realizowanemu wspólnie z KIR można nim już płacić w coraz większej liczbie jednostek administracji publicznej.

    Wciąż mamy dużo do zrobienia. Naszą ambicją jest to, aby w najbliższym czasie BLIK był sposobem płatności pierwszego wyboru w polskim eCommerce. Już teraz jest bardzo wygodnym rozwiązaniem dla kupujących online – mówi Dariusz Mazurkiewicz, wiceprezes zarządu PSP

    W pierwszym kwartale 2017 r. Polacy zrealizowali prawie 6 milionów transakcji BLIKIEM. Dynamicznie rośnie liczba transakcji BLIKIEM za zakupy w internecie – ponad 3,6 mln w pierwszym kwartale br. Dzięki metodzie „jednego kliknięcia” (tzw. OneClick) ten sposób płacenia w sieci staje się jeszcze szybszy i wygodniejszy. Użytkownik nie musi przepisywać kodu na stronie internetowej, wystarczy potwierdzenie w aplikacji bankowej.

  • Mity związane z transformacją cyfrową – co jest prawdą?

    Mity związane z transformacją cyfrową – co jest prawdą?

    Cyfrowa transformacja przedsiębiorstw ma miejsce od jakiegoś czasu i coraz bardziej się rozpędza. Dzieje się tak między innymi dzięki internetowi rzeczy. O tym, ile prawdy jest w powszechnych opiniach na temat zastosowania technologii w przedsiębiorstwach mówi Tom Bianculli, główny dyrektor ds. technologii, Zebra Technologies.

    Podczas zorganizowanej niedawno przez tygodnik  The Economist konferencji Innovation Summit, dyrektorzy firm z listy Fortune 500, decydenci i przedsiębiorcy omawiali szanse i zagrożenia związane z cyfrową rewolucją. Główne pytanie brzmiało: jak wspierać innowacyjność w erze cyfrowej? Jak powiedział Vijay Vaitheeswaran, redaktor chińskiego działu biznesowego w The Economist, „innowacyjność” to jedno z najbardziej nadużywanych słów. Co to znaczy? Mówiąc prosto, innowacyjność w XXI wieku to zdolność dostrzegania korzyści i dostarczania ich zainteresowanym stronom bliżej miejsca popytu. „Zdolność dostrzegania” ma tu kluczowe znaczenie, ponieważ dziś dysponujemy technologią, która umożliwia rejestrowanie danych z dowolnego urządzenia, analizowanie ich w celu wyciągnięcia wniosków i podejmowanie działań w czasie rzeczywistym.

    Większość dyrektorów zgadzała się, że to pracownicy, a nie technologie mają kluczowe znaczenie w efektywnym zarządzaniu cyfrową rewolucją w przedsiębiorstwie. Tym samym obalili jeden z najczęstszych mitów związanych z cyfrową transformacją.

    Mit 1

    Technologia jest kluczowym czynnikiem w zarządzaniu cyfrową transformacją. Nieprawda. Czynnikiem tym są ludzie. Technologia ułatwia proces, ale za sukces lub porażkę odpowiadają pracownicy. Owszem, sam jestem dyrektorem ds. technologii. Uważam, że technologia odgrywa szalenie istotną rolę w transformacji siły roboczej w erze cyfrowej. Zapewniając pracownikom dostęp do wiedzy opartej na danych, firmy mogą uwolnić kapitał ludzki i przesunąć zasoby do zadań, które generują wartość, jednocześnie ograniczając błędy, podnosząc produktywność i zwiększając zadowolenie z pracy. Nie wspominając już o tym, że sama technologia może pomóc w utrzymaniu personelu, oferując nowe, angażujące sposoby pracy. W ostatecznym rozrachunku wszystko sprowadza się do ludzi, którzy muszą zaakceptować zmianę metod pracy i współpracy.

    Mit 2

    Oczekiwania klientów różnią się w zależności od produktu lub usługi. Nic z tych rzeczy. Posłużę się aktualnym przykładem – korzystanie z Ubera określa nasze oczekiwania jako kupującego, pacjenta, obywatela. Zatem wysokie oczekiwania wzbudzone przez lidera jednej branży wyznaczają standardy we wszystkich sektorach. Aby spełnić te oczekiwania, marki muszą zapewnić pamiętne wrażenia swoim klientom. Trend ten potwierdzają niedawne badania opublikowane przez Zebra Technologies, z których wynika, że do 2021 roku niemal 80 proc. detalistów będzie mogło personalizować wizyty klientów w sklepie, ponieważ większość będzie wiedziała, że odwiedził ich konkretny klient. Wyznaczy to poziom odniesienia nie tylko w handlu detalicznym, ale również w usługach finansowych, opiece zdrowotnej i innych branżach.

    Mit 3

    Kreatywne przełomy wynikają z pogłębionych analiz specyficznych dla branży. Coś w tym jest. Dyrektorzy mogą szukać inspiracji w różnych branżach. Zanim zaczną wyważać otwarte drzwi, powinni zbadać najlepsze przykłady i wzorce organizacji z innych sektorów rynkowych. Zebra zapewnia organizacjom bieżący wgląd w aktywa, ludzi i transakcje. Na przykład jako oficjalny dostawca usług śledzenia graczy dla NFL, Zebra pomaga lidze i zespołom analizować w czasie rzeczywistym akcje rozgrywane na boisku. Wyobraźmy sobie, jakie możliwości mogłaby odkryć osoba będą dyrektorem zakładu przemysłowego, gdyby zaczęła zastanawiać się, jak wykorzystać te bieżące informacje operacyjne w pracy magazynu.

    Mit 4

    Jesteś w tym sam. Absolutnie nie. Nie jako firma przechodząca przez cyfrową transformację, nie jako producent doradzający firmom w procesie transformacji, nie jako dyrektor podejmujący decyzje inwestycyjne. I nie powinieneś odnosić takiego wrażenia. Metody, procesy i strategiczne sojusze oparte na otwartych innowacjach i współpracy B2B są nowym źródłem przewagi konkurencyjnej. Jak powiedział jeden z prelegentów The Economist, „XXI wiek to naprawdę złe czasy dla ludzi ogarniętych manią kontroli”. Nie chodzi o kontrolowanie informacji i sekretów – chodzi o udostępnianie danych i włączanie w procesy partnerów i klientów.

    Upowszechnianie się Internetu Rzeczy i podejścia „usługowego” stwarza nowe możliwości rozwoju. Dziś możemy określić stan zdrowotny miasta śledząc odpady biologiczne i chemiczne jego mieszkańców. Jednocześnie rewolucja cyfrowa podważa status quo. Dolina Krzemowa staje się centrum branży motoryzacyjnej. Kto by to przewidział zaledwie dziesięć lat temu? Zwycięzcami w erze cyfrowej będą ci, którzy potrafią dostrzec, jak przesuwać oferowane korzyści coraz bliżej miejsca popytu, dopasować swoje strategie do tego kontekstu, aby spełnić oczekiwania pracowników i klientów, oraz podjąć działania w oparciu o dane.

    Tom Bianculli
    Tom Bianculli
  • Czego klient oczekuje od marki? – badania Ricoh

    Czego klient oczekuje od marki? – badania Ricoh

    Konsumenci najwyżej cenią marki, które koncentrują się na ich potrzebach na każdym etapie procesu sprzedażowego, wchodzą w dialog i stawiają na indywidualne podejście do klienta. Taką formę budowania relacji wskazało aż 70% respondentów z Europy i RPA, którzy wzięli udział w badaniu zrealizowanym na zlecenie Ricoh. Pula badawcza obejmowała 3600 osób z 24 krajów.

    Pod pojęciem 3R – Reach, Respond oraz Retain – Ricoh określiło trzy najważniejsze etapy związane z budowaniem relacji z klientem podczas procesu sprzedażowego. Pierwszy z nich, Reach (docieranie), odnosi się do etapu poprzedzającego transakcję. Respond (reagowanie) do fazy w trakcie procesu sprzedaży, a Retain (utrzymanie) po dokonaniu zakupu przez klienta.

    Szyta na miarę komunikacja i obsługa klienta przekłada się na lepsze wyniki sprzedażowe. 57% badanych wskazało, że są skłonni wydać więcej na usługi i produkty marek przez które czują się doceniani.

    Konsumenci mają lepszą opinię o markach, które potrafią zapewnić wysoką jakość obsługi. Uzyskanie takiego efektu nie jest możliwe bez zastosowania odpowiednich narzędzi i optymalizacji wewnętrznych procedur związanych z przetwarzaniem danych oraz obsługą klienta. Sukces na obecnym rynku wymaga odpowiedniego wykorzystania możliwości, które oferują nowoczesne technologie. Dzięki automatyzacji czasochłonnych procesów pracownicy mogą w większym stopniu skupić się na działaniach skoncentrowanych na kliencie. Zyskuje na tym nie tylko firma, ale również konsumenci. Skuteczne narzędzia i technologie użyte w odpowiedni sposób pozwalają na zbudowanie przewagi oraz wypracowanie mocniejszej pozycji na rynku – mówi David Mills, CEO w Ricoh Europe

    Klienci chcieliby również by marki zwróciły większą uwagę na ich potrzeby na różnych etapach procesu zakupowego. Według 50% badanych firmy okazują im najwięcej zainteresowania na etapie poprzedzającym podjęcie decyzji o dokonaniu zakupu. Natomiast 70% uważa, że powinny bardziej skupić się na fazie w trakcie i po sprzedaży, a 59% uznaje, że koncentrują się głównie na swoich zyskach a nie satysfakcji klientów.

    Triple R infographic FINAL POjgkt min

  • Rynek Internetu Rzeczy w Europie Środkowo-Wschodniej

    Rynek Internetu Rzeczy w Europie Środkowo-Wschodniej

    Branżą najbardziej napędzającą sektor inwestycji IoT w Europie Środkowo-Wschodniej jest transport, na drugim miejscu jest branża produkcyjna, na trzecim sektor usług komunalnych – tak wynika z badania The Worldwide Semiannual Internet of Things Spending Guide za 2016 rok. Badanie to ma na celu prognozowanie inwestycji z obszaru internetu rzeczy.

    Inwestycje w IoT w Europie Środkowo-Wschodniej w 2016 roku:

    1. Transport – 2,3 mld dolarów
    2. Branża produkcyjna – 2,1 mld dolarów
    3. Usługi komunalne – 1,2 mld dolarów

    Najważniejsze pozycje inwestycyjne IoT

    Czołowa pozycja branży transportowej wynika z tego, że branża ta najbardziej potrzebuje internetu rzeczy. Rozwiązania IoT wykorzystuje się przy monitorowaniu floty i towarów. Dzięki temu firmy transportowe mogą zarządzać w sposób sprawny i efektywny. Takie działania przynoszą prawie natychmiastowe korzyści, więc coraz więcej firm zaczyna inwestować. Generuje to wynik 1,6 mld dolarów zainwestowanych w monitorowanie flot pojazdów. Nie zanosi się na to, żeby taka sytuacja uległa pogorszeniu. Przez najbliższe lata te inwestycje będą wciąż rosły, bo większość firm nie posiada jeszcze takich rozwiązań, a stają się one niezbędne dla konkurencyjności na tak dużym rynku.

    W przypadku branży produkcyjnej rozwiązania IoT wykorzystuje się przede wszystkim do cyfrowego zarządzania procesami produkcji i zasobami, a także do wspierania procesów konserwacji infrastruktury i zarządzania kapitałem ludzkim. Dzięki sprawnemu zarządzaniu prężnie rozwija się produkcja, z kolei to sprawia, że coraz więcej firm zaczyna inwestować. Sytuacja ma się podobnie jak w przypadku branży transportowej.

    Poprzez wykorzystanie IoT w usługach komunalnych rozumie się rozwiązania dotyczące inteligentnych systemów mierzących zużycie wody, prądu, gazu. Pozycja Polski w tej dziedzinie jest stabilna ze względu na wysokobudżetowe inwestycje w branżę energetyczną. Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom, instytucje mogą ograniczyć koszty dziur w pobieraniu opłat za media, a także zwiększyć jakość usług serwisowych.

    Rynek IoT

    Przyszłe obszary rozwoju

    Inwestycje w IoT na rynku konsumenckim  na ten moment nie są duże, ale sukcesywnie się to zmienia i przez następne 5 lat podwoi się, osiągnie przy tym wartość około 1,1 mld dolarów. Do przyszłych inwestycji w tym obszarze należą np. tak zwane inteligentne budynki. Szacuje się, że w ciągu najbliższych lat najbardziej rozwiną się sektory ubezpieczeń, budownictwa i transportu. W ubezpieczeniach największym zainteresowaniem będzie cieszyła się telematyka, a w budownictwie zarządzanie maszynami. Internet rzeczy jest coraz szerzej rozumiany i rozwija się w wielu dziedzinach, jak choćby sprzedaż detaliczna. Zatem przypuszcza się, że w stosunkowo krótkim czasie wiele produktów zanim dotrze od odbiorcy finalnego, na każdym etapie produkcji i sprzedaży będzie miało bezpośrednią lub pośrednią styczność z rozwiązaniami IoT.

    W 2016 roku wydatki na internet rzeczy wyniosły 11 mld dolarów na terenie Europy Środkowo-Wschodniej

    W 2020 będą one wynosiły średnio 24 mld dolarów. Tak duży wzrost nie pozostanie bez echa. Coraz więcej inwestycji z obszaru internetu rzeczy jest generowane tym, że ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, jak szeroki wachlarz korzyści niosą ze sobą tego typu technologie. To z kolei prowadzi do zwiększania konkurencyjności i atrakcyjności rynków. Jak pokazują badania, Ci przedsiębiorcy, którzy już zainwestowali w nowoczesne rozwiązania planują nowe inwestycje w ciągu najbliższych dwóch lat. Jest to dowodem na rzeczywiście dużą efektywność. Jeśli zaś chodzi o technologię, najbardziej pożądaną pod względem inwestycyjnym kategorią będą usługi. Dopiero dalej uplasują się sprzęt, oprogramowanie, łączność. W obszarze sprzętu najlepiej sprzedawać się będą czujniki raz moduły, a 50% sprzedaży w zakresie oprogramowanie będzie należało do aplikacji.

  • 5 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę przy wyborze ochrony do sprzętu IT

    5 rzeczy, na które warto zwrócić uwagę przy wyborze ochrony do sprzętu IT

    Niespodziewana awaria zasilania lub nagły skok napięcia – pyk! i wszystkie urządzenia podłączone do sieci padają, a użytkownik bezpowrotnie traci wszelkie niezapisane dane. Na szczęście, można łatwo uchronić się przed tego typu przykrymi niespodziankami, inwestując w dobrej jakości listwę zasilającą lub zasilacz awaryjny. Podpowiadamy, na co warto zwrócić uwagę przy wyborze takiego sprzętu.

    Listwa zasilająca to coś więcej, niż tylko zaawansowana postać przedłużacza, którego głównym zadaniem jest zwiększenie liczby dostępnych gniazdek elektrycznych. Dobrej jakości listwa zapobiega uszkodzeniom sprzętu, chroniąc go przed nieoczekiwanymi skokami napięcia. Podobnie jest z zasilaczem awaryjnym, który w przypadku przerwy lub zakłóceń dostawy energii elektrycznej z sieci energetycznej, lub w przypadku gwałtownych burz przełącza się na pracę z akumulatora. Takie urządzenie sprawdzi się zarówno w warunkach domowych, jak i biurowych. Poza podtrzymaniem małych urządzeń o niskiej mocy, takich jak routery, switch’e bez problemu poradzi sobie z laptopem lub komputerem stacjonarnym wraz z monitorem. Rynek jest jednak pełen tego rodzaju urządzeń, które różnią się między sobą pod wieloma względami. Jak więc wybrać listwę czy zasilacz odpowiednie dla naszych potrzeb? Poniżej prezentujemy pięć parametrów, które warto wziąć pod uwagę przy zakupie urządzenia dla siebie.

    1. Przede wszystkim rodzaj listwy i zasilacze

    W ofercie sprzedawców znajdują się listwy filtrujące i antyprzepięciowe. Charakteryzują się innymi parametrami, gdyż mają różne zastosowania. Listwy filtrujące to tak naprawdę nieco bardziej zaawansowane technologicznie przedłużacze z dodatkowymi bezpiecznikami oraz zestawem kondensatorów. Odcinają prąd tylko w momencie wadliwego działania jednego z urządzeń podłączonych do listwy, nie zapewniają więc żadnej ochrony w przypadku centralnej awarii zasilania. Dla użytkowników oczekujących wyższego poziomu zabezpieczania, lepszym wyborem będzie listwa antyprzepięciowa, która wyposażona jest w tłumik warystorowy, dzięki czemu w przypadku wykrycia wysokiego napięcia, natychmiast odłącza zasilanie. Oprócz listew zasilających, istnieją również zasilacze awaryjne, czyli tzw. UPS-y (z ang. uninterruptible power supply). Stanowią najbezpieczniejsze rozwiązanie, gdyż wyposażone są w akumulator, który magazynuje prąd pobrany z sieci elektrycznej. Dzięki temu, w razie zaniku energii, przekazuje zgromadzone pokłady do uruchomionych urządzeń, tym samym podtrzymując ich pracę.

    2. Absorpcja energii i maksymalny prąd impulsu

    Wartość absorpcji energii decyduje o tym, ile energii bez szkody dla podłączonych urządzeń jest w stanie przechwycić listwa. Im wyższa wartość, tym lepiej, przy czym nie powinna być ona niższa niż 400 J. Maksymalny prąd impulsu to z kolei wskaźnik, który pokazuje, o jakim natężeniu prąd może płynąć w listwie. I tu również: im wyższa wartość, tym lepiej. Warto przy tym wiedzieć, że najniższa dopuszczalna wartość to 6 kA, jednak w praktyce porządne listwy dysponują maksymalnym prądem impulsu na poziomie od 40 do 90 kA.

    3. Czas reakcji

    Ten parametr określa, jak dużo czasu potrzebuje listwa, by w razie wystąpienia awarii odciąć dopływ zasilania. Oczywiście, im krócej tym lepiej, należy przy tym jednak pamiętać, że maksymalna dopuszczalna wartość to 25 nanosekund.

    4. Maksymalne obciążenie

    Wybierając listwę zasilającą czy zasilacz awaryjny, warto zwrócić szczególną uwagę na jej maksymalne obciążenie. Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy chcemy zabezpieczyć kilka urządzeń o dużym poborze prądu, takich jak np. lodówka, telewizor, konsola do gier czy po prostu elektryczną bramę garażową lub rolety zewnętrzne.

    5. Liczba gniazd i długość kabla

    Choć parametry te nie mają przełożenia na pracę samego urządzenia, to jednak warto zwrócić na nie uwagę, gdyż wiążą się z komfortem użytkowania listwy. Listwy zasilające standardowo wyposażone są w pięć gniazdek elektrycznych. Można jednak znaleźć również modele dwu-, a nawet trzyrzędowe, w których liczba gniazd jest większa. Tutaj wybór zależy tylko i wyłącznie od preferencji użytkownika, bowiem liczba zamontowanych gniazd w żaden sposób nie wpływa na pracę czy wydajność listwy. To samo dotyczy długości kabla. Przed dokonaniem zakupu warto zmierzyć, jaka długość będzie dla nas wystarczająca, aby kabel nie plątał się pod nogami.

    Uzbrojeni w tę wiedzę użytkownicy mogą spokojnie udać się na poszukiwania idealnej listwy zasilającej. Dla tych, którzy wolą drogę na skróty, prezentujemy poniżej kilka urządzeń wartych polecenia:

    —      Listwa zasilająca Activejet SUPREME-5CL – 5 gniazd, do wyboru kabel 1,5m, 3m i 5m, dostępna w dwóch kolorach: szarym i czarnym,

    —      Listwa zasilająca COMBO – 3,6 lub 9 gniazd, do wyboru kabel 1m, 2,5m, 4,5m, a nawet 10m, dostępne w dwóch kolorach: szarym i czarnym

    —      Zasilacz UPS Activejet AJE100PT, UPS 424 – to kompaktowe urządzenie o niewielkiej wadze przeznaczone jest do długiego podtrzymania zasilania urządzeń o niskiej mocy (max. 100W), takich jak routery, switch’e i komputery. Sprawdzi się zarówno w warunkach domowych, jak i biurowych. UPS Activejet AJE100PT został doceniony w teście zasilaczy awaryjnych magazynu branżowego PC Format za swoje niewielkie rozmiary, zastosowane filtrowanie sieci oraz możliwość pracy w wielu pozycjach.

  • Epson ITS deklasuje konkurencję

    Epson ITS deklasuje konkurencję

    Najnowsze podsumowanie sprzedaży drukujących urządzeń atramentowych w Polsce, przeprowadzone przez niezależną agencję badawczą IDC, potwierdza dalsze umacnianie się firmy Epson w tym segmencie rynku.

    Mimo wprowadzenia przez konkurencję, intensywnie promowanego sprzętu, wzorowanego na wprowadzonym przez Epson systemie stałego zasilania w atrament, firma zachowała w tym obszarze pozycję zdecydowanego lidera. W ujęciu wartościowym w analizowanym okresie, posiadała blisko 63% rynku, jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę sprzedanych urządzeń, jej udział w całej sprzedaży wynosił 59,8%.

    W połączeniu  z wyraźnie rosnącą sprzedażą urządzeń wielofunkcyjnych  dla biznesu, pozwoliło to Epsonowi zająć drugą pozycję w rankingu dostawców urządzeń atramentowych ogółem. W pierwszych trzech miesiącach 2017 r. firma dostarczyła do odbiorców 17,5 proc. urządzeń tej klasy, a ich wartość wyniosła blisko 33 proc. rynku ogółem. Oznacza to, że Epson w obu kategoriach jest wiceliderem sprzedaży, a stała tendencja wzrostowa, wynikająca z konsekwentnego rozwoju technologii i wprowadzania kolejnych dedykowanych dla konkretnych grup odbiorców produktów, pozwala sądzić, że tendencja ta będzie wzrostowa.

    krzysztof Modrzewski

    W świadomości klientów coraz większą rolę odgrywa całkowity koszt posiadania urządzenia (TCO), wynikający z zastosowania technologii pozwalających nie tylko na osiągnięcie doskonałej jakości, ale również na minimalizowanie kosztów eksploatacyjnych i zwiększenie trwałości urządzeń” – komentuje Krzysztof Modrzewski, National Sales Manager w Epson. – Rozwiązania druku atramentowego Epson doskonale trafiają w te potrzeby, dodatkowo wykorzystując doświadczenie zdobyte w czasie, gdy jako jedyni oferowaliśmy system ITS, możemy skupiać się na oferowaniu zaawansowanych urządzeń tej klasy. Wszystkie te elementy, w połączeniu z zaufaniem odbiorców do firmy i ciężką pracą zespołu, zaowocowały obecną pozycją, z której mamy prawo być dumni.

  • Zmiany personalne w Tech Data

    Zmiany personalne w Tech Data

    Tech Data Corporation ogłasza Mariusza Ziółkowskiego nowym Country Leaderem na Polskę. Poprzednio sprawował funkcję Country Managera w Technology Solutions, która wcześniej wchodziła w skład firmy Avnet, a teraz jest częścią firmy Tech Data.

    Ziółkowski stanie na czele połączonych firm Tech Data oraz Technology Solutions w Polsce. Jego przełożoną będzie Judith Ecker, wiceprezes regionalny, Region Wschód, Tech Data.

    Jest mi niezwykle miło ogłosić Mariusza country liderem na Polskę. Wykonywał on swoją pracę znakomicie, zarządzając Technology Solutions w Polsce, gdzie firma rozwijała się bardzo dobrze. Jestem przekonana, że połączonymi firmami Tech Data i Technology Solutions będzie zarządzał z taką samą energią i pasją, z jaką robił to wcześniej w firmie Avnet, a także wprowadzi je na wyżyny – mówi Judith Ecker

    Bardzo się cieszę, że mogę stanąć na czele połączonych, w ramach Tech Data, firm w Polsce i zaoferować naszym Partnerom szeroką gamę rozwiązań dla klientów indywidualnych oraz przedsiębiorstw. Połączona oferta daje nam szansę przyspieszenia rozwoju naszych produktów, rozwiązań centrum danych i ofert technologicznych nowej generacji na polskim rynku. Jednocześnie możemy nadal koncentrować się na spełnianiu wymagań naszych Partnerów i Klientów – mówi Mariusz Ziółkowski

    Mariusz Ziołkowski min

  • BenQ BH281 – monitor z ekranem 16:3 do pracy Non-Stop

    BenQ BH281 – monitor z ekranem 16:3 do pracy Non-Stop

    BenQ zapowiada wprowadzenie na polski rynek w czerwcu 2017 roku nowego monitora o nietypowych proporcjach ekranu 16:3, przeznaczonego do szeroko rozumianych zastosowań informacyjno-reklamowych. BH281 ma ekran o bardzo dużej jasności 1000 nitów (monitory biurowe mają max. 350 nitów), rozdzielczości 1920×360 i kontraście 1000:1.

    Non-Stop przez niemal 7 lat

    Monitor zaprojektowano do pracy ciągłej, co oznacza, że może pracować bez przerw czyli 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Żywotność podświetlenia LED wynosi 60 000 godzin co pozwala na nieprzerwaną pracę przez całą dobę w ciągu 6,8 lat. Maksymalny pobór mocy monitora to 45W.

    X-Sign – zarządzanie treścią

    Po podłączeniu playera lub komputera BH281 doskonale współpracuje z oprogramowaniem X-Sign przeznaczonym do tworzenia, edytowania i zarządzania wyświetlanymi na monitorze treściami. Tworząc swój przekaz użytkownik może wybierać z wielu szablonów, grafik, animacji czy materiałów wideo oraz scenariuszy i harmonogramów wyświetlania.

    Plug & Play

    Gniazdo USB wyposażono w funkcję autoodtwarzania (Plug&Play) co znakomicie ułatwia odtwarzanie treści zapisanych na pendrive czy innym nośniku pamięci USB.

    Parametry techniczne BenQ BH281 – http://www.benq.com.pl/product/digitalsignage/bh281/specifications/

  • Cyberatak na bankowość internetową, co zrobić? – porada prawna

    Cyberatak na bankowość internetową, co zrobić? – porada prawna

    Ilość cyberataków na bankowość internetową nieustannie rośnie. Instytucje finansowe wkładają coraz więcej wysiłku w ochronę powierzanych im pieniędzy. Nadal jednak nie są w stanie całkowicie wyeliminować wyłudzeń danych oraz cyberkradzieży. Środki, które nielegalnie wypłynęły z kont klientów banków, często powinny zostać zwrócone przez usługodawcę, nie wszyscy jednak zdają sobie z tego sprawę.

    Cyberprzestępcy korzystają z coraz bardziej wysublimowanych metod dokonywania nieautoryzowanych transakcji z nieswoich kont. Jedną z nich jest rozsyłanie wirusów i szkodliwego oprogramowania. Aby zainfekować sprzęt wystarczy zaakceptować licencję niepozornego, darmowego programu lub kliknąć w niezaufany link. Jego nieumyślne zainstalowanie umożliwia przechwytywanie danych przez niepowołane osoby.

    Popularny jest również phishing, czyli kradzieże dokonywane przez fałszywe strony www. Do klientów bankowości internetowej drogą mailową rozsyłane są linki, pod którymi kryją się fałszywe witryny, nie różniące się właściwie niczym od oryginalnej. Dzięki temu haker przechwytuje pełen zestaw informacji, które pozwalają mu na dokonanie nieautoryzowanego przelewu. Bardziej niebezpieczną dla użytkownika oraz trudniejszą do wykrycia formą phishingu jest pharming. W tym przypadku, klient jest przekierowany na fałszywą stronę banku nawet po wpisaniu prawidłowego adresu www.

    Kto jest winien zaniedbań?

    Tego rodzaju pułapek zastawianych przez cyberprzestępców jest coraz więcej. Ich liczba najprawdopodobniej będzie stale rosła wraz z rozwojem nowych technologii. Warto jednak wiedzieć, że odpowiedzialność za tego rodzaju przestępstwa nie zawsze spoczywa jedynie na barkach ofiary. Jest także wynikiem niedostatecznych zabezpieczeń lub zbyt późno pojawiających się ostrzeżeń. Banki zaś, zgodnie z artykułem 50. prawa bankowego, są zobowiązane do „dołożenia szczególnej staranności w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa przechowywanych środków pieniężnych”.

    Instytucje finansowe bardzo często próbują uniknąć finansowej odpowiedzialności i niesłusznie odrzucają prośby o zwrot utraconych w wyniku cyberprzestępstw pieniędzy swoich klientów. Ci mogą jednak dochodzić swoich praw drogą sądową.

    Aby sąd orzekł w tego rodzaju sprawach na korzyść banku, ten będzie musiał udowodnić, że klient dopuścił się rażącego niedbalstwa. Zatem, jeżeli ofiara cyberataku przekazała osobom trzecim swoje dane logowania, rozsyłała je nieszyfrowanymi wiadomościami lub pozostawiła je w miejscu publicznym na zewnętrznym nośniku, nie będzie mogła liczyć na zwrot utraconej kwoty. Rażącym zaniedbaniem nie zawsze będzie jednak sytuacja, w której klient padnie ofiarą wyłudzenia danych za pomocą phishingu oraz pharmingu. Dodatkowo, jeżeli klient zorientuje się, że coś jest nie tak, zaniecha dalszych prób logowania, poinformuje bank lub złoży reklamację, to można uznać, że nie miał on zamiaru autoryzacji transakcji płatniczej, która została przeprowadzona – mówi Katarzyna Kosicka-Polak, radca prawny z kancelarii prawnej MKZ Partnerzy

    Należy również pamiętać, że to banki muszą udowodnić fakt autoryzowania transakcji przez klienta, niedopełnienia obowiązków, czy też dopuszczenia się rażącego niedbalstwa.

    Bank, widząc, że z konta klienta, który zazwyczaj wykonuje operacje na niewielkie kwoty, nagle wypływa dużo większa suma, powinien dodatkowo potwierdzić transakcję drogą telefoniczną przed jej ostateczną realizacją. Ten proces jest jednak nadal bardzo rzadki. Dodatkowo banki nadal nie chcą zwracać klientom skradzionych im środków. Nasza kancelaria prowadzi obecnie wiele tego rodzaju spraw. Kwoty, które odzyskujemy sytuują się w przedziale od 1 000 zł do 100 000 zł. Niedawno, po kilku miesiącach negocjacji, udało nam się odzyskać ponad 80 000 zł na drodze przedsądowej – mówi Katarzyna Kosicka-Polak, radca prawny z kancelarii prawnej MKZ Partnerzy

    W tym kontekście warto również pamiętać, że zgodnie z art. 46 ustawy o usługach płatniczych w przypadku wystąpienia nieautoryzowanej transakcji płatniczej bank jest zobowiązany niezwłocznie zwrócić kwotę na konto, z którego została dokonana.

    MG 4957a min
    Katarzyna Kosicka-Polak, MKZ Partnerzy
  • Cyberbezpieczeństwo w erze ataków ransomware

    Cyberbezpieczeństwo w erze ataków ransomware

    Ransomware jest epidemią naszych czasów. Wystarczy spojrzeć na skutki WannaCry. Potrzebna jest odpowiednia szczepionka na tego typu zagrożenia. O cyberbezpieczeńtwie mówi Hatem Naguib, Wiceprezes i Główny Menedżer działu Rozwiązań Bezpieczeństwa z Barracuda Networks.

    Co kilka lat pojawia się nowe zagrożenie, które staje się preferowaną przez przestępców metodą cyberataku. Jeszcze niedawno na pierwszych stronach gazet pisano o zaawansowanych uporczywych zagrożeniach (advanced persistent threat, APT), a organizacje starały się powstrzymać ataki, w których napastnicy ukrywali się i poruszali „na boki” w sieci po uzyskaniu dostępu. Obecnie jednak to ransomware – oprogramowanie do wymuszania okupów – staje się coraz powszechniej stosowanym „narzędziem”, będącym wyjątkowo skuteczną i rentowną – oczywiście tylko dla przestępców – metodą ataku. Szacuje się, że tylko w zeszłym roku ataki ransomware kosztowały ich ofiary niemal miliard dolarów. W tym roku szkody z pewnością będą większe, bo wystarczy choćby wspomnieć o stratach, jakie w ostatnich dniach spowodował ransomware WannaCry.

    Nic dziwnego, że wymuszanie okupów w cyberprzestrzeni święci takie sukcesy – wywodzi się ze starego modelu, który mafia i gangi stosowały przez wiele lat, teraz tylko ma formę cyfrową. Warto pamiętać, że cyfrowa transformacja to nie tylko korzyści dla firm, użytkowników indywidualnych czy organów państwowych – to także nowe perspektywy dla przestępców.

    Wszystko wskazuje na to, że takich zagrożeń będzie więcej, a ich skutki będą jeszcze bardziej dotkliwe. Zaobserwowaliśmy ostatnio nowe zagrożenie: zamiast odebrać okup i zostawić organizację w spokoju, niektóre nowe warianty ataków niszczą dane bez możliwości ich odzyskania. Zastanawiamy się więc, co przyniesie przyszłość. Czy kolejną taktyką będzie „protectionware” – oprogramowanie, które zmusza ofiary do dokonywania regularnych płatności „za ochronę” w celu zachowania dostępu do swoich kluczowych danych?

    Konsekwencje ataków wymuszających okupy są bardzo poważne. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale również o reputację, wiarygodność i miejsca pracy w organizacji. Skutki ransomware bywają katastrofalne, zwłaszcza dla mniejszych firm, które nie dysponują środkami, żeby szybko wznowić zwykłą działalność biznesową. Oprócz strat finansowych i wizerunkowych firmy i instytucje ponoszą inne szkody – często stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Oto kilka przykładów:

    • Departament policji w Teksasie padł ofiarą ransomware’u i stracił materiały dowodowe z ośmiu lat, co potencjalnie może doprowadzić do uwolnienia przestępców.
    • Miejski Urząd Transportowy w San Francisco musiał zamknąć swój system sprzedaży biletów na dwa dni, co kosztowało 50 tysięcy dolarów w utraconych przychodach.
    • Policja w Waszyngtonie utraciła dostęp do 70 proc. kamer monitoringu przed inauguracją prezydencką, co zmniejszyło stopień bezpieczeństwa.

    Ze względu na skalę ostatnich zagrożeń postanowiliśmy zdobyć nieco więcej informacji na temat tego, co myślą ich potencjalne ofiary. W kwietniu tego roku przeprowadziliśmy krótki sondaż na temat ransomware’u. Uzyskaliśmy ponad 1000 odpowiedzi od respondentów z organizacji z Ameryki i regionu EMEA (Europy, Bliskiego Wschodu oraz Afryki) zatrudniających od 1 do 10 tysięcy pracowników, przy czym najliczniej (18,1 proc.) reprezentowane były organizacje zatrudniające od 101 do 250 pracowników.

    Wyniki ankiety okazały się interesujące. Jak można było się spodziewać, zdecydowana większość (92 proc.) respondentów martwiła się, że ich organizacja padnie ofiarą ransomware’u. Wydaje się, że obawy te są uzasadnione – niemal połowa (47 proc.) respondentów miała już do czynienia z tym zagrożeniem. Spośród tych ofiar 59 proc. nie było w stanie zidentyfikować źródła ataku. Niestety, nie jest to zaskakujące – wiele organizacji w ogóle nie wie, że ktoś włamał się do ich sieci, nie mówiąc już o tym, jak do tego doszło. Jednak spośród 41 proc. tych, którzy potrafili zidentyfikować źródło, 76 proc. stwierdziło, że atak rozpoczął się od poczty e-mail. E-mail pozostaje jednym z najszerzej używanych narzędzi komunikacyjnych w biznesie, a także jednym z najczęstszych wektorów ukierunkowanych zagrożeń. Wyniki badania podkreślają znaczenie wielowarstwowej ochrony poczty – w bramie internetowej, w komunikacji wewnętrznej, a także w jednym z najczęściej lekceważonych obszarów, czyli szkoleniu pracowników, którzy bywają najsłabszym ogniwem, jeśli chodzi o obronę przed takimi zagrożeniami, jak ransomware.

    Szczególnie interesujące były odpowiedzi użytkowników aplikacji SaaS (Software as a Service, oprogramowanie jako usługa), ponieważ mają związek z wbudowanymi zabezpieczeniami tych aplikacji. Na przykład 70 proc. respondentów nie uważało, że Microsoft Office 365 spełnia ich potrzeby w zakresie ochrony przed ransomware’em, co podkreśla wartość rozwiązań firm trzecich. W rzeczywistości niemal 60 proc. respondentów używało rozwiązań zabezpieczających firm trzecich, takich jak Barracuda Essentials for Office 365, celem uzupełnienia wbudowanych zabezpieczeń. Sugeruje to, że organizacje czują się bezpieczne tylko wtedy, gdy używają aplikacji w połączeniu z rozwiązaniami zabezpieczającymi.

    IMG 4953 e1464179482944

    Hatem Naguib

    Wiceprezes i Główny Menedżer działu Rozwiązań Bezpieczeństwa

    Barracuda Networks

     

  • Raport – jakość zakupów online w Polsce

    Raport – jakość zakupów online w Polsce

    Jak wynika z badania przeprowadzonego na początku maja br. przez Lizard Media, firmę specjalizującą się w e-commerce, prawie połowa dużych sklepów online w Polsce nie aktualizuje stanów magazynowych na bieżąco, jedna trzecia nie ma spójnego programu lojalnościowego, a także nie umożliwia oddania towaru w sklepie stacjonarnym po zakupie przez internet.

    Badanie przeprowadzono na 19 największych i najbardziej znanych sklepach internetowych, które mają również duże, ogólnopolskie sieci sklepów stacjonarnych. Zbadano 4 branże: artykuły sportowe, biżuteria, apteki oraz RTV i AGD. Dane pozyskiwano na podstawie rozmów z konsultantami infolinii. Celem było sprawdzenie, na jakim poziomie jest polski omnichannel, czyli technologiczne i strategiczne połączenie różnych kanałów sprzedaży i obsługi klienta.

    Specjaliści e-commerce od kilku lat na konferencjach, seminariach, warsztatach branżowych podkreślają konieczność wprowadzania strategii omnichannel. Chcieliśmy zobaczyć, czy intensywna edukacja rynku ma przełożenie na praktykę – mówi Paweł Biliński, Lizard Media

    Jak kształtują się wyniki badania?

    Wyniki okazały się bardzo zróżnicowane i przyniosły sporo ciekawostek. 47 proc. sklepów nie aktualizuje stanów magazynowych na bieżąco, w czasie rzeczywistym. Niektóre z nich informacje o dostępności towaru uzupełniają co kilka godzin, a nawet tylko raz dziennie, przed otwarciem sklepów stacjonarnych. Brak sprawnego rozwiązania technologicznego w tym zakresie rodzi wiele nieporozumień i frustracji zarówno po stronie klientów, którzy o braku towaru dowiadują się po pewnym czasie, jak i po stronie obsługi sklepów, która musi nieustannie „gasić pożary”.

    Aż 32 proc. sklepów nie ma spójnych programów lojalnościowych łączących na jednym koncie zakupy tego samego klienta w sklepie internetowym i placówkach stacjonarnych. Również 32 proc. sieci nie pozwala na oddanie towaru w sklepie stacjonarnym po zakupie online. Nawet tak podstawowa funkcja jak zakup i zapłata za towar online oraz odbiór w wybranym sklepie stacjonarnym nie jest obecna w 26 proc. sklepów.

    Najwyższy wynik

    Są jednak również powody do zadowolenia i wyjątki: 5 największych sklepów RTV i AGD biorących udział w badaniu, czyli Euro AGD, Media Markt, Saturn, Media Expert i Komputronik, uzyskało niezwykłe 96 proc. dostępności sprawdzanych funkcji omnichannel. Tak duże sieci sklepów mają odpowiednie zasoby, aby nowe technologie wdrażać jako pierwsze, oraz wyznaczają pewien standard obsługi klienta, do którego mniejsze sieci, sklepy internetowe i stacjonarne dążą.

    Z naszego doświadczenia wynika, że większość sieci sklepów stacjonarnych zakłada sklep online, aby zwiększyć swoją sprzedaż, i traktuje go często jako dodatkowe źródło dochodu i kanał sprzedaży. Dopiero po pewnym czasie przychodzi refleksja, że oba kanały sprzedaży można łączyć na wiele sposobów, radykalnie podnosząc standard obsługi klienta, optymalizując logistykę i zasoby magazynowe, a także wzmacniając siłę marki – mówi Paweł Biliński, Lizard Media

    Funkcje omnichannel sprawdzane w badaniu to:

    1.   Zakup online, odbiór w dowolnym sklepie stacjonarnym sieci.
    2.   Zamówienie online, odbiór i płatność w sklepie stacjonarnym.
    3.   Zwrot towaru (nie reklamacja) zakupionego online w dowolnym sklepie stacjonarnym sieci.
    4.   Program lojalnościowy, konto, karta, które rejestrują zakupy online i offline.
    5.   Aktualizowanie stanów magazynowych na stronie sklepu w czasie rzeczywistym.

     

  • Meblarstwo potrzebuje automatyzacji

    Meblarstwo potrzebuje automatyzacji

    Eksport o wartości kilkunastu miliardów złotych, rosnący wolumen produkcji, otwarcie na nowe rynki zbytu – polskie meblarstwo przeżywa rozkwit i rośnie w siłę na arenie międzynarodowej. Równocześnie, producenci mierzą się z niedoborami kadrowymi i dużą konkurencyjnością, a do drzwi fabryk puka czwarta rewolucja przemysłowa. Przepustką do zwiększenia rentowności staje się automatyzacja, która umożliwia wzrost wydajności i elastyczności produkcji.

    Coraz wyraźniej widać, że branża meblarska zajmuje strategiczną pozycję w rozwoju gospodarczym Polski. W ostatnich latach odnotowuje kolejne rekordy w liczbie wytwarzanych towarów, a także
    w wynikach sprzedaży zarówno krajowej, jak i zagranicznej. Optymizmem napawają dane Głównego Urzędu Statystycznego, podsumowujące 2016 r., dotyczące eksportu oraz importu. W pierwszych trzech kwartałach ubiegłego roku eksport wzrósł o 11,9 proc. w stosunku do analogicznego okresu w 2015 r. Jego wartość wyniosła blisko 16 mld zł. Z kolei wartość importu przekroczyła 3 mld zł, co oznacza przyrost na poziomie 13,7 proc.

    Jako szósty producent i czwarty eksporter mebli na świecie, Polska osiągnęła status jednego
    z liderów branży. To pozwala coraz śmielej patrzeć w przyszłość i poszukiwać nowych rynków zbytu. Dotychczas głównymi kierunkami eksportu były Niemcy, Wielka Brytania, Czechy, Francja oraz Holandia. Obecnie dużym zainteresowaniem cieszą się kraje azjatyckie, afrykańskie i Bliski Wschód. Dalsza ekspansja na arenie międzynarodowej oraz wzrost rentowności nie będą jednak możliwe bez wprowadzenia zmian w zakresie pracy zakładów produkcyjnych. Dotyczy to zwłaszcza działań podejmowanych w duchu idei Przemysłu 4.0.

    Do najważniejszych wyzwań, przed jakimi stoją polskie zakłady meblarskie należą: skrócenie czasu realizacji zamówień, poprawa elastyczności produkcyjnej i szybsze dostosowanie się do wymagań rynkowych. Na końcu łańcucha produkcyjnego stoi bowiem klient, którego potrzeby należy spełnić, a jego wymagania są coraz wyższe. Firmy poszukują także rozwiązań, które pozwolą im zbalansować sezonowe obciążenia produkcyjne i w pełni korzystać z dostępnych zasobów infrastrukturalnych, materialnych i kadrowych. Odpowiedzią na to zapotrzebowanie jest automatyzacja – mówi Piotr Gładysz, krajowy konsultant ds. meblarstwa, dyrektor poznańskiego oddziału Astor

    Zalety automatyzacji

    Automatyzacja produkcji przynosi wiele pozytywnych efektów. Umożliwia optymalizację pracy ludzi i maszyn, sprawniejsze zarządzanie przepływem materiałów, zwiększenie wydajności, ograniczenie kosztów mediów (głównie energii elektrycznej), minimalizację błędów i zapobieganie awariom. Te wszystkie elementy zdecydowanie podnoszą efektywność produkcji.

    Głównymi miarami określającymi konkurencyjność przedsiębiorstwa funkcjonującego w branży meblarskiej są wydajność i elastyczność. Szybkość działania i jakość oferowanych towarów i usług decydują bowiem o sukcesie lub porażce w tym biznesie. Warunkiem utrzymania ich na wysokim poziomie jest stworzenie systemu produkcyjnego, który będzie zdolny wytworzyć oraz zrealizować zróżnicowane wyroby przy maksymalnym wykorzystaniu istniejących zasobów. Inteligentne fabryki, w których maszyny komunikują się między sobą, a ich praca jest monitorowana i analizowana za pomocą specjalistycznego oprogramowania, wciąż są w Polsce rzadkością.

    Z badania stopnia automatyzacji firm w Polsce, przeprowadzonego przez Astor w 2016 r. wynika, że tylko 15 proc. krajowych zakładów produkcyjnych jest w pełni zautomatyzowanych. Częściowa automatyzacja występuje w przypadku 76 proc. fabryk, natomiast 9 proc. respondentów wskazało na brak automatyzacji. Ponadto wciąż tylko niewielka część przedsiębiorstw korzysta z systemów IT do operacyjnego zarządzania i sterowania produkcją (systemy klasy MES). Polski przemysł zatem nadal ma do opanowania pewien zakres technologii związanych z trzecią falą zmian w organizacji produkcji, by móc pewnie przejść o krok dalej, do Przemysłu 4.0.

    Polscy producenci mebli są coraz bardziej otwarci na innowacyjne rozwiązania technologiczne, pozwalające zoptymalizować pracę fabryk i zakładów. Tej postawie towarzyszy wzrost wiedzy na temat dostępnych możliwości rozwoju oraz zwiększenie świadomości w zakresie korzyści płynących z automatyzacji i robotyzacji. Czynnikami, które eksponują potrzebę szukania nowych technologii i metod usprawniania produkcji są niedobory kadrowe i rosnąca konkurencyjność na rynku – mówi Piotr Gładysz, krajowy konsultant ds. meblarstwa, dyrektor poznańskiego oddziału Astor

    Czy producenci są na to gotowi?

    Producenci mebli coraz częściej wykazują gotowość do inwestowania w nowoczesne narzędzia oraz systemy, dostrzegając ich potencjał i licząc, że staną się one przepustką do wzmocnienia ich pozycji biznesowej. Zmiany te nie dotyczą jednak całości realizowanych w fabrykach procesów, lecz ich wybranych elementów, np. ultralogistyki, przepływu surowców, systemów AGV czy wytwarzania półproduktów. Nadal istnieją bowiem sfery, w których nieodzowna jest praca ludzka (np. szycie, tapicerowanie). Wprowadzenie rozwiązań z zakresu automatyzacji nie oznacza zatem zasadniczych zmian kadrowych, a może stać się kluczem do zapewnienia polskim firmom stabilnej, silnej pozycji w czołówce najlepszych producentów mebli na świecie.

  • Venture Capital – kilka praktycznych porad

    Venture Capital – kilka praktycznych porad

    Projekty zarządzane przez kompetentny i doświadczony zespół, odznaczające się dużym potencjałem wzrostu oraz pozwalające na wyjście z inwestycji z jednoczesnym zyskiem – to one mają największą szansę na pozyskanie inwestora w postaci funduszu venture capital.

    W zależności od prowadzonej polityki inwestycyjnej, współpraca przy projekcie trwa od trzech do siedmiu lat.  Po tym okresie przychodzi czas wycofania się z inwestycji. Fundusze przewidują różne warianty zakończenia inwestycji i proponują odpowiednie zapisy w umowie inwestycyjnej. Jakie zatem klauzule są najczęściej stosowane?Przedsiębiorcy pozyskujący wsparcie funduszu venture capital muszą pamiętać, że tego typu inwestor – przystępując do spółki – z góry określa czas trwania współpracy. Mało tego – określa również sposób i warunki wyjścia z inwestycji.  Dlatego tak ważne jest, by przedsiębiorca już na etapie omawiania umowy inwestycyjnej miał tego świadomość i wynegocjował ofertę współpracy najlepszą dla swojej firmy.

    Prawo przyłączenia

    Jedną z klauzul stosowanych w umowach jest prawo przyłączenia się do transakcji sprzedaży udziałów, realizowanej przez któregokolwiek z pozostałych udziałowców. Prawo przyłączenia jest bardzo korzystne dla założycieli. Często, gdy inwestor znajduje nabywcę swoich udziałów właściciel ma okazję sprzedać udziały na korzystnych warunkach.

    Taka klauzula zabezpiecza przed sytuacją, w której na przykład inwestor branżowy wykupuje pakiet kontrolny udziałów od pozostałych udziałowców, a fundusz zostaje ze swoim pakietem udziałów mniejszościowych, bez możliwości zrealizowania swojego zwrotu – mówi Krystyna Kalinowska, Dyrektor Inwestycyjny z Podlaskiego Funduszu Kapitałowego

    Prawo pociągnięcia do sprzedaży

    Kolejną klauzulą stosowaną w umowach pomiędzy inwestorem a przedsiębiorcą jest prawo pociągnięcia do sprzedaży. W ramach umowy wspólnicy zobowiązują się po upływie określonego czasu do sprzedaży swoich udziałów na takich samych warunkach, jak te zaproponowane funduszowi venture capital. Klauzula umożliwia poszukiwanie nabywcy spółki przez fundusz i w przypadku uzyskania satysfakcjonującej oferty zobowiązanie pozostałych wspólników do sprzedaży również swoich udziałów. Z punktu widzenia założycieli jest to mniej korzystna sytuacja. Pozbawiają się oni bowiem prawa do decyzji o momencie wyjścia oraz o wycenie swoich udziałów.

    Opcja odkupu udziałów funduszu przez pozostałych udziałowców

    Opcja put w umowach inwestycyjnych dotyczy sytuacji, gdy strony umawiają się, że po upływie określonego czasu inwestor może skierować do pozostałych udziałowców żądanie odkupu swoich udziałów po z góry ustalonej cenie. Taka klauzula jest zwykle stosowana na wypadek niezbyt udanej inwestycji. Nie jest ona korzystna dla założyciela, ponieważ niesie ze sobą ryzyko konieczności zwrotu zainwestowanych przez fundusz środków – wyjaśnia Krystyna Kalinowska.

    Umorzenie udziałów

    Taki sposób wyjścia z inwestycji polega na odkupieniu udziałów przez spółkę w celu umorzenia. Wiąże się to z koniecznością wygenerowania przez spółkę odpowiednich środków, z których umorzenie można sfinansować. Poprzez taką klauzulę inwestorzy zabezpieczają swoją pozycję w przypadku, gdy preferowane wyjście kapitałowe, na przykład sprzedaż udziałów, jest niemożliwe.

    Prawo do przeprowadzenia IPO

    Jedną z metod zabezpieczenia drogi z inwestycji jest prawo do przeprowadzenia IPO. Polega ono na tym, że po upływie określonego czasu fundusz venture capital ma prawo do zainicjowania procesu wprowadzenia spółki na giełdę papierów wartościowych. Spółkę na giełdę wprowadza fundusz wraz z zarządem spółki.

    Każdy przedsiębiorca, który chce pozyskać wsparcie od jednego z funduszy venture capital powinien wiedzieć, w jaki sposób zabezpieczają one zwykle drogę wyjścia z inwestycji. Istnieją różne możliwości, dlatego warto się z nimi zapoznać przed przystąpieniem do negocjacji warunków transakcji.

  • Zielona flaga nad torem w Indianapolis zwiastuje uruchomienie sieci 5G

    Zielona flaga nad torem w Indianapolis zwiastuje uruchomienie sieci 5G

    Verizon i Ericsson wykorzystali tegoroczną edycję legendarnego wyścigu Indianapolis 500 do tego, by ocenić wpływ, jaki technologia 5G może wywrzeć w przyszłości na codzienne życie rodzin i fanów sportu.

    Jeden z domów położonych w miejscowości Speedway w stanie Indiana, w bezpośrednim sąsiedztwie sławnego toru Indianapolis Motor Speedway, był miejscem przedkomercyjnych prób technologii 5G prowadzonych przez firmę Verizon. W jego wnętrzu, Verizon, Ericsson oraz Intel Corporation pokazali jak konsumenci będą mogli wykorzystywać charakteryzującą się niską latencją sieć o przepustowości wielu gigabitów na sekundę do oglądania wydarzeń sportowych na żywo, w technologii Virtual Reality 360 stopni oraz w rozdzielczości 4K. Poniżej możesz obejrzeć transmisję z eksperymentalnego domu.

    Bramę, za pomocą której dom został podłączony do sieci 5G dostarczyła firma Intel. Jej rozwiązanie oparte jest na testowej wersji platformy Intel 5G Mobile oraz na firmowej technologii sieciowej. Sieć Intela umożliwia prowadzenie na żywo streamingu wideo 360 stopni. Obraz z toru przekazywany był do ekranów umieszczonych w osobistych wizjerach użytkowników. Jest to tylko przedsmak tego, czego użytkownicy technologii VR będą mogli doświadczyć dzięki sieci 5G.

    Przy prędkościach przewyższających nawet o 100 razy te, z jakimi działają dzisiejsze rozwiązania, klienci mieszkający w domach podłączonych do sieci 5G uzyskają dostęp do takich usług, jak zapewniające liczony w gigabajtach na sekundę, szerokopasmowy, bezprzewodowy transfer danych wychodzących. Takie szybkości transferów wychodzących pozwolą na korzystanie z aplikacji sterujących kamerami monitoringu, które zapisują dane w chmurze. Lepiej działać będą także usługi wirtualnej i wzmocnionej rzeczywistości, nie mówiąc już o całej gamie pozostałych urządzeń stanowiących element Internetu Rzeczy, które na pewno odmienią codzienne życie, zapewniając zupełnie nowy poziom komfortu i bezpieczeństwa.

    W przyszłości sieć 5G odmieni także całkowicie doświadczenia kierowców, mechaników oraz widzów pasjonujących się wyścigami rozgrywanymi w ramach serii Verizon IndyCar. Po uruchomieniu systemu 5G, sieć będzie w stanie prowadzić streaming sygnału wideo 360 stopni na żywo. Przekazywane będą też dane z setek rozmieszczonych w samochodach oraz na ciałach kierowców czujników. Dzięki temu fani poczują się tak, jakby sami zajmowali miejsce w fotelu kierowcy.  Z nowej usługi będą także korzystały zespoły wyścigowe, które będą w stanie reagować na sytuację na torze w czasie rzeczywistym, co pozwoli im na uzyskiwanie lepszych rezultatów i podniesie poziom bezpieczeństwa. Choć standard 5G nie jest jeszcze oferowany poza testową instalacją na torze Indianapolis Motor Speedway, to zademonstrowanie możliwości nowej technologii podczas przygotowań do najsłynniejszego na świecie wyścigu samochodowego doskonale pasuje do charakteru innowacyjnego rozwiązania sieciowego.

    Verizon jest zdecydowanym liderem w dziedzinie nowości technologicznych – oferuje mi możliwość utrzymywania nieustannej łączności z cyfrowym światem, zarówno w samochodzie wyścigowym, jak i na zwykłej drodze. Nie mogę się już doczekać testów nowej, bezprzewodowej usługi 5G podczas wyścigu Indianapolis 500. Indianapolis to świątynia szybkości i miejsce, w którym testowane są najnowsze rozwiązania techniczne stosowane w wyścigach INDYCAR. Dlatego też przygotowania do 101. edycji wyścigu Indianapolis 500 są doskonałą okazją do sprawdzenia możliwości superszybkiej sieci 5G – wyjaśnia Will Power, kierowca samochodu nr 12 biorącego udział w serii Verizon IndyCar w barwach zespołu Verizon Team Penske Dallara/Chevrolet.

    Przesyłanie danych poprzez sieci mobilne jest znakiem XXI wieku. Verizon i Ericsson oferują coś więcej niż 4G, przygotowując się już do wymagań, jakie będzie ze sobą niosła era Internetu Rzeczy. Nasza nowa sieć przyczyni się do rozwoju wielu nowych usług – od automatycznych samochodów, poprzez sprawniejszą komunikację, aż po rozrywkę oferowaną pasażerom. Będzie przy tym działać niezwykle szybko i niezawodnie – tak jak każdy zwycięzca wyścigu Indianapolis 500zauważa Adam Koeppe, Wiceprezes ds. Planowania Sieci w firmie Verizon.

    Firmy Verizon i Ericsson przeprowadziły również test sieci 5G przy dużej prędkości, udowadniając, że technologia ta doskonale sprawdzi się nie tylko w warunkach stacjonarnych i będzie mogła być stosowane w smartfonach, samochodach oraz innych cyfrowych urządzeniach mobilnych. Podczas testu uzyskano stabilną prędkość transmisji 6,4 Gb/sek w samochodzie poruszającym się z prędkością ponad 100 km/h. Uzyskanie takich wyników było możliwe dzięki zastosowaniu zaawansowanych rozwiązań radiowych, antenowych i komputerowych firmy Ericsson, w tym specjalnej technologii kształtowania i śledzenia wiązki.

    https://www.youtube.com/watch?v=Dw2GT95Vyxc

    Materiał filmowy – zarejestrowany na torze Indianapolis Motor Speedway – demonstruje elementy technologii 5G, takie jak chociażby inteligentna antena. Zamiast przesyłania informacji w sposób rozproszony, na dużym terenie, sieć 5G wykorzystuje śledzenie wiązki – dane są kierowane do konkretnego użytkownika, w nieprzerwany sposób, nawet jeśli ten porusza się z dużą prędkością po autostradzie.

    Bezprzewodowa sieć piątej generacji (5G) umożliwi stacjonarną i mobilną transmisję szerokopasmową charakteryzującą się niskim poziomem latencji. Pozwoli na obsługiwanie, na masową skalę, urządzeń podłączonych do Internetu Rzeczy (IoT), odmieniając tym samym oblicze i sposób działania wielu współczesnych branż.

  • System Hybris. Unikalne rozwiązanie e-commerce dla największych firm

    System Hybris. Unikalne rozwiązanie e-commerce dla największych firm

    Z systemu Hybris korzystają najwięksi: Coca-Cola, Nespresso, Nikon, a w Polsce Orange, Auchan, Tui, Komfort. O korzyściach płynących z użytkowania omnichannelowego systemu e-commerce, opowiada ekspert firmy SI-eCommerce Adam Kołodziej.

    By zyskać przewagę nad konkurencją przedsiębiorstwa handlowe i usługowe muszą wyróżniać się już nie tylko ceną czy jakością produktów. Kluczowe jest oferowanie klientom wygodnej i łatwej formy zakupu. Firmy prześcigają się więc w uruchamianiu kolejnych kanałów sprzedaży: sklepów stacjonarnych, internetowych, mobilnych, call center, tworzeniu innowacyjnych punktów obsługi klienta, pakietów usług, katalogów. – Komunikacja z klientem i rozpoznawanie jego potrzeb to obecnie klucz do sukcesu. Jednak im więcej kanałów, tym staje się to kosztowniejsze. System Hybris to jednolita platforma, która pozwala zintegrować i tym samym usprawnić wszystkie te procesy – mówi Adam Kołodziej, dyrektor ds. technicznych w spółce SI-eCommerce, należącej do Grupy Impel, która jako pierwsza w Polsce została autoryzowanym sprzedawcą platformy Hybris.

    Korzyści dla sprzedawcy i klienta

    Omnichannelowe oprogramowanie Hybris pozwala na integracje wszystkich działań sprzedażowych, zarówno detalicznych, jak i biznesowych. – Sprawnie przetwarza zamówienia, gwarantuje terminowe dostawy, wspiera generowanie ruchu na stronie internetowej, ułatwia tworzenie treści, i wpływa na pozytywny wizerunek firmy. Przyciąga klientów i sprawia, że pozostają lojalni wobec marki – mówi ekspert SI-eCommerce. Hybris może obsługiwać jednocześnie kilka marek przedsiębiorcy. Jest w stanie sterować wieloma wersjami językowymi sklepu internetowego i w każdym kraju oferować inny cennik, zachowując przy tym pełną funkcjonalność.

    Wszystko to pozwala przedsiębiorcy zaoszczędzić czas i pieniądze. Ale korzystanie z Hybris to korzyści także dla klientów. – System odgaduje potrzeby, wspiera w wyborze produktu i prowadzi przez proces zakupu – mówi Adam Kołodziej i podaje przykład: – Klient znajduje informację o produkcie w mediach społecznościowych, jednym kliknięciem jest przekierowywany do strony internetowej, na której zdobywa pełną wiedzę na temat artykułu (lub usługi) i może dokonać zakupu w wybrany przez siebie sposób.

    Unikalność systemu Hybris

    Przy tak ogromnych możliwościach, Hybris pozostaje prosty w obsłudze i niezwykle wydajny. – Miliony klientów na całym świecie mogą równolegle korzystać z platformy, komunikować się, wprowadzać dane, dokonywać zakupu, modyfikować umowy, personalizować pakiety usług. Inny system nie potrafiłby tego obsłużyć w czasie rzeczywistym. Działałby bardzo wolno lub w ogóle nie podołał tak wielu zadaniom jednocześnie – zauważa ekspert. – Jest napisany w bardzo popularnym języku programowania, co pozwala na jego sprawną modyfikację, zależną od potrzeb sprzedawcy. Działa na wszystkich urządzeniach, nie wymaga w tym zakresie dodatkowej pracy. Czas wdrożenia zależy od poziomu skomplikowania organizacji firmy, zdarza się, że zajmuje wiele miesięcy. Jednak ogromne korzyści pieniężne i późniejsza oszczędność czasu są tego warte.

    Jak wybrać partnera wdrożeniowego?

    Decydując się na wdrożenie systemu Hybris, firmy stają przed wyborem partnera, który zaimplementuje rozwiązanie w ich organizacji. Sam system to sprawdzony produkt o uznanej renomie ma całym świecie, ale to właśnie wybór odpowiedniego partnera może mieć znaczenie dla całości przedsięwzięcia. – Skuteczne wdrożenie to nie tylko dostarczenie klientowi samego rozwiązania IT. To także pakiet komplementarnych usług takich jak doradztwo, wsparcie aplikacyjne, szkolenie załogi, późniejsze administrowanie systemem i jego serwis – wymienia Adam Kołodziej. – Dlatego wybierając firmę, która się tego podejmie, należy zwrócić uwagę na jej doświadczenie na rynku polskim i zagranicznym, stabilność finansową i otwartość, czyli indywidualne podejście do klienta. Dynamicznie rozwijający się rynek eCommerce wymaga ciągłego pogłębiania wiedzy i zdobywania nowych umiejętności. Partner, który to zapewni, gwarantuje zakończenie całego przedsięwzięcia sukcesem – podkreśla ekspert spółki SI-eCommerce.

  • Ultra krótkoogniskowe projektory od CASIO

    Ultra krótkoogniskowe projektory od CASIO

    Projektory, które posiadają obiektywy umożliwiające wyświetlanie dużego obrazu z bardzo niewielkiej odległości od ekranu to urządzenia ultra krótkoogniskowe. Należą do nich najnowsze projektory Casio XJ-UT351W oraz XJ-UT351WN, które wyświetlają obraz o przekątnej 60 cali (152 cm) z odległości zaledwie 13 cm od ekranu. Urządzenia te są szczególnie polecane do zastosowań z tablicami interaktywnymi, ponieważ jest tu praktycznie wyeliminowane zjawisko cienia.

    0401 YM 80 XJ UT310WN

    Casio XJ-UT351W i XJ-UT351WN, oferują jasność na poziomie 3500 ANSI lumenów i rozdzielczość WXGA (1.280 x 800) co przekłada się na panoramiczny format 16:10. Ma to znaczenie ze względu na fakt, ze obraz jest zwykle przesyłany z laptopa, a więc urządzenia, które mają zbliżone proporcje wyświetlania obrazu. Projektor XJ-UT351WN ma rozbudowane opcje połączeń, w tym WiFi i może być zintegrowany z siecią szkoły.  Dużą zaletą jest możliwość użycia aplikacji C-Assist (dostępnej na Android i iOS), która pozwala na bezprzewodowe sterowanie projektorem z poziomu smartfona lub tabletu.

    Casio

    W projektorach Casio zrezygnowano z tradycyjnych lamp rtęciowych, zastępując je nowoczesnym, ekologicznym źródłem światła Laser&LED to dzięki niemu oferują bardzo długą żywotność – do 20 000 godzin. W  warunkach szkolnych, przy korzystaniu z urządzenia przez ok 6h dziennie w każdym z 220 dni w roku otrzymujemy ponad 15 lat bezobsługowej pracy. Diody LED – w przeciwieństwie do tradycyjnych lamp – nie tracą szybko mocy, a co za tym idzie  projektor jest bardziej odporny na upływ czasu i w przeciwieństwie do tradycyjnych urządzeń zachowuje wysoką jasność. Dodatkowo urządzenia Casio są gotowe do pracy natychmiast po włączeniu i równie szybko można je wyłączyć.

    Casio

    W połączeniu z czujnikiem światła, który pomaga dostosować jasność projektora do warunków panujących w pomieszczeniu możemy mówić o optymalizacji kosztów użytkowania. Jest to wiec ekologiczny wybór, który pozwala zaoszczędzić do 50% kosztów energii w porównaniu do projektora z tradycyjną lampą rtęciową.

    Urządzenia dostępne są w cenach XJ-UT351W – 8339zł brutto (z VAT) i XJ-UT351WN 8889 zł brutto (z VAT). Są objęte gwarancją 3 lata na projektor, 5 lat na źródło światła (do 10.000 godzin) – w przypadku pracy projektora do 12 godzin / dobę.

    5.7

    model XJ-UT351W XJ-UT351WN
    Rozdzielczość 1280×800 (WXGA)
    Jasność (ANSI Lumeny) 3.500
    Kontrast 20.000:1
    Współczynnik odległości 0.28:1
    HDMI 2x
    Waga (kg)
    Gwarancja 3 lata na projektor, 5 lat na źródło światła (do 10.000 godzin) – w przypadku pracy projektora do 12 godzin / dobę.
    WiFi nie tak, w standardzie
    Cena SRP z VAT 8339 zł 8889 zł
  • Nowa bankowość cyfrowa Banku Pocztowego

    Nowa bankowość cyfrowa Banku Pocztowego

    Bank pocztowy uruchomi dla swoich klientów bankowość cyfrową Envelo Banku. Pomimo gotowości, aplikacja mobilna i internetowa zostaną uruchomione dopiero po wakacjach.

    Wspólne działania Poczty Polskiej i Banku Pocztowego wpisują się w Porozumienie o Strategicznej Współpracy w Obszarze Cyfryzacji Państwa podpisane przez Ministerstwo Cyfryzacji, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa i Grupę Poczty Polskiej. Jesteśmy do tego przygotowani i w coraz szerszym zakresie możemy świadczyć klientom usługi nowoczesne i wygodne. Takie są też transakcje kartą na Poczcie, których liczba przekroczyła już 3 mln. Widzimy tu wielki potencjał, który chcemy rozwijać – mówi Przemysław Sypniewski, Prezes Zarządu Poczty Polskiej

    Zależy nam, aby Bank Pocztowy kojarzył się klientom z szeroką dostępnością świadczonych usług, dobrą jakością i przystępną ceną. Dzięki największej w kraju sieci placówek Poczty Polskiej klienci Banku Pocztowego mogą najbliżej swojego miejsca zamieszkania zrealizować potrzeby finansowe. Nawet w najmniejszych miasteczkach i wsiach, skąd do banku lub bankomatu jest daleko, w placówkach pocztowych bez trudu otworzą konto bankowe, wykonają przelewy, zrealizują płatności, założą lokatę, wezmą kredyt. Dodatkowo – z nową kartą Banku Pocztowego i Poczty Polskiej mogą uzyskać 5 proc. zwrot za transakcje dokonywane z jej użyciem. Razem mamy szansę odegrać istotną rolę w promocji wygodnych form płatności bezgotówkowych w Polsce. Uruchomienie wspólnej karty płatniczej jest potwierdzeniem faktu, że Poczta Polska wspólnie z Bankiem Pocztowym mogą stać się sprawnym narzędziem w realizacji Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, w tym budowy Polski Cyfrowej, najbliżej obywateli, w Polsce lokalnej – na każdej poczcie – mówi Sławomir Zawadzki, Prezes Zarządu Banku Pocztowego

    Transakcje gotówkowe i bezgotówkowe

    Według szacunków Banku Światowego i OECD koszt obsługi gotówki w gospodarce to około 1 proc. PKB, czyli aż 17 mld złotych rocznie. Wydanie pierwszej wspólnej karty płatniczej Banku Pocztowego i Poczty Polskiej to kolejne działanie, mające na celu promowanie obrotu bezgotówkowego oraz  bezpiecznych, nowoczesnych i wygodnych rozwiązań płatniczych w najszerszej sieci dostępu do usług finansowych w Polsce.

    Liczba transakcji bezgotówkowych w Polsce w ostatnim czasie rośnie rocznie o ok. 15  proc. Jeszcze szybciej – blisko 25 proc. rocznie – przybywa transakcji dokonywanych z użyciem kart – wynika z danych Narodowego Banku Polskiego. Mimo to obrót bezgotówkowy stanowi zaledwie 20 proc. transakcji płatniczych dokonywanych w Polsce, co generuje wielomiliardowe koszty związane z dominacją gotówki w zwyczajach płatniczych Polaków.

    Dlatego Grupa Poczty Polskiej coraz aktywniej działa na rzecz obrotu bezgotówkowego w Polsce – ostatnio wydając z Bankiem Pocztowym pierwszą wspólną, narodową – biało-czerwoną kartę do konta. Nowa Karta jest dostępna w ofercie Banku Pocztowego od maja 2017 r. To kolejny krok, po udostępnieniu w placówkach Poczty Polskiej 8 tys. terminali POS. Ma on na celu promowanie nowoczesnych, wygodnych dla klienta i bezpiecznych rozwiązań płatniczych w najszerszej sieci dostępu do usług finansowych w Polsce. To ważne, bo jak wynika z badania Mastercard: „Postawy wobec cyfrowych innowacji” – 75 proc. polskich konsumentów jest zadowolonych z rosnącej cyfryzacji i kierunków jej rozwoju, a większość z nich wierzy również, że cyfryzacja różnych aspektów życia ma pozytywny wpływ na społeczeństwo (59 proc.)

  • Towarzyszy Ci stres? Dowiedz się, jak sobie z nim radzić

    Towarzyszy Ci stres? Dowiedz się, jak sobie z nim radzić

    Ponad połowa Polaków odczuwa stres w pracy co najmniej raz w tygodniu. Ograniczenie stresorów to jedno z wyzwań dla pracodawców. Nadmierny stres pracowników odbija się nie tylko na ich zdrowiu, ale też na wydajności, a więc na wynikach finansowych firmy.

    Życiodajny stres

    Stresu nie da się uniknąć, towarzyszy nam każdego dnia. Wbrew powszechnej opinii, jako zjawisko, może mieć pozytywny wpływ na nasze życie: pobudza do działania, mobilizuje do tego, aby stawić czoła wyzwaniom. Pod warunkiem, że nie jest zjawiskiem permanentnym.

    Mówi się, że bez stresu byśmy nie przetrwali. Dzięki niemu uczymy się radzić sobie w trudnych sytuacjach, a następnie ze spokojem działać w podobnych, już oswojonych warunkach. Taki pozytywny stres pobudzający do działania nazywany jest eustresem. Jego przeciwieństwem jest dystres, czyli sytuacja nadmiernego obciążenia czynnikami stresogennymi, która ma negatywne skutki dla organizmu.

    Umiejętność radzenia sobie ze stresem w życiu prywatnym i zawodowym to cecha indywidualna. Nie wszyscy równie dobrze funkcjonują w nerwowych sytuacjach. Jednych to paraliżuje, u innych – przeciwnie – sytuacje stresujące podnoszą produktywność. Warto jednak pamiętać, że nawet osoby o wysokiej tolerancji na czynniki stresogenne posiadają swój limit. Granicę, za którą napięcie jest zbyt wysokie, aby pracownik mógł efektywnie, a nawet po prostu – prawidłowo – wykonywać swoje obowiązki – mówi Paweł Wysocki, Prezes Zarządu Quercus Sp. z o.o.

    Współczesność, m.in. w związku z niezwykle intensywnym rozwojem nowych technologii, koniecznością szybkiego przyswajania ogromu nowych informacji i podnoszenia umiejętności, z szybkim tempem pracy, sprzyja pojawianiu się długotrwałego stresu. Dlatego coraz więcej pracodawców baczniej przypatruje się tym okolicznościom i wdraża procedury umożliwiające zarządzanie stresem w firmie.

    Stres stresowi nierówny

    Stresem, jako takim, zarządzać się oczywiście nie da. Można, a nawet trzeba, ograniczać czynniki stresogenne w pracy. Tu istotna jest nie tylko identyfikacja stresorów, ale też umiejętne zarządzanie ich poziomem. Pamiętajmy, że brak bodźców motywujących do pracy to także czynnik stresogenny – dodaje Paweł Wysocki, Prezes Zarządu Quercus Sp. z o.o

    Jako pracownicy na stres reagujemy różnie. Bierzemy na siebie zbyt wiele obowiązków, miewamy „humory”, tracimy motywację, negujemy wszystko i wszystkich, odsuwamy wykonywanie trudnych zadań w czasie, trochę na zasadzie „zamiatania pod dywan”. Jako pracodawcy często sądzimy, że praca w dużym napięciu i w tempie jest najefektywniejsza. W obu przypadkach bardzo szybko (i często dotkliwie) możemy przekonać się o tym, że jest to podejście mylne.

    Ograniczenie stresu pracowników poprzez takie działania, jak: efektywne planowanie zadań, indywidualne podejście, efektywne plany rozwoju kariery jest równie istotne jak na przykład udostępnianie w firmie pokoju relaksu, czy elastyczne formy zatrudnienia.

    Stres pod lupą pracodawcy

    Jednak w jaki sposób ocenić, czy pracownik nie pracuje w zbyt dużym napięciu? Tu kluczową rolę odgrywają bezpośredni przełożeni oraz takie narzędzia, jak ankiety pracownicze pozwalające na ocenę poziomu stresu wśród pracowników oraz identyfikację najbardziej stresogennych czynników. Ważne, aby i w ankiecie, i podczas rozmowy próbować określać nie tylko charakter czynników stresogennych, ale także ich częstotliwość oraz poziom (w ustalonej wcześniej skali), oraz aby cyklicznie weryfikować wyniki tych badań.

    Identyfikacja zagrożeń to jedno, ich eliminacja lub ograniczenie – to drugie zadanie. Niektóre czynniki, takie jak np. zbytnią biurokrację, poczucie zagrożenia zawodowego, „wąskie gardła” w organizacji oraz zbyt napięte plany rozwoju, można ograniczyć. Sprzyja temu wprowadzenie transparentnych zasad zatrudnienia i oceny pracowniczej oraz udostępnienie menedżerom narzędzi pozwalających na planowanie ścieżek rozwoju pracowników.

    Nie bez znaczenia jest także praca nad wewnętrzną komunikacją, relacjami w zespole oraz nad ogólną atmosferą pracy. Poczucie komfortu, bezpieczeństwo rozumiane m.in. jako zaufanie do przełożonych i możliwość wyrażania własnych opinii, czy w końcu takie kwestie, jak poczucie wspólnoty i integracja to elementy, dzięki którym łatwiej jest walczyć z czynnikami stresogennymi w miejscu pracy. Oczywiście umiejętnie. Bo poczucie beztroski bywa naprawdę demotywujące – Paweł Wysocki, Prezes Zarządu Quercus Sp. z o.o.

    A skutki?

    Jakie są skutki nadmiernego stresu? Zbyt długie pozostawanie w stresie zwykle odbija się na zdrowiu pracownika. Mogą pojawić się problemy związane z układem pokarmowym, sercem i układem krążenia, bóle głowy, nadmierna nerwowość lub ospałość, pogorszenie pamięci, koncentracji, problemy ze snem, depresja itd. Długotrwały stres może przyczynić się również do pojawienia się syndromu wypalenia zawodowego.

    Tymczasem odpowiednia atmosfera w pracy jest jednym z czynników branych pod uwagę przez młodych pracowników, przedstawicieli pokolenia Y, podczas decyzji o podjęciu zatrudnienia. Cenią oni odpowiedni balans między pracą a życiem prywatnym, jasno wytyczone oczekiwania i szerokie możliwości rozwoju. Patrząc z tej perspektywy, pracodawca, chcąc przyciągnąć młodych pracowników i ich zatrzymać, powinien bacznie przyjrzeć się poziomowi stresu w firmie.

    Ranking stresorów zawodowych (maksymalny poziom stresu to 100 punktów):

    • Zwolnienie z pracy (47)
    • Przejście na rentę lub emeryturę (45)
    • Rozpoczynanie nowej pracy zawodowej (39)
    • Zmiany w dochodach (38)
    • Zmiana zawodu (36)
    • Zmiana stopnia odpowiedzialności w życiu zawodowym (29)
    • Wzmożenie wysiłku dla wykonania jakiegoś zadania (28)
    • Starcia z szefem (23)
    • Zmiany warunków pracy lub najbliższego otoczenia (20)
    • Urlop (13)

  • Pomoc technologii dla małych przedsiębiorstw

    Pomoc technologii dla małych przedsiębiorstw

    Przedsiębiorcy prowadzący małe sklepy detaliczne lub punkty usługowe działają na trudnym rynku – z jednej strony muszą mierzyć się z ogromną konkurencją w postaci sklepów wielkopowierzchniowych i sieci dyskontowych, a z drugiej z rosnącymi wymaganiami klientów.

    Podobnie jak w innych sektorach, nowe technologie wpływają na rozwój branży handlowej usprawniając zarządzanie firmami oraz pomagając im w kreowaniu wizerunku nowoczesnych i innowacyjnych przedsiębiorstw nakierowanych na wygodę klienta. Niestety – o ile duże sklepy chętnie decydują się na wdrażanie nowoczesnych rozwiązań, o tyle małe firmy i punkty usługowe często nie dysponują odpowiednim budżetem umożliwiającym inwestycję w innowacyjne technologie.

    Ograniczenia kas fiskalnych

    Trudów działalności nie zmniejsza również sprzęt, w oparciu o który mali przedsiębiorcy dokonują sprzedaży. Jednym z wielu wymogów prawnych związanych z prowadzeniem działalności sprzedażowej jest posiadanie urządzenia fiskalnego, które zanim zostanie dopuszczone do sprzedaży, musi uzyskać homologację wydawaną przez Główny Urząd Miar. Po uzyskaniu homologacji w urządzeniu fiskalnym nie można dokonywać żadnych zmian. Detaliści od lat korzystają w głównej mierze z kas fiskalnych, które charakteryzują się zamkniętym, nieelastycznym oprogramowaniem. Kasy fiskalne nie umożliwiają łatwego dostosowania funkcjonalności do potrzeb rozwijającego się biznesu – jakakolwiek zmiana wiąże się bowiem z potrzebą załatwienia szeregu formalności w urzędach i skutkuje wymianą urządzenia na nowe. Podczas rozmów przedsiębiorcy często zwracają uwagę na ograniczenia kas fiskalnych – ich funkcjonalności nie są w stanie sprostać realnym, zmieniającym się wymaganiom sprzedających towary lub usługi. Nie jest to jednak jedyny problem, z którym muszą mierzyć się detaliści oraz osoby prowadzące punkty usługowe.

    Kasy fiskalne, w swojej podstawowej wersji, nie zapewniają opcji płatności kartami. Płatności bezgotówkowe stanowią średnio 40 proc. obrotów – sprzedawcy, którzy nie zapewniają takiej możliwości zapłaty skazują się na znaczne ograniczenie  zysku. Obecnie bardzo ważna w prowadzeniu przedsiębiorstwa jest także możliwość gromadzenia i analizowania danych oraz wyciągania na ich podstawie wniosków. Uzyskana w ten sposób wiedza nie tylko ułatwia prowadzenie punktu detalicznego, ale wpływa też na rozwój biznesu. Ponadto dla przedsiębiorcy, który codziennie musi mierzyć się z natłokiem zajęć, cenna jest możliwość zarządzania biznesem zdalnie, niezależnie od miejsca, w którym przebywa. Tymczasem kasy fiskalne to urządzenia nieskomplikowane, które nie posiadają narzędzi pozwalających ani na analizowanie danych ani na zdalne zarządzanie biznesem.

    Zapewnienie takich funkcjonalności wiąże się z koniecznością ponoszenia dużych dodatkowych kosztów. Mali sprzedawcy detaliczni, często nie decydują się na taki wydatek, ponieważ przekracza on ich możliwości budżetowe. Tym samym zamyka się przed nimi możliwość bardziej wygodnego prowadzenia biznesu oraz sprostania wymaganiom klientów w zakresie płatności bezgotówkowych.

    Wszystkie potrzeby spełnione przez jedno urządzenie

    Tymczasem rewolucja w obszarach rozwiązań fiskalnych i terminali płatniczych zaczyna przychodzić między innymi od strony nowych przepisów prawnych. Trwające prace legislacyjne nad fiskalizacją on-line czy rozpowszechnieniem terminali płatniczych będą stymulować wykorzystywanie nowych technologii w małych sklepach. Nadchodzące zmiany oznaczają nie tylko postęp w obszarze prowadzenia działalności przez detalistów. Zwiększa to również wygodę klientów dzięki np. bardziej powszechnej możliwości dokonania płatności kartą w coraz mniejszych sklepach.

    Ponadto od roku zaczynają pojawiać się na rynku nowoczesne rozwiązania fiskalne – przedsiębiorcy nie są już skazani na urządzenia, które tylko i wyłącznie umożliwiają im sprzedaż towarów czy usług. Mają możliwość zakupu rozwiązań, tworzonych z myślą o ich realnych potrzebach, które wspierają ich w prowadzeniu działalności oraz zapewniają ciągły rozwój biznesu. Co istotne, ich cena jest porównywalna z ceną standardowej kasy fiskalnej. Przewagą tego typu rozwiązań nad kasami fiskalnymi jest przede wszystkim ich ogromna elastyczność. Sklepy, które korzystają z nowoczesnych rozwiązań, tzw. kasoterminali (składających się z drukarki fiskalnej oraz terminala płatniczego), od momentu uruchomienia mogą je swobodnie aktualizować o nowe funkcjonalności.

    Rozwój technologii ogranicza koszty

    Urządzenia te przyczyniają się do podniesienia konkurencyjności sklepu. Dzięki nim przedsiębiorcy są w stanie zapewnić płatność nie tylko gotówką, ale i kartą – nie muszą jednak tym samym decydować się na dzierżawę terminala czy podpisywanie związanej z nią długoterminowej umowy. Dodatkowo, co szczególnie istotne w kontekście biznesu sezonowego, mogą uruchomić oraz wyłączyć tę funkcjonalność w dowolnym momencie. Jest to zupełnie nowatorskie podejście do płatności bezgotówkowych – przedsiębiorca ponosi koszt jedynie wtedy, gdy faktycznie z danej usługi korzysta. Nowe rozwiązania jako standard zapewniają również sklepom wgląd do gromadzonych danych o działalności sklepu w czasie rzeczywistym. Sprzedający muszą jedynie za pomocą przeglądarki internetowej zalogować się do systemu, który w nowoczesny sposób przedstawia im ważne informacje. Są to np. wyniki sprzedaży, obroty, najczęściej kupowane produkty, najlepiej obsługujący sprzedawcy, brakujący asortyment czy analiza klientów powracających. Dzięki temu mali detaliści w zasięgu ręki mają funkcjonalności, za które wcześniej musieliby ponosić dodatkowe, często duże koszty.

    Obserwując rynek nowoczesnych rozwiązań fiskalnych łatwo zauważyć, że nowe urządzenia tworzone są z myślą o potrzebach mniejszych przedsiębiorców, którzy przywiązują dużą wagę do optymalizacji kosztów. Trend ten jest silny – wielu producentów wprowadza obecnie rozwiązania, które wykorzystują drukarki fiskalne, a nie kasy. Takie podejście umożliwia ominięcie ograniczeń kas fiskalnych, na które od lat narzekały osoby prowadzące małe sklepy i punktu usługowe. Kończy się era nielubianych kas fiskalnych, a zaczyna czas innowacyjnych rozwiązań opartych o kasoterminale, które wspierają sprzedających w prowadzeniu biznesu.

  • Niebezpieczne napisy filmowe

    Niebezpieczne napisy filmowe

    Badacze z firmy Check Point odkryli nowy sposób ataku, który może pozwalać hakerom na przejęcie pełnej kontroli nad komputerami, telefonami komórkowymi i inteligentnymi telewizorami użytkowników popularnych platform multimedialnych z wykorzystaniem szkodliwych napisów do filmów.

    Analitycy ds. bezpieczeństwa w firmie Check Point odkryli nowy sposób ataku stanowiący zagrożenie dla setek milionów użytkowników popularnych odtwarzaczy multimedialnych, w tym VLC, Kodi (XBMC), Popcorn Time i Stremio. Preparując szkodliwe napisy filmowe do pobrania przez widzów, napastnicy mogą potencjalnie przejąć pełną kontrolę nad każdym urządzeniem, na którym działają podatne na atak platformy.

    Omri HerscoviciŁańcuch dostaw w przypadku napisów jest złożony – wykorzystywanych jest ponad 25 formatów, z których każdy posiada inne cechy i udostępnia inne możliwości. Jako że ekosystem jest rozproszony i obejmuje niewiele zabezpieczeń, występują w nim liczne podatności, co czyni go ogromnie atrakcyjnym celem dla atakujących. Odkryliśmy, że można stworzyć szkodliwe napisy i automatycznie dostarczyć je do milionów urządzeń, pomijając oprogramowanie zabezpieczające oraz zyskując pełną kontrolę nad zainfekowanym urządzeniem i przechowywanymi w nim danymi – stwierdził kierujący zespołem ds. luk bezpieczeństwa w firmie Check Point Omri Herscovici. 

    Zespół badawczy firmy Check Point przetestował cztery najpopularniejsze odtwarzacze multimedialne (VLC, Kodi, Popcorn Time oraz Stremio) i znalazł w nich luki bezpieczeństwa, o których poinformował zgodnie z zasadami dotyczącymi odpowiedzialnego ujawnienia. Wykorzystując podatności występujące w tych platformach, hakerzy mogli posłużyć się szkodliwymi plikami, aby przejąć urządzenia odtwarzające materiały multimedialne.

    Napisy do filmów i programów telewizyjnych są tworzone przez licznych tłumaczy, po czym trafiają do wspólnych repozytoriów internetowych, jak na przykład OpenSubtitles.org, gdzie są indeksowane i klasyfikowane. Badacze Check Point wykazali również, że poprzez manipulowanie algorytmem klasyfikacji stosowanym przez repozytoria hakerzy mogą doprowadzić do automatycznego pobrania szkodliwych napisów przez odtwarzacz multimedialny, zyskując w ten sposób pełną kontrolę nad całym łańcuchem dostaw napisów bez żadnego udziału użytkownika.

    Po przekazaniu informacji twórcom, wszystkie cztery firmy rozwiązały zgłoszone problemy. Stremio i VLC zdążyły już wydać nowe wersje oprogramowania, które zawierają właściwe łatki.

    infographic hack in translation v6 1024x946 1

    Aby się zabezpieczyć i zminimalizować ryzyko ataków, użytkownicy powinni zaktualizować swoje odtwarzacze strumieniowe do najnowszej wersji  – podsumował Herscovici.

    W przypadku odtwarzacza VLC odnotowano ponad 170 milionów pobrań ostatniej wersji wydanej 5 czerwca 2016 r. Kodi (XBMC) osiągnął ponad 10 milionów unikatowych użytkowników dziennie i niemal 40 milionów użytkowników miesięcznie. Brak aktualnych szacunków dotyczących liczby użytkowników Popcorn Time, ale szacuje się, że jest ich kilkadziesiąt milionów. Zdaniem Check Point podobne luki mogą być obecne również w innych odtwarzaczach strumieniowych.

  • Morele.net notuje dynamiczny wzrost przychodów

    Morele.net notuje dynamiczny wzrost przychodów

    W 2016 roku serwis Morele.net zrealizował milion zamówień. Natomiast przychody wyniosły 600 milionów złotych. Poziom realizowanych dziennie transakcji wynosi obecnie ponad 5 tys. Morele.net posiada w swojej ofercie produkty od podzespołów komputerowych, poprzez elektronikę konsumencką do sprzętu AGD i RTV, z czego ponad pół miliona produktów dostępnych jest w dostawie w ciągu 24-48 godzin.

    Obecnie jesteśmy na „fali wznoszącej” – dynamika wzrostu przychodów i innych kluczowych wskaźników finansowych zwiększa się, wyprodukowane w ostatnim czasie technologie przeszły już etap wdrażania i z każdym tygodniem silniej wpływają na wyniki – mówi Wojciech Pawlik, Dyrektor e-commerce w Morele.net.

    Strona jest odwiedzana przez 2 mln użytkowników miesięcznie, dzięki czemu Morele.net plasuje się w ścisłej czołówce najpopularniejszych sklepów online w branży elektronicznej[1]. Odwiedzającymi stronę są głównie ludzie młodzi, przedstawiciele pokolenia tzw. „milenialsów”. W 2016 roku widoczny był także gwałtowny wzrost aktywności tzw. „pokolenia Z”, czyli konsumentów urodzonych po 1990 roku.

    Morele.net pozostaje liderem w sprzedaży detalicznej w kategorii produktowej podzespołów komputerowych (30 proc. udziału w rynku) zarówno offline jak i online – nie posiadając jednocześnie zaplecza stacjonarnych sklepów. W zeszłym roku spółka zainwestowała w technologię machine learining, dzięki czemu wiele decyzji podejmowanych jest przez konkurencyjnie działające algorytmy.

    Dzięki zeszłorocznym inwestycjom w technologie w tym roku przekroczymy liczbę miliona indeksów w ofercie, z czego niemal wszystkie dostępne w najniższych cenach w Polsce – dodaje Pawlik.

    Firma Morele.net została założona w roku 2000 przez Michała Pawlika i Radosława Stasiaka. Początkowo spółka zajmowała się dostarczaniem Internetu do krakowskich akademików. Pomysł na założenie sklepu internetowego zrodził się w 2004 roku. W przeciągu następnych lat serwis Morele.net zdobywał coraz większy udział w rynku. W 2011 w spółkę zainwestował MCI.TechVentures, fundusz powiązany z MCI Capital SA, co pozwoliło na zwiększenie kapitału obrotowego i przyspieszenie dynamiki wzrostu przychodów a także umożliwiło biznesową kooperację z innymi kluczowymi graczami w branży z portfela funduszu

    [1] Klasyfikacja na podstawie serwisu SimilarWeb wzięto także pod uwagę strony internetowe hipermarketów.